Czy Jezus Był synem Boga, czy Jezus zmartwychwstał ?Ewangelia Barnaby-prawda czy fałsz

W Turcji znajduje się Biblia, spisana ponad 1500 lat temu, która spowodowała poważne zaniepokojenie Watykanu. Stara księga zawiera Ewangelię Barnaby – jednego z uczniów Jezusa Chrystusa, który podróżował z apostołem Pawłem.

Biblię znaleziono w 2000 roku, ale przez 14 lat fakt ten utrzymywano w ścisłej tajemnicy. Obecnie dzieło przechowywane jest w Muzeum Etnograficznym w Ankarze. Jego strony, wykonane ze skóry zwierzęcej, poczerniały na skutek upływu lat. Cały tekst napisany jest w dialekcie aramejskim, a więc w języku Jezusa Chrystusa.

Eksperci udowodnili, że książka jest oryginalna. Odkryto w niej treść tekstu, z którego wynika, że Jezus Chrystus nie został ukrzyżowany i nie był synem Boga. Stwierdza się jednak, że Jezus był prorokiem i żywy wstąpił do nieba, a Paweł nie był apostołem, lecz samozwańczym oszustem. Kolejna rewelacja – zamiast Jezusa ukrzyżowano Judasza Iskariotę. Z tekstu wynika również, że wkrótce spodziewać się należy nadejścia ostatniego mesjasza z kręgu islamskiego.

Watykan zamierza przeprowadzić bardziej szczegółowe badania Biblii. Sprawą mają zająć się katoliccy eksperci wraz z ich tureckimi odpowiednikami. Uważa się, że na Soborze Nicejskim Kościół Katolicki wprowadził cenzurę fragmentu, który był częścią Biblii, usuwając Ewangelię Barnaby.
źródło:
http://innemedium.pl/wiadomosc/wedlug-apokryfu-jezus-chrystus-nie-zostal-ukrzyzowany-i-nie-byl-synem-boga

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozwój duchowy, Starożytność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

231 odpowiedzi na „Czy Jezus Był synem Boga, czy Jezus zmartwychwstał ?Ewangelia Barnaby-prawda czy fałsz

  1. Ifryt pisze:

    https://nnka.wordpress.com/2016/09/06/naukowcy-ustalili-kiedy-dojdzie-do-przebiegunowania-ziemskiego-pola-magnetycznego/#comment-67091
    Ten temat jest lepszy bo bardziej mistyczny do takich mistycznych rozważań😉
    Istnieje pewna osłona która sprawia że się jest naprawdę nietykalnym, ale nie jest to żadne pole siłowe, tylko sytuacja w której nikt kto by mógł Cię skrzywdzić tego nie zrobi, bo Cię kocha😀

    • marek pisze:

      Małe miasto Rimmon było kiedyś poświęcone czczeniu babilońskiego boga powietrza, Rimmona. Wierzenia mieszkańców Rimmonu zawierały sporo wcześniejszych nauk babilońskich oraz późniejszych nauk zoroastryzmu; dlatego też Jezus i dwudziestu czterech apostołów spędzili sporo czasu na wyjaśnianiu różnicy pomiędzy tymi, starymi wierzeniami a nową ewangelią królestwa. To tutaj Piotr wygłosił jedno z wielkich kazań swej wczesnej działalności, pod tytułem „Aron i złoty cielec”.

      Aczkolwiek wielu obywateli Rimmonu uwierzyło w naukę Jezusa, w latach późniejszych przysparzali sporo kłopotów swoim braciom. Jest bardzo trudno, podczas krótkiego trwania jednego życia, przemienić czcicieli przyrody w doskonałą wspólnotę, wielbiącą duchowy ideał.

      Wiele lepszych babilońskich i perskich idei, światła i ciemności, dobra i zła, czasu i wieczności, dołączono później do doktryn tak zwanego chrześcijaństwa i to właśnie sprawiło, że nauczanie chrześcijańskie stało się łatwiejsze do przyjęcia dla narodów Bliskiego Wschodu. Tak samo załączenie wielu teorii Platona, o idealnym duchu czy niewidzialnych formach wszystkich rzeczy widzialnych i materialnych, jak zostały one później przystosowane przez Filona do hebrajskiej teologii, sprawiło, że chrześcijańskie nauki Pawła były łatwiejsze do przyjęcia dla zachodnich Greków.

      Księga Urantii

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • marek pisze:

        cd.

        1. Świadome i długotrwałe poważanie nikczemności w sercu człowieka niszczy stopniowo modlitewną łączność duszy ludzkiej z obwodami ducha, którymi człowiek komunikuje się ze swym Stwórcą. Oczywiście Bóg słyszy prośby swojego dziecka, ale kiedy ludzkie serce rozmyślnie i wytrwale żywi koncepcje nikczemności, następuje stopniowy zanik osobistej wspólnoty pomiędzy ziemskim dzieckiem a jego niebiańskim Ojcem.

        2. Modlitwa, która jest sprzeczna ze znanymi i ustanowionymi prawami Boga, jest obrzydliwością dla Rajskich Bóstw. Jeśli człowiek nie słucha Bogów, jak mówią do stworzonych prawami ducha, umysłu i materii, ten właśnie akt rozmyślnej i świadomej pogardy stworzonego odwraca uszy duchowych osobowości od słuchania osobistych próśb, przedkładanych przez takich, nie szanujących prawa i nieposłusznych śmiertelników. Jezus cytował swoim apostołom z proroka Zachariasza: „Lecz oni nie chcieli usłuchać, odwrócili się do mnie plecami i zatkali uszy, aby nie słyszeć. Serca ich stały się twarde jak diament – nie zwracali uwagi na Prawo i na słowa, które im posłałem przez mojego ducha do proroków; przeto na skutek ich złych myśli wielki gniew spadł na ich winne głowy. Stało się tak, że wołali o miłosierdzie, ale nie było otwartego ucha, żeby ich słuchać”. I wtedy Jezus zacytował przysłowie mędrca, który powiedział: „Kto ucho odwraca, aby Boskiego prawa nie słyszeć, tego nawet modlitwa jest wstrętna”.

        3. Poprzez otwarcie ludzkiego końca kanału, łączącego Boga z człowiekiem, śmiertelnicy natychmiast dostają nieustannie płynący strumień Boskiej opieki, przeznaczonej dla istot ze światów. Kiedy człowiek słyszy, jak duch Boży mówi w sercu ludzkim, nieodłączne takiemu przeżyciu jest to, że Bóg równocześnie słyszy modlitwę człowieka. Również przebaczanie grzechów funkcjonuje według tego samego, nieomylnego modelu. Ojciec w niebie wybaczył wam, zanim jeszcze pomyśleliście, aby go o to prosić, ale takie przebaczenie nie jest ważne w waszym osobistym doświadczeniu religijnym do tego czasu, aż wy przebaczycie waszym współbraciom ludziom. Przebaczenie Boże, jako fakt, nie jest uwarunkowane waszym przebaczaniem współbraciom, ale w doświadczeniu jest ono tak właśnie uwarunkowane. I ten fakt synchronizacji Boskiego i ludzkiego przebaczania został uwzględniony i razem połączony w modlitwie, której Jezus nauczał apostołów.

        4. Istnieje zasadnicze prawo sprawiedliwości we wszechświecie, którego miłosierdzie nie może obejść. Altruistycznych glorii Raju nie mogą przyjąć całkowicie samolubne istoty z domen czasu i przestrzeni. Nawet nieograniczona miłość Boża nie może wymusić zbawienia, wiecznego życia, na jakiejkolwiek śmiertelnej istocie, która tego życia nie chce. Istnieje wielka szczodrość w obdarzaniu miłosierdziem ale istnieją również nakazy sprawiedliwości, których nawet miłość połączona z miłosierdziem nie może skutecznie anulować. Znowu Jezus przytoczył cytat z hebrajskiego Pisma Świętego: „Wołałem, ale wy nie słuchaliście; rękę podałem, ale nikt nie zważał. Gardziliście każdą mą radą, nie chcieliście moich upomnień i z powodu tej waszej, buntowniczej postawy, nieuniknione będzie, że wzywać mnie będziecie i nie dostaniecie odpowiedzi. Odrzuciwszy drogę życia, możecie usilnie mnie szukać w czasach waszego utrapienia, ale mnie nie znajdziecie”.

        Księga Urantii

        • Dawid56 pisze:

          Marek przypomnij mi, co mow Ksiega Urantii o dacie narodzin i smierci Jezusa.Po drugie Ksiega Urantii tez chyba nie twierdzi ze Jezus byl Bogiem.

          • marek pisze:

            Bardzo łatwo sam znajdziesz Dawidzie odpowiedź na swoje pytanie , spis treści jest dosyć obszerny….

            http://members.optusnet.com.au/~mpjaworski/

            a poniżej w kilku miejscach wkleiłem to co wydało mi się godne przemyślenia…

            zwierzę , człowiek , bóstwo człowiek , bóg człowiek , bóg i dalej w górę ….może zamiast kroić słowo bóg na kawałki warto zrozumieć WIECZNE ŻYCIE .

            jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • marek pisze:

            NATURA BOGA

            PONIEWAŻ najwyższa z możliwych, ludzkich koncepcji Boga, zawarta jest w idei oraz ideale pierwotnej i nieskończonej osobowości, dopuszczalne jest, a może nawet okazać się pomocne, poznanie niektórych cech Boskiej natury, które składają się na charakter Bóstwa. Natura Boga najlepiej może być zrozumiana dzięki temu objawieniu Ojca, które Michał z Nebadonu przedstawił w swoich różnorodnych naukach i poprzez swoje wspaniałe, ludzkie życie w ciele. Boska natura może być również lepiej zrozumiana przez człowieka, jeśli człowiek potraktuje siebie jako dziecko Boga i spojrzy na Rajskiego Stwórcę jak na prawdziwego, duchowego Ojca.

            Naturę Boga można badać w objawieniu najwyższych idei, Boski charakter można dostrzegać jako odtworzenie niebiańskich ideałów, ale najbardziej oświecające i duchowo podbudowujące ze wszystkich objawień Boskiej natury można znaleźć w zrozumieniu religijnego życia Jezusa z Nazaretu, zarówno przed jak i po uzyskaniu przez niego pełnej świadomości boskości. Jeśli wcielone życie Michała przyjmiemy za tło objawienia Boga człowiekowi, możemy spróbować wyrazić ludzkimi symbolami słownymi pewne idee i ideały, dotyczące Boskiej natury, które mogą ewentualnie przyczynić się do dalszego naświetlenia i konsolidacji ludzkiej koncepcji natury i charakteru osobowości Ojca Uniwersalnego.

            Księga Urantii

          • margo0307 pisze:

            „… Naturę Boga można badać w objawieniu najwyższych idei, Boski charakter można dostrzegać jako odtworzenie niebiańskich ideałów …”
            ___
            W momencie, w którym… każdy z nas pozna swą własną naturę…, objawi się nam również natura Boga…

          • marek pisze:

            W momencie, w którym… każdy z nas pozna swą własną naturę…, objawi się nam również natura Boga…

            ….na tym stroju harfy możemy grać Małgosiu razem … na cztery ręce …

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Dawid56 pisze:

            Dzieki Marku, bylo latwo:
            Owe daty to :
            1.Narodziny Jana Chrciciela 25 marca, roku 7 p.n.e
            2.Narodziny Jezusa- 21 sierpnia, roku 7 p.n.e
            3.23 luty 26 n.e chrzest Jezusa
            4.Smierc Jezusa., 7 kwietnia 30 n.e – nie bylo wtedy zacmienia ksiezyca
            Nie znalazlem w tej ksiedze Urantii nic na temat pobytu Jezusa w Indii ani nic na temat roli Marii Magdaleny w zyciu Jezusa poza tym ze byla pierwsza osoba ktorej sie objawil po Zmartwychwstaniu.

          • Dawid56 pisze:

            Po trzecie gdyby Jezus urodzil sie 21 sierpnia 7 p.n.e bylby zodiakalnym Lwem , moim zdaniem powinien byc raczej zodiakalna Ryba czyli urodzic sie po 21 lutym 7 p.n.e a nie pozniej niz ok 23 marca 7 p.n.e

          • Dawid56 pisze:

            „OJCIEC Uniwersalny jest Bogiem całego stworzenia, Pierwszym Źródłem i Centrum wszystkich rzeczy i istot. Uważajcie Boga przede wszystkim za stwórcę, potem za władcę a na koniec za nieskończonego podtrzymywacza. Prawda o Ojcu Uniwersalnym zaczęła świtać dla ludzkości, kiedy prorok powiedział: „Ty Boże jesteś jedyny; nie ma nikogo prócz Ciebie. Stworzyłeś niebiosa, niebiosa niebios z ich wszystkimi zastępami; utrzymujesz ich i panujesz im. Przez Synów Bożych wszechświaty stworzone były. Stwórca okrywa się światłem jak płaszczem i rozpościera nieba jak namiot”. Dopiero idea Ojca Uniwersalnego – jednego Boga zamiast wielu bogów – pozwoliła człowiekowi śmiertelnemu zrozumieć, że Ojciec jest boskim stwórcą i nieskończonym władcą.”

            To cytat z Ksiegi Urantii- moze sie czepiam, ale dlaczego Ojciec, a nie najwyzszy Byt uniwersalny albo Ojco_Matka?

  2. Mezamir pisze:

    Nicejskim Kościół Katolicki wprowadził cenzurę fragmentu, który był częścią Biblii, usuwając Ewangelię Barnaby.

    Oj tam,cały kościół zbudowany jest na doktrynach biblijnych
    a Biblia to sfałszowany przez Rzym fragment Tory.

    W Biblii jest tyle samo prawdy co w książkach Pratchetta
    Postacie i wydarzenia są fikcyjne/sfałszowane.

    JEZUS CHRYSTUS Z NOWEGO TESTAMENTU -NIGDY, PRZENIGDY NIE ISTNIAŁ.
    Jeżeli istniał zaś w ogóle, to nie był bogiem.
    Stwierdził to po latach badań nad postacią Chrystusa czołowy polski teolog, współpracownik Kongregacji Nauki i Wiary profesor Węcławski i wystąpił z kościoła katolickiego w roku 2007:

    „Tomasz Węcławski ur. 20 listopada 1952 w Poznaniu – polski teolog specjalizujący się w teologii dogmatycznej i fundamentalnej, profesor zwyczajny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, były katolicki prezbiter , współtwórca Pracowni Pytań Granicznych UAM

    Jezus Chrystus to FIKCJA literacka imperium rzymskiego,beletrystyka.
    Sposób na manipulowanie ludźmi,masz wyrzuty sumienia z powodu nieistniejącej postaci.

    Stanisław Obirek (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – polski teolog, historyk, antropolog kultury, były jezuita.

    Obirek interesuje się miejscem religii we współczesnej kulturze, dialogiem międzyreligijnym, konsekwencjami Holocaustu i możliwościami przezwyciężenia konfliktów religijnych, cywilizacyjnych i kulturowych.

    Pochodzi z Narola. Po maturze w 1975 został studentem teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, rok później, w 1976, pod wpływem o. Stanisława Musiała[potrzebne źródło] wstąpił do zakonu jezuitów. Nowicjat odbywał w Starej Wsi. Wyświęcony na księdza w Neapolu w 1983, profesję zakonną złożył w 1991.

    W latach 1978–1980 studiował filozofię na Wydziale Filozoficznym Księży Jezuitów w Krakowie, następnie do 1983 teologię na Papieskim Wydziale Teologicznym w Neapolu, potem zaś, w latach 1983–1985 teologię na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie oraz w latach 1985–1989 polonistykę na UJ.

    W 1994 uzyskał stopień doktora teologii na PAT. Od 1997 jest doktorem habilitowanym nauk humanistycznych w zakresie historii nowożytnej. 19 września 2011 roku otrzymał nominację profesorską[1]. Od 2013 roku jest wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego w Ośrodku Studiów Amerykańskich.

    W latach 1994–1998 rektor Kolegium Księży Jezuitów w Krakowie. Wykładowca jezuickiego uniwersytetu College of the Holy Cross w Worcester (historia Europy Środkowej i Wschodniej w 1999) oraz od 2006 profesor na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego. Od 1998 kierownik Katedry Historii i Filozofii Kultury oraz dyrektor Centrum Kultury i Dialogu przy Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum”.
    Stanisław Obirek jest zaangażowany w dialog z innymi religiami (m.in. z judaizmem) i z niewierzącymi, m.in. jako twórca Centrum Kultury i Dialogu przy Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum”. Jest rzecznikiem dialogu między religiami Wschodu i Zachodu (jako źródło inspiracji wymienia zwłaszcza Anthony’ego de Mello).

    W swych publikacjach i wypowiedziach krytykuje Kościół rzymskokatolicki. Kilkakrotnie z racji takich wypowiedzi był dyscyplinowany przez przełożonych zakonnych. Od 1994 był redaktorem naczelnym kwartalnika „Życie Duchowe”. Na łamach pisma zainicjował dialog na temat wiary i duchowości ze środowiskiem agnostyckim. W 2002, po wywiadzie dla „Przekroju”, w którym mówił o bałwochwalczym stosunku wiernych do Jana Pawła II, jego zwierzchnik wydał polecenie przedstawiania do kontroli dalszych publikacji. Obirek przestał wtedy także pełnić funkcję prorektora Ignatianum. Nadal prowadził wykłady z antropologii kulturowej. W październiku 2003, jako jedyny duchowny, podpisał List Otwarty do Europejskiej Opinii Publicznej. W 2005 za krytykę pontyfikatu papieża Jana Pawła II w wywiadzie dla „Le Soir” (wkrótce po jego śmierci) został ukarany przez prowincjała zakonu Krzysztofa Dyrka rocznym zakazem kontaktów z mediami i prowadzenia wykładów w Ignatianum. W konsekwencji tej decyzji opuścił zakon i stan duchowny .

    Odejście z kapłaństwa

    Jesienią 2005 ogłosił, że występuje z zakonu i rezygnuje z kapłaństwa. Przyczyny tej decyzji wyjaśnił w książce Przed Bogiem, wywiadzie, który z Obirkiem przeprowadzili Andrzej Brzeziecki i Jarosław Makowski.

    • Maria_st pisze:

      Jezus Chrystus to FIKCJA literacka imperium rzymskiego,beletrystyka.
      Sposób na manipulowanie ludźmi,masz wyrzuty sumienia z powodu nieistniejącej postaci.

      Z tego wychodzi że Maria Magdalena to takze fikcja…
      Dlaczego wiec taka modna?
      O co chodzi z fikcyjna postacia…

      • margo0307 pisze:

        „… Z tego wychodzi że Maria Magdalena to takze fikcja…”
        ___
        Każdy wierzy w to, co współgra i harmonizuje z jego wnętrzem – z jego przekonaniami, programami, wnioskami, etc…
        Wszystko inne… jest dla niego fikcją…
        Dla jednych prawdą jest samo Życie…
        Dla innych zaś… Życie jest fikcją…

        • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

          Dla tych, którzy są pod wpływem praw przyczyny skutków, karma istnieje lub nie istnieje.

          Jeśli karma nie istnieje (dla tych, co są pod jej wpływem), znaczy, że są oni nieświadomi jej wpływu na nich ani tego, co czynią sobie i innym, jaką karmę sami tworzą.
          Jeśli karma istnieje (dla tych, co są pod jej wpływem), znaczy, że są nieświadomi, ponieważ przerzucają odpowiedzialność na innych za to, co sami czynią sobie i innym.

          Dla tych, co uwalniają się spod wpływu karmy, karma przestaje istnieć, ponieważ stają się oni świadomi, że każde ich działanie ma swoje skutki, ale są jednocześnie wolni od tych skutków. Czyli wcześniej karma miała na nich wpływ, a teraz nie ma.

          Przykład: dla uwolnionego od karmy spalenie na stosie albo ukrzyżowanie nie ma takiego znaczenia jak dla „nieprzebudzonych”, ponieważ dla przebudzonych okoliczności nie mają takiego znaczenia, jaki ma stan istnienia…. ;-}

          Bez względu na to, czy ktoś uważa Jezusa Chrystusa za postać fikcyjną lub prawdziwą :-}❤

          • Dawid56 pisze:

            Witaj Jestem po dluzszej nieobecnosci🙂

            Dla tych, co uwalniają się spod wpływu karmy, karma przestaje istnieć, ponieważ stają się oni świadomi, że każde ich działanie ma swoje skutki, ale są jednocześnie wolni od tych skutków. Czyli wcześniej karma miała na nich wpływ, a teraz nie ma.

            Madrze powiedziane i wpewnym sensie zgodne z tym co mowil Gurdzijew:
            Reinkarnacja istnieje dla tyc ktorzy w nia wierza a nie istnieje dla tych ktorzy w nia nie wierza

            Zastanawiam sie tylko czy moga byc takie osoby ( istoty) w ciele fizycznym dla ktorych karma nie istnieje….

            Co to jest ta karma? Karma to nic innego tylko prawo przyczyny i skutku.Zgadzam sie jednak z tym ze moga byc takie istoty ktore nie maja potrzeby sie wcielac w cialo fizyczne aby zadoscuczynic prawu przyczyny i skutku

            Powstaje jednak pytanie czy te istoty nie wcielalyby sie w cialo fizyczne dla zabawy albo zeby pelnic role nauczyciela?

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            „Powstaje jednak pytanie czy te istoty nie wcielalyby sie w cialo fizyczne dla zabawy albo zeby pelnic role nauczyciela?”

            Witaj kochany Dawidzie.
            To możliwe. :-}❤

      • Dawid56 pisze:

        Mario moim zdaniem nie wynika z tego ze to fikcja literacka, ale raczej to ze po prostu Jezus nie byl Bogiem .Wedlug mnie mogl byc po prostu miec geny istoty z innej planety i geny Czlowieka, co nie oznacza ze byl Bogiem.

    • margo0307 pisze:

      „… JEZUS CHRYSTUS… NIGDY… NIE ISTNIAŁ.
      Jeżeli istniał zaś w ogóle, to nie był bogiem…”
      ___
      To, co twierdzi teolog Węcławski… wcale nie musi być jedyną – objawioną jedynie jemu prawdą…

      W przekazach, czy też naukach Jezusa… kładzie on nacisk przede wszystkim na to, by nie skupiać się jedynie na cielesno-materialnej sferze życia… lecz obie sfery – duchową i materialną harmonijnie rozwijać:
      „Oddajcie tedy, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest bożego Bogu.”

      To samo powtarza Osho:

      „Połowa świata akceptuje świat wewnętrzny, zaprzecza istnieniu świata zewnętrznego.
      Druga połowa akceptuje świat materialny, ale zaprzecza istnieniu świata wewnętrznego. W obu przypadkach mamy do czynienia z połową, a kto jest połową – nie może być spełniony.
      Musisz być całością: bogaty ciałem, bogaty nauką; bogaty medytacją, bogaty świadomością.

      Według mnie, tylko cała osoba jest uświęcona.
      Chcę, by nastąpiło spotkanie Zorby i Buddy.
      Sam Zorba jest płytki, jego taniec nie ma wiecznego znaczenia, jest tylko chwilową przyjemnością i wkrótce zmęczy się nim…”

      I jak dla mnie – nie ma znaczenia roztrząsanie tego – czy Jezus istniał czy nie istniał…
      Znaczenie natomiast ma to, co przekazał…

      • Maria_st pisze:

        W przekazach, czy też naukach Jezusa… kładzie on nacisk przede wszystkim na to, by nie skupiać się jedynie na cielesno-materialnej sferze życia… lecz obie sfery – duchową i materialną harmonijnie rozwijać:
        „Oddajcie tedy, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest bożego Bogu.”

        Malgos…..jakiemu Bogu ?
        Nieodmiennie gdy czytam o Jezusie przypomina mi sie Apoloniusz z Tyany…czyzby tez zmyslona postac?

        • margo0307 pisze:

          „… Malgos…..jakiemu Bogu ?…”
          ___
          Temu, Którego Sen wszyscy śnimy…

          • marek pisze:

            WIARA JEZUSA

            JEZUS posiadał wysublimowaną, z głębi serca płynącą wiarę w Boga. Przeżywał on zwykłe wzloty i upadki śmiertelnego bytu, ale religijnie nigdy nie zwątpił w oczywistość Boskiej opieki i przewodnictwa. Jego wiara powstała z wnikliwości, zrodzonej z funkcjonowania Boskiej obecności, Dostrajacza, który w nim mieszkał. Wiara Jezusa nie była ani tradycyjna ani zwyczajnie intelektualna; była całkowicie osobista i czysto duchowa.

            Ludzki Jezus uważał Boga za świętego, sprawiedliwego i wielkiego, jak również za szczerego, wspaniałego i dobrego. Wszystkie te atrybuty Boskości Jezus zogniskował w swoim rozumowaniu jako „wola Ojca w niebie”. Bóg Jezusa był jednocześnie „świętym Izraela” oraz „żywym i kochającym Ojcem w niebie”. Jezus nie był pierwszym, który przedstawił koncepcję Boga jako Ojca, ale wywyższył on i wyniósł tę ideę do poziomu wzniosłego przeżycia, kiedy dokonał nowego objawienia Boga i głosił, że każda śmiertelna istota jest dzieckiem tego Ojca miłości, synem Bożym.

