Widziani po śmierci – czyli „zjawy kryzysowe”

fot.: Paranormaltaskforce.comWśród historii mających świadczyć o istnieniu życia po śmierci znajdują się opowieści ludzi, którzy spotykali swych bliskich lub znajomych w momencie, kiedy ci już nie żyli. Incydenty te mają zwykle podobny przebieg i mocno wpływają na świadków. Parapsychologowie utrzymują, że tzw. zjawy kryzysowe mogą być myślowymi tworami generowanymi przez umierających lub niedawno zmarłych, którzy chcą w ten sposób dać bliskim ostatni znak z zaświatów.

____________________
John Blake, CNN


Pewnego zimowego wieczora 2001 roku Nina De Santo szykowała się do zamknięcia swojego salonu fryzjerskiego w New Jersey, kiedy nagle za szklaną witryną ujrzała stojącego mężczyznę. Był to Michael – jeden z jej gadatliwych klientów, który przechodził właśnie przez ciężki okres w życiu. Rozwiódł się z żoną, która miała romans z jego przyrodnim bratem, a w czasie procesu stracił prawo do opieki nad dziećmi. Był emocjonalnym wrakiem, jednak De Santo pomagała mu jak mogła, głównie wysłuchując go, czasami wychodząc z nim na drinka. Tamtej sobotniej nocy ujrzała Michaela stojącego w drzwiach i śmiejącego się.
– Nina, nie będę tu przez długo – powiedział, zatrzymując się w korytarzu. – Chciałem tylko wpaść i podziękować ci za wszystko. Rozmawiali przez krótką chwilę, po czym Michael wyszedł w kierunku domu. Następnego dnia Nina otrzymała telefon od pracownicy salonu. Ciało Michaela znaleziono w sobotę rano, dziewięć godzin przed tym jak rozmawiała z nim w sklepie. Popełnił samobójstwo. Jeśli tak, z kim rozmawiała?

– To było dziwaczne. Przeszłam przez okres niedowierzania. Jak można bowiem mówić, że widziało się człowieka, takiego jak zwykle, chodziło się z nim i gadało chociaż nie żył? – mówiła.

Nina De Santo (fot. archiwum prywatne, za: cnn.com)

Dziś De Santo ma nawet nazwę określającą to, co przytrafiło się jej tamtej nocy – „kryzysowa zjawa”. Natknęła się nań studiując literaturę parapsychologiczną po swoich doświadczeniach. Zgodnie ze znawcami tematu, zjawa kryzysowa to duch dopiero co zmarłej osoby odwiedzającej ludzi, z którymi utrzymywała bliski kontakt emocjonalny.

Przedziwne relacje na ten temat wypełniają nie tylko internetowe fora, ale pojawiają się także w książkach, takich jak „Messages”, która opowiada o ludziach próbujących wejść w kontakt z bliskimi, których utracili w czasie zamachów z 11 września 2001 roku. Choć doświadczenia te są przerażające, mają także charakter „terapeutyczny” – twierdzą parapsycholodzy. Sugerują one bowiem, że człowiek utrzymuje łączność ze swoimi bliskimi nawet po śmierci.

– Nie wiemy, co robić z takimi opowieściami, choć dla niektórych stanowią dowód na istnienie życia po śmierci – mówi Steve Volk, autor książki „Fringeology” poświęconej zjawiskom nadprzyrodzonym, takim jak telepatia czy nawiedzenia.

Choć nauka nie zbadała jeszcze tego fenomenu, na temat zjaw kryzysowych mnożą się teorie. Jedna z nich sugeruje, że osoba w stanie terminalnym (umierająca lub ciężko chora) jest w stanie przetransportować mimowolnie swój telepatyczny obraz do ludzi, z którymi utrzymywała bliski kontakt. Objawia się to zarówno odczuciem czyjejś obecności lub innymi zjawiskami, które zwie się monicjami – zwiastunami śmierci. Teoria położona na drugim biegunie traktuje te zjawiska jako umysłowy psikus. Ludzie, którzy pogrążeni są w żałobie mogą podświadomie generować obrazy zmarłych, aby ulżyć w cierpieniu po stracie bliskich. Niezależnie od tego, która z nich jest prawdziwa, podobne doświadczenia dotykają ludzi bardzo mocno, choć nie są ograniczone jedynie do wizji. Zmarła osoba może kontaktować się z bliskimi także na inne sposoby.

Nawet ci, którzy nie wierzą w duchy doświadczają mikro-wersji zjaw kryzysowych – twierdzą parapsycholodzy. Dowodem na to może być intuicja, a historie o matkach, które „wiedziały”, że ich dzieciom dzieje się coś złego lub bliźniakach, którzy wyczuwali opresje, w jakich znalazł się ich brat czy siostra są powszechnie znane.

Jeff Belanger, dziennikarz, kolekcjoner historii o duchach oraz autor książki „Our Haunted Lives: True Life Ghost Stories” („Nasze nawiedzone żywoty: Historie o duchach z życia wzięte”) twierdzi, że ludzie, którzy są ze sobą związani wytwarzają między sobą mentalną łączność, która funkcjonuje nawet w zaświatach.

John Donne – angielski poeta barokowy,  podczas pobytu w Paryżu w 1612 r., według legendy, miał doświadczyć enigmatycznego widzenia. Jak twierdził, widział postać swej żony trzymającej w ramionach martwego noworodka. W tym samym czasie kobieta przebywająca w Anglii poroniła.

Simma Lieberman twierdzi, że doświadczyła czegoś, czego nie zapomni nigdy, choć miało to miejsce ponad 40 lat temu. Kobieta, która dziś doradza w kwestii wyboru kariery zawodowej w Albany (Kalifornia), pod koniec lat 60-tych była młodą zakochaną kobietą. Jej chłopak, Johny, był luzakiem – hipisem, który „kochał wszystkich”. Para wynajęła wspólnie mieszkanie i zdecydowała się na ślub. Tamtej nocy, kiedy Lieberman przebywała w domu swojej matki na Bronxie, zadzwonił telefon. Podniosła słuchawkę, w której było słychać trzaski i rozpoznała głos Johny’ego, który zdawał się dzwonić z daleka. Po zapewnieniu jej o swych uczuciach, pojawiły się kolejne zakłócenia i rozmowa została przerwana. Kobieta próbowała się do niego dodzwonić, jednak bez skutku. Rankiem, ogarnięta uczuciem niepokoju zdała sobie sprawę z rzeczy, której do dziś nie potrafi opisać – że Johny’ego już nie ma.

– Kilka godzin później zadzwoniła jego matka mówiąc, że został zamordowany – mówi.

Johny został postrzelony w głowę, kiedy siedział jako pasażer w samochodzie. Według Lieberman, zdołał on jednak po śmierci skontaktować się z nią i zatelefonować. Przez wiele lat poszukiwała ona alternatywnych wyjaśnień tego zjawiska zastanawiając się, czy w rzeczywistości mógł zadzwonić przed śmiercią. Osobiście kobieta w to wątpi. Zabójca, kimkolwiek był, raczej nie pozwolił mu w ramach ostatniego życzenia skorzystać z automatu. Co więcej, Johny umarł tuż po postrzeleniu. Dopiero wiele lat później, Lieberman przeczytała o dziwnych, zakłócanych rozmowach, które zmarli kierowali rzekomo do swych bliskich.

Równie mocno zdziwiony był Josh Harris w trakcie incydentu, podczas którego spotkać miał swego dziadka. Josh był pierwszym wnukiem Raymonda Harrisa z Hackleburga w Alabamie, z którym spędzał mnóstwo czasu. Kiedy widziano jednego, zawsze obok był drugi. Sielanka skończyła się w 1997 r., kiedy u dziadka zdiagnozowano raka płuc i lekarze dawali mu zaledwie kilka tygodni życia. 12-letni wówczas Josh odwiedził go, chcąc zostać przy nim w godzinie śmierci, jednak rodzice kazali mu wrócić do domu, który znajdował się 3 km dalej. Chłopiec zasnął na kanapie, a kiedy obudził się ok. drugiej w nocy, spojrzał do góry widząc stojącego nad nim dziadka.

– Początkowo myślałem, że ma to być niespodzianka – mówi Harris. – Potem jednak zacząłem zastanawiać się, dlaczego stoi on w holu, podczas gdy powinien z całą resztą być w domu.

