Kiedy przychodzi i rozdaje prezenty Święty Mikołaj?

Wydawałoby się, że wszyscy chórem odpowiedzą w Noc Wigilijną. Mikołaj wchodzi przez komin, a potem otwiera swój wór i rozdaje prezenty. Inni odpowiedzą, że Mikołaj przychodzi do dzieci 6 grudnia . Na Kaszubach i we Wielkopolsce wkłada słodycze drobne prezenciki do bucików lub skarpet. W innych regionach kraju pod poduszkę. Drugi raz przychodzi Mikołaj 24 grudnia. W każdym regionie Polski nazywa się jednak zupełnie inaczej – na Kaszubach i Wielkopolsce Gwiazdorem, Małopolsce Aniołkiem, Górnym Śląsku Dzieciątkiem a na Opolszczyźnie Gwiazdką, a na Mazowszu Mikołajem. Zdarzało się jednak że na Mazowszu i Kresach Mikołaj przychodził tylko raz czyli w nocy z 5/6 grudnia i wtedy rozdawał prezenty, a w Wigilię czy w okresie świątecznym już nie.

http://dziecko-info.rodzice.pl/archive/index.php/t-178956.html

http://www.wiatrak.nl/10832/mikolaj-kontra-gwiazdor

http://www.pfm.pl/artykuly/mikolaj-czy-gwiazdor/491

Dzieci jednak twierdzą,że nie ważne kto przynosi prezent Mikołaj, Gwiazdor, Dzieciątko Aniołek czy Gwiazdka , ważne że przynosi prezent :)
Mikołaj

Opublikowano ., Człowiek | 18 komentarzy

Przebiegunowienie magnetyczne Ziemi – ostatnia faza

Prawdopodobnie weszliśmy jako Ziemia w ostatnia fazę przebiegunowienia magnetycznego Ziemi. Świadczą o tym korelacje burz geomagnetycznych z sejsmiką Ziemi , wybuchami wulkanów, a nawet zmianami klimatu.Dowodzi o tym również masowe wymieranie pszczół oraz wielkich ssaków –wielorybów. Zwierzęta wyczuwają ,że coś z naszym ziemskim polem magnetycznym jest „nie tak”. Świadczy o tym również znaczne przesunięcie północnego( a w zasadzie południowego ) bieguna magnetycznego w kierunku Kanady. Wyjaśniałoby to bezprecedensowy ataki zimy w Stanach Zjednoczonych w ubiegłym i w tym roku.
przebiegunowienie
Potwierdzeniem również tego ze coś się dzieje z polem magnetycznym Ziemi są ostatnie badania wskazujące na osłabienie Golfsztromu i znaczny wzrost tzw częstotliwości rezonansu Schumanna ( obecnie do ok 14 Hz).Przez ostatnie tysiące lat częstotliwość ta utrzymywała się na niezmiennym poziomie ok 7,83 Hz.Od lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia zaczęła systematycznie wzrastać. Częstotliwość 7,83 Hz to częstotliwość mieszcząca się pomiędzy rytmem theta (4-7 Hz), a rytmem alfa(8-13 Hz). Być może powiedzenie „Świat zwariował” nie jest pozbawione sensu, gdyż nowa częstotliwość Schumanna mieści się w zakresie beta(12-28 H) i ma bezpośredni wpływ na zachowanie ludzi. Kolejnym dowodem na to ze cos się dzieje ziemskim polem magnetycznym są pęknięcia ziemi i powstawanie dziwnych wyrw czy jam w Ziemi Po przebiegunowieniu magnetycznym prawdopodobnie nastąpi przebiegunowienie geograficzne. Nie musi się to wcale stać za naszego życia, ale naszych dzieci czy wnuków raczej tak.Z tym drugim zjawiskiem , czyli przebiegunowieniem geograficznym mogą być związane owe 3 dni ciemności.

Opublikowano ., Istota Ludzka, OSTRZEŻENIE, planety i komety | 43 komentarzy

Stos nieprawości

W USA, Szwajcarii i Szkocji rehabilitowano ofiary procesów o czary, w Norwegii postawiono im pomnik, w Niemczech o ich niewinność coraz skuteczniej upomina się protestancki pastor. Czy nie czas, by sprawą zajęły się polskie sądy i Kościół?

