Gwiazda Betelgeza w każdej chwili może się stać supernową jasną jak Księżyc w pełni(2)

Betelgeza to gwiazda znajdująca się w gwiazdozbiorze Oriona, która jest oddalona od Ziemi o 500 do 650 lat świetlnych. Jest to gwiazda zmienna i jej średnia wielkość widma ulega zmianie. Bardzo możliwe, że wkrótce mogą do nas zacząć docierać skutki wybuchu tej gwiazdy. Wtedy Betelgeza może zwiększyć swoją jasność nawet 10 tys. razy i zacznie promienieć z jasnością Księżyca.

Przekazy historyczne mówią o Betelgezie jako gwieździe o kolorze białym lub żółtym. Jest to dość dobrze widoczna gwiazda typowa dla półkuli północnej. Zwrócono uwagę na to, że w późniejszych przekazach astronomowie stwierdzają, że gwiazda ta nagle zmieniła kolor na czerwony. W naszych czasach również ma ona kolor czerwony, dlatego niektórzy mylą ją z Marsem. Oznacza to, że na przestrzeni dosyć krótkiego czasu zaszły tam jakieś gwałtowne zmiany, które mogą skutkować tym, że Betelgeza wkrótce rozbłyśnie jako supernowa, którą będzie się dało łatwo zobaczyć na niebie nawet w dzień.

Niektórzy przewidują, że maksymalną jasność jaką może uzyskać ta eksplodująca gwiazda to w przybliżeniu odpowiednik pełni Księżyca, czyli magnituda -12,5. Eksplozja będzie u nas widoczna z pewnością przynajmniej przez kilka miesięcy. Gwiazda będzie prawdopodobnie wyglądała jak promienny, jasny jak punkt wielkości Księżyc w pełni. Betelgeza będzie wyraźnie rozjaśniać nocne niebo, ale powinna być też dobrze widoczne w ciągu dnia.

Mglawica_Kraba

Pozostałość supernowej z 1054 roku znane jako Mgławica Kraba

Coś podobnego wydarzyło się ostatnio w 1054 roku, gdy doszło do wybuchu supernowej, która ostatecznie uformowała coś, co znamy dzisiaj pod nazwą Mgławica Kraba. To wydarzenie zostało dokładnie opisane w kronikach chińskich. Jasność błysku była tak znaczna, że przez miesiąc można było oglądać jasne źródło światła, które było widoczne nawet po południu. Było to jednak wydarzenie odległe aż o 5500 lat świetlnych. Tym razem mówimy zatem o potencjalnej supernowej znajdującej się dziesięć razy bliżej.

Odległość Betelgezy szacowana czasami nawet na 600 lat świetlnych jest wciąż relatywnie niewielka i można zadać sobie pytanie czy coś groziłoby nam lub naszym potomkom? Na podstawie obecnej wiedzy możemy powiedzieć, ze zmiany barwy gwiazdy oznaczają zużywający się wodór. Według obliczeń astronoma, Brada Cartera z University of Southern Queensland w Australii, Betelgeza może wybuchnąć w każdej chwili. Twierdzi on, że jeśli to się stanie nawet w nocy będzie wystarczająco jasno, aby czytać gazetę.

Po wybuchu jasność gwiazdy będzie stopniowo maleć, a w ciągu kilku miesięcy lub lat nie będzie już nawet widoczna gołym okiem. Wtedy prawe ramię gwiazdozbioru Oriona na jakiś czas zniknie aby po kilku wiekach w miejscu po Betelgezie powstała nowa mgławica.

Betelgeza1

Warto też zastanowić się jakie mogą być skutki innych emisji towarzyszących eksplozji supernowej. Między innymi w stronę Ziemi zostanie wysłany strumień promieniowania gamma i innych rodzajów cząstek kosmicznych. Będzie to powodowało powstawanie zorzy polarnych, pochodzące z innego źródła niż Słońce. Spodziewane jest też uszczuplenie warstwy ozonowej na skutek interakcji z cząstkami wyemitowanymi przez supernową. Spadek ilości ozonu w atmosferze będzie miał niekorzystny skutek dla życia na naszej planecie. Do tego dochodzą potężne emisje niszczycielskiego promieniowania ultrafioletowego, co może stać się czynnikiem mutagennym.

Teraz najważniejsze pytanie – kiedy to nastąpi? Należałoby raczej zapytać czy przypadkiem już to nie nastąpiło, potrzebujemy po prostu 600 lat świetlnych aby zobaczyć konsekwencje tego wydarzenia, i odczuć jego skutki.


źródło:
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/gwiazda-betelgeza-w-kazdej-chwili-moze-sie-stac-supernowa-jasna-ksiezyc-w-pelni

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Kosmos, OSTRZEŻENIE, planety i komety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

73 odpowiedzi na „Gwiazda Betelgeza w każdej chwili może się stać supernową jasną jak Księżyc w pełni(2)

  1. Dawid56 pisze:

    „Teraz najważniejsze pytanie – kiedy to nastąpi? Należałoby raczej zapytać czy przypadkiem już to nie nastąpiło, potrzebujemy po prostu 600 lat świetlnych aby zobaczyć konsekwencje tego wydarzenia, i odczuć jego skutki.”

    To pytanie nurtuje mnie od dłuższego czasu…

    • Ktoś pisze:

      NIGDY,

      ona zapadni się ale nie wybuchnie. ;D

      Betelgeza NIE JEST tym co spełnia oczekiwaną przepowiednię o DRUGIM SŁOŃCU. Było słuchać to byście wiedzieli DLACZEGO. ;p

      • Alicja z Krainy Czarów pisze:

        Przecież drugie Słońce to kosmiczny stateczek Marduka który ma przylecieć już niedługo na Ziemię w celu wymordowania wszystkich wstrętnych bezbożników którzy przez Całe swoje życie nie zdążyli usłyszeć o Ktosiowych Bogach🙂 Z tego co już wiem to nasz Ktosiu w czasie dokonywania kosmicznej rzezi przez Marduka będzie popijał sobie piwo na balkonie od czasu do czasu klaszcząc z radości rączkami.

        • marek pisze:

          Wszystkie te lata poświęcił na ostrzenie noży i widelcy….na tą jedyną w życiu w jego mniemaniu ” kosmiczną ucztę .”
          Musiał być dzieckiem jak leciały Smerfy , bo wciąż odgrywa Gargamela …

          m

          • Ktoś pisze:

            Oj, Klakierku Klakierku, nie doceniasz pomysłowości Gargamela. Uczta o jakiej mówisz trwa już od kilku latek…. i podano juz na niej i przystawki, i zupy, i pieczyste, i chrzęsiste, i właśnie wszyscy czekają na wniesienie na scenę tortu. ;p

            PS.
            Żeby było smieszniej, sprawdź sobie jakie jest ORYGINALNE imie Klakiera jakie PODMIENIONO w polskojezycznej wersji a się zdziwisz. Nieco. ;D

            Trada tam, tada tam, tada tam, tam tam… lalala la la lalala la la la….

          • Ktoś pisze:

            A najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to iz pomimo iż BAL SIĘ JUŻ KOŃCZY wy wciąż i wciąż dyskutujecie o stojach jakie nań założycie czy o menu jakie na nim podadzą.😉

        • Ktoś pisze:

          „Z tego co już wiem to nasz Ktosiu w czasie dokonywania kosmicznej rzezi przez Marduka będzie popijał sobie piwo na balkonie od czasu do czasu klaszcząc z radości rączkami.”

          — o ile pamietam to „tekst o balkonie, leżaczku i piwku” tyczył się WŁAMU DO GDYŃSKICH PIRAMID i FAJERWERKÓW z tym związanych. Włamu dokonywanego przez lucyferka, livie i ich „spadłego aniołka” sławeczka.

          • Alicja z Krainy Czarów pisze:

            Ktosiu to nie jest tak jak myślisz ja uciekłam z innego wariatkowa niż Zosia Sławek i Livia wiec nie mam powodów aby włamywać się do Gdyńskich Piramid gdyż dobrze wiem w której znajduje się Prezencik dla mnie od Mamy. To ja mam powody do śmiechu gdy ekipa Zosi kłóci się miedzy sobą o bzdurne rzeczy robiąc mi tym samy przysługę. To co jest w jednej z piramid czeka sobie na odpowiedni czas i odpowiednią osobę i żadne fajerwerki nie są z tym związane.

            http://z1.demoty.pl/5ead3e53107fe944812464be3ae3b25f6ca8de87/gargamel

          • marek pisze:

            Trada tam, tada tam, tada tam, tam tam… lalala la la lalala la la la….

            Transformacja pełną parą , Ktosiu po oświeceniu przestał kląć i zaczął śpiewać .
            No jaja nie do wytrzymania ….

            m

          • Ktoś pisze:

            Lucek,
            ja tam nie wnikam „kto z czego uciekł” bo i bez tego mam fajną zabawe.

            Na przykład duda został niedawno powiernikiem „dysków z gdyni” i teraz ten niedawny zamach na niego ma z tym związek czy też nie ma.

            ————

            Marku,
            Bolero mnie zawsze wprowadza w doskonały humor a właśnie obejrzałem sobie z małym „poślizgiem” filmik gdzie stanowi przewodni motyw.

  2. Ktoś pisze:

    „Now that that is out of the way, what about today, then? Even though I’m not exactly sure about all of the aspects of today’s “journey” (and yes, it apparently was a “mission”), it somehow felt that it was primarily to open a connection from Mauna Kea, to (and through) Pololū Valley, to Haleakalā on Maui (House of the Sun). Something about the amplification of the Sol energies, which aligns with what Rob Potter and associates did during their solar activation last month.

    The amplification, or better, “expansion” of the Nova Sol-ar effect from the February activation, combined with today’s mission, makes all upon this planet become transparent, or, “In the Light”. The Master Hue-Being (Enlightened, Conscious BEing) is in charge now, and this was confirmed by the presence of a complete rainbow, which accompanied me and CRV (Cosmic Radiance Vehicle) all the way from Hawi to Waimea.

    The “Rainbow Hue-BEing” is fully unveiled. No hiding anymore. No hiding one’s own Hue-BEing anymore.”

    • Dawid56 pisze:

      Ale oni nie piszą o Betelgezie ale o jakiejś innej Novej która została zaktywowana w lutym 2016 roku?

      • Ktoś pisze:

        Tobie widzę iż trzeba pisać jak 3 latkowi…..

        Czemu jest takie zainteresowanie Betelgezą?

        Bo elity MAJĄ NADZIEJĘ …. PO KILKUDZIESIĘCIU FIASKACH…. iż ona spełni przepowiednie i da im wyteskniony powrót na ziemie ludobójcy i psychopaty czyli ich DEMONA jezusa zwanego maschiachem vel jozue (rzeźnikiem kaanitów (chrześcijan)).

        Elity NIE WIEDZĄ co jest DRUGIM SŁOŃCEM więc ZGADUJĄ… i Betelgeza jest jednym z wielu ich antychrześcijańskich „WRZUTEK”.

    • marek pisze:

      Marku,
      Bolero mnie zawsze wprowadza w doskonały humor a właśnie obejrzałem sobie z małym „poślizgiem” filmik gdzie stanowi przewodni motyw.

      Adasiu coś chyba kapcaniejesz , tracisz wigor – choć młody chłop z Ciebie .

