Drunvalo Melchizedek o przejściu w czwarty wymiar – ciekawy fragment o możliwych przemianach, opisany w książce „Pradawna tajemnica Kwiatu Życia” (tom 2):

Przed przemianą

Okres poprzedzający przemianę obejmuje zazwyczaj od trzech miesięcy do dwóch lat. Rozpoczyna go najczęściej zmiana w polu geomantycznym (to termin stworzony przez Nikola Teslę, jednego z pionierów elektryczności, do opisania ezoterycznej energii przepływającej przez Ziemię), która doprowadza ludzi do szaleństwa. Spowoduje ona upadek wszystkich systemów społecznych świata. Sprawi, że giełda upadnie, a rządy okażą się bezsilne. Władzę przejmie na krótko wojsko, ale i w jego szeregach wystąpią te same problemy. W następstwie pojawią się problemy z żywnością oraz innymi artykułami pierwszej potrzeby. Większość ludzi popadnie w obłęd, będą się zabijali nawzajem. Na całej Ziemi nie będzie ani jednego bezpiecznego miejsca.

Jednak dzięki ogromnemu wsparciu, jakie otrzymamy od naszych kosmicznych współbraci, jak również dzięki radykalnej przemianie ludzkiej świadomości, zrodziła się wielka nadzieja na to, że unikniemy tych zagrożeń. Jeśli to prawda, wszystko wydarzy się bardzo szybko. Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby zdarzyło się bez ostrzeżenia i dowiedzielibyśmy się o wszystkim na 5 – 6 godzin przed faktem.

Przygotowania do tej fazy na poziomie fizycznym wymagają zgromadzenia pod ziemią pożywienia i innych artykułów, które pozwoliłyby nam przetrwać co najmniej 2 lata. Gdybyśmy jednak ukryli się pod ziemią w chwili rozpoczęcia zmian, nie moglibyśmy stamtąd wyjść. Dlaczego? W wyniku tej przemiany mamy się przenieść do innego wymiaru świadomości na Ziemi, do miejsca, w którym nasza trójwymiarowa rzeczywistość nie istnieje. Po rozpoczęciu przemian nasz trójwymiarowy świat przeminie, zatem nie ma sensu gromadzić pożywienia pod ziemią i spodziewać się, że będziemy mogli tam przeczekać, a po wszystkim powrócić do normalnego życia.

Ogromna część ludzkości przygotowała się w ten sposób do wydarzeń, jakich spodziewała się na przełomie tysiącleci. Nie ma w tym nic złego, ale musicie zrozumieć, że takie działanie nikogo nie ocali. Żadne fizyczne działanie nie pomoże w wyższych wymiarach. Sukces może wam zapewnić jedynie rozwój duchowy, a przede wszystkim wasza natura i charakter. Tak, wkrótce to wyjaśnię.

Pięć lub sześć godzin przed przemianą

Będzie to dziwny czas z ludzkiego punktu widzenia. Rdzenni Amerykanie z plemienia, w którym narodziłem się na Ziemi po raz pierwszy, czyli Taos Pueblo, mają wówczas zamknąć się w namiotach, zaciągnąć zasłony, nie wystawiać nosa na zewnątrz i pogrążyć się w modlitwie. Wyglądanie na zewnątrz wzbudziłoby niepotrzebny lęk.

Na tym etapie rozpocznie się dziwne zjawisko. Dwa wymiary nałożą się na siebie. Możecie wówczas siedzieć w pokoju, a nagle pojawi się przed wami coś, czego tam nie było i co nie sposób będzie wytłumaczyć. Być może będzie to przedmiot z czwartego wymiaru, nie pasujący do waszego sposobu rozumienia rzeczywistości. Ujrzycie kolory, jakich nigdy dotąd nie widzieliście. Nabiorą one nadzwyczajnej jaskrawości, jakby posiadały wewnątrz własne źródło światła. Będziecie mieli wrażenie, że barwy te są emitowane, a nie odbijane. Tymczasem będą one przybierały kształty, jakich wasz umysł nie mógłby sobie wyobrazić. Przedmioty te okażą się najdziwniejszymi rzeczami, jakie kiedykolwiek widzieliście. Wszystko to stanowić będzie naturalny efekt zachodzącej przemiany.

Radzę, byście powstrzymali się od dotykania tych rzeczy. W chwili, w której to uczynicie, zostaniecie wciągnięci do czwartego wymiaru w przyspieszonym tempie. Byłoby łatwiej i lepiej dla was, gdyby wszystko odbywało się z mniejszą prędkością. Skoro nie da się tego uniknąć, to znaczy, że taka jest wola Boża.

Przedmioty syntetyczne i myślokształty rzeczywistości lucyferycznej

Inne zjawisko, które prawie na pewno będzie miało miejsce, wiąże się z naturą rzeczywistości stworzonej przez Lucyfera, czyli tej, w której żyjemy. Rzeczywistość pierwotna została stworzona w taki sposób, że wszystko co w jej obrębie istnieje, pozostaje ze sobą w boskiej harmonii. W rzeczywistości lucyferycznej technologia stworzyła materiał syntetyczny. Materiał ten nie występuje w naturze, toteż nie przedostanie się do rzeczywistości czwartego wymiaru. Ulegnie rozkładowi na elementy, z których został stworzony. Można wprawdzie przesłać materiał syntetyczny do innego wymiaru, ale jego przetrwanie w stanie nienaruszonym wymaga zastosowania szczególnej energii.

Co więcej, materiały syntetyczne posiadają pewien zakres trwałości. Niektóre z nich, na przykład szkło, nie odbiegają tak dalece od natury. Szkło jest po prostu stopionym piaskiem. Inne różnią się jednak dalece od rzeczy naturalnych i dlatego są bardzo nietrwałe, na przykład plastik. Oznacza to, że niektóre materiały syntetyczne w zależności od stopnia trwałości będą się topić lub ulegać rozkładowi szybciej niż inne w czasie owych 5 – 6 godzin dzielących nas od przemiany. Samochody wykonane są z plastiku oraz innych nietrwałych materiałów, zatem z pewnością staną się bezużyteczne. Nawet nasze domy ulegną w większości rozpadowi. Większość nowoczesnych budowli nie zapewni nam bezpieczeństwa na tym etapie.

Wiedząc o tym, że nastąpi taki czas i o tym, co się wówczas wydarzy, Indianie z Taos Pueblo wprowadzili przed laty zakaz budowania współczesnych obiektów w granicach swej osady. Stawiają oni wprawdzie swoje letnie domki z materiałów syntetycznych, ale z daleka od wioski, do której i tak będą musieli powrócić, kiedy nadejdzie dzień Oczyszczenia. Zdarza się, że wstawiają okna do swoich starych domów w wiosce, ale skoro wcześniej nie miały one okien nie będzie większej szkody, jeśli je stracą. Poza tym cała wioska zbudowana jest z błota, trawy, piasku, kamieni i drewna. Nie będą mieli potem problemu.

Kiedy nastąpią zapowiadane wydarzenia, najlepiej schronić się na łonie natury, ale jeśli okaże się to niemożliwe, widać taka była wola Boga. Nie przejmowałbym się tym. Przekazuję wam podstawowe informacje, które powinniście poznać przed przemianą.

Wyjaśnię to bardziej szczegółowo. Przedmioty syntetyczne są zaledwie myślokształtami stworzonymi mocą eksperymentu Lucyfera. Nie istnieją w rzeczywistości pierwotnej. Być może trudno zrozumieć fakt, iż są one tylko myślami. Lepszym określeniem będą ‘myślokształty’. Powstają one na płaszczyźnie mentalnej, jak ją nazywają Hindusi, w wyższym wymiarze, z którego przenikają do naszego, trzeciego poziomu.

W rzeczywistości ludzkiej człowiek wymyśla coś, wyobraża to sobie, a następnie opracowuje plan wykonania takiej rzeczy. Ludzie potrafią tworzyć na różne sposoby, a ich dzieła manifestują się na Ziemi. Powstają dzięki jednej osobie lub grupie, ale to bez znaczenia. Twórca (lub twórcy) nie utrzymuje swoich dzieł na płaszczyźnie ziemskiej. Robi to nasza trójwymiarowa siatka opasująca planetę. Jest to siatka świadomości wszystkich ludzi funkcjonujących na tym poziomie. Jest to rzeczywistość uzgodniona, a podtrzymywana jest ona dzięki sieci, zatem kiedy umiera twórca, jego dzieło może pozostać. Gdyby jednak rozerwała się sieć utrzymująca owe przedmioty, natychmiast uległyby one rozpadowi na elementy, z których je wykonano, nie pozostawiając po sobie śladu. A nasza siatka zostanie rozerwana tuż przed lub w czasie przemiany.

Jest rzeczą oczywistą, że ludzie już teraz tracą zmysły z powodu załamania się pola geomantycznego, poczują się znacznie gorzej, kiedy zobaczą rozkład rzeczywistości lucyferycznej. Dobra wiadomość to fakt, iż cały proces potrwa najwyżej 6 godzin.

Według Edgara Cayce’a i innych jasnowidzących, na Ziemi żyło już wiele wysoko rozwiniętych cywilizacji, które nie pozostawiły po sobie śladu. Powodem tego były opisywane przeze mnie zdarzenia. Ich materiały syntetyczne nie przetrwały ostatniej zmiany wymiarów sprzed 13 000 lat lub którejś z wcześniejszych zmian. Bóg sprząta środowisko swojej pierwotnej Rzeczywistości za każdym razem, kiedy otwiera przejście do innego wymiaru.

Kiedy jakaś zaawansowana w rozwoju kultura kosmitów przybywa na Ziemię i postanawia postawić tu swoją budowlę (na przykład piramidę), która ma przetrwać dziesiątki tysięcy lat, nie używa do tego celu wyrafinowanych metali w rodzaju nierdzewnej stali. Za budulec służą naturalne materiały występujące na tej planecie, które odznaczają się dużą wytrzymałością oraz trwałością. W ten sposób piramida może przetrwać naturalną zmianę wymiarów. Starożytne budowle nie są przejawem ograniczeń epoki kamiennej, ale inteligentnego działania.

Co więcej, zaawansowane kultury kosmitów pieczołowicie zacierają wszelkie ślady swojej bytności na innych planetach. Zabierają ze sobą swoje ciała albo też rozpuszczają je w powietrzu, aby nie złamać galaktycznego prawa nieingerencji.

Przemiany planetarne

Wszyscy, którzy do tej pory żyli na Ziemi doświadczyli podobnej przemiany. Musieli jej doświadczyć, skoro dostali się na tę planetę. To kosmiczny fakt. Jeżeli nie przybyliśmy tu z niewielkiej odległości, musieliśmy przekroczyć Wielką Próżnię, aby przedostać się na Ziemię, temu zaś towarzyszy nieodmiennie zmiana wymiaru. W waszych narodzinach na Ziemi doświadczyliście zmiany wymiaru. Przenieśliście się z jednego świata do drugiego. Nie pamiętacie tego z powodu ograniczeń waszej pamięci.

Zapominając o doświadczeniu narodzin i pobycie w innych wymiarach, nałożyliśmy na siebie poważne ograniczenia. Po pierwsze, nie możemy przekraczać w rzeczywistości większych odległości. Odległości w naszej rzeczywistości są tak wielkie, że nie potrafimy ich pokonać. Nie udało nam się wydostać nawet poza nasz układ słoneczny, bowiem na obecnym poziomie świadomości jesteśmy więźniami we własnym domu.

