Porozmawiajmy na temat szeroko pojętego zdrowia…

Na prośbę Małgosi , kontynuacja tematu szeroko pojętego Zdrowia.Mogą być w nim poruszane metody konwencjonalne i niekonwencjonalne np leczenie za pomocą akupunktury, wodolecznictwo, krioterapia, ziołolecznictwo,. Osobiście do chirurgii mam stosunek nieufny- nie wydaje mi się ,że krojenie człowieka jest jego leczeniem, moim zdaniem istnieje zawsze szansa aby uniknąć leczenia chirurgicznego.Kiedyś miałem problem z przepukliną i miałem nadzieję ,że się cofnie ale tak się nie stało i musiałem podać się zabiegowi podwieszenia jelita za pomocą siatki.

Imponują mi wszyscy healerzy filipińscy którzy potrafią wykonywać bezkrwawe operacje.Uważam również ,że ok  90 % chorób rodzi się w naszym umyśle, nawet bakterie czy wirusy nie zawsze nas zaatakują , ale najczęściej wtedy kiedy mamy obniżoną odporność.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uzdrawianie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

64 odpowiedzi na „Porozmawiajmy na temat szeroko pojętego zdrowia…

  1. Rekju2 pisze:

    Mogą być w nim poruszane metody konwencjonalne i niekonwencjonalne np leczenie za pomocą akupunktury, wodoleczni-ctwo, krioterapia, ziołolecz-nictwo. Jesli dobrze rozumiem czyli inne leczenie niz nam znane.
    Ostatnie 200 lat pokazalo jednak ze rozne sposoby niekonwencionalne jakos sie nie przebily i kto wie na ile
    (moze z wyjatkami,mam na mysli skutecznosc leczenia jak powyzej)i reszta chyba albo napewno nie funkcjo-nuje. A calosc bo ludzie gdy choroba sie ostatnia ‚skade’ mozliwoscia ratuja.
    Gdyby bylo inaczej z leczeniem w/w, dawno byloby praktykowane ,dlaczego NIE? i to przez lekarzy! Ze sa Aspirolodzy ktorzy o korze z wierzby jak o zlotych gruszkach opowi-adaja to juz inny program prosto jak z TV-enka. A wiemy ze cos dziala lub nie, jak w przypadku aspiryny.
    Z leczeniem typu akupun-ktury, wodolecznictwo, krioterapia, ziołolecznictwo, nasuwa sie pytanie jakim urzadzeniem mozna stwierdz-i-a-c (dozowanie) i
    czy cywilizowany po ostatnim czy ktoryms z kolei zabiegu  zdrowieje a najle-piej czy juz wyzdrowial czym zmierzyc owe zdrowienie ?
    A  przeciez sie wiecej nie chce wiedziec.

    Osobiście do chirurgii mam stosunek nieufny- nie wydaje mi się ,że krojenie człowieka…,

    /A wyrostek robaczkowy?/

    … jest jego leczeniem,

    /szwagierka(68) w Poznaniu gdy bylem zimowo-urlopowany pomimo corocznej kontroli sie od niej przed wyjazdem dowiedz-ialem i musiala poddac sie usunieciu raka piersi.
    Insza pani kolezanka kolegi zony tez podobnie ale bez potrzeby usuwania (narazie)
    i konwencjonalnym sposobem i musiala byc lysa chemoterapia narazie i w lato sie reszty dowiem/

    moim zdaniem istnieje zawsze szansa…,

    /Z ta szansa to roznie i oby sie udal(a)o jak zlapac w locie szympansa/

    …aby uniknąć leczenia chirurgicznego.

    Toc pewnie ze…, tylko trzeba wiedziec czy sie zdazy.
    Bo jak choroba to czy sie ma czas na eksperyment-ciki ?
    Pozatym kiedys,mam na mysli inny wateczek ludzie(a teraz sie dobijaja chemia stresem spalinami) sami swe i dla siebie pole siali uprawiali soki a w plod(y)-a-ch witaminy istnialy naturalnie obornikiem nawozili swe produkty kapuste z wisni sok do rozrabiania np.spirytusu na parapecie  sloncu w gasiorze fermentowal i ci ludzie mam na mysli ‚Zza Buga’,sasiedzi babci(e)a,sie 90-tki bez laski sklerozy dozywali.Toc chleb i ciasto olchowo-debowym na podworku nawet sam rabalem dokladalem pieklo(dzis mamy ogolne z chemia)a swiniaki ludzie serwatka pasza i z parnika sie karmilo. I sami sobie jestesmy winni chemi coraz wiecej i ludzi(owych) (tez glupich) przybywa.
    Dzis wystarcza  Fukuszymy,
    chemia i nie bomby(je sie latwiej niz wlasna chate buduje)a zarazko-bakterie polaczona z chciwoscia zwacego siecywilizowan-ym.A jakby tak nagle nieznany obiekcik z nieznana ‚Ebola’ z kosmosu i nie przygotowani i ile moze z nas i wykosi-c ?

    PS.
    Z innego kanalu.
    Napewno nie ja a jak ktos sobie mysli czy rozne (pomijam niby z roznych przyczyn powstale wojny)
    rozne sredniowieczne czarne i inne POtopo- zarazy, tylko one  wygladaja ze skads sie niby od zeglarzy wziely. Nie jestesmy niezalezni ani sami na tej planecie. O tym mozna sie dowiedziec zaznajamiajac
    i se analizujac dokladnie przynajmniej od roku sztucznego zerowego
    czas antyki.
    To tak na marginesie !

    • Margosia pisze:

      Pięknie dziękuję Dawidzie za założenie nowego wątku nt. Zdrowia

      * * *
      „…To tak na marginesie !”
      ____
      A Ciebie Rekju2 z całego ❤ proszę o zrozumienie i uszanowanie uwag administratora blogu:
      temat szeroko pojętego Zdrowia. Mogą być w nim poruszane metody konwencjonalne i niekonwencjonalne 🙂

    • Margosia pisze:

      Unia drugiej prędkości…

  2. Leczę się z neuroboleriozy i paru innych poprzez naturoterapię, czyli biorezonans, fitoterapia (ziołolecznictwo), suplementacja, praca nad swoim samozaparciem. Lekarze mnie zawiedli na każdej płaszczyźnie, a na dodatek uszkodzili, więc nigdy więcej nie skorzystałam z ich pomocy. Polecam spirulinę i chlorellę, naturalnną D3 i K2MK7, bio żywność oraz ekologiczną, nanosrebro, ziołolecznictwo (np. czystek jest dobry oczyszczająco i można pić go cały czas) rokitnik, zwracać uwagę na skład, dietę, odpowiedni ruch, powietrze, stres – wszystko ma znaczenie. Zdrowie to złożony proces. Polecam poczytać Totalną Biologię. 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Maria_st pisze:

      „Praca z wewnętrznym dzieckiem pomogła mi zrozumieć wpływ naszego dzieciństwa na dorosłe życie. ”

      podobają mi się słowa, które napisał pan Piotr P.Kmieć .

