Ból przebudzenia

pic1

Jednym z często poruszanych tematów na naszej stronie jest ból, którego wielu ludzi doświadcza w swoich ciałach. Wielu ludzi utożsamia go z przebudzeniem duchowym.

Tutaj musimy dobrze zrozumieć na czym ten ból przebudzenia naszej duszy polega, ponieważ osoby, które źle “diagnozują” siebie unikają wizyty u lekarza, rzeczywiście mogą mieć medyczny problem i myślą, że nie muszą nic robić, bo są na liście przebudzonych – to jest błąd.

Kiedy nie ma medycznego problemu należy przyjrzeć się sobie w inny sposób, należy obejrzeć siebie bardziej świadomie, ponieważ może to być przejście ze stanu nieświadomości do świadomego stanu… lecz mamy bardzo wiele poziomów różnych stanów świadomości i właśnie ten ból będzie nam wskazywał, w którym my jesteśmy miejscu. I wcale to nie musi być już ostatni stopień przebudzenia duchowego, albo jeszcze głębiej, przebudzenia się Energii Kundalini… a ten proces w zasadzie się nie kończy, tylko zmienia swoją formę i niestety przejście każdego nowego schodka bywa nieraz bardzo bolesne. Wszystko zależy jaka jest nasza świadomość i w jakim miejscu my jesteśmy na tej Ziemi świadomi swojej rzeczywistości. Jest to niezmiernie trudny temat, szczególnie dla mało wtajemniczonych, którzy znają go tylko z książek, może z filmów… lecz ani książka ani film w żaden sposób nie odda rzeczywistości.

Jest tu bardzo długa lista tzw. symptomów przebudzenia… i ta niefortunna rzeczywistość, tak naprawdę osoby przerabiające te poziomy nie mają na ten temat informacji, ani odpowiedniej pomocy. Bo ani lekarze nie umieją tych symptomów rozpoznać, ani doradcy duchowi, chociaż tyle na ten temat dyskutują… a na pewno już nie ci książkowi, znający temat tylko z teorii, nawet ktoś taki jak Gopi Krishna, który medytował przez 12 lat i proces Kundalini nie był mu obcy, kiedy ten się w nim przebudził nie miał zielonego pojęcia co się w nim dzieje, kosztowało go to trochę czasu zanim do tego doszedł.

Podobnie jest z lekarzami… osoby, u których się ten proces budzi bezskuteczne będą wizyty u lekarzy, a może to jeszcze się skończyć w ten sposób, że lekarze tylko bardziej rozstroją ciało budzącej się osoby. Wiem to z własnego doświadczenia, w roku 2000 rozpracowywało mnie 7 lekarzy i żaden nie wydał właściwej diagnozy… dopiero parę miesięcy później (ale wtedy to i ja już odkryłam co się ze mną dzieje) jeden z psychiatrów postawił mi diagnozę “masywne spontaniczne przebudzenie Kundalini”. Oczywiście reszta lekarzy zrobiła wielkie oczy i nie mieli najmniejszego pomyślunku co ze mną dalej zrobić. Wiedzieli tylko jedno, że w tym stanie w jakim się wówczas znajdowałam nie nadaję się do żadnej pracy. Wysłali mnie na rentę.

Prawda jest taka, że w tym czasie jesteśmy w 100% zdrowi, a w naszym ciele szaleje ból i to wielki ból, który ciężko człowiekowi złagodzić (pamiętam jak poruszałam się po mieszkaniu podpierając się szczotką, bo nie byłam w stanie w ogóle chodzić, wszystko mnie bolało, trudno mi było zrozumieć co to za choroba), a już broń boże przyjmować środki chemiczne. Wówczas dopiero można nabawić się wielkich kłopotów.

W naszym ciele w czasie przebudzenia potrzebne jest dużo energii, aby zamienić wszystkie nasze atomy w szybkie wibracje, w dodatku jesteśmy w różnych stanach świadomości. Są osoby, które są świadome swojego stanu i świadomie przemierzają tą drogę. Są osoby, które mają problemy z oceną samych siebie. Opierają się procesowi, a nawet chcą go z siebie wykorzenić, ponieważ ten proces nie jest zgodny z ich wierzeniami, z ich życiowymi planami, wiedzą, czy poszukiwaniami duchowymi. Pamiętam jak jeszcze kilka miesięcy po przebudzeniu Kundalini krzyczałam głośno do nieba “Panie Boże zabierz to sobie, ja tego nie chce, daj mi moje stare życie” i mocno tupałam nogami, ale Pan Bóg jakoś nie chciał mnie wysłuchać i zabrał mi to “porządne” stare życie, a zamian dał ból, utrapienie i coś czego w ogóle się nie spodziewałam, nie chciałam… i zostawił mnie z tym wszystkim na pastwę losu. Dopóki tego tematu nie przetrawiłam, jak to jest z tą “pastwą losu”, targał mną jeszcze silniejszy ból.

Poza tym ludzie gromadzą w sobie totalne bzdury, opowieści wyssane z palca i chcą żyć bez żadnych problemów… albo być już od razu duchowymi doradcami… hola hola, nie tędy droga, bo nawet jak już pewne rzeczy zaczniecie rozumieć, to jeszcze w ciągu najbliższych lat przyjdzie wam je wiele razy zweryfikować pod wpływem nowych doświadczeń i nowej wiedzy. A tu jeszcze w międzyczasie trzeba spalić tzw. starą karmę, dopiero wówczas może się otworzyć zupełnie nowy poziom świadomości… musimy usunąć to, co stare, aby na to miejsce mogło wejść nowe… nic też nie da taki mix, pomieszanie jedno z drugim.

Osobiście nie mówię zbyt wiele o przeszłych życiach, ponieważ ludzie zamiast iść do przodu w poszukiwaniu duchowych rozwiązań cofają się w tył, bardziej są zainteresowani przeszłym życiem, niż tym, które jest przed nimi, to tak jakby ciągle fascynowali się tym dobrym obiadem, który zjedli 5 lat temu… a przecież przed nimi może być jeszcze lepszy, już jutro… i po co odtwarzać to co stare, kiedy można tworzyć już nowe, lepsze. Takie zatrzymywanie się w czasie to tylko strata ich energii i stwarza im większe trudności w czasie teraźniejszym. Zakłócają swój duchowy rozwój. Ich ego stwarza opór bo to ono się tym żywi i kieruje ich na zupełnie inne drogi. Oczywiście strata energii do jakiej w tym momencie dochodzi utrudnia bycie świadomym.

Ta świadomość jest jak wiązka światła i poziom po poziomie otwiera nasze mroczne piwnice i usuwa z nich co już nam niepotrzebne. Nasza dusza już tego nie potrzebuje… lecz ego nie daje za wygraną, kręci nami jak kołem młyńskim, ciągle ganiamy w kółeczko.

