Spirala Kryształowa vs. Spirala Fibonacciego(2) kontynuacja

Proponuję kontynuować dyskusję w drugiej części wątku „Spirala Kryształowa vs. Spirala Fibonacciego”, bo pierwsza jest już przeładowana.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Człowiek, Dusza, Fraktale, Kosmos, Matrix, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

215 odpowiedzi na „Spirala Kryształowa vs. Spirala Fibonacciego(2) kontynuacja

  1. Dawid56 pisze:

    Jaka niesamowita synchronizacja.W tym samym czasie gdy na MŻ toczyła się dyskusja n/t torusa białej i czarnej dziury i przechodzenia między nimi na stronie crystalinks.com ukazał się ten artykuł
    http://www.crystalinks.com/AboveBelowSymbolism.html

  2. Dawid56 pisze:

    „Uzdrawiające pole kierowano potem na dany przedmiot. Po pewnym czasie mierzono pole torsyjne tego przedmiotu i zazwyczaj okazywało się, że zostało ono zmienione i że zaczęło promieniować tak samo, jak sosnowy las.
    Współpracownicy Szypowa i Akimowa opracowują ponoć projekty domów ekologicznych, które będą wytwarzać uzdrawiające pole torsyjne.
    Dowiedziono też, że najlepszym kształtem dla budynków jest kształt jaja, generujący prawoskrętne pole, a najgorszym – prostopadłościan, a w takich przecież mieszkamy. ”

    Teoria Szypowa, albo pola morfogenetycznego- powoli odkrywamy to co zakryte było przed ludzkością przez tysiące lat :)Na pewno wielkim odkryciem byłoby odkrycie prawa przenikania Światów: tego materialnego i duchowego.

    • marek pisze:

      Witaj Jestem

      tak jak pisałem do Dawida matematyka , fizyka klasyczna to dla mnie < czarna magia ", podobnie uwspółcześnione ich obecnie kierunki z jednym zastrzeżeniem że te współczesne zaczynają mnie interesować .

      Efekt poznawania tych nowych dziedzin obu nauk jest u mnie mierny , bo być może brakuje mi warsztatu elementarnych pojęć , a i trybiki w głowie już często optymalnie nie pracują .

      Jednak nawet z przekonaniem narażania się na brak zrozumienia tych współczesnych teorii a pisząc o nich zahaczając być może o śmieszność drążę ten temat bo kieruje mną intuicyjne przekonanie że:

      Przybliżyć mistykę do nauki , by była atrakcyjniejsza lub bardziej przyswajalna współcześnie idącym pokoleniom .

      Tą własną wypowiedź zacytowałem by ją rozwinąć .

      Te inowacyjne pojęcia tworzące całościowy model rzeczywistości mają również realne wartości .

      Pan Rodin swoją cewką próbuje uzyskać darmową energię , ale dla mnie co równie ważne , objaśnia mechanikę medytacji a to stanowi olbrzymią wartość w przyciąganiu do samorozwoju tą techniką osoby omijające filozoficzne modele życia .

      Myślę ,że w obu przypadkach nie na darmo zeszło na Was natchnienie , bo cel już powyżej wyraziłem.
      Muszę kończyć będę kontynuował wieczorem.
      Pozdrawiam wszystkich

      m

      • margo0307 pisze:

        „… matematyka , fizyka klasyczna to dla mnie < czarna magia ", podobnie uwspółcześnione ich obecnie kierunki z jednym zastrzeżeniem że te współczesne zaczynają mnie interesować…”
        ______
        To mamy Marek podobnie…😀
        Mnie… też nigdy zbytnio nie pociągały przedmioty ścisłe takie jak… matematyka, fizyka czy chemia z jej doświadczeniami… i może to… błąd ?
        Może…, gdybym w czasie do tego odpowiednim…😉 więcej się przykładała do ich z-rozumienia.., to dziś… moje życie potoczyło by się inaczej… ? … można tak sobie gdybać… 😀 tylko… – po co zmuszać się do czegoś – gdy to… coś… nijak nie pasuje do wewnętrznych odczuć ?
        Jedno jest pewne… „dzisiejsza” fizyka kwantowa pokazująca zależności pomiędzy światem duchowym i tym… „czysto materialnym” 😉 – jest mi o niebo bliższa – aniżeli fizyka mojej młodości…😉 kiedy to wkładano mi łopatą do głowy, że…. najmniejszą cząstką materii jest atom…, i kazano sobie wyobrażać jako maleńką kuleczkę, niczym ziarnko piasku…😀 i kropka !, nie można było nad tymi… „objawionymi prawdami” podyskutować, bo… leciała pała z fizy… 😛
        Tyle że ja… nijak nie mogłam sobie tego w tej mojej mózgownicy poskładać tak, by stało się to dla mnie zrozumiałe…, bo czułam, że coś z tym jest nie tak… 😀

      • Ktoś pisze:

        Marku, po znajomosci zdradzę ci bardzo ale to bardzo tajny sekret przekazywany z pokolenia na pokolenie tylko najbardziej wybitnym mistrzom duchowym z najsłynniejszych szkół…

        brzmi on….

        MEDYTACJA JEST PRZEREKLAMOWANA

        i jeśli temu zaprzeczysz każdy Bóg i każda Bogini z niezliczonej ilosci światów uderzy cię kamieniem.🙂

        Mozesz mieć od tego NAPRAWDĘ WIELE siniaków. ;D

        To jak…. przyjmujesz to na wiarę czy wolisz „stękać” ?😛

        • marek pisze:

          Ktosiu
          wczytaj się w słowa ” mędrca -z ebonitu ” medytację można rozumieć na tysiąc sposobów .

          Ja szukam w tym szczególnym przypadku mechaniki / opisu / tworzenia ” syntezy życiowych doświadczeń ” przyrostu świadomości w ludzkiej jednostce .

          m

          • marek pisze:

            i jeśli temu zaprzeczysz każdy Bóg i każda Bogini z niezliczonej ilosci światów uderzy cię kamieniem.🙂

            jakiś pieroński ciemnogród po tych wszystkich światach , bo parafrazując słowa wypowiedziane dwa tysiące lat temu na tej ” marnej ” Ziemi , przez wiadomą Ci osobę – pamiętajmy to zdanie …….

            kto zjadł wszystkie rozumy , niech rzuci kamieniem…

            i jak dla mnie jest w tym zdaniu więcej wiedzy niż u wszystkich tych w kupę wziętych co schylają się po kamień .

            Ktosiu przyjacielu , cywilizujemy się , zmień upodobania .

            m

          • Ktoś pisze:

            Nie mogę…. WIKI wymaga ode mnie określonego zachowania….😀

            poza tym jestem POTWOREM i MUSZĘ dbać o REPUTACJE ;F

            PS.
            Jeśli nie wierzysz w prawdziwość tamych słów to RZUĆ IM WYZWANIE…. ;p

            i NIE NARZEKAJ JAK CIĘ BĘDZIE WIECZNIE „coś” o nazwie głowa BOLAŁO.🙂

            Poza tym w swoich rozważaniach STRASZLIWIE BŁĄDZISZ a astral (pseudoniebo) wziąż ZANIKA….. i ZANIKA….. i gdzie wy się żuczki wszyskie podziejecie jak wam astral kompletnie zniknie bo 2 Ziemi już NIE MA i NIE BĘDZIE KOLEJNEJ.

          • JESTEM pisze:

            „kto zjadł wszystkie rozumy , niech rzuci kamieniem…

            i jak dla mnie jest w tym zdaniu więcej wiedzy niż u wszystkich tych w kupę wziętych co schylają się po kamień .”

            Pięknie to uchwyciłeś.🙂

            Takie mam skojarzenie:
            /”– Jeżeli w bardo stawania się idziemy za białym światłem, to odradzamy się w świecie bogów i będziemy cieszyć się stanem bycia. Jednakże, pomimo wszystkich przyjemności i braku wyraźnego cierpienia, świat bogów wciąż stanowi aspekt samsarycznej egzystencji (w kole samsary). Tutaj doświadczenie zostaje zdominowane przez emocję dumy, która rozwija się, ponieważ wydaje się nam, że osiągnęliśmy szczyt egzystencji. Iluzja tego świata polega na tym, że czujemy, iż już nic nie może przewyższyć tego co uzyskaliśmy. Jednakże kiedy umysł nadyma się taką przyziemną dumą, pojawia się problem z naszą postawą. Ponieważ myślimy, że nie mamy już nic więcej do nauczenia się, nic więcej do osiągnięcia, duma staje się destruktywna dla ścieżki. Myślimy, że jest to koniec naszej duchowej ścieżki, jak również koniec rozwoju światowej mądrości./

            Ci, co zbyt siebie utożsamiają z bogami😉 , utykają w pułapce dumy i iluzji, że osiągnęli już wszystko i wszystko wiedzą najlepiej.

          • margo0307 pisze:

            „… Tutaj doświadczenie zostaje zdominowane przez emocję dumy, która rozwija się, ponieważ wydaje się nam, że osiągnęliśmy szczyt egzystencji…
            Ci, co zbyt siebie utożsamiają z bogami😉 , utykają w pułapce dumy i iluzji, że osiągnęli już wszystko i wszystko wiedzą najlepiej.”

            _____
            Tak mi przyszło w związku z tymi słowami Jestem… kilka ciekawych cytatów…😉

            „…Gdzie nie ma rozwagi, tam nawet gorliwość nie jest dobra, bo kto śpiesznie kroczy naprzód, może się potknąć…”
            (Przyp.Salomona 19,2)

            „..Istnieją moce, które dają człowiekowi władzę, nie chcąc go ratować. Czynią to aby podporządkować go…”
            (ew. Filipa,13)

            „..Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści…”
            (Ew. Tomasza, 28)

        • Dawid56 pisze:

          Medytacja to też modlitwa.Medytacja to wsłuchiwanie się w ciszę albo w piękną muzykę🙂

          • Ktoś pisze:

            Medytacja obecnie to nic innego jak KUPCZENIE gdzie medytujący okłamując siebie, swoja jaźń, swego boga „przyrzeka iż BĘDZIE MU WIERNY jak tylko dostanie” od niego te wszystkie wymarzone „cuda” potrzebne mu do SZPANOWANIA w tłumie.

            Droga do ZBAWIENIA czy też NIEBA nie wiedzie KUPCZENIEM a….. poprzez to czego w was nie ma. Czego zapomnieliście nawet nazwę.

          • margo0307 pisze:

            ” Medytacja obecnie to nic innego jak KUPCZENIE gdzie medytujący okłamując siebie, swoja jaźń, swego boga „przyrzeka iż BĘDZIE MU WIERNY jak tylko dostanie” od niego te wszystkie wymarzone „cuda” potrzebne mu do SZPANOWANIA w tłumie…”
            ______
            Ktosiu, hmm…, powiem tak:
            Wg. mnie – to, co powyżej napisałeś – nie ma nic wspólnego z medytacją…
            Tak więc albo… kompletnie nie wiesz o czym mówisz…, albo… opisujesz rodzaj czegoś, co – być może… sam praktykujesz…😛

    • margo0307 pisze:

      „…powoli odkrywamy to co zakryte było przed ludzkością przez tysiące lat 🙂
      Na pewno wielkim odkryciem byłoby odkrycie prawa przenikania Światów:
      tego materialnego i duchowego”

      ______
      Dlaczego byłoby ?
      Myślę, że… już jest to odkryte, tzn. – prawo przenikania Światów 🙂
      Tyle, że… naszym umysłem stworzonym i ukształtowanym przez fizyczną rzeczywistość – nie jesteśmy w stanie tego pojąć.. , ogarnąć i ujrzeć naszymi fizycznymi oczami…, bo reagujemy tylko na bodźce pochodzące ze świata materialnego i na materialną egzystencję…
      Nie pozostaje nam więc chyba nic innego, jak tylko… wzniesienie się ponad nie i porzucenie intelektualno-logicznych dywagacji – będących domeną umysłu… i zwrócenie się z wiarą w stronę❤ tak, by "oczyma duszy" ujrzeć to, o czym rozprawiali dawni mistycy… we wszelkich ezoterycznych i tajemnych naukach sprzed nawet… 5 tyś. lat wstecz, czy nauczyciele starożytnej Grecji i Egiptu oraz zapisy w Pismach Wedyjskich… 🙂 Tu… przypomniało mi to, co zapisane jest w 7 Uniwersalnych Prawach Wszechświata, gdzie w drugim czytamy:

      Prawo Powiązania: Jak na górze, tak i na dole; Jak na dole, tak i na górze

      To prawo mówi nam, że istnieje harmonia i połączenie pomiędzy światem materialnym, umysłowym i duchowym
      Nie istnieje rozdzielenie, gdyż wszystko we wszechświecie włączając nas – pochodzi z Jednego Źródła…
      Ten sam wzór jest wyrażany na wszystkich poziomach istnienia, od najmniejszej cząsteczki po największe gwiazdy i odwrotnie. Wszystko jest Jednością.

      • margo0307 pisze:

        Kiedyś…, gdzieś… przeczytałam, że… wszystko, co nasz umysł jest w stanie sobie wyobrazić… to – to wyobrażenie może zaistnieć w świecie materialnym… i jeśli czegoś… nie ujrzymy… „oczyma duszy” – czyli wyobraźni… to – nie będziemy w stanie tego z-rozumieć, bo… niewyobrażone – nie może być zrozumiane…
        I znowu powróciło mi się 😉 do 7 Uniwersalnych Praw Wszechświata, gdzie pierwsze, niezmienne z nich – powiada:
        Prawo Mentalizmu – umysłowości:
        Wszystko jest umysłem; Wszechświat jest Mentalny; Wszechświat składa się z myśli.

        Wszystko, co widzimy i doświadczamy w fizycznym świecie ma swój początek w niewidzialnym świecie umysłu.
        Mówi nam ono, że istnieje pojedyncza Uniwersalna Świadomość – Uniwersalny Umysł – z którego powstają wszystkie rzeczy. Cała energia i materia na wszystkich swoich poziomach jest stwarzana i podlega temu Wszechobecnemu Uniwersalnemu Umysłowi. Nasze umysły są jego częścią.
        Nasza rzeczywistość jest manifestacją naszych umysłów.
        Oto prawdziwa Potęga Umysłu… 🙂

      • Dawid56 pisze:

        „To prawo mówi nam, że istnieje harmonia i połączenie pomiędzy światem materialnym, umysłowym i duchowym…
        Nie istnieje rozdzielenie, gdyż wszystko we wszechświecie włączając nas – pochodzi z Jednego Źródła…”

        Masz rację Margo🙂 ale szkoda jednak że nie możemy być jednocześnie po dwóch stronach lustra.

        • margo0307 pisze:

          „…Nie istnieje rozdzielenie, gdyż wszystko we wszechświecie włączając nas – pochodzi z Jednego Źródła…”

          „…Masz rację Margo🙂 ale szkoda jednak że nie możemy być jednocześnie po dwóch stronach lustra.”
          _______
          Dawidzie, to nie ja mam rację😉 bo Prawda ta pochodzi z wiedzy, którą Jestem trafnie przedstawiła m.in. w słowach:

          „Ta wiedza istnieje zawsze.
          Czasem odsuwana, zapominana, znana małej garstce, a czasem się ujawnia dla wielu… tak w różnych cyklach zmiennie to się przejawia..”

          Mam wrażenie, że… właśnie jesteśmy… ” jednocześnie po dwóch stronach lustra.” tyle, że… po tej stronie lustra – nie mamy jeszcze – tego świadomości😉 ale… wszelkie znaki na Ziemi i Niebie wskazują, że… wszystko idzie ku temu… byśmy zdołali odkryć w sobie tę świadomość…🙂

  3. mały budda pisze:

    Margo trafiłaś w sedno sprawy.
    Źródłem poznania jest pogłębianie wiedzy o naturze własnego umysłu.
    Więc prawdą jest i zawsze było aby zrozumieć wszechświat należy zrozumieć samego siebie.
    W poznaniu od wewnątrz samego siebie. Człowiek odkrywa i poznaje naturę umysłu. Przede wszystkim to obserwacja własnej świadomości daję możliwość poznawania własnej wewnętrznej prawdziwej natury.
    Doznania wewnątrz ukrytego światła czyli zgłębiania i poszerzania własnej świadomości.
    Więc praktyka która jest początkiem poznania samego siebie oraz oczyszczania własnego wewnętrznego umysłu. Polega na oddaniu się całym sercem pracy nad samym sobą w rozpoznawaniu swoich słabości które zaciemniają umysł przez stan zwany potocznie niewiedzy.
    Wielu nauczycieli popełniało szereg podstawowch błędów zbyt dużo chcieli na siłę zrozumieć na temat natury umysłu.
    Zapominali o sercu które ma być dla świadomości, która znajduje sie w umyśle. Kluczem do serca wszechświata aby świadomość mogła wydostać się z świata materii.
    Przejścia na wyższy poziom ewolucji natury świadomości.
    Tak czuję przez praktykę poznanie, iż uniwersalny umysł istnieje i jest źródłem światła, które w sobie zawiera poznanie.
    Siedziba uniwersalnego umysłu jest poza czasem i przestrzenią.
    Skupia w sobie naturę tj. prawdziwe źródło światła świadomości i aby tam się dostać należy wypełniać swój umysł wewnętrznym światłem. Podzielić się własnym źródłem światła i starać się uwolnić od cierpienia wszelkie czułe życie przejawiające się w matce naturze.
    Zrozumieć matkę naturę i słońce.
    Podstawowe klucze do rozumienia własnego istnienia leżą w naturze życia czyli narodzin dziecka. Stan początkowy zwany stanem narodzin. To czyste początkowe źródło zaistnienia świadomości w fizycznym ubranku zwane potocznie ciało. Jest ciężkie gdyż zawiera w sobie podstawowe elementy pierwiastków materii niezbędnych aby zaistniało fizyczne ciało.
    Wystarczy aby poprzez fizyczne ciało świadomość mogła się rozwijać i poznawać elementy pierwiastków życia.
    Tym samym mieć możliwość korygowania swoich błędów w trakcie rozwoju świadomości w fizycznym ubranku.

  4. mały budda pisze:

    Moim zdaniem świadomość widzi materię przez oczy.
    Oczy to nie duch, lecz kamery do rejestru obrazów fizycznego świata. Dla potrzeby rozwoju świadomości aby mogła doświadczyć obrazy zmieniającej się materii.
    Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy.
    Pragnę wam wyjaśnić pewną kwestię, gdyż czuję że to ta chwila.
    Gdy patrzę w oczy człowieka nie widzę duszy lecz świadomość z którą się łącze dla pewnego lepszego poznania i rozumienia.
    Serce odczytuje informacje i przekazuje odczucia do natury świadomości.
    Natomiast w umyśle mieszka świadomość aby się rozwijać potrzebuje naturalnego źródła światła. Ledowe światło ma naturę sztuczną. Jest projekcją człowieka dla innego człowieka. Aby nieświadomy żył czyimś wyobrażeniem kreacją wynikająca z przekonania im bardziej będą cierpieniem żyć. Tym nigdy nie zrozumieją samych siebie.
    Zwierciadło dotyczy świadomości i natury przejścia świadomości do innych światów.
    Każdy wybiera albo drogę do góry do źródła świadomości uniwersalnego umysłu albo żyjąc w niewiedzy do dołu.
    Duch zwany potocznie to stan świadomości.
    Aura widziana przez niektórych wrażliwych ludzi to nie duch, lecz prawdę pisząc to przejaw obrazu świadomości.
    Wszystko przekręcili ludzie tu na matce ziemi.
    Przykro patrzeć i widzieć jak kapłani skupiają energię świadomości ludzi.
    Budują kolejne niskie światy dla swej potęgi ułudy życia w niewiedzy.
    Fałszywi kapłani zwani jak dla mnie falszywymi królami życia.
    Konsumują ogromne zasoby fizycznego życia jakie się przejawiają w świecie materii.
    Więc tym sposobem mamy anomalie w funkcjonowaniu życia na matce ziemi.
    Człowiek przyczynił się do zatrzymania rozwoju świadomości tym samym zniżył świadomość matki natury.

  5. mały budda pisze:

    Więc subiektywnym odczuciem moim zdaniem według mnie prawdę pisząc.
    Jesteśmy cząstkami czystego ukrytego naturalnego źródła światła uniwersalnego umysłu.
    Pewnie przez to każdy z nas jako manifestacja różnych świadomości tworzy sobie inne przyszłe życie i światy. W jakich przyjdzie istnieć świadomości aby w końcu uczyniła postęp w poznaniu ŚWIATŁA wiedzy praw natury istnienia uniwersalnej świadomości będącej poza formą czasu.
    Lecz przez niewiedzę moja świadomość nie mogła powrócić do źródła uniwersalnego umysłu.
    Słuchałem myśli co inni powiedzą nie sluchałem głosu myśli serca.

    • margo0307 pisze:

      „…Lecz przez niewiedzę… Słuchałem myśli co inni powiedzą nie sluchałem głosu myśli serca…”
      _______
      Ta to bywa czasami jeśli… dajemy posłuch wraz z uwagą… nie temu co trzeba… 😀
      Ale chyba nie jest z nami tak najgorzej… idzie ku lepszemu…, wszak wiemy już, że świat zewnętrzny to jedynie… iluzja…, MAJA… 🙂
      Jeśli Ciebie to zainteresuje Mały…, to dla przypomnienia – obejrzyj sobie te filmiki… 🙂

      „…Każda rzecz, którą widzimy, dotykamy, słyszymy i postrzegamy jako materię, świat czy też Wszechświat… (Słońce również😉 ) – jest tylko… elektrycznym sygnałem w naszym mózgu.. 🙂 … następnie sygnały te są transmitowane przez neurony do płata wzrokowego w naszym mózgu…, tak więc – w rzeczywistości – wszystko co widzimy jest interpretacją elektrycznego sygnału dokonywaną przez nasz mózg…
      Podobnie rzecz się z… odległością… 😀
      Np. ktoś, kto obserwuje gwiazdy na niebie zakłada, że znajdują się one miliony lat świetlnych od niego…, jednak… gwiazdy znajdują się w tej samej osobie – w płacie wzrokowym w jej mózgu…” 😀

      Tak na marginesie to… wzrastanie naszej świadomości w poznaniu siebie samego – obecnie – dość wydatnie wspomagają odkrycia naukowe z wielu dziedzin…, ale… skąd Starożytni wiedzieli…, że… najważniejszym dla nas jest… Poznanie samego siebie ?…, że sprzyja temu np. nauka Falun Gong, którego istotą są wartości – prawdomówności, życzliwości i cierpliwości…, oraz nauka – że ścisłe przestrzeganie tych zasad w myślach i postępowaniu w codziennym życiu osoby – skutkuje uzyskaniem spokoju umysłu, lepszej kondycji fizycznej i duchowej mądrości… ? 🙂

      • Maria_st pisze:

        „„…Każda rzecz, którą widzimy, dotykamy, słyszymy i postrzegamy jako materię, świat czy też Wszechświat… (Słońce również😉 ) – jest tylko… elektrycznym sygnałem w naszym mózgu..🙂 … następnie sygnały te są transmitowane przez neurony do płata wzrokowego w naszym mózgu…, tak więc – w rzeczywistości – wszystko co widzimy jest interpretacją elektrycznego sygnału dokonywaną przez nasz mózg…
        Podobnie rzecz się z… odległością…😀
        Np. ktoś, kto obserwuje gwiazdy na niebie zakłada, że znajdują się one miliony lat świetlnych od niego…, jednak… gwiazdy znajdują się w tej samej osobie – w płacie wzrokowym w jej mózgu…”

        elektrycZny sygnal–zapis.
        Ciekawe że tak wiele osob ma parcie na zbawienie innych .
        Czy sen o studni nie świadczy o tym, że trzeba szukac odpowiedzi blisko–w sobie i że tu , tak blisko mamy wszystkie odpowiedzi ?

        • margo0307 pisze:

          „…Czy sen o studni nie świadczy o tym, że trzeba szukac odpowiedzi blisko–w sobie i że tu , tak blisko mamy wszystkie odpowiedzi ?”
          ________
          Miałaś sen o studni Maryś ?🙂

        • JESTEM pisze:

          Margo:
          „Tak na marginesie to… wzrastanie naszej świadomości w poznaniu siebie samego – obecnie – dość wydatnie wspomagają odkrycia naukowe z wielu dziedzin…, ale… skąd Starożytni wiedzieli…, że… najważniejszym dla nas jest… Poznanie samego siebie ?…, że sprzyja temu np. nauka Falun Gong, którego istotą są wartości – prawdomówności, życzliwości i cierpliwości…, oraz nauka – że ścisłe przestrzeganie tych zasad w myślach i postępowaniu w codziennym życiu osoby – skutkuje uzyskaniem spokoju umysłu, lepszej kondycji fizycznej i duchowej mądrości… ?🙂 „

          Dziękuję kochana.
          Skąd starożytni wiedzieli? Ta wiedza istnieje zawsze. Czasem odsuwana, zapominana, znana małej garstce, a czasem się ujawnia dla wielu… tak w różnych cyklach zmiennie to się przejawia.

        • JESTEM pisze:

          „„…Czy sen o studni nie świadczy o tym, że trzeba szukac odpowiedzi blisko–w sobie i że tu , tak blisko mamy wszystkie odpowiedzi ?””

          Oczywiście, kochana Mario. Sen o studni jest informacją, by „w nią wejść”.🙂❤
          Studnia kojarzy mi się z pewnym ciemnym stawem.Zapisek z 2010 roku:

          ///W młodości byłam w świecie, który namalowałam! Weszłam w obraz… Stałam na wąziutkim brzegu ciemnego, głębokiego stawu (brzeg znajdował się na obrazie u dołu). Był on tak wąski, że utrzymanie równowagi było dla mnie bardzo trudne. Więc stałam na tym pasku i próbowałam utrzymać równowagę, by nie wpaść do stawu. Bardzo wtedy bałam się, że mogę do niego wpaść. Doświadczyłam niemalże fizycznie -poprzez moje uczucia – świata, który sama "stworzyłam" – namalowałam. Było to bardzo trudne i w pewnym sensie traumatyczne doświadczenie.

          A teraz widzę (2010) tamtą moją wizję z młodości jako symboliczną: to utrzymywanie równowagi – to jedno. Strach przed wpadnięciem do stawu – to drugie. Dlaczego bałam się wpaść do stawu? No nie mogłam. Wtedy nie byłam jeszcze na coś takiego gotowa. Potem „wpadłam do stawu”, a właściwie zaczęłam wydobywać z nieświadomości (ze swojej "strefy Cienia", z "głębin stawu") wiedzę o sobie i zaczęłam poszerzać swoją świadomość….. Teraz wiem, jak ważne jest utrzymanie wewnętrznej harmonii oraz utrzymywanie harmonijnych relacji z innymi w sobie. I wiem, że to możliwe.
          Odpowiedzialność to świadoma reakcja na sytuacje. ///

          I wiem, że poznawanie tego, co w "stawie", głębinie, podobnie jest ze studnią, jest odnajdywaniem odpowiedzi w sobie nawet bez zadawania pytań.🙂 "Stamtąd" – kiedy się otwieramy na to poznanie – przejawia nam się to wszystko, co ma się ujawnić.🙂❤

        • margo0307 pisze:

          ” elektrycZny sygnal–zapis.
          Ciekawe że tak wiele osob ma parcie na zbawienie innych .”

          _____
          Pamiętasz Maryś słowa prof. Sedlaka:
          „Życie jest Światłem”
          A skoro tak, to… Duch także jest ze światła.., a Świtało jak wiadomo jest energią, którą można – na różne sposoby – odpowiednio kodować tak, by… zmienić jego strukturę…
          Taki „kod” zmieniający strukturę Światła nazywa się… kłamstwem… i tzw. „ślepa wiara” – nie poparta wiedzą wynikającą ze z-rozumienia… aktywuje działanie takiego „kodu” kłamstwa, w wyniku czego powstają… mutacje światła-energii, innymi słowy… EMoCje… negatywne oraz pozytywne…

      • Maria_st pisze:

        „Pomyśl o tym czytając kolejny raz o „energiach”.

        nie czytam o ” energiach”

        „jakbym NIE CZUŁ to bym NIE PISAŁ

        tylko juz dawno dawno temu zrobił to do czego cały czas namawia mnie MB

        czyli was porzucił. ”

        odp TU
        https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-59064

        • mały budda pisze:

          Mario nie mam ochoty sie tłumaczyć. Odnośnie to co ktoś napisał na mój temat.
          Wstarczy, że wiem i czuje jaką świadomością jest w swoim wnętrzu.

          Robię sobie przerwę na pisanie na mistyce życia.
          Muszę przygotować ciało na większy ogień na matce naturze.

          Twój sen Mario na temat studni.
          Potwierdził to co zaszło poza czasem i przestrzenią.
          Więc stało się, to co miało się stać.
          Przygotować grunt pod nowe drzewo życia.

          Życzę wam wszystkim powodzenia zgłębiania natury własnego istnienia.

          • margo0307 pisze:

            „…Robię sobie przerwę na pisanie na mistyce życia.
            Muszę przygotować ciało na większy ogień na matce naturze…”

            _____
            Mały buddo, a czy… pisanie na Mistyce Życia nie mogło by u Ciebie iść w parze z… przygotowywaniem ciała na większy ogień na matce naturze… ? 🙂

          • mały budda pisze:

            Mały buddo, a czy… pisanie na Mistyce Życia nie mogło by u Ciebie iść w parze z…
            Odp.
            Miła jesteś Margo. Jeśli coś wydarzy się na matce naturze a będę czuł aby napisać spontanicznie. To napisze.

    • margo0307 pisze:

      „…moim zdaniem… Jesteśmy cząstkami czystego ukrytego naturalnego źródła światła uniwersalnego umysłu.
      Pewnie przez to każdy z nas jako manifestacja różnych świadomości tworzy sobie inne przyszłe życie i światy…”

      _______
      Wieloletni, oddany uczeń Ramany Maharishiego zadał mu pytanie:
      – Jak długo trwa przerwa między śmiercią a ponownymi narodzinami ?
      Maharishi odpowiedział:
      – Raz jest długa, kiedy indziej krótka.
      Ale… wyzwolonej istoty to nie dotyczy.

      Tak więc… wszystko, czego nam trzeba to… wyzwolić się z naszych.. wszelkich wyobrażeń… 🙂

  6. margo0307 pisze:

    „…Zdejmijcie krzyż i zobaczcie co jest pod… krzyżem…” – to słowa z ciekawego wywiadu przeprowadzonego 4 stycznia br. w temacie roli kk w Polsce… z Krzysztofem Pieczyńskim w programie „Nie ma żartów” 🙂

  7. marek pisze:

    Poruszyliście bardzo ciekawe tematy jednak czuję się zobowiązany odnieść się do tego co przedstawiła Jestem . Mam nadzieję że w tych moich dywagacjach znajdą się odniesienia do tego o czym piszecie .

    Przypomnę jedynie cel . Wyłuskanie jednej uniwersalnej teorii /modelu / człowieka i wszechświata ze wskazaniem mechanizmów ich rozwoju oraz łączących je oddziaływań.

    Jestem

    doszukuję się podobieństwa między Twoim torusem a cewką Rodina lecz łatwiej jest mi mówić o jego wyobrażeniach , bo już dwa razy obejrzałem te filmy.Dostrzegłem iż trzecią siłę umiejscawia on w przestrzeni między uzwojeniami o przeciwstawnych kierunkach przepływu prądu .

    Osobiście skupiam się na energii oznaczonej przez niego liczbą „9” którą nazywa liczbą Boga a jako energię określa jako centralną na osnowie której tworzą się wszelkie torusy .

    Dopatruje się on tej samej energii w człowieku /medytacja ma ją intensyfikować / a efektem jej oddziaływania ma być porządkowanie ‚” wirów poszczególnych myśli ” w uporządkowane ciągi /synteza świadomości / .

    Ta ” wiązka ” energii ma jednocześnie po uporządkowaniu wirów myśli i emocji być kanałem łączności osobniczej świadomości ze świadomością uniwersum .

    W tym miejscu przypomina mi się ” drzewo życia ” jednak po przyjęciu iż pień i konary i gałęzie są nośnikami owej energii oznaczonej liczbą „9” rolę listowia można przypisać ‚ jednostkowym świadomością .

