Tajemnica Zodiaku-Tajemnica precesji punktów Równonocy

Dobiega obecnie końca epoka Ryb zapoczątkowana umownie narodzinami Jezusa Chrystusa i początkami Chrześcijaństwa. Wcześniej była epoka Barana obejmująca wydarzenia opisane w Starym Testamencie, „narodziny Rzymu”, czasy Asyrii. Starożytnej Grecji, jeszcze wcześniej mieliśmy epokę Byka to czasy z kolei starożytnego Egiptu i cywilizacji Krety, cywilizacji Sumeru, a jeszcze wcześniej – powinna to być epoka Bliźniąt- tyle że zapisów historycznych tej epoki brak – obejmowałaby ona hipotetycznie okres od roku ok 6250 p.n.e do 4100 p.n.e – tylko że brak również jakichkolwiek śladów istnienia w tym czasie jakieś cywilizacji. Co ciekawe, to wydaje się, że zbyt szybko przechodzimy do „porządku dziennego” przy próbie datowania jakichkolwiek wydarzeń palentologicznych.2000 lat to bardzo, ale to bardzo dużo- przez te dwa tysiące lat może się zdarzyć bardzo wiele. Mogą upaść całe cywilizacje i narodzić się nowe. Warto pamiętać ,że dzieje pisane państwa polskiego liczą zaledwie nieco ponad 1000 lat! – a ile się wydarzyło!!!. Nie ma więc żadnej pewności ile liczył okres precesji ok 5000 p.n.e –czy 1/112 jego część liczyła 2160 lat.Nie ma też żadnej pewności ile stopni miał kąt nachylenia osi Ziemi do Ekliptyki- czy wynosił on tak jak dzisiaj 66 stopni i 33 minuty? Być może oś Ziemi była pionowa – wówczas cykl precesyjny na pewno nie wynosiłby 26000 lat ale np 500 lat .Inna sprawa to Zodiak, którego powstanie jest wynikiem owego kąta nachylenia osi Ziemi do Ekliptyki. Wiemy obecnie, że to właśnie Zodiak wyznacza pory roku, wyznacza cykle narodzin i śmierci całej przyrody ożywionej Jeśli rzeczywiście planeta Wenus pojawiła się na firmamencie dopiero ok roku 1500 p.n.e, to trzeba zadać pytanie jaka planeta przed rokiem 1500 p.n.e rządziła znakiem Wagi- Wenus przecież nie było. Znak Wagi to harmonia, kontrakty, partnerstwo. Pojawienie się Wenus i ustabilizowanie jej orbity sprawiło że luka w Zodiaku się wypełniła , a Wenus została władczynią Byka i Wagi i dołączyła do pozostałych 4 planet czyli Merkurego, Marsa, Jowisza i Saturna.
Tak naprawdę nie wiemy ile dni liczył rok ok 5000 p.n.e Czy to było 360 dni, a może 260 dni? -stąd mówienie o cyklach precesji sprzed roku ok 3000 p.n.e wydaje się być po prostu pozbawione najmniejszego sensu! Nie ma też sensu mówienie o Zodiaku przed 3000 p.n.e – a jeśli oś Ziemi była prawie pionowa???

Opublikowano Człowiek, Obserwacje Ziemi, OSTRZEŻENIE, planety i komety | 1 komentarz

Tiamat czy istniała(2) – Dzieje Układu Słonecznego w/g Plejadian

Kiedy w kwietniu 2013 roku napisałem artykuł o Tiamat, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że wzór Titusa Bodego jest jakby dowodem na to że w kolizji z „Nszczycielem” brały udział trzy planety Wenus, Malona(Tiamat) i Uran.Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że o to samo jest napisane w książce „UFO z Plejad” Guido Moosbruggera Wg Plejadian Wenus ustabilizowała swoja orbitę dopiero około roku 1500 p.n.e to stosunkowo bardzo niedawno…”UFO z Plejad” ( rozdz.7.1-7.4)
https://nnka.wordpress.com/2013/04/29/tiamat-czy-istniala-posrednie-dowody-na-jej-istnienie/
https://nnka.wordpress.com/2015/04/07/tajemnica-wzoru-titusa-bodego/

Dzieje Układu słonecznego wg Plejadian

7.1. Legendarna planeta Malona

Podobnie jak inne owiane legendą obiekty, również Malona, zwana także Malon, Maldek lub Faeton, od starożytności intryguje wielu badaczy. Według informacji istot pozaziemskich Malona była w czasach prehistorycznych bezpośrednią sąsiadką Ziemi i krążyła wokół Słońca po dzisiejszej orbicie Marsa. Wenus w owym czasie nie znaleźlibyśmy tam, gdzie się obecnie znajduje. Bliższe szczegóły o tej planecie podam w następnym podrozdziale.

Planety naszego układu słonecznego były pierwotnie usytuowane w następujący sposób: (Słońce), Merkury, Ziemia, Malona, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun, Pluton, Transpluton i Uni.

Dwie ostatnie karłowate planety nie zostały jeszcze do dzisiaj odkryte z powodu ich olbrzymiego oddalenia. Od dłuższego czasu astronomowie podejrzewają jednak istnienie Transplutona.

Malona była miejscem zamieszkania ludzkich form życia, lecz wskutek działań wojennych została przed około 75.000 laty dosłownie wysadzona w powietrze przez rządnych władzy jej mieszkańców. Wbrew opiniom wielu badaczy uważających tę planetę za olbrzyma była ona raczej karłowata, o wymiarach zbliżonych do Ziemi.

Nie jest prawdą również przypuszczenie, że tę straszliwą katastrofę wywołał olbrzymi meteor, który wyłonił się z czeluści kosmosu i z całą siłą zderzył się czołowo z Malona, a także domniemanie, że została ona rozerwana wskutek eksplozji potężnej bomby atomowej. Według Plejadan mieszkańcy Malony w czasie wspomnianej wojny wpuścili ogromne ilości ody do jednego z wulkanów, co doprowadziło do owej kosmicznej katastrofy. Nieliczni, którym udało się zbiec na statkach kosmicznych przed tą katastrofą, wylądowali na Ziemi i osiedlili się na niej. Wszyscy pozostali, którzy pozostali na Malonie, zginęli.

Ta zagłada nie dotknęła oczywiście ciał duchowych Malonan, które mogą istnieć poza ciałem fizycznym. Przytaczając opis tego zdarzenia, Billy powiedział:

– Reszta mieszkańców planety zginęła w ogniu, przy czym ich ciała duchowe uleciały z miejsca katastrofy i w odpowiednich proporcjach rozlokowały się na najbliższych planetach, na których istniało już życie, gdzie weszły w cykl inkarnacji będący elementem procesu ewolucyjnego. Jedną z nich była Ziemia.

Resztki tej planety krążą dzisiaj wokół Słońca w formie pasa asteroid stanowiąc przestrogę przed ludzką głupotą i żądzą władzy. Wiele asteroid (lub planetoid) porusza się po bardzo wydłużonych eliptycznych orbitach z powodu niezwykłej siły eksplozji, która wyrzuciła je daleko w kosmos. Innego dowodu na istnienie tej planety dostarcza nam luka między Marsem i Jowiszem w regule Titiusa-Bodego, w miejscu w którym znajduje się wspomniany pas asteroid składający się z milionów drobnych cząsteczek, jak również z licznych, nieregularnych kawałków skał o maksymalnej średnicy dochodzącej do kilkuset kilometrów. Orbity większości z nich znajdują się w przedziale odległości od 2 do 3 AU23 od Słońca. Niektóre z pozostałości Malony od czasu do czasu przecinają orbitę Ziemi, niejednokrotnie przelatując bardzo blisko niej, jak na przykład Eros, który w roku 1937 zbliżył się do Ziemi na 0,15 AU. 7.2. Reguła Titiusa-Bodego.

W drugiej połowie XVIII wieku, gdy ludzie nie wiedzieli jeszcze o istnieniu Urana, Neptun i Plutona, niemiecki matematyk J.D. Titius ustalił wzór pozwalający na obliczenie średnich odległości od Słońca planet w kolejności występowania w Układzie Słonecznym, a astronom J.E. Bodę rozpropagował go i wprowadził do astronomii.

Zasada odległości Titiusa-Bodego mówi:

1. Uszeregować planety według kolejności występowania, zaczynając od Słońca: Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun, Pluton (oraz Transpluton i Uni).

2. Nadać im kolejne liczby O, l, 2, 4 etc.

3. Tak przyporządkowane liczby pomnożyć przez 3, następnie dodać do tego iloczynu 4 i całość podzielić przez 10 (patrz poniższa tabela). Uzyskany wynik oznacza odległości planet naszego układu planetarnego od Słońca w jednostkach astronomicznych. Na przykład odległość Marsa od Słońca wynosi 1,6 AU, a Jowisza 5,2 AU etc.

Analiza odległości planet obliczonych według „prawa” Titiusa-Bodego ujawnia dwie rozbieżności między nimi, a rzeczywistym rozmieszczeniem planet. Zgodnie z nimi Neptun powinien znajdować się na orbicie Plutona, zaś w miejscu pasa asteroid między Marsem i Jowiszem powinna istnieć planeta. Jak na razie nie ma naukowego wyjaśnienia tej rozbieżności.

Prawo Titiusa-Bodego nie wyjaśnia zagadkowego przesunięcia się planet, które nastąpiło po całkowitym zniszczeniu Malony. Gdy Wenus (pierwotnie księżyc Urana) weszła w późniejszym okresie za pośrednictwem olbrzymiej komety zwanej „Niszczycielem” na swoją dzisiejszą orbitę, Merkury był wewnętrznym sąsiadem Ziemi, zaś Malona zewnętrznym.

Gdy rozgrywała się ta kosmiczna tragedia, Malona wyrzucona została po pierwszej eksplozji na ówczesną orbitę Marsa (2,8 AU), po czym rozerwana została na kawałki, które do dziś krążą wokół Słońca jako pas asteroid. W tym samym czasie Mars został rzucony na najbliższą wewnętrzną orbitę, na której znajdowała się poprzednio Malona (patrz szkic).

7.3. Historia Wenus według Semjase

Według Plejadan Wenus nie jest odpryskiem Malony, lecz dawnym satelitą Urana. Olbrzymia kometa zwana przez nich „Niszczycielem” wyrwała ją przed 10.000 lat (dokładnie 10.314 lat temu w odniesieniu do roku 1990) z orbity Urana i zawlokła w pobliże Ziemi, wywołując w ten sposób szereg kosmicznych katastrof. Dopiero przed 3500 lat ów dawny księżyc Urana usadowił się ostatecznie na obecnej orbicie pomiędzy Merkurym i Ziemią.

Owe dane i inne wyjaśnienia na temat tej planety, zwanej przez nas często gwiazdą poranną, Semjase przedstawiła Billy’emu podczas 29 spotkania 7 lipca 1975 roku. Powiedziała wówczas również:

— Po tych burzliwych wydarzeniach Wenus skierowana została na bardzo spokojną orbitę, która jest najbardziej ustabilizowana ze wszystkich planet. Jest to skutkiem bliskiego przelotu obok Ziemi, podczas którego doszło również pod wpływem siły przyciągania Ziemi do zmiany jej kierunku obrotu na przeciwny….
…W dawnych czasach oprócz Ziemi zamieszkałe były jeszcze Malona i Mars…

…4.7. Niszczyciel

Gigantyczna kometa zwana Niszczycielem (ta sama, która wyrwała Wenus z orbity Urana) [b]przed około 75.000 lat po raz pierwszy dotarła w pobliże Ziemi wywołując liczne zniszczenia.[/b] Następnie opuściła nasz układ planetarny, po czym w roku 16.098 przed naszą erą ponownie wróciła do niego. Od tego czasu wraca tu w mniej lub bardziej regularnych odstępach czasu. Ten kosmiczny dziwoląg wyrządził na Ziemi wiele złego i będzie to czynił nadal, dopóki nie położymy temu kresu. To właśnie on jest sprawcą między innymi biblijnego potopu, który miał miejsce 6613 lat przed naszą erą.

W jednej z rozmów z Billym Quetzal podał mu kilka szczegółowych informacji na temat tego zagadkowego ciała niebieskiego.

BILLY: Mówiąc o Niszczycielu zawsze nazywaliście go gigantyczną kometą. Interesują mnie jego rozmiary.

QUETZAL: Jego masa jest znacznie większa od masy Ziemi, podobnie jak ciężar właściwy, co oznacza, że jego materia jest bardziej zagęszczona od ziemskiej. W porównaniu do Ziemi, która ma objętość prawie 1083,3 miliarda km3 i ciężar właściwy 5,51 g/cm3, Niszczyciel ze swoim 1694,2 miliarda km3 objętości i ciężarem właściwym wynoszącym 7,18 g/cm3 jest prawdziwym gigantem.
…[Najbliższa katastrofa spowodowana wtargnięciem Niszczyciela do naszego ukladu planetarnego mogłaby się wydarzyć w roku 2225.

