Ludzkość od wieków zna fenomen opuszczania ciała fizycznego przez duszę

Eksterioryzacja czy tzw. projekcja astralna (ang. out-of-body experience – OBE, rzadziej OOBE, doświadczenie poza ciałem) to wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego. Osoby uważające, że doświadczyły OBE, twierdziły, że mogły się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować z innymi istotami inteligentnymi, podczas gdy ich ciała fizyczne w tym czasie były całkowicie nieruchome.

Opisy tego typu przeżyć pochodzą od ludzi ze wszystkich zakątków świata. Są podobne w szczegółach i bardzo często wykluczają podejrzenia o „majaczenia senne lub przedśmiertne”, gdyż ludzie przeżywający OBE potrafią rejestrować setki szczegółów otoczenia, słyszą rozmowy, także myśli ludzi przebywających w ich pobliżu. Mało osób wie, że wzmianki o OOBE możemy znaleźć już w biblii.

2 list do koryntian 12, 2-3

„Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty- czy w ciele – nie wiem, czy poza ciałem – też nie wiem, Bóg to wie – został porwany aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten człowiek – czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, , Bóg to wie – został porwany do raju i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać.”

oobe1

Jest jeszcze fragment apokalipsy, który też wydaje się być opisem OBE.

(Obj. 17:3) „I zaniósł mnie w duchu na pustynię. I widziałem kobietę siedzącą na czerwonym jak szkarłat zwierzęciu, pełnym bluźnierczych imion, mającym siedem głów i dziesięć rogów.”

Samo przeżycie eksterioryzacji pozostawia w pamięci ślad na wiele lat, człowiek przekracza granicę o jakiej istnieniu nie miał pojęcia lub zupełnie w nią nie wierzył. Ci którzy przeżyli ten stan, opisują go najczęściej bardzo pozytywnie, jest w tych opowieściach często motyw srebrnego sznura, czyli nici która utrzymuje kontakt między ciałem fizycznym, a ciałem astralnym. Ten sznur ściąga z powrotem podróżnika do ciała, jest to nasza furtka dzięki której zawsze potrafimy wrócić. Ludzie zajmujący się podróżami astralnymi uważają, że zerwanie sznura jest równoznaczne ze śmiercią ciała fizycznego, gdyż duch nie będzie umiał powrócić. Bardzo wymowny w tym kontekście jest fragment biblii.

Księga Koholeta 12,5-7

„ odczuwać się nawet będzie lęk przed wyżyną
i strach na drodze;
i drzewo migdałowe zakwitnie,
i ociężałą stanie się szarańcza,
i pękać będą kapary;
bo zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu
i kręcić się już będą po ulicy płaczki;
zanim się przerwie srebrny sznur
i stłucze się czara złota,
i dzban się rozbije u źródła,
i w studnię kołowrót złamany wpadnie;
i wróci się proch do ziemi, tak jak nią był,
a duch powróci do Boga, który go dał.”

oobe2

Znajomość zjawiska wyjścia z ciała towarzyszyła ludziom od wieków. Już Platon w Księdze X wspominał historie poległego żołnierza, który powrócił do życia.

„- Ale ja ci nie opowiem – odrzekłem – historii o Alkinoosie, tylko o dzielnym żołnierzu. Nazywał się Er, był synem Armeniosa, a rodem był z Pamfilii. Zginął kiedyś na wojnie, a gdy po dziesięciu dniach zbierano trupy, już zepsute, zabrano go w stanie świeżym, zaniesiono go do domu i miano go dwunastego dnia pogrzebać. Ale wrócił do życia leżąc już na stosie. Wróciwszy, opowiedział, co widział po tamtej stronie. Więc mówił, że gdy duch z niego wyszedł, zaczął iść wraz z wieloma innymi, aż przyszli do jakiegoś miejsca nadziemskiego, gdzie były w ziemi dwie przepaście, sąsiadujące z sobą, a w niebie, na górze, inne takie dwie rozpadliny naprzeciw. A między nimi siedzieli sędziowie.”

W buddyzmie tybetańskim istnieje słowo Delog, oznacza on osobę która przekracza bramy śmierci, a następnie wraca do świata żywych, zdając relacje ze swojej podróży. Ktoś kto staje się Delogiem przechodzi na druga stronę, jednocześnie jego ciało przez wiele dni podczas tej podróży, może znajdować się w stanie przypominającą śmierć. Jest to okres w którym dusza przemierza inne światy.

Tak więc nasza wiedza wskazuje nam, że ludzie od wieków doświadczali OOBE, chociaż różnie je nazywali. Sam stan jest bardzo przyjemny, bardzo konkretnie opisał go Robert Monroe w „Najdalszych Podróżach”.

„Jeśli chodzi o to, dokąd się udajecie i co robicie, to wydaje się, że nie istnieją żadne ograniczenia. A jeśli są, to jeszcze ich nie odkryliśmy. W stanie poza ciałem nie jesteście ograniczeni więzami czasoprzestrzeni. Możecie w niej być, ale nie jesteście jej częścią. Wy – wasza niefizyczna jaźń – znajdujecie się w odmiennym systemie energii. Odczuwacie ogromne poczucie wolności. Jednakże nie jesteście całkowicie wolni. Jesteście jak balon czy latawiec na uwięzi. Po drugiej stronie linki – niewidzialnej linii – jest wasze ciało fizyczne.”

Ciekawe są też współczesne relacje ludzi, którzy ten stan przeżywali. Sam proces „przejścia” na drugą stronę nie zawsze jest przyjemny. Często towarzyszy mu strach przed nieznanym, gdy dochodzimy do momentu, w którym nasze ciało odmawia nam posłuszeństwa i przestajemy je odczuwać. Nie jesteśmy w stanie poruszyć ani ręką, ani inną częścią ciała, jednak zachowujemy pełną świadomość tego co się z nami dzieje. Pojawiają się wibracje, stan w którym jakby wszystko w nas pulsuje. Po czym pojawia się dźwięk, który można przyrównać do pisku. Ten dźwięk staje się coraz głośniejszy, aż w pewnym momencie może sprawiać wrażenie nie do wytrzymania. Według relacji ludzi którzy przeżywali ten stan, im głośniejszy dźwięk tym bliżej wyjścia z ciała. Potem następuje uwolnienie. Są osoby, które opanowały sztukę kontrolowanego opuszczania własnego ciała. Tacy „podróżnicy do świata astralnego” zauważyli, że każde kolejne wyjście jest coraz łatwiejsze, po pewnym czasie przestają pojawiać się te nieprzyjemne efekty, a uwolnienie z ziemskiej powłoki jest coraz bardziej automatyczne.

Jedna z relacji opisuje to właśnie w ten sposób.

