ŚWIATEŁKO W TUNELU? TAK, ALE… – wpis w ‘Dzienniku Pokładowym’ okrętu NAUTILUS 27 marca 2016

2016-03-27

Polska to zadziwiający kraj, pełen niestety skrajnej obłudy i Himalajów zakłamania. Kiedy słuchamy głosów tzw. ulicy, to ludzie masowo przyznają się do „wiary w Boga”, lecz szybko w trakcie rozmowy „w cztery oczy” z takimi osobami okazuje się, że nikt w takie pierdoły opisywane w Biblii o „dziadku z brodą patrzącym z góry na ludzi” nie wierzy. Jeszcze kilkanaście minut rozmowy i znowu okazuje się, że owszem – do kościoła przy okazji ślubów czy chrzcin się chodzi, ale już tam wierzyć w to, że „Jezus chodził po wodzie” czy „rozmnażał w rękach chleb” to oczywiście nie. „To takie bajki, potrzebne dla ludzi do wiary, ale nieprawdziwe” – usłyszałem od osoby, która kilka minut wcześniej zadeklarowała się jako „wierząca praktykująca”. Czasami odnoszę wrażenie, że w Polsce tzw. wiara jest nie tylko powierzchowna, ale raczej jest pewnego rodzaju manifestacją postawy, którą „wypada mieć, bo tak jest wygodniej”. Nikt się nie przyczepi, że „odmieniec z jakiś sekt”, łatwo dostać zgodę na ślub kościelny, ochrzcić dziecko itp. Zgadzam się z tym, że Polska jest w dużej mierze krajem „niewierzących praktykujących”.

Kiedyś w czasach Nautilusa Radia Zet trafiłem na listę „100 najbardziej niebezpiecznych ludzi dla Kościoła Katolickiego w Polsce”, którą stworzył jakiś periodyk związany z Tadeuszem Rydzykiem. Pierwszy był Jerzy Urban, a ja zająłem daleką 73 pozycję. Jest jednak pewien paradoks związany z tym, że dzięki Fundacji Nautilus i publikacjom w serwisie FN, a także moim wypowiedziom w różnych mediach o Bogu, religii i duchowości wiele osób przyznało się do tego, że dzięki temu wszystkiemu oni odnaleźli wiarę w Boga! Naprawdę mam listy od tych, którzy dziękowali mi za to, że zapaliłem w ich życiu tajemniczą iskierkę gdzieś w środku, która sprawia, że wierzą choćby w to, że Jezus naprawdę wykonywał wszystkie cuda opisane w Nowym Testamencie. Czy ludzie publicznie manifestujący swoją religijność mogą pochwalić się takim sukcesem? Wiele osób zadaje mi pytania o mój stosunek do Jezusa, religii, Boga z Nowego i Starego Testamentu. Zawsze wtedy odpowiadam, że jest wiele dróg do źródła, wiele ścieżek. Nie ma sensu krytykować ścieżki, która ja idę czy ktoś obok mnie, gdyż każda ścieżka nie jest przypadkowa i jest potrzebna dla każdego nią kroczącego właśnie taka, jaka jest. Celem wszystkich ludzi jest idąc tą ścieżką stawać się coraz lepszym, doskonalszym, bardziej odczuwającym ból, miłość, cierpienie, współczucie itp. I wszyscy idziemy do tego samego źródła, tego samego światła. Oczywiście mam swój wewnętrzny „ranking światowych ścieżek”, ale myślę, że nie muszę go ujawniać, gdyż wszyscy śledzący moje słowa od lat dobrze wiedzą, co uważam za prawdę, a co za fałsz.

Na naszych oczach spełnia się czarna wizja wszystkich wielkich światowych przepowiedni – zbliża się wielki atak Islamu na pozostałą część świata. Państwo Islamskie czyli ISIS jest tylko pierwszym elementem wielkiego procesu, który się właśnie rozpoczął. Owo zderzenie cywilizacji było nieuchronne od samego początku i nie zatrzymają tego żadne mury, zwiększona ilość wojska, kary, represje czy wydalenia. Jeśli Europa jest oddzielona od islamskiej Afryki tylko wąskim „przesmykiem”, jakim jest w końcu Morze Śródziemne, to nikt i nic nie powstrzyma ludzkiej lawiny, która właśnie zmierza w kierunku starego kontynentu. Za kilkadziesiąt lat na naszej planecie będą jedynie małe wyspy cywilizacji, którą znamy i w której czujemy się jak w domu.

Idą straszne czasy i zawsze powtarzam, że miałem szczęście urodzić się w ostatnim pokoleniu, które ma szansę przeżyć życie korzystając ze wszystkich darów, które może dać Ziemia i życie w pokoju i dobrobycie. Islam to ogromna góra lodowa na drodze statku, którym przemieszcza się ludzkość, ale nie jedyna. Kolejna to kończenie się naturalnych surowców, dramatyczna zmiana klimatu, wizja przeludnienia i walki o wodę, a na końcu wielka zmiana związana ze zbliżającym się przebiegunowaniem naszej planety. Co jest jedynym ratunkiem dla ludzkości? Pytanie jest źle postawione, gdyż moim zdaniem ratunku nie ma – nikt i nic nie powstrzyma rozpędzonej tysiąctonowej lokomotywy, która złowieszczo zbliża się nam na spotkanie. Pytanie należałoby zadać inaczej: co „mogłoby być” ratunkiem dla ludzkości? I tu odpowiedź jest prosta: powszechna wiedza o duchowości czyli upowszechnienie zasad związanych z duszą, Bogiem, przeznaczeniem i celem życia każdej żywej istoty.

Kiedyś za tysiące lat nie będzie żadnych religii, a jedynie wiedza. Ludzie będą mieli świadomość tego, że ciała fizyczne są jedynie świątyniami, w których przebywają ono jako światło je rozświetlające, po czym opuszczają je i wracają ponownie, aby doskonalić siebie i świat. To będą czasy, kiedy ludzie będą świadomi tego, że błędem jest wyciskanie z naszego życia „tyle, ile się tylko da!”. Błędem jest traktowanie naturalnych zasobów naszej planety jako towarów w nieskończenie wielkich Delikatesach. Ten kto bierze więcej – wygrywa, a reszta frajerów traci i na pohybel z nimi… – ta filozofia przyświeca wszystkim dążącym za wszelką cenę do utrzymania wzrostu gospodarczego, lawinowego przyrostu naturalnego czy ciągłej ekspansji, ekspansji za wszelką cenę!

Tylko „duchowość jako powszechnie przyjęta wiedza” powstrzyma ludzką bestię w jej pazerności i chęci posiadania. Ale to będzie za wiele, wiele lat. Teraz czekają nas rzeczy, których „ludzkie oczy nie widziały i ludzkie uszy nie słyszały”. I nie istnieje nic, co zatrzyma owe „zderzenie z lokomotywą”… Chciałbym napisać w tym „Dzienniku Pokładowym” coś optymistycznego, że „widzę światełko w tunelu”, ale wolę pisać prawdę o tym, co czuję i czego się spodziewam po współczesnym świecie wobec tego, co dzieje się w ostatnich czasach. I mówię wprost: to „światełko w tunelu” które widzę coraz wyraźniej jest czymś innym, niż powszechnie się uważa… Tak jest przynajmniej uczciwiej.

Baza FN, 27 marca 2016

źródło

http://www.nautilus.org.pl/?p=dziennik&id=148

Ten wpis został opublikowany w kategorii Człowiek, Matrix, Przepowiednie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

91 odpowiedzi na „ŚWIATEŁKO W TUNELU? TAK, ALE… – wpis w ‘Dzienniku Pokładowym’ okrętu NAUTILUS 27 marca 2016

  1. Dawid56 pisze:

    Nie ma sensu krytykować ścieżki, która ja idę czy ktoś obok mnie, gdyż każda ścieżka nie jest przypadkowa i jest potrzebna dla każdego nią kroczącego właśnie taka, jaka jest. Celem wszystkich ludzi jest idąc tą ścieżką stawać się coraz lepszym, doskonalszym, bardziej odczuwającym ból, miłość, cierpienie, współczucie itp. I wszyscy idziemy do tego samego źródła, tego samego światła

    Mam bardzo podobne poglądy jak autor powyższego wpisu…

  2. Dawid56 pisze:

    Może właśnie w tych czasach zachodzi owo „sprawdzam” i trzeba za wszelką cenę pokazać że jesteśmy ludźmi pełnymi empatii i miłości.”Dzień w którym zatrzęsła się Ziemia” to „dziwny” film , ale przesłanie tego filmu jest jednoznaczne.
    http://www.cda.pl/video/52764356

    • Alicja z Krainy Czarów pisze:

      Jeszcze trochę się pobawicie w swoje mistyczne bla bla bla czyli lanie wody a później będziecie mogli pokazać jacy to nie jesteście pełni empatii i miłości pluskając się w święconej słonej wodzie oceanicznej.

      Decyzja co do was jako cywilizacji została już podjęta z tym że skończycie znacznie gorzej niż Atlantyda.

      • margo0307 pisze:

        „…Decyzja co do was jako cywilizacji została już podjęta …”
        ___
        Nie opowiadaj Lucuś głupot…
        Lepiej popatrz na tego małego… mistrzachę…

      • marek pisze:

        Wydaje mi się ,że Lucuś była na party u Adasia i klimat tamtejszych rozmów jej pozostał .

        Decyzja co do was jako cywilizacji została już podjęta z tym że skończycie znacznie gorzej niż Atlantyda…..w święconej słonej wodzie oceanicznej

        A Lucuś zmieni się wtedy z Alicji w złotą rybkę , którą połknie szczupak.

        m

        • Alicja z Krainy Czarów pisze:

          Przez to że jesteście Małpeczki bardzo zabawne, wszystko kończy się tylko na straszeniu🙂

          • marek pisze:

            A ja ciebie Lucuś nawet nie miałem zamiaru straszyć , tylko się chciałem pobawić z Tobą w straszenie w obie strony.

            Szczupak ma ostre zęby .

            Zawiąż kokardki na tych różkach , będzie Ci do twarzy.

            m

    • margo0307 pisze:

      „…Może właśnie w tych czasach zachodzi owo „sprawdzam” i trzeba za wszelką cenę pokazać że jesteśmy ludźmi pełnymi empatii i miłości…”
      ___
      Wszystko się zgadza Dawidzie, tyle że… Mary… kiedy wypowiada słowo: „sprawdzam” – w żaden sposób nie da się oszukać…

      więc – czy za wszelką…, czy za niewielką cenę – nie jesteśmy w stanie pokazać Jemu niczego tego – czego nie nosimy w sobie…
      Jeśli więc ktoś, kto zjada zwierzęta, bo np. nie może się obyć bez schabowego…, będzie chciał… za wszelką cenę pokazać że jest człowiekiem pełnym empatii…, to po prostu Mara zaśmieje się mu w nos…😛
      Albo…
      Jeśli ktoś, kto celowo szkaluje lub oczernia drugiego człowieka lub w jakikolwiek inny sposób jemu szkodzi…, będzie chciał… za wszelką cenę pokazać że jest człowiekiem pełnym miłości…, to spotka się z dokładnie taką samą reakcją Mary…🙂

      Nie możemy więc robić nic za wszelką cenę…, możemy robić jedynie to – co jest naszą wewnętrzną Prawdą…

  3. marek pisze:

    Ludzkość w ostatnich czasach otrzymuje znaki na które zwraca uwagę lecz nie umie ich odczytać.
    Takim znakiem była w mym rozumieniu tragedia Tytanika . Kto ją przeżył ?- ci którzy mieli ją przeżyć
    .
    A o czym ona mówiła – myślę , że o tym:

    wasze starania w materii nic nie dają , jest to budowanie zamków z morskiej piany , a co się z nimi stanie – przeminą tak jak przemija morska piana – znikają…

    archiwum ..

    Czy to przesłanie – tragedia Tytanika zostało zrozumiane i uwzględnione w kierunkach rozwoju ludzkości ? Nie….budujemy jeszcze większe Tytaniki poświęcając temu nasz cały potencjał i siłę życia nas i planety.

