Dante Alighieri –Boska Komedia –streszczenie cz. I Piekło

Być może to wyobrażenie Piekła przez Dantego zainspirowało innego florentyńczyka Michała Anioła do namalowania „Sądu Ostatecznego” w ten a nie inny sposób.

Pieśń I
Podróż Dantego rozpoczyna się w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek roku 1300. Dante miał wówczas 33 lata. Poeta mówi, że jest „na połowie czasu”. Zgubił drogę i znalazł się w ciemnym, gęstym lesie, szukając z niego wyjścia. Las jest alegorią świata pogrążonego w grzechach, a zgubienie drogi oznacza odejście od prawego życia (notabene ma to potwierdzenie w biografii Dantego, który po śmierci Beatrycze prowadził rozwiązłe życie i szukał pocieszenia u innych, przygodnie poznanych kobiet). Dante odczuwa trwogę, lęk (wł. paura – to uczucie będzie wielokrotnie pojawiać się podczas jego podróży przez Piekło). Gdy jednak podnosi wzrok, dostrzega w oddali wzgórze, a nad nim gwiazdę – Słońce, będące alegorią Boga.

To go uspokaja, przestaje odczuwać lęk. Chce wejść na wzgórze, gdy drogę zastępują mu po kolei trzy zwierzęta:
• Pantera – alegoria zmysłowości,
• Lew – alegoria pychy,
• Wilczyca (potwornie chuda, mimo że pochłania wiele) – alegoria chciwości.
Ta ostatnia jest szczególnie agresywna. Dante cofa się do przepaści, gdzie nie świeci Słońce (czyli oddala się od opieki Boskiej). W ostatniej chwili, gdy już ma spaść w przepaść, na ratunek przybywa mu Wergiliusz (starożytny rzymski poeta, autor Eneidy, dla Dantego mistrz poetyckiego pióra). Wergiliusz informuje Dantego, że droga prowadząca do góry tak długo będzie zamknięta, aż nie nadejdzie Chart (wł. Veltro) i przepędzi Wilczycę do Piekła, gdzie jest jej miejsce. Ów Chart może oznaczać Chrystusa, który przyjdzie podczas Sądu Ostatecznego, lub jakąś postać historyczną. Jedyne wyjście z lasu to droga przez Piekło, Czyściec i Raj. Wergiliusz podejmuje się poprowadzić Dantego przez Piekło i Czyściec, w Raju ma czekać na niego osoba godniejszy przewodnik. Podróż poetów rozpoczyna się.

Pieśń II
Wergiliusz informuje Dantego, że został wysłany jako jego przewodnik na prośbę Beatrycze, która z Nieba zeszła do Przedpiekla, miejsca przebywania starożytnego poety. Wolą Boga jest, aby Dante odbył wędrówkę po zaświatach, Bóg będzie opiekował się nim podczas całej wędrówki. Obaj poeci kierują się w stronę Piekła.
Pieśń III
Dante i Wergiliusz docierają do bramy Piekła, na której widnieje napis:

„Przeze mnie droga w miasto utrapienia,
Przeze mnie droga w wiekuiste męki,
Przeze mnie droga w naród zatracenia.
Jam dzieło wielkiej, sprawiedliwej ręki.
Wzniosła mię z gruntu Potęga wszechwłodna,
Mądrość najwyższa, Miłość pierworodna;
Starsze ode mnie twory nie istnieją,
Chyba wieczyste – a jam niepożyta!
Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją”
Ciekawostka: pierwsze sześć wersów tłumaczył Adam Mickiewicz
Ten napis oddaje dobrze charakter Piekła.
• Jest to miejsce, gdzie dusze ludzkie doznają utrapienia, które ma trwać wiecznie,
• Jest to miejsce będące wyrazem sprawiedliwości Bożej,
• Zostało stworzone przez Trzy Osoby Boskie – Boga Ojca („Potęgę wszechwłodną”), Syna Bożego („Miłość pierworodną”) i Ducha Świętego („Mądrość najwyższą”).
Budowa Piekła
Piekło powstało, gdy Lucyfer, największy z aniołów (jego imię oznacza „niosący światło”, od łac. lux – światło), po zdradzeniu Boga został strącony z nieba. Zrobił przy tym ogromną dziurę w ziemi i tak powstało Piekło. Za bramą piekła znajduje się Przedpiekle, miejsce gnuśnych, wśród których spotyka Dante papieża Celestyna V.

Piekło składa się z dziewięciu kręgów, zwężających się w głąb ziemi. Pierwszy z nich to tzw. (Limbo), następne cztery zajmują ludzie popełniający grzechy wynikające ze słabej woli:
• Krąg II – zmysłowi,
• Krąg III – żarłocy i opilcy,
• Krąg IV – skąpcy i rozrzutnicy,
• Krąg V – gniewliwi.
Każdy z kręgów strzeżony jest przez jakąś mitologiczną postać:
• I – Charona,
• II – Minosa,

• III – Cerbera,
• IV – Plutona,
• V – Flegiasza.
Druga część Piekła (tzw. Dolne Piekło) oddzielona jest od pierwszej murem. Za murem znajdują się bardziej zatwardziali grzesznicy:
• Krąg VI – heretycy
• Krąg VII – gwałtownicy (wobec bliźnich, wobec siebie samych, wobec Boga i natury)
• Krąg VIII, tzw. Złe Doły, podzielony na 10 części:

o 1. uwodziciele
o 2. pochlebcy
o 3. świętokupcy
o 4. wróżbici
o 5. oszuści
o 6. obłudnicy
o 7. złoczyńcy
o 8. fałszywi doradcy
o 9. szerzyciele waśni
o 10. fałszerze.
• W kręgu IX znajdują się ci, którzy zgrzeszyli zdradą – sam Lucyfer, zdrajca Boga, a w jego trzech paszczach trzej najwięksi zdrajcy ludzkości – Judasz, zdrajca Jezusa oraz Brutus i Kasjusz – zdrajcy Cezara.
Każda z grup grzeszników cierpi męki wynikające z popełnionych grzechów. Bogactwo pomysłów Dantego jest pod tym względem ogromne.
hell
Pieśń IV
Dante i Wergiliusz zostają przewiezieni łodzią przez Charona przez rzekę Acheront i docierają do I kręgu Piekła, Przedpiekla (Limbo). Znajdują się tam dusze szlachetne, które przez to, że przyszły na świat przed Chrystusem, nie mogły zostać zbawione. Punktem centralnym przedpiekla jest szlachetny zamek (Nobile castello), rezydencja wielkich poetów i myślicieli świata pogańskiego (m.in. Homera, Horacego, Owidiusza, Cezara, Euklidesa, Ptolemeusza, Talesa) oraz postaci mitologicznych (Hektora, Elektry, Eneasza i innych). Nie cierpią oni fizycznie, ale psychicznie, ponieważ wiedzą, że nigdy nie będą oglądać oblicza Boga, tylko dlatego, że urodzili się przed narodzinami Zbawiciela. Stąd atmosfera smutku, która dominuje w tym kręgu Piekła.