„Moja historia z oobe nie była łatwa. Osiągnąć ten stan próbowałem przez kilka miesięcy. Co noc jak kładłem się spać, rozluźniałem swoje ciało, aby dojść do momentu w którym przestane je odczuwać, zachowując przy tym świadomość. To nie była łatwa rzecz, albo nie potrafiłem się odpowiednio rozluźniać, albo zasypiałem. Jedyny plus tego okresu był taki, że po takim rozluźnianiu budziłem się niesamowicie wypoczęty. Trwało to jakiś czas. Ćwiczyłem codziennie, jak kładłem się spać i jak się rano budziłem zamiast wstawać, dalej chciałem wyjść z ciała. Rozluźnianie to nie wszystko, koncentrowałem się na czole w okolicach trzeciego oka, oraz próbowałem przenieść świadomość poza siebie. Tego ranka obudziłem się i od razu rozluźniłem, jak potrafiłem. Po chwili przestałem odczuwać własne ciało, wszystko we mnie jakby wibrowało. Pojawił się głośny dźwięk w mojej głowie. Przypominał trochę taki jak kiedyś na tvp1 kończył się program i przez noc puszczali ten sygnał, świadczący o przerwie w nadawaniu. Ten dźwięk był w mojej głowie, i to naprawdę było nieprzyjemne. Po chwili wibracje, pisk, wszystko się skończyło. Odczułem coś niesamowitego, lekkość jakiej nigdy nie zaznałem, unosiłem się zbliżając do sufitu. Po chwili wróciłem, podróż trwała parę sekund. To było coś pięknego.”

oobe3

Eksterioryzacja to stan wyjścia, ale trzeba wyjaśnić właściwie, gdzie podczas tego stanu się znajdujemy. Miejsce to potocznie nazywamy astralem. Robert Bruce w swoim „Traktacie o Projekcji Astralnej” podaje taką definicję.

„Wymiar astralny jest wymiarem najbliższym światu fizycznemu. Pokrywa on i przenika nasz świat niczym wielka mentalna sieć, łapiąc i zatrzymując wszystkie myśli. Jego zawartość została stworzona przez zbiorową świadomość umysłu świata. Zawiera wszystkie myśli, wspomnienia, fantazje i sny każdej żywej istoty. Wewnątrz niego prawa przyciągania się podobieństw (podobne przyciąga podobne) powodują, że ten ocean umysłowej materii rozdziela się tworząc osobne warstwy lub skupiska. Te skupiska myśli są potocznie nazywane astralnymi: płaszczyznami, światami, pod płaszczyznami lub planami.

Wymiar astralny składa się z materii astralnej, która opisuje się krótko jako umysłową substancję. Jest ona niezwykle wrażliwa na myśl i może być przemodelowana w dowolny kształt bądź formę. Te wytwory mogą być tak doskonałe, że będą nie odróżnialne od rzeczywistości.”

oobe4

Jak wygląda samoistne opuszczenie ciała fizycznego? Bardzo dobry opis takiego wydarzenia znajduje się w jednym z odcinków serii dokumentalnej poświęconej dramatycznym przeżyciom ludzi, którzy wpadli w tarapaty za granicą (na przykład za przemyt narkotyków). Ten odcinek nosił tytuł „Wyspa Terroru”.

źródło
http://www.nautilus.org.pl/artykuly,3179,ludzkosc-od-wiekow-zna-fenomen-opuszczania-ciala-fizycznego-.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Dusza, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

48 odpowiedzi na „Ludzkość od wieków zna fenomen opuszczania ciała fizycznego przez duszę

  1. marek pisze:

    To jest naciągane twierdzenie w temacie duszy .

    Te zjawiska potwierdzają jedynie kontynuację procesu /myślenia i czucia / poza ciałem .
    Następnym krokiem będzie dorabianie opisu duszy do tego pierwszego stwierdzenia . I kółeczko błędnych wniosków się zamknie .

    Marek

    • Maria_st pisze:

      Ciekawe są też współczesne relacje ludzi, którzy ten stan przeżywali. Sam proces „przejścia” na drugą stronę nie zawsze jest przyjemny. Często towarzyszy mu strach przed nieznanym, gdy dochodzimy do momentu, w którym nasze ciało odmawia nam posłuszeństwa i przestajemy je odczuwać. Nie jesteśmy w stanie poruszyć ani ręką, ani inną częścią ciała, jednak zachowujemy pełną świadomość tego co się z nami dzieje. Pojawiają się wibracje, stan w którym jakby wszystko w nas pulsuje. Po czym pojawia się dźwięk, który można przyrównać do pisku. Ten dźwięk staje się coraz głośniejszy, aż w pewnym momencie może sprawiać wrażenie nie do wytrzymania. Według relacji ludzi którzy przeżywali ten stan, im głośniejszy dźwięk tym bliżej wyjścia z ciała. ”

      nie slyszalam zadnego dzwieku, wibracji…..dzis mysle że te spontany mialy mi przypomniec–strukture cial czlowieka—-tylko TO

      • Dawid56 pisze:

        Często towarzyszy mu strach przed nieznanym, gdy dochodzimy do momentu, w którym nasze ciało odmawia nam posłuszeństwa i przestajemy je odczuwać. Nie jesteśmy w stanie poruszyć ani ręką, ani inną częścią ciała, jednak zachowujemy pełną świadomość tego co się z nami dzieje. Pojawiają się wibracje, stan w którym jakby wszystko w nas pulsuje

        Już kiedyś chyba o tym pisałem – dokładnie miałem takie uczucie podczas swojego OOBE w latach 70-tych

        • Mezamir pisze:

          Normalne zjawisko,tzw paraliż senny,ciało przed zaśnięciem musi zostać sparaliżowane
          abyśmy w trakcie snu nie machali rękami i nogami śniąc o bieganiu🙂

          • Dawid56 pisze:

            Paraliż przed zaśnięciem może tak , ale nie wibracje!! ….i unoszenie się w powietrzu

          • Mezamir pisze:

            No wiesz,ja robiłem eksperymenty z hiperwentylacją
            Efekty?
            W trakcie musiałem się łapać krzesła bo czułem że się unoszę w powietrzulewituję
            Czułem ale to nie znaczy że lewitowałem
            Ciało to skomplikowany mechanizm

          • Dawid56 pisze:

            Oczywiście nie twierdzę że lewitowałem jako ciało fizyczne, było to po prostu OOBE.

