Śmierć kliniczna. Co zobaczyli ludzie, którzy byli „po tamtej stronie”

Gdy dusza wychodzi z ciała umierającego, mózg wykonuje jeszcze wielki energetyczny zryw. To nauka potwierdza. O pękających kieliszkach i zatrzymujących się w chwili konania zegarach zagadkowo milczy. Do doświadczeń ludzi, którzy byli „po tamtej stronie”, podchodzi z dystansem, ale definitywnie ich nie odrzuca. Bo dla wielu są dowodem na to, że istnieje jakieś „potem”.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Człowiek, Obserwacje Słońca, Reinkarnacja, UFO cywilizacje pozaziemskie, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

95 odpowiedzi na „Śmierć kliniczna. Co zobaczyli ludzie, którzy byli „po tamtej stronie”

    • Margosia pisze:

      Bardzo ciekawa notka Dawidzie, dziękuję 🙂

      „… Odchodzimy z tego świata. Zagadką pozostaje tylko gdzie…
      tuż przed śmiercią następuje wzrost aktywności elektrycznej u człowieka…
      kultura dyktuje nam, co mamy widzieć w naszych zjawiskach okołośmiertnych
      – Jeden widział postaci mu życzliwe, a kolejny groźne zwierzęta, które wypominały mu złe uczynki… Trzeci pacjent miał zmienny obraz; raz była to figura geometryczna, a innym razem zwierzę. Ostatecznie obiekt go wchłonął…”

      Wiedzę o tych wszystkich doznaniach pośmiertnych… przybliża nam m.in. „Tybetańska Księga Życia i Umierania”, ale także różne przekazy.., wizje.., czy opracowania pochodzące głównie… ze wschodniej myśli mistycznej, gdzie podkreślane jest wielkie znaczenie momentu śmierci ciała…

      Obszerne fragmenty z „Tybetańskiej Księgi Zmarłych” przytoczyła Jestem, w których m.in. opisana jest podróż świadomości po śmierci ciała, którą czyta się umierającemu.
      Ta Księga czytana jest po to, by – jeśli ktoś jest „gotowy” – to usłyszy treść i poczuje się zainspirowany, więc może zacznie… swoje rozpoznawanie i transformację – wyzwalanie się…
      To tak jak śpiewanie pieśni przez szamanki i szamanów – jak się zagubisz, to cię sprowadzą do uważności…

      „Pierwsza część uspokaja świadomość zmarłego, powtarzając, że wszystko będzie dobrze. Wyjaśnia mu, co się dzieje w danej chwili.
      Jak żywioły w jego dawnym ciele się zapadają (ziemia w wodzie, woda w ogniu, ogień w powietrzu, a powietrze w świadomości).
      Następnie wyjaśnia, że ma się opanować, skupić, być uważnym, gdy jego świadomość się „poszerzy”, bo wtedy doświadczy wiele głębokich emocji, itd.
      Doradza, co powinien robić, w którym kierunku podążać – za jakim światłem… Bo pojawiać się będą różne kolory światła, które przyciągają świadomość zmarłego do różnych światów samsary… Np.:

      – Jeżeli w bardo stawania się idziemy za białym światłem, to odradzamy się w świecie bogów i będziemy cieszyć się stanem bycia.
      Jednakże, pomimo wszystkich przyjemności i braku wyraźnego cierpienia, świat bogów wciąż stanowi aspekt samsarycznej egzystencji.
      Tutaj doświadczenie zostaje zdominowane przez przeszkadzającą emocję dumy, która rozwija się, ponieważ wydaje się nam, że osiągnęliśmy szczyt egzystencji.
      Czujemy, że już nic nie może przewyższyć tego co uzyskaliśmy.
      Jednakże kiedy umysł nadyma się taką przyziemną dumą, pojawia się problem z naszą postawą. Ponieważ myślimy, że nie mamy już nic więcej do nauczenia się, nic więcej do osiągnięcia, duma staje się destruktywna dla ścieżki.
      Jest to koniec naszej duchowej ścieżki, jak również koniec rozwoju światowej mądrości.

      – Kiedy przyciąga nas blade, czerwone światło i podążamy za nim, wtedy odradzamy się w świecie zazdrosnych bogów, znanych również jako pół-bogowie, albo asury.
      Chociaż jest to świat wyższego odrodzenia z wieloma zaletami, jego mieszkańcy cieszą się mniejszym poczuciem bogactwa, przyjemności i władzy niż mieszkańcy świata bogów. Dominującą emocją istot w tym świecie jest zazdrość, ściśle związana z zawiścią i również zabarwiona przez paranoję i rywalizację.
      Zazdrość sama w sobie, może wydawać się względnie niewinna, ale w rzeczywistości jest destrukcyjna w swojej naturze.

      – Jeżeli pójdziemy za bladym niebieskim światłem, odrodzimy się w świecie ludzi, zdominowanym przez chorobliwą emocję pożądania, czy namiętności.
      Nasze doświadczenie w tym świecie charakteryzuje mentalność ubóstwa.
      Niezależnie od okoliczności w jakich się znajdziemy, zawsze odczuwamy wszechobecne i przenikliwe poczucie braku satysfakcji. Możemy posiadać bogactwo, kochającą rodzinę, dobrą pracę, zdrowe ciało i umysł, i mieszkać w przyjemnym otoczeniu. Jednak, ciągle czujemy, że czegoś brakuje nam w życiu.
      Odczuwamy niezadowolenie i niepokój, które powstają z powodu nieznającej granic namiętności.
      To pożądanie jest jak dziurawe naczynie. Niezależnie od tego ile wody do niego wlejemy, nigdy się nie napełni, stale przecieka.
      Pożądanie świata ludzi opiera się na subtelnym pragnieniu, które rozwija się w mniej subtelne poziomy przywiązania.

      – Jeżeli pójdziemy za blado zielonym światłem, odrodzimy się w świecie zwierząt, który zalicza się do pierwszego z niższych światów.
      Tutaj dominuje stan umysłu ignorancji, którego atrybutem jest głupota.
      Ignorancję, wraz pożądaniem i agresją, uważa się za jedną z trzech podstawowych trucizn. Jednakże nie jest to emocja w pełnym sensie tego słowa. To bardziej prowadzący do cierpienia stan umysłu, który jest destrukcyjny, ponieważ stanowi przeciwieństwo przebudzenia i inteligencji. Możemy być wtedy w ludzkich ciałach, ale dominują cechy odzwierzęce.

      – Jeżeli podążymy za blado żółtym światłem, odrodzimy się w świecie głodnych duchów, zdominowanym przez przeszkadzającą emocję chciwości.
      W tym kontekście, chciwość jest aspektem pożądania, które przejawia się w formie skąpstwa. Tutaj istoty dążą do posiadania materialnych dóbr wszelkiego rodzaju, jak również stanów psychicznych.
      Cierpienie mentalności głodnych duchów polega na niezaspokojonym apetycie i równoczesnej niemożności korzystania z tych dóbr czy cieszenia się jakimkolwiek doświadczeniem. Z tego powodu, istoty te przedstawia się jako poddawane torturom duchy.

      Czyli kolejnym etapem jest podróż zmarłego w przestrzeni, w której jest przyciągany przez te różne światy.
      Gdy zrezygnuje z nich, skupi się na swojej świadomości krystalicznie czystym umyśle i sercu, wtedy ma inną możliwość – podążyć za… tu różne tradycje podają różnie, ale zazwyczaj za jasnym niebieskim światłem.
      To światło Nirvany. Tam znajduje się Budda. Księga poleca wybór tej „opcji”. 🙂

      Gdy cząstka świadomości wybierze ten świat, zostaje zaatakowany przez Marę.
      (Ten sam strażnik – demon, który atakował Buddę Siakjamuniego, gdy ten medytował pod drzewem Bodhi.
      Czyli taką cząstką świadomości doświadczy wielu ataków, które tak naprawdę powstają w jego polu świadomości – z powodu nawyków i tendencji umysłu, które zostały utrwalone w czasie życia.
      Tej cząstce świadomości może jeszcze wydawać się, że jest istotą ludzką i potrzebuje pojąć, to, że to tylko jej świadomość jest testowana, aby mogła puścić swoje przywiązanie do starej formy.
      Ostatnim przystankiem jest odrodzenie lub tzw. Nirvana/ Nibbana…

      Te wszystkie światy:
      bogów, półbogów, ludzi, zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych są… światami przejawiającymi się poprzez ludzi i dla ludzi w tym świecie.

      Bo na przykład alkoholicy to dla mnie „głodne duchy” – ludzie, którzy żyją „w świecie głodnych duchów”.
      Na przykład sadyści i masochiści to „istoty piekielne”.
      Najbogatsi lub najwyżej postawieni w hierarchii władzy ludzie na Ziemi to „bogowie” (mogą być też nieznani, ukryci).
      Całym biznesem kasyn i hazardu oraz światem związanym z prostytucją itd. kierują i zawiadują „półbogowie” itd.
      W tym przekazie dla mnie zwierzęta symbolizują część „odzwierzęcą” istoty ludzkiej, która jest do doświadczenia oraz w rezultacie do „przetransformowania”.

      Każdy i każda z nas (każda istota ludzka) może mieć po części coś z każdej z tych sześciu rodzajów istot w skali mikro”. I może to wszystko harmonijnie zsynchronizować, przetransformować i zakończyć wędrówkę w… ‚Kole Samsary’.

      Mam taką intuicję, że w Księdze Tybetańskiej w sposób symboliczny przekazana jest pewna wiedza jako zawierająca pewien potencjał – za pomącą kolorów opisane są pewne wzorce, które nas przyciągają do danego doświadczenia.
      I całkiem możliwe, że wcielając się w kolejną formę przybyliśmy tutaj podążając za różnymi kolorami…

      Bo przecież są na przykład buddowie/tary o różnych kolorach:
      Niebieski: przekształca gniew w mądrość lustrzaną
      Czarny: przekształca nienawiść we współczucie, współodczuwanie
      Biały: przekształca złudzenie i ignorancję w mądrość rzeczywistości
      Czerwony: przekształca złudzenie przywiązań w przenikliwą mądrość
      Zielony: przekształca zazdrość w mądrość realizacji
      Żółty (złoty): przekształca dumę w mądrość tożsamości.

      Więc przyciąga nas jakiś kolor, ale po to, byśmy przetransformowali wiedzę płynącą z doświadczenia jego wibracji na mądrość…
      Pewne teksty buddyjskie przekazują także info, że z każdego z tych światów jest możliwe wyjście z koła samsary…

      Mówi się o ważnym momencie… „przejścia, a zaraz za nim o tzw. „śnie pośmiertnym”, który dla wielu istot.. ma bardzo zróżnicowany czas trwania…
      Mówi się, że… podczas trwania tego stanu, tego „snu” ponoć… dusza rozlicza się i ocenia swe dotychczasowe życie będąc w powłoce materialnej oraz uwalnia się od tej ziemskiej, materialnej perspektywy… i ponoć… im większą część życia spędzamy na Ziemi pozytywnie – tym ten stan „snu pośmiertnego” – jest krótszy i bezpieczniejszy, w sensie – przyjemniejszy…

      ~ „Pytanie czy… w chwili przejścia – śmierci ciała…, będziemy w stanie rozpoznać i doświadczyć wyzwolenia z tych swoich ograniczających go więzów… ? ~

      Jeśli stało się to za życia, to będziemy w stanie się uwolnić od tego, od czego uwolniliśmy się za życia. Bo w chwili śmierci już jest „po ptokach”.
      Teksty te są w rzeczy samej napisane dla ludzi żyjących i czytane są dla żyjących, choć przy okazji czyjejś śmierci i dla „duszy”, która przechodzi proces pośmiertnego bardo także…

      Możemy tego dokonywać w trakcie życia, ponieważ po śmierci cząstka świadomości (tzw. dusza) już nic nie może zmienić… z powodu nawyków i tendencji umysłu, które zostały utrwalone w czasie ostatniego życia, wcielenia.
      Jest jak wiązka strun o różnie wibrujących częstotliwościach, ale jeśli są jakieś częstotliwości (wibracje) dominujące, to podąża w kierunku takiego koloru światła, jakie ją przyciąga. I w zasadzie nic już nie może zrobić.

      Tej cząstce świadomości może jeszcze wydawać się, że jest istotą ludzką, więc potrzebuje pojąć, że to tylko jej świadomość jest testowana, aby mogła puścić swoje przywiązanie do starej formy.
      Uwalnianie się od nawyków i tendencji zachodzi w czasie wcielenia – życia.

      Bardo pośmiertne to jest etap podróży cząstki świadomości przez… pole różnych wibracji-„atrakcji”.
      A cząstkę świadomości przyciąga to, z czym ona rezonuje i tam się wciela w następnej formie, gdzie została przyciągnięta.
      Kiedyś miałam sen świadomy, w którym różne „magnesy” przyciągały mnie jak maleńki „opiłek”, ale ja się do nich nie przyklejałam.
      I leciałam pomiędzy nimi jak w slalomie, choć nieprzyklejanie się do tych „Słupków” ustawionych na trasie „slalomu” wymagało sporego wysiłku (energii).
      W kulturze egipskiej podobnym symbolem jest ważenie duszy po śmierci, która – gdy jest lekka jak piórko, zostaje uwolniona…”

      Podsumujmy…
      Czym się nasączymy za życia w ciele – to nas przyciągnie, pomimo tego, że… wcale nie chcielibyśmy do tego czegoś trafić… 😉

      Trzeba nam więc… uaktualnić powiedzenie:

      Czym skorupka nasiąknie – tym wibruje;
      Czym wibruje – to w stanie Bardo ją przyciąga…

  1. Maria_st pisze:

    Ja tzw śmierci klinicznej nie doświadczyłam, ale usłyszałam opis tego stanu od Ojca, który był w takim zawieszeniu….z ledwością Go odratowano ale zmarł i tak niedługo po tym.
    Niejako plusem tego doświadczenia było to, że nie bał sie śmierci i umierał pogodny.
    Opowiadał o jakimś tunelu w którym sie znalazł w którym widział wszystkich bliskich zmarłych, potem jakieś światło i znalazł sie w miejscu pięknym jak ogród .
    Mój Ojciec był dobrym człowiekiem i pewnie dlatego miał takie a nie inne odczucia w czasie przechodzenia i śmierć nie była traumatyczna….
    Ja zaś uważam…..że tak jak nasze życia, śmierci dzieją sie w iluzji naszego Umysłu prościej, i blizej zrozumienia to Matrixowe odczucia.
    I tak jak na górze Margosia napisała czym nasiąkamy w danym ” życiu ” taki odbiór mamy w czasie resetu/odejścia……sumienie jest taką wagą, sędzią…pewnie dlatego niektórzy idą do miejsc cierpienia–piekła a inni gdzie indziej….bo tak sami sobie kodujemy.
    Boimy sie ciemności a lubimy biel czy inne kolory….
    A ile kolorów ma światło ?
    Próżnia też ma jakiś kolor ?
    Nasze doświadczenia są pięknem samym w sobie ale tylko wtedy, gdy sami czujemy się szczęśliwi.
    Wyobrażnia bez granic…………

    • Daria pisze:

      „Mój Ojciec był dobrym człowiekiem i pewnie dlatego miał takie a nie inne odczucia w czasie przechodzenia i śmierć nie była traumatyczna….
      Ja zaś uważam…..że tak jak nasze życia, śmierci dzieją sie w iluzji naszego Umysłu prościej, i blizej zrozumienia to Matrixowe odczucia.”
      Mocno to czuje. I gdzieś nawet sobie myślę, że śmierć nie jest równoznaczna z odejściem z Matrixa. Odchodzi ten co ROZUMIE.
      I co do śmierci – to co ma się stać to się stanie.
      Ja bym chciała w chwili śmierci wiedzieć, poczuć to… i już tu nie wracać… Chociaż kto tam wie czy z biegiem lat mi się nie pozmienia 😉

    • Margosia pisze:

      „…usłyszałam opis tego stanu od Ojca, który był w takim zawieszeniu….z ledwością Go odratowano ale zmarł i tak niedługo po tym…”
      ___
      Masz Maryś bardzo bardzo podobne doświadczenia w tym temacie do moich 🙂
      Kiedy umierał mój Tato, siedziałam przy jego łóżku w szpitalu. Lekarz poprosił mnie i Mamę do gabinetu i oznajmił nam, że najbliższej nocy Tata umrze i że powinniśmy się z nim pożegnać…
      Pamiętam jak bardzo się wtedy zdenerwowałam i powiedziałam lekarzowi, że… nie jest „bogiem” i nie ma prawa „wróżyć” – kto, kiedy odejdzie…