    • Margosia pisze:

      „..Polecam spirulinę i chlorellę, naturalnną D3 i K2MK7..”
      ___
      Z doświadczenia wiem, że zarówno spirulina jak i chlorella nie dla wszystkich są wskazane…
      Dwa lata temu, zachęcona wypowiedziami osób przyjmujących suplementację spiruliny i chlorelli, postanowiłam i ja tymi polecanymi specyfikami wzmocnić mój organizm…
      Po zażyciu jednej pastylki chlorelli, pojawiło się u mnie odczucie nudności i lekkiego bólu żołądka, ale… nie zwróciłam na to uwagi i następnego dnia przyjęłam dwie pastylki…
      To, co wyprawiał mój żołądek i jelita mogę tylko przyrównać do zatrucia jadem kiełbasianym, którym zatrułam swój organizm jakieś 30 lat temu, a co spowodowało straszliwe bóle żołądka i jelit, skurcze mięśni i ich sztywnienie, tą razą – na szczęście… w nieco łagodniejszej formie, ale i tak dało mi się we znaki… 🙂
      Podobnie, czyli nudnościami… zareagował mój organizm na spirulinę, której jedna pastylkę przyjęłam w lutym ub. roku…
      Tak więc należy zachować ostrożność z suplementacją nowych specyfików i bacznie obserwować reakcję własnego organizmu… 🙂

      • A z jakiej firmy była owa spirulina i chlorella? Są to dwa oddzielne glony, na dodatek trudno się je prasuje, więc takich „pastylek” bierze się dziennie po 15 z każdego glonu (dziennie zapotrzebowanie). Dana spirulina i chlorella musi mieć certyfikat, że jest bio. Co mialas w skladzie? Powinien byc czysty glon bez zadnych otoczem. Istotne jest rowniez to, zeby nie byly z Chin. Widocznie ktoś Cię mocno w konia zrobił i Sprzedal Ci jakiś syf. Moje wyniki badań same pokazują, że to działa i ma duży wpływ na poprawę zdrowia – w końcu mam neuroboleriozę i tymi oto glonami wyleczyłam się z zaawansowanej anemii. Oczywiście trzeba robić przerwy, a efekty są widoczne dopiero po 3 miesiącach. Pozdrawiam. 😉

        • Margosia pisze:

          „… A z jakiej firmy była owa spirulina i chlorella?…
          Co mialas w skladzie? Powinien byc czysty glon bez zadnych otoczem…”

          ___
          Chlorelli nie pamiętam, ale znalazłam ją w internecie przez wyszukiwarkę…, jak znajdę to napiszę.
          Natomiast spirulinę zamawiałam z poniższej stronki:
          https://thisisbio.pl/15-spirulina
          * * *
          „.. Widocznie ktoś Cię mocno w konia zrobił i Sprzedal Ci jakiś syf..”
          ___
          Nie wiem czy ta firma sprzedaje… „jakiś syf” , na moje oko wygląda, że chyba nie, tym bardziej, że jak piszą spirulina posiada certyfikat… ?!
          * * *
          „.. tymi oto glonami wyleczyłam się z zaawansowanej anemii..”
          ___
          Naprawdę Ci wierzę @formaabstrakcji 🙂 zresztą… wiele różnych osób pisało, że dzięki tym glonom wyleczyło wiele ze swoich dolegliwości…, ale u mój organizm, nie wiedzieć czemu to odrzucił…

          • Te glony, które mi wysłałaś, nie mają certyfikatu. Prawdziwy certyfikat to taki zielony listek otoczony gwiazdkami. Jest duzo podrobek takich certyfikatow, trzeba uwazac. 😀 Jeśli potrzebujesz, napisz, znajdę i pokażę. Być może dlatego Twój organizm tak zareagował. W każdym razie ja korzystam z glonów z Medicury
            A próbowałaś nanosrebra lub ziołolecznictwa (czyli fototerapii)? 😉

          • Margosia pisze:

            Nie wiedziałam, że musi być „zielony listek otoczony gwiazdkami” ?
            Dobrze wiedzieć, dziękuję 🙂
            Na szczęście – nie potrzebuję, czuję się bardzo dobrze i serdecznie dziękuję 🙂
            Nanosrebra nie próbowałam, a z ziołolecznictwem bywa różnie 🙂 czasem, jak widzę niebo pokryte „kratką chemiczną” zasilam swój organizm jodem…
            Profilaktycznie też raz na tydzień przyjmuję dużą dawkę witaminy C, i +/- raz na tydzień odkwaszam organizm sodką oczyszczoną rano i na wieczór.
            Poza tym…, od ponad dwóch lat wykreśliłam z jadłospisu wszelkie jedzenie tzw. „śmieciowe gotowce” z puszek czy innych pojemników, codziennie też gotuję świeże jedzenie dla męża, dla siebie przygotowuję surowe warzywa, za którymi z kolei on nie przepada… 🙂

          • Loja Jolajna pisze:

            ” czasem, jak widzę niebo pokryte „kratką chemiczną” zasilam swój organizm jodem…
            Profilaktycznie też raz na tydzień przyjmuję dużą dawkę witaminy C, i +/- raz na tydzień odkwaszam organizm sodką oczyszczoną rano i na wieczór.
            Poza tym…, od ponad dwóch lat wykreśliłam z jadłospisu wszelkie jedzenie tzw. „śmieciowe gotowce” z puszek czy innych pojemników, codziennie też gotuję świeże jedzenie dla męża, dla siebie przygotowuję surowe warzywa, za którymi z kolei on nie przepada…”
            ________________
            skoro odżywiasz się zdrowo, to znaczy surowymi warzywami, to po co serwujesz sobie sztuczną witaminę C, po co odkwaszasz organizm, czy sam żołądek? myślałam, że w zdrowej diecie jest wszystko co potrzebne dla zachowania zdrowia, także witamina C jak i jod.