            Jezus nie trzymał się kurczowo wiary w Boga jak dusza, która walczy z wszechświatem, w śmiertelnych zmaganiach ze światem wrogim i grzesznym; nie uciekał się do wiary tylko po to aby znaleźć pocieszenie pośród trudności czy dla dodania otuchy, kiedy groziła rozpacz; wiara Jezusa nie była iluzorycznym wynagrodzeniem za nieprzyjemną rzeczywistość i cierpienia życia. Doznawał on spokoju właśnie w obliczu wszystkich tych naturalnych trudności i doczesnych przeciwności śmiertelnej egzystencji, dzięki najwyższemu i niezaprzeczalnemu zaufaniu jakie pokładał w Bogu i odczuwał wielką radość życia, dzięki wierze w prawdziwą obecność niebiańskiego Ojca. I ta triumfująca wiara była żywym przeżywaniem prawdziwego, duchowego sukcesu. Wielkim wkładem Jezusa w wartości ludzkiego doświadczenia nie było to, że objawił tak wiele idei dotyczących Ojca w niebie, ale raczej to, że tak świetnie zademonstrował nowy, wyższy typ żywej wiary w Boga. Nigdy, na żadnym świecie tego wszechświata, w życiu żadnego śmiertelnika, Bóg nie stał się tak żywą rzeczywistością jak w ludzkim życiu Jezusa w Nazaretu.

            W życiu Mistrza na Urantii, zarówno ten świat jak i wszystkie inne światy kreacji lokalnej odkryły nowy i wyższy rodzaj religii, religii opartej na osobistych związkach z Ojcem Uniwersalnym i w pełni potwierdzonej przez najwyższy autorytet prawdziwego, osobistego doświadczenia. Ta żywa wiara Jezusa była czymś więcej niż intelektualną refleksją a jednak nie była to mistyczna medytacja.

            Teologia może utrwalać, formułować, definiować i dogmatyzować wiarę, ale w ludzkim życiu Jezusa wiara była osobista, żywa, oryginalna, spontaniczna i czysto duchowa. Ta wiara nie była uszanowaniem tradycji ani też zwykłym, intelektualnym wierzeniem utrzymywanym jako święta doktryna, ale raczej była wzniosłym doświadczaniem i głębokim przekonaniem, które pewnie go podtrzymywało. Jego wiara była tak rzeczywista i tak wszechobejmująca, że zupełnie wymiotła wszelkie duchowe wątpliwości i skutecznie zniszczyła wszystkie sprzeczne pragnienia. Nic nie było w stanie oderwać Jezusa od duchowego zakotwiczenia tej żarliwej, wzniosłej i nieustraszonej wiary. Nawet w obliczu pozornej porażki, czy w głębokim bólu rozczarowania i grożącej rozpaczy, spokojnie trwał w Boskiej obecności, wolny od strachu i w pełni świadomy duchowego zwycięstwa. Jezus miał ożywczą pewność, wynikającą z posiadania niezachwianej wiary i w każdej trudnej sytuacji życiowej niezawodnie wykazywał bezwarunkową lojalność wobec woli Ojca. I ta wspaniała wiara była niezachwiana, nawet w obliczu okrutnego i przytłaczającego zagrożenia haniebną śmiercią.

            U religijnego geniusza, silna wiara duchowa częstokroć prowadzi wprost do zgubnego fanatyzmu, do wyolbrzymiania religijnego ego, ale nie u Jezusa. Jego nadzwyczajna wiara i osiągnięcia duchowe nie wywierały niekorzystnego wpływu na jego życie codzienne, ponieważ to duchowe wywyższenie było zupełnie świadomą, spontaniczną ekspresją duszy w osobistym przeżywaniu z Bogiem.

            Cała ta niepohamowana i nieugięta duchowa wiara Jezusa nigdy nie stała się fanatyczna, gdyż nigdy nie próbowała odbiegać od jego dobrze wyważonego, intelektualnego osądu dotyczącego proporcjonalnych wartości praktycznych i zwykłych, społecznych, ekonomicznych i moralnych sytuacji życiowych. Syn Człowieczy miał wspaniale skonsolidowaną, ludzką osobowość; był wyjątkowo utalentowaną, Boską istotą; był również świetnie skoordynowany, jako połączenie człowieka i istoty Boskiej, działającej na Ziemi jako jedna osobowość. Mistrz zawsze koordynował wiarę duszy z mądrością-oceną wytrawnego doświadczenia. Osobista wiara, duchowa nadzieja i moralne poświęcenie zawsze były wzajemnie związane – w niedościgłej, religijnej jedności harmonijnego połączenia – z dogłębnym uprzytomnieniem sobie rzeczywistości i świętości wszystkich ludzkich lojalności: osobistego honoru, miłości rodzinnej, religijnych powinności, obowiązków społecznych i potrzeb ekonomicznych.

            Wiara Jezusa wyobrażała wszystkie te duchowe wartości jakie istota stworzona może znaleźć w królestwie Bożym, dlatego też Jezus mówił: „Najpierw szukajcie królestwa nieba”. W zaawansowanym i idealnym braterstwie królestwa Jezus dostrzegał osiągnięcie i spełnienie „woli Bożej”. Sednem modlitwy, której nauczał swoich uczniów, było: „Przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja”. W ten sposób rozumiejąc królestwo jako zawierające wolę Bożą, poświęcił się sprawie jego urzeczywistniania z zadziwiającą bezinteresownością i bezgranicznym entuzjazmem. Jednak w całej tej zasadniczej misji Jezusa i w trakcie całego jego nadzwyczajnego życia, nigdy nie pojawiła się fanatyczna furia ani czcza powierzchowność pobożnego egotysty.

            Całe życie Mistrza było konsekwentnie warunkowane przez tą żywą wiarę, przez wzniosłe doświadczenie religijne. To duchowe nastawienie całkowicie opanowało jego myśli i uczucia, jego wiarę i modlitwę, jego nauki i kazania. Ta osobista wiara syna w pewność i niezawodność przewodnictwa i opieki niebiańskiego Ojca, wniosła w unikalne życie Jezusa głęboki dar rzeczywistości duchowej. A przecież, wbrew tej bardzo głębokiej świadomości bliskiego kontaktu z boskością, ten Galilejczyk, Boski Galilejczyk, kiedy zwracano się do niego dobry nauczycielu, zaraz odpowiedział: „Dlaczego nazywasz mnie dobrym?”. Kiedy stajemy w obliczu tak wielkiej bezinteresowności, zaczynamy rozumieć, jak Ojciec Uniwersalny miał możność tak w pełni objawić się Jezusowi, a poprzez niego objawić siebie śmiertelnikom ze światów zamieszkałych.

            Księga Urantii

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • marek pisze:

        I jak dla mnie – nie ma znaczenia roztrząsanie tego – czy Jezus istniał czy nie istniał…

        „Połowa świata akceptuje świat wewnętrzny, zaprzecza istnieniu świata zewnętrznego.
        Druga połowa akceptuje świat materialny, ale zaprzecza istnieniu świata wewnętrznego. W obu przypadkach mamy do czynienia z połową, a kto jest połową – nie może być spełniony.

        Musisz być całością: bogaty ciałem, bogaty nauką; bogaty medytacją, bogaty świadomością.<

        A dzieci w rozumie po raz stu tysięczny będą odmieniać słowo” kochać ” prowadząc między sobą dysputy , czy ono coś warte czy nie warte.

        …i jakże tu nie dać wiary w to że rozwój ludzkości to ściema …..

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • margo0307 pisze:

          „…i jakże tu nie dać wiary w to że rozwój ludzkości to ściema …”
          ___
          To, czemu dajesz wiarę – staje się Twoją Rzeczy Istnością…

          Jako istoty ludzkie doświadczamy przeciwieństw – żyjąc w dualności…
          Doświadczamy miłości i światła, ale… mamy również ego i… to daje nam wybór – możemy wybrać – czy wywołać więcej miłości, czy… przeciwnie…
          Dusza pragnie abyśmy nauczyli się wybierać właściwie…

          • Loja Jolajna pisze:

            możemy wybrać – czy wywołać więcej miłości, czy… przeciwnie…
            Dusza pragnie abyśmy nauczyli się wybierać właściwie…
            ____________________
            skąd wiesz czego pragnie dusza, co dla duszy jest właściwe?
            raczej jestem pewna, że dusza kieruje się innymi wartościami gdy jest wolna od ciała i innymi gdy w nim jest „uwieziona”.

          • margo0307 pisze:

            ” skąd wiesz czego pragnie dusza, co dla duszy jest właściwe?”
            ___
            Bo… mi o tym sama powiedziała…

          • Maria pisze:

            raczej jestem pewna, że dusza kieruje się innymi wartościami gdy jest wolna od ciała i innymi gdy w nim jest „uwieziona”.

            loja zaprzeczasz sama sobie

          • Loja Jolajna pisze:

            loja zaprzeczasz sama sobie
            ________
            dlaczego tak uważasz?
            myślę, że nie rozumiesz tego co napisałam
            „dusza kieruje się innymi wartościami gdy jest wolna od ciała i innymi gdy w nim jest „uwieziona”
            oczywiscie nie chodzi mi o OBE

          • Maria_st pisze:

            dlaczego tak uważasz?
            myślę, że nie rozumiesz tego co napisałam
            „dusza kieruje się innymi wartościami gdy jest wolna od ciała i innymi gdy w nim jest „uwieziona”
            oczywiscie nie chodzi mi o OBE

            Rozumie
            Sądze ze Ty bladzisz w tym pojmowaniu, przeczytaj komenty do margo

      • Mezamir pisze:

        To, co twierdzi teolog Węcławski… wcale nie musi być jedyną – objawioną jedynie jemu prawdą…

        Węcławskiemu nikt żadnej „prawdy” nie objawił,więc to co on twierdzi
        to nie są „objawienia” tylko konsekwencja studiów nad materiałami źródłowymi

        • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

          „To, czemu dajesz wiarę – staje się Twoją Rzeczy{w} Istnością…” ;-}❤

          • Mezamir pisze:

            Kłamstwo było jest i będzie kłamstwem.
            Nawet gdy powtórzy się je sto razy i ktoś zacznie w to wierzyć.

          • margo0307 pisze:

            „Kłamstwo było jest i będzie kłamstwem.
            Nawet gdy powtórzy się je sto razy i ktoś zacznie w to wierzyć.”

            ___
            Jeżeli ktoś… zacznie wierzyć w kłamstwo, to – to kłamstwo stanie się dla niego – jego prawdą…

          • Mezamir pisze:

            Jego racją ale to już demagogia niepotrzebna
            Wiara w kłamstwo to błądzenie ,w buddyzmie np
            nazywa się to „fałszywy pogląd” i należy się go pozbyć
            a nie hołubić

          • Dawid56 pisze:

            Jeżeli ktoś… zacznie wierzyć w kłamstwo, to – to kłamstwo stanie się dla niego – jego prawdą…

            Niestety Malgosiu to prawda😦

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            „Wiara w kłamstwo to błądzenie ,w buddyzmie np
            nazywa się to „fałszywy pogląd” i należy się go pozbyć
            a nie hołubić”

            I zamiast wytykać innym i zajmować się kłamstwami czy też „fałszywymi poglądami” innych można najpierw zacząć rozpoznawać swoje. Bo bez rozpoznania ich nie ma możliwości pozbycia się ich. A czyichś kłamstw się nie pozbędziesz, bo są czyjeś, a nie twoje. :-}❤

          • Mezamir pisze:

            zamiast wytykać innym i zajmować się kłamstwami czy też „fałszywymi poglądami” innych można najpierw zacząć rozpoznawać swoje.

            Dobrze że założyciele różnych buddyjskich szkół nie poszli tą drogą
            bo dzisiaj zamiast sprawdzonych gałęzi tej lub innej szkoły
            mielibyśmy tysiące ludzi „buddyzujących” jak komu pasuje
            Niczego byśmy dzieki temu nie wiedzieli
            i niczego nie można by było sprawdzić🙂

            Mielibyśmy to co i tak mamy czyli sekciarstwo
            ale póki cojest wybór:sekciarskie ruchy i sprawdzone linie przekazu
            (z mistrzami wytykającymi błędy i wypaczenia sekciarzy
            dbając w ten sposób o czystość przekazu nauk danej szkoły)

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            „Dobrze że założyciele różnych buddyjskich szkół nie poszli tą drogą
            bo dzisiaj zamiast sprawdzonych gałęzi tej lub innej szkoły
            mielibyśmy tysiące ludzi „buddyzujących” jak komu pasuje
            Niczego byśmy dzieki temu nie wiedzieli
            i niczego nie można by było sprawdzić🙂”

            Nie poszli tą drogą i mamy to, co mamy… Ty masz to, co ty masz, a ja mam to, co ja mam. :-}❤ Żyjemy niby w tym samym świecie, ale w całkiem innych rzeczywistościach – Rzeczy {w} Istnościach. Dla ciebie inne rzeczy są istotne niż dla mnie. :-}❤

      • marek pisze:

        WIARA JEZUSA

        JEZUS posiadał wysublimowaną, z głębi serca płynącą wiarę w Boga. Przeżywał on zwykłe wzloty i upadki śmiertelnego bytu, ale religijnie nigdy nie zwątpił w oczywistość Boskiej opieki i przewodnictwa. Jego wiara powstała z wnikliwości, zrodzonej z funkcjonowania Boskiej obecności, Dostrajacza, który w nim mieszkał. Wiara Jezusa nie była ani tradycyjna ani zwyczajnie intelektualna; była całkowicie osobista i czysto duchowa.

        Ludzki Jezus uważał Boga za świętego, sprawiedliwego i wielkiego, jak również za szczerego, wspaniałego i dobrego. Wszystkie te atrybuty Boskości Jezus zogniskował w swoim rozumowaniu jako „wola Ojca w niebie”. Bóg Jezusa był jednocześnie „świętym Izraela” oraz „żywym i kochającym Ojcem w niebie”. Jezus nie był pierwszym, który przedstawił koncepcję Boga jako Ojca, ale wywyższył on i wyniósł tę ideę do poziomu wzniosłego przeżycia, kiedy dokonał nowego objawienia Boga i głosił, że każda śmiertelna istota jest dzieckiem tego Ojca miłości, synem Bożym.

        Jezus nie trzymał się kurczowo wiary w Boga jak dusza, która walczy z wszechświatem, w śmiertelnych zmaganiach ze światem wrogim i grzesznym; nie uciekał się do wiary tylko po to aby znaleźć pocieszenie pośród trudności czy dla dodania otuchy, kiedy groziła rozpacz; wiara Jezusa nie była iluzorycznym wynagrodzeniem za nieprzyjemną rzeczywistość i cierpienia życia. Doznawał on spokoju właśnie w obliczu wszystkich tych naturalnych trudności i doczesnych przeciwności śmiertelnej egzystencji, dzięki najwyższemu i niezaprzeczalnemu zaufaniu jakie pokładał w Bogu i odczuwał wielką radość życia, dzięki wierze w prawdziwą obecność niebiańskiego Ojca. I ta triumfująca wiara była żywym przeżywaniem prawdziwego, duchowego sukcesu. Wielkim wkładem Jezusa w wartości ludzkiego doświadczenia nie było to, że objawił tak wiele idei dotyczących Ojca w niebie, ale raczej to, że tak świetnie zademonstrował nowy, wyższy typ żywej wiary w Boga. Nigdy, na żadnym świecie tego wszechświata, w życiu żadnego śmiertelnika, Bóg nie stał się tak żywą rzeczywistością jak w ludzkim życiu Jezusa w Nazaretu.

        W życiu Mistrza na Urantii, zarówno ten świat jak i wszystkie inne światy kreacji lokalnej odkryły nowy i wyższy rodzaj religii, religii opartej na osobistych związkach z Ojcem Uniwersalnym i w pełni potwierdzonej przez najwyższy autorytet prawdziwego, osobistego doświadczenia. Ta żywa wiara Jezusa była czymś więcej niż intelektualną refleksją a jednak nie była to mistyczna medytacja.

        Teologia może utrwalać, formułować, definiować i dogmatyzować wiarę, ale w ludzkim życiu Jezusa wiara była osobista, żywa, oryginalna, spontaniczna i czysto duchowa. Ta wiara nie była uszanowaniem tradycji ani też zwykłym, intelektualnym wierzeniem utrzymywanym jako święta doktryna, ale raczej była wzniosłym doświadczaniem i głębokim przekonaniem, które pewnie go podtrzymywało. Jego wiara była tak rzeczywista i tak wszechobejmująca, że zupełnie wymiotła wszelkie duchowe wątpliwości i skutecznie zniszczyła wszystkie sprzeczne pragnienia. Nic nie było w stanie oderwać Jezusa od duchowego zakotwiczenia tej żarliwej, wzniosłej i nieustraszonej wiary. Nawet w obliczu pozornej porażki, czy w głębokim bólu rozczarowania i grożącej rozpaczy, spokojnie trwał w Boskiej obecności, wolny od strachu i w pełni świadomy duchowego zwycięstwa. Jezus miał ożywczą pewność, wynikającą z posiadania niezachwianej wiary i w każdej trudnej sytuacji życiowej niezawodnie wykazywał bezwarunkową lojalność wobec woli Ojca. I ta wspaniała wiara była niezachwiana, nawet w obliczu okrutnego i przytłaczającego zagrożenia haniebną śmiercią.

        U religijnego geniusza, silna wiara duchowa częstokroć prowadzi wprost do zgubnego fanatyzmu, do wyolbrzymiania religijnego ego, ale nie u Jezusa. Jego nadzwyczajna wiara i osiągnięcia duchowe nie wywierały niekorzystnego wpływu na jego życie codzienne, ponieważ to duchowe wywyższenie było zupełnie świadomą, spontaniczną ekspresją duszy w osobistym przeżywaniu z Bogiem.

        Cała ta niepohamowana i nieugięta duchowa wiara Jezusa nigdy nie stała się fanatyczna, gdyż nigdy nie próbowała odbiegać od jego dobrze wyważonego, intelektualnego osądu dotyczącego proporcjonalnych wartości praktycznych i zwykłych, społecznych, ekonomicznych i moralnych sytuacji życiowych. Syn Człowieczy miał wspaniale skonsolidowaną, ludzką osobowość; był wyjątkowo utalentowaną, Boską istotą; był również świetnie skoordynowany, jako połączenie człowieka i istoty Boskiej, działającej na Ziemi jako jedna osobowość. Mistrz zawsze koordynował wiarę duszy z mądrością-oceną wytrawnego doświadczenia. Osobista wiara, duchowa nadzieja i moralne poświęcenie zawsze były wzajemnie związane – w niedościgłej, religijnej jedności harmonijnego połączenia – z dogłębnym uprzytomnieniem sobie rzeczywistości i świętości wszystkich ludzkich lojalności: osobistego honoru, miłości rodzinnej, religijnych powinności, obowiązków społecznych i potrzeb ekonomicznych.

        Wiara Jezusa wyobrażała wszystkie te duchowe wartości jakie istota stworzona może znaleźć w królestwie Bożym, dlatego też Jezus mówił: „Najpierw szukajcie królestwa nieba”. W zaawansowanym i idealnym braterstwie królestwa Jezus dostrzegał osiągnięcie i spełnienie „woli Bożej”. Sednem modlitwy, której nauczał swoich uczniów, było: „Przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja”. W ten sposób rozumiejąc królestwo jako zawierające wolę Bożą, poświęcił się sprawie jego urzeczywistniania z zadziwiającą bezinteresownością i bezgranicznym entuzjazmem. Jednak w całej tej zasadniczej misji Jezusa i w trakcie całego jego nadzwyczajnego życia, nigdy nie pojawiła się fanatyczna furia ani czcza powierzchowność pobożnego egotysty.

        Całe życie Mistrza było konsekwentnie warunkowane przez tą żywą wiarę, przez wzniosłe doświadczenie religijne. To duchowe nastawienie całkowicie opanowało jego myśli i uczucia, jego wiarę i modlitwę, jego nauki i kazania. Ta osobista wiara syna w pewność i niezawodność przewodnictwa i opieki niebiańskiego Ojca, wniosła w unikalne życie Jezusa głęboki dar rzeczywistości duchowej. A przecież, wbrew tej bardzo głębokiej świadomości bliskiego kontaktu z boskością, ten Galilejczyk, Boski Galilejczyk, kiedy zwracano się do niego dobry nauczycielu, zaraz odpowiedział: „Dlaczego nazywasz mnie dobrym?”. Kiedy stajemy w obliczu tak wielkiej bezinteresowności, zaczynamy rozumieć, jak Ojciec Uniwersalny miał możność tak w pełni objawić się Jezusowi, a poprzez niego objawić siebie śmiertelnikom ze światów zamieszkałych.

        Księga Urantii

      • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

        ❤ :-}

        duchowy rozwój opiera się na osobistym – indywidualnym doświadczeniu. Takie doświadczenia czasem nawet tworzyły – tworzą początki religii. Stąd pojawiały – pojawiają się formy: rytuały, zasady, przekonania uznane za jedyne prawdy no i struktury, żeby religie mogły się utrzymać.

        A gdy religie są ujęte w formę czyli struktury, które muszą być utrzymywane i wzmacniane przez ludzi, ci ludzie po prostu nie mają już energii na kontakt z żywym duchowym źródłem.

        A gdy w ramach struktury pojawia się istota ludzka, która nawiązuje kontakt ze źródłem – budzi się, to ludzie podtrzymujący strukturę najpierw próbują dokonać zagarnięcia, wchłonięcia takiej osoby w strukturę w celu jej zasilenia (np. tzw. święci), a jak to nie zadziała, to czują konieczność pozbycia się takiej osoby, zniszczenia jej, bo zagraża ona strukturze. Tak to działa… :-}

        Najwyższa świadomość jest wolna od ograniczeń wynikających z ocen, sądów, wyroków, oczekiwań, przywiązania do przekonań itd które uznawane bywają za jedyne prawdy.. Kiedy rozwijamy się w tej Prawdzie do stopnia umożliwiającego nam objęcie tego nieograniczonego zrozumienia, wtedy możemy doświadczyć i naprawdę zrozumieć, czym jest nie tylko miłość bezwarunkowa, ale miłość wszechogarniająca, radość istnienia kontinuum, którym JESTEŚ-MY w swej Istocie. :-} ❤️

        • siola pisze:

          Białczyński

          14 września 2016 o 20:52 • Odpowiedz

          Wiara Słowian/ Rodzimowierców zatryumfuje teraz nad całym Światem – nie tylko nad Słowianami, gdyż to jest Wiary Przyrodzonej Era panowania nad całym światem – jej powrót na całą Matkę Ziemi:
          .

          Coz powiesili bogowie czlowieka na krzyzu a zeby nie byl meczenik zrobili go bogiem co umarl za ludzkie grzechy.Tanczyli lat 2000 i teraz nadchodzi pora by sie z tego jakos wygrzebac.Wiec jaby to zrobic by Ojciec byl czysty a owca na oltarzu wiary winna pozostala.Coz trza miec naprawde duzo wiary w sobie ,myslac ze choc sie bylo brudna szmata bez duszy i uciskalo mordowalo oklamywalo od wiekow ludzi teraz dalej bedzie sie mialo Pustekoke.No coz i nie dziwota ze sie ostatnimi czasy synow Ojca i Pyti co nie miara narodzilo ,przysnila sie lysym palom era panowania nad ludzkoscia.
          Mnie tam w ogole zadnego pustoleba za Ojca nie trzeba,jedno czego ja sobie bym rzyczyl to zyc na tej ziemi w sprawiedliwosci i uczciwosci,by slowo dane drugiemu bylo dotrzymane i nie trza mi tu rozbojnika slawy .Coz roznie to w kosmosie bywa ,czasem i Zeus moze swe przrodzenie stracic bo mu jakas z zazdrosci przrodzenie odtnie.
          Coz przypomnial mi sie Mateusz co swa Babke pieknie nazwal,tak po troche wychodzi co nieco na wierzch co sie bydelku marzylo.Feniks kontak moze bedzie ,ale czy ich klamstwo przejdzie na to bym nie liczyl.Bo jak mowil Rutkowski ze ja glupszy od ich Matko-Ojco bojcy a ja doszedl i bez studiow z czego zyja Zeusowe dzieci.Wiec na ich miejscu bym nie liczyl na to ze tam bedzie ktos kto glupszy jest odemnie.Od krzywousta banda ,tyle ich sie chyba juz namnozylo ze biedaki potrzebuja nowego podzialo i to najlepiej na demokracje bezposrednia.Demon Krates pozostanie a karzdy syn Ojca gmine swa dostanie jako kacyk we wladanie i bedzie paluszkiem decydowal do gory do nieba a na dol do ziemi.A tak wlasciwie to i tak jest wszysko jedno czy cie zakopia czy cie dla ich Ojca w niebo z dymem puszcza
          Coz beda czlowieka wyzywac od lewakow ,komunistow,prawicowcow lub katoli ,dla nich nie gra to wlasciwie zadnej roli,byli zawsze przy korycie choc o pustej glowie a skura im sie zmienia jak u kameleona.Coz za niedlugo dla zgody miedzy ludem znow otworza stare niemiecko -polskie obozy jak ten ze Zgody .By madrzejszych od siebie to bydlo Mistem krowim zatrulo i powiedzialo ze byl to tyfus albo zakatowac i przez komin przepuscic i znow ten sam wybor gora i dol.
          Coz roznie bywa ,ja bym sie za bardzo tak nie cieszyl z Pytia roznie bywa,czasem jak ja Zeus zdradzi przyrodzenie utnie i juz po wrozbie byly zbogi nie ma zbogow i ktos jeszcze przyleci i pozamiata te smiedzace smieci.
          Czego ucza te boze dzieci na tych studiach za nasze pieniadze,okradania zywcem ludzi:bo to nawet liczyc ani przez siebie praw stworzonych przestrzegac nie potrafi .
          I wy sie dziwujecie ludziska ze tym co Bog z jezyka nie schodzi ,tak naprade potrafia tylko jedno ,przypisywac drugim swoj wlasny Mist.
          Coz nie umarl syn czlowieczy moze za czlowiecze grzechy ale za grzechy tych co sie Maja tu za bogow.Bo meczenika bogom nie trzeba lepiej z niego zrobic boga co za nasze grzechy umarl,a z Joaski zrobic swieta choc sie wczesniej w imie Boze z dymem puscilo.
          Od kacyki ,karzdemu z nich sie jeno jedno marzy ,by miec wlasnych niewolnikow.Coz tryunfem bedzie dla czlowieka to gdy bedzie mogl uwierzyc samemu sobie a nie w to co palant powie.No coz chyba ze bedziemy teraz znowu serca wyrywali z piersi brata ,by zadowolic pana Burzy i by woda nam na ziemie spadla.Coz u mnie jest nadzieja ze i Pan Burzy ma nad soba kogos co mu z lba wybije zabijanie .
          Ironia losu ,zabijal czlowiek w imie boze swoich braci i zginal czlowiek na krzyzu za grzechy niby ludzi.Ale czy reka winna za to ze zabila czy moze bardziej winna tu jest glowa co do zabijania drugich zmusila.Od nachlapal sie Pieron ludzkiej krwi i by sladow nie zostalo woda z nieba przemyl .Coz zadajcie sobie pytanie zginal syn czlowieczy za nasze grzechy czy Terz raczej za grzechy i przemadrzalosc naszych tzw bogow.
          Coz ktos tu probuje na chama umyc nam okienka brudna szmata ,by nie widzial czlowiek tej wlasciwej drogi.Coz brudu na tej tysiacletniej szmacie ,napewno nie umyje naszych okien .Coz choc czlowiek czasem prosi by mu okna nie zabrudzano i tak nie pomoze bo to niby palant w imie Ojca robi.Wzial by jeden z drugim cjhociasz troche ze zrodelka czystej wody ale nie na chama stary mist na szyby beda ludziom wciasz nakladac.
          Coz biedacy ,pecha Maja,sami siebie gubia w swojej Ojca maji.

