Jak samemu wyleczyć raka


Wszyscy uzdrowiciele mówią: „Przyjdźcie do mnie, a was wyleczę!”. On jeden mówi: „Chcę, żebyście do mnie nie przychodzili, a wyleczyli się sami”.

Wyleczywszy siebie z ciężkiej choroby naszego wieku – raka, pomógł swoimi badaniami tysiącom ludzi na całym świecie pozbyć się chorób, które współczesna medycyna uważa za nieuleczalne.

Autor serii książek „Diagnostyka karmy” Siergiej Łazariew doszedł do wniosku, że poprzez własną zmianę można wyleczyć siebie i swoje dzieci, zmienić swój los, a także los i charakter swoich dzieci. Efekt wyzdrowienia zależy od samego człowieka!

Jego badania są oparte na rzetelnej diagnostyce i realnych faktach.

Siergiej Łazariew odkrył, że u podstaw każdego wyzdrowienia leży osobista zmiana człowieka, przede wszystkim zmiana jego myślenia i światopoglądu, a nie odżywiania i stylu życia.


„Zajmując się zagadnieniami zdrowia człowieka i prewencji chorób, w pierwszej kolejności szukam przyczyn ich powstania i za każdym razem upewniam się w konieczności duchowego i intelektualnego samodoskonalenia człowieka” – pisze Siergiej Łazariew.

Piętnaście lat temu zdiagnozowano u niego raka i nie pozostawiono żadnych szans. „Niech pan pisze testament„ – radzili lekarze. Siergiej Łazariew w niczym nie pokładał nadziei, lecz starał się po postu głębiej poznać przyczyny choroby.

Udało mu się wykryć mechanizm karmy wspomniany w wielu źródłach, lecz dotychczas przez nikogo nie wyjaśniony. W wyniku wieloletnich badań potwierdzonych praktyką uzdrowienia chorych, wyłonił się mechanizm łączący myśli, emocję i zachowanie człowieka z jego chorobami oraz chorobami i charakterem jego dzieci. Wszystko to zestawił w jeden spójny system i opisał w swoich książkach, przez co pomógł sobie i tysiącom swoich czytelników samodzielnie poradzić sobie z takimi nieuleczalnymi chorobami jak rak, schizofrenia, bezpłodność, depresja, impotencja, zależność alkoholowa i narkotyczna.

Każdy z nas chociażby raz w życiu zadawał sobie pytanie, dlaczego przydarza się nam ta albo inna sytuacja? Zazwyczaj zawsze jest to związane z nieprzyjemnymi wydarzeniami, bo właśnie wtedy zastanawiamy się nad tym, co zależy od człowieka, a co od przypadku, Boga czy jakichś innych okoliczności? Jak uchronić siebie i swoich bliskich od nieprzyjemności, jak potrafić samemu skorygować swój los? Te i wiele innych pytań chciałem zadać panu Łazariewowi.


– Panie Siergieju, na czym polega główny cel pana książek?

– Celem książek jest poszerzenie zrozumienia otaczającego świata, wyjaśnienie i badanie mechanizmów, które nim rządzą.


– Pewnie dla pana jest to proste pytanie, ale dla niektórych osób może być bardzo trudne, czym jest karma?

– W klasycznym rozumieniu słowo karma oznacza los. Jednak to, co nazywamy losem to wydarzenia w ciągu całego naszego życia. Pojęcie karma oznacza los, który wykracza poza granice jednego życia. Mówi to o tym, że istnieje przyczynowo-skutkowe połączenie pomiędzy wydarzeniami, które nas spotykają a naszym charakterem. Pojęcie karma zakłada, że mój charakter, światopogląd i postępki nigdzie nie znikają. W Indiach mówi się o Kronikach Akashi, o tym, że wszystkie wydarzenia są zapisywane na poziomie subtelnym i pociągają za sobą kolejne wydarzenia. Oznacza to, że moje nieprawidłowe zachowanie pociąga za sobą pewne problemy.


– Czyli karma jest dla pana rzeczą zupełnie obiektywną? Jakich metod używa pan podczas diagnozowania?

