Ksiądz ze Szczecina alarmuje: Joga to zdrada Chrystusa, ostrzegał przed nią Jan Paweł II

Joga, zdjęcie ilustracyjne
Joga, zdjęcie ilustracyjne
Proboszcz parafii pw. Świętej Jadwigi Królowej w Szczecinie postanowił ostrzec swoich parafian przed poważnym zagrożeniem, jakie stanowi…uprawianie jogi.

„Na tablicy ogłoszeń w parafii pw. Świętej Jadwigi Królowej w Szczecinie pojawiło się zadziwiające ogłoszenie. Ksiądz proboszcz Emanuel Lose postanowił ostrzec parafian przed poważnymi zagrożeniami, jakie niesie za sobą uprawianie jogi. Duchowny powołał się na słowa innych księży: Sławomira Kostrzewy oraz Andrzeja Zwolińskiego.

Ogłoszenie ze szczecińskiej parafii
Ogłoszenie ze szczecińskiej parafii / Źródło: Wykop.pl

I tak oto parafianie, którzy udali się do szczecińskiego kościoła mogli się dowiedzieć, że „praktykując jogę popełniają grzech ciężki, ponieważ jest to powrót do pogaństwa, w którym człowiek zamiast jednego Boga czci samego siebie bądź nieznane bóstwo”. Ksiądz zwrócił również uwagę na „problem słabej wiary u osób, które regularnie praktykują jogę”. W ogłoszeniu zaznaczono także, że „tylko Jezus Chrystus jest dla katolików źródłem pokoju i szczęścia, a przed praktykowaniem jogi miał również ostrzegać papież Jan Paweł II”„Kapłani egzorcyści zgodnie uznają jogę za jedno z najbardziej rozpowszechnionych niebezpieczeństw duchowych” – dodaje proboszcz podkreślając, że każdy katolik musi sobie zdawać sprawę z zagrożeń, jakie niesie ze sobą praktykowanie jogi.”

źródło:

https://www.wprost.pl/kraj/10135865/ksiadz-ze-szczecina-alarmuje-joga-to-zdrada-chrystusa-ostrzegal-przed-nia-jan-pawel-ii.html

Reklamy
Opublikowano Jezus, Koniec chrześcijańsrwa, Manipulacje | 162 Komentarze

Ciekawy wpis w dzienniku pokładowym Nautilusa z dnia 03.06.2018

#3 czerwca 2018 Wielu ludzi żyje czymś, co ja uważam za bzdurę i stratę czasu … nie rozumiem tego! – Wpis w ‚Dzienniku Pokładowym’ 3 czerwca 2018

Ostatnio mój znajomy zapytał mnie, jakie mam hobby. Po chwili namysłu odpowiedziałem, że pasjonuje mnie znajdowanie odpowiedzi na najważniejsze pytania, jakie może sobie postawić kiedykolwiek człowiek. Kolega pokręcił tylko głową z niedowierzaniem i był bardzo zdziwiony, jak można tak „tracić czas na bzdury”…

Obserwuje ludzi wokół i widzę, ile energii, czasu i zdrowia poświęcają rzeczom, które z mojego punktu widzenia są stratą czasu. Nigdy nie zrozumiem kogoś, kto 90 procent wolnego czasu ofiarowanego przez los przeznacza na śledzenie rozgrywek jakiegoś tam zespołu sportowego. To jest jego życie, to sprawia mu frajdę i nic mi do tego, co on robi ze swoim czasem! – taką odpowiedź na pewno bym uzyskał, gdybym go zapytał o tę sprawę. Ale ja nigdy nie zapytam, a więc on nigdy nie odpowie. Ale to nie zmienia tego, że jestem ciągle w dużym „zadziwieniu”.

Wydaje mi się bowiem oczywiste, że nie ma nic bardziej ciekawego na świecie niż poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, w jakim celu przyszliśmy na Ziemię i jakie są reguły gry zwanej życiem. Czy chodzi tylko o to, aby sobie „sprawiać przyjemności” i aby „było tylko fajnie, jak najbardziej fajnie”? Jeśli tak jest, to faktycznie tracę czas. Ale moje dotychczasowe życie i obserwacja świata wokół wskazują, że tzw. „za wszelką cenę dążenie do sprawiania sobie przyjemności” jest dramatycznym błędem. Jest ową „Mają”, o której mówią wielcy mistycy ze wschodu.

Czy to znaczy, że mamy cierpieć i się umartwiać?Oczywiście, że nie, ale chodzi przede wszystkim o to, aby potrafić ograniczać naszą wewnętrzną „bestię” czyli ego, które jest wiecznie spragnionym przyjemności i rozkapryszonym bachorem. Jeśli poddamy się jego woli, wtedy właśnie nasze życie poświęcamy jakieś niepojętej ludzkim umysłem nieistotnej bzdurze. Nie będę wymieniał tego, co ja uważam za takie bzdury (aby nikogo nie obrazić), ale osoby śledzące moje życie od dawna i to, co mówię w wywiadach czy nawet na łamach „Dziennika Pokładowego” mogą bez trudu te rzeczy sami wymienić.

Dopóki nie będzie więcej osób takich jak ci, którzy czytają te słowa (w całej Polsce ok. tysiąca, może mniej…), dopóty jako ludzkość nie zrobimy kroku naprzód. Bo jeśli ludzi nie interesuje to, czy mają nieśmiertelną duszę, jakie są zasady związanej z tą duszą, czy jest Bóg i w ogóle – jaki jest cel naszego życia, to nie będą w stanie uporać się z problemami o wiele mniejszego kalibru, którzy ci ludzie uważają za „najważniejsze w życiu”. I tych problemów także nie będę wymieniał, bo stali czytelnicy moich wpisów w „Dzienniku Pokładowym” dobrze je znają.