  3. Daria pisze:

    Ja na postawie obserwacji potrafię wiedzieć dlaczego dana osoba choruje, choć nie zawsze.
    Ale najlepsze jest to, że sama ciągle mam problem by się wyleczyć – szewc bez butów chodzi…

  4. tomasz26 pisze:

    choroba ciała to nic więcej jak choroba duszy ducha ..to ze on zawiaduje ciałem to ,każda osoba świadoma wie te które nie wiedza szukają innych form leczenia.. po części to droga karmy po części braku samoświadomości w komunikacji dusza ducha..tak już jest od początku i choćby przybyło tysiąc uzdrawiaczy nie zmienią oni poszczególnych karmicznych ścieżek jednostki ..nieszczęśliwcze ciało, które nie wie nic o duszy ducha.. poznawaj pragnienia duszy ducha ,a poznasz potrzeby ciała..kieruj się intuicją w tym co robisz ,a ciało się dostosuje

  5. Loja Jolajna pisze:

    „choroba ciała to nic więcej jak choroba duszy ducha”
    „każda osoba świadoma wie te które nie wiedza szukają innych form leczenia”
    „nieszczęśliwcze ciało, które nie wie nic o duszy ducha.. poznawaj pragnienia duszy ducha ,a poznasz potrzeby ciała”
    „kieruj się intuicją w tym co robisz ,a ciało się dostosuje”
    _________________________
    z tym co napisałeś, a co ja zacytowałam z twojej wypowiedzi, ja się z tym zgadzam, popieram i polecam do stosowania

    rozumiem, że to wskazówki/nauki dla Margosi, która prowadzi na tym blogu kącik zdrowotny, która także sama „wzmacnia/ratuje” swój chory organizm „cudownymi specyfikami” chemicznymi, roślinnymi polecanymi przez „cudownych doradców” netowych…

  6. Maria_st pisze:

    ja uważam, że dusza jest zdrowa a choruje ciało….choć nauki ezo pisza tak jak tomasz i loja, bo znawcy wymyślaja swoje nauki niekoniecznie prawdziwe….dla mnie to tylko wyniki złego zrozumienia doświadczeń a nie choroby dusz….oczywiście to tylko moje zrozumienie

    • Margosia pisze:

      „ja uważam, że dusza jest zdrowa a choruje ciało…”
      ____
      Oki Maryś, skoro tak uważasz, to… co Twoim zdaniem… jest przyczyną choroby ciała, jeśli np. dany człowiek prowadzi zdrowy tryb życia, zdrowo się odżywia, dba o kondycję fizyczną ciała poprzez ruch na świeżym powietrzu, itp., nie wprowadza do ciała żadnych szkodliwych używek typu: tytoń, alkohol czy narkotyki, etc…, i nagle… okazuje się, że zachorował na raka ?

      • Maria_st pisze:

        „ja uważam, że dusza jest zdrowa a choruje ciało…”
        ____
        Oki Maryś, skoro tak uważasz, to… co Twoim zdaniem… jest przyczyną choroby ciała, jeśli np. dany człowiek prowadzi zdrowy tryb życia, zdrowo się odżywia, dba o kondycję fizyczną ciała poprzez ruch na świeżym powietrzu, itp., nie wprowadza do ciała żadnych szkodliwych używek typu: tytoń, alkohol czy narkotyki, etc…, i nagle… okazuje się, że zachorował na raka ?”

        Margoś odpisałam ale nie do Twojego komenta, choć i jego dotyczy….ale juz pewnie przeczytałas
        Oczywiście to moje zrozumienie….tylko przedstawiłam swój punkt odbioru co nie znaczy że nie czytam wypowiedzi innych.
        Prosze nie brać zbyt emocjonalnie moich komentów, nie jest moją intencja by tak było.
        Fajnie gdy można mimo wszytsko dzielić sie swoim zrozumieniem w grupie.

        • Margosia pisze:

          „..Prosze nie brać zbyt emocjonalnie moich komentów, nie jest moją intencja by tak było..”
          ____
          Maryś, wierz mi…, nie odebrałam emocjonalnie Twojej wypowiedzi 🙂 chciałabym jedynie dojść do jakiegoś… porozumienia w z-rozumieniu – dlaczego choruje ciało, skoro jego choroba nie jest związana z zaniedbywaniem ciała w jakimkolwiek aspekcie… ?

          • Daria pisze:

            Nasze ciala od poczatku nie byly idealne. Swiadcza chocby o tym choroby genetyczne.

          • Maria_st pisze:

            Margosia……oj tam..pisałam ogólnie…bo jak wiesz nie mam daru pisania.
            Rak…….toczy organizm……a to wiele wyjaśnia że tak ma się dobrze i coraz lepiej….tak jak i inne choroby–niby z nikąd a tak naprawdę to ciało wszystko projektuje w swojej głowie…jak to kiedyś napisał Alef Stern—a wszystko zadziewa sie w naszych głowach

          • siola pisze:

            Oj dziewczyny a moze i inaczej,grzejesz ty jedzenie mikrowelom a tu Twoje jedzenie niby zdrowe biegun zmienia.No coz teraz prosic tylko by nie wpasc w sieci boskich dzieci ,bo choc im czasami ich negatyw Rakiem Terz zakopci to potrafia swa boska „POMOCA „niewinnemu Czlowiekowi swa mikrowelowa dobrocia zdrowie i zycie zniszczyc.
            Ale na szczescie i tak bywa ze bydelku wlasny negatyw Terz zaszkodzi i nie musi sie uskarzac ze On Taki Taka dobra a ugryzla ja wlasnej „dobroci” cobra.

          • marek pisze:

            dlaczego choruje ciało, skoro jego choroba nie jest związana z zaniedbywaniem ciała w jakimkolwiek aspekcie… ?

            stopniowanie …..zróżnicowanie …przypuszczalnie dlatego że :

            jeszcze do niedawna pan miał tyle to a tyle we wsi .” dusz „…co pod tym się kryło ?
            może tyle to a tyle ” stworzeń – dusz „….

            „dusza ” funkcjonuje i powraca do astralu…

            „dusza ” funkcjonuje w świecie mentalnym

            „dusza” jest niepoznawalna istnieje poza czasem i przestrzenią …

            no i jak tu ugryźć temat ciało ,choroba i duch …….ile ludzi tyle różnych dusz …..

            a świstak siedzi
            i te sreberka….

