Kronika Akaszy – tam jest zapisana każda sekunda życia wszystkich Istot we Wszechświecie

To wyjątkowo ciekawa teoria dotycząca ogółu wiedzy, która została zmagazynowana przez wszechświat od samego początku powstania. Każda myśl, rzecz, obraz lub dowolne wydarzenie, które miało, ma lub będzie mieć miejsce we wszechświecie zostaje „zapisane i skatalogowane” i trafia w jedno miejsce, jedną „centralną bibliotekę wszechświata”. Ktoś, kto potrafi korzystać z tego „zbioru informacji” ma w zasadzie nieograniczony dostęp do wszechwiedzy, na każdy temat. Owa „biblioteka wszechświata” jest różnie nazywana w różnych kulturach, ale przyjęło się ją określać jako „Kronikę Akaszy”.

Dość obszernie pisze na jej temat A.E. Powell w książce „Ciało mentalne”. Autor poruszył w niej kwestię plagiatu, czyli wykonania identycznego dzieła przez dwie różne osoby, co miało miejsce wielokrotnie w historii. Powell sugeruje, że albo jedna, albo dwie osoby na raz nieświadomie skorzystały z owej „biblioteki” i – mówiąc w uproszczeniu – po prostu ściągnęli „ten sam plik”. Warto jest przybliżyć czytelnikom FN tę kwestię. W rozdziale XXI książki „Ciało Mentalne” zatytułowanym „KRONIKA AKASZY” jest następujące wyjaśnienie tej kwestii:

Opis sfery mentalnej nigdy by nie był zupełny, gdyby się pominęło to, co obecnie nosi nazwę kroniki akaszy. Kronika ta stanowi jedyną wiarygodną historię świata. Często nazywa się ją pamięcią przyrody, jak również kroniką karmy lub księgą Lipików.

Słowo akasza jest w tym wypadku niewłaściwe, choć bowiem kronikę tę odczytuje się z akaszy, czyli materii sfery mentalnej, to jednak w rzeczywistości nie przynależy ona do tej sfery.

Jeszcze gorszym określeniem jest dawniej często używana w literaturze nazwa „kronika świata astralnego„, gdyż kronika ta znajduje się daleko od sfery astralnej. Można w niej jedynie czasem znaleźć, jak to niebawem zobaczymy, zniekształcone fragmenty.

Słowo akasza jest w tym wypadku o tyle uzasadnione, że z kroniką tą spotykamy się wyraźnie po raz pierwszy w sferze mentalnej oraz że tutaj możemy się w swej pracy oprzeć na niej w sposób pewny.

Czytelnikowi znany jest już fakt, że w miarę rozwoju człowieka jego ciało przyczynowe, które wyznacza zasięg aury, powiększa swą wielkość, jak również świetlistość i czystość barw. Przenosząc tę myśl na bez porównania wyższy poziom dochodzimy do wniosku, że Logos Słoneczny zawiera w sobie cały Układ Słoneczny. Dlatego wszystko, cokolwiek się w naszym systemie dzieje, znajduje się w obrębie świadomości Logosa. Jak więc widzimy, prawdziwa kronika jest Jego pamięcią.

Co więcej, jest równie jasne, że w jakiejkolwiek sferze ta kronika istnieje, nie może się znajdować zbyt daleko od tego, co mamy my. Wobec tego wszelka kronika, którą potrafimy odczytać, musi być tylko odbiciem owej wielkiej oryginalnej kroniki, jej odzwierciedleniem w gęstszej materii niższych sfer.

Wiadomo nam, że kroniki takie istnieją w sferach buddhi, mentalnej i astralnej; opiszemy je w odwrotnym porządku.

Odbicie kroniki w sferze astralnej jest bardzo niedoskonałe; kroniki, jakie można widzieć w tej sferze są bardzo fragmentaryczne i w dodatku często poważnie zniekształcone. Analogia z wodą, której tak często się używa jako symbolu świata astralnego, jest w tym wypadku wybitnie trafna. Wyraźne odbicie przedmiotu w spokojnej wodzie jest w najlepszym razie tylko dwuwymiarowym odbiciem przedmiotu trójwymiarowego i ukazuje nam tylko jego kształt i barwę. Przedmiot jest przy tym w odbiciu skrócony. Jeśli powierzchnia wody jest pomarszczona, odbicie rozpada się na części i zostaje tak zniekształcone, że staje się niemal całkiem bezużyteczne, a nawet może wprowadzić w błąd co do rzeczywistego kształtu i wyglądu odbitego przedmiotu.

Tymczasem w świecie astralnym nigdy nie możemy mieć stanu, który by choć w przybliżeniu był podobny do spokojnej powierzchni wody. Wręcz przeciwnie, mamy tu do czynienia z gwałtownym i oszałamiającym ruchem. Dlatego nie możemy się spodziewać wyraźnego odbicia. Toteż jasnowidz, który rozporządza tylko widzeniem astralnym, nie może nigdy polegać na żadnym obrazie przeszłości, który się przed nim pojawia, jako na dokładnym i doskonałym. Ta lub owa część odbicia może taka być, ale nie ma żadnej możliwości, żeby to sprawdzić. Przez długie i staranne ćwiczenia może on nauczyć się odróżniać szczegóły wiarygodne od niewiarygodnych oraz budować z dostrzeżonych fragmentów jakiśobraz odzwierciedlonego przedmiotu. Zazwyczaj jednak dużo wcześniej, zanim opanuje te trudności, rozwija wzrok mentalny, który czyni ten wysiłek niepotrzebnym.

W świecie mentalnym warunki są zupełnie odmienne. Kronika, jaką tu można oglądać, jest pełna i dokładna, niepodobna też pomylić się przy jej odczytywaniu. Inaczej mówiąc, wielu jasnowidzów posługujących się wzrokiem mentalnym i badających tę samą kronikę, widzi to samo odbicie i każdy je odczytuje poprawnie.

