Prawda, a Kłamstwo

Istnieje takie powiedzenie: kłamstwo ma krótkie nogi, co oznacza że każde kłamstwo prędzej czy później zostanie wykryte. Dzieje się tak dlatego, że nie można zmienić zapisu holograficznego- prawdziwego stanu wydarzeń. Wszystkie wydarzenia zostają zapisane holograficznie i ten hologram jest jak pieczęć Nie pomoże żadne kłamstwo- nie ma powiedzenia, że kłamstwo się samo obroni, ale jest powiedzenie prawda się sama obroni:). Jeśli raz skłamiemy , będziemy musieli kłamać również niekiedy w sprawach związanych z pierwszym kłamstwem. Następuje łańcuch kłamstw. Im większy jest ten łańcuch kłamstw ,tym większe istnieje prawdopodobieństwo ,że to pierwsze kłamstwo również zostanie wykryte. Z klasycznymi przypadkami kłamstwa mamy do czynienia w kryminałach. Zadaniem inspektora np niezapomnianego porucznika Colombo było udowodnienie, że podejrzany kłamie.W jednej z zagadek kryminalnych, alibi podejrzanego brzmiało:w czasie jakiegoś morderstwa podkładałem papier, czy inny przedmiot pod stolik z trzema nogami, aby się nie kiwał( stolik o trzech nogach nigdy nie może się kiwać).
Kłamstwo bywa też wykrywane za pomocą wariografu ( liczy się na to, że podejrzany zająknie się kłamiąc , czy w momencie gdy kłamie straci kontrolę nad kłamstwem i zostanie ono szybko wykryte. Wydaje się, że znacznie łatwiej jest wykryć prawdę , aniżeli ukryć kłamstwo. Na przykład rodzice pytali się nastolatka: czy pali papierosy – on odpowiadał – oczywiście nie- na to rodzice dlaczego w takim razie w Twojej kieszeni od spodni znajduje się tytoń. Albo na przykład takie pytanie :czy byłeś na mszy młodzieniec odpowiadał- oczywiście, że tak -wtedy kolejne pytanie brzmiało: o czym było kazanie, albo o czym była Ewangelia?
Czy trzeba mówić prawdę będąc nie pytanym i czy lekarz powinien mówić prawdę pacjentowi u którego wykryto nowotwór złośliwy? Na pierwsze pytanie można odpowiedzieć za pomocą przysłowia „Nie wychodź przed szereg jeśli nie musisz” Na drugie z kolei pytanie odpowiedź też nie jest jednoznaczna – to zalezy od okoliczności i od pacjenta.
Kolejne pytanie może brzmieć czy w imię uczciwości małżeńskiej trzeba mówić o zdradzie, jeśli zdarzyła się ona jeden jedyny raz np przed 20 laty?- trudno powiedzieć- niektórzy nie potrafią wybaczyć zdrady i będą ją pamiętać do końca życia. Po drugie istnieją dwa pojęcia wybaczanie a pamiętanie- można komuś wybaczyć jakieś duże przewinienie, ale pamiętać o nim do końca życia.
Zupełnie czym innym jest kłamstwo na wojnie, czyli okłamywanie wroga ( kłamstwo w obronie czyjegoś, czy nawet swojego życia)

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Prawda, a Kłamstwo

  1. marek pisze:

    Stopień częstotliwości stosowania kłamstwa w swoim życiu jest odzwierciedleniem osobniczego rozwoju człowieka ,ta jakość przejawia się również w sposób zróżnicowany w obrębie różnych grup społecznych.
    Odpowiedzialność za kłamstwo wnika z faktu jak dana istota jest świadoma iż popełniła coś niestosownego.

    m

    • margo0307 pisze:

      „…Odpowiedzialność za kłamstwo wnika z faktu jak dana istota jest świadoma iż popełniła coś niestosownego.”
      _____
      Nie wiem jak to zadziewa się u innych…, ale z własnego doświadczenia wiem, że zawsze… kiedy chciałam skłamać… miałam świadomość tego, że „popełniam coś niestosownego”…😀
      Nieświadomość tego, co robimy – przede wszystkim sobie samemu – wynika – jak myślę – z braku wiedzy o sobie i własnej budowie…
      Z chwilą… kiedy poznajemy własną budowę… oraz zależności energetyczne – powstające w nas – w wyniku mówienia nieprawdy…, czy wypowiadania tzw. półprawd… tego rodzaju praktyki samoistnie od nas odchodzą i zanikają…🙂
      Bo nawet wówczas… kiedy wypowiedziane głośno przez nas.. jakieś kłamstwo – nie wychodzi na jaw – pozostaje ono głęboko w naszym wnętrzu – czyniąc jedynie w nas spustoszenie… w postaci m.in. spowolnienia pracy własnych czakr – innymi słowy – obniżenia własnych wibracji… co z kolei skutkuje… blokadami energetycznymi spowalniającymi przetwarzanie docierających do nas informacji i ich rozumienie… a także… blokadami w mięśniach i naszych kanałach energetycznych powodując zastój energii…, brak wewnętrznego napędu do działania, wolniejsze myślenie i chaotyczne działanie…
      I każdy sam… może to sprawdzić na sobie… jeśli uczciwie sam przed sobą odpowie sobie na pytanie: – jak się z tym czuję ?

