Rezonans Schumanna, puls Ziemi, podwoił się – nadchodzi radykalna zmiana na poziomie planety?

Od 1986 roku wiadomo, że istnieje coś takiego jak puls planety, zwany też od nazwiska jego odkrywcy rezonansem Schumanna. Jest to elektromagnetyczna częstotliwość Ziemi, która przez długi czas uważana była za stałą i wynosiła 7,83 Hz. Potem jedna wielkość ta zaczęła się zmieniać i obecnie jest to już 16,5 Hz.

Okazuje się, że 7,83 Hz to częstotliwość w zakresie fal alfa ludzkiego mózgu. Trudno o lepszy dowód na integrację człowieka z naturą. Badaniami tego zjawiska zainteresowała się agencja kosmiczna NASA. Opracowano specjalne urządzenie, które emituje drgania o częstotliwości 7,8 Hz. Okazało się, że powoduje ono harmonizację i uspokojenie umysłu.

Instrument jest używany w przestrzeni kosmicznej i stanowi pomoc dla astronautów, którzy przebywają długo z dala od Ziemi. Ze względu na fakt, że mózg astronautów nie czuje częstotliwość rezonansowej Ziemi, zaczynają się nasilać bóle głowy, zawroty głowy, zaburzenia uwagi, a nawet choroba lokomocyjna, szczególnie kłopotliwa w stanie nieważkości.
Schumann_resonans
Rosnąca częstotliwość rezonansu Schumanna oznacza zatem stały wpływ na ludzki mózg. Obecnie wynosi ona podobno już powyżej 16 Hz. W związku z tym, ludzie czują, że coś jest nie tak, ponieważ mózg jest zmuszony do pracy z coraz większą prędkością. Wraz ze wzrostem tej częstotliwości, mózg osiągnie 30 Hz lub więcej i dojdzie do rytmu, który jest odpowiedzialny za inspirację i kreatywność. Częstotliwość drgań 50 Hz to mózg zen, poziom oświecenia dostępny ponoć tylko dla buddystów.

Zwiększenie „częstotliwości Ziemi” powoduje, że nasz mózg wychodzi z trybu hibernacji i pracuje inaczej. Jeszcze kilka lat temu Ziemia była na poziomie wibracji 7,8 Hz, ale kilka dni temu, częstotliwość Schumanna dobiła do 16,5 Hz. Świadczy to o tym, że Ziemia podlega gwałtownej zmianie – następuje przyspieszenie.

Dlaczego zatem ważna jest liczba 16,5? Okazuje się, że 16,5, 33, 66, 132, 264 itd, to liczby, które są harmoniczne dla tonu Solfeggio 528, który jest częstotliwością wykorzystywaną przez biochemików do naprawy uszkodzonego DNA – genetycznego wzorca, na którym opiera się życie. Jeśli częstotliwość Schumanna rezonuje w harmonicznej 528 to sugeruje, że nasze DNA może się zmieniać nawet w tym momencie.

Niektórzy badacze zjawisk paranormalnych sugerują, że Ziemia jest żywym organizmem i nie wolno patrzyć na zmiany w jej obrębie jako zespołu niezwiązanych ze sobą czynników, ale jako całość tworzącą pojedynczy byt. Jeśli zatem zachodzą tak poważne zmiany na poziomie elektromagnetycznym, może nie tylko my ulegamy zmianie, tylko cała planeta, na której mieszkamy i nikt nie wie do czego to doprowadzi.
źródło:
http://innemedium.pl/wiadomosc/rezonans-schumanna-puls-ziemi-podwoil-sie-nadchodzi-radykalna-zmiana-poziomie-planety
http://www.theeventchronicle.com/metaphysics/metascience/earth-ascending-schumann-frequency-resonance-of-the-earth-has-doubled/

Opublikowano ., Ezoteryka, Obserwacje Ziemi, Transformacja 2012 | 5 komentarzy

Rozmowy z Bogiem cz III -Rozważania o Duszy cz.1

W trzecim tomie „Rozmów z Bogiem” Neale’a Donalda Walscha zawarte są bardzo ciekawe rozważania n/t duszy.Być może są one dość kontrowersyjne, ale myślę ,że warto je zacytować.Są to dość obszerne rozważania, dlatego podzieliłem je na części.

„Niektóre dusze czują, że wiele jeszcze chciałyby się dowiedzieć, więc trafiają do “szkoły”, zaś inne dusze – “stare”, jak je określacie – je uczą. Czego je uczą.? Że nie ma nic, co musiałyby poznawać.
Że nigdy nie musiały niczego się uczyć. Że wystarczy tylko sobie przypomnieć. Pamiętać, Kim i Czym są w Istocie.
“Dowiadują się”, że doświadczyć Swej Prawdziwej Istoty można przez bycie Nią. Przypomina im się o tym w sposób łagodny, obrazowo.
Pozostałe dusze już o tym pamiętają, gdy docierają na “druga stronę”. (Posługuje się znajomymi wam określeniami, aby same słowa nie stały na przeszkodzie rozumieniu.) Dusze te mogę od razu przejść do radosnego spełnienia swych życzeń odnośnie tego, czym pragną “być”. Mogą wybrać spośród miliona, zyliona Moich przejawów i doświadczyć tego natychmiast. Może to się wiązać z przybraniem fizycznej postaci.

Dowolnej?

Dowolnej

Więc to prawda, że dusze mogą wcielać się w zwierzęta – że Bóg może być krową? A. kro wy są naprawdę święte?

(Ah-mh)

Przepraszam.

Miałeś całe życie na odgrywanie komika estradowego. I, nawiasem mówiąc, patrząc na twoje życie, można powiedzieć, że udało ci się zmienić je w komedie.

Brrram! Ale mi dołożyłeś. Orkiestra tusz!
Dzięki, dzięki.

Ale żarty na bok, panowie… Odpowiedź brzmi – tak, dusze mogą wracać pod postacią zwierząt.Pytanie, czy chcą? Raczej nie.

Czy zwierzęta mają dusze?

Jeśli choć raz zaglądałeś zwierzęciu w oczy, znasz już odpowiedź na to pytanie.

Więc skąd mogę wiedzieć, że to nie moja babcia, wcielona w mojego kota?

Proces, o którym tu mowa, jest ewolucja. Samo–tworzeniem i ewolucja. A ewolucja zmierza tylko w jedna stronę. Wzwyż. Zawsze wzwyż. Największym pragnieniem duszy jest doświadczać wciąż wyższych aspektów siebie. Dlatego pnie się do góry, nie w dół, po ewolucyjnej skali, aż osiągnie nirwanę – całkowity Jedność ze Wszystkim.Czyli ze Mną.