– Na początku widziałem deformacje struktur pola, była to po prostu diagnostyka ciała człowieka. Później diagnozowałem struktury pola wokół ciała, ponieważ okazało się, że pole i ciało są wzajemnie powiązane. Następnie zobaczyłem struktury, które pojawiają się przed chorobą, a nie po niej. Wtedy wszystko się odwróciło. Jeśli wcześniej widziałem, że choruje ciało i deformuje się struktura pola, to później zobaczyłem, że jeśli deformuje się struktura pola, to po roku zaczyna chorować ciało. Więc najpierw zniekształca się pole, a potem zaczyna chorować ciało. Gdy zacząłem badać pole nagle zobaczyłem, że struktura pola oraz to, co nazywamy naszymi emocjami i naszą duszą – są powiązane.

Wyleczenie pacjenta jest dla mnie potwierdzeniem moich badań filozoficznych. Jeśli człowiek wyzdrowiał, gdy wskazałem mu przyczynę choroby, to znaczy że prawdopodobnie miałem rację. Natomiast gdy tysiące ludzi pozbywało się swoich problemów, zrozumiałem, że moje widzenie jest prawidłowe.

Zobaczyłem jak deformują się struktury duszy człowieka, po czym zaczyna chorować, a następnie rozpada się jego los – to wszystko okazało się być jedną całością. Na poziomie subtelnym wszystkie wydarzenia są połączone w jedną całość. Przy czym emocje, choroba i los są jednakowe, czyli może zachorować ciało człowieka, a może również jego dusza lub los.


– W swoich książkach pisze pan, że ludzkość zbliżyła się do granicy, poza którą nastąpi albo duchowe odrodzenie, albo zagłada. Na czym, według pana, polega ratunek?

– Ratunek polega na osobistym duchowym poszukiwaniu każdego człowieka, na uświadomieniu sobie tego, w jakim stopniu każdy z nas jest odpowiedzialny za losy ludzi i życie wszechświata. Uważa się, że główne problemy są spowodowane problemami ekologicznymi, zagrożeniem wojną jądrową i dziesiątkami innych przyczyn zewnętrznych. W rzeczywistości główna przyczyna niepomyślności polega w samym człowieku, ponieważ aby zmienić świat, najpierw powinniśmy zmienić siebie.


– Czyli człowiek to nie tylko ciało fizyczne?

– Człowiek jest bardzo złożonym system informacyjno-energetycznym, w którym ciało fizyczne i świadomość stanowią tylko kilka procent, a 95–98 procent to informacyjno-energetyczne warstwy podświadomości, nieznane nam w takim samym stopniu jak wszechświat.


– Jak pan doszedł do dzisiejszego zrozumienia obrazu świata?

– Proces zrozumienia świata odbywa się w ciągu całego mojego życia. Od dzieciństwa odczuwałem w sobie duże możliwości, lecz intuicyjnie kierowałem wszystkie swoje siły nie na ich rozwój, a na zrozumienie świata. Zawsze czułem, że zrozumienie jest ważniejsze od gromadzenia i rozwoju zdolności.

Wiele razy słyszałem o sile klątwy, o tym że może być przekazywana dziedzicznie. W literaturze pięknej można znaleźć na ten temat wiele przykładów.

Za każdym razem, gdy analizowałem nowe informacje, chciałem znaleźć pierwotną przyczynę, zrozumieć, co jest źródłem rodzinnych nieszczęść, dlaczego istnieją wymierające rody, dziedziczne choroby…

Zrozumiałem, że u podstaw istnienia wszechświata leżą procesy informacyjne. „Na początku było Słowo”. Informacja, energia i materia stanowią jedną całość. Zrozumienie tego istnieje od dawna, na przykład w chrześcijańskim pojęciu Świętej Trójcy (Bóg-Ojciec, Bóg-Syn i Duch Święty).


– W swojej książce wprowadził pan pojęcie system samoregulacji pola?

– System samoregulacji pola jest sprzężeniem zwrotnym ze wszechświatem. Istota jego polega na tym, że każde działanie człowieka – dobre lub złe – powraca do niego dzięki jedności informacyjno-energetycznego pola wszechświata.

Ciągle słyszymy, że dobre postępki są wynagradzane, a złe karane, ale nie wiadomo dlaczego w otaczającym nas świecie nie przybywa dobrych postępków i nie zmniejsza się ilość złych. Za jedno z najlepszych wyjaśnień tego uważam wypowiedź świętego Augustyna mówiącego, że Bóg zawsze kara zło, ale proces ten postępuje powoli, więc człowiek przed otrzymaniem kary zdąży jeszcze nagrzeszyć.