  2. margo0307 pisze:

    „…Czy trzeba mówić prawdę będąc nie pytanym…”
    ______
    Jeśli postronny obserwator jest świadkiem szerzenia nieprawdy, której jest świadomy… a która wprowadza innych w błąd – to wg. mnie – powinien spokojnie powiedzieć… jak się rzeczy mają i jak wyglada prawda… 🙂
    * * *
    „…czy lekarz powinien mówić prawdę pacjentowi u którego wykryto nowotwór złośliwy?…
    to zalezy od okoliczności i od pacjenta”

    _____
    Być może…
    Gdyby jednak u mnie lekarz wykrył… nowotwór złośliwybezwzględnie chciałabym znać prawdę, bo tylko wówczas… istnieje spore prawdopodobieństwo na to – bym świadomie podjęła kroki w celu wyleczenia siebie….
    Kłamanie przez lekarza w takiej sytuacji – jak dla mnie – jest nie do przyjęcia, ponieważ zmniejsza szansę pacjenta na podjęcie osobistej i świadomej decyzji odnośnie leczenia lub… jego zaniechania…

    • marek pisze:

      Istnieje takie powiedzenie: kłamstwo ma krótkie nogi, co oznacza że….

      kłamstwo jest kaczuszką , a kaczki trzeba strzelać / poz okresem ochronnym /.

      z mądrości g.m

      m

  3. NIE-MA ;-) pisze:

    Kłamstwo to kłamstwo, a prawda to prawda. Usprawiedliwianie kłamstw nie jest niczym innym jak szukanie usprawiedliwienia dla ich istnienia po to, by nadal podtrzymywać „konieczność” kłamania. To są spekulacje, manipulacje, aby kłamstwa nadal mogły być przez nas używane i by robiły to, co robią… wciąż zaciemniały, przysłaniały Prawdę.

    Czy trzeba mówić prawdę będąc nie pytanym (…) Nie wychodź przed szereg jeśli nie musisz””

    Nie trzeba mówić prawdy niepytanym. I można mówić prawdę niepytanym. Od czego to zależy? Od tego, co się przez ciebie (przeze mnie) przejawia. Jeżeli czujemy (w ciele – w sercu, a nie w głowie😉 ), że prawda ma być wyrażona, to ją wyrażamy w wolności od tego, jak ją przyjmą ci, wobec których ją wyrażamy. Inaczej – bez tej wolności – mówienie prawdy „zdarza się” z pozycji „ja wiem lepiej od ciebie” i wówczas jest tylko przejawem pychy ja-ego, które żyje w iluzji, że wie coś lepiej od innych ja-ego.🙂 I wtedy mamy kontynuację walki o to, czyja „prawda” jest prawdziwsza.🙂.

    ” i czy lekarz powinien mówić prawdę pacjentowi u którego wykryto nowotwór złośliwy?
    (…) – to zalezy od okoliczności i od pacjenta.”

    Margo0307 odpowiedziała: „Gdyby jednak u mnie lekarz wykrył… nowotwór złośliwy… bezwzględnie chciałabym znać prawdę, bo tylko wówczas… istnieje spore prawdopodobieństwo na to – bym świadomie podjęła kroki w celu wyleczenia siebie….”. I czuję tak samo. Jaki jest sens nieinformowania pacjenta o chorobach? Z litości? To znów jest oszukiwanie przez ukrywanie prawdy przed pacjentem z pozycji wyższości: „ja wiem lepiej, czy mówić komuś prawdę czy jej nie mówić”, a nie z pozycji równości i szacunku do pacjenta czyli: „badam i uczciwie mówię to, co rozpoznaję”.

    „Kolejne pytanie może brzmieć czy w imię uczciwości małżeńskiej trzeba mówić o zdradzie, jeśli zdarzyła się ona jeden jedyny raz np przed 20 laty?

    Jeśli się nie przyznamy, to taka zdrada będzie i tak „leżała u podstaw” takiego związku. I z poziomu nieświadomości (podświadomości jako wyparta) będzie miała wpływ na relacje między partnerami w takim związku. Powiedzenie prawdy daje możliwość oczyszczenia, wybaczenia i rozpoczęcia nowego etapu w związku – tworzenia nowych relacji – o innych „podstawach”.

    „niektórzy nie potrafią wybaczyć zdrady i będą ją pamiętać do końca życia.”

    Wtedy to jest „problem” takiej osoby, która nie może wybaczyć, a nie tej, co na przykład zdradziła, ale oczyściła siebie z tej zdrady między innymi przyznając się do niej przed sobą i uwalniając w sobie wszelkie wzorce powodujące zdradę. Wtedy może podzielić się tym z osobą zdradzoną… w wolności od tego, jak ta osoba zareaguje i czy wybaczy czy nie. Gdy jednak boimy się tej reakcji, to będziemy zatajać prawdę o zdradzie, ponieważ sami siebie jeszcze nie uwolniliśmy od wzorca, który zdradę spowodował.