Według jego relacji, w tej chwili dziadek przemówił do niego słowami: „Wszystko będzie dobrze”, a następnie zaczął iść w kierunku kuchni. Chłopiec pobiegł za nim, jednak wtedy zadzwonił telefon, a w słuchawce odezwał się zapłakany głos jego ciotki: „Dziadek nie żyje.” Wówczas starał się on wytłumaczyć jej, że przed chwilą go widział. Jak mówi, dopiero po jakimś czasie doszło do niego, że to prawda. Kilkanaście lat od tego incydentu, Harris nadal wspomina jeden szczegół, który utkwił mu w pamięci. Jak mówi, kiedy patrzył na odchodzącą w kierunku kuchni zjawę ujrzał wokół niej „białawą łunę”.

Dzieciństwo do okres beztroski, kiedy zwykle nie myśli się o śmierci i nie do końca ją rozumie. Kryzysowe zjawy nie ograniczają się jednak tylko do świata dorosłych. 6-letnia wówczas Donna Stewart dorastała w Coos Bay w stanie Oregon. Jednym z jej przyjaciół był Danny, który pewnego dnia pojechał do szpitala na wycięcie migdałków. Tamtego ranka Stewart bawiła się z nim przed pożegnaniem. Jak mówi, następnego poranka, po przebudzeniu, zobaczyła stojącego Danny’ego, który pytał ją czy wyjdzie się pobawić. Steward pobiegła do pokoju swej matki pytając, czy może wyjść na dwór, jednak wówczas zobaczyła, że na jej twarzy zarysowało się ogromne zdumienie.

– Pobladła i powiedziała mi, że to niemożliwe – dodaje Stewart.

Raymond Harris, którego postać zauważył przy łóżku jego wnuk, Josh (fot.: archiwum prywatne, za: cnn.com)

Jak dodała, u Danny’ego w czasie operacji wywiązała się reakcja alergiczna i zmarł. Stewart nie zastała go, gdy wróciła do pokoju. Ciągle odtwarzając sobie pamięci to doświadczenie, w dorosłym życiu postanowiła wstąpić do PSI of Oregon – grupy zajmującej się weryfikowaniem doniesień o zjawiskach paranormalnych. Nadal zadaje ona sobie pytanie, w jak dużym stopniu było to realne doświadczenie.

De Santo, była właścicielka salonu fryzjerskiego z New Jersey, poszła tą samą drogą. Przygoda ze zjawą wstrząsnęła nią tak mocno, że zdecydowała się na przystąpienie do Eastern Pennsylvania Paranormal Society. Jak mówi, ponieważ nie dawało jej to spokoju, postanowiła poprzez rodzinę Michaela sprawdzić dokładną datę jego zgonu. Lekarz sądowy wyznaczył ją na dobę przed incydentem, kiedy widziała go w swym salonie. Ciało Michaela ok. 11 przed południem tego dnia odkrył kuzyn. Śmierć nastąpiła w wyniku postrzelenia.

– Często, kiedy ludzie umierają tragicznie, pojawia się niepokój i szukanie winnych – mówi. – Myślę, że nie opuszczają oni Ziemi, lecz tu zostają. Chyba miał on coś jeszcze do załatwienia. Przyszedł się pożegnać.

Jak mówi, kiedy rozmawiała z widmem człowieka, który już nie żył, nie zauważyła niczego przerażającego. Co prawda, nie przywitał się z nią, ani nie podał jej ręki, ale nie towarzyszyło temu nic, co można wiązać ze spotkaniem ze zjawą – żadnych głosów czy przezroczystych ciał, choć jak wspomina, otwierając drzwi czuła niezwykły chłód, zaś mężczyzna zdawał się mieć ziemiście bladą cerę. Kiedy otworzyła mu, nie chciał wejść do środka. Po krótkiej rozmowie Michael, który nie żył od doby, uśmiechnął się i odszedł w zimową szarówkę…

źródło:

http://infra.org.pl/ycie-po-yciu/spotkania-z-duchami/1156-widziani-po-mierci-czyli-zjawy-kryzysowe

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dusza, Ezoteryka, Mistyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

53 odpowiedzi na „Widziani po śmierci – czyli „zjawy kryzysowe”

  1. margo0307 pisze:

    „… Często, kiedy ludzie umierają tragicznie, pojawia się niepokój i szukanie winnych…
    nie opuszczają oni Ziemi, lecz tu zostają.
    Chyba… Przyszedł się pożegnać…”
    ___
    Miałam w swoim życiu kilka, a nawet kilkanaście różnych „spotkań ze zmarłymi”…, w jednym z nich dusza zmarłej – bardzo bliskiej mi osoby, wiedząc, że.. lada chwila opuści ciało postanowiła się pożegnać…

    18-go stycznia 2004r, oglądałam z mężem jakiś film w tv, kiedy zadzwonił telefon…
    Miałam wówczas stary typ „erixona”, na którym nr tel. mojego brata się nie wyświetlał, lecz wyświetlał się napis:
    wstrzymywany, ponieważ mój brat miał nr zastrzeżony…
    Żaden inny nr w taki sposób nie był oznaczony…, jeśli jednak ktoś inny dzwonił do mnie z zastrzeżonego numeru – wówczas na ekranie pojawiał się napis: „abonent nie znany”…

    Tego wieczoru, gdy zadzwonił telefon wyświetlił się napis: „wstrzymywany”, a ja wiedziałam, że dzwoni mój brat…
    Odbierając telefon powiedziałam więc: cześć Grzesinku
    Odpowiedziała mi głucha cisza…, tak jakby telefon w ogóle nie był włączony…
    Powtórzyłam kilka razy: halo…, halo Grześ… słyszysz mnie… ?, ale… nikt się nie odzywał…
    Powiedziałam do męża, że zapewne brat jest w trasie (prowadził firmę budowlaną na terenie województwa zachodniopomorskiego) i pewnie jedzie gdzieś, gdzie nie ma zasięgu i wyłączyłam telefon…
    Za chwilę telefon ponownie zadzwonił i ponownie ukazał się napis: „wstrzymywany”…, a ja ponownie powiedziałam: cześć Grześ, ale… i tym razem odpowiedziała mi głucha cisza…
    Zaniepokoiłam się i wybrałam nr do brata…
    Po kilku sygnałach zgłosił się i powiedział: „cześć siostra, stało się coś ?”
    Poczułam konsternację…
    Jak to… stało się coś ? – zapytałam… i dodałam: jest 23,00, a ty dzwonisz do mnie dwa razy i się nie odzywasz, i jeszcze pytasz mnie czy coś się stało ?!
    „Ja ?!, ja do ciebie nie dzwoniłem, siedzę w restauracji z klientami i finalizujemy kontrakt…, po co miałbym dzwonić do ciebie o tej porze ?” – odpowiedział mój brat zdziwiony…
    Grześ, dwa razy wyświetlił mi się twój „znacznik: wstrzymywany”, więc tylko ty mogłeś do mnie dzwonić – nie ustępowałam, ale… zdałam sobie sprawę, że… rzeczywiście to bardzo dziwna sytuacja, zważywszy, że przecież załatwia ważną sprawę służbową…
    Po chwili milczenia brat powiedział: „przesyłam ci buziaka i śpij słodko, jutro pogadamy…”
    I były to… ostatnie słowa, które zamieniłam z moim bratem…
    Rano, szykując się do pracy, ok. godz. 6,15 zadzwonił telefon i wyświetlił się nr mojej bratanicy…, a ja wiedziałam, że… coś stało się z moim bratem…
    Okazało się, że zmarł w nocy ok. godz. 2,30…

    • Maria_st pisze:

      Małgos z tymi fonami to faktycznie cos ciekawego…ale jeśli weżmie się pod uwage iz wszystko jest światłem–wtedy łatwiej to zrozumieć nawet bez nauki oficjalnej.
      Ja tu kiedys pisałam o wysyłaniu przez moj fon sygnału a potem ludzie oddzwaniali—bo ja nic nie mowiłam….3 dni temu córka też miała to samo…dzwoniłam ponoć….jednak nigdy nie mam śladu bym gdziekolwiek dzwoniła a powinno to być w komórce.

  2. Dawid56 pisze:

    Artykuł n/t zjaw kryzysowych ukazał się też w ostatnim „Nieznanym Świecie” 12/2016 .Zapraszam do lektury.Czym są zjawy kryzysowe? Na 100% nie wiadomo.Nie koniecznie muszą być to duchy zmarłych , ale mogą to być pośmiertne emanacje skupionej wiązki energii.Zjawy kryzysowe najczęściej kontaktują się z tymi osobami(ukazują się tym osobom) , z którymi były najbardziej związane za życia.

