Szybka ewolucja ma miejsce teraz!

pic1
tłumaczenie google

Obecnie mamy do czynienia z bramą między 2 zaćmieniami wypełnionymi energią, a także 6 planetami wstecznymi, w tym Merkurego w retrogradacji do 31 lipca. Widzimy już oznaki następnego księżycowego zaćmienia w najbliższy wtorek w 24 ° Koziorożca. Słońce przesunęło się w tym tygodniu w opozycji do Saturna w Koziorożcu, a 14 lipca w opozycji do Plutona, przedzierając się przez sale władzy i najwyższych rangą brokerów mocy. Otrzymujemy podgląd tego, co ma nadejść podczas koniuncji Saturna-Plutona w 22 ° Koziorożca 12 stycznia 2020 roku.
Przy tak wielu planetach w retrogradacji, zanurzamy się głęboko w ukryte nieświadome wzorce, wspomnienia i rany rdzeniowe przeszłości… zwracając naszą uwagę na przegląd i introspekcję. Zauważyłem, że wielu, w tym ja, oczyszcza dolne czakry 3D od słonecznego zaćmienia w zeszłym tygodniu. Wiele jest wywoływanych przez nadchodzące fale wniebowstąpienia plazmy. Rezonans Schumanna osiągnął w tym tygodniu 100 herców!
Rosnąca plazma / światło fotoniczne zmieniające pole geomagnetyczne może powodować ekstremalne warunki pogodowe, zmiany klimatyczne, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i masywne burze. Osłabienie magnetyczne zmienia DNA, uwalnia głęboko zakorzenione wzorce energetyczne, programy, kod i świadomość dla rozwiązania i oczyszczenia. W połączeniu z podwójnymi zaćmieniami tego sezonu w astrologii Saturna-Plutona i mamy przepis na szybką zmianę ewolucyjną. Jak zbliżamy się do Zaćmienia Księżyca w ten wtorek, 16 lipca, w centrum uwagi pojawia się „nadużycie władzy”. Ruch #metoo powraca w wiadomościach. Stary patriarchalny reżim czuje ciepło!
Światło plazmowe / fotoniczne nie tylko zmienia nasze pole energii ludzkiej, ale także wpływa na globalną siatkę. Krystaliczna globalna siatka zawiera piramidalne wzorce światła Złotego Podziału, które zakotwiczają twoje Ciało Światła w fizycznym naczyniu. Nowe długości fal języka lekkiego mogą być rzutowane przez geometrie trójkątnych czworościanów, aby ludzki umysł mógł się rozszerzać i łączyć z wyższą inteligencją. To się nazywa Przebudzenie!
Nie przegap tej złotej okazji do aktywnego kształtowania zmiany w świadomość i świadomość wyższego wymiaru. Anielicy i 12 plemion Wielkiego Centralnego Słońca wspierają globalną przemianę rasy ludzkiej – w boską ludzką rasę 12D. Gdy programy kontroli i systemy rozpadają się, budzisz się coraz bardziej ze swojej wrodzonej boskiej mądrości i zdolności. Szybka ewolucja ma miejsce teraz!

źródło:
https://tamar102a.blogspot.com/2019/07/szybka-ewolucja-ma-miejsce-teraz.html

Evolutionary Eclipse Gateway

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., planety i komety, Słońce i Natura, Transformacja 2016-2023. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

88 odpowiedzi na „Szybka ewolucja ma miejsce teraz!

  1. marek pisze:

    Szybka ewolucja ma miejsce teraz!

    gdyż w 2012 opór z poza planety był tak duży , a bierność ludzkość / poziom świadomości / nie dostosowany ,że uaktywnienie tego procesu groziło naszą przegraną …stąd zaprojektowana strefa pomostowa – Ziemia po przeciwnej stronie Słońca…….

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Retrogradacja_(astronomia) …ruch wstecz ….

    Osłabienie magnetyczne zmienia DNA, uwalnia głęboko zakorzenione wzorce energetyczne, programy, kod i świadomość dla rozwiązania i oczyszczenia.
    Przy tak wielu planetach w retrogradacji, zanurzamy się głęboko w ukryte nieświadome wzorce,

    sporo przed 2012 mój Ojciec Duchowy gdy streściłem mu zarys książki którą miałem zamiar napisać pt. Centrum Emocjonalne Parteru powiedział mi ….wasz dół to wielkie g…to żywioły , możecie je jedynie kanalizować jak rzeki …nigdy ich nie ujarzmicie i dodał .Liczy się tylko góra…..….i tym jest całe to oddziaływanie plazmy …rozbijaniem złogów i zastoin , emocjonalnych otamowań w dolnych czakrach , które to zanieczyszczenia blokują rozwój naszej ” góry „……

    Światło plazmowe / fotoniczne nie tylko zmienia nasze pole energii ludzkiej, ale także wpływa na globalną siatkę.

    Nowe długości fal języka lekkiego mogą być rzutowane przez geometrie trójkątnych czworościanów, aby ludzki umysł mógł się rozszerzać i łączyć z wyższą inteligencją.

    Z matką Ziemią w polach świadomości tworzymy jedność , więc nie możemy jako gatunek postąpić kroku naprzód bez niej , a ona sama bez nas może , ale gdyby to nastąpiło byłoby to obopólną przegraną …..

    Ludzki umysł z racji białkowej budowy pokładowego komputera ma ograniczenia wynikające z faktu iż mózg dostarcza wrażenia głównie z przestrzeni 3-4 D , aby był zasilany treścią oddającą prawdziwy obraz wszechrzeczy informacja musi spływać z góry …w pierwszym miejscu od WJ lub od przedstawicieli naprawdę wyżej stojących od nas w rozwoju cywilizacji czyli …..pamiętających skąd pochodzą …

    ….12 plemion Wielkiego Centralnego Słońca wspierają globalną przemianę rasy ludzkiej – w boską ludzką rasę 12D.

    Uprzedzenia wynikające głównie z braku zrozumienia , są takim samym hamulcem w rozwoju jak postawa ….a co mnie to obchodzi …mam swoje sprawy na głowie….

    Dwunastoniciowy oryginalny ludzki genom ….. podział ras w matrixie na totalnie w nim uśpione aż po role panów i najeźdźców i te które pielęgnują w sobie pamięć pochodzenia …i wiedzą jak ma kształtować się istnienie i tworzenie……..
    Cel stworzenia ludzkiej rasy ….progi do pokonania by móc swobodnie poruszać się po wszechświecie ….
    wszystko to jest dokładnie objaśnione w przekazach Ligi Opiekunów przekazanych przez AD , wykładach dr. Woźnego i dookreślone przez inne osoby których informacje szerokim łukiem omijacie …więc pozostaje mi jedynie …..

    życzyć powodzenia
    w staraniach o przebudzenie
    choć trudno mi w pozytywne
    efekty uwierzyć ….

    • Dawid567 pisze:

      Marek , ale tajemnicą DNA są mutanty ,które się tworzy na Ziemi od tysiącleci.
      Zapraszam na kolejny film z cyklu X-men
      https://www.cda.pl/video/332403730
      Jeśli nasze pozostałych 10 nici obudziłoby się bez naszej kontroli nic dobrego by z tego nie wyszło. Każdy X-men musi kontrolować swoje niezwykłe moce.

      • marek pisze:

        Dawid

        już Ci odpisałem co myślę na temat ….pozytywny mutant Jezus ….
        idąc tym tokiem myślenia można klasyfikować ….mutant Marek , mutant Dawid i pozostali …tylko kogo ? czego ? i przez kogo stworzony ….owca Dolly pusty śmiech mnie bierze ,,,,

        ============================================

        Zaczynamy identyfikować warstwy DNA i próbujemy dać wam również ich wielowymiarowy obraz, w jaki sposób one dopasowują się do siebie. Będziemy mówić o zadaniu, które jest dla was nie wykonalne, gdyż uważacie, że dwanaście to jest dwanaście. Najpierw jest jeden, potem dwa, potem trzy i cztery ułożone kolejno. Dobrze, ale one nie są ułożone kolejno. One istnieją nałożone jeden na drugi i stykają się w sposób bardzo skomplikowany. Na przykład: powiedzieliśmy wam, że warstwa czwarta i piąta, zawsze są razem: one mogą działać tylko razem. Będą tacy, którzy powiedzą, „dobrze, dlaczego mogą one oddziaływać tylko razem? Jeżeli tak to jest, dlaczego nie są jedną warstwą? Dlaczego muszą być oddzielone?” I odpowiedź jest „tak” (śmiech).

        Jest rzeczą nie możliwą opisać kolor dla tych, którzy go nigdy nie widzieli. Jest rzeczą niemożliwą opisać rzeczy międzywymiarowe dla tych, którzy znają tylko cztery wymiary.
        Również powiedzieliśmy wam, że są dwie warstwy DNA, których nazwa brzmi bardzo podobnie: obie te warstwy dotyczą zapisów Akaszy.

        Jedna warstwa jest osobista druga warstwa jest uniwersalna. One bez przerwy utrzymują między sobą kontakt i wymieniają informację. Na dodatek, obie te warstwy dotykają warstwy pierwszej, która jest czterowymiarową warstwą biologiczną. Te warstwy również „dotykają” wszystkich pozostałych i oddziaływują z nimi. Nie można tego ułożyć w szablon, dać im imiona i powiedzieć, za co odpowiadają…ja to robię, by wam pomóc zacząć zrozumieć ten temat.

        Dzisiaj podam wam nazwę następnej warstwy i znowu będziecie się starali wtłoczyć tą informację w szablon. Niektórzy powiedzą „Kryon opowiadał o tej warstwie i przekazał interesujące rzeczy. Ta warstwa jest odpowiedzialna za to i tamto…” tak jakby inne warstwy nie były za to odpowiedzialne. Te wszystkie warstwy mają wzajemny wpływ na siebie. Jeszcze raz, to jest tak jak w zupie (gdzie nie można rozdzielić składników). Dajemy wam możliwość posmakowania informacji o DNA. Wszystkie składniki DNA są obecne, lecz żaden składnik nie przedstawi wam swojej etykietki. One wszystkie są tam i pracują razem, aby stworzyć odżywianie, smak a nawet rozkosz. To jest cechą DNA i zanim znowu zaczniemy szczegółową dyskusję o DNA pragniemy wam to przypomnieć jeszcze raz. Pamiętajcie, że cokolwiek wam mówimy jest to tylko fragment rzeczywistości.

        <zaangażowanych jest w to trzy biliony podstawowych par ….
        .
        Ta kolosalna liczba podstawowych par, hipotetycznie tworzy kompletny ludzki genom, i to jest coś, co ostatnio zostało „zidentyfikowane” i z tego powinniście być dumni.

        Wasza nauka oznaczyła dziewięćdziesiąt siedem procent DNA, jako „śmieci”. Nawet w czterowymiarowej rzeczywistości i logice, jest to podejrzane, że to może nie być prawdziwe. Przeanalizujmy jeden lub dwa fakty z tym związane. Na początek musimy stwierdzić, dlaczego naukowcy mówią „śmieciowe DNA”. W pracach naukowych znajdujemy takie informacje „Oczywiście, ta niekodowana część DNA to jest pozostałość po ludzkim rozwoju. Obecnie nie jest ona potrzebna i dlatego nie jest używana. Są to śmieci. Prawdopodobnie starożytny człowiek, potrzebował tych części, natomiast obecny człowiek już ich nie potrzebuje.” Logicznie dowodzą to w ten sposób „

        ponieważ cebula ma trzydzieści sześć bilionów podstawowych par, …co jest dwanaście razy więcej niż ludzki genom, to jest rzeczą oczywistą, że i w cebuli znajduje się również ogromna ilość śmieciowego DNA”.
        Naukowcy kontynuują swoje logiczne wywody, następująco: „Cebula jest nieporównywalna do kompleksowości człowieka, więc jest rzeczą oczywistą, że natura wyprodukowała w cebuli więcej śmieciowego DNA niż w człowieku. To jest sposób, w jaki natura pracuje. Cebula nie jest tak mądra jak człowiek.” Czy tak jest rzeczywiście? Chcę tu tylko zauważyć, że cebula nie idzie na wojnę (śmiech). Wyjdźcie wreszcie poza ten syndrom „wiem jak to wszystko pracuje”. Być może cebula jest o wiele bardziej skomplikowana niż wam się wydaje. Co by było, gdyby cebula posiadała zakodowane instrukcje dotyczące odżywiania i jej związku z Gają, który może być niezwykle głęboki…i o wiele bardziej skomplikowany na poziomie wielowymiarowym niż możecie sobie to wyobrazić, jako ludzie!. Czy kiedykolwiek rozważaliście to, czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym? Być może, to ma ukryty cel… cel, który wymaga połączenia z wszystkim warzywami na planecie.

        To jest dzisiejsza pierwsza metafora. Zidentyfikowaliście wszystkie litery kodu DNA, a następnie z góry zrobiliście pewne założenia. Najgorszym z tych założeń, które zrobiliście opierając się na swojej mądrości i całej swojej dotychczasowej wiedzy jest to, że tylko jedna litra w DNA jest ważna i użyjemy teraz przenośni, że jest to litera „E” pamiętajcie mówimy o przenośni. Tak, więc jedyne słowa w DNA, na których skupicie uwagę to będą słowa zawierające literę „E” pomiędzy wszystkimi trzema bilionami par! Bo przecież każdy wie, że słowa, które nie mają litery „E” to są śmieci.
        Wasze ograniczenia pochodzące z tych bezpodstawnych założeń to było to, że wyeliminowaliście wszystkie słowa za wyjątkiem tych zawierających literę „E”. W tej przenośni ta litera jest podstawą waszego zrozumienie jak pracują geny, a geny są cegłami do budowania życia i stanowią jedyną czynną chemię, którą możecie obserwować w działaniu. Ponadto wasza nauka stwierdziła, że geny są chemicznie wbudowane w DNA poprzez zakodowane proteiny w DNA. W momencie, gdy nie widzicie zakodowanych protein lub słów, które są odpowiedzialne za kodowanie protein, nie zobaczycie żadnych genów, o których myślicie, że są jedynymi ważnymi cegiełkami życia. Tak, więc w myśl tej argumentacji, jeżeli wewnątrz DNA nie ma zakodowanych protein to ta część DNA jest zaliczana do śmieci. Innymi słowy, ignorując całą historię ewolucji, przesądziliście z góry, jak pracuje DNA, i co w DNA jest ważne, a co nie jest ważne, bazując na waszych założeniach.

