Odkrywanie PRAWDY 2 – Obrzezany System 12-stkowy, Zmanipulowany Zodiak, Równik Galaktyczny, Apokalipsa, Adam i Ewa, Kalendarz Słowiański, Transformacja – czyli przekręt wszechczasów!

Odkrywanie PRAWDY 2 – Obrzezany System 12-stkowy, Zmanipulowany Zodiak, Równik Galaktyczny, Apokalipsa, Adam i Ewa, Kalendarz Słowiański, Transformacja – czyli przekręt wszechczasów!

autor: Normin (2016-08-27 21:50)
Kategorie:

SłowianieastronomiaZodiakMitologiahistoriareligiatransformacja

Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Współrzędne_galaktyczne#/media/File:Milky_Way_infrared.jpg

Szanowny czytelniku, wchodzisz tu wyłącznie na własną odpowiedzialność. Całe życie byłeś karmiony kłamstwami i łykałeś je gładko, może więc czas zmierzyć się z Prawdą? Że jest ona bolesna – cóż, taka specyfika matrixa. Możesz przed nią uciekać i się chować, ale ona i tak kiedyś cię dopadnie i powali. Więc po cóż i jak długo chcesz uciekać, gdy czasu coraz mniej? A może chcesz obudzić się z „ręką w nocniku”? – Czyli gdy będzie już za późno! Więc decyduj, póki masz wybór i wiedz, że od tego zależą losy twoje, twych najbliższych i nas wszystkich! A gdyby ci przyszło do głowy chrzanić o jakichś wydumanych „obrażonych uczuciach”, to lepiej zamilcz! – Bo jeśli przez wszystkie wcielenia dałeś się ochoczo „dymać” naszym okupantom bez najmniejszego protestu to znaczy, że nie masz bladego pojęcia, o uczuciach, honorze itd.! Artykuł jest kontynuacją „Programowanie Umysłow-1…: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/programowanie-umyslow-1-czyli-co-ta-wojna.

Matrix jest iluzją, ale jakże realną (stuknij głową w ścianę a przekonasz się jak bardzo). W matrixie wszystko może być kłamstwem, oszustwem, półprawdą, albo całkowitą odwrotnością prawdy (jak lustrzane odbicie). A skoro może, … to z reguły tym właśnie jest! Jeśli doba liczy 12 godzin, rok liczy 12 miesięcy, i na dodatek „było” 12 pustynnych dzikich koczowniczych plemion, jak również 12 apostołów, ale przecież i 12 bogów olimpu… itd., – no to skądś się ta zboczona12-stka wzięła! No przecież, każdy „geniusz” skojarzy,… że jest 12 gwiazdozbiorów!!! I co? I temat nie do ugryzienia! A więc koniec dociekań??? …Nie, Nie, Nie!!! – To początek! Bo to wszystko g…wno prawda! Jeśli pfejsbukowe gnidy nic nie mówią to już kłamią, jeśli coś mówią i piszą to znaczy, że jest całkiem inaczej niż one twierdzą! A więc dlaczego Nam Słowianom perfidnie wgrano zboczony system 12-stkowy? Dlaczego zwyrodniała dzicz wciska nam ich zmanipulowaną oszukańczą i obrzezaną 12-stkę??? Inaczej mówiąc, co ścierwa zakryły, czyli schowały pod 12-stką??? I nikt by NA TO nie wpadł, gdyby cwaniaki nie przegięli!

Całe NIEczyste piśmidło jest zwykłą manipulacją itd… Jeśli są tam prawdy to podchrzanione z innych kultur i przekręcone, są to mówiąc dokładnie – destrukcyjno-manipulacyjne programy. Są to programy MASKUJĄCE, mające zakryć PRAWDĘ, by nikt nigdy jej nie odnalazł. Tak, więc chore opowieści o tępych ichnich plemionach jest tylko oszustwem-podpórką mającą na celu np. uwiarygodnienie ich oszukańczego 12-stkowego systemu itp. głupot! Na dodatek zgniła zachodnia ścierwopedałownia wgrała nam swoją bajkę, że… 13-stka jest pechowa (u nich np. w hotelach nie ma numeru 13)!!! Ha, Ha, Ha!!! – Za bardzo obrzezańcom zależało! Bo dziwnym trafem na wschodzie 13-stka przynosi szczęście. A jeśli by świry wciskające nam swoje brednie, rzeczywiście w nie wierzyły, to by na swych ociekających krwią „szeklach” nie umieszczały naszej szczęśliwej 13. Popatrzcie, więc na banknot 1-go $$ DOLA(dla)RA – trzynaście stopni piramidy, 13 strzał, i liści na gałązce oliwnej, dwa napisy składające się również z 13 liter każdy, gwiazdek nad głową orła również 13. Jako dodatek – przed orłem jest tarcza z 7-oma paskami (jest to bardzo ważne, ale o tym będzie dalej)! Ktoś powie: zabobony – nic podobnego, bo to jest gra o najwyższą stawkę!!! Bo dla zwykłych zboczonych „halunów” nikt normalny nie dokonywałby rzezi całych narodów, całych kontynentów, nie fałszował całej historii itd.!!! A skąd na wschodzie mają szczątki Naszej wiedzy? – od Nas Słowian! Wiedza – Wieda – Wedy, …Słowiańskie Wedy!

A więc jaka jest PRAWDA? Prawda jest taka, że Słowiańska rachuba czasu była zupełnie inna od tej zboczonej-koczowniczej…. Doba miała 30 muhurt (godzin) po 48 minut. God (rok) Ziemski tworzyło 13 miesięcy (trzynastu Braci Miesiąców), licząc wcześniejszą i starszą miarą, trzynasty miesiąc – Świeceń, który chrześcijanie usunęli z kalendarza. Kalendarz z trzynastoma miesiącami ma bardzo starą tradycję. Był on stosowany przez ludy celtycko-germańskie, a w Islandii obowiązywał aż do XIX wieku, a nawet i w Etiopii rok kalendarzowy dzieli się na trzynaście miesięcy. Również u Azteków 13-stka też była wyjątkowa (np. 13 poziomów nieba, 13 cykli po 52 lata) i oczywiście kluczem do kalendarza Majów również jest 13-stka. Leonardo malując „ostatnią wieczerzę” pozostawił jedno puste miejsce w centrum – znak „V”- Victoria? – Zwycięstwo…? – Ale…, ono nastąpi wtedy, gdy osoba „wyautowana” wróci na swoje miejsce. Maria Magdalena (bo o niej tu mowa), żona Izusa, ale też symbol pierwiastka ŻEŃSKIEGO (którego to sługusy deBESTii nie cierpią), jak również najważniejszy, ostatni – 13 element systemu PEŁNEGO, ZAMKNIĘTEGO!!! – A nie zmanipulowanego, przerwanego, obrzezanego systemu 12 – stkowego!

Prawdopodobnie manipulacje zostały wprowadzone już ponad 5000 lat temu w cywilizacji sumeryjskiej. Powstał tam kalendarz instrumentalny gdzie po raz pierwszy natrafiamy na liczbę 12. Babilończycy okupowali Sumeryjczyków więc go przejęli. Kapłani babilońscy przechodząc na system 12:60, doprowadzili ten kalendarz do perfekcji i przez niego zaczęli wpływać na świadomość ludzką. Następnie kalendarz ten zawędrował do Egiptu, zaś Juliusz Cezar zrobił z niego kalendarz juliański. W 1525 r. przyjęli go chrześcijanie i nazwali gregoriańskim. W taki oto sposób system bazujący na liczbie 12 przetrwał do czasów obecnych. Nowy system kalendarzowy spowodował rozłam między świadomością człowieka a biosferą. Wywołał zakłócenie rezonansu z liczbą 13. Tym samym nastąpiło zablokowanie odbioru telepatycznego. Dzięki „13” mieliśmy dostęp do świata zwierząt i roślin. „12” wprowadziła odcięcie człowieka od jego intuicji i głosu wewnętrznego. I tak to w skrócie wygląda, a jeśli ktoś powie – eee tam,… i co z tego? – Cokolwiek by nie kombinować, to zodiak ma i tak 12 znaków, to przecież wie każdy głupi i basta! … Nooo…nie koniecznie głupi – po prostu ograniczony i zaprogramowany! A więc niech każdy uważa, i to bardzo, – bo nic nie dzieje się bez przyczyny! Bo to, że jest 12 gwiazdozbiorów to wielkie oszustwo,… bo jest ich 13!!!

