Zdumiewające historie związane z wędrówką dusz

Na stronie Fundacji Nautilus opublikowano bardzo ciekawy artykuł n/t reinkarnacji:

Zajmujemy się tematem reinkarnacji już tyle lat, a cały czas sprawy związane z wędrówką dusz wprawiają nas w bezgraniczne zdumienie. Już nikt z nas od dawna nie zadaje sobie pytania, czy reinkarnacja istnieje, bo jest to rzecz oczywista. Inne rzeczy są zagadką, jak na przykład zdumiewająca sprawiedliwość w kolejnych powrotach na Ziemię, gdzie mąż bezlitośnie znęcający się nad swoją żoną rodzi się w kolejnym wcieleniu jak syn, a jego żona jest jego matką. Od dziecka ma potworny defekt fizyczny lub psychiczny, który sprawia, że całe życie musi walczyć o jej miłość… Takich historii moglibyśmy cytować w nieskończoność. Albo kolejna sprawa: umiera mężczyzna, który na skutek swojej chciwości i zaborczości doprowadził do samobójstwa swoją córkę. W kolejnym wcieleniu jest kobietą, która przeżywa bardzo boleśnie przedwczesne odejście swojego ukochanego syna. Kto był synem – możecie się domyśleć… Dlaczego? Aby zrozumiał, czegoś się nauczył.
reinkarnacja
Robisz krzywdę innym? Będziesz musiał zrozumieć, jak to jest być krzywdzonym. Lubisz zadawać ból? Sobie go zadajesz, gdyż w kolejnym wcieleniu dostaniesz jego cały ocean. I tak dalej i tak dalej – to, co siejemy, to zbieramy. Te słowa z „Listu do Galatów” cyt. „A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” – te słowa są bardzo mądre i zawierają w sobie jasną wskazówkę dotyczącą wędrówki dusz, choć ludzie rozumieją je jako „wskazówkę w naszej grze zwanej życiem, jak wygrać nagrodę główną i dostać się do raju”. Owszem, chodzi tutaj jak najbardziej o raj, ale rozumiany jako efekt… naszego postępowania wobec siebie i innych.

Ale to i tak nic. Badając reinkarnację często nie możemy się nadziwić, ile przeróżnych „znaków” z poprzedniego życia można znaleźć w obecnym. Bardzo często ktoś nie lubi własnego imienia, a – ku bezgranicznemu zdumieniu otoczenia – każde do siebie mówić używając innego imienia. Na pytanie: dlaczego? – przeważnie nie pada żadna rozsądna odpowiedź. „Po prostu to lubię, a tamto nie” – słyszymy w odpowiedzi. Nie zawsze, ale często są to ślady po poprzednich wcieleniach. Co więcej – istnieje często zbieżność nazwisk tego i poprzedniego życia. Na przykład człowiek, który w poprzednim życiu nosił nazwisko „Kruk” w obecnym może urodzić się w zupełnie innym regionie Polski, ale w rodzinie o… tym samym nazwisku! Ale jest jeszcze dziwniej – rodzina nadaje nowonarodzonemu dziecku imię i daje takie samo imię, jak to, które ten człowiek miał w poprzednim wcieleniu. Jak to możliwe, że rodzice szukając imienia dla dziecka nadają mu akurat to, a nie inne? Pytań bez rozsądnych odpowiedzi jest więcej.

Oto kolejne – podobieństwa fizyczne. Przyzwyczailiśmy się już dawno do tego, że ktoś, kto w poprzednim życiu dostał śmiertelny postrzał w kolejnym wcieleniu ma bardzo widoczny „ślad/znamię” w tym miejscu. Jak jednak wyjaśnić bardzo często szokujące podobieństwo fizyczne do swojego poprzedniego wcielenia? Naprawdę znamy takie przypadki z terenu Polski, gdzie po ustaleniu poprzedniego wcielenia danej osoby nagle odkrywaliśmy, że nawet imiona i nazwiska osób pojawiających się w jej kolejnym życiu są prawie takie same, jak w poprzednim! Najlepiej to pokazać na przykładzie. Mamy bardzo dobrze udokumentowaną historię „powrotu na Ziemię, aby dokończyć misję nauczenia się miłości” i kiedyś zaprezentujemy ją w serwisie. Na razie nie ma zgody bohaterów tej historii, ale… jesteśmy cierpliwi i poczekamy jeszcze kilka lat, aż zmienią zdanie. To problem, który często natrafiamy w dokumentowaniu historii, które w sposób oczywisty zaprzeczają wizji świata, którą ma 90% polskich obywateli, bo wtedy pojawia się paraliżujący strach, co powiedzą inni i czy „nie wezmą nas za wariatów”… Ale dość o tym. Na koniec tego wątku coś, co przysłał nam jeden z czytelników.

Chodzi o fenomenalną zbieżność „imion i nazwisk”. I pytanie: czy to może być wcielenie tego najbardziej znanego dramaturga wszechczasów? Odpowiedź jest oczywista: jak najbardziej tak. Czy w kolejnym wcieleniu on także powinien być genialnym pisarzem czy dramaturgiem? Niekoniecznie – tu nie ma reguły, ale faktycznie dzieci wykazujące genialne wręcz uzdolnienia w jakimś kierunku bardzo często mają je po prostu jako bagaż z poprzedniego życia.

Poniżej zdjęcie przysłane na pokład okrętu Nautilus przez czytelnika serwisu:


więcej na stronie
http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=3148

Ten wpis został opublikowany w kategorii .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

148 odpowiedzi na „Zdumiewające historie związane z wędrówką dusz

  1. margo0307 pisze:

    „… pojawia się paraliżujący strach, co powiedzą inni i czy „nie wezmą nas za wariatów”…”
    ___
    Piotr Stępniak nie obawia się ani ośmieszenia, ani oceniania…, nie odczuwa też strachu przed obnażeniem swych tajemnic i podzieleniem się nimi z tymi, którzy chcą go słuchać…

  2. Maria_st pisze:

    Ten ze zdjecia wcale nie jest podobny do Szekspira🙂

  3. Loja Jolajna pisze:

    „zdumiewająca sprawiedliwość w kolejnych powrotach na Ziemię, gdzie mąż bezlitośnie znęcający się nad swoją żoną rodzi się w kolejnym wcieleniu jak syn, a jego żona jest jego matką”
    ______________
    bez sensu gdy jednocześnie dalajlama umierajac rodzi się jako kolejny/następny dalajlama
    raczej więc jest tak, że jak umrzesz głupcem, biedakiem, to i urodzisz się w warunkach biedy u głupich rodziców. Oczywiście potem możesz tak pokierować swoim życiem żeby to zmienić i w kolejnym życiu mieć lepszy start.
    Bieda i głupota są tylko wąskim przykładem bo to można rozszerzyć na inne cechy/czynniki dodatnie i ujemne🙂

    Raczej jestem pewna, że są ludzie, którzy mają wiekszą od innych wiedzę na temat reinkarnacji, czyli np najwyżsi duchowni, królowie, masoni itp. Wszyscy oni tworzą sobie ciągły raj na Ziemi a dla reszty ciągłe piekiełko. Cała reszta to głupie barany, którym od małego wciska się kity religijne o miłości do bliźniego sobie podobnego, o dzieleniu się chlebem i wodą, o tym, że jak biednym umrzesz to bogatym się urodzisz…hehehe, bo żeby jednym zawsze było lepiej, innym musi być zawsze gorzej…zasada równowagi obowiązuje, a nie jakieś tam wynagradzanie za tępotę i lenistwo przykryte miłosierdziem, cnotą ubóstwa czy innym wynalazkiem.

    • Dawid56 pisze:

      Lolu chyba czegoś nie rozumiesz.To nie jest wcale bez sensu.Skoro masz tylko swoje 5 minut tu na Ziemi, może chciałabyś móc kiedyś zrobić inaczej niż zrobiłaś.Pewnych rzeczy błędnych decyzji nie da się odwrócić tu Na Ziemi w jednym życiu, może reinkarnacja daje taką szansę?

      Wszyscy oni tworzą sobie ciągły raj na Ziemi a dla reszty ciągłe piekiełko. Cała reszta to głupie barany, którym od małego wciska się kity religijne o miłości do bliźniego sobie podobnego, o dzieleniu się chlebem i wodą, o tym, że jak biednym umrzesz to bogatym się urodzisz…hehehe, bo żeby jednym zawsze było lepiej, innym musi być zawsze gorzej…zasada równowagi obowiązuje, a nie jakieś tam wynagradzanie za tępotę i lenistwo przykryte miłosierdziem, cnotą ubóstwa czy innym wynalazkiem.</blockquote

      To bardzo przykre to co napisałaś , nawet Ci Królowie z pełnymi brzuchami staną kiedyś w obliczu śmierci- ciekawe wtedy co powiedzą.Po drugie przesłanie Chrystusa o miłości bliźniego jest nadal aktualne- gdyby nie było, życie pozbawione by było większego sensu a liczyło by się tylko, aby cały czas więcej mieć…

      • Mezamir pisze:

        Pewnych rzeczy błędnych decyzji nie da się odwrócić tu Na Ziemi w jednym życiu, może reinkarnacja daje taką szansę?

        Żaden owoc nie dostaje drugiej szansy na to by w kolejnym sezonie być nierobaczywym
        Każdy owoc jabłoni jest jabłkiem,co roku jest to ten sam owoc
        ale nie ten sam owoc któremu nadaliśmy imię w poprzednim sezonie
        Co roku mamy nowe jabłka które rosną takie a nie inne
        w zależności od warunków otoczenia
        Co roku inna pogoda,co roku inna zawartość mikroelementów w podłożu
        etc etc

        • JESTEM pisze:

          „Żaden owoc nie dostaje drugiej szansy na to by w kolejnym sezonie być nierobaczywym”

          Tyż piękna koncepcja.😉

          „Każdy owoc jabłoni jest jabłkiem,co roku jest to ten sam owoc
          ale nie ten sam owoc któremu nadaliśmy imię w poprzednim sezonie”,/i>

          Jabłko zawsze jest jabłkiem, ale jedno jabłko nie jest identyczne z żadnym innym jabłkiem, nawet z tej samej jabłoni.

          Opowiastka.
          W jednym roku wyrosły na twojej jabłoni trzy jabłka i nazwałeś je: Zenek, Zosia i Marysia. Zenek był najbardziej zielony, Zosia była najbardziej żółta, a Marysia najbardziej rumiana…
          Zenka zjadłeś, Zosię przerobiłeś na kompot, a Marysia spadła i zgniła, a w następnym roku z jej ziarenka wyrośnie nowa jabłonka…

          W kolejnym roku twoja jabłoń miała 100 jakbłek. Trzy z nich znów nazwałeś Zenek, Zosia i Marysia, a pozostałym nadałeś inne imiona…
          Czy to są te same owoce? Nie. Tamte uległy rozpadowi, a w kolejnym roku pojawiły się nowe… Jabłka – jako „rodzaj” istnienia w formie są jabłkami, są niby takie same, podobne, ale nie znaczy to, że są identyczne z tymi, co istniały w roku poprzednim.

          „Co roku mamy nowe jabłka które rosną takie a nie inne
          w zależności od warunków otoczenia
          Co roku inna pogoda,co roku inna zawartość mikroelementów w podłożu
          etc etc”

          No jasne.

          Są motyle, które w swoim gatunku są bardzo podobne, prawie identyczne i trudne do rozróżnienia, ale różne gatunki różnią się (dla człowieka) bardziej od siebie. A nadal to motyle są…

          Kwiat przekształca się w owoc, poczwarka w postać imago…

          Jabłka to jabłka – owoce jabłoni…
          Gruszki to owoce gruszy,
          Jabłka i gruszki to owoce…😀
          A…
          „Dusze” to owoce „nadduszy”… :-}

          W jednym wcieleniu możesz być minerałem – kamieniem, w innym możesz być innym minerałem, aż nie połączysz się w sobie z wszystkimi kamieniami, minerałami, a wtedy… możesz w następnym „wcieleniu” stać się kwiatem, a w kolejnym może nawet jabłonią („Nadduszą”) i jednocześnie w części przejawiać się jako… kwiaty, liście, owoce…
          Możesz doświadczać utożsamiania się z byciem jednym, konkretnym minerałem albo owocem, a możesz także w formie jednego minerału stać świadomy – tożsamy ze wszystkimi minerałami albo owocami. Możesz także będąc jabłkiem stać się świadomym – tożsamym z całą jabłonią i całym jej cyklem życia oraz wszystkimi owocami z przeszłości i teraźniejszości i przyszłości. :-}

          • Maria_st pisze:

            Są motyle, które w swoim gatunku są bardzo podobne, prawie identyczne i trudne do rozróżnienia, ale różne gatunki różnią się (dla człowieka) bardziej od siebie. A nadal to motyle są…

            Motyle
            U mnie w tym roku miałam na strychu maśe motyli i zaskoczyło mnie to.
            Poraz pierwszy na wiosne wyleciało z mojego strychu tyle motyli…..
            Piękny widok

      • margo0307 pisze:

        „…Wszyscy oni tworzą sobie ciągły raj na Ziemi a dla reszty ciągłe piekiełko.
        Cała reszta to głupie barany, którym od małego wciska się kity religijne o miłości do bliźniego sobie podobnego, o dzieleniu się chlebem i wodą…”

        * * *
        „To bardzo przykre to co napisałaś… …”
        ___
        Przykre ?
        Jak dla mnie – to raczej… cyniczne i płytkie…

        • Loja Jolajna pisze:

          „Jak dla mnie – to raczej… cyniczne i płytkie…”
          _______________
          mnie pasuje taka twoja ocena
          podejrzewam, że papieżowi, dalajlamie, każdemu masonowi i innym podobnie postrzegających rzeczywistość i inaczej niż stado baranków bożych jeszcze bardziej pasuje.

          • Dawid56 pisze:

            podejrzewam, że papieżowi, dalajlamie, każdemu masonowi i innym podobnie postrzegających rzeczywistość i inaczej niż stado baranków bożych jeszcze bardziej pasuje.

            Dlaczego piszesz to z taką ironią albo wyrzutem? ( przynajmniej tak to odbieram)

    • marek pisze:

      Raczej jestem pewna, że są ludzie, którzy mają wiekszą od innych wiedzę na temat reinkarnacji,

      A może odpowiedź leży w rozpatrywaniu życia jako ewolucji ” ducha w materii ” i łańcuchu pokarmowym w Wszechświecie określanym górnolotnie transformacją energii .

      Ewolucja ducha / reinkarnacja / wpisuje się w matrycę dostosowując kolejne fizyczne formy życia do zmieniających się zewnętrznych wymagań .

