Ucieczka przed śmiercią- jodo jest bezlitosne

Nie ma ludzi, którzy żyją długo. Są tylko tacy, którzy żyją „odrobinę dłużej”! – to piękne zdanie zostało umieszczone w naszej bazie „pięknych i ważnych sentencji”. I jest warte zapamiętania.

Ludzie żyją tak, jakby śmierć nie istniała. Gromadzą ogromne ilości przedmiotów, kupują kolejne mieszkania, choć tak naprawdę wystarczyłoby im kilka przedmiotów i jeden skromny lokal. Dlaczego tak się dzieje? Gdyż oszukują siebie, że to są „ich rzeczy”. Tymczasem są to tylko rzeczy, które wypożyczają na krótki czas swojej ziemskiej wędrówki. Potem przychodzi moment zapisany w gwiazdach, kiedy muszą zostawić wszystko i ruszyć dalej. Mając tylko to, co przeżyli i czego nauczyli się…

Na pokładzie Nautilusa często rozmawiamy o fenomenie, który podobnie jak Chińscy mistrzowie Nekungu nazwaliśmy „Jodo”. Czym jest „Jodo”? W największym uproszczeniu można nazwać je przeznaczeniem śmierci. Jeśli komuś jest pisana śmierć w jakimś określonym dniu, to niezależnie od tego, jak bardzo zabezpieczy się, jak bardzo będzie ostrożny, jak bardzo spróbuje maksymalnie zminimalizować swoje „ryzyko śmierci” i tak… to będzie jego ostatni dzień życia. I to jest właśnie „Jodo”.

Czy to oznacza, że jakiś wariat drogowy jadący szaleńczo ulicami miasta, który zakończył swój rajd uderzeniem w drzewo i spowodował własną śmierć miał do czynienia z „Jodo”? Absolutnie nie! To są zupełnie dwie różne rzeczy. Życie trzeba szanować i chronić, a ktoś, kto tego nie robi i nie ma szacunku dla życia uruchamia potężną siłę, przekraczającą ludzki rozum i pojmowanie. Taki człowiek nieświadomie zmienia w ten sposób swoją karmę i karmę innych ludzi (karmę, czyli ciąg wydarzeń opartych na „prawie przyczyny i skutku” – to jedno z praw, które ustanowił Stwórca Wszechświata). Proszę wybaczyć ten krótki fragment o zasadach związanych z „Jodo”, ale na pokład Nautilusa trafił właśnie bardzo ciekawy opis, który jest wart zacytowania w serwisie.

Subject: Czy pewne rzeczy nie są z góry zaplanowane ? – krótka historia śmierci kolegi😦

Dzień dobry.

Chciałem opisać pewną historie kolegi. Na potrzeby mail’a nazwę go Maciej. Maciej wyprowadził się z Polski 2 lata temu. Był naszym dobrym kolegą. Jesteśmy wszyscy paczką znajomych, niestety już bez niego😦

Maciek był dość postawną osobą, był dość wysoki i swoje ważył. W połowie roku 2015 zaczął gwałtownie chudnąć. Zbagatelizował sytuację. Jednak pewnego dnia zdrętwiała mu noga. Była prawie bezwładna. Poszedł do lekarza, myśląc, że przepisze mu tabletki oraz zwolnienie na kilka dni. Następnego dnia był już na stole operacyjnym. Okazało się, że ma skrzep w nodze. Dodatkowo.. zaraził się jakąś bakterią, która uszkodziła mu serce. W konsekwencji operacji, wstawiono mu nowe zastawki i usunięto skrzep. Przeżył! O włos!

Lekarze mówili, że miał Pan niesamowite szczęście. Operacją była dosłownie w ostatniej chwili.

Odwiedził rodzinę i nas, znajomych na święta w 2015 r. Opowiadał o tym jakie miał szczęście, jak trzeba szanować swoje zdrowie i cieszyć się życiem i każdą chwilą!

3 tyg. później zginął w wypadku samochodowym. Tak jakby odwlekł tylko to, co było mu „zapisane”…

Pozdrawiam

Nasz czytelnik ma absolutną rację – wyraźnie śmierć była temu człowiekowi pisana. Było to klasyczne „Jodo”, wręcz książkowe i modelowe.Nic nie zatrzyma zegara odmierzającego czas dany nam na „ziemską przygodę jako X lub Y”. Czym innym jest szanowanie życia (każdego życia!), a czym innym potężny „zegar przeznaczenia”.
zegar_Nautilus
Na koniec krótki fragment z naszej biblioteki, w którym jeden z mistrzów Nekungu (starej chińskiej sztuki związanej z energią kosmosu i życia, którą uznajemy od wielu lat za absolutnie prawdziwą i zgodną z naszymi ustaleniami) dokładnie wyjaśnia, na czym polega „Jodo”

Jodo1
Jodo2
Jodo3

źródło
http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=3061

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Matrix, Przeznaczenie, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

143 odpowiedzi na „Ucieczka przed śmiercią- jodo jest bezlitosne

  1. LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

    Wiem jak sprawić aby ludzie stali się nieśmiertelni tzn trzeba usunąć z planety pieczęć śmierci czyli liczbę 666 jak czytaliście dokładnie moje wypowiedzi będziecie wiedzieć gdzie taka pieczęć/klątwa się znajduje. Usunięcie tej klątwy automatycznie spowoduje zmianę częstotliwości wibracji Planety Ziemia a tym samym częstotliwości wibrowania człowieka.

  2. siola pisze:

    Przecierz Lucek jest juz glosno ze planeta a szczegoulnie Polska ma przepiekne wibracje,jak nazwal tak nazwal.Tak pieczarka pieczarce nie rowna bo zalezy na jakim podlozu biedna wyrosla czy na konskim czy tez Miscie Osla.Coz wibracje wielkie takie ze sie plecien skarzy ze po mordach leja,coz trza bylo pomyslec wczesniej zanim sie innych z blotem mieszalo.Ale to juz taka oswieconych wada ,najpierw powie a potem pomysli o tym co gadal,a najczesciej tedy jak juz leca gromy na leby.Madrosc po szkodzie jest tu w modzie,wciasz te same tu zagrania .Najpierw mieszac caly swiat z Mistem choc samemu siedzi sie we wlasnym po uszy Miscie.Bedziemy wam tu prawde nasza pokazywac o niemcach i zydach ,bo jakos trzeba pieniadz sciagnac szantarz tu najlepszy gdy sie najpierw czlowiekowi oswiecony Mist do glowy wpieprzy.Coz jakos trzeba sciagnac kase do Ojczyzny naszej bo juz kasa pusta ,wiec najlepiej zamet zrobic wtedy beda wracac do Ojczyzny ludki .Wiec i pieniadz z nimi przyjdzie i wystarczy tylko ich oskarzyc ze sa niemce czy tez innne gady i pieniadze beda nasze a by nie wyszlo skad ta kasa to „zdrajcow”w lesie pod drzewo postawic i na koniec krzyzem tajemnice ta pieczetowac .Bo to przecie wszystko tylko z Bogiem i dla Boga i tu jedno jak go nazwa bo by kogos oskarzyc to paragraf sie bozyszczom zawsze znajdzie i nie wazne czy oparte to na prawdzie.Bo urzednik z Bozej laski robi wszystko co moze by sie bogom krzywdy nie dzialy,no i jego jest to Prawda chocby byla juz sto razy falszowana.Jaka Prawda -Prawo takie i ludzkosci sa wibracje i nie pomoze tu samotny czlowiek chocby nie wiem jaki dobry,bo by walczyc z szmata musial by sie w szmate zmienic i zapomniec ze ma sumienie i dusze.Coz System klamstwa musi sam zrozumiec ze nie tedy droga ,ze dzielac swiat na Bogow i Niewolnikow robia to co przepowiedzane ,niewolnicy ich bez broni zaleja.Teraz mamy Syrie ,coz kiedys szef firmy powiedzial ze jemu sie oplaca lepiej w chinach produkowac bo nawet gdyby chinczyk wzial po szranku na plecy i zaniusl do Europy to i tak bedzie taniej produkowac jak w niemczech.Coz to bedzie jak sie chinczyk jak Syryjczyk czy Iraka albo i Afgana weznie swoje co ma na plecy i zaleje boska ta Ameryke czy Europe.Coz zabije wtedy Vie znad Tyru moze duzo ludzi ale ci co Ida z tylu tez go zadeptaja i nie pomoze Kalasznik ani inne sturm giwere.Coz bronia nowej wedrowki ludow sie nie zatrzyma i niech zaden Bozek w tej sprawie cwaniaka nie rznie .Ludzie w potrzebie i sprowadzeni do ostatecznosci moga stac sie nie do zatrzymanie wibracjami.”Coz dajcie debile mi datki bo ja piekny i w gebie ja gladki,a po co macie karmic swe dziadki jak nie Maja oswieconej jak ja Gadki.Po co wam karmic swoje dzieci jak w mej Boskiej oswieconej kabzie sie na pewno wszystko zmiesci,wiec przekazujcie swoje datki na me kato dla mej prawdy i na prawde bedziecie szczesliwi zescie debilowi w zyciu pomogli i nie wazne ze sa wasze dzieci gole i glodne.”

    Coz moim skromnym zdaniem nieoswieconego ze nie ma zysku z niczego,ktos musi cos wypracowac by drugi ktos mogl na nim zerowac.Coz smutne to ale by pasozydy dobrze zyly musi ktos pracowac i tego co naprawde na nich pracuje nie beda pasozydy szanowac.Zapomialo Oswiecone boskie bractwo ze praca nie hanbi ,ale hanba jest wyludzanie od ludzi pieniedzy klamstwami.Slowa i Symbole nie zmienia tu niczego ,trza sie zabrac za robote ,wyrzucic Mist co sie juz od tsiaca lat nazbieral.Coz macie teraz Gwiazdki i Idole ,co dla reklamy siebie sa zdolni znalezc sie na samym dole.Coz nie namawiam ja do tego by walczyc z klamcami ,bo nie moja rola by tu robic dobrych ludzi szmaty.Ale niech karzdy bedzie dumny z Tego co przyszlo mu robic i ma szacunek dla samego siebie a zaden oswieceniec boski mu tego nie zabierze.Coz dla niekturych gra na ludzkich uczuciach jest praca z jakiej zyja i to nie jest nic nowego.Ale najgorsze w tym ze za nich ludzie podpuszczeni leja sie nawzajem zamiast lac tych co do lania podpszczaja.
    Coz pieniadze z nieba na Konto w banku nie leca,jedni tylko by je miec musza cieszko pracowac a drudzy tylko klamac i pyskowac ,nazywajac to mowieniem prawdy ,przy tym nie majac zadnego szacunku dla tych co tak naprawde pracuja na nich.
    Moze dla naszego szczescia te niby dobre wibracje nie na tej fali nadawane co by mialy ,moze fale w odbiorniku juz sa pozmieniane.
    Wiec niech walcza wibracjami sami ze soba ,bo tak naprawde ludziom ich chore wibracje nic tu nie pomoga.Coz najbardziej jest smutne to ze gra sie tu zyciem i zdrowiem drugich ,nie majac tak naprawde szacunku do zycia.Coz wieczne zycie moze czasami zrobic z kogos bezdusznego debila co nie bedzie mial szacunku dla zycia.Wiec beda gady robic drugich gadami by namieszac ,by tajemnice bogow na wierzch nie wyszla,ze zyjac wiecznie stracili szacunek do zycia i stali sie bezdusznymi debilami u kturych slowo Prawda -Prawo nie gra roli i krzywda nie boli.

    • JESTEM pisze:

      „Coz moim skromnym zdaniem nieoswieconego ze nie ma zysku z niczego,ktos musi cos wypracowac by drugi ktos mogl na nim zerowac. Coz smutne to ale by pasozydy dobrze zyly musi ktos pracowac i tego co naprawde na nich pracuje nie beda pasozydy szanowac.

      Odpowiedz w takim razie, w jaki sposób rodziny, które się bogaciły w przeszłości, zdobywały swoje majątki? Twoi przodkowie mieli jakiś tam majątek i moi przodkowie też. W jaki sposób je zdobywali? Czy to „wypracowywanie zysków” nie odbywało się czyimś kosztem? Tak, niby wszystko odbywało się zgodnie z panującymi wtedy zasadami, ale czy nie było tak, że jeśli ktoś kupował jakieś ziemie, to ci, którzy na tej ziemi żyli i ją uprawiali, potem musieli pracować dla „właścicieli”. I to właściciele się bogacili, a nie ci, którzy dla nich pracowali, którzy od wielu pokoleń żyli i uprawiali ziemię, na której mieszkali albo sami wydobywali jej „skarby” i je sprzedawali innym? Tacy ludzie nie myśleli o tym, żeby zawłaszczać ziemię, na której żyli i robić z niej swoją własność. Nie potrzebowali bogacenia się na jej plonach czy zasobach po to, by z innych robić swoich „niewolników” albo by bogacić się i przywiązywać coraz bardziej do w ten sposób „wypracowanych” materialnych „skarbów”.

      Ja nie żałuję ani nie płaczę po tym, co moi przodkowie stracili, ale są tacy, którzy nie mogą się z tym pogodzić i próbują walczyć o swoje prawa. I to powoduje, że są nieszczęśliwi albo nawet, że stają się coraz bardziej nieszczęśliwi i chorzy wciąż żyjąc wspomnieniami i „rozdrapując stare rany”. Ale skoro tak „lubią” i „muszą’, to oczywiście niechaj tak robią. Mnie nic do tego.