      Następnego ranka, Tato odzyskał przytomność po kilku dniach… i wówczas zobaczyłam w jego oczach zmianę.., oczy były żywe, błyszczące i radosne…, powiedział do mnie, bym się nie martwiła i… nie wyrzucała lekarzowi, że przygotowuje nas na to, co nieuniknione
      Nawet nie miałam czasu zastanowić się wtedy… skąd wiedział, że ja coś lekarzowi wyrzucałam ??…
      Opowiadał, że… „tak jest dobrze, mój czas się zbliża i jestem szczęśliwy, bo strasznie już jestem zmęczony…”
      Poprosił by odłączyć go od kroplówki, bo chce zjeść zupy !… 🙂
      A wieczorem tego samego dnia zasnął i… odszedł…
      * * *
      „…Nasze doświadczenia są pięknem samym w sobie ale tylko wtedy, gdy sami czujemy się szczęśliwi…”
      ___
      To prawda Maryś 🙂
      Negatywne nastawienie do wszystkiego… powoduje w nas negatywny wydźwięk, nasze wibracje zwalniają i zaczynamy postrzegać wszystko w „ciemnych barwach”, co z kolei determinuje i zabarwia negatywnie doświadczenia zadziewające się w naszej przestrzeni, na które my… w swej ignorancji wynajdujemy różne usprawiedliwienia nazywając je… np. „zrządzeniami losu” lub „nieszczęśliwymi przypadkami”, a często też obwiniamy innych za takie swoje negatywnie spolaryzowane wibracje… 🙂

  2. Maria_st pisze:

    „… Odchodzimy z tego świata. Zagadką pozostaje tylko gdzie…
    tuż przed śmiercią następuje wzrost aktywności elektrycznej u człowieka…

    być może się mylę ale myślę, że w głowie….dlaczego tak uważam
    Osoby które mają odejść niedługo–godziny lub mniej mają od ramion wokół głowy coś co najbardziej kojarzy mi się z mgłą…nie widać głowy choć słyszysz osobę która otulona jest nią.
    Jeśli śmierć ma być póżniej ale w niedługim czasie, ta kula mgły–czymkolwiek to jest, jest niedaleko tej osoby.
    Tak ja to widzę…..choć teraz bardziej czuję odejście takich osob…
    To biała mgła.
    Astral ?
    Więc czym on jest …..poczekalnią?
    Takie tam gdybanie dla wciagnięcia w pisanie i zrozumienia

    • Daria pisze:

      Astral – poczekalnia, może tak być.
      Jesteśmy emocjonalni, załóżmy, że dobry człowiek po śmierci idzie do ogrodu, zły do cierpienia, ale może oboje znajdują się w wyprojektowanej przez siebie przestrzeni – Astralu/Martixie którą sami zasilają.
      Wg mnie…
      Ja w końcu zaakceptowałam siebie, swoje niedoskonałości, wady, swoją emocjonalność. Bo po to tu przyszłam. I nie zamierzam tego wszystkiego w sobie porzucać, pozwalam sobie na łzy i smutek. Takie jest życie tutaj. I nie uważam, by to oddalało mnie od odejścia stąd. Zaczynam akceptować swój cień. Chcialabym kiedyś móc powiedzieć, że jestem zcaloną istotą.
      Trochę przyzwyczailiśmy się do tej materii aż za mocno. Ale wg mnie nie potrzebne są techniki medytacyjne, diety itp aby ją opuścić.
      Czuję dobro w sobie, ale wiem, że do ideału mi daleko.
      Ale… co to znaczy być idealnym?
      Nie raz można wypowiedzieć tysiąc słów które nie mają dla nas znaczenia, a utkwi w pamięci jedno zdanie.

      • Margosia pisze:

        „…Zaczynam akceptować swój cień.
        Chcialabym kiedyś móc powiedzieć, że jestem zcaloną istotą…
        Czuję dobro w sobie…”

        ___
        Pięknie wyraziłaś Dario stan swoich odczuć…

        • Maria_st pisze:

          „…Zaczynam akceptować swój cień.
          Chcialabym kiedyś móc powiedzieć, że jestem zcaloną istotą…
          Czuję dobro w sobie…”
          ___
          Pięknie wyraziłaś Dario stan swoich odczuć… ”

          Słowa Darii są mi bliskie i Tobie Margoś pewnie też i dlatego z każdym się zgadzam

          • Margosia pisze:

            „Słowa Darii są mi bliskie i Tobie Margoś pewnie też i dlatego z każdym się zgadzam”
            ___
            Dokładnie Maryś 🙂 są mi bardzo bliskie, bo wiele lat zmagałam się z własnym „ciemnym bliźniakiem”, a wystarczyło go… ujrzeć, rozpoznać i wysłuchać…, reszta poszła siłą inercji…

    • Falco Peregrinus pisze:

      Ta mgła to zagęszczenie energii potrzebnej do uwolnienia duszy z materii.

      • Margosia pisze:

        „Ta mgła to zagęszczenie energii potrzebnej do uwolnienia duszy z materii.”
        ___
        „Zagęszczenie energii” z umierającego ciała ?

      • Maria_st pisze:

        Ta mgła to zagęszczenie energii potrzebnej do uwolnienia duszy z materii.
        Odpowiedz

        ta mgła występuje w wielu doświadczeniach, nie tylko przy odchodzeniu
        ale może być gęsciejsza lub rzadsza

  3. Margosia pisze:

    „…Jesteśmy emocjonalni, załóżmy, że dobry człowiek po śmierci idzie do ogrodu, zły do cierpienia, ale może oboje znajdują się w wyprojektowanej przez siebie przestrzeni – Astralu/Martixie którą sami zasilają…”
    ___
    Właśnie o tej… „wyprojektowanej przez siebie przestrzeni” wyraźnie mówi „Księga Umierania”, m.in. słowami:

    „..Bardo pośmiertne to jest etap podróży cząstki świadomości przez… pole różnych wibracji – „atrakcji”.
    A cząstkę świadomości przyciąga to, z czym ona rezonuje i tam się wciela w następnej formie, gdzie została przyciągnięta…”

    Te wspomniane… „atrakcje” to nic innego – jak znajome nam wzorce pielęgnowane w sobie nieświadomie przez całe nasze życie 😉

    Można to obrazowo zilustrować jako… przyglądanie się wystawom sklepowym…
    Na jedne rzeczy na wystawie patrzymy spokojnie i nie wywierają one na nas jakiegoś specjalnego wrażenia…, mijamy je więc obojętnie…, aż w pewnej chwili… przyciąga nasz wzrok jakaś rzecz na wystawie i… wchodzimy do sklepu i najczęściej… tę rzecz kupujemy… 🙂

    Polecam Ci Dario takie doświadczenie…, bo jest to świetna zabawa w poznawaniu siebie, jeśli wybierzesz się świadomie na zakupy do wielkiego marketu, gdzie jest kilkadziesiąt sklepików z kolorowymi wystawami… 😀 i wyostrzysz swą Uważność na wychwytywanie swoich własnych „przyciągań”…

    Ja w takich momentach poznaję siebie i zadaję sobie wówczas pytanie: dlaczego ?
    – Dlaczego akurat ta, a nie inna rzecz przyciągnęła moją uwagę ?
    Czasem…, z wnętrza napływa odpowiedź, a czasem zdarza się, że… odpowiedź przychodzi nawet po kilku dniach…
    Jedną z wielu… niezwykle istotnych korzyści, jakie daje taka świadoma obserwacja siebie – jest fakt, że… wszystko, co kupujesz – kupujesz świadomie i nie przynosisz do domu wielu niepotrzebnych rzeczy, tylko dlatego, że zostały one świetnie zareklamowane przez sprzedającego, bez których – „bez uszczerbku dla ego” – w zupełności możesz się obejść… 🙂

    Podobnie też może zadziewać się z nami w momencie „przejścia”…
    Jeśli przyzwyczailiśmy się za życia w ciele – działać nieświadomie, to różne „wystawowe błyskotki i atrakcje” mogą przyciągnąć naszą cząstkę świadomości do siebie i… wpadniemy jak śliwka w kompot…

    • Daria pisze:

      Ja powiem szczerze nie lubie na zakupy chodzic 😉 mam dom przed remontem i zupelnie sie tym nie przejmuje w przeciwienstwie do mojego meza. Tak jakby materialne rzeczy nie maja wplywu na stan mojego szczescia.
      Kiedys chcialam miec super duzy fajny samochod – teraz wystarczy zeby jezdzil 😉
      Wiecej energii wkladam w ogrod – to dla mnie jest najwazniejsze teraz.
      Cudowne jest uczucie uwalniania sie od checi posiadania rzeczy – czesto nawet kupuje uzywane ubrania.
      Jedynie do czego mam slabosc to do kupowania ksiazek, ale je tez staram kupowac rozsadnie.

      • Maria_st pisze:

        Ja powiem szczerze nie lubie na zakupy chodzic 😉 mam dom przed remontem i zupelnie sie tym nie przejmuje w przeciwienstwie do mojego meza. Tak jakby materialne rzeczy nie maja wplywu na stan mojego szczescia.
        Kiedys chcialam miec super duzy fajny samochod – teraz wystarczy zeby jezdzil 😉
        Wiecej energii wkladam w ogrod – to dla mnie jest najwazniejsze teraz.
        Cudowne jest uczucie uwalniania sie od checi posiadania rzeczy – czesto nawet kupuje uzywane ubrania.
        Jedynie do czego mam slabosc to do kupowania ksiazek, ale je tez staram kupowac rozsadnie.
        Odpowiedz

        mam podobnie ha ha ha ha a Margosia jak Ja poznalam ..identycznie ha ha ha

        • Margosia pisze:

          „Ja powiem szczerze nie lubie na zakupy chodzic 😉 …”
          *
          „mam podobnie ha ha ha ha a Margosia jak Ja poznalam ..identycznie ha ha ha”

          ___
          Kiedyś… bardzo lubiłam chodzić na zakupy, cieszyło mnie kupowanie nowych rzeczy i odczuwałam przy tym ogromne zadowolenie, a takie wypady na zakupy wydatnie poprawiały mi humor… 😉
          Kiedyś jednak… nie mogłam kupić sobie czegoś, co akurat bardzo mi się spodobało, a dokładnie… okrągły dywanik z długim włosem, który zobaczyłam na jednej z wystaw…, a który kosztował majątek !, wówczas ogarnęła mnie złość, smutek i ogólnie niezadowolenie…
          To był… że tak powiem – moment przełomowy w moim poszerzaniu świadomości… 😉 wróciłam do domu, usiadłam spokojnie i zaczęłam rozmyślać… co takiego się stało, że opuściło mnie dobre samopoczucie ?…
          Zaczęłam kopać w różnych dostępnych w ówczesnych czasach materiałach i czytać różne arty na ten temat, aż… doszłam do wiedzy odnośnie działania naszej podświadomości… 🙂
          Przy okazji niejako… odkryłam coś, co nazywa się uwarunkowaniami, nawykami, przekonaniami naszego umysłu, które w większości wywieraj na nas nieświadomy wpływ…, to z kolei spowodowało, że… przestałam w ogóle chodzić na jakiekolwiek zakupy!, mozna powiedzieć, że się na nie obraziłam… ha, ha, ha… 😀
          Odwiedzałam jedynie piekarnię i spożywczy by kupić rzeczy niezbędnych do przeżycia, tzn. głównie jedzenie, na które również zaczęłam patrzyć pod kątem niezbędności… ha, ha, ha.. 😀
          Jak sobie przypomnę swą walkę z sobą to czasem się śmieję, a czasem znów robi mi się żal i siebie i innych ludzi, którzy nieświadomie egzystują…
          Cały ten proces mojego z-rozumienia siebie trwał wiele lat i… nadal jeszcze trwa, lecz pamiętam dokładnie dzień, od którego się wszystko zaczęło i w którym zaczęłam sama sobie zadawać pytania…
          Dzisiaj… znowu lubię chodzić na zakupy, tyle że… odbywa się to w diametralnie różny sposób, niż miało to miejsce kiedyś…
          Poza tym… lubię obserwować innych ludzi i dyskretnie czasem… przysłuchiwać się ich rozmowom podczas zakupów…, wówczas również wiele się uczę o sobie i sposobach działania naszego umysłu… 🙂

      • Loja Jolajna pisze:

        „Cudowne jest uczucie uwalniania sie od checi posiadania rzeczy”
        _____________
        Cudowne to jest chyba wtedy gdy stać cię na wszystko, a mimo to ograniczasz ilość rzeczy w swoim posiadaniu i gdy to ograniczenie nie wynika ze zwykłego skąpstwa, a raczej ze świadomości, że nadmiar posiadanych rzeczy przytłacza, utrudnia, nie sprzyja spokojnemu życiu.

        Z tego co piszesz to wygląda na to, że nie umiesz zarządzać energią pieniądza, że ta energia się na ciebie obraziła. W związku z tym pocieszasz się/oszukujesz sama siebie, że wolisz stare auto od nowego, ciuchy ze szmateksu, które nie wiadomo kto wcześniej nosił itp.

        „Kiedys chcialam miec super duzy fajny samochod – teraz wystarczy zeby jezdzil 😉 ”
        ________
        Podejrzewam, że miałaś wiele innych marzeń, które sobie odpuściłaś/zaniedbałaś, które zamieniłaś na jakieś znacznie „tańsze” odpowiedniki. Nie ty jedna, takich jest większość na tym świecie…tylko czy na pewno to jakiś zaszczyt, jakieś szczególne wyróżnienie móc identyfikować się z większością…sama sobie odpowiedz i przemyśl, na zmiany nie jest za późno, kawał życia przed tobą.

        • Margosia pisze:

          „Kiedys chcialam miec super duzy fajny samochod – teraz wystarczy zeby jezdzil…” 😉
          ___
          Kochana Dario, ja także kiedyś… marzyłam o
          „super fajnym sportowym samochodzie”
          Tak się złożyło, że dziś… posiadam taki „super fajny sportowy samochód”, duże auta nigdy mi się jakoś nie podobały 😉 i obserwuję czasem ciekawe spojrzenia ludzi kiedy z niego wysiadam np. pod sklepem, ale… przyznam szczerze, że przestało mnie to bawić i wywierać na mnie jakiekolwiek wrażenie…, ot po prostu jest, bo jest… Traktuję go jako ułatwiający mi życie środek transportu, za który jestem oczywiście wdzięczna Losowi 🙂 ale równie dobrze mogłabym jeździć np. „skodą” i też odczuwałabym wdzięczność, że nie muszę chodzić piechotą w odległe miejsca… 🙂

        • Daria pisze:

          Loju auto zmienilam z wiekszego na mniejsze. A co do reszty- moze sama tak masz skoro wpierasz to innym?
          Nie uwazam bym miala pieniedzy za malo – jest tyle ile potrzebuje, nie musze oszczedzac na jedzeniu, czy lepszych butach dla dzieci.
          Pracowalam w sieciowce i wiem skad wiekszosc ubran pochodzi i jaka jest ich prawdziwa wartosc.
          Ale mi sie podoba ograniczona ilosc gotowki – nauczylam sie odnawiac meble – nabylam nowej umiejetnosci i ogromna pasje zdobylam. Zreszta lubie jak spod moich rak wychodza rozne cudne rzeczy i nie uwazam sie przez to gorsza ani lepsza.

          • Margosia pisze:

            „… nauczylam sie odnawiac meble – nabylam nowej umiejetnosci i ogromna pasje zdobylam.
            Zreszta lubie jak spod moich rak wychodza rozne cudne rzeczy i nie uwazam sie przez to gorsza ani lepsza.”

            ____
            Masz podobnie Dario jak i ja 🙂 bo i ja nauczyłam się nowych umiejętności, które bardzo mnie pasjonują i które uwielbiam tworzyć wg. własnego pomysłu 🙂
            Od prawie dwóch lat nie kupuję prezentów dla rodziny czy znajomych na różne uroczystości, lecz sama je „produkuję” w postaci kolorowych świec, świeczników, dzbanków, dzbanuszków, talerzyków, pudełek, puzderek, bombek, etc…, ostatnio zajęłam się zdobieniem butelek z najróżniejszymi krajobrazami… 🙂

          • Loja Jolajna pisze:

            Słuchaj się Dario Małgosi, a dobrze na tym wyjdziesz.
            I wcale nie bierz pod swoją uwagę tego, że Małgosia w twoim wieku ostro zabiegała o zatrudnienie i pieniążki i chociażby po to by teraz na emeryturze mogła sobie odpocząć i od dwóch lat znaleźć pasję żeby jej się nie nudziło…rękodzieło prezentowe + lans na blogach od świtu do nocy…wesołe jest życie staruszki, na miarę staruszki ale nie twoją, ty jesteś na to zbyt młoda.
            Poza tym uświadom sobie dziewczyno, że Małgosia to nie taka twoja dobra ciocia za jaką ją uważasz. Póki się z nią we wszystkim zgadzasz, póki w tyłek jej wchodzisz, póty ona milusia jak mniodek.