      Ja tam wolę z jakiegoś westernu / może Rio Brawo / pieśń o – podrzynaniu gardeł .

      m

  3. Alicja z Krainy Czarów pisze:

    Wybuchnie czyn Nie, a może już wybuchła i czekamy tylko aż efekt tego zdarzenia dotrze do Ziemi.
    Można tak gdybać w nieskończoność jednak nie zmieni to faktu że życie ezo-bajarzy jest wypełnione złudną nadzieją na jakieś większe wydarzenie które mogło by sprawić że ich życie stało by się bardziej ciekawe.

    Od 2007 roku i czasu gdy projekt Cheops stał się znany czekamy na jakieś sensacyjne wydarzenie które jak na razie nie zaistniało. Już 9 lat żyjemy w buuulu i Nadziei w oczekiwaniu na jakieś WYDARZENIE🙂

    Projekt Cheops nie znalazł truposza na Saharze piramidy nie zostały uruchomione, Nibiru i Annunaki nie przylecieli świat się nie skończył w 2012, A w Ziemię nie uderzyła żądna większa kometa czy asteroida a meteory Czelabiński to nic nie znacząca drobnostka dobra aby przez tydzień podnieść na duchu wszystkich mistyków.

    Po projekcie Cheops pojawiła się kolejna nadzieja dla ezo-bajarzy czyli projekt Gdynia jednak z uwagi na niepowodzenie poprzedniej misji w poszukiwaniu mumii nikt już nie chce w tym uczestniczyć twierdząc że KOT znajduje się innym miejscu.

    Teraz tylko pozostała nam nadzieja że z CERN-u wyskoczy jakiś Klaun który wprowadzi powiew świeżości w tym SPALONYM teatrze.

    Ciekawe też dlaczego Ktosiowe przodki nie mogą tutaj dolecieć już od 2012 roku czyżby Marduk i Spółka nie dostali wizy na Ziemię?

    Tak wiec podsumowując 9 lat mistycznego bajania nic znaczącego się nie wydarzyło. Nawet upadłe Anioły nie chcą tutaj przylatywać.

    • Maria_st pisze:

      „Od 2007 roku i czasu gdy projekt Cheops stał się znany czekamy na jakieś sensacyjne wydarzenie które jak na razie nie zaistniało. Już 9 lat żyjemy w buuulu i Nadziei w oczekiwaniu na jakieś WYDARZENIE :)”

      to czekaj dalej jeśli lubisz…

    • margo0307 pisze:

      „…Już 9 lat żyjemy w buuulu i Nadziei w oczekiwaniu na jakieś WYDARZENIE…”
      _____
      Hmm…, to tylko współczuć temu, kto w bólu – czeka 9 długich lat na… jakieś… bliżej nieokreślone wydarzenie…
      Z tego, co zauważyłam, to na kilku.. a może nawet i więcej niż kilku… forach – spora ilość – sympatycznych skądinąd – ludzi 🙂❤ wyczekuje jakiegoś wydarzenia…, wymieniając się uwagami i poglądami i – jak dla mnie – wszystko było by Oki, gdyby nie to, że jest to… jeden z kolejnych… programów nakierowanych na… skonfliktowanie ludzi pomiędzy sobą w wyniku sterowania naszą psychiką – poprzez narzucanie nam sposobu myślenia serwowanego przez… Istoty tworzące system… 🙂

      Prosto i zrozumiale zjawisko wprowadzonych programów mających za zadanie skłócanie ludzi, przedstawione i wyjaśnione jest w poniższym arcie pt. "Konflikt".,

      " KONFLIKT
      Konflikt rodzi się z podziału czegoś, co jest całością. Zerwanie spójności między elementami całości wynika z wartościowania, oceniania poszczególnych części.
      Całość pojmowana jako trwanie Wszechświata funkcjonuje według praw uniwersalnych.

      Egzystencja zgodna z prawami oparta jest na obserwacji rzeczywistości i neutralnym reagowaniu na pojawiające się sytuacje i zdarzenia.

      Każda część całości rozwija się wówczas wedle jednostkowych możliwości, spójnie z potrzebą całości.

      Nie powstają sytuacje konfliktowe. Nie ma podłoża do walki. Wiedza i wnioski budują ład, pozwalają przewidywać skutki powoływanych do życia przyczyn. Dają rozumienie rzeczywistości, samodzielność i odpowiedzialność.

      Nikt w takiej całości nie jest autorytetem, każdy może korzystać ze wspólnych wniosków. Bo nie funkcjonuje pojęcie: moje…

      Konflikt pojawia się wraz z wolną wolą, tzn. z pozornym prawem do głoszenia haseł:
      „mam rację”, „chcę!”, „pragnę!”

      To zawołania do walki stanowiące opozycję wobec drugiego człowieka.
      Systemy społeczne, polityczne, normy moralne, religijne, kryteria naukowe… to sztuczne programy, które miały za zadanie rozbicie całości, zerwanie naturalnej spójności człowieka z wiedzą Uniwersum i nim samym.

      Systemy miały skłócić ludzi ze sobą.

      Podzielić na lepszych i gorszych, umożliwić przynajmniej niektórym korzystanie z wolnej woli, a w istocie egzystencję cudzym kosztem.

      Funkcjonowanie wolnej woli w obrębie jednostki – to rozbicie na skłócone ze sobą części człowieka.
      Proces ten przeprowadzono zmieniając funkcję psychiki i rozbudowując intelektualne zwątpienie.
      Doprowadziło to do przekształcenia sfery odbiorczości i wrażliwości człowieka w źródło wahań i niepewności.
      Od czasu wprowadzenia programu wolnej woli – odbieraniem bodźców płynących ze zmysłów i przetwarzaniem bodźców zewnętrznych – zajmowała się psychika człowieka, która interpretuje bodźce. Sama więc manipulując, ulega zarazem manipulacji zewnętrznej.
      Sterowanie psychiką odbywa się przez narzucanie z zewnątrz sposobów myślenia i typów przetwarzania danych.

      Służą temu podziały ludzi na narody, grupy społeczne, wyznaniowe, partyjne. Poszczególnym zbiorom ludzkim wpaja się drogą kodowania odmienne rodzaje reakcji: Niemiec „nie rozumie” sposobu myślenia Polaka, katolik – muzułmanina, bo funkcjonują w nich różne programy wartościowania rzeczywistości.

      Sprzeczność jest utwierdzana przez tzw. prawo do „mojej racji” i konieczność wyróżnienia się w zbiorze, do którego się przynależy.
      Opozycyjne wobec siebie kody, czyli konieczność przynależenia do zbioru i jednocześnie przymus wyróżniania się w nim – trafiają do podświadomości jako zaczyn konfliktu.

      Poszczególne treści kodów jeszcze przed przetworzeniem ich przez podświadomość są przekazywane jako dyspozycje wykonawcze do ciała.
      Ciało nie w pełni rejestrując manipulację, odruchowo poddaje się jej.

      Z czasem… obcy program uznaje za system własnych norm.
      I tak… psychika staje się kuźnią wątpliwości, zarzewiem konfliktu, ponieważ uruchamia różne, wykluczające się wzajemnie dane.

      Człowiek najczęściej utożsamia się z intelektem i psychiką, a reakcje tychże odbiera jako „ja”, np. ja się boję.
      Wówczas nie jest w stanie wyjść poza ich obszar. Utrwala się też sprzężenie zwrotne lęku z ciałem fizycznym, co znacznie obniża jakość ciała.
      Programowanie psychiki było ukierunkowane tak – by stworzyć jak najwięcej antagonistycznych, niespójnych logicznie programów.
      Zauważmy, że logika, podpora intelektu, działa bezbłędnie w skrajnie różnych, sprzecznych ze sobą przypadkach. Na tej podstawie umysł tworzy światopogląd – a psychika steruje ciałem zgodnie z programem, jaki ma wbudowany.

      Jej celem nadrzędnym jest umacnianie osobowości. Bo ta – utwierdza i rozbudowuje sprzeczności w człowieku, podsyca stany emocjonalne.
      Emocje zaś zakłócają naturalne funkcje człowieka, ułatwiają dostrojenie go do sztucznego programu, zaburzają przyrodzoną czujność i zmysł obserwacyjny jednostki.

      Głównymi czynnikami oddziałującymi na osobowość są przyjemność i wygoda oparte na prawie własności.
      Że przyjemność jest tylko programem, świadczyć może choćby fakt, że niektórym osobnikom sprawia ją masochizm, innym – sadyzm, a jeszcze innym zoofilia czy nekrofilia. Poszczególne grupy osobników o podobnych upodobaniach tworzą tzw. normę.
      W zależności od narzuconego programu – norma wygląda różnie.
      Jest nią na przykład obrzezanie u Żydów, celibat w klasztorze, jedna żona w Europie czy harem w krajach islamu.
      Psychika – siewca wątpliwości i niepokoju w człowieku, każe oceniać każdą sytuację i przeciwstawiać się jej, ale jednocześnie, przesycona lękiem, utrudnia podejmowanie decyzji, hamuje działanie. Psychika odsyła do zbiorowych reakcji.
      Sugeruje, że aktywność jednostki może się przejawić tylko pod patronatem autorytetu.

      Cenzor psychiczny to konstrukcja zabezpieczająca przed przyjmowaniem „obcego” programu, innego niż treści podane przez autorytety.
      Niewygodne informacje powodują rozbicie wewnętrzne, utrudniają przetwarzanie danych. W psychice powstaje „dziura” powodująca stresy, choroby, obniżająca jakość pracy, czasem… doprowadzająca do śmierci.

      „Dziura” oznacza wyciek energii lub taką zmianę wibracji umysłu, że jego praca staje się niemożliwa. W człowieku tworzy się rezonans sprzeczności.
      Niszczeje system czujników odbierających naturalne bodźce
      .

      Odmianą rozbicia wewnętrznego, które umysł kwalifikuje jako zewnętrzne, jest np. „zdrada”: ideologii, religii, partnera.
      Źródło tego – człowiek postrzega na zewnątrz.
      W istocie – przyczyna tkwi w psychice i jej programie. W zależności od zapisu prowadzi do agresji wobec kogoś, czegoś lub siebie (morderstwo, samobójstwo, rewolucjonizm).
      Wprowadzenie oceny do psychiki sprawia, że ten sztuczny twór w człowieku usiłuje przejmować różne funkcje.
      Pragnąc całkowicie sterować człowiekiem psychika dąży do przejęcia roli programatora (tzn. duszy, która jest energetyczną zbiornicą bieżących i przeszłych doświadczeń jednostki).
      Kiedy psychika przejmuje tę rolę – wątpliwości przesłaniają tzw. głos wewnętrzny, zabijają intuicję.
      Gdy psychice uda się opanować świadomość – człowiek przestaje wyciągać logiczne wnioski, odrywa się od rzeczywistości, traci umiejętność kojarzenia, boi się myśleć samodzielnie, szuka autorytetu lub ucieka w chorobę.
      Wprowadzenie fałszywych kodów do psychiki powoduje zatory i blokady energetyczne.
      Energia nie dopływa tam, gdzie docierać powinna.
      Psychika zużywa mnóstwo energii na swą manipulacyjną działalność.
      Wywołuje w organizmie określone choroby.
      Istnieje ścisła zależność między sposobem naruszania równowagi (praw całości) – a typem schorzeń występujących w ciele.
      Wyleczenie jest możliwe tylko po zlikwidowaniu przyczyny choroby.
      Wszelkie inne terapie są tylko przemieszczaniem energii z jednego organu do drugiego i nie dają nic poza… czasowym zniknięciem objawów.
      Źródła zaburzeń chorobowych – kody – mogą skupiać się w podświadomości, świadomości zewnętrznej lub w programatorze (duszy).
      Poprzez zaburzenie pola elektromagnetycznego organu człowieka można z zewnątrz sterować procesem choroby czy ozdrowienia.
      Fragmentaryczna wiedza na ten temat podawana jest jako wiedza tajemna różnych religii czy kultur.