        • margo0307 pisze:

          „… Najwyższa świadomość jest wolna od ograniczeń wynikających z ocen, sądów, wyroków, oczekiwań, przywiązania do przekonań itd które uznawane bywają za jedyne prawdy…”
          ___

          https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/14045906_754940177982310_3768921937902168022_n.jpg?oh=4efd3bac53104d1b59bed94f826c8fc7&oe=58405A8E

        • Dawid56 pisze:

          Jestem , bardzo madrze powiedziane😉❤
          Najwyzsza Swiadomosc -Zrodlo

          • marek pisze:

            Jestem , bardzo madrze powiedziane😉❤
            Najwyzsza Swiadomosc -Zrodlo

            …co oceniasz Dawidzie całość wypowiedzi Jestem , czy samo określenie Najwyzsza Swiadomosc -Zrodlo….

            …bo jeżeli Twa wypowiedź skupiała by się jedynie na określeniu ,to po pierwsze jak gdyby nie uwzględniasz ewolucji ludzkich pojęć a po drugie skupiasz się na szczegółach gubiąc gdzieś po drodze całość….

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „…bo jeżeli Twa wypowiedź skupiała by się jedynie na…”
            ___
            A coś Ty dzisiaj Marku taki drobiazgowy ?, by nie rzec… upierdliwy…

          • Dawid56 pisze:

            Chodzi mi Marku oczywiscie o cala wypowiedz Jestem😉

        • margo0307 pisze:

          „… A gdy w ramach struktury pojawia się istota ludzka, która nawiązuje kontakt ze źródłem – budzi się, to ludzie podtrzymujący strukturę… czują konieczność pozbycia się takiej osoby, zniszczenia jej, bo zagraża ona strukturze…”
          ___
          Albo po prostu… boją się takiej obudzonej istoty ludzkiej…, ponieważ jej nie rozumieją…

          • marek pisze:

            A coś Ty dzisiaj Marku taki drobiazgowy ?, by nie rzec… upierdliwy…

            , ani drobiazgowy , ani upierdliwy Małgosiu ….kochający a w tym kochaniu , skłaniający do autorefleksji …

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      Obirek…

      Po maturze w 1975 został studentem teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, rok później, w 1976, pod wpływem o. Stanisława Musiała[potrzebne źródło] wstąpił do zakonu jezuitów. Nowicjat odbywał w Starej Wsi. Wyświęcony na księdza w Neapolu w 1983, profesję zakonną złożył w 1991.

      W latach 1978–1980 studiował filozofię na Wydziale Filozoficznym Księży Jezuitów w Krakowie, następnie do 1983 teologię na Papieskim Wydziale Teologicznym w Neapolu, potem zaś, w latach 1983–1985 itd itd .itd …

      …..a mnie do analizy czy Jezus Chrystus to postać prawdziwa czy fikcja jest potrzebna jeszcze informacja kiedy pan Obirek pierwszy raz usiadł na nocniku , kiedy powiedział ” mama ” i czy jako dziecko z uwagą zapowiadającą wielkiego badacza, oglądał co wydłubał z nosa…….

      Oj ludzie , ludzie / w wieku przedszkolnym / i tak tu wyglądają te dysputy….

      u jednego Spiers to Jezus , u drugiego super żołnierz , u trzeciego ofiara przemocy , jeszcze jeden „dojrzały” myśliciel dołoży że to kosmiczna postać a uwspółcześniony mędrzec będzie wymachiwał jedynie tą prawdą która jest obłożona naukowym tytułem docent , doktor …..

      …i mamy co mamy , wirusy , wirusy , wirusy jak powiedziała do Ktosia Marysia tylko niepotrzebnie to stwierdzenie zawęziła to do jednej osoby.

      Faktycznie można by zakląć gdyby głęboko siedziało się jeszcze w ego , ale mnie chce się jedynie śmiać z tych niepoukładanych mądrości i pokrętnych metod poszukiwania prawdy .

      miłością jestem – zaręczam ,że jest to stwierdzenie przybliżające właściwe zrozumienie zarówno postaci Jezusa jak i Chrystusa bez względu na to czy nosi się wyobrażenie że są one jedynie z tektury , baśni , krwi i kości , czy światła ….

      …a Wy kochani wywracajcie dalej w swych poszukiwaniach prawdy o sobie , kota na lewą stronę , flakami na wierzch , obrywajcie muchom skrzydełka badając czy tracą słuch po takim zabiegu i wzrastajcie , wzrastajcie , aż Wasze prywatne rozumienia pousychają , zmęczone swym bezsensem …

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      JEZUS CHRYSTUS Z NOWEGO TESTAMENTU -NIGDY, PRZENIGDY NIE ISTNIAŁ.

      NAUCZANIE POSŁAŃCÓW KRÓLESTWA

      PO WYGŁOSZENIU kazania „O Królestwie”, tego popołudnia, Jezus wezwał sześciu apostołów i zaczął wyjawiać im plany odwiedzin okolicznych miast, położonych wokół i w pobliżu Morza Galilejskiego. Bracia Jezusa, Jakub i Juda, bardzo się obrazili, ponieważ nie zostali wezwani na naradę. Jak dotąd uważali, że należą do bliskiego koła współpracowników Jezusa. Ale Jezus nie planował włączać bliskich krewnych do zespołu apostolskich zarządców królestwa. To właśnie nie załączenie Jakuba i Judy do grona kilku wybranych, wraz z dostrzegalną rezerwą wobec matki od czasu wydarzeń w Kanie, było punktem wyjściowym wciąż pogłębiającego się dystansu pomiędzy Jezusem a jego rodziną. Sytuacja taka trwała w czasie całej służby publicznej Jezusa – rodzina nieomal odrzuciła go – a rozbieżności te nie zostały w pełni załagodzone aż do jego śmierci i zmartwychwstania. Nastroje matki nieustannie wahały się pomiędzy wiarą i nadzieją a narastającymi uczuciami rozczarowania, upokorzenia i rozpaczy. Tylko najmłodsza Ruth pozostawała lojalna wobec swego ojca-brata, bez względu na okoliczności.

      Aż do zmartwychwstania, cała rodzina Jezusa niewiele miała wspólnego z jego służbą. Jeśli prorok nie jest pozbawiony zaszczytów, za wyjątkiem własnego kraju, nie pozostaje bez rozumnego uznania, za wyjątkiem własnej rodziny.

      1. KOŃCOWE POUCZENIA

      Następnego dnia, w niedzielę, 23 czerwca, roku 26 n.e., Jezus udzielił końcowych pouczeń sześciu apostołom. Nakazał im, aby poszli po dwóch, uczyć radosnej nowiny królestwa. Nie kazał im chrzcić i radził, aby nie głosili kazań publicznie. Wytłumaczył, że później pozwoli im na publiczne głoszenie kazań, ale w tym okresie, z wielu względów pragnął, żeby nabrali praktycznego doświadczenia w osobistych kontaktach ze współbraćmi ludźmi. Jezus chciał, aby pierwsza ich tura była całkowicie indywidualną działalnością. Aczkolwiek zapowiedź taka była swego rodzaju rozczarowaniem dla apostołów, mimo to rozumieli, przynajmniej częściowo, jakąś część motywów Jezusa, aby w ten właśnie sposób zacząć głoszenie królestwa; i zaczęli je głosić z radosnym sercem i ufnym entuzjazmem. Jezus wysłał ich po dwóch, Jakub i Jan poszli do Gergezy, Andrzej i Piotr do Kafarnaum, podczas gdy Filip i Nataniel poszli do Tarichei.

      Zanim zaczęli swoją pierwszą, dwutygodniową praktykę, Jezus im oświadczył, że pragnie wyznaczyć dwunastu apostołów do prowadzenia pracy na rzecz królestwa po swoim odejściu i upoważnił każdego z nich, aby wybrał jednego spośród swych pierwszych nawróconych, jako członka planowanej grupy apostołów. Jan zapytał: „Ale, Mistrzu, czy tych sześciu ludzi wejdzie pomiędzy nas i będzie uczestniczyć we wszystkich rzeczach na równi z nami, którzy byli z tobą od czasu Jordanu i słyszeli całe twoje nauczanie przygotowujące do naszej pierwszej pracy w królestwie?”. Jezus odrzekł: „Tak Janie, ci ludzie, których wybierzecie, staną się jednymi z nas i wy ich nauczycie wszystkiego tego, co dotyczy królestwa, tak samo jak ja was uczyłem”. Jezus odszedł, kiedy to powiedział.

      Szóstka apostołów nie rozeszła się do swojej pracy, zanim nie zamienili wielu słów ze sobą, omawiając polecenie Jezusa, że każdy z nich ma wybrać nowego apostoła. Zaważyła w końcu rada Andrzeja i poszli do pracy. W meritum sprawy Andrzej powiedział: „Mistrz ma rację, jest nas za mało, żeby podołać tej pracy. Potrzeba nam więcej nauczycieli i Mistrz okazał nam wielkie zaufanie, skoro powierzył nam wybór tych sześciu apostołów”. Tego rana, kiedy się rozdzielili idąc do swojej pracy, w sercu każdego z nich było trochę ukrytego przygnębienia. Wiedzieli, że będą tęsknić za Jezusem a oprócz strachu i nieśmiałości, nie w taki sposób wyobrażali sobie początki królestwa nieba.

      Uzgodniono, że sześciu apostołów ma iść do pracy na dwa tygodnie, po czym mieli wrócić i spotkać się domu Zebedeusza. W tym czasie Jezus poszedł do Nazaretu, żeby odwiedzić Józefa i Szymona oraz innych członków rodziny mieszkających w sąsiedztwie. Jezus zrobił wszystko, co było w ludzkiej mocy, zgodnego ze swą dedykacją, aby czynić wolę Ojca, żeby nie stracić zaufania i przywiązania swojej rodziny. W tej sprawie wypełnił swój obowiązek w całej pełni a nawet lepiej.

      W tym czasie, kiedy apostołowie poszli na misję, Jezus dużo rozmyślał o Janie, który teraz przebywał w więzieniu. Użycie swoich potencjalnych mocy, aby go uwolnić, stanowiło wielką pokusę, ale raz jeszcze z nich zrezygnował, aby „czekać na wolę Ojca”.

      2. WYBÓR SZEŚCIU

      Pierwsza tura sześciu apostołów skończyła się wielkim sukcesem. Wszyscy odkryli wielką wartość, jaką dawały bezpośrednie, osobiste kontakty z ludźmi. Gdy wrócili do Jezusa uświadomili sobie w pełni, że mimo wszystko religia jest wyłącznie i całkowicie sprawą osobistego doświadczenia.

      Księga Urantii

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      To cytat z Ksiegi Urantii- moze sie czepiam, ale dlaczego Ojciec, a nie najwyzszy Byt uniwersalny albo Ojco_Matka?

      Dawid jak byś miał właściwy ogląd świadomości oraz pojęć dotyczących Boga przez tych do których była adresowana Księga Urantii / populacja Ameryki PN z przed stu lat / język tego opracowania uważał byś za rewolucyjny a nie archaiczny …

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • Dawid56 pisze:

        Marku po czwarte czytajac poczatek Ksiegi Urantii nie znalazlem informacji , jak byli ubrani Adam i Ewa w Urantii.

        • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

          „Marku po czwarte czytajac poczatek Ksiegi Urantii nie znalazlem informacji , jak byli ubrani Adam i Ewa w Urantii.”

          to zależy od klimatu tamże i ewentualnych pór roku… ;-}

          • marek pisze:

            ……dla uwolnionego od karmy spalenie na stosie albo ukrzyżowanie nie ma takiego znaczenia jak dla „nieprzebudzonych”…..

            ……duchowy rozwój opiera się na osobistym – indywidualnym doświadczeniu…..

            …..„To, czemu dajesz wiarę – staje się Twoją Rzeczy{w} Istnością…” ;-}❤

            ……to zależy od klimatu tamże i ewentualnych pór roku… ;-}……

            Witaj Kochana Jestem / JESTEM-naczyniem PUSTKI

            tęskniłem za Tobą …. może nie ” przyfrunęłaś „na Mistykę jak ” wróbelek ” ,by zaraz odlecieć , ale jeżeli nawet tak, to nic to : przecież JESTEŚMY ……

            Rozumiem Twoje nowe imię i raduje to moje serce .. ..

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            Witaj Kochany Marku. :-}❤

            Dziękuję i serdecznie ciebie, Ciebie, CIEBIE ;-} pozdrawiam.❤

        • marek pisze:

          Marku po czwarte czytajac poczatek Ksiegi Urantii nie znalazlem informacji , jak byli ubrani Adam i Ewa w Urantii.

          …..jesteśmy geniuszami i ekspertami od komplikowania prostych pojęć i gubienia prawdy poprzez skupianie się na szczegółach ……

          https://nnka.wordpress.com/2016/09/12/barack-obama-wezwal-aby-przygotowac-sie-na-wypadek-sytuacji-nadzwyczajnych/#comment-67372

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  3. margo0307 pisze:

    Podobno… w językach semickich jest taki „zwyczaj językowy”, w którym używa się terminu np. “żołnierz”, który oznacza podobno… “syna mocy”
    Być więc może, że… “Syn Boży” oznaczać by mogło… “Bogu podobny”, a np. “Syn Człowieczy” – podobny ludziom, reprezentant ludzi…

  4. Ktoś pisze:

    Istniał jezus zwany jozue (żydowski gestapowiec odpowiedzialny za WYMOROWANIE „kaanitów”) i Chrystus znany jako Indra (INRI) czy Marduk jacy WALCZYLI ZE SOBĄ….. po latach „wiary” zlani w jedną hybrydę używaną do podboju i niewolenia chrześcijańskiego świata przez wyznawców biblijnej bestii maryji (tiamat).

  5. marek pisze:

    Adasiu

    i był Adaś który grał Ktosia , któremu w chwilach euforii /omijam słowo szaleństwa / ślina po brodzie z wściekłości kapała i nic z tego nie wynikało poza zapluciem własnej brody i monitora kompa…

    Adasiu popatrz w lustro , przesuń palcem przed oczami i zobacz czy źrenice są posłuszne , pij melisę i módl się do samego siebie o zdrowie i długie życie…

    Stańczyk by l mędrcem , Gargamel w uproszczeniu przekazu jaki niesie ta postać przedstawia sobą błazna…dajże chociaż bliskim nadzieję na Twe lepsze jutro jeżeli sam o siebie tak uparcie nie dbasz….

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • Ktoś pisze:

      Widzę Mareczku iż dawno cię twój bók nie nawiedził piszcząc i sycząc jak zarzynany „wybraniec”

      więc po zostaniu WIRUSEM ci dopowiem iż

      BŁAZEN w ruskich bajkach robi za DURAKA a on za …… hm….. WIRUSA 🙂

      Bardzo ZŁOŚLIWEGO zresztą.😀

      • marek pisze:

        Oj Adasiu , Adasiu nie tędy droga do Boga ….

        …może spróbuj najpierw być ” obłokiem w spodniach ” czyli męskim wydaniem Miłości przejawionej w ludzkim ciele , a dopiero potem wirusem przemiany …

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • marek pisze:

        Mój Ojciec w niebie nie gardzi żadną istotą przez nas stworzoną. Królestwo nieba otwarte jest dla wszystkich mężczyzn i kobiet. Nikt nie może zatrzasnąć drzwi miłosierdzia przed jakąkolwiek głodną duszą, która mogłaby chcieć wejść do niego. Będziemy siadać i jeść ze wszystkimi, którzy zechcą słuchać o królestwie. Jak nasz Ojciec w niebie patrzy z góry na ludzi – wszyscy są podobni. Dlatego też nie unikajcie łamania się chlebem z faryzeuszami czy grzesznikami, saduceuszami czy celnikami, Rzymianami czy Żydami, bogatymi czy biednymi, wolnymi czy w niewoli. Drzwi królestwa szeroko są otwarte dla wszystkich, którzy pragną poznać prawdę i odnaleźć Boga”.

        Księga Urantii

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  6. siola pisze:

    Wczoraj na zamglonej gorze cos sie biskupy bawily.A ja noca mialem cos sen dziwny,tak jaby mgla przyszla do mnie i sie ze mna zlaczyla .To tak jak Szepard z Atlanta gdy sie polaczyli po ataku Widm na jej planete.To mysle najlepiej oddaje to co snilem noca.O Taki sobie 6 z mgla czy swiatlem ali swietlista mgla noca ale tez nie jak 6 w realu.

    • Maria_st pisze:

      O Taki sobie 6 z mgla czy swiatlem ali swietlista mgla noca ale tez nie jak 6 w realu.

      Mgła o jakiej piszesz wystepuje przy moich doswiadczeniach .

      „Wczoraj na zamglonej gorze cos sie biskupy bawily.”
      lubia zabawy na górach, tak jak :
      „Na wyspie Zakyntos w zatoce Agios Nikolaos natknąłem się na bardzo ciekawą wysepkę..
      Z pewnych przyczyn była ona również ciekawa dla Watykanu, którego „wysłannicy” przez pewien okres czasu intensywnie z niej korzystali..”

      „płynąc koło tej wyspy w głowie zwizualizował mi się stożek wiru energetycznego wychodzącego z czubka tej wyspy a pod nią sieć tuneli i zawalona spora jaskinia w miejscu, gdzie jest zatoka, ta zawalona jaskinia miała połączenia z całą siecią podwodnych jaskiń na wyspie.
      Chwilę później przewodniczka zaczęła opowiadać, że ta wyspa była szczególna dla Watykanu (że bardzo o nią zabiegali) , że wzniesiony był na niej klasztor, którego szczątki zresztą na mapie satelitarnej widać, podobnie jak okrągłą konstrukcję mniej więcej na czubku góry. ”
      Ja wczoraj ok 24 probowałam poczuc to miejsce opisane wyzej i :

      „hooltay, wlasnie probowalam.
      Polozylam sie i staralam sobie przypomniec cos napisal, poczuc ta jonizacje..wir….
      skupiiam sie na tym czyms okraglym i wtedy z prawej strony przelecialy mi chyba 2 ptaki jakby raptownie z czegos nizej sie wzniosly i odlecialy..jeden wiekszy–czarny / to ten 2 /….pierwszy nie wiem czym byl–jasniejszy i zamiast wyspy zobaczylam wysokie gory, musze poszukac podobne by napisac jakiego sa rodzaju.
      Ciekawe–wyspa a ja zobaczylam gory…nie widzialam wody…hmmm
      to takie pierwsze odczucie i zeby nie zapomniec napisalam o tym…co zobacze/odczuje wiecej –napisze
      Ptaki wzbily sie jakby cos je wystraszylo….moze jakis kataklizm tamtego miejsca?

      hmm
      wlasnie wpisalam w google nazwe jaka podales, wczesniej kliknelam tylko w linka i widzialam to z gory…heh myslalm ze wyspa jest niska ale z tego co teraz zobaczylam to przypomina mi czesc tego co zobaczylam…..wiec moze skucha…..sprobuje raz jeszcze.
      A czy wiesz czym jest to cos okraglego…bo wlasnie po skupieniu/przypomnieniu sobie o tym…zobaczylam jak wyzej ”

      http://nowaziemia.com.pl/viewtopic.php?p=10765&sid=7ad2708f1f9352d4b2a15f0be6012a76#10765

      Siola popatrz prawie w tym samym czasie mielismy podobne odczucia .

  7. Loja Jolajna pisze:

    ” skąd wiesz czego pragnie dusza, co dla duszy jest właściwe?”
    ___
    Bo… mi o tym sama powiedziała…
    ___________________
    jak ci powiedziała?
    przecież dusza nie mówi, nie porozumiewa się sama ze sobą mową ludzką,
    zrozumieć siebie jako duszę można tylko wtedy gdy się jest wolnym od ciała

  8. Mezamir pisze:

    Ciekawe czyimi dziećmi są ludzie skoro synem boga ma być tylko Jezus🙂

    • margo0307 pisze:

      „Ciekawe czyimi dziećmi są ludzie skoro synem boga ma być tylko Jezus”🙂
      ___
      Nie… „tylko Jezus”
      Ty Mezamirku jest również jesteś Synem Boga…

      • Maria pisze:

        sorry Małgos ale z tym slowem Bog to juz lekka przesada…. pomieszanie z poplątaniem…

        • margo0307 pisze:

          „sorry Małgos ale z tym slowem Bog to juz lekka przesada…. pomieszanie z poplątaniem…”
          ___
          Za co Maryś „sorry” ?
          Czy myślisz, że… nie wiem jakie skojarzenia budzi w Tobie i we mnie to różnie interpretowane słowo ?… 🙂
          Nie przejmuj się🙂
          Duch Światła Miłości i Prawdy „mieszkający” w nas i wokół nas… pewnikiem się tym nie przejmuje…

    • Loja Jolajna pisze:

      Ciekawe czyimi dziećmi są ludzie skoro synem boga ma być tylko Jezus🙂
      __________
      cieleśnie to każdy z nas jest dzieckiem ludzkich rodziców, tak samo jak Jezus był dzieckiem Marii i jakiegoś faceta z krwi i kości
      duchowo nie mamy rodziców, bo zawsze byliśmy, nigdy się nie narodziliśmy🙂

    • marek pisze:

      Jezus chciał wyjaśnić apostołom różnicę pomiędzy swoimi naukami a swoim życiem pośród nich oraz tymi naukami, które później mogły powstać o nim. Jezus powiedział: „Moje królestwo i ewangelia odnosząca się do niego powinny być istotą waszego posłania. Nie odwracajcie ludzkiej uwagi i nie głoście kazań o mnie czy o moich naukach. Głoście ewangelię o królestwie i przekazujcie moje objawienie Ojca w niebie, ale nie dajcie się sprowadzić na mylne ścieżki tworzenia legend i budowania kultu, mającego do czynienia z wierzeniami i nauczaniem o moich wierzeniach i naukach”. Znowu jednak nie mogli zrozumieć, dlaczego tak powiedział a nikt nie miał śmiałości go zapytać, dlaczego tak ich naucza.

      W tych wczesnych naukach Jezus starał się unikać polemik z apostołami, jak dalece to było możliwe, za wyjątkiem tych, które dotyczyły błędnych koncepcji jego Ojca w niebie. We wszystkich takich sprawach nigdy nie wahał się poprawiać błędnych wierzeń. Tylko jeden motyw kierował życiem Jezusa na Urantii po chrzcie a było nim lepsze i prawdziwsze objawienie jego Rajskiego Ojca; był pionierem nowej i lepszej drogi do Ojca, drogi zaufania i miłości. Zawsze napominał apostołów w ten sposób: „Idźcie szukać grzeszników; znajdźcie przygnębionych i pocieszajcie stroskanych”.

      Księga Urantii

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  9. Loja Jolajna pisze:

    Rozumie
    Sądze ze Ty bladzisz w tym pojmowaniu, przeczytaj komenty do margo
    ________________
    ok, niech ci będzie, że ja błądzę
    opieram się na swojej wycieczce poza ciało, ale nie tylko
    pamiętam swój stan, to co dla mnie jako duszy było istotne
    tak więc wolę pozostać przy swoim błądzeniu🙂

    podobała mi się wypowiedź tu na blogu jednego człowieka
    https://nnka.wordpress.com/2016/08/31/zbawienie-przez-wiare-czy-uczynki/#comment-66767
    widzę, ze niegłupi facet

    • Maria_st pisze:

      opieram się na swojej wycieczce poza ciało
      no wlasnie

    • Maria_st pisze:

      „podobała mi się wypowiedź tu na blogu jednego człowieka
      https://nnka.wordpress.com/2016/08/31/zbawienie-przez-wiare-czy-uczynki/#comment-66767
      widzę, ze niegłupi facet”

      kazdy wyraza swoje zdanie…lecz czy jest to prawda ?
      Najsmieszniejsze ze kazdy z nas ma swoja i uwaza ja za najsłuszniejszą i co z tego ?
      NIC z tego nie wynika….
      Czy ten pan rozumie zasady GRY ?
      Po prostu nie zgadza sie z prawem karmy ..inaczej przyczyna-skutek……

      „Nie mam żadnej karmy. Prawo karmy mnie nie obowiązuje bo tak zadecydowałem. Ba! Powiem więcej. Prawo karmy nie obowiązuje absolutnie nikogo bo.. nie istnieje. Jeśli mamy myśleć tymi kategoriami, to obowiązuje wręcz lustrzane przeciwieństwo prawa karmy. Ludziom złym, kapitalistom, psychopatom – często towarzyszy nie tylko całkowita bezkarność, ale i wspaniały sukces. A ludzie dobrzy co chwila dostają kopniaki od sił rządzących światem, bo nie znają „zasad.”

