Na Krawędzi -Yes i Na krawędzi wykład Tadeusza Owsianki

4 lutego w Niezależnej TV z cyklu”Oblicza duchowości” ukazał się bardzo ciekawy wykład Tadeusza Owsianki pt „Na Krawędzi”. Tadeusz Owsianko przewiduje w nim,że w marcu 2016 roku roku Ludzkość znajdzie się na krawędzi wyjścia z okresu ciemności.Nie będzie jednak pełnej radości.Ludzkość stanie na krawędzi i zrobi niewielki krok dalej, ale będzie wykazywać oznaki zadumy i zatroskania.Przedstawia to symbolicznie klęcząca postać na dywanie z kwiatów.
Na_krawedzi
Identyczna postać występuje na drugiej ilustracji(część istot dotarła już do Światłości, a druga część do niej dąży). Aby ta ostatnia postać, symbolizująca Ludzkość, dotarła do Światła, muszą nastąpić jakieś wydarzenia….
dotarcie_do_swiatla

źródło:
Niezależna TV – Otwarte forum tematyczne 4.02.2016

W 1972 utwór o identycznym tytuł został skomponowany i wydany na płycie przez grupę YES.Tekst tego utworu jest na tyle ciekawy, że wato się z nim zapoznać tym bardziej że w pewien sposób koresponduje z treścią wykładu Tadeusza Owsianki

Na Krawędzi

Doświadczona wiedźma mogłaby cię wezwać
Z głębin twego nieszczęsnego bytu
I zmienić twój sposób życia
W psychiczny stan trwałego szczęścia
I wszystko to mogłaby osiągnąć muzyką,
Która przyszłaby szybko z oddali
I kosztowałbyś owocu zapisanej twórczości człowieka,
Tracąc wszystko w zamian za tę godzinę,
Wyznaczającej cele donikąd,
Gdzie prowadzi ona każdego bez wyjątku
Kropla rosy może nas uwznioślić,
Jak muzyka słońca,
I usunąć równinę
Po której się poruszamy
I wybrać kierunek,
W którym będziesz szedł

W końcu
Wyjdziesz na prostą
Nie od razu
Nie od razu
Blisko brzegu
Tuż przy rzece
Nie od razu
Nie od razu

Przekroczyłem linię
Wokół zmian lata,
Wyciągam ręce, by wezwać barwę nieba,
Podałem z rąk do rąk chwilę,
Która stroi się w poranki szybciej,
Niż potrafimy to dostrzec,
Przezwyciężam cały ten czas,
Kiedy musiałem się martwić,
Zostawiam wszystkie te zmiany
Daleko za sobą
Uwolnimy się od napięcia dopiero wtedy,
Kiedy poznamy imię Pana

W końcu
Wyjdziesz na prostą
Blisko brzegu,
Tuż nad rzeką
Będą mijać kolejne pory roku
Będę się podnosił
I upadał
Wówczas to wszystko przeminie
I się dokona
Wtedy dopiero się odnajdziesz,
Wtedy staniesz się całością

Moje oczy przekonały się o tym,
Przysłonięte księżycem w nowiu,
Zdobyte miłością
To mnie zmieniło,
Jakbym został prawie przysypany czystą manną
Z nieba
Ukrzyżowałem swoją nienawiść
I trzymałem świat w swoich rękach
Jesteś nim ty, czas, logika,
A nawet przyczyny, których nie rozumiemy

Godna ubolewania odwaga domagała się ofiar
Wyciszyła się, by wszystko zobaczyć,
Tak jakby okryci pancerzem pielgrzymi przybliżali się,
By spojrzeć na morze
Wtedy dopiero nastąpi odcięcie pępowiny,
Swoboda,
I zrozumiemy przyczyny

Przy brzegu,
Blisko rzeki,
Blisko brzegu
Wyjdziesz na prostą
Pod koniec
Wyjdziesz na prostą
Przy brzegu,
Przy samej rzece

Nagła przyczyna nie powinna pozbawić cię
Wylęknionej pamięci
Koniec końców,
Ta podróż angażuje cię przez cały czas,
Jak gdyby odrywała cię od rzeczywistości,
Którą widziałeś
I poznałeś
Myślisz jedynie o problemach,
Które odciągają twoją uwagę,
Prowadzą ścieżką niemal
W pustkę
Kiedy przechodzimy z jednej strony na drugą
Słyszymy cały tłum ludzi, zachowanych w pamięci

Przy brzegu
Wyjdziesz na prostą,
Pod sam koniec,
Tuż przy rzece
Pory roku będą mijać
Będę się podnosił
I upadał

Ubraną w białą koronkową szatę,
Wyraźnie widziałeś tę Panią,
Smutno wyglądającą,
Mówiącą, że weźmie na siebie winę
Za ukrzyżowanie jej królestwa

Będę się podnosił
I upadał
Będę się podnosił
I upadał

Dwa miliony ludzi osiąga wątpliwe zadowolenie
Dwieście kobiet patrzy na jedną, zalaną łzami,
Zbyt późno
Oczy uczciwości mogą odnieść sukces
Ona chętnie by opowiedziała
Zdumiewającą historię swojego życia
Ile milionów ludzi oszukujemy codziennie
(Żądając jedynie tego, aby odsetki były nakładane
Na dzieci jej królestwa)

Będę się podnosił
I upadał
Będę się podnosił
I upadał

Kto jeszcze opiekuje się osobami,
które są pod moją opieką
(Ona by to jasno widziała,
Ta Pani, smutno wyglądająca)
Czyżbym patrzył i chodził po omacku,
A jednak mówił, że widzę drogę
(Mówiąc, że ona wzięłaby winę na siebie
Za ukrzyżowanie jej własnego królestwa)
Ta prawda jest zapisana na kartach
Ona chętnie by opowiedziała
Zdumiewającą historię swojego życia
Ile będę miał lat,
Zanim stanę się dla ciebie dojrzały
(Żądający jedynie tego, aby odsetki były nakładane
Na dzieci jej królestwa)

Podnoszę się i upadam
Podnoszę się i upada
Podnoszę się i upadam

Podnoszę się i upadam
Podnoszę się i upadam

Czas pomiędzy nutami
Nadaje scenom odpowiedniej barwy
Ciągła moda na sukces zakłóca rozwój człowieka,
Tak mi się wydaje
A przestrzeń pomiędzy rozkładem akcentów
Wzbogaca wiedzę o miłości,
Tak jak piosenki i kolejne okazje kształtują czas,
Jak abstynencja rządzi po imprezie, która przeminęła
Ach, ach

Wtedy pogodzisz się z Człowiekiem,
Który pokazał swoje rozciągnięte ramiona przestrzeni,
Zawrócił nas i wskazał drogę,
Objawiając się wszystkim ludziom
Potrząsnąłem głową i uśmiechnąłem się, coś szepcząc,
Wiedząc wszystko o tym miejscu
Na wzgórzu patrzyliśmy na ciszę w dolinie
Wezwani, by świadczyć tylko o przeszłych wydarzeniach
I dochodzimy do tego wszystkiego,
Gestykulując pomiędzy wypowiadanymi uwagami

Blisko brzegu,
Nad rzeką,
Pod sam koniec
Wyjdziesz na prostą
Pory roku będą mijać
Wówczas to wszystko przeminie
I się dokona
Wezwany do siewu
Prosto w słońce,
Wtedy dopiero się odnajdziesz,
Wtedy staniesz się całością
Pory roku będą mijać

Podnoszę się i upadam
Podnoszę się i upadam
Podnoszę się i upadam

źródło
http://www.tekstowo.pl/piosenka,yes,close_to_the_edge.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii OSTRZEŻENIE, Rozwój duchowy, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

98 odpowiedzi na „Na Krawędzi -Yes i Na krawędzi wykład Tadeusza Owsianki

  1. margo0307 pisze:

    … „Na Krawędzi”…

    Na jakiej krawędzi ?
    Dajcież już spokój z tymi krawędziami…
    Pogadajmy może o krawędziach jak będziemy w wieku pani… o wdzięcznym imieniu – Tao, która w ub. roku skończyła 97 lat…🙂

    Jej partner taneczny, to 26-letni zawodowy tancerz, jest… o 70 lat młodszy od swej partnerki…🙂 Tańczą już od… 2005 roku.
    Pani Tao rozpoczęła naukę tańca w wieku 87 lat, wcześniej miała 3 razy operowane stawy biodrowe z powodu upadku…, ale… nie w tańcu, lecz przed własnym domem kiedy się poślizgnęła… a lekarz kategorycznie zabronił jej tańczyć…
    I… dlaczego jurry łapie się za głowy…😀

    • marek pisze:

      Małgosiu
      znowu obejrzałaś po łebkach , ale ja też mam zastrzeżenia , bo czasem jak się wyjdzie na szczyt / krawędź jak to mówi pan Owsianko to jest się tak oszołomionym , że zamiast nasycić się sukcesem , można z powrotem spaść na łeb na szyję na dół .
      I to jest mój wkład w wykład pana Owsianko .

      m

      • margo0307 pisze:

        ” Małgosiu znowu obejrzałaś po łebkach …”
        ____
        To bardzo subiektywne stwierdzenie, i… nie mające nic wspólnego z moim oglądem filmiku o tańcu pani Tao…, obejrzałam go z uwagą🙂
        Pana Owsianko natomiast – w ogóle nie oglądałam, bo jakoś… nie czuję takiej potrzeby…

        • Dawid56 pisze:

          Ja też go nie oglądam Margo, ale tym razem zrobiłem wyjątek i coś mnie w jego wykładzie zastanowiło…Czasami jest tak że znajdujemy zewsząd potwierdzenie jakiejś naszej myśli, ale nawet to nie świadczy o tym że nasze myśli mogą się stać wkrótce prawdą.
          Ten utwór grupy Yes bardzo mi się kiedyś podobał🙂

    • Dawid56 pisze:

      Jeszcze trochę o krawędzi.Mam jednak wrażenie że trochę racji w tym jest.Ten rok jest naprawdę bardzo, ale to bardzo ważny jak żaden inny poprzedni.Ten rok to szansa, którą trzeba wykorzystać-choćby w ten sposób aby zakończyć wszelkie spory i wojny- czy to jest jeszcze możliwe?

