Reinkarnacja w Chrześcijaństwie

„Dzieci pamiętające poprzednie życie rodzą się także w chrześcijańskich rodzinach. Zdarza się, że rodzice takiego dziecka nie decydują się na upublicznienie jego historii ze względu na religię jaką wyznają… religię, której dogmaty są zdecydowanie sprzeczne z ideą wędrówki dusz. Rodzina staje przed dylematem jak pogodzić to, co słyszą od własnego dziecka z tym, w co wierzą. Zastanówmy się…

Na chrześcijańską Biblię składają się Stary i Nowy testament. Treścią Starego T. jest historia i dziedzictwo kulturowe, religijnego narodu izraelskiego. Dla judaizmu święte są wszystkie księgi ST, a w szczególności Tora – pięć pierwszych ksiąg. Nasuwa się pytanie; czy Judaizm akceptuje reinkarnację, jeśli chrześcijaństwo całkowicie je odrzuca?


W judaizmie (w jego nurcie mistycznym i kabalistycznym) istnieje wiara w wędrówkę dusz (metempsychoza). Racjonaliści, tacy jak np. Majmonides, starali się to zjawisko ignorować (raw Saadja Gaon je wykluczał), co spowodowało, że wielu współczesnych Żydów nie ma świadomości tego metafizycznego aspektu judaizmu. Zarówno gilgul (reinkarnacja), jak i haataka (wcielanie się) są stadiami pośrednimi duszy człowieka, nim powróci ona do Boga na końcu swojej wędrówki. Istnieje pogląd, że np. Księga Jonasza jest właśnie alegorią doświadczenia, jakiego doznaje dusza poddana wcieleniom. Często bowiem dusza nie odchodzi ze świata, zanim nie wykona swojego zadania. Taka jest właśnie historia proroka Jony w kabalistycznych (i nie tylko) interpretacjach.

Według poglądów mistycznych, dusza jest bytem złożonym: stanowi amalgamat składników z różnych faz poprzednich istnień, a sama składa się z neszamy (tego, co popularnie nazywamy duszą), z ruach (ducha, „oddechu” Boga) i nefesz (siły życia). Istnieje wiele koncepcji na temat wzajemnych zależności tych elementów, ale wspólne jest przekonanie, że każdy z nich może, po śmierci człowieka, mieć swój odrębny, dalszy los.

Wiara w zmartwychwstanie zmarłych jest silnie obecna w tradycyjnym judaizmie. Pogląd ten głosili poprzednicy judaizmu rabinicznego – faryzeusze, w przeciwieństwie do saduceuszy, ktorzy odrzucali to stanowisko, ponieważ nie znajdowało ono – ich zdaniem – potwierdzenia w Torze. Jednak ostatecznie przeświadczenie to znalazło się wśrod fundamentalnych Trzynastu Zasad Wiary Majmonidesa: „Wierzę pełnią wiary, że zmarli zmartwychwstaną do życia kiedy tylko Stwórca, błogosławione jest Jego Imię, tego zechce.” http://www.the614thcs.com/40.174.0.0.1.0.phtml

Józef Flawiusz – żydowski historyk pochodzący z rodu kapłańskiego; Czyż nie wiecie, że ludzie, którzy schodzą ze świata zgodnie z prawem natury i oddają dług otrzymany od Boga, kiedy dawca pragnie go odebrać, osiągają chwałę wieczną, domy i rodziny ich mają bezpieczne trwanie, dusze zaś pozostają czyste i posłuszne i otrzymują najświętsze miejsce w niebie, skąd po upływie wieków znów wstępują w nieskazitelne ciała? [Wojna Żydowska, Księga III, rozdział 8,5]


Jak to możliwe, jak to się stało, że dwie wielkie religie opierające się na jednym źródle mają dzisiaj tak różnorodne podejście do tej kwestii?

Według zwolenników reinkarnacji Nowy i Stary Testament zawierają wiele cytatów nawiązujących do reinkarnacji. (Mt 11,14). Co jednak rozumie się symbolicznie. Inne wersety biblijne, które miałyby nawiązywać do reinkarnacji to Mt 11:25-26, Mt 26:24, J 3:1-10, J 9:1-3, Ga 6:7-8. https://pl.wikipedia.org/wiki/Reinkarnacja

Ciekawy fragment.
(7) O wszystkich tych wydarzeniach usłyszał również tetrarcha Herod i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; (8) inni, że Eliasz się zjawił; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Ł. 9.

Gdyby Hebrajczycy nie wierzyli, że można narodzić się ponowne nie przyszło by im zapewne do głowy, by nawet pomyśleć, że Jan powstał z zmarłych, zjawił się Eliasz, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. To wydaje się oczywiste.

I jeszcze jeden z Księgi Psalmów (Stary Testament); Psalm 90(89)
W proch każesz powracać śmiertelnym i mówisz: „Synowie ludzcy, wracajcie!”.  Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż nocna.

Zdaniem wielu specjalistów w Biblii istnieje sporo przykładów, które promują przekonanie, że wędrówka dusz była dobrze znana pierwszym chrześcijanom. Problem w tym, że w zależności w co kto wierzy, przykłady te są interpretowane w różny sposób. Internet jest pełen dyskusji kto ma rację, Kościół, czy reszta. Zwolennicy reinkarnacji powołują się na Orygenesa (185 – 254 n. e.) twierdzącego, że dusza istnieje przed narodzinami. Inni ojcowie Kościoła także biorą pod uwagę możliwość istnienia wędrówki dusz, choć nie twierdzą tego zbyt stanowczo. Nic też dziwnego, jeśli nawet dzisiaj trudno to udowodnić.

Św Klemens z Aleksandrii; „Istnieliśmy długo przed powstaniem świata; istnieliśmy w oczach Boga, gdyż jest naszym przeznaczeniem żyć w Nim. Jesteśmy myślącymi stworzeniami Boskiego Słowa; dlatego też istnieliśmy od początku, gdyż na początku było Słowo (…) Nie po raz pierwszy okazuje On nam miłosierdzie w naszych wędrówkach, On miał je dla nas od samego początku…” („Egzorty do Pogan”).

Św Grzegorz, biskup Nyssy;Jest absolutnie konieczne, by dusza została uzdrowiona i oczyszczona, a jeśli nie nastąpi to w ciągu jednego życia na ziemi, to musi to zostać osiągnięte w przyszłych żywotach ziemskich”.
Orygenes;Dusza nie ma ani początku ani końca (…) Przychodzi ona na ten świat wzmocniona sukcesami lub osłabiona porażkami w swym poprzednim życiu. Jej pozycja w tym świecie jako miejscu wyznaczonym do uzyskiwania honoru lub dyshonoru zdeterminowane jest jej poprzednimi zasługami lub winami. Jej uczynki w tym świecie wyznaczają jej miejsce w świecie, który następuje po obecnym…”
(„De Principiis”)
Św Augustyn;Powiedz mi, Panie…powiedz, czy me dzieciństwo nastąpiło po innym moim wieku, co umarł przed nim? Czy był nim ten, który spędziłem w łonie matki? (…) a znowu cóż było przed owym życiem, O Boże, radości ma, czy byłem gdziekolwiek czy w jakimkolwiek ciele? Nie mam nikogo, kto by mi to powiedział, ani ojca, ani matki, ani doświadczenia innych, ani też własnej mej pamięci.” („Wyznania Św. Augustyna”).

Ciekawie o reinkarnacji pisze encyklopedia PWN; http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/inkarnacja;4011225.html
Teologie inkarnacji rozwinęły głównie chrześcijaństwo (!) oraz wisznuizm. W chrześcijaństwie w ludzką postać Jezusa wcielił się Syn Boży, jedna z osób Trójcy Świętej (w uzasadnieniu Kościół odwołuje się do Pisma Świętego). Spory związane z inkarnacją, dotyczące np.: istnienia bądź podwójnej bosko-ludzkiej natury Jezusa Chrystusa, bądź też tylko jego boskiej natury monofizytyzm, w przypadku zaś współistnienia obu natur — problemu ich wzajemnego związku (i w konsekwencji np. współistnienia woli boskiej i ludzkiej) — doprowadziły do konieczności sformułowania stanowiska Kościoła, wyrażonego w ustaleniach kilku ważnych soborów (w Nicei 325, Chalcedonie 451 i w Konstantynopolu 553 oraz 680–681), na których przyjęto m. in. naukę o podwójnej naturze i woli Jezusa, potępiając tym samym jako heretyckie: arianizm, nestorianizm i monoteletyzm.

Cofnijmy się więc w czasie.

Według powszechnej opinii wszystkie lub prawie wszystkie dowody istnienia wiary w reinkarnację zostały wyeliminowane z Biblii i pism ojców przez Sobór w Konstantynopolu w 553. Wielu zwolenników reinkarnacji przekonuje, że rada została specjalnie powołana wyłącznie w celu potępienia reinkarnacji… co nie jest prawdą. Nie o kwestię wędrówki dusz chodziło. Głównym punktem programu było osiągnięcie jedności z monofizytami, którzy twierdzili, że Chrystus miał tylko jedną, boską naturę.

Sobór Konstantynopolitański w 553 roku nie został zwołany przez papieża, ale przez samego cesarza Justyniana! To on wybrał 166 Ojców, którzy mieli poprzeć jego plany. Chciał on zjednoczyć Cesarstwo wokół swojej idei; „jedno cesarstwo – jedna religia”. Dążył do przywrócenia jedności religijnej z buntującymi się monofizytami, a którzy przeważali na znacznym obszarze Syrii, Etiopii i Egiptu. Co ważne, zrobił to pod wpływem swojej żony Theodory, monofizytki.

Pojednanie chciał osiągnąć poprzez reinterpretację lub rewizję stwierdzeń dogmatycznych przyjętych przez sobór chalcedoński w taki sposób, aby definicje dogmatyczne soboru w Chalcedonie stały się możliwe do przyjęcia dla monofizytów. Dlatego też Ojcowie soboru potępili m. in. Orygenes i jego teorię preegzystencji dusz (wikipedia). Co wydaje się dość kuriozalne potępiono także samego ówczesnego papieża Wirgiliusza, który był przeciwny zwołaniu soboru i jego postanowieniom, ale który ostatecznie został zmuszony do jego poparcia.

Z pewnością pod względem teologicznym Konstantynopol II nie oznacza wprost dezawuowania Soboru Chalcedońskiego. Jednak po równowadze osiągniętej w Chalcedonie wahadło znowu za bardzo wychyliło się w jedną stronę. Dopiero następny sobór, Konstantynopol III, umieścił je z powrotem w środku. Dla Wschodu oznaczało to teologiczne zubożenie. Sobór „złożył w ofierze” starożytne, trzeźwe, cenne, teologiczne dziedzictwo na ołtarzu polityki, która sama w sobie nie miała przyszłości. Na tej drodze w żaden sposób nie można było osiągnąć zjednoczenia z monofizytami. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TT/sobory07.html

Nie ma wątpliwości, że sobór z 553 roku to nie teologia i duchowość a polityka, przemyślane działanie w celu budowania wielkości Chrześcijańskiego Kościoła, co wydaje się słuszne w tamtym okresie. Odtąd tych, co myśleli inaczej niż postanowienia soboru uznawano za heretyków. Uważnie proszę przeczytać stanowisko soboru z 553 roku;

„Jeśli ktoś mówi lub sądzi, że dusze ludzkie istniały uprzednio jako duchy i jako święte moce, ale że – sprzykrzywszy sobie oglądanie Boga (?) – ku złemu się zwróciły i przez to oziębiły w miłości Bożej i stąd otrzymały nazwę dusz i za karę zrzucone zostały w ciała – niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych”.

Na przestrzeni lat, zwłaszcza teraz, w czasie szerokiego dostępu do informacji, mediów, niezależnie od tego jak bardzo Kościół będzie bronił swojego stanowiska faktem jest, że liczba wierzących inaczej systematycznie rośnie. Wydaje się, że dogmaty swoje, a życie swoje.

Badania mówią o znacznym wzroście wiary w reinkarnację na całym świecie, zwłaszcza w krajach Zachodu. W 1981 roku do wiary w nią przyznawało się 22 % Francuzów (w tym 31 % praktykujących katolików!), 27% Brytyjczyków i tylko 28% Japończyków. Niezwykle zastanawiające są dane z badań socjologicznych stanu religijnego Europy, przeprowadzonych w skali całego kontynentu przez European Value System Stydu Group (EVS) w 1993 roku. Do krajów, gdzie odsetek mieszkańców przyjmujących reinkarnację jest największy, należą: Islandia (32%), Polska (32%), Północna Irlandia (30%), Francja (24%), Wielka Brytania (24%), Włochy (22%), Węgry (21%), Bułgaria (21%), Hiszpania (20%), Niemcy (19%), Irlandia (19%), Szwecja (17%), Słowacja (16%), Holandia (15%), Dania (15%). http://www.katolik.pl/oblicza-reinkarnacji,2336,416,cz.html?s=4

W obecnej dobie, gdy odradza się spirytyzm, New Age, coraz silniejszy jest wpływ kultur i religii Dalekiego Wschodu, chrześcijaństwo znowu jest zagrożone propagowaniem nauk o wędrówce dusz i reinkarnacji, a wiara w zmartwychwstanie ciał i życie wieczne ulega poważnemu osłabieniu. http://katedra.uksw.edu.pl/publikacje/adam_filipowicz/chrzescijanstwo_a_reinkarnacja.pdf

No cóż… Niezależnie w co wierzymy odłóżmy wszystkie religie na bok i przyjrzyjmy się samej nauce… bo nauka o wędrówce dusz ma naprawdę wiele do powiedzenia. Tego nie można już zlekceważyć.
http://www.theepochtimes.com/n3/339553-reincarnation-fact-or-fallacy-case-studies/
http://uvamagazine.org/articles/the_science_of_reincarnation
http://www.express.co.uk/news/science/716499/reincarnation-REAL-proof-life-after-death

Fundacja zaprasza na czat 29 stycznia, godzina 21.00; Wędrówka dusz czyli reinkarnacja – dlaczego wiedza, a nie wiara.”

źródło

http://www.nautilus.org.pl/artykuly,3281,reinkarnacja-w-chrzescijanstwie.html

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Dusza, Istota Ludzka, Mistyka, Transformacja 2016-2017. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

201 odpowiedzi na „Reinkarnacja w Chrześcijaństwie

  1. Dawid56 pisze:

    Dla mnie reinkarnacja ma zdecydowanie większy sens aniżeli zmartwychwstanie ciała.
    Kościół i jego teolodzy bardzo mętnie tłumaczą jak będzie wyglądało to ciało w którym mamy niby zmartwychwstać.
    Czy będzie to ciało 30-latka czy 70-letniego starca, a może dziecka, czy będzie to ciało mężczyzny czy kobiety a może hemafrodyty?

    • marek pisze:

      W całym tym artykule jest prawdy tyle co wody na pustyni …inkarnacja jest faktem jest następstwem odstępstwa tak jak śmierć ciała , która jej towarzyszy…

      LECZ KTO TYM ZARZĄDZA ? !!!!!!!!!!!!!

      Stary Testament to większość kłamstw z kilkoma prawdy perłami , został spisany jedynie , by usankcjonować istnienie ” wybranego narodu żydowskiego ” wśród ludów świata …lecz kto go wybrał i po co ?

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie …

      • margo0307 pisze:

        „… W całym tym artykule jest prawdy tyle co wody na pustyni …
        inkarnacja jest faktem…”

        ___
        Jeśli chodzi o ścisłość to… powyższy art nie jest o „inkarnacji” – będącej jednym wcieleniem, lecz o … reinkarnacji – będącej procesem wielu następujących po sobie „inkarnacji” – wcieleń…
        * * *
        „…inkarnacja jest faktem jest następstwem odstępstwa…”
        ___
        Hmm…, bardzo to… jak dla mnie – brzmi niezrozumiale, by nie powiedzieć… zagadkowo…
        – Czy możesz Marku wyrazić swoje zdanie bardziej zrozumiale i powiedzieć – co konkretnie masz na myśli ?

      • Dawid56 pisze:

        A może inkarnacje są realizacją pewnego programu(eksperymentu) polegającego na tym, że Ktoś tą materię „twardą” musi kształtować , nie za pomocą magii( bo to bardzo łatwe) ale za pomocą własnych sił i innych dostępnych środków.

        • Alicja z Krainy Czarów pisze:

          Reinkarnacja to nic innego niż Kolejny Odcinek „Barw Szczęścia” gdzie każdy gra swoją role. Pewnie poza kołem reinkarnacji i kołem kociej karmy jest pusta sala z Boskim Tetragrammaton czyli tym kryształowym trójkącikiem.

          • Dawid56 pisze:

            Pamiętajmy że czytamy liczby od lewej strony ostatnie imię to IHVH, imię człowieka to wg Grega Bradena IHVG czyli 10+5+6+3 czyli 24 czyli 6.

          • marek pisze:

            ostatnie imię to IHVH, imię człowieka to wg Grega Bradena

            a w/g ciebie Dawidzie …masz swoje zdanie ?

          • marek pisze:

            hej żągluj ,że żeglarzu / kierunkami / zamiast nawigować …..

  2. Beata pisze:

    reinkarnacja to koło 9ka iluzja, żeby się z niego wyrwać musimy odrzucić ego 666 – 9ke iluzje, odrzucenie ego jest tożsame z wiara – poznaniem Boga/Stwórcy, usłyszeniem go w sobie i podążaniem za jego wolą, robiac to dobrowolnie z własnej nieprzymuszonej woli, nie dla nagrody, z bezinteresownej miłosci do Boga… nagroda tak czy tak na nas czeka…. takiego stanu nie da sie osiagnac zadnymi duchowymi praktykami…

    • marek pisze:

      z bezinteresownej miłosci do Boga…

      prócz nasłuchiwania głosu sumienia w sobie to stoi na pierwszym miejscu …to jest dziecka Bożego droga …

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  3. margo0307 pisze:

    „… Sobór „złożył w ofierze” starożytne, trzeźwe, cenne, teologiczne dziedzictwo na ołtarzu polityki, która sama w sobie nie miała przyszłości.

    Nie ma wątpliwości, że sobór z 553 roku to nie teologia i duchowość a polityka, przemyślane działanie w celu budowania wielkości Chrześcijańskiego Kościoła…”

    ____
    Właściwie to… w tych dwóch powyższych zdaniach zawiera się niemal… cała prawda w temacie działalności… pasterzy duszyczek reprezentujących interesy kk…

    Dziś, każdy – rozsądnie i logicznie myślący człowiek – rozumie, że… żaden „bóg” nie ponosi odpowiedzialności za wybory dokonywane przez człowieka i że każdy sam ponosi odpowiedzialność za swą … radosną lub nie… twórczość.
    Rozumie również, że… aby poznać różnorodność wspaniałości świata zjawisk… nie wystarczy jedno życie w ciele, choćby nawet trwało 500 czy 1000 lat…, nie mówiąc już o… wspaniałości świata duchowego…

    Wielu z nas…, tak bardzo utożsamiło się ze swoim ciałem organicznym, że… nie chce dopuścić do siebie myśli o tym, że nie jest ciałem, lecz że… posiada „na chwilę” ciało…
    Że… jesteśmy Istotami Duchowymi, których Rdzeń, czyli Energia Duszy… wcielając się w ciało poddaje ego cielesnej osobowości doświadczeniom szlifowania, oczyszczania i uzdrawiania, które mogą… nie spodobać się osobowości 🙂 , są jednak niezbędne by wydobyć piękno ukryte w ❤ człowieka, podobnie jak metal poddawany obróbce i skrajnym temperaturom, w końcowym efekcie jest dużo bardziej cenniejszy od pierwotnej, surowej rudy…

    ~Oznaką, że… dochodzisz do ludzkiego poziomu jest to, że zaczynasz rozwijać indywidualną świadomość~

    • marek pisze:

      ~Oznaką, że… dochodzisz do ludzkiego poziomu jest to, że zaczynasz rozwijać indywidualną świadomość

      kamień przy polnej drodze ma świadomość , robak pełzający po ziemi , tak samo ptak i drzewo …

      ..lecz czy masz Małgosiu probierz co wyraża jako człowiek ludzka świadomość …stawiałem Wam wielokrotnie przed Wasze niewidzące oczy opis Jezus Osobowość Doskonała

      …taką jak w opisie ma wyrażać osobowość ten który pretenduje do miana człowieka , lecz ją stwarza tylko i wyłącznie poprzez pielęgnację rozmów z Matką Ojcem a nie napychanie głowy śmieciami myśli tego splątanego świata…

      Czy masz na tej planecie grupę która sięga tego miana – człowiek , czy jedynie garstkę odrzuconą na obrzeża błyszczącego reklamami świata…

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • margo0307 pisze:

        „…stawiałem Wam wielokrotnie przed Wasze niewidzące oczy opis Jezus Osobowość Doskonała…”
        ___
        Czy mówisz o… „opisie Jezusa” z „Księgi Urantii” ?

  4. Mezamir pisze:

    Na chrześcijańską Biblię składają się Stary i Nowy testament.
    Treścią Starego T. jest historia i dziedzictwo kulturowe, religijnego narodu izraelskiego.
    Jest to kompilacja różnych mitów i tradycji plemiennych,naród izraelski to fikcja *
    Nowy Testament to fragment Tory sfałszowany przez Rzym.

    * „Ponieważ źle znoszę fakt, że prawo izraelskie narzuca mi przynależność do jakiejś fikcyjnej wspólnoty etnicznej, a jeszcze gorzej konieczność prezentowania się reszcie świata jako członek klubu wybranych, przeto oświadczam, że chcę podać się do dymisji i przestać uważać siebie za Żyda” – Shlomo Sand
    Żyd to określenie wyznawcy judeo-chrześcijańśtwa
    a nie przedstawiciela jakiejś zmyślonej rasy/narodu.

  5. Beata pisze:

    Początek zagubienia
    Zaczęło się od tego, że któregoś dnia zostałem zaproszony na medytację transcendentalną. Doświadczenie to wywarło na mnie bardzo silne wrażenie. Powstało we mnie przekonanie, że dzięki tej technice znowu wkraczam na drogę życia wewnętrznego. Rzuciłem się więc całkowicie – z duszą i ciałem – w wir medytacji.
    Wkrótce jednak zacząłem odczuwać rozbicie psychiczne. Wszyscy, którzy praktykowali medytację transcendentalną, wiedzą, że nie można się jej poświęcić bez odczuwania jej skutków. Znalazłem się w stanie jakby bardzo silnego zamroczenia.
    Postanowiłem dotrzeć do guru, który stał za stosowaną przeze mnie techniką. Pojechałem więc do Hiszpanii. Guru bardzo mnie polubił i zajął się mną. Za jego namową skończyłem doktorat i znowu powróciłem do niego. Stałem się jego uczniem, czyli brahmaczarinem, i byłem z nim zawsze i wszędzie. Mogłem spędzić z nim długi okres czasu w Himalajach – w miejscu, gdzie on sam nauczył się wszystkich technik. Zapoznałem się z ich fundamentem filozoficznym oraz z kontekstem hinduizmu. Poznałem różne praktyki, nazywane na Zachodzie jogą.
    Zarówno joga jak i inne praktyki wschodnie są czymś bardziej skomplikowanym i złożonym, niż się sądzi w Europie czy USA. Trzeba widzieć ich fundament doktrynalny, a przede wszystkim zdać sobie wyraźnie sprawę z celu, do którego mają doprowadzić.
    Celem wszystkich technik orientalnych jest odnalezienie absolutu, boskości, doprowadzenie do jedności, czyli tzw. fuzji, o której będzie mowa później. (…) Głosi się panteistyczną naukę, że wszystko jest Bogiem. Zaciera się granicę między samym Bogiem a stworzeniem. Tak więc wszystko jest przejawem Boga: roślina, krzesło. Nie można zeń wyjść, gdyż jest to sfera zamknięta. Możliwa jest natomiast swoista ewolucja wewnątrz tego jestestwa, w którym tkwimy (…).
    Niechęć do trudnej walki o budowanie własnej osobowości i szukanie ucieczki w fuzję z naturą można częściowo zrozumieć, gdy weźmie się pod uwagę tkwiące w nas następstwa grzechu pierworodnego: nasze zranienie, osłabienie moralne, bezwład.
    Oddałem się technikom i ćwiczeniom bez reszty
    Tak więc otwierają się przed nami dwie przeciwstawne drogi duchowe. Pierwsza to droga mistyki naturalnej, w której miesza się Boga z przyrodą, co w konsekwencji prowadzi do duchowej regresji, cofnięcia się, wyzbycia własnej osobowości na rzecz bezosobowej fuzji z naturą.
    Druga droga – chrześcijańska – prowadzi do umacniania swojej osoby. Osobowy Bóg obdarzył nas bowiem darem synostwa Bożego. Mamy trwać w osobowym kontakcie z Bogiem, naszym Ojcem. Jesteśmy powołani do tego, by wzrastać w naszym dziecięctwie Bożym, trwając w jedności nie z naturą, energiami kosmicznymi, lecz z Jezusem Chrystusem, Synem Bożym.
    Co do mnie, to – stosując różne techniki – szedłem pierwszą drogą: drogą mistyki naturalnej. Osiągnąłem stan moksa czyli nirwany. Chciałbym powiedzieć tu coś więcej o technikach opisanych w księgach Wedy. Ich praktykowanie wiąże się z głębokim doświadczeniem subiektywnym. Mają one silny oddźwięk psychosomatyczny. Techniki te mają doprowadzić do fuzji z przyrodą. Wszystkie postawy jogi zmierzają do odblokowania tzw. energii kosmicznej, od której jesteśmy rzekomo uzależnieni, a która ma się znajdować u podstawy kręgosłupa. Jest to tzw. kundalini. Energia ta ma wzrastać w kanałach energetycznych – ida i pingala – znajdujących się po obu stronach kręgosłupa i krzyżujących się między sobą. Te dwa kanały energetyczne wychodzą przez otwory nosowe. Skrzyżowanie kanałów energetycznych to tzw. czakry. Kiedy odblokowuje się stopniowo tę energię przez określone układy ciała, wzrasta ona i otwierają się kolejne czakramy.
    Mantry, czyli formuły powtarzane w pamięci, mają ten sam cel: otworzyć czakry i odblokować energię. Tak więc energia kosmiczna ma wzrastać wzdłuż kręgosłupa, dopłynąć przez odpowiednie kanały do czakra na szczycie głowy. Gdy energia ta dociera do górnego czakra, następuje jakby eksplozja świadomości, czyli tzw. moks samadhi.
    Trzy podstawowe aspekty techniki są następujące: 1) ułożenie ciała, tzw. asana, by odblokować energię przez postawę całego ciała; 2) tzw. pranayama, będąca kanalizowaniem oddechu przez jego kontrolowanie, i 3) mantra, należąca do techniki typu umysłowego, mającej również na celu odblokowanie energii (…).
    Gdy traci się świadomość osobową, znikają ze świadomości oczywiście i problemy. Dlatego właśnie stany te są kuszące. Z podobnych zresztą powodów ludzie sięgają po narkotyki, alkohol. Chodzi po prostu o zapomnienie o swoich problemach, o wyparcie ze świadomości wszystkich spraw osobistych.
    Tak więc oddałem się technikom i ćwiczeniom bez reszty. Dzięki temu znalazłem się w Indiach, w miejscu, dokąd niewielu Europejczyków w ogóle dociera. Przeszedłem bardzo intensywną praktykę i zdobyłem różne doświadczenia. Mogłem też przeżyć i zobaczyć, dokąd naprawdę prowadzą praktyki jogi – przedstawiane ludziom Zachodu jako zupełnie niegroźne.
    Po przebyciu etapów wstępnych wszedłem w okultyzm. Znalazłem się w tym bardzo szybko. Czakras zostały już otwarte, byłem przygotowany przez praktyki orientalne. Przyswajałem wszystko niezwykle szybko. Pozwoliło mi to dotrzeć bardzo daleko.
    Doświadczenia te miały przynieść mi wyzwolenie, tymczasem rodziły we mnie pewien niedosyt. W całym tym zamieszaniu nie znika bowiem z ludzkiego serca pragnienie miłości. Jeżeli człowiek łączy się ze wszystkim, miłość nie może zaistnieć. Ona nie może być przeżywana w całkowitej samotności. By kochać, muszą być dwie osoby. Miłość jest czymś międzyosobowym – podczas gdy nirwana, moksa i samadhi są doświadczeniami całkowitej samotności. Serce ludzkie jest stworzone do miłości, Bóg powołał nas do miłości.
    Decydujące zdarzenie
    Pośród tych wszystkich doświadczeń coś mnie niepokoiło i krzyczało w stronę tego TY, tak bardzo upragnionego. Myślę, że w sercu tego niezaspokojenia czekał na mnie Pan. Przybył On, by mnie uchwycić poprzez okoliczność zupełnie przypadkową. Otóż w otoczeniu guru znajdowały się osoby, których stan zdrowia był bardzo zły – chociaż w reklamach omawianych technik podkreśla się ich niezwykle korzystny wpływ na zdrowie. Tak naprawdę to polepszenie zdrowia jest tylko pozorne. Na dłuższą bowiem metę przemiany energetyczne w komórkach, cała przemiana materii przechodzi ogromne zaburzenia z powodu działań przeciwnych naturze. Zmiany w przemianie materii nie ułatwiają życia fizjologicznego, a utrata świadomości osobowej w niczym nie pomagają stronie psychicznej. Z czasem następuje zatem załamanie psychosomatyczne (…).
    Tak więc guru wezwał lekarzy, aby zbadali ludzi z jego otoczenia. Jedna z osób, którą wezwał, była chrześcijanką i wspomniała mi o Jezusie. Brzmienie Jego imienia przywróciło mi całą świadomość chrześcijańską. Przypomniało mi o Bogu osobowym, który nie jest jakąś zasadą, mocą kosmiczną, lecz pełnym miłości i do miłości wzywającym mnie TY.
    Było to zdarzenie decydujące dla mego życia. Zupełnie niespodziewanie wszedłem na drogę, na której znajdował się Jezus. Ukazywał mi się jako TY o wymiarze Boskim, albo raczej jako JA o wymiarze Boskim, które wzywało mnie osobiście, które mnie wołało i czekało, które przyszło do mnie mówiąc: „Jak długo jeszcze każesz mi czekać?” Przyszedł do mnie Pan. To nie ja znalazłem Boga, lecz On sam do mnie przyszedł.
    Droga powrotu
    Rozpoczęła się droga nawrócenia. Zrozumiałem, że muszę odwrócić się od fascynacji naturą i zwrócić się w stronę Stwórcy. Zrozumiałem podaną przez św. Tomasza definicję grzechu: aversio a Deo et conversio ad naturam, czyli odwrócenie się od Boga i zwrócenie się ku stworzeniom. Nie chodzi oczywiście o całkowite odwrócenie się od przyrody, lecz o to, by nie widzieć w niej bożka (…).
    Z czasem zaczynałem coraz lepiej rozumieć, że droga, którą obrałem, była cofnięciem się: cofnąłem się bowiem jakby do etapu poprzedzającego objawienie się Boga. Sam chciałem się wyzwolić, znaleźć wielkość, moc, siłę. Teraz trzeba było dokonać zwrotu i spotkać się z Bogiem żywym. Trzeba było porzucić fascynację i ubóstwianie przyrody, by odnaleźć Boga osobowego, który zapraszał mnie do uświęcania życia, do porzucenia zwodniczych praktyk, do kroczenia drogą, którą On sam pragnął mnie prowadzić, szanując całkowicie moją wolność. Bóg wzywał mnie, bym szedł drogą mojego prawdziwego wzrostu i rozwoju.
    Musiałem ponownie wszystko opuścić i iść, krok po kroku, śladami Chrystusa. Ponieważ posiadałem jedynie walizeczkę, szybko opuściłem swego guru – cichaczem, nie podając miejsca mego pobytu. Odszedłem, by szukać Boga na nowej drodze, która się przede mną otworzyła. Zrozumiałem w swym sercu, że chodzi o uczciwość, o szczere, gruntowne poszukiwanie Tego, który pierwszy mnie poruszył.”

