Cotygodniowa Medytacja na rzecz Wzniesienia w każdą niedzielę o godz. 18.00

„Świat potrzebuje grupowego przytulenia”

.

Nadszedł czas, aby ponownie podjąć działania!  Nadszedł czas, aby wziąć losy naszego świata we własne ręce!  Wszyscy zgadzają się, że proces planetarnego wyzwolenia trwa zbyt długo.  Oto nasza szansa, aby wspólnie przyspieszyć ten proces.  Dlatego uaktualniamy naszą Cotygodniową Medytację  na rzecz Wydarzenia i przekształcamy ją w Cotygodniową Medytację na rzecz Wzniesienia, aby dotrzeć do jak największej liczby osób, jak to tylko możliwe.

Rozprowadzajcie to wszędzie!  Podzielcie się tym na całym świecieProszę opublikujcie o tym na swoich stronach internetowych i blogach.  Zaproście duchowe ugrupowania, aby do nas dołączyły.  Jeśli znacie alternatywne media, możecie to do nich wysłaćMożecie utworzyć grupę na Facebook dla lokalnej grupy ludzi w waszej części świata.  Potrzebujemy również jedną główną grupę na Facebook dla tego wydarzeniaMożecie utworzyć film na ten temat i umieścić go na Youtube.

Badania naukowe potwierdziły pozytywne efekty masowych medytacji na ludzkie społeczeństwo, więc każdy z was, kto weźmie udział w tej medytacji może rzeczywiście pomóc przybliżając Wydarzenie:

 .
 .
Ta medytacja pomoże siłom Światła do uziemienia energii Światła na powierzchni planety, wzmacniając siatkę Światła, co jest potrzebne dla przyspieszenia procesu Wzniesienia.  Ilość ludzi biorąca udział w tej medytacji jest najbardziej wpływowym czynnikiem w mocy populacji na powierzchni Ziemi dla przyspieszenia tego procesu.
 .
Obecnie przesuwamy naszą medytację do 16.00 czasu środkowoeuropejskiego w każdą niedzielę, aby ludzie w Azji mogli medytować razem z nami. [Polska 18.00, Nowy Jork  12.00, Chicago 11.00, Kalifornia 9.00]  Będziemy zawsze prowadzić tę medytację o godz. 16.00 czasu środkowoeuropejskiego w każdą niedzielę, bez względu na czas letni czy zimowy.  Możesz przekonwertować ten czas do swojej lokalnej strefy czasowej tutaj:
 .
 .
Albo tutaj:
 .

.

Instrukcje:

1. Użyj własnej techniki doprowadzającej cię do odprężającego stanu świadomości.

2.  Ustanów intencję, aby użyć tę medytację jako narzędzia do przyspieszenia procesu Wzniesienia Ziemi  i jej mieszkańców.

3. Wizualizuj filar Światła wysyłany z Galaktycznego Centralnego Słońca, przechodzący przez wszystkie punkty Światła wewnątrz naszego Układu Słonecznego, a następnie przez twoje ciało do środka ZiemiWizualizuj kolejny filar Światła podnoszący się ze środka Ziemi, a potem w górę przez twoje ciało i do góry do nieba w kierunku wszystkich istot Światła w naszym Układzie Słonecznym i naszej galaktyki. Teraz przebywasz w dwóch filarach Światła, Światła płynącego jednocześnie w górę i w dół.  Utrzymuj te filary Światła aktywne przez kilka minut.

4.  Teraz wizualizuj to Światło jako tęczowy wir, rozszerzający się po całej Ziemi, a następnie po całym Układzie Słonecznym, usuwający wszelką ciemność i anomalię, rozpuszczający Matrix i przynoszący szczęście, obfitość, pokój i miłość dla wszystkich istot wewnątrz naszego Układu Słonecznego.

5.  Wizualizuj pełne Ujawnienie i uwolnione masywne informacje o pozaziemskiej obecności i tajnych programach kosmicznych przez środki masowego przekazu. Wizualizuj utworzenie dla wszystkich nowego sprawiedliwego systemu finansowego. Wizualizuj Pierwszy Kontakt z przyjaznymi rasami pozaziemskimi.  Wizualizuj jak Wydarzenie ma miejsce wreszcie wyzwalające Ziemię.

.
Zwycięstwo Światła!
 .
Przetłumaczyła Krystal
źródło:
Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Kosmos, Transformacja 2012, UFO cywilizacje pozaziemskie, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

134 odpowiedzi na „Cotygodniowa Medytacja na rzecz Wzniesienia w każdą niedzielę o godz. 18.00

  1. Dawid56 pisze:

    Moim zdaniem to trzecia droga
    Obecnie trwanie w pokoju w którym nie ma nadziei na lepsze jutro powoli zaczyna być pozbawione sensu.Musi nastąpić skokowy wzrost Świadomości , a to będzie możliwe kiedy Ludzkość oficjalnie dowie się że jest jedną z miliardów albo milionów czy nawet tysięcy inteligentnych ras zamieszkujących Kosmos.Moim zdanie do ujawnienia tej prawdy pozostaje „zaledwie centymetr przestrzeni”.

    • Mezamir pisze:

      Ludzkość o tym wiedziała tysiące lat temu i nadal może o tym poczytać w oficjalnych Wedach🙂 tylko co z tego?
      Wtedy ta wiedza nie uchroniła przed wojną a teraz miałoby być inaczej?

      • Dawid56 pisze:

        Dzięki Mezamirze , dokładnie wiedziałeś o co mi chodzi🙂.
        Ludzkość wiedziała, tylko dlaczego stoimy dosłownie ponownie o krok od wojny nuklearnej, której skutków wybuchu nie da się przewidzieć… ?

        • Maria_st pisze:

          Dzięki Mezamirze , dokładnie wiedziałeś o co mi chodzi🙂.
          Ludzkość wiedziała, tylko dlaczego stoimy dosłownie ponownie o krok od wojny nuklearnej, której skutków wybuchu nie da się przewidzieć… ?

          adrenalinka
          trzeba lucka spytac czemu swieci sztucznym światłem

          • marek pisze:

            była sobie dziewczynka która każde równanie
            sprowadzała do wyniku A -Tom lub A-Drenalinka
            taka to sobie , była dziewczynka
            aż pewnego razu równanie jej ” zazgrzytało”
            i wtedy zdobyła przydomek ATO ADRENA Minka…..

            Marek

          • Maria_st pisze:

            była sobie dziewczynka która każde równanie
            sprowadzała do wyniku A -Tom lub A-Drenalinka
            taka to sobie , była dziewczynka
            aż pewnego razu równanie jej ” zazgrzytało”
            i wtedy zdobyła przydomek ATO ADRENA Minka

            WODÓR

        • Mezamir pisze:

          dlaczego stoimy dosłownie ponownie o krok od wojny nuklearnej

          Bo elita tego świata znów dba o to by nas spowalniać jak długo się da
          a kiedy już dłużej się nie da wtedy bum i wracamy do epoki kamienia.

          • Dawid56 pisze:

            Einstein ostrzegał….

          • marek pisze:

            WODÓR

            WO – należy tłumaczyć jak woodo
            DÓR – to gama w solfeżu
            i wychodzi nam melodia grana
            przez dziewczynkę
            w stroju dur o Woodo..

            Marek

          • margo0307 pisze:

            „… kiedy już dłużej się nie da wtedy bum i wracamy do epoki kamienia.”
            ___
            ” Tragedia, która spadła na Polskę w 1989 roku w postaci “okrągłego stołu”, wolnych wyborów i rządu Mazowieckiego nie została jeszcze przez większość Narodu zrozumiana. Wszyscy się cieszyli, że komuna upadła.
            Polacy nie zdawali sobie sprawy z komedii w którą zostali uwikłani w sposób z góry zaplanowany.

            Ta komedia może się zakończyć tragicznie dla Narodu Polskiego, tragicznie na dziesiątki, a może nawet na setki lat. Komuna upadła, bo taka decyzja zapadła w Nowym Jorku, w gabinecie Rockefellera przy współudziale tajnej żydo-masońskiej loży B’nei B’rith.

            Komunę, która była skompromitowana do cna, postanowiono zastąpić nowym szyldem. „Nasi” ludzie zostaną na swoich stanowiskach.
            Żyd Rakowski pomagał wykończyć partię, a całe legiony żydów, dotąd partyjnych, przeszły do opozycji i jako działacze katoliccy „Solidarności” dogadali się przy „okrągłym stole” ze swoimi wrogami rządu.

            Najpierw tajne rozmowy ze sobą, tajny podział ról, a potem komedia dla nieświadomego Narodu.

            Żydzi, wykorzystując naiwność Polaków i przy ich pomocy, opanowali obecnie całkowicie wszystkie najważniejsze dziedziny życia w Polsce…

            Tak przeżyliśmy lata 1956, 1968, 1970, 1976, 1980 i doczekaliśmy się tego, że żydzi częściowo odsunięci od władzy w 1956 roku powracają triumfalnie na najwyższe stanowiska, wykorzystując do tego celu Wałęsę i „Solidarność”. ( To, co nie udało się żydowskim trockistom w czerwcu 1956r., w marcu 1968r., w grudniu 1970r., w czerwcu 1976r., udało się 13.12.1981r. Od tego momentu, od13.12.1981r. nastąpiło ugruntowanie żydowskich rządów w Polsce, które przejęły władzę w sierpniu 1980 r. w wyniku wielkiej manipulacji Polakami. Ta żydowska manipulacja nosiła nazwę NSZZ „Solidarność”. Nazwę „Solidarność” nosiła także judeomasońska loża B’nei B’rith powołana w Krakowie w 1892 r. Jednak inicjatywa wymknęła się żydostwu spod kontroli i trzeba było aż zbrodni stanu wojennego, żeby żydobolszewia i jej potomstwo mogło utrzymać władzę nad Polakami. – za Wierni Polsce Suwerennej )…

            Żydzi po wielu porażkach, przepychankach z Moczarem, wrócili triumfalnie do rządu z pomocą Wałęsy, który z każdym dniem, z każdym wywiadem demaskował się, odkrywając swoje nieuctwo, dyletantyzm polityczny i pychę…

            To pod rządami Wałęsy Polska była okradana na masową skalę, afera goniła aferę. Zbudował on dobrobyt, ale dla garstki agentów, złodziei żydów.
            Wpędził natomiast w nędzę i beznadzieję 20 milionów uczciwych Polaków, którym brakuje na czynsze, lekarstwa i chleb.
            Zafundował też bezrobocie sięgające 3 milionów osób. Podczas swej wizyty w USA w 1991 roku, Wałęsa m.in., powiedział w konsulacie polskim w Nowym Jorku do amerykańskich biznesmenów: „…bo powinniście wiedzieć, że najlepsze interesy robi się z głupimi i ciemnymi”…

            Czemu jednak należy przypisać, że żydostwo trwa w dalszym ciągu i nie tylko trwa, ale daje się nam wszystkim tak boleśnie we znaki?

            Otóż czynnikiem tym jest osobliwa psychika żydowska, która odcina je wyraźnie od świata chrześcijańsko-aryjskiego.
            Psychika ta zawdzięcza swe powstanie i rozwój religii żydowskiej.
            Ta religia ma wprawdzie mało wspólnego z tym, co my pod owym wyrazem rozumieć zwykliśmy, czyni jednak z żydostwa całość bardzo zwartą – głosząc żydowską wyższość i przeznaczenie żydostwa do panowania nad światem.
            ( Talmud rabiniczny jest najbardziej rasistowską księgą na świecie – przyp. hubal ).

            Religia ta jest po prostu programem politycznym żydów, zajmuje się tylko sprawami ziemskimi – a jedynie dla maskowania ubiera się w szaty religii. Żydzi powiadają: “my się pracy nie boimy, tylko dajcie nam ludzi”. A więc na żyda mają w pocie czoła pracować goje (nie-żydzi) – pogardliwie przez nich nazywani “chamami”…

            Talmud – ten wielki wychowawca narodu żydowskiego – jest do tej pory przedmiotem czci Izraelitów i stanowi dla nich kodeks religijny…”
            c.d. na stronie:
            https://hubalblog.wordpress.com/2016/08/11/kto-i-jak-zgotowal-krzyz-narodowi-polskiemu/

          • Mezamir pisze:

            Otóż czynnikiem tym jest osobliwa psychika żydowska , która odcina je wyraźnie od świata chrześcijańsko-aryjskiego.

            Cóż to za demagogia??
            Judeo-chrześcijaństwo aryjskie?😀 Co to jest za dziwadło?

            Kto jest Żydem wg Biblii

            „Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery”. Rz 2; 28-29

            „Żydowscy rzemieślnicy, żydowscy rybacy są waszymi nauczycielami i waszymi świętymi z niezliczonymi wyrzeźbionymi postaciami w niezliczonych katedrach wzniesionych dla ich pamięci. Żydowska dziewczyna jest waszym ideałem macierzyństwa i dziewictwa. Żydowski zbuntowany prorok jest centralną figurą w waszych religijnych modlitwach. My zlikwidowaliśmy waszych bogów, odstawiliśmy waszą rasowa spuściznę i zastąpiliśmy ja naszym bogiem i naszymi tradycjami. Żaden podbój w historii nie może być nawet porównywalnym z tym czystym i sprawnym opanowaniem was!”

            Marcus Eli Ravage – osobisty biograf klanu Rothschildów o neojudaizmie/chrześcijaństwie

          • Maria_st pisze:

            Zafundował też bezrobocie sięgające 3 milionów osób. Podczas swej wizyty w USA w 1991 roku, Wałęsa m.in., powiedział w konsulacie polskim w Nowym Jorku do amerykańskich biznesmenów: „…bo powinniście wiedzieć, że najlepsze interesy robi się z głupimi i ciemnymi”…

            dlaczego ta wypowiedz mnie nie dziwi ?
            Kiedyś miałam sny o Zydach, ktore mnie zdziwiły w swym wydzwięku…bo wtedy nic na ich temat nie wiedzialam.
            Ostatnim snem był ” Ostatni Zyd ” a to swiadczy iz angielski dwor krolewski …………
            ” dlaczego z hitlerowcami, dlaczego z hitlerowcami ”
            Nie dziwi wiec brexit i nienawisc do Polakow i Polski….w koncu ZLO dobrze sie maskuje .
            Program tej Ziemi ma wiele wirusow, pytanie …po co ?

          • margo0307 pisze:

            „Judeo-chrześcijaństwo aryjskie?😀 Co to jest za dziwadło?”
            ___
            Czepiasz się słów, pomijając sedno…
            Poza tym…, jeśli już cytujesz czyjeś słowa, to… nie dodawaj do nich i nie przekręcaj ich na swoją modłę!

            W arcie jest napisane:
            ” Otóż czynnikiem tym jest osobliwa psychika żydowska, która odcina je wyraźnie od świata chrześcijańsko-aryjskiego…”

            Ja rozumiem to określenie jako podkreślenie… chrześcijańskich wartości, które m.in. mają na względzie – przede wszystkim – szacunek i miłość do bliźniego…, dlatego m.in. Polacy w czasie trwania II wś, narażali własne życie ukrywając żydów…
            * * *

            „… dlaczego stoimy dosłownie ponownie o krok od wojny nuklearnej…”
            ___
            Dlatego, że… nie mamy wiedzy nt. antypolskiej działalności kościoła katolickiego, który m.in. został jednym z beneficjentów Okrągłego Stołu, oraz agenturalnej działalności Karola Wojtyły, bo… w demokracji sztuka uwodzenia – polega na biegłości w sztuce kłamania…

            https://hubalblog.files.wordpress.com/2016/06/chaza2.jpg?w=676&h=430

          • Mezamir pisze:

            chrześcijańskich wartości, które m.in. mają na względzie – przede wszystkim – szacunek i miłość do bliźniego
            😀

            “Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!” – List do Galicjan 1:8
            Mowa nienawiści

            “Kościół Rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy w żaden błąd nie popadnie”. “Dictatus Papae” papieża Grzegorza VII (1073-1086). – mowa narcyzmu.
            Chrześcijańskie „wartości”🙂

            Chrześcijaństwo jest religią wojującą, dlatego uzurpując sobie prawo do jedyniesłuszności działa tak, a nie inaczej – ale czego innego się spodziewać
            po religii będącej odłamem judaizmu ?
            Judeo chrześcijaństwo jest nie tylko odłamem judaizmu, ale też przenosi ze sobą żydowską mentalność – żydzi dzielą ludzi na żydów i gojów (niewierzących), muzułmanie na muzułmanów i niewiernych, a chrześcijanie na chrześcijan
            (co ciekawe każdy odłam chrześcijaństwa uważa się za ten jedyny prawdziwy,a każdy inny za herezję :D) i pogan.
            Taka cecha religii semickich – zawsze jest podział na
            My(nieomylni,najlepsi ponad wszystkimi innymi)
            i Oni(inni gorsi grzeszni podludzie).

          • margo0307 pisze:

            „…Nie dziwi wiec brexit i nienawisc do Polakow i Polski….w koncu ZLO dobrze sie maskuje…”
            ___
            Tak, co jak co, ale… dobre maskowanie ma nieźle opanowane !…

          • Dawid56 pisze:

            Dlatego, że… nie mamy wiedzy nt. antypolskiej działalności kościoła katolickiego, który m.in. został jednym z beneficjentów Okrągłego Stołu, oraz agenturalnej działalności Karola Wojtyły, bo… w demokracji sztuka uwodzenia – polega na biegłości w sztuce kłamania…

            Czyli jesteśmy kolejny raz wygłupieni.Proszę wskażcie mi siłę polityczną w naszym kraju , która nie jest uwikłana w żadne gry.Wskażcie taką siłę na świcie.Otóż takiej siły po prostu nie ma.Ludzie pokroju Chrystusa nie są politykami.
            Po drugie chyba już o tym pisałem, dla mnie żydem jest ten kto wyznaje zasady Talmudu i wychowuje w tych zasadach swoje potomstwo.Można się urodzić Żydem a nim nie być.
            Wydaje się być bardzo niesprawiedliwe mieszanie z błotem wielkich Polaków takich jak Jan Paweł II czy Lech Wałęsa.
            Zastanawiam się po której stronie stoją Ci co to robią.Zapewne nie stoją oni ani po stronie Światła czy Miłości.Myślę że dobro Polski czy narodu polskiego jest im kompletnie obojętne..:(

  2. Maria_st pisze:

    Einstein ostrzegał….

    ha ha ha
    Nostradamus – Zyd
    Einstein –Zyd
    skad oni znaja przyszłośc ?
    staraja sie ja tworzyc?

    • marek pisze:

      ha ha ha
      Nostradamus – Zyd
      Einstein –Zyd

      a ja jestem kucyk

      bez podpisu bo nie mam ręki ….

      • Maria_st pisze:

        a ja jestem kucyk

        nawet nie wiesz jaka prawda kryje sie w tym zdaniu Marku……podświadomości nie oszukasz

        • margo0307 pisze:

          „a ja jestem kucyk”

          „nawet nie wiesz jaka prawda kryje sie w tym zdaniu Marku……podświadomości nie oszukasz”
          ___
          Chyba coś w tym jest Maryś…

          • marek pisze:

            Dziewczynki – dziękuję za rewanż ….

            Marek

          • margo0307 pisze:

            „…dziękuję za rewanż …”
            ___
            Marek, dlaczego odbierasz słowa: „podświadomości nie oszukasz” – jako jakiś „rewanż” ?
            Te słowa są po prostu prawdą, bo rzeczywiście… nikt z nas… podświadomości w żaden sposób nie oszuka i prędzej czy później… objawi się ona w całej krasie…
            Dlatego m.in. wszyscy Mądrzy Ludzie na Ziemi nawołują:
            Poznaj siebie” czyli… rozpoznaj ukryte w podświadomości wzorce, które tobą kierują i wywierają na ciebie wpływ…

        • tomasz26 pisze:

          z całym szacunkiem ,ale ten tytuł nasuwa mi skojarzenia odnośnie kościelnych ogłoszeń parafialnych …tak jak by ”bóg” urzędował o 18 i tylko w Niedzielę …czyby rodziła się jakaś nowa świecka tradycja

          • margo0307 pisze:

            Cotygodniowa Medytacja na rzecz Wzniesienia w każdą niedzielę o godz. 18.00
            *
            „… ten tytuł nasuwa mi skojarzenia odnośnie kościelnych ogłoszeń parafialnych …tak jak by ”bóg” urzędował o 18 i tylko w Niedzielę …”

            ___
            Choć nie uczestniczę w jakichkolwiek „zbiorowych medytacjach” na jakąkolwiek rzecz…, to wydaje mi się, że… tego rodzaju medytacje mają na celu „natężenie energetyczne wznoszonych modłów”…
            I choć… intencja odnośnie „wzniesienia” jako takiego – być może… jest słuszna ? – to każdy powinien się zastanowić… komu i czemu ma to służyć ?, biorąc pod uwagę… tak ogólnie przedstawione określenie…

          • Mezamir pisze:

            Pora roku i dnia to odpowiednie ustawienie planet
            a co za tym idzie skupienie pewnych energii w pewnych miejscach

  3. margo0307 pisze:

    „…Żydowski zbuntowany prorok jest centralną figurą w waszych religijnych modlitwach…”
    ___
    Mezamir, to, że jakiś… „osobisty biograf klanu Rothschildów” pisze co mu ślina na język przyniesie – nie oznacza automatycznie, że pisze on prawdę…
    Tego typu wypowiedzi…, wg. mnie – mogą świadczyć jedynie o tym by… skutecznie odciągnąć myśl ludzką od przesłań głoszonych przez Nauczyciela…

    A swoją drogą, jeśli już cytujesz imć pana biografa klanu Rothschildów, to ciekawym jest… dlaczego używa on określenia: „Żydowski zbuntowany prorok” ?
    Dlaczego nikogo nie zastanawia… czemuż ten… „prorok” się zbuntował ?, jasno określając wyznawców Tory, jakimi m.in. byli faryzeusze – jako… synów diabła ?

    „… Rzekł do nich Jezus:
    „”Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama.
    Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga.
    Tego Abraham nie czynił.
    Wy pełnicie czyny ojca waszego”.
    Rzekli do Niego: „Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga”.
    Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali.
    Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej ? Bo nie możecie słuchać mojej nauki.
    Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca.
    Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma
    .
    Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.
    A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie…
    Kto jest z Boga, słów Bożych słucha.
    Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście…” – (Jana 8,39-48)

    • margo0307 pisze:

      Odnośnie określenia: „Żydowski zbuntowany prorok”

      Ciekawy wywiad z Romanem Nachtem m.in. na temat:
      Co to jest żyd ?

    • Mezamir pisze:

      to, że jakiś… „osobisty biograf klanu Rothschildów” pisze co mu ślina na język przyniesie – nie oznacza automatycznie, że pisze on prawdę…

      Gratuluję🙂 to jest faktycznie „niesprawdzalne”,nie da się potwierdzić że chrześcijaństwo powstało na gruncie judaizmu🙂 po prostu się nie da.
      Rzym fałszował fragment Tory żeby stworzyć Biblię
      ale to nie znaczy że chrześcijaństwo to neojudaizm,no po prostu owacje na stojąco🙂

      • margo0307 pisze:

        „… nie da się potwierdzić że chrześcijaństwo powstało na gruncie judaizmu🙂…
        no po prostu owacje na stojąco🙂
        ___

        Jeśli chcesz Mezamirku to może… przeczytaj sobie ze ST tzw. „10 przykazań”…, a następnie z NT… przeczytaj tekst nazywany „Kazaniem na górze”…

        Całą resztę… możesz wykitrać do kosza, bo – jak dla mnie – nie jest nic warta!…

    • marek pisze:

      A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie…

      Wystarczy mi jak na razie ,żartów i uszczypliwości , uzyskałem to czego chciałem , potwierdzenie
      ,że wszelkie przedstawiane tutaj światopoglądy są rozbieżne z aktualnym stanem kondycji rodzaju ludzkiego i nie oddają prawdy o dziejących się procesach i ich mechanizmach na Ziemi …nie uwzględniaj wszystkich składowych wpływających na tworzenie naszego jutra

      Zarzut i stwierdzenie Jezusa dotyczy również piszących tu na tym forum …gdyż niewygodne fakty tyczące się rodzaju ludzkiego bez względu na narodowość są zamiatane pod przysłowiowy dywan…a własne uprzedzenia , niedomogi rozumienia i skłonności są eksponowane jako obiektywna ocena ….

      ….tymaczsem ..

      Protokoły Mędrców Syjonu

      są prawdą którą można czytać dwojako : skupiając się na Żydach i ich stosunku do nas i jako informacji o nas samych widzianych na tle historii – tysięcy lat .

      Wartość „Protokołów” leży nie w ich pochodzeniu, ale w ich treści!
      Mamy więc dwa plany – „Plan trzech wojen”, oraz „Protokoły”.

      „Plan trzech wojen” przewiduje trzy wojny poprzedzające NWO oraz zniszczenie Judaizmu.

      Protokoły planują Antychrysta oraz są w większości detalicznym wyjaśnieniem „Planu Trzech Wojen” oraz planem zniszczenia Chrześcijaństwa.