      • margo0307 pisze:

        „…są tacy, którzy nie mogą się z tym pogodzić i próbują walczyć o swoje prawa.
        I to powoduje, że są nieszczęśliwi albo nawet, że stają się coraz bardziej nieszczęśliwi i chorzy…”

        ~~~~
        Nieszczęśliwi i chorzy…, zgorzknieli, źli i pełni pretensji do świata i ludzi…
        Zapominają bowiem, że tak na prawdę – nic na tej Ziemi nie należy do nikogo, a każdy z nas… jest tu jedynie gościem.., przechodniem..
        Ale rzeczywiście… to ich wybór – skoro tak „lubią” i „muszą’

      • trelemorele pisze:

        ” nie ma zysku z niczego,ktos musi cos wypracowac by drugi ktos mogl na nim zerowac.”
        ______________________________
        JESTEM
        ty jesteś z tych wypracowujących
        czy z tych żerujących?

        • margo0307 pisze:

          „..JESTEM y jesteś z tych wypracowujących czy z tych żerujących?”
          ________
          Masz trelemorele, jakieś… dziwne zwyczaje – zadajesz niewłaściwe pytania do niewłaściwych osób…
          Czy nie powinnaś to pytanie skierować do Sioli ?, wszak to jego słowa…

          • trelemorele pisze:

            oj Małgoś, Małgoś🙂
            Przecież to JESTEM odniosła się do słów Sioli i bez zrozumienia albo udawania niezrozumienia.
            Treść tego odniesienia aż się prosiła o info z jakiej pozycji JESTEM wydaje takie sądy.

            Siola napisał
            „…nie ma zysku z niczego,ktos musi cos wypracowac by drugi ktos mogl na nim zerowac. Coz smutne to ale by pasozydy dobrze zyly musi ktos pracowac i tego co naprawde na nich pracuje nie beda pasozydy szanowac.„
            nie wiem na ile Siola to dobrze rozumie, ale dla mnie to bardzo ważne, bo dotyczy świętej zasady równowagi, którą my ludzie powinniśmy się kierować, do niej dążyć, by choć na koniec życia zrównoważyć.

          • margo0307 pisze:

            „…Przecież to JESTEM odniosła się do słów Sioli i bez zrozumienia albo udawania niezrozumienia….”
            ____________
            Zgadza się🙂
            JESTEM odniosła się do słów Sioli w kontekście… wiecznego użalania się Sioli na to, że… ktoś.. był../ jest.. w coś majętny…, a ktoś inny jest pasożytem, bo… temu pierwszemu to coś odebrał i sobie przywłaszczył…
            A w związku z tym – JESTEM zadała Sioli proste pytania:

            „…Twoi przodkowie mieli jakiś tam majątek i moi przodkowie też.
            W jaki sposób je zdobywali?
            Czy to „wypracowywanie zysków” nie odbywało się czyimś kosztem?…”

            Co tu jest do z-rozumienia ?
            Jak dla mnie – treść tego odniesienia jest jak najbardziej jasna, prosta i zrozumiała…

          • margo0307 pisze:

            „…dla mnie to bardzo ważne, bo dotyczy świętej zasady równowagi…
            by choć na koniec życia zrównoważyć.”

            _______
            „Święta zasada równowagi”…
            Posłużę się… szczególnym słownictwem Marka 😉 i zapytam Ciebie:
            – a cóż to takiego ?, w tym… „zwierzęcym świecie” ?
            Powiedz mi tak szczerze – czy widzisz gdzieś tu tę… „świętą zasadę równowagi” ?
            O Świętej zasadzie równowagi – jeśli już – to możemy mówić jedynie wówczas kiedy… jak to trafnie przypomniał Mezamir:
            Nic nie uchroni Cię przed skutkami których jesteś powodem – karma
            a więc wszystko, co czynisz – do ciebie powraca w taki, czy inny sposób i…
            nic na tym świecie nie dzieje się przypadkowo

          • siola pisze:

            Pewna kobieta ogladala Gwiezdne Wrota ,byl to odcinek o Wikingach ,labirynie i mlocie Tora.Coz napisala ze w tym filmie zrozumiala ze labirynt jest pulapka na nas,coz karzdy sadzi po sobie.Teraz mowiliscie ze Jezus kazal nastawiac drugi policzek.Coz nawet On stracil nerwy i cierpliwosc choc nazwano go po smierci Bogiem .Coz niekturzy daja sobie prawo decydowac o Kims po smierci .Coz mowie Litwo Ojczyzno moja a ONI mi wciskaja zem ja polok.Tak w swiatyni powywracal biedny Jezus stoly bo kupczone ,pytanie czym kupczono ze go tak wkurzono.Moze ja tylko glupiec a moze z dzisiejszych zwyczajach pozostaja stare obyczaje .Kiedy Stoja dzisiaj stoly przed kosciolem i sie na nich handluje ,u nas sie to nazywalo odpustem.Coz co sie dziwic ze tez biedny stracil swa cierpliwosc jak kupczona ludzka dusza.Coz ja przezyl tez na sobie jak kupczono mym dobrym imieniem i przypisywano mi czyny com nie zrobil a to wszystko w imie Boga i z Bogiem na ustach i to bez ruznicy czy to byla komunistyczna czy po Solidarnosciowa wladza ,boc urzedniki zostaly te same.
            Coz tak to z POLSKICH bankow Milion Euro znika i do tego dyrektorka w rzywe oczy klamie ze konta nie bylo,coz wiedzialem ze jesli ktos ukradnie te pieniadze to wylacznie ten kto Matke zabil.Coz jesli pracownica banku mowi do mnie ze w tej sprawie nie moze nic powiedziec i musi zawolac dyrektorke a ta przychodzi i mowi ze nic nie ma to cos tu nie gra.Trelemorele wiec jak nie z pasozydow to radze lepiej patrz na Konto zanim bez sladu Tobie wyparuja i do tego beda jeszcze probowli Ci uziemic szantarzami i nocnymi majakami.Wiec sie przekonalem ze najbardziej sie trza wystrzegac ludzi Boga ;BO TO NAJGORSZE BEZDUSZNE GNIDY.Coz morderca wraca na miejsce zbrodni a motyw zbrodni jest w rekach kosciola i tu mozna juz powiedziec Amen.Coz obojetnie jak sie System bedzie zmienial ,dopuki klamcy pozostana przy wladzy o prawie i sprawiedliwosci bedzie czlowiek wiecznie marzyl .Coz czas na dziadow by tych naszych chorych dziadow juz zabrali tam gdzie te nasze dziady zasluzyly .Zasmrodzili zakopcili ziemie ze smrod na karzdym kroku i wiecznie im malo a dzieci z glodu i z tego ICH smrodu dziennie tysiacami umieraja ,coz moze dzieciaki nie z tej kasty a moze tylko biedna dziatwa nie ma tak krzywego pyska jak te Bogi.Coz co niekturzy daja sobie prawo osadzac kto SLOWIANIN a kto nim byc nie moze choc ich slowo z krzywych ust wychodzi.Co niekturzy choc sie krwia bezbronnych plamili daja sobie prawo do tego by sadzic drugich ,bo swoich grzechow jeden z drugim nie widzi boc to z Bogiem albo w imie Boze walczy z wrogiem Bozym.Ale co komu zawinily dzieci na kture z nieba BOSKA rakieta leci.Coz stara widac pierwsza jest zasada BOG rozpozna swoich ,ale kto tu komu dal to prawo by odbierac komus zycie.Coz widac BOGOWIE wszelkiej masci nie znosa gdy sie ich krytykuje boc to ONI najgorsi klamcy i szuje i nie czlowiek winny ze kradl bulke ale bozek co dolarem swoj tylek z nadmiaru podciera.