    Przechodząc do realiów między pniem a listowiem istnieje obustronna wymiana substancji odżywczych , jednak to zdrewniałe części drzewa trwają , a liście kończą życie z nadejściem jesieni .

    Choć to porównanie może być przeze mnie ” nie trafione ” to jednak w mym odczuciu ukazuje naszą rolę w całości życia ” jako ?ano właśnie jaką ?.

    Pomimo tej ostatniej dygresji uważam że warto zgłębiać aż po stan pełnego zrozumienia model Jestem i Rodina by samemu dojść do zakwalifikowania jak precyzyjne są one w odzwierciedlaniu rzeczywistości .

    m

  8. Ktoś pisze:

    A propo związku między Kali a Śhivą bo tu się jakaś jestem na ten temat nieustannie mądrzy….

    „In Hinduism, Mahākāla is a name of Shiva, as, for example, at the temple in Ujjain, which is mentioned more than once by Kālidāsa.”

    MAHAKALA to WIELKA KALI jakby komuś zabrakło stroniczki w jego tęczowej ezo-czytance.

    • Ktoś pisze:

      „Mahakala is also a name of one of Shiva’s principal attendants (Sanskrit: gaṇa), along with Nandi, Shiva’s mount, and so is often represented outside the main doorway of early Hindu temples.”

    • JESTEM pisze:

      „A propo związku między Kali a Śhivą bo tu się jakaś jestem na ten temat nieustannie mądrzy….”

      Kochany Ktosiu. Mam dostęp do wiedzy, która się przeze mnie przejawia i nią się dzielę. Nazywasz to „mądrzeniem się”, ponieważ to, czego nie widzisz u siebie próbujesz projektować na innych. A ty przecież się dzielisz tym, co się przez ciebie przejawia.

      „„In Hinduism, Mahākāla is a name of Shiva, as, for example, at the temple in Ujjain, which is mentioned more than once by Kālidāsa.””

      Powtarzasz wikipediowe błędy?
      Pewnie dlatego, że Shiva czasem Ma(c)ha Kali?😀😀😀

      Kali i Shiva to Dwa w Jednym.

      Sziwa nie boi się Kali, poddaje się jej z pełnym zaufaniem, a tylko ci, co rzucają kamieniami się jej boją… Sam widzisz, co ona z nimi robi. Ale to tylko symbol.
      Kali – ŚWIADOMOŚĆ UNIWERSALNA
      Sziwa – UMYSŁ UNIWERSALNY
      Raktabija – DEMON EGO.
      Dla kogoś może być i „POTWOREM”.

    • mały budda pisze:

      Widzę ktoś, że nadal jesteś netowym bogiem.
      Mimo tego, że jesteś królem życia.
      Za takiego chcesz uchodzić, gdyż taką wybrałeś sobie rolę.
      Mam małą prośbę ktoś do ciebie.
      Z tego co wiem lubisz się dzielić wiedzą.
      Co wiesz na temat znaków solarnych występująch na terenach Polski. Lewoskrętna strona słońca i prawoskrętna strona słońca.
      Będę szczery muszę ostatnią rzecz poznać. Dlaczego urodziłem się w Polsce.

      • mały budda pisze:

        Wychodzi i przejawia się, że schodzenie w materię ma konsekwencje w przyszłym życiu.
        Daje nowe przyszłe życie w formie materii. Więc można przybrać różne postacie zaistnienia w materii.
        W takim przypadku należy zachować stałą formę świadomości
        aby przetrwać życie na matce ziemi. Gdzieś w środku serca czuje, iż serce przenosi pamięć do innych przyszłych żyć i wpływa na kreowanie się świadomości innym w życiu.

        Powrót pamięci a świadomość rozpoznaje samą siebie w otaczającym nas świecie widząc pozory nierealności formy życia.
        Wszystko mamy przed nosem.
        Nos bywa zbyt dlugi aby rozpoznać węchem smród materii.
        Więc świat ten musi przestać istnieć zbudowany na fałszywym obrazie życia.

        • JESTEM pisze:

          „Powrót pamięci a świadomość rozpoznaje samą siebie w otaczającym nas świecie widząc pozory nierealności formy życia.
          Nos bywa zbyt dlugi aby rozpoznać węchem smród materii.
          Więc świat ten musi przestać istnieć zbudowany na fałszywym obrazie życia.”

          Jak u Pionokia.🙂
          Długi nos nie pozwala mu widzieć prawdziwego obrazu życia.🙂❤

          • margo0307 pisze:

            „… Powrót pamięci a świadomość rozpoznaje samą siebie w otaczającym nas świecie widząc pozory nierealności formy życia…”
            _____
            Głęboko odczuwam to, co… Mądrzy Ludzie powiadają:🙂

            „… Świat wkracza w nowy etap ewolucji.
            Nigdy dotąd nie było takiej szansy dla ogółu ludzkiej świadomości, by doświadczyć przebudzenia na taką skalę.
            Jednak przebudzenie ogółu – odbywa się na poziomie jednostki…”

            „… Sami jesteśmy drogą, prawdą, życiem i miłością oraz pełnią wszystkiego co istnieje.
            Tu i teraz. Bezczasowo.
            Jedyne co musimy zrobić to stanąć w miejscu i pod maską naszej osobowości dostrzec to – czym byliśmy przed urodzeniem i czym będziemy po śmierci…”

            „… Prawdą jest Jedno. Wszystko jest Jednym.
            Jest tańcem pustki i pełni.., części i całości, stawania się i bycia…”

            „.. Istnieje tylko jedno prawdziwe dobro – prawdziwie poznać siebie…
            Praca nad własną świadomością jest najważniejszą rzeczą, jaką możemy robić w każdej chwili, a bycie miłością jest najwyższym aktem kreacji..”
            „..Bóg nie jest różny od świata i świat nie jest różny od Boga”

            „..Jesteśmy jednym oceanem świadomości.
            W tym oceanie istnieje jednak wiele fal i wiele strumieni… – Jestem powiedziała też… wiele kropli🙂 – i dopiero gdy spostrzegą one, że w rzeczywistości są samym oceanem – będziesz wolny..”

            Słowo „oświecenie” przywodzi na myśl jakieś nadludzkie osiągnięcie, a ego chętnie podtrzymuje to przekonanie…, lecz tak na prawdę wyraz ten oznacza twój naturalny stan autentycznie odczuwanej jedności z Istnieniem…”

          • margo0307 pisze:

            „Jak u Pionokia.🙂 Długi nos nie pozwala mu widzieć prawdziwego obrazu życia.🙂❤ "
            ____
            A im więcej kłamie – tym nos się wydłuża i tym więcej przesłania mu ten obraz…🙂

      • Ktoś pisze:

        Co ślepcowi po okularach,
        co głupcowi z wiedzy.
        Ponieważ jak twierdzisz
        jestem „internetowym bogiem”
        to wszelkie (moje) mądrości znajdziesz na wiki.

        „Będę szczery muszę ostatnią rzecz poznać. Dlaczego urodziłem się w Polsce.”

        – prosiłeś o coś i to dostałeś, ale byłes zbyt butny i głupi by to docenić i juz to sprzeniewierzyłeś więc czekają na ciebie już tylko piekielne światy bo jak mówiłem NIE DAJĘ DRUGIEJ SZANSY BO RZADKO KOMU DAJĘ TĘ PIERWSZĄ nawet jak sie o nia wytrwale modli przez miliardy lat.

        Słońca są manifestacjami, jedno określa stan, drugie charakter i to Czarne zradza Białe. Ale tez Czarne nie wygląda jak wielka śmierdząca smolista kupa czyli tak jak katolicka (demonia) maryja (która musi nosić maski by jakos wyglądać). Czerń ma inną reprezentację od eonów będacą wyzwaniem dla próbujacych ją opisać skrybów. Ziluminowanych w swoim mniemaniu. Czy jak jestem „nathnionych medytacyjną wiedza”. :p

        Twoim problemem jest to iż zamiast zrobić „:O” i podążyć wskazaną drogą dajeśz się mamić astralowi i zawartym tam kreacjom iluzji czy ego. Pokazałem narzędzie „jak znaleźć Słońce”. Nie mój problem iż zamias grzać się w jego blasku wolicie się babrać w judaistycznym, maryjkowym (mara) gównie pseudo-duchowej wiedzy.

        Dlaczego Polska?

        Bo z niej miał się odrodzić Buddyzm (zwany też chrześcijaństwem). Tylko dlatego. ;p

        Dla spotkania ODRODZICIELA. ;D

        • Maria_st pisze:

          ODRODZICIELA

          OD—RODzi–CIELA

        • mały budda pisze:

          Prawdę napisałem, że jesteś netowym bogiem.
          Sam przecież tak się określiłeś jako bóg internetowy.
          Od siebie dodatkowo napisałem, że jesteś królem życia.
          To też prawdę napisałem, że wybrałeś sobie świadomie życiową rolę.
          Czekam na chwilę która nadejdzie aby opuścić matkę ziemie.
          Z tego co wiem, to nadal Ktoś jesteś przyspawany do swojego ciała fizycznego tj. nie jesteś gotowy na opuszczenie ciała fizycznego.
          Te twoje światy piekielne to stan niewiedzy.
          Byłem miły i pisałem grzecznie do ciebie abyś w swej elokwencji podzielił się kroplą wiedzy.
          Odpowiedź już znam.
          Zakłócili celowe czasoprzestrzeń na matce naturze.
          Od małego dziecka czułem, że czas nie jest adekwatny do życia.
          Więc teraz rozumiem potrzebę przyspieszenia czasu dla wszelkiego życia będącego na matce naturze.
          Ktoś moją prawdę tobie napiszę.
          Tam gdzie się udam po opuszczeniu ciała fizycznego. Tam ty się nie udasz. Pochodzimy z różnych alternatywnych światów, które się przenikają. Stąd ogromna różna wiedza przejawa się a wynika to z różnych doświadczeń. Jakie zdobywa świadomości podróżując pomiędzy czasem i przestrzenią.

          • marek pisze:

            A Ty Mały Buddo znowu tyle opisów górnolotnych i naukowych zamiast językiem współrozmówcy .

            za wysokie progi na takie Bogi zwięźle , klarownie- zrozumiale.

            ps.
            Ktosiu tylko nie nawalają w moją stronę błyskawic i huraganów bo teraz mam okres ochronny .

            m

          • marek pisze:

            Zakłócili celowe czasoprzestrzeń na matce naturze.
            Od małego dziecka czułem, że czas nie jest adekwatny do życia.

            Może zahaczyłeś tu Mały Buddo o sedno sprawy , może pełnia życia świadomości wyrażającej się osobowością człowieka może się przejawić się w ciałach możliwych do ukonstytuowania się tylko na gwiazdach – słońcach .

            Naszczepiona na ciała planet , karleje , gubi sens swego wyrażania samej siebie skutkiem ucisku jakie stanowią dla niej parametry czasoprzestrzeni planet – ciśnienia grawitacyjne wpływające na ograniczenia budowy i funkcji ciała.

            Mamy przed sobą do zrzucenia wiele zasłon , czy w tych ciałach tego dokonamy ?

            m

          • mały budda pisze:

            Może zahaczyłeś tu Mały Buddo o sedno sprawy , może pełnia życia świadomości wyrażającej się osobowością człowieka może się przejawić się w ciałach możliwych do ukonstytuowania się tylko na gwiazdach – słońcach .
            Odp.
            Panie Marku trafił Pan w sedno sprawy.
            Masz Pan racje w swym wywodzie.
            Pełnia życia świadomości wyrażająca się osobowością człowieka może się przejawiać w ciałach możliwych do ukonstytuowania się tylko na gwiazdach-słońcach.

          • Ktoś pisze:

            MB,
            też ci napisałem szczerze. Twój problem to TKWIENIE W ROZDWOJENIU „co jest prawdą” – ty ze stanu pisania „z początku bytnosci na mistyce” czy „ty z teraz”.

            Dla mnie to masz na sobie pancerz mayi jaki cię mami światełkami w astralu. Możesz za nim podążyć albo go PRZEPALIĆ korzystając z energii Słońca do jakiej drogę ci pokazałem ale nie przepalę jej za ciebie (bo znowu będziesz mantyczył iż bylo za dosadnie).

            A i nie ma znaczenia co zrobisz bo i tak przede mną nie ma ucieczki. Taki zawód a właściwie rola jaką na mnie scedowano. Ale jak się ją OBIECAŁO to trza i spełnić. A ponieważ obiecałem ją spełnić to NIE BĘDĘ przed nią UCIEKAĆ bo chociażby NIE PRZYSTOI.

            „netowi bogowie” nie wpływają na rzeczywistość a ja się lenię wpatrując się w głupców czekających na „wydarzenie”.😀

            Ja mogę się długo wpatrywać a oni dzięki temu….😉
            —————-

            Marku,
            wiem żeś zazdrosny ale MB to mój padawan więc mu nie rób sieczki w głowie. ;p

            A co do kwestii:

            „Zakłócili celowe czasoprzestrzeń na matce naturze.
            Od małego dziecka czułem, że czas nie jest adekwatny do życia. ”

            po tylu latach pisania o tym WYMYŚLILIŚCIE SPOSÓB NAPRAWY? No i do tego się to wszystko sprowadza, siedzenia i ględzenia o „zbawicielu jaki przyjdzie i wam popodciera dupy i powyciera nosy”.😀

            PS.
            „Błyskawice” to towar PREMIUM. Nie masz tyle błyskotek by za gilgotanie nimi zapłacić. Na twoim lewelu muszą ci starczyć sny z „namietną grodzką”. ;p


            Zaś cała prawda o Ziemi sprowadza się do krótkiego

            BYŁ NAPAD maryji i jej mutantów (asurów)

            jaki został odparty,

            ona sama jak i większość jej wojska jest w tzw „astralu” czy równoległej rzeczywistości skąd poprzez GŁOSY W GŁOWACH „doradza” swoim sługom.

            Owe doradzania nazywane są w pismach także „KUSZENIEM”.

            Bez oczyszczenia powiązanych z Ziemią przestrzeni energetycznych NIE BĘDZIE TU POKOJU chocbyś nie wiem jak się zarzekał i czarował, mareczku.

            A czyszczenie będzie jeszcze DŁUGO TRWAŁO zwłaszcza iż jej ziemskie sługi zamierzają dokonać na was ZBIORÓW czyli złożyć was jej w ofierze – rytuale przyzywania demona maryji – do tego świata) do jej fizycznej manifestacji.

            Zwłaszcza że i wy sami z radością z nią KOLABORUJECIE za bezwarościowe błyskotki zwane „duszowymi mocami”.

            Ponieważ zapowiedziano juz kilka tysięcy lat temu iż PLANETA BĘDZIE WYZWOLONA SPOD PANOWANIA DEMONA MARYJI zawsze NIERZĄDNICY pijanej krwią świętych jeśli się nie zaczniecie opamiętywać i NAWRACAĆ to Siłom Światła nie pozostanie nic innego jak was też „wysprzatać” (wrzucić do waszej mamusi maryji do piekła).

            Oczywiście to jest jeszcze innego rodzaju „swiatło” niż te kobry i innych satanistycznych poddanych brytyjskiej królowej jakim są mamione hordy ezo-przygłupów. Kobra i mu podobni są jedna z wielu macek satanistyczno-nazistowskiej ośmiornicy wyrosłej z rasizmów opisanych w torze, talmudzie i których zwieńczeniem jest ów demon maryja któremu zydzi i arabowie zaprzedają swoją duszę w rytuale obrzezania.

            Tyle i aż tyle.

          • margo0307 pisze:

            „… Tyle i aż tyle.”
            _____
            Ło matko Ktosiu… czegoś Ty się nawąchał, napił czy napalił… ? 😀

          • Maria_st pisze:

            „NAWRACAĆ to Siłom Światła nie pozostanie nic innego jak was też „wysprzatać” (wrzucić do waszej mamusi maryji do piekła).”

            Oj oj Adamie……..jakbyś czuł nie pisałbys głupot.

          • Ktoś pisze:

            „Oj oj Adamie……..jakbyś czuł nie pisałbys głupot.”

            – widzisz,
            jakbym NIE CZUŁ to bym NIE PISAŁ

            tylko juz dawno dawno temu zrobił to do czego cały czas namawia mnie MB

            czyli was porzucił.😀

            Pomyśl o tym czytając kolejny raz o „energiach”.

        • Maria_st pisze:

          „Słowo „oświecenie” przywodzi na myśl jakieś nadludzkie osiągnięcie, a ego chętnie podtrzymuje to przekonanie…, lecz tak na prawdę wyraz ten oznacza twój naturalny stan autentycznie odczuwanej jedności z Istnieniem…”

          Szkoda ze częsciej wygrywa EGO………co widać po wysypie zbawców, bogów itd…… i dzieleniu na JA i WY i dalej tkwimy w SNIE .

          • margo0307 pisze:

            „… i dalej tkwimy w SNIE .”
            ______
            Każdy chyba tkwi w miejscu… dla siebie odpowiednim 😀

          • marek pisze:

            co widać po wysypie zbawców, bogów itd…… i dzieleniu na JA i WY i dalej tkwimy w SNIE .

            oraz nawiedzonych , pomylonych , oświeconych , odrzuconych , natchniętych , kopniętych i tłumu innych nie wymienionych …

            -czy ktoś słyszał o śmierci planety , jak umierają planety?
            -o gwiazdach coś tam wiemy , olbrzymy , karły itd ….

            Tak sobie myślę ,że gdzie bym się w fizycznym świecie nie urodził / na jakimkolwiek ciele astronomicznym / to moje ciało fizyczne było by pochodną substancji z których utworzona była by ta planeta czy gwiazda.

            – na planecie , wiadomo pierwiastki , bo je mam w ciele
            – na gwieździe również wiadomo z czego , choć go nie mam.

            No i dalej sobie mędrkuję że poza wszelką wątpliwością najpierw była kura , a potem jajko , czyli że zaistnienie zindywidualizowanej porcji świadomości miało swój początek na gwiazdach i tam należy szukać „uporządkowanych” cywilizacji natomiast jajko względnie jajka spadły na planety i tu niestety klapa trochę popieprzone cywilizacje .

            Czemu tak gapimy się z zachwytem na słoneczko , bo tam tatuś i mamusia a my na tym ziemskim kurniku wzdychamy by pobiegać po wolnej przestrzeni .

            z pamiętnika hodowcy drobiu.

            m

          • Maria_st pisze:

            „Czemu tak gapimy się z zachwytem na słoneczko ”

            chyba że w okularach się gapimy ……. coś nam przy–po–mina?

            „hmm..sen..jawa itd
            jak ja to czuje….
            dla mnie to COŚ jak SIEC internetowa….najbliższe moje zrozumienie….NICOŚĆ to zbiór, biblioteka informacji, tam nie ma czasu, po prostu JEST , nie ma przeszłośći, terażniejszości, przyszlości danych .
            My jesteśmy jak zapis–świetlny, można to nazwać dusza, świadomościa, gramy tu różne role a ich kombinacje sa-lądują w NICOŚCI–bibliotece, dysku…worku bez dna…ja to odbieram jako maleńką czarna kropke…maleńka a jakże pojemna .
            Co do kryształu…to pewnie chodzi o rozszczep światła……na różne barwy, dżwięki, wibracje, nieraz to nazywamy innymi światami.
            Ot taki tam holograficzny świat jaki ogarniamy na ile potrafimy lub chcemy odbierać.
            Dla mnie to jeden wielki ŻART….
            Dlatego mamy tu takie cuda nie widy…kosmici jako bogowie, piramidy wystające na planecie jak kolce jeża i wiele wiele tego co sobie wymarzymy.
            W każdym razie nie mam parcia na zbawianie świata, niech se go zbawiaja ci ktorzy żle się bawią i wciąż psują ten wirtualny świat. „

          • Dawid56 pisze:

            A czyje, albo czyj jest kot?

          • marek pisze:

            niech se go zbawiaja ci ktorzy żle się bawią i wciąż psują ten wirtualny świat. „

            Marysiu , chyba nie sugerujesz że ja próbuję zbawiać ten wirtualny świat ….

            Ja go tylko ” obmacuję „.

            m

          • marek pisze:

            A czyje, albo czyj jest kot?

            Dawid nie wiesz?….. kot jest tego co ” Ma kota „.

            m

  9. JESTEM pisze:

    „Dostrzegłem iż trzecią siłę umiejscawia on w przestrzeni między uzwojeniami o przeciwstawnych kierunkach przepływu prądu .”

    To jak w medytacji, która od czasu do czasu robię, a czasem prowadzę dla innych.
    Wygląda to podobnie, jak na tym rysunku w bardzo dużym uproszczeniu:
    http://2.bp.blogspot.com/-5hDhglumhCc/TrEvg17FkfI/AAAAAAAACf8/PFJlHyNrJk0/s512/Doladowywanie%252520baterii.JPG To, co wokół to jakby torus. Ciało w nim staje się „wrzecionem”… (do „wrzeciona” powrócę.

    Opis „medytacji” także w skrócie:
    Najpierw przez punkt zwany „czakrą korony” czyli przez czubek głowy przyjmuję energię płynącą po nitce – cienkim strumieniu – połączoną ze „Źródłem – Centrum Wszechświata”. Energia przepływa przez kręgosłup w dół, przez wszystkie centra energetyczne -„czakry” aż do „czakry podstawy” – punkt przy końcu kręgosłupa . W ten sposób napełnia się ciało energią. Część tej energii wysyłam do środka Ziemi – „Serca Ziemi”, a część jak fontanna odwrócona – tworząca kształt sferyczno-torusowy, płynąca z dołu do góry – otacza moje ciało (jak wielki torus) i z powrotem energia zbiega się na czubku głowy i przepływa przez ciało z góry na dół. W ten sposób tworzy się obieg energii jak w baterii.

    Drugi etap jest taki sam, tylko kierunek cyrkulacji energii odwrotny… przez stopy – gdy stoję albo przez „czakrę podstawy”, punkt przy końcu kręgosłupa – gdy siedzę, przyjmuję płynącą z „Serca Ziemi, płynącą po nitce energię – jak cienki strumień. Przepływa ona przez kręgosłup w górę, przez wszystkie centra energetyczne – „czakry” (rozwibrowując je) aż do czubka głowy. Część tej energii wysyłam do Źródła- Centrum (Serca) Wszechświata, a część jak fontanna opływa moje ciało i zbiega się na powrót w „czakrze podstawy” i znów przepływa
    przez ciało z dołu do góry.

    Trzeci etap to zsynchronizowanie ze sobą obu cyrkulacji: z dołu w górę i z góry w dół jednocześnie.

    Następnie można w dół poprzez „korzonki” łączyć się ze wszystkimi istotami w Ziemi i na Ziemi.
    A w górę, poprzez wyrastające kolejne „gałęzie” łączyć się z planetami, księżycami, centrum Słońca, centrum Galaktyki, stamtąd ze wszystkimi obiektami w Galaktyce, a następnie wyrastają nowe „gałęzie” i łączymy się także z wszystkimi innymi galaktykami i przestrzenią pomiędzy nimi.

    W ten sposób w ciele stajemy się „wrzecionem” torusa. Tu rysunek torusa z „wrzecionem” w środku.

    ten torus jednak jest „zamknięty, a według mnie ważne jest, by jego przestrzeń była otwarta – z wrzeciona w górę wychodzi główna „gałąź” energii w kierunku „Serca Wszechświata”, a w dół główny „korzeń” do „Serca Ziemi”.

    To niesamowite, ale rzeczywiście Marco określa to jako „trzecią siłę”, tę niewidzialną…

    „Dopatruje się on tej samej energii w człowieku /medytacja ma ją intensyfikować / a efektem jej oddziaływania ma być porządkowanie ‚” wirów poszczególnych myśli ” w uporządkowane ciągi /synteza świadomości / .”

    Jestem pod wrażeniem. To dla mnie oczywiste.

    „Osobiście skupiam się na energii oznaczonej przez niego liczbą „9” którą nazywa liczbą Boga a jako energię określa jako centralną na osnowie której tworzą się wszelkie torusy .”

    Osobiście skupiam się na „punkcie zero”.

    „Ta ” wiązka ” energii ma jednocześnie po uporządkowaniu wirów myśli i emocji być kanałem łączności osobniczej świadomości ze świadomością uniwersum .”

    Dokładnie taka była/jest intencja tej medytacji, która opisałam: łączenie – poszerzanie świadomości.

    „W tym miejscu przypomina mi się ” drzewo życia ” jednak po przyjęciu iż pień i konary i gałęzie są nośnikami owej energii oznaczonej liczbą „9” rolę listowia można przypisać ‚ jednostkowym świadomością .”

    Marku, to niesamowite, ponieważ dokładnie takich sformułowań związanych z Drzewem Życia (a nawet tak czasem tę medytację nazywam) używam, kiedy robię sama lub prowadzę tę medytację dla innych np.:
    wyrasta korzeń i wnika wgłąb Ziemi,
    wyrastają gałęzie i łączą się z…
    wyrastają dodatkowe korzonki…
    wyrastają dodatkowe gałęzie i łączą się z…

    Dziękuję ci, kochany Marku.

    • Dawid56 pisze:

      Jestem jeżeli jesteś w stanie medytować robiąc lotos, to jestem pełen podziwu dla Ciebie🙂

      • JESTEM pisze:

        🙂 Do tej medytacji wcale nie trzeba siedzieć w lotosie. Jak napisałam, można ją normalnie na siedzącą, na podłodze albo na krześle, a nawet na stojąco ją wykonywać.🙂

    • marek pisze:

      Ja również dziękuję Jestem za Twe wyjaśnienia .

      Gdy próbuję oba zrozumienia /Twoje i Rodina / odnieść do opisu relacji matryca wszechświata Umysł i Świadomość Uniwersalna a człowiek , znajduję potwierdzenie moich sugestii że ” musi być ruch ze strony Boga ” teraz mogę to zmiękczyć słowem ” również ” aby ludzkość wyszła ze swego ” zapętlenia „.

      Małgosia w temacie Prawda a Kłamstwo cytuje pisze ……

      Bardzo ciekawy – jak dla mnie art – Eckhart Tolle o przebudzeniu…🙂

      „Wskutek bezprecedensowego napływu świadomości, jaki obserwujemy obecnie na naszej planecie, .

      Znajduję w jego słowach potwierdzenie mych powyższych twierdzeń o konieczności interwencji Stwórcy w naszą rzeczywistość , co w języku Rodina wskazuje na intensyfikację strumienia energii oznaczonego liczbą ” 9 ” a przez Ciebie Jestem punktem wzmocnienie oddziaływania punktu ” 0″.

      Proszę o zwrócenie uwagi na takie zależności :

      Nowe intelektualne zrozumienia spływają na Ziemię owym przekaźnikiem i tak naprawdę nikt z ludzi je odbierających nie ma podstaw by twierdzić ,że są jego własnością , one są przeznaczone dla ludzkości , a dany człowiek był jedynie ” czytnikiem ” tej informacji i jej transmiterem w świadomość populacji .

      – taką tezę uzasadnia jednoczesność w czasie odkrywania tych samych praw – zasad przez kilkoro ludzi na planecie – to nie są plagiaty , to równoczesny odbiór informacji przez nich poprzez funkcjonujący w nich kanał łączności z „0” lub „9” /.

      To moje spostrzeżenie obniża w mym przekonaniu siłę wyrazu sugestii Małgosi że człowiek , tylko człowiek jest odpowiedzialny za swój los …….

      …grzech popełniony w stanie nieświadomości iż jest czynem nagannym nie jest klasyfikowany jako grzech na konto tej istoty , względnie miara odpowiedzialności jest inaczej określana niż przy świadomym przekraczaniu prawa….

      Tak więc nadal pozostaję przy swym rozumieniu ,że nasza transmutacja jako gatunku może zaistnieć jedynie za staraniem obu stron .

      Sugestia która mi się w związku z tym nasuwa brzmi że za sprawą zwiększenia mocy owego strumienia ” 9 ” o wiele łatwiej jest obecnie wejść w” komunię z Bogiem ” tym którzy wyrażą w tym kierunku zainteresowanie .

      Przyszedł mi w tej chwili do głowy nasz kolega Ktoś .

      Faktycznie Ktosiu , Jestem dobrze posadawia w konstrukcji ludzkiej istoty Twój osąd o samym sobie , to czym się tak chlubisz / mam nadzieję że dla żartu / demon – ego .

      Wierzę że to żart wynikający z przekory z Twej strony . Mam przekonanie że Twoja inteligencja prowadzi Cię do samoanalizy iż kreowanie takiego swego obrazu jest wstecznym kierunkiem w stosunku do tego który wyznacza nam ” Czas Ziemi ”

      m

      • margo0307 pisze:

        „…grzech popełniony w stanie nieświadomości iż jest czynem nagannym – nie jest klasyfikowany jako grzech na konto tej istoty… {bo możliwe, że…}
        miara odpowiedzialności jest inaczej określana niż przy świadomym przekraczaniu prawa…”

        ______
        Marek, rozumiem oczywiście o czym mówisz i być może jest tak – jak mówisz…
        Jest tylko jedno, małe ale
        Postaraj się przypomnieć sobie… jakieś swoje „grzechy”… 😉 oraz stan… jaki odczuwałeś podczas ich czynienia i… z czystym sumieniem odpowiedz sobie…
        – czy naprawdę nie miałeś świadomości, że czynisz coś, co jest sprzeczne z Twoim wnętrzem…, że jest Ciebie niegodne ?

        Kiedy zdecydowałam o… poszukaniu w sobie – odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, na które znikąd nie mogłam znaleźć zadowalających wyjaśnień…, niejako zmuszona zostałam… do wielokrotnego poczynienia w sobie podobnych introspekcji…, i dobrze pamiętam, że… za każdym razem… miałam wewnętrzne odczucie, że robię coś nie tak – jak powinnam…, że robię coś – co nie współgra z moimi wewnętrznymi prawdami…, mimo to jednak… popełniałam to, co popełniałam…, i czasem nawet uważałam, że… muszę to zrobić…
        Taka… szczera, wewnętrzna introspekcja… rodzi z-rozumienie własnych poczynań – a wraz ze z-rozumieniem przychodzi… wybaczenie sobie (i innym…) różnych… „grzeszków”… i uwolnienie podświadomości spod wpływu różnistych programów, wzorców zachowania przyjętych nieświadomie…
        * * *
        „…o wiele łatwiej jest obecnie wejść w ”komunię z Bogiem”…
        Tak więc nadal pozostaję przy swym rozumieniu ,że nasza transmutacja jako gatunku może zaistnieć jedynie za staraniem obu stron …”

        _____
        Kiedy robisz krok w kierunku NIEBA, NIEBO powoli otwiera swoje drzwi… 🙂

        • marek pisze:

          Małgosiu
          na temat grzechu można patrzeć dualnie / osobiście nie znoszę rozbudowanych uzasadnień / nie chcę ale muszę ….

          Ktoś tu na MŻ dawał przykład z dialogiem z ludożercami . Podróżnik mówi nie jedzcie ludzi bo to i przechodzi do argumentów , ludożerca pyta jakim prawem zabraniasz , jadłeś? .

          Ten przykład w pełni uzasadnia moje wywody.

          Piszesz : ….. szczera, wewnętrzna introspekcja…dlaczego w całym swym wywodzie nie odniesiesz się do pojęcia ” sumienie „.

          Znam jego głos bo towarzyszy mi prawie nieustannie przez całe życie …lecz czym on jest introspekcją , czy ona jest siłą zwierzchnią siłą w stosunku do niego .

          Myślę ,że sumienie to albo ukonstytuowany cenzor z naszych doświadczeń życiowych , albo głoś Boga , energii osi ludzkiego wiru.

          W pierwszym przypadku sumienie , może być zwodnicze w drugim nieomylne również introspekcja wsparta jedynie na własnym dorobku bez audytu cenzora może być błędna.

          Nauki Jezusa w mym rozumieniu miały zmienić podejście do oceny ludzkich czynów i postaw z : ” oko za oko ” do indywidualnego rozpatrywania pojedynczego przypadku.