      Protokoły są planem Masonerii religii lucyferiańskiej – ostatnim ich edytorem był Albert Pike.
      „Protokoły Mędrców Syjonu”

      czyli…
      Protokoły Lucyfera

      Protokół I
      Słuszny sąd o ludziach – Prawo polega na sile – Wolność jest ideą; wolnomyślność – Złoto i wiara – Samorząd, a despotyzm kapitału – Wróg wewnętrzny – Tłum i anarchia – Polityka, a moralność – Syjońskie zasady rządzenia – Prawo silniejszego – Niezwalczona władza syjońska – Cel uświęca środki – Ślepy tłum – Abecadło polityczne – Waśnie partyjne – Samowładztwo najwłaściwszą formą rządu – Alkoholizm, klasycyzm, prywata – Zasady i podstawy rządu syjońskiego – Terror – Wolność, równość, braterstwo – Zasada rządu dynastycznego – Zniesienie przywilejów arystokracji i gojów – Nowa arystokracja – Wychowanie psychologiczne – Abstrakcja wolności – Możność zmiany przedstawicieli narodu

      § 1. Słuszny sąd o ludziach

      Ludzie o popędach złych są znacznie liczniejsi od zacnych, toteż najlepsze wyniki w rządzeniu ludźmi osiągnąć można przy pomocy gwałtu i strachu, nie zaś w drodze rozpraw akademickich. Każdy człowiek dąży do władzy, każdy pragnąłby zostać dyktatorem, gdyby tylko mógł, lecz jednocześnie rzadko kto nie byłby gotów poświęcić dobra ogólnego dla celów osobistych.

      http://www.zbawienie.com/pms.htm

      • Maria_st pisze:

        „Ludzie o popędach złych są znacznie liczniejsi od zacnych, toteż najlepsze wyniki w rządzeniu ludźmi osiągnąć można przy pomocy gwałtu i strachu, nie zaś w drodze rozpraw akademickich. Każdy człowiek dąży do władzy, każdy pragnąłby zostać dyktatorem, gdyby tylko mógł, lecz jednocześnie rzadko kto nie byłby gotów poświęcić dobra ogólnego dla celów osobistych. ”

        no no i projekcja–wiekszosc ma popędy złe i usprawiedliwienie—można straszyć gwałcić w imię ” dobra”
        heh palenie na stosie, topienie….usprawiedliwione…po co nauczać złego poprzez dobro…PARANOJA

        „Każdy człowiek dąży do władzy, każdy pragnąłby zostać dyktatorem, gdyby tylko mógł, ”

        klamstwo kolejne…powielane tysiące razy = ichnich prawda
        ten, ktory to wymyślił — na swoim przykładzie

  4. M.A.T.13 pisze:

    Zwycięstwo to stan umysłu…co raz więcej żyda w Polakach.Żydzi nie są źli.Wykorzystują tylko żądze gojow,a ze Ci są lapciuchami sliniacymi się na dobrą tego świata by podnieść swoją wartość, to Żydzi to wykorzystują.Ludzie chcą kasy miast być od niej niezależnym.Człowiek ma jednego Boga,pieniądz na którym wszelakie wizerunki, którym ponoć nie miano hodować.Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną ,ni wizerunku tworzył nie będziesz tymczasem wszyscy cieszą się z tych wizerunków określonych cyferki….A na początku było słowo…..wszystko przez ego , które rośnie karmione ….serem.Bóg to świadoma energia która nie zdziera być wykorzystywana ku zaspokajaniu niskich żądzy.Tak ciężko to zrozumiec? Bóg się nie pierd…pl.Jest dojrzały nie myśli o dupach i nie siada na dupie.Obrzezany duchowo.My jesteśmy owocem Poznania dobrego i złego,ugrzezlismy w materi zachwyceni dużą….Takim buraków żadną świadomość się nie objawi?Jak czysty,świetliste święty duch ma zamieszkiwać w ciele zniewolony zadza?ludzie ignorują Boga i wolą spełniać swoje zachcianki.Bóg jest Lachem,pięknym nieskonczonym wiecznie ewoluujacym kreatorem ,której się rozwija bo nie jest zastosowanym sexusem.Jest jak dojrzałe dziecko, jest suwerenny i niezależny.Człowiek jest uwięziony gdyż znaczył się w materi.Tak było na początku jak Adaś należał na Ewę….pierwszy podział ,pierwszy upadek i pierwsza niewola i zależność jednego od drogiego…..I spadek energi.To jest nasza tożsamość.Chcecie się z tego wyrwać panujcie nad rządzą,emocja….wracajcie do świadomości dzieckammiejcie czyste myśli.Medytujac można zobaczyć jaki syn mamy w głowie i co jest kompatybilne z czystą ,Boska świadomością, dopiero wówczas można sprowadzić to Boskie niebo tu na ziemię.Te światy się przenikają i coraz więcej jest nieba na ziemi.pzdr

    • Maria_st pisze:

      Zwycięstwo to stan umysłu…co raz więcej żyda w Polakach.Żydzi nie są źli.Wykorzystują tylko żądze gojow,a ze Ci są lapciuchami sliniacymi się na dobrą tego świata by podnieść swoją wartość

      aleś strzelił…kulą w płot……
      wina w ofierze, ….fakt….bo pozwala z siebie robic ofiarę –z tym sie zgodzę

      Zyd to stan umyslu…hmmm, no tak…tez to można tak okreslić…ich nie ma…..nas więc tez…jest tylko umysł…..CZYJ ?
      Bo cóś ten umysl bardzo chory

    • marek pisze:

      My jesteśmy owocem Poznania dobrego i złego,ugrzezlismy w materi zachwyceni dużą….

      …wreszcie coś bliżej sensu i nazywania rzeczy po imieniu …

      Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością Jestem rosą życia bo światło jest we mnie…

      • margo0307 pisze:

        „My jesteśmy owocem Poznania dobrego i złego,ugrzezlismy w materi zachwyceni dużą…”
        *
        „…wreszcie coś bliżej sensu i nazywania rzeczy po imieniu …”

        ___
        No proszę, od razu widać kochany Marku, że… nareszcie coś… zaiskrzyło u Ciebie w związku z wypowiedzią M.A.T. 13…, bo w tym cały jest ambaras, żeby… dwoje chciało na raz… 🙂

  5. M.A.T.13 pisze:

    Zydostwo to stan umyslu….mialo byc….

  6. M.A.T.13 pisze:

    Ego karmione sexem nie serem.Przepraszam ale na telefonie pisze i widzę ze wpierw trzeba to przeczytać bo potem takie kwiatki wychodza

    • margo0307 pisze:

      „…bo potem takie kwiatki wychodza”
      ___
      Nie przejmuj się M.A.T.13, kto będzie chciał z-rozumieć ten… z-rozumie…🙂
      * * *
      „…Człowiek ma jednego Boga, pieniądz…
      Chcecie się z tego wyrwać panujcie nad rządzą, emocją…
      wracajcie do świadomości dziecka miejcie czyste myśli
      …”

      ___
      Ot, i cała filozofia…

      • M.A.T.13 pisze:

        Niby proste A że 13 lat wiedząc to dalej ignoruje i nie potrafię czasem zapanować nad zmysłami.Ciągle się uczę….ale widzę jakie spustoszenie sieje kiedy u padam, i tracę świadomość,chcę się z tego wyrwać.Ogromne ilości energi się wówczas traci i odcina się od światła.Bóg jest i jest naszym przyjacielem ino to ludzie bo ignorują.Twierdzą ze jest wszędzie ale jak się zachwycają dupa to wówczas już Bo nie ma wtedy nie patrzy…..to się nazywa obcowanie bo wówczas ludzie stają się sobie obcy,pozeraja się wzajem…taka piekielna miłość,żądza niezaspokojona….Możemy jako ROD podążać w tą ciemną stronę lub ku wyższym swietlisty swiatom….Ciało jest świątynia ducha do nas należy wybór jakiemu duchowi ze chcemy oddać w posłudze nasze ciało.Od tego wyboru zależy nasza świadomość.Potrzeba na ziemi jednego,ktoren trwać będzie w czystości i wierzę by Ducha ściągnąć na ten padòł.Jak w ulu,mrowisko ,stadzie,klucze ptaków….Tak i wśród ludzi narodzi się w jednym z nas taka świadomość z która nie będzie żadnej polemiki,bo czynem i prawda Słowo głosić będzie ,samym sobą Słowem prawdziwej będąc. Ludzie nie są głupi i sami będą wiedzieć,czuć, sprawdzać i doświadczać tej prawdy.Prawdziwy Syn Czlowieczy da się poznać każdemu kto będzie chciał prawdziwie.Szukajcie tedy w sobie Tejże świadomości.Nauczyciel i Mistrz mieszka w każdym z Nas.Jesteśmy dziećmi mlecznej drogi,kosmitami mieszkającym w kosmosie,niebie na planecie Ziemia.Ziemia jest naszym domem i schronieniem…..A życie tu może być iście niebiańskie i wieczne,pod warunkiem,ze wiecznie nie będziemy się pieprzyc i tworzyć iluzji ,ze wszystko jest w pożądku przed własnymi dziećmi.Bóg nie stworzył życia by wykorzystywali inne ku uciesze własnego ego.Ciężko nad tym zapanować ale odnoszę wrażenie,ze już nie mamy wyboru….Tu na ziemi odbywa się duża duchowa batalia o Nasze być albo nie być….wierzę ze damy radę inaczej Życie nie miało by sensu.Pytanie tylko czy dam radę ukrzyzowac rządzę,obrzezac się duchowo i panować nad zmysłami.Jak panuje staje się niebywale kreatywny,umysł jest wolny od pod zadania i generuje piękne obrazy,aż chcę się żyć.Kiedy u padam w swoich idealach umysł zaczyna być więźniem zmysłów co raz bardzie i bardziej i nie mam pięknych wizji tylko wzrok kierowany na ….materię,skąd nad zmysłową ale to jest ta posłucha……gdybym był Bóg to bym powiedział Adaś dam Ciebie wszystko co najlepsze ino mnie Ewci nie…..pzdr☺

        • Ifryt pisze:

          Jak przestaniesz się obawiać tych żądż, to wydadzą Ci się one śmieszne, bo narazie to je wyolbrzymiasz i nadajesz im moc🙂

          • M.A.T.13 pisze:

            Gdybym był sam to ni ma problemu ino z niewiasta mieszkam i wcale mnie to nie bawi.To jest moje widzenie świata i moja świadomość nie niewiasty.W dodatku łączy nas silną więź ,która wyrażana jest różnymi emocjami.Ciągnie nas ku sobie jednak łatwo przekroczyć pewną granicę po której uczucie czyste zmienia się miłość piekielna.Obserwuję to sporo lat,ćwiczę też i medytuje i widzę,czuję,doświadczam jak destrukcyjne na nasze ciało fizyczne jak i umysł działa ….hm.Ludzkość by wybić się mu wyższym stanom powinna porzucić niskie pragnienia.Tymczasem ludzkość jest sprowadzany na kolana, do roli wyklętego poddanego.Sami spędzamy się w te zależności.Raz wyszliśmy jako ciała fizyczne z pipki,bramy Boga,teraz tza nam się urodzić duchowo,tymczasem nasza świadomość jest dalej zaprzatnieta pipka.Kobiety sprowadzone do parteru A faceci do roli zaganiaczy.

          • Ifryt pisze:

            Świat mnie nie interesuje, ale tak indywidualnie to są moce w człowieku większe niż takie namiętności🙂 Był czas że też nie dawało mi to spokoju, ale jak co do czego to się okazuje że dla tych mocy nie jest to żadną przeszkodą🙂
            Przeszkodą jest coś innego, a seksualność to takie złudzenie, irytujące ze względu na swoją potęge, ale uwierz mi że to nie to jest przeszkodą, poszukaj czegoś innego🙂

        • marek pisze:

          a w/g mnie M.A.T.13 poruszasz istotny lecz nie jedyny temat , blokujący przemianowanie się homo sapiens w człowieka …

          ..mniej dosadnych przymiotników bo seks to przecież współczesny „idol ” ludzkości promowany przez mas media i powszechnie akceptowany , trzeba przemyślnie tworzyć przeciwwagę w umyśle odbiorcy własnymi przekonaniami , by stały się dla niego do przyjęcia…

          …twarde argumenty robią jedynie guzy na głowie adresata …mózg mu się lasuje…

          ….jak dołożysz jeszcze krytykę pieniądza , to wylądujesz na śmietniku myśli społecznej …
          …trzeba tworzyć warsztat zrozumienia przyczyn zaistnienia dysfunkcji bliźniego i w oparciu o tą wiedzę stwarzać narzędzia oddziaływania …

          …zaganianie do nieba , ” analfabetów w samodzielnym myśleniu ” to błędna droga ….

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  7. Ifryt pisze:

    Mój komentarz czeka na moderacje w temacie o Maxie Spiersie.

    • marek pisze:

      Wczoraj mój komentarz nieopublikowany -prosiłem o sprawdzenie , dzisiaj to samo w innym temacie info że dubluję lecz pod tematem nie wyświetlony …czyżby to pokojowe starania Word press,a , jakoś w to nie wierzę , ale obiecuję że będę grzeczny ….

      • marek pisze:

        ale checa , prośby do nieba docierają w sekundzie i od razu się wyświetlają , a skargi i zażalenia gdzieś giną w machinie niebiańskiej biurokracji …ale jaja…

        • Maria_st pisze:

          ,ale checa , prośby do nieba docierają w sekundzie i od razu się wyświetlają , a skargi i zażalenia gdzieś giną w machinie niebiańskiej biurokracji …ale jaja…

          Marku i jakie wnioski?

          • marek pisze:

            Matką żeśmi i Ojcem Marysiu

            ..jeszcze załatw mi pożyczkę bezzwrotną a będę się modlił do Ciebie …O Niebiańska …
            …a jak nie załatwisz pożyczki to nici z hołdów a przeciwnie z Luckiem zajmiemy się Tobą ….

      • Ifryt pisze:

        Zauważyłem że prawie zawsze lądują do moderacji komentarze zbyt długie, dlatego jak coś dłuższego napiszesz to kopiuj od razu, nerwów zaoszczędzisz😉
        Ten mój post jest akurat krótki, od po prostu zwykła informacja i pare linków.

        • marek pisze:

          Dziękuję za to że starasz się Ifryt być pomocny i miły , ale u mnie nie ma już czego moderować , wprawdzie jest długi , ale zwis w jakim głównie funkcjonuje sugeruje że żadne moderownie już mu nie pomoże …

          • marek pisze:

            słowo się rzekło /kobyłka u płota / skoro się przetkało …kończę z kpinami …

            często czytam na tym blogu uwagi popatrz – jaka synchronizacja , sam o tym nie piszę bo stało się to u mnie już chlebem powszednim , jednak / to kochane słowo jednak które mnie ratuje przed byciem tendencyjnym / moich adwersarzy synchronizuje z ” czymś innym ” a mnie ” jeszcze innym ” i przychodzi refleksja ,czyżby to jednak sterowanie , czipy w mózgu i kolejna myśl ….dzięki Ci Panie że pozwalasz mi oglądać słonia z perspektywy , a nie z pozycji mrówki siedzącej pod jego ogonem …..

            Bioczipy w płacie czołowym są przyłączone do nerwu wzrokowego obu oczu i podłączone do kory słuchowej mózgu sztucznymi synapsami.
            https://krystal28.wordpress.com/2016/10/11/bioczipy/

            „System wojenny jest nie tylko kluczowy dla narodów jako niepodległych podmiotów politycznych ale, jest równie niezbędny dla stabilności ich struktur politycznych. Bez niego, żadna władza nie jest w stanie utrzymać przyzwolenia, legitymacji lub prawa do rządzenia społeczeństwem.
            „System wojenny jest nie tylko kluczowy dla narodów jako niepodległych podmiotów politycznych ale, jest równie niezbędny dla stabilności ich struktur politycznych. Bez niego, żadna władza nie jest w stanie utrzymać przyzwolenia, legitymacji lub prawa do rządzenia społeczeństwem.
            http://nwonews.pl/artykul,1853,raport-z-zelaznej-gory

            Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  8. Maria_st pisze:

    Raz wyszliśmy jako ciała fizyczne z pipki,bramy Boga,teraz tza nam się urodzić duchowo,tymczasem nasza świadomość jest dalej zaprzatnieta pipka.Kobiety sprowadzone do parteru A faceci do roli zaganiaczy. ”

    z jakiego znowuż Boga ?
    Toż to wszystko to fantazja…a jeśli nam potrzebna to ja mamy…widać twoja świadomość skupia sie mocno wokoł tematu bramy……. moze poddaj sie temu by zrozumiec dlaczego tak Cie to ” dręczy”
    Sex nie jest zły…

  9. tomasz26 pisze:

    świadomość wzrasta i opada(lądując się i rozładowując) w czasie zsiadania w ciele jej energia nie jest tak silna jak pod koniec swego cyklu kiedy to w porozumieniu(łączności) ze wszystkimi niższymi kondensatorami (czakra)… z racji tego ze kosmos jest zarazem wielką ”czakrą” kondensatorem połączonym przez sieć wszystkich planet i istot elektrycznie rozumnych ..każdy rozdźwięk zakłócający jego prace odbija się na planetach i ich życiu.. poprzez cykle ich obumieranie ( rozładowanie i ponowne ładowanie)z racji obserwacji tego ze świadomość wzrasta sądzę ze jesteśmy u progu jej skokowego rozładowania….skutkiem tego przeskoku dusz do nowej gęstości …bez fizycznej śmierci ciała jest to raczej nie wykonalne z racji tego co powiedział Roman ze ciało powstało dla ducha ,a nie duch dla ciała ..innego skutku zmiany gęstości nie widzę ,tylko poprzez nowe inkarnacje w przyszłości …. jedynym naszym suwerenem jest stwórca i jego galaktyczny oddech odbierający i dający życie przez co wzrost świadomości ..oczywiście w międzyczasie są jakieś wojenki małych watażków ,ale to już jest nie istotne ducha ,ani pochwycić , ani zabić nie mogą (jeśli jest w pełni świadoma ona należny, tylko do ojca

    • marek pisze:

      jednakże smutek przychodzi gdy się pomyśli ,że to co tak wychwalane / człowiek /z bliska traci kolory ….swego gatunku twórczością …..w miejsce spokojnego opuszczania przez ducha ciała wybiera drogę zbiorowego szaleństwa …zwierzęcej jatki , , wzajemnego się sady-znęcania zwanego wojną …

      …czyż przesadą jest dostrzeganie podobieństwa przyczyny takich skłonności w ludziach z zachowaniem świń skaczących w przepaść skutkiem wniknięcia w nie czegoś wygonionego z kogoś przez tak wykpiwaną obecnie Postać .

      Jam Jest,/b> w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • Maria_st pisze:

        czyż przesadą jest dostrzeganie podobieństwa przyczyny takich skłonności w ludziach z zachowaniem świń skaczących w przepaść skutkiem wniknięcia w nie czegoś wygonionego z kogoś przez tak wykpiwaną obecnie Postać .

        Marku naprawdę uważasz że chodzi o Legion w świniach?
        ha ha ha
        bajka

      • tomasz26 pisze:

        choć przyczyny ich wydają się podobne ,a ich tęsknoty często przyziemne ..wypada ,tylko ubolewać nad ich wyborem drogi ,który często jest drogą Syzyfa .który zamiast kamienia pcha swa dusze w drodze do wieczności..żeby tylko wiedzieli, ze kamień lepiej ciągnąć niż pchać zdali by sobie sprawę ze przed nim byli ludzie ,którzy tak to czynili dlatego od tysiącleci ,tylko świadoma myśl połączona z pokorą jest jest jedyny twórczym kreatorem wiary która ewoluuje w gęstościach…min.mroczne czasy składania krwawych ofiar odeszły w niepamięć dlatego ludzkość powoli zdaje sobie sprawę ze ciało to nie tylko ciało ,ale duch i ciało ..to chwalebne

        • marek pisze:

          …ciepło mi na sercu się robi tomaszu26 gdy czytam Twe wpisy…

          Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

      • margo0307 pisze:

        „…świń skaczących w przepaść skutkiem wniknięcia w nie czegoś wygonionego…”
        ___
        Marek, a to… „coś wygonionego „… to co to takiego ?

        • marek pisze:

          …otwórz biblię Małgosiu lub przeczytaj komentarz Marysi…choć moje porównanie należy traktować z dystansem tak jak potraktował go tomasz26..

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

          • tomasz26 pisze:

            co do biblii(czarnej księgi) to na ówczesne czasy gdy ja scalano dawała taki świadomościowy przekaz…. tak jak go ludzie odbierali (to ze często ją nad interpretowało wielu dla swej korzyść to nic nowego) w dzisiejszych czasach też jest obierana co najmniej dwuznacznie… kluczowym jest gdy twa świadomość wzrasta to zaczynasz odsiewać ziarna od plew.min..z biblią jest tak samo … wielu ludzi dzięki niej zaczęło pytać i dociekać np. dlaczego tyle ,tylko w kanonie ..itp? .to jest twórcze świadome działanie na drodze rozwoju..przeciwieństwem jest blokada świadomości swoiste okopanie się w ocenie na początku drogi ..w czasie gdy ludzkość miała swą ”biblie ”np. Wedy itp każda z nich opisywała w swej istocie te same ludzkości tęsknoty do źródła

  10. margo0307 pisze:

    „…Wydaje się być bardzo niesprawiedliwe mieszanie z błotem wielkich Polaków takich jak Jan Paweł II czy Lech Wałęsa.
    Zastanawiam się po której stronie stoją Ci co to robią.
    Zapewne nie stoją oni ani po stronie Światła czy Miłości.
    Myślę że dobro Polski czy narodu polskiego jest im kompletnie obojętne.. „
    😦
    ___
    Dawidzie, przykro mi, że zasmuciły Ciebie słowa, które zacytowałam, ale… prawda jest taka, że… na świecie, w którym żyjemy panuje totalna i celowa manipulacja i dezorientacja oraz doskonale zaprojektowany system oszustwa…, a znaczy to jedynie tyle, że nic nie jest takim – jakim wydaje się być
    Wiem, że… na razie trudno jest Ci to zrozumieć…, ale wiem też, że przyjdzie taki czas – kiedy to sam odkryjesz i pojmiesz… 🙂
    Miej Dawidzie na uwadze fakt, że… każdy z nas żyje w świecie uczuć.., emocji.., różnych – własnych i wpojonych – wartości i zasad…, a także praw moralnych i fizycznych o określonym, a co za tym idzie – ograniczonym zakresie…, a w związku z tym – wszystko co każdy z nas postrzega – postrzega z tej właśnie perspektywy – własnych ograniczeń…

    Na temat Jana Pawła II… nie wypowiem się, bo jak na razie – to nie ten czas…
    Natomiast… co się tyczy pana Wałęsy, to… może zapytaj tego pana (jak będziesz miał okazję) – dlaczego nie posługuje się swoim prawdziwym nazwiskiem, a jedynie przybranym ?, bo Lech Wałęsa to przybrane nazwisko tego pana…
    Poza tym Dawidzie…, mówi się, że… „po owocach ich poznacie„…
    Powiedz w takim razie – co dobrego dla Polski zrobił ten… „wielki Polak” ?!

    • Dawid56 pisze:

      Choćby wyprowadził wojska radzieckie z Polski, dał szyld komitetowi wyborczemu w 1989 roku.Był jedną z czołowych postaci strajku w sierpniu 1980. Pamiętam ten 31 sierpnia i tę radość z podpisania porozumienia z p. Mieczysławem Jagielskim i tę radość.
      Umniejszanie roli Lecha Wałęsy w obaleniu komunizmu w Polsce, to kolejne nieporozumienie.Wałęsa bardzo często stał po środku.
      Największa jednak zasługa Lecha Wałęsy to to że między innymi dzięki niemu i jego polityce nie doszło do wojny domowej…

      • margo0307 pisze:

        ~ Wałęsa… co dobrego dla Polski zrobił ten… „wielki Polak” ?! ~

        ” Choćby wyprowadził wojska radzieckie z Polski…”
        _____
        A może… Dawidzie to wcale nie Wałęsa… wyprowadził wojska radzieckie z Polski ?
        Nie zapominaj też o tym, że… wiatr zmian ostro już wówczas dmuchał… 🙂
        Że… w 1990r w Berlinie padał mur, a w Polsce odbywały się obrady tzw. „Okrągłego Stołu”, natomiast w ZSRR trwała… pieriestrojka, tak więc Rosjanie doskonale zdawali sobie sprawę, że… tak czy tak… będą musieli z Polski wyjść, tyle że… należało to zrobić… w „białych rękawiczkach” i tak by „nikogo nie urazić”…

        „…W maju 1992 roku Wałęsa poleciał do Moskwy, by podpisać traktat polsko-rosyjski, w wersji umożliwiającej Rosji zakładanie spółek mieszanych w bazach posowieckich – z tekstem umowy już odrzuconym i nieakceptowanym przez rząd Olszewskiego, a rzecznik prasowy kancelarii prezydenta Wałęsy kłamliwie oświadczył, że rząd wycofał zastrzeżenia !.

        Wtedy to Michnik w swojej GW jednoznacznie opowiedział się za podpisaniem traktatu w
        wersji Wałęsowskiej, z racji tego, że… ` niektórzy politycy stawiali sobie cele idące nieco dalej…, chodziło mianowicie o zgromadzenie kapitału aby użyć go w dalszej walce politycznej…

        Gdy prasa europejska pisała wtedy z zaniepokojeniem, że tworzy się oś Moskwa-Warszawa, Michnik dał wyraz swojemu zadowoleniu z tego, że wojska sowieckie raczą pozostać w Polsce, a w wywiadzie dla Litieraturnoj Gaziety stwierdził:
        „…wściekam się, że Jaruzelskiego męczą”.

        PS. Kłamliwa wypowiedź rzecznika prezydenta skłoniła premiera Olszewskiego do nadania błyskawicznego szyfrogramu do Moskwy z kategorycznym sprzeciwem.
        Postawienie sprawy na ostrzu noża spowodowało, że tekst zapisu traktatu został zmieniony, a nowa treść utworzona naprędce otrzymała brzmienie:
        „Rzeczpospolita Polska i Federacja Rosyjska będą podejmować działania na rzecz rozwoju współpracy i będą poszukiwać sposobów tej współpracy.
        W tym celu powołają wspólną komisję polsko-rosyjską.”

        To było 21 maja 1992r – zaś 4 czerwca było… „panowie policzmy głosy”…

        Ceną jaką zapłacił za swą patriotyczną postawę premier Jan Olszewski to odwołanie jego gabinetu przez Wałęsę podczas tzw. ”nocnej zmiany”…
        http://leopoldokulickilegungenkomendant.blogspot.com/2013/02/okupacja-wojsk-radzieckich-polski-1944.html

      • Mezamir pisze:

        ” Tragedia, która spadła na Polskę w 1989 roku w postaci okrągłego stołu, wolnych wyborów i rządu Mazowieckiego nie została jeszcze przez większość Narodu zrozumiana. Wszyscy się cieszyli, że „komuna” upadła.
        Polacy nie zdawali sobie sprawy z komedii
        w którą zostali uwikłani w sposób z góry zaplanowany🙂

        Ta komedia może się zakończyć tragicznie dla Narodu Polskiego, tragicznie na dziesiątki, a może nawet na setki lat. Komuna upadła, bo taka decyzja zapadła w Nowym Jorku, w gabinecie Rockefellera

        przy współudziale tajnej „żydo”-masońskiej/syjonistycznej loży B’nei B’rith.

        Najpierw tajne rozmowy ze sobą, tajny podział ról,
        a potem komedia dla nieświadomego Narodu.

        Tak przeżyliśmy lata 1956, 1968, 1970, 1976, 1980 i doczekaliśmy się tego, że syjoniści częściowo odsunięci od władzy w 1956 roku powracają triumfalnie na najwyższe stanowiska, wykorzystując do tego celu Wałęsę i „Solidarność”.