źródło
http://www.cheops.org.pl/viewtopic.php?f=11&t=570

Opublikowano ., Obserwacje Ziemi, OSTRZEŻENIE, UFO cywilizacje pozaziemskie | 14 komentarzy

Dlaczego poruszają się moje ręce, moja głowa albo moje nogi – tajemnica orgonu

Dlaczego poruszają się moje ręce, moja głowa czy moje nogi – tajemnica orgonu

Ten artykuł być może jest jednym z najważniejszych jeśli nie najważniejszym artykułem n/t Mistyki Życia. Jak miałem 5 czy 6 lat zadawałem sobie pytanie dlaczego moje ręce się poruszają? dlaczego moje nogi się poruszają w czasie chodzenia? Wydaje mi się, że po 54 latach mogę powiedzieć, że prawdopodobnie znam odpowiedź na to pytanie. Odpowiedź jest prosta, gdyż zawarta jest w jednym, a właściwie dwóch słowach – moje członki ciała ( głowa, ręce nogi) poruszają się dzięki Energii Życia. Energia ta była zwana Eterem, Chi, Orgonem, Praną czy Maną.,niekiedy piątym elementem czy piątym żywiołem. Ta energia nie jest elektrycznością ani magnetyzmem. Przenika ona nie tylko Ziemię, ale nawet Układ Słoneczny czy cały Wszechświat, dlatego wydaje się być uprawnione twierdzenie, że skoro Energia Życia przenika Wszechświat, to wydaje się, że Życie jako takie jest również powszechne we Wszechświecie.
W pierwszej połowie XX wieku żył na świecie człowiek, który twierdził że odkrył sposób na gromadzenie energii życia. Nazywał się William Reich. W swoich pracach energię życia nazywał energią orgonu. Urządzenie, które zbudował do gromadzenia energii orgonu nazwał akumulatorem energii orgonalnej. Jego życiorys był bardzo burzliwy , w ostatnich latach swojego życia został wtrącony w roku 1956, rzekomo za obrazę sądu do więzienia. Konia z rzędem temu kto odpowie na pytanie dlaczego zniszczono cały dorobek jego życia, wszystkie napisane prace i wynalazki. Bardzo ciekawe jest też to że jedna z jego prac nosiła tytuł „Mordercy Chrystusa” .Jak wiemy Chrystus również został zgładzony w momencie kiedy zaczął czynić cuda, niekiedy nawet wskrzeszał ludzi. W styczniu w komencie do artykułu o Dantem zamieściłem teledysk Kate Bush , którego tłumaczenie zamieściła Margo – dziękuję.

Okazuje się że teledysk ten jest oparty o wydarzenia autentyczne.Los odwrócił się od Reicha kiedy użył energii orgonalnej do neutralizacji materiału promieniotwórczego- efekt był odwrotny został stworzony antyorgon, którego działanie było destrukcyjne.Władze federalne zainteresowały się Williamem Reichem w momencie kiedy za pomocą zbudowanego przez siebie działa orgonowego zaczął kontrolować pogodę- wywoływać deszcz. Zostało to uwiecznione w teledysku , który jeszcze raz zamieszczę.

Poniżej artykuły o Reichu z Nexusa i autorstwa Kazimierza Bzowskiego
Orgon – energia życia
Kazimierz Bzowski

Energię, nazwaną później “Orgon” odkrył w roku 1929 lekarz, dr.Wilhelm Reich, Austriak urodzony we Lwowie. Początkowo znalazł dla niej zastosowanie wyłącznie medyczne, używając jej do poprawy potencjału życiowego swoich pacjentów. Jak to zazwyczaj bywa nie znalazł uznania w kołach lekarskich i w niedługim czasie wyemigrował do USA. Ale i tam mu się nię wiodło, sfery oficjalne nie interesowały się “wątpliwym wynalazkiem”. W latach II wojny zmarł w Nowym Jorku w nędzy. W pierwszym okresie po zajęciu Niemiec przez armie alianckie, wywiad USA zainteresowął się znajdowaną niemiecką dokumentacją, w której wspominano o dr.Reichu i o jego odkryciach. To zwróciło uwagę władz na tego człowieka i na sam problem. W późniejszych okresach okazało się, że np. władze komunistycznego ZSRR stosowały “miotacz energii Orgon” wprawdzie do celów jak najbardziej pokojowych, ale jednak z wydźwiękiem politycznym. Zapewne nieraz obserwowaliście w TV defiladę 1-majową w Moskwie. Zauważyliście, że zawsze panowała tam piękna słoneczna pogoda, podczas gdy wiadomo, że pogoda w Europie środkowej nie zawsze taka była… Poprzedniego dnia, przed defiladą na obrzeżach Moskwy ustawiało się kilka samochodów-platform z zamontowanymi na nich dziwnymi urządzeniami podobnymi do szeregu rur ustawionych ukośnie i wycelowanych w zachmurzone niebo. Pozornie nic się nie działo, nic nie było słychać – a po kilkunastu minutach z chmur lał się deszcz na okoliczne pola wokoło miasta… Następnego dnia nie miało już co opadać z nieba i była “piękna , radziecka pogoda”. Na bazie energii orgonu powstają różnego rodzaju urządzenia orgoniczne, służące do poprawy zdrowia. Z pośród nich najbardziej znane są trzy: duży akumulator orgonu, o rozmiarach “budki telefonicznej”, do którego wprowadza się osłabionego chorobą człowieka. Siedzi on tam zamknięty przez parę godzin, mając zapewniony dopływ powietrza. Przez ten czas zakumulowany orgon wpływa dobroczynnie na jego ustrój. Drugim, mniejszym urządzeniem jest akumulator skrzyniowy. Jest to pojemnik wykonany z cienkich deseczek drewnianych, z drewna z drzew liściastych. Żywność i lekarstwa umieszczone w takiej skrzyni- akumulatorze orgonu po kilkunastu godzinach uzyskują znacznie większe wartości odżywcze, a przede wszystkim, są o wiele łatwiej przyswajalne przez układ trawienny człowieka. W pewnym sensie na podobnym zjawisku wchłaniania pozytywnej energii orgonu polega mumifikacja mięsa, polepszanie smaku potraw i wzrost siły życiowej żywych organizmów, umieszczonych na 1/3 wysokości wewnątrz modelu piramidy Cheopsa (o tym dalej). Trzecim, najmniejszym urządzeniem jest “wzmacniacz orgonu. Jest to mały instrument, którego głównymi częściami są: gruba na 3-4 cm rura metalowa, najlepiej żelazna, grubo złocona lub ze złota, przez nią, centrycznie przetknięty jest pręt żelazny, z jednego końca ostro zakończony a z drugiego przyspawany do niewielkiego, cylindrycznego naczynia, również złoconego. Gruba, zasadnicza rura tego urządzenia zamocowana jest w stojaku pozwalającym wycelowanie szpiczastej części pręta w splot słoneczny człowieka, poddawanego działaniu wzmocnionego orgonu. W zbudowanych urządzeniach nie może być niczego, co zawiera chlor lub związki chlorowców, które są antagonistami energii życia. Nauka dotychczas “oficjalnie” nie interesuje się Orgonem, gdyż nie istnieje żadna naukowa teoria mogąca go choć częściowo wyjaśnić. Ci sami naukowcy chętnie jednak “nieoficjalnie” przyglądają się poczynaniom “paranaukowców”. Nie zauważa się więc, iż Orgon to rzeczywista energia życia. Wiadomo, iż pojęcie “energia” wcale nie jest równoważne z pojęciem “siła”. W odniesieniu do ŻYCIA, zwykło się mówić “siła życiowa” chociaż nie ma żadnego na to dowodu, że pojęcie “życie” łączy się z potocznie uznawaną “siłą życiową”, a nie “energią życiową”. W wiedzy dalekiego wschodu “siła życiowa”, czy “energia życiowa” utożsamiana jest z pojęciami “Mana”, “Chi”, “czi” lub “ki”, to również starogermańska siła “Od, atrybut boga Odyna, także dziewiętnastowieczna “siła magnetyczna” względnie “magnetyzm zwierzęcy” dr. Mesmera. Koniec końców może się okazać, że te wszystkie pojęcia mieszczą się w pojęciu ORGON. Od czasów Wilhelma Reicha minęlo już ponad 60 lat. Wiedza o Orgonie uległa znacznemu poszerzeniu. Obecnie wiemy, że energia ta posiada cztery stany: Orgon dodatni, Orgon ujemny, Oranur, DOR Omówimy je kolejno. Wpierw jednak zwróćmy uwagę na coś innego. Otóż zachowanie się wszelkich energii orgonicznych w środowisku istot żywych wyraźnie preferuje te, które sprzyjają podtrzymaniu życia organizmów. I tak, energia ta potrafi kumulować się w niektórych sztucznych tworzywach o budowie organicznej. Wykazuje też wyraźne powinowactwo do środowiska wodnego, nawet chętnie oddaje część swojego lokalnego natężenia temu środowisku. Nic więc dziwnego, że wpływa ona dodatnio na nasz organizm, skoro jak wiadomo w 80% składamy się z wody. Z kolei – orgon jest wyraźnie przeciwnikiem niektórych pierwiastków chemicznych i ciał zawierających je w swej budowie. Pierwiastki z grupy chlorowców, a więc chlor, fluor, brom i jod – czyste i w związkach – niszczą orgon i likwidują siłę życiową. Dlatego w życiu codziennym są stosowane jako substancje antybakteryjne, dezynfekcyjne. Z doniesień prasowych wiemy, że właśnie związki fluoru, np. FREON zawarty w gazie sprężarkowym lodówek, w wybitnym stopniu rozbija trójatomowy tlen (ozon) w górnych warstwach atmosfery, wydatnie przyczyniając się do zagrożenie całości życia na Ziemi. Orgon “czuje sympatię” w stosunku do żelaza. Dlatego w urządzeniach kumulujących go używa się drobnoziarnistej waty żelaznej, jako mającej największą powierzchnię kontaktującą się z tą energią. To również jest powodem, iż związki żelaza są dobroczynne w leczeniu chorób krwi i anemii u dzieci i osłabionych osób. Orgon w pewnym sensie – podobny jest do grawitacji. Wiadomo, że grawitacja istnieje, pomimo że dotychczas nikomu nie udało się stwierdzić czym ona jest. Wiadomo tylko, że jest i wiadomo jakie są jej oddziaływania. Podobnie Orgon. Jest, wiadomo jak oddziałuje z istotami żywymi – ale czym jest w sensie fizycznym? W początkach XIX wieku modna była teoria “eteru”, nieważkiej substancji wypełniającej przestrzeń kosmiczną, tam gdzie istnieje prawie – próżnia. W miarę rozwoju fizyki teorię tą zarzucono, ale ostatnio znów wraca do łask, gdyż wielu zjawisk nie da się wyjaśnić inaczej, jak jednak jego istnieniem. Poważni naukowcy, przeważnie ze środowisk uniwersyteckich w USA, wprowadzają pojęcie “eteru” do swych rozważań, nie przejmując się tym, że dla wielu “przodujących w nauce” fizyków europejskich eter nadal jest “tabu”. Wielu z nich twierdzi też, że pojęcie “eteru ” jest dokładną przeciwnością Orgonu, traktując oba pojęcia jako coś dobrze sobie znanego. Dwa stany ładunkowe orgonu, umownie dodatni i umownie ujemny, istnieją w przestrzeni w równowadze. Pod tym względem równoważne są wschodniemu pojęciu dwóch stanów natury: dodatniemu Yang i ujemnemu Yin. Technicy wojakowi jednakże już dawno zauważyli, iż nałożenie się na siebie dwóch pól orgonu o takiej samej wartościowości powoduje silną kondensację pary wodnej, aż do jej skroplenia. W oparciu o tą zasadę skonstruowano emitery orgonu wywołujące deszcze. Badając obecność orgonu w różnych okolicach Ziemi stwierdzono, że orgon DODATNI szczególnie gromadzi się tam, gdzie w terenie przeważają kształty zbliżone do piramid, szczególnie skały granitowe, kwarcowe i wapienne – czyli takie, które w swym składzie nie zawierają chlorowców. Dlatego tak dobroczynne dla zdrowia człowieka są okolice górzyste… Dodatni orgon, szczególnie w okolicach górskich oraz tam, gdzie naruszono strukturę calizny Ziemi, np. poprzez duże prace odkrywkowe itp. zamienia się w trzeci rodzaj tej energii zwaną ORANUR. Działa on wysuszająco na żywe organizmy, a w skali większej – na teren na którym się pojawia. W obecności ORANURU pojawia się czarne promieniowanie radiestezyjne – fotografowane niekiedy również jako rozmyta czarna barwa… Struktury architektoniczne o kształcie piramid, a więc właśnie piramidy egipskie oddziałują również z orgonem. Np. na zewnątrz piramidy gromadzi się ORGON DODATNI, co szczególnie zauważa się wzdłuż linii biegnącej na trasie północ-południe. Odwrotnie – wzdłuż linii wschód – zachód gromadzi się ORGON UJEMNY, działający wysuszająco. Plony roślin zmniejszają się tam, gdyż to promieniowanie pozbawia je siły (energii) życiowej. Działa on na podobieństwo słabego Oranuru. Silny, odwadniający Oranur gromadzi się wewnątrz piramidy na 1/3 jej wysokości. Czwarty i ostatni rodzaj orgonu to promieniowanie DOR. Jeżeli na teren napromieniowany radioaktywnie, np. po wybuchu bomby jądrowej, lub po rozpyleniu w powietrzu substancji radioaktywnych nałoży się spontanicznie lub intencjonalnie silne promieniowanie ORANURU – wówczas promieniowanie gamma znika, a na jego miejsce pojawia się złowrogi DOR (DEATH ORGONE RADIATION). PROMIENIOWANIE ŚMIERCI. Nieliczni radiesteci, wysoko uduchowieni i wiedzący co czynią, potrafią w wyjątkowych sytuacjach wywołać sztucznie słaby promień DOR-u, w celu zapobieżeniu gorszemu złu, lub leczenia, zlikwidowania tą drogą zagrażających życiu bakterii lub pewnych form nowotworów. W odniesieniu do ORANURU i DORU zachodzi ta sama sytuacja jak w zastosowaniu trucizn w leczeniu chorób. Lekarzom i farmaceutom wiadomo, że pewne silne trucizny mogą być podawane chorym nie tylko nie szkodząc zdrowiu, ale wręcz pomagając mu, pod warunkiem, że stosowane są w bardzo znacznym rozrzedzeniu i w małej ilości. Stymulują wówczas system obronny organizmu, pobudzając go do odparcia innych podobnych zagrożeń. Podobnie jest z Oranurem i z DOR-em. Niejednokrotnie fotografuje się słabe obecności tych dwóch rodzajów orgonu, mając jednocześnie pewność, iż nie tylko nie szkodzą one żywym ludziom i zwierzętom, a nawet roślinom, ale wręcz poprzez stymulację poprawiają ich stan zdrowia dodając porcję siły, względnie energii życiowej. Jeden z naukowców amerykańskich,dr. Carter publikujący swe prace w Interenecie napisał: “Orgon może energetyzować powietrze poprzez serie tętniących wyładowań, których zapis podobny jest do “rozciągniętego akordeonu”. Orgon fotografowany na filmach barwnych rejestruje się w kolorach: fioletowy (bardzo rzadko) czerwony o różnym nasyceniu – niebieski (rzadko), róąne odcienie bieli i szarości – czarny, brązowy (bardzo rzadko).