      • margo0307 pisze:

        „… zakończyć wszelkie spory i wojny – czy to jest jeszcze możliwe?”
        ________
        Jeśli uznasz, że coś jest możliwe – stanie się to dla Ciebie możliwe…🙂
        Jeśli uznasz, że coś nie jest możliwe – nie zaistnieje…

    • margo0307 pisze:

      „…Podnoszę się i upadam
      Podnoszę się i upadam
      Podnoszę się i upadam…”

      Podnoszę się i… zdecydowanie staję prosto… patrząc z ufnością i radością w❤ w przyszłość…, bo widzę naszą Jednię tak wyraźnie, jak wcześniej widziałam naszą odrębność…🙂

  2. LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

    Wszystko pięknie ładnie ale gdzie jest biały królik na tej drodze? Z tekstu zrozumiałam tylko tyle że powinnam na śniadanie jeść więcej owsianki aby było bardziej kolorowo. Ja uważam że do tej porannej owsianki trzeba zjeść kilka kredek woskowych.

    Marek powinien załapać o co chodzi na Ziemi z Białym Królikiem, wszak te zwierzątka stanowią dla ludzi obiekt doświadczeń.

    • marek pisze:

      Lucy nie męcz mnie , ja mam bordowe piórka , a nie zajęczy ogonek.

      A o białym zajączku to znam bajkę w której zajączek spotyka niedźwiedzia / opowiada to mama zajączek dzieciom zajączkom …no i co ,-no i co mamusiu pytają dzieci..Niedźwiedź pyta tatusia : czysty jesteś ? tak tatuś mu odpowiedział , że jest czysty, i co i co ponagla najbardziej ciekawska z dzieci mała Lucy , I nic mówi mama , niedźwiedź wziął i podtarł się tatusiem .

      koniec bajek dla dzieci , nie nudź.

      m

      • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

        Białasek
        Tego roku zima w krainie Srebrnych Królików była wyjątkowo mroźna. Śnieg skrzypiał pod ich łapkami a krzewy z ulubionym pokarmem wszystkich mieszkańców – Trawiaki – były prawie białe a nie jak zazwyczaj – zielone. Jednakże w domu rodziny Futrzaków panowała bardzo wesoła atmosfera. Ogień palił się w kominku skrzącym płomieniem. Pomarańczowo złote iskry tańczyły w rytm muzyki, jaką wygrywał na swoim ulubionym akordeonie tata królik. Tata Fredzio jak zwykły nazywać go małe króliczki, prezentował się tego dnia nadzwyczaj elegancko. Jego długie srebrzyste futerko błyszczało w wieczornym świetle i spowijał je czarny frak, który Fredzio wkładał tylko na specjalne dni. Okazja i owszem była dzisiaj wyjątkowa. Na świat przyszedł bowiem nowy króliczek. Mama Balbinka trzymała go właśnie w ramionach, siedząc na swoim ulubionym wiklinowym fotelu okrytym grubym czerwonym kocem, którego aksamitny dotyk tak lubiły małe króliczki. Mała puchata Irminka i jej bracia – Kręciołek i Roztropek skakali wokół mamy przekrzykując się wzajemnie, kto pierwszy będzie bawił się z nowym braciszkiem.
        – Fredziu, chyba już czas na naszą melodię – powiedziała do męża Balbinka.
        Achh… tak moja droga – odpowiedział Fredzio – prawie bym zapomniał..
        I wówczas z akordeonu popłynęła piękna stara melodia, którą tata królik zawsze grał, kiedy na świat przychodził nowy króliczek. Nauczył ją go grać jego ojciec. I tak oto melodia przechodziła z pokolenia na pokolenie, będąc zawsze obecna, kiedy rodzina Futrzaków się powiększała.
        – Czas spać moje maleństwa – powiedziała mama Balbinka do małych króliczków wciąż dokazujących przy dźwiękach muzyki.
        https://dzieciobajki.files.wordpress.com/2015/08/il3.jpg?w=611&h=865
        Irminka wraz z braćmi posłusznie poskakali do swoich łóżeczek i nie minęła minuta lub dwie, aż spali słodko a małe białe pyszczki połyskiwały z daleka w ciemności. Mama Balbinka ułożyła nowo narodzonego króliczka obok siebie i przyglądała mu się z miłością.
        -To nic, ze jesteś inny niż wszystkie króliczki – powiedziała do siebie w myślach. I tak będziemy kochać cię tak samo mocno jak resztę naszych maluszków. –
        -Nazwę cię Białasek – postanowiła- Z tą myślą mama Balbinka razem z tatą Fredziem zapadli w głęboki sen.
        Wiosna przyszła zaskakując wszystkich Króliczan znienacka. Krzewy trawiaków znowu się zazieleniły a ze stopniałego śniegu utworzyły się rwące źródlane potoczki, w których wesoło chłapały się młode króliczki. Mama Balbina wyjrzała przez okno i zawołała do skaczących dzieci:
        -Irminka, Kręciołek, czas do szkoły. Gdzie zgubiliście Roztropka?
        -Roztropek jest w szkole mamo, uczy się – odpowiedział Kręciołek i posłusznie wziął Irminkę pod łapkę i poskakali w stronę szkoły. Mama Balbinka uśmiechnęła się na myśl o Roztropku – od samego początku był takim mądrym króliczkiem i dużo czasu spędzał czytając książki w swoim pokoju. Zamyśliła się na myśl o Białasku. Był pierwszy dzień szkoły i mama Balbinka martwiła się trochę na myśl czy inne dzieci zaakceptują nietypowy wygląd jej najmłodszego króliczka. Białasek urodził się bowiem bez futerka i choć miał już pól roku, żadne włosy nie pokryły jego grzbietu. W rodzinie wszyscy kochali Białaska, ale mama Balbinka nie była pewna czy inne króliczki w szkole tak łatwo zaakceptują jego inność. Bycie królikiem bez futerka było trudnym wyzwaniem a Białasek wciąż był niewinnym dzieckiem, które nie zdawało sobie sprawy że różni się od wszystkich. Niestety obawy mamy Balbinki znalazły potwierdzenie, kiedy popołudniu dzieci wróciły ze szkoły. Białasek kicał smutno za siostrą i braćmi, które wesoło skakały w drodze do domu.
        https://dzieciobajki.files.wordpress.com/2015/08/il4.jpg?w=616&h=871
        -Białasku – czy coś się stało? – Zapytał króliczka tata Fredzio wyraźnie zatroskany, co mogło wprawić synka w taki smutny nastrój.
        -Nikt nie chciał się ze mną bawić– Odpowiedział smutno Białasek a jego różowy pyszczek wykrzywił się w grymasie.
        -Mamusiu, czy ja jestem inny niż reszta króliczków? Skoczek z rodziny Czerwono Futrzastych powiedział ze jestem brzydki, bo nie mam futerka. Dlaczego ja nie mam futerka?- Białasek stal z rozdziawionym pyszczkiem, czekając aż ktoś odpowie mu na jego pytanie. Tata Fredzio wziął go za łapkę i poprowadził do pokoju gdzie zebrała się już reszta rodziny Futrzaków.
        -Ależ kochanie! – Zaczęła mama Balbinka – Nie jesteś brzydki! Jesteś inny niż reszta króliczków. Ale to nic złego, jesteś po prostu wyjątkowy. Reszta króliczków urodziła się z futerkiem a ty nie, ale to czyni cię niezwykłym. W całej naszej krainie nie ma drugiego takiego króliczka jak ty, czyż to nie wspaniałe?
        -Ale, łee.. – wychlipiał Białasek – dlaczego Skoczek się ze mnie śmieje a reszta króliczków nie chce się ze mną bawić?
        -Maleństwo – powiedział tata Fredzio – oni po prostu nie znali do tej pory takiego wyjątkowego króliczka jak ty! Dlatego się trochę obawiają, bo nie jesteś taki jak wszystkie dzieci. Ale jak cię poznają i zobaczą, jaki jesteś wesoły i przyjazny – na pewno cię polubią! Musisz tylko być sobą i nie zważać na złośliwe króliczki.
        Po tych słowach tata Fredzio kazał nadstawić ucho dla Białaska i wyszeptał mu coś w sekrecie, co przekazał mu kiedyś jego ojciec a dziadek Bialaska. Usłyszawszy to Białasek uspokoił się a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. Przejrzał się w ogromnym lustrze zawieszonym w pokoju tuż koło kominka i po chwili wesoło poskakał do rodzeństwa.
        Następnego dnia Białasek poszedł do szkoły i pamiętając, co powiedziała mama Balbinka i tata Fredzio wesoło podchodził do innych dzieci starając się włączyć do zabawy. Skoczek wciąż wygłaszał złośliwe uwagi, ale reszta szybko polubiła Białaska, bo zabawa z nim zawsze obfitowała w dużo śmiechu i wesołości. Wkrótce stał się on jednym z najbardziej popularnych króliczków w szkole i wszyscy chcieli się z nim bawić. Nawet Skoczek przekonał się do niego, gdy zobaczył, że Białasek jest taki sam jak inni, jedynie wygląda trochę inaczej.
        Białaskowi nigdy nie wyrosły żadne włosy na grzbiecie, ale mimo tego był bardzo szczęśliwy. Długo potem, nawet kiedy już był dorosłym królikiem, wspominał słowa które tego smutnego pierwszego dnia szkoły powiedział mu na uszko tata Fredzio:

        Każdy z nas jest wyjątkowy

        Nie ma drugiej takiej osoby

        Piękno całe wewnątrz się kryje

        I ono zawsze blaskiem się odbije

        Twarzyczka twa zawsze więc będzie piękna

        Gdy w serduszku szczęście i dobroć nieprzeciętna

        • JESTEM pisze:

          „Każdy z nas jest wyjątkowy

          Nie ma drugiej takiej osoby

          Piękno całe wewnątrz się kryje

          I ono zawsze blaskiem się odbije

          Twarzyczka twa zawsze więc będzie piękna

          Gdy w serduszku szczęście i dobroć nieprzeciętna”

          Ojjjjj. jakie słodziutkie.😀

        • margo0307 pisze:

          „…Każdy z nas jest wyjątkowy
          Nie ma drugiej takiej osoby
          Piękno całe wewnątrz się kryje…”

          ______
          Piękny morał tej bajki Luci 🙂

      • JESTEM pisze:

        „Lucy nie męcz mnie , ja mam bordowe piórka , a nie zajęczy ogonek.”

