Próba zmiany sposobu myślenia katolików i duchowieństwa przez Papieża Franciszka oraz jego 10 rad jak być szczęśliwym

1.Państwa powinny być laickie, wyznaniowe kończą źle
2.Stosunek papieża Franciszka do rozwodników i gejów i lesbijek jest całkowicie inny aniżeli większości hierarchów Kościoła Katolickiego.
3.Rozwodnicy powinni mieć też możliwość przyjmowania Komunii Świetej
4.Wg papieża Franciszka nie jest wykluczone, że zwierzęta mają duszę
5.Papież Franciszek nie miałby nic przeciwko temu, aby ochrzcić istoty pozaziemskie
6.Kler powinien posiadać majątek tylko dla służenia ludziom i w celu głoszenia Ewangelii
7.Uchodźcy mogą być jedyną nadzieją na zahamowania gwałtownego spadku urodzin w Europie Zachodniej
8.Islam ma takie samo prawo do nawracania jak Chrześcijaństwo

Papież radzi, jak żyć, by być szczęśliwym [10 porad]

Papież z wiernymi
Papież Franciszek podczas spotkania z pielgrzymami z diecezji Piacenzy i Bobbio (fot. REUTERS/Osservatore Romano)
Papiez_Franciszek
Czas spędzany z rodziną, otworzenie się na drugiego człowieka i troska o naturę. W argentyńskiej edycji tygodnika Viva papież mówi „jak żyć”.

W rozmowie głowa Kościoła przedstawia zasady, którymi powinniśmy się kierować by zagwarantować sobie szczęśliwe życie.

1. Daj siebie innym

Ludzie powinni być wobec siebie otwarci i hojni. Zamknięcie się na drugiego człowieka powoduje zepsucie i zamyka drogę do szczęśliwego życia.

Ludzie zapomnieli o prostych przyjemnościach takich jak: czas spędzany wspólnie z rodziną, obcowanie ze sztuką czy literaturą. Konsumpcjonizm wzbudza w nas lęk i stres, gubimy się i pracujemy za dużo.

2. Zachowaj spokój

Papież zaznacza jak ważnym elementem naszego życia jest wewnętrzne wyciszenie. Jako były nauczyciel literatury przywołuje argentyńską nowelę Ricardo Guiraldesa, której główny bohater Don Segundo Sombra przygląda się kolejnym etapom swojego życia. Lata młodzieńcze porównuje do strumyka, dorosłość do rwącej rzeki, a starość do wody w stawie. Ostatni etap cieszy go najbardziej, ponieważ wiąże się ze spokojem i delikatnością.

3. Dobry wypoczynek

Zdaniem Franciszka ludzie zapomnieli o prostych przyjemnościach takich jak: czas spędzany wspólnie z rodziną, obcowanie ze sztuką czy literaturą. Konsumpcjonizm wzbudza w nas lęk i stres, gubimy się i pracujemy za dużo.

4. Niedziela jest świętem

To dzień tygodnia przeznaczony dla rodziny. Zrezygnujmy z pracy w niedzielę – postuluje papież.

5. Troska o młodych

Musimy dbać o młodych ludzi i stwarzać im możliwości rozwoju osobistego. To sprawi, że nie zejdą na złą drogę.

6. Dbaj o naturę

Według Franciszka walka z degradacją środowiska naturalnego jest jednym z największych wyzwań współczesnego świata. Niszcząc naturę zagrażamy własnemu istnieniu.

7. Bądź pozytywny

Nie plotkuj na temat innych – to świadczy źle o Tobie. Nie skupiaj się na ich wadach.

8. Nie nawracaj na siłę. Szanuj przekonania innych

Różnorodność nie jest barierą komunikacyjną, lecz wartością. Jako przedstawiciele odmiennych kultur powinniśmy się od siebie uczyć.

9. Walcz o pokój

W obliczu wielu wojen obowiązkiem każdego z nas jest dążenie do utrzymania pokoju na świecie.

