Ja jestem innym Ty – ostatni atak ciemnych mocy

Zamieściłem ten tekst ponownie, gdyż link na MŻ nie działa, a myślę że nadszedł czas aby przypomnieć sobie obszerne fragmenty z książki Ja jestem innym Ty – kompendium – Johanna Kossnera tłumaczonym przez Hannę Kotwicką🙂

Fragment ze zbioru prac Johanna Kossnera – OSTATNI AKT CIEMNYCH MOCY

Bardzo obszerny, cenny materiał dostarczający wiedzy i sposobności do przemyśleń, a nawet zmiany sposobu patrzenia na naszą tzw. rzeczywistość. Podzieliłam go na części, by uwzględnić komfort czytania na tym blogu.

KSIĄŻKA-OSTATNI AKT CIEMNYCH MOCY
(obszerne fragmenty) JA JESTEM INNYM TY KOMPEDIUM

Zbiór prac Johanna Kossnera, przekład Hanna Kotwicka
splatanie
Jest tylko jedna MOC na Ziemi: MIŁOŚĆ OBOWIĄZEK bez miłości czyni NIEZADOWOLONYM PRAWDA bez miłości czyni KRYTYKUJĄCYM WYCHOWANIE bez miłości czyni ZBUNTOWANYM MĄDROŚĆ bez miłości czyni ROZDARTYM ODPOWIEDZIALNOŚĆ bez miłości czyni BEZWZGLĘDNYM PRAWORZĄDNOŚĆ bez miłości czyni ZATWARDZIAŁYM GRZECZNOŚĆ bez miłości czyni PŁACZLIWYM PORZĄDEK bez miłości czyni DROBIAZGOWYM ROZPOZNANIE bez miłości czyni UPARTYM WŁADZA bez miłości czyni GNĘBIĄCYM SZACUNEK bez miłości czyni DUMNYM MAJĄTEK bez miłości czyni CHCIWYM WIARA bez miłości czyni FANATYCZNYM BIADA TYM, KTÓRZY SKĄPIĄ MIŁOŚCI! Oni poniosą winę, jeśli świat umrze od własnego jadu! Po co żyjesz, jeżeli nie potrafisz kochać? POZWÓL NAM ZBAWIĆ ZIEMIĘ MIŁOŚCIĄ!

MITYCZNY ZEW
(według A. Spilsbury i M. Bryner) Przed eonami lat Galaktyczne Konsylium, chcąc ratować proces ewolucji, wystosowało mityczne orędzie do wszystkich Świetlanych Świadomości we wszystkich systemach słonecznych. Niezliczona liczba istot z najdalszych nieskończonych przestrzeni odpowiedziała na ten zew i w określonym czasie zjawiła się w wyznaczonym miejscu. Wtedy pojawił się sam Wielki Duch – Najwyższa Miłość Galaktyk – zaszczycając zebranych następującymi słowami Niebieskiego Światła:

“Jesteście proszeni o inkarnowanie się w pewnym świecie, gdzie dokona się wielka transformacja. Ci z was, którzy pójdą za tym wezwaniem, udadzą się do pewnego miejsca ewolucji, gdzie ILUZJA STRACHU i ROZŁĄKI będzie wyjątkowo surowym nauczycielem. Zwracam się teraz do tych, którzy mają niezbędne zdolności, aby wystąpili tam jako Moi posłańcy i pomogli Mi podnieść i przetransformować wibracje tej planety. Chodzi bowiem o to, aby zakotwiczyć tam MIŁOŚĆ. Tam staniecie się stwórcami nowej realności – REALNOŚCI ZŁOTEJ OKTAWY.

W dotychczasowych podróżach we Wszechświecie każdy z was okazał się doskonałym gwiezdnym sternikiem. Jako Posłańcy ŚWIATŁA pokazaliście, że potraficie wysoko wznosić Światło. Dlatego zapraszam was teraz do inkarnowania się pośród mas i plemion na Ziemi, aby pomóc Gai i jej dzieciom w wyjątkowo trudnej transformacji. Do tego planu należy jednak przyodzianie woalu zapomnienia. Jeżeli zdołacie obudzić w sobie rajską pamięć i dziecinną ufność, staniecie się zaczynem harmonizującego cyklu inicjacji. Będziecie inkarnować się w różnych punktach strategicznych i często na obszarach o bardzo niskiej wibracji. W niektórych z was iluzja rozłąki ze ŚWIATŁEM wywoła uczucie zniechęcenia, braku wsparcia i wyobcowania. Jeżeli jednak zaakceptujecie wasze człowieczeństwo, wasza MIŁOŚĆ przeniknie sferę dualizmu, a wasze ŚWIATŁO przyspieszy proces ewolucji. Wasz udział w Moim planie jest całkowicie dobrowolny. Jednak transformacja na Ziemi jest czymś bardzo rzadkim i drogocennym. Jeżeli zechcecie podjąć się tej misji, otrzymacie sposobność scalenia w przyspieszonym tempie wszystkiego, co zdobyliście w poprzednich inkarnacjach. Wasza Świadomość doświadczy rzadko doznawanego skoku kwantowego. Wybór należy do was. Od was będzie zależeć, czy zatańczycie z Gają taniec zwycięstwa w czasie ceremonii zstąpienia ŚWIATŁA”. Tak powiedział Stwórca – Najwyższe ŚWIATŁO Galaktyk. Świetlane Istoty szukały różnorodnych gwiezdnych popleczników, wybierały różne związki i konsylia, aby inkarnować się na planecie Ziemi. W plan ten wbudowano pewne zabezpieczenia, pomocne w budzeniu Świetlanych Istot z duchowego letargu na Ziemi. Dzieci Gwiazd zostały uwrażliwione (zakodowane) na wiele sposobów: na dźwięki, kolory, światło, obrazy, słowa i symbole. Był to swego rodzaju rezonans wibracji, który miał im pomóc w przypomnieniu sobie o zobowiązaniach wobec Najwyższego ŚWIATŁA. Kody te wynurzały się wszędzie: w muzyce, w przeszywającym spojrzeniu, w mowie i uczuciach – wszystkie wyzwalały budzący impuls: chęć stania się wcieleniem MIŁOŚCI. Teraz też tak się dzieje i my, DZIECI SŁOŃCA, znów kąpiemy się w promieniach przypomnienia. Jako Wysłannicy Słońca i Kurierzy Gwiazd jesteśmy doskonale przygotowani do spełnienia obietnic i urzeczywistnienia prastarego mitu. Kiedy zakotwiczymy miłość na Ziemi, wszyscy przywdziejemy szaty bogów. Mityczny zew rozlega się ponownie: “Obudźcie się Wojownicy Tęczy, Kurierzy Słońca, Jasne Umysły galaktycznych konfederacji, związków i soborów! Jeżeli wynurzacie się dopiero teraz, w tym czasie, odkryjcie wasze uzdrowicielskie zdolności i wzmacniajcie słabszych. Dodawajcie im otuchy, wspierajcie na duchu, pokazujcie drogę powrotu. Przesyłajcie fale miłości wszystkim dzieciom Gai będącym w potrzebie. Kiedy waszym narzędziem stanie się miłość, humor, śmiech, radość, śpiew, taniec, wytworzycie silną falę transformacji, która przełamie bariery dualizmu, rozłąki, osamotnienia i zrodzi CUD JEDNOŚCI i POKOJU. Ukażcie się nowo uformowani – w całej okazałości waszego piękna i siły waszej prawdziwej tożsamości! Zróbcie to w darze dla Gai! Odsuńcie na bok wszystkie wątpliwości! Wy jesteście przecież Dziećmi Słońca. Idźcie tam, gdzie poprowadzi was serce, i tam rozdawajcie wasze dary. Poddajcie się magii ŚWIATŁA, a CUD dokona się na Ziemi. Przypomnijcie sobie, że TERAZ tańczymy i śpiewamy ku chwale JEDNEGO SERCA!”

DOJRZAŁOŚĆ CZASU Nadszedł czas, aby wreszcie pokazać, w jakiej sytuacji znajduje się ludzkość. Dramat poprzednich lat – zwłaszcza tych ostatnich – ukazuje nam świat, który ulega przyspieszonemu procesowi rozmywania. Właśnie to powoduje, że wielu z nas czuje się coraz bardziej niepewnie. Jako istoty od tysiącleci przepełnione strachem stawaliśmy się sobie coraz bardziej obcy. Oplatająca świat sieć informacyjna przynosi nam co chwilę – na żywo – nowe, mrożące krew w żyłach meldunki, i tak jak kiedyś wzorce strachu dawały nam możliwość przeżycia, tak teraz stały się barierą dla nas samych. Nasz wyćwiczony, linearny sposób myślenia, nacechowany statystycznym pojmowaniem świata i nas samych, utrudnia nam zgłębienie faktycznych związków przyczynowych. Do tego jeszcze dochodzi fatalne w skutkach medialne pranie mózgu przez aparaty władzy i inne struktury. Takie oddziaływanie – ustawiczne bombardowanie każdej budzącej się świadomości – utrudnia przezwyciężenie starych schematów myślowych i w ogóle dostrzeżenie, że to my sami uwięziliśmy się w materialistycznym kokonie. Zamiast cieszyć się życiem, zaczęliśmy odbierać dzień powszedni jako udrękę i cierpienie. To jest właśnie nasze piekło – piekło, które sami sobie zbudowaliśmy! Ziemia – nasza piękna Niebieska Planeta – znajduje się w kulminacyjnym punkcie przemian. Proces ewolucji, rozłożony na 26 000 lat i dźwigany przez nas – jako szczególny gatunek homo sapiens – dobiega końca. Okres ten definiowany jest jako rok platoński lub Wstęga Ewolucji. Odpowiada on pięciu Wielkim Cyklom Majów (5 125 lat lub 5 200 Dreamspell-lat każdy) [przez Dreamspell-rok rozumie się energetyczną jednostkę CZASU, która nie musi być idealnie zgodna z długością linearnego Roku Solamego. Na skutek asynchronizacji kąta nachylenia osi ziemskiej linearny okres 5 125 lat odpowiada 5 200 Dreamspell-latom. Ponieważ oś ziemska znowu zaczęła się podnosić, stąd zmienia się także nasze wewnętrzne poczucie biegu czasu. Wielu z nas odnosi wrażenie, że czas biegnie coraz szybciej]. W astronomii określamy go jako powrót ziemskiego żyroskopu do punktu wyjścia. W ewolucji czas ma znaczenie drugorzędne – posiada znaczenie tylko w aspekcie trójwymiarowym. Objawienie Iskry Bożej określane jest jako Dzień Kosmiczny (Dzień Stworzenia), dlatego na zakończenie każdy cykl otrzymuje swoją krótką, programową formę, np. 26 lat.

Poprzez kompresję podstawowego fraktalnego cyklu 26 000 lat w mniejsze 260-dniowe cykle zdobywamy możliwość wkroczenia z korektą w określone odcinki ewolucji. Ponieważ CZAS może być wyświetlany na ekranach o różnej wielkości, możemy korygować wstecz mniejsze programy fraktalne. Np. w ostatnim 26-letnim cyklu – od 1987 do 2013 – usuwamy deformacje zaistniałe na przestrzeni ostatnich 26 000 lat ewolucji. W ten sposób czterowymiarowy moduł CZASU umożliwia nam dokonanie na “koniec czasów” kompletnej korekty błędnych etapów rozwoju, wywodzących się z wcześniejszych epok. Każda epoka historyczna znajduje powtórzenie w ściśle określonym cyklu fraktalnym. Obecnie wstępujemy w bardzo aktywną fazę transformacji z trzeciego wymiaru w czwarty. Aktu tego dokonujemy wraz z Matką-Ziemią, ponieważ Ziemia jest zwierciadłem naszej CAŁOŚCI. Można by powiedzieć, że dobiega końca realizacja programu rozwijanego i formowanego na przełomie długiego cyklu czasu. Ponieważ każdy Byt manifestuje się jako wzorzec energetyczny, na zakończenie konieczne jest uporządkowanie i oczyszczenie wszystkich destruktywnych wzorców Energii, nie przylegających do Całości. Tyczy się to także Wielkiego Cyklu, a zwłaszcza ostatnich 5 100 lat naszej historii. Każdy rok ziemski odpowiada 1000 lat ewolucji. Informacja ta zawarta jest także w Biblii. 26-letni skrócony program oczyszczania rozpoczął się 16/17 sierpnia 1987 roku. Dzień ten nazwano Momentem Harmonijnej Konwergencji [zbieżności, sprzężenia (przyp. tłum.)]. Od tej chwili – odpowiednio do skróconego programu – dzień po dniu postępuje wsteczny proces harmonizacji. Usuwane są wszystkie powstałe wcześniej dysharmonie. Wszystko wraca na właściwe miejsce! Przemiana ta dokonuje się we wszystkich wzorcach energetycznych. Powinniśmy też wiedzieć, że w skład Wielkiej Wstęgi 26 000 lat wchodzą cykle wewnętrzne. Szczególnie ten ostatni, który uformował tak zwaną historię, ma elementarne znaczenie dla tego, co się teraz dzieje! Aby móc cofnąć się do zarodka historycznego cyklu, należało włączyć wsteczny bieg skróconego programu, a to nie mogło się obyć bez punktu krytycznego, który został osiągnięty 26 lipca 1992 roku i znany jest jako TIME SHIFT. czyli zwrot czasu. Po zakończeniu tego etapu ewolucji – przy czym nie chodzi tu tylko o proces biologiczno-materialny – pojawi się sposobność przyłączenia do NOWEGO wymiaru Bytu i znalezienia dostępu do wyższego, galaktycznego poziomu. Redukcja i ograniczenie naszego poziomu myślenia do jednowymiarowej kategorii Bytu zasłoniły nam wgląd we wnętrze. Pamiętajmy, że ewolucja nie dotyczy tylko procesów fizycznych, ale wszystkich aspektów naszej istoty, np. ciała emocjonalnego i mentalnego – szczególnie aspektu rafio i naszego eterycznego sobowtóra.

MOŻLIWOŚCI KARMICZNE Sobowtór eteryczny – albo inaczej ciało duchowe lub ciało przyczynowe – jest spirytualnym nosicielem wszystkich naszych cech; identyfikatorem naszej tożsamości, która w niezliczonej liczbie inkarnacji kontynuowała proces nauki w historycznie realnym czasie. Ciało przyczynowe reprezentuje karmiczny proces dojrzewania, w którym każdy z nas ma możliwość oczyszczenia swojej tożsamości z negatywnych obciążeń, jak również zrównoważenia dysharmonii oraz uzdrowienia swojej uwikłanej w trudy i cierpienie istoty. Wymiar karmiczny ukazywany jest nam w wielu przypowieściach, m.in. jako piętno Kaina. Tymczasem symbol Kaina jest informacją o upadłej istocie ludzkiej, która za swoją “winę” nie musi płacić bezwzględną likwidacją. W toku możliwości inkarnacyjnych “wina” musi zostać odkupiona lub zrównoważona miłością. To, czego dowiedliśmy w poprzednich inkarnacjach i co wyraża symbol Kaina, wplecione zostało w procesie ewolucji w naszą KARMĘ. Podobnie kształtowała się karma Ziemi – była ustawicznie “rozbudowywana” przez wszystkie generacje. Była to gigantyczna sieć, w którą wplątaliśmy się na pozór bezpowrotnie. Dowodem na rozrastanie się karmy jest coraz okrutniejsza rzeczywistość w przełomowym okresie naszej historii. Wewnętrzne prawo Oko za oko! było swoistym rozliczeniem, wyrównaniem winy oraz wyraźnie artykułowało nierozwiązaną lub “niekochaną” karmę, ale my tego nie rozumieliśmy. Z całą pewnością możemy więc przyjąć, że znaczna część okrucieństwa, cierpienia i zmartwień była i jest odbiciem karmy ostatniej epoki historycznej. Być może teraz zrozumiesz, dlaczego konflikty wojenne okazywały się w ostatnich czasach tak irracjonalne i dlaczego światowi mocarze są zupełnie bezsilni i nie potrafią im zapobiec.

NASZA ISKRA ZAWSZE ZNAŁA CEL Nie ulega wątpliwości, że ciało przyczynowe człowieka, zwane inaczej duszą przyczynową, zna swoje obciążenia karmiczne i dlatego zgodnie z Prawem Karmy – Oko za oko akceptuje wyrównywanie win nawet za cenę straszliwych okrucieństw i niewyobrażalnych cierpień. Patrząc od tej strony – od strony prawa wyrównania – większość okrucieństw i nieludzkość jest często sama w sobie absolutnie logiczna. W tym miejscu chciałbym podkreślić, że konieczność karmicznego rewanżu – jako środka wyrównania winy – możemy zastąpić aktem bezwarunkowej miłości i bezwarunkowego przebaczenia, ofiarowanym nam przez Mistrza Chrystusa! Teraz zależy tylko i wyłącznie od nas – od każdej jednostki, grupy i narodu – jaką wybierzemy drogę oczyszczania. Choć nasza kultura, religia i obowiązujące poglądy skrywały przed nami wiedzę o karmie i prawach karmicznych, nasze ciało przyczynowe znało te reguły od zawsze. Jeżeli mówimy, że Czas Karmiczny dobiega końca, to jest chyba logiczne, że ostatnie stulecia naszej epoki musiały być nacechowane spiętrzeniem wszelkiego rodzaju okrucieństw, irracjonalnych zachowań i orgii politycznych. Tyczy się to zarówno indywidualnych zrządzeń losu, jak i dramatów zbiorowych.

ZBYT WIELE OPÓŹNIONYCH ENERGII Wygląda na to, że w pewnym Kosmicznym Momencie albo inaczej: w historycznie dojrzałym punkcie, który wyznaczył Jezus Chrystus miliony lat przed swoją ziemską inkarnacją – kiedy planeta Ziemia zaczęła przygotowywać się do przyłączenia do Kosmicznej Jedności – niezliczona liczba odosobnionych dusz, tzw. Opóźnionych Energii, przyciągana tu niczym magnesem, zwróciła uwagę na tę niepowtarzalną szansę. Pośród nich znalazła się znaczna liczba i takich, którym dojrzałość wewnętrzna nie wystarczała do powrotu do Źródła, ale pomimo to chciały wziąć udział w tym procesie. Stacja ZIEMIA stanowiła dla nich swego rodzaju trampolinę. Po oczyszczeniu się Ziemi ze wszystkich negatywnych Energii zostaną one przeniesione na inną, specjalnie dla nich przygotowaną planetę, gdzie będą zmierzać ku domowi w znacznie wolniejszym tempie ewolucji. Osierocone, upadłe dusze z innych ewolucji przyniosły ze sobą także swoje choroby, którymi zaraziły całą Ziemię. W tym punkcie ewolucja objawiła nowy aspekt – swego rodzaju SAMODYNAM1KĘ, której nie było w planie, a mianowicie: zaraza wywołała ogromne spustoszenie także wśród przebudzonej części ludzkości. Cały proces zaczął się nagle załamywać. Dobrowolne zejście w niskie wibracje materii ziemskiej wiązało się z dużym ryzykiem, ponieważ na pewien czas musiał zostać uśpiony nasz Wyższy Duch. Tylko przy “uśpionym” DUCHU było możliwe, aby forma biologiczna rozrosła się do swojej faktycznej wielkości, rozwijając zdolność przeżycia w trudnych warunkach trzeciego wymiaru. Dopiero w odpowiednio dojrzałym momencie miał zostać przebudzony Wyższy Duch, aby poprowadzić ewolucję ku Wyższej Świadomości. Osierocone dusze mogły rozpocząć dźwiganie się na niższej płaszczyźnie, która odpowiadałaby ich niskiemu poziomowi wibracji. MY – jako twórcy eksperymentu “Ziemia” – zdobyliśmy się na odwagę, aby całkowicie zatrzeć świadomość świetlanej tożsamości i zstąpić w totalną “ciemność” trójwymiarowego świata. Zadania tego podjęliśmy się nie tylko dla ratowania osieroconych dusz, ale także dla wielu innych spośród nas, którzy nie podołali wcześniejszym próbom. Nasza piękna planeta jest brzemienna od dusz, które me były i nie są zdolne Kroczyć samotnie drogą do Źródła. Musimy ująć je za rękę i zaprowadzić do domu. Ich ciężkie wzorce wibracji muszą zostać pokochane przez innych, bo tylko tak odnajdą swoje miejsce w wielkim Planie Stworzenia. Ale pamiętajmy, że i my, i ci wszyscy inni w Kosmosie jesteśmy sobie równi!