    Co jest tego przyczyną ?.

    Istnieją też ludzie – bardzo młode dusze – którzy dostali zindywidualizowaną świadomość JAM JEST w niedawnej rundzie ewolucji. Swoich pierwszych inkarnacji doświadczyli w tym Układzie Słonecznym lub na płaszczyźnie Ziemi i w związku z tym nadal funkcjonują na poziomie podstawowej zwierzęco / ludzkiej natury instynktownej, jak również na różnych stopniach zdolności intelektualnych. Te dusze są prawdziwymi Ziemianami.
    Lissa Renne AM

    czy jest nieczytelne kto ludzkość prowadzi , czy TV wyraźnie tego nie ukazuje .

    Duchowe ” dzieci ” których całym światem jest ” piasek w piaskownicy ” poza który nie sięga ich horyzont widzenia i rozumienia .

    Piasek okresowo wymienia się w piaskownicy , zmieniają się też bawiące się w niej dzieci lecz czy to oznacza że dla dorosłych piaskownica- materia , jest miejscem wiecznego istnienia.

    To takie proste do wydedukowania jednak dla dorosłego a nie dla dziecka . Dziecko ciągnie do materii i intelektu …pieleszy z których powinno wyróść.

    JAM JEST wyraża infantylność duszy w jej rozumieniu życia . JESTEM wyraża jej dojrzałość JAM JEST W BOGU A BÓG WE MNIE zawiera komplet zrozumienia .

    To rozróżnienie jest kluczem do zrozumienia kto zasiedla Ziemię i zarządza nami .To jest też podstawa do tworzenia prognoz co do naszej przyszłości .

    Wiem ,że pamięć twórczyni MŻ jest dla Was obligująca .Wiem ,że traktujecie istnienie tej strony jako schedę , kontynuację dzieła NNKI . Lecz czy nie warto się zastanowić czy pod Jej przewodnictwem strona nie ewoluowała by w kierunku większego uwypuklenia tego co jest dowodem osiągnięcia stanu dojrzałości człowieka do ” opuszczenia piaskownicy ” – z jednoczesnym pominięciem jakże zdewaluowanego już określenia ” oświecenie „.

    Hayde Park który czasami przypomina mi rozrzut treści poszczególnych artykułów skłania mnie do porównań iż przypomina to trochę postawę – wyrosłem już z piaskownicy , ale jeszcze wrócę chwilę się w niej pobawić.

    Figle naszego JAM JEST lecz czy aby jest czas na to ?.

    m

    • margo0307 pisze:

      „… przypomina to trochę postawę – wyrosłem już z piaskownicy , ale jeszcze wrócę chwilę się w niej pobawić…”
      ___
      Marek, wg. mojego z-rozumienia… nasz rozwój – podobnie jak każdy długotrwały i powolny proces… toczy się w swoim rytmie…, nic nie następuje gwałtownie…, skokowo…, nasze z-rozumienie docierającej do nas wiedzy… jest płynne i płynnie następuje jej uświadomienie sobie przez nas…
      Kiedyś zatopiona w myślach… ujrzałam oczyma wyobraźni spienione fale uderzające o skalisty brzeg i… w moim umyśle uformowała się taka myśl…

      Wiedza i jej z-rozumienie przychodzi do nas falami… i tak, jak fale szlifujące skalisty brzeg – szlifuje świadomość naszego z-rozumienia…, postrzegania istnienia Całości…
      Czasem taka fala odłamie kawałek skalistego brzegu, tworząc już zupełnie inny obraz całości skał…
      Czasem… inna fala przyniesie z sobą inny kawałek skały i rzuci go w zagłębienie skalistego brzegu…
      Z czasem…, ten inny kawałek tak wpasuje się i wbuduje w to zagłębienie.. i tak scementuje się z nim, że ustanowi z nim na chwilę jedność…
      Później przyjdzie inna fala… i z innej strony pocznie szlifować skalisty brzeg…

      Miałam też m.in. piękną wizję medytacyjną, w której ujrzałam siebie… stojącą na brzegu urwiska… 🙂

      Spoglądnęłam w dół i ujrzałam Go
      Płynął wartko, spieniając się co chwilę…
      Strumień, skrzył się srebrzyście w promieniach Światła…
      Ogromny…
      Czułam respekt, ale… przemożna ciekawość była tak silna, że bladły przy niej wszelkie inne odczucia…

      Obejrzałam się za siebie i ujrzałam Ich
      Tyle uśmiechniętych, pełnych życzliwości twarzy…
      Kocham Was Moja Rodzino… Uczucie Miłości wypełniło mnie po brzegi tak, że nie byłam w stanie go w sobie zatrzymać…, wylewało się ze mnie i smużkami otaczało każdego z Nich
      Patrzyli na mnie jak szykuję się do skoku… Jedni z tęsknotą machali mi na pożegnanie…, inni z rodzącą się już nadzieją na.. powitanie…
      Przez chwilę uczułam niepewność…, ale już w następnej chwili podniecenie i ciekawość znowu całkowicie wzięło mnie w swe objęcia…
      Jeszcze raz odwróciłam głowę w Ich stronę i posłałam ciepły uśmiech…
      Do zobaczenia Kochani…
      Mocno odbiłam się od urwiska i poszybowałam w dół do… skrzącej się, wzburzonej Rzeki Życia

      • marek pisze:

        Z życzliwą zazdrością , szczerze żałuję iż nie uczestniczyłem bezpośrednio w przeżyciach towarzyszących Tobie Małgosiu podczas tego snu o Rzece Życia.

        Dziękuję za ten opis , udało mi się go w jakimś sensie przeżyć .

        m

      • Dawid56 pisze:

        Marek, wg. mojego z-rozumienia… nasz rozwój – podobnie jak każdy długotrwały i powolny proces… toczy się w swoim rytmie…, nic nie następuje gwałtownie…, skokowo…, nasze z-rozumienie docierającej do nas wiedzy… jest płynne i płynnie następuje jej uświadomienie sobie przez nas…

        Pozwól Margo że tym razem się nie zgodzę z tym co napisałaś.
        Rozwój – ostanie przyspieszenie cywilizacyjne zaczęło się w połowie XVIII wieku, symbolicznie w raz z odkryciem Urana, a potem elektryczności i później magnetyzmu.To odkrycie elektryczności( ponowne) dokonało przyspieszenia cywilizacyjnego na ogromną skalę.To przyśpieszenie niejako techniczne dokonało się duchowe nie – tu masz rację- rozwój duchowy do długotrwały proces dla każdej cywilizacji szczególnie dla naszej.
        Techniczny rozwój może przebiegać skokowo duchowy powoli i żmudnie chociaż czasami można doznać gwałtownego przebudzenia albo Oświecenia takiego jakiego doznał Budda.
        Po drugie narzekanie wiąże się bezpośrednio z nadzieją i w tym tkwi problem…
        Trzeba mieć nadzieję, że dzień jutrzejszy będzie lepszy od dnia wczorajszego.Niestety jak porównamy wszystkie ostatnie przykładowe 31.12.( sylwestry) i zapytamy się czy mamy większą nadzieję na lepsze jutro aniżeli w roku poprzednim, czy czujemy się bardziej bezpieczni w roku bieżącym aniżeli w poprzednim wtedy narzekanie się skończy….
        A dzisiaj….. no cóż każdy widzi jak jest….

        • margo0307 pisze:

          {… nasz rozwój – podobnie jak każdy długotrwały i powolny proces… toczy się w swoim rytmie…, nic nie następuje gwałtownie…, skokowo…, nasze z-rozumienie docierającej do nas wiedzy… jest płynne i płynnie następuje jej uświadomienie sobie przez nas…}

          ” … tym razem się nie zgodzę z tym co napisałaś…
          ostanie przyspieszenie cywilizacyjne zaczęło się w połowie XVIII wieku, symbolicznie w raz z odkryciem Urana, a potem elektryczności i później magnetyzmu.
          To odkrycie elektryczności( ponowne) dokonało przyspieszenia cywilizacyjnego na ogromną skalę.To przyśpieszenie niejako techniczne dokonało się..”

          ___
          Dawidzie, ale… z czym się nie zgadzasz ?

          Napisałam: nasz rozwój… – (w domyśle – osobisty, świadomościowy…), toczy się w swoim rytmie…, nasze z-rozumienie… wiedzy i uświadomienie jej sobie… {oraz wcielenie w życie} następuje płynnie – we właściwym dla siebie tempie

          Ty natomiast, podajesz przykłady w odniesieniu do rozwoju technicznego…, technologicznego…, a przecież… rozwój techniczny to – nie to samo co rozwój osobisty, rozwój świadomości, choć nierzadko – jeden z drugim mogą iść w parze…
          * * *
          „Po drugie narzekanie wiąże się bezpośrednio z nadzieją i w tym tkwi problem…”
          ___
          Wg. mnie problem – jeśli tkwi… to nie w tym, lecz w zupełnie czymś innym…

          a… narzekanie w ogóle nie idzie w parze z nadzieją…, bo narzekanie to stan umysłu, w którym emocjonalnie wciąż wyrażamy swoją niechęć do pewnych faktów lub wydarzeń… i po prostu… złościmy się na Rzeczy Istność, która z różnych względów nam się nie podoba, a jednak… cały czas zwracamy na nią naszą uwagę i zasilamy naszą Energią właśnie to – co się nam nie podoba…

          “myśl o tym czego chcesz – a nie o tym czego nie chcesz”
          “koncentruj się na tym – czego chcesz więcej” – („The Secret”)

          Człowiek, który narzeka jest… wiecznie ze wszystkiego niezadowolony… – jak więc może mieć nadzieję na lepsze jutro…, skoro nie potrafi cieszyć się w obecnym – tu i teraz ?

          • margo0307 pisze:

            Mądrość to wiedza… zastosowana w praktyce codziennego życia…

          • JESTEM pisze:

            „Człowiek, który narzeka jest… wiecznie ze wszystkiego niezadowolony… – jak więc może mieć nadzieję na lepsze jutro…, skoro nie potrafi cieszyć się w obecnym – tu i teraz ?”

            Zwłaszcza, że tu i teraz jest wynikiem tego, co myśleliśmy w przeszłości, a przyszłość jest wynikiem tego, co myślimy tu i teraz…😉❤

            Podobnie martwienie się to ‚duchowa martwota’…

            „Mądrość to wiedza… zastosowana w praktyce codziennego życia…

            Oczywiście.😉 Tym się różni wiedza od świadomości, że możemy coś wiedzieć i czujemy, że ta wiedza jest dla nas np. wartościowa, ale gdy tej wiedzy nie praktykujemy, nie możemy stać się jej świadomi. Więc wówczas naszym ego pozostaje chwalenie się wiedzą teoretyczną, bo udajemy mędrców. A tylko wiedza zastosowana w praktyce i potwierdzona doświadczeniem, staje się mądrością…😉❤

          • Dawid56 pisze:

            Właśnie coś z tym cieszeniem się obecnym jest problem.Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć- daj coś z siebie, zmień się jeśli chcesz aby Świat się zmienił.Ile razy słyszałem tę mantrę: Zaakceptuj rzeczywistość taką jaka ona jest, pogódź się z nią i tak jej nie zmienisz , a zacznij zmianę od siebie „zaraź” tą pozytywną zmianą siebie innych.Jeśli Ty się zmienisz – Świat się też zmieni- zacznij wreszcie myśleć pozytywnie- zaraź tym pozytywnym myśleniem innych.

            Co do zasilania swoją energią zdarzeń negatywnych – niby wiem o co chodzi- niby wiem że nie można zasilać negatywnych wydarzeń swoją energią.
            No cóż jest w tym tylko część prawdy…

            Dlaczego tak twierdzę – otóż minęło 2000 lat od czasów Jezusa a jesteśmy bardzo daleko od jego przesłania miłości, co więcej mam wrażenie że poziom naszego szczęścia wręcz spada w stosunku do naszych przodków.