      Transport energii /również reinkarnacja / można w tym przykładzie zrozumieć , porównując nasze pośmiertne losy z losem zwierzęcia hodowlanego przez człowieka z przeznaczeniem na jego konsumpcję .

      W obecnym czasie ludzkość doprowadziła do perfekcji proces wykorzystania wszelkich elementów zabijanych zwierząt , sięgając w swej przemyślności już nie tylko po wykorzystanie skóry , sierści , kopyt , czy rogów , ale nawet po ich odchody .

      Traktując na poważnie stwierdzenie ” jako na górze , tak i na dole ” nie jest trudno założyć skąd wzięła pomysł na tą skrupulatność i idąc dalej pofantazjować co dzieje się z energetyczną powłoką człowieka po śmierci ciała fizycznego .

      Pokawałkowana z uwagi na jakość jej składowych podlega recyklingowi – stąd uproszczone religijne określenia czyściec , piekło , niebo .
      Myślę ,ze każdy sam może poszufladkować co z jego ego osobowości gdzie wyląduje.

      Loja / wybacz ale , wykręca mnie gdy ten nick piszę / traktuje wszelkie wysubtelnione cechy osobowości jako słabość – głupiego .
      Jednakże wystarczy przeczytać ” miłuj bliźniego swego jak siebie samego ” WSPAK
      miłuj siebie samego jak bliźniego swego a wówczas otworzy się głębia zrozumienia etapów rozwoju człowieka i skondensowana treść tego przesłania .

      Tak jak odzież roboczą – wychodząc z obory zostawiamy w przedsionku domu , tak wszelkie nasze ” energetyczne smoły ” zostawiamy w czyśćcach i piekłach , zanim dostaniemy się do owego alegorycznego nieba .

      Jednak to co jest dosyć skromnie rozpatrywane w naszych dyskusjach to to że owe nieba wymagają abyśmy samodzielnie wytworzyli w trakcie życia fizycznego ciała energetyczne umożliwiające w nich egzystowanie .

      Na pytanie , a dusza ? myślę ze można odpowiedzieć iż nikt nie oczekuje że będzie po owym ” niebie ” latać naga , bez jej treści wyrażonych w skonstruowanej przez nią energetycznej powłoce.
      Wszak Buddzie choć ponoć sięgnął wyżyn na pomnikach również zasłania się jego miejsca intymne./ dodatek dla odprężenia /.

      Ten akapit można w pełni zrozumieć uruchamiając w sobie pokłady fantazji i wyobraźni , jeżeli się je posiada -inaczej pozostanie on w umyśle czytającego – martwą literą .

      Tak więc wnioski które się nasuwają skłaniają do myślenia że , aby egzystencja ubrana w reinkarnację miała głębszy sens trzeba tworzyć swój energetyczny garnitur – subtelniejszy od fizycznego .

      Trzeba pamiętać że bez ” miłuj bliźniego swego jak siebie samego ” rozumianego dosłownie i wspak , tego nie dokonasz .

      Oraz że bez jednoczenia się w większa duchową całość z świadomością Chrystusową , pozostanie się jedynie samotnym ” świetlikiem” niczym pojedynczy robaczek świętojański w mroku nocy / bezmiarze wszechrzeczy /.

      Aby odebrać, to co piszę polecam wspomnieć idący lata temu w TV film Noc Świetlików .

      m

      • Mezamir pisze:

        Z ludźmi jest jak z chmurami nad wodą
        Woda paruje,chmury się pojawiają,skraplają się i znikają z nieba
        Mechanizm parowania i skraplania jest stały i nieśmiertelny
        chmury są chwilowe a te które się skropliły
        nigdy nie pojawiają się ponownie,pojawiają się następne.

        • marek pisze:

          Z ludźmi jest jak z chmurami

          a za rogiem tuż bliziutko tej sentencji stoi puenta : hulaj dusza piekła nie ma
          bardzo niebezpieczna sentencja.

          m

          • Mezamir pisze:

            Kto powiedział że piekło musi być?

          • marek pisze:

            Kto powiedział że piekło musi być?

            Dobre pytanie – tylko stawiane na początku życia …później się już wie …

            m

          • Mezamir pisze:

            Nie koniecznie,jeśli po śmierci stracisz świadomość
            to nie będziesz wiedział o tym że byłeś i o tym że Cię nie ma
            a piekło jest potrzebne złym ludziom do udawania dobrych
            Dla ludzi którzy nie robią złych rzeczy(na które mają ochotę)
            wyłącznie ze strachu przed karą
            Są jak dzieci które się straszy bobokami gdy nie jedzą obiadu

          • marek pisze:

            a piekło jest potrzebne złym ludziom do udawania dobrych,

            Jestem w jakiejś swej wypowiedzi dość zwięźle określiła różnicę pomiędzy wiedzą , a mądrością . I nie robię tutaj z niej ” guru ” a jedynie posiłkuję się jej wyrafinowanym intelektem.

            Współczesne czasy charakteryzuje nie uwzględnianie tego rozróżnienia , co tworzy podstawy do niekończących się dysput nad czymś czego wiedza nie rozumie , a mądrość ma zaszufladkowane w określonej kategorii poznania.

            Ogólnie można założyć ,ze sny mają różnorodne pochodzenie i mieści się w tym uogólnieniu ,ze niektóre z nich są wędrówkami po innych od odbieranej na jawie czasoprzestrzeni.

            Miałem sny , które inaczej nie mogę określić jak obrazem piekła . A co najlepsze w odpowiedzi postawionej bytom z poza naszej przestrzeni , otrzymałem potwierdzenie iż byłem w piekłach , z komentarzem który uproszczony w zakresie ich powstawania w pierwszej wypowiedzi pod tym tematem załączyłem .

            Tak więc Mezamir dla jednych mój punkt widzenia to będą bajki w temacie których wiedzą można żąglować bez końca , dla innych będą prawdą wspartą o przeżyte doswiadczenie.

            m

          • Loja Jolajna pisze:

            Marek,
            najbardziej przeszkadza mi mieszanie dwóch zasadniczych punktów widzenia.
            jeden to ten z pozycji wolnej Duszy
            a drugi to ten z pozycji Duszy obarczonej ciałem i wszelkimi zastałymi tu i nabytymi/zakodowanymi manipulacjami/fałszywą wiedzą.
            w tym tkwi największy problem…dla mnie też znaczny
            „jako w Niebie tak i na Ziemi” to może kiedyś, gdzieś będzie, póki co jest odwrotnie, zupełnie odmiennie. Niemniej jednak bardzo możliwe, ze i po to tu się rodzimy żeby te różnice kiedyś trwale zniwelować.

            Moim punktem wyjściowym jest doświadczenie z pobytu poza ciałem, zapamiętane czucie się prawdziwie mądrą, wolną, bezpieczną, szczęśliwą, wieczną. Potem liczne podobnej miary doświadczenia i eksperymenty prowadzące do praktycznych wniosków pozwalajacych na inne niż powszechne widzenie i „stosowanie w praktyce”.

            Myślę, ze nie ma sensu budować teorii mając za głową czy w niej strach o to co będzie po śmierci, mając na dużej uwadze zmanipulowaną wiedzę innych istot wytworzonych tu w swoich cielesnościach.
            Trzeba przyjąć, że to co tu się propaguje jest w dużej mierze fałszywe, zmanipulowane…mozna powiedzieć, że jest całkiem inaczej, ze zupełnie o coś innego chodzi.

          • marek pisze:

            Trzeba przyjąć, że to co tu się propaguje jest w dużej mierze fałszywe, zmanipulowane…mozna powiedzieć, że jest całkiem inaczej, ze zupełnie o coś innego chodzi.

            Nic dodać nic ująć jak mój punkt widzenia wyrażony przez Ciebie . / „ochrzcij się ” jeszcze raz na tym forum jakimś normalnym imieniem to nie będę musiał omijać Twego nicka , albo pogódź się że będę pisał Jolu ./

            W każdym pojęciu stworzonym przez nas ludzi , może mieścić się przeinaczenie prawdy o nas samych dlatego z strachem , czy bez niego w głowie wydaje się być nierozsądnym traktować że po opuszczeniu ciała , radość jest naszym jedynym przeznaczeniem.

            Wędrówki poza ciało mają to do siebie że choć bywają porywające zachwytem niekoniecznie oddają koloryt całego spektrum istnienia ./Robert Monroe/

            w jednym śnie pewna dziwacznie wyglądająca kobieta nie zezwoliła mi na kontynuację zwiedzania innej przestrzeni twierdząc że mi nie wolno, gdyż mam robaki

            w innym odczuwałem zapewne podobną Twojej radość i wolność istnienia ,śpiewając w pustce kosmosu tak piękną pieśń jakiej w swym życiu nie słyszałem a ciała w tym śnie nie dostrzegałem.

            Reasumując te doświadczenia , widziałem ,odczułem niepojętą radość i wolność , widziałem jednak też piekła , lecz będąc w nich nic nie odczuwałem .

            Czy aby na pewno nic nie ma / żadnych energetycznych barier / wokół Ziemi , pomijając czy są dla naszego dobra , czy dla dobra innych byśmy we wszechświecie swymi ” chorobami ” nikogo nie zarazili . Nie mam przekonania że można twierdzić iż ich nie ma.

            A jednostkowe , czy kilkakrotne opuszczenie ciała , to pełnia wiedzy o tym jak tam jest ?
            Może w pewnej chwili gdy to się już autentycznie stanie czy chcesz czy nie chcesz poddajesz się prawom obowiązującym w tej czasoprzestrzeni- karmie ,prawu przyczyny i skutku .

            Niektóre ryby wyskakują nad wodę , być może krzyczą potem jak tam jest cudownie jednakże czy z powrotem do niej nie wracają .

            Nie staram się być upartym ale próbuję zebrać w całość doświadczenia życia i mam przekonanie że ekstrema szczęścia i nieszczęścia są nam na trwale niedostępne nawet po śmierci ciała .
            Przecież mamy jedynie siedem kolorów tęczy , a gdzie ich niekończące się odcienie.

            Jako w niebie tak i na ziemi , to w moim rozumieniu prośba modlitewna.

            Jako na górze tak i na dole to odwzorowanie współzależności.

            Pracuję obecnie w wieżowcu . Przy niskim ciśnieniu fetor z kanalizacji czuć na ostatnim piętrze , dlatego zastanawiam się , czy nie jest również prawdziwe w kosmicznej transmisji życia twierdzenie jako na dole , tak i na górze

            pozdrawiam

            m

          • JESTEM pisze:

            Marek:
            „Może w pewnej chwili gdy to się już autentycznie stanie czy chcesz czy nie chcesz poddajesz się prawom obowiązującym w tej czasoprzestrzeni- karmie ,prawu przyczyny i skutku .”

            Dokładnie. Wielu wspaniałych „przebudzonych”, „oświeconych” poddało się karmie, aby się wypełniła, dlatego umierali na jakąś chorobę. Podobnie są tacy, którzy uważają, że Jezus Chrystus umarł albo nie umarł, bo przeżył „śmierć na krzyżu”, ponieważ taka była jego karma” i niuniknione było jej „wypełnienie się”.

            Gdy karma wygasa… „rodzimy się w Krainie Dełacien”…
            ///”W Dełacienie nie ma kobiet. Nie ma również mężczyzn w zwykłym tego słowa znaczeniu. Wszystkie istoty są tam Bodhisattwami. W naszym świecie przyzwyczajeni jesteśmy do rozróżniania i dlatego rodzimy się z łona matki i przyjmujemy ludzką formę. W Dełacienie pojawiamy się w pączku lotosu i kiedy kwiat rozkwita , jesteśmy w stanie w pełni doświadczać Czystej Krainy./// – http://tonalinagual.blogspot.com/2015/03/wiedza-ze-snow-i-wizji.html

            „Trudno jest zwalczać w sobie to co człowiek szufladkuje jako pozytyw , troskę o los bliskich za chwilę niedołężnych , i tło tego ich losu gdy zostaną sami na tym świecie wielbiącym mamonę .

            Może i to uda mi się usunąć z przed oczu i sprowadzić do właściwych wymiarów , może wtedy zamiast wzniośle , będę bardziej realnie myślał o sobie i trwał w życiu w Pionie jak kamienny ostaniec w rwącym potoku życia – drodze.”

          • Loja Jolajna pisze:

            „„ochrzcij się ” jeszcze raz na tym forum jakimś normalnym imieniem to nie będę musiał omijać Twego nicka , albo pogódź się że będę pisał Jolu ./”
            ___________________
            ponowny chrzest może wywołać kolejną burzę tu i zamieszanie na komputerze
            więc może nie patrz na nicka…mozesz pisać Jolu, choć ja bym wolała Lilu.

            „wydaje się być nierozsądnym traktować że po opuszczeniu ciała , radość jest naszym jedynym przeznaczeniem.”
            ____________________
            nie chodzi o samą radość, a złożony stan, który trudno opisać słowami. Ten stan czucia siebie jest nieporównywalny do stanów odczuć gdy przygniata nas ciało.

            kiedyś wpadła mi w ręce relacja Roberta Monroe.
            doczytałam do jakiegoś miejsca, chyba do tego gdzie pisze, że na prośbę głosu syna powrócił do swojego ciała.
            o ile dobrze pamiętam Monroe opisuje, ze odwiedzał różne światy.
            nie wiem czy pisał coś na temat jak zmieniło się jego zycie po powrocie, tzn czy odkrył w sobie jakieś predyspozycje, których wcześniej nie miał, czy na tej jednej wycieczce się skończyło?

            ja będąc TAM nie widziałam ani piekła, ani nie odwiedzałam żadnych swiatów.
            ale za to „widziałam”/”rozumiałam” wszystko i na zasadzie : wiem i nie muszę się zastanawiać czy wiem, bo wiem…oczywiście po powrocie tej „kosmicznej” wiedzy mój ludzki umysł nie pomieścił wszystkiego🙂
            ale to co zapamiętałam, czy to co później „dopytałam”, to wystarczyło żeby móc eksperymentować, zeby na tej podstawie zbudować sobie swoją wiedzę i stopniowo odejść od tej nieswojej.
            myślę, że celem bycia tam miało być „przypomnienie”/”pokazanie” mi czegoś ważnego, czegoś co mnie wzmocni, doda odwagi, przekona do zmiany postrzegania świata fizycznego, ale biorę pod uwagę także to, ze mógł być to zwyczajny wypadek przy pracy, awaria zakłócenie itp.
            po powrocie przez jakiś czas miałam niesamowite sny/wizje senne. Wśród nich było sporo takich jakby pokazujących/przypominających jakby wcześniejsze wcielenia. We wszystkich byłam kobietą, niepospolitą kobietą.

