Prokuratura: Kajetan P. zabił, bo chciał się samodoskonalić. Uważał, że szacunek do życia ludzkiego to słabość

Zanim przytoczę artykuł z portalu onet.pl chciałem przypomnieć Rodona Raskolnikowa ze Zbrodni i Kary Fiodora Dostojewskiego.Rodion Raskonikow też dał sobie prawo do decydowania o życiu innej osoby.Kajetan P w odróżnieniu od Raskolnokowa nie ma w sobie żadnej skruchy i wydaje się,że nie zasługuje na miano istotyludzkiej.Być może nie posiada nawet duszy – owej iskry bożej – Kto wie?

Rodion Romanowicz Raskolnikow jest głównym bohaterem powieści Zbrodnia i kara. Jest to postać niezwykle złożona, niejednoznaczna i pełna sprzeczności. Przekonany o swej niezwykłości Raskolnikow podejmuje ryzyko, chce sprawdzić sam siebie i dopuszcza się zbrodni. Zadaje sobie pytanie, czy taki ktoś jak on ma prawo stanowić o czyimś losie, a tym samym próbuje się przekonać, czy osamotniona w swych działaniach wybitna jednostka jest zdolna decydować o losie całej ludzkości, wpłynąć na bieg historii.

Raskolnikow to typ bohatera, który na oczach czytelnika ulega daleko idącej duchowej przemianie. Jego losy zaczynamy śledzić już od pierwszych zdań powieści. Narrator tak oto opisuje jego wygląd zewnętrzny:

był to młodzian wyjątkowej urody, miał piękne ciemne oczy, wzrost powyżej średniego, sylwetkę wysmukłą i zgrabną. Był tak nędznie ubrany, że ktoś inny na jego miejscu, nawet przyzwyczajony do tego, krępowałby się w biały dzień wychodzić na ulicę w takich łachmanach.

O naszym bohaterze dowiadujemy się, że jest byłym studentem prawa. Boryka się z problemami finansowymi, żyje w skrajnym ubóstwie i samotności. Wynajmuje maleńki pokoik na poddaszu, który przypomina raczej klitkę, niż mieszkanie (odwiedzający Raskolnikowa goście mają wrażenie, że są w trumnie). Wyposażenie jest bardzo nędzne i liche, znajduje się tu stół, kanapa i trzy sfatygowane krzesła. Na ścianie odstaje żółta, poszarpana tapeta. Pokoik robi wrażenie opuszczonego, panuje tu bałagan, wszystko pokryte jest grubą warstwą kurzu.

Warunki, w jakich żyje nasz bohater, wpływają negatywnie na jego psychikę i usposobienie.
Z dnia na dzień staje się człowiekiem wyalienowanym, unika ludzi i zamyka się w sobie. Od jakiegoś czasu znajduje się w stanie wysokiego napięcia nerwowego graniczącego z hipochondrią.
Doznaje pewnej gradacji negatywnych uczuć: przytłacza go nędza i budzi się w nim zupełne zobojętnienie do życia. W jego głowie kłębią się bardzo różne złowrogie myśli, które doprowadzają go do popełnienia zbrodni (w konsekwencji mogły stać się przyczyną samounicestwienia, gdyż Raskolnikow, chcąc raz na zawsze z tym wszystkim skończyć, jest o krok od popełnienia samobójstwa).

Samotność i bunt – uczucia charakteryzujące Raskolnikowa – pozwalają zaliczyć go do typu bohatera romantycznego. Raskolnikow jest niezmiernie ambitny i wrażliwy, boleśnie odczuwa swoją poniewierkę i nędzę, doświadcza silnego poczucia rozziewu pomiędzy własnymi możliwościami duchowymi i intelektualnymi a ograniczeniem przypisanej mu kondycji społecznej. Pisze artykuł O zbrodni . Tu przedstawia swoją ideologię o wyższości jednych ludzi nad innymi i na tym przykładzie pokazuje swoją własną teorię na temat społeczeństwa. Podzielił ludzi na dwie grupy. Raskolnikow uznawał wyższość jednostek wybitnych, które odrzucają wszelkie istniejące prawa i tworzą nową moralność. Według bohatera, jednostki należące do wyższej kategorii ludzi są zdolni tworzyć historię. Ideałami studenta były wielkie postacie historyczne, np. Napoleon, który popełnił zbrodnie przekraczające granice moralności.
Bohater, ukuwszy taką ideologię, chce sprawdzić sam siebie. Nurtuje go pytanie „czy jestem drżącą kreaturą, czy też mam prawo?” Jest zdolnym człowiekiem i może zajść daleko. On sam jest przekonany, że jest zobowiązany dla dobra ludzkości dokonać jakiegoś wielkiego czynu.

Spotkanie w szynku z Marmiełodowem i refleksja nad bezmiernym upodleniem ojca Soni Marmiełodowej uświadamia Raskolnikowoi niesprawiedliwość świata i budzi poczucie solidarności ze skrzywdzonymi i upadłymi. Jego zagubienie i świadomość sytuacji bez wyjścia pogłębiają listy od matki, z których dowiaduje się o ciężkiej sytuacji materialnej swoich bliskich i upokorzeniach swojej siostry Duni, skompromitowanej przez Swidrygajłowa i gotowej dla ratowania finansów rodziny oddać rękę znacznie starszemu od niej i antypatycznemu radcy Łużynowi. Obrazy ludzkiego cierpienia, wizje okrutnych zdarzeń z dzieciństwa (bestialskie zatłuczenie konia przez jego prymitywnego i brutalnego właściciela) konkretyzują w świadomości Rodiona rozpaczliwą decyzję zamordowania starej lichwiarki i zdobycia w ten sposób pieniędzy, które umożliwią godne życie jemu i rodzinie, pomogą nieść pomoc cierpiącym i poniżonym. W zamiarze tym utwierdza go rozmowa podsłuchana w triaktierni: oficer i student rozważają moralną słuszność tego czynu, przywołując dla przykładu rozpaczliwą postać starej.

Alona Iwanowna, lichwiarka bogacąca się na nędzy innych, staje się dla Raskolnikowa ohydnym wybrykiem natury, do którego boskie przykazanie „nie zabijaj” się nie stosuje. Dla bohatera nie istnieją żadne święte prawa. Jak dowodzi śledczemu Porfiremu Pietrowiczowi, postęp w jakiejkolwiek dziedzinie zmusza do naruszenia tych podstawowych zasad etycznych. Zły czyn, jeśli posłuży ludzkości, z czasem uzyska legitymację moralną.

Raskolnikowa nie interesuje Bóg. System moralny Rodiona jest zaprzeczeniem chrześcijańskiej etyki – wedle niego można zabijać „ludzkie wszy”, które stoją innym na drodze. Opętany szaleństwem Raskolnikow kieruje się wyłącznie pychą.

Cierpienie i udręka, jakich doznaje Raskolnikow po dokonaniu zbrodni, są dowodem, że nie traci on wrażliwości i serca. Mimo że sam cierpi biedę, pomaga innym materialnie: daje pieniądze na pogrzeb Marmieładowa, w czasie studiów opiekuje się kolegą i jego ojcem, oddaje ostatnie pieniądze żebraczkom na ulicy. Czyny te dają nadzieję, że bohater może się zmienić. Stopniowo Raskolnikow zaczyna zdawać sobie sprawę, że jego przekonania były błędne. Zmiana podejścia do zbrodniczej idei dokonuje się poprzez obserwację życia toczącego się wokół i znajomość z Sonią Marmieładow. Wyrzuty sumienia stają się dla niego początkiem drogi do duchowego odrodzenia. Koniecznym elementem oczyszczenia jest pokuta – dlatego do „zmartwychwstania” bohatera dochodzi na katordze. Tu Raskolnikow powoli dojrzewa do przemiany – przede wszystkim pod wpływem Soni i lektury Ewangelli. Uświadamia sobie, jak strasznego czynu dokonał.
Przebywszy ciężką, groźną dla życia chorobę przeżywa także głęboką duchową przemianę. Kiedy Raskolnikow uświadamia sobie, jak bardzo się pomylił, zaczyna odczuwać pustkę, czuje się człowiekiem przegranym. Tę pustkę wypełnia miłość do Soni. Nawraca się. Powraca do dawno porzuconej wiary religijnej, pod wpływem Soni zaczyna rozumieć wartość transcendentnych praw moralnych i chrześcijańskie podstawy wiary w odkupienie win skruchą i cierpieniem. Pod wpływem Soni Raskolnikow zmienia się, zdziwiony tym faktem pyta samego siebie:
Czyż jej przekonania mogą teraz nie być moimi przekonaniami? A przynajmniej jej uczucia, dążenia…

Zrozumiał, że oto staje przed nim nowe życie. Zaczyna budzić się w nim nadzieja.
Tu zaczyna się już nowa historia, historia stopniowego odradzania się człowieka, stopniowego przechodzenia z jednego świata do drugiego, poznawania nowej, nie znanej dotychczas rzeczywistości.