hell2

Pieśń V
Pieśń V przenosi nas do II kręgu, miejsca przebywania tych, którzy zgrzeszyli zmysłowością. U wejścia Minos, strażnik tego kręgu, wyznacza miejsce wiecznego pobytu duszom potępionym, owijając swój ogon dookoła ciała. Głównymi bohaterami tej pieśni są Francesca de Rimini i Paolo Malatesta, autentyczne postaci, które żyły za czasów Dantego w Rawennie. Francesca zakochała się w Paolo, który był bratem jej męża. Ich uczucie ujawniło się podczas wspólnej lektury legend arturiańskich. Gdy doszli do sceny, w której Lancelot całuje Ginewrę, ich usta same się zeszły. Gdy mąż Franceski odkrył zdradę, zamordował oboje kochanków. Poza tym w II kręgu Dante spotyka i inne postaci, grzeszące zmysłowością: Helenę trojańską, Achillesa, Kleopatrę, Parysa, Tristana. Wszystkie te dusze dręczy huraganowy wiatr.

Pieśń VI
W III kręgu spotykamy dusze grzeszące łakomstwem, które smagane są deszczem i grzęzną w błocie, dodatkowo kąsane przez Cerbera, strażnika tego kręgu. Dante spotyka tam Florentczyka Ciacco, który przepowiada rozwój wypadków we Florencji po roku 1300.

Pieśń VII-IX
Krąg IV przeznaczony jest dla skąpców i rozrzutników. Obie te grupy robiły zły użytek z dóbr materialnych, pierwsi gromadząc je bez potrzeby, a drudzy wydając lekkomyślnie. W kręgu V znajdują się gwałtownicy oraz apatyczni i leniwi. Dusze znajdujące się w tych obu kręgach grzęzną w Styksie, bijąc się ze sobą.

Dante i Wergiliusz mają problemy z przedostaniem się do kolejnych kręgów Piekła, oddzielonych murem. Na pomoc przychodzi im wysłannik niebios, który każe otworzyć im bramę.

W kręgu VI w rzędach grobów znajdują się heretycy. Ich groby płoną, a natężenie ognia jest zależne od stopnia odstępstwa od wiary herezji, które owi ludzie za życia głosili.

Pieśń XI
Wergili tłumaczy Dantemu strukturę dalszych części Piekła. W kręgu VII, podzielonym na trzy rejony, przebywają gwałtownicy. W każdym rejonie znajdują się gwałtownicy innego rodzaju: przeciwko innym ludziom, przeciwko samemu sobie i przeciwko Bogu. W kręgu VIII przebywają fałszerze, oszuści i inni ludzie podstępni. Ostatni krąg, IX, przeznaczony jest dla zdrajców oraz tych, którzy nadużywali zaufania innych.

Pieśń XXXIV
Poeci wpuszczają się do IX i ostatniego kręgu Piekła, dzielącego się na cztery podkręgi. W pierwszym, zwanym Kaina, umieszczeni są zdrajcy osób bliskich, w drugim – Antenora, znajdują się zdrajcy swego kraju lub stronnictwa. W trzecim podkręgu, zwanym Tolomea, cierpiąci, którzy nadużyli zaufania innych. Czwarty krąg, nazywający się Giudecca, to dno Piekła i miejsce przebywania Lucyfera. Jest to największy zdrajca – zdrajca samego Boga i całego świata. Lucyfer to potwór o trzech paszczach, pogrążony w lodzie. W każdej z paszczy potwora znajduje się jeden zdrajca ludzkości. Są to po kolei: Judasz, Brutus i Kasjusz. Ostatni krąg Piekła stanowi centrum Ziemi. Wergiliusz i Dante opuszczają go i udają się do tunelu, którym przechodzą na drugą półkulę ziemi – do Góry Czyśćcowej.
Tłumaczenie: Małgorzata Haze
Źródło http://boska-komedia.klp.pl/a-1.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Istota Ludzka, Kosmos, Obserwacje Ziemi, OSTRZEŻENIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 odpowiedzi na „Dante Alighieri –Boska Komedia –streszczenie cz. I Piekło

  1. marek pisze:

    Każdy z nas przyjmuje w siebie tyle, ile jest w stanie udźwignąć”. To bardzo trafne spostrzeżenie Margo.
    Czy to zdanie, to nie jest pułapka , zastawiona przez matrix.

    Świadomie przenoszę te wypowiedzi z poprzedniego artykułu , bo to stwierdzenie ma powiązanie z tematem Piekła Dantego .

    Czym że jest grzech ,gdy pominie się religijne uwarunkowania : czynem .myślą ,przeciw swemu zdrowiu , życiu , szcęściu -swemu czy , innej osoby/ób , szkodzenie społeczeństwu czy całej ludzkości .
    A piekło -to w kondensacie – niemożność odwrócenia tego co się dokonało i o tym pamięći.

    Jednak zostawiając religijne rozważania na ten temat wolę swój punkt widzenia iż pojęcie grzechu i piekła to czynniki blokujące ewolucję , czynniki trzymające mnie ” w miejscu „- bliżej istoty popędliwej niż refleksyjnej.

    I wówczas zaglądam w siebie i dostrzegam iż to moje ” ego ” rezonuje z grzechem i konstruuje moje przyszłe piekło . Dlaczego , dlatego że nie korzystam z niego jako tego czym jest zbioru programów które mają służyć memu bezpieczeństwu, ale utożsamiam się z nim łączę z nimi swoje Ja .
    Czy przez taki pryzmat mam obiektywny ogląd rzeczywistości , na pewno nie ; i nigdy go w takim stanie samo określania nie osiągnę .Czy mam kompletną samo świadomość – nie , czy jestem samo stanowiący – nie . Mam wciąż otwarty kanał manewrowania mną za sprawą mego utożsamiania się z „ego ” przestrzenią która z obowiązku przyjmuje programy ostrzegające czym sygnałem STRACHU .
    Religie z Bogiem karzącym , media super twórcy programów prowadzących do zidiocenia i fobii , straszące wręcz co drugą informacją , to są czynnik okaleczania nas po to by potem przypieczętować te okaleczenia samo spełniającymi się wdrukowanymi w nasze „ego ” pojęciami grzechu i piekła .