        To, co chcemy wam powiedzieć drodzy ludzie to jest to, że „śmieci” … dziewięćdziesiąt siedem procent, – to jest miejsce, gdzie leży wasz SKARB.

        Jest on umieszczony w RNA. W ludzkim genomie jest ponad sto dwadzieścia tysięcy genów. Po pewnym czasie stwierdzicie, że to, co mówimy jest prawdziwe, gdyż, jeżeli tylko liczycie tą literę „E” to jest jej tylko czterdzieści tysięcy ( wracając do metafory). Spróbujcie popatrzyć na tą zagadkę w następujący sposób.

        Części DNA z zakodowanymi proteinami są ……ZAPRAWĄ I CEGŁAMI …… budującymi życie, które bez przerwy są odbudowywane w waszym ciele. Rodowód, który tak dogłębnie studiujecie oparty na zakodowanych proteinach to są tylko cegły z tego budulca życia. Mądrość tej konstrukcji i ta część instrukcji, która jest w RNA i reprezentuje większość waszego DNA… nie jest ułożona w sposób liniowy i dlatego tak trudno jest wam odkryć i zinterpretować te kodowania, by były dla was zrozumiałe i miały sens.
        W waszej liniowości oczekujecie, że słowa DNA powinny mieć pewien kształt tak jak w matematyce lub w oprogramowaniu komputera. Jeżeli patrzysz się na kod, zwykle ma początek i koniec. Ma cechy, które są liniowe. To samo jest w biologii za wyjątkiem tego, że obserwujecie tylko liniowe wskaźniki w trzech procentach DNA.

        Wewnątrz dziewięćdziesięciu siedmiu procent RNA nie ma kodowań, które by były dla was zrozumiałe i miały sens. Te kodowania zapisane są w międzywymiarowym języku i dopóki nie zaczniecie używać algebry dwunastoliczbowej, to nie będzie to miało sensu dla nikogo. W momencie jak zaczniecie używać algebrę dwunastoliczbową, wtedy ułoży się to w odpowiedni wzorzec, pewnego typu siatkę.

        https://tamar102a.blogspot.com/p/blog-page_70.html

        Stek pierdoł …nieprawdaż …wypowiada się dyletant …wciska durnoty …zadufanym w swoje przekonania prawie że już Bogom ….

        Ja na pewno nie pretenduję ani na Boga , ani na pozytywnego mutanta po prostu jestem człowiekiem który stara się tworzyć syntezę…..

        z większości wypowiedzi bije w oczy brak światopoglądowego kręgosłupa ….

        taki to jestem
        głupiec mały
        zarozumiały ….

        bo już bajek nie
        oglądam ani nie czytam ….

        • Dawid567 pisze:

          Marku, dzięki za szeroką wypowiedź :)..Opowiem Wam pewną historię , której się trochę wstydzę, bo postąpiłem wyjątkowo egoistycznie, ale poniosłem karę za swoją głupotę.
          Było to ok 7-8 lat temu, a zaczęło się stosunkowo niewinnie.Przyszedłem na przystanek autobusowy na autobus , którym dojeżdżam codziennie do pracy.Okazało się ,ze odjechał o ok 2-3 minuty wcześniej( następny był za ok. 35 minut). Zdenerwowałem się i zadzwoniłem do dyspozytora z pretensjami.Jakie było moje zdziwienie kiedy dyspozytor obiecał ,ze zawróci autobus specjalnie dla mnie.Nie chciałem ,żeby to zrobił, ale, powiedział ze nie ma żadnego problemu. Wyobraźcie sobie że autobus po 10 minutach pojawił się na moim przystanku za ok 10 minut.Dowiedziałem się że zawrócił z miejsca oddalonego o ok. 4 km!.Pasażerowie nie wiedzieli co się dzieje i byli wyjątkowo wściekli na mnie , bo przeze mnie spóźnili się do pracy.Widziałem ,ze dziwili się dlaczego ten autobus specjalnie dla mnie zawrócił.Od tego momentu raczej staram sie kontrolowac swoje pragnienia i pretensje.

        • Maria_st pisze:

          obie te warstwy dotyczą zapisów Akaszy. ”

          dla mnie tzw kronika akaszy to stek bzdur

      • Margosia pisze:

        „…Zapraszam na kolejny film z cyklu X-men…”
        __
        W takim razie Dawidzie i ja zapraszam na chyba… najnowszy, bo z 2019r, film z cyklu „X-men” pt. „Mroczna Phoenix” 🙂

          • Maria_st pisze:

            Dzięki Dawidzie i Margosiu za filmy

          • marek pisze:

            https://www.cda.pl/video/3569677a1

            treść filmu …..

            Dajcie mi MOCY MOCY MOCY …………iskierka tej mocy która stworzyła świat weszła w ciebie ……wsiąść do pociągu byle jakiego , nie dbać o bagaż nie dbać o bilet ….byle rozpierducha była ….wystarczą trzy wagoniki ….

            Zakończenie …..zagramy kolejną partyjkę mutantami …..

            —————————————–

            Idealny podręcznik dla kursantów Mistyki Życia i nie tylko…. przesłanie czytelne …… po ukończeniu na pewno zostaniesz mutantem ….chyba że już jesteś.

            ——————————————

            Mutant to zmutowana forma energio świadomości w niższą czasoprzestrzeń …. …Jesteście poletkiem białka na planecie Ziemia …Takie eksperymenty czynimy i na innych substancjach …..

            ————————————————–

            Od 50.000 lat prosimy Ser Kana o zamknięcie tego Ziemskiego eksperymentu , gdyż siły potrzebne do jego unicestwienia są przeogromne a siła statku tworzącego również …… Lecz zapewniamy że już nigdy więcej go nie powtórzymy .

          • Margosia pisze:

            „Dajcie mi MOCY MOCY MOCY … Jesteście poletkiem białka na planecie…”
            ___
            Marek,.. czy naprawdę nie zauważasz tego, co prezentujesz swoją postawą ??

            Przeceniasz siebie chłopie przy jednoczesnym niedocenianiu i nieuwzględnianiu punktu widzenia innych osób, a to… typowy obraz egocentryka, sobka i egoisty, który zajęty jest jedynie zajmowaniem się własną osobą i własnymi przeżyciami.

            Przemyśl swoje postępowanie i popracuj nad swoimi pierwszymi myślami po przeczytaniu komentów innych osób, bo właśnie te pierwsze myśli pokażą Ci co jest w Tobie.
            Wówczas być może… zauważysz, co tak naprawdę w Tobie drzemie, choć zapewne to jedynie cząstka prawdy o Twoim egoizmie.
            Pomódl się i poproś swojego „boga” aby otworzył Twoje oczy i ❤ bardziej na innych, niż na siebie….

          • marek pisze:

            Marek,.. czy naprawdę nie zauważasz tego, co prezentujesz swoją postawą ??

            prawie ,że mi mszę zafundowałaś Małgosiu , tylko ,że kazanie jeszcze bardziej pokręcone niż w kościele …….

            ====================

            mutant …zmutowana energio świadomość ….
            poletkiem białka jesteście …

    • Maria_st pisze:

      Ra – wszystko wyszło na jaw
      Bardzo dobry film
      Bardzo

  2. tomasz26 pisze:

    obejrzałem film i jak to w stylu amerykańskim z czarnego robią białe a z białego czarne..to tak ma działać ogólnie upadli tzw mutanci boją się zmian a terraformowanie z trzeciej na czwartą niesie za sobą nie tylko zmiany w gęstościach ludzi itp. i całej tzw planety…inaczej się da

  3. Jurek pisze:

    /Skoro istnieje/

    Szybka ewolucja…,

    /to musi-(ala)stniec powolna ewolucja no i ta ktora/

    …, ma miejsce teraz ?

    /…,czym sie rozni charakteryzuje ?/

    • marek pisze:

      Szybka ewolucja jest wtedy gdy ostatni samolot z tonącej wyspy odlatuje ….
      Normalna gdy gdy harmonogramu rejsów nic nie zakłóca ….

      a co jest teraz oceń sam ……..miejsc w samolocie już niewiele ….a reklamy fałszywych flag na każdym rogu internetu ….

      mędrzec nad mędrcem
      mędrcami poganiani …..

      tyko że samolotem , na dachu nie da się lecieć jak to w Indiach tak popularnych ostatnio w Europie komunikacja funkcjonuje …..

    • marek pisze:

      Fragment tekstu z pod linku zamieszczonego przez Ktosia …….
      Yaldabaoth

      Negatywny polip plazmy. podłączony do Ziemi. Jest istotą energii plazmy. Jeden z upadłych aniołów na Ziemi wspomniany w Piśmie Świętym.

      On jest swego rodzaju szefem Archontów. Kontroluje nas, zarządzając dużym procentem plazmy w tym układzie słonecznym.

      Ta istota pochodziła z określonego sektora galaktyki Andromedy i, przechodząc z Oriona, ostatecznie znalazła się w tym układzie słonecznym.

      Ta plazma ulega powolnemu rozpadowi lub raczej przekształca się w czyste światło, gdy Siły Światła przystępują do jej demontażu / dezaktywacji.

      Wyjaśnienie Cobra 13 lutego 2017 r

      Tak zwane macki istoty Yaldabaoth nie są tak naprawdę mackami, ale w rzeczywistości są plazmatycznymi włóknami. Włókna te są zmienne i zmieniają się i nie są usuwane pojedynczo, ale stopniowo rozpuszczają się wraz z postępem Światła.

      Konieczne jest zrozumienie, że Yaldabaoth jest pasożytniczą istotą, która czerpie pokarm z plazmy słonecznej, stale emanując ze Słońca w kierunku całego Układu Słonecznego w postaci wiatru słonecznego……..

      ================================================
      ================================================

      Semjasa -Prometeusz dowódca statku Strażnik Nieba , US Prometeusz planeta Ulea otrzymał status nieśmiertelnego za opracowanie metody namierzania bardzo niebezpiecznego osobnika / plazmatycznej istoty / w materii Żółtej Przestrzeni / nasze określenie – Nieba / który był niebezpieczny dla wszelkich niedostatecznie rozwiniętych cywilizacji na różnych planetach łącznie z naszym US ….

      Człowiek Planety Ziemia S 02 odc. 3 32 40….

      bum cyk cyk , bum cyk cyk …tralala…
      wolę koniak markowy pity samotnie
      niż grupową kawusię

      • Dawid567 pisze:

        Trochę smutna ta „Mroczna Phoenix” .Czułem jakby koniec wszystkiego .I ta mroczna siła( energia) pochodząca z Kosmosu.I od razy były dwie myśli jak mało wiemy o tym Kosmosie i jak możemy zaufać owym Plejadianom czy Arkturianom, Weganom Komendzie Ashtar, o których nic nie wiemy.Dlaczego cały czas nas straszą Apokalipsą ( nowy początkiem ale bez nas!).Po drugie dlaczego nic nam nie mówią o naszym poczatku – dlaczego nas stworzyli albo dla kogo?

        • Margosia pisze:

          „Trochę smutna ta „Mroczna Phoenix”… I ta mroczna siła( energia) pochodząca z Kosmosu…”
          ___
          Dawidzie, jak dla mnie film jest bardzo pouczający i nie ma w nim nic smutnego prócz… ludzkiej głupoty.
          Poza tym… owa „siła( energia) pochodząca z Kosmosu” nie była „mroczna”, to po prostu energia i od Ciebie zależy cel w jakim jej użyjesz.
          Pamiętasz ?… w filmie zostało zastosowane porównanie:
          masz nóż, z którym możesz zrobić co zechcesz: pokroić chleb i nakarmić głodnego lub… zabić go.
          Wszystko zależy od Ciebie !!

        • Dawid567 pisze:

          Małgosiu, nie wiem, a jednak w tym filmie ta energia została wykorzystana w mrocznych celach.Po drugie skąd wiem że ta „moc” nie była tzw inteligentną plazmoityczną energią , podobnie jak Yaldaboath. Jak dla mnie to wyświetlanie filmu „mroczna Phoenix” w 2019 roku było niefortunne bo wzmacniało inną negatywną energię Yaldaboath.

          • Margosia pisze:

            „… Jak dla mnie to wyświetlanie filmu „mroczna Phoenix” w 2019 roku było niefortunne bo wzmacniało inną negatywną energię Yaldaboath.”
            ___
            Wybacz Dawidzie, ale… dla mnie ten cały „Yaldaboath” to wierutna bzdura, nie będę więc wypowiadała się na ten temat.

          • marek pisze:

            I nie zapominaj o tym, że… przede wszystkim jesteśmy istotami duchowymi, które na chwilę posiadają ciała, ale ciałami nie są…

            Wybacz Dawidzie, ale… dla mnie ten cały „Yaldaboath” to wierutna bzdura, nie będę więc wypowiadała się na ten temat.

            Uczepiłaś się Małgosiu …pozytywnych obrazków ….jak małe dziecko ….kiecki mamusi i tak jak ono myślisz ,że na mamusi / istocie duchowej / …..świat się kończy …

            Mamusia obroni , paluszek zawinie i w ogóle jest , alfą i omegą….bo ma ciało duchowe ….
            tylko czym się to ciało odżywia …..