W tym roku praktycznie co kilkanaście dni pojawia się nowa informacja w sprawie Emilcina na pokładzie okrętu Nautilus. Oczywiście większość z nich nie trafia na łamy portalu, bo prawdę mówiąc cały serwis zamienilibyśmy w niekończący się serial o tym, co przeżył Jan Wolski 10 maja 1978 roku. Ta historia jest jednak cudownym potwierdzeniem zasady, którą kiedyś sformułował wielki polski pisarz Tadeusz Konwicki. A brzmi ona tak:

Żeby nawet zabetonować prawdę, to zawsze wstrętna, bezczelna, nachalna wylezie bokiem z jakiejś szpary. Nie wiadomo, gdzie i kiedy.

/Tadeusz Konwicki/


/Tadeusz Konwicki – Archiwum FN/

Już głupcy mieli nadzieję, że prawdę o Emilcinie zatłucze się mega idiotyzmem/kretynizmem o „mistrzu hipnozy z Lublina”, a tu nagle okazuje się, że rodzina owego „mistrza rodem z serialu o super-bohaterach Avengers” bardzo chętnie mówi o nieżyjącym człowieku, że miał tyle wspólnego z hipnozą, co nie przymierzając o. Tedeusz z Torunia z chińskim programem kosmicznym zdobywania planety Saturn… I tak jest zawsze z czymś, co jest prawdziwe w 100 procentach – można prawdę tłuc niemiłosiernie i kiedy już myślisz, że ją zatłukłeś, to ona wraca stukrotnie silniejsza!

Emilcin tak naprawdę jest ciekawy nie tylko z powodu tego, co miało miejsce w 1978 roku, ale przede wszystkim nabiera potęgi w kontekście ostatnich wydarzeń z tego i ub. roku. Ale o tym może innym razem. Na koniec jeszcze mały drobiazg – zapis tego, co działo się w programie „Dzień Dobry TVN” w temacie Emilcina. Jeśli dobrze posłuchacie i obejrzycie, to z pewnością rozpoznacie także mój dość trudny do zamaskowania głos… 😉

Na koniec wypowiem coś, co niech będzie zapisane w tym miejscu. Kiedyś wydarzy się coś takiego, że słowo „Emilcin” będzie odmieniane przez wszystkie przypadki w językach świata całej naszej planety. Zapamiętajcie moje słowa!

źródło :

https://www.nautilus.org.pl/dziennik,175,3-czerwca-2018–wielu-ludzi-zyje-czyms-co-ja-uwazam-za-bzdure.html

Opublikowano ., Manipulacje, Matrix, Transformacja 2016-2022, UFO cywilizacje pozaziemskie, Wydarzenie-ujawnienie | 57 Komentarzy

Duchowy Ogień

Czym jest duchowy ogień?

Czym jest ogień, który wyzwala taką namiętność w człowieku?
Kiedy skupia się na jego płomieniu ten popycha go w nieznane obszary, doprowadza do refleksji w poszukiwaniu większego celu… i wypala w człowieku jakąś dziurę… i każe szukać i znaleźć sens życia. I nagle zachodzi potrzeba znalezienia czegoś więcej, czegoś większego niż ziemskie przyjemności, rozrywki, człowiek nawet potrafi wyrwać się z religijnej dyktatury i szuka innej drogi, prawdziwych związków, które są ukryte gdzieś głęboko w nim.

To pragnienie pochodzi od ognia, który wypala w człowieku tą dziurę – to duchowy ogień, który wypełnia nasze serca, jednoczy światło i ducha. Jest to niesamowicie wysoka i piękna wibracja. Daje nam życie, przekazuje kody przebudzenia, otwiera nowe pola świadomości, miłość, boską wolę. Człowiek budzi w sobie Światło Chrystusowe, oczyszcza swoje emocje, stan psychiczny, a nawet fizyczne ciało.

Światło w twoim sercu jest duchowym ogniem. Patrząc w ogień synchronizujesz strumień życia, który rozprzestrzenia się wokół ciebie.

Znamy słowa
– “szukajcie światła w swoim sercu”,
tej jednej iskierki Boskiego Światła, która z biegiem czasu rozpala się w tobie wielkim płomieniem.

To jest już przebudzona Boska Świadomość, która rozszerza się w człowieku i wokół niego… to jest Energia Kundalini, która jest Ogniem transformacji i oczyszcza człowieka na każdym poziomie. A człowieka serce rośnie i płonie, nie bez kozery ktoś namalował ogień w Sercu Jezusa, aby poprzez Niego mogła świecić w pełni Prawda i dotrzeć do wielu ludzi. I nie ma znaczenia co na temat Jezusa Chrystusa mówią ludzie, ta Prawda płonie i budzi w ludzkich sercach nowy zapał do życia. Ale nie wynika to z obrazu Jezusa, tylko z głębszej zachęty, która żyje w tobie, żyje głęboko i pochodzi od ognia – tego duchowego ognia, który jest w tobie.

Duchowego ognia nie znajdziesz w kościele (chociaż znajdziesz tam dużo jego symboli), nie kupisz w żadnym sklepie… wszyscy go mamy, chociaż wielu próbuje go osłabić, wygasić. To ten ogień napędza nas do poszukiwania Prawdy o naszym życiu, daje nam Wolność, Czystość. Otwiera twoje oczy, budzi twoje uszy i otwiera siłę, aby obiektywnie patrzeć na życie… aby uwolnić człowieka od nałogów, obsesji. I niezależnie od kultury, religii składa nam prawdziwe oferty na prawdziwe życie, gdzie króluje ostateczna Prawda. Ten ogień sprawia, że zaczynasz podążać drogą, aby wrócić do swojego prawdziwego Domu.

