Hrabia Saint Germain, Alessandro Cagliostro,Christian Rosenkrauntz- kim byli Ci ludzie , jak długo żyli?

Wszystkie te „tytułowe osoby” były w pewien sposób związane ze starożytnymi misteriami w Egipcie i masonerią.

To marzenie bliskie ludziom od tysięcy lat – zatrzymać proces starzenia i być wiecznie młodą, nieśmiertelną istotą ludzką. Czy możliwe, że wśród nas są nieśmiertelni?

Nasza współczesna kultura opiera się na ciągłym poszukiwaniu piękna, dążeniu do piękna. Młodość, młody wygląd, sprawność fizyczna, aktywny tryb życia jest nierozerwalnie połączony z marzeniem o zatrzymaniu procesu starzenia, co jest najbardziej pożądaną cechą ludzi XXI wieku. Starość jest wstydliwie skrywana, a jeśli nawet pojawia się w reklamach, to jest to „młodzieńcza starość”. Ludzie w zaawansowanym wieku wydają się być spragnieni młodości, co ukrywa tak naprawdę owo pragnienie bycia przynajmniej częściowo nieśmiertelnym. Ludzie z zainteresowaniem słuchają opowieści Fundacji o tym, że człowiek posiada nieśmiertelną duszę, ale… taka nieśmiertelność wydaje się ich mało interesować. Świat jest tak mocno osadzony w materii, że pragnie właśnie nieśmiertelności materialnej, cielesnej. Warto odnotować, że pierwszym skojarzeniem po usłyszeniu hasła „nieśmiertelność” dla wielu osób jest właśnie nieśmiertelność ciała. Żyć długo! – oto marzenie wyśpiewywane na przeróżnych przyjęciach jako życzenie dla „jubilata czy solenizanta”. Ktoś kiedyś powiedział „Wszystko chcą żyć długo, ale nikt nie chce być stary!” i w tych słowach jest ukryta prawdziwa prawda o naszym lęku przed starością. Na stronach Fundacji Nautilus pisaliśmy o tym, że istoty mieszkające na obcych planetach żyją wielokrotnie dłużej niż ludzie. Tym razem chcemy się zmierzyć z innym, bardzo trudnym tematem: czy na naszej planecie żyją ludzie, do których pasuje określenie „nieśmiertelni”? Czy to możliwe, że na Ziemi żyją ludzie, którzy mają kilkaset, a może kilka tysięcy lat? Te pytania tylko pozornie wydają się absurdalne.Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest. Ale o tym za chwilę. Wybitny historyk Arnold Toynbee zauważył, że „przyznanie bogom nieśmiertelności przez ludzi jest jednym z wyrazów odczucia, iż śmierć jest niewłaściwym i niegodnym przeznaczeniem człowieka”. Przez stulecia liczni mędrcy i szarlatani obiecywali cielesne życie wieczne. W początkach XVII wieku objawiło się dziwne bractwo różokrzyża. Głosiło ono, że istnieje od początków ludzkości związek z prawiedzą tajemną m.in. starożytnego Egiptu. W niemieckim Kassel ukazała się książka zawierająca m.in. tajemnicze dziełko: Fama Fraternitatis (Głos Bractwa) i następne będące manifestami wiary różokrzyżowców. Z tekstów wynikało, że założyciel bractwa Christian Rosenkreutz (Chrześcijanin Róży Krzyża) podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej w XIV w., studiując w Damaszku, Egipcie i Fezie tajne księgi, zrozumiał istotę świata. Był to rodzaj objawienia i zrozumienia doskonałej formy makro i mikrokosmosu, w tym transfiguracji osobowości do nieśmiertelności. Po powrocie do Niemiec Christian utworzył stowarzyszenie trzech braci, którym w domu Ducha Świętego przekazał swą wiedzę, język magiczny, sztukę uzdrawiania ludzi. Po pewnym czasie Rosenkreutz wysłał ich w świat z tajną misją. Sześć reguł nakazywało wysłannikom m.in. dostosować się do kraju, w którym działali, używać pieczęci R.C., bezpłatnie uzdrawiać chorych, raz w roku wracać do siedziby Ducha Świętego, na 100 lat zachować w tajemnicy istnienie bractwa oraz wyznaczyć następców. Sam Rosenkreutz zdawał się być poza czasem, pomimo pozornej śmierci. Zgodnie z napisem nad kaplicą różokrzyżowego domu Ducha Świętego, dokładnie po 120 latach (od chwili jego śmierci), podczas przebudowy otwarto jego grobowiec. Wedle tekstu Famy przy kolistym ołtarzu znaleziono nietknięte zwłoki całkowicie pozbawione oznak rozkładu. Założyciel bractwa różokrzyża trzymał pergaminową księgą w dłoni. Wokół narysowane były symbole i tajemnicze figury.Wedle tejże księgi Rosenkreutz, zwany przez Różokrzyżowców Ojcem, miał poznać sekrety