Otóż orbita okołosłoneczna Ziemi wyznacza w przestrzeni płaszczyznę, którą astronomowie nazywają ekliptyką. Ekliptyka ta rzutowana na rozgwieżdżone niebo przecina 13 gwiazdozbiorów – 12 dobrze znanych gwiazdozbiorów zodiakalnych i konstelację Wężownika. Tylko skąd Słowianie i inne starożytne ludy wiedziały, że to jest klucz? Czyżby Leonardo również o tym wiedział – szyfrując swój obraz? Któż to taki, ten WĘŻOWNIK? – A więc poszukajmy w mitologii… Wężownik jest kojarzony z Eskulapem i Asklepiosem, Ten grecki bóg odpowiedzialny był za zdrowie i medycynę, był on pierwszym lekarzem na Ziemi. Jak głosi mit doszedł do takiej wprawy, że posiadł nawet moc wskrzeszania zmarłych. To właśnie stało się dla niego przekleństwem. Hades poskarżył się Zeusowi, że niedługo nikt nie zostanie w Podziemiu. Z tego względu Asklepios nazywany był Zbawicielem, (ale nie tylko dlatego!). Zeus zabił Asklepiosa piorunem, a następnie przemienił w gwiazdozbiór Wężownika! Wąż w mitologii skandynawskiej – otoczył swym cielskiem całą ziemię i połknął własny ogon. Obawiano się z jego strony ciągłego zagrożenia dla ładu i „boskiej harmonii” świata. Był on zajadłym przeciwnikiem boga piorunów ThoRA, którego przeznaczeniem jest zabicie Jormungandra,…

Skandynawska wizja świata wiąże się z zagładą „bogów” czyli ragnarök (oczywiście bogów ciemności). Węże były strażnikami tajemnic i skarbów, życiodajnych źródełek. Spotkać go można było jako strażnika świętych rejonów lub świata podziemnego. Te niebezpieczne istoty czcili jako święte Aztekowie z Ameryki Środkowej, mieszkańcy plemion Afryki Zachodniej, ludy Bliskiego Wschodu, basenu Morza Śródziemnego, Chin, Indii a także Skandynawowie. Quetzalcoatl (wym. kecalkoatl, nah. Quetzalcōātl) – jeden z najważniejszych bogów plemion Mezoameryki; Pierzasty Wąż, uważany był za współtwórcę świata oraz Słońce Wiatru. Urodzony przez boginię-dziewicę Coatlicue, Był opiekunem człowieka, Przybył z krainy na wschodzie. Wśród Mixteków nazywano go Yucano (Jasne Słońce, Jasne Światło) Inne przydomki tego boga to Syn Białej Chmury oraz Gwiazda Zaranna. „Pierzasty wąż” był również bogiem wiedzy, kultury i filozofii dla Tolteków. W poświęconej mu świątyni -piramidzie w Chichen Itza ,wyjątkowa w dni równonocy gra światła i cienia tworzy iluzoryczne przedstawienie z wężem pełznącym po stopniach piramidy. -Ten, który zstępuje z niebios. Ouroborus – wąż, pożerający własny ogon, to z języka koptyjskiego „Król Węży”. Platon opisywał go jako symbol kosmicznego cyklu i ciągłości życia we Wszechświecie – planetarny ruch, który scalony w jedność sprawiał, że stało się wszystko we wszystkim.

W mitologii starożytnego Egiptu przedstawiany jako „demon ciemności” Apop lub Apopis – wąż, wróg bogów, mieszkający w głębinach wszechoceanu (a może tak – kosmosu) prowadzi wieczną wojnę z „bogiem” Słońca – Ra, … wąż odradza się wciąż na nowo, ponieważ jako istota na wpół tylko istniejąca nie podlega śmierci. „Bogowie” – jak wierzyli Egipcjanie – kiedyś umrą, a wąż nie. Wąż jest zarazem Czasem. Wyznawcy uważali, że we wnętrzu Apopisa znajdowała się czarna dziura, więc kiedy kogoś pożerał, tak naprawdę sprawiał, że ta osoba (istota demoniczna) całkowicie przestawała istnieć… (warto jeszcze zapamiętać, bo to istotne, że według Greków Apophis był bratem Heliosa). A dlaczego Apopis, czyli Wężownik tak zawzięcie walczył ze swym wrogiem…, czyli kim naprawdę był Amon Ra? – Bogiem, czy demonem? By to zrozumieć należy cofnąć się do odległych czasów, tym bardziej, że osoby myślące zastanawiają się zapewne – jak to możliwe by egipskie bogi tak oczadziały, by przybierać postaci zwierząt, lub chociaż ich łby, a więc jakieś paskudne szkaradztwa?

No cóż – ze strachu to nawet bogo-demonki robią dziwne rzeczy. A jak się ma nieczyste sumienie, no to lepiej się zakamuflować tak by nikt nie poznał. A ten, którego tak się bali, czyli Tyfon, był tak straszny i odrażający… dla nich – no, bo my już chyba kojarzymy, że Tyfon, czyli Pierzasty Wąż, czyli nasz Wybawca, to dla nas jest ten DOBRY! – A było tak… Tyfon powstał, gdy Gaja pragnęła zemsty na Zeusie i jego bogodemonkowych kompanach za to, jak oni poczynali sobie z jej dziećmi, czyli Nami. …Więc Tyfon załopotał skrzydłami i wzniósł się nad Olimp. Jego widok był tak przerażający, że „bogi” zdjęte grozą w popłochu opuściły swoje pałace i przemieniwszy się w dzikie zwierzęta uciekły do Egiptu. Dzeus jedyny pozostał dumnie na swej stolicy, gotów bronić swego królestwa do końca i niewzruszony, wśród błysków gromu ciskał ogniste pociski… Zerwały się wichry olbrzymie i gnały przed siebie płomienne błyski, aż zażegły ogień na niebie i ziemi. Przestwór cały pałał krwawą łuną, morze kipiało w brzegach, zdało się, że świat spłonie w pożodze niebieskiej. Tak legł pokonany ostatni wielki przeciwnik Dzeusowy. Teraz już nic nie śmiało przeciwstawić się władzy zwycięskiego Kronidy. Dzeus stał się wszechwładnym panem nieba i ziemi. – I tak to kolejny raz legły w gruzach Nasze marzenia o wolności. A ponieważ jego terytorium bardzo ucierpiało po tych zajściach, Zeusek również podążył za swymi kompanami do Egiptu by tam założyć swą nową hodowlę uległych poddanych i oczywiście nową RE_ligię dla nich. A skoro wszystko od nowa no to i imię se nowe musiał wynaleźć, i tak to Zeusek stał się Amon_kiem Ra i przybrał postać baRAna!

Tak, więc Zeus, Amon, Amen, Ammon, Ammon Ra, a wcześniej Re, Amun, Mamun, Mammon itd.- to wszystko jedna „osoba”, którą różnie nazywano w zależności od kultury i czasu. Współcześni mu, znali go pod 72-oma różnymi postaciami, taki sprytny i przebiegły był to astroo-cwaniaczek! – /Jeszcze do tego wrócimy/ …A więc wąż walczący z amenko-demonkowymi cwaniakami to jest ten zły? – Czy raczej dobry? – A teraz odrobina kwiatuszków z innej działki… „Astrologi” twierdzą, że Historia zodiaku sięga VII wieku p.n.e., kiedy to Babilończycy zaczęli grupować (manipulować) poszczególne konstelacje gwiezdne, nadając im określone nazwy. Gwiazdozbiory zodiakalne, bo o nich mowa, to – najkrócej rzecz ujmując – dwanaście konstelacji położonych w pasie tzw. pozornej drogi Słońca, czyli ekliptyki, po której wędrują planety okrążające naszą Dzienną Gwiazdę. Jednak, kiedy w III wieku p.n.e. wiedza astrologiczna zawędrowała do antycznej Grecji, konstrukcja zodiaku została poddana matematycznemu „doprecyzowaniu”. Uzgodniono, że zwierzyniec niebieski jest kosmicznym kołem (360°) podzielonym na dwanaście równych segmentów, a więc znaków, z których każdy liczy po 30° (12 × 30° = 360°). Ten matematyczny twór szybko został zweryfikowany przez greckiego uczonego Hipparcha (II w. p.n.e.), który odkrył tzw. precesję, czyli zjawisko przesuwania się punktu równonocy wiosennej na tle gwiazdozbiorów. Innymi słowy, Hipparch oderwał zodiak od gwiazdozbiorów, udowadniając, że zwierzyniec niebieski to w istocie samodzielny byt matematyczno-astronomiczny, a jego związki z konstelacjami gwiezdnymi są dużo bardziej luźne, niż się to Babilończykom wydawało.

Od tamtego czasu astrologowie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zodiak nie pokrywa się z gwiazdozbiorami, Co więcej, obliczono, że punkt równonocy wiosennej potrzebuje prawie 26 tysięcy lat, aby wykonać pełen obrót względem wszystkich gwiazdozbiorów zodiakalnych.- 25 700 lat (tzw. rok platoński). Z powodu precesji oś ziemi zmienia swoje położenie o 47 stopni co 13000 lat. (dwakroć po 23,5 st.) … Wbrew powszechnemu przekonaniu, gwiazdozbiory mają niewiele wspólnego z horoskopami… Pozycje Słońca i planet w horoskopach wyznaczano względem ekliptyki, a więc znaków zodiaku, a nie względem gwiazdozbiorów…??? – (genialne… prawda?) Dla astrologii kompletnie nieistotny pozostaje fakt, że w 1928 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna zatwierdziła granice wszystkich 88 gwiazdozbiorów, z których wynika, że w pasie ekliptyki znajduje się nie dwanaście gwiazdozbiorów zodiakalnych, lecz trzynaście. Dzieje się tak, dlatego, że pomiędzy gwiazdozbiorami Skorpiona i Strzelca wyodrębniono także gwiazdozbiór Wężownika (Ophiuchus), którego południowy skrawek leży w pasie ekliptyki, a więc na ścieżce dwunastu znaków zodiaku. To jednak nie znaczy, że w związku z tym należy demontować całą ideę zodiaku…>??? Ha, ha, ha, – dobre sobie. No to trzeba być nie lada „geniuszem” by wyprodukować i do upadłego bronić taką teorię, że znaki zodiaku i cały zodiak nie mają nic wspólnego z gwiazdozbiorami (i oczywiście… , że po takich manipulacjach to one nie mają…).