Ogień był znany odkąd ludzkość po raz pierwszy go spotkała… z początku nieokiełznany, robił w życiu człowieka wielkie spustoszenie, ponieważ ogień ma taki charakter. Podobnie jest z Energią Kundalini. Ta taka dzika nieokiełznana potrafi rozłożyć człowieka na obie łopatki… ale z czasem nawiązujemy z nią kontakt i zaczyna być naszym godnym zaufania przyjacielem… ale tak jak i ogień, nawet ten opanowany, który potrafi być niezdyscyplinowany, ponieważ ma burzliwy charakter, podobnie jest z Energią Kundalini, też nam może sprawić wiele niespodzianek.

Ale tak jest z płomieniem, musi pokazać swoją Moc, a także dać oświetlenie, dlatego płonie mocniej, aby nas rozświetlić i często nie wtedy, kiedy my chcemy, tylko kiedy jest na to pora… a jego płomienie odbijają się w naszej świadomości w procesie transformacji, która wypala stare i tworzy nowe. Energia Kundalini burzy wszystko co w nas stare i zaczyna budować nowe, kiedy nasze ciało jest na to gotowe… i dlatego nie pyta nas o zdanie, tylko działa, kiedy ona chce, ponieważ człowiek nigdy nie byłby na to gotowy. A tak Energia Kundalini stawia nas przed faktem dokonanym.

I tak jak z ognia wynurzają się coraz nowsze języki ognia, tak i w człowieku budzą się nowe pola świadomości… i płonie w nas życie i wypala surową glinę i daje szansę na osobisty rozwój.

Duchowy ogień jest źródłem egzystencji naszego zrozumienia, inaczej identyfikacji… ten wieczny ogień jest płomieniem i obrazem ludzkiej egzystencji… nawet wówczas, kiedy w człowieku zapala się jedynie w postaci maleńkiej iskierki.

Ogień, w który od początku byli wpatrzeni ludzie, przyniósł nam nie tylko ciepło, dobrą strawę, oświetlenie, przede wszystkim przyniósł cenną świadomość, która tworzona jest w wyniku niszczenia i tworzenia w jednym czasie.

Duchowy ogień symbolizuje również ruch Ducha podobnego do płomienia… stąd też wieczny ogień możemy spotkać w wielu mitologiach… a nawet w zaświatach w postaci piekła, które jest symbolem palenia (niszczenia) wszystkich nieczystości.

Wieczny ogień był znany w Indii, Afryce, Rzymie, Grecji, u Słowian, Indian Amerykańskich… praktycznie na całym świecie… i znane są rozprawy starożytnych mędrców na temat pożerającego ognia i jaką spełnia rolę w ludzkim zrozumieniu samych siebie w procesie naszego osobistego rozwoju. I nie ważne jaki temu towarzyszy aspekt, czy ziemski czy niebiański. Ludzie robią wszystko co tylko w ich mocy, aby utrzymać ogień przy życiu zarówno w świecie fizycznym jak i duchowym. Nawet jak mamy inne charaktery, inną kulturę, religię, tradycja ognia przyjmuje święty porządek i człowiek zapala go na świętych ołtarzach, wyznacza do jego opieki wyselekcjonowane osoby… znane są nam kapłanki Westy, w których rękach spoczywał wieczny ogień… palimy ogień na grobach, aby oczyszczać dusze zmarłych… znamy ogień olimpijski… i kupalne słowiańskie ogniska związane ze starymi bogami, gdzie czczono nie tylko ogień, ale i wodę, słońce, księżyc, znaczy wszystko to co daje człowiekowi moc, płodność, radość, miłość.

Noc Kupały, czyli Święto Ognia i kąpieli w nim poprzez skoki przez ogniska. I można przeczytać w Biblii “będziecie chrzczeni ogniem”, chociaż to już inna tradycja, wiara i wydawałoby się nie ma nic wspólnego ze słowiańskim ogniem, a jednak jest w człowieku posiane głęboko to ziarno misterium ognia, pokazania jego Mocy, a nawet mocy jego dymu, który ochrania człowieka przed złymi mocami, kiedy do ognia dodajemy odpowiednich ziół.

I jakoś tak to się dzieje od początków ludzkości, że tradycja ognia w każdej kulturze, w każdej religii ciągle trwa, niezależnie od sytuacji i bogów jacy przejmują na Ziemi ster.

I jakby na ogień nie patrzył, ten ogień zbliża nas do Boskiej Świadomości, hartuje nasze ciało i duszę, która składa się z palącego powietrza. Na przestrzeni czasu siła ognia podwoiła się, ten płonie coraz gwałtowniej… od małego płomyka doszedł do reakcji atomowej. A ta potrafi zniszczyć nie tylko jedno drzewo od uderzenia pioruna, może zniszczyć cały świat… pożre wszystkie kultury, religie… i możemy tylko gdybać dlaczego Bóg tak strasznie obszedł się z ludzkością, ale czy naprawdę jest to decyzja Boga? A może tylko proces wielkich zmian jaki ciągle zachodzą na tej Ziemi… a my ludzie związani mocno z Ziemią też ulegamy transformacji, dzięki czemu podnosi się nasza świadomość. Toteż należy umieć żyć w zgodzie z ogniem… i z samym sobą, bo ten może stać się albo naszym pięknym kwiatem, albo naszą totalną zagładą. Jeśli umiesz się nim posługiwać, w blasku świętego płomienia staniesz się silny i będziesz trwać przez wieki.