          • Maria pisze:

            Oczywiście nie twierdzę że lewitowałem jako ciało fizyczne, było to po prostu OOBE.

            ja lewitowałam choc nie w czasie tzw oobe….. od dawna szukam osoby ktora tego doswiadczała/a by stwierdzic – porównac wrażenia-odczucia w czasie tego zjawiska.
            Narazie poznałam osobe doswiadczająca tzw NICOŚCI i odbierającej tak samo.
            Fajnie tak porównac takie cos co w nas sie zadziewa.
            Odnośnie oobe np…nie dostrzegłam zadnej nici..czy to srebrnej czy to zlotej, wiec nie wiem czy to taki chwyt marketingowy-wymyslony na potrzeby chwili czy po prostu ja tego nie dostrzeglam-poczułam .
            Ja jedynie widziałam poprzez jak to określiłam-swiadomośc, ciało fizyczne, ciało eteryczne opuszczajace te materialne / co mnie zastanowilo–rozłaczenie na koncu stopami/…potem zwiedzałam, słuchałam jako NIC -swiadomośc, ale odbior byl jak real..zadnych przestawien..wydziwnień.
            Co ciekawe jak sie wystraszyłam to mialam wrażenie iz dotykam dłoni mężą chcąc by zwrócił na mnie uwage….skupiałam sie na tym i wtedy stwierdzilam ze nic to nie da, bo nie można..jedynie telepatycznie / ale do tego doszlam po latach/ .
            Ha ha ha ciekawe te nasze zabawy w materii🙂

          • margo0307 pisze:

            ” ja lewitowałam choc nie w czasie tzw oobe…
            nie dostrzegłam zadnej nici…, jedynie widziałam poprzez – swiadomośc, ciało fizyczne, ciało eteryczne opuszczajace te materialne…
            jak sie wystraszyłam to mialam wrażenie iz dotykam dłoni męża chcąc by zwrócił na mnie uwage….skupiałam sie na tym i wtedy stwierdzilam ze nic to nie da, bo nie można…”

            ___
            Maryś, z tego co powyżej napisałaś wynika, że… było to właśnie oobe 🙂
            Twoja świadomość usytuowana w ciele eterycznym opuściła ciało fizyczne…, a w związku z tym – nie mogłaś dotknąć fizyczną ręką męża…, ponieważ fizyczna ręka nie była zasilana przez energię świadomości… Fajne doświadczenie…🙂
            Co zaś tyczy się eterycznej „nici”…, której nie dostrzegłaś, to być może… nie zwróciłaś na to swej uwagi… ?

          • Maria_st pisze:

            „Maryś, z tego co powyżej napisałaś wynika, że… było to właśnie oobe ”

            tak, pisałam ze to spontaniczne oobe było.
            Małgoś napewno bym zobaczyła–wszystko dokładnie obserwowałam …..dlatego zauważyłam to koncowe polączenie ze stopami….z pewnością zauważyłabym nić .

          • margo0307 pisze:

            „… z pewnością zauważyłabym nić .”
            ___
            Maryś, oczywiście nie kwestionuję Twojej spostrzegawczości ale… czasem… bywa tak, że.. patrzymy i… nie widzimy…

            Tak właśnie zadziało się u mnie wczoraj z solą…
            Solniczka i pieprzniczka zawsze stoją u mnie w kuchni na jednym miejscu…, na okrągłej desce w rogu blatu kuchennego…
            Przygotowałam wczoraj kanapki i chciałam posolić pomidora…
            Patrzę na deskę, gdzie powinna znajdować się sól i… nie ma jej tam…
            Omiotłam szczegółowo wzrokiem cały blat kuchenny i.. nic.
            Spojrzałam na drugi blat i… też nic…
            W końcu…, ponownie spojrzałam na deskę i… stoi ona sobie na swoim miejscu jak gdyby nigdy nic…!
            Śmieszne to, ale prawdziwe…🙂

          • Maria_st pisze:

            Śmieszne to, ale prawdziwe…:)

            znam to…
            Jednak w tym opisanym wypadku obserwowałam to dokladnie……nie lubiłam spontanów…..pierwszy do dzis pamietam choć było to dawno….takie to było dla mnie traumatyczne na tamten czas.

    • Mezamir pisze:

      Te zjawiska potwierdzają jedynie kontynuację procesu /myślenia i czucia /

      w czasie gdy ciało nadal jest żywe i jedynie uznane za martwe przez lekarzy🙂
      W mózgu nadal zachodzą procesy chemiczne
      Śmierć jest wtedy gdy ciało zaczyna gnić
      Kto przeżył śmierć rzeczywistą a nie kliniczną(która jest tylko terminem medycznym)?

      • margo0307 pisze:

        „…Śmierć jest wtedy gdy ciało zaczyna gnić…”
        ___
        To chyba niezbyt precyzyjne wyrażenie…
        Wg. mnie – śmierć ciała następuje w momencie, gdy… opuści je całkowicie Energia Życiowa…🙂
        I choć tkanka miękka ciała, zachowuje jeszcze przez jakiś czas „poprzednią” formę, to… nie ma w niej już Życia…
        Ale przecież… nie jesteśmy ciałem – posiadamy ciało

        • Maria_st pisze:

          Jeśli chodzi o ciało-duszę…
          Kiedyś gdy widziałąm tzw aure, co jakiś czas widziałam od ramion zamiast głowy–białą mgłę, nieraz ta mgła była w pobliżu człowieka…w czasie gdy nie wiedziałąm co to znaczy było dla mnie to zagadką.
          Pewnego dnia jednak zrozumiałam co tzn i już inaczej na to patrzyłam.
          Z tą tzw mgła też ciekawa sprawa…..wiele razy ją widziałam w róznych zdarzeniach / nie wtedy gdy dotyczy to tzw śmierci ciała/ ….
          Heh iluzja, hologram….a dla nas real.

        • Mezamir pisze:

          Ciało dla umysłu jest tym czym dzbanek dla wody
          Co się dzieje z wodą bez dzbanka?

          • margo0307 pisze:

            „…Co się dzieje z wodą bez dzbanka?”
            ___
            Wyparowuje w przestrzeń… niczym nie skrępowana…

          • Maria_st pisze:

            Wyparowuje w przestrzeń… niczym nie skrępowana…”

            wy—PARO–wuje
            PA-RA
            H20
            MGŁA

            heh

          • Mezamir pisze:

            Rozlewa się i wsiąka w glebę,jakiś tam procent zdąży wyparować
            Woda rozpływa się i przestaje mieć formę dzbanka

          • margo0307 pisze:

            „…Co się dzieje z wodą bez dzbanka?”
            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
            Wyparowuje w przestrzeń… niczym nie skrępowana…

            MGŁA…

            Rozlewa się i wsiąka w glebę, jakiś tam procent zdąży wyparować…
            ___
            Użyźnia glebę, z której wyrosną roślinki…

    • margo0307 pisze:

      „Ludzkość od wieków zna fenomen opuszczania ciała fizycznego przez duszę”

      Marek:
      „To jest naciągane twierdzenie w temacie duszy .
      Te zjawiska potwierdzają jedynie kontynuację procesu /myślenia i czucia / poza ciałem…”

      ___
      Nie bardzo rozumiem, co chcesz przez te powyższe zdania powiedzieć ?
      Może… sprecyzuj w takim razie, jakie – Twoim zdaniem – jest… nienaciągane twierdzenie w temacie duszy ?
      I może… spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie:
      Co / Kto doświadcza… przeżyć w trakcie snu ?

      I jeszcze kolejne pytanie… – co z hipnozą regresyjną ?
      – Czyżby setki ludzi poddanych hipnozie przez np. Michaela Newtona, opisanych przez niego w 4 tomach książek…, wymyśliło sobie to, o czym opowiadają ?