    To jest to co trzyma nas jak kula u nogi na granicy człowieka-zwierzęcia .

    By „odkleić ” siebie od „ego ” trzeba po milion razy krzyczeć – nie jestem Janem , Krysią , nie jestem dr . ani mgr . nie jestem kobietą , mężczyzną, nie jestem pod ani nad nikim .
    NIE JESTEM ZLEPKIEM PROGRAMÓW ZABEZPIECZAJĄCYCH ISTNIENIE MOJEJ FIZYCZNEJ POWŁOKI .
    Jestem po prostu „Jestem ” jak każde inne istnienie będące elementem życia i gdy zechcę lub uznam za stosowne mogę dodać „Ja Jestem ” / gotowy/a/e do drogi w górę w te religijno-niereligijne nieba które są wokół i we mnie .

    Wracając do owego ciężaru – dźwigania i przekłamania . Posłużę się przykładem balonu z gondolą .Balastem w owym balonie , jest nasze rozdęte „ego” przepełnione różnymi izmami , schizmami i podobnymi na dzisiaj toksycznymi tematami . To one są ciężkie i wysiłkiem jest wyrzucanie ich poza gondolę , poza obszar swego Jestem .Powrót do światła jest radością i nie wymaga niczego innego niż zachwytu . Ciężar do udźwignięcia – to trud uważnego , długotrwałego i systematycznego sprzątania i przestawiania wartości w obrębie siebie samej/go .

    czego serdecznie Wszystkim
    i sobie
    życzę

    marek

    • margo0307 pisze:

      „.. By „odkleić ” siebie od „ego ” trzeba po milion razy krzyczeć – nie jestem Janem , Krysią , nie jestem dr . ani mgr . nie jestem kobietą , mężczyzną, nie jestem pod ani nad nikim ….”

      Poniekąd zgadzam się z tym, tyle że ujęłabym to nieco inaczej…, może nie tyle ‚odkleić się od ego’ – ile wziąć osobowe ego w karby tak, by zechciało podjąć z NAMI harmonijną współpracę 😉
      Idąc dalej tym tokiem rozumowania, można powiedzieć, że w naszym naturalnym stanie nie jesteśmy ograniczeni ani czasem ani przestrzenią, nie mamy też wyszczególnionych zmysłów bo całe nasze Świetliste Ciało [ ŚC ] jest jednym wielkim zmysłem 🙂 , który możemy ulokować w dowolnym miejscu we Wszechświecie…
      I teraz.., powiedzmy, że chcemy na ten przykład, doświadczyć ziemskiej trójwymiarowej Rzeczy Istności…, w związku z tym przenosimy Siebie [ ŚC ] na Ziemię, otaczając się kolejnymi warstwami materii, aż do fizycznego ciała, które posiada … ego😛
      Wchodząc w tę sferę – nisko, czy też może – wolno wibrującej materii, musimy założyć na siebie tyle jej warstw, aby pozwoliły nam na efektywne działanie w tego typu Rzeczy Istności dokładnie tak, jak nurek zakłada skafander schodząc pod wodę 😉
      Część nas samych, czyli nasze [ ŚC ] doświadczające na Ziemi, zasypywane jest ogromną ilością danych z tego trójwymiarowego środowiska, przez co tracimy zdolność odbioru Siebie jako Całości, a otaczające nas realia uznajemy, za jedyne prawdziwe łącznie z naszą ludzką formą, którą także uważamy za całość naszego istnienia…😉
      Zapominamy przy tym także i o tym, że SAMI wyraziliśmy na to zgodę.., czyli na uczestniczenie i doświadczanie w obrębie matrixa 😀

  2. margo0307 pisze:

    Jak dla mnie to… bujną wyobraźnię miał pan Dante – nie mam co do tego wątpliwości, jak również co do tego, że był on ‚rozrywkowym’ osobnikiem 😉

    W książce „Osoba i Czyn”, wyd. 1969r, (napisanej przed wyborem na Papieża), Karol Wojtyła zawarł kilka tez – świadczących o tym, że był on całkowicie świadomy manipulacji leżących u podstaw Chrześcijaństwa i zdawał sobie sprawę, że kończy się pewien etap, etap tzw. wolnej woli, a wraz z nim kończy się także dominująca rola religii jako wyznacznika wartości…
    Poniżej kilka z nich:

    * Bóg nie jest historycznym bytem, który współpracuje z ludźmi, ani też człowiek nie współpracuje z Bogiem, lecz wyłącznie z innymi ludźmi.
    Religia nie ma swych źródeł w boskim objawieniu, lecz jest rezultatem wyobraźni człowieka.
    Religia katolicka nie różni się [pod tym względem] od innych kultów…

    * Objawienie Boże jest niemożliwe do udowodnienia…

    * Jedyne realne wytłumaczenie treści Nowego Testamentu nosi charakter filozoficzny…

    * Każdą bożą tajemnicę należy uważać za czysty wytwór ludzkiej myśli.
    To samo dotyczy tradycyjnej chrześcijańskiej dogmatyki, będącej jednym z tych błędnych systemów…

    * Czysto ludzka wspólnota, powszechna i solidarna – oto prawdziwy Kościół Chrześcijański, zgodny z Ewangelią odczytaną na nowy sposób, przeciwny dotychczasowemu totalitarnemu Kościołowi…

    * Drogą do uratowania chrześcijaństwa nie jest Objawienie Stworzenia, Odkupienie lub Sąd Ostateczny, ale słowa “dialog” i “bliźni”…

    * Zbawienie – samorealizacja ludzkości – nie ma wiecznej natury.
    Nie przyniesie ono człowiekowi żadnego cielesnego zmartwychwstania. Naiwną wiarę w życie wieczne, w zmartwychwstanie, czy cielesny powrót Zbawiciela na Ziemię, należy rozważać wyłącznie symbolicznie…