        • margo0307 pisze:

          Dla Ciebie… trelemorele i dla Sioli… i… dla nas Wszystkich 🙂❤

          • trelemorele pisze:

            Małgosiu, nie rozumiesz🙂
            Nie chodzi o sferę materialną, nie chodzi o majątki, o rzeczy, chodzi o sferę emocji (energii), która jest poprzez „obieg materii”, „obieg relacji” produkowana. Wartość tych emocji przerobioną na energię, tę wartość zabieramy ze sobą po opuszczeniu ciała, z tą wartością startujemy w nowym, kolejnym życiu.
            żadna karma, żadne tam co wyślesz to do ciebie wróci, to tylko manipulacja wszelkich pasożytów, którym pasuje żeby żywiciele mieli tę teorię na uwadze, żeby żywili pasożytów za Bóg zapłać, za wyrównanie na święty nigdy.

          • margo0307 pisze:

            „Małgosiu, nie rozumiesz🙂 … żadne tam co wyślesz to do ciebie wróci, to tylko manipulacja wszelkich pasożytów…”
            ______
            Oki, niech Tobie będzie, że nie rozumiem…😉

          • margo0307 pisze:

            ” Jeśli zdołasz zachować spokój, chociażby wszyscy już go stracili, ciebie oskarżając…

            Jeśli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy w ciebie zwątpili, licząc się jednak z ich zastrzeżeniem…

            Jeśli umiesz czekać bez zmęczenia…

            Jeśli na obelgi nie reagujesz obelgami…

            Jeśli nie odpłacasz za nienawiść nienawiścią, nie udając jednakże mędrca i świętego…

            Jeśli – marząc nie ulegasz marzeniom…

            Jeśli rozumując – rozumowania nie czynisz celem…

            Jeśli umiesz przyjąć sukces i porażkę, traktując jednakowo oba te złudzenia…

            Jeśli ścierpisz wypaczanie prawdy przez ciebie głoszonej, kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia, kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami…

            Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę…

            Jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa, nie żaląc się, że przegrałeś…

            Jeśli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły, choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie, byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu…

            Jeśli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości lub spacerować z królem w sposób naturalny…

            Jeśli nie mogą cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele…

            Jeśli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając…

            Jeśli umiesz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej przemijającej chwili… –

            Twoja jest Ziemia i wszystko, co na niej i… co ważniejsze… będziesz Człowiekiem…

          • siola pisze:

            Malgos moze sie mylisz ,ja zabieram z soba siebie a Bogowie Ci bez duszy swoje dalej mysla ze zabiora cudze dusze.
            Coz w swej proznosci i pysze zapomnieli czym jest tak naprawde dar zycia.
            Strasza smiercia strasza strachem ,wiedzac dobrze ze to ONI moga wiecej sie materialnym zyciem cieszyc.
            Tak jak zlodziej wrzeszy w nieboglosy zeby lapac zlodzieja,
            Tak i ONI krzycza wiecznie KONIEC SWIATA ,wiec pytanie dla kogo,
            dla Tego co byl klamstwa zycia nie swiadomy a moze dla tego co to z cala swiadomoscia,bez skrupolow wykorzystal swoje moce by utrzymac dla swych zyskow cywilizacja w ciemnocie.
            Coz tak wlasciwie karzdy sadzi swego blizniego po sobie,moze i dla tego dostalo mi sie po glowie.Rownowaga Mezamira to sa kasty ,nic innego jak i inne bandy ,coz hindusi tez w autobusie moga w 10 gwalcic ,moze to dlatego ze nie byla ze wlasciwej kasty a moze tylko dlatego ze wszystkie religie sa od tego by narody na zywca gwalcic ,
            Coz mnie nie musisz tego dedykowac ,lepiej poslij tym co klamia i kradna ,bo ja golodupiec i ze soba zabieram jeno swoja wolna od szachrajstwa i talatajstwa moja wlasna wolna dusze.
            Powiedz tym co Maja na rakiety i karabiny szturmowe ,na szatki i szateczki i przy okradaniu jezyczek gladki,zezowatym Bozym zona co nie widza swiata tylko siebie.
            Coz moze ja nie Jesus ani Budda czy tez Matka Boska ,moze jednak dlatego wiem ze z oszustwa nie zbuduje zaden ani prawa ani tez sprawiedliwosci.
            Wiec koncem swiata niech sie martwia Ci oszusci co Mist po swiecie posiali,bo na koncu ONI zbiora swoje zasluzone plony.
            Ale ty sie Malgos o mnie nie martw ,bo ja zwykly ciemny debil co mu mozna wcisnac ze jest durnym szczurem.A moze jednak nie tak calkiem?
            Coz nie moja wina ze mi sami pokazali ze to ludzkim zyciem tak naprawde zadza ludzkie Boskie hieny.
            Coz moze masz i racje ze nie zlodziej i klamca jest winny ,coz moze zmadrzejesz jak Tobie zabiora co masz najlepsze,coz u mnie sie nie udalo ,duchom Ojcow niechaj bedzie chwala i niech sie konczy ta zabawa gdzie zlodziej i klamca ma od prawego wieksze prawa.Coz rownowaga miedzy zlym i dobrym mozna ludziom oczy mydlic ale kto madry to naprawe ma zyciowy egzamin przed soba by w tym piekielku rownowage zachowac.
            A ja po waszemu z Wagi wiec sie nie martw ja juz zdrowo ztarowany,wiec kamer przedemna nikt zakladac nie musi przy domu bo nie puszcze ja tam mojej duszy by sie szmacic jak te boskie ONI.

          • Dawid56 pisze:

            Piękny wiersz Margo dziękuję🙂

            „Nic ze sobą oprócz siebie nie zabiorę”
            Krzysztof Cezary Buszman

            Nic ze sobą – oprócz siebie nie zabiorę
            Może tylko ptasie pióro – trzepot losu
            Bo nam zawsze stąd odchodzić jest nie w porę
            Choć na życie przecież to jedyny sposób.

