Kosmiczne transmutacje -Wstajemy z kolan z krawędzi i idziemy do przodu w stronę źródła… :)

Zapraszam na cykl czterech arcyciekawych wykładów Adama Anczykowskiego n/t swoich poszukiwań złota w górach Alaski i Kanady i jego doświadczeniach duchowych, o jenoatomowych pierwiastkach szlachetnych i ich właściwościach , ormusie i ciemnej energii w kontekście fizyki kwantowej.

„Wszystko nie jest tym czym wydaje się być ale nie jest też czymś innym”

Kosmiczne transmutacje cz1-4



źródło: Niezależna TV

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Kosmos, Rozwój duchowy, Transformacja 2012, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

123 odpowiedzi na „Kosmiczne transmutacje -Wstajemy z kolan z krawędzi i idziemy do przodu w stronę źródła… :)

  1. Maria_st pisze:

    Wybory.
    Dokąd nas prowadzą ?

    • Maria_st pisze:

      Kolejne wybory a właściwie ich kontynuacja.

      słuchając wypowiedzi tego mężczyzny widzę iż podświadomość przypomina o tym wcześniej.
      Teraz rozumiem dlaczego :
      „.Wysłany 25.05.2015 o 20:01

      Piętnaście minut temu obserwowałam pewien samolot lecący do Gdańska
      http://www.flightradar24.com/53.37,17.42/7 z jak sie okazało aż z USA z
      pensylwani z lotniska w Pittsburghu.
      Zaciekawiło mnie jedno—nie pisalo skad leci i dokąd–pisało blocked.
      Ktos wie dlaczego ?
      W zasadzie to jakos tak intuicyjnie kliknęłam na ten lot i okazało sie
      ze wylądował w Gdańsku, ale kamerki go nie ujmuja, widocznie stoi
      gdzieś na uboczu…gdzie zatrzymuja sie takie loty.
      Akurat dzien po wyborach.
      Piekne miasto obecnie centrum bankowo-biznesowe ”
      https://nnka.wordpress.com/2015/05/21/rezonans-schumanna-puls-ziemi-podwoil-sie-nadchodzi-radykalna-zmiana-na-poziomie-planety/#comment-48272

      • margo0307 pisze:

        Cytat z filmiku:
        „… bogaty proszę pana to jest… powiedzmy sobie… Rokefeler…, (westchnął seler😀 ), oni są… obrzydliwie bogaci…”
        W tym miejscu… nastąpiło u mnie skojarzenie…
        „Obrzydliwie bogaci”… aż… po czubek nosa zanurzeni w… gównie… 😀
        * * *
        Cytat z filmiku:
        „… w planie tym jest m.in. wzmianka, że ma dochodzić do rzezi mniejszości etnicznych, do wojen domowych…, mają się nawzajem po prostu ludzie wyżynać i… to jest nasza rzeczywistość…”

        Nie. To nie jest nasza rzeczywistość !
        Co najwyżej… może to przedstawiać rzeczywistość tego pana, bo być może ten pan – chce doświadczać takiej rzeczywistości… ?
        Może więc ten pan snuć sobie swoje wyobrażenia o swojej rzeczywistości… jak ona wygląda…, czy jak ona może dla niego wyglądać…, ale… tak długo – jak długo… jak ktokolwiek z nas nie utożsamia się ze słowami tego pana, które kreują jego rzeczywistość – tak długo nasza rzeczywistość nie będzie miała z jego rzeczywistością nic wspólnego…
        Umysł tego pana kreuje sobie rzeczywistość wojny, rzezi, walk mniejszościowych, etc…
        Mój natomiast umysł… kreuje sobie istnienie w pokoju, radości, dobrostanie i jedności z Naturą… 🙂
        Mogę zadać sobie pytanie: – Co dla mnie jest korzystniejsze ?
        Czy mam działać i pod wpływem słów tego pana… zacząć się bać i obmyślać jakiś strategiczny plan obrony ?, czy może… mam nic nie robić ? – zawsze mamy wybór…😉
        Każdy z nas ma swoje cele, swoje marzenia, wyobrażenia i wizje warunków w jakich chciałby żyć czyli… swoje światy… i te nasze światy różnią się… w mniejszym lub większym stopniu…
        Tyle tylko, że… to wszystko i tak nie ma różnicy, ponieważ wszyscy jesteśmy do końca zanurzeni w boskim procesie rozwoju… i ten pan również, choć być może – jeszcze nie uświadomił sobie tego…🙂
        Ale… nieważne czy jesteśmy tego świadomi, czy nie… proces ten cały czas nadal trwa…
        I nieważne jak żyjemy…, czy do czegoś dążymy, czy stoimy w miejscu…, albo czy płyniemy z falą życia, czy stawiamy jej opór, wszystko jedno, tyle że… stawianie oporu zadziewającym się zdarzeniom przynosi nam w efekcie… jedynie cierpienie…
        Bo te wszystkie rzeczy i tak znajdują się w polu boskości i dzięki nim wszechświat poznaje
        siebie.
        Innymi słowy – wszystko jest w idealnym porządku…, trzeba to jedynie dostrzec i uświadomić sobie i tym samym zaakceptować, zaufać…
        Ufność zawsze powiązana jest z otwartością.., z akceptacją i głębokim poczuciem bezpieczeństwa, że nic co istnieje – nie może mi zaszkodzić… 🙂

        • marek pisze:

          Może więc ten pan snuć sobie swoje wyobrażenia o swojej rzeczywistości… jak ona wygląda…, czy jak ona może dla niego wyglądać…, ale… tak długo – jak długo… jak ktokolwiek z nas nie utożsamia się ze słowami tego pana, które kreują jego rzeczywistość – tak długo nasza rzeczywistość nie będzie miała z jego rzeczywistością nic wspólnego…
          Umysł tego pana kreuje sobie rzeczywistość wojny, rzezi, walk mniejszościowych, etc…
          Mój natomiast umysł… kreuje sobie istnienie w pokoju, radości, dobrostanie i jedności z Naturą…🙂

          Taaaaaak Małgosiu
          też tak bym chciał tylko …. zapachniała mi ta postawa ucieczką od realiów . Dlaczego ? bo przypomniał mi się film z TV z ostatnich dni , gdzie wyrzynały się jakieś Majańskie plemiona .
          A na koniec bohater wraz żoną i dzieckiem gdy pokonał wrogów wyszedł na brzeg morza i dostrzegł okręty / przypuszczalnie Hiszpanów / i zdecydował , nie będziemy ich witać tylko ukryjemy się w puszczy .Uciekał przed najeźdźcami – cywilizacją .

          No i stąd moje skojarzenia o ucieczce ,bo on po prostu uciekał a przecież puszczy już nie ma, a to co z niej zostało nie starczy dla wszystkich , rezygnować ze zdobyczy techniki też już nie potrafimy i nie chcemy .

          Wiec patrząc realnie w przyszłość ludzkości widzi się że czeka ją , albo zaplanowana przez ” supermutantów ” stopniowa depopulacja , albo atomowa jatka .

          Ale jak zawsze prawda ukrywa się w szczegółach a one zawierają się w podatności zwykłych ” mutantów” na szukaniu autorytetów , podatności na zdobywanie zaszczytów , pozycji społecznej , pragnieniu wywyższania się / choćby odzieżą , komórką / skłonnością do ustępstw / bez związku z moralnością / itd itp można by te „zalety” wyliczać bez końca .

          Więc ?

          Polecam obejrzenie filmu o Grzechach głównych wśród zwierząt , może przestaniesz uciekać w chmury . Maj uciekł do puszczy i co mu to dało , jego prawnuki po dziś dzień chodzą w kajdanach.

          Wiem , wiem , nie ma sensu wyrzynać najeźdźców Chazarskich , bo zaraz znajdą się nowi choćby anglosascy czy chińscy , ale powstaje problem jak te owieczki Boże uchronić przed skłonnością do wykonania zbiorowego skoku w przepaść .

          Samce łby mają zakute w rogi i pazury , samice maślano patrzą się w lusterka ,szukając w nich Kleopatry , hormony im buzują wokół jednego u większości / bzykania – pszczół / , myślenie słabe a pokus nad miarę .

          Znów bym Ci puścił :

          Oj będzie , będzie się działo
          tylko niestety nie koniecznie – tańcowało .

          m

          • margo0307 pisze:

            „…Taaaaaak Małgosiu też tak bym chciał tylko…”
            ____________
            … tylko… Twoje wzorce myślenia…, Twoje wyobrażenia na to nie pozwalają.., trzymają Cię w żelaznym uścisku i nijak nie możesz się z nich wyzwolić.., szamoczesz się raz w tę.., raz we wtę…😀
            Marek, powiem Tobie co ja myślę, myślę, że… nic wokół Ciebie się nie zmieni – póki Ty nie zmienisz swojego postrzegania Rzeczy Istności… i tak długo – jak długo będziesz uczepiony kurczowo swych wyobrażeń o tym, że np…
            „..nie ma sensu wyrzynać najeźdźców Chazarskich , bo zaraz znajdą się nowi choćby anglosascy czy chińscy..”
            albo…
            „…ludzkość… czeka… zaplanowana przez ” supermutantów ” stopniowa depopulacja , albo atomowa jatka..”
            albo…
            „…puszczy już nie ma, a to co z niej zostało nie starczy dla wszystkich …”
            itd, itp…
            … tak długo będziesz to wokół siebie widział i doświadczał…, bo nie chcesz z-rozumieć, że… Twój umysł kreuje dla Ciebie Twoją Rzeczy Istność…, że swoimi myślami i wyobrażeniami, które zapoczątkowujesz w swym umyśle i które zasilasz swą uwagą – budujesz swój własny charakter, swoją osobowość a także środowisko, w którym żyjesz…
            Po co Ci to ? 🙂

      • marek pisze:

        Każdy z nas słuchając cudzych wypowiedzi notuje te wątki które pasują do jego światopoglądu .

        Ja zanotowałem , iż ten pan użył w negatywnym znaczeniu słowa mutanci aż trzy razy .

        Dlaczego zwróciłem na to uwagę ? , bo to pasuje do moich twierdzeń iż jesteśmy mutantami między tym co można nazwać człowiekiem , a tym co potocznie zwiemy zwierzęciem .

        I niestety wciąż dochodzę do wniosków iż ten ” produkt eksperymentu ” jest nieudany .

        Czekam na film nadawany w piątek w TV Siedem grzechów głównych przejawianych w świecie zwierząt .

        Mam nadzieję iż znajdę w nim materiały potwierdzające mój punkt widzenia że ” wilka zawsze będzie ciągnęło do lasu ” co w odniesieniu do nas jako populacji rozumiem iż wcześniej się pozagryzamy niż zbudujemy wyrażającą się w miliardach osobników harmonijną cywilizację .

        z zasiadki na wilka gajowy

        m

        • margo0307 pisze:

          ” Każdy z nas słuchając cudzych wypowiedzi notuje te wątki które pasują do jego światopoglądu.
          Ja zanotowałem , iż ten pan użył w negatywnym znaczeniu słowa mutanci aż trzy razy . Dlaczego zwróciłem na to uwagę ? ,
          bo to pasuje do moich twierdzeń iż jesteśmy mutantami między tym co można nazwać człowiekiem , a tym co potocznie zwiemy zwierzęciem …”
          ________________
          Każdy z nas zwraca uwagę na wszystko to, co pasuje do jego wewnętrznych wyobrażeń…🙂
          Ty Marku, pielęgnujesz w sobie wyobrażenia o tym, że…
          „jesteśmy mutantami między tym co można nazwać człowiekiem , a tym co potocznie zwiemy zwierzęciem”
          Ponieważ Twoja percepcja nastawiona jest właśnie na taki odbiór to… możesz być pewny, że Wszechświat odzwierciedli Tobie Twoje wyobrażenia i przedstawi Tobie… coraz więcej „dowodów” na ich potwierdzenie, a w związku z tym… zaczniesz doświadczać w swoim życiu zdarzeń i spotkań z tymi Twoimi wyobrażanymi… mutantami…😉
          Tak działa Wszechświat…, i nie jest to… ani dobre ani złe – jak powiedziałaby Jestem – bo takie po prostu to jest…🙂 ponieważ… tzw. obiektywna rzeczywistość, będąca poza Tobą nie istnieje…, a w Twojej, mojej, czy kogokolwiek innego – głowie – mogą pojawiać się tylko myśli i wyobrażenia o rzeczywistości…
          I te nasze wyobrażenia o świecie stają się filtrem, przez który nasza świadomość doświadcza swego istnienia… 🙂
          Ale to – co postrzegamy… zależy od filtrów naszego umysłu…, i filtry te zmieniają obraz Rzeczy Istności w zależności od naszych uwarunkowań jak również… wyobrażeń…🙂
          Tak więc – każdy z nas – sam tworzy swoje doświadczenia m.in. właśnie poprzez wyobrażenia…
          Niektórzy doświadczają bogactwa, niektórzy biedy…
          Niektórzy doświadczają szczęścia w rodzinie, a inni samotności…
          Żadne jednak z tych doświadczeń nie jest ani lepsze… ani gorsze…
          Każde jest indywidualne i każde staje się prawdziwe dla naszego umysłu, ponieważ umysł się z tym utożsamia…
          Każdy ma inny punkt widzenia, każdy też doświadcza życia inaczej…

          Ja na ten przykład… mam inne wyobrażenia – zupełnie nie przystające do Twoich…🙂

          • JESTEM pisze:

            Pięknie to ujęłaś, kochana Margo.🙂❤

          • marek pisze:

            Pięknie to ujęłaś, kochana Margo.🙂❤

            Pięknie wsparłaś Małgosię kochana Jestem🙂❤

            Małgosiu

            owieczki ,albo pójdą za pasterzem , albo tam gdzie je psy popędzą . Mutanty w schedzie po owieczkach obdarowane są obiema tymi cechami.

            Pasterza nie ma, psy są – kierowane przez wilka w owczej skórze

            W którą stronę pobiegnie 7 315 000 000 owieczek- mutantów , poganianych przez pieski ?

            Oj będzie , będzie się działo
            tylko niestety nie koniecznie – tańcowało .

            m

          • margo0307 pisze:

            „… Pięknie wsparłaś Małgosię kochana Jestem🙂❤ …"
            ___________
            Marek, to nie jest żadne wspieranie ze strony Jestem…, to po prostu… zbliżone postrzeganie tego, co jest…
            Już dość dawno zauważyłam, że Jestem wyrażała to, co sama wewnętrznie czułam ale… nie bardzo potrafiłam to zwerbalizować, nazwać… i z-rozumieć… 🙂
            Poza tym… właśnie dzięki temu, czym dzieliła się Jestem… z-rozumiałam m.in. w jaki sposób podchodzić.., jak traktować zadziewające się w moim życiu wydarzenia, z których nie bardzo byłam zadowolona…, a które… sama – nieświadomie – tworzyłam…
            Wiem więc – z własnego doświadczenia…, że to, o czym obie z Jestem mówimy… działa !
            A jeśli coś działa wprowadzając ład w moje życie – dla mnie oznacza – że jest to dobre.. 🙂
            * * *
            „…W którą stronę pobiegnie 7 315 000 000 owieczek- mutantów , poganianych przez pieski ?…”
            ____________
            Mareczku, prawa rządzące umysłowym i duchowym światem… są równie stałe i nieomylne jak te – zawiadujące światem materialnym… i wiem, że… wszystkie one działają wyłącznie… dla naszych korzyści… 🙂
            Wiem też, że… nic nie może stać się naszym doświadczeniem, jeśli… takiego doświadczenia nie potrzebujemy dla własnego wzrostu…, nie spędza mi więc sen z powiek pytanie o to… „… W którą stronę pobiegnie 7 315 000 000 owieczek- mutantów , poganianych przez pieski…”😉

          • margo0307 pisze:

            Małe uzupełnienie do poprzedniego wpisu…😉

            „…nie spędza mi więc sen z powiek pytanie o to… „… W którą stronę pobiegnie 7 315 000 000 owieczek- mutantów , poganianych przez pieski…”😉 bo ich po prostu nie widzę… 😛
            W zamian… widzę ludzkość, u której… z sekundy na sekundę… rośnie zarówno świadomość jak i z-rozumienie, iż wszyscy razem i każdy z osobna tworzymy swoje światy, w których pragniemy doświadczać siebie…🙂

          • marek pisze:

            Wreszcie dostrzegłem o co w tych naszych rozmowach” zgrzyta „.

            Wasze rozumienie ,któremu w części przyznaję rację łącznie z tym , że jest prawdziwe sprawdza się na ” własnym podwórku ” w obrębie swojego życia / i to nie w pełni zgodnie z tą ideą /.

            Tymczasem w stosunku do masy jaką tworzy sobą ludzkość ustawiona jak gdyby „bokiem ” do owych mądrości wydaje się mało skuteczne do trafnego prorokowania naszej zbiorowej przyszłości .

            Tak więc w moich pojęciach jest to swego rodzaju odwrócenie się od realiów świata zewnętrznego i bez żadnych złośliwości a jedynie dla uzasadnienia tych przekonań zapytam : czy strusia chowanie głowy w piasek , względnie dziecka zasłanianie oczu ma wpływ na zewnętrzne warunki które napawają go lękiem .

            Osobiście uważam że nie , taka postawa wyraża jedynie postawę pasywną .

            m

          • margo0307 pisze:

            „…czy strusia chowanie głowy w piasek , względnie dziecka zasłanianie oczu ma wpływ na zewnętrzne warunki które napawają go lękiem…”

            Przede wszystkim… akceptacja zadziewających się w życiu zdarzeń – nie jest chowaniem głowy w piasek, a tym bardziej zakrywaniem oczu, bo przecież nie o to chodzi Marek…🙂 Podobnie jak… nie o to chodzi… byś Ty przeżył moje życie… albo ja – Twoje…, ponieważ każde z nas zbiera swoje – jedynie sobie niezbędne i potrzebne doświadczenia…
            Akceptacja nie budzi ani lęku, ani złości na to – na co i tak nie mamy wpływu, ponieważ wpływ mamy jedynie na to – co sami myślimy i robimy…
            Powiedz sam – czy masz wpływ na… „masę jaką tworzy sobą ludzkość” ?😉

          • Mezamir pisze:

            Widzisz jakąś różnicę między akceptacją a biernością?
            Czy należy akceptować niesprawiedliwość,niewolnictwo i wyzysk?
            A gdy kogoś tłuką na ulicy to mam mu pomóc czy zaakceptować jego karmę?

          • margo0307 pisze:

            ” Widzisz jakąś różnicę między akceptacją a biernością?…
            A gdy kogoś tłuką na ulicy to mam mu pomóc czy zaakceptować jego karmę?”

            _____________
            Mezamir, może… nie wyjeżdżaj tu zaraz z karmą…, bo w ten sposób mieszasz kompletnie wszystko ze wszystkim…😉
            Oczywiście, że widzę różnicę i to dość sporą…😛
            Pod pojęciem akceptacji rozumiem… aprobatę i pogodzenie się z czymś, na co nie mam wpływu i czego w żaden dostępny mi sposób nie mogę zmienić…, a w związku z tym – akceptuję zarówno siebie oraz to – co mnie spotyka…, inaczej mówiąc… godzę się z nieuniknionym i nie stawiam temu oporu…
            Akceptacja jednak wcale nie oznacza bierności czy rezygnacji z czegoś…
            Istnieje spora różnica między taktyką… „śniętej ryby w nurcie rzeki” – a decyzją, że chcę płynąć z nurtem życia…
            W pierwszym przypadku płyniesz bo… nie masz wyboru…, w drugim – płyniesz z własnego wyboru…😉
            * * *
            „..Czy należy akceptować niesprawiedliwość,niewolnictwo i wyzysk?..”
            ____________
            Nie zaobserwowałam ani też nie odczuwam – w stosunku do siebie, ani w najbliższym mi otoczeniu… ani niesprawiedliwości, ani zniewolenia czy jakiegokolwiek wyzysku…
            A czy… Ciebie Mezamir spotyka… niesprawiedliwość, zniewolenie czy wyzysk ?
            Jeśli tak – to zadaj sobie pytanie… dlaczego tak się zadziewa…, co jest tego przyczyną ?

          • Mezamir pisze:

            Czym jest płynięcie z nurtem życia?
            Niech się dzieje co chce – problem w tym że my sami tworzymy swoją teraźniejszość w przeszłości więc wszystko co się wydarza ,dzieje się pod wpływem naszych czynów z przeszłości.

            W pierwszym przypadku płyniesz bo… nie masz wyboru…, w drugim – płyniesz z własnego wyboru

            No jak możesz🙂 przecież wybór oznacza niegodzenie się z rzeczywistością X
            i wybór Y

            Płynąc z własnego wyboru to bierność w stosunku do tego co nasz czeka na końcu rzeki.

            Nie zaobserwowałam ani też nie odczuwam – w stosunku do siebie, ani w najbliższym mi otoczeniu… ani niesprawiedliwości, ani zniewolenia czy jakiegokolwiek wyzysku…

            No chyba sobie ze mnie ikrę robisz ? :>
            A wiek emerytalny chociażby?Drożyzna w sklepach?
            Coraz gorsza jakość pożywienia za coraz większe pieniądze?
            Bezrobocie?Gdzie Ty żyjesz ?😀

  2. LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

    Jeszcze 7 latek zostało wam na rachunek sumienia i nawrócenie się. Katolickie gniazdo żmij czyli watykan zostanie spalony ogniem za omamienie czarami wszystkich narodów Ziemi, Dzisiaj katoliccy czarno magicy mają takie ohydne święto podczas którego szaman wmawia żyjącej istocie „prochem jesteś” Przykre jest patrzeć na to jak dorośli ludzie są w ten sposób upadlani klęczą na kolanach. W Apokalipsie KK nazwany jest wielką nierządnicą na którą niebawem przyjdzie boski sąd. Ziemia to wodna planeta i w świecie duchowym stanowi czyściec jednak patrząc na dokonania mieszkańców planety stwierdzam że opornie idzie ten proces.

    Jak się nie nawrócicie to w 2023 roku zobaczycie co to znaczy Anielska Ręka Sprawiedliwości.

    • margo0307 pisze:

      „…Przykre jest patrzeć na to jak dorośli ludzie są w ten sposób upadlani klęczą na kolanach…”
      ________
      Mała Luci, a może jest tak… że ludzie nie są „upadlani” a tylko… sami siebie takimi postrzegają ?
      Czy ktokolwiek stoi nad ich głowami z pistoletem w ręku i mówi, że mają klękać bo inaczej ich zastrzeli ?
      Skoro czują taką potrzebę – to widocznie jeszcze… jest im ona do czegoś potrzebna…
      A Ty – wstrzymaj się od ocen…
      Przyglądaj się z daleka na to, co się zadziewa i nie bierz w tym udziału, ponieważ oceniając – sama w to wkraczasz i opowiadasz się po jednej ze stron…
      Nic nie jest takie – jakie wydaje się nam, że jest… i nie wiemy… co i komu – na dany moment jest potrzebne…🙂

    • Maria_st pisze:

      „Jak się nie nawrócicie to w 2023 roku zobaczycie co to znaczy Anielska Ręka Sprawiedliwości.”