            Stare bzdury w nowym opakowaniu

            Żeby światopogląd był strawny i nie fundował zgagi lub obstrukcji musi min . zawierać syntezę osiągnięć nauki z dawnymi mitami i to jeszcze trzeba wiedzieć co z czym łączyć
            aby się w głowie rozjaśniało …

            ===========================================
            ===========================================

            Konieczne jest zrozumienie, że Yaldabaoth jest pasożytniczą istotą, która czerpie pokarm z plazmy słonecznej, stale emanując ze Słońca w kierunku całego Układu Słonecznego w postaci wiatru słonecznego……..

            więc ów wiatr słoneczny z informacji niezbędnych dla naszego rozwoju okrada….

            ================================================
            ================================================

            Semjasa -Prometeusz dowódca statku Strażnik Nieba , US Prometeusz planeta Ulea otrzymał status nieśmiertelnego za opracowanie metody namierzania bardzo niebezpiecznego osobnika / plazmatycznej istoty / w materii Żółtej Przestrzeni / nasze określenie – Nieba / który był niebezpieczny dla wszelkich niedostatecznie rozwiniętych cywilizacji na różnych planetach łącznie z naszym US ….

            Człowiek Planety Ziemia S 02 odc. 3 …32 40….minuta

            =================================================

            Jeśli Twój umysł byłby przez Ducha prowadzony w procesie syntezy a nie przez EGO
            to do weryfikacji czy to powyższe zestawienie jest błędem , czy faktem natychmiast winna przypomnieć Ci się informacja iż Matka Ziemia jest w swym ” wnętrzu ” uszkodzona …i ze swym partnerem / energią męską rozdzielona …. stąd z niedoborem ducha w sobie ich dzieci ….KRYSTOS – SOPHIA …….

            a jeśli tej informacji w Tobie nie ma to jej poszukaj w miejsce prób wyłuskania ziaren prawdy z filmów sf z których większość pogłębia jedynie mętlik w głowach tych którzy są w nie jak w nową biblię zapatrzeni…..

            Ameryka to cywilizacja TV plebsu , który całą wiedzę ma z treści filmów …i ta choroba przyszła tutaj wraz z przemianą ustrojową by proces rozwoju ducha tego narodu … zablokować

            Jedną perłę prawdy znajduje się w tonach śmieci ….tak samo jak z kamieniami szlachetnymi , złotem , gdzie dla paru uncji trzeba setki ton skały lub gleby przerzucić …
            a dzieci łyknęły filmy w większości z informacją podprogową ….jako podręczniki do nauki …

            Bohu pamiłuj
            i spasi ………..

          • Margosia pisze:

            „Uczepiłaś się Małgosiu …pozytywnych obrazków …”
            ___
            A co Tobie do tego ?!
            Zajmij się lepiej sobą, a nie ocenianiem innych.

        • Dawid567 pisze:

          Ten film około 15 lat temu zrobił na mnie ogromne wrażenie- eksperymenty genetyczne – rok 1946-ephemerol i scannnerzy…
          Nie polecam tego filmu dla ludzi o delikatnym i wrażliwym sercu..
          https://www.cda.pl/video/3330394f5
          Niestety filmy z serii X-men są powiązane ze Scannerami i Archiwum X oraz Matrixem i Terminatorem- ale to mroczna przyszłość.

          • Margosia pisze:

            „…ale to mroczna przyszłość.”
            ___
            A może… przeszłość ?
            Każdy widzi to, co chce Dawidzie i jeśli spodziewasz się „mrocznej przyszłości” to… lepiej zmień swoje myśli i swoje nastawienie.
            I nie zapominaj o tym, że… przede wszystkim jesteśmy istotami duchowymi, które na chwilę posiadają ciała, ale ciałami nie są

          • d pisze:

            O.K . Małgosiu wypowiadam się n/t mrocznej przyszłości na podstawie tzw. zwiastunów filmowych SF.
            Proszę podaj trochę filmów S.Fo pozytywnej przyszłości.
            Można je policzyć na palcach obu , a może nawet tylko jednej ręki.Jednym z nich była „Last Mimzy” polski tytuł mapa czasu
            https://www.cda.pl/video/16395042d
            Nawet powrót z przyszłości nie napawa optymizmem
            Był też fil o przyszłości ale naszej dzisiejszej w powiązaniu z XIX wiekiem- magiczny zegar, niestety nie ma chyba go na cda.pl
            https://www.telemagazyn.pl/film/magiczny-zegar-106243/#galeria-multimediow

      • Dawid567. pisze:

        Tylko Miłość jest ochroną tylko ona jest wstanie rozpuścić mroczne macki Yaldaboath i wiedział o tym Jezus Chrystus i może też Budda ale w inny sposób.

        • Margosia pisze:

          „Tylko Miłość…”
          ___
          Przykro to mówić Dawidzie, ale… sporo jeszcze ludzi nie rozumie co oznacza określenie „Miłość” myląc ją z zauroczeniem, upodobaniem, fascynacją, podziwem, zakochaniem, etc…

    • Dawid567 pisze:

      A tak serio zastanawiam się co to oznacza? Jeśli usunie się tzw „pasożyty” Ziemia ma być gotowa na zmianę biegunów.79 % zaawansowania usuwania „pasożytów” podobno osiągnęła 11.11.2018- teraz trw ostatnia faza usuwania.

      • marek pisze:

        A tak serio zastanawiam się co to oznacza?

        Jeśli te działania autentycznie mają miejsce w US to możesz to traktować jako reset bardzo skomplikowanego procesu i przywrócenie …. fabrycznych ustawień ….

        czyli przywrócenie biegu ewolucji ,podłóg zasad uwzględniających wartość życia …

        My…. , a nie….. Ja ….

        bo gdy Ja jest priorytetem
        to zawsze są z tego ” ja ja „…..
        a cywilizacja coraz głupsza
        choćby była techniczną potęgą ……

      • Margosia pisze:

        „…My…. , a nie….. Ja …”
        ___
        I kto to mówi… ha, ha, ha… 😀 😀

        • marek pisze:

          Małgosiu żebyś Ty jeszcze rozumiała co czytasz , wtedy do mądrości byłabyś w pół drogi …
          a tak ..kotki , miotły , buźki i serduszka , a co uwaga to niewypał ….dobrze że tak kocham kobiety ……

          całuski posyłam …

          • Margosia pisze:

            „Małgosiu żebyś Ty jeszcze rozumiała… do mądrości byłabyś w pół drogi …”
            ___
            Nie dziwię się sobku Twojej reakcji, bo inaczej poprostu nie potrafisz !

            Przybierasz maskę altruizmu jedynie dla własnego celu prowadząc monolog sam ze sobą i ze swoimi urojeniami odnośnie stanu zrozumienia przez inne osoby.
            Wolisz myśleć o sobie dobrze, niż przyjąć czyjąś nieprzyjemną dla siebie opinię na swój temat uważając, że druga osoba robi to złośliwie.
            Nie interesuje Ciebie zdanie innych, bo nastawiony jesteś jedynie na siebie, inni są Ci potrzebni jedynie jako audytorium do słuchana kocobołów, którymi do znudzenia nas częstujesz nie bacząc na to, co inni Forumowicze mają do powiedzenia.
            Można sobie tylko wyobrazić piekło, które taki sobek jak Ty sobie szykuje, bo przyciągniesz do siebie jedynie takich samych jak Ty snobistycznych oratorów zapatrzonych w siebie !
            Można Tobie jedynie współczuć…

          • marek pisze:

            Można Tobie jedynie współczuć…,

            ….wolałbym Małgosiu , abyś w miejsce współczucia miała światopogląd bliższy prawdy ,

            a tak wyrazy współczucia przyjmuję bo dobrych uczuć nigdy za dużo , a formy wypowiedzi nie zmienię ,chyba ,że tego czego nie dostrzegasz , czasami rozmawiam , gdy rozmówca w głowie ma poukładane …

            nie bierz wszystkiego tak do siebie ….
            napisałem dzisiaj jak tworzą się skrzywienia
            światopoglądu …..

          • Margosia pisze:

            Tak dla rozluźnienia… 🙂
            „Agenci z Zaświatów”

            https://www.cda.pl/video/9440642e

          • Margosia pisze:

            „….wolałbym Małgosiu , abyś… nie bierz wszystkiego tak do siebie …”
            ___
            Nie pochlebiaj sobie sobku, bo Twój przerost treści nad formą jest śmieszny !
            Hey hoo lets go… życie to nie pokaz mody – chwytaj każdą chwilę i rozkoszuj się nią, bo przemija bezpowrotnie…

          • marek pisze:

            Nie pochlebiaj sobie sobku, bo Twój przerost treści nad formą jest śmieszny !

            …właśnie o to chodzi aby treść miała ręce i nogi , czyli była spójna , chyba że chciałaś napisać ……przerost formy nad treścią …….czyli pogaduszki o wszystkim i niczym ….ale to by mówiło że to kolejna Twoja ….kaczka …

            dziękuję
            za nicka
            nie zrewanżuję się ….

          • Margosia pisze:

            Dla odmiany… film oparty na faktach.
            Opowiada o grupie ludzi penetrujących niezbadane dotąd wodne jaskinie podziemne.
            Opowiada również o tym jak pasja może przerodzić się w tragedię…
            https://www.cda.pl/video/1082269dc

  4. Jurek pisze:

    na dachu nie da się lecieć jak to w Indiach tak popularnych ostatnio w Europie komunikacja funkcjonuje …..

    https://m.cda.pl/video/49125f

  5. Margosia pisze:

    Bardzo ciekawe i wielce pouczające doświadczenie człowieka ukazało się na stronie „Nautilusa”,
    w którym profesor sztuki na Uniwersytecie Północnego Kentucky opisuje swoje doświadczenia, jakie spotkały go podczas śmierci klinicznej ciała…

    „Pan profesor nie był człowiekiem zbyt miłym.
    Był zdeklarowanym ateistą, wrogiem wszystkich religii i osób je praktykujących. Nic nie sprawiało mu już radości i często starał się przemocą wywierać wpływ na ludzi wokół siebie.
    Wierzył tylko w to co mógł zobaczyć, dotknąć i w to co mogło być udowodnione naukowo.
    Uważał, że świat materialny jest jedyną istniejącą formą bytu.
    Uważał, że wszelkie formy kultów religijnych wymyślono tylko po to by mamić i oszukiwać ludzi.

    1 czerwca 1985 roku, w wieku 38 lat Howard Storm doświadczył śmierci klinicznej z powodu perforacji żołądka i jego życie od tej chwili odmieniło się na zawsze. Odmieniło się do tego stopnia, że zrezygnował z funkcji profesora na uniwersytecie i wstąpił do seminarium teologicznego. Poniżej przedstawiono wspomnienie przeżycia śmierci klinicznej Howarda Storma.

    Zmagałem się z własnymi emocjami próbując pożegnać się z żoną. Jedyne co byłem w stanie powiedzieć jej wtedy to to, że ją kocham. Emocje jakie mną wtedy targały nie pozwalały mi na nic innego.

    Poczułem jakby odprężenie zamykając jednocześnie oczy i czekałem na koniec. Czułem, że to było właśnie to. Całkowite zaciemnienie, wielka nicość, sen z którego już się nie budzisz, koniec istnienia.
    Miałem absolutną pewność, że poza tym życiem nie ma już niczego – zgodnie z moim wyobrażeniem tak właśnie pojmowali rzeczywistość ludzie inteligentni i rozsądni.
    Coś takiego jak modlitwa nie przyszło mi nawet do głowy.
    Nigdy nie myślałem o takich rzeczach a jeśli nawet kiedyś wspominałem imię Boga, to tylko jako przekleństwo.

    Na jakiś czas straciłem przytomność. Trudno mi określić jak długo mogło to trwać, ale kiedy odzyskałem świadomość czułem się naprawdę dziwnie. Natychmiast otworzyłem oczy.
    Ku swojemu zdumieniu stałem obok łóżka i patrzyłem na własne ciało leżące na łóżku.
    Moją pierwszą reakcją była myśl „To jakaś niedorzeczność! Nie mogę przecież stać tutaj i spoglądać w dół. To nie jest możliwe”.
    Zupełnie nie tego oczekiwałem. Czułem się niedobrze. Dlaczego wciąż byłem żywy?
    Pragnąłem pogrążenia się w zapomnieniu.

    Kiedy zdałem sobie wreszcie sprawę co się stało poczułem się roztrzęsiony i zacząłem krzyczeć i wrzeszczeć na moją żonę, ale ona tylko siedziała tam nieruchomo jak kamień. Nawet nie spoglądała na mnie.
    Zacząłem wykrzykiwać przekleństwa w jej kierunku by zwrócić na siebie uwagę.
    Będąc zdenerwowany i zły próbowałem jeszcze zwrócić uwagę współ-pacjenta z mojego pokoju ale z tym samym rezultatem. Nie reagował.
    Chciałem by to był sen i powtarzałem sobie „To musi być sen”. Ale wiedziałem, że to nie jest sen. Uświadomiłem sobie, że w dziwny sposób staję się coraz bardziej świadomy i czułem się bardziej żywy niż kiedykolwiek w całym moim życiu.
    Wszystkie zmysły stały się bardzo wyostrzone. Wszystko odczuwałem bardzo prawdziwie i żywo. Podłoga była chłodna a moje bose stopy wilgotne. To była rzeczywistość. Zacisnąłem pięści i zdumiałem się jak wiele odczuć dał mi ten zwykły gest.

