Upadek o świcie

Nie wiem do końca dlaczego ale czułem potrzebę zamieszczenia tego artykułu Nnki ponownie dzisiaj po 5 latach .Myślę że ten jej artykuł jest bardzo ważny.Zawiera opowieść o zdarzeniu sprzed tysięcy lat, co ważne artykuł mówi też o próbie zapisu tych zapomnianych wydarzeń w kryształach czy kamieniach…

NIECH PRZEMÓWIĄ KAMIENIE

Czuliśmy niepokój, ogromny chaos. Najbardziej przerażała perspektywa utraty pamięci. Cóż z tego, że dobrze zabezpieczyliśmy dane, skoro możliwosć ich odczytania graniczyła z zerem? Niektórzy z tego kpili, optymiści…

Jedyną metodą na zabezpieczenie siebie było utrwalenie w kamieniu, najtrwalszym z możliwych materiałów ofiarowanym przez naturę, prostego kodu. Tak to działa kreska.. kropka.. kreska. Imię, płeć, wiek. Choć jedna osoba- żeby odzyskała pamięć. Traciliśmy ją masowo. Rysunki na skale, kamieniach…

Nawet trudno sobie przypomnieć chwilę uderzenia. Ludzie chowali się w jaskiniach poranieni, poparzeni. Ze strachem wychodzili zdobywać jedzenie. Siedzieliśmy godzinami wpatrując się w te obrazki, kreski…

Cywilizacja, wysoko zaawansowana cywilizacja. Technologia s-f. Powoli wracaliśmy do zdrowia, ale nie wszyscy. Niektórzy stawali się podobni do zwierząt, dzicy, wystraszeni, ze zmianami na ciele.

To było kilka tys lat temu… Kto w to dzisiaj uwierzy? Kto domyśli, że ci, co „rzeźbili” w kamieniach mieli bardziej zaawansowaną technologię niż my dzisiaj? Zrobili „obrazki” dla nas? Nie, to dla siebie, by móc przetrwać jako ludzie. Niech przemówią kamienie.
Nawet trudno sobie przypomnieć chwilę uderzenia. Ludzie chowali się w jaskiniach poranieni, poparzeni. Ze strachem wychodzili zdobywać jedzenie. Siedzieliśmy godzinami wpatrując się w te obrazki, kreski… Niektórzy stawali się podobni do zwierząt, dzicy, wystraszeni, ze zmianami na ciele. Survival Upadek o Świcie
W tych jaskiniach było ogrom bólu. To, co się wydarzyło wyglądało jak coś dużo gorszego w skutkach niż choroba popromienna. Skóra schodziła płatami, pojawiał się kolor ciemnokrwisty naskórka. Ci którzy byli w nieco lepszej kondycji przynosili liany z jakiś drzew i tym „bandażowano” rany. Tam na zewnątrz nie chodziło tylko o to promieniowanie… tam był ktoś kto urządzał łapanki.. wielu nie wracało do swoich rodzin. Te zmiany cielesne – one miały związek z DNA, bo te same metody u niektórych powodowały pojawienie się owłosienia.
To nie są dobre wspomnienia, ale zostały znowu wywołane przez tekst Zaginionej Księgi En-ki i te opisy „jak tworzono człowieka”- Glinianie naczynie jest jak ta jasknia. Dary to to, co przynoszono aby leczyć ludzi po tragedii upadku i ten specyficzny kolor skóry… poparzeni życiem! W tych próbach chodziło o wytworzenie antygenu, który pozwoli funkcjonowac na „nowej Ziemi”, komórki pobierano nie z kości tak jak tu opisane przez obserwatora obrazu, lecz z serca. To pozwoliłoby przetrwać gatunkowi, „oddanie kawałka swojego serca”. Antygen się pojawił ale dwoje ludzi to zbyt mało aby zachować ciągłość.
Ile z tego potem powstało legend, rytuałów religinych , opisów? Bóg jeden raczy wiedzieć. Miało to pomóc potomnym, ku przestrodze a zrobiono z tego historie „nie z tej Ziemi”… która powróci, jak annunaki „po złoto”. Efekt Izajasza? To prorokowanie przeszłości..