Czyż nie jest tak w istocie? Nie jesteśmy w stanie pokonać zbyt wielkich odległości w naszych statkach kosmicznych, dopóki zachowujemy konwencjonalną percepcję czasu i przestrzeni. Naukowcy już doszli do tego wniosku. Stwierdzenie, że nigdy nie zdołamy przekroczyć naszego układu słonecznego, odbiera nadzieję. Tymczasem podróż na najbliższą gwiazdę (Alfa Centauri znajdująca się w odległości około 4 lat świetlnych od Ziemi) zajęłaby nam 115 milionów lat przy pomocy najnowszej technologii kosmicznej. Ludzie nie żyją tak długo, a przecież chodzi o najbliższą gwiazdę. Dalsze podróże w przestrzeni pozostają zatem w sferze niemożliwości. Musielibyśmy zmienić swój sposób pojmowania czasu i przestrzeni. Jak już powiedzieliśmy, nasz problem polega na tym, że znamy tylko czas i przestrzeń. Poczucie istnienia wymiarów zostało przez nas niemal utracone. Ponieważ jednak wszystko jest doskonałe, przypominamy sobie o tym teraz, kiedy zaistniała taka potrzeba. Najpierw zaczęło się ono pojawiać w naszych snach, a potem zaczęliśmy kręcić o nim filmy. Obrazy takie jak Star-Trek, Kontakt, Kula i wiele innych ukazują różne koncepcje wymiarów. Przypominamy sobie o wszystkim, ponieważ Bóg jest z nami.

Zatem do dzieła. Opowiem wam szczegółowo, co się zwykle dzieje podczas zmiany wymiarów. Przekażę wam swoje osobiste doświadczenia, choć to, co naprawdę będzie miało miejsce, może się różnić od mojej opowieści. Wszechświat bezustannie przeprowadza swoje eksperymenty. Niektórzy woleliby zapewne, żebym przedstawił to w formie opowieści, sądzę jednak, że bardziej odpowiednia będzie najprostsza wersja wydarzeń.

Doświadczenie przemiany planetarnej

Pamiętajcie, że to, co wam powiem, pokazałby w tej samej formie podręcznik galaktyczny. Jest to typowy scenariusz wydarzeń. Szczegóły mogą być nieco inne, bowiem życie jest zmienne, jednak znając scenariusz, możecie sobie wyobrazić różnicę.

Skoro rozpoczęliśmy nowe tysiąclecie, wzniesieni mistrzowie uznali, że początek przemiany nie będzie aktem gwałtu na naszym życiu, bowiem przebyliśmy już dostatecznie długą drogę. Wykonaliśmy ogromną pracę wspomagając narodziny ludzkiej świadomości. Zatem mówię wam: możecie się rozluźnić i niczym nie martwić. Cieszcie się tym, co będzie. Będziecie mogli obserwować doskonałość życia, będziecie mogli na powrót stać się dziećmi, do czego zawsze tęskniliście. Wiedzcie, że znajdujecie się pod dobrą opieką, że poprowadzi was czysta miłość. Fala tej energii jest o wiele silniejsza od was, więc równie dobrze możecie się poddać życiu i po prostu być.

Nasze działania ograniczyły zapewne czas panowania chaosu z 2 lat do 3 miesięcy. Obecnie uważa się, że okres poprzedzający przemianę będzie bardzo krótki i będzie przebiegał niemal bez zakłóceń. Nadejdzie ona bez uprzedzenia – dowiemy się o wszystkim 5 lub 6 godzin przedtem. Najprawdopodobniej obudzicie się któregoś ranka w znanym sobie świecie, a przed zachodem słońca poczujecie jak dzieci narodzone w nowej rzeczywistości.

Sześć godzin przed przemianą

Zaczynamy opowieść w chwili, w której do przemiany pozostało 6 godzin. Budzicie się jasnym, rześkim rankiem z doskonałym samopoczuciem. Wstając uświadamiacie sobie, że czujecie się lekko i trochę dziwnie. Postanawiacie wziąć kąpiel. Obserwujecie strumień wody i w pewnej chwili czujecie czyjąś obecność za plecami. Odwracacie się i widzicie przed sobą jaskrawy świetlisty przedmiot w nieznanych kolorach, który unosi się metr nad podłogą tuż przy ścianie. Próbujecie się zorientować, co to jest, a tymczasem pojawia się drugi, mniejszy obiekt. Oba przedmioty krążą w powietrzu.

Ruszacie biegiem do sypialni, aby przekonać się, że pokój jest pełen dziwnych przedmiotów unoszących się w powietrzu. Być może przychodzi wam teraz do głowy, że wpadliście w chorobę psychiczną lub cierpicie na guz mózgu, który mąci wam obraz rzeczywistości. Nic takiego nie ma jednak miejsca. Nieoczekiwanie podłoga zaczyna się rozchodzić, a za nią rozpada się cały dom. Wybiegacie na zewnątrz, gdzie wszystko w przyrodzie pozostało bez zmian poza tym, że w powietrzu krąży mnóstwo najdziwniejszych obiektów.

Postanawiacie usiąść gdzieś w bezruchu. Przypominacie sobie o Merkabie (Merkaba to żyjące pole energetyczne człowieka. Aktywacja tego pola otwiera niewiarygodne możliwości, od ochrony po uzdrawianie siebie i innych: mer=ciało, ka=umysł ba=duch) i zaczynacie świadomie oddychać. Rozluźniacie całe ciało, przez które płynie teraz strumień prany. Wielkie wirujące pole Merkaby spowija was dając ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Czujecie się ugruntowani i spokojni, oczekujecie dalszych wydarzeń wiedząc, że wszystko to dzieje się z łaski Boga. Nie trzeba donikąd wyruszać. A przecież rozpoczęliście najwspanialszą przejażdżkę, jaką można sobie wyobrazić. To prastara, a jednocześnie zupełnie nowa i nieznana droga. Jest pięknie, a wy czujecie się fantastycznie. Czujecie w sobie więcej życia niż kiedykolwiek przedtem w ziemskiej rzeczywistości. Każdy oddech wydaje się ekscytujący.

Spoglądacie na łąkę spowitą czerwoną, jaśniejącą mgłą, która otacza całą przestrzeń wokół was. Wygląda na to, że mgła ma własne źródło światła. Nie przypomina przy tym mgły, jaką kiedykolwiek oglądaliście. Jest wszędzie. Oddychacie nią.

W waszym ciele pojawia się nieznane odczucie. Nie czujecie się źle, tylko dziwnie. Zauważacie, że czerwona mgła zaczyna przybierać barwę pomarańczową. Za chwilę pomarańczowy przechodzi w żółty, a następnie kolejno w zielony, niebieski, purpurowy, fioletowy i ultrafioletowy. Teraz w waszej świadomości eksploduje potężny blask białego światła. Białe światło nie tylko was spowija. Czujecie, że to wy jesteście białym światłem. Nie istnieje dla was nic poza nim.

To ostatnie uczucie utrzymuje się przez dłuższy czas. Powoli, bardzo powoli, białe światło staje się przezroczyste, odsłaniając ponownie miejsce, w którym usiedliście. Całe otoczenie nabiera metalicznego połysku. Wszystko wygląda tak, jakby było zrobione z czystego złota – drzewa, chmury, domy, zwierzęta, inni ludzie – wszystko z wyjątkiem waszego ciała, które nie musi wydawać się złote.

Niemal niedostrzegalnie ta złota metaliczna rzeczywistość staje się przezroczysta. Powoli wszystko wokół zaczyna przypominać złote szkło. Możecie dojrzeć, co znajduje się za ścianami domów; widzicie ludzi przechodzących za murami.

Próżnia – 3 dni w ciemności

Złota rzeczywistość na koniec rozwiewa się, złoty blask ciemnieje, światło zaczyna gasnąć, aż cały wasz świat pogrąża się w całkowitej ciemności. Ciemność spowija was, a cały wasz stary świat odchodzi bezpowrotnie. Nie możecie niczego zobaczyć; nie widzicie nawet swojego ciała. Macie świadomość tego, że nadal siedzicie w jednym miejscu, a jednocześnie pojawia się wrażenie unoszenia się w powietrzu. Wszytko, co znaliście do tej pory znikło bezpowrotnie. Ale nie poddawajcie się lękowi. Nie ma się czego bać. Wszystko dzieje się w sposób naturalny. Oto wkroczyliście w próżnię pomiędzy trzecim a czwartym wymiarem, próżnię, z której pochodzą wszystkie rzeczy i do której muszą powrócić. Otworzyliście drzwi między światami. Nie ma tu dźwięków ani światła. Wasze zmysły są bezużyteczne pod każdym względem. Nie możecie nic zrobić, tylko czekać pełni wdzięczności za takie połączenie z Bogiem. W tym momencie możecie zacząć śnić. To dobrze. Czas ten pozbawiony snu mógłby wydawać się wam wydłużony w nieskończoność. W rzeczywistości spędzicie tam zaledwie 3 dni.

Ściśle mówiąc, wasz pobyt w próżni może potrwać od dwóch i ćwierci dnia (najkrótszy możliwy okres) do czterech dni (najdłuższy jaki się dotąd wydarzył). Najczęściej zajmuje on od trzech do trzech i pół dnia. Są to, rzecz jasna, ziemskie dni, a czas ten jest kwestią waszego doświadczenia. Nie jest on realny, bowiem czas, jakim go znamy nie istnieje. Oto więc dotarliście do ‘kresu czasu’, o którym mówią Majowie oraz przedstawiciele innych religii i dróg duchowych świata.

Nowe narodziny

Kolejne doświadczenie jest szokujące. Po upływie trzech dni spędzonych w nicości i w mroku może się wam wydawać, że minęło 1000 lat. Nagle zupełnie nieoczekiwanie cały wasz świat eksploduje w jednej chwili jaskrawym białym światłem. Będzie to oślepiające zjawisko. Ujrzycie najjaśniejsze światło, jakie kiedykolwiek widzieliście i potrzeba będzie czasu, aby wasze oczy do niego przywykły, nauczyły się wytrzymywać taką intensywność.

Doświadczenie to z całą pewnością wyda się wam czymś zupełnie nowym, bowiem właśnie staliście się dziećmi narodzonymi w nowej rzeczywistości. Jesteście dziećmi. Podobnie jak byliście nimi wtedy, gdy narodziliście się na Ziemi, przybyliście z mroku do światła; czuliście się oślepieni i nie wiedzieliście, co się wokół dzieje. Teraz jest podobnie pod wieloma względami. Gratuluję! Właśnie narodziliście się we wspaniałym nowym świecie!

Kiedy zaczniecie się przyzwyczajać do nowego intensywnego światła, co może chwilę potrwać, ujrzycie kolory, jakich nigdy dotąd nie widzieliście i nie zdawaliście sobie sprawy, że istnieją. Wszystko – cała konfiguracja i pełnia doświadczenia tej rzeczywistości – wyda wam się dziwne, nieznane i niewidziane przedtem z wyjątkiem tych paru chwil, kiedy ujrzeliście przedmioty unoszące się w powietrzu tuż przed przemianą.

