Zjawisko Déja Vu może być rezultatem przenikania się wszechświatów

Źródło: Google Grafika

Większość z nas przynajmniej raz w życiu miała doczynienia ze zjawiskiem znanym jako „Déja Vu”. Wrażenie albo raczej tajemnicze uczucie, które sprawia, że czas zdaje się mijać w zwolnionym tempie. Większość osób opisuje je jako doświadczenie przeżywanej przez nas sytuacji wcześniej, w bliżej nieokreślonej odległej przeszłości.

Jedni uważają, że pochodzenie tego zjawiska wynika z pewnej formy paranormalnych zakłóceń. Inni dopatrują się tutaj zaburzeń neurologicznych. Naukowcy starają się wyjaśnić to tajemnicze zjawisko przez dziesięciolecia, jednak do tej pory nikt nie był w stanie ani w pełni go zrozumieć ani znaleźć jego bezpośredniej przyczyny. Samo słowo „Déja Vu”, pochodzi z języka francuskiego i oznacza „już widziałem”. W przeważającej liczbie przypadków zjawisko to nadchodzi spontanicznie a przewidzenie jego zajścia jest praktycznie niemożliwe.
Oczywiście istnieją teorie, że zjawisko to bazuje na ludzkiej pamięci a odpowiedzialne za nie mogą być konkretne ośrodki w mózgu. Są również i tacy, którzy kojarzą „Déja Vu” ze zjawiskiem przepowiedni, jasnowidzenia albo nadają mu wręcz rangę mistycznego drogowskazu, który w kluczowych momentach naszego życia wskazuje nam odpowiedni dla nas kierunek rozwoju.

Jednak najciekawsza teoria odnośnie tego zjawiska wiąże się z istnieniem równoległych wszechświatów. Według astronomów, część światła dostrzeżonego w przestrzeni kosmicznej mogła „rozlać się” do naszego świata z innego wymiaru leżącego, bardzo blisko naszego. Naukowcy uważają, że nasza obecna technologia umożliwia nam obserwację tych światów O ILE znajdują się one wystarczająco blisko. Gdyby nasz wymiar zetknął się z innym niezależnie istniejącym wszechświatem pozostawiłoby to widoczne sygnatury.

Aby je odnaleźć naukowcy porównali mapę kosmicznego mikrofalowego tła (które jest pozostałością z wczesnego Wszechświata) z obrazem całego nieba wykonanym przez należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej teleskop Plancka. Po odjęciu obojga obrazów od siebie, naukowcy dostrzegli niesamowitą plamę światła na niebie. Jednym z możliwych wyjaśnień jej istnienia może być fakt kolizji naszego wymiaru z innym wszechświatem.

Według dr Michio Kaku, amerykańskiego futurysty i fizyka teoretycznego, wszechświaty równoległe mogą wywoływać zjawisko „Déja Vu”. W teorii miało by to być spowodowane przez zdolność ludzi do „skakania między różnymi wymiarami”. Oczywiście może to brzmieć nieco niezrozumiale niemniej idea teorii wieloświatów została poparta przez badania wielu niezależnych naukowców.

Wśród nich, jest między innymi profesor Steve Weinberg, fizyk i laureat nagrody Nobla. Według Weinberga, możliwe jest, że w tym samym pomieszczeniu istnieje nieskończenie wiele równoległych rzeczywistości które koegzystują z nami bez naszej wiedzy. Oznacza to, że o ile takie wyjaśnienie dla zagadki „Déja Vu” okaże się zgodne z prawdą, to za każdym razem gdy ktoś odczuwa to zjawisko, w rzeczywistości jego umysł synchronizuje się z innym równoległym światem.

źródło:

http://innemedium.pl/wiadomosc/zjawisko-deja-vu-moze-byc-rezultatem-przenikania-sie-wszechswiatow

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Matrix, Obserwacje Ziemi, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

116 odpowiedzi na „Zjawisko Déja Vu może być rezultatem przenikania się wszechświatów

  1. zerrkos pisze:

    Przynajmniej raz w życiu. Nie liczyłem co prawda ile razy mi się to zdarzyło, ale już z kilkanaście. W ostatnim czasie z 4 razy.
    „Déja Vu” bardziej mi się kojarzy z przeskokiem samego umysłu do czasu zdarzenia,a nie z przeskokiem do innego wymiaru.
    Jeślli chodzi o wymiary to raz miałem np. taki dziwny przeskok. Obudziłem się po koszmarze i zobaczyłem wszystko takie samo jak zawsze. I co się okazało. Że to nadal był sen, a byłem pewny, że już z koszmaru się obudziłem. Zjawa dosłownie mnie jakby w innym wymiarze wystraszyła ponownie po tym pierwszym wybudzeniu. Po drugim obudziłem się i już byłem w tym realnym świecie, a zjawy nie było.

    • Maria_st pisze:

      a zjawy nie było

      ciekawe co w realu Cie przeraziło-dało do zrozumienia a na co nie zwrócliłeś uwagi…może jakaś myśl, słowo wypowiedziane ?

  2. Maria_st pisze:

    a moze to mieszanie słow-myśli w eterze a jeśli tak sie dzieje tzn że coś się psuje lub żle działa

    • margo0307 pisze:

      „a moze to mieszanie słow-myśli w eterze a jeśli tak sie dzieje tzn że coś się psuje lub żle działa”
      ___
      A może… nic się nie psuje i wszystko dobrze działa, a my… „wyłapujemy” myśli innych… ?

      Mój mąż już wie, że… nie może mnie skutecznie okłamać…!

      ponieważ uprzedzam go i mówię np. – tylko mi nie mów, że…
      Za tym… że kryje się to, co przychodzi do mnie od niego podczas naszej wymiany zdań…
      I czasem bywa… naprawdę komicznie, a czasem… szlag mnie trafia, kiedy mimo wszystko… idzie w zaparte…, choć doskonale wiem, że… nie mówi tego – co myśli…

  3. Maria_st pisze:

    Jednak najciekawsza teoria odnośnie tego zjawiska wiąże się z istnieniem równoległych wszechświatów.”

    tak sobie myśle ile może byc wszechświatów.
    Różnie sie to pojmuje.
    Dla mnie, w dualiżmie moga byc tylko 2–oryginał i kopia, wiec nie wszechświaty a wszechswiat równoległy i wtedy te zgrzyty, awarie / deja vu / mogą być lepiej zrozumiałe …….mieszaja sie w nas 2 światy.🙂
    no ale to tylko moje przemyślenia.

  4. Mezamir pisze:

    Deja vu zjawisko psychologiczne badane przez naukowców.
    Deja vu doświadczyło przynajmniej raz w życiu 67 proc. ludzi.
    Badania dr. Marcina Małeckiego, psychologa SWPS udowodniły,
    że żeby wywołać deja vu wystarczy jeden nieświadomie zaobserwowany przedmiot np. lampa podobna do tej, zapamiętanej w dzieciństwie.

    Deja vu to zjawisko psychologiczne?

    Zdecydowanie tak. Znalazło się kilku naukowców, którzy zajęli się tym tematem. Wyróżnili oni trzy elementy deja vu. Pierwszy to poczucie „znaności”. Ten element to coś pomiędzy rozumem, a emocjami. Uczucie, ale nie emocjonalne, a znaności. Drugim elementem jest brak możliwości znalezienia kontekstu. Nie wiemy, skąd jest to uczucie znaności. Nie potrafimy go umiejscowić w czasie i miejscu. Trzecim elementem jest konflikt, który się pojawia między dwoma pierwszymi elementami. Wiemy, że coś znamy, ale nie potrafimy wyjaśnić skąd.

    Skoro jest to zjawisko psychologiczne, badane naukowo skąd wzięły się te teorie o telepatii i drugim życiu?

    To hipotezy, które można znaleźć np. w literaturze z lat 20. XX wieku.

    Literaturze naukowej?

    Powiedzmy, że w gorszych wydaniach pism naukowych. Właściwie pseudonaukowych. Utrzymywano np., że dzieci częściej doznają deja vu, bo nadal mają kontakt z poprzednim wcieleniem, a u dorosłych pamięć nie jest już tak intensywna. Popularna była też teoria, że to duchy podpowiadają te znajome obrazy i wydarzenia.

    Moje badania oparte na hipotezie Titchenera udowodniło, że wystarczy jeden element, który nieświadomie zaobserwowany może wywołać deja vu. To może być np. jakaś lampa gdzieś w rogu, która jest podobna do starej lampy, która stała w domu babci. Wcale nie musimy jej zauważyć. Wystarczy, że oczy zarejestrują ten obraz poza świadomością. Ten obraz może, ale nie musi, zarazić całą resztę swoim uczuciem znaności. Nagle znajome zaczynają się wydawać inne elementy i pojawia się deja vu.

    Jeżeli chcemy przerwać przyjemne uczucie deja vu, to możemy poszukać tego elementu. Tyle tylko, że tym impulsem wywołującym deja vu wcale nie musi być przedmiot. To może być dźwięk, gestykulacja, układ mebli, pokoju, mieszkania itp.

    Zjawisko deja vu jest wykorzystywane w reklamie?

    Nie tyle deja vu, co tzw. efekt wielokrotnej ekspozycji. Został spopularyzowany przez polskiego naukowca Roberta Zajonca. Udowodnił, że wielokrotnie pokazywane obrazy na rzutniku tak szybko, że nie można ich właściwie zobaczyć, są podświadomie rejestrowane. Kiedy później badanym osobom pokazywał w parach dwa obrazki (jednym z nich był ten wyświetlany podprogowo, którego świadomie nie widziały), wybierały jako bardziej podobający się, ten który był im wcześniej, podprogowo, pokazywany.

    dr Marcin Małecki – psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, autor portalu naukowego: Nauka Nie Dla Opornych

    • margo0307 pisze:

      „…Ten element to coś pomiędzy rozumem, a emocjami.
      Uczucie, ale nie emocjonalne, a znaności…”

      ___
      To powyższe zdanie dość dobrze odzwierciedla to, co i ja czuję…
      Kilka razy zdarzyło mi się, że… wiedziałam co się zadzieje…
      Ostatnio…, jakieś półtora roku temu, kiedy byłam z mężem w kawiarni…, zobaczyłam wchodzące dwie panie i… wiedziałam, że usiądą obok przy stoliku i że jedna z tych pań zwróci się do nas po ogień…
      Zrobiło mi się – jak zawsze… „ciepło w dołku” i zaczęłam mówić do męża by wyciągnął zapalniczkę, którą ma w zwyczaju chować do kieszeni…🙂
      Takim sposobem poznaliśmy się z Tereską i Marią, z którymi łączy mnie jakaś… niezwykła więź… i z którymi spotykam się do dnia dzisiejszego poruszając w rozmowach wiele ciekawych i interesujących nas spraw…
      Tereska jest prokuratorem w sądzie w Gdyni i w ramach hobby zajmuje się… tarotem…🙂
      Natomiast Maria jest plastyczką na „Uniwersytecie III wieku” w Wejherowie i w ramach hobby zajmuje się… runami…🙂

      • marek pisze:

        Tereska jest prokuratorem w sądzie w Gdyni i w ramach hobby zajmuje się… tarotem…🙂
        Natomiast Maria jest plastyczką na „Uniwersytecie III wieku” w Wejherowie i w ramach hobby zajmuje się… runami…🙂

        Jezus był prostym człowiekiem – cieślą , Budda z przeciwnego krańca drabiny społecznej…..

        Kto ma otwarte serce na komunię z Bogiem w sobie ten umie rozróżnić wartość obu przesłań zostawionych nam przez te Istoty ….nie może również pominąć tego ,z jakiej grupy społecznej jej członkowie wydali wyrok śmierci na Jezusa …

        może mi się plecie , a może nie plecie…..co jeszcze siedzi w mężczyźnie lub kobiecie….

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie .

        • Maria_st pisze:

          meżczyzna ma węża a kobieta bramę

          • mały budda pisze:

            Może macie racje, iż mężczyzna ma węża a kobieta bramę.
            Tylko to fakt, iż wąż to ogień a kobieta wrodzą posiada intuicję.
            Moim zdaniem kobietka ma w sobie żywioł wody, dlatego jako świadomość mogłem wejść do formy.
            Uczeń uczy się poznając nie Tylko nature żywiołu ale bez intuicji kobiecej jest tylko barbarzyńcą w świecie męskich małp.
            Dlatego potrzeba energii słońc aby kobiety w Polsce pokonały czarne czarnym.
            Rewolucja urośnie jak mega ciasto i gniew wobec ponownej próby zniewolenia kobiet.

      • Maria_st pisze:

        Teresa i Maria ha ha ha…..to imie na T często sie u mnie przewija….a najśmieszniejsze jest to co mnie spotkało w kwietniu 2003 roku.
        To właśnie wtedy poczułam potrzebe pójścia na cmentarz, poszłam inna drogą niz zwykle i coś mnie zatrzymało —patrze, nowy grób, z ciekawości podeszłam i szok…data moich urodzin i imie Teresa…nazwisko związane z górą Chełmską .
        Do dziś nie wiem co miałam przez to zrozumieć.
        Może to moja koleżanka z podstawówki pisząca wiersze a może przypadek mnie tam ściągnął.
        To tak w kontekście tego coś napisałą o Teresie i Marii

    • marek pisze:

      Badania dr. Marcina Małeckiego, psychologa SWPS udowodniły

      a jaką wartość w oczach adwersarza i większości adwersarzy miało by to badanie gdyby nie było dr.ani SWPG u badającego ?…przypuszczalnie zostało by niezauważone względnie świadomie pominięte jako bez wartości …/klejnocik w oprawie kruszcu/.

      Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną wystarczy to zalecenie uwspółcześnić do poziomu naszej współczesnej wiedzy i percepcji na:

      Nie będziesz miał bogów cudzych nad tego który jest w tobie i już jesteśmy w domu , mniej błędów , mniej fantazji a częściej myśl ułożona pod nadzorem świadomości ..

      tych których mądrość się ” odczuwa ” można słuchać i wchodzić z nimi w dialog aby samemu wzrastać , śpiących zauroczonych materią i starymi programami trzeba budzić nawet poszturchiwaniem ……..tylko jak zdobyć to „odczuwanie „? i o to wszystko się rozbija….

      Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Milością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • margo0307 pisze:

        „… tylko jak zdobyć to „odczuwanie „? i o to wszystko się rozbija…”
        ___

        Najważniejszym, ale i… „najtrudniejszym” pierwszym krokiem jest… uważne obserwowanie własnych myśli… i wewnętrznych odczuć swego ciała…
        Jest to dość trudne kiedy nie ma się wprawy.., bo podczas np. rozmowy z kimś… skupiamy naszą uwagę na rozmówcy i zapominamy o swych myślach i wewnętrznych odczuciach…
        Ale z czasem… przychodzi to nam coraz łatwiej, wszak… „praktyka czyni mistrza”

        • Dawid56 pisze:

          Może to dziwne co powiem, ale aby medytować trzeba być najpierw wyspanym, inaczej możemy zasnąć w czasie medytacji .Koleżanka mi dzisiaj powiedziała że nie ma co mówić o teraźniejszości i świadomym odczuwaniu siebie , gdy jesteś niewyspany i spisz po 5 godzin albo nawet i mniej

          • mały budda pisze:

            Może to dziwne co powiem, ale aby medytować trzeba być najpierw wyspanym, inaczej możemy zasnąć w czasie medytacji .Koleżanka mi dzisiaj powiedziała że nie ma co mówić o teraźniejszości i świadomym odczuwaniu siebie , gdy jesteś niewyspany i spisz po 5 godzin albo nawet i mniej
            Odp.

            Mogę tobie napisać swoje doświadczenia.
            To fakt, że przed medytacją należy się dobrze wyspać.
            Czasami w medytacji można doświadczyć tzw. śpiocha. Na początku każdego w medytacji to spotka.
            Drugą stronę medalu jest utrzymanie uwagi a tym samym przytomności. Pomimo braku natury czasu. Jestem poza światem materii. Tutaj wkraczamy do swojego wewnątrz ukrytego naturalnego źródła światła, który jest w każdym z nas.
            W moim przypadku wykorzystałem wiedze dźwięku aby wzmocnić samego siebie tj. ciało fizyczne. Forma musi wytrzymać mega duży przepływ energii a dźwięk wibracji ma służyć wzrostowi mocy samej energii.
            Kiedy świadomość chce się wybić poza ten świat. Musi zgromadzić ogromną masę energii aby mieć dostateczną moc w sobie światła aby świadomie przejść do źródła światła. Wychodzi na to, że przejście wyżej jest wówczas kiedy osiągnę masę krytyczną niewidzialnej energii.
            To oznacza, iż dawno nikt z świadomości nie opuścił świadomie swojej formy.

          • Dawid56 pisze:

            Dzięki Mały Buddo za umieszczenie swoich doświadczeń z medytacją🙂

      • Maria_st pisze:

        tylko jak zdobyć to „odczuwanie „? i o to wszystko się rozbija….

        sie MA się JEST

      • tomasz26 pisze:

        ufnością ,szczerością,pokorą,bezwarunkowa miłością,wytrwałością ,nieskończoną nauką świadomości ,empatią,myślami ,słowami ,dobrymi uczynkami..ale co najważniejsze nic na pokaz..ty i..stwórca w pełni indywidualni i zjednoczeni poprzez sieć powiązań…. wszystkie nasze nici tworzą taką jedność..każdy jak potrafi …nikt nie jest mistrzem..wszyscy są indywidualnością,a zarazem całością w jedności wszystkie gęstości są inne, ale każdą łączy to samo… na swym poziomie miłość od źródła.. w każdej zarówno z pokorą i empatią zejdą na piętro .., niżej tak jak z szacunkiem i rozwagą potrafią wspiąć się po drabinie do nieba .:)co do deja vu sądzę ze związane jest to z naszym popisem ,śladem widmowym ..z wcześniejszych pobytów ..(to nie ginie ) to co wcześniej dotknąłeś .aś będzie ci znajome i bielskie.

