Metoda dwupunktowa uzdrawiania w świetle fizyki kwantowej

Najnowszym orężem w walce z wszelkimi chorobami, czy to przewlekłymi czy śmiertelnymi, jest bez wątpienia metoda dwupunktowa. Co więcej, ma ona uniwersalne znaczenie. Bez wątpienia jest adekwatna z magią. Z tą jednak zaletą, że nie trzeba poświęcać tyle czasu, praktycznie wielu lat, na zgłębianie jej tajników, co charakterystyczne jest dla magii ceremonialnej, nie trzeba przechodzić wszystkich stopni wtajemniczenia. Jej forma (metody dwupunktowej) jest bardzo prosta i na jej opanowanie potrzeba praktycznie dwóch, trzech lekcji. Opanowanie jej jest zaś podobne do nauki jazdy na rowerze. Na rowerze wystarczy raz się nauczyć jeździć i ta umiejętność wystarczy nam na całe życie. W metodzie dwupunktowej jest podobnie. Jak twierdzę również, metoda dwupunktowa może dotyczyć niemal każdej kwestii, która dotyka człowieka. Czyli można ją zastosować także w finansach, w uczuciach, w karierze zawodowej czy w poprawie stosunków międzyludzkich. Oczywiście metoda ta nie jest w 100% skuteczna. Gdyby tak było, to chyba załamalibyśmy warunki życia na Ziemi, bo oto wszyscy staliby się milionerami, szpitale trzeba by zamknąć, a lekarze straciliby pacjentów, itd. Pewien ład i porządek na Ziemi nie pozwoliłby na takie zmiany.

Ale! Otóż jest ale! Można wiele zrobić, korzystając z tej metody. Wiadomo na przykład, że alchemicy wiele stuleci szukali metody, aby stworzyć złoto. W konsekwencji nie udało im się to z przyczyn wiadomych, ale wynaleziono przy tym porcelanę, która była wówczas równie cenna jak złoto. Więc, rzeczywiście, nie możemy za pomocą metody dwupunktowej zmienić realiów świata, ale możemy stosując ją niejako „wytworzyć porcelanę”, czyli możemy sobie znacznie pomóc. I jest tak zaiste, oto metoda dwupunktowa działa najlepiej w takich sprawach, w których „Świat” jest gotowy i pozwala nam na te zmiany, w których mamy „prawo” dokonać zmiany.

Najczęściej dotyczy to naszego zdrowia, stąd metoda ta jest tak skuteczna w przywracaniu zdrowia. Kto bowiem nam odmówi tego prawa do zdrowia? Z tej przyczyny raczej nie zaleca się stosowania metody dwupunktowej z zamiarem wygrania jakiejś większej kwoty w lotto, bo jest wtedy raczej nieskuteczna. Sam osobiście próbowałem raz czy drugi wykonać taki eksperyment. Lecz, jak zgadujesz słusznie, Szanowny Czytelniku, trud ten był nieskuteczny. Jednakże z formalnego punktu widzenia nie jest to zakazane. Trzeba próbować. Stale próbować. Jeśli w jednym nie skutkuje, to pomoże w drugim. Jedno wiadomo, stosując pewną małą zasadę niejako „higieniczną”, można wiele uzyskać. Ta zasada sprowadza się do zastosowania od czasu do czasu przerwy w jej stosowaniu, podobnie jak stosuje się takie przerwy w pracy z wahadełkiem. Nie dyskwalifikuje to jednak tej metody, bo w życiu nie ma praktycznie żadnej metody działania, która byłaby w 100% skuteczna. Na pewno to tylko wiadomo, że każdy musi umrzeć prędzej czy później.

Metoda ta jest metodą kwantową. To znaczy wykorzystuje ona zjawiska z Poziomu Unitarnego[*] (Pole Kwantowe, Poziom Punktu Zerowego itp.) do realizowania pożądanych rozwiązań. Oczywiście, fizyka kwantowa, choć odkryta dopiero w XX wieku, działała, jeśli tak można powiedzieć, od zawsze, odkąd istnieje świat, przynajmniej w takiej formie, w jakiej znamy go dzisiaj. Jednak głębsze ustalenia, dotyczące funkcjonowania naszych, ludzkich umysłów, częściowo dotyczące nawet naszych dusz i osobowości, oraz doświadczenia ezoteryczne zgadzają się z ustaleniami fizyki kwantowej albo ogólnie mówiąc, rzeczywistości kwantowej. Te narzędzia, które dzisiaj nam daje rzeczywistość kwantowa, były znane i wprzódy, lecz funkcjonowały pod innymi nazwami niż na przykład pojęcia fizyki kwantowej, takie jak: alokalność przestrzenno-czasowa, superpozycja, nieoznaczoność, ziarnistość (kwantowość) czasu i przestrzeni itd. Istnieje uzasadnione podejrzenie, iż źródła magii, i to tych różnych jej typów (magia ceremonialna, chaosu, wysoka i niska magia itd.) należy doszukiwać się w sposobie uprawiania rzeczywistości kwantowej. A więc takie terminy jak: Plan Astralny, Egregory, myślokształty i wiele wiele jeszcze innych można wyjaśnić terminami fizyki (rzeczywistości) kwantowej.

To moje podejrzenie wzmacnia i to, że gdy mówimy o metodzie dwupunktowej, to nie mówimy o tych samych procedurach w każdym przypadku. Praktycznie każdy, kto wykonuje dwupunkt, wykonuje go w sposób autorski i nieco odmienny, powiedzmy, od procedury innego człowieka, który także go stosuje. Potwierdza to w pewien sposób to, iż dwupunkt ma wiele wspólnego z magią. Wszak rodzajów magii jest bez liku. I każdy mag ma także swoje wypróbowane metody magiczne. Co więcej, metody jednego maga będą praktycznie bezużyteczne dla innego maga. Oczywiście, istnieje pewien wspólny kościec, który jest powielany przez wszystkich magów. I w metodzie dwupunktowej także istnieje pewien wspólny rdzeń, którego muszą przestrzegać wszyscy ją stosujący. Różnice istnieją w szczegółach. Ale jednak w dość istotnych szczegółach. W tej publikacji przestawię nie tyle inną, co bardziej rozwiniętą metodę dwupunktową. Wykorzystam w niej cały arsenał wiedzy na temat rzeczywistości kwantowej, działania podświadomości oraz właściwości Pola Serca. Nim to nastąpi, wyjaśnię pokrótce właściwości Pola Serca.

Oto wiadomo, że pole magnetyczne serca jest około 5000 razy silniejsze od pola magnetycznego mózgu i reszty ciała. A samo serce ma niejako własną inteligencję. Znajduje się bowiem w nim siedziba Podświadomości (Ku). Serce stanowi centrum miłości i uczuć wyższych. To wszystko można wykorzystać w metodzie dwupunktowej. Jeśli mowa tu o Podświadomości, to w przypadku metody dwupunktowej chodzi tu głównie o Intuicyjny charakter Podświadomości (Ku). O jej ścisłą korelację z prawą półkulą mózgu. Intuicyjną półkulą mózgu. Logikę trzeba i należy choćby nawet częściowo wyłączyć. O tyle częściowo, iż przecież sama metoda i jej procedura rządzi się żelazną konsekwencją i przyczynowością, więc zupełnie nie odcinamy się wówczas od logiki. Staramy się jednak ją wówczas maksymalnie zawiesić (logikę, rozum).

Jak więc wyglądałaby moja propozycja metody dwupunktowej. Opiszę ją szczegółowo.