      Choroba ciała i psychiki została wykorzystana dla utwierdzenia władzy nad człowiekiem i manipulacji nim.
      Mechanizm ten łatwo można zaobserwować i dziś, kiedy to lekarz lub umiejący leczyć „cudotwórca”, znachor, stają się uprzywilejowani, ciągną profity z tzw. boskiego posłannictwa.
      Wskutek manipulacji psychiki w człowieku stało się możliwe sprzedawanie rzeczy, ludzi, zdarzeń, czyli stosowanie prostytucji w całości relacji międzyludzkich.

      Weźmy np. pod rozwagę stan zwany zakochaniem.
      Wywoływany jest przez zewnętrzny zespół nakazów i dobranych do tego sterowanych bodźców, zmierzających do wzbudzenia właśnie takiej dysharmonii psychicznej.

      Zakochanie jest pobudzeniem pragnienia, a właściwie… pożądaniem posiadania drugiego człowieka. Żeby stan pożądania był silny i trwały, stworzono cały program budujący w psychice obraz wymarzonego modelu zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Wzbudza się również oczekiwania co do wymarzonego modelu.
      Wymyślony w danym sezonie typ zawiera ścisłe wskazania dotyczące wyglądu, (kolor oczu, włosów, tusza), a także sposobu bycia, reakcji, upodobań, przekonań…
      Taki program budzi dwa rodzaje pragnień.

      Z jednej strony człowiek chce być wymarzonym obiektem – a więc stara się podporządkować swoje cechy i wygląd wykoncypowanemu { przedstawianemu w mendiach} modelowi, z drugiej strony – chce posiąść modelowy obiekt.
      Psychika po zareagowaniu na kod – uruchamia program oczekiwań.
      Automatycznie włącza się cała strefa wymagań i pragnień. Kochanek (kochanka) winni sprostać jej (jego) wymaganiom. Bo psychika zakwalifikowała już ową osobę jako tę wcześniej stworzoną.
      Włącza się wykreowane uprzednio wyobrażenie, które nie pokrywa się z rzeczywistością. Toteż osobowość nie mogąc zaspokoić niektórych pragnień, wywiera presję na partnera, łudząc się, że ten (ta) zmieni się. Narzuca uparcie swój program roszczeń – cały czas rozbudowując i modyfikując obraz drugiej osoby. Tworzy schematy i stereotypy myślowe zachowań tamtego.
      Niespełnienie oczekiwań powoduje pewne korekty w programie przy transakcjach „miłosnych” niekoniecznie opartym na pieniądzu.
      Chcemy, by określony typ, którego pożądamy, był nasz. Jeśli się broni czy opiera, kupujemy go wdziękiem, uległością, podporządkowaniem się mu lub szantażem. Lub… sprzedajemy się mu – wyznaczając wysokie ceny za swoje atuty.

      Psychika modeluje warianty zachowań.

      Tak powstały jungowskie archetypy osobowości, których liczbę i rodzaje można ściśle określić. Tak tworzy się statystyczne uzależnienia, tzw. cechy dominujące, a na ich podstawie można już definiować upodobania, uwarunkowania i sposoby reakcji danej osoby.

      Dysponując tą wiedzą, choćby bardzo fragmentaryczną, łatwo sterować „pacjentami” (ludźmi).
      Jest to program pozyskiwania energii drugiego człowieka.
      Polega on na wprowadzeniu zaburzenia w psychikę, a następnie na podtrzymaniu i rozprzestrzenianiu tegoż w zależności od rodzaju zapotrzebowania autorytetu. Podstawowym środkiem do ściągania cudzej energii jest cierpienie.
      Adoracja, cierpienie, miłosierdzie… wyzwalane w aktach „miłości” to energia, którą może przejmować ktoś inny, kto bezpośrednio nie uczestniczy w relacjach „zakochania”.
      Czyli w stanach wzajemnej udręki.
      Narzucono więc wzmożony program miłości rozmnażania, wzbudzono nadmierny seksualizm. Stworzono w tym celu religie seksualne, misteria miłości, kult miłości cielesnej, prostytucję, kultowe obrzędy rozpusty.
      Energia seksu wraz z upływem czasu stała się machiną unicestwiającą człowieka.

      Równolegle wprowadzono do religii i filozofii program całkowitego wyrzeczenia się potrzeb ciała (erotyzmu, seksu).
      Zabroniono jakichkolwiek kontaktów między mężczyzną i kobietą. Ta skrajność umożliwiła produkcję energii o zupełnie innych parametrach.
      Życie w celibacie i szukanie substytutu energii erotycznej w niebie powoduje wysyłanie energii psychicznej w kierunku boga i pośredników.
      Uniesienia, ekstazy religijne to linie przesyłowe energii, podobnie jak kanały cierpienia.
      Aby otrzymać określone ilości poszczególnych energii, potrzebne są odpowiednie ilości jednostek dostrojonych do poszczególnych baz programowych.
      Stąd konieczność stworzenia idei „stada owieczek” pracujących na rzecz pasterzy. Skupisko ludzi zjednoczone wokół jednego typu emocji, przeżywania miłości lub nienawiści, rezonuje otwierając się przy wzrastającej temperaturze przeżyć i stanach ekstazy. A pośrednicy boga, autorytety, przejmują energię wzruszeń.
      Jedną z istotnych form ściągania energii stanowi instytucja małżeństwa.

      Formuła ziemskiego małżeństwa wyklucza układ partnerski – z założenia ma program wykorzystywania, wzbudza cierpienie.
      Zobowiązuje jednostki wchodzące w związek do zadań, które są niemożliwe do wykonania, a więc przyjmuje, że zobowiązania wywołają sprzeczności i będą łamane. Twórcy tej instytucji sterują z zewnątrz, sprawując pełną kontrolę nad jednostkami w układach małżeńskich.
      Sterowanie odbywa się na różnych płaszczyznach. Toteż wyrwanie się z oddziaływania na jednej płaszczyźnie (np. religijnej) pozostawia zawsze szanse sterowania przez autorytet na innej płaszczyźnie (np. społecznej).

      Instytucja kierująca ogromnymi masami ludzi przynosi pomysłodawcom znaczne zyski energetyczne. Narzucenie sztucznych norm współbycia i współżycia, twarde formuły wzajemnych relacji w grupach – są ogromnym hamulcem dla jednostek próbujących samodzielnie myśleć.

      Wszystko, co zagrażałoby narzuconemu porządkowi, jest zabronione kodeksem sztucznych norm, np. stały przymus przebywania w towarzystwie tej samej osoby (żona, mąż) powoduje narastanie uwarunkowań.
      Z biegiem czasu… nawet wykonywane rutynowo proste czynności stają się programem pogłębiającym rozdźwięk w człowieku.
      Lawinowo rosną sztuczne oczekiwania z obu stron. Wszystko to dzieje się za pośrednictwem sukcesywnie powtarzających się informacji o utrwalonych i ciągle jeszcze pogłębianych wartościach (np. chrześcijańskich).
      Małżonkowie coraz częściej ograniczają się nawzajem na polu działalności indywidualnej. Aż w końcu… zawłaszczają drugiego człowieka (razem z jego myślami, psychiką itd.), nazywając ideałem postać więzienia, z którego nie sposób się wydostać, ale i pozostać w nim się nie da…
      Instytucja małżeństwa nastawiona na posiadanie człowieka to zarzewie konfliktu…
      Gwarantuje ciągłe szamotanie się jednostek ludzkich.
      Odwraca uwagę od indywidualnego myślenia.
      Nie pozwala na wyciąganie wniosków i gromadzenie wiedzy.
      Zabezpiecza stały dopływ energii do pomysłodawców tej instytucji.
      Małżeństwo wyniesiono ponad podziały narodowościowe, religijne, światopoglądowe.
      W rezultacie do czegokolwiek człowiek przynależy… musi stworzyć „podstawową komórkę” i oddawać energię.

      Kobieta i mężczyzna w normalnych warunkach winni się dopełniać, uzupełniać na planie fizycznym i energetycznym.
      W układzie partnerskim nie ma stron, podziałów, nie ma wyodrębnienia na „moje” czy „twoje”. Nie są znane pojęcia pretensji, zazdrości, dominacji, chęci czy niechęci.
      Jest tylko baczna obserwacja całości, a w momencie pojawienia się (zauważenia) potrzeby – zaczynają się zgodne współdziałania zmierzające do jej zaspokojenia.

      Układ partnerski to taki, w którym spotykają się jednostki ludzkie, by swoje umiejętności, predyspozycje, talenty oddać na rzecz wspólnego wykonania określonego dzieła. Wówczas tworzeniu rzeczy, zdarzenia czy sytuacji… zostają podporządkowane wszystkie inne czynności. Każdy udostępnia siebie w całości.
      Nie ma to nic wspólnego z ofiarą lub poświęceniem którejś ze stron, albo z wykorzystywaniem jednych przez drugich.
      Energia przepływająca między nimi, nazywana „miłością”, utrzymuje optymalny dla całości stan człowieka odbierany przez duszę i ciało. Często bywa określany przez nie znających go jako – raj.

      Autorytety buduje wiara.

      Mistyfikację utrzymuje enigmatyczność bliżej nie określonego boga.
      Religia więc musi być systemem dogmatów opartych na sprzecznościach i konflikcie.
      Są to bowiem mechanizmy pozwalające utrzymać wiernych w niepewności i lęku. Jednostki pełne wewnętrznych sprzeczności łatwiej podżegać do walki, odciągnąć od wiedzy – gdy zagraża odkrycie prawdziwej funkcji wiary.

      Energodajny konflikt jest podsycany przez tworzenie przeciwstawnych względem siebie systemów religijnych.
      Ludzkość dostaje niby jednego boga – ale w umysłach wyznawców poszczególnych systemów zakodowuje się odmienne wyobrażenia tej postaci i utwierdza w opozycji do cudzych wyobrażeń o bogu, co z założenia jest zarzewiem konfliktu i walki.
      System podstawowych religii to genialny mechanizm utrzymujący masy w stanie ciągłego skłócenia i nienawiści.
      Kreuje zbiorowe zachowania wedle aktualnych zachcianek autorytetów.
      Jednostkę i indywidualne myślenie natomiast rozbija się i kontroluje poprzez wtłoczenie jej w ramy podstawowej komórki.
      Rodzina: ta nazwa oznacza związek zbudowany na fałszywych przesłankach.
      Stymulacja emocji zapewnia pozorne poczucie posiadania drugiego człowieka. Mężczyznę nastawia się na zaspokajanie własnych pragnień, a kobietę czyni środkiem do tego celu.

      Rozbicie jedności między kobietą i mężczyzną było bazą stałego konfliktu, miało hamować rozwój indywidualny, pozwalać na przechwytywanie cudzego dorobku myślowego.
      Struktura Kościoła i instytucja zakonów miały gwarantować utrzymanie zwierzchności mężczyzny nad kobietą.
      Mężczyzna został pozornie uwolniony od konsekwencji swoich czynów.
      Dzięki wejściu do tej instytucji nie podlegał prawu przyczyny i skutku.
      Mógł wierzyć, że jest lepszy, zatem bezkarnie korzystać ze sztucznie wymyślonych praw.
      A te w imię godności mężczyzny pozwalały zabijać, dręczyć, mścić domniemane nawet krzywdy, unicestwiać inne istnienia, przyrodę…
      Prześladowania człowieka przez Kościół nie mają sobie równych. Zamordowano i zamęczono miliony istnień ludzkich. Zdecydowana większość prześladowanych z wyroku inkwizycji to kobiety.
      Dlaczego z takim uporem niszczono – lekceważone przecież i uznane za słabszą i głupszą część populacji, istoty?
      Ponieważ odczuwanie i myślenie kobiet… trudniej się poddawało indoktrynacji wysłanników boga. Stąd intuicyjne postrzeganie świata przez kobietę – zresztą wszystko, co wykraczało poza sztuczne kanony wiary – nazywano czarami i likwidowano.