        • Dawid56 pisze:

          Tomasz26 – dokładnie tak jak piszesz🙂 , moim zdaniem jest

          • marek pisze:

            Jestem , Mały Budda , Ifyt

            ……i łączące Was doświadczenie medytacji ,-rzutujące na Wasze światopoglądy …..

            co stanowi wspólny mianownik doprowadzający kolejne z Was do podjęcia próby medytacji ?….swego rodzaju frustracja , niezadowolenie z otaczającej rzeczywistości …

            …..ten mianownik to nic innego jak – motywacja , to uczucie , które skłoniło każde do poszukiwania odpowiedzi na swe poczucie dyskomfortu w przeżywanym życiu …o ile dobrze pamiętam Buddę również zmotywował do medytacji ogląd prowadzący go do negatywnej oceny otaczającej rzeczywistości …

            Ja również mam za sobą doświadczenie medytacji lecz mną kierowała jedynie zwykła ciekawość ….odnoszę wrażenie że pochodne wniosków zaistniałych w umyśle po owych doświadczeniach mamy różne…

            ….dochodzę do wniosku, że pochodne medytacji , obrazy, zrozumienia z nich płynące , są uwarunkowane od jakości- treści motywacji towarzyszącej jej na wstępie – przed jej rozpoczęciem ….

            … to nasuwa podejrzenie że medytacja to jeszcze nie panaceum na komplet wiedzy ….

            …medytacja tak pojmowana przypomina korzystanie z multikina , gdzie każdy widz wybiera w której sali jaki film ogląda i sam tworzy pojęcia i wnioski z oglądanego obrazu… …

            Odnoszę wrażenie że aby medytacja przynosiła prawdziwe korzyści /była właściwie ukierunkowana i dostrojona do możliwości percepcji medytującego / niezbędne jest jednak w jej realizacji posiadanie indywidualnego przewodnika ….

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie .

          • Ifryt pisze:

            Ja medytowałem raz w życiu, udało się i wystarczy🙂
            Reszty nie czytam bo szkoda czasu na Twoje „mądrości”.

          • mały budda pisze:

            Jestem , Mały Budda , Ifyt

            ……i łączące Was doświadczenie medytacji ,-rzutujące na Wasze światopoglądy …..
            Odp.

            Każdy z nas ma inne zdobyte doświadczenia. Tak samo jak każdy z nas ma inną drogę do przejścia.

            co stanowi wspólny mianownik doprowadzający kolejne z Was do podjęcia próby medytacji ?….swego rodzaju frustracja , niezadowolenie z otaczającej rzeczywistości …
            Odp.

            Mnie skłoniło do medytacji, podjęcie próby zgłębiania własnej natury i poznania prawdy o samym sobie.
            Kto czuje wiele w sercu, ten wie i zna prawdę.

            …..ten mianownik to nic innego jak – motywacja , to uczucie , które skłoniło każde do poszukiwania odpowiedzi na swe poczucie dyskomfortu w przeżywanym życiu …o ile dobrze pamiętam Buddę również zmotywował do medytacji ogląd prowadzący go do negatywnej oceny otaczającej rzeczywistości …
            Odp.

            Budda to nie człowiek.
            Budda to stan świadomości wypełnionej naturą źródła światła.

            Ja również mam za sobą doświadczenie medytacji lecz mną kierowała jedynie zwykła ciekawość ….odnoszę wrażenie że pochodne wniosków zaistniałych w umyśle po owych doświadczeniach mamy różne…
            Odp.

            Mnie kierowało moje serce abym poznał prawde nie tylko o sobie ale także otaczającej mnie sztucznej rzeczywistości.

            ….dochodzę do wniosku, że pochodne medytacji , obrazy, zrozumienia z nich płynące , są uwarunkowane od jakości- treści motywacji towarzyszącej jej na wstępie – przed jej rozpoczęciem ….
            Odp.
            Dobre intencje i wzrost mocy w sercu.

            … to nasuwa podejrzenie że medytacja to jeszcze nie panaceum na komplet wiedzy ….
            Odp.

            Widocznie mało Panie Marku wiesz, iż tak piszesz na temat samej medytacji.
            Dla mnie medytacja jest pomostem pomiędzy dwoma światami. Jednak pomiędzy światami są ogromne różnice tj. częstotliwość drgań energii.

            …medytacja tak pojmowana przypomina korzystanie z multikina , gdzie każdy widz wybiera w której sali jaki film ogląda i sam tworzy pojęcia i wnioski z oglądanego obrazu… …
            Odp.

            Uczy się i przygląda się manifestacji różnych przejawiających energii.
            Przecież to nie tajemnica, iż to wiedza a zarazem nauka o energii jaka przejawia się w naturze nie tylko samej materii, lecz antymaterii.

            Odnoszę wrażenie że aby medytacja przynosiła prawdziwe korzyści /była właściwie ukierunkowana i dostrojona do możliwości percepcji medytującego / niezbędne jest jednak w jej realizacji posiadanie indywidualnego przewodnika ….
            Odp.

            Sam dla siebie jestem przewodnikiem.
            Jedynie zmieniły się moje formy.
            Byłem mistrzem a teraz jest uczniem.
            Dziękuje, że ponownie zszedłem na matkę naturę aby przyjąć formę ucznia.
            Widocznie jako mistrz byłem naiwny, gdyż nie słuchałem mowy serca a słuchałem myśli innych form.
            Dlatego postanowiono abym ponownie wszedł w formę aby rozpoznać w sobie naiwność.

  5. Ifryt pisze:

    Jednak się skusiłem i przeczytałem „mądrości” Marka, niemam nerwów na tego człowieka, ale mniejsza z tym😀
    Siedzenie po turecku i gapienie się na ściane, wogóle nie leży w mojej naturze, zrobiłem coś takiego tylko raz bo poczułem taką potrzebe(nie licze amatorskich prób kończących się po paru minutach, po których szybko skumałem że to nie dla mnie).
    Ja się wyciszam w zupełnie inny sposób, poprostu wytwarzam sobie wewnętrzny komfort zachowując się swobodnie, przebywając sam ze sobą i wogóle, jak chce to mogę nawet biegać goły po domu i sobie warczeć jak niedżwiedż, nic nikomu do tego.
    Kiedy znika wewnętrzny cenzor(ten sztuczny zaszczepiony wychowaniem a nie prawdziwy), wtedy jest rodzaj „medytacji”, ale zupełnie nie związany z orientalnymi szkołami duchowymi, które są nastawione dokładnie na to o czym pisze Marek, czyli takie patriarchalne przewodnictwo.

    • marek pisze:

      mały budda pisze:
      Październik 4, 2016 o 18:28

      W moim odczuciu też pojawiła się ochota spalenia matki natury żywiołem ognia ale wówczas kiedy zobaczyłem prawdę jaka się przejawia w ludziach.
      Chciałem spalić cały wszechświat tym co niewidzialne, lecz twórcze w swym zamyśle.

      Ifryt pisze:
      Październik 4, 2016 o 17:34

      Ja miałem coś takiego spontanicznie, poprostu przyszedł taki moment że nie mogłem wytrzymać, albo ja albo świat, i wybrałem siebie, a świat spłonoł w wielkim ogniu🙂
      Potem chodziłem jak naćpany przez rok, bo nie wiedziałem co się ze mną dzieje, budziła się świadomość, ogień to mój żywioł, moja natura.

      Ifryt pisze:
      Październik 4, 2016 o 18:50

      Pewnie nie uwierzysz, ale ja równierz chciałem zniszczyć wszechświat🙂
      Pisałem sobie o tym takie niby „przypowiastki”, jak to jestem dumnym synem Płomienia, i pragnę zniszczenia wszechświata, taki hołd złożony własnemu szaleństwu, ostateczny dowód pełnej miłości do samego siebie, no bo kto mnie miał oceniać? jakiś „surowy Bóg” ?😀 Jednak to dotyczyło owego wewnętrznego świata pełnego blokad, które chciałem zniszczyć, dopiero wtedy odkryłem swoją nature, niekoniecznie aż tak bardzo niszczycielską🙂

      Ifryt pisze:
      Październik 2, 2016 o 18:07

      A nie przyszło do głowy że Ogień symbolizuje Miłość?😉
      Odpowiedz

      margo0307 pisze:
      Październik 2, 2016 o 19:02

      „A nie przyszło do głowy że Ogień symbolizuje Miłość?” 😉
      ___
      Czcicielami ognia nazywali Słowian średniowieczni pisarze arabscy…

      No i mam w tych kilku wypowiedziach swego rodzaju potwierdzenie twierdzenia , że medytacja bez ” nadzoru ” prowadzi do różnych wniosków …

      Słowianie czciciele ognia …poszerzył bym to na …. ludy dla których ogień był warunkiem przetrwania …

      Ogień symbolizuje Miłość …czy aby na pewno , być może symbol ognia wyraża moc Miłości ale i tego nie jestem pewien …wiem jedno że Miłość to światło ….a nie ogień .

      Prawdziwa podróż w Wszechświat i rozumienie zaczyna się od momentu zjednoczenia z Bogiem który Jest w Nas …wszystko inne to podglądanie i samodzielne nazywanie …

      warto dostrzec przy tym jeden problem …mieszanie pojęć poprzez używanie starych symboli / nieadekwatnych już w swym znaczeniu / z próbą obecnego definiowania wszechrzeczy…

      ….ta uwaga ma się również do filozofii i religii , najstarsze to co po dziś dzień niezmienne może służyć za fundament światopoglądu , lecz brakiem rozsądku jest pomijanie czy odrzucanie najbliższych nam przesłań pozostawionych ludzkości , nawet wówczas gdy przez ludzkość zostały one wykorzystane do szerzenia strachu i najprościej określanego ” zamordyzmu „.

      Kompletny obraz naszej rzeczywistości jest wymieszany z megatonami śmieci na przestrzeni naszej historii i dobrze jest wiedzieć ,że nasz intelekt raczej nie jest w stanie wyłuskać wszystkie niezbędne dane…a zatem może stworzyć obraz niekompletny lub wręcz nieprawdziwy , jak ten przysłowiowy Buddyzm przedstawiający Wszechświat bez głowy , gdyż kończy jego opis na świadomości , dlaczego ? bo tego co Wszechświat i świadomość stworzyło nie idzie ani dotknąć , ani zobaczyć , ani zmierzyć …wot i mamy filozofię do naśladowania ….

      ale to tylko takie sobie bajania nad tym co czytam i próbuję sens tego zrozumieć…

      Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie .

      • margo0307 pisze:

        „…nasz intelekt raczej nie jest w stanie wyłuskać wszystkie niezbędne dane… a zatem może stworzyć obraz niekompletny lub wręcz nieprawdziwy…”
        ___
        Ano właśnie Marku…🙂
        W tym miejscu – jak najbardziej zgadzam się z Twoimi przemyśleniami i wnioskami…
        I też uważam, że… intelekt jest domeną ego-osobowości, która pragnie wszystko ponazywać, zaszufladkować i zhierachizować…, z tego też powodu – niemal w każdej chwili naszego życia – toczy się w nas nieświadoma „mowa myśli”
        Sam w sobie… intelekt jest doskonałym narzędziem pozwalającym poznawać Rzeczy Istność i interpretować ją na swój własny sposób, tyle że… z punktu widzenia Duszy – poprzez działanie samego intelektu – niczego tak naprawdę się nie możemy nauczyć i niczego poznać…, ponieważ intelekt nie doświadcza… a jedynie… buduje pojęcia…
        Dusza natomiast… poznaje i uczy się poprzez uczucia, jakie towarzyszą doświadczeniom…
        Nasuwa się więc logiczny wniosek, że… jedynie zgodne współdziałanie rozwiniętego intelektu z programem przyjętym przez Duszę… niesie z sobą nadzieję na… z-rozumienie celu naszego wcielenia…

        • marek pisze:

          Dziękuję Małgosiu za drugi już bukiecik z Twej strony ….

          …rwałem je /konwalie/jako dziecko przez wiele wiosen pod figurą Matki Boskiej ustawioną w lesie koło Tyńca …

          …pięknie pachną , podobnie jak zapach pierwiosnków niesiony ciepłym wiosennym wiatrem …..Bardzo dziękuję za obudzenie wspomnień z dzieciństwa ….

          Nasuwa się więc logiczny wniosek, że… jedynie zgodne współdziałanie rozwiniętego intelektu z programem przyjętym przez Duszę… niesie z sobą nadzieję na… z-rozumienie celu naszego wcielenia…

          I mógłbym z swej strony zamknąć ów temat w oparciu o Twą wypowiedź Małgosiu dodając jedynie takie stwierdzenia …

          Tak jak ego osobowość szkoli się w zakresie tworzenia ” syntezy ” z informacji i innych wrażeń dopływających do niej z receptorów ciała łącznie z uczuciami , tak Wyższe Ja – głos Duszy zsyła do niej informacje dostosowane do jej możliwości odbioru i zrozumienia wspierając w ten sposób zaistnienie ” chwili ” gdzie obie Jaźnie będą funkcjonowały w świadomości – pełnej komunikacji ….

          Miłość Agape nie jest wulkanem uczuć a strumieniem najczystszej Boskiej energii wyrażającej się ciszą i spokojem rozświetlającą każdą ciemność i cierpienie …

          Dopuszcza ona transmisję indywidualnych objaśnień duszy na język pojęć i odniesień ego osobowości innych ludzi ….skraca to ich starania do osiągnięcia właściwego kierunku swych poszukiwań , a dla osoby to realizującej jest to proces stymulowania własnego wzrostu połączonego z misją krzewienia prawdy / choćby o wycinkach całościowego obrazu rzeczy….

          Rewanż za bukiecik Małgosiu

          Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

          • margo0307 pisze:

            „… Miłość Agape nie jest wulkanem uczuć a strumieniem najczystszej Boskiej energii wyrażającej się ciszą i spokojem rozświetlającą każdą ciemność i cierpienie …”
            ___
            O tak Marku, pięknie to ująłeś.. 🙂❤

            Tak w skrócie…
            „… Agape jako… najwyższa forma Miłości odzwierciedlająca uniwersalną, bezwarunkową, wszechobecną Miłość istniejącą niezależnie od sytuacji…”

            Można by rzec, że… Dusza każdego z nas poszukuje takiej właśnie… uniwersalnej, bezwarunkowej – istniejącej niezależnie od sytuacji – Miłości
            Wszyscy pragniemy być szczęśliwi…, wyobrażając sobie, że… poprzez osiągnięcie, otrzymanie tego…, czy tamtego… szczęście będzie tuż, tuż… w naszym zasięgu…
            Wielu z nas… pragnie być szczęśliwymi bez względu na to… czy rozumie cokolwiek z istoty własnej egzystencji, czy też nie…, nie interesując się niczym poza… własnym dobrym samopoczuciem i starając się robić wszystko… aby tylko poczuć się usatysfakcjonowanymi…

            Tymczasem… jest to jedynie gonieniem naszego wyobrażenia o szczęściu, które tak naprawdę… nigdy nie stanie się naszym udziałem, ponieważ takie… "ludzkie" szczęście jest uwarunkowane zewnętrznymi, przemijającymi okolicznościami…

            Na tym – jak myślę…, polega z-rozumienie, że… wszystko co ludzkie… i na nasz ludzki sposób pojmowane i doświadczane – nieodmiennie prowadzi do straty, a co za tym idzie – do cierpienia…
            A w związku z tym… aby osiągnąć stan ducha odzwierciedlający uniwersalną, bezwarunkową, wszechobecną Miłość istniejącą niezależnie od sytuacji… musimy świadomie i dobrowolnie wyzbyć się wszelkich intelektualnych ocen…, pragnień, oczekiwań…, wyobrażeń… etc… i zaakceptować bez reszty… Nurt Życia ze wszystkim co On z sobą dla nas niesie – a więc także z… niesprawiedliwością, chorobą, bólem, śmiercią, etc…

      • Ifryt pisze:

        Marek nawet jeśli czasem masz racje a ja się czasem mylę, to nie zmienia tego że nie Ty tu będziesz „nadzorował” czegoś, czego nawet nie kumasz😉
        Twoje wnioski są przydatne wyłącznie dla Twojego zakręconego intelektu(pasożyta siedzącego w Tobie), bo nawet nie dla Ciebie.
        I to nie jest moje widzimisie, tylko prosta obserwacja, bo mężczyzna 64 letni zajmujący się rozwojem duchowym, powinien jednak być bardziej ogarnięty, a Ty siedzisz w banałach, zamiast prostego języka preferujesz jakieś dziwactwa mające sprawiać wrażenie żeś „badacz naukowiec” itp…😉
        Nie rozumiesz że buddyści nie opisują tego czego opisać się nieda, bo są prawdy poza słowami i poza określonym kształtem, stanowiące „esencje”, to kuma każdy mistyk.
        A Ty byś chciał wszystko zamknąć w klatce swoich pojęć, tego głupiego intelektu który zaprowadził Cię w to miejsce, w którym 33 letni typ(gówniarz dla Ciebie właściwie), Cię musi pouczać jak kmiota.
        Filmik dla Ciebie:

        Bardzo dobry polecam też innym🙂

        • tomasz26 pisze:

          obejrzałem tez drugi z filmików tego chłopca w ,którym wspomina z ekscytacją kokainę .to mi wystarczy ….wprawdzie narkotyki na chwilkę otwierają na chwilę ”ścieżkę” ,ale w drodze do boga nie ma skrótu ..jak by było to możliwe Jezus zamiast nauczać byłby dilerem ….szczerze życzę chłopcu żeby się odnalazł….odnośnie waszego sporu, czy medytacja, rozmowa ,czy modlitwa .tyko szczerość i pokora ..w kontakcie ..lecz nie samym kontaktem ma być nasze życie naznaczone ma być tez świadectwo wiary w służbie bliźniemu

          • Ifryt pisze:

            Nie widziałem tego filmiku o którym piszesz, nie jestem fanem tego człowieka, tylko podoba mi się ten filmik, bo oddaje „istotę rzeczy”.
            Ja też brałem kokainę dwa razy, drogie to cholerstwo i nic specjalnego w tym niema, może gdyby było 10 razy tańsze to by było warte😀
            Ja tam jestem szczery i pokorny, ale nie służalczy, odnoszę się z szacunkiem do bliżnich, i do tego w co wierzą, oraz do tego co mają w Serduszkach🙂

          • Mezamir pisze:

            jak by było to możliwe Jezus zamiast nauczać byłby dilerem

            Gdybyś czytał Biblię to byś wiedział że jej bohaterowie
            sporządzają i spożywają środki psychoaktywne🙂

          • Mezamir pisze:

            Żydowski profesor Benny Shanon z uniwersytetu w Jerozolimie, twierdzi, że Izraelici wcale nie spotkali się z bogiem, i że Mojżesz nie dostał na górze Synaj żadnych 10 przykazań.
            Uważa, że to wszystko było efektem mocno halucynogennej Ruty, która jest również odpowiedzialna za takie zjawiska jak głosy, huki, grzmoty, o czym biblia wspomina niejednokrotnie.