W wielkim kosmicznym programie ewolucji przeprowadzono bardzo wiele najróżniejszych nieudanych eksperymentów. Ponieważ we wszystkim egzystuje niezniszczalna Iskra Boża, od początku było jasne, że wszyscy biorący udział w tym procesie mają możliwość powrotu do Źródła, obojętne jak długo miałoby to trwać: wieki czy eony i ile okrężnych dróg trzeba byłoby przemierzyć! Wygląda na to, że w procesie tym musi tkwić jakiś wyjątkowo ważny aspekt, skoro podarowano mu tak wiele cierpliwości. Jakiż potencjał miłości musi w nas drzemać, skoro dobrowolnie zdecydowaliśmy się na tak trudną wyprawę i przyjęcie tak odpowiedzialnej roli na drodze kroczenia do Źródła?

CIEMNE MOCE – NEGATYWNE ENERGIE Ponieważ wszystkie formy życia wywodzą się z boskiego Źródła, niosą w sobie promień ŹRÓDŁA, czyli Energię przeznaczoną tylko dla tej formy, która nie może jednak zastąpić Boskiego DUCHA. To, że Siły Materializacji mogłyby przejąć rolę uświadamiającego DUCHA, nie mieściło się w pierwotnym Planie Stworzenia. Stało się jednak inaczej! Zaczęły one budować formy tożsamości ukierunkowane na strach, z których zrodziły się manifestacje CIEMNYCH MOCY! CIEMNE MOCE nie są niczym innym, jak zamanifestowaną formą Energii, stworzoną w naszej świadomości w toku błędnie postępującej ewolucji. Na koniec stały się one samodzielną formą Energii, którą określamy mianem DIABŁA. Możemy być pewni, że powyższe emanacje (powołane do samodzielnego Bytu) osiągały jakość półboskiej Energii. Także one wyposażone były w wolę życia. Instynkt samozachowawczy “półistot” egzystuje głównie w sferze eterycznej, choć czasami może przybrać także formę fizyczną. Te stworzone przez nas odbicia już od najdawniejszych czasów żyją pośród nas – także jako ludzkie inkarnacje. Oprócz tego na Ziemię napływały inne Energie, których nie cechowała jakość MIŁOŚCI. Ponieważ wibracje w eterycznym królestwie stawały się zbyt “W7sokie” dla tego typu emanacji, ich ostatnim miejscem ucieczki mogła być tylko płaszczyzna fizyczna. Tu walczą dalej o przeżycie – walczą, ponieważ ich stwórcy nie chcą mieć ich z powrotem. Mistyczny STRACH przed “diabłem” jest więc całkowicie bezpodstawny! Jest to nasze wspólne “dziecko” – produkt energetycznego potencjału, stworzony w ciemności naszego “przypadku”. Poprzez różne manifestacje cząstki tych Energii dramatycznie meldują się u każdego człowieka i dręczą go tak długo, aż ich stwórca zrozumie, po co do niego przyszły! Musimy pozwolić im powrócić, musimy przyjąć je z powrotem i z pomocą oczyszczającej siły MIŁOŚCI uwolnić je i zbawić. DIABEŁ jest destruktywnym produktem człowieka – iluzją, która przejmowała coraz większą władzę na Ziemi! W naszej mowie chcemy go odmistyfikować i z tego powodu nazywamy go Ciemną Mocą! Na przełomie dziejów, z braku możliwości takiego wglądu jak dzisiaj, nasza wyższa świadomość coraz bardziej się zacierała. Zaczęliśmy koncentrować się tylko na tym, co było widoczne na zewnątrz, i tak zrodził się nasz ZŁOTY CIELEC, czyli bożkowie formy! Gatunek ludzki okazał się wyjątkowo dobrą pożywką i wyjątkowo podatnym gruntem dla rozrastania się tego rodzaju negatywnych, niszczycielskich Energii! Tu należałoby podkreślić, że Siły Materializacji, oderwane od pierwotnej formy, stworzyły samodynamiczną tożsamość – pewne twory, które zaczęły urastać do upersonifikowanych jakości. Mogły one przewodzić bodźce oraz miały instynkt przeżycia, niezbędny do przetrwania w każdej postaci BIOFORMY. Usamodzielniając się, zatracały jednak “przywileje” i poczucie swej roli na Ziemi. Siły Materializacji umacniały swoją pozycję w takiej właśnie jakości, tzn. jako realne inkarnacje realnych ludzi. W normalnych warunkach oddziaływały one w sposób niezauważalny dla ludzkiego oka. Bardzo rzadko, tylko w pojedynczych przypadkach, ich Energia mogła eksplodować i wyrażała się wtedy w opętaniu! Diabeł – tak nazywana jest obecnie ta upersonifikowana jakość – jako taki był pierwotnie nieznany.

O ile zakładany wpływ materializacji w pierwszej fazie dokładnie wypełnił swoją rolę, o tyle w drugiej okazał się niebezpieczny i wyjątkowo niszczycielski z uwagi na indywidua, które wtargnęły w nasze życie. Znaczna dominacja pierwotnych Sił Materializacji uniemożliwiła przebudzenie DUCHA we właściwym czasie. Moment ten został, niestety, zaprzepaszczony! Pozytywne niegdyś wzorce bodźców materializacji (impuls – instynkt) najwyraźniej skłaniały się ku tożsamości ludzkiego EGO, umacniając jego pozycję. Tak zrodził się KAIN. Wtedy na scenę wszedł nowy aspekt bezpieczeństwa, niezbędny do przetrwania ludzkości – CZAS KARMICZNY. Traumatyczny, opóźniony eksperyment “Ziemia” zaczął biec jeszcze bardziej okrężnymi drogami. Na miejsce Energii ŚWIATŁA wkroczyła Energia KARMY. Powinniśmy jednak wiedzieć, że także we wzorcu stagnacyjnym funkcjonują mechanizmy samoobrony, regeneracji i wola przeżycia. Proces obecnej ewolucji nie jest pierwszym podejściem do przekroczenia trójwymiarowych granic. Z całą pewnością możemy więc przyjąć, że Ziemia już wcześniej musiała przejść podobne nieudane próby, a Atlantyda nie jest jedynym tego przykładem. Ogromne obszary pustynne na planecie kryją w sobie wiele tajemnic i są czymś więcej niż zwykłą strefą zerową. Oddziaływanie niekorzystnych kompleksowych czynników nie raz pozbawiło życie ziemskie biologiczno-wegetatywnych podstaw. Sam ten fakt powinien bić na alarm i przemówić do rozumu osobom odpowiedzialnym za los świata. Opowieści o potopie również zawierają dużo rzeczowych informacji. Matka-Ziemia ma wiele blizn osnutych głęboką tajemnicą!

BOŻKOWIE WZORCÓW EGO Przypadek albo lepiej formułując: utrata pierwotnej świadomości sprawiła, że poszczególne jednostki zaczęły przywiązywać się do swoich konkretnie uformowanych bożków. Niskie wzorce wibracji wywołały zgubny rezonans, który niczym bakcyl podziałał zaraźliwie na wielu spośród nas. Wyzwolił w nas niskie formy refleksyjnej świadomości (blokady myśli), jak również wszystkie warianty strachu i wiążące się z nim reakcje. Z tego zrodziły się brutalne wzorce EGO, które doprowadziły do powstania przyczynowego łańcucha karmy. Niskie manifestacje dążyły do kolektywnego zjednoczenia i w ten sposób przyczyniały się do powstawania coraz silniejszych aparatów władzy. Bardzo szybko rozpoznano, że im większa była ich liczba, tym silniejszy stawał się wzorzec EGO. Tak zrodziła się iluzja ISTOTY PAŃSTWA! Dzięki kolektywnemu działaniu uzyskiwano wyższy potencjał do prowadzenia lepszego życia na zewnątrz, co stało się głównym czynnikiem, na którym do dzisiaj bazują aparaty władzy. To, że cena zewnętrznej manifestacji istoty władzy (istoty państwa) była nieprawdopodobnie wysoka, uszło, niestety, naszemu zdrowemu rozsądkowi. “Studnia bez dna” – władza państwa i jej aparaty – przywłaszcza sobie absolutnie wszystko. I wszystko legalnie! Największą farsą jest to, że wszyscy okradzeni, chodząc w zbiorowej neurozie na pasku swoich własnych parazytów, identyfikują się z nimi, a czasem wręcz ich ubóstwiają. Gdyby to widmo nie zaczęło zanikać, nie pozostałoby nam nic innego, jak tylko wyć z rozpaczy! Aby nie wynikło z tego jakieś nieporozumienie, wyjaśniam, że nie byliśmy i nie jesteśmy wcale tacy osamotnieni, jak mogłoby się to wydawać naszemu umysłowi. Oprócz permanentnych inkarnacji wysoko uświadomionych istot, także teraz, w tym krytycznym TU-I-TERAZ-CZASIE, zalewani jesteśmy potężnym strumieniem Uniwersalnej Miłości, która pomaga zapobiec upadkowi.

BLOKADY WYWOŁANE NEGATYWNYMI ENERGIAMI W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny aspekt. Otóż zstąpienie Energii Chrystusowej – ucieleśnione w osobie Jezusa – mogło zapisać zupełnie inną kartę w historii. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych inkarnacji wysokich Świetlanych Istot, tak samo wtedy – przed 2000 lat – otwarte zostało KOSMICZNE OKNO MIŁOŚCI. Akt ten dotyczył nie tylko ludzi. Był to DAR MIŁOŚCI dla całej planety, ze wszystkimi jej królestwami. Kosmiczny Chrystus – niezauważalnie dla ludzkiego oka – zakotwiczył w świecie materii aspekt zespołowego Wyższego JA – uzdrawiającą Energię, której ziarna rozkwitną pełnią kwiecia już niebawem. Historyczne Posłanie Miłości, które miało pobudzić proces uzdrowienia, w bardzo krótkim czasie zostało skorumpowane przez ówczesne Negatywne Energie, znajdujące się w pełnym rozkwicie. Być może zaczniesz zdawać sobie teraz sprawę, jaką ucieleśniamy siłę i wielkość, skoro zdołaliśmy przeciwstawić się Najczystszej Energii Miłości, płynącej bezpośrednio ze Źródła. Udało się nam zablokować nie tylko samą Energię Chrystusowego Posłania, ale nawet użyć jej do niewyobrażalnych okrucieństw. Okazaliśmy się bardziej brutalni niż można by przypuszczać. Skorumpowaliśmy najświętsze wartości, przyodziewając je w mroczne, tajemnicze szaty, by potem wykorzystywać je do powszechnego zniewolenia, odbierania osobistej godności, aż do masowych mordów włącznie. Kierowani manifestującą się żądzą władzy, wykorzystywaliśmy te wartości za pośrednictwem dogmatów religijnych oraz w świeckich aparatach władzy. Odrzuciliśmy Energię, która mogła i potrafiła bezboleśnie rozwiązać oddziaływanie prastarej karmy. Czy nie przypominasz sobie powtarzanego wciąż wezwania PRZEBACZ! PRZEBACZ! PRZEBACZ! Przebacz przede wszystkim sobie, a dopiero potem przebacz bratu. Tymczasem my woleliśmy grać wszystkimi kartami buntu – bez względu na konsekwencje. My jesteśmy nie tylko uparci, dumni i twardzi, my jesteśmy wyjątkowo “konsekwentni”, nawet jeżeli cierpimy z powodu naszego uporu. Nasze, i tak już opóźnione, wejście do Królestwa Światła zależy tylko od tego, czy potrafimy skorygować absolutnie wszystkie destrukcje. Oznacza to, że muszą zostać rozwiązane wszystkie fikcje, wszystkie iluzje i wszystkie pseudowartości, dotyczące zarówno osobistych perspektyw, światopoglądu, jak i niewłaściwie pojmowanych metod uzdrawiania. Wszystko to będzie musiało runąć – łącznie ze sztuczną iluzją instytucjonalnych religii i innych pseudoautorytetów, takich jak pieniądz, majątek, status społeczny, władza, wpływy. Wszystkie te wartości były i są esencją ślepego zaułka. Wiele z nich miało relatywne znaczenie dla trójwymiarowej formy życia na Ziemi. Wiele z nich istotnie przyczyniło się do zachowania ewolucji, chociażby na poziomie zera. Należy tu podkreślić pozytywny wkład religii, które czuwały nad podtrzymaniem w świadomości ludzkiej ostatniej iskierki DUCHA, stanowiącego podstawę naszej wiary. Dzięki temu przetrwała w nas świadomość o boskim pochodzeniu. Do tego należy też zaliczyć prawa i przykazania znane nam z kodeksów moralności, obowiązujących wewnątrz religii. Jeżeli nawet te prawdy brzmiały dosyć obco i częstokroć były błędnie interpretowane, wystarczyło to jednak, aby utrzymać Ziemię przy życiu i nie przerwać procesu ewolucji. Dociekanie tajemnic Bytu nie jest niczym nowym z punktu widzenia historii ludzkości. Wszystkie religie dysponują bogatą wiedzą o naszej przyszłości, tylko że do niektórych z tych nauk zakradły się błędne interpretacje, uwarunkowane kulturą i władzą, siejąc zamieszanie, strach i niedowiarstwo. Choć racjonalistyczne szalbierstwo wypleniło na pewien czas prawdziwą wiedzę mistyczną z ludzkiej świadomości, to jednak powinniśmy powstrzymać się od wydawania jakichkolwiek wyroków pod adresem religii, a zastąpić je lepiej miłością i przebaczeniem. Pamiętajmy, że nie tylko światowe religie wypaczały wizję przyszłości. O wiele większe spustoszenie zamanifestowało się w małych gminach wyznaniowych, a ostatnio w sektach. SEKTY próbują zasiać wielki chaos w budzącej się nowej świadomości i możliwościach wejścia do Królestwa Światła. Samozwańczy guru, bazując na cząstkowych rozpoznaniach, sami wręczają sobie legitymacje najwyższej władzy i z ich pomocą budują nowe więzienia. Wykorzystując coraz większe możliwości prześwietlania Nowego Bytu, prowadzą tysiące niewinnych, poszukujących ludzi w nowe uzależnienie, narażając ich na wielkie straty. Wszyscy ci pseudoprorocy są nosicielami niskich świadomości, dlatego nieład, zepsucie, wypaczenie i zamęt są bardzo pomocne w sprzedawaniu wszystkim naiwnym recepty na wieczne zbawienie. W chwili obecnej jest to dosyć poważny problem. Alternatywa osiągnięcia wzrostu umożliwiającego wstęp do Królestwa Światła wiąże się z absolutnym uzdrowieniem wszystkich królestw na Ziemi, tzn. z naprawieniem wszystkich defektów, zaistniałych w atomowych i molekularnych strukturach! Po tysiącleciach zbierania smutnych, realnych doświadczeń jest nam niezmiernie ciężko odbudować prastarą wiedzę o tym, że MATERIA (pierwotnie atomy) i BIOLOGIA (później) mogą mieć inną realność niż ta – nacechowana upadkiem i śmiercią! Na skutek defektu świadomości bardzo głęboko wciągnęliśmy w cierpienie naszego sobowtóra eterycznego, przez co zredukowaliśmy do minimum przepływ życiodajnej Energii. Nasze czakry – jako wentyle komunikacji – zostały najbardziej uwikłane w cierpienie. Gdybyśmy dalej podążali tą samą drogą, żadna wiedza medyczna nie byłaby w stanie zapobiec ogólnemu kolapsowi, a co dopiero go uzdrowić. Klasyczna medycyna potrafi bowiem korygować jedynie defekty cywilizacji. Każdy Byt ma swój charakterystyczny wzorzec wibracji i z tego względu może wyrażać się w najróżniejszych formach i rzeczywistościach. Nie istnieje taka forma fizyczna, która nie miałaby sobowtóra eterycznego. Każda forma ma swoją świadomość. Aby wykluczyć nieporozumienie, należałoby zapomnieć o dotychczasowym znaczeniu pojęcia, które my – na ludzkiej płaszczyźnie – definiujemy jako ŚWIADOMOŚĆ. Przypominam, że świadomość jest identyfikatorem tożsamości. Każdy niewidzialny atom bardzo dokładnie definiuje specyfikę świadomości w swoim wzorcu. Forma, która ewoluowała do żywej komórki, ma wyższą świadomość aniżeli prosty atom w królestwie elementarnym.

MEGAPOLITIS – KONCENTRACJA SMOGU W procesie ewolucji bardzo wyraźnie zaznaczył się jeszcze jeden negatywny kierunek, a mianowicie: zacieranie się pierwotnego harmonijnego związku człowieka z naturą. Proces megapolizacji swój punkt szczytowy osiągnął właśnie w naszym stuleciu. Milionowe miasta wyrastały jak guzy nowotworowe. Życie w nabrzmiałych centrach stawało się coraz bardziej stresujące. Niestety, większość z nas nadal oczarowana jest zewnętrznymi zaletami życia w wielkim mieście. Wciąż dajemy się mamić bożkom ego i ich złotym cielcom – począwszy od lepszych możliwości większego zarobku aż po wielorakie formy wygód i zadowalania zmysłów. Wielkomiejski smog nie jest tu rozumiany jako samo tylko fizyczne zatrucie atmosfery, lecz jako duchowy smog, który swoim wpływem sięga o wiele głębiej. W zależności od stopnia stężenia duchowy smog – jako lokalne, zespołowe ciało eteryczne – oddziałuje na każdego z nas chorobotwórczo. Widoczna na zewnątrz forma odzwierciedla fizyczny stan miasta, natomiast statystyka kryminalna jest udokumentowaniem zbiorowego, duchowego wypaczenia. Najbardziej drastycznie ów defekt zarysowuje się pośród młodej generacji. Jego przejawem jest nieprawdopodobny wzrost przestępczości wśród nieletnich oraz nasilający się trend ku samozniszczeniu. Wzrastająca liczba śmiertelnych ofiar narkomanii – zamiast bić na alarm – jest wciąż jeszcze niezauważana. Osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy, zamiast uznać ten fakt za syndrom społeczny, uciekają się do policyjnych metod, czyli do starych wzorców władzy. Przywódcy państw i politycy ze swoimi wspaniałymi manierami (sami upośledzeni oddziaływaniem prawa rezonansu) wierzą, że za pośrednictwem kar i nowych paragrafów znajdą cudowne środki uzdrowienia. Ponieważ wszyscy oni są duchowymi ślepcami, nikomu z nich nigdy nie przyjdzie do głowy, że fenomen codziennych ofiar narkomanii może być dramatycznym odzwierciedleniem wypaczonej koncepcji społecznej! Tyczy się to w jednakowej mierze i władców, i ich wspólników – ekspertów! Oni wszyscy są stróżami starego duchowego wzorca PAN – NIEWOLNIK, a jeżeli ślepiec prowadzi ślepca, to jakiegoż wyniku można się spodziewać?