Czytanie kroniki jest jeszcze łatwiejsze, gdy się rozporządza zdolnościami ciała przyczynowego. Okazuje się, że do doskonałego odczytania kroniki (w stopniu dostępnym w sferze mentalnej), ego musi być w pełni przebudzone, tak iż człowiek potrafi się posługiwać materią atomową sfery mentalnej.

Wiadomo dobrze, że gdy pewna liczba osób ogląda jakieś zdarzenie w świecie fizycznym, to ich opisy tego zdarzenia często poważnie się różnią. Wynika to z błędów obserwacji, gdyż każda osoba widzi zwykle tylko te cechy zdarzenia, które robią na niej wrażenie.

Ten osobisty czynnik nie odgrywa większej roli przy obserwacji w sferze mentalnej, każdy bowiem obserwator ujmuje przedmiot całą swą istotą i dlatego niemożliwe jest, by widział go w zmienionej postaci.

Niemniej jednak może się łatwo wślizgnąć błąd przy przenoszeniu wrażeń w niższe sfery. Przyczyny tego błędu mogą być dwojakie: związane z osobą obserwatora i z trudnością, czy raczej z niemożliwością, wykonania tego zadania w sposób doskonały.

Z natury rzeczy tylko mała część doświadczenia w sferze mentalnej może być wyrażona za pomocą słów fizycznego świata. Ponieważ więc każdy sposób przedstawienia tego doświadczenia może być tylko cząstkowy, istnieje zawsze możliwość wyboru tej cząstki, która będzie ujęta w słowa. Z tego powodu badania prowadzone przez czołowych teozofów za pomocą jasnowidzenia są stale sprawdzane i kontrolowane przez innych badaczy, zanim zostaną opublikowane.

Niezależnie od czynnika osobistego istnieją jeszcze trudności przyrodzone związane z przeniesieniem doznań z wyższej sfery do niższej. W zrozumieniu tej trudności może pomóc analogia do sztuki malarskiej. Artysta malarz usiłuje przedstawić trójwymiarowy przedmiot na płaszczyźnie, która oczywiście ma tylko dwa wymiary. W rzeczywistości zatem nawet najdoskonalszemu obrazowi jest nieskończenie daleko do wiernego odtworzenia sceny, którą przedstawia, niemal żadna bowiem linia ani kąt nie mogą być na obrazie takie same jak w malowanym przedmiocie. Obraz jest tylko niezmiernie pomysłową próbą przekazania jednemu zmysłowi zapomocą linii i barw na płaszczyźnie wrażenia podobnego do tego, jakie odmalowana scena na nas wywiera. Nie może on przekazać nam nic więcej oprócz sugestii zależnych od naszych uprzednich doświadczeń, na przykład szumu morza, zapachu kwiatów, smaku owoców, twardości czy miękkości powierzchni.

Jeszcze większych trudności doznaje jasnowidz, gdy usiłuje opisać zjawiska świata mentalnego za pomocą języka świata fizycznego, gdyż jak była już o tym mowa w poprzednim rozdziale, świat mentalny jest pięciowymiarowy.

W pewnej mierze kronika może się przedstawiać rozmaicie, zależnie od warunków, w jakich jest oglądana. W sferze astralnej odbicie jej ma zwykle postać pojedynczego obrazu, choć niekiedy widziane postacie mogą być obdarzone ruchem. Wówczas zamiast migawkowego zdjęcia mamy dłuższe i doskonalsze odbicie.

W sferze mentalnej występują dwa różne aspekty obrazów.

Po pierwsze: jeśli obserwator nie myśli o obrazach kroniki, tworzą one po prostu tło dla dziejących się zdarzeń. W takiej sytuacji są one w rzeczywistości tylko odbiciem nieustającej aktywności wielkiej świadomości w o wiele wyższej sferze i mają w dużej mierze wygląd obrazów filmowych. Działalność odbitych postaci toczy się stale i rozwija tak, jak gdyby obserwowało się aktorów na odległej scenie.

Po drugie: Jeśli wyćwiczony obserwator kieruje uwagę specjalnie na jakąś jedną scenę, to – ponieważ dzieje się to w sferze, gdzie myśl nie napotyka przeszkód – scena ta natychmiast przed nim się zjawia. Tak na przykład, jeśliby zapragnął widzieć lądowanie Juliusza Cezara w Bretanii, to natychmiast znalazłby się – zamiast tylko oglądać obraz – na brzegu morza wśród legionistów, a całe zdarzenie rozgrywałoby się dokoła niego dokładnie tak, jakby się tam znajdował w 55 roku przed naszą erą. Aktorzy zdarzenia byliby oczywiście zupełnie nieświadomi jego obecności, gdyż są tylko odbiciem; on też nie może zmienić swym wysiłkiem rozgrywającej się akcji. Ma jednak możność regulowania prędkości, z jaką dramat rozgrywa się przed jego oczyma. Może sprawić, że zdarzenia roku przesuną się przed nim w ciągu jednej godziny. Może też, jeśli zechce, zatrzymać ruch w każdym momencie i przyglądać się wybranej scenie tak długo, jak zechce.

Nie tylko widzi wszystko, co widziałby fizycznie, gdyby był świadkiem zdarzenia, ale także słyszy i rozumie, co ludzie mówią, jak również jest świadomy ich myśli i motywów.

W pewnym szczególnym wypadku obserwator ma możność nawiązania intymniejszego kontaktu z kroniką. Gdy obserwuje scenę, w której sam w poprzednim życiu uczestniczył, otwierają się przed nim dwie możliwości:

1. Może odnieść się do niej w zwykły sposób jako obserwator, chociaż – jak zaznaczyliśmy wyżej – o doskonałym widzeniu i wrażliwości.