            Po drugie z mojej strony zakończył się w moim życiu definitywnie jeden etap – wiary że Kościół chce szczęścia swoich wiernych i ich radości.Kościół -chce tylko powiększenia swoich majątków i chce dalszego zniewolenia Człowieka straszenia Końcem Świata.Kościół zamiast przygotować Człowieka do godnego umierania umierania bez bólu – pogodzenia się z tym że trzeba kiedyś pożegnać ten świat- Kościół powinien zamiast nikomu nie potrzebnych okrutnych lekcji ze Starego Testamentu i straszenia gniewem Jahwe zacząć czytać ustępy z egipskiej czy tybetańskiej księgi umarłych gdzie jest dokładnie opisany proces opuszczania ciała.Każdy z nas chciałby odejść z tego świata bez bólu w stanie zwanym Mahasamahdi
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Mahasamadhi
            W kościele bardzo często słyszy się natomiast inne słowa jeśli będziesz bardziej cierpiał tym będziesz miał większe zasługi , jest wręcz pochwała cierpienia samobiczowania –
            to nie tak…
            Kiedyś i tak musi każdy z nas umrzeć i powinniśmy móc umrzeć w godności a nie potwornym bólu…

          • JESTEM pisze:

            „Co do zasilania swoją energią zdarzeń negatywnych – niby wiem o co chodzi- niby wiem że nie można zasilać negatywnych wydarzeń swoją energią.
            No cóż jest w tym tylko część prawdy…”

            Niby wiemy, ale nie wiemy i dlatego widzimy ” w tym tylko jako część prawdy”…😀

            „Dlaczego tak twierdzę – otóż minęło 2000 lat od czasów Jezusa a jesteśmy bardzo daleko od jego przesłania miłości, co więcej mam wrażenie że poziom naszego szczęścia wręcz spada w stosunku do naszych przodków.”

            Nie będę się wypowiadać na temat, czy nasi przodkowie byli dużo szczęśliwsi od nas czy mniej. Jednak według mojego doświadczenia: dlatego jesteśmy daleko od jego przesłania miłości, ponieważ nadal nieświadomie zasilamy swoją energią „zdarzenia negatywne” i uważamy, że niby wiemy, że nie można zasilać „negatywnych wydarzeń” swoją energią… ale jednak wciąż mamy wątpliwości…. bo wciąż je zasilamy.

            Jeśli zaś zajmujemy się tym, co sami z siebie generujemy nieświadomie i odkrywamy „niezbyt miłą”, a może i nawet „bolesną” trochę prawdę o sobie, dopiero wtedy pojawia się zrozumienie, w jaki sposób wszyscy zasilamy swoimi myślami i swoją energią taki, a nie inny świat.

            Pisałam do ciebie Dawidzie ostatnio (choć może nie zauważyłeś😉 ):
            ///może zaufaj wreszcie ‚Chrystusowi w Sobie’, a nie temu, co ludzie gadają o kataklizmach i Apokalipsie.:-) ❤ /// Gdybyś na przykład przestał zajmować się tyle tym, co się dzieje w kościele „nie tak”, tym, co na zewnątrz ciebie jest „nie tak”, a więcej zajmował byś się tym, co dzieje się w tobie, to może zaczął byś odkrywać chrystusową miłość-świadomość w sobie…
            W wolności się dzielę tą „wiedzą”.🙂

            „W kościele bardzo często słyszy się natomiast inne słowa jeśli będziesz bardziej cierpiał tym będziesz miał większe zasługi , jest wręcz pochwała cierpienia samobiczowania –
            to nie tak…”

            Więc po co to jeszcze roztrząsasz? Można przecież zostawić to, co się mówi i słyszy w kościele. Bo i tak każdy słyszy to, co chce i jest w stanie usłyszeć, a nie słyszy tego, czego ego nie chce usłyszeć. Trzeba mieć odwagę, by usłyszeć i zobaczyć SIEBIE… i wyciągnąć na poziomom świadomości to, co w nas nieświadome, a co kieruje nami i co naprawdę generujemy z siebie. Tak, jak na przykład Margo….

            A oto opis doświadczeń Margo, które pokazują, do jakiego stopnia potrzebujemy być uczciwymi wobec siebie, aby dostrzec tę „niezbyt miłą”, a może i nawet „bolesną” trochę prawdę o sobie:
            https://nnka.wordpress.com/2016/04/21/czy-po-mojej-smierci-swiat-przestanie-istniec-czy-ja/#comment-61602
            „Kiedyś…, kiedy żyłam w nieświadomości… 😳
            zdarzało mi się… szczególnie przed snem, rozmyślać nad minionym dniem… i ponownie przeżywać emocjonalnie minione wydarzenia…
            Wtedy nieświadomie złościłam się np. na kogoś…, bo wyrządził mi jakąś tam… „krzywdę”.., albo wściekałam się na szefa, bo kazał mi zostać po godzinach i dokończyć pracę…, lub też… wyśmiewałam się w myślach na koleżankę z pracy, że jest głupia bo… w moim wyobrażeniu – głupio postąpiła…, etc.., etc…
            Wszystkie te… nieuświadomione energetyczne projekcje leciały w eter…, i były moim niechlubnym wkładem w tworzeniu wypadkowej Rzeczy Istności Planety…
            Dzisiaj…, wiedza o Energiach a wraz z nią – moja świadomość i odpowiedzialność za siebie wzrosła na tyle, że… nawet w skrytości ducha – zaprzestałam niechlubnego współtworzenia emocjonalnego chaosu…

            Znam to ze swojego doświadczenia i dziękuję ci, kochana Margo za twoją otwartość, uczciwość i odwagę dzielenia się takimi „odkryciami”, które poszerzają naszą samo-świadomość – świadomość SIEBIE..
            ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

          • margo0307 pisze:

            „.. Trzeba mieć odwagę, by usłyszeć i zobaczyć SIEBIE… i wyciągnąć na poziomom świadomości to, co w nas nieświadome, a co kieruje nami i co naprawdę generujemy z siebie…”
            ___
            O tak! kochana Jestem…

            Trzeba wykazać się nie lada odwagą ale i… szczerością w stosunku do samego siebie…, bo nasze ego… bardzo nie lubi krytyki…, jemu zawsze się wydaje, że… tylko ono wie i robi wszystko najlepiej…, że inni… nic nie rozumieją lub że… źle rozumieją…

            Szczerość wobec siebie i przyznanie się z pokorą do własnych błędów to – pierwszy krok na drodze do… zajrzenia pod własną podszewkę… i spojrzenia – twarzą w twarz istocie – która się tam tak sprytnie ukrywa…

            Od kiedy zaczęłam świadomie i odpowiedzialnie przyglądać się sobie…, swoim uwarunkowaniom.., reakcjom…, myślom… – początkowo byłam niemile zaskoczona, bo gdzieś… z mojego wnętrza… zaczęła wypływać frustracja, a nawet złość…, zaczęłam zadawać sobie nieprzyjemne dla samej siebie pytania…
            po jakie licho to robisz.., co ci to da…, komu i co… chcesz tym udowodnić…, starałam się jednak być konsekwentna i tak jak najlepiej potrafiłam – starałam się łagodzić chwilowe pogorszenie się mojego samopoczucia w tamtych chwilach…
            Dla mnie było to… na prawdę nieprzyjemne, złość na samą siebie i niemożność podzielenia się tym z kimś… jest niezwykle frustrująca…, ale… tylko na początku tej niezwykłej podróży w głąb siebie…🙂
            Dzisiaj…, bardziej wyrozumiale traktuję samą siebie i choć czasem jeszcze… wypłynie z jakiegoś zakamarka mnie… jakaś smużka frustracji czy niesmaku… – traktuję to ze zrozumieniem.., a czasem nawet z… rozbawieniem…
            Wiem też już dzisiaj, a może… tylko mi się wydaje, że wiem…😀 że… jestem gotowa do konfrontacji z… Marą i mam świadomość tego, że prędzej czy później – Mara powie do mnie: sprawdzam…

            Bo wiem, że zawsze tak się zadziewa w naszym życiu…, że im więcej wiemy i lepiej rozumiemy siebie – tym więcej możemy zdziałać…, a wówczas… podnosi się poprzeczka wymagań jakie są stawiane naszej istocie i… nasze doświadczenia stają się coraz trudniejsze…, ale… nie czuję strachu – wręcz przeciwnie… jestem raczej zaciekawiona…

  4. Maria_st pisze:

    „Tylko „duchowość jako powszechnie przyjęta wiedza” powstrzyma ludzką bestię w jej pazerności i chęci posiadania. Ale to będzie za wiele, wiele lat. Teraz czekają nas rzeczy, których „ludzkie oczy nie widziały i ludzkie uszy nie słyszały”. I nie istnieje nic, co zatrzyma owe „zderzenie z lokomotywą”… Chciałbym napisać w tym „Dzienniku Pokładowym” coś optymistycznego, że „widzę światełko w tunelu”, ale wolę pisać prawdę o tym, co czuję i czego się spodziewam po współczesnym świecie wobec tego, co dzieje się w ostatnich czasach. I mówię wprost: to „światełko w tunelu” które widzę coraz wyraźniej jest czymś innym, niż powszechnie się uważa… Tak jest przynajmniej uczciwiej. ”

    Być może osoba pisząca wyraża to poprzez siebie.
    Ciekawe co to za światełko w tunelu dla niego ?
    Sztuczne oświetlenie?
    Nie zgadzam sie z powiedzeniem–ludzkie oko nie widzialo, ucho nie słyszało–tą pamięć mamy w sobie, to trauma z która nie możemy sobie poradzic i brniemy w tym jak ślepcy.
    Pewnie dlatego wymyślamy religie, królow, politykow–którzy nas gnębia, bo wtedy nie stajemy twarzą w twaez z tym co tkwi w nas głęboko……zkodowaliśmy się na kierowanie nami a nie branie odpowiedzialności sami za siebie bez wewnetrznych demonów

    • marek pisze:

      Co do zasilania swoją energią zdarzeń negatywnych – niby wiem o co chodzi- niby wiem że nie można zasilać negatywnych wydarzeń swoją energią.
      No cóż jest w tym tylko część prawdy…

      bo jeżeli je zupełnie pomijamy , to gubimy realny obraz rzeczywistości twierdząc z uporem że jest wszystko OK nawet po zaistniałym potopie tylko niestety w ograniczonej liczbie dusz.

      Pasowało by / to nie moje twierdzenie / jakoś doszlifować , by nie wyglądało na wątpliwe.
      Może jednak nie ma nic złego w „nazywaniu rzeczy po imieniu.”

      m

      • Dawid56 pisze:

        bo jeżeli je zupełnie pomijamy , to gubimy realny obraz rzeczywistości twierdząc z uporem że jest wszystko OK nawet po zaistniałym potopie tylko niestety w ograniczonej liczbie dusz.

        Właśnie o to chodzi : Nie żyjemy przecież w matrixie, ale realnej rzeczywistości w, konkretnym dzisiejszym układzie politycznym wobec, którego nie można być obojętnym..

        • margo0307 pisze:

          ” bo jeżeli je zupełnie pomijamy , to gubimy realny obraz rzeczywistości twierdząc z uporem że jest wszystko OK nawet po zaistniałym potopie tylko niestety w ograniczonej liczbie dusz.
          * * *
          „Właśnie o to chodzi : Nie żyjemy przecież w matrixie, ale realnej rzeczywistości w, konkretnym dzisiejszym układzie politycznym wobec, którego nie można być obojętnym..
          ..”