      Jak groźne były intuicja i wiedza, świadczy mnóstwo zamordowanych przez inkwizycję jednostek ludzkich, a w szczególności kobiet.
      By fałsz mógł zaistnieć i zastąpić prawdę – terror i tyrania Kościoła musiała trwać setki lat.

      Wszystkie podstawy manipulowania człowiekiem – polegają na zastępowaniu prostoty i precyzji wieloznacznością, ogólnikowością, nadmiernym skomplikowaniem, co umożliwia interpretację.

      Interpretacja to powstawanie w psychice obrazu skrzywionego przez komentarz umysłu.

      W efekcie obraz wydarzenia, sytuacji czy zjawiska zarejestrowanego w mózgu jest nieadekwatny do zaistniałego na planie fizycznym.
      Na komentarzu i manipulacji zostały zbudowane wszystkie systemy religijne.

      Dwupłaszczyznowość wiedzy, a właściwie jej dwulicowość to fundament wiar.
      Autentyczną wiedzę zachowują dla siebie arystokraci-kapłani.
      A tym, z których czerpie się energię, podaje się interpretacje faktów dostosowane do zakodowanego wcześniej w psychice programu.
      Na bazie lęku i głupoty wyrasta posłuszeństwo. Kapłani są pośrednikami między wiedzą (bogiem) a wyznawcami.
      Odtąd wszelkie działania kapłan prowadzi w imieniu boga, który jakoby wybrał pośredników i obdarzył ich nieprzeciętnymi możliwościami, niedostępnymi zwykłym śmiertelnikom.

      Tak kreuje się autorytety religijne i ustala formuły boskich przesłań.

      Na Ziemi hierarchia podległości władzy jest ściśle przestrzegana.
      Nie ma ani jednego działania w systemach religijnych, bądź w polityce, które nie byłoby uzasadnione interesem konkretnej grupy ludzi.

      Istnieją długofalowe – rozłożone na dziesiątki lat – programy efektywnego ściągania energii z mas ludzkich i przekazywania jej autorytetom.
      A wszystko pod pozorem zapewnienia masom ludzkim szczęścia i miłości.

      Na początku chodzi o zdobycie przyczółka na danym terenie.
      A potem umiejętności manipulacyjne dawcy przekształcają ten obszar w teren podległy. W celu ukrycia mechanizmów manipulacji nagłaśnia się pozorne zyski z działań dawcy.

      Ustala się konwenans bycia, następnie wprowadza trendy, modę. W konsekwencji te normy zamieniają się w tradycję. Tym samym ujarzmia się samodzielne myślenie i wstrzymuje wyciąganie wniosków.

      Następnie za pomocą ceremoniału podsyca się i kultywuje sztuczne okowy egzystencji, by nie nastąpiło odkrycie choćby jednego mechanizmu manipulacji, wskutek czego mógłby się obnażyć cały jej system.

      Mechanizm utrzymuje się w ścisłej tajemnicy.

      Dostęp do niego mają tylko twórcy autorytetów.
      System bazowy, zbudowany na podległości, jest tak skonstruowany, że nie pozwala wyrwać się z matni.
      W programie bazowym występuje mnóstwo takich określeń, jak: wierność, szczerość, posłuszeństwo, honor, patriotyzm, miłość, miłosierdzie.
      To szum informacyjny, który powoduje zagłuszanie istoty rzeczy.
      Jeśli jednak komuś udawało się czy udaje rozszyfrować podwójne intencje autorytetu – to docierającego do prawdy najczęściej czekała oszczercza nagonka, śmierć lub kara za zdradę ojczyzny lub ideałów.

      Podobny schemat podwójnego – dwulicowego – funkcjonowania mają międzynarodowe instytucje, np. ONZ, WHO, których rolą jest czuwanie nad utrzymaniem pozycji garstki wybranych – nie zaś przynoszenie pomocy potrzebującym.
      ONZ z założenia miało służyć porozumieniu i współpracy narodów, czuwać nad utrzymaniem konfliktów, by do końca nie wygasły.
      WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) pod pozorem ochrony zdrowia – przeprowadza eksperymenty przeciwko zdrowiu i życiu człowieka.
      Społeczeństwa Trzeciego Świata – to wielkie laboratorium doświadczalne WHO.

      W dziejach ludzkości było wiele przykładów takiego postępowania. Nie brakuje ich i obecnie. Na przykład po drugiej wojnie światowej wytaczano procesy niektórym Niemcom. Jednak o wszystkich znaczących hitlerowskich zbrodniarzy biło się wiele wywiadów, nie dając skrzywdzić żadnego przydatnego do manipulacji osobnika.
      Ginęli wykonawcy – pomysłodawcy pozostawali ze swymi programami, by kultywować je dalej…”
      W tym miejscu proponuję zapoznać się z ostatnim artem pana Romana Nachta pt.
      „EGZOPOLITYKA – część pierwsza”
      http://romannacht.blogspot.com/

      „…Wszystkie struktury gospodarcze, polityczne, wojskowe przyjmują za podstawę wywyższanie się jednego człowieka nad drugim i wykorzystywanie stopnia wywyższenia poprzez ograniczenia prawne, religijne.

      Im więcej manipulacji, tym więcej władzy, możliwości oddziaływania.
      Wprowadzenie takiego programu do osobowości stwarza tzw. dwulicowość osobnika, działającego na dwu lub więcej planach, kryjącego swe zamiary pod maską pozoru. Wystarczy poznać oczekiwania i pragnienia ludzi, albo je wcześniej stworzyć, wkodować… i na tej bazie przemycać programy niszczące człowieka.
      Im wyższy stopień władzy manipulacyjnej – tym bardziej zaszyfrowany program i większe możliwości wpływania władzy na osobowości ludzkie.

      Dwulicowość polega na tym, że dla opinii publicznej organizuje się pokazowy proces, który zaspokaja pragnienie zemsty i odwetu – długo i umiejętnie wzbudzane przez władzę.
      Wydaje się surowe wyroki, bo każde inne zakończenie stwarzałoby niebezpieczeństwo skierowania nagromadzonych emocji (energii) w kierunku zarządców. A to byłoby zagrożeniem dla istnienia struktur władzy.
      Wszystkie te czynności służą rozwarstwianiu narodów, społeczeństw.

      Rozdzielenie ludzi pociąga za sobą hierarchizację programów dla poszczególnych warstw społecznych.

      I tak program dla warstwy podległej zawsze tworzony jest przez warstwę, której tamta podlega, a opiera się na programie narzuconym przez stojących jeszcze wyżej w hierarchii.
      Ponieważ każda warstwa dba głównie o własne interesy, a jednocześnie dąży do wykorzystania warstwy niższej – przeto tworzy się pozorne programy, których podstawą jest zaspokojenie kluczowych pragnień warstwy niższej, przy użyciu jej własnych środków. Przy zaangażowaniu jak największej liczby osób wrzuca się więc do podświadomości i świadomości zewnętrznej program zasugerowany masom jako własny.
      Zbiorową osobowość modeluje się poprzez przekonanie, o samodzielnym wyborze; przykładem hasło: „jestem demokratą” jako pogląd jedynie słuszny dla wszystkich.

      Demokracja od totalitaryzmu różni się tylko tym, że inny jest program ograniczeń wpojony społeczeństwu.
      Można wybrać między powieszeniem lub rozstrzelaniem.
      Wybory demokratyczne są również automatycznym dostrojeniem do partii.
      Człowiek rezonuje w zależności od tego, co ma już zaprogramowane.
      A wielość wariantów programowych w psychice wywołuje złudzenie wyboru, ale i tak nie dopuszcza do zasadniczych zmian w myśleniu.
      Taka jest bowiem istota funkcjonowania wolnej woli.

      Jednostki nastawione na posiadanie – zaczynają walkę o obszary rzeczywistości pozornej. Po czym pozornie próbuje się ten konflikt rozwiązać.
      Ścieranie się programów i ciągłe szukanie kompromisów stwarza sytuacje wiecznie zmieniającej się hierarchii podległości.
      Schemat energetyczny polega na tym, że osoby będące w stanie podległości, niższe w hierarchii, wysyłają energię „swoim” nadzorcom.
      Sami jednocześnie zbierają energię od osobników im podległym.
      Systemy społeczne są tak pomyślane, że każda jednostka musi być wtłoczona w ów mechanizm. Wygląda to jak rzeka z mnóstwem dopływów.
      Całość trafia w końcu i tak do oceanu, z którego zasobów korzystają użytkownicy cudzej energii.
      Ściąganiu energii z mas służy wymuszanie pragnień władzy i wielkości.

      Z drugiej strony – osiągający władzę, by ją utrzymać, organizują strażników tej wielkości, zabezpieczają i powiększają obszar oddziaływania autorytetu.
      Zaszczepia się program lęku, podległości, a jednocześnie odpowiedni kod generuje konieczność zaspakajania ambicji – masy ludzkie zaczynają walkę ze sobą, pragnąc wyrwać się ze strefy lęku.

      Każdy program partii jest manipulacją zmierzającą do powiększenia strefy wpływów, obszaru zależności.
      Reszta to tylko środek do tego celu.
      Demokracja rozprzestrzeniona na coraz większym obszarze planety pogłębia strefę ludzkiej podległości.

      Podstawowy wyznacznik demokracji to pieniądz i instytucje z nim związane – banki.

      Faktycznie w państwie demokratycznym włada nie rząd, tylko pieniądz.
      Pieniądz broni pieniądza. Reszta to cały system pozoru tworzony dla warstw podległych. Każde działanie związane z tzw. pomocą jest manipulacją.
      Wszelkie kredyty, sprzedaż licencji, pomoc fachowa, wojskowa, gospodarcza zawsze wiążą się z uzależnieniem. A co za tym idzie – z wejściem w strefę podległości wobec pieniądza i użyczającego tej pomocy.

      Symbolem i mechanizmem nakręcającym superpozór stał się pieniądz, który, podobnie jak enigmatyczny bóg, ma fanatycznych wyznawców.
      Istota systemu pieniądza zasadza się na wykorzystaniu innego człowieka, na uzależnieniu efektów jego pracy od kawałka papieru czy metalu.
      W wyniku prostej mistyfikacji pieniądz urósł do rangi wszechmocnego boga, któremu podporządkowane są wszelkie struktury na planecie.

      Ci, którzy sterują przepływem pieniądza, mają władzę i możliwości oddziaływania nawet tam, gdzie pozornie nie funkcjonuje brudna materia, a rzecz dotyczy świata ducha. Kościół utrzymuje zwierzchnictwo nad masami, bo ma wpływy w bankach, nie gardzi mafią.

      Pieniądz wtłoczono wszędzie, co daje ogromną strefę wpływów, otwiera pola manipulacyjne, umożliwia sterowanie osobnikami goniącymi z coraz większą determinacją za pieniądzem.
      Największym absurdem jest uczynienie z pieniądza symbolu wolności. Pieniądz bowiem jako instrument manipulacji tworzy sztuczną hierarchię, daje możliwości wybicia się kombinatorom bez pracy.