2. Może jeszcze raz utożsamić się z dawno zmarłą postacią i przeżyć ponownie myśli i uczucia z owych czasów. Odnajduje wówczas w świadomości powszechnej tę cząstkę, z którą ongiś był sam związany.

Czytelnik może teraz z łatwością pojąć, jak cudowne możliwości otwierają się przed człowiekiem, który obdarzony jest zdolnością czytania kroniki akaszy w każdej chwili. Ma możność oglądania w wolnych chwilach całej historii i poprawienia wielu błędów i nieporozumień, jakie wkradły się do przekazywanych nam przez historyków relacji. Może również obserwować na przykład zmiany geologiczne, jakie się w przeszłości dokonały, i kataklizmy, które wielokrotnie zmieniały oblicze ziemi.

Zazwyczaj można ustalić datę każdej badanej kroniki, ale wymaga to niekiedy znacznego wysiłku i pomysłowości. Istnieje kilka metod wykonania tego zadania:

1. Obserwator może wejrzeć w umysł inteligentnej osoby występującej w obserwowanej scenie i zobaczyć, jaką datę ona przyjmuje.

2. Może odnaleźć datę napisaną w liście lub dokumencie. Po ustaleniu daty według, na przykład, rzymskiej lub greckiej chronologii, trzeba oczywiście dokonać pewnego rachunku, aby otrzymać datę według przyjętego obecnie systemu.

3. Możliwe jest także posłużenie się jakimś ówczesnym zdarzeniem, którego datę można łatwo ustalić na podstawie zwykłych źródeł historycznych.

Stosunkowo od niedawna można bez większych trudności ustalić datę historycznych zdarzeń, ale w dawniejszych czasach stosowano inne metody oznaczania dat. Jeśli nawet da się odczytać datę w umyśle jakiejś osoby występującej w obserwowanej scenie, to jeszcze mogą się wyłonić znaczne trudności połączone z powiązaniem jej ze stosowanym przez obserwatora systemem liczenia czasu. W takim wypadku obserwator może:

4. Przebiegać kroniki rok za rokiem z dowolną prędkością, na przykład jednej sekundy na każdy rok lub jeszcze prędzej, jeśli zechce, i liczyć w ten sposób lata od znanej sobie daty. Wówczas jest oczywiście niezbędna uprzednia ogólna orientacja (na podstawie wyglądu zjawisk) w przeszłości, aby nie musieć przeliczać zbyt długa łańcucha lat.

5. Gdy lata liczą się na tysiące, powyższa metoda byłaby zbyt nudna i niepraktyczna. Obserwator może wtedy ustalić najpierw punkt na niebie, który wskazuje przedłużenie osi ziemskiej, i obliczyć datę na podstawie prędkości przesuwania się punktów równonocy.

6. W skrajnych wypadkach, gdy chodzi o zdarzenia sprzed milionów lat, można użyć jako jednostki czasu okresu ruchu precesyjnego (około 26 000 lat). W odniesieniu do tak odległych lat, nie jest konieczna absolutna ścisłość.

Dokładne czytanie kronik jest możliwe tylko po starannym treningu. By można było polegać na ścisłości tego czytania, niezbędne jest posiadanie przez obserwatora zdolności mentalnego jasnowidzenia. W celu jak największego zmniejszenia możliwości błędu, badacz powinien w pełni zapanować nad mentalnym wzrokiem w stanie czuwania w ciele fizycznym. Wymaga to lat pracy i surowej samodyscypliny.

Co więcej, ponieważ prawdziwe kroniki znajdują się w sferze, która obecnie jest dla naszego wzroku bardzo odległa, doskonałe ich zrozumienie wymaga zdolności o wiele wyższego rzędu, aniżeli rozwinięte dotąd przez ludzkość. Dlatego nasza obecna znajomość tego przedmiotu musi być z konieczności niedoskonała, gdyż oglądamy tę sferę z dołu, zamiast z góry.

Nie należy mieszać kroniki akaszy z wytworzonymi przez ludzi myślokształtami, których pełno jest w sferach astralnej i mentalnej.

Tak na przykład, jak widzieliśmy w rozdziale VIII, każde historyczne zdarzenie, o którym ciągle wielu ludzi myślało żywo je sobie wyobrażając, istnieje w sferze mentalnej jako określony myślokształt. Dotyczy to także postaci z powieści, dramatów itd. Takie wytwory myśli (często całkiem błędne i nacechowane ignorancją) można o wiele łatwiej zobaczyć aniżeli prawdziwą kronikę akaszy, gdyż czytanie kroniki wymaga przygotowania, natomiast do widzenia myślokształtów wystarczy przypadkowy przebłysk wizji świata mentalnego. Dlatego wiele wizji ludzi świętych, jasnowidzów i innych osób nie odnosi się do prawdziwej kroniki, lecz tylko do myślokształtów.

Jedną z metod czytania kroniki akaszy jest psychometria. Jak się zdaje, istnieje coś w rodzaju magnetycznego związku lub powinowactwa pomiędzy każdą cząstką materii a kroniką zawierającą jej historię. Każda cząsteczka materii istotnie zawiera w sobie odbicie wszystkiego, co działo się w jej pobliżu. To powinowactwo pozwala jej działać jako swego rodzaju łącznikowi pomiędzy kroniką a zdolnościami człowieka, który potrafi ją czytać.

Nie wyćwiczony jasnowidz zazwyczaj nie potrafi czytać kroniki bez jakiegoś fizycznego łącznika, który by mu dostarczył magnetycznego kontaktu z pożądanym przedmiotem. Taką metodę posługiwania się jasnowidzeniem nazywamy psychometrią.