W istocie jest to coś więcej niż nowe narodziny. Kiedy rodzimy się na Ziemi, jesteśmy dziećmi, które muszą dorosnąć. Zwykle też traktujemy dorosłość jako koniec swojego rozwoju. Może wyda wam się to dziwne, ale dorosłe ludzkie ciało w nowym świecie jest ciałem dziecka. Od tego momentu zaczniecie rosnąć i dojrzewać, aż osiągniecie dorosłość nowego świata. Dorośli ludzie w świecie czwartego wymiaru są od nas zaskakująco wyżsi. Dorosły mężczyzna ma około 5 m wzrostu, a kobieta około 4.

Wasze ciała będą wyglądały równie solidnie jak w trzecim wymiarze, choć ulegną przemianie. Gdybyście powrócili teraz na Ziemię, bylibyście niewidzialni. Zachowacie waszą strukturę atomową, ale wasze atomy w większości zamienią się w energię. Staniecie się istotami zbudowanymi głównie z energii i niewielkiej ilości materii. Na Ziemi moglibyście przenikać przez ściany, ale w tym świecie macie solidną strukturę. Narodziny w tej rzeczywistości będą dla was ostatnimi w znanej wam strukturze. W piątym wymiarze, w który wkroczycie już niedługo, nie będzie już poszczególnych form życia. Stanowi on pozbawiony formy stan świadomości. Nie będziecie mieli ciała, za to będziecie wszystkim jednocześnie.

Czas w czwartym wymiarze jest pojęciem całkowicie odmiennym od tego, które było nam znane do tej pory. Kilka minut na Ziemi równa się kilku godzinom w nowej rzeczywistości, a dorosłość osiąga się tu w przeciągu 2 ziemskich lat. Istnieją tu również poziomy wiedzy i egzystencji, które trudno sobie wyobrazić z perspektywy nowo narodzonego w tym wymiarze, tak jak dziecko na Ziemi nie zdoła pojąć astrofizyki.

Wasze myśli a kwestia przetrwania

Jesteście zatem dziećmi narodzonymi w nowym świecie. Nie ma to jednak nic wspólnego z poczuciem bezradności. Staliście się potężnymi duchami, które kontrolują całą rzeczywistość za pośrednictwem swoich myśli. To, o czym pomyślicie, natychmiast staje się rzeczywistością! Z początku możecie tego nie zauważyć. Większość ludzi nie dostrzega tej zależności przez pierwszych kilka dni, a przecież one są tu najważniejsze.Jeśli tego w porę nie zrozumiecie, możecie nie przetrwać w nowym świecie.

Oto więc narodziliście się zaledwie przed kilkoma minutami, a już rozpoczyna się wasza pierwsza wielka próba życiowa. Po otwarciu okna do czwartego wymiaru każdy może przedostać się do środka, ale nie wszyscy mogą tu pozostać.

Przekonaliśmy się, że na tym etapie można podzielić ludzi na trzy grupy. Pierwsza grupa składa się z osób, które są w pełni gotowe do przemiany. Przygotowywały się do niej przez całe swoje życie. Drugą grupę stanowią ludzie, którym brak gotowości. Przepełnieni są lękiem do tego stopnia, że nie pozwolą sobie na opuszczenie trzeciego wymiaru i przejście przez próżnię, czego efektem będzie natychmiastowy powrót na Ziemię. Jest jeszcze trzecia grupa, której udaje się przejść, choć brak jej przygotowania do nowego doświadczenia.

Ludzie z tej grupy są gotowi do przejścia do czwartego wymiaru, ale brak im przygotowania żeby tam pozostać. Jezus mówił właśnie o nich, kiedy stwierdził, iż ‘wielu zostaje wezwanych, ale tylko nieliczni zostają wybrani’.

Jezus jest również autorem przypowieści o gospodarzu, którego słudzy pytali, co mają zrobić z chwastami zarastającymi pole pszenicy. Pan kazał im pozostawić chwasty, a kiedy nadejdzie pora żniw, ściąć je wraz z pszenicą, a następnie oddzielić ziarna od plew. Gospodarz normalnie kazałby wyplewić chwasty zanim się rozrosną, ale nie w tym przypadku. Jezus chciał przez to powiedzieć, ze są dwa rodzaje ludzi – ci, którzy są gotowi oraz ci, którym brak gotowości.

Brak gotowości oznacza, że człowiek niesie ze sobą cały swój lęk oraz nienawiść. Kiedy znajdzie się w nowej rzeczywistości, jego lęk i gniew potęgują się. Ponieważ nie zdaje sobie sprawy z tego, że cokolwiek pomyśli, natychmiast się spełnia, jego lęk przybiera realną formę. Nie wiedząc co się dzieje, większość ludzi z początku odtwarza znajome obrazy ze starego świata, a więc coś, co może rozpoznać. Czyni tak, aby nadać sens temu, co im się przydarzyło. Nie jest to działanie świadome, raczej często instynktowne. Ludzie odtwarzają wówczas znajome obrazy i wzorce emocjonalne. Ale nowa rzeczywistość jest zupełnie inna; tak dziwna, że cały ich lęk wypływa na powierzchnię.

„Co się tu na litość boską dzieje?” – pytają – „To czyste szaleństwo!” Nagle spotykają ludzi, którzy umarli wiele lat temu. Może się również zdarzyć, że na ich oczach ponownie rozgrywają się sceny z przeszłości, nawet z czasów ich dzieciństwa. Nic nie ma sensu. Umysł szuka więc sposobu, aby stworzyć jakiś porządek świata.

Ludzie ci sądzą, że ulegli halucynacjom, a to tylko potęguje ich lęk. Ponieważ zachowali ziemską perspektywę, sądzą, że ktoś chce im w ten sposób wyrządzić krzywdę, więc za wszelką cenę chcą się obronić.Ich ego myśli, że w tej sytuacji powinno posłużyć się bronią. Ponieważ wszystko, o czym pomyślą, staje się prawdą, natychmiast znajdują karabin z celownikiem, dokładnie taki, jakiego pragnęli. Podnosząc broń, myślą, że potrzebna im amunicja i natychmiast odkrywają całe skrzynki naboi, Ładują więc broń i zaczynają się rozglądać za złymi facetami, którzy rzeczywiście pragną ich zgładzić. Kto się wtedy pojawia? Źli ludzie uzbrojeni po zęby.

Skoro ich najgorsze obawy zaczęły się potwierdzać, ludzie ci rozpoczynają atak. Gdziekolwiek się zwrócą, pojawiają się inni, którzy chcą ich zabić. Ostatecznie zwycięża najgorszy scenariusz i zostają zabici.

Taki lub podobny schemat zdarzeń sprawia, że powracają do świata, który opuścili. To właśnie miał na myśli Jezus, kiedy powiedział: „Kto mieczem wojuje, ten od miecza zginie”. Powiedział jednak również:„Błogosławieni cisi, bowiem oni odziedziczą ziemię”. Oznacza to, że jeśli pozostaniecie w świecie pełni prostoty, miłości, harmonii, pokoju i ufności pokładanej w Bogu oraz w sobie samych, to te właśnie cechy zamanifestują się w waszym świecie. Stworzycie sobie piękny świat pełen harmonii. Będąc ‘cichymi’, pozwalacie sobie pozostać w wyższym świecie dzięki myślom, uczuciom i działaniom. Przetrwacie.

To rzecz jasna dopiero początek. Narodziliście się w nowym świecie i udało wam się przetrwać. Od tego momentu stają przed wami różne możliwości. Jedna z nich, niezmienna dla wszystkich, polega na tym, że zaczniecie badać otaczającą rzeczywistość i przekonacie się, że wszystko dzieje się w niej zgodnie z tym, co myślicie.

Na tym etapie ludzie zwykle przyglądają się własnemu ciału i mocą myśli sprawiają, że jest ono piękne i zdrowe, takie, jakiego zawsze pragnęli. Wszelkie choroby zostają w ten sposób wyleczone, odrastają im nawet odcięte kończyny. Dlaczego nie? Nowe możliwości przypominają zabawki dla dzieci. Ponieważ na tym etapie często zachowujemy swoje ego, ludzie najczęściej dodają sobie urody, wzrostu i uroku. Szybko jednak im się to nudzi i zaczynają głębszą eksplorację nowej rzeczywistości.

Jedno jest pewne. Nieoczekiwanie ujrzycie wówczas wielkie światła krążące w miejscu, w którym się znajdujecie. Nazywają się one matką i ojcem. Tak, będziecie mieli rodziców w czwartym wymiarze. Zdarzy się to jednak po raz ostatni, bo już w następnym świecie będzie inaczej.

W chwili, w której przejdziecie do czwartego wymiaru, znikną wszelkie problemy rodzinne, z którymi borykaliście się na Ziemi. Tutejsi rodzice obdarzą was miłością, o jakiej tam mogliście tylko marzyć. Będą was absolutnie kochali i troszczyli się o was. Skoro udało wam się przetrwać, nie pozwolą, by przydarzyło wam się coś złego. Nie będziecie musieli o nic się martwić. Nastanie czas wielkiej radości. Wystarczy, ze poddacie się ich miłości i pozwolicie, by was prowadziła. Możecie sobie wówczas uświadomić, że właśnie wygraliście w wielkiej grze życia.

Cały ból i cierpienie, jakich doświadczaliście na Ziemi odejdą w zapomnienie, podczas gdy rozpoczniecie życie na pięknym i świętym poziomie egzystencji. Teraz też objawią się wam cel oraz sens życia. Doświadczycie innego, także prastarego, sposobu bycia. Zawsze mógł on być waszym udziałem, ale zrezygnowaliście z niego. Teraz za to powracacie do stanu świadomości, w którym Bóg jest wyraźnie obecny we wszelkim istnieniu. Jest w każdym oddechu, który przenika do waszego jaśniejącego świetlistego ciała.

Źródło:
http://kochanezdrowie.blogspot.com/2016/10/drunvalo-melchizedek-o-przejsciu-w-nowy.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+KochaneZdrowie+%28Kochane+zdrowie%29&m=1

Opublikowano ., Człowiek, Dusza, Ezoteryka, Transformacja 2016-2017, Świadomość | 2 komentarzy

Życie na innych planetach-wnioski z materiału zgromadzonego przez fundację Nautilus

Na początku zajmowania się UFO człowiek zadaje sobie proste pytanie: jest to całe UFO czy też go nie ma? Gdyby to była prawda, to mówiłby o tym „mój mądry tatuś”, wielbiony przeze mnie nauczyciel, traktowany jak autorytet wokalista znanego zespołu, pan w garniturze prowadzący wieczorne wiadomości czy wreszcie ksiądz. A oni milczą na ten temat jak najęci, a kiedy ktoś ich zapyta o UFO – wybuchają rubasznym śmiechem i kręcą „kółka na czole”… Skoro tak, to całe to zamieszanie z UFO jest wielką hucpą i tyle!