          • Maria_st pisze:

            Słuchaj się Dario Małgosi, a dobrze na tym wyjdziesz.
            I wcale nie bierz pod swoją uwagę tego, że Małgosia w twoim wieku ostro zabiegała o zatrudnienie i pieniążki i chociażby po to by teraz na emeryturze mogła sobie odpocząć i od dwóch lat znaleźć pasję żeby jej się nie nudziło…rękodzieło prezentowe + lans na blogach od świtu do nocy…wesołe jest życie staruszki, na miarę staruszki ale nie twoją, ty jesteś na to zbyt młoda.
            Poza tym uświadom sobie dziewczyno, że Małgosia to nie taka twoja dobra ciocia za jaką ją uważasz. Póki się z nią we wszystkim zgadzasz, póki w tyłek jej wchodzisz, póty ona milusia jak mniodek.

            ależ jesteś PUSTA…szok
            a Margosia z tego co wiem to po tym coś o sobie pisała jesteście prawie w jednym wieku….i do emerytury ma jeszcze daaaaaaleko……jak czegoś nie wiesz–NIE PISZ, bo się błążnisz…..bez serca i ducha

          • Maria_st pisze:

            wesołe jest życie staruszki, na miarę staruszki ale nie twoją, ty jesteś na to zbyt młoda. ”

            takie wypowiedzi dotyczące wieku innej osoby świadcza tylko o głupocie osoby i o tym jak wciągnał je w swoja sieć matrix……
            co kogo obchodzi kto ile ma lat……każdy bedzie staruszkiem a moze i z Alzheimerem…..

          • Daria pisze:

            Loja nie raz nie zgadzam sie z Margo ani nie uwazam jej za przyjaciolke.
            Przykro mi sie zrobilo jak napisala kiedys Tobie, ze jestes pusta jak dzwon – uwazam, ze kazdy powinien drugiego czlowieka szanowac i ja bardzo sie staram by nikogo podczas dyskusji nie urazic, nie powodowac przykrosci.
            Nie mam zwyczaju mieszac sie w klotnie i przepychanki slowne ktore nic do mojego zycia nie wnosza.
            Tak swoja droga mam kilka zyciowych celow odnosnie samorealizacji i jak sie wszystko uda to Ci o tym napisze.

          • Margosia pisze:

            „…Małgosia w twoim wieku ostro zabiegała o zatrudnienie i pieniążki i chociażby po to by teraz na emeryturze mogła sobie odpocząć i od dwóch lat znaleźć pasję…”
            ____
            Małgosia, Loja… przez całe swoje dotychczasowe życie pracowała na stanowiskach, które sama sobie wybierała, i prawdę mówiąc – rzadko… o nie zabiegała, jakoś tak się szczęśliwie zadziewało, że Małgosi proponowano „zatrudnienie”, a Małgosia wybierała sobie takie, które jej odpowiadało.

            Jeden jedyny raz, kiedy Małgosia poznała swojego obecnego męża, w życiu Małgosi zadziało się tak, że… zapomniała – kim jest i po co żyje, wówczas jednak LOS błyskawicznie skorygował błędy Małgosi i na powrót naprowadził ją na właściwą ścieżkę…
            Inną razą…, z niezrozumiałych wówczas dla siebie powodów – Małgosia przyjęła pracę wymagającą wysiłku fizycznego opikując się starszymi ludźmi w „domu opieki”…, i dopiero po czasie… z-rozumiała… dlaczego Los zetknął ją z ludźmi w tak trudnych warunkach pracy, z ludźmi z którymi przyjazny kontakt utrzymuje do dnia dzisiejszego, i którzy nauczyli Małgosię wiele mądrych i pożytecznych w życiu rzeczy.

            Dzisiaj Małgosia – wbrew temu co się tobie Loja wydaje! – nie siedzi na emeryturze, ponieważ do emerytury – tak jak napisała Maryś – ma Małgosia jeszcze troszkę latek, dzisiaj Małgosia pracuje w swoim domku i przydomowym ogródku, a ponieważ jest to praca bardzo absorbująca – Małgosia nie odczuwa ani potrzeby ani przymusu by wykonywać jakąś inną pracę, prócz tej, którą lubi wykonywać…
            * * *
            „..od dwóch lat znaleźć pasję żeby jej się nie nudziło…”
            ___
            Wyobraź sobie Loja, że Małgosia znalazła sobie w wolnych chwilach taką pasję, za którą jeszcze otrzymuje wynagrodzenie wraz z podziękowaniem i to od osób, które Małgosia zupełnie nie zna…
            W ubiegłym tygodniu, Justyna – pasierbica Małgosi, która wg. ciebie Loja – „tak bardzo Małgosi nie lubi, że aż uciekła z domu” – przyniosła Małgosi 65 zł za rękodzieło Małgosi przedstawiające w postać Anioła… Oprócz tych pieniążków, zdziwiona Małgosia otrzymała zamówienie na kolejne 3 Anioły od koleżanek swojej pasierbicy…, więc jak widzisz Małgosia ma pełne ręce cudownej pracy, która przynosi jej ogromną satysfakcję i zadowolenie !
            * * *
            „…Małgosia to nie taka twoja dobra ciocia za jaką ją uważasz. Póki się z nią we wszystkim zgadzasz, póki w tyłek jej wchodzisz, póty ona milusia jak mniodek.”
            ____
            No i widzisz Loja ?…, znowu wiele nam o sobie – choć zrobiłaś to nieświadomie – powiedziałaś…
            Ech, Loja, Loja…
            Jest cechą głupoty dostrzegać błędy innych, a zapominać o swoich

          • Margosia pisze:

            „…Przykro mi sie zrobilo jak napisala kiedys Tobie, ze jestes pusta jak dzwon…”
            ___
            Teraz z kolei Dario… mi się zrobiło przykro , że… stałam się mimowolnym sprawcą Twojego przykrego odczucia…
            Czasem jednak… zdarza się, że nawet święty straci cierpliwość, a ja świętą nie jestem, może kiedyś ?…

            Poza tym… napisałam prawdę, jaką wewnętrznie czułam i nadal czuję w stosunku do większości wypowiedzi Loji… i nie zamierzam postępować wbrew sobie zgodnie z poniższą sentencją:
            „Aby pozyskać ludzi – należy ich uważać za takich, za jakich sami siebie uważają”

          • mały budda pisze:

            Loja Jolajna napiszę do ciebie od serca.
            Tak prawdę pisząc to przemawia przez ciebie kobieca zazdrość.
            Tak więc dlaczego niszczyć komunikację pomiędzy miłymi Paniami.
            Wylewasz swoje frustracje na inne kobiety.
            Przy tym mając swoje emocjonalne wewnętrzne problemy.

        • Margosia pisze:

          „…W związku z tym pocieszasz się/oszukujesz sama siebie, że wolisz stare auto od nowego, ciuchy ze szmateksu, które nie wiadomo kto wcześniej nosił…”
          ___
          Każdy sądzi wg. siebie – ty również Loja – w tym co piszesz – osądzasz wypowiedź Darii przez pryzmat ograniczeń własnego umysłu…
          Może wreszcie nauczysz się tego, by nie osądzać pochopnie wypowiedzi innych, jedynie dlatego, że ty masz na pewne sprawy odmienne poglądy ?!

          …sama sobie odpowiedz i przemyśl, na zmiany nigdy nie jest za późno…

  4. mały budda pisze:

    Wiesz Dawidzie, że tą śmiercią kliniczną powróciłeś na łono mistyki życia.
    Prawdę mówiąc to śmierć nie istnieje, lecz lęk, obawa wynika z stanu niewiedzy.
    Spojrzeć należy z odmiennej innej perspektywy aby zrozumieć życie jakie jest w swej pierwotnej postaci.
    Jako indywidualne pola świadomości wychodzimy świat materii aby zdobyć doświadczenia.
    Dlatego schodzimy w materię aby ją lepiej poczuć i tym samym na sobie jej doświadczyć.
    Moim odczuciu jest, że opuszczenie fizycznego świata materii. Jest tylko początkiem tzw. przejściem w inny odmienny wymiar.
    Tak więc śmierć nie jest końcem, lecz początkiem nowej drogi do poznania swojej indywidualnej wyjątkowej świadomości.
    Dlatego trzeba uczyć się bycie przytomnym na wielu płaszczyznach życia.

    Spróbujcie odczuć i tym samym przeżyć tak aby być gotowym do przejścia.
    W obecnej chwili jestem jeszcze waszym fizycznym równoległym świecie.
    Jednak czuję, iż mój czas upływa a tym samym już jestem gotowy aby przejść w inny wymiar. Mogąc istnieć pod postacią energii świadomości. Czuję to na sobie, że nie potrzebuje ciała fizycznego aby istnieć po opuszczeniu fizycznego ciała.
    Czuję, iż tych światów równoległych jest mnóstwo, lecz sami wybieramy drogę w jakim świecie przyjdzie nam zaistnieć.
    Ponieważ rozwój świadomości jest zależny od wiedzy i tym samym doświadczeń.
    Jakie zdobywamy w tych różnych odmiennych światach.
    Tylko wasza wewnętrzna wiedza was samych wyzwoli.

  5. A 58 pisze:

    Wszystkiego najlepszego Markowi z okazji 65 rocznicy urodzin.

  6. Margosia pisze:

    Bardzo ciekawy art, nawiązujący również do naszego tematu, ukazał się na stronie:
    http://biuro-duchow.blog.onet.pl/
    gdzie przytoczona została wypowiedź jednej z osób dzielących się swoim doświadczeniem z autorką bloga, która napisała:

    „Jestem matką jedynaka, który obecnie zdaje maturę i mam nadzieję, że dostanie się na swoje wymarzone studia, czyli architekturę.
    Chciałabym napisać o wydarzeniach z dzieciństwa mojego syna, które nie dość, że były niezwykłe, to śmiało można powiedzieć, że wywarły wpływ na światopogląd mój i mego męża.
    Zawsze interesowały nas inne kultury, tradycje i wierzenia, ale dopiero opowieści syna uruchomiły w nas potrzebę zgłębiania istoty naszej obecności na tej pięknej planecie.

    Mój syn zaczął dosyć wcześnie mówić. Bardzo interesowało go otoczenie, dosłownie każdy kwiatek i kamyk. Kiedy dostał pierwsze kredki i blok szybko zrozumieliśmy, że otworzył się dla niego nowy kanał komunikacji ze światem.
    Pierwszy raz zaskoczył mnie swoją wypowiedzią w wieku około 4 lat.
    Ponieważ miałam świadomość, że nie urodzę więcej dzieci, a mój syn zostanie jedynakiem robiłam wszystko, aby nie był to jedynak w złym tego słowa znaczeniu. Kiedy po raz kolejny rzucił swoją kurteczkę na podłogę i zostawił, zawołałam go i przypomniałam o wieszaniu odzieży.
    Powiedziałam: w tym domu nie ma służących i każdy sprząta swoje rzeczy, syn zezłościł się i bez namysłu odpalił: no właśnie, gdzie są czarni ludzie?
    Zapytałam jakich ludzi ma na myśli? Czarnych do sprzątania kurtek i wszystkiego!

    Powiem szczerze, że zdębiałam.
    Wieczorem opowiedziałam o tym mężowi, a on wprost zapytał syna, jakich ludzi miał na myśli?

    -Czarnych, których się ma.

    -Nie można mieć człowieka. Zaprzeczył mąż

    -Można, tak samo jak my mamy kota. I wtedy się nie sprząta.

    Po namyśle postanowiliśmy nie drążyć tematu tylko spokojnie czekać na rozwój wypadków.
    Kila dni później śpiewałam mu kołysankę. W pewnej chwili syn przerwał mi słowami: już dosyć, Mama Lu lepiej śpiewała.
    Zapytałam kto to? – Czarny człowiek, którego się ma. Ona była moja.
    Od tego czasu wielokrotnie padały słowa świadczące o tym, że mój syn był wcześniej dzieckiem jakiegoś plantatora bawełny, posiadającego niewolników.

    Kiedyś w sklepie nie chciałam mu kupić bluzeczki z jakimś bohaterem dziecięcego serialu, ponieważ nie była uszyta z bawełny. Tłumaczyłam synowi, że się będzie w tym ubraniu źle czuł.
    On zaś powiedział: wiem skąd się bierze bawełna. To taka wata zbierana na polu przez czarnych. Jest miła w dotyku i skakałem po workach z bawełną.
    Takich sytuacji było mnóstwo.
    Potem pojawiły się rysunki, które pieczołowicie przechowujemy. Widać na nich piękny dom, ogród, pola bawełny, konie i dzikie zwierzęta.
    Również zdarzały się budynki, które udało nam się z czasem zidentyfikować.
    Mąż wyjechał do Stanów służbowo i zrobił wiele zdjęć. Przebywał głównie w stanie Georgia i sporo tam zwiedził, a że jest zapalonym fotografem uwieczniał wszystko bez wyjątku.
    Wiele wskazuje, że nasz syn spędził w tych okolicach kawał swego poprzedniego życia.
    W tamtym życiu również malował obrazy.

    Na szczęście nie jest rasistą. Pozostała pasja do rysunku i architektury. Myślę, że gdyby wszyscy rodzice wsłuchiwali się w opowieści dzieci, takich zdarzeń jak w mojej rodzinie odnotowano by mnóstwo.”

    Trudno sobie wyobrazić małego chłopca wychowanego w sercu Europy, który spontanicznie wpadnie na pomysł, że czarnego człowieka można mieć na tych samych zasadach, co kota.
    To jest po prostu nie do pomyślenia.

    Jeszcze jedna relacja:

    „Od lat interesuję się szeroko pojętą ezoteryką i o ludziach z pamięcią poprzednich wcieleń czytałam na długo prze narodzinami mojej córki. Mimo świadomości, że dziecko może pamiętać poprzednie życie z zaskoczeniem przyjęłam opowieść kilkuletniej pociechy.

    Moje dziecko było raczej małomównym maluchem do czasu pójścia do przedszkola.
    Nowa sytuacja zmusiła ją do rozwijania zdolności komunikacyjnych. Wtedy też opowiedziała mi o „innym domu”

    Po prostu, jak gdyby nigdy nic oświadczyła, że mieszkała kiedyś w innym domu niż nasz.
    Dom ten położony był nad rzeką, a w jego wnętrzu pełno było obrazów przedstawiających konie. Nie wypytywałam córki o szczegóły, czekałam na to co sama zechce powiedzieć.
    Z ciekawości zabrałam ją do stadniny, żeby zobaczyła konie z bliska. Nie chciała wsiąść na koński grzbiet i ten lęk przed końmi pozostał do dzisiaj, chociaż to już dorosła kobieta.

    Opowieści o domu nad rzeką były spójne i jeśli je powtarzała to zgadzały się wszystkie szczegóły. Po prostu trudno było oprzeć się wrażeniu, że ona była tam naprawdę.

    Dzisiaj moja córka jest mężatką i w jakiś sposób konie do niej wróciły. Już po ślubie, zięć nagle zainteresował się końmi i jeździectwem. Dziś nie wyobraża sobie życia bez tych zwierząt.
    Bierze udział w rajdach, intensywnie trenuje i opiekuje się swoim koniem. Córka nie ma nic przeciwko temu choć sama się nie angażuje.

    A ja po prostu zastanawiam się czy moje dziecko wspominało swoją przeszłość, czy też w niezwykły sposób zobaczyło przyszłość, która w tej chwili zaczyna się materializować.”

  7. Margosia pisze:

    Znani aktorzy opowiadają o swoich doznaniach podczas śmierci klinicznej…

    „Naraz ból, gorączka i stan niepokoju jakby wyparowały.
    Poczułem, że unoszę się nad ciałem, otoczony miękkim błękitnym światłem.
    Zacząłem przelatywać przez długi tunel, unosząc się daleko od łóżka, ale niespodziewanie powróciłem do ciała.
    Lekarze powiedzieli mi potem, że na chwilę umarłem” – wspomina kanadyjski aktor, Donald Sutherland
    * * *
    Nagłego powrotu z pozacielesnej podróży doświadczył także Peter Sellers (1925-80) – brytyjski aktor zapamiętany z serii o „Różowej Panterze”, który – chorując na serce – kilkakrotnie ocierał się o śmierć.
    W 1964 r., podczas pierwszego zawału, poczuł, że opuszcza ciało. Z tej perspektywy obserwował, co dalej się z nim działo:

    „Rozejrzałem się i zobaczyłem niezwykle piękne i jasne, jakby kochające białe światło, które było nade mną.
    Chciałem za wszelką cenę iść w jego kierunku. Nigdy nie zdarzyło mi się, bym pragnął czegoś bardziej.
    Wiedziałem, że czeka tam na mnie gdzieś po drugiej stronie miłość – prawdziwa miłość, która tak bardzo mnie przyciągała” – wyznał.