Aby nie wywołać nieporozumienia, od razu wyjaśniam: Jeżeli jest tu mowa o duchowych defektach osób odpowiedzialnych za losy państwa, nie należy rozumieć tego jako personalną dyskredytację czy uwłaczanie cudzej godności. Ponieważ w trójwymiarowym materialistycznym samoograniczeniu całe społeczeństwo jest chore na duchu, nie jest więc wcale obraźliwe, że i przywódcy narodu dotknięci są tymi samymi defektami. Oni odzwierciedlają tylko kwintesencję danej wspólnoty, szczególnie kiedy dochodzą do władzy w demokratycznych wyborach. Najbardziej uwidocznia się ten problem w wielopartyjnych demokracjach z wyrytymi już ideologiami, zwanymi religią zastępczą. Widzimy więc, że każdy naród ma nie tylko adekwatną do jego poziomu władzę (RZĄDZĄCY), ale że w każdym rządzie odzwierciedla się kolektywny stan rządzonych (PODPORZĄDKOWANYCH). Oczywiście, nie musi to odpowiadać poziomowi każdej jednostki. Jest to tylko odzwierciedlenie dominującej formy Energii w danym państwie, narodzie, komunie czy regionie.

DEMOKRACJA JAKO REZONANS SAMODYNAMICZNY Obserwując demokratyczne kampanie wyborcze i zaloty poszczególnych kandydatów, można zauważyć interesującą zmienność gry. Wokół wyborców, czyli suwerennych obywateli, zredukowanych do rangi bydła z prawem głosu, oddających dobrowolnie i w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu władzę innym, wytwarza się określone pole rezonansu, odpowiadające grupowej świadomości albo aktywuje się pole dotychczas istniejące. Uzyskana w wyborach legitymacja najwyższej władzy zostaje bardzo szybko odwrócona do góry nogami i jako symbol dyktatury użyta przeciwko narodowi. Wyjątkowo łatwo udaje się łowić ludzi w tę misternie utkaną sieć i za pomocą bezdusznych praw i instytucjonalnych aparatów podporządkowywać schematowi PAN – NIEWOLNIK. Od czasu do czasu wybrana władza ze strachu przed utratą szans w następnych wyborach zmuszona jest dostosować się do nacisku narodu. Ale nie tylko wybrani politycy są niebezpiecznymi egzekutorami władzy. Ci najbardziej niebezpieczni piastują urzędy w dobrze zabezpieczonych aparatach. Oni znajdują się wszędzie – są misternie wetkani we wszystkie możliwe struktury (urzędy, organy państwowe i coraz częściej sądy!). Stamtąd – całkiem legalnie – sprawują faktyczną władzę (PAN!) i, chronieni prawem i immunitetami, zmuszają naród do uległości (NIEWOLNIK!) Ostatnio wprowadzono pewną ochronę prawną jako swego rodzaju hamulec, tak że przynajmniej te najbardziej samowolne ataki mogą zostać nieco ograniczone. Fala duchowego uświadomienia ostatniego pokolenia sporo już zdziałała na Ziemi, ale nie stanowi ona jeszcze faktycznej i znaczącej ochrony tam, gdzie władza państwowa świadomie działa przeciwko własnym obywatelom i zmusza ich do posłuszeństwa, stosując terror. Jeżeli ujawniam teraz te związki, nie oznacza to wcale, że chcę stworzyć NOWE ANTYTEZY lub nową polaryzację i w nieskończoność pielęgnować konflikty i walki. Wtedy bowiem następnym przymusowym krokiem byłaby wojna domowa, czyli następna SIŁA. Aby temu zapobiec, wystarczy wynieść te oznaki na światło dnia i pozwolić ŚWIATŁU uruchomić korektę świadomości – korektę, która uwzględni fakt, że wszystkie rzeczywistości stworzone są przez jedną dominującą w kolektywie Energię. Próba dokonywania jakichkolwiek zmian, godnych człowieczeństwa, za pomocą starych środków, czyli miecza i bomby, byłaby absolutnie bezsensowna. Nasza historia już nie raz potwierdziła, że wszyscy NOWI WYZWOLEŃCY stają się NOWYMI CIEMIĘZCAMI. Dopiero kiedy kolektywny DUCH wzniesie się na wyższy poziom świadomości, będziemy mieli szansę na doświadczenie prawdziwej wolności w kolektywnym współżyciu. W uprzemysłowionych społecznościach z pseudodemokracją ten wzorzec tak dalece się zagmatwał, że u pojedynczej jednostki całkowicie zatarł się wgląd w PRAWDĘ (rzeczywistość) i prawie każdy z nas stał się jednocześnie NIEWOLNIKIEM i PANEM! Byliśmy tak głęboko zafascynowani osiągnięciami nauki i nowoczesną technologią, że przeoczyliśmy skrywający się za tym subtelny zamiar zniewolenia. Pieniądz, który stał się niezbędny do przeżycia, doprowadził nas do trwałego niewolnictwa oraz do podejmowania międzynarodowych prób ratowania biednych krajów bogatych w surowce lub krajów z tanią siłą roboczą! Negatywne wzorce Energii coraz silniej obciążały Świetlane Ciało Ziemi. W rezonansowym smogu osiągnęliśmy stężenie wystarczające do całkowitego zniszczenia planety na koniec XX wieku. Aby temu zapobiec, przystąpiono na przełomie ostatniego odcinka Wielkiego Cyklu 5 125 lat – zwanego TRANSFORMACJĄ MATERII – do permanentnego podnoszenia wibracji wzorca materii.

źródło
http://jagathon8.blogspot.com/2014/03/fragment-ze-zbioru-prac-johanna.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Eksperymenty, Matrix, Mistyka, UFO cywilizacje pozaziemskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

123 odpowiedzi na „Ja jestem innym Ty – ostatni atak ciemnych mocy

  1. marek pisze:

    No i ciekaw jestem reakcji koleżanek na tą lawinę czarnych barw opisujących naszą rzeczywistość.

    PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI POD KAŻDĄ KROPKĄ I PRZECINKIEM TEGO OPISU

    moja szkoła rozumienia naszej sytuacji bierze początek z tego samego źródła .

    Czy aby główny kierunek ” różowy -optymizm ” na Mistyce Życia jest najwłaściwszym sposobem otwierania bliźnim oczu ?

    Jam jest w Bogu a Bó wokół mnie

    • margo0307 pisze:

      „… ciekaw jestem reakcji koleżanek…”
      ___

      • margo0307 pisze:

        A tak poza tym, skoro… „podpisujesz się obiema rękami pod każdą kropką i przecinkiem tego opisu” to… skąd u Ciebie się wzięła ta… „lawina czarnych barw opisujących naszą rzeczywistość”, bo przecież chyba nie z tego powyższego opisu ?

        • marek pisze:

          no i rączki opadają…..gdyby to nie pan Kossner napisał , a jakiś Maruś to gromy z jasnego nieba by na niego leciały ,a być może któryś by trafił go w posladek i zrobił mu źiaźiu .

          Ale to pan Kossner więc on nie ukazuje koszmaru egzystencji rodzaju ludzkiego i jakosci do jakiej zszedł w swej świadomości w niebycie , on tylko wyjaśnia i nie należy oceniać negatywnie całości przedstawianego przez niego obrazu , ani jego samego tylko przyjąć to z milczeniem…..

          to co poniżej powtórzone to nie autoreklama – to polemika.

          Właśnie dlatego – wiedza to prawda, a kto zna prawdę – ten nie da sobie wmówić blagi…
          Wszak powiedziane jest: Prawda was wyzwoli,/i>

          Fundament matrixa – ego osobowość

          Każda cywilizacja we wszechświecie kumuluje swój kulturowy dorobek w kolejnym pokoleniu w potomstwie .
          Tym sposobem dokonuje się jej ewolucja w przyroście zbiorowej i indywidualnej świadomości .
          Nasza cywilizacja ma problem z harmonijnym realizowaniem tego celu gdyż zasiedlając środowisko zwierzęce częstotliwość 3D ulega presji tego środowiska oraz impulsów ciał które zasiedla na tej planecie..

          W realizacji tego procesu łatwiej jest jej przekazywać kolejnym pokoleniom informacje dotyczące rozwiązań technicznych ułatwiające egzystencję ciała niż tworzyć harmonijną zwięzłą informację wspierającą przyrost świadomości .

          Ten sam proces powiela się w życiu jednostek ,łatwiej kodują one informacje dotyczące poprawy jakości życia ciała fizycznego niż analizują informacje dotyczące podniesienia jakości życia psychicznego .

          Z tych powodów na przestrzeni czasu postępuje deformacja kierunku ewolucyjnego rozwoju ludzkości .

          Ten osobniczy niedowład który uzyskuje wsparcie konstrukcją społeczeństw powoduje tworzenie się cywilizacji określanej mianem ” wielkich pożeraczy „, gdyż ciche podszepty wyższych obwodów ludzkiej istoty odbierane przez narząd bezpośredniej percepcji przestrzeni 3D – umysł ego osobowości , są mylnie odczytywane jako bodziec do dalszej penetracji materii w miejsce rozpoznawania ducha w sobie i wokół siebie.

          Tak błędnie rozumiane zaspokajania wewnętrznych potrzeb przez jednostkę daje zaistnienie ” parcia ” na rozwój nauk technicznych dających narzędzia do zarządzania i przekształcania materii powodując jednocześnie pęd do wszelako rozumianej rozpasanej konsumpcji.

          Na chwilę obecną ta sytuacja przypomina podobną do zdarzającej się w grze w szachy – sytuacji patowej.

          Jednocześnie wskazuje ona na powszechnie występujące zjawisko źle ukształtowanej ego osobowości powstrzymujący proces ewolucji.

          Przyczyna wydaje się prosta tylko pomijana w powszechnym jej upublicznianiu.

          Ego osobowość nie wyraża sobą w pełni ukształtowanej jednostki ludzkiej . Ego osobowość jest formą przejściową życia psychicznego między światem zwierzą a ludzi .

          Jest nadbudową życia psychicznego zwierząt jednak nie dającą jednostce ją przejawiającej autentycznej autonomii.
          .
          Ta jakość inteligencji jest niewystarczająca do tworzenia społeczności w których występują warunki umożliwiające harmonijny rozwój każdej jednostce.

          Najłatwiej jest dostrzec podobieństwo ego osobowości z psychiką zwierząt porównując powitania wśród ” psowatych ” z ludzkimi.

          Ludzie pierwszy raz siebie widzący witają się z zasady przez podanie dłoni , zachowując wewnętrzne zdyscyplinowanie w gestach i słowach . Starają się również wypaść jak najlepiej w oczach drugiej strony jednocześnie bacznie ją obserwując.

          Jeżeli to powitanie odbywa się w grupie która ma ustalonego lidera , bardzo szybko jednostka nowa ulega presji grupy i przyjmuje zachowania przez nią narzucone a ustanowione przez tegoż lidera .

          W kontaktach z osobami znanymi , bliskimi przy powitaniach dostrzegamy rozluźnienie tych reguł w kierunku większej spontaniczności i to zarówno w kierunku pozytywnych jak i negatywnych zachowań .co znajduje również odniesienie w zachowaniach zwierząt.

          Jeżeli przyjrzymy się powitaniom psowatych dostrzeżemy zbieżność zachowań ludzkich .

          Obwąchiwanie , merdanie ogonem , usztywnianie kończyn , uszu czy ogona z wiotczeniem tych członków po ustaleniu wzajemnych relacji i dziesiątki innych zachowań mających swoje odwzorowanie w ludzkich powitaniach.

          Fundamentem matrixa jest więc jak się narzuca z tego porównania nic innego jak owa ” słabość ” ego osobowości wypływająca z jej bliskości z psychiką zwierząt .

          Moralność cywilizacji stworzonej przez ego osobowości o takim poziomie wykształcenia jest płytka słabo zakotwiczona w jestestwie istoty . Jest oparta głownie na strachu przed karą podobnie tzw. uczucia wyższe mają bardzo często to samo podłoże.

          Mały jest odsetek osób moralnych i o wysubtelnionych postawach które ukonstytuowały się w takim byciu skutkiem zrozumienia że moralność jest potrzebą a nie przymusem , a uczucia wyższe otwierają drogę do życia w innej jakości jego przeżywania.

          Jakim sposobem ludzkość może odrobić te ewolucyjne opóźnienia – wydaje się że sama może mieć z tym olbrzymi problem.

          Obserwując zachodzące we mnie przemiany w ostatnim czasie dochodzę do wniosku że warto na poważnie rozważyć zagadnienie bombardowania Ziemi impulsami z centralnego słońca galaktyki .

          Cały szereg cech mego charakteru wiążący moją ego osobowość ze światem zwierząt uległ rozpuszczeniu a ślad po nich jest prawie znikomy .

          Dzieje się to niejako samoczynnie jedynie za moim świadomym przyzwoleniem jednak bez jakiegokolwiek większego starania z mej strony.

          Tą przemianę kładę na karb oddziaływania na moją ego osobowość impulsów fal energio świadomości przesyłanych na ultra wysokich pasmach energii w kierunku Ziemi .

          Traktuję że owe impulsy neutralizują w mej strukturze zalegające w niej odzwierzęce złogi .

          Mogę z całą pewnością stwierdzić że moja osobowość został pozbawiona szeregu niezbyt ciekawych cech , a to co z nich pozostało jest nic nie znaczącym śladem .

          Kto dostrzeże że ten opis nie jest krytyką rodzaju ludzkiego a jedynie próbą ustalenia dlaczego ten skądinąd piękny gatunek jakim są ludzie nie potrafi opierzyć swych skrzydeł by wznieść się w lepszą rzeczywistość ten może dostrzeże w nim coś co pomoże mu w przejściu w bycie w świadomości w miejsce egzystencji jako ego osobowość .

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • margo0307 pisze:

            wiedza to prawda, a kto zna prawdę – ten nie da sobie wmówić blagi…
            Wszak powiedziane jest: Prawda was wyzwoli

            *
            Wiesz Marek…, bardzo ciekawie piszesz…

            „…Obserwując zachodzące we mnie przemiany w ostatnim czasie…
            Cały szereg cech mego charakteru wiążący moją ego osobowość ze światem zwierząt uległ rozpuszczeniu…
            Traktuję że owe impulsy neutralizują w mej strukturze zalegające w niej odzwierzęce złogi …
            Mogę z całą pewnością stwierdzić że moja osobowość została pozbawiona szeregu niezbyt ciekawych cech…”

            ___
            Świetnie, że zauważasz te pozytywne zmiany w sobie
            Smutne jednak, że… czujesz się wybrańcem i uważasz iż… takie korzystne zmiany zachodzą jedynie w Tobie !, co wyrażasz m.in. w zdaniu:

            „…Z tych powodów na przestrzeni czasu postępuje deformacja kierunku ewolucyjnego rozwoju ludzkości…”

            Rozumiem, że w Twoim odczuciu to nie jest przerost… treści na formą ?!

          • marek pisze:

            Rozumiem, że w Twoim odczuciu to nie jest przerost… treści na formą ?!

            Wiem Małgosiu że zapewne chcesz mi zwrócić na coś uwagę jednakże jakoś źle składasz fakty : To o prawdzie to cytat Twojej wypowiedzi , to co o ludzkości to o ludzkości z którą obcuję ,a to co o mnie to o mnie i generalne łączenie jednego z drugim ma się jak piernik do wiatraka w temacie idei wypowiedzi.

            ale każdy ma prawo do wyciągania swoich wniosków i nie moją sprawą jest je oceniać .

            Całość mojej wypowiedzi dotyczy kondycji rodzaju ludzkiego i domniemanych przyczyn tego stanu rzeczy i wyłącznie to jest tematem – reszta to dookreślenia lub odniesienia – mnie w tej wypowiedzi nie ma bo to piszę co się jedynie we mnie przejawia jak i analogicznie w panu Kossnerze , gdyż jego ego osobowość zapewne tego nie ułożyła a jedynie się to przez nią przejawiło.

            Nestety odnoszę wrażenie że kolejny raz pomijasz temat skupiając się na tym jak mam źle wyprasowany kołnierzyk przy koszuli…

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • margo0307 pisze:

            „… jakoś źle składasz fakty :
            To o prawdzie to cytat Twojej wypowiedzi , to co o ludzkości to o ludzkości z którą obcuję ,a to co o mnie to o mnie i generalne łączenie jednego z drugim ma się jak piernik do wiatraka w temacie idei wypowiedzi…”

            ___
            Bogu dziękować – pamięć mi jeszcze dopisuje całkiem nieźle…
            Co do reszty…, to powiem…
            Niepojęta jest głębia i moc ludzkiej psychiki…, a pycha prowadzi do samozniszczenia
            Nasuwa się więc konkluzja…
            Nie igraj z siłami, których nie poznałeś/łaś i nie rozumiesz !.

          • margo0307 pisze:

            Początkowo, to zdanie:

            „…odnoszę wrażenie że kolejny raz pomijasz temat skupiając się na tym jak mam źle wyprasowany kołnierzyk przy koszuli…”

            Uznałam za nieistotne w kontekście całej wypowiedzi, ale… zmieniłam zdanie i powiem, że… jestem więcej niż pewna kochany Marku, że Twój kołnierzyk podobnie jak i koszula są w idealnym stanie.., wszak jesteś… perfekcjonistą nieprawdaż ?

  2. margo0307 pisze:

    CIB – Fala WOJOWNIKA
    ● Królewski trakt ● Medycyna SOWY

    3 – 15 lipca 2016

    Fala WOJOWNIKA wprowadza nas w spektrum narodzin światła w ciemności – przestrzeń uwalniania twórczej siły do przekształcenia Starego w Nowe.
    Impuls z poziomu CIB (czyt. kiib) dopinguje każdego z nas do otwarcia oczu i skierowania uwagi ku ciemnej stronie życia, bo właśnie tam skrywa się ścieżka uwolnienia – „królewski trakt” ku przyszłości.
    Ten, kto chce przestąpić ten próg, najpierw musi przezwyciężyć wewnętrzny opór ego.

    CIB zsyła nam odwagę do działania w zgodzie z naszą wewnętrzną naturą, prawdziwymi potrzebami i pragnieniami – bez nalegania, oskarżania, presji, mentalnej ekwilibrystyki.
    W przeciwnym razie nic z tego nie wyniknie.
    Teraz trzeba być aktywnym, czujnym, elastycznym, aby w każdej chwili móc przystosować się do gwałtownie zmieniających się okoliczności.

    Spiesz się powoli

    W Fali WOJOWNIKA nie wolno przyspieszać wydarzeń, podobnie jak nakłaniać innych do przyjęcia naszego punktu widzenia. Sprawy powinny rozwijać się zgodnie z ich naturą.
    Przez 13 dni twoje siewne myśli są niczym sprężyna w zegarku – nakręcone nadają impet działaniu.
    Twoje ponure myśli powodują, że twojemu życiu brakuje sensu, wszystko jest takie monotonne, nudne, dołujące.
    Jeśli chcesz się z nimi uporać, musisz zastanowić się, skąd one pochodzą.
    – Czy nie z nadmiernych aspiracji, dumy, pychy, zawiści, goryczy, kompleksów, wygodnictwa i temu podobnych

    http://www.maya.net.pl/
    (zakładka: pytania)

  3. Dawid56 pisze:

    Ostatnio ponownie zabrałem się za kalendarz Majów.Johann Kossner zauważył barzdo ciekawą rzecz.Kalendarz 13 księżyców jet bardziej intuicyjny i żeński, bo cykle wyznacza właśnie księżych i są one zgodne z cyklami kobiety ok 28,5 dnia średnia pomiędzy cyklem synodycznym Księzyca a cyklem gwiazdowym.Zauważył też ,że panoszenie owego porządku babilońskiego 12:60 i początek mechanicznego czasu rozpoczął się mniej więcej od roku 3100 p.n.e – te lat zapoczatkowały też dominację Patriarchatu na wielką skalę.
    Zauważyłem jednak dość ciekawą rzecz w kalendarzu dreamspell.Rok w tym kalendarzu rozpoczyna się zawsze 26 lipca i będzie to rok tylko o 4 tonach z 20 (1/5) .Czyli mogą być to lata tylko ziarna,wichru,księżyca i maga.1 stycznia każdego roku odpowiadają z kolei wędrowcowi, gwieździe, zwierciadłu i nocy a 21 marca ręce, człowiekowi,ziemi i wiatrowi .