Nieba, Ziemi, Ludzkości, stając się strażnikiem królewskiego skarbu Arabii i Afryki, budowniczym miniaturowego modelu kosmosu oraz profetykiem (wieszczem i jasnowidzem), który zapisał wszelkie wydarzenia, w tym przyszłe. Księga w końcowym zdaniu przyrównywała zasługi Ojca Rosenkreutza do ziarna zasianego w sercu Jezusa. Dowiedziawszy się tych prawd, bracia zamknęli grobowiec i znów rozproszyli się po świecie. Dość skomplikowana doktryna różanego krzyża zakładała przemianę ludzi w istoty nieśmiertelne. Wpływ Różokrzyża na ludzi był ogromny, choć pozornie niewidoczny. Wiele osobistości jak kardynał de Richelieu, Johann Wolfgang Goethe niepogodzony ze starzeniem się i śmiercią, szukający w Fauście i życiu nieśmiertelności, czy założyciele Stanów Zjednoczonych Franklin i Jefferson związanych było z bractwem Różokrzyża. Wcieleniem Rosenkreutza, noszącym tytuł imperatora, miał być sir Francis Bacon, angielski lord kanclerz, mąż stanu, twórca Kolegium niewidzialnego i dzieła o Nowej Atlantydzie. Z biegiem lat różokrzyżowcy na ziemi podzielili się całkiem ziemsko, ale ich wiara w przemianę do nieśmiertelności jest wspólna. Jan van Rijckenborgh, założyciel Lectorium Rosicrucianum, współczesnej kontynuacji ruchu różokrzyżowców, pisze, że szkoła duchowa Różokrzyża zdąża do przekształcenia osobowości na człowieka niebiańskiego, a ukoronowaniem tej drogi jest osiągnięcie nieśmiertelności. Po tajemniczych słowach przyszedł czas na postaci w epoce Rozumu i Światła. Marzenia o nieśmiertelności uosabiają najwyraźniej postacie XVIII-wiecznych hrabiów: Alessandro Cagliostra (Józef Balsamo) i Saint Germaina. Hrabia Cagliostro podawał się za urodzonego w dwa wieki po potopie i zapewniał, że wie, jak dożyć 5557 lat. Recepta przetrwała, kuracja ma trwać tylko 40 dni. Nie bierzemy odpowiedzialności za skutek, skoro sam Józef Balsamo zmarł w więzieniu jako szarlatan. Natomiast Saint Germain na dworze Ludwika XV w przytomności pani Pompadour, księżnych, markiz, kawalerów twierdził, że rozmawiał z Mojżeszem. Że w Niniwie przebywał na dworze króla asyryjskiego Sardanapala w IX w. p.n.e. i że cudem wydostał się z oblężonej Niniwy, podczas gdy Sardanapal wraz z pałacem spalił się. Saint Germain opowiadał o tych zdarzeniach tak sugestywnie i pewnie, jakby był ich uczestnikiem; mówił na przykład o osobistościach sprzed 2000 i więcej lat! Ale także o bliższych czasach: o królowej Marii Stuart, o Małgorzacie de Valois, o nocy św.Bartłomieja w 1573 r. Współcześni twierdzili, że nie złapano go nigdy na kłamstwie a były to czasy sceptycznego Rozumu! Szkopuł w tym, że nie wiemy, kiedy i gdzie ów tajemniczy hrabia się urodził, w jaki sposób znalazł się w Londynie, a potem w Wiedniu na dworze cesarza i w Paryżu na dworze Ludwika XV. Ponoć przewidział rewolucję 1789 r., ścięcie Marii Antoniny i epokę napoleońską, po czym znikł. Madame Adhemar zobaczyła nieoczekiwanie hrabiego 16 października 1793 r., gdy ścięta głowa królowej toczyła się do kosza; według jej relacji nie postarzał się nawet w najdrobniejszym stopniu! Wierzyć relacji madame czy nie? Czy nieśmiertelny hrabia zrodził się w nudzących się główkach dworskich niewiast? Postać cudownego człowieka przewija się także w innych przekazach: w listach Fryderyka II Pruskiego, Woltera, ministra brytyjskiego Horacego Walpole’a, w pamiętnikach Casanovy. Hrabia Saint Germain podobno brał udział w powstaniu Stanów Zjednoczonych; hrabiego uważano za różokrzyżowca i masona, co zapewne nie mijało się z prawdą. Dokonywał ponoć rzeczy niezwykłych: tajemniczą herbatką miał uleczyć rodzinę carską, a potem całą armię rosyjską i ludność Hesji. Eliksir wręczony madame de Geoffrin miał sprawić, że potem przez 25 lat sprawiała wrażenie osoby 25-letniej. Sądzono, że znalazł receptę na długowieczność, a nawet nieśmiertelność. Bez wątpienia był znakomitym alchemikiem, któremu Ludwik XV udostępnił w Chambord laboratorium. Chwalił się, że zna wschodnie techniki przedłużania życia. W aktach kościoła parafialnego w Eckenforde zapisano jednak, że zmarł na zamku Hessen-Kassel 27 lutego 1784 r. Nie znikł jednak zupełnie, a