„Nie wiem, nie wiem, przebóg, już tu umrę na tym krzyżu, nie powiem nic więcy” – krzyczała przypiekana Apolonia Porwitowa z Glinek, przesłuchiwana 23 kwietnia 1593 r. z powodu oskarżenia o czary. „Więcej ja cierpię niż Pan Bóg!” – dodawała w trakcie dalszych tortur.

Wtedy, nieco ponad 400 lat temu, pomówiona nie miała wielkich szans, by się obronić. Obrońca w podobnych procesach pojawił się dopiero w 1737 r., a gdy 40 lat później (w 1776 r.) zakazano karania śmiercią za czary, nadal nie rozwiązano głównego problemu. Wbrew temu, że lubimy myśleć o naszym kraju jako oazie tolerancji, za domniemane czary skazano w Polsce tysiące osób.

To dlatego również u nas można powtórzyć wezwanie niemieckiego pastora, który po analizie kolejnych przypadków wnioskuje do miast i diecezji, by uniewinniły ofiary takich procesów. Hartmut Hegeler, emerytowany duchowny z Unny, który napisał 17 książek o niemieckich polowaniach na czarownice, tłumaczy: „Oczywiście nie było żadnych czarownic, to wszystko zmyślone winy”.

Wraz z grupą współpracowników pastor Hegeler spowodował w ostatnich latach, że w ośmiu miastach dokonano absolucji ofiar procesów. Pięć takich spraw miało miejsce w 2011 r. Niedawno duchowny zaczął starania w Rheinbach, gdzie w 1631 r. spalono 130 czarownic. Wnioskował też o uniewinnienie Kathariny Henoth, skazanej w Kolonii w 1627 r. – media nagłośniły jego prośbę do kard. Joachima Meisnera, by publicznie zadeklarował, iż wyrok był niesprawiedliwy.

Pastorowi Hegelerowi jednych udaje się przekonać do rewizji wyroków o czary, innych nie. W Aachen odmówiono uniewinnienia 13-letniej Cyganki, zamordowanej w 1649 r. Niegotowe zdaje się Oberkirchen, gdzie zginęła Christine Teipel, oskarżona o nocne tańce z diabłem.

Czy ofiarom procesów o czary potrzebne jest symboliczne wymazanie win, które niegdyś im wmówiono i za które je skazano? Jakie ma znaczenie, że po kilku wiekach uniewinnimy ofiary sądowych mordów?

Po pierwsze, tylko tyle możemy dla nich zrobić.

Po drugie, zdaniem niemieckiego pastora, stwierdzenie, że zginęły niewinnie, należy się nie tylko ofiarom. „To nie dotyczy tylko przeszłości – mówi Hartmut Hegeler. – To także protest przeciw przemocy i marginalizacji, która ma miejsce dziś”.

Po trzecie, nam samym przyda się też przypomnienie, że chodzi o sprawy poważniejsze niż turystyczna atrakcja (pisze o tym Michał Olszewski w swoim reportażu na str. 6). Procesy czarownic były sądowymi zbrodniami, które chrześcijańska Europa przeprowadzała przez kilka wieków, by uśmierzyć zbiorowe lęki. Wspólnie popełniona zbrodnia na wykluczonym (koźle ofiarnym – jeśli ktoś chce sięgnąć po ten termin) rzeczywiście mogła uspokoić nastroje. Plagi, choroby, prywatne nieszczęścia – wszystko można przecież wyjaśnić nadprzyrodzoną interwencją ściągniętą na nas przez tych, którzy źle nam życzą.

Oskarżenie o czary pojawiało się też, gdy było komuś potrzebne. Nie tylko władzom miasta, by wyjaśnić niepokoje społeczne lub zarazę. Także sąsiadom – zawistnym, chorowitym, mniej zaradnym, by wyjaśnić własne niepowodzenia. Innym pozwalało się pozbyć niechcianej żony czy kochanki, albo babki, po której dziedziczono majątek. Oskarżenie było wszak trudne do obalenia.

Reginę Frakową w 1700 r. postawiono przed sądem w Obrażejowicach, bo „zbierała coś, a potem bydło chorowało”, a sąsiad widział, jak „nago, tylko w koszulce przez swój ogród biegła bardzo prędko do swojej chałupy”.