      Nie obowiązuje Go i basta, bo tak zadecydował i dobrze……zaczyna dostrzegać niuanse swego życia-bycia …….ciekawe z jakiego powodu ?
      Psychopatów osiagajacych sukces i bedacych bezkarnymi ?
      hmm
      A dlaczego nie zacznie od siebie?
      Moze TU otrzyma odpowiedzi na dreczace watpliwosci .
      Fajnie jest tak gdybac …..
      Maya…..pszczółka Maja fajna Baja
      heh ależ nam Matrix poprzestawial klepki
      a to tylko marnośc nad marnościami

      • marek pisze:

        heh ależ nam Matrix poprzestawial klepki
        a to tylko marnośc nad marnościami

        …już wyrażałem Marysiu swoje zdanie iż nie ma żadnego Matrixa i dale przy ty obstaję …

        ….to co ukazane nam zostało filmem jako narzucony Matrix stworzyły nasze psychiczno fizyczne działania w obszarze Życia na Ziemi ..

        …matrix to my , siedzi i wziął się z nas , a teraz są wyciągane na wierzch i rozwiązywane przez ludzkość jego najgłębsze pokłady….

        …….Zamysł ciemnych aniołów jest w rzeczywistości manipulacją, skrzywieniem, archaiczną wypaczoną analogią do sił dualizmu. Jedynymi demonami, jedynymi złymi, którzy istnieją na płaszczyznach dualizmu są te stworzone przez nieodpowiednie myśli w procesie uczenia się wolnej woli./ odniesienie o demonach przydatne dla Ifryta – mój dopisek / Znów, ze szczególnym naciskiem powtarzamy: nie istnieją żadne upadłe anioły. W jaki sposób istota Światła stworzona przez Boskie Źródło mogłaby odwrócić się od tego, czym jest? Aniołowie nie posiadają wolnej woli tak, jak wy to rozumiecie. Raczej posiadają Boską Wolę….

        ….. Politycznie zmotywowani teologowie stworzyli mit, w którym trzeba było ludzi postraszyć piekłem, dlatego wymyślili upadłych aniołów, co z czasem przyjęło się w kościele rzymsko-katolickim i w całym chrześcijaństwie. …..

        …..Drodzy Ludzie, sposób, charakter i format waszej ewolucji jest wytworem własnym każdego z was, i jest związany z osobistym planem. Jesteście tutaj, aby nauczyć się odpowiedzialnego tworzenia, stać się mądrymi współtwórcami każdego aspektu ziemskiej podróży………

        …..Przeciwieństwa, a może to być dla was trudne do zrozumienia, lecz bądźcie pewni, że przeciwieństwa w światach niepolarnych nie istnieją. W związku z tym zło będące przeciwieństwem dobra, istnieje tylko w dualności. Najwyższy Stwórca Wszystkiego Co Jest jest substancją rzeczywistości, która leży u podstaw wszelkich przejawów nazywanych Życiem, włącznie z materią, anty-materią, nie-materią, energią i nie-energią, myślą i jej brakiem……

        ….Lecz pragniemy podkreślić, że ścisłe połączenie pomiędzy wszystkimi ludzkimi duszami a Boskim Źródłem – Boskim Wszystkim co Jest, nigdy nie może zostać zerwane, bo każdy z was jest jego częścią, prawdziwą iskrą głównego Stwórcy, którego nazywacie Bogiem. I w tym sensie rzeczywiście świadomość Boga Stwórcy jest zogniskowana w kierunku każdej Duszy, a boska miłość, bezwarunkowa miłość jest rzutowana na każdą ludzką świadomość … na każdą Duszę w Kosmosie…….

        ……Prawdziwa duchowość jest ideologią, drzwiami do waszej boskiej natury. Jednak duchowość wymaga przekonania i wiary w silne wewnętrzne przekonanie, że jesteście czymś więcej niż tylko ciałami wędrującymi przez czas. Wiara jest czystym katalizatorem, odskocznią do pokładów prawdy…….

        http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/09/nieporozumienia-dotyczace-upadych.html

        Najwyższy Stwórca Wszystkiego Co Jest jest substancją rzeczywistości, która leży u podstaw wszelkich przejawów nazywanych Życiem, włącznie z materią, anty-materią, nie-materią, energią i nie-energią, myślą i jej brakiem……

        Więc zapytam co jest w Was , kim w swym rdzeniu jesteście i jakimi drogami w obrębie siebie samego/ej dojść do poszukiwanej prawdy. Zawsze pod stopami musi być skała ,” aby coś było wieczne ” nieporuszony fundament na którym buduje się zrozumienie . Czy każde z Was posiada ten fundament ? Wiara jest czystym katalizatorem, odskocznią do pokładów prawdy…….

        Rozumienie to za mało by wykonać krok naprzód , trzeba wejść w kontemplację cech Stwórcy Wszystkiego Co Jest by zmieszać te cechy z własną zewnętrzną świadomością wtedy w języku dotychczas dla większości umysłów nieznanym odczuwa się-poznaje – prawdę …

        …lata temu dyskutując z wyższymi poziomami ŻYCIA na tematy w szerokim pojęciu ” światopoglądowe ” wyraziłem przekonanie że Ziemia wraz z nami to tworzenie / zdobywanie / nowego promienia stworzenia – nowej gałązki drzewa życia …..

        ….nie usłyszałem w odpowiedzi ” bingo ” nie usłyszałem też zaprzeczenia …myślę że dlatego abym samodzielnie własnym wysiłkiem obudowywał w szczegółami ten temat…

        Teraz jestem już pewien ,że ” Człowiek brzmi dumnie ” jesteśmy wyposażonymi w ” wolnostojeństwo ” / prawo dokonywania samodzielnych wyborów / posłańcami „Boga ” w w obszar najgęściejszego upostaciowania energii-materii .
        Prawo przyczyny i skutku jest wsparciem a nie hamulcem w tej drodze pionierów światła miłości ducha…..
        Więc dochodząc do tego miejsca poznania siebie i celu swego istnienia nie pomijajmy głosu Boga w sobie , by w jak najkrótszym czasie chodziły po Ziemi upostaciowane w substancji iskry tego który Jest Wszystkim Co Jest .

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • Maria_st pisze:

          …już wyrażałem Marysiu swoje zdanie iż nie ma żadnego Matrixa i dale przy ty obstaję …

          ….to co ukazane nam zostało filmem jako narzucony Matrix stworzyły nasze psychiczno fizyczne działania w obszarze Życia na Ziemi ..”

          wiem Marku ze pisałeś.
          Dla mnie Matrix to po prostu ILUZJA ……niektorzy nazywaja to fizyka kwantowa……takie splątanie sieci swietlnej….cyberprzestrzen.
          to tak najprosciej ujmująć.
          Z moich doświadczen przypomnialam/zrozumialam wazność pewnej PARY :
          H
          2
          O
          I wszystko sie w tym zawiera a tzw nasze cialo nam to ukazuje….dlatego tak czeste przypomnienia–poznaj SIEBIE….swoja SKARBNICE WIEDZY .
          Ale my wolimy walczyc z samym soba niz poznawac i zwalczamy sie wzajemnie…..niszczac sie od srodka….a moze chodzi o IMPLOZJE ?

          „….to co ukazane nam zostało filmem jako narzucony Matrix stworzyły nasze psychiczno fizyczne działania w obszarze Życia na Ziemi ..”
          no tak można to i tak ująć….lecz ja uważam że Jest i Bedzie poki zechcemy by BYŁ…..lecz nie o taki mi chodzi jak w ukazany w filmie, on nam mial prawdopodobnie cos uświadomić .

        • siola pisze:

          Gralo czterech Kroli w Skata a trza tam grac z partnerem z naprzeciwka .Coz trzech Kroli wymyslilo sobie ze ogoloca tego 4 tego ,wiec zaczeli grac zamiast 2 na 2 to 3 na 1 falszujac falszowaniem na calego grali do tej pory myslac caly czas ze o falszywym falszowaniu nikt nie wiedzial.Tak sie stalo ze trzech kroli Palace pobudowalo i duze ogrody z trawa a ten czwarty co to niby winny jest wszystkiemu siedzi w chatce o 92 m kwadratowych z malutkim wrzywnym ogrodem .I tak tych trzech kroli co to przeciw 4 w grze falszowali teraz by najlepiej jemu falszywe falszowanie przypisali ale jest pytanie kto tu bedzie juz tak glupi i nie pozna ze tylko z uczciwej pracy palacu nie mogl wybudowac.
          A ze karzdy kto palacae buduje nie ze swego to i dziwota ze uznaje za zlodzieja karzdego innego,bo to strach ze karzdy jest jak ONI karze im zalozyc na 4 rogach palacu kamery.
          Coz po co przy palacu ogrod miec wazywny jak moga kapusciane glowy ukrasc ka puste z cudzego ogrodu .A na Ojcowskim grobie krzyz polozyc ,kwiaty wyrzucic a doniczke ukrasc ,od taka trzech kroli zabawa swoje zbrodnie krzyzem drugim na ich grobie pieczetuja.Coz czasami pieczec zlamac mozna a krzyz na grobie pozostawic dla niepoznaki by trzech kroli dalej se myslalo ze nikt nie zna sie na ich falszowaniu.

    • Maria_st pisze:

      ok, niech ci będzie, że ja błądzę
      opieram się na swojej wycieczce poza ciało, ale nie tylko
      pamiętam swój stan, to co dla mnie jako duszy było istotne
      tak więc wolę pozostać przy swoim błądzeniu”

      Loju zapytam, co dla Ciebie jako duszy bylo istotne?

  10. siola pisze:

    Coz slowo BOG jest dla niekturych bardzo przydatne ,ale dodaj do niego Z z przodu dowiesz sie prawdy ale za mocno nie stukaj bo poznasz wartosc tego slowa.

    • Ifryt pisze:

      Czyli coś w stylu – jak by babcia miała wąsy to by była dziadkiem, a jak dodasz „I” z przodu to będzie bógi bógi😉
      Właściwe znaczenie tego słowa pochodzi od synonimu BOSKI, czyli wspaniały/cudowny/niezwykły, i dlatego jest przydatne w rozwoju duchowym, bo czasem trzeba „popłynąć” z uczuciem. Nie jest to słowo niezbędne, ale właśnie przydatne.
      A dlaczego różni „przywódcy” je sobie upodobali? Patrz mój pierwszy post w tym temacie😀 Teraz tylko czekam aż napiszesz że Cię okłamuje😛

      • Mezamir pisze:

        Bóg pochodzi od słowa bogactwo

        Bhaga [sanskr. bhāga ‘część’, ‘udział’, ‘szczęśliwy traf’,
        słowo o indoeuropejskim rodowodzie,
        etymologicznie spokrewnione ze staroirańskim bagha ‘bóg’ oraz starosłow. bogú]

        • Mezamir pisze:

          Tak więc pytanie o boskość Jezusa
          mogło początkowo dotyczyć tego czy jest synem bogatych ludzi
          a nie nadprzyrodzonych istot.

        • Ifryt pisze:

          Myśle że w tym przypadku bardziej chodzi o to „szczęście” niż typowe bogactwo😉
          Coś niezwykłego.

        • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

          Atorytatywnie kochany Mezamir stwierdza:
          „Bóg pochodzi od słowa bogactwo

          Bhaga [sanskr. bhāga ‘część’, ‘udział’, ‘szczęśliwy traf’,
          słowo o indoeuropejskim rodowodzie,
          etymologicznie spokrewnione ze staroirańskim bagha ‘bóg’ oraz starosłow. bogú]”

          Można przyjąć taką koncepcję, ale czy jest ona jedynie prawdziwa?
          Ciekawe to tłumaczenie. Ja znam inne znaczenie tego słowa: „przyjemność, błogość”.

          Jak dla mnie w takim znaczeniu, które przytoczył Mezamir, daleko słowu „bhaga” do „boga”, nie wspominając różnego brzmienia tych słów: bhaga i bog/ boh. Istnieje bliższe słowo np. „bhog”, które w hinduizmie i sikhizmie znaczy błogość (duchową), spełnienie, radość, rozkosz… czyli określającego rodzaj ‚stanu błogości’.

          :-}❤

          • Mezamir pisze:

            Atorytatywnie kochany Mezamir stwierdza
            😀 no nie🙂 Przecież to nie jest żadne moje odkrycie
            tylko zwykła lingwistyka.
            Bogactwo,rozumiane szeroko,nie tylko w postaci pieniędzy i rzeczy
            Bogaty jest szczęśliwy żyjąc dostatnio,jest mu błogo,jest błogosławiony😉
            Przeciwieństwo – ubóstwo ,brak,niedobór czegoś.

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            „Bogactwo,rozumiane szeroko,nie tylko w postaci pieniędzy i rzeczy
            Bogaty jest szczęśliwy żyjąc dostatnio,jest mu błogo,jest błogosławiony😉”

            Jeśli już, to jedynie bogaty wewnętrznie (duchowo) jest błogosławiony, bo żyje w błogim stanie. Bogactwo materialne nie ma z tym nic wspólnego. Ze mną rezonuje słowo obfitość (urodzaj, dostatek) czyli to, co nam potrzebne plus pewien naddatek do dzielenia się z innymi. :-}❤

            Nie tyle okoliczności, co stan istnienia sprawia, że żyjesz w błogostanie – błogim stanie nawet będąc ubogim czyli skromnie żyjąc. :-}❤

  11. Ifryt pisze:

    Ale fajnie, dotarłem do „sedna materi” dzięki Sioli i Mezamirowi🙂
    Dziecko Boga to dziecko szczęścia, a jak Jezus umierał to powiedział „Boże mój Boże czemuś mnie opuścił” a równie dobrze mógł powiedzieć „szczęście moje szczęście czemuś mnie opuściło”. Faktycznie gdy Bóg komuś sprzyja to jest szczście, a jak odchodzi to się szczęścia traci. Mówi się też że „szczęściu trzeba trochę pomóc” tak samo i Bogu w nas trzeba trochę pomóc🙂 Oczywiście tak z przymróżeniem oka to wszystko.

    • Mezamir pisze:

      Farciarz ,czy Jezus był farciarzem – nie.
      Zginął ponieważ miał pecha.
      Oczywiście na stronach Biblii bo jest to bohater książkowy a nie historyczny
      Ludzi których można podciągnąć pod postać biblijną było wielu
      a wykorzystywanie ich do udowadniania historyczności postaci Jezusa
      to zwykła manipulacja.

      • Ifryt pisze:

        Jezus był farciarzeem dopuki nie umarł na krzyżu, a jak umierał to sam stwierdził że szczęście go opuściło🙂
        A to czy istniał to mnie mało obchodzi, nigdy jego fanem nie byłem, jednak osobiście nie kwestionuje istnienia takiej postaci, widzę natomiast to że jakieś 90% tego co się o nim mówi jest przyklejeniem mu cech bliskowschodnich bożków.
        Traktuje go jako postać pół-legendarną.

        • Ifryt pisze:

          Pozatym jego śmierć(według Bibli) nie była napewno kwestią pecha, on igrał ze śmiercią, polegał właśnie na szczęściu i charyżmie.
          Pechowiec to ginie z byle powodu, a Jezusowi się nazbierało, to nie był przypadek(pech).

          • Maria pisze:

            „Pechowiec to ginie z byle powodu, a Jezusowi się nazbierało, to nie był przypadek(pech).”

            Jeśli to tylko kłamstwo—Jezus……to nie można mowic o pechu, igraniu ze śmiercia, tylko kłamstwie które miało przynieść wymierne korzyści….. I przyniosło…..
            Jeśli zaś chodzi o krzyż……to wtedy palowano a nie krzyżowano….
            te kłamstwa jak widac ida dalej……nie ma więc co się dziwic ze dziś ludzie maja objawienia, channelingi i głosy w głowach…..w końcu gdzieś te kłamstwa muszą znależc ujście .
            Z–Bogi, anioły, diabły, demony—ot cały dzisejszy czlowiek

          • Ifryt pisze:

            To niema znaczenia czy to było kłamstwo, bo ludzie i tak będą czcić Baala albo Ozyrysa czy innego takiego, to nie moje bożki ale to nie znaczy że tego nie kumam🙂
            Rzymianie krzyżowali Marysiu a nie nabijali na pale, zwlaszcza buntowników, naprzykład po stłumieniu powstania spartakusa pare tysięcy niewolników ukrzyżowali wzdłuż drogi.

          • margo0307 pisze:

            „… kłamstwa jak widac ida dalej……nie ma więc co się dziwic ze dziś ludzie maja objawienia, channelingi i głosy w głowach…..w końcu gdzieś te kłamstwa muszą znależc ujście…”
            ___
            Już J.W. Goethe, żyjący w latach 1749-1832, stwierdził m.in. że…
            Zła wiedza jest w stanie zepsuć całe pokolenia

          • Ifryt pisze:

            Jezus prawdopodobnie był mistykiem i gadał o miłości i wolności wewnętrznej dostosowując jak potrafił język dla swoich rodaków, a po śmierci zrobiono z niego bożka, dlatego już po ptokach jak to się mówi, i prawdy niema jak dojść😉

          • Mezamir pisze:

            No to niech będzie farciarz w kontekście jednych wydarzeń
            a pechowiec w kontekście innych.
            Wiadomo że skoro został posłany na śmieć przez ojca
            to zginął z rąk ojca a nie „złych żydów” Piłata etc
            bo oni tylko wykonywali polecenia Pana.
            Gdyby chciał za nasze grzechy umierać
            to nie prosiłby boga o zabranie od siebie tego kielicha.

            Jezusa zabił wbrew jego woli bóg do którego się modlił
            a skoro modlił się do boga a bóg jest jeden jedyny
            to sam nie mógł być bogiem.

          • margo0307 pisze:

            ” Jezus prawdopodobnie był mistykiem i gadał o miłości i wolności wewnętrznej dostosowując jak potrafił język dla swoich rodaków…”
            ___
            Nie wydaje mi się, by Jezus był mistykiem, raczej… znał prawa rządzące Wszechświatem i starał się je przekazać poprzez przypowieści…, dostosowując język dla potrzeb z-rozumienia go przez współcześnie mu żyjących…

            Dobrze jest również pamiętać… gdzie…, wśród kogo… pojawił się Jezus, niosąc m.in. naukę nie oceniania…
            ” czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz?

          • margo0307 pisze:

            Mezamirku, a może… przydałoby Ci się trochę więcej konsekwencji w wypowiadaniu swych poglądów ?

            Najpierw, przychylasz się i znacząco podkreślasz zdanie teologa Węcławskiego, twierdzącego, że…

            „…JEZUS CHRYSTUS Z NOWEGO TESTAMENTU –NIGDY, PRZENIGDY NIE ISTNIAŁ…”

            a za chwilę… snujesz przypuszczenia typu:

            ” Jezusa zabił wbrew jego woli bóg do którego się modlił…”

            To w końcu… zdecyduj:
            – Jezus – Twoim zdaniem – istniał czy też… nie istniał ?

          • Ifryt pisze:

            Rozumiem więc Marguś że optujesz bardziej za tym że Jezus to taki Ozyrys który zstąpił na Ziemie?😉 Ja nie wierze w żadne „prawa wszechwiata”, tylko siłe ludzkiego ducha.
            To zupełnie jak z tym niby polem siłowym, o którym Marek pisał.

          • margo0307 pisze:

            „… Ja nie wierze w żadne „prawa wszechświata”…”
            ___
            Oczywiście Grześ, masz prawo wierzyć… lub nie wierzyć… w co tylko chcesz…

            Nie oznacza to jednak wcale, że… prawa Wszechświata nie istnieją…, podobnie jak prawa, którymi rządzi się Natura…
            Powietrze, którym oddychasz, to Natura, podobnie jak sam proces oddychania.
            Dopóki więc żyjesz w sposób nieświadomy – podlegasz cyklicznej Naturze Życia i prawu nietrwałości…

            Kahuni, prawa Wszechświata nazywali „zasadami”
            I tak, wg. ich z-rozumienia – pierwszą zasadą było:
            IKE – świat jest taki, jaki myślisz, że jest

            Ta zasada mówi o wielkiej subiektywności świata…
            Wyobraź sobie, że świat dla każdego z nas – jest całkiem inny.
            Możemy patrzeć na to samo, a dostrzegać dwie zupełnie różne rzeczy.
            Możemy być w tym samym miejscu, a odczucia mogą być zupełnie inne.
            Żyjemy w innych światach zbudowanych na naszych subiektywnych wyobrażeniach. Budujemy swój obraz świata na własnej iluzji… mayi…

            Nasze światy mogą być podobne, a to dlatego, że nasze wyobrażenia są podobne.
            To podobieństwo bierze się z podobnych procesów udomawiania nas…
            Ludzie z tej samej kultury mają podobną mentalność, ich świat wygląda podobnie.
            Ludzie z innej kultury mogą mieć zupełnie inne światy.
            Dociekliwi mogą się dopatrzyć w tym przyczyn różnic pomiędzy różnymi krajami…

            Nic nie jest stałe. Wszystko zależy od tego, jak myślimy o danej rzeczy

          • Ifryt pisze:

            Ja to wszystko rozumiem Marguś, tylko że wiadomość istnienia jakiś prawideł to jedno, a nadawanie tym prawidłom takiej a nie innej natury to drógie🙂
            To tak jak z prawem karmy przyczyna-skutek, z jakiejś przyczyny może wynikać miliardy skutków, a piewcy karmy wymyślają jakiś jeden i go propagują, zasaniając się owym prawem wszechświata.

          • Mezamir pisze:

            To w końcu… zdecyduj:
            – Jezus – Twoim zdaniem – istniał czy też… nie istniał ?

            Jezus istnieje na kartkach Biblii ,postać książkowa i jej przygody istnieją na papierze.

          • margo0307 pisze:

            „Jezus istnieje na kartkach Biblii ,postać książkowa i jej przygody istnieją na papierze.”
            ___
            No i… gitara… 🙂
            Skoro jednak Mezamirku… uważasz Jezusa i Jego nauki za postać fikcyjną, istniejącą jedynie na papierze…, to po jakie licho roztrząsasz ten temat ?

            I dlaczego… przeszkadza Ci fakt, że… inni – inaczej niż Ty – postrzegają postać Jezusa i Jego przesłanie miłości ?

            Co jest powodem Twych stwierdzeń typu:
            „Jezusa zabił wbrew jego woli bóg do którego się modlił” ?

          • Mezamir pisze:

            Logika,czytanie tekstu ze zrozumieniem

            „Nieuctwo jest matką prawdziwej pobożności” – Grzegorz I

            Jeśli się modlił do boga i został posłany na śmierć
            tzn że bogiem był ten który go posłał
            i że nie chciał umrzeć(„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich!”)
            Umarł ponieważ Ojciec tak chciał,Bóg tak chciał.
            Barabasz został uwolniony bo Bóg tak chciał.

            „Co do tłumu, nie ma on innych obowiązków, jak dać się prowadzić i jak trzoda posłuszna, iść za swymi pasterzami” – Pius X
            Dlaczego dlaczego dlaczego – fałsz należy piętnować i likwidować.
            Prawda nas wyzwoli😉

            „Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła” – Leon X
            „Świat chce być oszukiwany, oszukujmy go więc!” – Juliusz III
            „Każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza” – Aleksander VI

          • margo0307 pisze:

            „…Dlaczego dlaczego dlaczego…”
            ___
            Mezamirku, zadałam Ci konkretne pytanie:
            ~ dlaczego… przeszkadza Ci fakt, że… inni – inaczej niż Ty – postrzegają postać Jezusa i Jego przesłanie miłości ? ~

            A Ty mi wyjeżdżasz z tekstem, że…
            ” fałsz należy piętnować i likwidować. Prawda nas wyzwoli…” 😉

            Nie przypomina Ci to przypadkiem czegoś…, co już przerabialiśmy w średniowieczu odnośnie… piętnowania i likwidowania… „niewiernych”… ?

          • margo0307 pisze:

            „… z jakiejś przyczyny może wynikać miliardy skutków, a piewcy karmy wymyślają jakiś jeden i go propagują, zasaniając się owym prawem wszechświata.”
            ___
            Grześ, „piewcy karmy” nic nie „wymyślają, a jeśli nawet… coś „wymyślają”, to jedynie przez własną nieuświadomioną ignorancję…

            Fakt, że… „z jakiejś przyczyny może wynikać miliardy skutków”… można świetnie prześledzić na poniższym filmiku…, gdzie widać wyraźnie jak… pozytywne wibracje odruchu❤ powodują podnoszenie się podobnych wibracji u innych… 🙂

          • Mezamir pisze:

            Nie przypomina Ci to przypadkiem czegoś…, co już przerabialiśmy w średniowieczu

            Nie,ponieważ w średniowieczu likwidowali prawdę w obronie fałszywych doktryn
            Dzisiaj jest podobnie z Huną
            Hawajczycy mówią że Huna nie ma nic wspólnego z ich rdzenną tradycją
            a cały świat zachwyca się pseudohawajską Huną i wie lepiej.