źródło:
http://swiat.newsweek.pl/papiez-radzi-jak-zyc-zasady-szczesliwego-zycia-,artykuly,345233,1.html

Opublikowano ., Człowiek, Mistyka | Dodaj komentarz

Tajemnica Trójcy Świętej

W nauce Kościoła Katolickiego Trójca Święta to Bóg Ojciec Syn Boży Duch Święty. Można innymi słowami powiedzieć ( są to słowa Gurdżijewa) , że we Wszechświecie mamy do czynienia z trzema zasadami- Tworzącą, Podtrzymującą i Zmieniającą. W Hinduizmie te trzy zasady to trójca bogów Brahma, Wishnu i Shiva.W starożytnej Grecji były to Trzy Parki Kloto Lahsesis Atropos. Nie wiadomo dlaczego w Katolicyzmie określono płeć najwyższej istoty, dla Żydów ten którego nie wolno było przedstawiać za pomocą żadnej rzeźby to Jahwe. Michał Anioł najwyższemu Bogowi nadał płeć kobiecą na fresku w Kaplicy Sykstyńskiej. Tym trzem zasadom- tworzącej, podtrzymującej i zmieniającej można by było przypisać żywioły. Zasadzie tworzącej – żywioł powietrza (informację), zasadzie podtrzymującej żywioł wody a zasadzie zmiany żywioł Ognia. Odpowiednio Bogowi najwyższemu można by było przypisać powietrze( informację zamysł-Na początku było Słowo), Synowi Bożemu – żywioł Wody, a Duchowi Świętemu żywioł Ognia. Mamy trzy zasady i trzy żywioły to 3 +3 .Zasada tworząca, podtrzymująca i zmiany występuje również w astrologii w podziale faz Zodiaku na kardynalne , stałe i zmienne Dodatkowo zasady te i żywioły objawiają się na Ziemi i otrzymujemy 3+4=7.Trzy zasady to też informacja, energia i materia- odpowiednio energia to ogień, a materia woda, a woda to Życie…

Opublikowano Kosmos, Matrix, Obserwacje Ziemi | 22 komentarzy

Tajemnica żelaza-tajemnica gęstości ciała ludzkiego

Żelazo posiada liczbę masową 56 .Jest to jednak bardzo dziwny metal. Znajduje się w grupie VIII układu okresowego pierwiastków. Posiada najsilniejsze wiązania atomowe, dlatego bardzo trudno rozszczepić jego jądro. Tak sobie skojarzyłem, że naszą obecną cywilizację nazywa się cywilizacją wieku żelaza, a czas w którym żyjemy epoką żelaza albo Kali Yugą.Wygląda na to, że w pewnym sensie osiągnęliśmy samo dno „gęstości” naszej istoty ludzkiej. Krzywa promieniowania wskazuje na to, że wiązania atomowe są najsłabsze dla lekkich pierwiastków typu wodór lit czy hel, natomiast powyżej żelaza mamy do czynienia z wiązaniami coraz słabszymi, a potem z promieniotwórczością naturalną, niektóre pierwiastki bardzo ciężkie ulegają natychmiast rozpadowi.
Energia_wiazania
Żelazo, a w zasadzie jego związki należą również do najsilniejszych ferromagnetyków- materiałów posiadających właściwości magnetyczne. Magnetyzm to bardzo ważna cecha, dlatego też z uwagi na to ,że Ziemia posiada pole magnetyczne twierdzi się ,że wewnątrz Ziemi w jej środku istnieje żelazne albo żelazo-niklowe jądro. Ziemia posiada też największą (poza Merkurym) gęstość ze wszystkich planet.
Z uwagi na to że ciało człowieka zbudowane jest głownie z wody i na to że Człowiek jest w pewnym sensie „maszyną” chemiczno-elektryczną, magnetyzm Ziemi bardzo silnie oddziałuje na Człowieka.