            Reszta izraelitów i czołowi rabini Jerozolimy, oczywiście mocno skrytykowała profesora.

            Jednak faktem jest że halucynogenna ruta tam rośnie, a Izrael nie miał co jeść.
            http://henrykp53.pardon.pl/dyskusja/697564/narkotyczna_wizja_mojzesza/wszystkie
            http://www.wprost.pl/ar/125792/Wencel-gordyjski-Ziemia-odjechana/?I=1317
            http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4992077.html

            Mało kto wie, że pierwsza wzmianka o mocno halucynogennej roślinie, wręcz trującej: Mandragora officinarum, czyli po prostu Mandragora, pochodzi właśnie z Biblii. Fragment ten znajdziemy w Ks. Rodzaju 30.14. i Pieśni nad Pieśniami 7.14.

          • Mezamir pisze:

            Mandragora nie jest tam wymieniana jako nic złego, Lea poprosiła swego syna Rubena, aby nazbierał jej dla Jakuba, gdyż ten miał słabą potencję. Jak wiemy, z tego seksu pod wpływem narkotyku urodził się kolejny syn Jakuba Issachar. Tylko, że mandragora nie jest tutaj wspomniana jako śmiertelnie trujący narkotyk, lecz jako coś normalnego. Jest to kolejnym dowodem na to, że Izraelitom nie były obce narkotyki.

            Mandragora w większych dawkach potrafi wywoływać nawet letarg podobny do śmierci, z którego można wybudzić się po kilku dniach.

            Wszyscy wiemy, jakie są halucynogenne rośliny w smaku. Po prostu gorzkie, jak każdy chyba narkotyk halucynogenny. Biblia wspomina niejednokrotnie „gorzkie zioła” !
            Bóg wręcz nakazuje je jeść. Niestety nie wiemy o jakie gorzkie zioła chodzi.

            Jak widzimy halucynogeny nie były obce również, religii żydowskiej, która stała się również kolebką religii chrześcijańskich.

            Możemy odnieść wrażenie, że halucynogeny, czyli rośliny o gorzkim smaku wywołujące halucynacje, odpowiedzialne były również za niektóre objawienia maryjne.

          • mały budda pisze:

            Możemy odnieść wrażenie, że halucynogeny, czyli rośliny o gorzkim smaku wywołujące halucynacje, odpowiedzialne były również za niektóre objawienia maryjne.
            Odp.

            Mezamir rozbawiłeś mnie tą prawdą.
            Programuje się stado baranów aby utrzymać ich wstanie ignorancji.
            Niestety doświadczenia miałem hologramu w eterze jaki stado baranów tworzyło dzięki dobremu ukierunkowaniu mentalnemu.
            Taka masa była zaczarowana a ja jeden przeciw wszystkim.
            Niech kapłani powiedzą prawdę ludziom, jeśli tego w swoim życiu nie uczynią. Będą cierpieniec w kolejnych życiach.

      • mały budda pisze:

        Ogień symbolizuje Miłość …czy aby na pewno , być może symbol ognia wyraża moc Miłości ale i tego nie jestem pewien …wiem jedno że Miłość to światło ….a nie ogień .
        Odp.

        Panie Marku przerażasz mnie Pan swoją ignorancją. Wiele czuje i pisząc do Pana wiele razy odczuwałem, iż z Pana strony jest zasysana mega ilość energii.
        Co może być, iż ciągnie Pan swoim kierunku dużą ilość energii.
        Może to jakiś pasożyt mentalny, gdyż są stworzone potwory mentalne, które uwielbiają zjadać energię. Szczególnie energię ludzi.
        To, że czuje takie rzeczy nie świadczy, iż jestem daleki od prawdy.
        Prawdę czuje w energii.

        Pan dużo piszesz tym samym wiele informacji wrzucając tworzysz Pan mega mieszanke wybuchową.
        Jest Pan na drodze poszukiwania i tym sposobem jest Pan pewnych rzeczy ciekawy.
        Rozumiem, gdyż bardziej widze w Panu intelektualiste. Pragnącego poznać przyczyne zaistnienia w tym świecie.
        Czy jest Pan gotowy aby ujrzeć prawde w sobie. Nawet dziecko o którym Pan pisał. Tak mnie rozbawiło, że prawdę widziałem w tym dziecku.

        To, że z Infrytem mogłem być zgodny w odczuciu tego, co napisaliśmy. Wynikało z mojego wewnętrznego odczucia. Odczułem, iż Infryt musiał być na krawędzi.
        To taki szok jaki mogliśmy doświadczyć, lecz w odczuciu istoty natury jest to, że mogliśmy ujrzeć ogień, który jest źródłem naturalnego światła , lecz też zawiera w sobie miłość natury serca.
        Przechodzenie przez swoją podświadomość bywa trudne, gdyż to co nieświadome jest lękiem, strachem. Wyniku braku wiedzy, raczej jest się ignorantem.
        Prawdą jest, że ogień symbolizuje miłość.
        Żywioł ognia to moc transformacji samej świadomości, która weszła w forme.
        Doświadczyłem poprzez pracę, która była moją praktyką, gdyż taką sobie drogę świadomie wybrałem przez ogień do światła idę.
        W ogniu ujrzałem światło, lecz jest ono bardzo czyste w swej postaci, gdyż to co brudne. Ogień oczyści. Może mogę być niezrozumiały, lecz Infryt przejrzał mnie, gdyż zauważył, że pisze obrazami.
        Infryt zauważył, iż gniew można bardzo dobrze wewnątrz wykorzystać i przekuć w ogniu. Będąc jakiś czas temu poza naturą czasu. Byłem bardzo szczęśliwy, gdyż światło widziane wewnątrz własnej natury. Było najpiękniejszym doświadczeniem widzenia energii światła w sobie. Można nawet nauczyć oddychać się tym światłem, lecz to odbywa się w głębokim transie medytacji. Żeby tam głęboko zejść potrzeba wiele pracy.
        Może tak to jest, jeśli w prace wkłada się swoje serce. Później widze się swoje rezultaty.
        Wewnątrz miałem możliwość przyjrzenia się wielu rzeczom, ale musiałem porównać te dwa światy.
        Gniew pojawił się wyniku ujrzanej prawdy.
        Chciałem wewnątrz wybuchnąć zalewając iluzję energią, która wyzwoli wszelkie czułe stworzenia od zniewolenia i cierpienia.
        Jednak również poznałem prawdę o naturze człowieka.
        Rozumiałem dlaczego cierpi matka natury przez człowieka.
        Musiałem coś w tym względzie zrobić zanim opuszczę cielesną forme.
        Gniew, który wyzwoliłem w sobie przeniosłem na czyn wewnątrz samego siebie.

        • mały budda pisze:

          Jednak samo przyszło myśl w locie.
          Panie Marku jest Pan dobrym człowiekiem, tak to w sobie czuje. Zabawny jest Pan w całej swojej masie intelektualnego dowcipu.
          Przecież to nie Pana wina, iż wyniku Pana poszukiwania trafia Pan na energie wampiryczne. Niech Pan bierze pod uwage, iż są niektórzy ludzi, którzy lubią się ładować energią innych ludzi.
          Więc Pan jest dobrym człowiekiem, jedynie nieświadomie przenosisz Pan czyjeś stworzone programy.

          • marek pisze:

            Mały Buddo

            w realu wystarczy powiedzieć o kimś ” pedofil ” i ma przerąbane …w necie w ezo światku wystarczy zasugerować uwaga ! wampir energetyczny lub kominent wampira ….i też klient idzie na bok …

            poniżej masz moją obszerniejszą wcześniejszą wypowiedź , ta do której się teraz odnoszę nie robi na mnie wrażenia …szufladkuję ją jako 1003 bajkę z tysiąca i jednej nocy …/ponadto i tak od dawna już jestem na boku , wyłącznie komentuję więc /brak reakcji/.

            Dziękuję za pociesznie że zostawiłeś mi z plusów chociaż , że jestem dobry , / ja również wiem o Tobie że jesteś Bardzo Dobry / ale rozbija się o to również kto jest mądry a tym przymiotnikiem niestety Twych sensacji nie mogę obdarować…

            pędzę siusiać bo aż się trzęsę ze śmiechu i na pęcherz ciśnie…

            Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie.

          • Ifryt pisze:

            Nie wzbudzaj poczucia winy boś sam zaczoł🙂
            Mądry nie jestem ani ja ani Mały Budda, ani Ty.
            Mógł byś być chociaż dobry, a nie zimny i wredny.

        • marek pisze:

          Panie Marku przerażasz mnie Pan swoją ignorancją. Wiele czuje i pisząc do Pana wiele razy odczuwałem, iż z Pana strony jest zasysana mega ilość energii.
          Co może być, iż ciągnie Pan swoim kierunku dużą ilość energii.
          Może to jakiś pasożyt mentalny, gdyż są stworzone potwory mentalne, które uwielbiają zjadać energię. Szczególnie energię ludzi.
          To, że czuje takie rzeczy nie świadczy, iż jestem daleki od prawdy.
          Prawdę czuje w energii.

          No i masz babo placek , sam się stawiasz pod pręgierz Kochany Mały Buddo gdyż ….

          ….gdybym nie był leniem i to olbrzymim , to założył bym bloga na który kopiował bym tutejsze wypowiedzi i okładał swoim komentarzem a na forum powtarzał jedynie odnośniki do niego , to tyle w temacie mojej chęci zmiany Waszych przekonań / takie wrażenie wynika jedynie z faktu że pisząc tutaj swe zdanie – bez dążenia do tego prowokuję dyskusję /…

          …tyle i zarazem aż tyle ,czy stawiam Wasze poglądy pod dyskusję , mam inny cel a jest nim staranie , aby czytający to forum ,a nie odzywający się w dyskusjach nie odchodzili stąd z jeszcze większym mętlikiem w głowach niż przyszli..

          no cóż trzeba kontynuować ….

          przykłady twórczości pisanej – słowa definicje……

          , zasysana energia ,ciągnięcie do siebie energii , pasożyt mentalny , potwory mentalne , zjadanie energii ludzi , czuję takie rzeczy , prawdę czuję w energii …i podsumowanie jestem przerażony pana ignorancją – moje , moje , moje jest najmojsze

          i co z tego wychodzi Mały Buddo – 1002 bajka z baśni tysiąca i jednej nocy …gdyby wszystkie odniesienia / symbole były zbieżne lub nie przekłamywały prawdy / to jeszcze było by pół biedy, ale tak nie jest i bajka ta nie uczy a wprowadza zamęt w głowie czytającego …

          to co piszesz może być tak wyrażone i to ze znakiem zapytania czyli słowami ” możliwe że tak jest jak poniżej „…

          …obecnie w świecie nauk akademickich jest wystarczająca ilość teorii dotyczących czarnych dziur oraz sugestii że energetyczna konstrukcja całości istoty ludzkiej jest odwzorowaniem czarnej dziury …

          …lecz należy uwzględnić poprawkę , że istota ludzka nie transferuje energii” jak leci „czyli każdej , a transferuje upostaciowane porcje energio świadomości utworzone / patrz odpowiedź do Małgosi / ze składowych pobieranych przez zmysły z otoczenia ….taki proces nazywany jest syntezą i ma się on nijak do oglądu niewyedukowanego w mechanice tworzenia świadomości umysłu . Taki umysł ” odczuwa potwory ” tam gdzie intelekt widzi proces transferu….

          ….uwzględniając priorytety dzisiejszych czasów można dostrzec iż ten proces dotyczy wszystkich ludzi – sprzątanie i przerabianie swych porcji energio świadomość porozrzucanych w czasie i przestrzeni w trakcie poprzednich fizycznych inkarnacji ..

          …jednych do tego życie przymusza podsuwanymi zdarzeniami , inni są otwarci na ten proces i mu nie przeszkadzają , niektórzy nic nie robią bo są jak czysta niezapisana kartka w odniesieniu do swych dokonań w czasoprzestrzeni Ziemi …

          Czas bajek i odczuć w świecie ludzi się już dawno skończył , mają one swą wartość jeżeli są właściwie skonstruowane w pierwszych latach życia dziecka . Później umysł i serce jako tandem mają być systemem poznawczym tej przestrzeni dla Duszy ..

          Każda religia , nurt filozoficzny wzięły swój początek z nauki – wiedzy pogubionej przez ludzkość w trakcie swego istnienia tak więc wplatanie w swój światopogląd nowych odkryć ” prawdziwej nauki ” jest właściwym kierunkiem działania , gdyż ludzkość osiągnie swą kosmiczną samodzielność dopiero w momencie zespolenia wszelkich wierzeń z nauką .

          Mógłbym jeszcze wiele cierpkich uwag uczynić na temat Twojego wpisu Mały Buddo ale nie to jest tak jak pisałem motywem mego pisania a ukazywanie omawianych tematów w szeroko pojmowanym ” za i przeciw ” dla czytelników tego bloga …

          Masz stałe miejsce w moim sercu i mimo sporów o rozumienie i cele człowieka zawsze będę darzył Cię ciepłym uczuciem i szacunkiem – niech więc to zapewnienie będzie przeciwwagą tego mojego dość bezpardonowego osądu Twojej wypowiedzi…

          Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie .

          • Ifryt pisze:

            Chciało by się powiedzieć jak na filmach – cholerni intelektualiści😀
            Weż pod uwagę tego bojącego się ognia pasożyta, bo piszesz o miłości agape, a chcesz „zwalczać” wszystko inne. Przypominam Ci że to nie ja zaczełem, tylko Ty, wstawiając bardzo budujące kwestie pod czyimiś dyskusjami tekstami typu – pójdziecie na rzeż – albo – gadasz jak Hitler – więc nie zgrywaj niewiniątka, bo ani mi nie przeszkadzają głoszone przez Ciebie tezy gdy to robisz w sposób zdrowy, i wątpię aby kiedykolwiek przeszkadzały one Małemu Buddzie. Od po prostu sam prowokujesz a potem „Ojciec miłosierny” w stylu – mógł bym ale tego nie zrobię – uwierz że do głoszonych przez Ciebie tez można by się czepnąć.

          • Mezamir pisze:

            Każda religia , nurt filozoficzny wzięły swój początek z nauki – wiedzy pogubionej przez ludzkość w trakcie swego istnienia

            O rany🙂 cóż za naiwność …a może hipnoza?
            „Ludzie pogubili wiedzę” i religia/instytucja przyszła im z pomocą😉
            a ciekawe kto niszczył bibliotekę aleksandryjską i zapiski Majów,Inków etc etc🙂

            Wiedza została ludziom wyrwana przez religię,po to by ludźmi (ciemnymi) łatwiej było rządzić a poza tym,żeby wreszcie zaczęli płacić za to co mieli za darmo🙂

          • margo0307 pisze:

            „… Wiedza została ludziom…”
            ___
            Idę za… tym ludzikiem na drugim obrazku…

        • Dawid56 pisze:

          Ogień symbolizuje Miłość …czy aby na pewno , być może symbol ognia wyraża moc Miłości ale i tego nie jestem pewien …wiem jedno że Miłość to światło ….a nie ogień .

          .

          Miłość musi mieć wiele wspólnego z czakrą serca, która ma kolor zielony czyli nadzieję
          Chociaż mówi się też płomienna czy gorąca miłość, ale rzadko się mówi świetlista miłość.