    O. Joseph-Marie Verlinde – Świadectwo nawróconego zakonnika

    • Mezamir pisze:

      Świadectwo nawróconego zakonnika

      Propaganda to ulubione narzędzie kościoła
      do prowadzenia wojen w czasie pokoju,”świadectwa” pisane na zamówienie 🙂
      Nawracanie to inaczej uwodzenie,ludzie którzy dają się uwodzić i zwodzić
      są świadectwem podatności na sugestię,naiwności i ignorancji.

      Doszukiwanie się prawdy w czymś co od początku budowane było a kłamstwie
      jest niedorzeczne.

    • Mezamir pisze:

      Moje ulubione “świadectwo”
      Zmartwychwstanie buddyjskiego mnicha.
      forum.e-budda.pl/viewtopic.php?f=27&t=7007&sid=7d4a83e8d2aa0a9d80e466cd81f5acd8

      Tutaj można poczytać o tym jak powstają tzw “świadectwa”,pisane na zamówienie.

  6. Mezamir pisze:

    Kiedy judeo chrzescijaństwo lub islam rozprzestrzenia się w jakiejś kulturze
    wspiera swój rozwój zniesławianiem rdzennej tradycji zachęcając do jej całkowitego odrzucenia

    Geneza i rozwój konfliktu chrześcijańsko-buddyjskiego na Śri Lance

    W podsumowaniu swego opracowania na temat źródeł konfliktu buddyjsko-chrześcijańskiego na Śri Lance, autorka wymieniła szereg przyczyn jego zaistnienia, z których najważniejsze wydają się być cztery pierwsze:

    Prześladowania większości buddyjskiej w czasach kolonialnych przez chrześcijańskie reżimy katolickich Portugalczyków, kalwińskich Holendrów oraz anglikańskich i katolickich Brytyjczyków.

    Wygrany przez katolicką mniejszość w latach 60-tych spór o szkoły.

    Brak szacunku i tolerancji dla buddyzmu ze strony chrześcijan przeświadczonych o wyższości swej religii.

    Nieetyczne nawracanie ubogich buddystów na chrześcijaństwo, połączone często z przekupstwem.
    http://www.buddyzm.edu.pl/biblioteczka/prog/geneza.html

    Judeochrześcijaństwo widziane z pozycji buddysty tybetańskiego
    Lama Anagarika Govinda CRYSTAL MIRROR, vol. IV, Dharma Publishing w Berkley w 1975
    “Znaczące i głębokie myśli religijne i filozoficzne nie są dziełem jednostek, mimo, że mogły zostać przez nie przekazane.
    Wyrosły one jednak z nasienia twórczych idei, wielkich doświadczeń i głębokich wizji,
    podobnie jak drzewa rozwijały się przez pokolenia zgodnie z własnym, wewnętrznym prawem.
    Są tym, co moglibyśmy nazwać “naturalnym rozwojem ducha”.Lama Govinda “Podstawy mistyki tybetańskiej”Aby zrozumieć stosunek budyzmu tybetańskiego do chrześcijaństwa, musimy przede wszystkim zrozumieć, czym jest dla niego religia. Najbliższym tybetańskim odpowiednikiem słowa “religia” jest czo (chos, skt. Dharma),
    które oznacza duchowe i uniwersalne prawo, zasadę, która podtrzymuje (dhar) wszystko, co istnieje.
    Najwyższym celem człowieka jest życie w harmonii z tym prawem, a to oznacza ciągłe przebywanie w stanie prawdy i cnoty.
    Dlatego dla Tybetańczyków religia nie oznacza trzymania się określonych zasad i dogmatów,
    lecz naturalne wyrażanie wiary w wyższe przeznaczenie człowieka,
    czyli w jego zdolność wyzwolenia się z sieci iluzji i ograniczeń własnego ego w celu realizacji uniwersalności swej prawdziwej natury
    w Oświeconym Umyśle. Istnieje tak wiele różnych metod i sposobów osiągnięcia tego stanu, ile jest różnych typów ludzkich istot, dlatego też Tybetańczyk uważa wielość religii za niezbędny czynnik rozwoju ludzkości,
    a nie powód do kłótni i obustronnych nienawiści.
    W konsekwencji tego Tybetańczyk, który posiada wysoko rozwiniętą indywidualność, uznaje i szanuje różne formy praktyk religijnych.
    I faktycznie, w Tybecie istnieje tyle szkół buddyjskich, co sekt w łonie chrześcijaństwa;
    nie są one jednak wrogo wobec siebie nastawione. Współżyją ze sobą w pokoju, szanując swoją wartość.
    Akceptując nauczyciela z jednej szkoły, nie neguje się wartości nauczycieli z innych szkół.
    W praktyce bardzo często nauki i metody różnych szkół dopełniają się,
    dzięki czemu można je wykorzystać w najbardziej skuteczny sposób.
    Indywidualistyczne nastawienie do spraw religijnych wyjaśnia dobrze znane tybetańskie przysłowie:
    (Każdy region posiada swój własny dialekt, Każdy lama posiada swoją własną doktrynę)
    Zgodnie z tą zasadą ludzie posiadają wolność wyboru lub odrzucenia wierzeń bądź praktyk
    i bez obaw wyrażają swe opinie na ten temat.Dyskusje na tematy religijne są zawsze mile widziane, zaś ludzie, którzy potrafią w przekonywujący sposób wyrazić swe idee,
    cieszą się uznaniem i szacunkiem. Sztuka publicznych dysput była kultywowana przez wielkie uniwersytety klasztorne,
    takie jak Gnden, Drepung czy Sera.
    Równocześnie Tybetańczyk nie jest aż tak naiwny, by wierzyć, że prawdy religijne można udowodnić przy pomocy logiki,
    czy ustalić je przy użyciu argumentów.
    Tybetańscy nauczyciele zawsze podkreślali fakt, że ostatecznej prawdy nie można wyrazić słowami,
    można ją jedynie urzeczywistnić w sobie. Dlatego nie jest ważne to, w co wierzymy, ale to, czego doświadczamy i co praktykujemy,
    jak to coś wpływa na nas i na nasze otocznie.W Tybecie świętego ceni się bardziej niż króla; człowieka, który jest w stanie porzucić światowe dobra ceni się bardziej niż bogacza,
    a człowieka, który potrafi poświecić swe życie wypełniając je współczuciem i miłością w stosunku do innych, ceni się bardziej,
    niż wielką osobistość. Opowieści o poświęceniach Buddy, gdy jeszcze jako Bodhisattwa przebywał na ziemi,
    do dziś opowiada się przy ogniskach, z okazji różnych uroczystości religijnych, w domach i pustelniach,
    na pustynnych szlakach karawan i zatłoczonych placach targowych, a mimo to nigdy nie przestaną budzić emocji,
    czy to u szorstkiego kierowcy, czy u doświadczonego drobnomieszczanina,
    ponieważ opowieści te nie są wspomnieniem przeszłości, która już dawno minęła,
    lecz nadal istnieją w postaciach tybetańskich świętych, inspirując pokolenia przeszłości i teraźniejszości.
    Można więc łatwo zrozumieć, że opowieść o cierpiącym na krzyżu Chrystusie
    głęboko przemawia do uczuć religijnych przeciętnego Tybetańczyka.Lecz jeśli ktoś powiedziałby mu: “Musisz wyrzec się wszystkich innych świętych i zbawicieli
    i czcić tylko tego jednego” byłby zdziwiony i urażony takim żądaniem.
    Ponieważ dla niego dowodem na istnienie prawdy jest to, że zawsze i wszędzie pojawiali się religijni przywódcy i święci,
    którzy przybywali z posłaniem miłości i współczucia i na nowo wdrażali poznanie ostatecznej Rzeczywistości,
    którą chrześcijanie utożsamiają z Bogiem, Hindusi z Brahmanem, a buddyści ze stanem poza słowami i koncepcjami – Oświeceniem.
    Jeśli mimo ciepłego przyjęcia pierwszych misjonarzy, chrześcijaństwu nie udało się zakorzenić w Tybecie,
    nie stało się to za przyczyną Jezusa Chrystusa i Jego istotnych nauk; przeciwnie –
    to, czego nauczał Jezus zgadzało się w pełni z ideałem Bodhisattwy i było praktykowane w Tybecie o wiele bardziej,
    niż gdziekolwiek w Europie.
    Innym powodem było to, że ci, którzy próbowali zaszczepić chrześcijaństwo na tybetańskim gruncie,
    nie byli w stanie rozpoznać i uznać wielkich myślicieli i świętych tego kraju,
    a zajmowali się bardziej sobą i stworzonymi przez ludzi dogmatami, niż uniwersalnym przekazem Chrystusa.

    Nic nie zilustruje lepiej stosunku Tybetańczyków do chrześcijaństwa jak kilka faktów historycznych,
    które potwierdzają moje rozważania. Pierwszym chrześcijańskim misjonarzem, który przybył do Tybetu,
    był Portugalczyk Padre Antonio de Andrade.
    Został on bardzo gościnnie przyjęty w Tsaparangu przez króla Gule z zachodniego Tybetu.
    Król przyjął go z wielkim szacunkiem i zgodnie z duchem buddyjskiej tolerancji pozwolił mu nauczać nowej religii.
    Dla niego człowiek, który w imię swej wiary przepłynął pół świata, zasługiwał na najwyższe uznanie i szacunek.
    Był przekonany, że prawda nie może skrzywdzić prawdy, dlatego też wszystko, co prawdziwe w religii obcego, mogło w jego przekonaniu jedynie umocnić, uwydatnić i potwierdzić nauki tybetańskich świętych, Buddów i Bodhisattwów. Dlaczego nie miało by się pojawić wielu Bodhisattwów na Zachodzie, w krajach nieznanych dla ludzi Wschodu
    ? Dlatego wiedziony sercem król Gule wysłał w roku 1625 ojcu Antonio de Andrade list treści następującej:

    “My, Król Potężnych Królestw, radując się z przybycia do naszego kraju Padre Antonio Franguim
    (jak w Indii nazywano Portugalczyków – przyp. A.G.), który pojawił się, by nauczać nas świętego prawa,
    uważamy go za głównego Lamę i udzielamy wszelkich pełnomocnictw do nauczania naszego ludu.
    Równocześnie nie pozwalamy, by ktokolwiek próbował mu w tym przeszkodzić. Wydamy także odpowiednie polecenia,
    dzięki którym otrzyma on parcelę i wszelką pomoc niezbędną do wybudowania domu modlitwy”.

    Król przeznaczył nawet cudzoziemcowi swój własny ogród; prezent ten jak na tybetańskie warunki,
    gdzie ogrody są drogim i rzadkim luksusem, był czymś więcej, niż tylko uprzejmym gestem.
    Lecz król, w swej wielkiej dobroci nie przewidział niestety, że obcy przybył nie po to,
    by wymienić prawdę i wspaniałe myśli z tymi, którzy dążą do podobnych ideałów, lecz po to,
    by wyplenić nauki Buddy i zastąpić je tym, co uważał za jedyną prawdę.
    Konflikt był nieunikniony: niezadowolenie szerzyło się w kraju, a przeciw królowi powstali jego przeciwnicy polityczni.
    Podczas gdy Padre Andrade, zadowolony ze swego sukcesu w Tsaparang, wybrał się do Lhasy z zamiarem rozszerzenia swej działalności na cały kraj, w Zachodnim Tybecie wybuchło powstanie, król został obalony, a wraz z nim dynastia Gule.
    Nadszedł koniec świetności Tsaparang. W jakieś sto lat później, w 1716 przybył do Lhasy jezuita Padre Desideri.
    Przyjęto go z szacunkiem, otrzymał wspaniały dom, pozwolono mu także głosić swoją religię mową i piórem.
    W rzeczywistości napisał książkę, mającą na celu obalenie pewnych nauk buddyjskich, co wywołało wielkie zainteresowanie.
    Jak napisał to Desideri: “Przez mój dom przewinęło się wielu ludzi, przeważnie uczonych i profesorów,
    którzy przybyli z klasztorów i uniwersytetów, szczególnie z tych najważniejszych – Sera i Drepung,
    by uzyskać pozwolenie na przeczytanie książki”.
    Tybet był wtedy o niebo bardziej cywilizowany, niż współczesna mu Europa,
    gdzie heretyków palono na stosach razem z ich książkami.
    Można by sobie wyobrazić, co działoby się w Rzymie, gdyby jakiś obcy próbował publicznie obalić chrześcijańskie dogmaty!
    Nie ma się więc co dziwić, że przedstawiciele chrześcijaństwa nie byli w stanie uznać wartości ducha tolerancji,
    wykorzystać otwartych im drzwi i odwzajemnić się w tym samym duchu. Stracono wielką szansę! “

    tłum. Karma Mipham Zangpo

    • Dawid56 pisze:

      Powiem tak w każdej religii jest trochę prawdy ale w żadnej nie ma całej prawdy, gdyż każda religia jest zawsze jedną stroną lustra i patrzeniem na Boga na swoje kontakty z nim poprzez kulturę czas i miejsce.Każde spojrzenie na Boga będzie spojrzeniem indywidualnym.Nie ma żadnej lepszej religii jednej od drugiej.Nawet używane pojęcie Zbawienie może okazać się czystą fikcją, chociaż brzmi jak prawda, pozornie jedyna prawda możliwa do zaakceptowania i wiary w nią jako tylko tę jedną jedyną prawdę.

  7. Mezamir pisze:

    Malleus Maleficarum

    “Książka zawiera instrukcje jak należy oskarżać czarownice,jednak kiedy została przedłożona do akceptacji ówczesnemu cenzorowi,większość profesorów odżegnała się od jej treści. Niezrażeni tym faktem Kramer i Sprenger, sfałszowali akceptacje cenzorów fałszerstwo zostało odkryte dopiero w 1898 r.

    Histeria wzbudzona przez Kramera i Sprengera zaczęła się rozprzestrzeniać. przez prawie 300lat szalały ognie oskarżeń, gatunek ludzki oszalał. Mieszkańcy całych wiosek w których istniało podejrzenie ze mieszka tam jedna lub dwie czarownice byli prowadzeni na śmierć z okrzykiem:”zniszczyć ich wszystkich, Bóg będzie wiedział kto jest jego sługą”. W 1586 r arcybiskup Treves uznał,ze miejscowe czarownice są przyczyna ostatniej surowej zimy. Poddając je częstym torturom,uzyskano ich”spowiedź” i na tej podstawie oraz dzięki oszczerstwom arcybiskupa, oskarżeniom o ingerowanie w prawa natury, 120 kobiet i mężczyzn spalono na stosie żywcem.

    Orientacyjna liczba zabitych w Europie z powodu oskarżeń o czary to 9mln.

    “Religijni imperialiści nie ustają w wymyślaniu coraz intensywniejszych metod zniwelowania narodowej duszy u wszystkich narodów. Na dwudziestym stuleciu legło już piętno różnych idei stworzenia jednej wszechświatowej religii na osnowie chrześcijaństwa (na przykład “Róża świata” Andriejewa i in.). Celem tych zabiegów jest wytworzenie jednolitej, bezkształtnej masy ludzi pozbawionych narodowej odrębności – takich biologicznych robotów posłusznych cudzej woli. ”
    “Tak więc religia światowa występuje w roli dobrze zamaskowanego narzędzia walki politycznej o stworzenie jedynego religijnego światowego imperium. W takiej walce politycznej dają o sobie znać dwa biegunowo przeciwne dążenia: pierwsze – wola narodów zachowania swej tożsamości, czyli walka o życie narodu; drugie – dążenie pewnych politycznych kół do dominacji w świecie, co pragnie się osiągnąć drogą niwelacji narodowych odrębności i upowszechnienia przez światowe religie międzynarodowych idei, tak zwanych wartości ogólnoludzkich. ”
    “Tysiącletnia niewola duchowa, jakiej poddana była Ukraina wraz z innymi bratnimi narodami słowiańskimi, nauczyła nas wielu rzeczy. Ale i chrześcijańskie imperium obrosło przez ten czas doświadczeniem i znacznym kapitałem. Siły obu stron są na razie nierówne, ale narodom oczy poczynają się już otwierać. Na Ukrainie zaczęło się to przed drugą wojną światową. W roku 1934 młody badacz folkloru Wołodymyr Szajan podczas pobytu w Karpatach zaobserwował starodawny obrzęd, zachowany z czasów pogańskich, a mianowicie święcenie ziarna przed zasiewem. Było to dlań olśnieniem, które stało się pobudką do dalszej pracy, do poszukiwań źródeł myśli religijnej Prasłowian i w ogóle Indoeuropejczyków. ”

    “Naród kładzie na swych bogach pieczęć swej narodowości”
    toporzel.pl/teksty/halinaf.html

    • margo0307 pisze:

      „… Histeria wzbudzona przez Kramera i Sprengera zaczęła się rozprzestrzeniać.
      przez prawie 300lat szalały ognie oskarżeń, gatunek ludzki oszalał.
      Mieszkańcy całych wiosek w których istniało podejrzenie ze mieszka tam jedna lub dwie czarownice byli prowadzeni na śmierć z okrzykiem:
      ”zniszczyć ich wszystkich, Bóg będzie wiedział kto jest jego sługą”…”

      ___
      Jaki „bóg” – taki i sługa…

      • Beata pisze:

        o co Wam chodzi? kościół to instytucja , ktora nie powinna istniec… co ma Bog/Stwórca do tego? Bog jest osobowy, bo taka jest intymna relacja z Nim… takim sie daje poznac ale nie przez kosciol tylko przez przezywanie życia. Ile w Biblii jest prawdy a ile fałszu tego nikt nie wie, ale mozna sie i w tym temacie umiejetnie poruszac

        • margo0307 pisze:

          „o co Wam chodzi?”
          ___
          A o co Tobie chodzi ?!

          W jednym miejscu piszesz:
          „kościół to instytucja , ktora nie powinna istniec…”
          Lecz już za chwilę powtarzasz to, co ta…
          „instytucja , ktora nie powinna istniec”naucza„Bog jest osobowy” ?

          • Beata pisze:

            ja nie widze tu żadnej sprzeczności.. wybacz, zeby koscioł nauczał czegos zupelnie przeciwnego

            Bog jest osobowy nie dlatego , ze kosciol/Biblia tak mowi, bo taka jest moja relacja z Nim… Nie byłoby kosciola Biblii, dalej by taka była..

            Na przykładzie ziemi kuli i PZ.. jesli nie widze zakrzywienia ziemi , a ziemia nie jest Duchem tylko materia to go nie mam to mniemam, ze ziemia nie jest kula….

            nie mam pojecia dlaczego dla Ciebie nie jest.. jedyna odpowiedzia jest to , ze go dobrze nie poznalas

          • Beata pisze:

            takim osobowym przejawem Boga moze byc to co sie dzieje obecnie w przyrodzie, dobrze widac tu charakter Boga

            w 8:41 to zniszczenie hotelu, w ktorym widzimy golizne na obrazach ktore ulegaja zniszczeniu, nie zebym byla pruderyjna, ale ma to raczej wydzwiek symboliczny, takie zniszczenie sodomy i gomory…

          • Beata pisze:

            wspomniany hotel

            Bog sprzeciwia sie jakiejkolwiek dominacji…

            piramida, dominacja meska , to wszystko to szatanskie rytualy, to samo jest w kosciele…

          • Maria_st pisze:

            w 8:41 to zniszczenie hotelu, w ktorym widzimy golizne na obrazach ktore ulegaja zniszczeniu, nie zebym byla pruderyjna, ale ma to raczej wydzwiek symboliczny, takie zniszczenie sodomy i gomory…”

            dziwne bardzo..rodzimy sie nadzy przecież…czy nagie ciało jest wstrętne ?
            nie widze w tym co sie stało ani krzty charakteru Boga….jeśli juz tak uważasz i insynuujesz–to ja widzę jedynie mściwość Boga i głupotę

          • Maria_st pisze:

            Bog sprzeciwia sie jakiejkolwiek dominacji…

            piramida, dominacja meska , to wszystko to szatanskie rytualy, to samo jest w kosciele…

            niczemu się nie sprzeciwia, bo tego kościelnego Boga nie ma–nie istnieje….żywioły tak

          • Beata pisze:

            widzisz Mario, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia… jednak zawsze mam na uwadze to jedno zdanie:
            8 Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana.

            co do nagosci, nagosc wzbudza pożądanie chcąc nie chcąc, swiat fizyczny rzadzi sie takimi a nie innymi prawami, wiekszosc ludzi podlega tym prawom, dlatego nagoscią i ciałem nie powinno sie epatowac, a przede wszystkim go wykorzystywac i tu raczej chodzi o zwrocenie uwagi wlasnie na ta kwestie…

            zastanawiam sie czy ludzie tez tak odbieraja ta symbolike przekazana za pomoca tego filmu… z wszystkiego mozna wyciagnac nauke dla siebie… no ja przynajmniej lubie sie rozwijac 😉

          • Beata pisze:

            doskonale o tym wiedza satanisci dlatego obecny swiat kreci sie tak a nie inaczej, jest taka KULĄ u nogi

          • Beata pisze:

            Swoboda obyczajów

            12 Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno7, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę. 13 Pokarm dla żołądka, a żołądek dla pokarmu8. Bóg zaś unicestwi jedno i drugie. Ale ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała. 14 Bóg zaś i Pana wskrzesił i nas również swą mocą wskrzesi z martwych. 15 Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?9 Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy! 16 Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem – jak jest powiedziane – dwoje jednym ciałem10. 17 Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem. 18 Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała11; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy11. 19 Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? 20 Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci12. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!