Raskolnikow jest postacią, którą niezwykle trudno ocenić. Jakkolwiek by nie spojrzeć, ta ocena będzie zawsze niejednoznaczna. Dostojewski celowo przedstawia bohatera jako człowieka rozdwojonego – raz jest dobry i uczynny, innym razem chłodny i wyniosły. Ten duchowy dualizm staje się przyczyną zamętu, dotykającego psychikę bohatera. Raskolnikow to skrajny indywidualista, dopuszczający moralny relatywizm. Dopuścił się haniebnego czynu w myśl pewnej ideologii. A jednak w miejsce spodziewanej ulgi pojawiła się odraza i lęk. Ten stan doprowadza go do choroby pełnej złych snów i majaczeń. Staje się jednostką uwikłaną w haniebny czyn, który niszczy ją wewnętrznie. Jego postawa każe zastanowić się nad kondycją człowieka, nad istotą dobra i zła. Śledząc losy bohatera, widzimy, jak długą drogę musiał przejść, by ulec uzdrawiającej przemianie. Dostojewski celowo tak przedstawił swojego bohatera, by pokazać złożoność natury ludzkiej i mechanizmy kierujące jej postępowaniem
źródło:
http://zbrodnia-i-kara.klp.pl/a-7998.html

Kajetan P. zabił Katarzynę J., ponieważ był to jego element „samodoskonalenia się”. Chciał pokazać, że życie ludzkie wcale nie ma większej wartości niż „życie komara lub świni”. Tak wynika z jego zeznań, które dziś ujawniła warszawska prokuratura.

Śledczy ujawnili zeznania ze względu na zakończenie czynności – przesłuchania świadków i samego podejrzanego. Kajetan P. nie wyraził zgody na eksperyment procesowy. Złożył swoje wyjaśnienia w sobotę, przy udziale dwóch prokuratorów i pełnomocnika rodziny ofiar – poinformowała prokuratura.

Kajetan P. zeznał, że od wielu lat targały nim sprzeczne emocje, czuł potrzebę samodoskonalenia się, pokonywania ludzkich słabości, którymi są m.in. pokusy życia codziennego. Z tego względu miał rozpocząć pracę nad sobą – fizyczną i intelektualną: głodówki, intensywne ćwiczenia, zerwanie związków z rodziną. Na pewnym etapie tej ewolucji uznał, że musi zabić inną osobę. Chciał zwalczyć w ten sposób słabość, jakim w jego ocenie jest przekonanie, że „życie ludzkie jest więcej warte niz życie świni lub komara”.

Kajetan P. podjął decyzję o zabójstwie na miesiąc, dwa przed jego dokonaniem. Jak wyjaśnił, uznał, że powinna to być osoba obca i lektor języka obcego, żeby wzbudzić u niej zaufanie. Całkowity przypadek spowodował, że ofiarą była Katarzyna J. Wybrał ją m.in. dlatego, że na ogłoszeniu internetowym nie widniało jej zdjęcie.

Kajetan P. nie żałuje

Prokuratura podała też, jak z perspektywy Kajetana P. wyglądał sam moment morderstwa.

– W drugim pomieszczeniu odciął głowę ofierze, następnie zaczął sprzątać, wycierając ręcznikami tę krew, ciało spakował do dwóch toreb. Jedną z nich przyniósł ze sobą. Zamówił taksówkę i odjechał w stronę Bielan. Następnie wysiadł, zamówił drugą taksówkę, co było elementem mającym utrudnić dotarcie na niego – mówił Przemysław Nowak z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – W tym momencie wszystko się posypało. Torba zaczęła przeciekać, taksówkarz zaczął pytać – dodawał.

Gdy Kajetan P. wszedł do mieszkania, nie wpadł w panikę, ale uznał, że zaraz może przyjechać policja, więc postanowił uciekać. Podpalił torbę, chcąc wywołać pożar, by zatrzeć ślady, które pozostawił. Jak precyzuje więc Nowak, ucieczka nie była zaplanowana. – Wziął kredyt, wypłacił 15 tys. złotych, w Poznaniu zakupił tablet, kurtkę, a następnie udał się przez Niemcy do Włoch, a następnie na Sycylię i na Maltę. Jego planem była ucieczka do Tunezji, gdzie chciał żyć na pustyni – mówił Nowak.

Na nasze pytanie, czy Kajetan P. stwierdził czy też w jakikolwiek sposób zasugerował, że żałuje tego, co zrobił, Przemysław Nowak odpowiedział: – Takie też pytanie postawił mu prokurator. Kajetan P. odniósł się dość wyraźnie do tej kwestii i stwierdził, że nie żałuje. Nie rozwijał tego tematu.

– Wskazywał przy tym dość wyraźnie, że sam moment zabójstwa nie sprawił mu jakiejś przyjemności i że jego celem nie było zadawanie bólu czy cierpienia. Całe zdarzenie odbyło się dość szybko. Jako przyczynę jego dokonania wskazywał konieczność realizacji przymusu, który czuł – dodaje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Mówił chłodno, bez emocji, ważył słowa

Kajetan P. wyjaśniał, że odciął głowę kobiecie „ze względów praktycznych”. Zrobił przy użyciu noża. – Powodu, dla którego przewiózł zwłoki do wynajmowanego przez siebie mieszkania oraz planów, jakich miał w tym zakresie, nie ujawniamy ze względu na szacunek dla pamięci pokrzywdzonej oraz jej rodziny – stwierdził Przemysław Nowak.

Prokurator dodał, że 27-latek składał zeznania w sposób chłodny, kontrolowany, bez jakichkolwiek emocji, dokładnie ważąc słowa, które wypowiadał. Był spokojny, nie zdradzał najmniejszych oznak agresji, a na czas przesłuchania zdjęto mu kask ochronny i kajdanki. Wszystkie jego zeznania zostały zarejestrowane. Co ciekawe, mężczyzna wnioskował, by sąd zapoznał się z całym tym około trzygodzinnym nagraniem, uznając, że jest to istotne. Sąd tak zrobił.

Jak podkreśla prok. Nowak, od samego początku śledztwa nie było żadnych dowodów, które wskazywałyby na, aby Kajetan P. brał udział w innym zabójstwie czy jakimkolwiek innym przestępstwie. Zeznania 27-latka nic nie zmieniły w tej sprawie, a wprost przeciwnie. – Podejrzany bardzo wyraźnie wyjaśnił, że było to jego pierwsze zabójstwo i w ogóle jego pierwsze przestępstwo – mówi rzecznik prokuratury.

Kajetan P. nie zgodził się na udział w wizji lokalnej. Nie tłumaczył dlaczego. Nie wyjaśniał też powodu, dla którego zrezygnował z adwokata, nie chciał się z nim nawet widzieć. Przed sądem zadeklarował natomiast chęć kontaktu ze swoją matką (przypomnijmy, że z zawodu jest ona prokuratorem).

„Zmuszony do zabicia kolejnej osoby”

Jak już pisaliśmy w Onecie, Kajetan P. przyznał, że mógłby po raz kolejny kogoś zamordować. – On nie wyrażał wprost woli zabicia innej osoby. Wskazywał to jako rodzaj ciężaru. Stwierdził, że nie może wykluczyć, że będzie zmuszony do zabicia kolejnej osoby. Dodał, że gdyby wyjechał na południe, to prawdopodobnie takiej konieczności by nie czuł. Jednak gdyby pozostał w Polsce i gdyby wszystko, co planował w związku z tym zabójstwem się udało, obawiał się, że mógłby czuć wówczas potrzebę zabicia kolejnej osoby, której to nie byłby w stanie zwalczyć. Nie miał jednak żadnych planów w tej kwestii. Nie miał też na myśli żadnej konkretnej osoby – podkreśla rzecznik.

Zapytaliśmy też prok. Nowaka, czy podczas przesłuchania 27-latek przyznawał się do jakichś fascynacji, jak chociażby Hannibalem Lecterem z „Milczenia Owiec”, o czym mówiło się już dużo wcześniej. Wszak napisał nawet wiersz na jego cześć. – Wspomniał o tym w jednym miejscu bardzo ogólnie, ale to są okoliczności, o których nie mówimy. Nie było w jego postępowaniu odniesienia do jakiejś konkretnej ideologii, religii czy innych grup czy osób wyznających jakieś poglądy. On na nic się nie powoływał. Powiedział, że sam poczuł tą potrzebę i ją realizował – odpowiedział prok. Nowak.

Co dalej z Kajetanem P.? Powołani zostali już biegli kilku specjalności, m.in. biologii, mechanoskopii, traseologii, toksykologii, którzy wydadzą opinię po przeprowadzeniu badań. Śledczy czekają jeszcze także na opinię psychiatryczną oraz opinię końcową z sekcji zwłok. Prawdopodobnie 27-latek zostanie poddany obserwacji psychiatrycznej, która może potrwać cztery tygodnie. Jak ocenia prok. Nowak, całe postępowanie przygotowawcze zakończy się prawdopodobnie jeszcze w tym roku.

Kajetan P. odciął głowę nauczycielce

Przypomnijmy: do zbrodni, o dokonanie której podejrzany jest Kajetan P., doszło w środę, 3 lutego, tego roku. 27-letni pracownik jednej z warszawskich bibliotek umówił się na korepetycje z języka włoskiego. Udzielała mu ich pochodząca z Radomia 30-letnia nauczycielka Katarzyna J., w swoim mieszkaniu na warszawskiej Woli. Właśnie tam Kajetan P. zamordował swoją ofiarę i odciął jej głowę. Korpus kobiety zapakował do dużej torby podróżnej. Głowę oddzielnie, do plecaka. Zamówił taksówkę i przewiózł rozczłonkowane ciało do mieszkania przy ul. Potockiej na Żoliborzu, które wynajmował wraz z dwoma studentami. Taksówkarzowi, który zauważył krew na torbie, tłumaczył, że wiozą „tuszę dzika”.