            „Czy aby na pewno nic nie ma / żadnych energetycznych barier / wokół Ziemi , pomijając czy są dla naszego dobra , czy dla dobra innych byśmy we wszechświecie swymi ” chorobami ” nikogo nie zarazili . Nie mam przekonania że można twierdzić iż ich nie ma.”
            __________________
            Marku, nie ma sensu czując się tu sięgać TAM…szkoda czasu i energii.

            świat naszych światów jest skomplikowany w jego zrozumieniu.
            to coś jakby dla każdego z nas na każde nowe narodziny każdego z nas powstawał nowy mikro świat, którego koniec nastąpi z chwilą każdej śmierci każdego z nas. Światy się wzajemnie przenikają/zazębiają wg skomplikowanych do ujęcia zasad.
            Każdy z nas przychodząc tu ma ten sam cel…wytwarzanie, wymienianie się tu energetycznym pokarmem i wspólnym zasilaniem energią „Źródła-Boga”, z którym każdy z nas jako Dusza jest połączony na stałe, nierozerwalnie i raczej nie na równych zasadach.
            Tworzenie „pokarmu” nie jest możliwe TAM, bo tam nie ma żadnych relacji między duszkami, nie ma zgrzytów, miłości itp. Dusze posiadają indywidualną świadomość, są najbardziej szczęśliwe rozkoszując się świętym spokojem sam na sam ze sobą samym, w przerwach pomiędzy „śmiercią”, a „narodzeniem”
            Tu w iluzorycznym świecie światów poprzez różne nasze wymyślne triki, prowokowanie/manipulowanie jednych przez drugich rodzą się emocje z przeżywania dramatów, radości, strachów itp…na zasadzie wszystkie chwyty dozwolone aby z tych emocji energia lała się wiadrami.
            Myślę, ze kazdej Duszy zależy na jak najprzyjemniejszym/lekkim doznawaniu życia. W zależności od okoliczności jednej się udaje lepiej, innej gorzej.
            Pozdrawiam
            eL

          • Maria_st pisze:

            Loja porównaj swoje wyjscie z ciala z Alicji Ziętek
            https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=wizje+Alicji+zi%C4%99tek
            osoby po tzw śmierci klinicznej czesto mowia o wizjach, snach

          • marek pisze:

            to coś jakby dla każdego z nas na każde nowe narodziny każdego z nas powstawał nowy mikro świat, którego koniec nastąpi z chwilą każdej śmierci każdego z nas. Światy się wzajemnie przenikają/zazębiają wg skomplikowanych do ujęcia zasad.

            Ponieważ lubię metafory i przenośnie /choć często tworzone tylko dla siebie / powiem jedynie : taniec świetlików .

            Nie tak odległe te nasze „światy ” jak by się mogło wydawać .

            Dziękuję Lilu

            m

          • JESTEM pisze:

            Lila… piękne imię… :-}❤

          • Dawid56 pisze:

            Każdy z nas przychodząc tu ma ten sam cel…wytwarzanie, wymienianie się tu energetycznym pokarmem i wspólnym zasilaniem energią „Źródła-Boga”, z którym każdy z nas jako Dusza jest połączony na stałe, nierozerwalnie i raczej nie na równych zasadach.
            Tworzenie „pokarmu” nie jest możliwe TAM, bo tam nie ma żadnych relacji między duszkami, nie ma zgrzytów, miłości itp. Dusze posiadają indywidualną świadomość, są najbardziej szczęśliwe rozkoszując się świętym spokojem sam na sam ze sobą samym, w przerwach pomiędzy „śmiercią”, a „narodzeniem”
            Tu w iluzorycznym świecie światów poprzez różne nasze wymyślne triki, prowokowanie/manipulowanie jednych przez drugich rodzą się emocje z przeżywania dramatów, radości, strachów itp…na zasadzie wszystkie chwyty dozwolone aby z tych emocji energia lała się wiadrami.
            Myślę, ze kazdej Duszy zależy na jak najprzyjemniejszym/lekkim doznawaniu życia. W zależności od okoliczności jednej się udaje lepiej,

            Podzielam w dużej części Twój pogląd Loju Jolalna.Podobnie myślę że dusze po tamtej stronie nie powinny być powiązane z innym duszami jakimikolwiek emocjami ( nawet miłości)

      • marek pisze:

        Wylany atrament miał dotyczyć wyłącznie ” zdania miłuj siebie samego jak bliźniego swego ” – przepraszam .

        Dziękuję Wam Margo i Marek i Wszystkim, którzy przyjęli ten tekst w zamyśleniu.

        Marek, ja tak wzniośle o sobie nie myślę. Dojść do tego to stać w PIONIE, milczeć i żyć w posłuszeństwie, nie dążyć, ale w pokorze starać się „Być” i pozwalać sobie w sobie usłyszeć : „Jam Jest” i odpowiedzieć „Kocham Boga w sobie”
        Tylko tyle i aż tyle.

        Wstawiam tutaj swą odpowiedź na wypowiedź Ostoji w temacie Źródło , gdyż w mym mniemaniu tematy łączy jedno dążenie , wypracowanie metod na uzyskanie świadomego wpływu na bieg swojej ewolucji rozciągniętej poprzez inkarnacje.

        Ostojo , parę dni minęło ,aż uznałem ,że znalazłem zrozumienie co pojmować pod pojęciem – stać w Pionie oraz ” Być „.

        Być może taki stan bycia mam już w pamięci jako doświadczenie płynące z okresu kiedy jedyne żywsze emocje budził we mnie dialog z Bogiem we mnie którego głos wówczas określałem mianem głosu Wyższego Ja.

        Życie na zewnątrz mnie toczyło się jak gdyby za pancerną szybą , nie powodując żadnych emocji, choć w nim uczestniczyłem jak każdy inny człowiek.

        Mam jednak w pamięci że w tamtym okresie byłem samotny jak przysłowiowy palec ..
        po rozwodzie …być może to pomogło mi wejść w ten stan życia w samym sobie.

        Obecnie , choć zrzuciłem z siebie wszelkie pokusy świata doczesnego i własnych słabości to jednak pozostało we mnie to co zostało wdrukowane w moją ego osobowość.

        Byłem najstarszy z pięciorga rodzeństwa , wdrukowano mi opiekuńczość nad nimi i pojęcie zwierzchności i odpowiedzialności za ich los pod nieobecność rodziców.

        W trakcie życia ta cecha ewoluowała , czy prawidłowo – na dzisiaj nie wiem , jednak te cechy charakteru które tworzyła nie dawały mi sygnału iż oddalają mnie od Boga we mnie .

        Teraz widzę ,że jednak rozbudowały zadufanie w swój osąd i płynące z tego samooceny.

        Trudno jest zwalczać w sobie to co człowiek szufladkuje jako pozytyw , troskę o los bliskich za chwilę niedołężnych , i tło tego ich losu gdy zostaną sami na tym świecie wielbiącym mamonę .

        Może i to uda mi się usunąć z przed oczu i sprowadzić do właściwych wymiarów , może wtedy zamiast wzniośle , będę bardziej realnie myślał o sobie i trwał w życiu w Pionie jak kamienny ostaniec w rwącym potoku życia – drodze.

        m

      • margo0307 pisze:

        „…film Noc Świetlików…”
        ___
        Marku, czy chodzi Ci o ten film opowiadający o… o chorej na anoreksję dziewczynie i pielęgniarzu, który zabiera ją do swego domu ?

  4. Mezamir pisze:

    bez sensu gdy jednocześnie dalajlama umierajac rodzi się jako kolejny/następny dalajlama

    To własnie jest typowe europejskie nierozumienie idei reinkarnacji ze Wschodu
    X umiera i rodzi się Y a nie X’ – taka jest idea reinkarnacji w oryginale

    X ma wpływ na to jakie będzie Y ,dlatego Y jest „inkarnacją” X

    Po prostu ludzie rodzą się w oparciu o program/projekt
    który istnieje w wymiarze duchowym,w wymiarze śmierci ciała
    Program jest uaktualniany przez kolejnych żywych ludzi w momencie ich śmierci
    Zbierają za życia aktualizacje jak pszczoły pyłek znosząc go do ula
    Potem umierają,program się aktualizuje i powstaje w oparciu o ten program NOWA istota
    a nie poprzednia istota w nowej wersji

    • Loja Jolajna pisze:

      Mezamir,
      Szczerze to nie rozumiem czy troche mnie popierasz czy jesteś absolutnie przeciw🙂

      Mnie chodzi o to, że Dusza jest indywidualna z ciągłością swojej indywidualnej świadomości. To co Dusza doświadczy będąc w iluzji jednego życia w ciele człowieka jest jakby miarą możliwośći swojego poradzenia sobie w kolejnym doświadczeniu.
      Moim zdaniem wszelkie trudy, konieczność życia w poświęceniu siebie dla innych, mało radości, mało spokoju, dużo przeżywanych dramatów itp, to wszystko składa się i rzutuje na start w kolejnym wcieleniu. Tak na zasadzie : jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
      Oczywiście nie chodzi o to, ze umierasz drwalem i urodzisz się drwalem.
      Rodzaj iluzji życia zależy od poprzedniego wcielenia ale i bieżącego, w którym możesz na przyszłość zyskać ale i stracić na „jakości”. Jakość nie oznacza dobrobytu w posiadaniu majątków, a raczej możliwość czucia się wolnym, zdrowym, mądrym, życie spokojne, szczęśliwe.

      „Potem umierają,program się aktualizuje i powstaje w oparciu o ten program NOWA istota
      a nie poprzednia istota w nowej wersji”
      Powstaje nowa istota ludzka zasiedlona przez odwieczną istotę duchową.

      • Mezamir pisze:

        nowa istota ludzka zasiedlona przez odwieczną istotę duchową

        Odwieczna duchowa istota to matryca,program/projekt
        Istoty są chwilowe,matryca wieczna,jak foremki na babki z piasku
        Każda kolejna piaskowa babka będzie piaskową babką
        ale nie będzie ciągle tą samą którą wcześniej zniszczyliśmy
        aby ulepić kolejną.

        „Odwieczną duchową istotą” będzie w tym wypadku wiaderko na piasek
        Co do niego wsypiemy z tego będziemy lepić formy

        • Loja Jolajna pisze:

          „„Odwieczną duchową istotą” będzie w tym wypadku wiaderko na piasek
          Co do niego wsypiemy z tego będziemy lepić formy”
          ____________
          można i tak🙂

        • JESTEM pisze:

          „„Odwieczną duchową istotą” będzie w tym wypadku wiaderko na piasek
          Co do niego wsypiemy z tego będziemy lepić formy”

          A skąd to wiaderko się wzięło?😀

          • Mezamir pisze:

            W tym przykładzie nie o to chodzi skąd się wzięło wiaderko
            a nawet gdybyśmy zaczęli rozmyślać nad wiaderkiem
            sprawa babki z piasku wygląda tak samo.
            Z wiaderkiem czy bez,babka z piasku za chwilę się rozsypie

      • Mezamir pisze:

        Gdybyśmy przechodzili z jednego ciała do drugiego po śmierci
        to w nowym życiu nie musielibyśmy uczyć się czytać i pisać ,liczyć itd
        a gdybyśmy musieli to robić,byłoby to straszne marnotrawstwo czasu
        (syzyfowe prace)

        Jak piłka która nie może lecieć w górę i z każdym kolejnym odbiciem
        wznosi się coraz niżej aż w końcu opada na dno w bezruchu

        Reinkarnacja wygląda bardziej jak bile na stole bilardowym
        Jedna uderza w drugą,pierwsza się zatrzymuje,druga toczy się dalej
        w sposób zależny od tego jak została uderzona przez poprzednią)
        Każda bila jest „inkarnacją” trafienia jej przez poprzednią z bil

        • Loja Jolajna pisze:

          „Gdybyśmy przechodzili z jednego ciała do drugiego po śmierci
          to w nowym życiu nie musielibyśmy uczyć się czytać i pisać ,liczyć itd
          a gdybyśmy musieli to robić,byłoby to straszne marnotrawstwo czasu
          (syzyfowe prace)”
          __________
          a skąd to, ze musimy się uczyć pisać czy czytać? przecież nie musimy, a na pewno nie wszyscy. właściwie już wcześniej odpowiedziałes sobie na to pytanie pisząc :
          „Zbierają za życia aktualizacje jak pszczoły pyłek znosząc go do ula
          Potem umierają,program się aktualizuje i powstaje w oparciu o ten program NOWA istota”

          Uczyć się pisać i czytać to my ewentualnie musimy, a częściej chcemy tu dopiero od jakiegoś czasu,
          Generalnie jednak chodzi tu o to, że rodzimy się w nowym niezdarnym ciele, w nowych warunkach utworzonych w kolektywie przez inne istoty duchowe obarczone/ograniczone ciężarami swoich iluzorycznych ciał. Ten kolektyw wymyślił sobie potrzebę pisania, czytania, liczenia, posiadania pieniędzy, zakładania rodzin, stosowania prawa itp

        • Mezamir pisze:

          przecież nie musimy

          Dużo znasz książek napisanych przez noworodki?😉

          • Loja Jolajna pisze:

            Dużo znasz książek napisanych przez noworodki?😉
            ________________
            na głupie pytanie, głupia odpowiedź
            nie wyobrażam sobie tu życia bez jedzenia, wody, powietrza itp,
            ale bez książek, nauczycieli, szkół, pracy etatowej i kilku innych rzeczy
            jestem sobie w stanie wyobrazić.

          • Mezamir pisze:

            Nie ma głupich pytań

            Też potrafię sobie wyobrazić to o czym piszesz
            Żylibyśmy jak zwierzęta w norach,bez sztuki,bez abstrakcji

      • Mezamir pisze:

        PS To co inkarnuje/przechodzi z bili na bilę
        to siła jaką otrzymuje następna z bil od poprzedniej
        Nie przechodzi kolor ani kształt ani materiał tylko energia

      • Mezamir pisze:

        Film Davida B Earle’a stworzony w wyniku pragnienia zdobycia empirycznego dowodu
        na istnienie po śmierci

  5. Maria_st pisze:

    Potem umierają,program się aktualizuje i powstaje w oparciu o ten program NOWA istota
    a nie poprzednia istota w nowej wersji ”

    toz i inkarnacja to jeden wielki wymysl, wiec po co spekulacje ?

