Zmień siebie a zmienisz swoją rzeczywistość

Jest fragment książki Lyssy Royal „Milleniu”.Myślę że wart zapoznać się z nim gdyż zawiera on podstawową prawdę – Cały wszechświat de facto znajduje się w Tobie i to Ty kreujesz i stwarzasz rzeczywistość, która Ciebie otacza.Co ważne w tym stwarzaniu rzeczywistości , pamiętaj abyś nie ulegał podszeptom Ego co jest praktycznie równoznaczne ze stosowaniem Czarnej Magii.Masz sobie wyobrażać w tym stwarzaniu stany emocjonalne, a nie konkretne sytuacje z obecnością jakiś konkretnych osób.Może się po prostu zdarzyć, że Twoje Ego wkracza w granice innego Ego , które nie życzy sobie,  abyś ingerował w jego przestrzeń duchowo-emocjonalną, albo nie zdaje sobie sprawy z tej Twojej ingerencji.

 „W swej pierwotnej, naturalnej postaci, przed zanurzeniem się w świecie doświadczenia fizykalnego, istniałeś jako niefizykalne pole świadomości. W tamtym stanie nie musiałeś się martwić tym, jak wytwarzać swoją rzeczywistość, gdyż wszystko, co pomyślałeś, od razu stawało się rzeczywistością. W swej naturalnej, niefizykalnej postaci nie doświadczasz takiego opóźnienia czasowego jak tu na Ziemi. Stwarzanie dokonuje się natychmiast. Taki sam mechanizm stwórczy działa również w stanie fizykalnym, ale złudzenie czasu i przestrzeni sprawia, że występuje opóźnienie. Tworzenie własnej rzeczywistości Tworzenie swojej rzeczywistości to w gruncie rzeczy proces jednoetapowy. Można go po prostu określić jako stań się tym. Bądź ideą, którą chcesz powołać do istnienia, w dowolny możliwy sposób. Wystarcza tak naprawdę tylko ten jeden etap do stworzenia nowej rzeczywistości. Ale gwoli jasności i obrazowości podzielimy ten proces na sześć etapów składowych, abyś mógł dokładniej zapoznać się z każdym jego aspektem. Pomyśl o tym, co chciałbyś stworzyć w swoim życiu. Lecz nie skupiaj się na rzeczach czy osobach (samochodzie, domu czy partnerze). Kiedy pojawiają się w twoim życiu, stanowią w istocie przedłużenie stanów bycia. Zatem, wybierz jakiś stan bycia. Taki stan wewnętrzny, objawiony w obrębie fizykalności, przyniesie ci upragnioną przez ego rzecz. Na przykład, ruchliwość może zaowocować samochodem albo pozytywnymi cechami charakteru. Jeśli postanowisz okazywać więcej miłości, możesz, oprócz innych korzystnych doświadczeń, zyskać też partnera. Nie sposób tak naprawdę powołać do istnienia czegoś bez uprzedniego wytworzenia stanu bycia, w jakim to może zaistnieć. O rzeczywistym wyniku zawsze przesądzają emocje kierujące chęcią stworzenia danej sytuacji. Może to obrócić się przeciwko tobie, jeśli nie jesteś świadomy powodującego tobą ukrytego uczucia. Jeśli, dajmy na to, pragniesz związku z drugą osobą, gdyż w głębi duszy lękasz się być sam, wówczas ciągle będziesz wytwarzał stan samotności. Emocja będąca główną sprężyną twego działania (w tym przypadku lęk przed samotnością) w gruncie rzeczy jeszcze bardziej zasila energią rzeczywistość, w której jesteś sam. Uczucia mają większą moc od słów. Co więcej, nie możesz stworzenia pożądanej rzeczywistości uzależniać od drugiej osoby. Nie można, na przykład, urzeczywistniać sytuacji, w której ta a nie żadna inna osoba ma być twoim partnerem, bez jednoczesnego narażania na szwank własnej uczciwości. W takim przypadku bowiem twoje pragnienie nie jest czyste. Stwarzanie rzeczywistości (stanu bycia, a nie rzeczy) należy wyłącznie do ciebie. Jeśli twoje pragnienie może zostać zaspokojone tylko przez działania podjęte przez drugą osobę, wówczas folgujesz swojemu ego.”

Opublikowano ., Dusza, Ezoteryka, Istota Ludzka, Rozwój duchowy | 51 komentarzy

Tajemnicza wizyta prezydenta Baracka Obamy na Antarktydzie , tajemnicze spotkanie papieża Franciszka z patriarchą moskiewskim Cyrylem po 962 latach

Opublikowano ., Aktualności, OSTRZEŻENIE, Prehistoria, Transformacja 2016-2017, UFO cywilizacje pozaziemskie | 13 komentarzy

Trzy przełomowe okresy w dziejach Ludzkości w ciągu ostatnich 550 lat 1470-1534 , 1713-1777, 1956-2020

Tak się trochę dziwnie składa, że w czasie trzech przełomowych wymienionych przeze mnie okresów miały miejsce następujące bardzo ważne wydarzenia. W latach 1506-1570 miało miejsce odkrywanie i zdobywanie Ameryki , co było równoznaczne z poszerzeniem wiedzy i Świadomości o otaczającym świecie. Rozpoczął się okres podróży i odkrywania nowych zapomnianych lądów. W roku 1517 nastąpił podział w kościele zapoczątkowany wywieszeniem 95 tez w listopadzie 1517 tez na drzwiach kościoła w Norymberdze przez Marcina Lutra.W latach tych zostały też namalowane freski przez michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej   W latach 1713-1777 miały miejsce pierwsze zastosowania  elektryczności, odkrycie Urana,  uzyskanie niepodległości przez USA a w roku 1717 w czerwcu została założona pierwsza loża masońska  w Londynie  Lata 1956-2020 to już współczesne czasy – początek tzw. Ery Kosmicznej zapoczątkowanej wystrzeleniem pierwszego sputnika w 1957 roku .Od tej daty następuje powoli wzrost tzw. świadomości kosmicznej .

Formuła Drake’a o liczbie inteligentnych istot we Wszechświecie została sformułowana w latach 60-tych ubiegłego stulecia- wg niej tych cywilizacji jest ok 5000 w 100 000 000 000 galaktyk. Pierwsze planety poza układem słonecznym zostały odkryte w 1988 roku a w roku 2017 podano liczbę ok 4000 planet.W roku 1961 miało też miejsce wzięcie Betty i Barneya Hillów. W tych trzech wymienionych wcześniej przełomowych okresach planeta Wenus wykonywała tzw. pętlę nad gwiazdozbiorem Oriona oraz Pluton tranzytował  fazy Zodiaku od Panny do Wodnika przez ok 64 lata – 8 okresów 8 letnich cykli Wenus Cykl Wenusowo-ziemski wynosi 8 dokładnie 2919 dni albo 2920 dni ( 5 okresów Wenus i 8 lat słonecznych). W ciągu tych ośmiu lat planeta Wenus zakreśla tzw pentagram.Ostatni 8-letni cykl Wenus rozpoczął się od przejścia Wenus przed tarczą Słońca ,co miało miejsce 06.06.2012.Ten cykl się kończy 03.06.2020. Poszczególne „rogowe” daty pentagramu Wenus to 11.01.2014, 15.08.2015, 25.03.2017, 26.10.2018 .Każda z tych dat odpowiada kolejnemu kątowi pentagramu-pierwsza 72 stopni , druga 144 stopni , trzecia 216 stopni, a czwarta 288 stopni.Można zauważyć, że data 25.03.2017 jest bardzo bliska 20.03.2017 i jest to kąt 216 stopni.

 

 

Opublikowano ., Aktualności, Obserwacje Ziemi, Transformacja 2012, Transformacja 2016-2017, UFO cywilizacje pozaziemskie | 18 komentarzy

Hybrydy i ich tworzenie

Lyssa Royal i Keith Priest „Przybysze z wewnętrznych Światów” -Rozdział 5 Hybrydy i ich tworzenie…

Trudno powiedzieć czy tak dzieje się w rzeczywistości jak jest napisane we fragmencie książki Lyssy Royal i Keith Priesta.Wydaje się że tak może być i nie jest to wcale takie absurdalne.Z tego wynika że my mamy pomóc im a oni nam.Oni poszukują metod głównie poprzez hybrydowanie z nami, aby na nowo czuć emocje, nam chodzi głownie o odzyskanie możliwości swobodnej zmiany gęstości.