          • Maria_st pisze:

            no ja przynajmniej lubie sie rozwijac 😉

            ja się nie rozwijam….zwijam…..i zapadam

          • Dawid56 pisze:

            w 8:41 to zniszczenie hotelu, w ktorym widzimy golizne na obrazach ktore ulegaja zniszczeniu, nie zebym byla pruderyjna, ale ma to raczej wydzwiek symboliczny, takie zniszczenie sodomy i gomory…

            Nie do końca się z tym zgodzę.Rodzimy się nadzy i umieramy w pewnym sensie nadzy – potem nas jeszcze ładnie przed śmiercią ubiorą, ale ten ubiór jest bez znaczenia gdyż tam gdzie idziemy jest on już niepotrzebny.
            Niektórzy twierdzą że całkowita nagość jest aseksualna.Prawdopodobnie tak trochę jest gdyż bardziej działa na zmysły delikatna prześwitująca szata.
            Sama nagość potrafi być piękna i również obrzydliwa czy wulgarna.
            Jest jednak trochę dziwna sprawa np na plaży naturystów nie ma ludzi brzydkich i ładnych grubych czy chudych czy nawet ułomnych bo tacy się też zdarzają nie ma starych czy młodych-każdy po prostu jest sobą i nikt na strój czy wygląd zewnętrzny nie zwraca większej uwagi Wydaje się że właśnie bywalcy plaż naturystycznych mogą być zdecydowanie bardziej tolerancyjni dla wyglądu innych osób aniżeli na zwykłych plażach tzw tekstylnych.

          • Alicja z Krainy Czarów pisze:

            GDAŃSKA.1881 Oto idę jako złodziej: Błogosławiony, który czuje i strzeże szat swoich, aby nie chodził nago i nie widziano sromoty jego.

            Alice Vs Diablo 11-0 😉

          • Alicja z Krainy Czarów pisze:

            https://pl.wikipedia.org/wiki/Diablo
            Diablo – osadzona w klimacie dark fantasy komputerowa, fabularna gra akcji (hack and slash), stworzona przez Blizzard North, której światowa premiera odbyła się 31 grudnia 1996 roku.

            Akcja gry toczy się na powierzchni i w podziemiach miasta Tristram znajdującego się w Królestwie Khanduras w świecie Sanktuarium. Gracz kontroluje samotnego bohatera walczącego, by usunąć ze świata Diablo – Pana Terroru. Rozgrywka toczy się w 16 głównych i kilku dodatkowych poziomach, które należy przebyć, by zmierzyć się z tytułowym przeciwnikiem.

          • Dawid56 pisze:

            GDAŃSKA.1881 Oto idę jako złodziej: Błogosławiony, który czuje i strzeże szat swoich, aby nie chodził nago i nie widziano sromoty jego.

            Dlaczego przed grzechem pierworodnym w przysłowiowym raju ludzie chodzili nago i nikogo to nie gorszyło?.
            Czasami mam wrażenie ,że właśnie od tego wszystko się zaczęło, od ukrywania ciała, a potem od ukrywania myśli, ukrywania tego jakim się jest naprawdę.Oczywiście nie twierdzę, że jakiś sekret czy ukrywanie czegoś, to coś negatywnego- czasami to jest niezbędne.
            Nagość też potrafi być gorsząca jeśli ktoś chodzi nago w niewłaściwym miejscu.

          • Mezamir pisze:

            Nie zapominajcie że za wszystko odpowiada „Ojciec”
            ponieważ NIC nie dzieje się bez jego woli
            Wszystkie „nasze” najgorsze czyny są jego czynami
            ponieważ stworzył nas na swoje podobieństwo
            a jako wszechwiedzący zdawał sobie sprawę z tego
            co zrobią jego najbardziej ułomne jednostki
            na długo przed stworzeniem ich.

            Wszechwiedza boga wyklucza naszą wolną wolę
            ponieważ cóż mi z tego że mogę wybierać
            skoro i tak wiadomo co wybiorę?

            Grzesznicy i potępieńcy zostali stworzeni tylko po to by cierpieć wiecznie
            za karę,za to że „miłosierny” ojciec takimi ich stworzył
            stworzył ich tylko po to by ukarać.
            Mógł tego nie robić ale najwidoczniej lubi się znęcać nad swoimi dziećmi.

            To dlatego postanowił ukrzyżować swojego syna pomimo że jego syn
            wcale nie miał ochoty umierać za nikogo:
            „Zabierz ode mnie ten kielich”

  8. mały budda pisze:

    Poznałem różne praktyki, nazywane na Zachodzie jogą.
    Zarówno joga jak i inne praktyki wschodnie są czymś bardziej skomplikowanym i złożonym, niż się sądzi w Europie czy USA. Trzeba widzieć ich fundament doktrynalny, a przede wszystkim zdać sobie wyraźnie sprawę z celu, do którego mają doprowadzić.
    Celem wszystkich technik orientalnych jest odnalezienie absolutu, boskości,
    Odpowiedź.

    Bzdura a nie całkiem poznał te orientalne techniki. Stąd w nim ignorancją jest zbyt niska świadomość jaka się w nim odbija.
    W technikach orientu jest próbą poznanie Samego Siebie. Drugą stroną medalu jest, czy w technikach jest zawarta miłość serca, która prowadzi do scalenia swojej pamięci w świecie fizycznej materii.
    Tak więc ile serca dasz w samą pracę aby poznać wewnętrzną swoją naturalną czystą naturę. Tym później otrzymasz odpowiedź w postaci kierunku swojej wewnętrzną znajdującej się drogi.

    doprowadzenie do jedności, czyli tzw. fuzji, o której będzie mowa później. (…) Głosi się panteistyczną naukę, że wszystko jest Bogiem. Zaciera się granicę między samym Bogiem a stworzeniem. Tak więc wszystko jest przejawem Boga: roślina, krzesło. Nie można zeń wyjść, gdyż jest to sfera zamknięta. Możliwa jest natomiast swoista ewolucja wewnątrz tego jestestwa, w którym tkwimy (…).
    Odpowiedź

    Niestety głupcy wychowani w dogmatach,formach, schematach szukają odpowiedzi na zewnątrz. Kiedy spróbują zajrzeć do swojego wnętrza. Co wtedy ujrzeć mogą oczywiście przejawy urojonego boga, który jest przeniesiony przez świadomość przebywająca w fizycznej formie. Daje odbicie wewnątrz jako schemat dogmatu życia.
    Tak naprawdę to samemu trzeba sobie pomóc i oczyścić swój własny umysł od programów i schematów.
    Wiedzą orientu jest praca nad samym sobą i obserwacja wewnętrznej własnej natury.
    To się nazywa być przytomnym wewnętrz samego siebie. Trzeba pamiętać o oczyszczeniu własnego umysłu tworząc wewnątrz obrazy oczyszczania.
    Wodospad to woda a ogień to słońce.
    Łąka to matka przyroda.
    Tu nie chodzi o syntezę z urojonym bogiem.
    Tu jest prawda zapisana sensie naszego fizycznego istnienia tj. tu chodzi o syntezę swoich doświadczeń jakie są wynikiem rozwoju indywidualnych świadomości, które podróżują pomiędzy równoległymi świata.
    Tak więc prawdą jest poznaj Sam Samego Siebie abyś mógł być świadomy świata do którego zamierzasz przejść poprzez pracę nad samym sobą w swoim wewnętrznym znajdującym się światłem.

    Niechęć do trudnej walki o budowanie własnej osobowości i szukanie ucieczki w fuzję z naturą można częściowo zrozumieć, gdy weźmie się pod uwagę tkwiące w nas następstwa grzechu pierworodnego: nasze zranienie, osłabienie moralne, bezwład.

    Odpowiedź.
    Chwila co jest grane całe pomieszanie.
    Ucieczką w fuzje z naturą nie jest ucieczka. Jedynie dążeniem jest stan wyciszenia. Za dużo jest zakłóceń w świecie ludzi.
    Tak więc idzie się na łono natury aby nawiązać kontak z świadomością matki natury.

    Nie ma grzechu pierworodnego, nigdy nie było. Stworzono schemat aby męczennicy wpływali na losy ludzkości.
    Nie będzie urojonych bogów na matce ziemi ani w wszechświecie jako projekcji natury życia.
    Lecz będzie naturą umysłu dane stworzyć urojonych bogów, aby można było swoją odpowiedzialność przerzucić na innych ludzi.

    • marek pisze:

      Dlaczego przed grzechem pierworodnym w przysłowiowym raju ludzie chodzili nago i nikogo to nie gorszyło?.

      czy dziecko w łonie matki jest ubrane ? …..

      • Beata pisze:

        Marku, masz na mysli zanurzenie w materie, ze dziecko w łonie matki jest jakby w swiecie duchowym-niewidzialnym? wiec zanurzenie w materie niesie ze soba konsekwencje i ma zwiazek z grzechem pierworodnym, dlaczego niesie?

        • Beata pisze:

          „Jeśli według ciała żyjecie, przyjdzie wam umrzeć. Jeśli jednak w Duchu zadajecie śmierć sprawom ciała- będziecie żyli” Rzymian 8.13,
          nasuwa się pytanie po co został stworzony świat fizyczny i czy przez samego Boga?

          • Beata pisze:

            chodzi o to czy taki był zamysł Boga, czy coś się po drodze wymknęło spod kontroli?

            rozne sa interpretacje co mogło sie stać
            Wciąż jednak pojawia się jeszcze inne pytanie. Dlaczego Bóg nie mógł stworzyć człowieka od razu doskonałego, tak aby nie mogło dojść do upadku? Przecież Boga traktujemy jako w pełni doskonałego. Jest rzeczą oczywistą, że tylko taki doskonały Stwórca mógł przystąpić do stwarzania wszechświata i człowieka. Spróbuję się nad tym zastanowić.

            Stwarzanie świata musiało odbywać się w konkretnym czasie i kolejnymi etapami. Poszczególne etapy wymagały przejścia od pomysłu do realizacji, to znaczy, że droga od pomysłu do doskonałości przebiegała przez okres niedoskonałości. Dopiero na końcu tej drogi akt stwórczy mógł zasłużyć na stwierdzenie: „… i widział Bóg, że były dobre”. To oświadczenie oznacza, że została osiągnięta doskonałość potwierdzona przez doskonałego Stwórcę.

            Taki dynamiczny proces stwarzania posiada zatem odcinki stanu niedoskonałości, które pozostają poza bezpośrednią kontrolą Stwórcy. Chodzi tu o odcinki wzrastania w ramach praw i zasad ustanowionych przez Boga. W przypadku wszystkich innych rzeczy i stworzeń poza człowiekiem droga do doskonałości odbywała się automatycznie w oparciu o ustalone zasady i prawa. Tymczasem w przypadku człowieka musiała zostać wprowadzona prócz siły stwórczej, opartej na zasadach i prawach, jeszcze inna siła, większa i ważniejsza od tamtej. Tą siłą była siła miłości, która rozwijała się w człowieku i miała mu pomóc dojść do doskonałości na poziomie Boga. W okresie rozwoju ku doskonałości stan człowieka był niestety poza kontrolą Boga. W tym okresie rozwoju pierwszych ludzi miał wspierać Archanioł Lucyfer, bo to była jego odpowiedzialność. Oczywiście, ludzie też mieli swoją własną niezależną część odpowiedzialności. Na tym właśnie polegało zadanie człowieka, aby w oparciu o swoją odpowiedzialność i przy pomocy nauk ze strony Archanioła dojść do poziomu Boga, co czyniło człowieka Jego dojrzałym dzieckiem Boga. Być może kiedyś przedtem (tylko tak przypuszczam), Bóg testował coś na podobieństwo drogi do doskonałości, a więc człowiek, który miał osiągnąć Jego poziom, musiał przeżyć to samo. Bóg mógł tylko pouczyć człowieka, że jest w stanie niedoskonałości (zakaz spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła) i dać mu wspierającego go Archanioła. W ten sposób chciał umożliwić człowiekowi zdobycie wiedzy o stworzonym wszechświecie i stanie się Jego spadkobiercą. Moment dojścia do doskonałości osobistej byłby wyczuwalny przez człowieka, gdyż w tym momencie Bóg włączyłby się bezpośrednio w jego życie. Równocześnie, ten moment byłby jakby pozwoleniem na „spożycie owocu”. Niestety głównie z winy Archanioła i częściowo ze swojej własnej pierwsi ludzie „spożyli owoc” przedwcześnie.

            W Bogu siła miłości jest siłą sprawczą i góruje nad siłą stwórczą, czyli siłą zasad i praw. Praktycznie więc, siła miłości może działać silniej niż siła praw i zasad. Ponieważ Bóg jest doskonały, to te dwie siły istnieją w Nim razem harmonijnie. Stwarzając człowieka na Swój „obraz i podobieństwo”, Bóg przekazał mu te dwie siły, bo nie mogło stać się inaczej. Niestety w czasie przejścia przez stan niedoskonałości siła miłości mogła złamać siłę zasad i praw, zagrażając życiu Adama i Ewy. Dlatego dla ochrony pierwszych ludzi Bóg przekazał im to najważniejsze i najistotniejsze pouczenie o „niespożywaniu owocu” i upewnił się, że Adam i Ewa zrozumieli to jako zakaz nieużywania przedwcześnie miłości. Wobec Archanioła ten zakaz tworzył nieprzekraczalną barierę między pozycją aniołów i ludzi. Wobec Ewy ten zakaz dotyczył nieukierunkowywania miłości w żadną inną stronę poza Adamem, co było kierunkiem dobrym. Inny kierunek, to znaczy do Archanioła, był złem, stąd Ewę można nazwać Drzewem Poznania Dobra i Zła. Dla Adama, dawcy życia, ten zakaz dotyczył ochrony jedynego kierunku miłości, który dawał życie, stąd Adama możemy nazwać Drzewem Życia. To właśnie oznacza fakt istnienia w Ogrodzie Eden tych dwóch „dziwnych” drzew. Dla Archanioła, Adama i Ewy było to obowiązujące prawo do czasu dojścia pierwszych ludzi do doskonałości osobistej.

            W tym okresie Bóg nie mógł ingerować w stan człowieka zgodnie z zasadą, że to człowiek sam przechodzi drogę do doskonałości, aby na końcu tej drogi dojść do doskonałego Boga i osiągnąć Jego poziom. Dlatego Bóg nie ponosi żadnej odpowiedzialności za upadek człowieka.

            Niestety, jak wiemy, to pouczenie Boga nie zadziałało z powodu dewiacji Archanioła i złego ukierunkowania miłości przez uczestników upadku.

            Większość teologów, nie tylko chrześcijańskich, dopatruje się przyczyn upadku Adama i Ewy w fakcie istnienia wolności w człowieku i wywodzącej się z tego faktu działania wolnej woli. Twierdzą oni, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę, w którą nie ingeruje. To znaczy, że w Ogrodzie Eden Bóg zostawił człowiekowi wolny wybór między zjedzeniem i niezjedzeniem „zakazanego owocu”. Ponieważ człowiek wybrał „zjedzenie owocu” i okazał nieposłuszeństwo wobec zakazu jego spożycia, to nastąpił upadek. Stąd wniosek, że wolna wola, czyli po prostu wolność człowieka, doprowadziła go do upadku. Przeczy to w sposób oczywisty moim twierdzeniom, że przyczyną upadku była źle ukierunkowana siła miłości.

            http://www.istota.org.pl/html/pocz1tek_z3a.html

          • margo0307 pisze:

            „… nasuwa się pytanie po co został stworzony świat fizyczny i czy przez samego Boga?…
            droga od pomysłu do doskonałości przebiegała przez okres niedoskonałości…
            chodzi o to czy taki był zamysł Boga, czy coś się po drodze wymknęło spod kontroli?…”

            ___
            Ciekawe rozważania… 🙂
            Kontynuując je… można by rzec, że… „Bóg” wpadł na pomysł i… stworzył człowieka…
            Ale…, jak zobaczył co stworzył… zrobił wielkie oczy i być może powiedział…
            ups !

          • Beata pisze:

            bez komentarza

          • Dawid56 pisze:

            Niestety, jak wiemy, to pouczenie Boga nie zadziałało z powodu dewiacji Archanioła i złego ukierunkowania miłości przez uczestników upadku.

            Ja bym się nawet zgodził z Twą tezą Beato, gdyż skażenie Kodu Genetycznego Człowieka genem gadzim może spowodować tę dewiację w Kodzie genetycznym Człowieka , która raz dokonana może trwać przez wieki i tysiąclecia.

          • Beata pisze:

            Może nie było skażenia , upadłego anioła?
            na pewno zło nie pochodzi od Boga,a jeśli człowiek tez nie jest winny swojej natury, ani szatan?
            To kto jest winny? LUDZKIE EGO jego powstanie spowodowała materializacja energii – Margo słusznie zauważyła – upss … moze to proces humanizacji? Może innej drogi nie ma?

            Kto jest Panem tego świata? W Biblii Pan tego świata czy nawet Bog nie odnosi sie do Stworcy tylko do kogos o 2 obliczach, a ludzki ego tak sobie balansuje – Jahwe prawdopodobnie odnosi sie do Szatana .. Stwórca nie potrzebuje imienia, bo jest jeden Stworca i wiadomo o kogo chodzi…

            Ego / Iliuzja / 666 / Szatan / Jahwe / Człowiek Bestia

            Antychryst/ Adwersarz każdy nim jest , każdy kto ma rozbuchane ego…tak jak pisałam „poradzenie” sobie z ego to wejście na droge świadomosci Chrystusowej

          • Beata pisze:

            na przykładzie Hioba – szatan jest adwersarzem jest to upersonifikowane ludzkie ego – Pan tego świata jednak z miłościa do Boga zawsze przegra.. tu nie ma upss

            szatan/adwersarz „Ma przekorną naturę, próbuje przekonać Boga, że wierność i miłość Hioba są wyłącznie spowodowane szczęściem, jakiego doświadczył w życiu, i że jeżeli zostanie mu ono odebrane, człowiek ten odwróci się od Stworzyciela i będzie Go przeklinał. Zakłada się z Bogiem i zsyła na Hioba wiele cierpień. Ostatecznie przegrywa zakład.”

          • margo0307 pisze:

            … „poradzenie” sobie z ego to wejście na droge świadomosci Chrystusowej.”
            ___

            Przynajmniej w tym jednym mamy podobny pogląd… 🙂 ❤

          • marek pisze:

            Przyjdzie i na Ciebie Małgosiu czas , że słowo ” ups ” będziesz często przeglądając swój światopogląd powtarzała ….

            Beato …

            Co do czasów przedpotopowych , nagości w Edenie i alegorii o zerwaniu owoców z drzewa poznania dobrego i złego to wystarczy zrozumieć ,że w tym czasie Ziemia była tak skonstruowana jak obecnie obecnie kobiece łono ..”.woda u góry i na dole woda „, stąd właściwym jest zrozumienie o zbędności jakiejkolwiek odzieży dla człowieka wzrastającego w takim łonie …

            Drugi temat to pępowina …ona łączyła psyche ludzkie z TYM KTÓREGO IMIĘ OBECNIE NAZYWAMY ” BOGIEM „…ona łączyła i po niej płynęły porcje świadomości od Niego do tworzącej się świadomości człowieka a od człowieka pytania do Boga .

            Człowiek w zamierzeniu jego stworzenia , miał być Ojcu podobny …to również swego rodzaju.przenośnia …lecz nie o tym w tym temacie mowa ..

            Drzewo poznania dobrego i złego to alegoria na różne sposoby tłumaczona ….lecz to wcześniejszy zamysł odstępstwa od rozwoju swej indywidualności poprzez komunię z Bogiem zaistniały w człowieku zniszczył świat przedpotopowy a ów czyn zerwania owocu w Edenie był tylko tego procesu dokończeniem , następstwem tego było , zerwanie pępowiny rozum : jako utraty …/bezpośredniego kontaktu z Bogiem / był to pierwszy akt dokonany przez człowieka odwrócenia się od Boga.

            Ludzkość po potopowa to próba odrodzenia ludzkiego rodzaju , wszak to Noe jedynie chadzał , czytaj : rozmawiał z Bogiem … lecz tworzone to było na Ziemi nie przypominającej Edeńskiego raju a wręcz człowiekowi wrogiej …niejako wymuszającej na nim dokonywaniu wyborów …

            I od tego czasu nastał czas ewolucji gatunku obdarowanego pozornie wolną wolą w obrębie nieprzekraczalnych praw przyrody …

            Ludzkość od tego momentu a obecnie jest w apogeum …wielokrotnie tworzyła cywilizacje których mottem przewodnim było moje ….mojsze ….najmojsze …

            Więc czy wychwalanie jej nikłych zdobyczy w zakresie pielęgnacji ducha w sobie jest właściwe , czy aby nie wyraża się ona poprzez swą wielowiekową historię zgubieniem kierunku celu swego zaistnienia ,poplątania aż po totalne egzystencjalne absurdy prawdy z kłamstwem …

            …czyż ukoronowanie jej pobłądzenia , czytaj głupoty , nie skutkuje obecnie lawinową produkcją tłumów ślepych i głuchych istot wrzeszczących iż mają prawo nauczać bo są wiedzący i mądrzy…

            Oto prawda o człowieku po potopowym ECCE współczesny HOMO …a aby co niektórzy mogli grzęznąć nadal w braku rozumienia , aż po stan kiedy to w nich pęknie ..powiem

            podpisuję się pod tym co napisałem bo to jest najmojsze z najmojszych z serca wywiedzione ….

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            ” Przyjdzie i na Ciebie Małgosiu czas , że słowo ” ups ” będziesz często… powtarzała …”
            ___
            A wiesz Marku ?…, ostatnio, nawet dość często… zdarza mi się wymsknąć słowo… ~ups~…, szczególnie wówczas, gdy czytam wyrażane przez Ciebie na forum poglądy – rodem z podręczników przeznaczonych do… hmm „walki z czarownicami”…

          • Dawid56 pisze:

            Dla mnie istnieje Bóg bezpłciowy ewentualnie matko-ojciec.Bóg musi być pełnią i wiedzieć co oznacza energia żeńska, musi ja po prostu czuć dlatego Bóg jest pełnią i nie może być „Ojcem”

          • Beata pisze:

            Liczba Absolutu – ciekawy artykuł polecam nawiazanie do końca czasow i Majow

            http://gnosticesotericstudyworkaids.blogspot.com/2015/07/what-is-number-of-absolute-471.html

            a to jego dopełnienie z biblijnym akcentem

            http://www.vismaya-maitreya.pl/swiat_energii_10_sefir_w_drzewie_zycia_cz2.html

            Być może to moja odpowiedź na zjednoczenie 12 plemion izraela

          • Beata pisze:

            Dawidzie, prawda , że można gdybać w nieskończoność – Absolut jest po prostu dla nas niepojęty
            8 Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana

            Dla mnie Bóg przejawia cechy męskie, może dlatego, ze jest to czego ja nie posiadam , nie doświadczam… ale może dla tego, że jest Stwórcą a Duch , ktorego cechuje działanie/tworzenie to energia męska , plemnik tez zapładnia….
            Najblizsze zrozumieniu Boga przeze mnie jest pojecie Trojcy – Trójca to jedno i to samo zrodło – pełnia tak jak Matka Ojciec Dziecko

            STWORCA /aspekt meski – SOFIA / duch sw. /wzorzec zenski – SYN BOŻY / Chrystus/wzorzec meski – razem z Sofią tworzą pełnie na ziemi przy czym Absolut pozostaje w sferze duchowej?

            „Sofia jest żeńską emanacją z prapoczątku (co łączy ją z Sige – Ciszą Przed Powstaniem). Znajduje się w Pleromie czyli Pełni, Jedni z innymi emanacjami (eonami). Ma związek z postacią Mądrości Bożej znaną z mitologii żydowskiej, która pomaga stworzyć świat, choć w wersji gnostyckiej dzieje się to na sposób raczej przewrotny. Sofia jest emanacją Boga i reprezentuje jego żeński aspekt, który spontanicznie wyodrębnił się z nienazwanej istoty najwyższej, pierwotnego eonu (Jah/Bythos) jako jej „odbicie”, siła myślowa oraz mądrość. Razem z Chrystusem jest jego najniższą, najodleglejszą emanacją (aeony są sparowane, męskie i żeńskie istnieją razem).”

          • Beata pisze:

            nasunęło misie jeszcze coś, że Sofia, która sie sama wyodrębniła być może jako przeciwieństwo, była dla Absolutu lustrem, dlatego mógł stworzyć wzorzec męski – taki ciąg zdarzeń i wtedy została osiągnięta pełnia… mógł z tego wzorca – męskiego i żenskiego – powstać człowiek… ups

          • Mezamir pisze:

            Jahwe prawdopodobnie odnosi sie do Szatana

            „Prawdopodobnie” nie doczytałaś wielu mądrych książek

            Dawid był oddanym wyznawcą El Szaddai
            (to jest bóg biblijny, któremu służą judeochrześcijanie
            nie Jahwe. Jahwe jest bogiem wedyjskim, Rygweda Hymn 36)
            bóstwa opiekuńczego hebrajskich plemion, którego zgodnie z legendą
            Mojżesz spotkał osobiście na pustynnej górze Synaj.

            Bóg ten, przemawiając do Mojżesza z ukrycia za chmur, zapewnił że
            jest identyczny z El Szaddai, bóstwem opiekuńczym przodków

            El Szaddai/Ojciec/Pan, zawarł wtedy przymierze, czyli kontrakt/pakt
            z Mojżeszem, mówiący, że jeśli lud żydowski
            będzie czcił El Szaddai jako jedynego boga
            El Szaddai uwolni ten lud spod niewoli egipskiej
            i zagwarantuje mu własny kraj, mlekiem i miodem płynący – Kanaan,
            pomimo tego, że mieszkali już w nim Kananejczycy.

            W żadnym wypadku El Szaddai (zwany dzisiaj Jahwe lub Ojciec lub Jehowa)
            nie twierdził że jest stworzycielem nieba i ziemi
            albo że jest jedynym bogiem we wszechświecie.
            Tak twierdzi Rzym.
            Przeciwnie, El Szaddai twierdził, że każdy naród posiada
            swoje opiekuńcze bóstwo, które reprezentuje jego interesy
            w niebiańskiej radzie.

            Imię Yahvah (Jahwah),można znaleźć w Rygwedzie – min. w 36 Hymnie,
            a wiele ideałów duchowych Starego Testamentu pochodzi z kultury i religii wedyjskiej z Indii.Dlatego kilka tysięcy razy imię Yahve wspomniane jest w Biblii.

            There are many proper names in the Old Testament affixed with yhv (yeho- or -yahu), and yhvh is the very name of God, which is known from inscriptions dated c. 830 BC.

            The Hebrew derivation of yhv is unclear, and scholars have suggested that it may have a non-Israelite origin, with some seeking meanings in Aramaic or Arabic or Egyptian ~ although it appears that no one has considered Sanskrit sources, where the same term is found with exactly the connotations appropriate to the biblical usage.

            ya is “a goer or mover”, “the wind”, “joining, restraining, or abandoning”, “fame or light”.

            yA is “going, restraining, and attaining”, indicating “a carriage, religious meditation, or the yoniliÑgam”.

            yad is “who, which, what, whichever, whatever, or that”, indicating “the puruSa”.