    Wtedy usłyszałem moje imię: „Howard, Howard – chodź tutaj”

    W pierwszej chwili zdziwiłem się skąd dochodził ten głos. Odkryłem, że dochodził od strony korytarza. Kilka różnych głosów wołało mnie. Zapytałem kim są a oni powiedzieli: „Jesteśmy tu by zaopiekować się tobą. Doprowadzimy cię do porządku. Chodź z nami”

    Zapytałem znowu czy są lekarzami i pielęgniarkami.
    Oni odpowiedzieli: „Szybko, chodź. Przekonasz się.”

    Kiedy zadawałem im pytania udzielali wymijających odpowiedzi.
    Wywierali na mnie nacisk bym się pospieszył i wyszedł na korytarz.

    Z pewną niechęcią wyszedłem na korytarz i znalazłem się we mgle. Była to lekko kolorowa mgła. Nie była zbyt gęsta. Widziałem na przykład swoje ręce ale ludzie, którzy wołali mnie byli o 5-6 metrów ode mnie i nie widziałem ich wyraźnie. Wyglądali bardziej jak sylwetki lub kształty i kiedy próbowałem zbliżyć się do nich by lepiej im się przyjrzeć oni oddalali się w mgłę. Szedłem więc coraz głębiej w mgłę.

    Te dziwne istoty poganiały mnie bym szedł za nimi. Wciąż pytałem ich dokąd idziemy a oni odpowiadali: „Pospiesz się, dowiesz się”.
    Właściwie niczego nie mówili poza poganianiem mnie bym szedł za nimi. Zaczęli powtarzać, że moje cierpienie było bezsensowne i niepotrzebne. „Ból to bzdura” powiedzieli.
    Wiedziałem, że idziemy tak już całe mile, ale w dziwny sposób gdy oglądałem się za siebie wciąż widziałem pokój szpitalny. Moje ciało wciąż tam leżało, nieruchomo na łóżku. W perspektywie wyglądało to tak jakbym unosił się nad pokojem szpitalnym i spoglądał w dół. Wydawało mi się, że pokój jest już miliony mil za mną. W pokoju wciąż widziałem moją żonę i współlokatora ale stwierdziłem, że nie są w stanie mi pomóc więc raczej pójdę z tymi ludźmi.

    Kiedy uszliśmy w ten sposób znaczną odległość spostrzegłem, że istoty są wokół mnie. Prowadzili mnie poprzez mgłę. Nie wiem jak długo to trwało. W całym tym przeżyciu miałem poczucie jakby czas nie istniał.

    W miarę jak poruszaliśmy się mgła stawała się coraz gęstsza i ciemniejsza. Również ludzie towarzyszący mi zaczęli się zmieniać. Na początku wydawali się rozbawieni i szczęśliwi ale kiedy pokonaliśmy pewną odległość zaczęli stawać się agresywni. Im bardziej stawałem się podejrzliwy i im więcej pytań zadawałem oni stawali się wobec mnie coraz bardziej wrodzy, opryskliwi i pewni siebie.
    Zaczęli żartować sobie z mojej nagości i z tego jak śmiesznie wyglądam. Wiedziałem, że mówili o mnie ale gdy próbowałem dowiedzieć się co mówią dokładnie oni szeptali: „Cicho on słyszy”.
    Ci mniej agresywni ostrzegali jakby tych agresywniejszych by byli cicho aby mnie nie spłoszyć.

    Zastanawiając się co to wszystko ma znaczyć zadawałem im pytania ale oni powtarzali tylko bym szedł szybciej i nie zadawał pytań.
    Czując się nieswojo, szczególnie odkąd oni zaczęli stawać się agresywni rozważałem powrót, ale nie wiedziałem jak to zrobić. Byłem zagubiony. Nie było żadnych punktów odniesienia do których mógłbym nawiązać swoje położenie. Była tylko gęsta mgła i wilgotny grunt pod stopami. Nie miałem poczucia kierunków.

    Całe moje porozumiewanie z nimi odbywało się za pomocą słów tak jak między zwykłymi ludźmi. Wyglądało na to, że oni nie wiedzieli co myślę. Ja również nie wiedziałem co oni myślą.
    Stawało się jednak coraz bardziej oczywiste, że byli kłamcami i jakakolwiek pomoc stawała się tym bardziej niemożliwa im dłużej przebywałem wśród nich.
    Jeszcze parę godzin temu spodziewałem się, że umrę i miałem nadzieję, że skończy się tortura jaką było dla mnie życie. Teraz wszystko wyglądało znacznie gorzej.
    Byłem popychany przez tłum nieprzyjaznych i okrutnych ludzi w nieznanym kierunku w mrok. Zaczęli wrzeszczeć i rzucać w moim kierunku przekleństwa i obraźliwe słowa żądając bym szedł jeszcze szybciej
    .
    Odmawiali odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.

    W końcu powiedziałem im, że nie pójdę już dalej. W tym momencie zmienili się całkowicie.
    Stali się o wiele bardziej agresywni i nalegali bym szedł z nimi. Kilku z nich zaczęło mnie popychać. Ja zacząłem im oddawać i wtedy zaczęła się dzika orgia wrzasków, szyderstw i bicia. Walczyłem jak dziki człowiek. Cały czas zdawałem sobie sprawę z tego, że sprawia im to wielką uciechę. Było to dla nich swego rodzaju grą ze mną jako centrum ich rozrywki. Moje cierpienie było ich przyjemnością. Starali się mnie zranić. Chwytali mnie i gryźli. Kiedy udawało mi się zrzucić jednego z nich na jego miejsce pojawiało się pięciu innych.

    W tym czasie znajdowałem się w niemal całkowitej ciemności i czułem, że zamiast dwudziestu, trzydziestu nieprzyjaznych istot jest ich tam niezliczona rzesza. Ranienie mnie było dla nich rodzajem sportu. Moje próby walki z nimi prowokowały u nich tylko jeszcze większą uciechę. Zaczęli mnie fizycznie upokarzać w najbardziej poniżający sposób. Walcząc z nimi byłem świadomy tego, że im wcale nie spieszy się by mnie pokonać. Bawili się mną tak jak kot bawi się z myszą. Każdy nowy atak wywoływał u nich kakofoniczne wycie. Ku mojemu przerażeniu zaczęli mnie rozrywać i pożerać żywcem. Robili to bardzo powoli tak by ich zabawa trwała jak najdłużej.

    Ani przez moment nie miałem odczucia, że atakujące mnie istoty są kimś innym niż ludźmi. Najlepszy sposób w jaki mógłbym ich opisać to najbardziej odrażające osoby jakie można sobie wyobrazić odarte z najmniejszej choćby intencji zrobienia czegoś dobrego.
    Niektórzy z nich podpowiadali innym co robić ale nie zauważyłem wśród nich żadnej hierarchii w sensie organizacyjnym. Nie wyglądało na to by byli kierowani przez kogoś lub kontrolowani w jakikolwiek sposób. Zasadniczo byli tłumem istot kierujących się nieposkromionym okrucieństwem i namiętnościami. W czasie naszej walki zauważyłem, że wydają się nie odczuwać bólu. W czasie mojego pierwszego kontaktu z nimi zauważyłem, że byli ubrani jednak kiedy ich dotykałem nie czułem żadnego ubrania.

    Walcząc z całych sił przez dłuższy czas w końcu moje siły wyczerpały się.
    Leżąc tam wyczerpany pomiędzy nimi zauważyłem, że moi prześladowcy uspokajają się. Leżąc bez sił przestałem być dla nich rozrywką. Większość z istot poczęła rezygnować rozczarowana ale niektóre wciąż skubały mnie i poniżali mnie za to, że nie jestem już dłużej dla nich zabawny. W tym czasie leżałem tam poszarpany, niezdolny do stawiania jakiegokolwiek oporu a nieprzyjaźni ludzie od czasu do czasu kłuli mnie próbując zmusić mnie do reakcji.

    Wtedy wydarzyło się coś czego nie będę nawet próbował wyjaśnić. Wewnątrz siebie usłyszałem głos mówiący „Módl się do Boga”.
    Mój umysł zareagował na to: „Przecież ja się nie modlę. Nie wiem jak się modlić”.
    Tak wyglądała moja sytuacja: facet leżący na ziemi w ciemnościach otoczony przez setki jeśli nie tysiące brutalnych i okrutnych stworów, które właśnie przed chwilą rozszarpały go.
    Moje położenie wydawało się zupełnie beznadziejne i wyglądało na to, że niemożliwe jest jakiekolwiek wyjście niezależnie od tego czy wierzyłbym w Boga czy nie.

    Głos wewnętrzny ponownie powiedział bym modlił się do Boga. Był to dla mnie dylemat ponieważ nie wiedziałem jak się modlić. Głos powiedział po raz trzeci bym modlił się do Boga.

    Zacząłem w ten sposób: „Pan jest moim pasterzem, nie będę pożądał…Boże chroń Amerykę…” i inne frazy, które wydawały się mieć związek z religią.
    Ludzie wokół mnie dostali szału tak jakbym wylał na nich wrzący olej. Zaczęli na mnie krzyczeć i wrzeszczeć, rozkazując bym przestał. Wrzeszczeli, że nie ma żadnego Boga i że nikt mnie nie usłyszy.
    Wykrzykując obelgi w moim kierunku zaczęli jednocześnie wycofywać się – tak jakbym był trucizną. Kiedy tak wycofywali się stali się jeszcze bardziej rozwścieczeni, przeklinając i wrzeszcząc, że to co mówię jest bezwartościowe i że jestem tchórzem.

    Odkrzykiwałem w ich kierunku: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie” i tym podobne zdania.
    To trwało przez jakiś czas aż nagle uświadomiłem sobie, że odeszli.
    Było ciemno a ja byłem sam wykrzykując rzeczy, które brzmiały „kościelnie”.
    Sprawiało mi przyjemność, że te kościelne zwroty odniosły tak ogromny skutek na te okropne istoty.

    Leżałem tam tak długo w stanie beznadziei i desperacji, otoczony zupełną ciemnością, że nie jestem w stanie powiedzieć ile to trwało. Leżałem w nieznanym mi miejscu, cały poszarpany i porozrywany. Byłem zupełnie pozbawiony siły. Zdawało mi się, że zanikam, że najmniejszy ruch który chciałbym wykonać pochłonąłby ostatnią energię, którą posiadałem…

    Nie wiedziałem już nawet czy jestem jeszcze na świecie. Wiedziałem natomiast, że jestem tutaj.
    To co czułem było zupełnie prawdziwe. Wszystkie moje zmysły pracowały aż nazbyt dobrze. Właściwie nie zdawałem sobie sprawy w jaki sposób znalazłem się w tym miejscu. Nie było żadnego odniesienia, kierunku w którym mógłbym się poruszać nawet gdybym był fizycznie do tego zdolny.
    Agonia, którą przeżyłem w szpitalu w ciągu dnia była niczym w porównaniu do tego co czułem teraz.
    Zdawałem sobie sprawę, że to co odczuwam to ostateczny i całkowity koniec mojego istnienia i było to straszniejsze niż mogłem sobie to wcześniej wyobrazić.

    Wtedy wydarzyło się coś zupełnie niezwykłego.
    Usłyszałem bardzo wyraźnie (wypowiedziane moim głosem) coś czego nauczyłem się w dziecięcej szkółce niedzielnej.
    Była to dziecinna piosenka „Jezus kocha mnie, ja to wiem …”
    Głos, który słyszałem zaczął ją powtarzać. Nie wiem dlaczego, ale nagle zapragnąłem uwierzyć w to. Nie mając już nic innego chciałem uczepić się tej jednej myśli i krzyknąłem:
    „Jezusie, proszę uratuj mnie.” Ta myśl była wykrzyczana całą tlącą się we mnie jeszcze siłą i uczuciem.

    Kiedy to zrobiłem, zobaczyłem gdzieś daleko w ciemności maleńką gwiazdkę.
    Nie wiedząc co to jest pomyślałem, że jest to kometa lub meteoryt ponieważ poruszała się prędko. W chwilę później zdałem sobie sprawę, że zmierza w moim kierunku. Bardzo szybko zaczęło się rozjaśniać.

    Kiedy światło zbliżyło się, jego jasność wylała się na mnie i powstałem – nie moim wysiłkiem – po prostu uniosłem się. Potem zobaczyłem – zobaczyłem to bardzo wyraźnie – jak wszystkie moje rany, łzy, moje załamanie zaczęły roztapiać się i w tej jasności stałem się znowu całością.

    Wtedy wybuchnąłem niekontrolowanym płaczem. Płakałem nie ze smutku ale dlatego, że przeżywałem rzeczy, których nie odczuwałem nigdy wcześniej w moim życiu.

    Zdarzyło się jeszcze coś.
    Nagle dowiedziałem się wielu rzeczy. Wiedziałem, że to światło, ta jasność zna mnie.
    Nie wiem jak wyjaśnić to skąd wiedziałem, że ono mnie zna. Po prostu wiedziałem to.
    Zrozumiałem, że to światło zna mnie lepiej niż moi rodzice. Świetlisty byt, który objął mnie znał mnie bardzo blisko i zaczął objaśniać mi ogromne znaczenie wiedzy. Wiedziałem, że on wiedział wszystko o mnie i że jestem bezwarunkowo kochany i akceptowany.

    Światło wyjaśniło mi, że kocha mnie w sposób którego nie jestem w stanie wyrazić. Nigdy wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z tego, że można być kochanym w taki sposób.
    Było skoncentrowanym polem energii, świecącym w chwale, której nie można opisać inaczej jak dobro i miłość.
    Siła tej miłości przerasta ludzkie wyobrażenie.