Tu trzeba zdać sobie z tego sprawę, że wiele tych bólów przebudzenia pozostanie dla nas tajemnicą, one nigdy nie zostaną zdiagnozowane. Mają na celu zapoznać nas z naszą przestrzenią, pokazują w którym miejscu następuje obecnie czystka i tyle, toteż nie łammy sobie za dużo głowy, aby w te tajemnice głębiej wchodzić. Tak jak zbyt mocno nie zastanawiamy się nad talerzem zupy, co w nie jest w środku, jesteśmy głodni, jemy, mówimy dziękuję, płacimy i wychodzimy z restauracji.
pic2

Kiedy przychodzi czas na oczyszczenie naszej wewnętrznej przestrzeni zawsze towarzyszy temu ból… może to być nawet potworny ból. Są to tzw. bóle fantomowe, które przychodzą i odchodzą, raz czujesz się lepiej, innym razem gorzej, a to wszystko dzieje się warstwami na różne sposoby. W tym czasie człowiek ma różne uczucia… od martwienia się, żalu, gniewu, miłości, współczucia, do wielkiej pustki, jaka nagle wdziera się w niego. Innym razem ciało krzyczy z bólu… i tak, kiedy otwierała się moja czakra serca wydawało mi się, że nie ma już większego bólu, to była włócznia wbijana w moją klatkę piersiową, nie jeden raz, nie dwa, działo się to około 10 lat, jeszcze długo przed tym zanim ruszyła z całą siłą Energia Kundalini. Wydawało mi się, że umieram i jakby ten ból trwał jedną minutę to pewnie bym z tego bólu umarła. W roku 2001 było epicentrum tego bólu i widać ten proces na zdjęciu mojej aury. Kiedy otwierała się moja czakra 3 oka, całe czoło i nos były martwe, a na zdjęciu mojej aury pojawił się w tym miejscu fioletowo-granatowy komin. Kiedy przyszła kolej na czakrę korony, to była siekiera w głowie i to niejedną godzinę czy jeden dzień, to były długie miesiące, a nawet lata. Zmieniały się wszystkie kości czaszki. Bardzo mocno bolą kości a nawet wszystkie zęby i im więcej światła w nas wchodzi tym większy dokucza ból, ponieważ energia pozyskuje nowe przestrzenie i wyrzuca wszystkie stare formy, które się w nas zakotwiczyły. Ciało przechodzi transmutację.

W kościach mamy zapisane najwięcej starych pamięci, w zasadzie wszystkie informacje z jakimi jesteśmy połączeni od początku naszego istnienia… i ten ból kości będzie nam towarzyszył najdłużej w okresie przebudzania się, będzie to trwało nawet wiele wiele lat. Kości są najtwardszą strukturą i tam najdłużej obrabiają nas energie.

Kiedy rozpuszcza się jeden ból fantomowy pojawia się inny i to jest zupełnie naturalne. Kiedy ból opuszcza ciało, w nowy już poziom wnosi coś nowego np. pamięć poprzednich żyć czy inne informacje, które zostały uwolnione w naszych ciałach w procesie oczyszczenia i przemiany. Jest to nasza pamięć komórkowa. I tu znowu może być ból, bo np. te przeszłe wcielenia nie będą znowu takie piękne i znowu będziemy się miotali, ale tak jak pisałam, nie wolno w nie wchodzić, popatrzmy na nie jak na przechodniów i idźmy dalej. Kiedy wiele tych bólów, emocji przejdzie stajemy się przebudzoną obecnością. Niesamowitym procesem jest odblokowywanie się pamięci komórkowej, u mnie trwało to wiele miesięcy… długi, długi film, niesamowite doświadczenie.

Nie wymienię wszystkich bólów (już to kiedyś robiłam i jest na stronie), powiem tylko tyle, nie zostanie na nas ani jeden centymetr ciała bez bólu, osobiście nie bolały mnie tylko paznokcie i włosy.

Kto ci tu najbardziej pomoże? Twoje ciało i dusza, wszystko odbywa się intuicyjnie, aż do świętego procesu integracji, a może to trwać nawet 20 lat i dłużej… czym zderzamy się z większą energią tym dłuższy jest ten proces… tak samo jak na Ziemi, każdy wielki projekt jest budowany w dłuższym czasie i z dużym wysiłkiem. Cały czas trwają energetyczne ulepszenia w ciele, mogą być bardzo intensywne, kiedy osoba przyjmuje dużą energię na raz… i w zależności od tej energii będzie to taki ból, skurcze ciała, palenie ciała, wibrowanie ciała, wyrzucanie ciała w górę, a to wszystko z powodu tej napływającej energii, która czasami wchodzi w nasze ciało jak piorun, albo wyzwala się niczym wulkan, który znienacka wybucha. Ciało bywa gorące i nawet to rozgrzanie powoduje wysokie gorączki i stany zapalne.

Jak wspomniałam, czym bardziej zaawansowany problem tym ciało wypełnia się większym światłem. Im większy w nas magazyn tego światła tym będziemy odczuwać w tych miejscach większy ból. Dopiero z biegiem czasu ciało zaczyna się przyzwyczajać i transformować w inną formę. Toteż trzeba umieć radzić sobie z energiami, nie tłumić ich, ponieważ będzie jeszcze większy ból.

Musimy nauczyć się uwolnić od toksycznych ludzi, których w tym czasie nie jest brak wokół nas, nawet jeśli są związani z nami w bliski sposób. Tak tak, niestety w tym czasie pojawi się w naszym towarzystwie wiele negatywnych osób… a ilu doradców z wszystkich kościołów?!

W czasie bólu musimy unikać leków przeciwbólowych i innych chemicznych, ponieważ zwiększą toksyczność organizmu i spowodują większy stres, zmęczenie, sztywność mięśni, inne napięcie ciała. Musimy znaleźć odpowiednie zioła, obadać swoją dietę, wyeliminować wszystko co jest dla nas toksyczne. Potrzebne będzie nam więcej odpoczynku i niestety w tym czasie wielkim wyzwaniem jest praca, nie tylko fizyczna, ale nawet umysłowa… nie tylko pojawi się słabość mięśni, wielokrotnie wystąpi wielka umysłowa pustka, splątanie. Będziemy zastanawiać się jak mamy na imię, a innym razem będziemy błyskać wielką inteligencją. Pomagają codzienne spacery, kąpiele w soli epsom, masaże, ćwiczenia oddechowe, medytacje… ale i tu musimy uważać, ponieważ często podczas długich medytacji może wzrastać i tak już wysoki poziom energii i możemy poczuć się gorzej, toteż należy wiedzieć, kiedy usiąść do medytacji, a kiedy się uziemić np. na łonie natury.

Nasze ciało będzie się zmieniać, widać to w układzie kostnym, szczególnie czaszki, dłoni, stóp, zachodzą zmiany palców u rąk i nóg, ciało młodnieje, chociaż o dziwo w tyle w nim bólu i różnych problemów. I cały czas odczuwamy wybuchy energii jakby w naszym wnętrzu rozrywały się bomby. Osobiście najbardziej odbieram to nocami, nie ma u mnie żadnej nocy bez takich atrakcji, to już stało się nierozłącznym elementem mojego życia niczym oddech. Zachodzi wiele zmian równocześnie, w stylu życia, odżywiania, przychodzą nowi ludzie.
pic3

Nasz ból ciała to nasza nowa forma życia, którą musimy zaakceptować, przychodzi taki czas i to wszystko przestaje nam przeszkadzać. W moim przypadku najbardziej przeszkadza mi wielka gorączka w ciele, która trawi mnie przeszło 20 lat i wcale nie słabnie, a jeszcze mam wrażenie, że bardziej się nasila. Ten strumień energii manifestuje się w formie elektryczności… raz przybiera na sile, innym razem płynie spokojnie jak woda w rzece. Energia w ciele potrafi być tak silna, że potrząsa całym ciałem, czuje się taniec wszystkich komórek i płynie wzdłuż ciała właśnie jak rzeka, mam wrażenie, że płynie falami, czasami siadam na łóżku, ponieważ wydaje mi się, że ktoś próbuje wejść na moje łóżko i mój materac się ugina, ale tam nikogo nie ma… to tylko złudzenie spowodowane właśnie tą płynącą energią w moim ciele. Często mam wrażenie, że ta energia płynie niczym pełzający wąż z dołu w górę (od czakry podstawy).

W tym procesie nie wolno się bać (ale łatwo powiedzieć wiśta wio koniowi jak ten nie rozumie o co tu chodzi), toteż potrzebna jest nam w tym procesie odpowiednia świadomość… i jak to uczynić? Przede wszystkim należy być obserwatorem i po cichutku przyglądać się sobie. Rzeczy dzieją się szybko i możemy wiele z nich przegapić… nie jest to możliwe, abyśmy byli w stanie wszystko zaobserwować… i dużo możemy przegapić tych rzeczy, które są potrzebne na obecną chwilę.