        ( To, co nie udało się żydowskim trockistom w czerwcu 1956r., w marcu 1968r., w grudniu 1970r., w czerwcu 1976r., udało się 13.12.1981r.
        Od tego momentu, od13.12.1981r.
        nastąpiło ugruntowanie syjonistycznych rządów w Polsce,
        które przejęły władzę w sierpniu 1980 r. w wyniku wielkiej manipulacji Polakami.

        Ta syjonistyczna manipulacja nosiła nazwę NSZZ „Solidarność”.
        Nazwę „Solidarność” nosiła także syjonistyczna loża B’nei B’rith
        powołana w Krakowie w 1892 r. Jednak inicjatywa wymknęła się żydostwu spod kontroli i trzeba było aż zbrodni stanu wojennego, żeby syjonistyczna bolszewia i jej potomstwo mogło utrzymać władzę nad Polakami. – za Wierni Polsce Suwerennej )…

        „Żydzi”/syjoniści po wielu porażkach, przepychankach z Moczarem, wrócili triumfalnie do rządu z pomocą Wałęsy, który z każdym dniem, z każdym wywiadem demaskował się, odkrywając swoje nieuctwo, dyletantyzm polityczny i pychę…

        To pod rządami Wałęsy Polska była okradana na masową skalę, afera goniła aferę.

        Zbudował on dobrobyt, ale dla garstki agentów, złodziei „żydów”/syjonistów.
        Wpędził natomiast w nędzę i beznadzieję 20 milionów uczciwych Polaków, którym brakuje na czynsze, lekarstwa i chleb.
        Zafundował też bezrobocie sięgające 3 milionów osób. Podczas swej wizyty w USA w 1991 roku, Wałęsa m.in., powiedział w konsulacie polskim w Nowym Jorku do amerykańskich biznesmenów:„…bo powinniście wiedzieć, że najlepsze interesy robi się z głupimi i ciemnymi”…

        Autor artykułu nie widzi różnicy między judaistą a syjonistą więc musiałem nanieść poprawki ale Wałęsa czy Wojtyła to żadni Polacy
        Obaj działali/działają na rzecz obcego państwa.
        Ich wielkość to medialna i propagandowa kreacja.

      • Mezamir pisze:

        ” Choćby wyprowadził wojska radzieckie z Polski…”

        W czym są lepsze wojska natowskie które zrobiły sobie z naszego kraju kolejną bazę?
        Kto nam pomagał w walce z nazistami/jezuitami/syjonistami?
        Rosja czy USA?


        The American Nazi Party was founded by George Lincoln Rockwell in 1960.

        • Mezamir pisze:

          W szkole Cię okłamano: To nie Stalin wymyślił, że Polska będzie komunistyczna, a USA.

          USA planowało, by Polska była częścią ZSRR (jak np. Litwa czy Ukraina).

          Na konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie nic nie ustalano, a już na pewno nie ustalano, że Polska będzie w obozie wschodnim.

          USA zaplanowały rozbrojenie społeczeństw, by zapobiec buntom, dlatego w większości państw świata posiadanie broni jest nielegalne. Posiadać broń po wojnie mogły tylko USA, BCN/UK i ZSRR. W efekcie wynalezienia broni atomowej, układ ten zmodyfikowano. Po prostu uznano, że Ci co nie posiadają takiej broni w konsekwencji są zdemilitaryzowani.

          http://wspanialarzeczpospolita.pl/2016/04/11/mit-drugiej-wojny-swiatowej/

          „Brzeziński opisuje Ukrainę(…) jako istotne „pomniejsze” państwa,
          które MUSZĄ być zarządzane przez Stany Zjednoczone”

        • Mezamir pisze:

          „Dowiadujesz się, kto jest twoim władcą, kiedy dowiesz się, kogo nie wolno krytykować” – Wolter

          „Prawdziwie skuteczne totalitarne państwo będzie takie, w którym wszechpotężny zarząd politycznych bossów i ich armia menadżerów kontrolują populację niewolników, którzy nie muszą być przymuszani, bo już zdążyli pokochać swoją niewolę” – Aldous Huxley

          „Ludzie o wiele łatwiej wierzą w kłamstwo, które słyszeli już setki razy
          niż w prawdę, która jest dla nich całkiem nowa” – Alfred Polgar

          • marek pisze:

            Nie wiem skąd się to u mnie wzięło ale od dzieciństwa próbuję zrozumieć przyczyny jakimi kieruje się osoba , instytucja , która staje na mej drodze w postawie przeszkody , czy przeciwnika …

            czytając i słuchając ludzkich wypowiedzi dochodzę do wniosku że jest to wśród nich , niezbyt popularne podejście do życia …

            Tymczasem gdy przechodzę do prób zrozumienia problemów globalnych w świecie na styku rządzący i społeczeństwa , bardzo często skupiam uwagę na cechach społeczeństwa widzianego oczami rządzących i dochodzę do wniosku że obie strony ponoszą winę za zaistniały układ społeczno ekonomiczny na świecie ….

            Ludzkie społeczności w stosunku do rządzących często przypominają swymi postawami ,rozkapryszone dziecko zgłaszające głównie roszczenia do swoich rodziców , i wydaje się że taka relacja jest ukonstytuowana od tysiącleci ….

            Poszczególne społeczności , czy grupy społeczne występują z żądaniem dajcie nam , a ci drudzy by utrzymać się przy władzy jednym dają , drugim odbierając i błędne koło wzajemnych animozji pretensji i ukrytej czy jawnej wrogości i pogardy się zamyka…

            ……zmyślam ? źle widzę ? może tak a może nie …. iluż obecnie spotykam młodocianych ateistów , którzy porzucili wiarę gdyż ich modlitwy w stylu ” daj „pozostały bez echa…

            Być może społeczeństwa są źle zorganizowane , być może to wina wprowadzenia pieniądza czy grupowania się w miasta molochy jednak wciąż dochodzę do wniosku że zdejmując tą strukturę zorganizowania niczego się nie osiągnie …świat ludzi by się w jednej sekundzie rozleciał ….

            …myśląc o tym wciąż dochodzę do tych samych wniosków, że jeżeli nasz gatunek nie jest gatunkiem ” nieudanym ” to wszystko sprowadza się do jego niedojrzałości -statusu -gatunku młodego w stadium ewolucji – gdyż to co nosimy pojedynczo i zbiorowo w głowach nie daje jakichkolwiek nadziei na stworzenie ogólno światowej populacji ludzi o równym statusie ekonomicznym i egzystencji nakierowanej na rozwój ducha w sobie .

            Te wnioski nie napawają mnie optymizmem co do najbliższych dni i często myślę obym się w swych obserwacjach mylił bo inaczej pozostaje jedynie modlitwa .

            Niech nam Bóg dopomoże , choć część z nas traktuje że Go nie ma lub że się odwrócił od nas i uparcie milczy..

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

          • Loja Jolajna pisze:

            Poszczególne społeczności , czy grupy społeczne występują z żądaniem dajcie nam , a ci drudzy by utrzymać się przy władzy jednym dają , drugim odbierając i błędne koło wzajemnych animozji pretensji i ukrytej czy jawnej wrogości i pogardy się zamyka…
            ______________________
            wielokrotnie poruszałam ten temat, ale za każdym razem dostawałam po głowie, że nie kocham ludzi, że odgradzam się od nich itd.

            na tym świecie jest źle tylko dlatego, że jest zbyt dużo chętnych do życia na koszt innych.
            wszelkie tak zwane zdobycze socjalne są wynalazkiem rządzących tym światem, te zdobycze to taka marchewka na kiju, za którą idą bezmyślne barany…szkoła, praca, emerytura, wszystko byle jakie/na niskim poziomie, ale pozwalające egzystować, więc kochają baranki ten socjalistyczny system.
            Przecież wytwórcy dóbr nie będą chcieli dzielić się swoim urobkiem z tymi, którym wytwarzać się nie chce, trzeba więc systemu rządzących, który będzie zabierał sposobem czy nawet siłą jednym, dawał drugim…chore to jest.

          • Ifryt pisze:

            Dobra macie racje(Marek i Loja), tylko że my tu nie reprezentujemy ani panów, ani społeczeństwa, tylko jesteśmy pewną „enklawą”, o czym wy zapominacie😉
            Na siłe chcecie aby wszystko się kręciło wokoło tego dualizmu, albo się myle i odnosze takie błędne wrażenie😉 Jednak człowiek to coś więcej niż te dwie opcje.

          • Maria_st pisze:

            „Przecież wytwórcy dóbr nie będą chcieli dzielić się swoim urobkiem z tymi, którym wytwarzać się nie chce, trzeba więc systemu rządzących, który będzie zabierał sposobem czy nawet siłą jednym, dawał drugim…chore to jest. ”

            To prawda, że to jest chore
            Tylko dlaczego ?
            Czy zawsze było chore czy coś spowodowało ze się takim stało ?
            Nikt o zdrowych zmysłach nie chce niczyjej łaski .
            Tak naprawdę nie ma NIC kompletnie NIC za darmo…ktoś to wypracował…tylko za jaką cenę–by teraz garstka uważała iż cos daje za darmo tym ktorzy majątku mu przysporzyli ?
            To chore….
            Chore są molochy produkujące niedobrą żywność / w nadmiarze a więc wyrzucaną /, sprzety kiepskiej jakości, ubrania, obuwie……
            To chore
            Wytwórca jeśli sam produkuje–sprzedaje swoj towar ale jesli zatrudnia ludzi–musi płacić / mało- dlaczego? / .

            „wszelkie tak zwane zdobycze socjalne są wynalazkiem rządzących tym światem, te zdobycze to taka marchewka na kiju, za którą idą bezmyślne barany…szkoła, praca, emerytura, wszystko byle jakie/na niskim poziomie, ale pozwalające egzystować, więc kochają baranki ten socjalistyczny system.”

            Nie ma NIC za darmo….szkoła nie jest darmowa nawet ta tzw państwowa…….dlaczego cos jest na niskim poziomie ?
            Przecież ludzie płacą podatki — nie ma NIC za darmo
            Gdzie sa te podatki ?
            Giną w czarnej dziurze ?
            Ludziom nie sa potrzebni rządzący–dyrygujący a tylko im służacy…mamy co mamy
            płac, płać a jeszcze ci powiedzą ze dają ci za darmo–to cos sam wypracował….
            Ludziom do życia niewiele potrzeba o czym przekonujemy sie w czasie katastrof…..

          • margo0307 pisze:

            „… Jednak człowiek to coś więcej niż te dwie opcje.”
            ___
            Zdecydowanie Grześ… „człowiek to coś więcej…”

          • margo0307 pisze:

            „… Przecież wytwórcy dóbr nie będą chcieli dzielić się swoim urobkiem…”
            *
            „Wytwórca jeśli sam produkuje–sprzedaje swoj towar …”

            ___
            Są też tacy… „wytwórcy”, którzy rozdają swój towar innym…, i to bez… „łaski”, ale… tak po prostu… z potrzeby ❤ 🙂

            Ostatnio, od kilku miesięcy… zafascynowało mnie rękodzieło dekupażu…

            i tak mi się to spodobało, że… "naprodukowałam" sporą ilość świec, kasetek, deseczek, słoiczków, butelek , etc…
            Co z tym zrobić ?
            Ponieważ pieniędzy mi nie brakuje, więc nie przyszło mi do głowy by to sprzedawać, a w związku z tym… zaczęłam moim bliższym i dalszym znajomym ofiarowywać moje "dzieła" w formie podarunku…🙂
            I takim sposobem… obdarowani się cieszą i ja razem z nimi…

            Latem, w sierpniu robiłam ogórki…, a we wrześniu syropy z owoców…
            Coś… "mnie tknęło", by zrobic więcej słoików i butelek syropu, niż jesteśmy w stanie z mężem ich zjeść i wypić…
            I narobiłam ok. 60 szt. po "kartusku"…, nie licząc kiszonych oraz 70 butelek syropu…

            Tak się zdarzyło, że… jedna z moich szwagierek miała w sierpniu operację biodra, co wpłynęło na to, że… nie mogła zrobić sobie zapasów ogórków na zimę…
            Musielibyście byście… zobaczyć jej minę, kiedy przywiozłam jej całą siatkę zrobionych ogórków… i drugą z syropami…
            Jej mina i łzy wzruszenia… były najpiękniejszą "zapłatą" – jaką kiedykolwiek otrzymałam…

            Nie można więc twierdzić, że… wytórca produkując sprzedaje lub nie chce się dzielić z innymi bezinteresownie!…
            Bo… zawsze znajdą się tacy, którzy z bezinteresowności czerpią przyjemność…🙂

          • Loja Jolajna pisze:

            Chore są molochy produkujące niedobrą żywność / w nadmiarze a więc wyrzucaną /, sprzety kiepskiej jakości, ubrania, obuwie……
            To chore
            ________________
            czy ktoś cię zmusza do kupowania marnej jakości produktów?
            jest popyt na tanie byle jakie żarcie czy złej jakości odzież, to ktos produkuje i w tym nie ma nic chorego

            Wytwórca jeśli sam produkuje–sprzedaje swoj towar ale jesli zatrudnia ludzi–musi płacić / mało- dlaczego? / .
            ______________________
            nikt nikogo do zatrudniania się nie zmusza…
            wytwórca płaci tyle ile jest warta praca zatrudnionego

            Ludziom do życia niewiele potrzeba o czym przekonujemy sie w czasie katastrof…..
            _____________________
            masz rację Marysiu, życie może być piękniejsze bez wszelkiej maści pasożytów rządowych i nierządowych różnego szczebla.
            normalny człowiek wśród normalnych sąsiadów może funkcjonować bez środków płatniczych, bez kodeksów pracy, bez umów o pracę, bo słowo dane powinno być droższe od pieniędzy.
            Kiedyś może i było inaczej, ludzie pisać nie umieli, wymieniali się na słowo, słowa dotrzymywali. Kiedyś systemu emerytalnego też nie było, a seniorzy dożywali przy bliskich i było OK

          • Maria_st pisze:

            masz rację Marysiu, życie może być piękniejsze bez wszelkiej maści pasożytów rządowych i nierządowych różnego szczebla.
            normalny człowiek wśród normalnych sąsiadów może funkcjonować bez środków płatniczych, bez kodeksów pracy, bez umów o pracę, bo słowo dane powinno być droższe od pieniędzy.
            Kiedyś może i było inaczej, ludzie pisać nie umieli, wymieniali się na słowo, słowa dotrzymywali. Kiedyś systemu emerytalnego też nie było, a seniorzy dożywali przy bliskich i było OK

            Pięknie napisane, nic dodać nic ująć🙂

      • margo0307 pisze:

        „… Umniejszanie roli Lecha Wałęsy w …”
        ___
        Nie dość, że… nikt nie umniejsza roli pana… Wałęsy, to jeszcze uwypukla jego rolę…, bo oto ponoć… pan Wałęsa otrzymał w nagrodę za swe czyny… medal w postaci honorowego członkostwa od… masońskiego klubu „Rotary Club.”

        http://www.fronda.pl/a/no-i-wszystko-jasne-lech-walesa-wstapil-do-masonow-rotary-club,72075.html

        • Dawid56 pisze:

          Wiarygodności tej informacji dodały by konkrety .Kiedy to wydarzenie miało miejsce, bo jeśli ktoś zrobił zdjęcie Lechowi Wałęsie to zapewne wie kiedy to zrobił.
          Zobacz jakie inne „ciekawe” informacje są na stronie Frondy.
          Tego się po prostu nie da czytać!
          Choćby to:
          http://www.fronda.pl/a/bog-przygotowuje-wielkie-uderzenie-oto-objawienie,80146.html
          I to niby ma być miłosierdzie….Ech szkoda słów

          • margo0307 pisze:

            „…Tego się po prostu nie da czytać!…”
            ___
            Co do tego Dawidzie masz zupełna słuszność !🙂
            Zastanawia mnie tylko dlaczego akurat na stronie Frondy zostało to info opublikowane… ?, bo przecież to strona katolicka, a pan Wałęsa nosił w klapie (nie wiem czy nadal nosi) medalik MB…

        • Dawid56 pisze:

          Małgosiu, Lech Wałęsa został honorowym członkiem Rotary Club 19.05.2016
          http://rotary.org.pl/prezydent-lech-walesa-czlonkiem-honorowym-rotary/
          Drugi link jest jeszcze ciekawszy sprowadzający się do tego ,że papież Jan Paweł II i papież Franciszek też popierał Rotarian
          https://katolikintegralny.wordpress.com/2014/06/12/antypapiez-franciszek-jawny-mason-na-tronie-sw-piotra/
          Pytanie moje brzmi co niewłaściwego jest w humanitarnej działalności klubów Rotary?

          • margo0307 pisze:

            „…Pytanie moje brzmi co niewłaściwego jest w humanitarnej działalności klubów Rotary?”
            ___
            Kochany Dawidzie, z wielką skruchą przyznać muszę, że… nie wiem!
            Możliwe, że popełniłam błąd wklejając ten link na naszą stronę, przed uprzednim zaznajomieniem się z tematem owego klubu…
            Po prostu… niczym stary wróbel dałam się nabrać na plewy…, „zatrzymawszy się” na określeniu autora arta… „wstąpił do masonów”…
            Przepraszam !
            Obiecuję poprawę…, będę bardziej uważnie selekcjonować wybrane arty…😳

          • Mezamir pisze:

            Twoja naiwność Dawidzie jest rozczulająca momentami🙂
            Humanitarna działalność🙂 …to tak jak ONZ,oni też mają piękne hasełka i idee
            na papierze i w gębach.

            „Rotarianie nie są masonerią, nie zakładają lóż, tylko kluby.
            Ale kluby te podobnie jak kluby lwów zakłada masoneria”
            a masoneria jest odgórnie sterowana przez jezuitów/iluminatów
            Iluminaci też mają piękną ideę oświecenia.
            Dajesz się uwodzić pięknymi słówkami
            jak nastolatka zapatrzona w swojego idola z tv.
            Piękne idee nie oznaczają pięknych intencji.

          • margo0307 pisze:

            „…Dajesz się uwodzić pięknymi słówkami…
            Piękne idee nie oznaczają pięknych intencji.”

            ___
            Nie obrażajmy niczyich uczuć Mezamirze.
            Mi na prawdę… z tego powodu jest przykro…
            http://kotburger.pl/uimages/services/kotburger/i18n/pl_PL/201107/1312032466_by_NicoleScherzinger_500.jpg?1317045194

          • Dawid56 pisze:

            Iluminaci też mają piękną ideę oświecenia.
            Dajesz się uwodzić pięknymi słówkami
            jak nastolatka zapatrzona w swojego idola z tv.
            Piękne idee nie oznaczają pięknych intencji.

            Mezamirze koń by się uśmiał.:)
            Wskaz mi proszę chociaż jedną organizację która by nie miała szczytnych haseł i ideałów
            np Wielka Rewolucja Francuska – Wolność, Równość ,Braterstwo.Ja takiej nie znam
            Masoni są spadkobiercami Templariuszy i Różokrzyżowców – tyle wiemy.
            Wiemy tez że w wyniku przystąpienia USA do I wojny Światowej został naruszony testament Jerzego Wszyngtona ,a by to Państwo które w zasadzie wyrosło z tradycji masońskich nie angażowało się w żadne wewnętrzne konflikty.
            Cały czas słyszę Masoni, Żydzi, Iluminaci ,Kabal , Rząd Światowy- moje pytanie brzmi jednak tak – Kto za nimi stoi ? Siły Światła czy Ciemnosci
            Jeśli chodzi o masonów to mamy „testament” Alberta Pike’a doprowadzenia do III wojen światowych( wklejałem już ten link)
            Mamy jeszcze Klub Rotary i Zakon Kawalerów Maltańskich Kto z animi stoi – jakie siły?
            A Kto stoi za np Rosją – jakie siły Światła czy Ciemności, a kto stał za Rosja w okresie rozbiorów – siły Światła czy Ciemności.Kto stał z Rewolucja francuską i za Napoleonem – siły Światła czy Ciemności.Kto stał za Piłsudskim- siły Światła czy Ciemności.
            Zobacz że nie udzielisz na tak postawione pytanie precyzyjnie jednoznacznej odpowiedzi.
            Obecnie moje pytania przed 8 listopada mogłyby brzmieć :
            1.Kto stoi za Donaldem Trumpem- siły Światła czy Ciemności
            2,Kto stoi za Hilary Clinton siły Światła czy Ciemności?

          • Mezamir pisze:

            Mezamirze koń by się uśmiał.:)
            Wskaz mi proszę chociaż jedną organizację która by nie miała szczytnych haseł i ideałów

            No przecież to samo powiedziałem😀
            To że złodzieje pierwsi krzyczą „łapać złodzieja” to każdy wie
            każdy syjonista jest u nas w kraju bardziej polski niż Polak.
            Organizacje które dysponują kasą i wpływami
            to nie są organizacje zrzeszające dobrych i światłych ludzi.
            Władza jest w rękach szaleńców i to oni układają prawa dla nas tak
            aby nas trzymać w garści a samemu być bezkarnym.

          • Mezamir pisze:

            Jeśli chodzi o masonów to mamy „testament” Alberta Pike’a doprowadzenia do III wojen światowych

            Nie zupełnie,to nie masoni sterują masonerią a jezuici.
            Masoni należą do jezuitów,tzn są ich ofiarami(my zresztą też)

          • Dawid56 pisze:

            Nie zupełnie,to nie masoni sterują masonerią a jezuici.

            Mezamirze, skąd czerpiesz tę wiedzę?

          • Mezamir pisze:

            Ze sprawdzonych źródeł historycznych

            „Jeśli prześledzisz masonerię, poprzez jej wszystkie odłamy, i dojdziesz do jej samego szczytu, do głównej głowy (szefa) masonerii światowej, odkryjesz że owa głowa oraz szef Zakonu Jezuitów(zwany Czarnym Papieżem, generałem zakonu…)
            to jedna i ta sama osoba.”
            James Parton (American historian)

            „Deklaruję, ze nie mamy szans na osiągniecie sukcesu
            bez znajomości powiązanych grup które będą miały swoich własnych szefów
            swój własny język, aktywną i dobrze zorganizowaną korespondencję i różnego rodzaju pokrętną literaturę (Oświecone Wolnomularstwo).
            Dla naszych celów niewystarczający są utalentowani ludzie czynu których mamy, musimy mieć złoto które przyspieszy ich pracę. Daj mi złoto, mnóstwo złota- wtedy z tak zdolnymi osobami i z takimi zasobami będę czynił jak kościół nakazuję, będę dążył nie tylko do władzy nad światem, lecz także do zrekonstruowania go w całości ”

            Assistant to the Jesuit General, 1824
            Secret Conference at Chieri
            asystent Genreała Jezuitów, tajna konferencja w Chieri
            The Jesuit Conspiracy: The Secret Plan of the Order, p. 134.

            Dostarczyłem opinii publicznej tylko mała liczbę Jezuitów. Nadal pozostało trzystu członków których nie ujawniłem, lecz zrobię to w przyszłości.
            Oni byli wpływowi, bo taka była wola Królów, Jezuici mordowali księciów
            i niepokoili mocarstwa.
            To że Jezuici byli oprawcami narodów, władcami świata, otwarcie przyznaję
            Marcel de la Roche Arnauld, 1827
            French Roman Catholic Priest,
            „The Modern Jesuits”

            „Rzymskokatolicki kler i braterstwo Jezuitów, dwie wyróżniające się polityczne organizacje, zjednoczone w swoich celach, które używają religii jako przykrywki pod ich polityczne cele, jak to zresztą zawsze robiły przez stulecia we wszystkich krajach.”

            J. Wayne Laurens, 1855 American Historian & Patriot The Crisis
            or The Enemies of America Unmasked

            „Rothschildowie byli jezuitami którzy wykorzystali swoje żydowskie pochodzenie jako przykrywka ich ponurych czynności. Jezuici, rękami Rothschildów i finansisty Nicholasa Biddle, dążyli do przejęcia kontroli nad systemem bankowym Stanów Zjednoczonych.”

            Bill Hughes, „The Secret Terrorists and The Enemy Unmasked

            „Nasz ojciec Generał, jak wszyscy wiedzą, okupuje Rzym oraz papiestwo. Tworzymy wojny dla naszej przyjemności pomiędzy jednym Księciem a drugim, pomiędzy Księciem a jego podwładnymi, uzurpujemy władzę nad miastami i państwami, nie obawiając się wykrycia naszych czynów.
            Odkąd robimy interesy z Wielkimi ludźmi, znamy każdy publiczny sekret
            i możemy w każdy sposób zabić heretyków i wrogów Rzymu ”
            F. Doza, 1667
            Spanish Jesuit (hiszpański jezuita)
            The Fiery Jesuits

            „Hierarchia Jezuitów jest czysto monarchiczna, a generał jest jej absolutnym królem. Jezuita powinien cenić siebie indywidualnie jako nic, a Zakon jako wszystko.
            I tak mocno jest ta zasada posłuszeństwa wdrożona, ze Jezuita wykonując rozkazy Generała, nie może mieć skrupułów sprzeciwiając się Bogu.
            Głosy sumienia są oznaka słabości, obawa przed wiecznym potępieniem jest usunięta z myśli jako przesądne bzdury; i największe zbrodnie, jeśli popełnione z rozkazu Generała, są uważane za promowanie chwały i za wielbienie Boga.

            G. B. Nicolini of Rome, 1889
            Protestant Italian Patriot
            Exiled to England
            History of the Jesuits

            Pomimo tego że Jezuici pierwotnie, (podobnie jak inne Zakony Kościoła Rzymskiego), byli poddanymi Papieża, zapewnili sobie, zgodnie z listem datowanym na październik 1836, że papież Grzgorz XVI praktycznie oddał siebie i cały kościół pod ich kontrolę. Konsekwencją tego że dla nich łatwiej było rządzić jednym człowiekiem niż wieloma niezależnymi biskupami, było utrzymywanie w ich interesie nieomylności jednego człowieka, Papieża
            John McDonald, 1894
            Scottish Reformed Pastor
            „Romanism Analyzed”

            „Report on the Constitutions of the Jesuits”
            A Glimpse of the Great Secret Society, pp. 95, 96; citing the Report on the Constitutions of the Jesuits, M.
            Louis Rene De Caraduc De La Chalotais, Procureur-General of King Louis XV to Parliament, 22
            December 1761.