            Z postaciami biblijnymi było/jest dokładnie tak samo
            Fikcja jest atrakcyjniejsza a prawda zbyt mało widowiskowa.
            Po drugie,trudno jest się przyznać do tego że było się ofiarą kłamstw
            i że nie umiało się uniknąć manipulacji,lepiej więc trwać w przekonaniu że ma się racje
            żeby przypadkiem nie wyszło że jesteśmy omylni🙂

          • Mezamir pisze:

            PS. Ty nam lepiej wytłumacz margo dlaczego tak mocno się trzymasz nieprawd
            i chronisz je jakby było o co walczyć🙂

          • margo0307 pisze:

            „… Ty nam lepiej wytłumacz margo dlaczego tak mocno się trzymasz nieprawd
            i chronisz je jakby było o co walczyć”
            🙂
            ___
            A…, co konkretnie masz na myśli Mezamirku ?
            Jakie to… „nieprawdy” – Twoim zdaniem – „trzymam i chronię” ?

          • Mezamir pisze:

            Te które ja zwalczam😀 „hawajska” Huna ,historyczność Jezusa etc

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            „Jeśli to tylko kłamstwo—Jezus……to nie można mowic o pechu, igraniu ze śmiercia, tylko kłamstwie które miało przynieść wymierne korzyści….. I przyniosło…..
            Jeśli zaś chodzi o krzyż……to wtedy palowano a nie krzyżowano….”

            Autorytatywnie ;-} stwierdza kochana Maria. Bo wie, że taka jest prawda.
            Przytulam do serca ciebie, kochana Marysiu i twoja prawdę. :-}❤

        • Maria_st pisze:

          Te które ja zwalczam😀 „hawajska” Huna ,historyczność Jezusa etc”

          heh a kiedy zaczniesz zwalczac kulistosc albo płaskośc Ziemi?

          • Mezamir pisze:

            Nie rozumiem po co

          • siola pisze:

            javascript:playVideo(2,’SZKbYVoWa84′) Ma rys ostatnia scena ale tylko ta mgla i uczucie,bez osob.Cos jak zspotkanie z Niebieska Matka ale tam byla radosc az do placzu ,tu uczucie jakby wzniesienia jakby sex ale nie sex ,jakby polaczenie z inna swiadomoscia .Ma lux ta mgla w sobie i akurat w noc 9.09.to nie to samo co wizyty zmor i Furi co tylko by ale zostawmy to bo sie znow obraza ze nie potrafia.

          • Maria_st pisze:

            javascript:playVideo(2,’SZKbYVoWa84′) Ma rys ostatnia scena ale tylko ta mgla i uczucie,bez osob.Cos jak zspotkanie z Niebieska Matka ale tam byla radosc az do placzu ,tu uczucie jakby wzniesienia jakby sex ale nie sex ,jakby polaczenie z inna swiadomoscia .Ma lux ta mgla w sobie i akurat w noc 9.09.to nie to samo co wizyty zmor i Furi co tylko by ale zostawmy to bo sie znow obraza ze nie potrafia.

            siola ja tu juz wiele razy opisywalam tą mglę…..ale nie kojarze tego ani zle ani pozytywnie…pojawia sie zawsze w czasie przeskoku świadomości .
            Jedynie w czasie dematerializacji jej nie bylo….

          • marek pisze:

            „Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła” – Leon X
            „Świat chce być oszukiwany, oszukujmy go więc!” – Juliusz III

            Jak się nasiąka mądrością /myśleniem świń/ , samemu świnią się stajesz…

            ….i po cóż skłaniać ludzi by mięśnie skrzydeł ćwiczyli , gdy jednym już zupełnie zanikły a drudzy się motolotnią wszechświat zwiedzać wybierają …..

            …co będzie z tobą człowieku gdy „siana ” w twym baku zabraknie ……

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  12. margo0307 pisze:

    Kto… doprowadził do „standardu” kondycji niewolniczej, który nadal obecnie obowiązuje… ?

    Ciekawa audycja w „Radio na Fali”, nt. tajemnicy patentów Tesli… 🙂

    • marek pisze:

      Kto… doprowadził do „standardu” kondycji niewolniczej, który nadal obecnie obowiązuje… ?

      a ja zauważyłem ,że prelegent odwołuje się do Mendelejewa , do kry na wodzie , do kamieni w strumyku , do tłustych kotów z wielkimi brzuchami , do idiotów z dyplomami /nauka / i przyszło mi na myśl że jego warsztat poznawczy jest zbieżny z moim …..
      szerokokątny , panoramiczny i uwzględniający założenie , że wszystko co składa się na dzisiejszą rzeczywistość to matrix skonstruowany przez nas / nasze lenistwo ,brak samodzielnego myślenia , naśladowniczy proces tworzenia swojej osobowości / z ostateczną puentą że wszystko co otacza nas w sensie wiedzy można cytując Jego słowa
      …..o dupę rozbić …

      ….stawiam jego refleksje do włączenia w nasze ” duchowe ” poszukiwania w temacie zrozumienia / przez porównanie/ czym jest i jaką rolę spełnia Świadomości Chrystusowa oraz postaci Jezusa Chrystusa w aspekcie istnienia życia psychicznego samoświadomych jednostek …..5/40 do 7/00 minuta wykładu .

      Wiara jest czystym katalizatorem, odskocznią do pokładów prawdy……. a od siebie dodam – czynnikiem do opuszczenia strefy zabobonów i kłamstw …

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • margo0307 pisze:

        „… Wiara jest… czynnikiem do opuszczenia strefy zabobonów i kłamstw…”
        ___
        Jesteś tego pewny Marku, że… to właśnie wiara bez wiedzy… jest tym… czynnikiem do opuszczenia strefy zabobonów i kłamstw ?

        Ja uważam, że… Wiara – Tak, ale… poparta Wiedzą

        Możemy zobaczyć… co zrobiła z nami nasza własna ślepa wiara pokładana w „autorytetach”…, które m.in. twierdziły i nadal twierdzą, że… w przypadku chęci posiadania przez nas elektryczności, która wypełnia całą otaczającą nas przestrzeń… – możemy ją uzyskać… jedynie z elektrowni za odpowiednią opłatą…

        Czy możesz… wyobrazić sobie reakcję – młodego, dwudziestoletniego człowieka, będącego typowym dzieckiem systemu pt. „pan-niewolnik”, który np. nigdy nie słyszał o wynalazkach Tesli – na np. informację typu wolna, znaczy darmowa – energia dla wszystkich… ?
        Albo… reakcję – starszej, dziewięćdziesięcioletniej babci, wierzącej i płacącej co miesiąc księdzu „na ofiarę” 3/4 swojej renty – na wiadomość o fakcie, że ksiądz, biskup, papież… to tacy sami ludzie jak ja, Ty, czy owa babcia ?

        * * *
        „… czym jest i jaką rolę spełnia Świadomość Chrystusowa…”
        ___
        Marek, „Świadomość Chrystusową”, innymi słowy – Świadomość Kosmiczną – każdy z nas może w sobie rozwinąć… poprzez cierpliwe poznawanie samych siebie i cierpliwą oraz uczciwą pracę nad sobą…, m.in. także poprzez z-rozumienie, że… nasze oczy, podobnie jak inne nasze zmysły…, to jedynie „sprzęt”… 🙂 w który zostaliśmy wyposażeni do postrzegania otaczającej nas Rzeczy Istności…

        Jeśli uwierzymy i staniemy się otwarci na fakt, że… są inne sposoby, aby „postrzegać”…, wówczas… pomalutku zaczną „otwierać się przed nami drzwi” na poznawanie „niepoznawalnego”… 🙂

        Podobnie jak ma to miejsce ze… świadomym śnieniem, podczas którego śniący jest świadomy, że śni…, a które jest doskonałą okazją, by… nawiązać bezpośredni kontakt ze swoim nieświadomym umysłem…, który kieruje naszym myśleniem i działaniem…, o czym my – świadomie – nie mamy pojęcia…

        • siola pisze:

          A czy wiedza ta prawdziwa potrzebuje wiary,moze to tylko wiedza oparta na klamstwie potrzebuje kogos kto by w nia uwierzyl i to jeszcze tak by tego nie mogl prosty czlowiek sprawdzic.

          • margo0307 pisze:

            „A czy wiedza ta prawdziwa potrzebuje wiary…”
            ___
            Prawdziwa Wiedza nie potrzebuje „wiary” lecz… Mądrości… pozwalającej odróżnić ziarno od plew – wiedzę wartościową od tej pozbawionej wyższych wartości czyli… zafałszowanej…
            Nie zauważyłeś Siola… ?, przecież obecnie mamy tyle wiedzy… do koloru, do wyboru, szczególnie w internecie, że… głowa mała…, jest w czym wybierać…, od chennelingów, przekazów „światła”…, do „prawd” objawionych wybrańcom…
            – Czy cała ta wiedza jest coś warta ?
            Sam sobie odpowiedz…

        • marek pisze:

          Jesteś tego pewny Marku, że… to właśnie wiara bez wiedzy… jest tym… czynnikiem do opuszczenia strefy zabobonów i kłamstw ?

          …jeżeli podzielisz Życie – Wszechświat na część jedności i pole eksperymentu wolnej woli to zyskasz podział na tych którzy wiedzą / w obszarze jedności / i tych którzy wierzą/ w strefie dualizmu /…

          ….nie zmienia to faktu że wiara jest echem autentycznej wiedzy ubogaconej o OBCOWANIE w postawie jedności z tym co na zewnątrz i wewnątrz siebie…

          tak więc w zależności co rozumiemy jako przyczynę zaistnienia słowa wiara dajemy temu słowu wartość lub je deprecjonujemy ….

          obrywanie musze skrzydeł nie powoduje jej głuchoty /przestaje reagować na polecenia latania / choć do takich wniosków i z takich podstaw część naszych znajomych prowadzi swe badania / to nie do Ciebie Małgosiu /.

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „… w zależności co rozumiemy jako przyczynę zaistnienia słowa wiara dajemy temu słowu wartość lub je deprecjonujemy …”
            ___
            No tak – wiara wierze nie równa…

            I powiem, że… słowu wiara… ani nie nadaję zbytniej wartości, ani też je nie deprecjonuję…
            Wiem jednak, że… na dzień dzisiejszy… wierzyć mogę jedynie swym własnym odczuciom wypływającym z ❤ bo tylko stąd napływa do mnie wiedza ubogacona o OBCOWANIE…

            Wierzyć mogę również temu, co w swym życiu doświadczyłam i doświadczam…, bo na chwilę obecną – nic innego nie mogę sprawdzić…
            Być może…, taka postawa przypominać komuś będzie postawę „niewiernego Tomasza”, ale… co mi tam…

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            Co widzę po tej naszej dłuższej rozłące? :-}

            Tak, jak Markowi trudno „odpuścić” wiarę,
            tak i Margo trudno „odpuścić” Boga. :-}❤
            Ktosiowi zjadliwość,
            Mezamirowi walkę z czyimiś kłamstwami,
            a ifrytowi swoją nieomylność/doskonałość…

            Jestem pełna podziwu za takie trzymanie się swoich przekonań.
            I pozdrawiam was serdecznie. :-}❤

          • Ifryt pisze:

            Jestem ciepłym i miłym człowiekiem/demonem😀 na którego Mahakali to za mało.
            Jestem wręcz pokorny wobec ludzi dobrej woli, wręcz się do nich „łasze”, pragnę być po ich stronie, a że mam wyrąbane na despotów… czy to słodkich czy ostrych… ja też potrafię być i słodki i ostry. Bardziej się więc Jestusiu pomylić chyba nie mogłaś😉
            No ale nic w tym dziwnego, za coś Cię wszak ta Twoja „karma” przecierz dopadła, celowo w cudzysłów, bo nie o „prawa wszechświata” tu chodzi, tylko prosty skutek zadzierania z mocniejszymi, choć pozornie mniejszymi. No ale to typowe dla despotów, taka „karma”😛

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            „Bardziej się więc Jestusiu pomylić chyba nie mogłaś😉”

            Ifrytku, to przecież ty sam napisałeś o sobie:
            „„Jepie ten padół, jestem idealny i nie będe się zmieniał.” tutaj:
            https://nnka.wordpress.com/2016/09/09/czy-jezus-byl-synem-boga-czy-jezus-zmartwychwstal-ewangelia-barnaby-prawda-czy-falsz/#comment-67216

            Więc takie pisanie o sobie nie świadczy o nieomylności/doskonałości twojej? :-}❤

            p.s. Nawet jak mi odpiszesz, to już nie zdążę przeczytać, bo właśnie wyjeżdżam.
            Powodzenia i pięknego życia życzę WAM wszystkim.

          • Ifryt pisze:

            Jestusiu to Ty mnie tu przedstawiasz jako nieomylnego/doskonałego bufona, ale wcale tak nie jest🙂 A skoro jesteś taka „ciepła” to nie musisz za każde słowo łapać, ale jednak łapiesz… mnie to aż tak bardzo nie przeszkadza, ale kitów o swym gorącym Sercu mi nie wciśniesz.
            Szczęśliwej podróży, SZCZERZE🙂

        • marek pisze:

          Wiara wsparta na wiedzy z obszaru Jedności , a nie ziemskiego dualizmu jest katalizatorem poznawania prawdy przez ludzką istotę w tej szkole transformacji uczuć i emocji

          Warto by było wiedzieć z jakiej płaszczyzny intelektualnego oglądu i jakiego odniesienia Tesla pojął i zrozumiał budowę czasoprzestrzeni i jej mechanikę …..

          Objaśnienia lektora filmu o patentach Tesli jednoznacznie ukazują jaką namiastką wiedzy jest nasza akademicka w zakresie prądu , a ponieważ dziedziny wiedzy się między sobą zazębiają / uzgadniają / można domniemywać że większość jej kierunków siedzi w głębokich malinach tworząc sobą przysłowiowy ” domek z kart „…

          Procesy produkcyjne oddzielenia , wydzielenia , krakingu , destylacji , rafinacji nie są niczym innym jak naśladownictwem procesów zachodzących w naturze przeniesionych w świat przemysłu ..

          Jeżeli pojęcie Wszechświat – Wszystko co Jest sprowadzimy do jednego rozumienia wyzbytego stawiania materii na pierwszym miejscu , a takim jest pojęcie ,że Wszechświat to WIECZNE ŻYCIE to biorąc jakikolwiek żywy organizm ” pod lupę ” mamy możliwość przez odniesienie ” jako na górze tak i na dole ” czyli /mechanika wielkiego jest tożsama w procesie życia , mechanice małego /dojść do zrozumienia Wszystkiego co Jest , co nas otacza i co jest w nas samych …

          Płyny ustrojowe /rzeki i mikro ocean życia /, enzymy , hormony / katalizatory i stymulanty , narządy produkujące te substancje / hierarchia wyspecjalizowanych funkcji zasilająca życie całego organizmu / i można to rozwijać i rozwijać na miarę swych zdolności i odwagi budowania nowego rozumienia….

          I tak idąc tą drogą znajdziemy Kosmicznego Chrystusa i tak znajdziemy Ziemskiego Jezusa i wszystko będzie grało i pasowało zarówno w energii ,substancji jak i myśli ,uczuciu,świadomości i duchu ….

          …tylko cały dotychczasowy świat pojęć wraz ze swoją papierową dumą dotychczasowych odkryć , trzeba wrzucić do kosza …

          ….nasza głupota to nasz podstawowy wróg i mocno trzeba prosić Chrystusa , Jezusa i wszelkie inne elementy ŻYCIA aby nas ustawiły na właściwe tory prawdy i rozumienia.

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie , miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  13. siola pisze:

    Przesiewaj biorac odpowiednie sita to i zaden chwast do dobrego ziarna Ci nie wpadnie.

    • margo0307 pisze:

      „Przesiewaj biorac odpowiednie sita…”
      ___
      To prawda, ale… czy np. Ty Siolu posiadasz taką zdolność posługiwania się… „odpowiednimi sitami” ?

      • siola pisze:

        Malgos ty tez masz ,staraj sie tylko sluchac siebie samej bo zasady dobrej mysli karzdy nosi w sobie i nie daj sie nabierac swiecidelkami bo sie to na koniec okazac jako szary granit.Sluchaj starych mitow starych baji i wyciagaj sumienne z tego wnioski to i sama masz to sito w sobie co odsieje zle od dobra tylko troche wlasnej checi i nie szukania w tym korzysci.Bo korzysc z tego tylko jest ci jedna Pustekoke.Sluchaj siebie sluchaj siebie i staraj sie zachowac madrosc w glowie a przy tym Puszta karte tez zachowasz bo wlasnej krwi bydleca nie zatrujesz a ta jest niedobra bo zyly twoje swa trucizna zjada i odbiera rozum zatruwajac swa trucizna twoj uklad nerwowy i nawet nerki nie daja temu rady i wysiadaja.Jedyny wtedy jeno jest rarunek by sie bydlecej zarazy pozbyc trza krew cala wymienic bo inaczej bedziesz zyla bez pamieci tego co dnia poprzedniego robisz i tym sposobem bez twej winy mozesz sumienie swe zatracic bo naprawde nie bedziesz pamietala cos poprzedniego dnia zrobilas.Tak zabijesz Matke i zdradzisz Ojca ale bedziesz myslec ze to robisz w imie boga.Coz zdrada przodkow boski to grzech pierworodny ,to i dla bogow jestes dobra gdy to samo zrobisz .Bo u nich mowa gladka ale jest przekleta przez nich samych dusza,wiec nie ma co szukac duchowosci w boskiej bezdusznosci .

        • margo0307 pisze:

          „… nie ma co szukac duchowosci w boskiej bezdusznosci .”
          ___
          „duchowość w boskiej bezduszności”… hmm…
          Wiesz Siola…, choć mam – jak mi się wydaje – dość bujną wyobraźnię , to… chyba bym jednak nie wpadła na taki zestaw określeń…

          • Maria_st pisze:

            „„duchowość w boskiej bezduszności”… hmm…
            Wiesz Siola…, choć mam – jak mi się wydaje – dość bujną wyobraźnię , to… chyba bym jednak nie wpadła na taki zestaw określeń…”

            Małgoś to proste o czym pisze siola
            ukazuje falszywych bogow…..i ich dzialanie….dlatego pisze o boskiej bezdusznosci…
            gdybyś odrzucila słowo Bóg–tak jak pisze Mezamir łatwiej byłoby to przyjac do zrozumienia….a tak jest to blokada/ słowo Bóg /

          • margo0307 pisze:

            „…gdybyś odrzucila słowo Bóg… łatwiej byłoby to przyjac do zrozumienia….a tak jest to blokada…”
            ___
            Maryś kochana, nie mam żadnej blokady…🙂 i doskonale rozumiem… co oznacza słowo „bóg” w znaczeniu określającym pasożytnicze istoty wykorzystujące ludzką naiwność i łatwowierność…
            Sama pisałam o „bogach” nadużywających swej władzy…🙂
            Dlatego też… nie nadużywam słowa Bóg, które – jak dla mnie – uosabia jednoznacznie Stwórcę Wszystkiego Co Jest…, Źródło…, Dawcę wszelkiego Życia…, Ducha Światła Miłości i Prawdy… ❤
            Wyraziłam swoje zdanie kilkakrotnie, że… to piękne słowo Bóg zostało sprowadzone do podrzędnej roli mściwego i okrutnego pasożyta…

            Co zaś do z-rozumienia tego, o czym pisze Siola: „duchowość w boskiej bezduszności” to… jak powiedziałam wyżej – nie wpadłabym na taki zestaw określeń…, bo jak dla mnie – duchowość nie ma nic wspólnego z bezdusznością i tyle.

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            „gdybyś odrzucila słowo Bóg–tak jak pisze Mezamir łatwiej byłoby to przyjac do zrozumienia….a tak jest to blokada/ słowo Bóg /

            Popieram Marysię z serca.
            Małgoś, jestem ZA :-}, spróbuj ‚odpuścić’ sobie słowo Bóg i wtedy sprawdzisz, czy coś się zmieni w twoim postrzeganiu i rozumienie ‚Rzeczy Istności’.
            Co zamiast? A choćby:
            Istota w Błogostanie albo Błogostan w Swojej Istocie,
            Najwyższa Świadomość – Źródło albo Najwyższa Świadomość Źródła… ;-}❤
            To tylko propozycje do przyjęcia lub odrzucenia. ;-}❤

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            Bo bogowie tak, jak ludzie i zwierzęta podlegają prawu karmy i kręcą się w Kole samsary (cierpienia), a
            Istota w Błogostanie albo Błogostan w Swojej Istocie,
            Najwyższa Świadomość – Źródło albo Najwyższa Świadomość Źródła… nie podlegają w takim sensie karmie jak istoty kręcące się w Kole karmy. ;-}❤

  14. siola pisze:

    Czy mozna znalezc zbawienie czy pomoc u kogos co cie po kryjomu oszukuje ,okrada i co najgorsze rekami drugich morduje by nie wyszla na wierzch Prawda.Czy naprawde moze ktos Cie zbawic kto sam sie przeklal.Komu moze az ak bardzo zalezec zeby ludzie dzielili sie rasowo czy pogladowo i do tego z tak blachego powodu sami sobie gardla podrzynali.Coz najlepiej uczymac niewolnikow w spokoju gdy jeden drugiemu nie wierzy i uwaza ze sam lepszy czy madrzejszy.Zadawalem sobie pytanie skad Ojciec wiedzial ze jak ONI weszli do Europy to Europa sie rozleci.I tak mamy ze jedni mowia ze niemcy nas okradaja drudzy ze poloki,a ja powiem ze ten trzeci co tak naprawde ani polak ani niemiec robi wszystko zeby okradani gryzli sie miedzy soba a w najgorszym wypadku zmieni sie tylko marionetki na scenie a sufler pozostaje dalej w cieniu i tylko mowi marionetka co Maja GADAC:Ja tam poznal ja Chmielowa core co flaga niemiecka wisi az pod niebo a Cholera straszy Cie Polska i dlatego mowie ze Mist nie zna narodowosci .Coz jedna wade Maja jeszcze w sobie oprucz zeza,lubia sie chwalic swym bogactwem ,wiec miedzy polakami udaja ze to za pozyczke a do niemcow ze jaka ONA bogata ale ani jednym ani drugim nie powie ze kradzione i w krwi ludzkiej racice umoczone.Coz mialy czekac trzy pasterki na powrot Krola,ciekawe ktora z nich egzamin zdala,ale wierze ze na nic zda sie tu oszustwo ,bo biedaczki zapomialy jak sie krowy doji bo marzylo sie krolestwo zdobyte zezem i krzywem pyskiem.Zapominajac ze byly pasterkami .Wiec nies to w swiat daleki swiatlowodem ze nie da Ci nikt zbawienia kto sam zbawienia potrzebuje bo rzyje na krzywego ryja bezdusznie i bez sumienia.
    Czas by slowo powiedziane mialo swoja wartosc w zyciu a piekne slowka byly tylko zaslona brudu .
    To jak posprzatany srodek pokoju a po katach i zakamarkach gory Mistu krowiego ,choc krowa po pomkoju nie chodzila.
    Coz chodzi mi po glowie obraz na jakim kuto na storc kosy a przed jakims czasem dzwonil do mnie ktos z pytaniem czy pamietam kuznie w Wroninie a ja pamietam tylko wieze kosciola w Polskiej Cerekwi widziana z Wroninskiego pola.Coz moze to i dlatego musialy Dzidowej niemcy cos zaplacic ,coz moze cos wspolnego z tym ze oskarzono dwuch mlodych ludzi o samowolne oddalenie i nie wziecie udzialu w bitwie w kturej zginal dowudca dajacy tym dwum mlodym ludziom przepustke by odwiedzili Zone ktura akurat urodzila dziecko.A bylo to w czasie styczniowego i co ciekawe oskarzaly Dzidy i tak dwuch niewinych stracilo przez dziadow zycie.Co ciekawe tylko przez przypadek znalazlem w necie wpisujac Dzidy zdrada falszywe oskarzenie Styczniowe.Coz mozna duzo rzeczy w necie znalezc ,trzeba tylko dobrze szukac i to znalazlo schronienie na slasku po powstaniu coz a teraz daleko juz sa za Laba no i niemce sa im dluzni.I u tzakich masz szukac pomocy i zbawienia ,przecierz to dla zysku sprzeda wlasne trzy litery.Moze by i Jasko nam powiedzial co go moze laczyc z Saksonia,
    Coz trudno wierzyc komus kto zyje z oklamywania drugich i szantarzu ,pieczetujac groby ojcow krzyzem na ktury jeden z drugim sam zasluzyl majac nas za baranow ,przypisuja nam jeich winny i jeszcze probuja szantarzowac swoim dokonamym czynem.Dlatego mowie ze beda sie co niekturzy swieci ,dziwic gdy oskarzac ich beda dusze pokrzywdzonych ludzi, switoszkow zasluzonym krzyzem

  15. margo0307 pisze:

    ~ Jakie to… „nieprawdy” – Twoim zdaniem – „trzymam i chronię” ? ~
    *
    „Te które ja zwalczam 😀 „hawajska” Huna ,historyczność Jezusa etc”
    ___
    Stwierdziłam już we wcześniejszym poście, że… jak dla mnie – nie ma znaczenia roztrząsanie tego – czy Jezus istniał czy nie istniał…
    Znaczenie natomiast ma to, co przekazał…
    https://nnka.wordpress.com/2016/09/09/czy-jezus-byl-synem-boga-czy-jezus-zmartwychwstal-ewangelia-barnaby-prawda-czy-falsz/#comments