            And yeSu is the locative plural case.

            yahu is “restless or swift” or “mighty or strong” (synonymous with mahat); also indicating “an offspring or child”, as an equivalent of putra ~ e.g. sahasoyahuH = sahasoputraH (“son of strength”), both used in reference to agni.

            yahva is “restless, swift, active (as agni, indra, soma), or continually moving or flowing (as the waters)”, and likewise it is synonymous with mahat; also indicating “the sacrificer” (yajamAna).

            yahvI is “heaven and earth” or “the flowing waters” (often as sapta yahvI).

            And yahvat is “the ever-flowing (waters)”.

            So that yahvaH or yahvIH (yahweh) and iLAH (allah) are almost identical terms ~ with the Rgveda as the primary source for all monotheistic religions.

            hindudharmaforums.com/showthread.php?t=3125

          • Mezamir pisze:

            Szatan wiąże się z Saturnem
            Jahwe(wedyjski) ze Słońcem.

            Już mówiłem i powtórzę jeszcze raz,szukanie prawdy w sfałszowanych księgach
            jest niedorzeczne.

            Pytanie: W jednym z wykładów powiedziałeś, że dźwięk „Sam” odwraca zło i że słowo to jest inwokacją do Saturna. Czy zechcesz to wyjaśnić?
            Odpowiedź: Tak. Dźwięk „Sam” jest drugim po „OM” świętym słowem. OM jest tobą samym, czystym duchem, „Ja jestem” w tobie. Zstępuje w formie twego oddechu, który zawiera wdech i wydech. Wdech wytwarza dźwięk „s”, podczas gdy wydech – dźwięk „H”.
            Dlatego mantrę oddechu opisuje się jako „SO-HAM”. Święte słowo „SAM” zawiera „s”, ducha wdechu. Wiemy, że nasz wdech oznacza zstąpienie czystego powietrza z tlenem, który z każdym oddechem spala wszelkie twe nieczystości. Tlen jest tylko fizycznym ciałem oczyszczającego czynnika, którym jest duch powietrza. „Sam” wzywa Boga Wdechu i dlatego oznacza ochronę i bezpieczeństwo. Ponieważ każdy wdech oczyszcza cię, wskazuje ścieżkę czystości i doskonałości.
            W astrologii Saturn oznacza świadomość wskazującą na niedoskonałości. Dlatego „s” tworzy pierwszeą sylabę nazwy Saturn i jest tak w wielu językach. W Sanskrycie nazywa się to Sanaischara, w języku angielskim – Saturn, a w języku Świętej Biblii jest to Szatan, najbardziej źle rozumiane stworzenie. Chociaż Kościół Chrześcijański wyklął Szatana, wciąż się go obawia i pamięta. W Biblii Świętej jest tylko cieniem Boga. Innymi słowy jest to grzech albo indywidualna świadomość stworzonej istoty. Wszystko to wskazuje na stworzone niedoskonałe ega, które mają być oczyszczone. Człowiek rozumie taki świat, jaki widzi, dlatego nie jest doskonały i musi czekać na dzień, gdy zobaczy świat takim, jaki jest (Słowo Boga), a nie jakim się mu wydaje. w tym celu słowo „Sam” oczyszcza człowieka i czyni go doskonałym. Dlatego Wedy wysławiają je tuż obok słowa „OM”. Na intelektualnym planie dźwięk „Sam” to spokój i powodzenie. Ta intelektualna interpretacja pozwala połączyć różne aspekty inteligencji z jej źródłem na wyższym planie.
            Jakkolwiek byś nie wymawiał i nie traktował dźwięku „Sam”, mantra ta oczyszcza cię i napełnia duchem Boga i życiem, które wdychasz poprzez swe nozdrza. Wielu ludzi uważa samą planetę Saturn za złą. Dzieje się tak, ponieważ powszechne opinie nie opierają się na mądrości Wed. Popularna astrologia jest tylko cieniem prawdy skrywające j się za nią.
            Pod wpływem Saturna wielu ludzi odczuwa trudności i niedogodności. Prawdą zaś jest to, że przyczyną kłopotów są indywidualne motywy, a nie Saturn. Saturn jedynie przyspiesza ujawnianie zła i zmusza osobę, aby się go pozbyła. Zatem siła kryjąca się za planetarnym symbolem Saturna jest zawsze oczyszczająca i chroniąca. Ten sam oczyszczający aspekt stymulujemy wymawiając i medytując nad „Sam”. Im bardziej próbujemy zrozumieć w sobie aspekt Saturna, tym bardziej uwalniamy się od własnej ograniczającej natury, a rezultatem jest „Sam”, stan doskonałego spokoju i powodzenia.
            Inwokacja
            Niech światło we Mnie będzie światłem przede mną,
            Nie nauczę się widzieć je we wszystkim.
            Niech dźwięk wypowiadany ukaże światło we mnie,
            Niech słucham go podczas, gdy inni mówią.
            Niech cisza we mnie i dookoła mnie pojawi się,
            Cisza, którą przerywamy w każdej chwili,
            Niech wypełni ciemność hałasu, który czynimy
            I przekształci ją w Światło naszego środowiska.
            Niech cnota będzie siłą mojej inteligencji,
            Niech spełnienie będzie moją zdobyczą,
            Niech mój cel kształtuje cel naszej ziemi,
            Niech mój plan będzie uosobieniem Boskiego Planu.
            Mówmy ciszą bez przełamywania jej,
            Żyjemy w świadomości środowiska,
            Twórzmy światło w radości,
            Bądźmy warci odnalezienia miejsca w Wewnętrznym królestwie.
            OM
            Mistrz E. K.
            Tekst pochodzi z Rozdział I książki Nasze dziedzictwo Kulapatiego Ekkirala Krishnamacharya
            wyd. w 1983 przez The World Teacher Trust Visakhapatnam –India
            yogin.pl/wszystko-o-jodze/wedy/782-wedy-kulapati-ekkirala-krishnamacharya.html

          • margo0307 pisze:

            Dziękuję Mezamir za przypomnienie tych słów, które – jak dla mnie – stanowią sedno nieporozumień wynikających z nie-zrozumienia własnej istoty postrzegającej Rzeczy Istność przez pryzmat… własnych zakodowanych w podświadomości przekonań…

            Pozbywając się religijnej otoczki, wprowadzającej jedynie zamęt – z całości wyłania się spójny i logiczny obraz ludzkich istot uwikłanych w sieci dogmatów powtarzanych i podtrzymywanych przez ludzi żądnych władzy…

            „… W Sanskrycie nazywa się to Sanaischara, w języku angielskim – Saturn, a w języku Świętej Biblii jest to Szatan, najbardziej źle rozumiane stworzenie… {które} Kościół Chrześcijański wyklął… {i przedstawił jako postać osobową – będącą antagonistą osobowego boga}…

            Innymi słowy jest to grzech albo indywidualna świadomość stworzonej istoty.
            Wszystko to wskazuje na stworzone niedoskonałe ega, które mają być oczyszczone. Człowiek rozumie taki świat, jaki widzi, dlatego nie jest doskonały i musi czekać na dzień, gdy zobaczy świat takim, jaki jest… , a nie jakim się mu wydaje.

            {Pod wpływem przekonań powstałych i ugruntowanych w wyniku programowania}… Wielu ludzi uważa samą planetę Saturn za złą.
            Dzieje się tak, ponieważ powszechne opinie nie opierają się na mądrości
            Wed.

            Pod wpływem {energii} Saturna wielu ludzi odczuwa trudności i niedogodności.
            Prawdą zaś jest to, że przyczyną kłopotów są… indywidualne motywy 😛 – a nie Saturn. {Energia} Saturna jedynie przyspiesza ujawnianie zła i zmusza osobę, aby się go pozbyła.
            Zatem siła kryjąca się za planetarnym symbolem Saturna jest zawsze oczyszczająca i chroniąca…”

        • Beata pisze:

          no masz babo placek 🙂

        • Beata pisze:

          Margo, to twoje ups w połączeniu z tym obrazkiem zrobiło mi dzień ;)… podejdz do siebie z wiekszym dystansem, bo ja wybuchłam smiechem w pewnym momencie wyobrażajac sobie oczywiscie Boga na miejscu tego goscia :)))

          Marek raczej swoją teorią wyraził przekonanie, że Stwórca przejawia bardziej cechy żeńskie a nie męskie o czym świadczy wspomniane łono

          • margo0307 pisze:

            „Margo, to twoje ups w połączeniu z tym obrazkiem zrobiło mi dzień ;)… „
            ___
            I bardzo się cieszę Beato, bo o to właśnie chodzi by… zarówno do… „siebie”, do innych…, jak i do otaczającej nas Rzeczy Istności… podchodzić z dystansem i od czasu do czasu… ” wybuchać zdrowym śmiechem”, który oczyszcza i odświeża nas energetycznie na każdym poziomie – niejednokrotnie czasem lepiej niż… chłodny prysznic w upalny dzień…

          • marek pisze:

            jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie gdy na wasze umysły prawdziwe zrozumienie spłynie ……

            Prawdziwy sens życia może zawierać się jedynie w tym co samo jest wieczne i niezniszczalne ….

            Osobliwością języka Nauczycieli ludzkości jest to że podają oni prawdy nie wprost lecz ukryte pod postacią symbolu ., co każdemu pozwala rozumieć je zgodnie ze stopniem swego rozwoju …

            Wynika to stąd że naukę daja Oni nie jednemu pokoleniu lecz setkom , nie na jeden wiek lecz na dziesiątki stuleci w ciągu których w każdej danej chwili żyją ludzie o różnych szczeblach umysłowego i moralnego rozwoju .

            Symboliczny język zostawia kążdemu umysłowi pełną swobodę i może dotrzeć do każdej ludzkiej duszy w każdym czasie , w każdej fazie jej ewolucji .

            Dzięki temu ludzie czytając poprzez wieki ten sam urywek pisma , znajdują w nim nową prawdę która jest im na daną ich chwilę dostępna .
            Nawet jeden i ten sam człowiek , może w miarę rozwoju zmieniać z biegiem lat poglądy i rozumienie prawdy…

            Język symboli przez stulecia zachowuje swoją żywotność i świeżość lecz po części jest również przyczyną zniekształceń i opacznego pojmowania nauk duchowych .Jeśli człowiek przedwcześnie stara się swym małym ograniczonym umysłem dociec osłoniętych symbolem prawd ,które jeszcze nie mieszczą się w jego głowie ,to nieuchronnie popada w błędy.

            Błędy są oznaką wzrostu i nie da się ich uniknąć.Człowiek musi przejść przez błędy , a kiedy przeszedł już przez wszystkie i wszystkie one przyniosły mu rozczarowanie i cierpienie , wówczas znajduje właściwą drogę

            Zło zaczyna się wtedy gdy człowiek rozpoczyna swój błąd rozpowszechniać jako prawdę a prawdę ogłaszać jako kłamstwo.. ..

            Oto jest odbicie obrazu człowieka w zwierciadle prawdy ,to jest człowiek przez jego sumienie opisany .

            Byście w swym automatyźmie funkcjonowania podłóg upodobań do etykietki nie przyjęli lub odrzucili na ślepo skąd ten tekst napiszę na końcu ….być może samo to że zapodaje to Marek już będzie dla niektórych etykietką …no cóż droga po rozum do głowy jak w tym opisie wskazane jest długa i kręta i to dla wszystkich niestety lub stety…

            cdn….

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „… Byście w swym automatyźmie funkcjonowania podłóg upodobań do etykietki nie przyjęli lub odrzucili na ślepo skąd ten tekst…”
            ___
            Kochany Marku, zauważ, że… już to jedno zdanie wypowiedziane przez Ciebie pokazuje… jak nisko oceniasz inteligencję bliźnich…, jednocześnie wyolbrzymiając swoją…
            A fe!, nie ładnie…

            Czyżbyś jeszcze nie pojmował, że… tego rodzaju oceny… są manipulacją Twojego rozdmuchanego ego ? 🙂 ❤
            * * *
            „…Błędy są oznaką wzrostu i nie da się ich uniknąć…”
            ___
            Jak dla mnie… wielka mądrość zawiera się w tych słowach, wyrażonych przez pana Aleksandra Kizowskiego, które zawarł w swojej książce pt. „U progu epoki ducha”…

            I bardzo się cieszę, że… w Twoim mniemaniu – Twoje funkcjonowanie nie przebiega w… „automatyźmie” lecz… ?

          • margo0307 pisze:

            „…Błędy są oznaką wzrostu i nie da się ich uniknąć.
            Człowiek musi przejść przez błędy.
            Zło zaczyna się wtedy gdy człowiek rozpoczyna swój błąd rozpowszechniać jako prawdę a prawdę ogłaszać jako kłamstwo…”

            ___
            Brawo kochany Marku, brawo…

            Ciekawi mnie tylko… dlaczego w tym właśnie momencie… przerwałeś cytowanie tekstu pana Kizowskiego i nie zacytowałeś jego do końca tak – by rozpoczęta myśl brzmiała spójnie i logicznie… ?!
            Myśl bowiem, którą tak wybiórczo potraktowałeś… nabiera głębszego sensu jedynie wówczas – kiedy przytoczy się ją w całości… 🙂

            A więc…

            „…Błędy są oznaką wzrostu i nie da się ich uniknąć.
            Człowiek musi przejść przez błędy.
            Zło zaczyna się wtedy gdy człowiek rozpoczyna swój błąd rozpowszechniać jako prawdę a prawdę ogłaszać jako kłamstwo. Wówczas najwspanialsza, najwznioślejsza nauka duchowa zamienia się krzywe zwierciadło.

            Takich przeobrażeń nie uniknęła niestety i Nauka Chrystusowa.
            Usunięto z niej drogocenny klejnot – ciągłość istnienia, osobistą wieczność, sens życia, a w to miejsce wprowadzono jakże absurdalną doktrynę o wiecznych mękach albo wiecznym szczęściu za czyny jednego krótkiego życia…

            Tylko niezrozumienie przerażającego słowa „wieczność” oraz ślepota względem celowości, harmonii i mądrości w budowie Wszechświata mogły doprowadzić do przyjęcia takiej niewspółmierności między przyczyną a skutkiem, między czynem a odpłatą…

            Według doktryny chrześcijańskiej powstaną z martwych i odziedziczą żywot wieczny tylko wyznawcy Chrystusa.
            Niechrześcijanie natomiast są już za swą niewiarę skazani na wieczne męki…

            Oto do jakich bezsensownych wywodów prowadzi bezsensowna teoria o jednokrotnym istnieniu człowieka i zmartwychwstaniu w poprzednim ciele fizycznym…”

            I… po Zdrówka

          • margo0307 pisze:

            „… droga po rozum do głowy… jest długa i kręta…”
            ___
            I w tym miejscy – kochany Marku – w całej pełni podzielam Twoje zdanie…

          • Beata pisze:

            myślę , ze nie ma podziału na chrześcijanin i resztę to symbolika biblijna, tak jak wspomniał Marek jest ona spisana dla kilkudziesieciu pokolen zyjacych w skrajnie roznych realiach, trzeba sie umiec w tym poruszac wyciaga wnioski, nie traktowac wszystkiego dosłownie
            Podział można zastosowac na tych którzy sa w Bogu – jam jest w Bogu i z Bogiem i tych , ktorzy jeszcze Boga nie poznali, byc moze beda repetowac? Odnoszę to do roznych poziomów swiadomosci, wzrastania w Bogu – Chrystusie

          • Beata pisze:

            chrześcijan

          • margo0307 pisze:

            „myślę , ze nie ma podziału na chrześcijanin i resztę to symbolika biblijna…
            Podział można zastosowac na tych którzy sa w Bogu – jam jest w Bogu i z Bogiem i tych , ktorzy jeszcze Boga nie poznali…”

            ___
            No to może w końcu… zdecyduj się Beato…

            – Jest… Podział” czy… go nie ma ?!

          • Beata pisze:

            oczywiscie , ze jest podział… i nie chodzi tu o przynależnosc do jakiejkolwiek religii, wyznania itp.. chrzescijanin pochodzi od słowa Chrystus = Jedność z Bogiem

          • Beata pisze:

            spada coś na Ciebie jak grom z jasnego nieba, a potem próbujesz sie w tym odlalezc czytajac Biblie, studiując wiedze ezoteryczna, wszystko jak leci, zeby zdiagnozowac co Ci sie przytrafiło, w moim przypadku odpowiedzią okazała się Biblia… znalazłam tam wiele prawd, ktorych nie znalazlam w innych zrodłach…

          • Mezamir pisze:

            chrzescijanin pochodzi od słowa Chrystus

            Tere fere 🙂 Chrystus pochodzi od słowa कृष्ण Kryszna
            oraz Lucyfer/niosący światło,oświecenie,zbawienie etc etc
            (w liturgii Wielkiej Soboty do dzisiejszego dnia Jezus nazywany jest Lucyferem)

            Imienia Lucyfer nie ma w oryginalnych tekstach z których tworzono Biblię
            imię to zostało do Biblii dopisane w IV wieku.

            Podziwiam osoby odnajdujące w Biblii prawdy 🙂
            to jakby robić coś z niczego.

          • Beata pisze:

            „Szatan.. Samael…. to SYN Jutrzenki / Lucyfer /Venus …… a nie ONA.
            Wszyscy jesteśmy dziećmi ŚWIATŁOŚCI… SAMAEL / SZATAN RÓWNIEŻ NIM JEST, JEST SYNEM JASNOŚCI , która w nim jest zaciemniona przez „upadek ” w materię , czyli wcielenie się w gęste ciało fizyczne, które , uniemożliwia przejaw światłości swoją naturą i uniemożliwia wcielenie całej energii ognia życia ze wzgledu na spalenie materii o niższej wibracji.
            jeszcze raz SZATAN JEST SYNEM LUCYFER/ JUTRZENKI / VENUS …. NIOSĄCEJ ŚWIATŁO WIEDZY I ŻYCIA!

            „SZATAN … SYN JUTRZENKI / WENUS/ LUCYFER…… TO SYN A NIE MATKA… JUTRZENKA !”
            http://www.peszer.pl/

            no to jak jest?

          • Beata pisze:

            „Podziwiam osoby odnajdujące w Biblii prawdy 🙂
            to jakby robić coś z niczego.”

            ….

            „pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. Lepiej być pokornym z ubogimi, niż dzielić łupy z pyszałkami.” Szatan został wyrzucony z nieba z powodu swojej pychy (Księga Izajasza 14.12-15).

          • margo0307 pisze:

            „… Szatan został wyrzucony z nieba z powodu swojej pychy”

          • Mezamir pisze:

            „… Szatan został wyrzucony z nieba z powodu swojej pychy”

            a co oznacza ta metafora?

          • Beata pisze:

            wstawiłam to z cytatem z Biblii – nie celowo .. jesli jednak zaczniemy ja analizowac, to ego/szatan stawia nas poza… czyli poza Bogiem – w piekle, idac za ego nie wzrastamy w Bogu nie bedzie nam dana pewna wiedza duchowa, nie dostapimy tej „tajemnicy” to jest trud, ale jest nagroda…musi być wspaniała bo trud jest ogromny… ego jest potrzebne jest czescia skladowa czlowieka , nie byłoby bez niego ewolucji swiadomosci ale musimy je przetrasformowac tak aby nami nie kierowało – ot szkoła życia wg Boga, na tym powinno sie konczyc całe filozofowanie

            wtedy zaczyna byc widzialne to co dla oczu niewidzialne… nie twierdze,ze ja osiagnelam taki poziom 🙂

          • Mezamir pisze:

            „pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną”.

            Podstawową oznaką pychy jest przeświadczenie o swej nieomylności,zgadza się?
            Na nieomylność i jedynosłuszność cierpią wszystkie odgałęzienia judaizmu
            i chrześcijaństwo i islam.

          • Beata pisze:

            jasne, ja idę swoją droga Ty idziesz swoją….

            ps prosze o nie wstawianie „szczesliwej drogi juz czas” 😉

          • Mezamir pisze:

            Zapomniałem dodać że wszystkie fragmenty Biblii
            które od IV wieku do dziś dnia kościół odnosi do Lucyfera(upadłego anioła)
            w rzeczywistości kierowane były do Nabuchodonozora (człowieka)

            Tekst z Izajasza jest satyrą na upadek władcy babilońskiego
            i w ogóle nie mówi o Szatanie 🙂 Chodzi tutaj o fragmenty ze ST (Iz 14 i Ez 28), w których Ojcowie Kościoła widzieli opis buntu Szatana.

            Hellel ben Szahar (dosł. Jaśniejący syn Jutrzenki) został przetłumaczony przez św.
            Hieronima jako Lucyfer (Niosący światło) co dało później podstawę do nieuprawnionych
            twierdzeń, ze tak brzmi właśnie imię Szatana.

            Tak więc powodzenia życzę w szukaniu prawdy
            w poprzekręcanych i reinterpretowanych/nadinterpretowanych tekstach biblijnych.

      • mały budda pisze:

        Dlaczego przed grzechem pierworodnym w przysłowiowym raju ludzie chodzili nago i nikogo to nie gorszyło?.

        czy dziecko w łonie matki jest ubrane ? …..
        Odpowiedz

        Pewnie że dziecko jest ubrane ale jest jeszcze jajem, które się musi wydostać z skorupki swej matki.

        Dzisiaj też chodzą nago ludzie. Tylko tam nie ma cywilizacji.
        Mają swój raj na matce naturze.

        • margo0307 pisze:

          ” czy dziecko w łonie matki jest ubrane ? …”
          *
          „Pewnie że dziecko jest ubrane ale jest jeszcze jajem, które się musi wydostać z skorupki swej matki.”

          ___
          Mały buddo, jakimże znowu… .. jajem ?!

          Istota w łonie matki jest… prawdziwą Tożsamością, tak – jak każda istota poza tym łonem…
          Można by rzec, że… każdy z nas jest… niczym, ale… to nic jest pełne, całe, nieskończone…, we wszystkim i wszędzie…, bo to nic jest samą Świadomością… ❤

          • mały budda pisze:

            Mały buddo, jakimże znowu… .. „jajem ?!„
            Odpowiedź.
            margo Jajo to metafora jako świadomość tak to czuje widzę.

          • marek pisze:

            Mały buddo, jakimże znowu… .. „jajem ?!„

            i przychodzi baba do bardzo znanego doktora …..

            a doktór mówi ….ja jem …niech mi baba nie przeszkadza

          • mały budda pisze:

            Średniowieczna recepcja myśli antycznej – kosmiczne jajo w wiekach „ciemnych”
            Patrycja Waśkowiak | 12 marca 2015 21:36
            ↓ Zostaw własny komentarz

            Motyw jaja obrazującego wszechświat jest jednym z najbardziej popularnych wzorów mitologicznych i elementem kosmogonii wielu kultur świata. Występuje on m.in. u Indoeuropejczyków, w Afryce czy w Azji, pojawia się również w wierzeniach słowiańskich. Jajowaty kształt, którym charakteryzuje się kosmos, odnaleźć można także w przekazach średniowiecznych. Badacze wskazują w tym wypadku na jego antyczną genezę, wywodząc go z kosmogonicznej wizji orfizmu, która według nich stanowić ma inspirację.

            Antyczne korzenie

            565px-DSC00355_-_Orfeo_(epoca_romana)_-_Foto_G._Dall’OrtoNajstarsze źródła dotyczące orfizmu1 datowane są na VI wiek p.n.e., choć miejsce i czas powstania tego nurtu już w starożytności były tematem dyskusji2. Wśród współczesnych badaczy sporny jest także jego charakter. Jedni opowiadają się za tym, iż był to nurt wyłącznie intelektualny, związany z namysłem nad boskością i duchowością, inni zaś twierdzą, że była to religia połączona z obrzędami. Ostatniemu dowodzić miałyby znaleziska archeologiczne, takie jak np. złote tabliczki3.

            Kosmogoniczną teorię orfizmu przybliża nieco tzw. zwój z Derveni, datowany na III wiek p.n.e. Jednak podstawę do odtworzenia teorii powstania świata stanowią późniejsze pisma neoplatończyków – Damaskiosa, Proklosa oraz Olympiodrosa. Opierając się na nich, trzeba jednak wziąć pod uwagę, iż jest to interpretacja zapisów orfickich, pisana przez pryzmat filozofii neoplatońskiej. Problem stanowi także to, że orfizm nie był jednoznacznie skodyfikowany, w związku z czym źródła dotyczące kosmogonii różnią się od siebie i podają nieco odmienne wersje. Ich fragmentaryczny stan zachowania nie pozwala także na dokładne odtworzenie każdego z nich, możliwe jest jedynie hipotetyczne zrekonstruowanie ich ogólnych aspektów.

            Najpełniejsze przedstawienie kosmogonii, połączonej w orfizmie nierozerwalnie z teogonią, odnaleźć można w zapisie De Principiis Damaskiosa, opartym na Hymnach orfickich. W teorii nazwanej przez niego rapsodyczną4 początkiem wszechświata był Czas, symbolizujący absolutną jedność. Z niego, według przekazu filozofa, wyłonić się miały Chaos (Ciemność) oraz Eter (Światło). Z ich połączenia natomiast powstało jajo, symbol bytu, z którego z kolei wyskoczyć miał Farnes, uskrzydlony bóg, stwórca wszechrzeczy. Według Hymnów orfickich Farnes stworzył Noc, jego małżonkę, która następnie rodzi Gaję i Uranosa (Ziemię i Niebo). Po Uranosie na świat przychodzi Kronos oraz Zeus, który połyka Farnesa, razem z całym światem, aby stworzyć go na nowo.

            Motywy orfickie były wykorzystywane przez filozofów greckich. Jednym z nich jest Platon, który, choć patrzył na te podania z góry, „przejął i rozwinął w swojej filozofii wiele motywów orfickich, by wspomnieć o nieśmiertelności dusz ludzkich, o ich wędrówce w różnych ciałach ziemskich i o karach, jakich doznają za zbrodnie”5. Poza Platonem, który orfików docenił dopiero na starość, pisma znał też Arystofanes, który w swojej sztuce Ptaki umieszcza motyw powstania świata zbliżony do kosmogonii orfickiej6. Orfizm wywarł też wpływ na pitagorejczyków, którzy pogłębili dzięki niemu naukę o wędrówce dusz i potrzebie czystego życia na ziemi7.

            il. 1 Phanes francesco de rossi XVIw u017Aru00F3du0142o- wikimediaMyśl średniowieczna

            Po upadku kultury starożytnej upłynęło kilka wieków, zanim zaczęła się odradzać myśl filozoficzna8, której główny nurt nazwano scholastyką. Dokonało się to ok. IX wieku w północno-zachodniej Europie, czyli zupełnie innym niż dotychczas środowisku. Przed tym czasem, w pierwszych stuleciach średniowiecza głównym celem uczonych było ratowanie spuścizny starożytnej i zebranie w całość dawnych nauk9. Podejmowano próby przekładania pism na łacinę, gdyż większość dzieł wielkich filozofów i naukowców została zapisana po grecku. Greka funkcjonowała wówczas jako język osób wykształconych, jednak od około V wieku jej znajomość zaczęła zanikać10, a dominację przejmowała łacina. Uczeni, którzy dostrzegli ten problem i znali powoli wymierający język, podjęli się trudu tłumaczenia ksiąg, z których świat nauki korzystał przez następne wieki. Ich zamierzenia były jednak encyklopedyczne i nie starano się szczególnie rozwijać dotychczasowego dorobku11.