W tradycji wedyjskiej ogień był pomostem między bogami a ludźmi. Agni (tak hindusi zwali święty ogień) jest centralną postacią w ich mistycznych religiach, znany od tysiącleci i odgrywa znaczącą rolę jako Zasada Kosmiczna. Agni symbolizuje niszczenie starego świata i tworzenie nowego, a Czysty Ogień to symbol Boga, który jako Duch burzy stare i tworzy nowe.

Bóg dał człowiekowi jeszcze jedną potężną Moc – Fioletowy Płomień. Jeden z największych duchowych narzędzi, który jest ogromnym Darem Boga dla ludzkości. To jest aspekt Bożego Światła i Energii, znany również jako płomień przebaczania lub miłosierdzia.

Widmo fioletowe ma najwyższą częstotliwość i znajduje się w punkcie przejścia do następnej oktawy światła. Wibracja fioletu aktywuję przysadkę mózgową, co doprowadza ciało, ducha i umysł do harmonii… czyli jest to bardzo silnie uzdrawiający płomień.

Fioletowy płomień przywraca prawidłowy przepływ światła w naszym ciele, umyśle i duszy. Spala negatywną karmę i jej korzenie. Mocno przenika przez układ nerwowy, nasze serce, psychikę, dociera do źródła chorób i innych psychicznych problemów. Rozprasza złe myśli i uczucia, zmienia je na pozytywne.

I mówisz, to brzmi zbyt dobrze, aby było prawdziwe?!

A może jednak spróbuj i wykąp się w Fioletowym Płomieniu. Może pomoże ci wstać z kolan i doświadczysz jego Mocy i radości i wróci do ciebie sens życia.

Fioletowy Płomień zadziała w tobie na tyle, na ile mu pozwolisz… ale kiedy mu pozwolisz twoje życie może szybko nabrać nowego blasku.

Nie unikaj fioletowych ubrań, kamieni szlachetnych, szczególnie ametystów zwanych boskimi kamieniami, niech to będą na tobie fioletowe języki ognia, które cię chronią, wzmacniają duchowy ogień, który jest w tobie.

Osoby, które nie spotkały się z Fioletowym Płomieniem, mogą mieć w sobie wiarę do niego niczym dryfowanie na desce po morzu w burzliwą noc… mogą podchodzić do niego bardzo sceptycznie

… ale pomyślcie tylko, prawda jest taka, że wzywając Fioletowy Płomień do pomocy nic nie tracimy… a możemy zyskać wiele dobrego.

Podsumowując temat ognia…

… ogień to widoczny znak Bożej Obecności. Oczywiście Bóg potrafi objawić się człowiekowi niezwykłym doświadczeniem, które zrobi na nim piorunujące wrażenie. Ale ogień związany jest również z Duchem Świętym.

Duch Święty spada na człowieka zupełnie nieoczekiwanie. Możesz poczuć Jego ciepło we własnym ciele… i elektryczność, która przechodzi przez twoje ciało, czym więcej obecności Ducha Świętego tym więcej tego gorąca i elektryczności.

Ciepło, gorąco w ciele to efekty spalania, oczyszczania przez duchowy ogień… i znowu znane słowa, które często cytuję:

“Ja was chrzczę wodą, lecz po mnie przychodzi ten, który jest potężniejszy niż ja, On was ochrzci Duchem Świętym i ogniem”

… “nasz Bóg jest ogniem trawiącym”.

Czyli ogień duchowy pali w człowieku wszystkie jego śmieci, nałogi i inne brudy… i oczyszcza nas do formy złota, srebra. Jeśli poddasz się temu ogniowi bez oporu, nie masz się czego obawiać… trzeba tylko mu zaufać… bo to co tu piszę, to nie tylko moje słowa, ponieważ od kilkunastu lat doświadczam tego ognia, to również słowa kosmicznej mądrości, które już dawno głosili mędrcy tego świata. Od tysiącleci pojawiali się na tej Ziemi i głosili Kosmiczne Prawdy, nie wychodzące z religijnej wiary tylko prosto z serca, które połączone jest ze Źródłem naszego życia.

I przychodzi w życiu człowieka taka chwila, że popłynie w nim rzeka ognia, która całkowicie zmieni jego życie.

Vancouver
23 July 2018

WIESŁAWA

Źródło:

https://www.vismaya-maitreya.pl/miecz_prawdy_duchowy_ogien.html

 

Opublikowano Bóg, Duch Święty, Istota Ludzka, Transformacja 2016-2022, Świadomość | 91 Komentarzy

Myślisz, że tylko Twoje życie ma znaczenie? bardzo ważny będzie też sposób, w jaki umrzesz – ma to wpływ na przyszłe wcielenie

„Wiele osób boi się panicznie śmierci, lecz – mamy przynajmniej taką nadzieję! – nie powinno to dotyczyć czytelników serwisu FN, gdyż od zawsze mówimy z całą mocą: śmierć nie istnieje! Jest złudzeniem, podobnie jak złudzeniem jest cała materia. Jesteśmy istotami nieśmiertelnymi, które w postaci „cudownego światła” zabierają całą naszą wiedzę, osobowość i „jestestwo” dalej na kolejny odcinek podróży. Pobyt w tamtym świecie sprawia, że „przypominamy sobie” (jeśli dusza jest na odpowiednim poziomie rozwoju duchowego) elementy poprzedniego życia, a także możemy uczestniczyć w wyborze kolejnego. Tu jednak „głos decydujący” mają istoty wyższe, które nam w tym pomagają.

Śledzenie tego procesu przypomina wielką przygodę – odsłaniamy kolejne karty pasjansa, które ktoś ukrył przed naszym wzrokiem. Wiemy sporo, ale nadal zbyt mało, aby poradzić sobie ze wszystkimi pytaniami. Nasz projekt nazwaliśmy „Reguły Gry” i sprowadza się on do bardzo prostej rzeczy – na podstawie zebranych relacji budujemy obraz związany z prawidłami, które obowiązują w świecie duchowym. Kto stworzył te reguły? Z pewnością jest to pole do popisu dla wszystkich, którzy szukają dowodów na istnienie Boga. Co wiemy?