Lecz skoro dusza pragnie doświadczać siebie w coraz wyższym wydaniu, po co zadawałaby sobie trud przybierania ponownie ludzkiej postaci? To z pewnością nie przybliża jej do celu.

Jeśli dusza po raz kolejny się wciela, to po to, aby dalej doświadczać i dalej ewoluować. Wiele poziomów ewolucji można zaobserwować u ludzi. Można wcielać się wiele razy – setki – i piać się wciąż wzwyż.
Lecz nie da się tego pogodzić z powrotem do niższych form życia. Stad powrót taki nie następuje. Nie przed osiągnięciem przez dusze ostatecznego zjednoczenia ze Wszystkim Co Jest.

Z tego wynika, że muszą powstawać “nowe dusze”, wcielające się w niższe formy życia.

Nie. Każda istniejąca dusza została stworzona Jednocześnie. Jesteśmy tu wszyscy Teraz. Ale jak już tłumaczyłem, kiedy dusza (cząstka Mnie) osiąga ostateczne spełnienie, ma możliwość “rozpoczęcia od nowa”, “zapomnienia”, aby mogła stworzyć siebie od podstaw jeszcze raz. W ten sposób Bóg nieustannie na nowo doświadcza siebie.
Dusza może wybrać “wtórny obieg” po niższych formach życia, ilekroć zechce.
Bez reinkarnacji – bez możliwości powrotu do postaci fizycznej – dusza musiałaby osiągnąć wszystko, do czego dąży, w ramach jednego życia, a to o wiele krócej niż jedno mgnienie na kosmicznym zegarze.

Zatem tak, reinkarnacja jest faktem. Jest prawdziwa, celowa i doskonała.

Dobrze, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Powiedziałeś, że czas nie istnieje, że wszystko dzieje się naraz, teraz. Zgadza się?

Zgadza się.

Następnie dałeś do zrozumienia, że wszyscy istnieje my “cały czas” na różnych poziomach, czy też w różnych punktach, w kontinuum czasoprzestrzennym.

Tak jest naprawdę.

W porządku, lecz od tego właśnie wszystko się gmatwa. Jeśli moje jedno “ja” w kontinuum czasoprzestrzennym “umiera”, a potem powraca tutaj jako inna osoba… to… to kim ja właściwie jestem? Musiałbym w takim razie istnieć w dwóch osobach jednocześnie. A jeśli to powtarza się przez całą wieczność, jak twierdzisz, wówczas jestem setką ludzi naraz! Tysiącem. Milionem. Milionem wersji miliona osób w milionie punktów w czasoprzestrzennym kontinuum.

Tak.

Nie mogę tego pojąć. Mój umysł nie jest w stanie tego ogarnąć.

Właściwie, poradziłeś sobie z tym bardzo dobrze. To niesłychanie zawiłe zagadnienie, a ty się z nim całkiem nieźle uporałeś.

Ale… ale… jeśli to prawda, wówczas “ja” – ta cząstka “mnie”, która jest nieśmiertelna – muszę ewoluować na miliard różnych sposobów pod miliardem postaci w miliardzie punktów na Kosmicznym Kole w wiecznej chwili teraźniejszości.

I znów masz racje. To właśnie robię. Nie, nie. Powiedziałem, że to ja muszę robić. Racja. To właśnie powiedziałem.

Nie, nie, moje słowa –

Wiem, jakie były twoje słowa. Całe zamieszanie wynika stad, że ty ciągłe upierasz się przy rozgraniczaniu siebie i Mnie.

A jest tylko jeden z Nas?

Nigdy nie było nas więcej, nigdy. Dopiero teraz to spostrzegłeś?

Chcesz powiedzieć, że cały ten czas rozmawiałem sam ze sobą?

Coś w tym rodzaju.

To znaczy, że nie jesteś Bogiem?

Tego nie powiedziałem.

Czyli jesteś Bogiem?

Owszem.

Lecz jeśli Ty jesteś Bogiem, i Ty jesteś mną a ja Tobą – wtedy… wtedy… ja jestem Bogiem!

Jesteś Bogiem. Zgadza się. Nazwałeś rzecz po imieniu.

Lecz nie tylko jestem Bogiem – jestem też wszystkimi innymi ludźmi.

Tak.

Czy to oznacza, że nikt i nic nie istnieje oprócz mnie?

Czyż nie rzekłem: Ja i Mój Ojciec jesteśmy Jednym?

Owszem, ale…

/ czy nie rzekłem też: Wszyscy jesteśmy Jednym?

Tak. Ale nie wiedziałem, że należy to rozumieć dosłownie. Myślałem, że mówisz w przenośni.Sądziłem, że to bardziej formuła filozoficzna niż stwierdzenie faktu.

To jest stwierdzenie faktu. Wszyscy stanowimy Jedno. To właśnie kryje się pod słowami:
“Cokolwiek uczyniliście najmniejszemu spośród mych braci… mnieście uczynili”.
Rozumiesz teraz?

Tak.

Wreszcie. Długo to trwało.

Ale – wybacz, że się upieram przy tym, ale… kiedy jestem z kimś, z żoną, z dziećmi, to czuję, że jestem kimś odrębnym od nich, że oni nie są “mną”.

Świadomość jest wspaniałą rzeczą. Można ja podzielić na tysiąc części. Na milion. Milion razy milion. “Rozpadłem” się na nieskończona liczbę “kawałków” – po to, aby każdy z “kawałków” Mnie. mógł spojrzeć za siebie i dostrzec Moja chwałę.

Dlaczego muszę przejść ten okres zapomnienia, zwątpienia? Wciąż nie do końca wierzę! Wciąż pogrążony jestem w zapomnieniu!

Nie bądź dla siebie zbyt surowy. To stanowi element Procesu. Nie ma w tym nic złego.

Więc dlaczego odsłaniasz przede mną to wszystko?

Ponieważ przestałeś czerpać z tego radość. Życie przestało być dla ciebie zabawa. Tak się uwikłałeś w mechanizm Procesu, że zapomniałeś, że to tylko proces.
Wiec zawołałeś do Mnie. Poprosiłeś, abym przyszedł do ciebie; pomógł ci zrozumieć; objawił boska prawdę; odsłonił największa tajemnice. To, co sam przed sobą ukrywałeś. Twoja Prawdziwa Istotę.
I uczyniłem to. Po raz kolejny przywrócono ci pamięć. Czy to będzie miało znaczenie? Czy zmieni od jutra twoje postępowanie? Czy sprawi, że spojrzysz na wszystko innymi oczami? Czy teraz uleczysz rany obolałych, uśmierzysz obawy zalęknionych, nasycisz spragnionych i głodnych, oddasz chwałę spełnionym i wszędzie dojrzysz Moje oblicze?
Czy to najnowsze przypomnienie prawdy zmieni twoje życie i pozwoli ci odmienić życie innych? Czy też znów popadniesz w zapomnienie; pogrążysz się w swoim “ja”; zamkniesz się na powrót w ciasnych ramach, które sobie przypisałeś, zanim doznałeś tego przebudzenia? Jak będzie?