przynajmniej pozostał w świadomości, pozostawiając po sobie przypisywaną mu Złotą Księgę. Obecnie wieczny hrabia ma żyć pod postacią Marka L. Propheta w Stanach Zjednoczonych, tworząc bractwo strażników płomienia, by kontynuować publikowanie Nauk Wniebowstąpionych Mistrzów. Mistrz Prophet (po polsku Prorok) twierdzi, że nieśmiertelny hrabia kontaktując się z duszami światłości na całym świecie usiłuje zapobiec III wojnie światowej, złowieszczym przepowiedniom Nostradama, objawieniom fatimskim i Apokalipsie. Najbardziej jednak zadziwiające w tej historii było spotkanie Saint Germaina w 1779 r. z doktorem Franzem Mesmerem. Podobno w Berlinie na dworze księżniczki Amalii Pruskiej hrabia przekazał doktorowi tajemnice dotyczące naszej podświadomości. Otworzyło to drogę nie tylko mesmerowskiej hipnozie, ale naukowej psychologii freudyzmowi. Oszalały od cierpień psychicznych świat od końca XIX w. mógł się wreszcie leczyć z nerwic, blednic, migren, depresji, kompulsji, uzależnień, psychoz i innych dolegliwości przez słowa oddziałujące na podświadomość. Temat nieśmiertelności jest ciągle aktualny. W Stanach Zjednoczonych Leonard Orr dowodził, że śmierć jest bezużytecznym przyzwyczajeniem, złym nawykiem. Podróżnik i badacz, odmładzający się bezustannie od 1961 r., podczas wędrówek po Indiach odnalazł ponoć joginów żyjących co najmniej 300 lat; niektórzy przyznawali się nawet do wieku 2 tys. lat! Jednakże długowieczność, a może i nieśmiertelność wymagają wielu poświęceń: jogini izolują się od wibracji śmierci wydzielanych ponoć przez ludzkie ciała, żyją na odludziu, w jaskiniach. Leonard Orr zalecał więc tzw. rebirthing, tworząc w 1974 r. Ruch Świadomego, Energetyzującego Oddychania i uwolnienie się od wszelkich urazów, jakich nie szczędzi nam dzieciństwo i życie. Receptą jest duchowe oczyszczenie się w prawdzie, miłości i prostocie oraz nietłumienie emocji i uczuć. Orr domagał się też legalizacji transfiguracji: dematerializacji i ponownej materializacji ciała fizycznego. Jego przekonania pokrywają się ze słowami tajemniczych osobników Charlesa P. Browna, Bernadeane Sittser i Jamesa R. Strolea, którzy zapewniają na mityngach i w książce wydanej w 1990 r., że „Każdy może żyć wiecznie”. Sami mają być tego dowodem. Kluczem do nieśmiertelności wedle CBJ, czyli nowych nieśmiertelnych, ma być uznanie boskości za własną, gdyż Bóg dał nam cielesną nieśmiertelność. W rzeczywistości nie ma żadnego życia poza ciałem; sądzi nieśmiertelna Bernadeane. Inne wymiary, zaświaty, tak naprawdę w ogóle nie istnieją. Są jedynie tworem myślącego ciała… Kiedy człowiek zbudzi się ku fizycznej nieśmiertelności, nie chce już żadnego innego życia. Aby jednak podtrzymać wymianę międzykomórkową, gwarantującą nieśmiertelność, potrzebna jest organizacja wieczystych i taką CBJ stworzyli: Eternal Flame Foundation, Fundacja Wiecznego Płomienia w Scottsdale w Arizonie, która działa w najlepsze do dzisiaj. Warto przy tej okazji wspomnieć o książce „Mag z Jawy” Kosta Danaosa, o której wiele razy wspominaliśmy i która zrobiła na nas ogromne wrażenie. Jest tam opis mistrzów chińskiej tajemnej szkoły Mo-pai, którzy opierają się na posługiwaniu się energią jin i jang na drodze praktyki medytacyjnej zwanej neikungiem. Owi mistrzowie osiągali kolejne poziomy doskonałości, których w sumie jest 74. Z każdym poziomem ich moc ulega podwojeniu, co oznacza, że osoby powyżej 40-tego poziomu mają moc znaną tylko superbohaterom z filmów S-F! Dlaczego o tym piszemy? Efektem ubocznym owej gigantycznej mocy jest zatrzymanie procesów starzenia, gdyż neikung pozwala na całkowite panowanie nad materią. Główny bohater książki „Mag z Jawy” John Chang nie kryje, że wielu mistrzów chińskich zdecydowało się na nieśmiertelność, co oznacza, że w Chinach żyje kilka osób, których wiek przekracza kilkaset lat i więcej. Akurat słów Johna Changa nie można bagatelizować, gdyż pokazywane przez niego umiejętności (bilokacja, lewitacja, zapalanie swoją mocą przedmiotów i wiele innych) świadczą o tym, że w jego przekazie może być prawda. A więc nieśmiertelni mogą być pośród nas…
 
