Narodowy katolicyzm a chrześcijaństwo

Tym razem postanowiłem zająć się, oczywiście w ramach ograniczonych możliwości, przypomnieniem kilku oczywistych prawd i intelektualnych faktów, które posłużą jako głos opowiadający się przeciw antyteologicznym wypaczeniom rodzimego katolicyzmu. Biorąc pod uwagę, że posłana w bój racjonalistyczna logika stroni od ogólnych sloganów i unika populizmu, trzeba na wstępie zaznaczyć, co dokładnie ma się na myśli. A zatem, pisząc „antyteologicznym” nie mam zamiaru wchodzić w rolę obrońcy teologii jako nauki, gdyż w oczywisty sposób nią nie jest, gdyż przedmiot jej dociekań nie może być w żaden sposób zgłębiony, skoro nie można nawet dowieść jego istnienia (oczywiście na gruncie surowych reguł metodologii naukowej). Natomiast ta część jej zainteresowań, która dotyczy, opisuje czy wyprowadza wnioski na podstawie życia Jezusa, może być jak najbardziej analizowana, przynajmniej z perspektywy filozoficznej. Antyteologizm polskiego katolicyzmu jest zatem ignorowaniem ewangelicznego przekazu i właśnie pewnej filozofii, która przyświecała Chrystusowi, a którą można z pewnością zaklasyfikować jako „filozofię miłości”. A cóż oznacza „polski katolicyzm”? Ten oksymoron (oksymoronem w równym stopniu byłby „niemiecki katolicyzm” lub „francuski katolicyzm” — oczywiście, gdy mowa o kontekście innym niż socjologiczny i historyczny, gdzie można tych określeń używać jako pewnych desygnatów służących jako skrót myślowy odnoszący się do zjawisk społecznych opisywanych z perspektywy czasu), jest nazwą zespołu postaw, przekonań i potężnego zasobu wiedzy potocznej, głównie przekazywanych z pokolenia na pokolenie, dotyczących przede wszystkim sfery religijnej — nie zaś sfery wiary. Warto spróbować odtworzyć prawdziwy przekaz ukrzyżowanego Nazarejczyka, gdyż powodzenie tej misji pozwoli odnaleźć w nim inspirację zarówno dla wierzących, jak i niewierzących. Czyż nie to miał on na myśli, obiecując wiszącemu na krzyżu obok łotrowi wspólny pobyt w raju?

Ponieważ absurdów, które w najlepsze funkcjonują w polskim, narodowym dyskursie katolickim nie da się zliczyć, to wyszczególnię tylko kilka kategorii, w każdej z nich posługując się przykładem. Do pomocy w obalaniu mitów zawezwałem trzy osoby: Szymona Hołownię, Adama Bonieckiego oraz Anthony’ego de Mello. Nie zaszkodzi niekiedy posługiwać się Biblią, jako świętą księgą wyznawców „zrośniętej z polskością” religii. Na marginesie, w tym wypadku poziom świętości rośnie odwrotnie proporcjonalnie do poziomu znajomości. Hołownia i Boniecki to światli ludzie, jednak wyjątkowo zabłysnęli w najnowszym, świątecznym wydaniu „Tygodnika Powszechnego”, co skrupulatnie przytoczę już za moment. Z kolei de Mello to niedościgniony wzór w zakresie łączenia chrześcijaństwa z filozofią Wschodu, odkrywania pierwotnego przesłania Jezusa i radykalnego, a jednocześnie dalekiego od dogmatów, krzewienia wiary (nie, to nie jest sprzeczność). Żadnego z nich radzę nie traktować jako autorytetu. Po pierwsze dlatego, że zdaniem autora tekstu nic takiego jak autorytet nie istnieje (istnieje za to rozczarowanie w głowie kogoś, kto formułuje takie oczekiwanie). Tutaj jestem bliski kartezjańskiemu podejściu do sprawy. Po drugie zaś, postrzegając kogokolwiek jako autorytet, łatwo zamknąć się na przekaz, skupiając się na osobie. Trzy kategorie, o których chciałbym napisać (to ledwie promil całości, delikatne zasygnalizowanie problemu), to:

  1. partykularyzm kontra uniwersalizm
  2. polityzacja religii kontra nieprzejednanie wiary
  3. szczęście kontra iluzja

Postawienie powyższych zagadnień w formie dychotomii ułatwia czytelnikowi wgląd w to, co jest, zdaniem autora, po drugiej stronie.

 


Wikimedia

Partykularyzm kontra uniwersalizm

Nestor intelektualnego nurtu katolicyzmu w Polsce (niekoniecznie, a nawet na pewno nie „polskiego katolicyzmu”), ks. Adam Boniecki, raczy czytelników zupełnie rewelacyjnymi przemyśleniami w refleksyjnym wywiadzie dla najnowszego „TP”. Pragnę przytoczyć odpowiedzi na cztery pytania (choć polecam cały wywiad!).

  • Ksiądz to robi? (chodzi o prowokowanie wiernych do wątpliwości, myślowego fermentu)

  • Kiedy byłem duszpasterzem akademickim i prowadziłem zajęcia dla młodych ludzi, którzy dopiero zaczynali studia, starałem się krytycznie im ukazać wyuczoną w domu wiarę opartą na tradycji przez małe „t”, niekiedy wymieszaną z myśleniem magicznym. Chrystus mówi: „jeśli ktoś chce iść za mną…”. Zależało mi, by ich wybór był wolny i świadomy. Własny. Chciałem, by nieprzemyślana, niewybrana świadomie wiara zaczęła trzeszczeć w szwach.

  • Jaki był świat, z którego pochodzili?

  • Zwykle tradycyjnego, katolickiego domu, w którym o wierze niespecjalnie się rozmawia, w którym obowiązują — czasem nie wiadomo czemu — pewne przyjęte i nienaruszalne zasady. Pości się w piątek, w niedzielę chodzi się na mszę, na Wielkanoc — spowiada. Te zasady nie zawsze są ewangeliczne, choć czasem mogą mieć taki pozór, np. że z rozwodnikami nie rozmawiam, za nieślubne dziecko wyrzuca się z domu córkę z tym dzieckiem, niewierzący „innowiercy” to ludzie gorsi, niepełni, często wrogowie, a wszystko, co ma jakikolwiek związek z seksualnością, jest nieczyste. Bywa, że ludzie wychowani w ten sposób są niewolnikami litery prawa. Jeśli coś robią, lub czegoś nie robią, to nie dlatego, że tak im każe sumienie, tylko dlatego, że tak zostali „wytresowani”. Wątpliwości budzą się, kiedy otwiera się inna perspektywa. Czasem bardzo laicka, czasem ewangeliczna.