          Tak więc postawimy kropkę nad grzechem … grzech to grzech – kropka i koniec , czy spróbujemy uwzględnić wszelkie uwarunkowania jego zaistnienia .

          m

          • margo0307 pisze:

            „…Myślę ,że sumienie to albo
            ukonstytuowany cenzor z naszych doświadczeń życiowych ,
            albo
            głos Boga , energii osi ludzkiego wiru…”

            _______
            … albo…
            Jedno i Drugie…🙂

          • margo0307 pisze:

            „… na temat grzechu można patrzeć dualnie / osobiście nie znoszę rozbudowanych uzasadnień…”
            ______
            Mówisz, że… „… nie znosisz rozbudowanych uzasadnień…” i jednocześnie… chcesz ” patrzeć dualnie na temat grzechu”
            Po co ?
            Czy nie prościej jest przyjąć zasadę, jaką kierowali się np. Kahuni:
            Nie ma krzywdy – nie ma grzechu !? 🙂
            Tyle że…aby nie wyrządzać krzywdy… jakiejkolwiek istocie – trzeba nam kroczyć przez życie… wąską, ale… prostą drogą – drogą bycia świadomym własnych myśli…, wówczas ani świadomie, ani nieświadomie nie zgrzeszysz – czyli… nie wyrządzisz krzywdy żadnej czującej istocie…🙂

          • Dawid56 pisze:

            Jednak świadome grzeszenie jest czymś gorszym od nieświadomego grzeszenia.Oczywiście powinniśmy się też wystrzegać nieświadomego grzeszenia.

          • JESTEM pisze:

            Dawid56:
            „Jednak świadome grzeszenie jest czymś gorszym od nieświadomego grzeszenia.Oczywiście powinniśmy się też wystrzegać nieświadomego grzeszenia.”

            A świadome kłamstwo? Też ponoć jest grzechem… Czy nie jest?

          • margo0307 pisze:

            „…Nauki Jezusa w mym rozumieniu miały zmienić podejście do oceny ludzkich czynów i postaw z : ” oko za oko ” do indywidualnego rozpatrywania pojedynczego przypadku…”
            ____
            A nie wydaje się Tobie Marek, że… rozpatrywanie pojedynczego przypadku… jest dokładnie tym, przy czym upiera się nasz Dawid😉 próbując przeforsować swoją „prawdę” o kłamstwie ?

            Nauki Jezusa – jak dla mnie – są… idealnym odzwierciedleniem ideału życia i moralności postępowania…, a kwintesencją ich jest „Kazanie na górze” i gdybyśmy wszyscy zgodnie z nimi postępowali, wówczas… stworzylibyśmy Raj na Ziemi…🙂

            „…Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

            Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.

            Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku?
            Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata..”

          • marek pisze:

            Dawidzie kochany, myśl sobie, co chcesz. Chcesz pozostać przywiązanym do tego przekonania, to bądź. Nie mam już nic więcej do powiedzenia w tej sprawie.🙂

            Przyglądałem się tej rozmowie i zrozumiałem na jej początku że Jestem ma rację , jednak w pewnym sensie utopijną .

            Zrozumiałem że kłamstwo jest jedną z praprzyczyn zaistnienia wszelkich wynaturzeń – zaistnienia matrixa .

            Z drugiej strony Dawid ma rację , bo skąd wziąć sił by stanąć przeciw całej ludzkości ,skąd wziąć wiarę iż nie jestem jedynie szaleńcem stawiającym życie bliskich dla ideału prostującego naszą przeszłość.

            Łatwiej jest tak postąpić gdy owa prawda wypowiedziana uderza rykoszetem tylko we mnie lecz i na to w niektórych wypadkach trzeba wejść na szczyt determinacji i odwagi.

            m

          • margo0307 pisze:

            „…skąd wziąć sił by stanąć przeciw całej ludzkości..”
            ____
            Dlaczego… chcesz stawać przeciw całej ludzkości ?🙂

          • margo0307 pisze:

            „…skąd wziąć sił by stanąć przeciw całej ludzkości, skąd wziąć wiarę iż nie jestem jedynie szaleńcem…”

          • JESTEM pisze:

            „Zrozumiałem że kłamstwo jest jedną z praprzyczyn zaistnienia wszelkich wynaturzeń – zaistnienia matrixa .

            Z drugiej strony Dawid ma rację , bo skąd wziąć sił by stanąć przeciw całej ludzkości ,skąd wziąć wiarę iż nie jestem jedynie szaleńcem stawiającym życie bliskich dla ideału prostującego naszą przeszłość.

            To są te absurdy i pułapki „duchowego rozwoju”…

            Skąd wziąć siły? Z siebie. Wystarczy… poczuć, że chcę się dokonać zmiany, podjąć decyzję i konsekwentnie z odpowiedzialnością za siebie iść dalej.
            Skąd wziąć wiarę? Z siebie. Wystarczy tylko zajrzeć w siebie i dostrzec tę „niemiłą” albo „przerażającą” prawdę o sobie, że jesteśmy kłamcami, że kłamiemy zawsze w jakimś interesie, a tłumaczymy te kłamstwa jakimiś „wyższymi celami”. Każdy wierzy w to, w co wierzy… i ponosi tego konsekwencje.

            Niektórzy wielcy nauczyciele uczyli, że można kłamać „w dobrej intencji”. Podobno nawet Dalajlama powiedział kiedyś, że kłamstwo mające pomóc drugiej osobie jest pozytywnym czynem. Nie wiem czy to fakt czy plotka.🙂 Ale czytałam o tym. Możliwe, że dla wielu ludzi właśnie tak jest… Z kolei mamy też piękne porzekadło: „Dobrymi chęciami, piekło jest brukowane”. No, ale i tak każdy i każda z nas z-rozumie tyle, ile z-rozumie…

            Szukamy Prawdy, a upieramy się przy kłamstwach i usprawiedliwiamy je. Tak to działa.

            „Łatwiej jest tak postąpić gdy owa prawda wypowiedziana uderza rykoszetem tylko we mnie lecz i na to w niektórych wypadkach trzeba wejść na szczyt determinacji i odwagi.”

            Dlatego poznanie Prawdy wymaga uczciwości, szczerości i odwagi. A jeśli jej nie mam w sobie, „nic się nie stanie”, kiedy znów skłamię… , bo „dobre intencje” przecież moje kłamstwa usprawiedliwiają… „nic się nie stanie”… prócz tego, że… poniosę tego konsekwencje… prędzej czy później… po prostu.

            Jest taka przypowieść o Milarepie, którego gonili ludzie, którzy chcieli się na nim zemścić, bo mieli swoje poważne powody. Milarepa wpadł do małej świątyni, w której mieszkał stary mnich. Ten stary mnich poczęstował zmęczonego Milarepę jedzeniem i po krótkiej rozmowie pozwolił mu zostać na noc w świątyni. Jednak zanim Milarepa zdążył ułożyć się do snu, ścigający go ludzie załomotali do drzwi świątyni. Mnich uchylił drzwi. Usłyszał różne pytania:
            – Czy nie widziałeś mnichu takiego, a takiego człowieka, który musiał tędy iść?
            – Czy ktoś wchodził do świątyni?
            – A może wszedł do świątyni ten, którego szukamy?
            Mnich nie śpieszył się z odpowiedzią. Kiedy pytający zamilkli, odpowiedział:
            – Tą drogą rzadko kto chodzi.
            Nie skłamał. To była odpowiedź mędrca, a nie głupca.🙂 Ale aby stać się mędrcem, najpierw trzeba przestać kłamać.🙂❤

            "Nie lękaj się – Nawet jeśli cały świat będzie przeciwko tobie, będzie się z ciebie śmiał, twoje towarzyszki i Przełożeni będą patrzeć na ciebie z góry, nie lękaj się …" – słowa Boga, które usłyszała Matka Teresa.🙂

            "Bądź moim światłem"…😉

          • mały budda pisze:

            Panie Marku pozwoli Pan, iż napiszę co czuję.
            Nie mogę przejść obojętnie co Pan w analizie swojej opisuje.
            Pobudza Pan do refleksji. Pana trafne spostrzeżenia przywołują mi prace Zygmunta Freuda-Wstęp do psychoanalizy.
            Dla Pana to oczywiście jest komplement, gdyż Pan i Zygmunt Freud to pionier w analizie osobowości.
            Czuję i widzę, że potrafi Pan meandry życia widzieć. W swojej analizie prawdziwy obraz widzieć.
            Powiem szczerze niezłego stymulatora intelektualnego Pan serwuje dla dobra sprawy, raczej zrozumienia stanu prawdy.
            Z mnichem masz Pan rację.
            Moja świadomość uświadomiła mnie, że mnich powinien wybrać śmierć. Tym bardziej jako mnich zdaje sobie sprawę, że istniejemy tu na matce naturze jako świadomość w ubranku składającej się z ciężkich pierwiastków materii.
            Więc trafne było Pana spostrzeżenie. Przyparty siłą i tak stracił by życie w obliczu wrogości ludzi. Ucieczka od udzielenia odpowiedzi w postaci prawdy. W obliczu konfrontacji przyniosła by mu śmierć.
            Mnich powinien to wiedzieć,gdyż może znać prawdę w każdym momencie życia, gdyż jest świadomy istnienia na wielu płaszczyznach.

            Teraz zmienie temat.
            Zacytował Pan Mahabharata Największy epos świata.
            Pozwoli Pan, że w czystym przesyłaniu się zwrócę.
            Kryszny słów w ten sposób Pan nie zrozumie wyrwane z kontekstu czyli z całości skrawek ukazany.
            Piszę, gdyż Mahabharate przeczytałem ,wiele swoim wnętrzu porównałem. Ogromna wiedza mistyczna ukazana pomiędzy lewą a prawą stroną życia.
            Ciekawostką w Mahabharacie jest przesłanie pewnych dialogach, gdyż ukazują wewnętrzne spojrzenie na ludzką egzystencję. Przede wszystkim na naturę życia człowieka.
            Kryszta przed wojną ostrzegał jedną i drugą stronę badał i ostrzegał.
            Kryszta stanął po właściwej stronie tj. moralność i szaczunek i etyczne postępowanie.
            Chciał uniknąć wojny kosmicznej.
            Ludzie dążyli do zagłady, gdyż zasady moralności, etyczności mieli za nic.
            Nie trzeba wyjaśniać aby rozumieć, że jesteśmy ostatnią cywilizacją żyjącą tu na matce naturze.
            Głównie w przesłankach przez wielkich mistrzów medytacji. Było, ukazanie wewnętrznego zrozumienia dla siebie samego. Aby później można zrozumieć całość jako formy życia z jakiej się składamy.

        • Dawid56 pisze:

          Na pewno nie jest grzechem świadome kłamstwo ratujące życie ( swoje lub innego człowieka), albo mienie podczas wojny, albo w obliczu napadu terrorystów czy innych zbrodniarzy!!!

          • JESTEM pisze:

            „!!!”

            Och, kochany Dawidzie…
            czyli jeden grzech jest grzechem, a inny nie jest?😀
            Cóż za ambiwalencja…?
            Coś uznajesz za grzech, który w pewnych sytuacjach nie jest grzechem. Rozumiem, rozumiem.
            Ciekawe, co na to nauki Jezusa Chrystusa😉❤

            ciekawostka:

            Przegląd tekstów biblijnych
            "Biblia mówi ponad 100 razy na temat kłamstwa i za każdym razem wypowiada się o nim w negatywny sposób. Nie ma natomiast żadnej jego pochwały, czy usprawiedliwienia.
            Wybrałem kilka fragmentów, które komentują problem kłamstwa w jak najbardziej różnorodny sposób.

            Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. [Kpł 19,11]

            Ten tekst również pochodzi z prawa mojżeszowego i nie ma w nim mowy o tym, żeby powstrzymać się od kłamstwa tylko wtedy, jeśli miałoby to komuś zaszkodzić. Podaje raczej ogólną zasadę: nie kłamać.

            Oszust nie zamieszka w domu moim, Kłamca nie ostoi się w oczach moich. [Ps 101,7]
            Mowa o domu Boga – symbolu zbawienia. Ostrzeżenie dla osoby, która kłamie jest dość wymowne.

            Wstrętne dla Pana są usta kłamliwe, lecz w prawdomównych ma upodobanie. [Prz 12,22]

            Tekst chyba nie wymaga wielkiego komentarza.

            Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. [J 8,44]

            Bardzo ciekawa uwaga Jezusa, który krytykował faryzeuszów. Przy okazji powiedział też, jak zapatruje się na problem kłamstwa. Ono nigdy nie pochodzi od Boga. Tutaj szukałbym odpowiedzi na pytanie: Czy można kłamać dla dobra drugiej osoby? Czy mamy posługiwać się wynalazkiem szatana, żeby wypełniać wolę Boga? Myślę, że Bóg ma lepsze sposoby, którymi można się posłużyć dla dobra drugiej osoby.

            w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są nienaganni. [Ap 14,5]

            Ten tekst mówi o ludziach poddanych Bogu. Brak kłamstwa jest postawiony w jednym rzędzie z nienagannością.

            A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga. [Ap 21,8]

            Przestroga z Apokalipsy. Stawia w jednym rzędzie kłamców i zabójców. Co ciekawe, są tam też tchórze…

            Podsumowanie
            Wydaje się więc, że Biblia nie pozostawia żadnej furtki dla usprawiedliwienia kłamstwa, półprawdy, ćwierćprawdy, czternaście siedemnastych prawdy, czy jakichkolwiek innych mieszanek prawdy z kłamstwem„. – http://www.biblijny.net/co-biblia-mowi/o-klamstwie.html

            „W każdej religii może człowiek dojść do Boga pod warunkiem, że nie żyje w kłamstwie i wie, co znaczy słowo „moralność”. Jeśli ta forma zostanie zakłócona staje się ciemna i krucha, i ostatecznie zniszczona.”

          • Dawid56 pisze:

            To właśnie przez zbyt literalne rozumienie prawa jest tak jak jest.To co w jednym wypadku jest naganne w innym nie wszystko zależy od sytuacji .Niektórzy zbyt dosłownie rozumieli Dekalog dany Mojżeszowi albo Kodeks Hammurabiego.

            Jeszce raz powtarzam do znudzenia KŁAMSTWO popełnione w czasie wojny albo w momencie napadu przez zbrodniarza nie jest naganne, bo może być jedyna drogą ocalenia siebie bliskich lub przyjaciół
            Jestem, możesz negować kłamstwo dla ratowania własnej skóry, ale nie możesz negować kłamstwa dla ratowania np swojego dziecka!!!!!!!!!!, albo matki ojca czy brata!!!!!

          • Dawid56 pisze:

            Dodam jeszcze jedno: życie ma pierwszeństwo, przed kłamstwem- to znaczy możesz, a nawet masz obowiązek uciec się do kłamstwa , kiedy chcesz uratować życie!!

          • JESTEM pisze:

            „Jestem, możesz negować kłamstwo dla ratowania własnej skóry, ale nie możesz negować kłamstwa dla ratowania np swojego dziecka!!!!!!!!!!, albo matki ojca czy brata!!!!!”

            Nie „neguję” kłamstwa. Bo nie chodzi ani o negowanie ani o akceptację kłamstwa. ale po prostu widzę, jak głęboka jest jeszcze potrzeba kłamania w jakimś interesie. I jak mocne jest przywiązanie do kłamstwa. Póki co jestem w takim „miejscu”, że „oduczyłam się” kłamać. A co będzie dalej, to nie wiem.😀

            Dodam jeszcze jedno: życie ma pierwszeństwo, przed kłamstwem- to znaczy możesz, a nawet masz obowiązek uciec się do kłamstwa , kiedy chcesz uratować życie!!”

            Dawidzie kochany, myśl sobie, co chcesz. Chcesz pozostać przywiązanym do tego przekonania, to bądź. Nie mam już nic więcej do powiedzenia w tej sprawie.🙂
            Ale też nie mam żadnego „obowiązku uciekania się do kłamstwa”. Czasem wystarczy milczenie.😀

            Pokój tobie i twojej duszy.🙂❤

          • marek pisze:

            „…skąd wziąć sił by stanąć przeciw całej ludzkości..”

            bo na MŻ jest góra dziesięć osób , a połowa z nich pomija temat absolutnego mówienia prawdy .
            Łatwo jest się domyśleć jaki ma stosunek do tego tematu pozostała część ludzkści .
            m

          • marek pisze:

            To są te absurdy i pułapki „duchowego rozwoju”

            Ego osobowość tworzy się w pierwszej swej fazie skutkiem naśladownictwa postaw i zachowań od otoczenia , by być akceptowanym przez to otoczenie..

            Później obrasta w przetestowane schematy działania w celu realizacji swych oczekiwań związanych głownie z przyjemnymi aspektami swojej egzystencji . I w ten sposób się utwardza , krystalizuje w swym wyrazie.

            Brak autentycznie pozytywnych wzorców w świadomości społecznej powiela przechodzenie wzorca owego niedojrzałego ego z pokolenia na pokolenie i stąd mamy to co mamy , rozwój techniki i ubożenie humanizmu.

            Wiara w wyższe wartości , egzystencję po śmierci w Boga obumiera w tak skonstruowanej osobowości a tą pustkę zapełnia materializm i pragnienie trwania w ciele jak najdłużej.

            Największym strachem odczuwanym przez taką osobowość jest strach przed śmiercią .

            Ten opis dotyczy większości białej rasy .

            Dopiero na tak nakreślonym tle można zrozumieć mą wypowiedź iż ten który decyduje się nie używać kłamstwa staje naprzeciw całej ludzkości która kłamstwo mniejsze , czy większe ma wkomponowane w swą świadomość jako środek wspierający egzystencję w społeczeństwie.

            Jestem i Małgosia preferują opisy wyborów dokonywanych przez ego wyrażające się wysokim zrozumieniem sensu życia .

            Czasem jednak unika ich uwadze że mimo ich pozytywnych postaw przebija się subtelnie z ich wypowiedzi względnie stosowanych cytatów postawa autorytarna która nie służy zamierzonemu celowi / zainteresowania odbiorcy danej wypowiedzi do dokonania refleksji nad sobą / lecz przeciwnie ustawia go na ” nie ” do tematu.

            Propagowanie egzystencji która jak do tej pory udała się w realizacji nielicznym na tej Ziemi w my rozumieniu wymaga prostych słów wyjaśniających ” korzyści ” płynące z osiągnięcia takiej egzystencji oraz ukazania przyczyn stojących na drodze do osiągnięcia tego celu jednak w pojęciach odwzorowujących się do reali współczesnego życia.

            Uważam że odnoszenie się głównie do filozofii wschodu , cytowanie jej filozofów czy nauczycieli zmarłych czy żyjących zamyka krąg zainteresowanych do bardzo nielicznej grupy , a mam nadzieję że nikt z piszących nie traktuje MŻ jako ” szkoły elitarnej ” dla wtajemniczonych bo to by tylko przeczyło świadectwu jego rozwoju.

            Tak jak wspomniałem mimo dobrych chęci często dla uargumentowania swojej racji koleżanki stosują różne niezbyt klarowne metody , czymś takim w mej ocenie jest nadinterpretacja .

            Przykład przytoczony przez Jestem w temacie wykrętnej odpowiedzi udzielonej przez mnicha ścigającym Milarepę jest w mym odczuciu taką nadinterpretacją służącą udowodnieniu iż racja jest po mojej stronie .

            Ten mnich nie skłamał lecz unikał odpowiedzi , użył swojej inteligencji , by jej nie udzielić to był wykręt , dla mnie tak samo nic pięknego jak kłamstwo , jednocześnie nie znamy scenariusza gdyby owi goniący nie przyparli by go ” do muru – środkami fizycznymi ”

            Reasumując ,

            szanują pogodę ducha i wzorce do niej prowadzące które prezentujecie gdyż rozumiem i doceniam ich wartość ,jednak mam swoje lata i płynące z nich doświadczenia a one mówią mi ,że niebezpiecznie jest ” kusić licho ” by zechciało sprawdzić czy wszystko co mi się ” zadziewa ” nie poruszy mej niewzruszonej postawy.
            Lepiej w ciszy przeżywać swoje sukcesy i z umiarem wyrażać swą wewnętrzną radość .

            Podobnie widzę niedowład w nie uwzględnianiu faktu że poza rozmówcą z którym prowadzi się wymianę myśli może ją śledzić wielu nie wyedukowanych w temacie czytelników , a uwzględnienie tego winno pozostawiać w naszej wypowiedzi optymizm iż mimo popełnianych błędów również potrafią i że warto im się starać w miejsce nabrania przekonania że to nie dla nich .

            Słowa : ja rozumiem że ty tak rozumiesz , że tak musisz choć z pozoru nic nie znaczące w temacie próby wywołania przykrości niosą w sobie jakiś ładunek / może wbrew woli wypowiadającego się / jakiś ukryty ładunek wyższości czego dowodem są wpisy osób takimi określeniami obdarowywanych.

            Mam nadzieję ,że mimo słodko kwaśnego smaku tej mojej wypowiedzi zapał do krzewienia pozytywnych wzorców samo modelacji Wam nie ostygnie , a ja nadal czasem dostanę od Was czerwone serduszko.

            m

          • margo0307 pisze:

            „… Moja świadomość uświadomiła mnie, że mnich powinien wybrać śmierć…”
            _____
            Mały buddo, cieszę się, że masz kontakt ze swoją świadomością 🙂 ale…
            – czy jesteś pewien, że… w przypadku mnicha unikającego kłamania – była to podpowiedź wynikająca z uświadomienia sobie przez Ciebie – sytuacji, w której znalazł się mnich ?,
            – czy może raczej… wynikająca z chęci – oceny postępowania mnicha ?
            A wiemy przecież, że… wszelkie ocenianie jest domeną umysłu… ?

          • JESTEM pisze:

            Marek:

            „Czasem jednak unika ich uwadze {JESTEM i margo0307} że mimo ich pozytywnych postaw przebija się subtelnie z ich wypowiedzi względnie stosowanych cytatów postawa autorytarna która nie służy zamierzonemu celowi / zainteresowania odbiorcy danej wypowiedzi do dokonania refleksji nad sobą / lecz przeciwnie ustawia go na ” nie ” do tematu.”

            Służy nie służy…
            ego, żebyś nie wiem jak delikatnie przekazywał mu Prawdę, będzie zaprzeczało, obrażało się, odrzucało, upierało się, targowało, wściekało, wpadało w depresje, odparowywało itd., itp. aż kiedyś… w końcu zaakceptuje – gdy zacznie dojrzewać… Może nie każde w tym wcieleniu.😀

            To nie ja robię z siebie autorytet, ani Margo, ani nie robimy autorytetami tych ludzi, których cytujemy. To ty to, co się przeze mnie i przez Margo, czy przez osoby przez nas cytowane przejawia, ty to postrzegasz i oceniasz jako „subtelne postawy autorytarne”.
            Więc zapytam:
            Jeśli bym była mędrcem, to miałabym udawać dla ciebie głupią, by się przypodobać twojemu ego i je „uwodzić” i próbować cię za nos wodzić? Tego byś chciał? Lubię żartować, ale nie bawi mnie takie manipulowanie innymi i nie odczuwam potrzeby przypodobywania się komukolwiek..

            Mnie to wszystko jedno czy postrzegasz mnie, czy Margo, czy osoby, które cytujemy jako autorytety czy nie. Dla mnie to ludzie, od których można wiele się nauczyć, wiele mądrości przypomnieć sobie albo potwierdzić, co się samemu przypomniało. Dla mnie wszyscy jesteśmy dla siebie nauczycielkami, nauczycielami i uczniami, uczennicami jednocześnie. A to, że jedni/e z nas są bardziej np. szczerzy i mają więcej empatii, miłości oraz zrozumienia dla innych albo mają więcej mądrości – to fakt. Jesteśmy różne/i. A i tak do wszystkich odczuwam taką samą miłość.🙂❤

            Kto wie, może za chwilę, w przyszłości będę jeszcze bardziej wprost czyli "radykalna" w swoich wypowiedziach, a tobie będzie się wydawać, że "autorytarna".😀❤

            „Propagowanie egzystencji która jak do tej pory udała się w realizacji nielicznym na tej Ziemi w my rozumieniu wymaga prostych słów wyjaśniających ” korzyści ” płynące z osiągnięcia takiej egzystencji oraz ukazania przyczyn stojących na drodze do osiągnięcia tego celu jednak w pojęciach odwzorowujących się do reali współczesnego życia.”

            Skoro do takich wspaniałych wniosków doszedłeś, to próbuj w prostych słowach wyjaśniać innym te „korzyści”…

            ‚Uważam że odnoszenie się głównie do filozofii wschodu , cytowanie jej filozofów czy nauczycieli zmarłych czy żyjących zamyka krąg zainteresowanych do bardzo nielicznej grupy , a mam nadzieję że nikt z piszących nie traktuje MŻ jako ” szkoły elitarnej ” dla wtajemniczonych bo to by tylko przeczyło świadectwu jego rozwoju.”

            Ha, ha, Jezusa Chrystusa także niektórzy traktują jak „żydowskiego megalomana z Betlejem”.😀 A inni modlą się do postaci na krzyżu zwanej Jezusem jednocześnie całkowicie ignorując jego nauki i mądrości. Dlaczego wszyscy katolicy wciąż grzeszą i się spowiadają, grzeszą i się spowiadają…? Toć Jezus przekazywał ludziom info, że warto nie grzeszyć, jeśli chce się siebie wyzwolić.😀

            Można by więc uznać, co niektórzy robią za wręcz… „moralnie oburzające i antyrodzinne”🙂😀😛 takie wypowiedzi Jezusa Chrystusa:

            „Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych.”

            Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką„.

            Każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy„.

            Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.

            Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.

            Ha, ha, ha… Niektórzy te wypowiedź nazywają nawet „skandalicznymi” .😀 A te wypowiedzi, które zacytowałam wskazują jedynie na potrzebę uwolnienia siebie od zbytniego przywiązania do wzorców, które leżą u podstaw tego… „matrixa”.🙂 A ludzie tego ni w ząb nie kumają.

            Jezus Chrystus to dla mnie też żaden „autorytet”, ale po prostu to przykład wyjątkowo mądrego przebudzonego (oświeconego) wyzwolonego z „matrixa” człowieka.

            „Ten mnich nie skłamał lecz unikał odpowiedzi , użył swojej inteligencji , by jej nie udzielić to był wykręt , dla mnie tak samo nic pięknego jak kłamstwo , jednocześnie nie znamy scenariusza gdyby owi goniący nie przyparli by go ” do muru – środkami fizycznymi ”

            To nie był ani wykręt ani oszustwo. Rozumiesz z tej przypowieści tyle, ile rozumiesz, bo… projektujesz na tę przypowieść swoje własne, nieświadome cechy jako projekcje i oceniasz tę historię powierzchownie. Nie o inteligencję tu chodzi…
            Ten mnich ani nie skłamał ani nie unikał świadomie lub nieświadomie odpowiedzi, ani nie odpowiedział wymijająco ze strachu… on wi(e)dział i czuł wewnętrznie, wielopłaszczyznowo, wielowymiarowo jako człowiek wyzwolony, przebudzony… On wi(e)dział i czuł dokładnie, jakiej odpowiedzi ma w tym momencie udzielić. Nie potrzebował nikogo oszukiwać ani wprowadzać w błąd. W tym stanie, jeśli coś się przez ciebie przejawia, to jesteś naczyniem, „gralem”… ‚czystego, nieskazitelnego przejawu’.A nie jakimś ‚nieświadomym kłamcą czy kombinatorem nafaszerowanym ocenami i projekcjami’.

            Gdyby mnich odpowiedział: „tak, tu jest ten, którego szukacie”, ludzie wtargnęliby do świątyni i zabili Milarepę. A Milarepa miał przeżyć i odpokutować swoją zbrodnie. Lecz nie ludzie mieli go osądzić.
            ech…

            I nie jest też tak, jak napisał Mały budda, że „mnich powinien wybrać śmierć”. Mnich „gówno” powinien… zrobić, jak poczuje, że mu się srać chce. Mnich niczego nie powinien.
            Ten powinien, co czuje, że coś powinien ktoś inny i to właśnie jest projekcją siebie na innych. Dlatego nie piszę ani tobie ani Dawidowi ani nikomu tutaj, że ktoś coś powinien lub nie powinien. Chcecie kłamać, to kłamcie, chcecie czuć się słabi i nie wiedzieć, skąd wziąć siły, aby przestać kłamać, to czujcie się słabi. Chcecie oceniać innych, to oceniajcie… To wszystko jest takie, jakie jest. Ja tego w was nie zmienię, nie czuję takiej potrzeby ani konieczności. Tylko wy możecie – jeśli poczujecie taką potrzebę. A ja się dzielę z wami tym, czym się dzielę…😀

          • JESTEM pisze:

            Marek:
            „…skąd wziąć sił by stanąć przeciw całej ludzkości..”
            bo na MŻ jest góra dziesięć osób , a połowa z nich pomija temat absolutnego mówienia prawdy .
            Łatwo jest się domyśleć jaki ma stosunek do tego tematu pozostała część ludzkści .”

            Dawid pisze, że „życie jest ważniejsze od kłamstwa”, więc jeśli „mam obowiązek kłamać w obronie czyjegoś życia”, to znaczy, że czyjeś życie jest ważniejsze od prawdy. I w tym sensie Dawid „ma rację”, bo w tym „matrixie” życie jest ważniejsze od kłamstwa i od prawdy. Bo gdyby tak nie było, gdyby Prawda była ważniejsza od życia, to wyobraź sobie, ilu ludzi by żyło na tej planecie?😀

            A więc czasem życie jest ważniejsze od kłamstwa i prawdy, ponieważ… za kłamstwo ani za prawdę nie płacimy życiem. Ale śmierć czy tak czy siak, prędzej czy później nas „dotyka”. I taka jest prawda jako fakt.😉 I wciąż żyjąc w nieświadomym kłamstwie żyjemy także w strachu przed śmiercią, a moglibyśmy stać się nieśmiertelni – gdy oduczymy się kłamać i rozpoznamy prawdę.😀 (Boć w nieśmiertelności nie chodzi o przedłużanie w nieskończoność życia w jednej formie).

            Zatem pozornie nie ma „śmiertelnej kary” za kłamstwa, a jednocześnie jest skutek, gdy myślimy i wierzymy, że śmierć to najgorsze, co może nas spotkać. I ponosimy za kłamstwa pewne konsekwencje. Póki tego nie rozpoznamy, kłamiemy i istniejemy w tym „samsarycznym” albo „matrixowym” świecie…

            Dawid ma swoją rację, ty masz swoją rację, każdy i każda z nas ma swoją rację… (Ciekawe to słowo „racja”… Pochodzi z łaciny od „ratio” – znaczy „powód” i w języku polskim racja to porcja… Każdy ma swój powód – swoją porcję.🙂 )
            I tak ktoś może twierdzić stanowczo, że życie jest ważniejsze od kłamstwa i prawdy, a ktoś inny, że kłamstwo jest ważniejsze od życia, a jeszcze ktoś inny, że prawda jest ważniejsza od życia.

            Dla mnie nieistotne jest to, kto ma rację… Obserwuję skutki tych racji.
            Nie jest istotne też, że coś dla kogoś jest ważniejsze od czegoś, jednak widzę, że w swej niewiedzy (ignorancji) nie rozróżniamy prawdy od kłamstwa, miesza nam się jedno z drugim i „mamy to, co mamy”… Chodzi mi o to, że w swej niewiedzy (ignorancji) zatracamy siebie marząc (niektórzy sobie tak marzą) o wyzwoleniu. I tą wiedzą się dzielę w wolności.

            To tak, jakbyśmy sami weszli do klatki, siedzieli w niej i nie chcieli się nawet ruszyć, bo myślimy, że ona jest zamknięta. Dlatego nawet nie podejdziemy do wyjścia, żeby je otworzyć. A ono nie jest zamknięte na kłódkę. Bo tylko w naszym wyobrażeniu wyjście jest zamknięte. A jak ktoś mówi wstań, otwórz tę klatkę, to my nie słuchamy, bo wierzymy swojej iluzji.

            Może być jednak też tak, o czym wspomniała Margo, że w pewnym momencie wielkie, wspaniałe cywilizacje giną… Dlaczego? Może dlatego, że wyczerpuje się między innymi „limit kłamstw”?😉
            (Co od czasu do czasu – z tego, co rozumiem – na swój sposób „prorokuje” tutaj Ktosiu.;-)❤ )

            Dla mnie każda i każdy z nas jest centrum wszechświata i cały wszechświat w nas się zawiera.🙂 .