    • margo0307 pisze:

      „… Zjawy kryzysowe najczęściej kontaktują się z tymi osobami(ukazują się tym osobom) , z którymi były najbardziej związane za życia.”
      ___
      Myślę Dawidzie, że dusza mojego brata zainicjowała taką… nie tyle… „zjawę” ile pożegnalną rozmowę „kryzysową”

  3. Mezamir pisze:

    Obawiam się że zjawy które widzą ludzie
    nie są „duszami” tych z którymi zjawa jest utożsamiana
    to może być po prostu mechanizm jasnowidzenia połączonego z symboliką
    podobną do tej którą mamy w snach,śniąc o zwykłych rzeczach wykonywanych w ciągu dnia

    Dlaczego jedni widza zjawy a drudzy nie?
    Ponieważ dwa umysły widzą tylko to co same produkują
    Razem mogą oglądać wyłącznie to co nie jest ich wytworem
    Skoro Krysia widzi zjawę a Michał jej nie widzi,tzn że zjawa odbywa się tylko w umyśle Krysi
    Krysia ma chwilę jasnowidzenia i jasnosłyszenia której w tym samym momencie Michał nie ma.

    • margo0307 pisze:

      „… Dlaczego jedni widza zjawy a drudzy nie?…”
      ___
      Dobre pytanie Mezamir, ale… odpowiedź – jak dla mnie już nie bardzo…
      „Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło…”

      • Rozsądna Anna pisze:

        Witam serdecznie wszystkich tu komentujących, chcę wam opisać jeden zwielu moich przypadków w opisywanym powyżej temacie. Otóż pojechałam odwiedzić ciężko chorego mojego najukochańszego na świecie Tatusia, na drugi dzień miałam wcześnie rano pociąg do miejsca mojego zamieszkania, ucałowałam tylko jeszcze śpiącego Tatusia i po przyjeżdzie udałam się wprost do pracy, po pracy zrobiłam sobie ciepłą kąpiel i nagle walenie do drzwi wyrwało mnie z błogości ciepłej wody, to był mój starszy brat z wieścią, że tatuś zmarł godzinę po moim wyjściu z rodzinnego domu.
        Sześć dni po pogrzebie, siedząc przy maszynie do szycia, poczułam silny powiew zimnego powietrza po nogach, pomimo ,że okna i drzwi były zamknięte, podniosłam oczy z nad maszyny i zobaczyłam postać mojego zmarłego już Tatusia, który w miejscu gdzie powinien mieć oczy ja widziałam pustą prześwitującą przestrzeń, nie wypowiadając słów, mentalnie powiedziałam, przecież ty nie żyjesz, na co również mentalnie Tatuś odpowiedział mi, że wrócił po okulary, bo zapomniał.
        Do dzisiaj się zastanawiam, czy przyczyną pojawienia się zjawy Tatusia, było pożegnanie ze mną, zaznaczam, że za życia był dla mnie najważniejszą i najukochańszą Istotą ze wszystkich jakie kiedykolwiek znałam i znam do dzisiaj. Był po prostu Ziemskim Aniołem chyba dla wszystkich Go znających.
        Czy wg Was było to tylko pożegnanie, jestem ciekawa waszego zdania .♥

        • marek pisze:

          Mogę jedynie Ci pozazdrościć , nie umiem ustosunkować się jaki był cel wizyty Twego Taty , ale powiem jedynie że wspaniale by było dla naszego postępu w rozwoju , gdyby wszyscy zmarli dawali dowód swego istnienia po śmieci ciała choćby swoim bliskim .

        • Maria_st pisze:

          Czy wg Was było to tylko pożegnanie, jestem ciekawa waszego zdania .♥”

          Pięknie opisujesz Tatę……aż czuć miłość….
          Ja nie miałam takich spotkań, jedynie w czasie odejścia był kontakt z odchodzącą osoba i z tego co pamiętam…..mówiły w niezrozumiałym języku—dziś wiem że to odwrotna mowa…ale ton jaki pamietałam za zycia.
          Z nnką miałam ciekawy kontakt choc wtedy mysłalam że jest juz zdrowa….czas tego zbiegl sie z czasem odejscia Joli / corka powiedziala o ktorej /

          Jesli mam napisac co sadze o tym doswiadczeniu to myśle ze TY wiesz dlaczego tak się stało.
          Wiem też, że nie powinno sie zbyt długo rozpaczac po odejściu ukochanej osoby, bo potem Jej ślad długo jest tu zakotwiczony ale sami to robimy–ja tak miałam z ukochana Siostrą…dwa lata ….

          • Rozsądna Anna pisze:

            Dziękuję Wam za miłe słowa. Wrócę jeszcze do słów Marka „wspaniale by było dla naszego postępu w rozwoju, gdyby wszyscy zmarli dawali dowód istnienia po śmierci ciała choćby swoim bliskim”.
            Otóż w dwóch przypadkach kiedy umierały bliskie mi osoby, tj mojej Mamy i mojego Teścia, których trzymałam w swoich objęciach, zdarzyły się podobne sceny, Mama 5 godzin przed śmiercią rozmawiała z kimś dla mnie niewidocznym, kiedy zapytałam kogo widzi, odpowiedziała mi, że Matuszyk już po nią przyszedł, był to nasz sąsiad, który zmarł 3 lata wcześniej, natomiast Teść pół godziny przed śmiercią też mówił, że już po niego przyszła, jak zapytałam kto, wtedy oburzony powiedział , nie widzisz przecież stoi przy szafie moja Ciotka Wanda, stąd wnioskuję, że zawsze po umierających przychodzą posłańcy z zaświatów i są to przeważnie zmarli wcześniej członkowie z rodziny lub znajomi..
            Byłam też świadkiem w dniu pogrzebu zięcia mojej siostry, którego Dusza zjawiła się w jej mieszkaniu, gdzie pomagałam jej w opiece nad 7 miesięcznym wnukiem a jego synkiem. W momencie gdy odbywał się rytuał pogrzebowy w Olkuszu , malutki Igor spał w wózku w sypialni siostry w Bielsku. Nagle jej pies zaczął dziwnie warczeć, schował się nawet w przedpokoju do szafy, a z sypialni usłyszałyśmy piękny śmiech Igorka, śmiał się tak perliście jakby ktoś się z nim bawił w łaskotki. Chciałam wejść do sypialni, ale w progu zatrzymał mnie dziwny opór, nie mogłam zrobić ani jednego kroku w stronę wózka. Po tym incydencie, doszłyśmy z siostrą do wniosku, że to zmarły tragicznie zięć siostry przyszedł pożegnać się z synkiem.
            Uważam, że to dobrze gdy odwiedzają nas Dusze naszych zmarłych bliskich, gorzej gdy w sennych marach mamy do czynienia z Demonami które nas dręczą, kiedyś napiszę o mojej na szczęście już byłej przygodzie. Okropne przeżycie.

          • margo0307 pisze:

            „… Mama 5 godzin przed śmiercią rozmawiała z kimś dla mnie niewidocznym, kiedy zapytałam kogo widzi, odpowiedziała mi, że Matuszyk już po nią przyszedł, był to nasz sąsiad, który zmarł 3 lata wcześniej…”
            ___
            Anno, masz bardzo podobne doświadczenia do moich…🙂
            Moja Mama po trzecim wylewie także powiedziała, że przyszła do niej sąsiadka, która zmarła tydzień wcześniej, o śmierci której Mama nie mogła wiedzieć, ponieważ leżała wówczas w szpitalu nieprzytomna…
            Mama była 3 miesiące nieprzytomna i kiedy nerki przestały pracować…, wówczas całe ciało zaczęło jej puchnąć… a lekarze przygotowali mnie na jej odejście…
            Ale… po trzech miesiącach, najpierw jedna… a następnie druga nerka wznowiły pracę i woda zaczęła schodzić z ciała, a moja Mama odzyskała przytomność…
            Wtedy opowiedziała mi o sąsiadce, która do niej przyszła i zapytała mnie o… „pana w białych szatach, który siedział przy jej łóżku na stołeczku”

            Kiedy zmarł mój Tato, po kilku dniach przyśnił mi się wraz ze swoją Mamą a moją Babcią, której za życia nigdy nie widziałam…
            Tato zmarł mając 64 lata, siwe włosy i ciało wyniszczone chorobą…, natomiast we śnie przyszedł do mnie jako mężczyzna w wieku ok. 30-tu lat mając kruczoczarne włosy, rząd pięknych zębów i cudowny uśmiech, widziałam go takiego – jak wyglądał na zdjęciu z wojska, które leżało razem z innymi zdjęciami, które moi rodzice robili sobie w młodości… 🙂

        • Dawid56 pisze:

          Moim zdaniem mogło to być nie tylko pożegnanie, ale też wiadomość że po śmierci również istniejemy ale w innej postaci.
          Życie nie kończy się z chwilą śmierci ciała fizycznego🙂

          • Mezamir pisze:

            Życie nie kończy się z chwilą śmierci ciała

            Życie nie ale psychika umiera razem z ciałem,całą osobowość ginie
            Powoli ginie wszystko co związane z emocjami,tymi negatywnymi ale również pozytywnymi
            Duch którego znamy z różnych filmów i romantycznych wizji tego co jest po śmierci
            istnieje tylko kilka dni po śmierci ciała.