To cierpienie jest naszym duchowym nauczycielem… nie masz takiego drugiego. Zmusza cię do wchodzenia na wyższe szczeble tej duchowej drabiny i bliższego kontaktu z wyższą świadomością i trudno tu powiedzieć, że masz tych poziomów 5, 7, 10… to może być niezliczona ilość niczym kartki w książce i wszystkie musimy przerobić, wszystko zależy na jaki poziom wchodzimy. W tym procesie ważna jest odporność na ból i akceptacja. Tu przypomnę słowa Eckharta Tolla, który miał swoje cierpienie w czasie przebudzenia duchowego. Nie ukrywa jaki miał ciężki czas w swoim życiu, nie jeden rok, dwa, trzy i chociaż budził się na zupełnie innym poziomie duchowym, do dzisiaj wspomina “już nie mogłem żyć sam ze sobą”… ale w procesie przebudzenia tak się dzieje. Człowiek rodzi się po raz drugi w tym samym życiu, ciele, właśnie poprzez cierpienie.

Nie bój się tego bólu, bo dzięki niemu znajdziecie piękne rzeczy. Zawsze powtarzam, jakbym nie przerobiła tego bólu nie poznałabym tego co piękne, nadzwyczajne… to jest wielka magia, dusza wyzwala się ze swojego kokonu i zakwita w wyjątkowy kwiat.

I zapamiętajcie, duchowości nie można osiągnąć płacąc pieniądze, to już biznes, nie uzyskasz jej również po przeczytaniu książki czy obejrzeniu filmu. I jest jeszcze jedna wielka prawda… większość tych “przebudzonych” tak naprawdę nie jest przebudzona. Oszukują sami siebie, wielu tych “przebudzonych” widzi i demonstruje tylko dobroć, miłość… zamyka oczy na zło, z którego wychodzi tyle cierpienia, przecież oni to przerobili (bynajmniej powinno przerobić) tym samym powinni się solidaryzować z tymi co cierpią, to znaczy, wychodzi z nich egoizm, w stylu – ja kocham cały świat, nie wchodzę w zło, nie widzę co się tobie złego dzieje itd. Ale za to kocham cały świat… tak, tak, nie widzisz jednego człowieka, ale przytulasz cały świat.

Przykrywają zło dobrem i nie chcą na nie patrzeć, a prawdziwi przebudzeni widzą wszystko… nie tylko miłość jest dla nich ważna, przede wszystkim śpieszą na pole walki ze złem. Nie przemawia przez nich już miłość własna… na ten temat można pisać i pisać, ale jedno jest pewne, jeśli jesteś mocno skoncentrowany na swojej osobie nie przebudzisz się, do tego potrzebne jest miłosierdzie. Możesz na chwilę przebudzić się pod wpływem jakiejś książki, filmu, ale wiedz o tym, że tylko na chwilę otworzą ci się oczy i mogą ci się one bardzo szybko zamknąć. Jednak przychodzi taka chwila, kiedy porywają cię wielkie fale oceanu i sam nie wiesz co się dzieje?

Dobry nauczyciel duchowy w takich chwilach ci powie… witaj niepokoju, bólu… oddychaj spokojnie i wejdź z nim w intymny związek, bo to będzie teraz twój nierozłączny towarzysz, który doprowadzi cię do krainy słodyczy i zrozumienia…

… i nie jeden raz jeszcze na tej drodze będziesz odrętwiały… i znowu po raz kolejny umrzesz i zdarza się, że po kilka razy dziennie… i ożyjesz, ale ciągle w środku będziesz martwy i w bezsilności nie jeden raz krzykniesz do Boga – do cholery zrób z tym coś, bo to się przecież żyć nie da… albo mnie obudź, albo uśmierć. A Ty mi tylko świecisz w oczy światłem i łzy mi płyną po policzkach… i przychodzi pustka, albo milcząca rozkosz…

… a ty niestety, musisz przyjąć wszystko co przychodzi i j

eszcze okazać za to całkowitą wdzięczność.
Vancouver
3 Apr. 2019

WIESŁAWA
źródło:
https://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_bol_przebudzenia.html

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Bóg, Dusza, Reinkarnacja, Transformacja 2016-2023, Wydarzenie-ujawnienie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 odpowiedzi na „Ból przebudzenia

  1. Alicja pisze:

    Ten wpis daje wiele do myślenia… dzięki.

    • Margosia pisze:

      „…To cierpienie jest naszym duchowym nauczycielem… nie masz takiego drugiego. Zmusza cię do wchodzenia na wyższe szczeble tej duchowej drabiny i bliższego kontaktu z wyższą świadomością…”
      ___
      Owszem, daje do myślenia…

      Opisywałam tu na blogu… 3 albo może to już będzie ze 4 lata temu… ból połówek głowy, który tak, jak nagle się pojawił, tak też nagle zniknął i więcej się nie powtórzył.
      Jednak… jego natężenie… pojawiające się przez 4 kolejne noce i trwało średnio pół godziny na po jednej stronie głowy, było tak potwornie silne, że niejednokrotnie pragnęłam umrzeć, bo wydawało mi się że więcej już nie zniosę…
      Późniejsze badania TK, którym sie poddałam… nic nie wykazały, żadnych zmian…
      Ale…
      – Czy to spowodowało, że… weszłam „na wyższe szczeble… duchowej drabiny i bliższego kontaktu z wyższą świadomością” ?, szczerze mówiąc: wątpię, bo jaka byłam przed doświadczeniem tego przykrego dla mnie zjawiska, taka i pozostałam po nim… i jedyne co mi po nim pozostało, to… głęboka trauma…

      Od października ub. roku zaczęłam doświadczać dotkliwego bólu w okolicach lędźwiowych. Położyłam to jednak na karb jesiennego przemęczenia i ratowałam się witaminami, suplementami oraz… środkami p/bólowymi.
      Po ok. 2 miesiącach… ból rozprzestrzenił się na cały prawy bok: począwszy od pachwin, a skończywszy na łopatkach…
      Wytrzymałam z nim do stycznia br i… zdecydowałam się odwiedzić lekarza, który natychmiast skierował mnie na badanie USG, które wykazało… w prawej miedniczce nerkowej złóg wielkości 1,5cm…, a urografia jedynie to potwierdziła.
      Dziś czekam na operację.
      I to tyle ode mnie w tematach… bólu.

      • Dawid567 pisze:

        Są różne rodzaje bólu – ból fizyczny i ból duszy.Jeśli jest konieczna operacja , to lepiej żeby miała miejsce jak najszybciej , byle nie przed pełnią.Mogę Ci tylko życzyć ze swej strony powodzenia i Szczęść Boże i żeby chirurg miał pewną rękę.
        Co do bólu duszy czasami definitywnie trzeba odciąć przeszłość- nożyczkami…

        • Margosia pisze:

          „…Jeśli jest konieczna operacja , to lepiej żeby miała miejsce jak najszybciej , byle nie przed pełnią…”
          ___
          Owszem Dawidzie jest konieczna, bo grozi mi niewydolność nerek.
          Nie wiem jednak jeszcze kiedy będzie ona miała miejsce, bo czekam na info ze szpitala, w którym podadzą mi dzień i godzinę…
          Bez względu jednak na to: czy będzie to przed, czy „po pełni” – nie mam innego wyjścia jak się zgodzić…
          Dziękuję za życzenia 🙂
          Co ma być – będzie.