Agenci federalni działali z zapałem mścicieli, kiedy otrzymali polecenie zniszczenia owoców pracy naukowca Wilhelma Reicha w jego laboratorium w Maine. W sądowym orzeczeniu z 1956 roku stwierdzono, że materiały użyte do budowy przypominającego wyglądem skrzynkę „akumulatora orgonowego” da się uratować, z wyjątkiem płyt celotexu, które agenci roztrzaskali na kawałki. Nowojorscy współpracownicy Reicha, dr Michael Silvert i dr Yictor Sobey, zostali zmuszeni do zebrania całej literatury znajdującej się w archiwum Instytutu Orgonu i załadowania jej do wielkiej ciężarówki, która pojechała stamtąd prosto do spalarni na Dolnym Manhattanie, gdzie wszystkie papiery spalono zgodnie z poleceniem Urzędu ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration; w skrócie FDA).

Amerykański Związek Swobód Obywatelskich przystąpił do działania, gdy było już za późno. W wydanym przez siebie oświadczeniu dla prasy stwierdził, że nakaz sądu stanowił pogwałcenie wolności słowa, ponieważ zaledwie jedna spośród spalonych książek mogła być uznana za materiał promujący bądź wyjaśniający zasady działania kontrowersyjnego akumulatora orgonowego. (Orgon to nazwa nadana przez Reicha życiowej sile, która przenika i otacza wszystkie żywe organizmy, nie wyłączając Ziemi).

W oświadczeniu tym można było przeczytać między innymi: „Kiedy agencja rządu wykorzystuje tak wątpliwe preteksty do tłumienia wiedzy, bez względu na to, jak bardzo jest ona ekscentryczna czy niepopularna, stanowi to poważne zagrożenie dla wolności prasy oraz zasad wolnej myśli, na jakich opiera się nasz demokratyczny ustrój”.

MEDIA PATRZYŁY W INNĄ STRONĘ

Żadna z większych gazet nie opublikowała tego oświadczenia. Ponadto sześciu uczonych wystosowało do wszystkich większych gazet w Anglii protest przeciwko paleniu książek i skazaniu Reicha. Wszystkie gazety bez wyjątku zachowały jednak milczenie. O co chodziło tak naprawdę w zniszczeniu naukowej pracy Reicha? Bez wątpienia o coś więcej niż tylko o odpowiedzialność FDA za ochronę naiwnych konsumentów przed wydawaniem pieniędzy na zupełnie bezużyteczne zdaniem FDA urządzenie.

Wilhelm Reich trafił do sądu, ponieważ inny lekarz przewiózł orgonowe akumulatory jego konstrukcji przez granicę stanu wbrew federalnemu zarządzeniu FDA. Reich był przekonany, że sąd nie miał kompetencji, aby zajmować się podstawowymi badaniami naukowymi ani też nakazać mu zniszczenie dzieła całego życia. Wróciłwięc do laboratorium i kontynuował pracę. W rezultacie takiego zachowania został ukarany wysoką grzywną za obrazę sądu, skazany na dwa lata i cztery miesiące więzienia oraz zmuszony do niezwłocznego odbycia kary mimo poważnych kłopotów z sercem. Reich zmarł w więzieniu na krótko przed planowanym zwolnieniem warunkowym. Jak dotąd, historia ta jest zrozumiała, nawet przy całym swoim tragizmie.

Dlaczego jednak jeszcze dziś pisarze pomijają milczeniem najważniejsze odkrycia Reicha związane z kosmiczną siłą życiową, kontrolą pogody czy demonstracją niebezpiecznych efektów promieniowania atomowego? Nawet mieniący się badaczami uczeni, pisząc o Reichu, dopuszczają się zniekształceń jego idei. Jego biografowie, W. Edward Mann i Edward Hoffman, wspominają o wydanym w roku 1980 podręczniku, w którym na dwóch stronach poświęconych Reichowi znajduje się szesnaście poważnych błędów merytorycznych. „Większość z nich to złośliwe przeinaczenia… mające na celu wywołanie wrażenia, że Reich był szarlatanem lub pomyleńcem”.

Inni autorzy pisujący do popularnych magazynów zajmują się zwykle wyszukiwaniem różnych dziwnych rzeczy, a najchętniej sprośnych. W strzępach ukazujących się na przestrzeni czterdziestu lat opinii, osobistej korespondencji oraz spontanicznych wypowiedzi płodnego i odważnego wolnomyśliciela sceptykowi nietrudno znaleźć kilka stwierdzeń, które można przedstawić jako zabawne. Nieustanne ośmieszanie Reicha pomniejsza jego historyczną rolę i ukazuje go wyłącznie jako psychiatrę i „doktora od seksu”.

Etykietki te nie oddają prawdy o Reichu. Jego dobrze znane prace z zakresu potencjału orgazmu (pomiar bioelektrycznego ładunku w związku z emocjami relacjonowanymi przez pacjentów) stanowiły zaledwie niewielki etap na drodze ewolucji, jakiej uległy zainteresowania tego badacza. Każdy etap jego kariery, od pozycji najbardziej obiecu-jącego ucznia Zygmunta Freuda ustalającego, w jaki sposób w ludzkim ciele ujawniają się neurozy, poprzez odsłonięcie patologii faszyzmu i odkrycie pod mikroskopem form stanowiących według niego ogniwo pośrednie między światem ożywionym i nieożywionym, wiódł go do szeregu odkryć związanych z pierwotnym substratem, który nazwał orgonem.

Dostrzegł jego ruchy w żywych organizmach i wokół nich, widział jak pulsuje w „bionach” pod mikroskopem, obserwował, jak w ciemnościach lśni orgonowy akumulator. W wolnych od zanieczyszczeń oceanach oraz atmosferze energia ta skrzy się żywym, błękitnym kolorem. Przyciąga ją woda, natomiast cofa się przed pewnymi czynnikami wywołanymi przez człowieka. Jego późniejsze odkrycia w zakresie preatomowego atmosferycznego substratu, a zwłaszcza jego wpływu na zdrowie i środowisko, zaćmiewa-ją cały jego wcześniejszy dorobek.

Obok pytania o to, dlaczego jego przeciwnicy wciąż usiłują pomniejszać jego znaczenie, rodzi się następne, nie mniej niepokojące: dlaczego rząd Stanów Zjednoczonych spalił hurtem wszystkie należące do niego książki oraz notatki? Ogień zniszczył mnóstwo egzemplarzy jego dwudziestu książek. Dzieło jego życia pakowano do skrzyń, gdziekolwiek natrafiono na jego ślad, i wrzucano do pieca. Roczniki naukowych czasopism, prace z zakresu polityki, psychiatrii, edukacji, socjologii, seksuologii, mikrobiologii, meteorologii oraz innych dziedzin obróciły się w popiół.

KTO CZUŁ SIĘ ZAGROŻONY?

Niektórzy zastanawiają się, czy zszargana reputacja i zniszczony dorobek naukowy Reicha nie pozostają w związku z wynalezieniem przezeń urządzenia do wytwarzania bezpłatnej energii. Reich utrzymywał, iż jest w stanie zasilać silnik elektryczny skoncentrowaną energią atmosferyczną. Czy kręgi ekonomiczne chciały zapobiec takiej ewentualności?

A może słusznie dostrzegał opór przed bardziej psychologicznym sposobem życia – odruchową reakcję ze strony ludzi, których określał mianem „uzbrojonych przeciwników życia”, którym zależało na zaprzeczeniu jego afirmującym życie odkryciom? Czy stojący u steru władzy ludzie o mechanistycznych umysłach lękali się, że ktoś wykaże im, iż ich samych, całą Ziemię i wszechświat przenikają strumienie wibrującej, pulsującej, nie dającej się prze-widzieć życiowej siły?

Eksperymenty Reicha dowiodły, że ową siłę można mierzyć, podobnie jak ciepło czy ruch, a jej wielkość zależy od stanu zdrowia danego organizmu. Okazało się również, że ów życiodajny substrat jest wrażliwy na obecność sieci wysokiego napięcia, a już szczególne zaburzenia wywołuje nienaturalny poziom radioaktywności. Trzecia ewentualność zakłada, że ten bezprecedensowy opór został zainicjowany przez ortodoksyjną społeczność medyczną. Akumulator orgonowy, źródło jego kłopotów z prawem, był prostym aparatem leczniczym koncentrującym nieznaną dotychczas energię dzięki odpowiedniemu układowi warstw organicznej substancji pochłaniającej oraz nieorganicznych materiałów odbijających.

Eksperymenty wykazały nienormalny wzrost temperatury wewnątrz skrzynki, czego doświadczył również sam Albert Einstein, kierując się wskazówkami Reicha. Chociaż Reich nigdy nie twierdził, że akumulator leczy raka, pacjenci wielu lekarzy utrzymywali, że po pobycie w akumulatorze bądź też po kontakcie z jego mniejszą wersją odczuli poprawę stanu zdrowia w wielu schorzeniach.

FDA pracowała nad tą sprawą przez wiele lat, zanim ostatecznie ludzie szeryfa przyprowadzili zakutego w kajdanki Reicha do małego sądu w Maine. W trakcie procesu o obrazę sądu uczony bronił się sam, lecz nie pozwolono mu przedstawić zeznań potwierdzających leczniczą skuteczność akumulatora organowego ani nawet wyjaśnić znaczenia terminu „orgon”. Dr Myron R. Sharif napisał później, że gdy podczas rozprawy doszło do omówienia najbardziej fundamentalnych kwestii, dyskusję przeciął agent FDA, Joseph Maguire, z pogardą odnosząc się do odkrytej przez Reicha pierwotnej energii: „Oni mówią o energii preatomowej. Cóż to takiego? My posunęliśmy się znacznie dalej, mamy energię atomową, a teraz nawet wodorową [bombę jądrową]”.

Sharif i inni wiedzieli, że podczas testów bomb atomowych doszło do zakłóceń w eksperymentach Reicha. Pomiary dokonane wewnątrz akumulatorów wykazały dziwne wahania, co oznaczało według niego gwałtowną reakcję życiowego pola Ziemi na próby jądrowe. Wyraźnie poruszony tym, co zobaczył, Sharif odnotował, że podczas procesu omawiano nie mające większego znaczenia drugorzędne szczegóły, starannie unikając rozmowy o znajdujących się w dyspozycji Reicha dowodach naukowych. Najwyraźniej sąd, a także ława przysięgłych nie byli nawet w stanie dostrzec radykalnej różnicy w spojrzeniu na świat – nowego pojmowania uniwersalnej siły – co znalazło odzwierciedlenie w krótkim czasie trwania procesu. Po jego zakończeniu Reich miał mnóstwo czasu na rozważanie, dlaczego znalazł się w takim dołku.

