Metatron, a Archanioł Michał

Metatron (Metratton, Mittron, Metaraon, Merraton, Matatron itd.) – w piśmiennictwie niekanonicznym Metatron jest zapewne najwyższym rangą hierarchą niebiańskim, pierwszym (a także ostatnim) z dziesięciu archaniołów świata berija. Zwany jest królem aniołów, księciem Bożego oblicza lub Bożej obecności, kanclerzem niebios, aniołem przymierza, wodzem aniołów służebnych oraz mniejszym JHWH (tetragram). W niebie Metatron jest „przewodniczącym sądu niebios” (zob. Rubinkiewicz, Wprowadzenie do apokryfów Starego Testamentu, s. 88); na ziemi troszczy się, aby ludziom nie zabrakło pożywienia. W Talmudzie i Targumach anioł ten jest pośrednikiem między sferą ludzką i boską. W ziemskim wcieleniu Metatron był patriarchą Henochiem, choć według Tanhuna Genesis (zob. New Jewish Encyclopedia, t. 1, s. 94) pierwotnie był aniołem Michałem. Większość autorytetów talimudycznych sprzeciwia się jednak utożsamianiu Metatrona z Henochem. W zagadkowej opowieści o zaślubinach Boga z Ziemią, Elohima z Edem (zob. Alfabet Ben Sira), Bóg domaga się od Ziemi „wypożyczenia” Adama na tysiąc lat. Kiedy Ziemia się zgadza, Bóg, w obecności archaniołów Michała i Gabriela, wystawia oficjalne pokwitowanie, które „po dziś dzień” przechowywane jest w archiwach niebiańskiego skryby, Metatrona. Metatron bywał utożsamiany z aniołem, z którym Jakub walczył w Penuel (por. Rdz 32), stróżem (Iz 21, 11-12), a także z Logosem, Urielem, a nawet Samaelem. Według niektórych źródeł, to właśnie o Metatronie mowa w Księdze Wyjścia (23, 20-21): „Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i do prowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. […] imię moje jest w nim”. Metatron bywa też utożsamiany z -ł aniołem wybawicielem i ~ Szechiną (którą niektóre źródła traktują jako żeński aspekt Metatrona). Trachtenberg w Jewish Magic and Superstition (s. 76) określa Metatrona jako „demiurga klasycznej mistyki żydowskiej”. Według kabały, Metatron był aniołem, który prowadził dzieci Izraela przez pustynię. W literaturze okultystycznej, jest bratem bliźniakiem (lub przyrodnim bratem) anioła Sandalfona. Według hebrajskiej Księgi Henocha Metatron jest najwyższym (pod względem wzrostu) aniołem niebios (być może tylko ~ Anafiel jest wyższy); jest także najpotężniejszym z aniołów, jeśli nie liczyć „ośmiu wielkich książąt, noszących imię swojego króla, JHWH”. Jak głosi żydowska legenda, po wstąpieniu do nieba Henoch zamienił się w anioła Metatrona. „Bóg włożył swą własną koronę na głowę Henocha i dał mu siedemdziesiąt dwa skrzydła, a do tego niezliczoną ilość oczu. Ciało jego prze mieniło się w płomień, ścięgna w ogień, kości w żar, oczy w lampy, włosy w promienie światła” (zob. Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 106). Znaczenie imienia Metatron jest niejasne. Eleazar z Wormacji twierdził, że pochodzi ono od łac. metator (mierniczy lub prekursor). Hugo Odeberg wysunął hipotezę, że imię to jest pochodzenia hebrajskiego i stanowi „metonimię określenia mały JHWH”. W myśl interpretacji Odeberga Metatron to „ten, który przebywa najbliżej Tronu Bożego” (według legendy Metatron zamieszkuje siódme niebo, które jest siedzibą Boga). Wezwany, Metatron zjawia się jako ‚słup ognia, a jego twarz promienieje blaskiem jaśniejszym niż słońce”. Gershom Scholem, powołując się na Apokalipsę Abrahama, twierdzi, że Metatron to vox mystica Jahoela, czyli Boga. Metatron bywa też utożsamiany ze ‚Sługą Pańskim” z Księgi Izajasza 53, w którego cierpieniach i śmierci teologia chrześcijańska upatruje zapowiedź męki Chrystusa (zob. Or linsky, The So-Called „Suf fering Servant” in Isaiah 53). Przekazywane przez tradycję 72 imiona Boga zdają się odpowiadać 72 imionom Metatrona; Suria, Tatriel, Sasnigiel, Lad, Jofiel – to tylko niektóre z nich. Talmud Jewamot (16b) przypisuje Metatronowi autorstwo wersetu 25 Psalmu 37 i współautorstwo wersetu 16 w Księdze Izajasza 24. Zohar nazywa Metatrona laską Mojżesza, z której „z jednego końca wydobywa się życie, a z drugiego – śmierć”. W Traditions of the Jews (t. 2, s. 408) Eisenmengera, Metatron jest najwyższym rangą aniołem śmierci, któremu Bóg każdego ranka wydaje polecenia od­nośnie do dusz, które mają być tego dnia „zabrane” do nieba. Polecenia te Metatron przekazuje następnie swoim podwładnym, Gabrielowi i Samaelowi. Pogląd, że Metatron był aniołem potężniejszym niż Gabriel czy Samael, rejestrują także Chronicles of Jerahmeel: kiedy egipscy magowie, Jannes i Jambres, wstąpili do nieba (jak się zdaje, za pomocą czarów), dwaj biblijni aniołowie okazali się bezradni i dopiero Metatron zdołał zmusić nieproszonych gości do powrotu na ziemię. W Jalkut Hadasz Metatron jest aniołem „naznaczonym nad Michałem i Gabrielem”. O rozmiarach Metatrona Zohar powiada, że anioł ten jest ‚ogromny jak cały świat” (w tradycji rabinackiej równie wielki był Adam, zanim zgrzeszył). Jednym z sekretnych imion Metatrona jest Bizbul (zob. Wizje Ezechiela). King (The Gnostics and Their Remains, s. 15) twierdzi, że Metatron to „perski Mitra”. Odeberg (3 Enoch) cytuje inne źródła wspierające ten pogląd. W angelologii żydowskiej Metatron jest „aniołem, który przed potopem nakazał innemu aniołowi obwieścić, że Bóg zamierza zniszczyć świat” (zob. [hasło] ‚Metatron’ w: New Jewish Encyclopedia, t. 8). Wśród licznych misji i czynów przypisywanych Metatronowi wymienić należy powstrzymanie ręki Abrahama, kiedy ten sięgnął po nóż, aby złożyć ofiarę z syna (ocalenie Izaaka przypisywano także Michałowi, Zadkielowi, Tadielowi, oraz „aniołowi Pańskiemu”, o którym mówi Księga Rodzaju 22,11-15). Według Talmudu Awoda Zara 3b, „Metatron pomaga Bogu w nauczaniu młodzieży. Podczas gdy Bóg poświęca tej pracy ostatnie trzy godziny dnia, Metatron pełni tę funkcję przez resztę doby” (zob. Cohen, Talmud, s. 77-78; por. Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, s.178; Ze skarbnicy midraszy, s. 16, 245, 253 i 107; Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 106, 110).
Metatron
Michał („któż jak Bóg’) – w tradycji biblijnej i pobiblijnej, w literaturze chrześcijańskiej, żydowskiej i muzułmańskiej Michał jest zgodnie uważany za najpotężniejszego z aniołów. Anioł ten wywodzi się z mitologii Chaldejczyków, którzy czcili go jako bóstwo. W tradycji żydowskiej Michał jest wodzem chóru cnót i archaniołów, księciem Bożej obecności, aniołem skruchy, sprawiedliwości, miłosierdzia i uświęcenia; jest także władcą czwartego nieba, aniołłem opiekuńczym Izraela, stróżem Jakuba, pogromcą Szatana. [W Biblii Michał jest księciem aniołów, wspierającym Izraela w walce z Persami, a także zapowiedzianym obrońcą narodu wybranego (ludu Bożego) w czasach ostatecznych (zob. Dn 10,13. 21; 12, 1). W Apokalipsie św. Jana (12, 7-9), Michał jest wodzem zastępów niebiańskich walczących ze Smokiem (Szatanem); w wyniku walki na niebie „został strącony wielki Smok, […] a z nim strąceni zostali jego aniołowie” – przyp. tłum.] Sekretne imię Michała brzmi: Sabatiel. W mitologii islamu anioł ten nosi imię Mika’il. Jako wybawiciel wierzących stanowi odpowiednik Saoszjanta (zbawiciela) z Zend Awesty. Midrasz Raba (Exodus 18) przypisuje Michałowi autorstwo całego Psalmu 85. Ponadto Michała utożsamiano z aniołem, który rozgromił wojska Sennacheryba (czyn ten przypisywano także Urielowi, Gabrielowi i Ramielowi), oraz aniołem, który powstrzymał dłoń Abrahama, kiedy ten chciał złożyć w ofierze Izaaka (ten czyn z kolei przypisywano również Tadielowi i Metatronowi). W tradycji żydowskiej (zob. Ginzberg, The Legends of the Jews, t. 2, s. 303), „ogień, który Mojżesz widział w płonącym krzewie, miał wygląd Michała, który zstąpił z niebios jako zwiastun Szechiny’ (aniołem płonącego krzewu zazwyczaj nazywa się ~ Zagzagela). Według Talmudu Berachot 35 (w komentarzu do Księgi Rodzaju 18,1-10) Sara rozpoznała Michała w jednym z trzech „mężów, których gościł Abraham. Legenda głosi, że Michał – wraz z Gabrielem, Urielem, Rafałem (Rafaelem) i Metatronem – uczestniczył w pogrzebie Mojżesza i wówczas „tocząc rozprawę z diabłem spierał się o ciało” Prawodawcy (zob. Jud 9; por. apokryficzne Wniebowzięcie Mojżesza). W tekstach mistycznych i okultystycznych Michał często jest utożsamiany z Duchem Swiętym, Logosem, Bogiem, Metatronem. W greckiej Apokalipsie Barucha Michał „dzierży klucze do Królestwa Niebieskiego” (w tradycji ludowej funkcję tę zazwyczaj pełni św. Piotr). [W południowosłowiańskiej wersji tego apokryfu Michał trzyma w ręku nie klucze, ale „ogromną skarbonę, głęboką jako przestworza dzielące ziemię do nieba”, w którą anioł ten ‚zbiera ludzkie modlitwy” (zob. Objawienie Barucha,
Siedem niebios i ziemia, s. 41) – przyp. tłum.] Według najwcześniejszych tradycji islamu, Michał przebywa w siódmym niebie ‚na brzegu Wielkiego Morza, otoczony niezliczonymi zastępami aniołów’; ma szmaragdowe skrzydła i „okrywają go szafranowe włosy, z których każdy ma miliony twarzy i ust, i tyleż samo języków, które w milionie dialektów błagają Allaha o zmiłowanie”. W mitologii staroperskiej Michał nosił imię Beszter, ‚ten, który troszczy się o wyżywienie ludzkości’, wskutek czego bywa utożsamiany z Metatronem (zob. Sale, Preliminary Discourse, w: The Koran). Zgodnie z tą samą tradycją cherubiny zostały stworzone z łez, które Michał uronił nad grzechami wierzących. Chrześcijanie modlą się do św. Michała Archanioła jako anioła dobrej śmierci, który prowadzi dusze zbawionych do ‚wiecznej światłości”. W tradycji żydowskiej Michał
jest „wicekrólem niebios”, a zatem pełni funkcję, którą przed swym upadkiem sprawował Szatan (zob. Regamey, YVhat Is an Angel?). Obok Gabriela, Michał był aniołem szczególnie chętnie portretowanym przez dawnych mistrzów malarskich. Najczęściej jest on przedstawiany ze skrzydłami, jako wojownik Boży i pogromca Smoka (później funkcją tą zaczął się dzielić ze św. Jerzym). Jako anioł ważący dusze w dniu Sądu Ostatecznego (funkcję tę pełni wraz z Dokielem, Zehanpurju i innymi), trzyma w dłoni wagę sprawiedliwości. Fra Filippo Lippi, w szkicu reprodukowanym w: Jameson, Legends of the Madonna, s. 436, przedstawił Michała na kolanach, ze świecą w dłoni, zwiastującego Maryi jej bliską śmierć (z kolei aniołem, który zwiastował Dziewicy narodziny Jezusa, był Gabriel). To samo źródło przytacza legendę o tym, jak Michał odciął ręce „pewnemu niegodziwe mu arcykapłanowi żydowskiemu”, usiłującemu wywrócić mary, na których leżało ciało zmarłej Maryi (wskutek interwencji św. Piotra ręce „zuchwałego Żyda” na powrót połączyły się z ciałem). W jednym z rękopisów qumrańskich, Regule Wojny, Michał jest nazywany „Księciem Swiatłości”. Dowodzi on aniołami światłości w bitwie przeciwko legionom duchów ciemności, których wodzem jest demon Belial (zob. Tyloch, Rękopisy z Qumran nad Morzem Martwym, s. 229, 240-241). W The Legends of the Jews Ginzberga, Michał jest zwiastunem ~ Szechiny; aniołem, który sprowadził Asenat do Palestyny, jako żonę dla Józefa (zob. Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 252); aniołem, który ocalił towarzyszy Daniela z płomieni; pośrednikiem między Mordechajem i Esterą; aniołem, który zburzył Babilon i który zawiadomił upadłych aniołów o Potopie (por. Cohen, Talmud, s. 76; Unterman, Słownik tradycji i legend żydowskich, s.179-180). Jak głosi legenda, gdy Michał płacze, jego łzy przemieniają się w drogocenne kamienie. W poemacie Longfellowa The Golden Legend Michał jest duchem planety Merkury i „udziela daru cierpliwości”. Michał jest też jednym z głównych bohaterów Boskiej komedii Dantego i Raju utraconego Miltona. W literaturze współczesnej pojawia się w powieści Roberta Nathana The Bishop’s Wife, oraz w wierszu Williama Butlera Yeatsa Róża pokoju. W roku 1950 papież Pius XII ogłosił Michała Archanioła patronem policjantów. Michał to jedyny poza Gabrielem anioł wymieniony w Biblii z imienia i jedyny nazwany „archaniołem” (Judy 9). Po raz pierwszy wspomniano o nim w 10 rozdz. Daniela, gdzie został przedstawiony jako „jeden z najprzedniejszych książąt”. Przyszedł na pomoc niższemu rangą aniołowi, któremu przeciwstawiał się „książę królestwa perskiego”. Dalej występuje też pod innymi określeniami: „Wasz [Izraelitów] książę” oraz „wielki książę, który stoi dla dobra synów twego [Daniela] ludu” (Dn 10:13, 20, 21; 12:1). Można stąd wysnuć wniosek, że to on był aniołem, który prowadził Izraelitów przez pustkowie (Wj 23:20, 21, 23; 32:34; 33:2). Przemawia za tym również okoliczność, iż „archanioł Michał miał zatarg z Diabłem i toczył spór co do ciała Mojżesza” (Judy 9).
Z Pisma Świętego wynika, że imię Michał nosił Syn Boży, zanim opuścił niebiosa, by zostać Jezusem Chrystusem, a także gdy tam powrócił.
Archaniol Michal
Archaniol Michal
źródło : http://www.fantasy.dmkhost.net/bestiariusz/index.php?nr=70&strona=136