  • Wątpienie oznacza samotność?

  • Wiara jest czymś osobistym. Jest tylko wiara konkretnego, tego oto człowieka. Ale można budować środowisko, które wierze sprzyja. Zwątpienie jest zaraźliwe, wiarą można się dzielić przez świadectwo. Ale nie można mówić o wierze społeczeństwa, jedynie o społeczeństwie wierzących, bo wiara wymaga egzystencjalnej decyzji, osobistego wyboru. Dlatego określenie „chrzest Polski”, czy jakiegokolwiek narodu, nie jest ścisłe. Mieszko mógł przyjąć jurysdykcję papieża, mógł przyjąć i narzucić poddanym prawa, zasady, obrzędy, ale chrzest dorosłego człowieka wymaga z jego strony świadomego aktu przyjęcia.

  • Co dzieje się z wiarą, której przypisuje się przymiotnik „narodowa”?

  • Naród wybrany, Żydzi, przetrwał dzięki religii: dwa tysiące lat bez własnego państwa z własną wiarą. Można powiedzieć, zachowując proporcje, że podobnie było z nami w czasach rozbiorów, kiedy spoiwem narodu była wiara chrześcijańska, choć może nie tyle wiara, co — nieco szerzej – chrześcijańska kultura. W Polsce ta kultura od początku państwowości była, raz lepiej, raz gorzej, budowana na wartościach chrześcijańskich. Ale „wiara narodowa” nie istnieje. W odniesieniu do chrześcijaństwa, do Ewangelii, do Kościoła, takie określenie jest nie do przyjęcia, jako że „katolicki” znaczy „powszechny”. Wyznajemy „unam, sanctam, catholicam” — jeden, święty, katolicki Kościół ponad granicami. Bez względu na to, czy Mieszko się ochrzcił z motywów religijnych, czy z politycznego wyrachowania, celem wiary nie jest umacnianie narodu, ale prowadzenie ludzi do Boga. Jesteśmy narodem w większości katolickim, ale nasza wiara nie jest i nie może być narodowa, bo jest właśnie katolicka, powszechna. Oczywiście relacje państwo-Kościół się zmieniają. Katolicyzm pełnił w naszej historii różne funkcje zastępcze. Jasna Góra była miejscem, które pomagało chronić polskość w czasie zaborów. Ale to była chwilowa funkcja. Mówienie „Polak-katolik” jest krzywdzące, choćby dla tych, którzy są np. ewangelikami i Polakami. Podczas intronizacji Chrystusa na króla Polski biskupi i przedstawiciele władz państwowych wspólnie podejmowali pewne zobowiązania, którymi Polacy mieliby się kierować także w ustawodawstwie. To ryzykowne i niebezpieczne, m.in. z tego powodu, że katolicyzm może być używany do spraw mało chrześcijańskich. W Rwandzie dwie strony mordowały się przy dźwiękach tych samych, katolickich pieśni kościelnych. Człowiek zaczyna wątpić wtedy i w Boga, i w człowieka.

Kwintesencja dojrzałości i głębokości przemyśleń Bonieckiego w zasadzie nie wymaga dodatkowego komentarza, gdyż jego wywód broni się sam. Natomiast chciałbym te rozważania wpisać jednak w kontekst całego artykułu. Dlaczego uważam słowa honorowego naczelnego „TP” za wyjątkowo cenne? Przede wszystkim uzmysławiają powierzchowność doznań religijnych dużej części Polaków, jednocześnie umiejętnie wiążąc pewne cechy tej religijności w ramach określonych korelacji. Obrona tradycyjnej moralności, naturalnego porządku, tożsamości kulturowej ojczyzny – to popularne slogany, pojawiające się w krytykowanym przeze mnie dyskursie. Dlaczego tak trudno w rytualnym sporze o aborcję wyjść poza dychotomię „katol – ateista”? Abstrahując od nieuczciwości lewicy w tym względzie, polegającej na wygodnym ustawianiu sobie przeciwnika tam, gdzie chce ona, by stał, cegiełkę w strywializowaniu tego sporu dodała właśnie antyuniwersalistyczna, a tym samym pseudochrześcijańska prawica. Oczywiście nie można dyskryminować motywacji religijnej jako uzasadnienia stanowiska przeciwnego wobec prawa do aborcji, nie można jednak tworzyć wrażenia, że jest to jedyne źródło, z którego takowe uzasadnienie można czerpać. Ważniejszymi jednak tematami w kwestii sprzeczności partykularnego wcielenia katolicyzmu z prawowitym chrześcijaństwem wydają się inne kwestie. Po pierwsze, stawianie autorytetu Kościoła wyżej niż nauczania Jezusa. Po drugie, zniekształcanie tego nauczania na potrzeby usankcjonowania pożądanego przez siebie ładu społecznego. Sprzeczne z przesłaniem Jezusa jest bowiem traktowanie księży jako ważniejszych i z założenia mądrzejszych od „przeciętnych wiernych”. Oczywiście, w sensie historycznym ma to swoją tradycję, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach. Lokalna władza, duchowieństwo czy przedstawiciele prestiżowych społecznie zawodów zawsze byli na prowincji wyjątkowo szanowani i stanowili formalną bądź mniej formalną elitę, ze wszystkimi tego konsekwencjami, zwłaszcza w zakresie ograniczania autonomii „ludu” i sterowania nim, jego uczuciami i zapatrywaniami oraz postawami – abecadło kontroli społecznej. Tymczasem nawoływania do porzucenia wszelkich autorytetów są w Nowym Testamencie głośne i jednoznaczne: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem (Łk 14,26) Nie oznacza to oczywiście nawoływania do łamania jednego z przykazań czy praktykowania prawdziwej nienawiści, a raczej bezkompromisowe podkreślanie konieczności poszukiwania samodzielności intelektualnej i duchowej, z dala od autorytetów. Ciężkie do wyobrażenia w warunkach ludowego, partykularnego odłamu religijnego? Niestety, obserwując duchową rzeczywistość Polski — tak. W drugim z wymienionych przeze mnie aspektów, Kościół staje się ramieniem zbrojnym konserwatywnie usposobionej części społeczeństwa. Mamy zatem rozmaite intronizacje, porównywanie niektórych nurtów nauk społecznych (gender studies) do totalitaryzmu — muszę tu zaznaczyć, że zgadzam się w kwestii zarzutów względem ideologii gender (czyli politycznej maczugi części środowisk feministycznych, ale ideologizować można wszystko, to skłania do refleksji wyłącznie nad fanatyzmem, z którym rzetelna analiza nie ma nic wspólnego), jaskrawy podział na obywateli „prawych” i tych drugich ze względu na kryterium religijności (bo już niekoniecznie wiary, w tym zresztą tkwi sedno tej płytkości), pielgrzymki środowisk narodowych, pracowników poczty, górników i wszystkich grup zawodowych, społecznych, większościowych i mniejszościowych, koniecznie hermetycznie odseparowanych od pozostałych, niechęć do osób samotnych z wyboru i generalnie przebieranie się w piórka wyższej moralności celem uzyskania wpływu na życie jednostek, próba dopasowania Ewangelii do programów wyborczych konkretnych partii — co jest o tyle zdumiewające, że dużo mówi się o nadprzyrodzonym charakterze Słowa Bożego, o Objawieniu i niemożliwości udowodnienia istnienia Boga oraz faktem utraty sensu istoty wiary w momencie znalezienia dowodu — wszystko to nie przeszkadza w sprowadzaniu tejże do aspektów wybitnie doczesnych. To tylko fragment esencji dojmującego partykularyzmu krajowego katolicyzmu. Bez wątpienia nie jest on powszechny, a nawoływania do tej powszechności mają raczej charakter wewnętrzny, obliczone są na potrzeby umocnienia wspólnoty, a często niestety odgrodzenia tej wspólnoty od innych, co kończy się nie tylko ziszczeniem tej izolacji, ale także podziałami wewnątrz owej wspólnoty, o której kondycję i jedność rzekomo się dba. Jedność ma być jednak urzeczywistniona podług reguł, a nie miłości.