      • marek pisze:

        Uważam Małgosiu , że dusza jako cząstka Projektanta Wszechświata tak jak On sam wymyka się jakiemukolwiek określeniu i definiowaniu.

        Z tego powodu zakładam że to co w tytule określone jest jako dusza mylimy z naszą świadomością funkcjonującą poza ciałem względnie z ekspresją duszy którą w naszym wnętrzu jest. Wyższa Jażń .

        W mym zrozumieniu to zdanie byłoby prawdziwe , gdyby pod pojęciem duszy rozumiało się całość struktury energetyczno psychicznej człowieka bez uwzględniania drobiny osobliwości jaką dla naszych umysłów jest Absolut .

        Marek

        • margo0307 pisze:

          „… zakładam że to co w tytule określone jest jako dusza mylimy z naszą świadomością funkcjonującą poza ciałem względnie z ekspresją duszy którą w naszym wnętrzu jest. Wyższa Jażń…”
          ___
          Mam wrażenie, że świadomość, ekspresja duszy, czy w końcu – WJ…, mogą być przejawem właśnie tego, co zwykliśmy nazywać Duszą.., ale pewności nie mam..🙂

          • JESTEM pisze:

            „Mam wrażenie, że świadomość, ekspresja duszy, czy w końcu – WJ…, mogą być przejawem właśnie tego, co zwykliśmy nazywać Duszą.., ale pewności nie mam..:)”

            Dla mnie „dusza” = świadomość indywidualna i Dusza = Świadomość zbiorowa to części ŚWIADOMOŚCI. A czym jest ŚWIADOMOŚĆ? Tym wszystkim, co JEST esencją istnienia w każdej formie bez wyjątku: fizycznej i niefizycznej, materialnej i niematerialnej, co odczuwa SIEBIE i doświadcza SIEBIE i poznaje SIEBIE… poprzez różne formy czyli przejawy UMYSŁU… :-}❤

          • JESTEM pisze:

            „Dusza” – Świadomość zbiorowa jest więc kluczem do wyzwolenia i jedyną drogą poznania „Nadduszy” – ŚWIADOMOŚCI – prawdziwej rzeczywistości i najwyższej, transcendentnej zasady bytu.

            Poznanie „Duszy” – Świadomości zbiorowej i „Nadduszy” – ŚWIADOMOŚCI prawdziwej rzeczywistości jest możliwe przez wgląd w siebie (i poznanie Siebie – SIEBIE przez zrozumienie, które prowadzi do wyzwolenia). Przy czym warto posługiwać się przede wszystkim intuicją (podpowiedzi „głosu” Serca), by uwolnić „Duszę – Świadomość zbiorową” od przesłaniającego ją osobowego (związanego z bieżącą „inkarnacją”) ego. Chodzi o uwolnienie „duszy” o indywidualnej, ograniczonej świadomości, ponieważ ja -ego przywiązane do ograniczonej tożsamości ulega iluzji oddzielenia od Absolutu oraz od reszty istot. :-}❤

      • JESTEM pisze:

        „I może… spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie:
        Co / Kto doświadcza… przeżyć w trakcie snu ?

        Istnieją tylko SNY – Światy, bardzo różne: jedne bardziej różnią się od siebie, a inne mniej… ogromna różnorodność…
        i istnieją w nich – tych Snach – Światach różne, przeróżne formy: jedne bardziej różnią się od siebie, a inne mniej… ogromna różnorodność…
        A tego wszystkiego: różnych Snów – Światów i różnych form w tych Snach – Światach doświadcza ŚWIADOMOŚĆ.

        Część tych form w każdym Śnie – Świecie jest połączona ze sobą, a część istnieje w oddzieleniu. Niektóre z tych, co są w oddzieleniu, mogą czasem na powrót łączyć się ze Sobą w przestrzeni ŚWIADOMOŚCI.

        W niektórych Snach tak mocno się zaśniewamy oddzielając się od innych Snów, że zaczynamy traktować ten jeden Sen – Świat jako odrębny – jako jedyną rzeczywistość. I czasem w tym jednym Śnie – Świecie, który uważamy (postrzegamy) za jedyną rzeczywistość zaczynamy tak oddzielać się od innych form, że coraz bardziej zaśniewamy się w naszych oddzielnych, indywidualnych formach, coraz bardziej wyodrębnionych i coraz bardziej odseparowanych od innych zwanych ja-ego. To jeden z bardzo wielu sposobów, w jaki ŚWIADOMOŚĆ doświadcza SIEBIE…

        Przebudzenie to ponowne połączenie ze SOBĄ… Dlatego zadziewa się w przestrzeni… ekspandującej świadomości przejawiającej się zrozumieniem prowadzącym do Przebudzenia ze Snu. :-}❤

        • margo0307 pisze:

          ” Istnieją tylko SNY – Światy, bardzo różne…
          W niektórych Snach tak mocno się zaśniewamy oddzielając się od innych Snów, że zaczynamy traktować ten jeden Sen – Świat jako odrębny – jako jedyną rzeczywistość… Przebudzenie to ponowne połączenie ze SOBĄ…
          zadziewa się w przestrzeni… ekspandującej świadomości przejawiającej się zrozumieniem prowadzącym do Przebudzenia ze Snu. :-}❤ „

          ___
          Oki.🙂
          A jak już nastąpi to… „Przebudzenie ze Snu” to… co dalej ?…, skoro jak twierdzisz: „Istnieją tylko SNY” ?

          • Maria pisze:

            A jak już nastąpi to… „Przebudzenie ze Snu” to… co dalej ?…, skoro jak twierdzisz: „Istnieją tylko SNY” ? ”

            mnie sie wydaje ze wtedy nie przywiązujemy takiej wagi do „zabaw Matrixa” lecz jesteśmy obserwatorami tego…. z poziomu ŚWIATŁA

            chociąz tak naprawdę wszystko jest jedynie domysłem nawet jeśli jesteśmy przekonani o słuszności naszych wniosków z doświadczeń.