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Matrix, OSTRZEŻENIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

62 odpowiedzi na „Metatron, a Archanioł Michał

  1. Maria_st pisze:

    Dość kontrowersyjny temat, ale z chęcią popisałabym z osoba która miała doświadczenie z metatronem i zrozumieniem tego.

  2. Maria_st pisze:

    liviaether pisze:
    Listopad 30, 2011 o 11:32 (Edytuj)

    zadałaś mi u mnie na blogu pewne pytanie, związane z tym co poniżej

    mnie ogólnie te kryształty kojarzą się z tym. Ósma czakra – Selenowa. Położona w jądrze (Krysztale) Księżyca. Barwa – biała. Odpowiada księżycowej strefie Kryształy Wymiany Energetycznej Ziemi z Kosmosem, księżycowej strefie
    Merkaby „Kryształ Wszechświata”. Wyobraża księżycową grupę nad aspektów człowieka, a także ósmą spiralę DNA i ósmy klasterny odcinek mózgu.
    http://kolodziej_b.republika.pl/czakry.html

    napiszę tylko o pierwszych skojarzeniach.. a więc: mój sen o Lunar Anarchy Mist Emitter i jedenastkach.. Merkaba i Metatron (niższy Jahwe).. ta biel, biały astral, atlantydzki astral… Księżyc jako miejsce instalacji.. czegoś sztucznego….. w tej chwili nie wiem jak to lepiej opisać, spróbuję nad tym pomedytować.. w sumie dzisiaj nad ranem wyświetlił mi się nawet pewien film z tym związany, ale po tym szybko weszłam w przyjemny stan zawieszenia jakby w złocistym kokonie i już nic z tego co wcześniej nie zapamiętałam..

    może się jednak tutaj mylę skoro Marii i White_Black_Feather kojarzy się to z wolnością…
    https://nnka.wordpress.com/2011/10/22/zawieszony-w-czasie/

  3. Dawid56 pisze:

    Specjalne zestawiłem to „porównanie” Archanioła Michała i Metatrona.Obaj ci Strażnicy związani są w pewien sposób z czasem i przemijaniem a nawet sądzeniem ludzkości..Widzę pewnego rodzaju ciąg myślowy
    Ozyrys-Metatron-Archanioł Michał-Jezus Chrystus

    • Maria_st pisze:

      To brakuje jeszcze:
      „Grzech pierworodny.

      Wszyscy uważają że człowiek rodzi się z grzechem lub w grzechu pierworodnym.
      Fakt – tak jest – człowiek rodzi się nie w grzechu, ale z grzechem. Ten grzech nie jest nabywany. Ten grzech jest nie zbywany.

      Żaden człowiek nie może pozbyć się tego grzechu w żaden sposób i żadną modlitwą i żadną kasą, w calości lub czynności tego grzechu. I nic nie jest go w stanie ani przekupić ani wykupić.
      Żadne namaszczanie polewanie wodami, olejami czy smarowidłami, wycieranie czy szorowanie nie pomoże tak jak i żadne intonacje ni dadzą żadnego skutku.
      On jest w Nim i w Nas i jest naszym znakiem jakby znamieniem.
      Kiedyś go nie było, został nabyty, wpisany w nasze jestestwo każdego z nas. I tak na wieki póki ostatni z ludzi rodu Adamowego będzie istniał ten grzech będzie świadczył o Nas i o Nim.
      Kto to jest On, Nim itd., o tem potem.