Pamiętajmy o tym, że w każdej wersji metody dwupunktowej mamy dwa punkty. Nazwijmy je: (-) i (+). Jeden z tych punktów reprezentuje problem, a drugi brak problemu, ewentualnie rozwiązanie problemu lub inaczej stan pożądany. W Polu Kwantowym, inaczej na Poziomie Unitarnym, dozwolona jest superpozycja stanów, czyli inaczej układ może być naraz w każdym z pojedynczych stanów, a zarazem w kombinacji liniowej tych stanów. Jeżeli my koncentrujemy się na dwóch stanach, na (+) i na (-), możemy mocą swej nadświadomości doprowadzić do superpozycji tych stanów i do splątania kwantowego tych dwóch stanów. Do tego możemy wykorzystać nasz stan świadomy, czyli Lono, czyli naszą uwagę, wystarczy, że wyrazimy takie życzenie powołując się przy tym na naszą Nadświadomość (Kane). Oczywiście, to nie Kane to sprawi, bo nie możemy z poziomu Lono ingerować na Kane, to sprawi nasze Lono i powołanie się na Moc i Potęgę Kane. Co więcej, z fizyki kwantowej wynika, że jeżeli mamy dwa stany splątane kwantowe, to może dojść do takiej sytuacji, że te dwa zamienią się swoim stanem kwantowym. I najważniejsze jest to, że one muszą zmienić stany przemiennie. Wystarczy wiedzieć, że i tu dokona się to wskutek naszej woli (Lono).

Analogia jest tu taka, iż jeżeli istnieją na starcie dwa fotony (albo elektrony) splątane kwantowo, i chociażby poruszały się w potem w przeciwnych kierunkach, jeśli w jednym dokona się zmiana stanu kwantowego, to w drugim, bez względu na odległość, dokona się natychmiast przeciwna zmiana, inaczej mówiąc przeskok kwantowy, czyli (-) zamieni się kwantowo z (+). W metodzie dwupunktowej właśnie korzysta się z tego przeskoku kwantowego. W ten sposób uzyskuje się „uzdrowienie” , jakiejkolwiek by to nie dotyczyło sprawy. Dr Richard Bartlett opisuje w swoich pionierskich książkach, że w ten sposób dokonał wielu wyzdrowień skoliozy: po dwupunkcie następowało zupełne wyprostowanie kręgosłupa u wielu jego „pacjentów”. Owszem, czasami może dojść do tak spektakularnych efektów ozdrowieńczych. Lecz skolioza nie jest związana z jakimiś większymi zmianami patologicznymi. Owszem, rzeczywiście są zmiany kręgów kręgosłupa, ale zabieg dwupunktu czasami nawet jednorazowy może tu pomóc. W przypadku jednak poważniejszych, patologicznych zmian tkanek, jeden zabieg dwupunktu może nie wystarczyć. Lecz już nawet po pierwszym zabiegu widać korzystne zmiany.

W ogólności przy dużych zmianach patologicznych korzysta się także ze wspomnianego już Pola Serca, inaczej Poziomu Serca lub Przestrzeni Serca. Należy tylko po splątaniu kwantowym tych dwóch stanów, czyli (-) i (+), umieścić je swoją wolą (Lono) w Przestrzeni Serca. I bacznie obserwować tam swoją uwagą, co będzie działo się z naszą „chorobą” . Można tak splątane dwa stany „trzymać” w Przestrzeni Serca wiele minut. Co w konsekwencji doprowadzi do skumulowania się efektów działania dwupunktu, do zwielokrotnienia jego efektów korzystnych. To między innymi zauważył inny pionier metody dwupunktowej, dr Frank Kinslow. Dlatego iż Serce jest siedzibą i domem Podświadomości (Ku), więc tego typu procedura uaktywnia działanie i skuteczność całego zabiegu. Po jakimś czasie, być może nawet po wielu minutach (co zależne jest już od indywidualnego przypadku) na zakończenie zabiegu należy dokonać, swoją wolą, owego ostatecznego przeskoku kwantowego, i wyrazić wolę, by punkt związany z (-) przejął wszystkie właściwości „zdrowotne” punktu związanego z (+). Kluczowe zaś zamiany zdrowotne lub w naszym życiu, jak już pisałem w XI. rozdziale, mogą dokonać się natychmiast lub w pewnej nieokreślonej przyszłości, zgodnie z pewnego rodzaju alokalnością czasową, wynikającą z rzeczywistości kwantowej. Dlatego po samym zabiegu najlepiej zapomnieć o nim i zdać się na swoją intuicję i działanie Podświadomości (Ku).

To byłyby teoretyczne podstawy metody dwupunktowej. Lecz, jak pisałem, praktycznie jest wiele odmian tejże. Właściwie każdy może mieć swoją jej wersję. Co podkreśla się prawie wszędzie, u wszystkich autorów książek na ten temat, należy oprzeć się na intuicyjnej, prawopółkulowej stronie rzeczywistości. Oto więc mamy kumulację działania intuicji i Podświadomości (Ku). Aby jednak pokazać Ci, Szanowny Czytelniku, jak to mniej więcej wygląda w praktyce, przedstawię tu moją, autorską wersję. A ty możesz z niej skorzystać lub w dużej mierze możesz na jej podstawie stworzyć własną wersję, lub bazując na teorii tej metody, którą tu podałem, możesz stworzyć całkiem inną wersję metody. Pamiętaj jednak, Szanowny Czytelniku, że nie jest to porada medyczna, tylko pewne dopełnienie.

Oto ona:

Znajdź jakieś miejsce w domu, w którym żaden z domowników nie będzie Ci przeszkadzał co najmniej przez pół godziny. Wyłącz wszystkie media typu radio i telewizor. Usiądź lub połóż się w wygodnej pozycji, ważne by nie krzyżować nóg i rąk, oraz by mieć wyprostowany kręgosłup. A twoim problemem jest na przykład niewydolność nerek. (Przykład wzięty z sufitu, zastąp go własną chorobą.)

Przez chwilę skup się na oddechu. Rytmicznie wciągaj nosem powietrze, wydychaj ustami. Postępuj tak 2 lub 3 minuty. Możesz mieć zamknięte oczy lub otwarte. Wyciągnij przed siebie prawą rękę. Oto wyobraź sobie, że twój kciuk prawej dłoni wyznacza punkt „A”. Punktowi „A” przyporządkuj chorobę nerek. Mocą swej Nadświadomości umieść punkt „A” na Poziomie Unitarnym. (Jeśli nie przemawia do Ciebie pojęcie Poziomu Unitarnego, umieść ten punkt w polu swojej uwagi, cokolwiek by to znaczyło.)

Następnie wyciągasz przed siebie lewą rękę. Niech kciuk lewej dłoni wyznacza punkt „B”. Punktowi „B” przyporządkowujesz punkt w Boskiej Matrycy Rzeczywistości (czyli inaczej na Poziomie Unitarnym), który określa taki stan, w którym twoje nerki są całkowicie zdrowe i sprawne. (Mała uwaga. Na Poziomie Unitarnym, w Boskiej Matrycy Energetycznej znajdują się wszystkie możliwe stany Świata. Możesz więc stamtąd wybrać sobie taki, który będzie dla Ciebie korzystny. W tym wypadku korzystnym stanem będzie fakt posiadania zdrowych nerek.)