    • mały budda pisze:

      Ja spójrzmy to każdy z nas ma różne zdobyte doświadczenia.
      Z moich obserwacji a tym samym wynikających przeżyć w tej obecnej formie. Wynika, iż jako świadomości podróżujemy pomiędzy alternatywnymi światami. W których z oczywistych względów przybieramy różne fizyczne formy. To jakby przebieg świadomości według systemy wartości klucza.
      Każdy klucz otwiera innego pokłady bramy-wrota poznania w której obracają się w rozwoju życia świadomości.
      Tak więc jedynie mogą potwierdzić, to ,co jestem wstanie przeżyć a tym samym zrozumieć.
      Według mojego poznania istnieje wędrówka świadomości w obrębie rozwoju poznania, tych że bram.
      Tylko ja sam mogłem zrozumieć swoją przyczynę zaistnienia w niższym świecie materii.
      Zrozumiałem, iż problem polega na odwrócenie kierunków biegu nurtu życia a tym samym rozwoju świadomości.
      Czy inkarnacja istnieje?. Moim zdaniem to wędrówka różnych potencjałów świadomości z różnym przedziałów czasowych (każda świadomość ma osobny dysk doświadczeń) jakie skupiają w swoim polu energie.
      Tak więc pamięć żyje w polu świadomości, a nieświadomi żyją w cudzym polu innych świadomości z stąd niektórzy mogą myśleć, iż są wiecznymi graczami. Którzy za wszelką cenę chcą żyć wiecznie na cudzym schemacie.
      Zaczarowany ludzki świat a pełno w nim sprzeczności.
      Może jakby ludzie czuli świat tak jak Pan Tesla i przelot muchy mógłby być słyszalny jak grzmot pioruna-błyskawicy.
      To byłoby lepiej w uczuciu swojej jak i zewnętrznej otaczającej wibracji.
      Czy człowiek jest wibracją, czy fizycznym ciałem?
      Ciało fizyczne się rozpada a wibracja żyje w reprezentacji świadomego lub nieświadomego istnienia świadomości i tym sposobem doznania światła.
      Każdy z nas widzi inną częstotliwość świadomości światła.
      Tak więc każdy z nas inaczej świeci w fizycznym świecie.
      Może ludzkim formom potrzeba tak jak Pana Tesli uczucia, przelatującej muchy, która swoim lotem wywołuje brzmienie głosu uderzenia pioruna.

  6. marek pisze:

    toz i inkarnacja to jeden wielki wymysl, wiec po co spekulacje ?

    aby procesor ” umysł ” w oparciu o to prowadził więcej intelektualnych operacji.

    m

  7. Loja Jolajna pisze:

    „Nie ma głupich pytań

    Też potrafię sobie wyobrazić to o czym piszesz
    Żylibyśmy jak zwierzęta w norach,bez sztuki,bez abstrakcji
    ________________
    czyli masz bardzo ograniczoną wyobraźnię🙂
    bo zamiast licznych książek, często z wątpliwą wiedzą, moglibyśmy mieć lepszą wiedzę w głowach
    bo wtedy każdy rodzic mógłby być nauczycielem
    bo wtedy nie potrzebne byłyby szkoły…gdzie ponad 10lat nauki i nauczyciel etatowy tak uczy, że przeciętny uczeń nie moze zdać matury z matematyki🙂
    z pracą etatową to już w ogóle nie chce mi się tobie tłumaczyć
    bo i tak nie zrozumiesz, że można znacznie lepiej żyć bez niej.

    • Mezamir pisze:

      moglibyśmy mieć lepszą wiedzę w głowach

      Nie moglibyśmy,poczytaj o psychologii rozwojowej dzieci

      • Maria_st pisze:

        moglibyśmy mieć lepszą wiedzę w głowach

        Nie moglibyśmy,poczytaj o psychologii rozwojowej dzieci ”

        nie wiem o jakiej psychologii piszesz M.
        Wiem że jeśli potrzebuje sie pomocy to okazuje sie że trzeba samemu jej szukac i nie zawsze tam gdzie piszesz .
        To prawda, że uczymy sie od innych ale dzieci często wiedzą znikad o wiele więcej niż powinne i wtedy uważa się ze to ich wyobraznia.
        Pamietam to ze swojego dziecinstwa ale tez od wlasnych dzieci, to nauka wg mnie je uwstecznbia, ogłupia.
        Rzadko które z dzieci wylamuje sie z tego uwsteczniania.
        Pamiętam jak 2,5 latka wyjasniała mi skad sie biora meteoryty mimo iż nie ogladala tv, zresztą do tej pory mnie zadziwia.

        • Mezamir pisze:

          Pamiętam jak 2,5 latka wyjasniała mi skad sie biora meteoryty mimo iż nie ogladala tv, zresztą do tej pory mnie zadziwia.

          Ale to jeszcze nie jest dowód na to że się odrodziła
          Mogła mieć po prostu wgląd do nieświadomości zbiorowej🙂

          • Maria_st pisze:

            Ale to jeszcze nie jest dowód na to że się odrodziła
            Mogła mieć po prostu wgląd do nieświadomości zbiorowej ”

            oj M tyle czasu tu piszemy i co, nie pamietasz do jakoch wnioskow ktos doszedł?
            Czy ja piszę o tym ze sie odrodziła?
            Ludzieeeeeee
            M chyba nie cierpisz na amnezje?

          • Loja Jolajna pisze:

            Dusza rodzi się w ciele noworodka wraz ze swoją wiedzą, prawdziwą wiedzą duchową.
            Ta wiedza zostaje wypierana stopniowo na rzecz wiedzy zafiksowanej przez wcześniej urodzonych, opiekunów, rodziców, potem nauczycieli itd. Same dolegliwości związane z odczuwaniem poprzez ciało też swoje robi.
            Wyobraź sobie jak wielka ta wiedza musi być skoro taka Duszyczka potrafi usadowić się w ciele noworodka, funkcjonować w nim, a potem odejść z niego. Zobacz czym jest samo ciało bez Ducha…niczym.

      • Loja Jolajna pisze:

        napisałam : ” moglibyśmy mieć lepszą wiedzę w głowach
        bo wtedy każdy rodzic mógłby być nauczycielem”

        a ty :
        „Nie moglibyśmy,poczytaj o psychologii rozwojowej dzieci”
        _______________
        zlituj sie nade mną
        chodziło mi, ze dorośli-rodzice mogliby od swoich mądrych rodziców przejąć wiedzę zamiast tę napisaną np przez psychologów, czy innych uczonych znawców i przekazać swoim dzieciom, że nic nie stoi na przeszkodzie zeby każdy mógł w swojej głowie zmieścić wiedzę potrzebną i przydatną do dobrego funkcjonowania i w ten sposób mógłby ją przekazywać swoim dzieciom. Etatowy nauczyciel nie ma interesu w tym żeby nauczyć dobrze i szybko, w jego interesie jest uczyć źle i długo, tak jak lekarz ma interes żeby leczyć, a nie wyleczyć.
        O psychologii rozwojowej dzieci sam sobie czytaj, ja bardziej cenię wiedzę wynikającą z własnej obserwacji dzieci małych i takich dużych jak ty.

        • Mezamir pisze:

          ja bardziej cenię wiedzę wynikającą z własnej obserwacji

          Jeżeli pozjadałaś wszystkie rozumy to faktycznie nie musisz niczego czytać
          bo nikt już nie wniesie niczego do Twojej wszechwiedzy😉

          • Loja Jolajna pisze:

            Mezamir,
            Według mojego rozumu każdy normalny człowiek stający się rodzicem ma za sobą dostatecznie dużo czasu i własnych doświadczeń/obserwacji żeby być zdolnym wychować swoje dzieci bez potrzeby czytania rad psychologów i innych zawodowych doradców/znawców/teoretyków.

            Każdy nienormalny człowiek nie powinien mieć dzieci.
            Z książek nie nauczysz się jak być dobrym/mądrym rodzicem…możesz co najwyżej przeczytać, ale to nie jest równoznaczne ze stosowaniem w wychowaniu.
            Z książek co najwyżej przyswoisz zasady i metody, które będziesz musiał stosować w pracy etatowej polegającej na zarobkowym opiekowaniu się czyimiś niechcianymi dziećmi, rodzicami, dziadkami.

          • Loja Jolajna pisze:

            Ty pisałeś, że studiujesz jakiś kierunek po którym będziesz miał dyplom zawodowego opiekuna starszych samotnych/niechcianych ludzi.
            Jakiś czas temu, przed jakimiś egzaminami, rozpytywałeś nas o metody organizowania zajęć ze starszymi ludźmi.
            Powiedz szczerze czy ty nie miałeś rodziców, dziadków, czy nigdy nie interesowałeś się ich potrzebami, nie zauważyłeś jak lubią spędzać wolny czas itp.
            Jak nie miałeś swoich starszych krewnych w domu, to nie żyjesz na bezludnej wyspie.

            Bozesz ty mój, co za czasy nastały…mam nadzieję, że kolejny raz urodzę się w innym/lepszym świecie, gdzie będą sami mądrzy ludzie.

          • marek pisze:

            Powiedz szczerze czy ty nie miałeś rodziców, dziadków, czy nigdy nie interesowałeś się ich potrzebami, nie zauważyłeś jak lubią spędzać wolny czas itp.

            Psychologia tak jak każda nauka ma swoje plusy i minusy .

            Plusy to pragnienie niesienia pomocy , minusy to przekonanie że jest wiedzą będącą lekarstwem na wszystko.

            Psychologia rozpatruje ego osobowość – przejściową formę samoświadomości zaistniałą z odróżnienia od otoczenia ” ja ” z wdruków płynących z tego otoczenia i odzwierzęcych atawizmów , działań instynktownych płynących z odzwierzęcego ciała.

            Psychologia jak cała farmacja z coraz nowszą pastylką na wszystko jest kaleka bo leczy dysfunkcje psyche , a nie choroby ducha .

            Dokąd nie poszerzy swojej wiedzy o działania na matrycy ludzkiej istoty , dotąd będzie to jedynie akademicka nauka .

            miłości nie da się nauczyć

            m

  8. Maria_st pisze:

    chodziło mi, ze dorośli-rodzice mogliby od swoich mądrych rodziców przejąć wiedzę zamiast tę napisaną np przez psychologów, czy innych uczonych znawców i przekazać swoim dzieciom, że nic nie stoi na przeszkodzie zeby każdy mógł w swojej głowie zmieścić wiedzę potrzebną i przydatną do dobrego funkcjonowania i w ten sposób mógłby ją przekazywać swoim dzieciom. Etatowy nauczyciel nie ma interesu w tym żeby nauczyć dobrze i szybko, w jego interesie jest uczyć źle i długo, tak jak lekarz ma interes żeby leczyć, a nie wyleczyć.
    O psychologii rozwojowej dzieci sam sobie czytaj, ja bardziej cenię wiedzę wynikającą z własnej obserwacji dzieci małych i takich dużych jak ty.”

    popieram

  9. Ktoś pisze:

    http://losyziemi.pl/pakistan-sloneczne-dzieci-stanowia-zagadke-dla-lekarzy-w-dzien-pelne-energii-po-zmroku-niezdolne-do-zycia

    IDEALNI NIEWOLNICY… W DZIEŃ HARUJĄ….. A W NOCY NIE UCIEKNĄ…….. bo nie mają jak (oprogramowanie im wyłącza zasilanie)

    • Maria pisze:

      Ktos Ty jak zwykle z igły robisz widły.Nie demonizuj zjawiska.
      „Rodzice chłopców są kuzynami. Dwaj starsi bracia chłopców mieli podobne symptomy, ale zmarli. W rodzinie są jeszcze dwie dziewczynki, ale one są całkowicie zdrowe – wyjaśnia Akram.”

  10. JESTEM pisze:

    Rodzimy się na tej planecie po to, by doświadczać tej planety. Ta planeta żyje. Możemy wszystko TO obejmować i doświadczać pełnej obfitości na tej planecie. I wtedy życie staje się pełnią doświadczania radości życia tej planety. W tzw. codziennym życiu, kiedy działamy pod wpływem różnych koncepcji – programów, nie bierzemy tego pod uwagę. Kiedy uwolnimy się od wielu koncepcji na temat życia, wtedy możemy zacząć cieszyć się życiem, bogactwem życia na tej planecie. Żyć na tej planecie w radości istnienia.

  11. Maria_st pisze:

    http://www.cda.pl/video/5132043e
    Film opowiadający o tym o czym piszemy
    Lucek dzieki za film

    • margo0307 pisze:

      „… Każdy na tym świecie ma swoją misję. Reszta jest bez znaczenia, jeśli o tym pamiętasz.
      A jeśli pamiętasz o wszystkim ale nie o tym, to tak… jakby nic nie wiedzieć…

      Ludzie na tym świecie są jak trzy motyle latające wokół świecy.
      Pierwszy podlatuje bliżej i mówi: – wiem co to miłość.
      Drugi dotyka płomienia leciutko skrzydełkiem i mówi: – wiem jak pali ogień miłości.
      Trzeci rzuca się w płomień i płonie…
      Tylko on wie – czym jest prawdziwa miłość…

      Jak śmierć może kończyć coś – co nie ma początku ?…”

      Przepiękna opowieść…, dziękuję kochana Jestem:)❤

      • Maria_st pisze:

        „„… Każdy na tym świecie ma swoją misję. Reszta jest bez znaczenia, jeśli o tym pamiętasz.
        A jeśli pamiętasz o wszystkim ale nie o tym, to tak… jakby nic nie wiedzieć…”

        heh Małgoś…..
        cofnęłam film / miałam gośćia a zapomniałam zatrzymać kadr/ i właśnie te słowa się pojawiły…he he he
        Gramy swoje role i jesli jesteśmy ich świadomi…….

        • margo0307 pisze:

          „… Gramy swoje role…”
          ___🙂❤
          Chodźcie… zjednoczmy się…🙂

          • Maria_st pisze:

            Chodźcie… zjednoczmy się…:)

            JESTEŚMY

          • margo0307 pisze:

            Chodźcie… zjednoczmy się…🙂

            „JESTEŚMY”
            ___
            Bardzo się cieszę🙂
            Ciekawe czy „nasz” Adaś myśli podobnie… ?