zrodlo:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10108

linki do pozostalych czesci artykulu:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10108/k,2

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10108/k,3

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Bóg, Jezus, Koniec chrześcijańsrwa, Manipulacje, Transformacja 2016-2023. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

49 odpowiedzi na „Narodowy katolicyzm a chrześcijaństwo

  1. Dawid56 pisze:

    Wszystkie powiazania religii z polityka sa bardzo grozne, czego dowodem sa wszelkie ekstremizmy islamskie i rzady Ajatolachow

  2. Zygmunt/marek pisze:

    Wszystkie powiazania religii z polityka sa bardzo grozne, czego dowodem sa wszelkie ekstremizmy islamskie i islamskie

    Bać to powinniśmy się samych siebie / weź to stwierdzenie też do siebie / ……

    amen

    idę spać …

    • Dawid56 pisze:

      Marek , zawsze jakies Ego chce byc lepsze od innego Ego….

      • Zygmunt/marek pisze:

        Marek , zawsze jakies Ego chce byc lepsze od innego Ego….

        tylko jedno trafia bliżej środka tarczy drugie w 9-ć lub poza tarczę …

        • Margosia pisze:

          „Marek , zawsze jakies Ego chce byc lepsze od innego Ego…”
          *
          „tylko jedno trafia bliżej środka tarczy drugie w 9-ć lub poza tarczę”

          ___
          A gdzie Marek trafia Twoje „Ego” ??…

          • Zygmunt/marek pisze:

            A gdzie Marek trafia Twoje „Ego” ??…

            Małgosiu zejdź z swych idotycznych ikonek bo one za Ciebie mówią jaki zakres Twego ….rozumienia i pojmowania , a mówisz Ty najwięcej …zaraz po mnie…

            gdybyś się wyzbyła ” pragnienia… bycia Gosią ….wszystko by Ci się w głowie na właściwe miejsce poprzestawiało ………………….

            a tak jest co jest…..
            choć kocham. stworzonka boskie
            to gadać nie pozwalam
            bo głupoty plotą…………..

          • Margosia pisze:

            „Małgosiu zejdź z swych idotycznych ikonek…”
            ___
            „idotycznych ikonek” ??
            A cóż to znowu takiego ??…
            Może lepiej trzymajmy się tematu, wszak to Ty sam wiecznie podkreślasz w swoich komentach by tak właśnie postępować, więc…
            gdzie Marek trafia Twoje „Ego” ??…

          • Zygmunt/marek pisze:

            „idotycznych ikonek” ??
            A cóż to znowu takiego ??…
            Może lepiej trzymajmy się tematu, wszak to Ty sam wiecznie podkreślasz w swoich komentach by tak właśnie postępować, więc…

            w czasach kiedy jeszcze ryby i dzieci nie miały głosu …świat był o wiele normalniejszy…

          • Margosia pisze:

            „w czasach kiedy jeszcze ryby i dzieci…”
            ___
            Widzę Marek, że… jak diabeł święconej wody „unikasz” odpowiedzi na pytanie:
            ~ gdzie Marek trafia Twoje „Ego” ? ~
            Ha, ha, ha…

          • Zygmunt/marek pisze:

            ~ gdzie Marek trafia Twoje „Ego” ? ~

            Usłysz Małgosiu swoje …ha , ha , ha …a usłyszysz pustkę …tylko że nie tą świętą …

        • Loja pisze:

          Podoba mi się ego pana Emila 🙂

          • Margosia pisze:

            „Nie podoba mi się ego Basi i wielu innych..”
            ___
            Czy potrafisz uzasadnić Loja dlaczego… „nie podoba ci się ego Basi” ?, tym bardziej, że… link, który wstawiłaś nie mas nic wspólnego z „Basi ego” ?…

          • Zygmunt/marek pisze:

            Nie podoba mi się ego Basi i wielu innych

            Lili

            Ty sama jesteś samo czyste ego pozbawione kontaktu z szerszym życiem lub zespolona z taką wyższą częścią życia , która jemu przeczy..
            życie jest miłością i dlatego prawdę o Tobie tak Ci walę w oczy….

            Poznałaś przyczynę ,tego że z pewnego miejsca dialogów trzech osób odszedłem ..dałem Ci ją teraz………..

            Prawie wszyscy tutaj piszący ….Panie Dawidzie niech Pan odnotuje słowo ” prawie” , które zawsze stosuję , gdy mówię o forum , a które mówi że nie uogólniam …

            posprzątaj Pan w samym sobie , a potem prowadź schedę …..bo ten cyrk jako scheda pierwotny wyraz bloga dewaluuje ….