źródło:
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Nieśmiertelność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

40 odpowiedzi na „Hrabia Saint Germain, Alessandro Cagliostro,Christian Rosenkrauntz- kim byli Ci ludzie , jak długo żyli?

  1. marek pisze:

    Wybitny historyk Arnold Toynbee zauważył, że „przyznanie bogom nieśmiertelności przez ludzi jest jednym z wyrazów odczucia, iż śmierć jest niewłaściwym i niegodnym przeznaczeniem człowieka

    więc jak się ma jedno z drugim do siebie ,że człowiek w kolejnej inkarnacji bez pamięci poprzedniej w świadomości niczym chomik w swym kręciołku bezmyślnie pomyka i aby zgłuszyć świadomość swego psychicznego dyskomfortu wszelkimi sposobami uznanie takiego stanu rzeczy za nie normalny w swej głowie z uporem maniaka omija …

    pytanie kolejne nasuwa się samo czy chodzi w tej naszej ziemskiej egzystencji o nas „chomika ” czy o ruch obrotowy kręciołka….

    a to ewolucja ludzkich owieczek / chomiczków / w głupocie ich samych utrzymania ….

    • marek pisze:

      kogokolwiek bym nie zapytał krytykując wszystko wokół /nie z upodobania ,a z wielkim obrzydzeniem / słyszę nawet od swej żony ,przecież ja to wiem , co to zmieni , a co ty możesz ,co my możemy …gadasz tylko i co z tego ,nic nie wynika …jesteś takim samym jak wszyscy matołem ….

      Czym że jest ta ich postawa …..barierą z betonu i ołowiu , z czego jest zbudowana z chęci zachowania nawet jeśli wiedzą iż ich życie jest koszmarem ,wolą niech się nic nie zmienia bo pojęcie zmiana w ich głowach rodzi przerażenie ….

      co bardziej zakręceni tłumaczą , sam jesteś winien , zmień myślenie a zmienisz swój sposób widzenia i swoje przeznaczenie …

      a ja sobie myślę że gdyby trzy miliardy na głos i wokół siebie swe niezadowolenie z tak skonstruowanego życia codziennie artykułowało , to nie tylko poruszyło by to Ziemię z posad ale i odnową po wszechświecie się rozlało …

      …no ale ” bydełko ” obojętnie czy stoi przy pustym czy pełnym żłobie wie lepiej , iż zachować jest lepiej to co się dostało niż rozpieprzyć to wszytko i stanąć gołym , aby się o swej prawdziwej kondycji żałosne ludzkie plemię dowiedziało …..

      …pamiętaj myśl jest twórcza , jesteś winien sam sobie , zamknij gębę i pracuj nad myślą i sobą …..

      …tylko kto wtedy za mnie powie słowa : matołki , matołeczki , matoły ….myśl otwiera usta …potem porusza ręce , ……wiec posprzątajcie sobie ” pod sufitem ” , …a potem bez strachu mów wokół wszystkim , jaki obraz rzeczy , otaczających cię , masz w głowie …..

      w świecie ułożonych do nie podskakiwania , owieczek – ludzi
      zaczyna się wypowiedź od słów… Panie , Panowie – …

      Niestety realne szanse na ucieczkę, ma szacunkowo 1% populacji ludzi. Reszta stoi pod tak silnym wpływem Kontroli Umysłu i jest tak silnie powiązana z syntetyczną świadomością lub już genetycznie zmutowana i energetycznie osłabiona, że nie ma szans na uwolnienie się.

      Kiedy jest się źdźbłem trawy, które zbyt szybko rośnie i kiedy kostuchowi sługusi indywidualnie pilnują i manualnie przycinają je, trudno jest znaleźć sposób na wyrwanie się z ich szponów.

      Więzienna, syntetyczna świadomość odwraca wszystko, lub zafałszowuje na różne sposoby. Dlatego niemal całe ludzkie społeczeństwo, pod bardzo wieloma względami zachowuje się jak kolektyw, jak rój i wcale tego nie zauważa.

      Postrzegają każdego człowieka, który wyraźnie słabiej połączony jest z rojem, z modami, zwyczajami (programami) roju, i który tika w głowie we właściwy sposób, jako psychola, bo według niby nich, czyli według programów wkładanych im do głów przez syntetyczną świadomość i odbieranych jako własne, to oni są energetycznie zdrowi, niezmutowani i poprawnie myślący (syndrom DEMOKRACJI, czyli że niby większość zawsze ma rację i dlatego ma prawo zdeptać tego, kto myśli logicznie, zamiast kierować się ich wspólnym/ zbiorowym tzw. SERCEM).

      Ta planeta, i wszystkie inne planety hodowlane w gęstości 3-ciej i w poniższych gęstościach, to planety psychicznych, czyli stojących pod Kontrolą Umysłu, kompletnie zawładniętych przez syntetyczną świadomość i inne technologie, mniej, lub bardziej współdziałające z nią. Wielu z tych psychicznych uległo programowi PRZEBUDZENIE, ale jak pisałem, przebudzenia są dwa, bo zawsze kiedy chodzi o coś kluczowego dla Kostuchów, kiedy coś poważnie zagraża ich egzystencji i ich więziennej farmie, jedną z form zwalczania tego czegoś, jest utworzenie ich własnej wersji tego czegoś, jednocześnie robiąc swojej atrapie sprytną reklamę, i zakrywając łuną jej przesadnie rozświetlonego światła, oryginał.

      Do dyspozycji, mają w tym celu miliardy bio-robotów, czyli mutujących, lub kandydujących do mutacji, do stania się półsyntetykiem więziennym, energetycznym wampirem, lub półwampirem, rozświetloną atrapą człowieka podłączoną poprzez Merkabę do więziennego niby-Źródła, podnoszących dumnie głowę za każdym razem, kiedy ktoś powie: „My, ludzie, jesteśmy bogami…” (czy przynajmniej dziećmi bogów).

      https://mistykabb.wordpress.com/2017/01/22/koszczajowe-wiezienie-2/#comments

      …krew się leje moc truchleje
      w ogródeczku panna Mania..

      ..Gwatemala nie dostrzega
      że elita władzy kradnie…..

      Z telewizji jego matka,
      Z gazet dzieci do zrobienia,
      Żona jakby wzięta z radia,
      A on cały z obwieszczenia….