      Zajęcie umysłu grą i manipulacją odciąga człowieka od rzeczywistości.
      Jednostka gubi łączność z całością siebie i Uniwersum.
      Praca oddzielona od potrzeby tworzy w osobowości schemat postępowania według imaginacji psychiki.
      Człowiek zaczyna błędnie pojmować samorealizację, wspiera fałszywe wyobrażenia osobowości.
      Narastają w nim chęci, pragnienia, żądze ciała lub umysłu.
      Cyfrowy nominał papieru lub waga rzadko występującego metalu – z czasem stają się jedynym celem „rozwoju” człowieka
      .

      Wśród „wyznawców” pieniądza zawsze znajdowała się i znajduje się nadal ścisła elita manipulatorów.

      Świątynie pieniądza – banki są całkowicie przejęte przez określone grupy ludzi, dbających, aby owe „świętości” nie zostały naruszone.
      Kod boskości pieniądza sprawia, że człowiek staje się nie tylko jego wyznawcą, ale i jego niewolnikiem. Każdy, kto wchodzi w hierarchie struktur pieniądza, musi ulec władzy jego protektorów. Zamienia się w pionek na ich szachownicy.
      System szachownicy pozwala przejmować i rozszerzać władzę bez stosowania przemocy bezpośredniej.
      Można odnieść wrażenie, że jednostki ludzkie same garną się do niewoli, podległości.

      To pieniądz zmienia systemy społeczne, mapy polityczne, wszczyna i wygrywa wojny, szerzy religie, filozofie, poglądy, kieruje środkami masowego przekazu.
      Jest więc bezpośrednim czynnikiem uruchamiającym kodowanie określonych trendów myślowych, a przez to – środkiem kształtującym człowieka zgodnie z wizerunkiem protektorów.

      Lenin zrobił rewolucję w Rosji za namową i za pieniądze Niemców, którzy chcieli osłabić swojego carskiego przeciwnika.
      Wojna z komunizmem w środkowej Europie wygrana została przez banki, które najpierw udzielały kredytów, potem zaś domagały się spłaty wraz z odsetkami, piętrząc spiralę uwarunkowań, wywierając presję za pomocą potężnej machiny kapitału.
      Teraz te same banki dążą do całkowitego podporządkowania sobie całej gospodarki i rządów terytoriów postkomunistycznych.
      Przejmują węzłowe punkty zarządzania gospodarką i polityką, wszczepiają swoje wzorce, infrastrukturę.
      Kolejne państwa stają się strefami całkowicie sterowanymi przez zachodni kapitał.

      Od strony energetycznej rzecz ujmując – pieniądz i złoto wypruwają z człowieka energię psychiczną, oddawaną przez emocje, chęci, pragnienia, bunty czy żale „wyznawców” pieniądza.
      Mechanizm uzależnienia wygląda tak samo jak w przypadku religii, dlatego można mówić o religii pieniądza.

      Pieniądz (czy złoto) skupia myśli.
      Pobudza do ich zdobywania, odciąga od pracy na rzecz manipulacji, wikła w grę pozorem i ściąga energię z jednostek rezonujących z bazą programową.
      Po podłączeniu do bazy (zaprogramowaniu) psychika przetwarza każdy bodziec i każde zjawisko związane ze stanem posiadania w substytut pod postacią pieniądza, uznanego za imperatyw działania i osiągania celów. Osobowość ma poczucie posiadania.

      Wielu ludzi składa pieniądze bez celu. Robią to tylko dla zaspokojenia psychiki, karmiącej się złudzeniami.
      Własność pociąga za sobą lęk o jej utratę.
      Oderwana od całości i obarczona znamieniem „moje” – psychika jest stałym źródłem lęku, strachem są napiętnowane zjawiska poprzez nią tworzone.
      To blokuje działania rzeczywiste i potrzebne.

      Zaburzony dopływ informacji do ciała uniemożliwia odczytanie impulsów z wiedzy nagromadzonej w sobie. Lęk skłania jednostki do szukania bezpieczeństwa w autorytetach religijnych i społecznych. To daje złudne poczucie siły.
      Siła osobowości zbudowana na bazie lęku podlega skrajnym wahaniom – im większa pewność siebie, wynikająca z kodów osobowości – tym większy lęk, gdy jej zabraknie.

      Im więcej własności, tym większy lęk o jej utratę.

      Człowiek wykonujący pracę angażuje energię. Przy pośredniku-pieniądzu psychika skupia się na zapłacie. Pensja zwiększa lub zmniejsza stan posiadania. Skupienie się na pieniądzu wyklucza naturalne relacje między ludźmi.
      Wszystko zostaje ześrodkowane na pośredniku – pieniądzu i tym, kto za pieniądzem stoi.

      Sytuacja taka pozwala czerpać zyski z innych i żyć cudzym kosztem.

      Militaryzm był w przeszłości i jest obecnie głównym czynnikiem utrzymującym strefy podległości. Powszechna służba wojskowa to potężny środek oddziaływania na psychikę ludzką. Przede wszystkim koduje gotowość walki, rywalizację, utrwala programy manipulacji, a więc utwierdza sterowanie drugim człowiekiem.

      Struktury wojskowe działające bez szyldu to mafie.
      Ich drzewo genealogiczne wywodzi się z religii, wyrosło zaś przy aprobacie ziemskiej władzy.
      Środowiska militarystów skupiają jednostki o określonych cechach osobowości i predyspozycjach, najczęściej osobników fanatycznych i zarazem odznaczających się dużą uległością, przejawiających mocne dążenie do władzy, wielkości i uznania, zdeterminowani w osiąganiu celu.
      Wywoływanie wojen służy dokumentowaniu społeczeństwom, że struktury wojskowe są nieodzowne.
      W gruncie rzeczy walki służą do emitowania dużych ilości energii w postaci emocji: nienawiści, żalu, współczucia…

      Kodują w podświadomości strach, na bazie którego można wiele na człowieku wymusić.

      Wojna to instrument do utrwalania autorytetów, wymuszania posłuszeństwa.
      Pozwala ugruntować system podległości.
      Stwarza zaplecze do wspomnień, rocznic, legend.
      Zastępy bohaterów, inwalidów, wdów, sierot, rodziców, kapłanów zanoszą swoje żale i modły, składają ordery; zamawiają msze żałobne, obchodzą święta rocznicowe.
      A wszystko to jest źródłem energii, buduje wzorce do naśladowania. Budzi tęsknotę do autorytetu, gloryfikuje siłę, przemoc.

      Wojna koduje walkę w tych, którzy jeszcze nie zetknęli się z nią.
      Dotyczy to głównie młodych, ale i tych, którzy przestali myśleć o wojnie.
      Każde zgromadzenie i skupienie ludzi tematycznie związane z wojną powoduje utrwalenie bazy programowej niszczenia, zabijania.

      Wojny, rewolucje, ruchy narodowe, ideologiczne, ekologiczne itd. są także sterowane z wyższych płaszczyzn, o czym nie wiedzą często nawet „wodzowie” tych ruchów. Sterowanie uczestnikami opiera się na zasadzie dwulicowości: inna wersja oficjalna, inne prawdziwe motywy.
      Poszerzanie strefy wpływów autorytetów odbywa się często pod hasłami: miłości, patriotyzmu, zbawienia, uczłowieczenia (szczególne zasługi mają w tym religie).

      Człowieka nastawionego na współczucie, pomoc i uszczęśliwienie drugiego, oczywiście według własnych wzorców, łatwo jest poderwać do boju. Należy tylko oddziałać na jego kody, by poruszał się zgodnie z wprowadzonym wcześniej programem.
      Dlatego chrześcijaństwo mogło spokojnie wyrżnąć, zamęczyć czy spalić na stosach miliony ludzi. A większość wyznawców wierzyła, że… pozbawiając życia niewiernych… zasługuje na zbawienie.

      Skupienie uwagi na innych skutecznie zapobiega zainteresowaniu się sobą. Wyodrębnienie i podział „świata” – zawsze odbywa się przy użyciu tego samego klucza.

      Wyodrębniony twór: religia, ideologia, racja, państwo natychmiast przystępuje do ekspansji i zabiegania o dawców energii.
      Podział sam w sobie jest konfliktogenny i prowadzi do wojen. Temu służy wielość religii. Definicje pierwszeństwa celów, wyłączności racji, wyższości nad innymi… automatycznie wykluczają przynależność jednostki ludzkiej do np. dwóch religii, dwóch państw itd. Człowiek uwarunkowany tradycją będzie dążył do włączenia siebie do grupy, dającej jego zdaniem, największe możliwości spełnienia pragnień, oczekiwań i ambicji.

      Nauka to kolejny niezwykle istotny obszar manipulacji człowiekiem.
      Między „wiedzą” a autorytetami powstała wzajemna zależność: jedno podnosi rangę drugiego.

      W świat nauki wprowadzono cały system podległości: tytuły, insygnia władzy, no i samą władzę. To środki do oznaczenia, kto w ogóle ma prawo wiedzieć… a właściwie –
      oceniać i wyrokować, co jest prawdą, a co nie.

      Całe zjawisko nazywane nauką polega na tworzeniu milionów teorii i udowadnianiu jednostkowych racji.

      Pozór wiedzy służy do utrzymywania podziałów i ciągłych konfliktów. Powoduje stałe rozbudowywanie świata wyobrażeń, psychicznych uwarunkowań, teorii dopasowanych do efektów.
      Tak rozpowszechnia się świat ułudy, którym autorytety karmią dociekliwych, żądnych wiedzy.

      Powstanie autorytetu likwiduje wyciąganie samodzielnych wniosków w toku zdobywania wiedzy i badania zjawisk.
      Autorytet, mając przecież prawo decydowania – odcina niewygodny dopływ informacji, czuwa nad odkryciami oraz przejmuje całkowitą kontrolę nad rozwojem nauki i człowieka. Wspiera władzę i sam jest przez władzę wspierany – ciągle rozbudowując swoje wpływy i władzę. Jako cenzor nie dopuszcza elementów zagrażających jego dorobkowi, a tym samym jego nieomylności.
      Autorytet sprawia, że nawet oczywistości są albo ukrywane przed ogółem, albo podawane w zniekształconej formie, dopasowanej do formuł reprezentowanej przez autorytet dziedziny.

      Tak ukształtowana nauka to w istocie zbiór dogmatów, stereotypów, gotowych recept. Zaszeregowane zjawiska docierają do człowieka już skomentowane.
      Człowiek nie może więc wyjść poza ocenę i odrębność. Schemat rozdzielności zjawisk i dyscyplin powoduje alienację (wyobcowanie).

      Mnogość dyscyplin służy kontroli umysłu człowieka, wypełnia go dążeniami zgodnymi z celami manipulatora.
      Jeśli ktoś wnikliwy spostrzeże paradoksy w pewnej grupie podziałów i próbuje się wyzwolić, zaraz potyka się o bariery.
      Toteż przez całe wieki było prawie niemożliwe odkrycie mechanizmu praw uniwersalnych. Gdy już do tego dochodziło – odkrywców wyrzucano poza margines społeczeństwa i nie dopuszczano do głosu, by prawa nie scaliły człowieka z wiedzą.

      Obszary, w których nauka się porusza, jak i metody, którymi się posługuje, są ściśle określone i bacznie strzeżone.

      Jeśli zbliżają się do barier ograniczających poznanie materii i mogłyby ujawnić świat istniejący poza nią – badania się utajnia, nie dopuszcza do wiadomości publicznej.