      Żeby pojąć znaczenie i znamiona grzechu trzeba cofnąć się do pra początków nowej rasy Adamowej. Do Edenu i Adama i Evy.
      Uważam ze zapisy i tłumaczenia w biblii czy Torze są nie spójne i jako części większej całości przed Sumeryjskiej pochodzącej z pra starszych zapisów. Pra starych ras.
      Nie będę posługiwał się wpisami Biblii, ale tłumaczeniem Tory-Berszit. Jako bliższe oryginałowi. (Moim zdaniem).
      Także ten wpis może ciekawy będzie długą notką, oby nie nużącą.
      To moje wnioski i przemyślenia wiec proszę nie dopisywać do tego niczego nowego.

      Człowiek:
      7. I tak stworzył Wiekuisty Bóg człowieka z prochu ziemi i tchną w nozdrza jego dech życia i stał się człowiek istotą żyjącą.

      Uważam ten fragment za błędnie przetłumaczony i zapisany. Nie idzie tu o to, że Bóg stworzył człowieka z prochu tej ziemi ale z popiołu tej ziemi.

      Wyj:
      Kiedy Adam w strasznych bólach i cierpieniach umierał leżąc na śmiertelnym łożu, Eva widząc konającego Adama w tych cierpieniach udała się do bramek Raju z Szetem, i klęknąwszy na kolana przed bramką, posypałapopiołem swą głowę i głowę syna Adama – Szeta, błagając Boga o Olejek Litości dla konającego Adama.
      Posypała popiołem a nie pyłem czy prochem tej ziemi swą głowę na znak, że:

      Boże uczyniłeś mnie z Węgla tej ziemi i węglem się stanę po śmierci. To Twój znak – Węgiel. Ukazują go na znak, żewiem, kim jesteś Boże i kim jestem ja, Eva.
      Wówczas jeszcze Raj, Ogród i Eden istniał, Ale widać, że Bóg był nie ten sam i aby poznać czy rozpoznać Evę pierwszą pra matkę naszą, musiała ukazać symbolem zrozumienia, że to ona, ta pierwsza, spośród innych być może wielu jej podobnych.
      Ale co zdumiewa to ten gest mówi o tym że Bóg ją nie poznał czy nie rozpoznał a może to już inny był Bóg Cezar? Któremu w potrzebie po raz pierwszy nieznajoma ludzka musiała się przedstawić?
      Karty wejścia ani kredytu nie mała. Wiec jej czyn był doskonałym kluczem i pieczęcią na vizji dawno zawartych transakcji.

      Otrzymała poprzez Anioła olejek Litości dla Adama. Czyli nie od boga a posłańca, anioła. Wiem i mam zrozumienie, czym jest ten olejek litości i istnieje on do dziś, ale nikt go chyba prócz mnie nie rozumie i nie potrzebuje.
      Także my potomkowie Adama i Evy jesteśmy z Węgla stworzeni i węglem się staniemy po śmierci wiec na znak zrozumienia powinniśmy popiołem po spaleniu drzewa, czyli węglem posypywać swe ciemię. Nie zaś prochem tej ziemi, bo z prochu tej ziemi nie powstaliśmy, chociaż tam odejdziemy.

      Eden:
      Wielu kombinowało, czym był Eden i Raj. Nie wiele z tego cokolwiek wyszło a przypisali temu śmieszne miejsca i zdarzenia.
      8. A zasadziwszy Wiekuisty Bóg ogród w Edenie od dawna, umieścił tam człowieka którego stworzył.

      Wiemy, że Bóg stworzył Raj, w nim Eden, w Edenie ogród, a w ogrodzie swe dzieło, które mało dojrzewać, czyli człowieka.
      Raj to jakaś wyspa, wzniesienie, wyniesienie, wydzielone miejsce, raczej wysoko lub na znacznej wysokości.
      W raju umieścił Eden na wschodzie…… Nie wiemy, co to znaczy na wschodzie, bo i czego i od czego czy jakiego wschodu. Ale później możemy się dowiedzieć i domyślić, że na wschodzie od Wejścia do Edenu umieścił Ogród w Edenie. A że Eden z wejściem na wschodzie miał tylko jedno wejście wschodnie, bo zewsząd był otoczony wysokimi strzelistymi szczytami, gdzie później umieścił wirujący miecz u bramy i cheruby, zasadził ogród, w którym umieścił człowieka.

      Tak wiec najprawdopodobniej w zapisie szło o fakt ze umieścił Bóg ogród w Edenie na wschodzie bramy Edenu w Raju.

      Raj = to wyniesienie, siodło górskie, pomiędzy szczytami gór
      Eden = to dolina w siodle górskim, otoczone zewsząd szczytami wysokimi iglicami z jednym wejściem od wschodu,
      Ogród to w głębi Edenu – tej doliny górskiej miejsc wydzielone. I z tego miejsca z ogrodu… w centrum ogrodu Edenu, wypływał strumień dzielący się na cztery części i cztery kierunki świata.

      I powiem wam w zaufaniu ze takie miejsce istnieje do dziś na tej ziemi, chociaż sporo przez czas nadgryzione i zniszczone, zmienione i zabudowane. Ale odpowiada opisowi jak foto w aparacie i wcale nie znajduje się tam gdzie go bibliści osadzają.
      Nie rzeki wypływały z Edenu, ale strumień.

      Jak znamienne i ważne to będzie później szokuje mnie w swej wymowie do dziś ten fakt.
      Okazuje się ze po swych badaniach doszedłem do wniosku wzajemnie sprzecznego, z którego wynika, że Wszystkie zdarzenia starożytno– biblijne, nie odbyły się na gruncie Indo-Europejsko – Afrykańskim. Ze cały ten zapis i opis odbył się w innym miejscu i czasie. Od dawna zadane sobie pytanie, jak wiec się to stało ze posługują się tym Sumerowie, ze to jest prezentowane w dolinie Sumeryjskiej, że stamtąd pochodzi a prezentowane jest nie tam gdzie się odbyło wedle opisu.
      Nie znam odpowiedzi. Tak naprawdę to odpowiedzi jest tyle równoważnych ze trudno orzec, na którą z nich postawić.

      Życie, Dobro i Zło:

      Wiemy ze w ogrodzie Edenu były trzy drzewa poznania. Drzewo życia, dobra i złego.
      Zdumiewa mnie ze z trzech drzew, które miały owoce kuszące na wejrzeniu a nikt ich nie pilnował i nie można było spożywać owocu z drzewa tego.
      To irracjonalne podejście i śmieszna decyzja, bo każdy jak człowiek tak i zwierze by się na nie skusiło. Tu nie ma nic innego i żadnych zasad próby jak zły zapis i zła interpretacja oryginalnej treści.
      Trzy drzewa to trzy przenośne urządzenia, przenośnia w przeznaczeniu i funkcji.

      Drzewo życia:
      Nie wiemy czy szło o miejsce czy funkcje tego urządzenia. Uważam ze o funkcje. Aniołowie tak jak i Adam i Eva jedli raz na 7 dni posiłek i tu chyba o to szło. Posiłek był konsumowany w całości bez drobnoustrojów i bakterii trawiennych. Wiec można było żyć nieskończenie długo. Nie niszczył organizmu a go odżywiał.

      Dobro i zło:
      Co to jest dobro i zło? Przecież tego nie można zjeść. Tak dobro jak i zło jest nie strawialne Można to zaś spożyć, skonsumować, posmakować. Oznacza ze konsumpcja dobra i zła jest przenośnią, w rzeczy samej idzie, o co innego.

      Wąż kusiciel:
      Tak mamy wklepane w swe żmudzki ze postrzegamy węża jako postać śliską, wijącą się, czy pełzającą.
      Moim zdaniem cały ten temat o kuszeniu to grubymi nićmi smalony.
      Widać ze wcale ten wąż nie był nie miły dla Evy, na widzeniu, na wejrzeniu w otoczeniu czy obejściu. Nie pojawiał się, kiedy Bóg był i przebywał w Edenie i ogrodzie Edenu.
      Bo by go świta Boska namierzyła pewnie od razu.
      Pojawił się, kiedy Bóg udał się na obchód swych włości albo w celu rozwiązania gdzieś tam na rubieżach konfliktu.
      Bimbał sobie ze strażników anielskich, wiec dobrze wiedział gdzie są i co robią i czym się zajmują.
      Łaził z Evą i za Evą i z nią rozmawiał, wiec znał jej słowa, język i zakres pojęć.
      Postępowanie węża ma klasyczne cechy urabiania i molestowania. Evie nie był on ani wstrętny ani napastliwy czy nie stosowny, nie tylko tolerowała obecność węża koło siebie, ale też nie zgłosiła tego faktu strażnikom. Ze ma takie zdarzenie miejsce. Mało tego takie urabianie nie trwa ani dzień ani dwa czy tydzień, Musiało to trwać tygodniami, jeśli nie miesiącami. A przez ten czas urabiania Adam był sam? Nikomu się nie poskarżył nie zapytał?
      To, co bawił się w piaskownicy? Nie spostrzegł, że w otoczeniu nie ma przez długi czas Evy? Jakoś to lipnie wygląda z relacji.