Opublikowano ., Człowiek, planety i komety | 1 komentarz

Zesłanie Ducha Świetego Maryję ,Apostołów i Marię Magdalenę

Maria_Magdalena2
Istnieją obrazy namalowane przez wielkich artystów, na których widzimy zesłanie Ducha Świętego również na Marię Magdalenę. Jeśli Duch Święty został zesłany na Marię Magdalenę to Kościół Katolicki musiał wiele zrobić aby w czterech ewangeliach została przedstawiona jako ladacznica. Kościół nie mógł jednak zaprzeczyć temu że pierwszą , która oglądała zmartwychwstałego Jezusa( cokolwiek by to znaczyło) była Maria Magdalena. Według opowieści ewangelistów była ona również tą, która stała pod krzyżem kiedy umierał na nim Chrystus. Można się domyśleć ,że znaczyła ona bardzo wiele do Jezusa i trzeba na prawdę wielkiej perfidii żeby usunąć jej „obecność” z ewangelii. Jakby inaczej wyglądał kościół , gdyby z nauki Kościoła Katolickiego wynikało, że jedną z apostołek była Maria Magdalena.
Maria_Magdalena1
Moim zdaniem kobiety mają te samo prawo do głoszenia praw wiary co mężczyźni, mają te samo prawo być kapłanami czy papieżami. To kościół zamknął im drogę do głoszenia prawd wiary z powodu maskulinizacji osoby boskiej. Podobno Jezus zasiada po prawicy Ojca, a ja zadaję pytanie dlaczego nie matki i drugie pytanie po co mu w ogóle jest potrzebne „zasiadywanie”?
Maria_Magdalena3
Nie ma czegoś takiego tak samo jak nie ma czegoś takiego jak „boskość” Jezusa – Jezus nigdy nie twierdził ,ze jest Bogiem, ale twierdził że Królestwo jego nie jest z tego świata. Znaczyło by to, że ten kto posłał Jezusa nie mieszka, a nawet nie istnieje na Ziemi. To by potwierdzało opinię gnostyków, że Ziemia jest raczej pod opieką jakiegoś złego ducha a nie dobrego ducha( tak twierdził Clive staples Lewis – autor „opowieści z Narni” w swojej trylogii kosmicznej. Naszym zadaniem jest właśnie pomoc Bogu aby zamieszkał on w każdym z nas i aby wtedy można było powiedzieć, że Królestwo Boże jest tu na Ziemi, ale to zależy tylko od nas samych. Ma dopomóc temu nowe przykazanie „będziesz miłował Boga swego ze wszystkich sił swoich i ze serca swego, a bliźniego swego jako siebie samego.

Opublikowano ., Matrix, Obserwacje Słońca, Obserwacje Ziemi | 149 komentarzy

Ostatni Wielki Krzyż przed 21.03.2017

Do końca 3 okna czasowego liczonego od 21.12.2012 zostało zaledwie 22 dni. Ten dzień to 03.06.2016.Dosłownie za 2 dni od tej daty nastąpi kulminacja Wielkiego Krzyża w znakach zmiennych. Zacznie się on już 28 maja i potrwa aż do 09.06.2016 Wielki krzyż utworzą następujące planety – w Bliźniętach w 14 stopniu 53 minuty znajdzie się nów Słońca z Księżycem, Wenus znajdzie się w 14 stopniu 24 minuty Bliźniąt, Jowisz w 14 stopniu 17 minut Panny, Saturn 12 stopni 58 minut Strzelca i Neptun w 12 stopniu 1 minuta Ryb.
Wydarzenie to jest w pewnym sensie powiązane ekliptycznie z zaćmieniem Księżyca 04.06.2012 i przejściem Wenus przed Słońcem 06.06.2012 .Wszystkie te wydarzenia ( z 2012 i 2016 roku) mają miejsce pomiędzy Aldebaranem, a Rigelem i przebiegają nad gwiazdozborem Oriona.
Ostatni wielki krzyz
Można sobie zadać pytanie: co się zmieniło przez te ostatnie 4 lata? Czy Świat stał się bardziej bezpieczny, czy bardziej niebezpieczny? Odpowiedź jest taka, że w ciągu tych 4 lat wzrosła w dużym stopniu świadomość wśród ludzi, ale jednocześnie wzrosło zagrożenie terroryzmem, wzrosło również zagrożenie wybuchem wojny ogólnoświatowej- niektórzy twierdzą nawet, że III wojna światowa już się zaczęła.
Czy człowiek został tak stworzony aby tylko wdawać się w konfilkty i walczyć za każdym razem o byt? Ile cywilizacji zamieszkiwało Ziemię przed nami?-Prawdopodobnie mityczna Atlantyda czy Pacyfida( kontynent Mu), cywilizacje wymienione u Majów czy Azteków.
Dlaczego jest tak, że jak do tej pory każda cywilizacja zamieszkująca Ziemię dochodziła do pewnego poziomu Technologicznego została zgładzona albo uległa samoznisczeniu? Tyle ostatnio pisaliśmy o Apokalipsie i karze boskiej i ten fakt jakby ciąży na tej cywilizacji od początku jej powstania. Nikt nie wie, czy stwórcy od samego początku nie zakładali oceny swojego dzieła po pewnym czasie i dokonania jakiejś korekty. Chyba jednak jest to błędna uliczka w rozumowaniu, gdyż Człowiek aby przeżyć musi coś jeść, aby coś jeść musi zabijać- przecież nawet wyrywanie marchwi lub innej rośliny z korzeniami jest zakończeniem jej życia. Niektórzy powiedzą właśnie po to została ona stworzona , a co z kwiatami czy zbożami? Czy pojedynczy kwiat posiada duszę , albo czy duszę posiada burak czy nawet rosnący kłos żyta, albo czy duszę posiadają kleszcze, pchły czy jadowite żmije, skorpiony albo pluskwy, albo nawet wirusy czy bakterie?
Jedyny pokarm, który nie jest niszczeniem życia to owoce. Niestety bardzo ciężko będzie jednak „przekonać” niektóre gatunki zwierząt do wegeterianizm. Może jednak tak jest ,że ewolucja naczelnych( Człowieka w szczególności) polega na tym że człowiek powinien pić wodę, mleko, a jeść owoce i przetwory mleczne czy zbożowe.