          • Ifryt pisze:

            Zielony albo złoty🙂
            O miłości zwykle się mówi że jest ślepa.
            Gdy już jednak otwiera oczy to patrzy jak drapieżnik, choć nim nie jest.
            Światło to świadomość, a powstaje z ognia, tak metaforycznie, no bo co to za świadomość bez miłości? Zwykłe barachło, wysoko rozwinięte istoty jeśli nie odnajdą w sobie miłości, to zakwestionują nawet własne istnienie, to tylko kwestia czasu.

          • margo0307 pisze:

            „Miłość musi mieć wiele wspólnego z czakrą serca, która ma kolor zielony czyli nadzieję…”
            ___
            „… Nie miejcie takich zamkniętych ❤ ❤ bo to jest szkodliwe przede wszystkim dla was…”


            * * *
            Anna Breytenbach nawiązała kontakt ze zwierzętami i twierdzi, że…
            „…Większość z nas cierpi na chorobę sierocą wywołaną rozłąką z Naturą…
            Jak można nie dostrzegać, że zwierzęta nie mają myśli i uczuć… ?…”

          • marek pisze:

            Kolejny raz z wielką przyjemnością oglądałem film o Annie i zwierzętach i jak to zwykle bywa gdy kolejny raz coś oglądamy zwróciłem uwagę na to co pominąłem poprzednio.

            …oczy szeroko rozstawione na twarzy Anny i blisko osadzone siebie u myśliwego ….

            czy to ma jakieś znaczenie na to w jakiej jakości kontakt wchodzą ze zwierzętami ?

            …i przyszła taka myśl ileż dialogów zwierząt słyszałem i nadal wysłuchuję prowadzonych przez ludzi …

            …ale co tam stary egzekutor może wiedzieć …

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  6. tomasz26 pisze:

    drogi ifrycie służalczość to uległość …służba to misja jaką ma każdy z nas tu i teraz w obecnym wcieleniu…to dwie rożne sprawy..co do używek służą one do chwilowego maskowania naszych kompleksów ..maskowanie nie jest skutecznym rozwiązaniem jest skryciem się pod zasłoną.. droga ucieczką na skróty….to jaką postępujemy z naszą podświadomością jest ważne bo mimo tego ze ona nie ma możliwości logiki tak jak 2 ja to często zerka na jego drogę rozwoju to jest ..znaszą poswidomoscią jest jak uczniem pewnych zachowań psa, ktory mimo ze nie wie czy mu sie to przyda…to jesli złapiemy z nim kontakt uczy sie powtarzanych zachowań..takie jest nasza podswidomośc… pokazemy jej droge ze np..to jest fajne to bedzie tego pragnąc np sie rozwija..dodam, tylko ze w drugą stronę też to działa ….I ja tzw.instynkt ,II ja to logika III boska nieskonczona stale rozwijajca się swiadomość to w dużym skrócie tworzy całosc jesli wszyskie trzy znajdą nić porozumienia między sobą

    • Ifryt pisze:

      Drogi Tomaszu, posiadanie kompleksów nie jest czymś czego należało by się wstydzić, bo takie podejście jest typowo „systemowo-frojdowskie”.
      Tym czego ewentualnie człowiek naprawdę może się wstydzić, jest przysłowiowe „qrestwo” czy wszelkiej maści nikczemność w nim zawarta, co często prubują ludzie maskować jakimiś marnymi naukami mającymi wspierać ich sztuczne(systemowe) ego.
      Ego takie w z natury jest strachliwe i boi się upadku, a więc jedyne o co dba to aby nie upaść, a o żadnych pozytywnych wartościach jak odwaga-szlachetność-MIŁOŚĆ, to wogóle nie chce słyszeć.
      Dlatego też nawet gdyby taki Massaro, był najbardziej zakompleksionym typem na świecie, to nijak by się to miało do jego rzeczywistej duchowości, jeśli by był wspaniałym człowiekiem, a o wspaniałości nie świadczy brak lub nadmiar kompleksów.

  7. tomasz26 pisze:

    ja ifrycie słowa wstyd w swej wypowiedzi nigdzie nie użyłem ? maskowanie ukrywanie ,a wstyd to dwie rożne rzeczy… nasze ego czyli Ija to zwyczajne podświadomość ,o której pisałem wcześniej… .brak mu możliwości logicznego mylenia ,dlatego jeśli nie ma komunikacji z II ja(logika) to często zwodzi nas nas … kompleks występuje ,tylko wtedy gdy II ja logika w komunikacji z nieskozaczonym III ja informacje o ”błędnej ścieżce podejścia ” BŁĘDNA INTERPRETACJA INFORMACJI ” wtedy występuje kompleks….I ja(ego) jest pozbawione kompleksów ..nie rozumie znaczenia ..dlatego zwierzęta posiadają, tylko dwa ja.. czyli instynkt ,oraz logikę( na swoim poziomie zrozumienia ) .. już wcześniej ifrycie w moich odpowiedziach o kompleksie pisałem ze to nie jest wstyd to nie gdyż wszyscy mamy zwyczajnie taką budowę. nie możemy się wstydzić za fobie, przyzwyczajenia itp. I ja.. ..możemy za to je prowadzić (doskonalić) jaka ma być lepsza całościowa droga rozwoju świadomości dla naszych zintegrowanych trzech ja .

    • Ifryt pisze:

      Tomaszu mniejsza o szczególiki, doświadczenie z narkotykami nie dyskredytuje nikogo.
      Rozumiem o co Ci chodzi, ale to dopiero po bliższym przyjrzeniu się, troche niejasno to przedstawiasz😉 Ludzie mają wyobrażnię/fantazje i wszystkie z tym związane konsekwencje, Boskie to są raczej te trzy elementy połączone, ale w sumie można tak nazywać też tylko ten trzeci element, w sumie jak kto woli.

  8. tomasz26 pisze:

    .. dlatego kiedyś napisałem o prawdzie i kłamstwie subiektywnym.. każdy je inaczej interpretuje. .co do narkotyków to każdy robi jak woli wolna wola ..ja nikogo nie ganie….jego inkarnacja jego wybór ścieżki rozwoju … na ziemi żyje tyle ras z szerokim spektrum poziomów wcielonych dusz na rożnych poziomach świadomości … ze nie ma takiej możliwości żeby wszystkie naraz się porozumiały …tak się nie stanie..jeśli tak by się stało kosmos przestał by się rozwijać,…z jednymi twa mowa rezonuje z innymi nie… porostu tak już jest…ze mną opowieści tego chłopca na you tube zwyczajnie nie rezonują …co nie znaczy nie życzę mu jak najlepiej … mam takie subiektywne zdanie na ten temat .

    • Ifryt pisze:

      Spoko ja to całkowicie rozumiem, znam słabości tego rodzaju nowoczesnych mistyków, i to że oni nie trafiają do każdego🙂 Doceniam ich jednak, choćby za to że są „inni” łamiąc pewien stereotyp siwego patriarchalnego mistyka, takiego typowego „autorytetu”.
      Co ci „siwi” to są wszyscy beee, bo to bzdura, ale oni też nawet jeśli są wporządku to nie trafią do wszystkich, i nie chodzi o jakąś ideologię tylko zwykłą inspiracje.

  9. tomasz26 pisze:

    fajnie ifryt🙂. każdy z nas jest częścią boga..na swej inkarnacyjnej dróżce

  10. margo0307 pisze:

    Postanowiłam w tym miejscu wkleić w całości art, jaki Hanna Kotwicka zamieściła na stronie:
    http://www.maya.net.pl/
    ponieważ wg. mnie – doskonale odzwierciedla to, co zadziewa się u nas, ale nie tylko…
    Zresztą…, przeczytajcie sami🙂

    „Półczłowiek-półzwierzę…
    KOŃ by się UŚMIAŁ * Sejmowe CENTAURY * Czy jest na sali psychiatra?

    Hindusi mają święte krowy, Egipcjanie mieli świętego byka, a my Polacy będziemy mieć świętego konia. – To nie żart!
    W panteonie naszych symboli narodowych obok ORŁA znajdzie się KOŃ.
    Święto konia ma być ustanowione na początek maja.
    – Czy nie lepiej jedną uchwałą uhonorować też osły, barany, świnie… oraz mityczne CENTAURY?…

    „Hołd i chwała koniom”.
    – Oto czym zajmuje się Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, liczący 34 tęgie głowy, w tym – ku zaskoczeniu – 27, wraz z przewodniczącym, jest z PO, dwie są z PiS, pozostałe z innych. Inicjatorzy projektu uważają, że my, Polacy jesteśmy „spadkobiercami stabilności gospodarczej dzięki mozolnej pracy, wykonywanej od wielu wieków przez ludzi i konie”, że „zwycięstwa polskiej armii były możliwe dzięki udziałowi koni m.in. pod Kircholmem, Chocimiem, Wiedniem czy Komarowem” (a Grunwald!?).
    Co więcej, przewodniczący Zespołu twierdzi, że „gdyby nie konie, moglibyśmy być pod panowaniem islamskim”…
    Tak czy inaczej, przed końcem roku sejm ma oddać „hołd Polkom, Polakom i koniom, którzy broniąc naszej Ojczyzny przed zagrożeniami, wspólnie z końmi poświęcili swoje zdrowie i życie”. Uff !!! Nikt z nas nie wątpi w rolę, znaczenie, cierpienie i poświęcenie koni dla człowieka.
    Ale czy potrzebna jest aż uchwała?
    Przepisy można zmienić w normalnym trybie, bez robienia takiego hałasu.

    Wraz ze specuchwałą i świętem konia, Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt planuje podnieść status konia, „wykreślając go z ustawy o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich”. Koń przestałby być traktowany jako zwierzę gospodarskie, a stałby się zwierzęciem towarzyszącym człowiekowi podobnie jak pies i kot.
    A co z gonitwami koni? Czy zostaną zakazane, czy też biznes i hazard będą wyłączone z ustawy?

    Co na to koń?
    – W książce J.Ruland Siła Zwierząt czytamy:
    „KOŃ odzwierciedla walkę między światłem i cieniem;
    po jasnej stronie symbolizuje WOLNOŚĆ, po ciemnej – ŻĄDZĘ WŁADZY, podążanie za niewłaściwym prowadzeniem ”
    .

    Emocjonalne baterie

    Zerknijmy daleko za kulisy.
    W eposie Gilgamesz jest mowa o czasach, kiedy na Ziemię przybyli władni bogowie w celu wykorzystania „surowców” planety.
    Wydobyciem i transportem tutejszych złóż kazali zająć się niższym bogom, zwanym Anunnaki. Przez długi czas pokornie wykonywali oni zadania, aż w końcu odmówili dalszej pracy.
    Wtedy wyżsi rangą bogowie odkryli na planecie antropoidalny typ Homo erectus i zaadoptowali go do pracy wykonywanej wcześniej przez Anunnaki.
    Homo erectus – to pierwotny rajski człowiek; znajdował się w stanie zwierzęcej niewinności, nie miał wolnej woli, nie posiadał świadomości własnego Ja i jako forma zwierzęco-antropoidalna żył w harmonii ze światem zwierząt. (…)
    Bardzo trudno było stworzyć bogom istotę, która byłaby wystarczająco mądra, by rozumieć wydawane rozkazy i umieć utrzymać w ręku łopatę, ale nie była na tyle inteligentna, by zadawać pytania.
    W końcu udało się stworzyć istotę, która słuchała rozkazów, posłusznie drążyła ziemię, cierpliwie pracowała, nie czując potrzeby rozwoju.
    Tak wyglądał obraz nowego, antropoidalnego typu – pół-bóg-pół-zwierzę.
    Ten typ to Homo sapiens.
    (…)
    Destrukcje mutujące przez ostatnie pięć tysiącleci, wykształciły nową jakość, która znalazła odzwierciedlenie w organizacji religijno-instytucjonalnych państw.
    Dziś, spadkobiercy mrocznych Anunnaki podejmują rozpaczliwe próby podładowania przygasających baterii przez podłączanie się do emocjonalnej baterii człowieka.
    Robią to przy każdej sposobności: albo starając się zwaśnić ludzi, albo z pomocą fałszowania osiągnięć nauki, narzuconego odgórnie prawa, metod zastraszenia, degradacji płci żeńskiej, albo zamykając psyche w pętach etycznych norm, dogmatów religijnych, standardów demokracji.
    Nie trudno się domyślić, gdzie ich najwięcej.
    Druga grupa Anunnaki jest również obecna.
    Ucieleśniają ją nauczyciele w służbie wyższej prawdy, którzy przeciwdziałają fanatyzmowi, przemocy, gwałceniu praw człowieka oraz uczą szacunku dla całej biosfery…

    Jak zawsze, tam, gdzie wkracza Światłość, tam natychmiast mobilizuje się Ciemność.
    „Nad człowiekiem, który dojrzał prawdziwy promień słońca, przewala się całe piekło”
    – to słowa Ojca Pio.

    Dobrym znakiem jest to, że duch Nowego Czasu dotarł już do prapoczątków ziemskiej ewolucji. Nieuniknione coraz bliżej.
    Może to, co się teraz dzieje, to efekt domina, oplatającego Ziemię… ?

    Czy jest na sali lekarz?

    Obserwując pracę parlamentarzystów, można ulec złudzeniu, że nasz parlament zasiedliły mutanty mrocznych Anunnaki i mitycznych centaurów.
    Centaury słynęły z prostactwa, nieobliczalności, opilstwa, dzikich popędów, gwałtów na kobietach. Jedynym wyjątkiem wśród nich był mądry, dobrotliwy Chiron, mistrz sztuki lekarskiej, wieszcz i nauczyciel uczący wartości przysięgi, ofiarności, sprawiedliwości…

    Poseł z „atawistyczną osobowością” dzikiego CENTAURA jest nieobliczalny, zdradziecki, owładnięty żądzą ranienia uczuć, dręczenia kobiet, seksualną obsesją.
    W naszym parlamencie na próżno wypatrywać „Chironów”.
    A pożądany byłby choć jeden – lekarz, biegły w sztuce psychiatrii.
    Sprawa pilna!
    Bo wczoraj ujawnił się kolejny „mutant” – P.Kukiz, na zewnątrz macho, od środka intelektualny impotent.

    Jego skrajnie pogardliwa, prostacka wypowiedź o kobietach na antenie radia – bezapelacyjnie degraduje go jako posła.
    Nie musi nas przepraszać, bo na zarzut głupoty wrażliwy jest tylko głupiec”.
    „Mutanci” nienawidzą kobiet!
    Jeśli się nie opamiętają…, ten sejm rozniosą kobiety, uzbrojone w kuchenne tłuczki, patelnie i wałki.
    Na głupotę nie ma pastylki, trzeba ją wybić z głowy…”

    Od siebie mogę dodać tylko jedno…

    • Ifryt pisze:

      Niepotrzebnie się czepia do Kukiza, bo on nic takiego nie powiedział.
      Kobitka chce „namaszczać” na posłów, rozumiem że dla niej to jakiś typek panicznie się bojący feministek to był by ideał, ale dla mnie naprzykład to już niekoniecznie😉

      • margo0307 pisze:

        „Niepotrzebnie się czepia do Kukiza, bo on nic takiego nie powiedział…”
        ____
        Może „nic takiego” nie powiedział, a może jednak… coś pogardliwego i prostackiego powiedział…

        „Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało…”

        Czy to są właściwe słowa o kobiecie, która np. została zgwałcona przez jakiegoś bezmózgowca ?

        • Ifryt pisze:

          No prosze Cię Marguś… Kukiz to Ojciec trzech córek, naprawdę myślisz że miał na myśli ofiarę gwałtu?😉 Wiadomo że miał na myśli jakieś puszczalskie, pozatym powiedział że jest za utrzymaniem tego prawa aborcyjnego co jest teraz.

          • margo0307 pisze:

            „…naprawdę myślisz że miał na myśli ofiarę gwałtu?…”
            ___
            Grześ, projekt ustawy, w kontekście której tak niefrasobliwie wypowiedział się Kukiz… zakłada m.in, że kobiety zgwałcone nie mają prawa do aborcji… i nie ma znaczenia czy są to kobiety <i"puszczalskie" czy nie, bo fakt jest faktem.
            Mogę co najwyżej domniemywać, że… jego wypowiedź była żenująco nieprzemyślana, ale… jednak od lidera… oczekuje się przemyślanych i wyważonych wypowiedzi…

          • Ifryt pisze:

            Zdaje się że on nie popiera tej ustawy😉
            Poza tym Marguś, jego wypowiedż niejako sama w sobie wyklucza ofiary gwałtu, bo w ich przypadku nieistotne jest „zdawanie sobie sprawy” czy też „niezdawanie sobie sprawy”. To wypowiedż jest co najwyżej pewną „gafą” a ta Pani pisze o tym jak o zbrodni która ma go niby dyskredytować.
            Trąci to bezmyślnym walenie wałkiem chłopa po głowie bo był niegrzeczny, tylko że takie kobiety zapominają o tym, że mężczyżni przesadnie ulegli wobec kobiet, budzą pogardę i innych mężczyzn, co również ich dyskredytuje.
            Ona więc dyskredytuje w miarę równego gościa, to czego ona chce? Chama na poziomie Imama, czy innego takiego?