        Przecież pisałeś, że zostaniesz królem albo królikiem i że ci w zasadzie wszystko jedno.

        • marek pisze:

          Przecież pisałeś, że zostaniesz królem albo królikiem i że ci w zasadzie wszystko jedno.

          Jestusiu co pisałem to pisałem a ..co wolno wojewodzie. to…… Ty też tego przestrzegasz , widzę to po pomrukach i straszącej minie – czasami…

          hi hi hi !!!!

          m

  3. margo0307 pisze:

    „Spokój,to najwyższe szczęście na ziemi
    Przychodzi najczęściej poprzez samotność w❤

    Miłość nie zna niczego
    Nie rozpoznaje ani drzwi ani zasuwy
    ona przechodzi poprzez wszystko
    Ona jest od początku
    uderza wiecznie swoimi skrzydłami
    i będzie uderzać przez… wieczność.."
    🙂

  4. margo0307 pisze:

    „…doszłam do tego miejsca… nie tyle ze względu na to, co zrobili mi inni ludzie, ale dlatego, że… świadomie zdecydowałam się nie przezwyciężać problemów, które spotykają nas celowo, po to – abyśmy pokonując je -wzrastali
    W życiu spotykają nas próby, którym musimy stawić czoła, ale… ważne jest aby odnaleźć pośród nich radość i szczęście…”

    • Dawid56 pisze:

      Dzięki Margo za zamieszczenie tego filmu, od pewnego czasu mam wrażenie że los samobójców jest taki jak przedstawiony w tym filmie.Jeśli odbierzesz sobie życie nic nie zmienisz, a wręcz przeciwnie będąc żywym zawsze coś potrafisz zmienić będąc martwym i nie mając ciała już nic nie zmienisz- to gorzka i smutna prawda….

      • margo0307 pisze:

        „… będąc żywym zawsze coś potrafisz zmienić będąc martwym i nie mając ciała już nic nie zmienisz- to gorzka i smutna prawda…”
        _________
        Ej… Dawidzie.., czemu zaraz… gorzka i smutna… ?
        Po prostu… prawda i tyle… 🙂
        Odbierając sobie życie… sami pozbawiamy się możliwości zmian, przy czym – nie mamy świadomości, że… nie zostawiamy problemów za sobą – na co liczyliśmy…, lecz… zabieramy je wraz z sobą… i na dokładkę… zwielokrotnione w ich odczuwaniu…🙂

  5. Maria_st pisze:

    „Ej… Dawidzie.., czemu zaraz… gorzka i smutna… ?
    Po prostu… prawda i tyle…🙂
    Odbierając sobie życie… sami pozbawiamy się możliwości zmian, przy czym – nie mamy świadomości, że… nie zostawiamy problemów za sobą – na co liczyliśmy…, lecz… zabieramy je wraz z sobą… i na dokładkę… zwielokrotnione w ich odczuwaniu…🙂 ”

    Kiedyś myślałam podobnie lecz dziś mam na to inne spojrzenie i odbiór.
    A może to jedna z ich opcji i wcale nie pozostawiająca za sobą niczego ….to my za zycia narzucamy sobie pewne normy niekoniecznie prawdziwe.
    Myślę że to co poczujemy/zobaczymy tam to tylko nasz własny odbiór z tzw „bagazem” przekonań a za chwikę przekonamy się że TAM dbiór jest całkiem inny. .
    Inaczej widzą to osoby w tzw śmierci klinicznej gdzie ich świadomość na chwile opuszcza ciało a więc nie ma czasu na wgląd na TAMTA strone a tylko odbior idei, przekonan ……..dobrze o tym wiedzą obemaniacy .

    • margo0307 pisze:

      „…A może to jedna z ich opcji i wcale nie pozostawiająca za sobą niczego … to my za zycia narzucamy sobie pewne normy niekoniecznie prawdziwe…”
      ________
      Może.. Maryś, może…
      Jednak bez wątpienia – prawdą jest, że… Życie to najcenniejszy dar chroniony nawet… przez instynkt samozachowawczy, w który zostaliśmy wyposażeni..🙂

      Każdy z nas otrzymuje możliwość nauki w pełnym wymiarze godzin – w nieformalnej szkole zwanej Życiem… 😉
      I każdy dzień w tej szkole daje nam sposobność opanowania nowych lekcji…
      Możemy lubić te lekcje albo… ich nie znosić, ale… są one częścią obowiązkowego programu nauczania…🙂
      Dla każdego z nas… sens życia jest inny…
      Każdy też ma… własny cel i odmienną, niepowtarzalną drogę…
      Idąc więc swoją drogą życia, pobieramy i przyswajamy wiele lekcji, które musimy opanować, ażeby urzeczywistnić ten nasz cel
      Dobrowolne więc… rezygnowanie z tych lekcji przyniesie największą szkodę jedynie… nam samym…

      Ciekawie nt. samobójstwa pisze pani E.Nowalska w swoich energetycznych przekazach:

      Zdaniem Energii…
      „…samobójstwo to akt rozpaczy człowieka spowodowany przeżyciami ale… jednocześnie też… jest aktem tchórzostwa wobec lekcji życia…
      Samobójca, już jako uwolniona z ciała Energia, doświadcza w Zaświatach czegoś, co określane jest jako „odsunięcie się od drugiego człowieka”… „

      Energie twierdzą, że stan prowadzący do targnięcia się na swoje życie, jako skutek jego przebiegu, wynika z… przedurodzeniowych decyzji danej Energii…
      Każde jednak nieszczęście należy traktować jako… okazję do przemiany, zastanawiać się nad sobą i odkrywać miłość, a nie rezygnować z życia w taki sposób…
      Mówią, że… nasza wolność polega na… odkrywaniu i doskonaleniu w sobie umiejętności pokonywania Materii oraz własnej Niemocy…

      „… To On {samobójca} ponosić będzie odpowiedzialność za czyny, za swoje zachowania, wybory i wędrówki na Ziemi…
      I nikt Mu nie powie czy dobrze, czy niesłusznie robi, bo to Jego zadaniem jest doświadczenie i spożywanie przez siebie upieczonego Chleba…

      Przeznaczenie jest… przedurodzeniowym, wyznaczonym samemu sobie zadaniem…
      Jeśli wiesz już, że w Twoim bytowaniu spotka Ciebie to, co ma Cię spotkać, to wiedz, że od Ciebie zależy w bycie ziemskim – jak przeżyjesz to, co Ciebie spotyka.
      Scenariusz jest dany. To, jak zagrasz wsadzony w jego rolę – jest Twoim Egzaminem z Życia w Materii…”
      🙂

      • margo0307 pisze:

        To… też mi się podoba…🙂

        „… Magia przemian nie jest niczym innym, niźli oderwaniem siebie od głównego nurtu myśli wiodących w danym okresie… oraz budowaniem własnej przestrzeni przemyśleń…

        Całe życie człowieka i ludzkości jako całości… to nieustanna przemiana.
        Tak więc… nawet tragedie osobiste mają być naturalną konsekwencją zmienności życia… Człowiek jest ze swej natury… istotą ciągle się przemieniającą – w odróżnieniu od zwierząt…
        Stagnacja natomiast i zablokowanie przemian powoduje powolną destrukcję.
        Stagnacja jest formą obrony stanu aktualnego i wynika z lęku przed nowymi sytuacjami…, a to stanowi wyraz… niewiary w siebie samego
        Człowiek przemienia siebie i otaczający go świat, co powoduje konieczność dostosowywania się do zmieniającego się otoczenia i wytwarza potrzebę kolejnych zmian osobistych…
        Ten proces współzależnego przemieniania się – jest konieczny i zawsze potrzebny…”🙂
        (z przekazów E.Nowalskiej)

  6. JESTEM pisze:

    „Doświadczona wiedźma mogłaby cię wezwać
    Z głębin twego nieszczęsnego bytu
    I zmienić twój sposób życia
    W psychiczny stan trwałego szczęścia
    I wszystko to mogłaby osiągnąć muzyką,
    Która przyszłaby szybko z oddali

    hm…

    Kropla rosy może nas uwznioślić,
    Jak muzyka słońca,
    I usunąć równinę
    Po której się poruszamy
    I wybrać kierunek,
    W którym będziesz szedł”

    hm…

    „Ubraną w białą koronkową szatę,
    Wyraźnie widziałeś tę Panią,
    Smutno wyglądającą,
    Mówiącą, że weźmie na siebie winę
    Za ukrzyżowanie jej królestwa”

    hm…

    • marek pisze:

      PODPOWIEDZI ZZA CHMURKI

      W tym sektorze wszechświata dotychczasowy sposób edukacji sprowadzał się do tego iż był ” mentor ” zwolennik ideii mentora ” wykładowca ” i student z wyboru lub przypadku .

      Taki układ prowadził do powstawania tzw . Uniwersytetów Mniemanologii Stosowanej / od słowa ” mniemać – co często mijało się z nauczaniem prawdy.

      Nadchodzą nowe czasy.

      Skoro wyleźliście już na krawędź przepaści to zalecamy zmienić edukację na Szkołę Burzy Mózgów – tylko nie mylcie tego pojęcia z rozbijaniem głów współrozmówców , spychaniem w przepaść i kopaniem po kostkach dolnych kończyn , pomijacie też wszystko co by przyszło Wam na myśl aby , Waszą pianę w głowach wynieść na wierzch oceanu świadomości .

      Wszyscy-śmy braćmi , ale siostrami już nie bardzo – jak się to wydaje z przejrzanych w tym stuleciu podglądów ..

      Aloha i Sajonara

      m

      • margo0307 pisze:

        „…Wszyscy-śmy braćmi , ale siostrami już nie bardzo…”
        ______
        Możesz doprecyzować – dlaczego… „siostrami już nie bardzo” ?

        • margo0307 pisze:

          „… Skoro wyleźliście już na krawędź…”
          _______
          Marek, czy rzeczywiście odczuwasz, że… znalazłeś się na jakiejś…, czegoś… krawędzi ?

          • marek pisze:

            Możesz doprecyzować – dlaczego… „siostrami już nie bardzo” ?

            nie wiem ich zapytaj , może mieli na myśli to forum ?