Hans Christian Andersen
Choinka
tłum. Cecylia Niewiadomska

Rosła w lesie choinka, mała, ale śliczna. Miała też dobre miejsce: dużo powietrza, słońca i przyjemne towarzystwo starszych od siebie jodełek i sosen. Dobrze jej było, a jednak marzyła ciągle tylko o tym, aby wyrosnąć i być dużą, wielką. Nic jej przeto nie cieszyło: ani piękne słońce, ani powietrze czyste i pachnące, ani zabawy dzieci wiejskich, które przychodziły tu zbierać jagody. Biegały wtedy, śmiejąc się, dokoła drzewka, rozmawiały wesoło, albo siadały z pełnym garnuszkiem na ziemi i nawlekały czerwone poziomki niby korale na cieniutką słomkę.
— Jaka ta mała choinka prześliczna — mówiły często, ale drzewko tylko się o to gniewało.

— Długo też jeszcze będę taka mała? — myślało sobie.

Gdyby umiało westchnąć, pewno by wzdychało, ale na to było za wcześnie.

W następnym roku było znacznie większe. I znowu rok upłynął, i znowu przybyło mu gałęzi i wysokości. Aż poweselało.

— Ach, jakbym chciała już być taka duża jak inne drzewa! — mówiło do siebie. — Wtedy bym rozpostarła szeroko konary, a z wierzchołka mogłabym patrzeć w świat daleko! Ptaki słałyby gniazda na moich gałęziach, które kołysałabym poważnie, wspaniale, z każdym powiewem wiatru! Tak jak inne drzewa.

I znów zaczęło tęsknić i martwić się o to, że tak powoli rośnie. Nie cieszyło go ani słonko jasne, ani wesołe ptaki, ani purpurowe i złote chmurki wieczorem i rano po błękitnym niebie płynące.

Potem nadeszła zima i śnieg biały grubo pokrył dokoła ziemię, iskrząc się w słońcu jak drobne diamenty. Wówczas choinka zmniejszyła się bardzo, zaledwo wystawała z tej białej pierzynki i nieraz się zdarzyło, iż zając przeskoczył ją w biegu. O, wtedy była strasznie oburzona!

Dwie zimy upłynęły znów, ale na trzecią zimę była już taka wysoka, że zające musiały obiegać ją wkoło. To było dla niej wielką przyjemnością.

— Ach, rosnąć, rosnąć, rosnąć! — powtarzała. — Być wielką i wspaniałą, to jedyna rozkosz, której pragnę bezustannie.