Współlokatorów akurat nie było w domu. 27-latek położył torbę i plecak na podłodze i podpalił. Potem Kajetan P. zniknął. Kiedy jedna z sąsiadek zauważyła dym wydobywający się spod drzwi mieszkania, wezwała strażaków. To oni dokonali makabrycznego odkrycia.

Kajetan P. poszukiwany w 190 krajach

Na miejscu od razu zaroiło się od policji. Ruszyło śledztwo. Przesłuchiwano mieszkańców bloku i współlokatorów 27-latka. Zidentyfikowano też ofiarę – okazało się, że kilka godzin wcześniej zgłoszono jej zaginięcie. I ruszyły zakrojone na szeroką skalę poszukiwania Kajetana P., w które zaangażowani byli policjanci z całej Polski. Jednak 27-latek jakby zapadł się pod ziemię.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie w sobotę, 6 lutego, wydała list gończy za nim. Z kolei w poniedziałek, 8 lutego, wystąpiła do sądu z wnioskiem o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec 27-latka. Zrobiła to po otrzymaniu nowych informacji od policji, z których wynikało, że poszukiwany mężczyzna mógł uciec za granicę. Jeszcze tego samego dnia Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do wniosku prokuratury. Dzięki ENA 27-latek może zostać zatrzymany na terenie każdego kraju Unii Europejskiej – co właśnie się stało. Upraszcza to też procedurę ekstradycji.

Za sprawą Europejskiego Nakazu Aresztowania wizerunek Kajetana P. trafił na listy najbardziej niebezpiecznych przestępców na świecie. Europol umieścił go na liście najbardziej poszukiwanych osób na naszym kontynencie – Europe’s Most Wanted Fugitives, a Interpol wysłał za nim tzw. czerwoną notę poszukiwawczą, co oznacza najwyższy stopień ścigania przestępcy. W poszukiwania Kajetana P. zaangażowało się nawet FBI. Ścigany był w sumie w 190 krajach.

Kajetan P.: ścigali go „łowcy cieni” i „łowcy głów”

Ruszyły za nim także dwie wyspecjalizowane grupy polskich policjantów – funkcjonariusze z Centralnego Biura Śledczego Policji KGP, nazywanymi „łowcami cieni”, oraz policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania (w tym mieście wciąż zameldowany jest Kajetan P.), określani z kolei mianem „łowców głów”. Po dwóch tygodniach namierzyli go na Malcie.

27-latek został zatrzymany przez miejscowych policjantów, przy asyście polskich funkcjonariuszy, na dworcu autobusowym w La Valetcie, stolicy Malty, tuż po tym, jak próbował uzyskać zezwolenie na wylot do Tunezji. – W momencie zatrzymania Kajetan P. był bardzo zdziwiony, zachowywał się spokojnie, nie był nerwowy, nie kombinował. Zero emocji – opowiadał jeden z „łowców cieni”.

Po załatwieniu wszelkich procedur ekstradycyjnych zapadła decyzja o przetransportowaniu Kajetana P. do Polski. Początkowo planowano, że ma polecieć w eskorcie policjantów samolotem rejsowym. Ostatecznie zdecydowano się jednak na transport wojskowym samolotem CASA. W piątek Kajetan P. wrócił do Polski. W sobotę został przesłuchany w prokuraturze. Przyznał się do popełnienia zabójstwa. Grozi mu za to dożywocie.

Wczoraj na jaw, że Kajetan P. zaatakował konwojujących go policjantów tuż przed lądowaniem w Polsce.

źródło http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/kajetan-p-zabil-bo-chcial-sie-samodoskonalic/9zwzt8

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Istota Ludzka, Obserwacje Słońca, Psychologia głębi, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

54 odpowiedzi na „Prokuratura: Kajetan P. zabił, bo chciał się samodoskonalić. Uważał, że szacunek do życia ludzkiego to słabość

  1. Dawid56 pisze:

    Jeżeli dochodzi do tak strasznej zbrodni z powodu „samodoskonalenia” osobowości na niewinnej osobie w zasadzie całkowicie przypadkowej ofierze, to chyba z ta Cywilizacją jest cos nie tak albo się rodzą roboty pozbawione serca.

  2. margo0307 pisze:

    „Zbrodni i Kary” F. Dostojewskiego nie czytałam, a wnioskując po opisie – nie żałuję🙂
    Natomiast co się tyczy Kajetana P. to…, hmm…
    Dawidzie, czy jesteś pewny, że info z „onet.pl” jest takie wiarygodne ?
    Np. w tv-pudle powiedziano, że zabił… w chwili słabości…, cokolwiek to znaczy…
    Nie wiadomo więc tak naprawdę… dlaczego zrobił to, co zrobił… ?!
    Jedno – dla mnie – jest pewne, a mianowicie to, że ten człowiek jest poważnie chory…
    Czy obecna medycyna jest w stanie mu pomóc – trudno orzec, zważywszy, że… wibracje planety nieustannie i sukcesywnie podwyższają swoją częstotliwość…, a nasi naukowcy nie potrafią stwierdzić – w jaki sposób wpływa to na nasze mózgi – będące bądź co bądź zbudowane z pierwiastków ziemskich i jak powiedział dr S.Rybicki… w strukturze naszych ciał została zdeponowana potężna informacja o wszechświecie w postaci tzw. pamięci komórkowej.
    Ta zaś informacja winna w pełni rezonować z informacją, którą niesie przestrzeń – zgodnie z PRAWEM ODWZOROWANIA – „jak na górze tak i na dole”.
    Wszelki dysonans między nimi to rozstrojenie…”

    • marek pisze:

      Rozstrojenie albo dostrojenie do energetycznych zapisów patologicznych postaw uwalnianych z zbiorowej pamięci ludzkości .

      Nie zmienia to faktu że pojęcie chory jest jego adekwatnym określeniem .

      m

      • margo0307 pisze:

        „Rozstrojenie albo dostrojenie do energetycznych zapisów…
        Nie zmienia to faktu że pojęcie chory jest jego adekwatnym określeniem”

        ____
        Marek, całkiem możliwe, że… tego typu choroby powstają w umysłach na skutek właśnie… rozstrojenia…, elektryk powiedział by… przepalania się styków…

    • Dawid56 pisze:

      Margo to była wypowiedź prokuratora , którą słyszałem również na TVN 24, .W onecie prawie brzmiała słowo w słowo.Zbrodnię i karę Dostojewskiego przeczytałem w wieku ok 17 lat i zrobiła na mnie wrażenie z powodu wielkiej miłości którą darzyła jego Sonia i on darzył również miłością Sonię:

      „Sonia była blondynką lat może osiemnastu, niskiego wzrostu, szczupła, lecz dość przystojna, o cudownych, niebieskich oczach”
      – tak wyglądająca córka pijaka i zarazem prostytutka w powieści Dostojewskiego jest ucieleśnieniem wszelkich chrześcijańskich cnót. Cechuje ją wielka pokora, dobroć, zdolność do poświęcenia dla najbliższych, a także bardzo niska samoocena. Jak pisze Danuta Polańczyk: „Hańbiący zawód jeszcze bardziej utwierdza dziewczynę w pokorze, poczuciu własnej niskiej wartości oraz w wierze w boskie miłosierdzie i łaskawość dla tak wielkich grzeszników jak ona sama” (D. Polańczyk, „«Zbrodnia i kara» Fiodora Dostojewskiego”, Lublin 2005, s. 36).

      Rodion natomiast, to
      „(…) były student Rodion Raskolnikow, młodzieniec wrażliwy i «myślący krytycznie», jak zresztą większość ówczesnej inteligencji rosyjskiej, a przy tym znajdujący się w trudnej sytuacji, bez złamanego grosza przy duszy. Na żaden cud nie liczy, bo w Boga nie wierzy. Nie zamierza też poświęcać się w imię «świetlanej przyszłości», którą łatwowiernym obiecują socjaliści (…)”
      (D. Kułakowska, „Fenomen Dostojewskiego” [w:] F. Dostojewski „Zbrodnia i kara”, Warszawa 1998, s. 8).

      Jakim więc cudem między tą dwójką bohaterów powstało wielkie uczucie, skoro ona miała siebie za nic, a on uważał, że jest lepszy niż inni. Ponadto ona gorliwie wierzyła w Boga, podczas gdy on był zdeklarowanym ateistą. Sonia pogodziła się ze swoim losem, była bierna, z drugiej strony Rodion postanowił odmienić swoje życie zdecydowanym działaniem. Różnice dzielące bohaterów można mnożyć bez końca.