            Pragniecie konfliktu dobra ze złem……zapraszam …każde Wasze twierdzenie zdewaluuję ….

            ponieważ prawda jest jedna
            i niema jakiegokolwiek związku
            z sieczką wypełniająca głowy
            które jak diabeł święconej wody
            nie chcą wielbić Wszechbytu …

            pozbierajcie sobie moje kończące wpisy sentencje ….nie ja ich treść układam
            a wtedy zaczniecie iść w stronę świadomości wszechbytu …

          • Dawid56 pisze:

            Marek , przepraszam Ty chyba sie wkurzyles albo uzywasz obcego opakowania do Twoich zawsze poukladanych mysli.
            Marek wiele spraw sie zdaktualizowalo od 2012-2013 roku, ale wiele jest nadal aktualnych.Szkoda ze nie widzisz jakiegos postepu od 2012 roku ale to Twoja sprawa.Faszerujesz nas wykladami swoich guru-O.K. nie mam Ci tego za zle.Teraz ja Tobie powiem jedno slowo wiecej ni zazwycaj.Czy nikt nie zarzucil Tobie braku tolerancji dla pogladow innych anizeli te z ktorymi sie zgadzasz i po drugie Dlaczego z uporem maniak stawiasz zawsze bariare Ja i Wy?
            Widze ze wiele masz jeszce tematow w sobie i poza soba do przerobienia.

          • Zygmunt/marek pisze:

            Dlaczego z uporem maniak stawiasz zawsze bariare Ja i Wy?

            bo ja jestem całym sobą …..zwrotem MY , a ludzi wokół dokładnie czytam , słucham i czuję i aby uzmysłowić im to co jest ich kula u nogi stosuję zwrot WY…..

            bardzo Cię kocham Dawidzie
            czujesz to …czy tylko próbujesz zrozumieć
            a może kłamstwem nazywasz ……

            biedne dorosłe dzieci ….

  3. Jurek pisze:

    zawsze jakies Ego chce byc lepsze od innego Ego….

    Zastanawiam sie jeszcze przed smolowanio termo papowaniem aby krotko i zwiezle zdefiniowac ludz-i-a Ego ?

    Ja wiem najlepiej dokladnie-j i niewiedzac samemu ze dana istota zyje swym wlasnym Ego.

    Czy kto?s wie czy Ego moze byc byte reformowalne ?

    • Zygmunt/marek pisze:

      Czy kto?s wie czy Ego moze byc byte reformowalne ?

      Sam jesteś dowodem na to czym jest ego w swej postawie….. reformowalne …

      zapytaj się ” mędrcze materii ” swego Ego …jeśli to potrafisz …czy mówię prawdę ….

  4. Jurek pisze:

    Wszystkie powiazania religii z polityka sa bardzo grozne.

    Pan Krzysiek Kolumb otrzymal od pana Ferdynanda 2-giego z Aragon-u i pani Izebeli z Kastili znalezc Indie plynac w kierunku zachodnim w czasie gdy definitywnie sie rozprawili z Maurami.
    I jak wiekszosc czytelnikow zapewne wie czym sie to skonczylo dla etnicznej ludnosci Am. Pldn. i ?
    czykowFilipin ! Tylko ze pan Ferdynant i pani Izabela musieli miec blogoslawienstwo ? i krzyza.

    powiazania religii z polityka.

    Juz kiedys ?

  5. bogatka nocna pisze:

    Pan Boniecki coś tam powiedział o katolicyzmie, polskim katolicyzmie… Zapomniał jednak dodać, iż za takie a nie inne jego oblicze odpowiada instytucja ( którą sam reprezentuje ) i że największa odpowiedzialność spoczywa na nauczycielach. „Człowiek zaczyna wątpić wtedy i w Boga, i w człowieka” – jedni tak, drudzy nie…Jeśli ktoś potrafi oddzielić Boga od religii ( w Polsce raczej rzadki dar, umiejętność ), bo przecież to nie są pojęcia tożsame… to doskonale może mu służyć prywatna relacja z Bogiem. Inni pójdą w ateizm. Jeszcze inni „zapiszą” się do czegoś innego albo zostaną w tym w czym są… Każdy ma swoją drogę.
    Chrystus nie stworzył żadnej religii.
    Polityka, religia i handel…
    Pozdrawiam

    • bogatka nocna pisze:

      I tak sobie myślę, że Stwórca nie patrzy na ludzkie wymysły, etykiety…ale w SERCE.

      • Zygmunt/marek pisze:

        Jeśli ktoś potrafi oddzielić Boga od religii ( w Polsce raczej rzadki dar, umiejętność ), bo przecież to nie są pojęcia tożsame… to doskonale może mu służyć prywatna relacja z Bogiem. Inni pójdą w ateizm. Jeszcze inni „zapiszą” się do czegoś innego albo zostaną w tym w czym są… Każdy ma swoją drogę.
        Chrystus nie stworzył żadnej religii.

        albo wymyślają nową religię …wiarę w siebie ….bez jakichkolwiek przymiotników -dookreśleń …..kolejne zło ….

        SERCE I UMYSŁ zespolone w jedność to dopiero człowiek ,,,,on nie potrzebuje religii , sam z siebie jest WIARĄ ….

        • bogatka pisze:

          „SERCE I UMYSŁ zespolone w jedność to dopiero człowiek ,,,on nie potrzebuje religii, sam z siebie jest WIARĄ …”
          i MIŁOŚCIĄ, a miłość to nie tylko serca drgnienia ale i postawa, pasja, kreacja…

          • Zygmunt/marek pisze:

            „SERCE I UMYSŁ zespolone w jedność to dopiero człowiek ,,,on nie potrzebuje religii, sam z siebie jest WIARĄ …”
            i MIŁOŚCIĄ, a miłość to nie tylko serca drgnienia ale i postawa, pasja, kreacja…

            ANO ….Nic Dodać , Nic Ująć ……

      • Maria_st pisze:

        to doskonale może mu służyć prywatna relacja z Bogiem. Inni pójdą w ateizm. Jeszcze inni „zapiszą” się do czegoś innego albo zostaną w tym w czym są… Każdy ma swoją drogę.
        Chrystus nie stworzył żadnej religii.
        Polityka, religia i handel…”

        Bogatko ja uważam, ze ten tzw ateizm, Bóg, Chrystus to imaginacja ….