Następnie wizualizuj, iż umieszczasz ten punkt „B” na Poziomie Unitarnym. Kolejnym krokiem jest splątanie kwantowe tych dwóch punktów, czyli „A” i „B”. Robisz to tak, iż swoim aktem woli wyrażasz takie pragnienie. Przybliżasz oba kciuki bliżej serca i dokonujesz następnego aktu woli. Wyrażasz pragnienie, aby obydwa te punkty, splątane kwantowo, znalazły się w Przestrzeni Twojego Serca. Teraz powinieneś odczuć powiązanie obu kciuków z sercem, niby jakąś łączność energetyczną, możesz poczuć tę więź, jakby płynęła energia z serca do tych kciuków. Możesz także poczuć, iż z kciuka lewego (punkt „B”) płynie energia do prawego kciuka (punkt „A”). Jeśli początkowo nic nie czujesz, nie przejmuj się, lecz dalej kontynuuj cały proces. W tej pozycji, z kciukami przy sercu, możesz tak pozostać kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut. Jeśli w tym czasie będziesz obserwował połączenie energetyczne między puntami „A” i „B”, to staraj się zachować tę pozycję. Trwaj tak dopóki poczujesz ochotę do ziewania. (Ziewanie zawsze sygnalizuje, iż powinno się dany zabieg już kończyć.)

Zabieg kończy się w ten sposób, że wyrażasz wolę, by dokonał się przeskok kwantowy z punktu „B” na punkt „A”. Oraz z punktu „A” na „B”. Oraz wyrażasz wolę, by punkt „A” przejął wszystkie właściwości zdrowotne punktu „B”. Na zakończenie klaszczesz w obie dłonie, odcinając się zupełnie od procesów energetycznych całego dwupunktu. Potem jak najszybciej staraj się zapomnieć o całym zabiegu.

Powtarzam, że to jest tylko pewna propozycja. Ty sam powinieneś wypracować sobie własną wersję. Można tu jeszcze zaznaczyć, iż przyjęte jest, by punkt „A” znajdował się na prawej dłoni: to może być kciuk, może być któryś z innych palców prawej dłoni. Punkt „B” zaś raczej umieszczany jest na którym z palców lewej dłoni. Ale to też nie jest obowiązkowe. Gdy już opanujesz bardziej całą metodę możesz punkt „A” (czyli (-)) umieszczać bezpośrednio na chorym organie lub tkance. A możesz nawet oba punkty umieszczać w swoich myślach, zupełnie gdzieś abstrakcyjnie, gdzieś w swoich wyobrażeniach. Najważniejsze w tej metodzie jest owo splątanie kwantowe chorego i zdrowego punktu, a następnie dokonanie przeskoku kwantowego, tak by dokonała się przemiana i żeby (-) zamienił się z (+).

Warto by tu podkreślić, że jak już wspominałem, ale teraz to dobitnie podkreślam, należy robić sobie kilkudniowe przerwy w stosowaniu metody dwupunktowej. Ja już to pisałem. Ciała nasze, i to nie tylko te fizyczne, potrzebują pewnego czasu „spokoju”, aby osiągnąć właściwą homeostazę. Będzie tak przy stosowaniu każdej metody medycyny naturalnej. Jest tak także przy metodzie dwupunktowej, nawet jeśli jej nie będziemy stosować dla poprawy stanu zdrowia. Mnie osobiście dosyć dziwnym się zdaje, iż tej zasady nie stosuje się w przypadku alopatii (medycyna klasyczna). No ale to już jest osobna kwestia i nie leży ona w temacie tej publikacji.

Jest też ważne to, Szanowny Czytelniku, zwłaszcza gdy jesteś młodym człowiekiem i wydaje Ci się, że chwyciłeś teraz byka za rogi i masz oto receptę na rozwiązanie wszystkich twoich obecnych i przyszłych problemów, żebyś jednak starał się zachować umiar. Potrzeba nieco rozsądku w stosowaniu tej metody, bo inaczej – ja Cię, broń Boże, nie chcę negatywnie programować – Świat, albo inaczej Natura, i tak upomni się o swoje.

Raczej staraj się dokonywać ewentualnych pozytywnych zmian powoli i stopniowo. Zbyt naciągnięta gumka może bowiem pęknąć i uderzy Cię między oczy. Istnieje takie prawo, które niejako odkryłem dla siebie. Takie oto, iż w miarę świeże choroby (lub problemy) można, a nawet należy uleczyć szybko, ale te stare choroby, stare problemy, najlepiej leczyć wolno, acz systematycznie. Bierze się to stąd, iż stare choroby zakorzeniają się głęboko w naszych strukturach i są niczym tocząca się kula śniegowa. Czyli zakorzeniają się w ciele, w Podświadomości, w pamięci mózgowej i komórkowej, w naszych nawykach i odruchach. Niełatwo je stamtąd później wykorzenić. Trzeba wręcz przebić się przez te zewnętrzne warstwy, te które nadrosły nad głównymi przyczynami choroby. Nadrosty te mają z reguły charakter patologiczny oraz energetyczny. Często to dotyczy tkanki nerwowej. Lekarzom trudno takie sprawy leczyć. Więc czasami mówią swym pacjentom, iż trzeba z tym żyć.

Krystian Defer

Przypisy

[*] Poziom Unitarny – autor proponuje dokonanie podziału rzeczywistości fizycznej na dwa poziomy, na Poziom Unitarny oraz na Poziom Rzeczywisty. Poziom Rzeczywisty to inaczej poziom , na którym dokonujemy pomiarów wszelkich wielkości rzeczywistych, w którym bytujemy. Bowiem pomiary mają wartości liczb rzeczywistych. Poziom Unitarny zaś to poziom kwantowy, poziom Unitarnych obserwabli. Nazwa Poziom Unitarny bierze się stąd, iż operatory te (obserwable) są unitarne, bowiem ich wartości własne są liczbami rzeczywistymi. Jednak prawa rządzące Poziomem Unitarnym są całkowicie odmienne od praw fizyki klasycznej. Więcej na ten temat w moim ebooku pt. „Mag jest w tobie”.
źródło: http://www.taraka.pl/metoda_dwupunktowa_uzdrawiania

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ezoteryka, Psychologia głębi, Uzdrawianie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

37 odpowiedzi na „Metoda dwupunktowa uzdrawiania w świetle fizyki kwantowej

  1. margo0307 pisze:

    „… Oczywiście metoda {dwupunktowa}… nie jest w 100% skuteczna…, w życiu nie ma praktycznie żadnej metody działania, która byłaby w 100% skuteczna…”
    ___
    Owszem jest taka metoda skuteczna w 100%…

    Natomiast „dwupunkt” wg. mnie to… powielanie tego, co już znane.
    Zapoznałam się z tzw. „metodą dwupunktową” już jakiś czas temu…, po przeczytaniu książki Katarzyny Świstelnickiej, pt. „Magiczny Dupunkt” i…nie odnalazłam w niej absolutnie nic nowego – czego bym już nie znała…
    Metoda szumnie zwana… „kwantowym uzdrawianiem świadomością” jest stara jak świat, co najwyżej… ubrana w nowocześnie i modnie brzmiące słowa…
    Mówi o tym, o czym np. Kahuni wiedzieli już prawie dwa wieki temu…, jednak studiując wiedzę Kahunów – o wiele bardziej wzbogacimy swoją świadomość – niż poświęcając czas na studiowanie „dwupunktu”.

  2. Dawid56 pisze:

    Margo oczywiście metoda jest znana i stara jak Świat🙂. Pisał o niej Gregg Braden- w modlitwie nie proś, bo nie będzie Ci to dane, ale dziękuj za to czego nie masz, bo to właśnie Ty określasz linię czasową do której ma zdążać Przyszłość.

    • marek pisze:

      Choć numerologia z grubsza mnie nie interesuje gdyż nie traktuję jej jako środka do zmiany człowieka to jedna dzisiaj dostrzegłem liczby których interpretację pozostawiam zwolennikom takich metod poznawczych .

      Wspólna Europa 28 państwa daje do liczbę 10 następnie 1

      Po referendum : 27 państw cyfra 9 / krok w tył /

      co to spowodowało : 72,2 % cechy charakterologiczne liczby 11

      Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

      • Dawid56 pisze:

        Wielka Brytania była w UE od 1 stycznia 1973 do 23 czerwca 2016 , razem 15879 dni ; 15879 to 30 czyli 3.Jest prawie 44 lata.