    „Po drugie istnieją dwa pojęcia wybaczanie a pamiętanie- można komuś wybaczyć jakieś duże przewinienie, ale pamiętać o nim do końca życia.”

    Kiedy prawdziwie i całkowicie wybaczamy sobie i innym, pamiętamy o zdradzie jako fakcie, zdarzeniu, ale wtedy już przestajemy oceniać tego zdarzenia jako złe, lecz widzimy je jako doświadczenie, które na przykład pokazało nam, że zdrada ma takie, a nie inne konsekwencje… Wybaczenie sobie i innym zdrady powoduje tzw. „zerowanie karmy w sobie”. Jeśli ktoś nam nie chce wybaczyć, to niewybaczona zdrada pozostaje „karmicznym zapisem” tej osoby, która nie wybacza.

    Ale oczywiście możemy też do końca życia żyć w kłamstwie zatajając taką zdradę i/lub nie wybaczając jej sobie lub/i innym. Nawet możemy zapomnieć o niej… na pewien czas.

    „Zupełnie czym innym jest kłamstwo na wojnie, czyli okłamywanie wroga ( kłamstwo w obronie czyjegoś, czy nawet swojego życia)”

    Kochany Dawidzie, kłamstwo to kłamstwo i zawsze ma swoje konsekwencje, których często nie jesteśmy świadomi. Z tego, co rozpoznałam, wysłane kłamstwo wróci do tego, kto kłamał nawet w tzw, „dobrych intencjach”. Bo „dobrymi intencjami piekło wybrukowane”😉 , co znaczy, że w nieświadomości swojej usprawiedliwiamy swoje kłamstwa, a i tak kłamstwa pozostają kłamstwami. To energia o pewnych wibracjach, które działają…

    Kiedy okłamiesz tak zwanego wroga, to on będzie wściekły, gdy się dowie, że go okłamałeś, Czyli tak naprawdę skutkiem, jakie powodują tzw. „kłamstwa w dobrej sprawie” jest… uratowanie komuś życia, ale także wywołanie czyjejś złości albo nawet wzmocnienie nienawiści w tej osobie okłamanej…

    Kłamstw nieświadomych i kłamstw świadomych (włącznie z tymi „w dobrej/słusznej sprawie”) używamy w grach, w których prowadzimy nieustającą walkę (wojny). Gdy zaś chcemy zakończyć gry, w których prowadzimy nieustającą walkę i chcemy zacząć tworzyć pokojowe relacje, potrzebujemy przestać kłamać.

    Takie jest moje rozpoznanie i zrozumienie tego, co „robią” – w jaki sposób manifestują się kłamstwa. To narzędzie do prowadzenia walki (wojen) i utrzymywania w świecie wzorców sprawiających ból i cierpienie.

    • marek pisze:

      NIE-MA
      a co powiesz o przytulaniu ?

      m

    • Dawid56 pisze:

      Kiedy okłamiesz tak zwanego wroga, to on będzie wściekły, gdy się dowie, że go okłamałeś, Czyli tak naprawdę skutkiem, jakie powodują tzw. „kłamstwa w dobrej sprawie” jest… uratowanie komuś życia, ale także wywołanie czyjejś złości albo nawet wzmocnienie nienawiści w tej osobie okłamanej…

      Jestem to absolutnie nie tak!!!!!! Kłamstwo wobec wroga jest czymś w rodzaju samoobrony.Nie obchodzi mnie, co myślał.Wróg.Zobacz jak postępowali hitlerowcy gdy im powiedziano prawdę.Ezoteryka nie ma tu nic do gadania.Mój dziadek został zamordowany w Piaśnicy tylko dlatego, że jego zona a moja babcia powiedziała prawdę GESTAPO.Teoretyczne dywagacje nie maja nic tu do rzeczy. Ważniejsze jest ratowanie życia aniżeli, okłamanie wroga (gestapowca)!!!!!!

      • JESTEM pisze:

        „Jestem to absolutnie nie tak!!!!!! Kłamstwo wobec wroga jest czymś w rodzaju samoobrony.Nie obchodzi mnie, co myślał.Wróg.”

        Kochany Dawidzie, dla ciebie „to nie tak!”. Przyjmuję.
        Dla ciebie kłamstwo może być rodzajem samoobrony…

        Z jednej strony:
        Czego mamy bronić używając kłamstw? Życia? A może dumy? Przekonania o tym, że jesteśmy lepsi od innych?
        I dlaczego jesteśmy tak bardzo przywiązani do życia? Dlaczego boimy się śmierci, która jest przecież tylko bramą do innej formy istnienia?
        Dlaczego wolimy kłamać zamiast milczeć?
        To, co mnie się kiedyś w młodości wydawało prawdą, teraz widzę, że to były nieprawdziwe przekonania, iluzje, projekcje.
        Czy warto w imieniu takich przekonań, iluzji ryzykować życie?

        Blisko mi do tego, co Marek napisał:
        Stopień częstotliwości stosowania kłamstwa w swoim życiu jest odzwierciedleniem osobniczego rozwoju człowieka, ta jakość przejawia się również w sposób zróżnicowany w obrębie różnych grup społecznych.