W jesieni zwykle zjawiali się drwale z mocnymi siekierami i padały wtedy najpiękniejsze jodły i sosny. Powtarzała się ta historia każdego roku, a młode drzewka drżały, patrząc na to. Bo też widok był smutny. Najwspanialsze drzewa z trzaskiem, z łoskotem padały na ziemię, obcinano im piękne, zielone konary i stawały się dziwnie długie, wąskie, nagie; prawie nie można ich było już rozpoznać. Następnie ludzie kładli je na wozy i wywozili z lasu, nie wiadomo dokąd.

Co się potem z nimi działo

Kiedy jaskółki wróciły na wiosnę i poważne bociany, drzewka dopytywały ich ciekawie:

— Czy nie wiecie, gdzie się znajdują nasze siostry? Dokąd je wywieziono? Czyście spotkały je w drodze?

Jaskółki nie wiedziały o niczym, lecz bocian jeden zastanowił się nad tym pytaniem, a pomyślawszy chwilkę, skinął głową:

— Tak, tak, widziałem. Widziałem na morzu wielkie okręty, kiedyśmy leciały z Egiptu. Na okrętach wznosiły się maszty olbrzymie: to one były! Poznałem nasze drzewa po zapachu. Trzeba im powinszować: po królewsku wyglądały!

— Ach, kiedyż ja wyrosnę tak wysoka, żebym mogła pływać po morzu! — zawołała z żalem sosenka. — Ale co naprawdę znaczy morze i jak ono wygląda?

— Za długo byłoby ci tłumaczyć takie rzeczy, moja droga — rzekł bocian i oddalił się poważnie.

Promienie słońca serdecznym uściskiem objęły młode drzewko.

— Nie marz o dalekiej wielkości — mówiły — ciesz się tym, co posiadasz. Dziękuj Bogu za młodość, za siły, za zdrowie, za życie, które w tobie krąży.

Wietrzyk całował ją i pieścił zielone jej igły; rosa płakała nad nią; ale drzewko nie rozumiało tego wcale.

Przyszła zima.

Około świąt Bożego Narodzenia znowu schodzili się do lasu ludzie i wycinali teraz małe drzewka, nieraz mniejsze i młodsze od naszej choinki. Patrzyła ona też na nie z zazdrością: jadą w świat, tak daleko! Nikt nie obcina im pięknych gałęzi, wywożą je wraz z nimi, takie śliczne, świeże!

— I dokąd je wywożą? I dlaczego? Są między nimi zupełnie maleńkie i dlaczego nie obcinają im gałęzi?

— My to wiemy! My to wiemy! — zaświergotały wróble. — Widziałyśmy je tam w mieście przez okna. Wiemy, dokąd one jadą. Świetny los je czeka, coś nadzwyczajnego! Tego nawet dobrze opisać nie można. Widziałyśmy je same przez okna: rosną tam na środku ciepłego pokoju, ozdobione świeczkami, błyskotkami, rumianymi jabłkami, piernikami. Ach, co za los wspaniały!

— A potem? — rzekło drzewko, drżąc z ciekawości i wzruszenia. — Cóż się potem z nimi dzieje?

— Więcej nic nie widziałyśmy. Ale to było prześlicznie, prześlicznie!

— Ach, jakżebym pragnęła doczekać się takiego szczęścia! — westchnęło z żalem drzewko wszystkimi igłami. — To piękniejsze jeszcze niż podróż po morzu. Jakże tęsknię do miasta, do ludzi, jak mi tutaj smutno! Może już niedaleko Boże Narodzenie — jestem taka duża i ładna, może mnie zetną w tym roku nareszcie! O, chciałabym już rosnąć w ciepłym, jasnym pokoju, z całą tą świetnością, która się opisać nie da!

— A potem?… Potem nastąpi zapewne coś jeszcze piękniejszego, jeszcze wspanialszego, po cóż by nas inaczej tak strojono? Tak, tak, to początek jeszcze większego szczęścia, którego nawet odgadnąć nie umiem. Ach, co nas czeka w mieście! Tęsknię do tej chwili — pragnę, aby nadeszła!

— Ciesz się słońcem i powietrzem — szepnęły jej bledsze, ale życzliwie promienie. — Ciesz się młodością swoją, ciesz się życiem!

Ale choinka cieszyć się tym nie umiała, rosła tylko i rosła, jak mogła najprędzej. Igły miała pachnące i ciemnozielone, a pień prosty jak strzała. Ludzie, patrząc na nią, mówili:

— Co za śliczne drzewko!