            I Maria pięknie to też wyraziła:
            „Przy–wiązania to pułapki, bo nigdy nie wiemy jaki węzeł zastosujemy .
            Jeśli nie jesteśmy EGOistami łatwo nam zrozumieć iż nie jesteśmy tu po to by zniewalać siebie –także cialo.
            Strach przed starościa, śmiercia, odejściem dzieci czy utratą tego do czego sie zbyt mocno przywiązaliśmy —to nasze marzenia a one musza odejść, byśmy dalej marzyć o czymś innym.”

            Z wdzięcznością za wszystkie nasze przejawy różnych cząstek Jedni, Całości…
            JESTEM.❤

      • Dawid56 pisze:

        „taką tezę uzasadnia jednoczesność w czasie odkrywania tych samych praw – zasad przez kilkoro ludzi na planecie – to nie są plagiaty , to równoczesny odbiór informacji przez nich poprzez funkcjonujący w nich kanał łączności z „0” lub „9” /.”

        Właśnie tak🙂 marku zero zawsze stoi blisko koło 9.”0″ jest trochę bardziej pełne, bo jest ani parzyste ani nieparzyste ani dodatnie ani ujemne.”0″ to z drugiej strony nieskończoność a nieskończoność to „0”. Fajnie to obrazuje częstotliwość.Jeśli częstotliwość drgań zdąża do nie skończoności to wydaje się że otrzymujemy powoli obraz nieruchomy.
        O „9” bardzo wiele już pisaliśmy – 2016 to też „9”
        2016 to jednocześni 224( 32×7)x9 – 2016 to naprawdę bardzo niezwykła liczba🙂

        • marek pisze:

          O ile dobrze zrozumiałem teorię Rodina to w jego modelu „0” jest nieokreśloną osobliwością posadowioną na styku przyczyna i skutek , gdzie przyczyną jest Stwórca Wszechrzeczy , a skutkiem Wszechświat przez nas poznawany .

          Inaczej można by je nazwać ” główny portal ” ” wrota „.

          W mym rozumieniu wchodzimy w kontakt z fraktalnym odbiciem energii odwzorowanej przez niego liczbą ” 9″ istniejącym w każdym z nas jako siła koordynująca .

          Pozytywy „9” -ki – pełne przejawienie się w człowieku następuje skutkiem ukierunkowania się starań ego na wejście z tym strumieniem świadomości w kontakt.

          m

          • JESTEM pisze:

            Marek:
            „O ile dobrze zrozumiałem teorię Rodina to w jego modelu „0” jest nieokreśloną osobliwością posadowioną na styku przyczyna i skutek , gdzie przyczyną jest Stwórca Wszechrzeczy , a skutkiem Wszechświat przez nas poznawany .

            Inaczej można by je nazwać ” główny portal ” ” wrota „.”

            Dla mnie „0” to coś jak portal, wrota, szczelina łącząca nas z nieskończonością.

            „W mym rozumieniu wchodzimy w kontakt z fraktalnym odbiciem energii odwzorowanej przez niego liczbą ” 9″ istniejącym w każdym z nas jako siła koordynująca”

            To ciekawe.🙂

            Dawid56:
            „O „9” bardzo wiele już pisaliśmy – 2016 to też „9”
            2016 to jednocześni 224( 32×7)x9 – 2016 to naprawdę bardzo niezwykła liczba🙂 „

            Rzeczywiście. Pamiętasz Dawidzie, jak pisałam o „swoim odkryciu”😉, że sumując lata, zawsze mamy cyfry wyłącznie od 1 do 9. Wcześniej tego nie wiedziałam.😀 No i teraz jeszcze przypomniał mi się sen o świecie systemu dziewiątkowego… z którego jest wyjście przez zero.🙂

          • JESTEM pisze:

            A i jeszcze coś… może pamiętacie, jak pisałam, że na języku głowy z centrum kalendarza majańskiego (według mnie toltecko-olmeckiego😉 ) istnieje umieszczone „majańskie muszelkowe zero” (oni mieli kilka symboli na zero). I jak kojarzyłam język tej postaci z wywalonym językiem Kali?

        • marek pisze:

          ego, żebyś nie wiem jak delikatnie przekazywał mu Prawdę, będzie zaprzeczało, obrażało się, odrzucało, upierało się, targowało, wściekało, wpadało w depresje, odparowywało itd., itp. aż kiedyś… w końcu zaakceptuje – gdy zacznie dojrzewać… Może nie każde w tym wcieleniu.😀

          Może nie tylko w tym wcieleniu ale może też nigdy…..

          ty to postrzegasz i oceniasz jako „subtelne postawy autorytarne”.
          Więc zapytam: Jeśli bym była mędrcem, to miałabym udawać dla ciebie głupią, by się przypodobać twojemu ego .

          Z powyższego wynika że gdybyś była mędrcem i nie schodziła do poziomu współrozmówcy czyli głupoty wyrażającej się przez jego ego to znaczy że współrozmówca jest głupi w swym pojmowaniu i wyrażaniu siebie.

          Cóż za jednoznaczna definicja określająca rozróżnienie dwóch istnień.

          Nie pominęłaś aby wyliczenia wszelkich irytacji współrozmówców wyrażonych na tym forum ,po obdarowaniu ich balsamem na ich ego , ja wiem że tak rozumiesz bo tak musisz itd.., czyli ,że wszyscy byli głupi ?

          A to, że jedni/e z nas są bardziej np. szczerzy i mają więcej empatii, miłości oraz zrozumienia dla innych albo mają więcej mądrości – to fakt. Jesteśmy różne/i. A i tak do wszystkich odczuwam taką samą miłość.🙂❤

          Miłość wyraża się jednoznacznie wyłącznie w bezpośrednim kontakcie.Opisywana przypomina plakat niesiony na demonstracji / stopniowo traci moc oddziaływania. /.

          Kto wie, może za chwilę, w przyszłości będę jeszcze bardziej wprost czyli „radykalna” w swoich wypowiedziach, a tobie będzie się wydawać, że „autorytarna”.😀❤

          Koniecznie prześledź wpisy po ” obdarowaniu ” może wtedy dostrzeżesz błąd i będziesz pisać w miejsce tobie – wam .

          „Propagowanie egzystencji która jak do tej pory udała się w realizacji nielicznym na tej Ziemi w my rozumieniu wymaga prostych słów wyjaśniających ” korzyści ” płynące z osiągnięcia takiej egzystencji oraz ukazania przyczyn stojących na drodze do osiągnięcia tego celu jednak w pojęciach odwzorowujących się do reali współczesnego życia.”

          Skoro do takich wspaniałych wniosków doszedłeś, to próbuj w prostych słowach wyjaśniać innym te „korzyści”…

          Staram się powracając często w swych wypowiedziach do odniesień określających stan świadomości ogółu populacji Ziemi .

          Dlaczego wszyscy katolicy wciąż grzeszą i się spowiadają, grzeszą i się spowiadają…? Toć Jezus przekazywał ludziom info, że warto nie grzeszyć, jeśli chce się siebie wyzwolić.😀

          Wszyscy ludzie na świecie realizują tak pokręconą egzystencję : modlą się na różne sposoby i grzeszą dalej …

          Można by więc uznać, co niektórzy robią za wręcz… „moralnie oburzające i antyrodzinne”🙂😀😛 takie wypowiedzi Jezusa Chrystusa:,

          „Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych.”

          Chyba ,że czyta się to jako przenośnię określającą rodzaj ludzki w jej egzystowaniu .Śpiący uprowadzeni – co w innej nomenklaturze oznacza – martwi.

          Jezus Chrystus to dla mnie też żaden „autorytet”,

          Nie ma tu ani krzty zadufania – pychy , wyłącznie skromność .?

          Rozumiesz z tej przypowieści tyle, ile rozumiesz,

          Dziękuję za obdarowanie …lecz gdyby to była sprzeczka a nie wymiana poglądów to zapewne odpisał bym i ” vice versa ” , co zazwyczaj czyni w rewanżu ego urażone przez drugie ego.

          on wi(e)dział i czuł wewnętrznie, wielopłaszczyznowo, wielowymiarowo jako człowiek wyzwolony, przebudzony… On wi(e)dział i czuł dokładnie, jakiej odpowiedzi ma w tym momencie udzielić.

          a te słowa to Twoja projekcja o tym mnichu , czy byłaś nim w trakcie tego zdarzenia ?

          A Milarepa miał przeżyć i odpokutować swoją zbrodnie. Lecz nie ludzie mieli go osądzić.

          A to info , to skąd ?

          Mnich „gówno” powinien… zrobić, jak poczuje, że mu się srać chce. Mnich niczego nie powinien.

          A w tym zdaniu sama dostrzeżesz jakąś „krotochwilną ” sprzeczność : gówno powinien zrobić !!!!!… lecz ogólnie to nic nie powinien.

          Więc przy okazji tego powinien nic nie powinien dojdźmy do najsłabszego punktu w tych wszystkich teoriach o wzniosłościach .

          Idź z tym hasłem do wszystkich milionów , a zapewne już miliardów ludzi umierających z głodu , bez dachu nad głową i powiedz im : nic nie musicie robić nie obowiązuje Was ” powinienem ” .

          Jeżeli Cię wysłuchają to w kilka dni wymrą z głodu i jeśli tu ponownie nie inkarnują to będzie to jedynie zgodne z tendencją zakończenia eksperymentu posadowienia życia na planecie Ziemia – nieudanego w stosunku do zamierzonego celu .

          Dlaczego tak twierdzę : bo póki człowiek będzie egzystował w takim ciele jak obecnie to zawsze aby zrobić z powinności ” gówno ” będzie z powinności musiał szukać jedzenia .
          I tu masz urealniony ów obraz Samsary który z takim staraniem podłóg własnych mistycznych przekonań tłumaczycie.

          Kierunek który preferujesz w swych staraniach jest ustawiony na wyzbycie się ciała fizycznego jakim obdarowuje ta planeta i nigdy nie powracanie do egzystencji w nim .

          Przedstaw to współczesnym – dowiemy się jak to dla nich jest atrakcyjne.

          Tylko nieliczne jednostki są w stanie to zrozumieć i zaakceptować dla większości owo ” jeść – srać – w koło aż do śmierci jest sensem istnienia bo ich Ja jest odwzorowaniem potrzeb ciała fizycznego.

          To uzasadnia moje twierdzenie o eksperymencie . Ziemia dająca fizyczne odzienia to nie miejsce dla świadomości do zabawy w ludzi . Zwierzęce ciało ciszej czy głośniej zawsze upominać się będzie o swoje potrzeby.

          Ten powinien, co czuje, że coś powinien ktoś inny i to właśnie jest projekcją siebie na innych. Dlatego nie piszę ani tobie ani Dawidowi ani nikomu tutaj, że ktoś coś powinien lub nie powinien.

          I jak dla mnie to jest najbardziej wyważona puenta / ta alternatywa / która pozostawia każdemu wolność wyboru bez jakichkolwiek dookreśleń skierowanych w stronę jego Ego osobowości .

          m

          • margo0307 pisze:

            Jestem:
            „..ego, żebyś nie wiem jak delikatnie przekazywał mu Prawdę, będzie zaprzeczało, obrażało się, odrzucało, upierało się, targowało, wściekało…”
            Marek:
            „…Z powyższego wynika że gdybyś była mędrcem i nie schodziła do poziomu współrozmówcy czyli głupoty wyrażającej się przez jego ego to znaczy że współrozmówca jest głupi w swym pojmowaniu i wyrażaniu siebie…”
            _____
            Marek, zupełnie nie rozumiem.., z jakiego powodu… właśnie tak – a nie inaczej…, zinterpretowałeś sens tego, co wyraziła Jestem.. ?
            – Czy nie widzisz, że działając w ten sposób i tak oceniając wypowiedź Jestem – działasz dokładnie z pozycji… ego-umysłu ? 😉
            Ja to z-rozumiałam jednoznacznie – ego czyli te wszystkie wyobrażenia naszego umysłu – nie odzwierciedlają rzeczywistości, bo są nieprawdą i są błędne!… – np. to, że wszystko jest Energią 😉 ale… egoistyczny umysł… odrzuca to i wcale nie chce tego słuchać, bo wydaje się mu, że… wie lepiej..😀

            „..Kierunek który preferujesz w swych staraniach jest ustawiony na wyzbycie się ciała fizycznego jakim obdarowuje ta planeta i nigdy nie powracanie do egzystencji w nim…”
            _____
            I tu sprawa ma się podobnie🙂
            Kierunek, który Jestem, ale także i ja preferujemy… jest ustawiony na to – by zachęcić innych do poznawania siebie…🙂 tak, by wydobyć na wierzch – z czeluści własnej nieświadomości wszystko to – co przeszkadza nam w tworzeniu swej – w miarę przyjemnej egzystencji…, by własnym wysiłkiem – móc wznieść się ponad wszelkie podziały… worzone przez błędne wyobrażenia naszych umysłów… i by ten wysiłek zaowocował przemianami nie tylko„nielicznych jednostek, którzy będą w stanie to zrozumieć i zaakceptować…, i którzy nareszcie z-rozumieją, że… „owo” jeść – srać – w koło aż do śmierci” nie jest jedynym sensem ich istnienia…, bo ponad tym – znajduje się dużo głębszy Sens…🙂❤

            „…To uzasadnia moje twierdzenie o eksperymencie . Ziemia dająca fizyczne odzienia to nie miejsce dla świadomości do zabawy w ludzi . Zwierzęce ciało ciszej czy głośniej zawsze upominać się będzie o swoje potrzeby…”
            _____
            Marek, przykro mi to mówić, ale… wg. mnie – wpadłeś w pułapkę i… podłączyłeś się pod wyobrażenia jakichś chorych umysłów…, i w kółko się nimi zachłystujesz… niczym zacięta płyta…😛
            Jak dla mnie – wygląda na to, że… uzależniłeś sam siebie od wydumanych… przez kogoś zewnętrznych informacji…, zamiast uruchomić swój wewnętrzny głos ❤ i Intuicji, w którym bez żadnych pokręconych przekazów… miał byś wszystko i to – we właściwej perspektywie!… 🙂
            Ale wiem, że… z prawdą wszelkich swoich nauk i tak… każdy z nas – stanie osobiście "oko w oko" bo nikt za nas.. tego nie wykona…😀
            Jak dla mnie – prawdą jest to, że… poznanie zasad działania swego umysłu, a co za tym idzie – uwolnienie się od jego wyobrażeń… i przeniesienie własnego myślenia na poziom❤ jest… najprostszym sposobem przejścia ze świadomości człowieka-niewolnika do świadomości człowieka-Twórcy…🙂❤

          • marek pisze:

            I tu sprawa ma się podobnie🙂
            Kierunek, który Jestem, ale także i ja preferujemy… jest ustawiony na to – by zachęcić innych do poznawania siebie…🙂 tak, by wydobyć na wierzch – z czeluści własnej nieświadomości wszystko to – co przeszkadza nam w tworzeniu swej – w miarę przyjemnej egzystencji…, by własnym wysiłkiem – móc wznieść się ponad wszelkie podziały… worzone przez błędne wyobrażenia naszych umysłów… i by ten wysiłek zaowocował przemianami nie tylko…„nielicznych jednostek, którzy będą w stanie to zrozumieć i zaakceptować…, i którzy nareszcie z-rozumieją,

            james Jones spłodził piękną powieść ” Stąd do wieczności „.

            Coś mi się wydaje ,że jednej z owych teorii Waszej czy mojej jest tak daleko do prawdy w swym fundamencie jak : z Ziemi do Wieczności .

            Bohater książki wciąż wyrażał swoje prawdy w otaczającym go ” zafajdanym ” świecie .
            Niestety nic nie zmienił , jedynie cały czas obrywał po głowie .

            No chyba ze rację ma Ktosiu , wyrżnie się podludzi , nadludzi i zostaną sami ludzie , tylko co oni zrobią jak przyjdzie ” susza „.?
            Odfruną ? czy zaczną się wzajemnie zjadać i koło Samsary znów wejdzie na pełne obroty.

            m

          • marek pisze:

            Przepowiednia

            Oświecenie przyjdzie w lecie
            bo już cali śmy są w necie
            Duch opadnie na nasz umysł
            gdy „marychę ” wezmą tłumy

            Świat się wtedy poukłada
            już nie będzie o czym gadać
            Wszyscy święci i wiedzący
            jedną mantrę klekoczący

            Nie potrwa to jednak długo
            bo nie będzie jeden z drugą
            myślał o płodzeniu dzieci
            tak idylla się rozleci

            Lud już dzisiaj choć nie wierzę
            przykład z życia wilków bierze
            tylko alfa się rozmnaża
            reszta podnóżek dla ołtarza

            Poczyniono już postępy
            krzywy jajnik , plemnik śnięty
            w rękę dano nam iPhona
            i truskawkowego kondoma

            I tak cieszę się ludziska
            krew z głupotą wokół tryska
            w ogródeczku panna Mania
            no jaja nie do wytrzymania.

          • margo0307 pisze:

            „James Jones spłodził piękną powieść ” Stąd do wieczności „…
            Bohater książki wciąż wyrażał swoje prawdy w otaczającym go ” zafajdanym ” świecie .
            Niestety nic nie zmienił , jedynie cały czas obrywał po głowie…”

            _____
            Książki nie czytałam, ale ponieważ i tytuł i treść tej historyjki wydaje mi się brzmieć znajomo, przypuszczam więc, że… być może – oglądnęłam kiedyś film..🙂

            Zauważ jednak Marek, że tego typu historyjek – wg. mnie – tworzonych w celu programowania egotycznego umysłu… jest u nas na pęczki… , wszędzie gdzie się nie obejrzysz tam… promowane są sceny walki…, w których wszelkiej maści… bohaterowie…, obrońcy…, herosi… – walczą z systemem w obronie uciemiężonych…
            Nic tylko nieustanna walka…

            – Czy to Ci czegoś nie przypomina ?

            Gdybyś zechciał…, tylko choć raz… szczerze poświęcić swoją uwagę temu, o czym wciąż do znudzenia dzielimy się z Jestem i bez włączania swojego wyobrażeniowego umysłu – postarał się w to wczuć❤ … wówczas sam – odkrył byś prawidła rządzące tym światem…🙂❤

            Walka z kimkolwiek i z czymkolwiek… ma swoje źródło w strachu… i tak jak, poprzednio napisałam – Strach będący antagonistą Miłości – jest niemal równie silną Energią jak ona…, a w związku z tym równie silnie potrafi na nas oddziaływać
            Idąc dalej tym tokiem myślenia… logicznym się staje, że wszystko to, czemu się opieramy…, z czym walczymy…, czego się boimy… – jednocześnie wzmacniamy energetycznie – przez co staje się… jeszcze bardziej silniejsze!…

            Dla mnie… wprost niebywałym jest fakt – jak niewielu z nas – zwraca uwagę na to i nie zadaje sobie pytań:
            – dlaczego wszędzie – w każdych niemal mendiach… promowane są filmy o przemocy i walce… ?!
            – dlaczego w każdych niemal tzw. „informacjach”… podkreślane i krzykliwie uwypuklane są patologiczne zachowania ludzi… ?!
            Odpowiedź jest tylko jedna – celem jest nasączenie ludzkich umysłów walką, bo… czym się nasączasz – tym promieniujesz, to oddajesz z siebie

            Pomyśl proszę nad tym… 🙂

            „… No chyba ze rację ma Ktosiu…”
            _____
            Marek, nie bez przyczyny napisałam, że uczciwiej byłoby ze strony boga-Ktosia przyznać się do bycia bogiem od siedmiu boleści
            I choć może wydać się to – na pierwszy rzut oka śmieszne – to jeśli się temu lepiej przyjrzeć… wcale takim już się nie jawi…, bo bóg-Ktoś… wg. mojego z-rozumienia tego, co wypowiada… rzeczywiście dotkliwie cierpi na 7 boleści… i jeśli… przeanalizuje się wpisy boga-Ktosia na różnych blogach i portalach…, to w całej krasie ujrzy się te… 7 boleści, na które cierpi bóg-Ktoś i które nieustannie z siebie wyrzuca i propaguje…
            No ale… to jest problemem boga-Ktosia i on sam musi sobie z nim poradzić…😛
            Nie ma zbawców, nikt nikogo od niczego nie zbawi – każdy musi się obudzić… i sam siebie zbawić… 🙂

            „Naucz się, jak żyć w świecie, a jednak pozostawać ponad nim i poza jego wpływem. Lotos czyni dokładnie to samo: wyrasta z bagna, ale nie pozostaje pod jego wpływem. Cały ten świat to bagno, a jeśli urodziłeś się w bagnie, musisz nauczyć się w nim żyć. Sposobem na to jest utrzymywanie swoich płatków wysoko, aby bagno nie miało na nie wpływu, ani ich nie dotykało.” – (Śri Swami Rama)

          • margo0307 pisze:

            „Przepowiednia…”
            ____
            Jesteś niemożliwy…😀 😀 😀

          • marek pisze:

            Małgosiu

            Wszystko będzie ładnie kiedy pan
            Śri Rama , kto go żywi -zgadnie.😛

            m

          • margo0307 pisze:

            „…utrzymywanie swoich płatków wysoko, aby bagno nie miało na nie wpływu, ani ich nie dotykało…”
            ______
            Lotos jest symbolem absolutnej czystości.
            Wyrasta z ciemnych bagien, ale pozostaje niesplamiony i niezanieczyszczony błotem. Nasiono lotosu wyrasta więc nie z ziemskiej gleby, lecz z wody i dlatego jest mu przypisywane znaczenie boskie, spontanicznie powstałe.
            „Zrodzony z lotosu” oznacza w swej naturze czysty, nie jak nieskazitelna dziewica, która nigdy się nie kochała i niczego nie przeżywała…, lecz czysty doskonałością przekształcenia autentycznych, różnorodnych doświadczeń, mających swe korzenie w prawdziwym życiu.
            Symbolizuje centrum zjawisk, transformującą energię – przyjmowaniem tego, co się pojawia, wykorzystaniem i transformacją… 🙂

          • JESTEM pisze:

            Wyrwałeś jedno zdanie z kontekstu:

            „Jezus Chrystus to dla mnie też żaden „autorytet”,”

            i skomentowałeś:

            „Nie ma tu ani krzty zadufania – pychy , wyłącznie skromność .?”

            To tylko jeden przykład tego, co robisz z moimi wypowiedziami. A przecież napisałam wyraźnie:

            ///Jezus Chrystus to dla mnie też żaden „autorytet”, ale po prostu to przykład wyjątkowo mądrego przebudzonego (oświeconego) wyzwolonego z „matrixa” człowieka///.

            Dla mnie to oczywiste, że od mądrych można się wiele nauczyć. Przecież napisałam też:

            …osoby, które cytujemy (…) Dla mnie to ludzie, od których można wiele się nauczyć, wiele mądrości przypomnieć sobie albo potwierdzić, co się samemu przypomniało. Dla mnie wszyscy jesteśmy dla siebie nauczycielkami, nauczycielami i uczniami, uczennicami jednocześnie. A to, że jedni/e z nas są bardziej np. szczerzy i mają więcej empatii, miłości oraz zrozumienia dla innych albo mają więcej mądrości – to fakt. Jesteśmy różne/i.

            To twoje słowa o tobie:

            Jedno pewne że umrę głupim albo conajmnie ogłupionym .”

            Skoro masz taką pewność, to masz. Ja nie mam takiej pewności jak ty, ponieważ nie projektuję sobie żadnej przyszłości. Otwarta jestem na nowe i nieznane.

            „a te słowa to Twoja projekcja o tym mnichu , czy byłaś nim w trakcie tego zdarzenia ?”

            Nie odpiszę ci i na to pytanie, ponieważ i tak nie rozumiesz, bo nie zrozumiałeś jeszcze tego, co wcześniej przekazałam przypowieścią o mnichu ani mojego wytłumaczenia jej tobie. A czy ty będziesz się dobrze czuł czy źle z tymi słowami: „i tak nie rozumiesz”, to twój wybór. Skąd to wiem? Ponieważ stosuję ‚toltecką praktykę mądrości’, która radzi między innymi: „nie bierz niczego do siebie”. To działa. Mnie nie dotykają już czyjeś projekcje, oceny czy oczekiwania. Nie biorę ich do siebie.

            Więcej o ‚tolteckiej praktyce mądrości’ tutaj:

            Przykładanie osobistej wartości czy branie rzeczy do siebie to najwyższy wyraz samolubstwa, ponieważ z góry zakładamy, że wszystko dotyczy mojego “ja”. W okresie naszej edukacji czy udomowiania, nauczyliśmy się brać wszystko do siebie. Myślimy, że jesteśmy odpowiedzialni za wszystko. Ja, ja, zawsze ja!

            Nic, co robią inni ludzie, nie dzieje się z Twojego powodu. Postępują tak, a nie inaczej, z uwagi na siebie. Wszyscy ludzie żyją w swoim własnym śnie, w swoim własnym umyśle, w świecie zupełnie różnym od naszego. Kiedy bierzemy coś do siebie, zakładamy, ze oni wiedzą, jak wygląda nasz świat, i próbujemy nałożyć nasz świat na ich. Nawet gdy sytuacja wydaje się być bardzo osobista, nawet, gdy inni ubliżają Ci wprost – nie ma to nic wspólnego z Tobą.
            (…)
            Nie jest dla mnie istotne to, co o mnie myślisz, i nie biorę tego, co myślisz, do siebie. Nie biorę do siebie tego, gdy ludzie mówią: “Miguel, jesteś najlepszy”, tak samo, jak nie biorę do siebie, gdy ludzie mówią: “Miguel, jesteś najgorszy”. Nie biorę tego do siebie. Cokolwiek Ty myślisz i cokolwiek Ty czujesz, wiem, że jest Twoim problemem, a nie moim. To sposób, w jaki Ty postrzegasz świat. Nie ma w tym nic osobistego, ponieważ zajmujesz się sobą, a nie mną. Inni posiadają własne zdanie wynikające z ich systemu wartości, zatem cokolwiek o mnie myślą, tak naprawdę nie myślą tego o mnie, ale o sobie samych.

            Możesz mi nawet powiedzieć: “Miguel, to, co mówisz, rani mnie”. Jednak to nie to, co ja mówię, rani Ciebie, ale to, że masz rany, których dotknąłem swymi słowami. Ranisz samego siebie. W głowie tworzysz skończony obraz lub film, w którym Ty jesteś reżyserem, producentem i głównym aktorem czy aktorką. Każda inna osoba jest postacią drugoplanową. To Twój film. Zatem, jeśli się na mnie wściekniesz, wiem, że dotyczy to Ciebie. Ja jestem tylko wymówką, żeby się wściec. A Ty wściekasz się, ponieważ się boisz, ponieważ próbujesz się uporać ze strachem. Gdybyś się nie bał, nie byłoby powodu, żebyś się na mnie wściekał. Gdybyś się nie bał, nie byłoby powodu, żebyś mnie nienawidził. Gdybyś się nie bał, nie byłoby powodu żebyś był zazdrosny lub smutny. Cokolwiek ludzie robią, czują, myślą lub mówią — nie bierz tego do siebie. Jeśli mówią Ci, jaki jesteś cudowny, nie mówią tego z uwagi na Ciebie. Wiesz, że jesteś cudowny. Nie ma potrzeby wierzyć innym ludziom, którzy mówią, że jesteś cudowny. Nie bierz nic do siebie.” – to uzdrawia od uzależnienia i zbytniego przywiązania od tego, co generują z siebie inni.
            więcej tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/2012/09/jeszcze-cos-o-swiadomoscii-umysle-oraz.html

            inny cytat:

            Wierzę, że wszyscy ludzie mają chwile natchnienia, kiedy dostrzegają prawdę. Te chwile zwykle zdarzają się, kiedy umysł jest wyciszony – wtedy dostrzegamy siłę życia za pośrednictwem swoich uczuć. Naturalne głosy w naszych głowach, które nazywamy myśleniem, natychmiast zniszczą całe to doświadczenie. Będą one próbowały się usprawiedliwić i zaprzeczać temu, co czujemy. Dlaczego? Ponieważ kiedy doświadczamy prawdy, wszystkie kłamstwa, w które wierzymy, nie mają szans na przetrwanie. Ludzie boją się prawdy i kiedy mówimy, że odczuwamy strach, przemawia przez nas kłamca. Dzieje się tak, ponieważ kłamstwa, które przemawiają tym głosem, nie mogą pokonać prawdy, a nie chcą zginąć.

            Dlatego też potrzeba wielkiej odwagi, aby stawić czoła swoim własnym kłamstwom, temu wszystkiemu, w co wierzymy. Struktura naszej wiedzy powoduje, że czujemy się bezpiecznie. Odczuwamy potrzebę wiedzy, nawet kiedy mamy świadomość, że jest to nieprawda. A jeżeli to, w co wierzymy na swój temat, nie jest prawdą, nie czujemy się bezpiecznie, ponieważ nie wiemy, jak można inaczej żyć. Kiedy odkrywamy, że nie jesteśmy tym, czym sądzimy że jesteśmy, fundament całej naszej rzeczywistości zaczyna się walić. Cała historia traci swoje znaczenie i jest to doświadczenie bardzo przerażające.

            Tej nocy na pustyni nie odczuwałem strachu. Niemniej jednak, kiedy doszedłem do siebie, poczułem lęk, ponieważ nic w mojej historii nie było już ważne, a przecież wciąż musiałem jakoś w tym świecie funkcjonować. Później odkryłem, że mogę od nowa napisać całą historię swojego życia. Jestem w stanie odbudować strukturę tego, w co wierzyłem i zrobić to bez tych wszystkich kłamstw.

            Życie toczyło się tak, jak dotąd, ale kłamstwa nie rządziły już dłużej moim życiem.
            🙂❤

          • marek pisze:

            Małgosiu

            ja wiem co to jest fotosynteza
            ale chciałem wiedzieć czy pan Śri Rama też wie.🙂😀😛

            m

          • marek pisze:

            Wyrwałeś jedno zdanie z kontekstu:

            Jedno drugiemu nie przeczy choć Go określa w pozytywach .

            m

      • Ktoś pisze:

        „…grzech popełniony w stanie nieświadomości iż jest czynem nagannym nie jest klasyfikowany jako grzech na konto tej istoty , względnie miara odpowiedzialności jest inaczej określana niż przy świadomym przekraczaniu prawa….”

        — NIE MA NIEŚWIADOMOŚCI GRZECHU…. po to jest SUMIENIE by nawet największe dwunożne humanoidalnopodobne ścierwo mogło rozróżniać to co jest DOBRE od tego GRZESZNEGO…..

        Ale ponieważ w przenicowanym świecie… gdzie kurestwo uzurpuje miana nobliwe takie tłumaczenia o „nieświadomości grzechu” są typowe, zwłaszcza w środowiskach jakie z „bycia” GNIDĄ uczyniły sobie „tałes życia.”
        .
        .

        „Faktycznie Ktosiu , Jestem dobrze posadawia w konstrukcji ludzkiej istoty Twój osąd o samym sobie , to czym się tak chlubisz / mam nadzieję że dla żartu / demon – ego .”

        — człowieku, gdyby Ktosiu chciał w tym świecie rozwinąć w pełni swoją Transcendentalną Formę to przy jakiś 3% jej „bytu” postradałbyś zmysły, przy około 5% twoje serce bałoby się dalej bić a przy jakichś 9% nie było by i komu i gdzie cię pochować. Zgadnij dlaczego.

        Wam się wydaje iż prowadzicie INTELEKTUALIZUJĄCE rozmowy ale jesteście jak małe dzieci bawiące się gównem. Dzieci macające je rączkami, wtykające w nie patyki,obsmarowuwyjące nim swoje buzie etc…. Ale gówno to gówno i ludzie mający „ducha” a nie tylko czytający o nim w książkach stwierdziwszy ten OCZYWISTY FAKT pójdą dalej nie liząc go, nie smakując i nie obwieszczając wszystkim w okolicy iż są „gównianym medrcem nad mędrcami” jak to obwiesciła lokalna tu trzódka.