            Nic ze sobą oprócz siebie nie zabiorę
            Nawet nędzarz tu zostawi w spadku biedę
            Do wieczności dobierając aureolę
            Tak starannie jak to czynił już niejeden.

            Bo jak latarnie – zgasną oczy
            Co wypatrują sobą – wzroku
            Tych, których pejzaż już się stoczył
            W ten nienagannie święty spokój.

            Nic ze sobą oprócz siebie tam nie wezmę
            Może tylko jakąś karę, jakąś winę
            I melodię którą nucił smutny klezmer
            Rozstrojonym rozkoszując się pianinem.

            Nic ze sobą oprócz siebie nie zabiorę
            I odejdę jak nostalgia w kontur cienia
            W dno pamięci, które przecież nie jest skore
            By o życiu się wyprosić zapomnienia.

          • Dawid56 pisze:

            Tęż piękna , ale może nieco posępniejsza ballada Jana Mufki „Oddam zegar”
            Piękny wiersz Margo dziękuję🙂

          • JESTEM pisze:

            Margo napisałaś:
            „” Jeśli zdołasz zachować spokój, chociażby wszyscy już go stracili, ciebie oskarżając…
            Jeśli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy w ciebie zwątpili, licząc się jednak z ich zastrzeżeniem…
            Jeśli umiesz czekać bez zmęczenia…
            (…)
            Jeśli ścierpisz wypaczanie prawdy przez ciebie głoszonej, kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę,
            (…)
            Jeśli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości lub spacerować z królem w sposób naturalny…
            Jeśli nie mogą cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele…
            Jeśli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając…
            Jeśli umiesz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej przemijającej chwili… –
            Twoja jest Ziemia i wszystko, co na niej i… co ważniejsze… będziesz Człowiekiem…”

            Dziękuję, kochana Margo… to jest piękne… skąd to?

          • margo0307 pisze:

            „… to jest piękne… skąd to?”
            ___________
            Tak kochana Jestem – to jest bardzo piękne i jakie prawdziwe prawda ?🙂❤
            Stąd: http://adonai.pl/perelki/

          • margo0307 pisze:

            ” Malgos moze sie mylisz ,ja zabieram z soba siebie…”
            ________
            Oki Siola, zabierasz z sobą siebie a wraz z tym… nie kończące się nad sobą użalanie !

            Parę postów wyżej trelemorele napisała coś, z czym i ja się zgadzam, choć rozumiem to trochę inaczej niż ona i nie określiłabym zabieranej ze sobą energii jako „wartość”, lecz raczej jako – „jakość” :

            „… chodzi o sferę emocji (energii), która jest poprzez „obieg materii”, „obieg relacji” produkowana.
            Wartość {jakość} – tych emocji przerobioną na energię … zabieramy ze sobą po opuszczeniu ciała, z tą wartością {jakością} – startujemy w nowym, kolejnym życiu…”

            Można to ująć inaczej…
            Jeśli za życia w ciele – „tu i teraz” – nie wyzbędziesz się tych negatywnych energii – żalu, złości, nienawiści, etc… i nie wybaczysz ze szczerego ❤ doznanych krzywd – zabierzesz jakość tych energii ze sobą i wraz z nimi – na starcie nowego życia – rozpoczniesz kolejną egzystencję jako… zgorzkniała, rozżalona i pełna pretensji, buntownicza Istota…, ponieważ te nieuświadomione sobie przez Ciebie energie – nieustannie będą na Ciebie oddziaływać tak długo – jak długo ich nie zneutralizujesz w sobie i nie przetransformujesz…, bo żadna z tych energii – samoistnie nie zniknie…, Ty je wyprodukowałeś i Ty je musisz zneutralizować !
            Na tym właśnie m.in. polega istota wybaczenia – na neutralizacji i transformacji w sobie negatywnych i destrukcyjnych energii…

            Przeczytaj sobie jeszcze raz na spokojnie..

            Jeśli ścierpisz wypaczanie prawdy przez ciebie głoszonej – kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych…, oraz zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia i kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami… i będziesz w stanie przyjąć… porażkę, traktując ją jako złudzenie… będziesz Człowiekiem…

        • JESTEM pisze:

          „JESTEM
          ty jesteś z tych wypracowujących
          czy z tych żerujących?”

          Ty pewnie wiesz to najlepiej. Ja nie wiem, co znaczy dla ciebie „żerowanie”. Nie mam majątku. Nie mam nawet mieszkania własnościowego. Jeżdżę starym, 12.letnim samochodem. Pracuję w firmie prywatnej. Zarabiam mniej niż połowę średniej krajowej. (O tym już pisałam w odpowiedzi na jedno z twoich podobnych pytań). Napisałam w komentarzu powyżej, że moi przodkowie mieli spore majątki, ale wszystko stracili i to jeszcze przed II. wojną światową. Mnie tego nigdy nie było żal. Jedni zyskali, a ich potomkowie stracili. I „wyrównało się” rodzinne zdobywanie majątków… po wiekach – według mnie.
          Natomiast Ty pisałaś jakiś czas temu, że różne produkty rolne itp. kupujesz od okolicznych rolników niemalże „za darmo”. Czy to przypadkiem nie jest „żerowanie” na czyjejś ciężkiej pracy?

          „oj Małgoś, Małgoś🙂
          Przecież to JESTEM odniosła się do słów Sioli i bez zrozumienia albo udawania niezrozumienia.”

          Odniosłam się do słów Sioli, ale czy napewno bez zrozumienia albo udawania niezrozumienia? Może znów mi próbujesz przypisać coś, czego nie zrobiłam?

          Siola napisał
          „…nie ma zysku z niczego, ktos musi cos wypracowac by drugi ktos mogl na nim zerowac. Coz smutne to ale by pasozydy dobrze zyly musi ktos pracowac i tego co naprawde na nich pracuje nie beda pasozydy szanowac.„
          Ty komentujesz:
          nie wiem na ile Siola to dobrze rozumie, ale dla mnie to bardzo ważne, bo dotyczy świętej zasady równowagi, którą my ludzie powinniśmy się kierować, do niej dążyć, by choć na koniec życia zrównoważyć.

          Przede wszystkim, to nie wiem, co znaczy dla ciebie „święta zasada równowagi”. Zgadzam się z tym, że nie ma zysku z niczego. Więc moi przodkowie zdobywali przez długie lata majątek, bo mieli zyski, a potem go stracili. Czy to nie jest formą przejawienia się „równowagi”? Bo dla mnie zdobywanie takich majątków odbywało się czyimś kosztem. Nawet jeśli odbywało się to przez setki lat – z pokolenia na pokolenie. Właśnie dlatego nigdy mi nie było żal tego, co stracili. „Raz na wozie, raz pod wozem” – to też jakby taka „zasada równowagi”.🙂 Choć niektóre „ciotki i pociotki” bardzo to przeżywały i bardzo nad tym się użalały. I cierpiały wciąż „rozdrapując stare rany”. Napisałam do Sioli:
          „…Twoi przodkowie mieli jakiś tam majątek i moi przodkowie też.
          W jaki sposób je zdobywali?
          Czy to „wypracowywanie zysków” nie odbywało się czyimś kosztem?…”

          Czy tak trudno ci zrozumieć to pytanie, które zadałam?