            Rodząca się w IX wieku scholastyka miała – jak i cała organizacja państwowa – podłoże religijne. Nie ograniczała się ona jednak wyłącznie do myśli teologicznej, obejmowała także zagadnienia logiczne, epistemologiczne czy kosmologiczne. Wbrew utartemu od nowożytności poglądowi, filozofia jak i cała nauka średniowieczna nie była ograniczana dominującym katolicyzmem. Istniały pewne granice nakreślane przez instytucję Kościoła, jednak w ich obrębie myśli były całkowicie wolne, a owe granice nie były odczuwane wówczas jako znaczące ograniczenia12.

            Kultura filozoficzna wieków średnich nie powstała od podstaw, ale nie była też zupełnie wtórna13, charakterystyczne jest dla niej wymieszanie poprzednio funkcjonujących nurtów. Można w niej jednak odnaleźć trzy zasadnicze źródła inspiracji – filozofię grecką, patrystykę oraz filozofię arabsko-żydowską14. Zaznaczyć również należy, że scholastyka nie była jedynym nurtem filozoficznym, jaki się wówczas rozwinął, istniały także inne, nieprawowierne odłamy. Filozofia ta nie była także wytworem wyłącznie średniowiecznym. Podstawowe założenia scholastyki – heteronomiczność i racjonalność15 spotkać można także w filozofiach starożytnych.

            W związku z inspiracjami filozofią starożytnej Grecji, w niektórych myślach kosmogonicznych średniowiecza odnaleźć można elementy, które swoimi korzeniami sięgają orfizmu. Na szczególną uwagę zasługuje tu motyw jaja, którego kształt nadawano niektórym wyobrażeniom kosmosu.

            Orfickie inspiracje w filozofii średniowiecznej

            Jedna z recepcji kosmogonii orfickiej widoczna jest u Honoriusza z Autun. Niewiele można powiedzieć o tej enigmatycznej postaci i jej życiu. Prawdopodobnie był on mnichem, pochodzącym z Irlandii, zmarłym około 1150 roku. W jednym z jego zachowanych dzieł „Imago Mundi”, pochodzącym z XII wieku, przedstawia on swoją wizję kosmogoniczną. Według Honoriusza wszechświat ma kształt jajka. Jego porównanie nie ogranicza się jednak do eliptycznego kształtu. Opiera się ono także na średniowiecznej nauce o czterech pierwiastkach16. Honoriusz wyróżnia cztery elementy wszechświata – ziemia, jako najcięższa znajduje się w centrum wszechświata, woda, która „jako lżejsza od ziemi otacza i przenika ją”17, powietrze wypełniające pustkę między Księżycem a Ziemią oraz ogień, „którego naturalnym miejscem jest «góra», obejmująca przestrzeń od Księżyca do firmamentu”18, strefę tę nazywa eterem, z którego formować się mają ciała astralne. Te cztery elementy wszechświata przyporządkowuje on czterem pierwiastkom i dopiero to porównuje z czterema elementami jajka:

            Niebo = woda = skorupka
            Eter = ogień = białko
            Powietrze = powietrze = żółtko
            Ziemia = ziemia = zarodek19

            Nie wszystkie porównania wszechświata do jaja podążały jednak za teorią stworzoną przez Honoriusza. Jego myślenie było dość abstrakcyjne, dlatego wzór ten często upraszczano do innego logicznego układu20.

            niebo = skorupka
            powietrze = membrana
            woda = białko
            Ziemia = żółtko21

            Przedstawienie kosmosu w ten sposób jest typowym odzwierciedleniem średniowiecznego myślenia. Podejście człowieka żyjącego w wiekach średnich do natury cechowało się chęcią wyjaśnienia i tłumaczenia, dlatego tak często można spotkać myślenie symbolami i analogiami22.

            Kosmiczne jajo w wizjach mistycznych

            Orficznych źródeł doszukiwać się można nie tylko w próbach filozoficznego ujęcia kosmogonii. Kosmiczne jajo obrazujące wszechświat pojawia się także w wizjach mistycznych. Jedną z wizjonerek, która opisuje kosmos za pomocą takiej metafory jest Hildegarda z Bingen. Zarówno o jej życiu jak i działalności religijnej oraz politycznej wiadomo stosunkowo dużo, dzięki spisanej biografii. Urodzona w 1098 roku w Bermersheim Hildegarda była dziesiątym dzieckiem rodziców. W związku z tym, mimo dobrego stanu majątkowego, zdecydowali się oni oddać swoją córkę do klasztoru w Disibodenbergu, gdzie trafiła, kiedy miała 7 lat. Klasztor ten był podwójnego zgromadzenia, dzięki czemu Hildegarda miała prawdopodobnie dostęp do bogatego księgozbioru, zawierającego również pisma neoplatońskie, z którymi się zapoznała23. Wizjonerka prowadziła aktywne życie, nie miała oporów przed zabieraniem głosu w sprawach administracyjno-politycznych, jednak najważniejszym dziełem, jakie po sobie pozostawiła, są trzy księgi, zatytułowane Scivias, w których opisuje swoje wizje, które zaczęła spisywać po nakazie otrzymanym od Boga.

            Księgi Scivias odznaczają się dużą dokładnością opisu poszczególnych widzeń, każde z nich zostało zapisane według podobnej narracji. Rozpoczynają się od pojawienia jaskrawego światła, zawieszonego nad dokładnie opisywaną scenerią. Po „zrelacjonowaniu” przebiegu wizji Hildegarda obszernie wyjaśniała poszczególne fragmenty alegorycznie. Dopełnieniem każdej z nich była ilustracja.

            Motyw kosmicznego jaja odnaleźć można w pierwszej księdze. Obrazuje je trzecia wizja, która jest jednocześnie najbardziej zindywidualizowaną i rozbudowaną recepcją kosmogonii tego typu24. Na początku Hildegarda podkreśla jajowaty kształt obiektu, który jawił się jej przed oczami. Składa się on z kilku koncentrycznych warstw. Pierwszą z nich, skorupę, tworzy otok jasnych płomieni unoszonych przez wiatr. Pod nią znajduje się warstwa nazwana przez mistyczkę „ciemnym ogniem„, tak strasznym, że nie mogła na niego patrzeć. Jest on targany nieustannymi burzami, gromami i eksplozjami. Dwie zewnętrzne warstwy są ze sobą połączone, według wizjonerki jasny ogień ”czuje w sobie gwałtowność pioruna”25. Poniżej „ciemnego ognia” znajduje się eter z gwiazdami, po którego wewnętrznej stronie krążą kuliste obłoki. Nieco powyżej centrum eteru znajdować się miała kula czerwonego ognia zawieszona na trzech pochodniach, która rozświetla całe wnętrze jaja. Pod nią Hildegarda opisuje dużą kulę o piaszczystym kolorze, utrzymywaną w równowadze przez otaczające ją żywioły, na niej znajdować się miała góra rozświetlona z jednej, a mroczna z drugiej strony, której ciemność nie może pochłonąć jasności, ani jasność rozświetlić ciemności26.

            W części, która stanowi alegoryczne wyjaśnienie wizji, Hildegarda tłumaczy ją, jako służącą zrozumieniu Boskiego Imienia. W jaju mieścić się ma wszystko co niewidzialne i wieczne, majestat i tajemnica wszechmocnego Boga. Alegoryczne wyjaśnienie Hildegarda argumentuje, przyporządkowując każdemu z elementów kosmicznego jaja wiedzę o Bogu. I tak np. zewnętrzny płomień porównuje do Boga, który spala i oczyszcza przez płomień pomsty lub pociechy. Czerwona kula w środku eteru zaś przyrównywana jest do chwały Syna, która jest tak wielka, że „dostarcza światła wszystkim stworzeniom”27.
            http://historia.org.pl/2015/03/12/sredniowieczna-recepcja-mysli-antycznej-kosmiczne-jajo-w-wiekach-ciemnych/

          • mały budda pisze:

            Panie Marku może Pan wytłumaczyć.
            Jak kto się stało. Był Pan moim zdaniem miłym filozofem Sokratesem.
            Przeszedł Pan teraz obecnie do kaznodzieja.
            Tak czy owak ma Pan tendencję nauczycielia.
            Na temat tego jaja to mi wyskoczyło świadomości, lecz załączyłem z sieci na temat kosmicznego jaja.
            Niech się Pan nie obraża za kaznodzieje.

          • margo0307 pisze:

            ” Panie Marku może Pan wytłumaczyć. Jak kto się stało. Był Pan moim zdaniem miłym filozofem Sokratesem. Przeszedł Pan teraz obecnie do kaznodzieja…”
            ____
            Marek od początku swej bytności na forum wykazywał tendencje do… „naprawiacza świata”, ale wcześniej… nie wszyscy to dostrzegali…
            Obecnie… rozkręcił się na całego…

        • marek pisze:

          Brawo kochany Marku, brawo…

          dziecku czytając te treści się wydało ……że mądrość Pana Boga za nogi
          złapało…..
          tymczasem dziecko swoich błędów jeszcze nie wyczerpało i tak naprawdę tylko na miarę swych potrzeb z treści wybrało , na urzytek tych czasów nic nie zrozumiało …

          …a czy dużo to czy mało w tym jednostkowym przypadku podlega to temu samemu prawu co subiektywna opinia o szklance do połowy płynem zalanej i nie moją sprawą jest oceniać czy te prywatne dziecka przekonania to kłamstwa są czy prawdy puki są prywatne ….lecz zmienia się sytuacja diametralnie gdy są publikowane …

          Jam Jest w Bogu Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie …

          • margo0307 pisze:

            ” dziecku czytając te treści się wydało ……że mądrość Pana Boga za nogi złapało…
            ___
            Kochany Marku 🙂 ❤
            Tak właśnie działa nieopanowane, do granic możliwości rozdmuchane – osobowe ego, kiedy poczuje się urażone – zaczyna atakować…

            Dlaczego mnie atakujesz ?
            Zapytałam jedynie…
            ~ dlaczego przerwałeś cytowanie tekstu pana Kizowskiego i nie zacytowałeś tego tekstu do końca tak – by rozpoczęta przez niego myśl brzmiała spójnie i logicznie ?!
            Czy to… „grzech” ?

            Jeśli już mowa o tym… co, któremu dziecku się wydaje…, to… w moim przekonaniu – większym „grzechem” jest cytowanie wybiórcze czyichś słów tak – aby pasowały do jedynie słusznej – wyznawanej przez siebie koncepcji

            A ponieważ Ty Marku uważasz, że… koncepcja reinkarnacji jest koncepcją błędną, bo… tak mówi „słowo boże zawarte w biblii”, więc… wygodnie było Ci pominąć dalsze cytowanie tekstu pana Kizowskiego, z którego wynika, że… w biblii zapisane jest mnóstwo – jak napisał Mezamir – „socjotechnicznych sztuczek i psychomanipulacji”, czyli… blagi przemieszanej z… osobistymi „prawdami biblistów” kopiujących owe biblijne teksty z innych źródeł… nie rozumiejąc przy tym ich znaczenia, a w związku z tym – przekręcając znaczenie słów tak – by pasowały do doktryny narzuconej przez… uzurpatorów żądnych władzy i posłuszeństwa…

          • marek pisze:

            A ponieważ Ty Marku uważasz, że… koncepcja reinkarnacji jest koncepcją błędną, bo… tak mówi „słowo boże zawarte w biblii”,

            Jeżeli tak uważnie czytasz Małgosiu wszelkie mądrości z których ukułaś swój światopogląd jak interpretujesz to co piszę o reinkarnacji to …sama sobie dopowiedz…..czy to ze złośliwości czepiam się Twych wywodów …

            reinkarnacja jest następstwem śmierci ciała , a ta konsekwencją zerwania bycia w komunii rozwijającej się ludzkiej świadomości z Bogiem …czyli rozwalenia i wywalenia z Edenu tegoż człowieka …

            ale pokuś się o skorzystanie z bezstronnych opisów jak ona w praktyce wygląda i kto nią zawiaduje ….a wtedy może przestaniesz ją tak gloryfikować i się nią zachwycać

            …nadzieję mam lecz wiary we mnie mało w to że to prawidłowo zrozumiesz …
            reinkarnacja jest lecz śladu by dawała postęp w duchowym rozwoju ludzkości jak gdyby nie ma …
            więc przez kogo jest zawiadywana i w jakim prawdziwym celu realizowana …LUSZ

          • Maria_st pisze:

            tymczasem dziecko swoich błędów jeszcze nie wyczerpało i tak naprawdę tylko na miarę swych potrzeb z treści wybrało , na urzytek tych czasów nic nie zrozumiało …

            ja tam lubie swoje błędy bo zawsze czegośś się z nich uczę a czy je dobrze zrozumiałam to tylko moja indywidualna sprawa …to moje doświadczenia….

          • Maria_st pisze:

            „reinkarnacja jest lecz śladu by dawała postęp w duchowym rozwoju ludzkości jak gdyby nie ma …
            więc przez kogo jest zawiadywana i w jakim prawdziwym celu realizowana …LUSZ ”

            „Lusz – hipotetyczna substancja, która jest rzekomo produkowana przez każdą żywą istotę na Ziemi oraz przez rośliny. Wytwarzanie luszu ma być związane z ruchami wibracyjnymi w systemie węglowo-tlenowym. Wibracje te związane są z emocjami, uczuciami, różnymi doznaniami. Szczyt produkcji znajduje się w momencie śmierci organizmu. Najczystszą formą luszu jest miłość.”
            http://www.oobe.pl/park/index.php?autocom=ibwiki&cmd=article&id=34

          • marek pisze:

            Czerwona kula w środku eteru zaś przyrównywana jest do chwały Syna, która jest tak wielka, że „dostarcza światła wszystkim stworzeniom”27…..

            zobaczymy czy dzieci rozbijając swymi rozumkami jajko i tą prawdę w ziemię wdepczą …

            Mały Buddo dlaczego ?

            klękajcież narody nad wtórną głupotą współczesnej trzody …

            czas mija a ta cywilizacja wciąż niczyja , czyli w języku ciągłości życia …JEJ NIE MA …

          • marek pisze:

            podrasowanie /w przekonaniu to stosującego/ umysłu językiem stosowanym w doświadczeniach Pawłowa tj. pracach nad rozpoznaniem funkcji umysłu …..na poziomie dziecka czteroletniego …

          • marek pisze:

            zabawa w szukanie Pokemonów służy wywiadowi amerykańskiemu do pozyskiwania zdjęć z obszarów niedostępnych dla satelitów …

            do czego służą tak nachalnie stosowane przez naszą koleżankę Emotikony …

            i jak w tym towarzystwie usiedzieć spokojnie …lepiej by mi było od rana do nocy chodzić gorzałą nawalony …

          • margo0307 pisze:

            ” zabawa w szukanie Pokemonów służy wywiadowi amerykańskiemu… do czego służą tak nachalnie stosowane przez naszą koleżankę Emotikony …”
            ____
            Mareczku, jakoś tak to Twoje nieustanne narzekanie przypomina mi… smerfa Marudę…
            Do ❤ ❤ ❤ jesteś nastawiony na nie
            Do emoikonków też na nie
            Co z Tobą ?!

          • marek pisze:

            Co z Tobą ?!

            Jak ja nie cierpię narzekać , a jednak muszę ..bo czym starszym jestem tym bardziej w otoczeniu bliźnich się duszę …

            a jednak mimo wszytko tryskam animuszem , choć to płynie ze mnie samoczynnie i wcale tego jak narzekania ….nie muszę ….

  9. margo0307 pisze:

    Naprawdę!… świetny materiał poglądowy dla… osób świadomych
    I dziękuję Ci Beato za jego tu zamieszczenie 🙂

    Tych kilka, niżej zacytowanych przeze mnie zdań…, doskonale odzwierciedla tkwiące w umysłach niektórych ludzi… programy przekonań zaszczepione im przez… hmm… „pasterzy duszyczek wiedzących lepiej, więcej”…, i wyjaśnia – dlaczego zainfekowane tymi programami – umysły nie są w stanie dostrzec i odczuć Tego – Co Sami niosą w Sobie – Stwórcy istniejącego pod postacią Miłości… ❤

    „…zacząłem odczuwać rozbicie psychiczne… otwierają się przed nami dwie przeciwstawne drogi duchowe…

    Pierwsza to droga mistyki naturalnej, w której miesza się Boga z przyrodą, co w konsekwencji prowadzi do duchowej regresji, cofnięcia się, wyzbycia własnej osobowości” {czyli… ego} „na rzecz bezosobowej fuzji z naturą…

    Druga droga – chrześcijańska – prowadzi do umacniania swojej osoby” {swojego ego osobowego}.
    Osobowy Bóg obdarzył nas bowiem darem synostwa Bożego…

    Niechęć do trudnej walki o budowanie własnej osobowości” {czyli własnego ego} „i szukanie ucieczki w fuzję z naturą można częściowo zrozumieć, gdy weźmie się pod uwagę…
    😛 tkwiące w nas następstwa grzechu pierworodnego 😛 …”

    W tych powyższych konkluzjach.. jasno widać manipulację i postawienie wszystkiego na opak!…, podstawą bowiem całego światopoglądu prezentowanego przez autora jest… osobowy bóg siedzący na chmurce i przyglądający się swym owieczkom z góry, oceniając – która z nich jest bardziej gorliwa w oddawaniu mu czci…

    I nieważne przy tym jest, że… owieczka oddająca się gorliwie owej praktyce oddawania mu czci… niszczy na swej drodze wszystko – dosłownie i w przenośni – wszystko, co żyje…, a wszystkich innych ludzi – postrzegających Rzeczy Istność odmiennie od owej owieczki… postrzega w kategoriach… „diabła, legionu”, czy innych – programowo wprowadzonych „czarcich” pomocników…
    A… zaimplementowany owieczkom program specjalny – w postaci skazy, skazy niosącej nazwę: grzech pierworodny – zbiera swoje żniwo pod postacią odczuwania ułomności, ofiary gorszego gatunku… w stosunku do swojego „boga”…

    Owieczki bowiem… nie rozumieją, że… BÓG, Stwórca Wszystkiego Co Jest…, to nie osoba dziadka z siwą brodą… siedzącego na tronie w chmurach, którego podnóżkiem jest prawdziwy klejnot – jakim jest Ziemia, lecz… BÓG, Stwórca Wszystkiego Co Jest – to… Energia – Energia Miłości wypełniająca cały Wszechświat i płonąca w ❤ każdego, kto fakt ten pojął i poczuł JĄ w sobie
    Owe owieczki… nie rozumieją, ponieważ ich odczuwanie ❤ i umysłu jest zamknięte poprzez celowe programowanie, w wyniku którego otulone zostały zaciemnieniem…
    Takie zaciemnienie ❤ i umysłu nazywane jest przez niektórych… „własną ciemnością”
    „własną ciemność” można jednak pokonać, rozświetlić ją… poprzez pracę ze sobą i z własnymi nieuświadomionymi programami przekonań…

    Nie jest to proste, ponieważ wymaga od nas zarówno ogromnej cierpliwości, samozaparcia jak bezwarunkowej uczciwości, ale… warte podjęcia, ponieważ z biegiem czasu i praktyki… jesteśmy w stanie scalić wszystkie cząstki naszego… rozbicia psychicznego
    Podczas procesu, jakim jest praca z … „własną ciemnością” wkraczamy w tzw. „ciemną noc”, podczas której…

    „… następuje rozpad założeń w stosunku do otoczenia.
    Bolesnym jest doświadczyć fałszu i toksyczności ze strony ludzi, którym ufaliśmy.
    Najsmutniejszym jest to, że ten fałsz był zawsze, ale wcześniej tego nie dostrzegaliśmy.
    Podczas wchodzenia we własną ciemność, każda iluzja zostaje uwypuklona.
    Trudno jest się z tym pogodzić, bo rozpada się świat, który był dotychczas oparciem. Dlatego jeszcze staramy się ratować daną relację, usprawiedliwiać, naprawiać, jednak prawda jest nieubłagana.
    Gdy w końcu nabierzemy odwagi do odcięcia się od destrukcyjnych układów, opartych na wykorzystywaniu i kontroli, tworzy się nowa przestrzeń…”

    Cytat pochodzi ze strony Faridy:
    https://ciemnanoc.pl/2017/01/21/niewidzialny-przyjaciel/

    • Beata pisze:

      Margo, indoktrynacja kościelna jest mi obca, ojjjjj bardzo daleko mi do kościoła, ja jestem sobie sterem i okrętem, to co wyznaje ta osoba, to naturalna kolej rzeczy, zero przymuszania, zero wchłaniania Biblii, najpierw poznajesz Boga, potem dochodzisz do innych rzeczy z tym zwiazanych…
      16 Tak właśnie ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi

      • margo0307 pisze:

        „Margo, indoktrynacja kościelna jest mi obca, ojjjjj…”
        ___
        Nie rozumiem Beato ?…
        – Czy gdziekolwiek napisałam, że… Ty podlegasz… „indoktrynacji kościelnej” ?
        Napisałam jedynie, że…
        ~ dziękuję Ci Beato za zamieszczenie na forum świetnego materiału poglądowego~

        O co więc mnie oskarżasz ?

        • Beata pisze:

          jesli to tak odebrałam to nieświadomie, przepraszam Cię jesli poczułaś sie urażona…

          • margo0307 pisze:

            „jesli to tak odebrałam to nieświadomie, przepraszam Cię jesli poczułaś sie urażona…”
            ___
            Nie przepraszaj mnie, bo nie poczułam się „urażona”

      • margo0307 pisze:

        „Margo, indoktrynacja kościelna jest mi obca…”
        ___
        Czy tak samo jak… indoktrynacja biblijna ?

        • Beata pisze:

          Margo, skąd Ty czerpiesz swoją wiedzę?

          • margo0307 pisze:

            „Margo, skąd Ty czerpiesz swoją wiedzę?”
            ___
            Obecnie… głównie ze swego wnętrza…
            Kiedyś… z ogólnie dostępnych źródeł pozostawionych nam przez Mądrych Ludzi 🙂 ❤

        • Beata pisze:

          ciekawi mnie fakt, dlaczego tak wielu ludzi „nawraca sie” na Biblię, doswiadczaja w zyciu roznych stanow duchowych i dochodza do wniosku, ze tam jest ukryta jakaś prawda, tajemnica etc… jednoczesnie nie identyfikuja Biblii z zadna instytucja, wrecz osoby zwiazane z kosciolem odchodza od niego bo doglebnej analizie Biblii…

          • marek pisze:

            Podział można zastosowac na tych którzy sa w Bogu – jam jest w Bogu i z Bogiem i tych , ktorzy jeszcze Boga nie poznali, byc moze beda repetowac? Odnoszę to do roznych poziomów swiadomosci, wzrastania w Bogu – Chrystusie

            ciekawi mnie fakt, dlaczego tak wielu ludzi „nawraca sie” na Biblię, doswiadczaja w zyciu roznych stanow duchowych i dochodza do wniosku, ze tam jest ukryta jakaś prawda, tajemnica etc… jednoczesnie nie identyfikuja Biblii z zadna instytucja, wrecz osoby zwiazane z kosciolem odchodza od niego bo doglebnej analizie Biblii…

            z zastrzeżeniem w moim pojmowaniu wzrastania w Bogu – Chrystusie na przez Chrystusa w Bogu …

            I to są prawdy których stający w opozycji do Chrystusa i biblii z racji swego uporu że coś rozpoznali nie mogą w swym rozwoju nijak jak na razie pojąć ….

          • Maria_st pisze:

            ciekawi mnie fakt, dlaczego tak wielu ludzi „nawraca sie” na Biblię, doswiadczaja w zyciu roznych stanow duchowych i dochodza do wniosku, ze tam jest ukryta jakaś prawda, tajemnica etc… jednoczesnie nie identyfikuja Biblii z zadna instytucja, wrecz osoby zwiazane z kosciolem odchodza od niego bo doglebnej analizie Biblii…

            jeśli tak jest to dla mnie dziwne zjawisko jak wiele innych niezrozumiałych na tej planecie.
            Z deszczu pod rynne ?
            Możliwe że niektore osoby potrzebuja sporo h20 do zmycia tego co sobie wypielegnowały przez lata i pielegnują dalej pod innym szyldem…..choć wciąz to samo

          • Mezamir pisze:

            ciekawi mnie fakt, dlaczego tak wielu ludzi „nawraca sie” na Biblię

            Nazywajmy rzeczy po imieniu 🙂 „nawraca się” tzn „daje się uwieść”.
            Nawracać = uwodzić,nawrócenie = uwiedzenie.

            Dlaczego?
            Z tych samych powodów z jakich kobiety dają się uwodzić mężczyznom
            a mężczyźni kobietom,po prostu ktoś zaczyna im mówić to czego chcą słuchać.
            W przypadku Biblii czy Koranu,kwestii jest kilka

            Po pierwsze dla tego że niektóre osoby bardzo chcą przynależeć do grupy
            mają konstrukcję psychiczną pionka,czyli:
            nie wychylaj się,rób/myśl/mów to co inni,bądź taki sam jak większość
            bo jeśli nie to grupa cię wykluczy ze swojego kółka wzajemnej adoracji.

            Po drugie(a może właśnie po pierwsze) wybierają to co im akwizytor przynosi do domu i wciska drzwiami i oknami,ponieważ niczego lepszego nie znają 🙂
            Trudno wybierać gdy się nie ma wyboru prawda?

            Nie znają niczego leprzego ponieważ nikt im tego nie wciska z każdej strony
            a oni sami są albo zbyt leniwi albo zbyt zmęczeni by samotnie szukać,pytać,zgłębiać,analizować,myśleć etc
            (albo zwyczajnie zbyt głupi :p i kiedy czytają coś co ich przerasta
            wtedy czują dyskomfort,dociera do nich że wcale nie są tacy wspaniali jak im się wydawało) * gdyż to wszystko oznacza odstawanie od grupy,kwestionowanie ich autorytetów,a takich rzeczy nie wolno robić zwierzątkom w klatce,hodowca nie tak tresował
            zaczniemy się stawiać to nie dostaniemy jedzenia,bezpieczniej jest być posłusznym.

            Mnie ciekawi co innego,dlaczego niektórzy ludzie wybierają Biblię
            pomimo że podobno znają też inne teksty (mam na myśli Wedy)
            twierdząc że to właśnie w Biblii a nie w innych tekstach znaleźli to czego szukali
            Jest to ogromnie ciekawe ponieważ większość tekstów biblijnych
            które przedstawiają jakąś wartość to zwykłe parafrazy i cytaty z Wed 🙂
            Sam byłem zszokowany czytając niektóre Upaniszady porównując ich treści
            z niektórymi wypowiedziami postaci biblijnych lub tzw świętych kościoła.
            Zwykły plagiat 🙂 i ciekawi mnie jak to możliwe że ktoś wybiera kopię
            a odrzuca oryginał twierdząc że kopia lepsza .