        W „rozwuju duchowym” nie ma zadnych cudownych „przepisów”, nie ma zadnych „cudownych” czarów czy flakoników z „wiedzą” jest tylko i aż PRACA… zwana ZYCIEM. I prezentowaną w nim postawą. Cała reszta TO KUPCZENIE, typowy żydowski targ w jakim od kogoś (domyślnie Boga) kupczysz „oswiecenie” w zamian za to co i czym masz nominalnie być – czyli CZŁOWIEKIEM.

        • marek pisze:

          Wydaje mi się Ktosiu ,że Ty wybitnie jesteś przeznaczony do nieba .

          Bo tylko tam znalazła by się wystarczająca ilość cierpliwości by honorowano tak wzniosłe przekonania na swój temat :

          — człowieku, gdyby Ktosiu chciał w tym świecie rozwinąć w pełni swoją Transcendentalną Formę to przy jakiś 3% jej „bytu” postradałbyś zmysły, przy około 5% twoje serce bałoby się dalej bić a przy jakichś 9% nie było by i komu i gdzie cię pochować. Zgadnij dlaczego.

          A tak na marginesie zapytam : co sądzisz o losie Gargamela gdyby tak nie daj Boże zabrakło Smerfów.?

          Myślę ,że wtedy mógłby się wściekać i wyklinać jedynie na samego siebie .

          Chyba że się mylę , może zmieniłby się w różowego , tłuściutkiego bobaska ,anielskiego cherubina który nawet nie wie co znaczy brzydkie słowo.
          Ciekawe w co to się pozmieniamy ?

          m

          • Ifryt pisze:

            Ja mam taką cierpliwość. dlatego jestem małym Bogiem tu na Ziemi😛

          • marek pisze:

            Ja mam taką cierpliwość. dlatego jestem małym Bogiem tu na Ziemi😛

            Dobrze Ifrytku , dobrze , tylko uważaj jak przechodzisz jezdnię , żeby Ci tej boskości jakieś auto nie rozjechało .

            m

          • Ifryt pisze:

            Obrzygałeś mnie swoim pouczeniem Mareczku, możesz być z siebie dumny😀
            A tak poważnie to idż do diabła na wieczność.

          • Ifryt pisze:

            Swoją drogą to odnośnie Marka pasowało by piękne powiedzenie – mów do dupy to Cię osra –🙂

          • marek pisze:

            Swoją drogą to odnośnie Marka pasowało by piękne powiedzenie – mów do dupy to Cię osra
            A to to już Ifrytku mistyka w czystej formie

            m

          • Ifryt pisze:

            A Ty dajesz popis jaką jesteś pokraką.
            Na dobrą sprawę to niewiem jak reagować na to Twoje gówno, widać pochodzimy z innych światów.

          • Ifryt pisze:

            A i zapomniałem dodać że wcale nie jest mi głupio🙂
            Jednak jeśli nie sprawiało by to problemu to prosił bym o wywalenie tej głupiej obelgi, nie dlatego że tak wcale nie myślę, tylko dlatego że mnie poniosło, a kultura obowiązuje.

          • marek pisze:

            Twoje gówno, widać pochodzimy z innych światów.

            a to Ifrytku to akurat święta prawda , nawet dziecko to dostrzeże .

            m

          • margo0307 pisze:

            „…widać pochodzimy z innych światów.”
            _____
            … Są dwa światy i jedno Słońce
            Które u nas słabiej coś grzeje
            Ty masz wokół morza gorące
            Ja nadzieję…
            🙂

          • Ifryt pisze:

            Istoty z odrębnych światów mogą się przecierz szanować, a nawet kochać tak że między ich pozornie odrębnymi światami istnieje mistyczne połączenie, no ale przecierz nie muszą😉
            Chrzanie dyktatorów i despotów.

          • Ktoś pisze:

            Mareczku,

            naprawde uważasz iż JEDYNYM POWODEM ISTNIENIA Gargamela

            sąjakies tam pokurcze zwane smerfami?

            Jeśli tak uwazasz nie stoisz w „duchowym rozwoju” niewiele dalej od innych juz dwunożnych pokurczów

            zwanych wyznawcami odzydowskich herezji

            którym się wydaje iż Gargamel istnieje tylko po to by spełniać ich zachcianki (spełniać ich „modlitewne” rządania).

        • marek pisze:

          dwunożne humanoidalnopodobne ścierwo

          Ktosiu , poszerz to określenie o statystykę wspartą na liczbach ile jest na świecie humanoidów , ile ścierwa humanoidalnego a ilu ludzi .

          No i oczywiście powiedz w do której grupy siebie zaliczasz.

          pytanie z podręcznika grupenfirera SS .

          m

          • margo0307 pisze:

            Ktoś:
            „…dwunożne humanoidalnopodobne ścierwo…”
            Marek:
            „..Ktosiu… powiedz w do której grupy siebie zaliczasz…”
            _____
            Marku, to chyba… niewłaściwe pytanie…😉 bo jak już – nie raz – podkreślał to nasz Adaś – siebie zalicza do grupy… ponad…, siebie uważa za… boga…, a wg. mnie – powinien zawsze dodawać: boga od siedmiu boleści 😀 😀 😄

    • JESTEM pisze:

      A poropos medytacji, którą opisałam powyżej… niesamowite, bo przed chwilą znalazłam taki obrazek:

      • marek pisze:

        Pozostało by ustalić czy ten obraz wyraża poznawanie czy ogląd pamięci .
        Ale zapewne Ty Jestem z racji synchronizacji wyrazu tego obrazu z Twoim doświadczeniem trafniej zinterpretujesz jego treść.

        m

        • JESTEM pisze:

          „Pozostało by ustalić czy ten obraz wyraża poznawanie czy ogląd pamięci .”

          Poznanie jest „oglądem pamięci”. Stajesz się… „Drzewem Życia”…
          Z mojego doświadczenia i rozpoznania wynika, że to symbol… Jednoczesności… Połączenia z Całością, Jednią ‚bez lgnięcia’ do czegokolwiek… W tym stanie, jeśli coś się przez ciebie przejawia, to jesteś naczyniem, „gralem”… ‚czystego, nieskazitelnego przejawu’.

          Niektórzy opisują ten stan jako
          „Stan Czterech Niezmierzoności”:
          1. współradowanie się z innymi (altruistyczna radość)
          2. życzliwość i miłość bez przywiązania,
          2. współczucie – współodczuwanie z innymi
          4. spokój umysłu – niewzruszoność.

          Wtedy „widzisz” we wszystkich istotach „buddów” czyli wszędzie same „istoty oświecone” (na poziomie świadomości). Granica pomiędzy samsarą (Kołem Życia) a nirwaną (wyzwoleniem, Przebudzeniem) także rozpuszcza się. Istniejesz w tym świecie albo przenosisz się do innego (przestaje to mieć znaczenie), ponieważ Ty wszystkie istoty tak odczuwasz, że „widzisz je wewnętrznym widzeniem” jako istoty „oświecone”, ale one tego nie widzą, nie odczuwają z powodu ‚niewiedzy’, zapomnienia, zaśnienia siebie w oddzieleniu od innych części Całości, Jedni… i od Jedni, Całości.

          Nie walczysz wtedy z ludźmi. Widzisz i rozumiesz, dlaczego robią to, co robią, więc dzielisz się (w wolności) wiedzą płynącą z twojego doświadczenia, przejawiającą się poprzez ciebie, aby inni mogli sami wyjść z niewiedzy.

          (Może być też i tak, że niektórzy ulegają iluzji oświecenia.🙂 )

          • JESTEM pisze:

            „…Kto osiągnie oświecenie nie jest świętym, nie jest super bohaterem, ale my wszyscy dzielimy tą samą kosmiczną świadomość. Nie ma znaczenia nasze pochodzenie czy socjalna pozycja … ” – Poonjaji (inaczej zwany Papadżi)

          • marek pisze:

            Witaj Jestem.

            Mam nadzieję że teraz w pełni Cię zrozumiałem .
            Miałem zacząć po przeczytaniu Twoich tutejszych wypowiedzi od stwierdzenia że w tej
            „drodze ” którą opisujesz ginie gdzieś tożsamość , ale po uporządkowaniu Twych treści które są porozrzucane pod tym tematem dostrzegłem do jakiej tożsamości ta droga rozwoju zmierza :

            Niektórzy opisują ten stan jako
            „Stan Czterech Niezmierzoności”:
            1. współradowanie się z innymi (altruistyczna radość)
            2. życzliwość i miłość bez przywiązania,
            2. współczucie – współodczuwanie z innymi
            4. spokój umysłu – niewzruszoność.

            W temacie „0” czy „9” nie będę się przepychał w dookreślaniu podzielę się jedynie że dzisiaj przyszedł mi do głowy przykład z robieniem waty cukrowej jako dookreślenie funkcji energii oznaczonej liczbą „9 ”

            Pojemnik w którym latają nitki przetworzonego cukru to otaczająca nas czasoprzestrzeń z kwantami porcji świadomości / myślami / wirująca w sposób dla niej właściwy . Patyczek który również jest obracany w dłoni to symbol owej energii „9” na której zawieszają się owe nitki cukru tworząc kształt zmierzający do kuli .
            Ten model ma wyrazić jej rolę scalająco- budującą w aspekcie przyrostu świadomości w człowieku gdzie świadomość traktuję jako uporządkowane ciągi pojęć tworzące spójną osobowość .
            Przyszła mi w tej chwili sugestia że może wielkość tej zindywidualizowanej porcji świadomości jaką jest człowiek warunkuje czytelniejszy kontakt z tym co jest poza „0”-em
            w tak przedstawionym modelu życia we wszechświecie.

            Muszę powiedzieć ,że bardzo uatrakcyjniłaś w mych zainteresowaniach drogę Buddy . Stała się ona dla mnie warta głębokiego przemyślenia .

            Jednak jak to u mnie pojawił się temat który stoi mi przed oczami . Człowiek w swej konstrukcji jako torus fraktalne powielenie konstrukcji wszechświata i układu życia na nim rozpostartego jawi się opisany ze szczegółami . Lecz gdzie tu jest miejsce na duszę , czy ona w tym modelu się mieści ?

            Przyszły mi dwie odpowiedzi do głowy , albo dusza jest dogmatycznym wymysłem i tak naprawdę to pojęcie dotyczy ” całości energetycznej człowieka „, albo dusza jest ” iskrą życia ” z poza portalu który tworzy „0” drobiną wieczności jeżeli dobrze zrozumiałem tego co określasz nieskończonością i posadawiasz poza „0” -em .

            Z tych pobieżnych przemyśleń pojawia mi się podejrzenie że oba modele zarówno Twój jak i Rodina wymagają dopracowania o temat duszy , chyba że jakikolwiek model fizycznej rzeczywistości nie jest w stanie jej ująć gdyż cytując moich” rozmówców zza chmurki ”

            Dusza jest cząstką Boga , kropelką światła w każdym bycie. Ona nie inkarnuje , istnieje wiecznie w niezmienionej formie wszelkich bytów .Jest cząstką boskości każdego istnienia Przynależną do jego ciała..

            Dusza jest jednością , a jedność jest niepodzielna . Zamieszkuje ona obszar poza czasem i przestrzenią . Jest niewidzialna , nieśmiertelna , niemierzalna i niepojmowalna.

            a ten opis będący pośrednio odniesieniem do przymiotów Boga wyklucza jakiekolwiek Jego i duszy oznaczanie .

            m

          • JESTEM pisze:

            „Z tych pobieżnych przemyśleń pojawia mi się podejrzenie że oba modele zarówno Twój jak i Rodina wymagają dopracowania o temat duszy , chyba że jakikolwiek model fizycznej rzeczywistości nie jest w stanie jej ująć”

            Dla mnie dusza to… kropla i ocean jako Jedno. Powiedzmy, że to Ocean nie wody, a świadomości.
            Ocen bez kropel nie istnieje i krople bez oceanu nie istnieją…
            Kropla nigdy nie jest oddzielona od oceanu, nawet, kiedy od fali się odrywa, gdy ta fala rozbija się o brzeg skały. Skała także jest z tej samej „esencji” stworzona, co kropla i Ocean. I powietrze także.

            Kosmiczny Ocean nie pyta
            o swój początek ani koniec.
            Wie, że jest nieskończony.
            Jedynie Kropla od Niego
            oddzielona będzie poszukiwała
            jego początku i końca
            zapomniawszy Siebie i o tym,
            że w niej jest zawarty,
            że w niej może się zmieścić
            cały Ocean także poprzez
            Jego odbicie w niej.
            Podobnie wszechświat wie,
            że jest nieskończony…
            jak każda ludzka Istota.

            Przypowieść o Kropelce.

            Była sobie, istniała… forma prosta, czysta, przejrzysta i doskonała czyli… Kropelka.
            Pewna Kropelka przez jakiś czas widziała tylko to, co wokół ją otaczało. Nie wszystko jednak, co na zewnątrz siebie widziała, jej się podobało. Ale gdy chciała i próbowała coś zmienić na zewnątrz, to coś ją w środku bolało. Nie rozumiała, dlaczego? Co ma wspólnego to, co boli w środku z tym, co dzieje się na zewnątrz? Nie pamiętała. Ponieważ zapomniała, że sama kiedyś zapragnęła doświadczyć, jak to jest kropelką być. I swoją świadomość całego Oceanu do tej formy kropelki ograniczyła.

            Aż któregoś dnia… poczuła, że coś ją „woła” z jej wnętrza i wtedy spojrzała w siebie. To, co zobaczyła, spowodowało w niej wielki zamęt, chaos, a nawet jeszcze większy ból niż kiedykolwiek wcześniej odczuwała. Inny to był ból. A przeżycie to, to doświadczenie było dogłębne, zachwycające i bolesne jednocześnie. Ale Kropelka nie zrozumiała nic z tego, co w swoim wnętrzu zobaczyła. Nawet się trochę tego przestraszyła.

            Jednak wciąż coś jakby ją z jej wnętrza przywoływało, więc znów i znów zaczęła raz po raz zaglądać w wgłąb siebie… I powolutku zaczęła przyzwyczajać się do tego, co widzi w sobie. Najpierw widziała małe fragmenty, różne cząstki tego, co widziała także na zewnątrz siebie.

            Aż nadszedł taki moment, że w swoim wnętrzu zobaczyła, że to wszystko, co widziała na zewnątrz, w niej samej się zawiera. I nie tylko to. To było szokujące odkrycie. I nastąpiło Przebudzenie z jej ograniczenia świadomości do bycia wyłącznie Kroplą oddzieloną od całego OCEANU.

            I odtąd Kropelka nie potrzebowała już niczego zmieniać na zewnątrz. Wreszcie zrozumiała, przypomniała sobie, że to, co widzi na zewnątrz jest odbiciem, refleksem tego, co w niej zawarte jest. I teraz już może, choć nie musi niczego zmieniać: ani tego, co na zewnątrz ani tego, co wewnątrz, ponieważ w niej zawierało się WSZYSTKO, cały, nieskończony OCEAN… cały wszechświat…
            Natomiast teraz mogła podróżować po różnych obszarach i czasoprzestrzeniach swojego wnętrza, zmieniając swoje formy… wreszcie świadoma tego, czym jest i dlaczego…

            Cały wszech i światy nieskończone w Kroplach się zawierają…
            I Kropelki na chwilę zapominają, że zawsze w Oceanie pozostają zanurzone… i jednocześnie cały Ocean – wszechświat cały zawsze w nich się zawiera…
            i wystarczy tylko sobie przypomnieć… to tylko kwestia zmiany perspektywy… znaczy… przebudzenia się w Kropli samo-świadomości tego, czym jest w swej Istocie.

            I doświadczenie, które już opisywałam i wiem, że wiele/u z nas miało podobne:

            POWRÓT DO PRA-DOMU
            Kiedy byłam kilkunastoletnim dzieckiem przeżyłam doświadczenie, które było zachwycające, lecz którego sens zaczęłam rozumieć dopiero po wielu, wielu latach. Siedziałam sama w domu przy świeczce. I nie wiem jakim cudem wyleciałam ze swojego ciała (tak to czułam wtedy). Widziałam siebie siedzącą na podłodze i świeczkę na dywanie, potem widziałam dach domu, widziałam przestrzeń kosmosu… Leciałam w kosmos i przeleciałam granicę rozdzielenia światła i ciemności…

            Znalazłam się w przestrzeni, gdzie nie było ani ciepła, ani zimna, ani światła, ani ciemności, ani dobra ani zła…żadnej dualności. Wszystko stopione w Jednym. Byłam „TAM” najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony… A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w PRA-DOMU. Potem tęskniłam za tym pra-domem…

            Kilka lat temu znów „TAM” wróciłam. I wtedy przypomniałam sobie…
            Miałam takie rozpoznanie, że ów pra-dom jest w sercu, wewnątrz każdej i każdego z nas. Jest naszą wewnętrzną przestrzenią… Poczułam to. Moja wcześniejsza tęsknota (ta od dzieciństwa), by tam wrócić zamieniła się na pragnienie działania, by przebudzić w sobie pamięć uczucia, które „stamtąd” czyli z samego środka, z głębi serca pra-domu (?) pochodzi. I by w nim siebie zanurzyć i wrócić w sobie, poprzez siebie do tego pra-domu. Świadomie. W tu i teraz.

            W pra-domu Jest całkowita jednia, w małej drobince i wokół niej. I całkowita harmonia. Jest tam cisza, a w niej wszystkie symfonie świata. I pustka i pełnia. I bezczas, a w nim wszystkie możliwe czasy… {Nie umiem inaczej tego opisać. ;-)}

          • marek pisze:

            W pra-domu Jest całkowita jednia, w małej drobince i wokół niej. I całkowita harmonia. Jest tam cisza, a w niej wszystkie symfonie świata. I pustka i pełnia. I bezczas, a w nim wszystkie możliwe czasy…

            Jestem

            teraz dostrzegłem zbieżność twego opisu z porównaniem zrobionym przez Ifryta do łona matki i przypuszczalnego stanu odczuwania siebie i otoczenia prze niemowlę w nim przebywające .

            To już teraz wiem skąd się biorą Ktosie , Marki , Ifryty , przecież na dłuższy czas taka sielanka to okropna nuda , ani co wypić , ani zapalić – nie mówiąc już o kobitkach .

            Znów jestem w rozterce : iść za tym , czy może troszkę zboczyć .

            Jedno pewne że umrę głupim albo conajmnie ogłupionym .

            m

          • JESTEM pisze:

            „Jedno pewne że umrę głupim albo conajmnie ogłupionym .”
            😀😀😀

  10. trelemorele pisze:

    „margo0307 pisze:
    Luty 27, 2016 o 15:13

    „…Każda rzecz, którą widzimy, dotykamy, słyszymy i postrzegamy jako materię, świat czy też Wszechświat… (Słońce również😉 ) – jest tylko… elektrycznym sygnałem w naszym mózgu..🙂 … następnie sygnały te są transmitowane przez neurony do płata wzrokowego w naszym mózgu…, tak więc – w rzeczywistości – wszystko co widzimy jest interpretacją elektrycznego sygnału dokonywaną przez nasz mózg…
    Podobnie rzecz się z… odległością…😀
    Np. ktoś, kto obserwuje gwiazdy na niebie zakłada, że znajdują się one miliony lat świetlnych od niego…, jednak… gwiazdy znajdują się w tej samej osobie – w płacie wzrokowym w jej mózgu…”😀
    ________________________________________
    Opowiadałam wam swoje wyjście z ciała. Opowiadałam, że „skokowo” oddalałam się od siebie, ze w końcu przestałam widziec wszystko co materialne. Nie widziałam ani Ziemi, ani planet, ani gwiazd.
    I będąc tam nie dziwił mnie widok pustki, bo taki jest faktyczny świat, nie ma niczego, to co my ludzie widzimy, czujemy, to tylko zbiorowa fatamorgana/wizualizacja, albo po prostu sen. Śniąc mamy pewność, że nie śpimy, że wszystko realne. Jezeli nasze zycie jest snem, to zastanawiajace jest jak bardzo kazdy z nas jest mądry razem i osobno. Bo taki sen sobie wyśnić, gdzie tyle info z przeszłości, z teraz i do tego marzenia o przyszłości…niesamowite to wszystko jest🙂
    Ale jezeli tak, to mam spokojniejsze sumienie, ze jem zwierzęta, że nie kocham wszystkich jak leci, bo to tylko sen🙂 Sen się skończy i obudzę się w swoim prawdziwym świecie, gdzie nie będę czuła głodu, bólu, strachu i niczego innego przykrego, a tylko niczym zmącony spokój.

    • margo0307 pisze:

      „…nie ma niczego, to co my ludzie widzimy, czujemy, to tylko zbiorowa fatamorgana/wizualizacja, albo po prostu sen…
      jezeli tak, to mam spokojniejsze sumienie, ze jem zwierzęta…”

      ______
      Hmm…, spokojniejsze sumienie…

      Jedną z cnót❤ jest współodczuwanie
      Współodczuwanie to emocja będąca poczuciem dzielenia czyjegoś cierpienia, najczęściej połączona z pragnieniem ulżenia lub zmniejszenia tego cierpienia u drugiej istoty…
      Ale… nie ma to jak… wytłumaczenie sobie, że uczucia zabijanych zwierząt to tylko… „zbiorowa fatamorgana” i już się ma… „spokojniejsze sumienie”

      • marek pisze:

        Jedną z cnót❤ jest współodczuwanie…

        Nie umiem teraz odnaleźć w komputerze rozmowy o której wzmiankuje poniższy cytat.

        Nauki swe przekazuje Szri Kriszna przyjacielowi i uczniowi swojemu, rycerzowi Ardżunie, w chwili gdy ten staje twarzą w twarz z tragicznym konfliktem obowiązków, a walka wewnętrzna powala go i niemal łamie, pozbawiając energii i decyzji, uniemożliwiając właściwą ocenę sytuacji i drogi własnej. Dzieje się to w przeddzień tzw. Wielkiej Bitwy Indyjskiej, na polach Kurukszetry.

        Zastanawia mnie jedno , tam Kriszna uzasadnia Ardżunie obowiązek stanięcia na polu bitwy przeciwko członkom rodziny / o ile dobrze pamiętam uzasadnia to min. złudną wartością ludzkiej fizycznej powłoki ./

        Czy aby między tymi dwoma tematami ie istnieje sprzeczność ?

        m

  11. JESTEM pisze:

    W odpowiedzi na: https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-58946

    „Znajduję w jego słowach potwierdzenie mych powyższych twierdzeń o konieczności interwencji Stwórcy w naszą rzeczywistość , co w języku Rodina wskazuje na intensyfikację strumienia energii oznaczonego liczbą ” 9 ” a przez Ciebie Jestem punktem wzmocnienie oddziaływania punktu ” 0″.

    Różnica między „9” i „0” jest taka, że „9tka” utrzymuje układ zamknięty uznając Boga „za przyczynę”, a „0” ten „układ zamknięty” otwiera. Co to znaczy? Coś innego niż Bóg…

    „Nowe intelektualne zrozumienia spływają na Ziemię owym przekaźnikiem i tak naprawdę nikt z ludzi je odbierających nie ma podstaw by twierdzić ,że są jego własnością , one są przeznaczone dla ludzkości , a dany człowiek był jedynie ” czytnikiem ” tej informacji i jej transmiterem w świadomość populacji .”

    To fakt. Nigdy nie czułam, że wiedza, która spływa do mnie/przeze mnie się przejawia, „należy” do mnie. Dlatego, co wielu drażniło😉 , zaczęłam się nią dzielić pod nickiem JESTEM, a nie pod imieniem i nazwiskiem. Nie dlatego, żeby się ukrywać pod nickiem, ale dlatego, by nie zagarniać tej wiedzy i nie podbudowywać nią swego „osobowego ego”.🙂

    Jeśli chodzi o intelekt, to wolę podobne, ale o innym brzmieniu (wibracji) słowa: percepcja, postrzeganie, poznanie czyli ogólnie zdolności umysłowe. Intelekt został zagarnięty przez ego. Jego etymologia wywodzi się z łaciny: inter (między) oraz lego (wybierać), co w połączeniu oznacza „wybierać między”. Ma to powiązanie z wolą, o której także wspomniał E.Tolle (podaję cyt, za Margo):

    „Kolejny krok w ewolucji ludzkości nie jest nieunikniony, lecz po raz pierwszy w dziejach naszej planety – może wynikać ze świadomego wyboru.
    Kto go dokonuje? Ty. A kim Ty jesteś?
    Świadomością, która stała się świadoma siebie (…)
    Głębokie poznanie siebie nie ma nic wspólnego z ideami, które krążą w umyśle.
    Poznać siebie samego to zakorzenić się w Istnieniu, zamiast zatracić się we własnym umyśle (…)
    „.

    A więc głębokie poznanie siebie wykracza – jak dla mnie także „ponad” intelekt.
    I dzięki temu można po prostu otwierać się na nową wiedzę, studiować ją i sprawdzać w praktyce jednocześnie nie przywiązując się zbytnio do niej. Bo gdy się zbytnio przywiążemy, ona wciągnie nas i na powrót uzależni. I znów nastąpi oddzielenie od jakichś innych części Całości, Jedni. (co nie jest ani dobre, ani złe, bo jest takie, jakie jest)

    „– taką tezę uzasadnia jednoczesność w czasie odkrywania tych samych praw – zasad przez kilkoro ludzi na planecie – to nie są plagiaty , to równoczesny odbiór informacji przez nich poprzez funkcjonujący w nich kanał łączności z „0” lub „9” /.”

    I to, z jakim kanałem się łączymy (z „0” lub „9”) ma wpływ na zakres wiedzy nam dostępnej, a przede wszystkim zakres świadomości. Nie oceniam tego, czy coś jest lepsze, czy gorsze, ponieważ rozumiem, że dostęp do zakresu „0” lub „9” ma swoje przyczyny. Po prostu.

    ‚To moje spostrzeżenie obniża w mym przekonaniu siłę wyrazu sugestii Małgosi że człowiek , tylko człowiek jest odpowiedzialny za swój los …….”

    To, że pewne „siły” działają obecnie w polu Ziemi, można nazwać wpływem „boskich sił” albo kosmicznych sił. Ale dla mnie Bóg jest tylko symbolem UMYSŁU, pewnym archetypem-wzorcem może i UNIWERSALNEGO UMYSŁU. Jesteśmy również czymś „więcej”, bo ŚWIADOMOŚCIĄ POZNAJĄCĄ SIEBIE. UMYSŁ i Bóg to piękne części, integralne części Całości, Jedni i wraz ze ŚWIADOMOŚCIĄ, Boginią uzupełniają się, ale UMYSŁ jest cudownym narzędziem poznania SIEBIE – ŚWIADOMOŚCI, która SIEBIE doświadcza w całej różnorodności przejawów jako wzory UMYSŁU.
    Cykliczność i zmienność to wspaniałe procesy.

    I Bóg, i Bogini, i bogowie i boginie są w nas. Niektórzy nie są „gotowi”, by tę wiedzę przyjąć, więc dla nich Bóg istnieje gdzieś na zewnątrz, w Niebie. Stąd prawdopodobnie bierze się symboliczne określenie Boga przez Marco przez „9tkę” i niewidzialną triadę. Ponoć według niego „3” i „6” istnieją poza materią. Tego nie rozumiem chyba.🙂

    Są ludzie, którzy już utożsamiają się z siłami boskimi – stąd powiedzenie: „Jestem Bogiem”. Niektórzy nie mówią wprost: „Jestem Bogiem czy jestem Boginią”, ale zachowują się tak, jakby stali się (w swoich iluzjach😉 ) Bogiem lub Boginią. Niestety, ci, którzy przyjmują tę wiedzę bezrefleksyjnie, wpadają w pułapkę swojej „boskości” – przywiązując się i ograniczając się wyłącznie do tej tożsamości. A duma powoli ściąga ich/je „w niższe wibracje” (- to umowny zwrot, bo chodzi o to, że pozostają oni w grach, w oddzieleniu od Całości, Jedni, w „Kole Życia (karmy”/samsary). Zaczynają generować z siebie historie wzmacniające ich ego oraz ich iluzoryczną moc. Jeśli im uwierzymy, oddajemy im swoją energię zasilając ich iluzje w ten sposób.
    A boginie i bogowie są także do zintegrowania w nas, poprzez nas (kiedyś o tym wspominałam tutaj i na swoim blogu).

    Natomiast „0” jest powiązane z przejściem przez tzw. pustkę:

    „Aby stać się pełnią, najpierw trzeba stać się pustym.” – Lao Tse.

    Przeczytałam przed chwilą komentarz Dawida56:
    „Właśnie tak🙂 marku zero zawsze stoi blisko koło 9. ”0″ jest trochę bardziej pełne, bo jest ani parzyste ani nieparzyste ani dodatnie ani ujemne.”0″ to z drugiej strony nieskończoność a nieskończoność to „0”. Fajnie to obrazuje częstotliwość.Jeśli częstotliwość drgań zdąża do nie skończoności to wydaje się że otrzymujemy powoli obraz nieruchomy.”

    Pięknie to uchwycone.
    Zero to (dla mnie) coś „trochę bardziej pełnego” niż Bóg. To Jednia, Całość…

    c.d.n.

    • Dawid56 pisze:

      „9” jest w środku .W Enneagramie , a „6” i „3” razem z nią tworzą doskonały trójkąt będący poza liczbami energii (1,4,7) i materii (2,5,8) .Enneagram powstał w wyniku podzielenia 1/7 .W wyniku tego podziału nie otrzymuje się ani 3 ani 6 ani 9 w rozwinięciu dziesiętnym a jedynie 0,142857142857142857………

      • JESTEM pisze:

        Dziękuję za wytłumaczenie.

        „Enneagram powstał w wyniku podzielenia 1/7 .W wyniku tego podziału nie otrzymuje się ani 3 ani 6 ani 9 w rozwinięciu dziesiętnym a jedynie 0,142857142857142857………”

        A skąd ten wybór podzielenia 1/7, a nie na przykład 1/9?

        W przypadku 1/7 mamy:
        1,4,2,6,5,7,1 i osobno 9,6,3.
        albo w odwrotnym kierunku:
        1,7,5,8,2,4,1… i osobno 9,6,3.

        W przypadku podzielenia 1/9 byłoby tak:
        1,3,5,7,9,2,4,6,8… 1,3,5,7,9,2,4,6,8…
        albo w odwrotnym kierunku:
        1,8,6,4,2,9,7,5,3,1…
        Rozwinięcie takiego podziału jest… zaskakujące😉 : 0,1111111111111111….”🙂

    • JESTEM pisze:

      I jeszcze coś o byciu Bogiem…

      W przypowieści o Buddzie, gdy ten medytował jako Siddhartha Gautama pod drzewem bodhi, wtedy atakował go Demon Mara.
      „Mara – w buddyzmie to zasada niewiedzy, czyli podstawowego problemu, z jakim borykają się nieoświecone istoty.” Inaczej Mara jest „panem”, „strażnikiem” karmicznej rzeczywistości, samsary.
      Mara uwodził Siddharthę na wszelkie możliwe sposoby, w końcu pojawił się przed nim jako jego własne odbicie prosząc Buddę: „Zostań moim Bogiem”. Siddharta odmówił.🙂

      Natura buddy to wewnętrzne oświecenie we wszystkich istotach” – gdy stajemy się Przebudzonymi, wszystkie istoty postrzegamy jako buddów. Budda symbolizuje „powtarzalne ucieleśnienie oświecenia leżącego w jądrze wszystkich istot”.

      Ciekawe jest również to, że ponoć „Mara próbował nakłonić Siddharthę Gautamę, by nie dzielił się własnym, szybko rozwijającym się oświeceniem z innymi istotami i ograniczył się do swojego prywatnego wyzwolenia
      Dlaczego?
      No żeby Mara (zasada niewiedzy) władał ludźmi poprzez ich niewiedzę. I w tym sensie rozumiana jest wiedza i niewiedza: wiedza to wszystko to, co prowadzi istoty ludzkie do wyzwolenia, Przebudzenia.

      A absolut znaczy bezwarunkowy, niezwiązany byt doskonały, pełny, całkowity i całkowicie niezależny.