        • dariamade pisze:

          Sen: śniło mi sie, że przyszły wojska greckie z Hitlerem, nagle, bez uprzedzenia. Musiałam uciekac, przyszla tak jakby scena co ja mam zrobić żeby przeżyć, informacja, że mam zabrac dzieci i uciekac tylnymi drzwiami, nic nie zabierac bo zginiemy. Wiec wzielam dzieci i ucieklam tylnymi drzwiami.
          Potem opowiadalam ten sen Tobie i Mukiemu (byliscie we snie duzo młodsi niz w rzeczywistości), pytalam sie Mukiego co spakowac w plecak zeby był przygotowany w razie ucieczki. Potem Tobie sen opowiadałam i o ile dobrze pamietam mówiłam Ci, że to nie greckie wojska tylko ma to powiazanie z Boginią Izydą? I ogólnie zwiastun wojny (bylam pewna we śnie że Stany za tym stoją). Nie wiem skad mi sie ta bogini wziela w tym śnie.

          • dariamade pisze:

            I kiedy była ta wojna to byla zima, wybiegłam z dziecmi boso, tak jak bylam ubrana w domu, bez kurtki itd, nie bylo czasu na ubranie sie tak samo dzieci.

          • Maria_st pisze:

            Potem Tobie sen opowiadałam i o ile dobrze pamietam mówiłam Ci, że to nie greckie wojska tylko ma to powiazanie z Boginią Izydą?”

            może chodzi o wyznawców Izydy

          • dariamade pisze:

            W sumie duzo religii opiera sie na wierzeniach egipskich wiec moze to byc kazda z religii

          • siola pisze:

            Ruda ,czerwona gwiazda,bogini babilonu

          • siola pisze:

            Ach nie zapominajcie o rzucie moneta,jest jedna ale ma dwie strony.Ale w koncu jest jednym tym samym moneta a nie orlem czy resztka.

          • Dawid56 pisze:

            Dario tak na pocieszenie opowiem Ci pewien sen chyba z 1992? roku. Otoz snil mi sie rok 1999 i wiedzialem ze jest juz po wojnie, albo inaczej skoro jest rok 199 to znaczy ze jest juz po wojnie.

        • bogatka pisze:

          Mario, a co według Ciebie, imaginacją nie jest ?

        • Dawid56 pisze:

          Mario , niestety( albo stety jak wolisz) ani Chrystus ani Bog nie sa imaginacjami, zastanawialas sie skad przyszlas? .To znaczy zycie powstalo ot tak sobie z niczego z jakiejs zupy bulionowej?.A po smieci jest Nicosc i zapomnienie?
          Imaginacja to matrix albo wyobraznia , a Bog ani Chrystus a nawet Duch Swiety nie sa omaginacjami.

  6. Jurek pisze:

    zapytaj się…,

    Marek tropicielu POoszukiwaczu zydow lachow al-lachow kogo tam jeszcze we mnie widzisz i…,

    …,mędrcze materii ”…,

    /a najlepiej /

    —,swego Ego …jeśli to potrafisz …czy mówię prawdę ….

    Twoim problemem jest
    ze nie potrafi…,

    /sz albo nie potrafi-a mowi-c—,/

    …, sz mowic prawdy…,

    …, i nne Marki tez sie z wlasnym Ego nie zidentyfikowac a co za tym idzie
    nie chc(a)esz zauwazyc nie zauwazasz ze karmisz swe- Ego falszywymi informacjami nie wiedzac ze prawdziwa rola Ego ludzkosci zostala na przestrzeni ogromnych odcinkow bytowania ludzkosci sfalszowana i sie zatarla, niestety !
    Marek wiem ale nie wiem czy sam wiesz ze ogolnie Ego samo w sobie nie jest zle tylko ze jest niewlasciwie podkarmiane i uwaga manipulowane. Albo jeszcze jasniej mędrcze materii czy wszystkie Ego juz :

    Ego to ja myslalem. Prawdziwe n-ja jest jaznia.

    Czyz nie tak ?

    • Zygmunt/marek pisze:

      Czyz nie tak ?

      ja widzę w Tobie tylko dziecko które bez przerwy oponuje / zakulisowo stawia pytania / bo z nadmiaru ” wiedzy ” nic nie wie ..bo jeszcze nie dojrzało do syntezy ….

      Kocham Cię Jureczku
      choć jestem wyłącznie hetero
      a nie homo ….

      kapiszi , czy znów będziesz pytał …i oponował …

  7. Jurek pisze:

    Chrystus nie stworzył żadnej…,

    /to kto ? Jurek Sororz Swetru P(e)io(t)(r-u) Swiety/

    …,religii ?

    / A moze w slowie religia tkwi odpowiedz na pytanie/

    …,dziecko sie rodzi i dostaje imie Jezus.
    Staje sie filozofem i psychologiem glosicielem .Przy tym wie ze ludzi(owi)e masy sluchaja go wtedy gdy cos mowi
    w jakim(s) jezyku …,

    /aramejskim hebrajskim quechua rongo rongo ?/

    …., czasem wymysla BOGA i temat Boga przyciaga masy ludzi i jak przy P(el-a pis-a itp)Ociagnieciu czarowniczej rozdzki wielu zaczyna wierzyc w to co mowi i słucha-ja go az i PO dzis.Wlasnie ? Ale istnieje iskierka nadziei co do pewnej wyimagowanej POstaci ktora kto?s masom zaserwowal POd wymyslna godnoscia Jezus do czego z czasem jesli w ogole mo(ga)ze doj(sc)da masy chociaz owa nadzieja ze wzgledu na lenistwo i wrodzony talent gluPOt-y konczy sie zazwycza slomiannym zapalem.Na koniec czy tzw. Jezus mogl byc byty-m rownorzedna POnad ludzka POstacia czy daje o sobie jakie?s czytelne i widoczne znaki na Ziemi nam ludzio(wy)m tak na marginesie i celowo nie stawiam znaku zapytania przy tym aby nie zmuszac nikogo do ciezkiego myslenia !

  8. Jurek pisze:

    Chrystus nie stworzył żadnej religii.

    To jedno wiec kto ? Napewno nie ludzie
    w naszym mniemaniu.Religia to tylko jeden z rodzai kontroli mas a gdzie reszta ? Jaka reszta a np.finance od czasu zarania oczywiscie pierwotnie bez formy wkladania plastikowych kart do scian z nich PL-zl.$€£¥₩ PObierania.

  9. Jurek pisze:

    to doskonale może mu służyć…,

    /ciekaw jestem—,

    ((( czy me wczorajsze smolowanie dach-u-a na ganku POdeschlo?)))

    —, prywatna relacja z Bogiem?

