Za sprawą nowych technologii, ludzie zaczną przekształcać się w cyborgi

Źródło: 123rf.com

Natura i zwierzęta mają istotny wpływ na rozwój człowieka. Lecz w dzisiejszych czasach, prawdopodobnie największy wpływ ma wytwarzana przez nas zaawansowana technologia. Dzięki niej, człowiek prędzej czy później przejdzie przez radykalną metamorfozę, stanie się silniejszy, bardziej odporny na choroby, będzie żył znacznie dłużej a nawet podłączy swój mózg do internetu. Stanie się półczłowiekiem, półmaszyną.

 

 

Dawniej, utrata którejś z kończyn była równoznaczna z trwałym kalectwem. Człowiek mógł jedynie pomarzyć o dawnych dobrych czasach, gdy był jeszcze w pełni sprawny. Lecz dziś, brak ręki czy nogi nie stanowi już większego problemu dla medycyny. Najnowsze protezy pozwalają nie tylko zastąpić brak kończyny – urządzenia te zapewniają również zmysł dotyku, można poczuć temperaturę trzymanego obiektu, jego kształt oraz rodzaj materiału z jakiego został wykonany.

 

Nauka i medycyna wspólnie chcą osiągnąć coś, co jak na dzisiejsze czasy wydaje się po prostu niemożliwe. W ramach dość kontrowersyjnych eksperymentów, naukowcy będą próbowali ożywić ludzki mózg po jego śmierci. W przypadku gdy mózg jest sprawny a reszta ciała sparaliżowana, ten biologiczny komputer zostanie przeniesiony do ciała dawcy. Pod koniec 2017 roku w Chinach odbędzie się przełomowy zabieg – włoski neurochirurg dr. Sergio Canavero chce przeszczepić mózg pacjenta, cierpiącego na dziecięcy rdzeniowy zanik mięśni. 30-letni Valery Spiridonov będzie pierwszym na świecie człowiekiem, który otrzyma nowe ciało, zakładając iż operacja zakończy się pomyślnie.

Valery Spiridonov – źródło: Twitter

Niektórzy szaleni ludzie chcą nawet przenieść swój mózg do „ciała” maszyny z nadzieją, że zapewni to im życie wieczne. Wbrew pozorom, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że taki zabieg zakończy się powodzeniem. Przekonany jest o tym rosyjski miliarder Dmitrij Itskow, który chce tego dokonać w przeciągu najbliższych 30 lat. Wtóruje mu znany brytyjski naukowiec, Stephen Hawking.

 

Wielu ludzi korzysta już ze sztucznych protez typu ręka, noga czy nawet serce. Coraz częściej wszczepia się pacjentom specjalne czipy, które mają np. dostarczać leki w odpowiednich godzinach. W przyszłości, czipy mogą pomóc osobom chorym na zaniki pamięci. Jednak zanim się obejrzymy, człowiek będzie korzystał z różnych technologii do tego stopnia, że przestanie przypominać człowieka jako takiego. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich ludzi.

 

Profesor Michael Bess twierdzi, że dzięki farmaceutykom, bioelektronice i genetyce, ludzie będą wręcz ewoluować i stawać się coraz lepsi, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Staną się cyborgami. Bess jest przekonany, że do 2100 roku niektórzy ludzie przejdą przez radykalną przemianę, co zapewni im możliwości o których dzisiejsza populacja może sobie jedynie pomarzyć.

Technologia będzie bardzo zaawansowana i oczywiście nie będzie powszechnie dostępna. Tylko wybrańcy, posiadający odpowiednią ilość pieniędzy, będą mogli przekształcić się w cyborga. Wypowiedź profesora Michaela Bessa pokrywa się z przewidywaniami izraelskiego profesora z Hebrajskiego Uniwersytetu w Jerozolimie – Yuval Noah Harari powiedział w zeszłym roku, że najbogatsi ludzie na świecie staną się androidami i dzięki temu będą mogli żyć wiecznie.

 

Ludzie zostaną więc podzieleni na silnych, bogatych, potężnych i prawdopodobnie nieśmiertelnych „superludzi” oraz na biednych, słabych niewolników – „podludzi”. Nasza planeta będzie wtedy zarządzana cały czas przez te same osoby, których jedynym celem w tym nędznym życiu będzie robienie dobrego biznesu i gromadzenie bogactw.

źródło

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/za-sprawa-nowych-technologii-ludzie-zaczna-przeksztalcac-sie-w-cyborgi

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Dusza, Esperymenty, Matrix, robotyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

269 odpowiedzi na „Za sprawą nowych technologii, ludzie zaczną przekształcać się w cyborgi

  1. marek pisze:

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • margo0307 pisze:

      „Długo się broniłem, wreszcie się poddałem.
      Kiedy stary człowiek przemieni się w pył,
      powstanie nowy człowiek.

      I jak długo nie posiądziesz ego – „obumieraj i stawaj się”,
      będziesz stale jeszcze posępnym gościem
      na tej mrocznej Ziemi.

      Ten jest w błędzie, kto sądzi, że człowiekiem rządzi ślepy los.
      Każdy ma w najdrobniejszym szczególe to,
      na co sobie zasłużył w minionym życiu. – Goethe

      Należy wiedzieć, że każda planeta zamieszkana jest przez mieszkańców obdarzonych wolną wolą typu ludzkiego, ale nie zawsze… posiadających ciała fizyczne…
      Każda też posiada m. in. własną przestrzeń astralną, w której znajdują się indywidua, które żyły życiem fizycznym, a które zakończyły egzystencję fizyczną.
      W większości przypadków owe indywidua podlegają prawom tzw. karmy, czyli skutków własnych wyborów w sposób niekontrolowany przez siebie.
      Jednak po nauce w świecie fizycznym, która zaowocuje doskonałością wewnętrzną, zaczynają oni panować nad swoją karmą.
      Kluczem jest oczywiście skromność wewnętrzna jako przeciwieństwo pychy…”

      • margo0307 pisze:

        „UFO A ZIEMSKA ŚWIADOMOŚĆ”, tymi słowami zaczyna się art na stronie Romana Nachta…

        „… Himmler wiedział, że w pradawnych czasach przybyli na Ziemię nadludzie, którzy uszlachetniali swoimi genami bydło naziemne, nazwane przez nich ludźmi i ta idea znalazła w nim rezonans.
        Jedni dumni są z tego, że są oznaczeni niebieskiego koloru oczami i blond włosami, inni pysznią się, że są brunetami, a jeszcze inni dumni są ze swojego koloru skóry.
        Wszystko to świadczy tylko o jednym:
        – o amnezji, o oderwaniu od rzeczywistości, o zapomnieniu swojej prawdziwej, Boskiej tożsamości, o zniewoleniu duchowym i umysłowym.

        Człowiek utożsamia się ze swoim ziemskim, śmiertelnym ciałem, ze swoją rasą, z wyznaniem swoich przodków i programuje tymi samymi programami swoje dzieci i wnuki, które zastały świat w takim stanie świadomości.
        Tak oto powoli zanika w człowieku sumienie
        .
        …i spadli aniołowie na Ziemię, a gdy zapomnieli skąd przybyli poczęli żyć i rozmnażać się jak ludzie…

        Edward Snowden, zbiegły były pracownik CIA i NSA, który ujawnił na łamach prasy kilkaset tysięcy poufnych i ściśle tajnych dokumentów państwowych, oddał w ręce Rosjan dane dotyczące „białoskórych” kosmitów, którzy przejęli kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi.
        Mowa tu o przedstawicielach tej rasy, która inspirowała i kontrolowała hitlerowskie Niemcy.
        Paul Hellyer, były kanadyjski minister obrony, potwierdził prawidłowość przecieków Snowdena dotyczących tematu UFO…”
        http://romannacht.blogspot.com/

        • Maria_st pisze:

          Edward Snowden, zbiegły były pracownik CIA i NSA, który ujawnił na łamach prasy kilkaset tysięcy poufnych i ściśle tajnych dokumentów państwowych, oddał w ręce Rosjan dane dotyczące „białoskórych” kosmitów, którzy przejęli kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi.
          Mowa tu o przedstawicielach tej rasy, która inspirowała i kontrolowała hitlerowskie Niemcy.
          Paul Hellyer, były kanadyjski minister obrony, potwierdził prawidłowość przecieków Snowdena dotyczących tematu UFO…”
          http://romannacht.blogspot.com/

          uwazam ze to ŚCIEMA…pewnie potrzebna do zniewolenia ludzi przez tzw rase panow / nazistów-obojetnie jakiej nacji / — tzw atak OBCYCH…po to byli oni potrzebni w tej GRZE / kosmici /…..
          Myślę że kradnąc wynalazki Tesli plus spadek po dawnych ” bogach” / artefakty / stali sie w posadaniu technologii ktora teraz jest wykorzystywana w utwierdzaniu nas uż zagrozeniem sa OBCY a tak naprawde–człowiek w przebraniu kosmity.
          Zauważcie że ci ktorzy strasza Obcymi to nacja nas kontrolująca od dawna….. dlatego mam przepowiednie np Nostradamusa jako czerwone swiatło w tunelu…..wszystko można dopasowac do swoich potrzeb…

          • margo0307 pisze:

            „uwazam ze to ŚCIEMA… wykorzystywana w utwierdzaniu nas że zagrozeniem sa OBCY… „
            ___
            Nie wiem Maryś, może… to ściema, a może… nie ściema… 🙂
            Co prawda, nie spotkałam nigdy „oko w oko” żadnego „obcego kosmitę”, a może… spotkałam ?…

            ale… jak dla mnie – byłoby daleko posuniętą niedorzecznością zakładanie, że… żyjemy sami we Wszechświecie…

            – Czy obce rasy są dla nas zagrożeniem ?

            Odpowiedź nasuwa się sama…, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt tego, o czym pisze nie tylko przecież… Roman Nacht na swoim blogu odnośnie eksperymentów „medycznych” przeprowadzanych na ludziach w niemieckich obozach koncentracyjnych…
            Bo, – czy można powiedzieć, że takie indywidua jak np. Hitler, Goebbels, Mengele czy „dr” Stieve, ale też wielu, wielu innych…, którzy brali udział w eksperymentach na ludziach w ramach „uszlachetniania” lud-z-kości, albo takie indywiduum jak Himmler, który podczas procesu w Norymberdze twierdził, że wiedział o tych eksperymentach, jednak „obiekty te nie były ludźmi”… nie należy nazwać zagrożeniem dla ludzkości ?!

          • Ifryt pisze:

            Fajnie tylko że ci „białoskórzy” kosmici to dość powszechnie występująca odmiana człowieka, do której należy między innymi każdy z tego blogu😀
            W Afryce jest zato dużo „czarnoskórych” kosmitów, a w Chinach i Japoni „żółtoskórych” kosmitów.

          • Dawid56 pisze:

            Moim zdaniem problem polega zupełnie na czymś innym.Ten podstawowy problem to po prostu ujawnienie , ujawnienie kontaktów z obcymi całemu światu.
            Jeśli to nie nastąpi jeszcze w tym lub najpóźniej następnym roku nadzieja rozwiązania setki problemów nurtujących Ziemian rozstanie rozwiana
            Moim zdaniem dzisiejszy Człowiek sam nie jest w stanie rozwiązać tych problemów etyczno-moralno-społecznych .Miał na to ostanie 2000 lat lub więcej.Kiedyś w roku 1996 na jednym z wykładów znanego ezoteryka i kosmobiologa powiedziałem takie zdanie pora zmienić Kod DNA Człowieka
            Powstaje jednak pytanie – Kto ma to zrobić na pewno nie Człowiek ani jego naukowcy skoro naukowcy tego Człowieka odrzucają jako nienaukowe życie duchowe człowieka , takie pojęcia jak duch czy Dusza.Dla większości naukowców , którzy wypowiadają się oficjalnie istnieje tylko pojęcie rozum a nie umysł.
            Co prawda niektórzy naukowcy twierdzą, że umysł istnieje poza ciałem , jednak dla większości z nich istnieje mózg i nic więcej.

            – Czy obce rasy są dla nas zagrożeniem ?

            Być może tak są zagrożeniem, ale na pewno nie wszystkie albo powiem więcej mniejszość z nich.
            Właśnie takie myślenie ,ze obcy są zagrożeniem powoduje to że Ziemianie są zanim nawiążą kontakt z jakąś pozytywna cywilizacją wcześniej dokonają zestrzelenia ich statków.
            W Teksasie najpierw się strzela , potem pyta się „Kto tam?”

          • margo0307 pisze:

            ~ – Czy obce rasy są dla nas zagrożeniem ? ~

            „Być może tak są zagrożeniem, ale na pewno nie wszystkie…”
            ___
            Oczywiście Dawidzie, że nie wszystkie…

    • margo0307 pisze:

      „… Teraz większość z nas nie jest wyćwiczona aby szukać i doświadczać naszych dusz. Zostaliśmy mniej lub bardziej wyszkoleni aby szukać rzeczy, które mogą być uchwycone – rzeczy, które są fizyczne lub stałe.
      Nie możesz sobie ot tak sięgnąć i dotknąć duszy.
      Mimo to, dusza jako ożywiona zasada we wszechświecie jest ostatecznie bardziej ważna, niż wszystko inne, co jest fizyczne lub namacalne.
      Dusza jest żywa i pełna energii choć doświadczana subiektywnie…

      Istnieje dowód, który sugeruje istnienie niematerialnego, nie – fizycznego wszechświata, który posiada rzeczywistość nawet, jeśli nie może to jeszcze być wyraźnie postrzegane przez nasze zmysły i naukowe instrumenty.
      Kiedy rozważymy doświadczenia bycia poza ciałem, podróże szamanów i świadome stany snu, które nie mogą być powtórzone w prawdziwym, naukowym sensie, one również wskazują na egzystencję niematerialnego wymiaru rzeczywistości…

      Świat, który widzimy naszymi codziennymi oczyma – poprzez filtr naszych zmysłów – jest pochodną bardziej „obiektywnego” świata.
      „Tamten” obiektywny świat i subiektywnie doświadczany „świat duszy” są w konflikcie ze sobą.
      To odnosi się do tego, co duchowi nauczyciele mówili o tym, co dzieje się, kiedy żyjący duch schodzi w sferę materii – jest walka.
      Więc jeśli staniemy się za bardzo zaangażowani w przedmiotowe, zewnętrzne procesy życiowe, będziemy tracić kontakt z percepcją z poziomu naszej duszy.
      Percepcja z poziomu naszej duszy jest wtedy, kiedy podążamy do środka siebie w wewnętrznym wyciszeniu, takim jak podczas medytacji.
      Możemy wtedy zacząć dostrzegać coś, co jest głębiej i bardziej znaczące, niż tylko przedmiotowa „gdzieś tam zewnętrzność”.

      Więc to jest bardzo ważne dla tych z nas, którzy utracili kontakt ze swoimi duszami, by spędzać trochę czasu w ciszy – nie w myśleniu, nie w wypełnianiu dziennej listy wszystkiego, co musi być zrobione – ale w byciu ze sobą w sposób, który pozwala na głębszą, wewnętrzną rzeczywistość aby kipiała od wewnątrz twojej świadomości…
      http://www.samouzdrawianie.pl/fizyka-kwantowa/

    • margo0307 pisze:

      Obejrzałam piękny film pt. „Życie Pi”.
      Kto nie oglądał tego wspaniałego filmu – temu z całego ❤ polecam… 🙂

      Film opowiada o wyraźnych granicach pomiędzy… instynktem zwierzęcym i ludzką empatią…

      http://www.cda.pl/video/200881f8

    • Maria_st pisze:

      alez GŁUPI przekaz…koszczaje i dojenie…no i musisz miec życie pokrecone wtedy z pewnościa jestes zagrozeniem dla nich…
      SZOK co sami nie wymyslimy
      ogolnie nie moge sluchac i patrzec na ten filmik…..manipulacja…i po co sobie TO robimy

      • margo0307 pisze:

        „…ogolnie nie moge sluchac i patrzec na ten filmik…”
        ___
        Mówisz Maryś o filmiku „Życie Pi” ?

        • Ifryt pisze:

          Nie jestem Marysia ale wiem że nie chodzi o ten film, tylko paranoika Magdariana😉
          Ten gość świadomie albo nieświadomie(co bardziej prawdopodobne) wspiera złe siły, rozsiewając te swoje wizje, które należało by odrzucić nawet gdyby były prawdziwe. Nobo nikt mi nie wmówi że mając doczynienia z potężnym wrogiem, powinno się dołować przed bitwą😀 No ale to bzdury, gość wciąga w swój paranoiczny świat.

        • Maria_st pisze:

          „…ogolnie nie moge sluchac i patrzec na ten filmik…”
          ___
          Mówisz Maryś o filmiku „Życie Pi” ?

          Ten film mi się podobał .
          Chodziło o filmik z reptylianami Małgoś–dał go Marek

          • marek pisze:

            „…ogolnie nie moge sluchac i patrzec na ten filmik…”

            w czasie drugiej wojny światowej cały świat nawet słuchać nie chciał o obozach zagłady , sami Niemcy jako naród w większości o nich nie słyszeli …dopiero…..itd..

            …gdyby tak przyjrzeć się co robimy zwierzętom , bez odwracania od tematu głowy , gdyby tak mieć w głowie przegląd naszych dokonań jak rafinujemy pokarm i inne substancje z żywych i martwych zwierząt , gdyby uznać za prawdziwe prawo konsekwencji swych czynów , gdyby założyć że astral istnieje i jest wielo, wielo piętrowy , gdyby zrozumieć rolę padlinożerców w cyklu życia , gdyby założyć że rasa gadów w astralu istnieje to ……

            wdziałem coś takiego w przeszłości we śnie , teraz mogę to umiejscowić na Marsie , nikomu nie życzę oglądania betonowej gigantycznej studni o średnicy kilkudziesięciu metrów , z otwartymi do wnętrza ścianami , gdzie w poszczególnych pomieszczeniach wyją w sposób którego nie można opisać ani dźwiękiem , ani słowami ,ludzkie postacie …

            …ponoć ciało astralne magazynuje w sobie wszelkie „skarby ” uzbierane w życiu , więc , czy to kara , czy rozdziewanie się z życiowych brudów , czy sytuacja którą inny gatunek wykorzystuje nie wiem , ale wiem co dwadzieścia lat temu widziałem i nie wiedziałem przez lata co oglądałem i czy takie coś jest w ogóle możliwe …

            ale każdy niech sobie myśli co chce , teraz w holokaust też wielu nie wieży….

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością Jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „…każdy niech sobie myśli co chce , teraz w holokaust też wielu nie wieży…”
            ___
            Marku, jeśli chodzi o mnie – nigdzie i nigdy nie powiedziałam, że… „nie wierzę w holokaust” ani też w pomysłowość ludzkiej głupoty…
            Z całą jednak odpowiedzialnością twierdzę, że… nie chcę podtrzymywać takiego rodzaju obrazu w swoim umyśle.
            Wychodzę bowiem z założenia, że… co ma być – będzie, bo Życie rządzi się swoimi prawami i jest niczym huragan – w każdej chwili może zwalić z nóg…

    • Maria_st pisze:

      Interesujący komentarz :
      „~derek do ~Nowina: Wiem, ze Bozon nad tym pracowal, a po latach kilku naukowcow wystaralo sie o finansowanie dalszych badan na poludniu europy i badania przejal miedzynarodowy instytut europejski. Jakies dwa lata temu bardzo delikatnie podano w mediach informacje o wstepnych wynikach badan z ktorych wynika, ze materia jest rowniez energia. I energie dzialaja jak precyzyjnie zakodowane programy, ktore w toku dzialania tworza wynikajacy z kodu gatunek, rodzaj itd

      To tylko potwierdza info jakie mam z innych zrodel.

      Ale to nadal sa informacje pod publiczke. Pod ziemia mamy ogromne laboratoria badawcze. Znamy juz lekarstwa na wszystkie choroby, ale nie wprowadza sie ich na rynek i ludzi nie leczy bo nie ma w tym politycznego interesu by odkryci SLUZYLY DLA DOBRA CZLOWIEKA.

      Wlasciwie zrodla naukowe sa pod kontrola i zadne info nie wycieknie do spoleczenstwa. Zrodlami informacji dla ludzi (i tylko dla ludzi) sa ksiegi religijne, w ktorych informacje o czlowieku i swiecie sa podane jak na tacy. Problem polega na tym, ze informacje w nich zapisane sa do odczytania tylko przez tzw „dzieci Boga” poniewaz jest mocno zaszyfrowany tekst na poziomie ludzkiego kodu energetycznego . Cala reszta istot ludzkich zyjacych na ziemi czytajac odbiera to jako „belkot”.
      Obecnie to jedyne ogolnodosteone, bezbledne i niezafalszowane zrodlo informacji o wlasciwosciach kodow energetycznych ktore jest medialnie negowane po to by w jedyny dostepny hybrydom sposob zablokowac ludziom psychologicznie dostep do tej wiedzy. Ludzie z czystym kodem energetycznym, ktorzy jeszcze zyja na ziemi sa jedynymi istotami ktorych nie moga sobie podporzadkowac w zaden sposob a ponad to nie znaja sposobu na ochrone samych siebie przed wlasciwosciami tego kodu inaczej jak tylko trzymac sie od tych ludzi z daleka. Jest duze prawdopodobienstwo, ze w niedalekiej przyszlosci zostanie podjeta decyzja by srodkami prawnymi spowodowac wyselekcjonowanie i sciganie tych ludzi celem usuniecia ich z ziemi w sposob prymitywny czyli poprzez zabicie ich. Pomysl z odsunieciem tych osob od wladzy calkowicie (a to juz zrobiono) nie spowodowal oczekiwanych rezultatow. Ten kod ma takie zabezpieczenia, ze w swojej czystej formie staje sie niezniszczalny i nie mozna zdobyc wiedzy o jadrze tego kodu. I to jest wlasnie autentyczna boza czasteczka. Wg wszelkiego prawdopodobienstwa Istota Energetyczna zwana na ziemi Bogiem Najwyzszym jest jedynym zrodlem tego kodowania i jej natura energetyczna jest tym wlasnie kodem w swojej pierwszej i najdoskonalszej formie. Czlowiek na ten sam kod energetyczny, ale ograniczonym zakresie bo nie posiada ludzki kod zdolnosci do uzycia tego kodu, do celow stworczych, a brak tej zdolnosci jest jednoznaczny z brakiem mozliwosci destrukcji kodow energetycznych. Ta zdolnosc posiada kodowanie pierwotne zastrzezone tylko dla stworcy. Jest mozliwe, ze w przypadku „zejscia” tej energii do przestrzeni ziemskiej i oddzialywania na kody energetyczne istot stworzonych przez ten kod dojdzie do reakcji na poziomie energetycznym w oba kierunki i mutacje jako te nierozpoznane zostana unicestwione. Jezeli istoy ludzkie zyjace na ziemi z czystym kodem energetycznym zostana zagrozone na pozionie swojego istnienia zrodlowego to dojdzie do zejscia tej energii poniewaz to dla tej energii i jej ewolucji ta konstrukcja biologiczno energetyczna zwana ziemia zostala zbudowana a brak obecnosci ludzi z tym kodem na ziemi spowodowalby brak celu dla istnienia tego obiektu energetycznego. Jezeli w pismach religijnych ktos czyta, ze tylko dzieci boze ratuja ta planete i wszystko co na niej jest od zaglady to tak nalezy to rozumiec. Te „dzieci” nic nie musza robic dla jej ratowania. Sam fakt ich obecnosci tego dokonuje. Energie maja zdolnosci do porozumiewania sie ze soba na poziomie nadprogowym i podprogowym czyli bez udzialu czesci swiadomej. Taka droga rowniez nastepuje komunikacja wzajemna. Ta energia rowniez nie podlega prawom fizyki i ma zdolnosci przemieszczania sie szybciej niz mysl. Moze bez problemu czerpac wiedze ze zrodel przed nia ukrywanych lub ze zdrodla pierwotnego. Energia pierwsza na dostep do pokladow pamieci szczegolowej i jest w mozliwosci dokonac przegladu kazdego kodu sekunda po sekundzie a nawer zrobic wizualizacje w tempie blyskawicznym i zrobic to w formie dostepnej dla kodow przez siebie wygenerowanych. Kod ludzki nie posiada dostepu do wlasnych pokladow pamieci szczegolowej glebiej niz na 3 poziomy (1- swiadomosc i pamiec podreczna, 2- podswiadomosc i pamiec uzytkowa, 3- nadswiadomosc i pamiec zwana jaznia nad ktora mozna miec kontrole, 4 – niedostepny do odczytu dla kodu i pamiec rejestrujaca rozwoj szczegolowy kodu. To z tego poziomu Bog wie wszystko o kazdej istocie i w dowolnym momencie moze orzejrzec rejestr. Dlatego ten istoty nie da sie oszukac ani niczego ukryc. Ta baze danych religie nazywaja PRAWDA). Wystarczy zmienic slownictwo na jezyk np religijny by dokonac odczytu czesciowego informacji o energii. Tam uzywa sie innego nazewnictwa o tozsamymm znaczeniu np slowo Duch sw w katolicyzmie oznacza istote o kodzie energetycznym pierwszym w dzialaniu bezposrednio wspomagajacym sile kodu wygenerowanego z kodu zrodlowego. Bog Ojciec to istota o kodzie energetycznym pierwszym w dzialaniu stworczym o zdolnosci generujacej kody i unicestwiajacej kody bledne lub zawirusowane. Jezus to osoba o kodzie energetycznym pierwszym jako pierwsza stworzona a przez ludzi zwana „pierworodna”. Istoty inne wygenerowane z kodu energetycznego pierwszego to istota zwana Czlowiekiem. Istoty zwane np aniolami to kod energetyczny osobowy (ja jestem)stworzony na potrzeby kontroli kodow nizszych (nieosobowych) np kody biologiczne. Kod anielski zostal przypisany do kontroli (ochrony) kodou ludzkiego (wyzszego) gdy ten kod mial swoja faze rozwoju poczatkowego by proces rozwoju ewolucji kodu ludzkiego osiagnal w sposob naturalny swoje maksimum zakodowane. Kod ludzki i anielski to kody wolne decyzyjnie, samoegzystujace tj w innym tlumaczeniu o „wolnej woli”. Kody biologiczne inne to kody istniejace w porzadku lancuchowym, wspolzalezne, wspolegzystujace jak czesci w maszynie o systemie operacyjnym zwanym „instynktem” i odradzajace sie w potomstwie. Kody biologiczne wspolegzystujace jak skala powstajace z pierwiastkow to energia cykliczna, ktora laczy sie w formie zaprogramowanej, istnieje w tej formie zakodowana ilosc jednostek czasu po czy rozpada sie na elementy pojedyncze by rozpoczac proces formowania sie od nowa. Ilosc procesow ktore moze powtorzyc ma rowniez z gory zaprogramowana. Czlowiek jako forma zespolona z biologiczna posiada zarzadzanie kodowe pozostalych form energii czyli instynktowe funcjonowanie organizmu jako odradzajace sie poprzez potomkow, cykliczne np zywtnosc wlosa. Struktura biologiczna na zakodowana ilosc uderzen serca, ilosc oddechow. A kod energetyczny z przypisanym celem istnienia struktury biologicznej zarzadza caloscia z poziomu urzadzenia biologicznego zwanego mozgiem podczas gdy kod energetyczny z przypisanym celem istnienia glownego jest umiejscowiony w okolicach splotu slonecznego i dlatego ludzie stosuja wyrazenie ze cos odczuwaja „sercem”. W rzeczywistosci serce to tylko miesien ktory ma za zadanie rozprowadzac w organizmie biologicznym srodki odzywcze dostarczane z zewnatrz. Dla energii glownej jest organizm biologiczny czlowieka rodzajem kombinezonu koniecznego by kod energetyczny pochodzenia boskiego mogl ewoluowac gdyz pozbawiony tego „kombinezonu” istnieje samodzielnie ale proces jego ksztaltowania sie ulega zatrzymaniu. Kod biologiczny zaczyna swoj rozwoj jako wlasciwie pasozyt bo w organizmie dojrzalym (zygota) a gdy rozwinie sie na tyle by elementy organizmu mogly funkcjonowac samodzielnie to opuszcza organizm zywiciela (porod). Kod energetyczny w formie poczatkowej zagniezdza sie w zygocie. Okres zagniezdzania trwa do czasu az nie dokona sie polaczenie na poziomie energerycznym. Gdy do polaczenia z jakis przyczyn nie moze dojsc to sktuktura biologiczna zatrzymuje sie w dalszym rozwoju i obumiera (naturalne poronienia). Gdy kod energetyczny sie polaczy i przejmie kontrole to od tego momentu struktura biologiczna dokonuje prob samonapraw i zdolna jest do funkcjonowania nawet wtedy gdy w czesci nie dziala prawidlowo. Kod energetyczny w przypadku gdy organizm biologiczny nie moze dokonac samonaprawy stumuluje go do posilkowania sie w celu regeneracji z zewnatrz (zdobywa wiedze medyczna, lekarze). Struktura biologiczna sama w sobie nie jest czlowiekiem bo jest nim TYLKO kod energetyczny nadrzedny (ten umiejscowiony w splocie slonecznym) a ten kod istniejac w formie energetycznej juz oczekuje na miejsce zagniezdzenia wiec twor biologiczny (zygota) powstaje dla tego kodu. W innych przypadkach nigdy nie dochodzi do zaplodnienia nawet gdy kobieta jest zdrowa i plodna a mezczyzna zdolny do prokreacji. Dlatego Biblia informuje (choc ludzie nie rozumieja w jaki sposob), ze przy zaplodnieniu uczestniczy sam Bog. Dzieje sie tak bo Bog jest tym, ktory dostarcza kod energetyczny a dana para ludzi dostarcza z siebie organizm biologiczny. Tak powstaje czlowiek. Zanim ludzie (niektorzy) osiagneli ten poziom wiedzy to probowali na rozne sposoby dowiedziec sie, w ktorym momencie pojawia sie kod energetyczny bo od tego momentu liczyli plod jako czlowieka. Zgadywali, teoretyzowali. Teraz juz wiadomo, ze to kod energeryczny jest pierwszy wiec czlowieka liczy sie od samego poczatku tworzenia sie zygoty. A plec czlowieka jest informacja zawarta w kodzie energetycznym i dlatego plec pojawia sie w okresie pozniejszym by bilansowac z tego poziomu ilosc osobnikow danej plci w celach trwania gatunku. Jezeli gen biologiczny meski w organizmie jest silniejszy a kod energetyczny jest slaby i zdecyduje o plci zenskiej to pojawiaja sie czasem anomalie genetyczne i brak spojnosci. Kod energetyczny sam w sobie nie ma plci. U zwierzat ten kod energetyczny sie nie pojawia i organizmy sa zarzadzane z poziomu kodu w jaki zostal wyposazony kazdy organizm biologiczny. Kod energetyczny ludzki zwany Miloscia jesli chce ( i jest maksymalnie rozwiniety) to moze przejac wladze nad calym swoim organizmem, organizmami innych osob np uzdrawiac z tego poziomu, moze tez opuscic czasowo swoj organizm biologiczny i ma dostep do wiedzy o wszystkich nizszych kodach energetycznych by moc je kontrolowac od zewnatrz. Ma wpisane w sobie dwa cele – jeden to osiagnac swoje rozwojowe apogeum, a drugi to pomoc osiagnac maksymalny rozwoj innym kodom energetycznym tego samego rodzaju. Te kody sie rozpoznaja. A czlowiek odczuwa to na zasadzie „pierwszy raz sie spotykamy a czujemy jakbysmy znali sie od lat i rozumiemy praktycznie bez slow” bo zachodzi komunikacja na poziomie energetycznym i uaktywnia sie radosc. ”

      http://strefatajemnic.onet.pl/forum/czy-ziemia-nalezala-kiedys-do-olbrzymow,0,1172305,137886975,czytaj.html

      • margo0307 pisze:

        Świetna i pouczająca dyskusja🙂
        Dzięki Maryś za link, nie wiedziałam, że… na onecie toczą się takie kształcące dysputy…🙂

        „…Tylko ludzie hybrydy nie rozumieją i same z siebie nie będą widzieć powodu do otaczania się pięknem bez powodu użytkowego.