      Zostało już powiedziane, że to Raskolnikow reprezentował aktywność życiową, a Sonia pasywność, dlatego nie dziwi, iż Rodion pierwszy zakochał się w dziewczynie. Zaimponowała mu jej wyrozumiałość, dobroć, bezinteresowność i duchowa wielkość, która „zupełnie rozmija się z jej skromną postacią” (D. Polańczyk, „«Zbrodnia i kara» Fiodora Dostojewskiego”, Lublin 2005, s. 37). To właśnie dla niej zdobył się na akt największej skruchy i odwagi, kiedy jako pierwszej przyznał się do popełnionej zbrodni. W ten sposób obdarzył ją kredytem zaufania. Ponadto dzięki niej zrozumiał, że musi ponieść konsekwencje swojego czynu, czyli poddać się sprawiedliwej karze. Jej reakcja na to wyznanie świadczyła o jej wielkiej empatii:
      „Co pan zrobił, co pan zrobił ze sobą! – powtarzała z rozpaczą. Zerwawszy się z kolan, rzuciła mu się na szyję, oplotła go rękami i bardzo mocno uścisnęła. Raskolnikow żachnął się i spojrzał na nią ze smutnym uśmiechem. (…) Nie, na całym świecie nie ma człowieka nieszczęśliwszego od ciebie, nie ma! – krzyknęła Sonia, nie słysząc wcale jego uwagi, i wybuchła histerycznym płaczem. Fala od dawna nieznanego uczucia zalała jego duszę i rozczuliła go. Nie bronił się: dwie łzy zawisły mu na rzęsach”.
      Dla Rodiona Sonia była ucieleśnieniem jego poglądów na temat wyzysku najuboższych przez resztę społeczeństwa. Uważał, że to brutalne życie i niegodne warunki życia zmusiły ją do podjęcia niegodnego kobiety zawodu. Ona dopatrywała się w nim z kolei zagubionego, wrażliwego i dobrego człowieka. Dlatego też postanowiła zrobić wszystko, co w jej mocy, aby ułatwić mu powrót na „dobrą ścieżkę”. Poświęciła się dla niego do tego stopnia, że nawet pojechała za nim na Syberię, by towarzyszyć mu na wygnaniu. Niejednokrotnie doświadczała złych słów lub przejawów pychy czy braku wdzięczności ze strony Raskolnikowa, lecz trwała przy nim niczym skała.

      Jak pisze Danuta Polańczyk:
      „Miłość Soni staje się źródłem ocalenia duchowego Rodiona. Ona wskazuje mu drogę pokuty i cierpienia, pomaga pokonać pychę i na nowo przywraca wiarę. Jej nauczanie wspomagane przykładem własnego życia pozwala mu w końcu znaleźć odpowiedzi na owe «przeklęte pytania», stale dręczące i trudne”
      (D. Polańczyk, „«Zbrodnia i kara» Fiodora Dostojewskiego”, Lublin 2005, s. 38). Co ciekawe, bohaterowie dopiero w ostatniej części powieści wyznają sobie miłość i snują wspólne plany na przyszłość. Jednak nie zmienia to faktu, iż wielkie uczucie istniało między nimi przez długi czas, tyle tylko, że niewypowiedziane. Ostatecznie to dzięki miłości Soni dokonała się ostateczna przemiana wewnętrzna Raskolnikowa, który zrozumiał, że dotychczas nie żył prawdziwie. Pragnął wrócić na wolność, aby razem z ukochaną wieść „nowe życie”. Szczęście, jakim się nawzajem obdarowywali sprawiało, że nawet perspektywa kolejnych siedmiu lat spędzonych na wygnaniu w katorżniczych warunkach nie przerażała ich.

      źródło:
      http://zbrodnia-i-kara.klp.pl/a-9466-2.html

      • margo0307 pisze:

        „…Zbrodnię i karę Dostojewskiego przeczytałem w wieku ok 17 lat i zrobiła na mnie wrażenie z powodu wielkiej miłości którą darzyła jego Sonia i on darzył również miłością Sonię…”
        ____
        Kochany Dawidzie🙂 powiem tak:
        „Zbrodnia i Kara” Dostojewskiego to – wg. mnie – książka, hmm… dość „ciężkiego kalibru”😉 i jeśli komuś… odpowiadają tego typu książki i pociąga go analiza psychologiczna postaci…, badanie i roztrząsanie – „podziemia ludzkiej psychiki” – jak określił to sam – wielki Dostojewski…, to Oki🙂 niech się w nie zagłębia…, niech o nich rozmyśla…, niech „wałkuje” w swym umyśle… wzmacniając to swą własną energią !…
        Mnie to nie pociąga…, zresztą… jak sięgnę pamięcią wstecz – nigdy mnie nie ciągnęło do analizowania „ciężkich kalibrów”… i zawsze na lekcjach z jęz.polskiego miałam problem z odpowiedzią na pytanie: „co autor miał na myśli”, bo nigdy nie miałam ochoty zagłębiać się w tak ciężkie klimaty, a w związku z tym… nigdy nie przeczytałam całej – tego rodzaju – lektury…
        Z tego, co jest mi znane, to większość pozycji tego autora przepełniona jest takimi właśnie… ciężkimi klimatami…
        Nie umniejszam oczywiście tym samym… twórczości pana Dostojewskiego, bo np. podobają mi się niektóre z cytatów, jakie pozostawił po sobie, ale… przyznaję, że jego książki to… nie jest lektura dla mnie i…, to wszystko 🙂

        „W ciągu całego życia człowiek nie ty­le jest, ile stwarza siebie.”

        „Wielu ludzi nie wie­rzy w Bo­ga, ale w diabła wierzy.” 😀

        „Błędy to dro­ga do prawdy.” (F. M. Dostojewski)

        • JESTEM pisze:

          „Nie umniejszam oczywiście tym samym… twórczości pana Dostojewskiego, bo np. podobają mi się niektóre z cytatów, jakie pozostawił po sobie, ale… przyznaję, że jego książki to… nie jest lektura dla mnie i…, to wszystko🙂

          „W ciągu całego życia człowiek nie ty­le jest, ile stwarza siebie.”

          „Wielu ludzi nie wie­rzy w Bo­ga, ale w diabła wierzy.”😀
          „Błędy to dro­ga do prawdy.” (F. M. Dostojewski)”

          Miałam w młodości (okres studiów i po) czas czytania powieści Dostojewskiego. Przejmujące na wskroś, do głębi, poruszające do trzewi, wstrząsające… To, co pisał Dostojewski to chyba najgłębsza literacka „analiza” tego, co w naturze ludzkiej pozakręcanego, zakłamanego, manipulującego, wykoślawionego… postaci, które opisywał charakteryzowały się pomieszaniem wielkości, pychy, świętości i dumy z małością, podłością, krętactwem i pożądaniem…

          Po przeczytaniu kilku opowiadań i powieści jedną miałam refleksję wtedy:

          gdyby każdy człowiek zaczął uczciwie zapisywać wszystkie te myśli, jakie w głowie myśli, a potem mógł ze świadomością obserwatora to wszystko przeczytać, to okazałoby się, że każdy ma w sobie potwora. Ale wtedy jeszcze nie dojrzałam, nie byłam gotowa, by podążyć za tamtą refleksją.

          • margo0307 pisze:

            „…To, co pisał Dostojewski to chyba najgłębsza literacka „analiza” tego, co w naturze ludzkiej pozakręcanego, zakłamanego, manipulującego, wykoślawionego…”
            ____
            Ano właśnie kochana Jestem🙂❤ po-twory ludzkiego umysłu to… zbyt ciężki – jak dla mnie – kaliber 🙂

          • JESTEM pisze:

            „Ano właśnie kochana Jestem🙂❤ po-twory ludzkiego umysłu to… zbyt ciężki – jak dla mnie – kaliber🙂 "

            Nie trzeba czytać Dostojewskiego, żeby się spotkać z tym tematem, gdy przychodzi na to miejsce i czas…🙂
            Może nie będzie ci to dane – nie będziesz potrzebowała się z tym „spotkać”? Ja przechodziłam… przez bardzo😉 „ciemną noc duszy”. Coś jak spotkanie z „Marą”, które odbywało się od czasu do czasu przez lata…🙂 I wiele miałam do przyjęcia i zintegrowania, przytulenia z miłością w sobie (nawet te po-twory w nas/z nas jako ludzkości), żeby mogły się „rozpuścić” wraz jakimikolwiek ocenami, oczekiwaniami itd.. Chodzi o to, że gdy integrujemy się z Całością, to… sama wiesz – spotykamy się ze wszystkim, czego moglibyśmy się bać…

            „Kiedy jesteśmy w Ciemnej Nocy, bardzo chcemy się z niej wyrwać, ponieważ nie możemy znieść bólu i cierpienia. Kiedy jednak zrozumiesz, że przechodzisz przez ten proces ponieważ tego chce Twoja dusza i że możesz odpuścić w każdym momencie, będziesz mógł zaakceptować ten proces jako normalny. To przyśpieszy ten proces ponieważ go obejmujesz (przyjmujesz) a nie opierasz mu się.