    /kogo?s-i z nim sie komunikowanie konkretnie na czym POlega ? Moze istnieje jaka?s technika np.przy POmocy fal elektromagnetycznychstawanie-m na glowie w ganku z chwilowa medytacja lub moze a wiadomo ze od ok. dwoch dekad moda stalo sie juz nie tyle co samo chodzenie a POdjezdzanie FURA-MI POd kosciol a w nim napelnianie tac-y tzw. slugom bozym ? /

    Wiem?y ze Bog nie jest zdefiniowany wiec czlowiek a wymyslac POtrafi.

    • Zygmunt/marek pisze:

      A tutaj artykuł zapewne przeczący w Waszej opinii / odniesie Waszej już objaśniałem / temu ,że Aron opisuje prawdziwe kierunki jakie dzieją się pod podszewką oficjalnej polityki….

      Pokój górą …oby tylko jeszcze mistyczne wyobrażenia co potem ,” znawcą ” sensu życia z prawdą się nie rozmijały….bo ona przecież jest jedna a nie tyle ich ile dwunogów na Ziemi ….

      Izrael ewakuował z Syrii 800 osób związanych z Białymi Hełmami

      Izraelskie wojsko ewakuowało z Syrii w nocy ok. 800 osób związanych z Białymi Hełmami, organizacją pomocową działającą na terenach kontrolowanych przez syryjskich rebeliantów – podały media. Tymczasowo przyjęła ich Jordania

      https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/IHyktkqTURBXy8yZmMwMzY3YTY5NTIxZjBjYjJlM2IxYzRlYWNjZGJhNi5qcGVnkpUDAs0CKc0Uqs0Ln5MFzQMUzQG8

      Do operacji doszło w regionie Wzgórz Golan na pograniczu syryjsko-izraelskim. Jak zauważa AP, to pierwsza taka interwencja państwa żydowskiego podczas konfliktu syryjskiego. Izraelskie wojsko swoje działania nazywa „wyjątkowym gestem humanitaryzmu” i wskazuje, że członkom Białych Hełmów groziła śmierć.

      Syryjczycy znajdują się obecnie w Jordanii. Władze tego państwa na prośbę Wielkiej Brytanii, Niemiec oraz Kanady zgodziły się przyznać członkom Białych Hełmów i ich rodzinom tymczasowy azyl przed przeniesieniem ich do państw Zachodu – poinformowało ministerstwo spraw zagranicznych w Ammanie.

      Od kilku tygodni trwa ofensywa syryjskich wojsk rządowych na rebeliantów na południowym zachodzie Syrii. Armia reżimu Baszara el-Asada kontroluje już większość terytoriów w tym regionie. W piątek rebelianci zaczęli opuszczać swoje pozycje w muhafazie Kunejtra, graniczącej z okupowanymi przez Izrael Wzgórzami Golan.

      Operacje armii syryjskiej przeciwko rebeliantom na południu kraju są przeprowadzane przy zachowaniu przez Izrael neutralności. Jest to efekt ustaleń spotkania rosyjskiego prezydenta Władimira Putina z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu w Moskwie 11 maja oraz poniedziałkowego spotkania Putina z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem w Helsinkach.

      Zgodnie z ustaleniami izraelsko-amerykańsko-rosyjskimi Moskwa obiecała, że nie dopuści oddziałów irańskich do granicy z Izraelem oraz będzie gwarantować przestrzeganie Porozumienia o Rozdziale Sił na Wzgórzach Golan z 1974 r. W zamian państwo żydowskie nie będzie atakował oddziałów syryjskich wchodzących do muhafazy Kunejtra.

      https://wiadomosci.onet.pl/swiat/izrael-ewakuowal-z-syrii-800-osob-zwiazanych-z-bialymi-helmami/hjrcmkq

      amen

  10. Jurek pisze:

    W sumie duzo…,

    /w niedalekiej przyszlosci bedzie nie w Chinach a w Indiach ale ludz-i. i nie prawda jest jak POnizej i od razu ze tylko kilka/

    …, religii opiera sie na wierzeniach egipskich wiec…,

    /nie/

    …, moze to byc kazda z religii.

  11. Jurek pisze:

    może …,

    /wpierw co mowia na temat pani bogini Izydy teksto-pis-ma z
    heroglifow egipskich a POzniej jesli/

    …, chodzi o wyznawców Izydy ?

    PS.

    Jak wiem?y i przyklad-zik pierwszy lepszy z za pazucha ze pani Atena nigdy nie istniala istniec nie mogla i nie istniala oczywiscie ko-pis-ci greccy(mogli co?s kopiowac nie wiedzac co i wciskac co im pasowalo) a nawet i to nie ich-niej a dla nich w ich wlasnej mitologi pania Atene przedstawiaja jako boginie. Atena slowo znaczy tyle…,

    /to ja mam tlumaczyc i udowadniac ? /

    …, co cyfra osiem i ma on(a) o z osmym miastem ATLANTOW doczynienia ktorzy POd ta nazwa nigdy nie wystePOwali w histori. Przy okazji wojn(a)y Trojansk(a)ie zapewne wielum kojarzy sie z historycznym miastem dzis lezacym w kraju pana Recepta Erdogana czyli w Turcji.
    Niestety trzecim miastem Atlantow org.zwala sie trzy i byla ich-nim trzecim miastem.No ale co pani Izyda ma z tym wsPOlnego i jak zwykle nie pytam niczego nie zadam tylko

  12. Maria_st pisze:

    „Wywiad Kory dla tygodnika Wprost…..

    Ten ksiądz…
    Był starym śmierdzącym człowiekiem, który wpychał mi jęzor do ust i gmerał w majtkach. Gdy wcześniej patrzyłam na niego na ulicy, nie wydawał mi się tak obrzydliwy, ale gdy zaczął się do mnie dobierać, już tak.

    Ile miała pani lat?
    Dziesięć, może jedenaście. To było po tym, jak wróciłam z sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Trafiłam tam, mając cztery lata. Gdy mama zachorowała na gruźlicę, a ojciec nie dawał rady z wychowaniem dzieci. W domu dziecka spędziłam pięć lat i tak naprawdę to właśnie tam dostałam pierwszą lekcję uległości wobec nienormalnych zachowań księży. Pamiętam niedzielne poranki, gdy proboszcz przychodził na śniadanie. Zakonnicom się wydawało, że dzieci nic nie rozumieją, a one rozumieją, tylko inaczej. Obrazami, zapachami, szumami. W te poranki był szum kornetów, podniecone zakonnice biegające z góry na dół z dzbanuszkami śmietanki do kawy, zapach ciast. Gdy proboszcz wreszcie skończył śniadanie, rozpoczynało się spotkanie z dziećmi. Pod sutanną miał spodnie, a w tych spodniach cukierki w głębokich kieszeniach. Nie dawał nam ich sam. Dziewczynki musiały podchodzić po kolei i grzebać w tych kieszeniach, by znaleźć cukierka. A przy okazji grzebały wiadomo gdzie. Jak sobie przypominam te niedzielne poranki, to zalewa mnie krew. Zakonnice o wszystkim wiedziały, wszystko działo się na ich oczach. Były strażniczkami tego cichego szaleństwa, tej sparaliżowanej zgrozy.

