Kto się pierwszy sprzeniewierzył Najwyższemu Stwórcy – Samael czy Człowiek?

Warto zacytować następujące słowa z nag Hamadii:

[2. Ślepota stwórcy: p.86,27-87,11]
Ich najwyższy jest ślepy. [Z powodu swej] mocy, swej niewiedzy i swej wyniosłości
powiedział w swej (30) [mocy] tak: „Ja jestem bogiem i nie ma nikogo [poza mną]”2. I gdy to powiedział, zgrzeszył wobec [Pełni]. A ta wypowiedź doszła aż do (87,1) Niezniszczalności. I oto wyszedł z Niezniszczalności głos mówiący: „Ty błądzisz, Samaelu,- a to znaczy „bóg ślepych”. Bo jego myśli były ślepe. Wyrzucił z siebie (5) swą moc, to znaczy swoje bluźnierstwo, to właśnie, które wypowiedział3. I postępował za nim4 aż do chaosu i otchłani, swej matki, przez Pistis Sophia. To ona ustanowiła każde ze swoich dzieci według jego mocy

https://nnka.wordpress.com/2014/07/29/archonci2-hipostaza-wyodrebnienie-bytow/

Ciekawa opowieść na temat upadku Ziemskiego Ojarsy znajduje się również w noweli Carla Step Lewisa „Z milczącej planety” Myślę ze warto zacytować tę wypowiedź Ojarsy z Malakandry(Marsa).Tulkandra w języku malakandryjskim oznacza Ziemię.