Domniemane czyny czarownic to raczej projekcja naszych własnych wątpliwości i pragnień. Psucie piwa, magiczne użytkowanie hostii, zamawianie chorób czy wreszcie spółkowanie z diabłem to wszystko przewiny, o których zgodnie z protokołem procesów trzeba było szczegółowo opowiedzieć. Joanna Tokarska-Bakir zauważa, że już współcześni badacze na podstawie zapisów procesów stwierdzali, iż oskarżone cechowała nimfomania, nie chcąc jednak zauważyć, że szczegółowy opis relacji seksualnych z czartami wymuszali na torturowanych przesłuchujący. Jeśli więc były czegoś świadectwem, to bardziej wyobrażeń śledczych o czarownictwie.

„Białogłowska skłonność do zabobonów jest powszechnie znana” – twierdzili autorzy traktatów przeciw czarownicom. Trudno się dziwić, że większość (ok. 80 procent) ofiar procesów o czary stanowiły kobiety. Ponoć najwięcej z nich to kobiety starsze, które dożywszy więcej niż 50 lat, zdawały się w tamtych czasach wręcz sędziwe. Żyjące samotnie, niemające dzieci, często znające się na ziołach i dzielące się życiowym doświadczeniem z innymi, były mądre i jakoś niezależne. Wymykały się patriarchalnej strukturze.

Oskarżone łamano kołem, poddawano wymyślnym torturom, również gwałcono. Zwykle proces jednej pociągał za sobą kolejne, bo torturowane wymieniały wspólniczki spośród sąsiadek czy znajomych.

Fakt, że polowania na czarownice były skierowane głównie przeciw jednej płci, obciąża chrześcijańskie wyobrażenie o kobietach, jako rzekomo bardziej podatnych na emocje, zmysły i pokusy. Jak twierdzili dominikanie Heinrich Kramer i Jakob Sprenger, autorzy wydanego w 1485 r. i potem szeroko czytanego „Młota na czarownice”, kobiety są z natury cielesne i są zatem „z natury narzędziem Szatana”. Ma je też charakteryzować mniejsza wiara. Te opinie nie różniły się mocno od rozpowszechnianych przez wieki opinii o kobietach.

Nie bez znaczenia było też to, że oskarżenie uderzało w jednostki słabe, nieposiadające władzy i społecznego wpływu, najczęściej z marginesu, niemogące się bronić: zbyt stare, zbyt młode, wieśniaczki. Tym bardziej że stający w ich obronie mężowie i rodzice mogli podzielić ich los.

Zarzuty i zeznania w procesach nie były prawdziwe. Realna była jednak śmierć oskarżonych. Skazany w 1628 r. w Bambergu Johannes Junius opuchniętymi po torturach palcami pisał do swojej córki w pożegnalnym liście z więzienia: „Dobranoc, moja kochana córko. Jestem niewinny. Byłem torturowany i muszę umrzeć. Możesz mi wierzyć: jestem niewinny. W tym więzieniu ludzie są torturowani, aż wyznają rzeczy, które nigdy nie miały miejsca. Gdy zostaliśmy sami w celi, kat namawiał mnie do wyznania prawdy lub wymyślenia czegoś, bym mógł uniknąć dalszych tortur. Miałbym wyznać, że jestem czarownikiem. Miałbym zaprzeczyć Bogu – nie zrobiłem tego nigdy w swoim życiu”.

Jeśli René Girard miał rację pisząc, że mechanizm kolektywnej przemocy został ujawniony w ukrzyżowaniu, to zapomnieliśmy o tym, powtarzając go po wielokroć. Może umknęło nam, że możliwość bycia sprawcą takiej przemocy dotyczy każdej grupy, nas również. Jakże łudzące podobieństwo z innym procesem, który wspomina chrześcijaństwo, dostrzegła, czy raczej poczuła na torturach, cytowana już na początku Apolonia Porwitowa, która wołała: „Więcej ja cierpię niż Pan Bóg!”.

źródło :”Tygodnik Powszechny” Nr 6 z 5 lutego 2012

http://tygodnik.onet.pl/wiara/rehabilitacja-czarownic/k8cps

Inne artykuły n/t sam temat z tego samego numeru zamieszczone są tutaj

http://tygodnik.onet.pl/kraj/nasze-male-salem/m1t7y

W „Ziemi Chełmińskiej w przeszłości” – wybór tekstów źródłowych wydawnictwo TNT Toruń 1961 można przeczytać zapisy ksiąg rachunkowych dotyczących wydatków związanych z więzieniem , badaniem, sądzeniem i paleniem na stosie czarownic.