            „Przeczytajmy historie wszystkich konspiracji, które kiedykolwiek miały miejsce na Ziemi. Rozważ kwalifikacje(cechy), jakie są potrzebne do osiągnięcia sukcesu w takich przedsięwzięciach, ich szefów, którzy podejmują się takich zadań; niebezpieczeństwa którym muszą stawić czoła; wydatki które musza ponieść. Rozważ to jak te niebezpieczne konspiracje powstawały, jak się kończyły. Nie znajdziesz żadnej konspiracji, której mózg byłby w stanie zorganizować swoje siły przy tak małym niebezpieczeństwie i z taką przewagą, jak General Jezuitów w 24 godziny”

            „W kręgach rzymskokatolickich dobrze znany jest termin Czarny Papież, który opisuje Generała Zakonu Jezuitów. Papież zawsze ubrany jest na biało, generał na czarno, kontrast jest oczywisty. Lecz ci romaniści którzy niekoniecznie kochają jezuitów, ich liczba nie jest ograniczona, używają tego terminu wskazując na fakt że Czarny Papież dowodzi Białym Papieżem, nawet gdy ten pierwszy zobligowany jest przynajmniej do okazywania posłuszeństwa temu drugiemu”

            Michaelangelo Tamburini
            14 generał jezuitów, 1706-1730
            „The Engineer Corps of Hell; Or Rome’s Sappers and Miners, p. 33”

            „Widzi pan, z tej komnaty zarządzam nie tylko Paryżem, a także Chinami, lecz nie tylko Chinami, lecz całym światem, i nikt nie wie w jaki sposób to robię”

            Frederick Tupper Saussy, znany amerykański muzyk i historyk, jego kuzyn jest Jezuitą

            „… Następnie stworzę hipotezę, która na pewno jest kontrowersyjna: fakt że Czarny Papież rządzi z boskiego nakazu, dla ostatecznego dobra ludzkości”
            Eric Jon Phelps „Vatican Assassins III” s. 159

            „Generał Jezuitów, mający na celu ustanowienie uniwersalnego papiestwa kontrolującego narody i „księciów” poprzez edukację (indoktrynację) i dyplomację, jest bez wątpienia najbardziej wpływową osobą na świecie. Jest przełożonym Jezuitów a jego prowincjałowie są mistrzami papieskich kardynałów, którzy z kolei są jawnymi bądź niejawnymi politycznymi mistrzami każdego rządu każdego narodu”

            M.F. Cusack „The Black Pope”, pp. 118, 119.

            Nowicjusz jezuicki… może któregoś dnia mieć u swoich stóp klęczących królów i księciów, i mieć władzę by kierować losami narodów. Może regulować politykę i ramy prawne narodów które nawet nie są wyznawcami jego własnej wiary, poprzez członków kościoła którzy zajmują wysokie stanowiska w protestanckich krajach. Jeśli proces „tworzenia jezuity” jest trudny, przypomina mu się że aspiruje do bycia członkiem jedynego na świecie kolektywu który może się pochwalić światową niemal dominacją

            Occult Theocrasy, Lady Queenborough, (South Pasadena, California: Emissary Publications, 1980;
            originally published in 1933) p. 311.

            „Generał zakonu zwykł stać obok papieża niczym wszechmocny właściciel feudalny w średniowieczu stał obok słabego lorda, a rzymska ludność od dawna rozpoznawała ten fakt tytułując te dwie persony „białym” i „czarnym” papieżem. Prawda jest taka, ze zakon jezuitów nigdy, od początku, nie był posłuszny papieżowi, jesli kiedykolwiek ich wola i wola papieża nie była zbieżna ze sobą”

            The Black Pope, pp. 118, 119.

            „Prawdą jest, że jezuita ma swojego generała, któremu jest posłuszny niczym niewolnik, lecz jezuita wierzy w to, ze jego generał jest niczym Bóg, więc jeśli martwe słowo Boga, w Piśmie Św, konfliktuje z żywym słowem Boga które przechodzi przez generała, autorytet żywego słowa bierze górę”

            „Kastowa pycha i zarozumiałość potomstwa Lojoli doszła z biegiem czas do bezkresu niedorzeczności. W jednym wypadku uzyskali rozkaz uwięzienia księdza za to, że dał im przezwisko — „mnichów”. Tworzyli oni rzeczywiście nad — rząd, narzucając się w każdej społeczno — politycznej dziedzinie na kierowników, pretendujących na wyłączność władzy i kultu. Niesłychana była pogarda, jaką żywili do uniwersytetów, do których nie należeli, dla ksiąg, których nie napisali, dla księży i ludzi bez wybitnego stanowiska. Od czasów ks. jezuity Garassea (XVI. i XVII. wiek) pisma polemiczne Jezuitów mogą służyć za wzór maniacznej ciasnoty i zarozumienia. Mieli oni szczególny, wyjątkowy dar jątrzenia ludzi absolutną arbitralnością swoich sądów. Popadali przytem coraz częściej w śmieszność, gdy wysokości ich tonu przestało odpowiadać realne stanowisko wychowawców i nauczycieli. Z narodzinami nowych kierunków poczęły się im wymykać z pod ręki co ważniejsze placówki. Świat przebacza wszystko — krom pychy. Dlatego to parlamenty, których członkowie należeli przeważnie do ich uczniów, skorzystał z pierwszej sposobności, by ich zdruzgotać ku prawdziwej radości całej myślącej Europy. ”
            (Wolter, Słownik filozoficzny)

            a to tylko fragment tego co trzeba wiedzieć

          • Dawid56 pisze:

            Tu są jeszcze inne cytaty
            http://www.paranormalne.eu/forum/topic/5712-cytaty-o-jezuitach/
            Tylko dalej brak odpowiedzi na podstawowe pytanie .Kto stoi za taka czy inną działalnością Jezuitów – Bóg czy Szatan?

          • Mezamir pisze:

            Oczywiście że Bóg,w Biblii jest wyraźnie napisane że nic nie dzieje się bez jego woli.
            Jeśli światem rządzi Szatan to dlatego że Bóg tak chce.

  11. tomasz26 pisze:

    trzeba pamiętać ze poza tzw, rządem to kościół jest drugim co do wielkości 2 właścicielem ziemskim …pomijając inne tam konkordaty itp.. to daje skalę i obraz starej śpiewki zbawiania poprzez mamonę

    • margo0307 pisze:

      ” trzeba pamiętać ze poza tzw, rządem to kościół jest drugim co do wielkości właścicielem ziemskim …”
      ___
      Zgadza się Tomaszu, ponieważ to właśnie kościół m.in. został jednym z beneficjentów tzw. „Okrągłego Stołu”…, po którym „wielki Polak” JPII w porozumieniu z Episkopatem Polski, warunkując perspektywy normalizacji stosunków między PRL-em a Stolicą Apostolską – domagał się stanowczo od władz PRL-u… delegalizacji „Solidarności” jako związku zawodowego…, na co potwierdzenie znajduje się w materiałach IPN: „Materiały IPN BU 0449/9 t.6, s.1-3”

      ps. „Czyż nie jest smutne, że chrześcijanie tak niechętnie pogłębiają swą wiedzę o tym w co właściwie wierzą i takie istotne przemiany uchodzą kompletnie ich uwadze…”
      https://hubalblog.wordpress.com/2016/06/28/karol-wojtyla-vel-katz/

      • marek pisze:

        ps. „Czyż nie jest smutne, że chrześcijanie tak niechętnie pogłębiają swą wiedzę o tym w co właściwie wierzą i takie istotne przemiany uchodzą kompletnie ich uwadze…”

        …czyż wszyscy nie nosimy w jakichś wybranych tematach ” zasłon na oczach „?

        mistyka splątana z nauką , religiami dezinformacją …
        ciało splecione z duchem
        religia spleciona z polityką

        czy to grzechy czy realia tego świata .. dlaczego nie wstąpiłem do Solidarności choć bylem namawiany ? ja znam odpowiedź…

        Darzę tego Człowieka szacunkiem i sympatią za jego jedno jedyne przesłanie, które zasłyszałem … nie należałem do grona jego wielbicieli …

        Nie lękajcie się myślę ,że zrobił na ten czas tyle ile mógł lub rozumiał , że tylko tyle może.

        Jam Jest,/b>w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

    • marek pisze:

      Bóg dla mnie jest Faktem i jest mi znaną rzeczywistością przejawioną we mnie i wokół mnie , lecz to co podniosłem w swym porannym rozważaniu jest moją pasją poznania …

      ….dotknęliście swymi tematami opis góry lodowej , zaledwie jej czubek wystający nad wodę …stawiałem ten tekst wczoraj kilka razy przed oczy :

      …..Jak dotąd nie znaleźliśmy takich wartości. Usiłujemy zastosować standardy naukowe w naszym myśleniu, ich główną cechą nie jest kwantyfikacja, jak to się powszechnie uważa, lecz to co wyraził Whitehead [Alfred North Whitehead – Był twórcą tzw. filozofii organizmu oraz prekursorem nurtu współczesnej filozofii procesu.] w słowach: „… nie uwzględnia żadnych wyroków wartościujących; na przykład, żadnych estetycznych i moralnych osądów.””[1]

      Główną konkluzją raportu było to, że dawniej, wojna była jedynym niezawodnym sposobem osiągania celów. Stwierdza, że tylko w czasie wojny i zagrożenia wojną, masy były na tyle uległe by znosić jarzmo władzy bez skargi. Strach przed podbojem i grabieżą przez wroga czyni niemal każdy ciężar akceptowalnym. Wojna może być użyta do wzbudzenia w ludziach pasji i uczuć patriotycznych, bycia lojalnym wobec przywódców. Żadne poświęcenie w imię zwycięstwa nie zostanie odrzucone. Opór widziany jest jako zdrada. Lecz w czasach pokoju, ludzi oburzają wysokie podatki, niedobory i biurokratyczne interwencje. Gdy społeczeństwo przestaje respektować władców, staje się
      niebezpieczne.
      Żaden rząd nie przetrwa długo bez wrogów i konfliktów zbrojnych. Dlatego też, wojna jest niezbędnym stanem „stabilizacji społecznej”.

      i co pomyśleć i co zrobić z taką” mechaniką ” ludzkiej natury , co czynić w skali globalnej..

      …przerobionymi płodami rolnymi zawsze bliskich i dalszych obdarowywałem , drobnymi kwotami również gdy posiadałem nadmiar gotówki lecz czy znajdzie się ktoś kto przemieni na taki sposób funkcjonowania współczesny świat ..dostanę od bliźniego , auto , lodówkę , prąd …tak przypuszczalnie się nie da , trzeba by było rozmontować stare , a jeżeli tak to jak pokazuje historia , stare ginie zazwyczaj gwałtownie …

      http://nwonews.pl/artykul,1853,raport-z-zelaznej-gory

      w latach trzydziestych było nas zaledwie trzy miliardy

      http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/ludnosc-swiata-infographic/bqqt3y

      http://wiadomosci.onet.pl/swiat/do-syrii-zmierzaja-rosyjskie-okrety-wojenne/hf5npl

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

      • marek pisze:

        nie dodałem jednego pytania….

        kto rozmontuje ludzką zakręconą w model nienasyconego stworzenia na kształt czarnej dziury pożeracza ….

        mimo miłości do człowieka nie boję się postawić porównania że : plaga szarańczy jak się pojawia znikąd tak ginie samoczynnie

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

      • Ifryt pisze:

        To wszystko bzdurny matrix tak naprawdę, świat inżynieri społecznej który łatwo ogarnąć jeśli się patrzy bez głupich moralizmów, czysty machiawelizm.
        Trzeba patrzeć własnymi oczami zamiast udawać zarządce, lub ofiarę, bo ten rodzaj dualizmu jest jakby „wszczepiony” przez edukacje, już od czasów szkolnych panuje przekonanie że mądry to ten co się na polityce zna, czytaj na wszystko z tej perspektywy patrzy. Wczuwając się w role zarządców człowiek staje się jak oni, stają się oni kimś bliskim, to jak ten „umysł drapieżcy” wszczepiony ludziom o którym pisał Kastaneda, niewiem czy wszyscy kojarzą😉

  12. tomasz26 pisze:

    każdy z nas ma wolna wole.. zasada jest jedna jeśli wejdziesz miedzy wilki musisz wyć jak one.. .dla mnie nie istotne czy on ”żyd” czy nie ”żyd” sąd nad nimi (144) pozostawiam temu ,który będzie sądził.. niemniej jednak wiedzieć trzeba to właśnie napędza świadomość

  13. marek pisze:

    kluczowym jest gdy twa świadomość wzrasta to zaczynasz odsiewać ziarna od plew.min..z biblią jest tak samo … wielu ludzi dzięki niej zaczęło pytać i dociekać np. dlaczego tyle ,tylko w kanonie ..itp? .to jest twórcze świadome działanie na drodze rozwoju..przeciwieństwem jest blokada świadomości swoiste okopanie się w ocenie na początku drogi ..

    … i mottem przewodnim powinna być ta myśl , dla każdego człowieka budzącego się do poszukiwania prawdy,gdyż winien uświadamiać sobie że analogicznie jak skorupiaki i stawonogi zrzucają swój chitynowy pancerz by ich ciało mogło wzróść , tak i on winien wprowadzać korekty lub zupełnie rezygnować z swych aktualnych rozumień na rzecz tych które stawia przed nim życie by nie udusić się w pancerzu ” wąskiego w swym horyzoncie ” rozumienia ..

    w czasie gdy ludzkość miała swą ”biblie ”np. Wedy itp każda z nich opisywała w swej istocie te same ludzkości tęsknoty do źródła

    najbardziej racjonalnym podejściem do wszelkich religii i związanych z nimi pism świętych jest założenie że spełniały one pozytywną rolę w chwili swego zaistnienia lecz czas niektóre z zawartych w nich informacji stopniowo dewaluował ,a ludzie nimi zarządzający wstawiali w nie treści służące ułatwianiu sprawowania władzy nad pozostałymi ….

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

  14. margo0307 pisze:

    „… to co nosimy pojedynczo i zbiorowo w głowach nie daje jakichkolwiek nadziei na stworzenie ogólnoświatowej populacji ludzi o równym statusie ekonomicznym i egzystencji nakierowanej na rozwój ducha w sobie .
    Te wnioski nie napawają mnie optymizmem…”

    ___
    Marek, widzę, że… już od świtu… pogrążasz się w oparach pesymizmu…, zapominając o drugim biegunie – z poziomu którego – wszyscy mamy możliwość wyboru naszego doświadczania…🙂

    Czy już… zaprzestałeś dostrzegać w otaczającym Cię świecie nowych szans dla siebie ?… albo potencjalnych źródeł radości i dobra… ?
    Zgadzam się z tym, że… należy dostrzegać zagrożenia oraz to, co jest dla nas trudne, niepokojące czy wręcz „złe”, ale… nie myślę… aby koncentracja na tym przyniosła komukolwiek z nas cokolwiek dobrego…

    Przypomniałam sobie ostatnio kilka prac wspaniałego – jak dla mnie autora – księdza prof. Włodzimierza Sedlaka…
    I tak mi przyszło… aby fragment jednej z Jego prac zacytować Tobie jako odpowiedź na te Twoje… mało optymistyczne wnioski odnośnie… „populacji ludzi… nakierowanej na rozwój ducha w sobie”

    „… Znajdujemy się ciągle w kręgu inteligentnego zwierzęcia, któremu zachciało się poznać wokoło więcej, niż pozwalają na to jego niedoskonałe zmysły.
    Przecież w rzeczywistości ssaki drapieżne przewyższają go „inteligencją nosa”, drapieżne ptaki górują nad nim „inteligencją wzroku”, a płoche gazele, sarny, jelenie mają sprawniejsze ucho niż on.
    Narzędziowa wstawka, umieszczona między otaczającym światem a człowiekiem, doskonalona do dziś z uporem godnym wyróżnienia, wymaga czegoś w nerwowej konstrukcji, co by doprowadziło do podziału informacji na „ja” i „nie ja”.
    Mówiąc trywialnie… garnek musiał dojść do przekonania, że jest zbiornikiem na informację z kuchni.
    Znowu absurdalnie mówiąc, ten zwierzęcy egzemplarz wpadł na pomysł wykształcenia w sobie zmysłu, którego mu nie dała przyroda – zmysłu autyzmu.
    Zmysłu pozwalającego oddzielić pojemnik na informację ad samej informacji.

    Od tej pory zaznaczyły się dwie linie rozwojowe: linia odbioru informacji ze środowiska, czyli poznawanie go we wzmocniony sposób przez wymyślone narzędzia sondujące świat…,
    i linia rozbudowy własnego autyzmu, czyli świadomości.

    Ostatni z naczelnych stał się więc niejako podwójnym układem poznawczym: na zewnątrz – jak nakazywały zmysły, i ku sobie – dokąd kierowała go świadomość.
    Morze informacyjne zdobywane od setek milionów lat przez zwierzęta za pomącą zmysłowego poznawania zapadło się u ostatniego gatunku naczelnych w kolapsie i odsłoniło powoli drugi świat, który poznał sapiens, budząc się ze snu zwierzęcej natury.

    Największe to chyba spośród wszystkich odkryć człowieka – odkrycie siebie
    Świadomość jest bowiem ostatnią integracją – jaką wymyśliło rozwijające się Życie…

    Człowiek jest chyba najlepszym w tej chwili obiektem doświadczalnym badań nie w warunkach laboratoryjnych, lecz w quasi-naturalnym środowisku modyfikowanym przez użycie świadomości…”

    Część zbioru prac prof. Sedlaka znajduje się na stronie:
    http://www.eioba.pl/a/1im2/antropologia-od-podstaw

    • Maria_st pisze:

      Największe to chyba spośród wszystkich odkryć człowieka – odkrycie siebie…

      Tak Małgoś
      Wczoraj do mnie przyszło zrozumienie tego i dlaczego napisałam kiedyś ze pisanie nnki i Mukiego jest tym samym lecz na innych poziomach .
      Wiem czym- kim jest Metatron, Unia / 3-światów / i wszystkie moje doświadczenia mi o tym przypominały…..
      To własnie odkrycie Siebie
      Nie szukajmy na zewnątrz tego, co w NAS, tak blisko

      • margo0307 pisze:

        „…To własnie odkrycie Siebie
        Nie szukajmy na zewnątrz tego, co w NAS, tak blisko”

        ___

        • margo0307 pisze:

          „… jak skorupiaki i stawonogi zrzucają swój chitynowy pancerz by ich ciało mogło wzróść , tak i on {człowiek} winien wprowadzać korekty lub zupełnie rezygnować z swych aktualnych rozumień na rzecz tych które stawia przed nim życie …”
          ___
          Czy człowiek… „winien zupełnie rezygnować ze swych aktualnych rozumień” ?
          Hmm… trudno powiedzieć…, ale… być może…, jeśli te „aktualne rozumienia” są błędne…
          Jedno, co wydaje mi się być pewnym to to, że… każdy z nas ma swoje aktualne rozumienia, które buduje od swego urodzenia w oparciu o swoje własne emocje, uczucia oraz wyznawane wartości…, do tego dochodzą również wszelkie wewnętrzne jak i nabyte w drodze „udomowienia”… zasady i prawa – w określonym, a więc w ograniczonym zakresie…, a w związku z tym… każdy ma swój własny i jedyny sposób rozumienia i poznawania Życia… 🙂
          Ale… czy wiadomo komukolwiek czym… to Życie tak naprawdę jest i co właściwie jest jego istotą ?

          „… Tyle się mówi o życiu, pisze, głosi, rozpacza – kiedy gaśnie, niepokoi – gdy dolega.
          Zdaje się, że tak dużo się wie o życiu…
          Chodzimy w nim, obracamy się, poznajemy świat przez życie, bierzemy udział w życiu…
          Tak wiele szczegółów doszło do naszej wiadomości.
          I najważniejsza rzecz – uczestniczymy w życiu do czasu…, i właściwie tak uczestniczymy jak zegarmistrz – który na podstawie znajomości mechanizmu zegarowego, chciałby zabierać rzeczowy głos na temat natury czasu…

          Tak wartko płynie życie, że doprawdy zapomniano przeanalizować, czym ono jest. Niedorzeczność powstaje stąd, że człowiek podtrzymuje to życie, stara się je zachować, widzi jego narodziny u innych i śmierć życia również u innych – bez możności określenia natury tego zdarzenia.

          Tymczasem z fizyki wiemy, że istnieje świat materii, który jest niewyobrażalny.
          Kwantowy.
          Ponieważ rachunek kwantowo-mechaniczny jest abstrakcyjny bez odzierania postrzegania z detali zewnętrznych, wobec tego – nie możemy sobie świata kwantowego przedstawić.
          Jest on możliwy tylko do opisania formalnego, czyli matematycznego.
          Jeśli tak się sprawy przedstawiają, że wszelka materia posiada niewidoczny realizm kwantowy, wobec tego życie w najgłębszych swych rejonach powinno być również skwantowane.
          Musi więc być na tym poziomie energią.

          Pomysł szalony, ale robi wrażenie trafnego uderzenia w sedno sprawy.
          Mamy spróbować przybliżyć sobie ten niewyobrażalny świat na taką odległość, która pozwoliłaby jako tako zapoznać się z życiem.
          Mówiąc prosto – pragniemy poznać kwantowe podstawy stanu ożywienia.
          Jeśli tutaj się nie przybliżymy do natury życia – to już do niej nie dojdziemy w naszym poznaniu.
          Trochę zaś gimnastyki mózgu zawsze się przyda…”
          (Życie jest światłem, W.Sedlak)

          • marek pisze:

            W.Sedlak) odrzucony na margines swego środowiska chyb jedynie za to że autentycznie myślał , pośród rówieśników …czy to zjawisko nie jest aby obowiązujące lub zasadą nadrzędną życia -przewodniego gatunku tej planety ….

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            ” W.Sedlak.. odrzucony na margines swego środowiska…”
            ___
            Dlaczego tak mówisz ?, przecież był On nie tylko księdzem, ale… przede wszystkim był uznanym naukowcem i pedagogiem, którego teorie, podparte naukowymi dowodami, wywołały niezłe zamieszanie wśród starych, profesorskich rutyniarzy… 🙂
            Poza tym, że… zajmował się paleontologią, geologią, ewolucjonizmem i bioelektroniką, to właśnie On po raz pierwszy na świecie, w 1967r, opracował i przedstawił… nowy – bioelektroniczny model życia…
            Z tego, co wiem…, to był On bardzo poważany wśród naukowców zajmujących się spokrewnionymi dziedzinami nauki… na całej Ziemi…, a jego prace były odczytywane na większości uniwersytetów i publikowane w różnojęzycznych pismach naukowych…🙂

          • marek pisze:

            ,i>Ale… czy wiadomo komukolwiek czym… to Życie tak naprawdę jest i co właściwie jest jego istotą ?
            Jeśli tak się sprawy przedstawiają, że wszelka materia posiada niewidoczny realizm kwantowy, wobec tego życie w najgłębszych swych rejonach powinno być również skwantowane.
            Musi więc być na tym poziomie energią.
            (Życie jest światłem, W.Sedlak)

            Pan Sedlak właściwie definiuje Życie …Lecz dodając do tego jego pojęcie” skwantowania ” trzeba zaakceptować pojęcie oceanu energio świadomości ,a jednocześnie pojęcie porcji energio świadomości ….

            Realizując na bazie tych założeń opis życia musimy uwzględnić termin Miłość która jest szkieletem lub inaczej polem wzajemnego przyciągania pomiędzy energią a świadomością …

            Trafiając na bardziej wyewoluowana formę jednostkowego bytu znajdujemy w niej większą ilość energii i świadomości jako wynik kooperacji energii ze świadomością zespolonych miłością .

            Większy jest też w tej Istocie zasób / przejawienie / lepiszcza powodującego związek energii z świadomością Światła Miłości ,która jest nieodzownym czynnikiem dającym zaistnienie procesu Życia …

            Dopiero po autentycznym zrozumieniu i zasymilowaniu tak pojmowanego życia można zrozumieć różnice mające miejsce miedzy poszczególnymi jego formami , nawet w obrębie jednego gatunku i je akceptować , można tez jednak znaleźć usprawiedliwienie dla ingerencji w świadomość jednostek oraz motywację do wskazywania osobniczych czy zbiorowych deformacji prowadzących w kierunku inwolucji .

            Ludzkość na obecną chwilę ma miliony czy nawet miliardy „spojrzeń” lecz bez ich ujednolicania wynikającego ze wzrostu świadomości całej populacji zawsze będzie kroczyła krajem piekła , krajem nieba a przyszłość jej na tej planecie będzie niewiadoma….

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Ifryt pisze:

            Tak mi wiadomo czym jest Życie🙂
            Dlatego też wiem że nie jest w interesie Życia aby dać się zdefiniować.
            Co komu przyjdzie ze zdefiniowania Życia? Tylko tyle że jakiś mądrala będzie je ograniczał jakimiś mentalnymi formułkami.

            Ujednolicenie to krok w tył, krok naprzód to wzbudzenie takiej mocy w człowieku która ogarnie całe to bogactwo, i pociągnie za sobą.

    • marek pisze:

      …..Znowu absurdalnie mówiąc, ten zwierzęcy egzemplarz wpadł na pomysł wykształcenia w sobie zmysłu, którego mu nie dała przyroda – zmysłu autyzmu.
      Zmysłu pozwalającego oddzielić pojemnik na informację ad samej informacji.

      …..Ostatni z naczelnych stał się więc niejako podwójnym układem poznawczym: na zewnątrz – jak nakazywały zmysły, i ku sobie – dokąd kierowała go świadomość.
      Morze informacyjne zdobywane od setek milionów lat przez zwierzęta za pomącą zmysłowego poznawania zapadło się u ostatniego gatunku naczelnych w kolapsie i odsłoniło powoli drugi świat, który poznał sapiens, budząc się ze snu zwierzęcej natury.

      Największe to chyba spośród wszystkich odkryć człowieka – odkrycie siebie…
      Świadomość jest bowiem ostatnią integracją – jaką wymyśliło rozwijające się Życie……

      …I kochana Małgosia potrzebowała dopiero tytułu prof…..aby zaskoczyć w tym co kolega stara się włożyć do główek od dwóch lat z małymi zmianami w temacie świadomość
      co bynajmniej nie ujmuje panu Sedlakowi , gdyż trochę już czasu upłynęło gdy pochylał się nad publikowanym tematem …

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie ..