    * Na drugim świecie, po śmierci, nie będziemy nagradzani za dobre uczynki, ani nawet karani za grzechy…

    * Dlaczego człowiek z taką łatwością stworzył sobie duszę? Ponieważ nie została stworzona z niczego, lecz z istniejącej materii: w zwierzęcej duszy rozwijało się filogenetycznie to, co otrzymała ona od swych rodziców, przodków, od małp i [w tym procesie] mogła się jedynie ulepszać…

    * Nie ma powodu, aby troszczyć się o dusze poronionych dzieci. Będą zbawione, gdyż grzech pierworodny nie istnieje…

    * Nie ma powodu, aby chrzcić lub stosować inne tradycyjne formy dołączania nie-chrześcijan lub niewierzących do Kościoła, ani nawracać wyznawców innych religii…

    * Człowiek jest Bogiem widzialnym. Widzieć człowieka – to widzieć Boga…

    Książkę „Osoba i czyn” można przeczytać na str:
    https://jozefbizon.files.wordpress.com/2013/02/osoba_i_czyn-karol_wojtyla_wydanie_i_1969_r1.pdf

    • JESTEM pisze:

      Dziękuję.
      Wielu księży KK nie chciało korzystać na mszach w polskich kościołach z homilii pisanych przez J.P.II. Tak było… Niektóre poglądy głoszone przez Jana Pawła II wywoływały i nadal wywołują wyraźną krytykę wśród różnej rangi kapłanów KK. Różne środowiska oceniały jego działalność z odmiennych, czasem przeciwstawnych perspektyw, dlatego krytyka ta nie była jednolita.
      Dlatego, na szczęście pisał…

      PIEŚŃ O BOGU UKRYTYM
      (Karol Wojtyła)
      I. WYBRZEŻA PEŁNE CISZY

      1.
      Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
      Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
      Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
      aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

      Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
      nie powrócą oczy uwięzione.
      Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
      w głębiny przechylonym.

      Z nurtu tego – to wiedz – że nie ma powrotu.
      Objęty tajemniczym pięknem wieczności!
      Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
      cieniom, tylko trwać
      coraz jaśniej i prościej.

      Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi
      zamykając za sobą drzwi izdebki maleńkiej –
      a idąc krok łagodzi
      – i tą ciszą trafia najgłębiej.
      2.
      To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią
      do tego poranka zimą.
      Tyle lat już wierzyłeś wiedziałeś na pewno,
      a jednak nie możesz wyjść z podziwu.

      Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,
      nie podnosząc swej twarzy, bo po co –
      i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany, czy tu w głębi zamkniętych oczu –

      Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
      oprócz słów odszukanych z nicości –
      ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
      które będzie całą treścią wieczności.
      3.
      Póki morze przyjmujesz w swe otwarte źrenice
      pod postacią falujących kół,
      zdaje ci się, że utoną w tobie wszystkie głębie i wszystkie granice –
      lecz już stopą dotknąłeś się fali,
      a tobie się zdawało:
      to Morze we mnie mieszkało
      taką ciszę rozlewając wkoło, taki chłód.

      Tonąć tonąć! Przechylić się potem obsuwać się zwolna,
      nie odczuwać w tym odpływie stopni,
      po których zbiega się drżąc –
      tylko dusza, dusza człowieka zanurzona w maleńkiej kropli,
      dusza porwana przez prąd.
      4.
      Nie taki jest żywioł światła.
      Kiedy cię morze szybko ukrywa
      i roztapia w milczącej głębi
      światło od fal powłóczystych prostopadłe blaski oderwie
      i z wolna kończy się morze, a jasność napływa.

      A wtedy zewsząd widoczny, w zwierciadłach dalekich i bliskich
      widzisz swój cień.
      Jak się ukryjesz w tym Świetle?
      Za małoś jest przeźroczysty,
      a jasność zewsząd tchnie.

      Wtedy – patrz w siebie. To Przyjaciel,
      który jest jedną iskierką, a całą Światłością.
      Ogarniając sobą tę iskrę,
      już nie dostrzegasz nic i nie czujesz, jaką jesteś objęty Miłością.
      5.
      Miłość mi wszystko wyjaśniła,
      miłość wszystko rozwiązała –
      dlatego uwielbiam tę Miłość,
      gdziekolwiek by przebywała.

      A, że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
      w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,
      ale jest wiele z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
      i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.

      Więc w takiej ciszy ukryty ja – liść,
      oswobodzony od wiatru,
      już się nie troskam o żaden z upadających dni,
      gdy wiem że wszystkie upadną.
      6.
      Ktoś się długo pochylał nade mną.
      Cień nie krążył na krawędziach brwi.
      Jakby światło pełne zieleni,
      jakby zieleń, lecz bez odcieni,
      zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

      To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
      które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
      chociaż przemija opodal – lecz wtedy staje się wiarą i pełnią

      To nachylenie dobre, pełne chłodu i zarazem żaru,
      taka milcząca wzajemność.

      Zamknięty w takim uścisku – jakby muśnięcie po twarzy,
      po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
      która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy –
      w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.
      7.
      Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat,
      spragniony ciepła słonecznego
      Więc przypłyń, o światło z głębin niepojętego dnia
      i oprzyj się na mym brzegu.

      Płoń nie za blisko nieba
      i nie za daleko.
      Zapamiętaj, serce, to spojrzenie
      w którym wieczność cała ciebie czeka.

      Schyl się, serce, schyl się, słońce przybrzeżne,
      zamglone w głębinach oczu
      nad kwiatem niedosiężnym,
      nad jedną z róż.
      8.
      Co to znaczy, że tyle dostrzegam, gdy nic nie widzę,
      kiedy już poza horyzont ostatni osunął się ptak
      kiedy fala w szkle go ukryła -opadłem jeszcze niżej,
      zanurzając się razem z ptakiem w nurcie chłodnego szkła.

      Im bardziej wzrok natężam, tym widzę mniej,
      i woda schylona nad słońcem tym bliższe przynosi odbicie,
      im dalszy od słońca oddzielają cień,
      im dalszy cień od słońca oddziela moje życie.

      Więc w mroku jest tyle światła,
      ile życia w otwartej róży,
      ile Boga zstępującego
      na brzegi duszy.

      9.
      Z wolna słowom odbieram blask,
      spędzam myśli jak gromadę cieni,
      z wolna wszystko napełniam nicością,
      która czeka na dzień stworzenia.