    To ten sam ksiądz, który karmił winogronami?
    Nie. Ten od cukierków był w domu dziecka w Jordanowie, ten od winogron z mojej piosenki mieszkał w Krakowie przy ulicy, gdzie znajdowało się nasze mieszkanie. Wszyscy wiedzą, że jestem antyklerykalna. Dla mnie Kościół nie jest świętą krową, której nie można tknąć

    Zabrał panią prosto z ulicy?
    Myśmy wszyscy byli wtedy dziećmi ulicy. Bawiliśmy się całymi dniami na ulicach naszej dzielnicy, która wyglądała dokładnie tak jak w moim teledysku. Stare kamieniczki, ogrody okolone murami, przez które próbowaliśmy zaglądać ciekawi innego życia, innego świata. Ulubioną zabawą było podczepianie się do wozu poczty konnej. Samochód był wtedy rzadkością, gdy się pojawiał, potrafiliśmy godzinami go oglądać. Pochodziłam z bardzo biednego domu, wiadomo było, że wróciłam z sierocińca, półsierota, ojciec już nie żył, matka borykała się z piątką dzieci. Mieszkaliśmy w piwnicy. To charakterystyczne w zwierzeniach ofiar księży pedofilów, że zwykle są to dzieci właśnie z takich domów. Wielodzietnych, zaniedbanych. Oni dobrze wiedzą, kogo wybrać. Taką ofiarę łatwo wypatrzyć.

    W piosence śpiewa pani: „Wybierał jedną jak owcę ze stada. Gdzie byłeś Ty, który wszystko widzisz i który patrzysz, patrzysz na nas z dala?”. To żal do Boga?
    Do Kościoła. Za to, że nie chce zwalczyć w sobie zła. Ostatnio papież Benedykt XVI powiedział, że nie czuje się odpowiedzialny za ekscesy pedofilskie, bo nie może być wszędzie. Oczywiście, nie może. Ale Kościół to przecież instytucja zhierarchizowana jak wojsko. Stopnie, awanse, wiadomo, kto komu podlega i przed kim drży. Tyle że w wojsku decyzję o wojnie podejmują generałowie i biorą za nią odpowiedzialność. A w Kościele takiej konsekwencji nie ma, co rodzi przyzwolenie na bezkarność. Jedyną karą za molestowanie, którego dopuszcza się ksiądz, jest przeniesienie go do innej parafii. Czy trzeba pytać, co ten ksiądz pedofil robi w nowej parafii? Przeniesienia powodują jedynie eskalację problemu, skutkiem są samobójstwa, kłopoty psychiczne ofiar, ucieczka przed życiem. Tylko dlatego, że ktoś nie potrafi zapiąć rozporka i że nie było nikogo, kto ten rozporek kazałby mu zapiąć. To wielka wina Kościoła. Tak wielka, że nie widzę już w Kościele dobroci. Widzę przemoc, wyłudzenie, majątek, pychę. To jest Kościół, który całkowicie zaparł się i zaprzepaścił naukę Jezusa.

    Nie ma dobrych księży?
    Pewnie są, ale dla mnie wyrażenie „dobry ksiądz” to oksymoron. Byłam ofiarą molestowania także przez mężczyzn z kręgu mojej rodziny, bo sadzanie na kolanach i opowieści o guziczkach rosnących pod bluzką to nie są normalne zachowania. Czym innym jednak jest spoufalanie się erotyczne z dzieckiem osoby świeckiej, a czym innym księdza. Pamiętam, że jako dziecko zastanawiałam się, czy zakonnice i księża sikają i robią kupę. Mnie się wydawało trywialne już to, że oni jedli, wkładali coś do ust, a co dopiero mówić o innych potrzebach? Gdy wychowuje się dziecko, stawiając duchownych na piedestale, to jest dla niego strasznym odkryciem, gdy ten półświęty okazuje się ciemną siłą. Dopóki Kościół nie zda sobie sprawy z tego, jaką robi krzywdę, i nie przyzna się do wyrządzonego zła, nic się nie zmieni.

    Dlaczego dopiero teraz postanowiła pani wyśpiewać protest song przeciwko pedofilii w Kościele?
    Dużo rzeczy otwierało się u mnie bardzo późno. Późno napisałam piosenkę o matce, za którą tęsknię, jakby umarła wczoraj, a nie ma jej już kilkadziesiąt lat. Intymne tematy trudno przełożyć na słowa. Sprawa molestowania przez księdza tkwiła we mnie jak „alien”. To coś we mnie rosło, dojrzewało, aż przyszedł czas porodu, wyrzucenia z siebie. Tak, jak śpiewam: „Można długo milczeć, można długo. Na dno pamięci upychać obrazy. Zastanawiać się, kto był temu winny, i pytać: ojcze po trzykroć przedziwny”. Ten tekst zaczął nagle pisać się sam.

    Przyniósł ulgę?
    Nie rozpatruję tego w takich kategoriach. Uznałam, że to mój obowiązek społeczny. Posłużyłam się historią mojego dzieciństwa, by przestrzec innych przed podobnymi doświadczeniami, przede wszystkim uczulić rodziców.