          • margo0307 pisze:

            „Życie nie ale…
            Duch którego znamy z różnych filmów i romantycznych wizji tego co jest po śmierci
            istnieje tylko kilka dni po śmierci ciała.”

            ___
            Tak pewnie o tym rozprawiasz Mezamir jakbyś to przeżył…
            Gratuluję…

          • Mezamir pisze:

            Cytuję tych którzy umierali🙂

          • Maria_st pisze:

            Życie nie ale…
            Duch którego znamy z różnych filmów i romantycznych wizji tego co jest po śmierci
            istnieje tylko kilka dni po śmierci ciała.”
            ___
            Tak pewnie o tym rozprawiasz Mezamir jakbyś to przeżył…
            Gratuluję…”

            mnie sie zdaje ze to prawda.
            sama wielokrotnie przekonałam sie o mocy umysłu i jego kreacji.
            taki prosty przykład
            STRACH
            to tylko emocja–odczucie
            kiedys powiedziałam że nie znam już strachu…ze pozbyłam sie go….cóż…sama sobie przypomniałam–jak bardzo się mylę.
            Snie horror / taki odbiór w śnie / i z tego powodu budzę sie…strach jaki mnie ogarnął nie do opisania—po prostu poczułam że ktos-osoba jest obok mnie i z jej powodu tak sie smiertelnie boję—-w tym samym momencie myśl–to mój strach / myśle że to była moja obrona by nie paść trupem/ i wszystko przeszło.
            Tak to się zadziewa w NAS SAMYCH…..my projektujemy
            Podobnie miałam gdy leżąc na łóżku usłyszałam głos Mamy i Siostry / odeszły /….po prawej stronie głowy, wsłuchując sie w to co mówia—doszłam do wniosku że slysze JE w prawych uchu..tak jakby były–mówiły przez tubę …taki dziwny pogłos.
            Wystraszyłam sie tego–i przerwałam to, a szkoda bo wnioski mogłabym szybciej wyciągnąć.
            Fajnie jest poznawać Matrix poprzez SIEBIE…

          • Mezamir pisze:

            mnie sie zdaje ze to prawda.
            sama wielokrotnie przekonałam sie o mocy umysłu i jego kreacji.

            Nie wiem jak Ty ale ja w dzieciństwie bardzo lubiłem oglądać stare filmy kung fu🙂
            Na wielu z tych filmów można zobaczyć scenkę kiedy uczeń traci swojego starego mistrza
            Mistrz ginie a uczeń stara się pomścić jego śmierć – typowy scenariusz starych filmów
            ale najciekawszy motyw to ten w którym duch zmarłego mistrza odwiedza ucznia
            Odwiedza go kilka razy w ciągu paru dni od śmierci a potem rozstają się na stałe
            Duch przychodzi odwiedzić swojego ucznia,przekazuje mu ostatnie wskazówki
            a potem znika bezpowrotnie.

            Nie jest to żadna wizja artystyczna reżysera tylko odwołanie do filozofii i nauk buddyjskich itp
            Nawet w Biblii mamy skopiowany ten sam motyw gdy duch Jezusa pojawia się wśród uczniów a potem odchodzi na stałe i już nikt nigdy więcej go nie spotyka.

            To co istnieje kilka dni po śmierci człowieka nosi nazwę „ciała snu”
            Ciało Snu to jest to ciało którym żyjemy podczas śnienia lub kilka dni po śmierci
            Mamy wtedy zdolności telepatyczne ,możemy się pojawiać w dowolnym miejscu a nawet miejscach (jednocześnie)
            W ten sposób właśnie mistrzowie dyktowali nauki swoim uczniom na Wschodzie
            tak powstawały Tybetańskie Księgi Umarłych ,Tantry etc etc
            Ciało Snu ma ograniczony czas istnienia i nie jest wieczne.
            To jest to co po angielsku można przetłumaczyć jako ghost/duch
            bo jest jeszcze spirit/dusza.
            Ghost to zjawa a spirit/dusza to energia która się kończy a której potrzebujemy do istnienia jako ludzie i jako duchy/zjawy.

        • margo0307 pisze:

          „… Czy wg Was było to tylko pożegnanie, jestem ciekawa waszego zdania .♥”
          ___
          Dla mnie, oczywistym jest, że… było to pożegnanie kochającego córkę ojca 🙂 ❤ i tak jak napisał Dawid – wiadomość dla Ciebie Anno…
          Mój Tata również przyszedł się pożegnać, tyle że… we śnie…, a sen pamiętam do dzisiaj, choć miałam go w 1991r, czego nie mogę powiedzieć o innych nieznaczących snach…

    • Dawid56 pisze:

      To umierający wybiera osobę z którą chce się spotkać w czasie swojej śmierci ( może być to osoba najbardziej z nim związana emocjonalnie). Czasami jest to więcej osób, ale z reguły jest to właśnie np Krysia a nie Michał pomimo tego ,że Michał i Krysia są rodzeństwem .Czasami to Michał widzi zjawę, a nie Krysia.

      • Mezamir pisze:

        To umierający wybiera osobę z którą chce się spotkać w czasie swojej śmierci

        Zupełnie mnie to nie przekonuje🙂 znowu wybraństwo i faworyzowanie.
        Bardziej przekonujące jest to że im silniejszy mieliśmy związek z daną osobą
        tym łatwiej nam jasnowidzieć na jej temat,np możemy widzieć jej śmierć
        Widzimy przyszłość danej osoby a nie jej „duszę”.

  4. margo0307 pisze:

    „… jak wspomina, otwierając drzwi czuła niezwykły chłód…”

    Taki… „niezwykły chłód” nosi nazwę: „Soffio freddo” z jęz. włoskiego, który opisywał także polski uczony Julian Ochorowicz:

    „Gdy zjawiska mają się zacząć, albo też i całkiem samodzielnie podczas zjawisk – wspominał – występuje między nimi dający się czuć dokładnie po rękach i po twarzy powiew chłodny, bardzo podobny do tego, jaki odczuć można zbliżając rękę do machiny elektrostatycznej w ruchu…”.

    Ochorowicz zauważył, że odczucie chłodnego powiewu występuje także w czasie magnetyzowania (dziś nazywamy je raczej bioenergoterapią):
    „Są głowy, z których wieje jak z piwnicy; są nogi (wyczerpane) koło których, gdy magnetyzer zdrów i silny trzyma swoje nogi, odczuwa z nich chłód, dochodzący niekiedy do przykrego i długotrwałego drżenia”.

    Zimny powiew towarzyszył także zjawiskom fizycznego mediumizmu, występującym w obecności mediów Henry’ego Slade’a i Eusapii Palladino.
    Polski badacz zanotował kilka interesujących obserwacji tego fenomenu:

    „Rożne osoby, a niekiedy i ja sam, czuliśmy ów chłodny powiew po ręku – ale zaślepienie, właściwe wszelkim szkolnym edukacjom, kazało mi raczej przypuszczać, iż jest to tylko subiektywne złudzenie – i przestałem się nim zajmować.
    Gdym w roku 1884 lub 1885 asystował przy eksperymentach Slade’a w Paryżu w domu hrabiostwa de V., nie dowierzając wszystkich innym objawom, byłem jednak zaintrygowany tym jednym, że w chwili, gdy tabliczka cyfrowa miała przejść pod stołem z ręki Slade’a do mojej, uczułem wyraźne wianie.
    Zastanowiło mnie to, ale w końcu pomyślałem sobie, że mógł mieć jakiś mieszek ukryty – i znów przestałem o tym myśleć.
    Dopiero gdy w naszych ściślejszych doświadczeniach z Eusapią zaczął nad nami przebiegać ów soffio freddo, doszedłem ostatecznie do przekonania, że to jest zjawisko przedmiotowe […]”.