.Przejmujemy zadanie zapoczątkowane przez waszych założycieli. Ułatwiamy rasie ludzkiej kolejny skok ewolucyjny – zarówno dla waszego, jak i naszego dobra. Harone Wygląda na to, że coś się dzieje. Relacje ofiar uprowadzeń bywają czasem niezwykle niepokojące. Część z nich opowiada o pobieraniu spermy lub komórek jajowych. Niektóre kobiety twierdzą, że były w ciąży, po czym ciąża została nagle przerwana nie pozostawiając żadnych śladów ani następstw. Jeszcze inne, bardziej niesamowite relacje mówią o genetycznych laboratoriach, w których na wpół ludzkie dzieci walczą o przetrwanie. Jedno jest pewne: wszystkie te opowieści, ujawniane tak w całych Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie, Japonii, Ameryce Południowej, Australii i innych krajach świata, łączy podobieństwo opisywanych szczegółów oraz towarzyszące im zabarwienie emocjonalne. Jeśli to wszystko nie dzieje się naprawdę, coś dziwnego musi zachodzić na poziomie gatunkowym w zbiorowej psychice ludzkości. Zjawiska tego nie można dłużej lekceważyć. Najwyższy czas podjąć wyzwanie i poznać tajemnicę tych czarnych, lśniących oczu. W niniejszym rozdziale przedstawiamy zapis rozmowy z Haronem (odpowiedzialnym za niektóre z programów genetycznych). Odpowiada on na najczęściej zadawane pytania dotyczące tworzenia hybrydów i wyjaśnia powód wyraźnej determinacji w tworzeniu nowej rasy. Choć wiele kwestii pozostaje wciąż nie wyjaśnionych, prezentowane informacje umożliwiają nieco głębsze zrozumienie problemu wszystkim tym, którzy interesują się nim na co dzień. * * * Pomówmy o eterycznych i fizycznych aspektach prowadzonych przez ciebie prac genetycznych. Harone: Oba aspekty, eteryczny i fizyczny, są dla nas jednakowo ważne. Wy w swym świecie rozumiecie jedynie połowę procesu tworzenia, ponieważ widzicie tylko fizyczny jego wymiar. Spróbujemy wam wyjaśnić, w jaki sposób prowadzimy swe prace na obu płaszczyznach, eterycznej i materialnej. Zacznijmy od poziomu eterycznego. Wasi naukowcy odkryli istnienie atomu i składających się nań cząstek – protonów, elektronów i neutronów, a obecnie badają i nawet mniejsze cząsteczki. Istnieją poziomy rzeczywistości jeszcze niższe niż poziom elektronów. Nasze działania eteryczne – 43 – przeprowadzane są na poziomie metaatomowym, dla was niewidzialnym nawet przy użyciu najczulszych przyrządów optycznych. Jest to poziom istniejący poza wymiarem materialnym, choć wy jednocześnie również w nim istniejecie. Podstawowe środki, którymi posługujemy się na tej płaszczyźnie, mają naturę światło-plazmową. Plazma świetlna jest pobudzana w różnych obszarach do tworzenia specjalnych kodów, inaczej mówiąc – języków. Zgodnie z ustalonym przez nią kodem, formuje się granicząca z tym niematerialnym stanem materia fizyczna. Swe prace genetyczne w procesie tworzenia hybrydów rozpoczynamy od poziomu najbardziej podstawowego, którym dla nas jest poziom metaatomowy. Tworzymy coś w rodzaju szablonu, wokół którego skupia się w końcu materialna forma życia. To, co nazywacie swoją strukturą genetyczną – chromosomy, DNA, RNA – stanowią najmniejsze cząstki kodu genetycznego, które aktualnie jesteście w stanie odczytać. Ale istnieje jeszcze inny świat; świat, w którym my zaczynamy swe prace. Zaczynamy przede wszystkim od wykorzystania szablonu, istniejącego dla wszelkich form życia w rzeczywistości, którą dzielimy z wami. Szablon ten ma trójdzielną strukturę reprezentującą dwa przeciwległe bieguny i ich integrację, połączenie. Życie tworzy się w określony sposób dzięki temu szablonowi, istniejącemu we wspólnej dla was i dla nas rzeczywistości. Ten trójdzielny szablon jest więc początkiem. Do jego dynamiki energetycznej dołączamy następnie energię światło-plazmową z zakodowanym w niej na wcześniejszym poziomie językiem. Trudno jest dokładnie wyjaśnić, co ów język „mówi”, ponieważ nie jest to język istniejący w rzeczywistości materialnej. Jego cząstki składowe instruują materię, w jaki sposób ma zbudować ciało. Język ten najpierw oddziałuje na obszary niematerialne, a następnie również na materialne. Pracę na poziomie eterycznym przyrównać można do budowania z klocków. Na podstawowym poziomie język światła plazmowego przekazuje fizycznej materii informacje dotyczące sposobu jej strukturyzacji i zgodnej z szablonem eterycznym. Zawsze zaczynamy od trójdzielnych szablonów. Pracujemy nad wieloma różnymi gałęziami hybrydów, starając się wyłonić ich najodporniejszą grupę. Aby osiągnąć najdoskonalszą, najbardziej nam odpowiadającą strukturę ciała, zmieniamy język plazmy świetlnej nadawany trójdzielnemu szablonowi. Zanim zaczniesz mówić o materialnym wymiarze waszych prac, mógłbyś wyjaśnić, w jaki sposób oba aspekty łączą się ze sobą? Jakie powiązania mają prace eteryczne z materialnymi? Materialność jest zawsze połączona z niematerialnością, tak więc wszystko, co dzieje się w sferze niematerialnej, zawsze w jakiś sposób wpływa na obszary materialne. Może istnieć – używając waszych określeń – pewne opóźnienie czasowe między działaniem niematerialnym a jego fizyczną manifestacją, spowodowane jednak jedynie rozwojem w sensie ekspozycyjnym, przejściem z niematerialności w materialność. Materia jest materią dlatego, że będąc w stanie energii sprężyła się na tyle mocno, by uformować pole o większej gęstości. Jeśli szablon otrzyma wystarczającą ilość energii światło-plazmowej, stanie się bardziej sprężony i przejdzie w stan materialny. To jest właśnie most łączący oba aspekty. Dziękuję. Czy możesz teraz opowiedzieć o fizycznym aspekcie swych prac? Wasi naukowcy mogliby uznać, że prace w wymiarze materialnym są łatwiejsze do prowadzenia. Kiedy mamy już formę życia w postaci płodu, możemy kontrolować jej rozwój biochemiczny i kierować nim tak, by dostarczać płodowi substancji chemicznych w odpowiednim składzie i ilościach niezbędnych do rozwoju istoty, jaką chcemy stworzyć. Materialne prace genetyczne prowadzone są dalej przez całe życie hybryda, ponieważ żadna z gałęzi tworzonych mieszańców nie jest dostatecznie doskonała. Nie możemy więc ustawać w dążeniu do osiągnięcia zamierzonej doskonałości. Prowadzimy doświadczenia w zakresie neurohormonów, hormonów nadnerczowych i podstawowych funkcji chemicznych organizmu. Inne eksperymenty polegają na poddaniu rozwijającego się płodu działaniu fal świetlnych i dźwiękowych o różnych częstotliwościach nadających mu wibrację rozpoznawczą, potrzebną do jego rozwoju zgodnego z naszym planem. Prace genetyczne prowadzone są zatem na wszystkich poziomach. Najbardziej podstawowy jest poziom eteryczny odgrywający kluczową rolę w formowaniu pozio- – 44 – mu fizycznego. W jaki sposób płody mieszańców wydobywane są z łona ludzkiej matki? Jak już wiecie, płody, zarówno te implantowane jak i poczęte naturalnie, są później poddawane zabiegom natury genetycznej. Osiągnąwszy wiek od jednego do czterech miesięcy (zwykle nie później) muszą być zabrane z ludzkiego środowiska embrionalnego i poddane kolejnemu etapowi prac związanych z ich rozwojem. Sposób ich wydobycia z macicy zależy oczywiście od konkretnej grupy Zetów dokonującej zabiegu. Stosujemy kilka różnych metod. Najczęściej stosowana metoda polega na tym, że „chirurg” za pomocą wibracji zmienia strukturę molekularną zastępczej matki, dzięki czemu jej ciało staje się mniej gęste. Może on wówczas włożyć ręce do wnętrza jej brzucha i wyjąć dziecko nie powodując żadnych krwawień i nie pozostawiając blizn. Jest to metoda zwana przez was chirurgią parapsychiczną. Drugi z często stosowanych sposobów stanowi udoskonaloną metodę wydobycia płodu przez pochwę. Nie powoduje bólu i ran, nie pozostawia żadnych blizn stanowiących ślad po przebytej ciąży. To właśnie sprawia, że lekarze na waszej planecie są całkowicie zbici z tropu. Są to dwie podstawowe metody wydobywania płodu. Czy wydobywa się je również operacyjnie z zastosowaniem nacięć? Tylko mniej biegli nasi badacze wydobywają płody operacyjnie. Zdarza się to jednak bardzo, bardzo rzadko. Lecz nawet w przypadku zastosowania metody chirurgicznej, nie ma potrzeby zakładania szwów. Rana zamykana jest za pomocą lasera. O ile zostaną jakiekolwiek widoczne ślady, będą one naprawdę znikome. Czy stosowane są jeszcze jakiś inne metody? Jest jeszcze jedna, rzadko stosowana metoda. Polega ona na oddzieleniu płodu w innym kontinuum wibracyjnym. Przestrzeń tego kontinuum wibracyjnego jest tak zmieniona, że w jednej chwili płód zostaje przeniesiony z macicy do naszego laboratorium. Metoda ta stosowana jest głównie w przypadkach kontroli diagnostycznej; czasami płód ponownie przenoszony jest do ciała matki zastępczej. W jaki sposób mężczyźni są wykorzystywani w eksperymentach tworzenia hybrydów? Rola osobników płci męskiej, jak wiecie, różni się od kobiecej, ponieważ mężczyźni nie mogą być żywicielami płodów. Dostarczają nam za to żywych próbek genetycznych (takich jak nasienie), które poddajemy zmianom w swych laboratoriach i wykorzystujemy do dalszych zapłodnień. Pobieramy też substancję z ich gruczołu krokowego, która jest bardzo przydatna w naszych badaniach zmierzających do wznowienia funkcji rozrodczych. Badania te nie są jeszcze zakończone; jesteśmy w trakcie poznawania wartości niektórych substancji pobranych od osób płci męskiej. Mężczyźni wykorzystywani są również jako system wspierający dla kobiet. Bardzo często (nie zawsze), gdy pierwotnym podmiotem naszego zainteresowania jest kobieta, interesuje nas także jej małżonek. Zapewnia on kobiecie emocjonalne wsparcie nie tylko na fizycznym poziomie „na jawie”, ale także podczas spotkań z nami w odmiennych stanach świadomości. Przekonaliśmy się, że wsparcie małżonka ma bardzo duże znaczenie. Substancje chemiczne wytwarzane w mózgu kobiet i mężczyzn różnią się między sobą, dlatego do swych badań wykorzystujemy również mężczyzn, co pozwala nam zrozumieć istotę różnic między obiema płciami. A to z kolei pomoże nam w stworzeniu stabilnych hybrydów. Proszę nam opowiedzieć o rolnych odmianach mieszańców, zarówno tych bardziej, jak i mniej udanych. Zdajecie sobie zapewne sprawę, że w chwili gdy przemawiamy do was w waszym teraźniejszym kontinuum czasowym, nie uzyskaliśmy jeszcze stabilnej odmiany hybrydów, której wciąż poszukujemy. Dokonaliśmy już jednak na tym polu znacznego postępu. Nietrwałe odmiany początkowo – 45 – charakteryzowały się zaburzeniami systemu immunologicznego, spowodowanymi różnicą rzeczywistości wibracyjnej między płaszczyzną ziemską a obszarami, w których egzystujemy my. Nadal potrzebują one systemów odpornościowych – innych rodzajów systemów odpornościowych – a my nie posiadamy wystarczających danych, aby je w nie wyposażyć. Często więc hybrydy okazują się chore i nie żyją długo. Mieszańce jednej z odmian, na przykład, zdolne były do przeżycia 3-5 lat rozwojowych, po czym ich ciało nieuchronnie zaczynało obumierać. Okazało się, że ten właśnie rodzaj hybrydów nie potrafił przetwarzać substancji pokarmowych, choć wydawało nam się, że są one przez ich ciała przyswajane. Można by więc powiedzieć, że umierały na skutek zagłodzenia. Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. W pewnym momencie ich stan zaczynał się stopniowo pogarszać aż do całkowitego obumarcia ciała. Działo się to bardzo szybko. Mieliśmy też kłopoty związane z przetwarzaniem toksyn oraz wchłanianiem pożywienia przez skórę. Nie udało nam się również stworzyć mocnej powłoki skórnej łączącej w sobie cechy waszej i naszej rasy. Wciąż jeszcze nad tym pracujemy. Inne problemy, na które się natknęliśmy, dotyczyły hormonów przysadkowych i regulacji wzrostu. Stworzyliśmy, na przykład, hybrydy, których ciała rosły o wiele za szybko, niż tego wymagało ich zdrowie. Były też takie gatunki, u których zaburzenia powodowane były z kolei bardzo powolnym wzrostem. Proces tworzenia nie jest łatwy, ale zebraliśmy już wiele kluczowych danych. Co dokładnie masz na myśli mówiąc o problemach z systemem immunologicznym? Wydaje mi się, że w waszych laboratoriach raczej nie ma szkodliwych mikroorganizmów. To prawda. Mówiąc o problemach związanych z systemem odpornościowym w naszej rzeczywistości, mamy na myśli zdolność ciała do osłony przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym. Na tym właśnie polega funkcjonowanie systemu immunologicznego na naszym poziomie egzystencji. Wy, jako część ekosystemu planetarnego, posiadacie naturalną zdolność wykorzystywania promieni ultrafioletowych i przystosowania się do rodzaju promieniowania emitowanego przez wasze słońce. Zawdzięczacie to milionom lat ewolucyjnego rozwoju. Hybrydy nie mają milionów lat na przystosowanie; powstają metodą – jak wy to nazywacie – prób i błędów. Niektóre z gatunków hybrydów wykazywały objawy choroby popromiennej, takie jak wypadanie włosów, zaburzenia trawienne, utrata apetytu oraz ogólne osłabienie i wycieńczenie organizmu. A jakie macie na tym polu osiągnięcia? Udało nam się stworzyć u niektórych hybrydów podstawy układu rozrodczego. Do tej pory, do chwili, w której z wami rozmawiamy, tylko jeden z nich był w stanie począć i urodzić żywe dziecko. Zdarzały się martwe porody, właściwie było ich bardzo dużo. Sądzimy jednak, że odniesiony sukces ma dużo większe znaczenie niż porażki, ponieważ w swych pracach nad odtworzeniem układu rozrodczego osiągnęliśmy całkiem dobre wyniki. Nie udało nam się natomiast stworzyć systemu wyrażania emocji, który moglibyśmy uznać za doskonały, choć z pomocą danych neurochemicznych uzyskanych od was odnieśliśmy pewien sukces, gdyż niektóre z hybrydów zdolne są do odczuwania niewielkiego zakresu uczuć. Obejmuje on przede wszystkim radość i entuzjazm. Niektóre poznały też, co to śmiech i współczucie. A negatywne emocje? Na razie, nie. A co z poczuciem osamotnienia? Są to przecież, istoty wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Powiedzielibyśmy raczej, że poczucie osamotnienia przekładane jest na współczucie, ponieważ hybryd nie czuje własnej samotności, lecz współczuje innym. Mieszańce nie wykształciły jeszcze zdolności odczuwania osamotnienia, bowiem wiąże się ono z poczuciem indywidualności. Co pobudza ich do śmiechu? – 46 – Jest on wynikiem kontaktów z ludźmi, którzy uczą te istoty ludzkich zachowań, takich właśnie jak zabawa i śmiech. Ludzie ci znajdują się wówczas w stanach odmienionej świadomości. Zjawisko to zdarza się, ale nie jest regułą. Co mógłbyś nam powiedzieć o mieszańcach rasy essassańskiej? Jest to kwestia dość zawiła. Rasa essassańska istnieje w czasie, który obecnie dzielimy z wami jako członkowie Unii Światów. Uznaje się ją jako cywilizację powstałą w wyniku naszych prac nad mieszańcami. Jednak w naszym czasie realnym, wciąż jeszcze nie została ona stworzona. Tak więc klucz do jej stworzenia nie jest dla nas na razie całkiem zrozumiały; w przeciwnym razie już byśmy ich stworzyli. Wiemy jednak (i oni też tak twierdzą), że w miarę posuwania się naszych prac do przodu, uda nam się doprowadzić do ich powstania. Będzie to wynik naszego z wami mariażu. I to już wszystkie wskazówki, które od nich otrzymaliśmy. Zetknęliście się z Essassańczykami oko w oko. Jaki byt ten kontakt? Czyż. nie byt trochę mylący, nie wprowadzał dodatkowego zamieszania? Był dziwny, ale nie powiedziałbym, że mylący. Wzbudzał ogromną ciekawość. Używając waszego określenia, mieliśmy ochotę drobiazgowo zbadać każdą ich cząstkę pod mikroskopem, wszyscy jednak rozumieliśmy, że byłoby to niedozwolonym przejściem na skróty, ponieważ nie mieliśmy z nimi odpowiedniej umowy. Do ich stworzenia musimy więc dojść sami. Nikt spośród nich nie wyraził chęci dobrowolnej pomocy. A prosiliście ich? Tak. A gdyby się zgodzili, czy oznaczałoby to naruszenie ciągłości? Nie. Całkiem możliwe, że kiedyś w przyszłości któryś z nich jednak się zgodzi. W ten sposób zapewniliby swe własne stworzenie. Jak dotąd, nikt się jednak nie zgodził. Wydaje nam się, że właśnie teraz obie cywilizacje, wasza i nasza, bardzo się nawzajem potrzebują. Stopnia tej wzajemnej potrzeby nie rozumiemy na razie ani my, ani wy, potrzeba ta jednak zniknie prawdopodobnie wtedy, gdy któryś z Essassańczyków zgłosi chęć pomocy i dostarczy nam klucza niezbędnego do stworzenia ich rasy. Wiemy, że Zeta Reticuli pobierają nasze DNA. Czy nic nam przy tym nie robią? Sposób, w jaki wyraziłeś swoje pytanie, wskazuje na to, że nie macie z tym nic wspólnego, a my oczywiście z tym się nie zgadzamy. Między naszymi rasami zachodzi proces współtworzenia. Nasze działania wobec was prowadzą jedynie do powstania w was czegoś, co stanowi kulminację pradawnej ugody. Prace genetyczne nad waszą rasą rozpoczęły się na Ziemi od bardziej prymitywnych form życia ponad milion waszych lat temu. Były prowadzone konsekwentnie, ale wynik dojrzewał powoli, przez tysiące lat. Ostatni etap miał miejsce tuż przed pojawieniem się w waszej ewolucji okresu „brakującego ogniwa”. To nie Zeta Reticuli nadzorowali wtedy ten proces. Teraz, w czasie nazywanym przez was teraźniejszością, przejmujemy zadanie zapoczątkowane przez waszych założycieli. Ułatwiamy rasie ludzkiej kolejny skok ewolucyjny, zarówno dla waszego, jak i naszego dobra. Widzimy w was bardzo cenny nabytek dla rodziny galaktycznej i rozumiemy, że wasz rozwój przysłuży się całości. Rozumiemy również, że wy, jako dusze, przystaliście na to miliony lat temu. Wiemy, że niektórzy naukowcy i badacze na waszej planecie, którzy usiłując empirycznie zrozumieć zjawisko „uprowadzeń”, lekceważą jego podstawowy element – duszę. Na poziomie wewnętrznym czy też zbiorowej świadomości istnieje taka cząstka was, która bardzo dobrze wie, co się dzieje. Zapewniamy was, że pomijanie tej cząstki, to jakby przeoczenie niewiadomej w matematycznym równaniu. – 47 – Często pytacie nas, co dokładnie robimy. Mówiliśmy już o języku światło-plazmowym, używanym przez nas na poziomie metaatomowym. To jeden ze sposobów, w jaki pomagamy wam osiągnąć skok gatunkowy. Uczestnicząc w naszych eksperymentach rzeczywiście coś nam dajecie. Ale i my coś wam dajemy w zamian. To coś, to liczniejsze kody i większa aktywacja na poziomie języka światło-plazmowego. Dotyczy to tysięcy ludzi na waszej planecie. W końcu zjawisko to osiągnie masę krytyczną, a wtedy skok gatunkowy objawi się w całej mocy. O jaki kod chodzi? Mógłbyś dokładniej wyjaśnić przedstawioną przed chwilą ideę? Idee określane są przez punkt widzenia, a to oznacza, że wasze patrzenie jest od samego początku ograniczone. Postrzegaliście siebie jako istoty, których kraj lub rodzina sięga tak daleko jak wasz wzrok. Dopiero teraz (od czterdziestu lat) dochodzicie do wizji globalnej, dzięki czemu nie jesteście już po prostu Amerykanami, lecz obywatelami globalnej cywilizacji. Kod, który w was uruchamiamy, polega przede wszystkim na tym, że zaczynacie się uważać za cząstkę ekosystemu galaktycznego, za pracujący element całości. Jest to kod, który pozwoli wam poszerzyć swe pole widzenia i zobaczyć, że pewne struktury wykształcone przez was w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat stały się nieprzydatne i trzeba je dopasować do nowej wizji. Kiedy mówimy o wizji, mamy na myśli również metafizyczną ideę tworzenia przez was własnej rzeczywistości. Ograniczone pole widzenia stwarzało ograniczony potencjał. Nadszedł czas, by odblokować ten ograniczony potencjał, aby mógł on dorównać ekspansywności waszego zakresu widzenia. Swą współpracę z wami uważamy za ewolucję galaktyczną, a ponieważ do tej pory podlegaliście jedynie planetarnej ewolucji gatunków, jest to doświadczenie dla was całkiem nowe. Macie jednak u swego boku przewodników, pomocników, którzy już wcześniej się z nim zetknęli. Czy dokonujecie całkowitego wymieszania naszego DNA? Nie mieszamy waszych kodów rasowych. Ale wasi przodkowie umieścili w was różne programy, które następnie rozwinęły się w różne kody u różnych ras. Wasza przypowieść o wieży Babel stanowi symboliczne odbicie aktu przydzielenia przez nich różnym grupom ludzi na Ziemi odmiennych kodów po to, byście zachowywali zróżnicowanie i odrębność. Równie symbolicznie można uznać, że my te kody wam odbieramy i przeprogramowujemy was za pomocą kodu wspólnego wszystkim rasom, kodu reprezentującego wszystkie ludy żyjące na waszej planecie. Pozostając przy symbolicznym ujęciu sprawy można powiedzieć, że znów zaczniecie mówić wspólnym językiem. Chodzi ci o sferę naszych myśli i uczuć? Tak. A co z językiem w pojęciu lingwistycznym? Zjawisko to pozwoli na szybsze stworzenie języka globalnego. Ale to wy będziecie musieli go rozwinąć i opanować. Nasze działania zapewnią wam odpowiednie do tego środki, chęci i motywację. W jaki sposób Zeta Reticuli tworzą hybrydy wykorzystując nasz materiał genetyczny? Zacznijmy od trójczłonowego