8.
Życie toczy się wiecznie i nieprzerwanie, prawda?

Z całą pewnością

. Nie ma końca.

Nie ma.

Reinkarnacja jest faktem.

Jest. Możesz przyjąć dowolna śmiertelna postać -to znaczy, fizyczne ciało, które “umiera” – ilekroć zechcesz.

My decydujemy, kiedy chcemy wrócić? “Czy” i “kiedy” – tak.
Decydujemy też, kiedy odejść? Wybieramy, kiedy umieramy?

Nic nie przytrafia się duszy wbrew jej woli. To jest niemożliwe z samej definicji, ponieważ dusza jest twórca każdego doświadczenia.
Dusza niczego nie potrzebuje. Dusza posiada wszystko. Wszelka mądrość, wszelka wiedze,
wszelka moc, wszelka chwałę. To ta cząstka Ciebie, która nigdy nie śpi, nigdy nie zapomina. Czy dusza pragnie śmierci ciała? Nie. Pragnieniem duszy jest, abyś nigdy nie umierał. Lecz dusza opuszcza ciało – zmienia postać, porzucając większa czesi materialnej powłoki – gdy tylko zauważy, że dalsze przebywanie w tej formie niczemu nie służy.

Jeśli pragnieniem duszy jest, abyśmy nigdy nie umierali, to dlaczego umieramy?

Nie umieracie. Zmieniacie tylko postać.

Jeśli pragnieniem duszy jest, abyśmy nie zmieniali postaci, to dlaczego zmieniamy?

Nie tego pragnie dusza.Jesteście “zmiennokształtni”!
Kiedy przebywanie w danej postaci nie przynosi już pożytku duszy, dusza zmienia formę –ochoczo, radośnie – i posuwa się dalej po Kosmicznym Kole.

Radośnie?

Ze śpiewem na ustach.

Nie jest jej żal umierać?

Dusza nie umiera – nigdy.

Chodzi mi o to, czy dusza nie żałuje, że jej obecna postać ma “umrzeć”?

Ciało również nie “umiera”, ale przeistacza się wraz z dusza. Ale rozumiem, co masz na myśli, dlatego będę trzymał się ustalonego przez ciebie nazewnictwa.
Jeśli masz jasność co do tego, jaki kształt pragniesz nadać swojemu życiu pośmiertnemu albo wyznajesz wiarę głosząca przyszłe zjednoczenie z Bogiem, wówczas dusza nie czuje żalu w związku z tym, co nazywacie śmiercią.
W takim przypadku śmierć jest chwila cudowna. Dusza może teraz powrócić do swej pierwotnej postaci, do swego normalnego stanu. Towarzyszy temu poczucie niezwykłej lekkości, nieograniczonej swobody, bezkresności. I świadomość Jedności, błoga i zarazem wzniosła.Nie sposób żałować takiego przeskoku

.
Twierdzisz więc, że śmierć to pomyślne zdarzenie?

Dla duszy, która tego pragnie – tak, zawsze.

Jeśli dusza chce się wyrwać z ciała, to dlaczego go po prostu nie porzuci? Dlaczego wytrzymuje tyle czasu?

Nie powiedziałem, że dusza “chce się wyrwać z ciała”. Mówiłem o radości towarzyszącej
uwolnieniu się od niego. To co innego. Można być szczęśliwym robiąc jedna rzecz i można być szczęśliwym robiąc druga. To, że robienie tej drugiej rzeczy sprawia ci radość nie oznacza, że byłeś nieszczęśliwy robiąc pierwsza.
Pobyt w ciele nie jest dla duszy nieszczęściem. Wręcz przeciwnie, to źródło wielkiej przyjemności. Lecz to nie wyklucza tego, że dusza może równie mocno cieszyć się z opuszczenia ciała.

Najwyraźniej jest jeszcze wiele rzeczy, które muszę zrozumieć, jeśli chodzi o śmierć.

Tak. To dlatego, że nie lubicie rozmyślać o śmierci. Lecz jeśli w chwili, gdy postrzegasz jakikolwiek przejaw życia, nie przejdzie ci jednocześnie przez myśl śmierć i utrata, to nie dostrzegłeś życia naprawdę, tylko się po nim prześlizgnąłeś.
Każda chwila kończy się, gdy tylko się zaczyna. Jeśli tego nie widzisz, nie pojmiesz, na czym polega jej niepowtarzalność, i nazwiesz ja zwyczajną.
Każda interakcja “zaczyna się kończyć” z chwila, gdy “zaczyna się zaczynać”. Tylko wtedy gdy naprawdę to dostrzeżesz i zrozumiesz do głębi, otworzy się przed tobą skarb każdej chwili – i samego życia. Życie nie może ciebie prawdziwie obdarzyć, jeśli nie zrozumiesz śmierci. Musisz pójść nawet dalej. Musisz pokochać śmierć tak, jak kochasz życie. Czas spędzony z każda osoba stałby się zaczarowany, gdybyś wiedział, że jesteś z nią po raz ostatni. Doświadczenie każdej chwili nabrałoby intensywności ponad wszelka miarę, gdybyś sadził, że to ostatnia taka chwila. Brak refleksji nad śmiercią prowadzi do braku refleksji nad życiem. Nie dostrzegasz, czym jest naprawdę. Wymyka ci się chwila i wszystko, co kryje w sobie dla ciebie. Patrzysz obok, a nie na wskroś.
Kiedy przyglądasz się czemuś uważnie, kiedy głęboko się nad czymś zastanawiasz, widzisz to na wskroś. Wtedy złudzenie pryska. Dostrzegasz, jak jest naprawdę. Tylko wtedy możesz się z tego cieszyć.Nawet złudzeniem można się radować. Gdyż wówczas wiesz, że to iluzja, a świadomość ta sprzyja dobrej zabawie! Gdy bierzesz to za rzeczywistość, rodzi się cierpienie.Wszystko przestaje być bolesne, jeśli pojmiesz, że nie jest realne. Powtórzę jeszcze raz:
To niczym film, przedstawienie na scenie twego umysłu. Sam tworzysz sytuacje i postaci. Sam piszesz scenariusz. Nic nie sprawia bólu z chwila, gdy rozumiesz, że nic nie jest realne. To równie prawdziwe w odniesieniu do życia jak i do śmierci.
Kiedy pojmiesz, że i śmierć jest iluzja, wtedy możesz powiedzieć: “Śmierci, gdzie twoje żądło?”. Śmierć może być dla ciebie nawet powodem do radości. Możesz cieszyć się z tego, że ktoś umarł.Czy to wydaje się dziwne? Czy te słowa brzmią dziwnie?
Tylko wtedy, gdy nie rozumiesz śmierci – ani życia. Śmierć nie kończy, ale zaczyna. Śmierć otwiera drzwi, nie zamyka. Kiedy wiesz, że życie jest wieczne, widzisz, że śmierć jest iluzja, która skupia twoja uwagę na ciele i przez to każe ci się z nim utożsamić. Ale ty nie jesteś swoim ciałem, a więc zniszczenie ciała nie powinno cię martwić. Śmierć powinna cię nauczyć, że realne jest życie. A życie uczy, że nieuniknione jest przemijanie, nie śmierć. Przemijanie jest jedyną prawdą.
Nic nie jest stałe. Wszystko się zmienia. W każdej chwili. Gdyby było niezmienne, nie mogłoby istnieć. Gdyż nawet pojecie trwałości, aby nabrało sensu, musi mieć odniesienie do nietrwałości. Toteż nawet trwałość jest nietrwała. Rozważ te prawdę. Gdy to pojmiesz, pojmiesz Boga.