Ojarsa przemówił. Był to najbardziej nieludzki głos, jaki Ransom
kiedykolwiek usłyszał: delikatny, odległy i niewzruszenie pewny, głos – jak
to później określił jeden z hrossów – “bez krwi, głos, w którym zamiast krwi
jest światło”. Słowa nie wzbudzały niepokoju.
– Czego się lękasz, Ransomie z Tulkandry?
– Ciebie, Ojarso, bo nie jesteś taki jak ja, i nie mogę cię zobaczyć.
– To nie są zbyt poważne powody – rzekł głos. – Ty też nie jesteś taki
jak ja, a chociaż mogę cię dostrzec, widzę cię bardzo słabo. Nie myśl
jednak, że jesteśmy całkowicie różni. Obaj jesteśmy stworzeni na
podobieństwo Maleldila. To nie są prawdziwe powody twego lęku.
Ransom milczał.
– Zacząłeś się mnie lękać, zanim postawiłeś stopę na powierzchni
mojego świata. Później przez cały czas uciekałeś przede mną. Moi słudzy
widzieli twój strach, gdy byłeś w swym statku w niebiosach. Widzieli, że ci
dwaj z twojego gatunku traktowali cię źle, chociaż nie rozumieli ich mowy.
Aby wyrwać cię z ich rąk, obudziłem hnakrę. Chciałem zobaczyć, czy
przyjdziesz do mnie dobrowolnie. Ale ty ukryłeś się wśród hrossów, a
chociaż ci powiedziały, że masz do mnie przyjść, nie uczyniłeś tego. Potem
posłałem eldila, aby cię wezwać, ale i wówczas nie posłuchałeś. Ale w
końcu ci dwaj z twojego gatunku zapędzili cię do mnie, lecz krew hnau
została przelana.
– Nie rozumiem, Ojarso. Czy chcesz powiedzieć, że to ty posłałeś po
mnie aż na Tulkandrę?
– Tak. Czy tamci dwaj nie powiedzieli ci tego? I dlaczego miałbyś tu
przybyć, gdybyś nie chciał być posłuszny memu wezwaniu? Moi słudzy nie
rozumieli, co oni mówili do ciebie, gdy wasz statek był w niebie.
– Twoi słudzy… Nie rozumiem… – wyjąkał Ransom.
– Pytaj śmiało – rzekł głos.
– Czy twoi słudzy przebywają również tam, w niebiosach?
– A gdzie jeszcze mogliby przebywać?
– Ale ty, Ojarso, jesteś tu, na Malakandrze, jak ja.
– Ale Malakandra, tak jak wszystkie światy, unosi się w niebie. A ja
nie jestem wcale “tutaj”, tak jak ty, Ransomie z Tulkandry. Stworzenia
takie jak ty muszą spadać z nieba w jakiś świat, lecz dla nas światy są
tylko miejscami w niebie. Ale nie próbuj tego teraz zrozumieć. Wystarczy,
byś wiedział, że ja i moi słudzy nawet w tej chwili jesteśmy w niebie. Moi
słudzy byli wokół ciebie w niebiańskim statku tak samo, jak są tutaj, w
Meldilornie.
– A więc wiedziałeś o naszej podróży, zanim opuściliśmy Tulkandrę?
– Nie. Tulkandra jest światem, którego nie znamy. Tylko ona jest
poza niebem i nie docierają z niej do nas żadne wiadomości.
Ransom milczał, lecz Ojarsa odpowiedział na pytanie, którego on nie
śmiał zadać.
– Nie zawsze tak było. Kiedyś znaliśmy ojarsę twojej handry – był
jaśniejszy i większy ode mnie – i wtedy nie nazywaliśmy jej Tulkandrą. To
najdłuższa ze wszystkich opowieści i zarazem najbardziej smutna. Wasz
ojarsa stał się skrzywiony. Działo się to w czasie, gdy w waszym świecie
nie istniało jeszcze życie. Jeszcze dziś opowiadamy sobie w niebie o owych
Skrzywionych Latach, gdy wasz ojarsa nie był przywiązany do Tulkandry,
lecz był wolny jak my. Chciał zniszczyć inne światy, tak jak to uczynił ze
swoim. Lewą ręką ugodził w wasz księżyc, prawą rzucił zimno na moją
harandrę. Gdyby Maleldil, posługując się moją ręką, nie otworzył
handramitów i gorących źródeł, w moim świecie nie byłoby dzisiaj życia.
Ale nie pozwoliliśmy, aby wasz ojarsa robił to, co zechce. Była wielka
wojna. Zrzuciliśmy go z nieba i związaliśmy powietrzem jego własnego
świata, tak jak chciał Maleldil. Nie wiemy nic więcej o jego planecie: jest
milcząca. Sądzimy, że Maleldil nie oddał jej w całkowite władanie
Skrzywionemu. Opowiadają, że Maleldil uczynił dziwne i straszne rzeczy,
walcząc ze Skrzywionym na Tulkandrze. Ale o tym wiemy mniej od ciebie i
oczekujemy, że nam o tym opowiesz.
Upłynęło nieco czasu, zanim Ransom przemówił, a Ojarsa uszanował
jego milczenie.
– Po wysłuchaniu twoich słów, Ojarso, mogę ci tylko powiedzieć, że
nasz świat jest bardzo skrzywiony. Ci dwaj, którzy mnie tu przywieźli, nie
wiedzieli o tobie nic. Zrozumieli tylko, że sorny chciały mnie dostać w
swoje ręce. Myślę, że uważali cię za coś w rodzaju fałszywego eldila. W
dzikich częściach naszego świata są takie fałszywe eldile; ludzie zabijają
przed nimi innych ludzi, myśląc, że eldil pije ludzką krew. Ci dwaj sądzili,
że jestem potrzebny sornom właśnie do tego albo do jakichś innych,
równie skrzywionych celów. Przywieźli mnie tu siłą, bez mojej woli. Bardzo
się bałem. Ci, którzy układają opowieści w naszym świecie, przyzwyczaili
nas do myśli, że jeśli gdzieś poza nim jest życie, to musi być bardzo
skrzywione.