          ___
          Nikt, nikomu nie dyktuje… co ma pomijać.., a czemu ma się baczniej przyglądać…, poświęcając swą Energię…, ale… dobrze by było gdyby… każdy z nas wziął pod uwagę fakt, że… ten tzw. „realny obraz rzeczywistości” czy… „realna rzeczywistość”… jest – pod każdym względem inny – dla każdego z nas…, ponieważ inne są nasze o nim wyobrażenia na podstawie naszych… jego ocen na daną chwilę…, bo wszystko i wszyscy zmienia się… w każdej sekundzie teraźniejszości, która płynie wraz z Energią życia…, i nic nie stoi w miejscu czy… w zatrzymanej w biegu klatce filmowej pasującej do naszych wyobrażeń… na daną chwilę…😛

          Marek, z jakiego powodu piszesz o „potopie z ograniczoną liczbą dusz” ?
          Czy gdyś… zadał sobie pytanie:
          – Z czego to wynika ?, to… co byś odpowiedział…, mając świadomość tego, że… naszym dualnym światem, w którym wszyscy żyjemy – rządzą dwie przeciwstawne siły:
          Miłość i Strach… ?
          Szczerze mówiąc to… jakoś nie mogę się doszukać w tych Twoich słowach… „po zaistniałym potopie…” – pobudek wynikających z Miłości, o której rozprawiasz od jakiegoś czasu…

          Dawidzie, w jednym ze swoich wpisów m.in. napisałeś: „…z mojej strony zakończył się w moim życiu definitywnie jeden etap – wiary że Kościół chce szczęścia swoich wiernych i ich radości…”
          I Oki🙂
          Rozumiem, że w wyniku… definitywnego zakończenia w Twoim życiu jednego etapu… – nastąpiło jego podsumowanie, które – jak widać – zakończyło się… Twoim rozczarowaniem…, ponieważ Twoje wyobrażenia nt. działalności kościoła były zupełnie inne…
          Co teraz – gdy już tak skutecznie pozbawiłeś się złudzeń, co do działalności kościoła – zamierzasz z tym zrobić ?
          – Czy zadasz sobie pytanie np. – dlaczego takie doświadczenie utraty wiary w instytucję, jaką być może… jest kościół – stało się moim udziałem ?… oraz co miało na celu to doświadczenie mi pokazać… ?

          Na pocieszenie🙂 wyznam Tobie Dawidzie, że… ja również „przechodziłam” podobne doświadczenie… i wiem, że… nic w naszym życiu nie zadziewa się przypadkiem – wszystko ma swój cel…

      • JESTEM pisze:

        Nie ma nic złego w nazywaniu rzeczy po imieniu. Oczywiście. Nikt nie pisze (mówi) o pomijaniu „zdarzeń negatywnych”. One są, zdarzają się.

        Dlatego „zdarzenia negatywne” i negatywne zjawiska są takie, jakie są – przynoszą ludziom cierpienie. Ale dlaczego?

        Z powodu notorycznego, nawykowego wręcz przerzucania odpowiedzialności na zewnątrz, na innych za to, że w NIEŚWIADOMOŚCI SWEJ nadal współtworzymy świat z „negatywnymi zjawiskami” przynoszącymi ludziom cierpienie. Bo w NIEŚWIADOMOŚCI SWEJ pozostajemy nieodpowiedzialnymi za wspól-kreowanie czy też podtrzymywanie takiego świata przynoszącego istotom ludzkim cierpienie.

        A „może warto by było” zastanowić się w jaki sposób zasilamy „negatywne zdarzenia” swoimi myślami i swoją energią zamiast nadal udawać „niewiniątka” tkwiące w nieświadomości tego, co czynimy?

        Bo robimy to SWOIMI NIEŚWIADOMYMI NEGATYWNYMI MYŚLAMI. Jeśli ktoś NA PRAWDĘ chce to zmienić, to trzeba zacząć od SIEBIE i warto zacząć obserwować swoje procesy myślowe, myśli, które generuje mózg i emocje, które są powiązane z takimi myślami.

        https://nnka.wordpress.com/2016/04/23/swiatelko-w-tunelu-tak-ale-wpis-w-dzienniku-pokladowym-okretu-nautilus-27-marca-2016/#comment-61614

  5. margo0307 pisze:

    „Może właśnie w tych czasach zachodzi owo „sprawdzam” i trzeba za wszelką cenę pokazać że jesteśmy ludźmi pełnymi empatii i miłości.”
    ___
    Może, na początek… przestańmy narzekać…

    „…Narzekanie to jedna z ulubionych strategii ego służących umacnianiu samego siebie.
    Każda skarga to krótka, stworzona przez umysł historia, w którą całkowicie wierzysz.
    Nie ma różnicy, czy narzekasz głośno, czy tylko w myślach.
    Niektórym ego, mającym może niewiele innych rzeczy, z którymi mogłoby się utożsamiać, łatwo udaje się przetrwać tylko dzięki narzekaniu.
    Gdy tego rodzaju ego trzyma cię w swym uścisku, narzekanie, zwłaszcza na innych ludzi, jest zwyczajowe i oczywiście nieświadome, co oznacza, ze nie zdajesz sobie z tego sprawy. Przyczepianie innym osobom negatywnych mentalnych etykietek – mówienie im tego prosto w twarz lub, co jest bardziej powszechne – obgadywanie ich za plecami albo nawet tylko myślenie o nich – często należy do tego schematu.
    Obraźliwe epitety to najokrutniejsza forma takiej oceny oraz potrzeby ego, by mieć rację i triumfować nad innymi: „stuknięty, łobuz, suka” – z wszystkimi takimi określeniami trudno jest dyskutować.
    Na następnym, niższym stopniu skali nieświadomości znajduje się krzyk, wrzask i tylko trochę niżej – przemoc fizyczna. (Eckhart Tolle „Nowa Ziemia”)

  6. margo0307 pisze:

    „… starania w materii nic nie dają , jest to budowanie zamków z morskiej piany… – przeminą tak jak przemija morska piana – znikają…”
    ___
    Na szczęście… są tacy, którzy mają odmienne w tej materii zdanie… i ja także do nich należę…

    • marek pisze:

      Niestety Małgosiu po obejrzeniu tego filmu nie mogę uznać zdania które zacytowałem jako błędne .

      Cały ten film przedstawia rozumienie wskazujące na to iż należy poznawać właściwości energii , której materia jest jedynie formą upostaciowaną aż po przejawienie jej w parametrach fizyczności .

      Więc czy podważa to prawdziwość zacytowanej przeze mnie tezy ?

      Dialog tych panów pomija pewne dosyć znaczące tematy : czy owa sieć energio świadomości wszechświata w sposób nie ograniczony będzie dostarczała energię do owego zapętlenia energii jeżeli istoty je zamieszkujące wymyślą urządzenia do jej poboru .

      Są głosy mówiące , że nie koniecznie . ÓW pobór energii przez określoną czasoprzestrzeń jest nadzorowany przez świadomości o których ten wykład nie wspomina.

      Jednocześnie do tego tematu pasuje to zdanie z przekazów Lissy Reene :

      Ukochani Mistrzowie, promienie Boskiego Światła, które prześwietlają wszystko na wskroś za pośrednictwem wielkich archaniołów, nie tylko zawierają wszechogarniające przymioty naszego Boga Ojca Matki, ale do wszelkiego Stworzenia emitują również stale jego / jej myśli i miłość oraz mądrość. Zaś obowiązkiem każdego człowieka jest otwarcie się na ten dar Żywego Światła, przyswojenie w jak największej ilości, a następnie udostępnienie ludzkości jego części oraz przekazanie dziesięciny z miłości / Światła wdzięczności z powrotem do ŹRÓDŁA WSZYSTKIEGO.

      Uniwersalne prawa głoszą, że musi nadejść czas, kiedy wszystkie świadome Dusze zaczną oddawać część Boskich darów miłości / życia, które im przydzielono – w ramach prawa zwrotu.

      AM

      Tak więc pozostając pod wrażeniem syntezy akademickiej wiedzy i przekazów Kryona przez pana Lee Carroll pozostaję w przekonaniu że kładzie ona zbyt mały nacisk na uwzględnienie potrzeb żyjącego w nas Ducha , a skupia się głównie na potrzebach ciała – na darmowej energii.

      Z przekazów Archanioła Michała jednoznacznie wynika iż kierunek kontaktu winien być inicjowany z obu stron , przez Stworzenie i doglądającego go Boga Ojca Matkę .
      W przeciwnym wypadku uruchomienie urządzeń poboru darmowej energii będzie w mym przekonaniu jedynie tworzeniem ujemnego bilansu między ludzkością , a Stwórcą .

      Wiedząc o tym iż nauka skręciła z właściwej drogi rozwoju dużo wcześniej niż wspomina ten pan , bo zaistniało to w chwili odrzucenia przez nią pojęcia eteru , uwzględniam i to że w dniu dzisiejszym w światłych umysłach naukowców mogą nastąpić pewne przesunięcia całości zrozumienia czym jest Życie i mimo dobrej ich woli mogą prowadzić nas w kolejne manowce.

      Z Tobą Małgosiu czuję się najlepiej gdy jestem zgodny z Twymi poglądami – nie lubię prostować Twych pojęć , jednak z uwagi na czytających obstaję że grzebanie się w materii i traktowanie jej możliwości jako kierunku wyznaczającym naszą przyszłość – jest marnowaniem czasu.

      m

      • margo0307 pisze:

        „… grzebanie się w materii i traktowanie jej możliwości jako kierunku wyznaczającym naszą przyszłość – jest marnowaniem czasu.”
        ___
        Marek, a cóż innego my tutaj robimy – jak nie… grzebiemy się w „materii” właśnie…, „rozkładając ją na czynniki pierwsze”… w poszukiwaniu odpowiedzi na setki tysięcy pytań kłębiących się w naszych głowach… ?

        I szczerze mówiąc to… wcale nie uważam tego za „stratę czasu”…, bo w taki m.in. sposób… zdobywamy cenną wiedzę, która…, po pierwsze: znacznie ułatwia nam to nasze… doczesne życie…, a po drugie: poszerza naszą świadomość.., zwiększa zakres rozumienia świata, w którym żyjemy…
        Odkryta i dostępna wiedza z zakresu fizyki i biologii kwantowej pomaga nam z-rozumieć doświadczaną przez nas Rzeczy Istność oraz… pokazuje szereg możliwości – jakie posiadamy – świadomego wpływania na nią…

  7. mały budda pisze:

    Wygląda na to, iż tych tuneli i światełek jest wiele.
    Moim zdaniem żyjąca świadomość w stanie niewiedzy. Nie może określić swojej drogi po opuszczeniu fizycznego ciała.
    Więc nie ma mowy aby nieświadoma swojego istnienia świadomość mogła przejść wyżej w rozwoju życia. Przechodzi do poczekalni aby wcielić się w kolejną formę życia.
    Więc tym sposobom nieświadoma świadomość wchodzi w materie aby rozpoznać swoje dolegliwości w postaci błędnej zaistniałej przyczyny.
    Każdy z nas popełnił błąd, gdyż uległość nas samych wytworzyła przyczynę.
    Przez to my sami dołączyliśmy do istot zagubionych pomiędzy różnymi epokami i minionymi czasami.
    Stąd ludzkość poszukuje wyjścia z błędnego życia. Pomiędzy życiem a śmiercią będzie ludzkość przechodzić. Dopóki nie obudzi się człowiek z swojego ludzkiego snu.

    • marek pisze:

      Dopóki nie obudzi się człowiek z swojego ludzkiego snu.

      Może bliższym było by prawdy powiedzieć :

      dopóki nie zrezygnuje ze swoich pomysłów na realizację życia…..

      m

      • margo0307 pisze:

        ” Dopóki nie obudzi się człowiek z swojego ludzkiego snu…”
        * * *
        „dopóki nie zrezygnuje ze swoich pomysłów na realizację życia…”
        ___
        A kimże Ty jesteś Maruś… by zabraniać człowiekowi na realizację swojego życia wg. swych własnych pomysłów ? – skoro… sam Bóg dał człowiekowi wolną wolę w tej kwestii !?…

        • marek pisze:

          skoro… sam Bóg dał człowiekowi wolną wolę w tej kwestii !?…

          Może dał może nie dał , może człowiek to wymógł , albo sam wymyślił , może ktoś mu to wmówił… masz jakieś dowody?