      To dlatego, by otworzyć przestrzeń
      dla wyciągniętych Twych rąk,
      to dlatego by przybliżyć wieczność,
      w którą byś tchnął.

      Nie nasycony jednym dniem stworzenia,
      coraz większej pożądam nicości,
      aby serce nakłonić do tchnienia
      Twojej Miłości.
      10.
      Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej,
      która w wieczność niezmierną opływa,
      za dotknięcie dalekiego żaru,
      w którym ogród głęboki omdlewa.

      Zmieszały się chwila i wieczność,
      kropla morze objęła –
      opada cisza słoneczna
      w głębię tego zalewu.

      Czyż życie jest falą podziwu, falą wyższą niż śmierć?
      Dno ciszy zatoka zalewu – samotna ludzka pierś.
      Stamtąd żeglując w niebo,
      kiedy wychylisz się z łodzi,
      miesza się szczebiot
      dziecięcy – i podziw.

      11.
      Uwielbiam cię, siano wonne, bo nie znajduje w tobie
      dumy dojrzałych kłosów.
      Uwielbiam cię, siano wonne, któreś tuliło w sobie
      Dziecinę bosą.

      Uwielbiam cię, drzewo surowe, bo nie znajduje skargi
      w twoich opadłych liściach.
      Uwielbiam cię, drzewo surowe, boś kryło Jego barki
      w krwawych okiściach.
      Uwielbiam cię, blade światło pszennego chleba,
      w którym wieczność na chwilę zamieszka,
      podpływając do naszego brzegu
      tajemną ścieżką.

      12.
      Aż dotąd doszedł Bóg i zatrzymał się krok od nicości,
      tak blisko naszych oczu.
      Zdawało się sercom otwartym, zdawało się sercom prostym,
      że zniknął w cieniu kłosów.

      A kiedy uczniowie łaknący łuskali kłosy pszenicy,
      jeszcze głębiej zanurzył się w łan.
      Uczcie się, proszę, najmilsi, ode mnie tego ukrycia.
      Ja, gdzie ukryłem się, trwam.

      Powiedzcie, kłosy wyniosłe, czy wy nie wiecie,
      gdzie się zataił?
      Gdzie Go szukać? – kłosy, powiedzcie,
      gdzie Go szukać w tym urodzaju?

      13.
      Bóg spoczywał w sercu i wszechświat,
      Lecz wszechświat gasł,
      z wolna stawał się Rozumu Jego pieśnią,
      najniższą z gwiazd.

      Opowiadam wam zdziwienie wielkie, helleńscy mistrze:
      nie warto czuwać nad bytem, który wymyka się z rąk,
      jest Piękno rzeczywiste,
      utajone pod żywą krwią.

      Cząstka chleba rzeczywistsza niż wszechświat,
      pełniejsza bytu i Słowa
      pieśń jak morze zalewająca
      odmęt słońca
      wygnanie Boga.

      14.
      Synu, kiedy odejdziesz, wzbierająca głębio odwieczna,
      w której wszystko ujrzałem –
      Ojcze, Miłość oznacza konieczność
      wzbierania chwałą.

      Synu, spójrz, niedaleko od Twojej jasności
      jest kłosów dojrzałe pęcznienie –
      Przyjdzie dzień, gdy odejmą Ci blask,
      kiedy jasność Twą wydam ziemi.

      Ojcze, spójrz, niedalekie od mojej miłości
      jest me spojrzenie,
      którym ogarniam odwiecznie
      ten dzień wzbierającej zieleni.

      Ręce Twoje odejmą z mych ramion –
      Synu, widzisz to unicestwienie,
      Twój blask, kiedy przyjdzie dzień,
      wydam kłosom pęczniejącej ziemi.

      Ojcze, ręce odjęte z Twych ramion
      spoję z drzewem odartym z zieleni,
      bladym światłem pszenicznym nasycę
      ten blask, który w kłosy zamieniasz.

      Synu, kiedy odejdziesz, Miłość odwieczna,
      któż ogarnie Cię nurtem najbliższym?

      Ojcze, opuszczam Twoje wejrzenie wzbierające zalewem słonecznym,
      obieram oczy ludzkie –
      obieram oczy ludzkie zalane światłem pszenicznym.

      15.
      Stać tak przed Tobą i patrzeć tymi oczyma,
      w których zbiegają się drogi gwiazd –
      O oczy, nieświadome Tego, Kto w was przebywa,
      Odejmując Sobie i gwiazdom niezmiernym blask.,

      Więc widzieć jeszcze mniej, a jeszcze więcej wierzyć.
      Powieki powoli zamykać przed światłem pełnym drżeń,
      potem wzrokiem odepchnąć przypływ gwiaździstych wybrzeży
      nad którymi zawisa dzień.

      Boże bliski, przemień zamknięte oczy
      w oczy szeroko otwarte –
      i nikły podmuch duszy drgającej w szczelinach róż
      otocz ogromnym wiatrem.

      16.
      Często myślę o tym dniu widzenia,
      który pełen będzie zdziwienia
      nad tą Prostotą,
      z której świat jest ujęty,
      w której przebywa nietknięty
      aż dotąd
      i dalej niż dotąd.

      A wtedy konieczność prosta coraz większą się staje tęsknotą
      za owym dniem,
      który wszystko obejmie taka niezmierną Prostotą,
      miłosnym tchem.

      17.
      Zabierz mnie , Mistrzu, do Efrem, i pozwól tam z sobą pozostać,
      gdzie ciszy dalekie wybrzeża opadają na skrzydłach ptaków,
      jak zieleń, jak fala bujna, nie zmącona dotknięciem wiosła,
      jak koło szerokie na wodzie, nie spłoszone cieniem przestrachu.

      Dzięki, żeś miejsce duszy tak daleko odsunął od zgiełku
      i w nim przebywasz przyjaźnie otoczony dziwnym ubóstwem,
      Niezmierny, ledwo celkę zajmujesz maleńką,
      kochasz miejsca bezludne i puste.

      Bo jesteś samą Ciszą, wielkim Milczeniem,
      uwolnij mnie już od głosu,
      a przejmij tylko dreszczem Twojego Istnienia,
      dreszczem wiatru w dojrzałych kłosach
      .