Dawniej mechanizm kary był rozciągnięty na kilka pokoleń i zaczynał się przejawiać dopiero jako choroby i nieszczęścia w życiu wnuków i prawnuków lub w następnych wcieleniach winowajcy. Obecnie prędkość tych procesów wzrosła na tyle, że człowiek płaci za swoje postępki już w tym życiu – zdrowiem swoim i swoich dzieci.


– Panie Siergieju, jak pan siebie nazywa – uzdrowicielem, psychologiem, kaznodzieją czy filozofem?

– Już od trzynastego roku życia interesowałem się filozofią. Starałem się zrozumieć, jak jest zbudowany świat. Najpierw dużo czytałem, a potem zrozumiałem, że moje myśli dają mi większą możliwość rozumienia i rozwoju. Gdy czytałem książki, widziałem, że już sam do tego doszedłem. Ponieważ obraz świata zachodniej filozofii był dla mnie całkowicie zrozumiały, zainteresowałem się filozofią wschodnią. Znalazłem tam wiele rzeczy, których nie potrafiłem zrozumieć od razu. Następnie zwróciłem się ku Biblii i zobaczyłem, że w ogóle nic nie rozumiem. Było to dla mnie pewnego rodzaju wstrząsem w moim poznaniu świata. Zacząłem zajmować się tym poważnie.

W 1982 roku spróbowałem uzdrawiać – opisywałem to w książkach – i nagle odkryłem u siebie duże zdolności. W 1989 roku zacząłem zajmować się tym profesjonalnie.


– Udaje się?

– Kontynuuję badanie świata i staram się go zrozumieć. Czyli nadal pozostaję filozofem, a uzdrawianie mi w tym pomaga. Jeśli mam nieprawidłowy obraz świata, to od razu widzę, że nie mogę pomóc pacjentowi. Jeśli przekazuję mu prawidłowy obraz świata – po prostu wyjaśniam mu go – to widzę, jak zmienia się jego pole i rozumiem, że teraz jest zdrowy. Za jakiś czas badania to potwierdzają. Tak więc prawidłowy obraz świata leczy lepiej od jakichkolwiek lekarstw.


– Jakie dokładnie choroby pan leczy, chyba że leczy pan wszystkie choroby?

– Staram się znaleźć przyczynę wszystkich chorób i tę przyczynę znajduję.


– Istnieje takie ludowe powiedzonko, że 70% wszystkich chorób jest od nerwów.

– Myślę, że wszystkie 100%. Czym są nerwy? Nerwy to emocje. Emocja i sytuacja są tym samym. Oznacza to, że jeśli mam zniekształcone emocje, będę żył w zniekształconej sytuacji. Czyli jest to los, zdrowie, psychika itd.


– Panie Siergieju, na pańskiej stronie internetowej znalazłam wiele listów od czytelników z podziękowaniami za to, że potrafili sobie pomóc po przeczytaniu pańskich książek. Zauważyłam także ogromną ilość próśb i pytań, zadawanych przez ludzi nie tylko z państw byłego Związku Radzieckiego, lecz także z całego świata. Zrozumiałam wtedy, jakie brzemię niesie pan na sobie. Jak pan radzi sobie z taką ilością ludzkich cierpień?

– W świecie istnieje około 70 tysięcy chorób, natomiast lekarze mają, powiedzmy, około 70 specjalizacji. Więc trzeba jakoś uogólnić choroby, bo inaczej niemożliwe będzie ich leczenie. Słyszałem, że w Chinach w ogóle nie ma specjalizacji, czyli trzeba leczyć człowieka jako całość. Lekarze już zrozumieli, że leczenie pojedynczego narządu jest mało efektywne. Leczyć trzeba cały organizm, trzeba podchodzić do człowieka jako do całościowego systemu.

Gdy zobaczyłem, jak ogromna jest ilość problemów oraz ilość cierpiących ludzi, to zrozumiałem, że jeśli nie nauczę się uogólniać problemów, po prostu nie przeżyję. Spróbowałem pójść drogą uogólnień. Zacząłem wszystko sprowadzać do światopoglądu.

Światopogląd jest odzwierciedleniem obrazu świata. Oznacza to, że jeśli człowiek ma precyzyjny obraz świata, to będzie miał prawidłowy światopogląd i będzie zdrowy. Jestem w stanie przeżyć, ponieważ ciągle dążę do uogólnienia wszystkich problemów.