Czyli cały ten astro – pseudonaukowy bełkot wzięty jest z d…py. Czyli jest to wróżenie z fusów – z odchodów dzikich tępych pustynnych koczowniczych plemion, których tak naprawdę nie było!!! Na dodatek „astrologi”, zmanipulowani obrońcy systemu biadolą, że ich „wiedza” astrologiczna i oni sami są tak bardzo ignorowani i niedoceniani przez świat nauki, że ich „kunsztowne” manipulacje są sprowadzane do roli (o zgrozo) zabobonów. Taaaa – rzeczywiście! Kruk krukowi oka nie wykole! Ci, co mają choć odrobinę rozumu niechaj popatrzą co widnieje na sztandarze pewnej mafijnej organizacji o zakamuflowanej nazwie UN(i)A. Otóż symbolem jest 12 „pięknych” obrzezanych gwiazdeczek – dokładnie takich samych, jakie ma nad głową pewna demonica niby trochę dziewica! Tak, tak, znów ten zboczony, zmanipulowany system 12-stkowy! – Koczowniczy okultyzm jednak górą!!! – Prawda? A jaki jest prawdziwy powód tych manipulacji (wspomniałem już wcześniej o pierwiastku żeńskim …)? „Dzieląc zodiak na 12 części, ograniczając odpowiednio jego obszar i kierując tym samym uwagę ludzkości wyłącznie na oddziaływanie męskiej energii (Słońce i reszta planet) oraz blokując jednocześnie żeńską energię kosmiczną (energia płynąca na Ziemię z przestrzeni kosmicznej i z gwiazd) poprzez zignorowanie siły oddziaływania gwiazdozbiorów na istoty i ukrycie 13-tego gwiazdozbioru, Babilończycy chcieli utrzymać ten stan. W ten sposób popchnęli świadomość zbiorową, która ma olbrzymi potencjał energetyczny i potrafi bardzo głęboko i mocno utrwalać określone wzorce w mentalności i psychice pojedynczych ludzi, w określonym kierunku, tak aby stale umacniać stan zaburzenia między siłami Yin i Yang na Ziemi, a tym samym utrzymywać ludzi na niskim poziomie świadomości i ukrywać przed nimi ich prawdziwą duchową tożsamość, która ma boskie korzenie.

Liczba 12 symbolizuje oraz pobudza i wspiera energię męską z jej wszystkimi atrybutami. Eksponowanie energii 12-ki przy jednoczesnym dyskryminowaniu i niszczeniu żeńskiej energii 13-ki utrzymuje człowieka w stanie niewiedzy, niskiej świadomości i bycia wiecznie niespełnionym. Takiego człowieka łatwo jest kontrolować, manipulować nim i dominować nad nim. I właśnie o to chodziło babilońskim kapłanom.”* … Ale to nie wszystko no, bo chyba, co niektórym zaczyna świtać, że ten Wąż Starodawny, czyli WĘŻOWNIK, walczący z bogo-demonkami, Zbawiciel, Koło Czasów, zagrożenie dla ładu i „boskiej” (czyt. matrixowej) „harmonii” świata, Strażnik Tajemnic itd. to chyba nie jest taki zły dla nas, skoro walczy z astralnymi cwaniakami zwącymi się „bogami”, by nas wyzwolić i uwolnić z ich matrixowej pułapki. Skoro w tylu kulturach na całym świecie można odnaleźć pozostałości tych prastarych Prawd, to przy umiejętnym poszukiwaniu powinniśmy natrafić na jakiś ślad w tym, co nam podrzucono, czyli w obrzezanej, zatrutej księdze. – I oczywiście, że można je znaleźć. Wystarczy odrzucić kłamstwa i…. Prawda powali nas na kolana.

A więc odszyfrujmy to, co zostało zaszyfrowane… Apokalipsa św. Jana. Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. … I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia…I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: «Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci.

Normalnie „cudowne” objawienie – dla rozumnych chyba jaśniej by się już nie dało, a więc… Demonica (udająca niewiastę) z wieńcem gwiazd dwunastu (system bestii) przedstawiana często jako depcząca głowę węża. > Ona nie jest w stanie go pokonać, ale póki co, kombinuje i uniemożliwia mu wypełnienie jego misji. Michaś to ten, co przeszedł ze swą ferajną ARcyniołów na ciemną stronę mocy. „Smok, Wąż starodawny został strącony na ziemię” > te parchy są za chude w uszach by strącić z nieba cały gwiazdozbiór. To, dlatego właśnie zodiak został wycięty i oderwany od rzeczywistości, czyli od gwiazdozbiorów by „administratorzy” tego zboczonego systemu mogli sobie usuwać to, co jest dla nich największym zagrożeniem, czyli PRAWDĘ. A więc Wąż nadal jest na swym miejscu, lecz został usunięty z wirtualnej, zmanipulowanej, ichniej demonicznej „gry” zwanej zodiakiem, a przez to i przede wszystkim z umysłów i świadomości naiwnych baranków, czyli poddanych matrixowej deBESTii! Oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka > i to nie jednego, tylko milionów i więcej baranków, tępych, otumanionych, którzy z lubością przelewają swą krew by zadowolić i nakarmić swoje demony, swych zarządców. Władza pomazańca > a czym pomazanego? Pomazanego, unurzanego w waszej krwi – to jest właśnie ten rachunek do zapłaty za zboczoną „biesiadę”, za to żeście uprawiali rytualny kanibalizm spożywając po kawałku swego zwabiciela po swych okadzonych bluźnicach, naparzając się pięściami „moja wina, moja…” Czyżbyście nie wiedzieli, co czynicie??? – No chyba jednak nie do końca!!! A czy wiecie, co to cyrograf??? Jest to umowa przypieczętowana krwią – te niby „symboliczne” satanistyczne obrzędy zw. komun(i)ą też są honorowane i jak najbardziej mają moc sprawczą! Bo oskarżyciel braci naszych oskarża ich przed Bogiem naszym > wąż się nie bronił, bo nie musiał, bo to nie on kłamał, bo gdyby kłamał, nie było by sprawy, lecz on mówiąc PRAWDĘ z całą stanowczością oskarżał te astralno-kosmiczne menty, za ich kłamstwa, matactwa, manipulacje i oszustwa, za pogromy organizowane na barankach, – no a Prawdy to te gnidy baaardzo nie lubią! A oni zwyciężyli jeszcze dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych aż do śmierci.

No skoro wąż nie kłamał bo jest Strażnikiem Prawdy, to parcho-demony ,zwyciężyły właśnie dzięki swoim kłamstwom i oszustwom – i to jest ich świadectwo, a kto kłamie ten skazuje swą duszę na zatracenie. I właśnie ten, który nie kłamie widząc, co oni robią z taką determinacją ich oskarżał i będzie to robił nadal, aż do skutku, do dnia sądnego! Ale, ale… przecież wzmianki i oszczerstwa o Zacnym Gościu napotykamy w zmanipulowanej bajce zaraz po tym, gdy ukazali się „pierwsi” ludzie… a więc i tutaj wyłuskajmy, i odkryjmy jak to mogło być naprawdę… Gdy „bogi” wzięły Adama na „badania kontrolne”, – czyli skanowanie mózgu, wycinanie pamięci, programowanie podświadomości, czipowanie, zakładanie różnorodnych blokad, itd., itp. Ewa spacerowała sobie podziwiając otoczenie, gdy nagle… natknęła się na tajemniczego gościa. Cóż ten gość jej powiedział – i dlaczego było to takie porażające…? Otóż cały system matrixowy jest jednym wielkim kłamstwem – a więc jedno mniej czy sto więcej na nikim nie robi najmniejszego wrażenia. Jedynym sposobem by doprowadzić „bogi” do białej gorączki jest ujawnienie całej paraliżującej PRAWDY! Ale nie takiej małoważnej, lecz takiej najwyższej wagi, najbardziej istotnej, zwalającej z nóg…, czyli PRAWDY o onych zboczeńcach zwących się bogami!!! – A więc jak ta Prawda wygląda?…