            Następny krok to NIC nie robić. Może się to wydawać proste, ale z punktu widzenia ego jest to niemożliwe i symbolizuje jego śmierć. Ego zacznie robić bardzo dużo hałasu, opowiadając Ci kłamstwa, próbując Cię zmartwić i przestraszyć albo kontrolować, ale nie jesteś tymi myślami i uczuciami.
            (…)
            Ciemna Noc wydaje się bardzo przygnębiająca ponieważ jej się opieramy. Straszny uścisk ego jest bardzo mocny w tym czasie. Zapomnieliśmy, że jesteśmy MIŁOŚCIĄ a więc otulamy wszystko i zdajemy sobie sprawę, że tak musi być, ponieważ nic nas nie może skrzywdzić.” ani przerazić… – http://tonalinagual.blogspot.com/2014/06/niewidzialne-krystaliczne-swiato-wyania.html

            Zresztą czasem jeszcze nadal coś się pojawia… wtedy… „Mara mówi: sprawdzam cię…”😉

          • margo0307 pisze:

            „…Następny krok to NIC nie robić. Może się to wydawać proste, ale z punktu widzenia ego jest to niemożliwe i symbolizuje jego śmierć.
            Ego zacznie robić bardzo dużo hałasu, opowiadając Ci kłamstwa, próbując Cię zmartwić i przestraszyć albo kontrolować, ale nie jesteś tymi myślami i uczuciami(…)
            Ciemna Noc wydaje się bardzo przygnębiająca…”

            ____
            Nie wiem… czy przechodziłam Ciemną Noc…, ale to, co opisujesz było podobne do tego, co mi się przy-darzyło… i wiem, że byłam już u kresu sił…, miałam wrażenie, że… więcej już nie zniosę i nie przyjmę w siebie…, że rozpaczliwy żal, który rozrywał mi❤ za chwilę eksploduje i… bardzo chciałam… nie żyć, bardzo chciałam… aby to straszne uczucie wewnątrz mnie odeszło już…!
            Wszystko zaczęło się od… przygnębienia…, jakiej takiej irracjonalnej apatii…, mówię – irracjonalnej, ponieważ jestem urodzoną optymistką i zawsze z optymizmem patrzyłam na świat…
            Zaczęły się w moim domu początkowo niesnaski, z biegiem czasu przybierając postać… potężnych kłótni z mężem…
            Nie rozumiałam tego…, – dlaczego mi się to przy-darza i z jakiego powodu… ?
            Potrzebowałam sporo czasu by… z-rozumieć…, by uświadomić sobie coś, co miało wpływ na taki – a nie inny przebieg tego procesu, w którym uczestniczyłam…
            Był to rzeczywiście proces… trwający jakieś trzy lata…
            W ogóle teraz – jak o tym piszę – to mam wrażenie, że ten proces zaczął się jakieś 7 lat temu…, początkowo bardzo burzliwy, z biegiem czasu i wzrostu mojego z-rozumienia tego, co się u mnie i ze mną – zadziewa… stopniowo wyciszający się…
            Możliwe więc, że… i u mnie pojawi się Mara i powie:
            sprawdzam – czy nie blefujesz…😀
            I przyznam, że od dłuższego czasu… jakoś nie czuję już ani strachu, ani obaw…

          • margo0307 pisze:

            „.. Podniesienie częstotliwości wspomaga istoty w rozwoju, ponieważ ma to wpływ na prawa natury.
            Prawo rezonansu będzie działać szybciej i silniej, co znaczy, że wszystkie życzenia, będą spełniać się szybciej.
            Będzie to działać w obie strony – szybko spełnią się zarówno życzenia pozytywne, jak i te negatywne.
            Ludzie o niskim poziomie świadomości będą wciągać w swe życie innych ludzi o niskim poziomie świadomości, a więc podobnych sobie.
            W ten sam sposób, przebudzeni, świadomi ludzie będą przyciągać w swym życiu takich, jak oni.
            Stopniowo dojdzie do oddzielenia obu grup ludzi na tych, którzy dokonają wraz z Ziemią przejścia na wyższy poziom i na tych, którzy pozostaną w miejscu i nie będą chcieli się rozwijać…” – Jan van Helsing „Rozmowy ze śmiercią”

          • JESTEM pisze:

            „Prawo rezonansu będzie działać szybciej i silniej, co znaczy, że wszystkie życzenia, będą spełniać się szybciej.
            Będzie to działać w obie strony – szybko spełnią się zarówno życzenia pozytywne, jak i te negatywne.”

            Margo, może pamiętasz…😉 opisywałam kiedyś, że miałam taką „wizję”, w której widziałam, jak wszystkie myśli ludzi realizowały się natychmiast… A ja wtedy gdzieś siedziałam sobie w sobie, a cały świat wokół szalał…. 😉

          • margo0307 pisze:

            „… szybko spełnią się zarówno życzenia pozytywne, jak i te negatywne.”
            Margo, może pamiętasz…😉 opisywałam kiedyś, że miałam taką „wizję”, w której widziałam, jak wszystkie myśli ludzi realizowały się natychmiast…
            A ja wtedy gdzieś siedziałam sobie w sobie, a cały świat wokół szalał….😉 „

            _____
            Nie jestem pewna kochana Jestem, o tylu różnych sprawach pisaliśmy…, ale coś mi… świta..😉
            Nie wiem… co może mieć – jedno z drugim wspólnego.. ?, ale… w kontekście tego zdania, które napisałaś:
            „… ja wtedy gdzieś siedziałam sobie w sobie, a cały świat wokół szalał…”, przypomniał mi się sen Marysi… o tym leju w kształcie tornada, który wciągał od dołu…, od nóg…
            I z tym zdaniem… przypomniało mi się też pewne… niezbyt odległe zdarzenie z mojego życia…, kiedy przeżywałam… Ciemną Noc ?… i wydawało mi się, że moje❤ już więcej nie jest w stanie przyjąć…, wówczas też coś podobnego się ze mną zadziało…, jakbym… zapadła się w siebie…, zaczęłam się modlić… i poczułam jak wypełnia mnie s-pokój…, wypełnia cisza…, z mojego umysłu wyparowała gdzieś… przed chwilą – szalejąca burza z piorunami…
            To wręcz nieprawdopodobne, ale… zapomniałam o tym !.. i teraz dopiero przypomniałam sobie o tym moim pięknym doświadczeniu…🙂

          • JESTEM pisze:

            „„… ja wtedy gdzieś siedziałam sobie w sobie, a cały świat wokół szalał…”, przypomniał mi się sen Marysi… o tym leju w kształcie tornada, który wciągał od dołu…, od nóg…
            I z tym zdaniem… przypomniało mi się też pewne… niezbyt odległe zdarzenie z mojego życia…,(…) wydawało mi się, że moje❤ już więcej nie jest w stanie przyjąć…, wówczas też coś podobnego się ze mną zadziało…, jakbym… zapadła się w siebie…, zaczęłam się modlić… i poczułam jak wypełnia mnie s-pokój…, wypełnia cisza…, z mojego umysłu wyparowała gdzieś… przed chwilą – szalejąca burza z piorunami…
            To wręcz nieprawdopodobne, ale… zapomniałam o tym !.. i teraz dopiero przypomniałam sobie o tym moim pięknym doświadczeniu…🙂 "

            Mnie to się kojarzy z moją „wizją” w centrum Słońca naszego przenikającego się z tym galaktycznym… kiedy „byłam w punkcie” łączącym cztery ogromne wiry (takie „tornada”) w centrum… taki „punkt zero”.

            Te nasze wizje – doświadczenia przypominają nam coś… istotnego dla nas.🙂❤

          • Dawid56 pisze:

            „Prawo rezonansu będzie działać szybciej i silniej, co znaczy, że wszystkie życzenia, będą spełniać się szybciej.
            Będzie to działać w obie strony – szybko spełnią się zarówno życzenia pozytywne, jak i te negatywne.”

            Margo, może pamiętasz…😉 opisywałam kiedyś, że miałam taką „wizję”, w której widziałam, jak wszystkie myśli ludzi realizowały się natychmiast… A ja wtedy gdzieś siedziałam sobie w sobie, a cały świat wokół szalał….😉

            Szok też ostatnio o tym myślałem, w kontekście brania złota jednoatomowego.Jak do człowieka dochodzi to że jego myśli się spełniają natychmiast, wówczas chce przestać myśleć , albo zdaje sobie sprawę z tego że ciąży na nim odpowiedzialność i brzemię bycia jak Bogowie…

          • margo0307 pisze:

            „…Szok też ostatnio o tym myślałem, w kontekście brania złota jednoatomowego.
            Jak do człowieka dochodzi to że jego myśli się spełniają natychmiast, wówczas chce przestać myśleć , albo zdaje sobie sprawę z tego że ciąży na nim odpowiedzialność i brzemię bycia jak Bogowie…”

            ______
            Tak Dawidzie, może to być prawdziwym szokiem dlatego… nie należy na siłę budzić tych co śpią…🙂

            „..Jak sądzisz, dlaczego obudzeni nie budzą innych z błędnego snu?
            Być może dlatego, że małych dzieci, których całe szczęście zawiera się w mocnym śnie – nie należy budzić. Dzieci rosną w czasie snu.
            Jeśli nie będą w porę kładły się spać, to mogą zachorować, a wówczas w swoim dorosłym życiu nie będą w stanie w pełni zrealizować swoje przeznaczenie.
            Dzieciństwo wymaga większej ilości snu i dzieci powinny spać.
            Taka sama jest natura niedojrzałych dusz…
            Są one dziećmi, niezależnie od tego, w jakim wieku są ich ciała.
            Ich radość, zachwyt, potrzeby… koncentrują się wokół spraw powierzchownych, podobnie jak życie dzieci koncentruje się wokół słodyczy i zabawek…

            Dlatego obudzeni idą powoli i cicho, by odgłos ich kroków nie przeszkadzał tym, którzy głęboko śpią.
            Po drodze… budzą oni jedynie tych, którzy wiercą się w swoich łóżeczkach.
            To właśnie im – owi podróżni na ścieżce rozwoju cicho podają rękę.
            Dlatego droga rozwoju duchowego nazywana jest mistyczną.
            Nie ma nic złego w tym, że budzeni są nieliczni, a wielu pozostawia się – by spali.
            Z drugiej strony pomyślcie… jaką wielką dobrocią jest pozwolić wyspać się tym – którzy potrzebują snu…” 🙂
            (Inayat Khan)

    • JESTEM pisze:

      margo0307:
      „wibracje planety nieustannie i sukcesywnie podwyższają swoją częstotliwość…,”

      Odczuwam to bardzo wyraźnie.