Udany eksperyment: http://annunakinibiru.bloog.pl/id,4979866,title,Zaginiona-ksiega-Enki-cz2,index.html?ticaid=6d934
Trudno przejść do nastepnęgo cyklu kiedy obecny czas odnawia wspomnienia Survival Upadek o Świcie 2 . Huk z Nieba, Ogień z Ziemi, Księżyc. To było coś czego się spodziewano, ale fala przyszła nagle, powróciła. Przeżyło wielu nieliczni mogli żyć. Apokaliptyczne wizje 2012 to tylko wspomnienia. Ale w wielu ludziach są nieuświadomione, czym są na poziomie mentalnym. (…) wciąż mamy taką blokadę mentalną, gdy chodzi o tamte wydarzenia.(…) Nasze ciało subtelne utkane ze złoto-srebrnych pulsujących promieni, które niesie w sobie zakres częstotliwości twórczej wibracji Wszechświata w poźniejszych interpretacjach utraciło swoją Moc. Reset pamięci… z napisem „Syndrom Upadku”
(…)Dawno temu, kiedy ludzie zaczęli się zbierać z powrotem w większe grupy i organizować na nowo życie po wielkim kataklizmie, jaki miał miejsce 9500 lat p.n.e., ludzi pamiętających te wydarzenia, opowiadających o nich, traktowano na równi z bogami. Ludzie poszukiwali co noc na niebie znaków, aby przewidzieć, czy nie zaistnieje kolejne spustoszenie. Przy ogniskach opowiadano historię Ziemi, która niemal została kompletnie zniszczona. „Co się z nami stało? Co to mogło być?”
Destrukcyjna siła nadeszła gdzieś spomiędzy gwiazd Syriusz i Regulus, przez Plejady do Układu Słonecznego i dotarła na Ziemię. Wtedy zaczął się koszmar. Atmosfera Ziemi została naładowana elektrycznie, temperatura wody i powietrza podniosła się tak szybko, że ludzie padli na kolana z przerażenia. Niebo zaiskrzyło Ziemia obróciła się w kierunku Chimery i nastąpiła ogłuszająca eksplozja. Magnetosfera i Chimera splotły się nawzajem i zabrzmiał głośny huk! W ciągu kilku godzin bloki lodu, grad i gigantyczne masy wody spadły na ludzi. Silne elektromagnetyczne burze ogarnęły pola bioelektryczne zwierząt, ludzi, roślin, a nawet skał, co tłumaczy, dlaczego wciąż mamy taką blokadę mentalną, gdy chodzi o tamte wydarzenia.(…) Atlantyda Wielki KataklIzm

Dzisiaj na skutek komentarzy Maria_st :Grudzień 28, 2011 o 13:29 pojawiła się u mnie taka myśl, że być może badacze Pism w tym Biblii wyjdą kiedyś z hipotezą iż Stworzenie Świata opisuje tamtą tragedię? Wtedy inaczej spojrzymy na swoją historię i dzieje tej planety.

źródło:
https://nnka.wordpress.com/2011/10/23/survival-upadek-o-swicie/
https://nnka.wordpress.com/2011/12/18/survival-upadek-o-swicie-2/
https://nnka.wordpress.com/2011/12/28/upadek-o-swicie-3/

Nnka mówi o „zaginionej księdze Enki” Zecharii Sitchina

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Kosmos, Matrix, OSTRZEŻENIE, Prehistoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Upadek o świcie

  1. marek pisze:

    ….chciało by mi się tutaj zacytować to tak sugestywne i teatralne ajajajajajajajaja żydowskie ,gdy Żyd coś straci …przynajmniej tak ukazywała ich nasza socjalistyczna TV i tak mi o nich w głowie pozostało…zawsze mnie takie sceny bardzo śmieszyły….

    Podobnie z 2012 i obecnymi strachami …

    ….przed 2012 planowałem / z lekkim przymrużeniem oka / 21 grudnia usiąść sobie na swojej ciężkiej ławie w pobliżu Babiej Góry i oglądać jak się świat obraca do góry nogami , spokojnie czekając kiedy mnie pogrzebie …

    … w połowie 2011 już mi odpuściło bo zrozumiałem że to temat z tych ” poważnych „- koniec świata za trzy lata czyli powtórka z rozrywki dla plebsu..

    Zostało mi to do dzisiaj ….lotto mi to …ale mam coś ciekawszego …

    Jarek Kefir który nas odwiedził na sąsiednim temacie poruszył świadomie czy nie sprawę – emocji…

    …w mojej łepetynie która składała w ostatnich dniach przypomnienie co jest pierwsze emocje czy myśl i obudowywała ten temat konstrukcja naszego mózgu / gadzi , ssaczy , płaty czołowe / ułożył się obrazek że Wszechświat – rodził się w pierwszym rzędzie z emocji – uczuciu a potem przyszła kolej na myślenie….

    skąd takie głupoty ? co z tego wynika …

    ano najpierw muzyka /jeden utwór / Wing Makers opowiedział mi o tym kilkanaście lat temu w jakich bólach i emocjach rodził się Wszechświat Życie.