      Wąż:
      To nie żaden oślizły pełzający gad. To istota humanoidalna podobna do Adama czy Evy. Dobrze wiedział jak lawirować i gdzie, kiedy przyjść a kiedy dać w długą, kiedy był obchód a kiedy anielskość temat olewała.
      Znał ten sam język i mowę, co Eva, znal urządzenia i zabezpieczenia Boga wiec spokojnie się poruszał w tym miejscu i temacie.
      Można zaryzykować, że był, co najmniej tak sama dobry i mądry a i wyedukowany jak i Bóg, a nawet więcej, Bo Bóg przy nim wydawał się naiwnym, nic nie wiedząc i nie zdając sobie sprawy z jego obecności i zagrożenia.
      A to nie w kij dmuchał, kiedy się poruszał swobodnie po włościach Boga nic sobie nie robiąc z zabezpieczeń.
      Wydaje mi się przypatrując się w ten temat dogłębnie, że to jest zemsta węża na Bogu czy dokonaniach Boskich. Dlategogrzech pierworodny powiązał z, Evą bo z Adamem albo by nic, jeśli nie wiele by z tego jego planu wyszło i efekty też były by mierne lub wcale.
      Dobrze wiedział, co robi i jak bardzo zaboli to Boga.

      Kim wiec był wąż?
      Gdzie s daleko w kosmosie na nie zinterpretowanej planecie żyje rasa humanioidów. Istot bardzo podobnych do ludzi i czasem przybywa tutaj na naszą planetę.
      Nazywamy ich Nordykami.
      Na stronie lewej swych kombinezonów nad lewą piersią widnieje u nich znak podwójnego koła w kole z wpisanym w nim wijącym się pionowo do góry wężem.
      To jest właśnie ten wąż. Nie wijący się wąż, ale rasa astronautów kosmicznych ludzi czy też humanoidów rasy Węża. To Nordycy jeden z nich. Bardzo jasny blady wręcz albinos.
      Dlatego ani nie był odrażający ani nie miły w obejściu czy widzeniu Evy, będąc niczym Adam a może i przystojniejszy od Adama.

      Grzech pierworodny:

      Co to za grzech, którego znamiennie każdy z nas nosi w sobie? Nie znajdziecie odpowiedzi, w żadnej religii poza tym blogiem.
      Może się wyjaśnienie i wyłożenie nie spodobać, może być nie akceptowanie, nie zrozumiane. Wiec skoro znacie lepsze od mojego wyjaśnienia to przedstawcie argumentnie go tutaj.

      Wyjaśnienie:

      Kiedy wiec Bóg udał się na wojaże po Wszechświecie ze swą świtą, a tu do pilnowania ogrodu w Edenie zostawił dwóch aniołów, krnąbrnych i leniwych, lekceważąc sobie podstawy bezpieczeństwa nawet samemu sobie czy koło siebie przez zajmujących się sami sobą lub galaktyczną TV aniołami stróżami.
      Istota humanoidalna z klanu Węża, mogła się pojawić w ogrodzie Edenu i spokojnie urabiać Evę przez nikogo nie nachodzona.

      Kiedy wiec klan węża urobił Evę zrealizował swój plan zemsty, a ta poleciała jak stała do Adama pochwalić mu się nową umiejętnością zdobytą na obrzeżach gdzieś tam ogrodu Edenu.
      Kiedy Bóg wrócił z wyprawy i wszedł go ogrodu zapałał niewyobrażalną wściekłością, serce zapewne podskoczyło mu do gardła a gula pod niebiosa.
      Cios węża był doskonały i jakże miażdżący a jak bolący i każący Boga. Niczego już nie dało się poprawić i naprawić.
      A jak było od początku?

      Bóg poprzez swych pomocników stworzył po wielu próbach doskonałe czyste genetycznie obiekty Adama i Evy. Miały to być w ostateczności najdoskonalsze twory anielskie, scalające materie i energie w sobie.. Energetyczna dusza sterująca materialnym ciałem.
      Humanoid wąż, skusił Eve i odbył z nią niczego nie podejrzewającą stosunek płciowy. Nasienie węża wnika w czyste genetycznie nie splamione ciało. Genom \węża jest zaszczepiony w organizmie Ewy.
      Rozanielona Eva poleciało do Adama i nauczyła go nowej sztuczki. Adam został zbrukany także monotypem nasienia Węża.
      Kiedy wrócił Bóg i zobaczył ze jego eksperyment czystości nowej anielskiej rasy szlak trafił wściekł się nie wyobrażalnie. Nie było ani co ani jak poprawić, nasienie i genotyp węża, znaczy się Nordyka z klanu Węża goszczące w Evie i Adamie, było nie do usunięcia,.
      Połączyło się z genotypem Evy z jej krwiobiegiem i całe czyste ciało było skażone.
      Cios był po niżej jaj, niewyobrażalnie bolesny i niewyobrażalnie haniebny.
      Bóg wywala Adama i Ewe w przypływie wściekłości, czystość zamieniona w bród ale nieco później żałuje swego czynu i poprzez inne anioły naprawia to co jeszcze może naprawić.
      ***
      Pytanie czy Humanoid Wąż, to czasami nie ten upadły wyrzucony spod tronu Boga dowódca dowódców wszystkich aniołów, który nie chciał oddać pokłonu nowej rasie Anielskiej Adamowej, którą sam z innymi aniołami stworzył na polecenie samego Boga.
      Anioł zwany szatanem?
      To by wyjaśniało tak przebiegły a jakże bolesny i upokarzający plan Węża w projekt być może ostatni i ostateczny Boga.
      Kara i poniżenie – zemsta – tysiącletnia i pokoleniowa za degradacje i wyżucenie?
      Możliwe i bardzo możliwe a nawet więcej jak możliwe czy prawdopodobne. Niemal pewne.

      To tak na szybko bez głębszej i bardziej dociekliwej analizy.
      Teraz już chyba wiecie lub rozumiecie, kim jest nasz ojciec ojców.
      Nie Bóg, a humanoid o nie znanym imieniu, bo kilka, co najmniej jego imion stoi i nie wiemy, które jest te prawdziwe, z klanu Węża. Zwany Nordykiem.
      Tak wiec żadne odpuszczenie, chrzest, obmywanie i pocieranie czy przecieranie, namaszczanie czy oliwienie, wołanie i modlitwy czy intencje nic w tym fakcie nie zmienią.
      Mamy ten gen Węża i mieć każdy z nas i nasz dzieci i dzieci naszych dzieci mieć będą, czy się modlimy czy nie.
      Grzech pierworodny………to genotyp z nasienia Węża w naszym genotypie organizmu na wieki na zawsze nie zmywalne i nie usuwalne niczym.
      Nawet sam Bóg nie może nic z tym zrobić a nawet to usunąć.

      A kapłan strzelając palcami załatwia sprawę od ręki……nieźle…
      Kto wiec zaprzeczy mej interpretacji? I uzasadni jej nie przydatność?

      Męczyłem się trochę wiec idę sobie odpocząć.
      Czytelnicy zaś niechaj trawią szukając błędów w moim widzeniu i pouczeniu tak bardzo skróconej sobie w tym wyłożeniu.

      Pozdrawiam:
      http://muki.salon24.pl/599051,grzech-pierworodny

      • Dawid56 pisze:

        Wygląda na to że ten artykuł przez Mukiego został napisany dzisiaj !- ciekawa koincyndencja😉

      • margo0307 pisze:

        „…Widać ze wcale ten wąż nie był nie miły dla Evy…
        Evie nie był on ani wstrętny ani napastliwy czy nie stosowny, nie tylko tolerowała obecność węża koło siebie, ale też nie zgłosiła tego faktu strażnikom…

        Co to za grzech, którego znamiennie każdy z nas nosi w sobie?…
        Bóg poprzez swych pomocników stworzył po wielu próbach doskonałe czyste genetycznie obiekty Adama i Evy.
        Energetyczna dusza sterująca materialnym ciałem…
        Humanoid wąż, skusił Eve i odbył z nią niczego nie podejrzewającą stosunek płciowy. Nasienie węża wnika w czyste genetycznie nie splamione ciało.
        Genom węża jest zaszczepiony w organizmie Ewy…
        Grzech pierworodny………to genotyp z nasienia Węża w naszym genotypie…”

        Hmm… Ciekawa zbieżność interpretacji…😉

        „… Nigdzie w Biblii nie znajdziemy, że Kain był potomkiem Adama!