Przypominają się następujące słowa z nag Hamadii:

[2. Ślepota stwórcy: p.86,27-87,11]
Ich najwyższy jest ślepy. [Z powodu swej] mocy, swej niewiedzy i swej wyniosłości
powiedział w swej (30) [mocy] tak: „Ja jestem bogiem i nie ma nikogo [poza mną]”2. I gdy to powiedział, zgrzeszył wobec [Pełni]. A ta wypowiedź doszła aż do (87,1) Niezniszczalności. I oto wyszedł z Niezniszczalności głos mówiący: „Ty błądzisz, Samaelu,- a to znaczy „bóg ślepych”. Bo jego myśli były ślepe. Wyrzucił z siebie (5) swą moc, to znaczy swoje bluźnierstwo, to właśnie, które wypowiedział3. I postępował za nim4 aż do chaosu i otchłani, swej matki, przez Pistis Sophia. To ona ustanowiła każde ze swoich dzieci według jego mocy

https://nnka.wordpress.com/2014/07/29/archonci2-hipostaza-wyodrebnienie-bytow/

Opublikowano ., planety i komety, UFO cywilizacje pozaziemskie | 6 komentarzy

Bliskie spotkania III stopnia-Close encounters of the III kind- przesłanie z gwiazd i szukanie odpowiedzi.

Ten film zawsze na mnie robi wrażenie, ilekroć jest emitowany w telewizji. Roy Neary elektryk został „wybrańcem” do podróży statkiem kosmicznym przedstawicieli obcej cywilizacji , jednak zanim to się stało, próbował uzyskać odpowiedź na to co się dzieje w jego głowie, dlaczego „widzi” tajemniczy obraz jakiejś góry. Co to ma oznaczać? W swoim widzeniu nie jest sam, w określonym czasie wszyscy ci, co zostali „naświetleni” przez UFO, jednocześnie otrzymali telepatyczny przekaz zawierający tajemniczy obraz jakiejś góry. Otrzymali również polecenie telepatyczne, aby tam dotrzeć. Ta góra która została wybrana na miejsce oficjalnego spotkania z przedstawicielami obcej cywilizacji istnieje w rzeczywistości-to góra niedźwiedzia w stanie Wyoming.
góra_niedźwiedzia
Przedstawiciele obcej cywilizacji dodatkowo przekazali kod muzyczny pozwalający się rozpoznać się i przywitać za pomocą dźwięków. Było to zaledwie pięć dźwięków GAFFdC

W filmie „Bliskie spotkania III stopnia” pokazał się na moment dr Allen Hynek czołowy Ufolog, jeden z autorów projektu Blue Book.
Allen_Hynek
Obcy w filmie Spieberga zostali przedstawieni jako przyjaciele, jako ci, którym można zaufać. W jednej z końcowych scen ze statku obcych schodzą na Ziemię wszyscy zaginieni piloci w roku 1945 i nie tylko. Ciekawe jest tez to, że wrócili mając tyle samo lat w chwili kiedy zaginęli.Prawdopodobnie lecieli z prędkością podświetlną, co potwierdza hipotezę Einsteina o innym upływie czasu w obiekcie poruszającym się z tą prędkością.
Cały film można zobaczyć tutaj:

http://www.cda.pl/video/139964ab/Bliskie-spotkania-trzeciego-stopnia-1977-lektor-pl

Opublikowano ., Człowiek, UFO cywilizacje pozaziemskie | 24 komentarzy

Islamiści obrócili w gruzy mające trzy tysiące lat posągi, bezcenne dziedzictwo światowej kultury

Mające trzy tysiące lat bezcenne rzeźby demolowane młotami i wiertarkami? Tak z światowym dziedzictwem rozprawiają się dżihadyści z Państwa Islamskiego, nazywając je „idolami”.
niszczenie_babilonu
Dyrektor generalna UNESCO Irina Bokova wezwała w czwartek do zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconego ochronie zabytków historycznych w Iraku. Była to reakcja na zniszczenie przez Państwo Islamskie (IS) starożytnych posągów w Mosulu.

Bokova oświadczyła, że jest „głęboko wstrząśnięta” umieszczonym w internecie filmem, na którym widać jak mężczyźni, przedstawieni jako bojownicy IS, młotami rozbijają kamienne posągi w muzeum w Mosulu, mieście na północy Iraku.