Całkiem sporo. Wiemy na przykład, że osoby które zdecydowały się popełnić samobójstwo inkarnują się po ok. dwóch latach w bezpośrednim otoczeniu swojego poprzedniego życia. Na ten temat jeden z naszych oficerów przygotowuje długi tekst! Wiemy także, że dzieje się tak tylko wtedy, kiedy dusza takiej osoby zdecyduje się ruszyć w kierunku światła. Jeśli zaś jest tak przywiązana do życia że „zostaje w naszym świecie”, wtedy zaczyna się przypadek nawiedzonego miejsca. Duch wtedy na ziemi może przebywać bardzo długo – czasami do momentu, kiedy jakieś medium nie pomoże mu przejść „barierę światła”.

Śmierć gwałtowna (wypadki, nagłe zatrzymanie akcji serca itp.) także powoduje określone konsekwencje dla przyszłego życia. Ludzie, którzy mieli zawał serca – panicznie boją się chorób serca. Ci, którzy się utopili – nie wejdą za nic do wody itp. Ale konsekwencje „typu śmierci” są jeszcze bardziej ciekawe dla tych osób, które umarły młodo (zwłaszcza dzieci). Bardzo często pojawiają się w otoczeniu swoich rodziców jeszcze za ich życia.

Czy rodzice rozpoznają swoje wcześniejsze dzieci? Oczywiście nie, ale… otrzymują wiele znaków, które po prostu bagatelizują. Ale tu z pomocą przyjdzie im nasz projekt „REGUŁY GRY”, który w tej chwili jest dopiero formatowany, ale jak spiszemy wszystko do „żelaznych zasad praw wędrówki dusz”, to na pewno pomożemy wielu ludziom. To ogrom pracy, ale idzie nam dobrze. Trzymajcie kciuki za pokład okrętu Nautilus!

Projekt „Reguły Gry” pozwolił nam już teraz dość precyzyjnie ustalić, jakie jest z przyszłymi rodzicami istoty, która właśnie ma zejść na Ziemię w nowym ciele. Choć jest to niewyobrażalne, ale bardzo często ma możliwość zobaczenia swoich przyszłych rodziców, a nawet – zdumiewające, ale prawdziwe – wybrania ich spośród innych!

Podróż trwa dalej, a my… przechodzimy jedynie most!

Ten fantastyczny moment pojawił się w opisie historii jednego z naszych czytelników. Jest on tak ciekawy, że przytaczamy go w całości. Imię dziecka zostało zmienione, a dane oczywiście zachowujemy tylko dla siebie.

 

 

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Tuesday, June 12, 2018 12:50 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Maciuś, lat 4

 

Dzień dobry,

jestem Państwa stałym czytelnikiem od początku istnienia Nautilusa w sieci czyli od niepamiętnych czasów. Lektura strony fundacji to mój codzienny nawyk. Codziennie rano sprawdzam czy w sieci nie ma czegoś nowego, a wszystko czytam od deski do deski. Muszę przyznać, że Państwa działalność zmienia moje podejście do życia. Nie jest to żadna rewolucja, a raczej ewolucja. Czytając co jakiś czas na stronie np. informacje dot. reinkarnacji człowiek nabiera przekonania, że ona faktycznie istnieje. Z czasem, jak to zauważyłem u siebie, mój sposób patrzenia na świat zmienia się. Na ogrom spraw patrzę ze spokojem i z… uśmiechem. Staram się uśmiechać i mieć dystans do siebie nawet w sytuacjach kiedy życie daje w kość i sprawy nie idą tak jakbyśmy tego sami chcieli. Być może właśnie dlatego jest to ewolucja, a nie rewolucja z uwagi na fakt, że byłem wychowywany w takich,a nie innych warunkach, które ukształtowały mnie i mój światopogląd zanim trafiłem na treści publikowane przez Państwa. Dzięki Państwu zacząłem dostrzegać w swoim życiu np. coś co nazywam „znakami”. Wydawałoby się z pozoru błahe, bardzo nieistotne wydarzenia, które układają się w dziwną całość. Dziwne ciągi przyczynowo-skutkowe w drobnych sprawach, które mnie ciągle zaskakują. Przyznam, że w szalonym tempie życia w wielkim mieście normalnie pewnie nie zwróciłbym na nie uwagi, a tak… nie mogę się doczekać dokąd mnie zaprowadzą. Ale wróćmy do reinkarnacji bo to o niej właśnie chciałem do Państwa napisać 🙂

Mam syna Maciusia, który ma 4 lata. Od około dwóch miesięcy Maciuś mówi dziwne rzeczy, które pewnie „zwykły” rodzic włożyłby między bajki i wymyślania dzieci oraz szybko o nich zapomniał. Ale po lekturze Nautilusa rzeczy, które opowiada Maciuś po prostu wbijają mnie w ziemię. To nie są jakieś spektakularne rzeczy typu pamiętanie swojego imienia i nazwiska, adresu domu, itp. rzeczy z poprzedniego życia. Są mniej spektakularne ale po prostu wbijają mnie w fotel.

Na przykład zawszę wożę rano samochodem do pracy mojego syna. Maciuś od czasu do czasu lubi pomachać i uśmiechnąć się ze swojego fotelika do jakiegoś innego człowieka w samochodzie gdy stoimy np. w korku albo na światłach. Na 10 przypadków ludzie nie reagują ale w tym 1 są tak pozytywnie zaskoczeni, że odmachują i się śmieją.