      Marek:
      „Rozstrojenie albo dostrojenie do energetycznych zapisów patologicznych postaw uwalnianych z zbiorowej pamięci ludzkości .”

      margo:
      „tego typu choroby powstają w umysłach na skutek właśnie… rozstrojenia…, elektryk powiedział by… przepalania się styków…”

      Kochana Margo, pomożesz mi znaleźć twój wpis o upadających cywilizacjach? Nie mogę go znaleźć, a nie zdążyłam dokładnie przeczytać.

      • margo0307 pisze:

        „…pomożesz mi znaleźć twój wpis o upadających cywilizacjach?…”
        ______
        To jest wpis pochodzący z transkryptu z 1 cz. filmiku, który wkleiłam: „2012 Przesłanie Nadziei”, gdzie pokazane są zatopione pod wodą budowle…🙂
        https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-59117

        • JESTEM pisze:

          Dziękuję kochana, ale wkeliłaś linka do innego wpisu.😉
          Ale już znalazłam twój wpis z filmikiem, więc pierwszą część filmu także znajdę.🙂❤

      • Dawid56 pisze:

        Czy możecie określić datę ( w przybliżeniu) od kiedy :
        „wibracje planety nieustannie i sukcesywnie podwyższają swoją częstotliwość…,”
        czy od roku 2008?
        O ile procent zwiększyły się te wibracje w stosunku do wartości pierwotnej?

        • margo0307 pisze:

          „Czy możecie określić datę ( w przybliżeniu) od kiedy :
          „wibracje planety nieustannie i sukcesywnie podwyższają swoją częstotliwość…”

          ____
          Dawidzie, sporo jest wypowiedzi i oczywiście… interpretacji na ten temat…😉
          Wg. mnie – to… Majowe wraz ze swoim kalendarzem kończącym się na 2012r, wskazali na wejście Ziemi w nowy okres…, nowy świat wibracyjny…, nową sferę Kosmosu…
          Już od lat 80-tych wibracja Ziemi zaczęła wyrażać tendencje wzrostu, obecnie uległa podwojeniu i przyjmuje się, że rezonans Schumanna wynosi 16 Hz…
          Niestety, nie mogę w tej chwili odnaleźć adresu do stronki z pomiarami rezonansu Schumanna oraz z objaśnienia, ale jak tylko znajdę to… wkleję🙂
          Poniżej wklejam adres pokazujący obraz rezonansu Schumanna ale bez objaśnień…

          • margo0307 pisze:

            „Już w 1986 roku, naukowcy zaobserwowali wzrost częstotliwości drgań otaczającego nas świata.
            Od tego czasu częstotliwość ta wciąż wzrasta . Naukowcy twierdzą, że aby przetrwać w tym zmieniającym się środowisku ludzie muszą się nauczyć jak dostosować swój mózg do pracy przy wyższych częstotliwościach…” – (Renata Bułkszas Nowak)

            http://miejscemocy.org/rezonans-schumanna-puls-ziemi-moze-wplywac-na-prace-ludzkiego-mozgu/

          • JESTEM pisze:

            Margo, a jak ty czujesz, od kiedy?

          • JESTEM pisze:

            U mnie pierwsze dziwne sny zaczęły się – z zapisków wynika – gdzieś w 2004 -2007 roku.
            Na przykład:

            15 marca 2004
            Planeta Ziemia jako symboliczna, mała figurka Ziemi. Była czymś w rodzaju instrumentu, który drżał i trząsł się w rękach muzyka. Muzyk nie mógł zapanować nad tym instrumentem. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam rozległe połacie ziemi w porze suchej albo w klimacie suchym. Zobaczyłam zdechłe i zdychające krowy. Zabiła je wściekła Matka Ziemia, bo ludzie nie mają dla niej ani dla krów szacunku. Słyszałam jej głos. Mówiła, że będzie jeszcze bardziej okrutna, jeśli ludzie się nie zmienią.

            24. wrzesień 2006
            Śniły mi się różne poziomy dodatkowych wymiarów. Na tych poziomach były zapisane różne informacje, na jednym poziomie jakieś sytuacje i zdarzenia. A na innym poziomie myśli, a na jeszcze innym wzory geometryczne (symbole?), a na jeszcze innym abstrakty-artefakty(?). Przeskakiwałam w tej sieci z jednego zapisu do drugiego z jednej wymiarowości do innej albo te przestrzenie i informacje „przylatywały” do mnie. Widziałam zmienną „skalarność” wymiarów, która polega na tym, że obiekty, zjawiska mogą się przenikać w wyższej wymiarowości, chociaż na każdej danej płaszczyźnie wyglądają bardzo realnie i w zasadzie jak „fizyczne”. Można było postrzegać te światy zmieniając percepcję, ale zachowując świadomość przenikania z jednego poziomu na inny (z jednej wymiarowości do innej).. Informacje mogą znajdować się w różnych wymiarach i łączą się ze sobą w jednym tworząc nowy rodzaj zjawiska – świadomości.

            To sny.
            W ciele zaczęłam odczuwać coś dziwnego, różne drżenia itp. około 2009 roku. Na początku rzadko. Z roku na rok te odczucia się intensyfikowały. Zdarzały się bardzo mocne przeżycia. Kiedyś musieliśmy z przyjaciółmi zatrzymać się w drodze samochodem, ponieważ poczułam, że muszę wyjść i usiąść na ziemi, bo inaczej… „się rozpadnę”.🙂 Tak to czułam. Czasem też miałam odczucie, że „rozpadnę się”, jeśli nie zacznę wydawać z siebie cichutkich odpowiednich „dźwięków serca” (których uczyłam się przez lata). A od 2012 jest bardziej intensywnie.Od jesieni tego roku jeszcze bardziej i od grudnia tego roku jeszcze bardziej. A od miesiąca (a może i dłużej?) już cały czas odczuwam silne wibracje w ciele jakby wciąż drżały, „tańczyły i śpiewały”, jakby się synchronizowały różne częstotliwości i zakresy drgań we wszystkich komórkach i atomach fizycznego ciała..

          • margo0307 pisze:

            „Margo, a jak ty czujesz, od kiedy?”
            ______
            Mam wrazenie, że wszystko rozpoczęło się od… straszliwego bólu głowy…
            Pamiętasz… jak opisywałam proces naprzemiennego bólu głowy, jaki przechodziłam dwa lata temu ?
            Po tym, co mi się wówczas przy-darzyło…, przez kilka kolejnych nocy nie mogłam spać…, w ogóle nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, bo od leżenia w łóżku przez kilka godzin… bolały mnie boki…😀
            Jakoś też wtedy… zaczęłam „słyszeć” jakieś piski”…, jakieś buczenie zdezelowanej jarzeniówki…😀 , jakieś takie… drgania, jakby… membrany…, nie wiem jak to wyrazić, żeby stało się zrozumiałe… ?, miałam wrażenie, że „słyszę” w głowie jakby poruszanie się ogromnej siatki trapezu takiego, na jaki skaczą akrobaci cyrkowi… ?, no… coś w tym stylu…
            Po kilku, a może kilkunastu.., nie pamiętam już tak dokładnie – nieprzespanych nocach…, wszystko się uspokoiło, ale… teraz… też nie mogę spać w nocy…, i choć żadne bóle mi nie dokuczają, to jednak kilka razy budzę się w nocy…, co ma też i dobre strony, bo przynajmniej zapamiętuję większość z moich dziwacznych snów…😀
            (Opisałam Ci jeden taki sen z… mojego poprzedniego wcielenia… na pocztę, ale… chyba nie dostałaś ?)🙂

            Wiem też, że burze magnetyczne na Słońcu wpływają na stan naszego mózgu, i czasami patrzę na wykresy bm. i porównuję ze swoimi… „sensacjami dźwiękowymi”, ale jakoś nie mogę dopatrzyć się zbyt wielkich korelacji… 🙂

          • margo0307 pisze:

            Dzisiaj np. spałam jakieś 3 godziny, trochę czytałam…, a trochę siedziałam sobie w ciszy na podłodze i patrzyłam w… niebo…😀
            Od godz. ok.10-ej… rozpoczął się… istny koncert.. nie na dwa a na sto świerszczy..😀
            Szczerze mówiąc to… chyba przyzwyczaiłam się do tych dźwięków…, tylko dziś… jakoś tak… bardziej odczuwam tę drgającą membranę w głowie i nałożenie się jednych dźwięków na inne – to jest coś nowego… 🙂

          • JESTEM pisze:

            „Pamiętasz… jak opisywałam proces naprzemiennego bólu głowy, jaki przechodziłam dwa lata temu ?”