    Co zaś tyczy się Huny…, to fakt, że Ty ją „zwalczasz”…, zupełnie mi nie przeszkadza w posługiwaniu się nią z powodzeniem w moim życiu…
    Huna bowiem głosi to, do czego obecnie dochodzą naukowcy badający Rzeczy Istność na poziomie kwantowym, a mianowicie fakt, że… posiadamy w sobie ogromny potencjał, umożliwiający nam kreację owej Rzeczy Istności, którym posługujemy się co dzień…, tyle że… nie wszyscy potrafimy robić to świadomie…
    Z chwilą jednak… kiedy zaczniemy pracę nad rzetelnym, szczerym i cierpliwym poznawaniem siebie…, swoich uwarunkowań…, wzorców postępowania…, przekonań…, etc… uzyskamy możliwość uzdrowienia i udoskonalenia każdego aspektu naszego życia… pod warunkiem jednakże, że… rozpoczniemy dzieło naprawy od siebie… 🙂
    Prawdopodobnie… nikt z nas nie zdoła objąć kontrolą wszystkiego, co dzieje się wokół nas, ale… możemy obserwować własne reakcje…, bo te właśnie reakcje są przewodnikiem na drodze naszego życia…
    Nasze osobiste reakcje powodują, że jesteśmy szczęśliwi lub nieszczęśliwi…, a nauczywszy się je kontrolować – jesteśmy w stanie zmienić nasze nieświadome przyzwyczajenia i uwarunkowania – a wraz z nimi – całe swoje życie…, ponieważ to my sami odpowiadamy za konsekwencje wszystkiego – co robimy, myślimy, mówimy i odczuwamy…
    Czasami trudno nam dostrzec… jakie nasze działanie odniosło skutek…, ale jego rezultaty – zawsze będziemy w stanie dostrzec, ponieważ albo się z ich powodu cie­szymy się, albo cierpimy…

    • margo0307 pisze:

      „… Małgoś…, spróbuj ‚odpuścić’ sobie słowo Bóg
      Co zamiast?
      Istota w Błogostanie albo Błogostan w Swojej Istocie, Najwyższa Świadomość – Źródło albo Najwyższa Świadomość Źródła…”

      ___
      Po co ?
      Słowa, słowa, słowa…
      Tak wiele słów, które zastąpić może króciutkie słowo… Bóg

      Cieszę się…, bo posiadam wolność wyboru…
      Mogę wybrać uczucie szczęścia lub przygnębienia –
      w tym dniu, który właśnie z wdzięcznością witam…
      I nie ma dla mnie znaczenia czy… dzisiaj pada deszcz, czy świeci Słonko…
      Nie znaczenia czy… cieszę się chwilą wolnego czasu, czy też mam przed sobą
      dzień wypełniony obowiązkami…
      Wiem, że dzisiejszy dzień Bóg we mnie – stworzył z myślą o mnie…
      Przytulam ten dzień z wdzięcznością i chcę się nim cieszyć…
      A to, czego nie będę umiała zmienić – pragnę z ufnością zawierzyć…
      Bogu wewnątrz mnie…

      • margo0307 pisze:

        „Wpatruj się w niebo i śpiewaj z radości,
        gdyż słońce otula cię ciepłem
        i opromienia światłem – za darmo.” – Phil Brosmans

      • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

        „Po co ?
        Słowa, słowa, słowa…
        Tak wiele słów, które zastąpić może króciutkie słowo… Bóg…”

        Oczywiście, kochana margo0307.
        Każde słowo ma swoją energię, wibrację i program wzorcowy, który – gdy słowo używamy – jest realizowany…
        Oczywiście, że masz wolność wyboru. :-}❤

  16. Mezamir pisze:

    Bóg Nebu,Nebo,Niebo ,syn Marduka i Sarpanitum.
    Czy Jezus to syn Nieba,boga Nebu?🙂

    • margo0307 pisze:

      „… Czy Jezus to syn Nieba,boga Nebu?”🙂
      ___
      Główkuj dalej Mezamirku, może… starczy Ci życia na rozkminienie tego…

    • siola pisze:

      A moze masz czytac czlowieku po zydowsku,to Ci wyjdzie Bog kolejki podziemnej ,Metra.
      A jak Metra to i miiary od i Cale te zasady wiary „wsz<ystko na miare z umiarem.".I nie trzeba wtedy rasizmu czy religi wszelakiej ,bo nie beda sie Bogowie zenic miedzy soba by zachowac swoje tajemnice.A ze tylko miedzy soba Maja spolkowanie to i Owsa juz tam nie pozostala juz im tylko owsianka i Mandragora co to tylko Maje madrosci i rozsadku daje bo inteligencja tam zanikla pozostaly puste silosy gdzie wiedza stara pozostala ukrywana ale brak jest inteligencji by poszukac nowego przy pomocy starego.
      Coz moge wam powiedziec z doswiadczenia ze CI co dzis grali za bogow tez patrzyli w moje oczy majac strach we wlasnych oczach ,coz ze ja litosciwy to i sie dziwowal czego strach az tak wielki w krzywym oku Maja jak krzywym swoim pyskiem gadaja.
      Coz zaporzycze ja slowa z DOM "Mowa moja bedzie krutka ,idz karzdy do swego ogrodka" i nie trzeba bedzie grac tu bogow bo karzdy sam bedzie uprawial swoj ogrodek.
      I nauczy sie bog mily jak samemu jest uprawiac ziemie by z niej wyzyc a nie czekac na czlowieka dary a samemu dawac ludziom stare smieci co do zabijania ino sluza.Bo gdy magazyny sa juz pelne tego boskiego swinstwa to czas nadchodzi by to smiecie wyprobowac i nadchodzi podjudzanie przez boskie dzieci jednych na drugich uwzajac ze sie ma przed soba samych glupcow.I tak juz na tym swiecie bywa i bywalo ze madrego skazywano za boskie ludu czarowanie(OKLAMYWANIE) :Tak i meczety na tej ziemi Stoja co Maja po bokach 4 rakiety nosne a te koscioly z wierzami jak rakietami co w ich szczycie dzwon Maja co to jeno bum bum robi aby sie zbierali wszyscy i padali na kolana przed Bum BUM z nieba.Coz byl Lew mocny i tez Orzel ale co sie stanie gdy polaczyc Lwa z tym Orlem.Coz wiedza bogowie o kontakcie z Feniksem toz ich nawet do roboty u Feniksa ciaglo ale czy tak napewno uda sie go oszukac to ja skromny czlowiek nie bardzo bym liczyl.Wiec prozne moze byc ICH to grozenie ze ONI przyjada,bo nie da sie juz ukryc chamstwa ,klamstwa i zdrady.

  17. Ifryt pisze:

    Dopiero teraz przeczytałem tekst tematu, bo jak zapewne większość najpierw patrze na komentarze😉
    Ciekawy dla mnie jest ten fragment:
    „Eksperci udowodnili, że książka jest oryginalna. Odkryto w niej treść tekstu, z którego wynika, że Jezus Chrystus nie został ukrzyżowany i nie był synem Boga. Stwierdza się jednak, że Jezus był prorokiem i żywy wstąpił do nieba, a Paweł nie był apostołem, lecz samozwańczym oszustem. Kolejna rewelacja – zamiast Jezusa ukrzyżowano Judasza Iskariotę.”
    —————————————————————————————
    Ciekawe jest to dla mnie o tyle że „święty” Paweł to osobnik, który prawdopodobnie rozpoczoł proces przemiany Jezusa w bóstwo, bo powiedział że nic by nie znaczyła ich wiara gdyby Jezus nie zmartwychwstał. Oznacza to mniej więcej tyle że przekaz Jezusa jest nieistotny(według niego), a istotne jest wyłącznie to że zginoł i zmartwychwstał, tak samo jak czczone w różnych wariantach na bliskim wschodzie bóstwo.

    Potem jeszcze ten nieszczęsny „chymn do miłości”, który prubuje potęge Miłości zmienić w pokorne ciele, czyli przysposobić do przyjęcia pasożyta.

    • marek pisze:

      Dopiero teraz przeczytałem tekst tematu, bo jak zapewne większość najpierw patrze na komentarze😉

      Mezamirku pisz za siebie , ja robię na odwrót…

      …. Kolejna rewelacja – zamiast Jezusa ukrzyżowano Judasza Iskariotę.”….

      …nową drogę rozpoczniesz gdy „rewelacje ” zaczniesz w sobie jedną po drugiej dostrzegać ….

      ….a w temacie ” rewelacji ” do których brak komentarza to ja mam osobistą tyczącą się mojej osoby : życie pokaże : Szymonem byłeś czy Judaszem…

      …niektóre rewelacje pociągają za sobą rewolucje …. lecz rewolucje robią głupcy…

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • Ifryt pisze:

        Znaczki się pozmieniały i z Mezamirem mnie pomyliłeś.
        Mam w nosie rewelacje, pisze bo mi się podoba, a niby co mam robić? Może zapierdalać na system? Jepie ten padół, jestem idealny i nie będe się zmieniał.

    • Maria_st pisze:

      Ciekawe jest to dla mnie o tyle że „święty” Paweł to osobnik, który prawdopodobnie rozpoczoł proces przemiany Jezusa w bóstwo, bo powiedział że nic by nie znaczyła ich wiara gdyby Jezus nie zmartwychwstał. Oznacza to mniej więcej tyle że przekaz Jezusa jest nieistotny(według niego), a istotne jest wyłącznie to że zginoł i zmartwychwstał, tak samo jak czczone w różnych wariantach na bliskim wschodzie bóstwo.

      Potem jeszcze ten nieszczęsny „chymn do miłości”, który prubuje potęge Miłości zmienić w pokorne ciele, czyli przysposobić do przyjęcia pasożyta.

      Fajnie napisałeś…………………………..szczerze

      • Ifryt pisze:

        Cała przyjemność po mojej stronie Marysiu🙂
        To co napisałem to fakt, Paweł nie był apostołem ani nawet nieznał Jezusa, a jest jedną z czołowych postaci chrześcijaństwa.

        • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

          „epie ten padół, jestem idealny i nie będe się zmieniał.
          (…)
          To co napisałem to fakt, Paweł nie był apostołem ani nawet nieznał Jezusa, a jest jedną z czołowych postaci chrześcijaństwa.”

          Jestem pod wrażeniem tej ‚szczerości’ kolejnych autorytarnych :-}, jedynych prawd.
          Ifryt, ciebie i twoje prawdy jedyne ‚najprawdziejsze’ też przytulam do serca. :-}❤

    • Dawid56 pisze:

      Oznacza to mniej więcej tyle że przekaz Jezusa jest nieistotny(według niego), a istotne jest wyłącznie to że zginoł i zmartwychwstał, tak samo jak czczone w różnych wariantach na bliskim wschodzie bóstwo.

      Bardzo slusznie zauwazyles , stad te spory co jest wazniejsze wiara czy uczynki do Zbawienia. Moim zdaniem „uczynki”.Tylko ze samo slowo „zbawienie” oznacza zupelnie co innego dla innej z kultur czy religii.

      Jezus zawsze o sobie twierdzil ze jest synem Boga, co nie oznacza tego ze twierdzil ze sam jest Bogiem.

      • marek pisze:

        Jakby dzieci przeczytały Księgę Urantii od dechy do dechy to dopiero miałyby w powyższym temacie …groch z kapustą w głowach …

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  18. Ktoś pisze:

    Wasze jałowe dywagacje wkrótce przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie,😀

    WALI SIĘ….. ;p

    A chwilę później nadjedzie pora na SPRAWDZENIE DZIENNICZKÓW, niach, niach, niahc, niach, niach……

    • Ifryt pisze:

      Przestań Ktosiu, na tym śmierdzącym padole nigdy nic się nie dzieje, co najwyżej jakaś śmieszna wojna albo inny durny kataklizm, a pozytywnego nigdy nic się nie zdarzy.
      Ten świat nie jest nas wart, tylko ludzie są fajni a reszta to badziew.

    • marek pisze:

      Adasiu , znowu masz bóle głowy….

      przyłóż zimny kompres i myśl pozytywnie …nie martw się dostaniesz trójkę z plusem , ….załapiesz się na resocjalizację ….

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • Ktoś pisze:

        Marku, dzięki za troskę

        ale WIRUSY takie jak ja GŁÓW NIE MAJĄ….
        za to wyjątkową ZJADLIWOŚĆ….

        więc w ostateczność albo się jest nosicielem
        wirusiego genu albo waletuje w piaskownicy. ;p

        Co wybierasz rybko ?

        • margo0307 pisze:

          „… WIRUSY takie jak ja GŁÓW NIE MAJĄ…za to wyjątkową ZJADLIWOŚĆ…”
          ___
          Oj Adaś, Adas… ależ maś pstro w łepetynce…

          Kiedyż Ty zmądrzejesz ?

          • marek pisze:

            Kiedyż Ty zmądrzejesz ?

            Jak w łepetynce serce odrośnie …..

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

            Adaś jest ‚zainfekowany’ przez „wirus” i dlatego sam staje się WIRUSEM.
            Adam:
            „ale WIRUSY takie jak ja GŁÓW NIE MAJĄ….
            za to wyjątkową ZJADLIWOŚĆ….”

            I to jest rozpoznanie siebie (swojej ‚natury) dokonane przez Adama.
            Jeszcze głębsze byłoby to rozpoznanie, gdyby zdał sobie sprawę (uświadomił sobie), że to „zainfekowanie” jest skutkiem jego ‚karmy’.
            Tak to postrzegam, ponieważ wiem coś na ten temat z własnego doświadczenia.
            Ciebie Adam razem z twoją zjadliwością też przytulam do serca. :-}❤

          • Ktoś pisze:

            „I to jest rozpoznanie siebie (swojej ‚natury) dokonane przez Adama.
            Jeszcze głębsze byłoby to rozpoznanie, gdyby zdał sobie sprawę (uświadomił sobie), że to „zainfekowanie” jest skutkiem jego ‚karmy’.”

            — byty takie jak ja są PANAMI KARMY….

            więc z diagnozą peszek. ;D

  19. Mezamir pisze:

    Pytanie:co dzisiaj Mezamir zdobył?
    Odpowiedź: łooooo ,same białe kruki
    Oto jeden z nich

  20. Mezamir pisze:

    W środku między innymi prawdziwa transylwańska ziemia!

    • marek pisze:

      Mezamir

      w kategoriach tego co Małgosia przed chwilą nazwała z mej strony upierdliwością zapytam …

      …..a nasza z polski nie jest prawdziwa ?

      … no i załącz wreszcie trzecie zdjęcie abym się dowiedział jak wygląda to min. ….

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • Mezamir pisze:

        „Prawdziwa” oznacz że z terenów Transylwanii a nie spod okna Wc Donalda itp
        To ważne bo teraz,mając coś transylwańskiego,dotykając tej ziemi
        będę obecny w Transylwanii :> na poziomie duchowym oraz DNA

  21. Mezamir pisze:

    Pięknie🙂 a hrabia Drakula to podobno Słowianin był
    Drakula od Draka czyli smoka a nie żadnego diabła
    z którym smok jest utożsamiany w religiach pustyni
    ze względu na to że Słowianie byli dla tych ludów solą w oku
    z którą musieli się liczyć,dopiero później staliśmy się słabsi
    „przyjmując” chrześcijaństwo

    Rzym upadł po tym jak uczyniono judeo-chrześcijaństwo jego religia państwową
    USA upada,a co jest u nich religią państwową?
    Europa gnije, a o czym się mówi że jest „korzeniem Europy”?

    „Król Jagiełło i Drakula w Jednym Zakonie Stali

    Wiemy na pewno, że istniał, znamy jego członków, regułę i to wszystko albo prawie wszystko. Całość owiana jest tajemnicą i średniowiecznym mistycyzmem. Zakon Smoka (łac. Societas Draconistrarum), bo o nim mowa, powstał 12 grudnia 1408 roku z inicjatywy króla Węgier i późniejszego cesarza rzymskiego Zygmunta Luksemburczyka.

    Na początku Zakon zrzeszał 21 członków. Byli wśród nich m.in. władca Serbii Stefan Lazarević, możnowładca Górnych Węgier Ścibor ze Ściborzyc (arystokrata polskiego pochodzenia herbu Ostoja), palatyn Węgier Nicholas II Garay oraz Vlad II Diabeł z synem Vladem III Palownikiem, hospodarzy wołoscy. Ten ostatni, to legendarny „wampir” Drakula.
    Zakonowi zawdzięczał zresztą swój przydomek „Draco” – smok, przekształcony następnie w „Dracul” – diabeł.

    Jan Długosz tak opisuje herb Ordo Draconi: „Symbolem (…) był smok zwinięty w kłębek, dotykający głową ogona, z otwartą paszczą ziejącą ogniem, skropiony krwią na grzbiecie na kształt krzyża. Nad nim znajdował się znak krzyża wypuszczający promienie i w środku taki napis; O, jak miłosierny jest Bóg sprawiedliwy i łagodny!”. Do symboliki zakonu nawiązywało wiele herbów szlachty rumuńskiej i węgierskiej, w tym Batorych. Także herb króla Władysława Jagiełły zawiera jego insygnia. Strojem organizacyjnym był czerwony kaftan i zielony płaszcz. Najsłynniejszy chyba monaster Zakonu Smoka mieścił się na jeziorze Snagov w Rumunii. Najsłynniejszy dlatego, że znaleziono tu grób Drakuli. Doczesnych szczątków „wampira” jednak w nim nie było…
    Wraz ze śmiercią swojego założyciela Zygmunta Luksemburskiego umarł i smoczy zakon. Nigdy formalnie nie został rozwiązany. Po prostu zmieniły się polityczne interesy, a i Turcy chwilowo przestali zagrażać Europie.
    I to w zasadzie wszystko, co wiemy o Zakonie Smoka. Reszta to tylko domysły. Jego członków posądza się o o ezoteryzm, sekcizm i okrucieństwo. Wszystko jednak opatrzone zwrotem „podobno”. Tym niemniej Zakon Smoka rozpala wyobraźnię do dzisiaj. Wiele współczesnych bractw rycerskich przybrało to miano, a w internecie funkcjonują gry odwołujące się do jego historii”.
    Wojciech Gatz

    „I już wiemy dlaczego pod stopami króla Jagiełły na Wawelu jest smok.”

    • siola pisze:

      Ato juz wiemy czego to na kwatowa gore ,boska sky bande przygnalo.Bo gora pelna tuneli smoczych a do tego krew smocza zmienila sie w dajaca zycie wode.Wiec sni sie boskim dupka ze mimo ze nosza w sobie krew smocza zatruta boska to im sie kontakt z Pfenicksem bedzie im Dany pomimo Ocow swoich zdrady.Ten co Ojcow zdrowa krew posiada temu ,nigdy by nie przyszlo do glowy by drugiego czleka za glupiego uwazac.
      To tylko z krwia zatruta dep co za Lwa sie uwaza ,bedzie jako kierownik zmiany w wC Donaldzie studenta o innej skurze brzdko wyzywal.Bo to ´juz mordercow wlasnych Matek i Ojcow nikt kultury zycia nie na uczy ,dla nich tylko pozostalo tylko jedno swym bogactwem kradzinym dla boga swa depowosc przykryc,Tak i powie dziwka z dzidowskiej dziury do Pfeniksa ze ONA tak z bogiem jest bogata ze wybudowala bez pozyczek sobie palac,ale ciekawe co powie jej na to powie gdy sie dowie ze nas boskim klamstwie,kradzierzy cudzego i morderstwie Ojcow palac stoi zbudowany,Choc nie mnie grac tu role jest Pfenicksa to powiedziec ja tu moge tylko jedno ze tego co na nieszczesciu drugich zbudowane zaden z nich zbogow tam gdzie pojdzie z soba nie zabierze bo tam miejsca na kradzione i klamstwo nie ma ,jest tylko tyle miejsca by pomiescic tare klamliwe zbogi.

  22. JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

    I… jako ten „wróbelek” (którego Marek wspomniał) rozwijam skrzydła i „odlatuję”.
    I dziękuję.❤

    • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

      I na pożegnanie (choć może kiedyś jeszcze tu zajrzę, bo nigdy nic nie wiadomo ;-} ):

      Kiedy wszystko
      „staje się” święte,
      to już samo
      słowo „święte”
      pozostaje
      wewnątrz…
      wszystkiego
      i ujawnia się
      w ciszy…

      Jestem
      odczuciem
      istnienia ja
      i to istnienie
      jest
      odczuwalne
      na tle
      niezmiennej
      świadomości
      jestem.

      Jestem
      jednocześnie
      tym, co
      niezmienne
      i tym, co wciąż
      ulega zmianie.

      Jestem
      naczyniem
      pustki
      Jestem
      dźwiękiem
      ciszy,
      jestem
      obrazem
      tła
      jako ja,
      które jest.

      istniejemy
      w czasoprzestrzeniach
      i poza czasem
      jednocześnie.

      I nie ma już
      paradoksów,
      nawet
      tych pozornych…
      gdy połączone
      ze sobą w Jedni,
      zanikają… :-}

      a to, czego szukamy jest tym, co szuka.
      :-}❤❤❤❤❤

      tej róży już nie ma, przekwitła i znikła:

      a jednak jest… tu :-}❤

      • marek pisze:

        Co widzę po tej naszej dłuższej rozłące? :-}

        Tak, jak Markowi trudno „odpuścić” wiarę,
        tak i Margo trudno „odpuścić” Boga. :-}❤
        Ktosiowi zjadliwość,
        Mezamirowi walkę z czyimiś kłamstwami,
        a ifrytowi swoją nieomylność/doskonałość…

        Jestem pełna podziwu za takie trzymanie się swoich przekonań.
        I pozdrawiam was serdecznie. :-}❤

        JESTEM wszystko akceptuje….

        Jestem koryguje……

        jestem wzrasta przez doświadczenie i poszukuje….

        Piękny wiersz Jestem naczyniem Pustki – o jasno sprecyzowanej myśli …i róża która jest i jej nie ma …..

        …..lecz pozostanę przy religii w świecie ludzi w którym Ducha na zewnątrz prawie nie ma .

        Jakiż cel byłby ŻYCIA w całości i jednostkowego , gdyby Jestem i jestem w nie wysłane wracały do JESTEM pytając po co nas stworzyłeś , dla kaprysu , cierpienia samego , czemuż w doświadczenie jesteśmy tak ubogo ubrane?…

        Pełnia trzech ” Jestem ” musi się dokonać w istocie przed powrotem do Pustki – Boga
        a dla tej Ziemskiej populacji zjednoczenie jestem i Jestem to jest pierwsza do zrealizowanie nie do pominięcia droga .

        Głowa w przeszłości mi spuchła od mądrości przeczytanych , bunt , samo destrukcja blask orientu , to z autopsji znana jest mi droga ….

        …lecz gdy w którą stronę iść już nie wiedziałem , to dostrzegłem ….klucze leżą gdzie leżały ,tylko amok ich szukania zmącił wzrok i szukałem ich nie przezd sobą a po bokach

        Wszelka treść z dorobku myśli nowożytnej jest w Księdze Urantii objaśniona , tylko cenzor-i przyjaciel -Jestem musi mówić- jestem , popatrz tutaj oraz pomóc radą jak rozumieć treść wskazanej strony.

        ŻYCIE – Wszechświat jest płynne , kwantowe , liniowe , moc człowieka w sferze JESTEM nieograniczona ,lecz by nie był oponentem co do planów JESTEM edukacja – jestem -Jestem na czas zespolenia z JESTEM musi być skończona …..

        TOLERANCJA – zdrowo rozumiana winna kwitnąć , to jest w mej ocenie na ten czas , najwłaściwsza do odbycia przez nas droga

        … a Tobie kochana ” Jestem w Bogu ” jestem …..życzę najwspanialszych podróży po ” przestworzach „.

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

        • marek pisze:

          WIARA ……NADZIEJA …….MIŁOŚĆ

          Oponentów rozwoju człowieka jest staraniem , aby to co w rozwój wiedzie było zohydzone ,oplute , wyśmiane …..

          …..wiara w ludzkości obumiera….

          Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „… wiara w ludzkości obumiera…”
            ___
            Czym byłoby Życie bez wiary i nadziei ?
            – iskrą… odrywającą się od rozpalonego węgla i natychmiast gasnącą…

            Z poczuciem szczęścia bywa czasami tak – jak z okularami…
            – szuka się ich, a one „siedzą” sobie na nosie…

          • siola pisze:

            Oj ja bym sie az tak nie martwil ,ludzkosc zyje choc w niewielu.I choc tych co wartosci stare opluli na amen jest wielu,nie wystarczy im sliny by zgasic ogien zmiany co na ognistym ogonie pataka tu przybedzie.A zmiany beda duze ,bo to ich drugich opluwanie wlasna slina nie wystarczy by ugasic przodkow wiedzy.Ja bym mial tu mala rade dla tych co drugich opluwali swoja slina ,ZOSTAWCIE SOBIE TROCHE SWOJEJ SLINY DLA SIEBIE BO BEDZIE GORACO I MOZE BEDZIE MUSIAL JEDEN Z DRUGIM TO CO GO BEDZIE PALIC W JEGO SRODKU GASIC WLASNA SLINA :Coz choc z gliny i na zewnacz piekne to w srodku puste w sobie bo bez kropli wody w sobie jak porcelanowa szklanka,nie pomoze tez tu mycie jak sie stalo juz tylko porcelanowa skorupa.

          • Ifryt pisze:

            Hm… Siola z całym szacunkiem ale to Ty tu plujesz jadem najwięcej…
            Ale od razu z góry Cię przepraszam, Ty tylko piszesz PRAWDĘ😛

          • siola pisze:

            Ifryt a ty dalej swoje ,tak jabys uwazal ze ja o Tobie.A ja tylko opisuje jaki ja mistyczny Mist na drodze spotkal.Coz moze i sie jadu we mnie nazbieralo ,ale po kryjomu mistyczne zmije go wciskaly myslac ze zatruja.Wiec i sie nie gniewam bo karzdy sadzi tylko po sobie a ja nie z tych co Maja wokol swego domu kamery,by wciaz mysla ze to wszyscy jak ONI zlodziejskie boskie krowy.