    Wiedziałem, że ta promienna istota jest potężna. Sprawiała, że czułem się bardzo dobrze. Czułem jej światło na sobie – jak dotyk bardzo delikatnych dłoni. Czułem, że światło obejmowało mnie. Kochało mnie z wszechobejmującą mocą. Po tym wszystkim co przeszedłem uczucie bycia tak dobrze znanym, akceptowanym i bezgranicznie kochanym przeszło moje wszelkie wyobrażenie. Zacząłem mocno płakać. Potem oboje, ja i to światło wznieśliśmy się i oddaliliśmy się z tego miejsca.

    Poruszaliśmy się coraz szybciej opuszczając ciemność. W objęciach światła, czując się cudownie i płacząc zobaczyłem w oddali coś co wyglądało jak galaktyka. Było jednak większe i było w niej więcej gwiazd niż widywałem z ziemi.

    Było to wielkie centrum światłości. W środku znajdowała się koncentracja ogromnej jasności. Niezliczone miliony sfer świetlistych latało wokół, wchodząc i opuszczając wspaniały Byt w centrum. Było to w znacznej odległości.

    Wtedy … (nie powiedziałem tego lecz pomyślałem)… zwróciłem się do światła:
    „Odeślij mnie z powrotem”.
    Mówiąc do światła by odesłało mnie z powrotem miałem na myśli odesłanie mnie do ciemności. Tak bardzo wstydziłem się tego kim byłem przez całe moje życie, że jedno co chciałem zrobić to ukryć się w ciemności.
    Nie chciałem już więcej iść w kierunku światła.
    Jak wiele razy w ciągu życia zaprzeczałem i drwiłem sobie z istoty będącej teraz przede mną. Jak wiele razy używałem jej jako przekleństwa. Jaką niewiarygodną intelektualną arogancją było używanie jej imienia w ten sposób. Bałem się podejść bliżej. Byłem również świadomy tego, że ogromna intensywność emanacji mogłaby zdezintegrować to, co wciąż odczuwałem jako nienaruszone ciało fizyczne.
    Istota, która wspierała mnie, mój przyjaciel wiedział o moim lęku, oporach i wstydzie. Po raz pierwszy odezwał się do mnie męskim głosem i powiedział mi, że jeśli czuję się skrępowany nie musimy już bardziej zbliżać się. Zatrzymaliśmy się więc, wciąż niezliczone mile od Wspaniałego Bytu.

    Pierwszy raz mój przyjaciel (Jezus Chrystus), powiedział wtedy: „Jesteś stąd”.

    Widząc ogrom chwały zdałem sobie sprawę z mojej marności.
    Odpowiedziałem: „Nie, popełniłeś pomyłkę, odeślij mnie z powrotem”. A on powiedział:
    „My nie popełniamy pomyłek. Jesteś stąd”.

    Potem dźwiękiem muzyki zwrócił się do świetlistych bytów, które otaczały wielkie centrum. Kilka z nich podeszło i otoczyło nas. W czasie tego co nastąpiło potem, niektóre podchodziły do nas, inne odchodziły, ale ciągle było w pobliżu pięć lub sześć z nich a czasem nawet osiem.
    Wciąż płakałem.
    Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiły te cudowne istoty było pytanie skierowane do mnie:
    „Czy boisz się nas?”
    Odpowiedziałem, że nie.
    Oznajmili, że mogą objawić się pod postacią ludzi, ale powiedziałem im by pozostali w takiej postaci w jakiej są. Byli tak cudownie piękni…

    Jako artysta w świecie, w którym żyłem znałem trzy kolory podstawowe. Tutaj widziałem spektrum światła składającego się z co najmniej 80 nowych kolorów podstawowych. Próba opisania ich jest niemożliwa. Były to kolory, których nie widziałem nigdy wcześniej.

    To, co pokazywały mi te istoty to ich chwała. Nie widziałem w rzeczywistości ich samych. Byłem tym całkowicie usatysfakcjonowany. Przychodząc ze świata kształtów i form byłem zachwycony tym nowym amorficznym światem. Te istoty dawały mi to czego wtedy potrzebowałem.

    Ku mojemu zaskoczeniu a także utrapieniu istoty te były w stanie czytać moje myśli.
    Nie byłem pewien czy będę mógł jeszcze cokolwiek utrzymać w tajemnicy.

    Zaczęliśmy wymianę myśli. Rozmowę bardzo naturalną, bardzo spokojną i swobodną. Słyszałem głosy każdego z nich osobno i bardzo wyraźnie. Każdy z nich miał inną osobowość z odmiennym od innych głosem ale mówili bezpośrednio do moich myśli, nie do uszu. Używali normalnego, potocznego języka angielskiego. Wiedzieli wszystko o czym pomyślałem…

    Każdy z nich znał mnie i rozumiał mnie bardzo dobrze. Znali moje myśli i moją przeszłość. Nie czułem potrzeby prosić o przyprowadzenie kogoś kogo znałem, bo oni wszyscy znali mnie. Nikt nie mógł znać mnie lepiej. Nie przychodziło mi też do głowy by identyfikować ich jako wujków lub dziadków. Było to jak wielki zjazd krewnych na Boże Narodzenie, na którym nie bardzo można przypomnieć sobie kto jest kim ale wie się, że każdy jest kimś bliskim i że jesteś ze swoją rodziną. Nie wiedziałem czy byli moimi krewnymi czy nie, ale czułem, że są mi bliżsi niż ktokolwiek kogo dotąd znałem.

    W czasie mojej rozmowy ze świetlistymi istotami, która trwała bardzo długo byłem fizycznie wspierany przez obejmującą mnie Istotę. Byliśmy zupełnie stabilni mimo tego, że wciąż zawieszeni w przestrzeni. Wszędzie wokół nas były niezliczone promienne istoty, jak gwiazdy na niebie, przychodzące i odchodzące. Wyglądało to jak bardzo mocno powiększony widok galaktyki upakowanej wyjątkowo dużą ilością gwiazd. W gigantycznym promieniowaniu centrum były upakowane tak gęsto, że nie można już było odróżnić poszczególnych istot. Ich jaźnie były w takiej harmonii ze Stwórcą, że byli prawdziwą jednością.

    Powiedziano mi, że jednym z powodów dla którego te wszystkie niezliczone istoty musiały wracać do swojego źródła była potrzeba wzmocnienia się tym poczuciem harmonii i jedności. Kiedy były w oddaleniu zbyt długo zaczynały odczuwać separację. Ich największą przyjemnością było powracanie do źródeł całego życia.

    Na początku naszej rozmowy istoty próbowały mnie pocieszać. Coś co mi przeszkadzało to fakt, że byłem nagi. Przebywając w ciemności zgubiłem gdzieś moją szpitalną koszulę. Byłem człowiekiem. Miałem ciało. Powiedzieli mi, że wszystko jest w porządku. Byli zupełnie obeznani z moją anatomią. Stopniowo odprężyłem się i przestałem zakrywać intymne części ciała rękami.

    Następnie chcieli porozmawiać o moim życiu.
    Ku mojemu zaskoczeniu moje życie zaczęło odtwarzać się przede mną. Jakieś sześć do ośmiu stóp (ok.dwa metry) przede mną od początku do końca.
    Przegląd życia był przez nich kontrolowany. Pokazali mi moje życie ale nie z mojego punktu widzenia. Zobaczyłem siebie w moim życiu – a wszystko to było lekcją mimo, że nie zdawałem sobie wtedy z tego sprawy. Próbowali mnie czegoś nauczyć ale ja nie wiedziałem o tym gdyż nie wiedziałem, że powrócę
    .

    Po prostu oglądaliśmy moje życie od początku do końca. Przy niektórych zdarzeniach zatrzymywali się dłużej i przyglądali się uważniej. Nad innymi nie zatrzymywali się. Moje życie ukazane zostało od strony o jakiej nigdy wcześniej nie myślałem. Wszystkie moje osiągnięcia, do których dążyłem: szkoła podstawowa, szkoła średnia, studia i moja późniejsza kariera nie miały żadnego znaczenia w tym pokazie.

    Odczuwałem uczucia smutku i cierpienia albo radości moich towarzyszy w trakcie przeglądu mojego życia. Nie mówili, że coś było złe lub dobre ale ja to po prostu czułem. Bardzo dobrze wyczuwałem, które rzeczy były dla nich bez znaczenia.
    Nie spojrzeli na przykład na moje wyniki z pchnięcia kulą ze szkoły średniej jak i na inne wydarzenia, z których byłem tak dumny.

    Zwracali uwagę na to w jaki sposób odnosiłem się do innych ludzi. Niestety moje odnoszenie się do innych ludzi w większości przypadków nie było bliskie temu jak powinienem się zachować gdybym kierował się w moim postępowaniu miłością.

    Każde zdarzenie, w którym kierowałem się w moim zachowaniu miłością sprawiało im radość. Bardzo często manipulowałem ludźmi, z którymi miałem kontakt. W czasie mojej profesorskiej kariery, na przykład, zobaczyłem siebie siedzącego w biurze na uczelni. Przyszedł do mnie student z osobistym problemem. Siedziałem tam wyglądając na współczującego, cierpliwego i zatroskanego podczas gdy w rzeczywistości byłem znudzony na śmierć. Ukradkiem spoglądałem na zegarek pod stołem i niecierpliwie czekałem by student skończył.

    Musiałem przejść przez wszystkie tego rodzaju zdarzenia w towarzystwie tych wspaniałych istot. Kiedy byłem nastolatkiem mój ojciec musiał pracować przez 12 godzin na dobę. Oburzało mnie, że zaniedbywał kontakty ze mną. Kiedy przychodził z pracy byłem dla niego chłodny i obojętny. To sprawiało, że stawał się podenerwowany co było dla mnie dodatkowym usprawiedliwieniem odczuwania nienawiści do niego. Kłóciliśmy się ze sobą co wyprowadzało z równowagi moją matkę.

    Przez większość życia miałem poczucie, że ojciec jest nikczemnikiem a ja jego ofiarą. Podczas przeglądu mojego życia zrozumiałem jak wiele z jego postawy było sprowokowane przeze mnie. Zamiast witać go radośnie pod koniec dnia ja wciąż wbijałem w niego ciernie po to by wziąć odwet za moje cierpienie.

    Zobaczyłem jak pewnej nocy gdy moja siostra źle się czuła wszedłem do jej pokoju i objąłem ją ramionami nic nie mówiąc. Po prostu leżałem koło niej i obejmowałem ją. Wyszło na to, że był to jeden z największych triumfów mojego życia…

    Przegląd całego życia byłby dla mnie emocjonalnie niszczący i z pewnością stałbym się po nim osobą psychotyczną gdyby nie fakt, że cały czas odczuwałem miłość mojego przyjaciela i jego przyjaciół.
    Za każdym razem gdy okazywałem zdenerwowanie wyłączali przegląd na jakiś czas i okazywali mi miłość. Ich miłość była namacalna. Czułem ją na ciele, czułem ją wewnątrz mnie, czułem że przenikała mnie na wskroś. Bardzo chciałbym umieć to wytłumaczyć ale nie potrafię
    .

    Terapią na okropny stan w jaki wprowadzał mnie przegląd mojego życia była ich miłość.
    Moje przeszłe życie było po prostu żałosne. Trudno mi było w to uwierzyć.
    Najgorsze w tym wszystkim było to, że wszystko wyglądało coraz gorzej w miarę jak przegląd posuwał się do przodu.
    Moja głupota i egoizm wieku nastoletniego tylko powiększyły się kiedy stałem się dorosły, a wszystko to pod przykrywką bycia dobrym mężem, dobrym ojcem i dobrym obywatelem.
    Ta hipokryzja napawała mnie wstrętem
    .
    Ale wszystko to przenikała ich miłość.

    Kiedy przegląd zakończył się zapytali mnie: „Czy chciałbyś o coś zapytać?”
    Ja miałem mnóstwo pytań.
    Zapytałem na przykład: „Jak to jest z Biblią?” Oni odpowiedzieli: „Co cię interesuje?” Spytałem czy jest prawdziwa a oni odpowiedzieli, że tak.
    Spytałem dlaczego kiedy próbowałem ją czytać wszystko co dostrzegałem to mnóstwo sprzeczności. Wróciliśmy znowu do przeglądu życia. Do miejsca, na które nie zwróciłem poprzednio uwagi. Pokazali mi jak kilka razy otwierałem Biblię i czytałem ją właśnie z zamiarem wyszukiwania sprzeczności i problemów. Próbowałem udowodnić sobie, że nie było warto jej czytać.

    Stwierdziłem, że Biblia nie miała dla mnie sensu. Powiedzieli mi, że zawiera ona prawdę duchową i że powinienem ją czytać w sposób duchowy by zrozumieć jej sens. Powinna ona być czytana jak modlitwa. Poinformowali mnie, że nie jest ona jak inne książki. Powiedzieli mi także (później odkryłem, że tak było w rzeczywistości), że kiedy czyta się ją w duchu modlitwy ona mówi do ciebie. Odkrywa się przed tobą i nie musisz już nad nią pracować.

    Moi przyjaciele odpowiadali na wiele pytań w zabawny sposób. Naprawdę wiedzieli całą masę rzeczy, o które chciałem ich zapytać. Kiedy tylko pomyślałem o jakimś pytaniu oni rozumieli je doskonale.

    Zapytałem ich na przykład jaka jest najlepsza religia. Oczekiwałem odpowiedzi w rodzaju: „Prezbiteriańska” gdyż domyślałem się, że moi przyjaciele są Chrześcijanami.
    Odpowiedzieli, że najlepszą religią jest ta, która najbardziej zbliża do Boga.