 Kilka tygodni temu w drodze do pracy Maciuś pomachał przez okno Panu, który mu odmachał. Powiedziałem  synkowi, że fajnie jest pomachać ludziom bo dzięki temu ktoś może będzie miał lepszy dzień. Ale przypomniałem sobie sytuację, która miała miejsce tydzień wcześniej (Maciuś szedł ulicą z babcią i przed domem, przy firmie wulkanizacyjnej przechodząc obok młodego właściciela powiedział do niego „cześć!” co mu się zupełnie nie zdarza) i powiedziałem, że na chodniku czy ulicy trzeba być ostrożnym i nie mówić „cześć” nieznajomym. I przypomniałem mu tą sytuację z babcią. On się na mnie momentalnie obruszył, że to nie był żaden nieznajomy tylko jego „tata”. Powiedział to momentalnie z dużymi emocjami tak jakbym wmawiał mu, że wymyśla. Mówię mu, że to ja jestem jego tatą. A on na to, że miał wcześniej innego, „starego” tatę, a potem poszedł do nieba. I dopiero w niebie jak zobaczył „Pana i dziewczynę” to ich „wybrał” i to byliśmy my i teraz ja jestem jego tatą. W szoku spytałem go tylko odruchowo dlaczego nas wybrał. Odpowiedział, że byliśmy „najmilsi” 🙂

 PS: Systematycznie zbieram i zapisuję sobie to co mówi Maciuś na temat swoich poprzednich żyć. Nie zdarza się to często ale to już tak naprawdę nie ma znaczenia. Dlaczego? Bo ja już nie wierzę w żadną reinkarnację. Ja po prostu wiem, że ona istnieje 🙂

 

pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

Szanowny Panie […],

Dziękujemy za niezwykle ciekawy list. I oczywiście za miłe słowa. Jest Pan oczywiście pewnie świadomy, że Pana syn przestanie o tych sprawach mówić ok. 4-6 roku życia. Ilość emocji związanych ze szkołą, rówieśnikami itp. sprawia, że dziecko zapomina o wspomnieniach z poprzedniego życia.

Pana opis jest jednak bardzo ciekawy i z zachowaniem pełnej anonimowości wykorzystamy go w tekście w serwisie.

Dziękujemy, że jest Pan z nami!

Pozdrawiamy

FN

Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.

Copyright © 1999-2018 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.

 

I odpowiedź naszego czytelnika:

Dzień dobry,

tak, wiem, że z wiekiem przestanie mówić o tych sprawach dlatego wszystko co powie sobie zapisuję. Dziś rano również był taki moment! Po goleniu podchodzę do Maciusia żeby sprawdził czy moja broda już nie drapie. Maciuś sprawdza i mówi, że nie drapie. Mówię mu, że kiedyś jak będzie duży to też będzie mu rosła broda i będzie musiał się golić. A na to Maciuś odpowiada: „A potem urosnę i będę taki duży jak mama. A później taki duży jak tata. A później umarnę i wrócę, umrnę i wrócę i tak w kółko tata”. Nadmienię, że przy Maciusiu z żoną kompletnie nie rozmawiamy na tematy reinkarnacji. Zasady czy rzeczy o których mówi Maciuś nie miał prawa absolutnie gdziekolwiek usłyszeć… zadziwiające i niesamowite to jest. Jak to Państwo nieraz piszą czuję w takich chwilach powiew największej tajemnicy wszechświata 🙂

pozdrawiam!

[dane do wiad. FN]

 

ŻYJEMY AŻ ZROBIMY TO CO TRZEBA!

Relacja naszego czytelnika o jego obserwacjach syna jest fantastycznie ciekawa i dla naszego projektu „Reguły Gry” bardzo ważna. Syn naszego czytelnika mówi dokładnie to samo, co opowiadają dzieci na całym świecie, które przybyły na ziemię z „krainy światła” i jakimś cudownym zrządzeniem losu co nie co pamiętają. Sami rozmawialiśmy z dziesiątkami takich dzieci i gwarantujemy, że wszystkie tematy typu „UFO, duchy itp.” nie warte są funta kłaków wobec tego, co daje spotkanie z takim dzieckiem i jak na zawsze (skutecznie!) zmienia światopogląd na otaczającą nas rzeczywistość.

Poniżej rewelacyjny fragment serii „Ghost Inside My Child” (oczywiście wszystkie odcinki mamy zgrane w naszym Archiwum Wideo FN) pokazujących dokładnie to, o czym napisaliśmy wcześniej. Po co schodzimy na Ziemię? Dlaczego narzekamy na naszą urodę, chorujemy, przeżywamy wzloty i upadki, a na koniec „umieramy” żyjąc w najlepsze dalej?! Odpowiedź jest prosta – wszyscy jesteśmy w wielkiej szkole i mamy jedno zadanie: uczyć się i doskonalić.

Bóg nas chce czegoś nauczyć, daje nam szansę… Wybieramy sobie ponownie rodzimy.

 

Mamy nadzieję, że tematy „życia i śmierci” nikogo nie przerażają i nie wprawiają w niepokój. My (załoga okrętu Nautilus) jesteśmy  już tak bardzo  przemienieni wiedzą, która przepływa przez pokład okrętu Nautilus, że nawet trudno nam się martwić podczas pobytu na przykład na cmentarzu, gdyż jesteśmy w stu procentach pewni, że wiele osób tam przychodzących w rzeczywistości… odwiedza także własne groby „ciał z poprzedniego życia”! Oto autentyczny przykład z naszego Archiwum FN – dziecko stoi przed własnym grobem…

Sześcioletni Brennan, wówczas bardzo dojrzały psychicznie jak na swój wiek, potrafił w szczegółach przypomnieć sobie tragiczny upadek, który zakończył jego życie! Opis i szczegóły w Archiwum FN.  Chłopczyk pamiętający poprzednie wcielenie pobiegł na cmentarzu do grobu, stanął przed nim, a następnie przerażonym rodzicom powiedział:

– O, to jest mój grób… jak umarłem, to tu zakopali mnie, a ja wszystko widziałem z góry i się śmiałem!”