Na Boże Narodzenie ścieli ją też najpierwszą. Ostra siekiera wśliznęła się jej aż do serca i drzewko padło z westchnieniem na biały śnieg brylantowy. Ból ją przeniknął straszny i zemdlała. Rozumie się, iż zapomniała, że to jej szczęście upragnione; skoro przyszła do siebie, czuła tylko, iż się rozstaje na zawsze ze swym rodzinnym lasem, z pniem, z którego wyrosła; że już nie zobaczy kochanych drzew starych, które ją otaczały od dzieciństwa, ani zielonych krzaków i choinek, z którymi się wychowała, ani świeżych kwiatów znajomych na wiosnę, ani ptasząt śpiewających tak wesoło. Bolesne było pożegnanie, smutny odjazd.

Ocknęła się dopiero wtedy z tego smutku, gdy na podwórzu, gdzie ją wraz z innymi choinkami złożono, usłyszała mówiącego jakiegoś człowieka, który wskazywał na nią:

— Śliczne drzewko, to biorę.

I natychmiast dwóch ludzi w pięknych sukniach ze świecącymi guzikami zaniosło ją do wielkiego, pięknego pokoju.

Ciepło tu było, niby w lecie. Na ścianach wisiały ogromne obrazy w ramach złocistych jak słońce, koło pieca stały wielkie wazy chińskie, na pokrywach których spoczywały lwy poważne; były tam bujające krzesła i meble jedwabiem pokryte, na stołach pełno książek z obrazkami i tysiące kosztownych cacek.

Ustawiono drzewko na środku pokoju, w dużym drewnianym naczyniu, pełnym piasku, ale tego nie było widać, gdyż naczynie osłonięto zieloną materią, a pod nim na podłodze był kwiecisty kobierzec. Wtedy dopiero zaczęła choinka odczuwać znowu szczęście. Drżała z radości. Co to z nią będzie teraz? Panienki i służba przystrajały ją i zdobiły na wyścigi; wieszano na jej zielonych gałązkach siatki złociste, pełne prześlicznych cukierków, pierniki, jabłka złocone, orzechy, różnobarwne błyskotki i cukierki, nici złote i srebrne, podobne do promieni słońca, cudowne lalki, podobne do dzieci, świeczki i ptaszki, a na najwyższej gałązce umieszczono gwiazdę srebrzystą.

Wyglądała tak wspaniale, że naprawdę opisać trudno; wróble miały słuszność zupełną.

— Wieczorem będzie daleko piękniejsza, gdy zapalimy świeczki — mówiono dokoła, a drzewko traciło przytomność ze szczęścia.

— Ach, żeby ten wieczór nadszedł już! — wzdychało. — Ach, żeby zapalono moje świeczki! I co to wtedy będzie? Co się stanie? Może sosny przyjdą z lasu patrzeć na mnie? A wróble będą zaglądały w okna. I wszyscy podziwiać będą moją piękność i moje szczęście. A potem? Czy tu wrosnę mocno w to naczynie i stać będę lato i zimę taka piękna i strojna?

Pięknie marzyła sobie o przyszłości, ale tymczasem bolała ją kora, a tęsknota za lasem sam rdzeń przenikała.

— To nic — myślała sobie — to przeminie…..

Opublikowano ., Człowiek, Obserwacje Ziemi, planety i komety, Świadomość | 75 komentarzy

Ślady wody i „materiałów organicznych” na Merkurym mogą zmienić nasze postrzeganie życia

Merkury jest dość unikatową planetą, nawet pomimo jego położenia w Układzie Słonecznym. Dzięki odkryciom poczynionym za pośrednictwem sondy MESSENGER, która rozbiła się na nim w 2015 roku, wiemy na przykład, że występuje na nim nie tylko woda w stanie stałym, ale również różnego rodzaju „materiały organiczne”. Jednak jakim cudem planeta, która powinna praktycznie stać w płomieniach zdołała zapewnić odpowiednie warunki do istnienia obu tych zjawisk ?