Opublikowano ., Człowiek, Dusza, Mistyka | 56 komentarzy

Dziecko Indygo?

Czy mamy już do czynienia z objawieniem niezwykłych zdolności, a być może i mocy tzw. „Dzieci Indygo’ ? wydaje się że na to pytanie próbuje odpowiedzieć właśnie ten artykuł:

Sześcioletnia dziewczynka wygrała w szachy z siedmiokrotnym mistrzem

Podczas turnieju szachowego Norway Chess w Oslo doszło do sensacji. Norweski arcymistrz Simen Agdestein został pokonany przez … sześcioletnią dziewczynkę.

Sześcioletnia dziewczynka wygrała w szachy z siedmiokrotnym mistrzem Sześcioletnia dziewczynka wygrała w szachy z siedmiokrotnym mistrzem . Shutterstock
Agdestein, siedmiokrotny mistrz Norwegii w latach 1982-2005, uważany był w tym czasie za najlepszego szachistę w Skandynawii. Był nauczycielem aktualnego mistrza świata Magnusa Carlsena w gimnazjum sportowym w Baerum pod Oslo. Następnie został jego trenerem, a jego brat Espen jest menedżerem słynnego szachisty.
Heliessen
Po sensacyjnym zwycięstwie sześcioletniej Lykke Merlot Hansen, która okrzykiem „szach mat” sprawiła, że w sali norweskiego Towarzystwa Szachowego w Oslo, gdzie rozgrywano turniej, zapadła pełna zaskoczenia cisza, Agdestein ocenił, że jego rywalka jest o wiele lepsza niż Carlsen był w jej wieku.

„Ta dziewczynka posiada niewiarygodną wręcz koncentrację i umiejętność analizy sytuacji w zupełnie innym wymiarze. Nie potraktowałem jej ulgowo i nie było tak, że niedoceniałem przeciwnika. Ona była po prostu w tej partii lepsza” – powiedział Agdestein.

Zwrócił uwagę na to, że po sukcesach Carlsena Norwegię opanował istny szachowy szał: grają wszyscy, w każdym wieku, a ilość sprzedanych kompletów do gry bije rekordy.

źródło:
http://kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/szescioletnia-dziewczynka-pokonala-mistrza-szachow/wgr6v5
http://www.aftenposten.no/100Sport/sjakk/Carlsen-har-merket-segLykke-Merlot-6-534690_1.snd

Opublikowano Człowiek, Świadomość | 46 komentarzy

Stephen Hawking: w ciągu 100 lat sztuczna inteligencja przejmie władzę nad światem

Sztuczna inteligencja przez wielu postrzegana jest jako ostateczne rozwiązanie w wielu ważnych kwestiach. Jednak nasze najtęższe umysły postrzegają ją również jako potencjalne zagrożenie.

Katastroficzne prognozy Hawkinga

– W przeciągu najbliższych stu lat komputery wyprzedzą ludzi pod względem inteligencji – powiedział Stephen Hawking na konferencji Zeitgeist 2015. – Kiedy to się stanie, musimy się upewnić, że cele komputerów będą zbliżone do ludzkich. Nasza przyszłość to wyścig, który odbywa się pomiędzy rosnącą potęgą technologii i naszą wiedzą na temat korzystania z niej mądrze – dodał wybitny fizyk.

Nawet jeśli sztuczna inteligencja nie wyewoluuje w kierunku, który zagroziłby ludzkości, Hawking oraz inni naukowcy chcieliby już teraz zacząć dialog publiczny na temat badań związanych ze sztuczną inteligencją. W USA już ponad 100 startupów zajmuje się tworzeniem technologii opartej na AI – Hawking chciałby po prostu ustalić jasne zasady współpracy pomiędzy ludzką i sztuczną inteligencją.

Hawking nie jest jedyną znaną postacią ze świata nauki i nowych technologii, która od pewnego czasu regularnie ostrzega o konsekwencjach postępujących prac nad sztuczną inteligencją. W podobnym tonie wypowiadał się podczas niedawnej sesji Ask Me Anything (pytaj mnie o wszystko) na Reddicie Bill Gates.

Bill Gates podziela obawy

Gates stwierdził, że w ciągu najbliższych 30 lat czeka nas w nauce większy postęp niż kiedykolwiek w dziejach ludzkości. Prognozował, że w ciągu najbliższej dekady nasze rozumienie tego, jak działają procesy analizy języka czy obrazów w ludzkim mózgu, poprawi się w olbrzymim stopniu. Komputery i roboty będą coraz bardziej zbliżać się do sytuacji, w której poruszanie się i komunikowanie z człowiekiem za pomocą jego języka będzie łatwe, naturalne i stosowane powszechnie. Problemem przestanie być wykorzystanie maszyn do zbierania owoców czy przewożenia pacjentów szpitali.

Gates zauważył, że początkowo kolejne postępy w tej dziedzinie będą jednoznacznie pozytywne i przyniosą ludzkości wiele pożytku – maszyny zaczną wykonywać za nas wiele kłopotliwej pracy, a ich inteligencja nie będzie nam zagrażać. Ale wraz z kolejnymi osiągnięciami ryzyko będzie stawało się większe i trzeba będzie wziąć je pod uwagę. Gates zaznaczył, że nie rozumie tych, którzy nie zauważają tego ryzyka, zgadzając się tym samym z obawami, podnoszonymi przez Hawkinga.

Elon Musk również pozostaje sceptyczny

Swoje obawy związane z rozwojem sztucznej inteligencji pod koniec zeszłego roku wyraził również Elon Musk, słynny przedsiębiorca i wynalazca, szef i założyciel Tesla Motors oraz SpaceX – firmy, pracującej nad skomercjalizowaniem lotów kosmicznych. Poruszył on temat SI podczas spotkania ze studentami MIT w październiku 2014.