        • Maria_st pisze:

          nawciągali kraje do uni, namamili, poobiecywali a teraz oby do ruiny nie doprowadzili, jakos mi sie to z planem kojarzy

          • Loja Jolajna pisze:

            i dobrze ci się Marysiu kojarzy
            obawiam się jednak tego planu jeżeli miałby być do końca zrealizowany

          • Maria_st pisze:

            i dobrze ci się Marysiu kojarzy
            obawiam się jednak tego planu jeżeli miałby być do końca zrealizowany ”

            Mnie się wydaje, że pewna grupa sama siebie przechytrzyła i teraz będzie zbierała to co sama nawarzyła.
            Znamienne jest to co napisał Dawid choć tak naprawdę anglicy nie wyszli jeszcze z uni –to te 44 lata .
            Pisałam kiedyś o swoim śnie ktory zatytuowałam Ostatni zyd…….ciekawe że zbiega to z wyjściem z uni a co niejako pasuje do zaistniałej sytuacji.

            Ja się nie obawiam Loja, trzeba tylko wiedziec jak sie zachować .

    • margo0307 pisze:

      „… Ty określasz linię czasową do której ma zdążać Przyszłość…”
      ___
      Promienie słoneczne rosną w siłę…, pole elektromagnetyczne się zmienia…, wibracja Ziemi się zmienia…, ilość światła jest zupełnie inna…
      Wszystko to skutkuje różnymi zmianami w procesie przebudzania świadomości…

      Każdy z nas rodząc się… niesie w sobie określoną wibrację dnia narodzin, podczas którego dominują żywioły Natury…
      Tak więc… wszyscy posiadamy własną częstotliwość wibracji, z którą żyjemy do śmierci ciała…

  3. marek pisze:

    Tworzenie się ego osobowości jest naturalnym procesem rozpoczynającym się w chwili zasiedlenia biologicznego ciała przez duszę .

    Ego jest jej pierwszym krokiem w kierunku przejawienia sie w upostaciowanej formie w świecie materii.

    Nasza cywilizacja jest skonstruowana w oparciu o idee i cele tworzone przez najbardziej zauroczone materią formy ego-osobowości.

    Odsetek osobowości wyrastających ponad poziom ego jest znikomy . Istoty wyrażające głos duszy praktycznie na Ziemi nie istnieją .

    Cywilizacje tego sektora wszechświata z grubsza dzielą się na wyrażające się przez ego , wyrażające się przez świadomość i nieliczne kolektywy wyrażające się przez duszę
    / ducha /.

    Nasza cywilizacja poziomem rozwoju wyraża stan podprogowy w stosunku do cywilizacji określających się przez świadomość.

    Cywilizacje wyrażające się przez ego nie są klasyfikowane jako ” trwale zaistniałe ”
    z uwagi na to że drogi ich rozwoju są nieprzewidywalne . Są jedynie podglądane gdyż bezpośredni kontakt z nimi niesie ryzyko spotkania się z agresją .

    podobnie jest z jednostką ludzką wyrażającą się przez ego osobowość .
    Jej potencjały rozwoju są olbrzymie jednak są jedynie potencjałami a nie nią samą .

    Wszelkie odniesienia tyczące się pokonywania blokad , wyzbywania się czy neutralizacji ego , poszukiwanie różnymi technikami oświecenia są z założenia błędne.

    Ego musi jedynie zostać wysubtelnione w zakresie emocji i uczuć , uporządkować się , a wtedy świadomość niejako z automatu przejmuje w coraz szerszym zakresie zarządzanie nim.
    Ego osobowość jest formą przemijającą póki nie uporządkuje wewnętrznego chaosu i nie stworzy samodzielnie pierwszej porcji świadomości.

    Niestabilność a z tego wynikająca przemijalność ego wypływa głównie z faktu bezrefleksyjności wyrażającej się brakiem pamięci o poprzednich błędach i ich ustawicznym powtarzaniu , jak również poświęcaniu nadmiernej uwagi na poszukiwaniu bodźców dostarczających przyjemności.

    Opisy poszczególnych elementów składających się na życie zwiększa zawartość informacji w rozwijającym się ego.
    Jednak bez kompleksowego obrazu Wszechrzeczy i sprecyzowanych dokładnie kierunków prawidłowo przebiegającej linii rozwoju człowieka w tle ,nie dają możliwości udowodnienia ich treści , ani weryfikacji z sekwencyjnym obrazem całości – przez to wydają się dla odbiorcy wątpliwe .

    Ego wyraża się witalnością , świadomość mocą , duch -trwaniem

    Witalność wymusza konflikty zderzenia aż po zupełna destrukcję – to są narzędzia rozwoju ego.
    Świadomość rozwija się poprzez proces syntezy absorbowanych doświadczeń i zdarzeń.

    Duch rozwija się poprzez trwanie w tym wszystkim

    W trakcie tego procesu ego jako czynnik odróżniający jednostkę od całości rozpuszcza w sobie to co stanowi rodzaj bufora i daje posłuch czynnikom działającym na rzecz coraz lepszego zrozumienia i akceptacji faktu iż jest elementem kosmicznej całości.

    Do tej metamorfozy prowadzi go rozum i serce , gdzie rozum konstruuje analityczny szkielet tego rozumienia , a serce pomaga przełamać barierę odosobnienia.

    MIŁOŚĆ

    Miłość jest ” spoiwem ” świata czasu , przestrzeni i formy.

    Kto nie rozumie tego skondensowanego określenia niech przetworzy w swym umyśle to porównanie.

    Zaprawa murarska , i szereg innych substancji jest spoiwem do składania ze sobą podstawowych elementów wykorzystywanych w budownictwie . Bez nich nic w budownictwie by nie zaistniało.

    Miłość jest czynnikiem zespalającym / zabezpieczającym istnienie /począwszy od idei aż po wszelkie formy życia i materii.
    Jej jakość ma wpływ na czas trwania zaistniałej formy .

    Jednak miłość to nie Wszystko co Jest . Miłość jest elementem który tworzy całość . Drogim jest intelekt .
    Dopiero te dwa czynniki skonfigurowane we wzajemnej równowadze dają zaistnienie samodzielnej i niezależnej istoty.

    Gloryfikowanie miłości jest błędem . Stawianie jej przed rozumem wypacza obraz celu do jakiego należy dążyć .Niesie niebezpieczeństwo u tak pojmującej sens istnienia osoby powstrzymania rozwoju intelektu co w konsekwencji będzie podtrzymywało stan wewnętrznej nierównowagi charakteryzujący ego osobowość w jej początkowych stadiach rozwoju .

    Aby udowodnić zasadność tego wywodu pozwolę sobie wybiec w przyszłość do chwili kiedy wszechświat przejawiony zapadnie się i przestanie istnieć.
    Wszelkie intelektualne zasoby wyższych cywilizacji zostaną skompresowane do kodu wyższego i niższego umysłu celem do wykorzystania w kolejnym wszechświecie.
    Zaś miłość zostanie przekształcona w miłość własną do samego siebie prze twórcę Wszystkiego co obecnie Jest aby chroniła ową formę przetrwalnikową w jaką się nasz Stwórca przemieni.

    gloryfikowanie rozumu czy miłości jest fałszerstwem w stosunku do prawdy , gdyż przekłamuje prawdę o treści drogi jaką mamy do pokonania .

    Obcowanie ze zwiększonymi dawkami miłości jakie obecnie docierają do Ziemi prowadzi ego w stan euforii i szczęścia .
    Dla ego są to bardzo atrakcyjne odczucia na jego wyboistej drodze do stania się samo stanowiącym o sobie bytem.
    Stąd często owe przeżycia traktowane są jak przysłowiowe ” złapanie pana Boga za nogi ” / odkrycie Jego pierwiastka w sobie / muląc te chwile z trwałym przemianowaniem , gdy tymczasem jest to jedynie etap w rozwoju mający na celu zespolenia pracy umysłu i serca.