      • margo0307 pisze:

        „… I kochana Małgosia potrzebowała dopiero tytułu prof…..aby zaskoczyć w tym co kolega stara się włożyć do główek…”
        ___
        Widać… właśnie tego„kochana Małgosia” na daną chwilę potrzebowała…

        A Ty – jak widzę – kochany Marku… poczułeś z tego powodu frustrację i niedocenienie swoich „starań”
        A po co ?
        A dlaczego ?
        Czy… nie lepiej jest cieszyć się życiem takim – jakie ono jest i przyjmować wszystko, co z sobą niesie ?!

  15. margo0307 pisze:

    „..wszelkie tak zwane zdobycze socjalne są wynalazkiem rządzących tym światem,
    te zdobycze to taka marchewka na kiju, za którą idą bezmyślne barany…szkoła, praca, emerytura, wszystko byle jakie/na niskim poziomie, ale pozwalające egzystować…”

    ___
    Nie bardzo rozumiem Loja, dlaczego tak pogardliwie odnosisz się do tych „..wszelkich tzw. zdobyczy socjalnych”, z których przecież… sama korzystasz ?!
    Domy, komputery, telefony, telewizory, samochody, pralki, sztućce 🙂 etc… to są właśnie m.in. zdobycze socjalne, które – jak by nie patrzył – ułatwiają nam życie…
    Wyobraź sobie teraz… swoje życie i swoją pracę bez… „tych zdobyczy socjalnych”

    Inną sprawą jest fakt, że… spora liczba z nas kieruje się jeszcze niskimi pobudkami…, takimi jak m.in. nienasycona wręcz zachłanność i żądza ich posiadania…, oraz zazdrość…, i jak słusznie zauważyłaś… „jest zbyt dużo chętnych do życia na koszt innych”…, a w związku z tym, pociągnęło to za sobą powstanie… „systemu rządzących, który… zabiera sposobem czy nawet siłą jednym i daje drugim”

    I jak dla mnie – nie jest to ani dobre, ani złe…, takie po prostu jest i takim pozostanie dopóty – dopóki… wszyscy nie nauczymy się panować nad własnymi żądzami, emocjami i niskimi pobudkami…

    Na temat szkoły… nie ma co się zbytnio rozwodzić, ponieważ uważam, że… ewidentnie szkoła jest niezbędna w procesie dorastania dziecka, jeśli rodzic nie znajduje czasu na to, aby dziecko samemu szkolić i przekazywać mu wiedzę odnośnie otaczającego świata…

    Czy poziom nauczania w szkole jest na… „niskim poziomie” ?, trudno powiedzieć, mam wrażenie jednak, że u nas w Polsce… jest on na dość wysokim poziomie w porównaniu z innymi krajami.., tyle że… jak na razie – został on ukierunkowany jedynie na… doświadczalną zmysłami fizycznymi sferę życia…, mam jednak przeświadczenie, że… w niedalekiej przyszłości się to zmieni i jak pisze prof. Sedlak… zostanie podjęty Całościowy program nauczania tak – by spróbować uzyskać najbardziej zbliżoną odpowiedź na pytanie:
    „Życie, czym jesteś?”

  16. Loja Jolajna pisze:

    Ostatnio, od kilku miesięcy… zafascynowało mnie rękodzieło dekupażu…
    _________________
    śliczne te świece…nie słyszałam o dekupażu, ale znalazłam w google fotki rzeczy ozdobione tą techniką…fantastiko🙂
    powinnaś ze swojego hobby zrobić mały biznesik, połączyć przyjemność z pożytecznym
    wiem, że z obdarowywania radość spora, ale gdy znajdą się chętni by zapłacić za twoje dzieła, to radość jeszcze większa, bo widzisz, że twoje starania są jakby prawdziwiej doceniane🙂

    • margo0307 pisze:

      „…śliczne te świece…
      ___
      Akurat świece na fotce są z internetu, bo ja – jak na razie nie mam możliwości wstawić swoich fotek🙂 wybrałam jednak tą fotkę, ponieważ również mam kilka świec z takimi dużymi kwiatami jak te tulipany, tyle że… ja robiłam storczyki bladoróżowe i bordowe oraz żonkile, bo tylko takie serwetki dostałam…
      * * *
      „..powinnaś ze swojego hobby zrobić mały biznesik…”

      Nie wchodzi to w rachubę…, przynajmniej na razie.., może kiedyś…, kto wie jak ludzkie losy się potoczą ?…🙂

  17. Loja Jolajna pisze:

    Pięknie napisane, nic dodać nic ująć🙂
    ____________________
    Maryś mnie pochwaliła?…chyba po raz pierwszy odkąd tu piszę?
    serdeczne dzięki za miłe słowa🙂

  18. Loja Jolajna pisze:

    bo ja – jak na razie nie mam możliwości wstawić swoich fotek
    _________________
    szkoda,ale jak znajdziesz czas to wstaw, jestem ciekawa jak ci to wychodzi.

    • margo0307 pisze:

      „.. jak znajdziesz czas to wstaw, jestem ciekawa jak ci to wychodzi”
      ___
      Nie chodzi o czas, chodzi o aparat w telefonie, który jest zepsuty, ale… nie kupię nowego telefonu tylko dlatego… by wstawiać fotki…🙂, ponieważ stary telefon jest oki, prócz aparatu foto…

  19. margo0307 pisze:

    „Tak sobie rano pomyślałem zamiast pisać swoje dyrdymały , poczytaj …
    i posłuszny tym podszeptom przejrzałem ten temat od początku do końca….polecam bardzo budujące …”

    ___
    Widać, że… oboje mieliśmy bardzo podobne… „poranne podszepty”…🙂 bo i ja sobie przeczytałam dziś na spokojnie wszystkie posty w temacie: „tajemniczej śmierci MS”…
    Nie piszę w tamtym temacie, ponieważ jest on i tak już okropnie przeładowany, z powodu czego bardzo wolno się otwiera…, napiszę więc tutaj o tym, co wydaje mi się bardzo istotne w kwestii, którą Marku porusz, a mianowicie: „… Burdelu jakiego wszechświat nie widział… zamkniętego w zbiorowym umyśle tego gatunku…a jednostkowo wyrażającego się w poszczególnych głowach…”
    Hmm…
    Co mnie zastanowiło a jednocześnie poruszyło… ?
    Otóż zastanowiło mnie i poruszyło we mnie jakąś strunę… ponowne przyjrzenie się wpisowi Loji odnośnie „karania i wymierzania kary przestępcom…”, oraz moim i Dawida odpowiedziom na to… w kontekście nauk głoszonych przez Nauczyciela odnośnie wybaczania przewinień – nie 7 razy lecz… „77 razy”!
    Myślę, że słowo wybaczanie ma tutaj kluczowe znaczenie w kontekście Twoich spostrzeżeń Marek odnośnie w/w przez Ciebie… „burdelu”

    Dyskusja zaczęła się „zaostrzać” mniej więcej… od tematu… żywienia i wpisu Loji:

    „Loja Jolajna pisze:
    Sierpień 4, 2016 o 12:41
    znalazłam ciekawą wypowiedź w sieci
    „Moim zdaniem każdy sędzia, każdy prawnik, każdy urzędnik czyniący krzywdę innym swym postępkiem czy występkiem powinien ją sam odpracować tak jak zasądził.
    jeśli ktokolwiek czyjekolwiek życie zrujnował sam powinien zostać zniszczony lub zrujnowany.

    Jak w biblii OKO za OKO……zgodnie z prawem naturalnym.”
    ____________
    podpisuję się pod tą opinią
    od siebie dodam, że każdemu złodziejowi odciąć rękę, która kradła, gwałcicielowi też coś tam odciąć, mordercy odciąć głowę skoro jego umysł nie powstrzymał go od takiego czynu itd…”
    Myślę, że tylko stosując prawo naturalne można naprawić społeczeństwo, po dobroci, wybaczając, stosując miłość doprowadza sie do degeneracji coraz większej ilości ludzi”
    .
    * * *
    Na powyższy post Loji, m.in. napisałam:
    margo0307 pisze:
    Sierpień 4, 2016 o 13:58

    …Prawdą również jest fakt, że… to nie my jesteśmy egzekutorami Praw Naturalnych…

    Dalszą dyskusję można sobie przeczytać na stronie:
    https://nnka.wordpress.com/2016/07/18/tajemnicza-smierc-maxa-spiersa/#comment-69089

    Do czego zmierzam uwypuklając tę naszą sierpniową dyskusję ?
    Otóż do tego, że… to – o czym myślimy i nad czym się zastanawiamy – poświęcając swoją energię…🙂 zawsze znajdzie odzwierciedlenie i potwierdzenie w myśleniu… kogoś innego…🙂
    I właśnie jakby na potwierdzenie tej synchronii… „wpadł mi w oko” bardzo ciekawy art, który – nie wiem czy mi się uda, ale postaram się zacytować w całości, ponieważ doskonale odzwierciedla to, co sama odczuwam…

    Sztuka wybaczania
    Martinus

    Skazując ludzi zgodnie z obowiązującym prawem karnym, łamie się kosmiczne prawo nakazujące wybaczenie

    Chrystus przekazał ludzkości, że bliźniemu, który zawinił, należy przebaczać nie siedem razy, ale aż siedemdziesiąt siedem razy dziennie.
    W praktyce oznacza to, że nie istnieją sytuacje, w których nie należy wybaczyć.
    Ale czy podobne postępowanie ma sens?
    Współczesny, kierujący się rozumem człowiek nie zadowoli się faktem, że takie są zalecenia Chrystusa ani też kogoś innego, powszechnie uważanego za autorytet.
    Aby człowiek mógł się przekonać do jakiejś zasady postępowania, musi uznać ją za logiczną.
    A ta wygląda na sprzeczną ze wszystkim, co mówi nam zdrowy rozsądek.
    Człowiek współczesny może akceptować tylko te zasady, które mają oparcie w nauce, są racjonalne lub innymi słowy: pozostają w harmonii z prawami natury.
    Jednak aby stać się człowiekiem doskonałym(1), nie wystarcza znajomość tylko tych praw natury, które dotyczą świata fizycznego.
    Należy także poznać kosmiczne prawa natury rządzące światem duchowym, ponieważ to one leżą u podstawy całej struktury Wszechświata.

    Jeżeli człowiek ziemski(2) kiedykolwiek stworzy cywilizację wyższą i bardziej humanitarną od tej, jaka obecnie istnieje na Ziemi, to nastąpi to wyłącznie dzięki dokładnej znajomości kosmicznych praw natury oraz wiedzy o tym, jak postępowanie zgodne z tymi prawami wpływa na rozkwit życia. Osiągnięcie tego poziomu wtajemniczenia będzie możliwe, gdy dołoży starań, aby zrozumieć, że tak zwana logika, którą kieruje się w codziennym życiu, ma zaledwie wymiar lokalny.
    Rozumowanie obejmujące swoim horyzontem tylko świat materialny, postrzegalny przez zmysły fizyczne, wykształca w nas przeświadczenie, że nauka Jezusa o potrzebie przebaczania wynika z naiwności i w gruncie rzeczy jest niedorzeczna.
    Powszechnie przyjęty pogląd nakazuje karać przestępców.
    Gdy ktoś zawinił, to nie można mu ot tak przebaczyć, ale należy wyciągnąć wobec niego konsekwencje, po to aby bał się powtórzyć swój niecny uczynek.
    Czy można bowiem zwalczyć złe postępowanie, jeśli zamiast wymierzać zasłużoną karę, zaczniemy przebaczać naszym winowajcom?

    W pewnej epoce rozwoju, kara jest akceptowana jako naturalna konsekwencja popełnienia wykroczeń. W tej epoce znajduje się jeszcze współczesna ludzkość ziemska.
    Uważamy wspomniany światopogląd za wyraz najwyższego rozsądku i dlatego stanowi on podstawę systemu prawnego, czyli umożliwia między innymi stworzenie wymiaru sprawiedliwości i policji.
    Według ich zasad każdy, kto złamie obowiązujące prawo, zostanie ukarany w przewidziany dla danego uczynku sposób.
    W niektórych krajach na naszej planecie system karny pozwala zabijać przestępców, nazywając to egzekucją lub wykonaniem kary śmierci. System prawny i sądowniczy, który zgodnie ze swoim przeznaczeniem miał stać na straży norm moralnych, staje się zatem zinstytucjonalizowanym urzędem kata. Okrutne kary wymierzane są w pełnym majestacie prawa.
    Dzieje się tak również w tak zwanych krajach chrześcijańskich. Ale w rzeczywistości społeczeństwo, którego system prawny opiera się na tego rodzaju przekonaniach moralnych, wcale nie jest społeczeństwem chrześcijańskim.
    Na tym obszarze życia pozostało społeczeństwem pogańskim, ponieważ hołduje zasadom cywilizacji pogańskich, które były powszechne przed pojawieniem się Chrystusa.
    Pomimo imponujących osiągnięć na polu nauki i techniki cywilizacja człowieka ziemskiego obecnie wciąż jeszcze słabo rozumie kosmiczne prawa natury, które leżą u podstawy wiecznego bytu we Wszechświecie.

    Ludzkość nie jest na razie gotowa, aby przesłanie miłości bliźniego uczynić fundamentem prawodawstwa

    Niski stopień rozwoju danej istoty lub zjawiska oznacza, że wciąż znajdują się one w fazie przemiany, na drodze do osiągnięcia stopnia wyższego.
    Nikomu ani niczemu nie można mieć za złe, że prezentuje swój obecny poziom rozwoju.
    Nikt nie krytykuje małpy za to, że jest małpą, a nie człowiekiem.
    Z tego samego powodu nie można krytykować osób przewodzących społeczeństwu człowieka ziemskiego za to, że w swoim rozumowaniu i postępowaniu nie kierują się zasadą miłowania bliźniego.
    Będą tak czynić dopiero w przyszłości, gdy osiągną bardziej zaawansowany etap rozwoju. I gdy kiedyś, w odległej przyszłości, w chwili refleksji spojrzą na obecną sytuację z perspektywy kosmicznej, ich oczom ukaże się obraz nieludzkiego barbarzyństwa i niewiarygodnie wielkiej niewiedzy, jakie były ich udziałem.

    Na obecnym etapie rozwoju ludzie w dalszym ciągu uważają, że mord można zwalczyć mordem, prześladowanie prześladowaniem, a złość złością według zasady oko za oko, ząb za ząb. Szczerze wierzymy, że można zlikwidować wojny za pomocą wojen, przemoc za pomocą przemocy. Łudzimy się, że skazując przestępcę na zły los, którym jest surowa kara, uwalniamy innych ludzi od złego losu, na jaki zostaną narażeni przez owego człowieka po jego wyjściu na wolność.
    Takie metody stosowano już jednak przez całe tysiąclecia, a mimo to i wojny, i przestępstwa zdarzają się równie często, jak dawniej.
    System ten nie jest skuteczny w likwidacji tych bardzo niekorzystnych ludzkich zachowań i ma to całkiem naturalne przyczyny.
    Wszyscy wiemy przecież, że nie można zgasić ognia benzyną. Ogień można za to zgasić wodą, czyli substancją o zupełnie odwrotnych właściwościach niż materiały łatwopalne.

    Odwet, zemsta w majestacie prawa, nie wpływa pozytywnie na charakter człowieka.
    Wprost przeciwnie: w ten sposób kształcimy jeszcze większych wrogów społecznych

    W życiu obowiązują nie tylko fizyczne prawa natury.
    Równie ważną rolę odgrywają prawa duchowe.
    Negatywna „materia duchowa”, taka jak atmosfera wojny, nienawiści, zemsty czy kary, nie wpływa dodatnio na charakter człowieka.
    Przydatna okazuje się natomiast atmosfera uniwersalnej, bezinteresownej miłości, czyli miłości bliźniego.
    Odwet w celu zemsty lub wymierzenia kary nie zmienia człowieka ani jego sposobu bycia i postępowania na lepsze.
    Stosując przemoc, karząc albo strasząc wyrokiem śmierci, można co najwyżej wpoić niektórym taką trwogę przed wymiarem sprawiedliwości, że nie rozwiną w pełni swoich wrodzonych skłonności do popełniania przestępstw. Sam charakter tych ludzi pozostanie jednak niezmieniony. I gdyby nagle natrafili na okoliczności, w których nie groziłaby im kara, to ulegliby swojej przestępczej naturze, szkodząc innym.
    Bojaźń i groźba konsekwencji powoduje bowiem, że zachowują się jak wytresowane zwierzęta, które za pomocą odpowiednich bodźców można zmusić do czynności całkowicie sprzecznych z ich prawdziwą naturą.
    Społeczeństwo, którego obywatele nie szkodzą sobie nawzajem wyłącznie ze strachu przed karą śmierci, więzieniem czy innymi sankcjami, nie jest społeczeństwem cywilizowanym w całym tego słowa znaczeniu.
    Warto więc zadać pytanie: w jaki sposób można stworzyć naprawdę cywilizowane społeczeństwo, opierające się na humanitarnych wartościach?

    Jeszcze przez długi czas Ziemię zamieszkiwać będą prymitywni ludzie, którzy swoją obecnością zakłócają naturalny, zdrowy rozwój społeczeństwa.
    Ludzie ci nie są w stanie ani zrozumieć, ani przyjąć na siebie odpowiedzialności wynikającej z praw i obowiązków, jakie we wrodzony sposób spoczywają na każdym obywatelu.
    Cechuje ich niewiedza i ignorancja.
    Obserwując życie z kosmicznej perspektywy, widzimy, że nie ma możliwości eliminacji takich osobników. Są oni właśnie w pierwszym albo w jednym z pierwszych wcieleń w swoim cyklu reinkarnacji w społeczeństwie cywilizowanym.
    Dotychczas żyli według norm obowiązujących w społeczeństwie człowieka pierwotnego.
    Człowiek nieświadomy praw kosmicznych myśli, że można się od takich prymitywnych ludzi uwolnić, zabijając ich.
    Jest to jednak tylko wyraz lokalnej logiki, ograniczonej do fizycznej sfery życia. 😛
    Zbrodniarze, którym wymierzono karę śmierci, nie przestaną być potencjalnymi przestępcami wyłącznie dlatego, że w wyniku zgonu opuszczą fizyczne organizmy. Odchodzą z tego świata, lecz kontynuują byt w pierwszej sferze świata duchowego(3), gdzie są tak samo pełni życia i tak samo ujawniają swój przestępczy charakter.
    Po wstąpieniu tam prymitywni ludzie znajdą sobie podobnych. Razem z nimi będą tworzyć sferę prymitywnej, brutalnej i surowej mentalności.
    W dawnych czasach takie istoty nazywano „złymi duchami”.
    Wszystkie istoty przebywające w duchowej sferze świata potrafią wywierać wpływ na te, które żyją w świecie fizycznym, pod warunkiem, że mają podobną mentalność. Istoty duchowe o dobrych zamiarach będą inspirować ludzi o podobnych intencjach do ich realizacji.
    W taki sam sposób istoty noszące się ze złymi zamiarami, na przykład pozbawieni życia kryminaliści, będą starały się nakłaniać podatnych ludzi ze świata fizycznego do wyrządzania szkód i krzywd. Wskutek „inspiracji” ze świata przestępców te podatne jednostki mogą popełniać uczynki równie niebezpieczne dla praworządnych obywateli, co te, które zaprowadziły na szafot ich „inspiratorów”.

    Zemsta i kara, nawet wymierzane w majestacie prawa, mogą zrodzić tylko nową zemstę i nową karę.
    Skazane istoty będą pragnęły zemścić się i ukarać społeczeństwo, którego norm ani nie potrafią zrozumieć, ani zaakceptować. Ich ponowne wcielenie nastąpi w kręgach ludzi żyjących w konflikcie z prawem. Za sprawą doświadczeń nabytych w poprzednich wcieleniach i rozwiniętych w ten sposób jąder talentów(4) zrobią się jeszcze bardziej przebiegłe i niebezpieczne dla otoczenia. Ewoluując w tym kierunku, stają się wyrafinowanymi przestępcami. Teraz lepiej będą potrafiły ukrywać swoją działalność i znacznie trudniej będzie je wyeliminować.
    Byłoby dobrze, gdyby specjaliści w zakresie prawa karnego wiedzieli, że ustanawiane przez nich sankcje mają skutek odwrotny do zamierzonego.
    Przestępca, na którego nałożono karę, staje się jeszcze większym wrogiem społeczeństwa, niż był dotychczas.

    Prawdziwie ludzką cywilizację można stworzyć tylko na bazie miłości bliźniego

    Aby stworzyć prawdziwie ludzką cywilizację, trzeba odrzucić pogląd, że kara śmierci i system kar jako taki stanowią środek, na którym ową cywilizację należy oprzeć. To przekonanie jest błędne. Oczywiście każde społeczeństwo musi chronić się przed niebezpiecznymi i aspołecznymi osobnikami, ale ochrona ta nie powinna prowadzić do egzekucji i kar.
    W społeczeństwach o bardziej humanitarnym podejściu do człowieka zaczęto już eksperymentować z metodami, które w przyszłości całkowicie zastąpią stare praktyki prawne i penitencjarne.
    W celu ochrony przed złem należy odebrać aspołecznym osobom możliwość swobodnego poruszania się.
    Ale ograniczenie swobody nie powinno polegać na uwłaczającym godności pobycie w więzieniu.
    W zamian należy stworzyć rodzaj minispołeczeństwa dla osób nieprzystosowanych do korzystania z wolności.
    Przebywając w nim, będą one mogły cieszyć się dobrami cywilizacji i nie będą postrzegane ani traktowane jak przestępcy. Staną się aspirantami poddawanymi procesowi reedukacji. Tematy, które będą studiować, to: jak żyć w cywilizowanym społeczeństwie i jak korzystać z wolności osobistej bez krzywdzenia innych.

    Dzisiejsi więźniowie będą traktowani przez nauczycieli zatrudnionych w ośrodkach reedukacji jak ludzie, a nie jak przestępcy.
    Wielu nauczycieli będzie miało za sobą podobne doświadczenia, co ich podopieczni, gdyż w przeszłości, być może w poprzednich wcieleniach, też wchodzili w konflikt z prawem.
    Los sprawił jednak, że spotkali się później z dobrym traktowaniem, dzięki któremu mogli poznać uniwersalną, bezinteresowną miłość do życia i do ludzi. Zaznanie dobroci i bezinteresownej miłości uczyniło ich doskonałymi pedagogami właśnie w tej dziedzinie. W wyniku edukacji ich uczniowie będą stopniowo rozwijać zdolność przystosowania się do życia w społeczeństwie.
    I może właśnie te doświadczenia pozwolą im stać się pożytecznymi współpracownikami w procesie tworzenia prawdziwie humanitarnej cywilizacji.

    Żaden człowiek nie może być inny, niż jest, gdyż sposób bycia i postępowania zawsze odpowiada stopniowi rozwoju oraz moralności

    Zemsta, nienawiść, kara tylko pogarszają relacje między społeczeństwem a osobnikami aspołecznymi. Mechanizm ten nie dotyczy wyłącznie przestępców, ale każdego człowieka, gdyż zasada, że negatywne emocje pogarszają relacje miedzy ludźmi, jest uniwersalna.
    Patrząc z perspektywy lokalnej, można uznać, że złość i chęć wymierzenia kary czy zemsty za niecny uczynek są zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Bo niby co innego ma kierować naszym postępowaniem, gdy spotyka nas dyskryminacja, krzywda lub złe traktowanie?
    Jednakże patrząc z perspektywy kosmicznej, dostrzegamy, iż powyższa reakcja jest całkowicie nielogiczna. Osoba obrażona czy skrzywdzona zachowuje się równie niedorzecznie i prymitywnie, jak osoba, która ją obraziła lub skrzywdziła.

    Każdy z nas otoczony jest ludźmi znajdującymi się na różnych etapach rozwoju.
    Niektórzy są bardzo mili i wyrozumiali – niezmiernie rzadko wykazują brak empatii i równowagi psychicznej.
    Inni mają zmienne samopoczucie, raz czują się dobrze, a raz są humorzaści, i w zależności od nastroju są bardziej lub mniej życzliwi.
    Istnieją również i tacy, z którymi zawsze trudno obcować.
    Trzeba jednak pamiętać, że żaden człowiek nie może być inny, niż w danej chwili jest, gdyż jego zachowanie zależy od jego stopnia rozwoju.
    Warto przy tym wiedzieć, że każdy z nas znajduje się w swoim najwyższym dotychczas punkcie ewolucji.
    Wszyscy ludzie są bowiem w trakcie wędrówki ku bardziej humanitarnej i światłej postawie.

    Jeśli ocenić proces rozwoju z perspektywy kosmicznej, to mówiąc przenośnie, niektórzy ludzie są jeszcze noworodkami, a inni już trochę większymi dziećmi. Tylko niewielu osiągnęło wiek „kosmicznego pokwitania” i znajduje się na prostej drodze do dojrzałości charakteryzującej prawdziwego, doskonałego człowieka. Pamiętajmy, że każdy z nas może się czegoś nauczyć od ludzi ze swojego otoczenia. Żadna znajomość nie jest przypadkowa. Nasze otoczenie i rzeczywistość przypominają narzędzie Boga, za pomocą którego On nas kształtuje. Właśnie w ten sposób Bóg stwarza człowieka na swoje podobieństwo. Celem jest opanowanie sztuki takiego życia, abyśmy zawsze byli życzliwi. Wtedy nasz byt stanie się doskonalszy. Będzie nam się łatwiej i lepiej żyło, a innym będzie łatwiej i lepiej żyć z nami.

    Uświadomienie sobie, że ludzie znajdują się na różnych etapach rozwoju, pomaga w opanowaniu sztuki wybaczania

    Jak mamy jednak zdobyć się na przebaczenie bliźniemu, który na różne sposoby dokucza nam i utrudnia życie? Kluczem jest tutaj zrozumienie, że żadna istota nie może w danej chwili być inna niż właśnie taka, jaka jest. Oset czy pokrzywa też mogą być tylko ostem i pokrzywą. Nie są w stanie być inne niż takie, jakie obecnie są. Aby zdobyć się na przebaczenie, warto uświadomić sobie fakt, że w ujęciu kosmicznym „wróg” pojawiający się w naszym otoczeniu nie jest naszym prawdziwym wrogiem i nie chce nam dokuczać ani psuć samopoczucia. Jest on tylko narzędziem Boga, poprzez które zbieramy żniwo naszych dawnych uczynków. Jak bowiem stanowi prawo karmy(5): kto sieje zło, zbiera nieszczęście. Równie pomocnym sposobem wykrzesania z siebie sympatii w celu przebaczenia drugiemu człowiekowi, jest zrozumienie, że ten, kto źle postępuje, nie wie, co czyni.