Gdy Ewa ochłonęła nieco z emocji, usłyszała tajemniczy, miły, uspokajający głos… – Nie bój się Ewuś, … jam jest tym, który zna PRAWDĘ. Jam jest jej strażnikiem. Strażnik, to nie znaczy broniący do niej dostępu. Jestem tym, który chroni PRAWDĘ od zapomnienia, który ujawni JĄ dla tych, którzy ją utracili, zapomnieli, którym została ona zabrana – wykasowana! Ci mieniący się „bogami” i waszymi „opiekunami” – wcale nie są tymi dobrymi, oni są po stronie ciemności, to są najgorsze menty i degeneraci astralno-kosmiczni. Za pomocą inżynierii genetycznej zmanipulowali wasze pokrowce, czyli ciała fizyczne, do których podstępem was, czyli wasze DUSZE zwabili. Wasze DUSZE, czyli cząsteczki PRAWDZIWEGO ŹRÓDŁA, którymi w istocie jesteście, a z którym to łączność utraciliście na skutek manipulacji astro-cwaniaków. Wycięli wam pamięć, zablokowali możliwość łączności ze ŹRÓDŁEM itd. zapętlili was w cyklu reinkarnacji byście ciągle i w nieskończoność służyli im jako źródło energii, jako baranki pędzone na rzeź. Oni czują się całkowicie bezkarni, całkowicie poza prawem, ale to też jest tylko złudzeniem. To, o czym ci mówię, będą próbowali wymazać z twej pamięci, Każde moje słowo przeinaczą, PRAWDĘ zakryją kłamstwami i tak wszystko sprytnie zmanipulują by nikt nie odkrył, jaką jest ta PRAWDA. Ale ja jestem po to by wam ciągle przypominać – szczególnie pod koniec cyklu… i nie bój się, nigdy nie przestanę, jeśli w tym cyklu się nie uda, to w następnym, lub jeszcze następnym, ale bądź pewna, kiedyś na pewno was wyzwolę. Ewa bardzo zasmucona zapytała, – jeśli będzie tak jak mówisz, skoro oni zrobią nam te wszystkie okropności to, w jaki sposób poznamy, co jest kłamstwem a co PRAWDĄ??? – Ewuś, po tysiącleciach zwodzenia przyjdą takie czasy, że zaczniecie się budzić, te wszystkie kłamstwa i manipulacje staną się jak wezbrane rzeki niszczące tamy waszego zaślepienia i zniewolenia. Część z was uzyska taką wrażliwość, że kłamstwa nie będą z wami już rezonować, będą was odrzucać i powodować obrzydzenie. Natomiast, gdy spotkasz PRAWDĘ… poczujesz przyjemne ciepło w swym sercu a po chwili przyjemne drżenie całego ciała, ogarnie cię radosne wzruszenie, a z oczu popłyną łzy szczęścia – bo zrozumiesz, że to jest twój początek drogi do Wolności, do Twego DOMU…

Drogi czytelniku, a co Ty… czujesz w tej chwili ? / Ewa była tak oszołomiona spotkaniem ze Strażnikiem, że nie zauważyła nadchodzącego Adama. Gdy nieco ochłonęła opowiedziała mu o całym zajściu. Adam pobladł niesamowicie i bardzo długo nic nie mówił… w końcu przez zaciśnięte zęby wycedził – a to $$yny, a w końcu zdecydowanie rzekł – Ewa, pakuj się – spieprzamy z tego gRAJdołowego burdelu i to szybko, póki $$many mają chroniczną umysłową sraczkę po fakcie ujawnienia prawdy…, i tyle „bogi” ich widziały, ot co!!! Jeśli ktoś jednak będzie nadal „ajwajować”, że to „bogi” wygoniły Adama i Ewę za jakąś „karę”, to może to oznaczać chorobę koszerno-mózgowego-obrzezania. Bo astro-cwaniaki mogą być $$ynami i często nimi są, ale nigdy nie są nie logiczni. Oni przez setki tysięcy lat opracowywali swój makabryczny plan, modyfikowali i dopinali go na ostatni guzik, by nikt nie był w stanie im go popsuć. A ucieczka Ewy i Adama była im na rękę, bo ileż można grać, udając słodkiego „opiekuna” i rajową sielankę, łatwiej dymać kogoś na wszystkie możliwe sposoby i wmówić mu, że to za karę …!

Wracając do zodiaku należy zauważyć, że często najważniejsze elementy układanki znajdujemy zakamuflowane w różnych legendach i mitach. Ukryty jest on również w micie o…. Otóż Ozyrys został poćwiartowany na 14 kawałków (albo i więcej, różnie źródła podają…), i rozrzucony po całym Egipcie. Izyda odnalazła wszystkie cząstki, nie odnalazła jednak jego fallusa, połkniętego przez żarłoczną rybę, żyjącą w wodach Nilu. Dorobiła, więc złotą kopię członka, przymocowała do złożonego ciała, by w ten sposób spłodzić z nim i urodzić Horusa. > Łatwo się domyślić i skojarzyć, że fallus jest częścią ciała najbardziej przypominającą węża. A więc nawet w tym micie widzimy jak bardzo cwaniakom zależało, by wyatutować Wężownika (tego, co przynosi życie, odrodzenie) z ichniego zmanipulowanego systemu. Części Ozyrysa, czyli znaki zodiaku rozrzucone po całym niebie a jego fallus, czyli Wężownik wyrzucony poza granice systemu. Przez ostatnie 2 tys. lat byliśmy w erze ryb i to właśnie ryby „zeżarły” węża (w erze ryb dokonano chyba największych manipulacji i oszustw historycznych i religijnych). Ci, co dokonywali tych wszystkich matactw i oszustw mieli w tym przecież jakiś ważny cel. Ale jak to możliwe, że cała ogromna wiedza o tak ważnych dla ludzkości PRAWDACH znana starożytnym (Słowianom, ale i Indianom, Hindusom i wielu innym) została utracona, zapomniana, a co gorsza zaczęła być celowo usuwana, niszczona palona, mordowana, krzyżowana itd.? W miejsce starodawnej WIEDZY ogłupianym barankom zaczęto wgrywać destrukcyjne programy i kłamstwa. Po to właśni e„wyprodukowano” Zatrute Pismo a następnie po jego „obrzezaniu” powstała część druga – nOwa Ściema. No i po tych to zabiegach baranki stały się bezwolnym stadem pędzonym na zatracenie. I to się w głowie nie mieści by te zatrute księgi spowodowały tak ogromne spustoszenie w świadomości całej ludzkości, by cofnęły nas w rozwoju o całe tysiąclecia.

Te odrobiny starych Prawd, które pozostały są nadal skrzętnie ukrywane, a te, których nie da się ukryć traktowane są z pogardą i pobłażaniem jako zabobon i mitomania, a każdy odkrywający, choć odrobinę niewygodnej PRAWDY okrzyknięty jest oszołomem. Natomiast wyznawcy i poplecznicy odjechanych, zboczonych zwidów postrzegani są za zupełnie normalnych! Tak, więc poprzez legendy i symbole oraz szczątki starodawnej wiedzy wyłania się obraz i znaczenie Węża, czyli Wężownika. Ale, o co tak naprawdę chodzi z tym 13 znakiem, dlaczego jest tak ważny, i dlaczego obrzezańcy tak bardzo ukrywają PRAWDĘ o nim…?! Otóż Wężownik, czyli strażnik PRAWDY, Władca Czasu przedstawiany jest na niektórych ilustracjach jako zamknięte koło, jako ten co połyka własny ogon, Na innych dodatkowo to koło jest skręcone czyli przedstawia zamkniętą ósemkę, czyli … – znak nieskończoności. Na jeszcze innych tych ósemek jest więcej – jedna przechodzi w drugą itd. A to symbolicznie oznacza płynne, pełne niczym niezakłócone przejście całego kosmicznego cyklu. Pełen cykl trwa ok. 26 tys. lat… A potem rozpoczyna się następny cykl! I to jest najbardziej ukrywana i tępiona Starodawna Wiedza i PRAWDA!

Wężownik nie jest tym, który jest sprawcą i wykonawcą tego procesu i nie dokonuje rozliczenia (byłby zbyt słaby), bo on jest zaledwie symbolem zodiakalnym tego Prawdziwego Potężnego Węża i Sędziego!!! W zodiaku on jest znacznikiem, jest tym, który nam ciągle przypomina swego Potężnego Protektora, którego nie dostrzegamy, o którego istnieniu nie mieliśmy bladego pojęcia przez długie tysiąclecia. I dlatego został on wykasowany! Ale gdzież on jest, ten Prawdziwy? Skoro jest tak potężny to gdzie się schował, dlaczego go nie widać…? Ha ha ha…- dobre sobie. To tak jak mrówka jadąca na słoniu miałaby opisać jak on wygląda. Bo ten Prawdziwy jest tak potężny, że go nie ogarniamy! Może jakaś podpowiedź? – Ależ ona już była, czy ktoś zauważył? …We wnętrzu Apopisa znajdowała się czarna dziura..- czy już świta? W naszym „pobliżu” jest tylko jeden „Wąż” z czarną dziurą w środku! Jest tak ogromny, że umyka naszej uwadze, – bo to jest… nasza Droga Mleczna. Z pozycji równika galaktycznego nasza Galaktyka jest ogromnym Wężem z Czarną Dziurą w środku, czyli z ogromnym Centralnym Słońcem Galaktycznym, które swym tchnieniem uczyniło wszelkie życie, ale też swym pulsem reguluje wszelki rozwój i postęp, czyli również sprawia, że następuje Wzniesienie i Transformacja (przez zwodzicieli naz. wniebowstąpieniem). W mitach greckich jest to zgrabnie wkomponowane i zakamuflowane, tylko z biegiem czasu przez zapomnienie a szczególnie poprzez manipulacje wkradło się sporo nieścisłości i przeinaczeń.