Jeśli więc damy psychometrze kawałek kamienia pochodzący na przykład ze Stonehenge, to zobaczy on i potrafi nam opisać ruiny i otaczającą je okolicę; ponadto prawdopodobnie zobaczy także jakieś przeszłe zdarzenie związane ze Stonehenge, jak np. ceremonię druidów.

Prawdopodobnie nasza zwykła pamięć działa na tej samej zasadzie. Sceny, które przeżywamy w ciągu swego życia, działają na komórki mózgu w taki sposób, że powstaje związek pomiędzy tymi komórkami a częściami kroniki zdarzeń, z którymi byliśmy związani; w ten sposób „pamiętamy” to, co widzieliśmy.

Nawet wyćwiczony jasnowidz potrzebuje łącznika, umożliwiającego mu odnalezienie kroniki zdarzenia, o którym dotąd nic nie wie. Może to zrobić kilkoma sposobami.

1. Jeżeli odwiedził kiedyś miejsce zdarzenia, może przypomnieć sobie wygląd tego miejsca, a następnie przeglądać związaną z nim kronikę, aż dotrze do pożądanego okresu.

2. Jeśli nie widział nigdy tego miejsca, może przeglądać kronikę aż do roku zdarzenia, a następnie szukać tego, czego mu potrzeba.

3. Jeśli nie ma trudności z rozpoznaniem jakiejś wybitnej związanej ze zdarzeniem osoby, może też badać kronikę tego okresu dziejów zgłębiając kronikę tej osoby i w ten sposób dotrzeć wreszcie do interesującego zdarzenia.

Jak widzimy, zdolność czytania w pamięci przyrody jest u ludzi rozwinięta w rozmaitym stopniu. Nieliczni wyćwiczeni jasnowidze potrafią sięgać do kroniki akaszy według swej woli; psychometrzy znów potrzebują jakiegoś przedmiotu związanego z przeszłością, aby za jego pomocą zetknąć się z odpowiednim fragmentem przeszłości; niektóre osoby mają czasem przypadkowe wizje przeszłości. Osoby wpatrujące się w kryształ potrafią czasem skierować swój jednak mniej pewny astralny teleskop ku jakiejś odległej w czasie scenie. Wiele z niższych przejawów tych zdolności uwidacznia się bez świadomego udziału człowieka. Tak na przykład osoby posługujące się kryształem widzą nieraz sceny z przeszłości, lecz nie potrafią ich odróżnić od wizji teraźniejszości. Inne znów osoby o mglistych i nie określonych jeszcze zdolnościach psychicznych postrzegają stale jakieś postacie, jakieś pojawiające się przed ich oczyma obrazy, nie zdając sobie sprawy, że po prostu psychometryzują rozmaite przedmioty ze swego otoczenia.

Szczególnym przykładem tej kategorii uzdolnionych psychicznie jest człowiek, który potrafi psychometryzować tylko ludzi, a nie „martwe” przedmioty, jak to się najczęściej zdarza. W większości wypadków zdolność ta przejawia się kapryśnie. Osoby takie spotykając czasem obcego człowieka widzą błyskawicznie jakieś ważne zdarzenie z jego życia, kiedy indziej znów nie widzą nic.

Rzadko jednak można spotkać ludzi, którzy mają wizje zdarzeń z minionego życia każdej spotykanej osoby. Jednym z najlepszych w tej kategorii osób był zapewne Niemiec Zachckke, który opisał szczegółowo tę swoją zdolność w autobiografii.

Chociaż w niniejszej książce nie omawiamy sfery buddhi, to jednak pozwolimy sobie w tym jednym wypadku wspomnieć krótko o kronice akaszy w sferze buddhi.

Kronika określana jako pamięć przyrody jest w sferze buddhi czymś znacznie więcej niż tylko pamięcią w zwykłym tego słowa znaczeniu. W sferze tej nie ma już ograniczenia i przestrzeni. Obserwator nie musi przeglądać długiego łańcucha zdarzeń, gdy przeszłość i teraźniejszość, jak również przyszłość, są dla niego jednakowo dostępne, albowiem znajdują się w tym, co nazywa się „wieczystym teraz”, choć w sferze fizycznej określenie to może brzmieć bezsensownie.

Jakkolwiek i sfera buddhi znajduje się poniżej świadomości Logosa, to jednak jest wystarczająco jasne, że kronika nie jest tylko pamięcią, wszystko bowiem, cokolwiek się zdarzyło w przeszłości lub zdarzy się w przyszłości, rozgrywa się obecnie przed oczyma Logosa, tak jak zdarzenia, które dla nas są teraźniejszością. Choć brzmi to niewiarygodnie, jest jednak prawdą.

Prosta i czysto fizyczna analogia pomoże nam częściowo zrozumieć, że przeszłość i teraźniejszość mogą być widzialne równocześnie. Przyjmijmy tylko w tym celu dwa przesłania:

1. Światło może biec bez końca ze zwykłą prędkością w przestrzeni bez utraty energii.

2. Logos będąc wszechobecnym musi się znajdować w każdym punkcie przestrzeni równocześnie, a nie kolejno.

Z przesłanek tych wynika logicznie, że wszystko, co się kiedykolwiek od początku świata zdarzyło, musi się w tej właśnie chwili znajdować przed oczyma Logosa nie jak wspomnienie, lecz jako aktualny fakt przez Niego obserwowany.

Ponadto dzięki prostemu ruchowi świadomości w przestrzeni czasu, będzie On nie tylko nieustannie świadomy każdego zdarzenia, które kiedykolwiek miało miejsce, ale również każdego zdarzenia, które się rozwija bądź cofa, zależnie od wybranej prędkości ruchu.