    Próbując zbliżyć się do niej, Sellers usłyszał słowa: „To jeszcze nie czas”.
    Wtedy coś „wyrzuciło” go z powrotem do ciała. Stało się to w momencie, kiedy lekarze przywrócili akcję jego serca.
    To doświadczenie bardzo zmieniło aktora. Jak wiele osób, które otarły się o tamten świat, stał się bardziej uduchowiony i, jak twierdził, przestał się bać śmierci.
    * * *
    Doświadczenie NDE odmieniło również życie Jane Seymour (ur. 1951) – serialowej „Doktor Quinn”, u której w wieku 36 lat wywiązały się okołogrypowe komplikacje.
    Po otrzymaniu zastrzyku z penicyliny, na którą była uczulona, u aktorki doszło do wstrząsu anafilaktycznego i bezpośredniego zagrożenia życia.
    Wtedy stało się coś niezwykłego.

    „Wyszłam z ciała. Dosłownie.
    Wydawało mi się, że widzę się na łóżku, wokół którego krzątali się ludzie. Starali się mnie reanimować, a ja byłam nad nimi i spoglądałam z rogu sali.
    Widziałam jak próbując mnie ratować, wbijają we mnie igły. Pamiętam, że całe życie przeleciało mi przed oczami, ale nie myślałam o nagrodach ani czymś takim.
    Najbardziej chciałam przeżyć, ponieważ nie wyobrażałam sobie, by ktoś inny opiekował się moimi dziećmi” – mówiła.
    * * *
    Podróż w zaświaty połączoną ze spotkaniem ze zmarłym bliskim przeżyła legenda kina, Elizabeth Taylor (1932-2011).
    Stało się to, gdy leżała na stole operacyjnym. Nagle zdała sobie sprawę, że podąża tunelem w stronę bardzo jaskrawego światła. Zobaczyła w nim swojego trzeciego męża, Mike’a Todda, który zginął w katastrofie lotniczej w 1958 r.

    „Zostałam uznana za martwą i naprawdę zobaczyłam światło. Trudno mi dziś o tym mówić, bo brzmi to jak żart. Stało się to pod koniec lat 50. Zobaczyłam wtedy Mike’a.
    Kiedy się ocknęłam, w sali było 11 osób. Byłam jedną nogą na tamtym świecie przez pięć minut” – mówiła, dodając w jednym z wywiadów, że duch Todda kazał jej wrócić z powrotem do świata żywych.

    „Nie wszystek umrę…”

    Opisane przeżycia to nie artystyczne fanaberie.
    Te same zjawiska i doznania dotknęły wiele osób, które znalazły się na krawędzi śmierci.
    Według ustaleń prof. Kennetha Ringa (ur. 1936) z University of Connecticut, który zajmował się badaniami nad NDE, większość z nich doświadcza jedynie błogostanu.
    Tylko 10 procent dociera do końca „tunelu”, zyskując możliwość zajrzenia w zaświaty.
    Co ciekawe, spory odsetek stanowią tzw. negatywne NDE, podczas których ludzie doświadczają lęku, mają wrażenie wpadania w otchłań lub widują piekielne scenerie.

    Znany poeta, śpiewak i aktor rosyjski, Władimir Wysocki (1938-1980), dwukrotnie znalazł się w stanie śmierci klinicznej (w 1969 i 1979 r.).
    Podczas pierwszego epizodu otoczyły go ciemności, po czym ujrzał tunel, na końcu którego widoczne było światło.
    O drugim doświadczeniu mówił niewiele, choć wspominał, że ogarnął go wtedy gęstszy mrok. Artysta potraktował to jako oznakę nieuchronnie zbliżającej się śmierci…

    NDE (w różnych formach) doświadczali także inni artyści i celebryci.
    Sharon Stone (ur. 1958), doznając udaru, poczuła, jakby ktoś „postrzelił” ją w czaszkę.
    Potem stało się coś dziwnego:
    „Było to jak odlot w stronę pięknego, bardzo jasnego białego światła. Zaczęłam widzieć i spotykać przyjaciół. Ale to działo się bardzo szybko. Nagle wróciłam do rzeczywistości. Znów byłam w swoim ciele, w swoim pokoju” – przyznała.
    * * *
    Ozzy Osbourne (ur. 1948) opowiadał, że po wypadku na rowerze, będąc nieprzytomnym, miewał wizje, w których widywał „białe światło przebijające się przez ciemność”.
    Z kolei George Lucas (ur. 1944) – reżyser „Gwiezdnych wojen” mówił, że doświadczenie śmierci będące konsekwencją poważnego wypadku, zmieniło jego sposób patrzenia na sens życia.
    To samo przyznał Tony Bennett (ur. 1926) – amerykański wokalista jazzowy, który przeżył NDE, gdy na zakręcie kariery przedawkował narkotyki.
    Zawrócony z zaświatów uznał, że najwyższa pora poważnie zmienić swoje życie.
    * * *
    Nauka nadal nie potrafi udzielić jednoznacznej odpowiedzi w sprawie doświadczeń z pogranicza śmierci.
    Neurolodzy i psycholodzy uważają, że mogą być one „naturalnym mechanizmem łagodzenia zgonu”, który aktywuje się w chwilach krytycznych dla organizmu, kiedy mózgowi zaczyna brakować tlenu.
    Inna hipoteza zakłada, że NDE to doświadczenia realne, sugerujące, że świadomość może istnieć w separacji od mózgu i jest w stanie przetrwać moment, gdy w organizmie gaśnie iskra życia…
    http://strefatajemnic.onet.pl/smierc-kliniczna

    I kolejna, trochę inna od poprzednich relacja z doświadczenia w chwili śmierci klinicznej, opowiedziana w wywiadzie przez Betty J. Eadie, autorkę książki: „Po schodach do nieba”, która ciekawie i barwnie opowiada tez m.in. o tym co spotkało ją po „drugiej stronie”…

    W chwili śmierci miałam 31 lat i wciąż bardzo obawiałam się umierania.
    Wierzyłam, że po śmierci dusza pozostaje w grobie razem z ciałem, aż do momentu, gdy zostanie wezwana do nieba lub zesłana do piekła.
    Poza biblijną historią o Łazarzu nigdy nie słyszałam o nikim, kto powrócił do życia po śmierci i nie miałam pojęcia, że takie rzeczy niekiedy się zdarzają. Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z doświadczeniem na granicy życia i śmierci, więc gdy po operacji moje ciało umarło w szpitalu, a dusza się od niego oddzieliła, nowo zdobyta wolność i wzmożona świadomość zupełnie mnie zaskoczyły – czułam się bardziej żywa niż kiedykolwiek!

    Na chwilę przed śmiercią dosłownie odczuwałam umieranie całego ciała. Zaczęło się od stóp i rozprzestrzeniało się coraz wyżej. Czułam, jak tracę energię. To bardzo szczególne uczucie.
    Wie się, że coś jest bardzo, ale to bardzo nie tak.
    Próbowałam nacisnąć guzik wzywający pielęgniarkę, ale nie mogłam poruszyć ręką ani żadną inną częścią ciała. Potem poczułam, że tonę i zdałam sobie sprawę, że umieram.

    Potem coś jakby „pstryknęło” i poczułam jakiś ruch w piersi, kiedy moja dusza opuściła ciało przez klatkę piersiową. Wzniosłam się aż pod sufit, skąd widziałam samą siebie, jak leżę na łóżku. Czułam ciekawość, więc zbliżyłam się, żeby dokładnie się sobie przyjrzeć. Nie bałam się, ale czułam się dziwnie, będąc sama w pokoju i wiedząc, że właśnie umarłam, ale też byłam zaskoczona nowo zdobytą wolnością. Czułam się lekka i pełna energii, jak motyl, i mogłam się poruszać bez najmniejszego wysiłku.

    Nagle pojawiło się obok mnie trzech mężczyzn, którzy promienieli łagodną poświatą i stali około pół metra nad podłogą. Mieli na sobie piękne jasnobrązowe szaty przewiązane złotymi plecionymi pasami, których końce zwisały jak sznury przy zakonnym habicie.
    Wyjaśnili mi, że są moimi Aniołami Stróżami i że towarzyszyli mi przez całe życie na ziemi. Powiedzieli też, że znali mnie już wcześniej w niebie, zanim się urodziłam, i że znają mnie od wieczności. Ich wygląd sugerował mądrość, doświadczenie i inteligencję.
    Wydaje mi się, że odebrałam ich w ten sposób, bo wyczułam ich niezwykłą siłę duchową. Od razu poczułam, że mogę im zaufać.

    Niepokoiłam się o swoją rodzinę i chciałam ją zobaczyć, więc rozejrzałam się po pokoju w poszukiwaniu wyjścia i wtedy moja dusza wypłynęła na zewnątrz przez okno.
    Nie wiem, czemu wyszłam akurat przez zamknięte okno – może wciąż myślałam jeszcze w kategoriach posiadania ciała.
    Następnie szybko ruszyłam do domu, nie myśląc o drodze czy kierunku. Po prostu wiedziałam, dokąd zmierzam i znalazłam się tam bardzo szybko.
    Zobaczyłam swojego męża, jak siedzi i czyta gazetę oraz dzieci powoli zbierające się do spania, rzucające w siebie poduszkami. Miałam dziwne uczucie oderwania i nie miałam żadnej potrzeby nawiązania z nimi kontaktu. Kiedy tak na nich patrzyłam, mogłam wejrzeć w życie każdego z nich i wiedziałam, że sobie poradzą. Zrozumiałam, że spełniłam rolę, jaką miałam do odegrania w ich historii i że ich losy potoczą się właściwym torem gdy mnie już przy nich nie będzie. Poczułam, że mogę pójść dalej. Wróciłam więc do szpitala, gdzie moi trzej Aniołowie Stróżowie wciąż na mnie czekali.

    Usłyszałam jakiś gwałtowny odgłos i coś wciągnęło mnie w ciemność.
    Rozsądek podpowiadał mi, że powinnam się bać, ale nie przestraszyłam się. To była gęsta, smolista ciemność, najczarniejsza noc, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam, a mimo to ogarnęło mnie silne poczucie zadowolenia i całkowity spokój.
    Czułam, jak coraz płynniej poruszam się w tej ciemności. Nie bałam się ani nie czułam się niekomfortowo. Byłam zachwycona tym cudownym stanem i chciałam, żeby trwał wiecznie.
    Ale nagle gdzieś w tej ciemnej masie dostrzegłam świetlisty punkt i ruszyłam w jego stronę. Przyciągał mnie, chciałam go dotknąć. Kiedy się do niego zbliżałam, weszłam jakby w taki zakręt i światło nagle rozbłysło w wielką jasność. Od tamtego czasu rozmawiałam z wieloma osobami, które doświadczyły czegoś podobnego – to jak przejście przez długi ciemny tunel i wyjście na słońce.

    – Czy podczas doświadczeń z pogranicza śmierci odczuwała pani jakieś zapachy, słyszała charakterystyczne dźwięki?

    Tak. Wszystko, czego doświadczyłam w niebie było skończone i piękne w sposób daleko wykraczający poza to, czego doświadczamy tu na ziemi.
    Kolory, dźwięki i zapachy były tak cudowne i bogate! Nasza dusza ma więcej zmysłów niż ciało. Nawet ciemna materia, w którą zostałam wessana zanim podążyłam w kierunku światła, była wypełniona miłością i ciepłem. Dźwięczał w niej cichy głos dzwoniących dzwonków.
    Niektórzy opisują go jako delikatne brzęczenie. Od tamtej pory rozmawiałam z wieloma osobami, które mają za sobą doświadczenie z pogranicza życia i śmierci, i opowiadaliśmy sobie o tym pięknym dźwięku, który tak trudno jest opisać słowami – kojącym, kołyszącym, niosącym pociechę.

    Wszystko w niebie obdarzone jest życiem i duszą.
    W pewnym momencie zabrano mnie do pięknego ogrodu. Zobaczyłam tam góry, dumne doliny i rzeki wijące się w oddali. Ogród ten był pełen kwiatów i roślin o intensywnych barwach, które nie występują na ziemi. W pewnym momencie kąpałam się pod wielkim wodospadem, wpadającym do jeziorka z krystalicznie czystą wodą. Każda kropla wody wydawała inny odgłos, a ich dźwięki mieszały się, tworząc swoistą muzykę.
    W książce napisałam, że wydawało mi się, że sama woda śpiewała hymn na cześć Boga w podzięce za to życie i radość. Piękno tej melodii przewyższało wszystkie symfonie i dzieła wszystkich kompozytorów żyjących tu na ziemi. W porównaniu z nią nawet najpiękniejsza ludzka muzyka brzmiałaby jak gra dziecka na blaszanym bębenku. Po prostu nie jesteśmy w stanie pojąć ogromu i siły tamtejszej muzyki, nie mówiąc już o odtworzeniu jej czy skomponowaniu czegoś podobnego. Kwiaty także były pełne pięknych dźwięków i oszałamiających zapachów, z którymi ziemskie rośliny nie mogą się równać. One także, podobnie jak woda, wydawały się śpiewać na cześć Stwórcy w podzięce za dar życia i radości.

    – Jak wygląda niebo? Czy ma ono coś wspólnego z tym, w co wierzą katolicy?

    Moim zdaniem tak, ale jest czymś o wiele wspanialszym. Po prostu nie jesteśmy sobie w stanie teraz nawet wyobrazić całej cudowności, piękna, pokoju i pełni, jakie tam panują. I wszystko tam wypełnia Boża miłość, czysta i wspaniała ponad wszelkie pojęcie. Jezus powiedział mi, że ziemia z jej cielesnością i wszystkim, co się na niej znajduje, jest jak ciemny negatyw zdjęcia, które po wywołaniu okazuje się ostre, barwne i pełne duchowego piękna.

    Ogrodu, który widziałam w niebie nie da się porównać z niczym, co znamy z ziemi. To jakby wziąć najpiękniejsze miejsce na świecie i zmultiplikować jego piękno po wielokroć.
    Trawa była giętka i chłodna pod moimi stopami. Odniosłam wrażenie, że każde źdźbło było obdarzone własną wolą i cieszyło się z tego, że po nim idę. Podczas gdy ja radowałam się przechadzką, trawa reagowała na moją obecność, rosnąc dokładnie do tej długości, którą najbardziej lubię.

    Wśród kwiatów moją uwagę zwróciła róża. Chciałam się do niej przyłączyć i poczuć jej miłość. Samo pragnienie doświadczenia róży sprawiło, że w jakiś sposób przeniknęłam do jej wnętrza i czułam, że zawsze stanowiłyśmy jedność! A gdy wyraziłam jej swoją miłość, róża zaczęła rosnąć i rozpościerać płatki, emanując jeszcze mocniejszym uczuciem.
    Nauczyłam się przez to, że dzięki miłości rzeczy rosną – w sensie fizycznym, ale przede wszystkim także duchowym.
    Nigdy nie zapomnę doświadczenia bycia częścią róży. To jedno doświadczenie, stanowiące jedynie drobny ułamek radości, której zaznamy w niebie, będę zawsze pielęgnować jak najpiękniejsze wspomnienie.

    – Czy doświadczenia z pogranicza śmierci zmieniły pani stosunek do życia?
    W swojej książce pisała pani, że pomimo miłości do rodziny, nie chciała pani „wracać” do ciała.
    Czy to uczucie pozostało? Chce pani wrócić do nieba czy raczej celebruje życie, póki trwa?

    W świecie duchowym doświadczyłam największej miłości i szczęścia.
    Ponieważ bardzo kocham swoją rodzinę, byłam zaskoczona, zszokowana wręcz, że nie czułam potrzeby powrotu do najbliższych. Jestem kochającą matką i żoną i nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek mogłabym ich porzucić. Moje dzieci są moją największą radością.
    A jednak doświadczywszy pełni Bożej miłości nie chciałam opuszczać tego niebiańskiego miejsca. Mimo to przede wszystkim chciałam spełnić Bożą wolę, a On chciał, żebym powróciła do swojego ciała i do życia na ziemi, aby wypełnić obietnice, które Mu złożyłam. I tak się stało.

    Wracając do ciała, czułam rozpacz. Tak bardzo chciałam zostać z Nim, w tamtym świecie!
    Nie chciałam wracać na ziemię, na której nie ma tyle miłości, co w niebie.
    Wiedziałam, że muszę szybko powrócić do ciała – inaczej mogłabym zmienić zdanie.
    Bez zbędnej zwłoki znalazłam się w nim z powrotem i poczułam, że jest zimne, ciężkie i lepkie od potu.