    • Dawid56 pisze:

      ja uważam, że dusza jest zdrowa a choruje ciało…

      Mario uważam akurat odwrotnie.Wiele chorób zaczyna się właśnie w duszy i szeroko pojętym sercu.

  7. Maria_st pisze:

    Nasze ciala od poczatku nie byly idealne. Swiadcza chocby o tym choroby genetyczne. ‚

    ano własnie Dario

  8. Margosia pisze:

    „Nasze ciala od poczatku nie byly idealne. Swiadcza chocby o tym choroby genetyczne.”
    *
    „ano własnie Dario”

    ___
    Mam wrażenie, że… choroby genetyczne również nie przytrafiają się nam ot tak!, z kapelusza, być może… są to jakieś zaleciałości karmiczne do przepracowania ?

    Odnośnie Maryś słów pana Piotr P.Kmieć, które się Tobie spodobały nt. „pracy z wewnętrznym dzieckiem”… 🙂 znalazłam bardzo ciekawe opracowanie dot. tego tematu, w którym m.in. stoi:

    „Podświadomość jest to część naszej jaźni, stojąca na najniższym szczeblu intelektualnym, kontrolująca nasze funkcje życiowe…

    Podświadomość inaczej zwana naszą niższą jaźnią, to zbiór naszych doświadczeń, struktur życiowych, przekonań, schematów myśli oraz lęków.
    Wpływając na naszą świadomość decyduje kim jesteśmy i tworzy naszą rzeczywistość.

    Jest ona kluczem do poznania oraz zrozumienia samego siebie, a praca z jej negatywnymi programami pozwala odblokować swój potencjał oraz świadomie kreować nasze istnienie.

    Nasze negatywne nawyki myślowe są czasem bardzo głęboko w nas osadzone, i aby z nimi pracować musimy się wpierw o nich dowiedzieć…
    Rozpoznając negatywny schemat pracujemy nad nim między innymi poprzez afirmacje, sugestie.
    Przekonania zmieniamy też jeśli dotykamy czegoś w doświadczeniu na poziomie emocji np. wypadek, ciężka choroba…

    Nasze niższe ja posiada cechy małego dziecka jako część naszej tożsamości, która domaga się naszej miłości i tak jak dziecko uczy się poprzez emocje i doświadczenia. Większość z nas wie, iż ciężko jest maluchowi wytłumaczyć o czyhającym zagrożeniu, dopóki nie stanie się jakaś krzywda i stanie się jego doświadczeniem.
    Dzieci do 5 roku życia działają na poziomie emocji, dlatego największe głęboko zakorzenione traumy są z tamtego okresu… (tzw. okres udomawiania) 🙂

    W momencie rozwoju świadomości są one dopiero wypierane i następuje z nimi konfrontacja.
    Podświadomość jak i dziecko nie ma poczucia czasu istnieje dla niej tylko teraźniejszość. Czas liniowy dla niej nie istnieje, dlatego wszystko co wydarzyło się kiedyś – traktuje jako teraz.
    Zapewne co niektórzy z nas słyszeli gdy pociechy wyrażały się mówiąc wczoraj będę, jutro byłam.
    Programy z dzieciństwa przesuwają się nawet o kilkadziesiąt lat.
    Mogą to być dla nas niezrozumiałe na tą chwilę zdarzenia np. nasza emocjonalna reakcja, gdy w dzieciństwie nie otrzymaliśmy wymarzonej zabawki przesuwa się w czasie i na tą chwilę jako dorośli możemy reagować podobnie, gdy przykładowo nie dostaniemy upragnionego awansu.

    Nasze Wewnętrzne Dziecko nie rozróżnia prawdy od fałszu.
    Nie rozpoznaje rzeczywistości, dlatego lęki przeżywane podczas snu są prawdziwe.
    Nie rozróżnia też co jest praktyczne, a co bezużyteczne.
    Lubi ona rutynę oraz rytuały. Każdy z nas posiada zapewne jakiś nawyk z dzieciństwa kojarzony z poczuciem bezpieczeństwa może to być delikatne głaskanie po głowie, działający na nas kojąco. Moim rytuałem jest codzienna gimnastyka. Przez powtarzanie tego samego wzoru przekształcił się on w pozytywny nawyk, gdyż dzięki temu, że mam potem lepsze samopoczucie, podświadomość sama przypomina mi o nim.

    Wszystko co mówimy, myślimy nasz umysł słyszy i wychodzi z założenia, iż tego pragniemy. Dlatego bardzo ważne jest jakimi myślami, słowami go karmimy.
    Na to, by uwierzył w pozytywną rzecz potrzeba 16 sekund, na negatywną wystarczy pół sekundy.
    W to co uwierzymy staje się częścią naszej podświadomości.

    Choroby, bóle ciała są informacją o jaką część siebie powinniśmy się zatroszczyć.
    Ciało jest lustrzanym odbiciem naszych myśli i przekonań, a każda choroba to krzyk, aby wreszcie żyć w zgodzie z tym kim jesteśmy naprawdę…”
    http://www.instytutnoble.pl/wspolpraca-z-podswiadomoscia/

    • Margosia pisze:

      Cechy Podświadomości…

    • marek pisze:

      1.nieświadomość
      2. podświadomość
      3..świadomość

      ad1. umysł zbiorowy gatunku
      ad2 umysł twej lini genetycznej -rodziny
      ad3 Ty – zindywidualizowana porcja świadomości jeżeli już w ogóle nią jesteś , a nie tylko rozumem.

      …i mamy do czynienia z ilością kombinacji o miliardy przewyższającą ilość możliwych rozwiązań w totolotku …

      …i mamy odpowiedź na wiele pytań a min. na to co to jest ludzkie życie i jak patrzeć na jedność w wielości i zróżnicowanie – indywidualizm w jedności …

      amen
      powiedział stary
      gajowy Marucha

  9. Daria pisze:

    Wszystko jest doswiadczeniem – nawet choroba

    • Margosia pisze:

      „Wszystko jest doswiadczeniem – nawet choroba”
      *
      „…Wiele chorób zaczyna się właśnie w duszy i szeroko pojętym sercu.”

      ___
      Ja także uważam podobnie jak Daria i Dawid, że… choroba jest doświadczeniem, a jej źródło zaczyna się w Duszy, w psychice…

      Jeśli ktoś ma chęć i chwilkę wolnego czasu, może zechce obejrzeć ten wartościowy filmik, w którym Ewa Filipkowska opowiada o historii swojego życia i ciężkiej chorobie jakiej doświadczyła, ukazując fakt, iż niezależnie od tego jakie było nasze dzieciństwo i ile trudnych przeżyć doświadczyliśmy, zawsze mamy możliwość by całkowicie odmienić swoje życie.