      /uwspółcześnijcie sobie ten tekst o
      laptop , komórkę , bilbord i pozostałe środki
      służące postępowi w procesie …globalnego zidiocenia/

      Alleluja i niech się głupota ludzka nadal buja …

      • margo0307 pisze:

        „…tylko kto wtedy za mnie powie słowa : matołki , matołeczki , matoły … wiec posprzątajcie sobie ” pod sufitem… ”
        ___
        Oj joj joj… Marku !
        Widać, że… masz prawdziwy dylemat zastanawiając się… kto za Ciebie powie” te wszystkie „słowa” pełne… mundrości…

        • Maria_st pisze:

          „…tylko kto wtedy za mnie powie słowa : matołki , matołeczki , matoły … wiec posprzątajcie sobie ” pod sufitem… ”

          ja Matoł / cokolwiek to słowo znaczy w tej GRZE ILUZJI / sama sobie sprzatam…..niektorzy potrzebuja do tego WENY

          • marek pisze:

            niektorzy potrzebuja do tego WENY

            Bab tu trza … ale takich stworzonych z mej WENY co przytuli i w gębę da jak trzeba na odlew , a nie takich manekinów których pełno teraz chodzi po Ziemi ….

            dlatego Cię Marysiu Marek nie rusza
            bo podejrzewa ,że w Tobie siedzi taka dusza
            i nie o strach bynajmniej ty chodzi …

        • marek pisze:

          mundrości…

          znajdź mi Małgosiu człowieka z zaburzeniami funkcji umysłowych który na postawioną mu diagnozy powie : masz , macie rację …

          …wiem kochana co piszę , po co i co robię ……tylko wciąż mi chodzi ten 1% po głowie …ale kiedyś zapewne znajdę odpowiedź …

          • margo0307 pisze:

            ” znajdź mi Małgosiu człowieka z zaburzeniami funkcji umysłowych który na postawioną mu diagnozy powie : masz , macie rację …”
            ___
            Nie ma powodu Marku, byś… cokolwiek gdziekolwiek szukał, bo… nie znajdziesz – nigdzie nic innego – poza tym, co nosisz w sobie… 🙂 ❤

    • Maria_st pisze:

      hrabia Saint Germain…idealnie pasuja slowa piosenki

      „Wymyśliłam cię nocą przy blasku świec,
      nauczyłam się ciebie po prostu chcieć.
      Wystarczyła mi chwila niewielka,
      byś imię miał, byś po prostu się stał.

      Wymyśliłam cię z cienia, nim nastał świt,
      powierzyłam się niemal aż po sam wstyd.
      Nie wahałam się ani minuty,
      byś imię miał, byś nareszcie się stał.

      Dobrze wiem, co oznacza samotność,
      osobna noc, osobny dzień…
      Gdy samotność dokuczy zbyt mocno,
      niech dzieje się co chce, co chce!

      Wymyśliłam cię w gniewie na parę chwil,
      nauczyłam się ciebie – no cóż, to styl.
      Nie wierzyłam w to ani przez moment,
      byś imię miał, byś naprawdę się stał.

      Pomyliłam się – tak przecież bywa też,
      wymyśliłam cię, więc zostań – jeśli chcesz.
      Wystarczyła mi chwila niedługa,
      byś imię miał, byś na zawsze je miał.

      Dobrze wiem, co oznacza samotność,
      osobna noc, osobny dzień…
      Gdy samotność dokuczy zbyt mocno,
      niech dzieje się co chce, co chce!

      Pomyliłam się – tak przecież bywa też,
      wymyśliłam cię, więc zostań – jeśli chcesz.
      Wystarczyła mi chwila niedługa,
      byś imię miał, byś na zawsze je miał. ”

      • Maria_st pisze:

        o tym ancymonku pisalam juz kilka razy.
        i nie widze w nim masona, demona ani innego potwora.
        Z moich doswiadczen to mily, usmiechniety, niebieskooki o lekko kreconych jasnych wlosach przystojniacha……
        Potrafi sie maskowac tak iz nie jest widoczny..co najwyzej Ksiezyc potrafi ukazac postac…
        Z tymi Himalajami==potwierdzam.
        Wiem i znam jego glowna role
        Fajna GRA….choc tak „realna”…najwazniejsze nie zatracic sie w niej…..zdrowy rozsadek nade wszystko….

  2. Maria_st pisze:

    „Wszystko chcą żyć długo, ale nikt nie chce być stary!”

    wszystko to i tak marność nad marnościami…..

    • marek pisze:

      wszystko to i tak marność nad marnościami…..

      bo na razie jesteśmy paszą dla ?…..a nie eksportowymi z Ziemi cytrusami ..