        Dla mnie człowiek, który kłamie, po prostu kłamie. Jest kłamcą.
        Dlaczego ty nie chcesz dostrzec, że kłamstwo jest kłamstwem? Dlaczego szukasz dla kłamstw usprawiedliwienia?

        „Zobacz jak postępowali hitlerowcy gdy im powiedziano prawdę.Ezoteryka nie ma tu nic do gadania.Mój dziadek został zamordowany w Piaśnicy tylko dlatego, że jego zona a moja babcia powiedziała prawdę GESTAPO.”

        Po pierwsze” to, co napisałam powyżej to żadna „ezoteryka”… „wypraszam sobie”😉😀

        Po drugie: wybacz, kochany Dawidzie, ale podzieliłam się wnioskami ze swoich rozpoznań i doświadczeń, a twoje mogą być inne. Nie zamierzam nic nikomu udowadniać, ani nikogo do niczego przekonywać. Ciebie również.

        Po trzecie: ciekawa ta historia z twoją babcią i dziadkiem.

        Nie wiem, za co swoją śmiercią „zapłacił” (jak mawia trelemorele😉 ) twój dziadek. Nie zastanowiło cię nigdy, dlaczego twój dziadek został zamordowany za to, co powiedziała babcia? Mnie to zastanowiło. Dlaczego to nie babcia została zamordowana za to, co powiedziała? Dziwne.
        A może jednak twój dziadek został zamordowany za coś innego, skoro babcia przeżyła – mimo że powiedziała gestapo prawdę?

        Może historia o tym, że twój dziadek został zamordowany za to, co powiedziała twoja babcia jest przez kogoś z twojej rodziny wymyślona?
        Poruszyło cię moje pytanie? Zadaj je uczciwie sam sobie – jeśli zechcesz.
        Oczywiście mogę się mylić, ale nie mogę mieć 100% pewności, że to prawda, że twój dziadek został zamordowany za to, co powiedziała twoja babcia.

        A może dzięki temu, co stało się z twoim dziadkiem, na przykład ty nie będziesz musiał z nikim już walczyć na wojnie? Nie wiemy dlaczego coś się nam przydarza, dopóki nie staniemy się świadomi tego poprzez zrozumienie co jak działa w tym świecie…

        Oczywiście metody działania gestapo w czasie wojny były okrutne, z tego, co wiemy. Ale to przeszłość i sposobów działania z tamtych czasów nie musimy kontynuować. No chyba, że ktoś chce lub musi z jakichś powodów.

        • Dawid56 pisze:

          Jestem widzę że bawisz się w teorię, nie wiem dlaczego .Twierdzę z całą mocą że kłamstwo wypowiedziane faszystom wielu ludziom ocaliło życie i kropka.Otóż nie można mówić prawdy temu kto ją wykorzysta w sposób cyniczny i wrogi wobec Ciebie.Czasami po prostu na konkretne pytanie trzeba odpowiedzieć nie mogę Ci powiedzieć, albo jest to tajemnica.Wyobraź sobie taka sytuację .Przychodzi do kogoś Gestapo, a ten Ktoś odpowiada na zadane pytanie gdzie jest Pani mąż w ten sposób:
          1.To tajemnica
          2.Nie mogę Wam powiedzieć

          Trudno oczekiwać aby ten Ktoś odpowiedział prawdę Gestapo.
          A jeszcze gorzej gdyby Gestapo zapytało o sąsiada.
          Jestem zadaję Ci konkretne pytanie:
          Gestapo Ciebie zapyta gdzie jest sąsiad ( Ty wiesz gdzie jest) co odpowiesz Gestapo, czy odpowiesz np mój sąsiad jest tam a tam ( przecież chcesz powiedzieć prawdę Gestapo) czy nie tak?

          • JESTEM pisze:

            „Jestem widzę że bawisz się w teorię, nie wiem dlaczego .”

            Nie bawię się w teorię. Rozmawiamy o kłamstwie i na temat kłamstw wypowiadam się na podstawie tego, co wiem. Rozmawiamy także o historii twojej babci i dziadka. Poruszyła mnie historia twojej babci i dziadka. Podałeś nowe informacje…

            „Wyobraź sobie taka sytuację .Przychodzi do kogoś Gestapo, a ten Ktoś odpowiada na zadane pytanie gdzie jest Pani mąż w ten sposób:
            1.To tajemnica
            2.Nie mogę Wam powiedzieć”

            Dawidzie, teraz to chyba ty teoretyzujesz.
            Czy ktoś z gestapo zapytał twoją babcię, gdzie jej mąż, a ona powiedziała prawdę – powiedziała, gdzie on jest? I ludzie z gestapo znaleźli w ten sposób dziadka?
            Jeśli tak było, to wiele wyjaśnia.
            Czy dla ciebie to, że babcia powiedziała prawdę gestapo (czyli odpowiedziała na pytanie gestapowca), było powodem, przyczyną zamordowania twojego dziadka?