        Wszystkie biblijne fakty świadczą, że w Raju zostało złamane przykazanie Boże, które doprowadziło do narodzin materiału siewnego szatana, (który tutaj jest nazwany wężem).
        Kain nie był potomkiem Adama, był potomkiem szatana…
        Nie było to ziarno, które zostało obsiane przez Wszechmogącego Boga, ale przez szatana…
        Ewa została zwiedziona przez najpiękniejszego z aniołów, Lucyfera.
        Lucyfer był powołany aby uczyć Adama i Ewę drogi do Boga; jako anioł nauczyciel i opiekun.
        Ale Lucyfer miał inne zamiary. Czuł się zagrożony widząc, że Adam i Ewa mieli wypełnić Ziemię ludźmi, którzy byli stworzeni na podobieństwo i obraz Boga.
        Być może w swoim pięknie i dumie chciał aby jego nasienie zaludniło Ziemię, aby to na jego podobieństwo byli przyszli ludzie?
        Jednym słowem było to buntem przeciwko Bogu…
        W Raju Lucyfer zaczął wdrażać plan panowania nad Ziemią.
        Od razu udał się do Ewy, dzięki której mógł mieć swoje dzieci, które mogłyby być bogami na ziemi.
        Ewa jak widać była słaba i uwierzyła Lucyferowi, jego obietnice zniosły jej opory…
        Słowo wąż – Nachash – czyli sykot, szept, magiczne zaklęcie używane w okultyzmie przez czarowników.
        Jest oczywiste, że wąż był symbolem, a nie dosłownie wężem jak to nadal rozumieją ludzie…
        Właśnie takim uroczym szeptem Lucyfer zwodzi Ewę, stara się ją zauroczyć, aż poczuje w klatce piersiowej mocne walenie serca i zawrót głowy.
        Nie było to trudne dla anioła o intensywnym świetle i wyjątkowym pięknie.
        Okazało się fatalne dla Ewy i wszystkich ludzi…
        Cały czas jesteśmy w stanie wojny … i jest to brzydka wojna … między dwoma nasionami:

        „I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem
        i jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w pietę.” (…)
        Wielu ludzi badających to zagadnienie twierdzi, że są istotami zmiennokształtnymi, czyli nie mają problemu zmienić się z postaci człowieka w reptiliana.
        Jest to spowodowane ich DNA , które zostało zmieszane z DNA ludzi.
        Naukowo jest udowodnione, że wszyscy ludzie mają pewną ilość DNA gadów (ok. 10-15%).
        Zmiany ciała potrzebują wysokiego poziomu energii, ale są również wynikiem niskiego wibrowania ciała człowieka.
        I tak, jak twierdzi D. Icke, z jakiegoś powodu ważna jest dla nich krew białej rasy, genetyczny strumień energii, który daje im siłę i życie…”

        http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_dzieci_kaina_cz1.html

        • Mezamir pisze:

          Lucyfer miał inne zamiary. „-Uwielbiam gdy ludzie wypowiadają się o postaciach mitologicznych jak naoczni świadkowie ich czynów lub słów…a nawet jak ich własne głowy.
          Żeby wiedzieć jakie Lucyfer miał zamiary,trzeba być jego własnym mózgiem🙂
          Wystarczy odrobina edukacji żeby odkryć że Lucyfer znaczy tyle samo co Chrystus – niosący oświecenie.W oryginalnym tekście Biblii,nie ma mowy o żadnym Lucyferze.
          Lucyfer pojawił się dopiero w IV wieku w łacińskim błędnym tłumaczeniu.

          Właśnie takim uroczym szeptem Lucyfer zwodzi Ewę”- Zeznania naocznego świadka😀

          nie mają problemu zmienić się z postaci człowieka w reptiliana.”- ehhhh,new age ciągle żywy.

          http://www.taraka.pl/titanic_newage_zatonal

          • Dawid56 pisze:

            A jakie zamiary miał Samael?

          • Mezamir pisze:

            A jakie zamiary miał Samael?

            O tym wiedzą teolodzy,autorzy i twórcy demonologi🙂

          • margo0307 pisze:

            „…Uwielbiam gdy ludzie wypowiadają się o postaciach mitologicznych jak naoczni świadkowie ich czynów lub słów…a nawet jak ich własne głowy…”

            Mezamirze, tak samo jak Ty, inni też mają prawo do przedstawiania swoich własnych przemyśleń😉
            Przytoczyłam ten powyższy fragment, ponieważ w moim odczuciu ciekawie koresponduje z tym, co pisze Muki…
            Nie twierdzę oczywiście, że jest to „prawdą objawioną”😉 lecz jedynie, że jest to…
            ciekawa zbieżność interpretacji…dwóch osób o – można by rzec – całkiem odmiennych poglądach🙂
            Jak dla mnie osobiście, „grzech pierworodny” postrzegany jako uczynek naszych -pra.., pra… rodziców, za który wszyscy – co do jednego potomkowie – ponoszą winę, jest delikatnie mówiąc absurdalny…
            Równie dobrze bowiem, można nazwać „grzechem pierworodnym” fakt, współżycia białej kobiety z czarnym mężczyzną w wyniku czego następne pokolenia rodzą się „ze skazą”, czyli nie przynależą oni już ani do rasy „czysto białej” ani do rasy „czysto czarnej” 😉

          • Mezamir pisze:

            Mezamirze, tak samo jak Ty, inni też mają prawo do przedstawiania swoich własnych przemyśleń

            Przemyśleń?
            Jeśli powiem że…neandertalczyk Zdzisiek miał ochotę na X
            to będzie przemyślenie czy czysta fantazja?

            Gdybym powiedział że po rozmowie ze Zdziśkiem zacząłem się zastanawiać nad X
            i moim zdaniem Zdzisiek nie ma racji bo Y,Z

            Wtedy tak,ale mówienie o Zdziśku który żył miliony lat przede mną
            o Zdziśku którego na oczy nie widziałem,jest zwykłą fantazją na temat Zdziśka.

        • Mezamir pisze:

          Zapomniałem dodać że wszelkie tego typu wymysły i urojenia
          zostały obalone w książce antropologa Jeremiego Nerby pt Kosmiczna Spirala.

          Smok/wąż jest dawcą i twórcą życia na Ziemi ,bo tak mówią wszystkie rdzenne tradycje całego świata.

          Smok ukrył życie w DNA/spirala,wąż,przed tym który chce je zniszczyć a jest nim ten
          którego większość nazywa Ojcem,ten „dobry” przeciwko któremu „zły Lucyfer się zbuntował”

          Polecam książkę antropologa zamiast nawiedzonych tekstów fantastów.

          • Mezamir pisze:

            Skąd pewność że „miłościwy” Ojciec jest niszczycielem?
            Historia kościołów jego wyznawców,to po pierwsze.
            Po drugie zapowiedź Armagedonu.
            W Armagedonie nikt nie zostanie ocalony,no może tylko garstka sług/niewolników.

          • siola pisze:

            Czasami wazniejsze jest to co sam przezyjesz niz to co znalazles w ksiazkach .Wole juz SF jak jakas walke w imieniu Bogow obojetnie jakich bo w koncu sa to Ci sami .A to Cale gra na oswiecenie to proba zachowania swojego statusu ,dajmy im troche wiedzy a sie uspokoja albo wyrzna w naszym imieniu ,jedno i to samo od tysiacleci .Ta gra zaczyna byc nudna ,tylko idioci moga ja dalej grac bo nie umia nic nowego wymyslic.Od banda idiotow chciwa na wladze i moc nad innymi to wszystko wsprawie nazwanej bog bogowie albo nazywanych tez ONI.Jedno zapomnieli nie szanujac innych ich nie bedzie tez wkoncu nikt szanowal sa jak bagno kture trzeba osuszyc by miec tam zdrowe plony.Najgorsze jak chce sie komus wmuwic grzech ,czasami jednak mozna zauwazyc przez ich wlasny brak szacunku do samych siebie ,Taki kij z dwoma koncami .Aleksander Amazonki jaskinia ukryta Technika atak Ufo ogien z nieba.Jak sie to skonczy to zjem arbuza.

          • Mezamir pisze:

            Antropologii,nauki,nie wolno ignorować.
            Z tej ignorancji wynika „pobożność”,z „pobożności” ciemnota i zabobon
            z którego wynikają wojny.

          • Maria_st pisze:

            Mnie teks Mukiego pasuje…….a jak kto rozumie grzech pierworodny–jako plus czy minus, to moze miec wplyw to co wieki nas uczyl kk.
            coz taka gra.

          • margo0307 pisze:

            „…mówienie o Zdziśku który żył miliony lat przede mną
            o Zdziśku którego na oczy nie widziałem,jest zwykłą fantazją na temat Zdziśka”

            Nie zaprzeczam, myślę jednak, że czasami … w ziarnku fantazji może się kryć szczypta najprawdziwszej prawdy😀

  4. JESTEM pisze:

    Witajcie. Polecam film tym, którzy chcą zobaczyć to, co było przez tysiące lat ukryte… w sprawie energii ognia i energii seksualnej kobiet.

    „Marek Wójtowicz opowiada o inicjacji ognia, o duchowych aspektach chodzenia po ogniu, o rytuałach, obrzędach, zasadach dawnych Słowian.” A także o ‚prawie pierwszej nocy’ i… tak zwanej telegonii. „Telegonia to zjawisko utrwalania pamięci o genotypie pierwszego mężczyzny w żeńskich genitaliach nazywa się telegonią”.

    Od siebie dodam w skrócie, że wcześniej znane było to zjawisko jak również to, że kobieta po stosunku seksualnym z mężczyzną zasila go swoją energią przez wiele lat, nawet, gdy była to tylko „jednorazowa” przygoda. Dawniej np. kobiety słowiańskie, tybetańskie i kobiety w wielu kulturach np. szamanki, wiedzmy (te, co miały wiedzę) i baba-jagi też dokładnie o tym wiedziały. Między innymi dlatego płonęły na stosach…

    Np. Toltekowie też wiedzieli o tym, że kobiety przez siedem lat po stosunku seksualnym zasilały energetycznie wszystkich mężczyzn, z którymi kiedykolwiek odbywały stosunki seksualne. Mogły nawet nigdy póżniej nie uprawiać seksu, a i tak przez siedem lat zasilały mężczyznę, z którym miały seks. Wiedzieli oni (podobnie jak wiedzmy i baby-jagi) na przykład to, w jaki sposób oczyszczać się i uwalniać z tych zaczepionych „wędek” pozwalających na przepływ energii od kobiety do mężczyzny.