          • margo0307 pisze:

            A jak już nastąpi to… „Przebudzenie ze Snu” to… co dalej ?…, skoro… „Istnieją tylko SNY” ? ”

            ” mnie sie wydaje ze wtedy nie przywiązujemy takiej wagi do „zabaw Matrixa” lecz jesteśmy obserwatorami tego…. z poziomu ŚWIATŁA
            chociąz tak naprawdę wszystko jest jedynie domysłem…”

            ____
            Nie wiem Maryś…, może to i prawda, że… wszystko jest jedynie domysłem, ale… z drugiej strony – doświadczenia tzw. „paranormalnych” przeżyć – nie można… ot tak sobie – włożyć między bajki-domysły, bo są to doświadczenia duchowe, które o czymś ważnym nas informują, po coś się zadziewają… abyśmy sobie coś uświadomili i zwrócili na to coś naszą uwagę…

            Ja, co prawda, nie doświadczyłam oobe, ale miałam w swych doświadczeniach kilka tzw. „paranormalnych” przeżyć, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że… nie jestem tylko ciałem organicznym…, że Duch we mnie – poprzez ciało – doświadcza życia w materii…

            Jestem pisze m.in, że:
            „Istnieją tylko SNY…, w których tak mocno się zaśniewamy, że zaczynamy traktować ten jeden Sen… jako jedyną rzeczywistość…”

            Być może… źle coś zinterpretowałam w tej wypowiedzi🙂 , ale… jakoś nie współgra ze mną taka interpretacja Życia…, bo z reguły… SNY traktujemy jako coś nie istotnego, mało znaczącego…, a przecież Życie w formie cielesnej jest już samo w sobie – jak dla mnie – Wielkim Cudem.., Wielkim Wydarzeniem… i nie można je przyrównywać jedynie do snu…
            Nie uważam mojego życia za SEN, choć mam świadomość, że jest ono jednym z wielu moich doświadczeń jako istoty duchowej…
            Uważam, że nasze życie jest procesem cyklicznym – naprzemiennym, złożonym z życia w formie cielesnej oraz duchowej…, w których to formach – non stop rozwijamy się, pogłębiając naszą świadomość…

          • mały budda pisze:

            Jest taki film, który ponownie powrócił abym go obejrzał.
            Czas i przestrzeń szybciej się zmienia. Stąd każdy z nas sam musi się odnaleźć w tej zmieniającej się rzeczywistości.
            Może komuś to się przyda aby wyjść z labiryntu.

            INCEPTION -INCEPCJA.

            Jako świadomości znajdujące się na matce naturze jesteśmy Architektami tej rzeczywistości.

          • JESTEM pisze:

            „A jak już nastąpi to… „Przebudzenie ze Snu” to… co dalej ?…, skoro… „Istnieją tylko SNY” ? ””

            Jak następuje Przebudzenie ze Snu, to wtedy dowiadujemy się, co dalej. :-}
            Pamiętasz, kochana Margo historię, którą opisywałam, jak to po próbie samobójstwa w młodości obudziłam się rozczarowana, a wtedy pojawiła się wskazówka: Gdybym umarła i tak musiałabym tu wrócić. Bo jestem tu po to, by zrozumieć ten świat. A potem będę wiedziała, co dalej… ? :-}❤

            Teraz wiem, co dalej. Po Przebudzeniu ze Snu zaczynamy Śnić świadomie – przechodzimy na inną „linię czasu” w sposób świadomy. Bo wcześniej wpadliśmy w sposób nieświadomy do takiego snu – rzeczywistości (do tej „linii czasu”), którą uznawaliśmy/uznajemy za jedyną realną rzeczywistość.

            „Jestem pisze m.in, że:
            „Istnieją tylko SNY…, w których tak mocno się zaśniewamy, że zaczynamy traktować ten jeden Sen… jako jedyną rzeczywistość…”

            Być może… źle coś zinterpretowałam w tej wypowiedzi:) , ale… jakoś nie współgra ze mną taka interpretacja Życia…, „

            Oczywiście, może „nie współgrać” z tobą, kochana Margo, „taka interpretacja Życia”, ponieważ współgrają z tobą inne interpretacje. :-}❤ Możesz nawet czuć pewien niepokój czytając to, co piszę o snach – rzeczywistościach i jednym śnie z wielu, bardzo wielu, który postrzegamy jako jedyną realną rzeczywistość.

            „bo z reguły… SNY traktujemy jako coś nie istotnego, mało znaczącego…,”

            Tak, często sny traktujemy jako coś nie istotnego. A jednak sny są integralną częścią naszego istnienia, czy chcemy czy nie. Sny są dla nas nieistotne, ponieważ – tak, jak i wiele innych dziedzin życia i naszych możliwości nas jako istot ludzkich – zostało zapomnianych. Do mnie wiele wspaniałych rozpoznań i informacji, a nawet z-rozumienia przychodziło i nadal przychodzi poprzez sny. Potem „praktykuję” je na jawie – czyli w tym pięknym śnie, w którym czuję się najgłębiej „osadzona” – jak statek, który na jakiś czas zacumował w pewnym porcie. :-}❤

            „a przecież Życie w formie cielesnej jest już samo w sobie – jak dla mnie – Wielkim Cudem.., Wielkim Wydarzeniem… i nie można je przyrównywać jedynie do snu…”

            To, że „Życie w formie cielesnej jest Wielkim Cudem” wcale nie jest sprzeczne z tym, że istnieje wiele takich rzeczywistości, w których jest możliwość życia, istnienia także w formach cielesnych – takich samych, podobnych lub innych. A dlaczego nie można przyrównywać życia do snu? W niektórych snach czuję taką ich realność jakby były rzeczywiste tak samo, jak moje istnienie na tzw. jawie czyli w tym życiu – rzeczywistości, którą nazywam snem, z którym jestem obecnie najbardziej utożsamiona, najgłębiej albo najintensywniej „zanurzona”.

            O pracy ze snami:
            „R: Każdy praktykujący stara się bardziej rozwijać duchowo, aby ostatecznie osiągnąć stan Buddy. Jednym z głównych utrudnień dla ludzi Zachodu jest brak czasu na praktykę. Ale nigdy nie powiedzą oni: “Jestem zbyt zajęty, mam ważne spotkanie, więc nie pójdę dziś spać”.
            Każdy człowiek potrzebuje snu. Ma się wtedy “wolny czas”, a jest to bardzo dobry czas na praktykę. Ponadto przesypiamy jedną trzecią swojego życia, jeśli ktoś żyje 60 lat, 20 lat przesypia. To jest szalenie istotne dla praktykującego, aby rozumiał, co się z nim dzieje w ciągu tych dwudziestu lat. Marzenia senne są ważne również dlatego, że są jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do najgłębszych zakamarków nas samych. To także jedna z ważniejszych metod uzdrawiania.
            (…)
            Każdy sen jest uzdrawiający sam w sobie, jeśli nie zostanie zakłócony przez pojawienie się marzeń sennych i ich obrazów i “fabuły”. Jeżeli ktoś ma przejrzysty sen, to znaczy sen, podczas którego jest on świadomy faktu, ze śni, [sam] naturalnie się uzdrawia.” – http://tonalinagual.blogspot.com/2014/02/medytacja-snienie-zmiany-wzorcow-i.html

            Wkleiłaś taki cytat z filmu „o sztuce przeskakiwania linii czasowych”:
            „Ostatnia faza wytrwałości jest ważna, ponieważ twoja aktualna linia czasu jest akumulacją twoich wierzeń i intencji.
            W zależności od siły tych wierzeń i intencji, prawdopodobnie musisz zakumulować wielką ilość energii, aby przełamać wzorzec twojego życia…”

            Bo to, w co wierzymy ma moc stwarzania i… zanikania… :-}

            Ale żeby móc „przeskoczyć na inną „linię czasu” (używając tego określenia z filmu), potrzeba uwolnić się od tej „linii czasu” (rzeczywistości, snu), którą do tej pory uznawaliśmy za jedyną rzeczywistość. I dla mnie nasze sny są jak inne „linie czasu” – jak równoległe rzeczywistości, w których istniejemy na różne sposoby. Ale bywa, że nie jesteśmy świadomi tego, iż wkraczając w sny przenosimy się – przeskakujemy na inne „linie czasu”.
            Przyjrzyj się – jeśli zechcesz ;-} – niektórym swoim, ważnym dla ciebie snom. Czym one dla ciebie były/są?