    W książce porównałam to uczucie do sytuacji, w której trzeba znowu założyć ubłocony kombinezon tuż po wyjściu spod prysznica. Czułam się brudna i ciężka, ale wiedziałam, że mam przed sobą cel i zadanie do wypełnienia, które przydzielił mi sam Bóg.

    Najtrudniejszą rzeczą w powrocie na ziemię, po pobycie w zaświatach było nauczenie się na powrót, jak żyć, i to pełnią miłości i radości.
    Wciąż czekam z niecierpliwością na powrót do nieba i ponowne spotkanie z Jezusem, a w międzyczasie staram się jak najlepiej wykorzystać swój czas tu na ziemi.
    Od powrotu do życia napisałam cztery książki, udzieliłam setek wywiadów i rozmawiałam z tysiącami osób, przekazując im dobrą nowinę o Bożej miłości – a to wszystko napawa mnie wielkim szczęściem!
    Przesłanie „Po schodach do nieba” towarzyszy mi każdego dnia, mimo że codziennie tęsknię za swoim domem w niebie.
    Największym błogosławieństwem jest dla mnie pewność, że kiedy moja misja się wypełni, powrócę do Jezusa i jego miłości, i znów będę się cieszyć bliskością osób, które kocham.
    Nasze życie trwa zaledwie chwilkę.
    Każdemu z nas przeznaczony jest jakiś czas – jak długi, wie tylko Bóg.
    W miarę jak robię się coraz starsza, mam wrażenie, że trochę się on ciągnie. Mimo to wiem, że w porównaniu z całościowym doświadczeniem duchowym nasze życie jest ledwie mgnieniem oka.

    – Czy pani doświadczenia mogą stanowić pocieszenie dla ludzi umierających lub pogrążonych w żałobie po bliskich? Co może im pani powiedzieć?

    Och, z całą pewnością. Nie potrafię sobie wyobrazić większej pociechy niż pewność, że po śmierci znów połączymy się z najbliższymi, że niebo jest miejscem pełnym Bożego piękna i bezwarunkowej miłości i że nasi zmarli bliscy czekają na nas po drugiej stronie.

    Utrata ukochanej osoby czy członka rodziny jest ogromnym nieszczęściem.
    Mimo że wiemy, że po śmierci jest im lepiej, tęsknimy za nimi tak bardzo, że czasem nie wyobrażamy sobie, jak można żyć dalej bez nich. Jednak nawet w żałobie możemy dziękować Bogu za to, że więzi łączącej nas miłości są wieczne.
    Świadomość, że jeśli kogoś naprawdę kochamy, wówczas śmierć nie jest w stanie nas rozłączyć, przynosi pociechę! Ta miłość wciąż nas z nimi spaja, choć nie możemy ich już widzieć ani słyszeć. Za to oni widzą nas i słyszą, i pamiętają o nas. Wciąż nas kochają i czują naszą miłość, i czekają na powtórne spotkanie. Potęga miłości trwa wiecznie. Miłość nigdy się nie kończy, nigdy nie umiera.

    Najważniejsza lekcja, jaką odebrałam, to że przede wszystkim musimy nauczyć się kochać. Podczas swojego doświadczenia na pograniczu życia i śmierci dowiedziałam się o istnieniu wielu sił, które rządzą naszym życiem tu na ziemi, i które opisałam w swojej książce.
    Doświadczyłam też wielu rzeczy w niebie. Zrozumiałam, że każdy z nas ma swoje zadanie i cel w życiu. Ale najważniejsze jest to, byśmy umieli kochać. Jezus powiedział mi, że żyjemy na ziemi właśnie po to, by nauczyć się kochać…

    W ciele każdego z nas mieszka dusza, stworzona przez naszego Ojca w niebie. Jesteśmy miłością, ponieważ jest nią Bóg i wszyscy jesteśmy zdolni do miłości, ponieważ jesteśmy doskonałym tworem Bożym.
    Tuż przed moim powrotem na ziemię Jezus powiedział mi: „Wróć tam i kochaj… i nauczaj miłości. Ponad wszystko chcę, żebyście kochali siebie nawzajem. Jeśli tylko będziecie się kochali, wszystko będzie dobrze”.

    • Dawid56 pisze:

      Wielkie dzięki Małgosiu za te uzupełniające artykuły 🙂 :).
      Być może jest tak jak mówił Gurdżijew – jeśli wierzysz w reinkarnację to będziesz jej podlegał , jeśli nie wierzysz to nie , podobnie do tego co twierdzi Vetulani- nie ma tzw Czyśćca obiektywnego czyli miejsca gdzie dusza przebywa pomiędzy żywotami- Czyściec jest dla tych którzy wierzą w to że pójdą do czyśćca, nie ma go dla tych którzy „szykują” się do nowej inkarnacji.np na Ziemi.

      • Maria_st pisze:

        „Wielkie dzięki Małgosiu za te uzupełniające artykuły 🙂 :).
        Być może jest tak jak mówił Gurdżijew – jeśli wierzysz w reinkarnację to będziesz jej podlegał , jeśli nie wierzysz to nie , podobnie do tego co twierdzi Vetulani- nie ma tzw Czyśćca obiektywnego czyli miejsca gdzie dusza przebywa pomiędzy żywotami- Czyściec jest dla tych którzy wierzą w to że pójdą do czyśćca, nie ma go dla tych którzy „szykują” się do nowej inkarnacji.np na Ziemi. ”

        wyświetlany film o tytule– „Niekończąca sie opowieść ”
        Ciemność i światło
        Wiele wyjaśnia opowieść z Jezusem po tamtej stronie.
        Ciekawe ze w tunelu czujemy-odbieramy-widzimy tych ktorzy odeszli / czyżby pamięć–zapis /..potem światło / czym jesteśmy wg mnie / i znajdujemy sie w różnych miejscach niekoniecznie miłych, bo i piekło sie też znajduje…..dlaczego ?
        Jedynie w piekle czują obecność innych ” istnień „, BO W PIEKNYM OGRODZIE JEDYNIE PRZYRODE, CHOC NIE CZUJA SIE SAMOTNI
        Czyzby cos co nazywamy sumieniem – pamięcia naszego życia….waży nasze czyny ?
        Dlaczego jedni stamtąd powracaja–jeszcze nie czas, a inni pozostają….ale wtedy juz mamy wielką niewiadomą czy aby odbiór tzw imitacji śmierci/ kliniczna / jest prawidłowy.
        Może nie bez powodu spotyka to tych ludzi…może sami sobie to zaprogramowali–jako przypomnienie …takie STOP…spasuj, zastanów sie nad życiem…..zobacz co tak naprawdę w nim jest istotne….

        Jednak dla mnie te wszystkie doznania są tylko w obrebie Matrixa…..stąd ogród, piekło i odczucia zapachu, smrodu, dzwięku……. to jeszcze nie jest wyjście z niego a raczej karuzela zdarzeń…..aby wyjść trzeba to poczuć w swoim JESTESTWIE…… a Matrix kusi oj kusi doznaniami…misjami, zbawieniami ha ha ha

        • Margosia pisze:

          „…Czyzby cos co nazywamy sumieniem – pamięcia naszego życia….waży nasze czyny ?…”
          ___
          Ha, ha, ha… Maryś, dokładnie 🙂
          Silnie odciśnięte wzorce… warunkują nasze kolejne wplecenie się się w ten Gobelin Materii pt. ” „Niekończąca sie opowieść ” Ciemność i światło”

        • Daria pisze:

          „Jednak dla mnie te wszystkie doznania są tylko w obrebie Matrixa…..stąd ogród, piekło i odczucia zapachu, smrodu, dzwięku……. to jeszcze nie jest wyjście z niego a raczej karuzela zdarzeń…..aby wyjść trzeba to poczuć w swoim JESTESTWIE…… a Matrix kusi oj kusi doznaniami…misjami, zbawieniami ha ha ha”
          Tak to wygląda wlasnie

      • Margosia pisze:

        „…Być może jest tak… jeśli wierzysz w reinkarnację to będziesz jej podlegał , jeśli nie wierzysz to nie , podobnie… – nie ma tzw Czyśćca obiektywnego czyli miejsca gdzie dusza przebywa pomiędzy żywotami …”
        ____
        Być może Dawidzie tak jest, a być może… jest całkiem inaczej, któż to wie ?… 😉
        Niewielu z nas ma co do tego pewność, pozostaje więc nam co najwyżej – snuć domysły i wymyślać coraz to nowe teorie…

        Jak dla mnie – reinkarnacja jest faktem nie podlegającym dyskusji, i to faktem wynikającym z logiki, tłumaczącym w prosty sposób tzw. „niesprawiedliwość” dotykającą ludzi rodzących się i żyjących na Ziemi!

        Nie zamierzam jednak z nikim się spierać, polemizować czy udowadniać owego faktu, bo byłoby to działaniem bez sensu, to tak – jak bym chciała komuś udowodnić, że… to, co mnie spotyka – nie jest rezultatem moich wcześniejszych wyborów i dokonań i to nie ja ponoszę za nie odpowiedzialność…

        Jeden z Mądrych Ludzi rzekł:
        „Nie ma wolności dla człowieka tak długo – jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią”

        Lęk przed rozpadem ciała nazwanym przez nas śmiercią sprawia, że… ze wszystkich sił próbujemy ją ignorować i staramy się jej nie zauważać wyobrażając sobie, że ona dotyczy innych, że… nas nie dotyczy… 🙂
        To unikanie śmierci w naszym życiu sprawia, że kiedy przychodzi nam spojrzeć jej w oczy – cały świat, wszystko, co wiedzieliśmy… nagle się rozpada, a bliskość śmierci paraliżuje nas do tego stopnia, że… wypieramy ten fakt ze swego umysłu, nie rozumiejąc, że… wszystko co się urodziło – musi umrzeć łącznie z naszą formą fizyczną…

        Co więc pozostaje ? – Dusza, Świadomość 🙂
        Po śmierci ciała, nasza Dusza traci tymczasową tożsamość, którą przybrała na dane wcielenie i Świadomość ożywiająca formę fizyczną uwalnia się z jej ograniczeń…

        – Co dzieje się z uwolnioną z formy Świadomością ? – nie wiadomo…
        – Czy trafia ona do czegoś, co kk nazywa „czyśćcem”… ? – być może…, a być może też… trafia na inną płaszczyznę istnienia, gdzie może wzrastać…
        Jedno jak dla mnie jest pewne – Świadomość ciągle przybiera nowe formy, nieustannie ożywiając nowe ciała…
        Wyobrażam sobie, że… Boska Świadomość “dzieli” się na miliardy Iskierek-Cząstek i “wchodzi” w ciała przyjmując ich iluzje… 🙂 w tym też momencie… rodzi się Ego-Ja, czyli… tożsamość na dane wcielenie…

        Na poziomie naszego ciała, uczuć i myśli… nie istnieje świadome powiązanie pomiędzy poszczególnymi wcieleniami, czasem jednak… powraca do nas jakieś nieokreślone odczucie w formie wizji, obrazów czy doznań…, które kilka razy doświadczyłam…, a było czymś, co w żadem sposób nie mogło zaistnieć w moim obecnym wcieleniu… 🙂

        Pomimo jednak tego, że… nie odczuwamy świadomego powiązania pomiędzy poszczególnymi naszymi wcieleniami, ponad tym – istnieje pewna subtelna Energia, którą nazywamy Globalną Świadomością, można by rzec, że owa Energia wiąże wszystkie nasze wcielenia przejawiając się jako… ogólna tendencja do dążenia w jedną stronę – w stronę naszego rozwoju… 🙂
        Każdy z nas może ową tendencję odbierać jako intuicyjne odczucie informujące nas – czy dana rzecz jest dla nas pozytywna i korzystna, czy też jest na odwrót, to odczucie informuje nas również nt. naszych skłonności, nt. tego – co chcemy robić, kim chcemy być i co chcemy doświadczać…

        Wszyscy wiemy, no, może nie wszyscy 😉 że… w każdym z nas, i to bez względu na to – czy ktoś jest rozwinięty duchowo, czy też nie – działa swoistego rodzaju pamięć wcieleń
        Jest to swego rodzaju informacja z wszystkich naszych poprzednich wcieleń, informująca nas o tym – co jest dla nas szkodliwe, a co nie, co jest korzystne, a czego nie potrzebujemy obecnie już doświadczać, bo „dana lekcja” została przyswojona…

        Wg. mojego z-rozumienia… ciało każdego z nas – zawiera w sobie również tzw. uwarunkowania genetyczne po naszych Przodkach.
        Owe… nieprzypadkowe uwarunkowania powodują, że nasze ciało zawiera w sobie wiele wzorców z przeszłości – wzorców przeniesionych przez nasze geny, które wpłynęły na taki, a nie inny kształt naszego obecnego ciała…

        Z tego wypływa wniosek, że… w kolejnym wcieleniu nie będę „sobą” 😉 będę inną/innym “JA”, nie tą/tym, którą sobie teraz wyobrażam, jednak… moja Świadomość będzie zawierała w swoim polu informacje, które zebrałam w tym obecnym wcieleniu, a moje obecne działania – uwarunkują moją przyszłość… 🙂

        Poniżej, zebrałam kilka ciekawych – jak dla mnie wypowiedzi ludzi, którzy mieli świadomość zbliżającej się śmierci ciała i nieuchronnego przejścia na „tamtą stronę”…

        „W każdej teologii jest ziarnko prawdy, ale w żadnej nie ma całej prawdy”
        *
        „Wiara pomaga ludziom w chorobie i cierpieniu, więc jeśli ktoś wierzy, to niech się tego trzyma”
        *
        „Nigdy się nie dowiesz, o co chodzi w życiu. Bo w życiu nie chodzi o żadną konkretną sprawę. Istotą życia jest zmiana”
        *
        „Wcale nie musisz być nieprzyjemny – gdy nie chcesz się na coś lub z czymś zgodzić”

  8. Loja Jolajna pisze:

    „Tak prawdę pisząc to przemawia przez ciebie kobieca zazdrość.
    Tak więc dlaczego niszczyć komunikację pomiędzy miłymi Paniami.”
    _______________
    Mały buddo, a niby czego ja bym mogła miłym paniom zazdrościć?
    Z tego co widzę to moja tu obecność raczej wzmacnia komunikację i nawet więzi pomiędzy paniami.
    Obie panie mówią już jednym głosem, jeszcze trochę, a jakaś przyjaźń zakwitnie.

    „Wylewasz swoje frustracje na inne kobiety.
    Przy tym mając swoje emocjonalne wewnętrzne problemy.”
    _______________
    czyż nie jesteś tu za karę, za złą i niesprawiedliwą ocenę w poprzednim życiu jakiegoś człowieka, który z tego powodu cierpiał?
    wychodzi na to, że i w tym życiu nie jesteś w stanie powstrzymać się od zjadliwych ocen…najpierw Marek, teraz ja…wygląda na to, że nie przepracowałeś tej swojej karmy 🙂

    • Maria_st pisze:

      Mały buddo, a niby czego ja bym mogła miłym paniom zazdrościć?
      Z tego co widzę to moja tu obecność raczej wzmacnia komunikację i nawet więzi pomiędzy paniami.
      Obie panie mówią już jednym głosem, jeszcze trochę, a jakaś przyjaźń zakwitnie. ”

      nie wiem czy chodzi o mnie i Margosie, czy o Darie.
      Daria choć poznana tu na blogu jest mi w tym co pisze bardzo bliska.
      Margo poznałam na Infrze–opisywałam ten kontakt…..Ona byc moze tego nie pamięta.
      Po prostu z kilkunastu ników tylko Ja poczułam ……widziałam tylko Jej nik mimo iż była jednym z wielu jakie tego dnia o tej samej godzinie sie pojawiły…
      Poczułam potrzebe napisania do Niej i to uczyniłam…i tak się zaczęla znajomość, po czasie kontakt sie urwał…..ale znowu poczułam Ja w innym niku…wiec napisałam pytając czy to Ona….no i tak piszemy teraz tu.
      Czy to jest przyjażń czy to jest kochanie….ha ha ha
      oj Loya wyluzuj….robisz sie zrzędliwą heterą a co będzie póżniej ?

    • Maria_st pisze:

      czyż nie jesteś tu za karę, za złą i niesprawiedliwą ocenę w poprzednim życiu jakiegoś człowieka, który z tego powodu cierpiał?
      wychodzi na to, że i w tym życiu nie jesteś w stanie powstrzymać się od zjadliwych ocen…najpierw Marek, teraz ja…wygląda na to, że nie przepracowałeś tej swojej karmy ”

      a mnie sie zdaje iż jest TU po to aby Ci i tobie podobnym coś uzmysłowić…..tu sie jest nie tylko za kare..ja np dla Zartu

      • Loja Jolajna pisze:

        „a mnie sie zdaje iż jest TU po to aby Ci i tobie podobnym coś uzmysłowić…..tu sie jest nie tylko za kare”
        ____________
        widać, że w ogóle nie czytasz tego co mały budda pisze.
        ja się powołałam na to co już kilka razy pisał o swojej karmie na Ziemi
        czyli źle ci się wydaje

    • mały budda pisze:

      czyż nie jesteś tu za karę, za złą i niesprawiedliwą ocenę w poprzednim życiu jakiegoś człowieka, który z tego powodu cierpiał?
      wychodzi na to, że i w tym życiu nie jesteś w stanie powstrzymać się od zjadliwych ocen…najpierw Marek, teraz ja…wygląda na to, że nie przepracowałeś tej swojej karmy 🙂
      Odpowiedź.