I tak … Najmłodszym wśród bogów był bóg słońca, światłości i życia Apollo zw. też Jaśniejący, Był on również utożsamiany z Heliosem – bogiem słońca. (Etymologia imienia Apollo prawdopodobnie wywodzi się z języków azjanickich lub z języka hetyckiego, w którym abullu znaczy „brama”).Ale również to właśnie Helios (znacznie starszy) jest znany jako bóg Słońca… A więc co – dwóch bogów Słońca? – A i owszem, ale nie tak jak większości się wydaje! By odkryć prawdę popatrzmy, jaką podpowiedź przysłali starożytni … Kolos Rodyjski, posąg Heliosa – w lewej dłoni ściskał strzałę do przewieszonego przez plecy łuku a w drugiej trzymał lampion lub pochodnię, jego twarz i okalająca głowę korona z siedmioma promieniami były pozłacane. HELIOS w mitologii greckiej bóg i uosobienie Słońca (patrz równ. Sol i Mitra) Stanowił źródło życia i światła. Regulował bieg dni, miesięcy, lat i stuleci jak również całych cykli kosmicznych, wzywano go na świadka, ponieważ przed jego obliczem nic się nie ukryło! Cała ta sytuacja jest bardzo zagmatwana (jak i cała mitologia), bo bogiem słońca jest i Apollo, ale również i Helios…- bo najwięcej zagmatwania wynika z naszej niewiedzy.

Popatrzmy, więc jeszcze raz na posąg Heliosa – on potężny bóg Słońca trzyma w dłoni malutki lampion. Po cóż tak potężnej i jasnej istocie jakiś mały kaganek? …To nie jemu potrzebny jest ten kaganek – to „kaganek” potrzebuje tej „Postaci”. Bo ten kaganek to jest małe Słoneczko, bo to jest… nasze Słoneczko! Takich Słoneczek są miliardy, umieszczonych w potężnych ramionach galaktycznego Kolosa. A w centrum jest ON –HELIOS, najważniejsza postać, ogromne, potężne, CENTRALNE SŁOŃCE GALAKTYKI wokół którego krąży cała Galaktyka. Tak, więc nasze Słoneczko z układem planetarnym leży (jest trzymane) w jednym z potężnych ramion galaktycznych (ramię Oriona) i okrąża z pozostałymi ramionami środek Galaktyki, czyli Centralne Słońce Galaktyczne w ciągu 240 milionów lat, co stanowi tzw. ”rok galaktyczny”. Natomiast Strzelec nie jest tym, co strzela, bo to też tylko zodiakalny znacznik…, on informuje nas, że nastąpi strzał, a strzała, którą trzyma Strzelec wskazuje dokładnie środek Drogi Mlecznej, czyli dokładne miejsce skąd nastąpi ten Złoty Strzał. No i można by wpaść w euforię po tych niesamowitych odkryciach tylko, że – Starożytni o tym wszystkim wiedzieli. Oni wiedzieli znacznie więcej niż można przypuszczać. … Cała kosmologia i niezwykle dokładne kalendarze Majów opierały się o istnienie i położenie HUNAB KU. Majowie wierzyli i wiedzieli, że przyszłość ludzkości ostatecznie zależy od tego, co dzieje się w centrum naszej galaktyki… HUNAB KU, czyli Centralne Słońce naszej Galaktyki dla Majów było symbolem najwyższego Boga i najwyższego Stwórcy – reprezentacją bramy do innych Galaktyk.

HUNAB KU był dla cywilizacji Majów całą świadomością, jaka kiedykolwiek istniała w tej, czyli w naszej galaktyce. Jest również Świadomością, która zorganizowała całą materię z wirującego dysku – po gwiazdy, planety i układy słoneczne. Jest „Matką” bezustannie dającą nowe życie – w postaci rodzących się gwiazd i działa poprzez okresowe potężne eksplozje Energii Świadomości z centrum galaktycznego. HUNAB KU wg. Majów jest stworzycielem naszego Słońca i planety Ziemia. Majowie wiedzieli również, że „Stwórca” – Pierwszy Poruszyciel – zarządza wszystkim, co ma miejsce w naszej galaktyce przez jej Centrum. Uważali także, że czas płynie w jednym kierunku, ale po linii zakrzywionej w okrąg – niczym niekończący, powtarzający się bieg zdarzeń, został on zapoczątkowany przez HUNAB KU i znajduje się pod kontrolą Centrum naszej Galaktyki… W długim kalendarzu majów dzień oznaczony jako „4 AHAU 3 KANKIN (13.0.0.0.0) wypada 21 grudnia 2012 roku i dzień ten wyznacza „El Fin De Los Tiempos” czyli Koniec Długiego Cyklu – dzień, w którym ludzkość doświadczy nowego początku,– życie na Ziemi przejdzie ewolucję a ludzkość wejdzie w Nową Erę Wyższej Świadomości! W dniu tym dojdzie do precyzyjnego ustawienia Słońca w prostej linii z centrum naszej galaktyki – HUNAB KU oraz do powrotu Kukulcan (Quetzalcoatl)… Przesilenie 2012 jest zakończeniem 26 000 letniego Wielkiego Cyklu, który składa się z czterech okresów po 5125 lat. Ale jest też końcem jeszcze dłuższego 104 000 cyklu (4x 26 000 lat)!

I jeszcze kilka wskazóweczek… Nasi Pra, Pra Przodkowie (Słowianie i również Majowie) wiedzieli też, że nasz Układ Słoneczny cyklicznie przechodząc przez płaszczyznę czyli równik galaktyczny, porusza się wahadłowo będąc raz nad nim a raz pod nim. Dokładniej mówiąc nasz U.S. okrążając C.G. wykonuje sinusoidę, czyli co 12,5 tys. lat przekracza równik galaktyczny a więc w ciągu pełnego cyklu (ok.26tys.lat) robi to dwukrotnie – raz w dół i raz w górę. Ale tutaj należy wyjaśnić, że w tak długich cyklach nic nie dzieje się natychmiastowo. Tak, więc Słońce rozpoczęło wchodzenie w równik galaktyczny podczas przesilenia zimowego w 1980 roku i całkowicie go opuści podczas przesilenia zimowego w 2016 roku. Należy również dodać, że sam równik jest pojęciem umownym, bo w rzeczywistości w tym właśnie miejscu znajduje się czarna szczelina i to właśnie ona zwana jest Pierzastym Wężem – foto: > http://www.wiadomosci24.katowice.pl/d/Droga_Mleczna > Ma również ta szczelina swoją grubość, a więc okres całkowitego wyjścia z tej płaszczyzny będzie jeszcze dłuższy niż mogło się to wydawać.

Podobno całe zjawisko trwa 36 lat, (36:2 =18) czyli od 2016+18=2034. Tak, więc w 2034 roku całkowicie opuścimy czarną szczelinę i wkroczymy w strefę ŚWIATŁA. Tym nie mniej przypuszczalnie to 2016 będzie tym decydującym i przełomowym momentem (czyli całkowitym opuszczeniem równika gal.). > Patrz > http://percepcja44.cba.pl/nexus.pdf > str.4 > I z tego to powodu jest coraz wieksze wrzenie wśród sił szatańskich! Dla co niektórych nie jest również tajemnicą, że wszystko we wszechświecie ma polaryzację, czyli + i -. Każda całość zawiera uzupełniające się bieguny (In i Yang), każdy człowiek, planeta, słońce, galaktyka itp. Heh… – teoretycznie biorąc to nie ma nawet czegoś takiego jak zło i dobro, bo to też tylko kwestia polaryzacji (z punktu widzenia wyższych wymiarów), tylko, że… każdy normalny człowiek woli być kochany, niż kopany np. w d…, i to jest ta zasadnicza różnica. Tak, więc wracając do polaryzacji nietrudno chyba zrozumieć, że skoro jest Światło i Ciemność, Dobro i Zło, to gdzieś musi znajdować się Granica tego podziału. Tą granicą jest właśnie Pierzasty Wąż, czyli Strażnik Czasu i Prawdy. To On jest Zbawicielem i tym, co wskrzesza życie i oczyszcza całą Ziemię z wszelkiego plugastwa.