        • Margosia pisze:

          „…Co do bólu duszy czasami definitywnie trzeba odciąć przeszłość- nożyczkami…”
          ___
          Kiedyś… kilkanaście, a może… kilkadzieścia lat temu… tak właśnie zrobiłam 🙂
          Tak skutecznie odcinałam przeszłość, że… w łazience trzasnął bojler…, usłyszałam tylko wielki huk i… po ptokach, musiałam kupić nowy bojler… 😀
          Wówczas, nie zdawałam sobie sprawy z mocy jaką posiadamy w chwili maksymalnego skupienia: umysłu, woli i uczuć, i choć wiem dziś, że jest to potężna siła… nie potrafiłam zlikwidować złogu, jaki w sobie wyhodowałam…
          Na szczęście, oprócz bólu fizycznego nie doskwiera mi żaden inny ból, ponieważ Życie ułożyło się zgodnie z moimi planami i w duszy odczuwam spokój…

          • Dawid567 pisze:

            To niesamowite Małgosiu :).Zdaję sobie sprawę z tej mocy, ale kiedyś świadomie nie chciałem jej, wolałem być ofiarą, nad którą wszyscy się użalali, bo to było wygodne i bezpieczne.

          • Margosia pisze:

            „…wolałem być ofiarą, nad którą wszyscy się użalali, bo to było wygodne i bezpieczne”
            ___
            Właśnie Dawidzie… i to słowo jest kluczowe: wolałem, bo pokazuje, że sami dokonujemy wyboru sposobu swego postępowania z takich czy innych przyczyn…
            Cieszę się, ze dostrzegłeś to…

    • Maria_st pisze:

      Ja po przebudzeniu czuję sie wspaniale, bo sen daje mi siłe.

  2. siola pisze:

    A mowilem Malgos by unkacc bolu lej od czasu do czasu ciemnego pieronskiego chmiela w morde ,to nie bedzie zlogow a i zelaza przybedzie.

    • Margosia pisze:

      „..lej od czasu do czasu ciemnego pieronskiego chmiela w morde…”
      ___
      A co zrobić Aloś jak ja nie lubię „ciemnego pieronskiego chmiela” ?
      W ogóle % mi nie wchodzą…

      • dariamade pisze:

        Hmm… Ból przebudzenia czy ból istnienia?
        Kiedy boli bardziej – gdy wiemy czy gdy nie wiemy. Wiedza nie boli.
        Czasem możemy odczuć lęk, który z czasem blednie, jak wszystko zresztą. Mówi się, że czas leczy rany. Po czasie inaczej podchodzimy do swoich doświadczeń niż wtedy kiedy ich doświadczamy.

        • Margosia pisze:

          „…Wiedza nie boli….”
          ___
          Czasem… „Wiedza” boli, nawet bardzo boli…
          Ale to prawda, że… „Po czasie inaczej podchodzimy do swoich doświadczeń niż wtedy kiedy ich doświadczamy” 🙂

        • siola pisze:

          Ok -Malgos -moze zrobisz se ciemnego chmiela sama -usmarzyc jecznien w piekarniku i ugotowac razem z szyszkami chmielu i troche melasy i nie czekac na procentasy-na lace moze juz znajdziesz troche mlodej pokrzywy -mysle ze do wywaru nie zaszkodzi-mozna Terz se zrobic seltra z lyzki octu sody cukru i wody ,tylko nie baw sie w ojca Danusi bo ten by nie miec bolu potrafil wypic cala flaszke octu na dzien by nie miec bolu zamiast isc do lekarza -kogelmogel z Kakao moze Tobie nie zaszkodzi z rana.

          No dopuki nie znalem mordercow i klamcow bylo lepiej,nie wiem czy boli raczej dziwi ,ze pomimo ze juz wiedza ze wiesz to dalej klamia i szantarzuja ,tak przy tym bekarty mowia ze Oni klamcy Maja przy tym poparcie ludu-nie wiesz wtedy czy to litosc i poczucie jakiegos dziwnego wspolczucia ,politowania nie bolu dla krzyworyjcow zezowatych i oszukanego przez nich ludu.

          Niedawno pytano Bubla jak rozpoznac Zyda u Bordowicza ,przez dwa odcinki chyba nie odpowiedzial tak naprawde na to pytanie,jasne mozna krzyczec otwarcie o zlych Zydach za to za KURTYNA robic interesy z Zydami i o dziwo nwet go Mosad u siebie w domu nie powiesi .No coz ja tam Zyda nie rozpoznam ,ale moge rozpoznac pasozyda z daleka po krzywym ryjku i zezowatym oku bo klamstwo jakos trzeba ukryc,z bliska za to ty rozpoznasz pasozyda ze co przyczy od ciebie to juz nie odda asproboj ty mu powiedziec zeby oddal co porzyczyl to juz zrobi z ciebie pasozyda wsrod sasiadow.A jak sie najlepiej ukryc pasozydowi gdy wsrod obcych ,najlepiej wrzeszczec o zlych swoich,wtedy nie widacc ze ktos probuje tylko ukryc strach i bol w cudzym szczewiku.

          • Margosia pisze:

            „…na lace moze juz znajdziesz troche mlodej pokrzywy -mysle ze do wywaru nie zaszkodzi…”
            ___
            Dziękuję Aloś za poradę 🙂
            Właśnie mam zamiar wybrać się na łąkę po młode pokrzywy, ale… to w przyszłym tygodniu…
            Teraz jestem zajęta malowaniem obrazów abstrakcyjnych, stawiając pierwsze kroki jeśli chodzi o pracę z żywicą epoksydową…
            Dziś rano skończyłam pierwszy i… czuję ogromną satysfakcję, bo mojemu małżowi aż oczy się zaśmiały, gdy go zobaczył… 🙂
            Teraz został powieszony na ścianie w kuchni, bo zadbałam o to by właśnie z kuchnią korespondował kolorystycznie… 🙂

          • dariamade pisze:

            Polecam później zbierac pokrzywe, aż puści młode jasno zielone listki. Teraz odbija z korzenia ta stara pokrzywa. Później wypuszcza młode, ze tak powiem 🙂

        • Dawid567 pisze:

          Ból przebudzenia jest niekiedy „Oczyszczeniem”.
          Niekiedy jest się ślepym na jawną prawdę.Mogą inni mówić „śpisz” albo nie masz racji.My zaprzeczamy: nie nie śpię, polega to na tym , że ową nieprawdziwą rzeczywistość chcenia albo ziszczenia pragnień mamy tak silnie „wdrukowaną” w swoją Świadomość, że nikt nas nie przekona ze w rzeczywistości jest inaczej.

  3. zygmunt pisze:

    a ja sobie myślę , że warto przeczytać i ten artykuł , aby mieć jakieś szersze rozumienie naszych odczuć …..

    https://www.vismaya-maitreya.pl/kryzys_ducha_astral_i_jego_wplyw_na_czlowieka.html

  4. dariamade pisze:

    Miałam sen, nie wiem czy uda mi się go dokładnie opisać, bo czasem ciężko coś opisać.
    Z grupka ludzi zrobilismy skok w przeszłość, pamiętam, że było to tak jakby przejście (przez fale, wode, ciężko opisać). Będc w przeszłości ludzie nas nie widzieli. Potem próbowaliśmy skoczyć do teraźniejszości. Udało się, jednak ja postanowiłam nie iść do teraźniejszości tylko do przyszłości. Pamietam, że zanim przeszłam w przyszłość (z jednym chlopakiem) to słyszałam reszty grupy głosy, rozmowę, wiec wiedziałam, że dotarli na miejsce. Potem dostalismy sie do przyszłości. Byłam zdziwiona bo to był sterylny budynek i pełno w nim było pomieszczeń, drzwi. Kolor żółty. Był tam strażnik ktory pilnowal tego. Uciekalismy przed straznikiem, żeby nas nie zobaczył, ale stwierdzilam, że lepiej nie uciekać. Poznalismy strażnika, przeskok razem z nim do tak jakby piwnicy zamku, ciężko opisać to miejsce. Mam wrażenie, że kiedyś podobne miejsca snilam wczesniej. Nagle wokół mnie zaczął robić sie mur, cegły, strażnik nie wiedzial co sie dzieje, wyrzucilo mnie stamtąd, oni zostali. Czarna przestrzeń, zobaczylam podczas lotu swoje stopy, czułam powietrze i dziwny zapach, jakaś inna ta przestrzen niż kiedyś. Wiedziałam, że jak otworze oczy to znajde sie u siebie. Stwierdzilam, że nie będę leciec dalej tylko otworzę oczy. Otworzylam oczy i się obudziłam.