      Nie jestem tu za żadną karę, lecz przybyłem z własnego wyboru aby kontynuować moją praktykę w poznawaniu samego siebie.

      Nie zrozumiałeś to, co od serca pisałem.
      Tak więc kierujesz się chłodnym umysłem a nie wrażliwym sercem.
      To, że napisałem tobie prawdę jaką w tobie poczułem. Próbujesz swoją ignorancją mnie obrazić.
      Tak więc od serca tobie napiszę, że jesteś zaślepiona własną pychą, która jest ukryta w twoim umyśle.
      Czuję, że nie jesteś gotowa aby opuścić swoje fizyczne ubranko, lecz pragniesz być królową życia. Tym samym jesteś nieświadoma swojego życia.
      Czuję w tobie wiele problemów, a tym samym słabości jakie są twoją frustracją w tym życiu.
      Lubisz grać i to znaczonymi kartami a mnie przypisujesz swoje słabości.
      Moim odczuciu siejesz zatrute ziarna, lecz z tego nie będzie kwiatu życia.
      Jedynie same chwasty.

      • Margosia pisze:

        „…czyż nie jesteś tu za karę, za złą i niesprawiedliwą ocenę w poprzednim życiu jakiegoś człowieka…”
        *
        ” Próbujesz swoją ignorancją mnie obrazić… jesteś zaślepiona własną pychą…
        siejesz zatrute ziarna… Jedynie same chwasty…
        nie jesteś gotowa aby opuścić swoje fizyczne ubranko… Tym samym jesteś nieświadoma swojego życia…”

        ___
        Zgadzam się z Twoimi odczuciami Mały buddo, i odczuwam postępowanie Loji dokładnie tak samo jak i TY.

      • Daria pisze:

        Loju a ja mam czasami wrażenie jakby były dwie osoby pod jednym nickiem. Może za bardzo się rozdzieliłaś?

        • Maria_st pisze:

          Kilka dni temu miałam sen… Tak mi nie daje spokoju, że napisze o nim.
          „Pokoje/mieszkania które należały do mcdonalda, piękne, idealne. W nich dorośli z dziećmi. Czułam, że coś jest nie tak, chodziłam tam i szukałam wyjścia. Miałam odczucie, że za zasłoną pieknych wnętrz kryje się okrutna prawda. Czułam, że należy to do pedofilii. W jednym z pokoi stało kilku dorosłych, jedno dziecko było przez dorosłą osobę duszona jakimś kablem. Oburzyłam się, zapytałam się co on robi, nikt nie reagował, czułam zagrożenie, zamilknęłam, dziecko zostawiono w spokoju. Czułam, że muszę stamtąd wyjść. Jak wyszłam to z zewnątrz ten budynek był brzydki, szary, przypominał betonowy bunkier. Byłam zdziwiona, że w środku tak pięknie, a na zewnątrz tak brzydko”.

          heh czyż nie opis człowieka..z zewnatrz piękny a w środku…..

        • Maria_st pisze:

          Loju a ja mam czasami wrażenie jakby były dwie osoby pod jednym nickiem. Może za bardzo się rozdzieliłaś?

          ten komentarz ma same 6…jest 66666 komentarzem

        • Loja Jolajna pisze:

          „Loju a ja mam czasami wrażenie jakby były dwie osoby pod jednym nickiem. Może za bardzo się rozdzieliłaś?”
          _______________________________________________
          Hm, dobry trop Dario.
          Dla ułatwienia podpowiem, że moja psychika w realu jest pod stałą „kontrolą”, rozdwojenie osobowości odpada. Różne nicki nie mają nic wspólnego z moją indywidualną faktyczną osobowością. Mam nadzieję, że moja podpowiedź ułatwi tobie znalezienie odpowiedzi na pytanie dlaczego i po co np ja tu czy gdzie indziej włączam się do dyskusji ze stałymi komentatorami.

      • Dawid56 pisze:

        czyż nie jesteś tu za karę, za złą i niesprawiedliwą ocenę w poprzednim życiu jakiegoś człowieka, który z tego powodu cierpiał?

        Mały Buddo bardzo pięknie piszesz jak na swój stosunkowo młody wiek i tak dojrzale 🙂 Może jesteś po prostu starą duszą? 🙂

        • mały budda pisze:

          Mały Buddo bardzo pięknie piszesz jak na swój stosunkowo młody wiek i tak dojrzale 🙂 Może jesteś po prostu starą duszą? 🙂
          Odpowiedz

          Prawdę pisząc ,to nie jestem starą świadomością.
          Czuje w sercu, że byłem mistrzem a teraz jestem uczniem.
          Tak od serca mówiąc to czuję się wiecznym dzieckiem. Nawet pomimo wieku 41 lat.
          Śmiali się ze mnie ludzie, że jestem jak dziecko i mam dorosnąć.

          Od dziecka czułem mowę serca.
          Tak więc mówiłem to, co czułem od serca.
          Taki już byłem kiedy na matkę naturę przybyłem lekki jak piórko w sercu.
          Mam swoje królestwo w moim sercu i dobrze z tym jest mi od małego dziecka.

  9. siola pisze:

    Markowi polozona 8 zycze w zdrowiu i szczesciu a wszystkim Matkom z pociech pociechy.

  10. Maria_st pisze:

    a wszystkim Matkom z pociech pociechy.
    Odpowiedz

    Jako matka–dziękuję

  11. Daria pisze:

    Kilka dni temu miałam sen… Tak mi nie daje spokoju, że napisze o nim.
    „Pokoje/mieszkania które należały do mcdonalda, piękne, idealne. W nich dorośli z dziećmi. Czułam, że coś jest nie tak, chodziłam tam i szukałam wyjścia. Miałam odczucie, że za zasłoną pieknych wnętrz kryje się okrutna prawda. Czułam, że należy to do pedofilii. W jednym z pokoi stało kilku dorosłych, jedno dziecko było przez dorosłą osobę duszona jakimś kablem. Oburzyłam się, zapytałam się co on robi, nikt nie reagował, czułam zagrożenie, zamilknęłam, dziecko zostawiono w spokoju. Czułam, że muszę stamtąd wyjść. Jak wyszłam to z zewnątrz ten budynek był brzydki, szary, przypominał betonowy bunkier. Byłam zdziwiona, że w środku tak pięknie, a na zewnątrz tak brzydko”.

    • marek pisze:

      ……………..„Przeraziłem „ się gdy wszedłem na forum …co ja napisałem co narobiłem ….nigdy w życiu nie obchodziłem swych urodzin czy imienin , …. dlaczego ? ten temat pominę ?

      Położyłem się spać by tą gafę w swym działaniu we śnie przetrawić i po jej zrozumieniu zabrać się znów do pasji życia mego….

      ……………………………………………………………………..

      Każdej z Pań oraz z Panów z osobna dziękuję z taką siłą z jaką słali życzenia , a ich całość otrzymaną , Panią ofiaruję niczym kwiaty jubilat , które godne są lepszych rąk i oczu niż jego……. do ich piękna podziwiania i wielbienia .

      Spóźnione z powodu /wiadomo – praca / lecz szczere na wskroś ….bo Dzień Matki to dzień hołdu Całemu Stworzeniu .

      ————————————————————————————————-

      Czy można mieć przeciwny wektor poszukiwań niż Oppenheimer . zwany ojcem bomby atomowej.

      „Są ludzie gotowi chronić wolność, aż nic z niej nie pozostanie”

      Oppenheimer jest jednym z uczonych, którzy zapoczątkowali rozwój astrofizyki relatywistycznej. Wspólnie z Georgiem Volkoffem 1938 opracował teoretyczny model gwiazdy neutronowej, a z H. Snyderem 1939 przewidział istnienie czarnych dziur (nazwę „czarna dziura” wprowadził pod koniec lat 60. XX w. John Wheeler). Pracował także nad problematyką zapadania grawitacyjnego.

      http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Oppenheimer-Julius-Robert;3951423.html

      Potrzebował fizyki bardziej niż przyjaciół.

      Jako błyskotliwy umysł tyleż był respektowany, co bywał nieznośny. Na seminariach lubił udowadniać swoją intelektualną wyższość w mało przyjemny sposób. Rozmówcom odpowiadał na pytania, zanim zdążyli je dokończyć. „Nie cierpiał głupców” – wspominał jeden z jego późniejszych współpracowników, przy czym inny podkreślał, że Oppenheimer po prostu nie znosił przeciętności.

      Pracą był tak pochłonięty, że przez pół roku nie odbierał czeków z wypłatą. Zapomniał.
      Boże, te rzeczy źle robią na serce” – mamrotał, opierając się o słup nośny w bunkrze,
      Oppenheimer przypomniał sobie cytat z hinduskiego poematu, „Bhagawadgity”: „Teraz stałem się śmiercią, niszczycielem światów”.

      Za to jeden ze współpracowników rzucił mu do ucha: „Teraz wszyscy jesteśmy skurwysynami.

      Między gorliwością a wątpliwościami

      Jednak Oppenheimer od dawna stał na stanowisku, że bomba powinna zostać użyta na polu walki, a nie podczas jakiegoś rodzaju „demonstracji technicznej” .

      Oppenheimer wielokrotnie potem powtarzał, że obu bomb użyto przeciw wrogowi, który już właściwie był pokonany.

      Gdy dołączył do Komisji Energii Atomowej, domagał się, aby społeczeństwo amerykańskie było lepiej informowane o tym, jak działa broń jądrowa i jakie plany jej użycia ma armia. Wreszcie: protestował przeciw budowie jeszcze potężniejszej broni – bomby wodorowej.

      http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/niszczyciel-swiatow-lekal-sie-wlasnego-dziela/37jj88

      • marek pisze:

        Dobrze ,że popełniłeś tą gafę nie gafę bo uwypukliło się i przypomniało z kim i o co wojujesz ,choć pośrednio z tym co w tobie i na tobie również …

        Księga Bardo , czytałem ją kiedy jeszcze młodym byłem lecz jakże odmiennie ją wówczas rozumiałem .

        – Jeżeli pójdziemy za blado zielonym światłem, odrodzimy się w świecie zwierząt, który zalicza się do pierwszego z niższych światów.
        Tutaj dominuje stan umysłu ignorancji, którego atrybutem jest głupota.
        Ignorancję, wraz pożądaniem i agresją, uważa się za jedną z trzech podstawowych trucizn. Jednakże nie jest to emocja w pełnym sensie tego słowa. To bardziej prowadzący do cierpienia stan umysłu, który jest destrukcyjny, ponieważ stanowi przeciwieństwo przebudzenia i inteligencji. Możemy być wtedy w ludzkich ciałach, ale dominują cechy odzwierzęce.

        – a gdzie statystyka rozrzutu kolorów w populacji ? zapytam …….owych siedmiu czy dwudziestu miliardów istnień-stworzeń ….ile z nich siedzi od eonów w blado zielonym kolorze ?,co im bliższe …..stan nirwany ,ścieżka Buddy , czy na ich zranienia i mroki ich natur Chrystusowa Świadomość bardziej im pomoże.

        Kto i komu pisał Księgę Bardo , dla ogółu czy jedynie dla wybranych , iluż ludzkich mędrców sięgło stan nirwany czyżby znów twórcą był bóg człowiek z gwiazd , który dobrał do realiów homo sapiens okruch wiedzy nie dostosowany .

        Twe magnesy ja również Małgosiu widziałem ,jako chłopak prawie gołowąsem ,lecz to gwiazdy do mnie wówczas gadały , gdy pędziłem poprzez Wszechświat niczym światła promień .

        Nie są one zgubą dla każdego , każda niesie w sobie inną częstotliwość w celu ciebie namagnesowania ,można myśleć tylko co jest szczególnego w Ziemskim ,….. że jak złapie nie chce puścić póki nie zaczniesz się sam wypinać kontestując że jesteś prawie ofiara w pajęczynę namiętności złapaną.

        Jeśli jeden Budda sięgnął oświecenia / że kilku pomijam / to zachętą to ma być , czy ostrzeżeniem ,wprawdzie droga życia idealnie opisana , ale czy celem ma być wskakiwanie i przeskakiwanie miedzy fizycznością a nirwaną , czy stopniowe rozwijanie skrzydeł niczym pisklę które poprzez puch i zalążki pierza poprzez stopniowane przekształcania się opierza … A gdzie nauka lotu –i sam lot czyli niekończące się w przestrzeni wszechświata – doświadczenia ….

        Wolę drogę ewolucji ducha niż przeskakiwanie , Bliższa sercu jest i memu umysłowi tylko wciąż nie umiem , albo nie chcę w pełni przyznać racji podpowiedzi , że gatunek nasz jest uszkodzony wraz z matrycą w której z swym rozwojem siedzi .

        Ziemia jako magnes jest determinantem który niesie nam umysłów zniewolenie , nie ma potrzeby bawić się w amnezję oraz inkarnację to zastępczy atrybut , / studnia grawitacji / , chyba że po mimo całej okropności wymieszanej z pięknem życia na jej ciele jest to gniazdo w którym rośnie pisklę które ruszy z gniada gdy czas mu pościele….

        MB ….. czucie jest w Twej Jaźni i umyśle serca tchnieniem , lecz jeżeli ono stoi przodem to po co Ci rozum ….Wyświechtany proporzec – słowo Świadomość – jest Twą Jaźnią która z tych dwóch substancji się tworzy .

        Piękną drogą przez swe życie kroczysz lecz wspomnij na białe światło oraz jego cienie / ponoć słońce nam bieleje / .

        Siebie swój do przerobienia temat zamkłeś w nicku którym się okrywasz …gdy go pojmiesz nie tylko w uczuciu ale i w rozumie , staniesz się kompletnym autentycznym światła promieniem .

        • marek pisze:

          Niechciana przez ludzkość i rząd Stanów Zjednoczonych Księga Urantii klarownie opisuje bunt Lucyfera …..

          Z grubsza sprowadzał się on do do negowania powolnego procesu ewolucji ducha w istotach fizycznych …

          Zgodnie z przyjętą zasadą pośród nieśmiertelnych Nebadonu ,nie został ukarany czy zniewolony a miał prawo szukać popleczników i min . znalazł jednego w postaci namiestnika Ziemi -Urantii .

          http://members.optusnet.com.au/~mpjaworski/P53.htm
          http://members.optusnet.com.au/~mpjaworski/

          ——————————————————————————-

          KSIĘGA HENOCHA

          Księga Czuwających. Historia upadku aniołów [6-36]

          Grzech aniołów

          1 Kiedy ludzie rozmnożyli się, urodziły im się w owych dniach ładne i piękne córki.

          2 Ujrzeli je synowie nieba, aniołowie, i zapragnęli ich. Jeden drugiemu powiedział: „Chodźmy, wybierzmy sobie żony z córek ludzkich i spłodźmy sobie dzieci”.

          3 Szemihaza, który był ich dowódcą, powiedział do nich: „Obawiam się, że może nie zechcecie tego zrobić i że tylko ja sam poniosę karę za ten wielki grzech”.

          4 Wszyscy odpowiadając mu rzekli: „Przysięgnijmy wszyscy i zwiążmy się przekleństwami, że nie zmienimy tego planu, ale doprowadzimy zamiar do skutku”.

          5 Następnie wszyscy razem przysięgli i związali się wzajemnie przekleństwami.

          6 Był o ich wszystkich dwustu. Zstąpili na Ardis, szczyt góry Hermon. Nazwali ją górą Hermon, albowiem na niej przysięgali i związali się wzajemnie przekleństwami.

          7 Te są imiona ich przywódców: Szemihaza, ich dowódca, Urakiba, Ramiel, Kokabiel, Tamiel, Ramiel, Daniel, Ezekiel, Barakiel, Asael, Armaros, Batriel, Ananiel, Zakiel, Samsiel, Sartael(…), Turiel, Jomiel, Araziel.

          8 Są to dowódcy dwustu aniołów i wszystkich innych z nimi.

          7.

          1 Wzięli sobie żony, każdy po jednej. Zaczęli do nich chodzić i przestawać z nimi. Nauczyli je czarów i zaklęć i pokazali im, jak wycinać korzenie i drzewa.