        Tylko Miłość jest twórcza dla samego nieużytkowego piękna, gdzie sensem takiego tworzenia i poświęcania czasu na nieużytkowa prace – wytwarza piękno by się nim cieszyć/zachwycać, doprowadza do swojej lub cudzej radości…
        I oczywiście źródłem wiedzy są też święte księgi religijne z Biblią na czele.
        Tam znajdują się informacje szczegółowe o rodzajach kodów i ich właściwościach, ograniczeniach, zdolnościach.

        Drugą kwestią jest to, że jeśli odczytujesz i odbierasz wstępnie zrozumiale to, co pisze wówczas nie możesz być hybrydą i posiadasz kod energetyczny boski.
        Może być w jakimś stopniu uszkodzony, ale nie na tyle (50% i więcej), by nie dało się błędów naprawić 🙂
        Hybryda by zareagowała kompletnym negowaniem a emocjonalnie obrzydzeniem.
        Osoba z trwale uszkodzonym kodem reagowała by kompletnym niezrozumieniem tematu i odczuwała zagrożenie emocjonalnie…”

        • marek pisze:

          Małgosiu zabrałaś mi cytaty które chciałem zamieścić z wypowiedzi Darka …szkoda ..

          …mogę jedynie powiedzieć że w swym życiu niejedno śmietnisko odpadów przemieniłem w piękny żyjący ogródek i dlatego ciepło robiło mi się na sercu czytając te objaśnienia …

          …a od strony technicznej świadomość zawartą w pasmach energii czyni zrozumiałą termin ” energio świadomość ” z tym że owa zróżnicowana energio świadomość to pochodna Miłości… jak barwy tęczy – pochodne światła białego …

          …zdążę się zmienić w białe światło gdy przyjdzie czas do tego ….

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „…zdążę się zmienić w białe światło gdy przyjdzie czas do tego …”
            ___
            Nawet na chwilę w to nie wątpiłam…, powiem więcej – wszyscy zdążymy…

  2. margo0307 pisze:

    „Technologia i troska o zdrowie konsumenta mogą iść w parze.
    Grupa kreatywnych ludzi stworzyła aplikację na smartfony e-food, która pokazuje szkodliwe dodatki do żywności przy konkretnym produkcie.
    Jednak Polska Federacja Producentów Żywności (PFPŻ) próbuje aplikację usunąć z zasięgu możliwości konsumenta.
    Dlaczego?
    PFPŻ zarzuca stosowanie nieuczciwej konkurencji i rażące błędy aplikacji.
    Aplikacja prosta i bardzo praktyczna z punktu widzenia konsumenta, godzi jednak w interesy Polskiej Federacji Producentów Żywności…

    Polska Federacja Producentów Żywności jest największą organizacją sektora spożywczego. Skupia wokół siebie m.in. tak znane marki i stowarzyszenia branżowe jak:
    Coca Cola, Danone, Nestle, Frito Lay, Ferrero, Herbapol, Żywiec Zdrój, Związek Polskich Przetwórców Mleka, Federację Polskich Banków Żywności…

    Było kilka głosów od producentów, że… zadzieramy z dużą kasą, ale póki co jest spokojnie. Choć jedna z osób pomagająca nam przy budowaniu aplikacji od strony merytorycznej zrezygnowała ze względu na… delikatne naciski w firmie w której pracuje.
    Poza tym incydentem nic się nie wydarzyło – jeszcze jesteśmy za mali, ale z każdym nowym użytkownikiem prawdopodobieństwo rośnie i jesteśmy świadomi, że pierwsze konflikty to tylko kwestia czasu…

    http://www.samouzdrawianie.pl/e-food-aplikacja/

    • Mezamir pisze:

      Jednak Polska Federacja Producentów Żywności (PFPŻ) próbuje aplikację usunąć z zasięgu możliwości konsumenta.
      Dlaczego?


      😉

    • Maria_st pisze:

      to jak zaklęty krąg, mniej trucizny w jedzeniu to trujesz się używając zbyt często smartfona–uzależniasz sie od niego….wiec o co w tym chodzi?
      Chyba tylko o oklamywanie samego siebie.

  3. Ktoś pisze:

    Pajace nadal szopkę swoją grają….

    „Dalajlama XIV w Kościele Pokoju w Świdnicy. Apel o pokój

    Przedstawiciele kościołów chrześcijańskich, judaizmu, islamu oraz buddyzmu podpisali wczoraj w świdnickim Kościele Pokoju Apel o Pokój. Inicjatywa związana jest z wizytą Dalajlamy XIV na Dolnym Śląsku.”
    „Podczas spotkania przedstawiciele kościołów chrześcijańskich, judaizmu, islamu oraz buddyzmu podpisali Apel o Pokój. Wczoraj przypadał Międzynarodowy Dzień Pokoju.

    „Spotykamy się w wyjątkowym miejscu niezwykłego regionu, gdzie – mimo różnic światopoglądowych i religijnych, wynikających z jego długiej historii – w zgodzie współistnieli i współistnieją przedstawiciele wielu narodowości i kultur. Na pamiątkę tego wyjątkowego spotkania, wspólnie apelujemy o pokój na świecie, pokój niezależny od poglądów, pochodzenia czy religii. Pokój, który jest możliwy zawsze, jeżeli tylko istnieje zrozumienie i miłość do drugiego człowieka” – napisano w dokumencie.

    Apel został podpisany przez metropolitę wrocławskiego abp Józefa Kupnego; bp. Jerzego Samca, prezesa Polskiej Rady Ekumenicznej; bp. Waldemara Pytla, biskupa diecezji wrocławskiej kościoła ewangelicko-augsburskiego (luterańskiego) w Polsce; bp. Ignacego Deca, biskupa świdnickiego; bp. Włodzimierza Juszczaka, biskupa diecezji wrocławsko-gdańskiej kościoła greckokatolickiego w Polsce, ks. Mitrata Eugeniusza Cybulskiego, proboszcza parafii prawosławnej im. Cyryla i Metodego we Wrocławiu, rabina Davida Basoka; pastora Edwarda Pawłowskiego, przewodniczącego przymierza pastorów; Moncefa Bouhajeba, przedstawiciela Muzułmańskiego Centrum Wyznaniowego oraz Dalajlamę XIV, duchowego przywódcy Tybetańczyków.”
    http://wiadomosci.onet.pl/wroclaw/dalajlama-xiv-w-kosciele-pokoju-w-swidnicy-apel-o-pokoj/t0n4ev

    jak na Titanicu, do końca będą kłamać….. aż utoną w szeolu…..

    • Ktoś pisze:

      ” Niech lepiej ten lama poopowiada jak to było w Tybecie jak rządzili lamowie w Tybecie , bo za ich kadencji był zakaz nauki pisania i czytania , a kto się uczył dostawał baty ! ”

      „Jak taki ciemnogród można było sprowadzić do Polski do 21 wieku , przecież ci lamowie uchodzili tam za bogów , tam był czysty feudalizm, mroki średniowiecza ”

      – komentarze pod artem

      pewnie antylamowskie nie….

      Swoją drogą pieprzą oni o „pokoju” ale jakoś nie wymuszą zakończenia wojen na świecie…. a mogliby to wymusić…. chociażby poprzez swoich wiernych będących żołnierzami. I znowu się spełni że „pokój zapanuje jak znowu kilkanaście nacji „indiańskich” na „potrzeby” tego pokoju te katabasy wyeksmitują jako ofiarę demonom”…..

      Pie…ni faryzeusze…..

      • marek pisze:

        Adaś

        zgadzam się z Twoją argumentacją , bo tak samo z oglądania ludzkości przez prywatny mikroskop umysłu to widzę …..

        …jednakże to spojrzeniu Małgosi przyznaję rację bo to jest spojrzenie z perspektywy i niesie w sobie rozumienie przyszłości stojącej przed nami ..

        …chociaż wykres Gurdżajewa o łańcuchu pokarmowym wydaje się być prawdziwym to jednak zawsze odnosi się on jedynie do energii , a nie do Ducha istoty….

        …walka o miejsce na drabinie życia toczy się w nas , na zewnątrz to jedynie jej jednostkowe , czy zbiorowe pokłosie…..

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • Ktoś pisze:

          W dniach 4-23 września 2016 będzie miało miejsce znaczące wydarzenie w starym mieście Jerozolimy. Zgromadzi aktorów, artystów, muzyków i osoby z mediów z całego świata. Co oni planują zrobić w Jerozolimie na wydarzeniu kończącym się 23 września, które zgromadzi celebrytów i osoby publiczne?
          MOŻE TAK BYĆ… WRZESIEŃ SIĘ KOŃCZY, PAŹDZIERNIK ZA ROGIEM…

          Liderzy z rzymskokatolickich, muzułmańskich i żydowskich wspólnot zgromadzą się na jednym z największych i najdłużej trwających nabożeństw w historii świata, w samym sercu starej Jerozolimy. Nabożeństwo połączy trzy monoteistyczne wiary pod jednym dachem w do-mu kultu dla wszystkich wierzących. Jedna część wydarzenia odbędzie się 5-11 września i połączy żydów, muzułmanów i chrześcijan „pasją do Jerozolimy, w której będą tymczasowo współistnieć pod skrzydłami Wszechmogącego”.

          Kolejna część odbędzie się 12-23 września. Liderzy tej imprezy nazywanej Mekudeshet, dokonają 11-dniowego poświęcenia. To nie jest dobre i może sygnalizować religię jednego świata, nad którą tak ciężko pracował papież Franciszek by zrealizować to w 2016.

          http://wolna-polska.pl/wiadomosci/papiez-franciszek-oglosic-lucyfera-bogiem-jednej-swiatowej-religii-2016-09

    • margo0307 pisze:

      „Pajace…”
      ___
      Adasiu, czy Ty… w ogóle rozumiesz co słowa zawarte w arcie, który zacytowałeś – znaczą ?
      „…mimo różnic światopoglądowych i religijnych… w zgodzie współistnieli i współistnieją przedstawiciele wielu narodowości i kultur…”

      – Czy jest dla Ciebie całkowitą abstrakcją… zgodne współistnienie z osobami różniącymi się od Ciebie.. ?!

      • marek pisze:

        DWIE BRAMY

        ….Aby zrozumieć drogę każdego ludzkiego życia na Ziemi w większym okresie czasu, trzeba mieć trochę wiedzy na temat duszy ludzkiej. Trzeba wiedzieć, że Bóg mieszka w każdym człowieku w formie iskry bożej, która jest w środku każdej duszy. Jej celem jest uduchowić materialne ciało. Starożytna literatura duchowa pełna jest takich określeń, że celem duszy jest spalić swoje fizyczne ciało……

        ….Czy czasami tymi bramami nie są dwa znaki zodiaku: Rak – „brama człowieka” i Koziorożec – „brama Słońca”? …..

        http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_dwie_bramy.html

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • Dawid56 pisze:

          Bardzo dobry artykuł zacytowałeś Marku, dzięki🙂

        • Maria_st pisze:

          Bramy..bramy…..ale w tej GRZE bramy to tylko przejscia w kosmosie dla tzw bogów….nam potrzebna droga a nie brama–bo w bramie nieraz mozna dostac po głowie….ha ha ha komplikacje słowno-myślowe….
          niektorzy boja się pająków, inni myszy, ciemnosci ale najwiekszy strach to My SAMI DLA SIEBIE….strach przed wlasnym CIENIEM i tak wciąż i wciąż atakujemy SIEBIE a dla osłody wymyślamy Nauczycieli. Mesjaszy…i tak sie kreci ta KARUZELA i mamy z tego powodu KACA MORALNEGO….

      • Ktoś pisze:

        Nie dostrzegasz tego iż oni tylko MAMIĄ ludzi nieustępliwie prowadząc ich na krawędź przepaści z napisem WOJNA?

        No litości….

        Poza tym czemu te gnidy tak NATARCZYWIE ciągną do Polski….. czyż y ich bolało ODRADZAJĄCE SIĘ CHRZEŚCIJAŃSTWO że je tak uparcie próbują nakryć EKUMENICZNYM GÓWNEM wylewającym się im z ust. Oni nie optują za „POKOJEM” ale za ZGODĄ LUDZI NA ZNIEWOLENIE TOTALNE”….. na to by ten proces ODBYŁ SIĘ BEZ WALKI…. to jest clou tego zlotu satanistów…. zwanych przywódcami religii światowych.

        • marek pisze:

          to jest clou tego zlotu satanistów…. zwanych przywódcami religii światowych.

          Adasiu

          jakbyś wykreślił z pojęć że słowo przywódca znaczy coś innego niż przeciętny Kowalski to mam nadzieję ,że prezentował byś bliższy prawdy ogląd całości …

          …jak zwracam uwagę cieciom z którymi pracuję ,że już stali się poprzez wzajemne oddziaływanie prawdziwymi cieciami / w negatywnym pojęciu / to widzę jak mają ochotę mi m….dę obić .

          …wiadomo ,że nasuwa się refleksja kiedy sam stanę się super cieciem …mam nadzieję ,że nigdy bo trochę myślę i mam nałóg krytykować , samego siebie – też…

          ..ale puentując czym mniej Bogów tym szerszy horyzont widzenia i rozumienia a Ty robisz z tych przywódców jakiś bożków do bicia jak to zwykłe kukiełki które nieświadomie czy świadomie jedynie role odgrywają …..

          …dziś prawdziwych cyganów już nie ma ..to taka moja przenośnia ..

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Ktoś pisze:

            Ja to wiem, ty to wiesz ale

            tu jest pełno osób dla jakich to są

            PRZENAJŚWIĘTSZE AUTORYTETY…….

  4. margo0307 pisze:

    ” Za sprawą nowych technologii… 7000 ludzi do odstrzału w Łodzi…

    Łódź to mimo wszystko miasto obdarzone od samego powstania defektem.

    Przypominam, nie gdzie indziej, ale w mieście Łodzi istniało od 1940 roku żydowskie „państwo – folwark” niejakiego Rumkowskiego.
    Nie piszę tego z roztargnienia, ale pewne cechy samodzielnego państwa ten folwark posiadał. Rumkowski oprócz prywatnego burdelu miał prawo bić pieniądze, miał własne siły zbrojne i do końca pracował dla Niemców.
    Po iluś tam latach także w Łodzi ujawniono łowców skór…

    Z ogromnym zdziwieniem przeczytałem w „rynkach zdrowia.pl”, że w Łodzi chcą zaszczepić ponad 7000 obywateli powyżej 65 roku życia.
    Jak wyjaśnia p. Irena Iwanicka, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych w Łodzi, szczepienie emerytów będzie bezpłatne.
    Miasto zakupiło szczepionek za 210 000 złotych…

    Jak poczujesz się rozbitym, będziesz miał dreszcze, podwyższoną albo 1-3 dniową gorączkę, poty, bóle głowy, itp objawy, to zaraz jak się źle poczujesz pobierz…”
    http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/95378-7000-ludzi-do-odstrzalu-w-lodzi-szczepienia-grypa

    • marek pisze:

      „Państwo, a dokładniej mówiąc partia, frakcja partyjna, stronnictwo, sekta, człowiek, który zawiaduje nim w danej chwili – może nadać nauczaniu publicznemu kierunek, jaki mu się podoba i kształtować wedle swojej woli umysłowość poprzez sam mechanizm nadawania stopni naukowych.

      Nadajcie jakiemuś człowiekowi prawo przyznawania stopni naukowych, a okaże się, że nawet pozostawiwszy wolność nauczania – szkolnictwo popadnie w istocie w uzależnienie.” Frederic Bastiat 1950r…….

      Prezydent Barack Obama przed swoim odejściem zalegalizował satanizm na szczeblu państwowym

      Lucien Greaves wyraził podziękowanie dla prezydenta i rządu Stanów Zjednoczonych za zrozumienie interesów amerykańskich satanistów. Chodzi o podjęcie przez rząd federalny decyzji o pozwoleniu przeprowadzania we wszystkich szkołach w całym kraju zajęć fakultatywnych dotyczących satanizmu.

      W szkołach państwowych podręczniki do tych zajęć będą obecnie finansowane przez państwo. Przypomnę, że równo rok temu w Detroit w dniu 25 lipca został odsłonięty pomnik Szatanowi. Rzeźba składa się z trzech figur – satanistycznego bóstwa Bafometa oraz chłopca i dziewczynki, stojących u jego stóp i z miłością spoglądających na niego. Niestety, to właśnie dzieci stają się ofiarami „czarnych mszy” satanistów.

      dobrze by było przekształcając swe wierzenia pamiętać że Miłość jest osnową życia i nie ma z cierpieniem nic do czynienia …

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  5. maly budda pisze:

    Buddyzmie u nich też polityka obowiązuje.Krew na rękach też mają jak wszystkie religie.
    Przykre prawdziwe oblicze stucznych królestw na matce naturze.
    Widoczne musiałem poznać programy religi aby zrozumieć wielką manipulacje rodzajem ludzkim.

    Może nie wiecie, że za Cara Rosji wysłano małych chłopców jako przyszłych agentów do klasztorów. Mali chłopcy-agenci ubierali w mnisie szaty i wtapiali się w życie klasztorne. Jednym z tych agentów dla służby Rosji był Dordżijew ( Dordże ) jego ród pochodzi od ósmego Karmapy Rimpocze, najważniejszego lamy Tybetu, z czasów, gdy dominowała jeszcze ,,Diamentowa Droga,, linii Kagyu, a późniejsi dalajlamowie byli tylko podrzędnymi mnichami. Od karmapów, przywódców Czerwonych Czapek nie wymagano celibatu. Więc, ich ceremonie nadawały ludzkiej Erotyce Stygmat świętego rytuału – połączenia męskiego i żeńskiego elementu Kosmosu.
    Syn ósmego Karmapy- Rimpocze Mitsjo Dorże pojął za żonę córkę Atłan- chana, władcy Mongoli i potomka samego Czyngisa. Z nich wywodził się ród buriackich Dordżów.
    Dwa narody Tybetański i Chiński są spadkobiercami potęgi, jaką wyzwolił z mongolskich stepów sam Czyngis-chan !
    Temudżin, mongolski wódz zjednoczył Azję w jedno państwo- od Donu i Moskwy po Himalaje i Morze Południowo- Chińskie.
    Podobno syn wielkiego Czyngisa- Ugűdej, złożył w XIII wieku lamom Tybetu propozycje, której nie mogli nie przyjąć.
    Pod groźbą zbrojnego najazdu zmusił do przybycia na mongolski dwór Sapana Kunga Gyatsena, uczonego mnicha, najmądrzejszego z mądrych z klasztoru – Sakya.
    Cel wizyty był oczywisty- nakłonić państwa lamów do uczestnictwa w mongolsko-chińskim systemie hołdowniczym.
    W końcu okazało się, że to Tybet przyłączył imperium mongolskie. Natomiast Mongołowie przyjeli buddyzm i jednocześnie stali się obrońcami tej religi.
    Mongołowie wynieśli dalajlamów z Dräpungu do godności zwierzchników całego Tybetu, uznawanych odtąd za reinkarnacje Wielkiego Guru z Indii- Podmasambhawy, pierwszego buddyjskiego lamy na Dachu Świata.
    W stepowo- pustynnej Mongoli, rosyjskiej Buriacji, Kałmucji, można spotkać dzisiaj takich mnichów i podobne klasztory jak wysokich górach Tybetu.
    Wracając do towarzysza Dordżijewa to pochodził z religijnej rodziny z Buriaci, leżącej na pograniczu rosyjskiej Syberii i chińskiej Mongoli. Urodził się i wychował na Zabajkalu. Rosjanie zmienili mu imię i nazwisko i chcieli go przekręcić na prawosławie.
    Jednak tybetański lamaizm był silniejszy od prawosławia. Rozprzestrzenił się na Chiny, Koreę i Japonie. Od czasów panowania Ałtan- chana, Tybet cieszył się niczym nieograniczoną autonomią.
    W Lhasie przebywał rezydent mongolski, a później oficjalny przedstawiciel chińskiego dworu. Urzędował, brał pieniądze, ale się nie wtrącał. Tybet miał własną armię, a lamowie rządzili z klasztorów jak dawniej.
    Starożytne zwyczaje pozostały nienaruszone.

    Wracając do Rosji, gdyż ona ma dużo wspólnego z Tybetem.
    Car Aleksander III był niezadowolony z polityki zmarłego ojca. Uważał, że wszystkiemu winny był liberalizm. Ojciec za dużo czytał Aleksandra III.
    Zmarły tragicznie monarcha zginął od bomby rzuconej przez Ignacego Hryniewieckiego, polskiego anarchiste.
    Zmarły tragicznie monarcha- jak na rosyjskie warunki, naprawdę był liberałem.
    W Rosji, liberałowie nigdy nie byli lubiani.
    26 lat panowania, to nieustanne próby zreformowania rosyjskiego państwa, ukształtowanego w czasie rządów Katarzyny II i Aleksandra I.
    Zliberalizował szkolnictwo, uniwersytety mogły same wybierać rektorów,dał ziemię i wolność osobistą chłopom.
    Jednak jego syn uważał, że ojciec naraził istotę władzy Romanowów.
    Tak więc syn zmarłego Cara nie zamierzał tolerować tej sytuacji. Uważał, że ojciec padł, jak każdy liberał, ofiarą własnej przychylności dla ludzi.
    Tak więc nowy car, Aleksander III nie zgadzał się z żadną decyzją poprzednika.
    Jedynym wyjątkiem było sprzedanie w 1867 roku Stanom Zjednoczonym Alaski i Wysp Aleuckich.
    Jak na tamte czasu Rosja miała swoich agentów w północnych Chinach w Mongoli i Szanghaju.
    Między innymi bardzo dużą rolę odgrywała agentura w środowisku lamajskiego buddyzmu.
    Początki agentury powstały w Buriacji i stamtąd werbowano małe dzieci jako agentów aby następnie umieścić ich w klasztorach buddyjskich.
    Nie tylko Rosja interesowała się Tybetem ale również Wielka Brytania.
    Bronisław Grąbczewski dowódca kozaków został wysłany przez cara z Kaszgarii do Tybetu aby zrobił rozeznanie ale po drodze spotkal angielskiego kapitana Younghusbanda,ktory wracał z Pekinu do Kalkuty przez Jedwabny Szlak.
    Natomiast suwerenność Tybet stracił przez Wielką Brytanię.
    Jak to bywa w polityce Tybet nie chciał aby przez terytorium przechodził szlak transportu towarów.
    Dalajlama wybrał opiekuna,czyli Rosje, która miała objąć swoją opieką Tybet i dostarczyć wojsko i broń. W momenciu inwazji Wielkiej Brytanii Tybet.
    Aglicy nie ukrywali niezadowolenia. Południową Azję od dawna mieli za swoją. Z Rosjanami mieli na pieńku, odkąd penetracja caratu ruszyła w kierunku Oceaniu Indyjskiego.
    Rosja szła z wysokich gór Pamiru do Afganistanu, ale ten górzysty kraj zaludniony wojowniczymi Pusztunami, bronił się skutecznie. Stał się granicą, rozdzielającą wpływy obu potęg. A Tybet wpadł w ręce rosyjskie, gdyż umowa zawierala pomoc od strony Rosji w przypadku interwencji najeźdźców.
    Więc Anglicy tego tolerować nie chcieli, gdyż nie będą tolerować w Tybecie interwencji żadnego kraju europejskiego, szczególnie Rosji.
    Proszę pamiętać, że jak na tamte czasy Chiny były bardzo słabe.

    11 grudnia 1903 roku, wojska brytyjskie przekroczyły przełęcz Dżaleb-ba, leżącą na wysokości czterech tysięcy trzystu metrów i dwa dni później zajęły przedpola Yadongu, już po tybetanskiej stronie wielkich gór.
    Dowództwo tybetańskie nie spodziewało się ataku od tej strony, pozostawiając do oburzony przełęczy tylko nieliczne oddziały. Anglicy bez trudu zajęli całą nadgraniczną dolinę. Dwa dni później opanowali sam Yadong i przejęli 5 ton rosyjskiej amunicji oraz cały transport broni ręcznej.
    Tybetańczycy nawet nie zdążyli nauczyć sie używać tej broni.
    7 stycznia wojska brytyjskie przeszły przez kolejną przełęcz- Dang-la, leżącą na wysokości czterech tysięcy siedmiuset metrów i posuwały się dalej nie napotykając oporu. Niedaleko wioski Tuna, 200 metrów poniżej przełęczy, brytyjska straż przednia napotkała trzy dapony wojsk tybetańskich, licząc razem ponad tysiąc pieciuset żołnierzy dowodzonych osobiście przez Ladinga. Anglicy nie mając wystarczających sił do podjęcia walki, zaproponowali rozmowy.
    Lading wyraził zgodę, pod warunkiem, że oddziały brytyjskie wycofają się poza przełęcz Dang-la, z powrotem do Yadongu.
    Agielski dowódca Younghusband grał na zwłokę. Brytyjska straż przednia i oddział Ladinga zaległy naprzeciwko siebie dwa miesiące.
    Lading czekał na dalsze rozkazy z Lhasy.
    Younghusband na karabiny maszynowe, idące za nim wraz z głównymi siłami.
    W swoich wspomnieniach napisał później,, Tybetańscy wojownicy mogli złamać nasze linie obronne szybkim atakiem. Gdyby przebyli się przez nasz cieniutki front, mogli zająć kwaterę główną i zagrozić całej misji,,.
    Tybetańczycy nie atakowali, oczekując jakiegoś cudu i do walki nie dojdzie.
    Brytyjskie posiłki przybyły 28 marca.
    Dowódca brytyjski poinformował Ladinga, że zgadza się na rozmowy, ale w Gyangze, czyli na zapleczu wojsk tybetańskich i rozkazał oddziałom brytyjskim zająć pozycje na okolicznych wzgórzach, otaczając Tybetańczyków.
    Mając ich jak na dłoni zażądał kapitulacji i złożenia broni.
    Dowódca Tybetański odmówił. Żaden z jego żołnierzy nie drgnął w szeregu.
    Dowódca brytyjski Younghusband dał znak rozpoczęcia akcji.
    Nastąpiła masakra a droga do Lhasy stanęła przed Anglikami otworem.

  6. margo0307 pisze:

    „…Jacy jesteśmy w środku ?
    – większość ludzi ma poczucie odrębności…, a tak nie jest, ludzie są częścią wszystkich i wszystkiego…”

    To cytat z kolejnego pięknego filmu: „Zagadka Powdera”

    http://www.cda.pl/video/88603145

    • maly budda pisze:

      Wrzesień 22, 2016 o 19:04
      „…Jacy jesteśmy w środku ?
      – większość ludzi ma poczucie odrębności…, a tak nie jest, ludzie są częścią wszystkich i wszystkiego…”
      Odp.

      Prawdę pisząc, to każdy z nas. Sam powinien zobaczyć w środku jaki sam jest.
      Z jakiej substancji jest zbudowany i w jakim celu, jego świadomość przybrała formę w postaci ciała fizycznego.
      Natomiast ludzie może w pewnym sensie są częścią wszystkich na poziomie formy tj. ciała fizycznego.
      Raczej to nie dotyczy świadomości jako istoty wolniej i przybywającej z innego równoległego świata.
      Każdy z nas jako świadomość przechodzi przez równoległe światy. W poszukiwaniu doświadczenia i wiedzy aby móc wzrastać w mocy światła.
      Co zostałem na matce naturze. To zostałem blokadę samej matki natury, która pod uciskiem człowieka zdegradowała się do bardzo niskiej energii.
      My jako formy ludzkie nie byliśmy od początku istnienia matki ziemi. Przybyliśmy już w pewnym sensie jako formy ludzie rozwinięte aby móc rozwijać system planetarny i słoneczny.
      Tak to widzę i czuje.
      Chodząc wiem, iż jako ludzie jesteśmy siewcami życia, gdyż pochodzimi z samego nieba gwiezdnych podróżników. Podróżników pomiędzy alternatywnymi światami.
      Dlatego wasza fizyczne ciało jako formy zawierają pierwiastek materii abyście mogli w topionej świadomości w formę.
      Doświadczyć cielesności i subtelności wielowymiarowości waszego świata, którego stworzyliście przebywając w fizycznym świecie materii.
      Prawo o nie ingerencji w naszym fizycznym świecie już nie obowiązuje od momentu ingerencji kapłanów w świadomość małych dzieci.
      Tak więc brak zasad życia na matce naturze prowadzi do degradacji formy ludzkiej i rozwój świadomości jest zbaurzony.
      Przyczynia się do powielania błędów w obszarze rozwoju pamięci świadomości i blokota świadomie jest w prowadzana w obszarze formy, ktora się znajduje w materii stanowi bariere nie do przejścia dla samej świadomości. Ponieważ od dziecka na naszą świadomość pieczęć się przybija.
      Co by zrobiła przebudzenia świadomość, kiedy odkryła prawdę o ziemskim labiryncie. Dobre pytanie.
      Niech sama odpowiedzieć się każdemu z nas z osobna napłynie.
      Ja tego co czuje nie napisze, gdyż wiem, że tak nie uwierzycie.
      Więc pozostawiam wam to jako sfere domysłów.
      Jedną rzecz istotną pewnie może już wiecie, że te małpy, które kontroluje i blokują rozwój światła świadomości na matce naturze. Boją się jednej rzeczy, to że jakaś świadomość wyjdzie świadomie z Matrixa i pozna prawdę o sztuczności życia ludzkości w formie.
      W końcu efektywnie wszystko się zakończony a prędkość zmian wszystko uwidacznia.