szablonu, o którym mówiliśmy już wcześniej. Mając szablon wybieramy spośród naszych kodów te, które uważamy za najbardziej wartościowe. Wiemy jakie, ponieważ nauczyliśmy się izolować kody o określonych cechach. (Używając określenia „kody” mówimy o wibracjach – strukturach wibracyjnych.) Najpierw zatem tworzymy szablon, a następnie umieszczamy w nim zawarte w wibracji rozpoznawczej kody czy cechy, które chcemy zachować w tworzonym gatunku hybrydów. Jednym z cenionych przez nas kodów jest, na przykład, tendencja raczej do jednoczenia niż różnorodności. Podobnie idea stanowienia grupowego umysłu. Tę cechę pragniemy zachować osłabiając ją nieco przy pomocy waszego DNA. – 48 – Następnie spośród cech ludzkich wybieramy te, które uważamy za wartościowe i (mówiąc symbolicznie) owijamy je wokół własnych kodów. W ten sposób powstaje pole energetyczne, które rozpocznie proces integracyjny obu rodzajów kodów. Spośród waszych cech za pożądane uważamy, na przykład, poczucie indywidualności. Cecha ta zmieszana z naszym kodem umysłu zbiorowego utworzy, jak się spodziewamy, bardzo stabilne i zrównoważone połączenie. Wykorzystujemy również wasze dążenie do reprodukcji, do zachowania gatunku. Cenimy też wasze przywiązanie do emocji, które wplatamy do swego kodu braku emocji. Dzięki temu spodziewamy się osiągnąć w emocjonalnej sferze hybrydów stałą równowagę. Wszystko to tworzy skondensowane pole energii, które formuje się w materię stanowiąc szablon dla rozwijającego się mieszańca. Potem do przeprowadzenia pozostaje już tylko regulacja biochemiczna i wibracyjna. Jak wyglądają różne gatunki hybrydów? Najbardziej udane, jak dotąd, gatunki miały bardzo jasną, półprzeźroczystą skórę; dużą głowę ze szczególnie rozwiniętymi płatami czołowymi; włosy, o ile w ogóle je posiadały, białe lub srebrzyste; oczy o strukturze zdolnej do postrzegania szerszego niż możecie wy spektrum światła; mały nos; małe usta (wciąż jeszcze pracujemy nad układem trawiennym); bardzo prosty układ wydalniczy; narządy płciowe podobne do waszych; wzrost w granicach 120-150 cm; cztery palce i kciuk, trzy palce i kciuk, albo też trzy palce i dodatkowy wyrostek, którego nie można uznać za kciuk; bardzo ostry słuch, jednak bez tak silnie rozwiniętego ucha zewnętrznego jak u was; wyczulone zmysły węchu i smaku. Inne, mniej udane gatunki były dużo mniejsze i bardziej delikatne. Niektóre z nich miały zbyt duże czaszki i rosnąc często doznawały urazów zwanych przez was złamaniem karku lub zwyrodnieniem kręgów szyjnych, które musiały dźwigać nieproporcjonalnie wielką głowę. Czy stosowano u nich protezy ortopedyczne? Tak. Kiedy jednak się okazało, że ich szyja nie jest w stanie utrzymać głowy, zrozumieliśmy, że musimy zacząć od nowa, a protezy mogą posłużyć jedynie jako rozwiązanie tymczasowe. Czy któreś z hybrydów posiadają kanały łzowe? Niektóre z ostatnio tworzonych gatunków posiadają, ponieważ mają je ludzie, a my staramy się ich naśladować. Kanały te są jednak obecnie wykorzystywane tylko w przypadkach, gdy do oka dostanie się jakieś ciało obce. Pełnią więc jedynie funkcję oczyszczającą, gdyż wciąż jeszcze nie udało nam się znaleźć zależności między wydzielaniem łez a emocjami. Czy kiedykolwiek zachowaliście ludzki płód w nie zmienionym stanie? Tak. Mógłbyś wyjawić, jakie byty tego cele i rezultaty? Nie odmienione płody dostarczyły nam najcenniejszych informacji o organizmie człowieka, jakie kiedykolwiek udało nam się uzyskać. Chcemy tu jednak podkreślić, że dusze tych płodów, to członkowie naszej społeczności, którzy z własnego wyboru narodzili się jako ludzie, byśmy mogli obserwować rozwój ich ciała. Nie jest to więc nic, co byśmy wam „ukradli”. Rozumiecie? Czy płody te pobrano od ludzkich kobiet, czy też wyhodowaliście je sami? Pobrawszy je od ludzkich dawców, sami je wyhodowaliśmy. Pozostały ludźmi, choć musieliśmy wprowadzić pewne zmiany w ich wibracjach, aby mogły przeżyć w naszym środowisku. Natomiast kody genetyczne pozostawiliśmy nie zmienione. Naszym celem była obserwacja procesu naturalnego rozwoju dziecka. Dostarczyła nam ona fascynujących, choć prostych danych, takich jak proporcje czaszki w stosunku do reszty ciała czy ciężar, jakim może być obarczony szkielet. Inne, uzyskane przez nas informacje dotyczyły równowagi i symetrii ludzkiego ciała. W dziedzinie – 49 – neurochemicznych funkcji organizmu nie zdobyliśmy takiego ogromu danych z tej prostej przyczyny, że w naszym środowisku istoty te miały niewielką możliwość kontaktu z bodźcami emocjonalnymi. Obserwacja ta posłużyła więc przede wszystkim do poznania procesu rozwojowego poszczególnych struktur ludzkiego ciała, takich jak układ rozrodczy, hormonalny, krążenia, trawienny i innych. Czy ludzie ci pragnęli okazywania wobec nich uczuć? Tak. Dlatego korzystaliśmy z pomocy kobiet, które zgodziły się okazywać tym dzieciom uczucia i troskę. Jak długo one żyją? Dożywają dojrzałości, a w momencie, gdy przestają rosnąć, przestają się również starzeć. Ciało żyje do czasu, kiedy dusza decyduje się na kolejne doświadczenie lub kiedy eksperyment uznany jest za zakończony. Dlaczego Zeta Reticuli pokazują czasem ludziom małe dzieci i obserwują ich relacje? Robią to z kilku powodów. Zdajemy sobie sprawę, że ludzie i pół-ludzie potrzebują troskliwej opieki. Wielu naszych mieszańców zmarło, ponieważ nie otoczono ich pełną uczucia uwagą i ciepłem. Musieliśmy przeprowadzić sporą ilość prób, by w końcu odkryć zależność między emocjonalnym przywiązaniem a zdolnością przetrwania. Kiedy ją odkryliśmy, zaczęliśmy poszukiwać ochotników do sprawowania opieki nad dziećmihybrydami. Pielęgnują je oni i otaczają uczuciem, by podtrzymać w nich życie. My z kolei możemy śledzić proces wydzielania neurotransmiterów, zachodzący podczas związków uczuciowych zarówno u matki jak i dziecka, dzięki czemu, być może, nauczymy się stymulować podobne emocje również u nas. Być może znów będziemy umieli pielęgnować dzieci, tak jak robiliśmy to w swej zamierzchłej przeszłości. Choć doświadczenia te nie zdołały, jak na razie, wzbudzić w nas emocji, pozwoliły nam się przekonać, jak ważną pełnią one rolę. Ludzkie kobiety sprawują opiekę nad hybrydami dużo częściej, niż wielu z was przypuszcza. Zjawisko to jest bardziej powszechne niż faktyczne uprowadzenia. Gdzie dochodzi do spotkania? 75% spotkań ma miejsce w naszych laboratoriach, 20% w pokoju, gdzie kobieta śpi lub odpoczywa, a pozostałe 5% w innych pomieszczeniach, na przykład w salonie, albo w miejscu będącym wytworem rzeczywistości symulowanego snu, które kobieta może zaakceptować, takim jak sala szpitalna lub dom jej dzieciństwa. Czy zawsze ma to miejsce na płaszczyźnie fizycznej? Czasami na fizycznej, czasami na eterycznej. Kontakty eteryczne są częstsze, stanowią około 55% wszystkich przypadków. Są one dla kobiety mniej stresujące. Na pozostałe kontakty składają się te, do których dochodzi w odmiennych stanach świadomości – 40%, oraz świadome – 5%. Czy fakt, że spotkanie odbywa się w odmiennym stanie świadomości, ma jakiś wpływ na jego wynik? Tak. Jeśli kobieta jest całkowicie świadoma, emituje emocjonalną energię, która jest dla nas zbyt silna, nawet jeśli jest to pozytywna energia uczucia miłości i troski. Dlatego też spotkania na płaszczyźnie fizycznej nie należą do najczęstszych. Nie chodzi tu tylko o naszą ochronę, przecież dziecko-hybryd jest w połowie również Zetą. Przypuszczamy więc, że wysyłane przez ludzką kobietę emocje w formie fizycznej mogą być dla dziecka równie intensywne jak dla Zety. – 50 – Co te dzieci odczuwają? Doznają pierwotnych odczuć, na poziomie archetypalnym. My nie możemy komunikować się z nimi w taki sposób, gdy opiekują się nimi ludzie, ale to, co udało nam się ustalić, świadczy o tym, że mają one poczucie silnego związku z życiem. Musicie pamiętać, że te wszystkie mieszańce, z którymi pracujemy, są duszami Zetów (lub duszami ziemskimi), które dobrowolnie zdecydowały się na tego typu doświadczenia, a nie jakimiś nieszczęsnymi istotami cierpiącymi straszne męki. Kontakt z ziemskimi kobietami pozwala im odczuwać silny związek z życiem i daje im siłę niezbędną do przetrwania, abyśmy dalej mogli prowadzić swe eksperymenty. To, co czują możecie też nazwać miłością. Sami nie znamy miłości, więc nie możemy stwierdzić, że to właśnie to uczucie, ale przypuszczenie to wydaje się całkiem logiczne. Czy hybrydy odczuwają niepokój albo strach? A może niepewność co do uczestnictwa w eksperymentach? Nie. Jak to już było wcześniej podkreślane, wszystkie hybrydy to dusze, które wyraziły zdecydowaną chęć przystąpienia do tego doświadczenia. Patrząc na to od tej strony, nie może tu być mowy o strachu lub poczuciu wykorzystania. Nie ma litowania się nad sobą; jest tylko radosne, pełne zapału uczestnictwo w eksperymencie. Jeśli istoty te odczuwają jakiś dyskomfort to jedynie wtedy, gdy przestaje funkcjonować któryś z ich cielesnych organów. Czują wtedy jak ulatuje z nich życie. To doświadczenie może być dla nich przykre. Ale nie uważają się za ofiary jakichś okrutnych praktyk; nie czują lęku. Czy hybrydy biorą czasem udział w uprowadzeniach? Tak. Niektóre hybrydy, które osiągnęły wiek młodzieńczy lub dorosłość, uczestniczą w porwaniach ludzi. Stąd ta różnorodność obcych istot napotykanych przez porwanych. (Używamy terminu „porwani” tylko dlatego, że jest to wasz termin.) Sądzimy, że udział hybrydów w tym doświadczeniu może wzbudzać w porwanym poczucie braterstwa, wszak jest przy nim ktoś, kto przynajmniej częściowo pochodzi z tej samej rzeczywistości. Sądzimy też, że być może kontakt z człowiekiem stanie się dla hybryda zalążkiem emocjonalności. Chcemy powiedzieć jeszcze jedno. Obecna chwila, w której przemawiamy do was w waszym kontinuum czasowym, według waszej chronologii przypada mniej więcej na przełom lat 1990 i 1991. Zakładamy, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat eksperymenty z hybrydami zostaną ukończone. Jest to założenie czysto teoretyczne, nie wiemy bowiem, jak do tego dojdzie. Wy jednak możecie przyspieszyć tempo tych prac, jeśli zrozumiecie, że nie pochłaniają one żadnych ofiar i że my wszyscy wspólnie wybraliśmy taką formę współpracy. Hybrydy stanowią symbol mariażu obu naszych ras i reprezentują ich przyszłość. Reprezentują wszystko, co w nas najlepsze. Reprezentują potencjał ludzkiej duszy.