    • marek pisze:

      W eposie Gilgamesza jest mowa o czasach, kiedy na Ziemię przybyli władni bogowie w celu wykorzystania „surowców” planety.
      Wydobyciem i transportem tutejszych złóż kazali zająć się niższym bogom, zwanym Anunnaki. Przez długi czas pokornie wykonywali oni zadania, aż w końcu odmówili dalszej pracy.
      Wtedy wyżsi rangą bogowie odkryli na planecie antropoidalny typ Homo erectus i zaadoptowali go do pracy wykonywanej wcześniej przez Anunnaki.

      Homo erectus – to pierwotny rajski człowiek; znajdował się w stanie zwierzęcej niewinności, nie miał wolnej woli, nie posiadał świadomości własnego Ja i jako forma zwierzęco-antropoidalna żył w harmonii ze światem zwierząt. (…)

      Bardzo trudno było stworzyć bogom istotę, która byłaby wystarczająco mądra, by rozumieć wydawane rozkazy i umieć utrzymać w ręku łopatę, ale nie była na tyle inteligentna, by zadawać pytania.

      W końcu udało się stworzyć istotę, która słuchała rozkazów, posłusznie drążyła ziemię, cierpliwie pracowała, nie czując potrzeby rozwoju.
      Tak wyglądał obraz nowego, antropoidalnego typu – pół-bóg-pół-zwierzę.

      Ten typ to Homo sapiens.

      Gdyby pani Kotwicka propagowała tą treść raz dziennie wraz z komentarzem to w mej ocenie zrobiła by dużo więcej dobrego niż tym czym się zajmuje …

      …..a tak , grzebie w łajnie czyli w polityce i politykach i rozmywa treść która jak solidny kopniak w ……ma moc budzenia każdej śpiącej małpy…przepraszam …człowieka.

      Gwałtowny wzrost radosnej twórczości Homo Sapiens widać i na Mistyce Życia /przynajmniej tak to postrzegam / , skłania mnie to do refleksji : Marek przestań kopać się z koniem ….lecz …

      Koń autentycznie zasługuje na miano świętego zwierzęcia bo jest odwzorowaniem polskiego Homo Sapiens ……ma dużą głowę do martwienia się , kark schylony od i do roboty , zad pocięty batem ….a te które kopią lądują szybko w rzeźni lub w Bakutilu ..

      ….pobratymcy konio sapiens im to sprawnie załatwiają…..faktycznie” Święty Polski Konio Sapiens „.

      Rząd zaklepie Kosmiczną Wizytówkę n-ta Rzeczpospolita Polska – obszar do darmowego łapania oryginalnych Konio Sapiens i pobierania organów…..w celu stworzenia Homo Transhumanum …

      A wracając do naszego podwóreczka….

      …..gdy dam się nieopatrznie wciągnąć w ” lotne dysputy ” choćby na temat czy Miłość jest bezwonna , bezbarwna , czy ognista , płomienista lub zielona , to gdy przeglądam całokształt tego w czym uczestniczyłem to ręce mi opadają i strach mam spojrzeć w lustro by nie dostrzec ile jeszcze we mnie głupoty ,że daję się wciągać w dysputy przypominające swym całokształtem ” kanał „.

      Przychodzi mi na myśl łańcuszek oddziaływań w stosunku do naszego praprzodka który najszybciej dał efekt zaistnienia zamierzonego celu …tym oddziaływaniem był bat ….

      Teraz mamy epokę Homo Sapiens nie Erektus choć i takie skamieliny się rodzą która funkcjonuje pod oddziaływaniem zasady : strach i głód najskuteczniej zmusza do myślenia /to również bat / tylko finezyjniejszy niż pierwotny kawałek skóry na kiju …

      … i nachodzi mnie olśnienie :

      Maruś zostaw gadanie o miłości tym którzy chociaż matkę swoją kochają , a dla pozostałych najlepszym lekarstwem na włączenie im myślenia jest drwina i kpina …

      I chyba już przy tym odkryciu jako cenzor Mistyki Życia pozostanę bo przecież skutkiem dewiacji w psychice tak bardzo kocham ludzi więc gdy znalazłem uniwersalne lekarstwo na wszelkie ich dolegliwości to muszę je zacząć stosować…..

      Na Onecie pod tytułem Koniec Rozmów w Toku są takie wpisy….

      ~soboart : Chyba się urżnę z radości ! :)))) Od kilku lat to najbardziej obciachowy i żenujący program w całej TV ! Nie rozumiem jak taka bądź co bądź inteligentna osoba jak Ewa Drzyzga mogła brać udział w czymś tak PRYMITYWNYM??!! Na początku lubiłem ten program. Ewa zapraszała znanych ludzi na poziomie. Potem przerzuciła się na różnej maści dziwaków – to jeszcze szło strawić. Jak jednak zaczęła zapraszać najprymitywniejsze możliwe jednostki ludzkie tego kraju – nie dało się tego bez zażenowania przebrnąć😦 Rozpoczęta wtedy równia pochyła wreszcie umieściła ten program na samym dnie. Zniknięcie tego szajsu z anteny to wielki dzień dla telewizji polskiej. Jak jeszcze znikną odmóżdżacze typu „Trudne sprawy”, „Szkoła”, „Szpital” , „Wspomnienia z wakacji” czy „Zdrady” – to będzie już pełnia szczęścia😉 zwiń
      wczoraj 22:20 | ocena: 73% | odpowiedzi: 1
      odpowiedz
      oceń: -1 +1
      ~LUIGI_VAMPA : W sumie dobrze. Kiedyś to jeszcze był nawet dobry program. Później zaczęła spraszać jakiś dziwoków, wyglądali jak degeneraci społeczni. To był problem tego programu, że w imię poprawności politycznej dawali głos każdemu cymbałowi, bo ich zdaniem miał prawo wyrazić swoje zdanie. Dla psychopatów bycie w TV to nobilitacja.

      I tak zastanawiam się , dobrze robię , czy źle zamieszczając te uwagi na naszym blogu… , frekwencja gości niska , a nawet bardzo niska , tematy na tak abstrakcyjnym poziomie stawiane że ich fundamentem jest czucie zamiast myślenie /patrz do wczesnych form Homo Sapiens / i rozumieją je tylko czujący , bo myślenie jest nie w modzie , a tolerancja niektórych dyskutantów posunięta niemal do absurdu…

      ….eeee nie ma co myśleć drwina i kpina wykrzywiają gębę ale powodują że iskierki w mózgu szybciej biegną po neuronach spożywającego takie panaceum ….

      …żeby tylko jeszcze te iskierki nie skupiały się na tworzeniu obrazu lekarza a stwarzały w główkach obraz własnej postaci bez przekłamań to będzie już bardzo dobrze , a nawet o wiele wiele więcej ….ale tego dowiem się za jakąś chwilę , staż , notatki z badań i powstaje biblioteka ,

      Będzie dobrze Marek , możesz iść spać – praktyka czyni mistrza …a mistrz wie co robi tym bardziej wtedy gdy nie jest piany ani naćpany….

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • marek pisze:

        No to zaczynam dzień pracy „cenzora „…coś mi się wydaje że z charakterystyki mego imienia jak najbardziej się na pełnienie tej zaszczytnej funkcji nadaję ….przyjemnych i owocnych dyskusji życzę w imieniu urzędu …

        Adam

        Jest skryty, ma naturę nie do końca łatwą do odgadnięcia i przewidywalną. Jego silna osobowość każe być słownym, więc można na nim polegać. Jednak nie każdemu poświęci swoją uwagę. Jest bardzo subiektywny, rzadko próbuje postawić się na czyimś miejscu. Już jako dziecko bije rekord zdyscyplinowania i wymaga tej dyscypliny zarówno od innych, jak i od siebie samego.

        Pracuje w określonym celu, a nie dla przyjemności lub niespodziewanych odkryć. Lubi studia medyczne, pociąga go także wojsko i zawody handlowe. Wie czego chce i potrafi dążyć do celu nawet wbrew piętrzącym się trudnościom, a to co zbuduje, długo pozostanie nienaruszone. Charakteryzuje go przebiegłość i rozwaga. Innych może osądzać zbyt krytycznie. Jednak rzadko się myli, co nie przeszkadza mu z trudem przyznawać się do tych rzadkich pomyłek.

        Kieruje się logiką, stąd charakterystyczna sztywność zachowań i sądów, całkowity brak dyplomacji oraz ulubione powiedzenie „wóz albo przewóz”. Czułym punktem jest duma, więc łatwo nim zawładnąć, zręcznie wykorzystując jego pragnienie bycia najlepszym. Ale uwaga! Ma zadatki na despotę. Trzeba już w dzieciństwie na niego uważać, bo brak mu zdolności dyplomatycznych, a jego reakcje są naturalne i prostolinijne, co nieraz dotyka do żywego. Lubi przewodzić i być najlepszy.

        Lubi pochwały, nawet zwykłe pochlebstwa. Z pozoru choleryk, zawsze dobrze się kontroluje. W jego życiu wielką rolę odgrywa przyjaźń. Inteligentnie dobiera przyjaciół i jest im bardzo oddany. Jednak nie wyobraża sobie przyjaźni czy miłości, w której partner nie byłby podporządkowany. Jest bardzo czuły na porażki, które urażają jego dumę. Przy pozornej, nadmiernej pewności siebie, gdzieś głęboko ukryta nieśmiałość często staje mu na przeszkodzie zaufaniu innym. Silna męskość natomiast zupełnie nie pomaga w poznawaniu psychologii kobiet. Oj ciężko mu znaleźć tę drugą połowę na całe życie, ale gdy już znajdzie… Zamiast próbować przekonywać i uwodzić, ma maniery jaskiniowca…

        Ma też bezlitosną pamięć, zwłaszcza w dziedzinie uczuć. Nie zapomina ani o tym, co dobre, ani, a może zwłaszcza krzywd. Przy nim nie ma żartów z normami postępowania. Jest wymarzonym mężem i ojcem. Nic to, że świętem będą chwile, gdy bliscy usłyszą od niego dobre słowo czy pochwałę, ważne, że życie będzie proste, łatwe i przyjemne. Nie liczą się przecież słowa, a czyny, a tych będzie pod dostatkiem.

        Adam wie jak życiem pokierować, by wszyscy byli zadowoleni, hmm… z nim na czele. Lubi pielesze domowe, lubi, gdy wszystko ma swoje miejsce i czas. I tu wyłazi z niego tradycjonalista. No może nie do końca… ma chwile zapomnienia… myśli wtedy „szaleństwo to ja” i robi coś nie całkiem przemyślanego. A jaki jest przy tym uroczy! Boki zrywać. Jego poczucie humoru jest, delikatnie mówiąc, nietuzinkowe, za to gdy już zacznie żartować, nikt nie pozostanie obojętny. I cecha ta nie opuszcza go do późnych lat, a długowieczności może mu pozazdrościć Matuzalem.

        Dawid

        Łatwo pojąć, że jest to jedno z najbardziej dynamicznych imion. Dynamiczny, aktywny, trochę egoista, a trochę marzyciel. Nie przywiązuje się na długo ani do jednej pracy, ani do tych samych twarzy. Chyba, że będzie wykonywał zawód, który sprawia mu satysfakcję. Stać go wówczas na duże osiągnięcia.

        Jest zbyt zakochany w sobie, aby wielką czułością darzyć kogoś innego. W towarzystwie stara się odgrywać widoczną rolę. Do dobrego samopoczucia potrzebuje uczestnictwa w życiu świata – musi do wszystkiego się mieszać, doradzać, wybierać, zmieniać, inaczej czuje się niepotrzebny, a więc nieszczęśliwy. Jego słabym punktem jest duma, pragnienie imponowania i zyskiwania aprobaty. Nie stroni od rozmów nawet na najbardziej drażliwe tematy.

        Nieraz ucieka, zanim stwierdzi, jakiej natury niebezpieczeństwo mu zagraża. Jego przyjaźń jest nietrwała, a że do tego jest egocentrykiem, nie jest łatwo być jego przyjacielem. Jego wrodzony egoizm powoduje, że osądza wydarzenia z własnego punktu widzenia, zabarwionego hedonizmem, i chętnie za cel życia postawiłby poszukiwanie przyjemności. Miłość stwarza trochę problemów, gdyż charakter jego uczuć cechuje pewna chwiejność, z którą trzeba walczyć. Nie wolno pozwalać mu na popadanie w niebezpieczny narcyzm.

        Wyjątkowa inteligencja zaskakuje szybkością rozumienia, zarazem analityczna i syntetyczna, pozwala mu na wszelkie operacje myślowe. Jednak nadmierna energia życiowa popycha go niekiedy do robienia z siebie widowiska i do tysiąca ekstrawagancji, nie zawsze w dobrym guście. Brakuje mu obiektywizmu, bywa nawet niesprawiedliwy, tak dalece pewny jest swej racji. Nie należy za bardzo zwracać uwagi na to, co mówi i co robi, trzeba natomiast dawać mu odczuć, że nie powinien zawsze „odgrywać ważniaka”! Szkoda tylko, że zbyt często to on próbuje narzucać innym swoje zdanie.

        Grzegorz

        Jest typowym egocentrykiem, nie liczącym się z odczuciami innych. Zawsze próbuje ich sobie podporządkować. Nieraz używa lodowatego tonu, który zbija z tropu lub irytuje. Nie zależy mu zresztą na tym, aby się podobać. Bywa też mściwy. Ma sztywne zasady i chętnie wpaja je innym, w razie potrzeby kijem. Jego dewizą mogłoby być: „Dłoń z betonu w stalowej rękawicy”.

        Cudze życie jest głównym przedmiotem jego zainteresowania – w tym sensie jest ekstrawertykiem. To szef, którzy myśli tylko o komenderowaniu podwładnymi. Na dodatek nie grzeszy taktem ani uprzejmością. Zazwyczaj bardzo silna wola, żeby nie powiedzieć despotyczna, zarówno w odniesieniu do siebie, jak i otoczenia. Ale to wola bez odrobiny dyplomacji, co powoduje wiele dramatów, kłótni i nawet dymisji! W pracy dzięki swojemu zdecydowaniu i konsekwencji może osiągać znaczące sukcesy. Jako szef twardą ręką trzyma podwładnych w ryzach. Jak rzadko kto jest w stanie walczyć o słuszną sprawę.

        Jest obiektywny, gotów wszystko poświęcić dla idei, nawet swych bliźnich! Nie znosi ludzi „letnich”, ani też sprzeciwów. Ma duże zdolności do pracy w zespole, zwłaszcza w swoim zespole. Liczy się dla niego tylko rezultat, ale… w sytuacjach trudnych można liczyć na jego pomoc. Nieraz kieruje nim natchnienie. Zdarza się mu błyskawicznie rozwiązywać niezwykle złożone problemy. Jego prawdziwym celem jest samorealizacja i wypełnienie swej misji. Urodzony konstruktor, obdarzony doskonałą pamięcią, niestrudzoną ciekawością i stałą czujnością.

        Ulubionym hasłem jest: „Za wiele mówicie o swych prawach, a za mało o obowiązkach”. Nie znosi niesprawiedliwości, co prowadzi go do egalitaryzmu uczuciowego.Nie lubi być pupilkiem rodziców, ale nie chce też być traktowany gorzej niż rodzeństwo. Moralność przejawia się kategorycznymi ocenami: „Tak się robi”, „Tak się nie robi”. Rygoryzm moralny należy do jego systemu filozoficznego. Nie lubi komplikacji uczuciowych, jego seksualność najlepiej można określić wyrażeniem „miłość po huzarsku”. Prawdziwa bomba. Problem nie leży w tym, czy wybuchnie, ale kiedy wybuchnie.

        Nie lubi tracić czasu z ludźmi, którym nie ma nic do powiedzenia. Niemniej uprzejmość zmusza go do podporządkowania się pewnym regułom. To pewny i wierny, ale tyranizujący i dość męczący przyjaciel. Nie jest łatwy w pożyciu, ale przynajmniej nigdy się człowiek z nim nie nudzi. To człowiek dążący do celu, twórca zapowiadający nową erę.

        Tomasz

        Są w nim dwie osobowości: tego, co sieje, i tego, co zbiera plon. To człowiek obdarzony życiowym praktycyzmem. Stroni od abstrakcji, skupiając się wyłącznie na rzeczach konkretnych, namacalnych i dających wymierne efekty. W czasie między… przechodzi od początkowego sceptycyzmu do żarliwego przekonania.

        W stosunku do otoczenia często bywa niezbyt miły. Jak pyton, stara się otoczyć ludzi i wydarzenia zwojami swej logiki. Ma nieco szorstki charakter. Nie stroni od ironicznych uwag. Ponieważ intuicja nie jest jego mocną stroną, często znajduje się w kłopotliwej sytuacji. Reaguje z opóźnieniem. Nieraz dopiero po fakcie myśli, jak powinien był postąpić. Pracuje zrywami. Raz ze znaczną energią, potem znów usypia, jakby zużył całą energię i musiał „koniecznie” odpocząć. Zawsze potrzebne mu widoczne, namacalne efekty pracy. Jest opanowany, nie miota się z byle powodu, jednak zbyt porywczy, by słuchać głosu wewnętrznego, często myląc intuicję z impulsywnością.