    Zapytałem ich czy istnieje życie na innych planetach.
    Ku mojemu zaskoczeniu odpowiedzieli, że wszechświat jest pełny życia.
    Ponieważ bardzo bałem się zagłady nuklearnej zapytałem czy będzie na świecie wojna nuklearna. Odpowiedzieli, że nie.
    Zdumiało mnie to i wyjaśniłem im jak żyłem w poczuciu zagrożenia wojną nuklearną. Był to jeden z powodów, dla których byłem tym kim byłem. Stwierdziłem, że życie na ziemi stawia nas w obliczu beznadziei. Poczucie, że świat prędzej czy później eksploduje stawiało sens czegokolwiek pod znakiem zapytania. W związku z tym wydawało mi się, że mogę robić wszystko na co mam ochotę bo nic naprawdę nie ma znaczenia.

    Oni powiedzieli: „Nie, nie będzie wojny nuklearnej”.
    Zapytałem czy są absolutnie pewni, że nie będzie wojny nuklearnej. Oni zapewnili mnie jeszcze raz a kiedy spytałem jak mogą być tak absolutnie pewni odpowiedzieli: „Bóg kocha świat”.

    Powiedzieli, że najwyżej jeden albo dwa nuklearne pociski mogą wybuchnąć jeżeli nie zostaną wcześniej zniszczone ale, że nie będzie wojny nuklearnej. Potem zapytałem jak to jest, że było tak dużo wojen. Odpowiedzieli, że dopuszczono tylko do niewielu z tych, które ludzkość próbowała rozpętać. Z wielu wojen, które ludzie próbowali stworzyć pozwolono tylko na niewiele by przywrócić opamiętanie.

    Powiedzieli, że nauka, technologia i inne korzyści są darami dla ludzkości przekazywanymi jej poprzez inspiracje. Ludzie w sensie dosłownym doprowadzeni byli do odkryć. Wiele z nich zostało potem przez ludzi wypaczonych i użytych w celu niszczenia innych. Moi przyjaciele obawiali się, że perwersja z jaką ludzie wykorzystują odkrycia technologiczne może doprowadzić do zbyt dużych uszkodzeń naszej planety. Przez planetę rozumieli całość Bożej Miłości do wszystkich ludzi.

    Wytłumaczyli mi, że zależy im na wszystkich ludziach na świecie. Nie chodzi im o to by jedna grupa ludzi wyprzedzała inne grupy. Chcą by każdy człowiek uważał drugą osobę za kogoś ważniejszego od własnego ciała. Chcą by każdy kochał innych, całkowicie, bardziej nawet niż samego siebie. Jeżeli ktoś, gdzieś na świecie cierpi wtedy powinniśmy współczuć w tym cierpieniu i powinniśmy cierpiącym pomagać.Nasza planeta po raz pierwszy w historii ewoluowała do takiego stopnia, że jest to możliwe.
    Jesteśmy globalnie połączeni i możemy stać się jednym ludem.
    Naród któremu dano przywilej przewodzenia światu na drodze do lepszych czasów zawiódł.
    To właśnie my w Stanach Zjednoczonych
    .

    Kiedy rozmawiałem z nimi o przyszłości dali mi jasno do zrozumienia, że mamy wolną wolę.
    Jeżeli zmienimy samych siebie wtedy możemy zmienić przyszłość
    .
    Zapytałem ich jak to jest możliwe by zmieniło się postępowanie tak wielu ludzi.
    Z moich doświadczeń wynikało bowiem, że jest rzeczą niezmiernie trudną jeśli nie niemożliwą zmienić cokolwiek na ziemi.
    Powiedziałem im, że jest to zadanie beznadziejne.
    Moi przyjaciele wyjaśnili mi, że punktem wyjścia przemiany całego świata jest przemiana jednej osoby. Dzięki niej przemiana na lepsze dokona się w następnej osobie, potem w następnych itd. Tylko w ten sposób można doprowadzić do globalnej zmiany.

    Spytałem mojego przyjaciela i jego przyjaciół o śmierć.
    Co dzieje się kiedy umieramy?
    Powiedzieli, że kiedy umiera osoba kochająca aniołowie wychodzą jej na spotkanie i zabierają ją stopniowo coraz wyżej gdyż byłoby nie do zniesienia dla tej osoby być natychmiast przedstawioną Bogu.

    Wiedząc co jest we wnętrzu każdego z nas aniołowie znają nasze pragnienia i zaopatrują nas w to co jest nam potrzebne. Niekiedy jest to rajska łąka a czasem coś innego.
    Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć krewnych wtedy aniołowie przyprowadzają ich ze sobą.
    Jeżeli ktoś bardzo lubił kamienie szlachetne pokażą mu je. Widzimy to co jest potrzebne do naszego wejścia do świata duchowego. Wszystkie te rzeczy są realne w rajskim, boskim pojęciu.

    Stopniowo edukują nas jako istoty duchowe i wprowadzają do nieba. Wzrastając pozbywamy się ziemskich zainteresowań, pragnień i zwierzęcych przyzwyczajeń, z którymi zmagamy się przez większość naszego życia. Ziemskie pożądania topnieją.
    Stajemy się tymi kim naprawdę jesteśmy, częścią Boskości.

    To dzieje się z ludźmi kochającymi, ludźmi którzy postępowali dobrze i kochali Boga.
    Wyjaśniono mi, że nie mamy dostatecznej wiedzy i prawa by osądzać relację innych osób z Bogiem.
    Tylko Bóg wie co jest w sercu człowieka. Ktoś kogo uważamy za podłego Bóg może znać jako cudowną osobę. Podobnie ktoś, kogo postrzegamy jako dobrego Bóg może widzieć jako hipokrytę o czarnym sercu.
    Tylko Bóg zna prawdę o każdej osobie.

    Bóg ostatecznie osądzi każdą osobę.
    Bóg także pozwoli by ludzie byli wciągnięci do ciemności do podobnych sobie stworzeń.
    Opowiedziałem to czego tam doświadczyłem osobiście. Nie wiem nic poza tym czego doświadczyłem ale podejrzewam, że to co widziałem było tylko wierzchołkiem góry lodowej.

    Zasłużyłem na to by być tam gdzie byłem. Byłem we właściwym miejscu, we właściwym czasie.
    To było miejsce dla mnie i osoby które mnie tam otaczały były doskonałym towarzystwem.
    Bóg pozwolił bym tego doświadczył a potem zabrał mnie stamtąd ponieważ wiedział, że doświadczenie to wywrze na mnie zbawienny skutek.
    Był to pewien rodzaj oczyszczenia mnie. Ludzie którzy zostali obronieni przed wciągnięciem w ciemność, z powodu ich kochającej natury są przyciągani w górę, w kierunku światła…”

    W taki właśnie sposób przyciągamy do siebie istoty o podobnych nam wibracjach !

    C.d. arta na stronie:
    https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3778,doswiadczenie-smierci-klinicznej-profesora-howarda-storma.html

    • marek pisze:

      W taki właśnie sposób przyciągamy do siebie istoty o podobnych nam wibracjach !

      prześledź jego treść całą , a może wreszcie zobaczysz po jakich krzakach wraz z pozostałymi wolnomyślicielami …wędrujesz …

      czytanie to na pierwszym miejscu ogląd całości , a dopiero potem analiza szczegółów …

      sesobek….

      • Margosia pisze:

        ~ W taki właśnie sposób przyciągamy do siebie istoty o podobnych nam wibracjach ! ~
        *
        „prześledź jego treść całą , a może wreszcie zobaczysz po jakich krzakach wraz z pozostałymi wolnomyślicielami …wędrujesz …”
        ___
        Uderz w stół, a odezwą się nożyce ?…
        Ha, ha, ha… 😀
        Dzięki Ci Marek za tą salwę zdrowego śmiechu !

        • marek pisze:

          czytanie to na pierwszym miejscu ogląd całości , a dopiero potem analiza szczegółów

          czytanie to na pierwszym miejscu ogląd całości , a dopiero potem analiza szczegółów …

          • marek pisze:

            korekta ….nie zamierzony błąd …ale jakże użyteczny …czytaj Małgosiu pięć razy to zaczniesz rozumieć …..

            Uderz w stół, a odezwą się nożyce ?…
            Ha, ha, ha… 😀

            czytanie to na pierwszym miejscu ogląd całości , a dopiero potem analiza szczegółów

          • Margosia pisze:

            „…czytaj Małgosiu pięć razy to zaczniesz rozumieć …”
            ___
            Oceniasz Marek mnie według siebie, ale to nie mój problem, że Ty – jak sam przyznałeś – musisz czytać tekst pięć razy, by go z-rozumieć i wyraźnie widać, że nie dotyczy Ciebie owo ludowe przysłowie:
            Mądrej głowie dość po słowie

    • Dawid567 pisze:

      Stwierdziłem, że Biblia nie miała dla mnie sensu. Powiedzieli mi, że zawiera ona prawdę duchową i że powinienem ją czytać w sposób duchowy by zrozumieć jej sens. Powinna ona być czytana jak modlitwa.

      Dzisiaj już mogę z tym zdaniem dyskutować.
      Je śli chodzi o Nowy Testament to się zgadzam , jeśli o stary NIE.Wybacz Małgosiu ale Stary Testament nie jest dla mnie żadną tzw. „prawdą duchową” .Powiem więcej łączenie Nowego Testamentu ze Starym w biblię było jednym wielkim nieporozumieniem i manipulacją.Pozwoliło przemycić groźnego Jahwe do Biblii jako Boga Stwórcę.

      • Margosia pisze:

        „…Wybacz Małgosiu ale Stary Testament nie jest dla mnie żadną tzw. „prawdą duchową”…”
        ___
        Szczerze mówiąc Dawidzie… nie kapiszi !
        Zacytowałeś słowa wypowiedziane przez pana Howarda Storma, dlaczego więc mówisz do mnie „Wybacz Małgosiu” ??…

        A tak gwoli ścisłości: postrzegam ST jako być może… zapis dziejów narodu zwanego dzisiaj żydami i być może… w ich religii istniał jakiś „bóg Jahwe”, którego postawili na piedestał i składali mu hołd…
        Dla mnie jednak – owa istota nie była i nigdy nie będzie żadnym bogiem i mam go w doopie, ponieważ wiem, że Duch Światła Miłości i Prawdy jest ponad wszystkimi bogami wymyślonymi przez ludzi dla ludzi.

        * * *

        „…wypowiadam się n/t mrocznej przyszłości na podstawie tzw. zwiastunów filmowych SF…”
        ___
        Przepraszam Dawidzie:
        – ile Ty masz lat ?
        12 ?
        No proszę Ciebie…

        Jak dla mnie… te tzw. zwiastuny filmowe to interpretacja wizji, wyobrażeń, koncepcji, poglądów, etc… ludzi, którzy z reguły są pisarzami powieści si-fi oraz filmowe adaptacje tych wyobrażeń przez innych ludzi zwanych reżyserami filmów 🙂
        Nie zaprzeczę jednak, że w niektórych filmach… zawarte są głębokie przesłania, nad którymi warto się zastanowić, które jednak… dotyczą jedynie naszego ludzkiego myślenia i postępowania, cała reszta to… rozrywka…

        • Dawid567 pisze:

          Niestety nigdy bym nie powiedział że filmy SF to rozrywka.Dla mnie to raczej forpoczta tego co będzie za 20-30 rzeczywistością.
          Pamiętasz może Małgosiu Kontakt bliskie spotkania III stopnia, ET , Taken , Raport mniejszości.Widzisz jeśli uważasz ,ze to rozrywka masz pełne do tego prawo , ja tak nie uważam

        • marek pisze:

          Duch Światła Miłości i Prawdy jest ponad wszystkimi bogami wymyślonymi przez ludzi dla ludzi.

          powolutku . powolutku , aż do skutku …

          stąd tyle uwagi Ci poświęcam , choć taka jesteś rogata …JA ŚIAMA …

          jest dobrze ….

          • Margosia pisze:

            „…stąd tyle uwagi Ci poświęcam , choć taka jesteś rogata …JA ŚIAMA …”
            ___
            Byłoby dla Ciebie Marek dużo bardziej korzystne, gdybyś swą uwagę skierował nie na mnie lecz na siebie.

        • korass pisze:

          wszystko od , malarstwa, literatury , filmu,muzyki , wynalazków ,po doświadczenia senne i wizje na jawie pani Margo ,to interpretacje, wyobrażenia , koncepcje ,

          wy chyba nie rozumiecie w jakim świecie obecnie żyjecie , ( oczywiście wy jesteście ponad to ) ,
          internet, mass media to platformy do kształtowania opinii , służą do przekazu ,
          obraz i dźwięk na masową skalę ,
          to dzieje się tu i teraz ,

          a co do filmów s-f , to gwarantuję , że ich twórcy mają więcej wyobraźni niż my wszyscy razem wzięci ,
          a , do tego należy dokonać również najnowszą muzykę i teledyski

          • Maria_st pisze:

            wy chyba nie rozumiecie w jakim świecie obecnie żyjecie , ( oczywiście wy jesteście ponad to ) ,”

            a w jakim to świecie żyjemy ?

      • Dawid567 pisze:

        Zacytowałem te słowa Howarda Storma z uwagi na te słowa:

        Powiedzieli mi, że zawiera ona prawdę duchową i że powinienem ją czytać w sposób duchowy by zrozumieć jej sens. Powinna ona być czytana jak modlitwa.

        Brakowało mi Twojego odniesienia do tych słów , albo je przeoczyłem

        • Margosia pisze:

          „Powiedzieli mi, że zawiera ona prawdę duchową …”
          *
          Brakowało mi Twojego odniesienia do tych słów , albo je przeoczyłem”

          ___
          Nie przeoczyłeś Dawidzie, ponieważ nie odniosłam się do tych słów.
          Jeśli mam być szczera, to jak dla mnie te tzw. „prawdy duchowe”„prawdami duchowymi” jedynie wówczas kiedy znajdują potwierdzenie w moim życiu.
          I wiem, że każdy z nas posiada swoje „prawdy duchowe”, w które wierzy i które znajdują potwierdzenie w jego życiu.
          Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie czy: cała biblia zawiera „prawdy duchowe”, jednak w NT jak dla mnie… wiele z takich prawd duchowych zostało uwidocznionych w słowach Nauczyciela, m.in. takich :

          „…Lekarzu, ulecz samego siebie….”