    Ochorowicz próbował wyjaśnić to zjawisko „zmianą gęstości” eteru, w oparciu o znane mu koncepcje fizykalne z przełomu XIX i XX stulecia.
    Współczesna nauka odrzuca jednak koncepcję eteru kosmicznego, a więc zagadka pozostaje nierozwiązana…

    Jeśli faktem jest, że zimne powiewy faktycznie towarzyszą niekiedy manifestacjom duchów, spirytyści skłonni są uważać, że jak każde fizyczne zjawiska mediumiczne, te także prawdopodobnie powodowane są przez duchy niższego rzędu.”
    http://www.portal.spirytyzm.pl/zimne-powiewy-2/

    • marek pisze:

      Obejrzyjcie sobie losowo wybranych przez siebie kilka filmów z tych które dzisiaj zlinkowałem o hipnozie ……może po obejrzeniu ich znajdziecie nowe spojrzenie na zjawy , na mayę , na to że nikt w nasze istnienie nie ingeruje i zweryfikujecie po namyśle w pewnych tematach całość swych światopoglądowych przekonań .

      • margo0307 pisze:

        „… zweryfikujecie po namyśle w pewnych tematach całość swych światopoglądowych przekonań.”
        ___
        Kochany Marku, czy mógłbyś powiedzieć… tak szczerze:
        – dlaczego tak bardzo zależy Tobie na tym aby… zmieniać komuś jego światopogląd ?
        – co Ci przeszkadza np. w moim światopoglądzie ?

        Nie ze wszystkim – co mówi pani Ilona się zgadzam, ale… z kilkoma jej wypowiedziami mój światopogląd koresponduje…

        „… W niczym nie uczestniczę – jestem jedynie obserwatorem…
        Podobne przyciąga podobne… „

        • marek pisze:

          „… W niczym nie uczestniczę – jestem jedynie obserwatorem…
          Podobne przyciąga podobne… „

          …i ślad po mnie niech sczeźnie
          jak w popiele głownie
          pamięci mi nie trzeba
          gdy opuszczam Ziemię …

          • marek pisze:

            dlaczego tak bardzo zależy Tobie na tym aby… zmieniać komuś jego światopogląd ?
            – co Ci przeszkadza np. w moim światopoglądzie ?

            Nic Małgosiu , gdyby on był tylko Twym prywatnym , a ponieważ go upubliczniasz staje się publiczny i to jest jedyny powód w temacie moich uwag co do jego treści.

            Zapewne się nie zgadzasz w temacie podobieństw do tego co jest zbieżne z materiałem AD i TT w odniesieniu do bliźniaczej /przegranej obecnie już fantomowej Ziemi / w temacie tworzenia ” nowej galaktyki ” na podobieństwo deski ratunkowej dla Drogi Mlecznej zainfekowanej już mocno wpływem czarnej dziury , podobnie jak wcześniej postąpiono z Ziemią jako deską ratunkową dla fragmentów Tary.
            Zapewne do pojęcia czarna dziura mas niechęć z powodu barku rozumienia iż zasysa ona energię i życie które deklaratywnie odłączyły się od komunikacji ze Źródłem .

            Zapewne nie zgadzasz się z produkcją ludzi na Atlantydzie , z faktem iż bez przerwy w swych odniesieniach przeczy iż nie wszystko to maya i produkty naszych umysłów , bo wszechświat jest pełen cywilizacji a bytów grzebiących w energetyce ludzkiej i pasożytujących na nas bez liku.

            Zapewne nie zgodzisz się również z mym zdaniem ,że ta Pani w pewnych aspektach dostarczanych jej informacji jest manewrowana .

            Są prawdy subiektywne i prawdy” obiektywne „…Prawda subiektywna w przybliżeniu to ocena osobnicza poszczególnej ludzkiej istoty dotycząca tematu na zewnątrz niej , prawda obiektywna to prawda skonstruowana w oparciu szereg obserwacji / nie tylko własnych / konstruowana bez oczekiwania na wynik ….mają one jednak jeden wspólny mianownik dotyczą chwili – prawda jest zmienna na przestrzeni czasu jest odwzorowująca dany ułamek czasu jaki trwa statyczne zdarzenie

            Na chwilę obecną określanie ludzkiej populacji w pozytywach to nadużycie graniczące z brakiem zdrowego rozsądku . To co ty omijasz Małgosiu ja wstawiam w obraz oddający obecną rzeczywistość , a jakość swych ocen podeprę tym …

            Wielokrotnie puentowałem że jeżeli nam święty Boże nie pomoże , to sami z tego g…nie wyjdziemy któreśmy przy współpracy naszych pasożytów stworzyli .

            I co Ziemia dla tych co wybrali ducha a jej kopia dla tych co wielbią mamonę by mieli szansę na resocjalizację . A parasol ochronny by życie na niej nie spłonęło czego dowodzi , czy aby nie opóźnienia w rozwoju homo konsumentus .
            .
            Ta pni z wszczepionym optymizmem cały czas opisuje tragedię , tylko jej nie nazywa po imieniu , gdyż dla leżącego /śpiącego w/g tych którzy ją instruują jedynym ratunkiem jest nadzieja i optymizm , choćby były dawane na wyrost …

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • marek pisze:

            Polecam Małgosiu 10/30 sek.

          • margo0307 pisze:

            „…fantomowa Ziemia…, Droga Mleczna zainfekowana wpływem czarnej dziury…, fragmenty Tary…, produkcja ludzi na Atlantydzie…”
            ___
            Widziałeś to – o czym napisałeś ?!

            ~ W niczym nie uczestniczę – jestem jedynie obserwatorem ~</b?
            *
            „…i ślad po mnie niech sczeźnie jak w popiele głownie
            pamięci mi nie trzeba gdy opuszczam Ziemię …

            ___
            Właśnie… tak się stanie…

          • mały budda pisze:

            Panie Marku kiedy odkryłeś, iż zmierzamy do czarnej dziury?
            Ja tak z ciekawości pytam Pana.

  5. Władimir pisze:

    Mi zmarły powiedział że w tym roku wybiorą Papieża następnego i będzie On ostatnim. No ale jak widać nie sprawdziło się.

    • Maria_st pisze:

      Mi zmarły powiedział że w tym roku wybiorą Papieża następnego i będzie On ostatnim. No ale jak widać nie sprawdziło się.”

      Pewnie to było twoim zyczeniem i sam sobie to podrzuciłeś poprzez ” zmarłego „

    • marek pisze:

      Panie Marku kiedy odkryłeś, iż zmierzamy do czarnej dziury?
      Ja tak z ciekawości pytam Pana.

      Wszyscy tutaj piszący mają awers do zagrożenia płynącego z ewentualnego wejścia Ziemi czy całego układu planetarnego w zasięg oddziaływania czarnej dziury …

      …być może mnie było łatwiej zaakceptować to zagadnienie jako możliwe w przekazach AD gdyż parę lat wcześniej poznałem opis prawa kosmicznego przedstawionego w Wiedzy Unitarnej Wnętrza Wszechświata I.J.P Appel Guery określanego mianem Szczęki Kondensacji i oba zjawiska odebrałem w rozumieniu jako współgrające w zasadzie działania z tym ,że od strony fizycznej rozpatruję cz.dz. jako zasysający lej z tą uwagą iż ewentualna przyczyna owego zassania form żywych leży po stronie ich zerwania więźi z Twórcą wszystkiego co Jest .

      Nie mam najmniejszych problemów domniemywać iż jest to w wszechświecie spotykane zjawisko , gdyż tu na Ziemi obserwując przyrodę i ludzi / wycofanych w siebie / można znaleźć odniesienia do zaakceptowania , że taki mechanizm funkcjonuje…

      Konsekwencją wejścia w oddziaływanie cz.dz . jest wyjaławianie danej czasoprzestrzeni z ” sił witalnych ” co powoduje , pasożytnictwo , drapieżnictwo i ogólnie rzecz biorąc tworzenie systemów życia kosztem innych .

      Udowadnianie czy to prawda zostawiam każdemu z osobna obecnie nie interesuje mnie już nagłaśnianie tego tematu , gdyż decyzje co do przyszłości Ziemi i nas już zapadły …a na Ziemi pomostowej dla tych którzy nie zaklasyfikują się na obecnie przekształcaną Ziemię będą stworzone zapewne inne warunki i obszerniejsza informacja niż ma obecnie na Ziemi .

      poniżej cytat z tej książki który być może wyjaśni podstawy mego rozumienia :

      Począwszy od momentu kiedy wielka siła formalizacji zaczyna działać spręża ona energię .A ta sprężona energia widzi jak wydostaje się z niej na zewnątrz świadomość .Świadomość powraca do świadomości , a tak sprężona energia traci swoją świadomość .

      Sił kondensacji czy inaczej Szczęka kondensacji jest swego rodzaju prymitywną siłą , automatyzmem sprężenia …jest to ogromna siła sprężania energii .