Ale nieliczni zaczynają wchodzić głębiej w temat. Co pomaga? Bardzo własna obserwacja takiego obiektu lub taka obserwacja wśród osób nam bliskich, które wiemy, że nie kłamią. Z upływem kolejnych lat i poznawania kolejnych kart tego wielkiego pasjansa do każdego zacznie docierać niesłychana prawda, że Ziemia jest odwiedzana przez obce cywilizacje. Jeśli ruszycie w świat, aby poszukiwać bezpośredniego kontaktu z ludźmi, którzy na wszystkich kontynentach mieli nieprawdopodobne szczęście przeżyć Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO (bezpośredni kontakt) uderzy was kilka rzeczy. Pierwsza – ci ludzie mniej więcej opowiadają to samo mimo tego, że na przykład niepiśmienny hodowca reniferów na Syberii nie miał szans wertować internetu i przygotowywać się do opowiadania „bajeczki o spotkaniu z obcymi”, a mówi praktycznie to samo, co tajlandzki mnich czy farmer z zapomnianej brazylijskiej wioski. Podczas takich spotkań ludzie czasami dostępują zaszczytu odbycia rozmowy z obcymi i zadania im pytań dotyczących ich świata. Tego typu rozmowa jest bardzo często traktowana jako rodzaj podziękowania, nagrody za stres i uciążliwości spotkania z UFO. W jakim języku jest prowadzona? Najczęściej telepatycznie, choć zdarza się także, że któryś z obcych bezbłędnie mówi w naszym ziemskim języku, gdyż opanowanie go nie jest dla nich najwyraźniej żadnym problemem.

Relacje ludzi o odpowiedziach obcych istot dotyczących „ich świata” są bodaj najbardziej zagadkowym fragmentem badań dotyczących UFO. Zauważyliśmy, że o tych sprawach przeważnie się nie pisze nawet w specjalistycznych pismach. Być może tak jest czynione w obawie, że to jest tak nieprawdopodobne, że wielu w ogóle zrazi do UFO, gdyż o ile ludzie mogą jakoś (z trudem, ale jednak) przełknąć informację, że jesteśmy odwiedzani przez obce istoty w cudownie zaawansowanych technologicznie pojazdach powietrznych, to wizje ich świata przekazane ludziom… no nie, w to już nikt nie uwierzy!


My jednak zbieramy od ćwierć wieku takie relacje na całym świecie i ze zdumieniem widzimy, że one wszystkie tworzą elementy „tej samej układanki”. Skoro tysiące elementów rozrzuconych na wszystkich kontynentach tego świata idealnie tworzą harmonijną całość, to znaczy, że ten obraz jest prawdziwy. Odrzucamy wszelkie idiot-teorie o wielkiej sieci „agentów mistyfikatorów”, którzy jeżdżą po świecie i ich jedynym celem jest robienie ludziom wody z mózgu, aby potem kilka osób z dalekiej i zapomnianej przez wielki świat Polski „nabrało się i kupiło bajeczkę na resorach”. Absurdalność tej tezy pomińmy milczeniem.

Czytelnicy serwisu FN często zadają nam zaskakujące pytania, na przykład:

Czy wiecie coś o tym, że na innych planetach jest muzyka? Czy oni słuchają zespołów typu rockowego? Czy jest piłka nożna albo podobne gry?


Odpowiedzi na takie pytanie oczywiście nie nastręczają większych trudności, gdyż rzeczywiście jest na przykład muzyka, ale podczas naszej narady w Bazie FN pojawił się pomysł trochę przewrotny. Mamy dosłownie tysiące relacji o spotkaniach z UFO z całego świata i tam pojawiają się ważne wątki dotyczące tego, jak wyglądają „tamte światy”. Są różne, niektóre mniej lub bardziej zaawansowane, ale może warto jest napisać tekst przewrotny, w którym opiszemy nie to, co jest, ale to, czego tam po prostu nie ma. I tak zebraliśmy kilka spraw i przedstawiamy w tym tekście. Zawsze przy okazji takich tekstów mamy kilka wiadomości w stylu:

A skąd wy to niby wszystko wiecie? Proszę o linki, linki do tych rzeczy!

W domyśle: skoro czytający „nic o tym nie słyszał ani nie wiedział”, no to ani chybi „tego nie ma”.  A jak jeszcze nie ma tego upiornego „linka do…”, no to już nie ma, nie było i nie będzie! Ale na potrzeby tego tekstu także to pomińmy uśmiechem i pokiwaniem głową. Była prośba to FN? Jest nasza odpowiedź.

Na początek pierwsze zastrzeżenie: są miliardy miliardów światów o wiele bardziej prymitywnych niż nasza cywilizacja, na których nie ma nawet odrobiny tej wiedzy, którą my posiadamy. Są także miliardy miliardów światów bardziej rozwiniętych, które dawno za sobą mają okres „tysięcy nawzajem zagryzających się religii” czy „poszatkowania planety na nacjonalistyczne zagony”. Tylko drobny promil promila odwiedza zapomnianą małą niebieską planetę na skraju Drogi Mlecznej. Warto jednak powiedzieć wszystkim, czego w ich światach „nie ma”. A taka informacja pozwoli sobie wszystkim wyrobić zdanie na temat tego, jak wyglądają „planety zamieszkałe przez wyższe od naszej cywilizacje”.

I drugie zastrzeżenie: w tym zestawieniu korzystamy z wiedzy uzyskanej na wykładach w USA czy w innych częściach świata, ale przede wszystkim jest to efekt naszej pracy dokumentacyjnej.

 

CZEGO NIE MA NA WYŻEJ ROZWINIĘTYCH OD ZIEMI PLANETACH ZAMIESZKAŁYCH PRZEZ ISTOTY ROZUMNE?

 

NIE MA MIĘSA JAKO POKARMU

Nie dopuszczają możliwość, że można zabić żywą istotę sprawiając jej niemiłosierne cierpienie, a następnie jej ciało częściowo spożyć, a częściowo przeznaczyć na torebkę czy pokrowiec na fotele samochodowe. Ich zdaniem jedzenie mięsa jest typowe dla cywilizacji drapieżnych i barbarzyńskich, do której zaliczają także naszą planetę. W tym sensie nikt nie traktuje poważnie zbiorowości zabijających inne żywe istoty z powodów konsumpcji.

NIE MA LALEK

Obcy przestrzegają przed tworzeniem wszelkich „małych imitacji ludzi”. Ich zdaniem tego typu rzecz jak lalka poprzez kształt zyskuje coś w rodzaju „prostej świadomości”. Jeśli tylko w pobliżu lalki znajdzie się człowiek obdarzony potężną zdolnością do „kształtowania materii umysłem” (często nieświadomą), lalka zacznie nabierać cech istoty żywej, a nawet może być przejęta przez siłę demoniczną. Uczenie dzieci „zabawy czymś, co przypomina zwierzęta czy ludzi” prowadzi do wspomagania w tym małych istotach złego przeświadczenia, że „ludzie i zwierzęta to duże zabawki”.

NIE MA ZWIERZĄT DOMOWYCH

Na obcych planetach zwierzęta są tylko i wyłącznie w naturalnym środowisku. Obcy absolutnie nie rozumieją ludzi, którzy kupują zwierzęta na zasadzie „żywych zabawek – umilaczy nudnego życia”. Jest to traktowanie żywych istot na zasadzie podobnej jak sprzęty domowe. Kiedy jest niepotrzebny lub się znudzi – wieli przywiązuje swoje zabawki do drzewa w lesie, aby „sobie zdechły”. Ci, którzy są przekonani o wielkiej swojej „miłości do zwierząt” i z tego powodu mają ich pełno w domu według obcych czynią to ze swojego skrywanego egoizmu, gdyż tak chcą zalać swoją duchową pustkę i wypełnić ją „żywym, zakupionym przyjacielem”. Ziemia także w tej kategorii jest na samym początku drogi.

NIE MA GIER KOMPUTEROWYCH

Obcy zawsze powtarzają, że wszelkie popularne na naszej planecie rozrywki w postaci gier komputerowych doprowadzają do „spustoszenia ludzkich duszy”. Małe dzieci uczą się zabijać w najbardziej wyrafinowany sposób, co jest „nagradzane” większą ilością punktów. Ostatnio jeden z kanałów telewizyjnych pokazuje serial dokumentalny o mordercach, dla których inspiracją były gry komputerowe lub brutalne filmy. Ten serial wydaje się być wielkim potwierdzeniem tego, co mówią ludziom obcy podczas CE III.

NIE MA RELIGII

Nie istnieją różne, nawzajem się zaciekle zwalczające obozy, które są przekonane, że akurat oni „są szczęściarzami”, bo urodzili się w takim miejscu Ziemi, gdzie jest „prawda o Bogu i życiu po śmierci najlepsiejsza”. Oczywiście obcy mówią o potędze Kreacji (tak nazywają Boga), o reinkarnacji, o prawach dotyczących doskonalenia się każdej cząstki wszechrzeczy, ale nie nazywają tego żadną „religią”, ale wiedzą taką samą jak matematyka czy fizyka. Twierdzą, że tak ostry podział Ziemi na „religijne zagony” zakończy się bardzo źle. Ale nie tylko to będzie źródłem naszych kłopotów.

NIE MA POGRZEBÓW

W światach, w których traktuje się śmierć fizycznego ciała jako normalny proces „zużycia się pojazdu, w którym swoje przygody przeżywa nieśmiertelna dusza” nie istnieje coś takiego jak pełen łez i lamentu bliskich pogrzeb. Dla nich jest to jedynie naturalny i pełen radości etap, gdyż nikt przecież by nie chciał całe życie spędzić tylko w jednym przebraniu. Odchodzą (w świecie naszej materii nie ma „nieśmiertelnych”), ale czynią to tak, jak my traktujemy wieczorne położenie się do snu. Nikt z tego nie robi „ceremonii”.

NIE MA WYSYPISK ŚMIECI

Obcy starają się nie produkować żadnych śmieci, gdyż starają się nie posiadać żadnych „zbędnych rzeczy”. Wszelkie odpady wynikające z fizycznego życia są utylizowane, wręcz anihilowane do poziomu gazów (tlenu i azotu) na poziomie domów. Nie istnieją rosnące góry śmieci zanieczyszczające w stopniu niewyobrażalnym ziemię wokół często w promieniu setek kilometrów (tak, to nie jest żart). O wielu zanieczyszczeniach nasza nauka jeszcze nie wie… Zresztą, w ogóle ziemska nauka jest na etapie „początku początku”.

 

NIE MA LEKÓW

Leki nie są potrzebne, gdyż nie ma chorób w ziemskim rozumieniu. Ich zdaniem słowo „choroba” powinno zostać zastąpione sformułowaniem „zakłócenie równowagi”. Twierdzą, że wszystkie choroby mają podłoże albo w poprzednich wcieleniach, albo na skutek „zakłócenia równowagi” przez współczesny świat (spożywanie mięsa, nabijania duszy złymi emocjami, złą energią itp.) Wiele rozwiniętych ras ma tak wysoki poziom rozwoju duchowego, że tylko za pomocą myśli są w stanie cofać wiele ludzkich chorób czy nawet urazów fizycznych. Cudowne uzdrawianie znane ze „świętych pism wielkich religii” jest niczym innym jak właśnie „wyrównywaniem energii przez potężne istoty duchowe”, co wygląda na cud i ingerencję siły wyższej. Tymczasem „ową siłą” jest ta potężna istota. Ludzie także rodzili się jako „chodzące potęgi mocy”. Ich imiona znacie i bez trudu wymieni ich każdy z pamięci…

NIE MA FILMÓW

Według obcych jednym z największych przekleństw naszej cywilizacji są tak rozwinięte „ruchowe obrazy jako źródło rozrywki”. Obcy mówią, że film w sposób sztuczny wywołuje w człowieku napięcie, a ono z kolei prowadzi do depresji, przeróżnych schorzeń, a także tak potwornych rzeczy jak rak. Czym według nich jest rak? To zła energia wprowadzona do duszy, która potem „przepoczwarza się” w intruza w ciele. Owa „narośl” przechodzi oczywiście na kolejne wcielenia, stąd nowotwory u małych dzieci, których nijak nie są stanie wyjaśnić z punktu widzenia „sprawiedliwości Boga” takie religie jak np. Chrześcijaństwo… Nie można kreować czegoś, co jest sztuczne i wprowadzać tego do umysłów ludzi jako „półprawdę, która zmienia się w duszy w prawdę”. Tam nie ma filmów, nie ma „rozrywkowych programów”. A mimo tego twierdzą, że ich poziom „szczęścia i spełnienia” jest n-krotnie razy większy niż nas i może być tylko porównywany do stanu, który w naszym języku jest opisywany jako „Nirwana”.