Archiwum FN

 

źródło:

https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3531,myslisz-ze-tylko-twoje-zycie-ma-znaczenie-bardzo-wazny-bedzie.html

Opublikowano ., Istota Ludzka, Matrix, Nieśmiertelność, Reinkarnacja | 210 Komentarzy

Głos w dyskusji Artura Lalaka w odpowiedzi na teorię magnetycznego przebiegunowania Ziemi p.Krzysztofa Nowaka

Myślę, że warto zapoznać się z odpowiedzią Artura Lalaka podpartą mitami, własnymi obserwacjami oraz informacjami pochodzącymi z kręgów nauki na teorię przebiegunowania magnetycznego Ziemi.

Opublikowano Eksperymenty, Fraktale, Jezus, Kosmos, Manipulacje, Matrix, Obserwacje Ziemi, Transformacja 2016-2022 | 127 Komentarzy

Materia organiczna na Ceres może być bardziej obfita niż wcześniej sądzono

W zeszłym roku naukowcy z misji Dawn ogłosili wykrycie materiału organicznego na powierzchni planety karłowatej Ceres. Nowa analiza danych z sondy sugeruje, że substancji organicznych może tam być znacznie więcej, niż pierwotnie sądzono.

 

Ceres to planeta karłowata krążąca w pasie planetoid między Marsem a Jowiszem. To największy obiekt w pasie planetoid. W ubiegłym roku NASA ogłosiła odkrycie tam związków na bazie węgla, które są niezbędnymi komponentami do życia. Nowa analiza danych z sondy Dawn wskazuje, że materii organicznej na powierzchni Ceres może być znaczni więcej, niż dotychczas przypuszczano.

Odkrycia opublikowane niedawno w „Geophysical Research Letters” opisują naukowcy z Brown University. Stawiają one przed nami intrygujące pytania o to, jak te substancje organiczne dostały się na powierzchnię planety karłowatej. Metody, którymi posłużyli się badacze mogą stanowić szablon postępowania i analizy danych w przyszłych misjach.

– To, co pokazuje nasza publikacja, to przede wszystkim fakt, że można uzyskać naprawdę różne wyniki w zależności od rodzaju materiału organicznego, z którego korzysta się do porównania i interpretowania danych. To ważne nie tylko dla Ceres, ale także dla misji, które wkrótce będą odkrywać asteroidy, gdzie może również znajdować się materiał organiczny – powiedziała kierująca badaniami Hannah Kaplan.

 

 

Cząsteczki organiczne są chemicznymi cegiełkami życia. Ich wykrycie na Ceres nie oznacza, że ​​życie tam istnieje lub kiedykolwiek istniało. Procesy niebiologiczne mogą również powodować powstawanie cząsteczek organicznych. Ale ponieważ życie, jakie znamy, nie może istnieć bez materiału organicznego, naukowcy są zainteresowani tym, jak jest on dystrybuowany w Układzie Słonecznym.

Obecność materiału organicznego na Ceres budzi intrygujące możliwości, zwłaszcza, że ​​planeta karłowata jest również bogata w lód, a woda jest kolejnym niezbędnym składnikiem życia.

Odkrycie substancji organicznych na Ceres dokonano za pomocą spektrometru znajdującego się na pokładzie sondy Dawn, która przeleciała w pobliżu planety karłowatej w 2015 roku. Analizując jak światło słoneczne oddziałuje z powierzchnią – dokładnie przyglądając się, które długości fal są odbijane, a które są pochłaniane – naukowcy mogą dowiedzieć się, jakie związki są obecne na Ceres. Sonda odebrała sygnał zgodne z cząsteczkami organicznymi znajdującymi się w rejonie krateru Ernutet na północnej półkuli Ceres.

Aby uzyskać wstępne wyobrażenie o tym, jak obfite mogą być te związki, pierwotny zespół badawczy porównał dane ze spektrometru z sondy Dawn z laboratoryjnymi widmami materiału organicznego uformowanego na Ziemi. Opierając się na tym standardzie, naukowcy doszli do wniosku, że od 6 do 10 procent sygnatury spektralnej, którą wykryli na Ceres, można wytłumaczyć materią organiczną.

Ale nowa analiza przeprowadzona przez zespół Kaplan doszła do innych wniosków. Zamiast polegać na skałach Ziemi, aby interpretować dane, zespół zwrócił się do pozaziemskiego źródła: meteorytów. Niektóre z nich zawierają materiał organiczny, który jest nieco inny od tego, co zwykle znajduje się na naszej planecie. Nowe badania pokazują, że spektralny współczynnik odbicia pozaziemskich związków organicznych różni się od ziemskich odpowiedników.

Fot. NASA / Rendering by Hannah Kaplan

– Gdy modelujemy dane z Ceres za pomocą pozaziemskich substancji organicznych, które mogą być bardziej odpowiednim analogiem niż te na Ziemi, potrzebujemy dużo więcej materii organicznej, aby wyjaśnić siłę absorpcji widmowej, którą widzimy na Ceres – powiedziała Kaplan. – Szacujemy, że aż od 40 do 50 procent widmowego sygnału, jaki widzimy na Ceres, można tłumaczyć substancjami organicznymi. To ogromna różnica w porównaniu do wcześniejszych szacunków w oparciu o ziemskie związki organiczne – dodała.