    Teresa Tallea też o tym ćwierka w swych rozmowach z Życiem …

    później dokładka do tego ,że biedne Gadziki nasi ” starsi – młodsi” bracia w Życiu , wciąż nie załapali się na emocje ssacze- bo są gadzikami i takimi chcą pozostać tym teatrze życia ..

    następnie ,że te nasze Mistrze Nowożytne co to znikają i się pojawiają to niekoniecznie hologramy a faktycznie w przeszłości ludzie z krwi i kości którzy nauczyli się wydawać polecenia żywiołom – emocjom ..

    że może Jarek dotknął obszerniejszego niż dostrzegł tematu swym wpisem..

    a na koniec ,

    że co ma wisieć wiecznie , to nie utonie choćby Ziemia tysiące razy fikołki wyczyniała..

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie , miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

    • Dawid56 pisze:

      To znaczy cały czas coś mnie jednak niepokoi, chyba najbardziej to że że Świat nie idzie w dobrym kierunku.Szczególnie mam na myśli systemy komputerowe- samouczące i inne.Boję sie tego dnia zupełnie serio kiedy sztuczna inteligencja przejmie całkowita władzę nad człowiekiem i nad Światem.Namiastkę tego miałem w Komiksie „Kajtek i Koko w Kosmosie” nieżyjącego już Janusza Christy- wielkiego wizjonera.Otóż Janusz Christa napisał że jeną z planet systemu Oriona rządził naczelny Cybrostrator( centralny mózg elektronowy).Jego wyroki były nieomylne i żaden z mieszkańców planety systemu Oriona nie śmiał podważać jego decyzji, co jednak uczynili Kajtek i Koko.

      • margo0307 pisze:

        „… co ma wisieć wiecznie , to nie utonie choćby Ziemia tysiące razy fikołki wyczyniała..”
        * * *
        „…cały czas coś mnie jednak niepokoi, chyba najbardziej to że że Świat nie idzie w dobrym kierunku…”
        ___
        Każdy z nas istnieje fizycznie wyłącznie po to, by rozwijał się duchowo… i pogłębiał swą świadomość i wiedzę…
        Jeśli popełnimy błąd – musimy ponieść jego konsekwencje – natychmiast, za dziesięć lat… czy też za dziesięć wieków – za każdy nasz błąd musimy – w taki czy inny sposób – zapłacić…, o tym stanowi jedno z Praw Wszechświata – Prawo przyczyny i skutku, i to bez względu na to – czy się z tym zgadzamy czy nie…

        Największymi błędami jakie popełniamy jest nasze utożsamianie się z naszymi emocjami, w wyniku których powstaje nasza emocjonalna akcja, „zapisywana” w naszym biopolu, która z kolei powoduje… reakcję Matrycy…

        Jak więc nie dopuścić siebie do uczestnictwa w tym… gigantycznym, wzbudzonym energoobiegu emocjonalnej akcji-reakcji tworzącej – przyczynę i skutek ?

        Zależy to od opanowania sfery emocjonalnej naszego ciała…, od nabrania umiejętności nie dopuszczania siebie do rezonowania ze wszystkim tym, co nie jest ciszą, pokojem, subtelnością i pięknem

        „… Postarajmy się przypatrzeć składowym CZŁOWIEKA.
        Czym jest „substancja psychiczna”, „osobowość”, a czym DUSZA.
        Osobowość i psychika, to pola wchodzące w skład ciała fizycznego, natomiast DUSZA jest częścią pola energetycznego CZŁOWIEKA.

        Osobowość ma zdolność bogacenia siebie, poprzez przyjmowanie – kodowanie wniosków z doświadczeń i przejmowania jako własnych nowych reakcji stymulowanych czynnikami zewnętrznymi.
        Substancja psychiczna jest membraną, przyjmującą na siebie wszelkie impulsy z zewnątrz.
        Rezonuje w wielu kierunkach. Ta „membrana” jest również naskórkiem DUSZY.
        Rezonując z bodźcami przychodzącymi z zewnątrz – powoduje wibracje wtórne we wszystkich składowych ciała CZŁOWIEKA.

        Należy pamiętać, że DUSZA , jaką dysponujemy dzisiaj – jest instrumentem, który inkarnował przez wieki.
        DUSZA zbierała ślady energetyczne z doświadczeń oraz wnioski z nich płynące.
        Utrwaliła te ślady w swej energetycznej substancji, jako bity informacji podobnie jak odbywa się zapisywanie informacji na dysku komputera.
        Kodowała automatyczne reakcje na określony typ bodźców – sposoby realizowania swojego przejawu.
        Tak więc skupiska wniosków z doświadczeń posiadające indywidualną wibrację, stanowią źródło naszych „reakcji psychicznych”.