Analogia ta jednak, jak zaznaczono, nie rzuca światła na problem widzenia przyszłości, który na razie musi pozostać niewyjaśniony, a możliwość takiego widzenia, niezależnie od rozważań metafizycznych, opiera się jedynie na twierdzeniach osób, które same w jakiejś mierze potrafiłyby korzystać ze zdolności widzenia przyszłości.

Przyszłości nie można zobaczyć tak wyraźnie jak przeszłości, bo zdolność widzenia przyszłości przynależy do jeszcze wyższej sfery. Co więcej, przewidywanie, chociaż w dużym stopniu możliwe już w sferze mentalnej, nie jest jednak doskonałe, gdy bowiem ręka rozwiniętego człowieka dotyka przędziwa przeznaczenia, wówczas jego potężna wola może wprowadzić w nie nowe wątki i zmienić zarys przyszłego życia. Tok życia zwykłego, mało rozwiniętego człowieka, który w praktyce nie objawia własnej woli, może być przewidziany dostatecznie wyraźnie; gdy jednak ego bierze swą przyszłość we własne ręce, dokładne przewidywanie staje się niemożliwe.

Człowiek, który umie się posługiwać ciałem atmicznym, może sięgać do Powszechnej Pamięci nawet poza granice naszego Łańcucha Planetarnego.

Wspomnieliśmy już wcześniej o pewnej możliwości popełnienia plagiatu. Jeszcze inną przyczyną plagiatu, która czasem występuje, jest to, że dwóch pisarzy widzi przypadkiem w tym samym czasie tę samą kronikę akaszy. Wówczas nie tylko wyraźnie popełniają plagiat w stosunku do siebie, lecz również – mimo iż każdemu się zdaje, że jest twórcą intrygi, sytuacji itd. – obaj popełniają plagiat w stosunku do zapisanej historii świata.   Kilka razy mieliśmy do czynienia z sytuacjami, kiedy to ktoś wyraźnie korzystał z „biblioteki wszechświata”, czyli „Kroniki Akaszy”. Warto podać przykład takiej sytuacji z Archiwum FN.

Serwis yahoo.com podał informację o zadziwiającym przypadku irackiego chłopca.

Ten 16-letni emigrant z Iraku mieszkający w Szwecji złamał skomplikowane kody matematyczne, nad którymi głowili się uczeni od ponad 300 lat. Najtęższe głowy nie mogły rozwiązać tej matematycznej zagadki przez trzysta lat. A 16-letni imigrant z Iraku poradził sobie z nią w ciągu… czterech miesięcy. Szwedzka prasa doniosła właśnie o sukcesie Mohameda Altoumaimiego, który znalazł wzór na tak zwane liczby Bernoulliego.

Liczby Bernoulliego to – mówiąc ogólnie – nieskończony ciąg liczb wymiernych, który wykorzystuje się w analizie matematycznej i teorii liczb. Pierwsze wyrazy tego ciągu to 1, -1/2, 1/6, 0, -1/30, 0, 5/66, 0, -691/2730 i tak dalej…

Altoumaimi zdołał uprościć wzór na liczby Bernoulliego, czym zadziwił swoich nauczycieli ze szkoły średniej w szwedzkim Falun. Dopiero matematycy z Uniwersytetu w Uppsali potwierdzili na podstawie notatek ucznia, że rzeczywiście ma rację i… natychmiast zaoferowali mu miejsce na swojej uczelni.

Sprawa ta ma kilka ciekawych aspektów, gdyż wcześniej Mohamed Altoumaimi nie wykazywał jakiś nadzwyczajnych zdolności matematycznych. Sam zresztą tłumaczył dziennikarzom, że rozwiązanie tego problemu „przyszło nagle” po wielu dniach zastanawiania się, skąd można by poznać rozwiązanie tego skomplikowanego problemu. Być może chłopiec wprowadził się w dość szczególny stan umysłu, dzięki któremu mógł skorzystać z „Kroniki Akaszy”. Ona zawiera bowiem odpowiedzi na wszystkie pytania, które już zostały zadane przez wszystkie inteligentne istoty we wszechświecie. W ten sposób możemy także do woli korzystać z wiedzy zgromadzonej przez obce cywilizacje, o czym „obcy” kilka razy powiedzieli uczestnikom CE III (Bliskich Spotkań III Stopnia). „Te wszystkie odpowiedzi na pytania które zadajecie są w Was, tylko musicie się nauczyć je odczytywać” – takie zdania zdarzało się słyszeć ludziom, kiedy zadawali istotom z pojazdów UFO skomplikowane pytania dotyczące energii, sensu życia itp. Być może chodziło im właśnie o ową słynną „Kronikę Akaszy”, czyli Bibliotekę Wszechświata.

źródło:

https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3357,kronika-akaszy—tam-jest-zapisana-kazda-sekunda-zycia-wszystkich.html

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Bóg, Istota Ludzka, Jasnowidzenie, Matrix, Przepowiednie, UFO cywilizacje pozaziemskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Kronika Akaszy – tam jest zapisana każda sekunda życia wszystkich Istot we Wszechświecie

  1. Dawid56 pisze:

    Powoli wszystkie tajemnicze dotąd sprawy się wyjaśniają…
    Kiedyś zaproponowałem – dajcie mi kryształową czaszkę, a spróbuję odnaleźć komnatę zapisów w kompleksie piramid w Gizie.
    Druga sprawa – przyszłość można zmienić to też bardzo ważne – przyszłość jest zamglona, gdyż przecinają tę przyszłość tzw astralne smugi – odejść z tego Świata innych istot-są to zakłócenia w widzeniu przyszłości, przyszłość staje się też bardziej nieodgadnięta gdy linie przyszłości przecina moment odejścia z tego Świata jasnowidza- wizja daty końca Świata ogłoszona przez słynną jasnowidzkę Jane Dixon- ta data okazała się data jej odejścia z tego świata.