      „ha ha ha strach sie bać takiej dłoni❤

    • JESTEM pisze:

      Lucy, to blizny?

      • Maria_st pisze:

        Malgosiu tu odpowiedz :

        „Mogę i bede pisać w imieniu Gai gdyż na prawej dłoni mam odwzorowanie trzech piramid z giza z wyraźnie zaznaczoną gwiazdą Bellatrix poświeconą walecznym Kobietom. Mój nick name także o czymś świadczy i nie jest to dla zabawy. Ja też bardzo kocham ludzi szczególnie wtedy jak śpią gdyż są tacy niewinni i słodcy jednak nie pozwolę sobie na niszczenie mojej planety i robienie z niej wysypiska śmieci. Jak widzisz w naturze jest zero sztuczności czego nie można powiedzieć o wynalazkach stworzonych prz człowieka.”
        https://nnka.wordpress.com/2016/01/21/ten-pierwszy-raz-doroslosc/#comment-56842

        „Moja Prawa dłoń z zaznaczonymi punktami, jest no na rękawiczce kosmetycznej gdyż na gołej dłoni Ciężko było uchwycić ponieważ te punkciki nie posiadaj dużego kontrastu w odniesieniu do reszty części dłoni.”

        https://nnka.wordpress.com/2016/01/21/ten-pierwszy-raz-doroslosc/#comment-56865

        • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

          Te punkciki na dłoni tylko potwierdzają moją tożsamość. Można wiele pisać o Miłości do Planety jednak realnie nic to nie znaczy. Na własne życzenie zamykacie sobie drzwi do królestwa niebieskiego. W żaden sposób nie można skłonić was do współpracy, szkoda nie musicie się ze mną bawić.

          „Wśród tandety lśniąc jak diament
          Być zagadką, której nikt
          Nie zdąży zgadnąć nim minie czas”

          Kluczem do Wielkiej piramidy jest Liczba 7 liczba 7 to także czystość i jest przypisana do śnieżnobiałego kontynentu Antarktydy skutego lodem. 7 to boska doskonałość zaś liczba człowieka to 6.

          Grot strzały do Bogini Jutrzenka zwiastująca wschód słońca i nowy dzień, jak się nie będziecie ze mną bawili to zrobię wam 3 dni ciemności🙂

          • Dawid56 pisze:

            Lucy wyjaśnij proszę dlaczego kluczem do Wielkiej Piramidy jest liczba „7”?

          • Dawid56 pisze:

            Zapewne powiesz ,że Wielka piramida składa się z 4 trójkątów ( czyli 4+3), a może znasz jeszcze inną formułę.
            P.S. dlaczego znowu straszysz?
            ” Grot strzały do Bogini Jutrzenka zwiastująca wschód słońca i nowy dzień, jak się nie będziecie ze mną bawili to zrobię wam 3 dni ciemności :)”
            Nie Ty o tym decydujesz!!!!
            Wystarczy po prostu „wykasować” owe trzy dni ciemności ze Świadomości ludzi i one się nie zdarzą.

      • margo0307 pisze:

        „…to blizny?
        ——————
        Nie, tatuaż na rękawiczce…

  3. trelemorele pisze:

    LuciEarth(Blue_Heart) pisze:
    Luty 10, 2016 o 13:47

    Jeszcze 7 latek zostało wam na rachunek sumienia i nawrócenie się
    ___________________
    7 lat to sporo czasu. Póki co biorę pod uwagę nawrócenie się na Islam bądź Judaizm.
    A może przezornie powinnam równolegle dwie religie „opanować” perfekcyjnie? Jak radzisz?
    Zaczęliśmy już gromadzić atrybuty/gadżety, ja ostatnio odebrałam od krawcowej burkę, a mój mąż taką elegancką szmatę, którą w razie co zawinie sobie na głowę. Bratanica męża mieszka w Izraelu, ma talent do języków, obiecała nauczyć i Koranu i Tory.

    • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

      „My Dream”

      In my dreams there’s a place without war
      No more guns no more pain no more hurt
      It’s a world full of joy without sadness
      People sing people dance with all happiness

      [Chorus]
      Take me to my dream
      Love is everything
      Where there is no war
      And then children sing
      Love is all around
      It’s the only thing
      In a dream that must come true

      In my dreams there’s a place where it’s clean
      No more waste in the air and the sea
      So this place will be pure and all healthy
      You can live your life in heaven

      [Chorus]

      But I know it’s just a dream
      Will it ever change this life?
      Hope one day it’ll turn around
      Into the place that I dream about

      Take me to this dream
      Love is everything
      Where there is no war
      And the children sing
      Love is all around
      It’s the only thing
      In a dream that must come true

  4. Dawid56 pisze:

    Lucy wybacz, ale nie rusza mnie to zupełnie.Progiem jest rok 2016.Zobacz to Ty poddajesz sie strachowi w myśl zasady kto strach sieje do tego strach wróci .

    • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

      Twojej poglądy są co najmniej dziwne zero chęci do aktywnej zamiany sytuacji panującej na Ziemi. OK może być tez i tak jednak nie zdziw się i nie płacz gdy planeta jako świadoma istota przejdzie oczyszczenie które spowoduje znaczne zmniejszenie liczby mieszkańców.

      • Maria_st pisze:

        Lucuś to twoja bajka a nie Dawida.

        • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

          Jak już co to Nasza Bajka daję wam 7 latek na zastanowienie się nad swoim postępowaniem jak nie będziecie wykazywać oznak poprawy wciągnie wasz kosmiczna czarna dziura inaczej królicza nora o której często pisze tutaj marek. Nie ma w tym nic fajnego gdyż oznacza to duchową egzystencję w całkowitej ciemności.

          We’ve got time to wait
          Then we wait until it’s too late
          We always move in seconds in a world of hours and days
          We’ve got bones and blood
          Is this all what we’ve got
          I thought there was a brain
          But maybe I just thought in vain

          And this is not the time to wonder
          This is not the time to cry
          This is not the time to sleep while we fight
          And this is not the time to die

          ‚Cause this is just a time to fear
          Oh, don’t worry about the meaning
          Don’t worry ’bout the world
          It’s the question how to see it clear

          That’s the time…

          Reality isn’t dreams
          Reality is not what it seems
          It’s not the way we want it
          It’s just the way it’s gonna be
          We’ve got love and hate
          But we can’t estimate
          What’s the right solution
          To kill the illusion of this world

          And this is not the time to wonder
          This is not the time to cry
          This is not the time to sleep while we fight
          And this is not the time to die

          ‚Cause this is just a time to fear
          Oh, don’t worry about the meaning
          Don’t worry ’bout the world
          It’s the question how to see it clear

          That’s the time…

  5. Dawid56 pisze:

    W czwartym wykładzie zostały omówione pierwiastki z których można sporządzić ORMUS czyli monoatomowe metale-niemetale.Na przykład monoatomowe złoto jest białym proszkiem.
    http://davidicke.pl/forum/orme-t4507.html
    Tych jednoatomowych pierwiastków mającycch bardzo specyficzne właściwości spektralne i magnetyczne jest dwanaście: kobalt,nikiel,miedź,ruten,rod,pallad,srebro,osm,iryd,platyna,złoto,rtęć

    • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

      Jest takie powiedzenie Złoto dla Głupców i jego się trzymajmy.
      Dla mnie cenniejsze od tych wszystkich błyszczących metali jest to:

  6. Mezamir pisze:

    Zobaczcie co dzisiaj odkryłem

    Normalnie czadowi są😀 rozbraja mnie ich muzyka,image no i teksty w języku ojczystym
    Brawo!!

  7. Dawid56 pisze:

    Mezamir, ale to są nagrania chyba sprzed 30 lat!!!!( ubiór stylgrania)

  8. Mezamir pisze:

    No właśnie nowości😀 tradycyjny doom metal plus jakieś etniczne smaczki

  9. Dawid56 pisze:

    Od kilkunastu lat po świecie krążą opowieści o stworzeniu w chemicznym laboratorium pewnej substancji, która uzdrawia chorych, a zdrowych przenosi na wyższy poziom świadomości. W prasie i internecie pojawiają się artykuły o cudownych uzdrowieniach – i inne, które ostrzegają przed niebezpieczeństwem i oszustwem. Czym jest „biały proszek złota” Davida Hudsona – kamieniem filozoficznym, boską ambrozją czy… kolejnym oszustwem?

    Jeśli chodzi o proszek złota, to substancja ta nazywana jest „ORME” i wątpliwe aby poza Prof. Włoczyńskim ktoś ją w Polsce posiadał. Trzeba zawsze uważać na oszustów.

    W 1983 roku w prywatnym laboratorium Amerykanin, David Hudson, przypadkiem uzyskał niezwykłą substancję, której właściwości przeczyły prawom fizyki. Wszystko zaczęło się prozaicznie. Hudson był bogatym farmerem z Arizony, zajmującym się także odzyskiwaniem srebra i złota z tamtejszej gleby. Pewnego razu w trakcie pracy nad kolejną porcją gleby ludzie Hudsona natknęli się na pewną substancję, której nikt nie potrafił zidentyfikować. Przebadali ją w laboratorium. Otrzymali grudkę, która – według przyrządów do analizy – była stopem srebra i złota. Jednak ten stop był dziwny – metale te są miękkie, kowalne, można je walcować. Tymczasem kiedy tę próbkę umieszczono na stole i uderzono w nią młotkiem – rozprysła się jak szkło!
    Chemicy postanowili oddzielić chemicznie złoto od srebra i zbadać to, co zostanie. Analiza spektrometryczna wykazała, że pozostałością była mieszanina żelaza, krzemionki i aluminium. Jednak było to niemożliwe, gdyż tej substancji nie rozpuszczały najsilniejsze kwasy – nawet te, które dawały radę złotu. Czyli musiało być coś jeszcze. W laboratorium na Uniwersytecie Cornell na prośbę Hudsona wyizolowano z substancji te pierwiastki. Według naukowców nie powinno już nic pozostać – a tymczasem okazało się, że żelazo, krzemionka i aluminium stanowiły zaledwie 3% całej substancji. Po oddzieleniu pierwiastków naukowcy z Cornell rozłożyli ręce. To co zostało, nie poddawało się analizom spektrograficznym. Mieli do czynienia z jakąś nieznaną substancją.
    Wizja niewiarygodnego bogactwa

    David Hudson uparł się, że rozgryzie zagadkę. Dotarł do książki rosyjskich chemików, w której napisano, że aby otrzymać z jakiejś próbki ukryte w niej pierwiastki, trzeba ją wyżarzać w wielkiej temperaturze nie przez 15 sekund, jak się to robi standardowo, ale nawet przez 300 sekund. Hudson sfinansował więc budowę odpowiedniego urządzenia i rozpoczął wyżarzanie. Po pierwszych 15 sekundach pojawiły się znajome pierwiastki: żelazo, krzemionka i aluminium. Potem długo nic. Jednak na elektrodach nadal była jakaś śnieżnobiała substancja, więc czekano cierpliwie. Ukryte pierwiastki zaczęły się pojawiać po 70. sekundzie: najpierw pallad, potem platyna, następnie rod, iryd i osm. Najdroższe, najrzadziej spotykane metale z grupy platynowców.
    Hudson zrobił analizę ilościową pierwiastków w swojej próbce i doznał szoku: w jednej tonie materiału surowego było od 6-8 uncji (uncja to ok. 28 gram) palladu, 12-13 uncji platyny, 150 uncji osmu, 250 uncji rutenu, 600 uncji irydu i 800 uncji rodu. Pojawiła się przed nim wizja bogactwa – miał na swoich polach niewiarygodnie bogate złoża najdroższych pierwiastków: np. uncja złota kosztuje ok. 400 dol., a rodu aż 3000! Najpierw jednak musiał swój sposób pozyskiwania platynowców opatentować jako ORME – Orbitally Rearranged Monoatomic Elements (Jednoatomowe pierwiastki o przekształconych orbitach).
    Złożył więc w urzędzie patentowym wniosek. Ale urząd potrzebował bardziej dokładnych informacji na temat procesu przekształcania materiału wyjściowego do otrzymania białego proszku. I Hudson został zmuszony do rozwiązania pewnego problemu, z którym się borykał.

    Chodziło o to, że kiedy wystawiano biały proszek na działanie atmosfery, ten natychmiast zaczynał przybierać na wadze o 20-30 procent. Nie było to jednak skutkiem utlenienia – co sprawdzono. Gdy go podgrzewano do punktu zeszklenia i stawał się czarny – ważył 100%. Ale gdy przywracano mu śnieżnobiałą postać, ważył tylko 56% pierwotnej wagi. Co oznaczało, że cała masa tam jest, tylko nie da się jej zważyć! Pewien naukowiec stwierdził nawet, że to dowód na to, że substancja… zakrzywia przestrzeń! W trakcie kolejnych eksperymentów naukowcy doszli do wniosku, że mają tu do czynienia z nadzwyczajnego rodzaju nadprzewodnikiem.
    Materia, która zakrzywia przestrzeń

    Nadprzewodniki to niezwykle ciekawe materiały. Są świętym graalem współczesnych fizyków. Gdy przykładamy do nich pole magnetyczne, wzbudzamy prąd, który płynie i płynie bez końca, jak w perpetuum mobile. Problem w tym, że na razie nikt nie potrafi zrobić nadprzewodnika, który działałby w temperaturze pokojowej. Ale ten dziwny biały proszek zachowywał się, jakby był nadprzewodnikiem!
    Hudson dowiedział się, że naukowcy z US Naval Research doszli do wniosku, że komórki w ciele – a zwłaszcza komórki mózgowe – porozumiewają się ze sobą jak nadprzewodniki i że między komórkami przepływa światło, a nie, jak mówi się powszechnie, prąd elektryczny. David Hudson dodał dwa do dwóch i postanowił sprawdzić, co otrzyma, jeśli spali zwierzęce tkanki mózgowe, oczyści i wyżarzy swoją metodą. Nawet się nie zdziwił, kiedy wyszło mu, że pięć procent suchej tkanki mózgowej stanowią rod i iryd w stanie wysokospinowym (wysokoenergetycznym). Nadprzewodniki.
    Wyciągnął z tego wniosek, że w naszym ciele nieustannie przepływa światło podtrzymujące nić naszego życia, a wokół ciała rozciąga się niespolaryzowane pole magnetyczne zwane polem Meissnera lub aurą.
    Eliksir zdrowia jako efekt uboczny

    Do tego momentu David Hudson poruszał się w świecie nauk ścisłych – nawet jeśli brał pod uwagę teorie nieortodoksyjne, ale tylko one pomagały mu zrozumieć to, co działo się na jego oczach. Lecz pewnego dnia wkroczył w świat całkowicie mu nieznany, uznawany dotąd za przesądy i głupoty. Otóż wuj dał mu książkę pt. „Sekrety Alchemików” – ze słowami: przeczytaj, tam piszą o twoim białym proszku złota.
    Hudson książkę przeczytał i doszedł do wniosku, że opisany tam kamień filozoficzny, źródło światłości życia, był jego białym proszkiem złota. Co więcej, alchemicy twierdzili, że poprawia on komórki ciała, jest więc eliksirem zdrowia, młodości i nieśmiertelności.
    Przekazał więc próbki swojej substancji laboratorium Bristol-Myers-Squibb i otrzymał wyniki badań potwierdzające, że proszek wchodzi w reakcje z DNA, przywracając mu pierwotną, zdrową formę, likwidując po drodze wszelkie deformacje i choroby.
    Od tego był już tylko krok do eksperymentów na istotach żywych. Pierwszym pacjentem był chory na gorączkę kleszczową, gorączkę dolinną i wrzody pies, któremu żaden weterynarz nie mógł pomóc. Zastrzyki z roztworu białego proszku podawane przez kilkanaście dni wyleczyły zwierzaka. Potem byli ludzie chorzy na AIDS w stanie agonalnym. Wyzdrowieli… Hudson przyznaje też, że jednej kobiecie nie udało się pomóc.
    Jak twierdzi David Hudson, biały proszek złota nie jest jednak panaceum – to twór filozoficzny. Inaczej mówiąc – jego działanie polega na przywróceniu DNA do stanu idealnego. űe istnieje nie po to, by leczyć choroby, lecz by podnosić nasze umysły na wyższy poziom świadomości, ułatwiać oświecenie. Uleczenie ciała to tylko produkt uboczny…

    Historię odkrycia przedstawiłam tu bardzo skrótowo – zainteresowanych szczegółami (niezwykle interesującymi,
    a nawet wstrząsającymi) odsyłam do cyklu wykładów Dawida Hudsona opublikowanych w polskiej edycji „Nexusa” (numery z lat 2002 i 2003) lub do tekstów angielskich w internecie.
    Kamień filozoficzny i starożytni bogowie

    Niektórzy badacze odrzucają oficjalną historię starożytną ludzkości i próbują z mitów, legend i dogmatów religijnych złożyć w całość inną przeszłość naszego gatunku. Przyglądają się starożytnym przedmiotom, rysunkom, wczytują się w teksty – i wyciągają zupełnie inne wnioski niż uznani archeolodzy.

    Zecharia Stitchin – najbardziej znany z owych badaczy – propaguje wizję przeszłości, w której kosmici (czyli bogowie sumeryjscy) stworzyli ludzi, adamu, by dla nich pracowali. W tym samym świecie porusza się Laurence Gardner, który dla odmiany na warsztat wziął Stary Testament i zinterpretował go w świetle koncepcji Stitchina. Mam na myśli książkę pt. „Potomkowie Dawida i Jezusa” (wyd. Amber 2002).
    Przyznaję: niektóre rewolucyjne koncepcje Gardnera – zwłaszcza dotyczące istoty Boga, w którego wierzą żydzi i chrześcijanie – wydają się o wiele bardziej logiczne niż to, o czym nas uczą na lekcjach religii. Inne porażają czystym „chciejstwem”, naciąganiem faktów do własnej wizji. Ogólnie jednak ktoś sceptycznie nastawiony potraktuje tę historię alternatywną jak kolejną powieść fantastyczną.
    I nagle zdarza się coś, co sprawia, że zaczynamy się zastanawiać: a może ci heretycy nauki mają trochę racji? Tak jest w przypadku białego proszku złota.
    Otóż w starych świętych pismach sumeryjskich, egipskich, żydowskich oraz w Starym Testamencie istnieje mnóstwo odwołań do czegoś świętego, a czego nazwę tłumaczono (dość dziwnie) jako „co to jest”, a co po hebrajsku brzmi Ma-Na (manna?).
    Według teorii Stitchina-Gardnera, „co to jest” było substancją produkowaną przez sumeryjskich bogów, która dawała oświecenie, zdrowie i niezwykle długie życie. Bogowie karmili nią swoich ulubieńców, pierwszych ludzi-królów, a ci żyli po kilkaset lat (np. Adam żył ponoć 980 lat, jeśli wierzyć Staremu Testamentowi). Potem bogowie odeszli, skończyła się dostawa Ma-Na, ludzcy władcy żyli coraz krócej. Ale podobno niektórzy z nich byli przeszkoleni w produkcji Ma-Na. Nie był to ponoć oryginalny Gwiezdny Ogień
    Annunaki – substancja robiona z krwi miesięcznej bogini – ale i ta produkowana na ziemi z alchemicznego (czyli jednoatomowego) złota też spełniała swoje zadanie.
    Z czasem zapomniano, jak produkować Ma-Na. Nad odzyskaniem zapomnianej wiedzy przez wieki mozolili się alchemicy, próbując otrzymać kamień filozoficzny – biały proszek złota, z którego można zrobić eliksir zdrowia i nieśmiertelności. Który jest światłem życia i prowadzi do oświecenia.
    No cóż, kiedy współczesne odkrycia pasują do niektórych, wydawałoby się, szalonych koncepcji, zaczynamy się zastanawiać, które jeszcze mity okażą się prawdą. I czy to, co już wiemy, nie wystarcza, aby na nowo przyjrzeć się naszej przeszłości? Tylko że aby to zrobić
    – i wytrzymać konsekwencje – chyba wszyscy musielibyśmy zażyć duże dawki białego proszku złota.
    Muzyka aniołów, seks i kundalini

    David Hudson postanowił sprawdzić, jak duże dawki białego proszku złota podziałają na zdrowego człowieka – czy rzeczywiście wprowadzą go na wyższy stopień oświecenia. W eksperymencie wziął udział pewien mężczyzna (nazwisko nie zostało ujawnione). Zaczął przyjmować duże dawki jednoatomowego rodu i irydu – po 500 miligramów dziennie przez 30 dni, zgodnie z egipskim rytuałem przejścia. Po 5-6 dniach zaczął słyszeć w głowie dźwięk o wysokiej częstotliwości, który nie milkł nawet na chwilę, a który był tak potężny, że często zagłuszał inne dźwięki. (Podobno to ten dźwięk, który wschodni mistrzowie polecają znaleźć w swojej głowie podczas medytowania.) Przy czym dźwięk ten zupełnie mężczyźnie nie przeszkadzał, określał go nawet słowem „nektar”. Po 60 dniach od przyjęcia pierwszej dawki do dźwięku, coraz potężniejszego, doszły sny, objawienia i wizje. Mężczyzna twierdzi, że przychodzą do niego świetliste istoty, by go uczyć, a nawet uprawiać z nim miłość. Hudson uznał, że choć to dziwne, to nie niedorzeczne: kiedyś podobno ludzie kochali się z aniołami. Lecz to nie wszystko. Mężczyzna opowiadał, że zaczął miewać orgazmy – najpierw jeden dziennie, potem więcej, po kilkanaście. Były zupełnie poza jego kontrolą. Aż w końcu pewnego dnia poczuł, jak kolejny orgazm pojawił się w okolicach lędźwi i zaczął przesuwać się w górę poprzez kolejne czakramy, aż wreszcie wytrysnął czubkiem głowy.

    To zupełnie przypomina wspominane przez nauki wschodu przebudzenie kundalini – energetycznego węża, który śpi w każdym człowieku przy czakramie korzenia, a którego obudzenie ma nam dać oświecenie.
    Słynne Ryty Tybetańskie, których celem było zharmonizowanie czakramów w celu przywrócenia zdrowia i młodości, kończyły się Rytem Szóstym, seksualnym, którego odpowiednie wykonanie
    miało obudzić kundalini. Jednak nieprzygotowani do oświecenia mogli nawet stracić rozum.