          A kim jestem Małgosiu… ” inaczej myślącym „.

          m

          • Loja Jolajna pisze:

            „skoro… sam Bóg dał człowiekowi wolną wolę w tej kwestii !?…

            Może dał może nie dał , może człowiek to wymógł , albo sam wymyślił , może ktoś mu to wmówił… masz jakieś dowody?”
            ===========
            Dowodów nie ma na istnienie Boga i tym bardziej na to, ze ON coś komuś dał. To wszystko kwestia wiary w to co inni powymyślali.
            Tylko jaki sens jest dywagowanie latami nad tym co wymyślone?

          • margo0307 pisze:

            „… Dowodów nie ma na istnienie Boga …”
            ___
            Toja, może Ty – z jakichś powodów… nie zauważasz „dowodów” na istnienie Boga ?

          • margo0307 pisze:

            „…A kim jestem Małgosiu… ” inaczej myślącym „
            ___
            ” inaczej myślącym „… w stosunku do kogo…, do reszty nas ?
            – czyżbyś nie zauważył, że każdy z nas jest… ” inaczej myślącym „ w stosunku do reszty ?
            Z całą pewnością twierdzę, że… nie ma dwóch identycznie myślących umysłów… kochany Marku…, podobnie jak nie znajdziesz dwóch identycznych… ego osobowości…

            Bo choć jest nas na Ziemi ponad 7 miliardów – jak wskazują statystyki, to… każdy z nas z osobna jest… ” inaczej myślącym „…, inaczej odczuwającym…, inaczej postrzegającym Rzeczy Istność…
            Nikt nie może też twierdzić z całą pewnością, że… zna Całą Prawdę zarówno o sobie jak i o drugim człowieku…, bo z każdą mijającą chwilą życia… każdy z nas się zmienia…
            Wszystkie nasze drobne doświadczenia, jakie nas spotykają w naszym codziennym życiu… są jak… fale kwantowego prawdopodobieństwa – zmieniają nasze charaktery i sposoby reagowania w sposób, którego nie da się w pełni przewidzieć…

          • Loja Jolajna pisze:

            ” margo0307 pisze:
            Kwiecień 25, 2016 o 05:36

            „… Dowodów nie ma na istnienie Boga …”
            ___
            Toja, może Ty – z jakichś powodów… nie zauważasz „dowodów” na istnienie Boga ?”
            ===========
            Czyli wszyscy mają te namacalne twarde, jednakowe dowody, a ja jestem ułomnym wyjątkiem, ślepa, głucha i ich nie widzę?
            Wskaż mi choć jeden dowód, który nie zrodził się, nie jest efektem przemyśleń/wymyśleń człowieczego umysłu.

          • Alicja z Krainy Czarów pisze:

            Ponieważ mnie Dziecko jeszcze nie poznałaś więc ciągle błądzisz w swoim poszukiwaniu Boga a Ja Jestem tuż obok. Dowód na to że Ja Jestem jest aż nadto, wystarczy się tylko rozejrzeć aby móc przekonać się o moim wspaniałym dziele kreacji.

            Jako że Jestem Wspaniała i Jedyna w swoim rodzaju więc posługuję się liczbą 7 wraz z jej wielokrotnościami gdyż (7+7=1)

            13 podzielone na pół to 7 a nie tak jak się niektórym wydaje 6,5, po prostu liczba 7 jest ponad dwiema szóstkami po dwóch stronach które są zarezerwowane dla człowieka.

            13—>7 (1,2,3,4,5,6,7,6,5,4,3,2,1)
            21—>11 (1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,10,9,8,7,6,5,4,3,2,1)
            25—>13
            2+5=7 25+52=77

            I tak np mamy na niebie widoczną gromadę 7 gwiazd zwanych plejadami i tak sobie Alicja postanowiła że raz na 8 ziemskich lat planeta Venus będzie dołączać do tej gromady jako 8 gwiazda. I co ciekawe w czasie tych 8 lat jest zakreślany poprzez koniunkcję planet Venus-Ziemia pentagram.

            Kolejny przykład Lu-Cyferkowej kreacji to 13 obrotów księżyca w czasie trwania jednego roku ziemskiego co daje z kolei

            13*28=364
            91*4=364
            91/7=13

            Kolejnym przykładem użycia liczby 7 w dziele kreacji jest obrót Słońca wokół własnej osi.
            Średnia z tego wynosi 28 dni.

            Kolejny przykład to czas gdy Ziemia znajduje się w peryhelium czyli Najbliżej Słońca podczas całego roku. Ta odległość to 147 mln km.

            147 to 21 wielokrotność liczby 7

            (7,14,21,28,35,42,49,56,63,70,77,84,91,98,105,112,119,126,133,140,147)

            lub

            (7+7+7)*7

            Ja Jestem

          • margo0307 pisze:

            Toja, może Ty – z jakichś powodów… nie zauważasz „dowodów” na istnienie Boga ?
            * * *
            „Czyli wszyscy mają te namacalne twarde, jednakowe dowody, a ja jestem ułomnym wyjątkiem, ślepa, głucha i ich nie widzę?…”
            ___
            Powiedz szczerze – jeśli możesz i chcesz – czy… w którymkolwiek moim zdaniu stwierdziłam, że jesteś… „ułomnym wyjątkiem, ślepa, głucha i ich nie widzisz” ?
            albo, że…
            „wszyscy mają te namacalne twarde,… dowody” ?
            * * *
            „Wskaż mi choć jeden dowód, który nie zrodził się, nie jest efektem przemyśleń/wymyśleń człowieczego umysłu.”
            ___
            Jeśli z góry, m.in. w słowach: „Dowodów nie ma na istnienie Boga” już zanegowałaś samą możliwość Jego istnienia…, to najpewniej z góry też… odrzucisz wszelkie wskazujące na to przesłanki, tłumacząc je – na sobie tylko z-rozumiały sposób…
            Jaki więc jest sens tego, abym wskazywała Tobie cokolwiek – co w moim odczuciu – niezbicie świadczy o Jego istnieniu… ?

            Spójrz na wodę… i powiedz co o niej myślisz ?….

          • Loja Jolajna pisze:

            margo0307 pisze:
            Kwiecień 25, 2016 o 11:16

            Spójrz na wodę… i powiedz co o niej myślisz ?….
            ==============
            Myślę, że to…wodolejstwo

          • Dawid56 pisze:

            Jako że Jestem Wspaniała i Jedyna w swoim rodzaju więc posługuję się liczbą 7 wraz z jej wielokrotnościami gdyż (7+7=1)

            To wcale nie rzadkość Lucy ja tez posługuję się wielokrotnościami liczby 7(7,14,56,112,196,147,77,21 powiem więcej są one związane ze mną od początku życia, ale nie twierdzę w odróżnieniu od Ciebie, że jestem Bogiem.posługuję się też i 33 – a to już nie jest związane z liczbą 7, bliska jest mi też „6”

          • JESTEM pisze:

            margo0307 pisze:
            Kwiecień 25, 2016 o 11:16
            „Spójrz na wodę… i powiedz co o niej myślisz ?….”

            Loja Jolajna pisze:
            Kwiecień 25, 2016 o 16:31
            „Myślę, że to…wodolejstwo”
            ==============
            natury…🙂

          • margo0307 pisze:

            … Spójrz na wodę… i powiedz co o niej myślisz ?
            ==============
            „Myślę, że to…wodolejstwo”
            ___
            Dla Ciebie woda to… wodolejstwo ?!
            A dla mnie… cud Natury.

          • Dawid56 pisze:

            13—>7 (1,2,3,4,5,6,7,6,5,4,3,2,1)
            21—>11 (1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,10,9,8,7,6,5,4,3,2,1)
            25—>13
            2+5=7 25+52=77

            Proszę wytłumacz mi Lucy ten zapis.Wiem tylko tyle że pierwsza sekwencja po sumowaniu da 49 czyli 7 do kwadratu, a druga sekwencja po sumowaniu daje 121 czyli 11 do kwadratu, ale nie rozumiem tych dwóch zapisów
            13–>7 i 21–>11

          • Dawid56 pisze:

            Lucy już wiem co oznacza zapis 13–>7 to oznacza sekwencję dolną i górną trzynastu licz z których środkowa jest „7”
            147 to 21 wielokrotność liczby 7

            (7,14,21,28,35,42,49,56,63,70,77,84,91,98,105,112,119,126,133,140,147)

            lub

            (7+7+7)*7

            Suma pierwszych 21 liczb podzielnych przez 7 (231×7) co ciekawe że suma pierwszych 21 liczb to 231 tyle lle jest ścieżek w kabalistycznym drzewie życia

  8. margo0307 pisze:

    A propos jeszcze „grzebania się w materii”
    Spójrzcie jakie wspaniałości ta… przecudna „materia” nam pokazuje…, tutaj akurat mówią kwiaty…

    http://nesaranews.blogspot.com/2016/04/flowers-even-darwin-cant-explain.html

    • JESTEM pisze:

      Cuda Natury…🙂❤
      Czy człowiek sam cokolwiek wymyśla czy tylko naśladuje nieświadomie to, co robi Natura?😉

    • marek pisze:

      Małgosiu
      wskazując na to co tak omijasz w tym rozpatrywaniu wartości ” grzebania w materii ” pół żartem , pół serio powiem tak :

      bez duch to nawet nie przeżyje mucha
      co dopiero człowiek , gdy ma jedynie materię w głowie ..

      m

  9. Mezamir pisze:

    „To będzie bardzo dziwna wojna. My będziemy ginąć, ale żadna bomba na Moskwę, Boston, Waszyngton, czy Petersburg nie upadnie” – mówi Aleksander Jabłonowski, członek „Związku Jaszczurczego”. Ponadto zauważa, że o wojnie USA z Rosją od lat pisze Zbigniew Brzeziński, który do tego zadania poleca Polaków. W nakreślonym przez amerykańskiego doktrynera planie, wielka wojna ma być prowadzona przez USA na terenie Polski, Ukrainy, Białorusi i krajów nadbałtyckich. Jej celem nie będzie jednak anihilacja Rosji. Wręcz przeciwnie! Głównym przegranym mają być kraje Europy Środkowej, natomiast potencjał militarny Rosji zostanie szybko odbudowany, aby wesprzeć USA w kolejnej wojnie. Tym razem przeciwko Chinom.

    Czy nakreślony lata temu scenariusz może się rzeczywiście spełnić? Jabłonowski wskazuje, że na Ukrainie rozegrano właśnie pierwszy akt, natomiast kryzys imigracyjny może być przygrywką do kolejnych działań.

    • margo0307 pisze:

      „… do tego zadania poleca Polaków…”
      ___
      Pan Brzeziński do spółki z panem Jabłonowskim mogą snuć… swoje niepełnosprawne wyobrażenia – na miarę swej nieświadomości – w nieskończoność – jeśli taką mają potrzebę…
      Niech jednak nie zapominają o tym, że… Polacy to mądry i świadomy Naród, któremu przyświeca idea życia pełnego miłości, współczucia, zrozumienia i szacunku…

      • marek pisze:

        Ten człowiek – Jabłonowski wyraża swą wypowiedzią jak najbardziej realne uwarunkowania płynące z oglądu światowej polityki .

        Nie można jego wywodom nic zarzucić , jedynie chyba głupotę Europejczyków z Polakami na czele , względnie głupotę wszystkich Europejskich polityków z naszymi na czele.

        Oby obraz któremu dajesz wiarę Małgosiu nie był cytując tego pana jedynie obrazem rzeczywistości życzeniowej .

        m

  10. Mezamir pisze:

    „niepełnosprawne wyobrażenia”

    Ignorancja :p

    „Nie będę tu knuł różnych teorii spiskowych, bo po co. Dowody są jawne, tylko po prostu przemilczane. Nie dowiesz się o nich w szkole, gazecie czy telewizji. Po prostu tak, jak do polskich kronik, tak i do amerykańskich bibliotek nikt nie zagląda.