      • margo0307 pisze:

        „…daleka jeszcze przed Tobą droga Małgosiu , by ”usłyszeć” Miłość – ciszę …
        …inaczej gdy kogoś wspólnie obrabiacie zawsze podpadacie pod zaobserwowaną u kur na podwórzu …zasadę dziobania …
        … bo na razie jesteśmy paszą dla ?…”

        ____
        Ach!, kochany Marku…, od dłuższego już czasu obserwuję w Twoich komentach… jakże subtelny… wdzięk, finezję…, i tę… głębię wyrażanych myśli… ?!
        Aż chciałoby się zanucić… parafrazując słowa piosenki…

        „kto… ma tyle wdzięku co Ty ?…
        Gdy od rana do wieczora
        mówisz mi to, we dnie, w nocy, jutro, wczoraj, to samo wciąż.
        A gdy w końcu szansę zrozumienia dajesz mi,
        wtedy… stwierdzasz sam:
        Kto ma tyle wdzięku co ja…”

        • marek pisze:

          Małgosiu ….

          przecież ja tego ani nie ukrywam , ani się nie wstydzę …to nas łączy a nie dzieli …

          ...wpadłeś przez ” ścianę ” między wrony ….poznaj ich zwyczaje aby Cię nie zadziobały /połóż umysł ludzkich pacynek i jego funkcjonowanie na stole swego umysłu / , i później kracz ich językiem to co chcesz im powiedzieć co one odbierają ….kracze jak my …czyli one …

          popularność , a jakże przecież to u pacynek zaleta , tylko bez mocnych świateł …dlatego tu siedzę …

          a kotek jest śliczny tylko czemu już po obróbce w techno i kolorze …czym Ty się zachwycasz Małgosiu chciało by się powiedzieć ……he, he ,he znowu Cię złapałem , ale pójdę językiem dla Ciebie zrozumiałym ….omójboże

          • margo0307 pisze:

            ~ Kto ma tyle wdzięku co ja… ~
            *
            „… ja tego ani nie ukrywam , ani się nie wstydzę … popularność , a jakże przecież to u pacynek zaleta”
            ___
            No to… witaj nam… pacynko

          • marek pisze:

            No to… witaj nam… „pacynko„…

            Ja ubieram okulary , gdy czytam i włączam rozum względnie jak kto woli myślenie…
            a Ty Małgosiu ?

            ..wpadłeś przez ” ścianę ” między wrony ….poznaj ich zwyczaje aby Cię nie zadziobały /połóż umysł ludzkich pacynek i jego funkcjonowanie na stole swego umysłu / , i później kracz ich językiem to co chcesz im powiedzieć co one odbierają ….kracze jak my …czyli one …

          • margo0307 pisze:

            „Ja ubieram okulary , gdy czytam…”
            ___
            Nie denerwuj się… Pacynko, wszak złość piękności szkodzi…

          • marek pisze:

            Nie denerwuj się… Pacynko, wszak złość piękności szkodzi…

            Pacynki nie mają uczuć bo dłoń ukryta w ich ciałach , ruchem ich rządzi …

            Ten co udaje pacynkę, by go ukryte ręce w pacynkach nie związały ,ma prawo o uczuciach się rozwodzić ….

            Lecz kogo to zainteresuje jeśli bezbarwna , bezzapachowa cisza absolutna we mnie płynie…

          • margo0307 pisze:

            „Pacynki nie mają uczuć… Ten co udaje pacynkę…”
            ___
            Marek, nie wiem czy… udajesz czy nie udajesz ?, ale… jak dla mnie – póki co… pozostaniesz… pacynką…, pacynką przebraną w piórka sowy…
            Jakieś takie mam… skojarzenia…

          • marek pisze:

            Marek, nie wiem czy… „udajesz„ czy nie udajesz ?, ale… jak dla mnie – póki co… pozostaniesz… pacynką…, pacynką przebraną w piórka sowy…
            Jakieś takie mam… skojarzenia…

            Małgosiu

            prawie że w dychę , lecz mimo wszystko znowu kulą w płot , gdyż ja zmieniam piórka by przejrzeć wszelkie teorie pacynkowe …

            Ty niestety w tym przeglądzie ze swoją stałością brzmiącą jak przepraszam za porównanie – ” zacięta płyta ” monotematycznych mądrości ubitych na beton , podlegasz według wszech miar prawu …

            przyganiał usmolony aż po stan bezużyteczności…. kocioł garncowi …..

            …no i o to właśnie z tymi ponoć samodzielnie
            myślącymi – pacynkami chodzi…

            to tylko słowa unikanej przez nie
            jak święcona woda piosenki…

            …z telewizji twoja matka
            z telewizji jest twój wujek
            jak smarować margaryną
            telewizja informuje ….

      • Maria_st pisze:

        wszystko to i tak marność nad marnościami…..

        bo na razie jesteśmy paszą dla ?…..a nie eksportowymi z Ziemi cytrusami ..

        Nie Marku.
        Pasza, cytrusy to tylko GRA jak wszystko inne .
        Rodzimy się, umieramy a pamięć o nas jest krótka.
        Nasze mrzonki giną wraz z nami…..
        Co jest istotne ?
        Nieraz dochodzi do mnie–że NIC

        • margo0307 pisze:

          „… Rodzimy się, umieramy a pamięć o nas jest krótka…
          Co jest istotne ?
          Nieraz dochodzi do mnie–że NIC”

          ___
          „Co jest istotne ?
          Wg. mnie… nasza moralna i etyczna postawa – względem wszystkich czujących istot – podczas tej krótkiej podróży przez życie…

          Podoba mi się np. postawa pana Zięby w jego apelu do Kaczyńskiego 🙂

        • marek pisze:

          Pasza, cytrusy to tylko GRA jak wszystko inne

          Zdrowo rozsądkowa postawa jest bardzo pomocna w przeżyciu fizycznego życia …ma jednak i wady ..Ducha na bok odsuwa …

          • Maria_st pisze:

            Ducha na bok odsuwa …

            a co To — Duch ?

          • marek pisze:

            a co To — Duch ?

            …dla niektórych to to samo co duchota ….