Przede wszystkim okazuje się, że Merkury nie jest aż tak gorący jak można by się spodziewać. Naturalnie obszar wystawiony na działanie promieni słonecznych osiąga temperatury rzędu 700 K (800.33F/426.85C) ale dzięki naturalnym uwarunkowaniom pierwszej planety, jej część zawsze pozostaje w cieniu. Co za tym idzie panuje tam temperatura rzędu 50 K (-369.67F/-223.15C). Może nie jest ona od razu przyjazna dla życia ale definitywnie umożliwia istnienie lodu na tym pozbawionym atmosfery świecie.

Mercury
Woda jest oznaczona kolorem żółtym

Głównym problemem naukowców, którzy badali ten problem było jednak to, że pozyskane dane stały w całkowitej sprzeczności z tym co do tej pory było uważane za kanon. Po przeprowadzeniu badań metodą spektrometrii neutronowej, spektrometrii podczerwonej i modeli termicznych odpowiedź jest jednak jednoznaczna. Wskazania MESSENGER-a są prawidłowe, a wszystko co do tej pory myśleliśmy że wiemy na temat Merkurego przechodzi rewizję w starciu z nowymi faktami.

Jeden z kraterów w których odnaleziono ślady lodu

Naukowcy z NASA stwierdzili nawet, że odkryte na powierzchni planety skupiska materii organicznej mogą w pewnym stopniu odpowiadać naszemu wyobrażeniu tak zwanej „zupy pierwotnej” czyli hipotetycznej mieszaniny prebiotycznej związków organicznych, która dała początek życiu na Ziemi. Co ciekawsze zdaniem tych samych naukowców formy życia jakie pojawiły się na Merkurym mogły mieć te samą genezę co te które miały doprowadzić do powstania życia na Ziemi i miały pochodzić z przelatujących odłamków komet. Byłoby to bez wątpienia ciekawe wsparcie dla hipotezy panspermii, zgodnie z którą życie na Ziemi oryginalnie pochodzi z kosmosu.

Kepler

Swoją drogą ciekawe czy fakt, że na Merkurym, który znajduje się daleko poza zasięgiem ogólnie rozumianej Ekosfery czyli:

Strefy wokół gwiazdy, o kształcie zbliżonym do warstwy sferycznej, w której obrębie na wszystkich znajdujących się planetach mogą panować warunki fizyczne i chemiczne umożliwiające powstanie, utrzymanie i rozwój organizmów żywych, z których za najistotniejszy uważane jest istnienie ciekłej wody. ~ Wikipedia

rozwinęły się zalążki życia to w czym jeszcze naukowcy pomylili się w swoich założeniach. Kto wie, może poszukiwania egzoplanet to błąd a nasze oczy powinny być skierowane nieco bliżej naszego rodzimego układu ?

źródło:
http://innemedium.pl/wiadomosc/w-jaki-sposob-fakt-ze-na-merkurym-odkryto-slady-wody-i-materialow-organicznych-powinien

Opublikowano ., Człowiek, planety i komety | 15 komentarzy

Zdumiewające historie związane z wędrówką dusz

Na stronie Fundacji Nautilus opublikowano bardzo ciekawy artykuł n/t reinkarnacji:

Zajmujemy się tematem reinkarnacji już tyle lat, a cały czas sprawy związane z wędrówką dusz wprawiają nas w bezgraniczne zdumienie. Już nikt z nas od dawna nie zadaje sobie pytania, czy reinkarnacja istnieje, bo jest to rzecz oczywista. Inne rzeczy są zagadką, jak na przykład zdumiewająca sprawiedliwość w kolejnych powrotach na Ziemię, gdzie mąż bezlitośnie znęcający się nad swoją żoną rodzi się w kolejnym wcieleniu jak syn, a jego żona jest jego matką. Od dziecka ma potworny defekt fizyczny lub psychiczny, który sprawia, że całe życie musi walczyć o jej miłość… Takich historii moglibyśmy cytować w nieskończoność. Albo kolejna sprawa: umiera mężczyzna, który na skutek swojej chciwości i zaborczości doprowadził do samobójstwa swoją córkę. W kolejnym wcieleniu jest kobietą, która przeżywa bardzo boleśnie przedwczesne odejście swojego ukochanego syna. Kto był synem – możecie się domyśleć… Dlaczego? Aby zrozumiał, czegoś się nauczył.
reinkarnacja
Robisz krzywdę innym? Będziesz musiał zrozumieć, jak to jest być krzywdzonym. Lubisz zadawać ból? Sobie go zadajesz, gdyż w kolejnym wcieleniu dostaniesz jego cały ocean. I tak dalej i tak dalej – to, co siejemy, to zbieramy. Te słowa z „Listu do Galatów” cyt. „A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” – te słowa są bardzo mądre i zawierają w sobie jasną wskazówkę dotyczącą wędrówki dusz, choć ludzie rozumieją je jako „wskazówkę w naszej grze zwanej życiem, jak wygrać nagrodę główną i dostać się do raju”. Owszem, chodzi tutaj jak najbardziej o raj, ale rozumiany jako efekt… naszego postępowania wobec siebie i innych.