    Komu zależy na prawdzie, może wybrać się do Biblioteki Kongresu USA i odszukać tam tzw.
    Mapę Maurycego Gomberga (Żyda z pochodzenia).
    Komu nie chce się chodzić, może tę mapę obejrzeć online na stronie Library of Congress (www.loc.gov). A link do samej mapy to: https://www.loc.gov/resource/g3200.ct001256/

    wspanialarzeczpospolita.pl/2016/04/11/holokaust-blokada/

    przemex.wordpress.com/2015/11/30/rosja-prokuratura-generalna-uznala-fundacje-sorosa-za-niepozadana/

    wiadomosci.robertbrzoza.pl/info/soros-daje-150-mln-na-walke-o-demokracje-w-polsce/

    „Jak informuje PortalSamorzadowy.pl, izraelska korporacja Tahal zamierza przejąć polskie wodociągi.
    Ponoć prywatyzacja polskich sieci wodociągowych jest już nieuchronna. Izraelska korporacja ma w zamian wziąć udział w tzw. Projekcie Odra.
    Od siebie dodam tyle, że o tym wiedziałem już w sierpniu 2012 roku, tylko, że wtedy była to informacja nieoficjalna. Postrzegano ją jako niepotrzebne straszenie ludzi.”

    • margo0307 pisze:

      „niepełnosprawne wyobrażenia”
      * * *
      „Ignorancja” 😛
      ___
      Oki Mezamirze, możesz postrzegać moją wypowiedź jako wypowiedź ignorantki…, bo przecież… nie mogę Tobie tego zabronić…

      Prawda jednak jest taka, że oboje – Ty i ja – z różnych perspektyw postrzegamy to, co zadziewa się w naszych przestrzeniach…
      Ty – spoglądasz na to z pozycji strachu twierdząc m.in., że… „o tym wiedziałem już w sierpniu 2012 roku” ale że… „wtedy była to informacja nieoficjalna”
      Teraz – wg. Ciebie – ta informacja stała się oficjalna…, i co ? – należy się bać tej informacji – czy nie tak ?
      Przyznam, że mi również ta informacja była znana, całkiem możliwe, że także od 2012r…
      W przeciwieństwie jednak do Ciebie – nie odczuwam na wieść o niej… strachu…, po prostu przyjmuję ja do wiadomości i to wszystko…
      Prawdę mówiąc to… w porównaniu z… setkami tysięcy powodzi na Ziemi…, coraz to bardziej i częściej dającymi o sobie znać wulkanami…, ekstremalnymi temperaturami.., etc…, info o tym, że jakaś firma… chce sprywatyzować polskie sieci wodociągowe to dla mnie… pikuś…

      i nie zamierzam z tego powodu rwać włosów z głowy…

  11. Mezamir pisze:

    spoglądasz na to z pozycji strachu

    Z pozycji historii i polityki,tego co się dzieje tu i teraz na naszych oczach,z pozycji faktów

    • margo0307 pisze:

      …spoglądasz na to z pozycji strachu

      „Z pozycji historii i polityki,tego co się dzieje tu i teraz na naszych oczach,z pozycji faktów”
      ___
      A te… „fakty” nie negują faktu, że… jest to pozycja strachu…

      • marek pisze:

        Małgosiu i inni piszący łącznie ze mną

        myślę sobie że sposób funkcjonowania naszych umysłów zawsze tworzy dwie prawdy z których ma prawo powstać ta trzecia.
        Z tych dwóch jedna jest bliższa obiektywnemu opisowi , więc to je różnicuje , trzecia z nich zaistniała skutkiem ich syntezy ,może być jeszcze dokładniejsza w swej obiektywności.

        Otrzymałem zalecenie szlifowania skromności. Lecz to co dalej napiszę nie traktuję jako dowodu na jej brak bo mam przekonanie , że wymiana poglądów trwająca od szeregu miesięcy czy nawet lat na różnorodne tematy wymaga ustalenia pewnych kanonów które będą miały na celu uczynienie jej użytecznej dla jej uczestników.

        A do tego aby tak autentycznie było należało by rozważyć pewne tematy:

        czy ugruntowane rozumienie wartości ” miłości ” rozumianej ze znakiem równości do pojęcia Bóg , czyni nas ekspertami każdego przejawu życia – osobiście uważam .że odpowiedź winna brzmieć – nie.

        czy myśl dokarmia ” negatywne emocje ” czy negatywna emocja je dokarmia – w mym rozumieniu to drugie . Myśl opisuje emocję , jednak ładunek energetyczny jest zawarty w emocji .
        Jeżeli miało by być tak jak to przedstawiam to używając przestróg w temacie dokarmiania negatywnych emocji , należało by być bardziej precyzyjnym z wskazywaniem , kiedy i czym to czynimy .

        cz aby ,pomijanie milczeniem tematów które obalają własne tezy nie jest jedynie strategią prowadzenia dialogu . Milczenie względnie niedostrzeganie takich tez lub pytań i tak jest odpowiedzią dla oczekującego na odpowiedź , lecz ustawia go w postawie że dalszy dialog nie ma sensu , gdyż rozmowa nie jest szczera . Brakuje w niej słów nie wiem , nie rozumiem , błędnie rozumiałem /łam .

        czy osoby w historii naszych dziejów świadome jakimiś kanałami nadchodzących kataklizmów / choćby i drogą dedukcji z dostępnych wiadomości ze świata polityki , historii/ przykładały tą świadomością rękę do dokarmiania czarnego scenariusza – myślę że nie /patrz dokarmianie negatywnych emocji /.

        czy ich głos wyważony , bez tendencji wzbudzania emocji nie mógłby być przeciwwagą do zaistnienia tych zdarzeń – sądzę że tak , a przynajmniej jakiejś części uwzględniającej je pomóc uniknąć negatywnych konsekwencji płynących z w nich uczestniczenia.

        Więc czy dewaluowanie takich głosów twierdzeniem , karmisz strach swój , czy innych jest właściwe ?

        czy ” inaczej myślący ” dotyczy każdego człowieka ? obawiam się że jest to błędne założenie . Znaczną część ludzi charakteryzuje bardzo schematyczne myślenie , swego rodzaju naśladownictwo bez refleksji absorbowanie obowiązujących prawd i pojęć . To jest przysłowiową pietą Achillesową ludzkości . Bezmyślność w przyjmowaniu serwowanych im treści – brak refleksji – co przyjąc jako swoje.

        Pojęcie inaczej myślący – może odnosić się do człowieka który autentycznie wykorzystuje swój potencjał myślenia a mimo to, jest na marginesie owego dość wąskiego grona ludzkiej populacji z racji przekonań które są filarem jego światopoglądu .

        Takim filarem odmienności w tworzeniu konstruktów myślowych może być domniemanie że ludzkość na tej planecie w całej swej zbiorowości jest przejawem tak naprawdę jedynie kilku „dusz” rozdrobnionych na przestrzeni czasu na poszczególne ludzkie istoty zaistniałe skutkiem fizycznej prokreacji – rozmnażania się .

        Ktoś krzyknie ” ale dusza !!! itd. – daj dowód , a nie dogmat i dopiero zaprzecz iż tworzę kłamstwo .

        Lecz jeżeli była by teza o tym rozdrobnieniu dusz prawdą , to co jest najistotniejsze dla współczesnych ludzi – kładzenie nacisku na zrozumienie ,ze Bóg jest Miłością , czy zrozumienie że priorytetem jest poddanie się procesowi scalania dusz – powrotu do macierzy z której w pojęciach duchowych zaistnieli.

        Proces karlenia ludzkości w odniesieniu do przejawiania przez nich autentycznej duchowości jest wręcz uderzający swym zakresem wśród bliźnich ,

        Czy przez analogię , że czym więcej owoców na jabłoni tym gorsza staje się ich jakość i wielkość ,nie można spojrzeć na ludzkość .Czy to porównanie nie dopuszcza możliwości ,ze ta hipoteza choć na pozór fantastyczna może być jak najbardziej realna.

        Jam jest w Bogu a Bóg we mnie
        lecz to proces tworzenia się nowego z gruzów starego ….

        m

        • margo0307 pisze:

          ” Małgosiu…
          czy dewaluowanie takich głosów twierdzeniem karmisz strach swój , czy innych jest właściwe ?…”

          ___
          Hmm…, a czy ja… gdziekolwiek – komukolwiek napisałam, że… „karmi swój strach” ?
          * * *
          „…czy aby ,pomijanie milczeniem tematów które obalają własne tezy nie jest jedynie strategią prowadzenia dialogu…”
          ___
          Tego nie rozumiem, możesz to sprecyzować – co konkretnie masz na myśli ?
          * * *
          „… Czy przez analogię , że…
          Czy to porównanie nie dopuszcza możliwości …”

          ___
          Można oczywiście posługiwać się wszelkimi analogiami jak też porównaniami…, nawet takimi, że… „czym więcej owoców na jabłoni tym gorsza staje się ich jakość i wielkość…”, tyle że… nie zawsze są one adekwatne do tego, co chcesz poprzez nie wyrazić…
          Jeśli jednak pomimo tego, tę konkretną analogię chcesz odnieść w stosunku do całości ludzkości, i oczekujesz mojej wypowiedzi nt., to… muszę stwierdzić, że… ja się z tym porównaniem nie zgadzam – po prostu!
          I po raz któryś raz z rzędu… przypominam, że wszystko to – czym dzielę się tu na forum – jest moimi subiektywnymi spostrzeżeniami, przemyśleniami, doświadczeniami i wyciągniętymi z nich wnioskami…
          Bywa niekiedy, że… cytuję przemyślenia różnych autorów…, wówczas – z zamieszczonymi przeze mnie cytatami – w pełni się zgadzam i podzielam punkt widzenia ich autora…
          * * *
          „… czy ” inaczej myślący ” dotyczy każdego człowieka ?…”
          ___
          W moim odczuciu tak. Dlaczego – uzasadniłam kilka postów wyżej.
          * * *
          „…Takim filarem odmienności w tworzeniu konstruktów myślowych może być domniemanie że ludzkość na tej planecie w całej swej zbiorowości jest przejawem tak naprawdę jedynie kilku „dusz” rozdrobnionych na przestrzeni czasu na poszczególne ludzkie istoty…”
          ___
          Oczywiście, masz prawo snuć różne domniemania, lecz nt. domniemań – nie dyskutuję.

        • JESTEM pisze:

          Marek:
          „czy myśl dokarmia ” negatywne emocje ” czy negatywna emocja je dokarmia – w mym rozumieniu to drugie . Myśl opisuje emocję , jednak ładunek energetyczny jest zawarty w emocji .”

          Z mojego doświadczenia i odkrycia natury pewnych zjawisk wynika, że:

          poprzez nasze ciała wciąż odbieramy z zewnątrz energię o zróżnicowanych wibracjach. I ta energia przejawia się w naszych ciałach jako emocje. Dlaczego? Przecież to jest tylko energia o zróżnicowanych częstotliwościach wibrująca w naszych ciałach. Jednak z powodu nawyków nabytych przez odpowiednie wychowanie, praktykę czyli powtarzalnie pewnych zachowań (zjawisk), mamy tendencje do określania tych wibracji energii odczuwanej w ciałach przez umysł, do nazywania ich przez umysł tak, a nie inaczej.
          To umysł pewne energie w ciele określa jako negatywne, a inne jako pozytywne. Ponieważ nauczyliśmy się, że coś, co odczuwamy w danej sytuacji (reakcja na jakieś słowa, na jakieś zachowanie lub sytuacje) nazywane jest np, złością albo irytacją lub szczęśliwością albo euforią itp.

          Natomiast z mojego doświadczenia i rozpoznania tych zjawisk wynika, że >b>umysł potrafi nawet wibracje energii o tej samej częstotliwości nazywać albo pozytywnie albo negatywnie – w zależności od pewnych psychiczno-osobowych preferencji.

          Pewne wibracje energii odczuwane w ciałach (z powodu tego, czego się nauczyliśmy – wytrenowaliśmy) łączą się (nawykowo) z pewnymi myślami.
          ORAZ
          Pewne myśli (także z powodu tego, czego się nauczyliśmy – wytrenowaliśmy) łączą się z energią w ciele i mogą wywoływać odpowiednie wibracje – o odpowiednich częstotliwościach.