    I tak przez te wzloty i upadki biegnie proces stawania sie człowiekiem do momentu kiedy w swej drodze powrotnej stajemy przed drzwiami po których otworzeniu mówimy Ojcze- Matko wróciłem – Jestem .

    Hasła wspomagające zrozumienie.

    – informacja – jedyną wartość na drodze samorozwoju niosą informacje tworzone przez ego świadomość

    – synteza – tworzenie porcji świadomości to proces dokonywany przez zespolony umysł i serce rozdzielone , samodzielnie nie są w stanie tworzyć syntezy

    – samoświadomość – samookreślenia może dokonać świadomość , ego osobowość tworzy niespójne wyobrażenia o sobie samej

    -intelekt górujący nad uczuciami niesie zwątpienie , miłość płynąca z serca bez intelektu daje jedynie zauroczenie ekstazą

    -od Boga spływają jedynie archetypy do rozeznania i stosowania – oraz Miłość Agape

    -właściwy archetyp wspomagający rozwój człowieka przez wzorce religijne powinien odnosić się do wzorca pary rodzicielskie Boga Ojca-Matki . Nigdy do Ojca czy Matki jako jedynego.

    – celem człowieka jest zjednoczenia w sobie serca i umysłu.

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

    • Loja Jolajna pisze:

      Ego wyraża się witalnością , świadomość mocą , duch -trwaniem
      =================
      Marku, nie mam za wiele czasu, temat który poruszyłeś zaciekawił mnie na tyle, ze jednak odrywam się od swoich kochanych obowiązków.

      powiem ci, że nie bardzo rozumiem co to jest to Ego, czego niby dotyczy i po co jest wprowadzone. Bo widzisz jestem pewna, że JA mam jeden niepodzielny umysł/świadomość. Wydaje mi się, ze taki podział jest wprowadzony w celu zdjęcia części odpowiedzialności z umysłu ducha, na umysł Ego.
      Mój ducchowy umysł/moja świadomość duchowa jest jedna, w ciele jedynie mniej sprawna bo przytłoczona ciałem. To trochę tak jakbyś dostał cios w głowę i po nim doznajesz amnezji, raptem zapominasz kim jesteś, nie pamiętasz niczego co wcześniej wiedziałeś/umiałeś itp, ale to dalej jesteś ty. Oczywiście to przykład uproszczony i na skróty, bo ta „amnezja” rozwija się stopniowo po urodzeniu, z reguły jest w pełni rozwinięta w momencie gdy przestawimy się na komunikację poprzez ciało/mowę, gdy przewagę bierze odczuwanie poprzez ciało i to co wokół niego.

      Gloryfikowanie miłości jest błędem
      =============
      To nie tak Marku
      Miłość jest najważniejsza dla każdego z nas, każdy z nas powinien się kierować przede wszystkim miłością…ale do siebie samego. Co nie znaczy, że nie jest to równoważne z : Kochaj bliźniego jak siebie samego. Wystarczy to prawidłowo zinterpretować, a będziemy na prostej, w domu🙂
      Od jakiegoś czasu zbieram się z interpretacją miłości, ale ciągle mam obiekcję czy to nie zbyt duża strata czasu na pisanie tu o tym, czy to w ogóle ma sens, ludzie za bardzo przywiązani do swoich przekonaniach.

      • marek pisze:

        Dobrze wnioskujesz :

        Ego jest pochodną zamroczonej / odsuniętej na dalszy plan / świadomości . Przyczyn zaistnienia tego zjawiska na dzień dzisiejszy nie znam , wymaga to odrębnego zbierania informacji .

        Jednak jak mówi przysłowie „nie ma tego co by na dobre nie wyszło „, można przypuszczać że jeżeli ego powstało skutkiem zasiedlenia ciała w zbyt ciężkiej dla świadomości czasoprzestrzeni , co mogło zaistnieć jako błąd lub wymuszone działanie , to przy osiągnięciu przez naszą cywilizację stanu wyrażania się przez świadomość ryzyko się opłaciło .

        Została zdobyta nowa przestrzeń Ziemia do tworzenia w oparciu o egzystencję na niej milionów ludzkich istot nowych oryginalnych w swej treści ” porcji świadomości ” ubogacających zbiorowy umysł tej czasoprzestrzeni.

        nikt nie jest świadomością

        Ego opisałem w stopniu wystarczającym tylko trzeba się w ten opis wczytać .

        Podejmujesz rozmowę w temacie pobocznym gloryfikowanie miłości jest błędem .

        Głównym tematem jest usystematyzowana wiedza o właściwym archetypie dla wszystkich religii – Bogu Ojcu i Matce – parze rodzicielskiej , bo tylko taki powielany archetyp najdokładniej chroni ewolucję jednostki i gatunku .

        Kolejno ukazuję przekłamania w biblii w stosunku do kontynuowania tej zasady . Biblia winna być skupiona na zespolonych naukach Jezusa i Marii Magdaleny
        celem ukazania procesu jednoczenia umysłu i serca.

        Następnie zrozumienie właściwej roli rodziny ludzkiej męża i żony których nadrzędnym celem ich związku jest wymiana i absorbcja cech przeciwnej płci- rola seksu i w tym nadrzędnym celu jawi się wiadoma .

        Rola rodziny jako ojca i matki w kształtowaniu nowego człowieka ,który winien się kąpać w ich miłość i otrzymywać jedynie subtelne uwagi co do swoich wyborów .

        I końcowy cel tego ” przepisu na obudzenie świadomości w człowieku „.
        doprowadzenie do równowagi serca i rozumu w każdej jednostce ludzkiej .

        Wówczas zaistnieje to alegoryczne niebo w nas i wokół nas.

        aby nie być tak poważnym to co napisałem mogę obdarzyć tytułem : Przepis na zaistnienie człowieka.

        Załączyłem dwie piosenki Grechuty w nadziei ,ze puszczone w trakcie czytania wspomogą odnalezienie subtelniejszych treści które są ukryte pod tym dość beznamiętnym wywodem.

        Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

        • Loja Jolajna pisze:

          Wówczas zaistnieje to alegoryczne niebo w nas i wokół nas.
          ======================
          to temat rzeka dla mnie…teraz mogę tylko napisać, że w dobrym kierunku idziesz
          resztę gdy czas się znajdzie, bo etap podstawowych przemyśleń mam poza soba, teraz te swoje teorie przekładam na materię, sprawdzam na ile te moje teorie prawdziwe.
          Przełozenie myśli na papier jest dla mnie czasochłonną mordęgą. Badanie, tworzenie, realizowanie sprawia mi ogromną radość i nie męczy…bardzo ważne jest móc robić to co przyjemne, co nie męczy. Przepraszam, ale to i zwłaszcza ty powinieneś rozumieć.
          Zaglądam i czytam co piszesz

      • Loja Jolajna pisze:

        Marku przemyśl na spokojnie
        skąd się bierze miłość człowieka do człowieka
        jak się rodzi miłość dziecka do rodziców, rodziców do dziecka
        jak się rodzi i dlaczego trwa miłość mężczyzny do kobiety, czy kobiety do mężczyzny,
        przemyśl też róznicę pomiędzy miłościa, a przyjaźnią
        przemyśl, wyciągnij wnioski…moze uda ci się uchwycić clou sprawy. To chyba podstawa do dalszych rozważań

  4. marek pisze:

    wszystko co czynimy w sposób ” naturalny ” bez wysiłku jest postępem w naszym rozwoju …
    …warto jedynie w tych chwilach odczuwania ” pasji życia ” pamiętać by nie stały się one tobą ..