REICH W NIEBEZPIECZEŃSTWIE

Urodzony w ukraińskiej części Austrii Reich zaczął interesować się biologią jeszcze w gospodarstwie ojca, gdzie mieszkał do wybuchu I wojny światowej, kiedy to na trzy lata został wcielony w szeregi armii austriackiej. Formalną edukację rozpoczął od studiowania prawa, potem przerzucił się na medycynę ze specjalizacją w zakresie psychoanalizy. Został bliskim współpracownikiem Zygmunta Freuda w Wiedniu. W latach dwudziestych uważano go nawet za kandydata na spadkobiercę mistrza. W tym czasie zaczął też aktywnie zajmować się polityką i wówczas oddalił się od tradycyjnych freudowskich metod psychoanalizy. Demonstrując niezależność myślenia, której hołdował przez całe życie, zaczął rozwijać własne systemy terapeutyczne.

Na początku lat trzydziestych pracował w Berlinie. Będąc przeciwnikiem faszyzmu wstąpił do Niemieckiej Partii Komunistycznej i stał się członkiem komórki skupiającej odważnych pisarzy i artystów. Spotykali się potajemnie, gdy po ulicach maszerowali nazistowscy szturmowcy. W miarę upływu lat naziści uzyskiwali w Niemczech coraz większą władzę i Reichowi groziło rosnące ze strony hitlerowców niebezpieczeństwo. Miał żydowskie pochodzenie, był psychiatrą i na dokładkę komunistą, a więc skupiał w sobie trzy cechy, których nienawidził Hitler.

Równolegle prowadził studia nad faszyzmem i doszedł do konkluzji, że pogorszenie sytuacji społecznej wcale nie skłania ludzi ku lewicowej orientacji politycznej. To raczej obawa przed wolnością popycha ich ku osobom sprawującym władzę, które obiecują im lepsze życie. W roku 1933, a więc w roku dojścia Hitlera do władzy w Niemczech, Reich miał odwagę opublikować Psychologię mas a faszyzm (The Mass Psychology of Fascism). W lutym tego roku studencka organizacja zaprosiła go do Kopenhagi, gdzie wygłosił wykład na temat „Reforma seksualna a kryzys społeczny”. Po jego powrocie do Berlina 28 lutego doszło do podpalenia, w wyniku którego następnego dnia rano aresztowano ponad tysiąc lewicowych intelektualistów.

Przyjaciele Reicha przeszli do podziemia, zostali aresztowani bądź zastrzeleni. Przebrany za wyjeżdżającego na narty turystę Reich uciekł do Austrii. Tamtejsze środowisko psychoanalityków odnosiło się z wrogością do jego poglądów, toteż po dwóch miesiącach wyemigrował do Danii. Pod koniec tego samego roku został wykluczony z duńskiej partii komunistycznej, do której nigdy nie wstąpił.

Pierwszym powodem tego wykluczenia był artykuł na temat edukacji seksualnej, który zrobił prawdziwą furorę. Po wtóre, wdał się w spór z władzami partii, która mając z założenia pomagać imigrantom, odwróciła się od pewnego młodego człowieka, ponieważ nie posiadał niezbędnych dokumentów, co ostatecznie pchnęło go do samobójstwa. Reich zdecydowanie zaprotestował przeciwko tak nieludzkiemu postępowaniu. Po trzecie, założył wydawnictwo bez zgody partii. Czwartym wymierzonym w niego zarzutem było uznanie jego książki Psychologia mas a faszyzm za kontrrewolucyjną.

BEZ OJCZYZNY

Pomimo tych doświadczeń Reich zachował intelektualną uczciwość do końca życia, nie bacząc na konsekwencje. Wizja seksualnej rewolucji zakładająca coraz wyższą dojrzałość ludzi w znacznej mierze została bez jego winy zatracona w tym, co rzeczywiście dokonało się w społeczeństwie. Reich był przeciwny pornografii z uwagi na jej perwersyjne, infantylne i destrukcyjne elementy. Biograf David Boadella twierdzi, że Reich pragnął usunąć bariery, aby doprowadzić do „ponownego wyłonienia naprawdę spersonalizowanej seksualności zdolnej pogłębić i wzbogacić ludzkie życie w takim stopniu, że Ťwycieczkiť do stanu podwyższonej świadomości za pomocą narkotyków stałyby się… bezsensowne”. Badając związek seksualności z niepokojem, psychoanalityk Reich rozwinął teorię traktującą orgazm w kategoriach wzrostu powierzchniowego napięcia elektrycznego. Ten kierunek badań doprowadził go do obserwacji ruchów plazmy u zwierząt jednokomórkowych. Stwierdził, że u nich również występował rytm sięgania na zewnątrz do świata i cofania się do własnego wnętrza.

W grudniu 1933 minister sprawiedliwości Danii odmówił mu przedłużenia zgody na pobyt, co było wynikiem oskarżeń wysuwanych pod jego adresem przez psychiatrów nie zgadzających się z tezami jego nieszablonowych prac. Uczony przeniósł się wówczas do leżącego po drugiej stronie szerokiej na trzy mile cieśniny szwedzkiego Malmo i wielu duńskich studentów zaczęło pływać do niego na wykłady łodziami. Dwóch kopenhaskich psychiatrów nawiązało jednak kontakt ze swoimi szwedzkimi kolegami i od tego momentu zarówno Reicha, jak i jego studentów śledziły policje obu krajów. Szwedzcy policjanci przetrząsnęli jego dom w Malmo mimo braku nakazu rewizji. Chociaż nie wysunięto przeciw niemu i jego studentom żadnych zarzutów, także w Szwecji nie uzyskał zgody na przedłużenie pobytu. Za radą jednego z przyjaciół wrócił wówczas nielegalnie do Danii.

W tym czasie jego nieszablonowe poglądy podzielała część psychoanalityków, jednak brakowało im odwagi, aby się do tego otwarcie przyznać. W roku 1934 XIII Międzynarodowy Kongres Psychoanalizy wykluczył Reicha, człowieka nazwanego przez Zygmunta Freuda „twórcą współczesnej techniki psychoanalizy”, ze swojego grona.
W połowie i pod koniec lat trzydziestych przebywał jako uchodźca w Norwegii, dokąd zaprosił go znajomy profesor z Oslo. Jako psychoanalityk Reich kontynuował tam prace nad rozwojem nowych technik wyzwalania zablokowanych emocji. Zmiany potencjału człowieka i dzisiejsze terapie oparte na ćwiczeniach fizycznych wywodzą się właśnie z jego prac.

ORGANIZMY BIOELEKTRYCZNE

Przebywając w Norwegii Reich odkrył „biony” – mikroskopijne cząsteczki – będące według niego formą przejściową między materią nieożywioną i żywymi organizmami. Społeczność naukowa odrzuciła jego raporty o spontanicznym generowaniu życia, podobnie jak pogląd, że dopóki uczeni badać będą martwą tkankę, dopóty będą pojmować żywe organizmy jedynie w ograniczonym stopniu.

Do odkrycia doszło dzięki temu, że przyjaciel umożliwił mu korzystanie z laboratorium Instytutu Psychologii Uniwersytetu w Oslo. Z pomocą pracującego tam asystenta przystąpił do pomiarów elektrycznego potencjału skóry. Chciał uzyskać potwierdzenie swoich pomysłów w zakresie bioelektryczności. Znowu okazał się pionierem.

Za pieniądze uzyskane z wykładów Reich zbudował nowy przyrząd wyposażony w elektrody i próżniowe rurki, który połączył z oscylografem. Ogólnie rzecz biorąc, uzyskał potwierdzenie swojej teorii powstawania ładunków w wyniku napięcia. Wykazał również, że organizm działa jak system elektrolityczny posiadający ciągłe pole bioelektryczne wywołane pobudzeniem między ośrodkami nerwowymi wewnątrz ciała i powierzchnią skóry. Ważny był również holistyczny aspekt tych prac, ponieważ po raz pierwszy naukowiec wykazał, że organizm stanowi jedną całość, w której zaburzenia w jakiejś części odziałują na całą resztę.

Te bioelektryczne eksperymenty dowiodły istnienia jednej energii biopsychologicznej. W swoich wczesnych pracach Reich wykazał, że energia ta jest w ciele początkowo gromadzona, a następnie wyzwalana. Teraz pomiary udowodniły, że doznanie przyjemności powoduje wzrost dającego się zmierzyć ładunku bioelektrycznego, natomiast doznania nieprzyjemne pociągają za sobą jego spadek.

Ten niezwykle płodny uczony pragnął zgłębić jeszcze jedną gałąź wiedzy. Chciał zbadać procesy rozszerzania i kurczenia oraz towarzyszące im zmiany ładunków bioelektrycznych u pierwotniaków – prymitywnych form życia. Czy prądy sił biologicznych działają w ten sam sposób u wszystkich żywych stworzeń?

ŻYCIE POD MIKROSKOPEM

Przyjaciele pomogli Reichowi zakupić sprzęt do mikrofotografii, sterylizacji i wykrywania ładunków elektrycznych, a także zatrudnili do pomocy asystentów. W roku 1936 fotografowanie pierwotniaków w pewnych odstępach czasu było pomysłem zupełnie nowatorskim, co Reichowi wcale nie przeszkadzało. Jego krytycy nie mogli pojąć, do czego potrzebował mikroskopów o wielkim powiększeniu, skoro istniała górna granica, powyżej której obserwowany obiekt stawał się zupełnie zamazany. Reichowi zależało tymczasem na śledzeniu ruchu wewnątrz pierwotniaków, a nie na wychwytywaniu drobnych szczegółów ich budowy.

Ciąg przypadkowych bądź też zamierzonych zmian w procedurach badawczych doprowadził do zdumiewającego odkrycia ruchomych, przypominających żywe organizmy form zdolnych do wzrostu w kulturach i rozwijających się z różnych nieożywionych materiałów umieszczonych w roztworach powodujących rozrost mikroskopijnych cząsteczek. Sztucznie stworzone drobne, niebieskozielone pęcherzyki (torebki), ochrzczone przez Reicha „bionami”, rosły w wysterylizowanych preparatach takich materiałów jak węgiel lub piasek. Przy znacznym powiększeniu widać było, że pęcherzyki te obracały się, pulsowały, wirowały i kurczyły. Kontrolowane doświadczenia potwierdziły, że biony nie mogły powstać w wyniku infekcji z powietrza.

Obserwując kultury bionów pod mikroskopem, dostrzegł emanowane przez nie promieniowanie, które nie miało charakteru nuklearnego i które znalazł później również w atmosferze. Był to typ promieniowania nieznany w fizyce i zdawał się odpowiadać hinduskiej koncepcji prany lub chińskiej chi. Reich nazwał je orgonem – energią organizmu. Jest to promieniowanie biologiczne a nie elektromagnetyczne. Pewien radiolog z Oslo potwierdził, że w kulturze bionów nie występowało standardowe promieniowanie nuklearne. W ciemnościach kultury te świeciły przyćmionym, szarobłękitnym światłem.

Reich oglądał również w powiększeniu tkankę nowotworową i pokazał wiodącemu badaczowi w tej dziedzinie poruszające się komórki rakowe. Badacz zabrał próbkę tkanki do swojego laboratorium i potraktował ją według standardowej procedury, zabijając komórki w procesie suszenia i barwienia. Potem najspokojniej na świecie napisał, że „kontrolnie powtórzył” eksperyment Reicha i ustalił, że jego biony to „jedynie gronkowce”. Rzecz w tym, że nie powtórzył procedur stosowanych przez Reicha.

Reich przystąpił tymczasem do badań nad patologią raka, zaś grupa wpływowych Norwegów rozpoczęła kampanię prasową wymierzoną przeciwko jego wszystkim pracom. Po raz kolejny wpływowi psychiatrzy zaczęli naciskać na swój rząd, domagając się wydalenia Reicha z Norwegii – tym razem poprzez zmianę przepisów licencyjnych. Obecna nagonka nie miała nic wspólnego z jego wcześniejszymi skłonnościami do komunizmu. Reich dostrzegł jego prawdziwe oblicze i stał się zdeklarowanym antykomunistą.

W samym środku intensywnych badań nad bionami musiał pospiesznie spakować całe laboratorium i na pokładzie ostatniego statku, który opuścił Norwegię przed wybuchem II wojny światowej, udał się na kolejną emigrację.

Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych zamieszkał razem z trzecią żoną na Long Island w Nowym Jorku. Piwnica jego domu została przekształcona w salę eksperymentalną, jadalnia w laboratorium, a pokój służącej na biuro oraz pracownię przygotowującą kultury laboratoryjne. Do zajęć z psychoterapii służyła dodatkowa sypialnia. Do roku 1941 Reich zarabiał na życie wykładami w New School for Social Research jako profesor psychologii medycznej.

W ciągu tych lat jego zainteresowania skoncentrowały się na raku oraz właściwościach promieniowania bionów. Chcąc się upewnić, że widzą je także inni, kazał asystentom stać w ciemnościach i wybierać probówki wydzielające błękitnawą poświatę właściwą promieniującym kulturom bionów. Dzięki incydentowi z gumową rękawicą przypadkowo odkrył, że substancje organiczne wchłaniają to promieniowanie.