            Marek, czy rzeczywiście odczuwasz, że… znalazłeś się na jakiejś…, czegoś… krawędzi ?

            tak , bo zgubiłem kły i pazury , chyba się uczłowieczam.

            m

          • margo0307 pisze:

            ” Marek, czy rzeczywiście odczuwasz, że… znalazłeś się na jakiejś…, czegoś… krawędzi ?”
            * * *
            „..tak , bo zgubiłem kły i pazury , chyba się uczłowieczam.”

            ~~~~~~~~
            Czy mogę dać Tobie buziaka ?

          • Dawid56 pisze:

            Ja jednak tak się czuję właśnie jakbym stał na krawędzi.Ta krawędź oznacza jakąś bardzo dużą zmianę.Być może tylko w moim życiu.Mógłbym nawet podzielić ten okres na etapy.
            1.Etap marzec 2016
            2.Etap czerwiec 2016
            3.Etap lipiec 2016
            4 Etap wrzesień 2016
            5.Etap październik 2016
            6.Etap marzec 2017
            Być może dlatego umieściłem ten artykuł Na krawędzi.Dzisiaj miałem taką wizję.
            Na głową mam rok 2017 pod stopami 2016.Jenak ten rok 2017 jest na tyle wysoko ,że nie dam rady do niego doskoczyć- trzeba użyć jakiegoś sposobu, jakiejś techniki aby tam się dostać

          • Ktoś pisze:

            „Na głową mam rok 2017 pod stopami 2016. Jenak ten rok 2017 jest na tyle wysoko ,że nie dam rady do niego doskoczyć- trzeba użyć jakiegoś sposobu, jakiejś techniki aby tam się dostać”

            — TRZEBA SIĘ NAWRÓCIĆ i to max do 30 kwietnia 2016 roku…..

            Kto tego nie zrobi, nie zrobi szczerze zostanie strącony tam gdzie jp2 i innym świętym kościoła żydosatanistycznego diabły widłami „czeszą skórę”…..

            NIACH, NIACH, NIACH… ale macie już prze….fruwane….. bo nie chcieliście SŁUCHAĆ.😀

      • Dawid56 pisze:

        Oby tylko nie było jak z tym słynnym kawałem z przemówieniem Władysława Gomułki
        Gomułka mówił n/t postępu „W zeszłym roku staliśmy nad przepaścią, obecnie zrobiliśmy duży krok naprzód”

        • marek pisze:

          niektórych to czeka , jak nie załapią w którą stronę dać kroka ..

          m

        • margo0307 pisze:

          „Ja jednak tak się czuję właśnie jakbym stał na krawędzi.Ta krawędź oznacza jakąś bardzo dużą zmianę. Być może tylko w moim życiu…”

          Dawidzie, każda nasza sytuacja życiowa przynosi nam konkretne lekcje…
          Zwróć uwagę na wszystko to, co wokół Ciebie się zadziewa…
          Np. kiedy doświadczasz bólu… dostajesz lekcję…, albo gdy… odczuwasz smutek…, złość.., czy radość… to też inny rodzaj nauki…
          Chodzi o to… by żyć świadomie i w każdej chwili…, kiedy pojawiają się zdarzenia i wewnętrzne odczucia – pytać siebie… o ich powód zaistnienia…
          Każdemu naszemu działaniu… czy też zadziewającemu się zdarzeniu – odpowiada konkretna lekcja, której… trzeba nam się nauczyć…, bo nie da się jej uniknąć…, ani tym bardziej – wymigać.. 😉 ponieważ będzie się ona pojawiać tak długo – jak długo nie uświadomimy jej sobie i z-rozumiemy…🙂
          Idąc przez życie, każdy z nas otrzymuje różne lekcje…, jedne są trudne…, inne łagodne…
          Czasem narzekamy na nasze „życiowe lekcje”…, bo nie mamy wiedzy, że… np. ktoś inny może się zmagać z jeszcze trudniejszymi od naszych doświadczeniami i wyzwaniami, które nam… są oszczędzone…
          Możesz na ten przykład… nigdy nie dowiedzieć się – dlaczego poszczęściło Ci się w małżeństwie, a Twój przyjaciel przeżywa udrękę kłótni z żoną…, podobnie jak nie masz pewności – dlaczego np. borykasz się z problemami finansowymi, podczas gdy inni… cieszą się bogactwem i dobrobytem…
          Jednego możemy być pewni – każdy z nas – otrzyma najlepsze dla siebie lekcje, które jedynie… my sami możemy opanować🙂 a to – czy się ich nauczymy i czy dzięki wyciągniętym z nich wnioskom… zmienimy nasze życie – zależy tylko i wyłącznie od nas… 🙂
          * * *
          „…nie dam rady do niego doskoczyć – trzeba użyć jakiegoś sposobu, jakiejś techniki aby tam się dostać…”

          Technik ci u nas dostatek…😀
          Ale… wg. mnie – wszystkie one nie są tak skuteczne – prócz jednej – techniki świadomego wkroczenia na własną, niepowtarzalną ścieżkę i świadomego rozpoznania swoich własnych życiowych nauk…
          Jest to – wg.mnie – jedno… z najtrudniejszych naszych wyzwań życiowych, ponieważ droga każdego z nas jest… całkowicie odmienna od – dróg innych ludzi… i nie możemy ich porównywać.., ani się na nich skupiać…, co najwyżej możemy – słuchać mądrych rad udzielanych nam przez innych, którzy są już… „o krok dalej od nas..” i „przerobili w swym życiu podobne lekcje…😉 – ponieważ my otrzymujemy najwłaściwsze dla nas nauki, które związane są jedynie z naszym indywidualnym rozwojem…

          Jeśli nauczymy się świadomie żyć i rozpoznamy nasze wcześniej nieuświadomione uwarunkowania…, myśli.., nasze działania…, wówczas – zaprzestajemy bycia… tzw. „ofiarą losu”… czy „splotu przypadków”…
          Wówczas… otwierają się przed nami nowe możliwości…, a nasze życie… „nabiera kolorów”😉 i przestaje już sprowadzać się do tego, co „nam się przydarza”…, bo zaczynamy rozumieć – „dlaczego”… coś nam się przydarza… 🙂
          Wiem coś o tym Dawidzie…

          • margo0307 pisze:

            „… trzeba użyć jakiegoś sposobu, jakiejś techniki …”

            Dawidzie, jeszcze słów kilka nt. technik…

            „…Wielu ludzi, którzy spróbowali jakichś warsztatów samopomocy lub czytali tego typu książki – byli nimi rozczarowani.
            Bardzo ważnym jest, aby zrozumieć, że kiedy pracujemy nad zmianą naszego świadomego sposobu myślenia, nasza podświadomość może odrzucić te nasze wysiłki.

            Wiemy już, że negatywność tworzy coraz więcej negatywności w życiu.
            To, na czym się koncentrujemy, wzrasta
            .
            Można to sobie wyobrazić w ten sposób:
            kiedy podlewamy i dbamy o jakąś roślinę – roślina rośnie i kwitnie. A jeśli ją zaniedbamy – usycha.
            To samo odnosi się do wszystkiego innego.
            Jeśli więc coś nie idzie nam tak jak tego oczekujemy, lepiej powiedzieć sobie:
            “Istnieje być może lepsze i bardziej odpowiednie dla mnie rozwiązanie i na pewno je odnajdę, jeśli poświęcę temu swoją uwagę”…”
            http://johannakern.pl/jak-poradzic-sobie-z-negatywnym-podswiadomym-zaprogramowaniem/

          • Dawid56 pisze:

            Dziękuję Margo za serduszka🙂 Wiele razy słyszałem to zdanie- żyć świadomie, aby nic się nie zdarzało ot tak sobie.Ten splot przypadków , o którym piszesz on może się zdarzyć zawsze ale nie musimy akurat MY w nim uczestniczyć.No właśnie poparz nie porównuję się do Jezusa, ale on akurat w konkretnym czasie stanął przed nieuniknionym i wiedział że może odrzucić doświadczenie….Wystarczyło aby powiedział tylko tak: nie chcę odrzucam tę wolę, którą mi Ktoś ( może Bóg?) mi narzuca.Oczywiście nikt by wtedy się nie dowiedział o Kazaniu na górze i nie dowiedział by się o Przykazaniu miłości.Co do Zmartwychwstania to wydaje się, że ono wcale nie było najważniejsze. Nie było najważniejsze z prostej przyczyny – opóźnienia bez podania przyczyny drugiego Przyjścia.Nie można kazać Ludzkości Żyć tylko chwila i straszyć ją przez Końcem Świata.
            Jest tylko jedno wytłumaczenie na ten stan rzeczy – czas adamowy był konkretnym nowym projektem ze z góry narzuconym końcem tego projektu, bez podania konkretnej daty, jednak jak długo można zwodzić Człowieka?.Podobno mamy w sobie niepowrtarzalną iskrę bożą mającą nas odróżniać od zwierząt, podobno mamy duszę nieśmiertelną, która nas odróżnia od klonów, albo od biorobotów, podobno…

          • margo0307 pisze:

            „… Podobno mamy w sobie niepowtarzalną iskrę bożą mającą nas odróżniać od zwierząt,
            podobno mamy duszę nieśmiertelną, która nas odróżnia od klonów, albo od biorobotów,
            podobno…”

            Dawidzie… skąd u Ciebie tyle wątpliwości ?
            Poczytaj swoje wypowiedzi sprzed np. roku i pomyśl… co legło u podstaw… pojawienia się aż tylu wątpliwości.. ?

            Czy wiesz, że bez wiary w ❤ nie jest możliwy jakikolwiek pozytywny rozwój ?
            Nasza wewnętrzna wiara… jest środkiem do celu, ale nie jest celem samym w sobie…
            Nasza wewnętrzna wiara nie jest punktem docelowym… lecz początkiem podróży, tyle że… bez niej – nie mielibyśmy pewnikiem odwagi iść naprzód… 😉

            Przypomnij sobie Dawidzie chwile, kiedy… otrzymałeś jakąś złą wiadomość i nagle… „cały świat” wokół pociemniał…
            Później… zdarzyło się coś dobrego, co wprawiło Cię w optymistyczny nastrój a… „cały świat” się rozjaśnił…
            Czy to świat się zmienił – czy może coś w Tobie się zmieniło ?