      • Ifryt pisze:

        Przebudzony czuje gniew, wiem jak to jest.
        Nie są za to odpowiedzialni ludzie jako całość, tylko ci co – sami nie wchodzą i innym nie pozwalają – jak było napisane. Duże moce są tutaj zaklęte, można się ich przestraszyć.
        Nie od parady się mówi że świat należy do odważnych, myślę że to nie przypadek.

        • maly budda pisze:

          Przebudzony czuje gniew, wiem jak to jest.
          Nie są za to odpowiedzialni ludzie jako całość, tylko ci co – sami nie wchodzą i innym nie pozwalają – jak było napisane. Duże moce są tutaj zaklęte, można się ich przestraszyć.
          Nie od parady się mówi że świat należy do odważnych, myślę że to nie przypadek.
          Odp.

          Gniew to moc zmian a zarazem siła samej świadomości, która przyglądając się sama sobie. Będąc jednocześnie w fizycznej ludzkiej formie. Doświadcza wewnątrz wiedzy rozpoznania samej siebie.
          Wówczas wyniku rozpalenia w sobie ognia nie tylko doświadcza samego żywiołu ognia ale także pozostałych elementów żywiołów. Przenosi ogień na zewnątrz aby usunąc wszelkie blokady, które blokują świadomość w drodze do domu.
          Dotychczas schodząc w formę świadomość w tej przestrzeni. Ponownie zeszła w tą przestrzeń wyniku braku sposobności i możliwości opuszczenia tego wymiaru aby przejść do centrum lepszego niematerialne świata.
          Tak więc przekręt świadomości zaistniał w tej przestrzeni i należało odwrócić bieg przepływu prądów aby skorygować czas przestrzeni. Tym samym nadrobić czas stracony i źle wykorzystany dla tej przestrzeni przez świadomości.
          Niech każde małe dziecko w dorosłej formie zatrzyma się aby pomyśleć, że zaprogramowano nas w sposób nie jasny i bardziej boleśnie. Narzucone nam wolę w dogmaty abyśmy nie mogli pojąć, iż jeśli sami się nie wyzwolimy. To będziemy poruszać się w ciemności, czyli w Stanie niewiedzy. Stąd te cykle powtarzajace sie na matce naturze i usilnie utrzymywanie przy pomocy ściągania z innych energii mocy aby utrzymać władzę na matrycą przestrzeni. Stąd ślepy Los rodzaju ludzkiego zaistniał w tej przestrzeni, gdyż celowo tego dokonano.
          Gniew jest wyniku widzenia i rozpoznania oszustów, którzy cisną się na szkło ekranu.
          Mówią o pokoju, lecz dążą do wojny.
          Najlepsze to biorą pod uwagę, że możliwy jest kataklizm globalny w nasze ziemskiej przestrzeni. Jedynie nie znają daty i godziny.
          Strach jest bardzo silny wówczas kiedy matka natura się zmienia a oni niewiedzą dokąd zmiana sięga.

          • marek pisze:

            Co zostałem na matce naturze. To zostałem blokadę samej matki natury, która pod uciskiem człowieka zdegradowała się do bardzo niskiej energii.
            My jako formy ludzkie nie byliśmy od początku istnienia matki ziemi. Przybyliśmy już w pewnym sensie jako formy ludzie rozwinięte aby móc rozwijać system planetarny i słoneczny.
            Tak to widzę i czuje.
            Chodząc wiem, iż jako ludzie jesteśmy siewcami życia, gdyż pochodzimi z samego nieba gwiezdnych podróżników. Podróżników pomiędzy alternatywnymi światami.

            Dlatego wasza fizyczne ciało jako formy zawierają pierwiastek materii abyście mogli w topionej świadomości w formę.
            Doświadczyć cielesności i subtelności wielowymiarowości waszego świata, którego stworzyliście przebywając w fizycznym świecie materii.

            …to co wytłuściłem Mały Buddo wydaje mi się wstawką do Twej wypowiedzi , czy to są Twoje słowa?

            Gniew to moc zmian a zarazem siła samej świadomości,

            ….może niedokładne dobrałeś słowo ” gniew ” , bo gniew w moim pojmowaniu na dzień dzisiejszy na pewno nie można utożsamiać z świadomością ….dlaczego ?…bo od gniewu który zawładnął w przeszłości istotami świadomymi , cały ludzki upadek się rozpoczął..

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Ifryt pisze:

            Marek nie myl złości z gniewem, ja gniew czułem raz może dwa razy w życiu, i to było właśnie związane z przebudzeniem. Co do upadku to ja żadnego nie widzę, może dlatego że młody jestem duchowo.

      • margo0307 pisze:

        „… Prawo o nie ingerencji w naszym fizycznym świecie już nie obowiązuje od momentu ingerencji kapłanów w świadomość małych dzieci….”
        ___
        Masz pełne prawo tak myśleć, co nie zmienia faktu, że… możesz być w błędzie…

        Nieingerencja bowiem to… powstrzymanie się od manipulacji drugim człowiekiem – świadomej lub nieświadomej…

        Ingerencja – to inaczej pasożytowanie, życie cudzym kosztem, manipulowanie ludźmi dla własnej korzyści, narzucanie innym własnych wniosków celem uzależnienia ich od siebie…, ponieważ… co dla jednego człowieka jest skutecznym rozwiązaniem, najczęściej nie jest użyteczne dla kogoś innego, a w związku z tym… narzucanie drugiemu człowiekowi swoich wniosków – to uzależnianie go od siebie, zabieranie mu możliwości samodzielnego doświadczania i rozwoju…

        Ingerencją jest również zaburzanie rozwoju danej całości lub sytuacji… poprzez świadome sterowanie naturalnymi procesami – np. ingerencja w środowisko naturalne…

        Ingerencja przejawia się także w stosunku do samego siebie… w postaci np. narzucania sobie sztucznych ograniczeń, czy zakładania z góry reakcji na określone sytuacje… Nakazy i zakazy również stanowią ingerencję…, bo w ten sposób intelekt, osobowość ingeruje w duszę…

        Tzw. „autorytety” zarówno religijne jak i naukowe również narzucają ludziom gotowe rozwiązania…
        „Wierni” rezygnując z trudu samodzielnego myślenia – dobrowolnie oddają pośrednikom swoją energię – mentalną, psychiczną i biologiczną…

        W fanatycznych wersjach religii muzułmańskiej, tzw. „prawo szariatu” obowiązujące w niektórych częściach świata powiada, że… jeśli kobieta nie broni się wystarczająco zdecydowanie przed gwałcicielem, czyli… przed ingerencją… jest to interpretowane jako jej zgoda na współżycie….

        Zachowanie prawa nieingerencji… wymaga asertywności – czyli umiejętności odmowy oraz braku przyzwolenia na zachowania, postawy, wypowiedzi, które naruszają naszą godność, prawo wolnego wyboru i decydowania o sobie !.

        Prawo nieingerencji wymaga więc dokonywania świadomych wyborów, samodzielnego myślenia i czujności – uważności wobec wszystkiego i wszystkich.

        W każdej sytuacji jesteśmy narażeni na manipulacje ze strony innych ludzi, albo ingerencję ze strony własnej osobowości…, ponieważ ingerencja tak wrosła w naszą Rzeczy Istność, że… uważana jest za coś oczywistego…

        Wszelkie dyktatury, ustroje totalitarne takie jak faszyzm czy komunizm… reprezentowały brak wolnego wyboru, czyli – zniewolenie jednostki, podporządkowanie myślenia i działania mas ludzkich jedynej słusznej ideologii…

        Czy możesz… z całą odpowiedzialnością Mały Buddo… nadal twierdzić, że… ” Prawo o nie ingerencji w naszym fizycznym świecie już nie obowiązuje” ?

        • maly budda pisze:

          W pełnym sensie używania swojej mocy aby nie ingerować w świadomość innej istoty.

          Jesteś miła Margo ,gdyż ładnie potrawisz wyłożyć to w postaci definicji i pełnego rozumiena.
          Ja myślę sądzę i czuję, iż można zaktualizować oprogramowanie i powrócić do pierwotnego wzorca aby oszustów wygonić z tej przestrzeni.
          Tym sposobem nie będą mogli sprostać nowej energii i mocy, która pojawi się wyniku połączenia ponownego pomiędzy gwiazdami.
          Prawdą jest, że każdy z nas może stworzyć nowe pole mocy w tej przestrzeni, korzystając z wiedzy kosmicznej.

          • margo0307 pisze:

            „… Ja myślę sądzę i czuję, iż można zaktualizować oprogramowanie i powrócić do pierwotnego wzorca…”
            ___
            Mały Buddo, to – co nazywasz „oprogramowaniem”…, to nic innego jak… wpojone nam – w procesie udomawiania nas – zasady, idee, sposoby postrzegania, rozumowania, etc…, w wyniku których wykształciły się nasze wewnętrzne uwarunkowania, przekonania, nawyki i wyobrażenia… głęboko skryte w naszej podświadomości, a więc – nieuświadomione sobie przez nas

            I moim zdaniem, zresztą… nie tylko moim, – nie ma innej możliwości… „zaktualizowania oprogramowania i powrócenia do pierwotnego wzorca” jak tylko poprzez – rzetelną i uczciwą pracę nad sobą, polegającą na… odkryciu własnych nieświadomych wzorców postępowania, przekonań i nawyków, które nieustannie wywierają negatywny wpływ na nasz ogląd świata i ludzi…
            Dlatego m.in. niezbędna jest również higiena umysłu, a nie… tylko ciała…🙂

            Na czym polega higiena umysłu ?

            M.in. na tym by z-rozumieć, że… nasz umysł został tak skonstruowany, by mieć możliwość przejawienia w życiu tego, na czym najbardziej skupia swoją uwagę, zasilając własną energią twórczą obiekt skupienia
            Dlatego też… jeśli w dzieciństwie nasza uwaga była skupiana na niekorzystnych czy negatywnych wzorcach – w dorosłym życiu będziemy te wzorce przejawiać…

            Każdy z nas, doświadczając pewnych sytuacji, nauczył się działać automatycznie, tyle że… bardzo często – dla samego siebie – niekorzystnie, np. odczuwając lęk w stosunku do innych ludzi…
            Wielu z nas, nie chce z-rozumieć tego, że… jest to tylko program naszej podświadomości i że… w każdej chwili… możemy go świadomie zmienić na korzystniejszy… 🙂
            Jeśli uświadomimy sobie ten wzorzec – automatycznie będziemy w stanie świadomie go zmienić…
            Wielu z nas… nie chce jeszcze również z-rozumieć, że… wszystko – czego doświadczamy jest wynikiem naszych własnych – podświadomych wyborów, że… o naszym powodzeniu lub niepowodzeniu – decydujemy sami, ulegając własnym podświadomym sugestiom, projekcjom i przekonaniom…
            Często bywa tak – w większości przypadków, że… powodzenie przypisujemy sobie, ale już… niepowodzeniem obciążamy innych…

            Tak więc… „zaktualizować oprogramowanie” czyli… zamienić stare i niewłaściwe zachowania, programy czy wyobrażenia… możemy jedynie wówczas – kiedy… je poznamy…

          • maly budda pisze:

            Tak więc… „zaktualizować oprogramowanie” czyli… zamienić stare i niewłaściwe zachowania, programy czy wyobrażenia… możemy jedynie wówczas – kiedy… je poznamy…
            Odp.

            Może jestem nie z tej planety i przez to mój system przekonań jest inny niż system ziemski.
            Istnieje na matce naturze pierwotne źródło kosmicznego pochodzenia to świadomość swojego istnienia na poziomie świata przyrody.
            Świat przyrody to laboratorium aby świadomości mogły przyjąć różne formy i zdobywać doświadczenia z wielowymiarowej materii.
            Jak dla mnie to swoiste dzwi kwantowe pomiędzy alternatywnymi światami. Tak więc świadomość matki natury jest wyrażona światłem wszelakiego życia w tej przestrzeni ona nigdy nie ginie, lecz jest zapisem na dysku kosmicznym.
            Życie na matce ziemi nie mogło zaistnieć jeśli nie został by umieszczony system słoneczny, który ogrzewać mógł tą przestrzeń i wytworzyć warunki życia do funkcjonowania materialnych form.
            Te poszukiwania komputerów ziemskich nie są fikcją. Pewnie nie znają głębokiej treści i snują wizje na temat tzw. przejścia dzwi kwantowych pomiędzy tym a innymi światami.
            Albo pragną władzy wyniku kontroli energii a moc chcą wykorzystać do swoich celów.
            Może gdyby ludzie wojen nie toczyli niszcząc matkę naturę a zwrócili się w strone obrazu kosmosu i skierowali swoje dobre myśli. Napewno zwiększyli swoją świadomość a prędko stali się świadomym podróżnikiem pomiędzy alternatywnymi światami.
            Serce mamy rozwijać w kierunku kosmicznym i widzieć wszelkie formy, które obok nas w tej przestrzeni żyją.
            Bez sensu nie mamy zabijać, gdyż wymiarze kwantowych matka natura czuje i ma zadanie pod względem świadomościowym się rozwijać a przez nią rozwijać mają się różne formy życia na poziomie świadomości planetarnych. W przestrzeni ziemskiej można przeprowadzać różne symulacje energii, które bezpośrednio oddziaływania wpływ powinny mieć pozytywny dla wszelkiego czułego życia, które zawiera w sobie czucie poprzez Koło życia, czyli czakre serca.
            Wówczas mogą ludzie wejść w poznanie, iż matka natura to komputer a za tym jest i zapis świetlny w postaci piramid i łączności za pomocą słonecznego światła.
            Pamięć zapisywana jest na słonecznym dysku planetarnym.
            Te skrzydła utracone to jedność łączność kosmiczna.

          • margo0307 pisze:

            ” Może jestem nie z tej planety i przez to mój system przekonań jest inny niż system ziemski…”
            ___
            Może…
            A może… fakt, że… obecnie wcieliłeś się w ciało na tej planecie, oznacza to, że… obecnie – jesteś z tej planety… ?
            I może… Twój system przekonań jest o tyle istotny – o ile pozwala Tobie na radosne, pełne miłości życie… ?
            I może… jeśli Twój system przekonań sprawia, że Twoje życie takim nie jest…, to może… trzeba by zmienić taki system przekonań ?

            „… Może gdyby ludzie wojen nie toczyli niszcząc matkę naturę a zwrócili się w strone obrazu kosmosu i skierowali swoje dobre myśli. Napewno zwiększyli swoją świadomość a prędko stali się świadomym podróżnikiem pomiędzy alternatywnymi światami…”
            ___
            Może…
            A może… kiedy nauczymy się poszanowania prawa do godnego życia każdej czującej istoty…
            Kiedy nauczymy się pełnej akceptacji tego, co Życie z sobą niesie…
            Kiedy zaczniemy świadomie dążyć do życia w harmonii naszego „wnętrza” – z tym, co „na zewnątrz”…
            To może… wówczas „zwiększymy” swoją świadomość do tego stopnia, że… staniemy się świadomymi podróżnikami pomiędzy alternatywnymi światami… ?

      • Mezamir pisze:

        Masz bardzo zły nawyk odwracania oczu i uciekania w swój świat
        – Złodziej łapać złodzieja,uwaga!
        – Popatrzcie w drugą stronę,jaki ładny pejzaż.

        • Maria_st pisze:

          Masz bardzo zły nawyk odwracania oczu i uciekania w swój świat
          – Złodziej łapać złodzieja,uwaga!
          – Popatrzcie w drugą stronę,jaki ładny pejzaż.”‚

          Każdy ma taki ” świat ” jakim SAM JEST….niektórzy ten STAN nazywaja CUDEM

          • Mezamir pisze:

            Wszyscy żyjemy w tym samym świecie ponieważ mamy wspólną wizję karmiczną
            Niebezpieczna jest działalność pewnych ludzie którzy zaszczepiają w innych
            takie przekonania jak np:
            -Żeby coś osiągnąć wystarczy pozytywnie myśleć
            i samo się stanie bo sobie to przyciągniemy i nam się zmaterializuje

            Guzik prawda,żeby osiągnąć X trzeba pracować,wysilić się,robić coś w tym kierunku.

            To jest tak jak z organizmem,bakteriami i przeciwciałami
            Pojawia się infekcja,stan zapalny a w tym czasie organizm nie robi nic
            bo przeciwciała skupiają się na innych,pozytywnych rzeczach😀
            i zamiast udać się w miejsce zapalne likwidować bakterie
            zajmują się niezakażonymi jeszcze częściami ciała a choroba niech się rozwija spokojnie
            nie przeszkadzajmy bo skupiając się na chorym miejscu możemy wywołać gorączkę etc

            Nie będzie dobrze jeśli nie zaczniemy robić czegoś z tym co jest źle
            tylko najpierw trzeba zobaczyć co i gdzie jest źle
            a w tym nam przeszkadzają różni jutubowi (i nie tylko ) głosiciele.

        • margo0307 pisze:

          „Masz bardzo zły nawyk…”
          ___
          Zapomniałeś dodać Mezamirku, że to jedynie… Twoje zdanie nt. moich nawyków…
          Ja, nie oceniam Twoich nawyków, nic mi do nich…
          Jeśli jednak… pragniesz narzucić mi swój ogląd świata – oczami „zastraszonego niewolnika” ?, – nic z tego, bo… ja żyję w innym świecie… i… też Cię kocham🙂

          • Mezamir pisze:

            Niewolnik to osoba która nic nie robi przeciwko swoim panom
            Żyje w świecie przygotowanym dla niewolnika przez panów
            a często nawet o tym nie wie że jest niewolnikiem w klatce
            bo nie dopuszcza informacji na ten temat do siebie.

          • margo0307 pisze:

            „…Niebezpieczna jest działalność pewnych ludzie którzy zaszczepiają w innych
            takie przekonania jak np: – Żeby coś osiągnąć wystarczy pozytywnie myśleć
            i samo się stanie bo sobie to przyciągniemy i nam się zmaterializuje…”

            ___
            Niebezpieczna ?!
            A co widzisz w tym niebezpiecznego ?!, czym może grozić… ?!
            Poza tym…, pozytywne myślenie to zaledwie… pierwszy krok do zmiany własnej Rzeczy Istności…
            Pozytywne myślenie musi iść w parze z pozytywnym działaniem!, w przeciwnym wypadku… o kant doopy rozbić takie myślenie…

            * * *
            „…Pojawia się infekcja,stan zapalny a w tym czasie organizm nie robi nic
            bo przeciwciała skupiają się na innych,pozytywnych rzeczach…”

            ___
            Czy tak trudno jest Ci Mezamirze z-rozumieć, że ta… tzw. „infekcja” nie pojawia się bez przyczyny ?, że… coś ją spowodowało ?
            Że… jest ona sygnałem braku równowagi ?
            A brak równowagi swój początek bierze właśnie… z negatywnego myślenia i działania !
            * * *
            „…tylko najpierw trzeba zobaczyć co i gdzie jest źle”
            ___
            Ano właśnie… tu jest sedno problemu, jakim jest… „infekcja”, tyle że… problem ten należy poszukać w sobie, a nie poza sobą…

          • Mezamir pisze:

            A co widzisz w tym niebezpiecznego ?!, czym może grozić

            Ignorancją,nieświadomością i wszystkim co z tego wynika
            Czyli bierność,pasywność,bezsilność etc

          • margo0307 pisze:

            ~ czym może grozić… pozytywne myślenie i takież postępowanie ? ~
            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
            ~” Ignorancją,nieświadomością i wszystkim co z tego wynika Czyli bierność, pasywność,bezsilność etc”
            ___
            Mezamir, chyba sam nie wierzysz w to – co napisałeś…?!

            Pomijając już ignorancję, która wg. mnie – jest brzydką cechą, biorącą swoje źródło z pychy…, to inne – mało ciekawe cechy, takie jak np. „bierność, pasywność i bezsilność „ wynikają przede wszystkim ze strachu !

            I owszem, jestem propagatorką oraz zwolenniczką zarówno pozytywnego myślenia, jak również postępowania… i tym właśnie w moim życiu się kieruję oraz postępuję, ale… nikt nie może mi zarzucić strachu przed czymkolwiek…🙂
            Nie raz bowiem… w moim życiu, znalazłam się w obliczu okoliczności, które mogły by zostać przez innych uznane za straszne czy niebezpieczne…
            I dzisiaj, z całą pewnością wiem i twierdzę, że… nikt nie wie – do czego tak naprawdę jest zdolny, dopóki nie stanie oko w oko z „tym czymś”…
            Z własnych doświadczeń wiem jedno – gdy dusza kipi, w człowieku budzą się ogromne moce…!

          • Ifryt pisze:

            Akurat niewolnicy to prawie zawsze wiedzą że są niewolnikami, nawet ci wysoko postawieni w niewolniczej hierarchi.
            Natomiast nazywanie tak ludzi nieświadomych i ignorantów, to jak twierdzenie że wiatr jest niewolnikiem żagli w które dmucha, albo młyna który się dzięki niemu kręci, dlatego niema co z tym przesadzać😉 Oni są poprostu jak taki ślepy żywioł, który jest wykorzystywany, ale to nie znaczy że zniewolony, bo to zupełnie co innego.

          • margo0307 pisze:

            „… Niewolnik to osoba która nic nie robi przeciwko swoim panom
            Żyje w świecie przygotowanym dla niewolnika przez panów
            a często nawet o tym nie wie że jest niewolnikiem w klatce
            bo nie dopuszcza informacji na ten temat do siebie.”
            ___
            Mezamirze, tak naprawdę to… każdy z nas jest
            „niewolnikiem” swojego ciała fizycznego, które ogranicza tak długo – jak długo na to przyzwalamy…🙂
            Poza tym, to… zawsze mamy wybór… odnośnie odczuwania tego naszego „niewolnictwa”…

            Można je odczuwać jako uwięzienie za kratami…, a można je odczuwać jako wiatr będący… ” niewolnikiem żagli w które dmucha albo młyna który się dzięki niemu kręci…” – jak zajefajnie przedstawił to Grześ 🙂 ❤
            Nie należy jednak zapominać, że… nawet kraty nie zdławią naszej duszy…, za to ignorancja i kłamstwa – jak najbardziej…

          • Mezamir pisze:

            gdy dusza kipi, w człowieku budzą się ogromne moce

            Przypomina mi to polityków i ich slogany wyborcze(albo księży i biskupów)
            Oni też potrafią pięknie przemawiać tylko że zamiast robić to
            o czym mówią i co obiecują,oni tylko gadają.
            Łatwo jest mówić/marzyć/wizualizować ale mówieniem niczego się nie zmieni

            Zbliżasz się do tych ludzi których mija bohater

            i nie mów mi że to tylko moje zdanie gdy powiem że on jeden
            ma właściwą postawę.

    • marek pisze:

      Kiedy zaczniemy świadomie dążyć do życia w harmonii naszego „wnętrza” – z tym, co „na zewnątrz”…
      To może… wówczas „zwiększymy” swoją świadomość do tego stopnia, że… staniemy się świadomymi podróżnikami pomiędzy alternatywnymi światami… ?

      w zegarze czasu planety każdy ząbek na poszczególnych kółkach tego zegara musi zostać odbudowany…..

      Zużyliśmy /zabudowali w siebie / całą świadomość planety przeznaczoną przez Nią do uzyskania określonego poziomu wzrostu przez nasz /gatunek istot dążących do pełnej samoświadomości ..

      teraz My posiadamy w sobie potencjał do ruszenia trybów historii w nowy sektor czasoprzestrzeni , nową jakość człowieka

      Kosmiczne energie przywracają ład i porządek /bo taki jest źródłosłów słowa kosmos / wokół i wewnątrz Ziemi …My mamy poruszyć do życia tą nowo utworzoną przez Nie wespół z Nami przestrzeń ..

      Ludzkość autentycznie dzieli się na kilka grup pod względem zanurzenia ich psychiki w świadomości lecz jest to bez znaczenia w tym czasie …

      Rozpuszczające się odpadające fobie ukazują Ci jak daleko jesteś posunięty w procesie wewnętrznej przemiany …wynieś pająka z domu , nie zabijaj , obejrzyj mysz , szczura zobaczysz piękno weź do ręki niegryzącego węża , pocałuj w pyszczek żabę …ZOBACZYSZ SAMO PIĘKNO – CUD ŻYCIA …

      MIŁOŚĆ JEST W KAŻDYM ŻYWYM STWORZENIU , MIŁOŚĆ NIE ROZRÓŻNIA I NIE WARTOŚCIUJE , MIŁOŚĆ OTULA I WSPIERA ,BO MIŁOŚĆ TO WSZECHRZECZ ….

      MIŁOŚĆ KOCHA ŻYCIE BO SAMA JEST ŻYCIEM

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  7. Maria_st pisze:

    Guzik prawda,żeby osiągnąć X trzeba pracować,wysilić się,robić coś w tym kierunku.”

    No i guzik mają przyszyty ci, których świat jest taki jak pisze margo, a inni niech dalej sie uczą krawiectwa….ich wybór–co nie?!

    „Nie będzie dobrze jeśli nie zaczniemy robić czegoś z tym co jest źle
    tylko najpierw trzeba zobaczyć co i gdzie jest źle
    a w tym nam przeszkadzają różni jutubowi (i nie tylko ) głosiciele.”

    ja za nikogo lekcji nie odrobie….
    Mezamir normalnie mnie zaskakujesz…..piszesz o Mayi…..a teraz TO…..no SZOK….
    Co ja poradzę że niektórzt ludzie sa na etapie kamienia?
    ]jak mam z nim znależć porozumienie?
    jedynie przyglądać sie..nic wiecej…
    może w takim razie napiszesz jak Ty widzisz ten tzw zatarg z tymi głosicielami ?
    co z tym zrobic?
    co do wirusow, bakterii—to czy my tez nimi nie jesteśmy ?

  8. Mezamir pisze:

    jedynie przyglądać sie..nic wiecej…

    Co robisz gdy obok Ciebie ktoś kogoś napada i bije?
    Przyglądasz się?

    Żeby pokonać wirusa,przeciwciała zachowują się jak wirus
    tzn niszczą chorobę w zarodku
    Co trzeba zrobić by pokonać terrorystę?
    Być od niego silniejszym albo zginąć,w naturze już tak jest
    Organizm nieprzystosowany,słaby – ginie
    Wirusy o tym wiedzą,ciągle mutują i wzmacniają się
    Przeciwciałom natomiast tłumaczy się że muszą być „lepsze”
    czyli bierne,delikatne,słabiutkie,tolerancyjne etc etc
    Z takim podejściem noworodki umierałyby w ciągu kilku dni
    Duże jest odbiciem małego
    Wirus jest po to by organizm zwiększył odporność.ewoluował w górę
    lub zginął jako nieudolna kopia
    Wirusy to takie siły porządkowe,eliminują nieudane egzemplarze

  9. Maria_st pisze:

    Co robisz gdy obok Ciebie ktoś kogoś napada i bije?
    Przyglądasz się? ”

    niedawno ogladałam film–Igrzyska śmierci…bardzo pouczający.
    Tam być może znajdziesz odpowiedż.
    Czy naprawde nie rozumiesz czy tylko udajesz i wciagasz mnie w slowne przewalanki?
    Ja wiem ze walka rodzi kolejną walke..–podobnie jest w polityce–obiecanki cacanki a głupiemu radość

    • Mezamir pisze:

      Jeśli kogoś biją a Ty nie robisz nic
      możesz być pociągnięta do odpowiedzialności karnej
      Walka nie rodzi kolejnej walki bo gdyby tak było organizm ciągle byłby w stanie gorączki
      Gorączka oznacza walkę o powrót do zdrowia a potem walka się kończy
      i albo organizm wyzdrowiał albo zmarł

  10. Teresa Chacia pisze:

    Zgadzanie się na zło czynione innym co rodzi
    a z waszego pisania tutaj wychodzi
    pomieszanie z poplątaniem
    na czynienie zła drugiemu pełne przyzwalanie
    ze złych dobrych robicie
    a dobrzy ciągle czynią zło i to w rozkwicie
    cóż z tego że wy zła nie czynicie
    a pokrzywdzonych ciągle winicie
    że nie pracują tylko z sobą
    a zajmują sie inną osobą
    ale pozwalacie żeby ci wyżej czynili zło
    jeśli nie mnie to niech czynią ho ho
    czy swoich bliskich też tego uczycie
    żeby mieć szczęśliwe tu życie
    niech was poniżają
    nawet na głowę nasrają
    bo oni święte prawo mają
    niech was więc dalej poniżają
    nie każdy ma takie jak wy doświadczenia
    więc nie może dać na to pozwolenia
    chwała jeżeli was nie poniżają
    ale nie wszyscy tak jak wy mają
    ci wszyscy wyżej (oczywiście dobrzy) w sobie się już nasiedzieli
    i bez walki bo walka rodzi walkę czyli prawdziwi anieli
    odpowiedzi na pytania u mistrzów w mądrych książkach i filmach szukajcie
    przypadkiem o prawdę nie walczcie po prostu się udupić dajcie.

    • margo0307 pisze:

      „… z waszego pisania tutaj wychodzi pomieszanie z poplątaniem
      na czynienie zła drugiemu pełne przyzwalanie…”

      ___
      Teresko…

      Uumieć żyć, to… żyć lekko – bez lekkomyślności…
      Być wesołym – bez swawoli…
      Mieć odwagę – bez brawury…, zaufanie i radosną rezygnację…
      🙂 ❤

      Piękno jest obecne wszędzie – trzeba tylko chcieć je zobaczyć lub przynajmniej rozmyślnie – nie zamykać na nie oczu…

      • Teresa Chacia pisze:

        Ale na zło czynione już można zamykać oczy
        niech Twoje życie jak najlepiej się toczy
        tylko ciągle innych nie pouczaj nie
        co jest dobre dla Ciebie dla innych niekoniecznie
        już i tak są osaczeni i bardzo zniewoleni
        przez „oświeconych” niekoniecznie oświeceni
        więc wreszcie otwórz oczy na ten realny świat
        bo ten Twój jest nierealny już od paru lat
        patrzysz i widzisz to co widzieć chcesz
        więc z prawdziwym życiem po prostu się zmierz
        więc otwórz wreszcie na prawdę oczy
        nie bój że brudem się zamoczy
        bo patrzysz tylko na siebie
        na innych nigdy nawet gdy w potrzebie.