NIE MA MUZYKI ROCKOWEJ

Nie ma muzyki, której agresja wynikająca ze słów i jednostajnego rytmu jest niczym podłączenie do żył duszy kroplówki, która zawiera płyny wyciągnięte z lokalnego ścieku nieczystości. Nie rozumieją, jak można słuchać rzeczy, które w sposób tak straszny niszczą słuch, harmonię, spokój, subtelną i cudowną konstrukcję energetyczną, którą stanowi ludzkie ciało fizyczne i dusza je napędzająca i sterująca… Są światy, które mają muzykę, ale stanowi ona inspirację dla duszy, wspomaga harmonię, jest podobna intensywnością do tego, co możemy usłyszeć w naturze wokół nas.

NIE MA KOŚCIOŁÓW

Jeśli traktuje się „duszę, prawa kreacji i wędrówki dusz” jako wiedzę a nie religię, wtedy „miejsca lepszego kontaktu z energią centrum” tracą rację bytu. Nie ma żadnych świątyń czy kościołów, gdyż dla nich… cały świat jest „świątynią Kreacji, w której trzeba zachować czystość, ciszę i spokój”. Stąd ich pojazdy przeważnie obezwładniają ludzi trafiające na pokłady UFO… brakiem wszelkich widocznych sprzętów i ascetyczną wręcz przestrzenią, w której jest „światło i harmonia”. Wszelkie wnętrza pojazdów pełne migających lampek z „Sokoła Millenium” z Gwiezdnych Wojen to wierutne bzdury…

NIE MA CMENTARZY

Czy pamiętacie scenę z pierwszych „Gwiezdnych Wojen” (jeszcze raz przywołamy tutaj ten znakomity film), kiedy to mistrz Obi Wan-Kenobi umiera i jego ciało materialne „znika”? Tak właśnie kończą swoje fizyczne bytowanie materialnego ciała wyższe rasy. Trochę niższe (w rozwoju duchowym) pozostawiają ciała, ale ulegają one anihilacji. Ich zdaniem tworzenie cmentarzy i rywalizacja ludzi w „wypasionych pomnikach” jest absurdem. Cmentarze tworzą także mylne wyobrażenie ludzi, że tam leży „babcia czy wujek”. Tymczasem tam leży tylko jego przegniła ziemska powłoka, z której on czy ona (czyli dusza stanowiąca 99,99999 procent tego, co nazywamy człowiekiem) jest już gdzie indziej. Tymczasem całe rodziny z dziećmi „idą odwiedzić babcię” i wbijają w umysły dzieci przekaz: kiedy umrzesz, to będziesz na cmentarzu. Stąd ta armia „pozornie wierzących, a naprawdę całkowicie niewierzących” wokół nas…

NIE MA PRZELUDNIENIA

Liczba ludności na planecie takiej jak Ziemia nie powinna przekraczać 500 milionów ludzi. Każdy milion ponad tę liczbę sprawia, że Ziemia nie jest w stanie w sposób naturalny „nadrabiać strat” poczynionych przez ludzi choćby przez to, co wydychamy… Obcy twierdzą, że wydobywanie grabieżcze naturalnych surowców Ziemi to jest po prostu „poza skalą” oceny naszej cywilizacji. Nie znamy szczegółów tego, jak sobie z tym radzą, ale wiedząc o tym, jak traktują seks… Kiedyś poświęcimy temu więcej miejsca, ale dziś powiemy tylko jedno: tam jest moralność jako rzecz naturalna, która jest częścią duchowości. Fascynujący temat, ale o tym kiedy indziej.

NIE MA PAŃSTW I NARODÓW

Ziemia jest poszatkowana na „narodowe zagony”, czyli ludzie żyjący na jednym „zagonie” starają się walczyć i rywalizować z innymi „zagonami”. Czasami jawnie (wojny, sport), a czasami ukrycie (rywalizacja na PKB, na długość życia, na ilość broni i wojska itp.). Wyższe światy mają okres „nacjonalizmów” za sobą. Obowiązuje myślenie planetarne, a bardzo pomaga w tym wiedza o reinkarnacji. Świadomość tego, że dusza może swobodnie podróżować po „ciałach różnych płci i różnych zagonów” w sposób doskonały leczy z choroby nacjonalizmów. Ich zdaniem wyjście z matni myślenia „mój zagon / twój zagon / wara od mojego!” zajmie ludzkości jeszcze kilka tysięcy lat!

NIE MA RZĄDÓW I KRÓLÓW

Konsekwencją powyższego „braku państw” jest także brak „rządów i królów” w naszym rozumieniu. Liderami danej społeczności są najbardziej rozwinięte duchowo jednostki, a także „Planetarne Rady Mistrzów Duchowych”. W jeszcze wyższych światach zanikają także… płcie, a umysły tych potężnych istot potrafią swobodnie tworzyć myślą „pojazdy i wszelkie inne rzeczy”, a następnie także myślą tworzyć ciało materialne… Ten temat też będzie wymagał kiedyś omówienia.

NIE MA PIENIĘDZY

Kwestia ta wielokrotnie pojawiała się w relacjach rozmów z „obcymi na pokładach UFO”. Ich odpowiedzi były jednoznaczne: tam nie ma pieniędzy! Pieniądze są konieczne (nikt tego nie kwestionuje!) na prymitywnych etapach rozwoju społeczności, kiedy to tylko one są w stanie zachęcić ludzi do działania, co wynika z potęgi ludzkiego ego. Wraz z rozwojem duchowości potrzeba istnienia pieniędzy zanika. Tu mała uwaga do wszystkich czytelników serwisu FN zapatrzonych w postać Janusza Korwina-Mikke – tamte światy nie są żadnymi „komunizmami i socjalizmami”, jak niektórzy mylnie myślą… Jeśli zaczyna być postrzegana duchowość jako wiedza, powstaje następny etap organizacji społeczności, który nie jest jeszcze znany ludzkości. Jego opis będzie niezrozumiały dla nas, którzy znamy tylko to, co „na świecie wokół lub w jego historii”.

NIE MA CHORÓB I UMIERANIA „W ZIEMSKIM STYLU”

Czym jest choroba według obcych – już pisaliśmy. Konsekwencją jest także brak tego, czego boi się każdy z nas, czyli umierania. 95 proc. ludzi umiera dziś w samotności w szpitalnych lub hospicyjnych łóżkach. Mimo licznej rodziny statystyka pokazuje, że te ostatnie „godziny” są niestety samotne i pełne bólu i cierpienia, czego boi się każdy normalny człowiek. Rozwój duchowy sprawia, że istota żywa potrafi zapanować także nad tym procesem i „zanik czynności życiowych ciała fizycznego” przebiega spokojnie, łagodnie i naturalnie. To także jest „poza zasięgiem zrozumienia” współczesnych ludzi. Na podobnej zasadzie, jak nigdy nie zrozumiemy „potęgi Kreacji” (tak oni nazywają Boga).

NIE MA BRONI DO ZABIJANIA ŻYWYCH ISTOT

Nie ma żadnych urządzeń, których celem jest pozbawianie życia jakiejkolwiek żywej istoty. Duchowość kiedyś na drodze ewolucji zlikwiduje państwa, religie i „nienawidzące się nawzajem zagony”, więc zniknie także sens istnienia broni. Temat zresztą także będzie wymagał szerszego omówienia w przyszłości.

NIE MA SPORTU

Według obcych to, co my nazywamy „sportem” jest tak naprawdę wojną, choć ukrytą pod płaszczykiem „honorowej rywalizacji”. W sporcie chodzi bowiem o to, aby „pokonać przeciwnika”, czyli tak naprawdę go „zabić”. Ludzie godzinami oglądający zmagania sportowe są tak naprawdę na „wydumanym froncie wojny”, o której skrycie marzą i którą podziwiają. Nieprzypadkowo kilka wydarzeń sportowych zamieniło się w kilka godzin w jawne wojny całych państw (np. Wojna Futbolowa). Mimo braku sportu obcy (z ludzkich ras) mają piękne ciała, które wydają się przypominać posągi starożytnej Grecji. Zapytani o to odpowiadali, że ludzie mogliby więcej zyskać na „urodzie zewnętrznej” poprzez oczyszczenie duszy, gdyż to ona kształtuje bardziej ciała niż wszelkie siłownie.

… a to tylko mały ułamek tego, czego nie znajdziecie „w wyżej rozwiniętych światach”.

Mamy nadzieję, że ten tekst spodoba się naszym czytelnikom, gdyż jest – tak podejrzewamy -„inny niż wszystkie, które ukazały się w polskiej sieci”. Nie wierzycie w to, co napisaliśmy? Nie szkodzi. Negujecie to, że kiedyś zanikną „religie i państwa”?! To nie ma znaczenia. Wszystko, co zostało napisane powyżej jest oparte o wiedzę, którą na całym świecie udało nam się zgromadzić przez ostatnie ćwierć wieku (czas leci bardzo szybko!).

Na koniec jeszcze o muzyce. Jest kilka znanych utworów muzycznych, które według naszych źródeł „nie pochodzą stąd”. Czy to oznacza, że dany kompozytor miał CE III, które zataił w swoich wspomnieniach? Być może. Czy wytłumaczeniem tego jest fakt, że komponując dany utwór „połączył się” z wielką Kroniką Akaszy (wielkie centrum wiedzy wszechświata) i bezbłędnie odczytali utwór, który wiele tysięcy lat powstał na innej planecie? Niewykluczone. Niezależnie od tego, która wersja jest prawdziwa, poniżej właśnie „taki utwór” (jest ich całkiem sporo). Skąd to wiemy? Skąd pewność, że akurat „ten kawałek” jest z innej planety? A to kolejne pytanie, na które nie odpowiemy, tylko w zadumie i z uśmiechem zasłuchamy się w płynącą melodię w Bazie FN, która towarzyszyła nam w trakcie pisania tego tekstu…😉

Komentarze: 7
Wyświetleń: 1326x | Ocen: 19

Oceń:
Średnia ocena: 5/5

Opublikowano ., UFO cywilizacje pozaziemskie | 33 komentarzy

Naukowcy na tropie Boga

Artykuł niniejszy pochodzi ze strony http://www.nautilus.org.pl .Mówi on o tym że naukowcy są podobno bardzo bliscy udowodnienia ,że Bóg istnieje.Myślę że najbliższa przyszłość zweryfikuje to stwierdzenie…

Na pokład okrętu Nautilus dotarła ciekawa wiadomość od czytelnika z linkiem do tekstu o tym, że naukowcy są na tropie Boga.

http://anonhq.com/stunning-discoveries-have-scientists-confirming-the-existence-of-god/

Czy nauka może udowodnić istnienie Boga? Czy naukowcy uważani powszechnie za „wielkich zwolenników ateizmu” mogą zmienić zdanie? Czy można dostrzec istnienie „wielkiego stwórcy wszechświata” w dalekich galaktykach?