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

    • Loja Jolajna pisze:

      …warto jedynie w tych chwilach odczuwania ” pasji życia ” pamiętać by nie stały się one tobą ..
      =================
      o to się nie obawiam…wszystko pod kontrolą🙂

      wszystko co czynimy w sposób ” naturalny ” bez wysiłku jest postępem w naszym rozwoju …
      ==============
      dokładnie

  5. Dawid56 pisze:

    wszystko co czynimy w sposób ” naturalny ” bez wysiłku jest postępem w naszym rozwoju …

    Niekoniecznie, bo „żeby żródło odnaleźć , trzeba iść pod prąd do góry”
    Po drugie charakter kształtujemy na kwadraturach ( trudnościach) a nie na trygonach( ułatwieniach) od losu.

    • margo0307 pisze:

      „… „żeby źródło odnaleźć , trzeba iść pod prąd do góry”…”
      ___
      Dokładnie Dawidzie, tylko u źródła napijemy się czystej, źródlanej wody…
      * * *
      „… charakter kształtujemy na kwadraturach ( trudnościach)…”
      ___
      I to się zgadza – legenda o smoku niesie w sobie głęboką naukę, by… nie zadowalać się byle baranem…

  6. Loja Jolajna pisze:

    Niekoniecznie, bo „żeby żródło odnaleźć , trzeba iść pod prąd do góry”
    ==============
    skoro stoisz w rzece, masz wody pod dostatkiem,to po co iść pod prąd, pod górę kawał drogi, co zyskasz docierajac do miejsca skąd ta woda się sączy?

    Po drugie charakter kształtujemy na kwadraturach ( trudnościach) a nie na trygonach( ułatwieniach) od losu.
    =============
    czyli im trudniej tym lepiej? ciekawe rozumowanie

    • margo0307 pisze:

      „… charakter kształtujemy na kwadraturach ( trudnościach)..”

      ” czyli im trudniej tym lepiej? ciekawe rozumowanie „
      ___
      Jak widać… myślenie to… najtrudniejsza praca dla co niektórych…

      Sztuka Życia nie polega na eliminowaniu problemów lecz na… rozwijaniu się i wewnętrznym wzrastaniu dzięki nim…, bo nie ma innej możliwości by stać się Wielkim Kapitanem – jak przepłynięcie wzburzonego morza…

    • Maria_st pisze:

      „Po drugie charakter kształtujemy na kwadraturach ( trudnościach) a nie na trygonach( ułatwieniach) od losu.
      =============
      czyli im trudniej tym lepiej? ciekawe rozumowanie ”

      Uważam, że Marek może mieć racje w tym rozumieniu.
      Czyż nie uważamy że ta planeta jest jak kosmiczne zoo, lub więzienie ?
      Przecież to co tu się dzieje to jak jeden wielki absurd dla większości.
      Jeśli nawet czyjeś życie jest łatwiejsze to i tak nie jest człowiekiem wolnym –to jak ekstrema, skok na bungee — boimy się ale jednocześnie wzmacniamy w kolejne emocje, doładowanie.
      Zauważ że żyjemy ułudą jakiegoś lepszego jutra–złotego wieku, raju a tak naprawdę mamy zaprogramowany upadek…..każda cywilizacja pada…nawet ta najbardziej światła / jakkolwiek sie to rozumie /.
      Widać lubimy jako dusze doświadczać takich emocji bo inaczej nie było by ich tu tak wiele.
      Powiedzenie….co nas nie zabije to nas wzmocni—ma wtedy sens .
      Nie jesteśmy przecież li tylko ciałem a czymś więcej.

      • margo0307 pisze:

        „…Czyż nie uważamy że ta planeta jest jak kosmiczne zoo, lub więzienie ?…”
        ___
        Maryś, ja tak nie uważam.
        Dla mnie Ziemia nie stanowi ani jakiegoś kosmicznego zoo, ani tym bardziej – żadnego więzienia!
        Ale… Kosmiczne Prawa Natury działają nieubłaganie i konsekwentnie, dotyczą one zarówno bytu – naszej sfery duchowej jak i fizycznej…, a w związku z tym… jako przykład można podać przekazane ludziom jedne z praw: „Nie zabijaj” !.
        Dla zwierząt zabijanie jest warunkiem egzystencji, natomiast dla nas ludzi, łamanie tego prawa powoduje określone konsekwencje w postaci… niesprawiedliwości, wojen, chorób i duchowej nędzy…
        * * *
        „..każda cywilizacja pada…nawet ta najbardziej światła / jakkolwiek sie to rozumie /.
        Widać lubimy jako dusze doświadczać takich emocji bo inaczej nie było by ich tu tak wiele…”

        ___
        Mam wrażenie, że… nie należy aż tak dalece generalizować wszystkiego i wszystkich…
        Myślę, że w każdej cywilizacji zaistnieli ludzie, którzy swym wysiłkiem i zrozumieniem osiągnęli taki stan świadomości, który doprowadził ich do zakończenia cyklu karmicznego na Ziemi…

        • Loja Jolajna pisze:

          „Myślę, że w każdej cywilizacji zaistnieli ludzie, którzy swym wysiłkiem i zrozumieniem osiągnęli taki stan świadomości, który doprowadził ich do zakończenia cyklu karmicznego na Ziemi…”
          =======================
          tak naprawdę to cykl karmiczny został wymyślony przez ludzi, a zwłaszcza tych związanych z religiami, czy faktycznie coś takiego istnieje? wątpię.
          myślę, że bez względu na stan świadomości umierającego, każda dusza po opuszczeniu jednego ciała zasiedla kolejne…z tego co zaobserwowałam będąc poza ciałem, to wygląda mi na to, że dusza będąc wieczną musi zasilać się energią produkowaną z emocji wytwarzanej poprzez ciało, ciągle i w kółko, nie ma raczej mowy o odpoczynku, a tym bardziej by sobie poszla na zasłuzoną emeryturę.
          świadomość ludzka nie jest niczym nadzwyczajnym choćby była jakoś szczególnie wyjątkowa wg oceny ludzkiej. Gdy umrzesz natychmiast odzyskasz swoją świadomość duchową i ona jest zupełnie innego kalibru niż ta, z którą umarłaś.

          To czego dowiadujemy się po urodzeniu tu, to co przyjmujemy za objawioną wiedzę, jest faktycznie zamulonym kitem. Lepiej się tu funkcjonuje gdy odrzucamy tę ludzką wiedzę wytwarzaną przez poprzednie pokolenia. Ta wiedza jest przez jednych tak ułożona żeby im służyła kosztem pozostałych.