Według Bokovej, zniszczenie posągów stanowi pogwałcenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa wzywającej do ochrony zabytków kultury w rejonie działań wojennych w Iraku i Syrii.

Osoba podająca się za przedstawiciela IS oświadczyła, że posągi są „idolami, które trzeba zniszczyć”. Islam zabrania sporządzania wizerunków postaci ludzkich.

Rzecznik ONZ Stephane Dujaric określił zniszczenia dokonane w muzeum w Mosulu jako „karygodne i kryminalne”. Dodał, że niszczona jest w ten sposób pamięć o przeszłości ludzkości.

Niektóre z tych posągów przetrwały tysiące lat, a teraz w ciągu kilku minut padły pod ciosami dżihadystów. – Jestem zszokowany, to katastrofa. Po ich zniszczeniu nie możemy już być dumni z cywilizacji Mosulu – powiedział Amir al-Jumaili, profesor archeologii z Mosulu, przebywający na emigracji w Jordanii.

Pod kontrolą dżihadystów znajduje się 2 tys. spośród wszystkich 12 tys. irackich zabytków o bezcennej wartości. Oprócz informacji o zdemolowanych posągach, krąży też informacja o spaleniu biblioteki w Mosulu, która miała w swoich archiwach 8 tys. starożytnych manuskryptów.
źródło:

http://swiat.newsweek.pl/dzihadysci-zniszczyli-starozytne-posagi-w-iraku,artykuly,357943,1.html

Opublikowano ., Człowiek, Matrix, OSTRZEŻENIE | 146 komentarzy

Z milczącej planety-dyskusja sorna i Ransona o Ojarsie i eldilach.

Trylogia międzyplanetarna była napisana wcześniej przez C.S Lewisa wcześniej, aniżeli Opowieści z Narni.Trylogia składa się z trzech tytułów „Z milczącej planety” „Prelandra” „Ta ohydna siła”. W pierwszej części trylogii bardzo ciekawą dyskusję przed spotkaniem z naczelnym duchem nieznanej planety Malakandry( Ojarsą) przeprowadził Ranson wysłannik z Ziemi i jeden z sornów- mieszkaniec Malakandry.
Lot na Malakandrę trwał 28 dni- do przelotu został wykorzystany …wiatr słoneczny. Malakandra to nasz Mars.Książka jest naprawdę niesamowita.Na Malakandzre marsie zyły trzy rodzaje inteligentnych ( rozumnych stworzeń) – istniały w sposób pokojowy i nie prowadzili między sobą wiecznych wojen w odróżnieniu od ludzi.