      Niewygodne treści ośmiesza się, badaczy dyskryminuje bądź skutecznie zniechęca do odkryć tzw. obiektywnymi trudnościami.
      Wszystkie zasady funkcjonowania nauki są przejęte z mechanizmów działania psychiki i osobowości. Rozwój nauk – a właściwie hamowanie jej osiągnięć – opiera się na wątpliwościach, na mnożeniu niemożności. Wątpliwości to podstawowa baza psychiki.

      Toteż fundamentalnym wskazaniem jest trzymanie się utartych szlaków, odrzucanie wszystkiego, co do tego nie pasuje.
      Każda nowa myśl może być zaakceptowana tylko wówczas – jeżeli autorytet uzna ją za bezpieczną. A wtedy… firmuje najczęściej odkrycie swoim „wielkim” nazwiskiem.

      Zwątpienie zakodowane jako naczelny obowiązek „naukowca” w konsekwencji sprawia, że można zanegować dokładnie wszystko. To wywołuje stale dyskusje i kłótnie, utrzymuje ciągły konflikt. Autorytet, jeśli już dopuści cudze odkrycia, to najczęściej splendor bierze na siebie.

      Tak ustalona droga i kodowanie nieomylności i rozległości wiedzy autorytetów to kolejny, bardzo skuteczny hamulec rozwoju indywidualnego i samodzielności w wyciąganiu wniosków.
      Nauka produkuje ludzi ściśle zaprogramowanych (zakodowanych) do określonych prac i zadań. Skrupulatna kontrola autorytetów prowadzi do tego, że całość zamyka się w intelektualnych teoriach umysłu i przewidywalnych reakcjach psychiki.
      Przeto owoce nauki są nieciekawe i nigdy do końca nie wiadomo, jaki będzie ich smak, co przyniosą w praktyce.

      Rozwinięcie cywilizacji technicznej w oderwaniu od strefy energetycznej zachwiało równowagę między energią a materią, wyrażoną wzorem E = mc2. Co w rezultacie doprowadziło do lawinowych reakcji obronnych organizmu, planety, układu, Wszechświata.
      Skupieni na badaniu materii naukowcy stosują metodę wnioskowania ze skutków. Grzebią się w analizach tego, co już dawno minęło, po czym wnioskują, że jeżeli coś nie miało miejsca w przeszłości – nie może zaistnieć teraz czy w przyszłości.
      Tak utwierdza się wiarę w materię.
      Tzw. empiryzm tworzy stereotypy, wytyczne, które są anachronizmem już w momencie powstawania. A wsparte fanatyzmem jej wyznawców – gwarantują bezruch i niemożność postępu.

      Nauka steruje ludźmi poprzez sferę psychiki, a głównie umysłu.
      Dyscypliny jej to w zasadzie imaginacje, wymysły odległe od rzeczywistości, nie wspomagają bowiem działania człowieka.

      Służą pośrednio do sterowania różnymi dziedzinami życia społecznego.

      To część machiny władzy, podlega tej władzy.
      Kto rozdaje tytuły naukowe? Kto obsadza stanowiska naukowe, finansuje badania? Odwieczna zasada manipulatorów, czyli polityka „kija i marchewki”, zdaje egzamin także w nauce, podobnie jak wszędzie.
      Świat naukowy jest do tego stopnia zinstytucjonalizowany, że zawsze można zatrzymać z zewnątrz efekty badań, nie dopuścić do upublicznienia wiedzy.
      W tym środowisku zręcznie podsyca się konkurencję, ambicje, koduje podporządkowanie, a zarazem uległość podszytą aspiracjami, doprowadzając do sprzeczności, paradoksów, rozdarcia, chorób…

      Z nauki uczyniono autorytet dla tych, dla których inne autorytety były mało przekonywające. Wiedzę zamieniono w kolejny rezonator – bazę programową skupiającą na osobie autorytetu najcenniejsze energie, zdobyte cudzym kosztem.
      Przebiegłość programowa nauki tak doskonale została skonstruowana, że umysł nęcony mnogością teorii może… odnosić wrażenie, iż nauka jest strukturą otwartą i wolną od fanatyzmów religijnych czy społecznych.
      W rzeczywistości to nęcący potrzask fanaberii umysłowych, krąg zabaw intelektualnych, polegających na żonglowaniu teoriami, przypuszczeniami, domniemaniami.
      Wnioski z takich działań zawsze pozostaną rzekome.

      Człowiek wchodzący w program naukowy utożsamia się z nim w wyniku procedur kodowania. Podporządkowuje mu często całe swoje życie.
      Rezonując z bazą programową oddaje swoją energię tak jak fanatyk religijny, polityczny czy militarny – autorytetowi.
      Człowiek służy nauce, a nie nauka jemu.
      Ta służba ma taki sam wymiar jak służenie człowieka bogu. Zamieniono tylko wyobrażenie boga. Utrzymano podział i skłócenie ludzi.
      Zafałszowuje się potrzeby i zastępuje je chęciami, pragnieniami. A to pozwala sterować wytworzonymi dobrami, prowadzić ich dystrybucję według zasług manipulacyjnych…

      Tak ci, którzy pracą się nie zhańbili, nie tylko zbierają jej owoce, ale również wydzielają je tym, co je wytworzyli.

      Wszystkie struktury bytu ludzkiego na planecie przystosowano w drodze manipulacji do uzyskiwania efektów z cudzej pracy i wykorzystywania ich w interesie grupy manipulatorów, którzy zwą siebie elitą.
      Zaburzenie jednego elementu w odniesieniach międzyludzkich zniekształca wszystkie relacje. Toteż wszystko na planecie nosi w sobie program manipulacji i podległości: rodzina, miasto, państwo, religia, prawo itd.

      Wszechogarniająca manipulacja to prawdziwa matnia ludzkości schyłku XX wieku.
      Sztuka kombinacyjna ubezwłasnowolniania sięgnęła szczytu. Człowiek już nic nowego w grze pozoru odkryć nie może.
      Z punktu widzenia doświadczenia ludzkiego – struktury manipulacyjne muszą się same unicestwić. Taka jest kolej rzeczy w materialnym poznaniu.
      Dobitnym przejawem są ujawniane niemal każdego dnia afery finansowe, polityczne, gospodarcze. Manipulatorzy obnażają kombinacje, wyjawiają tajemnice sterowania, bo reguły konkurencji samoistnie każą niszczyć przeciwnika.

      Dziś wszyscy są sobie wrogami.

      We Wszechświecie ani na Ziemi egzystencja nie kończy się jednak z przemijaniem sztucznych wartości czy wraz z zamykającym się cyklem doświadczeń.
      W jednostkach nie obawiających się myśleć zostają wnioski.
      Borykając się z losem, doświadczając skutków manipulacji, człowiek mógł utwierdzać w sobie rozumienie, uwolnić się od zbiorowego myślenia i reakcji.

      Dopiero zrozumienie uwalnia człowieka od jarzma uwarunkowań.

      Tylko wówczas człowiek nie podlega pragnieniom, marzeniom, wierze, bo wie, że to go niszczy. Rozumiejący odrywa się od łańcucha oddających energię. Nie można go zmusić do akceptowania zbiorowego modelu postępowania.

      Rozumienie daje wolność, sprawia, że człowiek staje się „siewcą” wolnej myśli.
      Odtąd jednak jest niebezpieczny dla masowego typu myślenia.
      Bowiem zaczyna posługiwać się prawami, eliminuje ze swej egzystencji konflikt, nie walczy, nie konkuruje…
      Potrafi współdziałać z inną jednostką ludzką, bezkolizyjnie żyć w zespole.
      Tam, gdzie znika walka i konkurencja, niweluje się pojęcie „moje”, co w konsekwencji uwalnia ludzi od zazdrości.
      Tworzy się przestrzeń, w której mogą się przejawić wszystkie zdolności i talenty.
      Jednostki zaczynają rozumieć i doświadczać, co oznacza współpraca. Zbędne stają się sztuczne kodeksy i umowy przymuszające do nienaturalnych lub pozornych świadczeń jednych na rzecz drugich.
      Tracą znaczenie nominacje i dyplomy.

      Człowiek swoje człowieczeństwo zaświadcza każdego dnia sobą, tzn. rozumieniem rzeczywistych faktów, a nie funkcjami pozornych układów.
      Jest to diametralnie różne od wartości kultywowanych przez wieki i podtrzymywanych manipulacją, a więc retoryczne pozostaje pytanie:
      – Ile jednostek ludzkich pokusi się o rozumienie praw i zechce samodzielnie wyciągać wnioski, egzystować w zgodzie, a nie walce z drugim człowiekiem ?
      Człowiek”
      źródło:
      http://antasit24.blogspot.com/2011/06/konflikt.html

      • Dawid56 pisze:

        Jestem przeciw konfliktom i wojnie.Jestem z natury pacyfistą i moim orężem nie jest walka.Ale istnieje zupełnie inne zagrożenie.To zagrożenia powodowane przez nas samych jak dewastacja Gai oraz wykorzystywanie zwierząt do eksperymentów medycznych nie mówiąc o zgodzie na chipowanie czy permamentną elektroniczna inwigilację.
        Z drugiej strony mamy zagrożenie wojną domową i wojna światową.
        Są też przepowiednie np Malachiasza.Jeśli zostanie wybrany następny papież po Franciszku to Franciszek nie będzie ostatnim papieżem i można przepowiednię Malachiasza wyrzucić do kosza.To będzie pierwsza z wielkich przepowiedni , która się nie spełniła.Potem być może kolejna przepowiednia pójdzie do kosza np Nostradamusa.Powstanie w ten sposób , druga pozytywna linia czasowa.

    • marek pisze:

      Nawet upadłe Anioły nie chcą tutaj przylatywać.

      bo tu takie straszne zadupie….Ten dzisiejszy Twój tekst jest fantastyczny kochana Luci…

      m

      • Alicja z Krainy Czarów pisze:

        Wybuch Betelgezy jest tak samo prawdopodobny jak to że spacerujące po lesie cudownie spadnie mi na głowę puszka z kukurydzą powodując mistyczne przebudzenie jakiego nie powstydziliby się najwięksi mistrzowie duchowi.

        Co do kosmitów to mam takie oczekiwania że kiedyś oficjalnie wylądują oni na stadionie narodowym i przywitają się z przedstawicielami polskiego rządu i być może nawet stworzą nową partię polityczną.

        Realnie patrząc na wydarzenia na Ziemi to potrzebujemy około 50 lat od chwili obecnej aby doszło do zmian które spowodują że cywilizację ludzką będzie można nazywać rozwinięta duchową.

        Jak na razie dla mnie pozostaje samotność we własnym świecie z lalkami i nadzieja że kiedyś obcy zabiorą mnie do świata gdzie będą żyły podobne jak ja lalkowe cudeńka🙂

    • Ktoś pisze:

      „Ciekawe też dlaczego Ktosiowe przodki nie mogą tutaj dolecieć już od 2012 roku ”

      — na „przodków” czeka Siola ze swoją szwarcbandą…..

      Tak więc pudło LALECZKO…..