    Hudson twierdzi, że próbował zainteresować swoim panaceum firmy farmaceutyczne. Bez skutku. No cóż – to akurat (o ile Hudson mówi prawdę i całą prawdę) jest zrozumiałe. Produkowanie BPZ jako „lekarstwa ostatecznego” rozłożyłoby na łopatki cały wielki przemysł.
    http://nibiru.pl/wieczne-zycie/56-bialy-proszek-zlota-nektarem-i-ambrozja.html
    Źródło: sm.fki.pl

    • margo0307 pisze:

      „..Słynne Ryty Tybetańskie, których celem było zharmonizowanie czakramów w celu przywrócenia zdrowia i młodości, kończyły się Rytem Szóstym, seksualnym, którego odpowiednie wykonanie miało obudzić kundalini. Jednak nieprzygotowani do oświecenia mogli nawet stracić rozum…”
      ————
      Dawidzie, proszę…

      Nie wierz tak… bez krytycznie we wszystko, co… ludzie gadają…😉

      • Mezamir pisze:

        Ta,a w Sai Babę to można wierzyć😀

        ” Jednemu z moich przyjaciół przydarzył się taki wypadek, że podczas praktykowania drugiej inicjacji, polegającej na ćwiczeniach oddechowych i praktyk z czakramami, zbyt wydłużył on te ćwiczenia. Nastąpiło wtedy wyrzucenie energii życiowej z ciała, w efekcie czego zmarł. Jeśli wykonywał by te ćwiczenia właściwie utrzymując skupienie na Śunjacie (pustce), wtedy nie napotkałby on takiego niebezpieczeństwa. Jemu zaś przydarzyło się tak, że zamiast do góry, jego świadomość i nasienie zostały wyrzucone w dół. Nie osiągnął on zatem praktyki Wadżra miłości; zamiast Tęczowego Ciała osiągnął jedynie zgon. Jeżeli zaś weźmiesz korzyści płynące z rozwoju swojego bodhi, wtedy będzie ono rosnąć. Wtedy energia tummo będzie bardzo mocna, taka jak wewnętrzny żar, tak iż będziesz mógł rozpuścić w nim wszystko, całe to fizyczne ciało stanie się światłem. Podsumowując chciałbym powiedzieć, że kiedy osiągamy cztery inicjacje i znamy filozofię Śunjaty, wtedy możemy także rozpoznać Dharmakaję. Bez Śunjaty nie możemy rozpoznać Dharmakaji, a bez Dharmakaji nie możemy zrealizować Tęczowego Ciała. Ponieważ tęcza pojawia się na niebie, jeżeli nie ma nieba, nie możemy wtedy ujrzeć tęczy. Oznacza to, że nasze ciało Mahasukhapradżni osiąga się niczym tęcze na niebie, a to niebo jest symbolem Dharmakaji. Kiedy praktykujesz Dharmakaję – powinieneś praktykować Mahamudrę i filozofię Śunjaty. Jeśli tego nie praktykujesz, a jedynie mówisz o tym , wtedy nie będzie to zrealizowane. Teoria to jedno, a realizacja to drugie. Musisz zatem wziąć abstrakcyjne postacie filozoficznych teorii i wcielić je w konkretną realizację Dharmakaji. Właśnie dlatego nawet kiedy osiągamy Tantrę, czy nawet gdy osiągamy Mahamudrę – bez Dharmakaji nie jesteśmy w stanie zrealizować Tęczowego Ciała. Jednak kiedy podążamy za regułami Padmasambhavy i rzeczywiście praktykujemy, wtedy zarówno Przyczyna jak i Ścieżka, wszystkie warunki – mogą być takie same jak u naszego Wielkiego Mistrza. Zatem Rezultat także może być taki sam. To jest moja konkluzja.

        Jeżeli nie dbamy o czakry, lecz zamiast tego dbamy jedynie o organy fizyczne, wtedy być może osiągniemy kilka chwilowych pożytków, jakąś tymczasową pomoc, w utrzymywaniu zdrowia fizycznego, jednak równocześnie tracimy wtedy potencjalność realizowania energii Stanu Buddy.

        Wtedy, gdy zapomina się o pięciu energiach Stanu Buddy, wtedy ciało Buddy nie rozwija się tak pomyślnie, zatem nie osiągasz wtedy Tęczowego Ciała.
        Jeżeli natomiast nie praktykuje się trzeciej inicjacji, wtedy nie realizujemy jej głównej funkcji, którą jest wymiana czerwonego i białego bodhi.

        Jak wiemy w ciele fizycznym człowieka, posiadającym pięć bardzo istotnych dla niego organów, mamy także nasienie i jajeczko (dotyczy substancji rozrodczych – przyp. tłum.);
        w ciele Buddy odpowiadają im białe i czerwone bodhi. Ponieważ to czerwone bodhi jest większe u kobiet, zaś białe u mężczyzn, dlatego praktykuje się wymienianie energią bodhi.
        Dotyczy tego trzecia inicjacja w praktykę miłości Wadżry.

        Zarówno mężczyźni jak i kobiety praktykują wg takich samych metod Miłości Wadżry. Po praktykowaniu i osiągniećiu rezultatów w praktyce głębokiego oddychania – krwawienia miesiączkowe u kobiet zatrzymują się, co oznacza że także u niej następuje zatrzymywanie esencji (zatrzymywanie owulacji).
        Miłość Wadżry praktykuje się „nerw do nerwu”.
        W pochwie znajduje się mały nerw, który jest zakończeniem kobiecego nerwu środkowego (kanału centralnego). Jest on mały i może zostać umieszczony w ustach penisa.
        Zatem z zewnątrz penis jest wtedy obejmowany przez pochwę, zaś wewnętrznie tajemny nerw kobiecy jest wewnątrz narządu męskiego. Dlatego jest to podwójne i nazywane jest „nerw do nerwu”.
        Po stworzeniu takiego kontaktu „nerw do nerwu”, może przepływać energia, następuje wzajemny przepływ energia do energii.
        W taki sposób nie następują żadne zakłócenia. Po tym przepływie energii, który jest wymianą czerwonego i białego bodhi w ich ciałach, oboje czują się zharmonizowani.
        Nie ma konieczności wytrysku nasienia do kobiety, ani też uwalniania jajeczka przez kobietę. Mężczyzna i kobieta po prostu wymieniają się swoimi różnymi materiałami.
        Tym materiałem jest energia, która staje się nasieniem.

        Właśnie to nazywa się „nerw do nerwu”, „energia do energii”, „kropla do kropli”.
        Nie jest to wyrzucanie na zewnątrz, ale podnoszenie do góry.
        Głębokie oddychanie podnosi tę energię do góry, zaś energia Buddy spływa do środka.
        Ogień podnosi się do góry, zaś kropla spływa w dół.
        HUNG symbolizuje białe bodhi, zaś ogień symbolizuje czerwone bodhi.
        Ojciec przekazuje dziecku białe bodhi, zaś matka przekazuje czerwone bodhi.
        http://www.yogichen.org/gurulin/translation/bk93pl.html
        http://www.yogichen.org/cw/cw33/bk093.html

        • margo0307 pisze:

          ” Ta,a w Sai Babę to można wierzyć😀 …”
          _______
          Można wierzyć – nie w Sai Babę lecz… w to – co mówi Sai Baba…, a można też… nie wierzyć…😀
          Każdy wierzy w to, co chce i co w głębi duszy z nim rezonuje Mezamirku…🙂❤

      • Dawid56 pisze:

        Oczywiście nie wierzę do końca w te wszystkie „odkrycia” kamienia filozoficznego, czy okiełznania energii kundalini.Człowiek od dawien dawna poszukuje wiecznej młodości i nie może pogodzić się z ze starzeniem swojego organizmu , który stopniowo traci swoje siły witalne.
        Dezyderata mówi jednak jednoznacznie:
        „Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości”
        ale z drugie strony :
        „jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż
        drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj
        a więc żyj w zgodzie z bogiem
        czymkolwiek on ci się wydaje
        w zgiełkliwym pomieszaniu życia
        zachowaj spokój ze swą duszą
        przy całej swej złudności, znoju i rozwianych
        marzeniach jest to piękny świat
        jest to piękny świat…”🙂

  10. Dawid56 pisze:

    Trzeba jednak uważać ze spożywaniem białego proszku złota.Niektórzy twierdzą że świadomość rozszerza się na tyle,że to co pomyślimy od razu się materializuje- to nie jest wcale dobre!!!

  11. marek pisze:

    Wczoraj wieczorem obejrzałem te cztery filmy i w pewnym sensie ” szczęka mi opadła „, gdyż poruszane przez pana Anczykowskiego tematy skłoniły mnie do wielu skojarzeń i refleksji .

    Dzisiaj to co zamieścił Dawid i Mezamir , wykluczyły odnoszenie się do za i przeciw w wielu objaśnionych przez nich tematach , jednak pozostały sprawy których nie poruszyli.

    Obaw co do zbyt szybkiego rozwoju ludzkiego rodzaju przez owych tworzących nas Bogów które zaowocowały utajnieniem wpływu owych nano substancji na kondycję istoty nimi się wspomagającej .

    Dostrzegłem oglądając te filmy uporczywe powracanie przez pana Anczykowskiego do twierdzenia iż składowe atomu należy kojarzyć jako fizyczny przejaw świadomości zarządzającej się / przy ich oglądzie / dla nas na dzień dzisiejszy niepojętymi prawami i zasadami .

    Jeszcze przed zapoznaniem się z komentarzami kolegów doszedłem do wniosku że manę , pranę można skojarzyć z owymi atomami w stanie pojedynczym a odniesienia poczynione do jej niezniszczalności i niezmienności w czasie , nasunęły mi przypuszczenie ,że nasycenie nią powyżej standardowego poziomu poprzez / wykonywanie ćwiczeń oddechowych z ukierunkowaniem na jej pobieranie i magazynowanie w ciele / pozostawia ślad na całe życie , bez względu jakimi meandrami prowadzi nas nasze ” niesforne ego ”

    Wspomniałem też na słowa Istot z którymi prowadziłem rozmowy , twierdziły iż zamieszkują ocean nieskończoności , gdzie każda porcja energii jest obłożoną porcją świadomości .Objaśnienia pana Anczykowskiego do tyczące powiązań atomu ze świadomością przybliżyły mi zrozumienie tych ich słów.

    Wywody Anczykowskiego w temacie że potrafi on porozumieć się z ludźmi o różnym poziomie osobniczego rozwoju utwierdziły mnie w przekonaniu zasadności dobierania różnej argumentacji i sformułowań ,by zainteresować współrozmówców tematem finalnym wokół którego kręci się MŻ świadomości i miłości . Samo używanie tych pojęć nadal uważam za niewystarczające jako możliwy do realizacji wkład w określaniu kim i po co jesteśmy.

    Rozważania te utrwaliły we mnie znak zapytania który stawiam reinkarnacji – która jest zasadna przy uwzględnieniu znikomych postępów jakie czynimy w trakcie krótkiego trwania naszego fizycznego życia , lecz jest podejrzana w temacie utraty pamięci miedzy reinkarnacjami jak również wskazuje na swe powiązania z ową ulotną chwilą trwania przebywania w ciele na tej Ziemi .

    Czas trwania życia fizycznego traktuję jako degradację rodzaju ludzkiego , a reinkarnację jako proces zastępczy mający uzupełniać braki z tego wynikające . Nie zmieniam jednak przekonań iż może to być proces utrzymywania nas w stanie istnienia „producentów luszu ” w miejsce tego co powinno być właściwe w postawie pomiędzy bardziej i mniej rozwinięty . Wspieranie tego ostatniego w rozwoju opartym o jego a nie narzucone czy podszepnięte wybory .

    Dla miłośników fantastyki dodam że owe porcje świadomości pojedyncze atomy z przyspieszonym spinem znajdują odpowiednik w serialu Gwiezdne Wrota , gdzie jedna z ras była w posiadaniu tzw.
    ” nanitów ” mikro robocików dokonujących naprawy w organizmie ludzkim .

    Rola owych pierwiastków jako nadprzewodników w organizmie ludzkim została wyczerpująco opisana .
    W temacie regeneracji DNA / przywracanie do stanu pierwotnego / regulacji pracy poszczególnych narządów , komórek i systemów owe pojedyncze atomy wyrażają się w swym działaniu jak gdyby zarządzane były odmienną od naszej świadomością mającą na celu przywrócenie stanu rzeczy do wzorcowego i utrzymanie go.

    Zastanawiam się czy moje przekonania ,że z procesem degradacji istoty ludzkiej może sobie poradzić jedynie Stwórca wszechrzeczy zsyłając w kierunku Ziemi zwiększoną dawkę energi przejawiającej się na styku energia – materia w formie owych ormusowskich atomów..
    Czy to zdarzenie nastąpi skutkiem wysłania owych energii do Ziemi , czy Ziemia wejdzie w przestrzeń o intensywniejszym ich nasyceniu lub zaczniemy produkować owe ormusu i z rozsądkiem je stosować , uważam za temat wtórny.

    Zapoznając się z argumentami Mezamira wskazującymi standardową drogę ewolucji człowieka przyznaję mu dużo racji .Jednakże nie mam odwagi tworzyć modeli w których przyszłość tworzymy w oparciu o narzędzia w chwili obecnej dostępne . Obawiam się ,że taki stan rzeczy , może być ostatnią chwilą naszego istnienia.

    W swoim przekonaniu jestem zwolennikiem jak najszerszego propagowania i czynienia badań w temacie ormusów , zarówno jako czynnika niwelującego choroby , jak również wspierającego rozwój psychiczny poprzez odbiór informacji z innych czasoprzestrzeni a tym samym dającym narzędzia jednostce ludzkiej do poszerzenia światopoglądu z efektem edukowania swego odzwierzęcego „ego „..

    m

    • marek pisze:

      Muszę jednak dla porządku ukazać też ciemną stronę mocy ormusa , tym bardziej że wyrażoną przez moją boginię ćwierkanych mądrości AD wel Anna Hayes .
      Oto one:

      – monoatomowe bylo juz znane w strarozytnym Egipcie
      – monoatomowe zloto i pochodne substancje powoduja Przejsciowa poprawe stanu fizycznego i rozwoju duchowego i W Tym Samym czasie powoduja erozje 3 podstawowych helis DNA poprzez wytworzenie ‚ molekularnego upakowania ‚( molecular compaction ) Powoduje to przeladowanie ( frequency overkill ) w nizszych niciach DNA poniewaz nie sa one w stanie przewodzic wyzszych czestotliwosci jako iz ‚ Oswiecenie ‚ nie nastepuje w naturalnym procesie ewolucji a jest sztucznie osiagane. Przypomina to efekt jaki wywoluje LSD i pochodne.

      – Nizsze nici DNA stopniowo eroduja i mutuja.

      – Z czasem uzaleznia , zaczyna byc niezbedne do utrzymania zdrowia ponieważ niższe nici DNA nie sa juz w stanie spelniac tej funkcji.

      I tutaj pcha mi się na usta pytanie .Moje forumowe koleżanki , może polubiłyście choć troszkę gadanie pani AD – w sprawie czarnej dziury.

      A co do stosowania ormusów nadal jestem na tak , tylko po przetestowaniu ich i w ilościach sprowadzających się do roli odtykaczy i naprawiaczy jak znany zapewne wszystkim gospodyniom domowym Krecik do rur kanalizacyjnych .

      Gryzie po łapkach , szczypie w oczy ale działa cuda , byle go nie pić dla poprawienia drożności przewodu pokarmowego .

      m

      • margo0307 pisze:

        „…A co do stosowania ormusów nadal jestem na tak , tylko po przetestowaniu ich i w ilościach sprowadzających się do roli odtykaczy i naprawiaczy…”
        ______
        Marek, jak dla mnie… jest to co najmniej dziwne, że… nadal jesteś na „tak”, pomimo iż… masz świadomość tego, że ormus…
        Z czasem uzależnia i zaczyna być niezbędny do utrzymania zdrowia ponieważ… niszczone są niższe nici DNA…, które stopniowo erodują i mutują i nie są już w stanie spełniać swej funkcji…”” ?
        Podobne zjawisko ma miejsce podczas brania… narkotyków…
        Początkowo… jest miło i odlotowo…, następuje w odczuciach coś na kształt…”poprawy”… stanu fizycznego i nawet wrażenia… rozwoju duchowego…
        Z czasem jednak… ta psychiczna zależność przybiera postać – silnej, nieopanowanej potrzeby i niekontrolowanego pragnienia ponownego przyjęcia danej substancji…

        „…Innym rodzajem uzależnienia, jest zależność fizyczna, która dotyczy tylko niektórych grup narkotyków. Zależność taka, to wynik adaptacji układu nerwowego do obecności danej substancji psychoaktywnej. Fizjologiczne mechanizmy powstawania zależności fizycznej przebiegają rozmaicie w przypadku różnych grup narkotyków. Przykładem mogą być barbiturany, których działanie wpływa na osłabienie aktywności neuronów. Przy nagłym odstawieniu barbituranów neurony te stają się nadaktywne prowadząc do wielu zaburzeń w czynnościach fizjologicznych organizmu…”
        http://www.narkomania.org.pl/informacje-o-narkotykach/konsekwencje-uzywania-narkotykow

        Dla mnie – wynika z tego jasno, że… wszelkie sztuczne… „polepszacze”… czy „przyspieszacze”… są szkodliwe i bardzo niebezpieczne !, choć… niektórym może się wydawać, że… są silni i odporni na ich działanie… i mówią sobie np:
        „ach…, wezmę tylko raz…, spróbuję jak to jest…”…, a potem jest… drugi raz, i jeszcze… jeden raz i… nie wiadomo kiedy… taki człowiek popada w uzależnienie…

        • marek pisze:

          Marek, jak dla mnie… jest to co najmniej dziwne, że… nadal jesteś na „tak”

          Małgosiu , bo na wszystko trzeba mieć ” pomysła ” , a nie tylko tak lub nie.
          Napił bym się wódki z Obamą i Putinem z diabłem też i spodziewam się ,że jak bym z rozsądkiem podszedł do tych libacji zyskał bym , a nie stracił.

          Dawniej tłukli ryby karbidem zalanym wodą w zakorkowanej butelce . Taki granat domowej roboty. Rozrywało butelkę wrzuconą do wody był huk i głuszył ryby.
          I tak jak z ormusami wypadki też były : czasami urwało rączkę .

          To jest to rozrywanie dolnych nici nadmiar energii / jak zwał tak zwał / . Wystarczy podać środek i nadzorować rozwój skromności i pokory , aby synteza świadomości i tworzenie się kolejnych sekwencji DNA były realnością w miejsce zmutowanego dołu.

          To takie opracowanie w „surowym stanie ” w temacie można czy nie.

          m

          • margo0307 pisze:

            „…Wystarczy podać środek i nadzorować rozwój skromności i pokory , aby synteza świadomości i tworzenie się kolejnych sekwencji DNA były realnością w miejsce zmutowanego dołu…”
            _____
            Hmm… podać środek i nadzorować… ciekawe masz pomyślunki… 😀
            A co jeśli… na ten przykład… ktoś nie posiada w sobie lub… nie chce posiadać… takich cech jak – skromność i pokora ? – to… co wtedy ?
            Powiem Ci co ja myślę… wtedy na drodze takiego kogoś… pojawiają się tzw. doświadczenia życiowe – za pomocą których – taki człowiek nabywa wiedzę a wraz z nią z-rozumienie znaczenia takich m.in. cech jak… skromność i pokora…

          • margo0307 pisze:

            „…Dawniej tłukli ryby karbidem zalanym wodą w zakorkowanej butelce…
            To jest to rozrywanie dolnych nici nadmiar energii / jak zwał tak zwał / ..”

            ______
            Z dedykacją dla Ciebie Marek ale także dla… nas wszystkich🙂

            „..Ilu ludzi czas wyleczył z ran, zamienił w spokój burze krwi,
            pewnie kiedyś tam, pod jesień tak, też czoło wypogodzi i wygładzi brwi.

            Widziałam dni w muzeach sennych, o wnętrzach zimnych jak lód,
            starsi ludzie w rogach wielkich sal, księgi pięknych myśli pełne,
            pokrył gruby kurz, herbaty smak, kapci miękkich szur, spokój serc.

            Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody, zaplącze drogi, pomyli prawdy,
            nim zboże oddzieli od trawy.
            Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz jestem tak młody, czas nas uczy pogody,
            tak od lat, tak od lat…” 🙂❤

    • marek pisze:

      A co jeśli… na ten przykład… ktoś nie posiada w sobie lub… nie chce posiadać… takich cech jak – skromność i pokora ?

      Na wszystko znajdzie się rada , być może aż po takie starania…

      Indygo 3 są esencjami duszy, które pomagają w rozwoju mniej rozwiniętych, często agresywnych dusz, z którymi mogą dzielić to same ciało. Inkarnują się w ten sposób aby uzdrawiać rozległe poziomy zniekształceń pomiędzy duszą genetycznie rozwiniętą a duszą mniej rozwiniętą. W ten sposób podczas integrowania tych dwóch skrajnych aspektów wewnątrz tego samego pola bio-energetycznego tworzą one zjednoczenie tych dwóch biegunów, które pozwala szablonowi DNA na zintegrowanie.

      https://poszukiwaniaduszy.wordpress.com/2015/09/19/indygo-3/

      m

  12. margo0307 pisze:

    „…doszedłem do wniosku że manę , pranę można skojarzyć z owymi atomami w stanie pojedynczym a odniesienia poczynione do jej niezniszczalności i niezmienności w czasie , nasunęły mi przypuszczenie ,że nasycenie nią powyżej standardowego poziomu poprzez / wykonywanie ćwiczeń oddechowych z ukierunkowaniem na jej pobieranie i magazynowanie w ciele / pozostawia ślad na całe życie , bez względu jakimi meandrami prowadzi nas nasze ” niesforne ego ”…”
    ——————-
    Marek, przecież wiesz, że mana , prana pochodzi ze Słońca i bierze się dosłownie z powietrza…🙂 Dzięki temu, że oddychamy… wchłaniamy tę energię do naszego organizmu.
    Im spokojniej i głębiej oddychamy – tym więcej energii pobieramy…🙂 Niektórzy nawet dostrzegają te maleńkie… biało-świetliste kuleczki w powietrzu, szczególnie w słoneczny dzień, gdzie pełno ich widać jak radośnie sobie fruwają… To nic innego jak właśnie prana – cząstki życiowej energii…
    Ale… kto dziś oddycha spokojnie i głęboko – ze świadomie ukierunkowaną uwagą poboru prany i do tego jeszcze wizualizuje czystą i świetlistą energię… ?
    Nauczyliśmy się oddychać szybko i płytko.., bo wiecznie gdzieś…, za czymś… pędzimy.., wiecznie się z kimś o coś ścigamy, rywalizujemy…, zatem raczej chyba… nie grozi nam… ponad standardowy poziom nasycenia…😀
    Nawet siedząc w domu, weź 10 głębokich spokojnych oddechów z intencją poboru prany i wyobrażaj sobie przy tym jak czysta energia wlewa się do Twojego ciała…, a sam zobaczysz jak szybkie będą tego efekty… kolory stają się żywsze, a umysł bardziej się rozjaśnia… i wszystko wokół wygląda trochę inaczej..🙂
    Czasem… przedawkowanie energii bywa niemiłe ale… jedynie dla tych, którzy nie wiedzą, co z nią zrobić…, dlatego ludzi nie ciągnie do nadmiaru… prany, many, ponieważ jej nadmiar kojarzy się im z agresją albo… z seksem…😉 i nie bardzo wiedzą – co z nią zrobić…, a Kahuni jak wiesz – wiedzieli i tą wiedzę wykorzystywali z doskonałym skutkiem…🙂

  13. trelemorele pisze:

    Dawid56 pisze:
    Luty 10, 2016 o 22:36
    _________
    Mezamir pisze:
    Luty 11, 2016 o 09:46
    ____________
    marek pisze:
    Luty 11, 2016 o 12:56
    _____________
    marek pisze:
    Luty 11, 2016 o 14:51
    ____________________________________
    Ponieważ nie znoszę lukrować ani nikomu w tyłek wchodzić by się przypodobać, by w „towarzystwie” dalej pozostawać…to wam powiem, że nie wiem czy mam się z tych waszych rewelacji śmiać czy płakać?