    Istnieją także w jodze odpowiednie ćwiczenia uwalniające np. zgwałconą kobietę spod wpływów energetycznych mężczyzny, który ją zgwałcił. Bywa, że kobieta nieświadomie pozwoliła się uwieść, a dopiero póżniej dotarła do niej wiedza, jakie są konsekwencje takiego działania. I także mogła za pomocą tych ćwiczeń dokonać odłączenia „haków” jej wieloletniego połączenia z „przypadkowym” mężczyzną.

    Dbanie o „czystość dziewicy” w społeczeństwach patriarchalnych było bardzo ważne i wzmacniało ten system. Chodziło np. o to, by kobieta była „czysta”, gdy stawała się własnością mężczyzny (a nawet jego służącą), ponieważ wtedy zasilała ona swoją energią wyłącznie jednego mężczyznę i tylko jego i tylko jemu służyła. Dzięki temu taki mężczyzna stawał się „potężniejszy”.

    Jeśli kobieta wcześniej miała stosunki z innym mężczyzną, była już „pobrudzona”, ale gdy stawała się własnością (żoną) innego mężczyzny, wówczas zasilała poprzedniego i obecnego… jednocześnie.

    • JESTEM pisze:

      A tu link do filmu, który powyżej polecam🙂 :
      http://tagen.tv/vod/2014/06/inicjacja-ognia/

    • Maria_st pisze:

      Jeśli kobieta wcześniej miała stosunki z innym mężczyzną, była już „pobrudzona”, ale gdy stawała się własnością (żoną) innego mężczyzny, wówczas zasilała poprzedniego i obecnego… jednocześnie.

      Masakra……nie ma jak internet……

    • Mezamir pisze:

      No dobrze,ale co w takim razie z pierwszym seksem mężczyzny?
      Gdzie wiedza na ten temat?

    • Maria_st pisze:

      nie wiem czy dobrze rozumiem to slowo po tym jak uslyszalam o tych dzieciach rodzacych sie po olimpiadzie 1980 r, ciemnoskorych.
      Zony mezow nie zdradzily a rodzily dzieci o ciemnej karnacji…wiec co, wczesniej seksily sie z ciemnoskorym partnerem?
      w ZSRR?
      Coz z teoriami tak jest…….

    • margo0307 pisze:

      Siola napisał, że …
      ” Czasami ważniejsze jest to co sam przeżyjesz…”
      i w pełni się z tym twierdzeniem zgadzam🙂
      Jak dla mnie, własne doświadczenia są bezcenne, ponieważ tylko w wyniku osobistego przeżycia i doświadczenia jesteśmy w stanie zrozumieć i uświadomić sobie cel i uzyskać odpowiedź na ważkie pytania jak np. – po co tutaj jestem ?

  5. Mezamir pisze:

    Nowa książka kontrowersyjnego włoskiego pisarza,opierając się na dosłownych cytatach ze Starego Testamentu tworzy szokującą wizję antycznego przekazu i stawia pod znakiem zapytania dotychczasowe przekonania natury religijnej. Odkryjemy w niej że biblijny Elohim, którego przyzwyczailiśmy się utożsamiać z postacią spirytualną Boga, był jednym z wielu Elohim stąpających po Ziemi. Przebywał on wśród ludzi, brudził się i myl tak jak ludzie (Rdz 18), chorował i umierał (Ps 82,7).

    Innym szokującym odkryciem jest wynikający z przekazu fakt, ze ojcem Chrystusa był El(ohim), ale z pewnocią nie ten opisany w Starym Testamencie. Spojrzymy innymi oczami na znaczenie dziesięciu przykazań, które to stanowią podstawę nauk religijnych całego chrześcijańskiego świata . Będziemy mogli zobaczyć z innej perspektywy proces tworzenia ludzkości i dowiemy się ze Adam i Ewa nie byli pierwszymi istotami ludzkimi na Ziemi i że nie oni są naszymi protoplastami. Dowiemy się co możne się kryć pod postacią biblijnego węza kusiciela i ze koncepcja grzechu pierworodnego jest fikcyjna. Poznamy też całkiem inną historię potopu. Odkryjemy tajemnice długowieczności biblijnych patriarchów oraz szokujący fakt że wszystkie opisane cuda są logicznie wytłumaczalne. Odnajdziemy wiele analogi Starego Testamentu z tekstami sumeryjsko akadyjskimi oraz z grecką i skandynawską mitologia jak też z dziełami Platona.
    Dowiemy się wiele o faktach opisanych w Starym Testamencie a co najważniejsze o tym, że z tekstu biblijnego wynika jasno ze biblia nie mówi o stworzeniu świata ani tym bardziej o Bogu.
    Autor twierdzi ze jeżeli uznać biblię w wersji oryginalnej za tekst wiarygodny i prawdziwy, to trzeba zgodzić się z tym że mówi on o czym zupełnie innym niż to co jest ludzkości wpajane od X wieku począwszy. Jesli natomiast traktować ją jako zbiór fantazyjnych opowieści, to okaże się że największe religie światowe opierają się na czystej fantazji.

  6. Mezamir pisze:

    „Bóg powstaje w zgromadzeniu bogów, pośrodku bogów sąd odbywa”
    PSALM 82

    Monoteizm pełną gębą🙂

  7. Mezamir pisze:

    Mauro Biglino opisuje w swoich książkach o tym że Yahweh (biblijny Bóg) uwielbiał wdychać woń palonego tłustego mięsa.
    Te twierdzenia wzbudziły ostre reakcje filologów teologów judaistyczno chrześcijańskich, którzy zarzucili pisarzowi wymyślanie znaczenia słów.
    Po tym jak zostało już zostało wielokrotnie potwierdzone, poprzez przytoczenie fragmentów różnych słowników języka hebrajskiego które dowodzą poprawność tłumaczenia, teraz przytoczymy parę innych elementów wzbogaconych o informacje które postawią w jeszcze innym, znacznie gorszym świetle, aspekt psychologiczny i neurofizjologiczny tego indywiduum, którego potem nazwano Bogiem.

    W rozdziałach 28 i 29 Księgi Liczb osiem razy powtarza się jak to ten właśnie typ dymu uspokajał Elohimów a zwłaszcza Yahweh.
    Te twierdzenia znajdują się we wszystkich dostępnych bibliach domowych. Zajrzyjmy zatem do wersetów:
    Lb. 28, 2-6-8-13-24 Lb.29, 6-13-36

    http://tajemnicebiblijne.blogspot.com/2014/03/normal-0-14-yahweh-palony-tuszcz-dym-i.html

  8. Maria_st pisze:

    JAnioly to zawsze ” faceci” o jasnej karnacji, niebieskoocy ” blondyni”, podobni do tzw rasy nordykow i nawet potrafia czynic ” sztuczki” jak ta rasa…….cuda niewidy…….niczym nasz UMYSL.
    Ciekawe ze niektorzy tzw schizofrenicy ” widza” to co inni ” niewidza”—–cos podobnego zauwazylam w temacie UFO.
    Te projekcje……
    Tylko dlaczego scenariusze takie ?
    W ” ogniu” musimy wydobyc to „zloto”?
    Oczyscic z wszelkich nieczystosci?
    Hmm
    To ci UMYSL

    • margo0307 pisze:

      „…W ” ogniu” musimy wydobyć to „złoto”?
      Oczyścić z wszelkich nieczystości?..”

      Nie bez przyczyny mówi się:
      – darmo przyszło, darmo poszło…, czy też – łatwo przyszło, łatwo poszło…
      Nie ulega wątpliwości fakt, że bardziej cenimy wszelkie dobra, które wymagały od nas sporego nakładu i poświęcenia własnych sił, środków, pokonania piętrzących się trudności, etc…
      Można więc śmiało powiedzieć, że ” w ogniu niedogodności i przeszkód” zdobywamy wszystko to, co później najbardziej cenimy😉
      Kiedy ” z urodzenia” ktoś jest bogaty np. w sferze finansowej to uważa, że to normalne, że mu się to po prostu należy…, nie potrafi docenić tego, co posiada…
      Dokładnie tak samo jest np. ze zdrowiem…
      Dopiero wówczas, kiedy to „coś” utracimy, zaczyna nam „tego czegoś” brakować i stwierdzamy, że było to dla nas cenne…
      Te powyższe przykłady tyczą się jednak wyłącznie sfery materialnej, bo w sferze duchowej – nie ma innej drogi, by zdobyć klejnoty wiedzy – jak jedynie poprzez szczerą pracę -nad- i -z- samym sobą 😉

    • margo0307 pisze:

      Mezamirze, bardzo dziękuję za link do tego ciekawego arta 🙂

      Cytat z powyższego arta:
      „..Skąd jednak ten związek: architekt i lekarz? I skąd potem tak mocne związanie lekarza, uzdrowiciela z wężem?
      Może mamy tu do czynienia z procesem nakładania się znaczeń i przekształcaniem pewnych wielkich idei.
      Idźmy krok po kroku: ten „lekarski” wąż jest jakby wężem pnącym się ku górze, oplatającym laskę…”

      Nigdzie, w całym arcie nie ma mowy o… energii kundalini…, przewija się za to kilkakrotnie info nt. węża siedmiogłowego😉
      a mnie właśnie wąż – uzdrowiciel kojarzy się z tą właśnie energią, która obudzona, wędruje pnąc się ku górze i pobudza nasze centra energetyczne, jakimi niewątpliwie są czakry…

      Przypomnę co nieco nt. czakr:

      „..Czakry manifestują się jako wirujące wiry energii ustawione w pionowej linii wzdłuż tułowia;
      Każda z nich odpowiada za inny aspekt naszych fizycznych, emocjonalnych i umysłowych doświadczeń.
      Każda czakra istnieje równocześnie we wszystkich ciałach [ * ], a jej energia rośnie albo maleje w miarę przepływu energii z jednego wymiaru do drugiego.
      Podobnie jak „tunel czasu” albo „pole sił” czakry łączą i przenoszą informacje między rzeczywistościami, w których istnieje nasze międzywymiarowe Ja.