          • Dawid56 pisze:

            Nie do końca , ja wierzę w duszę nieśmiertelną i w Najwyższą Istotę ( osobową albo i nieosobową). Wątpliwości powstały z racji projektu Adam i bawienia się UFO w kotka i myszkę z Ziemianami.Największa wątpliwość dotyczy jednak niektórych modlitw , które postrzegam obecnie jako coś złego – szczególnie jeśli chodzi o modlitwy o drugie przyjście Chrystusa. Wątpliwości wzbudza u mnie też modlitwa „Pokój ludziom dobrej woli” Moim zdaniem powinniśmy się modlić o Pokój także dla ludzi złej woli, za nich może nawet bardziej .
            Po trzecie ostro dzisiaj stawiam granicę pomiędzy Jahwe, a Najwyższą Istotą, ta Najwyższa kochająca Istota nie pragnęłaby nigdy zguby całej Ludzkości.Jest tutaj duża sprzeczność pomiędzy rzekomą miłością Jahwe do Człowieka a faktami ( potop, żona Lotta, rzeź Egipcjan, drakońskie 10 przykazań za których niewypełnienie grozi nawet śmierć)
            Najbardziej kontrowersyjne jest jednak pierwsze przykazanie- Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną- to przykazanie było i jest powodem największych wojen religijnych.
            No ina koniec chyba najsmutniejsza sprawa- Jezus powiedział że najważniejsze jest przykazanie miłości ., niestety w ostatnich dniach przed męką pojawiła się zapowiedź powtórnego przyjścia i sądu ostatecznego.Ten sąd ostateczny budzi moje największe wątpliwości z prostego powodu- Każdy z nas umiera i staje przed sądem swoich uczynków w momencie śmierci – po co w takim razie drugi sąd zwany ostatecznym- nie ma tutaj żadnej logiki.

          • margo0307 pisze:

            „…po co w takim razie drugi sąd zwany ostatecznym- nie ma tutaj żadnej logiki.”
            _______
            Dawidzie, skoro – jak sam twierdzisz – nie ma tutaj żadnej logiki to… po jakie licho to roztrząsasz ?
            Zostaw to w spokoju i… omiń tę… przepaść…🙂
            Po co zajmować sobie umysł i❤ czymś… nielogicznym i pozbawionym sensu ?

          • Ktoś pisze:

            „Po trzecie ostro dzisiaj stawiam granicę pomiędzy Jahwe, a Najwyższą Istotą, ta Najwyższa kochająca Istota ”

            — mylisz YHWH co w rozwinięciu jest TRÓJCĄ ŚWIĘTĄ (trójca memficka, trójca słowiańska (połabska)) a

            z YEHOWĄ (jezusem vel jozue) – Drugą Biblijną Bestią… bozkiem zydów… z jakim walczył INRI (Indra) czyli Marduk/ Chrystus.

  7. siola pisze:

    Sluchqaqjac tego to sie ma wrazenie ze ma ON prawo dla jedynej swojej prawdy,
    Wiecej mowi twarz nizli jego Usta,
    widac ten jego Ojcie lepiej wyslal by go na urlop,
    Bo naprawde sie odbija mu na twarzy Prawda ali klamstwa zgryzota,
    Coz rzeczywiscie twarz czlowieka nad przepascia ktury zgubil swoja droge.
    Ale ja sie moge mylic jak z polskimi dobrymi wibracjami ,niemiecka miloscia i hispanska skromnoscia co to opiekuny duchowe kradna pieniadze na sparkasie ,widac znaja sie dobrze na internecie i komuterze od po prostu ludzka boska Mafia ktura leczyc chce drugiego a z wlasnego Mistu trudno jej sie jest wygrzebac.Od gra w bierki 3 na jednego i wciskanie 4 ze to jego winna bo widelki sam poruszal,choc na prawde nic sie tu nie rusza ani to w lewo ani to wprawo od po prostu wciskanie do glowy Mistu czwartemu.A nuz ten czwarty zniknal i Mist juz nie dziala i w mistyczna zabawe graja biedni juz tylko sami z soba bez czwartego ale za to z swoim komputerem.
    Mamtu jedna tylko ja nadzieje ,ze nauczylo ich tu zycie szacunku dla drugiego zycia bo jesli jest inaczej to sie konczy rzeczywiscie nad urwiskiem droga.

    • marek pisze:

      „… trzeba użyć jakiegoś sposobu, jakiejś techniki

      walnąć kielicha , policzyć do trzech i walnąć drugiego .

      no co nie podoba się ? przecież pisałem że zalecają burzę mózgów…

      m

    • marek pisze:

      podobno mamy duszę nieśmiertelną, która nas odróżnia od klonów, albo od biorobotów, podobno…

      Dawid

      stojąc na krawędzi trzeba złapać równowagę . Nie podobno ….a mamy duszę czymkolwiek by ona nie była ,mamy WJ i sekwencje DNA czekające na lepsze jutro w nas samych i wokół nas .

      Popatrz na mnie ,nie podzielę się tym jakie piekło przeszedłem w ostatnie trzy lata , ale choć się nie skończył moja głupawka od trzech dni nie jest dowodem zidiocenia , a dowodem odzyskiwania pogody ducha.

      Choć piszę o czarnych dziurach , odzwierzęcych ciałach to jedynie na celu poszerzenia zrozumienia uwarunkowań nas tyczących , nigdy by tym straszyć.

      Popatrz na to co sam zamieściłeś i dostrzeż kwiatki albo to co doda Ci optymizmu i wiary w nasze lepsze jutro.

      m

      • margo0307 pisze:

        „…nie podzielę się tym jakie piekło przeszedłem w ostatnie trzy lata…”

        Ja także nie podzielę się…, choć nie raz… moje❤ miało ochotę zawyć i wyskoczyć z piersi…, ale… wciąż brzmiały mi w głowie słowa mojego śp.Taty:
        Co cię nie zabije – to cię wzmocni
        Dziś wiem, że wielka, ponadczasowa Prawda… przez duże P 😀

      • margo0307 pisze:

        „…stojąc na krawędzi trzeba złapać równowagę…”

        i… zrobić krok do przodu… ponad… przepaścią…😀
        … a jeśli się nie da… obejść ją… i iść dalej zachowując wiarę w❤ i pogodę ducha..🙂

  8. Ktoś pisze:

    Sen Marii

  9. marek pisze:

    Nie do końca , ja wierzę w duszę nieśmiertelną i w Najwyższą Istotę ( osobową albo i nieosobową). Wątpliwości powstały z racji projektu Adam i bawienia się UFO w kotka i myszkę z Ziemianami.

    Odnoszę wrażenie ,że masz problem z postawieniem znaku zapytania w stosunku do treści zawartych w Biblii i to rzutuje na Twój światopogląd .

    Nie stawiając w wątpliwość jej dogmatów kręcimy się wciąż w kółko między prawdą , a nie prawdą .
    Przecież jednoznacznie zostało uzasadnione w aspektach historycznych iż Chrześcijaństwo zostało ukonstytuowane w czasie soboru nicejskiego i jego cele nie były wyłącznie religijne. A wiec nie wymaga wysiłku by założyć iż te cele wpływały na treść Nowego Testamentu .

    Miałem podobne problemy z postacią Jezusa Chrystusa , przedstawianą w dniu dzisiejszym na różne przeciwstawne sposoby .

    Podchodząc jednak do tego problemu postanowiłem podejść do niego w ten sposób , że wątpliwe , czy sprzeczne informacje odsunąłem od syntezy pozostawiając ze znakiem ” nie wiem ” / czy był uosobieniem Boga , czy umarł na krzyżu , czy zmartwychwstał , czy miał dzieci , czy był jedynie człowiekiem idealistom / a pozostawiłem do akceptacji jedynie wyobrażenie literackie jakie piękne stworzyła , tłumaczka Księgi Urantii Małgorzata Jaworska swym opisem Jezus osobowość doskonała .

    Postąpiłem w ten sposób ponieważ doszedłem do wniosku , że życia mi braknie by oddzielić kłamstwa od prawdy , a moje jestestwo szukało jakiegoś wzorca ludzkiej osobowości by dopuścić wiarę ,że człowiek jako gatunek może sięgnąć szczytów Człowieczeństwa.

    Podobnie Biblia , bardziej skłania do bycia wasalem Boga , a nie jego przyjacielem , co odpycha wielu z ją studiujących , ale przecież trzeba zrozumieć iż te wtręty płyną z historycznych uwarunkowań w czasie jej tworzenia i należy je pomijać .
    W biblii w szczególności w Nowym Testamencie jest wiele „perełek ” wskazań jak ulepszać siebie i społeczeństwo , lecz aby je dostrzec trzeba oddzielić ziarno od plew.

    Dla mnie zaistnienie ludzkości w takiej postaci jaką teraz sobą przedstawiamy jest bliskie przeświadczeniu iż jest pochodną działania innej cywilizacji na materiale genetycznym naszych pra przodków.
    Jest mi łatwiej przyjąć taką wersję odmienną od idealistycznych , gdyż jestem świadom naszego barbarzyństwa jawnego i ukrytego za fasadą kultury .

    Jednak nie zapominam o możliwości zaistnienia na zewnątrz piękna jakie w nas drzemie i w oparciu o to ostatnie konstruuję swoje marzenia.o jutrze.
    Owa specyfikacja cech doskonałej ludzkiej osobowości pani Jaworskiej jest mi dla oczekiwań nastania tego pogodnego jutra nadzieją .
    I tu mogę wyrazić swą opinię ,że Jezus jak by nie patrzeć na tą postać nigdy nie przyjdzie ponownie na Ziemię jako syn Boży rozsądzający nasze winy , traktuję tą informację jako nieprawdziwą .
    Jednak włączając Biblię i Jego postać w swój światopogląd dopuszczam twierdzenia iż swą obecnością jako energia Chrystusowa którą określam mianem ” miłości agape ” uaktywnił ludzkie czakry serca , a w języku pojęć księgi Urantii ” obdarzył ludzkość dostrajaczem myśli ” czy wracając do własnych pojęć , otworzył drogę każdej istocie ludzkiej do kontaktu z jej WJ.