 

źródło

http://chomikuj.pl/maciek3431/Ksi*c4*85*c5*bcki/Przybysze+z+wewn*c4*99trznych+*c5*9bwiat*c3*b3w+-L.Royal+K.Priest,283293084.pdf

Opublikowano Bóg, Eksperymenty, Istota Ludzka, UFO cywilizacje pozaziemskie | 113 komentarzy

Fenomeny tworzone przez ludzki umysł

Znawcy tematu wiedzą dobrze, że badania nad zjawiskami paranormalnymi rozwijają się od dawna w dwóch kierunkach: jednym jest gromadzenie i analiza zjawisk spontanicznych, drugi polega na przeprowadzaniu laboratoryjnych doświadczeń z osobami zdolnymi do świadomego wywoływania określonych fenomenów.

Niewątpliwie badania laboratoryjne, przez możliwość kontroli i ich powtarzalność, bardziej odpowiadają kryteriom naukowym, a ich wyniki są w chętniej przyjmowane przez sceptyków. Jednak brakuje im ciepła, wrażliwości i spontaniczności, czyli jednym słowem: smaku życia. Natomiast zjawiska paranormalne doświadczane każdego dnia przez ludzi „na własnej skórze” są znacznie bardziej przekonujące; to właśnie one sprawiają, że ujawniają się zdolności naszej psychiki wychodzące poza ograniczenia czasu i przestrzeni, dzięki czemu uświadamiamy sobie, iż posiadamy ukryte i niezbadane dotąd możliwości.

Doświadczane przez nas spontanicznie zjawiska paranormalne są częstsze niż nam się to wydaje. Czy nie zdarza się nam, że myślimy o bliskiej nam osobie, z którą dawno nie mieliśmy kontaktu, a po niedługim czasie spotykamy ją, otrzymujemy od niej list lub odbieramy telefon? To już nie przypadek, to telepatia.

Najbardziej ścisły związek telepatyczny utrzymywany jest między matką a dzieckiem: jest to niewidzialna i niezniszczalna pępowina, która łączy dwie najbliższe sobie osoby na życie. Znane jest wiele przypadków matek, które były „informowane” o czymś, co działo się z ich dziećmi, mimo, iż te znajdowały się w miejscach odległych o tysiące kilometrów; z reguły to złożone zjawisko było katalizowane przez dramatyczne wydarzenia.  

Dobrze działające “pary telepatyczne” to również rodzeństwo, zakochani i ogólnie osoby, które  łączy silne uczucie.

Szczególnym przypadkiem dotyczy bliźniaków jednojajowych, którzy związani są ze sobą przez całe życie, nawet jeśli los sprawi, że zamieszkują w odległości tysięcy kilometrów od siebie. W przypadku bliźniaków istnieją szczegółowe badania, przeprowadzone niedawno przez profesora Thomasa Boucharda, wykładowcy psychologii na Uniwersytecie w Minnesocie. Wraz z grupą swoich współpracowników zbadał on dziesiątki par bliźniaków jednojajowych, którzy byli od zawsze rozdzieleni, ponieważ zostali sierotami podczas II wojny światowej, a ich adopcji dokonały różne rodziny. Często osoby te nie wiedziały, że miały bliźniacze rodzeństwo i dowiadywały się o tym dopiero gdy dorosły.