        Możemy w sobie te energetyczne kamertony utwierdzić i pogłębić natężenie indywidualnej wibracji takiego kodu. Ale tylko wtedy ,gdy poddajemy się wzbudzonym w naszej DUSZY reakcjom.
        Możemy w sobie pogłębić lęk, frustrację, agresję, przywiązania, pragnienia.
        Wtedy zawsze przychodzi tzw. cierpienie, które przez podtrzymywanie wibracji tej reakcji – utwierdza tylko ślad w naszej DUSZY.
        Każde podobne doświadczenie wzbudzi w nas ponownie jeszcze silniejszy rezonans.

        Można jednak wykorzystać tą membranę DUSZY w taki sposób, by neutralizować gotowe do wzbudzenia ślady w DUSZY.
        Substancja psychiczna może również być pomocna do przechwytywania energii bodźców z zewnątrz, zasilając nasz indywidualny magazyn energetyczny.
        Chwilowe zatrzymanie energii bodźca na membranie powoduje wstrząs – lecz jest on sekundowy.
        Potencjał ten już neutralizuje się na membranie i nie przenosi się dalej.
        Do rezonatorów DUSZY docierają szczątkowe wibracje wtórne, które nie maja już mocy wzbudzić śladów gotowych do oddania reakcji.
        Ślady te nie zasilane, wytracają swój ładunek energetyczny.
        Nie pobudzane neutralizują się.
        DUSZA powoli staje się jednorodna, czysta, pozbawiona kodów niezgodnych z PRAWEM ZACHOWANIA ENERGII INDYWIDUALNYCH…”

        http://percepcja44.cba.pl/prawa.html#przycz

        • marek pisze:

          Pole moralne podobnie jak pole grawitacyjne jest także polem pierwotnym Wszechświata.
          Nowy porządek, którego coraz bardziej domagają się wszyscy mieszkańcy globu, powinien mieć za podstawę świadome funkcjonowanie w POLU MORALNYM i zarządzającymi nim PRAWAMI MORALNYMI.

          ….no i jak dla mnie to mi wystarczy w tym co sobie uznać za prawdę pozwoliłem :Życie jest wieczne a grawitacja moralność to pochodne tego aby teatrzyk na którym się ono przejawia mógł trwać …

          ….można by to skondensować do twierdzenie Ono samo jest teatrzykiem – tworzy go.

          …w tym swoim wymądrzaniu się muszę przyznać ,że akapit …Nowy porządek ..współgra z wieloma wątkami które dotychczas rozpatrywałem w postawie co z nami będzie ? i pasuje mi jego wydźwięk / naukowy / że jak zbiorowo nie zmądrzejemy to zgłupiejemy , a jak jeszcze bardziej zgłupiejemy niż jesteśmy głupi to mamy po ptokach – oczywiście w odniesieniu wyłącznie do naszej przejawionej fizycznej formy życia.

          …a patrząc na godzinę wpisu to Małgosiu grzybki już w occie czy nadal w lesie ?

          …siała baba mak , nie wiedziała jak
          dziadek wiedział nie powiedział a to było tak….

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie , miłością jestem /emocją-uczuciem/ rosą życia ,bo światło jest we mnie

          • margo0307 pisze:

            „… grzybki już w occie czy nadal w lesie ?…”
            ___
            W lesie…
            Tą razą… „szczęście grzybiarza” nam nie dopisało…, nazbieraliśmy tyle, że… starczyło nam na obiad z mieszanych grzybków…

            „… jak zbiorowo nie zmądrzejemy to zgłupiejemy…”
            ___
            Jest jeszcze trzecia opcja, mając na uwadze analogię do szkoły:
            W klasie jest ok. trzydzieścioro uczniów.
            Pięcioro z nich… jest leniuchami i nie chce im się uczyć, co skutkuje u nich brakiem podstawowej wiedzy…
            Jeszcze nie słyszałam, aby… pozostałych 25-ciu uczniów cierpiało z powodu 5-ciu leniuszków i cała klasa repetowała materiał…

      • margo0307 pisze:

        „… Boję sie tego dnia zupełnie serio kiedy sztuczna inteligencja przejmie całkowita władzę nad człowiekiem i nad Światem…”
        ___
        Dawidzie, co prawda słowo pisane nie ma tak wielkiego znaczenia jak nasz stan emocjonalny, jednak… w momencie kiedy mówisz i piszesz: „Boję się” – również powodujesz wzbudzenie negatywnej energii strachu…

        Nie zapominajmy o tym, że…

        Myśl jest energią, podobnie jak każda nasza psychiczna reakcja.
        Stan emocjonalny naszego ciała jest również określoną energią.
        Każda z tych wibracji wpływa na nas i na nasze otoczenie
        .

        Wpływa w sposób istotny na energetyczną matrycę naszego fizycznego przejawu.
        Może więc zmienić to, co jest w swym zamyśle doskonałe.