    A nagłośnienie sprawy pedofilii w Kościele miało wpływ na decyzję o napisaniu tej piosenki?
    Oczywiście, tumult, który przetacza się przez świat w związku z ujawnianiem coraz to nowych przypadków pedofilii w Kościele, na pewno pomógł mi w otworzeniu się. Irlandia, Niemcy, Hiszpania, USA. Nagle ruszyła lawina. Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie irlandzki film Petera Mullana „Siostry magdalenki” o dziewczynach z marginesu przeżywających koszmar w domu dziecka prowadzonym przez siostry magdalenki. Przeżyłam to samo, tylko nie jako dorosła dziewczyna jak bohaterki Mullana, lecz jako dziecko. Zaczęłam zadawać sobie pytanie: jak wielką krzywdę można wyrządzić dziecku, skoro dorosłe kobiety udaje się tak dalece uprzedmiotowić? W Polsce temat molestowania w Kościele zaistniał w mediach, ale księża wciąż nie chcą go dostrzec. Politycy zresztą też nie podejmują tematu. Ba, rodzice ofiar potrafią bronić Kościoła, a nie własnych dzieci. Chcę przerwać to milczenie. Tylko że teledysk może wywołać skandal i wszyscy skupią się tylko na tym. Liczę na reakcję, nie chodzi o skandal w stylu pokazania majtek Dody. Ani o chwilowy szum czy nakręcenie koniunktury na nową płytę, co niektórzy pewnie będą próbowali mi zarzucić. Ta piosenka jest częścią nowej płyty, ale na razie nie wiem nawet, kiedy ta płyta się ukaże. Śpiewając „Zabawę w chowanego”, chcę wymieść spod dywanu temat, który wszyscy próbują skrzętnie ukryć. Gdy zrobiłam demo nagrania, mój menedżer Mateusz Labuda wziął je z sobą na wyjazd na narty i puścił wieczorem przyjaciołom. Jeden z nich, Bartek Ignaciuk, od razu powiedział, że chce do tego nakręcić film. Byliśmy wtedy po wstępnych rozmowach z punkowo-awangardową grupą Duńczyków, która miała robić klip. Zweryfikowaliśmy plany. Teledysk powstał w Polsce, nie epatuje nachalną publicystyką. Jest podskórnym oskarżeniem w stylu filmów Larsa von Triera. Twórcy teledysku nie wzięli ani złotówki honorarium artystycznego, bo uznali, że robią to dla sprawy.

    Wszyscy wiedzą, że jestem antyklerykalna, że mój stosunek do Kościoła jest krytyczny. Dla mnie Kościół nie jest świętą krową, której nie można tknąć. Przeciwnie, gdy przyzwala na zło w imię szczytnych idei, to znaczy, że dopuszcza się najgorszego rodzaju hipokryzji. W piosence nazywam ją zabawą „w sekrety, ciuciubabkę i piekło, i niebo, głuchy telefon i ulubioną zabawę w chowanego”. Ja nie chcę być dłużej wśród tych, którzy w tej strasznej zabawie zasłaniają oczy. ”

    https://www.wprost.pl/199301/Bylam-ofiara-ksiedza
    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/37960496_1851540028218755_7599758748382396416_n.jpg?_nc_cat=0&oh=536bf948b86a3357377fc4dd14240b00&oe=5BC677D1

    https://mistykabb.wordpress.com/2014/07/11/mroczne-rytualy-magiczne-kosciola-katolickiego-okultyzm/comment-page-2/#comment-75142

  13. mały budda pisze:

    Jacek Międlar od kilku lat konsekwentnie zdobywa popularność w internecie, wywołując wśród Polaków mieszane uczucia. Były duchowny zdecydował się właśnie na bardzo kontrowersyjne wyznanie, które może zadziwić niejednego katolika. W swoich wspomnieniach oraz refleksjach aktywista wyjawił zadziwiające informacje, których głównym bohaterem okazał się papież Franciszek.

    Międlar przez długi czas nazywany był „kapłanem narodowców”. Zanim bowiem zrzucił sutannę, odprawiał specjalne msze, w których udział brali członkowie organizacji skrajnie prawicowych.

    Szokująca książka autorstwa Międlara podzieliła społeczeństwo
    Ostatecznie działacz porzucił jednak duchowne życie i wydał autobiografię, opisując swoją skomplikowaną, niezwykle kontrowersyjną drogę. W książce Międlar stwierdził między innymi, że założył rodzinę, gdyż nie jest „homoseksualistą, który chowa swoją gejowską orientację pod płaszczykiem walki z homo-lobby w Kościele katolickim”.

    Były ksiądz przypomniał także czasy swego pobytu w seminarium. Sposób, w jaki je opisał, dla wielu czytelników okazał się zaskakujący.

    – Jednego z seminarzystów doskonale pamiętam. Miał na imię Szymon i już na pierwszym roku studiów dałem mu niecenzuralną ksywkę ‚pedał’. Okazało się, że Szymon i dwaj inni klerycy stworzyli homoseksualny tercet – czytamy w autobiografii Międlara.

    Papież Franciszek w krytycznych oczach Międlara

    – Populizm i zakłamanie watykańskich możnowładców sięga zenitu, a wojna z homoseksualnym lobby ogranicza się jedynie do słów, a papież Franciszek otacza się gejami w sutannach. Stopniowo jesteśmy przyzwyczajani do pederastii w Kościele, jak do czegoś absolutnie normalnego – napisał także były ksiądz, szokując chrześcijańską opinię publiczną.

    https://pikio.pl/jacek-miedlar-papiez-franciszek/

  14. mały budda pisze:

    W autobiografii atakuje wielu hierarchów Kościoła katolickiego. Kard. Dziwisz – według Międlara – przez krakowskich kapłanów zwany „kapciowym” i „parasolnikiem” kupczył krwią Jana Pawła II, sprzedając relikwie, by pozyskać dotacje na budowane sanktuarium nieżyjącego już papieża. Abp Stanisław Gądecki „od wielu lat ‚robi dobrze’ społeczności żydowskiej”. Abp. Kazimierz Nycz „napuszcza na Polskę islamskich imigrantów”. A abp Józef Kupny „chroni pod swoimi skrzydłami kurialnych homoseksualistów”.

    W rozdziale „Sprofanowany napletek” Międlar pisze o konsekwencjach, jakie poniósł po kontrowersyjnym kazaniu w Białymstoku. Po tym wydarzeniu policja pod nadzorem prokuratury sprawdzała, czy nawoływał do nienawiści. Postępowanie jednak umorzono.

    https://wiadomosci.wp.pl/byly-ksiadz-jacek-miedlar-wydaje-autobiografie-atakuje-kosciol-zydow-i-ujawnia-ze-zostal-ojcem-6278974112548993a

  15. Maria_st pisze:

    A co o pedofilii w kk piszą jego przedstawiciele ?
    „Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga. (…) ”

    SZOK dziecko winne i rodzice….
    czy oni piekła wymyślonego przez nich samych sie nie boją ?
    Z tego wynika że jest tylko dla owieczek, bo im bardziej się boją tym mniej stoją w obronie swoich dzieci.
    Wstyd

    https://wpolityce.pl/polityka/168140-abp-michalik-o-pedofilii-wiele-tych-molestowan-udaloby-sie-uniknac-gdyby-te-relacje-miedzy-rodzicami-byly-zdrowe-hierarcha-tlumaczy-swoje-slowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s