            Inny cytat z filmu „o sztuce przeskakiwania linii czasowych”:
            Chociaż może to wyglądać paradoksalnie dla niektórych, twoja linia czasu – twoje życie jest tylko jedną z wielu równoczesnych możliwości [istnienia]. (…) Wasza kultura zahipnotyzowała was, byście wierzyli, że jesteście ograniczeni tylko do jednej linii czasu.”

            I dla mnie „nasza kultura” sprawiła także, że nie możemy dostrzec, iż rzeczywistość, którą uznajemy za jedyną realną, jest jedną z wielu rzeczywistości – jednym z wielu snów, w którym „zaśniliśmy” się na pewien czas – zacumowaliśmy na jakiś czas do jednej z wielu „linii czasu”. :-}❤

            p.s. Dziękuję kochana Margo za wklejenie tego filmu "o sztuce przeskakiwania linii czasowych". :-}❤

          • margo0307 pisze:

            „… Jako świadomości znajdujące się na matce naturze jesteśmy Architektami tej rzeczywistości.”
            ___
            W załączonym linku, jeden z popisów „kunsztu architektonicznego” obecnie nam współistniejących architektów…

            https://treborok.wordpress.com/bron-psychotroniczna-wykorzystywana-w-rosji/comment-page-1/#comment-4036

          • mały budda pisze:

            W załączonym linku, jeden z popisów „kunsztu architektonicznego” obecnie nam współistniejących architektów…
            Odp.

            Margo to jest bardzo przykre i Nikola Tesla nie byłby zadowolony,iż jego projekty będą skierowane przeciw ludzkości.
            Pamiętasz Margo oko Moskwy, które zbudowano dla celów eksperymentalnych.
            Bazowali rosyjscy naukowcy na badaniach Tesli.
            Ciekawą rzeczą jest, iż Nikola Tesla skonstruował zdalnie sterowaną łódź-robota 1890r.
            Tak więc totalną bzdurą jest, iż niemieccy naukowcy czerpali wiedzę od kosmitów. Bazowali na wiedzy Nikoli Tesli.
            Natomiast Tesla pracując nad bezprzewodową transmisją prądu. Odkrył i poznał nature eteru.

          • margo0307 pisze:

            „… totalną bzdurą jest, iż niemieccy naukowcy czerpali wiedzę od kosmitów.
            Bazowali na wiedzy Nikoli Tesli…”

            ___
            I pewnie nie tylko na wiedzy pana Tesli bazowali… mając nadzieję by stać „panami świata”…

  2. Maria_st pisze:

    w czasie gdy ciało nadal jest żywe i jedynie uznane za martwe przez lekarzy ‚

    okropność…
    ile pobranych organow od zyjacych uznanych za…
    ilu pochowanych jako martwi……..co nieraz przypadkiem wychodzi na jaw
    Mimo wszystko śmierc kliniczna jest ciekawym przypadkiem.
    Sama sie o tym przekonałam….

    • mały budda pisze:

      Świadomość.
      Śmierć nie istnieje.
      Człowiek żyje w niewiedzy, gdyż nie zna swojej wewnętrznej świadomości.
      Świadomość jest wieczna a forma jest ciałem fizycznym.
      Przygotowanie polega na opuszczeniu świadomie przez świadomość ubranka czyli fizycznego ciała.
      Widzieć oczyma świadomości różne gęstości alternatywnych światów.

      Tu chodzi o prawdziwą naturę świadomości, która wypełniona jest energię w postaci nieskończonej mocy źródła światła.
      Świadomość istnieje w energii i pomiędzy światami podróżując zdobywając wiedze i doświadczenia.
      Świadomość może różne formy przybierać aby później się zatracić w tych formach.
      Zagubienie w czasie świadomości polega na zaniku pamięci świadomości. Przestaje być świadoma w formie i przez to jest uboga żyjąc w niewiedzy.
      Dlatego przekaz jest jasny aby poznać samego siebie. Wejść do własnej głębi i poznać przeciwstawny wir energii do materii.
      Odzyskać pamięć swojej wewnętrznej świadomości, gdyż ona zawiera doświadczenia.
      W doświadczeniach jest zapisana wiedza.
      Być świadomym jako świadomość podróżując pomiędzy alternatywnymi światami.

      • margo0307 pisze:

        „…Jako świadomości znajdujące się na matce naturze jesteśmy Architektami tej rzeczywistości.”
        ___
        Dokładnie Mały, a że… marni z nas póki co… architekci, to mamy to – co mamy…
        Jestem jednak przekonana, że… nauka nie idzie w las lecz w nas🙂 i w miarę naszej ewolucyjnej przemiany w wyniku zdobywanej wiedzy.., z biegiem stworzymy świat godny miana Architektów Miłości🙂
        „Incepcję” oglądnęłam, ale jakoś… nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak np.na Tobie…🙂

        • JESTEM pisze:

          Ti inna wersja INCEPCJI, zdecydowanie krótsza ;-} Ta przypowieść też może być „szokująca” dla niektórych i nie do przyjęcia:

          „Człowieku, pogub się w TYM…” abyś miał frajdę z odnalezienia – na nowo w TYM – SIEBIE. :-}❤

      • JESTEM pisze:

        „Zagubienie w czasie świadomości polega na zaniku pamięci świadomości. Przestaje być świadoma w formie i przez to jest uboga żyjąc w niewiedzy.
        Dlatego przekaz jest jasny aby poznać samego siebie. Wejść do własnej głębi i poznać przeciwstawny wir energii do materii.
        Odzyskać pamięć swojej wewnętrznej świadomości, gdyż ona zawiera doświadczenia.
        W doświadczeniach jest zapisana wiedza.
        Być świadomym jako świadomość podróżując pomiędzy alternatywnymi światami.”

        Kochany mały buddo, pozdrawiam cię serdecznie z wdzięcznością za twoje coraz klarowniejsze, coraz bardziej świadome zrozumienie Natury Rzeczywistości. :-}❤

        • mały budda pisze:

          Kochany mały buddo, pozdrawiam cię serdecznie z wdzięcznością za twoje coraz klarowniejsze, coraz bardziej świadome zrozumienie Natury Rzeczywistości. :-}❤
          Odp.
          Kochana Jestem czynie pokłon w twoją stronę.
          Pozdrawiam ciebie serdecznie.
          Jestem będę szczery, iż piszę z odmiennej rzeczywistości. To wynika z natury poznania samego siebie i zdobytych doświadczeń.
          Ty mnie zrozumiesz. Tak więc dziękuję tobie, że widzisz to co piszę.
          Dzielisz się wiedzą a wiedza powraca jak bumerang do Ciebie.
          Tak czuje i widzę.