    Wbijcie sobie do głowy, że WSZYSTKO jest w waszym „wspólnym UMYŚLE” a ten jest sumą/średnią wszystkich umysłów ludzkich funkcjonujących w zbliżonym czasie i z możliwościami z określonego zakresu intelektualnego od-do i nie ma przeproś nic poza tym.
    Tak jak kiedyś to, że ludzie dożywali do ponad 900 lat. Taka była norma, ta norma wynikała z tamtejszego tak zakodowanego „wspólnego UMYSŁU”
    Podobnie ze złotym czy białym proszkiem, manną czy innymi cudami.
    Stopniowo „wspólny UMYSŁ” ewaluował do obecnej postaci.
    Wg mojego rozeznania „wspólny UMYSŁ” działa na przestrzeni wielu pokoleń na zasadzie jakby wahadła/wajchy.

    „Zastanawiam się czy moje przekonania ,że z procesem degradacji istoty ludzkiej może sobie poradzić jedynie Stwórca wszechrzeczy zsyłając w kierunku Ziemi zwiększoną dawkę energi przejawiającej się na styku energia – materia w formie owych ormusowskich atomów..
    Czy to zdarzenie nastąpi skutkiem wysłania owych energii do Ziemi , czy Ziemia wejdzie w przestrzeń o intensywniejszym ich nasyceniu lub zaczniemy produkować owe ormusu i z rozsądkiem je stosować , uważam za temat wtórny….

    W swoim przekonaniu jestem zwolennikiem jak najszerszego propagowania i czynienia badań w temacie ormusów , zarówno jako czynnika niwelującego choroby , jak również wspierającego rozwój psychiczny poprzez odbiór informacji z innych czasoprzestrzeni a tym samym dającym narzędzia jednostce ludzkiej do poszerzenia światopoglądu z efektem edukowania swego odzwierzęcego „ego „.”

    Marku, masz w sobie wszystko co potrzebne do leczenia ciała i ducha, masz wszystko w swym dziecięcym umyśle, tyle wystarczy. Nie musisz szukać tego w umysłach naukowców, w filozofiach jakichś religii, nie musisz mieć wiedzy anatomicznej, nie musisz do tego używać nic co z materią związane, ani atomów, ani niczego specjalnie zesłanego z Kosmosu czy od Boga, bo to wszysko jest w twoim zasiegu i dostępne dla każdego i oczywiście w zakresie od-do, zakresu świadomości/mozliwosci naszych umysłów. Wystarczy odpowiednio „nastroić swój umysł” i użyć „dziecięcej fantazji”.
    Powinno nam zależeć na ciągłym podnoszeniu świadomości/mozliwości jak najwiękkszej liczby umysłów, bo wtedy zwiększa się zakkres „wspólnego UMYSŁU” , wtedy jest szansa na znaczne podniesienie wieku życia i bez korzystania z przeszczepów itp zabiegów…tak ogólnie mówiąc.
    Ale mogłabym tu opisać w szczegółach moje i innych bliskich mi ludzi przypadki wyleczenia zdiagnozowanych poważnych chorób w jedną noc, w kilka godzin.

  14. trelemorele pisze:

    Jakiś czas temu w tv pokazywali przypadek faceta szykowanego do przeszczepu serca, leżał w szpitalu czekajac na dawcę, pod ciągłą kontrolą i wspomaganiem medycznym bo serce złom. Tuż przed przeszczepem dokonano ostatniego badania i jakie było zdziwienie gdy okazało się, że serce zdrowe, że się zregenerowało w króciutkim czasie.

    • Maria_st pisze:

      Jakiś czas temu w tv pokazywali przypadek faceta szykowanego do przeszczepu serca, leżał w szpitalu czekajac na dawcę, pod ciągłą kontrolą i wspomaganiem medycznym bo serce złom. Tuż przed przeszczepem dokonano ostatniego badania i jakie było zdziwienie gdy okazało się, że serce zdrowe, że się zregenerowało w króciutkim czasie.

      Muki też opisywał podobny przypadek.
      W tv oglądałam chorego, czekającego na przeszczep, podłączono Go do sztucznego serca i juz nie musiał wymieniąc serca

      • trelemorele pisze:

        Maryś, może ten sam przypadek oglądałyśmy?
        Jak myślisz, jak można takie czary wytłumaczyć?
        Dlaczego u jednych zrujnowane serce czy inny organ zdrowieje/regeneruje się, a u innych nie?

        • Maria_st pisze:

          uwazam, ze chęć życia, jeden z wyborów.
          Ja np od dziecka mam wrażenie że nie umrę i nieraz się zastanawiałam skąd to przeświadczenie.
          Być może będzie tak jak w jednym z doświadczeń.

  15. trelemorele pisze:

    Chęć życia na pewno, bo wbrew pozorom różna u ludzi bywa.
    Ja w dzieciństwie miałam wręcz pewność, ze nie umrę, bo przecież gdybym umarła to i świat nie mógłby dalej istnieć, a to niemożliwe przecież. Potem przekonałam się, że jako dziecko miałam rację i dzięki temu żyję spokojniej i teraz.

    o jakim doświadczeniu mówisz?

  16. trelemorele pisze:

    Mezamir pisze:
    Luty 17, 2016 o 16:27

    A gdy kogoś tłuką na ulicy to mam mu pomóc czy zaakceptować jego karmę?
    ______________________
    Z tą karmą to jeszcze gorzej niż z nadstawianiem drugiego policzka…głupota do entej potęgi

  17. trelemorele pisze:

    Margo pisze
    „Mój natomiast umysł… kreuje sobie istnienie w pokoju, radości, dobrostanie i jedności z Naturą…🙂 ”
    _______________________________
    Piękna kreacja, ale zeby sie zmaterializowała to trzeba się trochę napracować…juz pisałam, ze na tym swiecie nic za darmo nie ma. Można i najpierw dostać, ale potem trzeba zapłacić/odpłacić, jak tego nie zrobisz to stracisz z nawiązką to co wcześniej dostałaś…na zasadzie równowagi.

    • margo0307 pisze:

      „…juz pisałam, ze na tym swiecie nic za darmo nie ma..”
      ______
      Tak, tak, tak… pisałaś, pisałaś i ciągle to piszesz…

      Czy zgadzasz się trelemorele, że… punkt widzenia zależy od punktu patrzenia ?

      Jeśli tak, to zobacz sama co sobie tworzysz ?!…
      Ponieważ wbiłaś sobie do głowy tę… hmm… „maksymę”, w której – jak widać – ciągle siebie jeszcze utwierdzasz, dlatego… nieustannie tego doświadczasz i… za wszystko musisz płacić, bo zgodnie z Twoim życzeniem – nic nie dostaniesz od Wszechświata za darmo…😉
      Mało tego, że ciągle to powtarzasz…, to jeszcze starasz siebie i innych przekonać, że owszem…
      „…Można i najpierw dostać, ale potem trzeba zapłacić/odpłacić”
      … i jakby tego było mało, to jeszcze straszysz, że…
      „jak tego nie zrobisz to stracisz z nawiązką to co wcześniej dostałaś…na zasadzie równowagi”
      Po co to sobie robisz ?
      Czy nie lepiej… zmienić ten przestarzały wzorzec w umyśle na… np. taki:
      We Wszechświecie jest wszystkiego i dla wszystkich pod dostatkiem ?

      • JESTEM pisze:

        trelemorele:
        „…Można i najpierw dostać, ale potem trzeba zapłacić/odpłacić”
        … i jakby tego było mało, to jeszcze straszysz, że…
        „jak tego nie zrobisz to stracisz z nawiązką to co wcześniej dostałaś…na zasadzie równowagi”

        margo0307:
        „Po co to sobie robisz ?
        Czy nie lepiej… zmienić ten przestarzały wzorzec w umyśle na… np. taki:
        We Wszechświecie jest wszystkiego i dla wszystkich pod dostatkiem ?”

        ————-
        Po pierwsze, jak bierzemy ze sklepu coś, to musimy zapłacić. A jak weźmiemy coś z natury, na przykład jabłka rosnące dziko, to też musielibyśmy za nie zapłacić? Komu?

        W zasadzie to z energią jest tak, że żeby mogła „zaistnieć” cząstka, to niby „pobiera” ona energię „z banku Przestrzeni”, ale potem oddaje tę energię i… przestaje istnieć. Z drugiej jednak strony można popatrzeć na to zjawisko inaczej… to energia się zagęszcza i tworzy cząstkę… na jakiś czas i dzięki temu cząstka istnieje…
        hmm…

        • margo0307 pisze:

          „…W zasadzie to z energią jest tak, że żeby mogła „zaistnieć” cząstka, to niby „pobiera” ona energię „z banku Przestrzeni”, ale potem oddaje tę energię i… przestaje istnieć. Z drugiej jednak strony można popatrzeć na to zjawisko inaczej… to energia się zagęszcza i tworzy cząstkę… na jakiś czas i dzięki temu cząstka istnieje…
          hmm…”

          ______
          Rzeczywiście… hmm bo jakoś… nie kapiszi…😉
          Możesz Jestem wyrazić swą myśl troszkę jaśniej ?

          • JESTEM pisze:

            margo0307:
            „Rzeczywiście… hmm bo jakoś… nie kapiszi…😉
            Możesz Jestem wyrazić swą myśl troszkę jaśniej ?”

            Zainspirowałyście mnie obie, ty i trelemorele. Po prostu zastanawia mnie, jak to jest z tymi dwoma koncepcjami, że:
            1. „Można i najpierw dostać, ale potem trzeba zapłacić/odpłacić”
            2. „We Wszechświecie jest wszystkiego i dla wszystkich pod dostatkiem ?”

            Zastanawia mnie… że jeśli wszystkiego jest dla wszystkich pod dostatkiem i jeśli coś się dostaje albo coś się bierze z tego wszystkiego, co pod dostatkiem, to czy coś trzeba płacić za to i komu czy nie trzeba płacić?

            I przyszła mi analogia do powstawania materii z energii, że można zjawisko powstawania materii postrzegać:
            1. jako „pożyczkę” energii z „banku Przestrzeni”, aby cząstka mogła zaistnieć. Za taką „pożyczkę” – cząstka nie płaci, ale musi nią kiedyś oddać. taka cząstka dzięki tej energii „pobranej” z Przestrzeni istnieje, a potem „pożyczkę” zwraca poprzez oddanie z powrotem energii do „banku Przestrzeni”. A wtedy taka cząstka znika, rozpuszcza się w Przestrzeni.
            2. jako kreację – gdy energia się zagęszcza i tworzy – kreuje cząstkę… na jakiś czas i dzięki temu cząstka istnieje… Więc cząstka za tę energię (dar) nie płaci… chyba że… swoim istnieniem…🙂

            I tak mi się przejawiło, że
            1. Jeśli chcemy wziąć coś więcej niż dostajemy, to musimy zapłacić za to, co bierzemy.
            2. Jeśli coś dostajemy, to możemy nie płacić za to, co dostajemy, bo jest to dar. I wtedy po prostu przyjmujemy to, co dostajemy.
            (Nie jest to biernym przyjmowaniem, lecz aktywnym przyjmowaniem z wdzięcznością.😉 )

            Czasem coś robię dla kogoś (praca, działanie), za co ktoś daje mi pieniądze. A to może być wymiana, a nie koniecznie… zarabianie i płacenie.
            A czasem ktoś mi nie daje pieniędzy za wykonaną przeze mnie pracę, działanie dla kogoś, a wtedy oddaję tę moją wykonaną pracę… wszechświatowi, Całości (Bogu). Z wdzięcznością i zaufaniem…😉

            dziękuję.

          • Dawid56 pisze:

            Jestem owa zapłata to czasami uśmiech, pocałunek „dziękuję”. Jeśli coś dostajemy za darmo od kogoś , to przynajmniej owym dziękuję, pocałunkiem, życzliwym spojrzeniem, delikatnym dotykiem czy uśmiechem powinniśmy wyrazić wdzięczność swoją za otrzymany dar🙂

          • JESTEM pisze:

            Dawid56:
            „Jestem owa zapłata to czasami uśmiech, pocałunek „dziękuję”. Jeśli coś dostajemy za darmo od kogoś , to przynajmniej owym dziękuję, pocałunkiem, życzliwym spojrzeniem, delikatnym dotykiem czy uśmiechem powinniśmy wyrazić wdzięczność swoją za otrzymany dar🙂 „

            No tak… uśmiechem, słowem, ukłonem, przytuleniem lub pocałunkiem…
            nawet „wirtualnym” w swojej wewnętrznej Przestrzeni… albo rysunkiem:

          • JESTEM pisze:

            „Jestem owa zapłata to czasami uśmiech, pocałunek „dziękuję”. „

            Dawidzie, ale to już nie jest „zapłata”, to raczej… wymiana energetyczna.🙂

          • margo0307 pisze:

            „… 1. Jeśli chcemy wziąć coś więcej niż dostajemy, to musimy zapłacić za to, co bierzemy.
            2. Jeśli coś dostajemy, to możemy nie płacić za to, co dostajemy, bo jest to dar. I wtedy po prostu przyjmujemy to, co dostajemy…”

            ______
            Dokładnie, bo… wszystko – w nadmiarze jest niezdrowe a wręcz szkodliwe…, nawet – nadmiar dobrego…🙂

            „Nadmiar snu męczy, zbyt długi odpoczynek staje się cierpieniem.” – Homer
            „Nadmiar zasad wprowadza kwasy” – U. Zybura
            „Rzucaj chleb twój na wody płynące, bo po długim czasie znajdziesz go” – Ks.Ekl.

            Mistrz – jakim jest sama Natura, co dla jest jednoznaczne z Żyjącą Matrycą… także „nie lubi” nadmiaru w żadnej postaci… i zawsze „wymyśli” sposób na jego zredukowanie…, najlepiej więc dla nas … uczyć się od Mistrza🙂
            W Naturze nic też nie ginie – każda wysłana przez nas energia – bez względu na swój biegun – powraca do nas… w takiej czy innej postaci…
            Naszą Świadomość cechuje krótkotrwała pamięć…, a w związku z tym – nie pamiętamy naszych poczynań sprzed powiedzmy… 5-ciu lat…
            Nie pamiętamy, jak 5 lat temu.. np. pomogliśmy pani w sklepie pozbierać z podłogi rozsypane pieniądze…, ale nasza Podświadomość, która posiada pamięć długotrwałą – doskonale pamięta ten… drobny akt naszej dobrej woli…
            Nie pamiętamy jak… 5 lat temu np. minęliśmy obojętnienie leżącego na chodniku pana… udając, że go nie widzimy…, ale nasza Podświadomość… doskonale pamięta ten akt naszej obojętności…
            Są to jedynie… drobiazgi z naszego społecznego współistnienia, tyle że… z tych drobiazgów… składa się niemal całe nasze życie… i wszystkie uczynione przez nas akty dobrej… lub tej… mniej dobrej😉 woli… zostają nam zwrócone, wówczas mówimy, że… trafił nam się… „łut szczęścia”, albo że… „prześladuje nas pech”…🙂

        • marek pisze:

          na jakiś czas i dzięki temu cząstka istnieje…

          Jestem i tak powstała w/g pewnej teorii osobliwość zwana światem przejawionym jednak…..
          czy tą wiedzą nakarmię głodnego lub pocieszę cierpiącego ?

          m
          hmm

          • JESTEM pisze:

            „Jestem i tak powstała w/g pewnej teorii osobliwość zwana światem przejawionym jednak…..
            czy tą wiedzą nakarmię głodnego lub pocieszę cierpiącego ?”

            Prawdopodobnie nie nakarmisz. A czy nakarmisz głodnego taką wiedzą:
            „jesteśmy mutantami między tym co można nazwać człowiekiem , a tym co potocznie zwiemy zwierzęciem .(…) I niestety wciąż dochodzę do wniosków iż ten ” produkt eksperymentu ” jest nieudany.

            Mam nadzieję iż znajdę w nim materiały potwierdzające mój punkt widzenia że ” wilka zawsze będzie ciągnęło do lasu ” co w odniesieniu do nas jako populacji rozumiem iż wcześniej się pozagryzamy niż zbudujemy wyrażającą się w miliardach osobników harmonijną cywilizację .”

            ?

  18. trelemorele pisze:

    Mezamir pisze:
    Luty 17, 2016 o 17:34

    Dlatego pytam,bo albo biernie akceptujemy rzeczywistość
    albo ją kreujemy aktywnie
    __________________
    No ale co to znaczy kreować akktywnie?
    Moim zdaniem zeby jakaś sytuacja się wykreowała to musisz do tego przyłożyć swoje ręce, przejść drogę, pokonać na niej przeszkody (zapłata), gdy to zropbisz to wtedy znajdziesz sie w wyklreowanej sytuacji.

    • marek pisze:

      A mnie nasuwa się jeszcze jeden temat w związku z tutaj poruszanym .

      Sam przyznaję rację czynieniu starań o wzrost duchowy i z autopsji wiem że realizując ten proces można osiągnąć pewien rodzaj „, pola siłowego ” które usuwa lub przestrzega przed pewnymi zagrożeniami wypływającymi z życia w świecie fizycznym .

      Tak jak wcześniej napomykałem przenosi się to na codzienne funkcjonowanie i tworzy pewien dystans między daną istotą a tym co się wokół niej dzieje , jednakże w moim przypadku nie sięgnęło to stanu ” biernej akceptacji szeroko rozumianej rzeczywistości „.

      Dlaczego , bo choć na bliźnich narzekam , utożsamiam się z nimi i zajmowanie się wyłącznie swoim rozwojem traktowałbym jako przejaw wyalienowania czy wręcz ukrytego egoizmu .

      Nie twierdzę ,że właściwie nakreślam problem , sam tego nie mam klarownie zdefiniowanego jednakże moje apele by opisywać wzrost duchowy i drogi do niego wiodące ” przyziemną prozą ” w postawie wzajemnego szacunku uważam za w pełni zasadne,

      m

      • margo0307 pisze:

        „…moje apele by opisywać wzrost duchowy i drogi do niego wiodące ” przyziemną prozą ” w postawie wzajemnego szacunku uważam za w pełni zasadne”
        ____
        Ale właśnie to robimy Marek, w czym więc problem ?

  19. margo0307 pisze:

    Mezamir pisze:
    „..problem w tym że my sami tworzymy swoją teraźniejszość w przeszłości więc wszystko co się wydarza ,dzieje się pod wpływem naszych czynów z przeszłości…”
    _____
    Tak, to się zgadza… „że my sami tworzymy…” Ale… nie tak – jak to przedstawiłeś, ponieważ… każdy z nas dzisiaj – jest rezultatem swego przeszłego myślenia.
    Podobnie w przyszłości – będziemy rezultatem naszego… obecnego myślenia 😀
    * * *
    „Płynąc z własnego wyboru to bierność w stosunku do tego co nasz czeka na końcu rzeki.”
    _____
    A Ty wiesz Mezamir gdzie i kiedy… jest ten… koniec rzeki ?
    Wiesz.., jest takie mądre powiedzenie: punkt widzenia zależy od.. punktu patrzenia* 🙂
    * * *
    „A wiek emerytalny chociażby? Drożyzna w sklepach?”
    _____
    Nie podoba mi się pomysł… wydłużenia wieku emerytalnego ale… nie mam zbyt wielkiego na to wpływu, a w związku z tym… nie zamierzam z tego powodu rwać sobie włosów z głowy…, jest tyle innych, ciekawszych zajęć…😀
    * * *
    Coraz gorsza jakość pożywienia za coraz większe pieniądze?
    _____
    Czyżby ? Czym – Twoim zdaniem – objawia się ta coraz gorsza jakość pożywienia ?
    Od ponad pięciu lat – mniej/więcej tyle samo wydaję miesięcznie na żywność…, nie mogę więc zgodzić się tym twierdzeniem, że kosztuje ona coraz więcej…
    _____
    „Bezrobocie?Gdzie Ty żyjesz ?”😀
    _____
    Jakie bezrobocie ? Kto szuka pracy – ten ją znajduje!
    Tyle, że dzisiaj… niemal każdy chce być dyrektorem, prezesem, szefem, bossem… i najlepiej zarabiać 100 tys. miesięcznie…😀

    • Mezamir pisze:

      Nie podoba mi się pomysł… wydłużenia wieku emerytalnego ale… nie mam zbyt wielkiego na to wpływu

      A kto ma mieć wpływ na Twój własny wiek emerytalny?
      Po prostu jesteś bierna i godzisz się na los który kreują nam politycy :p

      Czym – Twoim zdaniem – objawia się ta coraz gorsza jakość pożywienia ?

      Rozstrojem żołądka ,osłabieniem,trzeba jeść coraz więcej
      aby dostarczyć dzienne minimum witamin a im więcej jesz tym bardziej tyjesz
      bo w jedzeniu coraz mniej wartości odżywczych a coraz więcej chemii

      Jakie bezrobocie ? Kto szuka pracy – ten ją znajduje!

      Nie pro wo kuj mnie😀
      Ja wiem że bez problemu można zostać niewolnikiem
      Zarabiać w ciągu 12 godzin tyle ile wynoszą miesięczne opłaty
      ale to jest survival i niewolnictwo a mnie chodzi o pracę
      Osiem godzin i do domu,zajmować się rodziną,sobą pasjami etc
      Skoro praca jest to czemu miliony Polaków żyje na wygnaniu?

      • margo0307 pisze:

        „..Skoro praca jest to czemu miliony Polaków żyje na wygnaniu?”
        ____
        Nie wiem, to ich wybór a więc ich zapytaj…🙂

        „..Rozstrojem żołądka ,osłabieniem,trzeba jeść coraz więcej..”
        ____
        Co Ty jadasz i w jakich ilościach, że Twój żołądek aż tak się buntuje !?