Wszystkie problemy sprowadzają się do dwóch rzeczy. Istnieją dwa grzechy: grzech Ewy – ubóstwianie ludzkiej miłości, kontynuacji życia, seksualności, zmysłowości, pragnień itd. oraz grzech diabła (chronologicznie jest pierwszy), czyli grzech pychy. Te dwa grzechy w ostatecznym rozrachunku sprowadzają się do jednego. We wszechświecie istnieje tylko jeden grzech – wyrzeczenie się miłości i Boga.


– Jak pan doszedł do tego wniosku?

– Zaczynałem jako technik. Widziałem deformację pola i przyczynę tej deformacji, więc ją usuwałem. Potem zrozumiałem, że usuwanie deformacji nie ma sensu, gdyż ona powraca. Człowiek powinien sam pracować. Równolegle samodzielnie przeszedłem drogę psychoanalizy. Następnie zrezygnowałem z tego, wypróbowałem wszystkie formy uzdrawiania i ostatecznie zrozumiałem, że wszystkie one pokrywają się z Biblią. Wszystkie główne wnioski, które znalazłem w Starym i Nowym Testamencie, odpowiadają wynikom moich badań.


– Jaki główny wniosek pan wyciągnął?

– Wniosek jest bardzo prosty – jeśli nie nauczymy się kochać, nie będziemy mieli energii, która jest nam niezbędna dla transformacji i pojawienia się nowej ludzkości.

Skąd bierze się „syndrom chronicznego zmęczenia”? Z braku energii. Energia płynie z miłości. Oduczyliśmy się kochać. Wspomnijmy, co mówił Jezus: „A z powodu wzrostu bezprawia miłość większości oziębnie”.


– Panie Siergieju, naturalnie że chce się zapytać – jak żyć dalej?

– Bardzo prosto. Trzeba zaczynać od podstawowych rzeczy – powstrzymywać się od nienawiści do innego człowieka. Należy zrozumieć, że przez niego jesteśmy leczeni, że ból też jest oczyszczeniem, że żałowanie przeszłości oznacza nieakceptowanie Boskiej woli, że świat jest inteligentny i każda sytuacja ma wyższy sens. Następnie powoli, kroczek po kroczku, trzeba zacząć zmieniać siebie, swój charakter. Jest to możliwe. Jeśli nie zmieni się nasz charakter, do niczego nie dojdziemy, nasza dusza będzie ciągle się rozpadała, a następnie zacznie rozpadać się ciało. Dlatego gotowość, by pójść ku miłości, by już dzisiaj przynajmniej trochę kogoś zrozumieć, by coś poświęcić, coś komuś oddać, zaakceptować to, co się wydarzyło – od tych podstawowych kroków można zacząć już w tej chwili, a na pewno pojawią się rezultaty.


– Dziękuję, że daje pan nadzieję naszym czytelnikom.

– Upewniłem się w tym, że naprawdę można zmienić wszystko, ale trzeba to robić prawidłowo. Bez uczucia miłości w duszy, bez pozbycia się pretensji wobec siebie i świata, niemożliwa jest zmiana świata. Tak więc, życzę wszystkim, by nauczyli się zmieniać świat poprzez zmianę siebie.


– Po raz pierwszy widzę psychologa, który tak wiele mówi i pisze o miłości. Dziękuję panu za wywiad, był bardzo ciekawy.

– Proszę bardzo, życzę wszystkiego dobrego.

źródło:
http://www.diagnostykakarmy.pl/pl/i/Artykuly/26

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Rozwój duchowy, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Jak samemu wyleczyć raka

  1. marek pisze:

    *Najpierw pojawia się świadomość siebie, następnie świadomość duszy, później świadomość galaktyczna, a w końcu świadomość pod-wszechświatowa. Wtedy starasz się sięgnąć do strumienia nieskończonej świadomości, która zawiera kosmiczną rzeczywistość pełnego boskiego planu dla tego nowego podwszechświatowego doświadczenia.

    Może to jest klucz nie tylko do tego jak traktować raka ale również do pozycjonowania siebie na drodze rozwoju i tematów do przerobienia- samodzielnie i zbiorowo.