    Zgodnie z prawem kosmicznym, zwanym też prawem karmy, wszystko, co nam się przydarza, jest powracającą energią, którą sami wprawiliśmy w ruch myślą, mową i uczynkiem w obecnym albo we wcześniejszych wcieleniach. Wynika z tego, że to nie nasz „wróg” jest przyczyną naszych problemów. On sam, z uwagi na swój poziom rozwoju, nie może być w danej chwili nikim innym, niż jest. Jego przeszłość warunkuje jego teraźniejsze zachowanie, wprawiające w ruch wydarzenia, które z kolei powrócą do niego w przyszłości. W ten sposób będzie mógł doznać tego, na co nas naraził. Czyli można powiedzieć, że w przyszłości zbierze żniwo swoich uczynków.

    Zrozumienie tego procesu daje nam wszelkie możliwe podstawy, by spełnić przykazanie Chrystusa i przebaczać, przebaczać i jeszcze raz przebaczać. Gdy zabraknie nam niezbędnej w tym celu wyrozumiałości i miłości bliźniego, wystarczy tylko pomyśleć o niewyczerpanym źródle wszelkiej miłości obecnej we Wszechświecie. Wtedy zniknie gniew i gorycz, które czujemy do naszego krzywdziciela. Pojmiemy także, iż jedynym „wrogiem”, jakiego mamy, jest nasza własna niedoskonałość, hamująca wzrost wyższych, humanitarnych uczuć oraz utrudniająca ich przełożenie na konkretne uczynki w codziennym życiu.

    Przypisy tłumacza

    (1) Człowiek doskonały nie kieruje się w myślach, emocjach i uczynkach prawem silniejszego, które rządzi postępowaniem zwierząt i człowieka ziemskiego, ponieważ wyzbył się zwierzęcych skłonności do życia kosztem innych. Gdziekolwiek się znajdzie, prowadzi go uniwersalna miłość, zwana także miłością bliźniego, oraz potrzeba czynienia dobra.

    (2) Człowieka zamieszkującego planetę Ziemię Martinus nazywa „człowiekiem ziemskim”. Według Martinusa człowiek ten nie jest jeszcze w pełni człowiekiem – nie jest człowiekiem doskonałym. Ten ostatni zawsze kieruje się dobrem i uniwersalną miłością, zwaną także miłością bliźniego. Człowiek ziemski jest istotą posiadającą wiele cech czysto ludzkich – dzięki którym nie jest już zwierzęciem – ale też zachowującą cechy charakterystyczne dla zwierząt. Pod ich wpływem może ona, tak jak zwierzęta, postępować zgodnie z prawem dżungli, czyli prawem silniejszego.

    (3) Niektóre osoby, bardzo silnie związane ze światem materialnym, nawet po fizycznej śmierci starają się realizować swoje zamiary i w tym celu manipulują podatnymi na ich wpływy ludźmi, wciąż zamieszkującymi świat materialny. Takie działanie jest możliwe tylko w pierwszym okresie po zgonie, podczas pobytu w przedsionku do światów duchowych. Temat ten został szerzej omówiony w artykule „Przez bramy śmierci”.

    (4) Jądra talentów to organy powstające w duchowej strukturze człowieka w wyniku powtarzania czy doskonalenia określonych czynności. Odpowiadają za przenoszenie z wcielenia na wcielenie wszystkich umiejętności i skłonności, jakie człowiek nabył podczas życia doczesnego w sferze materialnej. Dzięki temu każde następne wcielenie jest kontynuacją rozwoju w cyklu reinkarnacji. Temat ten został rozwinięty w artykule „Percepcja drogą rozwoju”.

    (5) Prawo karmy to prawo przyczynowo-skutkowe, dzięki któremu powracają do nas wszystkie uczynki, jakie popełniamy. Karma oznacza w sanskrycie wszelkie ludzkie działanie. Dobre myśli i uczynki wracają do nas jako dobro, podczas gdy złe myśli i uczynki wracają jako zło. Powrót uczynków następuje albo w tym samym wcieleniu, albo we wcieleniach następnych, zależnie od poziomu rozwoju danej istoty i od samych uczynków. W ten sposób w naszym wiecznym bycie nie może zaistnieć żadna niesprawiedliwość, gdyż sami jesteśmy odpowiedzialni za los, jaki nas spotyka. Błędnie uważa się, że prawo karmy jest pojęciem zapożyczonym z religii Wschodu. Tymczasem pojawiało się ono w różnych cywilizacjach i epokach. W zachodnim świecie znalazło wyraz w następujących sentencjach:
    A co człowiek sieje, to i żąć będzie oraz Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną„.

    • Mezamir pisze:

      Sprzedam twoje serce szmaciarzowi, kochana
      Za dolara, za dolara
      Jeśli szukasz kogoś, kto wyciągnie cię
      Z tego rowu
      To masz pecha, to masz pecha

      Statek tonie
      Statek tonie
      Statek tonie

      Jest przeciek, jest przeciek w kotłowni
      Ubodzy, kulawi, ślepi
      Kim są ci ludzie, których trzymamy u władzy
      Mordercy, złodzieje, prawnicy

      Bóg wyjechał , Bóg wyjechał
      Bóg wyjechał w interesach, interesach
      Bóg wyjechał , Bóg wyjechał
      Bóg wyjechał w interesach, interesach

      Wykopywanie trupów łopatą i kilofem
      Taka praca, taka praca
      Krwawy księżyc wschodzi przynosząc zarazę i powódź
      Przyłącz się do motłochu, przyłącz się do motłochu
      To już koniec, to już koniec, to już koniec

      Cholera, to zawsze jest tak bardzo kuszące
      By być dobrym, by być dobrym
      W pułapce na myszy zawsze jest darmowy cheddar, kochana
      To interes, to interes
      Bóg wyjechał , Bóg wyjechał
      Bóg wyjechał w interesach, interesach

      Zwężam oczy jak moneta w szczelinie skarbonki
      Niech zadzwoni, niech zadzwoni

      Bóg wyjechał , Bóg wyjechał
      Bóg wyjechał w interesach, interesach

  20. M.A.T.13 pisze:

    Oko za oko ząb za ząb….czy nadstaw drogi policzek.? Mam rodzinę,mam syna chorego ,który mnie potrzebuje ….idę ciemna ulica napawają mnie typy .?.co robić nadstawka policzek miłosiernej czy ząb za ząb łapać?!….instynkt i troską podpowiada ,że to nie ważne wybrać takie rozwiązanie by w domu być bo trzeba dziecka mi się zająć. …Tak mi kiedyś wyszło na temat tychże wyborów tudzież zaleceń.

    • Maria_st pisze:

      Oko za oko ząb za ząb….czy nadstaw drogi policzek.? Mam rodzinę,mam syna chorego ,który mnie potrzebuje ….idę ciemna ulica napawają mnie typy .?.co robić nadstawka policzek miłosiernej czy ząb za ząb łapać?!….instynkt i troską podpowiada ,że to nie ważne wybrać takie rozwiązanie by w domu być bo trzeba dziecka mi się zająć. …Tak mi kiedyś wyszło na temat tychże wyborów tudzież zaleceń.’

      Ja bym walila gdzie popadnie gdybym miala sile, ale powiem szczerze pewne sytuacje spotykaja nas nie bez powodu….okazuje sie to po jakimś czasie….

      • margo0307 pisze:

        „Oko za oko ząb za ząb….czy nadstaw drogi policzek ?…”
        *
        „Ja bym walila gdzie popadnie gdybym miala sile…”

        ___

        A tak bardziej poważnie, to… myślę, że… nie chodzi o walenie gdzie popadnie😀 ani też o nadstawianie jakimś „typom w ciemnej ulicy drugiego policzka” do lania…
        Chodzi zapewne o niewzbudzanie w sobie negatywnych reakcji emocjonalnych… w wyniku jakiejś straty…, i przykład ten jest podparty konkretną „scenką” dotyczącą płaszcza… czy drogi…😉
        I masz słuszność Maryś mówiąc, że… „pewne sytuacje spotykają nas nie bez powodu…”, bo każda napotkana sytuacja powstała z jakiejś konkretnej przyczyny… i czemuś ma służyć…

      • marek pisze:

        Otóż zastanowiło mnie i poruszyło we mnie jakąś strunę… ponowne przyjrzenie się wpisowi Loji odnośnie „karania i wymierzania kary przestępcom…”, oraz moim i Dawida odpowiedziom na to… w kontekście nauk głoszonych przez Nauczyciela odnośnie wybaczania przewinień – nie 7 razy lecz… „77 razy”!…

        Oko za oko ząb za ząb….czy nadstaw drogi policzek.? Mam rodzinę,mam syna chorego ,który mnie potrzebuje….Ja bym walila gdzie popadnie

        Zaczęło się o niebie , skończyło na chlebie …..

        ….co ma wspólnego wybaczenie , z obroną życia własnego ….jak się ma jako temat jeden do drugiego ?

        I tak ze sobą niby to gadamy i niby to na przód się posuwamy a tak naprawdę w większości wypadków wyłącznie sami z sobą rozmawiamy , skutki pomieszania języków przy okazji zburzenia wieży Babel jak działały tak działają …

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • margo0307 pisze:

          „… I tak ze sobą niby to gadamy i niby to na przód się posuwamy a tak naprawdę w większości wypadków wyłącznie sami z sobą rozmawiamy…”
          ___
          I… co w tym dziwnego ?
          Tak się często zadziewa w momentach kiedy nie ma synchronizacji myślowej nt. jakiegoś poruszanego tematu…
          Jeśli adwersarz nie podejmuje poruszanego wątku… znaczy: ten wątek go nie interesuje…
          Przypomnij sobie swoje reakcje kiedy przeczytałeś czyjąś wypowiedź, która… nie wzbudziła w Tobie ani zainteresowania, ani chęci sprzeciwu, wówczas… poprostu ją pominąłeś i to jest… normalne…🙂

          • marek pisze:

            chyba ,że adwersarz-myli- myśli -, że rozmawia w dalszym ciągu o tym o czym było na początku…znowu kot na lewą stronę Małgosiu …

            Marek

  21. marek pisze:

    Zostawiłem ten tekst na sobotę i niedzielę dla przyjaciół z Mistyki Życia z nadzieją / choć to matka głupich /,że może zdobędą odwagę ,znajdą zainteresowanie i zmuszą się uważnie przeczytać ten tekst aby metodą ” odbitego lustra ” dostrzegli jak błędnie konstruujemy wnioski , zrozumienia i jak niezbędnym jest aby krocząc w kierunku spotkania się se świadomością systematycznie dokonywać korekt w zasobach swego nazywania…

    EWOLUCJA KONCEPCJI BOGA U HEBRAJCZYKÓW

    DUCHOWI przywódcy Hebrajczyków zrobili to, co jak dotychczas nikomu nigdy się jeszcze nie udało – deantropomorfizowali swoją koncepcję Boga, bez przeobrażenia jej w abstrakcję Bóstwa zrozumiałą tylko dla filozofów. Nawet prości ludzie mogli uznać tę dojrzałą koncepcję Jahwe za Ojca, jeśli nie jednostki, to przynajmniej narodu.
    Idea osobowości Boga, chociaż nauczano jej wyraźnie w Salemie w czasach Melchizedeka, podczas ucieczki z Egiptu stała się niewyraźna i mglista i kształtowała się w umyśle hebrajskim stopniowo, z pokolenia na pokolenie, w odpowiedzi na nauki przywódców duchowych. Percepcja osobowości Jahwe ulegała nieustannej, stopniowej ewolucji, w przeciwieństwie do wielu innych atrybutów Bóstwa. Idea osobowości Boga rozwijała się niemalże nieprzerwanie w myśleniu hebrajskim, od Mojżesza do Malachiasza, a koncepcja ta została na koniec wyniesiona i gloryfikowana w nauce Jezusa o Ojcu w niebie.
    1. SAMUEL – PIERWSZY Z PROROKÓW HEBRAJSKICH
    Wrogi nacisk narodów otaczających Palestynę szybko nauczył szejków hebrajskich, że nie mają szans na przetrwanie, jeśli nie skonfederują swej organizacji plemiennej w scentralizowany rząd. I taka centralizacja władzy wykonawczej dała Samuelowi lepszą możliwość działania w charakterze nauczyciela i reformatora.
    Samuel wywodził się z długiej linii nauczycieli salemskich, którzy nie ustawali w zachowywaniu prawd Melchizedeka, stanowiących część ich form kultowych. Nauczyciel ten był człowiekiem odważnym i rezolutnym. Tylko jego wielkie poświęcenie, połączone z nadzwyczajną determinacją, pomogło mu przetrwać prawie powszechną opozycję, którą napotkał, kiedy zaczął zawracać cały Izrael z powrotem ku czci najwyższego Jahwe z czasów mojżeszowych. I nawet wtedy odniósł tylko częściowy sukces; nakłonił do służenia na nowo wyższej koncepcji Jahwe jedynie inteligentniejszą połowę Hebrajczyków; druga ich połowa wciąż czciła krajowych bogów plemiennych i niższą ideę Jahwe.
    Samuel był człowiekiem prostym, praktycznym reformatorem, który potrafił wyruszyć pewnego dnia ze swoimi towarzyszami i zniszczyć dwadzieścia miejsc poświęconych Baalowi. Postępy, które robił, osiągał po prostu siłą przymusu; niewiele wygłaszał kazań, jeszcze mniej nauczał, ale działał. Jednego dnia mógł wykpić kapłana Baala, następnego posiekać w kawałki pojmanego króla. Z oddaniem wierzył w jednego Boga i miał przejrzystą koncepcję tego, jednego Boga, jako stwórcy nieba i ziemi: „Do Pana należą filary ziemi; na nich świat położył”.
    Wielki wkład Samuela w rozwój koncepcji Bóstwa polegał na jego wyraźnym oświadczeniu, że Jahwe jest niezmienny, na zawsze pozostaje tym samym ucieleśnieniem nieomylnej doskonałości i boskości. W tamtych czasach wyobrażano sobie Jahwe jako Boga kapryśnego, ulegającego napadom zazdrości, zawsze żałującego, że zrobił to czy tamto; lecz teraz, po raz pierwszy od czasu jak Hebrajczycy wyszli z Egiptu, słyszeli przejmujące słowa, „moc Izraela nie skłamie ani nie żałuje, gdyż nie jest człowiekiem, aby żałował”. Ogłoszona została niezmienność w postępowaniu z Boskością. Samuel odnowił przymierze Melchizedeka z Abrahamem i oznajmiał, że Pan Bóg Izraela jest źródłem całej prawdy, stabilności i stałości. Hebrajczycy zawsze traktowali swego Boga jak człowieka, czy nadczłowieka, albo wzniosłego ducha nieznanego pochodzenia, ale teraz słyszeli o dawnym duchu Horeb jako o podniosłym, niezmiennym Bogu stwórczej doskonałości. Rozwijającej się idei Boga Samuel pomagał dostąpić jej szczytów, ponad zmiennym stanem ludzkich umysłów i zmiennymi kolejami ludzkiej egzystencji. W jego naukach Bóg Hebrajczyków zaczynał się rozwijać, od idei z gatunku bogów plemiennych, do ideału wszechmocnego i niezmiennego Stwórcy i Nadzorcy całego stworzenia.
    Nauczał od nowa o szczerości Boga, o jego niezawodności w dochowaniu przymierza. Samuel powiedział: „Nie porzuci pan ludu swego”. „Przymierze wieczne zawarł z nami, we wszystkim ustalone i zabezpieczone”. I tak, w całej Palestynie rozlegało się nawoływanie, aby znowu czcić najwyższego Jahwe. Ten energiczny nauczyciel zawsze głosił: „Dlatego wielki jesteś Panie Boże, bo nikt nie jest taki jak ty, i nie ma Boga oprócz ciebie”.
    Dotychczas Hebrajczycy uważali, że łaska Jahwe wiąże się zasadniczo z dobrobytem materialnym. Było zatem wielkim szokiem dla Izraela, a Samuel nieomal przypłacił to życiem, kiedy ośmielił się głosić: „Pan wzbogaca ale i zuboża; poniża i wywyższa. Z pyłu podnosi biedaka, dźwiga żebraków by ich posadzić wśród książąt, by dać im tron chwały”. Od czasów Mojżesza nigdy nie głoszono tak pocieszających obietnic dla poniżonych i mniej fortunnych a tysiące zdesperowanych biedaków zaczynało mieć nadzieję, że mogą poprawić swój status duchowy.
    Jednak Samuel nie wyszedł zbyt daleko poza koncepcję boga plemiennego. Głosił Jahwe, który stworzył wszystkich ludzi, ale zajmował się głównie Hebrajczykami, swoim narodem wybranym. Mimo to, tak jak za czasów Mojżesza, jeszcze raz idea Boga przedstawiała Bóstwo, które jest święte i rzetelne. „Nikt nie jest tak święty jak Pan. Któż może być porównany ze świętym Panem Bogiem?”.
    Z upływem lat, posiwiały, stary przywódca zrobił postępy w swym rozumieniu Boga, ponieważ głosił: „Pan jest Bogiem mądrości a czyny jego wyważone. Pan osądzać będzie krańce ziemi, wykazując miłosierdzie dla miłosiernego, z rzetelnym także będzie rzetelny”. Nawet tutaj zaczyna świtać miłosierdzie, chociaż ograniczone do tych, którzy są miłosierni. Później Samuel poszedł o krok dalej, kiedy w niedoli napominał swój lud: „Wpadnijmy raczej w ręce Pana, bo wielkie jest jego miłosierdzie”. „Dla Pana nie stanowi różnicy, ocalić wielu czy niewielu”.
    I taki, stopniowy rozwój idei dotyczących charakteru Jahwe, trwał dalej w czasie działalności następców Samuela. Usiłowali oni przedstawiać Jahwe jako Boga dochowującego przymierza, ale nie mogli dotrzymać kroku Samuelowi; nie udało im się wytworzyć idei miłosierdzia Bożego, jak sobie je wyobrażał Samuel pod koniec życia. Wciąż utrzymywała się tendencja powrotu do uznawania innych bogów, pomimo twierdzenia, że Jahwe jest ponad wszystkimi. „Twoim Panie jest królestwo, ty jesteś wyniesiony jako głowa nad wszystko”.
    Myślą przewodnią tej epoki była moc Boska; prorocy tego okresu głosili religię, która miała popierać króla na tronie hebrajskim. „Twoją, Panie, jest wielkość i moc, i majestat, i sława, i chwała. W twoich rękach jest siła i moc, ty jesteś zdolny wywyższyć i utwierdzić wszystkich”. I taka była sytuacja, gdy idzie o ideę Boga w czasach Samuela i jego bezpośrednich następców.
    2. ELIASZ I ELIZEUSZ
    W dziesiątym wieku przed Chrystusem naród hebrajski został podzielony na dwa królestwa. W obu tych jednostkach politycznych wielu poszukiwaczy prawdy próbowało powstrzymać reakcyjną falę duchowej dekadencji, która przyszła po separatystycznej wojnie i narastała katastrofalnie. Jednak takie wysiłki, zmierzające do posunięcia naprzód religii hebrajskiej, nie przynosiły wyników, dopóki nie zaczął nauczać zdeterminowany i nieustraszony wojownik o prawość, Eliasz. Eliasz odnowił koncepcję Boga w królestwie północnym, porównywalną z tą z czasów Samuela. Eliasz niewiele miał możliwości przedstawienia zaawansowanej koncepcji Boga, zajmując się, jak to przed nim czynił Samuel, wywracaniem ołtarzy Baala i niszczeniem idoli fałszywych bogów. I kontynuował swe reformy w obliczu opozycji bałwochwalczego monarchy; jego dzieło było nawet większe i trudniejsze niż to, przed którym stanął Samuel.
    Kiedy Eliasz został odwołany, wierny jego towarzysz, Elizeusz, przejął jego dzieło i z nieocenioną pomocą mało znanego Micheasza podtrzymywał światło prawdy w Palestynie.
    Jednak nie były to czasy rozwoju idei Bóstwa. Hebrajczycy nie dotarli jeszcze nawet do ideału mojżeszowego. Epoka Eliasza i Elizeusza zakończyła się powrotem wyższych klas do czczenia najwyższego Jahwe i oznaczała restytucję idei Uniwersalnego Stwórcy, prawie do tego miejsca, w którym zostawił ją Samuel.
    3. JAHWE I BAAL
    Długo ciągnący się spór pomiędzy wyznawcami Jahwe a zwolennikami Baala był raczej socjoekonomicznym starciem ideologii, niż zróżnicowaniem wierzeń religijnych.
    Mieszkańcy Palestyny mieli zróżnicowane poglądy na temat prywatnej własności ziemi. Południowe, albo wędrujące plemiona arabskie, (Jahweici) traktowały ziemię jako majątek nieprzekazywalny – jako dar Bóstwa dla klanu. Uważali, że ziemia nie może być sprzedawana czy dawana w zastaw. „Jahwe przemówił tymi słowy «Nie wolno sprzedawać ziemi, bo ziemia należy do mnie»”.
    Północni i bardziej osiadli Kanaanici (Baalici), bez ograniczeń kupowali, sprzedawali i zastawiali swe ziemie. Słowo Baal oznacza właściciela. Kult Baala oparty był na dwu głównych doktrynach. Pierwszej, na zalegalizowaniu wymiany własności, kontraktów i umów – prawa do kupna i sprzedaży ziemi. Drugiej, że Baal domniemanie zsyłał deszcz – był bogiem urodzajności ziemi. Dobre zbiory zależały od łaski Baala. Kult ten w znacznej mierze dotyczył ziemi, jej własności i żyzności.
    Generalnie, Baalici posiadali domy, ziemie i niewolników. Byli arystokratycznymi właścicielami ziemskimi i mieszkali w miastach. Każdy Baal miał swe święte miejsce, kapłanów i „święte kobiety”, rytualne prostytutki.
    Z tych zasadniczych różnic, gdy idzie o traktowanie ziemi, narosły zajadłe antagonizmy w poglądach społecznych, ekonomicznych, moralnych i religijnych, charakteryzujące Kanaanitów i Hebrajczyków. Przed Eliaszem ten socjoekonomiczny spór nie był sprawą wyraźnie religijną. Od czasów tego agresywnego proroka, o sprawę tą walczono raczej po linii religijnej – Jahwe przeciw Baalowi – a skończyło się to tryumfem Jahwe a następnie dążeniem do monoteizmu.
    Eliasz przeniósł spór Jahwe-Baal od spraw ziemi do religijnych aspektów ideologii hebrajskich i kanaanejskich. Gdy Achab zamordował Nabotów, aby podstępnie zawładnąć ich ziemią, Eliasz zrobił kwestię moralną ze starszych obyczajów ziemskich i zaczął ożywioną kampanię przeciwko Baalitom. Była to także walka ludu wiejskiego przeciwko dominacji miast. To zasadniczo pod wpływem Eliasza Jahwe stał się Elohimem. Prorok zaczął jako reformator rolny a skończył na wywyższeniu Bóstwa. Wielu było Baalów, Jahwe był jeden – monoteizm pokonał politeizm.
    4. AMOS I OZEASZ
    Wielki krok naprzód w przekształceniu boga plemiennego – boga, któremu tak długo służono ofiarami i obrzędami, Jahwe wcześniejszych Hebrajczyków – w Boga, który mógł karać za przestępstwa i niemoralność nawet swój własny naród, został zrobiony przez Amosa, który przybył ze wzgórz południowych, aby potępiać przestępczość, pijaństwo, ucisk i niemoralność plemion północnych. Od czasów Mojżesza, prawdy nigdy nie głoszono tak donośnie w Palestynie.
    Amos był nie tylko odnowicielem i reformatorem, był również odkrywcą nowych koncepcji Bóstwa. Obwieszczał dużo o tym Bogu, którego głosili jego poprzednicy i odważnie zwalczał wiarę w Boską Istotę, która sankcjonowałaby grzech pośród tak zwanego narodu wybranego. Po raz pierwszy od czasów Melchizedeka, uszy ludzkie słuchały potępienia podwójnych standardów narodowej sprawiedliwości i moralności. Po raz pierwszy w historii, uszy Hebrajczyków słyszały, że ich własny Bóg, Jahwe, nie będzie tolerował przestępstwa i grzechu w ich życiu bardziej niż u innych narodów. Amos przedstawiał surowego i sprawiedliwego Boga Samuela i Eliasza, ale dostrzegał także tego Boga, który nie traktował Hebrajczyków inaczej niż jakikolwiek inny naród, gdy chodziło o karę za złe uczynki. Był to wyraźny atak na egoistyczną doktrynę „narodu wybranego”, co w tamtych czasach bardzo raziło wielu Hebrajczyków.
    Amos powiedział: „Ten, który kształtował góry i stworzył wiatr, szukaj jego, który uczynił siedem gwiazd i Oriona, który cień śmierci w poranek odmienia i dzień w ciemności nocne”. Potępiając swoich półreligijnych współbraci, oportunistów a czasami niemoralnych, próbował zobrazować nieubłaganą sprawiedliwość niezmiennego Jahwe, kiedy mówił o złoczyńcach: „Choćby się przedarli do piekła, wyciągnie ich stamtąd moja ręka, choćby się wdrapali na niebiosa, ściągnę ich stamtąd w dół”. „Gdyby poszli w niewolę przed swymi wrogami i tam nakażę mieczowi sprawiedliwości, by ich pozabijał”. Jeszcze bardziej zaskoczył Amos swoich słuchaczy, kiedy wskazując ich ganiącym i oskarżającym palcem, oświadczył w imieniu Jahwe: „Na pewno nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków”. „I przesieję pomiędzy wszystkimi narodami dom Izraela, jak się zboże przetakiem przesiewa”.
    Amos ogłosił Jahwe „Bogiem wszystkich narodów” i ostrzegał Izraelitów, że obrzędy nie mogą zastąpić prawości. I zanim ten odważny nauczyciel został ukamienowany, rozpowszechnił dosyć zaczynu prawdy, aby uratować doktrynę najwyższego Jahwe; zapewnił objawieniu Melchizedeka dalszy rozwój.
    Ozeasz, zwolennik Amosa i jego doktryny uniwersalnego Boga sprawiedliwości, ożywił na nowo Mojżeszową koncepcję Boga miłości. Ozeasz głosił przebaczenie przez skruchę, nie przez ofiarowania. Głosił ewangelię miłości-dobroci i Boskiego miłosierdzia, mówiąc: „I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię znowu przez wierność”. „Dobrowolnie okażę im miłość, gdyż odwrócił się od nich mój gniew”.
    Ozeasz sumiennie kontynuował przestrogi moralne Amosa, gdy mówił od Boga: „Pragnę wymierzyć im karę”. Jednak Izraelici uznali jego słowa za okrucieństwo, graniczące ze zdradą, kiedy powiedział: „Powiem do tych, co nie są moim ludem, «ty jesteś moim ludem» a on odpowie «jesteś naszym Bogiem»”. Wciąż głosił skruchę i przebaczenie, mówiąc: „Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich”. Ozeasz zawsze głosił nadzieję i przebaczenie. Istotą jego orędzia zawsze było: „Okażę miłosierdzie memu ludowi. Nie powinni znać innego Boga poza mną, oprócz mnie nie ma zbawiciela”.
    Amos rozbudził narodowe sumienie Hebrajczyków, żeby zdali sobie sprawę z tego, że Jahwe nie będzie przebaczał ich przestępstw i grzechów tylko dlatego, że są domniemanie narodem wybranym, podczas gdy Ozeasz zagrał pierwsze tony późniejszych, miłosiernych akordów Boskiej litości i kochającej dobroci, tak znakomicie wyśpiewane przez Izajasza i jego towarzyszy.
    5. PIERWSZY IZAJASZ
    Były to czasy, kiedy jedni grozili karami za grzechy osobiste i przestępstwa narodowe wśród klanów północnych, podczas gdy inni przepowiadali klęski, jako zapłatę za występki w królestwie południowym. Właśnie na początku tego przebudzenia sumień i świadomości w narodach hebrajskich zjawił się pierwszy Izajasz.
    Izajasz kontynuował nauczanie o wiecznej naturze Boga, o jego nieskończonej mądrości, jego niezmiennej, doskonałej niezawodności. Reprezentował Boga Izraela, gdy mówił: „Wezmę sobie sprawiedliwość za miarę a prawość za pion”. „Pan da ci odpoczynek po twoim znoju i udręce, i po ciężkiej niewoli, w której człowiek musiał służyć”. „Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą, «to jest droga, idźcie nią»”. „Oto Bóg jest zbawieniem moim; będę miał ufność i nie ulęknę się, bo mocą moją i pieśnią moją jest Pan”. „«Chodźcie więc, a będziemy się prawować», mówi Pan «choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna»”.
    Zwracając się do znękanych strachem i głodnych dusz Hebrajczyków, prorok powiedział: „Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość, a chwała Pańska wzeszła nad tobą”. „Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił, by głosić dobrą nowinę ubogim; posłał mnie by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i otwarcie więzienia tym, którzy są związani”. „Bardzo się będę radował z Pana, weselić się będzie dusza moja w moim Bogu, gdyż odział mnie w szaty zbawienia i okrył płaszczem sprawiedliwości”. „We wszystkich ich uciskach i on był uciśniony, ale anioł oblicza jego wybawił ich. Z miłości swej i z litości on sam odkupił ich”.
    Po tym Izajaszu przyszli Micheasz i Abdiasz, którzy potwierdzili i upiększyli jego sycącą duszę ewangelię. I ci dwaj odważni posłańcy śmiało potępiali zdominowane przez kapłanów obrzędy Hebrajczyków i nieustraszenie atakowali cały system ofiarowania.
    Micheasz potępiał „władców, którzy sądzą za podarunki i kapłanów, którzy uczą za zapłatę, jak również proroków, którzy wieszczą za pieniądze”. Nauczał o dniu wolności od przesądów i kapłaństwa: „Lecz każdy będzie siadywał pod swą winoroślą i nie będzie tego, kto by go niepokoił, gdyż ludzie żyć będą, każdy według swego zrozumienia Boga”.
    Istotą posłania Micheasza było: „Czy wystąpię przed Bogiem z ofiarą całopalną? Czy Pan ma upodobanie w tysiącach baranów, w dziesiątkach tysięcy strumieni oliwy? Czy mam dać swego pierworodnego za moje przestępstwo, owoc ciała mojego za grzech mojej duszy? On ukazał mi, człowiecze, co jest dobre; a czego Pan żąda od ciebie, to tylko abyś wypełniał prawo, kochał miłosierdzie i w pokorze obcował z Bogiem”. Była to wielka epoka; doprawdy były to czasy przebudzenia, kiedy człowiek śmiertelny słyszał to wyzwalające posłanie a niektórzy nawet wierzyli w nie, ponad dwa i pół tysiąca lat temu. Gdyby nie zaciekły opór kapłanów, nauczyciele ci mogliby znieść wszelkie krwawe obrzędy rytualnego czczenia Hebrajczyków.