  3. margo0307 pisze:

    „Człowiek jest Bogiem widzialnym. Widzieć człowieka – to widzieć Boga…”

    Kto i co TO robi ? 😉

  4. marek pisze:

    No i jestem w domu .
    Miałem wiele gorących uczuć i szacunku do osoby Karola Wojtyły , lecz nie śledziłem jego wypowiedzi . Teraz mogę powiedzieć iż byliśmy i zapewne nadal jesteśmy ” braćmi ” i nie będę tego objaśniał , gdyż było by to tłumaczenie zbyt obszerne : ” braćmi w Chrystusie „.

    marek

    • margo0307 pisze:

      „… ” braćmi w Chrystusie „ ”

      Aaa… siostry ?😕

      • marek pisze:

        były i są pierwsze , jak z tą KURĄ i jajkiem / które pierwsze /.
        Pisałem prawie godzinę i wszystko poszło do … mam gorsze określenia , ale zmilczę , komputer szarpnął w swej nieocenionej mądrości cenzora i wszystko zniknęło w jego jestestwa otchłani.
        Zamknął mi ” gębę ” za pychę , która zapewne przebijała z tych bazgroł.
        Została mi pokora o którą apelowałem na końcu swego wymądrzania twierdząc , nie spieszmy się z nazywaniem nas Bogami ….BO Niemowlę , to jeszcze nie człowiek .
        Ale przepraszam i zawsze przy tym obstaję : Kobiety zawsze przodem – nawet do piekła .
        Nie umiem wstawiać chochlikowo uśmiechniętej gęby.

        pozdrawiam

        ,marek

        • margo0307 pisze:

          „..Nie umiem wstawiać chochlikowo uśmiechniętej gęby…”

          Umiesz, tylko nie chcesz 😀
          Ten powyższy znaczek robi się tak:
          klikasz na dwukropek : i nie używając ‚spacji’ klikasz na dużą literkę D
          i wychodzi 😀
          Spróbuj…

  5. margo0307 pisze:

    Czytając art nt. wizji piekła wyobrażonego sobie przez Dantego, jakoś zupełnie umknęło mojej uwadze to pierwsze zdanie:

    „Być może to wyobrażenie Piekła przez Dantego zainspirowało innego florentyńczyka Michała Anioła do namalowania „Sądu Ostatecznego” w ten a nie inny sposób…”

    z którym to zdaniem – zupełnie się nie zgadzam 😛
    Kody zawarte w obrazach fresków Sykstyny Michała Anioła zawierają konkretne i możliwe DZISIAJ do odszyfrowania informacje nt. energetycznej budowy wszechświata i ludzi… i moim zdaniem –
    nie mają one absolutnie nic wspólnego z pokręconymi wizjami Dantego…, ale jak podkreśliłam – jest to tylko moje zdanie 😛

    • JESTEM pisze:

      „z którym to zdaniem – zupełnie się nie zgadzam😛
      Kody zawarte w obrazach fresków Sykstyny Michała Anioła zawierają konkretne i możliwe DZISIAJ do odszyfrowania informacje nt. energetycznej budowy wszechświata i ludzi… i moim zdaniem – (…)”

      No tak… Ale… być może, gdyby znalazł się ktoś, kto by podobnie rozszyfrował kody zawarte w obrazie Dantego, to mogłabyś być zadziwiona… czym jest PIEKŁO… według Dantego. Zresztą… sama możesz je rozszyfrować. ” ;-p ”
      A. do Piekła się schodzi – według Dantego – wtedy, kiedy zbacza się ze Ścieżki Prawdy.

      Do obejrzenia:

    • Dawid56 pisze:

      Margo to nie di końca jest moja myśl.Taka myśl może nieco w innym kontekście pojawiła się w „Infernie” Dana Browna. Podjąłem ją z uwagi na zbieg okoliczności -Florencja.Dante też starał się przekazać jakąś wizję.W „Sądzie Ostatecznym” Michała Anioła Chrystus nie występuję jako zbawca ale ma wzniesioną do góry karzącą dłoń.
      last_judgment

      • margo0307 pisze:

        „..W „Sądzie Ostatecznym” Michała Anioła Chrystus nie występuję jako zbawca ale ma wzniesioną do góry karzącą dłoń.”

        Dawidzie, jeśli przypatrzysz się uważniej i pominiesz ‚misz-masze’, które wyszły spod pióra różnej maści kościelnych interpretatorów , wówczas ujrzysz, że gest, w postaci uniesionej ręki Jezusa w niczym nie przypomina gestu karzącego…

        https://margo0307.files.wordpress.com/2013/08/f-jezus-i-maria.jpg?w=300&h=225

        Wręcz przeciwnie, gest ten wskazuje jakby ‚machnięcie ręką’…,tak jakby chciał powiedzieć:
        „a dajcie wy mi wszyscy spokój, nie chcę mieć z wami już nic wspólnego, odejdźcie ode mnie…”
        I tak też został zinterpretowany przez międzynarodowe grono osób, pragnących poznać znaczenie fresków, jako odżegnywanie się od przeszłości…

        • Dawid56 pisze:

          Czyli nie występuje na tym fresku jako sędzia? A więc jako kto?

        • Maria_st pisze:

          z ta reka to jezus ?
          czy juz wtedy kulturystyka byla w modzie, prawdziwy gladiator ale chyba nie na sterydach….

        • JESTEM pisze:

          Maria:
          „z ta reka to jezus ?”
          Dawid56:
          Czyli nie występuje na tym fresku jako sędzia? A więc jako kto?

          Obrońca?
          Przed natrętami broni Marię Magdalenę, która jakoś tak dziwnie się skuliła i schowała za nim…😉 no tak,
          Ta para… wyglądają też jak Adam z Ewą.

          • margo0307 pisze:

            Dawid: „Czyli nie występuje na tym fresku jako sędzia? A więc jako kto?”
            Maryś: „czy juz wtedy kulturystyka byla w modzie…
            Jestem:”Ta para… wyglądają też jak Adam z Ewą..”