        Nieharmonijna energia myśli np. myśl negatywna, emocjonalna… wibrując dokonuje zakłóceń w nas i naszym otoczeniu.
        Tak zaburzamy program energetyczny otaczającego nas świata.
        Wzbudzony, zakłócony program tego, co nas otacza – wibrując, wzbudza z kolei w nas następne – już indywidualne łańcuchowe zaburzenia…
        Każde drganie, każde wzbudzenie wyzwala energię, którą oddajemy z siebie…”

        • Dawid56 pisze:

          Małgosiu, napisałem celowo że się boję, chociaż w zasadzie powinienem napisać :nie zgadzam się aby za losy ludzi była odpowiedzialna jakaś sztuczna inteligencja i ni zgadzam się na eksperymenty i tworzenie sztucznej inteligencji mającej zastąpić w działaniu człowieka.

          • margo0307 pisze:

            „Małgosiu, napisałem celowo że…”
            ___
            Kochany Dawidzie, rozumiem co chcesz wyrazić, ale… stawiając opór Wszystkiemu – Co Jest w postaci np. „nie zgadzam się”… również energetycznie zasilasz… „ciemną stronę mocy”…😉

            Całość pojmowana jako trwanie Wszechświata funkcjonuje według praw uniwersalnych.

            Nasza egzystencja zgodna z prawami – oparta jest na obserwacji Rzeczy Istności i neutralnym reagowaniu na pojawiające się sytuacje i zdarzenia…, nawet takie, gdyby np. przyszło nam zmierzyć się z działaniami… „sztucznej inteligencji”…, bo tylko wówczas nie powstaje w nas energetyczne podłoże do walki…

            Wielu z nas jeszcze… najczęściej utożsamia się z intelektem i psychiką, a ich reakcje odbieramy jako „ja”, np. „ja nie zgadzam się”, czy „ja się boję”, etc…
            Wówczas – nie jesteśmy w stanie wyjść poza ich obszar…
            Takim sposobem utrwalamy w sobie program walki, który powoduje tzw. sprzężenie zwrotne w postaci naszego lęku…, jednocześnie obniżając jakość naszych zdolności emocjonalno-fizycznych…

            Dobrze jest wiedzieć, że… tworzymy naszą własną Rzeczy Istność nawet wtedy – gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy, ponieważ jest to jedyny i główny powód tego, że… tworzymy nieświadomie

            Kiedy jesteśmy świadomi własnych myśli i świadomie się nimi posługujemy – wtedy jesteśmy świadomymi Twórcami własnej Rzeczy Istności, m.in. poprzez wyrażanie swojego duchowego, emocjonalnego, psychicznego oraz fizycznego aspektu, nie tylko poprzez swoje działania, ale także – poprzez osobistą percepcję…, to właśnie było naszym celem – jako istot duchowych – gdy podejmowaliśmy świadomą decyzję o wejściu w to ciało…🙂❤

            https://margo0307.files.wordpress.com/2016/06/1-znosic487-wszystko.jpg?w=450&h=302

    • margo0307 pisze:

      „Upadek o świcie”
      ___
      Niezwykle ciekawy wykład pana Zdzisława pt. „Jakości energii – paleta barw”

      Częściowy transkrypt z filmiku:

      „Nasza Energia podąża za uwagą…

      Na cokolwiek popatrzymy…, na konstrukcję czegokolwiek…, to można zachwycić się doskonałością tego wszystkiego…, a efektem tej doskonałości jesteśmy my – jako istoty duchowe…
      Umysł każdego z nas… nie ma struktury fizycznej…, jest narzędziem ciała energetycznego…
      Jeśli jednak… przesuwamy fazę i wchodzimy w rozumienie siebie jako istoty materialnej – dokonujemy tego – co w tradycjach nazywane jest… upadkiem…, czyli jesteśmy aniołami upadłymi…, które przekraczają pewną granicę i wchodzą w pole śmierci – czyli… elementu rozpadu i tworzenia nowych struktur…

      Jeśli jednak… uświadomimy sobie w całej pełni, że… przede wszystkim jesteśmy istotami duchowymi i zaczniemy interpretować…, postrzegać…, odczuwać… wszystko wokół… oraz siebie jako istoty energetyczne, duchowe to… wznosimy się – przekraczamy barierę własnych ograniczeń i idziemy w kierunku jedności, nie różnorodności…, w kierunku nieba czyli w kierunku nieśmiertelności…

      Być świadomym rozpadu to wchodzenie w negatywne stany psychiczne destrukcji, depresji, etc…
      Natomiast wchodząc w świadome odczucie wznoszenia – czyli w kierunku jedności – zaczynamy budować w sobie pozytywne odczucia błogości ekstazy, radości, zachwytu, etc…, czyli – przejawiać przepływającą energię z ducha, którą nazywamy subtelną energią moralną – energią miłości…, będącą energią transformującą i odkupiającą tą… „upadłą materię”…”

    • Maria pisze:

      Dzisiaj na skutek komentarzy Maria_st :Grudzień 28, 2011 o 13:29 pojawiła się u mnie taka myśl, że być może badacze Pism w tym Biblii wyjdą kiedyś z hipotezą iż Stworzenie Świata opisuje tamtą tragedię?