Zdaniem Muska, to właśnie sztuczna inteligencja może stanowić największe zagrożenie dla człowieka we współczesnym świecie i dlatego powinniśmy zachować ogromną ostrożność podczas jej rozwijania. Jak twierdzi, „z rozwijaniem sztucznej inteligencji jest tak, jak z tymi wszystkimi historyjkami o wywoływaniu demona. Facet, który to robił, wierzył, że uda mu się nad nim zapanować poprzez pentagram czy święconą wodę. Nie udało się”.

Coraz częściej i wyraźniej widać, że temat sztucznej inteligencji przestał być już domeną literatury i kina science-fiction. Podnoszony jest coraz częściej przez największe umysły świata i chyba powinniśmy uważnie wsłuchiwać się w ich obawy.
źródło:http://tech.wp.pl/kat,1009779,title,Stephen-Hawking-w-ciagu-100-lat-sztuczna-inteligencja-przejmie-wladze-nad-swiatem,wid,17545085,wiadomosc.html?ticaid=114e36&_ticrsn=5

Myślę, że ku przestrodze należy zacytować ten fragment z III części „Rozmów z Bogiem Niele’a Donalda Walscha

Pytasz o zaawansowaną technikę, a Ja oświadczam ci: Bez zaawansowanego myślenia nie można mieć pożytku z zaawansowanej techniki.Zaawansowana technika bez zaawansowanego myślenia to nie postęp, to zagłada.Doświadczyliście tego w przeszłości na swojej planecie i jesteście bliscy powtórzenia tego “wyczynu”.
Co masz na myśli?
Wznieśliście się już raz na wyżyny w swoim rozwoju – dotarliście tam, dokąd teraz z mozołem się pniecie. Stworzyliście na Ziemi cywilizacje znacznie przewyższająca obecna, l doprowadziła ona do własnej zguby.Zniszczyła nie tylko sama siebie, ale niemal wszystko inne.Stało się tak dlatego, że nie umiała zapanować nad technika, jaka sama rozwinęła. Jej rozwój duchowy nie nadążał za technicznym. Sama technika stała się jej Bogiem. Darzono czcią technikę i wszelkie jej osiągnięcia. W końcu ta nieokiełznana technika zesłała na nich zagładę.Sami zgotowali sobie ten los.
To wszystko miało miejsce tu na Ziemi?
Tak. Chodzi o Zaginiony Kontynent? O Atlantydę?
Niektórzy tak to nazywają. A Lemuria? Kraina Mu? O czym też mówią wasze mity.
Czyli to prawda! Osiągnęliśmy przedtem taki stopień rozwoju!
Och, znacznie wyższy, Mój przyjacielu. Znacznie. I sami sprowadziliśmy na siebie zagładę? Dlaczego tak to ciebie dziwi? Teraz robicie dokładnie to samo.
Niestety. Powiesz nam, jak to przerwać?
Wiele książek napisano na ten temat. Przeważnie przechodzą bez echa.
Podaj choć jeden tytuł, przyrzekam, że zwrócimy na niego uwagę.
Przeczytajcie “The Last Hours of Ancient Sun-light.” ,
Napisał ją Thom Hartmann. Znam ją. To znakomita książka!
To dobrze. Powstała pod wpływem natchnienia. Zwróć na nią uwagę świata.
Zrobię to, zrobię.Tam zawarta jest cała odpowiedź na twe ostatnie pytanie. Nie ma potrzeby, abym przytaczał ja tu przez ciebie.
Dokonuje przeglądu rozmaitych sposobów wyniszczania przez was ojczystej planety, jak równie podaje sposoby na przerwanie spustoszenia.Poczynania ludzkiej rasy na tej planecie od samego początku trudno uznać za roztropne. W istocie
nawet kilkakrotnie użyłeś w odniesieniu do naszego gatunku określenia “prymitywny”. Zastanawiam się wobec tego, jak wygląda życie w kulturze nie-prymitywnej. Podobno we wszechświecie żyje mnóstwo takich społeczności.Tak.Ile? Setki? Tysiące? Tysiące.
Tysiące? Istnieją tysiące wysoko rozwiniętych cywilizacji?
Owszem. Ale są też kultury w porównaniu z wami bardziej prymitywne.
Co decyduje o tym, czy społeczeństwo jest “prymitywne” czy “oświecone”?
Stopień wprowadzania w życie najszczytniejszych idei.
Kłóci się to z waszym przekonaniem. Wy jesteście przekonani, że o tym, czy społeczeństwo jest prymitywne czy oświecone przesadzają wyznawane przez nie idee. Ale jaki jest pożytek z najszczytniejszych nawet idei, jeśli nie wprowadza się ich w życie?
Odpowiedź brzmi – żaden. Czynią wręcz szkodę.
Cecha prymitywnego społeczeństwa jest nazywanie uwstecznienia się postępem. Wasze
społeczeństwo cofnęło się w rozwoju przez ostatnie lata. Siedemdziesiąt lat temu ludzie okazywali więcej współczucia niż obecnie. Niełatwo będzie to przełknąć niektórym. Jesteś, jak twierdzisz, Bogiem, który nie osądza, lecz dla
pewnych ludzi mogło to zabrzmieć, jakbyś miał im to za złe, jakbyś wydał na nich wyrok.Już to przerabialiśmy. Jeśli jak powiadasz, chcesz dostać się do Seattle, a w rzeczywistości jedziesz droga do San Jose, czy osoba, która mówi ci, że obrałeś niewłaściwy kierunek, wydaje osad? Samo słowo “prymitywny” ma wydźwięk negatywny.
Naprawdę? A mimo to tak podziwiacie “prymitywna” sztukę. Gustujecie też w określonej muzyce ze względu na jej “prymitywne” walory – nie wspominając o pewnych kobietach.
Słownymi grami odwracasz po prostu kota ogonem. Wcale nie. Pokazuje ci tylko, że słowo “prymitywne” niekoniecznie ma negatywne skojarzenia. To wasz osad mu je nadaje. Określenie “prymitywny” ma charakter czysto opisowy. Nazywa rzecz po imieniu: coś znajduje się we wczesnej fazie rozwoju. Nic więcej nie mówi. Nie wartościuje. To wy
dodajecie do niego zabarwienie pozytywne czy negatywne.Nie mam wam niczego za “złe”. Opisałem tylko wasza kulturę jako prymitywna. Od was zależy, czy ma to zły wydźwięk, od tego, jak oceniacie to, co prymitywne.
Ja nie wartościuje.
Ja zauważam, jak jest, a to różnica.Chce, żebyście wiedzieli, że was kocham. Nie osadzam was. Patrzę i widzę w was samo piękno i cud.
Jak w prymitywnej sztuce.
Otóż to. Słyszę wasze melodie i nie mogę się jej oprzeć.
Jak prymitywnej muzyce.
Nareszcie rozumiesz. Odbieram wasza energie tak, jak ty odebrałbyś energie, jaka emanuje kobieta o “pierwotnej zmysłowości”. I tak jak ty, podnieca Mnie to.
Oto jak ma się sprawa z wami i Mną. Nie obrzydzenie, nie uprzykrzenie, nie rozczarowanie, a roznamietnienie.