          • margo0307 pisze:

            „… cykl karmiczny został wymyślony przez ludzi, a zwłaszcza tych związanych z religiami, czy faktycznie coś takiego istnieje? wątpię…”
            ___
            No cóż, wcale się nie dziwię, że Ty i Tobie podobni – wątpią, nie oznacza to jednak, że cykl karmiczny nie istnieje…
            Poza tym…, tak dla Twojej wiadomości – byś powstrzymała się od powtarzania bzdur – cykl karmiczny nie został wymyślony przez ludzi związanych z religiami – jest to Naturalne Prawo przyczynowo-skutkowe, dzięki któremu powracają do nas wszystkie uczynki, jakie popełniamy.
            W sanskrycie – Karma oznacza wszelkie ludzkie działanie…
            Powrót uczynków następuje albo w tym samym wcieleniu, albo we wcieleniach następnych – zależnie od poziomu rozwoju danej istoty i od samych uczynków…
            W ten sposób w naszym wiecznym bycie nie może zaistnieć żadna niesprawiedliwość, gdyż to my sami jesteśmy odpowiedzialni za los – jaki nas spotyka
            .
            Prawo Karmy pojawiało się na przestrzeni dziejów w różnych cywilizacjach i epokach…

          • Maria_st pisze:

            „z tego co zaobserwowałam będąc poza ciałem, to wygląda mi na to, że dusza będąc wieczną musi zasilać się energią produkowaną z emocji wytwarzanej poprzez ciało, ciągle i w kółko, nie ma raczej mowy o odpoczynku, a tym bardziej by sobie poszla na zasłuzoną emeryturę. ”

            tzn ze powinniśmy odrzucić także oobe…bo i to jest wymysłem ludzi a więc wszystkie wnioski wyciągnięte w tym stanie także są błędne?
            Ja już kiedyś napisałam, że w tym Matroxie / sieci naszych umysłow / nie ufam żadnemu doświadczeniu czy to w realu, snie, wizji ..oobe także.
            W jednym z takich doświadczen widziałam ludzkimi oczami / w realu–choć czym on tak naprawde jest ?/ jak ta rzeczywistość ulega dematerializacji i jestem jednym ze świateł / to najprostszy opis / w ciemności…to co pamietam to MIŁOŚĆ.
            Było tych świateł wiele ale tworzyły jakby jedno cialo zawierające w sobie wszystko –całą pamięć..MĄDROŚĆ i MOC.
            Mogłam tam BYC .
            Tu sobie gramy różne role…..Matrtx ma wiele poziomow wzdłuz, wszerż itd.
            Loja wyluzuj bo sie kabelki przepala ha ha ha

  7. marek pisze:

    Nasza cywilizacja jest skonstruowana w oparciu o idee i cele tworzone przez najbardziej zauroczone materią formy ego-osobowości.

    Odsetek osobowości wyrastających ponad poziom ego jest znikomy . Istoty wyrażające głos duszy praktycznie na Ziemi nie istnieją .

    Cywilizacje tego sektora wszechświata z grubsza dzielą się na wyrażające się przez ego , wyrażające się przez świadomość i nieliczne kolektywy wyrażające się przez duszę
    / ducha /.

    Nasza cywilizacja poziomem rozwoju wyraża stan podprogowy w stosunku do cywilizacji określających się przez świadomość.

    Cywilizacje wyrażające się przez ego nie są klasyfikowane jako ” trwale zaistniałe ”
    z uwagi na to że drogi ich rozwoju są nieprzewidywalne .
    Są jedynie podglądane gdyż bezpośredni kontakt z nimi niesie ryzyko spotkania się z agresją .

    Podobnie jest z jednostką ludzką wyrażającą się przez ego osobowość .
    Jej potencjały rozwoju są olbrzymie jednak są jedynie potencjałami a nie nią samą .

    Wszelkie odniesienia tyczące się pokonywania blokad , wyzbywania się czy neutralizacji ego , poszukiwanie różnymi technikami oświecenia są z założenia błędne.

    Ego musi jedynie zostać wysubtelnione w zakresie emocji i uczuć , uporządkować się , a wtedy świadomość niejako z automatu przejmuje w coraz szerszym zakresie zarządzanie nim.

    Ego osobowość jest formą przemijającą póki nie uporządkuje wewnętrznego chaosu i nie stworzy samodzielnie pierwszej porcji świadomości.

    Niestabilność a z tego wynikająca przemijalność ego wypływa głównie z faktu bezrefleksyjności wyrażającej się brakiem pamięci o poprzednich błędach i ich ustawicznym powtarzaniu , jak również poświęcaniu nadmiernej uwagi na poszukiwaniu bodźców dostarczających przyjemności.

    Opisy poszczególnych elementów składających się na życie zwiększa zawartość informacji w rozwijającym się ego.

    Jednak bez kompleksowego obrazu Wszechrzeczy i sprecyzowanych dokładnie kierunków prawidłowo przebiegającej linii rozwoju człowieka w tle ,nie dają możliwości udowodnienia ich treści , ani weryfikacji z sekwencyjnym obrazem całości – przez to wydają się dla odbiorcy wątpliwe .

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

  8. Loja Jolajna pisze:

    Poza tym…, tak dla Twojej wiadomości – byś powstrzymała się od powtarzania bzdur – cykl karmiczny nie został wymyślony przez ludzi związanych z religiami – jest to Naturalne Prawo przyczynowo-skutkowe, dzięki któremu powracają do nas wszystkie uczynki, jakie popełniamy.
    W sanskrycie – Karma oznacza wszelkie ludzkie działanie…
    ====================
    A kto to Naturalne Prawo przyczynowo-skutkowe ustanowił/wymyślił?
    Kto wymyślił sanskryt-Karma. Żyję tyle lat na tym świecie i dopiero w necie zetknęłam się z takimi rewelacjami. Moi rodzice, dziadkowie też chyba o tym nie słyszeli, bo mnie nigdy o tym nie wspominali.

    Prawo Karmy pojawiało się na przestrzeni dziejów w różnych cywilizacjach i epokach…
    ======================
    z nieba spadło?

    Powrót uczynków następuje albo w tym samym wcieleniu, albo we wcieleniach następnych – zależnie od poziomu rozwoju danej istoty i od samych uczynków…
    W ten sposób w naszym wiecznym bycie nie może zaistnieć żadna niesprawiedliwość, gdyż to my sami jesteśmy odpowiedzialni za los – jaki nas spotyka.
    =====================
    świetna teoria dla maluczkich.
    w ten sposób można miliardy bogobojnych trzymać w ryzach. Dlaczegoś biedny? Boś głupi, o przepraszam nie głupi, odbywasz karę za uczynki z poprzedniego wcielenia.

    • Maria_st pisze:

      A kto to Naturalne Prawo przyczynowo-skutkowe ustanowił/wymyślił?
      Kto wymyślił sanskryt-Karma. Żyję tyle lat na tym świecie i dopiero w necie zetknęłam się z takimi rewelacjami. Moi rodzice, dziadkowie też chyba o tym nie słyszeli, bo mnie nigdy o tym nie wspominali. ”

      a moze swoim życiem o tym zaswiadczali ?

    • margo0307 pisze:

      Powrót uczynków następuje albo w tym samym wcieleniu, albo we wcieleniach następnych – zależnie od poziomu rozwoju danej istoty …

      „… świetna teoria dla maluczkich…”
      ___
      Jasne, jasne!, Tobie się wydaje, że… Ciebie ta… „teoria” nie obowiązuje, bo w swoich oczach uważasz się za zbyt… wielką – ponad tymi… „maluczkimi”

      • Loja Jolajna pisze:

        Jasne, jasne!, Tobie się wydaje, że… Ciebie ta… „teoria” nie obowiązuje, bo w swoich oczach uważasz się za zbyt… wielką – ponad tymi… „maluczkimi”…
        ==============
        Kiedyś tu pisałam, że żyłam razem z innymi we mgle i podjęłam próbę wyjścia z niej i udało mi się i wyszłam z niej. Oczywiście, że sporo mnie to kosztowało dosłownie i w przenośni, ale warto było.
        Mgła czy bagienko, w takie coś wdepnęłam na jakiś czas to dla mnie równoznaczne z piekiełkiem, chaosem.
        Teraz jak patrzę na to z perspektywy czasu to widzę jak ci co w tym bagienku pozostali, to jedni z nich usadowili się na samym dnie i wegetują bezczynnie, inni dalej próbują wspinać się po barkach tych, którzy starają się opuścić to miejsce. Wyjść z bagna gdy wielu się ciebie trzyma i ciągnie w dół, to nie łatwa sprawa.
        Dopiero gdy wyjdziesz na powierzchnię, dopiero wtedy może przyjść do ciebie oświecenie, dopiero wtedy możesz doświadczać tego co nadzwyczajne, dopiero wtedy możesz liczyć na przypomnienie sobie kim naprawdę jesteś, dopiero wtedy życie przestaje być cięzarem, dopiero wtedy możesz poczuć się podobnie jak w niebie…jako w niebie tak i na ziemi….i dopiero wtedy gdy zrozumiesz co oznacza : kochaj bliźniego swego jak siebie samego.