 W 2004 roku, angielski filozof i najbardziej znany na świecie wojujący ateista Antony Flew nagle zrobił numer swoim miłośnikom i ku ich rozpaczy oświadczył, że cyt. „jakaś inteligencja musiała stworzyć wszechświat”. Flew powiedział:

„Moje myślenie o Bogu bardzo różni się od Boga chrześcijańskiego i czy Boga islamu, ponieważ obaj ci bogowie to jacyś despoci, niczym Saddam Husajn w wymierzę kosmicznym. Myślę raczej o bycie, , który posiada inteligencję i cel. Badania łańcucha DNA wykazały, że tak złożona konstrukcja prowadząca do powstania życia musiała być prowadzona przez jakąś inteligencję, przez jakiś rozumny byt”.

Tu mała dygresja – Antony Flew ma absolutną rację. Pisał już o tym Isaac Newton (1642-1737), angiel­ski fizyk, który stwierdził:

Ten jakże piękny układ Słońca, planet i komet mógł powstać tylko z zamiaru i władzy rozumnej i potężnej Istoty„. Albert Einstein (1879-1955) zdecydowanie odrzucał, jako fałszywe i ograniczające nasze możliwości poznawcze, przekonanie, że istnieje tylko to, co poznajemy naszymi zmysłami. Pisał: „Moja religijność polega na pokornym podziwie Ducha nieskończenie nas przewyższającego, który objawia się w najmniejszych szczegółach, jakie jesteśmy w stanie zrozumieć naszą kruchą i słabą inteligencją. Fundamentem mojej wiary w Boga jest głębokie i wzruszające przekonanie o obecności najwyższej racjonal­nej Mocy, która się objawia we Wszechświecie”. A laureat Nagrody Nobla, belgijski chemik Ilia Prigogine (1917-2003) stwierdził: „Prawdopodobieństwo, że struktury organiczne i bardzo precyzyjnie zharmonizowane reakcje typowe dla organizmów żywych zostały wygenerowane przez przypadek, wynosi zero„.

Jak to najłatwiej zrozumieć? Na pokładzie Nautilusa w trakcie rozmów o Bogu przywoływany jest zawsze znakomity (!) przykład pokazujący, że nie może powstać coś z… niczego.

Światowej sławy brytyjski astronom, matematyk i astrofizyk Fred Hoyle stwierdził, że „Wiara ateistów w to, że nie ma Boga oraz w przypadkowe powstanie pierwszej żyjącej komórki, jest tak absurdalna i nielogiczna jak przekonanie, że po przejściu trąby powietrznej przez składowisko złomu powstanie w pełni złożony, gotowy do lotu boeing 747

(por. Fred Hoyle, Hoyle on evolu-tion, „Naturę”, Vol. 294, No. 5837, No-vember 12,1981, s. 105).

Czyli najpierw przez złomowisko przechodzi tornado…

… a potem na skutek szczęśliwego zbiegu okoliczności powstaje 747. Co ważne – z zatankowanymi zbiornikami paliwa!


 

 

W tekście w serwisie http://anonhq.com dowiadujemy się, że izraelski naukowiec Gerald Schroeder, z MIT (Massachusetts Institute of Technology), fizyk z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem stwierdził, że nauka udowodniła istnienie Boga, a dokładnie opisano to w… Księdze Rodzaju.

W 2015 roku, obraz rejestrowany przez specjalistyczne teleskopy NASA wywołał dyskusję, że Bóg został odkryty 17.000 lat świetlnych od Ziemi.

Nuklearno-spektroskopowy teleskop Array agencji kosmicznej NuSTAR  poszukiwał pulsara (lub gwiazdy neutronowej) o nazwie PSR B1509-58. Kiedy naukowcy zobaczyli obraz na ekranach monitorów dostrzegli coś na kształt dłoni. Natychmiast to zdjęcie okrzyknięto „ręką Boga”. To tak naprawdę resztki gwiazdy supernowej, które zostały odrzucone przez grawitację i wyrzucone w przestrzeń kosmiczną jako ogromna chmura kosmicznej materii” .

 

Przez ostatnie ćwierć wieku Fundacja Nautilus zebrała dosłownie tysiące relacji z całego świata, które pokazują spotkania ludzi z niepoznanymi i niewytłumaczalnymi zjawiskami. Część z tych relacji prowadzi nas na ważny ślad istnienia potężnej siły, która jest w stanie sprawić, że na naszej drodze stanie „ten, a nie inny człowiek”. Ta sama siła jest w stanie spowodować, że nagle na niebie pojawia się znak, który jest skierowany do „tej, a nie innej osoby”. Niewątpliwie jest to ważny ślad, rodzaj dowodu w śledztwie, które od lat prowadzimy w sprawie tego, czym jest „owa potężna siła”. Bo to, że jest, wiemy od dawna. Czy tę siłę wszystkie skłócone i nienawidzące się nawzajem religie nazywają „Bogiem wszechmogącym”? Niewątpliwie. Czy właściwie rozumieją naturę owej siły? Raczej należy wątpić. Czy kiedyś nauka udowodni jej istnienie? Bez dwóch zdań tak będzie. Kiedy? Na pewno nie za sto lat, ale już za tysiąc… pewnie tak.

Na koniec tej publikacji o „naukowcach na tropie Boga” wiadomość, która przyszła na pokład okrętu Nautilus w ostatnich godzinach. Czy w takich „niezwykłych zbiegach okoliczności” nie kryje się coś, co przerasta wszystkich naukowców tego świata razem wziętych? Zresztą – w naszym Archiwum FN mamy przypadki jeszcze mocniejsze i świadczące niezbicie o tym, że jest jakaś nieogarnięta ludzkim umysłem potęga, która może wpływać na ludzkie życie w wymiarze „konkretnych, pozornie przypadkowych zdarzeń”. Do tego tematu wrócimy, a już teraz treść wiadomości przysłanej na pokład okrętu Nautilus:

—–Original Message—–

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Tuesday, November 29, 2016 1:53 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Pomoc w trudnej sytuacji

 

Witam,

To co mi się przytrafiło wczoraj, w jednym z ostatnich dni listopada 2016 moim zdaniem wychodzi poza obszar zjawisk statystycznych i przewidywalnych, a jest 100 % dowodem na ingerencję sił wyższych. Ale po kolei. Zdarzyło się tak, że kilka dni temu złamał mi się ząb. Złamał się fatalnie, tak że przeczuwałem, że dentystka będzie mi go musiała usunąć. Umówiony na wyznaczoną godzinę tknięty przeczuciem podjechałem na drugi koniec miasta pół godziny przed czasem. Ponieważ tego dnia pogoda była mroźna i większość aut utknęło na oblodzonej nawierzchni, zostałem od razu przyjęty, bo klienci zrezygnowali z wizyt. Tymczasem, po otrzymaniu znieczulenia, zaczęła się moja „przygoda”. Zęba za nic na świecie moja dentystka nie potrafiła usunąć. Po prawie 40 minutach walki spocona oznajmiła, że odpuszcza. Wypisała mi skierowanie na chirurgię szczękową.

Byłem w kiepskim stanie, znieczulenie przestawało powoli działać Bolała mnie cała głowa i było z minuty na minutę coraz gorzej. W recepcji dowiedziałem się gdzie być może o tej porze ( godz. 19a) może przyjmie mnie chirurg w prywatnej klinice. Nastawiłem GPSa w telefonie i ruszyłem na poszukiwanie. Okropnie oblodzona nawierzchnia, samochody poruszające się 10 km/h lub wolniej. Ból coraz silniejszy. Otworzyłem okno w kabinie, żeby zimny wiatr (było -5 st.) złagodził trochę pulsowanie w mojej żuchwie. Znikąd pomocy, GPS zgłupiał i nie potrafi mi wskazać gdzie jest poszukiwana ulica przy której miała znajdować się ta klinika.

Ogólnie moja sytuacja była kiepska i zacząłem prosić Boga o pomoc. Powiedziałem Mu, że oddaję to moje cierpienie w jego ręce ale niech mi pomoże z tego wyjść obronną ręką. W tym momencie na jakiejś małej oblodzonej uliczce widzę zarys sylwetki, Podjechałem nieco bliżej, mężczyzna w średnim wieku. Pytam go czy wie gdzie jest ta klinika przy poszukiwanej przeze mnie ulicy. Człowiek mówi mi, że nie tylko wie ale jeśli chcę to może mi osobiście ją pokazać. I teraz zaczyna się najciekawszy rozdział mojej opowieści. Mój pasażer, bo zaprosiłem Go do auta, przedstawił mi się – jestem stomatologiem, chirurgiem szczękowym i jeśli pan pozwoli to panu pomogę. Moje zdumienie przerosło w tym momencie ból, który jakby zelżał pod wpływem usłyszanych słów. Nie mogę panu jednak pomóc osobiście – kontynuuje mój pasażer, bo mój gabinet jest bardzo daleko stąd ale zatelefonuję do tej kliniki i dowiem się czy pana przyjmą. Wykonał jeden telefon i okazało się, że tam nie pracują już chirurdzy szczękowi.

Tymczasem wykonał drugi telefon do swojego kolegi chirurga, który mieszkał w odległej dzielnicy. Ten zgodził się mnie przyjąć i powiedział, że będzie na mnie czekać. Pożegnaliśmy się i nawet nie wiem gdzie i jak, ale mój Opiekun odszedł. Podróż na drugi koniec miasta była koszmarna, ból oraz okropny korek na oblodzonych drogach sprawił, że dotarłem do gabinetu ok. 20ej. Wszystko jednak dobiegło do szczęśliwego końca. Tym razem Opatrzność skierowała mnie do profesjonalisty, który w ciągu 10 minut zakończył moją traumę. Nie komentował całego zajścia, był to po prostu szczęśliwy finał mojego nieszczęśliwego wieczoru. Jednak na całe życie mam świadomość, że nie jesteśmy tu na ziemi sami i tylko trzeba poprosić, a będzie nam dane.

Pozdrawiam, Corsair (załogant)

 

I już na koniec – wszyscy stali czytelnicy serwisu FN znają nasze zdanie o religiach (i ateizmie, bo to też jest swoista religia). Mówimy zawsze:

Jest jedno centrum, do którego idziemy różnymi ścieżkami. Każda ścieżka prowadzi w tym samym kierunku, a jest ich wiele, gdyż każda z nich pozwala nam się czegoś nauczyć. Istnieje wędrówka dusz, więc ta sama istota ludzka czasami jest na ścieżce zwanej ateizm, a czasami na ścieżce chrześcijaństwo. Nie chodzi o to, aby na siłę zmieniać ścieżki lub na siłę przeciągać ludzi z jednej ścieżki na inną… Chodzi o to, aby być coraz bardziej doskonałym światłem, które zbliża się w ten sposób do światła centrum, do którego prowadzą wszystkie ścieżki.