    Reasumując , uważam ponowne przyjście Chrystusa na Ziemię za alegorię tego iż owa energia przejawi się w sercach i życiu ludzkich istot – a wtedy być może prawdziwe będzie twierdzenie jasnowidzącej Wangi która napominała – pamiętajcie żeście Bogami …
    Sukcesów życzę w porządkowaniu informacji z kierunkiem na poszerzanie swojej porcji świadomości .

    m

    • margo0307 pisze:

      „…Postąpiłem w ten sposób ponieważ doszedłem do wniosku , że życia mi braknie by oddzielić kłamstwa od prawdy

      nie zapominam o możliwości zaistnienia na zewnątrz piękna jakie w nas drzemie i w oparciu o to ostatnie konstruuję swoje marzenia o jutrze…”

    • trelemorele pisze:

      (Chrystus) uaktywnił ludzkie czakry serca , a w języku pojęć księgi Urantii ” obdarzył ludzkość dostrajaczem myśli ” czy wracając do własnych pojęć , otworzył drogę każdej istocie ludzkiej do kontaktu z jej WJ.
      _______________
      Na jakiej podstawie tak uważasz?

      • marek pisze:

        Na jakiej podstawie tak uważasz?

        Taka składka różnych informacji w głowie , w temacie czakry serca to z jakiegoś filmiku w internecie i w zasadzie pasujące do rozważań zarówno logicznych jak i mistycznych .

        Bardziej w postawie racjonalizującej nie Chrystus , a Jezus człowiek wyrażający energię bliższą tej z którą najczęściej uosabiamy Boga , energię Chrystusową .

        Wówczas można to wpasować w model otwarcia -uruchomienia w ludzkości kontaktu z WJ gdyż w mym przekonaniu tak się realizuje proces rozwoju istoty ludzkiej i nie ma innego .

        m

        • trelemorele pisze:

          Nie wiem, ale zakładając, ze historia Jezusa jest prawdziwa…wydaje mi się, że Jezus nie zapoczątkował tego procesu rozwoju istoty ludzkiej i związanego z kontaktem z WJ, że jedynie może być dowodem na jego możliwość wystąpienia w podobnym wymiarze u innych istot ludzkich i niekoniecznie „szlachetnie” urodzonych🙂 choć jakieś wspólne cechy mogą łączyć takich „wybrańców”

    • Dawid56 pisze:

      Akurat z Biblii ST się już „wyleczyłem”, co innego NT.W zasadzie został mi tylko jeden kanon Wiary -brzmi on bardzo prosto Wierzę w nieśmiertelną duszę.

      • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

        Dopisz sobie jeszcze do Twojego kanonu wiary „Wierzę w Lu-Cyferkowe Matrixowe Piekło🙂 Jak się dobrze będziesz sprawował pozwolę Tobie pomieszać w kociołku ze siarką. Nie myśl sobie Dawidzie że z Ziemi dostaniesz się do Nieba jak ty nie chcesz wykonywać moich poleceń. Jak zaczniesz mnie słuchać do z łatwością doskoczysz do 2017 roku, nie próbuj wyważać zamkniętych drzwi gdyż nie tędy droga do Gwiazd.

        • Dawid56 pisze:

          Oj , Oj – niegrzeczna dziewczynko Lucy, skąd wiesz czy to Ty nie masz wykonywać Moich Poleceń !!!

          • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

            Dla tego że Ziemia to moja piaskownica w której mogę bawić się do woli. Ziemia to moje Lu-Cyferkowe królestwo przygotowane dla mnie przez samego Boga czyli wielką Mamę Alę z Plejad, jako mój dobry znajomy powinieneś się bawić ze mną w to co wymyślę. Wygląda na to że interesujesz się Atlantyda Starożytnym Egiptem i Aktywnie uczestniczysz w Projekcie Cheops więc napisz mi Dawidzie dlaczego nie chcesz aktywnie uczestniczyć w badaniach w Gdyni czy się boisz czy masz wytyczne od swoich przełożonych i masz mi w tym nie pomagać?

      • marek pisze:

        Wierzę w nieśmiertelną duszę.

        Ciekawy dorobek życia Dawidzie jednak ” obiekt ” nie do końca zdefiniowany .

        A ja zaczynam rozumieć , że tylko części promila ludzkości wiara w duszę , w WJ świadomość może być użyteczna w rozwoju ich człowieczeństwa .

        Ogół potrzebuje bardziej realnych , upostaciowanych wzorców swej wiary , by przez ogólnie powszechną zasadę naśladownictwa w rozwoju ludzkości mogli mieć ” materialne wzorce ” do naśladowania .

        m

        • margo0307 pisze:

          „…Ogół potrzebuje bardziej realnych , upostaciowanych wzorców swej wiary , by przez ogólnie powszechną zasadę naśladownictwa w rozwoju ludzkości mogli mieć ” materialne wzorce ” do naśladowania „
          _________
          Marek, zupełnie nie rozumiem – co chcesz wyrazić…
          Czy… Ogół mało jeszcze dostał wzorców do naśladowania… ?
          Czy nie czas już by… Ogół zaczął wreszcie samodzielnie myśleć ?
          Czy obecna nauka kwantowa nie udowadnia Ogółowi, że… wszystko jest Energią będącą w nieustannym tańcu – a nasza świadomość kreuje z tej Energii „materię” ?

          • marek pisze:

            Małgosiu ale Ty optymistycznie patrzysz na bliźnich ..
            A co przeciętna pani Goździkowa wie o kwantach .
            Nie dostrzegłem tego wcześniej , naśladownictwo jest drugą naturą człowieka , tylko wzorce ideologiczne służące do rozwoju , jak dotąd były modyfikowane tak aby utrzymywały zastój w tym procesie .

            m

          • margo0307 pisze:

            ” Małgosiu ale Ty optymistycznie patrzysz na bliźnich ..”

            „… jak dotąd {wzorce} były modyfikowane tak aby utrzymywały zastój w tym procesie”

            Obecnie… już nie są
            Świadomość wzrasta… a wraz z nią… z-rozumienie…

        • margo0307 pisze:

          ” Wierzę w nieśmiertelną duszę.

          Ciekawy dorobek życia Dawidzie jednak ” obiekt ” nie do końca
          zdefiniowany …”

          ~~~~~~~~~~
          Dusza = Świadomość ?
          Świadomość = Energia ?
          Energia = Światło ?

          A poza tym… czy naprawdę wszystko musi być… zdefiniowane ?😀

          • marek pisze:

            A poza tym… czy naprawdę wszystko musi być… zdefiniowane ?😀

            nawet gdy jest wyrażane symbolami to i one tworzą specyficzną definicję tematu ….

            m

          • margo0307 pisze:

            ” nawet gdy jest wyrażane symbolami..” 🙂

        • Dawid56 pisze:

          Marek- to wyznanie wiary jest bardzo proste- równie dobrze mógłbym napisać ,że wierzę że przeżyjemy swą śmierć i może to byłoby bliższe prawdy🙂

          • margo0307 pisze:

            „…wierzę że przeżyjemy swą śmierć i może to byłoby bliższe prawdy🙂 „
            _____
            Nie swą śmierć… tylko – śmierć naszego organicznego ciała,
            bo przecież… nie jesteśmy ciałem – ciało posiadamy 🙂

          • Maria_st pisze:

            Niedawno na blogu pewna osoba pisała iż wokól nas pełno nieświadomych ludzi a ja uważam ze to nieprawda, po prostu ludziom potrzebny nieraz impuls by sobie przypomnieć kim są.
            „bo przecież… nie jesteśmy ciałem – ciało posiadamy ”
            Z miesiąc temu Wiktoria w czasie rozmowy o śmierci użyła zacytowanych słów i uzasadniała jak je rozumie.
            Rozumiała prawidłowo, często zadziwia mnie swoimi przemyśleniami .
            Ostatnio na blogu Mukiego poruszany jest temat Antychrysta, który wg biblii zrzucony został do Tartaru i po wypuszczeniu na jakis czas zacznie zwodzic ludzkość.
            Tak jakoś skojarzyło mi sie to z nieswiadomościa, czymś co z powodu traumy schowane jest tak głęboko ze tylko od czasu do czasu podświadomość podrzuca nam tego szczątki w postaci snów, wizji,
            Antychryst schowany jest głęboko w Ziemi…więc co traumatycznego przeżyła planeta?
            Czyżby exodus z innej części wszechświata?
            Zmiany w niej zachodzące podczas wędrówki ?
            A co schowane głęboko w człowieku?
            Ingerencja w jego rozwój ?
            Manipulacja genetyczna?
            Upadek?
            Czy Niszczyciel/Nibiru ma być tym co nam o tym przypomni–taki szok, wstrząs ?
            Kto go przeżyje?
            Czy zależy to od psychiki, ducha ?
            Antychryst mocno nami wstrząsnie po zaistniałym szoku ?
            Rozpocznie się nowa era .

          • margo0307 pisze:

            „… nie jesteśmy ciałem – ciało posiadamy
            Z miesiąc temu Wiktoria w czasie rozmowy o śmierci użyła zacytowanych słów i uzasadniała jak je rozumie.
            Rozumiała prawidłowo, często zadziwia mnie swoimi przemyśleniami…”

            ___________
            Maryś, masz wielkie szczęście, że masz przy sobie tak Mądrą i Świadomą córeczkę🙂❤
            Wiedziała Kogo wybiera…🙂

  10. marek pisze:

    Nie wiem, ale zakładając, ze historia Jezusa jest prawdziwa…

    nie wiem co rozumiesz pod tym pojęciem , ja wyraziłem swoje rozróżnienie Jezusa Chrystusa na osobę fizyczną w ciele -Jezusa wyrażającą swym jestestwem energię Chrystusową .

    W swoim prywatnym rozpatrywaniu życia , uwzględniam rolę energii spełniających między innymi czynnik katalizatorów w energetyce ludzkiego ciała a także , jako bodźców udrażniających lub odblokowujących przepływ energii lub informacji w nas samych.

    To dotyczy udrożnienia przepływu informacji między niższymi czakrami /tworzącymi oddzielny mózg / niezależny od tego w czaszce z czakrą serca , bramą do komunikacji z WJ.

    Czy musi to być absolutna prawda ? mnie zadowala taki model uaktywniania naszej energetycznej konstrukcji powiązane z obecnością na Ziemi – przejawionej w ludzkim ciele energii Chrystusowej .

    m

    • margo0307 pisze:

      Jezus w fizycznym ciele – wyrażający swym jestestwem energię Chrystusową

    • trelemorele pisze:

      Napisałam, że „Nie wiem, ale zakładając, ze historia Jezusa jest prawdziwa”, bo zwyczajnie nie mam pewności…ty ją masz?