Ale to i tak nic. Badając reinkarnację często nie możemy się nadziwić, ile przeróżnych „znaków” z poprzedniego życia można znaleźć w obecnym. Bardzo często ktoś nie lubi własnego imienia, a – ku bezgranicznemu zdumieniu otoczenia – każde do siebie mówić używając innego imienia. Na pytanie: dlaczego? – przeważnie nie pada żadna rozsądna odpowiedź. „Po prostu to lubię, a tamto nie” – słyszymy w odpowiedzi. Nie zawsze, ale często są to ślady po poprzednich wcieleniach. Co więcej – istnieje często zbieżność nazwisk tego i poprzedniego życia. Na przykład człowiek, który w poprzednim życiu nosił nazwisko „Kruk” w obecnym może urodzić się w zupełnie innym regionie Polski, ale w rodzinie o… tym samym nazwisku! Ale jest jeszcze dziwniej – rodzina nadaje nowonarodzonemu dziecku imię i daje takie samo imię, jak to, które ten człowiek miał w poprzednim wcieleniu. Jak to możliwe, że rodzice szukając imienia dla dziecka nadają mu akurat to, a nie inne? Pytań bez rozsądnych odpowiedzi jest więcej.

Oto kolejne – podobieństwa fizyczne. Przyzwyczailiśmy się już dawno do tego, że ktoś, kto w poprzednim życiu dostał śmiertelny postrzał w kolejnym wcieleniu ma bardzo widoczny „ślad/znamię” w tym miejscu. Jak jednak wyjaśnić bardzo często szokujące podobieństwo fizyczne do swojego poprzedniego wcielenia? Naprawdę znamy takie przypadki z terenu Polski, gdzie po ustaleniu poprzedniego wcielenia danej osoby nagle odkrywaliśmy, że nawet imiona i nazwiska osób pojawiających się w jej kolejnym życiu są prawie takie same, jak w poprzednim! Najlepiej to pokazać na przykładzie. Mamy bardzo dobrze udokumentowaną historię „powrotu na Ziemię, aby dokończyć misję nauczenia się miłości” i kiedyś zaprezentujemy ją w serwisie. Na razie nie ma zgody bohaterów tej historii, ale… jesteśmy cierpliwi i poczekamy jeszcze kilka lat, aż zmienią zdanie. To problem, który często natrafiamy w dokumentowaniu historii, które w sposób oczywisty zaprzeczają wizji świata, którą ma 90% polskich obywateli, bo wtedy pojawia się paraliżujący strach, co powiedzą inni i czy „nie wezmą nas za wariatów”… Ale dość o tym. Na koniec tego wątku coś, co przysłał nam jeden z czytelników.

Chodzi o fenomenalną zbieżność „imion i nazwisk”. I pytanie: czy to może być wcielenie tego najbardziej znanego dramaturga wszechczasów? Odpowiedź jest oczywista: jak najbardziej tak. Czy w kolejnym wcieleniu on także powinien być genialnym pisarzem czy dramaturgiem? Niekoniecznie – tu nie ma reguły, ale faktycznie dzieci wykazujące genialne wręcz uzdolnienia w jakimś kierunku bardzo często mają je po prostu jako bagaż z poprzedniego życia.

Poniżej zdjęcie przysłane na pokład okrętu Nautilus przez czytelnika serwisu:


więcej na stronie
http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=3148

Opublikowano . | 148 komentarzy