        • margo0307 pisze:

          „…więc wreszcie otwórz oczy na ten realny świat
          bo ten Twój jest nierealny już od paru lat
          patrzysz i widzisz to co widzieć chcesz
          więc z prawdziwym życiem po prostu się zmierz…”

          ___
          Zapewniam Ciebie Teresko, że… świat, w którym żyję… jest jak najbardziej realny, podobnie jak – realne jest to, co w nim się zadziewa…🙂
          * * *
          „… więc otwórz wreszcie na prawdę oczy
          nie bój że brudem się zamoczy
          bo patrzysz tylko na siebie
          na innych nigdy nawet gdy w potrzebie.”

          ___
          Teresko, każdy z nas… układa swoje życie najlepiej jak potrafi…, według własnego uznania…, i dobrze jest pamiętać o tym, że… to co dobre dla Ciebie – niekoniecznie dobrem będzie dla mnie…, a to, co dobrem jest dla mnie – niekoniecznie dobrem będzie dla Ciebie…
          Czasami bywa tak, że… wyboista droga prowadzi do… najlepszego dla nas celu podróży…

          • margo0307 pisze:

            „…cóż z tego że wy zła nie czynicie
            a pokrzywdzonych ciągle winicie
            że nie pracują tylko z sobą
            a zajmują sie inną osobą…”

            ___
            Teresko, czy nie widzisz jak bardzo błędny jest sposób Twojego myślenia ?!

            Dlaczego Tobie – wydaje się, że… na mnie spoczywa obowiązek uszczęśliwiania Ciebie ?
            Organizowania Tobie życia ? lub że… ja ponoszę odpowiedzialność za to – co Ciebie spotyka ?

            Zrozumże wreszcie, że… moje działania i to – co robię w swoim życiu i ze swoim życiem, dotyczy jedynie mojej ścieżki życia…
            Że wszystko to – co robię w moim życiu służy mi i mojemu uczeniu się…, mojemu uzdrawianiu siebie i mojemu wzrastaniu poprzez najlepsze dla mnie doświadczenia wybrane na mój własny sposób…

            Podobnie jak… wszystko to – co Ty robisz w swoim życiu – służy Tobie i Twojemu uczeniu się…, Twojemu uzdrawianiu siebie i dla Twojego dobra, oraz że wszystko w nim jest częścią Twojego wzrastania poprzez najlepsze dla Ciebie doświadczenia wybrane na Twój własny sposób…!

            Zrozum, że… nikt z nas nie jest odpowiedzialny za radość lub ból innych, chyba że… z premedytacją zadajemy go innym…

            Że nikt z nas nie jest odpowiedzialny za proces uczenia się innych lub ich uzdrowienie, tak jak inni – nie są odpowiedzialni za nasze…

            Tego rodzaju myślenie, że… ktoś jest odpowiedzialny za życie kogoś innego…, wyłączając z tego kręgu dzieci, osoby niedojrzałe oraz istoty, które przygarniemy…, tworzy negatywne powiązania, niekorzystnie wpływające na rozwój każdego z nas…, a uwolnić się z takich niekorzystnych dla nas powiązań możemy jedynie wówczas, gdy zaakceptujemy fakt, że… każdy z nas ponosi odpowiedzialność za to, co tworzy i jest suwerenny, niezależny od innych na swojej drodze życia, podobnie jak Ty jesteś na swojej…

            Ani moja, ani Twoja, ani żadna inna pojedyncza ścieżka życia – nie jest ważniejsza od ścieżek innych…, i każdy z nas ma swoją własną drogę do tworzenia, rozwijania się i do wzrastania w swym życiu…, bo każdy z nas jest iskierką Źródła i każdy na swój własny sposób jest silny…

          • Teresa Chacia pisze:

            A ja Ciebie nie rozumiem
            pogodzić się z tym nie umiem
            po co przedstawiasz swoje doświadczenia
            jak to u nikogo nic nie zmienia
            jeżeli ktoś pójdzie Twoją drogą
            będzie się wlókł noga za nogą
            bo żeby w tym swiecie nastapiła zmiana
            trzeba wyrwać z niewoli każdego barana
            Twoje najpiękniejsze myśli nie zmienią tego świata
            jeżeli pozwalasz by na innych używali bata
            Twoje nawet najpiękniejsze marzenia
            a w tym świecie nic się nie zmienia
            Twoje nawet najpiękniejsze fantazjowanie
            nic nie pomoże gdy ludzkości biczowanie
            Twoje nawet najpiękniejsze słowa
            które od innych zapożyczyła głowa
            nie poprawią losu ludzi
            a to mój sprzeciw budzi
            bo mi szczęśliwy byt pojedynczych nie wystarcza
            kiedy niewinnych się winą obarcza
            zabieranie energii przez tych „świadomych ” mnie boli
            Twoja postawa nigdy ich z bezsilności nie wyzwoli
            jeżeli nie masz na nikogo wpływu nie wymądrzaj się tak
            przecież zawsze masz jedyną słuszną odpowiedź czyż nie jest tak.

          • margo0307 pisze:

            „…A ja Ciebie nie rozumiem
            pogodzić się z tym nie umiem…”

            ___
            Rozumiem, że… mnie nie rozumiesz, był czas, że i ja nie rozumiałam… 🙂
            * * *
            „…Twoje najpiękniejsze myśli nie zmienią tego świata…”
            ___
            Każdy sam – swoimi myślami, uczuciami, poczynaniami i słowami – tworzy swój własny świat, w którym doświadcza swej… radosnej albo i nie… twórczości.🙂
            * * *
            „… jeżeli nie masz na nikogo wpływu nie wymądrzaj się tak…”
            ___
            Możesz, to – czym się z Tobą i innymi dzielę – nazywać jak chcesz, nawet „wymądrzaniem”…, ale taka jest po prostu moja wewnętrzna Prawda…

          • margo0307 pisze:

            „… to mój sprzeciw budzi
            bo mi szczęśliwy byt pojedynczych nie wystarcza
            kiedy niewinnych się winą obarcza
            zabieranie energii przez tych „świadomych ” mnie boli…”

            ___
            Zobacz sama Teresko co napisałaś:
            „…mój sprzeciw budzi, mi… nie wystarcza, winą obarcza, mnie boli…”
            Czy widzisz to – w jaki sposób projektujesz swój świat i co do zaistnienia w nim zapraszasz?

            Iskra Źródła w każdym z nas…. świadoma jest tego, że uzdrowienie i uwolnienie przychodzi wraz z… przebaczeniem
            Jednak dla ego jest to trudne do zrozumienia…, bo niby… 😉 dlaczego mielibyśmy wybaczyć komuś – kto zadał nam ból…, kto nie zauważa naszego wsparcia, naszej miłości albo naszego poświęcenia ?
            I tak to właśnie wygląda z perspektywy emocjonalnej, tyle że… wybaczenie – nie jest czymś emocjonalnym, lecz energetycznym…
            Twoja Dusza pragnie pokoju, miłości i radości i dlatego… na impulsy ego gotowe np. do zemsty za „doznane krzywdy” – odpowiada propozycją przebaczenia… ❤
            Pytanie brzmi: – czy Twoje ego jest gotowe na takie… „poświęcenie”… ? 🙂
            * * *
            „… zawsze masz jedyną słuszną odpowiedź czyż nie jest tak.”
            ___
            Skoro tak to postrzegasz Teresko, to może… i tak…

    • margo0307 pisze:

      Dziękuję Grześ, piękna melodia i piękny filmik…🙂

      Mam na biurku piękny świecznik, który przedstawia postać elfa siedzącego przy kwiecie irysa i który na nogach ma urocze butki z zadartymi noskami…, i wiesz co ?, – myślałam, że… „elf” na filmiku, również będzie miał butki z zadartymi noskami, ale… nie…
      Podczas słuchania tej melodii…, przypomniały mi się czasy, gdy kiedyś… będąc w Turcji, kupiłam sobie kilka par ślicznych butków…, które zauroczyły mnie właśnie… zadartymi noskami…🙂
      Butki co prawda już dawno się zdarły, ale… obecnie – od wiosny do jesieni – noszę nasze rodzime kierpce, które – jak dla mnie – przypominają elfie butki z zadartymi noskami… 🙂 a które kupuję od zaprzyjaźnionej Góralki na ryneczku…

      Jakoś tak mam, że… muza celtycka nieodmiennie kojarzy mi się ze słowiańską…

      • Ifryt pisze:

        Kurcze jak tylko napisałem post do Małego Buddy to Brat do mnie zadzwonił żebym mu pomógł przy załadowaniu gratów na samochód, co mi ciśnienie podniosło😀
        Marguś ja uważam że Słowianie są pod względem kulturowym traktowani po „macoszemu” przez świat, jako takie „chłopki rostropki” od uprawiania ziemi, ale gdyby się wgłębić bardziej to okazało by się że jesteśmy blisko Celtów kulturowo.
        Naprzykład legendy o królu Arturze podobno powstały pod wpływem przebywających w Brytani sarmackich rycerzy.
        Słowianie i Celtowie mają w sobie taką „miękkość” w sensie pozytywnym, ale też i pewną „ostrość” też w sensie pozytywnym, a naprzykład u Germanów niema tej pozytywnej „miękkości” a znowu „ostrość” jest posunięta do przesady, wszystko bardzo takie specyficzne, dużo by gadać… podzielam Twoją „fascynacje” takimi klimatami.

      • margo0307 pisze:

        „… Marguś ja uważam że Słowianie są pod względem kulturowym traktowani po „macoszemu” przez świat, jako takie „chłopki rostropki” od uprawiania ziemi…”
        ___
        Grześ, ja z kolei uważam, że… to „macosze traktowanie Słowian” jest jak najbardziej celowym i zamierzonym działaniem, mającym na celu zmianę naszej tożsamości…, ponieważ nie kto inny – jak właśnie Słowianie… potrafili współżyć w zgodzie z Prawami Natury – rozumieć, szanować i respektować te Prawa…, co nie było na rękę „panom” Rzymu…

        Nie wiem czy wiesz, że… nazwy Polski (Lechia) używane przez obcych kronikarzy to: perskie-Lachestan, litewskie-Lenkija, tureckie-Lehistan, ormiańskie-Lehastan, węgierskie-Lengyelország.
        Polaków nazywano wszędzie Lechitami: tureckie Lehce, ruskie Lachy, węgierskie Lengyel, rumuńskie Leah, Ledianin u Serbów.

        Podobnie jak słowo Laszka (obecnie znane jako laska) oznaczało nic innego jak Polka.

        Sami Polacy od najdawniejszych czasów nazywali siebie Lechitami.
        Słowo „Polacy” użyto dopiero po raz pierwszy w XV wieku, wcześniej używano „Polanie” w łacińskiej formie Polani, Poleni, Poloni, które pojawiło się po raz pierwszy na przełomie X i XI wieku w „Żywocie Starszym św. Wojciecha”, prawdopodobnie spisanym w Rzymie między 999 a 1001 rokiem.
        Polonia – Polska, to katolicka/łacińska nazwa naszego kraju.

        Co ciekawe, że… w innych ościennych językach np. czeskie lech znaczy pan, wielmoża czyli Polacy (Lechici) zwani byli przez swoich sąsiadów Panami, wolnymi ludźmi, szlachetnie urodzonymi, podobnie jak Ariowie szlachetnie urodzeni.

        Starożytna nazwa grecka naszego Państwa to Lachia – kraj Panów, Wybranych.
        W Sanskrycie Lech oznacza tyle, co pan, władca, król, pasterz czy bóg.
        Lechistan to państwo panów lub państwo bogów lub państwo pasterzy.
        Po persku do dzisiaj słowo Lah oznacza pana, boga i pasterza…

        Warto odnotować, że słowo Leh/Lah znajduje się również na inskrypcjach na wielu Kurhanach w Europie i Azji.
        Oznacza się w ten sposób, że grobowiec należy do Władcy…
        Węgrzy zwą nas Lengyel i jest to połączenie dwóch słów: Lech i Angyel – Pan i Anioł.
        Również w całym regionie bliskowschodnim ten rdzeń LACH jest widoczny.
        Po hebrajsku słowo “Lah” ma to samo znaczenie i brzmi Elah.
        W liczbie mnogiej to Elahim, a w wersji starohebrajskiej brzmi Elohim…

        Co bardziej gorliwi chrześcijanie znają to słowo bardzo dobrze, jest ono użyte w Biblii hebrajskiej ponad… 2700 razy na określenie Boga lub Bogów…
        Podczas czytania Biblii słowo JHWH tłumaczone na język polski jako Jehowah – czytane jest właśnie jako Elohim – Panowie, Bogowie…, ponieważ Żydzi wierzą, że nie są godni wymawiania słowa JHWH.
        Nie przypadkowo w Biblii zwie się ludzi owieczkami, bo słowo Elohim oznacza też… pasterzy… 🙂
        Po arabsku natomiast słowo Lah ma dodany przedrostek określony Al i stąd wziął się słynny Allah, co znaczy dosłownie “ten Bóg”…, “Bóg właściwy”.
        Dlatego Lahestan po arabsku również znaczy Kraj Boga, Bogów…
        https://margo0307.wordpress.com/?s=S%C5%82owianie

        https://margo0307.files.wordpress.com/2015/12/1-posel_okladka.jpg?w=336&h=450

      • Dawid56 pisze:

        Celtowie byli mi zawsze bliscy co do Słowian to mam trochę ambiwalentne uczucia po prostu nie wiem czy Lechici miłowali Pokój, a właśnie to dla mnie jest najważniejsze.Denerwują mnie te rysunki i wyobrażenia różnych Wojów.Może tak wcale nie było .Trzeba sobie zdawać sprawę z tego że Polanie w okresie Średniowiecza podbili wiele narodów i nie byli wcale miłosierni dla nich( Chociażby podbój Krzywoustego i nawracanie mieczem na katolicyzm państwa Ranów – prawowitych Słowian).
        Wiele przy określaniu obszaru zamieszkiwania przez Ludy obszarów dzisiejszej Polski w roku ok 2000 p.n.e pozwoliłoby określenie zasięgu lodowca.
        Prawdopodobnie Hunowie i Wandalowie mieli jednak coś wspólnego ze Słowianami .Być może to byli już tzw zdeprawowani Słowianie tak jak Aztekowie mieli niewiele wspólnego z Majami tak owi Wandalowie czy Hunowie niewiele mieli wspólnego z pradawnymi Lechitami
        Najgorsze jest jednak to , że to zwycięzcy zawsze piszą historię , a nie zwyciężeni😦

        • Ifryt pisze:

          Niema niewiniątek pośród ludów, wygrywają silniejsi i sprytniejsi a przegrywają słabsi i głupsi, taka jest natura, równierz Celtowie byli równie „piękni” co „krwiożerczy”.
          Słowiańscy Ranowie to byli „kozaki”, jedni z moich ulubieńców zresztą, krwiożerczy piraci których nawet Normanowie się obawiali😀 śmieje się bo jakże odmienny jest mój i Twój gust Dawidzie w takich kwestiach, ja uwielbiam wyobrażenia fantastycznych wojowników. Kolejni moi ulubieńcy to Scytowie i Sarmaci, któży robili sobie puchary z czaszek pokonanych wrogów, jakże paskudny zwyczaj, ale jakże szlachetni ludzie, czy wiesz że ich kobiety stworzyły całkowicie niezależną kulture? Nie było tam żadnego śmiesznego matriarchatu, poprostu chłopaki mieli ciekawsze zajęcia niż gnębienie własnych kobiet, które robiły co chciały😉 Dla zjebów nie do pomyślenia.

          Zdegenerowani to są przegrańcy, głupcy i słabeusze, ludzie słabego Ducha i Serca, to są byli i będą prawdziwi degeneraci, i sztandar MIŁOŚCI DOBRA i POKOJU nie powinien być przez nich niesiony, bo go skarzą swoją głupotą, słabością i klęską którą zawsze ponoszą. Lepiej niech niosą sztandar niezgody, zła i jakiś kult ciemności, to właściwe miejsce dla takich.

          Co innego ci o których wspomniałem z sympatią, choć nie pochwalam ich zachowań😉
          Jednak człowiek silnego Serca nie złoży drógiego człowieka w krwawej ofierze zabobonów, nobo ma Serce, takiego jednak warto „oswoić”.
          A tacy byli Słowianie czy Scytowie, oni tego nie praktykowali mimo swej wojowniczości.
          Zato ci mocno dewocyjni to szybko tracą Serce, tak bardzo miłują pokój że by swój świat w piekło zamienili, co zresztą się dzieje nie od dzisiaj, i do dzisiaj się zastanawiają co jest dobre a co złe.

          • margo0307 pisze:

            „Niema niewiniątek pośród ludów…”
            ___
            To niestety prawda Grześ…

          • Ifryt pisze:

            No niestety Marguś, dlatego takie wypominki nie mają sensu, a najśmieszniesze to jest wypominanie naprzykład Fernando Cortezowi pokonanie Azteków i zniszczenie ich kultury przez Hiszpanów😉 W ntej wypowiedzi to nie padło ale jest dość często spotykane. Ja jednak bardzie podziwiam odwagę i inteligencje Corteza niż się użalam nad Aztekami., od taki przykład.

        • Mezamir pisze:

          Celtowie byli mi zawsze bliscy co do Słowian to mam trochę ambiwalentne uczucia po prostu nie wiem czy Lechici miłowali Pokój, a właśnie to dla mnie jest najważniejsze.Denerwują mnie te rysunki i wyobrażenia różnych Wojów.

          No to świetnie,lepiej promować słabość,bezbronność itp
          O pokoju decydują ci którzy na Ciebie napadają a nie Ty
          Mało tego,im silniejszy jesteś tym mniej jest takich którzy Cię zaatakują.
          Męstwo i odwaga to wartości,słabość i uległość to domena niewolników.

          Rzym rozmontowano za pomocą judeo-chrzścijaństwa właśnie w ten sposób
          że zaczęto wciskać żołnierzom wirus pt nadstawianie policzka,kochanie wrogów etc
          Rzym upadł po tym jak przyjął ideologię mającą go zniszczyć.

          Ktoś gdzieś kiedyś napisał że to dziwne by religie pustyni zwyciężyły starsze wartościowe tradycje ale powód tego jest prosty.
          Religie pustyni są po to by oczyścić Ziemię z ludzi nieprzystosowanych.
          Dopóki ludzie nie wytworzą odporności przeciwko temu wirusowi
          nie pójdą dalej,nie ewoluują na wyższy poziom.
          Będą nadal umierać
          To jest jak szczepionka,trzeba było wytworzyć stan zapalny
          aby zmobilizować organizm do produkcji przeciwciał.
          Teraz albo organizm zmądrzeje i zlikwiduje bakterie
          albo zostanie zeżarty przez wirusa bo jako nieudolny nie może nadal trwać
          Musi zwolnić miejsce dla nowej,poprawionej wersji,odpornej na zarazę🙂

          • margo0307 pisze:

            „… Rzym rozmontowano za pomocą judeo-chrzścijaństwa właśnie w ten sposób
            że zaczęto wciskać żołnierzom wirus pt nadstawianie policzka,kochanie wrogów etc…”

            ————–
            A jak „rozmontowano” np. Ariów ?
            * * *
            „… albo organizm zmądrzeje i zlikwiduje bakterie albo…”

      • Dawid56 pisze:

        Nie wiedziałem ,ze Enya nagrała tak wiele melodii do różnych hitów filmowych np. Lord of the ring

      • margo0307 pisze:

        „Dla Margusi, miłośniczki skrzatów wróżek i elfów, no i pięknej przyrody…” 🙂❤
        ————————-
        Coś w tym jest z tymi… Elfami…

        „… Podobnie do Elfów Słowianie czcili życie, kochali pokój i słynęli ze swych przymiotów ducha, jednak gdy ktoś próbował wtargnąć do ich ukochanych lasów wówczas… byli równie groźni jak Elfy, sam las walczył po ich stronie.
        „Niczego tak doskonale nie umieją, jak celnie strzelać i w każdy zamierzony przedmiot celnie ugodzić” – pisze o Słowianach Kamenjata w X w.
        Ich łodzie dla napastowania kogoś nigdy nie wypływają, chyba że ich ktoś sam zaczepił.
        Z opisu zaś cesarza Mauricjusa z VII w wynika, iż wojna ze Słowianami jest nader trudna ponieważ doskonale potrafią się ukrywać w przypadku ataku, tak iż nie sposób ich odkryć oraz atakować używając różnych forteli, dlatego walka z nimi jest nader trudna.
        „Ich młodzieńcy są bardzo zręczni i zwinni, przeto przy zdarzającej się sposobności wypadają z znienacka na żołnierzy, tak iż wyprawione przeciw nim wojska nigdy wiele im nie zaszkodzą.” oraz „Wszystko lasami pokryte, przeto kto tylko wyprawę do ich kraju podejmie, musi się u samego wstępu zatrzymać”

        Na typową dla elfów dobroć i szlachetność przewyższającą inne ludy zwracali uwagę wszyscy opisujący słowiańszczyznę.
        Helmod poświadcza:

        „Posiadają oni wiele cnót przyrodzonych.
        Są bowiem nadmiernie gościnni, a rodzicom swoim nadzwyczajna cześć wyrządzają.
        Nie ma też ani jednego ubogiego ani żebraka między nimi.
        Skoro bowiem którego choroba osłabi, lub starość sił pozbawi, oddają go pod opiekę spadkobiercy, a ten z największą ludzkością o niego ma staranie (…) nie masz w świecie gościnniejszego narodu od Słowian”

        Lew Mądry oprócz innych cnót słowiańskich wymienia wierność i wstydliwość niewiast słowiańskich w której celują oraz niezwykle, ludzki stosunek do jeńców, którym po odsłużonym okresie Słowianie pozwalają zostać wśród siebie jako równym lub wracać do swoich jeśli taka ich wola.
        Prokop pisze: „Prosty ich umysł nie zna złości ni fałszu”

        Słowianie znani również byli z umiłowania wolności i nieprzywiązania do rzeczy materialnych podobnie jak elfy o czym pisali wszyscy kronikarze – Cesarz Lew Mądry z IX w zaświadcza:
        „Wola swobodny i niezbyt zatrudniony żywot prowadzić, niż wielkimi zachody o dobre jadło niż bogactwa się starać”.
        Z drugiej strony, podobnie jak i o Elfich królestwach wszyscy kronikarze zwracają uwagę na dostatek i bogactwo Słowian, wspominają o pięknie ich świątyń, niezwykle finezyjnej sztuce – niespotykanej gdzie indziej oraz o jednomyślnie podejmowanych decyzjach na radach odbywanych w świętych miejscach, na które zapraszano wszystkich.
        Posłużmy się tu opisem Żywociarza św Ottona z XII w.

        „Były zaś w Szczecinie cztery kontyny, z pomiędzy których jedna najgłówniejsza, była z przedziwną sztuką i nadzwyczajnym wymysłem zbudowana, mając wewnątrz i zewnątrz rzeźby i sterczące ze ścian obrazy ludzi, ptactwa i zwierząt, tak dokładnie podług natury oddane, iż zdawały się żyć i oddychać; a co najosobliwsza, iż barwy tych obrazów od żadnej deszczów lub śniegów niepogody nie pełzły, ani czerniały.”

        Jednak wszystko ulega zmianie…, a wraz z upływem czasu zmienia się świat, zmienia się otoczenie.
        Po upadku cesarstwa Rzymskiego na zachodnim krańcu słowiańszczyzny pojawił się groźny przeciwnik, który zaczął jednoczyć hordy sił ciemności pod znakiem krzyża…”
        https://slowianowierstwo.wordpress.com/2015/04/11/slowianszczyzna-krolestwo-elfow/

    • marek pisze:

      Ani moja, ani Twoja, ani żadna inna pojedyncza ścieżka życia – nie jest ważniejsza od ścieżek innych…, i każdy z nas ma swoją własną drogę do tworzenia, rozwijania się i do wzrastania w swym życiu…, bo każdy z nas jest iskierką Źródła i każdy na swój własny sposób jest silny…

      …lecz trzeba jeszcze dodać iż one razem tworzą naszą rzeczywistość ,

      ….której pomimo starań o własną jakość istnienia w porządku życia na tej planecie niestety podlegamy….

      Twoja postawa nigdy ich z bezsilności nie wyzwoli
      jeżeli nie masz na nikogo wpływu nie wymądrzaj się tak
      przecież zawsze masz jedyną słuszną odpowiedź czyż nie jest tak.

      Tereniu , tak bardzo się dobijasz o prawdę o sobie ,że wreszcie się z Tobą nią podzielę….

      …pisałem do Ciebie raz czy dwa , pisz Tereniu prozą , / w domyśle Ci pozostawiając / bo to są Twoje myśli , tak odnajdziesz siebie , wiersze to astralne dyktando , człowiek myśli że to natchnienie a to jest dla jego świadomości ” więzienie „.

      ,i>Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • marek pisze:

        atramennt się wylał z cytatem Małgosi – wytłuszczenie dotyczyło tylko jej słów….

        marek

        • Teresa Chacia pisze:

          A Twoje wypowiedzi są na pewno Twoje
          ja pamiętam zmianę gdy poznałeś Ostoję
          czy to na pewno Świadomość Chrystusowa
          czy za nią przypadkiem astral się nie chowa
          nie martw sie o moje wpływy i moje natchnienie
          więc nie proś więcej o daru zmienienie.

          • marek pisze:

            Teresko

            różne są poziomy astralu jedne straszą , narzekają , wyklinają inne bliższe zrozumienie ZYCIA objaśniają …

            ..a Jezusa Chrystusa w świetlnym a nie ziemskim ciele , na grube lata przed Ostoją poznałem …

            pisz prozą , czemu na rymach całą swą / nie swą / myśl niesiesz …

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Milością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Teresa Chacia pisze:

            Jest więc kilka astrali
            ale zły się do mnie przywalił
            do M się dobry przytulił
            tak dobry jak u matuli
            dawniej mu zły wiersze dyktował
            więc teraz sie przed nim schował
            każdy piszący wiersze jest zły
            więc M wyszczerza na niego kły
            nic ale to nic do niego nie dociera
            każdego kto pisze wiersze prawdą sponiewiera
            pisać prozą niby prosi a każe
            i głęboko gdzieś ma słowa o darze
            pisze o rosie miłości jako światło
            a zrozumieć drugiego wcale mu niełatwo
            mając świadomość z dobrego astrala
            mądrość z niego bucha czasem mu odwala
            kto jest pod czyim wpływem bardzo dobrze wie
            on jest pod dobrym inni już niestety nie.

          • margo0307 pisze:

            <i"Jest więc kilka astrali
            ale zły się do mnie przywalił…"
            ___
            Jesteś zajefajna… Teresko

          • margo0307 pisze:

            „… ja pamiętam zmianę gdy poznałeś Ostoję…”
            ___
            Ja także pamiętam… zmianę…, jaką swoją obecnością na naszym forum wniosła Ostoja…, na którym… pojaśniało… 🙂
            A która zamieściła na naszym forum m.in. piękną „Pieśń Marii Magdaleny”

            „Nieszczelność zalet i kaprys świata
            spowijał mnie zanim nie rzekłeś:
            „Nie potępiam cię”…

            W Imieniu swoim zawarłeś mnie
            już w chwili, gdy pojawił się
            płomyk w lichtarzu świec.
            Ja jestem pieśnią, która Cię sławi
            w Majestacie Twym, która skąpana
            darami Ducha przeprowadza
            w miłosierdzie Twe, Ojcze, ponurą
            przestrzeń niewieścich serc, wierząc, iż również do nich zwróciłeś się w momencie spływania wzgardy w kierunku mym…

            Ukołyszcie serca wasze spójną pieśnią
            uwielbienia Boga w sobie.
            Jeśli doznasz drżenia w ❤ na wypowiedź:
            „Nie potępiam cię” – wiedz, Bóg jest w tobie.
            Niechaj powstaną ❤ ❤ szlachetne na zaowocowanie
            w nich nowej, czułej jedności z Bogiem."

          • mały budda pisze:

            ..a Jezusa Chrystusa w świetlnym a nie ziemskim ciele , na grube lata przed Ostoją poznałem …
            Odp.

            Proszę wybaczyć jak na podstawie w/wym. napiszę swoją moją widzianą prawdę z odmiennej prespektywy.
            To będzie szok.
            Dużo pracy i serca włożyłem w samoobserwacje samego siebie, aż straciłem poczucie czasu. Wyniku obserwacji samego siebie, z czasem zacząłem przechodzić do widzenia obrazów w naturze astralu.
            Zdziwiłem się, iż w astralu umieszczony został hologram sztucznego obrazu.
            Potężny obraz hologramu został zasilony energią ludzkich owieczek tj. energia mentalna.
            Stworzony obraz w astralu to hologram projekcja tzw. j.ch.,, nakładka na obraz Matrixa,,.
            Nie ukrywam, iż to przeszkadzało mi, gdyż moc biła z polskiej ziemi.
            Połączyli wiernych poprzez wyobrażenie podanego obrazu na tacy.
            Tak więc przekierować potrafią niższe świadomości do ich stworzonego uprzednio świata.

          • margo0307 pisze:

            „… w astralu umieszczony został hologram sztucznego obrazu…”
            —————–
            ” Czym jest dla nas świat widzialny i nie-widzialny?… – naszym własnym odbiciem.
            Im więcej światła w nas samych – tym piękniejsze odbicia w doświadczanych przez nas hologramach życia.”

  11. Mezamir pisze:

    Gdy słucham „polityka” zaproszonego do programu
    pierwsze moje skojarzenie: margo🙂
    Dlaczego?
    Nie ważne jaka jest smutna prawda,lepiej skupić się na pozytywnych fantazjach.

    • margo0307 pisze:

      „… Nie ważne jaka jest smutna prawda,lepiej skupić się na pozytywnych fantazjach.”
      ___
      Mezamirku, czy wiesz co to jest reakcja łańcuchowa ?

      Jest to ciąg powtarzających się sekwencji elementarnych, tworzących tzw. łańcuch…

      Podobnie, przedstawia się sprawa z… naszym skupianiem się na czymś…, ponieważ to – na czym skupiamy swoją uwagę, czyli – co zasilamy naszą energią życiową – prędzej czy później, w taki czy inny sposób… zamanifestuje się w naszej Rzeczy Istności…

      Prosty przykład takiej reakcji łańcuchowej, pozostawił nam jeden z Mądrych Ludzi –
      Lao Tze, który m.in. rzekł:

      Uważaj na swoje myśli, ponieważ stają się słowami.
      Uważaj na swoje słowa, ponieważ stają się czynami.
      Uważaj na swoje czyny, ponieważ stają się nawykami.
      Uważaj na swoje nawyki, ponieważ stają się charakterem.
      Uważaj na swój charakter, ponieważ staje się on twoim przeznaczeniem
      .”