Oryg Arch Tor 322nr 502, 506,522

1638, 17 VII – Na koszulę, za płótno dla jedyny białogłowy, która beła podejrzana o czary-fl.1 gr 5
czarownice

źródło:
http://kpbc.umk.pl/dlibra/docmetadata?id=27048&from=pubindex&dirids=4&lp=4524 str149-150

Opublikowano ., Człowiek, Ostrzeżenie ceremonie | 52 komentarzy

Wkrótce nastąpi restart Wielkiego Zderzacza Hadronów

Ten restart budzi wielkie zaniepokojenie.Odkryto podobno 4 lipca 2012 roku boską cząstkę – ów słynny bozon Higgsa odpowiedzialny za tworzenie materii – cząstkę o masie 127GeV .Do roku 2012 LHC pracował z mocą 8 TeV.Od maja 2015 zderzenia hadronów mają się odbywać przy energii aż 14 Tev. Stephen Hawking- słynny fizyk ostrzega przed zderzeniami z jeszcze większą energią.
LHC
Akcelerator LHC, który przyczynił się do odkrycia bozonu Higgsa i innych cząsteczek, przez ostatnie dwa lata przechodził przez odpowiednie ulepszenia a już za kilka miesięcy fizycy powrócą do swojej pracy. Wielki Zderzacz Hadronów będzie pracował przez trzy następne lata z jeszcze większą mocą.

Europejska Organizacja Badań Jądrowych (CERN) zapowiedziała, że do pierwszych kolizji w akceleratorze LHC dojdzie już w maju. Dzięki przeprowadzonym ulepszeniom, które kosztowały 54 miliony dolarów, urządzenie będzie działać z mocą 14 TeV (Teraelektronowolt), tj. o 6 TeV więcej niż poprzednio. Na dzień dzisiejszy, akcelerator jest jeszcze przygotowywany do ponownego startu.

Jak twierdzą specjaliści, po ulepszeniu LHC będzie można prowadzić dalsze badania między innymi nad bozonem Higgsa, odkrywać nowe cząstki oraz badać teorię Wielkiego Wybuchu. Niektórzy naukowcy do dziś wątpią, czy odkryta tzw. boska cząsteczka rzeczywiście nią jest.
źródło

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wkrotce-nastapi-restart-wielkiego-zderzacza-hadronow

Stephen Hawking ostrzega, że eksperymenty z „boską cząsteczką” mogą wywołać koniec wszechświata

Światowej sławy fizyk, Stephen Hawking, ostrzegł naukowców, że próby zbudowania jeszcze większego Zderzacza Hadronów niż LHC w celu osiągnięcia większych energii zderzeń może prowadzić do katastrofy. Jego zdaniem eksperymenty z bozonem Higgsa mogą się źle skończyć i nawet nie zauważymy, gdy nasz wszechświat przestanie istnieć.

Ostrzeżenie Hawkinga pojawiło się w przedmowie do nowej książki „Starmus”, w której zebrano wykłady znanych naukowców i astronautów.

„Potencjał Higgsa ma pewną niepokojącą właściwość, że cząsteczka ta może się stać metastabilna przy energiach powyżej 100 mld gigaelektronowoltów” – pisze Hawking „To może oznaczać, że wszechświat może doświadczyć katastrofalnego rozpadu próżni, w bąbel prawdziwej próżni rozszerzającej się z prędkością światła. To może się wydarzyć w każdym momencie i nie bylibyśmy w stanie tego zobaczyć”

Bozon cechujący Higgsa to od dawna postulowana cząstka elementarna, zwana z patosem przez niektórych dziennikarzy „boską cząstką”. Odpowiada ona za nadanie masy obiektom, zatem jest to fundamentalna siła przyrody, która sprowadza się do istnienia skalarnego bezmasowego pola, na którym niczym w hologramie, pojawiają się bozony cechujące nadające materii znaną nam formę.

Jeśli eksperymenty naukowców z wykorzystaniem wysokich energii zderzeń pójdą nie tak, to zdaniem Hawkinga może to spowodować załamanie czasoprzestrzeni, która w milionową część sekundy zniszczy cały wszechświat.

„To nie będzie bolało, bo nie będziemy mieli czasu, aby to poczuć i nic nie możemy zrobić” – ostrzega naukowiec.