          • margo0307 pisze:

            „a co To — Duch ?”
            ___
            Nasza prawdziwa świetlista istota, wślizgująca się w „gliniane” ubranko na czas tej krótkiej ziemskiej wędrówki…
            Pamiętasz Maryś ? – Życie jest Światłem

  3. tomasz26 pisze:

    kim byli? byli tzw. oświeconymi piramidalnymi czcicielami …. dla stwory chwila u nas tysiąclecia wiec ten ich długi żywot to ,tylko kamyczek na pustyni ziemi

  4. Maria_st pisze:

    kim są ?
    tworami Matrixa

  5. margo0307 pisze:

    „… przyganiał usmolony aż po stan bezużyteczności…. kocioł garncowi …”
    ___
    Nie da się ukryć, że… masz zdolności krasomówcze pacynko i prawdę powiedziawszy, to czasem…
    czuję się podobnie jak ten maluch…, niewiedząc czy… śmiać się czy płakać…

    • margo0307 pisze:

      ups 😛 … nie ten filmik się wkleił, choć ten też mi się podoba, ale… w poście mówiłam o drugim filmiku…

      • marek pisze:

        ups 😛 … nie ten filmik się wkleił, choć ten też mi się podoba,

        bo na tej planecie prawie wyłącznie w dzieciach widać wcielonego Boga,choć ten maluch zaczyna już nie to co trzeba …naśladować …

    • marek pisze:

      czuję się podobnie jak ten maluch…, niewiedząc czy… śmiać się czy płakać…

      …umysł z duchem zespolony ma właściwą odpowiedź na wszelkie pacynkowe androny…..

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • margo0307 pisze:

        „… na tej planecie prawie wyłącznie w dzieciach widać wcielonego Boga…”
        ___
        Nieprawda.
        Już Ci kiedyś mówiłam… rozejrzyj się uważniej !, a wszędzie niemal zobaczysz…
        „wcielonego Boga” 🙂
        Ja np. byłam dzisiaj w sklepie zoologicznym w Wejherowie, w którym zorganizowano prawdziwy… hotel dla kotów i innych zwierząt czekających na adopcję…, zabranych ze schroniska, gdzie cierpiały z powodu zimna i niegodziwych warunków socjalno- bytowych…
        * * *
        „…umysł z duchem zespolony ma właściwą odpowiedź na wszelkie pacynkowe androny…”
        ___
        Ależ pacynko!, czemu silisz się na złośliwości ?
        Przecie… ja Ci nie wróg…

        • siola pisze:

          Oj Malgos ,Malgos mast ty duzo racji ,wszedzie widac rece Boga .Ale to nie Bog wzial zwierzeta do siebie choc ma duzo miejsca w niebie.Coz jak mowila juz Gracjana czlowiek Bogom smierdzi,co se bedzie niebo zasmiecal zwierzatkami.Ale juz sto razy ja tu powtarzal ,swiadectwo BOGU stawiaja CI cio go wiecznie w pysku Maja a najwiecej klamia i kradna.Nie to Bog dal zwierzatkom schronienie a czlowiek ,coz byla by jeszcze lepsza komedia jak by zwierzatka mogly po ludzku odpowiedziec,”Czego nauczylyscie sie od swych bylych PANOW ?”,na okraglo O moj Boze ,daj Boze ;z Boiem o moj JEZU,a jak boskie stworcy debilne dziecie jedzie na urlop to mowi do kota czy innego zwierzatka kture tak bardzo niby kocha „Z BOGIEM jak przyjade to wezne nowego bo mlode to glupie lepiej kopac da sie to po pupie.Tak Terz Bozej Zony cora jechala na urlop ,Laura Wiktoria widac wieniec jej laurowy kopnal w jej leb boski niezdrowo ,zaniosla swe zwierzatka do znajomych bo jedzie na 3 tyg, urlop .Coz tam zaniosla gdzie jej braciszek boski Matol pierwszy ,chlopca w szkole wysmiewal ze nie ma u nich nic w domu,coz moze i tam nie bylo ale boski sym Matolek Chmielowy zapomnial dodac ze co Maja to kradzione.Coz nie dziwie sie ze debilom boskim zwierzaka nie wzieli ,bo zwierzaka przynies ale jedzenia dla niego na trzy tygodnie ani grama od i ´taka to boskich dzieci milosc.A na koniec jeszcze sie boski Mist obrazi ,”Co to k … nie mozecie zwierzatka troche pokarmic.” Od boskie karaluchy dbaja jeno o swe boskie tylki,no i o to by sie nikt tu nie dowiedzial o ich czynach bo Palanty tylko w gebie swiete od od ryby scietej.
          Czesto pomagalem welne zwijac Mamie i zakladal ja na reke me 8ki ,zabaw sie ty Alois w Alka tni ty nozem ten welniany wezel i co bedzie scieta ryba od syna Matki co sie bawila Zeusowym wezem.Od bija sie bogowie o swe kradzione a placi za nich swym zyciem prosty czlowiek.Coz ale boskie dzieci z krzywym okiem i pyskiem sie raduja ,po tylku dostana nie ONI ale czlowiek,bo zaniedlugo przyjada Oni w gosci.Coz bedzie maglowanie swiadomosci ,by przez magiel ten przeleciec musi miec czlowiek swoja czysta gietka swiadomosc.Test na Gozdzikowej planecie zakonczony siolA wraca do domu i sie zdziwil ze znow w lozku lezy i przecierz nie byl maglowac on poscieli.