      • Mezamir pisze:

        to – na czym skupiamy swoją uwagę, czyli – co zasilamy naszą energią życiową – prędzej czy później, w taki czy inny sposób… zamanifestuje się w naszej Rzeczy Istności…

        Nic się nie zamanifestuje jeśli nie zakaszemy rękawów
        i nie zaczniemy dążyć własną pracą do celu.
        Właśnie o to chodzi że wmawia się ludziom
        że aby coś osiągnąć wystarczy o tym marzyć

        • marek pisze:

          Nic się nie zamanifestuje jeśli nie zakaszemy rękawów
          i nie zaczniemy dążyć własną pracą do celu.
          Właśnie o to chodzi że wmawia się ludziom
          że aby coś osiągnąć wystarczy o tym marzyć

          Mezamir …

          zamysł , plan , działanie ..

          – zamysł to pragnienie zmiany , samo przemianowania
          – plan to praca nad sobą
          – działanie to przenoszenie siebie na bliźnich swych przekonań i postaw w społeczeństwo na ulicę …

          wówczas słowo marzenie nadal istnieje , ma rację bytu jedynie ze słowem …spełnione marzenie/ nia…..a Mistyka Życia to taka kuźnia dla każdego piszącego kładącego swe poglądy pod osąd by ich prawdziwość zweryfikować…..

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Mezamir pisze:

            Obraz trzeba namalować,nie wystarczy mieć wizję w głowie
            Muzykę trzeba skomponować i zagrać aby można jej słuchać
            nie wystarczy mieć pomysł.
            Wiersz trzeba napisać,książkę,film
            Wszystko to trzeba zrobić żeby mogło być
            Nie rozumiem dlaczego świat miałby się zmienić
            tylko dlatego że ktoś ma fantazję na jego temat.

        • margo0307 pisze:

          ~ to – na czym skupiamy swoją uwagę, czyli – co zasilamy naszą energią życiową – prędzej czy później, w taki czy inny sposób… zamanifestuje się w naszej Rzeczy Istności… ~
          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
          „…Właśnie o to chodzi że wmawia się ludziom że aby coś osiągnąć wystarczy o tym marzyć”
          ___
          Kochany Mezamirku, otóż nic – nikomu nie wmawiam !, mówię jedynie o tym, czego sama doświadczyłam i doświadczam…
          Mogłabym Ci opowiedzieć o moim pierwszym, że tak powiem – spektakularnym – doświadczeniu, które zaistniało w mojej Rzeczy Istności po… 3 miesiącach intensywnego zasilania moją energią myśli i uczuć, ale po co ?, Ty i tak w to nie uwierzysz, dopóki sam tego nie doświadczysz…

          Prawda jest taka, że… Ty oraz każdy z nas – także doświadcza materializacji swoich myśli i odczuć…, różnica polega na tym, że Ty robisz to nieświadomie…, natomiast ja czynię to całkowicie świadomie, z pełną odpowiedzialnością za swoje myśli, uczucia, słowa i czyny…

          • margo0307 pisze:

            „Obraz trzeba namalować…, Muzykę trzeba skomponować…
            Wiersz trzeba napisać,książkę,film Wszystko to trzeba zrobić żeby mogło być
            Nie rozumiem dlaczego świat miałby się zmienić
            tylko dlatego że ktoś ma fantazję na jego temat.”

            ___
            Nie rozumiesz, ponieważ zaprzeczasz własnej Duchowej Naturze…🙂 ❤

            Nie bierzesz pod uwagę faktu, że… nie jesteś ciałem, lecz że… posiadasz ciało… i nie dopuszczasz do świadomości faktu, że… jesteś Iskrą Źródła jako pojedynczy i unikalny Jego przejaw w ludzkiej formie…, że jesteś naczyniem dla Ducha, pojemnikiem dla energii Światła i Prawdy…
            Bez Twojego ciała Mezamirku – Duch nie miałby dostępu do świata materialnego, a bez Ducha prowadzi Cię ego i nie masz dostępu do swego duchowego celu i kierunku…
            Jako Iskra Ducha… dostarczasz Mu intencji, punktu skupienia i sposobu przejawienia… Jesteś… Źródłem w działaniu…

          • marek pisze:

            Nie rozumiem dlaczego świat miałby się zmienić
            tylko dlatego że ktoś ma fantazję na jego temat.

            fantazją można również określić niekompletną wiedzę , gdyż prowadzi ona do błędnych wniosków a one do błędnego całości obrazu….

            …myśl sama w sobie jest obrazem malowanym bezbarwnym kolorem , jej siłą sprawczą oraz kolorem są emocje jeżeli są z nimi związane …

            … masz warsztat poznawczy – psychologię ,jesteś inteligentny dostrzeż chaos myśli i emocji w ludzkich głowach , sam wydedukuj konsekwencje przy założeniu które przedstawiłem a dojdziesz do tego że / w uogólnieniu / jest prawdziwe Małgosi twierdzenie , że myśl tworzy naszą rzeczywistość złącz ją w tym rozumieniu z emocją uczuciem- energią i dostrzeżesz jakim sposobem nami zarządzają , w czym leży nasza ” małość ” i ” wielkość ” i jakimi sposobami możemy świat zmieniać. …

            …przenoś swą mądrość na ulicę wśród ludzi …nie słowem , a postawą i czynem ….

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „…dostrzeż chaos myśli i emocji w ludzkich głowach , sam wydedukuj konsekwencje…”
            ____
            „konsekwencje”…, które wszyscy ponosimy jako… wypadkową – wszystkich naszych myśli, poczynań, emocji, życzeń, etc… jako ludzkości na Planecie Ziemia…

            Poniższy rysunek z działu fizyki świetnie przedstawia… siły działające wzdłuż tego samego kierunku, ale mające przeciwne zwroty, gdzie Fw jest siłą wypadkową, będącą różnicą sił F1 i F2

            I kolejny doskonały rysunek obrazujący działanie siły wypadkowej…

            * * *
            „…przenoś swą mądrość na ulicę wśród ludzi …nie słowem , a postawą i czynem …”
            ___
            Święte słowa Marku…, dobrze jest również pamiętać o tym, że… zarówno słowa jak i postawę poprzedza… myśl

          • Mezamir pisze:

            „Jutro świat mnie pokocha
            Z nieba sypnie się grosz
            Pobujamy w obłokach
            Całkiem wolni od trosk „

    • marek pisze:

      Jest więc kilka astrali
      ale zły się do mnie przywalił

      Napisz to Teresko prozą , wtedy wspólnie porównamy
      i może porozmawiamy , a na razie z mojej strony co do rymowanych treści – milczenie …

      wystarczy się z ludźmi o racje spierać a już nad to jest z tymi których nie widać i nie wiadomo kto zacz i chodzi mu o co ?

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • margo0307 pisze:

        „wystarczy się z ludźmi o racje spierać…”
        ___
        Po co się z ludźmi spierać ?
        – Czy nie lepiej – życzliwie… zaakceptować ich takimi – jakimi są ?
        Czy możesz sobie wyobrazić Marku…, jak wyglądałby nasz świat, gdyby każdy był życzliwy dla innych… ?!

        • marek pisze:

          słowo spierać winienem był zastąpić słowem dyskutować …po coś tą mowę żeśmy skonstruowali …nie tylko do wyrażania akceptacji …tak sobie myślę Małgosiu…

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      Potężny obraz hologramu został zasilony energią ludzkich owieczek tj. energia mentalna.

      Kochany Mały Buddo

      i ja rozumiem podobnie to co opisujesz , lecz brakuje mi w Twych wypowiedziach oglądu całość funkcjonowania ŻYCIA pojmowanego jako wszechświat jak i jego wycinka rozumianego jako Układ Słoneczny…

      Astral to też Ziemia , a inni niech sobie bajają o matrixie , reptylach i wentylach bezpieczeństwa …mnie to już nie potrzebne …

      Ja znam ” mojego prywatnego ” Jezusa rozumiem Kosmicznego Chrystusa i nie mam zamiaru pomijać pomocy tych Istot w sumowaniu doświadczeń wynikających z pobytu na Ziemi …,

      …aby Bóg we mnie tak naukowo w artykule zapodanym przez Marysię / który nie jest jedynie świadomością / określany Bozonem nie usechł z nudów zawieszony w pustce kosmosu bez jakiegokolwiek doświadczenia jakie niesie mu pobyt w ludzkim ciele na Ziemi…

      …nie wiem czy to myśl Małgosi czy cytat z filmu ale polecam …

      …idź do wróżki Małgosi ona prawdę Ci powie …

      ” Czym jest dla nas świat widzialny i nie-widzialny?… – naszym własnym odbiciem.
      Im więcej światła w nas samych – tym piękniejsze odbicia w doświadczanych przez nas hologramach życia.”

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością Jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  12. margo0307 pisze:

    ~ gdy dusza kipi, w człowieku budzą się ogromne moce ~
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    „Przypomina mi to polityków i ich slogany wyborcze(albo księży i biskupów)
    Oni też potrafią pięknie przemawiać tylko że zamiast robić to o czym mówią i co obiecują,oni tylko gadają. Łatwo jest mówić/marzyć/wizualizować ale mówieniem niczego się nie zmieni…”

    ___
    Kochany Mezamirku, po tym wpisie wnioskuję, że… nie doświadczyłeś jeszcze na własnej skórze odczuć towarzyszących zjawisku… gdy dusza kipi… i po prostu nie wiesz – się wówczas dzieje w środku…, a wobec tego – przymykam oko🙂 na to Twoje… przyrównanie mnie do… „sloganów wygłaszanych przez… polityków… księży czy biskupów”

    • marek pisze:

      Nic to Małgoś ,że żywioł opór stawia , porządkowanie trzeba robić w sobie ,by zrozumieć ,że jest się utkanym z MIŁOŚCI …

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • marek pisze:

        Zasadniczo jesteśmy ostatnim pokoleniem osób, które urodziły się ze zniewoloną świadomością trzeciego wymiaru….

        …..
        Droga wznosząca się Rodzino, planeta właśnie doszła do szczytu swego magnetycznego cyklu i wchłonęła ogromną ilość energii. Teraz subatomowe cząstki podstawowej materii są tak przekształcane, aby mogły wspierać planetarne przesunięcie do następnego harmonicznego wszechświata. Wszystkie systemy komunikacyjne podłączone do tych poziomów struktury planety są poddawane fluktuacjom i przeobrażeniom a potencjalne międzygwiezdne połączenia są przebudowywane, aby na nowo móc przyłączyć portale Ziemi, które mają być ponownie zestrojone z licznymi systemami gwiezdnymi oraz ciałami niebieskimi. To zmasowane przesunięcie w skali kwantowej zmienia prawa struktury w układach regulujących funkcje naszych ciał fizycznych oraz świadomości. ……

        http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/09/przystosowania-lisa-renee-wrzesien-2016.html

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • marek pisze:

          Każde zdanie tego artykułu odbiło się echem radości w komórkach mego ciała i umysłu ..Dla mnie jest to najprawdziwsza prawda zgodna z wszelką zgromadzoną we mnie wiedzą

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • Ktoś pisze:

          „planeta właśnie doszła do szczytu swego magnetycznego cyklu”

          — nop… ta pani fantazjuje, nawet nie zaczęła 10% drogi

          • marek pisze:

            Adaś

            podgoń trochę a nie tylko niach niach niach , bo będziesz repetował i się nam drogi rozjadą …

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Ktoś pisze:

            Marku,
            ile mam ci pisać TO I OWO między wierszami byś załapał OCZYWISTĄ OCZYWISTOŚĆ ?

            Ta pani tylko OBSERWUJE zmiany…….

          • Dawid56 pisze:

            Włąsnie dla Ktosia nic pozytywnego się nie dzieje, a moim zdaniem rzeczywiście Nasza Planeta doszła do przełomowego momentu.To wybór pomiędzy uduchowieniem a mamoną(materializmem). To także wybór pomiędzy człowieczeństwem a zniewalającą i kontrolującą siecią internetową.

          • Ktoś pisze:

            Kolejny w zaawansowanej atrofii…..

            1. Nie mówię iż nic się nie dzieje, mówię IZ TA PANI NIE MA WPŁYWU NA TO CO SIĘ DZIEJE więc TO CO MÓWI to TYLKO PRZYPUSZCZENIA…… innym słowy KONFABULACJE….

            2. miesza się wam też „rozwój duchowy” z WYDELIKACANIEM SIĘ MATERII (oczyszczaniem się jej z demonicznych, maryjno-jezuskowych wibracji)….. To typowe u ROBOTÓW traktujących ciało jako ich „jestestwo” ale NIESTETY DLA WAS na Sądzie Bożym to nie będzie brane pod uwagę….

            3.wiem na temat zachodzącego procesu ZDECYDOWANIE WIĘCEJ niż wszyscy z was nawet do n potegi.

          • margo0307 pisze:

            „…moim zdaniem rzeczywiście Nasza Planeta doszła do przełomowego momentu…”
            ___
            Wg. mojego z-rozumienia… każdy moment w naszym życiu jak i w życiu Planety jest… „momentem przełomowym”…, bo w każdym momencie wywieramy subtelny lecz istotny wpływ – zarówno na życie swoje jak i życie Planety…
            Na poziomie kwantowym – wszystko i wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni…🙂 ❤

            "… Aspekt, francuski fizyk wraz z ze swoim zespołem odkryli, iż w pewnych warunkach cząstki subatomowe, takie jak elektrony, są w stanie komunikować się ze sobą w natychmiastowy sposób, niezależnie od dzielącej je odległości.
            Nie ma znaczenia, czy znajdują się one w odległości od siebie o 10 metrów… czy też dzieli je dystans bilionów kilometrów.
            W jakiś sposób każda cząstka wydaje się zawsze wiedzieć, co robią inne cząstki…
            To odkrycie obala długo utrzymujące się twierdzenie Einsteina, iż żadna komunikacja nie może następować z prędkością większą niż szybkość światła.

            Poruszanie się obiektów z prędkością większą niż szybkość światła jest równoznaczne ze zniesieniem bariery czasu.
            Ta zagrażająca perspektywa spowodowała, iż pewni fizycy w wyrafinowany sposób próbowali odrzucić odkrycia Aspecta

            Połączenie pomiędzy cząstkami, które zachodzi z prędkością większą niż szybkość światła, mówi o tym, że istnieje głębszy poziom rzeczywistości, w który nie jesteśmy wprowadzeni.
            Jest to wymiar bardziej kompleksowy, istniejący poza znaną nam rzeczywistością…

            Wszechświat posiada naturę zbliżoną do fantomu.
            Prócz tego charakteryzuje się jeszcze jedną, zaskakującą cechą.
            Jeżeli oddzielność (separacja) cząstek elementarnych jest iluzją, oznacza to, że na głębszym poziomie rzeczywistości wszystkie rzeczy we wszechświecie są ze sobą połączone.
            Elektrony w atomach węgla w mózgu człowieka są połączone z elementarnymi cząstkami, które tworzą każdego łososia, pływającego w morzu.
            Są jednocześnie połączone z każdym bijącym ❤ oraz z każdą lśniącą na niebie gwiazdą.
            Wszystko jest połączone ze wszystkim.

            Choć natura człowieka może go skłaniać do kategoryzowania i szufladkowania zjawisk oraz tworzenia różnorodnych podziałów, to… wszelkie podziały są z konieczności czymś sztucznym…”

            https://zenforest.wordpress.com/tag/fizyka-kwantowa/

          • margo0307 pisze:

            „… wiem na temat zachodzącego procesu ZDECYDOWANIE WIĘCEJ niż wszyscy z was nawet do n potegi.”
            ___
            No to…, nie pozostaje nam nic innego Adasiu jak tylko… pogratulować Tobie tak wspaniałej i rozległej wiedzy…

          • marek pisze:

            3.wiem na temat zachodzącego procesu ZDECYDOWANIE WIĘCEJ niż wszyscy z was nawet do n potegi.

            Adasiu

            piszę z własnego doświadczenia ….najtrudniej było mi pozbyć się i nadal jest mi jeszcze czasem trudno zapomnieć o pysze

            w chwilach gdy jej we mnie nie ma , jestem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem ….bo prawidłowo czuję , myślę i widzę …

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Dawid56 pisze:

            (oczyszczaniem się jej z demonicznych, maryjno-jezuskowych wibracji)….
            Nie wiem jak można mieć nienawiść zarówno do Jezusa czy do Maryi Panny matki Jezusa i Dalajlamy czy nawet Buddy to tak jakby próba zadeptania wszysskich pozytywnych wibracji, które wytworzyły sie na tej Planecie.Zapewniam Ciebie Ktosiu że ów Sąd Ostateczny którym straszysz od początku Twojej bytności na Mistyce Życia jest niczym w porównaniu z Sądem który czeka każdego z nas w chwili śmierci – to on jest decydujący.
            A Sąd Ostateczny pozostawmy Przyszłości a najlepiej usuńmy te pojęcie bo wprowadzało i wprowadza stale zamęt i nic więcej.Powiem jeszcze więcej- to straszne Słowo Sąd Ostateczny i towarzyszące mu różne alegorie jest źródłem Strachu a nawet Zła i nie ma nic wspólnego z Miłością.

          • margo0307 pisze:

            „to… Słowo Sąd Ostateczny i towarzyszące mu różne alegorie jest źródłem Strachu a nawet Zła i nie ma nic wspólnego z Miłością.”
            ___
            Święte słowa kochany Dawidzie

            Tym tzw. „sądem ostatecznym”… straszy tylko ten – kto sam się go boi…

      • margo0307 pisze:

        „Nic to Małgoś ,że żywioł opór stawia , porządkowanie trzeba robić w sobie ,by zrozumieć ,że jest się utkanym z MIŁOŚCI …”
        ___
        Święte słowa Marku…, miłość niczemu nie stawia oporu, bo wszystko przygarnia do ❤

        • marek pisze:

          Nie bójmy się się wewnętrznych burz , niewygód , cierpień to obecnie świadczy że wzrastamy ….jesteśmy tu w tym małym gronie z tych którzy są forpocztą nowego jutra…

          najwięcej bodźców do wzrostu uzyskałem od tych od których się na początku odwracałem , nie lubiłem ich , czy wręcz .. traktowałem jak ideologicznych czy osobistych wrogów…

          …teraz ich kocham za ten wkład w przemianę mnie samego …

          pisząc te słowa przypomniały mi się słowa NIE LĘKAJCIE SIĘ

          dla jednych papieża , świętego , dla innych nielubianej , pogardzanej postaci…a dla mnie Karola Wojtyły , człowieka z Wadowic który miał pseudonim….pseudonim który zazwyczaj oddaje to jak bliźni odbierają całość tej osoby….tym jego pseudo było imię , LOLEK …

          nie nie stawiam Wam przed oczy tej osoby jako ideału , ja śledząc Jego losy dostrzegłem trud osobniczego rozwoju / na tamte czasy , warunki , środowisko / i stawiam jedynie przed oczy ,że jakkolwiek ktoś by jego dorobku jako hierarchy nie oceniał niech oceni jednocześnie hasło z którym szedł do ludzi …..

          NIE LĘKAJCIE SIĘ bo ze strachu wszelkie zło i małość się bierze – od siebie dodam ….czyż nie mówił nam najważniejszego …

          …bliźni w rodzinie argumentują , co ja , my możemy w aspektach polityki wymużdżania , okradania , zniewalania i dehumanizacji ….my nic nie możemy …

          ….odpowiadam możemy , możesz wszystko tylko pokonaj w sobie swą bierność , brak wiary a symultanicznie swą niechęć , obojętność do bliźniego …zmień wroga w przyjaciela …wpierw w sobie …później w nim , a potem już będzie z górki …lawina postępu ruszy …bo jako całość zjednoczona w Miłości jesteśmy niebotyczną siłą nie do pokonania…

          Błogosławię los ludzkości i mam do tego prawo bo Miłość jest we mnie…

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  13. margo0307 pisze:

    „Za sprawą nowych technologii…”
    ___
    ” Ministerstwo Rozwoju szykuje rewolucję w działaniu kas fiskalnych.
    Z końcem 2017 r. do lamusa mają przejść papierowe paragony…
    Resort rozwoju wyraźnie dąży do unowocześnienia kas fiskalnych oraz popularyzacji obrotu bezgotówkowego.
    Z obrotu mają zostać wyeliminowane papierowe paragony, a kasy mają rejestrować sprzedaż tylko elektronicznie…
    Jeżeli klienci nie będą posługiwali się kartami płatniczymi, to otrzymają paragon po podaniu adresu e-mail czy numeru telefonu…

    Tam, gdzie przedstawiciele resortu rozwoju widzą korzyści, my zauważmy poważne zagrożenia dla prywatności obywateli.
    Nie będzie chyba odkryciem, że informacje o zakupach mogą zdradzić wiele informacji o naszym życiu – w tym chorobach czy preferencjach seksualnych.
    Dane te – jak przyznaje zresztą samo Ministerstwo – są łakomym kąskiem dla banków czy sklepów…”
    https://panoptykon.org/wiadomosc/czy-przepisy-o-e-paragonach-sa-zgodne-z-konstytucja
    * * *
    Największe koszty poniesie mały handel, bo to on wciąż korzysta z kas dwu rolkowych, które będą musiały zostać wycofane z rynku…

    Celem tego wszystkiego ma być promocja obrotu bezgotówkowego, który – co do zasady – jest jednym z bardziej skutecznych narzędzi w ograniczaniu szarej strefy

    Byłoby źle, gdyby bank stał się Wielkim Bratem, dysponując zbyt dużą ilością danych na temat zachowań klientów – powiedział przedstawiciel MF.”
    http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/955606,e-paragon-tylko-w-sieci.html

    • marek pisze:

      Czyż trzeba się bać ciemności ….chwil przed świtem gdy gwiazdy i księżyc pogasły , a słońce jeszcze nie wschodzi……?

      …wśród grona mężczyzn z którymi pracuję , prostych , szorstkich w słownictwie często przy omawianiu problemów płynących z niskiej płacy , traktowania nas przez przełożonych słyszę twarde a nawet wulgarne słowa ja ich , jego za….je…..ę ….

      …wtedy wtrącam się i mówię , masz rację ale zrób to śmiechem …

      …samotne mam życie /odtrąconego na margines społeczeństwa , grupy / trudne , ale sam to wybrałem ….kpię , poszturchuję psychicznie , wyśmiewam fałszywe wartości aż do bólu bliźniego …często zaciśniętą pięść , czy złe spojrzenie w mą stronę widzę , ale dalej robię swoje – budzę a że boleśnie , cóż nie wszystkim a nawet powiedział bym do większości łagodniejsze perswazje nie docierają …

      …świt wstaje powoli / dla niektórych , to chwila / lecz w poprzedzającej go ciemności wiele lęku się mieści – nerwowego szarpania ….pomagajmy bliźnim codziennie w domu na ulicy tak jak każdy ma swój sposób na czynienie tego a ” światło” dniem codziennym dla tej Ziemi i nas się stanie …

      …śmiech , a śmiech to wielka różnica , pod szyderczym największy bufon się kuli , dyktator szaleje ,dostaje ze złości zawrotów głowy a mury ogólnie panującego ciemnogrodu i marazmu kruszą się i pękają..

      …może w wielkiej piramidzie Cheopsa w sarkofagu … śmiech kosmicznych strażników jest zapisany …. gdzie się pchasz ludzki embrionie , po zaszczyty, po sławę …a jeszcze przed chwilą zamiast chleb …pep …wypowiadałeś …masz proszę trochę prawdy o sobie …co bolesna ? rozum odbiera ? …teraz widzisz czym jesteś umazany …?

      wierzę ,że nie trzeba rewolucji , walki , uczmy bliźnich by z bufonów , tych co weszli w rolę publicznych kukiełek i z siebie – w pierwszym rzędzie najpierw z siebie się śmiali…

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • margo0307 pisze:

      Świetny art Mezamirku, dziękuję🙂

      „… Najwidoczniej jakaś jednolita siła polityczna do 15 wieku rozszerzyła swoje wpływy na zachodnie terytoria Eurazji i dzięki temu mogła połączyć je w jednolitą nazwę – Europa.
      I pomimo tego, że znajdowało się tu wiele różnych państw, wszystkie one stały się zależne.
      Tą siłą mógł być tylko kościół katolicki, ale niestety zachowuje on milczenie.
      Jednak wszyscy wiemy, że oficjalnym językiem kościoła katolickiego pierwotnie był Łaciński.
      I jeżeli ta siła przywłaszczyła sobie jakąś nazwę, to właśnie po łacinie…

      – co znaczy po łacinie euro? … Po łacinie oznacza to WSCHÓD!…
      Europa najwyraźniej ma pochodzenie polityczne…

  14. marek pisze:

    szukając tak szczegółowo prawdy o sobie , na koniec dojdziemy do plemnika i jajeczka pierwszej pary rodzicielskiej …życie nam minie ….a my już nie będziemy pamiętali czego żeśmy szukali …

    mniej internetu więcej patrzeć w życie….

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  15. Maria_st pisze:

    Wczoraj przed snem byłam w dziwnym stanie…..jakbym oczekiwała czegoś radosnego –co mnie nawet zdziwiło.
    Kładąc sie do łóżka przez okno patrzałam na niebo szukając czegos..choć nie wiedziałam czego.
    Szybko usnęłąm, ale nie spodziewąłam się że otrzymam taki katastroficzny sen …..choć przed zasnięciem myślałam przez chwilę o przyszłości.
    Sen :

    Jesteśmy w trójkę w domu, ale nie w Polsce, wyglądam przez okno i strach…zmienia sie sceneria, wszystko sie rozsypuje jakby cos od spodu miało na to wpływ, woda, ogień/ten szybko znika /.Ogladamy to z wysoka ale wiemy ze i do nas też to dojdzie i dochodzi…domy sie rozpadaja, wychodzimy na ulice–ktorej dosc dlugi kawalek jest jeszcze…to gdzies w poblizu Glasgow bo tam chcemy sie dostać. W pewnej chwili ulica w jednym miejscu sie zapada i pojawia sie wszechobecna woda…..Wiktoria w nia wpada ale udaje sie ja wyciągnąć..niestety mąż tonie i zostałyśmy same z obcą osoba….ale to złudzenie…..już wiem ze nie ma ratunku…cos dzieje się z Ziemią…..zapada się wszystko zalewając wodą.
    brrr to co widziałam we śnie nigdy bym nawet nie pomyślała o takiej zagładzie…..to działo sie tak szybko….
    Oczywiście to tylko sen….koszmar

    • margo0307 pisze:

      „…W pewnej chwili ulica w jednym miejscu sie zapada…”
      ___
      Rzeczywiście Maryś, straszny sen…
      Miałam podobne sny jakieś… 15 lat temu…, tyle że… ziemia zapadała się razem ze stojącymi na niej budynkami…
      Mnie z kolei, wczorajszej nocy obudził ok. 4-ej nad ranem, równie koszmarny sen…, nie dotyczył jednak ziemi a mnie…
      Siedziałam potem długo w fotelu i próbowałam go z-rozumieć, ale… nie potrafię…

      • Maria_st pisze:

        tyle że… ziemia zapadała się razem ze stojącymi na niej budynkami…”
        Małgoś u tu też:
        ….domy sie rozpadaja, wychodzimy na ulice

      • marek pisze:

        Wczoraj po południowej drzemce również siedziałem w kącie i rozpatrywałem senne koszmary o bliskich którzy już odeszli…

        ..bardzo często w takich rozmyślaniach dochodzę do wniosków że prawda o naszych dokonaniach jako gatunku z bardzo odległej przeszłości jest tak nieciekawa ,że daje nam znać o sobie jedynie w sennych obrazach , bo na jawie do szaleństwa by nas doprowadziła …

        parę razy w życiu pomyślałem , że ci Reptylianie / w astralu / to nic innego jak upostaciowane cechy nas samych , aby bilans plusów i minusów gatunku się równoważył…

        …tak tak wiem że wam wiercę dziury w brzuchu imieniem Jezus , lecz czy nie są mu przypisane słowa o naszej mocy dotyczące przesuwania się góry na nasze polecenie….więc idąc tym śladem czy tak trudno domyślić się że moc zbiorowa naszego gatunku może systemy planetarne rozp…szać ..

        W książce Appel Guery Wiedza Unitarna Wnętrza Wszechświata jest zdanie…

        …już 18 000 tysięcy lat temu prosiliśmy Sergana 35 o zamknięcie tego eksperymentu / chodzi o nasz gatunek / dlatego że nie otworzymy już drzwi tego rodzaju operacji na inne światy..

        Sumeryjska konfederacja zdecydowała o tym ,że świat ten został odłączony ze względu na istniejące wewnątrz niego skończone ciała , których życie jest bardzo ciężkie w stosunku do subtelnego eteru dotyczącego wewnętrznych pięter sumeryjskich…

        Nie radzimy powtarzać tej sygnatury w innych strefach ponieważ ta operacja przyznaje porządkom które ją tworzą wielkie obciążenie energii a katom tego świata siłę równie wielką co siła statu tworzącego / po mojemu eksperyment zbyt kosztowny w zużyciu energii /. Jest to niewyobrażalne …

        i jeszcze taki pasztecik ..

        ….człowiek który stracił poczucie ciągłości to człowiek skończony . Jego statek nie pracuje już poprawnie , a jego ciało wylądowało na Ziemi i nie komunikuje się już z kręgiem syntez.
        Istota odkupiona to ta , która zebrała swoje figury zewnętrznego nadawcy i podpisała kontrakt unifikacji w stosunku do uniwersalnej wewnętrzności…

        …i masz tu babo placek kto mądrzejszy my czy oni …. ich opis jest właściwy czy nasze domysły …

        …ja tam wolę wierzyć w motto którym się posługuję i w to że nawet we śnie są próby robienia mnie w konia …. bo tak naprawdę to to społeczeństwo jest niedostosowane do mnie a nie ja do niego …

        ….niech ktoś napisze ,że zna moje wnętrze lepiej ode mnie a zastosuję jako odpowiedź Ktosiowe niach niach aby wyrazić swą opinię ..

        Jam Jest Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • margo0307 pisze:

          „…bardzo często w takich rozmyślaniach dochodzę do wniosków że prawda o naszych dokonaniach jako gatunku z bardzo odległej przeszłości jest tak nieciekawa ,że daje nam znać o sobie jedynie w sennych obrazach , bo na jawie do szaleństwa by nas doprowadziła…”
          ___
          Przyznam szczerze, że… i do mnie przychodziły kiedyś… podobne wnioski…
          Ale… czy jest to prawdą…, któż to może wiedzieć ?