Już gdy budowano LHC pojawiały się głosy krytyków wskazujących na to, że eksperymenty z dużymi energiami mogą prowadzić do nieprzewidywalnych zjawisk na poziomie kwantowym, w tym do powstawania dziwadełek, lub jak kto woli osobliwości kwantowych takich jak mikro czarne dziury i inne niepożądane na Ziemi twory.

siec_ bozonowa

Teraz, gdy o zbudowaniu wielkiego zderzacza mówią Chiny i Europa, ryzyko osiągnięcia odpowiednio dużej energii, aby coś poszło nie tak według Hawkinga zdecydowanie rośnie. Nie można wykluczyć, że stosowana przez naukowców energia zderzeń dojdzie w końcu do poziomu niebezpiecznego dla egzystencji całego wszechświata.

Środowisko naukowe nie jest zadowolone z tego powodu, co powiedział Stephen Hawking. Jednak nie dlatego, że jest to nieprawdą, ale dlatego, że nadmierne eksponowanie takich zagrożeń może ich zdaniem znacznie utrudnić pozyskiwanie środków na rozbudowę LHC i budowę przyszłych wielkich Zderzaczy Hadronów operujących na dużych energiach.

źródło

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/stephen-hawking-ostrzega-ze-eksperymenty-boska-czasteczka-moga-wywolac-koniec-wszechswiata

Opublikowano ., Człowiek, Eksperymenty, OSTRZEŻENIE | 46 komentarzy

Papież Franciszek: „Zwierzęta idą do nieba!”

Margo już poruszyła ten temat w jednym z komentów.Myślę jednak ,że sprawa duszy zwierząt wymaga odrębnego artykułu.Ja też w to wierzę, że zwierzęta posiadają duszę.:)Jednak inność i nowatorstwo papieża Franciszka nie podoba się zarówno wielu katolikom jak i też hierarchom Kościoła Katolickiego.

Papież jest przekonany, że wszystkie zwierzęta po śmierci idą do nieba i żyją tam szczęśliwie w ogrodzie Pana. Mało tego – ludzie pobożni mają możliwość duchowego kontaktowania się ze swoimi pupilami.

Jeśli kiedykolwiek przeżyłeś utratę ukochanego zwierzaka, to na pewno będziesz bardzo zadowolony, wiedząc, że prawdopodobnie spotkacie się w innym świecie, ponieważ wszystkie stworzenia idą do nieba. Tak twierdzi papież Franciszek.

Przemawiając do tłumu, zgromadzonego na Placu Świętego Piotra, papież przeczytał fragment z Ewangelii św. Pawła, w której nie ma dowodów na to, że zwierzęta zdychają i dalej nic się z nimi nie dzieje. W ten sposób papież chciał uspokoić chłopca, który opłakiwał stratę psa. Papież okazał współczucie i wielką troskę, aby uspokoić zatroskanego i smutnego malca.

„Po raz kolejny widzimy nasze zwierzęta w Chrystusie. Raj jest otwarty dla wszystkich stworzeń Bożych.”

Ten punkt widzenia jest całkowicie inny od tego, jaki prezentował Benedykt XVI w kwestii życia wiecznego zwierząt po śmierci.

Papież Niemiec uważa, że po śmierci zwierzęta nie mogą iść do nieba, ponieważ żadna z Ewangelii nie wzmiankuje o tym, a obecność ich w momencie narodzin Chrystusa nazwał mitem. Wszyscy chrześcijanie wiedzą jednak, że Jezus narodził się w stajni, gdzie trzymano zwierzęta i paszę dla nich. Zatem stwierdzenie papieża Benedykta XVI jest sprzeczne z Biblią.

Wcześniej Franciszek otrzymał w prezencie od włoskiego Kościoła katolickiego dwie oślice Tea i Noah. Te osły dają mleko do karmienia dzieci, które są uczulone na mleko innych zwierząt.

Pierluigi Christophe Orunesu, który dostarczył zwierzęta do Watykanu, powiedział, że poprzedni papież Benedykt, jako dziecko, zawsze pił mleka osła. Franciszek powiedział, że, kiedy był mały, jego matka również dawała mu mleka osła, jeśli nie mogła dostać innego. Argentyńczyk pił je także, kiedy dorastał. Tak więc, można powiedzieć, że wypowiedź obecnego papieża o zwierzętach idących do nieba, można wiązać z jego wspomnieniami z dzieciństwa.