            Myślę że to kwestia tego co pisałem wyżej,czyli psychologia tłumu,uległość
            strach przed wykluczeniem z grupy,niskie IQ
            Nie oszukujmy się,nie każdy jest równie mądry,ludzie są różni a nie równi
            Chrześcijaństwo pierwotnie adresowane było do galilejskiej biedoty
            a nie do wykształconych osób.

            Dlaczego większość ludzi wybiera dyskotekę zamiast teatru i opery?
            Dlaczego większość kupuje wieprzowinę zamiast wołowiny lub kawioru?
            Czy jeśli większość chodzi na dyskotekę to mamy dowód że teatr i opera są gorsze?
            Po prostu ludzi głupszych oraz biednych jest więcej
            i na tym polega sukces religii misyjnych
            Towar prosty,łatwy w odbiorze,tani,mózg może spokojnie spać.

            ktoś za nas zdecyduje co należy robić a czego nie,ktoś będzie żył za nas naszym życiem
            a jeśli coś nam nie wyjdzie to zawsze mamy kozła ofiarnego
            na którego można zwalić odpowiedzialność za swoje winy 🙂
            Do tego spowiedź by oczyścić sumienie,no po prostu hulaj dusza.

            * Zwróćcie uwagę na komentarze pod niektórymi skeczami kabaretów na YT
            Jeśli kabaret prezentuje wyższy poziom,operuje absurdem,abstrakcją itp
            to na ogół komentarze brzmią „głupie,debilne,bez sensu”
            Nikt nie napisze: „ale ze mnie głupek,debil,nie ogarniam ”
            Zawsze gdy ludzie czegoś nie rozumieją to głupie jest to czego nie rozumieją
            ale nigdy oni sami 🙂
            To samo w komentarzach pod filmami lub utworami muzycznymi.

          • margo0307 pisze:

            „… Trudno wybierać gdy się nie ma wyboru prawda?”
            ___
            Prawda 🙂
            * * *
            „… a jeśli coś nam nie wyjdzie to zawsze mamy kozła ofiarnego
            na którego można zwalić odpowiedzialność za swoje winy 🙂 …”

            ___
            No pewnie 😛
            Np. tzw. „szatana”, który nas „zwiódł”…

            „… Zawsze gdy ludzie czegoś nie rozumieją to głupie jest to czego nie rozumieją
            ale nigdy oni sami 🙂 …”

            ___
            Prawda 🙂
            Tak to już jest z nami Mezamirku, że… jeśli czegoś nie rozumiemy… albo coś stoi w opozycji z naszymi… „jedynie słusznymi” przekonaniami, które przez lata w sobie ugruntowaliśmy…, to wydaje się nam to głupie, niedorzeczne, a co niektórym nawet… „niebezpieczne” i zaczynamy z tym… walczyć, ośmieszać, wyszydzać, piętnować…

          • Beata pisze:

            nic tak nie ułatwia życia, jak ignorancja 🙂

          • Beata pisze:

            Mezamirze, ” jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca (…). Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”

            i tu nie biega o to, żeby chodzic ze zwieszona głowa i nie realizowac marzen, bo chyba masz jakies bledne pojecie o ludziach dla ktorych Słowo Boga to sama prawda i MĄDROŚĆ w czystej postaci…

            „Pycha!!!! człowieka powoduje jego poniżenie, pokorny sercem odbiera zaszczyty.”

            ps jakiego tłumu, jakie IQ , co to jest IQ?

          • marek pisze:

            mają konstrukcję psychiczną pionka,czyli:
            nie wychylaj się,rób/myśl/mów to co inni,bądź taki sam jak większość

            jest to elementarna wiedza jak kierować ludzkim stadem ..

            potrzeby jest bilbord , twórca reklam /zaprzysiężony /, i prowadzące do recyklingu – inkarnacji ….motto..

          • Beata pisze:

            .. a ja przystawać wolę nie z głupim, a błądzącym

            „Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy”

            ~Sokrates

          • Beata pisze:

            a propos wysokiego IQ – czymże jest głupota jak nie przecenianiem swojej inteligencji?

    • Dawid56 pisze:

      Fajny ten przepis na szczęście 🙂 ❤

      • margo0307 pisze:

        Staram się go stosować na codzień…

      • marek pisze:

        Z deszczu pod rynne ?
        Możliwe że niektore osoby potrzebuja sporo h20

        stworzone na użytek chwili……..

        ….przychodzi baba do doktora , a doktór pyta …co pani jest ….?

        a baba odpowiada ….jestem na samodzielność i samowystarczalność chora …

        i stąd się powiedzenie wzięło ….no i masz babo placek ….

      • marek pisze:

        głupota na co dzień zwana naukowym opiniotwórczym myśleniem …

        O Michalinie Wisłockiej ONET

        ….Słynny brak pruderii, który uczynił z niej rzeczniczkę seksualności – jej własna córka, Krystyna Bielewicz przypisywała lekkiej formie autyzmu. Zespół Aspergera, na który prawdopodobnie cierpiała lekarka, charakteryzuje się brakiem społecznych zahamowań. Michalina od dzieciństwa mówiła to, co myślała, także o innych. Jak łatwo się domyślić, nie pomagało jej to zaskarbiać cudzych względów, a w życiu zawodowym stało się źródłem (a raczej jednym ze źródeł) niechęci środowiska naukowego.

        i trochę myślenia.

        ~V. do ~jo: Psychopata zdecydowanie różni się od człowieka z zespołem Aspergera czy innych ze spektrum autyzmu. Psychopata nie ma empatii, autystyk też, lecz psychopata posiada teorię umysłu- tamci nie. Dlatego potrafi planować bardzo przemyślane zbrodnie. Autystyk czy ktoś z ZA postępuje wg zaleconych norm społecznych. Człowiek z osobowością psychopatyczną często je zna ale nie stosuje. Ludzie z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (w tym ZA) są zwykle przynajmniej przeciętnie inteligentni, jeśli nie ponadprzeciętnie i mogą być naprawdę fajni z nich ludzie, choć trochę inni od reszty- ale czy to grzech być innym?

        Podobnie jest tutaj …zamiatanie niewygodnych tematów pod dywan o człowieku i jego przyszłości traktowane jest jako funkcjonowanie w dobrym tonie…

        i to ma być Mistyczenie albo filozofowanie …

        pani Dulska się kłania…

        • margo0307 pisze:

          „… Michalina {Wisłocka} od dzieciństwa mówiła to, co myślała, także o innych.
          Jak łatwo się domyślić, nie pomagało jej to zaskarbiać cudzych względów
          , a w życiu zawodowym stało się źródłem… niechęci środowiska naukowego…”

          ____
          Jasne, że… mówienie prawdy często staje się… „źródłem niechęci”, szczególnie dla ludzi nieświadomych – próżnych i niedojrzałych emocjonalnie…, ponieważ prawda w dość bolesny sposób obnaża sedno ich problemów…
          Tacy ludzie… bardziej niż prawdy – wolą słuchać kłamstw…

          • marek pisze:

            Jasne, że… mówienie prawdy często staje się… „źródłem niechęci”,

            Małgosiu …czyżbyś mnie kochała …?

    • marek pisze:

      Naprawdę!… świetny materiał poglądowy dla… osób świadomych…

      Świadomy jest nawet podobno papier toaletowy ….choć nie ma głowy …
      więc kogo masz Małgosiu na myśli pisząc …osób świadomych…
      samodzielnie pod berłem WJ myślących , czy przeżuwaczy tony informacji przez przetrawiających …

      • Maria_st pisze:

        ja jestem osobą świadomą

        • margo0307 pisze:

          „ja jestem osobą świadomą”
          ___

          • marek pisze:

            ja natomiast …ćwierć inteligentem ….

          • margo0307 pisze:

            „ja natomiast …ćwierć inteligentem …”
            ___
            Cóż za skromność… ?!

          • marek pisze:

            ja natomiast …ćwierć inteligentem …”
            ___
            Cóż za skromność… ?!

            Też się Małgosiu niepotrzebnie pospieszyłaś…..

            Z komentarzy o żartach z wypowiedzi Pana Putina w temacie …rosyjskie prostytutki są najlepsze …na ONE-cie

            ,i>~ferter do ~xc: Przyszła banda, która zawsze wypiera poprzedników. To zwyczajny mechanizm. Czy myślisz, że I sekretarz to był Miśkiewicz? Wtenczas dyrektor był poważnym człowiekiem, a dzisiaj to ktoś, komu wykształcenie nie jest do niczego potrzebne. Doktorat można było zrobić z naukowych dziedzin, a nie z sakramentologii. Uważasz, że po rewolucjach zawsze lepsi dorywali się do władzy? Gdy słyszę, że wreszcie w policji będą pracować ludzie nieskażeni poprzednim systemem, to mnie ogarnia pusty śmiech. Mam do czynienia z dzisiejszymi magistrami, którzy kiedyś nie dostaliby NIGDY matury. Te szkółki weekendowe rozsiane po lasach, to nowa patologia. Sprzedawanie dyplomów. Niegdyś w Łodzi na Górniaku można było takie dyplomy dostać, ale przynajmniej milicja ścigała. Dzisiaj w świetle prawa głąb zostaje magistrem.

            Przeczytałem i myślę …prawie jak moje pisanie …i refleksja może i z tych samych powodów tk się obecnie mędrców i nauczycieli namnożyło …

            strzał w dziesiątkę , aż miło …

          • margo0307 pisze:

            „Też się Małgosiu niepotrzebnie pospieszyłaś…”
            ___
            Już się nie spieszę…

  10. Beata pisze:

    zachowujecie sie tak jakby wsadzic „kij w mrowisko”

    • Maria_st pisze:

      zachowujecie sie tak jakby wsadzic „kij w mrowisko”

      mylisz sie Beato…ja pisze od początku tak samo…..i nawet czytając swoje wypowiedzi na Infrze….zauważam że i tam niewiele się zmieniło odnośnie mojego poznania siebie…..teraz może pisze dosadniej bo wiem iż czasu zostało niewiele.
      Super że się wymieniamy SOBA, dzięki temu się uzupełniamy…..
      Ja kiedyś też używałam słowa Bóg…..dzis staram sie nie używać by pozbyć sie tego co tak naprawde zaciemnia nam droge poznania…ale rozumiem Ciebie ale to nie znaczy, że nie mogę napisać co sama czuję.

      • Beata pisze:

        jasne Mario, każdy przyswaja wiedze w odpowiednim dla siebie czasie, swiatopoglad tez moze ulec zmianie… taka jest natura ludzka…
        Jezus: Zaprawdę, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Na to Piotr: Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą..

    • marek pisze:

      Już się nie spieszę…,

      Choć bym Ci głowę chciał urwać , pamiętaj ,że kocham Cię , a to przecież ….miłość …

  11. Mezamir pisze:

    Całe zamieszanie polega na tym że ludzie nie rozumieją idei reinkarnacji
    tzn rozumieją ją ale na opak,inaczej niż mówią o niej nauki „wschodu”
    (po prostu nie rozumieją nauk na które sie powołują)

    bo tak na prawdę Europa jest zachodnią częścią Azji
    i nie ma czegoś takiego jak „europejska tradycja” przeszczepiona z pustyni tysiąc lat temu
    więc to nie judeo-chrześcijaństwo jest zagrożone filozofią „wschodu”
    tylko jest ono zagrożeniem dla kultury i tradycji indo-europejskiej która trwa tysiące lat.

    Z kolei argument że idea reinkarnacji jest fałszywa ponieważ obala dogmat biblijny
    jest po prostu dzieciny 🙂 cóż to za dowód ten dogmat?

    Równie dobrze można powiedzieć że dogmat biblijny jest fałszywy
    bo wyklucza ideę reinkarnacji 😀
    Problem w tym że reinkarnacja to nie dogmat
    ale dogmatolubcy zawsze odrzucą prawdę
    jeśli tylko prawda wyklucza ich doktryny/twory intelektualne 🙂

    Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę na słowo „jezuita”
    w tekście Govindy który tutaj wkleiłem 🙂
    Jezuici zawsze tworzyli zamęt i nadal go tworzą produkując masowo „świadectwa”
    (razem z dominikanami,ci to się znają na sektach hoho ,eksperci od wszystkiego)

    Tak więc dopóki ten wirus nie zostanie pokonany,dopóty będziemy się męczyć
    ze stanem zapalnym.

  12. Mezamir pisze:

    Po śmierci nie ma żadnej świadomości,psalmista Dawid woła: “Panie, ratuj duszę moją, zbaw mnie przez łaskę swoją! Bo po śmierci nie pamięta się o tobie, a w krainie umarłych któż cię wysławiać będzie?” (Księga Psalmów 6,5-6).

    W Księdze Koheleta 9,10 czytamy: “Na co się natknie twoja ręka, abyś to robił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, niema ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości”

    “ponieważ żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w zapomnienie.”- Księga Kaznodziei Salomona – rozdział 9, werset 5

    “Gdy opuszcza go duch, wraca do prochu swego; W tymże dniu giną wszystkie zamysły jego”- Księga Psalmów – rozdział 146, werset 4

    “W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!”- Księga Rodzaju (1 Mojżeszowa) – rozdział 3, werset 19

    Wynika z tego że raj biblijny to tylko taka metafora,rajem jest to że przechodzimy w stan Niebytu/Nieba i już nic nas nie boli,jesteśmy „szczęśliwi”,wolni od cierpienia.

    Zgodnie z Biblią i Koranem oraz naukami „wschodu”
    człowiek po śmierci traci świadomość,nie od razu ale traci.
    Nie ma żadnej sprzeczności między „wschodem” a pustynią.

    Jak Wam się wydaje,jakim (za przeproszeniem)cudem,”święci”leczą zza grabu?
    To jest dopiero ewenement arcyciekawy.

    “Gdy opuszcza go duch, wraca do prochu swego; W tymże dniu giną wszystkie zamysły jego”- Księga Psalmów – rozdział 146, werset 4

    W Księdze Koheleta 9,10 czytamy: “Na co się natknie twoja ręka, abyś to robił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, niema ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości”

    ale jakby co to „święci” leczą żyjących i można się do nich modlić o wstawiennictwo 🙂
    Chociaż „niema ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości”
    to oni i tak są w stanie słuchać modłów i wstawiać się za nami 🙂
    Taka to właśnie „prawda” kryje się w Biblii,prawda o niej samej czyli:

    Biblia jest dziełem ludzkich rąk oraz intelektu,jest sprzeczna wewnętrznie
    Zawiera masę sofizmatów,sztuczek socjotechnicznych i psychomanipulacji
    dzięki którym jej ofiarami stają się ludzie słabi,zastraszeni,wrażliwi itp

    • Mezamir pisze:

      PS. a najważniejsze co należy o judeo-chrześcijaństwie powiedzieć
      i zdać sobie z tego sprawę to to,że jest to sprytnie zakamuflowany kult śmierci.
      Kult Śmierci adresowany dla najgorszych jednostek.

      „Jeszua przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników” (1 Tm 1:15).
      Jeszua nie ma więc nic do powiedzenia ludziom dobrym.
      Ma wiadomość dla grzeszników – ludzi złych. Przyszedł do ludzi złych.

      Jeszua powiedział : “Nie zdrowi potrzebują lekarza, lecz źle się czujący.
      Przyszedłem powołać nie sprawiedliwych, lecz grzeszników”. Mk 2,17

      Nic dziwnego ze religia abrahamowa jest odpowiedzialna za zbrodnie przeciwko ludzkości
      i czystki etniczne na całym świecie.
      Cały kościół składa sie z niesprawiedliwych grzeszników – ludzi powołanych.

      Szaweł,założyciel kościoła grzeszników,seryjny morderca
      noszący do dnia dzisiejszego miano ŚWIĘTEGO.
      Nikogo to nie dziwi 🙂 bo przecież on się „nawrócił” 🙂
      „Chcesz uniknąć kary – nawróć się” jakież to proste 😀

    • margo0307 pisze:

      ” Po śmierci nie ma żadnej świadomości…”
      ___
      Skąd wiesz ?
      Umarłeś i zmartwychwstałeś ?!

  13. mały budda pisze:

    Przecież wiemy, że zmartwychwstanie dotyczy natury świadomości, która będąc nieświadoma. Umiera pod postacią ignorancji.
    Zmartwychwstanie to już osiągnięcie zwycięstwa nad nieświadomych.
    Tak więc nie kieruje tobą ślepy los.
    Ponieważ to ty sam -a kierujesz swoim losem w oceanie energii.
    Tak to czuje i widzę.

  14. margo0307 pisze:

    „… ego/szatan stawia nas poza… czyli poza Bogiem – w piekle, idac za ego nie wzrastamy w Bogu nie bedzie nam dana pewna wiedza duchowa, nie dostapimy tej „tajemnicy” to jest trud, ale jest nagroda… wtedy zaczyna byc widzialne to co dla oczu niewidzialne…”
    ___
    Pięknie to wyraziłaś Beato i z ❤ dziękuję…
    A może byśmy tak… nie zaśmiecali sobie umysłu… „szatanem” i poprostu nazywali rzeczy po imieniu… ?

  15. margo0307 pisze:

    „…nadzieję mam lecz wiary we mnie mało w to że to prawidłowo zrozumiesz …”
    ____
    No cóż kochany Marku, nie dziwię się, że… „mało jest w Tobie wiary w moje z-rozumienie”, wszak… nie raz podkreślałeś, że… jedynie Ty wszystko najlepiej wiesz i rozumiesz…
    * * *
    „…reinkarnacja jest następstwem śmierci ciała…”
    ____
    Wiesz Marek, czasem… zastanawiam się jak wiele energii musisz poświęcać… i jak skomplikowaną ekwilibrystykę musi wykonywać Twój umysł, by… pogodzić ze sobą dwie – skrajne koncepcje… odnośnie funkcjonowania świata, z których jedna zakłada:
    – celowość, harmonię i mądrość Stwórcy zawartą w budowie Wszechświata
    inna z kolei:
    – całkowitą obojętność na losy swoich dzieci owegoż Stwórcy, a nawet wręcz… Jego bezsilność

    „…pokuś się o skorzystanie z bezstronnych opisów jak ona w praktyce wygląda i kto nią zawiaduje …”
    ____
    Jeśli wolno spytać, to – wg. Ciebie – kto jest autorem owych… „bezstronnych opisów dotyczących tematu reinkarnacji”…?

    • marek pisze:

      Jeśli wolno spytać, to – wg. Ciebie – kto jest autorem owych… „bezstronnych opisów dotyczących tematu reinkarnacji”…?

      na pewno Ty kochana Małgosiu ….

      a w temacie inkarnacji ..

      ..było dobrze w okresie ” przedpotopowym ” kiedy jej nie było , lecz się ….us….rało i się z przeznaczonym rozwojem człowiekowi za jego zgodą skończyło.

      …..kiedy dzieciom Bożym zachciało się samodzielnie w główkach kombinować i wraz z tą swoją samodzielnością zarobiły śmierć ciała , ” wspaniałą reinkarnację ” która tylko w banku energetycznym lub magazynach tych co nas doją swoje wartości odkłada …

      LUSZ i już …

      ….a przyzwolenie na istnienie jej ze strony Boga to jedynie wyraz współczucia dla Tych którzy poszli w rozum bez Niego…. samodzielną drogą , by mieli szansę powrócić do Niego…
      ….syn i córka marnotrawni ……

      a dzieci jak to dzieci wrzeszczą my znamy prawa i wiemy że nie wolno na czerwonym świetle przechodzić , a ” diabeł ” zaciera ręce i chichocze , dobrze , dobrze właśnie o to mędrkowanie ja siama , ja siam ……bym mógł wami rządzić chodzi …

      Dalej będziesz twierdzić …znam prawa , mam ” wroga rozum ” i duszę …więc wiem że ja siama podłóg swych infantylnych zrozumień realizować się muszę ….

      uffff …..złapałem z irytacji zaduszkę…

      to z irytacją to furteczka dla Ciebie , byś Mogła się Małgosiu bocznym tematem wykręcić…

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ….

      ps.

      ile sępów w tym świecie po śmierci człowieka , chce się na schedzie po nim i na samym pochówku obłowić …. ” .jako na górze tak i na dole ” , lecz aby to zrozumieć , trzeba gdy ktoś o tym mówi przestać pukać się po czole….

      • margo0307 pisze:

        „…a ” diabeł ” zaciera ręce i chichocze , dobrze , dobrze właśnie o to mędrkowanie ja siama , ja siam ……bym mógł wami rządzić chodzi …”
        ___
        Tak, tak, znamy Marku Twoje ciągotki…

        „…Dalej będziesz twierdzić …znam prawa…”
        ___
        Nie… „będę” lecz – twierdzę: Oczywiście.
        * * *
        „.. mam ” wroga rozum ”…”
        ___
        W przeciwieństwie do Ciebie – nigdzie nie stwierdziłam, że… „rozum jest moim czy… czyimkolwiek wrogiem” !

        • marek pisze:

          nigdzie nie stwierdziłam

          oprócz stwierdzeń Książę czegoś tam …i dobrze ..

          • margo0307 pisze:

            „…Książę czegoś tam …”
            ___
            Błąd w z-rozumieniu Marku…
            Poza tym, nie„Książę czegoś tam” lecz… Książę kłamstwa.
            Gdybyś uważnie czytał, to wiedziałbyś, że… w kontekście tych słów: Książę kłamstwa, nie było mowy o rozumie, lecz była mowa o reaktywnym umyśle…

    • margo0307 pisze:

      „na pewno Ty kochana Małgosiu …”

      Znowu kombinujesz, a przecież pytanie jest proste:

      „kto -wg. Ciebie – jest autorem owych… „bezstronnych opisów dotyczących tematu reinkarnacji”…?

      • marek pisze:

        Znowu kombinujesz, a przecież pytanie jest proste:

        Nie kombinuję choć i pod takie nazwanie może to podpadać , a nakłaniam lub ukierunkowuję …

        Małgosiu wprowadź w swą metodykę poznawczą zasadę oczywiście w przenośni ..

        …darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda …a Ty wciąż wszystko etykietami okładasz..

        • margo0307 pisze:

          „…darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda …”
          ___
          „Darowany koń” czasem… może okazać się… koniem trojańskim, tzw. trojanem, który podszywając się pod wartościowe informacje – implementuje w nieświadomy umysł niepożądane czy wręcz szkodliwe programy…, z którymi takiemu nieświadomemu umysłowi niekiedy bardzo trudno jest sobie poradzić…

          • marek pisze:

            implementuje w nieświadomy umysł niepożądane czy wręcz szkodliwe programy…

            …no tak zapomniałem ,że twój jest świadomy …

  16. margo0307 pisze:

    „… ja idę swoją droga Ty idziesz swoją…
    ps prosze o nie wstawianie „szczesliwej drogi juz czas”
    😉
    ___
    Wedle życzenia Beato 🙂
    W zamian, może zechcesz posłuchać tego ?

    Co dzień, gdy przejdziesz próg, jest tyle dróg co w świat prowadzą
    I znasz sto mądrych rad co drogę w świat wybierać radzą
    I wciąż ktoś mówi ci, że właśnie w tym tkwi sprawy sedno
    Byś mógł z tysiąca dróg wybrać tę jedną

    Gdy tak zrządzi traf, że świata prawd nie zechcesz zmieniać
    I gdy kark umiesz zgiąć, gdy siłą wziąć sposobu nie ma
    Gdy w tym nie zgubisz się, nie zwiodą cię niełatwe cele
    Wierz mi, na drodze tej osiągniesz wiele

    Znajdziesz na tej jednej z dróg i kobiet śmiech i forsy huk
    Choć by cię kląć świat cały miał, lecz w oczy nikt nie będzie śmiał
    Chcesz łatwo żyć to śmiało idź, idź taką drogą

    I nim nie raz, nie sto osiągniesz to mój przyjacielu
    I nim przetarty szlak wybierzesz jak wybrało wielu
    I nim w świat wejdziesz ten by podług cen pochlebstwem płacić
    Choć raz, raz pomyśl czy czegoś nie tracisz

    Bo przecież jest niejeden szlak, gdzie trudniej iść, lecz idąc tak
    Nie musisz brnąć w pochlebstwa dym
    I karku giąć przed byle kim
    Rozważ tę myśl, a potem idź, idź swoją drogą

  17. margo0307 pisze:

    „…dziecko swoich błędów jeszcze nie wyczerpało…
    na użytek tych czasów nic nie zrozumiało …”

    ___
    Kochany Marku, w zamian za to… „dziecko jedno zrozumiało,a mianowicie to, że…

    Pod niebem pełnym cudów
    Nieruchomieję z nudów
    Właśnie pod takim niebem
    Wciąż nie wiem czego nie wiem

    Światło z kolejnym świtem
    Ciągle nazywam życiem
    Które spokojnie toczy
    Swą nieuchronność nocy ❤

    Ten błękit snów i pragnień
    Niejeden z nas odnajdzie
    A niechby zaszedł za daleko
    Pewnie zostanie tam

    Pod cudnym niebem jeszcze
    Każdy choć jedno miejsce
    Być może ma i chwilę
    Gdy godnie ją przeżyje ❤

    Bo nieba co w marzeniach
    Spełnia się albo zmienia
    Skłonni jesteśmy szukać
    Do bram jego ciężkich pukać

    Spójrz gwiazdy matowieją
    I niczym się nie mienią
    Zwykliśmy je zaklinać
    I szczęście swoje mijać

    Bo w niebie z którego dotąd
    Nie wrócił nikt bo po co
    Wieczna sączy się struga
    Przyjemnej wiary w cuda ❤

    Ten błękit snów i pragnień
    Niejeden z nas odnajdzie
    A niechby zaszedł za daleko
    Pewnie zostanie sam

    • Dawid56 pisze:

      Małgosiu przepiękne, głębokie słowa 🙂 w takiej idyllicznej wydawało się piosence…Dziękuję 🙂

      • margo0307 pisze:

        „…przepiękne, głębokie słowa…”
        ___

        • marek pisze:

          Małgosiu najpierw zdejm z niego smog …

          Jedna w roku gwieździsta noc , jedno w roku westchnienie w tym postawionym na głowie społeczeństwie ….do nieba ….

          i jasnym się pokazuje do czego prowadzi idylla , a czego naprawdę ogółowi potrzeba …

          chwalcie łąki umajone ….

  18. Mezamir pisze:

    Nasuwa się pytanie; czy Judaizm akceptuje reinkarnację
    jeśli chrześcijaństwo całkowicie je odrzuca?