    • siola pisze:

      U mnie dzis w nocy byli Samuraje ,ale nie dlugo,sojarzylem z 5 i Ahura Mazda :Potem byla jeszcze wizyta czy cos w rodzaju wojskowego rozpoznania patrolu -napotkanie czegos zlego co niszczylo dla wlasnych zyskow inne swiaty,probowalismy ujsc z tego miejsca tak by nie zauwazono ze tam bylismy ,ale sie nie udalo ,zanim bylismy w domu Oni zniszczyli juz czesc naszego swiata ,pamietam ze probowalimy jeszcze pomagac zewnetrznym swiatom polerowac cos na Lustra -tak mi sie wydawalo ze te niby Lustra mialy pomoc by nas Obcy nie widzieli i widzieli tylko siebie samych.

    • Margosia pisze:

      Ależ miałaś ciekawy sen Dario… niczym w filmie „Incepcja”… 🙂

  5. siola pisze:

    Sen pewnej kobiety-bylam w jakims urzedzie czy biurowcu-chcialo mi sie do WC ale bylo mi bardzo nieprzyjenie ,bo wszyscy urzednicy mogli sie na mnie patrzyc.Ile w tym snie prawdy ,nam zagladaja nawet do tylka a sami obesrani po szyje w wlasnym Miscie.

  6. Jurek pisze:

    Z grupka ludzi zrobilismy skok w…,

    ….,przeszłość🚶‍♂️…,

    …,pamiętam, że było to tak jakby przejście (przez fale, wode, ciężko opisać). Będc w, przeszłości, ludzie nas nie widzieli. Potem próbowaliśmy skoczyć do…,

    …,teraźniejszośc-i.🧕

    Udało się, jednak ja postanowiłam nie iść do teraźniejszości tylko do…,

    …. przyszłości.🤦‍♂️

    Tak sobie mysle czy te 3-rzy slownie TRZY stany przeszlosc terazniejszosc przyszlosc moga jednoczesnie egzystowac ?

  7. Lech pisze:

    Kazdy czlowiek ma dusze lub program, ten kto ma dusze wie, ze to nic innego jak ogrom doswiadczen jaki zebral na swojej drodze ewolucyjnej, mniej lub bardziej przyjemnych. Zgodnie z zasada, tam zaczynamy gdzie akurat skonczylismy. Po upadku Atlantydy i inwazji Draco wielu z nas umieralo w meczarniach nie tylko fizycznych, bo przeciez Draco przytargali ze soba taka technologie do prania beretow, ze glowa boli. Podlaczali delikwenta, ktory nie chcial im oddac duszy do maszynerii i pompowali go falszywymi wspomnieniami, zadawali bol, jako, ze bol niszczy dusze. Nie jeden sie zesral z bolu i oddal swoja dusze i dal sobie zaszczepic falszywe wspomnienia. Teraz tacy proboja polaczyc swoje prawdziwe wspomnienia, ale wirusy i falszywe algorytmy nie pozwalaja na to. Bladzac szukaja czystej wody-swiadomosci, ktora im pomoze odbudowac wspomnienia i scalic fragmenty duszy.

    Maszyneria do pompowania falszywych wspomnien dziala bez zarzutow nadal, wspierana przez wszelkiej masci ezobajarzy, dewiantow w czarnych sukienkach itd. Kolko sie kreci i wciaga coraz wiecej naiwniakow w swoje tryby, mami swiatelkiem i innymi dobrodziejstwami.

    Maszyneria, to jest wielka machina- komputer-ktory wyswietla piekne obrazki i generuje odpowiednia czestotliwosc- Bogini, a sila Boga wprawia to w ruch, pierwotnie sluzyl do projektowania rzeczywistosci-obrazy zycia, ale po wprowadzeniu do niego falszywych obrazow (tzw mord na bogini) przez Enko-Enlilowcow czego dowodem sa Karty Tarota – falszywe algorytmy, maszyneria przestala projektowac obrazy zycia, a zaczela obrazy smierci.
    Podzielily sie wladza synowie Anu, diablem stal sie miedziany waz -Enki wraz ze swoim synkiem Mardukiem i zarzadzaja krolestwem ognia, gdzie wypala sie gline i topi metal.
    Bogiem stal sie Enlil-Jehova, ktory pozera zloto, ma armie aniolow i grozi, ze jak ludzie nie beda sie do niego modlic to wyrzuci ich do swojego bracisza do krolestwa ognia. Caly ruch masonski to swita Enlila-Jehovy utrzymujaca pod kontrola niska wibracje.

    I tak od niepamietnych czasow bajka o bogu i diable oraz o ich odwiecznej walce o wladze sie kreci.
    A przeciez Bog to istota bogata w doswiadczenia, tworzy swoj swiat-krolestwo, posiada boginie jako przejaw czesci swiadomosci, swoje dzieci itd.

    A czysta swiadomosc-woda nie skazona ezopierdami, posiadajaca pelna game obrazow zycia, przemierza ten upadly swiat i podaje kazdemu reke, kto szczerze pragnie sie z tego matriksa wyzwolic.Czysta woda objawia prawde, ktora nie dla wszystkich jest przyjemna i cukierkowa, ale prawda przeciez wyzwala z falszywych wspomnien. Czesto sie zdarza tak, ze czysta- swiadomosc jest atakowana przez demony, opluwana, wylewa sie na nia pomyje, ale ona sie nie przejmuje, bo kazdy ma szanse, ale nie kazdy ma odwage te szanse wykorzystac.
    Czysta swiadomosc-Krysztalowa matryca-Krystal-Kristos-ucielesnienia pradu swiadomosci- tzw Chrystus Awatar. Fizycznie nie istnieje, jego duch przenika materie i ujawnia prawdziwe oblicze.

    Czy zabito kiedykolwiek Chrystusa??? Tylko stawiajac znak X-blokade krzyzowa- na swoim sercu jak to robia kato dewianci….

    • Margosia pisze:

      „…Po upadku Atlantydy i inwazji Draco wielu z nas umieralo w meczarniach nie tylko fizycznych, bo przeciez Draco przytargali ze soba taka technologie do prania beretow, ze glowa boli. Podlaczali delikwenta, ktory nie chcial im oddac duszy do maszynerii i pompowali go falszywymi wspomnieniami, zadawali bol, jako, ze bol niszczy dusze. Nie jeden sie zesral z bolu i oddal swoja dusze i dal sobie zaszczepic falszywe wspomnienia…”
      ___
      Twoje @Lech przekonania i wyobrażenia, które prezentujesz na forum, brzmią tak – jak byś tego wszystkiego doświadczył/ła…

      – Czy rzeczywiście tak było ?…

      Poza tym…, skoro piszesz, że:

      „…Czesto sie zdarza tak, ze czysta- swiadomosc jest atakowana przez demony, opluwana, wylewa sie na nia pomyje, ale ona sie nie przejmuje…”

      można domniemywać, że… Twoja własna „świadomość” nie jest taka… „czysta” skoro… „wylewasz pomyje” na ludzi wierzących w swojego Boga, nazywając ich: „kato dewianci”.