Przez chwilę Ransom poczuł coś uspokajającego w fakcie, że sorny
są pasterzami. Potem przypomniał sobie, że u Homera cyklopy trudniły się
tym samym zajęciem.
– Chyba widziałem jednego z was przy tej pracy – rzekł. – Ale hrossa…
czy one pozwalają wam na wchodzenie do swych lasów?
– A dlaczego miałyby nie pozwalać?
– Czy wy nad nimi panujecie?
– Ojarsa nad nimi panuje.
– A kto panuje nad wami?
– Ojarsa.
– Ale wy wiecie więcej od hrossów?
– Hrossy nie wiedzą nic. Znają się tylko na poezji, rybach i
sprawianiu, by coś wyrastało z ziemi.
– A Ojarsa… czy on jest sornem?
– Nie, nie, Mały. Powiedziałem ci, że on rządzi wszystkimi nau – tak
wymawiał hnau – i w ogóle wszystkim na Malakandrze.
– Nie rozumiem tego Ojarsy – rzekł Ransom. – Powiedz mi o nim
więcej.
– Ojarsa nie umiera. I nie rozmnaża się. On jest tym jednym ze
swojego rodzaju, który został dany Malakandrze, żeby nią rządzić, kiedy
Malakandra została stworzona. Jego ciało nie jest takie jak nasze albo jak
twoje. Trudno je zobaczyć i światło przez nie przechodzi.
– Jak eldil?
– Tak, on jest największym z eldilów, które kiedykolwiek nawiedziły
handrę.
– Czym są eldile?
– Czy chcesz powiedzieć, Mały, że w twoim świecie nie ma eldilów?
– Nie słyszałem o żadnych. Ale czym są eldile i dlaczego nie mogę ich
zobaczyć? Czy nie mają ciał?
– Oczywiście mają ciała. Jest wiele ciał, których nie możesz zobaczyć.
Oko każdego zwierzęcia widzi jedne rzeczy, a drugich nie. Czy na
Tulkandrze nie wiedzą nic o różnych rodzajach ciał?
Ransom próbował przekazać sornowi jakieś pojęcie o ziemskiej
terminologii ciał stałych, płynnych i gazowych. Augray słuchał z dużą
uwagą.
– To nie tak – powiedział w końcu. – Ciało to ruch. Jeżeli porusza się z
jedną szybkością, czujesz zapach, jeśli z inną, słyszysz dźwięk, jeżeli z
inną, widzisz coś, jeżeli z jeszcze inną, ani go nie widzisz, ani nie słyszysz,
ani nie czujesz nosem, ani w ogóle nie zauważasz w inny sposób. Ale
pamiętaj, Mały, że te dwa końce się spotykają.
– Co masz na myśli?
– Jeśli ruch jest szybki, wtedy ten, kto się porusza, jest prawie
jednocześnie w dwu miejscach.
– To prawda.
– Ale jeśli ruch jest jeszcze szybszy (trudno to wyjaśnić, bo nie znasz
wielu słów), jeśli będzie coraz szybszy i szybszy, to w końcu ta rzecz
będzie we wszystkich miejscach na raz.
– Myślę, że rozumiem.
– A więc to taka właśnie rzecz jest na samym szczycie wszystkich
ciał: tak szybka, że już się nie porusza, tak cielesna, że przestaje już być
ciałem. Ale nie mówmy o tym, Mały. Zacznijmy od tego, gdzie jesteśmy.
Najszybszą rzeczą, jaką rozpoznają nasze zmysły, jest światło. Naprawdę
nie widzimy samego światła, tylko wolniejsze rzeczy przez nie oświetlone.
Dla nas światło jest na krawędzi: to ostatnie, co jeszcze widzimy, potem
rzeczy są już za szybkie. Ciało eldila jest ruchem tak szybkim jak światło,
można powiedzieć, że jego ciało jest zrobione ze światła. Ale nie z tego,
które jest światłem dla eldila. Jego “światło” to ruch jeszcze szybszy, dla
nas zupełnie niewidzialny, a to, co my nazywamy światłem, jest dla niego
czymś takim, jak dla nas woda: rzeczą widzialną, której można dotknąć, w
której można się kąpać. Dla niego nasze światło może być nawet ciemną
rzeczą, kiedy nie oświetla jej rzecz szybsza. A to, co my nazywamy
rzeczami, ciało i ziemia, wydaje mu się bardziej przejrzyste i trudniejsze do
zobaczenia niż nasze światło, bardziej jak chmury, prawie nic. Dla nas eldil
jest przejrzystym, półrealnym ciałem i dlatego może przechodzić przez
ściany i skały; tymczasem eldil przechodzi przez nie, bo to on jest czymś
stałym i twardym, a one są jak chmury. A to, co jest dla niego prawdziwym
światłem napełniającym niebo, tak że może zanurzyć się w promieniach
słońca, aby się odświeżyć, dla nas jest owym czarnym niczym, jakie widzimy na
niebie w nocy.
Nie są to rzeczy dziwne, Mały, chociaż są poza naszymi zmysłami.
Dziwne jest to, że eldile nigdy nie odwiedzają Tulkandry.
– Tego nie jestem pewien – rzekł Ransom. Przyszło mu na myśl, że
powtarzające się w ludzkiej tradycji podania o jasnych, nieuchwytnych
istotach pojawiających się czasem na Ziemi – elfach, dewach i im
podobnych – mogły mieć ostatecznie inne wyjaśnienie niż to, które
proponowali antropologowie. Dotychczasowe pojęcia o wszechświecie
musiałyby wówczas ulec całkowitej zmianie, ale po przeżyciach na
pokładzie kosmicznego statku był już przygotowany do takiej operacji.
– Dlaczego Ojarsa mnie wezwał? – zapytał.
– Ojarsa mi tego nie powiedział – odrzekł sorn. – Ale na pewno chce
widzieć każdego przybysza z innej handry.
– W moim świecie nie ma Ojarsy – powiedział Ran-som.
– To jeszcze jeden dowód na to, że przybyłeś z Tulkandry, milczącej
planety.