Wiele osób bardzo chętnie, nawet po śmierci, robi wszystko, aby trwać przy swoich przyjaciołach, pochowanych na przykład na cmentarzach dla psów i kotów, etc. Daje to ludziom nadzieję i pragnienie, aby nie grzeszyć za życia, a co za tym idzie – szansę na ponowne spotkanie ze swoimi zwierzętami w niebie.
Zupełnie inne stanowisko prezentuje portal http://www.zmianynaziemi.pl

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/papiez-franciszek-moze-sie-okazac-falszywym-prorokiem-dla-kosciola

Opublikowano Człowiek, Obserwacje Ziemi | 114 komentarzy

Poseł z Lechistanu jeszcze nie przybył…..

W okresie rozbiorowym w pałacu sułtana – władcy Turcji wisiała mapa Polski przedrozbiorowej .Okazuje się, że tylko Szwajcaria i Turcja nie uznały rozbiorów Polski.

Turcja znosi wizy dla Polaków. ‚Każdy współczesny mieszkaniec Lechistanu może odwiedzać Stambuł’
– Podjęliśmy decyzję o zniesieniu obowiązku wizowego dla Polaków – poinformował w Warszawie premier Turcji Ahmet Davutoglu. – To dobra wiadomość dla polskich turystów – oceniła premier Ewa Kopacz. Jak dodała, Turcja może zawsze liczyć na nasz kraj.
– Przed chwilą podjęliśmy decyzję o zniesieniu obowiązku wizowego dla Polaków, polskich patriotów, którzy chcą licznie odwiedzić kraj, w którym zmarł ich wielki wieszcz Adam Mickiewicz. Każdy współczesny mieszkaniec Lechistanu może bez żadnych obwarowań i przeszkód odwiedzać Stambuł – powiedział premier Davutoglu podczas uroczystości wieńczącej obchody 600. rocznicy nawiązania polsko-tureckich stosunków dyplomatycznych.

- Chciałbym również wspomnieć, że oczekujemy rewanżu od pani premier w zwiększeniu frekwencji lotów do Turcji oraz udziału Polski w negocjacjach w sprawie zniesienia obowiązku wiz Schengen dla obywateli Turcji – zwrócił się do Kopacz Davutoglu.

- To dobra wiadomość dla polskich turystów – tak informację o zniesieniu wiz oceniła szefowa polskiego rządu. – To jest też dobra wiadomość dla tureckiego kraju, oni tam zostawią swoje pieniądze – dodała. Premier podkreśliła również, że Turcja może zawsze liczyć na Polskę. – Będziemy zawsze dobrym ambasadorem kraju w UE – zapowiedziała.

Imperium Osmańskie nigdy nie uznało rozbiorów Polski

Davutoglu i Kopacz wzięli udział w uroczystej gali w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w Warszawie. Premierzy zgodnie podkreślali, że stosunki polsko-tureckie są przykładem wyjątkowo długich relacji między dwoma krajami. Przypomnieli, że Imperium Osmańskie nigdy nie uznało rozbiorów Polski, a Polska jako jedno z pierwszych państw uznała proklamowaną w 1923 r. Republikę Turcji.
Więcej:

http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,17099394,Turcja_znosi_wizy_dla_Polakow___Kazdy_wspolczesny.html

Polak, Turek, dwa bratanki? 6 rzeczy, których mogliście nie wiedzieć o wspólnej 600-letniej historii obu krajów

Epizod z wojen polsko-tureckich XVII w. wg J. Brandta. • Fot. Wikimedia Commons
W 2014 roku mija równe 600 lat, od kiedy sułtan Mehment I Çelebi przyjął na swoim dworze w Bursie Skarbka z Gór i Grzegorza Ormianina – pierwszych dyplomatów z Europy. – To jedne z najdłużej utrzymywanych stosunków dyplomatycznych w historii polityki – przypomina w tureckiej prasie Radosław Sikorski, a my przypominamy ciekawą, choć czasem burzliwą historię stosunków polsko-tureckich.

– Stosunki dyplomatyczne nawiązaliśmy jeszcze przed waszym podbojem Konstantynopola. To pokazuje, jak ważne były to relacje. (…) Trwają trzy razy dłużej niż istnieją Stany Zjednoczone. Zostały nawiązane jeszcze zanim Portugalczycy odkryli morską drogę do Indii – mówił tureckiemu „Hürriyet Daily News” Radosław Sikorski.