          Dlatego w procesie zmiany – transformacji istotne jest, aby:
          1. z uważnością obserwować myśli, które się myślą i nie podążać za myślami, które nas nie wspierają w naszym rozwoju
          oraz
          2. z uważnością obserwować energie pojawiające się w ciele bez nazywania ich „po staremu”.
          To jest możliwe, kiedy więcej czasu spędzamy na obserwowaniu siebie w tu i teraz niż na zajmowaniu się tym, co na zewnątrz.

          „cz aby ,pomijanie milczeniem tematów które obalają własne tezy nie jest jedynie strategią prowadzenia dialogu . Milczenie względnie niedostrzeganie takich tez lub pytań i tak jest odpowiedzią dla oczekującego na odpowiedź , lecz ustawia go w postawie że dalszy dialog nie ma sensu , gdyż rozmowa nie jest szczera . Brakuje w niej słów nie wiem , nie rozumiem , błędnie rozumiałem /łam .”

          A dlaczego pomijasz – nie bierzesz pod uwagę😉 zwykłego braku zainteresowania tematami, które ciebie fascynują czy nurtują, a innych nie? – to po pierwsze. A po drugie: dlaczego nie bierzesz pod uwagę również takiej „koncepcji”, że dając swoją uwagę negatywnym zjawiskom i zdarzeniom (nie ma znaczenia czy je krytykując w jakikolwiek sposób czy protestując przeciwko nim) nie pozwalamy im… „rozwiać się jak dym”, zniknąć z tego świata?
          Natomiast niektórzy z nas (nawet z pewnym upodobaniem)
          swoimi myślami wciąż trzymają negatywne zjawiska i zdarzenia „przy sobie”. Nie jest to ani dobre, ani złe, ponieważ po prostu jest takie, jakie jest. Jeśli ktoś nadal ma takie „tendencje”, to będzie tak robił. Aż kiedyś uświadomi sobie to i wtedy może dokona zmiany.

          „Więc czy dewaluowanie takich głosów twierdzeniem , karmisz strach swój , czy innych jest właściwe ?”

          Kiedyś wiedziałam, co inni „powinni lub nie powinni” i „co jest właściwe, a co nie jest”. Obecnie nie wiem.🙂❤ Ponieważ wiem, że każdy i każda z nas jest taki/taka, jaki/jaka jest. Z Miłością obejmuję te różnorodne przejawy cząstek Całości, Jedni. A jednak otwieram się wobec innych tym, co się przeze mnie przejawia.🙂

          „czy ” inaczej myślący ” dotyczy każdego człowieka ? obawiam się że jest to błędne założenie . „

          Skoro potrzebujesz się „obawiać, że to jest błędne założenie”…😉❤
          Dla mnie przede wszystkim to, że każdy jest „inaczej myślący”, to nie jest założenie, ale wniosek z dokonywanych obserwacji. Bo na przykład każdy z nas tu piszących, jest „myślący inaczej”. Czasem trochę podobnie. Paradoks polega na tym, że w tym myśleniu o sobie samych chyba prawie wszyscy jesteśmy tacy sami: prawie każdy myśli, że jest „inaczej myślący”, wyjątkowy, „nie z tego świata” itp. Ale dlaczego wtedy negujemy to, że inni również mogą być „inaczej myślący”, wyjątkowi, „nie z tego świata” itp. Z powodu tego oddzielenia często jeszcze nie rozumiemy, co wyrażają inni, ponieważ nie traktujemy innych tak jak siebie samych. Kiedy ten nasz stosunek do innych – nasza wewnętrzna relacja z innymi ulega zmianie, wówczas zaczynamy rozumieć to, co wyrażają inni. I to nie na poziomie intelektu, bo to raczej jest wewnętrzne zrozumienie związane z Miłością i świadomością SIEBIE.

          Przecież to już dla ciebie oczywiste, że jeśli ktoś ma „szerszy” zasięg – zakres samo-świadomości (świadomości SIEBIE – SELF – JAŹŃ), ma większe zrozumienie dla innych niż ktoś, kto ma „mniejszy” zasięg – zakres samoświadomości. Z tym, że warto😉 przy tym pamiętać – być świadomym-świadomą (jeśli już tego zakresu doświadczyliśmy), że „mniejszy” nie jest gorszy od „większego” ani lepszy.

          ‚Pojęcie inaczej myślący – może odnosić się do człowieka który autentycznie wykorzystuje swój potencjał myślenia a mimo to, jest na marginesie owego dość wąskiego grona ludzkiej populacji z racji przekonań które są filarem jego światopoglądu .”

          Rozumiem, Ty tak to postrzegasz, A może po prostu mamy różne „potencjały myślenia”? A każdy i każdy wykorzystuje swój „potencjał myślenia” w sposób autentyczny.

          „Lecz jeżeli była by teza o tym rozdrobnieniu dusz prawdą , to co jest najistotniejsze dla współczesnych ludzi – kładzenie nacisku na zrozumienie ,ze Bóg jest Miłością , czy zrozumienie że priorytetem jest poddanie się procesowi scalania dusz – powrotu do macierzy z której w pojęciach duchowych zaistnieli.”

          Mnie już nie interesuje (intelektualne zwłaszcza) zrozumienie, że Bóg jest Miłością. Mnie przywołało stawanie się Miłością (przypominanie sobie w sobie, że Nią jestem). To jednak nie jest ani priorytetem ani czymś wtórnym wobec procesu scalania w sobie SIEBIE, które można nazwać procesem „scalania dusz – powrotu do macierzy z której w pojęciach duchowych zaistnieli” – poprzez scalanie w Jedno różnych cząstek „tożsamości” Jedni, Całości.

          „Czy przez analogię , że czym więcej owoców na jabłoni tym gorsza staje się ich jakość i wielkość ,nie można spojrzeć na ludzkość .Czy to porównanie nie dopuszcza możliwości ,ze ta hipoteza choć na pozór fantastyczna może być jak najbardziej realna.”

          W ubiegłym roku „spotkałam” starą jabłoń rosnącą samotnie na łące, która miała na sobie i pod sobą ogromną ilość całkiem dużych jabłek. Nazbierałam sporo. I były to wspaniałe, smakowite jabłka. Więc moje doświadczenie nie jest zgodne z tezą (którą przedstawiłeś) o ludzkości przyrównując ją do jabłoni.

          Energia czystej miłości ofiarowuje siebie bezosobowo i od każdej i każdego z nas zależy, co my z tą energią robimy i co emanujemy z siebie na zewnątrz.❤❤❤❤❤❤❤❤

          • marek pisze:

            Dziękuję Małgosiu i Jestem za Wasze wypowiedzi .W niektórych tematach pomogłyście stworzyć mi ” trzecią prawdę „.

            m

          • JESTEM pisze:

            Też dziękuję Tobie i Margo za inspiracje. ❤❤❤❤❤❤❤❤

          • margo0307 pisze:

            „..W ubiegłym roku „spotkałam” starą jabłoń rosnącą samotnie na łące, która miała na sobie i pod sobą ogromną ilość całkiem dużych jabłek. Nazbierałam sporo. I były to wspaniałe, smakowite jabłka…”
            ___
            A wiesz kochana Jestem…, że i ja od kilku już lat… nie kupuję ani jabłek, ani śliwek, ani gruszek…
            Zbieram te owoce… w lesie na rozległej polanie i robię z nich sok na zimę…
            Wszystkie owoce są dorodne i smaczne.
            W ub. roku zrobiłam 60 l soku, a właściwie gęstego syropu…, dzięki temu moja rodzina zapomniała już jak smakuje herbata…
            Ze śliwek i gruszek narobiłam również kilkanaście słoiczków pysznego dżemu…, a z jabłek 6 słoików musu na szarlotkę…

          • JESTEM pisze:

            Ja też zrobiłam kilka słoików z tych jabłek.🙂❤

          • margo0307 pisze:

            „Ja też zrobiłam kilka słoików z tych jabłek.” 🙂 ❤
            ___
            Kiedyś… ludzie mieli wspaniały zwyczaj obsiewania dróg wokół pól, na których rosło zboże – różnorodnymi drzewkami owocowymi i wracając z pola w upalny dzień, wszyscy mogli korzystać z darów Natury i posilić się soczystym jabłkiem, gruszką, śliwką czy czereśnią…
            Dzisiaj ten piękny zwyczaj niestety zanikł…
            Ludzie sadzą drzewka owocowe jedynie na swoich ogrodach i aby „broń boże” gałęzie nie wystawały za płot na ogród sąsiada, bo ten mógłby je zerwać…, są też sytuacje odwrotne…
            U mojej Przyjaciółki ze Szczecina, rośnie w ogrodzie piękne, dorodne drzewo czereśniowe, którego gałęzie wystawały za płot na ogród sąsiada…
            Wszystko było Oki, dopóki… mąż mojej Przyjaciółki nie zwrócił sąsiadowi uwagi, że… prosi ich o nie włączanie radia włączonego na cały regulator, kiedy siedzą po 22-ej na ogrodzie przy grillu…
            Następnego dnia ów „rozrywkowy” sąsiad, nie bacząc na to, że jest środek lata i drzewo żyje… obciął piłą wszystkie gałęzie czereśni równo z płotem, łącznie z owocami i przerzucił je na ogród mojej Przyjaciółki…
            Jak określić takie zachowanie ?, mnie… brak słów!

            Dzisiaj zjadając np. jabłko – wyrzucamy to, co w nim najlepsze… w sensie – najbardziej wartościowe… jak skórka czy pestki – zalążki przyszłego życia… – cóż za nieświadome marnotrawstwo…

  12. JESTEM pisze:

    Przykład, jak niektórzy z nas lubią się świadomie bawić w „drobne oszustwa”… Oto filmik niby z UFO nad piramidami. https://www.youtube.com/watch?v=V9DT_8nZOGo
    Jednak to, że owe UFO jest domontowane do filmu przez jego twórcę po nagraniu, jest oczywiste. Dlaczego?
    Ponieważ… nikt z turystów nie zauważył tych niby obiektów UFO.😀

    • Alicja z Krainy Czarów pisze:

      Lepiej wejść na bloga Jestem i odszukać zdjęcia prawdziwego UFO czyli Wiedźmy Jestem🙂 Chociaż UFO to niezidentyfikowany obiekt latający więc lepiej było by określić Margo zwrotem obca istota.

      • marek pisze:

        określić Margo zwrotem obca istota.

        Ty Lucusiu , chyba naprawdę z księżyca spadłaś /albo to zwykła babska zazdrość /
        Ja obejrzałem i się zakochałem ….no i co?

        m

        • Alicja z Krainy Czarów pisze:

          Wiedźmie Margo/Jestem wcale nie mam czego zazdrościć a szczególnie jej urody gdyż takiej ślicznej buźki jaką Mam Ja to jeszcze u nikogo nie widziałam, Ja w przeciwieństwie do większości nie potrzebuję make up’u. Jednak prawdziwą ekstazę to ja osiągam wpatrując się w swojej Piękne Błyszczące Oczka w Lustereczku, właściwie to ze mną na Ziemi nikt nie może się równać w kwestii wspaniałości.
          Więc Jestem Ja i Moja Wspaniałość.

          • JESTEM pisze:

            „Wiedźmie Margo/Jestem wcale nie mam czego zazdrościć”

            Wiadomo. ;-}

            ” Ja w przeciwieństwie do większości nie potrzebuję make up’u.”

            To tak jak ja. :-}

            „Więc Jestem Ja i Moja Wspaniałość.”

            No to pozdrawiamy Was Obie. :-}❤

          • marek pisze:

            Wybacz Lucusiu ,że pozwoliłem sobie zakochać się w kimś innym niż Ty.

            Ale mam przekonanie że z Jestem dało by się żyć , a z Tobą bardzo szybko , bym zwariował porażony Twą wspaniałością .