      W stan sprężenia wchodzi tylko energia najbardziej oddalona od świadomości . A to dlatego że daje się złapać w tę szczękę .W ten oto sposób tworzą się światy formalne.

      • mały budda pisze:

        Panie Marku hodowla tej przestrzeni zostania zerowana.
        Czego tu się bać. Jedynie prawdy, która jest zbyt bolesna dla ludzi aby ją mogli uczciwie zrozumieć ją w sercu.

        • marek pisze:

          Na pewno strachu Mały Buddo paraliżującego myślenie nie noszę w sobie w takiej ilości w jakiej jest u innych .

          Zrozumienie przychodzi falami , gdy umysł uzbiera wystarczającą ilość informacji / obserwacji , oswoi się z nimi , przetrawi , gdy nie są zbyt optymistyczne , a wtedy w krótkim czasie tworzy kolejny element rozumienia całości …

          Błędem przeciętnego człowieka jest zawężanie obserwacji do krótkich odcinków czasu i wyciąganie z tego wniosków .

          Cała umysłowa zabawa większości ludzi w uwzględnianie fraktalności zawiera ten błąd że pomijają iż to z większego , w większym tworzy się mniejsze , zasada na odwrót jest konsekwencją tego pierwszego .

          Wartość przekazów AD i TT zwiera się w tym że daje perspektywę tysiąca miliardów lat wstecz a w zakresie istnienia bytów samoświadomych ukazuje zarówno proces ewolucji jak i degeneracji – inwolucji tychże samoświadomych istnień i całych ich populacji .

          W tej chwili czuję się zbyt wyeksploatowany energetycznie , aby zwerbalizować nowe spojrzenie na wszechświat w aspekcie życia całościowo jako tła dla życia i eksperymentu jakim jest Ziemia jednak pod progiem świadomości czuję iż mam go już prawie ukończony i wiem że jest on odmienny w pewnych szczegółach od ogólnie rozpatrywanego .

          Zabawną z mego punktu widzenia jest stałość poglądów i brak ewolucji zrozumień współrozmówców którzy funkcjonują jak gdyby wbrew zasadzie że obecnie w chwili opadania kurtyn utrzymujących nas w niewiedzy nie przebudowują swych poglądów z takim tempem w jakim dzieje się ten proces ściągania zasłon z przed naszych oczu i umysłów..

          Aby ukazać że staram się być obiektywnym i widzę ” w obie strony ” dodam ,że obserwuję u bliźnich symptomy budzenia się świadomości i idącym z nią w parze poczucia wolności i godności własnej ,…

          … lecz wynik bilansu tych dwóch przeciwnych wektorów w człowieku , konsumpcjonizmu ,płytkości zainteresowań i oddawanie swej energii jedynemu obecnie honorowanemu bóstwu na tej Ziemi mamonie , który zwycięży zostawiam przyszłości , bazując jedynie w swych analizach na niezmiennym prawie lżejsze płynie , cięższe tonie .

          A dla krytyków mego sposobu patrzenia podam przykład który może przybliży zrozumienie problemu cz.dz. .

          W aspekcie świadomości populacji wchodzenie w jej zasięg informuje ,ze jest coś nie tak z kierunkami jakie obiera owa zbiorowa świadomość jako drogę swej ewolucji .

          W fazie wstępnej przypomina to zaistnienie zaledwie kilku komórek zmutowanych w tym przykładzie w obrębie ciała człowieka …jak wiadomo jeżeli system podtrzymujący życie nie usunie lub nie przebuduje owych komórek rozrastają się one w chorą tkankę , żyjąc kosztem sąsiednich , mutując je lub podgryzając cały system ż po jego unicestwienie …

          Tak wygląda historia ludzkości , jako gatunku zainfekowanego wpływami różnych ras które zakulisowo eksperymentują czy żywią się nami …w chwili obecnej jesteśmy na krawędzi tego co określa się człowieczeństwem , gdyż limit czasowy na uzyskanie określonego poziomu samoświadomości został wyczerpany …

          „Zużyta i wyeksploatowana scena jest przemodelowywana a aktorzy staraj się świadomie lub nie załapać na nowe role .”

          Jeżeli uwzględni się w takim modelu problemy całej Drogi Mlecznej w jej zainfekowaniu rasami agresywnym , oderwanymi od świadomości to obecne zdarzenia dotyczące przyszłości Ziemi i nas na niej jawią się jako starania których priorytetem jest zachowanie genotypu mającego dostęp do świadomości Źródła a wszelkie tematy dotyczące naszej moralności , rozwoju duchowego itd. są w stosunku do tego tematu wtórne , gdyż mają jedynie zabezpieczyć jego powodzenie ..

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • marek pisze:

            Widzę, że… nie chcesz odpowiedzieć zgodnie z prawdą na proste pytanie:
            – widziałeś to – o czym piszesz ?!

            Małgosiu

            nasz mózg wyraża swym działaniem dwie funkcje ” babskie myślenie i męskie myślenie „.
            Zarówno mężczyźni jak i kobiety mogą korzystać z obu ,lecz zasadą jest że w większości wypadków , płeć określa wybór rodzaju myślenia …tylko nieliczni z tej populacji synchronizują w obrębie myślenia dane z obu półkul mózgowych.

            Gdybyś zadała pytanie merytoryczne mogło by to prowadzić do wymiany informacji …tak postawione pytanie ,jakie zadajesz jest poza treścią mej wypowiedzi więc służy co najwyżej do podważenia jej wartości , jak i mnie samego …

            a aby ukazać Ci jego wartość i dać Ci odczuć co w sobie zawiera skieruję je do Ciebie : Czy Małgosiu widziałaś prawa które odczytałaś ponoć w kaplicy Sekstyńskiej ? …

            a kończąc owe wymądrzania powiem : tak widziałem i widzę , ale nie czas i klimat bym to objaśniał jak widzę i gdzie widzę , gdyż zostanie to jedynie potraktowane jako argument do podważania wartości moich przemyśleń , a na to mi szkoda czasu .

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „… Zrozumienie przychodzi falami , gdy umysł uzbiera wystarczającą ilość informacji / obserwacji , oswoi się z nimi , przetrawi , gdy nie są zbyt optymistyczne , a wtedy w krótkim czasie tworzy kolejny element rozumienia całości…”
            ___
            Zgadzam się tym twierdzeniem w całej pełni…🙂
            Twoje rozumienie zasad działania… „maszynerii jaką jest człowiek” jest dość zbieżne z moim rozumieniem…
            Kiedyś nawet udało mi się… ująć to w takie oto słowa…

            ~ Wiedza i jej z-rozumienie przychodzi do nas falami… i tak, jak fale szlifujące skalisty brzeg – szlifuje świadomość naszego z-rozumienia…, postrzegania istnienia Całości…
            Czasem fala zdarzeń odłamie kawałek skalistego brzegu, tworząc już zupełnie inny obraz całości skał…
            Czasem… fala zdarzeń przyniesie z sobą inny kawałek skały i rzuci go w zagłębienie skalistego brzegu…
            Z czasem…, ten inny kawałek tak wpasuje się i wbuduje się w to zagłębienie.. i tak scementuje się z nim, że ustanowi z nim na chwilę jedność…
            Później przyjdzie INNA FALA ZDARZEŃ…, i z innej strony pocznie szlifować skalisty brzeg…🙂
            Jest to długotrwały i powolny proces ale – jak myślę – dość dobrze odzwierciedlający „wzorki energetyczne” tańczące w przestrzeni Oceanu Świadomości… ~

            „…Czy Małgosiu widziałaś prawa które odczytałaś ponoć w kaplicy Sykstyńskiej ?…”
            ___
            Owszem Marku, odczuwam działanie tych Praw na każdym kroku, dlatego m.in. wiem, że owe interpretacje są Prawdą, Prawdą dla mnie…, co wcale nie oznacza, że będą również Prawdą dla innych…
            Jednak to właśnie owe interpretacje w pewnym momencie mojego życia… pomogły z-rozumieć mi też prawdę o mnie i uświadomiły mi fakt, że… zainteresowanie umysłu przedmiotami świata fizycznego rodzi w nas przywiązanie – przywiązanie, które staje się głównym powodem naszego cierpienia…