      Jedynie my sami mamy moc przekroczenia granic – naszych własnych ograniczeń, przekonań i przywiązań.
      W chwili gdy kierujemy swoją uwagę do wewnątrz – otwiera się przed nami całkiem nowa rzeczywistość…

  10. Daria pisze:

    Ja uważam, że każdy tutaj ma racje…
    Jesli ktos jest nieszczesliwy – moze przez to chorowac.
    Jesli ktos chce zwrocic na siebie uwage – moze chorowac.
    Jesli ktos źle sie odzywia, lub wykancza organizm nadmiernym sportem – moze chorowac.
    Chemia, mikrofalówka (o ktorej wspomnial siola) odejscie od natury – takze sa przyczyna chorob.
    Nawet zanieczyszczone powietrze przyczynia sie do alergii, chorob.
    Ale nasze ciala tez nie sa idealne – nie magazynuja na dluzej witaminy D, sa choroby genetyczne i wiele innych aspektow przemawia za tym ze nasze ciala tez nie sa idealne.
    Ja sie tym nie przejmuje – ja swoje zaakcepotwalam takim jakie jest.
    Wszystko jest dowiadczeniem, i program karma mnie tutaj nie interesuje.
    Nie grzebie w przeszlosci – interesuje sie tym co dzieje sie teraz i tym na co teraz mam wpływ.
    I pieknie zespoliła to Maria – tego elementu mi brakowało – za duzo cieni bysmy byli/przezywali zycie w pelnym zdrowiu.
    No i byc moze tez wsrod dusz jest taka moda na doswiadczenie pewnych chorob i sposobow leczenia.

    • Maria_st pisze:

      Ja sie tym nie przejmuje – ja swoje zaakcepotwalam takim jakie jest.
      Wszystko jest dowiadczeniem, i program karma mnie tutaj nie interesuje.
      Nie grzebie w przeszlosci – interesuje sie tym co dzieje sie teraz i tym na co teraz mam wpływ. ”

      Dario pięknie napisałaś…czuje identycznie

      • Oska pisze:

        Też się staram już nie grzebać, i akceptować siebie jaka jestem i co najważniejsze życ w teraz i dziś i spokojnie podchodzić do wszystkiego co mnie spotyka :))))
        Zdrowie też trzeba zaakceptować, chociaż zgodnie z książką sekret pozytywne wibracje mogą również leczyć – częściowo sprawdzam na sobie i rzeczywiście działa – to efekt leku placebo.
        Aczkolwiek początkiem jest akceptacja siebie a w sobie przecież zdrowie się zawiera, później można prosić Wszechświat o dobro i więcej, trzeba tylko uwierzyć a z tym najtrudniej 🙂

        • Margosia pisze:

          „Też się staram już nie grzebać, i akceptować siebie jaka jestem…
          początkiem jest akceptacja siebie…”

          ____
          Ja także uważam Osko, że… „akceptacja siebie” jest bardzo istotną sprawą, jednak… błędem jest nazywanie „grzebaniem” – poznawanie i odkrywanie swoich nieświadomych uwarunkowań…, szczególnie tych negatywnych i upierdliwych dla nas 😉 które utrudniają nam egzystencję… 🙂
          Jak dla mnie jest to świetna zabawa 🙂 szczególnie wtedy, kiedy odkrywam w sobie coś, co czasem nawet… mnie samą zaskakuje…

      • Margosia pisze:

        „Wszystko jest dowiadczeniem, i program karma mnie tutaj nie interesuje…”
        *
        „Dario pięknie napisałaś…czuje identycznie”
        ____
        A ja i owszem 🙂 interesuję się wszelkimi swoimi programami, jakie miałam i nadal jeszcze znajduję w swojej podświadomości… 🙂
        Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć…, programy karmiczne są niezależne od naszego nimi zainteresowania lub jego braku, po prostu wywierają na nas wpływ bez udziału naszej świadomości…
        Czasem bywa tak, że… dostrzeżony, tzn. uświadomiony sobie program, trudno ocenić skąd pochodzi…, szczególnie wówczas kiedy większość programów przepracujemy i z-rozumiemy… i wiemy np. że nie pochodzi on z procesów naszego udomawiania, czyli z naszego wczesnego dzieciństwa…
        Kiedyś…, podczas rozmowy z moją Mamą, dowiedziałam się, że od małego berbecia zawsze wszystko chciałam robić
        siama…, bardzo to denerwowało moją Mamę, szczególnie wówczas… kiedy gdzieś się spieszyła i szybko chciała mnie ubrać…, a ja się szarpałam i płacząc wykrzykiwałam ja siama, ja siama
        I tak mi pozostało niemal do dziś, że… odczuwam potrzebę robienia wszystkiego sama, chociaż jest mi nieraz przy niektórych pracach bardzo ciężko, np. kopiąc ogródek, czy rąbiąc drewno…
        Dopiero niedawno…, podczas medytacji mającej na celu uświadomienie sobie skąd u mnie wziął się ten dziwny nawyk robienia wszystkiego samej…, w pewnym momencie… ujrzałam osobę – dorosłą osobę, w hmmm…, powiedzmy… sytuacji, która bardzo mi się nie spodobała…

        I tak na 100%, to nie wiem… czy tą osobą byłam ja ?, raczej jednak tak, ponieważ po tym doświadczeniu mój „wewnętrzny przymus” robienia wszystkiego samej… jakby odrobinę zelżał, ale… nie zniknął całkowicie… 😉

        • Maria_st pisze:

          I tak mi pozostało niemal do dziś, że… odczuwam potrzebę robienia wszystkiego sama, chociaż jest mi nieraz przy niektórych pracach bardzo ciężko, np. kopiąc ogródek, czy rąbiąc drewno…
          Dopiero niedawno…, podczas medytacji mającej na celu uświadomienie sobie skąd u mnie wziął się ten dziwny nawyk robienia wszystkiego samej…, w pewnym momencie… ujrzałam osobę – dorosłą osobę, w hmmm…, powiedzmy… sytuacji, która bardzo mi się nie spodobała…”

          Margosiu mam/miałam tak samo……i do dziś sie oduczam tego…..choć dzięki temu mogę powiedzieć, że wiele rzeczy potrafię dzięki temu zrobić sama…….
          Pamiętam że pierwszą osobą która zasugerowała mi zwolnienie tempa była lekarka opiekująca sie moją Mamą po wypadku drogowym w stanie comy……zauważyła że zbyt dużo daję z siebie….to było trochę jak zimny deszcz….ale zwolniłam właśnie wtedy.