Jeśli koncentracja związków organicznych na Ceres jest rzeczywiście wysoka, powstaje wiele nowych pytań na temat źródła tego materiału. Istnieją dwie konkurencyjne możliwości. Związki organiczne mogły powstać na Ceres lub mogłyby zostać dostarczone na powierzchnię przez uderzenie komety lub asteroidy bogatej w substancje organiczne.

Jeśli związki organiczne zostałyby dostarczone na planetę karłowatą, to ich wysokie stężenia byłyby bardziej zgodne z oddziaływaniem komety niż asteroidy. Wiadomo, że komety mają znacznie wyższą wewnętrzną zawartość substancji organicznych w porównaniu z asteroidami. Jednak ciepło pochodzące z uderzenia prawdopodobnie zniszczyłoby znaczną ilość tych substancji. Naukowcy twierdzą, że nie jest jasne, czy taka obfitość może być wyjaśniona przez kometarne oddziaływanie.

Ale druga opcja, czyli powstanie związków na Ceres, też jest niejasna. Wykryte substancji organicznych było jak dotąd ograniczone tylko o małych obszarów na północnej półkuli. Tak wysokie stężenia w tak małych obszarach wymagają wyjaśnienia.

– Gdyby związki organiczne powstały na Ceres, to wciąż nieznany mechanizmu, który odpowiada za ich nagromadzenie w takich ilościach w tych konkretnych miejscach. Nie jest jasne, jaki może być ten mechanizm. Ceres jest fascynującym obiektem i zrozumienie historii tej planety karłowatej i pochodzenia związków organicznych na niej odkrytych będzie wymagało przyszłych misji, które będą mogą analizować próbki lub zabierać je ze sobą na Ziemię – powiedział Ralph Milliken z Brown University, współautor publikacji.

Naukowcy mają nadzieję, że ich badania pomogą w projektowaniu przyszłych misji kosmicznych, w których próbki mają zostać przewiezione na naszą planetę.

Źródło: Brown University, fot. NASA

źródło:

https://www.dzienniknaukowy.pl/kosmos/materia-organiczna-na-ceres-moze-byc-bardziej-obfita-niz-wczesniej-sadzono

Opublikowano Atlantis, planety i komety, Prehistoria, Transformacja 2016-2022, Wydarzenie-ujawnienie, Życie | 4 Komentarze

Rozpoczęły się prace nad modernizacją Wielkiego Zderzacza Hadronów

Źródło: CERN

Rozpoczęto prace nad poważną modernizacją Wielkiego Zderzacza Hadronów. Unowocześnienie pozwoli bardziej szczegółowo badać cząstki elementarne materii. Prace rozpoczęły się w ostatni piątek.

To już kolejna modernizacja największego akceleratora cząstek na świecie. Poprzednie wzbudzały liczne kontrowersje co do bezpieczeństwa prowadzonych tam eksperymentów obejmujących odtwarzanie warunkó występujących po powstaniu Wszechświata. Obecna przebudowa będzie realizowana w ramach projektu HiLumi (ang. High Luminosity Large Hadron Collider).

„Projekt HiLumi pozwoli nam wydobyć znacznie więcej z Wielkiego Zderzacza Hadronów, niż byliśmy w stanie osiągnąć do tej pory.” – powiedział fizyk teoretyczny prof. John Ellis. – „Pozwoli nam to znacznie pogłębić historię wszechświata, przyjrzeć się bardzo rzadkim procesom i przestudiować fizykę cząstek elementarnych znacznie bardziej szczegółowo niż dotychczas.”

Dzięki ulepszeniom, Wielki Zderzacz Hadronów będzie mógł umożliwiać jeszcze więcej kolizji, zwiększając szanse na odkrywanie nowych cząstek.

„Próbujemy skupić cząstki w skompresowane grupy, ponieważ im więcej cząstek znajduje się w danej grupie, tym większe prawdopodobieństwo kolizji.” powiedział Paolo Ferracin, inżynier projektu HiLumi

Prace budowlane związane z modernizacją obejmą budowę szybu o głębokości 80 m, podziemnej hali wyposażonej w sprzęt kriogeniczny oraz tunelu o długości 300 metrów przeznaczonego dla konwerterów energii.

W ramach projektu o nazwie High Luminosity Large Hadron Collider (wcześniej jako Super Large Hadron Collider), specjaliści planują przede wszystkim zwiększyć 10-krotnie świetlność akceleratora. Świetlność jest ważnym wskaźnikiem wydajności zderzacza – jest proporcjonalna do ilości zderzeń, które mają miejsce w danym czasie. Im większa świetlność, tym więcej uzyskamy danych podczas eksperymentów.

 

Niektórzy podnoszą kwestię bezpieczeństwa prowadzonych tam eksperymentów. Fizycy sami mają wątpliwości co do tego czym i dlaczego jerst tak zwany „bezpieczny poziom energii”. Czy obawy o to, że korzystanie z LHC sprowadzi na nas kłopoty są słuszne? Nawet pracujący tam uczeni przyznają, że ten wielki akcelerator może wytwarzać mikro czarne dziury. MOże to oznaczać, że spotkamy się z zagrożeniami, których konsekwencji nie umiemy nawet sobie wyobrazić. Pisano nawet petycje do rządów, aby uniemożliwiły niebezpieczne zdaniem skarżących, eksperymenty przeprowadzane w LHC.

źródło:

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rozpoczely-sie-prace-nad-modernizacja-wielkiego-zderzacza-hadronow

Wyłączenie LHC planowane jest na lata 2019-2020 , prawdopodobnie będzie to związane z tą modernizacją.Niebieski kolor oznacza planowany postój na lata 2019-2020

Opublikowano ., Esperymenty, Ostrzeżenie ceremonie, Transformacja 2016-2022 | 14 Komentarzy