        Ma praktyczną inteligencję, nieufną wobec abstrakcji. Często zasłania się pracą, by nie uczestniczyć w przyjęciach rodzinnych czy towarzyskich. Kiedy indziej zaś potrzebuje publiczności, która słuchałaby go i przytakiwała. Pragnienie bycia uczciwym i sprawiedliwym prowadzi go do podejmowania samodzielnych inicjatyw, które nie zawsze znajdują uznanie. Jego seksualizm jest ściśle uzależniony od psychiki. Zdolny do surowej ascezy, w chwilę potem przejawia trudną do okiełznania namiętność. Musi zapobiec powstaniu zahamowań, które mogłyby go niebezpiecznie zablokować. Nie zna umiaru ani w wierze, ani w przyjaźni. Nieraz dałby się pokroić na kawałki dla tych, których kocha. Jest wierny, przywiązany, bezgranicznie ufny.

        Nigdy nie wybacza zdrady! Pragnie nadać sens swojemu „ludzkiemu” życiu. A skłonność do zwątpienia? Pewnie jak „niewierny Tomasz”, musi dotknąć, by uwierzyć.

        Małgorzata

        Ma bardzo zmienny charakter. Składa się z marzeń, nieprzemyślanego entuzjazmu, nagłych onieśmieleń. Odkłada na pojutrze to, co miała zrobić wczoraj. Drży na dźwięk telefonu, gdyż obiecała zrobić dziesięć rzeczy, o których teraz nie chce słyszeć. To nerwowa choleryczka o dużej pobudliwości. Byle co ją płoszy, wszystko porusza.

        W tych wahaniach dużą rolę odgrywa stan psychiczny, łatwo się zniechęca, jest bardzo wrażliwa na niepowodzenia. Ogromną wagę przywiązuje do nastroju w danej chwili, uczucia, towarzystwa, a nawet horoskopu. Ma wiele uroku,to „wieczne dziecko”, które mężczyzna pragnie ochraniać. Gdy życie staje się zbyt trudne dla jej nadmiernej wrażliwości, zamyka się w swym wewnętrznym światku.

        Od dzieciństwa powinna uczyć się stawiania życiu czoła, odważnego wypowiadania się i nie uciekania przed niebezpieczeństwem. Nie należy mnożyć zakazów, gdyż mogłyby one całkowicie przytłoczyć jej kruchy charakter, wymagający miłości i zrozumienia. Jej reakcje raz bywają nieprzewidywalne, błyskawiczne, kiedy indziej zaś biernie przyjmuje wydarzenia. Szybko reaguje na wszystko, co się wokół niej dzieje, lecz poranny entuzjazm przeradza się jednak często w wieczorne zniechęcenie. Musi koniecznie nauczyć się zasady: „Co zaczęłaś musisz skończyć”. Interesuje ją wszystko, co dotyczy życia. Jest inteligentna, ale tak szybko mówi i działa, że zdarza jej się popełniać kolosalne gafy. Ma słabą pamięć, przez co zapomina o wielu rzeczach, poczynając od „parasola, a kończąc na mężu!”. Intuicji ma prawie za dużo. Chroni się w tajemny świat „znaków i przepowiedni”. Nie powinna przywiązywać zbyt dużej wagi do horoskopów.

        Potrzebuje miłości i nie znosi samotności. Bardzo ulega wpływom i nieraz dostosowuje swój tryb życia do tych, których kocha. Jest bardzo czuła, gdy ma poczucie bezpieczeństwa, ale chowa się, gdy tylko pojawi się „nieznane”. Słowo zmysłowość ją przeraża! Nie zna i nie chce znać swych pragnień. Często wyrzuca sobie słabość i nieśmiałość, które prowadzą ją do życia z partnerem bardzo dalekim od ideału. Ale czy ona sama wie, jaki jest jej ideał? W jej pełnych czułości oczach można wyczytać jednocześnie obietnicę wielkiej miłości i pragnienie zachowania spokojnego trybu życia. W życiu rodzinnym i intymnym jest bardzo czuła i opiekuńcza.

        Potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i stałego towarzystwa. Jest delikatnego zdrowia i powinna o nie dbać już od dziecka. Jest bardzo przywiązana do rodziny i przyjaciół. Zazwyczaj jest dobrą, czułą i oddaną matką, która jednak nie ma dosyć charakteru, by walczyć z urwisami. To urocza istota, pełna magnetyzmu. Niełatwo w całej rozciągłości poznać jej psychikę, gdyż wszystko tak szybko się zmienia!

        Marek

        Mogą w nim drzemać dwie diametralnie różne osobowości. Jego temperament jest trudny do określenia. Raz będzie zachowywał się flegmatycznie, kiedy indziej emanował energią. Jest obiektywny, ma wielką pewność siebie, nie ulega wpływom. Z reguły jest pewny siebie, chociaż niekiedy lubi stwarzać pozory nieśmiałego.

        Nie należy dać się na to nabierać. To jego ulubiona zagrywka. Nie stroni od ostrych polemik ani uszczypliwości. Nie należy wdawać się z nim w słowne pojedynki, gdyż można stracić autorytet, jeśli mu się nie dorównuje. Ma silną wolę i wyraźnie ją okazuje. Chce wiedzieć, dlaczego i dla kogo pracuje. Od najmłodszych lat musi mieć jasno wytyczony cel działania. Ma bardzo rozbudowaną intuicję. Posługuje się nią systematycznie, tak samo jak swym urokiem.

        Ma dobrą pamięć, metodyczną ciekawość. Jako szef przestrzega twardej dyscypliny, wprowadza zarazem w stosunki z personelem atmosferę rodzinną. Bardzo pociąga go życie towarzyskie. Przyjmuje gości wystawnie, ma skłonność do ponoszenia w tym celu nadmiernych wydatków. Ma zdyscyplinowaną moralność, wie co się „robi”, a czego się „nie robi”. Ten typ charakteru bardzo wcześnie próbuje „dobrych rzeczy” w życiu, nie pozwalając jednak wciągnąć się w działania, nie licujące z jego zasadami.

        Wcześnie osiąga dojrzałość w dziedzinie seksu, ale potrafi być dyskretny. Szybko staje się mężczyzną, który budzi posłuch i szacunek u kobiet. Jest zdolny wiele zrozumieć, obserwuje innych uważnie i mądrze. Nie należy zmuszać go do demonstracyjnego wyrażania uczuć. Jest wierny i zdolny do przeżycia wielkiej miłości, zarazem namiętnej i spokojnej. Swoje uczucia wyraża w sposób wyważony, wręcz stonowany. Nie oszukuje nigdy własnego sumienia.

        Maria

        Jest bardzo obowiązkowa i zaangażowana w to, co robi. Współpraca z nią nie jest jednak ani łatwa, ani przyjemna. Dużo zależy od jej zmiennego humoru. Ma niełatwy charakter. To kobieta zdecydowana, pracowita, nieco chmurna, zazdrosna, ale posiadająca bogactwo czułości i miłości. Znana jest z wielkiego serca, zawsze otwartego dla potrzebujących pomocy.

        Ma też skłonność do zamykania się w sobie i nie zawsze ujawnia swoje myśli i uczucia. Bywa nawet skryta. Ma wielką pewność siebie i dużą dozę zdecydowania. Te cechy w połączeniu ze zdolnością reakcji dają mieszankę wybuchową! Gdy się z czymś nie zgadza, bardzo ostro się przeciwstawia. Jest uparta, porażki sprawiają jej przykrość, ale nie powstrzymują. Pociągają ją zajęcia, w których trzeba dawać dużo z siebie, a najpiękniejszym z nich jest pozycja matki rodziny. Ma dobrą intuicję, ale nie ufa jej. Woli spokojnie podążać utartymi ścieżkami, niż rzucać się w przygody.

        Stoi mocno nogami na ziemi. Nie stara się błyszczeć, a nawet wykazuje pewną nieufność wobec ludzi, którzy próbują za wszelką cenę przyciągnąć uwagę. Ma inteligencję analityczną, interesuje się raczej szczegółami, niż ogólnymi zarysami tematu. Sprawia wrażenie, że wszystko przychodzi jej z łatwością, gdy w istocie musi walczyć, by stanąć na wysokości zadania. Przestrzega bardzo surowych zasad. Posiada wrodzony zmysł moralny, który zawsze objawia się w przełomowych chwilach. Łatwo ją obrazić czy zranić. Jest zaborcza, ale bardziej z chęci ochraniania innych, niż posiadania ich.

        Zdolna do głębokiej przyjaźni, ogranicza jednak liczbę przyjaciół i starannie ich dobiera. Czuje się swobodnie w towarzystwie, chociaż nie potrzebuje innych. Zmysłowość stanowi ważną część jej życia uczuciowego. Wszystkie przyjemności życia i wszystkie popędy wiążą się dla niej z miłością w najszczytniejszym znaczeniu tego słowa. Najważniejsza jest dla niej radość dawania.

        http://magia.onet.pl/imiennik/adam,3.html

        Przydały by się jeszcze imiona , Sioli , Lucyferka , A58 , Małego Buddy i Jestem i już było by wiadomo jakie rybki pływają w akwarium……

        Proszę o uwiecznienie w podświadomości : wybór obrazu zmory dowolny….

        a dla odreagowania , komentarz zdrowej na umyśle myślącej istoty powiązanej z byciem w świadomości …

        Człowiek obserwuje wiele zjawisk, których w żaden sposób nie umie wyjaśnić. I nie ma co udawać, że takie zjawiska nie występują, że ich świadkowie mają problemy psychiczne, halucynacje, omamy. Kto nie umie tego przyjąć do wiadomości zawsze będzie zaprzeczać bo jego świadomość nawet nie dopuszcza do wyjaśnienia paranormalnych zjawisk. Taka osoba nigdy nie otworzy się głębiej bo jej zmysły są uśpione, nie dlatego, że jeszcze nie wzrosła na swój poziom ale dlatego, że zmysły w ogóle są nieużywane.

        http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_zakapturzeni_-_ludzie_cienie.html

        Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • Ifryt pisze:

        No weż bo ze śmiechu narobię zniszczeń.
        Bard ciemnoty, święty Augustyn Mistyki Życia i sędzia rozpustnych delfinów, zasłania się MYŚLENIEM, i to jeszcze pewnie z poważną miną zamyślonego Stańczyka😀😀

        A oto kolejna część perypetji archonta Mareczka na planecie Ziemia.

        Oczywiście(jakby że inaczej) Pan Mareczek, to taki von Nogaj w wersji mocno zniewieściałej🙂

        • marek pisze:

          …spodziewałem się kochany Ifrytku czegoś bardziej pieprznego z Twej strony …no ale cóż nie wszystko się dostaje o czym się marzy ….

          …ale przyznaję Ci rację , cygaro w wypielęgnowanej dłoni zawsze dystansuje z kretesem skręta palonego po kryjomu….

          …koniec wymiany uprzejmości – z mej strony …abonent wyłączony , abonent wyłączony….

          Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością Jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • margo0307 pisze:

        „Gdyby pani Kotwicka propagowała tą treść raz dziennie wraz z komentarzem to w mej ocenie zrobiła by dużo więcej dobrego niż tym czym się zajmuje …”
        ___
        Marku, ta wypowiedź świadczy jedynie o niezrozumieniu tego, o czym pisze w swoich książkach i mówi na swoim blogu pani Kotwicka…, która przede wszystkim – propaguje wiedzę i filozofię Majów…

        • marek pisze:

          Małgosiu Ty mi moich złotoustych myśli nie tamuj tymi przepięknymi KWIATKAMI , bo od dziś jestem cenzor , cięty jęzor i robię co muszę …a nie pod publiczkę..czyli pod siebie…

          …..wiem , wiem dwadzieścia pięć tysięcy lat i jakaś tak pozostawiona do kłótni końcówka pięćset czy siedemset i wyszły z tego Maje Baje …..

          martwię się …he , he ,he , żeby z tej wiedzy którą rozpropagowała pani Kotwicka o Majach , bezkrytyczność jej samej oraz Homo Sapiens jej wtórujący nie zrobili z niej guru od kaszanki , ciętych kwiatów i chińskiego muru, czyli od wszystkiego z treścią ułożoną z niczego …

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością Jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Maria_st pisze:

            „Małgosiu Ty mi moich złotoustych myśli nie tamuj tymi przepięknymi KWIATKAMI , bo od dziś jestem cenzor , cięty jęzor i robię co muszę …a nie pod publiczkę..czyli pod siebie…”

            bedziesz Marku cenzurował siebie–pozno, ale lepiej niz wcale

      • Maria_st pisze:

        „Będzie dobrze Marek , możesz iść spać – praktyka czyni mistrza …a mistrz wie co robi tym bardziej wtedy gdy nie jest piany ani naćpany….”

        ja to nawet pivka nie za duzo mogę pić…bo u mnie % powodują przyspieszenie filmu–wiem wcześniej co zadzieje sie za chwilę… i potrafię na to zareagować choć nie lubię tego stanu………ooooooooo…coś mi się skojarzyło właśnie teraz / odnosnie tych przewidywań i stanu w tym czasie /

        Tak sie zastanawiam po co nam rośliny halucynogenne ?

        • marek pisze:

          Tak sie zastanawiam po co nam rośliny halucynogenne ?

          Drzewo które żyje ma liście , siła życia go na wietrze porusza …uschnięte suchciele bez ducha w sobie potrzebują mózgoje…w lub haloo grzybków , czy marychy ,by myśleć że żyją kiedy to tak naprawdę ich ostatnie drgawki ….

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością Jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Maria_st pisze:

            Drzewo które żyje ma liście , siła życia go na wietrze porusza …uschnięte suchciele bez ducha w sobie potrzebują mózgoje…w lub haloo grzybków , czy marychy ,by myśleć że żyją kiedy to tak naprawdę ich ostatnie drgawki ….”

            widać swiadomośc lubi używki–inaczej ich by nie było, nie zaistniałyby

    • tomasz26 pisze:

      hmmmm..odnośnie uhonorowania konia to może mają ku temu podświadome ciągoty z poprzednich wcieleń ?
      http://romannacht.blogspot.com/search?updated-max=2016-09-30T20:23:00-07:00&max-results=3

      ..co do bezmyślności tej decyzji pozostaje, tylko współczuć ..rozumiem ze zwierzęta trzeba szanować ,ale one dawane im ordery mają gdzieś… im starczy miłość, strawa , ofiarowana opieka i zrozumienie ich zachowań i potrzeb itp.. .co do Anaunaki termin ten oznacza boskie nasienie..zarówno ci co zstąpili jak ci co otrzymali boski kod dna(ostatniego ”dnia ”)..są jednym… ich losy są zbieżne z naszymi …mimo tego ze ich sztuczna planeta porusza się po nachylonej orbicie co jakiś czas ukazując się mieszkańcom ziemi ..my to oni z przeszłości.. oni to my z przyszłości .. oni tez są” produktem” boskim ..z kapelusza królikowi nie wyskoczyli …co do tego ze nadchodzi czas kobiet masz całkowitą racje(kobiety się uświadamiają ten duch spływa na nie:) marago ..kobiety wyjdą z cienia .proces ten oczywiście nie stanie się jutro, ale nie zmienia to faktu ze już się zaczął, dzieje się i będzie ..Jezus tez o tym pisał min .o Miriam, która m się stać tako jako jego uczniowie ..równa im w prawach itp. .Rzekł Jezus: „Oto poprowadzę ją, aby uczynić
      ją mężczyzną,
      aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Ka
      żda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios..
      ”.

      • Ifryt pisze:

        Błagam nie idżcie tą smutną drogą😀
        Kobiety nie są gorsze od mężczyzn i nigdy nie były, nie muszą się w nich zmieniać aby wejść do królestwa niebios, podobnie mężczyżni nie muszą się zmieniać w pizdzielców🙂

        • toamsz26 pisze:

          Błagam nie idżcie tą smutną drogą😀
          Kobiety nie są gorsze od mężczyzn i nigdy nie były, nie muszą się w nich zmieniać aby wejść do królestwa niebios, podobnie mężczyżni nie muszą się zmieniać w pizdzielców🙂

          ifrycie skoro twierdzisz ze nie były gorsze to dlaczego mieliśmy czarownice na stosie, kamienowanie tzw ladacznic itp. multum przykładów z przeszłości. każda zimna jest procesem w rozwoju .nie mów ze odpowiada ci obecne status Quo , hierarchie ,podział na równych i równiejszych…wg mnie mężczyzna nie jest w niczym lepszy od kobiety.. to wyłącznie jego nadęte ego I ja mu to mówi ze jest lepsze ..szacunek do kobiet i vice versa w niczym nie ujmuje cech męskich i żeńskich .. ifrycie zimna polega wyłącznie na obopólnym poszanowaniu i wzroście świadomości równych prawach itp..nikt nie mówi ze kobieta ma być męska przerabiać się fizycznie na mężczyznę itp.(chodzi o ducha świadomości:).

          • Ifryt pisze:

            To mi nie musisz mówić że mężczyzna nie jest niczym lepszy, bo ja to dobrze wiem.
            Ale z demagogią feministyczną to mi nie wyskakuj, bo mnie mało obchodzi udowadnianie jaki to ze mnie „dobry samczyk”, śmierć na stosach była zarezerwowana głównie dla heretyków, w większości zdecydowanej facetów, tak samo w większości faceci byli nabijani na pale, krzyżowani(jak po powstaniu spartakusa) itd… oczywiście przez innych mężczyzn, ale co się dziwić skoro w naszym gatunku to płeć silniejsza, i to między nimi główne zatargi, jednak ktoś ich urodził i wychował, i to nie były chłopy🙂

            Poza tym u nas, w naszej tradycji kobiety zawsze były równe mężczyznom, naprzykład u Scytów i Sarmatów i wielu ludów północy, nawet Normanów.
            Nie udawajmy że te ludy nie istniały, bo były liczne potężne i ich wpływ kulturowy jest żywy do dzisiaj, dlatego między innymi w takiej Europie niema dyskryminacji, bo chyba nie myślisz że to jakieś „bojowe feministki” wałkami pogoniły chłopów.