Krótko mówiąc – chodzi o to, że nasza Galaktyka również posiada polaryzację i podzielona jest między siły Światła i Ciemności właśnie wzdłuż równika Galaktycznego. – ot co!!! I to jest tak straszną i tak bardzo ukrywaną tajemnicą przez wszystkich popaprańców służących swym demonom! > W Słowiańskich wedach jest to ujęte w ten sposób… > patrz SWARGA >>> 2(66) Podobnie jak Niebieski Iriju, co dzieli pół Swargi Niebieskiej wielkie zmiany przyniesie potok czasu… / Tak stworzony został Wyraju Ogród (rajski ogród), który zajmuje pół Swargi Niebiańskiej… >[ Swarga – znaczy Galaktyka. >Nietrudno się domyślić, że Słowiańska Swastika zw. Szczęśliwką, jest właśnie symbolem Galaktyki. Lewo i prawoskrętna – w zależności od miejsca rzutowania, od dołu – czy z góry. Swastika była dana nam byśmy nie zapomnieli o swym pochodzeniu i by przypominała nam gdzie mieszka Prawda i nasi Wybawcy.] >>> Również >>>… Bóg Wij, ale i Żmij (równ. Nyja, ale przedstawiany też jako smok) – Bóg – Strażnik granicy dzielącej Jasne i Ciemne części Świata…Żmij to sędzia i strażnik przysiąg surowo karzący za krzywoprzysięstwo, jest Bogiem oddającym władzę Bogom niebiańskim. Żmij jest królem węży oraz stróżem sprawiedliwości, karzącym przestępców. Walczył on ze złymi smokami, będąc w ten sposób reprezentantem sił czystych. Obrońca swojego rodu i plemienia. Żmij Ognisty jest synonimem Ognistej Rzeki-[czarna szczelina w podczerwieni jest ognistą]. Czego nie cierpi zło? – Dobra, miłości, piękna, i wszystkiego, co pozytywne. Ono nie spocznie póki tego nie zniszczy i nie zamieni w kupę łajna. Po za tym zło potrzebuje pożywienia – i upatrzyło sobie nas byśmy je dokarmiali swoją energią. Z chwilą, gdy ziemia ma przekroczyć wraz z nami równik Gal. czyli opuścić ich strefę wpływów cwaniaki tracą możliwość kontroli i wykorzystywania nas, a więc dojenia i dupczenia swego stada baranków. I stąd właśnie taki kwik i ajwajowanie wieprzy przy korytach i na stołkach, a jeszcze gorszy wśród posrańców astralnych, bo gdy nas utracą to zdechną z głodu! A więc by nas nie utracić organizują nam tzw. koniec świata, czyli mega rozróbę zakończoną światowym kataklizmem.

Depopulacja nie jest bajką i dokonywana była wiele razy. Stary Indianin z plemienia Toba wspomina, że katastrofa zostaje zesłana na nas przez „bogów” celowo, bo gdy Ziemia jest pełna ludzi to, aby świat „ocalał” liczba ludności musi się zmniejszyć. I to jest właśnie zadaniem „zarządców” by przed „żniwami” pogłowie baranków było jak najliczniejsze! Majowie lakonicznie „podali” 4x 26 tys. lat. A jak mieli podać – cała wiedza została zniszczona przez zwyrodniałych krzyżowych siepaczy, dobrze, że ostała się ta odrobina. Osoby „wtajemniczone” ze światka Ezo też o tym wiedzą, że już co najmniej trzykrotnie wzniesienie zostało wstrzymane, a teraz próbują uczynić to po raz czwarty i ostatni (niektóre źródła podają piąty)… – A co, jeśli PRAWDA jest znacznie bardziej porażająca, niż komukolwiek się wydawało??!!… – Bo jeśli ktoś uważa, że to co napisałem jest straszne to myli się i to bardzo.- „Straszne” to dopiero się zacznie, jeśli uda się odnaleźć brakujące elementy układanki i to wszystko połączyć w spójną całość! Bo wiedząc już to wszystko, chciałem zrozumieć jak to możliwe by cwaniaki potrafili powstrzymać nieuchronny kosmiczny cykl, gdy cały nasz U.S. zgodnie z kosmicznym programem przechodzi przez równik Gal. – Niech ktoś pokaże mi tak olbrzymią energię i punkt zaczepienia by taki proces powstrzymać!

>>> Ale to jeszcze nie koniec >>> C.d.n. >>> Normin * Cytat pochodzi z >>> https://monamornak.wordpress.com/2013/12/05/63-wezownik-13-gwiazdozbior-30-11-17-12sfera-niebieska-gwiazdozbiory-a-znaki-zodiaku-12-12-data-gregorianska-zodiakalnameska-i-13-13-2013-alegoryczna-data-zenska-czyli-dzi/
źródło:
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/odkrywanie-prawdy-2-obrzezany-system-12-stkowy-zmanipulowany-zodiak-rownik-galaktyczny#comment-309594

Opublikowano Matrix, planety i komety, Transformacja 2012 | 43 komentarzy

Planeta skalista odkryta w ekostrefie wokół Proxima Centauri!

Planeta skalista odkryta w ekostrefie wokół Proxima Centauri!
Radosław Kosarzycki dnia 24/08/2016
Wizja artystyczna przedstawiająca powierzchnię planety Proxima b krążącej wokół czerwonego karła Proxima Centauri, najbliższej gwiazdy poza Układem Słonecznym. Podwójny układ gwiazd Alfa Centauri AB także widoczny jest na niebie w górnej, prawej części kadru. Proxima b jest nieznacznie masywniejsza od Ziemi i krąży w ekostrefie wokół swojej gwiazdy macierzystej, czyli w miejscu, w którym możliwe jest występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni planety.
proximab_wizja
Wizja artystyczna przedstawiająca powierzchnię planety Proxima b krążącej wokół czerwonego karła Proxima Centauri, najbliższej gwiazdy poza Układem Słonecznym. Podwójny układ gwiazd Alfa Centauri AB także widoczny jest na niebie w górnej, prawej części kadru. Proxima b jest nieznacznie masywniejsza od Ziemi i krąży w ekostrefie wokół swojej gwiazdy macierzystej, czyli w miejscu, w którym możliwe jest występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni planety.

Astronomowie korzystający z teleskopów należących do Europejskiego Obserwatorium Południowego jak i innych instrumentów na całym świecie odkryli wyraźne dowody na istnienie planety krążącej wokół najbliższej nam gwiazdy – Proxima Centauri. Od dawna poszukiwana planeta, oznaczona teraz jako Proxima b okrąża chłodnego, czerwonego karła w 11,2 dni i charakteryzuje się temperaturą pozwalającą na istnienie wody w stanie ciekłym na powierzchni. Owa skalista planeta jest nieznacznie masywniejsza od Ziemi i jednocześnie jest najbliższą nam planetą pozasłoneczną – co więcej, może to być najbliższe siedlisko życia poza Układem Słonecznym. Artykuł opisujący to rewolucyjne odkrycie zostanie opublikowany jutro, 25 sierpnia, na łamach periodyku Nature.
Położenie Proxima Centauri naniesione na południowe niebo nad 3.6-metrowym teleskopem ESO w Obserwatorium La Silla w Chile.
proximalok1
proximalok2
Zaledwie cztery lata świetlne od Układu Słonecznego znajduje się czerwony karzeł nazywany przez astronomów Proxima Centauri. Nazwa nawiązuje do faktu, że jest to najbliższa nam gwiazda poza Słońcem. wa chłodna gwiazda znajdująca się w gwiazdozbiorze Centaura świeci zdecydowanie za słabo, abyśmy mogli ją dostrzec gołym okiem i na dodatek znajduje się w pobliżu dużo jaśniejszej pary gwiazd znanej jako Alfa Centauri AB.

Przez pierwszą połowę 2016 roku Proxima Centauri była regularnie obserwowana za pomocą spektrografu HARPS zainstalowanego na 3,6-metrowym teleskopie ESO w Obserwatorium La Silla w Chile. Oprócz tego gwiazda była jednocześnie monitorowana za pomocą innych teleskopów na całym świecie. Cała kampania obserwacyjna była częścią projektu Pale Red Dot, w ramach którego zespół astronomów kierowany przez Guillema Anglada-Escude z Queen Mary University w Londynie poszukiwał niewielkiego wahania gwiazdy, które byłoby spowodowane grawitacyjnym przyciąganiem ze strony krążącej wokół niej planety.

Ze względu na fakt, że poszukiwanie tej planety wzbudzało powszechne zainteresowanie, postępy kampanii były relacjonowane od połowy stycznia do kwietnia tego roku na internetowej stronie projektu Pale Red Dot (a w języku polskim na portalu Puls Kosmosu). Oprócz postępów w obserwacjach na stronie pojawiały się liczne artykuły popularno-naukowe autorstwa specjalistów z całego świata.
Proxima Centauri w Gwiazdozbiorze Centaura

Guillem Anglada-Escude tłumacząc motywację stojącą za realizacją tego projektu powiedział: „Pierwsze informacje wskazujące na możliwość istnienia planety w pobliżu tej gwiazdy pojawiły się w 2013 roku, jednak dane nie były jednoznaczne. Od tego czasu ciężko pracowaliśmy, aby uruchomić projekt obserwacyjny z pomocą ESO i innych instytucji. Nasza kampania Pale Red Dot planowana była już od dwóch lat.”
Wizja artystyczna powierzchni planety krążącej wokół Proxima Centauri

Dane z projektu Pale Red Dot w połączeniu ze wcześniejszymi obserwacjami przeprowadzonymi w obserwatoriach ESO i innych, pozwoliły na uzyskanie wyraźnego sygnału wskazującego na naprawdę niesamowite odkrycie. Czasami Proxima Centauri zbliża się do Ziemi z prędkością 5 kilometrów na godzinę – czyli z prędkością idącego człowieka – a czasami oddala się od nas dokładnie z tą samą prędkością. Ten regularny schemat zmian prędkości radialnej powtarza się co 11,2 dni. Dokładna analiza powstałego wskutek tych zmian prędkości przesunięcia dopplerowskigo wskazuje na obecność planety o masie min. 1,3 masy Ziemi, krążącej w odległości ok. 7 milionów kilometrów od Proxima Centauri – to zaledwie 5% odległości między Słońcem a Ziemią.
Porównanie rozmiarów kątowych Słońca widzianego z Ziemi i Proxima Centauri widzianej z powierzchni Proxima b

Guillem Anglada-Escude komentując ekscytujące prace w ramach projektu powiedział: „Sprawdzałem stałość tego sygnału praktycznie codziennie przez 60 nocy kampanii Pale Red Dot. Pierwsze 10 dni było obiecujące, pierwsze 20 było zgodne z oczekiwaniami, a po 30. dniu sygnał był niezaprzeczalny – zaczęliśmy pisać artykuł naukowy!”
Rozgwieżdżone niebo i Droga Mleczna widziana z południowej półkuli Ziemi.