Opublikowano ., Człowiek, OSTRZEŻENIE, Świadomość | 23 komentarzy

Jak żyć bez religii, jak żyć bez instytucji zwanej Kościołem, ale z wiarą w Boga, albo nawet niewiarą w Boga?

To nie jest wcale takie trudne, wystarczy tylko całym sercem zaufać Bogu. Wystarczy uwierzyć w to, że jest się dla Boga kimś najważniejszym i wystarczy tylko uwierzyć, że każdy bliźni, a nawet każde stworzenie jest tak samo ważne jak ja sam. Do tej wiary nie jest potrzebna instytucja zwana Kościołem i żadna religia. Każda religia zwalczała inne religie (często mieczem), bo czym innym jest nawracanie na jedyną słuszną wiarę? To religie zamiast ludzi łączyć wiarą w tego samego Boga, dzielą ich na tych co wierzą w tzw. prawdziwego Boga wg ich rozumienia i na tych którzy w niego nie wierzą. Dlaczego ugrupowanie ISIS zmusza do wiary w Allacha siłą grożąc śmiercią w przeciwnym wypadku? Trudno, w wyniku analizy historycznej, nie dojść do jednego słusznego wniosku, że to religie są odpowiedzialne za wszelkie podziały istniejące pomiędzy mieszkańcami tej planety, są też winne milionom ofiar, które straciły życie w imię krzewienia jedynie słusznej wiary. Wszyscy wierzący w Boga czy wielu Bogów, a nawet wszyscy niewierzący w żadnego Boga jesteśmy mieszkańcami tej samej Planety i to jest najważniejsze. Nie wolno szerzyć strachu przez pokazywania Boga jako najwyższego sędziego. To my sami jesteśmy sędziami swoich czynów. Będziemy je widzieli jak w lustrze w momencie śmierci. Bóg nie pragnie dla swoich dzieci, żadnego końca Świata, po co by nas stworzył? Jesteśmy częścią Boga, sami wszyscy jesteśmy Bogiem .Ty jesteś Boginią albo Bogiem i ja jestem Bogiem albo Boginią. Każdy z nas doświadcza i „smakuje” życia, to jest główny nasz cel życia na tej Ziemi- doświadczanie Życia w cielesnej postaci, Musimy doświadczyć jako Boginie i Bogowie uczucia Miłości, niestety trzeba też czasami doświadczyć Cierpienia. To jest to najtrudniejsze z doświadczeń tu na Ziemi, nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego doświadczamy cierpienia na tej Ziemi. Nie można powiedzieć, że cierpienie uszlachetnia- to kłamstwo. Być może cierpienie jest jednak tym doświadczeniem, które należy przeżyć, aby zrozumieć, czym jest ból. Jeśli nie rozumielibyśmy, czym jest ból i czym jest cierpienie, nie bylibyśmy ludźmi, a tylko automatami albo robotami bez serca. Gdybyśmy byli nieśmiertelni w swojej fizycznej powłoce, życie byłoby tylko gra komputerową i zabawą. Nikt by nikogo nie potrafił kochać i nie szanowałby swojego życia. W rzeczywistości jesteśmy nieśmiertelni, a w momencie śmierci zmieniamy tylko swoją energetyczna powłokę. Prawdopodobnie nie jesteśmy sami w Kosmosie, prawdopodobnie inne istoty z innych planet też mają swojego Boga, w którego wierzą, mogą być też istotami niewierzącymi. Żaden z Bogów (jak niestety głoszą niektóre religie) nie jest jedynym prawdziwym obliczem Boga- tych oblicz na całym Świecie i Wszechświecie jest po prostu NIESKOŃCZONOŚĆ.

Opublikowano Człowiek, Istota Ludzka, Mistyka | 81 komentarzy

Rok 2017- koniec przepowiedni i wszelkiego straszenia

Wreszcie odetchniemy naprawdę.Po roku 2017 nikt już nie będzie nikogo straszył. Wszystkie negatywne scenariusze prawdopodobnych wydarzeń będziemy mieć za sobą.Zamkną się też do roku 2017 wszystkie okna czasowe.Rok 2017 to rok o którym w swoich chanellingach wspomina Ashayana Dean
W tym miejscu myślę, że warto zacytować ostanie zdanie cytowanego przeze mnie artykułu:

Reasumując, okres 2015 – 2019 to decydujący czas. Nie tylko z powodu hipotetycznych wojen i cudów, ale też dlatego, że ich brak spowoduje upadek wiarygodności wielu źródeł, z których dziś jeszcze czerpią wszyscy „złaknieni natychmiastowych kataklizmów”.

2017 – rok wielkich zmian?
Wydawać by się mogło, że temat końca świata został ostatecznie skompromitowany brakiem spektakularnych wydarzeń w roku 2012. Wtedy również media na całym świecie, zwłaszcza te internetowe, zalewane były najprzeróżniejszymi prognozami i zwiastunami Armagedonu.