            Bo dla mnie – jeśli tak było – to totalne nieporozumienie. I chyba widzę, gdzie nastąpiło zafałszowanie…
            To, że babcia powiedziała gestapowcom prawdę, gdzie jest dziadek, to NIE BYŁ POWÓD ani przyczyna, że dziadek został zamordowany. Gestapo miało INNE POWODY, przyczyny niż to, co babcia powiedziała.
            To, że babcia powiedziała prawdę spowodowało jedynie to, że gestapowcy szybko znaleźli dziadka. Tylko tyle.
            {Mogli znaleźć go i później, a może, gdyby go ktoś uprzedził, to wcale by go nie znaleźli, ale to właśnie jest zabawą w teoretyzowanie, ponieważ stało się to i tak, jak się stało.}
            To nie jest zabawa w teoretyzowanie.
            Zastanawiam się po prostu, nad różnymi możliwościami historii, o której wspomniałeś. Bo takie mogły być dalsze skutki tego, co się wówczas stało:

            Albo
            potem ktoś oskarżył niesłusznie twoją babcię, że to przez nią – dlatego, że powiedziała gestapo prawdę o tym, gdzie dziadek się znajdował – gestapo go znalazło i dziadek został zamordowany. I może ktoś za tę śmierć dziadka zwalił winę i odpowiedzialność na babcię? Bo tak było łatwiej dla czyjegoś ego. I stąd wzięło się przekonanie, że zawsze trzeba kłamać w obronie czyjegoś życia?
            Albo
            babcia tak się przeraziła konsekwencji tego, że powiedziała prawdę, że stąd wzięło się przekonanie, że zawsze trzeba kłamać, bo może w ten sposób obroni się czyjeś życie?

            {Mam takie dziwne odczucie, że to może być jakaś rodzinna trauma do oczyszczenia…}

            „Jestem zadaję Ci konkretne pytanie:
            Gestapo Ciebie zapyta gdzie jest sąsiad ( Ty wiesz gdzie jest) co odpowiesz Gestapo, czy odpowiesz np mój sąsiad jest tam a tam ( przecież chcesz powiedzieć prawdę Gestapo) czy nie tak?”

            Nie odpowiem ci, kochany Dawidzie w sposób konkretny na twoje konkretne pytanie. Nie dlatego, że to jakaś „tajemnica”, ale dlatego, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji i to dopiero byłaby „zabawa w teoretyzowanie”, gdybanie, konfabulowanie – gdybym na to pytanie tobie odpowiedziała. Odpowiadam:

            Nie wiem, jak bym się zachowała w takiej sytuacji. Ale z tego, co dziś wiem i czuję, nie posłużyłabym się kłamstwem. Może nic bym nie odpowiedziała, a może bym powiedziała, że nie powiem, a może zrobiłabym głupią minę, a może powiedziałabym prawdę – jak twoja babcia.
            Nie wiem.
            Dla mnie jakiekolwiek „deklaracje” w sprawie: jak bym się zachowała w takiej sytuacji byłyby tylko teoretyzowaniem. A i tak, gdybym kiedykolwiek znalazła się w takiej sytuacji, to mogłabym się zachować całkiem inaczej niż obecnie bym napisała.

            Gdy żyjemy w tu i teraz, działamy świadomie w każdej sytuacji. Świadomie odpowiadam na twoje pytanie: NIE WIEM, jak bym postąpiła.

            „Twierdzę z całą mocą że kłamstwo wypowiedziane faszystom wielu ludziom ocaliło życie i kropka.”

            Na pewno. Jeśli uważasz, że kłamać należy, to masz prawo w to wierzyć.

            „Otóż nie można mówić prawdy temu kto ją wykorzysta w sposób cyniczny i wrogi wobec Ciebie.”

            Ty twierdzisz, że nie można, a ja mam inne doświadczenie. I nie twierdzę, że nie można.

            Jeśli tak twierdzisz, to twierdź. Przyjmuję do wiadomości. Może ci jeszcze kiedyś się to przekonanie zmieni… Pamiętasz może nasz dialog w sprawie Gwiezdnych Wojen? Też coś „twierdziłeś stanowczo”, a potem jednak zmieniłeś swoje zdanie. Więc nigdy nic nie wiadomo…🙂❤

          • Dawid56 pisze:

            No właśnie -nie byłaś w tej sytuacji, a było to tak i nie jest to żadna rodzinna trauma do oczyszczenia.Powód zamordowania dziadka był inny, tylko że w tym wypadku kłamstwo uratowało by mu przynajmniej na pewien czas życie!!!.

            Jeszcze raz powtarzam kłamstwo wobec śmiertelnego wroga nie jest kłamstwem bo nie jest dobrowolne, ale pod przymusem!!!!