Zapraszamy do wzięcia udziału w naszej ECHO-SONDZIE. Pytanie dotyczy tego, która wielka światowa religia powinna usłyszeć kwestię znaną z rozdawania Oscarów:

And the winner is…

http://www.nautilus.org.pl/echosonda,342,oto-najwieksze-religie-swiata-i-ateizm-moze-byc-tylko-jeden-.html

… oczywiście to pokazuje absurd świata, w którym przyszło nam żyć, gdzie wiedzę o duszy, Awatarach i Kreacji (Bogu) traktuje się na takiej samej zasadzie jak różne metody zagrania roli w filmie. Jedna musi wygrać z inną, bo akurat ta według ludzi „jest lepsza”.

źródło:

http://www.nautilus.org.pl/artykuly,3229,naukowcy-na-tropie-boga.html

Opublikowano ., Bóg, Obserwacje Ziemi, Świadomość | 130 komentarzy

Widziani po śmierci – czyli „zjawy kryzysowe”

fot.: Paranormaltaskforce.comWśród historii mających świadczyć o istnieniu życia po śmierci znajdują się opowieści ludzi, którzy spotykali swych bliskich lub znajomych w momencie, kiedy ci już nie żyli. Incydenty te mają zwykle podobny przebieg i mocno wpływają na świadków. Parapsychologowie utrzymują, że tzw. zjawy kryzysowe mogą być myślowymi tworami generowanymi przez umierających lub niedawno zmarłych, którzy chcą w ten sposób dać bliskim ostatni znak z zaświatów.

____________________
John Blake, CNN


Pewnego zimowego wieczora 2001 roku Nina De Santo szykowała się do zamknięcia swojego salonu fryzjerskiego w New Jersey, kiedy nagle za szklaną witryną ujrzała stojącego mężczyznę. Był to Michael – jeden z jej gadatliwych klientów, który przechodził właśnie przez ciężki okres w życiu. Rozwiódł się z żoną, która miała romans z jego przyrodnim bratem, a w czasie procesu stracił prawo do opieki nad dziećmi. Był emocjonalnym wrakiem, jednak De Santo pomagała mu jak mogła, głównie wysłuchując go, czasami wychodząc z nim na drinka. Tamtej sobotniej nocy ujrzała Michaela stojącego w drzwiach i śmiejącego się.
– Nina, nie będę tu przez długo – powiedział, zatrzymując się w korytarzu. – Chciałem tylko wpaść i podziękować ci za wszystko. Rozmawiali przez krótką chwilę, po czym Michael wyszedł w kierunku domu. Następnego dnia Nina otrzymała telefon od pracownicy salonu. Ciało Michaela znaleziono w sobotę rano, dziewięć godzin przed tym jak rozmawiała z nim w sklepie. Popełnił samobójstwo. Jeśli tak, z kim rozmawiała?

– To było dziwaczne. Przeszłam przez okres niedowierzania. Jak można bowiem mówić, że widziało się człowieka, takiego jak zwykle, chodziło się z nim i gadało chociaż nie żył? – mówiła.

Nina De Santo (fot. archiwum prywatne, za: cnn.com)

Dziś De Santo ma nawet nazwę określającą to, co przytrafiło się jej tamtej nocy – „kryzysowa zjawa”. Natknęła się nań studiując literaturę parapsychologiczną po swoich doświadczeniach. Zgodnie ze znawcami tematu, zjawa kryzysowa to duch dopiero co zmarłej osoby odwiedzającej ludzi, z którymi utrzymywała bliski kontakt emocjonalny.

Przedziwne relacje na ten temat wypełniają nie tylko internetowe fora, ale pojawiają się także w książkach, takich jak „Messages”, która opowiada o ludziach próbujących wejść w kontakt z bliskimi, których utracili w czasie zamachów z 11 września 2001 roku. Choć doświadczenia te są przerażające, mają także charakter „terapeutyczny” – twierdzą parapsycholodzy. Sugerują one bowiem, że człowiek utrzymuje łączność ze swoimi bliskimi nawet po śmierci.

– Nie wiemy, co robić z takimi opowieściami, choć dla niektórych stanowią dowód na istnienie życia po śmierci – mówi Steve Volk, autor książki „Fringeology” poświęconej zjawiskom nadprzyrodzonym, takim jak telepatia czy nawiedzenia.

Choć nauka nie zbadała jeszcze tego fenomenu, na temat zjaw kryzysowych mnożą się teorie. Jedna z nich sugeruje, że osoba w stanie terminalnym (umierająca lub ciężko chora) jest w stanie przetransportować mimowolnie swój telepatyczny obraz do ludzi, z którymi utrzymywała bliski kontakt. Objawia się to zarówno odczuciem czyjejś obecności lub innymi zjawiskami, które zwie się monicjami – zwiastunami śmierci. Teoria położona na drugim biegunie traktuje te zjawiska jako umysłowy psikus. Ludzie, którzy pogrążeni są w żałobie mogą podświadomie generować obrazy zmarłych, aby ulżyć w cierpieniu po stracie bliskich. Niezależnie od tego, która z nich jest prawdziwa, podobne doświadczenia dotykają ludzi bardzo mocno, choć nie są ograniczone jedynie do wizji. Zmarła osoba może kontaktować się z bliskimi także na inne sposoby.

Nawet ci, którzy nie wierzą w duchy doświadczają mikro-wersji zjaw kryzysowych – twierdzą parapsycholodzy. Dowodem na to może być intuicja, a historie o matkach, które „wiedziały”, że ich dzieciom dzieje się coś złego lub bliźniakach, którzy wyczuwali opresje, w jakich znalazł się ich brat czy siostra są powszechnie znane.

Jeff Belanger, dziennikarz, kolekcjoner historii o duchach oraz autor książki „Our Haunted Lives: True Life Ghost Stories” („Nasze nawiedzone żywoty: Historie o duchach z życia wzięte”) twierdzi, że ludzie, którzy są ze sobą związani wytwarzają między sobą mentalną łączność, która funkcjonuje nawet w zaświatach.

John Donne – angielski poeta barokowy,  podczas pobytu w Paryżu w 1612 r., według legendy, miał doświadczyć enigmatycznego widzenia. Jak twierdził, widział postać swej żony trzymającej w ramionach martwego noworodka. W tym samym czasie kobieta przebywająca w Anglii poroniła.

Simma Lieberman twierdzi, że doświadczyła czegoś, czego nie zapomni nigdy, choć miało to miejsce ponad 40 lat temu. Kobieta, która dziś doradza w kwestii wyboru kariery zawodowej w Albany (Kalifornia), pod koniec lat 60-tych była młodą zakochaną kobietą. Jej chłopak, Johny, był luzakiem – hipisem, który „kochał wszystkich”. Para wynajęła wspólnie mieszkanie i zdecydowała się na ślub. Tamtej nocy, kiedy Lieberman przebywała w domu swojej matki na Bronxie, zadzwonił telefon. Podniosła słuchawkę, w której było słychać trzaski i rozpoznała głos Johny’ego, który zdawał się dzwonić z daleka. Po zapewnieniu jej o swych uczuciach, pojawiły się kolejne zakłócenia i rozmowa została przerwana. Kobieta próbowała się do niego dodzwonić, jednak bez skutku. Rankiem, ogarnięta uczuciem niepokoju zdała sobie sprawę z rzeczy, której do dziś nie potrafi opisać – że Johny’ego już nie ma.

– Kilka godzin później zadzwoniła jego matka mówiąc, że został zamordowany – mówi.

Johny został postrzelony w głowę, kiedy siedział jako pasażer w samochodzie. Według Lieberman, zdołał on jednak po śmierci skontaktować się z nią i zatelefonować. Przez wiele lat poszukiwała ona alternatywnych wyjaśnień tego zjawiska zastanawiając się, czy w rzeczywistości mógł zadzwonić przed śmiercią. Osobiście kobieta w to wątpi. Zabójca, kimkolwiek był, raczej nie pozwolił mu w ramach ostatniego życzenia skorzystać z automatu. Co więcej, Johny umarł tuż po postrzeleniu. Dopiero wiele lat później, Lieberman przeczytała o dziwnych, zakłócanych rozmowach, które zmarli kierowali rzekomo do swych bliskich.

Równie mocno zdziwiony był Josh Harris w trakcie incydentu, podczas którego spotkać miał swego dziadka. Josh był pierwszym wnukiem Raymonda Harrisa z Hackleburga w Alabamie, z którym spędzał mnóstwo czasu. Kiedy widziano jednego, zawsze obok był drugi. Sielanka skończyła się w 1997 r., kiedy u dziadka zdiagnozowano raka płuc i lekarze dawali mu zaledwie kilka tygodni życia. 12-letni wówczas Josh odwiedził go, chcąc zostać przy nim w godzinie śmierci, jednak rodzice kazali mu wrócić do domu, który znajdował się 3 km dalej. Chłopiec zasnął na kanapie, a kiedy obudził się ok. drugiej w nocy, spojrzał do góry widząc stojącego nad nim dziadka.

– Początkowo myślałem, że ma to być niespodzianka – mówi Harris. – Potem jednak zacząłem zastanawiać się, dlaczego stoi on w holu, podczas gdy powinien z całą resztą być w domu.

Według jego relacji, w tej chwili dziadek przemówił do niego słowami: „Wszystko będzie dobrze”, a następnie zaczął iść w kierunku kuchni. Chłopiec pobiegł za nim, jednak wtedy zadzwonił telefon, a w słuchawce odezwał się zapłakany głos jego ciotki: „Dziadek nie żyje.” Wówczas starał się on wytłumaczyć jej, że przed chwilą go widział. Jak mówi, dopiero po jakimś czasie doszło do niego, że to prawda. Kilkanaście lat od tego incydentu, Harris nadal wspomina jeden szczegół, który utkwił mu w pamięci. Jak mówi, kiedy patrzył na odchodzącą w kierunku kuchni zjawę ujrzał wokół niej „białawą łunę”.

Dzieciństwo do okres beztroski, kiedy zwykle nie myśli się o śmierci i nie do końca ją rozumie. Kryzysowe zjawy nie ograniczają się jednak tylko do świata dorosłych. 6-letnia wówczas Donna Stewart dorastała w Coos Bay w stanie Oregon. Jednym z jej przyjaciół był Danny, który pewnego dnia pojechał do szpitala na wycięcie migdałków. Tamtego ranka Stewart bawiła się z nim przed pożegnaniem. Jak mówi, następnego poranka, po przebudzeniu, zobaczyła stojącego Danny’ego, który pytał ją czy wyjdzie się pobawić. Steward pobiegła do pokoju swej matki pytając, czy może wyjść na dwór, jednak wówczas zobaczyła, że na jej twarzy zarysowało się ogromne zdumienie.

– Pobladła i powiedziała mi, że to niemożliwe – dodaje Stewart.

Raymond Harris, którego postać zauważył przy łóżku jego wnuk, Josh (fot.: archiwum prywatne, za: cnn.com)

Jak dodała, u Danny’ego w czasie operacji wywiązała się reakcja alergiczna i zmarł. Stewart nie zastała go, gdy wróciła do pokoju. Ciągle odtwarzając sobie pamięci to doświadczenie, w dorosłym życiu postanowiła wstąpić do PSI of Oregon – grupy zajmującej się weryfikowaniem doniesień o zjawiskach paranormalnych. Nadal zadaje ona sobie pytanie, w jak dużym stopniu było to realne doświadczenie.