          • Ifryt pisze:

            Ja wiem że Ty nie o mnie, ale wydało mi się zabawne że tak gadasz o tej „ślinie” a sam wiesz że masz dużo tego jadu, być może słusznego, bo tego nie oceniam.
            Być może „Maja” drwi sobie z Ciebie, BYĆ MOŻE a nie że napewno.
            Przedstawiam Ci gwiazdy polskiego rapu:
            Kamil Rutkowski ps Zeus
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Zeus_(raper)
            Michał Buczek ps Z.B.U.K.U
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Z.B.U.K.U
            To naprawde są nasze „lokalne gwiazdy” każdy może sprawdzić ile mają wyświetleń pod swoimi kawałkami🙂 Nie będe wklejał bo choć lubie polski rap, to jednak w nieco innym wydaniu.

          • Ifryt pisze:

            A zresztą co mi tam, mniej że ogląd sytuacji😀

            Zeus prawie że romantyczny, pewnie łapie panienki na swoją „głębie wyrazu”😛

            Zato Zbuku to już prawdziwy zboczeniec, bez ceregieli😛

          • siola pisze:

            Coz widze wiesz dobrze jak nazwisko zwiazane z mordercami Matki bo zbiera mnie na z jak po sudaku.Coz dla mnie lepsza glowa nizli chwalic sie Zeusowym przyrodzeniem.Coz przrodzenie w jeden dzien go masz na drugi moze byc ze Herra z milosci Ci odetnie.
            Od Taki sobie kolos ze zakutym lbem we stali co wywija glinianym przrodzeniem ,zapominajac o wibrowaniu i ze moze to go z jego glinianych nog zwalic.
            Bo nie wymysli leb zakuty nic nowego tylko wracal by do starego przeklenstwa swego,a los bedzie jego taki ze go zniszczy to co stworzyl glinianym przyrodzeniem z zakuta w sobie glowa..

          • siola pisze:

            Od widac juz zmiany ,Zeusowych spiewow nie chc niemce sluchac a ja byl ciekawe jak wysoko czy nisko spiewa ,czy taka sama meda jak boska resztka.

          • Ifryt pisze:

            Trudno żebym nie wiedział skoro piszesz o tym odkąd jestem na tym blogu😉
            Liczyłem na jakąś ciekawszą refleksję, a nie wywody nad nikczemnością starożytnego bóstwa. Ja lubie Zeusa(tego greckiego), był kawał skur… ale dbał o swoje dzieciaczki, gorszy był Kronos który je zjadał.

          • siola pisze:

            A coz myslisz ze cos sie zmienilo z tym zjadaniem ?
            Dalej zjadaja Twoja swiadomosc i pamiec,
            Dlej jest czlowiek tylko wiezniem czasu co to wokol siebie zamiast wiatrkow potwory widzi,
            A mazeniem jego jest Dulcy Neja ,milosc kturej objac swym ramieniem nie umie.
            Bo jest tylko wiezniem czasu i wartosci kturych pojac mu nie daja,mysl wolnosci zabijajac.
            Tak wszystko co boskie staje sie w rekach wladcy czasem odwrotnoscia tego co jest dobre.
            Coz co napisalem czy pojac mozesz nie wiem ,ja sam tylko troche z tego pojac moge,ale choc czasu moze mam niewiele staram sie rozwiazania wieznia czasu szukac.

          • Ifryt pisze:

            Siola to Ci się powinno spodobać, przeczytaj to🙂
            http://www.yangua.friko.pl/kluczedo.htm
            Klucze do częstotliwości wolności.
            A jeśli cokolwiek Ci się nie spodoba to bez skrupułów to odrzuć, zmień podejście do duchowości, stań się ZDOBYWCĄ, a nie kurczakiem z otwartym dziobem.
            Nie zawierzaj nadmiernie nikomu, ufaj temu co się sprawdza, a przy okazji i jad zniknie bo nie będzie rozczarowań, Serduszko jest Twoje więc Ci nie ucieknie🙂

          • siola pisze:

            Znalem ci ja jednego co sie juz przed szlachtem ZWYCIESCA i Panem S wiata mieniali miecze rozdawal,coz los jego byl nie wesoly ,przykryto jego wlasnym bialym plaszczem z czarnym krzyzem jego ziemskie zwloki.Coz zwyciestwo i tu nic nie dalo bo masz i wsrod swoich tych najwiekszych wrogow a nie wrto sie we wlasnej krwi po uszy babrac.

          • Ifryt pisze:

            Ciesze się że Ci się niepodoba, bo to kiepski tekst ale jednak inspirujący🙂
            Teraz już wiem że potrzebujesz ZBAWCY, bo z jakiegoś powodu nie potrafisz nim być sam dla siebie.
            Weż zatem pod uwagę że zbawca nie może być taki jak Ty, nie może nadmiernie obawiać się bólu, czy upadku swojego ego. To musi być ktoś bardzo odważny a wręcz zuchwały, z jajami i Sercem, osobnik który stanie się rozbójnikiem dla Ciebie, skoro Ty się nim boisz zostać.

            Prosił bym o wywalenie tego postu bo w złym miejscu się wstawił:
            https://nnka.wordpress.com/2016/09/09/czy-jezus-byl-synem-boga-czy-jezus-zmartwychwstal-ewangelia-barnaby-prawda-czy-falsz/#comment-67476

        • JESTEM - naczyniem PUSTKI pisze:

          Dziękuję Marku i przytulam Cię do serca, :-}❤

        • Ifryt pisze:

          Ciesze się że Ci się niepodoba, bo to kiepski tekst ale jednak inspirujący🙂
          Teraz już wiem że potrzebujesz ZBAWCY, bo z jakiegoś powodu nie potrafisz nim być sam dla siebie.
          Weż zatem pod uwagę że zbawca nie może być taki jak Ty, nie może nadmiernie obawiać się bólu, czy upadku swojego ego. To musi być ktoś bardzo odważny a wręcz zuchwały, z jajami i Sercem, osobnik który stanie się rozbójnikiem dla Ciebie, skoro Ty się nim boisz zostać.

      • Dawid56 pisze:

        ¨”Jestem” brzmi tak samo gdy wypowie to slowo mezczyzna lub Kobieta, podobni jak slowo bede , ale juz nie bylam/bylem
        Jakie to dziwne ze pewne rzecowniki w jezyku polskim sa okreslonego rodzaju(meskiego, zenskiego i nijakieg) Zrodlo Szczescie, dziecko ¨nie ma plci Wiara, Dusza, Nadzeja i Milosc ¨plec zenska¨z kolei Bog, Kosmos i Wszechswiat plec meska.W jezyku hiszpanskim kazdy rzeczownik musi byc albo rodzaju zenskiego albo nijakiego np drzewo(arbol) jest rodzaju nijakiego.

        • Ifryt pisze:

          Technicznie to niby tak, ale żródło jest żeńskie, symbolizuje pierwiastek kobiecy i grala.
          Rycerze poszukują żródła/świętego grala, a chłopcy szukają miecza/mocy, aby stać się rycerzami. Oczywiście nie dosłownie, jednak gral jest dla „rycerzy”.
          Robienie ze żródła czegoś „nijakiego” to takie odzieranie pierwiastka kobiecego z należnej mu chwały.

          • margo0307 pisze:

            „… Rycerze poszukują źródła/świętego grala, a chłopcy szukają miecza/mocy, aby stać się rycerzami…”
            ___
            Rycerze poszukują źródła…
            Chłopcy poszukują miecza mocy…
            Dziewczęta poszukują kwiatu paproci…
            Wierni poszukują Boga…
            Esteci poszukują piękna…, etc, etc…
            Ale przecież… choćbyśmy cały świat przemierzyli w poszukiwaniu… źródła, mocy, Boga czy piękna… – nie znajdziemy ich nigdzie, jeśli nie nosimy ich w sobie…🙂

          • Ifryt pisze:

            No tak Marguś, ale nie wystarczy przeczytać tej prawdy, lub aby ktoś nam to oznajmił, trzeba jeszcze to sobie uświadomić i przetrawić.
            Wierni poszukujący Boga to tak naprawdę szukają „Wielkiego Wodza” który poprowadzi ich do zwycięstwa, to jest pierwiastek męski, i niema z niema z nim żartów, kobiety dodatkowo szukają miłości Boga, mężczyżni sami chcą być jak Bóg i mieć w sobie tą miłość i moc do której tak wielu z różnych powodów wzdycha.

          • Dawid56 pisze:

            Maialem dzis dziwny sen snila mi sie Gdynia , a konkretnie Grabowek gdzie pracowalem ok 30 lat temu .I snili mi sie ludzie z tamtego zakladu pracy i nie tylko jakby wszyscy starzy przyjaciele i znajomi.ZE WSZYSTKIMI BYLEM NA „TY”.Wszystkich w tym snie poznawalem i nie poznawalem , poznawalem nawet tych ktorych nie znalem w tym zyciu.Byl to jakby bal i nie bal, przyjecie i nie przyjecie.Po chwili sobie zaczolem zdawac sprawe z tego ze wiekszosc z nich prawdopodobnie juz nie zyje….

          • margo0307 pisze:

            ~ nie znajdziemy… źródła.., mocy.., Boga.. czy piękna… nigdzie – jeśli nie nosimy ich w sobie… ~
            *
            „… ale nie wystarczy przeczytać tej prawdy, lub aby ktoś nam to oznajmił, trzeba jeszcze to sobie uświadomić i przetrawić…”
            ___
            Otóż to Grześ…

  23. marek pisze:

    Czym byłoby Życie bez wiary i nadziei ?
    – iskrą… odrywającą się od rozpalonego węgla i natychmiast gasnącą…

    Z poczuciem szczęścia bywa czasami tak – jak z okularami…
    – szuka się ich, a one „siedzą” sobie na nosie…

    Małgosiu …dech mi zaparło …piękne sentencje..

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  24. siola pisze:

    Oj a ja Malos widac ze niedobry bo ja kocham tylko jedna a miluje wszystkich co na szacunek zasluguja.Wiec kochanie pozostaje dla kochanej duszy a szacunek dla tych duszek co na szacunek ludzki swymi czynami zasluzyli a nie klamstw gadaniem.

  25. marek pisze:

    Siola

    nie dziel zapałki na czworo , szacunek i miłość są w pobliżu siebie….

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bop światło jest we mnie

  26. siola pisze:

    Marek szanowac mozna ale od razu kochac,czasem kochanie moze i najlepsza przyjazn zabic.Ja tam naprzyklad nie potrafie sie calowac jak Brezniew z Gierkiem raczej wystarcza mi reki podanie bo z pocalunkami kobiet przychodzi dziwne zaklopotanie.Coz czasami ci co sie za duzo caluja i sciskaja najwiekszymi wrogami sie staja,inni znowu beda cie calowac i sciskac by cie wykorzystac.Coz na czworo babka wrozyla a dwie zapalki miala wiec zapalki polamala,ktos musi wyciagnac ta najkrutsza bo tak juz z wrozba.

    • margo0307 pisze:

      „… z pocalunkami kobiet przychodzi dziwne zaklopotanie…”
      ___
      A dlaczego… ?
      Jakiż to ukryty w podświadomości program odpowiada za to… „zaklopotanie” ?

      Osobiście, jakoś nie czuję żadnego… „zaklopotania” kiedy mogę jakiegoś mężczyznę ucałować ciepło i serdecznie…

      • marek pisze:

        Osobiście, jakoś nie czuję żadnego… „zaklopotania” kiedy mogę jakiegoś mężczyznę ucałować ciepło i serdecznie…|

        …ja też nie czuję Małgosiu bo odczuwanie to druga część naszego JA równa z rozumowaniem ..

        ….więc aby jako Całość dojść do Boga, to nic nie stoi na przeszkodzie , a wręcz jest wskazane ,aby z tymi co do tego dorośli lub dorastają dotykać się ,obtulać ,czy z spontanicznych odruchów serca drugiego człowieka pocałować …

        Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      Masz rację Siola

      /swoją… jak to słowo ładnie jest przez nas używane…..nie obraża , a jednak wkurza …choć to świnot prawda o prawdach/ ….

      ….więc masz rację swoją a ja swoją rację , bo miłość miłości nie równa i dlatego o czym innym gadamy choć myślimy ,że gadamy ze sobą …

      …ja z racji że mam w sobie dużo ” BABY ” nie mam żadnych problemów obcałowywać każdą napotkaną / i w portkach nic mi się przy tym nie rusza / ,” gorzej ” że i chłopa nie mam problemów przytulić do piersi jak czuję ,że taka jest chwili potrzeba …

      …..więc może to u mnie takie zboczenie , a może nieuświadamiane na co dzień przeświadczenie ,że każde z nas to część czegoś większego więc przytulając z pozoru obcego człowieka , czy całując – spontanicznie nie robię nic złego….

      …a o swoim odczuwaniu miłości jak chcesz to napisz , a jak nie chcesz to ją pooglądaj i nadal się nią ciesz i pielęgnuj….

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • siola pisze:

        Jako mlody wojak mial Ci ja dziewczyne co przy calowanie ,wpadla w cos jak Malgoska mowi szczytowanie.Nie bylem przygotowany ze calowanie az tak zadziala.Wiec nies powiedzialem ze ja sobie ,z tym calowaniem drugich musisz ty uwazac ,bo to ma byc z milosci a nie by wykorzstac drugich..Bo nie moja tu jest sprawa sila pocalunku drugiego uczucie zniewolic,bo Laska nebeska miala byc do kochania a stala sie Laska do bicia niewolnikow po plecach.Wiec nies to po swiecie ze dopuki slowo bedzie nie dotrzymywane jeno przekrecane tak dlugo bedzie czlowiek czlowiekowi wrogiem podjudzany na siebie Laska Boza.Coz moze skladajac przysiega na swe sumienie da wiecej niz przysiega na jakas ksiege,kturej wynikiem sa wojny jaki toczy czlowiek w imie boze na tym swiecie.Moze bedziemy madrzejsi ,bo bedziemy wiedziec zeby sie na nowo urodzic trzeba swoje rzycie dobrze przezyc a nie szukac baranka ofiarnego by mu swoje grzechy przypisac oklamujac samego siebie ze sie jest czystym bo ktos na krzyzu za mnie wisi.

  27. Teresa Chacia pisze:

    Bo tylko na siebie patrzycie
    ja tylko jestem na samym szczycie
    na tych co wokół uwagi nie zwracacie
    a tylko ciągle i bezlitośnie ich pouczacie
    jak się czuje twoja żona
    nie siedzi w tobie i może być urażona
    jak się czuje twój mąż
    gdy całujesz bez podtekstów innych wciąż
    jak się czuje twoja partnerka
    gdy partner wciąż na inne zerka
    jak się twój partner czuje
    gdy w jego obecnośći innych całujesz
    a może wasze szczytujące ego
    nie pozwoli zapytać ale dlaczego?
    a może wasze szczytujące wibracje
    nie przyjmują że ktoś inny ma rację
    a może wasze szczytujące światło
    każe im powiedzieć rób tak to ci będzie łatwo
    a może wasze szczytujące wzniesienie
    każe na innych patrzeć to tylko proch i cienie.

    • marek pisze:

      Bo tylko na siebie patrzycie
      ja tylko jestem na samym szczycie
      na tych co wokół uwagi nie zwracacie
      a tylko ciągle i bezlitośnie ich pouczacie

      ….Oj tam , oj tam Teresko zaledwie powróciłaś , a już wszystkich na odlew po główkach i z lewa i z prawa …zbiłaś …..

      …..a może byś tak wcześniej – porozmawiała?….zamiast od razu wyciągać działa…

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • margo0307 pisze:

      „… jak się czuje twój mąż
      gdy całujesz bez podtekstów innych wciąż…
      a może wasze szczytujące ego…
      a może wasze szczytujące wibracje…
      a może wasze szczytujące światło…
      a może wasze szczytujące wzniesienie…”

      ___
      Mój mąż Teresko, zna mnie bardzo dobrze, ponieważ nigdy nic przed nim nie ukrywałam…, zna mnie więc prawie tak dobrze… jak ja znam samą siebie…🙂 i doskonale rozumie moją chęć obdarowywania innych całusami… przyjaźni, wdzięczności, radości, etc…

      A swoją drogą, to… ciekawe Teresko…🙂
      Dlaczego… serdeczny, pełen ciepła pocałunek kojarzy się Tobie ze…
      „szczytowaniem”… ?
      Mnie np. „szczytowanie” kojarzy się z seksem, a szczególnie z orgazmem…, i wiesz co Teresko ?…
      – powiem, że… w takich momentach również odczuwam ochotę na… długie, intymne pocałunki…, tyle że wówczas… takie całowanie ma diametralnie różne zabarwienie emocjonalne i… w żaden sposób nie można go pomylić z przyjacielskim, serdecznym pocałunkiem…
      Po Zdrówka…

      „Uczynić kogoś szczęśliwym – to jakby jego życie pomnożyć i pogłębić.”❤ –
      Henri Frederic Amiel

  28. margo0307 pisze:

    „… Klucze do częstotliwości wolności….”
    ___
    Świetny tekst Grześ, dziękuję🙂
    M.in:

    Zmniejszaj ilość niewoli wewnątrz i dookoła siebie tak – jak tylko możesz.

    Dobrze jest traktować życie jak emocjonującą przygodę , wyprawę w nieznane.

    Zostało w nas zasiane wiele rzeczy , które wydają się być złe , brudne lub straszne.
    Przyjmij je z dumą i odwagą. Bądź twórcą samego siebie i swoim panem.
    Przyjmij odpowiedzialność za siebie.

    Nie jest winą miecza , że zabija – winą jest ślepe posłuszeństwo.

    Myśl stwarza.

    Należy dążyć do jednorodności, syntezy i synchronizacji. Tylko zjednoczone wola i myśl potrafią tworzyć. Kiedyś były jednym.

    Tworzenie jest kształtowaniem nowych możliwości wyboru i znajdowaniem nowych sposobów wyrazu.
    Niszczenie jest pozbawianiem wyboru.
    Jeżeli niszczysz coś na zewnątrz siebie, niszczysz to w sobie. Niszczysz część siebie.

    Niszczycielska siła jest także potrzebna. Służy do uwalniania energii z form zamkniętych.
    Energia ta jest potrzebna do stworzenia w tych miejscach nowych niezliczonych możliwości wyboru.

    Nie twórz rzeczy grożnych, twórz rzeczy piękne.
    Wiele nie do końca przemyślanych dzieł obróciło się przeciw swym twórcom…

    • Ifryt pisze:

      Niema za co Marguś, miło mi🙂
      Moim zdaniem ten tekst jest ułomny i pozbawiony Ducha, albo przynajmniej takiego jakiego lubie, jednak „technicznie” jest dobry, i przedewszystkim ciekawy, swego czasu zrobił na mnie spore wrażenie, no więc go obaliłem w swoim wnętrzu😀
      Grunt to odpowiednie podejście do duchowości, wykorzystałem koncepcję chaosu do wzmocnienia mojej koncepcji Boskości🙂

      • margo0307 pisze:

        „…wykorzystałem koncepcję chaosu do wzmocnienia mojej koncepcji Boskości”🙂
        ___

        • marek pisze:

          PRZEKAZ 196

          WIARA JEZUSA

          Jezus nie wymagał od swoich uczniów aby wierzyli w niego, ale raczej aby wierzyli razem z nim, wierzyli w rzeczywistość Boskiej miłości i z pełnym zaufaniem akceptowali rękojmię synostwa z niebiańskim Ojcem. Mistrz pragnął, aby wszyscy jego zwolennicy w pełni podzielali jego transcedentalną wiarę. Jezus rzucił swoim zwolennikom nadzwyczajne wyzwanie, aby nie tylko wierzyli w to, w co on wierzył, ale żeby także wierzyli tak, jak on wierzył. Pełna doniosłość tego zawarta jest w najwyższym nakazie: „Pójdź ze mną”.

          Wiara Jezusa osiągnęła czystość dziecięcej ufności. Jego wiara była tak absolutna i tak pozbawiona wątpliwości, że reagowała na urok kontaktu z bratnimi istotami i na wspaniałości wszechświata. Jego zmysł polegania na Boskości był tak zupełny i tak przepełniony pewnością, że dawał radość i rękojmię absolutnego, osobistego bezpieczeństwa. W religijnym doświadczeniu Jezusa nie było niezdecydowanej pretensjonalności. W tym gigantycznym intelekcie dorosłego człowieka, dziecięca wiara panowała ostatecznie nad wszystkimi sprawami świadomości religijnej. Zatem nic dziwnego, że kiedyś powiedział: „Jeżeli nie staniecie się jak małe dzieci, nie wejdziecie do królestwa”. Pomimo tego, że wiara Jezusa była podobna do dziecięcej, wcale nie była dziecinna.

          Ziemskie życie Jezusa poświęcone było jednemu wielkiemu celowi – czynieniu woli Ojca, przeżyciu ziemskiego życia religijnie i z wiarą. Wiara Jezusa była ufna, tak jak dziecka, ale była zupełnie wolna od zarozumialstwa. Podejmował stanowcze i męskie decyzje, odważnie stawał w obliczu różnorodnych rozczarowań, zdecydowanie przezwyciężał niezwykłe trudności i niezachwianie wychodził naprzeciw surowym wymaganiom obowiązku. Potrzeba było silnej woli i niewzruszonego zaufania, aby wierzyć w to, w co wierzył Jezus i tak jak on wierzył.

          1. JEZUS – CZŁOWIEK

          Nie pozwólcie na to, aby dyskusja o człowieczeństwie czy Boskości Chrystusa zaćmiła tą zbawczą prawdę, że Jezus z Nazaretu był religijnym człowiekiem, który przez wiarę doszedł do poznania i czynienia woli Boga; był najbardziej religijnym człowiekiem jaki kiedykolwiek żył na Urantii.

          Nadszedł już czas, aby zobaczyć symboliczne zmartwychwstanie ludzkiego Jezusa z tego grobu, gdzie został złożony pośród teologicznych tradycji i religijnych dogmatów dziewiętnastu wieków. Nie można już dłużej poświęcać Jezusa z Nazaretu nawet na rzecz wspaniałej idei gloryfikowanego Chrystusa. Byłoby wspaniałą przysługą dla wszystkich, gdyby dzięki temu objawieniu Syn Człowieczy został wskrzeszony z grobu tradycyjnej teologii i przedstawiony jako żywy Jezus temu Kościołowi, który nosi jego imię, jak również wszystkim innym religiom! Na pewno chrześcijańska wspólnota wiernych nie będzie się wahać przed dokonaniem takich adaptacji swej wiary i zwyczajów życiowych, jakie dadzą jej możność „pójścia za” Mistrzem, dzięki ukazaniu jego prawdziwego życia, religijnej konsekracji dla czynieniu woli jego Ojca i poświęcenia się bezinteresownej służbie dla człowieka. Czy wyznawcy chrześcijaństwa boją się zdemaskowania autokratycznego, nie konsekrowanego braterstwa, społecznie poważanego a ekonomicznie błądzącego w samolubstwie? Czy instytucjonalne chrześcijaństwo obawia się wystawienia na ryzyko, czy nawet obalenia, tradycyjnej eklezjastycznej władzy jeśli Jezus z Galilei zostanie przywrócony umysłom i duszom śmiertelnych ludzi, jako ideał osobistego religijnego życia? Zaprawdę, drastyczne i rewolucyjne byłyby społeczne przekształcenia, ekonomiczne przemiany, moralne odmłodzenie i religijna korekta chrześcijańskiej cywilizacji, gdyby żywa religia Jezusa nagle wyrugowała teologiczną religię o Jezusie.

          Piotr, opanowany entuzjazmem Zesłania Ducha, mimowolnie zapoczątkował nową religię, religię zmartwychwstałego i gloryfikowanego Chrystusa. Apostoł Paweł przekształcił później tę nową ewangelię w chrześcijaństwo, w religię zawierającą jego poglądy teologiczne i obrazującą jego własne, osobiste doświadczenia z Jezusem na drodze damasceńskiej. Ewangelia królestwa oparta jest na osobistym, religijnym doświadczeniu Jezusa z Galilei, chrześcijaństwo oparte jest niemalże wyłącznie na osobistym, religijnym doświadczeniu Apostoła Pawła. Prawie cały Nowy Testament poświęcony jest nie tak przedstawianiu doniosłego i inspirującego, religijnego życia Jezusa, jak omawianiu religijnego doświadczenia Pawła i zobrazowaniu jego osobistych przekonań religijnych. Jedynymi szlachetnymi wyjątkami od tego zobrazowania, oprócz niektórych części Mateusza, Marka i Łukasza, są List do Hebrajczyków i Epistoła Jakuba. Nawet Piotr, w swoich pismach, tylko raz nawiązał do osobistego, religijnego życia swego Mistrza. Nowy Testament jest wspaniałym dokumentem chrześcijańskim, ale zaledwie marginalnie Jezusowym.

          Życie Jezusa w ciele obrazuje jego transcendentalny rozwój religijny, od wczesnych idei pierwotnego respektu i ludzkiej czci, poprzez lata osobistej duchowej wspólnoty, aż do tego okresu gdy ostatecznie doszedł do zaawansowanego i podniosłego stanu świadomości swojej jedności z Ojcem. I tak, w jednym krótkim życiu, Jezus przeszedł to doświadczenie religijnego, duchowego rozwoju jakie człowiek zaczyna na Ziemi a kończy zazwyczaj dopiero po swojej długiej podróży w duchowych szkołach przygotowawczych na kolejnych poziomach przed-Rajskiej egzystencji. Jezus rozwijał się od czysto ludzkiej, świadomej pewności wiary w osobistym doświadczeniu religijnym, do wzniosłych, duchowych wyżyn autentycznego ziszczenia się jego Boskiej natury i świadomości jego bliskiej wspólnoty z Ojcem Uniwersalnym w zarządzaniu wszechświatem. Rozwinął się od pokornego statusu skromnego śmiertelnika, który spontanicznie powiedział temu, który nazwał go dobrym nauczycielem: „Dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry za wyjątkiem Boga”, aż do wzniosłej świadomości nabytej boskości, która kazała mu zawołać: „Kto z was udowodni mi grzech?”. I to stopniowe wznoszenie się, od człowieczeństwa do boskości, było wyłącznie ludzkim osiągnięciem. I kiedy Jezus osiągnął boskość, nadal był tym samym ludzkim Jezusem, zarówno Synem Człowieczym jak i Synem Bożym.