Jego kolejny eksperyment polegał na zaprojektowaniu metalowego pojemnika zapobiegającego rozpraszaniu promieniowania kultur. Eksperymentalne pudełka okładał od zewnątrz materiałami organicznymi – bawełną lub drewnem. W eksperymencie używano kontrolnie identycznego metalowego pojemnika bez kultury bionów w środku. Ku swemu zaskoczeniu odkrył, że kontrolna (pusta) skrzynka świeciła tak samo jak pojemniki zawierające promieniujące kultury. Oznaczało to, że przyciągała identyczne promieniowanie wprost z powietrza.

Następnym krokiem było odkrycie, że w pojemnikach tych koncentrowało się ciepło, któremu towarzyszyło mrowienie podobne do tego, jakie wywoływała kultura bionów umieszczona na skórze… Jeszcze później ustalił, że metal przyciągał to niezwykłe promieniowanie, a następnie je odbijał, natomiast materiały organiczne pochłaniały je. Wtedy zaprojektował akumulator ze szklanym wizjerem, za którym można było umieścić termometr. Identyczny termometr, zamocowany na takiej samej wysokości na zewnątrz skrzynki, wskazywał temperaturę pomieszczenia. Reich stwierdził, że temperatura w akumulatorze była zawsze o około pół stopnia Celsjusza wyższa niż temperatura otaczającego go powietrza.

Oznaczało to, że życiowa siła, którą najpierw znalazł w bionach, mogła być gromadzona wprost z atmosfery w akumulatorze orgonowym. W najprostszej, jednowarstwowej wersji jest to drewniana skrzynka obłożona blachą. Taki akumulator działa jak jednokierunkowa sieć wychwytująca orgon podobnie jak szklarnia, gdzie promieniowanie bez przeszkód wnika do wnętrza, po czym większa jego część ulega odbiciu do wewnątrz, niż przedostaje się na zewnątrz, powodując wzrost jego koncentracji. Reich i jego współpracownicy przekonali się, że siedząc wewnątrz takiej skrzyni, wchłaniali większą ilość siły życiowej, niż pozostając na zewnątrz, dzięki czemu stan ich zdrowia ulegał poprawie.

Jedno z doświadczeń wykazało, że w akumulatorze elektroskop rozładowuje się wolniej niż poza nim. Zjawiska tego nie da się wytłumaczyć przy pomocy aktualnej teorii dotyczącej elektryczności atmosferycznej. Inny eksperyment potwierdził, że temperatura ciała ludzi przebywających w akumulatorze ulegała wyraźnemu podwyższeniu.

Badania kontrolne wykluczyły wszelkie standardowe wyjaśnienia tego faktu. Reich twierdził, że jeśli jakiś uczony chce pójść w jego ślady, musi odrzucić cały intelektualny bagaż związany z drugim prawem termodynamiki. W przeciwnym razie, „nie zrozumie tej różnicy temperatur i będzie usiłował tłumaczyć ją wyłącznie poprzez konwekcje cieplną… Nie zdoła uchwycić jej aspektu orgonicznego, atmosferycznego”. Zwolennicy hipotezy pustej przestrzeni także nie zrozumieją jego zdaniem, że próżnia może świecić i że efekt ten może się zmieniać wraz ze zmianami pogody.

W akumulatorze orgonowym, wyjaśnił Reich, ciepło nie wytwarza się z niczego. To jedynie przepływający przez wewnętrzne ścianki akumulatora orgon, który jest w nim zatrzymywany i manifestuje się w postaci ciepła.

Reich kontynuował swoje doświadczenia z bionami. W jednym z nich promieniowanie bionów wywołało zamglenia na kliszy rentgenowskiej.

AKUMULATOR ORANURU

W ciągu następnych lat pacjenci Reicha donosili, że akumulator orgonowy okazał się pomocny w leczeniu wielu chorób, między innymi artretyzmu, a zwłaszcza raka. Reich nigdy nie twierdził, że jest to lekarstwo na raka, jednak powszechnie się utarło, że coś takiego rozgłaszał.

Przeniósł się z Nowego Jorku do Rangeley, małego miasteczka w rolniczym regionie Maine, gdzie założył instytut zwany Orgononem. W latach czterdziestych prowadził badania nad orgonem. Równolegle utrzymywał praktykę i wydawał własne czasopismo The International Journal of Sex Economy and Orgone Research.

Doniósł również o wynalezieniu silnika. Utrzymywał, że w akumulatorze orgonowym gromadzi się dość energii, aby zapewnić napęd silnikowi elektrycznemu wielkości pomarańczy. Plany tego silnika nigdy nie zostały opublikowane, ponieważ ludzkość nie była jeszcze jego zdaniem na to gotowa. Podobnie jak wszystko, co wiązało się z orgonem, działanie orgonowego silnika zmieniało się wraz z pogodą. W muzeum Wilhelma Reicha znajduje się film ukazujący jego działanie.

Dzieje Orgononu przybrały niepokojący obrót, kiedy w roku 1954 Reich podjął próbę umieszczenia w akumulatorze niewielkiej ilości materiału radioaktywnego – radu. Jego hipoteza zakładała, że potężny orgon usunie wszystkie niekorzystne efekty promieniowania jądrowego. Niestety, był w błędzie. Jakaś nieznana siła, potężniejsza niż sam materiał radioaktywny, rozszalała się ze straszliwą mocą.

Reakcja obszaru naładowanego orgonem z materiałem rozszczepialnym wywołała lokalną katastrofę. Eksperyment z „oranurem” doprowadził do skażenia laboratorium, spowodował śmierć doświadczalnych myszy i pogorszenie stanu zdrowia wszystkich obecnych w nim osób (sam Reich kilkakrotnie zemdlał). Jeden z pracowników po włożeniu głowy do akumulatora był bliski śmierci. Kamienie w obudowie kominka w tajemniczy sposób pokruszyły się, a oddalone o kilkaset metrów od domu granitowe głazy wyraźnie poczerniały.

Przez wiele dni nad okolicą wisiały ciężkie, ciemne chmury. Wydawały się być związane z efektem antyżyciowym, gdyż zdrowie wielu ludzi uległo pogorszeniu. Przez kilka tygodni poziom promieniowania mierzony za pomocą licznika Geigera w promieniu 3000 mil od Orgononu był znacznie podwyższony. Reich dokładał wszelkich starań, aby zdezaktywować budynek wraz z przyległym terenem, musiało jednak upłynąć sporo czasu, zanim wszystko wróciło do normy.

ZAKLINACZ CHMUR

Katastrofa pociągnęła za sobą pewien efekt uboczny. W trakcie prób rozproszenia zalegających nad miastem przygnębiających chmur Reich wynalazł urządzenie, któremu nadał później nazwę „zaklinacza chmur”. Jego budowa jest niezwykle prosta – jest to wiązka pustych w środku metalowych rur jednym końcem wymierzonych skośnie w niebo a drugim zanurzona w płynącej wodzie, ponieważ woda przyciąga siły życiowe. Wiązka rur ma wyciągać z nieba orgon.

Dlaczego Reich chciał to zrobić? Zarówno on, jak i jego współpracownicy odpowiadali, że radioaktywny opad, a także inne zanieczyszczenia przekształciły żywy, naturalny orgon w nieruchomą martwą formę, której nadali nazwę DOR (Deadly Orgone Radiation – Śmiertelne Promieniowanie Orgonowe). Według Reicha DOR jest czynnikiem wywołującym suszę poprzez powstrzymywanie deszczu i formowania się chmur. Jedna z teorii głosi, że wyciągając DOR z powietrza za pomocą zaklinacza chmur i odblokowując tym samym przepływ zdrowego orgonu, pomaga się atmosferze powrócić do naturalnych cyklów, a więc i opadów.

Przez kilka lat badał, jak przy użyciu chmur zmieniać pogodę i na koniec oświadczył, że wie, w jaki sposób podnieść poziom energetyczny otaczającej atmosfery, zamiast go obniżać. Kiedy zabrał swój sprzęt do Arizony, doszło tam do naprawdę dziwnych zdarzeń, podobno ze spotkaniem z UFO włącznie. Dziennik podróży z roku 1954 zawiera zapisy ujawniające jego niezwykłe zdolności wyczuwania naturalnego krajobrazu oraz jego nastroju, zbliżone do wrażliwości aborygenów.

Reich uważał wytwarzanie chmur za działalność pozytywną. W styczniu 1955 roku wywołał deszcz na południowym zachodzie. Któregoś ranka w Tucson opady były tak intensywne, że na miejscowym lotnisku nie mogły lądować samoloty. Natomiast w poprzednich tygodniach pustynia okryła się preriową trawą, czego nawet najstarsi ludzie nie pamiętali. Eksperymenty te nie zostały dobrze udokumentowane, być może dlatego, że właśnie zaczynały się jego kłopoty z agentami rządowymi.

W międzyczasie Urząd ds. Żywności i Leków (FDA) zaczął gromadzić materiały przeciwko stosowaniu akumulatora orgonowego w lecznictwie. FDA i lekarze nie wierzyli, że to urządzenie w ogóle działa, z góry uznając je za oszustwo. W roku 1954 FDA nakazało wycofać z obiegu wszystkie książki Reicha w twardej oprawie, a publikacje w oprawie miękkiej, w tym wszystkie czasopisma, spalić. Ponadto nakazano mu zaprzestanie wytwarzania i dystrybucji akumulatorów orgonowych. Za naruszenie zakazu publikacji Reich został skazany na dwa lata więzienia. Zmarł w więzieniu w roku 1957 na krótko przed zwolnieniem warunkowym.

WCIĄŻ IGNOROWANY

Wiele lat później główny nurt nauki nadal nie zaakceptował bionów Reicha jako jednego z najważniejszych odkryć związanych z atmosferą. Akumulator orgonowy spoczywa w Muzeum Oszustów w Saint Louis i tylko nieliczne grupki entuzjastów rozrzucone po różnych krajach kontynuują jego prace. Paru europejskich lekarzy otwarcie korzysta z akumulatorów orgonowych.

Uczony i były meteorolog, dr Charles R. Kelley, napisał w roku 1960 Nową metodę kontroli pogody (A New Method of Weather Control) i do roku 1965 wydawał jedyny periodyk związany z pracami Reicha. Inny student Reicha, nieżyjący już Elsworth F. Baker, założył Amerykańską Szkołę Orgonomii (American College of Orgonomy), a w dziesięć lat po śmierci Reicha zaczął wydawać Journal of Orgonomy. Siedziba tego niewielkiego college’u mieści się obecnie w Princeton w stanie New Jersey. W jego skład wchodzi grupa uczonych, głównie psychiatrów. Muzeum Wilhelma Reicha w Rangeley w stanie Maine można zwiedzać latem. Niestety, zgodnie z ostatnią wolą uczonego, jego archiwa mają pozostać zamknięte do roku 2007. Reich miał nadzieję, że nowe pokolenie lepiej doceni jego dokonania.

Na przestrzeni lat niektóre spośród głoszonych publicznie poglądów Reicha, jak choćby oskarżenia z czasów McCarthy’ego, że pewni rządowi agenci są czerwonymi faszystami, opowieści o kontaktach z NOLami, czy optowanie za dojrzałą swobodą seksualną, były kłopotliwe dla jego następców. Część z nich utrzymuje, że ostatnie lata życia były dla Reicha zbyt dużym obciążeniem. Biograf Boadella pisze, że „gdzieś od roku 1955 aż do śmierci w roku 1957 w umyśle Reicha obok zupełnie racjonalnych koncepcji lęgły się paranoiczne idee”.

Największe odkrycia Reicha wciąż pozostają żywe, choć nie nagłaśnia się ich w mediach. Niewielkie grupy ludzi w różnych krajach zgłębiają „eteryczną modyfikację pogody”. Jak twierdzą praktycy, takich eksperymentów z procesami atmosferycznymi nie wolno zbywać machnięciem ręki. Ich zdaniem nieodpowiednie manipulacje zamiast przywrócić pogodzie naturalny rytm mogą doprowadzić do poważnych zaburzeń.

Różne badania Reicha miały jeden element wspólny – prowadziły do odkrycia najważniejszego. Rosnąca liczba dowodów potwierdzała istnienie Siły Życiowej, którą można było zademonstrować w naukowy sposób. Pozwoliło to Reichowi ustalić, że jeśli na znacznym obszarze atmosferyczna siła życiowa zostanie zbyt mocno skażona, przekształci się w zjawisko nieruchomego, wywołującego suszę powietrza.

Wyznający poglądy Reicha uczony z Michigan oraz inni mu podobni dodają ponurą uwagę o postępującej degradacji atmosfery. Herman Meinke z okręgu Detroit oszacował w roku 1993, że od czasu, gdy Reich prowadził swoje eksperymenty, siła życiowa w atmosferze zmalała czterdziestokrotnie. Powtarza te doświadczenia od wielu lat i ostatnio stwierdził, że nie uzyskuje rezultatów takich jak dawniej. Winą za osłabienie atmosferycznej siły życiowej naszej planety obciąża wzrost zanieczyszczeń spowodowany testami nuklearnymi oraz pracą elektrowni atomowych.