    • margo0307 pisze:

      „Ostatnio ponownie zabrałem się za kalendarz Majów…”
      ___
      Mam wrażenie, że określenie: „kalendarz” jest dość niefortunnym określeniem na oznaczenie tego, co Majowie mieli na myśli tworząc swoją „energetyczną matrycę”…
      Słowo „kalendarz”, zwykliśmy przypisywać odmierzaniu… dni, miesięcy czy lat…, natomiast to – co starali się ukazać Majowe – w moim odczuciu – jest bardziej nieustannym, cyklicznie występującym procesem oddziaływań energetycznych…
      Ale… być może… mylę się..

      • Dawid56 pisze:

        Masz rację Margo to raczej jest mapa księżycowa. W zasadzie w matrycy tej nie jest ważny upływ lat bo pieczęcie stale powtarzają się w pewnym cyklu, nie jest ważne który dokładnie jest rok .
        Jednak z nawiązaniu do Harmonicznej Konwergencji mamy obecnie rok NS 1.29 ( 29+1987)

        • margo0307 pisze:

          „… to raczej jest mapa księżycowa…”
          ___
          Dlaczego… uważasz Dawidzie, że to ” mapa księżycowa „…, nie kapiszi ?
          I dlaczego uważasz że wg. „Harmonicznej Konwergencji mamy obecnie rok 1987”…, tego też nie kapiszi ?

          • margo0307 pisze:

            Dawidzie, odnośnie „Harmonicznej Konwergencji”

            H. Kotwicka m.in. pisze:

            „…Aby móc cofnąć się do zarodka historycznego cyklu, należało włączyć wsteczny bieg skróconego programu, a to nie mogło się obyć bez punktu krytycznego, który został osiągnięty 26 lipca 1992 roku i znany jest jako TIME SHIFT – czyli zwrot czasu

            W związku z tym, z-rozumiałam, że… tzw. „mały cykl wewnętrzny”, 26-cio letniego skróconego programu oczyszczania… przerabiamy od 1992r, i… dobiegnie on końca 26 lipca 2018r.
            Natomiast, w sierpniu 1987r,
            Moment Harmonijnej Konwergencji rozpoczął 26-letni skrócony program oczyszczania, gdzie każdego roku oczyszczaliśmy 1000 lat naszej ewolucji…, który to program zakończył się w 2013r.

          • Dawid56 pisze:

            Przepraszam może napisałem trochę niejasno.Niektórzy przyjmują że nowe podejście do kalendarza datuje się właśnie od 16 sierpnia 1987.Czyli 1987+29 =2016 .Stąd od harmonicznej konwergencji minęło 29 lat czyli mamy 29 rok od karmonicznej konwergencji
            Po drugie uważam że Dreamspell jest w pewnym sensie mapą a w zasadzie mandalą księżycową z uwagi na to że jest to kalendarz 13 księżyców 13×28+1.Zauważ że każdy miesiąc w Dreamspell nosi nazwę Księżyca Mamy 13 księżyców( magnetyczny,biegunowy,elektryczny,samoistny,wiodący,rytmiczny,rezonansowy,galaktyczny,solarny,planetarny,spektralny,krystaliczny,kosmiczny). Ostatni miesiąc licząc od 26 lipca to Kosmiczny Księżyc.

  4. margo0307 pisze:

    To naparawdę zadziwiające…, jak moje wcześniej wypowiedziane słowa w kontekście ego-pychy:

    ~Niepojęta jest głębia i moc ludzkiej psychiki…, a pycha prowadzi do samozniszczenia…
    Nasuwa się więc konkluzja…
    Nie igraj z siłami, których nie poznałeś/łaś i nie rozumiesz !.~

    … idealnie wpasowują się w obraz filmu, który właśnie obejrzałam, a który powstał na podstawie prawdziwych wydarzeń…, ze świetną kreacją Anthonego Hopkinsa…

    http://www.cda.pl/video/197467b2

    • Dawid56 pisze:

      Kolejna synchroniczność🙂

      • margo0307 pisze:

        „… Nie wszystko w życiu w Materii jest miłe i przyjemne…, ale każdy problem stanowi wyzwanie…
        Nadszedł czas Odnowy, Przebudzenia…”

        – opowiada pan Roman Nacht…

        • Dawid56 pisze:

          Może jestem malkontentem , ale zastanawiam się na słowem „tęsknota”. Ci co są świadomi tęsknią za powrotem do Źródła, tęsknią za drugim życiem.
          Ostatni zaczęły mnie drażnić słowa wieczny odpoczynek racz im( mu/jej) dać Panie- dlaczego odpoczynek? Przecież to miało być drugie cudowne życie a nie jakiś odpoczynek.”Wieczny odpoczynek” to nie takie sobie życie wyobrażam po śmierci.Nie chcę stanu przed urodzeniem- to wieczna amnezja.Czy naprawdę tęsknię za wieczną amnezją – na pewno NIE- i tu jest mój sprzeciw!!!

          • margo0307 pisze:

            „Ostatnio zaczęły mnie drażnić słowa wieczny odpoczynek…”
            ___
            Nie przejmuj się Dawidzie…
            Mnie też kiedyś… „drażnił” ten zwrot…, dzisiaj patrzę na to z lekką nutką rozbawienia…, zważywszy, że nic nie trwa wiecznie – ani praca, ani odpoczynek…, bo wszystko podlega nieustannym zmianom…

            Kwestią życia po śmierci nie jest:
            Czy takie coś w ogóle istnieje, ale…
            W jaki sposób powinniśmy żyć ?

          • marek pisze:

            natomiast ja przy śniadaniu , przy obiedzie i kolacji mogę słuchać z upodobaniem tej pieśni .

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • margo0307 pisze:

            „… ja przy śniadaniu , przy obiedzie i kolacji mogę słuchać z upodobaniem tej pieśni…”
            ___
            A wiesz… ?
            Jest to jedyna pieśń na pogrzebach, podczas słuchania której jakoś… dziwnie się wzruszam i oczka mi się pocą…

          • margo0307 pisze:

            I jeszcze… z upodobaniem mogę słuchać tej pięknej pieśni…

          • margo0307 pisze:

            Ach Marek, za Twoją sprawą, zrobiło mi się… sentymentalnie…

            Umykają krajobrazy, giną przeszłe dni
            Mija to, co nam się śni
            La vie, la vie, la vie
            Na pędzącej karuzeli, którą kręci czas
            Coraz bielszy odcień bieli rośnie w nas

            Nic nie dane jest na zawsze
            Nawet niebo ponad głową ma swój kres
            Nic nie dane jest na zawsze
            Pokochajmy to – co dzisiaj jest

            Na ukrytych fotografiach żółkną białe bzy
            Kto tam się umawia na wieczność?
            To my, to my, to my
            Nanizani jak korale, na cieniutką nić
            Przesuwamy się wytrwale byle być

            Nic nie dane jest na zawsze…

    • Maria pisze:

      Małgoś a jak mam zrozumiec ten film w kontekście ego-pychy ?
      Ogólnie to film o niczym..tzn o ” opetaniu słowami „….wiem co potrai wlasny strach…a strach z zewnątrz jeszcze go potęguje…..tak to działa gdy wieki nam sie wklepuje strach przed szatanem, piekłem i tym podobnymi gierkami umysłu.
      Nie ma to jak film na zamówienie….

      • margo0307 pisze:

        „Małgoś a jak mam zrozumiec ten film w kontekście ego-pychy ?…”
        ___
        Maryś, nie chodzi o film w kontekście ego-pychy…, lecz o poniższe słowa, które w kontekście ego-pychy napisałam, a filmu jeszcze wówczas nie oglądałam…

        ~Niepojęta jest głębia i moc ludzkiej psychiki…, a pycha prowadzi do samozniszczenia…
        Nasuwa się więc konkluzja…
        Nie igraj z siłami, których nie poznałeś/łaś i nie rozumiesz !.~

        Po obejrzeniu tego filmu, te słowa, które tutaj wytłuściłam…, wydały mi się jak najbardziej adekwatne do sytuacji przedstawionej w filmie, gdzie młody człowiek miał początkowo – całkowicie odmienne zdanie od tego – jakie mieli zwierzchnicy kościelni, a jednak… zobaczył muła z czerwonymi oczami, etc…
        Chodziło mi o to, że nasza psychika… potrafi nam spłatać niezłego figla…

        • Loja Jolajna pisze:

          Chodziło mi o to, że nasza psychika… potrafi nam spłatać niezłego figla…
          __________
          przecież to tylko film
          fantazja Michaela Petroni przełożona na ekran. Im bardziej straszno tym więcej zarobi na swoich horrorach.
          dziiwne jest to, że ludzie lubią się bać i takim właśnie psychika płata takie diabelskie figle.

          • margo0307 pisze:

            ~nasza psychika… potrafi nam spłatać niezłego figla…~
            *
            „przecież to tylko film…”
            ___
            Owszem, oparty na faktach.

          • Loja Jolajna pisze:

            „przecież to tylko film…”
            ___
            Owszem, oparty na faktach.
            _____________
            obejrzałam ten film
            faktem jest, żeby zostać świetym trzeba wcześniej cuda czynić, podobnie z egzorcystą, trzeba najpierw mieć kontakt z diabłem by móc go z innych wypędzać…metody wypędzania przednie, zabrakło mi wianuszka czosnku.

        • Maria_st pisze:

          Dzieki Małgoś–zrozumiałam

  5. Mezamir pisze:

    Świetna gra o dziewczynie która odkryła że może cofać czas
    jednak każde cofnięcie i ingerencja w wydarzenia generuje konsekwencje.

    • marek pisze:

      Małpi gaj ( raj )

      Powiedzieć gówno w niektórych środowiskach to wielkie ” fo pa ” jakaż wulgarność , chamstwo – wypada powiedzieć odchody , fekalia ekskrementy ale gówno ?…

      Podobne staranie o jakość języka możemy dostrzec w wielu branżach usługowych , choćby bankowej , tam łupy z grabieży określa się mianem zysku , dywidendy czy przychodu w/g języka nauki ekonomi finansowej którą kreują wypomadowane ” białe kołnierzyki „.

      W oparciu o co można mówić ,że gówno nie jest gównem a zawłaszczone dobra przychodem ?

      Tylko wybitnie ” inteligentna ” cywilizacja może tak kształtować swój język pojęć by zbrodnię określać miłosierdziem .

      Wot kultura palcem w gównie umazanym malowana .

      Pan Kossner sugeruje ,że na przestrzeni ostatnich pięciu tysięcy lat zadomowił się wśród nas patriarchat inaczej ” rozumek ” wziął górę nad całością i stworzył swoją dominacją całą otoczkę piramidy przemocy , wyzysku i układania się społeczeństwa w hierarchię .

      Pan Kossner sugeruje również że Jezus Chrystus miliony lat temu zaplanował znane nam swoje zejście na Ziemię by otworzyć okno na zejście Świadomości Chrystusowej na Ziemię .

      Czytający czytają i milczą dlaczego to ich sprawa , ale mnie nasuwa się wniosek co było na Ziemi przez te miliony lat że wcześniej się na to nie zdecydował – piekło ? czy niebo ?
      a może ta informacja mówi że nie na każdej glebie przyjmuje się Świadomość Chrystusowa ?

      Miłość opoka i skała , fundament Wszechświata i szkielet życia w nim przejawionego .

      Jaki sens jest opisywać jej walory w świecie ” ślepych i głuchych ” , kto opisuje piękno niebotycznej góry nie interesując się na czym ona jest posadowiona i jaką ma strukturę iż jest tak trwała aż przez to wspaniała .

      W naszej nieodległej przeszłości ukuto termin ” praca u podstaw ” i heroizm dr. Judyma .
      To są po dziś dzień pierwszoplanowe działania w świecie pokaleczonych istot.

      Oddziaływanie potężnymi dawkami Świadomości Chrystusowej – Miłości na nasze jestestwa zostawmy wyższym hierarchiom wszechświata.

      Sami w kontaktach miedzy sobą pamiętajmy że miłość trzeba umiejętnie dawkować jak mocne lekarstwo w ilości uzależnionej od dostrzeganych potrzeb drugiej strony .

      W nadmiarze podana daje ona efekt oszołomienia podobny stanowi upojenia alkoholowego co często wytrąca jednostkę obdarowaną z psychicznej równowagi prowadząc ją bardzo często w kolejne złe wybory.

      Ten kto sięgnął naszego oglądu z poza naszego podwórka czyli od cywilizacji „zdrowszych” od naszej ten widzi nas na podobieństwo morskich stworzeń żyjących w największych głębinach wyposażonych głownie w walory służące w tej najgłębszej studni grawitacyjnej gęstości 3D do przeżycia.

      Gęstość 3D świat zwierząt nie jest światem ludzi i tylko uświadomienie sobie tego faktu daje bodziec do pokonania wysiłku opuszczenia go w przestrzeń oświeconą światłem Świadomości Chrystusowej w miejsce tej zarządzanej mrokiem instynktów zwierzęcych.

      Ponownie muszę zaznaczyć iż nie jest to krytyka rodzaju ludzkiego , gdyż on sam w wielu swoich aspektach istnienia jest piękny .

      Jest to próba budzenia z letargu samozadowolenia by uniknąć losu który może nas spotkać .

      Mamy już wystarczającą ilość informacji mówiących że w godzinie „0” zostaniemy posegregowani na grupy : stworzenia bardzo groźne , groźne , nadające się do rehabilitacji / przekształcenia / i na takich nielicznych którzy w archaicznym języku pojęć dostąpią wniebowstąpienia.

      Czy nie warto zatem w takim wypadku pomyśleć że było by sprawiedliwiej aby tego wniebowstąpienia dostąpił cały dół piramidy społecznej a więc miliardy a nie tylko wybrańcy którym się udało.

      Dopuszczając do zrozumienia kim naprawdę jesteśmy , mam szansę na dokonanie zbiorowej przemiany .

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

      • margo0307 pisze:

        „… Mamy już wystarczającą ilość informacji mówiących że w godzinie „0” zostaniemy posegregowani na grupy…”
        ___
        To, jak umrzemy… niewiele znaczy tak długo – dopóki umieramy jako lepsi ludzie,
        – niż się spodziewaliśmy, i nie gorsi – niż się obawialiśmy…

      • marek pisze:

        Całość określeń pana Kossnera dotyczących tego co kryje się pod pojęciem eksperyment Ziemia koresponduje z informacjami Ashyane Deyan dotyczącymi upadku wyższych oktaw Ziemi Tary na Ziemię skutkiem zaistniałych na Tarze kataklizmów.

        Jednak wygląda na to że opis AD jest rozleglejszy w czasie i przez to obejmuje większy zakres historii Ziemi.

        W oparciu o to spostrzeżenie można dostrzec pewną sprzeczność . To co AD określa misją ratunkową dla upadłych na Ziemię świadomości Tary , pan Kossner określa eksperymentem obciążonym bagażem rokującym brak jego pozytywnego rozwiązania.

        Nasuwa się spostrzeżenie że warto by określić czy nasza populacja stanowi w swej masie wciąż odzyskiwany potencjał Tary , czy eksperyment odzysku zainicjowany pół miliarda lat temu nie został w pewnym momencie przerwany , czy wyrwał się spod kontroli i biegnie samopas dalej.

        Można też rozważać sytuację że Tara odzyskała już swój potencjał natomiast Ziemia skutkiem zawirowań energetycznych ugrzęzła w swej ewolucji w raz z nami.

        Tak czy owak w moim odczuciu wydaje się bezwzględną prawdą że środowisko 3D Ziemi skutecznie utrudnia zaistnienie w zadowalającej ilości jednostek przekształconych w bycie w świadomości w miejsce zasiedlających ją mas wyrażających się ego osobowością .

        Jeżeli jest to prawdziwe to wszelkie wnioski uwzględniające taki obraz rzeczy winny sprowadzać się do tego że wykształcenie życia funkcjonującego w ego świadomości przerasta możliwości generowanych ewolucyjnych bodźców przez naszą matkę Ziemię względnie my sami nosimy w sobie blokadę postępu ewolucyjnego.

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

  6. Loja Jolajna pisze:

    Mamy już wystarczającą ilość informacji mówiących że w godzinie „0” zostaniemy posegregowani na grupy : stworzenia bardzo groźne , groźne , nadające się do rehabilitacji / przekształcenia / i na takich nielicznych którzy w archaicznym języku pojęć dostąpią wniebowstąpienia.
    _______________________
    skąd pewność co do tych informacji?

    może to tylko my ludzie segregujemy się wzajemnie na lepszych, gorszych i najgorszych?

    • margo0307 pisze:

      „…może to tylko my ludzie segregujemy się wzajemnie na lepszych, gorszych i najgorszych?…”
      ___
      Ha, ha, ha… I kto to mówi ?
      Toja-Loja jesteś zmienna w swych wypowiedziach jak… szczypiorek na wiosnę…

      • Loja Jolajna pisze:

        Ha, ha, ha… I kto to mówi ?
        _____________
        oczy ma?
        czytać umie?

        dla ułatwienia :
        na początku jest słowo „może”, a na końcu znak zapytania,
        więc gdzie tu pewność, ze ja coś mówię, czyli twierdzę z przekonaniem?

        abstrahując od powyższego, na jakiej podstawie zarzucasz mi zmienność?

  7. Loja Jolajna pisze:

    na wstępie info dla Margotki
    1. gdybam do Marka, więc nie szukaj dziury w całym

    „Czy nie warto zatem w takim wypadku pomyśleć że było by sprawiedliwiej aby tego wniebowstąpienia dostąpił cały dół piramidy społecznej a więc miliardy a nie tylko wybrańcy którym się udało.”
    _______________
    dlaczego uważamy, że jest nas aż miliardy, może duzo mniej, moze faktycznie, tak jak sugerowała JESTEM (chyba, ze xle ja zrozumiałam), może jest nas jedna sztuka, allbo dwoje, albo parę setek tylko? Moze mniejsza ilość realizuje się w wielu ciałach jednocześnie?
    ja kiedyś miałam taką wizję-sen seryjny, w którym tłumaczono mi dlaczego korzystnie będzie gdy nastąpi redukcja ilości ludzi, ze to musi niedługo nastąpić. Chodziło w skrócie o to, że do pewnego momentu duszyczki mogą się swobodnie realizować w ciałach, gdy ludzie rozmnażają się nadmiernie, to duszyczki cierpią, bo dwoją się, troją itd…moze przez to tyle niepełnosprawnych umysłowo teraz chodzi po świecie + ludzie w śpiączkach itp.?

    • Maria_st pisze:

      „ja kiedyś miałam taką wizję-sen seryjny, w którym tłumaczono mi dlaczego korzystnie będzie gdy nastąpi redukcja ilości ludzi, ze to musi niedługo nastąpić. Chodziło w skrócie o to, że do pewnego momentu duszyczki mogą się swobodnie realizować w ciałach, gdy ludzie rozmnażają się nadmiernie, to duszyczki cierpią, bo dwoją się, troją itd…moze przez to tyle niepełnosprawnych umysłowo teraz chodzi po świecie + ludzie w śpiączkach itp.? ”

      a moje doświadczenie ukazało mi, że wszystko to co widzimy, odczuwamy — to ILUZJA

      • Loja Jolajna pisze:

        JA :Chodziło w skrócie o to, że do pewnego momentu duszyczki mogą się swobodnie realizować w ciałach…
        MARIA : a moje doświadczenie ukazało mi, że wszystko to co widzimy, odczuwamy — to ILUZJA
        _________
        czyli i tobie i mnie wychodzi na to, że duch realizuje się w ciałach poprzez iluzję…materia też jest iluzją…pisałam, ze jak „umarłam” to cała ta iluzja znikła/także umarła.
        Czyli jedzenie powstałych w iluzji zwierząt to nie taki dramat jak się niektórym wydaje?