          • Ifryt pisze:

            Potęga wyobrażni, a z potęgami trzeba umieć się obchodzić.
            Skoro niema na coś dowodów to poco w to wierzyć, no chyba że coś to daje to rozumiem.

          • margo0307 pisze:

            „Potęga wyobraźni,…
            Skoro niema na coś dowodów to poco w to wierzyć…”

            ___
            Grześ, skoro wierzymy – a są wśród nas również ci, którzy to wiedzą 🙂 – w istnienie po śmierci ciała…, to musimy siłą rzeczy uwierzyć również w istnienie… przed narodzinami się w ciele…
            Logiczny więc wniosek nasuwa się sam – już kiedyś żyliśmy w innych ciałach…, być może nawet… na innych planetach…, być może…
            Na to, że… ja, Maryś, Ty albo Marek mamy sny… też „nie ma dowodów”, a jednak… wszyscy wiemy, że mamy sny…

          • Ifryt pisze:

            Ja Marguś się jakoś specjalnie nie spinam z wiarą w takie rzeczy.
            Byłem w wymiarze bez czasu, dlatego niechce mi się snuć teori dla przekonania umysłu swego o słusznoci czegoś. Dla mnie wiara to jak inny wymiar marzenia, nie hibnotyzują się nią tylko mam w sercu. Nic nie musze bo Serce nie sługa.

          • margo0307 pisze:

            „… Dla mnie wiara to jak inny wymiar marzenia…”
            ___
            Świetnie powiedziane Grześ…

    • marek pisze:

      proszę Marysiu dostosuj sobie odpowiedź….

      Jak interpretować sen o końcu świata?

      Sen o końcu świata może pojawić się w chwilach przeżywania przez nas traumatycznych doświadczeń, takich jak np. rozwód, śmierć w rodzinie czy poważna choroba. Nie jest on raczej snem proroczym, obrazuje natomiast zamieszanie w naszym wnętrzu, metaforyczny koniec świata w naszym życiu. W pewnym stopniu to prawda – skończył się jakiś etap, czasami okupiliśmy go łzami, cały światopogląd zatrząsł się w posadach… Musimy jednak pamiętać, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – koniec jednego etapu oznacza przecież, że niedługo zacznie się kolejny. Dobrze więc dać sobie czas na przeżycie bolesnych emocji, dostosowanie się do nowej sytuacji, może nawet pogodzenie się z nią…

      Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że oto wychodzi z nas nasza naturalna skłonność do dramatyzowania – jeżeli nie przydarzyło nam się ostatnio nic traumatycznego, warto po prostu zacząć z dystansem patrzeć na rzeczywistość – a na pewno poczujemy się lepiej i czarne, apokaliptyczne myśli odejdą w niepamięć.
      Jak sen o końcu świata zinterpretowałby Freud?

      Sen o końcu świata, podobnie jak sny o klęskach żywiołowych itp. dla Freuda, zagorzałego ateisty, który nie wierzył w sądy ostateczne i tego typu sprawy, oznaczał wrodzony pociąg człowieka do agresji i nienawiści.
      Jak sen o końcu świata zinterpretowałby Jung?

      Jung, jako osoba głęboko wierząca, miał bardzo osobisty stosunek do snów o końcu świata, a także o odrodzeniu, zwłaszcza jeżeli te motywy pojawiały się w jego marzeniach sennych. Uważał, że mogą one wzmacniać wiarę, podkreślają – przede wszystkim w sytuacjach, gdy po końcu świata przychodzi odkupienie – że sprawy, którym się oddajemy, są słuszne.

      Mnie dzisiaj nocka uraczyła snem o mojej marynarce z dziurami w podszewce i zewnętrznej jej stronie tak gdzie jest wszywka czyli na karku…

      …obudziłem się i pomyślałem …podświadomość dziurawa …lecz sennik mnie jeszcze bardziej zdołował ….niedostosowanie społeczne ….pisało w objaśnieniu takiego snu…lekko się wkurzyłem potem / komunikuję żonie / …. śniło mi się że społeczeństwo jest do mnie nie dostosowane …

      Uśmiechu o poranku Marysiu , dla dobra sprawy zawsze można kota odwrócić do góry ogonem aby piekło można było oglądać z góry a nie z perspektywy w nim przebywania….

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • Dawid56 pisze:

        Właśnie miałem wczoraj taką myśl. W momencie naszej śmierci Świat się kończy dla nas w takiej formie w jakiej go znaliśmy do chwili naszej śmierci.
        Po drugie , po śmierci nigdy nie będziemy wiedzieć czy nastąpi koniec Świata albo nastąpił koniec świata tego jaki znaliśmy przed naszą śmiercią
        Po trzecie wygląda na to że Koniec Świata ma tylko sens wtedy kiedy nastąpiłby za naszego życia
        Po czwarte prawdopodobieństwo ze koniec Świata tego w którym żyliśmy nastąpi w trakcie naszego życia jest praktycznie równe zeru ( nasz czas na Ziemi to zaldwie 30-100 lat) chyba że istnieje reinkarnacja wówczas szansa dotrwania do Końca Świata jest dużo większa.
        Po piąte zawsze trzeba mieć w pamięci przepowiednię Jane Dixon o Końcu Świata.Kiedyś podał ona jego datę.Okazało się że był to dzień jej śmierci, dla niej Świat skończył się ten który znała.

        • margo0307 pisze:

          „… W momencie naszej śmierci Świat się kończy dla nas w takiej formie w jakiej go znaliśmy do chwili naszej śmierci…
          Jane Dixon… kiedyś podała datę Końca Świata.
          Okazało się że był to dzień jej śmierci, dla niej Świat skończył się ten który znała.”

          ———
          Myślę bardzo podobnie Dawidzie…, dla każdego z nas świat – jaki znamy – kończy się w momencie śmierci ciała…
          Codziennie zresztą… obserwujemy na fotografiach czy słyszymy w mediach, że… dla kogoś nastąpił „koniec świata”, np.
          http://krolowa-superstar.blog.pl/2016/09/24/indonezja-ponad-30-ofiar-powodzi-dziesiatki-poszukiwanych/

        • Mezamir pisze:

          chyba że istnieje reinkarnacja wówczas szansa dotrwania do Końca Świata jest dużo większa.

          Reinkarnacja nie polega na tym że przechodzimy z jednego ciała w drugie
          Reinkarnacja polega na tym że jesteśmy przyczyną powstania określonej istoty
          To że jestem czyją inkarnacją oznacza że X był powodem pojawienia się mnie
          w takiej formie jaką posiadam.
          Ja i X są różne.

          • margo0307 pisze:

            „…Reinkarnacja polega na tym że jesteśmy przyczyną powstania określonej istoty
            To że jestem czyją inkarnacją oznacza że X był powodem pojawienia się mnie
            w takiej formie jaką posiadam
            …”
            —————
            Zaraz Mezamir, chyba czegoś tu… nie kapiszi…
            Chcesz powiedzieć, że… moja obecna forma fizyczna jest zależna czy uwarunkowana względem jakiegoś pana/pani X ?

          • Mezamir pisze:

            Dokładnie
            Jesteś produktem/wypadkową,życiowych wyborów osób żyjących przed Tobą
            Jesteś kolejnym oczkiem łańcucha wcieleń.

          • margo0307 pisze:

            „… chyba że istnieje reinkarnacja…”
            ——————–
            Jak dla mnie… fakt istnienia reinkarnacji nie podlega dyskusji… 🙂

            * * *

          • margo0307 pisze:

            „… Jesteś produktem/wypadkową,życiowych wyborów osób żyjących przed Tobą
            Jesteś kolejnym oczkiem łańcucha wcieleń.”

            —————————-
            Nie jestem… „produktem/wypadkową,życiowych wyborów osób żyjących przede mną”!
            Jestem „rezultatem” moich własnych działań i dokonanych wyborów w poprzednich moich wcieleniach…, a w obecnym wcieleniu kształtuję swe przyszłe wcielenie…

            „…Świat, którego doświadczamy jest projekcją naszego umysłu.
            Dopóki czująca istota nie rozpozna prawdziwej natury swojego umysłu, nie jest ona świadoma, że konsekwencją pozytywnych słów, życzeń i czynów są pozytywne doświadczenia.
            Zamiast tego zwykła istota postrzega siebie jako oddzieloną od otaczającego ją świata i myśli, że doświadczenia, które ją spotykają są spowodowane przez czynniki zewnętrzne. Na skutek tej niewiedzy przywiązuje się do przyjemnych przeżyć i stara się odsunąć od siebie te nieprzyjemne.
            Przyczyną cierpienia w naszym świecie nie jest coś całkowicie złego, jak to jest przedstawiane w niektórych religiach, lecz niewiedza na temat natury umysłu oraz działania prawa przyczyny i skutku (karmy)…” – Budda

          • Mezamir pisze:

            Nie jestem… „produktem/wypadkową,życiowych wyborów osób żyjących przede mną”!
            Jestem „rezultatem” moich własnych działań

          • margo0307 pisze:

            „…Jesteś produktem/wypadkową,życiowych wyborów osób żyjących przed Tobą…”
            ————————

            A tak poza tym to… spokojnej nocki Mezamirku…

          • Mezamir pisze:


            Schemat reinkarnacji
            To co przechodzi z kulki na kulkę to energia
            Każde wcielenie to osobna kulka która ma tyle energii/taką karmę
            ile dostanie od poprzedniej

          • Mezamir pisze:

            Podczas gdy potoczne rozumienie reinkarnacji wygląda tak
            jakby kulka była jedna i pojawiała się w kolejnych miejscach

            Nawet słynna siostra Michaela która ponoć studiowała orient w Indiach
            opowiada tego typu bzdury na temat reinkarnacji
            po czym heroicznie je obala 😀
            Problem w tym że to co obala w ogóle nie istnieje w oriencie🙂
            ale co tam,siostra jest światła i po studiach.

    • Ifryt pisze:

      Woda symbolizuje uczucia, pewnie boisz się czegoś pozytywnego bo jest Ci nieznane(to naturalne), a ten sen to takie „katarhis” czy coś w tym stylu😉

      • Maria_st pisze:

        „Woda symbolizuje uczucia, pewnie boisz się czegoś pozytywnego bo jest Ci nieznane(to naturalne), a ten sen to takie „katarhis” czy coś w tym stylu ”

        „Sen o końcu świata, podobnie jak sny o klęskach żywiołowych ”

        Nie sądze by mialo to coś z tym co piszecie….napisałam–sen..dotyk zapisu…kiedyś pisałam w innym snie na czym to polega…
        Nie wyklucza wiec, że jest to jak mniemam –dotyk zapisu i niekoniecznie musi zaistnieć….choć wiele takich odbiorów zawsze się sprawdziło lecz wtedy nie mówiłam o tym nikomu sądząc że to tylko senne mary .
        Wiem, że można zmienić zapis poprzez informacje o nim–to już pierwsza zmiana.
        Marku a czego Ty sie boisz?
        Toż śmierci nie ma….życie trwa…to tylko doświadczenia
        Wiem dlaczego śniłam identyczny sen w innym miejscu / wczesniejszy dotyczył tego gdzie mieszkam /…….
        Marek może nalezy przestac sie bać i stanąc twarzą w twarz z TRAUMĄ ?
        Może poznanie zmieni nasze myślenie i nie będzie juz więcej powtórek…cyklicznych czystek?

        • Ifryt pisze:

          To niby dlaczego przed snem oczekiwałaś czegoś radosnego?
          Jak w sylwestra jest pokaz sztucznych ogni to niektóre zwierzęta się boją, mimo że im nic nie grozi, a ludzie się cieszą i balują, to taki przykład.

          • margo0307 pisze:

            „…Jak w sylwestra jest pokaz sztucznych ogni…”
            ___
            Od dzieciństwa nie lubiłam tych hałaśliwych tzw. „sztucznych ogni”

          • Ifryt pisze:

            Ja widziałem w jednego sylwestra u mojej cioci jak piesek schował się pod stół i nie chcia wyjść, mimo że wszyscy do niego – no wyjdż wyjdż, dobry misiek dobry – a ten miał takie zagubione spojrzenie że się aż serce krajało😛

          • margo0307 pisze:

            „… w jednego sylwestra… piesek schował się pod stół i nie chciał wyjść…”
            ___
            Jaz moim Bartkiem (kundelek, odszedł z tej płaszczyzny jakieś 25 lat temu), niejednego sylwestra przesiedziałam w szafie…

          • Maria_st pisze:

            To niby dlaczego przed snem oczekiwałaś czegoś radosnego?”
            pewnie tu masz odp:
            „choć przed zasnięciem myślałam przez chwilę o przyszłości.”
            i stan radości nie ma z tym NIC wspólnego..raczej to patrzenie w NIEBO / intuicja/–tak

          • Maria_st pisze:

            Od dzieciństwa nie lubiłam tych hałaśliwych tzw. „sztucznych ogni”…’

            a ja bardzo lubiłam—kolorowe swiatełka
            Nie lubiłam petard…..

          • Ifryt pisze:

            Poważnie?😀 Ten piesek bał się razem z Tobą, czy go poprostu do szafy zabierałaś?

          • margo0307 pisze:

            „Poważnie?😀 Ten piesek bał się razem z Tobą, czy go poprostu do szafy zabierałaś?”
            ___
            Poważnie Grześ.
            Mieliśmy w domu wielką szafę…, w której mój Bartek upatrywał bezpieczny dla siebie azyl podczas sylwestrowych „szaleństw”…
            I często się zdarzało, że parę minut przed północą, otwierałam mu drzwi, w które skrobał łapką i siadałam z nim w środku szafy zamykając ją od środka i przytulając go do siebie, ponieważ cały drżał ze strachu…

        • siola pisze:

          Brich Glass i go konczy sie obracanie kota ogonem,naplyw czystej wody pokazuje i zarazem zalewa ziemskie Smrody.Ucieczka przed Prawda jest nie potrzebna,by sie na nowo narodzic nie trza juz calowac tylki tzw bogow.Bo to tepe paly by swoj porzadek wprowadzaly ostrego miecza potrzebowaly,ale coz co za boski kosiarz ze swej kosy naostrzyc nie potrafi i jak palanz na oselke sie patrzy i nie wie po co ta babka z mlotkiem.
          Wiec i pola laki nie skoszone bo stepiona kosa a nie ma kto naklepac,wiec naklepie ten ci kose ten kturemu Ociec klepanie kosy ukazywal.Jedna Siola wiosny nie zapowie ale wic nowe gniadko juz zaczac moze nad morzem choc nie Baronem Cyganskim spiewaniem na ksiazencym zamku gdzie Redo caluje morze.Od i spiewa Malgoska o Koszalinskim ognia stosie by nie konczyla prawdziwa wiedza wiecznie na stosie to i Taki wielki naplyw wody,czystej bez dodatku chlorku sodu.Bo jak sody dodasz to i dobrze dodac chloru to sie na zdrowiu odbic moze.I tak moze spowodu nadmiaru chlorku sodu ,pomidor z ogrodu na chlor smakowac.Od i niszczy niby czlowiek chwasty a do swego organizmu chlor wprowadza za pomocom pomidora,myslac ze je cos zdrowego co mu zniszczy RAKA.

        • marek pisze:

          Marku a czego Ty sie boisz?

          a skąd takie wnioski Marysiu?…wolał bym to co określasz strachem nazwać zmęczeniem , …
          mam już dość patrzenia na „pseudo wielkość ” ludzi na zawartość ich głów i owo zmęczenie sprowadza się u mnie do jednego stwierdzenia …a weźcie wy się wszyscy od…p…cie ode mnie z tym co sobą wyrażacie … wolę polne myszy i dziko rosnące kwiatki niż te ciągłe analizy człowieka spotkałem , czy małpę …

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Maria_st pisze:

            a skąd takie wnioski Marysiu?…wolał bym to co określasz strachem nazwać zmęczeniem , …

            grunt się nie przejmować–by nie chorować

          • margo0307 pisze:

            „…człowieka spotkałem , czy małpę …”
            ___
            Może nie tyle… „małpę” ile… „hybrydę”… ?

            „… Eksperymet kształtowania życia człowieka na planecie nie jest bynajmniej obecnie przeprowadzany po raz pierwszy.
            Przeprowadzono go już w kosmosie miliony razy i będzie nadal miliony razy przeprowadzany…” – (filozof i twórca jogi integralnej, Sri Aurobindo)

            Dlaczego w języku ludowym… zwraca się brat do brata, siostra do siostry per „ty świnio”, „ty małpo”, „ty krowo” ?
            Dlaczego niektórych miliarderów [nie będę tu wskazywał palcem] nazywa się „rekinami”. Czyżby siódmy, uśpiony w nas [przez kogo i dlaczego] zmysł rozpoznawał kto zacz i jakie geny w sobie niesie ?…”

          • Ifryt pisze:

            Te niby „rekiny” to w większości materialistyczne świnie🙂
            A nawet jeśli się myle, to są prawie napewno nimi ci co ich chołubią.
            Marguś Ty kocico😀 Czujesz się obrażona? Prawie nikt te się nie obrazi gdy się go nazwie mIsiem albo tygryskiem, tak czy siak zawsze chodzi o zwierzęta silne i niezależne, takie budzą podziw, albo orły i sokoły. Takie nasze ideały, dlatego „nienawidzimy”(a bynajmniej ja) tych społeczniackich wartości i takiej „ludzkości”.

          • margo0307 pisze:

            „Marguś Ty kocico 😀 Czujesz się obrażona?…”
            ___
            Absolutnie… Tygrysie 🙂 – nie czuję się „obrażona”… 🙂 , zważywszy na fakt, że… koty uosabiają sobą wszystko to, co sama wysoko sobie cenię, czyli… samodzielność, wolność i niezależność…
            Koty to istoty niezwykle inteligentne i pomysłowe…, potrafiące same o siebie zadbać…
            Przymilać się i przytulać…, prychać i walczyć…, być łagodnymi i dostosować się do ogólnie obowiązujących zasad, albo… w dziki i nieposkromiony sposób naruszać wszelkie reguły i normy jeśli mają na to ochotę…🙂
            Dlatego doskonale się z nimi dogaduję…

          • Ifryt pisze:

            Czasem mam wrażenie Marguś że te małe kotki, to są między innymi zaklęte dusze wielkich kotów, których liczba się zmiejszyła, bo nie mogły rywalizować z człowiekiem, zato te małe są przez ludzi kochane i robią co im się podoba obok ludzi, znaczy wyszły na swoje😀 Mają defakto swój własny świat obok ludzkiego, widać że czasem się opłaca być tym mniejszym, jednak bez szkody dla kociej natury która pozostaje taka sama🙂

          • margo0307 pisze:

            „… zaklęte dusze wielkich kotów…”
            ___
            oj tam, oj tam… Tygrysie…, zaraz „zaklęte”
            Z małych kotków rosną duże kotki, podobnie jak z małych ludzików rosną duże… hmm… ludziki albo Ludzie…

          • Ifryt pisze:

            Z małych ludzików rosną potężni Bogowie Marguś, a kiciusie mają Boski instynkt i wiedzą kogo warto się trzymać😛 Choćby się wydawał chwilowo bezbronny i mało efektowny.

          • margo0307 pisze:

            „Z małych ludzików rosną potężni Bogowie Marguś, a kiciusie mają Boski instynkt i wiedzą kogo warto się trzymać😛 Choćby się wydawał chwilowo bezbronny i mało efektowny.”
            ———–

          • mały budda pisze:

            Czasem mam wrażenie Marguś że te małe kotki, to są między innymi zaklęte dusze wielkich kotów, których liczba się zmiejszyła, bo nie mogły rywalizować z człowiekiem, zato te małe są przez ludzi kochane i robią co im się podoba obok ludzi, znaczy wyszły na swoje😀 Mają defakto swój własny świat obok ludzkiego, widać że czasem się opłaca być tym mniejszym, jednak bez szkody dla kociej natury która pozostaje taka sama🙂
            Odp.

            Infryt te małe kotki to są świadomości, które widzę energię mentalną u ludzi. Dlatego są strażnikami piramid. Chronią je z Lwem przed niskimi bytamy, które chcąc wykorzystać moc samych piramid.
            Kotki chronią przed atakami w astralu.

            Będąc jakiś czas temu w medytacji poza naturą czasu. Moja świadomość weszła w Sfinksa, i znalazłem się w kamiennej formie symbolu. Czułem łączność z naturą dużego kota tj. Lwa.

            Pojawiło się widzenie wyniku
            obserwacji. Podałem się, lecz dwa małe koty pojawiły i patrzyły w moje oczy świadomości i sprawdzały moją aurę a następnie przeszły aby zająć miejsce obok mojej formy i pojawił się Lew.
            Dzięki temu ujrzałem w koronie Lwa koronę Słońca. Włosach Lwa widziałem wstęgi energii Słońca.
            Tu na matce naturze była jakiś czas temu zajebista rozwinięta cywilizacja świadomości, które podróżując w galaktykach dotarły tu w to miejsce.
            Po tych doświadczeniach zacząłem rozmawiać z spotkanymi kotami. Potrafią doskonale rozumieć mowę człowieka, choć dawno kiedyś komunikacja była za pomocą myśli. To stworzenia bardzo inteligentne,gdyż mówiąc do kotów. Zrozumiałem, iż mnie rozumieją, oczy ich są bramą. Tak więc widzą rzeczy niewidzialne jak i widzialne tj. czują każdą energię świadomości wokół siebie i przestrzeni.
            Dlatego korzystamy z kocich świadomości aby chroniły nas przed niskimi bytamy.
            Leczą nas kiedy czują zaburzenia energii w narządach, gdyż mają przeogromne czucie różnych częstotliwości energii w otaczajacym nas świecie materii.
            Mogą doświadczać także samej natury antymaterii, dlatego pisałem w oczach mają bramę do przejścia.🙂 🙂 🙂
            🙂 🙂 🙂🙂 🙂 🙂 🙂
            🙂
            Dla Infryda zapis obrazu z wiedzy geometrii z kosmosu.

          • margo0307 pisze:

            „… Kotki chronią przed atakami w astralu… To stworzenia bardzo inteligentne…, widzą rzeczy niewidzialne jak i widzialne tj. czują każdą energię świadomości wokół siebie i przestrzeni…
            Leczą nas kiedy czują zaburzenia energii w narządach…”

            —————
            Zgadzam się z tym, co powyżej napisałeś Mały…, sama byłam świadkiem kilku „dziwnych”, bo… niezrozumiałych dla mnie – zachowań moich kotów i z całą pewnością mogę stwierdzić, że wiele razy… widziały one coś – czego ja nie mogłam dojrzeć…

            Jedna z moich kotek, tak naprawdę nie jest kotem lecz… żbiczkiem… 🙂

          • Ifryt pisze:

            Mały Buddo Twój post wywołał we mnie tyle pozytywnych skojarzeń, że niewiem co tu za bardzo napisać…😉
            Zgadzam się z tym co napisała Margo, swego czasu kot uratował mnie od przedwczesnego opuszczenia tego padołu, ale niechce tego opisywać bo to zbyt karkołomne z pewnych względów. Wiadomo że sprawność i SZCZĘŚCIE kotów jest wręcz legendarne, nie od parady się mówi że mają wiele żyć i zawsze spadają na cztery łapy(co akurat jest prawdą bo sprawdzałem).
            Marguś masz super-kotkę(żbiki to też koty jak lwy i tygrysy😛 ).

          • margo0307 pisze:

            „… Marguś masz super-kotkę…”
            ——————–
            Wiem Grześ, wiem…

      • marek pisze:

        Schemat reinkarnacji To co przechodzi z kulki na kulkę to energia

        czyli mam rozumieć ,że poza energią nic w Wszechświecie nie ma …

        …czy to kompletny , model , niedokończony , czy naciągany …

        oj Mezamir , Mezamir zwolenniku racjonalizacji , czyżbyś sam był tylko myślącą cyber energią …

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • Mezamir pisze:

          czyli mam rozumieć ,że poza energią nic w Wszechświecie nie ma …

          Masz rozumieć że reinkarnacja w oriencie jest przedstawiana w ten sposób
          a nie tak jak na zachodzie w stylu new age

          Ustawiasz klocki jeden na drugim,każdy kolejny wspiera się na poprzednim
          Powstaje wieża która symbolizuje łańcuch wcieleń
          Są to kolejne kostki jedna na drugiej-kolejna jest inkarnacją poprzedniej
          a nie jedna kostka stojąco sama na sobie – reinkarnacja wg new age

          • Mezamir pisze:

            Są to kolejne kostki jedna na drugiej-kolejna jest inkarnacją poprzedniej
            Tzn że gdyby nie poprzednia,następna kostka nie miałaby na czym stać.

          • marek pisze:

            Są to kolejne kostki jedna na drugiej-kolejna jest inkarnacją poprzedniej
            Tzn że gdyby nie poprzednia,następna kostka nie miałaby na czym stać.

            …zawsze to tak widziałem lecz nie w odniesieniu do przenoszenia energii , a do przyrostu świadomości ….. z którego ewentualnie wypływa przyrost energii….

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „… kolejne kostki jedna na drugiej-kolejna jest inkarnacją poprzedniej
            a nie jedna kostka stojąca sama na sobie…”

            ————————–
            Czy możesz powiedzieć Mezamirze skąd zaczerpnąłeś takie… wytłumaczenie reinkarnacji ?

          • margo0307 pisze:

            „Są to kolejne kostki jedna na drugiej-kolejna jest inkarnacją poprzedniej
            Tzn że gdyby nie poprzednia,następna kostka nie miałaby na czym stać
            ….”

            —————————
            Hmm…, skąd w takim razie wzięła się „pierwsza kostka” ?, tzn. na czym „oparła się pierwsza inkarnacja ?

          • Mezamir pisze:

            Czy możesz powiedzieć Mezamirze skąd zaczerpnąłeś takie… wytłumaczenie reinkarnacji ?

            Z tekstów źródłowych,studiując filozofię orientu🙂

            tzn. na czym „oparła się pierwsza inkarnacja ?

            Akurat w tym przykładzie nie chodzi o zilustrowanie odpowiedzi na to pytanie
            a co do pytania o pierwszą kostkę,jest to temat traktowany w tekstach źródłowych
            jako jeden z tych na które nie ma sensu szukać odpowiedzi ponieważ
            nie możliwe jest aby ją znaleźć.

            To tak jak z jajkiem i kurą,co było pierwsze
            albo co jest pierwsze świt czy zmrok?
            Można całe życie siedzieć i się zastanawiać ale i tak niczego nie ustalimy.
            Jest wiele tematów i kwestii które w oriencie są nieważne
            ponieważ traktowane są jako strata czasu nad którą głowi się Zachód😀

            Tak na chłopski rozum:a co za różnica kto był pierwszą inkarnacją?
            To nie byliśmy my ani ona nie jest nami
            Co za różnica skąd i gdzie wyrosło pierwsze drzewo?
            Jakie to ma znaczenie dla dzisiejszych lasów?

          • margo0307 pisze:

            ~ Czy możesz powiedzieć Mezamirze skąd zaczerpnąłeś takie… wytłumaczenie reinkarnacji ? ~
            *
            „Z tekstów źródłowych,studiując filozofię orientu…”
            ——————–
            Doskonale, czy możesz podać konkretne źródła tak, bym i ja mogła się z nimi zapoznać ?
            Bardzo mnie to interesuje, podobnie jak interesuje mnie skąd wzięło się pierwsze drzewo…

          • Mezamir pisze:

            Buddyzm ani hinduizm nie zajmują się kwestią „pierwszego drzewa”
            bo to jest strata czasu i energii ale jeśli chodzi o reinkarnację itp
            to zerknij tutaj:

            Tybetańska Księga Życia i Umierania
            Tybetańska Księga Umarłych
            Umysł poza śmiercią – Ponlop Dzogczen

            Sen, śnienie, umieranie – Zgłębianie świadomości z Dalaj Lamą

            Śmierć, stan pośredni i odrodzenie w buddyzmie tybetańskim
            – Lati Rinpocze, Jeffrey Hopkins

            O śmierci i odrodzeniu – Nydahl Ole

            Nieskończoność w jednej dłoni – Ricard Matthieu, Xuan Thuan Trinh

            Tylko żeby zrozumieć o czym te książki mówią
            najlepiej zacząć od tych

            Poza mózg Narodziny, śmierć i transcendencja w psychoterapii – Grof
            Brodziak Andrzej – Jesteś nieśmiertelny
            To jest o tym samym ale w języku Zachodu,tzn to samo jest opisane
            ale tak aby przedstawiciel Zachodu czytając o reinkarnacji
            wiedział że „reinkarnacja” to skrót myślowy
            a nie jakieś „przechodzenie duszy z ciała w ciało” etc

            „Wokół tego tematu narosło już wiele nieporozumień wynikających z faktu, iż kurczowo trzymamy się koncepcji osobowego „ja”.

            Zapewne, dlatego powszechne pojmowanie reinkarnacji oscyluje wokół wędrówki osobowej duszy z ciała do ciała lub innej formy kontynuacji naszego obecnego życia.

            Owszem jest to kontynuacja, ale zapewne nie taka, jakiej byśmy sobie życzyli”.

            Każde teraźniejsze działanie, słowo czy myśl tworzy ogólny szkic nowej egzystencji. Określa szkielet cech fizycznych i psychicznych a nawet środowisko, w którym narodzi się nowa istota obciążona bagażem skutków naszego obecnego życia.

            Oczywiście nie może być mowy o kontynuacji naszego obecnego „ja”, ono nie istnieje w trwałej formie. Każda z istot łańcucha wcieleń tworzy swoje własne „ego” w zależności od warunków i otoczenia, w którym przyszło mu żyć.”

            „W ciągu życia esencje które otrzymaliśmy od rodziców,pozostają wewnątrz centralnego kanału w formie dwóch kulek jasnego światła,czyli Bindu.

            Jedna z nich znajduje się na górnym końcu centralnego kanału w czakrze wierzchołka głowy w formie odwróconej białej sylaby HAM

            Druga przebywa na dolnym końcu centralnego kanału w formie czerwonego ASZE
            czyli kreski A podobnej do płomienia świecy.

            Białe Bindu odpowiada elementowi męskiej energii odziedziczonej po ojcu dla wyrażenia współczucia

            Czerwone Bindu koresponduje z elementem żeńskiej energii odziedziczonej po matce dla wyrażenia mądrości.

            W momencie poczęcia białe i czerwone elementy męskiej i żeńskiej energii łączą się ze sobą i tak rozpoczyna się nasza egzystencja.
            W podobny sposób elementy te łączą się ponownie podczas rozpuszczenia.