Okazuje się jednak, że bez specjalnego wysiłku, mającego z premedytacją dopasowywać daty do okoliczności, kolejnych, potencjalnie wywrotowych wydarzeń, można doszukiwać się w okolicach roku 2017.
REKLAMA
2017 – Fatima
Na ten rok przypada stulecie objawień fatimskich. Papież Benedykt XVI 13 maja 2010 roku powiedział: „Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona”. Istnieje dość duże przekonanie, że setna rocznica objawienia Maryi, przyniesie nie tylko kolejny wielki cud, porównywalny z „tańcem Słońca”, ale też będzie czasem ostatecznej walki pomiędzy siłami dobra i zła.
Grażyna Fosar i Franz Bludorf w książce „Zeitfalle” sugerują, że „Ktoś, kto zainicjował program kształtujący całą historię, musiał posiadać dokładną wiedzę na temat czasu i przestrzeni, która dopiero niedawno została zrozumiana z naukowego punktu widzenia. Chodzi o fraktalną strukturę czasu, która powoduje, że wydarzenia historyczne biegną w formie pętli”. Jeśli wydarzenia z roku 1917 uznać za początek takiej pętli, to jej zamknięcie albo przynajmniej jakaś nowa, szczególna właściwość, może być spodziewana właśnie w 2017.
2017 – 300 lat masonerii
Rocznica objawień w Fatimie zbiega się w czasie z 300-leciem oficjalnego powołania loży masońskiej. W 1917, w jubileusz 200-lecia, masoneria zapowiedziała wejście w „trzeci etap” walki z Kościołem. Sugeruje to, że na 2017 szykowane jest coś, co pokona tę instytucję. Były jezuita i egzorcysta, ksiądz Malachi Martin, autor „Domu smaganego wiatrem”, książki, która ma w zaszyfrowany sposób opisywać kulisy prawdziwych wydarzeń z czerwca 1963, kiedy to w sercu Watykanu miało dojść do intronizacji Lucyfera, miał mieć wgląd w trzecią tajemnicę fatimską. Mówił o jej treści, że to „największy koszmar, pomnożony wykładniczo”.
W wywiadzie z 1997 roku (zmarł w 1999) podkreśla, że wydarzenia zapowiedziane w trzeciej tajemnicy nie są oddalone o 200 lat, ani o 50, ani nawet o 20”! Jeśli więc nie są oddalone nawet o 20 lat, to znaczy, że większość tego, co jest tam zapisane, wydarzy się przed 13 maja 2017. Siostra Łucja otrzymać miała wskazówki, które fragmenty Apokalipsy ziszczą się w tym czasie. Interpretacja Martina kieruje nas w stronę… wielkiego rozbłysku słonecznego. Do tego wielka wojna ma się rozpocząć w czerwcu 2016, na 3,5 roku przed „końcem wielkiego ucisku” w grudniu 2019. Twierdził on również, że przywódcy Rosji i Chin mogą znać przynajmniej część tej tajemnicy. Skutek zapowiadanych w niej wydarzeń, może ich prowokować do działań, mających na celu zapewnienie trwania narodu. Pisał: „Myślę, że decydują się na podbój nowych lądów dalej od nadchodzącego nowego bieguna Północnego, aby zapewnić odpowiednie miejsce dla ich populacji. Europa Środkowa, Azja Południowa i Bliski Wschód zapewne zostanie zaatakowana przez Rosję i Chiny”.
23 września 2017 roku dojdzie również do niespotykanego układu planet, który może bezpośrednio kierować w stronę Biblii. Jest w niej napisane o kobiecie odzianej w Słońce i Księżyc pod jej stopami z koroną na głowie, z 12 gwiazd. Właśnie tego dnia, będzie można zaobserwować taki układ na niebie.
Przepowiednie Atmatattvy
Bardzo poważnie należy również rozpatrywać przepowiednie Atmatattvy des Adhikariego, ucznia Bhaktivednaty Swamiego Prabhupady. Ten hinduski mędrzec przeszedł w swoim życiu wiele inicjacji. Jego przeżycia, opisywane w serii artykułów „Tantra, mysz i Sai Baba” są niezwykłe. Oto, co zapowiada ten człowiek:
• „Muzułmanie wywołają wielką wojnę, i po to by przed nimi się obronić, reszta świata będzie musiała się zjednoczyć: Ameryka, Wielka Brytania, Australia, Japonia, Indie, Pakistan, wszyscy się połączą”.
• „Co do chrześcijaństwa, to ostatni Papież będzie pół-Papieżem, tzn. w połowie swego pontyfikatu zostanie zabity lub umrze, co będzie ciosem dla Watykanu. Bogactwa Watykanu mają zostać rozgrabione. Wierni chrześcijanie z Meksyku, którzy przechowują prawdziwe nauki Biblii, ujawnią je. A gdy pojawi się prawdziwa Biblia, to nie będzie już chrześcijaństwa, gdyż to, co oni od dawna robią, nie ma nic wspólnego z Biblią. Tak zniknie chrześcijaństwo”.
• „Bhavishya Purana wspomina również o Chińczykach przechodzących przez Indie”.
• „Jeśli chodzi o prąd, to nie tylko on może być ludzkości zabrany, ale i ropa i gaz też. Ludzie niewłaściwie, ponad miarę eksploatują ziemię, wydobywają ropę naftową z niewłaściwych miejsc powodując nierównowagę. Złoża te mają „wyschnąć” czy stać się niedostępne. Gdy atmosfera ziemska zmieni się wskutek fabrycznych zanieczyszczeń czy testów nuklearnych, to elektryczność zostanie wycofana”. „Przepowiedzianych jest też 5 chorób, które zbiorą wielkie żniwo. Pierwszą z nich jest AIDS, a nadchodzą następne. Pojawią się różnego rodzaju problemy umysłowe, niemożność dostosowania się do coraz większego tempa życia, stres, depresje. One się jeszcze rozwiną. A gdy już się rozwiną, to okaże się, że ludzie nie mają na nie lekarstw”.
• Do tego astrolog Acharya Yash Thakur oznajmił, że „w Indiach jest cała grupa współpracujących ze sobą astrologów, którzy bacznie śledzą rozwój wypadków na świecie. To, czego naprawdę się spodziewają, to uderzenie asteroidy”.
Człowiek, który usłyszał te słowa w 1990 roku zapytał kiedy, to wszystko ma się wydarzyć. W odpowiedzi usłyszał: „za dwadzieścia parę lat będzie już dawno po wszystkim”… Czyli pomiędzy rokiem 2010 a 2020 na okrągło licząc, dojdzie do upadku islamu, chrześcijaństwa, do końca elektryczności, a być może także zasobów ropy i gazu. Dojdzie też do napaści Chin na Indie.
Jest to niezwykle ciekawe, jeśli porównamy niektóre z zapowiedzi Atmatattvy z tym, co usłyszał Billy Meier, w czasie swoich rzekomych kontaktów z Plejadanami. Jeden z nich – Quetzal, powiedział mu: „I nastanie czas, że fanatycy islamscy powstaną przeciw krajom Europy i wszystko zatrzęsie się i zadrży.
Ojciec Święty Jan Paweł II jest trzecim od końca. Po nim tylko dwaj inni nastąpią. Potem nastąpi Pontifex Maximus, a znany będzie jako Petrus Romanus. Za jego rządów na Kościół Katolicki przyjdzie koniec, nastąpi jego totalny upadek. To będzie początek największego upadku człowieka na Ziemi.
Rosja kontynuować będzie swój długotrwały konflikt z Chinami o Mongolię Wewnętrzną, w którego rezultacie utraci część swego terytorium dla Chin. Chiny staną się groźne, szczególnie dla Indii, z którymi łączyć będą je nieprzyjazne stosunki. Zaatakują Indie; a jeśli zostanie użyta biologiczna broń, około 30 milionów istnień ludzkich zostanie zabitych w samym regionie New Delhi. Także Pakistan pozwoli wciągnąć się w wojnę przeciw Indiom, co będzie szczególnie niebezpieczne z tego powodu, że oba te kraje rozwijają arsenał atomowy”.
Jeśli Jan Paweł II był trzecim papieżem od końca, a po nim mieli nastąpić jeszcze dwaj inni, po których dopiero miał się pojawić Petrus Romanus, to znaczy, że Franciszek, owszem, jest ostatnim, ale z punktu widzenia normalnego pontyfikatu. Jak sam wyznał w ubiegłym roku, zostały mu „dwa – trzy lata”. Jeśli brać te słowa na poważnie (a linia życia papieża Franciszka, według astrologa dr Piotra Piotrowskiego kończy się w wieku 82 lat), oznaczałoby to, że około 2017 pojawi się ostatni papież. Przepowiednie Atmatattvy spełnią się, jeśli zapowiedziane wydarzenia zrealizują się między 2015 a 2019 rokiem.
Przepowiednie Bashara
Również Bashar, istota channelowana przez Darryla Ankę sugeruje, że do potężnych wstrząsów dojdzie w tym okresie.
2015/2017 – dowody życia na innych planetach. Będą one budowały platformę do rzeczywistego kontaktu z inteligencjami kosmicznymi, który nastąpić ma w latach 2025 – 2033.
Jesień 2016 ma być czasem, gdy wszystko się zmieni. Część obecnych mechanizmów funkcjonowania świata zmieni się od razu, a niektóre z nich zaczną metamorfozę od tego momentu. Ma dojść do radykalnych zmian w ekonomii, m.in. kompletnie nowego podejścia do systemu podatkowego i rozumienia sensu jego stosowania. Zmiany podatkowe zapoczątkują kompletną rewolucję światowego systemu ekonomicznego. Proces ten ma potrwać do 2020 roku.
2015/2017 – w tym czasie wzmogą się działania na rzecz alternatywnych źródeł energii, pomiędzy 2020 a 2025 wolna energia ma być już standardem dla świata. Wystarczy popatrzeć na ostanie działania Elona Muska, który zaproponował nowy rodzaj baterii, braci Plachanowow, którzy chcą stworzyć sieć z „Wieżami Tesli” czy też pracę nad perowskitami prowadzone m.in. przez Olgę Malinkiewicz, która za dwa lata chce rozpocząć masową produkcję technologii na nich opartych.
2017/2019 – ma dojść do wielkiego zamachu terrorystycznego. Do roku 2020 praktycznie ze 100% prawdopodobieństwem będzie miała miejsce nuklearna katastrofa. Te wydarzenia będą podwaliną do kompletnej zmiany myślenia i działania zarówno w sferze nauki, jak i polityki.
Wszystko to ma być zainicjowane zmianami, które rozpoczną się od jesieni 2016.
David Wilcock także zapowiada „Wielką Kulminację” przełomowych wydarzeń na lata 2016-2017. W jego ocenie zawartość dokumentów będących w posiadaniu Edwarda Snowdena jest „znacznie, znacznie głębsza niż ktokolwiek sądzi”. Uważa on, że Snowden „ma w nich wszystko”. Zagadką pozostaje natomiast to, kto blokuje ujawnienie tych informacji. Być może dojdzie do ich upublicznienia właśnie pomiędzy 2016 a 2017 rokiem.
Reasumując, okres 2015 – 2019 to decydujący czas. Nie tylko z powodu hipotetycznych wojen i cudów, ale też dlatego, że ich brak spowoduje upadek wiarygodności wielu źródeł, z których dziś jeszcze czerpią wszyscy „złaknieni natychmiastowych kataklizmów”.