    Judaizm to starszy brat chrześcijaństwa,fundament
    więc to judaiści mają prawo wytykać chrześcijanom błędy
    a nie odwrotnie 🙂

    „czy Judaizm akceptuje reinkarnację
    jeśli chrześcijaństwo całkowicie je odrzuca” – jajko mądrzejsze od kury 🙂

    • tomasz26 pisze:

      judaizm jest młodym kultem.. zaczerpniętym z wierzeń egipskich ..w końcu tam służyli i stamtąd ponoć uciekli.. w chrześcijaństwie wierzono w reinkarnacje później jak to w bywa towarzystwo się rozeszło i każdy ustalił swą interpretacje ….życia..dogmatów itp..sami egipcjanie tez w swych czasach wiele kombinowali z wiarą itp. czerpiąc min.z sumerów .jak dla mnie wiara to rozmowa ego ze stwórcą bez komisów,doradców ,religii pośredników, tylko ja i on …jeszcze do tak niedana w chrześcijaństwie krążyła opinia o ziemi jako tabernakulum i inkarnacji później wyskoczył oświecony kopernik . a dziś mamy studio Disnea i photoshopy NASA i kult fizyczności tak naprawdę nikt komercyjnie nie może wydostać się poza ziemię ..rządy oświeconych ustaliły i finansują i promują jedna ustaloną wersję .. to samo z religiami niby się kłócą, ale do fotografii stają razem.itp.. ?

      • marek pisze:

        ładny tekst Mały Buddo…

      • Daria pisze:

        Jak tak przeanalizować wszystkie religie to każda ma coś zaczerpniętego od egipcjan.
        Miałam raz sen, że byłam w środku piramidy i w środku byli w niej przedstawiciele religii.
        Tomaszu zgadzam się z Tobą.

        • Mezamir pisze:

          Weda > Gnoza > Kabała
          W takiej kolejności to szło 🙂 kultura egipska to jedna wielu piątych wód po kisielu.

          • Daria pisze:

            🙂 nie uznawanie religii to nasz cel.
            Niestety wiekszosc woli isc za tłumem, nie ma sily na przeciwstawienie sie.
            I to co pisales o ilorazie inteligencji – to tez prawda. Terrorystow dobieraja wlasnie po zbadaniu inteligencji. Rob co Ci kazemy i nie zadawaj pytan.

          • Beata pisze:

            To jak głuchy telefon… dlatego na końcu wychodzą głupoty…
            BREDY
            http://slowianolubia.blogspot.com/2013/03/bredy-sowiansko-aryjskie.html?showComment=1365290011534#c9157721974800372278

            Niezaprzeczalny dowód na istnienie Planu Zbawienia ..

            „Od dawna wiadomo, że Wielka Piramida kryje w sobie liczne prawdy naukowe, lecz nie wszystkim jest wiadomo, że o tym starożytnym pomniku wspomina Biblia, i tylko nieliczni zdają sobie sprawę z faktu, iż symbolika tej budowli potwierdza biblijny plan zbawienia. Bardzo możliwe, że niektóre, przypuszczalnie nawet wszystkie z pozostałych piramid egipskich, miały służyć jako grobowce, niemniej jednak dokładne badania dowiodły, że Wielka Piramida w żadnym wypadku nie została wzniesiona w tym celu. Chociaż zbudowana za pośrednictwem ludzi, podobnie jak Biblia pochodzi od Boga, i ma służyć jako świadectwo prawdzie o Boskiej nieskończonej mądrości, sprawiedliwości, miłości i mocy.”

            http://aletheia.badacz.org/strony/lit/piramida.htm

            Polemizowałabym tylko z tym , ze została wzniesiona przez ludzi… jest to nadludzki wysiłek i precyzja o czym mozna sie dowiedziec z wielu ciekawych filmow… przy obecnej technice, precyzji , laserach mierniczych budowa piramidy jest niemozliwa, jest to dzieło awykonalne, kazdy kto ma pojecie o budowaniu nie ma watpliwosci, ze dzielo to nie zostalo wzniesione przez człowieka…

            Jak widać przesłanie tego symbolu odnosci sie do Biblijnego Planu Zbawienia jest to niewatpliwie Boskie dzieło…. ani kosmici, ani człowiek nie maja z tym nic wspolnego, uwazam, ze budowla ta jest pierwsza jaka powstala na ziemi zanim jeszcze pojawil sie czlowiek…wiec jest to budowla nie wzniesiona za pomoca rak ludzkich tylko Boskich. Jest to fakt nie do podwazenia w przeciwienstwie do Biblii, ktora zostala zafalszowana tak jak wszystko spisywane za pomoca niedoskonalego czlowieka… ale jest jeszcze trzecia Biblia – najwazniejsza, ktora jest w sercu kazdego człowieka…

          • margo0307 pisze:

            „…Polemizowałabym tylko z tym , ze została wzniesiona przez ludzi… jest to nadludzki wysiłek i precyzja…”
            ___
            A juści… 😀
            Niechybnie musiał tę budowlę wznieść… jakiś bóg…, może ten… biblijny ?!

          • Beata pisze:

            „Chociaż wiedza stwarza problemy, to ignorancja ich nie rozwiąże”

          • sioLa pisze:

            Skad sie wziely pare tysiaczkow lat do tylu ,heleikoptery kontenerowce na scianie w egipskiej swiatyni i to jeszcze pod mlodszym od siebie freskiem,No i ten wieloryb w bibli juzci jako lodz podwodna a noz ci bracie mily leci jak kon zelazny po preri.No i grzech pierworodny ,widac by sie chcial ten bog swym grzechem podzielic,by to bylo ze nie ON i jego ONI ,zdradzili wlasna krew stajac sie pasozydami zywiacymi sie na cudzym,wsadzajac swoj grzech do glowy ludziom by na koniec mogli sobie powiedziec „To nie my to byli ludzie.”od i cala boska madrosc zawarta w klamstwie i oblodzie.
            Coz czasami nie da sie uciec przed samym soba ,klamstwo wlasne i tak w koncu dogoni chocby i za 7 tysiacleci i tak obludy maska z zaklamanej twarzy zleci nie pomoga zezy.

          • mały budda pisze:

            Beata pisze:
            Styczeń 26, 2017 o 15:44
            „Chociaż wiedza stwarza problemy, to ignorancja ich nie rozwiąże”
            Odpowiedź.

            To fakt, że wiedza może stwarzać problemy.
            Oczywiście, że ignorancja ich nie rozwiąże.
            Natomiast ogólnie to ignorancja to stan niewiedzy tj. Stan nieświadomy.
            Jak miałem małą formę to czułem, iż coś jest nie tak z ludźmi. Dzisiaj może mam dużą formę będąc wiecznym dzieckiem. To irytują mnie schematy ,które zarządzają ludźmi.

          • margo0307 pisze:

            „Chociaż wiedza stwarza problemy, to ignorancja ich nie rozwiąże”
            ___
            „Wiedza” Beato, nie stwarza problemów, a jeśli… to jedynie tym, którzy danej wiedzy nie są w stanie sobie przyswoić i jej z-rozumieć.
            Co do ignorancji to… jak najbardziej się z Tobą zgadzam, bo ta – w żadnym razie nie rozwiąże żadnych problemów… 🙂

          • Dawid56 pisze:

            Beato , Wielka Piramida to dopiero czubek góry lodowej.Niektórzy twierdza i to zupełnie serio,ze Księżyc i Mars są to obiekty zamieszkałe teraz w naszych czasach i to nie przez istoty duchowe ale czysto fizyczne!
            Wspominał o tych podróżach, które się odbywają pomiędzy Ziemia Księżycem i Marsem wspominał Max Spiers
            Mars jest po prostu zamieszkały po Ziemią
            Księżyc jest sztucznym obiektem już dawno skolonizowanym przez Niemców( nazistów) w XX wieku.Natomiast najciekawsza sprawa to tzw podwójny nelson NASA.
            W lipcu 1969 astronauci amerykańscy wylądowali rzeczywiście na Księżycu, jednak film z ich pobytu został wyprodukowany prze Stanleya Kubricka z tego prostego powodu ,że na Księżycu, na obu jego stronach ciemnej i tej widocznej są ogromne obiekty sztucznego pochodzenia!!! nazywane kodem „Święty Mikołaj”
            Generalnie wszędzie mieszają istoty z konstelacji Drako popularnie zwane Reptilianami.
            Nic nie jest proste jeśli chodzi o rasy pozaziemski.Każda ma inne cele każda znajduje się na innym stopniu rozwoju.Podobno Życie rozpoczęło się w łonie Liry, a było miliardy lat temu.
            Powoli wszystkie opowieści channelingowe dawniej niespójne , obecnie układają się w pewną całość…..

          • Beata pisze:

            Dawidzie, niestety albo stety nie wierze w istnienie kosmitów .. wszystkie „dowody”, których brak, to ułańska fantazja róznej maści proroków, artystów, filmowców, a może to jakiś misterny plan uknuty przez illuminatów kiedyś tam…
            Dla mnie to ściema a powodów ogłupiania ludzi jest wiele. Pojawienie sie hieroglifów z pojazdami z przyszłości nie musi swiadczyc o dzialalnosci kosmitow, ale o zdolnosci jasnowidzenia, Egipcjanie zajmowali sie okultyzmem, wiec nie ma sie co dziwic ..zdolnosc jasnowidzenia posiadał tez Nostradamus, w jego spisanych i zobrazowanych przepowiedniach widzimy przyszlosc… Biblia tez odkrywałą przed ludzmi daleką przyszłosc

            Co do hieroglifów to wyobraz sobie, ze Wielka Piramida nie posiada żadnych hieroglifów

            Gady/Reptilianie czesto utozsamiani sa z biblijnym plenieniem zmijowym ale to sciema….proba wprowadzenia ludzi w błąd..
            ….

            „Spójrzcie na te dziwne hieroglify, (na zdjęciu powyżej) są oryginalne nikt ich nie modyfikował. Można zauważyć helikopter, czołg, łódź podwodną czy też ścigacz (ze star wars?). Czy to nie dowód, że starożytni egipcjanie dysponowali technologią na miarę dzisiejszej, a nawet ją w ostatnim przypadku wyprzedzającą? Niestety nie. Mistycy mogą widzieć w tym znaki czasu, ale to zupełny przypadek. Na stronach internetowych, forach można przeczytać, że kosmici przybyli na Ziemię i przekazali starożytnym wiedzę, zbudowali piramidy oraz Sfinksa i, że ten ostatni jest robotem strzegącym naszą planetę przed wrogimi kosmicznymi organizmami. Jednak porzućmy te nadzwyczaj inteligentne teorie i skupmy się na faktach.
            W rzeczywistości te dziwne znaki to imiona dwóch faraonów. Pierwszy był Seti, po latach imię to zastąpiono imieniem jego syna oraz następcy Ramzesa II. Kiedy odpadł kawałek gipsu ukazał się niezwykły obraz, ponieważ egiptolodzy milczą na ten temat, niektórzy używają tych hieroglifów, żeby szokować niczego nieświadomych turystów (kiedyś sama padłam tego ofiarą i od tamtego czasu zaczęłam się tym interesować). Obrazki niczego nie dowodzą, lecz mogą być bardzo intrygujące…”

            http://starozytnyegipt-wiem.bloog.pl/id,342260685,title,Hieroglify-helikoptery,index.html?smoybbtticaid=61883f

          • margo0307 pisze:

            „… Mistycy mogą widzieć w tym znaki czasu, ale to zupełny przypadek…”
            ____

          • Beata pisze:

            współczuję ludziom , ktorzy uczestnicza w channelingach, bo wystawiaja sie na moce nieokreslonego pochodzenia, przekazy te pochodza albo z ich wlasnych urojen czyt. chorob psychicznych albo od bytow duchowych… takie osoby to nic innego jak tzw. falszywi prorocy…

          • Beata pisze:

            MArgo wyrwałas najmniej istotne zdanie z kontekstu – trzeba mieć talent taki jak Ty masz 🙂

          • margo0307 pisze:

            „…MArgo wyrwałas najmniej istotne zdanie z kontekstu – trzeba mieć talent taki jak Ty masz 🙂 „
            ____
            To zależy Beato… CO, KTO… uważa za… „istotne„…

            „Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem” lub… przypadkiem…

          • margo0307 pisze:

            ” współczuję ludziom , ktorzy uczestnicza w channelingach…”
            ___
            Dlaczego „współczujesz” ?
            Wszak sama napisałaś, że… „każdy ma swoją drogę”… ?!

            Wg. mojej wiedzy… „uczestniczenie w channelingach” nie niesie z sobą zagrożenia, jednakże… musi się mieć Świadomość tego, co się robi i co naprawdę zadziewa się w nas i wokół nas – w świecie spirytualnym oraz mentalnym…

          • Beata pisze:

            „Wszak sama napisałaś, że… „każdy ma swoją drogę”… ?!”
            To , z e ktos ma swoja droge i pcha sie na skraj przepasci nie znaczy , ze nie mozna go chwycic za reke… czasem nawet trzeba, bo nie jestesmy oderwani od innego czlowieka, zyjemy w jakiejsc wspolnocie i poslugujemy sie empatią , chcemy zwyczajne zaoszczedzic komus cierpien ..

            Po drugie nie cierpię New Age – przynosi wiecej szkody niz pożytku

          • Beata pisze:

            channelingi to nic innego jak dawne seanse spirytystyczne, czesto prowadza do opentań czy chorob psych. itp

          • margo0307 pisze:

            „… Po drugie nie cierpię New Age – przynosi wiecej szkody niz pożytku”
            ___
            A co… wg. Ciebie oznacza określenie: „New Age”, że aż tak go… „nie cierpisz” ?

            Czy nie zastanowił Ciebie fakt, że… ludzie jak papugi powtarzają slogany ukute przez kilku… dowcipnisiów w sutannach… ?

            Do „New Age „ zaliczyć należałoby wszystko, dosłownie wszystko ! – co powstało w Nowym XXI Wieku, wszak określenie to – takie właśnie ma znaczenie 🙂 …, a więc także i piękne utwory relaksacyjno-medytacyjne…, wszelkie pieśni i piosenki słowiańskie…
            Internet, dzięki któremu w sposób błyskawiczny następuje przepływ informacji, a wspólną wiedzą możemy dzielić się natychmiastowo… to również produkt „New Age”

        • marek pisze:

          Wg. mojej wiedzy… „uczestniczenie w channelingach” nie niesie z sobą zagrożenia, jednakże… musi się mieć Świadomość tego, co się robi i co naprawdę zadziewa się w nas i wokół nas – w świecie spirytualnym oraz mentalnym…

          Są teoretycy i są praktycy w tej dziedzinie ….

    • margo0307 pisze:

      ~ Pytanie jest proste:
      „kto -wg. Ciebie – jest autorem… „bezstronnych opisów” dotyczących tematu reinkarnacji? ~

      Nie wiem dlaczego Marku odczuwasz awersję do udzielenia odpowiedzi na to powyższe, zupełnie proste pytanie ?
      – może wstydzisz się… źródeł, z których pochodzą te wszystkie… „mądrości”, które nam tu serwujesz ?
      Bo… jaki inny może być powód ?!

      Dla mnie np., jednym z wiarygodnych źródeł wiedzy nt. reinkarnacji są m.in. badania przeprowadzone przez psychologa, panią prof. dr Lidię Stawowską, która przez całe życie zajmowała się psychologią osobowości… i która jest autorką 6 książek.
      Swoje badania i wnioski opisała w książce pt. „Z otchłani zapomnienia życia i śmierci. Studia nad reinkarnacją i przeżyciami w czwartym wymiarze”. Marzec, 2001

      W połowie lat 80-tych, na naszym rynku zaczęły się ukazywać książki dawniej zakazane:
      z zakresu parapsychologii.
      Wśród wielu tłumaczeń pojawiały się pozycje wiarygodne, napisane przez lekarzy i badaczy.
      Najbardziej panią Lidię ciekawiły stenogramy z seansów hipnotycznych, w których pacjent cofał się do poprzednich wcieleń, zapisy wrażeń po śmierci klinicznej i relacje z eksterioryzacji, gdy dusza na chwilę opuszcza żywe ciało, by gdzieś sobie powędrować…

      ” Czułam, że muszę dotrzeć do korzeni” – mówi.
      Od psychologii osobowości przeszła do psychologii głębi.

      Pani profesor ma umysł sceptyczny, jak każdy naukowiec: nie dowierza póki nie przebada. Jednak cała jej wiedza o ludzkiej duszy i nowe lektury zaniepokoiły jej intuicję. –

      Jeżeli reinkarnacja istnieje – pomyślała – to niewidomy od urodzenia będzie widział poprzednie wcielenia, bo przecież nie zawsze był ślepy.
      Zgłosiła się do związku niewidomych i ogłosiła nabór ochotników do badań.
      Szukała ludzi podatnych na hipnozę, tych jest ledwie 15 procent w populacji, zarazem takich, którzy nic nie wiedzą o reinkarnacji.
      Najlepiej ludzi prostych, z niewielkim wykształceniem.
      W zamian obiecała leczenie bioterapią w hipnozie.
      Zgłosiło się wielu chętnych, po pierwszych próbach większość z nich jednak odpadła. Przyczyna była zaskakująca.
      Niewidomi łatwo poddawali się hipnozie i póki terapeutka cofała ich w różne momenty obecnego wcielenia, z narodzinami włącznie – było dobrze.
      Gdy chciała ich cofnąć wcześniej – natychmiast się wybudzali.
      Mało tego: gdy tylko zdążyła pomyśleć , że za chwilę ich cofnie do poprzedniego wcielenia – już się budzili, przerażeni.
      Dopiero po ukończeniu trzyletnich badań zrozumiała, że… wrodzona ślepota jest karmicznym skutkiem wielkiej niegodziwości w poprzednich wcieleniach.
      Jeden z niewidomych, zanim się wybudził, zdążył „jedną nogą” wdepnąć w poprzedni żywot, usłyszał przerażający krzyk kobiety, usłyszał strzały, sam zaczął krzyczeć, przerażony tym co robi i siłą woli wydobył się z przeszłości ,wybudzając się.

      Jednego z nich nazwijmy Ptasznikiem.
      Wzrok stracił bez żadnej przyczyny, po ogłoszeniu stanu wojennego. Udało się go zatrzymać na trzyletnie badania, bo jego dawna wina nie była z tych najcięższych.
      Pani profesor cofała go w coraz dalszą przeszłość, aż udało mu się zobaczyć siebie 2000 lat temu.
      Był wodzem szczepu indiańskiego w Południowej Ameryce.
      -. Jak się nazywasz? -pyta terapeutka.
      – Ptasznik – mówi pogrążony w hipnozie.
      – Dlaczego? – Bo łapię ptaki i wydłubuję im oczy.

      Pani profesor wybrała tylko kilka osób.
      Badania prowadziła w latach 1986-89, w katedrze psychologii katowickiej AWF. Wprowadzała badanych w płytką hipnozę, ponieważ głęboka bywa niebezpieczna, ludzie czasem nie chcą „stamtąd” wracać.
      Wadą płytkiej hipnozy jest mieszanie czasów i pojęć, jak w półśnie.
      Dusza cofnięta w dawne wcielenie trochę myśli jak tamta a trochę jak dzisiejsza.
      Jeden z badanych, nazwijmy go Szlachcicem, miał wówczas 28 lat i zagrożony był całkowitą ślepotą.
      Nie zdobył wykształcenia: nauki przerwał nie ukończywszy podstawówki, jego wiedza o świecie jest uboga, słownictwo również.
      Okazało się, że w kilku poprzednich wcieleniach był szlachcicem, człowiekiem lepiej wykształconym i bogatszym, niż dzisiaj.
      Jego dzisiejsza dusza nie umiała zrozumieć i nazwać wielu tamtejszych realiów.
      Cofnięty w rok 1650 zobaczył siebie w Warszawie, miał na sobie dziwne ubranie, dziwne spodnie, wokół tłum ludzi, nie rozumiał o czym mówią, zbierali się w pałacu, nie umiał wytłumaczyć po co…
      Pamiętał, że nazywa się Krzysztof Chałubiński.
      Podał wiele szczegółów i pani profesor na tej podstawie odtworzyła moment dziejowy:
      w Warszawie odbywał się wówczas sejmik szlachecki.
      Badany był również szlachcicem w XVIII i XIX wieku.
      Gdy pogrążał się mocniej w hipnozie wówczas nagle zaczynał używać starego języka i wyszukanych słów.
      „Jadę czterokółką, mam na sobie kołpak wysadzany rubinem”, mówił, lub : „podchodzę do szynkwasu”.

      Profesor Stawowska postanowiła prześledzić, co dusza myśli i czuje w różnych momentach swojej długiej wędrówki.
      W czasie hipnozy cofała badanych nie tylko do poprzednich żywotów, gdy dusza była złączona z tamtym wcieleniem, ale również do chwil granicznych: do narodzin, gdy dusza wcielała się w ciało i gdy je opuszczała w momencie śmierci.
      Badała również, co się dzieje między wcieleniami, gdy istniejemy tajemniczo w jakimś „tam gdzieś”.
      Powoli z kilkuletnich obserwacji wyłaniały się pewne prawidła:
      dusza czuje i myśli niezależnie od tego, czy jest związana z materialnym ciałem.
      Dusza przypomina wielką rzekę, która płynie do celu wypełniając sobą po drodze mniejsze i większe zagłębienia.
      Tylko że… wielkość i układ tych zagłębień, czyli wcieleń, nie jest przypadkowy.
      Człowiek w pojedyńczym życiu musi doświadczyć wiele złego i dobrego by zdobyć mądrość, podobnie dusza musi przejść przez wiele złych i dobrych wcieleń, nim osiągnie swój cel
      .

      Wnioski wyciągane z relacji są logiczne.
      Powstaje pytanie:
      – czy same relacje są wiarygodne?
      Sceptycy mówią, że są to sny lub halucynacje hipnotyzowanego.
      Ale każdy lekarz wie, że snów ani halucynacji nie można powtórzyć.
      Tymczasem badanego można wielokrotnie wysłać w ten sam okres przeszłości i za każdym razem powtórzy on te same fakty, dorzucając wiele nowych szczegółów.

      To właśnie zrobiła w badaniach profesor Stawowska.
      Ptasznik w ciągu roku kilkakrotnie był „wysyłany” w pierwszą połowę XIX wieku.
      Raz miał pięć lat, raz czterdzieści, to znowu dwadzieścia.
      Za każdym razem wiedział, że jest synem dość zamożnego właściciela folwarku pod Warszawą.
      Często w stroju myśliwskim chodził do lasu, raz wilki rozszarpały mu ukochane psy.
      Ojciec chciał, żeby syn studiował prawo w Krakowie i dał mu na to pieniądze.
      Jednak syn roztrwonił je, ożenił się z córką kupca, która go opuściła, umierał młodo na gruźlicę.
      Za każdym razem terapeutka pytała o rok, nazwisko, rodzinę i wiele drobnych szczegółów. Odpowiedzi się pokrywały.

      Badani nie pamiętają swoich relacji z seansów hipnozy reinkarnacyjnej.
      Pani profesor po badaniu wymazuje z ich podświadomości przeżyte wydarzenia i negatywne uczucia, bo mogą źle wpłynąć na psychikę.
      Szlachcic po czterech sesjach bardzo jednak nalegał, więc terapeutka pożyczyła mu kasetę z nagranymi relacjami.
      Wrócił wstrząśnięty i oburzony.
      Nie rozpoznał swojego głosu, nie utożsamił się z wcieleniami, uznał je za bzdury, obraził się i więcej nie pojawił.
      To znaczy, że człowiek nie może sobie na żywo wymyślić historyjki, którą by powielał w hipnozie.
      Zwłaszcza, że nie wie, w jakie czasy wyśle go terapeutka i o co będzie pytała.
      Tymczasem ludzie w przeszłych wcieleniach podają wielką ilość szczegółów, wymagających gruntownej wiedzy historycznej, językowej, obyczajowej, geograficznej, a nawet znajomości mody.
      Psychiatrzy, psycholodzy, terapeuci i naukowcy nie podważają już wiarygodności relacji uzyskanych w czasie hipnozy.
      Spierają się jedynie o to:
      „Kto lub co to mówi i o czym to świadczy”?
      Rosjanie wymyślili nawet teorię, że otrzymujemy w genach pamięć ojców.
      Jeśli tak, to powinniśmy się wcielać po kolei: w ojca, w dziadka, pradziadka i tak dalej. Tymczasem Ptasznik w przedostatnim wcieleniu był mniej więcej rówieśnikiem swojego ojca, jednak żył w innej rodzinie, inne były jego losy.
      Zabity na rynku we Lwowie w 1944 roku pamięta, jak unosił się nad swoim ciałem, płynął nad wywożonymi ciałami zabitych, widział las, kopanie dołów, zabijanie tych, którzy zakopywali.
      Jego ojciec tymczasem przeżył wojnę i dobrze, bo dzięki temu spłodził mu ciało, w które się wcielił obecnie…

      Najsilniejszymi dowodami na reinkarnację są dowody namacalne.
      Zdarzają się rzadko, ponieważ natura nie chce, żebyśmy pamiętali o poprzednich wcieleniach.
      Gdyby to było dobre dla naszej psychiki, to byśmy pamiętali – mówi pani profesor. – Przechytrzanie natury może być niebezpieczne.
      Jeden pan bardzo chciał się dowiedzieć, kim był i mimo ostrzeżeń pojechał do pewnego hipnotyzera.
      Okazało się, że w czasie wojny był w plutonie egzekucyjnym SS, zabijał małe dzieci i kobiety.
      Zginął na Wale Pomorskim i został tam pochowany.
      Pojechał i znalazł swój grób…
      Nie może sobie teraz z tym poradzić.

      Poprzednie wcielenie nachodzi częściowo na obecne, ale pamięć o nim zachowujemy przez pierwsze trzy lata życia, rzadko dłużej.
      W Indiach rodzice pilnie się wsłuchują w to, co mówią ich małe dzieci, stąd tyle tam przypadków ujawnionych inkarnacji.

      Student pani profesor, Hassan Hatem z Syrii , opowiedział o wydarzeniu w jego rodzinie. Otóż jego stryj Salman utonął młodo w roku 1959.
      Pięć lat później do rodziny stryja mieszkającej w wiosce Al-Słeda zgłosiła się matka z czteroletnim chłopcem.
      Mały Maned twierdził , że jest Salmanem Hatemem. Rodzice stryja uwierzyli dziecku i bardzo się wzruszyli, natomiast bracia Salmana byli podejrzliwi.
      Maned zaczął więc wymieniać zabawki, jakimi się bawił w dzieciństwie.
      To nie wystarczyło braciom, mógł przecież od kogoś się dowiedzieć.
      Zapytali, gdzie ukrył pieniądze, które odkładał, a nie udało im się ich znaleźć po jego śmierci.
      Mały poszedł do pokoju stryja i wydobył z ukrycia szkatułkę z pieniędzmi. Na koniec bracia wpuścili do pokoju starego psa, który pamiętał jeszcze stryja. Pies był bardzo agresywny do obcych.
      Groźne psisko podeszło do dziecka i pozwoliło się objąć za szyję.

      Inny namacalny dowód otrzymał francuski śpiewak, Serge Lama.
      Gdy jechał z dużą prędkością w kierunku Aix-Provence, nagle samochód zarzucił i uderzył w drzewo.
      Dwie osoby zginęły na miejscu, śpiewak w stanie śmierci klinicznej przewieziony został do szpitala.
      W czasie owej chwilowej śmierci unosił się nad miejscem zdarzenia, jak zdarza się to często. Wkrótce jednak jego dusza zaczęła przenosić się w inne czasy i w inne wcielenia. I oto stanął pod Bastylią, widzi tłum ludzi i nagle jakaś arystokratka szepnęła mu:
      „Jeżeli mnie wezmą na ścięcie, to wydrapię krzyżyk na tym tu kamieniu”.
      Po dwóch latach rehabilitacji śpiewak pierwsze kroki skierował do Bastylii.
      Odnalazł miejsce, odnalazł kamień, a na nim wydrapany krzyżyk.