        „..Zarabiać w ciągu 12 godzin tyle ile wynoszą miesięczne opłaty… to jest survival i niewolnictwo a mnie chodzi o pracę Osiem godzin i do domu…”
        ____
        To zostań dyrektorem dps-u… 😀

    • marek pisze:

      Od ponad pięciu lat – mniej/więcej tyle samo wydaję miesięcznie na żywność…, nie mogę więc zgodzić się tym twierdzeniem, że kosztuje ona coraz więcej…

      Małgosiu tutaj już przegięłaś .

      m

      • margo0307 pisze:

        ” Od ponad pięciu lat – mniej/więcej tyle samo wydaję miesięcznie na żywność…, nie mogę więc zgodzić się tym twierdzeniem, że kosztuje ona coraz więcej…”

        „Małgosiu tutaj już przegięłaś .”
        ______
        Z niczym nie przegięłam, mówię jak jest.
        Średnio ~ na żywność wydaję/miesiąc ok.700 zł i odkąd prowadzę zapiski… czyli od jakichś 5 lat, rzadko kiedy przekraczam tą kwotę…
        Prawdą jest, że latem robię sama wszystkie przetwory + soki i tych produktów po prostu nie kupuję…🙂

    • Teresa Chacia pisze:

      W jednym komentarzu bzdur tyle
      z Jestem żyjecie nie tutaj chyba sie nie mylę
      bo na pewno nie na tej ziemi z nami
      gdzieś tam w górze nad chmurami
      praca jest na zawołanie
      tylko pracować panowie panie
      płacą bardzo przyzwoicie
      i nie wtrącają się w wasze życie
      kierownictwo nie wariuje
      tylko z miłością wami kieruje
      jakie bezrobocie
      z niedowierzaniem przyglądam sie waszej głupocie
      tylko nie chciejcie być dyrektorem
      wszystko co wam proponują przyjmujcie z humorem
      godzić się z miłością na wszystko dawajcie
      i jeszcze sie oprawcom w pas kłaniajcie
      jaka tam drożyzna
      jedzonko zdrowe każdy to przyzna
      nic do żywności nie dodają
      za marne pieniądze wszystkim prawie dają
      żywność drożej nie kosztuje
      to tylko wasze ego tak buzuje
      widząc to czego nie ma
      ja mam inne zdanie na ten temat
      niczym także was nie trują
      to tylko wasze hormony tak buzują
      wiek emerytalny a co mnie to obchodzi
      mając takie jak ja podejście zawsze będziecie młodzi
      młodzi szczęśliwi radośni piękni miłościwi
      słuchajcie mnie a będziecie tym co wyżej a na pewno żywi.

      • margo0307 pisze:

        „…z Jestem żyjecie nie tutaj chyba sie nie mylę
        bo na pewno nie na tej ziemi z nami
        gdzieś tam w górze nad chmurami…”

        _____
        Niestety Teresko – mylisz się.
        Nie żyję… „gdzieś tam w górze nad chmurami…”, żyję na tej samej – co Ty Ziemi, tyle że… zupełnie inaczej aniżeli Ty postrzegam Życie… czemu daję wyraz tym, co tutaj wyrażam…
        Możesz oczywiście nadal się użalać nad sobą i kpić sobie z innych… jeśli masz taką potrzebę, ale… to nic w Twoim życiu nie zmieni – dopóki Ty nie zmienisz swego wnętrza.., swoich myśli i wzorców gnieżdżących się w Twoim umyśle…

        • Teresa Chacia pisze:

          To Ty kpisz z innych
          czystych i niewinnych
          propagując by ciągle nad soba pracować
          bo co już nie zdążą z innymi obcować
          i dowiedzą się że świat to nie tylko Ty
          ale razem wspólnie my
          dlaczego tu wciskasz wszystkim swój nierealny świat
          i tak już od kilku dobrych lat
          jeżeli Ci jest dobrze z sobą i tylko z sobą
          dlaczego dzielisz się namiętnie z innymi swoją nie z tej ziemi osobą.

          • margo0307 pisze:

            „… propagując by ciągle nad soba pracować…”
            _____
            Pamiętasz Teresko o czym mówi trelemorele – nie ma nic za darmo – za wszystko trzeba płacić…, a ja dodam, że bez swej pracy nie pojesz swych smacznych kołaczy…😉

          • Dawid56 pisze:

            Każdy ma swój Świat i Ty i Ja czasami się zdarza że część Twojego Świata jest moim Światem i na odwrót rzadko się jednak zdarza aby te Światy Twój i mój pokrywały się przynajmniej w 50%.:(

        • Teresa Chacia pisze:

          O mnie się nie martw radę sobie doskonale dam
          a smaczne kołacze już od dawna sobie zajadam.

        • siola pisze:

          I zostanie wszystko po staremu ,
          a Boze chore dzieci ,
          beda dalej wrzucac ludziom w glowe smieci,
          Zamknij wszystko w sobie ,
          a boze matki z swymi bekartami ,
          za swe winy beda niewinnego czleka lac po mordzie,
          a na ustach przy tym slowa „O moj Boze,
          ale jak juz powiesz o NICH ludziom,
          to zadwoni boski benkart z pretensjami,
          A czy to musieli wszyscy wiedziec.
          Wiec nie boli ich klamanie ani ludzi mordowanie,
          ale boli boze dzieci gdy powiesz prawde o tym co ONI drugim robia.
          Tak wiec gdzie szukac Speer-a ,przecierz to jest tak po polsku Dzida.
          I tak teraz juz wiadomo czemu Dzida mowila -kochana Boza -zona Zmora.
          i nie dziwi na samochodzie NZ 88 nazi-nacionalizm
          I tak zyje sie tym bogom dobrze od wiekow ,
          bo ludziska dla boskiego dobra sami sobie glowy obcinaja.
          Bo dziadostwu co ich na siebie podpuszcza i klamstwa rozpuszcza,
          posluch daja ,swego zmyslu nie sluchajac.

      • JESTEM pisze:

        „W jednym komentarzu bzdur tyle
        z Jestem żyjecie nie tutaj chyba sie nie mylę
        (…)
        z niedowierzaniem przyglądam sie waszej głupocie”

        🙂❤

  20. trelemorele pisze:

    marek pisze:
    Luty 17, 2016 o 12:39
    też tak bym chciał tylko …. zapachniała mi ta postawa ucieczką od realiów . Dlaczego ? bo przypomniał mi się film z TV z ostatnich dni , gdzie wyrzynały się jakieś Majańskie plemiona .
    A na koniec bohater wraz żoną i dzieckiem gdy pokonał wrogów wyszedł na brzeg morza i dostrzegł okręty / przypuszczalnie Hiszpanów / i zdecydował , nie będziemy ich witać tylko ukryjemy się w puszczy .Uciekał przed najeźdźcami – cywilizacją .

    No i stąd moje skojarzenia o ucieczce ,bo on po prostu uciekał a przecież puszczy już nie ma, a to co z niej zostało nie starczy dla wszystkich , rezygnować ze zdobyczy techniki też już nie potrafimy i nie chcemy .

    Wiec patrząc realnie w przyszłość ludzkości widzi się że czeka ją , albo zaplanowana przez ” supermutantów ” stopniowa depopulacja , albo atomowa jatka .
    _______________________
    Oglądałam ten film…świetny
    Ale do obecnych czasów bardziej przystaje film Droga (The Road)
    Po kataklizmie atomowym zniszczone wszystko, ludzi pozostało niewiele, kkompletny bbrakk jedzenia
    Ojciec z synkiem idzie na drugi koniec USA w nadziei na lepsze. Po drodze liczne przeszkody, bandy zwyrodnialców itd…też super film warty obejrzenia

  21. trelemorele pisze:

    „A wiek emerytalny chociażby?”
    Praktycznie to powinniśmy zarabiać jakieś 5000zł/mc przez ostatnie 20lat pracy zeby uzbierało nam się niecałe 1000zł/mc emerytury pobieranej przez kolejne 20lat życia bez pracy.

    „Coraz gorsza jakość pożywienia za coraz większe pieniądze?”
    To zależy jak na to patrzeć. Z mojego punktu widzenia w sklepach jkest za dużo badziewia, substytutów, za dużo jest amatorów tanich i niskiej jakości produktów.
    Producenci z reguły ustalają ceny wg wzoru : wartość surowcax10
    Jezeli pączekk kkosztuje w sklepie 1zł, to surowiec na niego=10gr.
    Różnica to koszty wyprodukowania, robocizna, podatki, zysk dla producenta.
    Teraz sobie wyobraźcie z czego te pączki są produkowane. Mój zaprzyjaźniony producent ma normę nawet 8gr/pączek całkiem duży i okazały i smakuje ponoć jak pączek, ale sam do ust tego nie bierze i rodzinie i znajomym nie poleca.
    Podobnie jest z każdym innym produkktem żywnościowym w przystępnej cenie. Lepiej kupować drogo, albo robić samemu🙂 Produkty przemysłowe podlegają tej samej zasadzie tylko te z reguły trudniej samemu zrobić, więc lepiej kupować droższe bo lepsze i trwalsze

    „Jakie bezrobocie ? Kto szuka pracy – ten ją znajduje!”
    Moze nie kto szuka, ale kto naprawdę chce pracować, ten pracę znajdzie.

    • Mezamir pisze:

      Wiem jak wygląda handel jedzeniem bo pracowałem w hurtowni.
      Zgroza!!!
      Nikt z nas tego nie jadł ale na sklepy szło,ludzie to później jedli
      i nie mieli prawa czuć się dobrze.

      Moze nie kto szuka, ale kto naprawdę chce pracować, ten pracę znajdzie.

      Yhm,moja mama zwłaszcza,1300zł miesięcznie
      12 godzin jak wół w sklepie spożywczym i co kilka miesięcy musi oddać to co zarobi
      bo manko bo coś tam,szefostwo kradnie a robole są po to by ich doić.
      Marzenie każdej schorowanej kobiety przed 60
      którą zwolnili parę lat przed wiekiem emerytalnym
      żeby zamiast paru lat potrzebnych do emerytury
      musiała pracować kilkanaście lat dłużej.
      Mojemu tacie brakło dwóch lat,zwolnili go celowo pod koniec
      nie pozwolili pracować do końca bo wtedy miałby normalną emeryturę
      a tak to dostaje 800zł i prezesi mają więcej dla siebie.

      Nie wiem, to ich wybór a więc ich zapytaj…🙂

      D. a nie wybór.To właśnie brak wyboru zmusił do ucieczki
      bo w kraju nie ma pracy,chcesz żyć godnie musisz uciekać
      Nie masz wyboru tylko ultimatum,albo albo.

      Co to za wybór:płacisz kartą czy gotówką?
      W ogóle nie płacę – to jest wybór.

      To zostań dyrektorem dps

      Bardzo zabawne.

      • margo0307 pisze:

        „…Co to za wybór:płacisz kartą czy gotówką? W ogóle nie płacę – to jest wybór…”
        _____
        Mezamir, nie samym chlebem człowiek żyje…, ponieważ człowiek – przede wszystkim jest… Istotą Duchową posiadającą moc kreacji… i tak długo – jak długo człowiek będzie swą uwagę kierował jedynie na swój fizyczny aspekt – a zaniedbywał duchowy – tak długo będzie nieświadomie cierpiał… nie znając powodu swego cierpienia i za owo cierpienie obwiniał będzie wszystkich wokół…
        Nie musisz w to wierzyć… jeśli nie chcesz – Twój wybór… 🙂
        Wiedz jednak, że nic – w życiu każdego z nas… nie zadziewa się przypadkowo

        Natura jest tak wspaniale „skonstruowana”, że… każda pojedyncza jednostka organizmu działa na korzyść całości…, jeśli było by inaczej, cały organizm uległby samozniszczeniu…

        Spójrz na swoje ciało…
        Każdy narząd, każda komórka ma swoje zadanie, swoje miejsce i działa w jedności ze wszystkimi innymi… Wszystkie narządy i komórki harmonizują się ze sobą, działają wspólnie by utrzymać Twój organizm przy życiu i zdrowiu…
        Podobnie jest z organizmem całej ludzkości…
        Czy Ty – jako pojedyncza komórka tego organizmu… pracując w hurtowni i mając świadomość, że… swą pracą przyczyniasz się do rozprowadzania szkodliwej dla innych żywności – działałeś na korzyść całego organizmu – jakim jest społeczeństwo kupujące i jedzące tę żywność ?

        Zobacz… jak wiele mechanizmów samodestrukcji wytworzyliśmy…, a przecież wszystkie one działają poprzez poszczególnych, pojedynczych ludzi…, poszczególne komórki, które… oddzieliły się od siebie tworząc wewnętrzne antagonizmy…
        Niemal wszędzie obserwujemy jak poszczególne komórki ludzi zwalczają się nawzajem…
        Zabijamy siebie i innych pogrążeni w totalnej nieświadomości…
        Czy to jest dla nas korzystne ?
        Czy taki jest wybór każdego z nas ?
        Pamiętaj o tym, że… zaniechanie jakiegoś działania to… też wybór

        Jeśli więc mamy możliwość coś realnie zmienić, to po prostu róbmy to działając na naszym malutkim podwórku…, róbmy to – co leży w gestii naszych możliwości…, bo wszyscy posiadamy moc kreacji…🙂
        Jeśli byliśmy w stanie stworzyć taką… hmm… niedoskonałą cywilizację… to również jesteśmy w stanie ją przekształcić…
        Każdy z nas może to zrobić…, bo Ty i ja i każdy z nas – jako poszczególne komórki…, jako część ludzkości… mamy na nią swój wpływ…
        Działajmy więc wedle swoich możliwości dla naszego wspólnego dobra 🙂
        Zanim jednak ktokolwiek z nas zacznie cokolwiek robić w świecie zewnętrznym…, cokolwiek zmieniać – najpierw musi zacząć działanie od siebie…, bo tylko wówczas kiedy zaprowadzimy harmonię wewnątrz siebie – nasze działania będą naturalnie wpływały na całokształt ludzkości…🙂

        • Maria_st pisze:

          Piękne słowa Małgosiu i podpisuje się pod nimi.
          Od dziecka byłam dobrym obserwatorem i nieraz z tego powodu mi sie obrywało, czy to w domu, szkole, pracy.
          Wnioski przez lata zycia mam podobne do Twoich.
          Nie wyrywam jednak wlosow z glowy w razie potkniecia lecz staram sie zrozumiec dlaczego sie zdazyly, co mam z tego zrozumiec i wtedy wiem jak postapic gdy znowu zaistnieje dana sytuacja.
          Tak sobie mysle:
          do jakiego stanu człowiek sie doprowadza
          pluje na siebie
          okalecza
          truje
          teraz jeszcze zaklada sobie kajdany na nogi
          i szykuje sznur
          przed czym ucieka
          czego sie boi?
          taka rolę ma grać?
          dziwna ta rola
          może suflera trzeba wyslac na urlop

          Moze wtedy nie byloby klotni, nieporozumien a zgodnosc?

          • margo0307 pisze:

            „…Tak sobie mysle: do jakiego stanu człowiek sie doprowadza
            pluje na siebie, okalecza truje… może suflera trzeba wyslac na urlop
            Moze wtedy nie byloby klotni, nieporozumien a zgodnosc?”

            _____
            I ja przez lata swej… nie zawsze radosnej twórczości… wiele się nauczyłam Maryś i nie raz od życia… solidnego klapsa w dupsko zarobiłam…😀
            Na moje szczęście… podświadoma intuicja… nader często przypominała mi przyczyny, za których przyczyną dostawałam po grzbiecie tak – bym nie doprowadziła siebie do stanu upadku…
            Dawid w ostatnim arcie zacytował znamienne – jak dla mnie – słowa:

            „…Zewsząd słyszę krzyk – człowiek musi być młody! Musi młodo wyglądać, musi zachowywać się tak, jak zachowują się ludzie młodzi
            Wszystkie gazety i portale internetowe pokazują nam młodość jako największy atut…”

            A przecież… Natura nie robi nic niepotrzebnego i po coś… wprowadziła program pt. „starość”…, może po to… abyśmy się zastanowili… komu i czemu on służy ?

            Zadziwiające jest, że dopiero gdy… siwizna przysypie skronie… wielu z nas zaczyna… zwracać się ku swej duchowej naturze…, bo jakoś wcześniej… nie znajduje na to ani chęci ani czasu…
            Dlatego właśnie… jak myślę… propagowany jest i kultywowany… we wszechobecnych mendiach kult młodości… aby zająć nas pierdołami, nic nie znaczącymi „świecidełkami”…, abyśmy przypadkiem nie wpadli na to, że jest to jedynie… ułuda dająca nam krótkotrwałą przyjemność…
            Od małego uczy się nas… ładnie i modnie ubierać.., posiadać jak największą liczbę gadżetów… etc…

            Myślę sobie czasem, że… gdybyśmy wszyscy razem nagle… z-rozumieli…, uświadomili sobie, że… wszyscy tworzymy jeden wspólny organizm – działający dla dobra wszystkich i każdego z osobna to… w mgnieniu oka.. cały ten system naszej obecnej cywilizacji runąłby niczym… domek z kart… i z dnia na dzień stworzylibyśmy zupełnie inną Rzeczy Istność… 🙂❤
            Społeczność… wolną od lęku, rywalizacji, zazdrości… w zamian.. pełną miłości, akceptacji i totalnej świadomości…
            Wszystkie te prawa, które obecnie nas ograniczają… zostały by zupełnie naturalnie wymazane… a wszystko to zadziałoby się płynnie i harmonijnie… i nie trzeba by było ustanawiać ponownie jakichkolwiek praw, bo… nie było by takiej potrzeby skoro… wszyscy kierowalibyśmy się miłością i świadomością…
            Jak by to było ? 🙂❤
            Marek nieustannie przypomina o… masach…
            Ale przecież masy tworzą… jednostki…, jednostki, które żyją – myślą i działają…
            Jak długo jeszcze będziemy tak żyć – myśleć i działać nieświadomie ?
            Pewnie tak długo aż… nam się to nie znudzi… 😀

  22. trelemorele pisze:

    marek pisze:
    Luty 17, 2016 o 18:31

    A mnie nasuwa się jeszcze jeden temat w związku z tutaj poruszanym .

    Sam przyznaję rację czynieniu starań o wzrost duchowy i z autopsji wiem że realizując ten proces można osiągnąć pewien rodzaj „, pola siłowego ” które usuwa lub przestrzega przed pewnymi zagrożeniami wypływającymi z życia w świecie fizycznym .

    Tak jak wcześniej napomykałem przenosi się to na codzienne funkcjonowanie i tworzy pewien dystans między daną istotą a tym co się wokół niej dzieje , jednakże w moim przypadku nie sięgnęło to stanu ” biernej akceptacji szeroko rozumianej rzeczywistości „.

    Dlaczego , bo choć na bliźnich narzekam , utożsamiam się z nimi i zajmowanie się wyłącznie swoim rozwojem traktowałbym jako przejaw wyalienowania czy wręcz ukrytego egoizmu .
    ________________________
    Raczej rzadko się zdarza więcej niż jeden czy dwoje uzdolnionych duchowo w jednej rodzinie. Wg mnie wystarczy nawet jeden za wszystkich w domu/rodzinie…reszta tylko ma zaufać i poddać się zdarzeniom, które popłyną.
    czasem jednak zdarza się, ze przy największym wysiłku i dobrych chęciach nic dobrego nie wykkreujesz dla siebie i reszty bo np masz jednego skunksa obok i dopóki go nie odseparujesz to zmiany na lepsze dla wszystkich nie będzie.

    • margo0307 pisze:

      „…przy największym wysiłku i dobrych chęciach nic dobrego nie wykkreujesz dla siebie i reszty bo np masz jednego skunksa obok…”
      ____
      Jest takie – wg. mnie… dość trafne… powiedzenie:
      „dobrymi chęciami… wybrukowane jest piekło”
      Co zaś do… największego wysiłku to czasami… prócz własnego przykładu postępowania… zbędny jest jakikolwiek wysiłek

      Masz coś przeciwko skunksom ?
      Przecież to… takie sympatyczne zwierzątka…🙂

  23. trelemorele pisze:

    siola pisze:
    Luty 17, 2016 o 20:16
    bo ludziska dla boskiego dobra sami sobie glowy obcinaja.
    Bo dziadostwu co ich na siebie podpuszcza i klamstwa rozpuszcza,
    posluch daja ,swego zmyslu nie sluchajac.
    _____________________
    Panie Siola słyszał Pan, kolejny straszny mord w Niemczech
    Straszny bo 25 letni wnuczek zakatował łomem na śmierć swojego 84 letniego dziadka
    Dziadek były dyrektor szkoły żył samotnie w ładnym domku z ogródkiem, który z pasją upiększał, wszyscy sąsiedzi lubili starszego pana, bo taki miły serdeczny, pogodny itp.
    Dziadek zył w przekonaniu, ze życie jest piękne, że ludzie są wspaniali, nie widział nigdzie zagrożenia.
    Wnuczek często odwiedzał dziadziusia i było wszystko oki, aż feralnego dnia dziadziuś podjął niewygodny dla wnusia temat, jego braki w wykształceniu i konsekwencje z tym związane w przyszłości i za to podobnież zaraz zginął.