            Jajki sobie robicie…😀

            Wg. interpretatorów, wszystkie freski w Sykstynie przedstawiają obraz wielowymiarowego aspektu naszej ludzkiej egzystencji…
            Cały ogromny fresk „Sąd Ostateczny” o wymiarach 13,70 x 12,20 m, przedstawia… ludzką czaszkę😉
            Scena Jezusa i Marii – Jego Matki, znajduje się tuż pod „oczodołami”, w miejscu nosa, czyli pod scenami:
            z lewej strony widać scenę upadu krzyża symbolizującą upadek religii, z prawej strony upada filar symbolizujący upadek wszelkich autorytetów w tym i tych naukowych…
            Zaprogramowani przez religię i autorytety jesteśmy ślepi na falową naturę otaczającego nas świata…
            Krzyż i kolumna symbolizują znaki podziału jednej fali łączącej na początku dwa aspekty całości: materialny i antymaterialny, dodatni i ujemny, dawanie i branie, Alfa i Omega…
            Równowagę tę, pomiędzy miłością bezinteresowną i egoizmem zaburzył pierwiastek wolnej woli, wprowadzony przez ‚bogów’…
            W wyniku tego podziału powstały dwa podstawowe rodzaje, aspekty energii Miłości:
            Miłość Bezinteresowna i Miłość Własna…
            Dawanie (ALFA) i branie (OMEGA) zostało sprowadzone do zysku i straty, walki w obronie racji i własności…
            Chrystus symbolizuje nację hebrajską – Mistrzów Skrajności, którym przewodził na Hebrze. Również hebrajskie świadomości w ciałach ziemskich będących efektem krzyżówki genów słowiańsko-hebrajskich…
            Na fresku postać Jezusa jednym gestem (symbolizującym falę krótką i prąd zmienny) odżegnuje się od przeszłości, zapowiadając rozliczenie hierarchii ‚bogów’…
            Pisałam o tym w notce 38 i 39.

            Dr nauk medycznych i psychologicznych, Wł.St.Rybicki w swojej książce:
            „Przesłanie słowiańsko – hebrajskiej historii”, m.in. napisał:
            „..Były bowiem i są na Ziemi jak i w Przestrzeni siły, które robiły, robią i zrobią wszystko aby wypaczyć przesłanie i sens misji Słowian, misji narodu izraelskiego, misji Chrystusa i wspólnej słowiańsko-hebrajskej misji.
            Jest jednak nadzieja…” 🙂

            Zapraszam na wykład pana Rybickiego🙂

            ps. może i kulturystyka była wówczas w modzie – któż to wie ?😉

          • margo0307 pisze:

            Dr Rybicki, w swoim wykładzie m.in. stwierdził, że przestrzeń, w której egzystujemy posiada strukturę energetyczno – geometryczną oraz, że stan naszego zdrowia zależy od tego, jak jesteśmy do tej struktury dostrojeni…, czy jak jesteśmy dostrojeni do Praw Czasu i Przestrzeni…🙂
            Obecnie, coraz więcej z nas ma odczucie, jakby czas przyspieszył, jakby czas się „zagęszczał”…
            Widzimy, że ilość docierających do nas informacji wzrasta wykładniczo z biegiem każdego mijającego roku…
            W poniższym filmiku, świetnie korespondującym z tym, o czym mówi dr Rybicki powiedziane jest m.in:
            „..W zmienionej logice socjalnego bytu, człowiek albo zmienia swoje poglądy, pogłębiając wiedzę, albo zmienia stereotypy, albo… skazuje się na gruzowisko historii 😉
            Aby umieć znaleźć się w nowej Rzeczy Istności, człowiek przez całe swoje życie musi poszerzać i zdobywać nieustannie nową wiedzę…
            Każdy w miarę wzrostu rozumienia ogólnego obrotu spraw, a gdy mało – albo wcale – rozumie z całości toczącego się procesu – pracuje na tego, kto rozumie więcej…😛

            Puszkin w utworze Rusłan i Ludmiła napisał:
            „..On gwiazdy z nieboskłonu ściąga, On gwizdnie – Księżyc zadrży.
            Ale PRAWA CZASU bezsilną jego naukę czynią.. ”

          • Dawid56 pisze:

            Dzięki Margo, wiedziałem że będziesz potrafiła zinterpretować te rękę Chrystusa uniesioną na górze w sposób odmienny niż wydawałoby się to na pierwszy rzut oka.Jeszce raz dziękuję🙂

          • margo0307 pisze:

            „Dzięki Margo, wiedziałem że będziesz potrafiła zinterpretować te rękę Chrystusa uniesioną na górze w sposób odmienny…”

            To miłe Dawidzie, tyle że to nie mnie należą się podziękowania lecz całej rzeszy ludzi, którzy poświecili swój czas, środki i zdobytą wiedzę by świat mógł ujrzeć ten wielki sekret, jakim są freski w Sykstynie🙂
            Napisałam powyżej nt. prac dr Rybickiego w kontekście rozumienia struktury energetyczno – geometrycznej przestrzeni, a nie dodałam wypowiedzi tego pana odnośnie tego, że każdy z dni posiada inną, dynamiczną jakość energetyczną, posiada swoistą energię, co w 100% pokrywa się z wiedzą i filozofią z prekolumbijskiego kalendarza Majów – Tzolkin, opracowaną przez Jose Argüellesa, a w szczególności wiedzą nt. 260 energetycznych kinów, ale o tym mowa jest w filmiku, do którego podałam wyżej link😉
            Dodam jeszcze tylko tyle, że wg. kalendarza Tzolkin, jaki propaguje pani Hanna Kotwicka, dzisiejszy dzień przedstawia KIN 186 – Biały Samoistny Łącznik, a praca z jego energią podpowiada nam o tym, na czym powinniśmy skupić naszą uwagę:

            „Dziś rozpoznaję, od czego powinienem uwolnić swoje myśli.
            Jeżeli poczuję się przygnębiony, spięty lub speszony, będzie to znak, że wbiłem sobie do głowy coś, co hamuje naturalny bieg myśli.
            Rozterki duchowe są oznaką, że powinienem powiedzieć STOP.
            Nigdy nie jest za późno na NOWY początek. Moja głowa to nie muzeum.
            Tylko materia może ulec skostnieniu, natomiast myśli muszą być elastyczne.” 🙂

            http://www.maya.net.pl/index.php

          • JESTEM pisze:

            „Jajki sobie robicie… 😀 ”

            no. może troszeczkę?

          • JESTEM pisze:

            „„Dziś rozpoznaję, od czego powinienem uwolnić swoje myśli.”