      Pani profesor miała własne badania. Teraz mogła je porównać z badaniami innych. Sięgnęła po relacje autorów rosyjskich, amerykańskich, poznała stenogramy austriackiego psychiatry Dethlefsona.
      Prześledziła nie tylko hipnozę reinkarnacyjną, ale również wywiady z ludźmi którzy przeżyli śmierć kliniczną i tych którzy poddali się eksterioryzacji, czyli wyszli poza ciało…

      Zauważyła uderzające podobieństwo doznań duszy bez względu na narodowość, wiek, płeć, kulturę, religię, światopogląd.
      Bez również względu na zastosowaną technikę badawczą (hipnoza płytka, głęboka, wywiad, medytacje) .
      Najważniejsza prawda, która się wyłania:

      dusza – czyli podświadomość i świadomość – jest niezależna od mózgu i mieści się w ciele energetycznym.
      Ludzie widzą i czują w śmierci klinicznej choć zmysły nie działają.
      Również po śmierci myślą i przeżywają, pamięć tych przeżyć zapisuje się w podświadomości, która razem ze świadomością wędruje przez wcielenia
      .

      – Musiałam obalić główny dogmat psychologii, że psychika jest funkcją mózgu – mówi profesor Stawowska.
      -Psychika jest niezależna i korzysta z mózgu, jak z narzędzia.
      Między nimi jest taka zależność, jak między komputerem i użytkownikiem – dodaje.

      Więc jak to jest, kiedy już nie mamy ciała?
      Jesteśmy bezcielesną formą energii, jakby myślą. Poruszamy się płynąc.
      Oderwanie się od ciała wrzuca nasze energetyczne „ja” w ciemny tunel, skąd zawsze płyniemy w stronę światła. To światło jest nieco inne, niż słoneczne, jest białe.
      Wiemy, że jesteśmy odrębni od reszty energii kosmicznej
      .

      Czasem… owa energia lub światło przybiera postać boga, lub jakiegoś dobrego człowieka i prawi nam morały, że źle żyliśmy… 🙂
      Ale wydaje się, że to tylko myślokształty: formy energetyczne (jak wyobrażenia w mózgu za życia), które powołujemy do życia naszym życzeniem.

      A te życzenia zależą od… naszej wiary, przekonań, lęków.
      Pojawiające się obrazy oraz dźwięki czy głosy nie są zbyt wyraźne i wszyscy badani mówią, że odbieramy je w inny sposób, niż za życia.
      Raczej je odczuwamy.
      W taki sposób wróżki i jasnowidze odbierają swoje przekazy.

      Przypomnijcie sobie chwilę, gdy mówicie:
      „coś mnie tknęło i musiałem tam pójść”.
      Każdy zna te chwile… to podświadomy przekaz informacji.

      Czy pamiętacie kształt tej informacji?
      Widzieliście ją, słyszeliście albo dotykaliście ręką? Nie.
      A jednak to „coś” „jakoś” nas tknęło.
      W taki mniej więcej sposób porozumiewamy się między sobą po tamtej stronie lustra 🙂 Najlepszą wiadomością jest to, że dusza jest szczęśliwa, gdy tylko się uwolni z ciała. Patrzy na ciało jak na więzienie i nie chce do niego wracać.
      Tam jest jej lepiej…
      Nie ma śmierci – mówi pani Lidia… 🙂

      • marek pisze:

        Pani profesor ma umysł sceptyczny,

        a ja mam umysł konstrukcji przedpotopowej / jeżeli wyłuskasz Małgosiu z ostatnich mych wypowiedzi co to znaczy /….

        …i stąd mnie są niepotrzebne badania Wielkiej pani profesor …

        • margo0307 pisze:

          „…mnie są niepotrzebne badania Wielkiej pani profesor …”
          ___
          Wiem Marku, wiem…
          Wiem też, że… Tobie niepotrzebne są niczyje badania, bo… Ty wiesz najlepiej i Twoja racja jest najtwojsza !…

          • mały budda pisze:

            Kobietko margo prawda dla Pana Marka jest zbyt bolesną prawdą o Samym Sobie.
            Pan Marek ma wprogramowane schematy w jego własnym polu świadomości.
            Tak więc z serca pisałem do Pana Marka a on, nie czuje mowy serca jedynie schematy żądzą umysłem Pana Marka.

          • margo0307 pisze:

            „…on, nie czuje mowy serca jedynie schematy żądzą umysłem Pana Marka.”
            ___
            Niestety…, zgadzam się z tym zdaniem Mały buddo.

            Dodajmy może jeszcze, że… te tzw. „schematy” czyli… trojany umysłu – nie powstają ot tak 😛 – same z siebie…
            Owe „schematy”trojany – to nic innego jak nieuświadomione sobie swoje własne przekonania nabyte w drodze udamawiania lub… nabycia ich w dorosłym już życiu w wyniku przetwarzania sprytnie ukrytych programów socjotechnicznych w niektórych źródłach…, które następnie są przez nieświadomy umysł powielane po wielokroć…, często doprowadzając do powstania… fanatyzmu

            „Fanatyzm – (łac. fanaticus – zagorzały, szalony) – postawa oraz zjawisko społeczne polegające na silnej wierze w słuszność jakichś poglądów politycznych, religijnych lub społecznych występujące w połączeniu ze skrajną nietolerancją wobec przedstawicieli odmiennych poglądów. „

            Jak… opłakany skutek mogą powodować takie… zaprojektowane celowo socjotechniczne trojany, można prześledzić na faktach… naszej dotychczasowej niechlubnej historii…
            A w ostatnim czasie… widzimy ponowne… nasilanie się owego niebezpiecznego zjawiska, o którym m.in. pisze na swoim blogu pan Opolczyk, w kontekście działalności… księdza Ryszarda Staszaka:
            https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/26/zydlacki-fanatyk-ks-ryszard-staszak-tepi-slowianskie-symbole-na-slezy/

            Poniższy filmik Janusza Zagórskiego, będący wywiadem z panią Sołtys Gminy Sulistrowice…, również przedstawia owe niebezpieczne zjawisko… wywołane przez socjotechniczne trojany prowadzące nieświadomy umysł wprost w szpony fanatyzmu !

          • mały budda pisze:

            Wiesz margo, że w sercu czuję wiele.
            Czasami spontaniczne piszę, gdyż wiele czuję. Nie ukrywam, że Pan Marek to bardzo ciekawy Pan, który w pewnym sensie potrafi intelektualnie człowieka wzbudzić aby zgłębiać arkana wszechświata. Tak więc w nim jest zapisana wiedza a tym samym doświadczenia.
            Czuję, iż Pan Marek czytał książki a tym samym poszerzył swoją świadomość. Oczywiście mogę się mylić, lecz Pan Marek ma umysł intelektualisty. To oznacza, że jego umysł wypełniał się treściami zakresu doświadczeń kształtujących formę umysłu intelektualisty.
            Stąd miły wpis, że Pan Marek to filozof Sokrates.
            Kaznodzieja zobaczyłem w Panu Marku. Wówczas kiedy przyjrzałem się schematami Pana Marka. Zbyt dużo zużywają energii, to zwróciło moją uwagę.
            Obciążenia mają charakter programowania treściami, które napędzają człowieka jak maszynę wypełniając je treściami uprzednio stworzonymi przez umysł człowieka.
            Osobiście z serca pisałem do Pana Marka, gdyż szczerość okazana. Miała w sobie odbicie w szczerych wpisach Pana Marka.

          • marek pisze:

            Tak więc z serca pisałem do Pana Marka a on, nie czuje mowy serca jedynie schematy żądzą umysłem Pana Marka.

            …a kto cię Mały Buddo stworzył ? …..

      • mały budda pisze:

        margo jak przeczytasz jeszcze raz co załączyłaś. Zamiast duch będziesz używać słowa świadomość. To wszystko jest tak łatwe i proste w odbiorze.

        • margo0307 pisze:

          „… Zamiast duch będziesz używać słowa świadomość…”
          ___
          Zgadza się Mały buddo, lecz art zacytowałam tak, jak został zapisany 🙂

          • marek pisze:

            Dzieci w piaskownicy udają ptaki rozkładają ręce i biegają w kółko nimi machają …
            …podobnie niektórzy dorośli bawiąc się cudzymi myślami współczesną wieżę Babek stawiają …

            …a ja tam wolę co z sensem i zdrowe …czyli przedpotopowe…

          • margo0307 pisze:

            Historia z życia pani Aleksandry opisana na Fb…

            „Pierwszą śmierć kliniczną miałam po wypadku, a reanimowano mnie w Szpitalu Bielańskim w Warszawie. To było w listopadzie 73r.
            Przeszłam wszystkie, klasyczne etapy po opuszczeniu ciała tzn. wspinałam się w jakiejś głębokiej studni w kierunku światła w towarzystwie niewidzialnej istoty, która nakazywała mi wracać.
            Ja byłam w takim pięknym stanie lekkości i szczęśliwości, że nie słuchałam głosu tej istoty tylko uparcie posuwałam się dalej, żeby wreszcie znaleźć się w tym cudownym świetle. Nie chciałam absolutnie wracać.
            Moje fizyczne ciało, które wcześniej widziałam z góry na łóżku szpitalnym, wcale mnie nie obchodziło.
            Kiedy wreszcie dotarłam do „światła”, ogarnęła mnie ogromna miłość i ciepło nie do opisania.
            Pojawiła się koło mnie jakaś „świetlista” postać.
            Nie wiem, kto to był, ale znowu dostałam nakaz powrotu.
            Uparta jak zawsze, poprosiłam tę postać, żeby mi pokazała naszą planetę Ziemię. Chciałam zobaczyć planetę z góry, z perspektywy kosmosu, bo zawsze o tym marzyłam. Postać pokazała mi Ziemię i wtedy zobaczyłam jakieś srebrne światełka.
            Przypominały malutkie gwiazdeczki, niektóre podążały w kierunku Ziemi, inne podobne Ziemię opuszczały.
            Zapytałam, co to jest i dostałam odpowiedź, że to są dusze, które przychodzą na Ziemię i te, które odchodzą, kiedy czas na nie przychodzi

            Pokazano mi również cale moje życie, a świetlisty opiekun powiedział, że muszę wracać, bo mam jeszcze dużo do zrobienia.
            Tam gdzie się znalazłam widziałam z daleka piękne, złote miasto.
            Niestety nie mogłam tam pójść.
            Opiekun zachęcał mnie w rożny sposób, żebym wracała, ale ja konsekwentnie odmawiałam.
            Nie było przymusu, ale kiedy pokazał mi moją matkę, krzątająca się przy kuchni, nagle zatęskniłam za nią.
            W tej samej chwili, znalazłam się w tunelu i z ogromną szybkością poruszałam w przeciwną stronę.
            Pamiętam jakiś ogromny szum i świst i znowu znalazłam się w moim fizycznym ciele, które ogromnie bolało, ze względu na połamane żebra.
            Krzyknęłam do lekarzy:
            ” Coście zrobili, nie chcę tu być”
            Potem zaczęły się badania mózgu, ponieważ byłam martwa 25 minut, a przecież medycyna mówi, że po 4 min. mózg przestaje działać.
            Kiedy opowiedziałam lekarce o moim przeżyciu, powiedziała, że to były halucynacje.
            Och, jaka byłam zła….”

            „Może zacznę od tego jak to się stało, że tam się znalazłam.
            Otóż po pierwszej śmierci klinicznej, zrozumiałam, ze moje życie musi zmienić kierunek. Wtedy byłam w centrum kariery muzycznej, ale czułam, że to jest tylko taki tymczasowy przystanek.
            Ta świetlista postać powiedziała mi, że będzie mnie prowadzić i muszę słuchać mojej duszy i czekać zawsze na odpowiednie okazje.
            Nic się nie da przyspieszyć.
            Okazja przyszła w stanie wojennym.
            Rzuciłam pracę w teatrze muzycznym. Pomagałam starszym ludziom i samotnym matkom, żeby łatwiej im było przeżyć ten trudny czas.
            Potem wyjechałam do Szwecji, bo taka możliwość się przede mną otworzyła.
            Tu skończyłam Podologię i pracowałam 30 lat w ośrodku dla ludzi starszych z rożnymi schorzeniami oraz w hospicjum.
            Ta praca była dla mnie wszystkim, co spowodowało, że z przepracowania dostałam zawału.

            I tu się zaczyna ta niesamowita historia…
            „Obudziłam się” na przezroczystej pryczy, przez którą przechodziły kolorowe rurki wykonane, jakby z czystej energii.
            Przy mnie siedziała przepiękna „lekarka” z długimi, złocistymi włosami.
            Samo pomieszczenie miało kształt owalnej kuli, jak bańka mydlana.
            Ściany też wypełnione były przepięknym, kolorowym światłem, niczym żywą tęczą.
            To było coś w rodzaju inkubatora.
            Na moje pytanie gdzie jestem, ta lekarka odpowiedziała, że to jest szpital, ale po drugiej stronie naszej ziemskiej rzeczywistości.
            Na pytanie, „co ja tu robię”, odpowiedziała, ze oni musieli wywołać u mnie zawał, ponieważ ja przestałam słuchać intuicji, rozdawałam swoją energię na lewo i prawo i byłam wykorzystywana przez innych.
            Na pytanie, kim są „oni”? odpowiedziała mi, że mamy zawsze kilku „przewodników”, a ona jest jednym z nich i dlatego przybrała taki wygląd, jaki będzie miała pierwsza osoba, którą spotkam po przebudzeniu, już na ziemi.

            Moje ciało na tej pryczy było lekko przezroczyste i miałam piękne szaty, {czułam się} naładowana energią.
            Kiedy już lepiej się poczułam, zaczęłam się rozglądać dookoła i przez ściany tej bańki, w której byłam, zobaczyłam mnóstwo baniek w różnych rozmiarach.
            Unosiły się one swobodnie w powietrzu.
            W środku mojej ogromnej bańki znajdowało się mnóstwo identycznych prycz jak moja. Widziałam leżące tam postaci oraz ” lekarzy” i „pielęgniarki”.
            Zadałam pytanie:, kim są pozostali ludzie, czemu jest ich tak wielu ?
            Poinformowano mnie, że są to ofiary katastrofy lotniczej i leżą w uśpieniu, żeby im wymazać traumę spowodowaną wypadkiem, zanim się obudzą.
            Robi się to dla ich dobra, żeby nie pamiętali, nieprzyjemnych okoliczności śmierci ciała i swobodnie mogli przejść do swoich grup duchowych.
            Tam się dowiedziałam, że my należymy do różnych grup, w zależności od naszego statusu i rozwoju duchowego.
            Upewniłam się, że reinkarnacja istnieje i czasami wypadki tutaj zdarzają się, dlatego, że sami założyliśmy sobie taki plan, zanim dusze nasze zeszły na ziemię.
            Bywa jednak, że wypadki są spowodowane tylko bezmyślnością ludzką i dlatego te dusze, które przerwały nagle swój osobisty plan, muszą wrócić aby zacząć jego realizacje od nowa
            .
            Dowiedziałam się również, że można zmienić plan za zgodą swojej grupy i przewodników. Na niektóre, szczególnie skomplikowane warianty „planów osobistych” musi wyrazić zgodę „Rada Starszych”.
            Są to stare dusze, które osiągnęły taki etap i doświadczenie, że nie muszą się inkarnować.

            Jak może sobie Pani wyobrazić, to było dla mnie zbyt wiele, do ogarnięcia umysłem w jednej chwili, a pytań miałam z minuty na minutę coraz więcej.

            Niestety musiałam wracać, żeby dokończyć swoje zadanie na ziemi.
            Lekarka – przewodniczka kazała mi zamknąć moje astralne oczy i w jednej chwili, już bez żadnego tunelu, znalazłam się w ciele fizycznym, bo usłyszałam głos:
            „Alexandra, Alexandra, obudź się”…
            I wtedy zobaczyłam tę sama lekarkę, otoczoną jakby mgiełką.
            Lekarka powiedziała mi, jak się nazywa i że jestem w szpitalu Nacka na oddziale reanimacji.
            A ja wypaliłam jej: to ja jeszcze jestem w niebie?…
            A ona zaczęła się śmiać bardzo serdecznie.
            Dowiedziałam się, że reanimowano mnie przez całe 45 minut , a potem leżałam w komie przez kilka dni.

            To na razie tyle.
            Zdarzyło mi się jeszcze spotkanie ze świetlistą istotą w dzieciństwie, tym razem całkowicie na jawie.
            Moja mama przed śmiercią też miała takie spotkanie, podczas którego dowiedziała się, kiedy ta świetlista istota po nią przyjdzie.

            Planowałam to wszystko opisać tutaj w Szwecji. Byłam umówiona z jednym dziennikarzem, ale niestety odszedł nagle. Tak chyba musiało być, bo może to Pani ma to opisać.
            Ludzie powinni się dowiedzieć, że nie ma co płakać na pogrzebach, tylko się cieszyć. Przesyłam serdeczne uściski. Ola…
            http://biuro-duchow.blog.onet.pl/

  19. marek pisze:

    Ileż w tym opisie informacji o ludzkiej autonomii wyborów , ileż niezależności …mnie takie opisy zawsze wpierw przyprawiają o wzruszenie , a później gdy wspomnę bajdurzenia o naszej wielkości i pojedynczej ” świadomości ” ….przychodzą na mnie mdłości ….

    …faktycznie ludzie czytają i jak kury na podwórzu co ładniejsze ziarnka info wybierają …

    …a nie mogła ta pani która owe zdarzenia przeżyła jak Małgosiu zapewne powiesz ” w świadomości ” gdyby autentycznie mądrą i samo stanowiącą o sobie była po prostu zapytać jak pani , pan się autentycznie nazywa , jaki pan , pani ma interes w tym ,że się mną opiekuje bo przecież jesteśmy równi pan , pni i ja żyjemy w świadomości …

    i gada na Mistyce Cienia
    dziad do obrazu
    a obraz to samo pomieszanie
    w rozumieniu
    a sensownego rozumienia
    ni razu….

    • marek pisze:

      Ludziska zachwyca Matka Natura , niektórzy oddają jej uwielbienie lecz to niczego nie zmienia ,że zachwycają się jedynie organicznego życia ogrodem , a tak naprawdę duchowego i w świadomości istnienia cieniem ….

      Natura z bezwzględną stanowczością pilnuje swymi prawami istnienia całej biocenozy planety poprzez pilnowanie poszczególnych gatunków istnienia …

      …jednostka jest poza zasięgiem jej zainteresowania i postrzegania gdyż całość biocenozy planety to spójny łańcuch pokarmowy w którym los jednostki nie ma znaczenia , chyba że jest ostatnia z gatunku , w innym wypadku ma jedynie jako reproduktor w biologicznej walce genów znaczenie…

      …morał zaś z tego jest prosty ” ludziska w rozumie biedne ,mimo to przeze mnie kochane”
      tylko poprzez tworzenie plazmowej osłony możecie odgrodzić się od praw rządzących życiem przyrody , a owej plazmy jak na razie nie produkujecie w swych ledwo czuciowych organizmach , musi być ona Wam przez Boga mieszkającego w was dodana ..

      Więc żyjcie dalej w ułudzie ,że zbierają ludzkie formułki , regułki w którymś momencie bez komunii z Bogiem w Was jakoś do przodu Wam pójdzie…

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie …

    • margo0307 pisze:

      „…a nie mogła ta pani… gdyby autentycznie mądrą i samo stanowiącą o sobie była po prostu zapytać
      jak pani , pan się autentycznie nazywa ,
      jaki pan , pani ma interes w tym ,że się mną opiekuje bo przecież jesteśmy równi
      pan , pni i ja żyjemy w świadomości …”

      ___
      Pytania stawiane przez ego-osobowość… nie egzystującą w „wyższym” świecie Ducha…

      • margo0307 pisze:

        ” Ludziska zachwyca Matka Natura , niektórzy oddają jej uwielbienie lecz to niczego nie zmienia…”
        ___
        Jeśli masz potrzebę… „odgradzania siebie od praw rządzących życiem przyrody i tworzeniem plazmowej osłony” proszę bardzo – Twój wybór !

        Moim wyborem jest wdzięczność ❤ bo… dzięki Matce Naturze żyję i jest Ona moją Żywicielką… szanuję to, pamiętam o tym i codziennie to doceniam… ❤

        Ziemio, ma Ziemio, Matko wszelkiego stworzenia
        Odkryj przed nami historię swego istnienia

        Nieś ją, wietrze, nieś wszystkim ludziom
        Niech ich serca wreszcie się zbudzą

        Ziemio, ma Ziemio, praojcowie nasi tu żyli
        W zgodzie z przyrodą rytmem słońca i księżyca żyli

        W gwiezdne noce z ogniem tańczyli
        Mądrość bogów Słowian dzierżyli

        Ziemio, ma Ziemio, krew moja z twoją się splata
        Płynie, wciąż płynie, od źródła po krańce świata

        Nieś mnie, Ziemio, nieś poprzez życie
        Znacz mi drogę ❤ swego biciem…

        • marek pisze:

          Moim wyborem jest wdzięczność

          Wdzięczność to nie to samo co uwielbienie Małgosiu , więc chyba mamy do czynienia z „przekoszeniem ” albo jak to często bywa z brakiem mej wypowiedzi zrozumieniem…

          Wdzięczność się Jej należy lecz tak jak napisałem w przyroście Twej świadomości małą rolę odgrywa , co innego w przyroście instynktu , narzędzia przetrwania …ale jak sądzę istota będąca w świadomości z niego wyrosła i go nie używa ….

          Tak więc żywa , nie żywa Mamuśka natura ze swymi programami rozwoju jest dla przyrostu świadomości przestarzała a więc nieadekwatna do potrzeb i stąd i ona swą gruntowną przemianę przeżywa..

          no chyba ,że człowiek z zamierzenia miał być jej ogrodnikiem i opiekunem , a że popadł w swych pokrętnych drogach w stan świadomości zwierzęcia …no cóż różnie to z ewolucją gatunków we wszechświecie bywa …

          • margo0307 pisze:

            „…Tak więc żywa , nie żywa Mamuśka natura ze swymi programami rozwoju jest dla przyrostu świadomości przestarzała a więc nieadekwatna do potrzeb…”
            ___
            Zauważ Marku, że… gdyby nie ta… Żywa Mamuśka Natura nie miałbyś zbyt wielu sposobności wzrastania w swej świadomości…

      • marek pisze:

        Pytania stawiane przez ego-osobowość… nie egzystującą w „wyższym” świecie Ducha…

        no to już ze swą wiedzą Małgosiu przeszłaś samą siebie ……..

        dlatego za mną fizycznym której to informacji jesteście pozbawieni gdyż egzystujecie bez zadawania pytań ….kto jest kto …. bo przecież w świecie Ducha ….

        stoi gajowy Marucha …i gęba mu się śmieje teraz z tych mundrości …od ucha do ucha …

        • margo0307 pisze:

          „no to już ze swą wiedzą Małgosiu przeszłaś samą siebie …
          dlatego za mną fizycznym… stoi gajowy Marucha …i gęba mu się śmieje… od ucha do ucha …”

          ___
          Bardzo się cieszę z faktu wywołania moim wpisem tak pozytywnego uczucia u Ciebie, że… „gęba Ci się śmieje… od ucha do ucha”, zostało wszak dowiedzione, że…
          śmiech to zdrowie !

          Ale…, nie bardzo wiem… co masz na myśli twierdząc, że… „przeszłam samą siebie” … w kontekście moich słów:
          ~ w „wyższym” świecie Ducha – nie egzystują pytania stawiane przez ego-osobowość ~ ?

          Czyżbyś uważał to twierdzenie za niezgodne z prawdą ?

          Może… w takim razie wyjaśnię… 🙂

          Jestem pewna, że… zarówno Ty, jak i każdy z nas… przynajmniej raz w swoim życiu postawił sobie pytanie:

          „Co jest najważniejsze w moim życiu ?” i starał się na nie uzyskać odpowiedź…
          Jeśli się skupisz, to zapewne przypomnisz sobie… wszystkie odpowiedzi, jakie wówczas przychodziły Ci na myśl…

          Czy myślałeś wówczas, że np:
          – najważniejszym jest… „jak masz na nazwisko” ?
          albo…
          – najważniejszym jest… „jaki interes” miała Twoja mama, że się Tobą opiekowała, kiedy Ty sam nie byłeś w stanie tego czynić ?

          Te dwa przykłady pytań – odzwierciedlają pytania zadawane przez ego-osobowość w świecie zjawisk…
          I nie twierdzę, że… zarówno tego rodzaju pytania… jak i odpowiedzi na nie – nie mają znaczenia w świecie zjawisk fizycznych, bo być może dla wielu mają…
          Twierdzę jedynie, że… tego rodzaju -egzystencjalne pytania – nie istnieją w „wyższym” świecie Ducha…, w którym… jak się domyślam – przewodnim pytaniem jest…
          „summum bonum” – co jest Największym Darem ?

          Jeśli więc chcemy… jak najlepiej wykorzystać dany nam tutaj czas…, to musimy zdać sobie sprawę z tego – w którą stronę chcemy w życiu podążać i co ma być nadrzędnym celem naszej egzystencji…

          A teraz kochany Marku… sam odpowiedz sobie na pytanie:
          – Co jest największym Darem dla Ciebie i dla innych…

          • marek pisze:

            – Co jest największym Darem dla Ciebie i dla innych…

            to że jestem i istnieję …i dalej się z Twej powagi Małgosiu śmieję ….

          • margo0307 pisze:

            „to że jestem i istnieję …
            ___
            I co z tego, że…
            „jesteś i istniejesz”… ?
            Pchła też jest i istnieje…
            *
            „..i dalej się z Twej powagi Małgosiu śmieję …”
            ___
            I bardzo dobrze, już Ci przecie… gadałam: śmiech to zdrowie…

  20. marek pisze:

    I co z tego, że… „jesteś i istniejesz”… ?
    Pchła też jest i istnieje…

    Nic bo to był żart z mej strony w kierunku Twego Małgosiu myślenia …a w szczegółach czego nie załapałaś bo nie był to cytat z świętej. księgi , więc nie skupiłaś wystarczająco uwagi …

    ….w zanurzeniu w świadomość może być gigantyczna różnica między istnieniem , a istnieniem …stąd winno płynąć rozumienie ,że jedno istnienie istnieje w bezczasie , a drugie niestety jedynie jako zalążek istnienia lub nawet nie to , istnieje …

    podobnie są różnice między poszczególnego człowieka myśleniem , a innego wyłącznie przekonaniem że jak rozróżnia czerwone od zielonego to już istnieje ….

    ale na tej planecie w/g jej mieszkańców
    obowiązuje zasada :niech się co chce dzieje …

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s