          • margo0307 pisze:

            „…wg mnie mężczyzna nie jest w niczym lepszy od kobiety.. to wyłącznie jego nadęte ego I ja mu to mówi ze jest lepsze ..”
            ___
            Wg. mnie z kolei… żadna z płci nie jest ani lepsza, ani gorsza🙂 ❤
            Takie różnicowanie… to wyłącznie produkt błędnych wyobrażeń…, przekonań… jak też przyjętych programów narzuconych przez… "miłościwie nam panujących zwolenników patriarchatu"…

          • Maria_st pisze:

            (chodzi o ducha świadomości:).

            ano….
            pamietam pewne sny.
            nawet zastanawialam się czy czasem nie jestem nieświadomą lesbijka–stad takie sny.
            Śniłam, że jestem mężczyzną i co ciekawe nawet we śnie byłam tym zdziwiona .
            Miałam nawet żonę jako mężczyzna….. ha ha ha
            dziś wiem dlaczego to sniłam…ot po prostu nauka , przypomnienie, zrozumienie.
            Im więcej zaczęłam pojmować tą rzeczywistość tym mniej byłam zainteresowana tym co podrzuca mi Iluzja…..i stąd moje powiedzenie..jestem TU dla ŻARTU .
            Mimo wszystko fajnie sie czyta, slucha ……..

        • margo0307 pisze:

          „… Kobiety nie są gorsze od mężczyzn i nigdy nie były…”
          ___
          Zgadza się Grześ, tyle że… programy zrobiły swoje i do dnia dzisiejszego wywierają na nas wpływ…
          Zauważ, że… dzieci już od maleńkości uczone są tego, jaki powinien być „stereotypowy” mężczyzna i jaka powinna być „stereotypowa” kobieta…
          I w wieku 6-ciu lat… mają już ugruntowany obraz tego – kim są i jak powinni się zachowywać jako reprezentanci i reprezentantki swojej płci
          W dalszym ciągu niestety… stereotypowa męskość i kobiecość budowane są w oparciu o kontrast, a do tego właściwości „męskie” częściej wartościowane są na plus

          I tak np. jeśli chodzi o wygląd to u mężczyzn preferowana jest mocna budowa ciała i niespecjalny brak dbałości o wygląd…
          Natomiast u kobiet… preferowana jest kruchość, „powinny” być drobne, najlepiej szczupłe…, „powinny” skupiać się na wyglądzie i atrakcyjności fizycznej…

          Siła fizyczna u mężczyzn to silni i krzepcy…
          U kobiet natomiast – słabe i delikatne…

          Osobowość – u mężczyzn… wypieranie emocji, wszak… „chłopaki nie płaczą”…
          U kobiet… wręcz odwrotnie – „dobrze widziane jest” skupienie na emocjach…

          Temperament u mężczyzn… porywczy, brutalni, skłonni do podejmowania ryzyka…
          U kobiet… spokojne, opanowane, zachowawcze…

          Zainteresowania u mężczyzn… sport, polityka, praca…
          U kobiet… dom, rodzina, uroda…

          Formy spędzania wolnego czasu u mężczyzn… świat wirtualny, sportowe zabawy grupowe, etc…
          U kobiet… prace domowe, dbanie o potrzeby najbliższych…

          Ulubione filmy przeznaczone dla mężczyzn to… filmy akcji, wojenne, thrillery…
          Dla kobiet… komedie romantyczne, romanse, filmy obyczajowe…

          Cele życiowe mężczyzn to… sukces zawodowy i finansowy…
          Kobiet… znalezienie partnera i założenie rodziny…

          Seksualność u mężczyzn to… dominacja i natarczywość, wysokie libido, gotowość w każdej chwili…
          U kobiet… uległość, ograniczone potrzeby seksualne…

          Role rodzinne dla mężczyzn to… głowa rodziny zapewniająca status materialny…
          Dla kobiet… wychowywanie dzieci, podporządkowanie mężowi…

          • marek pisze:

            Role rodzinne dla mężczyzn to… głowa rodziny zapewniająca status materialny…
            Dla kobiet… wychowywanie dzieci, podporządkowanie mężowi…

            a ja jestem Babo-Chłop chop chop ale jaja , tylko nie rodziłem reszta wszystko co Babskie robiłem , w zęby też umiem dać …chop chop fajny ze mnie Babo Chłop..

            Baby mnie kochają , chłopaki czasami …chop , chop..

            Marek

      • marek pisze:

        Jezus tez o tym pisał min .o Miriam, która m się stać tako jako jego uczniowie ..równa im w prawach itp. .Rzekł Jezus: „Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną,
        aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios..

        I mam cytat słów Istoty przejawiającej w swej fizycznej formie świadomość , być może w kolejnych zapisach trochę ” przekoszony ” jednak w swym rdzeniu wyrażający autentyczną prawdę …równość kobiety i mężczyzny…

        …i mamy człowieka który rozumnie stawia ten cytat bliźnim przed oczy …

        …i mamy towarzyszące temu jęki filozofa imieniem Sedes z Ebonitu …

        Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • Ifryt pisze:

          I mamy Mareczka, który przestraszył się rysunkowych obrazków z kobitkami🙂

        • Mezamir pisze:

          Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną

          No to faktycznie przykład równości,kobieta nie może być kobietą
          Musi być mężczyzną ponieważ obie płcie są równe🙂
          Eh,nie wystarczy czytać,trzeba jeszcze rozumieć.

          • marek pisze:

            Eh,nie wystarczy czytać,trzeba jeszcze rozumieć.

            …i mamy towarzyszące temu jęki filozofa imieniem Sedes z Ebonitu

            …i mamy westchnienie Mezamira który umie czytać i rozumieć …co jak gdyby wskazuje na przekroczenie poziomu kwalifikującego na policjanta , jeden pisze drugi czyta..

            Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną…
            Eh,nie wystarczy czytać,trzeba jeszcze rozumieć.”

            ___
            Większości z nas wydaje się, że… coś rozumiemy, czyż nie ?
            A może… prawda wcale nie jest taka jak myślimy ?
            Może… trzeba by zastanowić się nad tym, co rozumiemy pod pojęciami: kobiecość i męskość… ?

            https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQCd62NrW_AfEiNy5DtanT4AShl20_z3CRyhlcv6fHtLEvFIQCY

      • Maria_st pisze:

        .Rzekł Jezus: „Oto poprowadzę ją, aby uczynić
        ją mężczyzną,
        aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Ka
        żda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios..”

        mama tata dziecko a mnie kojarzy sie z atomem
        atom-mota
        pewnie dlatego tyle bajek
        misji
        armii zbawienia

  11. marek pisze:

    Z chwilą objęcia urzędu cenzora inkwizytora wypada się przedstawić :OTO JA

    …proszę dowolny obraz wpisać w podświadomość ,a jeżeli ktoś jest łasy na dreszcze po grzbiecie to wszystkie na raz , a na komputery zalecam założyć blokadę rodzicielską …

    no i jeszcze odtrutka dla zainfekowanych bajkami umysłów aby zupełnie się już pogubili…

    Człowiek obserwuje wiele zjawisk, których w żaden sposób nie umie wyjaśnić. I nie ma co udawać, że takie zjawiska nie występują, że ich świadkowie mają problemy psychiczne, halucynacje, omamy. Kto nie umie tego przyjąć do wiadomości zawsze będzie zaprzeczać bo jego świadomość nawet nie dopuszcza do wyjaśnienia paranormalnych zjawisk. Taka osoba nigdy nie otworzy się głębiej bo jej zmysły są uśpione, nie dlatego, że jeszcze nie wzrosła na swój poziom ale dlatego, że zmysły w ogóle są nieużywane.

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością Jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • Maria_st pisze:

      Zakapturzony—otchłań

      • margo0307 pisze:

        „Zakapturzony—otchłań” ?

        Otchłań… czego ?
        Ależ masz Maryś skojarzenia…

        • marek pisze:

          Małgorzata

          Ma bardzo zmienny charakter. Składa się z marzeń, nieprzemyślanego entuzjazmu, nagłych
          onieśmieleń. Odkłada na pojutrze to, co miała zrobić wczoraj. Drży na dźwięk telefonu, gdyż obiecała zrobić dziesięć rzeczy, o których teraz nie chce słyszeć. To nerwowa choleryczka o dużej pobudliwości. Byle co ją płoszy, wszystko porusza.

          W tych wahaniach dużą rolę odgrywa stan psychiczny, łatwo się zniechęca, jest bardzo wrażliwa na niepowodzenia. Ogromną wagę przywiązuje do nastroju w danej chwili, uczucia, towarzystwa, a nawet horoskopu. Ma wiele uroku,to „wieczne dziecko”, które mężczyzna pragnie ochraniać. Gdy życie staje się zbyt trudne dla jej nadmiernej wrażliwości, zamyka się w swym wewnętrznym światku.

          Od dzieciństwa powinna uczyć się stawiania życiu czoła, odważnego wypowiadania się i nie uciekania przed niebezpieczeństwem. Nie należy mnożyć zakazów, gdyż mogłyby one całkowicie przytłoczyć jej kruchy charakter, wymagający miłości i zrozumienia. Jej reakcje raz bywają nieprzewidywalne, błyskawiczne, kiedy indziej zaś biernie przyjmuje wydarzenia. Szybko reaguje na wszystko, co się wokół niej dzieje, lecz poranny entuzjazm przeradza się jednak często w wieczorne zniechęcenie. Musi koniecznie nauczyć się zasady: „Co zaczęłaś musisz skończyć”. Interesuje ją wszystko, co dotyczy życia. Jest inteligentna, ale tak szybko mówi i działa, że zdarza jej się popełniać kolosalne gafy. Ma słabą pamięć, przez co zapomina o wielu rzeczach, poczynając od „parasola, a kończąc na mężu!”. Intuicji ma prawie za dużo. Chroni się w tajemny świat „znaków i przepowiedni”. Nie powinna przywiązywać zbyt dużej wagi do horoskopów.

          Potrzebuje miłości i nie znosi samotności. Bardzo ulega wpływom i nieraz dostosowuje swój tryb życia do tych, których kocha. Jest bardzo czuła, gdy ma poczucie bezpieczeństwa, ale chowa się, gdy tylko pojawi się „nieznane”. Słowo zmysłowość ją przeraża! Nie zna i nie chce znać swych pragnień. Często wyrzuca sobie słabość i nieśmiałość, które prowadzą ją do życia z partnerem bardzo dalekim od ideału. Ale czy ona sama wie, jaki jest jej ideał? W jej pełnych czułości oczach można wyczytać jednocześnie obietnicę wielkiej miłości i pragnienie zachowania spokojnego trybu życia. W życiu rodzinnym i intymnym jest bardzo czuła i opiekuńcza.

          Potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i stałego towarzystwa. Jest delikatnego zdrowia i powinna o nie dbać już od dziecka. Jest bardzo przywiązana do rodziny i przyjaciół. Zazwyczaj jest dobrą, czułą i oddaną matką, która jednak nie ma dosyć charakteru, by walczyć z urwisami. To urocza istota, pełna magnetyzmu. Niełatwo w całej rozciągłości poznać jej psychikę, gdyż wszystko tak szybko się zmienia!

          Maria

          Jest bardzo obowiązkowa i zaangażowana w to, co robi. Współpraca z nią nie jest jednak ani łatwa, ani przyjemna. Dużo zależy od jej zmiennego humoru. Ma niełatwy charakter. To kobieta zdecydowana, pracowita, nieco chmurna, zazdrosna, ale posiadająca bogactwo czułości i miłości. Znana jest z wielkiego serca, zawsze otwartego dla potrzebujących pomocy.

          Ma też skłonność do zamykania się w sobie i nie zawsze ujawnia swoje myśli i uczucia. Bywa nawet skryta. Ma wielką pewność siebie i dużą dozę zdecydowania. Te cechy w połączeniu ze zdolnością reakcji dają mieszankę wybuchową! Gdy się z czymś nie zgadza, bardzo ostro się przeciwstawia. Jest uparta, porażki sprawiają jej przykrość, ale nie powstrzymują. Pociągają ją zajęcia, w których trzeba dawać dużo z siebie, a najpiękniejszym z nich jest pozycja matki rodziny. Ma dobrą intuicję, ale nie ufa jej. Woli spokojnie podążać utartymi ścieżkami, niż rzucać się w przygody.

          Stoi mocno nogami na ziemi. Nie stara się błyszczeć, a nawet wykazuje pewną nieufność wobec ludzi, którzy próbują za wszelką cenę przyciągnąć uwagę. Ma inteligencję analityczną, interesuje się raczej szczegółami, niż ogólnymi zarysami tematu. Sprawia wrażenie, że wszystko przychodzi jej z łatwością, gdy w istocie musi walczyć, by stanąć na wysokości zadania. Przestrzega bardzo surowych zasad. Posiada wrodzony zmysł moralny, który zawsze objawia się w przełomowych chwilach. Łatwo ją obrazić czy zranić. Jest zaborcza, ale bardziej z chęci ochraniania innych, niż posiadania ich.

          Zdolna do głębokiej przyjaźni, ogranicza jednak liczbę przyjaciół i starannie ich dobiera. Czuje się swobodnie w towarzystwie, chociaż nie potrzebuje innych. Zmysłowość stanowi ważną część jej życia uczuciowego. Wszystkie przyjemności życia i wszystkie popędy wiążą się dla niej z miłością w najszczytniejszym znaczeniu tego słowa. Najważniejsza jest dla niej radość dawania.

          Marek

          Mogą w nim drzemać dwie diametralnie różne osobowości. Jego temperament jest trudny do określenia. Raz będzie zachowywał się flegmatycznie, kiedy indziej emanował energią. Jest obiektywny, ma wielką pewność siebie, nie ulega wpływom. Z reguły jest pewny siebie, chociaż niekiedy lubi stwarzać pozory nieśmiałego.

          Nie należy dać się na to nabierać. To jego ulubiona zagrywka. Nie stroni od ostrych polemik ani uszczypliwości. Nie należy wdawać się z nim w słowne pojedynki, gdyż można stracić autorytet, jeśli mu się nie dorównuje. Ma silną wolę i wyraźnie ją okazuje. Chce wiedzieć, dlaczego i dla kogo pracuje. Od najmłodszych lat musi mieć jasno wytyczony cel działania. Ma bardzo rozbudowaną intuicję. Posługuje się nią systematycznie, tak samo jak swym urokiem.

          Ma dobrą pamięć, metodyczną ciekawość. Jako szef przestrzega twardej dyscypliny, wprowadza zarazem w stosunki z personelem atmosferę rodzinną. Bardzo pociąga go życie towarzyskie. Przyjmuje gości wystawnie, ma skłonność do ponoszenia w tym celu nadmiernych wydatków. Ma zdyscyplinowaną moralność, wie co się „robi”, a czego się „nie robi”. Ten typ charakteru bardzo wcześnie próbuje „dobrych rzeczy” w życiu, nie pozwalając jednak wciągnąć się w działania, nie licujące z jego zasadami.

          Wcześnie osiąga dojrzałość w dziedzinie seksu, ale potrafi być dyskretny. Szybko staje się mężczyzną, który budzi posłuch i szacunek u kobiet. Jest zdolny wiele zrozumieć, obserwuje innych uważnie i mądrze. Nie należy zmuszać go do demonstracyjnego wyrażania uczuć. Jest wierny i zdolny do przeżycia wielkiej miłości, zarazem namiętnej i spokojnej. Swoje uczucia wyraża w sposób wyważony, wręcz stonowany. Nie oszukuje nigdy własnego sumienia.

          I jakże tu nie powiedzieć , stworzony na cenzora …a co koleżanki same o sobie powiedzą ?

          Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • Maria_st pisze:

          „Zakapturzony—otchłań” ?

          Otchłań… czego ?
          Ależ masz Maryś skojarzenia…

          ja mam skojarzenia tylko z atomem 🙂

          • marek pisze:

            ja mam skojarzenia tylko z atomem 🙂

            a inni tylko z seksem i jak te ludziska mają się ze sobą dogadać…

            marek

          • Maria_st pisze:

            a inni tylko z seksem i jak te ludziska mają się ze sobą dogadać…

            zawsze mogą sie dogadać

    • margo0307 pisze:

      …Z chwilą objęcia urzędu cenzora inkwizytora… i mamy towarzyszące temu jęki filozofa imieniem Sedes z Ebonitu …”
      ___

      Marek, czy nie jesteś dla się… zanadto surowy ? 🙂

      • marek pisze:

        Jam Ci jest alfa i omega a dla niektórych kolega – Małgosiu …

        Piękna ma charakterystyka płynąca z imienia , a w realu jeszcze bardziej błyszczę co dla niektórych – niczym miecz Demoklesa – filozofa Sedesa….

        …inny to by się tym chwalił a ja jedynie opowiadam o sobie..