            Posyłam całusa
            na otarcie łez.

            m

  13. Ktoś pisze:

    „I tak np mamy na niebie widoczną gromadę 7 gwiazd zwanych plejadami ”

    — 7 nie pochodzi od Pleyad a jest liczbą statków kosmicznych „od” Drako jakie za poprzedniego i poprzedniejszego cyklu czysciły planetę z nazizmu (judaizmu) i nazistów (zydów i icjh popleczników). Teraz, jak podają kroniki, ma ich przylecieć by wyrwać maryjkowo-jezusikowe chwasty (satanistów) NIEPORÓWNYWALNIE więcej. Tyle iz nie będzie widać „błekitu nieba” spod ich napędów.

    • Ktoś pisze:

      https://kefir2010.wordpress.com/2016/04/25/24-kwietnia-2016-nastapilo-calkowite-zalamanie-pola-magnetycznego-ziemi/

      „This morning (25/04/2016) at 01:37:05 eastern US Time, which is 05:37:05 UTC, satellites from the NASA Space Weather Prediction Center detected a complete collapse of earth’s magnetosphere! It simply vanished for just over two hours , resuming as normal around 03:39:51 eastern US time, which is 07:39:51 UTC. ”

      No i się wyjaśniło czemu od rana słychać potępieńcze wycia katoli…….

      jeszcze przytłumione, jeszcze po bluźnicach, zza bałwanów, ukradkiem…… ale nie ma nic straconego……

      BĘDZIECIE WYĆ JAK WASI ŻYDOWSCY IDOLE WYLI 3600 TEMU……..

      wyć tak jak ten „doświetlony” kretyn co wyzwał Apollo na turniej…… prosto z trzewi…..

      z samego jądra ciemności w was zasianego naukami demona jezusika czy mamuśki maryjki……

      zaczął się BAL zwany SĄDEM BOŻYM……..

      niach, niach, niach, niach, niach……….

  14. margo0307 pisze:

    Zostało powiedziane:

    Spójrz na to kim jesteś – a zobaczysz swoją przeszłość…
    Patrz na to – co właśnie czynisz – a ujrzysz swą przyszłość

    Każdy negatywny czyn wywołuje skutek odpowiadający przyczynie.
    Jeśli dawniej zabijaliśmy, nasze życie będzie krótkie i wypełnione chorobami.
    Odbieranie życia wpływa na długość naszego.
    Noworodki, umierające natychmiast po porodzie, to ci, którzy wiele niegdyś zabijali.
    Umrą jeszcze wielokrotnie w bardzo młodym, potem coraz późniejszym wieku, nękani chorobami i dolegliwościami, od których nie będą w stanie się uwolnić aż do śmierci.
    Dzieje się tak dlatego, że kiedyś bili bądź zabijali innych.
    Energia żadnego czynu nie ginie, lecz przejawia się stosownie do przyczyny.

    Zamiast usilnie zmieniać zewnętrzne warunki – nauczmy się z nich wpierw, jacy byliśmy kiedyś… Zobaczmy, jakie mamy skłonności i poweźmijmy mocne postanowienie, by się już podobnie nie zachowywać.
    Czyńmy dobro; to skuteczna przeciwwaga siły naszej negatywnej karmy.

    Jeżeli kradliśmy, jesteśmy ubodzy.
    Nawet jeśli posiądziemy nieco dóbr materialnych, zostaną rozkradzione, będziemy zmuszeni do dzielenia się nimi z naszymi wrogami i rywalami.
    Ci, którzy są biedni, uczyniliby lepiej, gromadząc choć iskierkę zasługi niż czyniąc wielkie jak góra wysiłki, które i tak spełzną na niczym, jeśli nie wypracowali odpowiedniej karmy.
    Skutki naszych poczynań widać często od razu w tym życiu.
    Złodzieje i bandyci powinni być bajecznie bogaci, tymczasem nieraz kończą, umierając z głodu.

    Wiele natomiast osób ma wszystkiego w bród, niczego w tym kierunku nie czyniąc – to efekt ich przeszłych żywotów, ich wcześniejszej szczodrości.

    Zabieranie tego, co nie zostało nam dane, kradzież czy nieuczciwy handel popełniane w intencji wzbogacenia się – koniec końców przyniosą skutki przeciwne.
    Najpierw wiele kalp spędzimy w świecie pretów, po czym gdy odrodzimy się już w świecie ludzi, będziemy wciąż biedni i okradani.
    Z drugiej strony, nasza skłonność do skąpstwa i chciwość będą powodować, że nigdy nie będziemy mieli dosyć, choć obiektywnie bogaci, będziemy się czuć bardzo biedni.
    Nawet gdybyśmy posiedli wielki majątek, nie moglibyśmy z niego korzystać, a tylko byśmy nań patrzyli. Bylibyśmy biedniejsi niż najubożsi!

    Skutkiem niewłaściwego seksu jest nieprzyjemny partner, lekceważący nas, prawdziwy przeciwnik, wróg. Większość tych małżonków, którzy wciąż się kłócą czy nawet biją, winą obarcza zły charakter partnera. Jednakże tak naprawdę doświadczają jedynie skutku własnego wcześniejszego zachowania, skutku odpowiadającego przyczynie.
    Nie powinni się więc nienawidzić, lecz zachowywać cierpliwość.

    Skutek odpowiadający kłamstwu to sytuacje, w których inni wciąż nas krytykują i okłamują.
    Jeżeli inni nas nieustannie oskarżają, niesłusznie krytykują, jest to efekt naszych wcześniejszych kłamstw.
    Zamiast więc złościć się i obrażać, bądźmy wdzięczni, że wyczerpują naszą negatywną karmę.

    Skutek odpowiadający obmowie to otoczenie i podwładni, którzy się z nami nie liczą ani nas nie słuchają.

    Jeśli wypowiadamy się gwałtownie lub wulgarnie – wciąż będziemy słyszeć nieprzyjemne wieści, niemiłe słowa, cokolwiek powiemy, sprowokuje innych do kłótni.
    Gwałtowne słowa to najpoważniejszy negatywny akt mowy. Jak powiada przysłowie:
    „Słowa nie mają ostrza – jak strzały czy miecze – lecz potrafią przeszyć i poćwiartować umysł”.

    Skutkiem odpowiadającym gadulstwu jest fakt, że nasze dzisiejsze słowa są puste, nie mają żadnego wpływu na innych, nikt się z nimi nie liczy.
    Inni nam nie wierzą, nawet gdy mówimy szczerą prawdę. Boimy się też publicznych wystąpień, brak nam pewności siebie w tłumie.

    W efekcie wcześniejszego pożądliwego myślenia… nasze zamiary obracają się w niwecz, niczego nie osiągamy i doświadczamy nieprzyjemnych sytuacji.
    Z powodu naszej wcześniejszej nieżyczliwości – żyjemy w nieustannym strachu, wszędzie węsząc zagrożenie.
    Błędne poglądy sprawiają, że pogrążamy się w szkodliwych dogmatach i tkwimy w pomieszaniu.” –
    – Patrul Rinpocze

    • Loja Jolajna pisze:

      Patrul Rinpocze, nie wiem kto to, ale na pewno bardzo zły człowiek, który delektuje się zastraszaniem/ogłupianiem ludzi.
      Zapewne sam nie wierzy w to co głosi, bo zgodnie z jego teorią w następnym życiu czy życiach jego będą torturować takimi straszydłami.

      • margo0307 pisze:

        „…nie wiem kto to, ale na pewno bardzo zły człowiek, który delektuje się zastraszaniem/ogłupianiem ludzi…”
        ___
        Skoro nie wiesz nawet kto to…, to skąd wiesz, że jest to na pewno bardzo zły człowiek ?

        Wg. mnie w tych powyższych słowach nie ma nic z tego, co stwierdziłaś…
        Nie widzę żadnego delektowania się zastraszaniem czy ogłupianiem kogokolwiek…
        W którym zdaniu Toja – widzisz to, o czym mówisz ?

      • margo0307 pisze:

        „…zgodnie z jego teorią w następnym życiu czy życiach jego będą torturować takimi straszydłami.”
        ___
        Która z w/w treści tak Cię wystraszyła, że aż użyłaś określenia „straszydła” ?

        • Loja Jolajna pisze:

          Teraz widzę, ze zacytowałaś kapłana buddyjskiego. Teraz widzę, ze wszyscy kapłani, wszystkich religii, stosują podobne metody w trzymaniu swoich owieczek w strachu, posłuszeństwie itp.

          Trochę dziwnie dedukujesz, a raczej nieudolnie kombinujesz w jakimś ostro zafiksowanym celu.
          „Która z w/w treści tak Cię wystraszyła, że aż użyłaś określenia „straszydła” ?”
          to że użyłam określenia takiego czy innego nie znaczy, że się czegoś przestraszyłam, czegoś co mnie osobiście dotyczy.
          Z tych wywodów posranego guru do mnie najbardziej pasuje to :
          „Wiele natomiast osób ma wszystkiego w bród, niczego w tym kierunku nie czyniąc – to efekt ich przeszłych żywotów, ich wcześniejszej szczodrości.”
          Ale zbulwersowało mnie np to :
          „Noworodki, umierające natychmiast po porodzie, to ci, którzy wiele niegdyś zabijali.
          Umrą jeszcze wielokrotnie w bardzo młodym, potem coraz późniejszym wieku, nękani chorobami i dolegliwościami, od których nie będą w stanie się uwolnić aż do śmierci.
          Dzieje się tak dlatego, że kiedyś bili bądź zabijali innych.”

          Powiedz na jakiej podstawie ten bydlak głosi takie teorie i w jakim celu?
          Czy nie jest prawdą, że jego byt jest zależny od głoszenia takich okropieństw?

    • Dawid56 pisze:

      Nie wydaje mi się absolutnie że Patrul Rompocze to zły człowiek, on po prostu przedstawia prawo karmy nic się nie dzieje bez przyczyny.Każde nasze wcielenie jest powiązane w jakiś sposób z poprzednim.

      • Loja Jolajna pisze:

        Prawo karmy? a co to jest?
        kto to prawo ustanowił? kto wymyślił? po co i dla kogo wymyślił?

      • Loja Jolajna pisze:

        „Każde nasze wcielenie jest powiązane w jakiś sposób z poprzednim.”
        _______________
        Jesteś tego pewny na 100% ?
        jeżeli tak to na jakiej podstawie?

  15. Loja Jolajna pisze:

    JESTEM pisze:
    Kwiecień 25, 2016 o 17:44

    margo0307 pisze:
    Kwiecień 25, 2016 o 11:16
    „Spójrz na wodę… i powiedz co o niej myślisz ?….”

    Loja Jolajna pisze:
    Kwiecień 25, 2016 o 16:31
    „Myślę, że to…wodolejstwo”
    ==============
    natury…:-)
    margo0307 pisze:
    Kwiecień 25, 2016 o 17:59

    … Spójrz na wodę… i powiedz co o niej myślisz ?
    ==============
    „Myślę, że to…wodolejstwo”
    ___
    Dla Ciebie woda to… wodolejstwo ?!
    A dla mnie… cud Natury.
    _____________________________________
    Szczerze? Pomyślałam, że Małgosia podpisała swój tekst obrazkiem i na zasadzie :Spójrz na tekst i obrazek, znajdź podobieństwo obu…moja pierwsza myśl : wodolejstwo

    • margo0307 pisze:

      „Jesteś tego pewny na 100% ? jeżeli tak to na jakiej podstawie?”
      ___
      A Ty jesteś pewna na 100%, że nie jest tak, że… „„Noworodki, umierające natychmiast po porodzie, to ci, którzy wiele niegdyś zabijali.” ?, jeżeli tak to – na jakiej podstawie ?

      • Loja Jolajna pisze:

        Malgosiu
        zauważyłam, że coraz częściej odpowiadasz pytaniem na pytanie…troszkę to niepokojące

        Ja mam przekonanie, że dusza nie ponosi odpowiedzialności za tak zwane złe uczynki popełnione przez ciało, które czasowo zasiedla. Moje przekonanie jest zbudowane na podstawie moich wniosków z tego co sama doświadczałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s