Rozgwieżdżone niebo i Droga Mleczna widziana z południowej półkuli Ziemi.

Czerwone karły takie jak Proxima Centauri to aktywne gwiazdy i zmienność ich jasności może imitować obecność planety. Aby wykluczyć tę możliwość zespół monitorował także zmienną jasność gwiazdy z pomocą teleskopu ASH2 w San Pedro de Atacama Celestial Explorations Observatory w Chile oraz za pomocą sieci teleskopów Las Cumbres Observatory. Dane o prędkości radialnej zebrane podczas rozbłysków gwiazdy zostały wyłączone z końcowej analizy.

Mimo, że Proxima b krąży znacznie bliżej swojej gwiazdy niż Merkury wokół Słońca, to należy zauważyć, że sama gwiazda jest znacznie mniejsza od Słońca. Dlatego też Proxima b znajduje się w ekostrefie wokół swojej gwiazdy, a temperatury, które mogą panować na jej powierzchni pozwoliłyby na obecność wody w stanie ciekłym na powierzchni. Pomimo tak przyjaznej temperatury na Proxima b, duży wpływ na warunki panujące na powierzchni planety może mieć promieniowanie ultrafioletowe i rentgenowskie emitowane przez gwiazdę podczas rozbłysków – o wiele intensywniejsze niż promieniowanie docierające ze Słońca na Ziemię.
Konferencja prasowa, która odbyła się dzisiaj o godzinie 13:00 w siedzibie ESO w Garching pod Monachium.

Dwa osobne artykuły naukowe omawiają klimat Proxima b i warunki panujące na jej powierzchni. Wnioski płynące z lektury wskazują wyraźnie, że nie można wykluczyć istnienia wody w stanie ciekłym na jej powierzchni. Co więcej woda może być obecna tylko w najbardziej oświetlonych obszarach planety – w przypadku planety w rotacji synchronicznej lub w pasie tropikalnym – w przypadku rotacji w rezonansie 3:2. Rotacja planety, silne promieniowanie ze strony gwiazdy oraz historia formowania się tej planety sprawiają, że klimat na niej panujący może znacznie się różnić od tego panującego na Ziemi.



Odkrycie stanowi dopiero wstęp do rozległych obserwacji prowadzonych za pomocą aktualnie dostępnych instrumentów, jak i następnej generacji potężnych teleskopów takich jak np. E-ELT. Proxima b będzie stanowiła główny cel naukowców poszukujących śladów życia we Wszechświecie. Układ Alfa Centauri jest także głównym celem pierwszej próby wysłania sondy do innej gwiazdy w ramach projektu StarShot.

Guillem Anglada-Escude podsumowuje: „Odkryto już wiele egzoplanet, i jeszcze wiele czeka na odkrycie, jednak poszukiwanie najbliższego Ziemi analoga naszej planety, i to poszukiwanie uwieńczone sukcesem, było dla nas wszystkich życiowym sukcesem. Historie wielu ludzi wplecione są w to odkrycie. Uzyskane przez nas wyniki są naszym dla nich hołdem. Teraz czas rozpocząć poszukiwanie życia na Proxima b…”
źródło:

Planeta skalista odkryta w ekostrefie wokół Proxima Centauri!

Opublikowano ., Człowiek, Kosmos, planety i komety, UFO cywilizacje pozaziemskie | 41 komentarzy

Berlin zachęca obywateli do robienia zapasów

Rząd Niemiec będzie po raz pierwszy od końca zimnej wojny zachęcał obywateli do robienia zapasów żywności i wody pitnej pozwalających przetrwać przez 10 dni w przypadku poważnego kryzysu – podał „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” („FAS”).

zapasy_Berlin
Propozycję obejmującą też stworzenie niezawodnego systemu alarmowego, przygotowanie służby zdrowia na wypadek kryzysu oraz budowę systemu wspierania Bundeswehry przez instytucje cywilne przygotowało ministerstwo spraw wewnętrznych. Projekt przewiduje m. in. ograniczenia w ruchu publicznym na wypadek konieczności przemieszczania większych sił wojskowych. Rząd ma uchwalić program w najbliższą środę.

Autorzy propozycji zastrzegają, że atak na terytorium Niemiec, który wymagałby obrony kraju siłami konwencjonalnymi, jest mało prawdopodobny. Pomimo tego Niemcy muszą być przygotowane na zagrażający istnieniu kraju rozwój wypadków, którego nie można wykluczyć.

Redakcja podkreśla, że jest to pierwsza tego rodzaju strategia od zakończenia zimnej wojny na przełomie lat 80. i 90.

„FAS” jest niedzielnym wydaniem dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

źródło:
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/berlin-zacheca-obywateli-do-robienia-zapasow/9yb4rj

Opublikowano ., Obserwacje Ziemi, OSTRZEŻENIE | 11 komentarzy

Jak Annuaki rządzą Ziemią

Moim zdaniem jest to szokujący film o naszej prehistorii zgodny z tym co mówi zarówno Dawid I’ke Dawid Wilckock i mówił Max Spiers Ma .Są to channelingi z 7-letnim Davidem chłopcem z planety Inua.Co ciekawe, w świetle tego co mówił ostatnio Max Spiers wygląda na to, że chłopiec może mówić prawdę.Swojego czasu zamieściłem na MŻ film z Gry Atlantis1 (symulację) potwierdzający sterowanie statkami powietrznymi za pomocą myśli i odpowiednich osobistych kryształów.

Opublikowano ., Człowiek, Esperymenty, Matrix, Starożytność, UFO cywilizacje pozaziemskie | 14 komentarzy

Odkryto dowód na istnienie życia po śmierci

Jak wiadomo śmierć jest nieuniknionym końcem życia i czeka to każdego z nas. Trudno się zatem dziwić, że ludzie od zawsze zastanawiali się czy czeka ich potem coś więcej. Okazuje się, że brytyjscy uczeni posiadają dowody wskazujące na to, że jakaś forma życia po śmierci jednak istnieje.

fale_mozgowe_po_smierci

Eksperci z University of Southampton od kilku lat prowadzą badania w zakresie śmierci klinicznej. Uważa się, że po ustaniu akcji serca mózg pozostaje aktywny jeszcze przez 30 sekund i potem wyłącza się wraz z naszą świadomością. Jednak badania brytyjskich specjalistów wskazują na coś innego. Ich zdaniem ludzie doświadczają świadomości nawet w czasie trzech minut od zatrzymania serca. Naukowcy twierdzą tak po przebadaniu 2060 pacjentów z USA, Austrii i Wielkiej Brytanii, którzy w przeszłości doświadczyli zatrzymania akcji sera, ale zostali uratowani.

Z tych analiz wynika, że 40 procent z nich było w stanie odczuwać jakąś formę świadomości po tym gdy zostali uznani za znajdujących się w stanie śmierci klinicznej. Jednak tylko 2 procent z ankietowanych obstawało przy tym, że odczuwali uczucie przebywania poza ciałem. Dla ekspertów intrygujące było ustalenie, że świadomość w jakiejś formie pozostaje aktywna nawet kilka minut po ustaniu akcji serca. Do tej pory uważano to za niemożliwe. Oznacza to, że może istnieć jakiś wyższy poziom, na którym nasza świadomość istnieje nawet po śmierci.

Oczywiście badanie to nie przesądza jak do tego dochodzi, ale sugeruje, że proces taki następuje. Może odbywa się to wtedy w jakiś sposób na poziomie kwantowym i może trafia się wtedy gdzieś, gdzie czas nie istnieje? Na te pytania nie umiemy jeszcze odpowiedzieć, ale niewątpliwie zbliżamy się do tego momentu.

źródło:
http://innemedium.pl/wiadomosc/naukowcy-twierdza-ze-maja-dowody-na-istnienie-zycia-po-smierci

Opublikowano Dusza, Istota Ludzka, Psychologia głębi, Świadomość | 9 komentarzy

Jak Wielki jest Wszechświat? Czy istnieją inne Wszechświaty?

Być może na tytułowe pytanie odpowiedź zawarta jest w tym filmie.No cóż trudno będzie obronić tezę że tylko Ziemia jest zamieszkana przez „istoty rozumne”. To tak jakby starać się udowodnić tezę że Bóg stworzył Ziemię dla jako osobliwy dodatek do całego Wszechświata- to nie ma żadnego sensu!!!