    • marek pisze:

      cd.

      6. NIEUSTRASZONY JEREMIASZ
      Kiedy kilku innych nauczycieli wciąż objaśniało ewangelię Izajasza, Jeremiaszowi pozostawało zrobić następny, śmiały krok w kierunku internacjonalizacji Jahwe, Boga Hebrajczyków.
      Jeremiasz nieustraszenie oświadczał, że Jahwe nie jest po stronie Hebrajczyków, kiedy walczą na wojnie z innymi narodami. Zapewniał, że Jahwe jest Bogiem całej Ziemi, wszystkich narodów i wszystkich ludzi. Nauka Jeremiasza stanowiła apogeum narastającej fali internacjonalizacji Boga Izraela; ten dzielny kaznodzieja głosił, definitywnie i raz na zawsze, że Jahwe jest Bogiem wszystkich narodów i że nie ma Ozyrysa dla Egipcjan, Bela dla Babilończyków, Aszura dla Asyryjczyków czy Dagona dla Filistynów. I tym samym religia Hebrajczyków miała swój udział w odrodzeniu monoteizmu na świecie, które zaczęło się mniej więcej w tym czasie; nareszcie koncepcja Jahwe dostąpiła poziomu Bóstwa o godności planetarnej a nawet kosmicznej. Jednak wielu towarzyszom Jeremiasza trudno było wyobrazić sobie Jahwe w oderwaniu od narodu hebrajskiego.
      Jeremiasz również głosił Boga sprawiedliwego i kochającego, przedstawionego przez Izajasza, kiedy oświadczył: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie miłosierną dobroć”. „Zaiste, nieumyślnie trapi i zasmuca synów ludzkich”.
      Ten nieustraszony prorok powiedział: „Sprawiedliwość jest przy tobie Panie, potężny w radzie i wielki w czynie. Jego oczy są otwarte na wszystkie drogi synów ludzkich, aby oddać każdemu według jego dróg i według owoców jego uczynków”. Uznano jednak za bluźnierczą zdradę, gdy podczas oblężenia Jerozolimy Jeremiasz powiedział: „Otóż teraz daję te wszystkie ziemie w ręce Nabuchodonozora, króla babilońskiego, mojego sługi”. I kiedy Jeremiasz doradzał poddanie miasta, kapłani i władcy świeccy wrzucili go w błotnisty dół w ponurym lochu.
      7. DRUGI IZAJASZ
      Zniszczenie państwa Hebrajczyków i ich niewola w Mezopotamii mogły okazać się wielkim dobrodziejstwem dla ich rozwijającej się teologii, gdyby nie pełna determinacji działalność kapłaństwa. Ich naród upadł wskutek najazdu wojsk babilońskich a ich nacjonalistyczny Jahwe ucierpiał na skutek internacjonalistycznych kazań przywódców duchowych. To właśnie utrata narodowego boga skłoniła kapłanów żydowskich do pójścia tak daleko w inwencji legend i mnożeniu cudownie wyglądających wydarzeń w historii hebrajskiej, że próbowali restytuować Żydów jako naród wybrany, nawet w obliczu nowej i poszerzonej idei umiędzynarodowionego Boga wszystkich narodów.
      W niewoli Żydzi w znacznym stopniu ulegli wpływom tradycji i legend babilońskich, chociaż należy odnotować, że nieustannie wzbogacali moralny wydźwięk i duchowe znaczenie historii chaldejskich, które przyswajali, pomimo, że zawsze zniekształcali te legendy tak, aby odzwierciedlały honor i chwałę przodków oraz historii Izraela.
      Kapłanów hebrajskich i uczonych w Piśmie opanowała tylko jedną idea a była nią odbudowa narodu żydowskiego, gloryfikacja tradycji Hebrajczyków i egzaltacja ich narodowej historii. Jeśli ktoś może mieć pretensje, że ci kapłani przekazali swe błędne idee tak wielkiej części świata zachodniego, należy pamiętać, że nie zrobili tego umyślnie; nie oświadczali, że piszą pod natchnieniem; nie twierdzili, że piszą świętą księgę. Przygotowywali jedynie podręcznik, przeznaczony dla podbudowania gasnącej w niewoli odwagi swoich współbraci. Definitywnie chcieli podźwignąć ducha narodowego i morale swych rodaków. Ludziom z późniejszych czasów pozostawało tylko zebrać te i inne pisma w książkę przewodnią, zawierającą domniemanie nieomylne nauki.
      W niewoli kapłani żydowscy posługiwali się dość swobodnie tymi pismami, ale ich wpływ na zniewolonych współbraci znacznie ograniczała obecność młodego i nieugiętego proroka, drugiego Izajasza, który był wielkim zwolennikiem Boga sprawiedliwości, miłości, prawości i miłosierdzia, jakiego głosił starszy Izajasz. Wierzył on także razem z Jeremiaszem, że Jahwe stał się Bogiem wszystkich narodów. Nauczał tych teorii o naturze Boga z tak dobrym skutkiem, że pozyskał neofitów zarówno wśród Żydów jak również ich okupantów. Ten młody kaznodzieja zostawił po sobie zapis swych nauk, którego kapłani, wrogo nastawieni i nieskorzy do przebaczenia, nie chcieli w żaden sposób łączyć z nim, jednak zwykły szacunek dla piękna i majestatu tych zapisów sprawił, że przyłączyli je do pism wcześniejszego Izajasza. W ten sposób pisma drugiego Izajasza można znaleźć w księdze noszącej to imię, zajmują one rozdziały od czterdziestego do pięćdziesiątego piątego włącznie.
      Żaden prorok czy nauczyciel religijny, od czasów Machiventy do Jezusa, nie doszedł do tak zaawansowanej koncepcji Boga, jaką drugi Izajasz głosił w niewoli. Bóg, którego głosił ten duchowy przywódca, nie był mały, antropomorficzny i stworzony przez człowieka. „Oto wyspy jak najmniejszą rzecz porywa”. „Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze”.
      Wreszcie Machiventa Melchizedek zobaczył ludzkich nauczycieli, głoszących prawdziwego Boga śmiertelnemu człowiekowi. Podobnie jak pierwszy Izajasz, ten przywódca głosił Boga stwórcą i podtrzymywaczem wszechświata. „Ja uczyniłem ziemię i stworzyłem na niej ludzi. Nie stworzyłem jej na próżno; stworzyłem ją na zamieszkanie”. „Jestem pierwszym i ostatnim; nie ma Boga poza mną”. Ten nowy prorok mówił za Pana Boga Izraela: „Niebiosa mogą zginąć, ziemia zwiotczeje, lecz moja prawość przetrwa na wieki a moje zbawienie z pokolenia na pokolenie”. „Nie bój się, bo ja jestem z tobą, nie lękaj się, bo ja jestem Bogiem twoim”. „Oprócz mnie nie ma żadnego Boga, sprawiedliwego i Zbawiciela”.
      Drugi Izajasz pocieszał zniewolonych Żydów, jak również tysiące ludzi od tamtych czasów, którzy słyszeli te słowa: „Tak mówi Pan, który cię stworzył, «odkupiłem cię, nazwałem cię twoim imieniem; jesteś moim»”. „Gdy pójdziesz przez wody, ja będę z tobą, ponieważ drogi jesteś w moich oczach”. „Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad swym synem? Tak, może zapomnieć, jednak ja nie zapomnę moich dzieci, gdyż wyryłem cię na obu dłoniach; ukryłem cię nawet w cieniu mojej ręki”. „Niech bezbożny porzuci swoją drogę, a przestępca swoje zamysły i niech się nawróci do Pana, aby się nad nim zlitował, do naszego Boga, gdyż jest hojny w odpuszczaniu”.
      Jeszcze raz posłuchajcie ewangelii tego, nowego objawienia Boga salemskiego: „Jak pasterz będzie pasł swoją trzodę, w swoje ręce zbierze jagnięta i na swoim łonie będzie je nosił. Zmęczonemu da siłę a bezsilnemu moc w obfitości. Ci, którzy ufają Panu, nabierają siły; wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły; biegną a nie ustają; idą a nie mdleją”.
      Izajasz ten propagował szeroko ewangelię rozbudowanej koncepcji najwyższego Jahwe. Z Mojżeszem rywalizował w elokwencji, dzięki której przedstawiał Pana Boga Izraela jako Uniwersalnego Stwórcę. Poetycznie obrazował nieskończone atrybuty Ojca Uniwersalnego. Nigdy nie padły piękniejsze słowa o niebiańskim Ojcu. Podobnie jak Psalmy, pisma Izajasza należą do najbardziej wysublimowanych i prawdziwie duchowych zobrazowań koncepcji Boga, spośród wszystkich tych, jakie kiedykolwiek zaszczyciły śmiertelne uszy przed przybyciem Michała na Urantię. Posłuchajcie jego opisu Bóstwa: „Jestem wysoki i wzniosły, który mieszka w wieczności”. „Ja jestem pierwszy i ostatni i oprócz mnie nie ma Boga”. Kiedy ten łagodny, lecz majestatyczny prorok upierał się przy głoszeniu Boskiej stałości, wierności Bożej, była to dla Żydów nowa doktryna. Oświadczył, że „Bóg nie zapomina, nie opuszcza”.
      Ten śmiały nauczyciel głosił, że człowiek jest bardzo blisko związany z Bogiem: „Wszystkich, którzy nazwani są moim imieniem, stworzyłem dla swojej sławy i będą zwiastować im moją chwałę. Ja, jedynie ja, mogę przez wzgląd na siebie zmazać twoje przestępstwa i twoich grzechów nie wspomnę”.
      Posłuchajcie, jak ten wielki Żyd zburzył koncepcję Boga narodowego, kiedy w chwale głosił boskość Ojca Uniwersalnego, o którym mówił: „Niebo jest moim tronem a ziemia podnóżkiem nóg moich”. Bóg Izajasza naprawdę jest majestatyczny, sprawiedliwy i niezbadany. Prawie zanikła koncepcja gniewnego, mściwego i zazdrosnego Jahwe pustynnych Beduinów. W umyśle człowieka śmiertelnego pojawiła się nowa idea najwyższego i uniwersalnego Jahwe i nigdy już nie znikła z ludzkiego pola widzenia. Uświadomienie sobie Boskiej sprawiedliwości zaczęło niweczyć prymitywną magię i biologiczny strach. W końcu człowiek został wprowadzony we wszechświat prawa i porządku i przedstawiono mu uniwersalnego Boga o godnych zaufania i ostatecznych atrybutach.
      Ten kaznodzieja, nauczający o nieziemskim Bogu, nigdy nie zaprzestał głosić Boga miłości. „Mieszkam na wysokim i świętym miejscu, także z tym, który jest skruszony i pokorny duchem”. I jeszcze więcej słów pociechy mówił ten wielki nauczyciel swoim współczesnym: „Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją. Będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie. Gdy przypadnie nieprzyjaciel jak rzeka, wtedy go duch Pański odpędzi”. I raz jeszcze zabłysła, dla błogosławieństwa ludzkości, rozpraszająca strach ewangelia Melchizedeka i rodząca ufność religia Salemu.
      Dalekowzroczny i odważny Izajasz skutecznie przyćmił nacjonalistycznego Jahwe swym wzniosłym zobrazowaniem majestatu i uniwersalnej wszechmocy najwyższego Jahwe, Boga miłości, władcy wszechświata i kochającego Ojca całej ludzkości. Od tamtych, pamiętnych dni, na Zachodzie najwyższa koncepcja Boga obejmowała uniwersalną sprawiedliwość, Boskie miłosierdzie i wieczną prawość. Przepięknym językiem i z niezrównanym wdziękiem przedstawiał ten wielki nauczyciel wszechmocnego Stwórcę, jako wszechmiłującego Ojca.
      Ten prorok z czasów niewoli głosił kazania swojemu ludowi i wielu tym narodom, które go słuchały w Babilonii nad rzeką. I drugi Izajasz zrobił wiele, aby przeciwdziałać licznym błędnym i rasowo egoistycznym koncepcjom, dotyczącym misji obiecanego Mesjasza. Jednak niezupełnie mu się to udało. Gdyby kapłani nie poświęcili się tworzeniu źle pojmowanego nacjonalizmu, nauki dwu Izajaszy mogłyby pomóc rozpoznać i przyjąć obiecanego Mesjasza.
      8. HISTORIA ŚWIĘTA I ŚWIECKA
      Zwyczaj traktowania zapisów o doświadczeniach Hebrajczyków jako historii świętej a spraw reszty świata jako historii świeckiej odpowiedzialny jest za większość zamętu w rozumowaniu ludzkim, gdy idzie o interpretację historii. Problem ten powstał dlatego, ponieważ nie istnieje świecka historia Żydów. Po tym jak kapłani, na wygnaniu w Babilonii, przygotowali nowe zapisy o domniemanie cudownym postępowaniu Boga z Hebrajczykami, świętą historię Izraela jak ją przedstawia Stary Testament, pieczołowicie i kompletnie zniszczyli istniejące dotychczas zapisy historii Hebrajczyków – księgi takie jak „Czyny królów Izraela” i „Czyny królów Judy”, wraz z kilkoma innymi, bardziej czy mniej dokładnymi zapisami historii hebrajskiej.
      Aby zrozumieć, dlaczego miażdżący ucisk i nieunikniony przymus świeckiej historii tak bardzo przerażał pojmanych i rządzonych przez obcych Żydów, że usiłowali zupełnie przepisać i przerobić swą historię, powinniśmy przejrzeć w skrócie kronikę ich pogmatwanego bytu narodowego. Należy przypomnieć, że Żydzi nie stworzyli zadowalającej, nieteologicznej filozofii życia. Mieli problemy ze swoją pierwotną, egipską koncepcją Boskiej zapłaty za prawość, połączonej z surową karą za grzech. Dramat Hioba był czymś w rodzaju protestu przeciw tak błędnej filozofii. Szczery pesymizm Kaznodziei Salomona był życiową, mądrą reakcją na zbyt optymistyczne wierzenia w Opatrzność.
      Jednak pięćset lat poddaństwa i obcej władzy to było za wiele nawet dla wytrwałych i cierpliwych Żydów. Prorocy i kapłani zaczęli wołać: „Jak długo Panie, jak długo?” Kiedy uczciwy Żyd przeglądał Pismo Święte, jego wewnętrzny niepokój pogłębiał się jeszcze bardziej. Starszy prorok obiecał, że Bóg będzie chronił i wyzwoli swój „naród wybrany”. Amos zagroził, że Bóg może porzucić Izrael, jeśli nie nastąpi odnowa jego standardów prawości narodowej. Pisarz Powtórzonego Prawa przedstawiał wielki wybór pomiędzy dobrem a złem, błogosławieństwem a przekleństwem. Pierwszy Izajasz ogłaszał dobrego króla-wybawiciela. Jeremiasz głosił erę prawości wewnętrznej – przymierza zapisanego na tablicach serc. Drugi Izajasz mówił o zbawieniu przez ofiarowanie i okupienie. Ezechiel głosił wyzwolenie przez służbę i poświęcenie a Ezdrasz przyrzekał dobrobyt dzięki przestrzeganiu prawa. Jednak wbrew temu wszystkiemu Żydzi pozostawali w niewoli a wyzwolenie się odwlekało. Potem Daniel obrazował spektakularność nadchodzącego „kryzysu” – niszczenie wielkiego posągu i natychmiastowe wprowadzenie wiecznych rządów prawości, królestwa mesjanistycznego.
      I wszystkie takie zawiedzione nadzieje doprowadziły do tego stopnia rozczarowania narodowego i frustracji, że zdezorientowani przywódcy Żydów nie zdołali rozpoznać i zaakceptować misji i działalności Boskiego Syna z Raju, kiedy niebawem przyszedł do nich w formie ciała śmiertelnego – wcielony jako Syn Człowieczy.
      Wszystkie współczesne religie popełniały poważne błędy, kiedy usiłowały przypisać cudowną interpretację pewnym epokom w historii. Podczas gdy prawdą jest, że Bóg wielokrotnie wsuwał swą Ojcowską dłoń opatrznościowej interwencji w bieg spraw ludzkich, błędem jest traktowanie teologicznych dogmatów i religijnych przesądów jako nadprzyrodzonego nawarstwiania, powstałego w wyniku cudownej interwencji w bieg historii ludzkiej. To, że „Najwyżsi Ojcowie panują w królestwach ludzkich”, nie przekształca świeckiej historii w tak zwaną historię świętą.
      Autorzy Nowego Testamentu i późniejsi pisarze chrześcijańscy dodatkowo komplikowali to wypaczanie historii hebrajskiej przez swoje wysiłki, czynione w najlepszej intencji, zmierzające do transcendalizacji proroków żydowskich. Tym samym, zarówno pisarze żydowscy jak i chrześcijańscy katastrofalnie nadużywali historii hebrajskiej. Świecka historia hebrajska została dogłębnie zdogmatyzowana. Została przekształcona w fikcję historii świętej i nierozłącznie związana z koncepcjami moralnymi i nauczaniem religijnym tak zwanych narodów chrześcijańskich.
      Krótkie przytoczenie kluczowych punktów historii hebrajskiej ukaże, jak fakty znajdujące się w zapisach zostały przekształcone przez kapłanów żydowskich w Babilonii, że zmieniły zwyczajną, świecką historię ich narodu, w historię fikcyjną i świętą.

      • marek pisze:

        cd.