          I wreszcie napisałaś do Margo:
          Nie chodzi o sferę materialną, nie chodzi o majątki, o rzeczy, chodzi o sferę emocji (energii), która jest poprzez „obieg materii”, „obieg relacji” produkowana. Wartość tych emocji przerobioną na energię, tę wartość zabieramy ze sobą po opuszczeniu ciała, z tą wartością startujemy w nowym, kolejnym życiu.

          Czyli w rezultacie wychodzi na to, że niby nie chodzi o majątki i o rzeczy materialne? Więc po co użalać się nad straconymi majątkami, skarbami i materialnymi dobrami, skoro i tak do grobu ich nie weźmiemy? No, może w spadku mogłyby zostać komuś zapisane. Ale czy to jest wtedy zysk „wypracowany” czy komuś podarowany?

          I co zostanie zabrane przez nas, gdy opuścimy nasze ciała? Piszesz, że „wartość tych emocji”… Jakich? Żalu po straconych majątkach? Wściekłość na tych, którzy je nam lub naszym przodkom zabrali? A może nienawiść do tych, co pasożytują na innych? Takie emocje masz na myśli?

          „żadna karma, żadne tam co wyślesz to do ciebie wróci, to tylko manipulacja wszelkich pasożytów, którym pasuje żeby żywiciele mieli tę teorię na uwadze, żeby żywili pasożytów za Bóg zapłać, za wyrównanie na święty nigdy.”

          Co ma karma czyli prawo skutku i przyczyny z pasożytowaniem na innych? Jeśli ktoś „pasożytuje” na innych i w ten sposób zdobywa majątek, to możliwe, że on sam albo jego potomkowie – gdy zbytnio przywiążą się do swoich majątków po przodkach (tych darowanych) – doświadczą pasożytowania na sobie. I w taki sposób może zachodzić to „wyrównanie”, o którym piszesz.
          I jeśli ktoś pasożytuje na innych, to możliwe, że emocje z tym związane zabierze ze sobą… „w dalszą podróż”? Możliwe.

          • trelemorele pisze:

            „Natomiast Ty pisałaś jakiś czas temu, że różne produkty rolne itp. kupujesz od okolicznych rolników niemalże „za darmo”. Czy to przypadkiem nie jest „żerowanie” na czyjejś ciężkiej pracy?”
            _________________
            JESTEM,
            W markecie mięso po 14zł ale pompowane jakimś paskudztwem do podwójnej wagi. Rolnik sprzedając do handlarza czy skupu chyba nawet 7zł za kg nie osiągnie
            kupując zdrowe, czyste mięso bezpośrednio z małego gospodarstwa płacę 14 zł/kg, więc kupuję za pół darmo tego co w markecie, a i rolnik zadowolony bo zyskuje 100% więcej.
            ja i sprzedający zadowoleni…płyną dobre emocje z transakcji.
            Podobnie z mlekiem, które kupuję po 2zł za litr i takiego prosto od krowy i ze sporą ilością smietany. W sklepie mlekopodobny płyn za chyba podobną cenę. Rolnik mleko do skupu oddaje za parędziesiąt gr/litr…płyną dobre emocje z transakcji.
            Nigdy się nie targuję, nawet wtedy gdy handel kwitnie, targowanie się gdy handel w złej kondycji uważam za podłość albo coś jeszcze gorszego.
            Staram się tak na każdym kroku, gdzie i z czym tylko mogę.
            W relacjach z bliskimi i współpracownikami także staram sie wyważać/równoważyć wszystko tak by nikt nie czuł się stratny, wykorzystany, żeby każdy był zadowolony.

            Nie mam wpływu na twoje posiadanie rzeczy, bo nie wchodzę z tobą w bezpośrednie relacje. Twoje posiadanie jest zależne od ciebie i osób ciebie otaczających. Zresztą nie o posiadanie rzeczy chodzi tylko o emocjach towarzyszących przy ich wymianie/nabywaniu.
            I także między pacjentem i lekarzem, między uczniem i nauczycielem, petentem i urzędnikiem itd.

            Siola napisał : ” nie ma zysku z niczego,ktos musi cos wypracowac by drugi ktos mogl na nim zerowac.”
            zapytałam „ty jesteś z tych wypracowujących
            czy z tych żerujących?”
            Ty JESTEM się do tego odniosłaś wyrzucając Sioli, że zadręcza się starymi stratami
            Ja tobie powiem, że nawet gdy Siola wyłącznie materialnie podchodzi do tematu straty, to ja go rozumiem, bo potrafię sobie wyobrazić ile złej energii zebrało się pomiędzy nim, a tymi którzy go skrzywdzili.
            ja teraz ponowię pytanie, ale w kontekście tego co powyżej napisałam o równoważnej wymianie ” jesteś dawcą? biorcą? czy może równo jednym i drugim?

          • siola pisze:

            Jestem jest klientem i kupuje u tego co sprzedaje taniej ,pasozyd to ten co kupuje prawie ze za nic a sprzedaje dziesiec razy drozej .Coz i tak Jestem jest stratliwa na tym ,bo nie wie jak smakuje przez siebie jedzenie wychodowane.Smaku nie da sie tu kupic,jak i nie oczysci czlowiek swojej duszy chocby 10 razy pod dusze stawal .Coz zatruje jeno wode co ON i drugi puzniej pic zatruta musi.Coz o milosci i duchowosci mozna pieknie gadac ,ale w sobie samym nosic gada.Nie zapominajcie panienki gdzie posylalisci kolezanke by dostala pomoc a dostala raczej lomot.Coz jest tylko w tym nadzieja ze na caly oswiecony Mist juz malo kto da sie nabrac,coz bo kogo stac na mandali malowanie u Oswiecono -Oswieconej za 100zl na godz.Albo jeno takich co nie wiedza co z pieniadzem robic albo moze tez Matki co to mysla ze jak ze jak z budrzetu 500 zl wezna i pujda uczyc sie mandale malowac to dzieciom swym pomoga tym Mistem.Coz sa tez oswieceni co to na ze stypendiow zyli za komuny i zamiast zapracowac na swe zycie woleli konopie w siebie faszerowac.Teraz wielkie mordy bo to niby narod okradany a moze biedak jeszcze od komuny konopiami jest nacpany i nie widzi ze sam pasozyd.Coz zapomialo szlachetne bractwo jak ich chlopy pociely za zlodziejstwo na swym wlasnym rodzie.O milosci do Ojczyzny ten tobie prawde powie ,kto ja opuscic musial choc nie wiedzial jeszcze wtedy dlaczego.Coz jak tu byc patryjota ,gdy biora od ciebie przysiegi ze masz bronic narodu a po kryjomu kradna co twoje i na dodatek z ciebie zlodzieja i klamce robia .Coz jedni rozumia sie bez slowa ,drudzy chocbys mowil przez sto godzin jedno i to samo i tak ciebie nie zrozumia .Pytanie dlaczego .Odpowiedz jest tu prosta ,jak nauczysz bezdusznych BOGOW by sumienie i dusze mieli,przecierz od wiekow sie to udawalo zyc na ludzkiej w prawde wierze.Coz tak to sie zarabia na drodze do nieba od pradawnych czasow ,zamiast prawdy Mist wciskajac.Widac do raju Maja dostep tylko CI co pieniedzmi sraja a biednego na to nie stac.Coz moze stanie sie inaczej i CI co ten MIST ludzkosci zgotowali skoncza w ciemnej skrzyni pod kluczami a ludzie ulecza swe rany przez ZBUGOW im zadane.I bedzie sie na swiecie karzde dziecie cieszyc tym ze sie urodzilo,bez strachu ze ich Bogi poczestuja z nieba bombka czy tez rakieta.Coz dla Bogow pies wazniejszy od dzieciaka ,bo to piesek jak trzeba sasiadowi pod progiem Mist zostawi i zostana czyste rece BOZE:A w niedziele po kosciele poplotkuja BOGI kogo i jak okrasc i komu latke przylepic by swiat dla nich wygladal lepiej .No bym zapomnial trza ustalic komu boskie psy Maja na progu Mist zostawic by mu potem wmowic ze nie ma milosci dla pieskow,a nie pomysli wielki BOSKI debil ze ten jego biedny piesek jakies biedne dziecie pasozydem zarazil .A moj Boze Siola duren ,przecie winno dziecie ,kto mu kazal BOSKI psi Mist do raczek wsadzac ,teraz ma nauczke i juz wiecej sie na Mist nie nabierze w dobrej wierze i tu BOZE masz sto procent racji.

          • siola pisze:

            Tu juz nie chodzi Jestem o to co stracone ,bo co moje mam ja w sobie ,ale jednego co nie lubie jak zaklamane gnidy nie dosc ze ukradna to prubuja jeszcze innym przypisac winny i tu lezy caly Problem.Nie lubie bardzo by mi ktos przypisywal co nie moje.Coz bledem moze byl moim w to wierzylem ze karzdy postepuje podobnie do mnie.Ale nie martw sie Jestem o mnie nie mam zamiaru sie zmieniac by sie stac szmata jak Ci co swoje mi przypisali.Ale troche jak i Jezus lawki slowami im poprzewracam a moze juz poprzewracalem choc sam jeszcze o tym nie wiem.

          • margo0307 pisze:

            „Jestem jest klientem i kupuje u tego co sprzedaje taniej
            ,pasozyd to ten co kupuje prawie ze za nic a sprzedaje dziesiec razy drozej
            Coz i tak Jestem jest stratliwa na tym ,bo nie wie jak smakuje przez siebie jedzenie wychodowane…”

            ___________
            A skąd u licha Ty wiesz Siola… co i gdzie JESTEM kupuje.., oraz co je ?

          • Ifryt pisze:

            Problemem Pana Sioli jest to że posiada siłe i spryt martwej ryby.

          • JESTEM pisze:

            trelemorele:
            „Ja tobie powiem, że nawet gdy Siola wyłącznie materialnie podchodzi do tematu straty, to ja go rozumiem, bo potrafię sobie wyobrazić ile złej energii zebrało się pomiędzy nim, a tymi którzy go skrzywdzili.”

            Ja też go rozumiem i co z tego? Tyle „złej energii” ludziom czasem się zbiera, że aż w głowach im się czasami od tej „złej energii” miesza. Nie ode mnie zależy, czy ktoś chce to zmienić czy nie. Nawet, jak wiem z własnego doświadczanie, jak się z tego uwalniać. Nawet, jak prowadzę rozmowę, która mogłaby to komuś uświadomić. Wiem, że jeśli ktoś nie rozumie, to nawet atakować zacznie.

            ‚Nie mam wpływu na twoje posiadanie rzeczy, bo nie wchodzę z tobą w bezpośrednie relacje. Twoje posiadanie jest zależne od ciebie i osób ciebie otaczających. Zresztą nie o posiadanie rzeczy chodzi tylko o emocjach towarzyszących przy ich wymianie/nabywaniu.”

            Wiem, że nie masz wpływu. Jestem szczęśliwą osobą i czuję wdzięczność za to, co mam. Mam dokładnie to i tyle, ile potrzebuje. Dla mnie to życie skromne, ale w dostatku i obfitości. I to sprawia, że żyję w radości istnienia.

            „ja teraz ponowię pytanie, ale w kontekście tego co powyżej napisałam o równoważnej wymianie ” jesteś dawcą? biorcą? czy może równo jednym i drugim?|

            Odpowiem ci tylko tyle, że intencją wszystkich moich działań jest harmonia w relacjach z przyjaciółmi, współpracownikami i z nieznajomymi, w jakiejkolwiek wymianie usług czy towarów.

            „A skąd u licha Ty wiesz Siola… co i gdzie JESTEM kupuje.., oraz co je ?”

            Bo siola wie wszystko najlepiej, nawet jeśli to nie ma nic wspólnego z osobą czy z faktami. Współczuję mu z serca, bo wygląda na to, że miesza mu się już w głowie. I chyba już nie wie co o kim pisze. A nawet ponoć ratuje innych (Andrzej ostatnio pisał, że Siola uratował ciebie przed czymś), choć sam siebie nie umie uratować przed sobą. Jeśli tacy ludzie „ratują” innych wbrew ich woli, to współczuję: tym, co „ratują” i tym, co na taki „ratunek” się godzą”. Ale wiem też, że prawie każdy ma swoje przekonania, które uznaje za najprawdziwszą prawdę. Taka Gra Ego…

            ” Jeśli zdołasz zachować spokój, chociażby wszyscy już go stracili, ciebie oskarżając…
            Jeśli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy w ciebie zwątpili, licząc się jednak z ich zastrzeżeniem…
            Jeśli umiesz czekać bez zmęczenia…
            (…)
            Jeśli ścierpisz wypaczanie prawdy przez ciebie głoszonej, kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę,
            (…)
            Jeśli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości lub spacerować z królem w sposób naturalny…
            Jeśli nie mogą cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele…
            Jeśli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając…
            Jeśli umiesz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej przemijającej chwili… –
            (…) będziesz Człowiekiem…”😀