          Marek, Mateusz i Łukasz zachowali co nieco z obrazu ludzkiego Jezusa, który bardzo się starał upewnić o Boskiej woli i tę wolę wykonać. Jan przedstawił obraz tryumfującego Jezusa jak chodził po Ziemi z pełną świadomością boskości. Wielki błąd popełniony przez badaczy życia Mistrza polega na tym, że niektórzy pojmowali go wyłącznie jako człowieka, podczas gdy inni myśleli o nim tylko jako o istocie Boskiej. Podczas wszystkich swoich doświadczeń był on zarówno ludzki jak i Boski i takim jest nadal.

          Jednak największy błąd popełniono w tym, że chociaż uznawano, iż ludzki Jezus posiada religię, Boski Jezus (Chrystus) niemalże z dnia na dzień stał się religią. Chrześcijaństwo Pawła zapewniało adorację Boskiego Chrystusa, ale prawie zupełnie straciło z oczu obraz borykającego się z życiem, odważnego, ludzkiego Jezusa z Galilei, który przez dzielność swej osobistej wiary religijnej i dzięki heroizmowi zamieszkującego go Dostrajacza wzniósł się od niskich poziomów człowieczeństwa ażeby stać się jednością z boskością, tym samym stał się nową żywą drogą, po której wszyscy śmiertelnicy mogą się wznosić od człowieczeństwa do boskości. Śmiertelnicy na wszystkich etapach duchowości i na wszystkich światach mogą znaleźć w osobistym życiu Jezusa to, co ich wzmocni i zainspiruje gdy idą naprzód, od niższych poziomów ducha do najwyższych boskich wartości, od początku do końca przez całe swoje osobiste doświadczenie religijne.

          Kiedy pisano Nowy Testament, jego autorzy nie tylko głęboko wierzyli w Boskość zmartwychwstałego Chrystusa, ale także nabożnie i szczerze wierzyli w jego niezwłoczny powrót na Ziemię aby mógł dokończyć dzieła niebiańskiego królestwa. Ta silna wiara w szybki powrót Pana jest odpowiedzialna za tendencję pomijania w zapisach tych elementów, które obrazowały czysto ludzkie przeżycia i atrybuty Mistrza. Cały ruch chrześcijański usiłował odejść od ludzkiego obrazu Jezusa z Nazaretu w kierunku egzaltacji zmartwychwstałego Chrystusa, gloryfikowanego i mającego wkrótce wrócić Pana Jezusa Chrystusa.

          Jezus założył religię osobistego doświadczenia w czynieniu woli Boga i służeniu ludzkiemu braterstwu; Paweł utworzył religię, w której gloryfikowany Jezus stał się obiektem czci oraz braterstwo złożone z bliźnich wierzących w Boskiego Chrystusa. W obdarzeniu dokonanym przez Jezusa, te dwie koncepcje były utajone w jego Bosko-ludzkim życiu i na pewno żałować należy, że jego zwolennikom nie udało się stworzyć skonsolidowanej religii, która umożliwiałaby odpowiednie poznanie zarówno ludzkiej jak i Boskiej natury Mistrza, tak jak były one nierozdzielnie złączone w jego ziemskim życiu i tak znakomicie przedstawione w oryginalnej ewangelii królestwa.

          Jezus błogosławił biednych, ponieważ zazwyczaj byli szczerzy i pobożni; potępiał bogatych, ponieważ zazwyczaj byli nieszczerzy i niereligijni. Jednocześnie mógł potępiać niereligijnego biedaka a chwalić oddanego i czcigodnego bogacza.

          Jezus tak przewodził ludziom, aby mogli się czuć na tym świecie jak w domu; wyzwolił ich z niewoli zakazów i uczył, że świat nie jest zupełnie zły. Nie szukał ucieczki od swego ziemskiego życia; opanował metodę zadowalającego wykonywania woli Ojca za życia w ciele. Prowadził idealistyczne życie religijne właśnie pośrodku realistycznego świata. Jezus nie podzielał tego pesymistycznego poglądu na ludzkość, jaki znajdujemy u Pawła. Mistrz traktował ludzi jako synów Bożych i przewidywał wspaniałą, wieczną przyszłość dla tych, którzy wybiorą zbawienie. Nie był moralnym sceptykiem, rozpatrywał człowieka pozytywnie a nie negatywnie. Większość ludzi uważał raczej za słabych niż nikczemnych, bardziej roztargnionych niż zdeprawowanych. Ale niezależnie od tego, jaki był ich status, wszyscy oni byli dziećmi Bożymi i jego braćmi.

          Uczył ludzi aby cenili siebie wysoko, tak w czasie jak i wieczności. Ponieważ Jezus tak wysoko cenił ludzi, gotów był poświęcić się niestrudzonej służbie dla ludzkości. I ta właśnie nieskończona wartość skończonego sprawiła, że zrobił ze złotej zasady istotny element swojej religii. Który śmiertelnik mógł nie być podbudowany tą nadzwyczajną wiarą, jaką Jezus w nim pokładał?

          Jezus nie proponował żadnych zasad społecznego rozwoju; jego misja była religijna a religia jest wyłącznie indywidualnym doświadczeniem. Ostateczny cel najbardziej zaawansowanych, społecznych osiągnięć nigdy nie może przewyższyć Jezusowego braterstwa ludzi, opartego na ojcostwie Boga. Ideał wszystkich osiągnięć społecznych zrealizować można w samym tylko przyjściu niebiańskiego królestwa.

          • marek pisze:

            cd.

            3. SUPREMACJA RELIGII

            Osobiste, duchowe doświadczenie religijne przynosi skuteczne rozwiązanie większości ludzkich trudności; odpowiednio klasyfikuje, ewaluuje i reguluje wszystkie ludzkie problemy. Religia nie usuwa ani też nie likwiduje ludzkich kłopotów, ale je rozwiązuje, absorbuje, naświetla i przewyższa. Prawdziwa religia jednoczy osobowość, aby była właściwie dostosowana do wszelkich ludzkich wymagań. Religijna wiara – pozytywne przewodnictwo zamieszkującej człowieka Boskiej obecności – niezawodnie umożliwia rozpoznającemu Boga człowiekowi przerzucić most nad przepaścią, jaka istnieje pomiędzy intelektualną logiką, która rozpoznaje Uniwersalną Pierwszą Przyczynę jako To, a tymi autentycznymi twierdzeniami duszy, które zaręczają, że tą Pierwszą Przyczyną jest On, niebiański Ojciec z ewangelii Jezusa, osobowy Bóg ludzkiego zbawienia.

            Istnieją tylko trzy elementy wszechświatowej rzeczywistości: fakt, idea i relacja.
            Religijna świadomość rozpoznaje te rzeczywistości jako naukę, filozofię i prawdę. Filozofia skłonna jest rozpatrywać te zakresy działania jako rozumowanie, mądrość i wiarę – fizyczną rzeczywistość, intelektualną rzeczywistość i duchową rzeczywistość. My zazwyczaj nazywamy te rzeczywistości rzeczą, znaczeniem i wartością.

            Progresywne pojmowanie rzeczywistości równoznaczne jest ze zbliżaniem się do Boga. Znalezienie Boga, świadomość utożsamiania się z rzeczywistością, jest równoznaczna z doświadczaniem pełni siebie – kompletności siebie, całości siebie. Doświadczanie całej rzeczywistości jest pełnym uświadomieniem sobie Boga, ostatecznością doświadczenia rozpoznawania Boga.

            Pełnym podsumowaniem ludzkiego życia jest ta wiedza, że człowiek jest nauczony przez fakt, uszlachetniony poprzez mądrość i zbawiony – usprawiedliwiony – przez wiarę religijną.

            Fizyczna pewność polega na logice nauki, moralna pewność na mądrości filozofii, duchowa pewność na prawdzie autentycznego doświadczenia religijnego.

            Umysł ludzki wznieść się może na wysokie poziomy wnikliwości duchowej i odpowiadające temu domeny boskich wartości ponieważ nie jest zupełnie materialny. W umyśle człowieka znajduje się duchowe jądro – Dostrajacz, Boska obecność. Istnieją trzy niezależne od siebie dowody istnienia tego ducha, zamieszkującego w ludzkim umyśle:

            1. Humanitarna wspólnota – miłość. Czysto zwierzęcy umysł może być towarzyski, gdy idzie o samoobronę, ale tylko zamieszkały przez ducha intelekt może być bezinteresownie altruistyczny i może kochać bezwarunkowo.

            2. Sposób zrozumienia wszechświata – mądrość. Tylko zamieszkały przez ducha umysł może zrozumieć, że wszechświat jest przyjazny dla jednostki.

            3. Duchowa ewaluacja życia – czczenie. Tylko zamieszkały przez ducha człowiek może uświadomić sobie Boską obecność i pragnąć pełniejszego przeżywania w tym, oraz z tym, przedsmakiem boskości.

            Umysł ludzki nie tworzy rzeczywistych wartości, ludzkie doświadczenie nie rodzi wszechświatowej wnikliwości. Co się tyczy wnikliwości, rozpoznawania wartości moralnych i dostrzegania znaczeń duchowych, wszystko co może zrobić ludzki umysł to odkryć, rozpoznać, zinterpretować i wybrać.

            Moralne wartości wszechświata stają się zdobyczami intelektualnymi dzięki zastosowaniu trzech podstawowych osądów, czy wyborów, śmiertelnego umysłu:

            1. Osąd o sobie – wybór moralny.

            2. Osąd o społeczeństwie – wybór etyczny.

            3. Osąd o Bogu – wybór religijny.

            Wydaje się więc, że metoda łącznej ewolucji objawieniowej ma wpływ na cały ludzki postęp.

            Gdyby Boski kochanek nie mieszkał w człowieku, człowiek nie mógłby bezinteresownie i duchowo kochać. Gdyby interpretator nie mieszkał w umyśle, człowiek nie mógłby prawdziwie zrozumieć jedności wszechświata. Gdyby oceniający nie mieszkał w człowieku, człowiek nie byłby w stanie ocenić wartości moralnych i rozpoznać znaczeń duchowych. I ten kochanek przybywa z samego źródła niekończącej się miłości; ten interpretator jest częścią Jedności Wszechświata; ten oceniający jest dzieckiem Centrum i Źródła wszystkich absolutnych wartości Boskiej i wiecznej rzeczywistości.

            Moralna ocena ze znaczeniem religijnym – duchowa wnikliwość – oznacza wybór jednostki pomiędzy dobrem a złem, prawdą a błędem, tym, co materialne a tym, co duchowe, tym, co ludzkie a tym, co Boskie, pomiędzy czasem a wiecznością. Życie wieczne człowieka jest w dużym stopniu zależne od poświęcenia ludzkiej woli wyborowi wartości wartości wytypowanych przez ducha-wartość – przez klasyfikatora – zamieszkującego człowieka interpretatora i unifikatora. Osobiste doświadczenie religijne składa się z dwóch stadiów: z odkrywania Boskiego ducha w umyśle ludzkim i z objawienia, dokonanego przez zamieszkującego człowieka ducha. Przez przemądrzałość, czy też w wyniku niereligijnego postępowania ludzi rzekomo religijnych, człowiek, czy nawet pokolenie ludzi, może zechcieć zawiesić swoje wysiłki zmierzające do odkrywania Boga zamieszkującego w człowieku; mogą się oni nie rozwijać i nie dostąpić duchowego objawienia. Jednak taka postawa duchowego zastoju nie może trwać długo dzięki obecności i działaniu zamieszkujących ludzi Dostrajaczy Myśli.

            To głębokie doświadczanie rzeczywistości zamieszkującej człowieka Boskości na zawsze przewyższa surową, materialistyczną metodę nauk fizycznych. Nie możecie włożyć pod mikroskop duchowej radości, nie możecie ważyć na wadze miłości, nie możecie mierzyć moralnych wartości; tak samo nie możecie oszacować jakości czczenia duchowego.

            Hebrajczycy mieli religię przenikniętą moralnym majestatem; Grecy stworzyli religię piękna; Paweł i jego spadkobiercy zaprowadzili religię wiary, nadziei i miłosierdzia. Jezus objawił religię miłości i był jej przykładem. Był przykładem bezpieczeństwa w miłości Ojca, razem z radością i zadowoleniem wynikającym z dzielenia się tą miłością kiedy służył braterstwu ludzkości.

            Za każdym razem, gdy człowiek świadomie dokonuje moralnego wyboru, natychmiast doświadcza nowego, Boskiego wtargnięcia do swojej duszy. Moralny wybór ustanawia religię motywem wewnętrznej odpowiedzi na zewnętrzne warunki. Jednak taka prawdziwa religia nie jest doświadczeniem czysto subiektywnym. Oznacza całą subiektywność jednostki zaangażowaną w wymownej i inteligentnej odpowiedzi na całą obiektywność – na wszechświat i jego Stwórcę.

            Wspaniałe i transcendentalne doświadczenie kochania i bycia kochanym jest nie tylko psychiczną iluzją z tego powodu, że jest tak całkowicie subiektywne. Jedyna prawdziwie Boska i obiektywna rzeczywistość związana z istotami śmiertelnymi, Dostrajacz Myśli, funkcjonuje dla ludzkiego spostrzegania z pozoru jako zjawisko wyłącznie subiektywne. Kontakt człowieka z najwyższą obiektywną rzeczywistością, z Bogiem, odbywa się tylko poprzez czysto subiektywne doświadczenie poznawania go, czczenia go i uświadomiania sobie synostwa z nim.

            Prawdziwie religijne czczenie nie jest daremnym, złudnym monologiem. Czczenie jest osobistą komunią z tym, który jest bosko rzeczywisty, z tym, który jest źródłem rzeczywistości. Człowiek ma aspiracje, aby przez czczenie stać się lepszym i dzięki temu ewentualnie osiągnąć to, co najlepsze.

            Idealizacja i próba służenia prawdzie, pięknu i dobroci nie jest środkiem zastępczym prawdziwego doświadczenia religijnego – rzeczywistości duchowej. Psychologia i idealizm nie są ekwiwalentem rzeczywistości religijnej. Wyobrażenia ludzkiego rozumu mogą co prawda dać początek fałszywym bogom – bogom podobnym do człowieka – ale prawdziwa świadomość istnienia Boga nie ma takiego źródła. Świadomość istnienia Boga trwa w zamieszkującym człowieka duchu. Wiele ludzkich systemów religijnych wywodzi się ze sformułowań ludzkiego intelektu, ale świadomość istnienia Boga niekoniecznie musi być częścią tych groteskowych systemów religijnego niewolnictwa.

            Bóg nie jest zwyczajnym wymysłem ludzkiego idealizmu; on właśnie jest źródłem wszystkich tych nadzwierzęcych wizji i wartości. Bóg nie jest hipotezą, sformułowaną po to żeby zjednoczyć ludzkie koncepcje prawdy, piękna i dobroci; on jest pełną miłości osobą, od której pochodzą wszystkie te wszechświatowe uzewnętrznienia. Prawda, piękno i dobroć ludzkiego świata jednoczą się dzięki coraz większej duchowości u śmiertelników, wznoszących się ku rajskim rzeczywistościom. Jedność prawdy, piękna i dobroci może urzeczywistnić się tylko w duchowym doświadczeniu tej osobowości, która zna Boga.

            Moralność jest tą niezbędną glebą, która musi być gotowa, zanim osobiście można sobie uświadomić Boga, osobiście uświadomić sobie wewnętrzną obecność Dostrajacza, jednak taka moralność nie jest źródłem przeżycia religijnego i jego skutku, wnikliwości duchowej.,b> Moralna natura jest nadzwierzęca ale podduchowa. Moralność jest ekwiwalentem uświadomienia sobie obowiązków, uświadomienia sobie istnienia zła i dobra. Strefa moralności ingeruje pomiędzy zwierzęcym a ludzkim typem umysłu, podobnie jak morontia funkcjonuje pomiędzy materialnymi a duchowymi sferami osobistych osiągnięć.

            Umysł ewolucyjny potrafi odkryć prawo, moralność i etykę, ale nadany duch, zamieszkujący człowieka Dostrajacz objawia rozwijającemu się umysłowi ludzkiemu prawodawcę, Ojca-źródło wszystkiego tego co prawdziwe, piękne i dobre; i tak oświecony człowiek posiada religię i jest odpowiednio wyposażony duchowo, żeby zacząć długie i śmiałe poszukiwanie Boga.

            Moralność niekoniecznie musi być duchowa; może być całkowicie i wyłącznie ludzka, aczkolwiek prawdziwa religia umacnia wszystkie moralne wartości, nadaje im więcej znaczenia. Moralności, która jest pozbawiona religii nie uda się odkryć ostatecznej dobroci, jak również nie uda się jej zapewnić przetrwania nawet jej własnych wartości moralnych. Religia daje umocnienie, gloryfikację i gwarancję trwania tego wszystkiego, co moralność rozpoznaje i aprobuje.

            Religia stoi ponad nauką, sztuką, filozofią, etyką i moralnością, ale nie jest od nich niezależna; są one wszystkie trwale połączone w ludzkim doświadczeniu, osobistym i społecznym. Religia jest najwyższym doświadczeniem śmiertelnej natury ludzkiej, ale ograniczony język sprawia, że nigdy nie będzie możliwe adekwatne opisanie przez teologię prawdziwego doświadczenia religijnego.

            Religijna wnikliwość posiada moc przekształcania porażki w wyższe pragnienia i nowe determinacje. Miłość jest najsilniejszą motywacją dla ludzkiego wznoszenia się we wszechświecie. Jednak miłość, gdy pozbawiona prawdy, piękna i dobroci, jest tylko nastrojem, filozoficznym zniekształceniem, psychiczną iluzją, duchową ułudą. Miłość zawsze musi być redefiniowana na kolejnych poziomach rozwoju morontialnego i duchowego.

            Sztuka powstaje z próby ucieczki człowieka od braku piękna w jego materialnym środowisku; jest gestem w kierunku poziomów morontialnych. Nauka jest wysiłkiem ludzkim, zmierzającym do rozwiązania dostrzegalnych zagadek wszechświata materialnego. Filozofia jest człowieczą próbą zjednoczenia ludzkiego doświadczenia. Religia jest najwyższym gestem człowieka, jego wspaniałym sięganiem w kierunku rzeczywistości ostatecznej, jego determinacją znalezienia Boga i bycia jemu podobnym.

            W domenach doświadczenia religijnego, duchowa możliwość jest rzeczywistością potencjalną. Duchowy bodziec, pchający człowieka do przodu, nie jest psychiczną iluzją. Może nie wszystkie wszechświatowe fantazje człowieka są faktem, ale wiele z nich, bardzo wiele, jest prawdą.

            Życie niektórych ludzi jest zbyt wielkie i szlachetne, aby zniżali się do poziomu zwykłego sukcesu. Zwierzęta muszą dostosować się do otoczenia, ale człowiek religijny przekształca swoje otoczenie a dzięki wnikliwości boskiej miłości ucieka od ograniczeń istniejącego świata materialnego. Ta koncepcja miłości rodzi w duszy ludzkiej ów nadzwierzęcy wysiłek, zmierzający do znalezienia prawdy, piękna i dobroci; a kiedy człowiek je znajdzie, zostaje wywyższony w ich objęciach, trawiony pragnieniem, aby nimi żyć, aby czynić prawość.

            Nie zniechęcajcie się; ewolucja ludzkości trwa nadal a objawienie Boga światu, w Jezusie i poprzez Jezusa, nie zawiedzie.

            Wielkim wyzwaniem dla współczesnego człowieka jest nawiązanie lepszej łączności z Boskim Monitorem, zamieszkującym w ludzkim umyśle. Najwyższa, ludzka przygoda w ciele polega na zrównoważonym i rozsądnym wysiłku zmierzającym do poszerzenia granic samoświadomości poza niewyraźne domeny embrionalnej świadomości duszy, aby można było w pełni dotrzeć do kresów świadomości ducha – do kontaktu z Boską obecnością. Takie doświadczenie jest uświadomieniem sobie Boga i silnie umacnia istniejącą uprzednio prawdę religijnego doświadczenia rozpoznawania Boga. Taka duchowa świadomość jest równoznaczna z poznaniem faktu synostwa z Bogiem. Z drugiej strony pewność synostwa jest doświadczeniem wiary.

            Uświadomienie sobie Boga jest równoznaczne integracji jaźni z wszechświatem i to na najwyższych poziomach rzeczywistości duchowej. Tylko duchowa zawartość jakiejkolwiek wartości jest niezniszczalna. Tak samo to, co jest prawdą, pięknem i dobrem, może nie zginąć w ludzkim doświadczeniu. Jeśli człowiek nie zechce żyć wiecznie, wtedy Dostrajacz, który trwa wiecznie, sprawuje opiekę nad tymi rzeczywistościami zrodzonymi z miłości i ukształtowanymi w służbie. I wszystkie te rzeczy są częścią Ojca Uniwersalnego. Ojciec jest żywą miłością a życie Ojca jest w jego Synach. I duch Ojca jest w synach jego Synów – w śmiertelnych ludziach. Kiedy wszystko zostało powiedziane i zrobione, idea Ojca jest nadal najwyższą ludzką koncepcją Boga.

            Księga Urantii

            Nie pasuje do Boga tu przedstawionego słowo PUSTKA ,bliższym wydaje się termin Wszystko co Jest ,ale jak dla mnie w wewnętrznych odczuciach najbliższym jest słowo Stwórca Wszystkiego co Jest – wyrażone tak przystępnym słowem jak „chleb ” słowo BÓG.

            Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Dawid56 pisze:

            Mistrz traktował ludzi jako synów Bożych i przewidywał wspaniałą, wieczną przyszłość dla tych, którzy wybiorą zbawienie.

            Marku co oznaczaja te slowa „jesli wybiora zbawienie” czyli co?

  29. marek pisze:

    Mistyczne poszukiwania zazwyczaj doprowadzają do szukania w samym sobie ….dobrze jest po rozpoczęciu tych poszukiwań w samym sobie wiedzieć czego w sobie szukasz

    Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • marek pisze:

      Marku co oznaczaja te slowa „jesli wybiora zbawienie” czyli co?

      Dawid

      nie traktuj mnie jako znawcę Pisma Świętego czy Księgi Urantii , obie te ” rzeczy ” czytałem od dech do dech ładny kawał czasu temu …

      …obecnie wracam do nich z innym warsztatem pojęciowym szukając informacji o czym w swych treściach mówią ….

      …i okazuje się ,że obecnie dostrzegam to co w poprzednim czytaniu pomijałem..stąd ich treść stawiam Wam przed oczy gdyż bynajmniej nie jest tak oderwana od prezentowanych przez Was i mnie przekonań ..

      słowo zbawienie wpadło mi w oczy gdy ostatnio przeglądałem kilka rozdziałów lecz treść tego słowa w kontekście zdania była jedynie wyliczanką słów które w naszej historii używaliśmy do określenia tego co rozumiemy obecnie jako ” rozwój ” z kierunkiem na nieśmiertelność osobowości…

      Osobiście sam do tego doszedłem pisząc jakiś czas temu że w mej ocenie słowo zbawienie winno zniknąć z naszych pojęć – i takie przekonanie mam również na dzisiaj..

      Jam Jest w Bogu a Bóg wokół mnie Miłością jestem rosą życia bo światło jest w mnie

  30. siola pisze:

    Coz dziwne ze ja nigdy nic nie chcial Mist tycznego szukac i o dziwo rozne rzeczy pchaja sie oknami i drzwiami do domu.Coz czasami odpowiedz sama do czlowieka dotrze choc jej nie szukal uparcie a Ci co szukali zawziecie mowia ze znalezli ale tak naprawde Stoja tam gdzie szukac zaczeli ,coz trudno znalez to cos co sie w sobie zagubilo.Choc to takie proste ,robia Kolo tego wielkie ajwaju.

    • Ifryt pisze:

      Ale weż mnie pociesz i powiedż że nie wierzysz w te bzdury, jakoby jacyś goście siedząc przed komputerami mechanicznie wtłaczali Ci do głowy wizje😀
      Skoro się do Ciebie pchają to zapytaj ich czego chcą. Przypuszczam że chcą Cię osądzić, coś Ci przypisać, a Ty się szarpiesz i bierzesz ich na poważnie.
      Ja w psychiatryku wylądowałem przez coś takiego, ale wyszłem z tego bo u mnie to krótka piłka, zamiast jadu preferuje brutalną i czystą moc.

  31. Maria_st pisze:

    „Maialem dzis dziwny sen snila mi sie Gdynia , a konkretnie Grabowek gdzie pracowalem ok 30 lat temu .I snili mi sie ludzie z tamtego zakladu pracy i nie tylko jakby wszyscy starzy przyjaciele i znajomi.ZE WSZYSTKIMI BYLEM NA „TY”.Wszystkich w tym snie poznawalem i nie poznawalem , poznawalem nawet tych ktorych nie znalem w tym zyciu.Byl to jakby bal i nie bal, przyjecie i nie przyjecie.Po chwili sobie zaczolem zdawac sprawe z tego ze wiekszosc z nich prawdopodobnie juz nie zyje….”

    Piekny sen Dawidzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s