  11. marek pisze:

    Dzisiaj w nocy gasiłem pożar . Jakiś szaleniec podpalił kontener wielkogabarytowy na odpady pełen kartonów plastiku i resztek płyty meblowej …ustaliliśmy to na wizyjnym monitoringu osiedla ….

    Koledzy wyżej stojący w obowiązku do wydawania poleceń biegali lub dyskutowali jak dzieci nie wiedząc co robić , opóźniło to o 3-5 minut naszą właściwą reakcję .

    Sytuacja była poważna ogień sięgał kilku metrów / zawartość kontenera nieznana/ ,a w odległości półtora metra od niego zaparkowana bagażówka z paliwem w baku …

    Przejąłem inicjatywę , donoszenie gaśnic , wezwanie straży pożarnej , otworzenie szlabanów umożliwiających wjazd straży na osiedle .

    Gaśnice jedynie tłumiły pożar , który na powrót natychmiast wybuchał …Przyjechała straż , koniec .

    Włączyłem się w pisanie raportu gdyż dostrzegłem niemoc w jego stworzeniu w takiej formie która by nie stawiała w złym świetle przełożonego prowadzącego ogląd cyfrowego monitoringu …

    Przez kilka godzin widziałem brak jakiegokolwiek zrozumienia u kolegów co z czego wynika i jakie są tego konsekwencje …

    Kilka osób będących świadkami tego zdarzenia nie dostrzegało zagrożenia dla siebie podchodząc zbyt blisko , jedna skupiła się na wulgarnym wyrażaniu swej opinii na temat użyteczności słóżb ochroniarskich …..musiałem użyć stanowczych słów aby nie przeszkadzała gasić .

    Półtorej godziny byłem pośród zdrowych na ciele i umyśle standardowych jednostek ludzkich w warunkach odbiegającyc od normy

    ……………………………………………………………………………………………….

    Po pracy położyłem się spać,miałem sen z którego pamiętam jedynie ,że dotyczył przyczyn zaistnienia jakiejś anomalii na naszym genomie ,jej samoczynnej neutralizacji jednak nie bez konsekwencji ….z tego procesu odwrotnego do jego powstawania , czyli powrocie do pierwocin powstawały dwa różniące się od siebie kody genetyczne …

    Byłem w tym śnie niezwykle zdumiony jaka to dziecinie prosta zależność , jak stawianie i rozbieranie zamku przez dziecko dużymi drewnianymi klockami …

    …………………………………………………………………………………..

    ZDROWIE

    Zdrowie ciała ,zdrowie psyche ,zdrowie ducha i poziom świadomości ….

    Lekarze w tym życiu mnie nie poznali i nie poznają , mogę powiedzieć nigdy u nich nie byłem poza wyjątkiem , chirurg- skaleczenie , dentysta ..

    Fraktalność …społeczeństwo , jednostka , świadomość i wyjątki z tej reguły

    Leczę się sam i od tego nie odstąpię ,mam do dyspozycji wsparcie swego ducha , podświadomość mego brata Marusia , wiedzę o biologi ciała , i obojętność na długość tego fizycznego istnienia ….mam też od kilku lat lekarstwo sen świadomie używany jako panaceum na zdrowie …

    Zdrowie społeczeństwa , poziom świadomości społeczeństwa i odwzorowanie tych współzależności w jednostce to jest moja wiedza i warsztat pojęć który przeciwstawiam Waszym argumentom we wszelkich dyskusjach …

    Powiedziałem ,kilka lat temu żartem , że będę żył 117 lat , / nie dla siebie ,bo są piękniejsze światy i wspanialsze społeczności , lecz dla określonego celu , czy to się spełni czy zostanie jedynie żartem , jakie to ma znaczenie co dam radę , to zrobię dla siebie i dla bliźnich .

    Jednak to jest dla mnie nowością , sen ukazał jednoznacznie rozdzielenie jak gdyby powstanie nowej jakości genotypu i powrót do dosyć prymitywnego pierwowzoru drugiej części …

    Mowy o proporcjach tego podziału w odniesieniu do populacji której dotyczył nie było …

    • Oska pisze:

      „Po pracy położyłem się spać,miałem sen z którego pamiętam jedynie ,że dotyczył przyczyn zaistnienia jakiejś anomalii na naszym genomie ,jej samoczynnej neutralizacji jednak nie bez konsekwencji ….z tego procesu odwrotnego do jego powstawania , czyli powrocie do pierwocin powstawały dwa różniące się od siebie kody genetyczne …

      Byłem w tym śnie niezwykle zdumiony jaka to dziecinie prosta zależność , jak stawianie i rozbieranie zamku przez dziecko dużymi drewnianymi klockami …”

      zaskakujące, ten sen pokrywa się z moim tzw. WIDZENIEM na izbie przyjęć skąd puścili mnie do domu w stanie poprawnym bez myśli samobójczych, a mianowicie :
      w lampie na suficie coś jakby kaseton tylko lampa, widziałam błękitny kod jakby genetyczny i obok niego czerwony, skąd jakby moje oko wybrało niebieską część i zamontowało w czerwonym..pisałam już tutaj o tym gdzieś niedawno…
      do klocków drewnianych niczym dziecko też tutaj nawiązywałam w „największym szale” czy „kolejnym epizodzie”. Tylko ja to widziałam naprawdę,lub odczuwałam na planie mentalnym czyt czyli nie było widoczne dla oczu..a jednak ja wiedziałam że tak jest, jak z tymi drewnianymi klockami!

      • marek pisze:

        widziałam błękitny kod jakby genetyczny i obok niego czerwony, skąd jakby moje oko wybrało niebieską część i zamontowało w czerwonym..

        często tam gdzie życie stwarza nam problem , lub sami go tworząc z nim się borykamy otrzymujemy z wyższych poziomów świadomości symbole w postaci snu widzenia na jawie czegoś co ma nam pomóc rozwiązać ów temat ….

        …to samo dzieje się , gdy ” dojrzeliśmy ” postąpić krok naprzód w swym rozwoju ..

        Twój opis zwrócił moją uwagę w temacie kolorów …najkrócej jak potrafię …naszczepienie / zamontowało / świadomości na organicznej tkance życia ….