            Sytuacja wyglądała tak jak opowiadał mój Tata:
            „Nadszedł ów pamiętny, w smutnym tego słowa znaczeniu, 7 listopada 1939r. przed południem. Ojciec był w piwnicy sąsiadów , gdzie wędziliśmy mięso i gdzie w ukryciu dorośli słuchali często Radia bum! bum! bum! czyli Londyn. Nagle zjawili się Niemcy, jeden w cywilu, a drugi w mundurze SA i pytali o ojca. Mama powiedziała, że nie ma go w domu. Padło pytanie, gdzie jest? U sąsiadów, więc proszę go zawołać! Zawołaliśmy Tatę i mama zdążyła powiedzieć: „Już przyszli po Ciebie”. Mama wprowadziła ich i Tatę do pokoju i też chciała posłuchać, co będą mówili, ale jeden z Niemców powiedział:” Nie, nie , my sami sobie poradzimy, proszę wyjść !
            Mama wyszła, ale podsłuchiwała pod drzwiami. Najpierw rozmawiali, a potem nastąpiła cisza, dali czas ojcu na przypominanie sobie. Wreszcie wyszli i zostawili ojca z tym iż powiedzieli:” My jeszcze jedziemy do Redy, a Pana prosimy o zgłoszenie się na policję , tam Pana jeszcze raz przesłuchamy, a Pani niech się nie martwi, wróci do domu”. Mama podsłuchując, usłyszała te słowa skierowane do Taty: „A może był to Pana brat ?”Byliśmy ciekawi, czego chcieli Niemcy i wtedy Ojciec powiedział, że zarzucono mu jakoby bardzo pobił dwoje niemieckich dzieci, ale takiego zdarzenia sobie nie przypominał. Nam wyznał, że na krótko przed wojną odprowadził od poczty na policję dwóch mężczyzn, którzy mogli być szpiegami. Wtedy był czas, aby jeszcze uciec przed aresztowaniem, ale Ojciec czuł się niewinny, więc udał się na policję. Mama na wszelki przypadek ubrała Ojca w mundurowy pocztowy sweterek i mały kożuszek z owczej wełny ( bo to listopad ) i dała wszystko, co niezbędne na kilka dni: jedzenie, bieliznę, przybory do mycia i golenia. Mijają godziny i 2 dni, a Ojciec nie wraca…….”

            Minęła wojna a po moim dziadku wszelki słuch zaginął
            Później mój ojciec Opowiadał tak:
            Przypominam sobie,że mogło to być 9 lub 10 listopada, kiedy poszedłem pod pocztę po trawę dla kur, bo tam była najlepsza i wtedy zauważyłem długi ciąg ciężarówek, które zmierzały w kierunku Wejherowa, ale na pewien moment zatrzymały się przy „Dworze Lipowym”.Z tych ciężarówek zeskoczyli żołnierze w hełmach, a w pewnym momencie spod plandeki jednego samochodu wyjrzał jakiś człowiek, wykonując gest zbliżenia do siebie i usiłujący wręczyć jakiś świstek papieru przechodniom. Udaje mu się to, ale żołnierze przepędzają wszystkich.. Po latach, gdy wyszło na jaw, że Piaśnica była miejscem mordów, rozstrzelań Polaków kojarzyłem fakty. Widziałem ciężarówki, które wiozły zakładników na rozstrzelanie..

            Prawdopodobnie rzeczywistym powodem zamordowania mojego dziadka była jego przynależność do polskich organizacji patriotycznych w okresie międzywojennym jak np „Stronnictwo Narodowe” „liga obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej” „hallerczyków” itp.Niektórzy twierdzili również że należał do „Związku Zachodniego” ale dokumentów potwierdzających przynależność dziadka do tej organizacji nie udało mi się znaleźć

          • JESTEM pisze:

            Poruszającą historię rodzinną opisałeś. Dziękuję.

            Jak się ma to, co napisałeś tutaj:

            Prawdopodobnie rzeczywistym powodem zamordowania mojego dziadka była jego przynależność do polskich organizacji patriotycznych w okresie międzywojennym jak np „Stronnictwo Narodowe” „liga obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej” „hallerczyków” itp.Niektórzy twierdzili również że należał do „Związku Zachodniego” ale dokumentów potwierdzających przynależność dziadka do tej organizacji nie udało mi się znaleźć”

            Do tego, co napisałeś wcześniej tutaj:

            „Mój dziadek został zamordowany w Piaśnicy tylko dlatego, że jego zona a moja babcia powiedziała prawdę GESTAPO.
            ?

            Oj, kochany Dawidzie, chyba sam nie jesteś świadomy, co wypisujesz, gdy kręcą tobą emocje…
            Bo najpierw napisałeś – podając jako argument w obronie swojego przekonania, że w pewnych sytuacjach trzeba kłamać – o tym, że twój dziadek został zamordowany tylko dlatego, że babcia powiedziała gestapo prawdę,
            a potem napisałeś, że możliwe, iż rzeczywisty powód zamordowania twojego dziadka był inny.

            Dziękuję, kochany Dawidzie.
            I pozdrawiam ciebie serdecznie
            🙂❤

          • JESTEM pisze:

            „Powód zamordowania dziadka był inny, tylko że w tym wypadku kłamstwo uratowało by mu przynajmniej na pewien czas życie!!!.”

            I co z tego? Jaki jest sens kłamać, by przedłużyć czyjeś życie na pewien czas? Na jaki czas? Na dzień, dwa, tydzień, miesiąc?
            Nie chciałabym zyskać takiego przedłużenia mojego życia za cenę czyjegoś kłamstwa. Ale rozumiem, że są tacy, którzy może chcieliby, a nawet oczekiwali od innych, żeby kłamali, by przedłużyć ich życie o kilka dni.