źródło
http://strefatajemnic.onet.pl/apokalipsa/2017-rok-wielkich-zmian/tsx1ts

Opublikowano Człowiek, OSTRZEŻENIE, Przepowiednie | 52 komentarzy

Każda przyszłość jest wyborem – nie ma tylko jednej możliwości

Powoli odsłaniają się tajemnice matrixa. Okazuje się, że przyszłość można porównać do odpowiedniego programu, w którym zawarte są wszystkie możliwe warianty wystąpienia określonej przyszłości. Przyszłość już trwa, albo konkretne ścieżki przyszłości są już wyrysowane- to do Ciebie należy wybór, którą drogę wybierzesz. Być może na tym polegają owe światy równoległe, na zapisanych już wariantach przyszłości. Jest ich nieskończenie wiele. Istnieje jedynie problem przejścia pomiędzy tymi światami. Być może można powtórzyć jeszcze raz tę samą lekcję życia w tym samym ciele i w tym samym czasie, chociaż każdy inny wariant jest też już zapisany. W życiu każdego z nas istnieją wydarzenia, które na zawsze zmieniają tor przyszłości. Można je nazwać „kamieniami milowymi” albo tzw. wydarzeniami kierunkowymi. Czasami jest to wybór konkretnej szkoły- spotkaliśmy tam pewnych ludzi, którzy odegrali w naszym życiu kluczowa rolę, czasami może być to inne, pozornie przypadkowe wydarzenie – spotkanie na drodze swojego przyszłego partnera życiowego. Wybranie zakładu pracy , w którym czasami spędzimy połowę życia należy również do tych kroków milowych, które mają zasadniczy wpływ na przebieg naszego życia. Napisałem, że wariantów przyszłości jest nieskończenie wiele, nie jest to do końca prawda- jest ich po prostu bardzo dużo. W miarę dorastania ilość wyboru możliwości maleje. Można to zjawisko porównać do partii szachów, którą rozgrywamy ze swoim losem. Początkowo ilość wariantów rozegrania partii szachów jest bardzo duża. W miarę rozgrywania partii ilość tych możliwości malej. W końcowej fazie czasami pozostają tylko 3- 4 figury. W tej końcowej fazie na każde wyzwanie losu musimy mieć gotową odpowiedź.
W matrixie potencjalnych przyszłości istnieje pewna pułapka, polegająca na tym, że wielu jasnowidzów i ludzi bardzo wrażliwych starało się „podejrzeć przyszłość”, problem polega jednak na tym, że widzieli zazwyczaj tylko jeden wariant tej przyszłości. Ten wariant niekoniecznie musi być tym , który się zdarzy. Wróżka też widzi jeden z wariantów naszej przyszłości, prawdopodobnie jeśli się na niego zaprogramujemy, to ten wariant będzie miał największą szansę wystąpienia jako nasza przyszłość. Wygląda na to, że przyszłość nie jest zdeterminowana, jednak w pewnych warunkach może pozostać bardzo niewiele wariantów z optymistycznym zakończeniem.

Opublikowano ., Ezoteryka, Matrix, Przeznaczenie | 14 komentarzy