        …ale interpretacja tego zdarzenia , to już Twoja sprawa ….

        • Oska pisze:

          „Twój opis zwrócił moją uwagę w temacie kolorów …najkrócej jak potrafię …naszczepienie / zamontowało / świadomości na organicznej tkance życia ….”
          dokładniej chodziło o niebieską tkankę w sercu…jakby przekazanie człowiekowi więc dlatego to opisałam bo pokrywało się z Twoim skojarzeniem o populacji 🙂

          • marek pisze:

            dokładniej chodziło o niebieską tkankę w sercu

            W Biblii jest napisane że Jezus Chrystus powiedział : a ja wam ześlę ducha pocieszyciela …

            Księga Urantii mówi : Michał – Jezus Chrystus swą obecnością na Ziemi obdarował Was dostrajaczem myśli ….

            …a ludzie mówią : my samodzielnie sięgniemy gwiazd i żadnej zwierzchności nam nie potrzeba …

          • Oska pisze:

            „Księga Urantii mówi : Michał – Jezus Chrystus swą obecnością na Ziemi obdarował Was dostrajaczem myśli ….”

            czyżby ta tkanka była tym dostrajaczem myśli ?? I dostrajaczem do energii miłości do Wszechświata i Wszechrzeczy.. nawet pasuje niebieska tkanka- jak bezchmurne niebo w ciepły letni dzień, takie ciepełko również w sercu człowiek powinien nosić, a wszystko zrozumie :))) i przełoży na swoje doświadczenia, wyciągnie wnioski i z radością pójdzie w świat 🙂

          • marek pisze:

            czyżby ta tkanka była tym dostrajaczem myśli ?

            w mym odczuciu ów dostrajacz myśli to energia naszczepiona na ludzkości , można to też nazwać informacją wprowadzoną w zbiorową świadomość która przekierowuje ludzkie myśli na uwzględnianiu pojęcia ducha w swoim życiu ….\

            osobiście traktuję iż jest to pomoc zarówno dla tych którzy są dziećmi Ziemi jak i dla tych którzy się tutaj zasiedzieli po zapomnienie gdzie ich dom .

          • Dawid56 pisze:

            Ciekawe, sobór Świętego Michała Archanioła w Cerkwi Prawosławnej jest obchodzony 21 listopada w/g rachuby starego stylu http://orthodox.bialystok.pl/pl/cms/doc/index/id/2070

    • Dawid56 pisze:

      Powiedziałem ,kilka lat temu żartem , że będę żył 117 lat , / nie dla siebie ,bo są piękniejsze światy i wspanialsze społeczności , lecz dla określonego celu , czy to się spełni czy zostanie jedynie żartem , jakie to ma znaczenie co dam radę , to zrobię dla siebie i dla bliźnich .

      Marku , nie wiem czy wiesz, że XIV Dalaj Lama już dwa razy potwierdził że będzie żył 113 lat!!!

      • marek pisze:

        Marku , nie wiem czy wiesz, że XIV Dalaj Lama już dwa razy potwierdził że będzie żył 113 lat!!!

        Wiem Dawidzie …..

        chociaż 117 wyskoczyło z mej głowy jak żeton z automatu to z przekorą odpowiem……..
        …on jest Dalaj Lama ja – gajowy Marucha , stąd u niego 5 a u mnie 9 w głowie ….

  12. Rekju2 pisze:

    Ogolnie ciekawy komentarz.
    Pozatym nieco o ?

    Ludzi (malpy)wierzą, że pochodzą od (ludzi)małpy.
    Przeciez nie w mamone ?
    A kto?sie wierz(y)a ze na wiezy lezy stado jezy.
    A papiez w co on wiezy
    Przeciez nie w mamone.
    W koncu w co wierzyc ?
    A ja z kolei mysle ze dwunozno-mercowy wraz z
    malpa mieli wspolna matke.
    Bo czy wiara moze wierzyc w wiare ?

    • Dawid56 pisze:

      Ja jeszcze wierzę w Człowieka, pomimo tego, że coraz trudniej mi w niego wierzyć, kiedy giną niewinne dzieci w zamachu terrorystycznym…

  13. siola pisze:

    Dawid to juz efekt listu lancuchowego,ja tam nie wiem ,czy czasami ,ten zamachowiec nie mial siostry albo brata co ich Jakis anglik albo ami rozcharatal.Tak od tysiacleci brat zabija brata w imie jednego wariata co sie nazwal Panem Swiata.Czy ktos z nich wie jeszcze od czego to pieklo sie zaczelo,no coz mowia ze Roch pilnuje by nikt nie lamal swego slowa ,wiec poczekajmy na Rocha bez nerwow bo nic nie daje sie nerwowac.A bydelku bozemu i tak nie wytlumaczysz ,bo z jednej strony w internecie Kazimierczak mowi o chrzescijanskich wartosciach a z drugiej posyla Leopardy i samoloty by bylo jak zabijac innej wiary dzieci.Teraz bedzie trzymac z Anglikami by wspolnie walczyc ,no coz ale ONI w tej swej walce juz przegrani,wszyscy Maja na sumieniu dzieci co zamiast slonca piwnic tylko ciemnosc znaja.

    • marek pisze:

      Dawid to juz efekt listu lancuchowego,

      wyjść poza umysł zbiorowy – nieświadomość , poza podświadomość – powiązania rodowe i już dzień się budzi błękitno różowy…..lecz…

      czy to jest odgrzebywanie samego siebie , czy to jest wzrastanie to już indywidualna jednostkowa sprawa każdego człowieka ….powiązana z jego pierwostanem – zaistnieniem.

      Tak więc Dawid można i należy wierzyć w ludzkość ,nie koniecznie już w danej porcji czasu w wybory i dokonania poszczególnego człowieka czy grupy …

      Po to mamy trzy wskazówki na zegarze by min. dostrzec jak wolno posuwają się godziny-ewolucja ….
      …zalew informacji , kierunek na trans humanizm skupiają naszą uwagę na nanosekundach , czasie jednostkowego życia ….