            „Jeszcze raz powtarzam kłamstwo wobec śmiertelnego wroga nie jest kłamstwem bo nie jest dobrowolne, ale pod przymusem!!!!”

            Możesz to powtarzać, ile tylko zechcesz.🙂
            Dziękuję.
            Te twoje cztery wykrzykniki nie robią na mnie wrażenia, ale czuję, że poprzez nie przejawiają się spore emocje.
            Więc według ciebie kłamstwo pod przymusem nie jest kłamstwem? No to napiszę, że jestem pod wrażeniem tego przekonania.
            No cóż, kochany Dawidzie, dla mnie to, co napisałeś o kłamstwie, które nie jest kłamstwem jest po prostu… kolejnym kłamstwem usprawiedliwiającym ludzką słabość i konieczność kłamania… „pod przymusem”. Nie oceniam, czy to dobre czy złe kłamstwo, bo jest takie, jakie jest – kłamstwo. Ty czujesz potrzebę „wybielania” niektórych kłamstw, to je wybielaj.
            Ja je wyłącznie przytulam w wewnętrznej Przestrzeni z Miłością i zrozumieniem. Ale nie będę udawać razem z tobą, że pewne kłamstwa nie są kłamstwami.🙂❤

          • Dawid56 pisze:

            Zapomniałęm dodać „Kłamstwo pod przymusem utraty życia swojego lub innego człowieka nie jest kłamstwem w negatywnym sensie tego słowa znaczeniu, nie jest takim kłamstwem które się potępia i jest w pełni usprawiedliwione”- o to mi mniej więcej chodziło.
            Po prostu kłamstwo ma wiele odcieni – nie zawsze ma charakter negatywny, ale czasami może mieć charakter pozytywny jak kłamstwo w obronie życia!

  4. mały budda pisze:

    Do prawdy i kłamstwa nie potrzeba obszernego wywodu.
    Zasadą jest prostota i świadomość bycia sobą. Tak naprawdę tu chodzi o ludzkie maski jakie człowiek w swoim życiu zakłada na twarz.
    Będąc autentycznym wyrażeniu samego siebie nie potrzeba kłamstwa aby powiedzieć komuś prawdę.
    Trzeba być przede wszystkim sobą i stałą w swoich uczuciach i wyrażeniu samego siebie.
    Żyć w zgodzie z samym sobą.
    Po prostu być osobą autentyczną dla samego siebie.
    Mowic prosto z mostu co się czuje aby wyrazić własną etyczną moralną postawę wobec przejawiającej się wewnętrznej świadomości.

    • JESTEM pisze:

      Ano.🙂❤

      Oczywiście potrzebna też uważność = świadomość tego, co mówimy, piszemy, byśmy "przypadkiem" nieświadomie kłamstw nie produkowali. I odpowiedzialność za wyrażane przez nas słowa sprawia, że żyjemy w coraz większej zgodzie i harmonii ze sobą.

  5. margo0307 pisze:

    Bardzo ciekawy – jak dla mnie art – Eckhart Tolle o przebudzeniu… 🙂

    „Wskutek bezprecedensowego napływu świadomości, jaki obserwujemy obecnie na naszej planecie, wiele osób nie musi już doświadczać otchłani cierpienia, aby przestać się utożsamiać z własnym emocjonalnym ciałem bolesnym.
    Kiedy tylko zauważą, że znowu uciekają w stan dysfunkcyjny, potrafią zdecydować, że przestaną się utożsamiać się z myśleniem i emocjami i wejdą w stan Obecności.
    Rezygnują z oporu, stają się czujni i wyciszeni, są jednością z tym, co jest, wewnątrz i na zewnątrz. Kolejny krok w ewolucji ludzkości nie jest nieunikniony, lecz po raz pierwszy w dziejach naszej planety – może wynikać ze świadomego wyboru.
    Kto go dokonuje? Ty.
    A kim Ty jesteś?
    Świadomością, która stała się świadoma siebie(…)

    Głębokie poznanie siebie nie ma nic wspólnego z ideami, które krążą w umyśle.
    Poznać siebie samego to zakorzenić się w Istnieniu, zamiast zatracić się we własnym umyśle(…)

    A więc jeśli nadal czekasz, aż w twoim życiu wydarzy się coś znaczącego, może nie wiesz, że najważniejsza rzecz, jaka może spotkać człowieka, nastąpiła już w twoim wnętrzu: rozpoczął się proces oddzielania myślenia od świadomości.
    Wielu ludzi przeżywających pierwsze etapy procesu przebudzenia nie wie już, jaki jest ich cel zewnętrzny.
    Nie kieruje już nimi to wszystko, co kieruje światem.
    Widząc z taką wyrazistością szaleństwo naszej cywilizacji, mogą oni czuć się nieco wyobcowani z otaczającej ich kultury.
    Niektórzy odnoszą wrażenie, że mieszkają na bezludnej wyspie między dwoma światami.
    Nie rządzi już nimi ego, ale swojej rodzącej się świadomości nie zdołali jeszcze zintegrować z własnym życiem.
    Cel wewnętrzny i cel zewnętrzny jeszcze się nie połączyły. ”
    https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2016/02/22/eckhart-tolle-o-przebudzeniu/

  6. JESTEM pisze:

    jesteśmy tym,
    w co wierzymy…

    słowa…

    kiedy przestajemy używać pewnych słów
    w myślach i w mowie,
    nasz sposób odczuwania – istnienia
    ulega wielkim zmianom.