      Nie rozumiem twojego rozróżnienia…wytłumacz o co chodzi
      Kiedy Jezus stał się Chrystusem? Czy namaszczenie duchem świętym nastąpiło w momencie urodzenia, czy w momencie chrztu w rzece, czy może w momencie gdy Jezus doznał pierwszego kontaktu z Bogiem czy innym duchem.
      Ja obstawiam, że Jezus od urodzenia był Chrystusem/wybrańcem…takie ciało i środowisko/rodzinę sobie wybrał żeby się zrealizowało to co miało nastąpić.
      Jestem słaba w znajomości świętych pism, poruszam się po omacku,dlatego dopytuję.

      „W swoim prywatnym rozpatrywaniu życia , uwzględniam rolę energii spełniających między innymi czynnik katalizatorów w energetyce ludzkiego ciała a także , jako bodźców udrażniających lub odblokowujących przepływ energii lub informacji w nas samych. ”
      Coś w tym jest ale ja nie potrafię tego racjonalnie opisać/wytłumaczyć, a nawet zrozumieć.
      Wydaje mi się, że żeby „udrożnienie” w ogóle nastąpiło to wcześniej muszą być spełnione wszelkie konieczne warunki do tego „udrożnienia”. Może te warunki są zaszyfrowane w tym co z Jezusem związane? Moze On jest podpowiedzią?
      Czy przez każdego z nas przejawia się energia Chrystusa? być może, ale na pewno nie każdy z nas spełnia Chrystusowe warunki🙂

      • JESTEM pisze:

        Ja obstawiam, że Jezus od urodzenia był Chrystusem/wybrańcem…takie ciało i środowisko/rodzinę sobie wybrał żeby się zrealizowało to co miało nastąpić.”

        To jakaś ruletka?
        Marysia miała rację, toż to GRA.😉
        A jak i co inni obstawiają?

        • trelemorele pisze:

          JESTEM, robisz się coraz bardziej żałosna.

          Raz, że wtrącasz się nieproszona w moją dyskusję z Markiem
          Dwa, obśmiewasz coś co może dyskusyjne ale nie śmieszne

          „„Ja obstawiam, że Jezus od urodzenia był Chrystusem/wybrańcem…takie ciało i środowisko/rodzinę sobie wybrał żeby się zrealizowało to co miało nastąpić.”
          No co w tym śmiesznego jest. Nie jestem takim znawcą religii jak ty, ale o ile kojarzę to Maria została wybrana na matkę Jezusa, a razem z Marią całe jej środowisko…tak czy nie?

          Gdyby Jezus urodził się w innej rodzinie np w takiej jak na tym filmie, to raczej nie miałby szans na zostanie ani Chrystusem, ani nawet człowiekiem.
          http://www.cda.pl/video/16615258

          • margo0307 pisze:

            ” JESTEM, robisz się coraz bardziej żałosna…”

            Dlaczego jesteś trelemorele taka… nie miła i wciąż podsycasz w sobie negatywne emocje ?
            Gdybyś się choć trochę otworzyła… i może bardziej skupiła swą uwagę na tym, co mówił Nauczyciel…

            Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz ?(Mt 7-3)
            .
            .. wówczas może byś… z-rozumiała, że… Twój zamknięty umysł utrzymuje Cię dokładnie tam, gdzie aktualnie jesteś w swoim życiu.., gdzie zawsze byłaś i gdzie – jeśli czegoś radykalnie nie zmienisz – zawsze będziesz…
            Zamknięty umysł powoduje m.in.
            Ciągłą walkę… by choć trochę posuwać się naprzód..
            Ciągłe konflikty i przeszkody, stale obecne słowne potyczki, pojawiające się w niemal każdej nowej sytuacji…
            Pretensje do samego siebie – z powodu nierobienia i nieosiągania tego, czego pragniesz…
            Zawiść odczuwaną za każdym razem, gdy spotykasz kogoś, kto odniósł większy od Twojego sukces, lub gdy choćby słyszysz albo czytasz o kimś takim, bowiem sama chciałabyś być na miejscu tej osoby…

            Wyobraź sobie teraz szalejące w ciasnej zagrodzie dzikie konie…, które pragną stać się wolne.
            Jak długo ogrodzenie stoi, a brama jest zamknięta – konie te choć pragną wolności – wolne nie będą… i wiesz co się z nimi dzieje ?

            Są coraz bardziej i bardziej wściekłe, pragną stratować tego, kto je tam zamknął… Nienawidzą go i w pewnym sensie także winią za swą sytuację…
            Za każdym razem, gdy widzą w oddali inne konie, wolne i z wyglądu szczęśliwe – ich gniew i nienawiść wzrasta i zazdroszczą one swym szczęśliwszym współbraciom…

            Czy teraz widzisz trlemorele swoje hmm… absurdalne reakcje wywoływane przez spętane emocje i zamknięty umysł ?

        • Maria_st pisze:

          „Marysia miała rację, toż to GRA”
          tak uważam, to coś jak komputer swietlny / ten ktory to stworzył-wykonal to Światło/Żródło, jak zwał tak zwał/, nicość / kronika akaszy, biblioteka/ to dysk a my zapisy świetlne/ gracze/..
          Jako część Światła jesteśmy żywymi graczami / inteligentny zapis, energia /.
          Mamy wiele wyborów, jeden pozwała iść i iść w stronę Światła / kończymy grę /a tam sobie odpoczywamy w Miłości, Mądrości i Mocy….MMM

          „To jakaś ruletka?
          A jak i co inni obstawiają? ”

          to nie ruletka, no chyba że ktos chce stracić a potem płakać nad swoim losem🙂

          • margo0307 pisze:

            „… iść w stronę Światła / kończymy grę /a tam sobie odpoczywamy w Miłości, Mądrości i Mocy…Mamy wiele wyborów, jeden pozwała iść i iść w stronę Światła / kończymy grę /a tam sobie odpoczywamy w Miłości, Mądrości i Mocy….MMM „
            ~~~~~~
            Maryś, to… MMM wybrzmiało mi podobnie jak mruczenie mojej kociczki… pchającej się na moją poduszkę i moszczącej sobie spanko… MMM😀

          • JESTEM pisze:

            Maria:
            „„Marysia miała rację, toż to GRA”
            tak uważam, to coś jak komputer swietlny / ten ktory to stworzył-wykonal to Światło/Żródło, jak zwał tak zwał/, nicość / kronika akaszy, biblioteka/ to dysk a my zapisy świetlne/ gracze/..
            (…)
            „… iść w stronę Światła / kończymy grę /a tam sobie odpoczywamy w Miłości, Mądrości i Mocy…Mamy wiele wyborów, jeden pozwała iść i iść w stronę Światła / kończymy grę /a tam sobie odpoczywamy w Miłości, Mądrości i Mocy….MMM „”

            ****Kim jestem w Grze? Pionkiem? Figurą? A może planszą? Mogę być jeszcze graczem, a może nawet i dwoma graczami jednocześnie. Mogę być twórcą Gry. Mogę być twórcą graczy… A czy mogę być planszą, pionkami, figurami, graczami, twórcą Gry i twórcą graczy JEDNOCZEŚNIE? Na pewnym poziomie zapewne mogę. Uwalniając w sobie przywiązanie do przekonań i tożsamości z danym zakresem – poziomem gry, punktem postrzegania mojego ja czy swoim wyobrażeniem: kim lub czym w niej JESTEM**** – http://tonalinagual.blogspot.com/2012/02/wychodzenie-z-matrixa-i-pozostanie-w.html
            🙂❤

      • margo0307 pisze:

        „…Kiedy Jezus stał się Chrystusem?
        Czy namaszczenie duchem świętym nastąpiło w momencie urodzenia, czy w momencie chrztu w rzece, czy może w momencie gdy Jezus doznał pierwszego kontaktu z Bogiem czy innym duchem.
        Ja obstawiam, że Jezus od urodzenia był Chrystusem/wybrańcem…takie ciało i środowisko/rodzinę sobie wybrał żeby się zrealizowało to co miało nastąpić…”

        _______
        Kiedy zajadasz jakiś smakołyk, na który masz właśnie ochotę i który Ci smakuje… to czy zastanawiasz się…
        – ilu ludzi pracuje w zakładzie, który ten smakołyk wyprodukował ?
        abo…
        – ile ci ludzie zarabiają pieniędzy za wyprodukowanie tego smakołyku ?
        czy też…
        – kim jest osoba, która przywiozła ten smakołyk do sklepu – byś mogła go sobie kupić ?…
        Nie.
        Jakie więc ma znaczenie odpowiedź na pytanie…
        kiedy Jezus stał się Chrystusem ?

        Czy to jest najważniejsze z tego wszystkiego – o czym On mówił i co pragnął przekazać innym ?

  11. margo0307 pisze:

    Niszczenie Duchowości człowieka…, pozbycie się Boga… {bez względu na to kto jak Go nazywa czy rozumie}… ze swojego życia… i wypełnienie powstałej próżni – zadowoleniem zmysłowym… prowadzi do… egzystencjalnej pustki

  12. trelemorele pisze:

    margo0307 pisze:
    Luty 9, 2016 o 08:09

    JESTEM, robisz się coraz bardziej żałosna.
    Metody sekciarzy na mnie nie działają.

    • trelemorele pisze:

      Sorry, pomyliłam sekciary

      margo0307 pisze:
      Luty 9, 2016 o 08:09

      margo0307, robisz się coraz bardziej żałosna.
      Metody sekciarzy na mnie nie działają.

      • margo0307 pisze:

        „margo0307, robisz się coraz bardziej żałosna. Metody sekciarzy na mnie nie działają.”

        Jakiś czas temu… powiedziałam, że już chyba nic mnie nie zdziwi w Twoim wydaniu ale…
        – myliłam się..😀
        Po raz kolejny. bowiem – wyrzucając z siebie jad – dajesz popis swemu ego sterującym Twoim postrzeganiem – wykoślawiającym z-rozumienie tego, co się do Ciebie mówi…
        Ale… wolna wola panie bracie…😀
        http://us.123rf.com/450wm/Krisdog/Krisdog1512/Krisdog151200011/49250557-un-emoji-animados-personaje-de-dibujos-animados-emoticon-enfermo-enfermo-v-mitos.jpg?ver=6

      • JESTEM pisze:

        „JESTEM, robisz się coraz bardziej żałosna.
        Metody sekciarzy na mnie nie działają.”