        • Maria_st pisze:

          „pisałam, ze jak „umarłam” to cała ta iluzja znikła/także umarła.”

          nawet nasze doswiadczenia to iluzja….a w zasadzie doswiadczenia nam uzmyslawiaja jak to dziala.
          Jesteśmy jak WIELKI( KOMPUTER….
          Nie wiem o jakiego ducha ci chodzi…o zapis ?

          • Loja Jolajna pisze:

            duch to globalna świadomość, ja jestem jej indywidualną częścią
            system operacyjny komputera jest tylko podpowiedzią jak to działa

          • Maria pisze:

            duch to globalna świadomość, ja jestem jej indywidualną częścią

            hmm….duch Matrixowy….

          • Loja Jolajna pisze:

            hmm….duch Matrixowy….
            ______________
            co rozumiesz przez pojęcie Matrix?
            czy swoją wiedzę na ten temat zaczerpnęłaś z filmu pt Matrix?
            czy zanim obejrzałaś ten film wiedziałaś coś o Matrixie?

          • Maria pisze:

            „co rozumiesz przez pojęcie Matrix?
            czy swoją wiedzę na ten temat zaczerpnęłaś z filmu pt Matrix?
            czy zanim obejrzałaś ten film wiedziałaś coś o Matrixie? ”

            Ten film obejrzałam w tym roku, niedawno, ale słyszałam o nim .
            Moja wiedzę zaczerpnęlam nie z tego filmu ale z wlasnych doświadczeń – przypomnienia .
            Jednak pewne elementy tego filmu sa zbieżne z moim postrzeganiem……choc ja to od poczatku kojarzę t z cyberprzestrzenią .
            Stąd taka synchroniczność zdarzeń .
            Wszystko co na zewnatrz to tylko przypomnienie.
            Matrixem nazywam Iluzję tej rzeczywistości ponieważ w dobie komputeryzacji najprościej to na tym przykładzie ukazać…
            Ale to tylko moj odbiór i niekoniecznie prawdziwy–choc dla mnie jak najbardziej.🙂

  8. marek pisze:

    a jak dzieciom pisałem że za ilością stoi ” karlenie ” to dzieci swoje mądrości pchały na ołtarze , no bo ja też przecież myślę.

    Każdy myśli tylko ważne jest jakie stawia wnioski z czynionych obserwacji..

    jak sugerowała JESTEM (chyba, ze xle ja zrozumiałam), może jest nas jedna sztuka, allbo dwoje, albo parę setek tylko?

    też mi rewelacja tylko nie na tą chwilę i nie w kontekście Ziemi .

    Szanuję i darzę braterską miłością Jestem , lecz jej kierunek jest nie do zastosowania dla większości współczesnych… nie znając alfabetu jak mogą czytać?

    Przecież istnieje tylko jeden Bóg i nic więcej nie ma . Na scalanie się pofragmentowanych dusz ludzkich trzeba warunków i czasu , a po miastach chodzą coraz większe rzesze cyborgów których fragmentów dusz jak na razie nie da się scalić bo są zbyt nieprzystające do siebie.

    Dzieci nawet dokładnie nie rozumieją skutków pojęć tożsamość i różnorodność . Teraz trzeba obcinać różnorodność i proszę jaką kolejną herezję rodem z piekła znowu głoszę.

    Zaraza XXI wieku idzie też na wieś tam też coraz więcej ” monndrych ” ludzi z zasuszonym sercem.

    No i co z tym zrobić – i tak Was kocham bo muszę
    bo taką mam duszę – do kochania.

    A o upierdliwych tekstach Marka , który nadal będzie Wam przytruwał pomyślcie tak :

    bijący w dzwon na alarm to nie to samo co wrona kracząca na płocie .

    wówczas może łatwiej ich treść wyłuskacie .

    Jam jest w Bogu a Bóg jest wokół mnie

    • Loja Jolajna pisze:

      Przecież istnieje tylko jeden Bóg i nic więcej nie ma .
      ___________
      to po jaką cholerę straszysz innych jakimiś bogami z kosmosu, że nas hodują na pokarm dla siebie, ze jesteśmy jakimś luszem?

      Na scalanie się pofragmentowanych dusz ludzkich trzeba warunków i czasu , a po miastach chodzą coraz większe rzesze cyborgów których fragmentów dusz jak na razie nie da się scalić bo są zbyt nieprzystające do siebie.
      ______________________
      scalenie następuje wtedy gdy wszystkie dusze biorą sobie na warsztat tej samej treści iluzję, np kataklizm=armagedon.
      podobnie w skali mikro i dotyczy „narodzin” czy „śmierci”…w mniejszym kolektywie, ale też chodzi o zbieżność treści iluzji…”rodzisz” się bo to pasuje do zbiorowej iluzji, podobnie z umieraniem, „umierasz” bo w jakiejs zbiorowej iluzji zaczynasz „przeszkadzać”

      • Maria pisze:

        „scalenie następuje wtedy gdy wszystkie dusze biorą sobie na warsztat tej samej treści iluzję, np kataklizm=armagedon.
        podobnie w skali mikro i dotyczy „narodzin” czy „śmierci”…w mniejszym kolektywie, ale też chodzi o zbieżność treści iluzji…”rodzisz” się bo to pasuje do zbiorowej iluzji, podobnie z umieraniem, „umierasz” bo w jakiejs zbiorowej iluzji zaczynasz „przeszkadzać”

        w tej iluzorycznej GRZE kazdy idzie na swoje poziomy…..fantazji…
        śmierć—-to tylko przejscie w kolejny sen…inny poziom GRY…co widac na wielu blogach….
        Gra–wybrańcy
        Gra–mesjasze, wybawcy
        Gra–rozwoj duchowy
        Gra–zielone ludki, straznicy i pies jeden wie co jeszcze w tej zieleni sie miesci
        Gra–wojenna
        Gra–religijna
        a wszystko to i tak
        Bez sensu…
        Ot takie sobie zabawy…świetlne….a potem Feniks płonie, pozostaje z niego popiół..z popiolu glista…i tak w kółko Macieju….aż do znudzenia

        • mały budda pisze:

          Maria ja mam pomysł aby przerwać błędny okrąg Matrixa.
          Zgadnij czy twoim zdaniem jest to możliwe.

          Zabiorę ze sobą matkę naturę.
          Zmniejsze matkę naturę do małej piłeczki.
          Wewnętrzne widziałem, że matka natura była małą piłeczką znajdującą się na wyciągniętej dłoni.
          Energia świadomości natury, która została przeniesiona z innej odmiennej rzeczywistości.
          🙂

    • Loja Jolajna pisze:

      chyba wcięło mi komentarz do Marka, nie widzę go

  9. Maria_st pisze:

    „A o upierdliwych tekstach Marka , który nadal będzie Wam przytruwał pomyślcie tak :

    bijący w dzwon na alarm to nie to samo co wrona kracząca na płocie .

    wówczas może łatwiej ich treść wyłuskacie . ”

    w tej GRZE wszystko możliwe

  10. margo0307 pisze:

    Maria pisze:
    „… a moje doświadczenie ukazało mi, że wszystko to co widzimy, odczuwamy — to ILUZJA
    ___
    Jak dla mnie Maryś, to… piękna iluzja…

    • Maria pisze:

      Małgos bo fantazja, bo fantazja jest od tego…..

    • Dawid56 pisze:

      Być może iluzja ale zapewne nie do końca.Wystarczy pomyśleć ,że Ktoś chce abyśmy myśleli że to Iluzja a to tylko Świat III gęstości, który jednak niewiele ma wspólnego z iluzją, bo to świat materii i niestety ostrej granicy miedzy życiem duchowym a życiem w ciele fizycznym.

      • marek pisze:

        Ktoś chce abyśmy myśleli że to Iluzja a to tylko Świat III gęstości, który jednak niewiele ma wspólnego z iluzją, bo to świat materii i niestety ostrej granicy miedzy życiem duchowym a życiem w ciele fizycznym.

        Dawid wypowiedziałeś moje myśli …

        Opisywałem już to ale w skrócie powtórzę .
        Kilkanaście lat temu śnił mi się Jezus Chrystus . Pochylił się nad napawającą mnie olbrzymim lękiem otchłanią jakiejś czarnej dziury i wsunął w nią rękę aż po pachę , drugą wspierając się o drugi brzeg .
        Gdy zapytałem Go co robi powiedział : wyciągam budziki …..

        nie każdego bijącego w dzwony na alarm należy mylić z krukiem kraczącym na płocie..

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

        • marek pisze:

          Droga wznosząca się Rodzino, kontrolerzy rozpaczliwie pragną, abyśmy zapomnieli, że mamy dusze. Nawet, jeśli istniejemy w świecie materii po brzegi wypełnionym różnymi odmianami dusz, duchów i świadomości, chcieliby usunąć z nas wspomnienia o naszych duszach. A gdy wiemy, w jaki sposób połączyć się z własną duszą, tyrani mają trudności z kontrolowaniem umysłu.

          http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/07/lisa-renee-psychologia-duszy-czerwiec.html

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • marek pisze:

            Ludzie z odłączoną duszą zachowują się w podobny sposób jak roboty posiadające sztuczną inteligencję, ponieważ są kształtowani przez środki masowego przekazu, aby podejmować ustalenia w oparciu o ego i chęć przeżycia, bezmyślnie oraz bez odczuwania emocji wobec podejmowania własnych decyzji. Odłączenie odpowiednio popycha w kierunku podstawowych założeń psychologii i bardzo skutecznie pomaga promować agendę transhumanizmu. Dzisiaj, jeśli ludzie są nieszczęśliwi i odłączeni od własnych umysłów oraz dusz, otrzymują leki, oddając kontrolę nad funkcjami ich systemów biologiczno – neurologicznych, co prowadzi do powstawania uzależnień od farmaceutyków. Przyjmowanie leków osłabia system bio-neurologicznego funkcjonowania mózgu i uszkadza ciało duchowe, co praktycznie uniemożliwia osobie doświadczanie ucieleśnienia duszy lub postrzegania jej natury.

            http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/07/lisa-renee-psychologia-duszy-czerwiec.html

            am jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • marek pisze:

            Duchowo silni ludzie mają silne wewnętrzne światło zbudowane na fundamencie mocnego, jasnego i skoncentrowanego umysłu oraz serca. W wyniku rozwinięcia silnego, skupionego i klarownego umysłu oraz serca, intensywne, jasne światło świadomości wędruje daleko i szeroko, ponieważ odzwierciedla – spiralnie na zewnątrz – silną duchowo ludzką istotę. Wewnętrzne światło porusza się w wielu kierunkach, równocześnie jest wchłaniane przez dusze, które znajdują się w sferze jego energetycznego oddziaływania. Gdy światło i barwy o wysokiej częstotliwości są wchłaniane przez ciało duchowe, te same kolory oraz częstotliwości stają się trwałym elementem jego aury.

            http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/07/lisa-renee-psychologia-duszy-czerwiec.html

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

  11. Marek:
    „Szanuję i darzę braterską miłością Jestem , lecz jej kierunek jest nie do zastosowania dla większości współczesnych… nie znając alfabetu jak mogą czytać?”

    ;-}

    Dlaczego, kochany Marku, wciąż stawiasz się na pozycji „wyjątkowego”, „lepsiejszego” od innych ludzi? Czy jesteś i tego świadomy? Skoro ty stajesz się coraz bardziej świadomy, to dlaczego inni by nie mogli? (*) Życie jest pełne niespodzianek, które mogą nas baaardzo zaskakiwać… Pozwolisz sobie na to, by być zaskakiwanym w coraz piękniejszy i cudowniejszy sposób?

    „nie znając alfabetu jak mogą czytać?”

    Jak? O… jest inny sposób… margo0307 TO nazywa: „magią życia”. Inni nazwaliby TO cudami. :-}

    Chcesz wierzyć w to, że „kierunek”, jaki przedstawia JESTEM, nie jest do zastosowania, to tworzysz sobie taki świat, w którym kierunek”, jaki przedstawia JESTEM, nie jest do zastosowania. A jak byś „od-puścił” w sobie takie ograniczenia, które sprawiają, że kierunek”, jaki przedstawia JESTEM, nie jest do zastosowania, to stworzyłbyś poprzez siebie – w sobie taką PRZESTRZEŃ – świat, w których kierunek”, jaki przedstawia JESTEM, stałby się możliwy do zastosowania. :-}

    Pisałam niedawno o tym, że każdego człowieka nazywam człowiekiem, a nawet istotą ludzką, bo każda i każdy z nas w swej istocie jest WSZYSTKIM, CO ISTNIEJE. Nie nazywam człowieka – istoty ludzkiej na przykład osłem czy baranem, a nawet głupcem – bez względu na to, jak obecnie świadomość różnych ludzi jest zróżnicowana: ograniczona bardziej lub mniej pakietami myśli wzorcowych czy raczej już ekspanduje, poszerza się, ewoluuje…

    Jeśli ufam, że ekspansja świadomości jest możliwa, to stwarzam poprzez siebie taką PRZESTRZEŃ – świat, w których jest to możliwe. I nie mam zamiaru takiej możliwości ograniczać jakimiś kolejnymi koncepcjami, które uniemożliwiałyby taką ekspansję. Nie mam zamiaru na nich się zawieszać i w nie wierzyć. Nie czuję potrzeby, by dawać im uwagę i podtrzymywać je swoją energią.

    Każdy człowiek może stać się szczęśliwy i zacząć odczuwać radość istnienia, ale jeśli wciąż ulega negatywnym myślom i wzorcom działania, to ogranicza swoją możliwość stania się szczęśliwym i radosnym. Tak to działa. Więc co może zrobić taki człowiek? Na przykład zacząć obserwować z coraz większą uwagą to, jakie myśli ‚sobie w głowie myśli’ – w jakie myśli wierzy jako prawdziwe, za jakimi myślami podąża i co w ten sposób „generuje” z siebie i jaki świat współtworzy – Śni. Bo poznając Naturę Umysłu poznajemy siebie-Siebie-SIEBIE i stajemy się coraz bardziej świadomi siebie – Siebie – SIEBIE.

    _____________
    (*) Nikt z nas nie jest nikim wyjątkowym, szczególnym,
    jedynie nasze tzw. ja-siebie tak siebie postrzegają a jednocześnie wszyscy jesteśmy wyjątkowi, szczególni, ponieważ każda i każdy jest przejawem jednego Źródła wszystkich Źródeł.

    Tylko indywidualne ja-siebie „chce być”, chce widzieć ja-siebie jako najbardziej wyjątkowe, szczególne, różne od innych…np. lepsze albo gorsze od innych…
    Ale to pragnienie – pożądanie jest jednocześnie powodem cierpienia. Bo wynika ono z oddzielenia ja – siebie od innych „poziomów”, „stanów” swego istnienia czyli: od Ja -Siebie i JA -SIEBIE oraz z tęsknoty za ponownym scaleniem, zintegrowaniem ja – siebie z Ja -Siebie i z JA -SIEBIE.

    Tak TO ‚widzę’. Choć inni mogą jeszcze postrzegać TO inaczej. ;-} ❤️

    • marek pisze:

      Dlaczego, kochany Marku, wciąż stawiasz się na pozycji „wyjątkowego”, „lepsiejszego” od innych ludzi?

      To twierdzenie to tak wielkie nieporozumienie jakie ja nosiłem w stosunku do Ciebie przez długi czas podejrzewając iż wyrażasz głownie swymi tekstami wyrafinowany intelekt i sprawne pióro.

      Obecnie już tak nie myślę zahaczając swym rozumieniem o wielorakość form miłości zrozumiałem że wyrażasz również miłość a może głównie ją lecz wyrażoną w innej formie niż odczuwana i wyrażana przeze mnie.

      Obniżyłem intensywność komentarzy odnośnie Twych wypowiedzi wychodząc z założenia ,że szczęśliwych nie należy uszczęśliwiać – że masz już swoją ” drogę „.

      Nie tłumaczę się w tej chwili a wyjaśniam , tyle demonów które rozeznałem w sobie mogły by mnie doprowadzić do szaleństwa . Jednak jak rozumiem / zostały one ode mnie odpięte / lub je odpuściłem . Teraz jestem na tyle czysty by być tubą , głosem przestrogi i nic więcej . Moje tęsknoty za ” rajskim życiem ” z bliźnimi i wśród bliźnich zostawiam na inny czas i miejsce – w tym czasie i na tej Ziemi nie znajduję prawdopodobieństwa zaistnienia takiego zjawiska.

      Pycha , zarozumialstwo istnieją we mnie nadal jednak w śladowych ilościach jako blizny po emocjonalnej przeszłości . Od dziecka widziałem i czytałem świat inaczej niż rówieśnicy.
      Stworzyłem w swej głowie autentycznie bardzo rozległy warsztat odniesień do wzorca istoty ludzkiej.

      Aby to uzyskać musiałem szukać określeń ukazujących stan obecny danej chwili człowieka Ziemskiego i ludzkości. Jest niepokojący .

      Nie wartościuję przez Ciebie wyrażanych poglądów i przekonań gdyż w całości są logiczne lecz wciąż niejako uwzględniają zaistnienie cudu – zbiorowej przemiany świadomości wszystkich ludzi , gdzie moje obserwacje ukazują ,że wielu z nich uczy się dopiero słowa mama , czy chleb poprawnie wypowiadać a bagaż zaciemnień ma porażający.

      Nie wiem czy moja ego osobowość została zagarnięta prawie w całości przez moją WJ w trakcie ostatnich m-cy czy jedynie poszerzył się kanał dostępu do strumieni płynących od niej informacji w mój umysł .

      Uważam to za mało istotne i nie sprawdzam tego . Dostrzegłem i dawałem temu pisemny wyraz że przypuszczam iż to co określam WJ nie musi być tożsame w swej osobowości a więc i zrozumieniach do WJ w drugim człowieku jeżeli z takową ma kontakt i wyraża jej pojęcia .

      To rozumiem jako przesunięcia fazowe w naszym rozumieniu. Fundamenty , wolność , miłość są wspólne jednak obraz tworzonej całości jak gdyby się rozmywa , choć może niekoniecznie.

      Ty wyrażasz postawę akceptująco oczekującą w swym światopoglądzie na ile w niego trafnie wniknąłem , ja wyrażam deterministyczną ” dzwonu bijącego na alarm ” w oparciu o obecny poziom świadomości lub jej braku w mych bliźnich .

      Twój sposób istnienia zostawiam im do samodzielnego wyboru ale noszę przekonanie że będą zdolni do dokonania tego dopiero po ” obudzeniu ” wyjściu z letargu w którym istnieją .

      Tak więc mówienie prawdy / określanie stanu zastałego / czego jak dostrzegam starasz się unikać / czy to na pewno właściwe – nie myślę o tym gdyż tak jak powiedziałem nie uszczęśliwia się szczęśliwych / jest moją płaszczyzną działania .

      I obecnie już bez dozy żalu czy przykrości jak poprzednio nadal jestem świadom ,że ustawia mnie to w roli odmieńca , wyrzuca na pobocze życia z powodu braku zrozumienia ze strony innych , czy wręcz budzi ich niechęć gdyż burzę ich ” święty spokój ” stan zaśnienia.

      Z tym co robię nie mam sobie nic do zarzucenia , co do formy czyli metod jakimi to robię , kpienie , szczypanie , odwzorowywanie do świata zwierzą również , niektórzy wymagają wręcz wybuchu bomby czy przekleństwa by się obudzili.