            Pamiętam. Nawet coś ci wtedy odpisałam.

            „ale… teraz… też nie mogę spać w nocy…, i choć żadne bóle mi nie dokuczają, to jednak kilka razy budzę się w nocy…,”

            Ja też dziwnie sypiam. Czasami siedzę długo w nocy. Albo też budzę się i mam w sobie bardzo dużo energii… Mogę spać kilka godzin mniej i iść do pracy i całkiem dobrze się czuć. A czasem – jeśli mogę, to potrafię przespać 12. godzin. A piesa razem ze mną.🙂

            „(Opisałam Ci jeden taki sen z… mojego poprzedniego wcielenia… na pocztę, ale… chyba nie dostałaś ?) :)”

            Dawno nie zaglądałam na pocztę, sprawdzę zaraz.

            Kiedyś odczuwałam i zauważałam pewne korelacje moich „mocniejszych stanów wibracyjnych” ze Słońcem, ale teraz już tego nie sprawdzam. 🙂

          • margo0307 pisze:

            „..A czasem – jeśli mogę, to potrafię przespać 12. godzin. A piesa razem ze mną.🙂 „
            _____
            Właśnie, dobrze, że wspomniałaś o Karunie, bo i moje kocice dziwnie się zachowują…
            Przez cały dzień obie śpią.., wstają jedynie jak przychodzi mąż z pracy i podaje mu obiad, wtedy one też chcą jeść..😀
            Wychodzą na ogród raz, czasem dwa… na krótką chwilę, załatwiają potrzebę i spowrotem do domu i… znowu śpią…
            W nocy, jak wstaję… to wstaje też starsza kotka (12 lat) i siedzi razem ze mną tak długo aż się nie położę do łóżka…
            Jakbym siedziała do rana to pewnikiem i ona by siedziała…🙂

          • JESTEM pisze:

            🙂

            Zajrzałam na pocztę. Jest list. Dziękuję. Odpiszę.🙂

          • Dawid56 pisze:

            Dziękuję Margo🙂 też moi się wydawało ,że „to” zaczęło się od lat 80-tych

      • marek pisze:

        Jeśli nie będą w porę kładły się spać, to mogą zachorować, a wówczas w swoim dorosłym życiu nie będą w stanie w pełni zrealizować swoje przeznaczenie.

        Oj Małgosiu , Małgosiu – gębę rozdziawiam ze zdumienia czytając Twoje objaśnienia .

        Wilka przerobić na owieczkę to dla Ciebie ruch małym paluszkiem . A ludzkość przedstawić jako ” śpiące bobaski ” z kilkoma krzątającymi się ” oświeconymi ” dorosłymi po kuchni to też nie problem .

        Szkoda że nie dopisałaś ile tych ” bobasków ” umiera z głodu w czasie snu , a ile w trakcie wzajemnego się wyżynania podczas zabawy w wojnę .

        No ręce mi opadają , na ten brak z rozumienia z mej strony .

        m

        • marek pisze:

          Też uważam że nie należy ich budzić , bo jak by ich obudzić to by się pewnie wyrżnęły co do sztuki , a i kuchnię by zdemolowały w tej zabawie.

          m

        • margo0307 pisze:

          „Oj Małgosiu , Małgosiu – gębę rozdziawiam ze zdumienia czytając Twoje objaśnienia…”
          ______
          Przede wszystkim nie są to moje objaśnienia…🙂
          Poza tym…, fakt – „… ile… { ” bobasków ” } umiera w trakcie wzajemnego wyżynania się podczas zabawy w wojnę…” nie jest niczyją winą, bo każdy z tych… ” bobasków ” ma swój rozum i wolną wolę, którą się kieruje w swoim życiu…, i każdy też może zdecydować o zaprzestaniu wzajemnego wyżynania…
          Jakoś ja nikogo nie wyżynam, a przecież… mogłam bym to robić… prawda ?
          A… opadającymi rękoma jeszcze nikt nic rozsądnego nie zbudował…

      • marek pisze:

        Szok też ostatnio o tym myślałem, w kontekście brania złota jednoatomowego.Jak do człowieka dochodzi to że jego myśli się spełniają natychmiast, wówczas chce przestać myśleć ,

        Dawid
        a nie brałeś pod uwagę że może Cię rozerwać zamiast materializować Twoje myśli jeżeli będziesz miał pozakręcane zawory w górnych czakrach.

        m

  3. Ktoś pisze:

    50 lat temu HITLEROWCY ZABIJALI ludzi by pokazać WIERNOŚĆ PARTII (NSDAP)

    (wczoraj) ŻYD kajetan poznański ZABIŁ GOJA (człowieka) bo „chciał się doskonalić” (poczuć prawdziwym zydem)

    dziś inni zydzi ściągają do Europy miliony swoich janczarów (kod NATO „syryjscy uchodźcy”) by też się doskonalić

    ale W ODCZUWANIU RADOŚCI Z CIERPIENIA GOJÓW.

    Oto jewrejoropa „wartości”. Dokładnie taka jaką ją opisał Agent Smith – SZAMBO NADAJĄCE SIĘ JEDYNIE DO ZAORANIA.

    Taka jaką ją kochają „uduchowione” krzyżackie „klęczniki” własnie się skrzykujące pod sztandarami by mordować tych „odmiennych” od ich uświęconego stosami „objawionego” „Main Kampfu”.

  4. JESTEM pisze:

    „Każdy jest czarodziejem, czyniącym wokół siebie czary, a potem sam w nie zostaje pochwycony… Pająk zaplątał się we własnej sieci.”

  5. marek pisze:

    Uważał, że szacunek do życia ludzkiego to słabość

    Z kimś mi się to kojarzy , ale nie mogę sobie przypomnieć z kim ..

    m

    • JESTEM pisze:

      „Z kimś mi się to kojarzy , ale nie mogę sobie przypomnieć z kim ..”

      Słaba pamięć? Skleroza czyli miażdżyca?
      Ponoć miażdżyca tętnic krwionośnych wynika z zablokowanego przez lata serca, zbyt wiele w życiu narzekania, a za mało śmiechu i czystej radości życia. Tak niektórzy twierdzą.

  6. JESTEM pisze:

    Kolektywna choroba umysłowa

    • margo0307 pisze:

      Cytat z filmiku:
      „…I jest to historia ludzkości… i widzimy, że coś się nie zgadza, bo w większości jest to historia szaleństwa…”
      ______
      Można śmiało powiedzieć, że… ludzie podlegają.., poddają się pod działanie jakichś szalonych programów i wg. nich działają…
      A te szalone programy to nic innego jak… wszelkie systemy społeczne, polityczne, normy moralne, religijne, kryteria naukowe, etc…
      Te sztuczne programy miały i nadal jeszcze mają za zadanie rozbicie całości…, podzielenie na lepszych i gorszych, umożliwienie „niektórym wybranym” korzystanie z wolnego wyboru czyli… tak naprawdę – egzystencję cudzym kosztem…

  7. JESTEM pisze:

    Wspominałam ostatnio, że dla mnie – alkoholicy to „głodne duchy” – ludzie, którzy żyją „w świecie głodnych duchów”…
    albo którymi włada ich głód….
    To istoty ludzkie żyjące w nieświadomości, w ciągłym głodzie, pożądaniu…
    Jak się zaczyna bycie alkoholikiem? Na przykład od „bycia królem”… tak mówi o sobie mężczyzna z pierwszego filmu. Albo z potrzeby ciągłej zabawy i… tańczenia – tak mówi o sobie mężczyzna z pierwszego filmu.
    Jedni nazywają to chorobą, a oni sami często nazywają to… swoim wyborem…

    Oto dwie historie, przypowieści o tym, jak się wchodzi do… piekła „głodnych duchów”, przechodzi przez to piekło i… wraca.

    tu inna historia:

    • margo0307 pisze:

      „…Jedni nazywają to chorobą, a oni sami często nazywają to… swoim wyborem…”
      _____
      Smutne to…, ale tak, jak powiedział pan Leszek – jeżeli alkoholik sam nie zrozumie i nie przyzna się przed sobą, że jest alkoholikiem i że potrzebuje pomocy to… nikt na świecie mu nie jest w stanie pomóc…

    • Maria_st pisze:

      głodne duchy, najedzone duchy…czy to ma znaczenie co kto wybiera ?
      Czy pamiętamy tych ktorzy zyli ileś wieków przed nami ?
      Z tego co do nas dociera wynika iz jest wiele niedomówień i tak naprawdę widzimy to co chcemy poprzez siebie dostrzec.
      Za kolejne eony lat—znowu beda domysły …..