            „…Każdy z nas przyszedł na ten świat jako wolna, kosmiczna istota.
            Dopiero tutaj zrobiono z nas katolików, protestantów, żydów i tym samym poróżniono nas. Skłócanie żyjących w nieświadomości ludzi to tradycja na tej planecie.
            Jeżeli ktoś myśli, że jest inaczej – proponuję TERAZ, w tym miejscu skończyć czytanie tego artykułu.
            Każdy z nas jest wolny i każdy ma prawo przeprowadzać na sobie przedziwne eksperymenty i doświadczać – dosłownie – na własnej, ludzkiej skórze rezultatów podjętych decyzji…”

            http://romannacht.blogspot.com/

          • Loja Jolajna pisze:

            „„…Każdy z nas przyszedł na ten świat jako wolna, kosmiczna istota.
            Dopiero tutaj zrobiono z nas katolików, protestantów, żydów i tym samym poróżniono nas. Skłócanie żyjących w nieświadomości ludzi to tradycja na tej planecie.
            Jeżeli ktoś myśli, że jest inaczej – proponuję TERAZ, w tym miejscu skończyć czytanie tego artykułu.
            Każdy z nas jest wolny i każdy ma prawo przeprowadzać na sobie przedziwne eksperymenty i doświadczać – dosłownie – na własnej, ludzkiej skórze rezultatów podjętych decyzji…”
            _______________________
            Co to znaczy zrobiono z nas” ?
            przecież wszyscy wzajemnie sobie robimy to czy tamto
            małe dziecko zmanipulują dorośli, potem to dziecko gdy dorośnie zmanipuluje swoje dzieci🙂 ale także będzie manipulował rówieśników i starszych.

            „Każdy z nas jest wolny i każdy ma prawo przeprowadzać na sobie przedziwne eksperymenty i doświadczać – dosłownie – na własnej, ludzkiej skórze rezultatów podjętych decyzji”
            ______________
            Oczywiście, ale najlepiej by było żeby tę swoją wolność do eksperymentowania manifestował na własny koszt i odpowiedzialność, bez zadawania bólu innym, bez nadmiernego obarczania innych itp.

          • margo0307 pisze:

            „…Każdy z nas jest wolny i każdy ma prawo przeprowadzać na sobie przedziwne eksperymenty i doświadczać – dosłownie – na własnej, ludzkiej skórze rezultatów podjętych decyzji…”

            „…Oczywiście, ale najlepiej by było żeby tę swoją wolność do eksperymentowania manifestował na własny koszt i odpowiedzialność, bez zadawania bólu innym…”
            ___
            Tak, to bardzo mądre słowa…
            Żyjesz zgodnie z nimi ?

      • JESTEM pisze:

  12. Alicja z Krainy Czarów pisze:

    Historia zawarta w tym filmie jest tak smutna że aż same lecą łzy a jaka prawdziwa i na Czasie.

    • Ktoś pisze:

      „Noc Oczyszczenia” piękna i wzruszająca opowieść o pełnej miłości Ziemi PO WYDARZENIU. Film do znalezienia na CDA.

      • Maria_st pisze:

        „Noc Oczyszczenia” piękna i wzruszająca opowieść o pełnej miłości Ziemi PO WYDARZENIU. Film do znalezienia na CDA.”

        scenariusz Ci pasuje Ktoś?
        Podobny do tego o ktorym tu piszesz.
        Dla mnie tandeta

  13. Maria_st pisze:

    Podzielam w dużej części Twój pogląd Loju Jolalna.Podobnie myślę że dusze po tamtej stronie nie powinny być powiązane z innym duszami jakimikolwiek emocjami ( nawet miłości) ”

    Są MIŁOŚCIĄ MĄDROŚCIĄ MOCĄ

  14. Loja Jolajna pisze:

    margo0307 pisze:
    Maj 10, 2016 o 12:51

    „…Każdy z nas jest wolny i każdy ma prawo przeprowadzać na sobie przedziwne eksperymenty i doświadczać – dosłownie – na własnej, ludzkiej skórze rezultatów podjętych decyzji…”

    „…Oczywiście, ale najlepiej by było żeby tę swoją wolność do eksperymentowania manifestował na własny koszt i odpowiedzialność, bez zadawania bólu innym…”
    ___
    Tak, to bardzo mądre słowa…
    Żyjesz zgodnie z nimi ?
    ________________________
    bardzo się staram żeby innym w drogę nie wchodzić, innych sobą nie obciążać, nie generować negatywnej energii u siebie czy innych.
    stąd mój pęd do życia na własny koszt, stąd unikanie korzystania z przywilejów socjalnych, stąd wstręt do darmowego, do brania kredytów, dotacji, a nawet alimentów, do targowania się przy kupnie rzeczy czy przy negocjowaniu umów, itp, itd

    • margo0307 pisze:

      ” bardzo się staram żeby…”
      ___
      Hmm…, każdy z nas się o coś… stara…, ale…
      Rozumiem, że… nie chcesz odpowiedzieć na moje pytanie – czy żyjesz zgodnie ze swoimi słowami… odnośnie manifestowania na własny koszt i odpowiedzialności za swoją wolność bez zadawania bólu innym…

  15. JESTEM pisze:

    Kiedy się rodzimy, rodzimy się jako istoty boskie, które przywdziewają formę ludzkich ciał. Rodzimy się jako niewinne, czyste istoty patrzące na świat niewinnymi oczyma. „Wchodzimy” w doświadczenie, w którym – poprzez życie w tej formie – zbieramy (kolekcjonujemy :-} ) płynące do nas z zewnątrz różne odbicia-wzory-zapisy wszystkiego, co dociera do nas przez zmysły i kumulowane jest w naszych ciałach oraz interpretowane przez umysły.
    I zaczynamy postrzegać życie przez pryzmat tych informacji, którymi nasycamy się. I wtedy tracimy naszą czystość i niewinność, przestajemy postrzegać świat takim, jaki w swojej Rzeczy w Istości (w Istocie Swej) jest, ponieważ zaczynamy postrzegać go przez filtr nabytych odbić-wzorów-zapisów (wzorców myślenia i działania oraz postrzegania, interpretowania itd.). Stajemy się wtedy utożsamieni z nimi, ponieważ, nauczyliśmy się identyfikować z nimi.

    7 miliardów ludzi to 7 miliardów kompilacji, „pakietów” zróżnicowanych pomiędzy sobą odbić-wzorów-zapisów świadomości uformowanej jako indywidualne ja – poprzez umysł o ograniczonej świadomości siebie. 7 miliardów ludzi to 7 miliardów „sposobów patrzenia”, oglądów, percepcji jednej „rzeczy”. W takiej sytuacji niemal każda i każdy „walczy” i konkuruje z innymi, aby udowodnić innym, że ona lub on widzi rzeczywistość we właściwy (najwłaściwszy, prawdziwy (najprawdziwszy) sposób. I to zjawisko nazywane jest MAJĄ czyli ILUZJĄ. Ale to nie jest Rzeczy w Istością (w istocie swej). I to nie jest prawdą. To tylko wydaje nam się być prawdą ze względu na, co wydarzyło nam się, czym nasiąknęliśmy w ciągu naszego całego dotychczasowego życia.

    Przebudzenie, oświecenie, wyzwolenie, zbawienie polega na tym, że wszystkie owe odbicia-wzory-zapisy „nabyte” przez nas przez całe nasze dotychczasowe życie, są „rozpuszczane” w świadomości, jakby były „prute węzły” tych wzorów. Przechodzimy w ten sposób proces transformacji. Po jego zakończeniu znowu jesteśmy w stanie patrzeć na życie, na świat niewinnymi oczyma, powracamy do stanu niewinności i czystości istot boskich, które przeszły doświadczenie konsekwencji przywiązania do różnych odbić-wzorów-zapisów ograniczających nasz sposób istnienia w tym świecie. Od tego momentu przeszłość już nie interpretuje naszej teraźniejszości i tego, co spotykamy na swojej drodze. Wszystko na powrót staje się takie, jakie jest w Rzeczy Istności swej – w Rzeczy Istności SIEBIE.

    Przebudzenie, oświecenie, wyzwolenie, zbawienie nie jest naszą decyzją (mentalną – psychiczną – woli), ponieważ jest to zjawisko (fenomen), które się wydarza… A wtedy – wkraczając w ten stan istnienia, w nową przestrzeń istnienia – SIEBIE, manifestuje się, przejawia.. Potrzebujemy przejść przez ten proces, a to, co nazywamy „zwykłym, codziennym życiem”, to są tylko społecznie zaakceptowane – społecznie, kulturowo uzgodnione koncepcje (sprzeczności) warunkujące nasze istnienie w iluzorycznym świecie walki o racje i prawdę. Zgodziliśmy się przez to przechodzić jako członkowie różnych społeczeństw. Następnie przechodzimy przez proces transformacji, przetworzenia tego, czym „nasiąknęliśmy”, co nabyliśmy i uznaliśmy jako swoje ja oraz z czym utożsamiliśmy się (np. z historiami naszych indywidualnych ja). Owszem, to bywa trudne z pozycji naszych oddzielonych ja.

    Podobnie jak motyl, który potrzebuje nasycić swoje skrzydła substancją zgromadzoną w postaci poczwarki, my potrzebujemy tego „nasiąkania” różnymi wzorcami. „Gąsienica przestaje przyjmować pokarm, opróżnia przewód pokarmowy, zrzuca z siebie oskórek i zmienia się w nieruchomą formę. Z pozoru można uznać ją za martwy organizm, tymczasem we wnętrzu formuje się dorosły motyl.” Dlatego motyl jest symbolem transformacji w najdojrzalszą swoją postać – formę.

    Przebudzenie, oświecenie, wyzwolenie, zbawienie sprawia, że przestajemy udawać, grać w różne gry i gierki nieświadomie, i walczyć z innymi ja, ponieważ następuje w nas uwolnienie od wcześniej nabytych odbić-wzorów-zapisów (wzorców myślenia i działania oraz postrzegania, interpretowania itd.). Dokonuje się w nas, poprzez nas transformacja częstotliwości tych energii tworzących różne wzory. A wtedy wszelkie społecznie zaakceptowane – społecznie, kulturowo uzgodnione koncepcje (sprzeczności) przestają na nas działać.

    Człowiek przebudzony, oświecony, wyzwolony, zbawiony nie uczy nikogo o czymś na zewnątrz, nie mówi sam od siebie, jest jak puste naczynie – pusta przestrzeń – czysta świadomość SIEBIE jako Jedni, Całości. Żyje dzieląc się doświadczeniem przemiany, jaka w niej czy w nim się dokonała. Taka istota w każdej i każdym, we wszystkim, co ją otacza, widzi cząstki SIEBIE.

    Przebudzenie, oświecenie, wyzwolenie, zbawienie jest naszą naturą, która jest „integralną częścią” każdej i każdego z nas. Działa w nas, poprzez nas i my jesteśmy tą „siłą”, która doświadcza SIEBIE i swojego ‚zaśnienia’ w MAI – ILUZJI oraz ‚przebudzenia’.

    • Loja Jolajna pisze:

      witaj JESTEM
      serdeczne dzięki…wiesz za co ❤

      sporo się słyszy o ludziach oświeconych, ale czy faktycznie są tacy obecnie gdzieś
      jeżeli tak, to gdzie i jak zyją, po czym mozna ich odróżnić od tych nieoświeconych?

      • margo0307 pisze:

        „…po czym mozna ich {oświeconych} odróżnić od tych nieoświeconych?”
        ___
        Po tym… w jaki sposób żyją w swym codziennym życiu…

        • Loja Jolajna pisze:

          „Po tym… w jaki sposób żyją w swym codziennym życiu…”
          ________
          Małgosiu, no własnie o to pytam, jak żyją?
          czy tak na wzór katolickich świętych np jak Matka Teresa, która „oddała” swoje zycie dla biednych niechcianych dzieci, czy moze jak zakonnik katolicki czy mnich buddyjski, których nie interesują problemy zwykłych ludzi spoza klasztorów, ale za to czas spędzają na medytacjach, modlitwach, stosują jakieś diety itd ?

          • Maria_st pisze:

            czy tak na wzór katolickich świętych np jak Matka Teresa, która „oddała” swoje zycie dla biednych niechcianych dzieci,

            niestety nie dałaś dobrego przykładu

          • Loja Jolajna pisze:

            oj Marysiu, mam swoją opinię na temat świętych typu Matka Teresa, ale nie o to mi chodziło🙂

          • Dawid56 pisze:

            Trzeba jednak pamiętać że są to zwyczajni ludzie mający wady.Czasami są zdenerwowani, być może nawet czasami przeklinają.Potrafią być czasami nawet oschli czy nieprzyjemni.Z reguły jednak są pacyfistami i maja wstręt do wszelkiego rodzaju wojen.

          • Loja Jolajna pisze:

            „Trzeba jednak pamiętać że są to zwyczajni ludzie mający wady.Czasami są zdenerwowani, być może nawet czasami przeklinają.Potrafią być czasami nawet oschli czy nieprzyjemni.Z reguły jednak są pacyfistami i maja wstręt do wszelkiego rodzaju wojen.”
            __________________
            chodzi ci o Świadków Jehowy?

          • margo0307 pisze:

            „… własnie o to pytam, jak żyją?
            czy tak na wzór katolickich świętych np jak Matka Teresa, która „oddała” swoje zycie dla biednych niechcianych dzieci, czy moze jak zakonnik katolicki czy mnich buddyjski…”

            ___
            Jesteś pewna, że… cokolwiek wiesz nt. życia… społecznego i prywatnego Matki Teresy, katolickiego zakonnika… czy buddyjskiego mnicha… ?

    • marek pisze:

      Podobnie jak motyl, który potrzebuje nasycić swoje skrzydła substancją zgromadzoną w postaci poczwarki,

      w tym moim obrazie transformacji Jestusiu , katalizatorem tego procesu jest świadomość Chrystusowa .

      m

      • margo0307 pisze:

        „…katalizatorem tego procesu jest świadomość Chrystusowa”
        ___
        Co wg. Ciebie – Marek oznacza świadomość Chrystusowa ?
        W jaki sposób przejawia się Ona w Człowieku ?

        • marek pisze:

          Co wg. Ciebie – Marek oznacza świadomość Chrystusowa ?

          każda definicja będzie jedyne niedoskonałym odwzorowaniem , więc powiem wiem , ale wyłącznie dl siebie .