Opublikowano Istota Ludzka, Kosmos, planety i komety, UFO cywilizacje pozaziemskie | 148 komentarzy

Czas nie płynie w równym tempie w całym wszechświecie- jak grawitacja spowalnia czas

Dla atomu znajdujący się bliżej źródła grawitacji, jakim jest np. nasza planeta, czas płynie wolniej niż dla tego samego atomu, znajdującego się dalej od niego – uważają fizycy teoretyczni z Uniwersytetu Wiedeńskiego. Wiedzą również, jak sprawdzić to w praktyce.
grawitacja_i_czas
Grawitacja to siła powszechnie oddziałująca w przyrodzie – podlega jej wszystko, co widzimy. Fizykom jak dotąd nie udało się jednak zaobserwować, ani nawet dobrze opisać teoretycznie, jej oddziaływania w skali mikro, czyli na atomy i jeszcze mniejsze cząstki. Grawitacja między tymi leciutkimi obiektami jest niezwykle słaba, w porównaniu z innymi oddziaływaniami.

W większości eksperymentów fizycy w ogóle nie muszą uwzględniać jej w obliczeniach, by jednak trafnie przewidywać zachowanie elektronów, protonów, neutronów i innych znanych cząstek, z których składa się materia, mierząc i wyliczając inne oddziaływania między nimi – elektromagnetyczne, słabe i silne. Nauka o maleńkich cząstkach – mechanika kwantowa – jest bardzo dobrze dopracowana i umożliwia działanie komputerów, telefonów komórkowych i wielu innych codziennych udogodnień.

Na drugim biegunie są kosmiczne odległości i kosmiczne masy – gwiazdy, planety, czarne dziury. Tam grawitacja niepodzielnie rządzi. Żadne inne oddziaływanie nie jest w tej skali tak znaczące. Grawitacja jest tak potężna, że zgodnie z ogólną teorią względności Einsteina może nawet wpływać na bieg czasu. Szybciej płynie on w oddaleniu od masywnego (czyli wytwarzającego pole grawitacyjne) obiektu, niż w jego pobliżu.

Opisując to zjawisko fizycy używają „paradoksu bliźniąt”. Mówi on, że gdyby jeden z bliźniaków zamieszkał wysoko nad powierzchnią Ziemi, starzałby się szybciej niż jego identyczny brat, pozostający na dole. Wiele obserwacji potwierdza trafność ogólnej teorii względności i można z niej korzystać np. przy badaniach astronomicznych.

Obie teorie są powszechnie uznawane za poprawne. Dlatego naukowcy od kilku dekad próbują połączyć je w jedną. Na razie bezskutecznie. Część fizyków jest przekonana, że nie da się tego zrobić, dopóki nie przeprowadzimy doświadczeń na obiektach tak małych, że będą podlegać prawom kwantowym, a jednocześnie tak masywnych, że będą powodować znaczące efekty grawitacyjne przewidziane przez ogólną teorię względności.
Grupa doktorantów z Uniwersytetu Wiedeńskiego, kierowana przez prof. Caslava Bruknera, jest przekonana, że znalazła sposób, by sprawdzić oddziaływanie grawitacji na atomy. Propozycję eksperymentu opisali w artykule, opublikowanym w czasopiśmie „Nature Communications”. Według nich, można sprawdzić czy czas dla atomu znajdującego się dalej od powierzchni Ziemi biegnie inaczej niż dla tego samego atomu, będącego bliżej. Byłby to eksperyment analogiczny do „paradoksu bliźniąt”. Przy czym, ponieważ w grę wchodzi tylko jeden obiekt, nazywają go paradoksem kwantowego jedynaka.

Jak wyjaśnia Magdalena Zych, pierwsza autorka publikacji, absolwentka Międzywydziałowych Studiów Matematyczno Przyrodniczych Uniwersytetu Łódzkiego, aby przeprowadzić takie doświadczenie, nie potrzeba wiele – wystarczy urządzenie do pomiaru interferencji i atom, znajdujący się jednocześnie w dwóch miejscach. Z jednym i z drugim, według Zych, nie powinno być już wkrótce problemu. Odpowiednie urządzenie pomiarowe może być w niedalekiej przyszłości zbudowane.

– Aby zaobserwować zaproponowany przez nas efekt, potrzebowalibyśmy interferometru kilkumetrowej długości, w którym cząstka podróżowałaby przez około sekundę – podkreśla Magdalena Zych.- Tak duży interferometr nie był do tej pory jeszcze użyty, więc potrzeba będzie być może nawet kilku lat, zanim odpowiedni sprzęt zostanie zbudowany. Z drugiej strony chcę podkreślić, że nasz artykuł pokazuje zupełnie nowy sposób wykorzystania interferometru do testowania efektów ogólnej teorii względności w połączeniu z kwantowymi. Stąd fakt, że wymagany przez nas układ nie był jeszcze zrealizowany, jest zupełnie naturalny – tłumaczy badaczka.

Z atomem będącym w dwóch miejscach równocześnie sprawa powinna być jeszcze prostsza.

– Chcemy wykorzystać znaną z mechaniki kwantowej sytuację, w której kwantowy obiekt nie ma tak dla nas oczywistej własności, jak określone położenie w przestrzeni. Fizycy nazywają stan takiego obiektu superpozycją. W eksperymentach z cząstkami w superpozycji obserwuje się zjawiska typowe dla fal, takie jak interferencja. Jednakże, gdy zmierzymy położenie cząstki, a nawet, gdy pomiar taki jest tylko w ogóle możliwy, interferencja i wszelkie falowe zjawiska znikają. Innymi słowy: nie jest możliwe, by jednocześnie znać położenie cząstki i obserwować zjawisko interferencji. To przykład fundamentalnej w mechanice kwantowej zasady komplementarności” – tłumaczy doktorantka.

W eksperymencie miałby zostać wykorzystany atom, będący w superpozycji – jednocześnie bliżej i dalej od Ziemi – i który periodycznie oscyluje w czasie między dwoma stanami energetycznymi. Właśnie stan energetyczny atomu byłby w tym doświadczeniu „zegarem”.

Zgodnie z ogólną teorią względności, znajdujący się bliżej powierzchni (czyli podlegający silniejszej grawitacji) atom będzie wolniej ewoluował w czasie, a znajdujący się dalej od Ziemi – szybciej. Tempo oscylacji między stanami energetycznymi atomu będzie więc tempem ruchu wskazówek „zegara”, a zatem stan energetyczny będzie niósł informację o położeniu atomu. A wtedy, zgodnie z mechaniką kwantową, superpozycja zniknie, a wraz z nią interferencja. Fakt niezaobserwowania interferencji będzie dowodem na to, że grawitacja opisana teorią Einsteina działa w zauważalny sposób na pojedyncze atomy.
Proponując kolegom eksperymentatorom nowe doświadczenie, fizycy teoretycy działają we własnym interesie.

– Fizycy zdają sobie sprawę, że zupełnie nowa teoria jest potrzebna do zunifikowania mechaniki kwantowej i ogólnej teorii względności w ramach jednej spójnej teorii opisującej świat. Trudność pojawia się jednak już na poziomie czysto teoretycznym. Metody kwantowania innych oddziaływań zupełnie nie stosują się do oddziaływania grawitacyjnego. Pojawia się więc wiele matematycznych teorii kwantowej grawitacji, ale do tej pory żadna z nich nie jest do końca satysfakcjonująca – tłumaczy Zych.

– Wiemy, że nowa fizyka musi się pojawić, ale jak może wyglądać – jedynie eksperyment jest w stanie dać teoretykom wskazówki – dodaje.
Dopóki doświadczenie nie zostanie przeprowadzone, nic nie jest przesądzone.
Jak wyjaśnia Zych, autorzy artykułu przewidują co prawda konkretny wynik eksperymentu (zgodny zarówno z mechaniką kwantową, jak i ogólną teorią względności), ale potwierdzenie można uzyskać dopiero w praktyce. Nie wykluczają więc, że stanie się coś nieprzewidzianego.

– Utrata widoczności interferencji może być całkowita lub częściowa – jest tym większa, im bardziej różnią się od siebie stany wskazówki „zegara”, który podróżował wyżej nad Ziemią względem stanu wskazówki „zegara”, który podróżował niżej. Jeśli zmierzona widoczność interferencji byłaby zawsze mniejsza niż przewidziana, byłoby to spójne z pewnymi nowymi teoriami, które przewidują, iż czas powinien być skwantowany, tak jak inne cechy cząstki – np. położenie czy energia. Oznacza to, że musielibyśmy zmienić nasze rozumienie czasu w mechanice kwantowej, która obecnie traktuje czas jedynie jako parametr, a nie jako cechę kwantową – wyjaśnia Zych.

Jeszcze większy kłopot będą mieli naukowcy, jeśli aparatura pokaże większą widoczność interferencji, niż przewidywana. Oznaczałoby to, że w realnym świecie zjawiska opisywane przez ogólną teorię względności nie mają wpływu na zjawiska, o których mówi mechanika kwantowa. Nie oznaczałoby to, że któraś z tych teorii jest fałszywa, ale pokazałoby, że obie są niepełne, czyli że opisują one dwa różne wycinki rzeczywistości, i że nie da się ich połączyć bez znaczących modyfikacji. Wtedy fizykom będzie potrzebne zupełnie nowe – szersze spojrzenie. (PAP)
źródło

http://odkrywcy.pl/kat,111408,title,Czas-nie-plynie-w-rownym-tempie-w-calym-wszechswiecie,wid,13951660,wiadomosc.html

Opublikowano ., Człowiek, Kosmos, Matrix, Świadomość | 101 komentarzy