      Może… przydało by się Tobie trochę z-rozumienia i tolerancji dla przekonań i wyobrażeń, jakie żywią inni Twoi bliźni ??…

      • Lech pisze:

        Ciesze sie Malgosiu, ze podjelas temat.
        Cytujac: troche tolerancji i zrozumienia.
        Masz racje, nie jestem delikatny, ani tym bardziej czysty, czasem mi sie udzielaja te pomyje jakimi mnie nafaszerowano. No bo przeciez, nie kazde dziecko zyczy sobie byc zlozone w ofierze i zmuszone do oddawania czci jakiejs niskowibracyjnej istocie, ktora w swej proznosci stworzyla swoj folwark. Jak wiadomo, to biznes zeby sie krecil musi wlascicielowi przynosic zysk i to nie maly….

        Nawet czysta swiadomosc czasem musi zanurkowac w szambie, zeby wydobyc piekna perle, ktora ktos tam wrzucil by poczuc sie lepiej.

        Mowiac ogolnie.
        Wiele wspanialych dusz, jest niszczona, blokowana tylko po to by bylo tak jak jest. Polska to dawna kraina zwana Lechia i nalezala do Boga Lecha i jego malzonki Marii, ktora byla Boginia. Posiadali w swoim skarbcu krysztalowa matryce poprzez ktora rodzily sie boskie dzieci i zyly zgodnie w milosci i tworzyly!!!
        No a co potem kazdy wie, ze dziecia zakazano tworzenia, za to musialy robic co zazdrosny i msciwy bog kazal czyli zdobywac energie. Dla opornych byly tortury i katosze no i wizyta w krolestwie ognia u diabla…..

        Ezostronki i fora sluza do tego by sie obgryzac z energii i dyskutowac na malo wazne tematy jak to czy ziemia sie wznosi czy opada itd. Kazdy jest swiety i kazdy dowodzi swojej racji.

        A Ja sobie napisalem to by wyrzucic z siebie cos co mi zalega na zoladku czyli bol mojej duszy po przymusowej Chrystianizacji w jednym z osrodkow do tego przystosowanych.

        Jak sie ma problemy zoladkowe to sie idzie do ubikacji i tam sie wydala, a strony ezo swietnie do tego sie nadaja, gdy mamy doczynienia z zatruta dusza.

        Pozdrawiam i znikam…..

        • Margosia pisze:

          „Ciesze sie Malgosiu, ze podjelas temat…”
          ___
          No cóż, chyba nie do końca się „cieszysz”, skoro postanowiłeś zakończyć być może… ciekawą dysputę słowami: „Pozdrawiam i znikam…”
          W takim razie…
          Pozdrówka…

          • Lech pisze:

            skoro mnie kobieta zaprasza do dysputy, to chyba podejme wyzwanie :)))
            Moze sie czegos ciekawego dowiem, w koncu perelki sa wszedzie.

            Zaczynamy???

          • Margosia pisze:

            „…w koncu perelki sa wszedzie…”
            ___
            Święte słowa…

            i… cieszę się z Twojego powrotu… 🙂

            „Zaczynamy???”
            ___
            A jakże… zaczynamy !

          • Margosia pisze:

            Na początek…, może zechcesz Lech podzielić się ze mną, jeśli nie jest to tajemnicą… skąd czerpiesz wiedzę odnośnie tego, co napisałeś:

            „…Po upadku Atlantydy i inwazji Draco wielu z nas umieralo w meczarniach nie tylko fizycznych… Nie jeden sie zesral z bolu i oddal swoja dusze…

            Wiele wspanialych dusz, jest niszczona, blokowana tylko po to by bylo tak jak jest…
            Posiadali w swoim skarbcu krysztalowa matryce poprzez ktora rodzily sie boskie dzieci i zyly zgodnie w milosci i tworzyly!…”

            No i… na to stwierdzenie:
            „…No a co potem kazdy wie…”
            odpowiem: nie, nie każdy wie, ja na ten przykład nie wiem…

          • Lech pisze:

            Odpowiadam na Twoje pytania:
            Skad wszystko wiem… Wiedze czerpie z pamieci komorkowej z archiwow mojej duszy, skad wiem, ze jest to prawda. To proste. Zycie jest projekcja naszego umyslu, kazdy tworzy swoj swiat, ale musi go tworzyc w oparciu o jakis algorytm, a ten pochodzi od naszych pra rodzicow w moim przypadku od Lecha i Marii to dwa archetypy ojca i matki jako calosci i te obrazy posiadamy w naszej pamieci komorkowej. Nastepnie krysztalowa matryca jest jak lustro i wlasnie wchodzac w dysputy z Margosia czy Malgosia mam okazje zobaczyc cos w lustrze. Proste nie….. A co wyniknie z naszej dyskusji to kazdy sam wie i nie musi sie tym chwalic.
            Poprostu zrobilem wpis, wyrzucilem z siebie jakis brud i teraz poddaje go obrobce, poogladam go sobie i wypucuje szmatka, a do tego potrzebna jest mi dyskusja z Margosia, ktora mi moj brud opisze.
            Narazie dowiedzialem sie, ze jestem nietolerancyjny i to jest ciekawe, a teraz pora sprawdzic skad ta moja nietolerancja wynika :)))
            Puscilem energie i dostalem informacje zwrotna.
            Czytajac dalej informacje od Ciebie poruszam sie po kluczu- algorytmie i wylapuje informacje kompatybilne z moim kluczem atlantyckim, potem dokonam korekty i usune zlogi z matrycy.

            Czy sie nie do konca ciesze??? Masz racje powodow do radoscie nie mam, taka tam zadra w sercu…

            Cieszysz sie z mojego powrotu…. czyzbys zobaczyla cos w lustrze??? :)))

            Duzo wiesz, ale nie pamietasz…..Umysl wypiera drastyczne obrazy i przechowuje je do czasu, az ma pewnosc, ze sobie z nimi poradzi. Taka fuga dysocjacyjna typowe dla traumy.

            A co potem…..Chrzest i oddani czci wezowemu krolowi-Mardukowi i zezwolenie na wlanie sobie w glowe szamba ezoterycznego od ktorego mozna dostac pomieszania zmyslow. Szambo skutecznie zabrudzilo czysta wode-swiadomosc, dalej tresura niewolnikow itd. Matrix….

          • Margosia pisze:

            …Umysl wypiera drastyczne obrazy i przechowuje je do czasu, az ma pewnosc, ze sobie z nimi poradzi. Taka fuga dysocjacyjna typowe dla traumy…”
            ___
            Tak Lech-u 😉 z tym się w pełni zgadzam, bo brzmi to sensownie i … logicznie…
            Ludzie nie przygotowani do odbioru tego, co przechowuje umysł pamięci komórkowej mogliby poprostu oszaleć…
            Ale…

            Z uwagi na to, że… nikt nas nie uczy i nie mówi nam, a niektórzy z nas… nawet nie chcą lub wręcz… boją się wiedzy o tym, że… przede wszystkim jesteśmy istotami energetycznymi oraz o tym, że energia – ta niezwykła, tajemnicza struktura myślowo-uczuciowa jest wszędzie, choć jej nie dostrzegamy, powinniśmy sami dążyć do wiedzy o sobie samych !