          W jaki sposób przejawia się Ona w Człowieku ?
          http://members.optusnet.com.au/pmjaworski/kuhumanizm.jezusdoskonala.html

          m

          • marek pisze:

            Str. 1671 „Najbardziej zadziwiającą i najbardziej rewolucyjną cechą misji Michała na Ziemi była jego postawa wobec kobiet. W czasach i w pokoleniu, gdy było przyjęte, że w miejscu publicznym mężczyzna nawet nie pozdrawiał własnej żony, Jezus, w związku z trzecią turą po Galilei ośmielił się wziąć ze sobą kobiety jako nauczycielki ewangelii. I miał bezprzykładną odwagę to zrobić w obliczu nauczania rabinicznego, które głosiło, że byłoby „lepiej aby słowa Prawa zostały spalone, niż miałyby być przekazane kobietom”. W jednym pokoleniu Jezus podźwignął kobiety ze stanu lekceważącego zapomnienia i trwającej wieki niewolniczej harówki. I jest rzeczą haniebną dla religii, która ośmieliła się przyjąć imię Jezusa, że w swojej późniejszej postawie wobec kobiet nie miała moralnej odwagi pójść za jego szlachetnym przykładem

            Jezus posiadał doskonale zjednoczoną osobowość ludzką. I dziś, tak samo jak w Galilei, wciąż jednoczy doświadczenie śmiertelników i koordynuje wysiłki ludzkie. Jednoczy życie, uszlachetnia charakter i upraszcza doświadczenie. Wnika w umysł ludzki, aby go wywyższać, zmieniać i przekształcać. Jest dosłowną prawdą: „Jeśli ktokolwiek ma w sobie Jezusa Chrystusa, jest nowym stworzeniem, to co dawne minęło, oto wszystko stało się nowe”

            http://members.optusnet.com.au/pmjaworski/kuhumanizm.jezusdoskonala.html

            m

          • Loja Jolajna pisze:

            „W jednym pokoleniu Jezus podźwignął kobiety ze stanu lekceważącego zapomnienia i trwającej wieki niewolniczej harówki.”
            ________________
            ciekawe dlaczego okazał taką łaskawość dla kobiet?
            zanim sam odkrył w sobie Syna Bożego, to chyba najpierw usłyszał od swojej Matki historię swojego poczęcia?
            ciekawe jakby potoczyła się historia Jezusa gdyby Maria swojej tajemnicy nikomu nie wyjawiła, bo mogę uwierzyć, że w dziecko poczęte przez Marię i jakiegoś faceta wcieliła się jakas bardziej wyjątkowa dusza, ale nie wierzę w to, ze Marię zapłodnił Duch
            eL

          • margo0307 pisze:

            Co wg. Ciebie – Marek oznacza świadomość Chrystusowa ?

            „każda definicja będzie jedyne niedoskonałym odwzorowaniem…”
            ___
            Nie do końca…, ponieważ każda definicja poszerza nasze z-rozumienie i każda coś w nie wniesie…🙂
            Zacytowałeś:
            „…Jezus… ośmielił się wziąć ze sobą kobiety jako nauczycielki ewangelii.
            I miał bezprzykładną odwagę…”

            Już na podstawie tylko tego jednego zdania wiemy, że… świadomość Chrystusową cechuje m.in…. cnota odwagi mówienia i dawania przykładu czyli… czynienia tego, co się myśli…🙂

          • Maria_st pisze:

            „Jeśli ktokolwiek ma w sobie Jezusa Chrystusa, jest nowym stworzeniem, to co dawne minęło, oto wszystko stało się nowe”

            jak długo jeszcze będziemy gdybać co by było gdyby nie pojawił sie budda, Jezus i inni nauczyciele ?
            Może ludzie inaczej odnosiliby sie do swego istnienia.
            A teraz sie zastanawiamy co oznacza swiadomość Chrystusowa…….dla mnie NIC nie oznacza, bo nie jest mi do niczego potrzebna….mozna wymyślac wieczność z czym sie TO je…..
            A mnie się to kojarzy z kolejnym religijnym ogłupianiem.
            Możemy fantazjować ale co z tego wynika?

          • marek pisze:

            Już na podstawie tylko tego jednego zdania wiemy,

            Małgosiu otwórz że wreszcie, ten link ,i z uwagą treść przeczytaj , bo cytat z kobietami to jedynie wabik z mej strony.
            Słuchając czy czytając wyrywkowo drugiej strony , skupiamy się jedynie na propagowaniu swego punktu widzenia .

            całuski na dzień dobry

            m

          • margo0307 pisze:

            ” Małgosiu otwórz że wreszcie, ten link ,i z uwagą treść przeczytaj..”
            ___
            Dlaczego uważasz, że… nie otworzyłam linku i nie zapoznałam się z jego treścią ?

            Przyznam jednak, że… nie przepadam za tekstami zawartymi w „Księdze Urantii”…, co nie znaczy, że… zaprzeczam wszystkiej treści w niej zawartej…, po prostu… styl tej księgi – z jakichś przyczyn… mi „nie leży”…

            Na temat Osoby Nauczyciela – jakim był Jezus Chrystus – nic wymowniej nie świadczy jak… Jego „Kazanie na Górze”… i gdyby każdy z nas wziął sobie do❤ choćby tylko nauki, które zostały tam zawarte… Ziemia byłaby rajem…

            Chcąc lepiej poznać życie i działalność Jezusa Chrystusa… o wiele bardziej zarezonowało ze mną to, co napisał Nikołaj Notowicz w swojej wspaniałej książce pt. " „Nieznane życie Jezusa” – Nikołaj Notowicz (z pochodzenia Polak 🙂 ), Mikołaj Roerich, Swami Abhedananda, Wyd. Aquarius, w której opisał losy Jezusa na podstawie treści manuskryptów znajdujących się w buddyjskim klasztorze założonym w 1630r, w miasteczku Hemis, obecnie teren Dżammu i Kaszmiru, kraina Ladakh w północnych Indiach… oraz treści z odczytów Edgara Caycego…
            Jeden i drugi twierdzą, że… Issa zstąpił na Ziemię, aby pokazać w jaki sposób ludzka dusza może zjednoczyć się z Bogiem – „Duchem Wiekuistym”.

            „… Przyjmując ludzką postać, zaświadczył swoim własnym życiem, że człowiek może stać się prawy i przezwyciężyć swoją śmiertelność.
            Pojawił się jako niepokalane dziecko w kraju Izraela.
            Już jako mały chłopiec zasłynął tym, że przejawiał w sobie naturę Boga i stał się „orędownikiem Ojca Wszechświata”… nauczając o „ludzkich i duchowych prawach” i twierdząc, że „Bóg nie czyni żadnej różnicy między swoimi dziećmi”…
            Nauczał, że Bóg – „Duch Wiekuisty”, jest jeden i wspólny dla wszystkich i że nie powinno się upokarzać i poniżać bliźnich, lecz „wspomagać biednych” i „podtrzymywać słabych”…”

            I wzajemnie przesyłam… całuski na dzień dobry🙂

          • marek pisze:

            A mnie się to kojarzy z kolejnym religijnym ogłupianiem.
            Możemy fantazjować ale co z tego wynika?

            Marysiu , bardzo lubię Twoje wypowiedzi .

            W oparciu o nie buduję sobie Twój obraz w głowie . Z grubsza określam Twój światopogląd jako zdrowo rozsądkowy – ” człowiek mocno stąpający po ziemi „.

            Często w duchu przyznaję Ci rację , gdyż i ja jestem ” realistą „, jednakże / i tu śmieje się chochlik siedzący w mej naturze / , powiedz kochana , jakie przesłanie , jaki pożytek płynie dla współrozmówcy z często przez Ciebie stosowanej puenty – to tak gra.

            Polecam mój post do Małgosi z przed kilku minut , może moja wypowiedź będzie bardziej zrozumiała.

            pozdrawiam

            m

    • margo0307 pisze:

      „…Przebudzenie, oświecenie, wyzwolenie, zbawienie nie jest naszą decyzją (mentalną – psychiczną – woli), ponieważ jest to zjawisko (fenomen), które się wydarza…”
      ___
      Hmm…, przebudzenie, etc… samo się wydarza ?, bez udziału naszej świadomej woli ?
      Mam odmienne zdanie w tej materii…, uważam bowiem, że… nic nie wydarza się samo… podobnie jak kołacze nie zrobią się same…

      • JESTEM pisze:

        „Hmm…, przebudzenie, etc… samo się wydarza ?, bez udziału naszej świadomej woli ?
        Mam odmienne zdanie w tej materii…, uważam bowiem, że… nic nie wydarza się samo… podobnie jak kołacze nie zrobią się same…”

        Oczywiście, możesz mieć odmienne zdanie.🙂 Wyraziłam to, co postrzegam, ale – obie wiemy – pewne rzeczy możemy postrzegać inaczej. :-}❤ To zależy kochana Margo, jak – z jakiej perspektywy (przestrzeni) na tę "rzecz" patrzymy. :-}
        Z tego, co widzę obecnie wynika, że długo ulegałam iluzji tego, że mam na coś wpływ. I to jest/było piękne. Patrząc na to wszystko, co mnie spotykało w moim życiu, obecnie widzę, jak "w rzeczy samej" znikomy miałam na to wpływ. No bo pojawiały się jakieś wizje w dzieciństwie i młodości, których wówczas nie rozumiałam (dlaczego i po co), przychodziło "natchnienie", żeby coś zrobić… więc robiłam, działałam…
        Często działałam w nieświadomości według pewnych wzorców myślenia i działania, którymi nasiąknęłam… Czasem odczuwałam tęsknotę za tym, czego doświadczyłam w dzieciństwie i młodości (np. 'powrót do Pra-domu)… A potem znów zdarzył się "powrót" i zrozumienie, że ów Pra-dom jest we mnie i w każdym z nas.

        W pewnym momencie pojawiła się też potrzeba, by zacząć "uzdrawiać siebie"… Ale skąd ona się pojawiła?
        Pojawiały się różne „drogowskazy”, sygnały, czasem jakaś książka, która „sama wchodziła w ręce”… Jakieś zdanie, które się przyśniło, jakiś wierszyk pisany „w natchnieniu”… Skąd to? Dlaczego?

        Tak, kołacze robią ludzie. Można powiedzieć, że robią je dlatego, że „taka jest potrzeba”, ale w pewnym sensie nawet kołacze „robią się same”, ponieważ… mają być zrobione… i są robione. Po prostu.🙂

        W „drodze powrotnej” do Źródła są różne „etapy”.
        Tuż przed „wyruszeniem w tę drogę” wydaje nam się, że sami podejmujemy decyzje, choć podejmują je nasze ja-ego (zgodnie z tym, czym nasiąknęliśmy). To też jest doskonałe takie, jakie jest.
        Następnie – i to też jest doskonałe takie, jakie jest – zaczynamy pewne decyzje podejmować coraz bardziej świadomie albo ujmując to inaczej… stajemy się coraz bardziej świadomi tego, że potrzebujemy z coraz większą ufnością podążać za tym, co czujemy, że „nas woła”.
        Na kolejnym etapie potrzebujemy się uwolnić także od tego, że mamy swoją „wolną wolę”, a wtedy coraz ‚przejrzystsze’ staje się nasze połączenie z WOLĄ Jedni, Całości, Wszystkiego, Co Jest… :-}❤

        • margo0307 pisze:

          „…W „drodze powrotnej” do Źródła są różne „etapy”…”
          ___
          To najprawdziwsza prawda🙂
          Dziękuję Ci za podzielenie się swoim z-rozumieniem…🙂❤
          * * *
          „…Patrząc na to wszystko, co mnie spotykało w moim życiu, obecnie widzę, jak „w rzeczy samej” znikomy miałam na to wpływ…”
          ___
          Z tego powyższego zdania wynika dla mnie jasno – jak różne miałyśmy i mamy doświadczenia… oraz wyciągnięte z nich wnioski…🙂 – na podstawie których budowałyśmy i budujemy swoje z-rozumienie otaczającej nas Rzeczy Istności… i nasze w Niej miejsce…🙂
          Czas w moim życiu, podczas którego miałam znikomy wpływ na zadziewające się w nim zdarzenia… mam wrażenie – minął w momencie, kiedy uświadomiłam sobie i z-rozumiałam, że sama jestem w pełni odpowiedzialna za wszystko to, co mnie spotkało – zarówno względnie – „dobre” jak i… „mniej dobre”, które na ten czas tak postrzegałam…, ale dzięki którym zdobyłam wiedzę o czymś, na co zapewne… nie chciałam wyrazić świadomie zgody…

          Piszesz m.in., że:
          ” w pewnym momencie pojawiła się też potrzeba, by zacząć „uzdrawiać siebie”…
          Uważam, że.. ta potrzeba nie pojawiła się sama z siebie…, ot tak po prostu… z kapelusza…, we wszystko bowiem trzeba włożyć wysiłek, bo nic nie przychodzi samo z siebie… Takim wysiłkiem m.in. jest dobrowolne poszerzanie swej wiedzy…, na podstawie której rodzi się w nas zdolność budowania swych własnych, niezależnych wniosków…

          Moja… potrzeba „uzdrawiania siebie”🙂 …pojawiła się, ponieważ… w jakimś momencie… z-rozumiałam… wpływ moich myśli i poczynań na całokształt zdarzeń zadziewających się w moim życiu…, i nie ulega dziś dla mnie wątpliwości fakt, że… jeśli my nie kontrolujemy i nie dyscyplinujemy własnych myśli – własnych fal mózgowych – to one w oczywisty sposób kontrolują nas…
          Dziś też wiem, że… nasze myśli zawierają ładunki – negatywne, pozytywne albo… neutralne… oraz to, że… niekontrolowane myśli – fale mózgowe… emitują nieświadomy ładunek negatywny, który krystalizuje się w naszej Rzeczy Istności jako… negatywne czy przykre wydarzenia…
          * * *
          „…Na kolejnym etapie potrzebujemy się uwolnić także od tego, że mamy swoją „wolną wolę”…”
          ___
          No cóż, chyba jeszcze… nie dotarłam do tego etapu…🙂

          • JESTEM pisze:

            Kochana Margo, to co opisujesz jest mi bardzo bliskie. Dziękuję.❤
            Nie widzę też żadnej sprzeczności w opisie twoich i moich doświadczeń. Przechodzimy przez podobne, a nawet takie same doświadczenia, choć czasem opisujemy je z innej perspektywy (danego "tu i teraz"). Mam 'odczucie', że wciąż wzajemnie się uzupełniamy i inspirujemy…❤

      • Maria_st pisze:

        Hmm…, przebudzenie, etc… samo się wydarza ?, bez udziału naszej świadomej woli ?
        Mam odmienne zdanie w tej materii…, uważam bowiem, że… nic nie wydarza się samo… podobnie jak kołacze nie zrobią się same…

        ja bym użyła innego słowa, jęsli chodzi o zrozumienie —przypomnienie bo przebudzenie to jak marazm, tkwienie w mgle

      • marek pisze:

        Dziękuję za całuski Małgosiu – przyniosły mi ” słonko w głowie „.

        Wracam do tematu przejawienia się energii Chrystusowej w osobowości człowieka wyłącznie z uwagi na osoby trzecie mogące być tym zainteresowane

        W linku który podałem możemy znaleźć analizę osobowości która spełnia w mym rozumieniu warunki , aby mogła być uznana za wzorzec wspomagający zrozumienie do czego prowadzi obcowanie w swym jestestwie z energią Chrystusową.