    • mały budda pisze:

      W moim odczuciu to „Kronika Akaszy” jest zapisem światła na dysku niematerialnych.
      Być może to stanowi możliwość nieograniczonego dostępu do informacji. Jednocześnie będącą poza naturą czasu.
      Pewne jest, że dostrojonym trzeba być aby móc dobrze odbierać informacje.
      Zabawne jest to, że nośnikiem informacji jest samo światło.

      • mały budda pisze:

        Kronika określana jako pamięć przyrody jest w sferze buddhi czymś znacznie więcej niż tylko pamięcią w zwykłym tego słowa znaczeniu. W sferze tej nie ma już ograniczenia i przestrzeni. Obserwator nie musi przeglądać długiego łańcucha zdarzeń, gdy przeszłość i teraźniejszość, jak również przyszłość, są dla niego jednakowo dostępne, albowiem znajdują się w tym, co nazywa się „wieczystym teraz”, choć w sferze fizycznej określenie to może brzmieć bezsensownie.

        Jakkolwiek i sfera buddhi znajduje się poniżej świadomości Logosa, to jednak jest wystarczająco jasne, że kronika nie jest tylko pamięcią, wszystko bowiem, cokolwiek się zdarzyło w przeszłości lub zdarzy się w przyszłości, rozgrywa się obecnie przed oczyma Logosa, tak jak zdarzenia, które dla nas są teraźniejszością. Choć brzmi to niewiarygodnie, jest jednak prawdą.
        Odpowiedź.

        Dla mnie to jest jak wiedza w postaci światła.
        Samoobserwacja i uświadomienie sobie jaka wewnątrz jest moc światła.
        Pamięć przyrody i miłe odczucie ciepła w sercu.

    • Margosia pisze:

      …Sprawa ta ma kilka ciekawych aspektów, gdyż wcześniej Mohamed Altoumaimi nie wykazywał jakiś nadzwyczajnych zdolności matematycznych. Sam zresztą tłumaczył dziennikarzom, że rozwiązanie tego problemu „przyszło nagle”…”
      ____
      Teoria ewolucji twierdzi, że… człowiek pochodzi od zwierząt i… coś w tym chyba jest, skoro można zauważyć podobieństwa pomiędzy ludźmi na niskim szczeblu rozwoju a wysoko rozwiniętymi zwierzętami…

      To z kolei ma swoje odzwierciedlenie w fakcie, że… każdy z nas znajduje się na pewnym szczeblu swego osobistego rozwoju, podczas którego… jedni rodzą się na etaspie, który inni już dawno mają za sobą, a inni… umierają na poziomie, na jakim jeszcze inni właśnie się rodzą…

      Jedyny sensowny – jak dla mnie wniosek, jaki z tego płynie jest taki, że… ludzie na wyższych etapach rozwoju dokonali znaczącego postępu we wcześniejszych wcieleniach, a ci z niższych etapów być może… dopiero obecnie wchodzą na tę drogę…
      Zadziewa się tak zgodnie z prawem reinkarnacji, wg. której każde wcielenie jest kontynuacją rozwoju, do jakiego doszła dana jednostka w poprzednim wcieleniu…
      Można by rzec, że… takich etapów rozwoju jest nieskończenie wiele, a każdy następny – jest o stopień „wyższy” w sensie poznania…
      Bo w jaki inny sposób ? każdy z nas miałby je osiągać, jeśli nie dzięki temu, że… przygotowywaliśmy się do niego przechodząc z jednego wcielenia w drugie ?

      Z tego wynika, że obecne życie każdego z nas jest rezultatem uczynków z naszych wcześniejszych wcieleń. Ono również stanowi fundament naszego losu na przyszłe wcielenia…
      W ten właśnie sposób objawia się jedno z wiecznych i niepodważalnych Praw Wszechświata, zwane prawem przyczyny i skutku:
      „co człowiek sieje, to i żąć będzie”

      Gdyby było inaczej, nie przychodziliby na świat ludzie o tak wyjątkowych uzdolnieniach jak np. opisany wyżej Mohamed Altoumaimi, a rozwijanie zdolności nie miałoby żadnego sensu z chwilą śmierci naszej formy jaką jest ciało fizyczne…
      Wniosek z tego, że… wszyscy rodzimy się z uzdolnieniami, które wykształciliśmy w poprzednim życiu, i możemy je doskonalić, począwszy od poziomu, jaki w nim osiągnęliśmy…

    • Margosia pisze:

      „… wizja daty końca Świata ogłoszona przez słynną jasnowidzkę Jane Dixon… okazała się datą jej odejścia z tego świata.”
      ____
      I tak zapewne zadziewa się ze wszystkimi przepowiedniami, których pomieszany umysł nie potrafi poprawnie ujrzeć i zinterpretować… 🙂
      To samo dotyczy naszych przekonań i wyobrażeń, które w sobie pielęgnujemy i przez pryzmat których oceniamy zdarzenia zadziewające się w naszym życiu, a których bardzo często nie jesteśmy świadomi, ponieważ zepchnięte w podświadomość – nie tak łatwo dają się „wyciągnąć na wierzch” by oświeciło je i poprawnie zinterpretowało światło naszej świadomości…

      Co zaś tyczy się kryształowych czaszek Dawidzie, czy też tzw. „komnaty zapisów” w kompleksie piramid Gizy, to są to jedynie… jedne z wielu nośników informacji wspomagających poznanie naszej Historii na Ziemi…
      Innymi, równie fascynującymi źródłami informacji o nas i naszej Historii są stare Runy zapisane w Wedach, przechowywane i chronione przez tzw. „Kapien-Inglingów” oznaczających Strażników Starożytnej Mądrości, Runy… nie będące jedynie literami ani hieroglifami w naszym współczesnym rozumieniu, lecz… swego rodzaju obrazami, będącymi przepastnym źródłem informacji pochodzących z Pradawnej Wiedzy…

      W wielu wątkach, zadawałeś Dawidzie „uparcie” 😉 pytanie:
      „co się działo na Ziemi między 8500 p.n.e a 3100 p.n.e ?”