            Jak wielu z nas posiada świadomość faktu, że wokół nas jest niezliczona ilość przepływających fal energetycznych, które są nośnikami różnych informacji, obrazów i wibracji ?…

            Dlaczego… nie uczy się nas, że nasz wspaniały biologiczno-duchowy instrument, którego składowymi są – “substancja psychiczna”, “osobowość”, „dusza”, oraz wiele innych struktur energetycznych, poruszających się w różnych kierunkach, przybierających rozmaite formy i kolory… posiada również zdolność uruchamiania oraz wchodzenia w reakcje z „pozytywnymi” – wysoko wibrującymi, ale również… „negatywnymi” – nisko, wolno wibrującymi energiami ?…

            Jeśli zrozumiemy zadania i sposób funkcjonowania tego systemu w ciele każdego z nas oraz wokół niego, to… otworzy się przed nami wspaniały obraz Człowieka, który w swojej potencjalnej doskonałości jest tak fascynujący i wzniosły, że trudno nie nazwać go Cudem Stworzenia…

            Może więc te… „traumatyczne doświadczenia wyparte przez umysł”… nie były takie „przypadkowe”, bo może… za ich przyczyną zdołaliśmy jednak dzisiaj pojąć to, co jest dla nas naprawdę ważne ?…

            Jedni z nas pragną rozsiewać dobro, miłość, empatię…
            Inni z kolei szukają sposobu, by kogoś oszukać lub by wzbogacić się kosztem innych, posługując się swoim „sprytem”…
            Ale… prawda jest taka, że… i jedni i drudzy – sami decydują o sobie !

            Edukacja, poziom kultury, wrażliwości wpływają na to, co kto z nas wybiera.
            Innymi słowy – każdy z nas decyduje o tym – jakie fale energetyczne tworzy i jakie chce odbierać…
            Decyzje takie – podejmowane są świadomie albo też nieświadomie – w wyborach tych jednak nieodzownym czynnikiem jest system wartości, jakim każdy z nas się kieruje…

            – Czy możesz Lech-u powiedzieć o sobie, że… w każdej chwili Twojego życia…, przy każdej podjętej decyzji… czy przy każdym dokonanym wyborze… byłeś świadomy swojego własnego systemu wartości, zgodnie z którym postępowałeś ?…

          • Margosia pisze:

            „…nie kazde dziecko zyczy sobie byc zlozone w ofierze i zmuszone do oddawania czci jakiejs niskowibracyjnej istocie, ktora w swej proznosci stworzyla swoj folwark.
            Jak wiadomo, to biznes zeby sie krecil musi wlascicielowi przynosic zysk i to nie maly…”

            ___
            Osobiście… nie traktuje Rzeczy Istności, w której żyję jako… prywatny „folwark” kogokolwiek, czy czegokolwiek…
            Wręcz przeciwnie – dla mnie Rzeczy Istność jest niczym matryca nieskończonych możliwości, na płaszczyźnie której mam sposobność tworzenia…, tkania swojej rzeczywistości swoimi własnymi nićmi… 🙂

            Z-rozumienie, czyli m.in. tolerancja… wyznacza hierarchię świadomości człowieka.
            Błędne decyzje… podjęte w tym lub poprzednich wcieleniach, za sprawą prawa przyczyny i skutku… wcześniej czy później wracają do człowieka…
            Każdy z nas wchodząc w „nowe życie” musi rozliczyć się z przeszłością (tego ciała i wszystkich poprzednich), ujawnić całą zawartość podświadomości…
            * * *

            „…Wiele wspanialych dusz, jest niszczona, blokowana tylko po to by bylo tak jak jest…”
            ___
            Nic nie zadziewa się bez przyczyny…
            Tak też i sytuacje, szczególnie te traumatyczne… powtarzają się tak długo, aż… „wspaniała dusza” wyciągnie właściwy wniosek i zmieni swoje postępowanie – wówczas następuje jej dalszy rozwój, a „niszczenie i blokowanie wspaniałej duszy” znika…

          • Lech pisze:

            Teraz moj ruch :))) dzieki za informacje, cos juz luzuje. Z moich blednych decyzji nie musze sie publicznie tlumaczyc, kazdy ma prawo do popelniania bledow, waznym by byc swiadomym ich konsekwencji.

            Lech podjal bledna decyzje-pojechal i zostawil Marie pod opieka brata-w wyniku ktorej zginela Maria-wypadek latajacego pojazdu, jej dusza zostala oddana we wladanie Wezowego krola, zrobil to brat Lecha-Krak. Lech nie mogl sobie tego darowac i zlozyl sie w ofierze. Co bylo przyczyna? Kradziez ze skarbca kodow stworzenia, obrazow zycia i kluczy do Gwiezdnych Wrot. To wszystko zostalo oddane Wezowemu krolowi, czyli Lechia przestala istniec i powstala Polska.
            Lech zrozumial, ze lepiej teraz wszystko stracic i zaczac wszystko od poczatku niz byc niewolnikiem swoich projekcji i poczucia winy.
            Wziol wine brata na siebie, lecz zanim sie poswiecil, spisal to wszystko i ukryl gleboko w swojej glowie, tak by gdy dojdzie do tego samego punktu, odnalezc swoje zapiski-wspomnienia i nie popelnic tego samego bledu.

            Kaplani kazali mu-Lechowi ukleknac przed Wezowym krolem i oddac poklon, Lech odmowil, byl bity, przypalany, az w koncu silny strumien energii uszkodzil jego kregi i razony piorunem padl na twarz przed Wezowym krolem. Krol zarzadal otwarcia wrot, lecz Lech juz byl nieprzytomny, wiec wbito miecz w jego serce i wyzional ducha.
            Marduk wziol kielich i nalal do niego krwi Lecha po czym wzniosl toast i podal go swoim uczniom to mialo dac im boska moc, po czym odcial od ciala Lecha kawalek miesa i pozarl ze smakiem to mialo ich upodobnic do boskiego rodu. Nastepnie na Atlantydzie zjawil sie smok Jehova i zarzadal ofiary z dziewicy. I tutaj postanowiono, ze oddadza mu Wande, ktora miala jeszcze dostep do krysztalowej matrycy, Wande odnaleziono, porwano i zlozono w ofierze, majac matryce Jehova udal sie do wraz z Arka do Gdyni by podlaczyc ssawke, zeby zassac energie. Nie wiadomo co bylo, ale sa tacy co od tego oslepli , ci co stali najblizej to rozlecieli sie w pyl. Sila razenia byla tak wielka, ze spalilo wszystko. No i trzeba bylo zatopic Atlantyde.

            Ot taka historia.
            Acha Wande zamordowano 1 maja w Beltan.

            No to opowiesc juz mamy teraz pora przeczyscic lusterko, zeby w krysztalowo czystej toni zobaczyc swoje JA.

            Twoj ruch. Plyn z energia…..

          • Dawid567 pisze:

            Odpowiadam na Twoje pytania:
            Skad wszystko wiem… Wiedze czerpie z pamieci komorkowej z archiwow mojej duszy, skad wiem, ze jest to prawda. To proste.

            A może krzywe?
            Daruj sobie tę przemądrzałość Lechu .
            Chciałbym się od Wielkiego Wszechwiedzącego Lecha coś niecoś dowiedzieć się o życiu na Księżycu, albo o tym gdzie była Atlantyda.
            To oczywiście żart natomiast moje pytanie brzmi co się działo na Ziemi pomiędzy 11.500 p.n.e a 3100 p.n.e?.Czy Twoja pamięć komórkowa zawiera też informacje o tym okresie czy też może ma dziurę?

          • Dawid567 pisze:

            Jehova udal sie do wraz z Arka do Gdyni by podlaczyc ssawke, zeby zassac energie.