      ….śmierć religii w nas , wiedzy i wiary w ciągłość życia czyni nas niecierpliwymi w swych ocenach błądzącymi …

  14. siola pisze:

    Oj wiedza nie umiera ,mozna tylko zakryc ja parawanem jak drzwi kocami.Religi jest potrzebna wiara ,wiec i wniosek sam jest w tej sprawie prosty ,Mareczku posli mi 100 Zloty i poszukaj jeszcze 3 by wyslali .Z was karzdy teraz weznie i poszuka znowu paru by sie mogli wpisac na 4 w liscie ,mowiac ze w ten sposob stana sie milionerami.Coz materac do masowania moze kosztowac w sklepie 180 eur a jak oswiecony wcisnie dobrze ludziom ciemnote bo go sprzeda w domu wczasowo rechabilitacyjnym za 7200 zl ,bo co nie zrobi czlowiek by byc zdrowym.Moga garnki w sklepie byc po 500 marek ale mozesz od podobnych oslow kupic je za 5000 marek,no coz musisz tylko uwierzyc w ich cudowne moce,no coz ciekawe po co komu garnki po 5000 marek jak gotowac nie potrafi ,tupotrzeba cos od takich madrzejjszego by garnuszek sam zarobil i sam ugotowal ,
    No coz z tym ostatnim moze nie miec wierny juz problemu bo Bog komputer sam mu ugotuje ,pozostaje teraz mocna wiara ze to dobre ze smakuje a te colki w brzuchu to ci jakies zbuje albo i demony a moze zes sie zapomnial tylko przed bogiem pomodlic a ten nie znal twego smaku .No coz Polacy madry narod,dobre przy slow ja Maja ale nie sluchaja ,wola wiare w klamstwa ale czy to taniej?Z pustego w pelne nie nalejesz,z kradzionego nigdy ty nie bedziesz syty a na koniec jak sam se poscielil tako i sie wyspisz bo mowia ze jklamstwo nie poplaca jak oszustwo siostry brata coz na koniec moze takim figla zycie splatac.
    No coz czlowiek nie maszyna ,pamiec moze i od maszyny ma ci gorsza ale ma zalete w sobie taka ze potrafi samodzielnie myslec,no coz Problem mamy tutaj tylko jeden i malutki boim sie jak ten Bucywal samych siebie i wolimy sluchac klamcow i zlodzieji co na listach do wyborow sa na pierwszym miejscu i przy tym wierzyc w demokracje i dobrobyt chyba tylko tego kto pierwszy byl w tym liscie,reszta to juz tylko slugi co klamstwem sami sobie robia dlugi u oszukanych ludzi a na koniec gdy sie im Kolo tylkow zapali to beda kazali bys czlowieku glupi ty nastawial za nich glowki bo to u nich w glowach pustki.
    No coz strasza ludzi kara i swa moca,no coz jam ciekawy jakie beda ich Terz moce przeciw armi niezyjacych pokrzywdzonych,no coz mozna komus w swej mocy tylek obmywac jak On o tym nie wie ,coz gorzej jak sie dowie i do tego nie On jeden.
    Kto polozy wtedy glöwy za PALANTOW co im Len i Klam rozum zboczyl.

  15. Margosia pisze:

    Sezon truskawkowy w pełni 🙂 a medycyna ludowa powiada, że… truskawki są dla nas prawdziwą skarbnicą mikro i makro elementów oraz witamin wspomagających nasz organizm…
    Ostatnio przeczytałam także nt. zbawiennego ich wpływu na nasze włosy…

    „… Słabe i delikatne włosy bywają uciążliwe dla wielu osób, jednak truskawki są tutaj świetnym rozwiązaniem. Zawierają bowiem kwas foliowy, witaminy z grupy B, magnez, miedź oraz ogromną ilość przeciwutleniaczy.
    Dzięki tym wszystkim składnikom pomagają odbudować mieszki włosowe.
    Równocześnie zapobiegają wypadaniu włosów i sprawiają, że stają się one mocniejsze, a przy tym bardziej lśniące.”

    • dariamade pisze:

      Ja kocham truskawki. Jeszcze musze kupowac bo swoich mam malo. Ale zamierzam w tym roku zapasteryzowac je do sloikow.
      Jak bylam w ciazy z drugim synkiem to lekarka byla w szoku, ze ja w bardziej zaawansowanej ciazy, a wyniki krwi lepsze. No ale padlo wtedy na sezon truskawkowy i jadlam je kilogramami 🙂

  16. dariamade pisze:

    Podczas prac ogrodowych przemyslenia. Czuje ze mam to napisac jako rozmowy z Ziemia.
    „Jestes tutaj by mnie doswiadczac” – powiedziała Ziemia.
    „Sa tutaj choroby – ciagnęła dalej – a Ty masz za zadanie naturalnymi preparatami im zapobiegac, i leczyc je kiedy trzeba (rośliny)”
    Dziękuje Wam pomidory, ze tak dla mnie rośniecie, ze juz pojawily sie na Was małe owoce. Dziekuje Wam warzywa, ze rosniecie i ze bedziecie pokarmem dla mnie i moich dzieci.
    Badzcie dla mnie lekarstwem, bardzo prosze.
    Duzo pokrzyw rosnie wokol dzialki, to znak ze mam wykorzystac ja jako nawoz do wszystkich chorych drzewek. Prac ciag dalszy.

    • Margosia pisze:

      „…Duzo pokrzyw rosnie wokol dzialki, to znak ze mam wykorzystac ja jako nawoz do wszystkich chorych drzewek.”
      ___
      Wykorzystaj Dario sok z pokrzyw dla siebie i rodziny a miąższ dla chorych drzewek 🙂

      • dariamade pisze:

        Soku z pokrzyw nie lubie i nie moge sie do niego przwkonac 😉

        • Margosia pisze:

          „…nie moge sie do niego przwkonac 😉 „
          ___
          No cóż, to prawda, że najprzyjemniejszy w smaku nie jest 🙂
          Ale… jeśli chodzi o mnie, to w 1987r, po wyjściu ze szpitala, przez miesiąc leczyłam się sokiem ze świeżo zerwanych pokrzyw i wystarczyło kilka dni… by ten cudowny specyfik postawił mnie na nogi 😉

  17. Margosia pisze:

    Aleksander Jabłonowski i dr Hubert Czerniak ujawniają przykre fakty polityki mafii farmaceutycznych…

  18. Margosia pisze:

    Dr Czerniak wyjaśnia przyczyny chorób przewodu pokarmowego oraz ogromną rolę jaką pełni Wit. B17 zawartą w pestkach owoców takich jak m.in. morele brzoskwinie, jabłka, gruszki, wiśnie czy gorzkie migdały dla naszego zdrowia…
    https://nnka.wordpress.com/2017/05/21/porozmawiajmy-na-temat-szeroko-pojetego-zdrowia/#comment-87399

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s