        Pani Jaworska w mym odczuciu dokonała skrupulatnej analizy jakie cechy i w jakich proporcjach kształtują zrównoważoną , kompletną osobowość człowieka skupionego swym życiem na dialog z Bogiem , który w nim jest .

        Pozostawiając z boku wszelkie religijne czy historyczne uwarunkowania dotyczące osoby Jezusa Chrystusa zakładając nawet że jest to postać zaistniała skutkiem” fikcji religijnych ” trudno jest nie dostrzec że w tym opracowaniu dostajemy przejrzysty wzorzec w jakim kierunku winniśmy się przekształcać i jaka kompilacja cech ludzkiej natury może nam być tego modelem .

        I tylko na to staram się zwrócić uwagę , gdyż ta analiz ” osobowości doskonałej ” może być użyteczna dla każdego człowieka bez względu na jego zapatrywania światopoglądowe.

        http://members.optusnet.com.au/pmjaworski/kuhumanizm.jezusdoskonala.html

        pozdrawiam

        m

    • Loja Jolajna pisze:

      „Przebudzenie, oświecenie, wyzwolenie,”
      ____________
      JESTEM, a moze to tylko jako doping dla tych bardziej ambitnych?
      taka zabawa w wyścig szczurów?

      • JESTEM pisze:

        „„Przebudzenie, oświecenie, wyzwolenie,”
        ____________
        JESTEM, a moze to tylko jako doping dla tych bardziej ambitnych?
        taka zabawa w wyścig szczurów?

        😀 Może… Dla ciebie może tak być. ;-}
        Najzabawniejsze w tym ‚przebudzeniu, oświeceniu, wyzwoleniu’ jest to, że nikt, kto go pragnie, pożąda, próbuje osiągnąć, nie staje się ani oświeconym ani przebudzonym, ani wyzwolonym. :-}❤ To się po prostu… "zadziewa", zdarza się", co może być trudne do zrozumienia dla naszych tzw. ja-ego. :-}❤
        I mogą sobie one (nasze ja-ego) snuć różne, rózniaste wyobrażenia na ten temat, mieć swoje koncepcje i projekcje, a wszystkie one będą nieprawdziwe, dopóki tego stanu -sposobu istnienia nie doświadczymy, a bardziej precyzyjnie: dopóki przebudzenie, oświecenie się poprzez nas nie przejawi. ;-}❤

        • Loja Jolajna pisze:

          „Najzabawniejsze w tym ‚przebudzeniu, oświeceniu, wyzwoleniu’ jest to, że nikt, kto go pragnie, pożąda, próbuje osiągnąć, nie staje się ani oświeconym ani przebudzonym, ani wyzwolonym. :-}❤ To się po prostu… „zadziewa”, zdarza się”, co może być trudne do zrozumienia dla naszych tzw. ja-ego. :-}❤ ”
          _________________
          Coraz bardziej mnie zadziwiasz swoją mądrością❤

          Tylko powiedz mi teraz dlaczego np buddyści są tacy niecierpliwi, dlaczego oni pragną, poządają, próbują osiągnąć oświecenie? Dlaczego nie czekają aż się to po prostu zadzieje w dotychczasowym środowisku, dlaczego już jako dzieci czy młodzieńcy zmieniają środowisko, zamykają się w klasztorach by tam uczyć się, czekać na przyjście przebudzenia/oświecenie
          Czyżby było tak, że ci wszyscy pragnący oświecenia/uduchowienia wszelkiej maści mnisi, kapłani na skutek swojego pragnienia mogą czuć się/ być uważanymi za oświeconych wiedzą o uduchowieniu, ale samego uduchowienia nie doznają, bo tego nie można się nauczyć, to przychodzi do wybranych i nieoświeconych w tym temacie?
          Wydaje mi się, ze uduchowienie kroczy daleko przed oświeceniem…co ty na to?
          eL

          • JESTEM pisze:

            „Tylko powiedz mi teraz dlaczego np buddyści są tacy niecierpliwi, dlaczego oni pragną, poządają, próbują osiągnąć oświecenie?”

            Kochana Lilu, z tego, co ‚widzę’, dzieje się tak, ponieważ wśród buddystów jak i wyznawców różnych religii, tradycji, w różnych społecznościach pojawiają się ludzie bardziej cierpliwi i mniej, ci co pożądają bardziej i ci, co pożądają mniej oraz tacy, którzy interpretują nauki Buddów czy Chrystusa na wiele różnych sposobów – w zależności od indywidualnej zawartości „pakietu” wzorców myślenia i działania „tworzących” indywidualne ja- ego.

            „Dlaczego nie czekają aż się to po prostu zadzieje w dotychczasowym środowisku, dlaczego już jako dzieci czy młodzieńcy zmieniają środowisko, zamykają się w klasztorach by tam uczyć się, czekać na przyjście przebudzenia/oświecenie”

            Ponieważ „coś trzeba robić”. :-} Ponieważ oni wchodzą we wzorce panujące w danej kulturze, w danym środowisku, w danej społeczności i działają według tych wzorców.

            „Czyżby było tak, że ci wszyscy pragnący oświecenia/uduchowienia wszelkiej maści mnisi, kapłani na skutek swojego pragnienia mogą czuć się/ być uważanymi za oświeconych wiedzą o uduchowieniu, ale samego uduchowienia nie doznają, bo tego nie można się nauczyć, to przychodzi do wybranych i nieoświeconych w tym temacie?”

            Nie ma reguł… część mnichów może stać się przebudzonymi, część oświeconymi, ale również ludzie, którzy nie stosują takich ścisłych praktyk może stać się przebudzonymi czy oświeconymi…

            „Wydaje mi się, ze uduchowienie kroczy daleko przed oświeceniem…co ty na to?
            eL”

            Tego nie wiem. Po prostu nie czuję, by teraz odpowiadać na to pytanie. :-}❤
            Czeka mnie dziś podróż, więc na razie "znikam". ;-}

        • Maria_st pisze:

          Najzabawniejsze w tym ‚przebudzeniu, oświeceniu, wyzwoleniu’ jest to, że nikt, kto go pragnie, pożąda, próbuje osiągnąć, nie staje się ani oświeconym ani przebudzonym, ani wyzwolonym. :-}❤ To się po prostu… „zadziewa”, zdarza się”, co może być trudne do zrozumienia dla naszych tzw. ja-ego. :-}❤ ”

          he he he ciekawe podsumowanie ego.
          Od dziecka doświadczam rzeczy ktore co dla nie ktorych moga być uważane za –” oswiecenie, przebudzenie ” i pies jeden wie jak to jeszcze ludzie określa .
          Mówiono–masz dar od Boga i takie tam podsumowanie tego co w małej częsci o mnie wiedzieli.
          ha ha ha a ja tego nie chciałam, odrzucałam a dzis rozumiem dlaczego….
          Przebudzenie, oświecenie to tylko pułapka, ale każdy może uważać jak sobie chce.
          Każdy z nas jest wyjątkowy, szkoda tylko że nie wie o tym…..ale można powiedzieć—nie ma przypadków.
          Życie jest piękne….
          Jest w NAS.

          • JESTEM pisze:

            „ha ha ha a ja tego nie chciałam, odrzucałam a dzis rozumiem dlaczego….
            Przebudzenie, oświecenie to tylko pułapka, ale każdy może uważać jak sobie chce.”

            Oczywiście, jeśli się do „tego” zbyt przywiążemy. ;-}

            „Każdy z nas jest wyjątkowy, szkoda tylko że nie wie o tym…..ale można powiedzieć—nie ma przypadków.”

            Tak, każdy jest wyjątkowy. „Szkoda”… ? A może i „nie szkoda”, ponieważ wszystko JEST TAKIE, JAKIE JEST.

            Życie jest piękne….
            Jest w NAS.

            JEST. I my JESTEŚ-MY ŻYCIEM.❤

          • JESTEM pisze:

            „„Każdy z nas jest wyjątkowy, szkoda tylko że nie wie o tym…..ale można powiedzieć—nie ma przypadków.””

            :-}❤
            Jedni Śnią, inni są Zaśnieni, inni się Budzą i stają się Przebudzeni, a jeszcze inni Oświeceni są zawsze… taka Zabawa… :-}❤

  16. Maria_st pisze:

    sporo się słyszy o ludziach oświeconych, ale czy faktycznie są tacy obecnie gdzieś
    jeżeli tak, to gdzie i jak zyją, po czym mozna ich odróżnić od tych nieoświeconych?

    Wg mnie to moda nA INNOŚC.
    Kazdy cos wnosi dla drugiego….taka wymiana energii i tak sobie gramy

    • JESTEM pisze:

      „Wg mnie to moda nA INNOŚC.
      Kazdy cos wnosi dla drugiego….taka wymiana energii i tak sobie gramy”

      Bardzo ciekawe takie widzenie i taka perspektywa „oglądu rzeczy”. :-}
      Można postrzegać to w ten sposób, oczywiście. :-}
      Dziękuję kochana Mario za inspirację.

      Moda to
      1. «sposób ubierania się, czesania i makijażu popularny w jakimś okresie lub miejscu»
      2. «krótkotrwała popularność czegoś nowego w jakiejś dziedzinie»

      Dla mnie moda to pewne wzorce, które mają za zadanie uatrakcyjniać nasze zewnętrzne wizerunki, nasze „maski”. Różne wzorce modowe „obowiązują” wyłącznie ludzi, którzy odczuwają potrzebę stawania się bardziej atrakcyjnymi zewnętrznie, a nie wiedzą, jak to zrobić. Dlatego podążają za tzw. modą – obowiązującymi „wzorcami” atrakcyjności zewnętrznej – tylko dlatego, że są uzależnieni od utrzymywania atrakcyjnego wizerunku swoich ja-ego, swoich „pięknych masek”, jakie są „proponowane” z zewnątrz. To jest takie, jakie jest. :-}

      Czy możliwe jest odczuwanie potrzeby bycia atrakcyjniejszymi wewnętrznie? Zapewne. Ale nie dotyczy to oświecenia czy przebudzenia, bo i tak są to słowa, które tylko wskazują na pewien stan, sposób istnienia, a nie opisują tego stanu.

      Jednak dla mnie pojawianie się tzw. oświeconych, przebudzonych istot ludzkich to nie jest „moda na INNOŚĆ”. To nie ma nic wspólnego z modą, z trendami, ponieważ moda dotyczy „masek”, zewnętrznej formy. Przebudzenie się zadziewa wewnatrz… wtedy, kiedy jesteśmy na to „gotowi” (choć nie o samą „gotowość” w tym chodzi :-} ).

      Są oczywiście pozorni oświeceni, przebudzeni, których „oświecone ego” udaje – przywdziewa maskę „osoby oświeconej” i wtedy jest to przejaw tego, co Maria nazywa „modą na INNOŚĆ”. Wynika to, jest to przejawem odczuwania wyższości, inności, potrzeby bycia wyjątkowym/wyjątkową. Kiedy ego-ja próbuje uchwycić i przejąć przebudzenie, chce zagarnąć je jako… swoje „trofeum”, by używać je do własnych celów. To jest iluzja przebudzenia, oświecenia. Jedną z pułapek w drodze powrotnej do Źródła czyli stawania się przebudzonymi czy oświeconymi jest własnie poczucie wyższości.

      Przebudzenie nie sprawia jednak tego, że człowiek staje się „lepszym” od innych ludzi albo siebie samego/samej sprzed przebudzenia. A jeśli ktoś tak to odczuwa, to znaczy, że ulega iluzji przebudzenia, oświecenia. Choć zjawisko ulegania tej iluzji wydaje się być częste w tzw. „świecie duchowym”. Jednak każde poczucie wyższości jest złudzeniem, iluzją ja-ego. I wtedy nadal ego wodzi nas za nos swoim: „ja wiem lepiej… ja wiem, więc mam rację…

      A moje ja „nic nie wie”, bo w danej chwili wiem tylko to, co się przeze mnie przejawia… i czym w wolności się dzielę… :-} Nie mam racji, nie muszę mieć racji, bo moje ja nie odczuwa takiej potrzeby… gdzieś się „rozpuszcza” albo… „ekspanduje”, ponieważ tożsamość mojego ja staje się coraz bardziej „płynna”.🙂

      Są także ‚przebudzeni’, którzy po prostu świadomie bawią się formą w sposób świadomy tylko dla zabawy w formę, ale oni nie ulegają modzie ani wzorcom mody, ponieważ są oni całkowicie wolni od utożsamienia z jakąkolwiek zewnętrzną formą.

      • marek pisze:

        Wierzę nie wierzę jak każde zwierzę ,pozostaje jednak jeszcze słowo wiem……
        -dostrajacz myśli .

        m

        • marek pisze:

          A ja się zastanawiam Jestusiu dlaczego nigdy nie chciałem i nadal nie chcę być oświeconym , może jedynie uduchowionym lub po prostu człowiekiem przez duże ” c” .

          Nie jest to zaczepka z mej strony , w żadnym wypadku -tylko takie nocne rozmyślanie. Pewnie coś mi w tym oświeceniu nie pasuje , zbyt „sterylne , wyobcowane , niematerialne „- nie wiem , może kiedyś skonkretyzuję te swoje opory .

          Porównuję z oświeceniem ,- a twoje być Człowiekiem , może po to, aby choćiaż dawać przykład lepszego samostanowienia tym dla których chlebem jest przyziemność.

          A co z czasem ?.

          Czy my wszyscy na tej Ziemi jesteśmy gotowi na oświecenie , czy owoce życia tej planety – ludzie są ” dojrzali „.

          Chyba wciąż mi bliższy zapach miry , a niżeli hinduskiej trociczki .

          m

          • JESTEM pisze:

            „A ja się zastanawiam Jestusiu dlaczego nigdy nie chciałem i nadal nie chcę być oświeconym , może jedynie uduchowionym lub po prostu człowiekiem przez duże ” c” .”

            No może właśnie dlatego, że nie masz potrzeby przywdziewania „kiecki” jakiegoś oświeconego, ale „woła cię” bycie Człowiekiem. :-}

            „Nie jest to zaczepka z mej strony , w żadnym wypadku -tylko takie nocne rozmyślanie.”

            No tak. ;-}

            „Pewnie coś mi w tym oświeceniu nie pasuje , zbyt „sterylne , wyobcowane , niematerialne „- nie wiem , może kiedyś skonkretyzuję te swoje opory .”

            Może chodzi o postrzeganie tylko jakichś zewnętrznych form, które wydają się być jak kolorowe „wydmuszki”?