            Chyba już gdzieś o tym czytałem…
            http://detektywprawdy.pl/2014/08/02/krol-jahwe-zakopany-w-gdyni/

          • Margosia pisze:

            „Chyba już gdzieś o tym czytałem… detektywprawdy…”
            ___
            Ooo !… widzę Dawidzie, że… oboje o tym czytaliśmy… na stronach pani Zosi…
            No cóż, każdy ma jakieś swoje wyobrażenia, poglądy i przekonania…

          • Lech pisze:

            Drogi Davidzie, nie wiem co sie wydarzylo na ksiezycu, ale musiala tym byc niezla rozpierducha, czesc tej cywilizacji stworzyla Japonie stad taki ich ped do nowinek technicznych i wysokich technologii.
            Ziemia jest tworem powstalym po upadku Atlantydy i jest w rekach Draco pod szklana kopulka takie terrarium.
            Daty nie maja sensu wg mnie, bo wszystko jest energia, a my przebywamy w projekcjach naszego umyslu kliszach astralnych. Tzw bledne kolo.
            Czy jestem Lechem Wszystkowiedzacym???? Duzo mi jeszcze brakuje. jak juz Malgorzata wspominala kazdy ma swoj swiat mniej lub bardzie urojony, ale jedno jest pewne, ze wielki duch mieszka w sercu kazdego i to od nas zalezy czy chcemy go sluchac czy nie. Wielki duch przenika wszystko i wszystkich i czasami daje nam znac, ze poza iluzja w ktorej zyjemy jest jeszcze miejsce na to bysmy stworzyli swoj wlasny swiat, wg wlasnych zasad i zapraszali do niego wszystkich, ktorzy chca go z nami wspoltworzyc, ale na naszych zasadach, bo to nasz swiat. Odpowiedzialnosc za ten swiat jest w naszych rekach, wiec kazdy robi jak najlepiej.
            Swiatow moze byc nieskonczenie wiele, tak samo jak projekcji naszej duszy czy jej przejawow. Przez chwile stalem sie emanacja Lecha, by zrozumiec jego traume i poczuc bol jego duszy. Takie doswiadczenie.
            Margosia mi to wyjasnila z punktu widzenia swiadomosci kobiety i to mi wystarczylo. Przytoczylem opowiesc Lecha, zeby przyciagnac tych, ktorzy mogli miec z tym cos wspolnego.
            Chcialem poprostu zrozumiec co sie stalo z Lechia i jej tworcami.
            Do dyskusji zglosila sie Malgosia, wiec musi miec polaczenie z duchowa opiekunka-Maria co przejawilo sie w kilku slowach o szyciu z nicic zycia- jakos tak.
            Maria tkala matryce-opowiesci rodu lechickiego i wplatala je we wstegi zycia kolejnych pokolen. Tkala barwne opowiesci, bogate w formy i tresc. Tak wygladalo boskie DNA i pamiec komorkowa, a gdy tkala matryce to nucila matczyna piesn, ktora zrodzila sie w jej sercu dla kazdego dziecka, ktore wyszlo z jej swietego lona.
            Ani Lech, ani Maria nie sa postaciami fizycznymi, sa duchowymi opiekunami Lechii. Tak jak Rus i chyba Lada sa opiekunami WEdrusow.

            A bedac juz w dupe tolerancyjny to kosciol katolicki od kogos sobie odgapil te obrazy i doi swoje nieswiadome owieczki w kolko.
            Wyglada na to, ze Bog jest zazdrosny i msciwy pozeracz cudzej energii, a Maryja zawsze dziewica jest tylko inkubatorem dla hybryd, tylko, ze cos za duzo sie rodzi wybrakowanych, schorowanych i uposledzonych, no ale jest jeszcze super bohater jezus, ktory zbawia cala ludzkosc i tylko on ma monopol na polaczenie z bogiem ojcem, ktory jest samotym dziadkiem z laska i horda aniolow na posylki co mu spiewaja i obserwuja zycie na ziemi. No i jest jeszcze diabel odwieczny wrog boga, chociaz dziela sie owieczkami po rowno Jing-Jang.
            Dziekuje wole swoj swiat.

            Dla Malgosi podziekowania za udzial w dyskusji. Pozdrawiam i dziekuje za info.

            Lechu….

    • Dawid567 pisze:

      Ja jednak wierzę , że zabito Chrystusa , tak jak zabito Sokratesa, czy wielu innych sprawiedliwych.Wiara w Atlantydę czy w Draco jest yeż wiarą i niczym innym i niebms nic wspólnego ani z wiedzą ani z historią.

  8. Maria_st pisze:

    od Lecha i Marii

    dlaczego Lech i Maria ?

    • Lech pisze:

      Lech imie jak imie lepsze niz Zdzislaw lub Brajan :))), Maria tez ladne, No a kazdy mezczyzna ma swoja polowke, bo sie przy inkarnacji rozdziela na meski i zenski aspekt, potem sie lacza w calosc nawet w zydoskich bajkach o tym pisze.
      Chociaz za kilka lat moze sie okazac, ze dobry bog ma partnera, ktory byl kobieta, ale jest teraz mezczyzna malo tego nieletnim. Taka deewolucja…..

      • Maria_st pisze:

        Maria tez ladne

        Pochodzenie imienia Maria. Maria jest to imię pochodzenia hebrajskiego, od słowa mariam (napawać radością) lub od egipskiego meri-jam (ukochana przez Boga). Pierwotna hebrajska wersja imię Miriam przekształcona została na Mariam, stąd Maria.
        https://www.google.pl/search?source=hp&ei=cqW2XNKVIOfDrgTI0ZeYDQ&q=imi%C4%99+maria&oq=imie+maria&gs_l=psy-ab.1.0.0l8.3297.7343..8944…0.0..0.129.1057.4j6….2..0….1..gws-wiz…..0..0i131j46i131j46.i1yQc59vEA8

        zonk

        • siola pisze:

          meri jam- jam Z MORZA -Niebieska Matka-wodor -woda -niebo morze -lach-loch glebia nes-wurm -dinosauria w WORMS.
          Von Unbekannt – File:Wappen_Worms_Stadt.png (ngw Stadler) Eigenes Werk, Gemeinfrei, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1748229
          Dzis w nocy ,mialem wizyte ludzi ktorzy chcieli bym z nimi poszedl na pewno miejsce.
          Chcialem wziasc bron ale powiedzieli ze nie trzeba,co dziwne mialem ich jako jakby policjantow czy milicjantow.Idac na to miejsce znalazlem sie gdzies chyba w gorach -byl jakby tunel miedzy skalami ,co ciekawe idac tunelem zauwarzylem ukrytych zolnierzy WOP-u na zasadce.Po wyjsciu z skalnego tunelu znalazlem sie na Nies (WOLNEJ) wiecv (polanie) Lichtung -przecince -wolnym wzgorzu .Na srodku stalo cos jakby Helikopter ,siedzial ktos w kabinie z bronia u boku,udalo sie mi mu ja zabrac i uciekl z tej maszyny.Wiem ze przeganialem z polany ale dalej juz nie pamietam.

        • zibi pisze:

          Zanim pojawili sie Hebrajczycy ze swoim nazewnictwem, moze byly inne cywilizacje w ktorych imie Maria znaczylo cos zupelnie innego i np. oznaczalo wybrana przez boga. Tego nie wiemy bo Hebrajczycy uwazaja, ze od nich sie swiat zaczal.
          Chociaz z tego co mowia stare opowiesci madrych ludzi to kobieta wybiera sobie mezczyzne z ktorym chce stworzyc swiety zwiazek – rodzine. Widocznie instynktownie wie, ze ten mezczyzna jest jej w stanie dac zdrowe potomstwo, albo jej jej druga polowka. Mezczyzna jak wiadomo nie ma tak rozwinietego osrodka emocjonalnego jak kobieta i dlatego czesto popelnia bledy, kieruja sie pozadaniem.
          A wracajac do rozwazan o Maria to mnie bardziej do ari.

          Aria (wł. aria, l.mn. arie ) – wokalno-instrumentalna forma muzyczna z kantylenowo rozwiniętym głosem solowym. Aria jest zwykle częścią większej formy muzycznej, jak kantata, oratorium lub opera.

          Moze jakas kobieta spiewala arie i nazwano ja Maria, Daria itd.

      • dariamade pisze:

        Imię po to by sie rozróżniać w tej rzeczywistości.
        Polecam serial netflixa „The OA”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.