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

    • margo0307 pisze:

      „… prawidłowy obraz świata leczy lepiej od jakichkolwiek lekarstw…
      Światopogląd jest odzwierciedleniem obrazu świata.
      Oznacza to, że jeśli człowiek ma precyzyjny {prawidłowy} obraz świata, to będzie miał prawidłowy światopogląd i będzie zdrowy

      Nerwy to emocje. Emocja i sytuacja są tym samym.
      Oznacza to, że jeśli mam zniekształcone emocje, będę żył w zniekształconej sytuacji.

      Człowiek powinien sam pracować…

      Świat jest inteligentny i każda sytuacja ma wyższy sens
      kroczek po kroczku, trzeba zacząć zmieniać siebie, swój charakter…
      Jeśli nie zmieni się nasz charakter, do niczego nie dojdziemy

      Bez uczucia miłości w duszy, bez pozbycia się pretensji wobec siebie i świata, niemożliwa jest zmiana świata.”
      ___
      Właściwie to…, nie mam nic do dodania…, bo pan Łazariew precyzyjnie i trafnie wyraził to, z czym zgadzam się w 100%, a co ponad 2 tys.lat temu – wyraził jeden z Wielkich Nauczycieli ludzkości poprzez sprzeciwienie się starotestamentowamu „oko za oko, ząb za ząb” i wezwaniem do miłości bliźniego oraz uznaniem go za brata mimo… braku związków krwi…, jak również wezwaniem do miłości do wszystkiego – co żyje…, zachętą do pracy nad sobą… w postaci ćwiczenia się w łagodności, akceptacji, współczuciu, poświęceniu, szacunku, poszanowaniu…, namawiając do niekrzywdzenia tego, co żyje, do wspomagania innych oraz do wstrzemięźliwości w używaniu ziemskich dóbr…

      • marek pisze:

        Na wszystko można różnie patrzeć i znajdować różne odpowiedzi ;

        Moja Mama w wieku czterdziestu sześciu lat zmarła na raka jelita grubego ….uważam że to lekarze wysłali ją na tamten świat – zostawili w jej podbrzuszu tampon którego zapomnieli usunąć ….

        Moja siostra dwadzieścia lat temu przeszła operację jelita grubego – żyje po dziś dzień .

        Ponad dwadzieścia lat temu zostałem pół tonowym ciężarem uderzony w podbrzusze , zacząłem widzieć krew w stolcu zdarza się to okresowo po dziś dzień , uznałem że co ma wisieć nie utonie a UFO -ki które zwracały mi uwagę na powiązania tego obrażenia w skutkach z przyczyną śmierci Mamy odmówiły mi usunięcia tego niedomagania twierdząc że wymagał by ten zabieg zbyt dużo czasu .

        Zostawiam ten temat swym wyższym poziomom i nie zwracam na niego uwagi , jest mi obojętny , jeśli moje kolejne dni mają jakiś sens w tym fizycznym garniturze , to niech one neutralizują zagrożenia związane z krwawieniem jeśli nie to co za problem …widziałem co miałem widzieć i do niczego nie jestem już na tej Ziemi ” przywiązany ” ….

        Byłem świadkiem przez kilka dni umierania mężczyzny około czterdziestki …. Miał raka wątroby . Na moje pytanie czy można mu pomóc te same UFO-ki stwierdziły że on nie chce żyć / może któryś z jego poziomów istnienia / i że śmierć jest dla niego jedynym wybawieniem gdyż tak bardzo zamurował się w materii .
        Gdy patrzyło się na niego widziało się głównie strach , może przerażenie …zostawił żonę i dziecko…chyba podobnie zapatrzoną w materię …

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

        • margo0307 pisze:

          „Na wszystko można różnie patrzeć i znajdować różne odpowiedzi…”
          ___
          To prawda Marku

          Prawdą jest również i to, że każdy z nas… patrzy na wszystko poprzez pryzmat własnych doświadczeń, przemyśleń, posiadanej wiedzy i rozwiniętej świadomości…
          I np. to, co jeden postrzega jako „zło”, inny będzie postrzegał jako „dobro” lub jako… naturalny efekt wcześniejszego działania…
          * * *
          „… do niczego nie jestem już na tej Ziemi ” przywiązany ”…
          śmierć jest dla niego jedynym wybawieniem gdyż tak bardzo zamurował się w materii.
          Gdy patrzyło się na niego widziało się głównie strach , może przerażenie …zostawił żonę i dziecko…chyba podobnie zapatrzoną w materię …”