          • Dawid56 pisze:

            Zgadzam się z tym że każdy z nas pisze zawsze z nieco innej rzeczywistości i poziomu świadomości.Rzeczywistość ta w dużej mierze zależy od przeżyć i tych dobrych i tych złych.

      • Dawid56 pisze:

        Świadomość.
        Śmierć nie istnieje.

        To nieprawda bo śmierć istnieje być może dla tych co nie wierzą w życie po śmierci fizycznego ciała – tak też może być stety albo niestety😦 Bo to świadomość tworzy rzeczywistość.Im bardziej szeroka Świadomość tym więcej może się zdarzyć tych dobrych rzeczy, ale tych niedobrych również.Ale śmierć nie istnieje dla tych którzy wierzą albo nawet nie tylko wierzą ale maja Świadomość, że życie tu na Ziemi jest tylko etapem zdobywania doświadczenia istnienia w fizycznym ciele.Bardzo trudno byłoby się nauczyć miłości odczuwania zmysłów typowo ludzkich np dotyku smaku czy węchu słuchu czy nawet wzroku w ciele duchowym gdzie wrażenia odbierane są ŚWIADOMOŚCIOWO.
        Wyobraźmy sobie swoje eteryczne ciało po śmierci, wtedy właśnie ważne jest pojęcie widzenia wewnętrznym okiem np po zamknięciu oczu- coś na kształt snu, ale to nie jest sen bo po śmierci jednak jest nieco inna rzeczywistość, bo nie możemy ot tak sobie powrócić do swojego fizycznego ciała

        • JESTEM pisze:

          „Wyobraźmy sobie swoje eteryczne ciało po śmierci, wtedy właśnie ważne jest pojęcie widzenia wewnętrznym okiem np po zamknięciu oczu- coś na kształt snu, ale to nie jest sen bo po śmierci jednak jest nieco inna rzeczywistość, bo nie możemy ot tak sobie powrócić do swojego fizycznego ciała

          Tybetańczycy ten stan istnienia po śmierci nazywają „pośmiertnym bardo”. :-} Ale z tego stanu możemy „powrócić” do innego „swojego” fizycznego ciała…
          przez „bardo narodzin” w nowej formie do „bardo życia” w kolejnej formie…

          Dla mnie słowo „bardo” znaczy „stan – istnienie pomiędzy” i są różne „bardo” jako różne „stany pomiędzy”…Na przykład:
          – „pośmiertne bardo” to stan istnienia pomiędzy śmiercią i kolejnymi narodzinami w jakiejś formie,
          – „bardo narodzin” to stan istnienia pomiędzy stanem po śmierci a stanem życia w nowej formie,
          – „bardo snu” to stan istnienia pomiędzy jednym stanem jawy a kolejnym stanem jawy… itd.

          ///Z dostępnej mi wiedzy wynika, że wszystkie nasze sny to w zasadzie nasze „historie karmiczne” , na które trafiamy (przez które „przepływamy”) po śmierci w tzw. „pośmiertnym bardo”.

          I wtedy ta „historia” (sen), z którą najmocniej „współgramy”, współbrzmimy, przyciąga nas… i wtedy przechodzimy w inny stan – „bardo ponownych narodzin”. No i na przykład rodzimy się jako jakieś istoty, w jakimś świecie – śnie – rzeczywistości, w jakiejś formie… jako nieświadomi tego, KIM/CZYM JESTEŚMY i dlaczego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy… :-}❤

          Rodzimy się wtedy jako istoty o świadomości ograniczanej wzorcami, z którymi się utożsamiamy, bo przyciągnęło nas to, z czym „współgraliśmy”, „współbrzmieliśmy”…/// :-}❤

          A w trakcie tego życia nasza świadomość może się „poszerzać”… i wtedy po śmierci – nawet niekoniecznie naszego fizycznego ciała, ale na przykład naszej „starej osobowości” możemy narodzić się w nowej formie jako świadome istoty. O tym opowiada na przykład przypowieść tybetańska o Krainie Dełaczien… Nie trzeba jej traktować w sposób dosłowny albowiem opowieść ta jest symboliczna. Mowa w niej na przykład o śmierci, ale ta śmierć nie musi być fizyczna.

          ///”W Dełacienie nie ma kobiet. Nie ma również mężczyzn w zwykłym tego słowa znaczeniu. Wszystkie istoty są tam Bodhisattwami. W naszym świecie przyzwyczajeni jesteśmy do rozróżniania i dlatego rodzimy się z łona matki i przyjmujemy ludzką formę. W Dełacienie pojawiamy się w pączku lotosu i kiedy kwiat rozkwita , jesteśmy w stanie w pełni doświadczać Czystej Krainy.
          (…)
          Z Dełacienu można podróżować w jednej chwili do innych Czystych Krain (…) Potem powraca się do Dełacienu.

          Przebywający w tej Czystej Krainie obdarzeni są zdolnością jasnowidzenia, są w stanie pomagać innym istotom wiedząc, co dzieje się w ich umysłach, mogą usuwać przeszkody [tylko na życzenie, zgodnie z intencją tych istot]. Mają cudowną moc czystego dostrzegania tego, co dzieje się w naszym świecie, i jeśli ktoś umiera, mogą wejść w stan bardo i pomóc takiej istocie odrodzić się w Dełacienie.

          Samo życzenie [intencja płynąca z Serca] wystarcza, aby odrodzić się w Czystej Krainie Dełacien. A wówczas, nawet jeśli nie oczyściliśmy negatywnej karmy *) , to jesteśmy wyzwoleni z samsary i rozwijamy się stopniowo na duchowej ścieżce. Mamy moc usuwania cierpienia czujących istot i prowadzenia ich do odrodzenia w tej Czystej Krainie.

          Drugi warunek odrodzenia się w Dełacienie to przede wszystkim oczyszczenie naszej karmy.

          Trzeci warunek odrodzenia się w Dełacienie to rozwijanie bodhicitty **). Kiedykolwiek i cokolwiek praktykujemy, zawsze staramy się wzbudzić w sobie miłującą dobroć i współczucie wobec wszystkich czujących istot.

          Ostatni warunek odrodzenia się w Dełacienie to gorące pragnienie [intencja], by tak się stało.”

          To jest jedna z wielu możliwości wejścia w nową „linię czasu” ***).
          ________

          *) Przykładem są takie istoty ludzkie jak Ramana Maharishi, który był już Przebudzony, a jednak chorował na raka. Jego choroba była jedynie wypełnianiem się jego „karmy”. Dlatego Ramana Maharishi przyjął to ‚takim, jakie jest’ i już nie cierpiał z powodu swojej choroby, choć dla wielu było i jest to trudne do zrozumienia.

          **) bodhicitta – „umysł oświecenia, przebudzone serce-umysł lub serce przebudzonego umysłu – siągnięcie oświecenia dla dobra wszystkich czujących istot (pragnienie uwolnienia wszystkich istot od cierpienia).