          „…Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki…”

          „…Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią…”

          „…Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?…”

          „…Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?…”

          „…Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem…”

          „…Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym…”

          „…Po ich owocach ich poznacie. …”

          „… Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną…”

          „…Strzeżcie się fałszywych proroków…”

          „…Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie…”

          I wiele, wiele innych…

          • Maria_st pisze:

            te wszelkie prawdy biblijne znane były wcześniej, wie wykorzystano je dla siebie…takie prawdy i kłamstwa aby ludzie sami nie wiedzieli czy jest to tylko prawdą…..dlatego to, co mówi ten pan jest dla mnie cośmjak te przekazy pani Łobos, Metatrona i im podobnych…puszczane w jakimś celu…..
            prawdy wymieszane z kłamstwami
            Zastanawiam się , czy to nie z powodu zakłoceń w nas samych…..bo ciągle szukamy Prawdy…..

          • Margosia pisze:

            „…takie prawdy i kłamstwa aby ludzie sami nie wiedzieli czy jest to tylko prawdą…”
            ___
            Maryś kochana 🙂
            Dobrze wiesz, że każdy z nas nosi w sobie Prawdę, problem w tym, że nie każdy ma ochotę tę Prawdę stosować w swoim życiu codziennym, a to jak wiesz jest okłamywaniem samego siebie.
            Z biegiem czasu… przynosi to taki skutek, że Prawda we wnętrzu człowieka usuwa się w cień i wówczas rzeczywiście taki człowiek nie potrafi odróżnić co jest prawdą a co blagą…

          • marek pisze:

            ciepło , ciepło

            „…Lekarzu, ulecz samego siebie….”

            „…Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki…”

            „…Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią…”

            „…Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?…”

            „…Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?…”

            „…Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem…”

            „…Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym…”

            „…Po ich owocach ich poznacie. …”

            „… Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną…”

            „…Strzeżcie się fałszywych proroków…”

            „…Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie…”

            I wiele, wiele innych…

            gorąco , parzy

            Duch Światła Miłości i Prawdy jest ponad wszystkimi bogami wymyślonymi przez ludzi dla ludzi.

            z tą już mniej istotną różnicą ,że ja wpisuję owego Ducha w ramy Matrixu Czasu i Przestrzeni który wziął swój początek w planie EIA utworzonym przez ZRÓDŁO WSZECHRZECZY i nazywam go ŚWIADOMOŚCIĄ CHRYSTUSOWĄ co wydaje się być właściwym określeniem w odniesieniu do RODZAJU LUDZKIEGO …..

            lecz ” nazwanie ” jest sprawą drugoplanową , gdyż prawdziwa religia -wiara nie jest drogą prowadzącą w kierunku wielbienia / choć ono samoczynnie się rodzi / a staraniem by CZŁOWIEK stał się CECH tego DUCHA …przejawieniem nawet w tak gęstej materii jak Ziemia …

            Warto się trudzić …

            Miłego dnia Wszystkim …

          • marek pisze:

            Zastanawiam się , czy to nie z powodu zakłoceń w nas samych…..bo ciągle szukamy Prawdy…..

            Przyjrzyj się ludzkim masom ….zawsze się do jakiś haseł idei bratają …a to jedynie dowód iż są populacją istot w powijakach ….

            Ziemia to tygiel różnych humanoidalnych ras których osobniki się w ziemskie ciała wcielają , jedne tłumią rozwój tego gatunku inne go wspierają / naszymi rządami , korporacjami , jednostkami / podobnie jest z przekazami zza chmurki ….jedne są nasz rozwój wspierające inne jemu przeciw…

            Rzecz się rozbija o to by , nie zwariować
            lecz człowiek sam z siebie w dokonywaniu
            właściwych wyborów niezbyt dużo może
            gdyż brak mu ” fundamentów ” zrozumienia
            celu swego … istnienia …
            stąd tyle różnorodnych poglądów i wierzeń ….

            gdy przez ten czas chaosu przebrniemy będziemy dopiero wtedy mogli powiedzieć iż jesteśmy wielcy …..lecz wtedy tego nie powiemy gdyż pokorniejąc będziemy znać swe miejsce we Wszechświecie ….

            tak mi plotą
            w głowie
            moje motyle …

          • Dawid567 pisze:

            Wcześniej była znana inna „prawda” Oko za oko ząb za ząb”

    • korass pisze:

      dlaczego pani nie wytluszczyla tego?….//..Powiedzieli, że nauka, technologia i inne korzyści są darami dla ludzkości przekazywanymi jej poprzez inspiracje. Ludzie w sensie dosłownym doprowadzeni byli do odkryć. ..//

      • Margosia pisze:

        „dlaczego pani nie wytluszczyla tego?…”
        ___
        Bo nie widziałam takiej potrzeby.
        Uważam że inspiracje dotyczące np. nowych wynalazków płynące ze świata duchowego są mniej ważne od tego, co ludzie z nimi zrobią.

        • korass pisze:

          czyli lepiej żeby ich nie było , wtedy ludzie nie mieliby okazji do czynienia zła ,
          no, taki dajmy na to internet , podto chyba podchodzi? 🙂

          • Margosia pisze:

            „czyli lepiej żeby ich nie było , wtedy ludzie nie mieliby okazji do czynienia zła…”
            ___
            Jeśli takie jest Twoje zdanie @korass, to niechaj i tak będzie.
            Ja uważam, że inspiracje ze świata duchowego jak najbardziej są ludziom przydatne do rozwoju i lżejszego życia.
            Skąd wiesz, że przedmioty ułatwiające życie, jak np. pralka automatyczna, zmywarka do naczyń, samochód czy samolot nie pochodziły z „wyższych” inspiracji ?
            Prawda jednak jest też i taka, że np. samochód ułatwia życie kiedy chce się przenieść wygodnie i w miarę szybko z miejsca na miejsce, jednak… samochodem można również zabić wielu ludzi, np. używając ich do zamachów terrorystycznych, które jak wiesz niejednokrotnie miały miejsce.
            Wszystko zależy od tego kto z samochodu korzysta i jakie ma intencje używając dany wynalazek.

            Gwoli ścisłości… nie jestem zwolenniczką żadnej broni służącej do zabijania istot czujących – wręcz przeciwnie, ale może… wynalezienie bomby atomowej było nam potrzebne do rozwoju, abyśmy z-rozumieli pewne sprawy ?…

          • Margosia pisze:

            „…lepiej żeby ich nie było… no, taki dajmy na to internet…”
            ___
            Internet to wg. mnie… bardzo pożyteczne narzędzie , które ułatwia nam życie.
            Ja na ten przykład… bardzo często korzystam z internetu m.in. zamawiając różne przydatne mi przedmioty oraz płacąc za rachunki…
            Poza tym… mogę też wymieniać myśli i poglądy z Tobą korass 🙂
            Ale znowu… poprzez internet również można zrobić komuś krzywdę np. poprzez wulgarne, brzydkie czy przykre uwagi skierowane do współrozmówcy, bo słowa niekiedy bardziej ranią niż nóż…
            Wszystko zależy od człowieka.
            * * *
            „…wtedy ludzie nie mieliby okazji do czynienia zła…”
            ___
            Wiesz korass ?… to jest bardzo infantylne myślenie, ponieważ zły człowiek jeśli chce – zawsze znajdzie „okazję do uczynienia zła „
            I tak długo, jak długo będą istnieli źli ludzie, wszyscy będziemy mieli do czynienia ze złem.
            Jedynie masowa zmiana świadomości u ludzi doprowadzi do wyeliminowania zła z naszej przestrzeni, ale… z tego co widać i słychać… długa jeszcze przed nami droga…

  6. Maria_st pisze:

    Dla mnie to naciagane jest ale to moje wnioski.
    Facet w tym co tu opisane :
    „Byłem popychany przez tłum nieprzyjaznych i okrutnych ludzi w nieznanym kierunku w mrok. Zaczęli wrzeszczeć i rzucać w moim kierunku przekleństwa i obraźliwe słowa żądając bym szedł jeszcze szybciej.”
    mówi o sobie co stwierdza póżniej :
    ” Tak bardzo wstydziłem się tego kim byłem przez całe moje życie, że jedno co chciałem zrobić to ukryć się w ciemności.”

    i podświadomość dała Mu to czego oczekiwał, aby zauważył że nie tędy droga.
    a tu dostał to co w nim jest a o czym zapomniał :
    ” Świetlisty byt, który objął mnie znał mnie bardzo blisko i zaczął objaśniać mi ogromne znaczenie wiedzy. Wiedziałem, że on wiedział wszystko o mnie i że jestem bezwarunkowo kochany i akceptowany.”

    A tu widać, że jednak był wyznawca religii :

    „Pierwszy raz mój przyjaciel (Jezus Chrystus), powiedział wtedy: „Jesteś stąd”. ”

    Tu mam wątpliwości ale być może ten człowiek miała tak to odebrać :
    ” Coś co mi przeszkadzało to fakt, że byłem nagi. Przebywając w ciemności zgubiłem gdzieś moją szpitalną koszulę. Byłem człowiekiem. Miałem ciało. Powiedzieli mi, że wszystko jest w porządku. Byli zupełnie obeznani z moją anatomią. Stopniowo odprężyłem się i przestałem zakrywać intymne części ciała rękami.? ”

    Ja ciała nie widziałam, choć miałam wrażenie że mam…coś w odczuciu osób po amputacji

    A to :
    „Naród któremu dano przywilej przewodzenia światu na drodze do lepszych czasów zawiódł.
    To właśnie my w Stanach Zjednoczonych.”

    kloci sie z tym :
    „Kiedy rozmawiałem z nimi o przyszłości dali mi jasno do zrozumienia, że mamy wolną wolę.”

    takie niby NIC nie znaczące niuanse

    A o tym, wiemy doskonale bo wciąż tu o tym piszemy :

    „Moi przyjaciele wyjaśnili mi, że punktem wyjścia przemiany całego świata jest przemiana jednej osoby. Dzięki niej przemiana na lepsze dokona się w następnej osobie, potem w następnych itd. Tylko w ten sposób można doprowadzić do globalnej zmiany.”

    Hmm
    „Co dzieje się kiedy umieramy?
    Powiedzieli, że kiedy umiera osoba kochająca aniołowie wychodzą jej na spotkanie i zabierają ją stopniowo coraz wyżej gdyż byłoby nie do zniesienia dla tej osoby być natychmiast przedstawioną Bogu.”

    coś tu nie tak, bo na początku nie poszedł wyżej a niżej….

    „Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć krewnych wtedy aniołowie przyprowadzają ich ze sobą.
    Jeżeli ktoś bardzo lubił kamienie szlachetne pokażą mu je. Widzimy to co jest potrzebne do naszego wejścia do świata duchowego. Wszystkie te rzeczy są realne w rajskim, boskim pojęciu.

    Stopniowo edukują nas jako istoty duchowe i wprowadzają do nieba. Wzrastając pozbywamy się ziemskich zainteresowań, pragnień i zwierzęcych przyzwyczajeń, z którymi zmagamy się przez większość naszego życia. Ziemskie pożądania topnieją.
    Stajemy się tymi kim naprawdę jesteśmy, częścią Boskości.”

    A tu wyżej sporo bajerowania

    A tu kolejne bajerowanie i naprowadzanie na jedynie słuszną ideologie :
    „To dzieje się z ludźmi kochającymi, ludźmi którzy postępowali dobrze i kochali Boga.”

    Ogólnie to jakbym czytała opis ” prawdziwego amerykanina ” ….
    Fajny art, slodkie ciasteczko

  7. Maria_st pisze:

    Powiem teraz od sibie na serio jak ja to widzę :
    w tym co opisał nie ma NIC czego nie opowiadałby ktoś inny, a więc jest nam znane i nie tylko poprzez przeczytanie ale jako informacja w tzw eterze.
    Mam wrażenie że opisuje tą rzeczywistość na innym poziomie…a więc Matrix

  8. Margosia pisze:

    „Dla mnie to naciagane jest ale to moje wnioski….”
    ___
    Zgadza się Maryś – to Twoje wnioski.
    Ja odebrałam to ❤ zupełnie inaczej i uważam, że ten człowiek najwierniej jak potrafił opisał – z mało dotychczas znanymi szczegółami – swoje doświadczenie pobytu Tam…
    * * *
    „…coś tu nie tak, bo na początku nie poszedł wyżej a niżej…”
    ___
    Jak dla mnie – wszystko jest ok!
    Howard Storm sam opisuje, że będąc w ciele był paskudnym, samolubnym typem, a do tego hipokrytą, ukrywającym przed… nie tylko najbliższymi, ale i dalszymi ludźmi, takimi jak np. studenci… swoje prawdziwe oblicze…
    Z tego z kolei wynika, że jego wibracje – jako istoty duchowej, którą przecież jest każdy z nas – były bardzo niskie i to właśnie one przyciągnęły go „niżej, a nie wyżej”.
    I dopiero… szczera, z głębi ❤ płynąca skrucha spowodowała pomoc, której udzieliły mu „świetliste istoty”.

    Na you tubie zapodany jest filmik, w którym ten pan opowiada o swoim doświadczeniu, które odmieniło jego wnętrze o 180st.
    Jak dla mnie… to, co mówi: brzmi szczerze i wiarygodnie.

    Co zaś tyczy się religii…, z racji tego, że mieszkam w sąsiedztwie kościoła… co tydzień obserwuję tłumy ludzi idące tam.
    Wynika z tego, że jeszcze wielu ludziom potrzebna jest i religia i kościół, które podtrzymują ich wiarę w istnienie Stwórcy – Ducha Światła Miłości i Prawdy.