      Tematem o którym staram się nieustannie pamiętać i myślę że powinno to dotyczyć każdego to to że jeżeli nawet ma się odczucia iż to nie ego osobowość konstruuje nasze intelektualne obrazy i koncepcje a nasza WJ to nie zmienia to faktu iż dawać głowę iż publikowane treści są wyłącznie przejawieniem WJ jest trochę niebezpieczne , bo przecież wciąż mamy fizyczne usta , fizyczne dłonie więc w stosunku do WJ jesteśmy kanałem w przestrzeń 3D .
      A jeżeli nawet owo odniesienie do WJ jest nietrafne , jeżeli jest ona w nas , jesteśmy nią sami to jakie mamy narzędzia aby sprawdzić że usunięte zostały wszelkie zakłócenia ” brudy ” i wtręty na ścieżkach łączących fizyczny umysł z WJ i czy na pewno sprzedajemy krystalicznie klarownie jej idee.

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

      • Dziękuję Marku, za twoją odpowiedź.

        „Nie tłumaczę się w tej chwili a wyjaśniam , tyle demonów które rozeznałem w sobie mogły by mnie doprowadzić do szaleństwa . Jednak jak rozumiem / zostały one ode mnie odpięte / lub je odpuściłem . Teraz jestem na tyle czysty by być tubą , głosem przestrogi i nic więcej . Moje tęsknoty za ” rajskim życiem ” z bliźnimi i wśród bliźnich zostawiam na inny czas i miejsce – w tym czasie i na tej Ziemi nie znajduję prawdopodobieństwa zaistnienia takiego zjawiska.”

        To wspaniale, ale czy zrozumiałeś, o czym do ciebie napisałam?

        „Nie wartościuję przez Ciebie wyrażanych poglądów i przekonań gdyż w całości są logiczne lecz wciąż niejako uwzględniają zaistnienie cudu – zbiorowej przemiany świadomości wszystkich ludzi , gdzie moje obserwacje ukazują ,że wielu z nich uczy się dopiero słowa mama , czy chleb poprawnie wypowiadać a bagaż zaciemnień ma porażający.

        Z tego, co tu wyrażasz, chyba nie zrozumiałeś… Marku, jeżeli wierzysz w to, że ludzie potrzebują wiele, wiele czasu (tyle, co ty, a może jeszcze więcej), aby dotrzeć do takiej świadomości, jaka tobie jest obecnie dana, uniemożliwiasz tym ludziom wcześniejsze dodarcie do takiego „stanu” świadomości. Czy to rozumiesz?

        Cudami jest tylko to, co wykracza poza coś, co dotychczas było znane nam – naszym ja-ego. Cudami są sytuacje i zdarzenia, które trudno naszym ja-ego przywiązanym do pewnych wzorców myślowych i działania – do naszych przekonań przyjmować jako możliwe. A to dlatego, że między innymi przywiązani jesteśmy na przykład do ściśle określonych (ograniczonych naszymi przekonaniami i tym, w co wierzymy za możliwe lub niemożliwe) praw fizycznego świata. Te prawa, podobnie jak nasze przekonania mogą się zmieniać. I to się dzieje. Ale wystarczy tylko otwartość na nieznane…

        „Dostrzegłem i dawałem temu pisemny wyraz że przypuszczam iż to co określam WJ nie musi być tożsame w swej osobowości a więc i zrozumieniach do WJ w drugim człowieku jeżeli z takową ma kontakt i wyraża jej pojęcia .”

        Oczywiście.

        „Ty wyrażasz postawę akceptująco oczekującą w swym światopoglądzie na ile w niego trafnie wniknąłem , ja wyrażam deterministyczną ” dzwonu bijącego na alarm ” w oparciu o obecny poziom świadomości lub jej braku w mych bliźnich .”

        Wyrażam postawę:
        akceptującą,
        nie „oczekującą”, ale otwartą i otwierającą się coraz szerzej na Nieznane, nowe oraz
        aktywną (praktykującą) w działaniu poznawania siebie+Siebie – SIEBIE,
        a także
        łączącą w sobie wszystkie ja-siebie, a wtedy łączymy się z Ja- Sobą (ty nazywasz ten „poziom” WJ), a nawet z JA – SOBĄ (możesz to nazwać Absolutem).

        Twoja postawa „deterministyczna” z łac. „determinare — oddzielić, ograniczyć, określić” sprawia, że „twój dzwon” dźwięczy jeszcze podziałami, a mógłby… :-} dźwięczeć wiedzą wskazującą na podziały i jednocześnie wskazującą na metody łączenia tych zróżnicowanych cząstek ze sobą i niwelowania podziałów przede wszystkim w Sobie.

        „Tak więc mówienie prawdy / określanie stanu zastałego / czego jak dostrzegam starasz się unikać / czy to na pewno właściwe – nie myślę o tym gdyż tak jak powiedziałem nie uszczęśliwia się szczęśliwych / jest moją płaszczyzną działania .”

        Nie unikam niczego. Nie unikam widzenia tego wszystkiego, co JEST takim, jakie JEST, nie unikam określania i nazywania „stanu zastałego”, ale…

        nie błądzę już bo koncepcjach, nie ulegam i nie wpadam w wiry koncepcji, idei, które mają zadanie przerzucanie odpowiedzialność za taki „stan zastały” na innych ludzi czy na jakieś siły w kosmosie oraz istoty z kosmosu.

        I po pierwsze: nie odrzucam tego wszystkiego jako „nie moje”, nie odcinam się od tych „zagubionych cząstek” Siebie – SIEBIE,
        a po drugie: przyjmuję te wszystkie cząstki w sobie jako części Siebie – SIEBIE z Miłością wszechogarniającą… otulając i przenikając je w sobie światłem świadomości. Dlatego wcześniej „twarde”, w miarę „stałe” struktury małego ja – ego – siebie wraz z tą poszerzającą się świadomością mogą się w nas „rozpuszczać”. Biorę za to całkowitą odpowiedzialność.

        Właśnie przyjmuję to wszystko (nie naraz, ale jest to proces, który trwał i jeszcze może nadal trwa) takim, jakie JEST. Bo tylko wtedy może nastąpić zrozumienie i Uwolnienie…

        Widzę jednak, że skoro ty tak postrzegasz jako „unikającą”, to znaczy, że ty sam tak postępujesz, choć jeszcze tego sobie nie uświadamiasz. Unikasz… ale w takim znaczeniu, że nie chcesz dostrzec, jak istotne jest przyjmowanie, integrowanie, łączenie, a nie dalsze odcinanie się i kontynuowanie odcinania ja-siebie od innych cząstek Siebie – SIEBIE.

        No i może nadal tego nie dostrzegasz, a może już dostrzegasz ;-} ,że dzielę się metodami, które nam umożliwiają… integracje, łączenie i harmonizowanie ze sobą różnych ja- siebie w Sobie – SOBIE. Oczywiście w wolności tym się dzielę… :-}
        ….

        • „Wyobraź sobie, że wchodzisz bosą stopą na kolec, który zadaje Tobie wielki ból i cierpienie, czy nie ostrzeżesz innych, że na tym odcinku ścieżki leżą kolce?.. Nie musisz czekać 40 tys. lat aż doznasz Oświecenia, aby móc dzielić się swoim doświadczeniem.. :)) ”

          Oczywiście, że jeśli kogoś spotkam, kto wybiera się tą drogą, na której natknęłam się na kolce, to podzielę się tą „informacją” o kolcach wynikającą z mojego doświadczenia. Ale czy zostanie ona usłyszana czyli wzięta pod uwagę przez tego kogoś, nie ode mnie jest zależne. Dlatego dla mnie istotne jest ;-}, by dzielić się takimi „informacjami” w wolności od tego, czy ktoś tę „informację” weźmie pod uwagę czy nie.

          Choć wiem, jaką radość sprawia to, gdy ktoś może z niej skorzystać. ;-} A jeśli nie skorzysta, to znaczy, że tak samo jak i ja wcześniej, potrzebuje jeszcze wdepnąć na kolec, by samemu nauczyć się bycia uważnym… na kolce na swojej drodze.

          Pamiętam, kochany Marku, że… z Jednej Świadomości płyną Twoje słowa i moje, i każdej i każdego z nas… i że ta różnorodność jest tylko pozorna.

          życie jest cudowne, cudów pełne,
          życie bywa pełne najróżniejszych niespodzianek. :-} ❤️
          Zwłaszcza, gdy otwieramy się na Nieznane… ❤️ :-}

          ______________

          Marek:
          „Nie jest to celem istnienia człowieka na pierwszym miejscu stać się szczęśliwym .
          Celem zaistnienia człowieka jest bycie pochodnią Miłości – szczęśliwość , czy wewnętrzny spokój jedynie jest pochodną takiego bycia .”

          O taaak… :-}

          • „errata” fragmentu mojej wypowiedzi:
            ///
            Wyrażam postawę:
            – akceptującą,
            – nie „oczekującą”, ale otwartą i otwierającą się coraz szerzej na Nieznane, nowe oraz
            – aktywną (praktykującą) w działaniu poznawania [siebie -Siebie – SIEBIE],
            a także
            – łączącą w sobie wszystkie ja-siebie, a wtedy łączymy się z Ja- Sobą (ty nazywasz ten „poziom” WJ), a nawet z JA – SOBĄ (możesz to nazwać Absolutem).
            ///

          • marek pisze:

            Pamiętam, kochany Marku, że… z Jednej Świadomości płyną Twoje słowa i moje, i każdej i każdego z nas… i że ta różnorodność jest tylko pozorna.

            Zaczynam ” odczuwać ” że… z Jednej i to zrozumienie rozpuszcza niepokój.

            Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

        • marek pisze:

          Dziękuję Jestem za ten wpis . Wchłonąłem z niego pierwszą warstwę zrozumienia jego treści i odczułem ,że nie mam żadnych argumentów – ” na nie ” . bo wówczas bym się samookłamywał .

          Trzymaj kciuki za moje postępy , być może w krótkim czasie gdy się Twe wyjaśnienia odleżą w mej głowie przesunę swe działania na bardziej przystające z :

          że dzielę się metodami, które nam umożliwiają… integracje, łączenie i harmonizowanie ze sobą różnych ja- siebie w Sobie – SOBIE. Oczywiście w wolności tym się dzielę

          przy cudzie winienem postawić cudzysłów /bo zbieżnie z tym jak objaśniałaś to słowo /wewnętrznie określam wartość tego terminu , wtedy mój wpis byłby bardziej do tego co chciałem wyrazić przystający .

          Jam jest w Bogu a Bóg jest wokół mnie

    • marek pisze:

      Każdy człowiek może stać się szczęśliwy i zacząć odczuwać radość istnienia

      Nie jest to celem istnienia człowieka na pierwszym miejscu stać się szczęśliwym .
      Celem zaistnienia człowieka jest bycie pochodnią Miłości – szczęśliwość , czy wewnętrzny spokój jedynie jest pochodną takiego bycia .

      Jam jest w Bogu a Bóg jest wokół mnie

      • Loja Jolajna pisze:

        Celem zaistnienia człowieka jest bycie pochodnią Miłości – szczęśliwość , czy wewnętrzny spokój jedynie jest pochodną takiego bycia .
        ________________
        Marku, zauważyłam, że nie lubisz wyjaśniać sensu tego co napisałeś
        ale mimo to zapytam
        na czym polega „bycie pochodnią miłości”?

        • marek pisze:

          na czym polega „bycie pochodnią miłości”?

          na byciu Istotą która w każdym swym działaniu wyraża miłość bliską agape zespoloną z rozumem . Istotą która żadnym działaniem nie narusza krystaliczności tego uczucia wyrażonego na zewnątrz swymi czynami i słowami.

          Dotyczy to również swego życia wewnętrznego : przeżywanych uczuć i myśli.

          …..taką sobie lampą bez lub z kloszem który w ogóle nie zaciemnia światła ,które ta lampa wydziela . A wtedy człowiek- lampa- pochodnia miłości jest zawsze w stanie radości – samozadowolenia . Jest pomocnikiem , dzieckiem Boga obojętnie jak Go swoim wnętrzem pojmuje.

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • Loja Jolajna pisze:

            Istotą która żadnym działaniem nie narusza krystaliczności tego uczucia wyrażonego na zewnątrz swymi czynami i słowami.
            _________________
            e, to ja już prawie pochodnią miłości jestem,
            jeszcze muszę popracować nad słowami, które na tej stronie wystukuję.🙂

    • Dawid56 pisze:

      (*) Nikt z nas nie jest nikim wyjątkowym, szczególnym,
      jedynie nasze tzw. ja-siebie tak siebie postrzegają a jednocześnie wszyscy jesteśmy wyjątkowi, szczególni, ponieważ każda i każdy jest przejawem jednego Źródła wszystkich Źródeł.

      Widzę to bardzo podobnie Jestem, myślę że prędzej czy później każdy z nas powinien albo dojdzie do tego wniosku🙂

      • marek pisze:

        Widzę to bardzo podobnie Jestem, myślę że prędzej czy później każdy z nas powinien albo dojdzie do tego wniosku:)

        Tylko ,że zacznie z tego miejsca w którym jest obecnie …

        Wot paradoks do rozgryzienia dla ” myślących ” co po drodze do tego wniosku może wyniknąć z tej różnorodności ……

        Oczy widzą , lecz nie zawsze wszystko się uwzględnia w analizie co pierwsze ,a co drugie winno być działane,

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

      • Dawid56:

        „Widzę to bardzo podobnie Jestem, myślę że prędzej czy później każdy z nas powinien albo dojdzie do tego wniosku:) „

        :-} dziękuję ci, kochany Dawidzie. :-}❤

    • marek pisze:

      Dlaczego, kochany Marku, wciąż stawiasz się na pozycji „wyjątkowego”, „lepsiejszego” od innych ludzi? …..

      Tak TO ‚widzę’. Choć inni mogą jeszcze postrzegać TO inaczej. ;-} ❤️

      Uczyć się uczyć i jeszcze raz uczyć dotyczy każdego z nas …

      Zawsze wiedziałem ,ze trzeba umieć czytać miedzy wierszami bo bardzo często jest tam więcej treści niż w tym co na wierzchu ….lecz współrozmówcy mówili … a co ty na jakieś głupoty zwracasz uwagę ….

      A co zdradza słowo ” jeszcze ” w zdaniu Tak TO , widzę ,….

      Kochajmy ” zwierzątki ” świadomie przez ” ą ” pisane , podpowiada mi moja ego osobowość , bo sami z nich wyrośliśmy , a ilu z nas nadal jest jedynie ” zwierzątkami „.to tylko sam pan Bóg wie i czy się tym martwi czy nie – tego nie wiemy. Lecz warto się starać by się uśmiechał.

      Jam jest w Bogu a Bóg jest wokół mnie .

  12. marek pisze:

    będę wałkował dalej temat bo nie chcę skończyć dialogu na tym ile jajek można zjeść w ciągu dnia.

    Dlaczego kobiety są tak piękne

    Miłość chodzi po Ziemi w sukience w spodniach ubrana w ludzkie ciało.Ma Oczy do patrzenia Uszy do słuchania i Głowę do myślenia.

    Lecz czy jej ktoś słucha . Rzadkie to zdarzenie.

    Kobiety w swej fizycznej postaci odzwierciedlają Matkę Ziemię , wyrażając swą cielesną formą ” święte łono ” rodzące życie.

    Patrząc na nie Miłość nie może wyjść z podziwu i zachwytu oglądając jedno z najwspanialszych dzieł Boga.
    Miłość pragnie każdą kobietę otulić sobą i się z nią zjednoczyć .

    Duchowy wymiar kobiety odwzorowuje kosmiczną Matkę Sophię , jest jeszcze piękniejszy niż jej fizyczność.
    Duchowość kobiety jej serce jest bramą do miłości agape , esencji Świadomości Chrystusowej otulającej sobą Wszystko co Jest we Wszechświecie .
    Indywidualne wybory kobiet na stopień otwarcia tej bramy dają efekt osobniczej różnorodności miedzy nimi.
    Jednak te które otworzyły na oścież swe eteryczne serca na bycie kobietą jaśnieją niczym gwiazdy promieniujące ciepłem miłości.

    Potrafią tym ciepłem osuszyć każdą łżę i uleczyć każde zranione serce

    Są Boginiami rodzącymi ii chroniącymi każde życie.

    Mężczyźni w porównaniu z kobietami wypadają dość ubogo.

    Samce w swej tężyźnie fizycznej wyrażające w swych ciałach energię 3D.

    W temacie swych wnętrz intelekt niestety bardzo często niezbyt wysokiego lotu. Miłość mają głęboko schowaną .
    Tylko nieliczni zespalają i modelują te cechy co uwydatnia się w ich łagodniejszych rysach i lżejszej budowie ciała.

    Chciała by Miłość oddać kobietom ten świat cierpienia i smutku by zaleczyły jego rany . Lecz niestety już nie pora na to.

    Zarówno u mężczyzn i kobiet serce i rozum muszą ” powstać z kolan „.

    Człowiek może być ” ubóstwiony ” a jako gatunek świecić przykładem tylko bez przerwy musi w sobie i na zewnątrz jednoczyć to co zostało przez wieki pofragmentowane .

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

    • marek pisze:

      Życie

      Wyrzuciło mnie życie na margines swego głównego nurtu….na ciecia stojącego jak słupek zagradzający drogę …..lecz czy na pewno dobrze to nazywam?

      Stoję niczym głaz w rzece wystający ponad wodę , a życie mnie opływa. Ileż istnień przepłynęło obok mnie od tego czasu .
      Ileż zdawkowych odezwań zdradziło swoja historię , swoje cierpienia i poplątania.

      Dzięki ci losie mój i gwiazdo świtu człowieka Świadomości Chrystusowa przyświecająca myślą w mej głowie..

      Wzrasta we mnie miłość i wzrasta świadomość .

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

      • marek pisze:

        Jeden dzień z życia

        Widziałem starca na wózku inwalidzkim ,. Wózek pchała przypuszczalnie jego żona , rozmawiali i często uśmiechała się do niego.

        Podjechała pod samochód . Otworzyła drzwi od strony pasażera obok kierowcy , ustawiła wózek i odeszła na trzy kroki.

        Stała blisko dziesięć minut i czekała aż starzec zajmie miejsce w aucie. Nie odezwała się przez ten czas ani słowem i nie wykonała żadnego gestu .

        Czyżbyś dawała mu namiastkę samodzielności pomyślałem i , a może doświadczyłaś tyle niegrzecznych słów lub obelg że zrezygnowałaś z niesienia pomocy przy tej farsie parodiującej przesiadanie.

        Gdy mężczyzna przesiadł się do auta podeszła do wózka wprawnym ruchem złożyła go i upchała na tylne siedzenia.

        Wstawiła do auta nogę mężczyzny której nie zdążył wstawić i odjechali .

        Lza zakręciła mi się w oku . Rozmyślałem o różnorodnych losach miłości dwojga ludzi . O miłości która nie musi być łzawa infantylna . O brutalności samczej natury i o heroizmie człowieczeństwa bijącego od tej kobiety.

        Rozpadające się w funkcjach ciało starca , jego nie,moc nasunęły myśli o wielkości człowieka lecz nie w fizycznym ciele.

      • Dawid56 pisze:

        I gdzie tu matrix i gdzie tu hologram czy iluzja?

        • Maria_st pisze:

          „I gdzie tu matrix i gdzie tu hologram czy iluzja?”

          a jak możesz zauważyc będąc jego częścia?
          tu możesz być każdym i nikim….piramidy wyrastają jak grzyby po deszczu….czujemy się hodowlanymi zwierzętami, mesjaszami, Jezusami..magami…jest tego skolko godno.

          • margo0307 pisze:

            ” I gdzie tu matrix i gdzie tu hologram czy iluzja?”
            *
            ” a jak możesz zauważyć będąc jego częścią?…”

            ____
            Może… pokochać Go ?

            Z dźwięku ma dusza, z dźwięku zrodzona
            Na chwałę Boga z tobą złączona.
            Z dźwięku nasz kosmos, z dźwięku my wszyscy,
            ze snu Brahmana co się mu wyśnił.

            Z dźwięku ma dusza, z dźwięku zrodzona
            Na chwałę Boga z tobą złączona.
            W jednym oddechu, z jednego serca
            świat się wyłonił dla twego szczęścia.