            Kiedy zbliża się śmierć,Bindu zaczynają się do siebie zbliżać.

            Najpierw świadomość rozpuszcza się w fazie wizji,podczas gdy białe Bindu z wierzchołka głowy zaczyna „zstępować” w dół centralnego kanału w kierunku serca.

            W tym momencie pojawia się świetlista biała wizja,podobna do światła Księżyca na bezchmurnym niebie.

            Równocześnie ustają 33 rodzaje myśli związanych z pierwszą podstawową Klesią-agresją.

            W drugim etapie wizja przechodzi w”zwiększanie” podczas gdy czerwone Bindu poniżej czakry pępka zaczyna wznosić się w kierunku serca.

            W tym czasie pojawia się świetlista czerwona wizja podobna do światła Słońca na bezchmurnym niebie.

            Teraz całkowicie zanika 40 aspektów myśli związanych z drugą podstawową Klesią-pożądaniem.

            W trzecim etapie”zwiększanie” przechodzi w „osiągnięcie”,podczas gdy dwa Bindu(białe i czerwone) spotykają się w czakrze serca i stapiają,ściskając świadomość między sobą.

            W tym czasie ustaje 7 myśli związanych z ignorancją i pojawia się całkowicie ciemna wizja
            podobna do bezchmurnego nieba bez światła słonecznego,księżycowego lub gwiazd.

            Wewnętrzny oddech zanika i w kontekście samsary jest to moment nazwany”śmiercią”
            – w tym momencie tracimy świadomość.

            ++++

            Chwila świadomości nie może powstać bez chwili świadomości bezpośrednio ją poprzedzającej.
            Większość ludzi uważa że reinkarnacja oznacza odradzanie się”czegoś”
            co wędruje z życia na życie.

            Ciągłość między żywotami zapewnia nie jakiś byt lecz najsubtelniejszy poziom świadomości.

            „Kolejne istnienia w serii odrodzeń nie przypominają pereł naszyjnika nadzianych na sznurek”duszy” która przechodzi przez wszystkie kamienie.
            (new ageowe rozumienie reinkarnacji)

            Są raczej jak kostki ustawione jedna na drugiej.
            Każda jest odrębna niemniej każda wspiera następną funkcjonalnie są więc połączone.
            Między kostkami nie ma tożsamości lecz uwarunkowanie”.- reinkarnacja w oriencie

            „Na Zachodzie, ponieważ jesteśmy wykształceni zgodnie z judeochrześcijańskim światopoglądem uważamy, że na początku ktoś musiał wszystko stworzyć.

            Jednak nasz prawdziwy stan (dzogczen) jest poza czasem.
            Kiedy jesteśmy poza czasem, znajdujemy się w stanie oświecenia.

            Ale nie pozostajemy w nim długo, ponieważ po kilku sekundach albo minutach powstają myśli, przez które stajemy się uwarunkowani.

            Dlatego też praktykujemy kontemplację, bo będąc w niej, nie podążamy za myślami, kiedy się pojawiają.
            Taki stan przejrzystości i obecności (rigpa) jest stanem oświecenia”.

          • margo0307 pisze:

            „… zerknij tutaj:

            Tybetańska Księga Życia i Umierania
            Tybetańska Księga Umarłych
            Umysł poza śmiercią – Ponlop Dzogczen…”

            ——————–
            Akurat pierwsze trzy – z wymienionych przez Ciebie Mezamirku książek, czytałam 🙂
            Dwie pierwsze… mam nawet w domu…
            Ale w żadnej z nich… nie dopatrzyłam się tego, o czym mówisz, tzn…
            „… Jestem produktem/wypadkową,życiowych wyborów osób żyjących przede mną
            Jestem kolejnym oczkiem łańcucha wcieleń.”

            Jak widzę, nasze poglądy zasadniczo różnią się w kwestii… tzw. duszy…, lub jak kto woli – świadomości…, ponieważ buddyzm uważa, że nie istnieje nic stałego – co miałoby się odradzać…🙂
            I choć…, bardzo podoba mi się filozofia buddyzmu jako Całość…, to jednak w tej konkretnej kwestii – duszy właśnie – nie jestem tak do końca przekonana do tej filozofii…

            Jestem natomiast pewna tego, o czym już pisałam…, a mianowicie, że istnieją we Wszechświecie prawa…, a jednym z nich jest prawo przyczyny i skutku…, które działa z żelazną konsekwencją niczym starotestamentowe… ząb za ząb, lub nowotestamentowe… co posiejesz to i zbierać będziesz
            A w związku z tym… obecne wcielenie jak najbardziej jest warunkowane naszymi myślami, intencjami, uczynkami, etc… pochodzącymi z poprzedniego wcielenia…, dokładnie tak samo – jak zadziewa się obecnie…, gdzie naszymi myślami, intencjami, uczuciami, pragnieniami oraz uczynkami… tworzymy zaczyn pod przyszłe wcielenie, chyba że… w tym wcieleniu osiągniemy oświecenie… i połączymy się z… Absolutem…

          • margo0307 pisze:

            „…Oczywiście nie może być mowy o kontynuacji naszego obecnego „ja”, ono nie istnieje w trwałej formie…”
            ————————
            Oczywiście… 🙂 – nigdy i nigdzie nie twierdziłam, że… w kolejnym wcieleniu ma swoją kontynuację nasze obecne – osobowe „ja”…
            * * *
            „…Każda z istot łańcucha wcieleń tworzy swoje własne „ego” w zależności od warunków i otoczenia, w którym przyszło mu żyć.”…”
            ———————–
            Zgadza się🙂
            Tyle że… to nowo tworzone „własne ego” wiedzie żywot warunkowany prawem przyczyny i skutku…, można by rzec – „działającym wstecznie”…🙂
            To dlatego m.in. choć nikt w obecnym wcieleniu nie tworzy „negatywizmu”, ludzie często pytają… „dlaczego mnie to spotyka ?!”

          • Mezamir pisze:

            Ale w żadnej z nich… nie dopatrzyłam się tego, o czym mówisz

            To nie był cytat z książki tylko moje słowa🙂 streszczenie.

            Jak widzę, nasze poglądy zasadniczo różnią się w kwestii… tzw. duszy

            Ja nie mam poglądu na duszę,jest za dużo różnych definicji
            Z tego co wyczytałem w różnych świętych księgach
            nigdzie nie ma mowy o duszy rozumianej jako coś co sobie żyje po śmierci ciała
            i funkcjonuje psychicznie jak przed śmiercią ciała
            Jedynie przez kilka dni w okresie Bardo ale góra 4 tygodnie od śmierci ciała.

            Czytać trzeba ze zrozumieniem a ja nie wiedziałem czy dobrze rozumiem
            więc konsultowałem się z kilkoma Rinpoczami i pytałem jak należy rozumieć dany tekst
            żeby sobie nie tworzyć własnych interpretacji intelektualnych
            a zamiast tego poznać sens nauk takimi jakimi one były od początku.

            w tej konkretnej kwestii – duszy właśnie – nie jestem tak do końca przekonana do tej filozofii…

            Większość ludzi tak ma,jeśli odkrywają coś co burzy ich świat i oczekiwania
            wolą szukać potwierdzenia swoich chciejstw gdzie indziej
            – Chciałbym sobie po śmierci istnieć tak jak teraz
            ale wolny od ograniczeń ciała
            – To niemożliwe
            – ..no to w takim razie odrzucam tę filozofię,znajdę sobie inną która mówi że się da.

            obecne wcielenie jak najbardziej jest warunkowane naszymi myślami, intencjami, uczynkami, etc… pochodzącymi z poprzedniego wcielenia

            Nie naszymi,poprzednie „wcielenie” nie było nami
            Poprzednia cielesność i jej myśli,uczynki oraz intencje
            stworzyły projekt w oparciu o który pojawiliśmy się jako MY
            tu i teraz w naszym doczesnym wcieleniu po raz pierwszy i ostatni.
            Gdy umrzemy zostawimy po sobie projekt
            w oparciu o który powstanie kolejna istota
            ALE TO NIE BĘDZIEMY MY PO RAZ KOLEJNY
            TO BĘDZIE „NASZA WINA”😉 NASZE MINIONE ŻYCIE
            W NOWEJ CIELESNEJ FORMIE,podsumowanie tego kim byliśmy,efekt.

            O tym własnie są książki które wymieniłem.
            Nigdzie w nich nie ma mowy o tym że buddyzm coś neguje,np boga lub duszę
            Buddyzm po prostu nie wyznaje czegoś co nie wiadomo czym miało by być
            albo czegoś czego istnienia nikt,żaden z mistrzów przez setki lat praktyk kolejnych pokoleń nie odkrył.

            Dusza i bóg jedyny(cokolwiek to znaczy) nie zostały w buddyzmie odnalezione.
            Żadna z zachodnich definicji tych słów,żaden stwórca wszystkiego
            albo jakaś humanoidalna zjawa rodem z filmów „holi Łódzkich”

            Wszystko o czym się u nas mówi na temat boga i duszy to koncepcje intelektualne
            a koncepcji intelektualnych można sobie wyprodukować miliardy dziennie
            więc nie ma sensu w te twory wierzyć tylko dlatego że fajnie by było gdyby istniały.

            Może istnieją,póki co nic o tym nie świadczy,jak znajdziemy to zaakceptujemy,
            póki co szukamy – buddyzm.

            Opis śmierci który tutaj podałem z czerwonym i białym Bindu
            jest to opis prawdziwej śmierci a nie tzw klinicznej
            podczas której nie dochodzi do tego o czym mowa w opisie
            a zatem doświadczenia w trakcie „śmierci klinicznej”
            nie są doświadczeniami śmierci
            Są doświadczeniami stanu pośredniego,bliskiego śmierci,stanu uważanego za śmierć w oparciu o aparaturę i diagnozę lekarza.

          • Dawid56 pisze:

            Dusza i bóg jedyny(cokolwiek to znaczy) nie zostały w buddyzmie odnalezione.

            W takim razie co się wciela umysł ponadczasowy i pozacielesny?
            I dlaczego się wciela? Bo chce czy musi, a może jedno i drugie?

          • Mezamir pisze:

            Rigpa

            Wszystko pojawia się ponieważ pojawiają się odpowiednie warunki ku temu.
            Nie dlatego że ktoś lub coś tego chce,to jest cały łańcuch przyczynowo skutkowy.
            Gdyby nie moi prapraprapraprapraprapraprapraprapra praaa dziadkowie
            nie było by mnie tutaj dzisiaj
            Gdyby nie prapraprapra dziadkowie moich prapraprapa dziadków itd itd
            Wszystko istnieje potencjalnie dopóki nie pojawią się warunki umożliwiające zaistnienie.
            Człowiek jako gatunek istnieje potencjalnie jako schemat(program na człowieka)
            a kiedy w odpowiednim czasie i miejscu zejdą się odpowiednie przyczyny i warunki
            wtedy człowiek pojawia się fizycznie w formie jaką przewiduje program
            a program tworzony był przez poprzednich ludzi w oparciu o ich myśli,czyny etc
            i jest modyfikowany/uaktualniany przez istotę która właśnie zaistniała na jego podstawie.

            Czyli można powiedzieć że „dusza” jest to taka aplikacja którą modyfikują kolejne istoty
            z łańcucha wcieleń i to ona „wciela się” ponownie.

            „Moja” poprzednia inkarnacja stworzyła schemat na Mezamira
            Mezamir tworzy aktualizację programu,a po mojej śmierci powstanie coś lub ktoś
            w oparciu o to co dopisałem do programu w czasie swojego życia
            ale to nie będę Ja2 tylko moje dzieło🙂
            (tak samo jak „moja” poprzednia inkarnacja nie była mną a ja nią)

          • margo0307 pisze:

            „… Większość ludzi tak ma,jeśli odkrywają coś co burzy ich świat i oczekiwania wolą szukać potwierdzenia swoich chciejstw gdzie indziej…”
            ————————–
            Czasem Mezamirku bywa też i tak, że… nie tyle chodzi o… „chciejstwo” – ile o wewnętrzne odczucie…, które informuje nas, że… coś w danej kwestii brzmi… nie tak, coś z nami nie współgra w harmonii
            * * *
            „… Dusza i bóg jedyny(cokolwiek to znaczy) nie zostały w buddyzmie odnalezione.
            Żadna z zachodnich definicji tych słów,żaden stwórca wszystkiego…”

            ————————–
            Fakt, że coś nie zostało odnalezione w buddyzmie – wcale nie oznacza, że tego czegoś nie ma…
            * * *
            „…Wszystko o czym się u nas mówi na temat boga i duszy to koncepcje intelektualne…”
            ————————–
            Wszelkie ograniczenia wynikają jedynie z naszych ograniczonych poglądów
            Jeśli w coś nie wierzymy – to owo coś nie pojawi się w naszym życiu.
            To jest proste jak drut 🙂 ponieważ sami ograniczamy naszą Rzeczy Istność…, i sami swoimi myślami – ograniczamy Wszechświat…
            * * *
            … Może istnieją,póki co nic o tym nie świadczy,jak znajdziemy to zaakceptujemy…”
            ————————–
            Przy takiej postawie… można nigdy nie znaleźć tego, czego się szuka…, choć znajduje się ono wprost… przed naszym nosem… 🙂
            * * *
            „… doświadczenia w trakcie „śmierci klinicznej” nie są doświadczeniami śmierci
            Są doświadczeniami stanu pośredniego,bliskiego śmierci,stanu uważanego za śmierć w oparciu o aparaturę i diagnozę lekarza…”

            ————————–
            Często bywa tak, że… „w oparciu o aparaturę i diagnozę lekarza”… operacja była udana, tyle że… pacjent zmarł…
            Bywa też i tak, że… „w oparciu o aparaturę i diagnozę lekarza”… pacjent np. z guzem mózgu powinien już dawno nie żyć, a jednak… żyje długie lata po postawieniu takiej diagnozy i ma się świetnie…
            Dla niektórych osób… cudowne uzdrawianie czy niesamowite materializacje są na porządku dziennym…
            Z kolei inni… traktują wszystkie te opowieści jako… wyssane z palca bajki i oszustwa.
            I ci właśnie – nigdy czegoś takiego nie doświadczą, nigdy nie znajdą się w pobliżu takiego cudu, ponieważ ich umysł nie dopuszcza takiej możliwości…
            W ich Rzeczy Istności po prostu nie ma na to miejsca….

          • margo0307 pisze:

            „… Gdyby nie moi praprapra…dziadkowie nie było by mnie tutaj dzisiaj…”
            ——————-
            Twoim „praprapra dziadkom” zawdzięczasz m.in. geny DNA w ciele fizycznym, które składają się na całość Twojej osobowości w danym wcieleniu
            Gdyby np. esencja Twojej duszy…, Twoja Świadomość… zapragnęła aby… pani Andzia była Twoją mamą, wówczas „praprapra… dziadkowie” pani Andzi byliby również Twoimi „praprapra… dziadkami” przekazującymi Tobie cechy swoich genów DNA ciała…
            Często bywa tak, że… świadomość „przywiązana” do jakiegoś rodu…, wybiera kolejne wcielenie w obrębie tego konkretnego rodu
            Fakt, że… w obecnym wcieleniu – esencja Twojej duszy, Twoja Świadomość wybrała sobie esencję duszy Twojej Mamy, nie oznacza, że… w poprzednim wcieleniu Twoją Mamą nie była np. jakaś Hiszpanka, Eskimoska czy Hinduska…🙂

            Nasi Przodkowie mają na nas jedynie taki wpływ, który odzwierciedla się w cechach genetycznych naszych ciał fizycznych i psychicznych jak np. kolor włosów, oczu, tendencje do czegoś…
            Natomiast wszystko to – co otrzymujesz dzisiaj, jest wynikiem Twoich siewów w przeszłości…, ponieważ Twoje myśli są przyczynami, a warunki skutkami…
            Jest to uniwersalne prawo siania i zbierania:
            „Co człowiek zasieje, to zbierze”

            Zbieramy plon jedynie pod warunkiem, że zasiejemy…
            Jeśli zasiejemy pomidory, nie zbierzemy bakłażanów…
            Nikt z nas nie pokona Praw Natury… 🙂
            Nasze fizyczne i psychiczne zdrowie, nasz sukces życiowy są rządzone przez to samo równanie, które wymaga od nas, abyśmy niejako… „płacili z góry”… i nigdy nie wiemy, kiedy otrzymamy nagrodę za nasz trud i wysiłek…
            * * *
            „… „Moja” poprzednia inkarnacja stworzyła schemat na Mezamira
            Mezamir tworzy aktualizację programu,a po mojej śmierci powstanie coś lub ktoś…”

            ———————-
            „…coś lub ktoś…”… dobre… 😀

            Mezamirku, nie wiem czy wiesz, że… Twoja Wiara stanowi nadrzędną zasadę kierującą Twoim życiem, że… w cokolwiek wierzysz… stanie się Twoją Rzeczy Istnością…

            Dzisiaj… jesteś wszystkim tym, co reprezentuje Twoja wiara i Twoje przekonania…🙂

            Wielu z nas nie rozumie jeszcze tego prostego w istocie faktu, że… nasza wiara tworzy filtry, przez które oglądamy świat, oraz nie pozwala nam także, aby żadna informacja, która jest sprzeczna z tymi filtrami przedostała się do naszego wnętrza…, nawet wówczas kiedy nasze filtry są całkowicie niezgodne z Rzeczy Istnością… 🙂
            Wierzymy, że… coś jest prawdziwe i to staje się prawdziwe dla nas…

          • Mezamir pisze:

            Fakt, że coś nie zostało odnalezione w buddyzmie – wcale nie oznacza, że tego czegoś nie ma…

            Margo nie umie czytać ze rozumieniem😉😀
            Co napisałem wcześniej?Napisałem:

            Może x istnieje,póki co nic o tym nie świadczy
            gdy x znajdziemy to zaakceptujemy x ,póki co szukamy – buddyzm.

            To że ktoś w coś wierzy nie oznacza że to jest prawda.

            Akurat buddyzm jest ewenementem jeśli chodzi o duchowość i jej prawdy
            ponieważ to jedyna ścieżka której wyznawcy są jak laboranci.
            Buddysta nie szuka doktryn tylko faktów,zamiast wierzyć w boga szuka boga
            Zamiast wierzyć w koncepcje i wyobrażenia o bogach,kontaktuje się z bogami.
            Jeśli żaden z bogów nie jest jedynym bogiem to po co wierzyć w koncepcję o bogu jedynym?Bo tak głoszą jakieś doktryny?

          • margo0307 pisze:

            „… Z tego co wyczytałem w różnych świętych księgach nigdzie nie ma mowy o duszy rozumianej jako coś co sobie żyje po śmierci ciała i funkcjonuje psychicznie jak przed śmiercią ciała
            Jedynie przez kilka dni w okresie Bardo ale góra 4 tygodnie od śmierci ciała…”

            ___
            Jesteś pewny, że… nigdzie nie ma mowy o duszy rozumianej jako coś co sobie żyje po śmierci ciała i funkcjonuje psychicznie jak przed śmiercią ciała” ?

            „… Tak, jak wcielona dusza bezustannie wędruje w tym ciele, od wieku chłopięcego, poprzez młodość aż do starości, podobnie przechodzi ona w inne ciało po śmierci.
            Zmiany takie nie zwodzą duszy samozrealizowanej…”.
            (Bhagavad Gita (2:13)

            „… Jak słońce oświetla cały wszechświat, tak też, będąc wewnątrz ciała, dusza oświetla je świadomością…”
            (Bhagavad Gita)

  16. Ktoś pisze:

    Włączam sobie radio a tam „żarcik”:

    „Piękna czy Bestia, NA POHYBEL POSĘPNEGO PORANKA”

    włączam sobie ezo-stronke a tam żarcik

    „“The status quo has lost all sight of honor, integrity, the God given rights of all humanity succumbing to unbridled greed, power over others and in many cases genocide. We are talking about being governed by pathological liars, thieves, and murderers.

    “There is a multidimensional war going on, an unseen cleansing and healing of both the seen and unseen malevolent forces; which have enslaved humanity for eons. Do you think you will hear about this in mainstream news? They are part of the Archon network. The same forces we talked about earlier own the airwaves. The good news is these non-human puppet masters are being taken out from the top down. It is very sad to see a puppet lose their master. They become extremely dysfunctional, physically degenerate at a rapid rate because the human body is not designed to house degenerate energies.”

    — czemu „żarcik”
    bo tak w praktyce wygląda POTĘGA POSĘPNEGO CZEREPU,
    niach, niach, niach, niach , niach…..

    Ostrzegałem by nie drażnić H-Men’a,
    teraz będzie walił w was maczugą……. ;D
    tfu…. MŁOTEM……. , niach, niach, niach, niach, niach

    • Ifryt pisze:

      Niewiem co tam pisze, ale to chyba będzie pasować😀

      • Ktoś pisze:

        że GŁÓWNE BÓSTWA judeonazizmu DOSTAJĄ WCIRY i SPADAJĄ po kolei do PIEKŁA….

        innymi słowy TRWA TOTALNA ROZPIERDUCHA na najwyższych poziomach ISTNIENIA

        jaką PRZESYPIASZ…. niach, niach, niach…….

        • Ifryt pisze:

          Bóstwa judeonazizmu to ja już 8 lat temu wywaliłem ze swego wnętrza kochany Ktosiu, i była masakra godna wielkiego wojownika🙂
          Dlatego jeśli trwa rozpierducha, to ja to mogę z czystym sumieniem przespać, bo co najmniej jeden wspaniały byt się na te najwyższe poziomy dzięki mnie dostał.

    • Maria_st pisze:

      Ostrzegałem by nie drażnić H-Men’a,
      teraz będzie walił w was maczugą……. ;D
      tfu…. MŁOTEM……. , niach, niach, niach, niach, niach

      WEŻ DOROŚNIJ…..

    • marek pisze:

      Adaś

      a tak żartując z rana ….miarkuj byś się nie pośliznął na tym co za sobą zostawiasz ..niach niach niach …

      …no i chyba mi się udało zejść do poziomu ..oczywiście w sposób przemyślany i tylko na chwilę …wracam do nieba….

      słoneczka Adasiu w zamku Gargamela i nie kop klakiera bo za to możesz się w piekle smażyć …

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      Dlaczego w języku ludowym… zwraca się brat do brata, siostra do siostry per „ty świnio”, „ty małpo”, „ty krowo” ?

      a jak dzieciom pisałem ,że człowiek jest nadbudową ,życia organicznego na Ziemi to dzieci ani me , ani be , ani kukuryku…takie fo pa do myślicieli …

      a jak zwierzątka to odbicie wszelkich cech ludzkich które trzeba zasymilować by stać się kompletnym ….

      …kochajmy ” zwierzątki” bez względu jak gryzą , kopią i świnią lub w ludzkich ciałach świntuszą ..

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • margo0307 pisze:

        „…kochajmy ” zwierzątki” bez względu jak gryzą , kopią i świnią lub w ludzkich ciałach świntuszą ..”
        —————–
        No i znowu przyznaję Ci punkta…

    • marek pisze:

      „…Oczywiście nie może być mowy o kontynuacji naszego obecnego „ja”, ono nie istnieje w trwałej formie…”

      i na tym Małgosia skończyła ….

      ….oczywiście że ego osobowość nasze obecne „ja ” jako chaos popędów , instynktów i sprzecznych myśli nie nadaje się do uwiecznienia …

      …lecz właściwe pojmowanie sensu życia polega na rozumieniu ,że obecne” ja ” może zostać uwiecznione , trwać i rozwijać się tylko musi i tutaj się zgadzam przestrzegać kosmicznych praw i zasad a więc subtelnieć , subtelnieć i jeszcze raz subtelnieć , a to może uzyskać wyłącznie przy pomocy Tego Który Mieszka w Człowieku i dzięki Któremu małe „Ja” w ogóle istnieje….tak zespalając się z swym wnętrzem przenosi się w świat energio świadomość w którym „Jestem ” wyraża – Wieczny/a Jestem ….

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą Życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      Buddyzm po prostu nie wyznaje czegoś co nie wiadomo czym miało by być

      No to jeszcze wskażcie na korzenie Buddyzmu / przecież Budda wszystkiego sam nie wymyślił jakiś horyzont pojęciowy posiadał zanim go tak całościowo oświeciło …

      Ja posadawiam w historycznym kontekście korzenie Buddyzmu , ale zostawię to dla siebie , bo czasami jestem już zmęczony powtarzaniem że koń ma głowę z przodu a ogon z tyłu ..

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      ….Buddyzm po prostu nie wyznaje czegoś co nie wiadomo czym miało by być
      albo czegoś czego istnienia nikt,żaden z mistrzów przez setki lat praktyk kolejnych pokoleń nie odkrył……

      ……Dusza i bóg jedyny(cokolwiek to znaczy) nie zostały w buddyzmie odnalezione.
      Żadna z zachodnich definicji tych słów,żaden stwórca wszystkiego
      albo jakaś humanoidalna zjawa rodem z filmów „holi Łódzkich”…..

      Albo ten Buddyzm jest „ślepy ” w swym rozumowaniu razem ze swą plejadą mistrzów , albo studiujący go są „ślepi ” by wyłuskać z niego informację że:

      WSZECHŚWIAT to nic innego jak WIECZNE ŻYCIE i w tym stwierdzeniu kryje się odpowiedź na istnienie CZEGOŚ którego niedowład twierdzenia Buddyzm po prostu nie wyznaje czegoś co nie wiadomo czym miało by być albo czegoś czego istnienia nikt,żaden z mistrzów przez setki lat praktyk kolejnych pokoleń nie odkrył…… nie uwzględnia w swych objaśnieniach ….

      …ale jak dla mnie to ” wsio ryba” Buddyzm z całym swoim orientalnym urokiem ma swoje niedowłady i braki stąd traktuję go jedynie jako materiał uzupełniający moje poszukiwania zrozumienia samego siebie ….

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  17. Ktoś pisze:

    „Do panowania zła konieczne jest poparcie ludzi dobrych…

    Przez wiele lat byłem entuzjastą sentencji: „Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili” E. Burke.

    W innym brzmieniu „tym co konieczne jest do panowania zła, jest bezczynność ludzi dobrych”.

    Z biegiem czasu odkrywałem, że ta maksyma mija się z rzeczywistością – stąd tytuł posta.
    Wielu (może większość?) ludzi dobrych nie jest zainteresowana współpracą dla panowania dobra, albo zło wcale nie jest takie złe.

    Ile inicjatyw dla dobra umiera z powodu braku zainteresowania?

    Organizatorzy przeżywają szok, gdy ich praca spotyka się z obojętnością …

    Natomiast zło gromadzi, zaciekawia, spaja… I, najważniejsze, dobrze wynagradza.
    Tylko złych ludzi?

    Czy w laboratoriach produkujących broń biologiczną lub chemiczną pracują sami psychopaci?

    Według polskiego naukowca Andrzeja Łobaczewskiego, badającego naturę zła w życiu politycznym, stanowią oni nie więcej niż około 10% społeczeństwa.

    Zatem pozostała 90% część kadry, w pocie czoła pracująca nad efektywnym uśmiercaniem ziomali, rekrutuje się z dobrych rodzin…

    Czy podobnie nie jest np. z mediami…???

    Fałszerze obrazu rzeczywistości w celu sterowania dobrymi ludźmi mogą osiągnąć sukces, gdyż dobrzy ludzie nie tylko dla nich pracują, ale także płacą za filmy, gazety, książki z fałszem.

    Koncerny produkujące alkohol, broń, hazard, pornografię opierają się na pracy ludzi, którzy w świąteczne dni modlą się o zdrowie, dobrobyt, miłość…

    Praktycznie każdy element Imperium Zła, gdy spokojnie się mu przyjrzymy, jest wypełniony aktywnością ludzi dobrych.

    U banksterów pracują same klony Sorosa? Nie…

    W kuriach watykańskich niegodziwości są dziełem tylko „masonów”? Nie…
    Czy agenci innych państw lub ponadnarodowych korporacji odnosiliby takie sukcesy w zubażaniu polskich podatników bez pomocy dobrych urzędników i urzędniczek? Nie…
    Taką mają pracę… Sorry, this is my job..

    Klasyczne usprawiedliwienie …

    Dobremu człowiekowi nie przychodzi do głowy, że jego apele, oświadczenia, deklaracje nie są w stanie zadośćuczynić za to, co „wyprodukuje” przez codzienną,
    ośmiogodzinną służbę w Imperium Zła.

    Musiałby zrezygnować z profitów…, którymi źli ludzie hojnie obdarowują
    To jest takie trudne…

    O oddawaniu życia za ojczyznę natomiast można mówić namiętnie, bo tego nikt poważnie nie bierze…

    Końcowy wniosek.

    Bezczynność ludzi dobrych w służbie złym ludziom jest początkiem panowania dobra.

    Ps.
    Ilu mniej by zginęło np. Irakijczyków lub Afganów, gdyby dobrzy, chrześcijańscy amerykańscy, australijscy, polscy… mężczyźni byli bezczynni.

    Chyba, że śmierć arabskiej ludności to nic złego?

    Zbigniew Jacniacki”

    http://alexjones.pl/aj/aj-inne/aj-spoleczenstwo/item/95593-do-panowania-zla-konieczne-jest-poparcie-ludzi-dobrych

    • marek pisze:

      „Do panowania zła konieczne jest poparcie ludzi dobrych…

      Adasiu

      i znowu z owymi twórcami artykułu przekręcasz kota do góry ogonem ….i jesteś prawie pewien że , lud ciemny i głupi to kupi ….

      zdanie oddając prawdę o układzie zło dobro na Ziemi brzmi ….

      „Do panowania zła konieczna jest bezmyślność ludzi dobrych…a tego ci na tej Ziemi dostatek…

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie </i<

  18. Ktoś pisze:

    A teraz coś z S-F

    zawsze mnie ciekawiło skąd po niektórych nocach (takich co rano battery is non ready) jest pełno owadów w moim pokoju…

    teraz zaglądam do pokoju a tam CUD

    na podłodze leży sobie folia a właściwie jedna na drugiej poprzywalana na krawędziach rożnymi gratami

    a między nimi PEŁNO OWADÓW jakich wcześniej nie było i nie mogły się wykluć bo one lezą sobie dłużej niż ich cykl rozwojowy

    i co ciekawsze są DOROSŁE i ŻYWE i SAME TAM WLEŹĆ NIE MOGŁY

    więc co?
    PRZESKOK CZASOPRZESTRZENNY Matrixa
    czy ich TELEPORTACJA (w najgłupsze możliwe miejsce bo pułapki bez wyjścia?