      Hinduskie teksty nie są zgodne co do liczby, nazw i umiejscowienia czakr.
      Niektóre teksty opisują na przykład siedem 😛 dobrze znanych czakr – wyróżniają czakrę:

      Korzenia – muladharaczakrę
      Krzyżową – swadhisthanaczakrę
      Pępka – manipuraczakrę
      Serca – anahataczakrę
      Gardła – wiszudhaczakrę
      Brwi – adźnaczakrę
      Korony – sahasraraczakrę

      Inne teksty natomiast opisują tylko sześć czakr, pomijając czakrę korony.

      [ * ] dobrym sposobem na zrozumienie funkcji czakr jest spojrzenie na siebie oczami jasnowidzów.
      Ich zdaniem nie jesteśmy wyprostowanymi fizycznymi stworzeniami ale oscylującymi wrzecionami, wielowarstwowymi otoczkami materii o zróżnicowanej gęstości otaczającymi
      i przenikającymi stosunkowe małe fizyczne jądro.
      Te warstwy mieszczą się w przybliżeniu w jednym miejscu ale istnieją w różnych wymiarach:
      – ciało przyczynowe jest najcieńsze po nim, zgodnie z rosnącą gęstością, wyróżniamy:
      – ciało umysłowe,
      – astralne,
      – eteryczne i
      – fizyczne…”

      • Mezamir pisze:

        Inne teksty natomiast opisują tylko sześć czakr, pomijając czakrę korony.

        To nie jest tak że nie ma zgodności co do ilości czakr,bo czakr są tysiące
        i żadna nie posiada nr 1 ,2 itd

        Po prostu różne systemy pracują z różnymi czakrami.
        Hinduiści skupiają się na siedmiu wybranych,buddyści Bon na pięciu
        Każdy dąży do czegoś innego stąd różnice w ilości czakr w danym SYSTEMIE
        a nie w człowieku wg systemów.

        • Maria_st pisze:

          Ja się wcale na czakrach nie skupiam, do dziś mam o tym mgliste pojęcie…może jest to zwiazane z moim nie przywiazaniem do Materii…….cza-kra, c-za-kra ..

        • margo0307 pisze:

          „..Każdy dąży do czegoś innego..”

          To prawda🙂
          Maryś pisze, że nie skupia się na czakrach i ja np. też nie skupiam się na czakrach ale… często podczas rozmyślań, bo trudno to nazwać medytacją w potocznym słowa znaczeniu😉 moja uwaga jakby samoistnie wędruje w rejon tzw. „3-go oka” albo nieco powyżej, „widzę” wtedy różnokolorowe plamy światła…, z których znowu wyłaniają się inne kolory…, wówczas bardzo często odczuwam wzdłuż całego ciała jakby „zafalowanie” i coś na kształt ciarek czy mrowienia… Jest to bardzo przyjemne uczucie🙂

          • Maria_st pisze:

            moja uwaga jakby samoistnie wędruje w rejon tzw. „3-go oka” albo nieco powyżej, „widzę” wtedy różnokolorowe plamy światła…, z których znowu wyłaniają się inne kolory…, wówczas bardzo często odczuwam wzdłuż całego ciała jakby „zafalowanie” i coś na kształt ciarek czy mrowienia… Jest to bardzo przyjemne uczucie ”

            Ja się na tym tak nie skupiam, gdy cos przychodzi–staram sie tylko zrozumiec po co…..i staram sie to wyjasnic w ” czysto-fizyczny sposób”.

        • margo0307 pisze:

          Na stronce, do której link podał Mezamir znalazłam takie, ciekawe – jak dla mnie – stwierdzenie:

          „..Podczas studiowania tekstów biblijnych zawsze porusza mnie opis buntu człowieka, który się rodzi z podszeptów węża, będącego ucieleśnieniem zła.
          Lecz zawsze mnie też zastanawiały określenia, których użyto, aby oddać całą istotę upadku.
          Przypominają one raczej pewien moment duchowego oświecenia aniżeli złego uczynku, który miał stanowić podstawy cierpienia człowieka na ziemi.
          Człowiek, który budzi zawiść Boga?
          Czy człowiek, który się mu sprzeciwia?
          Można rzec — zarówno sprzeciw jak i zawiść są tu ważne, najważniejsze jest jednak samo oświecenie, które jest darem od biblijnego Węża…
          Wąż jako istota zła wznieca zamęt.
          Wznieca go jednym, bardzo prostym pytaniem: dlaczego? …
          Wąż nie kusi, on tylko pyta.
          Nie ma tu podstępu, nie ma prób zniszczenia człowieka.
          Jest tylko proste pytanie, na które człowiek chce poznać odpowiedź a nie powinien wedle woli Stwórcy. Grozi mu za złamanie tego zakazu śmierć. Kara najgorsza i najsroższa.
          Lecz on nie może bać się śmierci, bo jej nie rozumie.
          Skoro został pozbawiony możliwości rozróżniania dobra i zła, nie może też zrozumieć pojęć, z którymi nigdy się nie zetknął.
          Zwłaszcza, gdy wąż tłumaczy, iż próba zakończy się „otwarciem oczu”.

          Czym jest to otwarcie oczu ?…” 😛

          http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4409/q,Droga.Weza

          • Mezamir pisze:

            „W starożytnym Egipcie umiejętności jasnowidzenia, pozwalającej zaglądać do innych światów, uczono. Odbywało się to wraz z przekazem odpowiedniej wiedzy i rytuałami oczyszczającymi, a zarazem przygotowującymi ciało i umysł ucznia na przyjęcie nowych informacji. Bowiem praca z Oczami Horusa nie jest zupełnie bezpieczna. Jeżeli ktoś zbyt wcześnie rozerwie zasłonę oddzielającą nas od tego rodzaju percepcji, naraża się na duże niebezpieczeństwo. Gdy doświadczenie i umysł nie pozwolą zespolić wizji z dotychczasową wiedzą i osobowością, może nastąpić wstrząs niszczący delikatną równowagę układu nerwowego. Prawdopodobnie wielu pacjentów szpitali psychiatrycznych to ludzie, którzy nie mogli zrozumieć sensu tego co zobaczyli i nie potrafili się odnaleźć drogi powrotnej do swojej zwyczajnej rzeczywistości. Przy obecnym stanie wiedzy o człowieku jest mało prawdopodobne, by ktoś pomógł im zrozumieć ich niezwykłe doświadczenia”.

            Dorota Osińska – na podstawie rozmowy z Ashanem-Vulkanem

            https://opolczykpl.wordpress.com/2014/08/05/triumf-chrzescijanstwa-widziane-okiem-poganina-z-europy-zachodniej/#comment-82325

            Przypominają one raczej pewien moment duchowego oświecenia aniżeli złego uczynku, który miał stanowić podstawy cierpienia człowieka na ziemi.
            Człowiek, który budzi zawiść Boga?
            Czy człowiek, który się mu sprzeciwia?
            Można rzec — zarówno sprzeciw jak i zawiść są tu ważne, najważniejsze jest jednak samo oświecenie, które jest darem od biblijnego Węża…
            Wąż jako istota zła wznieca zamęt.

            Cały zamęt wokół „zła i dobra” w kontekście zakazanego owocu i węża
            został wyjaśniony w wykładzie na temat książki Biblia Jakiej Nie Znasz.

            Wszystko co najważniejsze jest tam omówione.

          • Maria_st pisze:

            Małgośto ” otwarcie oczu” skojarzyło mi sie z pewnym smutnym zdarzeniem.
            Wiktoria majac miesiac na moich rękach oddała ostatnie tchnienie, wypusciła z siebie powietrze i otworzyła szeroko oczy—-po prostu umarła.
            Miała szczęscie jak powiedzieli póżniej lekarze ze stało sie to na moich rekach, bo dzieki temu zaczelam ja reanimować i sie udało.
            Mała przeżyła tzw śmierć łóżeczkową .
            Po śmierci fizycznej otworzyła oczy / choc wcześniej miała je zamknięte, bo spała /–nic nie widziała.
            Po kilku latach ni z tego ni owego mowi, jak umarłam i miałam zamknięte oczy widziałam……i zaczela opowiadać co widziała, dotycztło to czegoś co może się zdarzyc w przyszłości……chodziło o upadek meteorytu.
            Pytanie więc….
            Jak mam zrozumieć słowa węża——ze sie ” otworzą oczy ‚?