De Santo, była właścicielka salonu fryzjerskiego z New Jersey, poszła tą samą drogą. Przygoda ze zjawą wstrząsnęła nią tak mocno, że zdecydowała się na przystąpienie do Eastern Pennsylvania Paranormal Society. Jak mówi, ponieważ nie dawało jej to spokoju, postanowiła poprzez rodzinę Michaela sprawdzić dokładną datę jego zgonu. Lekarz sądowy wyznaczył ją na dobę przed incydentem, kiedy widziała go w swym salonie. Ciało Michaela ok. 11 przed południem tego dnia odkrył kuzyn. Śmierć nastąpiła w wyniku postrzelenia.

– Często, kiedy ludzie umierają tragicznie, pojawia się niepokój i szukanie winnych – mówi. – Myślę, że nie opuszczają oni Ziemi, lecz tu zostają. Chyba miał on coś jeszcze do załatwienia. Przyszedł się pożegnać.

Jak mówi, kiedy rozmawiała z widmem człowieka, który już nie żył, nie zauważyła niczego przerażającego. Co prawda, nie przywitał się z nią, ani nie podał jej ręki, ale nie towarzyszyło temu nic, co można wiązać ze spotkaniem ze zjawą – żadnych głosów czy przezroczystych ciał, choć jak wspomina, otwierając drzwi czuła niezwykły chłód, zaś mężczyzna zdawał się mieć ziemiście bladą cerę. Kiedy otworzyła mu, nie chciał wejść do środka. Po krótkiej rozmowie Michael, który nie żył od doby, uśmiechnął się i odszedł w zimową szarówkę…

źródło:

http://infra.org.pl/ycie-po-yciu/spotkania-z-duchami/1156-widziani-po-mierci-czyli-zjawy-kryzysowe

Opublikowano Dusza, Ezoteryka, Mistyka | 53 komentarzy

ESA wystrzeliła trzy satelity monitorujące przebiegunowanie Ziemi

Ta misja powoli dobiega końca.Planowo miała trwać cztery lata i zakończyć się w listopadzie 2017 roku.Bardzo mnie ciekawi co odkryły satelity ESA, ciekawe czy dowiemy się czegokolwiek o tej misji.Jest też ciekawa strona w j.angielskim pokazująca w jakim tempie zanika magnetyzm naszej planety .Najsłabsze pole magnetyczne naszej planety jest w tzw.południowej anomalii na Oceanie Atlantyckim.

           http://magneticreversal.org/

 

Źródło: dreamstime.com

Europejska Agencja Kosmiczna wyprodukowała w ramach projektu Swarm trzy satelity do badania fluktuacji ziemskiego pola magnetycznego.  W zeszły piątek zostały one wyniesione w przestrzeń kosmiczną i umieszczone na polarnych orbitach 490 kilometrów nad Ziemią.

 

 

Dane, które mają zbierać satelity z projektu Swarm powinny pozwolić zrozumieć trochę lepiej siłę jaką jest pole magnetyczne. To dzięki jego istnieniu Ziemia nadaje się do życia, a promieniowanie kosmiczne i słoneczne nie powodują śmierci wszystkich organizmów. Zrozumienie, co takiego dzieje się z naszą barierą ochronną wydaje się być kluczowe.

 

O tym, że ziemskie pole magnetyczne słabnie wiemy od kilkunastu lat. Dowodem takiego procesu są dziury naszego pola jak słynna anomalia południowego Atlantyku (SAA). Bardzo wymowne jest to, że nie wiemy, co powoduje to lokalne słabnięcie pola. Niektórzy naukowcy sugerują, że anomalie takie jak SAA to dowód na to, że nasze pole magnetyczne przygotowuje się do przebiegunowania. W takim właśnie czasie ESA postanawia wysłać trzy statki kosmiczne, których głównym celem jest zbieranie informacji na temat zmieniającego się ziemskiego magnetyzmu.

 

Satelity z serii Swarm pozostaną na orbicie przez następne cztery lata. Zdaniem szefa działu obserwacji Ziemi ESA, Volkera Liebiga, urządzenia zamontowane na ich pokładzie pozwolą rozszerzyć możliwości monitorowania ziemskiego pola magnetycznego. Specjaliści chcą zrozumieć w szczegółach, jaki jest związek między ruchem płynnego jądra zewnętrznego a polem magnetycznym Ziemi.

Badania dadzą też odpowiedź na pytanie jak przewodność płaszcza Ziemi wpływa na jego kompozycję a także jak była namagnesowana skorupa ziemska w okresie tysięcy lat. Oprócz tego misja satelitów Swarm polega na przeanalizowaniu tego jak pole magnetyczne wpływa na środowisko poprzez pasy radiacyjne i ich wpływ na Ziemię. W zakresie badań jest też analiza wpływu wiatru słonecznego na wyższe partie atmosfery.

 

W środowisku naukowym nie ma zgody co do tego, czy planeta taka jak Ziemia ulega przebiegunowaniu gwałtownie tak jak na przykład Słońce, które przejdzie ten proces już wkrótce, czy też jest to proces długotrwały, który rozkłada się na wiele tysięcy lat. Wiemy na pewno, że przebiegunowanie występuje u wszystkich ciał niebieskich posiadających pole magnetyczne. Oznacza to, że tyczy się to również Ziemi. Warto wydawać pieniądze na projekty naukowe, które pozwolą na zrozumienie tak fundamentalnych sił natury jak pole magnetyczne naszej planety.

źródło:

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/esa-wystrzelila-trzy-satelity-monitorujace-przebiegunowanie-ziemi

https://en.wikipedia.org/wiki/Swarm_(spacecraft)

 

Opublikowano ., Obserwacje Ziemi, OSTRZEŻENIE | 45 komentarzy

Robot po raz pierwszy zaatakował i zranił człowieka

Źródło: Internet

Na wystawie technologicznej China-Tech Fair w mieście Shenzen doszło do incydentu w postaci ataku robota na człowieka. Jest to pierwszy tego typu przypadek w historii.

 

 

Android, który został stworzony aby pomagać dzieciom w nauce, wymknął się spod kontroli i zaczął niszczyć wszystko wokół siebie. Jedna osoba poniosła obrażenia. Incydent miał miejsce, gdy robot przez pewien czas pozostawał poza stoiskiem oraz kontrolą dewelopera.

 

Robot zaczął forsować zabezpieczenia, a następnie uderzył w nogę jednego z pracowników wystawy. Uraz okazał się na tyle poważny, że mężczyzna musiał zostać hospitalizowany. Android o nazwie Little Chubby jest przeznaczony przez producenta jako robot edukacyjny dla dzieci od 4 do 12 lat. Jego koszt oscyluje w okolicach półtora tysiąca dolarów.

 

Kontrastem dla tego przypadku jest japoński robot Pepper, który czyni znaczne postępy w adaptacji do społeczeństwa ludzkiego. Wiosną, android został przyjęty do szkoły, a także osadzony w roli kelnera pizzerii.

Podczas 18-tej edycji wystawy Hi-Tech Fair organizowanej w chińskim Shenzhen, jeden z pokazywanych tam robotów zaatakował widza. Urządzenie przebiło szklaną osłonę stoiska i najechało na znajdującego się w pobliżu mężczyznę.

 

 

 

Chiński robot zaatakował człowieka Chiński robot zaatakował człowieka Foto: Materiały prasowe
 

Wszyscy boimy się, że produkowane roboty mogą się kiedyś zbuntować i uznać nas za zagrożenie, decydując o eksterminacji rasy ludzkiej. Być może początek rewolucji robotów miał miejsce w Chinach, podczas kolejnej edycji technologicznej wystawy Hi-Tech Fair organizowanej w Shenzhen.

REKLAMA

 

Miało tam miejsce niecodzienne zdarzenie, gdyż robot o nazwie Xiao Pang, zaatakował człowieka. Niewielkie urządzenie przypominające jeżdżącą śmietniczkę jest narzędziem edukacyjnym przeznaczonym dla dzieci w wieku 4-12 lat i można je kupić w Chinach w cenie 1890 dolarów.

Robot prezentowany był na stoisku producenta, gdy w pewnym momencie ruszył szybko do przodu, przebijając szklaną ścianę i wpadając z impetem na jednego z widzów. Mężczyzna został na miejscu opatrzony przez medyków i nie odniósł poważniejszych obrażeń.

Jest to pierwszy przypadek w Chinach, gdy maszyna atakuje człowieka. Nie oznacza to jednak początku rewolucji robotów. Incydent był spowodowany błędem ludzkim, a ściślej mówiąc pomyłką operatora kierującego robotem.

źródło:

http://technowinki.onet.pl/chinski-robot-zaatakowal-czlowieka/4z0klz

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/robot-po-raz-pierwszy-zaatakowal-i-zranil-czlowieka

Opublikowano Esperymenty, robotyka | 7 komentarzy

Barack Obama ma ujawnić prawdę o UFO do 20 stycznia

Źródło: dreamstime

Krążą pogłoski, że obecny rząd USA planuje ujawnić istnienie kosmitów zanim prezydent Obama opuści biuro. Proces ujawniania tajemnicy jest oczywiście ograniczony czasowo biorąc pod uwagę, że Donald Trump zostanie zaprzysiężony już 20 stycznia jednak zakłada się, że wiadomość mogą być dostarczona już w pierwszym tygodniu nowego roku.

 

Informacja pochodzi od niejakiego Steva Bassetta, który prowadzi organizacje Paradign Research Group (PRG). Podobno na dwa dni po prezydenckiej porażce wyborczej byłej sekretarz stanu Hillary Clinton, skontaktował się z nim informator z rządu. Zgodnie z wygłoszonymi przez niego rewelacjami, najwyżsi urzędnicy w strukturze wywiadowczej odpowiedzialni za ukrywanie informacji związanych z UFO i Obcymi byli gotowi do ujawnienia tajemnicy jeszcze za rządów prezydenta Barack Obama.

Mało tego, kilka dni temu Steven Greer, dość znana osobistość w środowiskach ufologicznych zarzekał się, że ślady planowanej akcji fałszywej flagi o niewyobrażalnej dotąd skali były widoczne w ciągu ostatnich 6-9 miesięcy. Ostrzegał on, że potencjalnie, zdarzenie to może spowodować masową panikę na całym świecie. Wiele osób wiązało to z zapowiadanym przy każdej możliwej okazji projekcie Blue Beam, mającym być odzwierciedleniem największych lęków ludzkości w kwestii UFO i religii.

Zwycięstwo Trumpa w wyborach prezydenckich w USA wywołało falę spekulacji i nie da się ukryć, że atmosfera powstała w ciągu ostatnich kilku tygodni jest doprawdy ciekawa. Jedni obawiają się tak przyziemnych spraw jak problemy z ekonomią czy możliwym konfliktem zbrojnym, w czasie gdy inni wypatrują coraz to większych katastrof mających uniemożliwić Trumpowi rzeczywiste objęcie władzy, które zależnie od tego czy nastąpią czy nie, mogą wywołać wielki kryzys humanitarny bądź kolejne globalne rozczarowanie.

źródło:

http://innemedium.pl/wiadomosc/barack-obama-ma-ujawnic-prawde-o-ufo-do-20-stycznia

Opublikowano Aktualności, Obserwacje Ziemi, UFO cywilizacje pozaziemskie | 273 komentarzy