            Dzięki m.in. również nim – zrozumiałam, że… tzw. „wyzwolenie” to… nic innego jak zerwanie wszelkich przywiązań do iluzorycznych obiektów świata naszych zmysłów…
            I dziś rozumiem dlaczego – wszyscy, którzy pragną cieszyć się doczesnym życiem – unikają wiedzy o sobie… i wyśmiewają tych, którzy zachęcają do podjęcia pracy nad odkryciem swoich własnych uwarunkowań, wzorców i przywiązań umysłu kierującego ich nieświadomym życiem…, bowiem najbardziej ograniczają nas pragnienia tego, co nasz umysł uznaje za atrakcyjne oraz awersje do tego, co uznaje on za niepożądane…

            Zrozumiałam, że… umysł nie jest i nigdy nie był mną, że jedynie przynależy on do mojego ciała fizycznego, które jest dla mnie wspaniałym, wielce pomocnym narzędziem… poznawania i doświadczania siebie w Tej Matrycy Życia…

          • margo0307 pisze:

            „…Gdybyś zadała pytanie merytoryczne mogło by to prowadzić do wymiany informacji …tak postawione pytanie ,jakie zadajesz jest poza treścią mej wypowiedzi więc służy co najwyżej do podważenia jej wartości , jak i mnie samego …”
            ___
            Mylisz się Marku, moje pytanie:
            ~ czy widziałeś to – o czym piszesz ?! ~
            … jest pytaniem jak najbardziej merytorycznym, ponieważ dotyczy treści tego, do czego wszyscy dążymy – czyli… z-rozumienia kim jesteśmy i co jest celem naszego życia.
            Natomiast zagłębianie się w treści… „z kapelusza”, czyli… treści nie możliwych do sprawdzenia i zweryfikowania w mym życiu – jak dla mnie – jest… stratą czasu i nie zamierzam dywagować i snuć domysłów odnośnie tego rodzaju treści.

          • marek pisze:

            Owszem Marku, odczuwam działanie tych Praw na każdym kroku, dlatego m.in. wiem, że owe interpretacje są Prawdą, Prawdą dla mnie…, co wcale nie oznacza, że będą również Prawdą dla innych…

            Tak więc jednoznacznie Małgosiu stwierdzasz ,że odczuwasz a nie widzisz …..

            a mnie stawiasz pytanie czy widzę stawiające w wątpliwość temat przeze mnie przedstawiany ….

            Może prześledźmy taki to rozumowania … jako na górze tak i na dole , określane na inny sposób w tym zakresie wiedzy który określasz że odczuwasz działanie praw , pozwala mi domniemywać / specjalnie przesadzam / że jeżeli dostatecznie skupię swą uwagę na palcu to poprzez wieloaspektowe jego poznanie poznam konstrukcję wszechświata .

            i choć specjalnie przesadziłem to to twierdzenie jest prawdziwe , jedynie sposób poznania obiektywny lub subiektywny może prowadzić do rozbieżnych wniosków .

            samą zasadę odwzorowania w jej obowiązywaniu można na własne oczy w świecie fizycznym prześledzić , a tam gdzie fizyczne oczy nie sięgają założyć że również obowiązuje..

            już tu zwracałem uwagę że w odniesieniu do prawdy należy rozumieć, że dotyczy ona danej chwili …jednakże chwila buduje następną jest przyczyną następnej a w ten sposób oglądając nasze poczynania które w skali makro ukazują totalne przesunięcie się w materializm można wnioskować co wnioskuję , widząc te zjawiska na ekranie swego umysłu jak film w TV z detalami co z czego wynika , dokąd prowadzi i czym zaowocuje .

            Ty skupiasz się na przestrzeganiu praw jak sądzę z małą uwagą w aspektach globalnych do czego prowadzi ich nie przestrzeganie przez ogól .
            Daje to efekt / w mym rozumieniu / zmykania się na swoim psychicznym podwórku / odrzucanie , czy pomijanie wielu tematów , a wieć jak gdyby z góry skazuje na niepełny ogląd lub jego zupełny brak w temacie tego co poza owym podwórkiem .

            Życie ma dwie strony i skupianie oglądu wyłącznie na tej optymistycznej może daje spokój lecz nie niesie kompletnej wiedzy .

            Jaskrawo stanęło mi w ostatnim czasie przed oczami ,że owo unikanie „spraw z kapelusza ” może jedynie być ” zamurowaniem ” a nie receptą na postęp .

            Jeżeli odstawiam na bok emocje , mogę grzebać umysłem w najokropniejszych tematach i wychodzę z tego czysty , a jedynie ubogacony w kompletny ogląd wszystkiego co jest ,

            Mogę w pełni przyznać Ci rację że :

            Zrozumiałam, że… umysł nie jest i nigdy nie był mną, że jedynie przynależy on do mojego ciała fizycznego, które jest dla mnie wspaniałym, wielce pomocnym narzędziem… poznawania i doświadczania siebie w Tej Matrycy Życia…

            czyli ,że umysł to zmysł lecz to nie znaczy ,że to Ty stojąca za umysłem , on sam odwraca się od ciemnej strony życia , i niedowładów czy rozregulowania samej owej Matrycy Życia jeżeli ograniczymy to pojęcie do Ziemi .

            Umysł uwolniony od chciejstw i wdruków podpowiada że ” zarówno negatyw i pozytyw życia są w jednych rękach ” z jednego źródła zaistnienia i wskazuje na przemyślenie po co nam ta dualność przekonań i przywiązań …

            …oddając swą uwagę tylko jednej stronie nigdy nie poznamy w rozumieniu całości , będziemy wciąż z swą wiedzą fragmentaryczni ,

            …dopiero posadawiając swą istotę w postawie biernej nie wchodzącej w jakiekolwiek emocjonalne reakcje , nie dając pierwszeństwa ani dobru ani złu , z niczym się nie utożsamiając możemy osiągnąć głębię poznania i zrozumienie siebie i wszechrzeczy .

            w każdym innym wypadku jest to ogląd przez filtr różowych lub ciemnych okularów .

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • marek pisze:

            errata:

            jest …

            czyli ,że umysł to zmysł lecz to nie znaczy ,że to Ty stojąca za umysłem , on sam odwraca się od ciemnej strony życia ,

            winno być…

            czyli ,że umysł to zmysł lecz to nie znaczy ,że to Ty stojąca za umysłem odwracasz się od oglądu negatywów życia , on sam odwraca się od ciemnej strony życia ,a Ty tą postawę przyjmujesz za swoją …

      • Dawid56 pisze:

        Marek zauważ że Cobra nazywa to zjawisko bardzo podobnie Compression breaktrhrough( kompresja przełomu), zresztą od tego zjawiska przyjął swój pseudonim COmpression BReAkthrough

        • marek pisze:

          Nie wiem Dawid czy temat kompresji przełomu łączysz z cytowanym przeze mnie opisem działania szczęki kondensacji czy masz na myśli coś innego…

          Osobiście uważam od niedawna ,że doszukać się prawdy o nas i tej wokół o wiele łatwiej by było gdyby się nasze istnienie rozpatrywało jako stan nieustannie trwającej wojny między zakulisowymi frakcjami w których traktowani jesteśmy jako pionki na polu walki i króliki doświadczalne za sprawą ludzkich i nieludzkich istot sprawujących władzę na światem.

          dostrzegam że wszyscy Ci którzy próbują wyjść poza schemat zwierzęcia hodowlanego obecnie na etapie homo consumentus momentalnie są osaczani w celu uniemożliwienia im wskazania głównej przyczyny naszych niedomogów – manewrowani zza zasłony którą tworzy nasza niewiedza .
          Owo manewrowanie istnieje zarówno ze strony obieranej przez nas jako wrogą jak i tych bytów i cywilizacji które traktujemy jako nam sprzyjające.

          Sesje hipnozy prowadzone przez Grifasi ukazują dobitnie tragizm naszego stanu i naszego położenia , a kto temu będzie przeczył to znaczy ,że sam jest zainfekowany po same uszy i ma wyłączoną bezstronność w rozróżnianiu .

          Poniżej ciekawostka o wieżach a dla sceptyków polecam jego wypowiedź po sesji aby dostrzegli profesjonalizm w opanowaniu przy wyciąganiu wniosków .

          ten film jest najmniej trakcyjny pod względem płynących z niego o nas informacji , pozostałe z polskim tłumaczeniem szokują spójnością informacji pochodzących od nie znających się ludzi uwikłanych w różne problemy w temacie implantów serwowanych nam jak antybiotyki przez przeciętnego sprzedawcę leków z tytułem mgr. z tym że po antybiotykach stajemy się słabsi , a po zaimplantowaniu bezwolni i głupi .

          Z pewnym rozdrażnieniem muszę przyznać że straciłem czas pozostawiając w spokoju informacje płynące od AD gdyż scenariusz dotyczący przyszłości naszej planet przez nią przedstawiany coraz bardziej jest uwiarygodniany przez przekazy z innych źródeł .