Opublikowano . | 1 komentarz

Steven Frayne- Dynamo, czyli cuda nie tylko w Biblii

Steven Frane-Dynamo to niezwykły człowiek .Twierdzi, że jego idolem w zakresie magii jest inny niezwykły iluzjonista -David Copperfield.Rodzi się zasadnicze pytanie- czy to iluzja, ewentualnie jakieś sztuczki, czy raczej opanowanie ( buddystyczne) ducha i ciała?
Bardzo ciekawy wywiad ze Stevenen Fraynem zamieścił we wrześniu 2013 roku Newsweek.

Do przejścia po Tamizie przygotowywałem się kilka lat – mówi Steven Frayne, znany pod pseudonimem Dynamo, okrzyknięty najbardziej ekscytującym iluzjonistą nowego pokolenia.

NEWSWEEK: Zadziwił pan świat sztuczkami takimi jak zamiana śniegu w diamenty czy chodzenie po wodach Tamizy na oczach tysięcy londyńczyków. Z którego wyczynu jest pan najdumniejszy?
DYNAMO: Najdłużej, bo przez kilka lat, przygotowywałem się do chodzenia po wodzie. Ale jeszcze więcej wysiłku wymagało ode mnie przełamanie lęku wysokości i chodzenie po pionowej ścianie wieżowca w Los Angeles.

NEWSWEEK: Skąd bierze pan pomysły na kolejne sztuczki?
DYNAMO: Rodzą się w mojej głowie lub podsuwają mi je znajomi. Ale najczęściej inspirację czerpię z filmów. Kiedy jakieś efekty specjalne robią na mnie naprawdę duże wrażenie, od razu mam ochotę odtworzyć taki numer na żywo.

Dynamo
Steven Frayne aka Dynamo i Samuel L. Jackson (fot. Gavin Evans)

NEWSWEEK: A jaka była pana pierwsza sztuczka?
DYNAMO: Nauczył mnie jej dziadek, gdy dowiedział się, jak dręczą mnie koledzy w szkole. Zawsze byłem nikczemnego wzrostu i wrzucali mnie do śmietników, rzek itp. Do czasu, bo zbaranieli, gdy zobaczyli, że umiem stać się tak ciężkim, by nawet najstarsi chłopcy nie byli w stanie mnie podnieść.

Czytaj też: Prowokacja Faktu. Wróżka rzuca klątwę za 600 zł!

NEWSWEEK: Czy dziś też znajomość magii ratuje panu skórę?
DYNAMO: Czasem bajeruję w ten sposób dziewczyny [śmiech]. Ale zdarzyło mi się, że przesadziłem i jedna zemdlała.

Dynamo o jednej ze swoich sztuczek: – Poprosiłem, by pomyślała o którymś ze swoich znajomych i sprawiłem, że w tej samej chwili ta osoba zadzwoniła na jej telefon komórkowy. Nie zdążyła odebrać, bo z wrażenia straciła przytomność.

NEWSWEEK: A co pan takiego zrobił?
DYNAMO: Poprosiłem, by pomyślała o którymś ze swoich znajomych i sprawiłem, że w tej samej chwili ta osoba zadzwoniła na jej telefon komórkowy. Nie zdążyła odebrać, bo z wrażenia straciła przytomność.