      • siola pisze:

        No i idiota dalej swoje ,swoja czarna bande przypisuje sioli.
        Siola jak ten bialy wilk nie siedzi w stadzie,co nawyki ma gadzie.
        Siola juz odpowiedz dal i Watykanowi ,wypisujac sie z mordercow bandy.
        A bylo to w piatek o 10.00 i kosztowalo tylko 30 Euro.
        Bo za jakie grzechy ma sluchac siola czarnych Ktosiowych debili,
        co to mysla ze jak komus swa durnote przypisza ,
        liczac na drapane ze zaden na przez siebie postawionym stosie nie stanie,
        Coz niech sie ciesza ze plac Zmijowym nazwac mogli ja pozastane przy Heidenburgu.
        Oj niech sie cieszy Chmielow Ruskich ,Rutkowskich i innych czarnych Ktosiowych ludkow,
        Niech im ich daj boze idzie na ich zdrowie.
        Ludzkim zdrowiem grali falszywych kart uzywajac ,
        mowiac ze sie ludziska do zycia nie nadaja,
        Ale nie wie jeden z drugim ze tak naprawde nikt z nich tej walki nie wygra,
        i sam jeden z drugim na koniec utopi sie w tym co drugim nagnoil.
        Coz byl sen ten sam poraz trzeci i pozostal dla mne wybur smieszny,
        mam wybierac lisc debu,trzyliscie debu jak Ahorn a moze kola w kole.
        Coz na sto procent ja jeszcze nie pewny ale chyba pozostane przy kolach w kole,
        bo sie w nich cylindrya wylanczaja jak do jazdy nie potrzebne ,
        wiec zanim odkryjemy sile wody bedzie jak na razie Horch w tym dobry.
        Coz Dzidy co z czarnej dziury wyskoczyly o mocy Speera wciarz marzyly,
        wciasz zyly ta nadzieja ze ich klamstwo ,zlodziejstwo i zbrodnia ,
        spadnie na inne niewine zdradzie glowy.
        Coz trwa to dlugo ale czas przychodzi ze przez z nich wyrzucony Bumerang trafi w ich wlasne chore mocy glowy.
        Kiedy jedna z tych co Matke mi zabily pytala czegom nie poszedl na ksiedza,
        Hubertus powiedzial Alois zostaw to w spokoju.
        Coz minelo juz 40latek jak ja mial urodziny i nie dowiedzial sie wtedy o swym pochodzeniu,
        Coz obiecalem ze do kosciola pujde wtedy jak mordercow Matki znajde ,co i uczynilem dalem im odpowiedz ze nie moge dalej placic ja podatkow na mordercow wlasnej Matki.
        coz pozatym nie w mej modzie by siedziec w kosciele i nie wiadoma za jaka kare patrzec w klamcow zlodzieji i mordercow zdradzieckie mordy.
        Bo ja tak nie potrafie zeby caly tydzien bic Jezusa po lapie a za to co niedziele wbijac mu Speer do boku by sie jego krwia narzlopac.
        Na koniec wszystkiego by bylo wszystko po bozemu to Ci ten na srodku powie Idz do domu Ofiaro skonczona i zbieraj dalej swoje grzechy by sie znowu niedziele cieszyc z tego ze znowu w nastepna niedziele mozesz Jezusowi bok speerem otworzyc.
        Moze czas juz jest dobry na to by ten kto zdradzil za swa zdrade sam zaplacil.
        Wiec niech sie KTOSIE juz nie mecza bo swa glupote i zdrade nikomu juz nie przypisza.
        Coz tak na koniec i znalazlo sie tez jeszcze 4 ,bo to 4 lata minelo od tego jak list do Gliwic wyslal .Wiec czas to razem dodac i sie stalo razem 4o i 4 ,czas by dostac juz odpowiedz.
        Ale mowie ja od razu z gory ze nie dla mnie ta KTOSIOW stara zabawa by zdradzac i mowic ze to ten drugi zdradza.
        Coz w jednym Maja KTOSIE racje i sie tu nie myla ,karzdy z nas wypije to co sam sobie uwazyl .Wiec wez KTOS juz nie obrazaj drugich bo ja tak naprawde nikomu jego piwa nie zazdroszcze bo moze byc ONO co dla niekturych az nazbyt gorzkie.
        Widzisz tacy ONI jak ty KTOSIE mysla ciagle ze im ich nawarzonego glupota piwa karzdy zazdrosci,ciagle mysla ze nikt o tym nie wie ze warzone jest to piwo na klamstwie ,zazdrosci,chciwosci z domieszka ludzkiej krwi i potu .Ja tam Ktosiom mowie jeszcze raz i to szczerze ze ich piwko mnie nie bierze ja tam sam w siebie wierze i wiem co dobre a co nie jest dobre .Moze czasem mysla Ktosie i Oni ze wygrali ze mna wojne,ale ja wam mowie tylko jedno ja nie walcze z nikim o nic bo ja mam dosc swojego i nie trza mi nic cudzego.
        Coz Ktos wiem ze idzie wiosna i trza Mistu na ogrodzie ,ja tam sie o moj nie martwie mam dosc swojego ale dziwi mnie to bardzo czego ty sie tak zamartwiasz ,coz moze i Tobie wiecznie malo jak tej calej boskiej bandzie co to lubi na Boze Narodzenie dzieciom bombki na glowy zucac i mowic ze to na terorystow choc sam jeden z drugim na codzien czarna mache nosi.A wystarczylo by jeden z drugim Mocy Prolet popatrzyl sam w lustro ale widac wlasnej mocy jeden z drugim sie boi i dlatego ciagle probuje jeden z drugim innych gnoic by swojego nie widziec i samego siebie tym uspokoic.

    • Dawid56 pisze:

      Ale Ty Alicjo też się włączasz w straszenie.Najpierw mówiłaś o jakimś wydarzeniu gdy planety zrównają się z piramidą Chefrena w 2016 a później o roku 20023 związanym z piramidą Cheopsa

      2016 i piramida Chefrena dlatego że rok 2012 wskazywał na Piramidę Mykerinos gdzie nastąpiło wyzerowanie kosmicznego zegara. Od tego czasu jest liczone magiczne 11 lat do Globalnego Kataklizmu który ma związek z ziemskimi wodami i aktywnością słoneczną. Przed tym zdarzeniem ludzkość będzie mogła zaobserwować płonąca Venus niczym pochodnię na Niebie. Tzn planeta ta zamieni się w coś w rodzaju komety.

      Każda z piramid jak krzyżyk w kalendarzu wskazuje inną datę.

      2012—>Mykerinos
      2016—>Chefren
      2023—>Cheops Globalna Powódź Lub Film 5 Element w Realu🙂

      • Ktoś pisze:

        „2023—>Cheops Globalna Powódź Lub Film 5 Element w Realu :)”

        — a ty Dawidku wisisz odpowiedź na pytanie

        CO BYŚ ODPOWIEDZIAŁ LeeLoo BY OBRONIŁA CIEBIE TWOJĄ SEKTĘ PRZED WSPÓLCZESNĄ ZAGŁADĄ. ;p

        I jeszcze mógłbyś wyjawić „kto się tak żarliwie modlił o zdrowie” że aż jak w dowcipie „z ciała zeszło”.

        • Dawid56 pisze:

          Po pierwsze nie mam sekty, a po drugie musiała by mieć kody abym mógł jej zaufać.
          -nie wyjawię bo nie wiem kto się tak żarliwie modlił o zdrowie.

          • Ktoś pisze:

            To inne pytanie

            na jakiej podstawie WMÓWIŁEŚ livii iż cię „SZANTAZUJE”

            i co ciekawsze „CZYM” niby?

            PS.
            Pamiętaj, mnie naprawdę nie warto okłamywać i powinieneś wiedzieć doskonale dlaczego. W tych wesołych czasach każde wypowiedziane kłamstwo to jak nit do trumny, i to takiej STALOWEJ. ;p

          • Ktoś pisze:

            „a po drugie musiała by mieć kody abym mógł jej zaufać.”

            — kody do „cheopsa”, ślęzy, wawelu, gdyńskich dysków, bomby ?

          • Dawid56 pisze:

            na jakiej podstawie WMÓWIŁEŚ livii iż cię „SZANTAZUJE”

            i co ciekawsze „CZYM” niby?

            Chyba mnie pomyliłeś z kimś innym.Nigdy nie wmawiałem Livii,że Ty mnie szantazujesz, albo że ona mnie szantażuje ( bo niby czym?) – przynajmniej nic takiego sobie nie przypominam

          • Maria_st pisze:

            „nit do trumny, i to takiej STALOWEJ ”

            stal
            stalowa wola
            dorotka
            strach
            szmaragdowy gród
            blaszany drwal
            Bajka

          • Ktoś pisze:

            „Nigdy nie wmawiałem Livii,że Ty mnie szantazujesz, albo że ona mnie szantażuje ( bo niby czym?) – przynajmniej nic takiego sobie nie przypominam”

            – ok, znaczy kolejna manipulantka z niej.

  4. Ktoś pisze:

    Swoją droga to andrzejek dziwnie zaniemówgł, czyżby jest na misji czyszczenia i cerowania czerwonych dywanów na Atlantydzie?

    • Alicja z Krainy Czarów pisze:

      Andrzej nie udziela już się na mistyce gdyż jest zajęty kopanie podziemnego tunelu z Książa do Berlina.

      • A 58 pisze:

        Lucjanie – tunele już są nieistotne.Są ciekawsze elementy wyjaśniające tajemnice rzeczywistości.

        • Ktoś pisze:

          Czemu, DOKOPALIŚCIE SIĘ do martwej ściany?

          tfu „radioaktywnej” jak to się chwaliła ostatnio wasza konkurencja.😀

      • Ktoś pisze:

        A tak,zapomniałem iż szukają kopytek i swoich ogonków.

      • Maria_st pisze:

        „Andrzej nie udziela już się na mistyce gdyż jest zajęty kopanie podziemnego tunelu z Książa do Berlina.”

        A lucek filuje i dalej na innych nie tylko KODuje ale i KABluje…..w tunelu H20 poszuKUJE ?

    • A 58 pisze:

      A co – stęskniłeś się za mną Adasiu Ktosiu?

      • margo0307 pisze:

        „A co – stęskniłeś się za mną Adasiu Ktosiu?”
        ____
        Ja się za Tobą Jędruś stęskniłam… 🙂

      • Ktoś pisze:

        Nie, bynajmniej ;p

        po prostu byłem ciekawy czy ciebe, wielkiego kaptura siolowej sekty DOPUSZCZONO do tajemnicy Pierwszego Kontaktu jaka ma mieć (podobno) miejsce za jakiś miesiąc na Antarktydzie gdzie (jak plotki głoszą i różni whisperzy) ściągane są artefakty z całego świata jak i eunuchy w muckach, piuskach, komżach, turbanach i reście kiecek z pokazów lgbt mody klerykalnej.

        • A 58 pisze:

          No to pingwiny mają atrakcje.Adasiu Ktosiu – skąd czerpiesz takie bzdury?

        • Dawid56 pisze:

          DOPUSZCZONO do tajemnicy Pierwszego Kontaktu jaka ma mieć (podobno) miejsce za jakiś miesiąc na Antarktydzie gdzie (jak plotki głoszą i różni whisperzy) ściągane są artefakty z całego świata

          Ciekawa informacja, proszę zechciej wyjawić źródło tych sensacji!

          • Maria_st pisze:

            ” DOPUSZCZONO do tajemnicy Pierwszego Kontaktu jaka ma mieć (podobno) miejsce za jakiś miesiąc na Antarktydzie gdzie (jak plotki głoszą i różni whisperzy) ściągane są artefakty z całego świata ”

            Ciekawa informacja, proszę zechciej wyjawić źródło tych sensacji!

            Chyba tu jest odpowiedz:
            „(jak plotki głoszą i różni whisperzy) „

          • Ktoś pisze:

            To że elity liczą na KONTAKT we kwietniu to już jest „tajemnica poliszynela”. Ciekawi tylko „udział Rosji” w tym projekcie, w knowaniach z A.Saudyjską. Czyżby zaczęło się „planu B” odgrywanie.