      A czy… zaglądałeś może… do tzw. „Księgi Mądrości” będącej jedną z pozycji z całego obszernego księgozbioru 9-ciu ksiąg pod wspólną nazwą: „Sławiano-Aryjskich Wed” ?
      Jeśli nie, to może spróbuj poszukać tam odpowiedzi na swoje pytanie, a być może… znajdziesz coś – co zarezonuje z Tobą ? 🙂
      Osobiście nie czytałam całej księgi, a jedynie wybrane fragmenty, których treść w pewien sposób harmonizowała z tym co sama czuję…, wiem jednak z wypowiedzi różnych czytelników, że… w Wedach zawiera się m.in. głęboka wiedza o Naturze, o Przyrodzie, o Historii Ludzkości na Ziemi w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat, a nawet więcej jak kilku tysięcy…
      Jest tam m.in. zapis dot. Sfinksa i wyjaśniający dlaczego w ogóle powstał taki jego wizerunek…
      Otóż powstał on na cześć naszego słowiańskiego Przodka „Tarha -Darzboga”, który odwiedziwszy Ziemię ok. 16-tu tyś. lat temu – przywiózł ze sobą właśnie koty i dlatego zbudowano koci pomnik dla upamiętnienia tego wydarzenia… 🙂
      Tarh i Tara to syn i córa Pieruna, który po raz ostatni przybył na Ziemię ok. 40-tu tys. lat temu, pozostawiając wówczas naszym Przodkom 9 ksiąg, w których zawarte są także przestrogi dla swego ludu na nadchodzące ciężkie czasy , które… obecnie się kończą 🙂

    • Margosia pisze:

      „… Każda myśl, rzecz, obraz lub dowolne wydarzenie, które miało, ma lub będzie mieć miejsce we wszechświecie zostaje „zapisane i skatalogowane” i trafia w jedno miejsce, jedną „centralną bibliotekę wszechświata”…”
      ____
      Ta… „centralna biblioteka wszechświata” przypomniała mi inne ujęcie tej ciekawej teorii, o której mowa jest także w Wedach, a o której Trehlebov w jednym z ciekawych filmików, poruszających m.in. temat równowagi sił we Wszechświecie ujmuje to jako „ocean praprzyczyny” w kontekście tematu dualizmu postrzeganego przez nas jako wzajemnie się wykluczającego..
      Nie mogę odnaleźć teraz tego filmiku, ale mam zapisanych kilka zdań, które kiedyś wydały mi się istotne, więc je zapisałam… 🙂

      „… My jako stworzenia poza czasem i przestrzenią, stworzyliśmy cały ocean takiego pola informacyjnego, gdzie zapisane jest wszystko co istnieje – czyli kompletna informacja o Stwórcy – tak to ujmują Wedy, gdzie Stwórca to Całość, a my jesteśmy jego cząstkami…
      Żiwatma (Dusza ?) wchodzi w tę przestrzeń…, każdy z nas… kroplę tego „pra-oceanu” bierze ze sobą w ten świat działań (zjawisk).
      Każdy z nas to ma.
      To właśnie nazywają nasieniem diabła.
      I prawidłowo, gdyż tworzył je sam diabeł, tzn. stworzenia demoniczne, które… pracują dla naszego dobra… 🙂
      Wedy powiadają, że wszystkie demony są tak naprawdę żołnierzami Boga, które odrywają tę kroplę od oceanu – a my ją używamy. I w każdym z nas ta kropla jest.
      I z naszego prymitywnego punktu widzenia myślimy dualistycznie – myślimy że jest „dobro” i jest „zło” – a tak naprawdę wszystko jest inaczej – jest Jedność…
      Jest Jasna część Boskości i jest Ciemna część Boskości.
      Wszystko to jednoczy się w trójkącie:
      Oto „JA” w postaci Brahmy tworzę ten świat;
      Oto „JA” w postaci Wishnu realizuję go;
      Oto „JA” w postaci Shiwy niszczę go… „

      Cytat z Wed:
      „Świat jest pokarmem zjadającym zjadającego pokarm”

      Poniżej mały słowniczek podobieństw słów z sanskrytu… 🙂

      „Sanskryt – słowo, sens, skryty, ukryty sens
      Weda – wiedza
      Widya – widzieć
      Klesza – kleszcze, przeszkody
      Nepal – ponoć wywodzi się od „nie palny”- tam, gdzie nigdy nie zdarzył się pożar
      Joga – połączenie… człowieka, przyrody, boga
      staropolskie słowo Jug – łączyć…
      RA-SA – rasa, biały, jasny czysty, ten z początku, świetlisty
      Palestan – tam, gdzie pożary zdarzały się wielokrotnie…”

      „Nie zwracajcie uwagi na tych – co nawołują do kłamstwa,
      ale poświęcajcie ją tym – którzy przywołują do prawdy”

    • Margosia pisze:

      „Powoli wszystkie tajemnicze dotąd sprawy się wyjaśniają…”
      ___
      Albo… zaciemniają…

      Wiki mówi, że…
      „Hipoteza czasu widmowego – teoria spiskowa zaproponowana przez Heriberta Illiga w 1991r mówiąca, że pewien okres wczesnego średniowiecza (a dokładniej lata 614–911) nigdy nie miał miejsca, ponieważ przesunięto kalendarz.
      Illig uważał, że dokonano tego za pomocą zmian czy fałszerstw dokumentów..”