– 600 lat przyjaźni to rzecz w świecie unikatowa. Nie słyszałem o krajach, które by miały równie długą historię stosunków dyplomatycznych jak nasza – wtórował mu w Polskim Radiu Yusuf Ziya Ozcan, ambasador Turcji w Polsce w związku z tegorocznym jubileuszem, któremu towarzyszyć będą oficjalne obchody, inicjatywy kulturalne i spotkania na szczycie.

I choć wbrew słowom ambasadora nie zawsze oba kraje łączyła przyjaźń, to tegoroczna rocznica rzeczywiście jest wyjątkowa: przypomina bowiem, że losy Polski i Turcji, dziś kulturowo i geopolitycznie dość od siebie odległych (żeby nie powiedzieć egzotycznych), przez wieki niezwykle blisko się splatały. Dlatego postanowiliśmy przybliżyć kilka ciekawych (i nie zawsze znanych) epizodów z historii łączącej oba kraje.

1. Turcja nigdy nie uznała rozbiorów Polski
Imperium osmańskie to obok Szwajcarii jedyne państwo, które oficjalnie nie uznało faktu zniknięcia I Rzeczpospolitej z mapy świata. Ile w tym sentymentu do szanowanego przeciwnika, a ile politycznej kalkulacji (Austria i Rosja od wieków rywalizowały z Wysoką Portą o hegemonię w rejonie), trudno powiedzieć.

Tak czy inaczej legenda głosi, że w czasie rozbiorów na dworze sułtana stało puste krzesło czekające na polskiego ambasadora, a przy corocznych prezentacjach dyplomatów dworzanie powtarzali zawsze: „Poseł Lechistanu jeszcze nie przybył”. “Ciekawostką było przechowywanie kluczy do polskiej ambasady w skarbcu sułtańskim. Tuż po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, klucze te sułtan przekazał Polakom” – pisze “Gazeta Kaszubska”.

Adam Mickiewicz
W czasach, kiedy żadne z państw nie sprzeciwiło się uciskowi Polski przez wrogich sąsiadów, jedynymi naszymi przyjaciółmi byli Turcy. Darzymy Turków przyjaźnią jako ten naród, który nie ugiął się przed naszymi wrogami i nie zaakceptował rozbiorów Polski.
Więcej:

http://natemat.pl/91037,polak-turek-dwa-bratanki-6-rzeczy-ktorych-mogliscie-nie-wiedziec-o-wspolnej-600-letniej-historii-obu-krajow

Opublikowano ., Aktualności, Człowiek | 35 komentarzy

Rok Saturna – potrwa jeszcze do 20 marca 2015 roku

To był a w zasadzie jeszcze jest dziwny rok – rok olimpiady w Soczi i rok początku konfliktu na kontynencie europejskim, rok powstania Państwa Islamskiego i rok wzmożenia aktywności sejsmiczno-wulkanicznej. Do końca roku kalendarzowego pozostało jeszcze tylko 22 dni. Przed nami ( do końca roku Saturna) szósta kwadratura Uran-Pluton -15.12.2014 i ostatnia siódma chyba najtrudniejsza kwadratura Uran Pluton. Najtrudniejsza dlatego, bo Uran jest wzmocniony koniunkcją z Marsem i może być to po prostu wybuchowa mieszanka, gdyż koniunkcja Uran Pluton „dostaje” aspekt zwiększający działanie ( trygon) od Jowisza . Kolejny rok 2015 od 20 marca 2015 to rok właśnie rok Jowisza. Sam ingres wiosenny( 20.03) Słońca to cztery planety w Baranie w trygonie do Jowisza i w kwadraturze do Plutona. Władcą Jowisza w Lwie jest Słońce, które znajduje się w Baranie, którego z kolei władcą jest Mars. Mars to inicjatywa, Mars to działanie , a Mars w Baranie symbolizuje tez nowy początek, Mars to też walka, a może i wojna ?
Bardzo „ciekawie” prezentuje się tez kalendarium tuż przed ingresem Słońca w Barana.
11.03.2014 koniunkcja Mars Uran
17.03.2014 ostatnia( siódma) kwadratura Uran-Pluton
Dla Polski( Warszawy) ingres wiosenny jest bardzo ważny ponieważ mamy Saturna na ascendencie i Słońce opozycja Medium Celi.Co cieszy to dobre aspekty Saturna ze Słońcem i Księżycem ale i trudna kwadratura Saturn -Neptun- możliwy kryzys wartości religijnych
Ingres_wiosna_2015_Wraszawa

Opublikowano ., OSTRZEŻENIE, planety i komety | 8 komentarzy