      • margo0307 pisze:

        Takich… „głodnych duchów” jest obecnie bardzo wiele i nie dotyczy to jedynie alkoholików…
        Wpadł mi w oko ciekawy art, w którym matka… „spowiada się ze swoich grzechów” …
        http://agatakomorowska.pl/spowiedz-korpomatki/#more-934

        • JESTEM pisze:

          „Takich… „głodnych duchów” jest obecnie bardzo wiele i nie dotyczy to jedynie alkoholików…”

          Dokładnie, kochana Margo. Głodne duchy w nas „charakteryzuje” przede wszystkim nienasycenie „wszelkiej maści”…i „wpadanie w trans” w nieświadomości swojej nie wiedząc, co czynią.

          cyt. z zalinkowanego przez ciebie artykułu:
          „Ty nie znosiłeś konkurencji, gier drużynowych i wielu godzin wf-u. No ale skąd miałam wiedzieć, jeśli byłeś projekcją w mojej głowie stworzoną z moich wyobrażeń o Tobie i skrawków Ciebie, które udało mi się podpatrzyć między 22-gą, gdy wracałam do domu, a 24-tą gdy kładłam Cię spać.
          (…)
          Dzisiaj jesteś chłopem o głowę wyższym ode mnie. Patrzę z uwielbieniem na Twoją burzę loków i zachwycam się Twoim wrażliwym sercem w twardej skorupie z młodzieńczej arogancji nastolatka. Jesteś pięknym człowiekiem. Trochę zagubionym, ale kto z nas w wieku 14 lat nie był. Ty szukasz. Ja też. Tu jesteśmy podobni. Ty szukasz siebie, a ja drogi, która będzie gdzieś blisko, ale nie stanie na Twojej.
          Mama”

          Bo w nieświadomości swojej nie wiemy, co czynimy…

          • margo0307 pisze:

            „… No ale skąd miałam wiedzieć, jeśli byłeś projekcją w mojej głowie stworzoną z moich wyobrażeń o Tobie i skrawków Ciebie…”
            ____
            Świetny fragment… wyłowiłaś z całości kochana Jestem… 🙂
            Takie projekcje – wynikające z oceniania – nt. innych… nieustannie tworzymy w naszym życiu – wiem, bo sama niestety też tak robiłam w swej nieświadomości…, i czasem… zdarza mi się jeszcze tak czynić, ale… uważność i obserwacja własnych myśli – wydatnie wspomaga postępy pracy nad sobą…🙂
            I wiem, że te nasze… ograniczające przekonania, jakie wciąż i wciąż odtwarzamy automatycznie i nieświadomie w naszym życiu… możemy zmienić…
            Kiedyś… przyszło do mnie zastanowienie… a wraz z nim… z-rozumienie: skąd u licha to wiesz…, że on/ona jest taki – jak myślisz… ?, a może… wcale tak nie jest… 😛
            I to.. z-rozumienie pomogło mi spojrzeć w inny sposób…, że te moje… projekcje.., te moje wyobrażenia…, najczęściej pozostawały dotychczas… całkowicie poza działaniem mojej świadomej woli… i dopiero… z-rozumienie tego faktu – przyniosło mi uwolnienie się spod wpływu wielu takich nieświadomych projekcji… 🙂

            Kahuni dobrze poznali działanie naszej nieświadomości…🙂
            „… Niższe ja – podświadomość… jest źródłem mocy lub bezsilności…
            Jest Energią zmieniającą się w falę niosącą z nurtem życia, lub… niszczycielski huragan zmieniający w zgliszcza wszystko, co tylko pojawi się na drodze naszego życia.
            Jej potęga czeka na wykorzystanie, a dzięki niej – możemy dowolnie kierować swoim losem
            Wszystko, czego doświadczamy jest wynikiem naszych podświadomych wyborów, a o naszym powodzeniu lub niedoli – decydujemy sami, ulegając podświadomym sugestiom, projekcjom i przekonaniom…
            Każdy z nas trzyma w ręku wiedzę umożliwiającą nam przeprowadzenie dowolnej zmiany w sobie, a konsekwencją tego zawsze i nieuchronnie będzie zmiana okoliczności…”

          • Maria_st pisze:

            Z TYM–jako jedną z części-zasad GRY się zgadzam :

            „Kahuni dobrze poznali działanie naszej nieświadomości…🙂
            „… Niższe ja – podświadomość… jest źródłem mocy lub bezsilności…
            Jest Energią zmieniającą się w falę niosącą z nurtem życia, lub… niszczycielski huragan zmieniający w zgliszcza wszystko, co tylko pojawi się na drodze naszego życia.
            Jej potęga czeka na wykorzystanie, a dzięki niej – możemy dowolnie kierować swoim losem…
            Wszystko, czego doświadczamy jest wynikiem naszych podświadomych wyborów, a o naszym powodzeniu lub niedoli – decydujemy sami, ulegając podświadomym sugestiom, projekcjom i przekonaniom…
            Każdy z nas trzyma w ręku wiedzę umożliwiającą nam przeprowadzenie dowolnej zmiany w sobie, a konsekwencją tego zawsze i nieuchronnie będzie zmiana okoliczności…”

            to zaś, to kolejna projekcja dopasowywana do tego co wyżej :
            „„głodne duchy, najedzone duchy ”
            Oczywiście ja tak iważam ponieważ gubie sie wtedy w zasadach GRY

          • margo0307 pisze:

            …Niższe ja – podświadomość… jest źródłem mocy lub bezsilności…
            Jest Energią zmieniającą się w falę niosącą z nurtem życia, lub… niszczycielski huragan zmieniający w zgliszcza wszystko…
            ~~
            „…to zaś, to kolejna projekcja dopasowywana do tego co wyżej :
            „„głodne duchy, najedzone duchy ”..”

            _____
            Czy projekcja ?, hmm… być może…🙂
            Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że poznając wzorce… własnej podświadomości…, z której m.in. tworzą się te… tzw. „głodne duchy” – łatwiej jest nam wyzwolić się spod ich wpływu…😀

          • Maria_st pisze:

            „Czy projekcja ?, hmm… być może…🙂
            Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że poznając wzorce… własnej podświadomości…, z której m.in. tworzą się te… tzw. „głodne duchy” – łatwiej jest nam wyzwolić się spod ich wpływu…”

            Małgoś zgoda.
            Ale duch to słowo które może róznie być rozumiane, a świadomość, pod czy nie–określa dokładnie o co chodzi w nas…..poznanie siebie

            Mnie po wejściu na tzw blogi ezo trudno się odnależć…….pewnie wynika to z nieznajomości określeń ezoterycznych, pomieszaniu pojęć religijnych z czymś nowym.

            dla mnie:
            nieświadome — głęboko schowane
            podświadome– puk, puk usłysz mnie
            świadome — wiem, zrozumiała/em

      • JESTEM pisze:

        „głodne duchy, najedzone duchy…czy to ma znaczenie co kto wybiera ?”

        Ma i nie ma znaczenia… co kto wybiera i dlaczego…

        Dla głodnych duchów może nie mieć znaczenia, co kto wybiera, dopóki próbują nasycić swój głód i są w transie.

        Dla najedzonych duchów może nie mieć znaczenia, co kto wybiera, gdy są syte i nie czują głodu.

        Dla głodnego ducha – jeżeli sam nie uświadomi sobie (nie zrozumie i nie przyzna się przed sobą), że jest głodnym duchem, to nie ma znaczenia, co wybiera, bo wybiera tylko nasycanie się na przykład wódką. Nie ma wtedy nawet znaczenia, kim jest i dlaczego. Ma znaczenie jedynie… nasycanie się, które prowadzi często do destrukcji i śmierci w transie.

        Dla ciebie może nie ma znaczenia, czy śnimy swoje sny – swoje życia świadomie czy nieświadomie. Kiedy byłam nieświadoma, nie miałam nawet pojęcia, że mogę być bardziej świadoma tego, co kiedyś robiłam i dlaczego. W nieświadomości swojej sprawiałam sobie i innym wiele bólu i cierpienia. Teraz wiem, że są różne sposoby istnienia na przykład jest istnienie bardziej nieświadome i bardziej świadome. I dla mnie to teraz ma znaczenie.

        • margo0307 pisze:

          „..Kiedy byłam nieświadoma, nie miałam nawet pojęcia, że mogę być bardziej świadoma tego, co kiedyś robiłam i dlaczego.
          W nieświadomości swojej sprawiałam sobie i innym wiele bólu i cierpienia.
          Teraz wiem, że są różne sposoby istnienia na przykład jest istnienie bardziej nieświadome i bardziej świadome.
          I dla mnie to teraz ma znaczenie.”

          ______
          Dziwnie się poczułam czytając ten ostatni akapit…
          Poczułam jakby… te słowa… wyciągnięte zostały z mojego wnętrza…, z mojego❤ …, jakbym to ja je wypowiedziała jako… moje własne wnioski wynikające ze z-rozumienia…🙂

          „… W egzystencji nie ma nikogo, kto byłby wyżej, ani nikogo, kto byłby niżej.
          Źdźbło trawy i ogromna gwiazda są sobie absolutnie równe…
          Ale człowiek chce być wyżej od innych, chce podbić naturę, stąd też musi ciągle walczyć. Z tej walki pochodzi cała złożoność.
          Niewinna osoba to taka, która wyrzekła się tej walki; której już nie interesuje bycie wyżej, która nie chce już dłużej grać, udowadniać, że jest kimś szczególnym…, która stała się niczym kwiat róży czy kropla rosy na liściu lotosu, która stała się częścią tej nieskończoności…” – Osho

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s