          ***)
          https://nnka.wordpress.com/2016/06/01/ludzkosc-od-wiekow-zna-fenomen-opuszczania-ciala-fizycznego-przez-dusze/#comment-63390
          https://nnka.wordpress.com/2016/05/29/upadek-cywilizacji-albo-jej-transformacja/#comment-63278

          • JESTEM pisze:

            Dla Marka:
            W Czystej Krainie (Dełaczien) Bodhisattwowie rodzą się w Kwiecie Lotosu…

            :-}❤

            Symboli LILII… czystości, niewinności

            "Symboliczne znaczenie białej lilii znajduje swoje uzasadnienie w kazaniu na górze, w którym Jezus Chrystus posłużył się obrazem „lilii na polu” jako alegorią pełnego zawierzenia Bogu." :-}❤

  3. margo0307 pisze:

    „… Pamiętasz, kochana Margo historię, którą opisywałam…”
    ___
    Jasne, że… pamiętam…🙂
    * * *
    „..Marzenia senne są ważne również dlatego, że są jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do najgłębszych zakamarków nas samych. To także jedna z ważniejszych metod uzdrawiania…”
    ___
    Zgadza się, tyle tylko, że… z reguły… nie mamy o tym wiedzy, a w związku z tym – nie przywiązujemy do snów takiej wagi jak do „jawy”…
    I nie mam tu na myśli ludzi świadomych faktu, o tym, że sny są… „jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do najgłębszych zakamarków nas samych”…🙂
    Podobnie jak ludzi świadomych faktu, że ich myśli, słowa i czyny… pociągają za sobą konkretne konsekwencje…
    ___
    „..żeby móc „przeskoczyć na inną „linię czasu”…, potrzeba uwolnić się od tej „linii czasu” (rzeczywistości, snu), którą do tej pory uznawaliśmy za jedyną rzeczywistość…
    I dla mnie „nasza kultura” sprawiła także, że nie możemy dostrzec, iż rzeczywistość, którą uznajemy za jedyną realną, jest jedną z wielu rzeczywistości – jednym z wielu snów…”

    ___
    Tak, to prawda i… dziękuję 🙂❤
    Teraz lepiej rozumiem to porównanie – życia do SNU…
    Kilka razy w moim życiu, doświadczyłam krótkich momentów tzw. „świadomego snu”, podczas trwania którego… wiedziałam, że śnię i że… mogę zmienić fabułę śnionego snu, ale… zawsze kiedy próbowałam coś zrobić…, zmienić bieg snu… natychmiast się wybudzałam…
    Ostatnio jakoś tak się zadziewa, że… niewiele pamiętam – jeśli w ogóle… cokolwiek ze swoich snów… i nie wiem czym jest to spowodowane… ?

    • margo0307 pisze:

      „..żeby móc „przeskoczyć na inną „linię czasu”…, potrzeba uwolnić się od tej „linii czasu” (rzeczywistości, snu), którą do tej pory uznawaliśmy za jedyną rzeczywistość…”
      ___
      Tak mi przyszło…, że te określenia „linia czasu” mogą znaczyć tyle co… sposób postrzegania, sposób myślenia…
      Czy w takim razie, by uprościć z-rozumienie określenia: „zmiana linii czasu”, można użyć zamiennika w postaci np: zmiana percepcji, zmiana myślenia… ?

      • JESTEM pisze:

        „Tak mi przyszło…, że te określenia „linia czasu” mogą znaczyć tyle co… sposób postrzegania, sposób myślenia…
        Czy w takim razie, by uprościć z-rozumienie określenia: „zmiana linii czasu”, można użyć zamiennika w postaci np: zmiana percepcji, zmiana myślenia… ?”

        Nie wiem, kochana Margo, jak ty to czujesz.
        Wiem, że wtedy nie tylko zmienia się percepcja, nie tylko zmienia się myślenie, bo zmienia się też świadomość, zmienia się „pojemność” umysłu, zmieniają się też tzw. wibracje, zmieniają się odczucia, zmienia się także rzeczywistość (sen)… I zmienia się wtedy „kontinuum czasoprzestrzenne”, więc określenie „zmiana linii czasu” jest bardziej ogólne i chyba bardziej „pojemne” niż „zmiana percepcji” czy „zmiana myślenia”. :-}❤

    • JESTEM pisze:

      „„..Marzenia senne są ważne również dlatego, że są jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do najgłębszych zakamarków nas samych. To także jedna z ważniejszych metod uzdrawiania…”
      ___________
      „Zgadza się, tyle tylko, że… z reguły… nie mamy o tym wiedzy, a w związku z tym – nie przywiązujemy do snów takiej wagi jak do „jawy”…
      I nie mam tu na myśli ludzi świadomych faktu, o tym, że sny są… „jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do najgłębszych zakamarków nas samych”…:)
      Podobnie jak ludzi świadomych faktu, że ich myśli, słowa i czyny… pociągają za sobą konkretne konsekwencje…”

      ============

      Dzieląc się (w wolności od rezultatów, nic nie narzucając nikomu) wiedzą na przykład o tym, że

      sny są… „jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do najgłębszych zakamarków nas samych”,
      nasze myśli, słowa i czyny… pociągają za sobą konkretne konsekwencje…

      umożliwiamy innym spotkanie się z tą wiedzą i ewentualne stawanie się coraz bardziej świadomymi. :-}❤

      „Kilka razy w moim życiu, doświadczyłam krótkich momentów tzw. „świadomego snu”, podczas trwania którego… wiedziałam, że śnię i że… mogę zmienić fabułę śnionego snu, ale… zawsze kiedy próbowałam coś zrobić…, zmienić bieg snu… natychmiast się wybudzałam…”

      Te sny to może być ważna informacja dla ciebie. Może dziać się tak jeszcze w twoich snach, ponieważ najpierw potrzebujemy Przebudzić się z tego Snu (albo w tym Śnie), który uznaliśmy za jedyną rzeczywistość… :-}❤

      Niektórzy nie mogą zmieniać snów, ale niektóre sny są dla nich tak przyjemne, że je "dosypiają". :-}

      Z dostępnej mi wiedzy wynika, że wszystkie nasze sny to w zasadzie nasze "historie karmiczne" , na które trafiamy (przez które "przepływamy") po śmierci w tzw. "pośmiertnym stanie bardo". I ta "historia", z która najmocniej "współgramy", przyciąga nas… i wtedy przechodzimy w inny stan – w "bardo ponownych narodzin". No i rodzimy się jako jakieś istoty, w jakimś świecie – śnie – rzeczywistości… jako nieświadomi tego, KIM/CZYM JESTEŚMY i dlaczego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy… :-}❤
      Rodzimy się wtedy jako istoty o świadomości ograniczanej wzorcami, z którymi się utożsamiamy, bo przyciągnęło nas to, z czym "współgraliśmy", "współbrzmieliśmy"… :-}❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s