      A poniższy filmik mówi, że…
      „Hipoteza Czasu Widmowego mówi, że wczesne średniowiecze z całkowitą pewnością nie przebiegało tak, jak jest to opisane w podręcznikach, a wszelkie nieścisłości dają się wytłumaczyć istnieniem fikcyjnych stuleci wpisanych pomiędzy rzeczywiste.
      Wiele poszlak wskazuje na to, że chodzi o okres ok. 300 lat obejmujący 7,8 i 9 wiek naszej ery…”

  2. Maria_st pisze:

    Nigdy w swoim życiu nie spotkałam sie poprzez doswiadczenia z kroniką Akaszy……z NICOŚCIA–jako BIBLIOTEKĄ / takie słowa odebrałam-poczułam sobą / –tak.

    Z budową człowieka–jego tzw cialami zapoznałam sie w czasie oobe choć wtedy nie wiedziałam że tak to się nazywa….wtedy myślałam że umieram..po czasie zrozumiałam dlaczego tak wtedy to widziałąm…przezywałąm tez w tym stanie coś co można określić jako świat równoległy…czy jak to zwał
    na tamten czas było to dla mnie koszmarne doświadczenie, ktorego sie za każdym razem bałam…zresztą wiele doswiadczeń na początku jest traumatyczne…

  3. Rekju2 pisze:

    Kiedyś zaproponowałem – dajcie mi kryształową czaszkę, a spróbuję odnaleźć komnatę zapisów w kompleksie piramid w Gizie ???

    Co ma-ja czaszki krysztalowe z Gizeh wspolnego i z komnatami ?
    A jak odczytac i jakie zapisy jak sama struktura scian w komnatach roznych jest do odczytania przy pomocy elektromagnetyzmu,drgan,
    rezonansikow,wymiarow ilu jakich ?
    Kto zna jezyk logistykow piramid ?
    Mysle ze napewno nie ja a jak insi,tego nie wiem !

    Po za tym 13 czaszek z czasow panow Azteckich krysztalowych okazalo sie juz nie raz ze sa spreparowane,posiadaja slady…,

    /PO cwaniakach ale tych z miodem w uszach /

    …,od po nowoczesnych swiderko urzadzonko tokareczkach( CNC-owych,nie istotne) a wiadomo ze duzo legend bazuje na panu Indian-(owo)a Jones(owym).
    Kiedy?s Francuz(ow)i) 3 sztuki slownie TRZY  czaszek krysztalowych wystawili plebsowi i slownie 3 miesiace po ich wystawieniu okazalo sie ze one z panami Aztekami nic wspolnego nie maja ani z jakimis memor(owymi)y przepowiedniami …
    Wezmy in(szy)ny przyklad np.ten z Brytyjskiego Muzeum z Londyn(skad nazwa tego miasta ?)u ale i tez czaszki z Smithsonian-skiegi Institucika w Waszyngtonie w obu przykladach nie maja one z zadna prekolumbjanska kultura ani nie pochodza z zadnej a juz w ogole pldn.Ameryki a napewno z nowoczesnych czasow uprzemyslowienia.Znaleziono na w nich slady obrobek chemicznego np.węglika krzemu i mechanicznych…!
    Jako dowod niech posluzy se wyczytac znalezc infos-iki mozna np. ?

    W Journal of Archaelogical Scienc(ciach roznych)e.

    Ze ponad 130 lat balamucono ludzkosc niby Azteckimi krysztalowymi czaszkami koncami swiata
    w nich (tak naprawde to na niby)zapisanymi zakodowanymi i ze ich bodajze 12-scie rozsianych po calym swiecie mialo posiadac jakies magiczne moce.No ale to nic w porownaniu z religia i Bogami ze az tyle i kilka tysiecy lat ale co PO dzis ?
    A no byc moze ze jest tak ze czlowiek wymysl(a nadal wiele)il sobie Bogow PO to aby pozniej miec WYMOWKE ze to co nie potrafi sam sobie wyjasnic …,

    b o t o b o g s t w o r z y l !

    • Dawid56 pisze:

      Rekju2 , można Wszystko kwestionować, nie przeczę, ale…
      Najtrwalszym zapisem materialnym jest zapis w Krysztale, a zapis w kronice Akaszy jest zapisem astralnym, nie mówiąc już o poziomach tego zapisu.Prawdopodobnie do Kroniki Akaszy część ludzi ma dostęp we śnie.

  4. Rekju2 pisze:

    Akasha przepowiednie rozne i roznie mozna a nawet… Se pomyslec ze czlowiek(i) sa jest tak wazny w okeanie kosmicznym ze jego historie z nim zwiazane krolikowanie doswiadczalne na Gai jak i przyszlosc przez ‚Bogow’ byla warta zapisania ? To ja

    • Rekju2 pisze:

      ….,kby on sam mysli (urojenia)sobie ze Slonce dla…,

      /WAZNIAK(a)KOW/

      …,ich, niego sie kreci ‚wokol’ Ziemi.Oczywiscie ze to me
      czy tez moje zdania na temat-y Akasy.

      PS.
      A liscie z palmy przetrwaly az… i nawet dluzej niz mowy pana Marka Aurelisza. Ze kto?s je za jedna rupie a moze wiecej przez kogo?(matke Terese ?) przetlumaczone zostaly z ?
      na…po nasze a kto wie czy nie az PO wszechczasy.

  5. tomasz26 pisze:

    kronika akaszy jest jak szpulka nici aka jak osnowa, którą przedzie źródło energii.. wielu próbuje poszukać szpulki zapominając ze sami są jej częścią

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s