REICH I SCHAUBERGER

Biografowie Reicha podkreślają, że wyciszenie jego głosu w sprawie dynamicznej siły w atmosferze w latach pięćdziesiątych pozostawało w związku z narodzinami energetyki jądrowej. Nie było wówczas rzeczą wskazaną, aby społeczeństwo wdawało się w debatę, czy reakcja jądrowa i jej produkty uboczne przeobrażają siłę życiową w naszym środowisku w niszczycielski czynnik nazwany przez Reicha Śmiertelnym Promieniowaniem Orgonowym (DOR). Przemysł atomowy nie chciał, żeby ludzie łączyli susze i inne anomalie pogodowe z atmosferycznym DOR-em. Współczesny Reichowi Austriak, Wiktor Schauberger, również dobrze rozumiał, że obserwuje pewną energię, której istnienie może zostać zagrożone przez wzrost atomowego promieniowania w atmosferze.

Podobnie jak Schauberger, Reich zdobywał wiedzę, obserwując przyrodę. Gdy publikował fotografie drzew umierających od wierzchołka z powodu zatrucia biosfery, które nazywał opadem DOR na drzewa, był jednym z pierwszych uczonych przestrzegających przed przekształceniem się naszej planety w martwe pustkowie. Jego prace wykazały, że siła życiowa organizmu jest stymulowana przez zewnętrzny orgon w atmosferze. Czy osłabienie siły życiowej w atmosferze spowodowane zanieczyszczeniami znajduje odzwierciedlenie w ludziach oraz innych gatunkach? Liczne osłabienia systemów odpornościowych, od raka wśród stworzeń morskich po AIDS u ludzi, zdają się to potwierdzać.

Następcy Reicha twierdzą dzisiaj, że jego metody na odblokowanie atmosfery będą skuteczne, jeśli usunie się również przyczyny powstawania DOR-u (Reich zaliczał do nich także traktowanie niemowląt i dzieci prowadzące do emocjonalnego wyjałowienia). Przedstawiają scenariusz kuracji atmosfery, między innymi przy użyciu zaklinaczy chmur, prowadzący do odbudowy witalności powietrza i organizmów oraz zazielenienia pustyń. Pod koniec życia Reich zaprzyjaźnił się blisko z angielskim pedagogiem A.S. Neillem ze słynnej Summerhill School, pionierem afirmującego życie podejścia do dzieci. W roku 1958 Neill napisał: „Jeśli wrodzy życiu ludzie u władzy nie zniszczą tego świata, być może ci, którzy jeszcze się nie narodzili, zrozumieją dzieło Reicha”.
Źródło:
http://www.vismaya-maitreya.pl/swiat_energii_wilhelm_reich_-_odkrywca_orgonu.html
O orgonie można przeczytać też tutaj:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,139990,16567715,Pan_od_rozkoszy__Wilhelm_Reich__czlowiek__ktory_zmienil.html

Opublikowano ., Człowiek, Mistyka, Świadomość | 31 komentarzy

Arka Noego powstaje w Kentucky

Autorzy tego artykułu chyba nie zwrócili uwagi na tzw. nieświadomość zbiorową.Dziwnym trafem ( może to przypadek może nie) otwarcie arki planowane jest latem 2016 roku.Moim zdaniem, trzeba zwrócić uwagę również na odniesienie symboliczne.Biblijna arka nie była taka zwyczajną budowlą, ale miała za zadanie zapewnić przetrwanie Noego jego żony i dzieci w czasie Potopu !!!

Kreacjoniści z Kentucky budują arkę Noego. Budowla powstaje zgodnie z biblijnymi wskazówkami, będzie więc mieć 155 metrów długości i 5 pięter wysokości. Tym samym stanie się największą drewnianą budowlą w USA.

Arka powstaje w Kentucky w okolicach muzeum kreacjonizmu, które rokrocznie przyciąga tłumy zainteresowanych dosłowną interpretacją biblijnego opisu świata. Arka zostanie otwarta w 2016 roku.

Kreacjonizm to pogląd, który głosi, że człowiek oraz wszelkie życie na Ziemi zostały stworzone przez bóstwa lub Boga, jednocześnie odrzucając teorię ewolucji Darwina. Obecnie jest to pogląd filozoficzny oraz religijny, który nie jest uznawany za teorię naukową. Mimo to niektórzy kreacjoniści postulują wprowadzenie go jako teorii naukowej do programu nauczania w USA.

źródło
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/arka-noego-powstaje-w-kentucky/nceem9

(br)

Opublikowano Obserwacje Ziemi, OSTRZEŻENIE | 7 komentarzy

Piąta Perspektywa – Wychodzenie poza Czas i Przestrzeń

„Po dopełnieniu swojej biologicznej śmierci, z naszego doświadczenia i z naszej perspektywy, będziecie konfrontowani z trzema portalami. Pierwszy to świetlisty tunel. Drugi to portal otwarty przez energetykę guru bądź zbawiciela. I trzeci portal, czy też tunel, który prowadzi w ciemność…”

Wkraczanie w wyższe wymiary świadomości wymaga fundamentalnej zmiany w postrzeganiu czasu i przestrzeni.

Jest to kluczowa zmiana, którą chcemy się zająć, wykorzystując teoretyczną perspektywę i praktyczną technikę w połączeniu z dźwiękową medytacją utworzoną w tym konkretnym celu.
Teoria

Jest wiele dróg umożliwiających wgląd w wyższe wymiary. To, czym chcielibyśmy się podzielić stanowi podstawowy schemat tego, w jaki sposób my postrzegamy wymiary i jakim wyzwaniom trzeba sprostać, aby przechodzić do wyższych wymiarowo rzeczywistości.

Wasza cielesna biologiczna rzeczywistość (np. wasze ciało fizyczne) jest zakotwiczone w trzecim i czwartym wymiarze świadomości, tak jak to postrzegacie.

Jesteście całkiem dobrze obeznani z trójwymiarowością waszego świata. Wasz system nerwowy jest dobrze dostrojony do tej rzeczywistości. Wasz złożony system mózg/umysł/ciało jest zsynchronizowany z fizyczną rzeczywistością waszego świata. Każde wasze biologiczne wyzwanie zależy od nawigowania poprzez przestrzeń was otaczającą. Ponadto wasze ciało, umysł i świadomość zakotwiczone są w waszym postrzeganiu czasu.

Jednakże wasze wyższe wymiarowo poziomy świadomości nie są skrępowane tymi ograniczeniami. Są wolne od przestrzennych i czasowo-zorientowanych restrykcji. A to dlatego, że wyższe wymiarowo ciała nie posiadają masy ani fizyczności i z tego powodu nie podlegają oddziaływaniu pól grawitacyjnych

Pola grawitacyjne w dużym stopniu wpływają na Czas. Co więcej, wasza percepcja czasu została uwarunkowana. Mieszanka pól grawitacyjnych oraz warunków społecznych stworzyła u większości istot ludzkich poczucie bycia uwięzionym w ograniczeniach przestrzeni i czasu.

Pragmatycznie rzecz ujmując, wasze doświadczanie „rzeczywistości” jest wynikiem poziomu wibracyjnego, z którym się identyfikujecie. Kiedy identyfikujecie się z wyższymi wymiarami świadomości, uwalniani jesteście od ograniczeń przestrzeni i czasu, i operujecie wtedy w tej bardziej płynnej rzeczywistości.

Kiedy identyfikujecie się wyłącznie ze swoją rzeczywistością biologiczną, stajecie się dla wszelkich waszych zamiarów czy celów złapani w pułapkę przestrzeni i czasu.

W tym przekazie zaprezentujemy Wam sposób na przeniesienie własnej tożsamości z ograniczeń percepcji czasu i przestrzeni, do wolności wyższych wymiarów, tocząc jednocześnie życie z dnia na dzień w cywilizacji i rzeczywistości wymiarowej, zamkniętej przez te ograniczenia (np. przestrzeń i czas)

Ale przed udzieleniem wskazówek dla tej metody musimy zagłębić się nieco w teorię.

Postrzegamy czas, jako czwarty wymiar. Dla nas przestrzeń i czas są ze sobą ściśle powiązane. Wasi naukowcy potwierdzili teorię Einsteina, że duże obiekty posiadające masę generują pola grawitacyjne, które zmieniają zarówno przestrzeń jak i czas.

Dla nas piąty wymiar jest pierwszym wymiarem świadomości poza ograniczeniami przestrzeni i czasu (jak to ma miejsce w wymiarze trzecim i czwartym). Dodatkowo, istoty w piątym wymiarze nie posiadają masy, co powoduje, że nie podlegają oddziaływaniom pól grawitacyjnych.

Mimo, że piąty wymiar nie ma fizyczności, jako takiej, wypełniony jest formami i obiektami. Z waszej perspektywy jednak, formy w piątym wymiarze wydają się ulotne – jakby nie będąc materialną substancją, ukazują się niejako bardzo nierzeczywiste.

Wkraczając do piątego wymiaru ciągle będziecie doświadczać siebie, jako posiadających formę ( w tym przypadku: ciało fizyczne). Rzeczy w piątym wymiarze przedstawią się Wam, jako ciała stałe takie, jakich doświadczacie w swojej aktualnej rzeczywistości. Natomiast wasze doświadczenie przestrzeni będzie bardziej płynne a czas, jako poziom odniesienia nie będzie istniał w ogóle.

Są tacy, którzy twierdzą, że wszelkie wasze problemy zostaną w sposób magiczny i niezwłoczny rozwiązane z chwilą wejścia w piąty wymiar. Nie doświadczyliśmy czegoś takiego. Po prostu zmieniają się wyzwania. Zmieniają się też możliwości, ponieważ nie ograniczają was ani czas ani przestrzeń w taki sposób, jaki ma to miejsce, w aktualnie doświadczanej przez ciało rzeczywistości. Daje to większe możliwości wyrażania swojej kreatywności i tego, co nazywamy „wymiarową ewolucją”.

Wymiarowa ewolucja to rozwój umiejętności bycia świadomym oraz jednoczesnego operowania w wielowymiarowości. Podróż do tego stanu mistrzostwa może być z pewnością długa i zawiła, ponieważ wymaga życia w konkretnej wymiarowej rzeczywistości z jego bezpośrednim doświadczaniem. Na przykład wasze obecne cielesne życie jest – z punktu widzenia ewolucji wymiarowej – okazją do opanowania wymiarów trzeciego i czwartego. Jest także okazją doświadczania wyższych wymiarów mimo jednoczesnego przebywania w tej wcielonej egzystencji. Życie takim sposobem, może gwałtownie przyspieszyć ewolucję wymiarową a ten przekaz jest zakodowaną, wielopoziomową informacją dla tych z Was, którzy wkroczyli już na tą radykalną drogę bycia.

Z naszego punktu widzenia, posiadacie formę, którą można określić, jako człekopodobną aż do dziewiątego wymiaru. Każdy kolejny wymiar świadomości jest subtelniejszy (mniej zagęszczony) od poprzedzającego. Dla tych, którzy osiągają wymiar dziesiąty, forma, jaką znacie zanika kompletnie i istota przybiera kształt z natury bardziej geometryczny.

My, kiedy wchodzimy w wymiar dziesiąty stajemy się sferami. Nie jesteśmy kulami, jakie pojawiają się na fotografiach a ludzie nazywają je orbsami. Prawdziwe orbsy, w przeciwieństwie do tych artefaktów fotograficznych lub fotomontaży to wielowymiarowe istoty posiadające formę geometrii sferycznej. Jeśli przypatrzeć im się uważniej, kule te ujawniają w swoich wnętrzach skomplikowane labirynty. Kulista natura istot między wymiarowych jest dość powszechna i wiele różnych rodzajów istot przybiera tego typu formę geometryczną.

Kiedy my wkraczamy w dziesiąty wymiar, niektórzy spośród nas stają się tym, co nazywamy Aethos, co omawialiśmy w poprzednich przekazach.

Ale zwróćmy ponownie naszą uwagę na Was. Kolektywnie ludzkość jest wciągana w piąty wymiar. Jest to nieunikniona zmiana ewolucyjna, związana jednak zarówno z grożącymi niebezpieczeństwami jak i nowymi możliwościami, i chcielibyśmy teraz przedyskutować kilka z tych wyzwań, z którymi przyjdzie się Wam zmierzyć podczas dokonywania tego przejścia.

Dla potrzeb tej dyskusji chcielibyśmy podzielić te wyzwania na trzy główne kategorie: 1) naturalnie pojawiające się podczas przejścia, problemy w świadomości, 2) wpływy spowodowane przez człowieka, 3) ingerencje obcych.
Naturalnie Pojawiające się Problemy

Przejścia do wyższych wymiarów niosą za sobą problemy z powodu radykalnej różnicy w percepcji, pomiędzy istotami poddawanymi grawitacji i tymi, których te oddziaływania nie dotyczą. Innymi słowy, na progu pomiędzy trzecio i czwarto wymiarową rzeczywistością a waszym światem piąto wymiarowym staniecie przed „ścianą” różnic percepcyjnych.