            Z dźwięku nasz kosmos w blasku skąpany.
            dla życia piękna nam ukazany.
            Ze światła dusza każda utkana,
            cząstką jest Boga, nam darowana.

            Z dźwięku ma dusza, z dźwięku zrodzona
            Na chwałę Boga z tobą złączona.
            Po wieczne czasy razem płyniemy,
            w mroku, w ciemności za światłem mkniemy.

            Z dźwięku ma dusza, z dźwięku zrodzona,
            Boga miłością trwa rozpalona,
            w Jego istocie moja rozkwita,
            w jedno stopiona- Wieczna Muzyka!

  13. marek pisze:

    Przechodzi kobieta z pięcio-sześcio letnim synem . Blondyn o jasnej karnacji .Chłopiec z odległości kilku kroków przygląda mi się uważnie .

    Gdy przechodzą obok mnie mówię , jaki piękny synek . Kobieta przystaje . W tej samej chwili chłopiec wykrzywia usta w podkówkę i mówi patrząc na mnie – kurwa.

    Kobieta mówi bez skrępowania ,, tak przedrzeźnia babcię o przekleństwie się nie odzywa.

    Mówię taki ładny chłopczyk a takie miny stroi . Chłopiec łagodnieje na twarzy odchodzi parę kroków i ponownie się wykrzywia . Mówię do niej niech go pani postraszy żabą na języku , a do niego głośniej ponownie że jest ładny .

    Powtarza grymas jeszcze raz i wyraźnie wypowiadając słowa mówi kurwa spierdalaj . Ponawia swój grymas i łagodnieje .

    Kobieta ma chęć na dalszą rozmowę , dziecko ją odciąga , odchodzą .

    Nie wiem czego byłem świadkiem , widziałem dzieci wykrzywiające się i klnące lecz nie widziałem u dziecka blednącej w grymasie twarzy i tak lodowatych kpiących oczu . Twarz tego dziecka w grymasie była straszna .

    Wnętrze podpowiada , ktoś ci się przedstawił , mam w to wierzyć myślę…. sto metrów dalej jest szpital z oddziałem dziecięcej psychiatrii .

    • Dzięki ci Marku za tę historię. ;-}

      ” (…) Gdy przechodzą obok mnie mówię , jaki piękny synek . Kobieta przystaje . W tej samej chwili chłopiec wykrzywia usta w podkówkę i mówi patrząc na mnie – kurwa.”

      A co cię „podkusiło”, by wyrażać swoją ocenę, opinię – która zresztą okazała się całkiem fałszywą – bo chłopiec o „pięknej” twarzy był także chłopcem o „brzydkiejj” twarzy, a na dodatek przez „piękne” usta wychodziły „brzydkie” słowa…
      Podkusiło cię, wiem, twoje piękne ja-ego.😀❤

      Według tego, co "zobaczyłam", to była piękna "lekcja" dla ciebie:
      nie oceniaj innych
      po maskach, powierzchowności…
      ani
      podług swoich projekcji, wyobrażeń i oczekiwań…

      ale tyś ją przeoczył… 😀❤

      A ty jednak – mimo tej "lekcji", brnąłeś dalej:

      „Mówię taki ładny chłopczyk a takie miny stroi . Chłopiec łagodnieje na twarzy odchodzi parę kroków i ponownie się wykrzywia . Mówię do niej niech go pani postraszy żabą na języku [sic!], a do niego głośniej ponownie że jest ładny.”

      Dlatego w odpowiedzi „dostajesz” jeszcze mocniejszą wersję „lekcji”:

      Powtarza grymas jeszcze raz i wyraźnie wypowiadając słowa mówi kurwa spierdalaj . Ponawia swój grymas i łagodnieje .”

      Więc się na chwilę przyglądasz tej sytuacji w sobie:

      Nie wiem czego byłem świadkiem , widziałem dzieci wykrzywiające się i klnące lecz nie widziałem u dziecka blednącej w grymasie twarzy i tak lodowatych kpiących oczu . Twarz tego dziecka w grymasie była straszna .”

      I tu mógłbyś się zatrzymać i… przyjąć tę „straszną twarz dziecka” jako cząstkę siebie – Siebie… ale… ty nawet jeszcze dalej brniesz ze swoimi projekcjami, wyobrażeniami i oczekiwaniami na temat chłopca:

      „Wnętrze podpowiada , ktoś ci się przedstawił , mam w to wierzyć myślę…. sto metrów dalej jest szpital z oddziałem dziecięcej psychiatrii .”

      No kto ci się „przedstawił”?
      Taka jedna cząstka, inne ja-ego-siebie, twoje małe „lustereczko”, w którym mógłbyś się przejrzeć… i zintegrować w sobie – Sobie – SOBIE z innymi takimi cząstkami, lustereczkami – innymi, różnymi kawałkami Ciebie (JW) – CIEBIE (ABSOLUT)… :-}❤

      Spróbuj pokochać tę piękną i jednocześnie wulgarną "ropuchę" w sobie – Sobie. Bo jeśli jej nie pokochasz w sobie, to wszystko, co będziesz myślał i mówił o Miłości, będzie wciąż niepełne…

      Ja w sklepie widziałam kilka tygodni temu piękną kobietę – matkę, której twarz na moment zastygła w wykrzywieniu i która z lodowatymi oczami "wysyczała" do swojego, równie pięknego jak ona dziecka coś w rodzaju.:
      "Przestań, zostaw to, bo cie pierdolnę o ścianę…"

      Już mnie to nie przeraziło. Przyjęłam to takim, jakie było… i przytuliłam w sobie to dziecko i tę matkę ze zrozumieniem i Miłością wszechogarniającą…
      Widziałam ich piękno i widziałam ich strach, i widziałam to, według jakich wzorców działają… I ufam z całego serca, że i oni któregoś dnia poznają siebie-Siebie-SIEBIE… I wyzwolą się od służenia "księciusiowi kłamstwa"…

  14. marek pisze:

    Na koniec dnia podlatuje do mnie gołąb . Usiadł dwa metry ode mnie na balustradzie i patrzy na mnie . Chcesz jeść mówię w myślach do niego . kocham Cię ale nie mam jedzenia . Robi parę kroczków jeszcze parę jest metr ode mnie na wysokości pasa . Nie odlatuje tylko wlepia we mnie swoje koraliki .

    W tym momencie przypomina mi się sen z przed lat kiedy małe ptaszki zapraszały mnie na ucztę na gąsienice oblepiające szczelnie gałęzie drzewa – podziękowałem bo przecież gąsienic nie jem pomyślałem w tym śnie.

    Dobrze mówię przyniosę ci coś jeść , idę do sklepu dwieście metrów dalej kupić bułkę . Patrzę leci za mną . Zgubiłem go wracam i kosztuję bułki – smaczna wieki nie jadłem pustej bułki . Prawie całą zgniatam i chowam do kieszeni . Po kwadransie jest znowu na poręczy . Zjada połowę bułki i odlatuje po kolejnym kwadransie wraca , zjada resztę i nie mówiąc dziękuję odlatuje.

    Był to ten sam gołąb bo miał charakterystyczną plamkę na szyi.

    Puenta z uśmiechem na dobranoc : nawet gołębie potrafią gadać …gdybym miał apetyt jak gołąb już dawno bym latał .

    <Jam jest w Bogu a Bóg jest wokół mnie

  15. margo0307 pisze:

    ” na czym polega „bycie pochodnią miłości ?”

    ” na byciu Istotą która w każdym swym działaniu wyraża miłość bliską agape zespoloną z rozumem. Istotą która żadnym działaniem nie narusza krystaliczności tego uczucia wyrażonego na zewnątrz swymi czynami i słowami…
    A wtedy człowiek… jest zawsze w stanie radości – samozadowolenia…”

    ___
    Pięknie to ująłeś Marku w teorii…

    A jak sprawa ta przestawia się w praktyce ?, w codziennym życiu ?
    Czy nie tak, że kiedy stajemy w konfrontacji z rzeczami, które z przyzwyczajenia traktujemy jako – „przeszkody” – zapominamy o naszych teoretycznych rozważaniach… i nawykowo reagujemy na nie nerwami i emocjami, do tego stopnia, że czasami co niektórym z nas… aż „ręce opadają” ?

    Czy… nie byłoby dla nas korzystniej przyjąć tezę, że… wszelkie „przeszkody”… mogą okazać się dla nas pożyteczne ?
    Że te tzw. „przeszkody” to jedynie sposób – w jaki Wszechświat i całe nasze doświadczenie pragnie nam wskazać miejsce, w którym utknęliśmy… ?

    • marek pisze:

      Dobrze Małgosiu graj tak dalej na harfie – czytam i bardzo Cię lubię -chyba wiesz ,że zawsze .
      Dobrze że Jestem zastąpiła Cię na chwilę z cytatami … taka szczypawka na dobranoc , ale bez śladu na ciele…

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

      • margo0307 pisze:

        „… taka szczypawka na dobranoc , ale bez śladu na ciele…”
        ___
        To… z miłości – nie ze złości.

        • marek pisze:

          Nie udawaj Małgosu że nie wiesz ,że obłok w spodniach nigdy nie odczuwa złości …ale Jestem powie : o tu masz plamkę , ten paznokieć nie oszlifowany , a ten zarost jednio dniowy też widzę i nie nawijaj mi tutaj że już ani deka złości nie ma w tobie …

          Z miłości Małgosiu z miłości , głowa siwieje a myśli i zachowania szczenięce …

          Dobranoc- kolorowych snów z kotami i psami .

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

    • marek pisze:

      Mezamir

      już tu pisałem ,że wszyscy myślimy jednak problem rozbija się o jakość myślenia z którego powstają wnioski – trafne lub odległe od celu.

      Film opisuje determinizm w stosunku do podświadomości ,a jeżeli podświadomość jest elementem psychiki człowieka to wnioski o braku wolnej woli są błędne.
      Badania mówią wówczas jedynie o posadowieniu źródła decyzji w podświadomości a nie w obrębie świadomości .

      Mogę podać zdarzenie korespondując z tym filmem swą treścią co do wymowy którego sam do tej pory się nie ustosunkowałem.

      Miałem sen w którym zdjęto ze mnie fartuch / ciężki skórzany fartuch kowalski , czego był symbolem ? ochrony , balastu – nie wiem ? / na którym jak rozumiem ten sen była zawieszona podświadomość i nadświadomość. Czy to dobrze interpretuję również nie wiem gdyż sen był pozbawiony komentarza .

      Jednak znamiennym jest że od czasu zaistnienia tego snu stopniowo zacząłem stawać się ” innym człowiekiem ” – doświadczenia emocjonalne przeszłości poginęły i przestały mieć swój przemożny wpływ na moje myśli i postawy do tego stopnia że w pierwszych dniach czułem się trochę jak gdyby oszołomiony amnezją którą dostrzegałem .
      Zdarzenia zaczęły mieć dla mnie inną wartość niż w przeszłości i stopniowo zacząłem się oswajać z tą nową wewnętrzną jakością siebie samego.

      Nie upieram się że dobrze interpretuję to zdarzenie jednak w subiektywnym odczuciu dostrzegam że coś z mego bagażu psychicznego zostało ode mnie odłączone .

      Czy nadświadomość zasiedliła mój umysł jednocząc się ze świadomością nie wiem , czy zdjęto ze mnie karmiczne oprzyrządowanie przynależne każdemu w tej czasoprzestrzeni również nie wiem , ale bawię się w tej nowej skórze bardzo dobrze życiem .

      Strach pogasły , oczekiwania zmalały do form przeżywanych bez udręki oczekiwania na ich spełnienie i żyję sobie aktywnie w świadomości z dnia na dzień mając wewnętrzne przekonanie że ” egzamin ” na zaliczenie do grona istot samostanowiących mam już za sobą .

      To co zostało mi jako pasja to ” budzenie ludzi ” i z tej pozycji mogę powiedzieć jakie to ma znaczenie czy jest wolna wola czy jej nie ma – w świecie ludzi którzy nie zapisali się jeszcze w istnienie bycia w świadomości .

      Rozważania tego filmu przypominają mi szukanie na plaży z oczami wbitymi w piasek , kolejnej muszelki która ozdobi kolekcję lecz zabierze to czas którym mógłby by być przeznaczony na rozejrzenie się wokół siebie – penetrację oczami i rozumem otaczającej przestrzeni aż po horyzont..

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

      • Mezamir pisze:

        Wszystkie decyzje które podejmujemy,podejmowane są w oparciu o nasze przekonania itd itp czyli ograniczenia.
        To one ograniczają naszą wolę,możemy wybierać czy płacimy kartą czy gotówką🙂
        Wolny wybór istniałby wtedy gdybyśmy mogli w ogóle nie płacić.

        Każdy woli jedno bardziej niż drugie,margo i Ty np nie wolicie metalu😀
        a mój tata nie woli warzyw tylko mięso
        Dlaczego?Bo taki jest w nas program opracowany przez Karmę
        Żadna aplikacja nie wychodzi poza to na co zezwala jej program.

        • marek pisze:

          Wszystkie decyzje które podejmujemy,podejmowane są w oparciu o nasze przekonania itd itp czyli ograniczenia.

          Ograniczenia nie są brakiem wolnej woli są jedynie marginesami – determinantami .

          Jeżeli ” odwrócisz kota do góry ogonem ” w temacie bo taki program opracowany przez karmę na podstawienie w miejsce ” program ” terminu czynnik edukacyjny , to dostaniesz obraz ” szkoły życia ” edukacji przejścia z psychiki zwierzątka ego osobowości w psychikę ego świadomości czyli człowieka zasiedlającego humanoidalne ciało stworzone w/g parametrów dopuszczalnych w 3 G naszej planety .

          Ładne , poukładane , spójne w logice / dokąd Jestem tego nie obejrzy / i przez ciecia w własnej łepetynie ułożone .

          Znowu mnie śmiech bierze nad problemami tej naszej kochanej ludzkości .

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • marek pisze:

            Mezamir

            to co poniżej to tak pół żartem pół serio ale chyba bardziej w kierunku serio…

            Wyresetuj z swej psychiki zwierzę, a to co w miejsce jego programów w nią wejdzie na pewno w Wszechświat miedzy gwiazdy cię zabierze .

            i masz w tym momencie ode mnie motto na stworzenie nowej gałęzi psychologii .

            Mnie nie zajęło by to całego życia z grupą ludzi tej samej profesji , aby to metodami akademickimi udowodnić .

            No ale wiem też ,ze nobla za to bym nie dostał a co najwyżej po łbie od kolegów wyżej postawionych ode mnie w tytułomańczej hierarchii psorów.

            więc godzę się na to że prezent możesz wyrzucić od razu do kosza , tylko prywatnie o nim nie zapomnij jeżeli chcesz mieć szczęśliwe życie .

            ,i> Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

        • margo0307 pisze:

          „… Wolny wybór istniałby wtedy gdybyśmy mogli w ogóle nie płacić…”
          ___
          Mezamirku, uważam podobnie jak Marek, że… wszelkie spotykające nas ograniczenia „nie są brakiem wolnej woli są jedynie marginesami – determinantami…”, skłaniającymi nas do wewnętrznego rozwoju…
          Rozwój to poszerzanie własnej przestrzeni myślowej – wiedzy, oraz przestrzeni realizacji – bycia…, a także naszego działania zgodnego z prawami kosmicznymi…

          Jednym z takich praw kosmicznych reprezentujących egzystencję w sferze materialnej jest:
          Prawo Konieczności Rozwoju, czyli… pomnażania otrzymanych na starcie – talentów…, ponieważ im więcej wiemy i lepiej rozumiemy siebie – tym więcej możemy zdziałać.
          A wówczas… podnosi się poprzeczka wymagań jakie są nam stawiane i… doświadczenia stają się coraz trudniejsze…

          Wiedza = bycie.
          Rozwój to pomnażanie talentów jak w biblijnej przypowieści.
          Talenty nie są dane człowiekowi do pomnażania ego – ponieważ nie są przypisane na stałe do określonej jednostki.
          Zawsze ich celem jest rozwój jednostki
          Kiedy spełnią już swoje zadanie, lub gdy człowiek je zmarnuje… – przechodzą na kogoś innego.
          Utożsamiając się ze swoimi talentami – człowiek traci kontakt ze sobą…

          Zobacz co zrobiły religie…
          Religie negując konieczność rozwoju wprowadziły sztuczne pojęcie doskonałości pod nazwą „świętości”…. Jest to Ideał niedostępny dla zwykłego człowieka.
          Każdy błąd na tej drodze nie jest doświadczeniem i nauką – lecz… grzechem i winą obciążającym naszą psychikę i duszę…

          Można tylko podziwiać jak… kunszt i spryt takiej konstrukcji…, abyśmy sami nie mogli z-rozumieć konsekwencji swoich czynów – kapłani wzbudzają w nas poczucie winy, a potem na spowiedzi… sami podajemy im gotowe rozwiązania na tacy…
          Nie przypadkiem zabierają potem głos w najintymniejszych kwestiach ludzkiego bytu – uczą się na naszych błędach, a nam pozostawiając pokutę, żal i poczucie winy…

          Podstawowym mechanizmem blokującym rozwój jednostki jest zaszczepiony mu przez tradycję, religię i wszelkiej maści pseudo-autorytety lęk przed poznaniem siebie…, przed wchodzeniem w nowe doświadczenia… oraz uruchomieniem samodzielnego wnioskowania…
          Ludzie zostali nauczeni funkcjonować w ramach tylko jednej – bezpiecznej siatki pojęć, sytuacji, zdarzeń… i poprzez takie zaprogramowanie – odnoszą do niej każde nowe doświadczenie, myśl czy ideę…
          W tym zestawie istnieją psychiczno- mentalne bufory chroniące członków danej nacji, grupy czy ideologii… przed nieznanym – nowym zjawiskiem za pomocą reakcji – negacji, lekceważenia, wrogości, wyśmiewania… etc…

          • marek pisze:

            Jakaż piękna muzyka dla mej duszy Małgosiu , a słowa to już czysta poezja …

            Jam jest w Bogu a Bóg jest wokół mnie

  16. Mezamir pisze:

    Wolna wola?

    Ja mam szybką😉

    • marek pisze:

      To co poniżej pisze pani Renee a tłumaczy pani Serafinowska pośrednio wspiera moje rozumienie o złym kierunku poszukiwań i błędnych definicji jakie tworzy współczesna psychologia .

      Jeśli nie ogarniemy światowego programu opartego o kontrolę umysłów, nie możemy zrozumieć naszego udziału w strukturach wprowadzonych w celu utrzymania tego stanu. Stajemy się nieświadomymi uczestnikami biorącymi udział w utrwalaniu tych systemów. Trudno jest poświadczyć, ilu ludzi jest na duchowej Ścieżce, a ilu praktyków oraz prowadzących sesje ma na / w sobie to martwe pole i nie może dostrzec wszechobecności tego programu.

      Można to porównać do lekarzy żyjących w poprzednich wiekach, którzy nie rozumieli, że powinni myć ręce lub że istnieją zarazki. Pierwszy człowiek, który zasugerował związek pomiędzy niewidocznymi bakteriami a infekcjami pooperacyjnymi, był w swoich czasach pośmiewiskiem. Jednak jego pacjenci nie umierali wskutek infekcji i znacznie szybciej odzyskiwali siły. Istnieje związek pomiędzy ukrytymi formami kontroli umysłów oraz faktem, że tak wielka rzesza ludzi została pochwycona w pułapkę bólu i nie jest świadoma manipulacji przy jej osobowości.