W życiu tych osób dostrzeżono niezwykłe analogie, niewytłumaczalne wpływem środowiska. Typowym przypadkiem jest historia bliźniaków Jima i Lewisa Sprinterów z Ohio, którzy spotkali się w 1980 roku, po 39 latach separacji. Jako miesięczne niemowlęta zostali oni zaadoptowani przez dwie rodziny, które się nie znały i przez całe życie mieszkali w dwóch różnych miastach, przez co nic o sobie nie wiedzieli. Kiedy spotkali się, dzięki programowi prof. Boucharda, odkryli, że łączy ich mnóstwo rzeczy: obaj byli dwa razy żonaci z kobietami o takich samych imionach, ich najstarsi synowie mieli na imię James, a psy wabili się Toy, mieli to samo hobby, wykonywali identyczny zawód, kupowali samochody tej samej marki i palili takie same papierowy.

W przypadku większości bliźniaków badanych przez prof. Boucharda występowały następujące analogie: bliźniacy żenili się w tym samym wieku, mieli taką samą liczbę dzieci, ukończyli ten sam rodzaj studiów, mieli takie samo hobby, dawali swoim dzieciom identyczne imiona, tak samo się ubierali itp.

Nawet jeśli nigdy nie uda się udowodnić tego naukowo, to można wysunąć hipotezę, że niezwykle podobne do siebie losy bliźniąt związane są ze zjawiskiem telepatii: silniejszy i bardziej zdecydowany brat mógłby, według tej koncepcji, zaplanować sobie życie, wybrać hobby, imiona dzieci itp., a następnie przesyłać nieświadomie te informacje swojemu bratu bliźniakowi.

W każdym bądź razie to właśnie telepatia jest owym tajemniczym zjawiskiem “słyszenia” się bliźniaków na bardzo dużą odległość. Kilka lat temu miał miejsce głośny przypadek Amerykanki, Marthy Burke, która, mimo, że znajdowała się w odległości 12 tysięcy kilometrów, przeżywała wszystkie etapy straszliwej śmierci swojej siostry Margarette, zmarłej tragicznie w katastrofie lotniczej na Teneryfach.

Również zjawisko prekognicji, czyli wiedzy o rzeczach, które nastąpią dopiero w przyszłości, ma często charakter spontaniczny. Szczególnie sugestywny jest przypadek malarza Giovanniego Segantini, który namalował scenę swojej śmierci. Rzeczony obraz nosi tytuł Śmierć i został on namalowany z myślą o wystawie w Paryżu. Był to jeden z trzech obrazów stanowiących tryptyk (dwa pozostałe to Natura i Życie). Obraz przedstawia krajobraz wysokich gór w Engandina: w tle znajdują się zaśnieżone szczyty, oraz pokryta śniegiem równina. Po prawej stronie obrazu widzimy bacówkę, konia, sanie, trumnę i kilka ubranych na czarno osób.

Segantini zmarł w wieku czterdziestu lat, w 1899 roku. Malował, gdy nagle źle się poczuł. Zabrano go do bacówki, którą wcześniej uwiecznił na swoim obrazie; kilka dni później zmarł. Żona malarza napisała niedługo po jego śmierci list do dyrektora pisma Rivista di Studi Psichici, Cesara Vesme, w którym opisuje wizję, jaką Segantini krótko przed śmiercią opowiedział jej w następujących słowach: „Znajdowałem się w trumnie, którą wynoszono z tej bacówki (tu wskazał na obraz La Morte). Jedną z kobiet, które stoją  przy niej byłaś ty. Widziałem, że płaczesz”. „Powiedziałam mu – pisze dalej wdowa w swoim liście – że to był tylko sen. On jednak upierał się, że nie spał i że wszystko widział na jawie. Wizja mojego męża ziściła się po trzynastu dniach. Obraz La Morte przedstawia jego koniec: z tej bacówki wyniesiono jego trumnę, to był ten sam krajobraz, a płaczącą kobietą na obrazie jestem ja”.

Inną, nadzwyczajną historią jest tragedia Titanica, angielskiego transatlantyku, który zatonął w kwietniu 1912 roku, podczas rejsu inauguracyjnego. Z wydarzeniem tym wiążą się liczne przypadki jasnowidzenia i prekognicji. Najbardziej znanym z nich jest opowiadanie, napisanie przez Morgana Robertsona, czternaście lat przed zatonięciem Titanica. W dziele tym autor opisuje pierwszą podróż i zatonięcie wielkiego transatlantyku o nazwie Titan, który w kwietniu zderzył się z górą lodową. Titan uważany był za niezatapialny i z tego powodu nie zadbano o zaopatrzenie go w wystarczającą ilość szalup ratunkowych. Jak wiemy, Titanic otarł się o górę lodową, podczas swojego pierwszego, kwietniowego rejsu; on również uważany był za niezatapialny i zaopatrzono go jedynie w 20 szalup ratunkowych. ( na Titanie było ich 24). Podobne były również szybkości obu transatlantyków, liczba pasażerów, czy wymiary obu liniowców.

Niewątpliwie mówienie o „przypadku” nie wystarczy tu za wytłumaczenie tak licznych zbieżności i uprawnia do wysunięcia hipotezy, że pisarz bezwiednie doświadczył zjawiska prekognicji, uznał je za wytwór swojej wyobraźni, a następnie przelał na papier.   

Nad fenomenem zjawisk spontanicznych przeprowadzono wiele badań, które zaowocowały licznymi publikacjami. Interesującym ich zbiorem jest książka Sny, proroctwa i wizje, autorstwa psycholożki Aneli Jeffe’, uczennicy i współpracownicy C.G. Junga. Dzieło to poświęcone jest „odwiecznym wydarzeniom, które są udziałem istot ludzkich, i które często w istotny sposób wpływają na ich życie”. Jest to obszerny zbiór spontanicznych zjawisk, które przytrafiły się czytelnikom dziennika Schweizerischer Beobachter, zebranych pod koniec lat ’50 z inicjatywy samego Junga, który – jak wiadomo – żywił duże zainteresowanie zjawiskami paranormalnymi. Analizę zebranych materiałów ( ponad dwa tysiące listów) powierzył on właśnie Jaffe’. Do powstałej w ten sposób Książki Jung napisał interesującą przedmowę.

Z pośród wielu wartych zacytowania przypadków przytoczę trzy, ze względu na ich szczególne znaczenie polegające na pogodzeniu danej osoby z czekającej ją losem. Innymi słowy, sen, wizja, czy inne doświadczenie paranormalne pomagają w zrozumieniu znaczenia przyszłych wydarzeń, a co za tym idzie w ich akceptacji; w ten sposób odgrywają one istotne znaczenie w życiu każdego człowieka. Oto wspomniane historie:

1.Opowiadanie pewnej kobiety: „ We śnie zobaczyłam moją zmarłą niedawno siostrę. Wyglądała jak za życia: była radosna, młoda i roześmiana. W ręku trzymała wieniec pogrzebowy; był cały biały, taki jaki kupuje się na pogrzeb małych dzieci. Widząc, że ze zdumieniem przyglądam się wieńcowi, moja siostra uśmiechnęła się jeszcze bardziej, jakby była zadowolona z roli łącznika między zaświatami a tym symbolem śmierci. Następnego dnia dowiedziałam się, że dziecko zmarłej, dziesięcioletni chłopiec, wdrapał się na drzewo, spadł z niego i umarł. Moja siostra zabrała go ze sobą. Jednak w moim śnie okazywała radość, z czego wywnioskowaliśmy, że wszystko jest w porządku”.

2.Sen dziewczyny, która postanowiła zostać pielęgniarką: „We śnie zobaczyłam wysokiego mężczyznę, blondyna, ubranego na niebiesko, który przechodził przede mną. Spoglądaliśmy na siebie. Był mi całkowicie nieznany. Usłyszałam wyraźny głos: <<Ten człowiek jest ci przeznaczony>>. Sen ten mnie przeraził, ale wzięłam się w garść i stwierdziłam stanowczo, że nie chcę wyjść za mąż, i że nie zmienię swego postanowienia. Po czym zapomniałam o całej sprawie. Kilka tygodni później poznałam przypadkowo pewnego mężczyznę. Z całkowitą pewnością stwierdziłam, że właśnie spełnia się mój sen. Jesteśmy małżeństwem od 35 lat. Nie brakowało w tym okresie kryzysów i rozczarowań, jednak wewnętrzne przekonanie, że „ jesteśmy zjednoczeni przez Boga” pomaga nam trwać razem w spokoju i wierności”.

3.Opowieść pewnego mężczyzny: “Splajtowałem i znalazłem się w sytuacji tak złej z każdego punktu widzenia, że nie widziałem innego wyjścia jak samobójstwo. Pewnej nocy, pogrążony w samotności i desperacji, rozmyślałem nad moim postanowieniem, nagle ciemność rozdarło promieniujące światło, w którego centrum dostrzegłem cudowną kobiecą postać, która podniosła prawą rękę w moim kierunku i powiedziała stanowczym tonem: <<Przestań, nie możesz tego zrobić! Twój czas jeszcze nie nadszedł>>. Od tego czasu minęło trzydzieści lat, ale wydaje mi się jakby wydarzenie to miało miejsce wczoraj. Chociaż był to początek życia wypełnionego niewyobrażalnym cierpieniem: ciężkimi chorobami, biedą i wstydem, uwięzieniem i pobytem w obozie koncentracyjnym, wyrokiem śmierci, ucieczką z ojczyzny i wieloma innymi przykrymi rzeczami, to zawsze czułem obecność tajemniczego przewodnika, i jego pomoc, które towarzyszą mi do dziś. Jestem pewien, że będzie mnie on wiódł dalej, aż do nieznanego jeszcze celu”. 