NEWSWEEK: Magikiem trzeba się urodzić, czy to tylko kwestia pomysłowości i ćwiczeń?
DYNAMO: Piłkarzy jest wielu, ale tylko jeden Pele i tylko jeden Beckham. Każdy może nauczyć się paru sztuczek, ale nie każdego stać na prawdziwe czary.

NEWSWEEK: A który z iluzjonistów zrobił największe wrażenie na panu?
DYNAMO: David Copperfield. Sprzedał na swoje występy więcej biletów niż jakikolwiek artysta w historii, choćby Madonna czy Michael Jackson. Jego występ w Vegas oglądałem siedząc w pierwszym rzędzie i nawet ja byłem pod wrażeniem, gdy przepiłował się na moich oczach na pół bez żadnych zasłon czy mebli – po jednej stronie piły tkwiły nogi, a po drugiej reszta ciała!

Czytaj też: Wszystko o… czarownicach!

NEWSWEEK: Chciałby pan z nim wystąpić w duecie?
DYNAMO: Jedyna osoba, z którą mógłbym wystąpić na scenie, to mój dziadek.

Steven Frayne aka Dynamo (fot. Gavin Evans)
Steven Frayne aka Dynamo (fot. Gavin Evans)

NEWSWEEK: Czy wyciąganie królików z kapelusza nie trąci dziś myszką? Popularniejsze stają się chyba wyczyny na poły kaskaderskie.
DYNAMO: Ale przecież nawet Houdini, czyli najsłynniejszy magik wszech czasów, słynął z numerów takich jak wyswabadzanie się z kajdan, łańcuchów czy skrzyń wypełnionych wodą. To, co się zmienia, to raczej fakt, że niegdyś występy magików były raczej kameralne, a dzięki telewizji każdy mogą obejrzeć miliony widzów.

Dynamo o sztuczkach, które wymagały od niego największych wyrzeczeń: – Najdłużej, bo przez kilka lat, przygotowywałem się do chodzenia po wodzie. Ale jeszcze więcej wysiłku wymagało ode mnie przełamanie lęku wysokości i chodzenie po pionowej ścianie wieżowca w Los Angeles.

NEWSWEEK: Nie tylko w telewizji, ale i w kinie. Kiedy ogląda pan filmy o kolegach z branży, takie jak „Iluzjonista”, „Prestiż”, czy obecna na ekranach od dwóch miesięcy „Iluzja”, śmieje się pan z naiwności przedstawionych tam sztuczek?
DYNAMO: Ależ skąd! Wszystkie wymienione filmy ogląda się świetnie, a ten ostatni traktuje magię całkiem serio. W końcu zarówno autor scenariusza, jak i odtwórca roli głównej, czyli Jesse Eisenberg, wzorowali się na mojej skromnej osobie…

NEWSWEEK: Skąd wziął się pseudonim Dynamo?
DYNAMO: W 2001 roku podczas spotkania ku czci Houdiniego występowałem jako obiecujący magik nowego pokolenia i w trakcie pokazu część widowni zaczęła krzyczeć: „Tek chłopak to prawdziwe dynamo!”. I ten pseudonim do mnie przylgnął.

źródło :

http://swiat.newsweek.pl/steven-frayne-dynamo-magia-iluzjonisci-newsweek-pl,artykuly,270014,1.html

Opublikowano ., Człowiek, Świadomość | 12 komentarzy

Syberyjskie masy powietrza nad Ameryką Północną zamroziły wodospad Niagara-czy jest to efekt globalnego ocieplenia klimatu?

W Polsce panuje prawie już wiosna pomimo tego, że nasz kraj leży na szerokości geograficznej północnej 49-54,5 stopnia.Przyleciały już pierwsze ptaki z ciepłych krajów.Diametralnie inna sytuacja panuje na kontynencie północnoamerykańskim – panuje tam najsroższa zima od wielu lat.Zamarzł nawet wodospad Niagara znajdujący sie na granicy USA i Kanady. Czy to efekt globalnego ocieplenia?