      George N. Marshall, duchowny wiktoriański pisał tak o naukach płynących z doświadczenia Buddy:
      „Cierpienie jest korzeniem wszelkiego zła. Ludzie cierpią, gdyż zbyt kurczowo trzymają się tej egzystencji, wierząc, że całe życie jest wpisane w jedną doczesną egzystencję. Widzą siebie w sieci doczesnych ograniczeń cielesnych, krótkich lat wzrostu, dojrzałości i starzenia się, kończących się śmiercią. Poczucie cierpienia bierze się z iluzji, że to obejmuje całość życia. Ludzie nie pozwalają sobie na swobodne poruszanie się w wielkim, obracającym się kole egzystencji, jakie daje im nie tylko to jedno życie, lecz wiele innych. Dlatego też przez większą część czasu uganiają się za powodzeniem lub utrzymaniem się przy życiu, próbując osiągnąć doczesne spełnienie. Rezultatem jest nieszczęście, jakie można zobaczyć dookoła.”

      Inny cyt.:
      „W poemacie Buddhacarita, który podsumowuje kluczowe momenty życia Gautamy i jest przypisywany tradycyjnie poecie Aszwaghosie z I w. n.e., sednem oświecenia nie jest odkrycie, że cierpienie bierze się z pragnień. Mędrcowi chodzi raczej o to, że nie ma umysłu (jaźni) mogącego generować pragnienia, nie ma zwartego „ja”, w którym pragnienie mogłoby znaleźć oparcie. W zwięzłych słowach Aszwaghosa przedstawia osiągnięcie Gautamy jednocześnie jako zdobycie szczytów mądrości i danie całemu kosmosowi okazji do świętowania:
      Kiedy wielki mędrzec pojął, że tam, gdzie nie ma żadnej niewiedzy, tam zatrzymane są karmiczne zależności – wtedy właśnie osiągnął właściwą wiedzę o tym, co jest do poznania, i stanął poza światem jako Budda.

      Mara zwany w innych tradycjach Jama (z Księgi Bargo Thosgrol)
      Oto różne wizerunki Mary – tego, który trzyma Koło Życia / samsary:

      http://static.greatbigcanvas.com/images/singlecanvas_thick_none/getty-images/buddhist-demon-statue-mara-lord-of-death-tibet,1913670.jpg?max=540

      • Ktoś pisze:

        „Mara zwany w innych tradycjach Jama (z Księgi Bargo Thosgrol)
        Oto różne wizerunki Mary – tego, który trzyma Koło Życia / samsary:”

        – znowu masz BRAKI z doktryny…..

        i pomijając fakt iż owa Mara to katolicka Maryja ze swoim demonim bękardem jezusem to całe jej „zwodzenie” opiera się tylko na MATERIALNYM ŚWIECIE…. na obiecywaniu majątków, stanowisk, zaszczytów czy osób (zniewolonych) dawanych innym w „zasługi”. Cała jej moc leży w JUDzEniu innych do zrobienia (tak dokładnie tak, rabini i cała reszta zydów to jej wierne sługi szczujące polityków (i innych) do niegodnych zachowań byle „królestwo MARYji” rosło w siłe) czegoś złego i z osiągania takimi czynami dalszych korzyści dla siebie. Nic poza MANIPULOWANIEM percepcją i zdrowym rozsądkiem podsycając w nim miłe judaizmowi wartości jak chciwość, zawiść, nienawiść…… Nic poza to, nic poza planem materialnym (panem 3D) i strefą wynikającą z MYŚLENIA i podejmowania złych decyzji „o spodziewanych materialnych korzyściach” pod wpływem „rządz” (i też psychotropów). JAk i „usłużnych” PODSZEPTÓW doradców Biblijnej Bestii zwanej MARYja.

        A najlepszym lekarstwem na Maryje jest Jamantaka. Ale on się nie bawi w OSWAJANIE a zwyczajnie robi sobie z jej kolejnych głów kolejne girlandy czaszek.

      • JESTEM pisze:

        „– znowu masz BRAKI z doktryny…..”

        Dziękuję, kochany Ktosiu, ponieważ doktryny mnie nie pociągają. Więc mogę mieć pewne „braki z doktryny”.😉 Bo doktryna oznacza zespół twierdzeń, założeń i dogmatów… i póki co😉, nie moja to „droga”.🙂

        „i pomijając fakt iż owa Mara to katolicka Maryja ze swoim demonim bękardem jezusem to całe jej „zwodzenie” opiera się tylko na MATERIALNYM ŚWIECIE…. na obiecywaniu majątków, stanowisk, zaszczytów czy osób (zniewolonych) dawanych innym w „zasługi”.

        Dziękuję, bo ta „konstrukcja” opisana przez ciebie sprawiła, że się radośnie pośmiałam.
        Ta, Która Wie, jaką rolę Gra Wąż, zostaje przez Węża posądzona o to, co on sam czyni. 😀

        „A najlepszym lekarstwem na Maryje jest Jamantaka. Ale on się nie bawi w OSWAJANIE a zwyczajnie robi sobie z jej kolejnych głów kolejne girlandy czaszek.”
        😀 dziękuję za przypomnienie o Jamantace…

        Jamantakę należy przede wszystkim rozumieć symbolicznie jako „ekspresję nauk o „pustości”, naturze buddy i postawie ‚bodhicitta’ czyli postawie ‚serca przebudzonego umysłu’, która przejawia się jako:

        1. współradowanie się z innymi (altruistyczna radość)
        2. życzliwość i miłość bez przywiązania,
        2. współczucie – współodczuwanie z innymi
        4. spokój umysłu – niewzruszoność.

        🙂❤

        Jamantaka – Ten, który"eliminuje śmierć":
        http://board.buddhist.ru/attachment.php?attachmentid=17473&d=1416736664

        • margo0307 pisze:

          „… Ta, Która Wie, jaką rolę Gra Wąż, zostaje przez Węża posądzona o to, co on sam czyni.😀 …”
          ______
          To rzeczywiście zabawna ekwilibrystyka myślowa… ha, ha, ha…
          * * *
          „A najlepszym lekarstwem na Maryje jest Jamantaka. Ale on się nie bawi w OSWAJANIE a zwyczajnie robi sobie z jej kolejnych głów kolejne girlandy czaszek.”
          ______
          Ktoś, jako „bóg”… jest wprost debeściarski i świetnie odgrywa swą rolę…😀
          Traktuje nas jako dzieci, które straszy niczym… „stary niedźwiedź mocno śpiący”… 😄
          Tyle, że… my się go… już nie boimy i na palcach nie chodzimy…, bo wiemy, że ten straszny bóg… Ktoś – Jamantaka… nie jest znowu taki straszny za jakiego się uważa…😀
          Ktosiu może… zmienisz nick na… Jamantaka ? 😀

    • marek pisze:

      Zero to (dla mnie) coś „trochę bardziej pełnego” niż Bóg. To Jednia, Całość…

      Próbując zrozumieć co w Twych wyobrażeniach kryje się pod owym ” bardziej pełnym ” odnoszę wrażenie ,że przenosisz całą Siłę Sprawczą – Boga w świat energii wyrażającej się w materialnym wszechświecie a , ” 0″ traktujesz jako osobliwość z której ten multiświat powstał.

      Więc w samym tym ” zerze jak i poza nim ” nic nie ma . Jednakże wydaje się że ono musi być „pełne ” choćby dla samej ideii powołania przez nie życia / bez celu czy dla ubogacenia doświadczania samego siebie rozprzestrzenionego na energię .

      Ta idea ubogacania może sugerować iż pod symbolem „0” -ra możemy doszukiwać się torusa z informacją płynącą w dwóch kierunkach do i od owej nieprzejawionej pustki- wieczności .
      ale to tylko moje fantazje , bo spójne wyobrażenia kończą się na na owej „9” -tce.

      m

      • JESTEM pisze:

        „Próbując zrozumieć co w Twych wyobrażeniach kryje się pod owym ” bardziej pełnym ” odnoszę wrażenie ,że przenosisz całą Siłę Sprawczą – Boga w świat energii wyrażającej się w materialnym wszechświecie „

        Tak można to opisać.🙂

        ” a , ” 0″ traktujesz jako osobliwość z której ten multiświat powstał.”

        Nie traktuję zera jako „osobliwości”. Ale można to zero tak traktować. Osobliwość w fizycznych teoriach umiejscawiana jest „na początku Wielkiego Wybuchu” oraz w środku „czarnych dziur”. A według mnie „czarne dziury” są także w atomach i pierwiastkach czyli wszędzie. Więc dla mnie także „początek wszechświata jest wszędzie”. I przez „czarno-białe dziury” energia przepływa jednocześnie w dwóch kierunkach.

        Opis zera przez Dawida ze mną „rezonuje”🙂 :
        ”0″ jest trochę bardziej pełne, bo jest ani parzyste ani nieparzyste ani dodatnie ani ujemne.”0″ to z drugiej strony nieskończoność a nieskończoność to „0”.

        Fajnie to obrazuje częstotliwość.Jeśli częstotliwość drgań zdąża do nie skończoności to wydaje się że otrzymujemy powoli obraz nieruchomy..

        Dla mnie
        zero to nieskończoność, a nieskończoność to zero. Poprzez zero „kropla” świadomości łączy się z całym „oceanem” świadomości. i odwrotnie: poprzez zero cały „ocean” połączony jest z „kroplą”.🙂

        „Więc w samym tym ” zerze jak i poza nim ” nic nie ma . Jednakże wydaje się że ono musi być „pełne ” choćby dla samej idei powołania przez nie życia / bez celu czy dla ubogacenia doświadczania samego siebie rozprzestrzenionego na energię .”

        Właśnie. W zerze „nic nie ma” i jednocześnie jako potencjalne „istnieje wszystko”.

        Wyobraź sobie, że dajesz nura do ciemnego stawu. Otacza cię ciemna przestrzeń (ocean ŚWIADOMOŚCI), której nie widzisz; nic nie widzisz, wyłącznie czarną otchłań.
        Nie widzisz nic, ale czujesz, że w tej przestrzeni wszystko drga jako niewidzialne, wszystko tańczy, wszystko jest zmienne, wciąż zmienne… I to wszystko drga, wciąż drga, ale istnieje w swoim potencjale bez przejawu.
        To jest… „JESTEM” (ocean, przestrzeń ŚWIADOMOŚCI)🙂

        Dla twojego umysłu nic w tym momencie nie istnieje, ale jesteś świadomy, że istnieje w tym momencie wszystko jako nieprzejawione dla umysłu.🙂

        W tej ciemnej przestrzeni pojawiają się maleńkie smugi energii, niteczki. Tańczą, drgają, a ty zaczynasz je widzieć. To nitki światła, które wyłaniają się z tej ciemnej, czarnej, „przepastnej”😉 i nieskończonej przestrzeni. Te nitki światła powstają z energii wcześniej niewidzialnej, którą odczuwałeś, ale której nie widziałeś. Te nitki to energia wyłaniająca się z oceanu, przestrzeni ŚWIADOMOŚCI.

        Teraz zaczynasz widzieć nitki energii. Niektóre z nich w tańcu łączą się ze sobą, splatają. Widzisz drgające, splatające się i rozplatające, kolorowe nitki… I gdy podążasz za nimi swoją uwagą, one… nagle przyśpieszają, zagęszczają się i spowalniają, a w efekcie zatrzymują się w ciemnej przestrzeni i układają się we wzory. Te wzory – gdy się im przyglądasz, zostają zatrzymane – jakby „zamrożone” pod wpływem twojego przyglądania się im – po to, by tworzyły… UMYSŁ. Aby mógł ON poznawać i „łapać w sieci poznania” to, co się przed nim, jakby dla niego wyłania…. przejawia się przed nim. Aby miał co poznawać.🙂
        To jest „JA” (UMYSŁ) na poziomie energetycznym.

        Na pewnym etapie poznania wydaje mu się🙂 , że poznaje sam siebie: w zasadzie ON SAM, który postrzega siebie jako JA. I tak jest zajęty tym procesem poznawczym, że ŚWIADOMOŚĆ (ta nieskończona przestrzeń, z której się wyłonił) zostaje przez niego ograniczana siecią percepcji – mapami poznania. To utożsamienie się umysłu z samym sobą to coś, co można nazwać Ego. Pozostała przestrzeń ŚWIADOMOŚCI wciąż pozostaje dla niego ukryta (nieświadomość). Bo zapomina, że ON sam pochodzi z tego, co pozostaje wciąż nieznane i niepoznawalne w pełni (w bezkresnym, ciemnym, czarnym „oceanie”).

        „Ta idea ubogacania może sugerować iż pod symbolem „0” -ra możemy doszukiwać się torusa z informacją płynącą w dwóch kierunkach do i od owej nieprzejawionej pustki- wieczności .”

        W dwóch kierunkach jednocześnie. Ale nie można tej jednoczesności przepływu zobaczyć wewnętrznie i świadomie, dopóki tej jednoczesności nie odczujemy.
        Dopiero po doświadczeniu tego, można to „zobaczyć” i przedstawić w formie jakiegoś opisu, a może i obrazu (ruchomego też – jak animacja, film).

        I możesz także to sobie wyobrazić – ten ocean ciemności, czerni, w którym nic nie widzisz, ale poprzez „medytację” – kontemplację – wejście w SIEBIE, to zaczynasz odczuwasz i możesz tego „doświadczyć”… z tym że właściwie to nie ty tego doświadczasz, lecz to jest doświadczane jako doświadczanie SAMO SIEBIE…
        To SAMO SIEBIE „manifestuje się, przejawia się” poprzez ciebie jako „kroplę”, która łączy się z „oceanem”.🙂

        To połączenie istnieje zawsze, ale „krople” czasem o tym „zapominają”, gdy zbytnio utożsamiają się z „byciem kroplą”. „Kropla” jest formą nie tyle „utworzoną” przez umysł, lecz wyłonioną z „oceanu” i postrzeganą przez umysł jako „kropla”.🙂❤

  12. trelemorele pisze:

    marek pisze:
    Luty 28, 2016 o 18:20

    Jedną z cnót❤ jest współodczuwanie…

    Nie umiem teraz odnaleźć w komputerze rozmowy o której wzmiankuje poniższy cytat.

    Nauki swe przekazuje Szri Kriszna przyjacielowi i uczniowi swojemu, rycerzowi Ardżunie, w chwili gdy ten staje twarzą w twarz z tragicznym konfliktem obowiązków, a walka wewnętrzna powala go i niemal łamie, pozbawiając energii i decyzji, uniemożliwiając właściwą ocenę sytuacji i drogi własnej. Dzieje się to w przeddzień tzw. Wielkiej Bitwy Indyjskiej, na polach Kurukszetry.

    Zastanawia mnie jedno , tam Kriszna uzasadnia Ardżunie obowiązek stanięcia na polu bitwy przeciwko członkom rodziny / o ile dobrze pamiętam uzasadnia to min. złudną wartością ludzkiej fizycznej powłoki ./
    ___________________________________
    Ludzka powłoka jest złudna, a zwierzęca niezłudna i dlatego zwierząt wg Kriszny nie powinno się jeść?
    Człowieka można zabić jeżeli jesteś z nim w poważnym konflikcie?
    Pogibane te nauki Kryszny🙂

  13. Ifryt pisze:

    JESTEM pisze:
    Luty 28, 2016 o 21:25
    https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-58961

    Z byciem Bogiem dla Mary to jedyny problem polega na tym że jest on zakłamany😉
    To wielka tajemnica poliszynela, starożytny kodeks kłamstwa i zła, i nic ponad to, wolny i oświecony jest ten kto w prawdzie realizuje swoje cele i pragnienia, jakie by one nie były, i żadna mityczna karma go nie dosięgnie choćby był bestią wcieloną, tylko co najwyżej sprawiedliwość Boska/ludzka, jeśli zadrze z kim nie trzeba.

    Ten kodeks zakłada tworzenie istot doskonałych pod przewodnictwem Boskiego Ducha, on się staje jakby sługą tych doskonałych/diabłów, i z tego jest się ciężko wyzwolić bo oni uzależniają od siebie takich „Bogów” jak od narkotyku.
    Taka jest „moc” tych upadłych istot, choć tak naprawdę nie mają one żadnej mocy własnej, a ich cała moc opiera się wykorzystywaniu słabości innych.
    Budda oparł się własnej słabości odmawiając bycia Bogiem dla tego demona, nie znaczy to jednak że Budda jest wyrocznią i że wszyscy tak mają, Budda jest zwycięzcą a to ktoś o wiele bardziej Boski/zajebisty niż „wszechwiedząca wyrocznia”, i nie należy tego mylić, nawet jeśli się to pomyliło Buddzie.

    Ja jestem oświecony droga JESTEM, i powiem Ci że nie brakuje mi ani miłości ani mądrości, tylko głupiej wiary mi brakuje często, dlatego dedykuje wszystkim Mistykom(więc i sobie oczywiście😀 ) pewien zajebisty utwór🙂

    Tak pozatym to kolejną tajemnicą poliszynela jest to że narkotyki są dla ludzi…
    Potrzebna mi wiara aby stać się naprawdę potężnym demonem, bo taką mam fantazje, albo też powinienem się jej całkiem pozbyć, bo jest moim słabym punktem😉

    • margo0307 pisze:

      „…Tak poza tym to kolejną tajemnicą poliszynela jest to że narkotyki są dla ludzi…”
      ______
      Nie wydaje mi się Grześ, by narkotyki były produkowane po to, aby nam w czymkolwiek pomóc…, raczej jest to… jedynie świetnym biznesem dla ich nieodpowiedzialnych producentów i niestety – sporej liczby lekarzy, czerpiących od tych producentów profity…, a ludzie uzależnieni od nich – nie mają świadomości – jakie spustoszenie czynią one w ich organizmie… i jak brzemienne w skutkach jest ich przyjmowanie…

      To przykre zjawisko – obrazują poniższe filmiki…

      • margo0307 pisze:

        Powyżej wyraziłam swoje – chociaż wiem, że nie jest to tylko moje – zdanie, że… ludzie uzależnieni od narkotyków – nie mają świadomości – jakie spustoszenie czynią one w ich organizmie… i jak brzemienne w skutkach jest ich przyjmowanie…
        A tutaj, niejako przy okazji… chciałam dodać, że nasze uzależnienia nie dotyczą tylko narkotyków…, bo jest to cały, ogromny wachlarz uzależnień…., począwszy od żywności serwowanej nam w pięknej oprawie…, poprzez kosmetyki… na co dzień przez nas używane… lista nie ma chyba końca…
        W temacie przetwarzanej żywności i wszelkiego rodzaju dodatków do niej – uzależniliśmy się m.in. od smaku… glutaminianu sodu… podnoszącego „walory smakowe” tego co jemy i pijemy… i tu – niestety również – niewielu z nas ma świadomość – jak ta trucizna, którą jest glutaminian sodu – wpływa na nasz organizm…, a od której bardzo trudno jest się – w następstwie uzależnienia – uniezależnić…
        Wiem o tym, ponieważ sama przechodziłam ten… nadspodziewanie przykry „odwyk” stosowania w kuchni tego badziewia…, gdy po jego odstawieniu wszelkie potrawy smakowały jak… trociny… 😉
        Na szczęście jest kilka świetnych artów informujących o tym i każdy może sam sobie poszukać nt. info…
        Warto więc poszerzać swoją wiedzę o tym – czym jesteśmy raczeni przez nieodpowiedzialnych i nierzetelnych producentów pseudo żywności nastawionych na zysk, którym absolutnie nie leży na sercu nasze zdrowie

        Art, do którego link wklejam poniżej jest dość „stary” ale… jak najbardziej aktualny i doskonale obrazuje taktykę zmyślnie preparowanego kłamstwa, jakie jest nam sprzedawane…, i co prawda dotyczy żywności na ryku amerykańskim, jednak wiem, że i u nas półki sklepowe zawalone są podobnymi truciznami…, za które – płacimy sporą kasę…😀

        Za tłumaczem poniższego arta zacytuję słowa:
        „… Za smacznie i niewinnie wyglądającą żywnością… kryje się zaawansowana do niewiarygodnego poziomu nauka, technologia, oraz marketing

        Przez ostatnie dwadzieścia lat producenci żywności technologicznie przetwarzanej używali raczej tylko „naturalnych smaków” w swoich produktach(…)
        Konsumenci preferują żywność która zawiera „naturalne smaki”, sądząc, że są one bardziej zdrowe😛
        Różnice pomiędzy naturalnymi i sztucznymi smakami mogą być subiektywne i po części absurdalne. Wynikają one bowiem w większym stopniu z tego, w jaki sposób dany smak został uzyskany, niż z tego, co w rzeczywistości zawiera(…)

        „Naturalne smaki i sztuczne smaki” czasami zawierają dokładnie takie same chemikalia, ale wyprodukowane innymi metodami.
        Np. amyl acetate daje dominujący smak bananów.
        Kiedy jest destylowany z bananów przy użyciu rozcieńczalnika – jest „naturalnym smakiem”.
        Kiedy jednak jest produkowany poprzez mieszanie octu z alkoholem amylowym i dodanie kwasu siarkowego jako katalizatora, amyl acetate jest „sztucznym smakiem”. Uzyskany obiema metodami pachnie tak samo.
        „Naturalny smak” jest obecnie podawany na listach dodatków we wszystkich popularnych produktach na rynku(…)
        „Naturalny smak” wcale nie jest zdrowszy lub czystszy niż „sztuczny smak”.
        Kiedy zapach migdałów (aldehyd benzylowy) jest otrzymywany z naturalnych źródeł takich jak pestki brzoskwiń i moreli, to zawiera on szczątkowe ilości cyjanowodoru – śmiertelnej trucizny…
        Ale aldehyd benzylowy uzyskany poprzez mieszanie olejku goździkowego i octanu amylowego nie zawiera już cyjanowodoru. Mimo to jest on uznawany za „sztuczny smak” i sprzedaje się po dużo niższej cenie. Naturalne i sztuczne smaki są teraz produkowane w tych samych fabrykach, które mało kto kojarzyłby z Matką Naturą(…)

        Pan Grainger przyniósł z laboratorium tuzin małych szklanych butelek.
        Po otworzeniu, w każdej z nich zanurzyłem testujący sączek – długi biały pasek papieru, mający wchłaniać aromat chemikaliów bez zniekształcania zapachu.
        Przed każdym testem zamykałem oczy.
        Wtedy, głęboko wciągałem powietrze i… przed oczyma mojej wyobraźni pojawiały się jedna po drugiej przeróżne potrawy, wyłaniające się ze szklanych butelek.
        Wąchałem świeże wiśnie, czarne oliwki, smażoną cebulkę i krewetki.
        Jednak całkowicie zaskoczyła mnie najciekawsza kreacja p.Graingera.
        Po zamknięciu oczu poczułem zapach smażonego hamburgera. Aromat był nadzwyczajny i tak realistyczny, jakby ktoś w pokoju przewracał hamburgery na gorącym grillu.
        Kiedy jednak otworzyłem oczy, przede mną był cienki pasek białego papieru i uśmiechający się z zadowoleniem chemik.”
        http://www.oswiecenie.com/mcsmaczki.htm

    • JESTEM pisze:

      Ifryt:
      „Ja jestem oświecony droga JESTEM, i powiem Ci że nie brakuje mi ani miłości ani mądrości, tylko głupiej wiary mi brakuje często (…)🙂 „

      Kochany Ifrycie, czuję się prawie „oświecona”😉 „światłem twojego oświecenia”.😀
      Czy ty wiesz, jakie to „oświecenie”: czy „ledowe” (jak określa to Mały budda) czy „reflektorów scenicznych”, czy może… słoneczka jakiegoś? 😉

      „Tak poza tym to kolejną tajemnicą poliszynela jest to że narkotyki są dla ludzi…”

      Wszystko jest „dla ludzi”, ale często ludzie nie znają konsekwencji tego, co robią.
      Doświadczają, póki nie zrozumieją… Gdy zażywa się narkotyki – tak zwane „dopalacze umożliwiające tripy i odloty”, można łatwo wpaść w „duchową” pułapkę „zagubionego umysłu”. Tym żywią się te niby „piekielne i głodne duchy” w nas.

      Z mojego rozpoznania wynika, że zażywanie różnych „psychodelicznych” środków urozmaicających „rozrywki” czy „odloty i tripy”, w rzeczy samej jest „złudną stroną praktyk duchowych”, które wzmacniają i utrzymują iluzje naszych ego. W taki sposób tylko dostarczamy dodatkowej energii naszemu ego, wzmacniamy je, a poprzez to wzmacniamy także nasze nieświadome wzorce i przekonania. Narkotyki nie wspierają nas, ponieważ ludzie nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić, kiedy po swoich „podróżach i odlotach” wracają do „szarej rzeczywistości”. Często wtedy wzmacnia się nienawiść do niej i wzmacnia się negacja tego, co wokół. Depresja „po” się pogłębia. I następuje uzależnienie.

      Oczywiście w czasie „tripów” można mieć piękne wizje i można otrzymywać pewną wiedzę pochodzącą z takich „podróży”, ale ta wiedza to tylko teoria, która służy jako narzędzie dla ego: „ja już wiem, już oświecony jestem” albo „jestem Bogiem” lub „jestem potężnym potworem” itp..

      Stad mamy całe mnóstwo takich „boskich istot oświeconych światłem ledowym”😀 Te istoty jednak nadal w swoim „zaśnieniu” pozostają w wymiarach swoich urojeń, w zapomnieniu o naszej prawdziwej naturze. Nadal cierpią i istnieją w odcięciu od doświadczenia tego, kim jesteśmy – od połączenia z Całością, Jednią… (jak zwał, tak zwał). Nadal pozostają w bólu oporu przed… świadomym istnieniem w tu i teraz.

      I wtedy mamy na przykład takie „dylematy”: czy stać się (w iluzji swojego ego) „potężnym demonem” czy się pozbyć tej fantazji? To nadal ego sobie tak „fantazjuje”:
      „Potrzebna mi wiara aby stać się naprawdę potężnym demonem, bo taką mam fantazje, albo też powinienem się jej całkiem pozbyć, bo jest moim słabym punktem😉 „

      Co oczywiście nie jest ani dobre ani złe, dopóki jest potrzebne, aby rozpoznać, jak to „smakuje” i „czym to jest”, i „dlaczego”.

      Masz tu na blogu świetny przykład stania się „potężnym… POTWOREM”. Są tacy, co jeszcze takich doświadczeń potrzebują. Niektórzy potrzebują jeszcze „nasycić się” takimi doświadczeniami np. nienawiści i cierpienia, dumy i pychy czy „bycia bogiem” albo „potężnym potworem” czy „super demonem” itd.. Po prostu. Ty potrzebujesz jeszcze takiego doświadczenia? Jeśli potrzebujesz, to w nie wejdziesz, a jeśli już nie potrzebujesz, to w nie nie wejdziesz.

      Utwór „I Belive” wysłuchałam.
      Jest taki, jaki jest.🙂
      Dziękuję.🙂❤

      • Ifryt pisze:

        Moje światło jest prawdziwe bo jest moje, a ja istnieje naprawdę😀
        Mogę być potężnym demonem tu i teraz, Ktosiu to zajebisty gość z jajami i sercem(prawdziwy Czarodziej), choć go nie znam to nie ukrywam że mnie nieco zainspirował, albo też poprostu ciesze się że istnieje😉
        Przy czym tym co mnie zainspirowało nie są jego brednie na temat innych, czy wywałki emocjonalne, i bynajmniej nie podniecam się tym że ktoś do kogoś powiedział – jesteś głupi – kto jest Boski temu daleko do klasycznej doskonałości, bo jest sobą.

        Jestem Bogiem tu i teraz i oceniam innych, choć niemam nad nimi żadnej władzy, bo i guzik mi na niej zależy.
        Jako kurdupel niewiele jednak mogę, dlatego przydało by się stać większym bo mam to i owo do zaoferowania, a nie że pycha czy coś, tylko miłość, a małych mają w dupie i się właśnie tylko pychą obnoszą wobec nich.
        Ale jeszcze coś się pomyśli, więc spokojna głowa Twoja, sam często powtarzam że bycie małym ma swoje zalety😛
        Jeszcze piosenka żeby łatwiej było zrozumieć moje przesłanie🙂

        refren:
        „Czas płonąć, przegrańcy, lepiej się nauczcie
        Nikt nie kontroluje naszego cholernego życia
        Będziemy robić tylko to, co chcemy, jeździć rumakami ze stali
        Jesteśmy tu, by rozgrzać tę noc”
        ——————-koniec cytatu—————————-

        Od jakiegoś miesiąca przeżywam małą fascynacje zespołem Manowar, i dogłębnie zgłębiam ich twórczość😀

  14. margo0307 pisze:

    „… dla Mary to jedyny problem polega na tym że jest on zakłamany😉 …”
    _____
    Wiesz Grześ…, jakoś zupełnie inaczej niż Ty – odbieram symbolikę Mary…😉
    Dla mnie – uosabia on… istotę, którą można przyrównać do… testera wewnętrznej prawdy – jaką człowiek w sobie rozwinął…
    Mara jawi mi się jako taki… gościu siedzący przy stoliku pokerowym, który rzuca garść monet na stół i mówi:
    sprawdzam… czy nie blefujesz…😀
    Wówczas rozgrywający gracz – ten… „wolny i oświecony… realizujący w prawdzie swoje cele i pragnienia…” – musi… odkryć swoje karty… i cała prawda nt. jego wolności i oświecenia wychodzi na jaw…🙂

    • marek pisze:

      Mocny argument Małgosiu , niczym z „9” tki.

      m

    • JESTEM pisze:

      Margo0307:
      „Dla mnie – uosabia on [Mara]… istotę, którą można przyrównać do… testera wewnętrznej prawdy – jaką człowiek w sobie rozwinął…
      (…)
      sprawdzam… czy nie blefujesz…😀
      Wówczas rozgrywający gracz – ten… „wolny i oświecony… realizujący w prawdzie swoje cele i pragnienia…” – musi… odkryć swoje karty… i cała prawda nt. jego wolności i oświecenia wychodzi na jaw…🙂 „

      Dziękuję, kochana Margo za to przypomnienie.🙂❤

    • Ifryt pisze:

      Nie chodzi mi o tego demona Marguś, tylko wykorzystałem jego „symbolike” żeby napisać coś co miałem ochote napisać, odnośnie tej walki ze słabościami i zakłamaniem😉

      • margo0307 pisze:

        „… dla Mary to jedyny problem polega na tym że jest on zakłamany😉 …”
        * * *
        „Nie chodzi mi o tego demona Marguś, tylko wykorzystałem jego „symbolike” żeby napisać coś co miałem ochote napisać…”

        _____
        Aha. Teraz chyba… rozumiem o co Ci chodzi Grześ…😀

  15. Ifryt pisze:

    margo0307 pisze:
    Luty 29, 2016 o 09:30
    https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-58974

    Kochana Margusiu, wzorem Ktosia przekaże Tobie i innym mądrość przekazywaną lub odkrywaną tylko przez największych mistrzów duchowych, a brzmi ona – JESTEŚ GŁUPIA – a Twa głupota jest Twym największym skarbem i celem do którego dążysz, zwie się ta głupota miłością i to dlatego jesteś taka cudowna😀

    Ale teraz żeby było ciekawiej to zapomnij co napisałem przed chwilą, wogule się nie przywiązuj do tego co się powszechnie mówi o tak zwanej głupocie, bo tak naprawdę to – JESTEŚ MĄDRA – i bezwzględnie dążysz do celu, za pomocą wewnętrznej siły i mądrości.
    Narkotyki nie pomagają za tym, ale są dla ludzi, ludzie pragną być tak potężni aby spełniać swoje różne pragnienia i równierz drobne zachcianki, a potężni/silni/mądży mogą sobie na nie pozwolić.
    Debile i słabeusze to nie bardzo, bo ich wszystko może zniszczyć, oni muszą się trzymać mądrości dla samej mądrości, dlatego są niewolnikami.

    • Ifryt pisze:

      A tak wogule to ja przecierz napisaem o narkotykach odnośnie uzależnienia od zaspokajanie tego ciemnego lochu, od władzy a nie o środkach psychoaktywnych😀
      To jak najbardziej też dla ludzi, ale bycie ćpunem to nie jest fajne.