    A ich jest w niej uwięzionych po dzisiejszej nocy na tyle dużo iż nie mogły najść skoro wczoraj po domu nic nie latało, pod foliami nie było małych no i nie miały jak skoro oba płaty foli DOLEGAJĄ DO SIEBIE nie umożliwiając tam włażenia

    • margo0307 pisze:

      „…są DOROSŁE i ŻYWE…”
      ___
      A to ciekawe…, bo i u mnie w kuchni znalazłam na podłodze dwa ale… nieżywe, brrr wielkie pająki…

    • marek pisze:

      więc co?
      PRZESKOK CZASOPRZESTRZENNY Matrixa
      czy ich TELEPORTACJA (w najgłupsze możliwe miejsce bo pułapki bez wyjścia?

      Adaś jak to co ….normalnie przyszły do tatusia , albo to żywy piktogram przysłany przez Twych przyjaciół do odczytania …

      …a może to UFO – ki ? początek inwazji na Ziemię …

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • Ktoś pisze:

        1. Pojawiają się w innym pokoju niż mój i do mojego nie wlatują, do za to kuchni tak ale tylko do okna je ciągnie Zawsze do okna z próbą wylecenia.

        2. UFOki się inaczej pokazują, te mam obcykane i to w zasadzie wszystkie możliwe kombinacje .

        3. Tej nocy śniło mi się 2 jezuitów (tak ich odebrałem co nie znaczy iż to byli oni) chcących mnie z czegoś okraść. Ale nie znam ich możliwych związków z owadami.

        • margo0307 pisze:

          „… Tej nocy śniło mi się 2 jezuitów…”
          ————-
          A mi tej nocy, po której rano znalazłam w kuchni dwa nieżywe pająki śnił się lis…, raz żywy, później martwy, który ponownie po chwili… ożył…
          Czy myślisz Adasiu, że ten sen miał coś wspólnego z… martwymi pająkami… ?

          • Ktoś pisze:

            Mógł,
            walka świadomości centralnej „owadziej” z jednostkową „zwierzęcą”.

            To by się wpisywało w to co opisują na forach ezo —- o walce w wyższych sferach niebiańskich.

            No i w te ciągłe rytuały modlitewne „zatroskanych” istnieniem goim.
            W to wspieranie kradzioną na „medytacje” energią życiową swoich bożków (a rchontów).

          • margo0307 pisze:

            „Mógł, walka świadomości centralnej „owadziej” z jednostkową „zwierzęcą”…”
            —————–
            Nie kapiszi…
            Co/kto symbolizuje tu „świadomość centralną „owadzią” ?

          • marek pisze:

            z ciężką kolacją Małgosiu

            Marek

          • Ifryt pisze:

            Ta świadomość centralna to właśnie taki „ziemski komputer”, niski poziom życia.
            Niema miłości ale jest doskonałość w najprostrzej formie, niby taki wszechwielki ale w ostateczności zaczyna skamleć o litość, zwłaszcza jak się natknie na potężne Demony zrodzone z miłości Boga(te z wysokich poziomów), bo się ich strasznie boi, wręcz do obłędu.

          • margo0307 pisze:

            „Ta świadomość centralna to właśnie taki „ziemski komputer”, niski poziom życia…”
            —————–
            Aha…

        • marek pisze:

          .

          1. Pojawiają się w innym pokoju niż mój i do mojego nie wlatują, do za to kuchni tak ale tylko do okna je ciągnie Zawsze do okna z próbą wylecenia….

          nic innego jak między tym pokojem a kuchnią to jakiś tunel czasoprzestrzenny Adasiu , bądź ostrożny , załóż gwiezdne wrota …

          a mojej lepszej połowie – żonie to muchy w nosie siedzą jak jest na mnie wściekła …każdy ma wokół owady tylko powód inny ….

          ….aż się zachłystuję tą swoją monndrością ..

          marek

          • marek pisze:

            Co/kto symbolizuje tu „świadomość centralną „owadzią” ?

            Adaś Małgosiu Nadobny Modliszek bo wszelkiej maść do niego legną , a z co pośledniejszych daninę mu składają …..

            marek

      • Ktoś pisze:

        Marku,
        jest jeszcze jeden „bonus”…..

        bo skoro ZAWSZE się pojawiały w powietrzu (nad podłogą)
        a teraz część z nich się pojawiła na poziomie podłogi
        (a reszta być może już w niej czy piętro niżej)

        to oznacza iż JAKIŚ WYMIAR SIĘ GDZIEŚ OBSUNĄŁ…..
        jakieś KOORDYNATY CZASOPRZESTRZENI…
        i już może być trudniej „NAWIEDZAĆ”…. UFO’kom.. swoje „owieczki”.

  19. margo0307 pisze:

    Bardzo ciekawe wyjaśnienia N. Radwanowskiej w kwestii dźwięków Solfeggio…

  20. margo0307 pisze:

    Między… Życiem a Śmiercią…
    Powrót z jutra…

    • marek pisze:

      Podróże w świecie snów i przenoszenie świadomości

      ……Pole kwantowe wpływa na organizację czasu i przestrzeni, dlatego ci z nas, którzy są na Ścieżce wznoszenia, mogą łatwiej wchodzić w odmienne stany świadomości, które mogą być zdefiniowane jak świat snów…..

      ……Podróże w świecie snów są przechodzeniem lub przenoszeniem własnej świadomości, aby obserwować oraz uzdrawiać wzorce i wydarzenia wyłaniające się w wielu alternatywnych rzeczywistościach, liniach czasu,……

      ……Pierwszymi podróżnikami po świecie snów po kataklizmie były ziemskie kobiety, które pojawiły się z kodami Żółwiowej Babki, przeniesione z matriarchalnego społeczeństwa Lemurii, aby świadomie utrzymać tę wiedzę tajemną w ukryciu przed najeźdźcami. Lemuria doznała wielkiej zagłady, ponieważ chciano zetrzeć moc, jaką kobiety posiadły żyjąc na Ziemi……,

      ——————————————————————————————————-

      Fizjologia

      Głównym zadaniem śledziony jest wytwarzanie immunoglobulin. Śledziona jest miejscem usuwania defektywnych lub „starych” erytrocytów, krwinek białych oraz trombocytów. Śledziona może magazynować pewną pulę krwi.

      Śledziona nie jest niezbędna do życia, w przypadku jej usunięcia czynność jest przejmowana przez inne narządy (głównie przez wątrobę). Jednakże ludzie pozbawieni śledziony wykazują nieco niższą odporność, ponieważ śledziona odpowiada za niszczenie bakterii otoczkowych[2][3] (na przykład pneumokoków) w przypadku bakteriemii. Niski wpływ usunięcia śledziony na odpowiedź immunologiczną jest spowodowany głównie tym, że większość antygenów jest filtrowana w naczyniach limfatycznych.

      WIKI

      ……Implanty ukryte w śledzionie usypiały ją i uniemożliwiały regenerację czerwonych krwinek oraz ochronę białych krwinek, które zapisują duchowe wspomnienia oraz historię świadomości. Wyższą funkcją śledziony jest ochrona i uduchowienie krwi, jej odżywienie, a także krążenie tej duchowej esencji we współpracy z sercem. Poszczególne organy ciała komunikują się ze sobą poprzez krew. Śledziona odpowiada za usuwanie starych czerwonych krwinek i wytwarzanie oraz przechowywanie białych krwinek, które czyszczą krew z infekcji. Śledziona jest bezpośrednio związana z gojeniem się tkanek, naprawą czyszczeniem komórek, utrzymywaniem silnych i odżywionych mięśni oraz zarządzaniem reakcjami immunologicznymi w całym naszym ciele. Śledzionę można przyrównać do dużego węzła chłonnego, który skupia się na oczyszczaniu krwi i wspieraniu odporności na ataki intruzów. Choroby krwi i związane z nimi problemy z oczyszczeniem ran Chrystusa, kiedy wynurzają się z pamięci komórkowej, mogą być połączone z oczyszczaniem i usuwaniem zatorów po ukrzyżowaniu, a to może się przejawiać w ciele fizycznym. Wszystko, co jest związane z ochrona i oczyszczaniem krwi jest w tym czasie szczególnie ważne. Pięć głównych narządów – patrząc na to zgodnie z medycyną chińską- wątroba, płuca, śledziona, nerki, serce – mogą wymagać szczególnej troski…..

      ……Rany Chrystusa są karmiczną miazmą krwi zapisaną w ciele planety i w zbiorowym ludzkim ciele z ukrzyżowania implantów, które zostały wstawione holograficznie do mózgu planetarnego. Te wkładki wykradły planecie siłę życiową i spowodowały ukrzyżowanie części ludzkich ciał należących do naszego Ducha. Planetarnymi wkładkami został zainfekowany fragment ludzkiego ciała po lewej stronie klatki piersiowej, w którym mieści się śledziona – tam na poziomie siedmiowymiarowej linii axiatonalnej są w niej implanty. Te fałszywe historie dotyczą modelu zbawienia poprzez ukrzyżowanie bóstwa i wstawki holograficzne, i powstały, aby szerzyć zorganizowane religie, kiedy zaatakowany został planetarny zbiorowy umysł. Tak wygląda temat zorganizowanych religii. Chodzi w nich o zniewolenie ludzkości i recykling dusz oraz ofiarę z krwi, którą jest faktycznie historia ukrzyżowania. Obecny etap ewolucji wywiera wpływ na uwalnianie lub wynurzanie się tych zapisów i ich historii, z ludzkiej krwi, w wyniku czego następuje detoksykacja oraz zmiany w obrębie krwi i – potencjalnie – uwolnienie od implantu w śledzionie…….

      http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/09/przystosowania-lisa-renee-wrzesien-2016_26.html

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  21. Maria_st pisze:

    Dusza i bóg jedyny(cokolwiek to znaczy) nie zostały w buddyzmie odnalezione.

    W takim razie co się wciela umysł ponadczasowy i pozacielesny?
    I dlaczego się wciela? Bo chce czy musi, a może jedno i drugie?”

    Na pewne pytania brak odpowiedzi.
    Czy to żle?
    NIE
    Ciekawośc pcha nas do poszukiwań…
    Tak było i u mnie
    Szukałam odpowiedzi–dlaczego, po co i skad
    A dziś, pisze–jestem zapisem, nie ma żadnego Boga, reinkarnacja to dotknięcie zapisu / innego–bo pełno ich w cyberprzestrzeni -Mayi / i czuje się wspaniale, choć pogramy tworzą ograniczenia w tej GRZE.
    A w razie wątpliwośći sufler zawsze podpowie….jest cały czas i czeka….nie trzeba go szukac daleko

    • mały budda pisze:

      Dusza i bóg jedyny(cokolwiek to znaczy) nie zostały w buddyzmie odnalezione.
      Odp.

      Buddyzm to nie religia, lecz droga do poznania samego siebie. Tak więc urojona dusza, urojony bóg są złą nazwą.
      Prawidłowo powinno być świadomość, która weszła w formę tj. fizyczne ciało.
      Tajemnicą nie jest, iż w poznaniu należy poznać samego siebie poprzez pracę z swoim wewnętrznym wnętrzem rozpoznać w sobie naturalne źródło światła.
      Wiem, że dla tych, którzy nie mogą zobaczyć w sobie wewnątrz światła,które jest żywiołem ognia. Może być nie do zrozumienia, iż pole świadomości w forme wchodzi aby zrozumieć samą siebie.
      Doświadczenie jest potrzebne aby zdobyć zrozumienie samego siebie wyrażoną przez samą formę tj. ciała fizycznego.
      To jest nauka dla świadomości w postaci doświadczenia wielowymiarowego świata fizycznego. Ponieważ jako świadomości jesteśmy twórcami wielowymiarowego świata fizycznego.
      Natomiast powrócić do źródła to jest rozpalić w sobie żywioł ognia, który rozpali światło w formie.
      Przez ogień do światła idę, gdyż nie jest pierwszy który tą drogą kroczył do źródła mojego królestwa światła.
      Tak więc, żadnych kapłanów i religi nie potrzebuje, gdyż własne królestwo stworzyłem światła i zamierzam w nim zamieszkać.

      • Ifryt pisze:

        Pojęcie duszy i świadomości wydaje mi się w tym przypadku mocno tożsame.
        O ile rozumiem niechęć do pojęcia „bóg jedyny”, bo to może być odbierane jako jakiś obcy byt nażucający nam swoją wolę, to jednak nie rozumiem tego oporu przed pojęciem „dusza”, nie rozumiem tego😉
        Można przecierz mówić o świadomości duchowej, życie wytwarza pewnego ducha, tak jak ogie wytwarza światło i ciepło, wokoło Słońca jest jakby „aura” światła i ciepła, i tym jest duch dla świadomości.

      • marek pisze:

        Już Ci Mały Buddo zadawałem pośrednio pytanie ……człowiek ….świadomość , świadomość , świadomość jak wir w wodzie lub jak wir świadomości w oceanie energio świadomości i co sam się stworzył , z inicjatywy czego jednej drobiny świadomości , całości ….

        Niedokończony ten Buddyzm , brakuje mu końcowych wniosków ,…..dom porcji energio świadomości nie musi być etapem końcowym jej podróży tylko realizując rozumowanie Buddyzmu nic się na ten temat nie wie……

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • Ifryt pisze:

          No właśnie chodzi o to aby był niedokończony, aby naprzykład taki Mały Budda sam go sobie dokończył wedle uznania, i wylądował w królestwie światła.

          • marek pisze:

            No właśnie chodzi o to aby był niedokończony, aby naprzykład taki Mały Budda sam go sobie dokończył wedle uznania, i wylądował w królestwie światła.

            ….człowiek to sobie może ….najwyżej nadmuchać …….

            https://nnka.wordpress.com/2016/09/25/prawdziwy-koniec-swiata-ujawnienie-prawdy-o-cywilizacjach-pozaziemskich/#comment-68083

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Ifryt pisze:

            Znasz kogoś większego kto może więcej?
            Pewnie jakieś potężne byty z Twojej LUDZKIEJ wyobrażni🙂

          • mały budda pisze:

            No właśnie chodzi o to aby był niedokończony, aby naprzykład taki Mały Budda sam go sobie dokończył wedle uznania, i wylądował w królestwie światła.
            Odpowiedz

            Infryt masz rację w tym co w/wym.
            Może jestem od dziecka buntownikiem, gdyż nie lubię od dziecka jak mnie oszukują.
            Tak więc miałem pragnienie jako dziecko aby znać myśli ludzi i widzieć ich takimi jacy są w naturze.
            Z upływem czasu samoistnie próbowałem zgłębić samą naturę bytu.
            Poznałem, doświadczyłem i zrozumiałem, że moje królestwo sam sobie stworze wykorzystując wewnątrz światło, które będę rozlewał do końca fizycznej formy.

        • mały budda pisze:

          Już Ci Mały Buddo zadawałem pośrednio pytanie ……człowiek ….świadomość , świadomość , świadomość jak wir w wodzie lub jak wir świadomości w oceanie energio świadomości i co sam się stworzył , z inicjatywy czego jednej drobiny świadomości , całości ….
          Odp.

          Świadomość to energia, która się rozwija poprzez formy.
          Świadomość nie należy do świata materii, gdyż pochodzi z innej odmiennej przestrzeni życia tj. antymaterii.
          Są dwa wiry energii tj. lewo kręcąca się energia z której pochodzi istota natury samej świadomości a prawo skrętna energia.
          Jest formą materialnego fizycznego świata, w którą idywidualna świadomość wchodzi przyjmując ciało fizyczne z którym się utożsamia. Świadomość z czasem zatraca się w formie i zapominając o wewnętrznym niematerialnym świecie, który jest źródłem dla samej świadomości.
          To, że ludzie nie widzą niewidzialnego świata to nie znaczy, że tego świata nie ma.
          Jest on ,ale widzialny w drodze do odkrycia w sobie światła jakie jest rdzeniem każdej świadomości w formie. Tutaj dochodzimy do samej natury źródła światła, która jest poza naturą czasu, gdyż świadomości które poprzez pracę osiągnęły poziom poznania samego siebie. Mogą wówczas widzieć swoją świadomość w postaci światła rozpoznając samą siebie będąc jednocześnie w fizycznej formie.
          Mogą istnieć bez formy ale swoje pole jako świadomość posiadają pod postacią energii światła. Tak więc w tamtym świecie komunikujemy się przez same światło, gdyż wykorzystać możemy naturalną komunikację światła z światłem.

          Tak więc aby człowiek poznał nature swojej substancji tj. świadomości.
          Dużo pracy serca należy włożyć aby wyniknąć wewnątrz samego siebie i zobaczyć w sobie światło słońca.
          Poznanie wynika z obserwacji wewnątrz samego siebie własnego umysłu w którym przejawiają się myśli dające obrazy.
          Dlatego w praktyce jest mowa aby oczyszczać swój umysł aby móc dostrzegać rzeczy, które przejawiają się wewnątrz natury samego siebie.
          To obserwacja samego siebie od wewnątrz dają możliwość doświadczenia braku czasu a tym sposobem świadomość zaczyna przyglądać się samej sobie od wewnątrz.
          Człowiek może dokonać konfrontacji aby zrozumieć kim, czym jest tylko wówczas kiedy jest gotowy na poznanie prawdy o własnej naturze.
          Wejście do swojego wnętrza jest drogą aby zobaczyć siebie samego w odmiennej rzeczywistości, czyli w pozycji samej świadomości, która ma pochodzenie niematerialne.
          To, że ludzie nie widzą w sobie natury światła świadomości. Jest wyniku brak możliwości wejścia w naturę swojej pamięci, która jest zapisem form w jakich każda świadomość przebywała.
          Zrozumiałem, iż w moim sercu przeniosłem pamięć natury świadomości z minionej formy. Poszedłem dalej aby przyjrzeć się własnej naturze świadomości z czasem bunt wzrastał. Widząc, że ludzie kłamią a ja prawdę w sercu czuje i widze, gdyż od dziecka wibracje czuje w sobie.
          Tak więc każdy z nas sam kowalem swojego losu jest w zasadzie.
          Przecież Panie Marku jak Pan wyjdziesz z swojej formy to nie będziesz obwiniał inych świadomości, które były formach za to, iż uległ Pan naiwności słuchając innych, ludzi.
          Przyjął Pan za prawdę fałszywe postacie, które jako autorytety mówiły kłamstwa, lecz uległ Pan naiwności, gdyż nie widział Pan w sobie ukrytego światła.
          Tu samemu trzeba dążyć do prawdy w konfrontacji z własnym wewnątrz znajdującym się zwierciadłem.
          Prawdy Panie Marku na zewnątrz nie odnajdziesz, lecz prawdę w swoim wnętrzu doznasz. Jeśli poznasz zrozumiesz samego siebie.
          Może wówczas Pan zrozumiesz, z jakiej substancji jest Pan zbudowany jako świadomość.

          • marek pisze:

            Bogaty w treść jest Twój opis Mały Buddo i bardzo Ci z tego powodu dziękuję za tą wypowiedź …. jednakże wciąż uważam że nie odpowiadasz na moje pytanie ..

            antymateria , świadomość , ruch wirowy , światło wszystko to również znajdziesz ,gdy wczytasz się w moje motto :

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie
            tylko inaczej określone – nazwane …tak naprawdę w opisie „konstrukcji” nie różnimy się zbytnio – przynajmniej ja to tak widzę ….

            Lecz w Twym opisie wszechświata brakuje mi jak gdyby jego „głowy ” – siły / woli / sprawczej …opisujesz korpus , antymaterię – świadomość , zawiązywanie się jej upostaciowania w świecie materii ….i światło jako przynależne antymaterii z niej pochodzące…

            więc muszę ponownie na inny sposób przedstawić pytanie czy traktujesz antymaterię jako równoważnik słowa Bóg używanego przeze mnie …. to gdzie wtedy posadawiasz materię …
            …czy wolę zaistnienia wiru w antymaterii powodującego zaistnienie odpowiadającego mu wiru w materii przypisujesz całej antymaterii / świadomości / wszechświata , czy jakiejś cząsteczce antymaterii inicjującej ten wir , a może losowi a wtedy czym lub kim jest ten los

            opis dwóch wirów odnosisz do człowieka , czy nie dopuszczasz możliwości istnienia wirów w antymaterii o wiele potężniejszych niż te które tworzą człowieka , a jeżeli tak to po co one istnieją i jak oddziałują na pozostałe te tworzące człowieka…

            nie chcę burzyć Twego spokoju , podobnie uważam że droga w wszechświat dla istoty ludzkiej jest przez Słońce lub na nie same jako miejsce swego zaistnienia …lecz nadal obstaję przy swym twierdzeniu że Buddyzm to nie dokończona teoria wszystkiego gdyż pomija Siłę Sprawczą Wszystkiego Co Jest …

            ….antymateria / świadomość / nie powołała zaistnienie materii / antymateria / świadomość nie jest inicjatorem życia upostaciowanego w materii jako procesu powołuje obiekty tego życia ,a nie jest procesem życia

            …. owszem jest w bezczasowości jawna i przez to jej pozorna rola nadrzędna do intelektu i pozostałych funkcji psychicznych człowieka / przemijającego w swej egzystencji / jednak nad nią jest To co powołało oba obszary energii do zaistnienia materię i antymaterię ….a o tym jam rozumiem Buddyzm nic nie mówi ..

            pojęcie światła przypisujesz materii , a nie przyszło Ci na myśl że są różne jakości światła i światło światłu nierówne / sam piszesz o ledowym / ….a jeżeli w obszarze antymaterii – świadomości też ono się różnicuje pod względem tego co sobą wyraża , a jeżeli światło jest osnową lub siłą inicjującą zaistnienie owego wiru po stronie antymaterii , to wtedy choć Buddyzm nie poświęca temu uwagi lecz „po nitce do kłębka ” prowadzi do refleksji o istnieniu wiecznej nie dającej się zdefiniować Duszy i do Tego z Którego ona zaistniała równie nie poznawalnego określanego infantylnie terminem Bóg lub Wszystko co Jest ..

            Wszystkiego dobrego Mały Buddo Ci życzę , lecz w temacie pojmowania Wszechrzeczy ,swoje motto stawiam nad Buddyzm gdyż jest w nim odniesienie do Tego który Jest a poprzez brak możliwości doświadczalnego Jego zdefiniowania nie istnieje ….

            Jest i Nie Jest zarówno w materii jak i antymaterii a jednak jak na moje intelektualne i wewnętrzne rozeznanie jak najbardziej Jest Wszystkim a równocześnie w naszych kategoriach pojmowania nie istnieje.

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Ifryt pisze:

            Jeżeli zrobimy umowny podział aspektów na:
            1- Odkrywca
            2- Stwórca
            To buddyzm faktycznie całkowicie pomija ten drógi aspekt, czyli Stwórce.
            Skupia się natomiast na doskonałości w pierwszym aspekcie, czyli Odkrywcy.
            Dlaczego tak jest? W swej odkrywczej pasji odkryli Stwórce w człowieku, wszystko co człowiek stworzył nazwali ILUZJĄ, i cały czas odkrywają Stwórce.
            To jest prosta odpowiedż, oni w życiu nie przyznają pewnych rzeczy, bo znają potęge Stwórcy, widzą co się dzieje z debilami któży się na tym skupiają, znaczy zamiast odkrywać to tworzą tworzą i tworzą, budujc klatki mentalne.

          • mały budda pisze:

            Panie Marku to co napisałem wynikało z widzenia i rozpoznawanie rzeczy takimi jakie są od strony wnętrza w trakcie obserwacji własnej natury.
            Dzisiaj czuję moc oddziaływania natury słońca a moje ciało bardzo intesywnie reaguje na falę płynącą z słońca.
            Tak może jakoś za jakiś czas ponownie powróćmy do tematu, gdyż dzisiaj czuje w sobie światło słońca. Doznanie jest piękne kiedy czuje się w sobie przepływ energii Słońca.

  22. Mezamir pisze:


    Dwie „dusze” w jednym ciele?

    • Maria_st pisze:

      Dwie „dusze” w jednym ciele?

      to nie jest jedno cialo

    • marek pisze:

      To jest prosta odpowiedż, oni w życiu nie przyznają pewnych rzeczy, bo znają potęge Stwórcy, widzą co się dzieje z debilami któży się na tym skupiają,

      Dlaczego tak jest? W swej odkrywczej pasji odkryli Stwórce w człowieku,

      Dobrz kochany antydebilu więc popatrz w lustro swej przeszłości i podziel się faktem czy poza kilkoma ruchami swego ciała coś swą Stwórczością stworzyłeś…

      dostosowując się do poziomu Twej argumentacji podaję : ….

      …Buddyzm zaistniał w klimacie gorącym , byłem tam ,wiem jak osłabia ciało …widocznie pary miejscowym brakło by dokończyć doktrynę o Odkrywcy – Stwórcy…

      pogodnego dnia życzę …

      marek

      • Ifryt pisze:

        Nie stworzyłem nic wielkiego, więc wielkim Stwórcą nie jestem.
        Jednak z całą pewnością coś stworzyłem i jestem małym Stwórcą, czy Ci się to podoba „debilku” czy nie🙂 Nie powiem Ci jednak co to jest bo jako mały Stwórca jestem wrażliwy i wstydliwy.

        • marek pisze:

          wrażliwy i wstydliwy.

          co widać słychać i czuć …

          marek

          • Ifryt pisze:

            To nie wiesz że agresja moze być spowodowana chęcią ochrony swego wrażliwego wnętrza?😀 Jestem z niego bardzo dumny, dlatego lubie swoją agresje.

          • marek pisze:

            dlatego lubie swoją agresje.

            a ja lubię cierpiącym wskazywać kierunki gdzie mogą uzyskać pomoc na swoje dolegliwości …

            …lata temu mój Ojciec Duchowy objaśniał mi ” te sprawy ” gdy wyklarował się we mnie ten zamysł : powiedział : uważaj bo oni często „gryzą i kopią „.

            marek

          • Ifryt pisze:

            Dlatego Twój duchowy Ojciec bał się tu zjawić osobiście?
            Chcesz być cierpiętnikiem dla niego? Mam nadzieje że jest tego wart.

          • marek pisze:

            bał się

            na kanwie takiego odczucia sam jesteś Ifryt skonstruowany stąd to zauroczenie demonami i przekoszenie rozumienia w kierunku gloryfikowania (-) owej strony życia …choć zapewniasz ,że jest inaczej …

            …na pomoc każdy zasługuje bez względu na to jak by kopał i gryzł jednak należy pamiętać o powiedzeniu , podaj dłoń to całej ręki zażąda …..Miłość to jednak nie infantylna postawa do bliźniego jak niektórzy to realizują to również rozsądek …

            … na dzisiaj wystarczy dialogów z Tobą , wystarczy tej lekcji …

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Ifryt pisze:

            To prawda że miałem w sobie dużo strachu, sam o tym pisałem, ale wątpię aby Twój duchowy „Tatuś” mnie przewyższał😀 Ja tu jestem we własnej osobie.
            Pozatym w pewnym ograniczonym zakresie jednak Ci pomagam.

        • Maria_st pisze:

          Nie powiem Ci jednak co to jest bo jako mały Stwórca jestem wrażliwy i wstydliwy.

          a ja mam w sobie wszelkie atry–buty…jestem i taka i siaka..madra i glupia, wrazliwa i zołza, wstydliwa i otwarta…….podaba mi sue to we mnie…przynajmniej nie jest nudno..czesto tez jestem debilka–i nie jest to zaden brak poczucia wartości…mam gdzieś jak mnie inni oceniają…
          Dlaczego nie potraficie sie dogadac?
          Jesli ze mna…..głupia debilka idzie sie dogadac to Wy wojownicy, anioly itd….tez powinniście dogadac sie ze soba…..grunt to dobra zabawa

  23. margo0307 pisze:

    „… Poznałem, doświadczyłem i zrozumiałem, że moje królestwo sam sobie stworzę wykorzystując wewnątrz światło, które będę rozlewał do końca fizycznej formy.”
    ___

    • marek pisze:

      pomóż sam sobie , a niebo ci pomoże i choćby jak nad tym nie dyskutować to stwierdzenie jest zgodne z każdym przedstawianym na tym forum poglądem …

      …jedynie słowo niebo może tych uwierać którzy skupiają się na nowo modzie …

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • margo0307 pisze:

        „…jedynie słowo niebo może tych uwierać którzy skupiają się na nowo modzie…”
        ___
        Kiedy robisz krok w kierunku NIEBA, NIEBO powoli otwiera swoje drzwi

        • marek pisze:

          W dziecięcych wózkach jeżdżą anioły …

          …miałem to wczorajsze zdarzenie opisać przy ostatniej wypowiedzi Małego Buddy , ale ten Twój kwiatek Małgosiu skłonił mnie zostać tutaj …śliczny …

          …wchodząc do windy na patrolowanym osiedlu trafiłem na mamę z chłopcem 2-3 letnim w wózku …stał w nim z twarzą odwróconą w mą stronę …

          …jak żyję nie widziałem tak pięknego dziecka z burzą złotych złotych włosów sterczących w różne strony a twarzą anioła -to mało powiedziane …

          …powiedziałem dzień dobry i pięknego ma pani chłopca , kobieta uśmiechnęła się a cherubin bardzo wyraźnymi słowami zwrócił się do mnie z pytaniem : nie masz domu

          —————————————————————–

          …przed chwilą żona opowiadała jak roczny chłopiec którym się opiekuje , staje się w jej uczuciach prawie że wnukiem …opowiedziałem jej o moim zdarzeniu i zaczęliśmy żartować czy miał na myśli fizyczny dom , czy duchowy …i zamurowało mnie …za fizycznym nie tęsknię …

          <bTam twój DOM gdzie serce twoje

          …czyżbym miał jeszcze tyle z sobą do zrobienia ?….

          …nie ma przypadków ,są tylko zdarzenia których przyczyny zaistnienia nie rozumiemy lub nie dostrzegamy ..

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „…czyżbym miał jeszcze tyle z sobą do zrobienia ?…”
            ___
            Moja Mama (śp), często mawiała: „póki życia – póty nadziei…”, w sensie: póki żyjemy – póty zawsze wszystko możemy zrobić…, zmienić…, naprawić…

  24. marek pisze:

    Moja Mama

    Dmuchająca serduszka Małgosiu

    a cóż ja bym miał w sobie jeszcze naprawiać jak się całe życie nad sobą męczę , chyba jedynie jedynie ” szlifować i polerować…”

    marek

    • margo0307 pisze:

      „…a cóż ja bym miał w sobie jeszcze naprawiać jak się całe życie nad sobą męczę , chyba jedynie jedynie ” szlifować i polerować…”
      ___
      Nie bądź taki pewny swej doskonałości, bo próżność to… ulubiona cecha… księcia kłamstwa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s