Z pewnością niektóre osoby doświadczając rzeczywistości piąto wymiarowej mają poczucie utraty zmysłów. Dzieje się tak z powodu czasowego zawieszenia odbioru przestrzeni i czasu. Percepcja jest bardziej płynna w wyższych wymiarach i wkraczając tam stajesz niejako poza swoim własnym życiem. Odczuwa się to jakby odłączenie od rzeczywistości i potrzeb ziemskiej egzystencji, co może być odbierane, jako ogromna ulga lub też, jako wielkie napięcie w zależności od własnego stanu psychicznego.

Kiedy wasza świadomość przenosi się do piątego wymiaru, zmienia się osobista tożsamość. Osoba nie może zidentyfikować się w oparciu o swoją ziemską egzystencję jak to miała w zwyczaju robić do tej pory. To wyzwanie, z naszego punktu widzenia, jest najtrudniejszym do opanowania, kiedy po raz pierwszy następuje wejście do piątego wymiaru. Przejście z piątego do wyższych wymiarów z natury jest już dużo łatwiejsze z uwagi na to, że niezwiązane jest z zanikiem przestrzeni i czasu, jako ograniczeniami.

Przejście do piątego wymiaru (i wyższych) wymaga z waszej strony pewnego rodzaju finezji, jeśli chcecie osiągnąć cel, jakim jest kontynuowanie swojego codziennego życia, dostrajając się jednocześnie do tej rozszerzonej rzeczywistości.

Jedną z przyszłych zdolności ludzkości mówiąc tu o kolektywie, będzie umiejętność życia w trzecim i czwartym wymiarze – w rozumieniu przestrzeni i czasu, jakie teraz znacie – podczas gdy jednocześnie przebywać będziecie w piątym wymiarze gdzie przestrzeń i czas nie są doświadczane jako ograniczenia.

Ta podwójna rzeczywistość zaoferuje ludzkości możliwość głębokich, twórczych wglądów i zdolności, ale jak zwykle z każdym postępem wykres go obrazujący ma kształt krzywej rozkładu prawdopodobieństwa. Wielu pośród czytających ten przekaz jest daleko w przodzie tego przejścia w porównaniu z większością ludzkości. Może to powodować odczucie bycia obcym, żyjącym w obcym kraju.
Wpływy Powodowane przez Człowieka

Wasze przejście z trzecio i czwarto wymiarowej rzeczywistości w wymiar piąty i wyżej może być utrudnione z powodu ingerencji innych osób lub wpływów kulturowych.

Z punktu widzenia ewolucji wymiarowej, gmach waszej całej cywilizacji osadzony jest na fundamentach iluzji. Iluzja ta to przekonanie, że wasz świat jest trwały oraz, że przestrzeń i czas oparte są na realiach niepodlegających wpływom waszej świadomości.

Kiedy biologia wymusza na was codzienne uczestnictwo w życiu trzecio i czwarto wymiarowym, i skupiacie swoją uwagę na postrzeganiu przestrzeni i czasu, to nie jest to tylko zwykła wiara, że stanowią one jedyną rzeczywistość.

Wasze systemy filozoficzne, religijne i polityczne występujące na określonych obszarach, żerują na i uzależnione są od utrzymywania tej iluzji. Ale w naszej opinii ten domek z kart, zwany ludzką cywilizacją w końcu zawali się, co spowoduje, że zdecydowanie coraz więcej ludzi uwolni się od życia ukierunkowanego na niskie wymiarowo rzeczywistości.

Pozwólcie zwrócić teraz swoją uwagę na inne czynniki, które mogą (i robią to) wpłynąć na wasze przejście w rzeczywistości wyższych wymiarów.

Wasz ekosystem znajduje się na spirali opadającej, będąc źródłem prawdziwego wyzwania dla organizmów biologicznych w ich walce o przeżycie. Tworzy to ogromny stres dla wszystkich zwierząt i świata roślinnego z włączeniem w to też człowieka. Niektóre z zagrożeń działających na ekosystem pochodzą z kosmosu, jak zmiany aktywności słonecznej, promieniowanie gamma czy też inne rodzaje promieniowania docierające na ziemię z głębokiej przestrzeni. Niektóre zagrożenia pochodzą z samej Ziemi, ale największy wpływ na degradację waszego ekosystemu ma działalność człowieka, wliczając w to wszelkie emisje gazów czy zakwaszanie oceanów.

Nie ma na to teraz czasu ani miejsca (w kontekście tematu, jaki poruszamy to żart) by rozważać ten temat dalej, jako że jest on bardzo złożony. Ale każdy, kto uważa, że wszystko jest w porządku z ekologią planety jest w dużym błędzie.

Prowadzi to nas do maklerów władzy, którzy wzmocnili się poprzez odebranie tej mocy innym. Mamy na myśli w tym przypadku, korporacje rozprowadzające fałszywe informacje o ekosystemie, dzięki czemu utrzymują swoje dochody kosztem innych form życia tej planety.

To jest test na inteligencję ludzkości i jeśli się kolektywnie nie przebudzicie i nie spostrzeżecie, że jesteście manipulowani i wykorzystywani przez tych maklerów władzy – tych widocznych i tych niewidocznych – wasz ekosystem będzie ulegał dalszej degradacji co doprowadzi was do konfrontacji z przyszłością, w której nie warto będzie żyć.
Ingerencje Obcych

Część tego, co nazywamy ingerencją obcych, sięga w swej naturze do wczesnych manipulacji genetycznych dokonywanych przez Annunaki. Ta obca cywilizacja utworzyła w istocie rasę niewolników wykorzystywanych do wydobywania złota, którego wręcz desperacko potrzebowali w celu wzmocnienia zanikającej atmosfery swojej planety. Przeprowadzono genetyczny eksperyment na grupie ziemskich naczelnych, tworząc rasę podrzędnych robotników wykorzystywanych do pracy w kopalniach. Tak oto, zakodowali w ich biologii głęboko zakorzenione tendencje podporządkowania i czczenia tych, którzy mają być postrzegani, jako „boskie istoty”.

Wasi praprzodkowie postrzegali Annunaków (i wielu innych galaktycznych czy międzygalaktycznych podróżników), jako bogów, ale te istoty wyprzedzały ich po prostu w swym rozwoju technologicznym tak dalece, że ich ukazywanie się oraz działania wydawały się magiczne dla mniej rozwiniętych umysłów.

Moment przejścia od ograniczeń trzeciego i czwartego wymiaru egzystencji do większej wolności wymiaru piątego i dalej, może być powodem emocjonalnego wyzwania. Możliwe jest to dlatego, że ogromna swoboda doświadczania w rzeczywistościach wyższych wymiarów może powodować chwilową dezorientację. Ten rodzaj dezorientacji powodowany jest przez dwie przyczyny 1) zanik percepcji przestrzeni i czasu, jako punktów odniesienia oraz 2) manipulacje Annunaków.

Kto nie pozbędzie się Annunackiego, genetycznego szablonu służalczości i potrzeby kultu, może doznawać zniekształconych doświadczeń w wyższych wymiarach.

Spowodowane jest to prostą prawdą, że istnieje całe mnóstwo istot między wymiarowych, obcych i innych, które chętnie wykorzystają każdą lukę, dla utworzenia własnego kultu, podporządkowując innych swojej woli i dla swojej chwały.

Jaki będzie wasz wybór, taka też będzie wasza rzeczywistość. Nie oceniamy tego czy tak wybierzecie czy nie, ale myślimy, że taki wybór byłby nieszczęśliwy

Następstwem naszego przekazu jest wzmocnienie osobowości i wolności, więc ostrzegamy was, że wchodząc do piątego i wyższych wymiarów świadomości, należy pozbyć się wszczepionych złudzeń, że istnieją jakiekolwiek inne istoty, którym należy oddawać głęboki pokłon. Okazywać im szacunek, jeśli są godne szacunku, tak. Ale kłaniać się nisko przed kimkolwiek? Nigdy!
Śmierć a Piąty Wymiar

Gdy przenosicie swój punkt odniesienia do piątego wymiaru, wasza osobista historia tego życia wydaje się snem. Dzieje się tak ponieważ wznosicie się ponad zakotwiczenia zmysłów wcielonego życia i wszystkie zdarzenia w jakich braliście udział czy też wszystkie historie tego wszechświata wydają się jak ze snu.

W niektórych stanach głęboko rozszerzonej świadomości ta senna natura życia może być doświadczana bezpośrednio. Ale dla większości istot ludzkich to doświadczenie możliwe staje się poprzez przejście, które nazywacie śmiercią.

Są dwa rodzaje śmierci, które chcemy omówić. Pierwszy rodzaj śmierci to psychologiczna i duchowa metamorfoza pojawiająca się podczas przechodzenia do rzeczywistości piątego wymiaru. Może to być często odebrane właśnie, jako rodzaj śmierci, ponieważ zwyczajowe orientowanie się w oparciu o zmysłowo odbieraną rzeczywistość waszego życia znika. Kim jesteście? Jakie znaczenie ma wasze życie? Te fundamentalne pytania egzystencjalne podlegają głębokiemu wpływowi przejść do rzeczywistości piątego i wyższych wymiarów.

Do tych, którzy czytają te słowa, którzy dokonają przejścia do piątego wymiaru – lub wyższych – mówimy do was, nie lękajcie się z powodu odczucia swojej śmierci. Wasze uczucia zbliżającej się śmierci mogą powstawać w wyniku przechodzenia do wyższych wymiarowo rzeczywistości, nie będąc zapowiedzią śmierci fizycznej.

Drugi rodzaj śmierci, o którym opowiemy to śmierć waszej biologicznej rzeczywistości (np. waszego ciała fizycznego). W końcowym etapie procesu umierania przestajecie odbierać zmysłowe sygnały ze świata zewnętrznego a wasze doświadczanie przestrzeni i czasu (jak je dotychczas odbieraliście) zostaje unicestwione. To może być całkiem dezorientujące, jeśli nie jesteście na to przygotowani. Może to też być bardzo radosne o ile rozumiecie naturę tego, co się dzieje.

Jeśli w pełni i kompletnie identyfikujecie się wyłącznie, jako organizm biologiczny, moment śmierci może być przerażający. Jeśli jednak już wcześniej zakosztowaliście wolności rzeczywistości piątego wymiaru, wasze przejście przez śmierć będzie łatwiejsze.

Po dopełnieniu swojej biologicznej śmierci, z naszego doświadczenia i z naszej perspektywy, będziecie konfrontowani z trzema portalami. Pierwszy to świetlisty tunel. Drugi to portal otwarty przez energetykę guru bądź zbawiciela. I trzeci portal, czy też tunel, który prowadzi w ciemność.

Świetlisty tunel utworzony jest z tuby pranicznej, która biegnie przez centrum waszego ciała, rozpoczynając się od krocza i kończąc na waszej koronie, i jest to kanał wyglądający jak tunel lub tuba. W chwili śmierci wasza świadomość przemieszcza się w górę przez ten tunel, który otwiera się na inny wymiar świadomości poprzez waszą czakrę korony.

Po drugiej stronie tunelu świeci jasne światło i możecie wtedy odnieść wrażenie, że znajdujecie się na moście ponad strumieniem lub rzeką. Za mostem będą czekały na was osoby z waszego przeszłego życia, tego życia, które właśnie się skończyło. Będziecie mogli odczuć tych, którzy umarli przed wami, będą też zwierzęta, które mieliście, ponieważ duchy zwierząt również mieszkają w tej przestrzeni. Jeśli okaże się, że jakieś niedokończone związki, relacje bądź nierozwiązane sprawy łączą was z tymi istotami, możecie poczuć potrzebę wejścia w to światło a robiąc to, wkroczycie ponownie w koło życia i śmierci, i reinkarnujecie prawdopodobnie znowu na ziemi.

Drugi portal utworzony jest przez osobistą wolę guru lub też zbawiciela. Wkroczenie w ten portal wprowadzi was w wibracyjne pole takiego przewodnika duchowego, wobec którego odczuwacie osobistą, głęboką więź. Dla tych z was, którzy znajdą się na tej ścieżce, wkroczenie w ten wymiar świadomości będzie dopełnieniem głębokiego pragnienia, aby być z tą istotą. W tym miejscu chcemy ostrzec, że dostaniecie się do królestwa zdefiniowanego nie tylko przez możliwości ewolucyjne, ale także przez ograniczenia takiej istoty.

Trzeci portal otwiera się na ciemność. Przejście przez ten portal prowadzi w Pustkę, kreatrycę, z której stwarzane są wszystkie rzeczy. Jeśli wybierzecie ten portal i przygotowaliście się wcześniej, w jaki sposób postępować na takim poziomie wolności, będziecie mogli eksplorować inne wymiary tego kosmosu i wyjść nawet poza nie, w rozumieniu stanów bycia wykraczających poza zjawiska fizyczności. W tym królestwie egzystencji staniecie się odkrywcami innych rzeczywistości w takim stopniu, w jakim się na to zdecydujecie.