    • margo0307 pisze:

      „…JESTEŚ GŁUPIA…”
      _____
      Grześ, mogę być i… głupia…, jakoś tak po prawdzie to… niewiele mnie obchodzi… co, kto… sobie o mnie myśli…😀
      * * *
      „…Narkotyki nie pomagają za tym, ale są dla ludzi, ludzie pragną być tak potężni aby spełniać swoje różne pragnienia i również drobne zachcianki…”
      _____
      Hmm…, teraz dopiero kapiszi Grześ o czym mówisz…🙂
      Mówisz o pragnieniach.., zachciankach.., sile i władzy…
      Muszę przyznać, że… i mi kiedyś… nieobce były różne pragnienia.. i bardzo chciałam by się zrealizowały, tyle że… kiedy się już zrealizowały… przestawały być dla mnie tak atrakcyjne…, przestawały mnie już tak bardzo cieszyć…, po krótkotrwałym zadowoleniu… stawały się nudne i puste…😉
      Mam wrażenie, że… wielu z nas… podobnie przechodzi ten okres… pragnień…, aż któregoś dnia…, przychodzi taki moment, podczas którego odkrywamy, że… chodzi całkiem o Coś innego… 😀

      • Ifryt pisze:

        Marguś wyjaśniłem Ci poniżej że moje określenie Ciebie jako głupią nie miało negatywnego znaczenia, a raczej jest czymś mającym dodać romantyzmu😀
        Nie udawaj mi tu że nie masz pragnień, bo nawet będąc szczęśliwą się je mal tyle że te słodkie które nie sprawiają bulu itp…
        A że odrzucasz jakieś kaprysy sprzedajnego i słabego/sztucznego ego to inna bajka.
        Wraz z dojrzałością duchową odrzuca się właśnie to czego tak naprawde się niechce, w imię tego czego się naprawdę chce🙂 Nie wszyscy pragną władzy/pieniędzy i potęgi, a właściwie to większość pragnie czego innego na ogół.

        • margo0307 pisze:

          „…Nie udawaj mi tu że nie masz pragnień, bo nawet będąc szczęśliwą się je ma…”
          _______
          Niczego nie udaję Grześ – mówię jak jest🙂
          Pragnienia mają to do siebie, że… każą czekać na ich spełnienie…, a mi… znudziło się czekać…, borę więc wszystko, co życie mi niesie… nie grymasząc…, to o wiele fajniejsze niż… palące uczucie związane z niezaspokojonymi pragnieniami…, wierz mi…🙂❤

          • Ifryt pisze:

            Troche się mijamy z określeniami, może określenie pragnienia jest faktycznie niewaściwe dlatego co chciałem określić, i lepiej by pasowało określenie – marzenie –😉
            Ale na to pewnie też ktoś zrozumie że chodzi o jakieś przyziemne rzeczy😉

          • Ifryt pisze:

            Albo nazwijmy to duszą, ale tą prawdziwą a nie tą zjawą co się wciela z jednego w drógiego, masz taką dusze Marguś? Napewno masz🙂 Bo ja waśnie o tym w związku z pragnieniem/marzeniem.

          • margo0307 pisze:

            „…może określenie pragnienia jest faktycznie niewłaściwe dlatego co chciałem określić, i lepiej by pasowało określenie – marzenie –😉 …”
            ________
            Grześ, a widzisz jakąś różnicę pomiędzy pragnieniami a marzeniami… ?, bo jak dla mnie – to jedno i to samo…😉
            * * *
            Albo nazwijmy to duszą, ale tą prawdziwą a nie tą zjawą co się wciela z jednego w drugiego, masz taką dusze Marguś? Napewno masz🙂 …”
            ________
            Skoro… moje ciało żyje, bo np. piszę te słowa😉 to znaczy, że… jakaś Energia to ciało ożywia i nim kieruje…, i jeśli… tę Energię chcemy nazywać duszą to… tak – mam duszę… podobnie zresztą jak każdy z nas, ale… nie bardzo rozumiem… co masz na myśli mówiąc: ” a nie tą zjawą co się wciela z jednego w drugiego” ?

          • Ifryt pisze:

            Bo nie mówię o tej energi jako czymś „mechanistycznym”😉
            Dusza zawiera w sobie to coś o czym ja pisze odnośnie „marzenia”, ja coś takiego widzę w Tobie,a odnośnie samego siebie to czuje.
            Weż pod uwagę że słowa mogą być różnie rozumiane w zależności od kontekstu i ducha w jakim się je wypowiada.

            Ale mam Cię😛
            Teraz sobie wyobraż że masz coś co nazwiemy „marzeniem”, ale Ty tym nie kupczysz, nie biegasz spocona jak idiotka i nie puszczasz się na lewo i prawo aby je wypełnić, ale to nie zmienia faktu że to cały czas jest, bo jest częścią Ciebie, i to jest właśnie dusza, i to bynajmniej nie zapszedana.
            W przeciwieństwie do spoconych idiotów któży wiecznie się kręcą jak gówno w przeremblu, byle wypełnić swe „marzenie”, będące tak naprawdę chucią a nie duszą.
            Teraz kumasz, czy jeszcze nie?🙂

          • margo0307 pisze:

            „…Teraz sobie wyobraż że masz coś co nazwiemy „marzeniem”…, to cały czas jest, bo jest częścią Ciebie, i to jest właśnie dusza
            W przeciwieństwie do spoconych idiotów którzy wiecznie się kręcą jak gówno w przeręblu, byle wypełnić swe „marzenie”, będące tak naprawdę chucią a nie duszą.
            Teraz kumasz, czy jeszcze nie?🙂 „

            __________
            Strasznie… pokrętnie i… hmm… dość soczyście mi to wyłożyłeś…😀
            I sama już teraz nie wiem – czy… po tych wyjaśnieniach – kumam czy… nie kumam… – o co Ciebie idzie… 😄
            Ale Oki, nazwałeś duszę… marzeniem.., można i tak, chociaż – jak dla mnie – takie jej określenie wprowadza więcej nieporozumień…
            Ja nazywam duszę Energią…, Siłą życiową… ożywiającą ciało fizyczne niezbędne jej do życia w Matrixie… w celach edukacyjnych – dodajmy…😉 ale jak zwał tak zwał – bo w dalszym ciągu twierdzę, że… zaprzestałam uganiania się za marzeniami… i to zarówno tymi… górnolotnie brzmiącymi…, jak i tymi z „niższych półek”…😉
            Od dłuższego już czasu… cenię sobie… radosną egzystencję – wynikającą ze spokoju w moim❤ pozbawioną jakichkolwiek oczekiwań…🙂 co nie znaczy, że… są mi niemiłe niespodziewajki życiowe… 🙂

          • Ifryt pisze:

            To jest proste jak cholera Marguś tylko trudno, się gimnastykować mentalnie😉
            To jest właśnie jakby energia życiowa, która rozchodzi się też na inne sfery w człowieku, naprzykład mentalną i inne takie.
            Wtedy coś się „rodzi/tworzy” w człowieku.

            Nie podchodż do tego mechanistycznie, bo to takie sranie w banie.
            Chyba widzisz Marguś różnice między tym co gra w duszy a przyziemnymi pragnieniami/marzeniami, które czasem wręcz szmacą i niszczą człowieka.

          • margo0307 pisze:

            „… Wtedy coś się „rodzi/tworzy” w człowieku.
            Chyba widzisz Marguś różnice między tym co gra w duszy a przyziemnymi pragnieniami/marzeniami, które czasem wręcz szmacą i niszczą człowieka.”

            ______
            Widzę Grześ…, teraz widzę… 😀

          • Ifryt pisze:

            Ciesze się😀❤

  16. Ifryt pisze:

    JESTEM pisze:
    Luty 29, 2016 o 14:27
    https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-58980

    Ale super, znowu mogę kogoś oświecić a tym bardziej super że akurat piękną i wspaniałą JESTEM😛
    Ten Pra-dom to łono Matki biologicznej, moja biologiczna Mama jest Wielką Boginią Matką i przypuszczam że inne Mamy też🙂 Miałem doświadczenia mistyczne z tym związane, nie jakieś majaki tylko czułem co jest grane, nie powiem więc że coś widziałem lub słyszałem(choć były głosy i chalucynacje), tylko poprostu pewne uczucie które się samoistnie potem interpretowało😉

    To jest ta mityczna „Jednia” bo się jest podłonczonym do organizmu Mamusi, i stanowi z nim jedność, wymiar bez dobra i zła, Matka jednak przekazuje mnustwo, to ciepło i wogóle, dużo by pisać.
    Jest to ogólnie pewne wspomnienie, którego teoretycznie być niepowinno, ale jednak jakoś się przebija czasami, dając pole do popisu wyobrażni.

    Jeśli dołorzymy do tego rzeczywistą sfere duchową, to może nawet fantastyczne opisy JESTEM są bardziej sensowne niż moje stwierdzenie jakiegoś niby oczywistego faktu😉
    Tu się dopiero jednak zaczyna „kosmos”(w tej jedni) gdy wkracza w to sfera duchowa, a nie że jest ona jakimś apogeum. Swoją drogą ciekawi mnie ilu tak naprawdę ludzi doświadczyło rzeczywistej potęgi swojego „mitycznego ego”, ja myślę że bardzo niewielu, dlatego coraz mnie kumam dlaczego miał bym zrezygnować z czegoś czego nawet do końca nie poznałem, w imię czegoś co jest dla wszystkich i dla nikogo.
    Ludzie nienawidzą swojego gównianego i małodusznego ego, zarówno w sobie jak i innych ludziach, bo się tylko pychą obnosi a jak coś to tchurzliwe, zato prawdziwie WIELKIE EGO to legenda, niewiele o nim wiadomo ponad to że może zaistnieć.
    Właściwie rozwój duchowy polega na wychowaniu swojego ego jak kochanego synka/córeczki.

    • margo0307 pisze:

      „… Właściwie rozwój duchowy polega na wychowaniu swojego ego jak kochanego synka/córeczki.”
      _______
      Coś w tym jest… 🙂

      • Ifryt pisze:

        Byle to było prawdziwe ego Marguś, a nie jakiś podrzutek, co jest diabelnie częste😉

        • margo0307 pisze:

          „Byle to było prawdziwe ego Marguś, a nie jakiś podrzutek, co jest diabelnie częste😉 „
          ________
          Podróżujący człowiek przypadkiem trafił do raju.
          W hinduskiej koncepcji raju są drzewa życzeń, kalpataru.
          Siadasz pod nimi, zaczynasz czegoś pragnąć i natychmiast życzenie zostaje spełnione,
          nie ma przerwy między pragnieniem i jego spełnieniem.
          Myślisz i natychmiast to staje się faktem, myśl automatycznie się urzeczywistnia.
          Kalpataru to tylko symbol umysłu.🙂
          Umysł jest twórczy, tworzy swoimi myślami.
          Ten człowiek był zmęczony, zasnął więc pod drzewem życzeń.
          Gdy się obudził… był bardzo głodny, pomyślał więc:
          “Chciałbym dostać coś do zjedzenia”.
          Natychmiast nie wiadomo skąd pojawiło się jedzenie płynące w powietrzu… wspaniały smakowity posiłek.
          Zaczął jeść, a kiedy poczuł się nasycony, pojawiła się w nim inna myśl:
          “Ach, gdybym mógł czegoś się napić…”.
          W raju nie ma prohibicji, więc natychmiast pojawiło się doskonałe wino.
          Pijąc wino, odprężony w chłodnym powiewie rajskiego wiatru, w cieniu drzewa, podróżny zastanawiał się:
          “Co się dzieje? Czy to sen, czy jakieś duchy ze mną igrają?”
          I pojawiły się duchy…, dzikie, straszne, przyprawiające o wymioty.
          Zaczął się trząść, pojawiła się w nim myśl:” Na pewno zginę, zabiją mnie”.
          I został zabity.
          Myśliciel tworzy swoimi myślami – oto jedna z najbardziej fundamentalnych prawd, jakie trzeba zrozumieć.
          Wszystko – czego doznajesz – jest twoim wytworem…
          Najpierw to tworzysz, potem tego doświadczasz, a potem zostajesz przez to przeżycie pochwycony ponieważ… nie wiesz, że w tobie istnieje źródło wszystkiego.

          Twój umysł jest drzewem życzeń, cokolwiek pomyślisz – wcześniej czy później stanie się to. Czasem ta przerwa jest tak duża, że zupełnie zapominasz o tym, że kiedyś tego pragnąłeś…, o tym marzyłeś…
          Czasem są to lata, a czasem żywoty, nie możesz więc dotrzeć do źródła.
          Ale jeśli przyjrzysz się dobrze – stwierdzisz, że wszystkie twoje myśli tworzą ciebie i twoje życie.
          Tworzą twoje piekło i twoje niebo.
          Tworzą twoje cierpienie i radość. Tworzą negatywność i tworzą to, co pozytywne.
          Każdy jest czarodziejem, czyniącym wokół siebie czary, a potem sam w nie zostaje pochwycony… Pająk zaplątał się we własnej sieci.
          Gdy to zrozumiesz, wszystko zacznie się zmieniać.
          Wtedy możesz cieszyć się; możesz zmienić swoje piekło w niebo – to tylko kwestia namalowania go z innej perspektywy…
          A jeśli tak bardzo kochasz niedolę, możesz jej stworzyć tyle, ile zechcesz, do upojenia.
          Ale wtedy nigdy nie narzekasz, ponieważ wiesz, że to twoja kreacja, twój obraz, nikogo za niego nie możesz obarczać odpowiedzialnością.
          Za wszystko sam bierzesz odpowiedzialność…
          Wtedy pojawia się nowa możliwość – możesz zaniechać tworzenia świata,
          możesz przestać go stwarzać.
          Nie trzeba tworzyć nieba i piekła, nie trzeba w ogóle nic tworzyć.
          Twórca może odprężyć się, udać się na spoczynek.
          Ten spoczynek umysłu to medytacja.

          Dlatego właśnie masz się przebudzić i wtedy dopiero pojmiesz, że… nie w świecie ukryte są problemy, ale że… ty sam jesteś problemem.” 🙂
          (Anthony de Mello “Przebudzenie”)

          • Ifryt pisze:

            Moc myśli jest rzeczywiście wielka, ale nie daj się zwieżć Marguś jakoby jedyna😉
            Jest dużo potęg i mocy, i istnienie jednej nie zaprzecza drógiej, tak jak istnienie wilka nie zaprzecza istnieniu niedżwiedżia itp…
            Samowykluczające się moce i potęgi to istnieją tylko w ograniczonym umyśle, który niby coś tworzy, ale tak naprawdę siedzi w kokonie.
            Moc naszych myśli może zostać skonfrontowana z innymi mocami, i może wygrać albo przegrać.

            ps, oczywiście nie każdy umysł jest taki znowu ograniczony, ale to bardzo częste.

          • JESTEM pisze:

            „Każdy jest czarodziejem, czyniącym wokół siebie czary, a potem sam w nie zostaje pochwycony… Pająk zaplątał się we własnej sieci.”

            Dzięki, kochana.:-)

          • margo0307 pisze:

            „… Samowykluczające się moce i potęgi to istnieją tylko w ograniczonym umyśle, który niby coś tworzy, ale tak naprawdę siedzi w kokonie…”
            ______
            Grześ, dla mnie sprawa wygląda… mniej/więcej tak, że… umysły każdego z nas – będące częścią osobowości naszych ciał – z założenia… siedzą w kokonie.., a ten kokon – ogranicza umysły…, tyle że… podobnie jak ciało nie jest Mną, tak też i umysł nie jest Mną…, bo Ja – mam ciało ale nim nie jestem…, mam myśli ale nimi nie jestem… 🙂
            Każdy też umysł – jest zwrócony na zewnątrz i posiada zdolność – tworzenia i odbierania myśli, będących energią.., poprzez które doświadcza…, i jeśli… czegoś nie ma w moim umyśle – to nie może pojawić się na zewnątrz mnie…
            Nasz umysł uzyskuje siłę aby zwrócić się do wewnątrz jedynie poprzez rozmyślania nad tym.., te rozmyślania często nazywane są medytacją…, w wyniku której – umysł jest oczyszczany z wszelkich myśli i wyobrażeń…, pragnień, marzeń… i odczuć…

            “…Dusza realizująca siebie może wciąż być połączona z działającym ciałem, zmysłami, oraz umysłem, jednakże – bez utożsamiania się z tym ciałem…” – Ramana Maharishi
            * * *
            „…Moc naszych myśli może zostać skonfrontowana z innymi mocami, i może wygrać albo przegrać…”
            ______
            Z jakimi… innymi mocami Grześ… ?😀
            – Czegoś Ty się naczytał…😀
            Żadna Twoja… skoncentrowana, pełna uwagi, pewna i niezachwiana wątpliwościami myśl… z niczym nie przegra, chyba że… uwierzysz w istnienie czegoś, co nazywane jest Szatanem czy Diabłem czy jakimiś… innymi czarnymi mocami…, wówczas poprzez Twą wiarę – Twój umysł tworzy takie właśnie… inne moce, z którymi możesz wygrać albo przegrać…” dokładnie tak – jak opisane jest to w przypowieści powyżej o Podróżnym pod drzewem kalpataru, który pomyślał sobie, że… jakieś duchy z nim igrają i że mogą go zabić i… przestraszył się ich… a one go zabiły…🙂

  17. margo0307 pisze:

    Nauczyciel m.in. powiedział:
    „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23)

    A Nisargadatty Maharaja rzekł:
    „… Nic nie jest złego z tobą, ale idee, które masz o sobie są całkowicie niewłaściwe.
    To nie ty pragniesz, obawiasz się i cierpisz, to osoba zbudowana na fundacji twojego ciała poprzez okoliczności i wpływy. Ty nie jesteś tą osobą.
    Osobowość ta powstaje poprzez identyfikację chwili obecnej z przeszłością i projekcji jej w przyszłość(…)
    Odbicie obserwującego tworzy w umyśle poczucie „ja” i osoba uzyskuje pozornie niezależne istnienie..”, ale… Ty nie jesteś tą osobą – musisz się więc jej zaprzeć…, nie identyfikować się z tą osobowością…, bo w rzeczywistości nie ma osoby – jest tylko obserwujący – identyfikujący się z „ja” i „moje”…

    • marek pisze:

      Odbicie obserwującego tworzy w umyśle poczucie „ja” i osoba uzyskuje pozornie niezależne istnienie..”, ale… Ty nie jesteś tą osobą – musisz się więc jej zaprzeć…, nie identyfikować się z tą osobowością…, bo w rzeczywistości nie ma osoby – jest tylko obserwujący – identyfikujący się z „ja”

      Takie to trochę pokręcone Małgosiu .

      W pierwszym filmie ” ,Świadek ” wolę swoje poetyckie określenie „0” -ra Niemy Świadek Zdarzenia .
      W drugim ” Obserwujący ” tworzący poczucie Ja , przy czym tak naprawdę Ja nie istnieje tylko ” Obserwujący ” identyfikujący się z Ja .

      Wniosek podsumowujący : Realny jest tylko ” Świadek – Obserwujący ”

      Wniosek pochodny wynikający z pierwszego : całą etykę moralność humanizm do których dąży Ja można sobie o ” doope rozbić ” – są bez znaczenia .

      Wniosek mistyczny : Największy mędrzec to Owsiak w swym twierdzeniu : rubta co chceta

      Chyba że te nauki są przestrojone na strój wprowadzony przez Rockefellerów i stąd tak coś w nich zgrzyta.

      ale przecież nie uwzględniłem ,że mogę się mylić , że coś pominąłem

      Może zrozumienie ukrywa się pod słowem identyfikujący się .

      Tylko wtedy kto tym wirtualno-realnym tandemem kieruje ? ” Świadek ” Ja , czy obaj na raz .

      różnicę pomiędzy dwoma strojami na wzorze wody.

      m

      • marek pisze:

        Co jest znamienne – nawet zwykła elektroniczna konwersja jest wyraźnie słyszalna nawet na zwykłych komputerowych głośnikach.

        Osobiście zrobiłem kilka przykładów elektronicznego przetransponowania trzech znanych utworów.

        440 – Celine Dion – Power Of Love – 432

        440 – Mandy Moore – Crush – 432

        440 – Robbie Williams – 432

        Poniżej przykłady utworów przetransponowanych przez innych muzyków, którzy walczą przeciwko strojowi A-440 HZ.

        Źródło – http://terugnaar432hz.org/pageID_5832471.html

        Poniższe utwory są jedynie przetransponowane na strój 432 HZ.

        440 Hz – Epica – Solitary Ground – 432 Hz

        http://www.zbawienie.com/konspiracjaa440.htm

        Polecam przejść na stronę i wysłuchać różnic wykonania z jednoczesną refleksją , czy aby nie powinniśmy częściej zaznaczać przy swych wypowiedziach na jakiej częstotliwości nadajemy .

        m

  18. margo0307 pisze:

    „… Takie to trochę pokręcone Małgosiu…”
    _______
    Masz rację – pokręcone bo… sam pokręciłeś… 😀

    napisałeś:
    „… W pierwszym filmie ” ,Świadek ” wolę swoje poetyckie określenie „0” -ra Niemy Świadek Zdarzenia.
    W drugim ” Obserwujący ” tworzący poczucie Ja , przy czym tak naprawdę Ja nie istnieje tylko ” Obserwujący ” identyfikujący się z Ja…”

    Dla mnie to jest proste🙂

    Obserwujący, ten… Niemy Świadek Zdarzenia… jest – Energią, Siłą życiową – Wieczną Jaźnią, która nie rodzi się, ani nie umiera…, i która jest Obserwującym – umysł tworzący poczucie Ja…
    * * * * * *
    „…Wniosek pochodny wynikający z pierwszego :
    całą etykę moralność humanizm do których dąży Ja można sobie o ” doope rozbić ” – są bez znaczenia .
    Wniosek mistyczny: … to Owsiak w swym twierdzeniu : rubta co chceta
    _________
    Z tym…
    „rubta co chceta” to nie do końca jest tak, jak to przedstawiasz…, ponieważ dopóki umysł będzie identyfikował się ze swoimi myślowymi tworami – to wiecznie będzie pod ich – tych tworów – wpływem…, a skoro tak – to będzie ponosił ich konsekwencje

    Prawdą chyba jednak jest to, że… tak na prawdę to… nie ma żadnego istnienia zwanego umysłem…😉
    I tylko z powodu wyłaniania się naszych myśli… uznajemy istnienie tego, skąd one się pojawiają i nazywamy to „Umysłem”…
    Gdy jednak próbujemy to zobaczyć… nie ma nic takiego…😀
    Ale… aby to odczuć – trzeba nam przestać myśleć…, a to – wcale nie jest taką prostą sprawą – wyciszyć napływ myśli tak – aby umysł stał się „czysty” i skierował się do wewnątrz…
    Sam się o tym przekonaj, praktykując uważność, „czystość” umysłu…
    Kiedy jesteś sam, np. w domu – jest to stosunkowo proste, chociaż ja – choć staram się od dłuższego już czasu żyć na co dzień uważnie i świadomie obserwować przepływające myśli…, to i tak… wielokrotnie łapię się na tym, że… „odpływam” myślami…😀
    A co dopiero… kiedy znajdziesz się na ulicy, w sklepie czy wśród znajomych… ha, ha, ha.. 😀 ale mówi się, że… praktyka czyni mistrza🙂

  19. margo0307 pisze:

    Jesteśmy częścią przyrody i mamy na nią ogromny wpływ – jeśli więc nasz zbiorowy umysł jest burzliwy – Natura także staje się burzliwa…
    Wszystko co musisz zrobić to… medytować każdego dnia. To takie proste.
    Poprzez uczenie się zmieniania własnych emocji… emitowanych przez❤ możemy mieć… mamy wpływ na osoby z naszego otoczenia…
    To, co robimy indywidualnie naprawdę się liczy i ma znaczenie…
    Nasi przodkowie żyli w jedności…, jednak z powodu ich arogancji – ich cywilizacja została zniszczona w oka mgnieniu… o czym zaświadczają nie tylko podwodne budowle…

    Nadszedł czas aby sobie przypomnieć kim tak naprawdę jesteśmy…
    Każdego dnia medytuj, wybierając Miłość…
    Możesz to robić w każdym miejscu, o każdym czasie
    W każdej istocie – nawet pozornie mrocznej – znajduje się Światło…
    To na czym skupiasz swoją energię i emocje – to wspierasz i to – staje się twoją rzeczywistością !
    Wybierz Miłość, jesteśmy jednością 🙂
    Rozejrzyj się…, otwórz swoje oczy…, otwórz swoje ❤
    Uwierz i poznaj prawdziwą Miłość..🙂

    • marek pisze:

      Małgosiu
      zapomniałaś napisać : z dedykacją dla Ktosia .

      m

      • margo0307 pisze:

        ” Małgosiu zapomniałaś napisać : z dedykacją dla Ktosia”
        ______
        Nie zapomniałam Marku… 😛
        Dedykacja stanowiłaby wyróżnienie, a ja nie wyróżniam nikogo🙂
        Tak więc przesłanie z tych filmików dedykuję… Tobie, sobie, Ktosiowi… i nam wszystkim🙂❤

        • JESTEM pisze:

          margo0307:
          dopóki umysł będzie identyfikował się ze swoimi myślowymi tworami – to wiecznie będzie pod ich – tych tworów – wpływem…, a skoro tak – to będzie ponosił ich konsekwencje…

          • margo0307 pisze:

            „dopóki umysł będzie identyfikował się ze swoimi myślowymi tworami – to wiecznie będzie pod ich – tych tworów – wpływem…, a skoro tak – to będzie ponosił ich konsekwencje…„
            i…
            krążył w labiryncie tęczy… 😀❤

          • JESTEM pisze:

            „…
            krążył w labiryncie tęczy…😀❤ "

            Nieświadomie lub świadomie…

            Poza labiryntem jest… nic🙂 : cisza, wytchnienie…
            Po labiryncie można krążyć w nieskończoność… nieświadomie i/lub świadomie. Z względnie małymi lub dużymi przerwami.🙂❤

            "Nie ma żadnej różnicy pomiędzy mną a innymi. Poza tą jedną: ja wiem, kim jestem. Jestem wszystkim…"

            I takich nas ja coraz więcej…😀

            "Nic nie przydarza się MNIE. Wszystko się po prostu wydarza". 🙂❤

            Nisargadatta Maharaj😉

          • JESTEM pisze:

            Po prostu dla niektórych to (poniżej) jest zbyt proste, bo potrzebują dramatów, tragedii, komplikacji i różnych spektakularnych spektakli i filmów: horrorów, przygodowych czy filmów akcji…😀❤

          • margo0307 pisze:

            … „Nic nie przydarza się MNIE. Wszystko się po prostu wydarza”.🙂❤ …"
            _____
            Dokładnie dlatego… „Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie..”🙂

          • margo0307 pisze:

            „…Po labiryncie można krążyć w nieskończoność… nieświadomie i/lub świadomie. Ze względnie małymi lub dużymi przerwami.🙂❤ .."
            _____
            Te powyższe słowa doskonale odzwierciedla ten wklejony przez Ciebie obrazek Jestem, w którym… nie można znaleźć ani początku ani końca…🙂
            I patrząc na jego kolorystykę… od razu „rzuca się w oko”😉 jego podział na… jaśniejszą, weselszą, taką… durową… „górę” i ciemniejszy, jakby… molowy „dół”…
            Tak sobie myślę… „w którym miejscu”… obecnie się znajdujemy ?

    • JESTEM pisze:

      Mogę napisać, że to wielki dar… od wszechświata… to jest jak błogosławieństwo
      być z-rozumianym/ą przez drugą osobę. I cieszyć się jej rozwojem i swoim…
      i odczuwać bezinteresowną radość istnienia… dzielenia się, uzupełniania, wzajemnego inspirowania…
      odczuwać ten przepływ energii płynący z „czystego serca”.
      Bo czuję ten przepływ. I przez Margo przejawia się i wraca do mnie to, co wysyłam, a przeze mnie przejawia się to, co wraca do Margo, a co z niej emanuje…

      Dziękuję, z całego serca dziękuję.
      Wam wszystkim.❤🙂❤

      • margo0307 pisze:

        „Mogę napisać, że to wielki dar… od wszechświata… to jest jak błogosławieństwo
        być z-rozumianym/ą przez drugą osobę. I cieszyć się jej rozwojem i swoim…”

        ______
        Pięknie wyraziłaś kochana Jestem tę wewnętrzną radość płynącą ze świadomości bycia z-rozumianą przez drugą osobę jako – wielki dar… 🙂❤ zważywszy, że istnieje tak wiele słów, które wydawało by się… wyrażone są w sposób zrozumiały, pomimo to jednak – spotyka się nierzadko z brakiem ich z-rozumienia…🙂
        Ale dziś wiem, że… w głównej mierze… jest to zasługą naszych umysłów, które są prawdziwymi mistrzami w produkowaniu błędnych wyobrażeń… m.in. na swój i innych temat…, i odrzucaniu wszystkiego tego, co do nich nie pasuje…😀 Z tej to chyba przyczyny – jak myślę – musiały powstać wszelkie przepisy.., kodeksy itp. normujące interpretacje tych naszych wyobrażeń… 😀

        W kontekście wyobrażeń…, kończę właśnie czytać wspaniałą książkę Stephena Levine – "Kto umiera", poświęconą tematyce lęku przed bólem i śmiercią, będącego jedną z głównych przyczyn naszych problemów, z jakimi – z powodu tych lęków – się borykamy…
        Podczas czytania tej niezwykle ciekawej, poszerzającej świadomość książki…, uświadomiłam sobie, że gdyby trafiła ona do mnie jakieś… 2 lata wcześniej to – być może… nie z-rozumiałabym właściwie tego, o czym jej autor opowiada…, i może nawet bym ją odrzuciła…, jest więc to… kolejnym potwierdzeniem faktu, że… wszystko – co nas spotyka – przychodzi do nas we właściwym momencie.., gdy jesteśmy gotowi na przyjęcie i z-rozumienie tego czegoś… i nic nie zadziewa się przypadkiem…🙂

        Autor, przedstawia m.in. wyniki badań, jakie przeprowadziła w latach 60-tych ub. wieku Elizabeth Kübler-Ross pracując w szpitalu z umierającymi ludźmi.
        Wymienia 5 stadiów przez jakie przechodzi niemal każdy… nieświadomy człowiek w momencie usłyszenia informacji, którą traktuje jak wyrok – o nieuchronnej utracie ciała fizycznego:
        zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresja, akceptacja, wszystkie te etapy, będące stanami uczuć – tworzą scenariusz doświadczania przez nas straty…, lecz – nie tylko tej ostatecznej, podczas której umiera nasze ciało…, ale dotyczącej także całego spektrum naszego życia społecznego… jak np. rozstanie z dzieckiem, które opuszcza dom po osiągnięciu dojrzałości, czy rozstania spowodowanego rozwodem..
        Te 5 bardzo płynnych etapów… dotyczą także… utraty pozycji w społeczeństwie, utraty pracy, utraty zdolności prowadzenia samochodu czy wywołanej starzeniem się utraty możliwości normalnego poruszania się i komunikowania z innymi…, czyli – wszystkiego tego, co uniemożliwia nam kontynuowanie życia w sposób – do jakiego przywykliśmy…, przywiązaliśmy się…, może to być też utrata ręki, włosów… albo utrata wiary w siebie…
        Autor pisze:

        „…Pierwszą fazą jest zaprzeczenie, później przychodzi gniew, targowanie się umysłu i ciemność, która nas ogarnia, gdy sprawy nie toczą się tak, jak byśmy sobie tego życzyli.
        Ale kiedy poddajemy się chwili bieżącej, wtedy często pojawia się światło. 🙂
        Nie chodzi tu o poddanie się, które kojarzy się z klęską i wywołuje lęk, lecz o potężną siłę ❤ otwartego w nawet najbardziej niesprzyjających okolicznościach.
        Są to etapy przejścia z piekła do nieba, od oporu do akceptacji (…)
        Etapy te stają się doświadczeniem dnia codziennego.
        Są fazami towarzyszącymi procesowi poznania, stadiami otwierania się i uwalniania od tego, co przeszkadza ujawnić się naszej prawdziwej naturze.
        Opisują także przemianę naszego losu. Tragedia może przerodzić się w łaskę, poczucie zagubienia – zaowocować wglądem i mądrością, wzburzenie umysłu – jasnością widzenia (…)
        Kolejne fazy… są etapami naszego pielgrzymowania ku prawdzie. Procesem, który przechodzimy – gdy grozi nam utrata poczucia bezpieczeństwa, gdy widzimy rozpad stworzonego przez nas samych wyobrażenia na swój temat.
        Zanim pojawi się nam nowe, kurczowo czepiamy się starego…”

        Dziękuję kochana Jestem🙂

        • Maria_st pisze:

          ” o nieuchronnej utracie ciała fizycznego:
          zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresja, akceptacja, wszystkie te etapy, będące stanami uczuć – tworzą scenariusz doświadczania przez nas straty…, lecz – nie tylko tej ostatecznej, podczas której umiera nasze ciało…, ale dotyczącej także całego spektrum naszego życia społecznego… jak np. rozstanie z dzieckiem, które opuszcza dom po osiągnięciu dojrzałości, czy rozstania spowodowanego rozwodem..
          Te 5 bardzo płynnych etapów… dotyczą także… utraty pozycji w społeczeństwie, utraty pracy, utraty zdolności prowadzenia samochodu czy wywołanej starzeniem się utraty możliwości normalnego poruszania się i komunikowania z innymi…, czyli – wszystkiego tego, co uniemożliwia nam kontynuowanie życia w sposób – do jakiego przywykliśmy…, przywiązaliśmy się…, może to być też utrata ręki, włosów… albo utrata wiary w siebie…”

          Przy–wiązania to pułapki, bo nigdy nie wiemy jaki węzeł zastosujemy .
          Jeśli nie jesteśmy EGOistami łatwo nam zrozumieć iż nie jesteśmy tu po to by zniewalać siebie –także cialo.
          Strach przed starościa, śmiercia, odejściem dzieci czy utratą tego do czego sie zbyt mocno przywiązaliśmy —to nasze marzenia a one musza odejść, byśmy dalej marzyć o czymś innym.