          2 Zaszły one w ciążę i zrodziły wielkich gigantów. Ich wysokość wynosiła trzy tysiące łokci.

          3 Pożerali oni wszelki znój ludzki, a ludzie nie potrafili ich utrzymać.

          4 Giganci obrócili się przeciwko ludziom, aby ich pożreć.

          5 I grzeszyli przeciw ptakom, zwierzętom, gadom i rybom. Pożerali mięso jedni drugich i pili zeń krew.

          6 Wtedy ziemia poskarżyła się na nieprawych.

          8.

          1 Azazel nauczył ludzi wyrabiać miecze, sztylety, tarcze i napierśniki. Pokazał im metale i sposób ich obróbki: bransolety i ozdoby, sztukę malowania oczu i upiększania powiek, bardzo cenne i wyszukane kamienie i wszelki [rodzaj] kolorowych barwników. I świat uległ zmianie.

          2 Nastała wielka niegodziwość i wielki nierząd. Pobłądzili, a wszystkie ich drogi stały się zepsute.

          3 Amezarak wyuczył zaklinaczy i nacinaczy korzeni, Armaros [nauczył] odklinania, Barakiel [wychował] astrologów, Kokabiel złowieszczów, Tamiel wyuczył astrologów, Asradel nauczył dróg księżyca.

          http://niniwa22.cba.pl/ksiega_henocha.html

          Gdybym miał objaśniać spójność treści tych dwóch przekazów , wówczas naprawdę stawiał bym w wątpliwość inteligencję czytających i dawał dowód zupełnego braku wiary w przyszłość człowieka …

          • Å pisze:

            Przyszłość ludzkości tkwi w Tesco, Lidlu, Auchanie itp. dlatego jaki sens ma objaśnianie czegokolwiek , tak w skrócie jęz🤘kiem jaskiniowym 🌎 🎢 🎇

          • Loja Jolajna pisze:

            Marku, te wszystkie tak zwane święte księgi…no szkoda czasu.
            Im więcej tego sobie przed oczy postawisz, zaczniesz interpretować, dociekać, szukać sprzeczności, życie zleci a ty w lesie i w podartych portkach, no chyba, że zajmiesz sie tym zawodowo, czyli będziesz pracował na rzecz jakiejś sekty czy innej szemranej „firmy” robiącej gigantyczne majątki na zmanipulowanych owieczkach wszelkich ras.

            Te wszystkie tak zwane święte księgi były pisane przez mądrzejszych dla głupszych, pisane na miarę intelektu ówczesnych mas.
            Wyobraź sobie poziom tamtych kiedyś ludzi gdy jeden opowiadał sen (pewnie wymyślony na potrzebę założonej manipulacji), a inni to opowiadanie brali za przekaz/nakaz od Boga dla reszty lokalnej populacji…no istny dom wariatów

            To samo tyczy tego co ktoś tu pisał o kolorach widzianych po śmierci itd…no wytłumacz mi jaki to trzeba mieć kurzy rozum żeby wierzyć w takie brednie, żeby w ogóle tracić czas na studiowanie takich treści

          • marek pisze:

            Ci z was, którzy położyli fundament i są na dobrej drodze do osiągnięcia wewnętrznego mistrzostwa, są teraz gotowi na przejście do następnego poziomu duchowej świadomości.

            Ty, gwiezdne dziecię, dzielna istoto, któraś przezwyciężyła cierpienie i tryumfalnie pokonała liczne ciemne noce Duszy, aby oczyścić się ze starych samoograniczających koncepcji i wzorców energetycznych, jesteś teraz gotów / gotowa, aby przejść na pierwszy plan jako forpoczta ewoluującej ludzkości i obywateli Światła jaśniejącej, odświeżonej Ziemi.

            Musisz świadomie przeanalizować swoje przekonania i wyrzucić te, które nie służą twemu najwyższemu dobru. Musisz pozbyć się ograniczeń i wypaczeń wzorców przekonań zbiorowej świadomości z przeszłości. W ten sposób stopniowo pozbędziesz się gęstości trzeciego i niższego czwartego wymiaru.

            Musisz się wyzwolić z pęt źle pojętych obowiązków, prawdziwych lub wymyślonych ograniczeń i wypaczonych, osłabiających przekonań związanych z niższymi królestwami rzeczywistości.

            Bycie na tym świecie, lecz nie z niego, jest jedną z najważniejszych prawd, które początkujący mistrz musi przyswoić i stosować.

            Twoim głównym celem jest powrót do takiego spektrum dwoistości, dzięki któremu twój energetyczny podpis będzie wibrował w harmonijnym wzorcu częstotliwości zgodnym z wymiarem średnim czwartym lub wyższym.

            Jest to wymagany poziom harmonijnych częstotliwości potrzebnych do sięgnięcia po moc i magię przemieniającego fioletowego płomienia i stopniowego uzyskiwania dostępu do pełnej miary diamentowych cząstek Stwórcy Świata.

            To Światło ma świadomość, a kiedy je zasymilujesz, a następnie aktywujesz przepełnionym miłością życzeniem, dar wyższej świadomości będzie twój i będziesz mógł / mogła korzystać z niego do woli. Nigdy nie zapomnij, że to stwórcze światło jest twoją linią życia, która łączy cię ze WSZYSTKIM, CO JEST.

            http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2017/05/lm-04-2017-kolejny-poziom-duchowej.html

          • Loja Jolajna pisze:

            „Uważaj, aby nie powrócić do starych wzorców i pozwalaj innym na samodzielne myślenie – aby iść Ścieżką bez wątpliwości, sprawdzaj własną prawdę, kierując się do wewnątrz i łącząc z nieomylnym źródłem, którym jest Boska obecność. Wielu z was wciąż poszukuje czegoś poza sobą i zwraca się do tych, których uważacie za potężniejszych lub bardziej kompetentnych niż wy sami – z nadzieją, że was poprowadzą, tak abyście nie musieli błąkać się po niesprawdzonym terenie. Kochani, to nie zadziała.

            Tak wielu z was wciąż tkwi w związkach, które stanowią źródło wielkiego bólu i cierpienia gatunku ludzkiego. Czy jesteś skłonny zwrócić się o pomoc do swojej wyższej Jaźni, aby pomogła ci dostrzec i przeanalizować z wyższego punktu widzenia przyczyny wzajemnych relacji z partnerem, rodziną i osobami, z którymi masz styczność? Boisz się wyrazić własną prawdę i być stanowczy w swojej decyzji o zostaniu mistrzem własnego losu?”

            http://niniwa22.cba.pl/ksiega_henocha.html

          • marek pisze:

            Kondensat filmu Awatar tak dobrze sprzedającego się w swej zewnętrznej treści niesie w sobie przesłanie o tym co ludzki rodzaj wynaturzyło ….

            bo gdzie teraz znajdzie się jeszcze lud Nawii i Ziemię zieloną …

            Tak jak Planeta Małp proporcje i role odwrócone by przeczytał to przesłanie , ten co myśli …

            Jest w nim ukazane w drugim tle zgodne z organicznym rozwojem życia – egzystowanie ,….bynajmniej nie jako zwierzę ,a w koegzystencji z naturą przez wszystkie zmysły ciała rozpoznawaną wraz z sercem poznawaną oraz myślą która jest zapisem pamięci posłuszna…..

          • marek pisze:

            Można i bez filozofii wyznaczyć miarę człowieka …

            Póki nie rozwiniesz sztuki niezależnego myślenia zawsze będziesz mógł zaliczyć się do plebsu ….
            …tylko nie zapomnij ,że zarówno ono jak i serce są jedynie bramami

            szkoda że go na youtube całego nie znalazłem mówi o ONZ wojsku i wierchuszce jak sobie organizują ,korzystają i pod dywan zamiatają , a wszystko pod hasłem pokoju , łącznie z prostytucją dzieci …
            W tym temacie idą ramię w ramię z Watykanem .

            Świeta wojna odc. Dok wczoraj na Polsacie , tego nawet zapowiedzi na youtube nie ma ….wymyślił ją cesarz Niemiec Wilhelm II Hohenzollern jako antidotum na dominację Anglii i Francji w Europie oraz Azji Mniejszej ….
            Teraz mamy co zawsze mieliśmy i po dzisiaj mamy w starą grę bezmyślną masąo rządzenie światem gramy.

            Poco mi mistyka , gdy realia tego świata to diabelska polityka ….

            a mury runą ,runą , runą
            śpiewała pewna masa w nadziei
            kto przed tym uciekł
            jak przed zarazą -głupotą
            ten żyje.

        • Dawid56 pisze:

          Jeżeli pójdziemy za blado zielonym światłem, odrodzimy się w świecie zwierząt, który zalicza się do pierwszego z niższych światów.

          Marku a dlaczego mamy iść za blado zielonym światłem, skoro możemy iść za światłem prowadzącym się do odrodzenia jako Dewowie?
          Czy ten wybór Światła, za którym mamy iść zależy tylko od nas, czy raczej wybieramy ten rodzaj Światła za którym mamy iść aby odkupić nasze Życie na Ziemi w poprzedniej reinkarnacji?

          • marek pisze:

            Marku a dlaczego

            Dawidzie wróć do wpisu na temat Księgi Umarłych Małgosi ….

        • mały budda pisze:

          MB ….. czucie jest w Twej Jaźni i umyśle serca tchnieniem , lecz jeżeli ono stoi przodem to po co Ci rozum ….Wyświechtany proporzec – słowo Świadomość – jest Twą Jaźnią która z tych dwóch substancji się tworzy .
          Odpowiedź.

          Rozum potrzeby jest, aby rozwijać się w fizycznej formie.
          Kładę nacisk na rozwój samego siebie tj. samodoskonalenie poprzez pracę i udoskonalenie własnej fizycznej formy.
          Prawdę pisząc to wszelkie życie jest przejawem różnych potencjałów świadomości.

          Piękną drogą przez swe życie kroczysz lecz wspomnij na białe światło oraz jego cienie / ponoć słońce nam bieleje / .
          Odpowiedź.

          To prawda, że piękna drogą przez życie krocze, lecz to bardziej czuje w kole serca niż naturą umysłu.
          To, że słońce nam bieleje to dowód na zmianę tej przestrzeni.
          Ostatnio tak się w kręciłem w słońce, że jak otworzyłem oczy. To zobaczyłem świadomością iskrzące diamentowe gwiazdki. Wówczas kiedy spojrzałem na słońce zrozumiałem, iż jestem związany z Słońcem.
          Mój czas dobiega końca i jednocześnie zmiany zachodzą w środku słońca.
          Jestem świadomością słońca tj. dzieckiem z świadomością słońca.

          Siebie swój do przerobienia temat zamkłeś w nicku którym się okrywasz …gdy go pojmiesz nie tylko w uczuciu ale i w rozumie , staniesz się kompletnym autentycznym światła promieniem .
          Odpowiedz

          Ziemskie imię mam Marcin.
          Tak ja M- Mam Miłość w Sercu.
          Natomiast mały budda to moje mistyczne widzenie rzeczy, które są dla szerokiego nie widoczne.
          Mały budda to moje prawdziwe pochodzenie z wyższego pola świadomości.
          Mały budda to moja świadomość jako istota ziemskiego dziecka.

          • marek pisze:

            Winszuję MB ….dobrze ten ” kogel mogel ” z żółci oraz bieli Słońca Żeś ukręcił ……

            …pozostała nam / jeśli chęć znajdziesz / do uzgodnienia ” świadomość .”

          • marek pisze:

            Mały Buddo

            cofam ” świadomości ” uzgadnianie , razem mamy ledwie sto sześć lat …pobawmy się ..

            …na zielonej łące
            raz ,dwa , trzy
            pasły się zające
            raz , dwa, trzy

            a to była pierwsza
            zwrotka
            zraz będzie
            druga zwrotka…

            było morze
            w morzu
            kołek
            a ten kołek
            miał wierzchołek
            na wierzchołku
            siedział zając
            i nogami
            przebierając
            śpiewał
            tak…

            wpadł pies do kuchni
            i porwał mięsa ćwierć
            a był tam kucharz głupi
            zarąbał go na śmierć

            i był tam kucharz mądry
            co miłość w sercu miał
            postawił mu nagrobek
            i taki napis dał…..

            płyną chmury po gór szczycie
            serce me drży czule …….

            Szerokiej drogi do Domu Mały Buddo , zielone światło na skrzyżowaniu świeci się ….

          • Margosia pisze:

            „Winszuję MB ….dobrze ten ” kogel mogel ” z żółci oraz bieli Słońca Żeś ukręcił …”
            ___
            Co tak bardzo nie spodobało Ci się Marek,w wypowiedzi MB, że jedynie stać Cię na sarkazm i kpinę?

    • Loja Jolajna pisze:

      „Kilka dni temu miałam sen… Tak mi nie daje spokoju, że napisze o nim.
      „Pokoje/mieszkania które należały do mcdonalda, piękne, idealne. W nich dorośli z dziećmi. Czułam, że coś jest nie tak, chodziłam tam i szukałam wyjścia. Miałam odczucie, że za zasłoną pieknych wnętrz kryje się okrutna prawda. Czułam, że należy to do pedofilii. W jednym z pokoi stało kilku dorosłych, jedno dziecko było przez dorosłą osobę duszona jakimś kablem. Oburzyłam się, zapytałam się co on robi, nikt nie reagował, czułam zagrożenie, zamilknęłam, dziecko zostawiono w spokoju. Czułam, że muszę stamtąd wyjść. Jak wyszłam to z zewnątrz ten budynek był brzydki, szary, przypominał betonowy bunkier. Byłam zdziwiona, że w środku tak pięknie, a na zewnątrz tak brzydko”.
      ______________________________
      sen niesamowity, utkany z symboli, jak większość snów proroczych, ostrzegawczych, ważnych, wymagających wysiłku umysłu dla prawidłowej interpretacji znaczenia.

      następny twój komentarz do mnie
      „Loju a ja mam czasami wrażenie jakby były dwie osoby pod jednym nickiem. Może za bardzo się rozdzieliłaś?”
      pod nim odpowiedź Marysi z zacytowaną treścią twojego snu
      „heh czyż nie opis człowieka..z zewnatrz piękny a w środku…..
      i mimo, że w opisie snu stoi
      „Miałam odczucie, że za zasłoną pieknych wnętrz kryje się okrutna prawda”
      oraz
      „Byłam zdziwiona, że w środku tak pięknie, a na zewnątrz tak brzydko”.

      twoje : w środku pięknie, a na zewnątrz brzydko
      Marysi odwrotnie : (człowiek) .z zewnatrz piękny a w środku…..(brzydki?)

      dalej kolejne info od Marysi
      „ten komentarz ma same 6…jest 66666 komentarzem”
      a ja widzę, że ten komentarz = comment-82411…jeżeli już to nr rekordu istotny, a nie ilość obecnie faktyczna…z tego tylko widać ile komentów usunięta przez admina…sporooo
      Po co więc to info, że „ten komentarz ma same 6”?

      ty w międzyczasie do Marysi :
      „dzięki. Nie mogłam zrozumieć znaczenia.”

      zrozumiałaś? co zrozumiałaś? przesłanie snu, czy intencje Marysi?

      gdybym mnie przyśnił się taki sen, gdyby na wyjście były nałożone silne emocje (śnienie silnej potrzeby wyjścia, paniczna chęć ucieczki z miejsca), a do tego dziecko, które jest symbolem problemów, raczej poważnych, więc gdyby to był mój sen to ja bym jego treść potraktowała bardzo poważnie i przezornie zabezpieczyła się w każdym możliwym miejscu, a przynajmniej zachowałabym wzmożoną czujność także w kontaktach poprzez net, poprzez prywatną pocztę („jedno dziecko było przez dorosłą osobę duszona jakimś kablem”)

      To tylko moja luźna interpretacja, twoja może być całkiem inna bo i wiele symboli ma u ludzi różne znaczenie.

      • Daria pisze:

        Loju mysle ze sen dobrze Maria zinterpretowała, byc moze pokazuje osobe z mojego otoczenia. Ale nie jestem do konca pewna. Wyjdzie w czasie – z kazdym snem tak mam.

      • Maria_st pisze:

        Wszystkie (66 680)– na obecna chwilę ilość komentarzy….nie wiem skad wzięłaś Loya comment-82411

      • Maria_st pisze:

        twoje : w środku pięknie, a na zewnątrz brzydko
        Marysi odwrotnie : (człowiek) .z zewnatrz piękny a w środku…..(brzydki?) ”

        nie ma w tym nic dziwnego….
        piękne – pozory,,,środek ukazuje prawdę…widziałaś pedofila który ujawnia się, czy raczej ukazuje sie dobrym, miłym dla dzieci…dlatego tak dużo pedofili pracuje w branżach gdzie są małe dzieci…..

        ja kiedyś też śniłam o takim idealnym miejscu…choć dla mnie obcym, sztucznym….