          • margo0307 pisze:

            „… Nie to Bog dal zwierzatkom schronienie a czlowiek…”
            ___
            A kimże jest człowiek jeśli… nie potomkiem Boga ?
            Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu – tak Bóg ukryty jest w człowieku…

          • sioLa pisze:

            Chyba ta klamliwa i zlodziejska strona,ja tam mialem swoja Matke swego Ojca .Moze i dlatego nie bije mi jak boskim dzieciom wladza do pustego leba.Moze i dlatego nie mam ja strachu przed opuszczeniem tego Mistu ani terz powrotu tych co bogom moga tu pogonic zdrowo kota.Od klamstwo i dla klamcy rabia sie ludzie po glowach od klamstwo jedno klamstwa ma zrodlo i jeszcze probuja sobie co niekturzy wmowic ze sa stworcami -chyba boskiej zdrady.Blizej mi jest rodzina Ahorn drzewo nizli klamcy i oszczercy w imie Boga.Wiec jam nie boze dziecie jeno synek od Lucy I Huberta,moze i dlatego ja przodkow jak Bog nie zdradzil wiec daleko mi do zdrajcy.Coz przedstawiciela Boga na ziemi trza calowac w reke,inteligentny poda Tobie reke.Coz cos mi sie zdaje ze ja chyba Izraelita ,zawsze wolal sam zarobic nizli prosic o cos falszywcow BOGA,Nawet nie bylo mi cieszko ,moze dlatego ze nie myslal ze ktos specjalnie na zlosc robi.Nawet teraz gdy odkrylem ze ktos probuwal sie podszyc i tak zrobil jabym nie egzystowal ,nie moge uwierzyc w takie swinstwo ludzi Boga.Coz karzdy z nas tak sie wyspi jak sobie poscielil i nie ma co mazyc ze Bog wam cos wyscieli to tylko mazenia zlodzieji.Coz jak widze czarnego kota na ulicy to na druga strone nie przechodze ale jak widze czlowieka co wokolo slowem BOG ciepie ,to juz ide ja na druga strone ,bo choc nic im nie zrobilem to zdrowo zaszli mi za skure choc probowalem sie od Mistu z daleka trzymac.Coz pierwsze mysl kto zabil Matke byla prawdziwa,coz teraz beda jeszcze boskie gnoje grozic mi tu Fredra.Jak tu milosci oczekiwac od kogos kogo klucznik ma serce z kamienia,to jak sobie wmawiac ze Mist to jest zlotem.I dlatego zlotego Mistu bija sie od wiekow ludzie a dupki sie z nich smieja.

          • margo0307 pisze:

            „… jak widze czarnego kota na ulicy to na druga strone nie przechodze ale jak widze czlowieka co wokolo slowem BOG ciepie ,to juz ide ja na druga strone…”
            ____
            Siola, człowiek… przez całe swoje życie się uczy i zawsze może – jeśli tylko chce… nauczyć się czegoś nowego…, w każdej też chwili może zrobić coś… nowego… 🙂

            Fajny film widziałam…

  6. tomasz26 pisze:

    „Wszystko chcą żyć długo, ale nikt nie chce być stary!”

    jeśli jesteś świadomy na odpowiednim poziomie i masz pozałatwiane ,lub nie wszystko to co chciałeś ,lub nie załatwić możesz sam odejść w chwili jaką sam wybierzesz ..możesz tez zwyczajnie nienawidzić tego świata pamiętając inny lepszy wedle swych wspomnień.,. równie dobrze możesz pragnąć, żyć dłużej,itp,itd…,ile dusz ,tyle ścieżek ile ścieżek ,tyle wyborów

  7. Daria pisze:

    Mysle ze dlugie zycie tutaj mogloby sie w pewnym momencie zwyczajnie znudzic.
    Chociaz z drugiej strony mam odczucie, ze mi zycie bardzo szybko leci.

    • tomasz26 pisze:

      życie jest, tylko naszą deklaracją z tamtego świata, a druga sprawa ,czy się z niej wywiążemy ..ziemia z nami lub bez nas i tak sobie poradzi.. ma do tego ”narzędzia”..dla tego ważne jest żeby ją szanować jak bliźniego swego dla przyszłych wcieleń

  8. margo0307 pisze:

    „… Hrabia Saint Germain podobno brał udział w powstaniu Stanów Zjednoczonych; hrabiego uważano za różokrzyżowca i masona, co zapewne nie mijało się z prawdą…”
    ____
    A to ciekawe, bo… o hrabim Saint Germain rozprawia również pan Roman Nacht twierdząc, że…

    „…hrabia Saint Germain loty kosmiczne były zawsze tajne, np. był taki hrabia Saint Germain, który pojawiał się i znikał, wiecznie wyglądał na młodego…, są opisy tego samego człowieka, którego spotykają ludzie po 50-ciu, 60-ciu latach, ci ludzie już są starzy, a Saint Germain nadal wygląda tak samo i daje do zrozumienia, że on od czasu do czasu opuszcza tą planetę…, żeby opuścić planetę w czasach kiedy nie było samolotów, to musiał on mieć inny pojazd.
    I on twierdził, że on leci takim pojazdem np. w Himalaje, tam się „odnawia”… , regeneruje się i dlatego jest wiecznie młody…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s