Anela Jaffe’, komentując cytowane historie, zauważa, iż istnieje wewnętrzny przewodnik, który – jeśli się go zaakceptuje – jest w stanie człowieka uspokoić i nadać sens jego życiu. Przesłanie, jej zdaniem, pochodzi z podświadomości, która posiada zdolność ponadzmysłową, wolną od ograniczeń zmysłów. Podświadomość wie co wydarzy się za wiele lat, w dalekich miejscach – to są właśnie zdolności ponadzmysłowe. Akceptacja przesłania pochodzącego z podświadomości może okazać się niezwykle ważne dla osoby, która uświadamia sobie naturę transcendentną świadomości i życia w kontekście własnej egzystencji. Jaffe’ idzie jeszcze dalej i twierdzi, że: „W konsekwencji mamy do czynienia z koncepcją, według której podświadomość odpowiada, w ostatecznej analizie, temu, co od zawsze określano mianem zaświatów lub wieczności, a co Kant nazywał <<innym światem>>.

Dziś, podobnie jak w przeszłości, zjawiska paranormalne powtarzają się w życiu człowieka: pojawianie się zjaw, sprawdzanie się snów, prekognicje, wizje. Wszystkie one towarzyszą człowiekowi od tysięcy lat, powtarzając się odwiecznie identyczne, a jednocześnie zawsze inne, tak jak niepowtarzalne jest każde ludzkie istnienie, choć często podróżujemy po podobnych trajektoriach.  

Również moje osobiste doświadczenie potwierdza, że fenomeny te nieustannie się powtarzają, oraz że współczesny człowiek doświadcza zjawisk paranormalnych w ten sam sposób, w jaki doświadczali ich jego dziadkowie, czy dalecy przodkowie. Często jednak nie potrafi on przyjąć tego zjawiska jako czegoś naturalnego, choć bardzo rzadko występującego; nie potrafi uznać go za integralną część swego życia i przyjąć go ze spokojem, jako część istnienia, która może wzbogacić je o nowe znaczenia. „Materiał ten, pisze Jung, odnosząc się do wspomnianych świadectw czytelników Schweizerischer  Beobachter, przełamuje w zdrowy sposób monotonię życia, wstrząsa naszą (często) przesadną pewnością, pozwalając na zaistnienie intuicji oraz antycypacji”.

A propos znaczeń, chciałabym przytoczyć opinię innego autorytetu, profesora Hansa Bendera, który był wykładowcą parapsychologii na uniwersytecie we Fryburgu, w Niemczech i badaczem dokładnym oraz surowym. Uważał on, że zjawiska paranormalne, również te, które nie są ściśle związane z zagadnieniami “życia po śmierci”, są w stanie powiedzieć nam coś na temat problemu „nadziei wertykalnej”. Twierdził on bowiem, że: „Psyche, która w określonych okolicznościach wychodzi poza przestrzeń i czas, jak wskazują na to zjawiska paranormalne, można uznać za niezależną od żywego organizmu o wiele bardziej niż psyche pojętą według koncepcji materialistyczno – mechanistycznej”. 

Przytoczę teraz kilka przypadków z mojej współczesnej kazuistyki włoskiej, w celu wykazania, po raz kolejny, jak wielkie znaczenie, oraz jak głęboko wrośnięta jest w tkankę ludzkiej egzystencji spontaniczna fenomenologia paranormalna.

Pierwszą historię opowiedziała mi pewna pani z miasta Brescia, która wolała pozostać anonimowa. Rzecz dotyczy informacji paranormalnej, która – chociaż miała miejsce w bardzo bolesnym dla niej momencie – ocaliła życie drogiej jej osoby. Syn owej kobiety, który od niedawna posiadał prawo jazdy, usiłował wykonać bardzo ryzykowny manewr wyprzedzania. Zaczął właśnie wyprzedzać ciężarówkę, gdy nagle zobaczył przed sobą ojca, który nakazał mu kategorycznym gestem przerwanie manewru i powrócenie na swój pas. Chłopiec instynktownie posłuchał rodzica, po czym natychmiast zdał sobie sprawę, że manewr wyprzedzania rozpoczęty tuż przed zakrętem zakończyłby się z pewnością jego śmiercią. Gdy już ochłonął, zaczął rozglądać się za ojcem, lecz ten znikł. Wróciwszy do domu, zszokowany zarówno bliskością śmierci, jak również tajemniczą wizją ojca, chłopak dowiedział się, że dokładnie w chwili, gdy go zobaczył, jego rodzic zmarł nagle na zawał. 

Drugi przypadek dotyczy głośnego swego czasu wydarzenia, zwanego sprawą „Uno Bianca” (Białego Uno). Zbrodnia, która wstrząsnęła całymi Włochami miała miejce 4 stycznia 1991 roku w Bolonii i kosztowała życie trzech młodych karabinierów. Wśród nich był Andrea Moneta z Rzymu. Pani Paola, jego matka, opowiadała, że Andrea, gdy miał 12 lat, wykonał rysunek, który miałam okazję obejrzeć, a który okazał się być proroczy. Widać na nim rany postrzałowe, co sprawdziło się dokładnie dziewięć lat później. Poza tym Andrea opowiadał mamie, że umrze młodo, a swoją przyjaciółkę przekonał, że zginie w wieku 21 lat „wśród ognia i maszyn”. Świadectwo to jest wstrząsające i wzruszające zarazem.

Świadectwo Manueli z Imoli jest mniej dramatyczne, chociaż równie interesujące: “Kiedy miałam piętnaście lat ( teraz mam osiemnaście) zbudziłam się pewnego ranka o szóstej, po czym stałam z łóżka i poszłam się napić. Nie wiem dlaczego, ale zamiast zapalić światło na korytarzu zapaliłam zapałkę. Kiedy zbliżyłam się do pokoju moich rodziców zapałka nagle zgasła. Zobaczyłam wówczas cień starzej kobiety ubranej w stylu z XIX wieku. Zawołałam mamę, a wówczas staruszka odwróciła się do mnie i znikła. Kiedy opowiedziałam mamie co mi się przydarzyło, ta odparła, że gdy ją obudziłam śniła o tej samej kobiecie, którą ja widziałam na jawie. Innymi razy zdarzało się, że miałyśmy z mamą te same sny”.

Opowiada Elisa Ferrari z Bergamo: “W zeszłym roku przyśniła mi się moja mama, zmarła przed 28 laty. Powiedziała mi, że jest w niebie, i na dowód swojej prawdomówności podała mi dwa numery: 3 i 10. Zagrałam nimi w lotto i wygrałam. Kilka miesięcy później zmarł mój tata: miało to miejsce 3 października, czyli 3.10 –  były to numery, które otrzymałam we śnie od mamy. Ciągle o tym myślę, ale nie potrafię znaleźć na to wytłumaczenia”.

Na koniec przytaczam świadectwo Aleksandry z Mediolanu: „Czy można śnić o osobie, której nigdy wcześniej się nie widziało, a potem ją spotkać? W moim przypadku właśnie tak było. Przyśniło mi się, że byłam w Ameryce i znałam tam chłopaka. Nie potrafię sobie wytłumaczyć jak to się stało, że naprawdę go poznałam: był to amerykański student. Ja nigdy nie byłam w Ameryce, a on po raz pierwszy przybył do Włoch. Jestem pewna, że to był chłopak z mojego snu; zgadzał się wzrost, kolor oczu i włosów, nawet imię było to samo”.

Jak można zauważyć, w tego rodzaju przypadkach, poza „snem”, który jest często nośnikiem informacji paranormalnej, w grę wchodzą telepatia, prekognicja, a może nawet coś jeszcze.

Na tym chciałabym zakończyć swoją krótką wycieczkę do świata spontanicznych zjawisk paranormalnych. Mają one miejsce częściej niż nam się to wydaje i skłaniają uważnego obserwatora do zadawania sobie pytań odnośnie naszych możliwości wewnętrznych, oraz zdolności komunikowania głębokich sfer naszej psyche. Tytułem konkluzji chciałabym zacytować słowa, które filozof Henri Bergson wypowiedział właśnie na temat spontanicznych zjawisk paranormalnych podczas konferencji zorganizowanej przez Society for Psychical Research (Towarzystwo Badań Metapsychicznych) w Londynie, w 1913 roku; słowa te w niczym nie straciły na swej aktualności: „Kiedy wezmę pod uwagę niezliczoną ilość znanych przypadków, przede wszystkim zaś ich analogię, podobieństwo, czy też zbieżność wielu niezależnych od siebie świadectw, które zostały dotąd zbadane, sprawdzone i poddane krytyce, skłaniam się do przyznania telepatii tej samej wiarygodności, z jaką przyjmuję informacje o klęsce Niepokonanej Armii. Nie chodzi tu o pewność matematyczną jaką daje teoremat Pitagorasa, lub pewność fizyczną osiągalną na bazie praw galileuszowskich. Jest to bowiem pewność, którą można zdobyć na płaszczyźnie historycznej i prawnej”.   

http://www.nautilus.org.pl/artykuly,3300,fenomeny-tworzone-przez-ludzki-umysl.html

Opublikowano Istota Ludzka, Psychologia głębi, Rozwój duchowy | 30 komentarzy

„Pokot”. Olga Tokarczuk: Świętowanie ludzi, hekatomba zwierząt [WYWIAD]

Zamieszczę chyba najbardziej bulwersujący fragment artykułu – wywiadu z Olgą Tokarczuk.Ciekawe bo chciałem zamieścić już go w sobotę i przeczytałem wpis Małgosi o braciach mniejszych- kolejna koincyndencja?

„PAWEŁ SMOLEŃSKI: Czy Polacy lubią zwierzęta?