    • Maria_st pisze:

      Jak dla mnie – wszystko jest ok! ”

      dla mnie wszystko jest ok, ale możliwe że On musiał doświadczyć tego, czego nie doświadczyłam ja aby zrozumieć co dla Niego jest istotne.

      • Maria_st pisze:

        dla mnie wszystko jest ok ”

        było…dla mnie wszystko NIE jest ok…i wcięło to nie…

      • Margosia pisze:

        „…możliwe że On musiał doświadczyć tego, czego nie doświadczyłam ja aby zrozumieć co dla Niego jest istotne”
        ___
        W rzeczy samej Maryś 🙂
        Najważniejsze w tym jego doświadczeniu jest to, że się zmienił i zmienił swój stosunek do innych, bo jak sam przyznaje… „przed doświadczeniem był człowiekiem niemiłym, który często starał się przemocą wywierać wpływ na ludzi wokół siebie”.
        Jego doświadczenie spowodowało w nim przemianę, której skutkiem są dalsze jego słowa:
        „Tak bardzo wstydziłem się tego kim byłem przez całe moje życie, że jedno co chciałem zrobić to ukryć się w ciemności”

  9. Jurek pisze:

    Wynika z tego, że jeszcze wielu ludziom potrzebna jest i religia i kościół, które podtrzymują ich wiarę w istnienie Stwórcy – Ducha Światła Miłości i Prawdy ?

    /A ja myslalem ze ludzie nie spoczna na wymyslnych laurach jak religia kosciol wiara zabobony i wyssane z palca roznorakie naukowe konstrukty aby sobie wyjasnic fenomeny natury bedac przy tym swiadomym ze otaczajacy nas swiat jego przez nas zrozumienie jest zbyt kompleksowe w wielu przypadkach jego zrozumienie przekracza nasze horyzonty myslowe z czym niestety nalezaloby sie
    pogodzic. Bo jak dlugo mozna tkwic w teori wymyslonej przez takich samych
    jak my ?/

    • Margosia pisze:

      „…jak dlugo mozna tkwic w teori wymyslonej przez takich samych jak my ?”
      ___
      Ha, ha, ha… 😀
      Każdy z nas „tkwi w takich, czy innych teoriach „ tak długo – jak jest mu to potrzebne do szczęścia…
      Kiedy zmienia się myślenie – zmienią się również teorie…

      A tak poza tym to… w całej pełni zgadzam się Jurek z Twoim zdaniem, że… aby sobie wyjasnic fenomeny natury bedac przy tym swiadomym ze otaczajacy nas swiat jego przez nas zrozumienie jest zbyt kompleksowe w wielu przypadkach jego zrozumienie przekracza nasze horyzonty myslowe z czym niestety nalezaloby sie pogodzic

  10. Margosia pisze:

    Jakby… na potwierdzenie Twoich Dawidzie „czarnych wizji przyszłości” na stronie „Nautilusa” ukazał się niezwykle ciekawy art, gdzie m.in. jest napisane:

    „… Wszechświat powstał w kręgu energii kosmicznej…

    Fizyk Robert Oppenheimer uważał, że budowa bomby atomowej była odtworzeniem dawnej technologi, którą już tysiące lat temu dysponowaliśmy.
    Znał starożytną sanskrycką literaturę, a po dogłębnym przestudiowaniu pism sanskryckich w tym Bhagawadgity doszedł do wniosku, że jego obowiązkiem jest stworzenie takiej broni ze względu na cykliczną naturę egzystencji

    Czy to możliwe, że powróciliśmy do czegoś, co kiedyś znano i stosowano w praktyce, a pierwszy atomowy wybuch nastąpił tysiące lat wcześniej nie tylko na Ziemi, ale także i na Marsie?…

    Robert Oppenheimer nie był jedynym naukowcem studiującym dawne teksty hinduskie Wedy, które mają tysiące lat i nie zmieniono w nich ani jednej litery, wiedziano bowiem, że nie można manipulować tymi tekstami, bowiem symbolizują cały Kosmos.
    Wedy według wierzeń hinduskich pochodzą nie z tego świata, są starsze niż ludzkość. Oppenheimer czytał je w sanskrycie, miał zawsze kilka dodatkowych egzemplarzy Bhagawadgity, które rozdawał znajomym. Opierał się na nich również fizyk, laureat Nagrody Nobla Erwin Schrödinger a także Albert Einstein i Nicola Tesla. Miały bardzo duży wpływ na współczesną myśl. Inżynierowie z NASA, którzy przestudiowali pod kątem naukowym niektóre z tych pism doszli do wniosku, że opisano w nich współczesny silnik jonowy, który jest rodzajem silnika rakietowego, oraz że maszyny latające zwane Vimanami były o wiele bardziej zaawansowane od współczesnych maszyn latających, bowiem stosowano w nich między innymi technologię antygrawitacji…
    Wielki Zderzacz Hadronów łudząco przypomina sufit w świątyni Ranakpur w Indiach.
    Wiele elementów jest identycznych, co trudno uznać za przypadek…

    „Ojciec bomby atomowej” jakim mianem określono Roberta Oppenheimera siedem lat po teście atomowym zapytany podczas odczytu na Uniwersytecie w Rochester, czy był to pierwszy wybuch bomby atomowej jakiego kiedykolwiek dokonano, odparł:
    „Jeśli chodzi o historię nowożytną, na pewno tak”

    Hiroszima została zniszczona w wyniku eksplozji atomowej, podobnej zagładzie uległa również Sodoma, zaś żona Lota została zamieniona na poziomie atomowym..”

    https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3781,bomba-atomowa—kulisy-broni-niszczycieli-swiatow.html

    • Dawid567 pisze:

      Bo niestety , uważam, że Hitler wygrał wojnę bo ponownie po tysiącach lat „odkrył” na nowo bombę atomową( jego fizycy) i bombę genetyczną( jego genetycy)- dwie śmiercionośne bronie.

  11. korass pisze:

    naczytali się ,, zwiastunów świtu ,, – 12 nici dna , hologramy , gady i jadą z koksem ,
    dla mnie samego była to w swoim czasie ,,biblia ,, ale już nie jest ,
    radzę towarzystwu skupić się na rzeczywistości , na faktach ,
    a fakty są takie ….rozbudowa sieci , internet rzeczy , dwa ,, przeciwstawne ,, ośrodki – systemowy i niezależny , oczywiście sterowane z jednego miejsca ,
    Iran -punkt zapalny , globalny kryzys ,chaos , kontrola za pomocą AI , bumm i reset ,
    a jaką rolę odgrywa ,, kraina śpiącej królewny ,, ?
    ta błyskawica ze wschodu co jaśnieje na zachodzie ?

    • Maria_st pisze:

      a jaką rolę odgrywa ,, kraina śpiącej królewny ,, ?
      ta błyskawica ze wschodu co jaśnieje na zachodzie ? ”

      o czym piszesz ?

  12. Jurek pisze:

    Bo niestety , uważam,..,

    /To/

    …, że Hitler wygrał wojnę…,

    /jest prywatna interpretacja autora notki lacznie z bledna interpretacja(fakty mowia calkiem co innego) i spojrzmy jak plytkie rozumowanie i jak to ponizsze …,

    …, bo ponownie po tysiącach lat „odkrył” na nowo bombę atomową( jego fizycy) i bombę genetyczną( jego genetycy)- dwie śmiercionośne bronie.

    …,ma sie do osoby pana Mikolaja Tesli a konkretnie mam na mysli jego prace nad skonstruowaniem generatora bezpiecznej darmowej energi z kosmosu ?/

    PS.

    Wiadomo ze bomba atomowa jest zadnym dobrodziejstwem ludzkosci :

    Kacapom komuszym dac technike w rece to jak malpie brzytwe do zabawy kogo?s i sie sami zniszcza :

    1)Katastrofa kysztymska – wypadek jądrowy mający miejsce 29 września 1957 roku w Majaku – jednym z największych zakładów 

    2)Katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, katastrofa czarnobylska – wypadek jądrowy mający miejsce 26 kwietnia 1986 w reaktorze jądrowym bloku energetycznego nr 4 Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. 

    3)„Łoszarik”, czyli kosmiczna katastrofa w głębinach – TVP Tygodnik – Magazyn …

    5 lip 2019 · Na zdjęciu „Kursk” niedługo przed katastrofą, w której …. w rejonie podwyższonego promieniowania. … czasu Federacja Rosyjska nie tylko zwiększa swe wydatki na

    4)Katastrofa Elektrowni Atomowej Fukushima Nr 1 (jap. 福島第一原子力発電所事故Fukushima Dai-Ichi Genshiryoku Hatsudensho Jiko) – seria wypadków jądrowych w Elektrowni Atomowej Fukushima Nr 1 w Japonii, do których doszło w 2011 

    Po za tym w Angli Francji i Pakistanie …,

    /ktore przez bezmyslnych wiazane sa z kultura doliny Hindusu Mohendzo-Daro…,

    …,byly rozne mniejsze w USA wycieki z reaktorow atomowych no i te wszystkie przemilczane pokazuja tylko ze one nie
    sa ostatecznym szlagierem techniki.

    Np ?

    Katastrofa tunguska – wydarzenie z 30 czerwca 1908, które miało miejsce w tajdze w środkowej Syberii nad rzeką Podkamienna Tunguzka, na północ od jeziora Bajkał na obszarach niezamieszkanych. Doszło tam wówczas do ogromnej eksplozji, która powaliła drzewa w promieniu 40 km, widziana była w promieniu 650 km, słyszana w promieniu 1000 km, 

    • marek pisze:

      Kacapom komuszym dac technike w rece to jak malpie brzytwe do zabawy kogo?s i sie sami zniszcza :

      to co jest najbardziej rozbudowanym tematem Twego wpisu …

      ——————————————-

      i można by sobie porozważać uwzględniając …..Nagasaki i Hiroszimę ….

      skrzywienie ideologiczne wynikające z faktu …musi być wróg , a tak mi w łepetynę wcisnęli rządzący w ostatnich latach , czy jakieś inne ukryte motywy ….

      aniś Ty Jerzy czytelny
      ani ….. nie czytelny
      coraz bardziej …tak Ciebie widzę …

  13. Jurek pisze:

    Marek.

    i można by sobie porozważać uwzględniając …..Nagasaki i Hiroszimę ….

    /Berlin o maly wlos tez nie ? I ta pon. wstawka/

    …,skrzywienie ideologiczne wynikające z faktu …,

    /typu/

    …,musi być wróg , a tak mi w łepetynę wcisnęli …,

    /jacy/

    …,rządzący…,

    /czyzby ci klauni typu Ja Ruski general i ci z nadania kremlowskiego po 1945 ? Zeby tylko/

    w ostatnich latach …,

    /a gdzie grabiez Rzeczpospolitej jej ziem dobr bibliotek wiedzy nie tylko
    o Astronomi i gdyby to pan Ciolkowski
    zamiast pomnika Lenina stalby gdzie?s
    np.w Poroninie/

    …, czy jakieś inne ukryte motywy ….

    …,aniś Ty Marek czytelny
    ani ….. nie czytelny
    coraz bardziej …tak Ciebie widzę.

    /i spoko-jnie umiem rozrozniac miedzy Rosjaninem a Putlerkami i Polakami z nazwy./

    • marek pisze:

      /i spoko-jnie umiem rozrozniac miedzy Rosjaninem a Putlerkami i Polakami z nazwy./

      …takoż witaj Waszeć w progi mego domu
      skoro wcześniejsze słowa źle w mym uchu brzmiały …..

  14. marek pisze:

    Jeśli pragniecie prawdziwej rewolucji w swoich umysłach ,to wysłuchajcie tego wykładu , a jeżeli podejmiecie decyzję przerwania słuchania to chociaż wysłuchajcie ostatniego zdania 58.34 a może wtedy do wysłuchania wrócicie …..

    Człowiek Planety Ziemia S 02 odc.4 …….jeśli by link nie zadziałał …..

    a dla Ciebie Małgosiu szczególna informacja , byś na sam widok czyj to wykład ….nie uciekła …… WJ to nasi autentyczni rodzice ……dawcy Duszy ….

  15. korass pisze:

    szukając prawdy , zapominamy o najważniejszej prawdzie , jedyną prawdą jaka jest , jest prawda zbiorowa ,nie zyjemy sami ,żyjemy jako ZBIOROWOŚĆ , tak jak zresztą wszystko ,
    prawda indywidualna , jest tylko prawdą indywidualną , nic więcej ,

    podałem kiedyś przykład morza , morze składa się ( przykład) z miliona kropli , pojedyncze , indywidualne krople , są tylko milionem pojedyńczych kropli , ale razem tworzą morze , zupełnie nową jakość ,
    inny przykład: tysiąc pojedyńczych drzew , to tysią pojedynczych drzew , natomiast tysiąc drzew razem ,tworzy las , nowa jakość , galaktyki ,
    inny przykład; rafa koralowa , ławica ryb , mrówki , termity , budują kopce , ale tylko jako zbiorowość ,

    prawda zbiorowa , to nie suma indywidualnych prawd ,prawda zbiorowa ,wykracza poza sumę indywidualnych prawd ,

    na ziemi żyje 7 miliardów dusz , świadomości ,jak myślicie , czy żyją one samotnie , czy tworzą zbiorowość ? czym jest zbiorowość świadomości? zbiorowość świadomości wykracza poza sumę jej indywidualności ,
    dla wyznawców super człowieka: dna i jej 12 nici , co da 12 nici razem?….13?…nową jakość ?

    mam dylemat , co powstanie ze zbioru ludzkich indywidualności? ….jak na razie to co łaczy ludzi to sieć..nowa jakość?

Odpowiedz na Margosia Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.