  7. margo0307 pisze:

    Świetny art na blogu pana Romana Nachta🙂

    „… Po czym poznać anioła?
    Po tym, że trzyma lustro przed oczyma zagubionej ludzkości, aby ta mogła rozpoznać samą siebie, przypomnieć sobie o swoim Boskim, kosmicznym pochodzeniu, naprawić to, co zepsuła i wrócić krok po kroku do psychicznego zdrowia, aby zająć na powrót należyte jej miejsce we wszechświecie…

    To co dzieje się dziś stanowi skutek popełnionych błędów w przeszłości a zarazem przyczynę nadchodzących skutków, bo przyszłość zaczyna się TERAZ.
    Jednak każdy z nas będzie miał taką przyszłość, jaką tworzy sobie TERAZ.
    Równe do równego, podobne do podobnego.
    Jutro fanatyk islamski przyjdzie ponownie na ten świat w stanie amnezji (bo niby dokąd miałby wrócić).
    W rodzinie w której się urodzi będzie miał brata lub siostrę, duszę która w poprzednim życiu była fanatyczką np. katolicką lub syjonistyczną.
    Rodzice – o ile będą nie świadomi Boskich praw – nie będą mogli zrozumieć, dlaczego ich dzieci stale się zwalczają…

    Uważanym za prowokacyjny – artykule saudyjska dziennikarka Nadine Al-Budair, zwraca się do świata muzułmańskiego z konkretną propozycją:
    Pomyślcie przez chwilę – jak byście to odebrali, gdyby role zostały odwrócone, czyli gdyby to chrześcijańscy terroryści dokonywali takich akcji, jak islamscy terroryści w krajach Zachodu

    Nieustraszona Nadin postawiła to hipotetyczne pytanie wzywając świat muzułmański do introspekcji, do rachunku sumienia i przeprowadzenia koniecznych reform, zamiast potępiać postawę państw chrześcijańskich wobec muzułmanów:

    – Wyobraźcie sobie młodych ludzi z Zachodu przybywających do waszych miast
    w celu przeprowadzenia samobójczych akcji w imię krzyża.
    – Wyobraźcie sobie, że dwa wieżowce zawaliłyby się w jakiejś arabskiej stolicy,
    a grupa chrześcijańskich ekstremistów, noszących na sobie stroje sprzed tysięcy lat bierze na siebie odpowiedzialność za takie akcje, podkreślając jednocześnie swoją determinację, co do krzewienia wśród muzułmanów chrześcijańskich nauk lub ogłasza kilka chrześcijańskich praw bazując na subiektywnej ich interpretacji, zgodnie z ich zrozumieniem, narzucając „innowiercom” jak należy żyć, bo tak w swoim czasie żył Jezus i jego uczniowie, a do tego zmuszaliby muzułmanów do wdrożenia w ich życie dekretów ustanowionych przez chrześcijańskich uczonych.
    – Wyobraźcie sobie, że słyszycie głosy mnichów i księży dochodzące was
    z kościołów i domów modlitewnych i z poza świata islamu; głosy wrzeszczących przez głośniki krzykaczy miotających oskarżenia przeciwko muzułmanom, namawiających tłumy do krwawej zemsty, nazywając ich wyznawców islamu niewiernymi i skandujących: „Boże, wyeliminuj muzułmanów i pomóż nam pokonać ich wszystkich”…”

    http://romannacht.blogspot.com/

    • marek pisze:

      Dobry apel tej pani , tylko nje uwzględnia zaszłości . Ale to już było …..i znowu wróciło….

      tylko w odwrotnym wydaniu … krzewienie chrześcijaństwa wśród ” pogan ” ogniem i mieczem .

      Teraz Ci poganie wypłacają w odgórnie nałożonym scenariuszu te czasy ich ” oświecania ” a mędrcy określają to Hinduistycznymi bajkami które ustanawiając kastowość miały na celu utrzymanie istniejącego stanu rzeczy. Istnienia panów i chamów.

      m

      • margo0307 pisze:

        „… Ale to już było …..i znowu wróciło…tylko w odwrotnym wydaniu … krzewienie chrześcijaństwa wśród ” pogan ” ogniem i mieczem…”
        _____
        Zgadza się…, i nie tylko wśród „pogan”…, bo krzyż… czerwony i czarny na płaszczach rycerzy krzewił „wiarę” niemal na całym świecie…
        Tak to jest… i tak jeszcze pewnikiem będzie – jak pisze pan Roman…

        „… Rodzice – o ile będą nieświadomi Boskich praw – nie będą mogli zrozumieć, dlaczego ich dzieci stale się zwalczają…, będą powtarzać w kółko tak długo, aż ta informacja do jednego z nich dotrze i zostanie zrealizowana w życiu codziennym…
        Kosmos ma czas…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s