OLGA TOKARCZUK*: Lubią je jeść, mamy całkiem spore spożycie mięsa na głowę, które ciągle wzrasta. Bardzo lubią polować i wciąż sporo ludzi nie widzi niczego złego w zadawaniu bólu, w zabijaniu dla własnej przyjemności. Niektórzy potrafią nawet głosić, że udział dzieci w polowaniach jest właściwy do ich prawidłowego rozwoju.

Z drugiej zaś strony podobno przekazujemy najwięcej pieniędzy właśnie na te organizacje charytatywne i dobroczynne akcje pomocowe, które zajmują się dziećmi i zwierzętami. Czyli – jak to z Polakami – jesteśmy oceanem wewnętrznych sprzeczności. Coraz więcej gospodarstw domowych ma psa albo kota. Rośnie rynek karm i akcesoriów dla zwierząt towarzyszących.

Tak jest wszędzie na świecie, że ludzie najbardziej wzruszają się, widząc pieska, kotka lub dziecko.

– Ale w ten sposób rośnie bolesna, zbudowana na hipokryzji przepaść pomiędzy zwierzętami do towarzystwa a zwierzętami hodowanymi na mięso, skórę, jajka.

Z jednej strony byt psów i kotów poprawia się znacząco, z drugiej – w całej mrocznej strefie, o której nie chcemy myśleć, rośnie zapotrzebowanie na mięso i nabiał, a wraz z nim koszmar intensywnej hodowli i wszelkie inne formy okrucieństwa wobec istot żywych. To trend światowy. W Chinach, które powoli stają się krzywym zwierciadłem ekonomicznego rozwoju, mimo ich tradycji religijnej i kulturowej spożycie mięsa rośnie w tempie astronomicznym.

Pies – tak, ale świnia, równie inteligentna i wrażliwa jak pies, to już nie.

A Polska skutecznie opiera się zmianom na lepsze; jesteśmy wciąż wielkim producentem futer, nie godzimy się na europejskie regulacje zwiększające powierzchnię klatek dla kur.

Bo Polska to taki dziwny kraj, gdzie można co niedziela biegać do kościoła i mieć głęboko w nosie nauki Świętego Franciszka o „braciach mniejszych”. Wszyscy niezależnie od politycznych barw kochają konie, ale to, co władza zrobiła z końmi w Janowie Podlaskim, to już inna sprawa.

– Naród kawalerzystów eksportuje konie na rzeź. To podwójna moralność. Chcemy o sobie myśleć dobrze, więc bierzemy do domów zwierzęta ze schronisk – i bardzo dobrze. Ale nie chcemy myśleć o tym, że na zapleczu niemal każdego miasta jest ogromna rzeźnia, bezmiar cierpienia i okrucieństwa. Chcemy dobrze dla zwierząt, a równocześnie dominującym modelem produkcji jajek – jak to strasznie brzmi! – jest hodowla klatkowa. Tak brutalna, w piekielnych warunkach, bez światła dziennego, pośród smrodu, chorób, kanibalizmu i śmierci, że kury żyją kilkakrotnie krócej. Jesteśmy jednym z ostatnich krajów, który pozwala na bestialskie traktowanie kur, o czym warto pomyśleć, kiedy jemy jajecznicę. Całe szczęście, że już nawet supermarkety wycofują się ze sprzedaży „trójkowych” jaj od tych dręczonych ptaków.

Jeżeli się te dane naprawdę rozumie i chociaż częściowo ogarnia ten ocean psychicznego i fizycznego cierpienia, jaki się za nimi kryje, to można popaść w chroniczną bezsenność. Więc w jakimś sensie rozumiem, dlaczego tak niewiele o tym mówimy.

Stosunek do zwierząt świadczy o stosunku do ludzi, a stosunek do przyrody pokazuje, na jakim poziomie cywilizacyjnym jesteśmy.

– Stosunek do zwierząt należy do masy spadkowej po przodkach. Jesteśmy narodem wywodzącym się z chłopów, dlatego wciąż utrzymuje się w nas bardzo pragmatyczne, instrumentalne podejście. Na wsi zwierzęta były – i nierzadko ciągle jeszcze są – mniej lub bardziej użytecznymi przedmiotami. Świat dawniej był surowy, bezwzględny i bezlitosny, nie starczało już empatii dla losu zwierząt. Podobnie było z poczuciem winy. „Nie myśl o tym”, „to tylko zwierzę”, „taki jest świat” – takie rzeczy w dzieciństwie słyszał każdy z nas.

Olga TokarczukMIECZYSŁAW MICHALAK

Relatywizacja cierpienia i uprzedmiotowienie zwierzęcia wyzwalały też zwyczajne, banalne okrucieństwo. Skąd się wzięło powiedzenie: „Lata jak kot z pęcherzem”? Ano zwykle po świniobiciu przywiązywało się kotu do ogona wysuszony pęcherz świński wypełniony kamyczkami lub grochem – ot tak, dla zabawy. Biedne zwierzę próbowało uwolnić się od tego dodatku, a hałas, jaki powstawał przy najdrobniejszym ruchu, doprowadzał je do szaleństwa. Koty uciekały przed siebie całymi dniami, aż padały z wyczerpania.

Ten rodzaj okrutnej zabawy nie był piętnowany przez nikogo. Dzieci ją oglądały i się przyzwyczajały. Tak jak teraz – oglądają pokot dwustu martwych lisów i przywykają. To nie jest żaden mord, ale oddanie czci zwierzętom, które – to dosłowny cytat z wypowiedzi myśliwych – „padły w równej walce”. To wreszcie tradycja, bo „zawsze tak było” i „to tylko zwierzę”.

>>”Z półki Nogasia”: w sobotę 4 lutego na Wyborcza.pl/kultura z Olgą Tokarczuk rozmawia Michał Nogaś

Do takiego podejścia do zwierząt przyczynia się, niestety, również Kościół katolicki, i to mimo lekcji Świętego Franciszka. Nie tylko nie piętnuje tej przemocy, ale wręcz ją sankcjonuje – na przykład poprzez wspieranie myślistwa.

Zmartwychwstanie Pańskie świętuje się szynkami, pieczeniami i kiełbasami, których trzeba zjeść jak najwięcej.

Do każdego naszego świętowania dołącza się – o czym wcale nie chcemy myśleć – hekatomba zwierząt.

Dla nich nasze radosne przygotowania do świąt Wielkanocy czy Bożego Narodzenia to zapowiedź rzezi.

Dlaczego Polacy uważają, że przyroda to rezerwuar bez dna? Przykład pierwszy z brzegu: ostatniowyrażono zgodę na wycinkę drzew bez zezwolenia na prywatnych działkach, a internet zaroił się od informacji, że pod nóż idą kilkusetletnie okazy, bo komuś zasłaniały światło lub po prostu nie pasowały.

– Stosunek do przyrody jest częścią światopoglądu, należy do pakietu ideologicznego, który określa naszą relację ze światem. Pakiet konserwatywno-katolicki, który obecnie mebluje Polskę, przyrodę sytuuje bardzo nisko i bezrefleksyjnie, właśnie w taki instrumentalny, chłopski sposób. Refleksja dotycząca natury jest w nim ambiwalentna i sprzeczna w sobie. Z jednej strony „naturalne” jest właściwe i pożądane – naturalny seks, naturalna prokreacja, z drugiej – chaotyczne, nieuporządkowane, a czasem – pełne grzechu, wstydliwe, niegodne.

Natura to jest coś, co trzeba sobie podporządkować. Podkreśla się raczej użyteczny aspekt natury. Puszcza Białowieska nie jest więc unikatowym zjawiskiem, fenomenem na skalę Europy, na który należy chuchać i dmuchać, skarbem, darem od losu czy Stwórcy, ale składem drewna, na którego eksploatacji można dobrze zarobić. Dzikie zwierzęta nie są czującymi, inteligentnymi istotami, współmieszkańcami biosystemu, w którym i my żyjemy, ale bezosobowymi „populacjami”, które ciągle trzeba kontrolować, żywymi tarczami do strzelania i w końcu pojemnikami z przyszłym gulaszem z dziczyzny.”

więcej:

http://wyborcza.pl/7,75517,21332453,skad-nadejdzie-bunt.html

 

Opublikowano Gaja, Istota Ludzka, Obserwacje Ziemi | 72 komentarzy

Niezależna TV Polcon 2016- „Strategie Istot Pozaziemskich wobec Ludzkości” -Janusz Zagórski

We Wrocławiu w sierpniu 2016 odbył się panel poświęcony UFO i Cywilizacjom pozaziemskim oraz pozaziemskim kulturom duchowym .Pozaziemskie kultury duchowe to nowe pojęcie obejmujące cywilizacje 5 i wyższych gęstości – niewidzialne i niematerialne, ale istniejące w realnej choć niewidzialnej dla naszych zmysłów rzeczywistości.Wszystkie starożytne dzieła jak Mahabharata, Mitologia Grecka czy Biblia mówią o zwalczaniu jednych Bogów przez drugich Bogów za pomocą okrutnej i niszczącej całej broni.Człowiek też został stworzony przez manipulacje genetyczne przedstawicieli wielu Cywilizacji.Bardzo polecam arcyciekawy wykład  Janusza Zagórskiego zaprezentowany na wrocławskim panelu oraz film o Annuaki cz 2 .Część 2 tego filmu zawiera najwięcej tekstu , który warto odnieść do tego co mówi Janusz Zagórski.

Opublikowano ., Człowiek, Esperymenty, UFO cywilizacje pozaziemskie, Świadomość | 133 komentarzy