  24. siola pisze:

    Coz nie slyszalem ale za to gdzies w wedrowce po lubelskim , uslyszalem jak sie starszy czlowiek na swa dole skarzyl.Bo zaufal On boskosci i koscielnej duchowosci .Byl sam juz na tym swiecie wiec za obiecanke opieki duchowej i pomocy w starosci oddal swe gospodarstwo ludziom Boga.Coz lata minely czlowiek sie zestarzal ,pozostal teraz samotny.Nie ma teraz ani gospodarstwa ani tez opieki a chocby chcial poprosic teraz ludzi Jakis o pomoc na starosc to juz nie ma dac co w zamian bo to glupio jakos prosic kogos o pomoc nie dajac nic w zamian.Coz tym od Boga wszystko jedno Oni tylko oszukali znowu jeszcze jednego biednego co im wierzyl.
    Po drugie znam z tego co przezylem tez polskiego wnuczka na imie mial Mateusz ,coz dziadek dupke mu szorowal bo Boza zona zmora nie za bardzo to umiala,za to zmij ten jeden swego dziadka szantarzowal i na koncu wraz z swa boska rodzinka zabil a wine za to sie zachcialo przypisac drugiemu.Coz czasami boskie mendy zapominaja ze nie da sie wymazac pamieci wszystkim i czasami czlowiek pamieta jak taka menda wlasna Babke k nazwie choc gowno jedno wcale ja nie znalo ,bo ta sama boska banda juz wczesniej ja zabila.Coz moge jeszcze dodac ze jak szukalem to sie okazalo ze ta banda to niby powstance styczniowe a pozniej niby slaskie a coz teraz wielkie niemce.Moze i ten dziadek chociarz teraz niemiec mial pecha na wnuka jak Hubert na swego.Mnie juz dawno przestalo interesowac czy Niemiec czy Polak ale interesuje mnie bardziej czy w zywe oczy ludzi klamie.Coz dalej jakos Maja co niekturzy widac ta nadzieje ze to nigdy nie ma dla zdrajcow i oszustow kary.Ja nie wiem tam wiele ale mysle ze robienie kogos na baranka ofiarnego juz nie wyjdzie i nie bedzie juz nasmiewania sie z prawdziwej duchowosci i kopania tych co jeszcze Maja w sobie chociarz troche sumienia.Teraz widac u tych niby duchowych ze to znaja tylko jedno wyjscie a to wyjscie sie nazywa WOJNA .Przelewa sie te slowo wszedzie ,jakby jeszcze wojen bylo malo .Coz mysle ze przychodzi juz ta pora by Ognisty Ptaszek klamcom i duchowym zlodzieja ich paluszki i tylki poprzypalal bo duszy nie da sie u nich juz spalic bo bezduszna jest to banda co swiat WOJNA naprawiac by chciala ,choc nie ma roku ani dnia na tym swiecie by nie zginelo przez nich biedne bezbronne Dziecie.
    Coz widac Oswieceni zapominaja ze duchowosc to nie tylko puste slowo kturym mozna handlowac i zarabiac.
    A nuz moje slowa tez sa w sobie puste i nie wnosza w sprawe nic nowego,ale ja sie nie upadne do ich pozomu by im tym samym odplacac .Coz moze jednak dostanie karzdy z nas to na co zasluzyl a nuz mi sie uda bym sobie z kochana osoba i prawdziwymi przyjaciulmi nad rzeka z wedka posiedzial i nie trza mi gonitwy za moca noca bo ma dusza prosta .
    Czasem mnie to zastanawialo kto najwiecej strach rozsiewal z uchodzcami,cos mi dziwnie wyszlo ze swoj rozpoznaje juz z daleka swego.Coz po wojnie bylo i u nas szabrownkow nie malo i to nie tylko fabryki okradali ale i ludzi w domach ,wiec co sie dziwic ze to rozpoznali ze wsrod uchodzcow bedzie masa swoich a ja glupi widzial biednych ludzi i biedne dzieci choc i dobrze wiedzial zeby z tamtad uciec to trza byc nie byle kim bo pieniadz nie Spada na podruz z nieba.Coz czasami mozna dac komus worek kartofli za darmo myslac ze jest biedny a ON ci sie odwdziczy ze wszystko co bylo twoje weznie i ukradnie i jeszcze musisz miec szczescie by nie rozpowiedzieli ze tys ich okradl.Moze ja naiwny jak zawsze mysle ze pomoge ale juz powoli widze ze tu nic chyba nie pomoze dalej beda klepac z Bogiem i daj Boze a sasiadowi krasc z pola zboze bo na swoim same chwasty.

  25. trelemorele pisze:

    Mezamir pisze:
    Luty 17, 2016 o 22:26
    Nikt z nas tego nie jadł ale na sklepy szło,ludzie to później jedli
    i nie mieli prawa czuć się dobrze.
    Nie gniewaj się ale dla mnie to dramat. Ludzie chcąc zarabiać decydują się na wszystko, nawet na przykładanie ręki do powolnego uśmiercania innych. Co z tego, ze ty tego nie jadłeś? Kupowałeś z innych miejsc, a tam takie same trucizny.
    Znam wielu producentów i handlarzy jedzeniem, oni też nie jedzą tego co masowo produkują. Właśnie dlatego już prawie wszystko sami w domu produkujemy, a surowce kupujemy od polecanych małych producentów, rolników. Tak jest zdrowiej i nawet taniej.

    Przykre to co piszesz o rodzicach.
    Mam nadzieję, ze przynajmniej ty nie pójdziesz w ich ślady, ze tobie lepiej się powiedzie.
    Praca na etat dobra rzecz, ale niepewna starość i nie tylko starość bo pracę możesz dzisiaj mieć, a jutro już nie. Jestem zwolenniczką zarabiania na własną rękę. Każdy ma do czegoś zamiłowanie/smykałkę, trzeba tylko odkryć w sobie ten talent i przekuć go na zawód i wtedy jesteś wolny, bardziej niezależny niż na etacie jako niewolnik.
    Mam wielu znajomych, którzy wyemigrowali za pracą, ale powiem ci, że jakichś specjalnych karier nie porobili. Za to wielu innych załozyło biznesy w PL i obecnie można ich podziwiać za osiągnięcia. Wielu z nich zaczynało prawie z niczego.

  26. siola pisze:

    Coz teraz podam prawdziwy przyklad bizmesmenow z niemiec .Od dluszego czasu pokazywali z nimi wywiady ,mnie denerwowalo tylko jedno ich przemadrzalosc choc wlasciwie glupota .Bo kto nie widzi jak operacjami tak wlasciwie zamiast swoj wyglad poprawic to go szpeci.Od jakiegos czasu co dziennie pokazywali z nimi reklamy w telewizji ,tak glupie ze az plakac sie chcialo.W jednej to chwalili ze trza zwiekszyc zurzycie energi w swym domu to sie zaoszczedzi a w drugej siedzi glupia cipa z nudow w internecie i taryfy wszystkie zmienia bo przy tym zaoszczedzi i bedzie mogla sobie zrobic dluzsze wlosy.Coz wlosy dlugie rozum krutki przyszedl czas nauczki .Wyszlo nagle na swiatlo ze bizmesmeny nie placily ludziom za prace ,coz gdziesz trza przeciesz oszczedzac.Ale jedno jest w tym dobre nie ma juz dziennie po 20 razy debilnych reklam.
    Coz zlodzieje tez mowily pod kosciolem ze Alois jest glupi bo wozi paczki w Hermesie.Ale Alois nie zlodziej sam na swoje pracowal a ze wolny Pan byl to i w niedziele swa biurowa prace robil by nie placic doradcy 5000 ero a tylko 150.Przy okazji sie dowiadywal jak plotki rozsiewali ,inne dla niemcow a calkiem inne dla polakow bo Oni moze pochodzenie znali.Coz troche mie to zdenerwowalo ze nie szanuja cudzej pracy bo uwazam ze zadna praca nie chanbi.Coz trza miec wlasciwie swinski harakterek by sie czepiac kogos ze pracuje a nie kradnie.Coz mam szacunek dla mamy Mezamira choc nie ma jego religijnych pogladow ,moze to tylko dlatego ze mi zlodzieje i klaamcy Matke zabili a moze tylko dlatego ze mam inny rozum i inne sa me mysli.Coz kto nie ma szacunku dla pracy innych Taki widac moze tylko byc bizmesmenen.Coz co to bedzie jak wszyscy zajma sie zlodziejstwem ktuz to wtedy Twoj Mist z podworka wywiezie .Powiesz mam kanaly czasem i kanaly tez sie zapychaja i trza bedzie wziasc biale raczki i we wlasnym Miscie grzebac bo wszyscy zajeli sie klamstwem i zlodziejstwem.Mezamir przepraszam za to ze obrazaja Twoja Matke mysle ze ich na to nie stac ONI sa ponad wszystkim do czasu gdy na ryja w wlasny Mist nie wpadna.Coz czasami stac sie moze ze piemiadz bedzie mial wartosc papieru toaletowego i co w tedy sie stanie jak sie pracowac nie umialo,ok ok zadem Problem pieniadz warty Mistu to sie tylkiem da zarobic co tam Dusza co tam S umienie tego przecierz nie bylo i nie ma a moze jednak cos sie zmienia choc powoli pod Kolosem lamia sie gliniane nogi bo tak naprawde w glowie tez nogi.

  27. trelemorele pisze:

    JESTEM pisze:
    Luty 17, 2016 o 22:56

    Zainspirowałyście mnie obie, ty i trelemorele. Po prostu zastanawia mnie, jak to jest z tymi dwoma koncepcjami, że:
    1. „Można i najpierw dostać, ale potem trzeba zapłacić/odpłacić”
    2. „We Wszechświecie jest wszystkiego i dla wszystkich pod dostatkiem ?”
    _______________________
    2. „We Wszechświecie jest wszystkiego i dla wszystkich pod dostatkiem ?”
    I tak i nie
    nie chcę się za bardzo odnosić do powyższych słów margo, bo nie wiem czy ona prowokuje, puszcza puste słowa na wiatr, czy faktycznie i całkiem świadomie bierze co chce, co potrafi wziąć z tego co wg niej niczyje i na zasadzie „jak nie podniosę ja to zrobi to ktoś inny”.

    Rozpatrując Wszechświat jako jedno wielkie kłębowisko nici energetycznych, to faktycznie jest też energia jakby wolna, ale to nie znaczy, ze można sobie wziąć bezzwrotny kredyt, ze każdy z takiej energii na bieżąco moze/umie korzystać. Najczęściej wymieniamy się w zakresie środowiska bliskich, znajomych, spotkanych przypadkowo w sklepie, na ulicy itp, wszędzie tam gdzie tworzymy jakikolwiek kontakt mogący wytworzyć emocje.
    Takimi wymianami jest i to co dałaś za przykład

    „Czasem coś robię dla kogoś (praca, działanie), za co ktoś daje mi pieniądze. A to może być wymiana, a nie koniecznie… zarabianie i płacenie.”
    Tak to zarabianie i płacenie, ale przede wszystkim wymiana. Im bardziej zrównoważona, czyli im bardziej równo zadowolone obie strony wymiany, tym lepiej i dla całego Wszechświata🙂
    „A czasem ktoś mi nie daje pieniędzy za wykonaną przeze mnie pracę, działanie dla kogoś, a wtedy oddaję tę moją wykonaną pracę… wszechświatowi, Całości (Bogu). Z wdzięcznością i zaufaniem”
    To też wymiana tylko w tym przypadku niezrównoważona i niekorzystna w danym momencie. Czy i jak ta energia może się zrównoważyć w przyszłości napiszę później bo teraz muszę wrócić do pracy🙂

    • margo0307 pisze:

      „…do… słów margo, bo nie wiem czy ona prowokuje, puszcza puste słowa na wiatr, czy faktycznie i całkiem świadomie bierze co chce, co potrafi wziąć z tego co wg niej niczyje i na zasadzie „jak nie podniosę ja to zrobi to ktoś inny”…”
      ______
      Ani nie prowokuje… i nigdy… nie puszczam pustych słów na wiatr – szanuję słowa, jako że mam świadomość, że… słowem można pocieszyć ale też i dotkliwie zranić…
      Tak – faktycznie i całkiem świadomie – przyjmuję wszystko – co Los mi daje… z wdzięcznością w❤
      Nigdy też nie biorę niczego – co nie należy do mnie.

    • JESTEM pisze:

      JESTEM:
      „„A czasem ktoś mi nie daje pieniędzy za wykonaną przeze mnie pracę, działanie dla kogoś, a wtedy oddaję tę moją wykonaną pracę… wszechświatowi, Całości (Bogu). Z wdzięcznością i zaufaniem””

      trelemorele:
      To też wymiana tylko w tym przypadku niezrównoważona i niekorzystna w danym momencie. Czy i jak ta energia może się zrównoważyć w przyszłości napiszę później bo teraz muszę wrócić do pracy :)”
      ___________

      Trelemorele, ty wyrażasz swoje zdanie w tej sprawie. A ja nie uważam takiej wymiany za niezrównoważoną. Widzisz, ufność i oddawanie takiej energii wszechświatowi, Całości (Bogu) w moim przypadku nie wynika z oczekiwania, że wszechświat mi to zwróci i ti tak, jak moje ja-ego chce. Ale czasem oddaję energię swojej pracy, działania dla innych wszechświatowi, Całości (Bogu)… w ufności, że wszechświat będzie wiedział, jak i co ma wrócić do mnie. Ponieważ ja oddaję jemu w pełnej ufności. I wiele razy otrzymywałam naprawdę piękne niespodzianki i dary. Przy takiej wymianie można otrzymywać dary, których się nie spodziewamy. A gdy się pojawiają są jak piękne niespodzianki, które można przyjmować z wdzięcznością. A ja lubię niespodzianki. Za takie dary nie muszę płacić niczym. Przyjmuję je z wdzięcznością i mówię: dziękuję. To jest – jak dla mnie – przejaw harmonijnego przepływu energii. Wiem, że ktoś może widzieć w tym zbyt wielkie ryzyko.🙂 Ja tego tak nie postrzegam. A jeśli nawet wygląda to na ryzykowne działanie, to mi odpowiada czasem podejmowanie takiego „ryzyka”.🙂
      Takie jest moje doświadczenie i wiem, że twoje może być inne.

      • Maria_st pisze:

        ŻART MAYA myśli
        Kiedyś opisywałam tu o portfelu w którym zawsze było 100 zl mimo iz go tam nie wkładałam.
        Najpierw uważałam że ktoś mi daje w prezencie kasę, ale to wykluczyłam.
        Po prostu moja myśl/prośba/chęć by nie zabraklo mi wtedy kasy—spowodowala–ze tak było.
        Z czasem portfel znikł–ot tak sobie, bo ja już nie czułam tej potrzeby.
        Wiele miałam takich zdarzeń, choć wtedy uważałam to za przypadek.

        • margo0307 pisze:

          „…Najpierw uważałam że ktoś mi daje w prezencie kasę, ale to wykluczyłam…”
          _____
          Ale… dlaczego Maryś wykluczyłaś taką możliwość ?
          Przecież… ewidentnie otrzymywałaś prezent…, a czy to ważne od kogo… 🙂

      • margo0307 pisze:

        „…A ja lubię niespodzianki…”
        _____
        Ja też uwielbiam niespodziewajki… i też często Wszechświat zaskakuje mnie swoją pomysłowością…🙂

  28. trelemorele pisze:

    „Czasem coś robię dla kogoś (praca, działanie), za co ktoś daje mi pieniądze.

    „A czasem ktoś mi nie daje pieniędzy za wykonaną przeze mnie pracę,
    ________________________
    JESTEM, zrozumiałam, że przykład dotyczy pracy zarobkowej
    1. dostajesz zapłatę od pracodawcy
    2. nie dostajesz i pozostajesz bez środków do życia
    Jeżeli w pkt 2 tobie chodziło o pracę innego rodzaju, taką wykonaną dla siebie, np posadzenie kwiatów w ogrodzie i pielęgnowanie ich, to nagroda/zapłata dla ciebie jest twoja radość z widoku i zapachu
    Jezeli chodziło o pracę na rzecz innych np przeprowadzenie staruszki przez jezdnie, gdzie zapłatą jest uśmiech/wdzięczność staruszki.

    piszesz
    „w moim przypadku nie wynika z oczekiwania, że wszechświat mi to zwróci…Ale czasem oddaję energię swojej pracy, działania dla innych wszechświatowi, ”
    a potem
    „Przy takiej wymianie można otrzymywać dary, których się nie spodziewamy. A gdy się pojawiają są jak piękne niespodzianki, które można przyjmować z wdzięcznością. A ja lubię niespodzianki. Za takie dary nie muszę płacić niczym.”
    Oczywiście jest to wymiana zrównoważona.

  29. marek pisze:

    Przypadkowo na blogu Małgosi znalazłem taki artykuł .
    Ciekawe Małgosiu czemu się nim z nami nie podzieliłaś .

    David Hoodson cz. III Gwiezdny Ogień – Złoto bogów…
    Jun
    22

    magiczna ksiega„…Białe złoto – to wysoko spinowy stan złota. Proszek biały o lekko słodkawym smaku. (Inne metale z grupy platynowców też można zamieniać w taki wysoko spinowy stan).
    Atom złota w stanie normalnym posiada wokół siebie -ekranujący potencjał i dodatnie ekranowanie wytwarzane przez jądro. Większość z tych „latających” elektronów (z wyjątkiem tych na ostatniej orbicie) znajduje się wewnątrz tego „ochronnego” pola. Jądro przechodzi w stan „wysoko spinowy” gdy dodatni potencjał obejmie swym zasięgiem wszystkie „latające” elektrony i podporządkuje je kontroli jądra. Elektrony „latają” sobie w parach posiadających spin prawo i lewoskrętny.
    Dostawszy się pod wpływ stanu wysoko-spinowego wszystkie elektrony o spinie prawoskrętnym zostają skorelowane z tymi o spinie lewoskrętnym. Kiedy dochodzi do tego skorelowania elektrony zamieniają się w „białe światło” i jest niemożliwe żeby pojedyncze atomy substancji w stanie wysoko-spinowym łączyły się ze sobą. Tak więc nie przyjmują one postaci metalicznej tylko postać proszku.
    Jedną z cech tego proszku jest możliwość zmiany jego ciężaru do 500%, można zredukować także jego masę prawie do 0 . Podczas produkcji ubywa 44% wagi złota, pozostaje 56%, te 44% przechodzi do … wymiaru wyżej.”

    Niektórzy z czytelników być może przypominają sobie opublikowany w roku 1996 przez Nexusa odczyt Davida Hudsona z ORMES LLC w Arizonie.
    David Hoodson w 1996r, opisał w jaki sposób doszedł zupełnie przypadkowo 🙂 do metody produkcji białego proszku badając laboratoryjnie próbki gruntu i rudy.

    W rezultacie szeroko zakrojonych badań odkrył, że ten proszek jest nie tylko wysoko-chronionym ognistym kamieniem zdolnym do podnoszenia ludzkiej świadomości, ale również monoatomowym nadprzewodnikiem, na który nie oddziałuje pole grawitacyjne.

    „… Tym, co stanowiło kluczowy problem dla EnIiIa-Jehowy, była koncepcja “istoty” lub “samokompletności”. Z kolei jego brat Enki wiedział, że ludzie, którzy spożywali owoc Drzewa Wiedzy (mądrości Anunnaki) oraz Rośliny Narodzin (Gwiezdnego Ognia), mogą stać się niemal równi bogom.
    Jehowa doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
    Księga Rodzaju mówi, że kiedy Adam zerwał owoc z Drzewa, Jehowa rzekł: “Oto człowiek stał się taki jak My…” (Księga Rodzaju, 3.21).

    Enki Mądry, Strażnik Drzewa Wiedzy, również miał inne imię w tradycji hebrajskiej. Nazywano go Samael (Sama-El), ponieważ został mianowany Panem Sama w północnej Mezopotamii.
    Nauki wczesnych szkół wiedzy tajemnej wyrażały się bardzo zdecydowanie na temat Drzew Życia i Wiedzy i było to dokładne powtórzenie nauk samego Enki. Było tam powiedziane:

    Niczego nie można zdobyć tylko pragnieniem lub zrzucaniem odpowiedzialności na wyższe autorytety.

    Wiara jest aktem “uwierzenia”, bo “żyć” znaczy “wierzyć”…[1] a Wola jest ośrodkiem decyzyjnym jaźni.

    Sumeryjskie teksty podają, że syn Kaina, król Etana, spożywał z Rośliny Narodzin w celu usynowienia swojego własnego syna i następcy, króla Baali, zaś Roślina Narodzin była bezpośrednio wiązana z indywidualną długowiecznością oraz urzędem Kainowym lub inaczej królewskością.
    Sama w sobie była związana z Gwiezdnym Ogniem i czynnościami szyszynki, zaś spożywanie z Rośliny Narodzin było rytuałem przyjęcia Gwiezdnego Ognia – czystej żeńskiej esencji Anunnaki, Nektaru Najwyższej Doskonałości.

    W tym znaczeniu “flow-er” (kwiat lub lilia) Anunnaki była postrzegana jako posiadaczka czary, przekazicielka Bogatego Pokarmu Macierzy.
    W tym wcieleniu zwano ją Różą Sharon (od słowa Sha znaczącego “orbita” wraz ze słowami Ra i On odnoszącymi się do świątyni “Światłości”).
    Znaczenie tej wysoko czczonej godności jest w pełni uwidocznione w Pieśni Salomona, w której mesjanistyczna oblubienica zwraca się do króla następującymi słowy: “Jam narcyz Sharonu lilia dolin” (”Pieśń nad Pieśniami”, 2.1 – jest to tekst wg polskojęzycznej wersji Biblii, natomiast tekst podany przez autora artykułu brzmi: “Jam róża Sharon i lilia dolin”).

    Odbiorca Gwiezdnego Ognia, król, był uważany za tego, który zakwalifikował się na to stanowisko po osiągnięciu predestynującej do tego stanu oświeconej świadomości – stanu, w którym jego uzdolnienia z poziomu mądrości i przywództwa wzniosły się na poziom królewskości zwany Malkű.
    To właśnie z mezopotamskiego słowa Malku Hebrajczycy utworzyli swoje słowa Malchus (król) i Malkhut (królestwo).

    Dopiero w ostatnich czasach naukowcom udało się odkryć hormonalną wydzielinę szyszynki, którą wyodrębniono ostatecznie w roku 1968.

    Jej zasadniczy składnik nazwano melatoniną, co oznacza “nocny pracownik” (od greckich słów: “melos” – “czarny” i “tosos” – “praca”).
    Ci, u których obserwujemy wysoki poziom melatoniny, silnie reagują na słońce, ponieważ ma ono wpływ na ich poziom umysłowy, są oni zdecydowanie bardziej czynni nocą.
    Melatonina nosi nazwę “hormonu ciemności”, jako że jest wytwarzana tylko nocą, w ciemności.

    Wystawienie się na działanie promieni słonecznych powoduje zmniejszenie rozmiaru szyszynki i zmniejsza duchową świadomość, podczas gdy ciemności i wysoka aktywność szyszynki zwiększają intuicyjną wiedzę i subtelne myślenie, zmniejszając jednocześnie czynniki stresotwórcze….
    Warto w tym miejscu zastanowić się, jak to się stało, że Kościół Chrześcijański ostatecznie zniszczył prawdziwe znaczenie rytuału Gwiezdnego Ognia przenosząc go w obszar złowrogiej legendy gotyckiej.

    Według dawnych tradycji władcy (posiadacze) Malkhut byli znani pod imieniem Smoków lub inaczej Pendragonów, zaś głowa panująca zawsze zwana była Draco (co również znaczy Smok).

    Z racji ich cielesnych zalet, które zawdzięczali dodatkowej ilości melatoniny oraz innych hormonalnych wydzielin, byli w rzeczy samej “Książętami Ciemności”, a wyższy poziom świadomości, wyższą od przeciętnej moc i długowieczność, uzyskiwali spożywając Gwiezdny Ogień wytwarzany z miesiączkowej krwi królowych Anunnaki i kapłanek zwanych Szkarłatnymi Kobietami.

    Jak podałem w „Krew z krwi Jezusa”, brutalni średniowieczni katoliccy inkwizytorzy zostali skierowani przeciwko wszystkim – tak zwanym – heretykom, którzy wspierali w ten lub inny sposób mesjanistyczną linię krwi (Sangreal) Smoczych Królów stojącą w opozycji do skorumpowanych dogmatów biskupów. Wiele ich ofiar uznano za okultystów lub wiedźmy i oskarżono o wspieranie starożytnego, heretyckiego kultu Smoka, Księcia Ciemności.
    Władcy Kościoła ogłosili, że są oni wampirami… 🙂

    Już wcześniej wspomniałem o znaczeniu starożytnego Egipskiego Dworu Smoka, podkreślając, że ten królewski Zakon działa od około 4000 lat do dzisiaj. W XV wieku dostojnym kanclerzem tego Dworu (Zakonu) był książę Transylwanii-Wołoszczyzny Wład III, ten sam, który zbudował bukareszteńską cytadelę. Wład zapadł jednak bardziej w ludzkiej pamięci jako hrabia Drakula, co znaczy “syn Drakula”. Drakul (Smok) było imieniem jego ojca, pod którym występował on w Zakonie (Dworze) od roku 1431.