          ___
          Tak niestety… dość często się jeszcze zadziewa…, odczuwamy strach przed nieznanym, ponieważ nie mamy świadomości kim jesteśmy…, nie uświadamiamy sobie, że… przede wszystkim jesteśmy istotami duchowymi, które na krótką chwilę „zeszły w tę ciężką materię” aby zebrać doświadczenia…

          A „materia” jak to „materia” – kusi nas swoimi nic nie wartymi błyskotkami do tego stopnia, że… zapominamy o tym kim jesteśmy i grzęźniemy w niej coraz bardziej i bardziej, gotowi nawet… zabić – by zaspokoić swe materialne pragnienia…

          • marek pisze:

            A „materia” jak to „materia”

            Dla mnie materia stanowi olbrzymią wartość w formach życia jakie się dzięki niej wyrażają .

            Lubię podglądać Życie od mrówek po słonie …

            Szkoda tylko,że to które mogło by przynieść najwięcej radości – życie wśród ludzi – przyniosło mi tyle rozczarowania – nie mam serca matczynego i nie potrafię dorabiać kolorów tam gdzie widzę jedynie szarość .

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • margo0307 pisze:

            „Dla mnie materia stanowi olbrzymią wartość w formach życia jakie się dzięki niej wyrażają…”
            ___
            Mówiąc… ~ „materia” jak to „materia” ~ nie miałam na myśli „materii ożywionej”, lecz tą pochodzącą z wytworów ludzkich rąk jak np. samochód, tv, pierścionek, sukienka etc…

            I ja lubię podglądać Życie Marku, szczególnie w moim ogródku, gdzie toczy się ono swoim własnym rytmem…, który nie raz przysparza mi dylematów…, podczas których dokonuję wyborów w rodzaju… kto ważniejszy – mój kwiat czy… ślimak bezlitośnie go konsumujący…
            Z reguły… szala przechyla się w stronę kwiatu i ślimak wędruje na pobliską łąkę…

          • margo0307 pisze:

            ~ przede wszystkim jesteśmy istotami duchowymi, które na krótką chwilę „zeszły w tę ciężką materię” aby zebrać doświadczenia… ~

  2. marek pisze:

    ŻYCIOWA MISJA

    Wróćmy do zadań. Są też tacy ludzie, którzy przyszli na Ziemię, aby zwyczajnie zobaczyć, jak się na niej żyje. Nie mają szczególnych misji ani zobowiązań. Może są wędrowcami zapoznającymi się z warunkami życia na różnych planetach, a może po prostu chcieli doświadczyć dualizmu. Mogą robić, co chcą, tylko muszą sobie przypomnieć o sile podświadomości i o tym, że mogą zażądać życia, jakiego pragną. Często są sfrustrowani, lecz powinni cieszyć się każdym przejawem istnienia w materii, każdą świadomie przeżytą chwilą. Chociaż może dokuczać im samotność i poczucie oddzielenia, to przecież takie życie sobie wybrali.

    http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/08/zyciowa-misja.html

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

    • margo0307 pisze:

      „… Często są sfrustrowani, lecz powinni cieszyć się każdym przejawem istnienia w materii, każdą świadomie przeżytą chwilą.
      Chociaż może dokuczać im samotność i poczucie oddzielenia, to przecież takie życie sobie wybrali”

      ____
      Ooo, jak pięknie… sam sobie dałeś odpowiedź Marku w kwestii „dylematu” wyrażonego słowami:

      „..życie wśród ludzi – przyniosło mi tyle rozczarowania – nie mam serca matczynego i nie potrafię dorabiać kolorów tam gdzie widzę jedynie szarość”

  3. margo0307 pisze:

    „…Uniwersalny lek na raka, zniszczyłby wysoce lukratywny przemysł rakowy.
    Wiele szpitali, klinik onkologii, firmy farmaceutyczne, które uzależnione są od przychodów z chemioterapii, zbankrutowałyby.
    Kluczem do ich opłacalności jest nieunikniony fakt, że konwencjonalne metody leczenia raka po prostu nie działają w większości przypadków.
    Tworzą niezawodny strumień zysków od pacjentów, którzy nigdy nie zostają uleczeni…”

    Ten powyższy cytat pochodzi ze strony:
    http://onalubi.pl/rak/gcmaf-lek-za-ktory-zabijaja/
    gdzie opisany jest powód dla którego zginął dr Bradstreet, który leczył pacjentów nowym nowym środkiem o nazwie: GcMAF.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s