        Skoro uważasz mnie za „sekciarę” i według ciebie staje się „coraz bardziej żałosna”, to cóż… niechaj i tak będzie w twoim świecie, w twojej głowie.
        Jakoś mnie to nie dziwi… nie dlatego, że jestem sekciarą, ponieważ jako osoba nią nie jestem.🙂
        To doprawdy zabawne, ponieważ już jako młoda osoba wiedziałam, że do żadnej sekty ani religii ani kółek różańcowych itp. nie będę należeć. Taką miałam „intuicję”. I tak się stało.
        Dlatego zabawne są te twoje projekcje na mnie, kochana trelemorele.
        😀❤

        • trelemorele pisze:

          JESTEM, nabrałam nie tylko do ciebie takiego przekonania szybko po mojej tu pierwszej tu bytności. Przyznaję, ze mam fioła na punkcie sekciarzy, fanatyków i podobnych popaprańców.
          Jeżeli się pomyliłam to przepraszam i oobiecuję poprawę, tylko proszę i ty się popraw🙂

          • Dawid56 pisze:

            Trelemorele to nie tak każdy ma swoja ścieżkę rozwoju- jeden islamu, jeden baptyzmy inny Mormonów, jeszcze inny Katolicyzmu , Buddyzmu, Ateizmu, Prawosławia,Kalwinizmu, Anglikanizmu, Protestantyzmu, Hinduizmu, religii naturalnych, szamańskich ,Świadków Jehowy.Wszystkie te drogi mogą prowadzić do źródła i o żadnej nie można powiedzieć że jest droga gorszą od drugiej – jest po prostu inna a nie błędna.

          • JESTEM pisze:

            trelemorele:
            „Przyznaję, ze mam fioła na punkcie sekciarzy, fanatyków i podobnych popaprańców.”

            No cóż… Zdarza się… 🙂

          • margo0307 pisze:

            „…każdy ma swoja ścieżkę rozwoju – jeden islamu, jeden baptyzmu inny Mormonów, jeszcze inny Katolicyzmu, Buddyzmu, Ateizmu, Prawosławia, Kalwinizmu, Anglikanizmu, Protestantyzmu, Hinduizmu, religii naturalnych, szamańskich, Świadków Jehowy. Wszystkie te drogi mogą prowadzić do źródła i o żadnej nie można powiedzieć że jest drogą gorszą od drugiej.

            Gdybyż każdy z nas, miał w sobie jedynie… tyle z-rozumienia Dawidzie…, o ileż ten świat byłby piękniejszy…🙂
            Ale… z tą naszą tolerancją różnie bywa…😉 i nierzadko wydaje się nam, że… jesteśmy jedynymi doskonałymi osobami na świecie, a wszyscy inni to… „popaprańcy” skupiający w sobie całą masę negatywnych cech…

            Nasz brak tolerancji w stosunku do innych – sprawia, że… sami czujemy się lepiej…, ogarnia nas wówczas poczucie wyższości, a krytyka innych pozwa nam zakryć własne niedostatki…
            Z-rozumienie zasady – „żyj i pozwól żyć innym swoim życiem” – to zewnętrzny wymiar naszej akceptacji, dzięki któremu możemy przyj­ąć wszystkie cechy innych takie, jakie one są i pozwolić im żyć po swojemu…

            Mówi się, że wszyscy jesteśmy dla siebie wzajemnie lustrami, w których możemy się przeglądać… i jednocześnie nauczycielami…, od których możemy się czegoś o sobie dowiedzieć… Sens tego oddają słowa Carla Junga:

            „Wszystko, co drażni nas w innych – może prowadzić do zrozumienia siebie.”

            W książce pt.”Jeśli życie jest grą oto jej reguły”, Cherie Carter-Scott opisała swoje własne z-rozumienie tego, co wyraził Jung:

            „…Ostatnio byłam na służbowym obiedzie z mężczyzną, który miał złe maniery przy stole.
            W pierwszym odruchu chciałam uznać go za nieprzyzwoitego, a jego maniery za odrażające.
            Kiedy zauważy­łam, że go oceniam, przerwałam i zapytałam siebie, co czuję.
            Odkryłam, że było mi wstyd, iż ludzie widzą mnie z kimś, kto żuje z otwartymi ustami i głośno wyciera nos w serwetę.
            Zdumiało mnie to, jak wielką wagę przywiązuję do tego, jak postrzegają mnie inni goście w restauracji (…)
            Musiałam świadomie zmienić perspektywę – nie postrzegać sytuacji jako związanej z tym mężczyzną, tylko ze mną i moim zawstydzeniem.
            To pozwoliło mi potrakto­wać zachowanie tego człowieka jak zwierciadło, w którym mogłam dostrzec własny brak poczucia bezpieczeństwa związany z tym, że jestem widziana z kimś tak dalece odbiegającym od normy (…)
            Kiedy kogoś nie tolerujesz, zapytaj siebie:
            – „Jakie uczucie, którego nie chcę doznać, kryje się pod tą oceną?”
            Może to być przykrość, zażenowanie, brak poczucia bezpieczeństwa, lęk lub jakieś inne negatywne uczucie, które ta osoba w tobie budzi.
            Skup się na doświadczeniu tego uczucia, aby nietolerancja zniknęła i abyś mógł przyjąć zarówno własne emocje i działania, jak i zachowanie ocenianej osoby.
            Pamiętaj, że twoja negatywna ocena drugiego człowieka – nie chroni cię przed powielaniem jego niedociągnięć…”

          • margo0307 pisze:

            ” JESTEM, nabrałam nie tylko do ciebie takiego przekonania szybko po mojej tu pierwszej tu bytności…”
            _______
            Przekonania mogą budować, ale… mogą też i niszczyć
            Nie wiem czy wiesz trelemorele, że… raz przyjęte w siebie przekonania przeważnie później… traktujemy jako świętość i… zapominamy o tym, że są one jedynie jedną z wielu możliwości…
            Z doświadczenia wiem, że nasze… „niezachwiane przekonania” są jedynie… siłą napędową – utwierdzającą nas w złudnej pewności, że to my.. zawsze.. mamy rację

            Każde jednak przekonanie – możemy w sobie zmienić…, bo nie zawsze… wszystko jest takie – jakie się nam wydaje…

          • Dawid56 pisze:

            Jest takie stare powiedzenie tylko krowa nie zmienia poglądów- mistrz je zmienia gdy widzi ,że się myli:)
            http://www.depechemodeforum.pl/viewtopic.php?f=26&t=2104&start=80&view=print

          • margo0307 pisze:

            ” Jest takie stare powiedzenie tylko krowa nie zmienia poglądów – mistrz je zmienia gdy widzi ,że się myli 🙂 ..”
            _______
            To prawda Dawidzie, ale… nie każdy jest mistrzem i nie każdy widzi, że się myli…😀

  13. margo0307 pisze:

    Obejrzałam fajny filmik… „Sekretne życie Waltera Mitty”
    Walter Mitty to marzyciel uciekający w świat wyobraźni. Kiedy jego kariera zostaje zagrożona, wyrusza w podróż, która da początek wydarzeniom bardziej niezwykłym niż… jego fantazje 🙂

    http://www.cda.pl/video/18364736

    • trelemorele pisze:

      Besame Mucho w wykonaniu pani Engel chyba najpiękniejsze ze wszystkich innych.
      A sam André Rieu boski Holender…kiedyś byłam w Niemczech na takim jego koncercie, niezapomniane przeżycie, ciarki na plecach i łzy ze wzruszenia i szczęścia lecą

  14. trelemorele pisze:

    margo0307 pisze:
    Luty 10, 2016 o 12:20

    ” JESTEM, nabrałam nie tylko do ciebie takiego przekonania szybko po mojej tu pierwszej tu bytności…”
    _______
    Przekonania mogą budować, ale… mogą też i niszczyć…
    Nie wiem czy wiesz trelemorele, że… raz przyjęte w siebie przekonania przeważnie później… traktujemy jako świętość i… zapominamy o tym, że są one jedynie jedną z wielu możliwości…
    Z doświadczenia wiem, że nasze… „niezachwiane przekonania” są jedynie… siłą napędową – utwierdzającą nas w złudnej pewności, że to my.. zawsze.. mamy rację…

    Każde jednak przekonanie – możemy w sobie zmienić…, bo nie zawsze… wszystko jest takie – jakie się nam wydaje…
    ____________________________
    „Nie wiem czy wiesz trelemorele, że… raz przyjęte w siebie przekonania przeważnie później… traktujemy jako świętość”
    Ja z tym problemu nie mam, nie jestem fanką żadnej religii, nie przyjmuje w siebie cudzych przekonań i tym bardziej nie grozi mi uznawanie ich jako świętości, a swoje przekonania do innych/opinie o innych buduję na podstawie obserwacji. Przekonanie ewoluuje wraz z ewolucją obserwowanych🙂

    „Przekonania mogą budować, ale… mogą też i niszczyć…”
    hehehe…z naciskiem na „mogą też i niszczyć”
    nie strasz, nie strasz…
    Takie prymitywne metody na mnie nie działają.

    • Maria_st pisze:

      „Takie prymitywne metody na mnie nie działają ”
      trelko wszędzie widzisz atak na własna osobe, dlaczego?
      margo nie ma zadnych złych intencji pisząć do ciebie a niejako bezosobowo a więc skierowane sa i do mnie.
      Zgadzam sie z tym co napisała i nie odbieram to jako straszenie a raczej dzielenie się swoimi przemyśleniami poprzez wlasne doświadczenia.

    • margo0307 pisze:

      „Przekonania mogą budować, ale… mogą też i niszczyć…”

      „…hehehe…z naciskiem na „mogą też i niszczyć” nie strasz, nie strasz…
      Takie prymitywne metody na mnie nie działają.”

      ______
      Ten… nacisk to chyba jedynie w swojej wyobraźni ujrzałaś…
      Ale tak to już jest… z balonikami…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s