  20. margo0307 pisze:

    „…Jestem i Małgosia… unika ich uwadze że mimo ich pozytywnych postaw przebija się subtelnie z ich wypowiedzi względnie stosowanych cytatów postawa autorytarna która nie służy zamierzonemu celowi / zainteresowania odbiorcy danej wypowiedzi do dokonania refleksji nad sobą / lecz przeciwnie ustawia go na ” nie ” do tematu…”
    ____
    Byłabym wdzięczna Marek, gdybyś to, co powyżej napisałeś – poparł choć jednym lub lepiej – dwoma przykładami wskazującymi na to, że… moje wypowiedzi świadczą o mojej postawie autorytarnej…🙂

    „…mam swoje lata i płynące z nich doświadczenia a one mówią mi ,że niebezpiecznie jest ” kusić licho ” by zechciało sprawdzić czy wszystko co mi się ” zadziewa ” nie poruszy mej niewzruszonej postawy.
    Lepiej w ciszy przeżywać swoje sukcesy i z umiarem wyrażać swą wewnętrzną radość…”

    ____
    Czyżbyś obawiał się Mary – testera i jego… Sprawdzam czy nie blefujesz ? 😀

    „…poza rozmówcą z którym prowadzi się wymianę myśli może ją śledzić wielu nie wyedukowanych w temacie czytelników, a uwzględnienie tego winno pozostawiać w naszej wypowiedzi optymizm iż mimo popełnianych błędów również potrafią i że warto im się starać w miejsce nabrania przekonania że to nie dla nich …”
    ____
    Marek, wybacz ale… to nie jest blog edukacyjny i nikt nikogo tutaj nie edukuje…
    Każdy z nas wypowiada tutaj swoje zdanie bardziej lub mniej😉 zgodne z tematem głównym wstawionym przez Dawida i Maryś…
    Jeśli jakiś czytelnik jest… ” nie wyedukowany w temacie „, to nic nie stoi na przeszkodzie aby przeglądnął całe forum i uzupełnił edukację…, jeśli tego mu zbyt mało – to ja będąc na jego miejscu – po prostu zapytałam bym i poprosiła o wyjaśnienie osoby – być może… bardziej wyedukowane.. 😉
    Myślę, że chyba nieco przesadzasz…🙂❤

    • marek pisze:

      Małgosiu próbowałem naśladować tego mnicha z przykładu Jestem . Ale w tym temacie moja inteligencja się już wyczerpała.
      Jestem bardzo wdzięczny za serduszko .

      m

      • margo0307 pisze:

        „…próbowałem naśladować tego mnicha… Ale w tym temacie moja inteligencja się już wyczerpała…”
        _____
        Nie wykręcaj się „pustymi akumulatorami”… 😀
        Zarzuciłeś mi utrzymywanie postawy autorytarnej, nie służącej zainteresowaniu odbiorcy tematami poruszanymi na forum…
        Po raz kolejny więc – proszę o poparcie Twej wypowiedzi – wskazaniem jednej lub dwóch moich wpisów sugerujących to, co mi zarzuciłeś tak, bym mogła przeanalizować swoje wypowiedzi i jeśli się z Tobą zgodzę – poczynić odpowiednie korekty by nie narażać się na kolejne zarzuty…🙂

        • JESTEM pisze:

          „„…próbowałem naśladować tego mnicha… Ale w tym temacie moja inteligencja się już wyczerpała…””

          Naśladować mnicha można próbować, ale nic z tego nie wyjdzie. Podobnie z byciem mędrcem, przez naśladowanie nikt się nim nie stanie🙂 ,ponieważ, jak wspomniałam😉 gdzieś wyżej:

          aby stać się mędrcem, najpierw trzeba przestać kłamać.🙂❤

          A bez tej przemiany pozostaje tylko próbowanie „naśladowania” innych, które „wyczerpuje inteligencję”…
          (inteligencja to ponoć zdolność pojmowania, rozum, zdolność postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia oraz zdolność rozumienia …)

          • Dawid56 pisze:

            Kochani dyskutanci w temacie Spirala Kryształowa vs. Spirala Fibonacciego(2) kontynuacja , zakładamy część trzecią tego tematu bo 2 część też już się powoli „muli”

  21. Ifryt pisze:

    margo0307 pisze:
    Marzec 1, 2016 o 09:29
    https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-59034
    Miałem niezłą zagwozdkę z tym postem Marguś, dlatego wybacz że nie odpowiedziałem wczoraj, choć się do tego przymierzałem pare razy, ale coś mnie w tym wkurzało i sobie odpuszczałem😀

    Przecierz tu nie trzeba się naczytywać pierdół ezoterycznych o diabłach i szatanach, żeby widzieć że suche myśli niczym nie rządzą, ani „mityczne” skupienia i techniki, które służą raczej pomocą niż robią za „władców”, bo gdyby tak było Marguś to by się natychmiast cuda niewidy działy pod wpływem samych myśli, a nic takiego niema miejsca bo choćby głupia materia im daje odpór😉

    Jak dla mnie to Ty piszesz o potędze Ducha i jego stanów, i wtedy faktycznie masz 100% racji, z miłą chęcią się przyznam do tego że zawsze wygrywam, ale bynajmniej nie jest to coś „przyznane z urzędu” w takim sensie jak namacalne prawa rządzące materią😀
    Potęga Ducha objawia się również żywą myślą, która powstaje dla niego niczym anioł, taki jakby pozytywny „skutek uboczny”, bonus lub miła niespodzianka, nie zaś objaw skupienia lub „mitycznych” technik. Zresztą sama kilka razy pisałaś że raczej nie jesteś swoim umysłem, w tym sensie że nie panuje on nad Tobą, tylko raczej Ty nad nim,a nad umysłem nie panuje się myślą tylko właśnie siłą Ducha, i to taką wynikającą z rozwoju, a nie stękania niby „siłą woli” i „technik’.

    Tu jest podobna sytuacja jak gdy pisaliśmy jakiś czas temu, wszystko się rozbija o to „mechanistyczne” myślenie, które nijak się ma do podejścia mistycznego, i przekładanie tego na jezyk mechaniki jest prawie zawsze mentalną gimnastyką, robi się to jednak dla uspokojenia lub zainspirowania umysłu, dlatego lubie tak sobie z tym prubować, no ale przy całej świadomości ułomności takich opisów.

    Przy okazji coraz bardziej rozumiem swoje zniechęcenie do „ujednoznaczniania”, bo na dobrą sprawę to myśl myśli nierówna, Duch Duchowi itp…
    Jak człowiek siedzi tylko w umyśle to sobie myśli że jak coś nazwie(nada nazwę), to zaraz ma pełne pojęcie o jakimś aspekcie, a to przecierz bzdura, powstają wtedy takie bufonady typu – to tylko myśli i uczucia – a guzik wie czym są myśli i uczucia, i o czym wogule gada.
    Jest naprzykład tak wielka różnica między myśą suchą i myślą żywą, że wkładanie tego do jednego worka przez jakiegoś bufona chcącego coś zdeprecjonować na zasadzie – to tylko myśli – jest po części śmieszne a po części żenujące😉 Potęga żywej myśli jest jak potęga aniołów i demonów, które bywają silniejsze(w pewnych aspektach) od samych Bogów dla których się zrodzili.

    • margo0307 pisze:

      „…Przecież tu nie trzeba się naczytywać pierdół ezoterycznych o diabłach i szatanach, żeby widzieć że suche myśli niczym nie rządzą, ani… skupienia i techniki, które służą raczej pomocą niż robią za „władców”, bo gdyby tak było Marguś to by się natychmiast cuda niewidy działy pod wpływem samych myśli, a nic takiego niema miejsca bo choćby głupia materia im daje odpór😉
      Jak dla mnie to Ty piszesz o potędze Ducha i jego stanów…”

      _____
      Nie bardzo wiem co rozumiesz pod pojęciem: suche myśli ? ale… wiem, że każda nasza myśl oddziałuje na otoczenie i wchodzi z nim w reakcję…, i przy okazji… powiem, że wg. mojej wiedzy… nie ma czegoś takiego jak „suche” czy „żywe” myśli, ponieważ Wszechświat reaguje na impresje wszystkich naszych myśli oraz ekspresje naszego ❤🙂

      Skupienie, inaczej mówiąc zogniskowanie myśli jak najbardziej służy temu – aby taka myśl skrystalizowała się w materii, ponieważ skupiona myśl, posiadająca wysoko wibracyjną częstotliwość – działa na materię niczym promień lasera i podobnie jak pod wpływem skupionej wiązki – laser tnie np. metal – tak pod wpływem skupionej myśli – przekształca ona materię…

      Grześ, Mądrzy Ludzie powiadają, że… potęga Ducha to działanie:
      Skupiona myśl + wyrażona wolą + niezachwiana wątpliwościami wiara = Sukces🙂

      „… coraz bardziej rozumiem swoje zniechęcenie do „ujednoznaczniania”, bo na dobrą sprawę to myśl myśli nierówna, Duch Duchowi itp…”
      _____
      Zgadzam się – myśl – myśli nierówna…, ale czy duch duchowi ? – tego nie wiem… 🙂

      • Ifryt pisze:

        Napewno nierówny bo są Duchy dobre i złe, wielkie i małe, Boskie i marne, a to że jest to czysto subiektywne nie zmienia tego faktu, bo aby udawać 100%-owy obiektywizm, to trzeba udawać że się nie istnieje, a „niebyt” ma gówno do gadania, i nie jest ani żadnym potencjalnym rywalem, ani tym bardziej „guru”, bo osiągniemy żenade tysiąclecia😀
        Obiektywizm to nic innego jak ukrycie się jakiegoś bytu w ciemności, i działanie pod jej przytulnym płaszczem, bycie niewidzialnym i nietykalnym, a ja jako „oświecony” mam tego pełną świadomość😛

        Odnośnie zaś „suchych myśli” Marguś to mam na myśli zwykły śmietnik mentalny, naprzykład częste myśli samobójcze które miałem jako nastolatek, i gdyby one się tak od razu wypełniały to już by mnie na tym padole dawno nie było. Ogólnie o tego rodzaju pierdoły chodzi.
        Żywa myśl jest natchniona(przez Ducha? Serce? Boga?😉 ) dlatego się spełnia, a reszta to śmietnik który jeśli ma wpływ to na ogół lekko negatywny, albo lekko pozytywny, żadne cuda niewidy, w przeciwieństwie do tych żywych które naprawdę potrafią wręcz zmienić życie i być wręcz „nadnaturalne”.

        Zobacz Marguś sama co piszesz, chodzi mi o ten wszechświat reagujący na wszystko, tylko że to nie znaczy że na wszystko jednakowo, a to już wielka różnica.
        Jeśli zaś chodzi o ekspresje Serca, to wreszcie się rozumiemy, bo to blisko, a nie każda myśl jest czymś takim😀

        • margo0307 pisze:

          „…Jeśli zaś chodzi o ekspresje Serca, to wreszcie się rozumiemy, bo to blisko, a nie każda myśl jest czymś takim😀 ..”
          _____
          I to Grześ – jak dla mnie – jest wspaniałą wiadomością🙂❤
          * * *
          „…Odnośnie zaś „suchych myśli” Marguś to mam na myśli zwykły śmietnik mentalny, na przykład częste myśli samobójcze…”
          _____
          Grześ, z tego co nazwałeś… „zwykłym śmietnikiem mentalnym” – wg. mojego z-rozumienia Praw rządzących Wszechświatem… biorą swój początek… wszelkie konsekwencje, którym podlegamy…, natomiast ten… „zwykły śmietnik mentalny” stanowi przyczynę… powstania tych – z reguły smutnych – konsekwencji…, ponieważ nie zdajemy sobie sprawy z tego, że… nawet… w spokojnych momentach naszego życia, gdy patrzymy np. bezwiednie przez okno lub czytamy książkę… – ma miejsce ogromne spektrum naszego doświadczania, którego zwykle… nie jesteśmy świadomi i każdy najmniejszy nawet szczegół – jest wiernie rejestrowany i przenoszony, zapisywany w naszej duszy…
          Jesteśmy ciałem fizycznym ze skomplikowanymi impulsami emocjonalnymi i instynktami, jesteśmy także systemem nerwowym oraz „zbieraczami” danych, które karmią naszą świadomość i mózg… Ponadto każdy z nas z osobna jest maleńkim trybikiem będącym częścią – ogromnej zbiorowej świadomości rozciągającej się na całość naszego gatunku i czasu…
          Wszystkie te elementy – razem wzięte – składają się na Całość nas…🙂
          Ponownie więc powtórzę, że… wg. mnie – każda nasza świadoma lub… nieświadoma myśl – zawiera w sobie potencjał energetyczny…, jest niczym nasionko posiadające zdolność do wzrostu…, nasze pragnienia są właśnie owymi nasionkami myśli, które mają zdolność do wykiełkowania, wzrostu, zakwitnięcia i zaowocowania…
          Każdego dnia, w każdej minucie – nieustannie siejemy te nasiona… niczym rolnik zasiewający pole…

          To – co „obrabiamy” w naszej głowie – czyli… wszystkie nasze myśli i uczucia – to właśnie organizuje niższe plany istnienia – czyli Świat materialny, w którym żyjemy…, i nawet wówczas – kiedy np. ktoś jest przekonany, że… to inni kreują jego rzeczywistość – to takie przekonanie również może zamanifestować się w jego w życiu poprzez… przykre odczucie ubezwłasnowolnienia lub niemocy zapanowania na swym życiem…

          • margo0307 pisze:

            Napisałam, że… każda nasza świadoma lub… nieświadoma myśl – zawiera w sobie potencjał energetyczny…, jest niczym nasionko posiadające zdolność do wzrostu
            Dodam jeszcze to, co przyszło teraz do mnie.., że… każda z tych naszych myśli – świadomych lub nieświadomych – posiada określoną wibrację jedyną w swoim rodzaju, będącą jakby naszym odciskiem…
            I tak sobie teraz pomyślałam, że… być może… takie myśli krążą sobie w przestrzeni…, tworząc coś na wzór…„zwykłego albo może całkiem… niezwykłego…😉 śmietnika mentalnego” i kiedy wzbudzimy w sobie podobne wibracje…, takie myśli powracają do nas niczym… weksel bez pokrycia…, bo przecież mają w sobie odciśniętą pieczęć naszej wibracji… W momencie powrotu zaczynają być wzmacniane naszymi obecnymi wibracjami i… krystalizują się w zadziewające się wokół nas zdarzenia…
            Nie wiem, czy tak właśnie się to odbywa…, są to tylko takie moje… luźne dywagacje…🙂

          • JESTEM pisze:

            ” każda nasza świadoma lub… nieświadoma myśl – zawiera w sobie potencjał energetyczny…, jest niczym nasionko posiadające zdolność do wzrostu…”

            z nasion wyrastają „owoce”, które… „spożywamy”… czyli
            ponosimy
            konsekwencje tego, co
            myślimy…
            albo te wszystkie wibracje integrujemy w sobie i transformujemy…

  22. margo0307 pisze:

    Takie słowa przyszły sobie do mnie…, czyżby to przypadek… 😀

    „…Podobne myśli tworzą zbiory myśli, które są nazwane myślokształtami.
    Myślokształty tworzą konkretną wibrację energetyczną.
    Wibracja ta przyciąga zdarzenia i ludzi, którzy emitują taką samą lub podobną wibrację do naszej. W ten sposób fizycy kwantowi tłumaczą, dlaczego przydarza nam się to, co się przydarza…”

    „Inteligencja serca” – Dagmara Gmitrzak

  23. JESTEM pisze:

    Zebrałam niektóre zdania napisane lub zacytowane przez Margo:

    „Wszystko, co widzimy i doświadczamy w fizycznym świecie ma swój początek w niewidzialnym świecie umysłu.

    Nasza rzeczywistość jest manifestacją naszych umysłów.
    Oto prawdziwa Potęga Umysłu…🙂

    nauka Falun Gong, którego istotą są wartości – prawdomówności, życzliwości i cierpliwości…, oraz nauka – że ścisłe przestrzeganie tych zasad w myślach i postępowaniu w codziennym życiu osoby– skutkuje uzyskaniem spokoju umysłu, lepszej kondycji fizycznej i duchowej mądrości…

    – Jak długo trwa przerwa między śmiercią a ponownymi narodzinami ?
    Maharishi odpowiedział:
    – Raz jest długa, kiedy indziej krótka.
    Ale… wyzwolonej istoty to nie dotyczy.
    Tak więc… wszystko, czego nam trzeba to… wyzwolić się z naszych.. wszelkich wyobrażeń…🙂

    „… Świat wkracza w nowy etap ewolucji.
    Nigdy dotąd nie było takiej szansy dla ogółu ludzkiej świadomości, by doświadczyć przebudzenia na taką skalę.
    Jednak przebudzenie ogółu – odbywa się na poziomie jednostki…”

    „… Sami jesteśmy drogą, prawdą, życiem i miłością oraz pełnią wszystkiego co istnieje.
    Tu i teraz. Bezczasowo.
    Jedyne co musimy zrobić to stanąć w miejscu i pod maską naszej osobowości dostrzec to – czym byliśmy przed urodzeniem i czym będziemy po śmierci…”

    „… Prawdą jest Jedno. Wszystko jest Jednym.
    Jest tańcem pustki i pełni.., części i całości, stawania się i bycia…”

    „.. Istnieje tylko jedno prawdziwe dobro – prawdziwie poznać siebie…
    Praca nad własną świadomością jest najważniejszą rzeczą, jaką możemy robić w każdej chwili, a bycie miłością jest najwyższym aktem kreacji..”
    „..Bóg nie jest różny od świata i świat nie jest różny od Boga”

    „..Jesteśmy jednym oceanem świadomości.
    W tym oceanie istnieje jednak wiele fal i wiele strumieni… – Jestem powiedziała też… wiele kropli🙂 – i dopiero gdy spostrzegą one, że w rzeczywistości są samym oceanem – będziesz wolny..”

    Słowo „oświecenie” przywodzi na myśl jakieś nadludzkie osiągnięcie, a ego chętnie podtrzymuje to przekonanie…, lecz tak na prawdę wyraz ten oznacza twój naturalny stan autentycznie odczuwanej jedności z Istnieniem…”

    „Każdy jest czarodziejem, czyniącym wokół siebie czary, a potem sam w nie zostaje pochwycony… Pająk zaplątał się we własnej sieci.”

    Jesteśmy częścią przyrody i mamy na nią ogromny wpływ – jeśli więc nasz zbiorowy umysł jest burzliwy – Natura także staje się burzliwa…
    (…)
    Poprzez uczenie się zmieniania własnych emocji… emitowanych przez❤ możemy mieć… mamy wpływ na osoby z naszego otoczenia…
    To, co robimy indywidualnie naprawdę się liczy i ma znaczenie…
    Nasi przodkowie żyli w jedności…, jednak z powodu ich arogancji – ich cywilizacja została zniszczona w oka mgnieniu…

    To na czym skupiasz swoją energię i emocje – to wspierasz i to staje się twoją rzeczywistością !

    „dopóki umysł będzie identyfikował się ze swoimi myślowymi tworami – to wiecznie będzie pod ich – tych tworów – wpływem…, a skoro tak – to będzie ponosił ich konsekwencje…„

    Dziękuję, kochana Margo.❤

    • margo0307 pisze:

      „Zebrałam niektóre zdania napisane lub zacytowane przez Margo…”
      _____
      Można by z tego… niezły art sklecić…😀
      Ale rzeczywiście… znaczenie tych wszystkich słów… silnie ze mną współgra i rezonuje…, i nie ma znaczenia – kto je wypowiedział, bo czuję wewnętrznie, że są one zgodne z Prawdą…, ponieważ dziesiątki moich doświadczeń i tzw. „zbiegów okoliczności”… jedynie utwierdziły mnie w przekonaniu, że… w naszym życiu… sprawnie funkcjonuje działający mechanizm zwany – 7-ma Prawami Wszechświata, z których pierwsze 3 są prawami niezmiennymi, pozostałe 4 podlegają zmianom, poprzez które – każdy z nas może… „lepiej” lub „gorzej”… 😉 stosować je w celu tworzenia swej własnej Rzeczy Istności…

      „…Istnieje siedem Uniwersalnych Praw, na których opiera się cały Wszechświat i jego doskonała harmonia.
      Dawni mistycy, ezoteryczne i tajemne nauczania datujące się 5,000 lat wstecz, nauczyciele Starożytnej Grecji i Egiptu, pisma Wedyjskie Starożytnych Indii – wszyscy oni posiadali jeden wspólny główny wątek – 7 Uniwersalnych Praw Wszechświata.
      Gdy zrozumiemy i zaczniemy stosować się do nich doświadczymy głębokiej przemiany we wszystkich obszarach naszego życia…”

      Szóste – zmienne Prawo nosi nazwę: „Prawo Przyczyny i Skutku” i informuje nas o tym, że – co dajemy to – otrzymujemy, „owoce”, które… „spożywam” – są „wyhodowane” przeze mnie…, bo co posieję – to zbierać będę

      „… Zgodnie z tym Prawem każdy skutek widzialny w naszym zewnętrznym fizycznym świecie ma swoją przyczynę w niewidzialnym wewnętrznym świecie umysłu.
      Jest to istota Potęgi Myśli.
      Wszystkie nasze myśli, słowa, działania powodują określone działania w sferze mentalnej, które z czasem zmaterializują się jako specyficzne skutki w świecie fizycznym.
      Aby stać się panem naszego przeznaczenia musimy opanować własny umysł, gdyż wszystko w naszej rzeczywistości jest dziełem świata umysłu…” 🙂

      I mogłam to wszystko… z-rozumieć i w miarę spójnie sobie poukładać… dopiero wówczas, kiedy zapoznałam się z wiedzą przekazywaną przez fizyków i biologów kwantowych badających naturę rzeczywistości…, oraz zapoznając się ze starożytnymi pismami, które dopiero w „dobie internetu” stały się dla większości z nas dostępne 🙂

      Stało się dla mnie jasne, że mój Duch wraz z osobowością ciała…🙂 tworzą swą własną Rzeczy Istność, której następnie doświadczają…, bo jak dowodzą fizycy kwantowi – cały Wszechświat jest Energią… i wszystko co istnieje… jest z niej stworzone i dzięki niej funkcjonuje…
      Skoro wszelka materia jest Energią, tyle że… bardzo zagęszczoną – wolno wibrującą…, to
      podobnie musi być i z naszą myślą…, tak więc myśl… również jest Energią i to Energią o konkretnej wibracji…, a każdy z nas wibruje z jedyną – dla siebie właściwą – częstotliwością…
      Wniosek z tego nasuwa się taki, że… im pozytywniejsze są moje myśli – tym wyższą posiadają wibrację…, a im negatywniejsze – tym wibracja staje się niższa…

      Opierając się więc na tym prawie, możemy z całą pewnością stwierdzić, że… przyciągamy do siebie ludzi i zdarzenia…, pasujące do naszych własnych wibracji…, i jak dla mnie – jest to wystarczający powód, aby świadomie – w każdej sekundzie mojego życia – podnosić własne wibracje poprzez dobre, pozytywne myślenie…🙂

      Inne, ze zmiennych Praw, to Prawo Biegunowości, informujące nas o tym, że…

      „Wszystko jest dwoiste – podwójne; wszystko ma swoje bieguny; wszystko ma swoje pary przeciwieństw; to i przeciwne do niego – są tym samym (podobne i niepodobne są tym samym); przeciwieństwa mają identyczną naturę (są identyczne w swojej naturze), różnica leży w natężeniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić…”

      Jeśli więc… na jednym biegunie istnieje Energia Miłości…, to jej przeciwieństwem, znajdującym się na drugim biegunie jest – Energia Strachu, oddziałująca na nas niemal… równie silnie jak ta pierwsza🙂
      Można więc – z dużą dozą prawdopodobieństwa wysnuć wniosek, że… wszystko to, czemu się opieramy…, z czym walczymy…, czego się boimy… – jednocześnie wzmacniamy energetycznie – przez co staje się… jeszcze bardziej silniejsze…

      Jeśli więc mamy jakiś problem… z jakąś osobą albo zaistniałym zdarzeniem…, dzieje się tak, ponieważ… jest to dla nas jakąś lekcją…, po to się zadziewa – abyśmy wgłębili się w to – nie na zasadzie – „ja tego nie chcę”, ale… zastanowili się nad tym – co zrobiliśmy „nie tak”…, bo im bardziej staramy się od czegoś uciec – tym bardziej jesteśmy więzieni w tej sytuacji, ponieważ opór… powstał w nas i tylko my możemy ten opór zneutralizować…, bo to ten nasz wewnętrzny opór – zasila niechcianą przez nas sytuację…
      Kiedy zaakceptujemy to – czemu się opieramy…, wybaczymy drugiej osobie…, wówczas opór znika i sytuacja się zmienia, a my… możemy dalej iść do przodu… 🙂

      Już kiedyś zamieszczałam na forum link do strony, na której w bardzo prosty i zrozumiały sposób jest wytłumaczone działanie Praw, o których wspomniałam powyżej i jeśli ktoś jest zainteresowany zapoznaniem się z tym opisem, to wklejam link ponownie🙂

      http://forum.przyszloscwprzeszlosci.pl/ezoteryka/prawa-uniwersalne-t16.html

    • marek pisze:

      Jestem , a gdzie lista ” grzechów ” Małgosi – Margo…
      …i będę stać przy tobie w biedzie i potrzebie …. aż się wzruszyłem ❤

      m

      • margo0307 pisze:

        „…a gdzie lista ” grzechów ” Małgosi – Margo…”
        ___
        Jeśli chcesz – możesz stworzyć taka listę – nie mam nic przeciwko temu🙂❤
        Może będę miała… kolejną okazję do zweryfikowania swoich błędnych wyobrażeń…🙂

  24. Ifryt pisze:

    margo0307 pisze:
    Marzec 2, 2016 o 20:56
    https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-59119
    margo0307 pisze:
    Marzec 2, 2016 o 21:20
    https://nnka.wordpress.com/2016/02/26/spirala-krysztalowa-vs-spirala-fibonacciego2-kontynuacja/#comment-59124

    Znowu mam zagwozdkę Marguś, bo to złożona sprawa.
    Mam prawie identyczne rozkminki dotyczące tych krążących w przestrzeni myśli, ale dla mnie jest to raczej dodatkowym argumentem, aby nie przygarniać każdej zbłąkanej myśli jaka się pojawi w umyśle😉

    Konsekwencje o jakich wspomniała poniżej JESTEM, są tak różnorodne i nieprzewidywalne, że właściwie niema o czym gadać w takim duchu, bo myśl która jednego wykończy, to drógiego uczyni Bogiem śmierci, a trzeciego Demonem życia😛
    Tworzenie jakiegoś „wewnętrznego strażnika”, który każe odpowiadać za każdą myśl w głowie, uważam za szkodliwe dziwactwo, no chyba że ktoś faktycznie się z czymś takim dobrze czuje, no to wtedy spoko, no ale to nie dla mnie.

    Bywają naprzykład przysłowiowe „czarne myśli”, w które bynajmniej nie wkładam serca ani z nimi nie rezonuje, trudno jednak aby kontrolować umysł i trzymać go w ciasnej klatce, więc myśli chulają w różne strony i guzik komu do tego, za co tu „odpowiadać”?
    Odpowiadać to można za żywe myśli, bo jestem ich Bogiem, nawet jeśli pochodziły z zewnętrznej inspiracji, to ja tchnołem w nie życie, więc są moje w tym co dobre i w tym co złe.

    Prawdą jest że jeśli pozwolimy śmietnikowi na siebie wpływać, to śmietnik urośnie w siłe, i będzie rządził nami, prawdą jest też to że w śmietniku a nawet najgorszym sraczu można znależć zawieruszoną perłę/diament, ale to dla mnie za mało Marguś aby dochodzić do takich skrajnych wniosków odnośnie „odpowiedzialności” ogólnej bez różnicowania.

    Natura samych myśli też nie jest taka znowu jednakowa, ale to temat rzeka więc se odpuszcze, żeby nie wyszła z tego jakaś durna talmudyczna dysputa.
    Skupić się jednak chciałem na jednej „rzeczy”, a mianowicie obrazach które się w przestrzeni naszej świadomości pojawiają, i tu krótko bo sprawa jest prosta, dla jednych znak z niebios/inspiracja, dla drógich nic ważnego a dla trzecich coś diabelskiego, i ta reakcja świadczyć może o człowieku, a nie sam fakt pojawienia się jakiegoś obrazu, który równie dobrze może krążyć po wszystkich głowach od stuleci, w poszukiwaniu „przyjaznej gleby” dla siebie.
    Taki zbłąkany duch czy coś, który szuka władcy lub sługusa.

    To by było chyba na tyle, tej mojej „gimnastyki” Marguś🙂❤

  25. margo0307 pisze:

    „…nie przygarniać każdej zbłąkanej myśli jaka się pojawi w umyśle😉 …”
    _____
    Nie… przygarniać lecz… spokojnie obserwować…, nie „wchodzić w nią”, pozwolić jej przepłynąć… 🙂

    „…Odpowiadać to można za żywe myśli…”
    _____
    Wszystkie myśli są żywe…,nawet te, których nie jesteśmy świadomi…,bo są żywą energią… 🙂

    „…Skupić się jednak chciałem na jednej „rzeczy”, a mianowicie obrazach które się w przestrzeni naszej świadomości pojawiają…, dla jednych znak z niebios/inspiracja, dla drugich nic ważnego a dla trzecich coś diabelskiego, i ta reakcja świadczyć może o człowieku…”
    _____
    Nie wiem jakie obrazy masz na myśli ?, ale może przemyślisz sobie Grześ te poniższe słowa😉

    „…Kiedy wstajecie i decydujecie, że czujecie się źle, taki będzie wasz dzień.
    Kiedy zaczynacie dzień, mówiąc: „Nie mam energii” – nie będziecie jej mieli.
    Kiedy sądzicie kogoś w ciągu dnia – sami będziecie sądzeni.
    Kiedy zwątpicie w siebie chociaż na chwilę – każde doświadczenie tego dnia pokaże wam, że macie rację.
    Jeżeli fantazjujecie o śmierci – ona na was czeka.
    Jeżeli każdego dnia źle komuś życzycie – te myśli są w drodze z powrotem do was, ponieważ stworzyliście taką linię życia i będziecie musieli jej doświadczyć.
    Tak właśnie wszystko funkcjonuje…” – Ramtha

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s