      Dawidzie o jakie komentrze chodzi–nie mogę ich odnależć …
      Ja mam dzis swoje podsumowanie naszego zycia-bycia TU

  2. margo0307 pisze:

    Pomijając wątek smoleński…

    „… W przeważającej większości nic nie jest tym – na co wygląda…
    To, co nas chroni, co pozwala nam zachować zdrowy rozsądek, co pozwala nam kreować nasze pola kreacji, etc… to jest Wiedza, wiedza będąca podstawą wszystkiego…, będącą podstawą trzech elementów funkcjonowania Wszechświata:
    1. spójności wszystkiego ze wszystkim
    2. ważności tego, co tworzymy
    3. wiedzy – wiedzy o człowieku, wiedzy o prawach obowiązujących we Wszechświecie…

    Prostą wiedzę maskuje się…, abyśmy w żaden sposób nie mogli jej z-rozumieć, tym samym uzależniając nas od wszelkiej maści pośredników wiedzących od nas „lepiej” i narzucających nam określony przez siebie program…, który spora liczba nas – w swej nieświadomości – posłusznie realizuje…

    • Dawid56 pisze:

      Dobrze Małgosiu ,że napisałaś pomijając wątek smoleński:)Nie mniej jednak pozostałe myśli i stwierdzenia szczególnie jeśli chodzi o różnego rodzaju pośredników ( czyli głuchy telefon?)Zawsze pośrednik może zniekształcić prawdziwy przekaz!
      Nie pamiętam, ale chyba się domyślam dlaczego nie było dalszych rozmów Waldemara ze Zdzisławem ostatnia aktualizacja strony miała miejsce w 2014 roku.

  3. siola pisze:

    u mnie po raz kturys juz z kolei,
    pojawily sie gwiazdki na niebie ,
    sen ten juz nie po raz pierwszy< przychodzil,
    ale wydawalo sie mi ze bylo jaby spokojniej,
    mniej paniki sie wsrod ludzi widzalo.
    a wiecej wsrod Dominow i Dominek,
    bo sie ich Domino wali .

    • margo0307 pisze:

      A ja wraz z mężem wybieramy się ponownie do lasu, pomimo, że… kropi deszczyk…
      Tą razą jednak… mamy w planie nazbieranie nie grzybków – lecz jabłek, z których zamierzam dziś robić sok…

      • margo0307 pisze:

        Zbiory dopisał i sok się produkuje…🙂
        A ja parę chwil temu przeczytałam piękne opowiadanie, którym chcę się z Wami podzielić…

        ” Żył sobie na świecie pewien młodzieniec, któremu bardzo podobały się wszelakie antyczne wytwory.
        Szczególnie upodobał sobie herbaciane filiżanki, bo jak sądził mogą one opowiedzieć o wielu ciekawych rzeczach…

        Pewnego razu wszedł do sklepu z antykami, gdzie znalazł bardzo piękną i bardzo starą filiżankę.
        Młodzieniec wziął ją do ręki i zaczął się jej przyglądać gdy nagle… naczynie do niego przemówiło:

        „Mój drogi wielbicielu – zachwycasz się mną ale ja nie zawsze byłam piękną porcelaną.
        Był taki czas kiedy byłam po prostu kawałkiem gliny.
        Leżałam miliony lat w ziemi i bezmyślność była moją jedyną rozrywką.
        Mijały kolejne stulecia, rodziły się i umierały kolejne cywilizacje, a ja ciągle czekałam sama nie wiedząc na co

        I oto przyszedł mój Mistrz – podniósł mnie i zabrał do domu – rzucił na stół i zaczął męsić, turlać i wygniatać. Wciąż znów i znów wciskał we mnie swoje palce, co sprawiało mi wielki ból, aż zakrzyczałam:
        Starczy tego! Zostaw mnie w spokoju!”
        On tylko uśmiechnął się i powiedział: „jeszcze nie czas”.

        Z tymi słowami rzucił mnie na koło garncarskie i świat zawirował przed moimi oczami coraz szybciej i szybciej… aż zlał się w jednolitą mgłę.
        „Co ty robisz?” – wyszeptałam.
        „Jest mi niedobrze – zatrzymaj ten koszmar”, ale mistrz tylko westchnął ze zrozumieniem i kontynuował kręcenie nadając mi formę… I ponownie cicho odrzekł: „jeszcze nie czas”.