          • margo0307 pisze:

            „…gdy cos przychodzi–staram sie tylko zrozumiec po co…..i staram sie to wyjasnic w ” czysto-fizyczny sposób”

            Maryś, jak na zawołanie natrafiłam na taki ciekawy art… 😉

            „…- Jest tak, że Istoty, które [się] z nami komunikują, posiadają pewne umiejętności manipulowania naszą świadomością.
            Mogą sprawić, że popadamy w całkowitą amnezję, dotyczącą naszych przeżyć ze spotkań z nimi i ich światem – to pierwsza możliwość!
            Druga, to ta, że i ty nie chcesz pamiętać, bo sugeruje ci to twój/nasz małostkowy, nawykowy i ograniczony umysł.
            Dla własnego poczucia bezpieczeństwa, nie chce zaakceptować istnienia innych rzeczywistości, poza tą, w której może dominować! 😛
            Różnica polega na tym, że te Istoty prowadzą nas w krainę Zapomnienia między innymi po to, żeby złagodzić szok jakiego doznajemy, odkrywając nasze nowe możliwości.
            Ten mały umysł to nasz prawdziwy tyran!
            Wie, że przestanie egzystować, kiedy odzyskamy naszą Pełnię!
            Pełnia to Kompletna Pamięć tego, kim jesteśmy i co przeżyliśmy.
            To Kompletna Świadomość samych siebie i naszych możliwości!
            To Absolutna Wolność!!!
            Ale przede wszystkim Wiedza o Nieskończonej Tajemnicy, jaką jest Wszechświat i Człowiek Kompletny!!!…” 🙂

            http://www.kroniki-wiedzy-niekonwencjonalnej.pl/miesi%C4%99cznik/o-ufo-inaczej-kryszta%C5%82owe-miasto-cz-xi/

  9. Mezamir pisze:

    Jak mam zrozumieć słowa węża——ze sie ” otworzą oczy ‚?

    „Przebuddzenie”/oświecenie,świat będzie taki jaki jest a nie takim jak się wydaje być.

    • margo0307 pisze:

      „Małgośto ” otwarcie oczu” skojarzyło mi sie z pewnym smutnym zdarzeniem…”

      Mogę się tylko niejasno domyślać, co wówczas przeżyłaś Maryś 😮
      Czy myślisz jednak, że to przypadek, iż Wiktoria – ten Zuch nad Zuchy🙂 ujrzała – jak mi się wydaje – zapewne jedną z alternatywnych scen, jakie mogą wydarzyć się na Ziemi ?
      Ja myślę, że nigdy nic nie jest przesądzone raz na zawsze.
      I bez względu na to, co wieszczą różni wieszcze, dopóki materia się nie skrystalizuje, ” nie stwardnieje” – dopóty wszystko my sami jesteśmy w stanie i możemy zmienić🙂
      A nawet wówczas – jak się wydaje – podczas tężenia materii… – jeszcze można ów tajemniczy proces zmienić😉

      • Dawid56 pisze:

        Przecież nie wiemy do końca czy w tym swoistym raporcie mniejszości są tylko 3 alternatywy, a może ich jest 5 ? Być może spośród tych 5-ciu jest tylko jedna „wygrywająca” ?

        • margo0307 pisze:

          „..nie wiemy do końca czy w tym swoistym raporcie mniejszości są tylko 3 alternatywy..”

          Dawidzie, nie opieram się na żadnym raporcie mniejszości i prawdę mówiąc już nawet nie bardzo pamiętam co kiedyś nt. czytałam…
          To, co napisałam powyżej odnośnie krystalizacji materialnych zdarzeń opieram na własnym doświadczeniu oraz na… eksperymentach, jakie w związku z tym prowadziłam i nadal prowadzę😛 i eksperymenty te dowodzą, że już „niemal skrystalizowana chwila obecna” jest na tyle „NIE STAŁA”😉 , że można wszystko zmienić…
          Jakieś 4 m-ce temu „przydarzyły” mi się „niespodziewane skutki uboczne”, co tu duzo mówić – dość nieprzyjemne 😉 … no ale dopiero się uczę…, więc biorę pod uwagę tego typu „niespodziewajki” 😀

          • Dawid56 pisze:

            Margo „Raport Mniejszosci” to film Stevena Spielberga o „łapaniu przestępców” tylko na podstawie wybranej grupy 3 jasnowidzów jeszcze przed popełnieniem czynu.Akcja filmu dzieje się w dalekiej przyszłości. Ktoś został oskarżony o zamiar popełnienia morderstwa.Wizja jasnowidzów była wyraźna „on popełni morderstwo”. Okazało sie jednak że była tez i inna wizja przyszłości , że to nie on popełni morderstwo ale kto inny i to była trzecia wizja.Dwie wizje mówiły że „on popełni morderstwo” a trzecia , ze nie stąd „Raport mniejszości”

          • Dawid56 pisze:

            Margo też zajmuje się tym „od lat”🙂 Pamietasz może Mistrza i Małgorzatę i przepowiednię Wolanda o Anuszce? albo zagadnienie kwantowe „martwego i jednocześnie żywego Kota Schrodingera?

    • margo0307 pisze:

      „..Jak mam zrozumieć słowa węża——ze sie ” otworzą oczy ‚?

      „Przebuddzenie”/oświecenie,świat będzie taki jaki jest a nie takim jak się wydaje być.”

      Wydaje się nam, że materia to „twarda, lita skała”😉 A tak nie jest…
      Nasz mózg nas oszukuje, co dobitnie przecież dowiedli nasi fizycy kwantowi w XX i XXI w. twierdząc m.in, że:
      ”…struktura rzeczywistości pokazuje nam, iż wszechświat to w istocie ogromna tkanina współzależnych pól energetycznych, w której my – ludzie pełnimy rolę aktywnych jej uczestników – a nie jedynie obserwatorów…
      Nasz świat jest więc niczym więcej, jak tylko energią…”

      Bardzo ciekawe doświadczenie odnośnie tego, co wyczynia nasz mózg, zostało przeprowadzone już w pierwszej połowie XX w. przez amerykańskiego psychologa Johna C. Lilly’ego, który skonstruował urządzenie zwane komorą deprywacji sensorycznej, a która powstała w rezultacie badań nad hipotezą twierdzącą, iż podczas pozbawienia mózgu jakichkolwiek wrażeń zmysłowych, zwyczajnie zapadnie on w fazę snu.
      Sądzono wówczas, że podczas zapadania w sen kolejne nasze zmysły zostają wyłączane, co doprowadzi do zmian w amplitudzie i natężeniu fal mózgowych.
      Uważano też, że faza czuwania byłaby fazą kontaktu ze światem, podczas gdy faza snu automatycznie pozbawiałaby nas tego kontaktu.
      Podczas badań nad całkowitą izolacją zmysłową nasz mózg powinien więc, zgodnie z założeniami, zapadać w sen.
      Okazało się jednak, iż pozbawienie go większości doznań dostarczanych codziennie w normalnym życiu przynosi wręcz zupełnie nieoczekiwany efekt – mózg pozostaje w dalszym ciągu świadomy, a stan w jakim badana jednostka się znajduje można określić jako… wcale interesujący 😉
      Sam John C. Lilly tak pisze na temat swego wynalazku:

      „Skonstruowałem komorę deprywacji sensorycznej pracując w Narodowym Instytucie Zdrowia Psychicznego.
      Przy jej pomocy poczyniłem tyle odkryć, że bałem się napomknąć o nich reszcie psychiatrów, którzy uznaliby mnie chyba za wariata.
      Odkryłem, że komora deprywacji jest dziurą we wszechświecie świadomości, przez którą można patrzeć na całkowicie odmienną rzeczywistość.
      Było to naprawdę fascynujące, lecz przerażające zarazem.”.
      Podczas seansu w komorze deprywacji sensorycznej można zaobserwować szereg zmian w obrazie fal mózgowych, odzwierciedlanych przez zmiany w odczuwaniu „tu i teraz”…”

      Więcej na ten temat:

      http://neurobot.art.pl/03/teksty/deprywacja/deprywacja.html

    • Maria_st pisze:

      Mezamir a jaki jest jest ten swiat?

  10. Mezamir pisze:

    One aspect of Shamanism is to enter the realm of spirit without fear or limitations. This documentary chronicles some young guys experiencing the holy men of India and their path, including the Aghori sect, who overcome limitations by staying in the charnel grounds of India. For me, this is an aspect of India I know and which has fed my soul for decades. I hope it is OK to link to this, as i feel there are lessons of use to the shaman:

  11. Mezamir pisze:

    W Apokalipsie św. Jana (12, 7-9), Michał jest wodzem zastępów niebiańskich walczących ze Smokiem (Szatanem); w wyniku walki na niebie „został strącony wielki Smok, […] a z nim strąceni zostali jego aniołowie” – przyp. tłum.]

    Kosmiczna Spirala – Jeremy Nerby antropolog,przeczytać koniecznie!
    Smok na Ziemi ukrył życie w DNA chroniąc je przed zagładą – wg mitów całego świata.

  12. Mezamir pisze:

    Szamanizm przypomina dyscyplinę akademicką ze swoimi praktykami,zasadami badawczymi,specjalistami i szkołami myśli
    Stanowi sposób pojmowania naszego nieustannie zmieniającego się świata

    Jeremy Nerby

    http://ezo-ksiazki.blogspot.com/2014/07/104-kosmiczna-spirala.html

    • siola pisze:

      Z czarnej kosmicznej otchlani przybedzie swiatlo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      • Maria_st pisze:

        Z czarnej kosmicznej otchlani przybedzie swiatlo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        siola pięknie napisałes, opisałeś……COŚ i NIC….WSZYSTKO>>>.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s