Niagara to jeden z najsławniejszych wodospadów na świecie. Znajduje się on na granicy USA i Kanady. Tegoroczna zima jest tak mroźna, że doszło do prawie całkowitego zamarznięcia popularnego wodospadu.

Gdy większość Amerykanów uwierzyła w to, że zimniej już nie będzie nad kontynent amerykański nadeszły mroźne fronty pogodowe z Syberii i totalnie zamroziły wschodnie wybrzeże USA. W Waszyngtonie było -15C i jest to dla tego miasta najzimniejszy luty od 1896 roku.

W miastach na atlantyckim wybrzeżu Ameryki Północnej jest pod koniec lutego zimniej nawet o 5 do 10 stopni w stosunku do średniej. To właśnie dlatego Niagara została skuta lodem aż do tego stopnia. Skalę zjawiska pozwala ocenić film wykonany za pomocą drona, który przelatywał nad wodospadem. Biorąc pod uwagę ilość lodu eksperci szacują, że Niagara nie pozbędzie się go przynajmniej do maja bieżącego roku.

źródło:

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/syberyjskie-masy-powietrza-nad-ameryka-polnocna-zamrozily-wodospad-niagara

Opublikowano ., Istota Ludzka, Obserwacje Ziemi | 28 komentarzy

20 stycznia 2015 zmarł Edgar Froese, założyciel grupy muzycznej Tangerine Dream

20 stycznia 2015 zmarł Edgar Froese

To już definitywny koniec grupy muzycznej o tajemniczej nazwie Tangerine Dream( mandarynkowe marzenie). Edgar Froese był założycielem tej grupy muzycznej, która chyba jako pierwsza zaczęła grać ten dziwny rodzaj muzyki – muzykę elektroniczną. Do czołowych muzyków Tangerine Dream mozna zaliczyć również Petera Baumana i Klausa Schultza, którzy obok Edgara Froese tez wydali swoje solowe płyty. Zespól grał tzw. muzykę kosmiczną, która była używana jako podkład muzyczny do wielu filmów naukowych, głównie o tematyce kosmicznej.

Tangerine Dream – niemiecki zespół rockowy grający muzykę elektroniczną, założony w 1967 roku przez Edgara Froese. W ciągu swego istnienia zespół wielokrotnie zmieniał skład, z wyjątkiem samego Froese, który pozostał członkiem zespołu aż do swojej śmierci w styczniu 2015 roku. We wczesnym okresie członkiem Tangerine Dream był perkusista i kompozytor Klaus Schulze, ale najtrwalsza była formacja z połowy lat 70. – klawiszowe trio w składzie: Froese, Christopher Franke, Peter Baumann. Z początkiem lat 80. Baumanna zastąpił Johannes Schmoelling; także ten skład utrzymał się dość długo i był bardzo twórczy.
Albumy Tangerine Dream z wczesnego „okresu różowego” (ang. „Pink Years”) miały kluczowe znaczenie dla rozwoju tzw. Krautrocka. Albumy z „okresu virginowskiego” (ang. „Virgin Years”) i późniejsze dały podwaliny dla gatunku new age.
Obok licznych nagrań studyjnych i koncertowych, zespół stworzył oprawę muzyczną dla blisko trzydziestu filmów, w tym Sorcerer („Cena strachu”), Thief („Złodziej”), The Keep („Twierdza”), Risky Business („Ryzykowny interes”), Firestarter („Podpalaczka”), Legend („Legenda”), Miracle Mile („Cudowna mila”). Wielu późniejszych fanów poznało Tangerine Dream właśnie dzięki tym filmom.
Więcej:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Tangerine_Dream

Najsłynniejsze płyty Tangerine Dream to Stratosfera, Phaedra ,Rubycon i Ricochet i niektóre solowe płyty Edgara Froese, Petera Baumanna i Klausa Schultze

Opublikowano ., Istota Ludzka, Kosmos | 2 komentarzy