        Marek

  12. margo0307 pisze:

    „…oczy szeroko rozstawione…”
    ___
    A propo’s oczu… fajny film dzisiaj widziałam pt. „Początek”… 🙂
    http://www.cda.pl/video/54568016

    • Dawid56 pisze:

      Obejrzałem ten film dzisiaj Małgosiu- dziękuję.Zakończenie filmu jest dość zagadkowe i niezwykłe.Nie będziemy wiedzieć do jakiej rzeczywistości udali się Ian i Solomina- czy były to drzwi do innej rzeczywistości?

      • margo0307 pisze:

        „… Zakończenie filmu jest dość zagadkowe i niezwykłe…”
        ___
        Myślę Dawidzie, że… Ian zaadoptował Solominę z uwagi na to – co łączyło go z Duszą w nią wcieloną… 🙂

        • Dawid56 pisze:

          Wyobraź sobie że też w pewnym momencie pomyślałem o adopcji tej „skojarzonej” duszy…

          • margo0307 pisze:

            „…też w pewnym momencie pomyślałem o adopcji tej „skojarzonej” duszy…”
            ___
            No tak, na takie zakończenie wskazywały dwie sceny z filmu…
            – reakcja Solominy kiedy stali przed otwierającą się windą…, a następnie kiedy oboje wychodzili z hotelu trzymając się za ręce…

  13. marek pisze:

    Zjawisko DEJA VU w swej nie określoności można porównać do przedstawianych na tym forum przekonań-zrozumień przez część piszących nie zdających sobie sprawy z płytkości względnie tendencyjności swych opinii.

    …..coś mi się zdaje , coś czuję , mam taki autorytet na którym buduję swe ego i jego światopoglądowy horyzont , aż po chwytanie za siekierę by adwersarza o łeb skrócić , dość częste zjawisko na naszym forum ….

    Tym co nie zagubili logicznego myślenia względnie się jego uczą polecam z uwagą przeczytanie poniższego wywiadu .

    Leszek Budrewicz: mamy dziś z Ukrainą podobny problem, jak kiedyś z Niemcami

    Były oczywiście spontaniczne akcje, gdzie polskie oddziały także mordowały całe wioski. Są relacje z 27 wołyńskiej dywizji, które opowiadają, że kiedy ta kilkutysięczna armia szła, to zdarzało się, że jakaś kompania nagle oddzielała się od reszty. Na pytania rządu w Londynie odpowiadano: to nie wasza sprawa. I takie akty bezwzględnych mordów ze strony polskiej, włącznie z zabijaniem dzieci były.

    Cytując powyższe zdanie z tego artykułu dodam że mego ojca wraz z rodzeństwem uratował przed rozerwaniem końmi , czy przybiciem do wrót stodoły przez oddziały UPA nikt inny jak Ukrainiec.

    http://wiadomosci.onet.pl/leszek-budrewicz-mamy-dzis-z-ukraina-podobny-problem-jak-kiedys-z-niemcami/h6tldl .

    Życie nauczyło mnie że najskuteczniejszą drogą do prawdy jest pokonywanie własnych psychicznych zjawisk Deja Vu i towarzyszących im ” umysłowych fatamorgan…”

    Chcesz być Człowiekiem , przestań być zwierzęciem zarówno w emocjach jak i myśleniu bo człowiek to Świadomość spływająca w jego umysł od Ducha ….nieliczni ją przejawiają większość podszywa się pod stan ” bycia w świadomości „.
    A przecież bezsprzecznym jest twierdzenie : a prawda was wyzwoli.

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie.

    • margo0307 pisze:

      „… Chcesz być Człowiekiem , przestań być zwierzęciem…”
      ___
      Może… to nie tak, może… nie obrażajmy zwierząt…, bo mam wrażenie, że one… zapewne nigdy nie wymyśliłyby tego – co jest w stanie wymyślić i uczynić człowiek… zwierzętom, Ziemi i sobie…

      „Co się stało ze wschodem słońca?
      Co się stało z deszczem?
      Co się stało z tym wszystkim,
      O którym powiedziałeś, że mamy zdobyć?

      Co ze zniszczonymi polami?
      Czy jest jeszcze czas?
      Co się stało z tymi wszystkimi rzeczami,
      O których mówiłeś, że są twoje i moje…?

      Czy kiedykolwiek zatrzymałeś się, by dostrzec
      Całą krew, którą przelaliśmy?
      Czy kiedykolwiek zatrzymałeś się, by dostrzec
      Tą płaczącą Ziemię, te łkające wybrzeża?

      Co zrobiliśmy Światu?
      Spójrz, co zrobiliśmy
      Co się stało z tym całym pokojem,
      Który przyrzekłeś swemu jedynemu synowi?

      Co się stało z kwitnącymi polami?
      Czy jest jeszcze czas?
      Co się stało ze wszystkimi marzeniami,
      O których mówiłeś, że są twoje i moje?

      Czy kiedykolwiek zatrzymałeś się, by dostrzec
      Wszystkie dzieci zmarłe przez wojnę?
      Czy kiedykolwiek zatrzymałeś się, by dostrzec
      Tą płaczącą Ziemię, te łkające wybrzeża?

      Kiedyś zagłębiałem się w marzeniach,
      Kiedyś spoglądałem poza gwiazdy
      Teraz nie wiem, gdzie jesteśmy,
      Chociaż wiem, że posunęliśmy się za daleko

      Hej,

      Co się stało z wczorajszym dniem?
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało z morzami?
      (Co się stało z nami?)

      Niebiosa upadają
      (Co się stało z nami?)

      Nie mogę nawet oddychać
      (Co się stało z nami?)

      Gdzie podziała się empatia?
      (Co się stało z nami?)

      Potrzebuję cię
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało z wartością natury?
      To łono naszej planety
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało ze zwierzętami?
      (Co się stało z nimi?)

      Obróciliśmy królestwa w proch
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało ze słoniami?
      (Co się stało z nami?)

      Czy straciliśmy ich zaufanie?
      (Co się stało z nami?)

      Co z płaczącymi wielorybami?
      (Co się stało z nami?)

      Plądrujemy morza
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało ze ścieżkami leśnymi?
      Wypalanymi mimo naszych próśb
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało ze Świętą Ziemią?
      (Co się stało z nią?)
      Rozdartą przez wiarę
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało ze zwykłym człowiekiem?
      (Co się stało z nami?)
      Czy nie możemy go uwolnić?
      (Co się stało z nami?)

      Co z umierającymi dziećmi?
      (Co się stało z nami?)
      Czy nie słyszysz ich płaczu?
      (Co się stało z nami?)

      Gdzie popełniliśmy błąd?
      Niech ktoś powie mi, dlaczego
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało z małym chłopcem?
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało z dniami?
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało z całą ich radością?
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało z człowiekiem?
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało z płaczącym człowiekiem?
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało z Abrahamem?
      (Co się stało z nami?)

      Co się stało ze śmiercią raz jeszcze?
      Czy to nas obchodzi?

      • tomasz26 pisze:

        to ze Michael się budził było widać w jego twórczości …drugą kwestia ze wyrwać się z matni mafii nwo można się, tylko nogami do przodu…tam jest hierarchia mafijna tak to tez funkcjonuje…. ludzie ,którzy tam ,są uwiadomiwszy sobie ze zbłądzili nie znajdą drogi ewakuacji….każdy zbór ,loża itp.. ogranicza wolną wolę człowieka ..tak jest właśnie zbudowana cała zwodząca piramida korzyści wyłącznie ziemskich..ignoruje ona całe spektrum rozwoju duchowego ludzkości jako cywilizacji ..dlatego wszystkie poprzednie cywilizacje przerabiając ten sam wzorzec skończyły jak skończyły pod ziemią i pod wodą …wolna nie skrępowana świadomość wolnej woli to jedyna ścieżka dla ludzkości jako całości.

        • Maria_st pisze:

          Michael jest twórcą słow ?
          Super…
          ” matni mafii nwo ”
          Po co SAMI to stworzyliśmy ?
          Bogowie, inne cywilizacje–to MY
          Im szybciej to zrozumiemy–tym lepiej / chyba /….bo jeśli to ŚWIATŁO tak programuje to insza inszość…….my sobie serfujemy po NIM
          ha ha ha
          Niechaj światło nam świeci nim wylączy nas z sieci….

          światłocień

          • marek pisze:

            Niechaj światło nam świeci nim wylączy nas z sieci….

            ….dla mnie stroną praktyczna jest branie odpowiedzialnośći za swoje życie i te ktore dałam–RODZINA a nie opcje zbawiania świata czy wszechświata.

            …jakiż jest sens Marysiu dbać o własne dzieci jeśli zakładamy że światło wylączy nas z sieci….

            nie na piszę HA HA HA bo to tylko taka za ba wa w logikę …

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie.

          • Maria_st pisze:

            Niechaj światło nam świeci nim wylączy nas z sieci….

            ….dla mnie stroną praktyczna jest branie odpowiedzialnośći za swoje życie i te ktore dałam–RODZINA a nie opcje zbawiania świata czy wszechświata.

            …jakiż jest sens Marysiu dbać o własne dzieci jeśli zakładamy że światło wylączy nas z sieci….

            nie na piszę HA HA HA bo to tylko taka za ba wa w logikę …

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie.

            Oj Marku a napisales ze mnie wyoglądałęs a tu zajawka–co ta Marycha pisze …
            ano
            wylaczy z sieci Matrixa-Iluzji…jeszcze nie pojąleś o czym piszę ?
            dlaczego nie gloryfikuje siebie–jako wspanialej istoty–czlowieka ?
            a przecież pochodzimy od Boga –żuka….ha ha ha
            Te gierki świetlne..niezły laserek

          • marek pisze:

            wylaczy z sieci Matrixa-Iluzji…jeszcze nie pojąleś o czym piszę ?
            dlaczego nie gloryfikuje siebie–jako wspanialej istoty–czlowieka ?
            a przecież pochodzimy od Boga –żuka….ha ha ha
            Te gierki świetlne..niezły laserek

            Uciekła mi przepióreczka w proso , a ja za nią nieboraczek boso….

            …ale jeszcze ją złapię….

            Marek

          • Maria_st pisze:

            Uciekła mi przepióreczka w proso , a ja za nią nieboraczek boso….

            Pozwól jej życ….zerwij proso i zrób bukiet

  14. margo0307 pisze:

    Na pytanie, które zadaje Michael Jackson: „Co się stało z nami ?”…, można m.in. znaleźć odpowiedź w poniższym filmiku…, dość jaskrawo ukazującym co się stało z człowiekiem…, co obecnie się zadziewa…, i jaka czeka nas przyszłość…

    Autor filmiku wraz ze swoimi rozmówcami… zastanawia się czy taka ilość kamer i tak głęboka inwigilacja nie doprowadzą do czegoś jeszcze gorszego niż np. zagrożenie terrorystyczne będące najczęstszym pretekstem do totalnej inwigilacji, jakiej jesteśmy poddawani od dłuższego już czasu…
    Z jego słów wynika, że… powszechny monitoring niekoniecznie pomaga w ujmowaniu przestępców…
    Jak mówi jeden z wypowiadających się w dokumencie:
    „szukamy igły w stogu siana, a tego siana nam się cały czas dostarcza”… przy czym sianem jesteśmy oczywiście my – ludzie

    Powszechnie mówi się, że człowiek uczciwy nie ma czego ukrywać przed kamerami, ale…
    – czy każdy człowiek jest pewien w 100%, że nie popełnił nigdy żadnego tzw. „przestępstwa” ?
    Przecież nie znamy całego prawa na pamięć…, a za kamerami monitoringu, np. w policji mogą siedzieć różni ludzie, którym na przykład inwigilowany może się z jakiegoś powodu nie podobać…
    Wiemy już przecież, że… natura ludzka jest czasami tak okrutna, iż dla zabawy – jeśli da mu się człowieka – znajdzie on na niego paragraf…
    Dzięki tak totalnej inwigilacji będzie miał „jak na widelcu” niemal cały jego życiorys…
    Tak więc – zamiast bezpieczni – może się zdarzyć, że… staniemy się bezsilni…

    Pod koniec filmu rozważana jest przyszłość jaka – być może – nas czeka, czyli… chipy umieszczane w ludzkim ciele…
    – Czy cała ta technologia jest dla nas bezpieczna ?
    – Czy jakiekolwiek zwierzę – oprócz człowieka – byłoby zdolne wymyślić i wprowadzić w czyn coś takiego?

    • Maria_st pisze:

      – Czy jakiekolwiek zwierzę – oprócz człowieka – byłoby zdolne wymyślić i wprowadzić w czyn coś takiego?

      Tylko człowiek–psychopata

      • marek pisze:

        Tylko człowiek–psychopata

        Do wszystkiego trzeba dorosnąć w otwieraniu niemowlęcych oczu mistyka , zaczynając od pokładów piekła wewnątrz siebie po widzenie piekła wokół na całej planecie…

        …gdy stawiałem przed oczy artykuł Laury Knight Jadczyk o tym ,że psychopaci rządzą Ameryką i tworzy się w ten sposób społeczeństwo psychopatów , to temat nawet nie zakiełkował ..

        Polską od lat rządzi najgorszy sort ludzi zapatrzony w owych psychopatów i przenoszących na nasz teren ową zarazę , nasze społeczeństwo już gnije od środka , już jest przerobione na homo konsumentus , z docelowym kierunkiem przekształcania na cyborgizację i transhumanizm .

        Gdy patrzy się na filmy o roślinożercach żyjących stadnie i przenosi te obserwacje na ludzkość widzi się podobieństwa które przerażają , z tym że ludzkość ewoluuje /co nie dotyczy roślinożerców przynajmniej objawy są niedostrzegalne / z tym że w kierunku narastającej ilości osobników wyrażających dewiacje , patologię i przejaw ogólnego skretynienia …

        …dla mnie to jest dorobkiem ludzkość w XXI wieku…

        …cykl zamordyzmu się zamyka , klatki z kamerami w sraczu i łóżku są już dniem powszednim w Polsce , a głupawe ciecie który to zawód i ja obecnie wykonuję z pełną powagą za kromkę suchego chleba , wykonują swe obowiązki , nobilitowani tymi czynnościami do statusu jednostki społecznej , bo bez tego czują się śmieciami społecznymi nie zasługującymi nawet na pogardę a co dopiero na litość , która w tym zindokrynowanym społeczeństwie już dawno nie istnieje .

        Z dołu społeczeństwa z tej grupy najbardziej pokiereszowanych emocjonalnie i psychicznie ludzi ,gdy jest się trzeźwym na umyśle najdokładniej widać rozwarstwienie społeczne , jego feudalną strukturę , płytkość emocjonalną poszczególnych jego warstw i pasożytnictwo szczytu owej piramidy nad tymi co stanowią strukturę tej społecznej konstrukcji …

        Rozumiem bunt Ifryta , Małego Buddy w kierunku by to unicestwić , lecz takie decyzje zostawmy Bogu a sami sprzątajmy jeżeli stać nas na to bajzel wewnątrz samych nas.

        Z całym spokojem w oparciu o swe obserwacje mógłbym powiedzieć że proces tworzenia nowego rezerwatu dla homo sapiens został ukończony …teraz tylko są wdrażane wewnętrzne dyrektywy jego funkcjonowania i realizowane dążenia do depopulacji ….

        …lecz nie chcę tymi obserwacjami żyć , dostrzegam pewne subtelne zmiany w jednostkach jak i w samej przyrodzie , czy planecie i nadzieją pokładaną w tych nikłych objawach budzącego się świtu żyję ,

        …lecz subtelny niepokój czasem się we mnie budzi gdyż pamiętam powiedzenie że ..przylot jednej jaskółki wiosny nie czyni …

        Więc oby nie było tak że zbiorowa NIEŚWIADOMOŚĆ czyli brak świadomości w jednostkach nie będzie wyznacznikiem naszego jutra ….

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie.

        • Maria_st pisze:

          …gdy stawiałem przed oczy artykuł Laury Knight Jadczyk o tym ,że psychopaci rządzą Ameryką i tworzy się w ten sposób społeczeństwo psychopatów , to temat nawet nie zakiełkował ..”

          Marku toż my o tym piszemy od początku bloga–nie zauważyłeś ?
          Ja często do tego nawiązuje ale nie jestem Laura Jadczyk i dlatego tego nie zauważyłeś ?
          ot….
          taka to bajka..widzimy daleko a nie widzimy pod nosem

          hmm
          „…lecz subtelny niepokój czasem się we mnie budzi gdyż pamiętam powiedzenie że ..przylot jednej jaskółki wiosny nie czyni …”

          czyż nie chodzi właśnie o ta jedna jaskółkę……jak to się zwyklo stwierdzać—odsiewamy ziarno od plew

          Mysliśż przyziemnie a przecież nad wszystkim jest coś wiecej niż ziemska świadomość/nieświadomość ……..ha ha ha a muzyka dalej GRA

          • marek pisze:

            ha ha ha a muzyka dalej GRA

            mógłbym Marysiu napisać o Twej wypowiedzi,- balsam na moje wątpliwości dotyczące jutra …lecz gdy założy się że muzykę na tej planecie tworzą ludzie – do śmiechu już nie jest.

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie.

  15. Maria_st pisze:

    ha ha ha a muzyka dalej GRA

    mógłbym Marysiu napisać o Twej wypowiedzi,- balsam na moje wątpliwości dotyczące jutra …lecz gdy założy się że muzykę na tej planecie tworzą ludzie – do śmiechu już nie jest.

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie.

    Marku ja często słysze chóry i muzyke……nawet trudno ja opisać

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s