  12. Rekju2 pisze:

    wysiłku (energi podobnym symbolem jest ważenie duszy po śmierci, która – gdy jest lekka jak piórko, zostaje uwolniona…”

    powiedzenie:
    Czym skorupka nasiąknie – tym

    —WIBRUJE—?

    Czym wibruje – to w stanie Bardo ją przyciąga…

    Gdyby kto?s
    powiazal temat wibracji+dusz-a z sargofagami asymetria rodzajem wykonanego materialu ciezarem  gladkoscia scian dobranymi slowami w ksiedze zmarlych ktorej zrodla starsze sa minimum o 5000 lat.
    Pytanko ze wiadomo ze kto?s mial juz w tym tamtym czasie taka wiedze ? ‚Cywilizowany’,jak
    do tej pory nie pisze nie zadaje zadnych pytan,
    podobnie bo dla niego abecadlo z pieca spadlo,
    np. czy zrodla zawarte w egipskiej ksiedze zmarlych pochodza…,

    /czyzby z Polsat-cika,TV-enka a moze od gozdyro POstokroc trybun-y jakalskiej?/

    …,od nich samych
    i jesli to skad mieli juz wtenczas tak wysoka wiedze w tamatach na tym blogu poruszanych oraz doswiadcz(onko)enie?
    A ze kiedy?s sie czeladnikujac na malarza budowlanego kto?s-iowy powiedzial do mnie i pytam…,

    /najlepiej siebie samego/

    …,czy mial racje,ze teoria jest szara ? No wlasnie kto wie i po co rozne figurki w cieplym Egipcie sa przedstawieni w dziwnych nakryciach na glow(ach)ie.
    A widac z wielu  figurek ze maja na sobie dziwne nakrycia…,

    /zawiezc mus-imy-ze bo z czasow ubieglego wieku i
    w Europie mamy kogo?s
    nasaczonego czyzby octem
    w betonowym sargofagu/

    https://naforum.zapodaj.net/1c6dd90aa464.png.html

    …,ze one nic nie maja wsPOlnego jak to ze zdiecia link-wego wynika ! Wiec kupa pytan duza jak WOJEWODZtwoKI BALWANow.
    Nie tylko mnie innym myslacym moze ‚biegac’
    nie pasuje nie tylko jedno do cieplego klimatu w Egipcie nakrycia na glowach ale jeszcze insza inszosc,moze byc nie musi i obojetnie dla ilu zastanawiajaca.
    Wiec co moze byc albo jest i z pytaniem dalej…,

    /dlaczego nie mam-y lub insi i nie zauwazaja?/

    …,mowi(my?)e o nakryciach i skoro to sie mus(imy))ze zastanowic ze nie tylko czapki na glowach sa dziwno podpadajace na figurkach widniejacych przedstawiajacych rozne POstacie ale one te ludzio podobni sa odziani nosza jak Zorro jakb peleryne wielkie odzianka,ale to ponad konskiej miary.
    Tym pytaniem jest kto wowczas posiadal
    maszyne (Singer-a czy Lucznik-a),aby takie odzianko peleryny szyc ?
    Tyle co przy okazji do tematu i padlo przeciez zdan kilka na jak ponizej i bez to ?

    wysiłku (energii).
    W kulturze egipskiej podobnym symbolem jest ważenie duszy po śmierci, która – gdy jest lekka jak piórko, zostaje uwolniona…”

  13. Å pisze:

    To mnie rozśmieszyłeś tym postem. Nakrycia głowy są po aby coś albo odseparować, albo przyciągnąć. Nawet zwykła chustka z naturalnego materiału( wykluczając wszelkie syntetyczne tworzywa) chroni przed wyciąganiem energii i otumanianiem. Trzeba tylko wiedzieć 👸🏻 co i jak użyć w odpowiedniej chwili. Ważenie- to tylko symbolika dla mas, aby zakodowali sobie, że są przypisani do tego miejsca. Tak jak każda religia w symboliczny sposób koduje swoich wyznawców. Jeżeli „ktoś” Ci coś wmówi to tak jak z reklamą, będziesz w to wierzył w zaparte. A jak jeszcze pokaże efekt działania to będziesz z fanatyzmem przekazywał dalej.

  14. Rekju2 pisze:

    Oppenheimer…,

    /a nie mial on problemow z jej zapalnikiem?/

    https://naforum.zapodaj.net/e920f67af26a.jpg.html

    …, zwany ojcem bomby atomowej.Są ludzie ktorzy mysla ze a historie przeciez pis-za  tylko ludzie.
    Wiele wskazuje i brakuje duzo aby wiele bylo wieksza prawda.Ni z tad ni z owad zrzucono bombe atomowa nakarmiona plutonem.
    Ze uran-owa to jeszcze przejdzie.Ale ta.. Typu
    .Pu, 94 …,i to bez proby zadzialala jak skok w bok.Ot niby taki i nie tak calkiem bardzo zwykly jego stop podczepny i ha(czy)k odczepiajacy od podwozia i jakies dane na ten temat prob z pod mase in usa ?

    Godne analizy jest np.rozwoj podczas zrzucenia  charakterystyka chmur tez przypadkowa i jedyne zdiecie ?

    https://naforum.zapodaj.net/c48f66cc7ca2.png.html

    Bo gdy audica sie zepsuje to na lawete zaladuje sie nia albo pociag…,

    /Piętnasta dziesięć do Yumy/

    …,nie sie przetestowano-wyprobowano-sprawdzonym zaciago hakiem na pewno sie dociagnie.Powiada sie ze zyje sporo sobowtorow i kiedys szalal taki nie pro amerykanski sobowtor pt.Faat….,

    / bronek/

    …,man.

    Ze w Egipcie nawet zwykła chustka z naturalnego materiału( wykluczając wszelkie syntetyczne tworzywa) chroni przed wyciąganiem energii i otumanianiem. A jak do tego ma sie cala zwierzyna i pan-i Sfinks-owa,czy tez w obawie przed utrata cos nie wszyscy…,

    …,energi a moze jednak nie?

    mieli rozny do niej stosunek.

    Ze nikt siebie nie za-pyta i tez bloger Å skad u Egiptowych…,

    / i Tybet-cikowych takze/

    …, wiedza wynikajaca z ksiegi zmarlych.Moze jest ona star(e)rsza w jednym lub kilku innych przypadkach
    niz 4 tys.lat.No i skad doswiadczonko w tej materi? Wezmy przyklad z (wierzacych w ?)pana Sororza,przeciez te puste jak tabaka gozdyro-stokrotki musial-y zbierac jakie?s doswiadczonnko z od serwowanej przez niego cuby smieci kazac na koncu otrzymywac kasowac od kogo?s z (jakiej racji?) oplat rtv celem dalszego odurnia-nia bezmyslnego plebsu. Rozne i przerozne  yeori(a jest dzata)e wiadomo ze albo ze wygladac moga bycia jasnymi jak slonce ktore (a moze?)nie sa jasnymi ani goracymi POdobnie jak bajki o cywilizowanym czleku.

    https://naforum.zapodaj.net/1a2e37703858.png.html

    Cuba pytan a po Fidelu w zadnym wojewodztwie ani slychu P(el)O Zbycho-Zdzicho-Rychu.

    • Å pisze:

      Piszesz w narzeczu hu-silu-band? Może przejdziesz na rodzimą słowiańszczyznę, bo żaden translator nie jest w stanie tego ogarnąć.

  15. Rekju2 pisze:

    Å.

    Pisz…,

    /a roznymi narzeczami i mysla ze kto?s i nie wiedza ze sa nadal analfebatami/

    …,esz w narzeczu…,

    /i sie delektuja jezykiem/

    hu-silu-band…

    /owym/

    Może…,

    /kiedy?s/

    przejd…,

    /da/

    …,ziesz na rodzimą słowiańszczyzn…,

    /na a skad ona tak nagle czyzby z abecadla spadla?/

    …,ę,

    A to lub…,

    bo żaden translator nie jest w stanie…,

    /ani z Bibli,,Wed,Rekopisow z Qumranu/ itd.

    …,tego ogarnąc,
    kogo sa lub komu naleza wina ?

    PS.
    Å !
    Ludzi(owi) maja problem-y. Ze soba,sasiadem,
    domownikami
    i z?

    bo żaden translator…,

    /go cywilizowany skonstruowal i reszte z orginalow dopasowal i z tad brodzi i brodzic bedzie jeszcze dlugo w /

    …,nie jest w stanie tego ogarnac…,

    /co kiedy?s a i po dzis zdazyl cywilizow-any poodwracac z orginalu jak kota ogonem
    na jezyk-i typu zeby i pasi ? Kiedy?s sciete przez swiet(ych)e czyta-m-c nalezy jak science fiction/

    Ludzie nie mysla udajac ze mysla i pisza-c nie wspominajac o ?
    Mistyka zycia,mistyk szkoly.
    Calkiem inaczej bo cyfry predkoscBogowatla mierza czym?s co sami powymyslali.
    Zeby przy temacie i w tmatach nikt nie wsPOmni-
    ec o ? Ze cyfry sa suche i bez to albo dlatego pan Pitagoras nie matematyki czy rachunkow sie uczyl w Egipcie a przez 22 lata studiowal glownie mistyke !
    Cyferko wzorko formulki byly dtugorzednym zaintereswaniem tego pana.
    Wzor-y jego nie sa jego. On je przywiozl od Egiptowych.

    Ponizej co?s z jakiego?s Librosa.
    Ze pamietam na pamiec i jesli nie
    blednie:

    Czy nie wiesz, Asklepios-ie,
    że ​​Egipt jest obrazem nieba, ze tak lepiej. powiem ziemskim odbiciem wszystkich mocy niebios, które w pewnym sensie wstapily do Egiptu ?
    I nie wierz Asklepiosie ze moc ziemskich Bogow jest przypadkowa.
    Itd.

  16. tomasz26 pisze:

    Śmierć kliniczna. Co zobaczyli ludzie, którzy byli „po tamtej stronie”

    ludzie nic nie mogli zobaczyć .. duch duszy opuszczającej na chwilkę ciało owszem ..choć nie posiada materii włada nią , choć nie posiada oczu widzi więcej, choć nie posiada wyobraźni ma dostęp do informacji o ,których mózg często nie ma zielonego pojęcia (odrzuca je )itp itd.. to nie ludzie są po tamtej stronie ,tyko w czystej postaci duchy dusz napędzane esencją energii kreacji tworzenia..to samo dzieje się w procesie tzw regresji jest to widzenie oczami ducha duszy .u dusz samoświadomych dzieje się tez przez tzw bilokacje za życia w ,których może opuszczać ciało po części za sprawą zaproszenia(często przypomnienia) po części za sprawą karmy i celu w jakim się dany duch wcielił w materię(ciało) świata duszy…. ducha i cielesności nigdy nie można w pełni pogodzić .gdyż dusze stare często cierpią z powodów otaczającej ich prostoty materialnej świadomości tęskniąc np. za tzw. śmiercią ,a dusze dziecinne, młode.. często tęsknią za życiem i materią uciekającym tzw. czasem ..to światy przeciwieństw.. gdzie jeden często nie rozumie drugiego .dlatego przy zmianach gęstości pomiędzy świtami pozostaje pewien dysonans tak było min. z atlantami ,majami .. gdzie nieliczni zmienili gęstość obserwując(bez ingerencji w karmę) na tzw. zagładę starych światów .konkludując powiem to co już powiedziałem jesteśmy tu z powodu świadomości ducha duszy ,tyko to ze sobą zabieramy

  17. Margosia pisze:

    „…świata duszy…. ducha i cielesności nigdy nie można w pełni pogodzić gdyż dusze stare często cierpią z powodów otaczającej ich prostoty materialnej świadomości tęskniąc np. za tzw. śmiercią ,a dusze dziecinne, młode.. często tęsknią za życiem i materią uciekającym tzw. czasem ..to światy przeciwieństw..
    jesteśmy tu z powodu świadomości ducha duszy ,tyko to ze sobą zabieramy”

    ____
    Dziękuję Tomaszu 🙂

    • Margosia pisze:

      „…choć nie posiada materii włada nią , choć nie posiada oczu widzi więcej, choć nie posiada wyobraźni ma dostęp do informacji o ,których mózg często nie ma zielonego pojęcia (odrzuca je )itp…”
      ___
      Wiesz Tomaszu…, te powyższe słowa przypomniały mi tekst z tzw. „Ewangelii Marii Magdaleny”, którą kiedyś… czytałam, a w której mniej/więcej… było napisane, że… jakiś „demiurg”, wraz ze swymi aniołami, nazywanymi Archontami, ukształtował człowieka cielesnego z materii, a potem, na swoje podobieństwo, utworzył jego sferę psychiczną wraz z umysłem.
      I w ten sposób człowiek miał być kukiełką „pana boga” w jego niewolniczym ogrodzie…
      Jednakże z Wysokości, od Najwyższego Boga Ojca-Matki, tzw. Pełni, „Mądrość o imieniu Sofia”, tchnęła w człowieka duszę 🙂 będącą elementem pierwotnej Jedni, która wyemanowała z siebie wszystkie byty.
      Dusza, w ostatecznym rozrachunku, poprzez krąg wcieleń, powraca do Jedni.
      Jednocześnie… jest to upadek „Sofii”, która poprzez swą namiętność i zachwyt nad samą sobą… uwikłała się w materii.
      Dlatego też tzw. „wyzwolenie” tyczy się zarówno każdej z dusz z osobna, jak i samej „Sofii”… 🙂

  18. Rekju2 pisze:

    Demiurg ?
    Za tym moze sie kryc…,

    / obojetnie jakby owosc zwac/

    …,co?s takiego czego nie ma cywilizowany zauwaz(y)ac,co?s co trwa od poczatku czlowieczenstwa.
    Poprzez roznych czlowiekowych Demiurg-i wysluguja sie klerami podtacowali religie…,

    /a pan Bachus ten i wtenczas bogowo-krolowy ten odurzajacy ludziowych-(od) win(a)em sie rozum kiwa i nie tylko Antyki znajomosc sie klania- i klaniac bedzie aby dalej rozpoznawac w najblizszym czasie wielum/

    …,rzady,politykow,domy krolewskie…,

    /niby i napewno patrzta smierc Diany z Royal i nikt obcy nie bedzie psul mieszal krwi blekitnej,
    pol bogow w ciele ludzi-owych,jednej drugiej,
    czwartej szesnastej kolejnego ciagu,///nawet sie zenili brat z siostra///zenia sie miedzy soba-dlaczego a nawet Maxyma z Holendro-wym przyjechala z dalekiego
    kraju np.z ?/

    No i co z tego ze wszystko wygladalo na wypadek w tunelu od A do Z et na nie do POdwazenia wygladal i wyglada na prawdziwy .
    A przeciez mamy doczynienia z Demiurg-owym-i,ktorzy poprzez wlasnie rozne triki,imprezy rozrywki,dusze itp.na nas wplywac nami jak owcami sterowac wojny wywolywac.
    Demiurg i obojetnie jakby nie zwac tak to odczytuje.

    w ten sposób człowiek JEST kukielka „pana boga” w jego niewolniczym ogrodzie…

    Jednakże lata poczatek 20-stych pokazal ze ludzie poczeli dochodzic rozwoj techniki rakietowej Niemcy hitlerowskie zagrazac zagladnac Demiurg-owym za kulisy ale i po 1945 i nadal Europa zagraza Demiurgowym,stad tez poprzez koncern Watykanski mieszanie na hama bialej rasy a ze wyglada to nie jak wiele innych przedsiewziec na swiecie czynione jest poprzez niby i rozne nie podpadajace cywilizowane-mu procesy.Przypomnijmy sobie transfer technologi z Europy po 45 do USA i nie daleko rejonow prob rakietowo atomowych i wypadek w 1947 roku znany pod tytulem ? Da mnie nie byl to zaden przypade(cze)k.

    https://naforum.zapodaj.net/14e665958924.jpg.html

    pewien dysonans tak było min. z atlantami ?

    A jak bylo z neandertalczykami,
    cromonionami, olbrzymami,
    cyklopami,tytanami zwierzynami ?

    powiem to co już powiedziałem jesteśmy tu z powodu świadomości …,

    Proste rozumowanie…,

    /moze nie bledne/

    …,zmusza mnie…,

    /nas to nie wiem/
    w pierwszej chwili do analizo refleks(yjk)i skad pochodzi lub czy przypad-(ecz)kiem  nie jest tak ze poprzez dusze i ktos ja wykorzystuje kierujac nas emocjonalnie w koncowej fazie bez doglebszego myslenia ?

    ducha duszy ,tyko to ze sobą zabieramy

    A co innego nam pozostaje?

    Tak nieco w skrocie miedzy wolnym czasem w przerw-ach z obok brzecz-acych do  mych uszow ludzi obojetno-matriksowych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s