        Następnie ostrożnie wstawił mnie do pieca.
        Nie wiedziałam, że na świecie bywa tak gorąco.
        Próbowałam otworzyć drzwi pieca i krzyczałam: „Tu jest goręcej niż w piekle!
        Spalę się doszczętnie! Wypuść mnie póki nie jest za późno!”
        Ale przez szybkę w drzwiach odczytałam tylko z ruchu jego warg: „jeszcze nie czas”.

        I kiedy już wydawało mi się, że nadchodzi moja ostatnia chwila… drzwi się otworzyły. Mistrz ostrożnie wyciągnął mnie z pieca i postawił na półkę, gdzie wreszcie swobodnie odetchnęłam.
        Ale to nie był koniec.

        Jak tylko ostygłam i doszłam do siebie, Mistrz zdjął mnie z półki i zaczął malować.
        A do tego pojawiło się coś strasznego – lakier.
        Jego trujące opary otoczyły mnie i zaczęłam już tracić świadomość i westchnęłam modląc się wręcz: „Proszę cię – nie można tak. Zmiłuj się nade mną.
        Czy ty nie masz nade mną litości?”
        Ale Mistrz tylko pokręcił głową i powiedział to co zwykle: „Jeszcze nie czas”.

        Po malowaniu nagle znów włożył mnie do pieca.
        Tym razem było tam 2 lub 3 razy goręcej.
        Od razu zrozumiałam – to już chyba śmierć.
        Zapłakałam, ale łez nie było – nawet i ogniowych.
        Gorączka była nie do zniesienia, brak mi było już sił.
        I oto… gdy zdawało mi się, że widzę już ostatnie mgnienie swojego życia, nagle poczułam, że Mistrz wyjmuje mnie z pieca.
        Znów postawił mnie na półkę gdzie ostygłam i oczekiwałam na kolejne cierpienia.

        Ale gdy Mistrz powrócił – podszedł do mnie i powiada:
        „I oto teraz nadszedł twój czas”.
        Następnie postawił przede mną lusterko i powiedział: „spójrz na siebie”.
        To, co zobaczyłam było tak cudowne, że wykrzyknęłam: „to nie ja!, to nie ja”.
        To nie mogłam być ja – to było zbyt piękne.
        A Mistrz odpowiedział: „To jest to – czym powinnaś się stać.
        Widziałem jak cię bolało, kiedy ciebie wygniatałem ale musiałem usunąć z ciebie powietrze, bo inaczej byś popękała.
        Wiedziałem, że straciłaś wszelką orientację kiedy kręciłaś się na kole, ale bez tego nigdy nie przybrałabyś tak pięknej formy.
        Wiedziałem, że trujące opary lakieru były nieznośne, ale bez tego pozostałabyś szara jak przedtem.
        Wiedziałem, że piec, szczególnie za drugim razem był najcięższą dla ciebie próbą, ale bez tego byłabyś słaba i trudy życia z łatwością by cię przygniotły.
        Uwierz mi, że wszystko to czyniłem dla twojego dobra.
        Teraz stałaś się piękną filiżanką – jaką sobie wyobrażałem, kiedy brałem ciebie z ziemi.
        I teraz twoje życie nabrało sensu.”

        Tutaj filiżanka zakończyła swoją opowieść i z jej błyszczącej krawędzi spłynęła łza wdzięczności.
        Młodzieniec zapłacił sprzedawczyni za filiżankę i wyszedł biorąc ją ze sobą.

        Opowieść filiżanki stała się gwiazdą przewodnią w jego życiu.
        I gdy los zsyłał na niego ciężkie doświadczenia i nieraz chciał zakrzyknąć: „Dosyć już! Dosyć!”…, przypominał sobie słowa Mistrza: jeszcze nie czas

        • marek pisze:

          Małgosiu , maruś nie jest złośliwy tylko krotochwilny i po przeczytaniu tej przypowieści wnioskuje :

          …..wszyscy rzućmy się dziękować Iluminatom i jeszcze wielu innym skurczybykom…

          …czytając ją przypomniało mi się , że za mojego dzieciństwa wiele kobiet całowało księdza w rękę …ta bajka pachnie mi naukami z tamtych czasów.
          Życie jest wieczne

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie , miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • Maria_st pisze:

            …..wszyscy rzućmy się dziękować Iluminatom i jeszcze wielu innym skurczybykom…

            …czytając ją przypomniało mi się , że za mojego dzieciństwa wiele kobiet całowało księdza w rękę …ta bajka pachnie mi naukami z tamtych czasów.
            Życie jest wieczne ”