    Wład był zwolennikiem ostrej dyscypliny, zaś karą za wykroczenia przeciwko państwu było nadziewanie na pal. Metoda ta była kompatybilna z pozostałymi okropnymi karami stosowanymi w tamtych czasach (gotowanie we wrzącym oleju, palenie na stosie, rozciąganie, ćwiartowanie etc.). Ta szczególna kara obróciła się w końcu przeciwko jemu samemu w późniejszej gotyckiej powieści, która mówiła, że on sam powinien być nadziany na drewniany pal.

    Rzeczywistą przyczyną obaw ówczesnego establiszmentu przed Drakulą nie było jednak brutalne traktowanie przez niego swoich wrogów (tego rodzaju praktyki były na porządku dziennym), ale jego rozległa wiedza alchemii i starożytnego rytuału Gwiezdnego Ognia.
    Ucząc się w Austriackiej Szkole Salomona w Hermannstadzie zdobył dogłębną wiedzę na temat cielesnych efektów melatoniny i serotoniny, które wpływają dodatnio na długość życia oraz świadomość.

    Z rzymskich kronik jasno wynika, że należał do ludzi, których organizm wytwarzał dużo melatoniny, a tacy ludzie, jak już wiemy, są uczuleni na słońce.
    Są aktywni nocą (melas tosos), z czego właśnie bierze się ów transylwański mit i wydana w roku 1897 powieść Briana Stokera „Dracula”, w której Wład-Drakula został opisany jako wampir, Książę Ciemności, który wysysał krew dziewic!

    Pomijając ten fakt, podstawą licznych wczesnych baśni i ludowych podań stały się tradycje Graala i Smoka, z których wywodzi się koncepcja “fairies” (“wróżek”) oznaczająca “fair folk” (“sprawiedliwy lud”), której nazwa pochodzi od słów fee lub “fey” odnoszących się w szczególności do “fate” (“los”). W świecie celtyckim mówiło się, że pewne rodziny królewskie noszą w sobie “fairy blood” (“krew wróżów”), co oznaczało, że ich los, przeznaczenie, związane są z linią krwi Graala, zaś o księżniczkach z tej linii występujących w historycznych romansach często mówi się jako o “elf-maidens” (“elfowych pannach”).
    Był to lud desygnowany do pełnienia roli strażników ziemi, światła gwiazd i lasów, którą Tolkien, autor słynnej książki Lord of the Rings (Władca pierścieni), przypisał z kolei rasie elfów.

    W języku południowej Europy, elf rodzaju żeńskiego nosił nazwę ylbi i między innymi od tego słowa pochodzi nazwa miasta Albi, langwedockiego, średniowiecznego centrum gnostycznych katarów (Czystych) [2].
    Kiedy papież Innocenty III rozpoczął w roku 1208 swoją brutalną, trzydziestopięcioletnią kampanię przeciwko katarom, nazwano ją “krucjatą przeciwko albigensom”, bowiem została ona wysłana przeciwko zwolennikom albi-genów (“elfiej krwi”).

    Melatonina wzmacnia system odpornościowy organizmu i prawdopodobieństwo zapadnięcia na raka przez ludzi charakteryzujących się wysokim poziomem wydzielania hormonów przez szyszynkę jest znacznie niższe.

    Wysoki poziom melatoniny zwiększa energię, wytrzymałość i fizyczną tolerancję i zależy bezpośrednio od trybu snu, utrzymując ciało w stanie zrównoważonym przy pomocy czynników, które oddziałują na nie poprzez układ krążenia.
    Jest to w rzeczywistości najefektywniejszy przeciwutleniacz organizmu, który ponadto posiada dodatnie własności mentalne i przeciwstarzeniowe.

    Produkuje go szyszynka poprzez uaktywnienie chemicznego przekaźnika o nazwie serotonina, która przekazuje odpowiednie impulsy poprzez pary chromosomów w momencie podziału jądra komórki i chromosomów (proces ten nosi nazwę meiosis), aby mogły się one w końcu połączyć z drugim zestawem w procesie zapłodnienia.

    Żywica sosen była przez długi czas identyfikowana z wydzieliną szyszynki (stąd podobieństwo nazw: pine – sosna i pineal – szyszynkowy) i była stosowana do produkcji kadzideł (kadzideł kościelnych). Z drugiej strony tradycyjnym symbolem królewskości było złoto.
    Tak więc złoto, kadzidło i mirra (żywica stosowana w charakterze środka uspokajającego i jednocześnie symbol śmierci) były tradycyjnym symbolem królów-kapłanów z mesjanistycznej linii krwi.

    W starożytności wyższy poziom wiedzy kojarzono ze słowem daath (od którego pochodzi angielskie słowo death – śmierć).
    Jak doskonale wiemy, Nowy Testament podaje, że magi (mędrcy) podarowali Jezusowi trzy rzeczy: mirrę, kadzidło i złoto – co było wyrazem uznania go jako dziedzica, króla-kapłana, z linii Smoka.

    Mistrzowie jogi sugerują, że szyszynka, którą zwą “trzecim okiem” lub “okiem mądrości”, ma olbrzymie znaczenie w procesie rozwijania świadomości, jako że jest ona ostatecznym źródłem Oświecenia.
    Iluminiści oraz inni adepci spod znaku różokrzyżowców od dawna traktują szyszynkę jako tajemne ayin (starożytne słowo oznaczające oko).
    Pisownia tego słowa (a-y-i-n) jest dosyć istotna, ponieważ pierwotnie słowo Kain (bez względu czy pisało się je na początku przez K, C, czy Q) pisano nie tak jak obecnie (Kain lub Cain), ale “C-a-y-i-n”.
    Imię Kain oznaczało w rzeczywistości w swoich różnych formach “Jeden z [posiadaczy, kręgu] Wewnętrznego Oka”. Od słowa Kayin pisanego przez K wywodzi się słowo “King” (król), zaś od jego odmiany pisanej w postaci Qayin – słowo “Queen” (królowa). Co ciekawe, ojciec Kaina, Enki-Samael, był sumeryjskim Panem Świętego Oka.

    Mówi się, że prawdziwie uduchowiona osoba potrafi w sposób automatyczny postrzegać przy pomocy trzeciego oka (subtelnego oka wnętrza), nie dając się mamić obrazom ukazywanym przez zwykłe oczy, które ujawniają jedynie fizyczny obraz rzeczy zajmujących ściśle określone miejsce w czasoprzestrzeni.
    Osoby potrafiące posługiwać się możliwościami stwarzanymi przez szyszynkę potrafią przekraczać granice czasu i przestrzeni, przenikać do wymiaru, w którym nie ma oddziaływania czasu i przestrzeni. Odkrycie tego wymiaru wcale nie jest zasługą współczesnej nauki, bowiem znany jest on od tysięcy lat pod nazwą Poziomu Sharon lub Poziomu Orbity Światła.

    Tak więc kainowi królowie Mezopotamii (pierwsi pen-dragoni [3] z mesjanistycznej linii krwi), będący wysoko urodzonymi, jako że pochodzili od bogów Anunnaki, byli karmieni Gwiezdnym Ogniem Anunnaki mającym na celu podnoszenie ich percepcji, świadomości i intuicji, tak by stali się mistrzami wiedzy w niemal takim samym stopniu, jak bogowie.
    Jednocześnie wzmocnieniu ulegał poziom ich wytrzymałości i system odpornościowy, tak że zapobiegające starzeniu własności regularnie spożywanej melatoniny i serotoniny Anunnaki dawały im możliwość przeżycia większej ilości lat.
    Wszystkie zapisy z tamtych czasów potwierdzają, że tak właśnie miała się sprawa z pochodzącymi z królewskiej linii, którzy żyli setki lat.
    Biorąc to pod uwagę należy zrezygnować z nadmiernego sceptycyzmu w kwestii długich okresów życia wczesnych patriarchów podanych w Księdze Rodzaju.

    Oprócz Gwiezdnego Ognia, królowie należący do królewskiej linii krwi spożywali Mleko Bogini, które zawierało, jak się wydaje, enzym sprzyjający długowieczności. Obecnie naukowcy zwą go telomerazą.
    Jak ostatnio doniósł magazyn Science (Nauka), nr 279 z 16 stycznia 1998 roku, badania prowadzone w Southwestern Medical Center (Zakład Medycyny) na Uniwersytecie Stanu Teksas prowadzą do wniosku, że telomerazą posiada unikalne własności zapobiegające procesowi starzenia.

    Komórki zdrowego ciała są zaprogramowane na wielokrotny podział w okresie życia organizmu, przy czym ilość podziałów jest ograniczona, tak że w końcu organizm dochodzi do momentu, w którym jego komórki nie mogą się już dzielić.
    Jest to najistotniejszy czynnik procesu starzenia.
    Zdolność do podziału określają kapsle znajdujące się na końcach łańcucha DNA (podobnie jak metalowe lub plastykowe skuwki na końcach sznurowadeł). Za każdym razem, gdy komórka ulega podziałowi, znika pewna część telomeru.
    Kiedy telomery osiągają krytyczną długość, proces podziału ustaje. Wówczas proces replikowania komórki zanika i następuje jej śmierć.

    Prowadzone w laboratoriach na próbkach tkanek badania wykazały, że działanie genetycznym enzymem telomerazy może zapobiec skracaniu się telomeru w czasie podziału komórki. W związku z tym komórki mogą kontynuować proces podziału w okresie dłuższym od wynikającego z naturalnego zaprogramowania (podobnie jak komórki rakowe, które mogą osiągnąć nieśmiertelność poprzez wzbogacenie w telomerazę). Telomeraza nie występuje zazwyczaj w normalnych tkankach i oprócz guzów złośliwych jest obecna jedynie w komórkach reprodukcyjnych. Wygląda więc na to, że gdzieś w strukturze DNA zawarta jest genetyczna zdolność do produkowania tego przeciwstarzeniowego enzymu, lecz potencjał jego wytwarzania został w jakiś sposób wyłączony i prawdopodobnie jest zawarty w tych strukturach DNA, które naukowcy nazywają obecnie “złomowiskiem”.

    Kanoniczna Biblia mówi, że w czasie życia Noego i jego synów, Jehowa wydał zakaz spożywania krwi – w każdym bądź razie temu okresowi dziejów ludzkości tłumacze Starego Testamentu z VI wieku p.n.e. przypisują wprowadzenie tego zakazu. Jest jednak mało prawdopodobne, że nastąpiło to właśnie wtedy, ponieważ w tamtym czasie EnIiI-Jehowa nie mógł jeszcze mieć tak dużej przewagi nad Enkim i Wielkim Zgromadzeniem Anunnaki.

    Tym niemniej faktem jest, że od tamtego czasu wiek członków rodu patriarchów zaczął się systematycznie skracać i od czasów Abrahama i Izaaka nie przekraczał już on normalnej długości. Z kolei okresy życia królów Sumeru, potomków Kaina i Etany, pozostały długie.

    Tym, co wiemy ponad wszelką wątpliwość, jest to, że bez względu na realia i chronologię wydania tego zakazu, wprowadzenie głównej zmiany w praktyce Gwiezdnego Ognia nastąpiło około 1960 roku p.n.e. To właśnie wtedy, jak podaje Biblia, Abraham przeniósł się wraz z rodziną z chaldejskiego Ur (stolicy Sumeru) na północ do Haranu (w polskiej wersji Biblii – Charan), a następnie do Kanaanu.

    Pochodzące z tamtych czasów teksty mówią, że Ur zostało wówczas zdobyte przez króla pobliskiego Elamu – tuż po roku 2000 p.n.e. – i chociaż miasto to zostało odbudowane, ośrodek władzy przesunął się na północ, do Haranu w Królestwie Mari. Haran było nie tylko nazwą kwitnącego miasta, ale również imieniem brata Abrahama (ojca Lota). Istniejące dokumenty (odnalezione w roku 1934) podają, że również inne miasta w Mezopotamii nosiły nazwy nadane im na cześć przodków Abrahama – na przykład Terah (imię ojca Abrahama), Nahor (imię ojca Teraha), Serug (imię ojca Nahora) czy Peleg (imię dziadka Seruga).

    Pozostając w zgodzie ze wszystkimi sumeryjskimi dowodami opisującymi królewską linię wywodzącą się od Kaina, ostatnio odkryte zapisy potwierdzają, że członkowie najbliższej rodziny Abrahama (potomkowie Noego) byli wysokimi rangą dostojnikami tamtego regionu.
    Jest oczywiste, że patriarchowie nie pochodzili z byle jakiej rodziny, lecz byli członkami potężnej dynastii.

    Co było przyczyną, która położyła kres tej długotrwałej linii i zmusiła Abrahama do opuszczenia Mezopotamii i przeniesienia się do Kanaanu?

    Odpowiedź na to pytanie można znaleźć na glinianych tabliczkach datowanych na około 1960 rok p.n.e.
    Podają one, że w tym czasie wszystko uległo zmianie na świętej ziemi Sumeru, który został najechany ze wszystkich stron – przez Akadów z północy, Amorytów z Syrii i Elamitów z Persji.
    W opisującym to tekście czytamy:

    Gdy obalili, kiedy ład zniszczyli, wówczas niczym potop wszystko pochłonęli. Co z tobą będzie, Sumerze ? Czy cię zmienili? Świętą dynastię ze świątyni wygnali.

    To właśnie na tym etapie dziejów Sumeru nastąpił upadek imperium i Abraham został zmuszony do ucieczki na północ od Ur.

    Co stało się jednak z Anunnaki, Wielkim Zgromadzeniem Bogów, które stanowiło o wszystkim? W tekście tym czytamy dalej:

    Ur zniszczone, przejmujący jest jego lament. Krew kraju wypełnia teraz jego dziury jak gorący brąz formę. Ciała rozpuszczają się jak tłuszcz na słońcu. Nasza świątynia zniszczona. Dym całunem zasnuł nasze miasta. Bogowie opuścili nas jak migrujące ptaki.

    W kategoriach historycznych ten kompletny upadek sumeryjskiego imperium nastąpił po założeniu około roku 2000 p.n.e. Babilonu przez króla Ur-Babę. Tak więc historia o Wieży Babel i wynikający z niej gniew Jehowy dokładnie pasuje do ram czasowych odejścia Anunnaki z Sumeru.

    Księga Rodzaju podaje, że ludzie, o których Jehowa mówił, że są “bardzo dobrzy”, zostali surowo ukarani z powodu dziwnego wykroczenia, które wcześniej nim nie było.
    Polegało ono na tym, że wszyscy ludzie mówili tym samym językiem, którym był oczywiście język sumeryjski – pierwszy język na Ziemi posiadający formę pisemną.

    Z przyczyn, których Biblia nie podaje jasno, w Księdze Rodzaju czytamy, że Jehowa nie był szczęśliwy z powodu Wieży Babel, przeto “zstąpił i pomieszał języki całej Ziemi”. [4]

    Sumeryjskie dokumenty mówią prawie to samo, tyle że pomieszanie języków jest w nich wyjaśnione znacznie lepiej i przypisane hordom najeźdźców, którzy przybyli do tego regionu.
    Okazuje się, że najazd był wynikiem tarć wewnątrz Anunnaki, ponieważ po odejściu Anu z Wielkiego Zgromadzenia przewodnictwo nad nim objął jego najstarszy syn EnIil-Jehowa.
    Ogłosił on, że jest panem całej Ziemi, pozostawiając swojemu bratu Enki-Samaelowi zwierzchność nad morzami.
    Enki wcale me był szczęśliwy z powodu roszczeń swojego brata, ponieważ mimo iż był on starszy, jego matka, Ki, była młodszą siostrą ich ojca Anu, podczas gdy matka Enki, Antu, była jego starszą siostrą.
    Prawdziwe dziedziczenie, twierdził Enki, następuje w linii matriarchalnej, w związku z czym to on jest pierworodnym synem, któremu należy się sukcesja:

    – Jam jest Enki.. wielki brat bogów.

    – Jam jest ten, który został zrodzony jako pierwszy syn boskiego Anu.

    W rezultacie Babilończycy oświadczyli, że uznają Enki i jego syna Marduka, czego EnIil-Jehowa nie mógł JUŻ znieść.
    Straciwszy popularność otworzył najeźdźcom bramy Sumeru.
    Kronikarze piszą, że przepełniony chęcią odwetu, sprowadził “wielką i okropną burzę”, która spowodowała kompletne zniszczenie całej kultury Sumeru, tak że język sumeryjski przestał być językiem dominującym i nastąpiło “wielkie pomieszanie języków”. [ no i mamy dowód do czego prowadzi zazdrość oraz zawiść 😦 ]

    Cały trud włożony w budowanie unikalnej cywilizacji został zniszczony jednym pociągnięciem EnliIa-Jehowy, który nie chciał się dzielić władzą ze swoim bratem Enki. Pochodzące z tamtego okresu zapisy potwierdzają, że w tym momencie historii Sumeru Wielkie Zgromadzenie Anunnaki opuściło swoją siedzibę l odeszło “jak migrujące ptaki”.

    Wszystko to zbiegło się w jednym czasie i ponieważ Gwiezdny Ogień Anunnaki nie był już dostępny, zaistniała pilna potrzeba zmiany procedury wprowadzania na tron królewski.
    Należało stworzyć substytut Gwiezdnego Ognia.
    Jak już wcześniej wspomniałem, kapłanki zwane Szkarłatnymi Kobietami były specjalnie do tego celu przygotowywane, niemniej było oczywiste, że mimo starannego doboru partnerów ich esencja z biegiem pokoleń osłabnie.

    Tak się złożyło, ze stworzenie bardziej trwałego i bardziej uniwersalnego substytutu nie stanowiło problemu, ponieważ była to prowincja dobrze wyszkolonych metalurgów, którym Enki nadał nazwę Mistrzów Rzemiosła. Pierwszym z nich był Tu-bal-kain zwany Wulkanem – potomek Kaina w szóstej generacji, o którym pamięć przetrwała do dziś w kręgach masonerii

    Warto w tym miejscu zauważyć, że znany z Nowego Testamentu ojciec Jezusa, Józef, był we wczesnych wersjach ewangelii opisywany jako Mistrz Rzemiosła.
    W Bibliach napisanych nowoczesnym językiem angielskim Józefowi w wyniku błędnego tłumaczenia przypisuje się zawód stolarza.
    Słowo “stolarz” zostało błędnie przetłumaczone z greckiego słowa hotekton, które w rzeczywistości określa mistrza w rzemiośle, czyli alchemika-metalurga wyszkolonego według nauk jego przodków.

    Księga Wyjścia Starego Testamentu podaje, że w czasach Mojżesza żył człowiek imieniem Besaleel (syn Un Ben Hura), o którym mówi się, że został obdarzony duchem Elohima w mądrości, rozumieniu i wiedzy.
    Dowiadujemy się również, że był on biegłym złotnikiem i Mistrzem Rzemiosła oraz że został mianowany kierownikiem zespołu, któremu zlecono budowę Arki Przymierza. [5] Tekst Biblii podaje szczegółowo, jak Besaleel ma wykonać z czystego złota różne korony, pierścienie, naczynia i lichtarze, a na końcu wymienia bez słowa komentarza coś, co nazywa się chlebem pokładnym6 przymierza.

    Chociaż słowo “przymierze” kojarzy się obecnie z kontraktowymi ugodami, pierwotnie znaczyło “jeść chleb z”.
    Warto tu zauważyć, że modlitwa Ojcze Nasz (która jest kopią jej egipskiego odpowiednika) mówi “chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.. ”
    Obecnie tym słowom przypisuje się powszechnie ogólnikowe znaczenie, pierwotnie jednak była to konkretna prośba dotycząca enigmatycznego chleba pokładnego – Złotego Chleba Besaleela.

    Księga Lewicka (w języku polskim przyjęła ona nazwę Księgi Kapłańskiej) również wspomina o chlebie pokładnym: “Następnie weźmiesz najczystszej mąki i upieczesz z niej dwanaście placków… (24.5) Położysz na każdym stosie trochę czystego kadzidła… (24.7).

    Użycie słowa “mąka” w anglojęzycznej wersji Biblii (polskojęzycznej również – przyp. tłum.) jest w rzeczywistości błędem.
    Bardziej właściwe byłoby w tym miejscu słowo “proszek” lub “puder”.

    Kroniki szkół wiedzy tajemnej podają precyzyjniejszy opis mówiący, że chleb pokładny był wyrabiany z białego proszku złota, co jest szczególnie istotne, ponieważ w Księdze Wyjścia mówi się, że Mojżesz wziął złotego cielca, którego sporządzili Izraelici, i “spalił go w ogniu i starł na biały proch” [7].
    W tym przypadku tłumacze stosują właściwe słowo – “proch” – lecz jak wiadomo, palenie złota nie daje prochu, a jedynie stopione złoto.

    Czym więc był ten magiczny biały proch?
    Czy przy pomocy podgrzewania można zamienić metaliczne złoto w biały pył, który można spożywać i to z pożytkiem?
    Oczywiście, że tak, i to właśnie w tym momencie ma zastosowanie główna chemiczna formuła Mistrzów Rzemiosła: “Aby robić złoto, należy brać złoto”.

    Złoto jest najszlachetniejszym z metali i zawsze było symbolem prawdy.
    Poprzez regularne zażywanie Gwiezdnego Ognia Anunnaki (Złota Bogów) ci, którzy je spożywali, przechodzili na wyższe poziomy świadomości i sumienia za sprawą wchłanianej przez nich melatoniny i serotoniny.
    Była to dziedzina wyższego oświecenia, którą zwano Równiną Sharon [8], zaś złoto Gwiezdnego Ognia było traktowane jako ostateczna droga ku Światłości.
    W ten sposób ciężki, przyziemny człowiek (ołów) mógł wznieść się na wyższy poziom świadomości (postrzegany jako złoto).
    Ten pogląd stał się podstawą całej późniejszej tradycji alchemicznej.

    Chleb pokładny lub, jak nazywali go Egipcjanie, pożywienie scheffa stanowił tradycyjne wtajemniczenie izraelskich i egipskich mesjaszy (królów), jako że pierwsi faraonowie byli w pełni wyświęconymi kapłanami-królami z linii Graala, będąc poprzez Nimrod potomkami z linii Kaina.