          W/g starej terminologii przeciętny człowiek do których i siebie zaliczam aby mógł zaistnieć w świecie otwartym na wszechświat nadje się wpierw jedynie do czyśćca lub okresowego piekła .aby wyzbył się z siebie głupoty i obcych wtrętów ..tak więc pojęcie strefy pomostowej jest jak najbardziej na miejscu , a selekcję ludzi w górę w wyższe częstotliwości wraz z Ziemią traktuję jako dbałość o przetrwanie wzorcowego genomu ludzkiego a wszelkie gadania w naszą stronę o transformacji , przemianie , czy niebie mentalnym jedynie jako zachętę do oczyszczania swego DNA w celu zasiedlenia owej Nowej Ziemi do której zasiedlenia przypuszczalnie w tej chwili brakuje jeszcze odpowiedniej ilości ludzi aby eksperyment nie zawiódł oczekiwań jak eksperyment Ziemia .

          • Dawid56 pisze:

            Nie wiem Dawid czy temat kompresji przełomu łączysz z cytowanym przeze mnie opisem działania szczęki kondensacji

            Dokładnie tak Marku , tak myślę że jest to samo zjawisko.Pamiętasz jak pisałem o wielkich cyklach ,że być może jest tak że układ Słoneczny w jakimś okresie „przechodzi” przez tzw niematerialną część Wszechświata?.

            To dlatego Majowie twierdzili że około roku 2012 roku rozpocznie się okres zmiany gęstości Świata, dla mnie jest to też w pewnym sensie tożsame z Chrześcijańskim Sądem Ostatecznym.Tylko cykliczne przechodzenie Układu Słonecznego z Ziemią przez niematerialną Część Wszechświata wyjaśnia pewnego rodzaju cykliczność Sądu Ostatecznego( można to też nazwać koniecznością zmiany gęstości) .Być może też dlatego są też uruchamiane dodatkowe nitki w naszym kodzie DNA.
            Być może można ten czas obliczyć , być może gdzieś istnieją starożytne zapiski o tym cyklu. Jest jednak pewne ,że nasi naukowcy tego nie potrafią gdyż trudno im uwierzyć w to że istnieje coś takiego jak życie w 4 czy 5 czy wyższych gęstościach.

          • marek pisze:

            Człowiek w swej zbiorowej jak i jednostkowej konstrukcji i złożoności jest dla mnie swego rodzaju odbiciem Drogi Mlecznej na której jak przypuszczam winno kończyć się nasze zainteresowań na daną chwilę w zakresie Wszechświata.

            Pod owym odbiciem rozumiem wszelkie sojusze i konflikty istniejące między zamieszkującymi ją cywilizacjami ..

            W twej wypowiedzi poza jej treścią zwróciłem uwagę na ilość razy użytego przez ciebie słowa „:być może ” …może samemu znajdziesz odpowiedź na to spostrzeżenie , gdyż i w innych wypowiedziach używasz zastępczo tego warunkowania .

            …a co do tematu dochodzę do wniosku że wszystko wymusza tak jak sugerujesz ruch po wszechświecie poszczególnych ciał astronomicznych lecz z tego pośrednio wynika zakulisowy chaos który nam towarzyszy od wieczności zaistnienia genomu człowieka w/g przekazów AD.

            Nasz genom jest najbardziej dostosowany do zasiedlania materii w obrębie tej części wszechświata i skutkiem jego wyjątkowości jest on tłumiony w nas z jednoczesną próbą jego adaptacji prze rasy nas podglądające i sterujące nami .

            Obawiam się że termin Żyjąca Biblioteka w stosunku do nas i Ziemi jest o wiele szerszy niż go rozumiemy .

          • mały budda pisze:

            Można brać pod uwagę tzw. kompresje przełomu, lecz raczej to odnosić się powinno no pewnej masy krytycznej dla całego układy sieci kryształów.
            Nie będę wyjaśniał schematu, gdyż to nie ma sensu.
            Jedynie mogę wyjaśnić wyższa świadomość usuwać będzie niższe świadomości zgodnie z prawem kosmicznym. Nie muszą o tym ludzie wiedzieć, gdyż cały proces najpierw zaistniał poza natura czasu a teraz przeszedł czas realizacji usunięcia przeszkód energetycznych.

  6. mały budda pisze:

    Dokładnie🙂 bo niby jak odróżnić sen o zmarłym od zmarłego?
    Odpowiedz

    W bardzo prosty sposób. Wystarczy być dostrojonym pomiędzy wewnętrznym i zewnętrznym światem.
    Poprzez samo -obserwacje być przytomnym aby widzieć różnice pomiędzy światami.
    🙂

    • margo0307 pisze:

      „… Ty skupiasz się na przestrzeganiu praw jak sądzę z małą uwagą w aspektach globalnych do czego prowadzi ich nie przestrzeganie przez ogól .
      Daje to efekt… zmykania się na swoim psychicznym podwórku / odrzucanie , czy pomijanie wielu tematów , a wieć jak gdyby z góry skazuje na niepełny ogląd lub jego zupełny brak w temacie tego co poza owym podwórkiem .

      Życie ma dwie strony i skupianie oglądu wyłącznie na tej optymistycznej może daje spokój lecz nie niesie kompletnej wiedzy …”
      ___
      Nie jestem wyjątkiem i… „Prawa” działające we Wszechświecie – nie dotyczą jedynie mnie – lecz również… ogół”.

      Skupianie uwagi i kierowanie swej energii jedynie na „mało optymistycznych” aspektach naszego życia… niesie z sobą konsekwencje wzmacniające te właśnie aspekty…
      Ni zaprzeczam więc temu, co w przestrzeni Matrycy zadziewa się przykrego, niedobrego czy niesprawiedliwego, jednak… przyglądam się temu… „w postawie biernej nie wchodząc w jakiekolwiek emocjonalne reakcje i nie dając pierwszeństwa ani dobru ani złu , i… z niczym się nie utożsam…”

      Resztę… jałowej dyskusji z Tobą odpuszczę i Tobie i sobie…

      • marek pisze:

        Resztę… jałowej dyskusji z Tobą odpuszczę i Tobie i sobie…

        Dziękuję Małgosiu za dla mnie ” owocną ” dyskusję ..

        • marek pisze:

          A tutaj perełka którzy wierzą w porządek reinkarnacji z panem światła na czele

        • margo0307 pisze:

          ~ Resztę… jałowej dyskusji z Tobą odpuszczę i Tobie i sobie… ~
          *
          „Dziękuję Małgosiu za dla mnie ” owocną ” dyskusję ..”
          ___
          Marek, prawdę powiedziawszy to… nie bardzo wiem… co tak… „owocnego” wyciągnąłeś z naszej… jałowej dyskusji ?
          Może jedynie to, że… tak bardzo pragniesz mieć rację co do swoich poglądów w dyskusji, że nie zauważasz przy tym, iż oboje mówimy praktycznie o jednym i tym samym… ?

          Sam przypatrz się jak to wygląda…

          Zacytowałam słowa pani Ilony z filmiku, które ze mną harmonizują:
          margo0307 pisze:
          Listopad 30, 2016 o 09:16

          ~ „… W niczym nie uczestniczę – jestem jedynie obserwatorem
          Podobne przyciąga podobne… „
          ~
          *
          … które to słowa – Ty kąśliwie skwitowałeś:
          marek pisze:
          Listopad 30, 2016 o 11:51

          …i ślad po mnie niech sczeźnie jak w popiele głownie
          pamięci mi nie trzeba gdy opuszczam Ziemię …

          * * *
          Ale już następnego dnia… diametralnie zmieniasz zdanie i piszesz:

          marek pisze:
          Grudzień 1, 2016 o 11:55

          „…dopiero posadawiając swą istotę w postawie biernej nie wchodzącej w jakiekolwiek emocjonalne reakcje , nie dając pierwszeństwa ani dobru ani złu , z niczym się nie utożsamiając możemy osiągnąć głębię poznania i zrozumienie siebie i wszechrzeczy…”

          Czy nie widzisz, że słowa:
          W niczym nie uczestniczę – jestem jedynie obserwatorem
          mówią dokładnie to o tym samym, co słowa:
          w postawie biernej nie wchodzącej w jakiekolwiek emocjonalne reakcje… z niczym się nie utożsamiając

  7. Alicja z Krainy Czarów pisze:

    „A tutaj perełka którzy wierzą w porządek reinkarnacji z panem światła na czele”

    Mała Korekta: Pani Światła.

    Albo jesteś ze Mną albo przeciwko mnie .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s