            Nie znam iluminatow i innych skurczybykow…ale ksience to chyba powinny wiedzieć ze całowanie faceta w dłon to zboczenie……
            Ogólnie to mamy wybór i o TO chodzi…..
            No nic–niedługo myszka-gumka będzie wymazywać brudy

          • marek pisze:

            w tych swoich spolegliwych mądrościach zawsze staramy się sobie udowodnić że wykorzystywanie nas i robienie w konia ma swoje uzasadnienie …

            …żałosny gatunek ego osobowości chlubi się pamięcią królów nadanych prze boga …i jeszcze tysiącem mądrości rodem typu tralalalalala …

            też byłem na grzybach ale w celu odbycia spaceru przez nasze stare pieski ..
            …wiedziałem ,że nic nie znajdę bo całe pasmo Babiogórskie jest łyse – bez grzybów .
            Ale wróciłem szczęśliwy – bo las to przejaw ŻYCIA …

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

          • marek pisze:

            Nie znam iluminatow i innych skurczybykow…ale ksience to chyba powinny wiedzieć ze całowanie faceta w dłon to zboczenie……

            …a coś Ty Maryś z innej parafii ?, taka młoda jesteś ,że tego na własne oczy nie oglądałaś..
            …dla mnie to było jak wczoraj …

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie, miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

  4. siola pisze:

    Malgos a juzci czas by nie skonczyc jak ta filizanka ,
    bo choc piekna jest na zewnatrz,
    to jest pusta w sobie,
    co naleja to wypija i zostaje znowu pusta ,
    gdy byla jeszcze glina miala wode w sobie,
    teraz zachwyca sie przed lustrem tym co na zewnacz,
    zapomniala ze jest glina i bez wody zyc nie moze,
    choc powloka jest jej piekna ro jest krucha w sobie,
    i rozbije swoje lustro ,padajac na ziemie ,
    po wiekach stanie sie jak czlowiek ,tylko glina.
    A moze jednak bedzie wiedziec lepiej ,
    ze tak naprawde jest byc lepiej lepka mokra glina.
    nizli sucha w sobie boginia,co to widzi tylko co na zewnacz.
    Bo juz nie ma tego w sobie ,co daje wiedze i zycie.
    Coz dopuki bedzie patrzyc w swoje lustro pozostanie i tak tylko i juz tylko ,
    zatruta w sobie sucha glina.
    Po 1000 lat wykopia moze z niej suche kawalki i juz nie bedzie wiedziala bez wody kim w rzeczy samej byla bo zgubila wody pamiec.
    Coz bedzie miala szczescie jak sie bedzie mogla po wiekach znowu w gline zmienic,
    bo naprawde nie jest szczesciem to zatrute wygniecione wysuszone piekno,
    kture dziecko przez nieuwage moze rozbic nie wiedzac o tym ze rozbil cos co myslalo ze stalo sie boginia..
    sA

  5. siola pisze:

    Od na suchej glinie nawet grzybek nie urosnie,wiec poczekaj Marek az woda gline zmoczy .
    Bo bez wody beda staly w lesie tylko suche klody co nie nazwirz drzewem zycia a suchoty.

    • marek pisze:

      / z odniesieniem do gliny /

      Wiersz z czasów gdy byłem szczeniakiem

      A kiedy już me oczy miedziakiem zgasicie
      usta zasznurujecie dłońmi splecionymi
      to wrzućcie w zapomnienie ślady mego bytu
      zamiast sypać mogiłę , udeptajcie ziemię ..

      I w sercach waszych żalu niech po mnie nie będzie
      goryczy , wspomnień bólu ni żadnej pamięci
      bo zawsze byłem bliżej najmarniejszym trawom
      przed nimi byłem szczery , a dla was zamknięty.

      Więc dajcie mi odpocząć zapomnieć o sobie
      nie dręczcie obietnicą wiecznego istnienia
      bo życie zakończyłem, w dniu swoich narodzin
      rodząc się jako obcy pomiędzy bliźnimi.

      Bez żalu moje ciało do grobu połóżcie
      nie grodźcie od nie trumną , ni zbędnym westchnieniem
      i ślad po mnie niech szczeźnie jak w popiele głownie
      pamięci mi nie trzeba gdy jednam się z Ziemią .

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie, miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

      • marek pisze:

        …u tych panów z wielkich stanów
        pieniążków jest dość
        a na tym biednym górniku
        robotniku suchotniku
        jeno skóra kość , jeno skóra kość…

        ...a teraz grabią nas nie tylko z ciała ale i z ducha …

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie , miłością jestem rosą życia bo światło jest we mnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s