            Jak ktoś potrzebuje takiego „przewodnika i „autorytetu”, to korzysta. Są ludzie, którzy nadal potrzebują takich „podpowiadaczy”, czym się powinni zajmować danego dnia. I to jest też doskonałe. Ale akurat dziś nie robiłam tego, a kilka miesięcy temu, przez kilka dni – codziennie, owszem robiłam to – rozpoznawałam… I wiele razy, przez wiele dni i wiele, wiele miesięcy temu.😀 A dziś zajmowałam się czymś innym. Pomagałam komuś innemu rozpoznawać swoje myśli.😉

          • JESTEM pisze:

            Pomagałam komuś innemu rozpoznawać swoje myśli.😉 …
            Ale robię to dosyć często. Czasem- bywa – i kilka razy w tygodniu.😉❤

          • Maria_st pisze:

            ja sobie w wiekszosci robie jaja❤
            najlepiej lubie na twardo ha ha ha

  6. Lucifer(AlcyOne) pisze:

    A ,mnie bardzo Ciekawi dlaczego Dante wybrał się do piekła z przepychaczem do rur? 😀

  7. margo0307 pisze:

    „..do Piekła się schodzi – według Dantego – wtedy, kiedy zbacza się ze Ścieżki Prawdy.”

    Tak, zbaczając ze Ścieżki Prawdy możemy zejść prosto w czeluście Piekieł…😕
    Ale… co jest Prawdą ?
    Może przeżycie tego krótkiego w materii, czasu w ciele postępując zgodnie z własnym sumieniem ?
    Kilka cytatów z filmiku:
    „..musisz wyzbyć się wszelkich wątpliwości i przygotować duszę na każdy z możliwych lęków…”
    „..wichry namiętności wieją wiecznie, a pasja pożądania ogarnia serce płomieniami…”
    „.. nie skryjesz się ani przed pamięcią ani przed grzechem..”
    „.. panie okaż współczucie… To heretyk, dostaje na co zasłużył ..”
    „.. zepsuć można nawet najczystszą z dusz ..”
    „.. żarłoki, czego nie zdołali zaspokoić za życia, po śmierci będzie im odebrane ..”
    „.. zabieganie o bogactwo w tak krótkim życiu to zwykłe błazeństwo ..”
    „.. Lucyfer zaoferował mi 1000 lat bez tortur jeśli…[ się sprzedam] za… ”
    „.. twój ból cię oczyszcza ..”
    „..przytłaczały mnie me własne grzechy…”
    „..wierzący stracił wiarę – nieskażone zostało skażone..”
    „..nie możesz nic zrobić by mnie powstrzymać śmiertelniku… [ a jednak ] ..ktoś jest… skruszona dusza w ‚dżudece’ …” – [skrucha, akceptacja, miłość, odwaga]
    „.. teraz przebacz sam sobie ..”
    Dziękuję Jestem❤

  8. margo0307 pisze:

    „Matka Ziemia i jej królestwo istot – czyli o miejscu człowieka i transformacji”
    wywiad z Margo Offfman🙂
    (filmik nr 6)

    • JESTEM pisze:

      To bardzo ważne informacje… dla tych, co chcą się rozwijać i uwalniać ze starych wzorców.
      Podobny temat poruszałam w notce pt. Siły niszczycielskie w nas,

      /Dzięki emocjom – jeśli jesteśmy w stanie je zaobserwować – możemy dowiedzieć się sporo o sobie… Jak działamy i dlaczego tak, a nie inaczej reagujemy w danej sytuacji. I wtedy możemy to rozpoznać i zmienić, gdy odczuwamy taką potrzebę zmiany.

      Gdy rozpoznajemy, że wszystkie zjawiska wewnętrzne i zewnętrzne są swobodną grą umysłu i świadomości (…), są same z siebie cudowne, zaczynamy żyć w innym stanie – radości istnienia. Naturę umysłu postrzegamy wtedy jako nieograniczoną. A ten, kto doświadcza tego, co jest doświadczane wraz z doświadczeniem samym w sobie – staje się całością; granica pomiędzy doświadczającym a doświadczeniem się „rozpuszcza”. Wtedy zaczynamy odczuwać miłość, która nie warunkuje, nie rozróżnia, nie ocenia, lecz łączy… także z innymi. Taką miłość nazywam dla siebie wszechogarniającą; ona powoli rozpuszcza wszystkie granice, które powodują oddzielenie siebie od innych.

      Warto wydobywać emocje z siebie, by ich doświadczać, by je obserwować, by rozpoznać swoje emocje i związane z nimi „stany umysłu przynoszące cierpienie”… warto, choćby i po to, by je zmienić, gdy zachodzi taka potrzeba. Albo żeby po prostu „podoświadczać… siebie” w radości. A nawet w cierpieniu i smutku. Jeśli ktoś tak wybiera… i potrzebuje z pewnych powodów.

      Kiedy wypieramy się naszych „złych” uczynków i pakujemy je do swoich „osobistych puszek Pandory” udając, że nie mają one z nami nic wspólnego i „wybielając” siebie, pozbawiamy się pamięci o tym, że jesteśmy kolorowi… dobrzy i źli… A to, co uznajemy za dobre lub złe, zależy wyłącznie od interpretacji indywidualnego umysłu ograniczonego wzorcami myślowymi (naszych przekonań) oraz tego, jak jesteśmy – mniej lub bardziej -sami siebie świadomi oraz tego, co rzeczywiście robimy, jak działamy i z jakich powodów.

      Ograniczenia umysłu pewnymi wzorcami myślowymi można próbować zmieniać, ale i tak mamy ciała, a w nich różne zapisy. Bywa, że ciała pamiętają więcej niż umysł (skoncentrowany na ja-ego) chce lub może pamiętać… Z ciał możemy sobie wyrzucać „różne rzeczy” w nieskończoność, ale bez świadomego procesu „oczyszczenia” czy „transformacji” (integracji) tego, co wyrzucamy i wiedzy, dlaczego to robimy, i tak – to, co wyrzucamy z siebie nieświadomie – prędzej czy później do nas wraca. Potrzebujemy przyjąć te części siebie z uczuciami i emocjami włącznie. / – ( http://tonalinagual.blogspot.com/2014/04/scalanie-czastek-swojej-tozsamosci.html )

      Ciekawe, bo nasza synchronia, kochana Margo0307 jest coraz większa. W tym samym czasie zajmujemy się podobnymi tematami. I jest nas… coraz więcej.🙂 Zauważyłam, że tematem Twojej ostatniej notki jest empatia:
      https://margo0307.wordpress.com/2015/01/16/praktyka-2-empatia/
      I ja też o empatii napisałam w ostatniej notce u siebie.😀 Ponieważ pojawiła się ona także przez nasze dialogi tutaj prowadzone…😀❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s