      Żyjemy na planecie w czasach, w których język używany w publicznych dyskursach, kiedy trzeba odnieść się do faktu istnienia, natury i doświadczeń duszy, Ducha lub Boga, jest przekręcany oraz manipulowany w celu wypaczenia jego prawdziwego znaczenia. Kiedy ktoś opisuje doświadczenia świadomości związane z tym tematem, powszechne media to dyskredytują, specjaliści uznają za urojenia, kompromitując lub szybko definiując i przenosząc do kategorii religii. Ci z globalnego Mind Controll nie chcą, aby ludzkość rozwijała świadomość i odkrywała wewnętrzną duchową więź pochodzącą z poziomu duszy zyskując przy tym klarowność, siłę i / lub spokój. Chcą ukołysać ludzkość do wielkiego snu nieświadomości.

      Dziedziny nauki i medycyny są agresywnie monitorowane oraz regulowane, ponieważ główne światowe ośrodki są wykorzystywane w celu wzmocnienia przekonań oraz ideologii przeczących duszy, zaś oddających przysługi NAA. Anty-duchowy system przekonań wymaga blokowania postępów czy wiarygodnych dowodów, które mogłyby potwierdzić, że istnieje dusza oraz odmienne stany świadomości. To obejmuje konsekwentne eliminowanie wszelkiej wiedzy popartej dowodami przyznającymi, że natura, zwierzęta i inne formy życia są w pełni czującymi formami życia.

      Podczas wojen światowych i po ich zakończeniu kontrolerzy z tajnych towarzystw NAA wraz ze społecznościami medycznymi oraz naukowymi zaczęli wprowadzać agresywne programy socjotechniczne tworząc dziedzinę psychologii. W efekcie tego środowiska akademickie i kliniczne stworzyły odpowiedni model medyczny, dlatego są zorientowane na patologię, która całkowicie ignoruje energetyczną rzeczywistość świadomości i naturę duszy. W trakcie tego cyklu wznoszenia musimy pomagać sobie nawzajem, żeby zrozumieć wpływy tego procesu na ludzkość oraz przedefiniować psychologiczną naturę i istnienie duszy. Trzeba zacząć od zrozumienia historii i intencji stojących za taką formą psychologii, jaka jest obecnie promowana.

      Aktualny główny nurt psychologii opiera się na badaniu zachowań, myśli i funkcji umysłu, i na próbach odkrywania koncepcji, które obejmują wszystkie aspekty świadomych oraz nieświadomych doświadczeń składających się na obecną kondycję ludzi. Wielu ludzi wierzy, że obecne pole psychologii ma na celu stworzenie doskonalszego i bardziej humanitarnego społeczeństwa. Jednak bez zastosowania koniecznych składników umożliwiających integrację oraz zrozumienie struktury duszy, psychologia cały czas pozostaje całkowicie przestarzała w rozwiązywaniu rzeczywistych i różnorodnych wpływów umysłu na duszę. Celowe odłączenie umysłu od istnienia duszy jest bardzo szkodliwe i niszczy istoty ludzkie.

      http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/07/lisa-renee-psychologia-duszy-czerwiec.html

      Jeżeli posiadamy ciało tożsame w konstrukcji i substancji jak każdy inny ssak na tej planecie to dlaczego nie uwzględniamy wpływu tego ciała na naszą psychikę ?

      Jeżeli dla zwierząt zarządzającym programem przetrwania jest instynkt to dlaczego pomijamy dostrzeganie go w nas .

      Jeżeli definiuję już n-ty raz że ego świadomość to jedynie minimalna nadbudowa nad instynktem to nikt nie podejmuje tematu – bo siedzi w religijnych czy subiektywnych ograniczeniach do nie przekraczania ” tabu ”

      Całe gadanie o podświadomości itd to pozłacanie języka żeby jak już wcześniej pisałem unikać słowa gówno w odniesieniu do instynktów w nas drzemiących.

      W takim oglądzie cała humanistyczna nauka nadaje się na śmietnik – leczy w człowieku odzwierzęce problemy nie interesując się w ogóle przemianowaniem go na człowieka pozbawionego atawizmów zwierzęcych – programów z jakich składa się zwierzęcy instynkt.

      Lisa Renee ma pełną rację twierdząc że rządzący nami od tysiącleci blokują coraz efektywniej nasze przemianowanie.

      Trzymają nas jak zwierzęta hodowlane na postronkach przy żłobie i od czasu do czasu byśmy nie ryczeli i kopali rzucają jakąś atrakcję przed pyski / dla lekko obudzonych Newy Age / lub płytką rozrywkę na przemian z systematycznym podkręcaniem ostrzegawczych głosów instynktu, batem którym jest rozbudowany w ludziach do absurdu STRACHEM.

      Współczesny człowiek to takie ” ni pies ni wydra ” już nie zwierzę / choć niektórzy są „doskonali ” w swym zwierzęctwie / a jeszcze nie człowiek bo mu pazury i zęby nie odpadły a strach nie przestał być jego panem .

      Ale to nie jest oskarżanie ludzi , bo ptak któremu podcięto skrzydła nie jest nic winien że nie może latać .

      Młodzi zamiast uciekać z ojczyzny za chlebem powinni zostawać w kraju i iść w rozum , / a nie konstruować podwalin pod transhumanizm / i rozwalać to piekiełko stworzone przez ich ojców i dziadków .

      Rodzaj ludzki walczy o przetrwanie lecz prawdą jest że więcej dzieje się poza nami w przestrzeni kosmicznej niż my sami wykonujemy starań o to by przetrwać i zaistnieć jako gatunek koegzystujący z innymi cywilizacjami we Wszechświecie.

      Jak pokazuje codzienne życie sterowani jesteśmy marchewką i batem ,a dla opornych w posłuszeństwie są więzienia i sanatoria w psychiatrykach .

      Wolna wola istnieje ,tylko na tej planecie , nie widać jej rozumnego przejawienia tak samo jak z demokracją która prze wiele osób mylona jest i realizowana jako zezwolenie na samowolę .

      Nasz ” pokrętny ” stan istnienia potrafi przeinaczyć wszystko byle nadal staliśmy pokornie w oborach , a jak jest już bardzo trudno , czy nadmiar trzody to funduje się nam ubój , wojnę za Boga Honor i Ojczyznę .

      O Boże mogę już z tąd zwiewać bo co miałem napisać to już chyba napisałem a finału nie chce mi się oglądać .

      Jam jest w Bogu a Bóg jest wokół mnie

  17. margo0307 pisze:

    „… Jeżeli definiuję już n-ty raz że ego świadomość to jedynie minimalna nadbudowa nad instynktem to nikt nie podejmuje tematu – bo siedzi w religijnych czy subiektywnych ograniczeniach do nie przekraczania ” tabu ”…
    ___
    Wnioskuję z tego, że… chyba zaliczam się do grupy pt. „nikt”, ponieważ nie podejmuję tego tematu z całkiem prozaicznej przyczyny – nie podzielam zdania by… „ego świadomość była jedynie minimalną nadbudową nad instynktem”, wręcz przeciwnie – mam wrażenie, że ego-świadomość… napędza ślepy – niekontrolowany świadomie – instynkt…
    * * *
    „…Lisa Renee ma pełną rację twierdząc że rządzący nami od tysiącleci blokują coraz efektywniej nasze przemianowanie.
    Trzymają nas jak zwierzęta hodowlane na postronkach przy żłobie i od czasu do czasu byśmy nie ryczeli i kopali rzucają jakąś atrakcję przed pyski…”

    ___
    Czy mówisz o sobie Marku ?…, bo ja na ten przykład – nie odczuwam aby ktokolwiek lub cokolwiek blokowało mi moje… „efektywniejsze przemianowanie”, podobnie jak nie czuję – bym egzystowała na jakim/czyimkolwiek „postronku”

    • Loja Jolajna pisze:

      podobnie jak nie czuję – bym egzystowała na jakim/czyimkolwiek „postronku”…
      _____________
      nie czujesz, bo masz dobrze dopasowany postronek, taki na twoją miarę, nie uwiera cię, że na twoje korzyści musieli, muszą, będą musieli tyrać inni, tacy z mniej dopasowanym postronkiem.

      • margo0307 pisze:

        „… nie uwiera cię, że na twoje korzyści musieli, muszą, będą musieli tyrać inni, tacy z mniej dopasowanym postronkiem.”
        ___
        A wiesz ?…, nie przyszło mi to nawet na myśl, ale… jeśli uważasz, że tacy – pokroju Ciebie – „muszą tyrać”, to… mnie to szczerze mówiąc – mnie to… „nie uwiera”
        Może mi się to po prostu należy ?

        • Loja Jolajna pisze:

          nie siebie miałam na uwadze gdy pisałam o tyraniu jednych na drugich.
          zawsze pracowałam dla przyjemności, z pracy robiłam sobie świetną zabawę.
          dzielenie się z innymi owocami mojej zabawy nie stwarzało mi problemów.
          Miałam na uwadze tych, którzy mieli mniej szczęścia w życiu, mniej siły, mniej zdolności, którzy w pierwszej kolejności musieli tyrać na rozrośniętą administrację, na wszelkiej maści pasożytów, a z tego co zostało brakowało na potrzeby rodziny. Wielu z tych ludzi pobankrutowało, zostało z długami bez środków do zycia, wielu nie mogąc pogodzić się z niesprawiedliwością jaka zapanowała w tej materii po przemianach w Polsce, wielu z nich powariowało, targało się na swoje życie.
          Mało wiesz Małgosiu, albo nie chcesz wiedzieć.

          • margo0307 pisze:

            „… nie siebie miałam na uwadze gdy pisałam o tyraniu jednych na drugich…”
            ___
            Naprawde ?, a to ciekawe… i bardzo dziwne…
            Czy to nie Ty – swego czasu – starałaś się przekonać nas tu na forum, że… nie ma nic za darmo”… i że „na wszystko trzeba ciężko tyrać”… ?

            Ale… jak dla mnie – jeszcze dziwniejszym jest to, że… niemal zawsze w swych wypowiedziach – masz na uwadze innych…, a nigdy siebie
            To ci dopiero ewenement… !

            Może byś więc… podzieliła się „swoją wiedzą… o mnie” i zdradziła rąbek tajemnicy…, – na podstawie czego uważasz, że… powinno mi być przykro z powodu, że… „inni musieli, muszą, czy będą musieli tyrać na moje korzyści ?…”
            * * *
            „… Mało wiesz Małgosiu, albo nie chcesz wiedzieć.”
            ___
            Tak, tak… Toja-Loja…, już to słyszałam – wg. Ciebie – wszyscy inni w doopie byli i g*** wiedzą…
            Ty jedna wiesz wszystko najlepiej !
            No i… gitara…

          • Dawid56 pisze:

            zawsze pracowałam dla przyjemności, z pracy robiłam sobie świetną zabawę.
            dzielenie się z innymi owocami mojej zabawy nie stwarzało mi problemów.

            Wydawało mi się ,że pracuje się przede wszystkim dla pieniędzy, czyli dla utrzymania siebie i swojej rodziny, w drugiej kolejności dla spełnienia wyższych potrzeb.

            Trochę nie rozumiem pojęcia „praca dla przyjemności”

      • margo0307 pisze:

        „… dobrze dopasowany postronek, taki na… miarę…”
        ___
        Czy Ty tak się właśnie czujesz ?
        * * *
        „…muszą … tyrać inni…”
        ___
        Wiesz jak jest Toja-Loja…, jedni „muszą tyrać”…, a inni mogą na ten przykład…

    • Maria_st pisze:

      „…Lisa Renee ma pełną rację twierdząc że rządzący nami od tysiącleci blokują coraz efektywniej nasze przemianowanie.
      Trzymają nas jak zwierzęta hodowlane na postronkach przy żłobie i od czasu do czasu byśmy nie ryczeli i kopali rzucają jakąś atrakcję przed pyski…””

      taka tendencja jest głoszona od dawna i jak widzę ma się coraz lepiej.
      Jeśli się czujesz zwierzakiem hodowlanym–to nim jestes….może właśnie o to chodzi.

    • marek pisze:

      Jeśli się czujesz zwierzakiem hodowlanym–to nim jestes….może właśnie o to chodzi.

      jeśli skazany czuje się więźniem to nim jest – może właśnie o to chodzi …

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

    • marek pisze:

      mam wrażenie, że ego-świadomość… napędza ślepy – niekontrolowany świadomie – instynkt…

      więc czym jest Małgosiu jeżeli napędza ją instynkt ?

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

      • margo0307 pisze:

        ~ mam wrażenie, że ego-świadomość… napędza ślepy – niekontrolowany świadomie – instynkt…~
        *
        „… więc czym jest Małgosiu jeżeli napędza ją instynkt ?”
        ___
        Kochany Marku, wałkujemy ten sam temat w kółko Macieju niemal… w każdym temacie tego forum…, zarówno ja, jak i Jestem czy Maryś, kilkakrotnie werbalizowałyśmy swoje postrzeganie nt. czym w naszym odczuciu jest ego-świadomość, ale jak widzę Ty… w dalszym ciągu… dopominasz się… powtórki z rozrywki…

        Jest całkowicie odwrotnie…
        Nie instynkt napędza ego-świadomość – lecz… ego-świadomość napędza ślepy – niekontrolowany instynkt !…, i dopóki – nie przetransformujemy w sobie przewodniej roli ego-świadomości w działaniu – dopóty będziemy nieświadomie działać pod wpływem ślepego instynktu…, którego działanie doskonale odzwierciedlają słowa: walcz lub uciekaj…
        A jak już przecież wiesz – walką niczego się nie rozwiąże, podobnie jak ucieczką pod wpływem strachu…, ponieważ jedne i drugie – zatruwające nas emocje – wciąż w nas pozostają czyniąc… spustoszenie w naszych ciałach, umysłach i ❤ ❤

        • marek pisze:

          Zwierzątka kierują się instynktem czy rozumem ?

          Nie instynkt napędza ego-świadomość – lecz… ego-świadomość napędza ślepy – niekontrolowany instynkt !

          a może jednak u przeciętnego człowieka więcej jest instynktu niż świadomości i stąd adekwatny do tego stanu rzeczy termin ego osobowość zamiast ego świadomość.?

          Czy jak się coś ledwo tli to to jest pożar , czy ognisko czy tylko zapowiedź tego zjawiska .?

          Ile świadomości musi być w człowieku by się przechyliła waga ciężaru atawizmów instynktownych .

          Nie instynkt napędza ego-świadomość – lecz… ego-świadomość napędza ślepy – niekontrolowany instynkt !

          Więc ego świadomość to takie ” urządzenie które tworzy instynkt „? , a co tworzy instynkt u zwierzątek ?.

          Czy nasze narządy wewnętrzne to aby nie to samo co podroby wieprzowe , serca , nerki , płucka .?
          Czy to że nasze ciało to ciało a zwierząt to mięso , to nie jakaś kulturowa ekwilibrystyka ?.

          Czy twierdzenie o występowaniu w psychice / ciała / zarówno u człowieka jak i zwierzą instynktu to taka sama ekwilibrystyka pojęciowa jak o mięsie i ciele , czy może jednak prawda .

          Niech chcę Cię męczyć Małgosiu , nie zmuszam do odpowiedzi . Stawiam te pytania dla siebie i dla czytelników którzy ewentualnie zaglądają na tą stronę i się nie odzywają .

          Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

          • margo0307 pisze:

            „…Niech chcę Cię męczyć Małgosiu , nie zmuszam do odpowiedzi…”
            ___
            Ani mnie nie męczysz, ani nie zmuszasz do niczego…, gdybym nie chciała odpowiedzieć – nie odpowiedziałabym.
            * * *
            „… Czy to że nasze ciało to ciało a zwierząt to mięso , to nie jakaś kulturowa ekwilibrystyka ?…”
            ___
            Owszem, można to tak nazwać… „kulturową ekwilibrystyką”…, szczególnie u tych osobników – którzy żywią się ciałami zamordowanych zwierząt, by dogodzić swemu podniebieniu…, co świadczy o całkowitym braku u nich empatii w stosunku do istot słabszych !

            I uważam, że… nasze ciało – to dokładnie takie samo ciało jak – ciało zwierząt…
            * * *
            „…Czy twierdzenie o występowaniu w psychice / ciała / zarówno u człowieka jak i zwierząt instynktu to taka sama ekwilibrystyka pojęciowa jak o mięsie i ciele , czy może jednak prawda…”
            ___
            Mam wrażenie, że… określając psychikę ciała ludzkiego – jak i zwierzęcego…, niewiele się pomylimy, jeśli określimy ją jako… instynkt ego-osobowości…, innymi słowy – instynktowna osobowość ciała, które ma m.in. za zadanie – ochronę swego organizmu…
            Nie mam pewności niestety… czy zwierzęta posiadają możliwość rozwoju świadomości, ale… obserwując moje koty i psy… odnoszę wrażenie, że im są starsze – tym bardziej mądrzejsze…, a więc istnieje u nich również duże prawdopodobieństwo rozwoju…
            W związku z tym – wydaje mi się, że odpowiedź na Twoje pytanie może brzmieć: prawda.

          • margo0307 pisze:

            „…Czy jak się coś ledwo tli to to jest pożar , czy ognisko czy tylko zapowiedź tego zjawiska ?…”
            ___
            Przecież wiesz, że każda iskra… może być zaczątkiem ogniska…
            * * *
            …Ile świadomości musi być w człowieku by się przechyliła waga ciężaru atawizmów instynktownych…”
            ___
            Analogicznie do poprzedniego zdania…
            Każda iskra…, np. budzącej się świadomości… odpowiednio pielęgnowana i podsycana – ma możliwość przyczynić się do jej wzrostu…

            Kiedy budzi się świadomość… nic już nie jest takie samo…
            Wiedza przeobraża się w z-rozumienie,
            z-rozumienie przeistacza się w dostrzeganie,
            dostrzeganie powoduje rozpoznanie…

          • marek pisze:

            Kiedy budzi się świadomość… nic już nie jest takie samo…

            Dziękuję Małgosiu .

            Jam jest w Bogu a Bóg jest wokół mnie

  18. marek pisze:

    a jak bym Aniołeczku napisał ” większość ” lub ” poza niektórymi wyjątkami ” to było by ładnie ? i prawdziwie , czy dalej Małgosia mówiła by Marek jest beee , gada niemądrze , wszystko jest ok.

    Dobrze chociaż że miedzy nami jest ok. tak sobie myślę i w serduszku czuję …

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

    • margo0307 pisze:

      „… czy dalej Małgosia mówiła by Marek jest beee , gada niemądrze , wszystko jest ok…”
      ___
      A czy kiedykolwiek, gdziekolwiek… – usłyszałeś ode mnie, że… „Marek jest beee” ?!
      Fakt, że czasami nie zgadzam się z tym – co mówisz.., albo co interpretujesz…, wcale nie oznacza, że uważam, że jesteś „beee”…, możemy się przecież różnić… pięknie – nieprawdaż ?

      „…Dobrze chociaż że miedzy nami jest ok. tak sobie myślę i w serduszku czuję …”
      ___
      Markek, między mną i wszystkimi innymi czującymi istotami – jest zawsze… ok., ale… nie oznacza to, że… będę przytakiwać, że coś jest białe – kiedy widzę, czuję i słyszę, że białym wcale nie jest…

  19. margo0307 pisze:

    Oto… Matrix..

    Jestem tam gdzie wiatr tańczy w gąszczu traw
    Jestem tam gdzie światło nowego dnia
    Jestem tam gdzie woda rozbija się z wdziękiem o skały
    Jestem tam na wzgórzu gdzie wzrokiem ogarniam świat cały

    Jestem tam, jestem tam…

    Jestem tam gdzie strumień radośnie mknie
    Jestem tam gdzie czary spełniają się
    Jestem tam gdzie barwy tęczowe igrają na wodzie
    Jestem tam gdzie życie rozkwita w radosnej swobodzie

    Jestem tam, jestem tam…

    Jestem tam gdzie blask oczu lśni jak diament
    Jestem tam gdzie nic się miłości nie stanie
    Jestem tam gdzie wolnych przestrzeni usłyszysz wołanie
    Jestem tam gdzie Niebo i Ziemia swe mają spotkanie

    Jestem tam, jestem tam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s