Są osoby mdlejące w obliczu ogromu Pustki. Czym prędzej dokonują wyboru nowej rzeczywistości, zamiast spróbować powstrzymać się i spocząć w potencjale wszelkich rzeczy. Wytłumaczyliśmy to w jednym z poprzednich przekazów nazwanym Przejściowe Stany Świadomości.

Dalecy jesteśmy od osądzania tego, w który portal wkroczycie podczas wymiarowego przejścia nazywanego śmiercią. Uważamy jednak, że lepiej jest wcześniej wiedzieć, co na was czeka, abyście mogli być przygotowani do wyborów jakich trzeba dokonać po drugiej stronie waszego ziemskiego doświadczenia.

Śmierć nie kończy niczego. Jest raczej dopełnieniem czyjeś podróży w przestrzeni i czasie. Śmierć jest zwiastunem potencjalnie nowych rzeczywistości i to wy stworzycie te rzeczywistości poprzez decyzje podejmowane zarówno w ciągu waszego życia jak i w chwili śmierci.

Zwrócimy teraz uwagę na prostą metodę ćwiczenia waszej świadomości, przydatną podczas wkraczania do wyższych wymiarów i osiągania wolności w rzeczywistości transcendentnej – nieskrępowanej ograniczeniami postrzegania przestrzeni i czasu. Podstawą tej metody jest wykorzystanie prostej medytacji dźwiękowej w celu badania swobody świadomości, powstającej przy wznoszeniu swojej osobowości w wyższe wymiary.

Kiedy rozpoczniecie eksperymentowanie z tym progiem świadomości, który my nazywamy Piątą Perspektywą, ostrzegamy was abyście unikali pokusy ucieczki. Oferujemy wam tą metodę nie w znaczeniu uciekania od rzeczywistości waszego wcielonego życia, tylko raczej oferujemy ją, jako możliwość rozszerzenia i wzbogacenia doświadczeń waszego życia, dając dostęp do wyższych wymiarów.

Rzeczywistości wyższych wymiarów, nieograniczone uwarunkowaniami przestrzeni i czasu, w połączeniu z rzeczywistością waszej biologicznej egzystencji, tworzą sprzyjające okoliczności do ewolucji wymiarowej i zgodnie z naszą opinią warto jest z tego raczej skorzystać niż tego unikać.

Tym spośród czytających te słowa, którzy stoją właśnie u progu śmierci fizycznej, ta medytacja dźwiękowa może towarzyszyć przy bardziej łagodnym przejściu.
Piąta Perspektywa

Piąta Perspektywa jest całkiem prostym spostrzeżeniem, że nie jesteście ograniczeni ani przestrzenią, ani czasem. Jest to przedsionek wejścia do piątego wymiaru a stamtąd także do wyższych wymiarów.

Jest to bezpośrednie odczucie, a nie po prostu myśl bądź idea. Jest to wewnętrzne doświadczenie wygenerowane przez aktywację zdolności prawej półkuli mózgowej do zarządzania przestrzenią.

Kiedy wkraczacie do rozszerzonego odczuwania przestrzenności poprzez bezpośrednie doświadczenie, pojawia się przeskok w świadomości. Stajecie się świadkami sennej natury waszego obecnego życia, waszych historii i wszelkich zjawisk was otaczających. To poczucie wolności, to wzniesienie się ponad doświadczanie przestrzeni i czasu, może umożliwić wam działanie w realiach wcielonej egzystencji, w bardziej kreatywny i bogatszy sposób, i to dlatego dzielimy się z wami tą metodą.

Jak już was wcześniej ostrzegaliśmy, to co opisujemy nie ma dawać możliwości ucieczki. Ale będąc w Piątej Perspektywie faktycznie odczuwa się pokusę, o której chcemy powiedzieć jaśniej przed pójściem dalej.

Kiedy wkraczacie w Piątą Perspektywę będącą wzniesieniem się poza przestrzeń i czas, wszystko co dotyczy waszego życia i świata wokół was wydaje się jakby ze snu. Stajecie się odłączeni od tego i może się nawet wydawać, że wasza codzienność jest jakimś tańcem, który was w ogóle nie interesuje.

Jeśli pozostaniecie w Piątej Perspektywie bez korzystania z realiów swojego wcielonego życia, znajdziecie się w bańce, ale co do warunków ewolucji wymiarowej nie skorzystacie nic na takiej ucieczce.

Możemy sobie wyobrazić, że pozostawanie w takiej bańce Piątej Perspektywy byłoby najlepszym rozwiązaniem dla niektórych osób, w kilku rzadkich przypadkach. Ale dla większości, Piąta Perspektywa jest najlepiej wykorzystywana jako odskocznia do głębszych wglądów i kreatywności.

Kiedy pracujecie z medytacją dźwiękową, przygotowujecie wasz mózg/umysł do wchodzenia w Piątą Perspektywę. Przestrzenna natura dźwiękowych wzorców wywołuje odpowiedź w waszym mózgu/umyśle/ciele, która otwiera drzwi do Piątej Perspektywy, a ostatecznie możecie znaleźć się w rozszerzonym stanie świadomości. Im więcej ćwiczycie z medytacją dźwiękową tym bardziej ta umiejętność zostaje wzmocniona. Ostatecznie rozwijacie się w stopniu, który umożliwia osiąganie Piątej Perspektywy pośród codziennych zajęć – i to jest celem.

Jeśli jesteście konfrontowani z trudnymi życiowo sytuacjami a posiądziecie zdolność pozostawania w Piątej Perspektywie, ciśnienie wywołane daną sytuacją maleje. Spowodowane jest to przez fakt, że wasza świadomość nie jest krępowana okolicznościami. Macie trochę miejsca do „manewrowania”, jakby to tak ująć, i w tej wewnętrznej wolności powstają spontanicznie nowe, twórcze wglądy oraz umiejętność rozwiązywania problemów.
Medytacja

Nazwaliśmy medytację Most Między Światami ( A Bridge Between the Worlds). Pobudza ona stan mentalny, który pozwala wam doświadczać wolności Piątej Perspektywy.

Proponujemy abyście wysłuchali tej medytacji dźwiękowej w słuchawkach, aby informacja akustyczna skierowana została bezpośrednio do waszego mózgu bez zakłócania innymi dźwiękami otoczenia.

Po rozpoczęciu słuchania po prostu przywołajcie uczucie jakbyście byli otoczeni przestrzenią, co uaktywni możliwości prawej półkuli waszego mózgu. Samo myślenie o tej otaczającej was wielkiej przestrzeni nie uaktywni tego potencjału. Musicie kinestetycznie poczuć lub wręcz dotknąć tej wielkiej przestrzeni, jaka was otacza.

Jeśli jesteście zaawansowanymi badaczami swojej świadomości możecie pogłębiać doświadczenie poprzez wyczuwanie braku bariery pomiędzy zewnętrzną przestrzenią otoczenia a wewnętrzną przestrzenią waszego ciała. Innymi słowy, granica ciała chwilowo znika i nie ma już niczego innego tylko przestrzeń. Po prostu utrzymajcie ten stan umysłu podczas odsłuchiwania medytacji dźwiękowej. Jeśli wasz umysł gdzieś powędruje sprowadźcie go z powrotem do świadomości przestrzeni i dźwięków, których słuchacie. Po skończeniu medytacji, proponujemy abyście poświęcili kilka chwil na odczuwanie tego, co się w was wydarzyło.

Kiedy już opanowaliście umiejętność wchodzenia w Piątą Perspektywę za pomocą medytacji dźwiękowej, jesteście gotowi do osiągnięcia kolejnego stopnia umiejętności, aby korzystać z niej w każdej chwili codziennych zajęć bez względu na okoliczności. Ten związek ograniczeń wcielonego życia z wolnością wyższych wymiarowo rzeczywistości kreuje bardzo interesujący paradoks a poprzez wejście w ten paradoks w znacznym stopniu przyspieszycie swoją ewolucję wymiarową.

Hatorowie
20 kwietnia 2015
źródło :
https://krystal28.wordpress.com/author/krystal28/

Opublikowano Ezoteryka, Istota Ludzka, Świadomość | 31 komentarzy

Oferta końca Świata…

Nadałem temu artykułowi nieco przekornie trochę nietypowy tytuł. Mógłby on również brzmieć „Oferta zbawienia”. Obydwa tytuły, chociaż ten pierwszy nieco mocniej, akcentują sprawy eschatologiczne. W momencie gdy oferta Końca Świata towarzyszy nam od początku Chrześcijaństwa( a nawet dłużej) wszystko co robimy tutaj na Ziemi ma w pewnym sensie charakter tymczasowy, gdyż czekamy na życie w lepszym świecie, w którym człowiek byłby drugiej istocie Bratem i nie toczyłyby się żadne wojny czy nawet konflikty. Trzeba zdać sobie jednak sprawę z tego, że jeśli cały czas czekamy na lepszy świat i wyimaginowany raj po śmierci, nasze życie tutaj na Ziemi coraz częściej będzie zamieniało się w piekło, niezależnie od co pod tym pojęciem ktoś rozumie. Musimy tu na Ziemi zacząć zmieniać Świat i najlepiej zacząć od siebie. Nie wolno też zasilać negatywnymi myślami Nieświadomości Zbiorowej Wszechświata. To „zasilanie” odbywa się szczególnie poprzez produkcję i oglądanie filmów o tematyce katastroficznej. Nie dziwmy się więc, że zgodnie z prawem zgodności „to co na górze to na dole, a to co na dole to na górze) – „otrzymujemy z nieba” wszelkie klęski pogodowe i anomalie – sami „to” wyprodukowaliśmy, sami tego chcemy. Dodatkowo te nasze chcenie wzmacniane jest codziennie modlitwą o drugie przyjście Chrystusa- „szybkie nadejście Sądu Ostatecznego”

Co ciekawe właśnie w tej chwil przeczytałem wpis Marii ciekawe, że jest on dosłownie na ten sam temat ( kolejna synchroniczność??)

” Gdzie popełniliśmy błąd? – zastanawiam się. – Błędem z pewnością jest wielowiekowe czekanie na znak z zewnątrz, na zbawienie z zewnątrz, na objawienie z zewnątrz. Oczekiwanie na przyjście Zbawiciela stało się tradycją, a ta jest poważnym czynnikiem hamującym nasz rozwój duchowy. Nasze anteny wystawiliśmy w niewłaściwym kierunku. Nadszedł czas nastawić nasze anteny do wewnątrz, nastawić je na mikrokosmos i wsłuchiwać się w wewnętrzny głos pochodzący z sedna duszy, z naszej głębi, z głębi mikro-wszechświata stworzonego na obraz i podobieństwo Makro-wszechświata. Przeznaczenie i zbawienie są w nas. W gwiazdach znajdziemy tylko refleksje samych siebie. Moim zdaniem należy przyzwyczaić się patrzeć nowymi oczami na nowe niebo i nową Ziemię. (Roman Nacht)

http://romannacht.blogspot.com/2013_09_01_archive.html

Opublikowano Człowiek, Przeznaczenie, Rozwój duchowy | 71 komentarzy

Odkryto metodę lewitacji oraz transportu małych obiektów za pomocą dźwięku

Zespół szwajcarskich naukowców opracował sposób lewitacji i transportu małych obiektów za pomocą dźwięku.

W tym celu wykorzystywane są fale ultradźwiękowe, których częstotliwość jest dla ludzi zbyt wysoka, aby je usłyszeć. Naukowcy ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii w Zurychu pracowali na kropelkach wody, kawy, kryształach, płatkach styropianowych, a nawet wykałaczkach. W wyniku wytworzenia pewnych warunków powietrze przemieszcza się wzdłuż płaszczyzn, dzięki czemu współdziałają ze sobą.
antygrawitacja
Jest to pierwszy raz, kiedy naukowcom udało się wykorzystać dźwięk do jednoczesnej lewitacji kilku obiektów obok siebie, a także do ich przemieszczania. W przeszłości, naukowcy byli w stanie akustycznie lewitować pojedyncze cząstki styropianu, a nawet małe owady i ryby.

Istnieje pewna teoria, która zakłada że metody lewitacji dźwiękowej zostały wykorzystane przy budowie piramid i innych budowli megalitycznych. Transport obiektów za pomocą dźwięku był rzekomo znany w niektórych obszarach w Tybecie, gdzie za pomocą bębnów i trąbek przemieszczano kamienie na zboczach gór w miejsca odpowiednie do budowy ścian.

Inna, związana z tym tematem, ciekawa anegdota dotyczy Zamku Koralowego w USA, którego twórcą był z pochodzenia Łotysz – Edward Leedskalnin. Twierdził on, że poznał on techniki stosowane do budowy piramid stosowane przez Egipcjan i są one związane z lewitacją/antygrawitacją. Podczas budowy zamku od 1923 do 1951 odmawiał wejścia na jej teren i nigdy nie zdradził tajemnicy z nią związanej.
źródła
http://alterfeed.pl/odkryto-metode-lewitacji-oraz-transportu-malych-obiektow-za-pomoca-dzwieku/
http://ancient-origins.net
http://earthweareone.com

Opublikowano Eksperymenty, Obserwacje Ziemi | 4 komentarzy