          • Dawid56 pisze:

            A na czym polegał plan „A”

          • Ktoś pisze:

            „Plan A”to te dziesiątki CEREMONII jakie dotychczas elitom nie wyszły mimo PEWNYCH „dat”, „fal”, „okien” itd

            i na moje wyczucie jedna z nich była zabójcza dla nnki tylko jeszcze nie wiem w jakim charakterze na niej się bawiła. I co najważniejsze „z jakimi przyjaciółmi”.

          • margo0307 pisze:

            „…na moje wyczucie jedna z nich była zabójcza dla nnki tylko jeszcze nie wiem w jakim charakterze na niej się bawiła…”
            _____
            Zajmij Ty się lepiej sobą Ktosiu…
            „Mądrzy ludzie ciągle się uczą, głupcy najczęściej wszystko umieją.”

  5. Ktoś pisze:

    Zauważyliście iż w filmie Barb Wire mówiącym o roku 2017 świat NWO czyli tej CUDOWNEJ ŻYDOWSKIEJ TECHNOKRACJI jak ją zachwalają w mediach jest przedstawiany jako HITLEROWSKA DYKTATURA?

    Przypadek?

    Czy może WIEDZA reżysera?

  6. Maria_st pisze:

    stokrotka, hitlerowska dyktatura, UFO…..o co tu chodzi?

    • Ktoś pisze:

      Zapewne o ŻYDOWSKI „RAJ” DLA GOIM…… w obozach FEMA i z hitlerowcami w myckach na wieżyczkach tych otoczonych koncentracyjnym drutem pod napięciem „pensjonatów”. Dokładnie tak jak to pokazują w filmach z hollywood od 2 może i 3 dziesięcioleci.

  7. marek pisze:

    Jak się tak z wypoczętą głową po porannej kawie przejrzy wpisy z dnia poprzedniego to wtedy klarowną staje się główna przyczyna zaglądania gości na tą stronę .

    Lucyferka przemianowana na pacyfistkę idealnie oddaje sens uczestniczenia w tym forum przez wielce szanownych forumowiczów.

    Można tak gdybać w nieskończoność jednak nie zmieni to faktu że życie ezo-bajarzy jest wypełnione złudną nadzieją na jakieś większe wydarzenie które mogło by sprawić że ich życie stało by się bardziej ciekawe.

    Nuda , nuda , nuda jako element tworzący wizje typu Wizir.

    miłego poranka

    m

    • margo0307 pisze:

      „…życie ezo-bajarzy jest wypełnione złudną nadzieją na jakieś większe wydarzenie które mogło by sprawić że ich życie stało by się bardziej ciekawe…”
      * * *
      „…Nuda , nuda , nuda…”
      _____
      Jesteśmy… naocznymi świadkami stopniowego rozpadu… struktur kontroli roztoczonej nad nami…, takich m.in. jak religie, autorytety czy… instytucje wszelkiej maści…
      A to oznacza.. powiększenie się – w sposób nie wyobrażalny dla nas obecnie… możliwości naszego wolnego wyboru…🙂
      Jednak dla jednostek nieprzygotowanych…, może to być równoznaczne z… niemal końcem świata, bo religia i instytucje państwa – z ich wszelkiej maści autorytetami… oznaczały dla nich i… nadal jeszcze oznaczają… gwarancję prawa, porządku i moralności…😉
      I gdy żelazna ręka ideologii…, wiary…, religii… trzymająca ludzi w uścisku puści, wówczas… załamie się cały – misternie skonstruowany system kontroli mas…
      Tyle że… ludzie – nie mający świadomości tego, co obecnie się zadziewa…, podłączeni mentalnie pod egregory ideologii i religii… nie rozumieją zadziewającej się transformacji i zamiast spokojnie się jej poddać, poświęcając czas na wgląd w siebie… – albo… się nudzą albo… zaczynają walczyć między sobą… czekając na…coś… i mając nadzieję, że to… coś sprawi, że… „ich życie stanie się bardziej ciekawe”
      Jednak zarówno ci, którzy się nudzą…, jak i ci, którzy walczą z systemem kontroli… nie zdają sobie sprawy, że rozliczenie go… to nie stawianie znowu szubienic…, ponieważ kontrolę i strach może zastąpić jedynie – samokontrola i świadomość🙂

      Rozpad struktur kontroli… nie spowoduje, że wszyscy nagle staną się świadomi…, bo nadal będą kierować się tym samym egoizmem potęgowanym przez strach oraz agresją w walce o byt…, ponieważ… nie nauczyli się samodzielnie myśleć – będą postępować mechanicznie – tak jak dotychczas…
      I żaden „bóg”…, żadne… coś… nie zaingeruje w bieg wydarzeń… i nie stworzy wyjątków, ani cudów…, bo wszystko co istnieje – służy naszemu rozwojowi.., naszej nauce i wzrastaniu naszej Świadomości – szukaniu dla niej doskonałego fizycznego przejawu…🙂

  8. Maria_st pisze:

    „Jak się tak z wypoczętą głową po porannej kawie przejrzy wpisy z dnia poprzedniego to wtedy klarowną staje się główna przyczyna zaglądania gości na tą stronę .”

    Marku czy zauważyłeś jak często stawiasz diagnozę ?
    Jesteś w tym biegły iż wiesz co i jak jest w danym czasie odpowiednie?

    „Nuda , nuda , nuda jako element tworzący wizje typu Wizir ”

    Dzieci sie nudzą jeśli dorośli nie potrafią ich czymś zając, ale Ty jestes dojrzałym mężczyzna..

    • marek pisze:

      Tyle razy pisałem Marysiu że w moim środku siedzi ” baba ” .

      A diagnoz uczę się stawiać bo w przyszłym wcieleniu idę na psychiatrę .
      Będzie to najpopularniejszy zawód świata prostujący to co sknocił sztab współczesnych psycho tera płotów.

      m

      • margo0307 pisze:

        „… diagnoz uczę się stawiać …”
        ____
        Dzień dobry🙂

        • marek pisze:

          Widzę ciemność , widzę ciemność , – przecież ten film się dobrze sprzedawał Małgosiu , a Ty z jakimś Braterstwem Światła przed oczy …..
          m

          • margo0307 pisze:

            „… a Ty z jakimś Braterstwem Światła przed oczy …”
            ____
            Nie patrz na to…, patrz na❤ 🙂
            Czyżbyś nie zgadzał się z tymi słowami ?
            Już kiedyś… wyraziłam swoje zdanie… na temat tego, że… wszędzie możemy znaleźć prawdziwą perełkę… nawet pośród… Braterstwa Światła…🙂

          • margo0307 pisze:

            Jak dla mnie…, to ten obrazek świetnie odzwierciedla świat widziany przez nas przez… pryzmat ego
            Przepiękny krajobraz Góry i Lasów… zniekształcony i zamazany… w wodnym odbiciu…😀

  9. marek pisze:

    Nie patrz na to…, patrz na❤🙂
    Przepiękny krajobraz Góry i Lasów…
    zniekształcony i zamazany… w wodnym odbiciu

    Małgosiu , serce Ci u mnie jak dzwon …..
    tylko kołatki brakuje…więc postukuję go kpiną.

    m

  10. marek pisze:

    p.s
    brakło zarozumiałości :

    Małgosiu , serce Ci u mnie jak dzwon …..
    tylko kołatki brakuje…więc postukuję go kpiną.
    ale jak kiedyś zadzwoni
    to Zygmunt z Wawelu spadnie..

    teraz jest komplet.

    m

    • Alicja z Krainy Czarów pisze:

      Piszą o ezo-bajarzach miałam także na myśli siebie czyli osobę która bez końca wkręciła się w bajki projektu Cheops oraz spędziła wiele godzin na wpatrywaniu się na zachodzące słońce aby móc ujrzeć Tam swoją ukochaną Nibiru która jak dotąd do mnie nie przyleciała.

      Obejrzyj sobie fajną bajeczkę bardzo realną w swoim przekazie😀

      • marek pisze:

        Lucuś moja córka jest przypuszczalnie półtora raza starsza od Ciebie, ale problemy noszone w sobie ma przypuszczalnie podobne do Twoich .

        Uciekanie w swój świat czasem dla niektórych źle się kończy. Standardowe życie wśród ludzi nie tylko urealnia światopogląd ale i hartuje .

        m

  11. marek pisze:

    to może do kompletu do wróżenia z fusów..

    Przewidywano i spodziewano się planety X. Pytanie czy to faktycznie jest planeta X, czy też jest to zjawisko, projekcja czegoś co możemy zobaczyć czasem amatorskimi teleskopami. Biorąc pod uwagę jej ruch, to orbita jest eliptyczna, nie było tego widać do tej pory, faktycznie zbliża się do naszego pola widzenia. Watykan dostrzegł to w zeszłym roku dzięki teleskopowi na podczerwień, (infra red Lucifer telescope). Następnie również teleskop optyczny w sąsiednim obserwatorium też to wychwycił. I Watykan był tym faktem bardzo zmartwiony. Początkowo myśleli, że główny mistrz, zarządzający właśnie powraca, aby przejąć władzę nad swoją własnością. Innymi słowy, jeśli to jest pozytywne i prawdziwe. I na pokładzie tego obiektu znajdują się żywe istoty. Ten obiekt znajdzie się najbliżej Ziemi w połowie marca i na początku kwietnia tego roku (2016).

    https://krystal28.wordpress.com/2016/03/11/wywiad-radiowy-z-simonem-parkesem-07-lutego-2016/

    m

    • Dawid56 pisze:

      Nie wiem, ale mam wrażenie że ludzkość sama nie da rady już dalej poradzić sobie z problemami które wygenerowała w ciąg ostatnich 250 lat, a szerzej w ciągu ostatnich 5000 lat

      • margo0307 pisze:

        „…mam wrażenie że ludzkość sama nie da rady już dalej poradzić sobie z problemami które wygenerowała w ciąg ostatnich…”
        _____
        Bądź spokojny Dawidzie i przestań wątpić – damy radę… 🙂
        Lepiej lub gorzej… odrobimy lekcje i… będzie dobrze…🙂

        • Dawid56 pisze:

          Margo odrabiamy tę lekcję już od 2000 lat, jeśli chodzi np o Przykazanie Miłości i niestety nie widzę żebyśmy tę lekcję odrobili. Kiedyś w roku 1996 ot tak sobie pomyślałem i wypowiedziałem już nie pamiętam w jakim kontekście słowa „pora zmienić Kod DNA…”

          • margo0307 pisze:

            „Margo odrabiamy tę lekcję już od 2000 lat, jeśli chodzi np o Przykazanie Miłości …”
            ______
            Dawidzie kochany, a cóż to jest te… 2000 lat w porównaniu z tym ile np. lat ma ludzkość..🙂 Przecież dla Wszechświata… to pikuś…😀 – to jak… mrugnięcie okiem…
            Najważniejsza jest wiedza… i… otwartość❤ 🙂
            Czy 2000 lat temu mógłbyś wytłumaczyć komuś… np. w jaki sposób działa nasz mózg i nasze półkule ?, albo jak działa nasza podświadomość… ?
            A jeśli nawet… posiadł byś tę wiedzę, to… czy starając się komuś ją przekazać – ten ktoś by cokolwiek z tego Twojego tłumaczenia z-rozumiał ?… 😉
            Proces poznania nieustannie idzie naprzód… i w końcu wszyscy pojmiemy – co jest dla nas najważniejsze i najkorzystniejsze by… wieść życie zgodnie z zamysłem Stwórcy…🙂❤

  12. Pingback: Wieza Babel | livia flow

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s