            „Czy my wszyscy na tej Ziemi jesteśmy gotowi na oświecenie , czy owoce życia tej planety – ludzie są ” dojrzali „.

            Możliwe, że dojrzewamy w różnym tempie. Niektóre jabłka spadają z jabłoni wcześniej, inne później, a i motyle niektóre wyłaniają się ze swoich kokonów wcześniej, a inne później. ;-}

            „Chyba wciąż mi bliższy zapach miry , a niżeli hinduskiej trociczki .”

            :-}
            //Mirra – wonna żywica otrzymywana z drzew i krzewów należących do rodzaju balsamowca. (…) Dodawano jej do wina, które podawano skazańcom przed śmiercią, by zmniejszyć ich ból. (…) Z Ewangelii Marka (15,23) wiemy, że podano ją również Jezusowi na krzyżu: „Tam dawali mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął”[2]. (…) Zgodnie z Ewangelią Mateusza mirra była jednym z darów, który Jezus otrzymał od mędrców ze wschodu[6]. Była używana też przy balsamowaniu zwłok Jezusa[7][8]” //

            Dla mnie mirra i hinduskie trociczki maja tę samą wartość – to samo pochodzenie, źródło… ta żywica i inne żywice od wieków były używane, bo służyły oczyszczaniu i uzdrawianiu w Europie, Indiach i w obu Amerykach, a może i na wszystkich kontynentach.❤

          • Dawid56 pisze:

            A ja jestem zaniepokojony tym co się wokół mnie dzieje.Ktoś powie- wyluzuj, to dzieje się tylko w Twoim umyśle nie przejmuj się, niestety tego nie potrafię .Nie potrafię uwolnić się od jakichś czerwców, wrześni czy październików.Może czekam na kogoś kto powstrzyma tę obopólną nienawiść.Czasami wątpię czy to jest jeszcze możliwe .Na razie jeszcze nic złego się nie dzieje- jak długo ? tego nikt nie wie….
            rok 1792( Francja, Polska, USA)

      • margo0307 pisze:

        „…dla mnie pojawianie się tzw. oświeconych, przebudzonych istot ludzkich to nie jest „moda na INNOŚĆ”. To nie ma nic wspólnego z modą, z trendami, ponieważ moda dotyczy „masek”, zewnętrznej formy…”
        ___
        Mam podobne zdanie nt. temat…, przebudzenie to nie „moda na inność”, za którą się podąża… 🙂
        Odnoszę wrażenie, że rozprawiając o… „oświeconych, przebudzonych istotach ludzkich”… może wkradać się tu pewien rodzaj nie-zrozumienia…
        Wg. mojego z-rozumienia w tej materii – przebudzona istota ludzka to człowiek, który żyje świadomie…, jest świadomy swej wielowymiarowości istnienia oraz swego potencjału energetycznego, który nieustannie wysyła „na zewnątrz” wchodząc w reakcje z otoczeniem…
        Natomiast oświecona istota ludzka to człowiek będący w stanie określanym jako „Samadhi ” czyli taki, który wkroczył w stan trwałej i pełnej jedności z Rzeczy Istnością, w której nie ma myśli…, jest wiedza lecz nie zachodzi nic w rodzaju doświadczania aktywowanych form myślowych… dokładnie tak – jak to powyżej opisałaś:
        ” ja nie odczuwa potrzeby… gdzieś się „rozpuszcza” albo… „ekspanduje”, ponieważ tożsamość… ja staje się coraz bardziej „płynna”🙂 …” 🙂

        • JESTEM pisze:

          Margo:
          Wg. mojego z-rozumienia w tej materii – przebudzona istota ludzka to człowiek, który żyje świadomie…, jest świadomy swej wielowymiarowości istnienia oraz swego potencjału energetycznego, który nieustannie wysyła „na zewnątrz” wchodząc w reakcje z otoczeniem…
          Natomiast oświecona istota ludzka to człowiek będący w stanie określanym jako „Samadhi ” czyli taki, który wkroczył w stan trwałej i pełnej jedności z Rzeczy Istnością, w której nie ma myśli…, jest wiedza lecz nie zachodzi nic w rodzaju doświadczania aktywowanych form myślowych… dokładnie tak – jak to powyżej opisałaś:
          ” ja nie odczuwa potrzeby… gdzieś się „rozpuszcza” albo… „ekspanduje”, ponieważ tożsamość… ja staje się coraz bardziej „płynna”:) …”

          Dziękuję, kochana Margo za uzupełnienie.❤

          • margo0307 pisze:

            „Wiecznym Prawem Życia jest:
            To, o czym myślisz i co czujesz kształtuje formę. Tam gdzie myśl twoja, tam i ty, albowiem jesteś swoją świadomością. To nad czym medytujesz, tym się stajesz.

            Gdyby ludzie byli w stanie zobaczyć swoje własne myśli, uczucia i słowa wysyłane w atmosferę oraz to jak w eterach przyciągają one coraz więcej i więcej do siebie podobnych i powracają, byliby nie tylko zdumieni na widok tego, czemu dali życie, lecz jednocześnie wołaliby o uwolnienie i choćby z tego powodu, aby wymazać takie kreacje ze swojego umysłu, z pełną determinacją stanęliby twarzą w twarz z własną Świętością i weszli w nią.Myśli i uczucia są żywymi, pulsującymi rzeczami. Istota, która o tym wie, będzie używała swojej mądrości i odpowiednio się kontrolowała…

            Jeżeli ktoś pozwala swojemu umysłowi trwać w myślach o nienawiści, potępieniu, żądzy, zawiści, zazdrości, krytycyzmie, lęku, wątpliwości czy podejrzeniu i pozwala temu uczuciu irytacji tworzyć we własnym wnętrzu – ten z całą pewnością będzie doświadczał niezgody, upadku i katastrof w swoim umyśle, ciele i świecie.
            Tak długo jak obstaje on przy przyzwalaniu na to, aby jego uwaga była zajęta takimi myślami – bez znaczenia, czy dotyczy to nacji, osób, miejsc, warunków czy rzeczy – absorbuje on owe rzeczy do substancji swojego umysłu, swojego ciała i swoich spraw.
            W rzeczy samej przyciąga je on – wymusza – do swojego doświadczenia…

            To katastrofa w Życiu ludzkości, że tak niewiele kontroli emocji ludzie uczą się od kołyski do grobu.
            Uwaga zwrócona na ten konkretny punkt jest dziś największą potrzebą Zachodniego Świata. Łatwo jest otworzyć drogę nieharmonijnym myślom, emocjom i działaniom, ponieważ ludzkość masowo zanurzona jest w otoczeniu i związkach utworzonych wyłącznie przez nią samą.

            Jednostka poprzez kontrolę swej zewnętrznej świadomości musi dokonać wysiłku wyniesienia się ponad ten stan, używając wolnej woli w celu transcendencji tych ograniczeń na stałe.
            Nikt nie może mieć nadziei na uwolnienie swojego życia i świata od nieszczęść, niezgody i destrukcji, dopóki nie ujarzmi własnych myśli i emocji.
            W taki oto sposób jednostka nie pozwala na to, aby Życie płynące przez jej umysł i ciało zostało uwarunkowane dysharmonią pochodzącą z każdego drobnego, niepokojącego wydarzenia zaistniałego w jej świecie.

            Początkowo taka dyscyplina wymaga zdeterminowanego, nieustającego wysiłku. Albowiem myśli i emocje dziewięćdziesięciu pięciu procent ludzkości biegną tak niekontrolowanie i wolno, jak mały pies włóczęga.

            Jednakże, bez znaczenia jak wiele wysiłku wymagane jest, aby kontrolować te dwie siły, to jest to warte każdej ilości czasu, energii i starań, i nie może nastąpić bez tego żadne prawdziwe, trwałe władztwo w Życiu i świecie człowieka…

            Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wielka jest konieczność istnienia harmonii w twym zewnętrznym ja, o ile… pełnia Wewnętrznej Doskonałości i Mocy ma przejawić się w twoim zewnętrznym życiu. Nie da się podkreślić zbyt intensywnie wagi utrzymywania uczucia pokoju, Miłości i spokoju w osobowym ja; ponieważ gdy to się dopełni, to „Potężna Boska Obecność Wewnątrz” ciebie będzie w stanie działać bez ograniczeń i natychmiastowo…”

            https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2016/05/11/saint-germain-na-temat-mysli-i-emocji/#more-2172

      • Loja Jolajna pisze:

        „Przebudzenie nie sprawia jednak tego, że człowiek staje się „lepszym” od innych ludzi albo siebie samego/samej sprzed przebudzenia. A jeśli ktoś tak to odczuwa, to znaczy, że ulega iluzji przebudzenia, oświecenia.”
        ___________________
        skoro przebudzony/oświecony, nie staje się „lepszym”/”innym”
        skoro nie odczuwa, że jest „lepszy”/”inny”
        to dlaczego wyróżnia się spośród innych, dlaczego świadomie zmienia wszystko w sobie i wokół siebie?

        • JESTEM pisze:

          „skoro przebudzony/oświecony, nie staje się „lepszym”/”innym”
          skoro nie odczuwa, że jest „lepszy”/”inny”
          to dlaczego wyróżnia się spośród innych, dlaczego świadomie zmienia wszystko w sobie i wokół siebie?”

          Dlaczego nie staje się „lepszym” i nie odczuwa, że jest „lepszy?
          Ponieważ… spróbuję to opisać w taki sposób, w jaki obecnie to ‚widzę’:
          Przebudzony/a obejmuje Miłością – w swojej wewnętrznej Przestrzeni – każdą istotę ludzką bez oceniania. Widzi ludzi takimi, jacy są i ma zrozumienie tego, że każda i każdy ma swoje miejsce w Jedni, Całości… I jest świadomy/a, że jedni są „zaśnieni”, a inni się budzą, a jeszcze inni są przebudzeni, i że są to różne „etapy”, a jednocześnie różne przejawy tego samego ISTNIENIA. Dlatego szanuje każdy przejaw i każdą cząstkę Jedni, Całości.

          Przebudzony nie wyróżnia sam siebie, ale może być postrzegany jako… „wyróżniający się na tle innych – nieprzebudzonych, zaśnionych.”.

          Nie zmienia nic w sobie i wokół siebie z poziomu ja-ego, ale działa w taki sposób, by wspierać innych, którzy „się budzą”. Nie „uważa” „zaśnienia” za coś gorszego od „przebudzenia”. No i działa w całkowicie „spontaniczny” sposób, z uważnością – „w połączeniu ze Źródłem”.

          Jak Margo zauważyła, jest pewna różnica między przebudzeniem a oświeceniem…

          Przebudzenie jest „bramą” do oświecenia. Ponieważ oświecenie wymaga całkowitej integracji własnej osobistej „zawartości” SIEBIE (zharmonizowania w sobie SIEBIE jako Jedni, Całości, Wszystkiego, co Jest – na poziomie świadomości i energii) i może wciąż się pogłębiać poprzez Bycie, obserwację, harmonizowanie, integrowanie ze sobą różnych cząstek (różnych częstotliwości wibracji). A stan bycia przebudzonym może być tymczasowy – zauważamy, że byliśmy „zaśnieni”, ponieważ uważaliśmy jeden z nieskończonej ilości snów za jedyną rzeczywistość. Ale nawet wtedy, gdy tracimy „uważność”, możliwe jest kolejne zaśnienie.

          Oświecenie jest naszym naturalnym stanem istnienia. Było/jest przed „etapem doświadczania poprzez ego-ja oraz po. Jednak patrząc na to „zjawisko” z „punktu oświecenia”, nie ma niczego, co by ulegało oświeceniu, ponieważ wszystko zawsze było i jest „oświecone”… Jak Maria powiada: „wszystko jest światłem”, a ja dodaję: „wszystko jest energią i może przejawiać się jako widzialne i niewidzialne światło, a nawet w formie materii.” :-}❤

      • Maria_st pisze:

        Bardzo ciekawe takie widzenie i taka perspektywa „oglądu rzeczy”. :-}
        Można postrzegać to w ten sposób, oczywiście. :-}
        Dziękuję kochana Mario za inspirację.”

        Proszę.
        Małgosiu to są tylko moje wnioski jakie wyciągnęłąm doświadczając życia .
        I wcale nie muszą być wnioskami innych ludzi .

        • JESTEM pisze:

          „Małgosiu to są tylko moje wnioski jakie wyciągnęłąm doświadczając życia .
          I wcale nie muszą być wnioskami innych ludzi .”

          Jestem tego świadoma.❤

      • Maria_st pisze:

        Przebudzenie się zadziewa wewnatrz… wtedy, kiedy jesteśmy na to „gotowi” (choć nie o samą „gotowość” w tym chodzi :-} ).

        hmm, jak tu napisać by odpowiedz była zrozumiała.
        Mnie sie wydaje że przypominamy sobie KIM jesteśmy a większość zamknęła sie na klucz by tego nie dostrzec .

        • JESTEM pisze:

          „Mnie sie wydaje że przypominamy sobie KIM jesteśmy a większość zamknęła sie na klucz by tego nie dostrzec .”

          Tak, przypominamy sobie… też tak to ‚widzę’. A część z nas jest tak mocno utożsamiona ze swoimi ja ograniczonymi pewnymi „pakietami” wzorców myślenia i działania, że można to określić jako „zamknięcie na klucz”. Sama jeszcze jakiś czas temu byłam w podobny sposób „zamknięta” w sensie nieświadoma swojej „wielowymiarowości”…

          • Maria pisze:

            Tak, przypominamy sobie… też tak to ‚widzę’. A część z nas jest tak mocno utożsamiona ze swoimi ja ograniczonymi pewnymi „pakietami” wzorców myślenia i działania, że można to określić jako „zamknięcie na klucz”. Sama jeszcze jakiś czas temu byłam w podobny sposób „zamknięta” w sensie nieświadoma swojej „wielowymiarowości”…

            Tak Małgoś
            Pięknie napisane, dziekuję

    • marek pisze:

      Każdy pomnik w pewnym sensie jest mumią , tylko z torsu nie wystają kości .
      Taka ludzka przypadłość , której jakość produktu jest uzależniona od twórcy- zdolności .
      Niejedno współczesne dzieło sztuki u wrażliwych odbiorców powoduje mdłości .

      m

      • Maria_st pisze:

        Niejedno współczesne dzieło sztuki u wrażliwych odbiorców powoduje mdłości .”

        Nie bez powodu Marku

  17. margo0307 pisze:

    „Życie jest piękne… Jest w NAS…
    I my JESTEŚ-MY ŻYCIEM.”

    ___
    „Życie jest piękne”… zapraszam na film… 🙂
    http://www.cda.pl/video/6329669

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s