    W starożytnym Egipcie scheffa, chleb pokładny, był zawsze przedstawiany w postaci stożkowatego ciastka.
    Jak można wyczytać w starych tekstach ten metaliczny chleb był używany do karmienia świetlistego ciała będącego przeciwieństwem ciała fizycznego, przy czym świetliste ciało było traktowane jako świadomość.
    Już w roku 2200 p.n.e. faraonowie używali tego środka zastępczego w celu zwiększenia aktywności szyszynki, czyli zwiększenia zdolności percepcji, rozszerzenia świadomości i intuicji, lecz jedynie adepci wydziału metalurgicznego szkół wiedzy tajemnej (Mistrzowie Rzemiosła Dworu Smoka) znali sekret jego produkcji.

    W egipskiej Księdze Umarłych (to najstarsza kompletna książka świata) szukając najlepszego pożywienia oświecającego, faraon zadaje na każdym etapie swojej podróży jedno powtarzające się pytanie: “Co to jest?” – pytanie, które w języku hebrajskim (jak podają Dawne dzieje Izraela) było zadawane za pomocą jednego słowa: “Manna?”

    Kiedy ukończono budowę Arki Przymierza, podobno Aaron, brat Mojżesza, włożył do niej omer [9] manny. Ta święta manna była powszechnie identyfikowana jako mistyczna forma chleba (chleb pokładny) lub – jak go nazywano w Mezopotamii – Tubal-kain, shem-an-na.

    W tym momencie doszliśmy do szczególnie ważnej definicji shem-an-ny, ponieważ według Mistrzów Rzemiosła to stożkowate (lub shemo-kształtne) pożywienie było wykonane z materiału, który mieszkańcy Sumeru zwali Wysoko-chronionym Ogniowym Kamieniem (Highward Fire-stone).

    W Apokalipsie Świętego Jana (2.17) napisano: “Zwycięzcy dam manny ukrytej i dam mu biały kamyk…”

    Zanim przyjrzymy się dokładnie naturze białego kamienia shem-an-ny – chleba wykonanego z proszku alchemicznego złota – przyjrzyjmy się najpierw sławnemu posągowi kapłana-króla Melchizedeka w katedrze Chartres we Francji.

    Pomnik przedstawia Melchizedeka z czarą zawierającą kamień będący symbolem chleba i wina, które ofiarował on Abrahamowi, jak to napisano w Księdze Rodzaju.
    Wino, jak wiemy, reprezentuje święty Gwiezdny Ogień (podobnie jak wino komunijne jest dziś symbolem mes-janistycznej krwi), lecz najważniejsze w tym wyobrażeniu jest to, że chleb-kamień znajduje się wewnątrz czary, co oznacza, że w czasach Melchizedeka i Abrahama Gwiezdny Ogień został zamieniony na zastępcze pożywienie.
    Substytut ten został wykonany z shem-an-ny – białego proszku złota lub inaczej z “wyso-ko-chronionego ognistego kamienia”.
    Substytut spełniał proste zadanie.
    Zamiast karmić biorcę gotowymi wydzielinami hormonalnymi, podawano mu proszek, który oddziaływał na jego układ endokrynalny (w szczególności szyszynkę) wymuszając produkcję znacznie większej ilości hormonów takich jak melatonina.

    W słynnym średniowiecznym romansie o Parsifalu autorstwa Wolframa von Eschenbacha o Rycerzach Świątyni z Zamku Graala mówi się:

    Żyją oni z racji najczystszego kamienia.
    Jeśli nie znasz jego imienia, dowiedz się teraz: zwą go lapis exilis.
    Mocą tego kamienia feniks zostaje spalony na popiół, lecz popiół szybko przywraca mu życie.
    Feniks linieje i wydziela z siebie jasne światło, tak że staje się równie piękny jak był poprzednio.
    ________________________________________________________________________________________

    Wielu ludzi zastanawiało się nad nazwą lapis exilis, ponieważ wydaje się ona stanowić grę słów łączącą dwa elementy.
    Po pierwsze, chodzi o lapis ex caelis, co oznacza “kamień niebiański”, i, po drugie, jest to lapis elixir – Kamień Filozoficzny, przy pomocy którego pierwiastki są transformowane na wyższy stopień istnienia.
    W każdym bądź razie wiąże się on bezpośrednio z “wysoko-chronionym ognistym kamieniem” – shem-an-ną egzotycznego substytutu Gwiezdnego Ognia.

    Klucz do alegorii z Parsifalem mieści się w opisie mówiącym, że Feniks zostaje “spalony na popiół”, lecz z tego popiołu powstaje Wielkie Oświecenie. Czym więc dokładnie jest Feniks?
    Moglibyśmy odpowiedzieć, że jest to mityczny ptak, ale nie mielibyśmy racji!
    Słowo “feniks” jest znacznie starsze od mitów o ptaku Bennu [10] i jego pochodzenie jest grecko-fenickie.
    “Feniks” znaczy “karmazyn” lub “czerwone złoto”.

    Jeszcze dzisiaj odprawia się Mszę Feniksa jako symbol rytuału Gwiezdnego Ognia w ramach Ordo Templi Orientis.
    Co ciekawe, Brian Stoker, autor Drakuli, był oficerem tego zakonu, w konsekwencji czego jego książka zawiera zakodowaną treść dotyczącą wiedzy tajemnej.
    Dwa symbole tej ceremonii dziewiątego stopnia to zwrócony jednym wierzchołkiem pionowo do góry trójkąt Złota i Światła (reprezentujący ducha), oraz skierowany do dołu trójkąt Krwi i Wody (reprezentujący materię).
    Połączone z sobą trójkąty tworzą znaną Pieczęć Salomona, znaną również pod nazwą Klejnotu Alchemii.

    Stary aleksandryjski tekst alchemiczny podaje charakterystykę szczególnego ciężaru Kamienia Filozoficznego, który zwany jest w nim Rajskim Kamieniem:

    Kiedy umieścimy go na wadze, kamień przeważy równą mu ilość złota, zaś kiedy jest w postaci pyłu nawet najlżejsze piórko zdolne jest do przeważenia szali.

    W kategoriach matematycznych zależność ta ma postać: O = (+1) + (-1).
    Suma ta wydaje się być bardzo prosta na pierwszy rzut oka, jako że (+1) + (-1) rzeczywiście daje zero.
    Lecz zastosowana do fizycznej materii okazuje się niedorzeczna, ponieważ odnosi się do “pozytywu” i odpowiadającego mu “negatywu” mających wytworzyć “nic”.
    Mając kawałek czegoś dodatniego nie jest możliwe doprowadzenie do anihilacji dodając coś równego o ujemnym charakterze.
    W najlepszym przypadku można “dodatni” element usunąć z zasięgu wzroku, niemniej będzie on nadal istniał nie zmieniając się w nicość.

    Jedynym sposobem zamiany czegoś w nic jest, jeśli chodzi o sferę materialną, przeniesienie tego czegoś do innego wymiaru, tak że przestanie to istnieć w otaczającym nas środowisku.
    Jeśli uda się to uczynić, ciężar tego czegoś również zniknie.

    Czymże w takim razie jest coś, co jest w stanie przeważyć siebie samego i jednocześnie niedoważyć się i stać się niczym – nicością?
    Czym jest to coś, co może być złotem, a jednocześnie można to spalić i zmienić w proszek?
    Tym czymś jest feniks – czerwone złoto, które spala się w proch, po czym jest odzyskiwane w postaci oświecenia.
    Złoty cielec, którego Mojżesz spalił na pył.
    To właśnie wysoko-chroniony ognisty kamień shem-an-ny. Z sumeryjskich zapisów wiemy, że nie był on wcale robiony z kamienia, lecz ze świecącego metalu.

    W alchemicznej tradycji kamień filozoficzny to coś takiego, co zamienia podstawowe pierwiastki w złoto.
    Uważa się, że jest to prawda zarówno w znaczeniu metalurgicznym, jak i duchowym wyższego oświecenia.
    W znaczeniu fizycznym musimy odwołać się jednak do najstarszego ze wszystkich alchemicznych praw najdawniejszych szkół wiedzy tajemnej, które mówi:
    “Aby robić złoto, należy brać złoto”.

    Tak więc ustalono, że istnieją dwie różne formy fizycznego złota: metaliczna, którą dobrze znamy, i znacznie “wyższa”, mająca postać białego proszku, która istnieje w innym wymiarze postrzegania materii – ukryta manna, której sekret produkcji znany był jedynie Mistrzom Rzemiosła.

    Czym jest ów “wysokochroniony” lub inaczej “wysokospinowy” stan zamieniający złoto (i inne metale z grupy platynowców) w biały niewyczuwalny proszek o słodkawym smaku?

    Normalny atom posiada wokół siebie ekranujący potencjał – dodatnie ekranowanie wytwarzane przez jądro.
    Większość, z wyjątkiem najbardziej zewnętrznych, elektronów krążących wokół jądra znajduje się wewnątrz tego ekranującego potencjału.
    Jądro przechodzi w stan wysoko-chroniony lub wysokospinowy, gdy dodatni potencjał ekranujący obejmuje swoim zasięgiem wszystkie elektrony i podporządkowuje je kontroli jądra.

    W normalnych warunkach elektrony krążą wokół jądra w parach – elektron o spinie przednim (+) i elektron o spinie wstecznym (-).
    Dostawszy się pod wpływ wysokospinowego jądra, wszystkie elektrony o spinie przednim zostają skorelowane z elektronami o spinie wstecznym.
    Kiedy dochodzi do doskonałego skorelowania, elektrony zamieniają się w białe światło i jest niemożliwe, aby pojedyncze atomy substancji znajdującej się w stanie wysokospinowym łączyły się ze sobą.
    Tak więc nie mogą one przyjąć formy metalu i przyjmują postać niewyczuwalnego białego proszku.

    Prawdziwie niezwykłą własnością tego proszku jest to, że przy pomocy różnych procesów można zmieniać jego ciężar o kilkaset procent, redukując go nawet do zera. Co więcej, jego optymalna waga wynosi 56 procent wagi metalu, z którego powstał.
    Gdzie więc podziewa się pozostałe 44 procent?
    Staje się nicością, czyli czystym światłem, i przechodzi do innego wymiaru, poza nasz fizyczny świat.
    Zgadza się to dokładnie z aleksandryjskim tekstem, który mówi, że Rajski Kamień umieszczony na szalkach wagi przeważa równą mu ilość złota, a kiedy przyjmuje postać pyłu, nawet najlżejsze piórko zdolne jest przeważyć go na szali… ”

    C.d.n…
    Autor: sir Laurence Gardner
    Tłumaczenie: Jerzy Florczykowski
    Źródło: “Nexus” nr 5 (7) 1999

    • margo0307 pisze:

      „…czemu się nim z nami nie podzieliłaś ….”
      ______
      Biały proszek złota…, kamień filozoficzny… to „stare dzieje”… w kontekście moich zainteresowań…😉
      Obecnie… zainteresowana jestem inną drogocenną „rzeczą”…, podobną do tej – z poniższej opowiastki…🙂

      „Pewna Mądra kobieta, podczas wędrówki po górach znalazła w strumieniu cenny kamień.
      Następnego dnia napotkała podróżnika, który był bardzo głodny.
      Mądra kobieta otworzyła tedy swój tobołek i podzieliła się z nim swoim jedzeniem.
      Głodny człowiek dostrzegł drogocenny kamień w jej tobołku, zachwycił się nim, po czym zwrócił się do niej z prośbą – by mu go podarowała…

      Mądra kobieta – bez namysłu i chwili zwłoki podarowała podróżnikowi cenny kamień…
      Syty podróżnik odszedł, radując się swoim szczęściem.
      Wiedział, że dostanie za ten klejnot tak dużą ilość pieniędzy, że do końca życia już nie będzie musiał martwić się o swój byt…
      Po kilku dniach jednak… powrócił w to samo miejsce w poszukiwaniu Mądrej kobiety. Kiedy już ją odnalazł, zwrócił jej kamień mówiąc:

      „Dużo myślałem…
      Wiem, że ten klejnot jest bardzo wartościowy, ale pragnę ci go oddać w nadziei, że podarujesz mi coś o wiele bardziej cennego…
      Jeśli możesz… ofiaruj mi proszę tę „rzecz„, która pozwoliła ci dać mi ten kamień”…🙂

      • marek pisze:

        Śliczna odpowiedź Małgosiu , lecz czy aby trafiająca w sedno .

        Uwzględniając sugestie iż naszym od małpim praprzodkom grzebano najpierw w genach aby przyspieszyć ich rozwój , a następnie skutkiem obaw że zbyt szybko staną się ” podobni bogom ” ponownie coś zmieniano aby spowolnić czy zablokować ten rozwój wówczas jak dla mnie twój pogląd wyrażony przykładem wydaje mi się nieadekwatny do sytuacji.

        Gloryfikujemy tutaj wzrost świadomości , odmieniamy ten wzrost przez wszelkie możliwe przypadki , ubieramy naszą egzystencję w inkarnację , a być może kręcimy się jedynie bez sensu jak ten przysłowiowy chomik w swej kręciołce nie uzyskując przyrostu świadomości w określonym dla tego zdarzenia czasie.

        W mej ocenie walka zwierzęcia z duchem w poszczególnym człowieku trwa na całego i od czasu Sumeru nic się w tym temacie znaczącego nie zmienia . Bo strachem przed karą / prawem / można i najbardziej uparte zwierzę nauczyć chodzić w zaprzęgu / żyć w społeczeństwie /.

        Odnoszę wrażenie ,że ta Twoja nieuzasadniona ostrożność jest błędem .

        Skrócenie okresu życia w stosunku do naszych protoplastów , zblokowanie procesu syntezy doświadczeń w świadomość to nie naturalne progi , a sztucznie ustawione bariery .

        Czym sobie możemy bardziej zaszkodzić używając mono atomowego złota do pokonania tych barier . Czyż melatonina jako hormon szyszynki nie prowadzi / w oparciu o te historyczne odkrycia / do przyrostu świadomości ?

        Czy przyrost świadomości nie otwiera w człowieku postawy na poznanie wyższych uczuć , przestrzegania praw naturalnych .?

        Wciąż kręcimy się koło stwierdzeń , ze niski poziom świadomości realizuje się w postaci dewiacji w konstrukcji naszego jednostkowego i społecznego życia.

        Więc czym ryzykujemy ?

        Osobiście zwróciłem uwagę na rolę wspomagającą tworzenie ciała świetlistego i to uważam za temat godny sprawdzenie .

        Do jakiego poziomu naszego matrixa to ciało jest nam potrzebne , bo jeżeli tylko do astralu to warto przemyśleć czy o nie się starać /osobiście astral mnie nie interesuje / wartościowszym i sensowniejszym wydaje mi się poziom piaty , szósty.

        Lecz każdy ma wybór , aby wyrwać się i dokąd z tego pseudo nieba jakim jawi się Ziemia .

        Kończąc ponownie się zastanawiam , czy Twe przekonania są słuszne , bo nawet uwzględniając prawo złotego środka na które mogłabyś się powołać , to czy muszą je stosować istoty starające się o wolność.

        Przydała by się Jestem do tej dysputy , ale coś mi się wydaje ,że się pogniewała .

        m

        • margo0307 pisze:

          Idę zaraz do stomatologa… będę miała o czym myśleć…😀 , jak wrócę odpowiem🙂
          Trzymaj za mnie kciuki…😉

          • marek pisze:

            głowa do góry Małgosiu.

            m

          • margo0307 pisze:

            „głowa do góry Małgosiu.”
            ____
            Dziękuję za słowa otuchy i pokrzepienia Marek🙂❤
            Nie jestem bojaźliwą dziewczynką ale… jeśli chodzi o dentystę… to hmm…😉
            Ale nie było tak źle😉 dostałam dwa zastrzyki znieczulające i… pojechaliśmy z koksem…😀
            Nie wiem czy wiecie Kochani, ale… nasza kochana "służba niezdrowia” refunduje kanałowe leczenie ząbków jedynie do… „trójek” i to… bez znieczulenia…, jak nie chcesz aby ciebie bolało – to… za zastrzyk musisz zapłacić …😀
            Ja miałam (i nadal mam, bo pan dr nie skończył…, skończy 22 marca – mam nadzieję) 😉 do leczenia „piątkę”… a w związku z tym – ubyło mi z kieszeni 300 zł…
            I tak „pięknie” działa nasz oszukańczy fundusz zdrowotny !…😛

            Powracając do naszego tematu…

            „…Czym sobie możemy bardziej zaszkodzić używając mono atomowego złota do pokonania tych barier…”
            ____
            Nie wiem.
            Wiem natomiast, że wszystko to – co nie jest Naturalne…, co jest erzacem… – na dłuższą metę szkodzi nam…
            Nikt z nas nie przyjmował mono atomowego złota (przynajmniej mi o nikim takim nie wiadomo), nie wiemy więc – w jaki sposób ono działa i jakie powoduje skutki w naszych organizmach i… w naszej świadomości…
            I tak długo – jak długo ktoś z nas tego nie przetestuje na sobie…, nie raz… czy dwa… – tak długo – nie dowiemy się o jego ewentualnej szkodliwości…
            Można też zadać pytanie :
            – Co może się stać gdy taki specyfik przyjmie osoba np… nie dość rozwinięta duchowo ?
            Znasz odpowiedź ?
            * * *
            „… Do jakiego poziomu naszego matrixa to ciało jest nam potrzebne…”
            ____
            Marek, wg. mojego z-rozumienia… nasza Świadomość istniała zanim… się urodziliśmy na Ziemi i jestem pewna, że… będzie istniała nadal… kiedy nasze obecne ciało fizyczne przestanie funkcjonować…
            Tak więc jedynym – na czym powinniśmy się skupić w życiu doczesnym😉 jest to, co zalecają Wszyscy Mądrzy Ludzie – nieustanny rozwój i poszerzanie własnej Świadomości…
            Do tego też służy nam ciało fizyczne, ponieważ i Natura i materialna Rzeczy Istność mają tylko jeden cel… pomagać nam w rozwoju naszej Świadomości i Intelektu…🙂
            Odpowiedz sobie na pytanie:
            – Czy osoba z nie dość rozwiniętą Świadomością i Intelektem…, nie rozumiejąca w jakim celu istnieje… – jest w stanie doświadczać Wyższych Uczuć takich jak np. Miłość ?

            Ostatnio czytałam – jak dla mnie – bardzo ciekawy przekaz… nt. zazdrości i… zdrady w partnerstwie…
            Poniżej zacytuję fragment, który – jak myślę – dobrze odzwierciedla nasze z-rozumienie tego, co nas spotyka… oraz z-rozumienie wibracji Wyższych Uczuć… 🙂

            „…Uczucie zazdrości otwiera niezwykle bogaty wachlarz emocji, przynoszących Wam dary do doświadczeń, układanych sobie osobistych konfiguracji, inscenizacji, którymi obdarowujecie siebie wzajemnie.
            Jeśli masz w sobie potrzebę spełnienia się w spektrum energetyki tych emocji, jest niemal pewne, że Twój partner, czy partnerka przyniesie Ci należne lekcje, o które sam się prosisz.
            W ludzkim świecie obwinialiście siebie za te przyniesione dary, nie chcąc jednak zobaczyć, że jest to wielką miłością niesioną sobie wzajemnie w przestrzeni obranej nauki.

            Mówicie często, że zazdrość jest miłością, ale w zestawieniu wszystkich uczuć leży ona jednak na przeciwnym biegunie i wynika ze strachu, z lęku, z chęci zawłaszczenia innej ludzkiej istoty dla siebie samego.
            Jeśli kochasz prawdziwie sercem, nie odnajdujesz w sobie takiego uczucia, a w związku z tym nie doświadczysz takich lekcji, bo nic tu na Ziemi nie dzieje się jednak przypadkowo.

            Zazdrość obnażała miłość, że jest nieszczera, że wypływała z ego i że daleki jesteś od serca, że dopiero tej miłości możesz się nauczyć, a w zasadzie przypomnieć, bo głęboko w sercu ją masz.
            Skieruj się na serce i przyjmij prawdę o ubogości uczuć, jakie dałeś sobie, o ubogości miłości, jaką tym samym masz do podarowania dla Twojej partnerki.
            Jeśli kochasz ją Miłością Serca nie mrugnie Ci powieka, – jeśli odejdzie z księciem do innej bajki, po prostu życzysz jej, aby była szczęśliwa i dalej ją kochasz, i już czujesz, że miłość nie boli.
            Jeśli miłość bolała Cię kiedykolwiek, to teraz już wiesz, że była to miłość ego, było to zawłaszczenie innej istoty poprzez strach i to rodziło w Twoim umyśle zauroczenie, które z miłością myliłeś.
            Świadczy to, że jesteś ubogim żebrakiem, który nie poznał prawdziwego smaku miłości między kobietą i mężczyzną…”
            http://prawdaserca.pl/2016/03/zazdrosc-2/

  30. marek pisze:

    Natura i materialna Rzeczy Istność mają tylko jeden cel… pomagać nam w rozwoju naszej Świadomości i Intelektu…🙂,

    Co do medycyny to mamy to co chcieliśmy – dziki zachód wyrosły z socjalizmu i naśladownictwa.ekonomi krajów wysoko uprzemysłowionych..

    Osobiście całą elitę solidarności gdy się tworzyła uważałem za oszołomów i taką samą ocenę mam dla współczesnych elit politycznych z dookreśleniem sprzedajne marionetki.

    A co do wspomagaczy ? choć Twoje objaśnienia są przekonywujące to nigdy nie zmienię zdania iż przyroda sama w sobie pilnuje jedynie istnienia gatunków , a człowieka może zachwycać głównie swą dzikością i witalnością .
    I niestety jak w moim rozumieniu ona przeczy ochronie słabszych czemu my w swych indywidualnych staraniach w obrębie naszego gatunku próbujemy się przeciwstawiać .

    Pozostaje mi w pamięci słowo ” mutant ” stosowane do określania nas przez wspominanych UFO-ków..
    Ten termin sam w sobie wskazuje na pochodzenie z krzyżówki , względnie samoistnego zaistnienia drogą mutacji która tak naprawdę jest wyjątkiem od ustalonych zasad.

    Na tym rozumieniu wciąż wrzeszczę ,że zasiedlenie odzwierzęcych ciał to błąd lub na odwrót przyspieszenie ewolucji, czy uczłowieczenie naszego przodka to działanie nie etyczne .

    Stąd to co podnoszę jako koronny argument , ilość zła jakie wzajemnie i innym organizmom wyrządziliśmy i wyrządzamy skłania mnie do przekonania ,że warto by sięgnąć świadomością choćby poziomu owych bogów , po to aby nam już swymi pupilkami / potomkami / nie bruździli w tworzeniu zgodnie funkcjonującego społeczeństwa ,

    Jednocześnie uważam ,że każda droga ewolucji populacji ma w swej realizacji pewien odsetek uszkodzonych egzemplarzy i może ta podniesiona świadomość , była by wiedzą jak ich resocjalizować , czy ubezwłasnowolnić w ich anty ludzkich postawach.

    m

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s