        9. HISTORIA HEBRAJSKA
        Nigdy nie było dwunastu plemion Izraelitów – tylko trzy lub cztery plemiona osiadłe w Palestynie. Naród hebrajski powstał w wyniku zjednoczenia tak zwanych Izraelitów i Kanaanitów. „Dzieci Izraela mieszkały wtedy pośród Kanaanitów. I brali sobie ich córki za żony a swoje córki wydawali za mąż za synów Kanaanitów”. Hebrajczycy nigdy nie wypędzili Kanaanitów z Palestyny, chociaż zapisy ich kapłanów traktujące o tych sprawach stanowczo twierdzą, że to zrobili.
        Poczucie tożsamości izraelskiej zrodziło się w górzystej krainie Efraim; późniejsze poczucie tożsamości żydowskiej powstało w południowym klanie Juda. Żydzi (Judaici) zawsze próbowali szkalować i oczerniać w swych zapisach Izraelitów północnych (Efraimitów).
        Pretensjonalna historia hebrajska zaczęła się wtedy, gdy Saul zgromadził klany północne, aby odeprzeć ataki Ammonitów na bratnich współplemieńców – Gileadytów – mieszkających na wschód od Jordanu. Z wojskiem liczącym nieco ponad trzy tysiące żołnierzy pokonał wroga i ten bohaterski czyn skłonił górskie plemiona do obwołania go królem. Kiedy kapłani przepisywali na wygnaniu tę historię, powiększyli wojska Saula do 330.000 a do listy plemion, biorących udział w walce, dodali „Judę”.
        Zaraz po pokonaniu Ammonitów, Saul został królem, dzięki powszechnemu obwołaniu go przez żołnierzy. Żaden kapłan czy prorok nie brał w tym udziału. Później jednak kapłani umieścili w zapisach, że Saul koronowany został na króla przez proroka Samuela, zgodnie z boskimi wskazówkami. Zrobili to, aby ustanowić „boską linię potomstwa” dla królewskości Dawida u Judaitów.
        Największe wypaczenie historii żydowskiej związane jest z Dawidem. Zwycięstwo Saula nad Ammonitami (które Saul przypisał Jahwe) zaniepokoiło Filistynów, którzy zaczęli atakować klany północne. Dawid i Saul nigdy nie mogli się zgodzić ze sobą. Dawid, z sześciuset ludźmi, zawarł przymierze z Filistynami i maszerował wzdłuż wybrzeża do Ezdrelonu. W Gat Filistyni kazali ustąpić Dawidowi z pola; obawiali się, że może przejść do Saula. Dawid się wycofał; Filistyni zaatakowali Saula i go pokonali. Nie mogliby tego dokonać, gdyby Dawid pozostawał lojalny wobec Izraela. Wojsko Dawida stanowiło wielojęzyczny zbiór malkontentów, składało się w znacznej części z ludzi nieprzystosowanych społecznie i uciekających przed sprawiedliwością.
        Tragiczna porażka Saula pod Gilboa, z rąk Filistynów, zredukowała Jahwe do niskiej pozycji wśród bogów w oczach otaczających Kanaanitów. Normalnie, porażka Saula byłaby przypisana odwróceniu się od Jahwe, ale tym razem judejscy korektorzy przypisali ją błędom rytualnym. Potrzebna im była tradycja Saula i Samuela, jako tło dla królewskości Dawida.
        Dawid, ze swym nielicznym wojskiem, założył stolicę w niehebrajskim mieście Hebron. Wkrótce jego rodacy ogłosili go królem nowego królestwa Judy. W skład Judy wchodziły w większości elementy niehebrajskie – Kenici, Kalebici, Jebusyci oraz inni Kanaanici. Byli to koczownicy – pasterze – i bardzo byli przywiązani do hebrajskiej idei własności ziemi. Trzymali się ideologii swych klanów pustynnych.
        Różnica pomiędzy historią świętą i świecką jest dobrze zobrazowana w dwu różnych opowiadaniach w Starym Testamencie, mówiących o obwołaniu Dawida królem. Część świeckiej historii, o tym, jak najbliżsi stronnicy Dawida (jego wojsko) obwołali go królem, została przez nieuwagę zostawiona w zapisach przez kapłanów, którzy następnie stworzyli długą i prozaiczną narrację świętej historii, gdzie jest opisane, jak prorok Samuel, według Boskich wskazówek, wybrał Dawida spośród swych braci i postępując formalnie, w trakcie starannych i uroczystych obrzędów, namaścił go na króla nad Hebrajczykami a potem ogłosił następcą Saula.
        Wiele razy kapłani, po przygotowaniu fikcyjnych narracji o cudownym postępowaniu Boga z Izraelem, nie usuwali zwykłych i trzymających się faktów opowiadań, uprzednio istniejących w zapisach.
        Dawid próbował zorganizować sobie oparcie polityczne, z początku biorąc za żonę córkę Saula, potem wdowę po Nabalu, bogatym Edomicie, a następnie córkę Talmaja, króla Geszur. Wziął sobie sześć żon spośród kobiet z Jebus, nie mówiąc o Batszebie, żonie Hetyty.
        Takimi właśnie metodami i z takimi ludźmi tworzył Dawid fikcję boskiego królestwa Judy, jako spadkobiercy dziedzictwa i tradycji zanikającego, północnego królestwa efraimickiego, Izraela. Dawidowe, kosmopolityczne plemię Judy bardziej było nieżydowskie niż żydowskie, tym niemniej uciskani starsi z Efraimu przybyli i „namaścili go na króla Izraela”. Dawid, po pogróżkach wojennych, zawarł ugodę z Jebusytami i założył stolicę swego zjednoczonego królestwa w Jebus (Jerozolima), które było miastem silnie obwarowanym, leżącym w połowie drogi pomiędzy Judą a Izraelem. Filistynów to niepokoiło i wkrótce zaatakowali Dawida. Po zażartej walce zostali pokonani i raz jeszcze Jahwe został umocniony jako „Pan Bóg Zastępów”.
        Jednak Jahwe musiał, z konieczności, dzielić się częścią swej sławy z bogami kanaanejskimi, ponieważ Hebrajczycy nie stanowili większości w wojsku Dawida. I tak pojawia się w waszych zapisach (przeoczone przez judaickich redaktorów) takie wymowne oświadczenie: „Jahwe rozbił wrogów mych przede mną. Dlatego nazwano to miejsce Baal-Perasim”. Zrobiono tak dlatego, ponieważ osiemdziesiąt procent żołnierzy Dawida stanowili Baalici.
        Dawid wyjaśnił porażkę Saula pod Gilboa tym, że Saul zaatakował kanaanejskie miasto, Gibeon, którego mieszkańcy mieli traktat pokojowy z Efraimitami. Dlatego Jahwe go opuścił. Jeszcze za czasów Saula, Dawid bronił kanaanejskiego miasta Keila przed Filistynami a potem założył swą stolicę w mieście kanaanejskim. Trzymając się polityki kompromisu z kanaanitami, Dawid oddał siedmiu potomków Saula Gibeonitom, aby ich powieszono.
        Po pokonaniu Filistynów, Dawid wszedł w posiadanie „arki Jahwe”, sprowadził ją do Jerozolimy i oficjalnie zaprowadził czczenie Jahwe w swoim królestwie. Następnie zapłacił wielkie daniny sąsiednim plemionom – Edomitom, Moabitom, Ammonitom i Syryjczykom.
        Skorumpowana maszyneria polityczna Dawida zaczęła zdobywać dla siebie posiadłości ziemskie na północy, z pogwałceniem obyczajów hebrajskich i wkrótce przejęła kontrolę nad taryfami celnymi z karawan, dawniej zbieranymi przez Filistynów. Potem przyszła seria okrucieństw, osiągająca swój szczyt w morderstwie Uriasza. Wszystkie apelacje sądowe rozstrzygane były w Jerozolimie; „starsi” nie wymierzali już sprawiedliwości. Nic zatem dziwnego, że wybuchł bunt. Dziś Absalom mógłby być zwany demagogiem; jego matka była Kanaanejką. Poza synem Batszeby, Salomonem, było pół tuzina osób walczących o tron.
        Po śmierci Dawida, Salomon oczyścił maszynerię polityczną ze wszystkich wpływów północnych, ale zachował cały despotyzm i podatki, jak za rządów swego ojca. Salomon doprowadził kraj do bankructwa, przez swój pełen przepychu dwór i szeroko zakrojony program budowlany: zbudował Dom Libański, pałac córki faraona, świątynię Jahwe, pałac królewski i odbudował mury wielu miast. Salomon stworzył wielką flotę hebrajską, prowadzoną przez marynarzy syryjskich i handlującą z całym światem. Liczebność jego haremu dochodziła do tysiąca.
        W tym czasie świątynia Jahwe w Szilo straciła swoje znaczenie a całe narodowe czczenie skoncentrowało się w Jebus, we wspaniałej kaplicy królewskiej. Królestwo północne w znacznym stopniu wróciło do czczenia Elohima. Cieszyło się ono łaską u faraonów, którzy później zniewolili Judę, nakładając haracz na królestwo południowe.
        Wiele było wzlotów i upadków – wojen pomiędzy Izraelem a Judą. Po czterech latach wojen domowych i po trzech dynastiach, Izrael dostał się pod rządy despotów miejskich, którzy zaczęli handlować ziemią. Nawet król Omri próbował kupić posiadłość Semera. Jednak szybko przyszedł koniec, kiedy Salmanasar III chciał roztoczyć kontrolę nad wybrzeżem Morza Śródziemnego. Król Achab z Efraimu zgromadził dziesięć innych grup ludzkich i stawił opór pod Karkar; bitwa była nierozstrzygnięta. Asyryjczycy zostali zatrzymani, ale sprzymierzeńcy zdziesiątkowani. O tym wielkim boju Stary Testament nawet nie wspomina.
        Zaczęły się nowe problemy, kiedy ziemię Nabota chciał kupić król Achab. Jego żona, Fenicjanka, sfałszowała imię Achaba na dokumencie nakazującym konfiskatę ziemi Nabota, oskarżonego o bluźnienie imionom „Elohim i król”. Zarówno Nabot jak i jego syn zostali zaraz straceni. Na scenie pojawił się energiczny Eliasz i potępił Achaba za morderstwo Nabotów. Tym samym jeden z największych proroków, Eliasz, zaczął swe nauczanie jako obrońca starych zwyczajów ziemskich, jako przeciwnik poglądów zwolenników Baala na handel ziemią, jako przeciwnik dominacji miasta nad wsią. Ale taka reforma się nie osiągała celu, dopóki właściciel ziemski, Jehu, nie złączył swych sił z cygańskim wodzem Jonadabem, zabijając proroków (handlarzy nieruchomości) Baala w Samarii.
        Nowe życie się zaczęło, kiedy Joasz i jego syn Jeroboam wyzwolili Izrael z rąk wrogów. Ale w Samarii w tym czasie rządziła szlachta-rozbójnicy, których łupiestwa szły o lepsze z tymi, jakich dokonywano za dynastii Dawida w dawnych czasach. Państwo szło z Kościołem ręka w rękę. Próba ograniczenia wolności słowa sprawiła, że Eliasz, Amos i Ozeasz zaczęli prowadzić tajne zapisy i taki był prawdziwy początek Biblii żydowskiej i chrześcijańskiej.
        Jednak królestwo północne nie znikło z kart historii tak długo, aż król Izraela zaczął spiskować z królem Egiptu i odmówił płacenia dalszych danin Asyrii. Zaczęło się wtedy trzyletnie oblężenie, zakończone całkowitym upadkiem królestwa północnego. Tak zniknął Efraim (Izrael). Juda – Żydzi, „pozostałości Izraela” – zaczęli gromadzić ziemię w rękach kilku osób, jak to określił Izajasz, „przyłączając dom do domu a rolę do roli”. Wkrótce w Jerozolimie pojawiła się świątynia Baala obok świątyni Jahwe. Rządy strachu skończyły się monoteistycznym powstaniem, pod wodzą chłopca-króla, Joasza, który przez trzydzieści pięć lat prowadził krucjatę na rzecz Jahwe.
        Następny król, Amazjasz, miał kłopoty ze zbuntowanymi płatnikami podatku, Edomitami i ich sąsiadami. Po świetnym zwycięstwie zaczął atakować swych północnych sąsiadów i doznał szybkiej a dotkliwej porażki. Potem zbuntował się lud wiejski; zamordowali króla a na tronie posadzili jego szesnastoletniego syna. Był to Azariasz, zwany przez Izajasza Uzjaszem. Po Uzjaszu, zła sytuacja jeszcze się pogorszyła, Juda istniała, płacąc przez sto lat haracz królom Asyrii. Pierwszy Izajasz mówił, że Jerozolima, będąc miastem Jahwe, nigdy nie padnie. Jednak Jeremiasz nie wahał się głosić jej upadku.
        Do prawdziwej ruiny Judy doprowadziła skorumpowana i bogata klika polityków, działająca pod kierownictwem chłopca-króla Manassesa. Zmiany gospodarcze sprzyjały powrotowi kultu Baala, którego prywatny handel ziemią sprzeciwiał się ideologii Jahwe. Upadek Asyrii i przewaga Egiptu przyniosły Judzie tymczasowe wyzwolenie a władzę przejął lud wiejski. Pod kierownictwem Jozjasza zlikwidowano jerozolimską klikę skorumpowanych polityków.
        Jednak epoka ta skończyła się tragicznie, kiedy Jozjasz ośmielił się wyjść i zatrzymać potężne wojska Necha, gdy szły wybrzeżem z Egiptu na pomoc Asyrii przeciw Babilonii. Został starty z powierzchni ziemi a Juda zaczęła płacić haracz Egiptowi. W Jerozolimie wróciła do władzy polityczna partia Baala i tak zaczęła się prawdziwa niewola egipska. Potem przyszedł okres, kiedy politycy Baala kontrolowali zarówno sądy jak i kapłaństwo. Kult Baala był systemem ekonomicznym i społecznym, związanym z prawami własności jak również z żyznością ziemi.
        Wraz z obaleniem Necha przez Nabuchodonozora, Juda dostała się pod panowanie Babilonii i dano jej dziesięć lat prolongaty płatności, ale wkrótce się zbuntowała. Kiedy Nabuchodonozor wyruszył na nich, Judaici zaczęli reformy społeczne, takie jak wyzwolenie niewolników, aby wpłynąć na Jahwe. Kiedy wojska babilońskie chwilowo się wycofały, Hebrajczycy się cieszyli, że wyzwoliła ich magia ich reform. To właśnie wtedy Jeremiasz mówił im o nadchodzącej zgubie i wkrótce Nabuchodonozor wrócił.
        I tak przyszedł koniec Judy. Miasto zostało zniszczone a lud zabrany do Babilonii. Walka Jahwe-Baal skończyła się niewolą. Ale ta niewola poruszyła resztki Izraela, popychając je ku monoteizmowi.
        W Babilonii Żydzi doszli do wniosku, że nie mogą istnieć w Palestynie jako mała grupa, posiadająca własne, specyficzne, społeczne i ekonomiczne zwyczaje, jak również do tego, że jeśli ich ideologie mają zapanować, należy nawrócić innowierców. W ten sposób zrodziła się nowa koncepcja ich przeznaczenia – idea, że Żydzi muszą stać się wybranymi sługami Jahwe. Żydowska religia Starego Testamentu naprawdę ukształtowała się w babilońskiej niewoli.
        Także w Babilonii nabrała swego kształtu doktryna nieśmiertelności. Żydzi uważali, że idea przyszłego życia pomniejsza znaczenie ich ewangelii sprawiedliwości społecznej. Teraz, po raz pierwszy, teologia wyparła socjologię i ekonomię. Religia nabierała kształtu, jako system ludzkiego myślenia i postępowania, coraz bardziej niezależny od polityki, socjologii i ekonomii.
        I tak oto prawda o narodzie żydowskim ukazuje, że wiele tego, co było uważane za historię świętą, okazało się być niewiele więcej niż kroniką zwykłej historii świeckiej. Judaizm był tą glebą, na której wyrosło chrześcijaństwo, ale Żydzi nie byli cudownym narodem.
        10. RELIGIA HEBRAJSKA
        Izraelitów nauczali ich przywódcy, że są narodem wybranym, nie dla specjalnych względów i monopolu łaski Bożej, ale dla specjalnej służby, aby nieść każdemu narodowi prawdę o jednym Bogu nad wszystkimi. I obiecali Żydom, że jeśli zadośćuczynią temu przeznaczeniu, staną się duchowymi przywódcami wszystkich narodów, a nadchodzący Mesjasz będzie panował nad nimi i nad całym światem, jako Książę Pokoju.
        Kiedy Persowie uwolnili Żydów, ci wrócili do Palestyny tylko po to, aby wpaść w niewolę wprowadzonego przez ich własnych kapłanów kodeksu prawa, ofiar i rytuałów. I tak jak klany hebrajskie odrzuciły wspaniałą opowieść o Bogu, przedstawioną w pożegnalnej oracji Mojżesza, na rzecz rytuałów ofiar i pokuty, tak te resztki narodu hebrajskiego odrzuciły wspaniałą koncepcję drugiego Izajasza, na rzecz przepisów, norm i rytuałów ich rozwijającego się kapłaństwa.
        Egotyzm narodowy, fałszywa wiara w obiecanego Mesjasza, źle pojmowanego, oraz narastające zniewolenie i tyranizowanie przez kapłaństwo na zawsze wyciszyły głosy przywódców duchowych (poza Danielem, Ezechielem, Aggeuszem i Malachiaszem); i od tamtych dni aż do czasów Jana Chrzciciela cały Izrael przechodził coraz większą duchową regresję. Jednak Żydzi nigdy nie zgubili koncepcji Ojca Uniwersalnego; nawet w dwudziestym wieku po Chrystusie wciąż wyznają tę ideę Bóstwa.
        Od Mojżesza do Jana Chrzciciela rozciąga się nieprzerwana linia oddanych nauczycieli, którzy przekazywali monoteistyczną pochodnię światła z jednego pokolenia na drugie, podczas gdy coraz bardziej ganili niegodziwych władców, potępiali skomercjalizowanych kapłanów i zawsze napominali naród, aby wiernie czcił najwyższego Jahwe, Pana Boga Izraela.
        W końcu Żydzi utracili swą polityczną tożsamość jako naród, ale religia hebrajska, szczera wiara w jednego i uniwersalnego Boga, wciąż żyje w sercach rozproszonych uchodźców. I ta religia nadal trwa, ponieważ działała skutecznie w celu zachowywania najwyższych wartości u jej wyznawców. Religia żydowska zachowywała ludzkie ideały, ale nie stymulowała postępu i nie dopingowała do twórczych odkryć filozoficznych w domenach prawdy. Religia żydowska miała wiele wad – miała braki w filozofii i była prawie zupełnie pozbawiona wartości estetycznych – ale zachowywała wartości moralne, dlatego też przetrwała. W porównaniu z innymi koncepcjami Bóstwa, najwyższy Jahwe był wyrazisty, żywy, osobowy i moralny.
        Żydzi, tak jak niewiele innych narodów, kochali sprawiedliwość, mądrość, prawdę i prawość, jednak najmniej ze wszystkich narodów przyczynili się do intelektualnego zrozumienia i duchowego pojmowania tych Boskich cech. Choć teologia hebrajska nie chciała się rozwijać, odegrała znaczną rolę w rozwoju dwu innych światowych religii, chrześcijaństwa i mahometanizmu.
        Religia żydowska przetrwała także ze względu na swe instytucje. Trudno jest przetrwać religii, jako prywatnym praktykom oddzielnych jednostek. Błąd przywódców religijnych polegał zawsze na tym, że widząc zło religii zinstytucjonalizowanej, usiłowali zniszczyć metody funkcjonowania grupowego. Zamiast niszczyć wszelkie obrzędy, zrobiliby lepiej reformując je. W tym aspekcie Ezechiel był mądrzejszy od swoich współczesnych; choć przyłączył się do nich, obstając przy osobistej odpowiedzialności moralnej, zabrał się również do zaprowadzenia dokładnego przestrzegania wyższego i czystszego rytuału.
        I tak kolejni nauczyciele Izraela dokonali największego wyczynu w ewolucji religii na Urantii, stopniowo a jednak ciągle przeobrażali barbarzyńską ideę dzikiego demona Jahwe, zazdrosnego i okrutnego duchowego boga wulkanu grzmiącego na Synaju, w późniejszą podniosłą i nieziemską koncepcję najwyższego Jahwe, stwórcy wszystkich rzeczy, przepojonego miłością oraz miłosiernego Ojca całej ludzkości. I ta hebrajska koncepcja Boga była najwyższym ludzkim wyobrażeniem Ojca Uniwersalnego, do tego czasu, kiedy została później poszerzona i tak znakomicie rozwinięta przez osobiste nauki i życiowy przykład jego Syna, Michała z Nebadonu.
        [Przedstawione przez Melchizedeka z Nebadonu].

        Jam Jestw Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • margo0307 pisze:

          „Zostawiłem ten tekst na sobotę i niedzielę… z nadzieją…, że może.. znajdą zainteresowanie i zmuszą się uważnie przeczytać ten tekst…”
          ___
          Hmm…, wiesz Marek ? – jak dla mnie, to… masz dziwnie dwuznaczne metody do zachęcania „przyjaciół z Mistyki” do dyskusji…

          – W jakim celu pragniesz.. zmuszać kogokolwiek do czegokolwiek ?
          – I na podstawie czego twierdzisz, że… wszyscyśmy rozminęli się ze swoją świadomością i teraz… „musimy kroczyć w kierunku spotkania się z nią ?

          Oczywiście, moje pytania są retoryczne i wiem, że… mi na nie odpowiesz, ale… mam dziwne odczucie, że… przejawiasz podobne zapędy co… pierwszy bohater opowieści, którą wkleiłeś – „nauczyciel i reformator Samuel”, który zaczął… zawracać cały Izrael siłą przymusu z powrotem ku czci najwyższego Jahwe z czasów mojżeszowych poprzez posiekanie w kawałki pojmanego króla, który nie okazał czci…” dla jedynej Samuelowej prawdy…

          Interesują Ciebie podobne historie ?, – Oki – czytaj, ale… nie zmuszaj nikogo by podążał Twoim śladem… zapominając przy tym o wolnej woli każdej istoty posiadającej prawo decyzji odnośnie kierowania swoim życiem i wybierania metody sprzyjającej jej rozwojowi…!

          • margo0307 pisze:

            „… Trudno jest przetrwać religii, jako prywatnym praktykom oddzielnych jednostek. Błąd przywódców religijnych polegał zawsze na tym, że widząc zło religii zinstytucjonalizowanej, usiłowali zniszczyć metody funkcjonowania grupowego.
            Zamiast niszczyć wszelkie obrzędy, zrobiliby lepiej reformując je…”

            ____
            Zamiast niszczyć wszelkie obrzędy, zrobiliby lepiej”… nauczając ludzi prawdy o sobie samych…, a tak – „przywódcy religijni„… posiedli klucze i… zatrzasnęli drzwi poznania dla innych, aby sprawować nad nimi władzę… !

            „..Dusza jest formą przewyższającą człowieka, jest zbiorem rozmaitych doświadczeń pamięciowych, a zatem uczuć.
            Człowiek należy zatem do Duszy, a nie na odwrót…

            Naturą Duszy są uczucia.
            Dusza poznaje poprzez uczucia, dlatego też człowiek będący emanacją Duszy jest wyposażony w uczucia, jest istotą uczuciową.
            Najwyższym imperatywem Duszy jest poznanie wszechrzeczy, lub innymi słowy, poznanie swojego stwórcy(źródła stworzenia).
            Ten imperatyw rodzi pragnienie pierwotne, które jest samo w sobie uczuciem.
            To uczucie Duszy (pragnienie) powołuje do życia człowieka, który będąc niejako odbiciem światła Duszy (tak jak księżyc nie świeci własnym światłem, a tylko odbija światło słońca) poszukuje zaspokojenia Jej(Duszy) pragnienia poprzez siebie.
            Zadaniem człowieka jest zatem doświadczać … doświadczać uczuć, które mogą zaistnieć w formie różnorodnej tylko w świecie (wymiarze) względności.

            Cały teatr zdarzeń, który dzieje się w życiu człowieka, a który jest postrzegany i obserwowany przez zmysły, ma na celu ujawnianie się uczuć, które są dla Duszy źródłem poznania.
            W wielu naukach duchowych istnieje przekaz, który nakazuje jednak wyrzekanie się uczuć, lub też panowanie nad nimi.
            Skąd biorą się takie wskazania i czy są one słuszne.
            Jak zwykle bywa… w każdej plotce tkwi ziarnko prawdy.
            I tak też jest w tym przypadku.
            Osoby, które nie przeniknęły dogłębnie istoty planu zdarzeń, czyli nie poznały prawdy, a tylko powtarzają zasłyszane i wyuczone teorie, będą twierdziły, że uczucia są czymś co trzeba wyrugować, gdyż prowadzą do rozszerzania się sfery egoizmu, ewentualnie prowadzą do tworzenia się karmy.
            Jest to oczywiście prawda.
            Jednak trzeba tę prawdę właściwie rozumieć.
            Jak ją rozumieć zatem.
            Otóż trzeba odróżnić uczuciowość czysto ludzką, od uczuć, które służą Duszy, i o które Duszy „chodzi”.
            Idzie zatem o świadome doświadczanie uczuć, czyli życia po prostu.
            Nieświadome doprowadzanie do rozszerzania się uczuć, czyli tzw. pogoń za uczuciami, prowadzi faktycznie do budowania struktur egoizmu.
            I to dlatego nauczyciele duchowi wschodu nakazują opanowanie uczuć (do tego między innymi prowadzi Joga).
            Chodzi jednak o opanowanie pragnień doświadczania uczuć jako li tylko człowiek.
            Tak, to jest szkodliwe.
            Chodzi zatem o konkretną postawę człowieka, a nie o uczucia same w sobie.

            Opanuj uczucia ludzkie, aby zrozumieć, że Dusza pragnie doświadczać uczuć, aby się rozwijać ku jednemu podstawowemu uczuciu, które tkwi w niej niezaspokojone i nienazwane – uczuciu pierwotnej miłości.

            Nieświadome doświadczanie uczuć oraz pogoń za kolejnymi stanami uniesień, kreuje ciąg przyczyn i skutków, które gdy nieopanowane, doprowadzają człowieka do stanów negatywnych.
            Dlatego postawą właściwą jest opanowanie uczuć ludzkich, czyli zatrzymanie ich.
            Tym jest duchowa asceza.
            Nie ma ona jednak – znów – wartości sama w sobie i nie jest w żadnym razie jakąś „świętą” zasadą, którą trzeba kultywować dla niej samej.
            Jest to praktyka wyzerowania, a więc etap pomocny w osiągnięciu tzw. „odwróconej perspektywy”, a więc czegoś do czego dążyć powinien każdy, kto chce żyć w zgodzie z planem Duszy (w zgodzie z jej pragnieniem).

            Oczywiście wielu doktrynerów wschodniej duchowości oburzy się w tym miejscu i stwierdzi, że zarówno pragnienia jak i uczucia nie są niczym pozytywnym, gdyż wtrącają człowieka w przestrzeń ignorancji.
            Dlatego, aby tak nie było, trzeba zrozumieć dokładnie całą zasadę.
            Owa „odwrócona perspektywa” polega na tym, aby postrzegać siebie będącego człowiekiem, nie w pierwszej osobie jako człowieka, a coś co jest wynikiem takiego, a nie innego założenia Duszy – twór Duszy, którym ta steruje, i z którego czerpie uczucia dla własnego rozwoju.
            Takie widzenie siebie sprawia, że człowiek zaczyna rozumieć, iż kreowanie uczuć negatywnych nie jest czymś pozytywnym, nie tylko dla niego samego, ale przede wszystkim dla jego Duszy.

            Rozwiązanie karmy Duszy (gdyż karma przynależy do Duszy, człowiek nijakiej karmy nie posiada, a tylko jej przez nią związany) polega na transformacji uczuć negatywnych w pozytywne.
            Co można określać także mianem duchowego uzdrowienia.
            Dokonuje się to na wiele rozmaitych sposobów, a wiedza na ten temat jest obszerniejsza niż wszystkie spisane święte księgi tego świata.
            Dlatego w tym krótkim artykule chodzi o przekazanie samych zrębów mechanizmu (schemat poznawczy), a nie skupianie się na szczegółach procesów.
            Zresztą dla pojedynczego człowieka, wykładnia samych podstawowych zasad jest całkowicie wystarczająca, aby ustawić swoje życie na właściwe tory.

            Reasumując.
            Nie należy zwalczać uczuć, jednak należy rozumieć, że uczucia służąc Duszy, mogą jej też szkodzić.
            Dlatego nad uczuciami należy panować w ten sposób, aby wystrzegać się uczuć negatywnych jak m.in. złość, nienawiść, zazdrość, strach etc.

            Doświadczanie jest sensem życia człowieka, chodzi jednak nie tyle o doświadczanie określonej fabuły życia, ale tego jakie uczucia w związku z tą fabułą zostają wyeksponowane i doświadczone.
            Te uczucia zasilają Duszę, rozwijając lub owijając ją w karmę (metafora z nawijaniem i rozwijaniem nici z kłębka, używana przeze mnie w innych tekstach).

            Pragnienia ludzkie należy oddzielić od pragnienia Duszy.

            Dusza pragnie tylko jednego – poznania prawdy.
            Jednak to poznanie nie jest natury intelektualnej, a emocjonalnej.
            Poznanie rodzi określany stan bytu, który Joga określa jako sat-czit-ananda (błogostan istnienia).

            Pragnienia ludzkie budują „twierdzę ego”, kreują potrzebę ciągłych doznań i kolejnych uczuć, bez jakiegokolwiek planu, bez jakiegokolwiek celu, gdyż ego (świadomość mózgu) nie zna celu, poza swoim istnieniem.

            Dlatego pragnienia li tylko ludzkie są z duchowego punktu widzenia czymś negatywnym.
            Jednak w praktyce najczęściej jest tak, że pragnienia Duszy (plany Duszy) nakładają się na siebie z pragnieniami ciała fizycznego – człowieka.
            To sprawia największą trudność na początkowym etapie praktyki.
            Dlatego tak istotnym jest rozpoznanie priorytetów i źródeł ich pochodzenia.

            Doświadczanie uczuć ze świadomością, że są one narzędziami rozwojowymi Duszy, a człowiek jest z kolei narzędziem do ich wytwarzania, powoduje zaistnienie owej „odwróconej perspektywy”, co z kolei pozwala przeprogramować ego wzorce.

            Tak dokonuje się duchowy wzrost Duszy, w którym człowiek uczestniczy jako li tylko element procesu.
            Po pewnym czasie utrzymywania się takiego stanu postrzegania egzystencji, egoizm odpuszcza, poddaje się i pozwala na realizację planu Duszy…”

            http://nauki-duchowe.blogspot.com/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s