        Oczywiście warto ze sobą z tego bagienka wyciągać jak najwięcej innych, ale nic na siłę, bo w tym wypadku szkoda głowy by przebijać betonowe mury, którymi wielu się otacza.

  9. Loja Jolajna pisze:

    A kto to Naturalne Prawo przyczynowo-skutkowe ustanowił/wymyślił?
    Kto wymyślił sanskryt-Karma. Żyję tyle lat na tym świecie i dopiero w necie zetknęłam się z takimi rewelacjami. Moi rodzice, dziadkowie też chyba o tym nie słyszeli, bo mnie nigdy o tym nie wspominali. ”

    a moze swoim życiem o tym zaswiadczali ?
    ====================
    strzał w dziesiątkę Marysiu🙂

    Są ludzie i ludziska. Dla jednych wszelkie prawa mogłyby nie istnieć bo kierują sie rozumem i miłością. Tacy nie znając praw żyją uczciwie w poszanowaniu innych ludzi, nie kradną, nie zabijaja, nie pastwią się nad innymi.
    Drudzy bez bata-prawa współżyć w społeczeństwie nie umieją. Muszą znać prawa, mieć je cały czas z tyłu głowy by nie narażać się na kary za ich łamanie. Dla takich może i tę karme wymyślili, tak jak w chrześcijaństwie niebo i piekło. Wielu ze strachu o przyszłość po śmierci wymusza na sobie bezgrzeszne działania.

    • Loja Jolajna pisze:

      Dobrzy, mądrzy ludzie kierują się jednym prawem, który mają jakby w genach zakodowane.
      Nie czyń nikomu tego co tobie niemiłe
      i wystarczy, bo to atrybut wolnej duszy.

      Problem u wielu jest z tym, że nie umiejąc sobie stworzyć miłego, spokojnego życia, kierując się zazdrością, żalem, ze ma gorzej, taki łamie to prawo nastajac na innych dla własnych korzyści, zeby kosztem innych poprawić sobie swój byt.

      • margo0307 pisze:

        „… A kto to Naturalne Prawo przyczynowo-skutkowe ustanowił/wymyślił?
        Kto wymyślił sanskryt-Karma.
        Żyję tyle lat na tym świecie i dopiero w necie zetknęłam się z takimi rewelacjami.
        Moi rodzice, dziadkowie też chyba o tym nie słyszeli, bo mnie nigdy o tym nie wspominali. ”

        ____
        Jakże mieli Ci wspominać, skoro sami nie mieli pojęcia o tym – w jakim świecie żyją i jakie prawa w nim obowiązują ?
        Zastali ten świat takim, w jakim żyli ich rodzice i rodzice ich rodziców…, święcie przekonani, że właśnie tak wygląda Rzeczy Istność…

        Dla bardzo wielu… to niezwykle kuszący i jakże wygodny obraz i model egzystencji, w którym można zrobić oszałamiającą karierę…, albo stać się tzw. „kimś” i zabłysnąć…, i bez zadawania zbędnych pytań…, bez wysilania własnej mózgownicy… tego samego nauczyć swoje dzieci.., dzieci swoich dzieci…, etc.., które też – o ile nie zaczną zadawać „zbędnych” pytań wobec każdego ziemskiego „pewnika” i dogmatu – również przyzwyczają się uznawać ten system Matrixa, w który wrośli za… realny i jedynie możliwy !

        Tobie Toja-Loja wydaje się, że… już wszystko wiesz i – jak wcześniej już stwierdziłam – spoczęłaś na laurach, nie zadając sobie trudu…, ale wiedz o tym, że… kto się nie uczy – ten się cofa i starzeje!

        Obecna nauka, jak m.in. fizyka czy biologia kwantowa udowodniły jednoznacznie fakt, że… istnieje Większa – Wszechogarniająca Rzeczy Istność rządząca się swoimi własnymi prawami bez względu na to – czy ktoś ma o nich pojęcie, czy nie…, znajdująca się poza naszą codzienną, zniewalającą nas rutyną, przyzwyczajeniami czy programami, do których tak bardzo się przyzwyczailiśmy i w które bez „zbędnych pytań”… wrośliśmy, uznając je za jedyne i najprawdziwsze…
        * * *
        Nie czyń nikomu tego co tobie niemiłe
        ___
        Właśnie!
        Czy wzgarda dla ludzi, objawiająca się m.in. określaniem ich np. „maluczkimi”
        … – była by dla Ciebie miła – gdyby w ten sam sposób ktoś ocenił Ciebie ?

        • Loja Jolajna pisze:

          „Nie czyń nikomu tego co tobie niemiłe„
          ___
          Właśnie!
          Czy wzgarda dla ludzi, objawiająca się m.in. określaniem ich np. „maluczkimi”… – była by dla Ciebie miła – gdyby w ten sam sposób ktoś ocenił Ciebie ?
          =====================
          O jakiej wzgardzie ty mi tu mówisz. Ja nikim nie gardzę, nawet największą kanalię jestem w stanie zrozumieć, rozgrzeszyć. Co nie znaczy, że wolę od takich z daleka. Nie jestem masochistką i nie uważam, że takie poświęcanie się prowadzi do świętości, czy nabija jakieś punkty.

          upraszczając, społeczność na tej ziemi można podzielić na trzy grupy. Ja jestem w tej średniej, do tej nade mną nie aspiruję, do tej pode mną już nie wrócę. Średnia klasa to najbardziej zdrowa tkanka społeczeństwa, na której pasożytują pozostałe dwie, pasozytują dosłownie i w przenośni.

          Tobie Toja-Loja wydaje się, że… już wszystko wiesz i – jak wcześniej już stwierdziłam – spoczęłaś na laurach, nie zadając sobie trudu…, ale wiedz o tym, że… kto się nie uczy – ten się cofa i starzeje!
          ====================
          ani nie spoczęłam na laurach, ani nie przestałam się uczyć. Po prostu nie zaśmiecam sobie głowy pseudowiedzą, która zaprowadziła mnie kiedyś do bagienka i w nim utrzymywała.

          Wydaje mi się Małgosiu, że ty oceniasz innych poprzez ich stan posiadania, kto dużo posiada ten be. W porównaniu z innymi średniakami, ja duzo nie posiadam. Nie lubię nadmiernie gromadzić rzeczy czy pieniędzy, bo nadmierne posiadanie wiąze się z koniecznością dbania o te rzeczy, chronienia ich itp. Lepiej jest gdy na bieżąco możesz zarabiać i wydawać na to co ci w danym czasie potrzebne.Mając dobrą głowę, spokój i czas jesteś w stanie utrzymać siebie i pomóc innym…oczywiście specjalnie sobie wybranym, bo wszystkim pomoc nikt nie jest w stanie.

          • Maria_st pisze:

            „Po prostu nie zaśmiecam sobie głowy pseudowiedzą, która zaprowadziła mnie kiedyś do bagienka i w nim utrzymywała. ”

            no ja nie zatrzymałam sie w bagienku…..przyjmuję tylko to co potrzebuje, obserwuje…siebie

          • margo0307 pisze:

            „… Wydaje mi się Małgosiu, że ty…”
            ___
            Zmień swoje filtry postrzegania a… zacznie wydawać Ci się inaczej …

  10. marek pisze:

    Czy na pewno Lili ma tylko zmienić filtry ?

    Jam jest w Bogu a Bóg wokół mnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s