  3. margo0307 pisze:

    „…Nasz czytelnik ma absolutną rację – wyraźnie śmierć była temu człowiekowi pisana…
    W ten sposób Liao Sifu nauczył się, że wola niebios nie może być odwrócona”

    ~~~~
    Ciekawe opowiadanie i równie ciekawa przypowieść…, można by powiedzieć.. głęboka w swej treści…🙂
    A jednak… budzą one we mnie jakieś.. nieokreślone.. wątpliwości…, bo wynikałoby z tego, że… nasze życie – od początku do końca – zdeterminowane jest jakąś… bliżej nieokreśloną… „wolą niebios”.., a my… niczym nieświadome żuczki – kogutki mamy niewiele lub nic do powiedzenia – uczestnicząc w jakimś… chaotycznym, dramatycznym przedstawieniu..😉

    Z tego jednak, co wiem.., to Porządek, a nie chaos i zamieszanie, stanowią kluczową zasadę Wszechświata.., to sprawiedliwość, a nie jej brak – jest bazową esencją Życia każdego z nas…
    Jeśli jednak w naszym wnętrzu panuje rozgardiasz.., to trudno jest dostrzec nam porządek… „na zewnątrz”…😉
    Wystarczy więc.. wprowadzić porządek w sobie by – dostrzec również… głęboki Porządek we Wszechświecie..🙂
    Śmierć ciała jest jeszcze… przez wielu z nas postrzegana jako coś… „złego”.., wyobrażamy ją sobie często jako… naszego wroga, który zjawia się niespodziewanie i… zabiera nam wszystko to – o zdobycie czego.. tak zaciekle walczyliśmy niemal… przez całe swoje życie – „naszych” bliskich.., „nasze” drogie domy.., „nasze” samochody.., „nasze”… 😀
    Tak bardzo boimy się śmierci ciała, że… stale ją z siebie wypieramy…, co z kolei skutkuje tym, że… nie chcemy w ogóle o niej słyszeć, a tym bardziej… rozmawiać !
    Z biegiem czasu więc… staje się ona… „tematem tabu”, który starannie omijamy, co w konsekwencji prowadzi do potęgowania w nas… strachu i lęku powodującego nasze cierpienie… Zapominamy przy tym, że… wszyscy jesteśmy istotami przede wszystkim… duchowymi.., że nasze ciało – nasza forma – nie jest nami, że… mamy ciało – lecz nim nie jesteśmy…
    Póki co… nikt z nas nie wie – jak to jest… umrzeć, ale… wiele przemawia za tym, że umieranie… jest… naszym przebudzeniem.., że jest to umieraniem jedynie formy, w której wyraża się nasza Wieczna Esencja 🙂

    „…Pewna stara kobieta prasowała bieliznę.
    Wtedy przystąpił do niej Anioł Śmierci i powiedział:
    „Pora już ! Chodź!”.
    Kobieta odpowiedziała:
    „Do­brze, ale najpierw muszę skończyć prasowanie. Kto to za mnie zrobi ? I muszę ugotować, bo moja córka pracuje w sklepie, musi coś zjeść, jak wróci. Rozumiesz ?”
    Anioł odszedł.
    Po pewnym czasie przyszedł ponownie.
    Spotkał tę kobietę, gdy akurat wychodziła z domu…
    „Chodź teraz !, pora już” – powiedział.
    Kobieta odpowiedziała:
    „Ale muszę najpierw pójść do domu starców. Tam czeka na mnie tuzin ludzi, o których zapomniały ich rodziny. Czy mam ich zostawić na lodzie?”.
    Anioł odszedł.
    Po jakimś czasie… znowu przyszedł i powiada:
    „Pora już ! Chodź !”.
    Kobieta na to:
    „Tak, tak, wiem, ale… kto zaprowadzi mojego wnuka do przedszkola, jak mnie już nie będzie ?”.
    Anioł westchnął:
    „Dobrze, zaczekam, aż twój wnuk będzie sam chodził”.
    Kilka lat później kobieta siedziała wieczorem znużona przed domem i pomyślała:
    „Właściwe teraz Anioł Śmierci mógłby przyjść. Po tych wszystkich trudach szczęśliwość wieczna musi być przecież czymś cudownym”.
    Anioł przyszedł.
    Kobieta zapytała:
    „Zabierzesz mnie teraz do wiecznej szczęśliwości ?”.
    Anioł odpowiedział pytaniem:
    „A jak myślisz – gdzie byłaś cały czas ?”.

    • Follow the withe rabbit pisze:

      Jest taka teoria ktora interpretuje smierc jako przejscie…co do okolicznosci oraz czasu mamy dosc spory wplyw na to kiedy i jak sie dokonuje.Majac wplyw na pewne wydarzenia slowo przeznaczenie nabiera nowego znaczenia lub inna forme jesli mozna tak powiedziec..

      • trelemorele pisze:

        „Jest taka teoria ktora interpretuje smierc jako przejscie…co do okolicznosci oraz czasu mamy dosc spory wplyw na to kiedy i jak sie dokonuje.”
        _________________________
        Nie wiem o jakiej teorii mówisz, ale jestem przekonana, że mamy nie tyle spory co absolutny wpływ na wszystko co związane z materią, także na okoliczności i czas naszej śmierci.

  4. Mezamir pisze:

    nasze życie – od początku do końca – zdeterminowane jest jakąś… bliżej nieokreśloną… „wolą niebios”.., a my… niczym nieświadome żuczki – kogutki mamy niewiele lub nic do powiedzenia – uczestnicząc w jakimś… chaotycznym, dramatycznym przedstawieniu..

    Tak i nie
    Nic nie uchroni Cię przed skutkami których jesteś powodem – karma
    ale w każdej chwili tworzymy swoją przyszłą karme
    Tak więc ciągle wpływamy na swój los przed którym nie ma ucieczki

    • margo0307 pisze:

      „… Tak i nie…”
      ~~~~
      Celnie… wyartykułowałeś Mezamirku tę głęboką.. „sentencję”… 😀
      Oczywiście to żart, bo w pełni zgadzam się z tym, że:

      ” Nic nie uchroni Cię przed skutkami, których jesteś powodem „

      I najczęściej bywa, że ponosimy… przykre skutki spowodowane naszym nieświadomym działaniem…, tyle że… jak słusznie zauważył Osho:

      ” Ból nie po to jest, by przysparzać ci smutku, pamiętaj.
      Ludzie tu właśnie przegapiają wszystko… Ten ból ma uczynić cię bardziej czujnym. Człowiek staje się czujny tylko wtedy – gdy strzała wnika głęboko w ❤ i rani.
      W innych sytuacjach nie mają czujności.
      Gdy żyje się łatwo, przyjemnie i wygodnie, kogo to obchodzi ?
      Po co czujność ?
      Gdy umiera przyjaciel, ta możliwość istnieje…
      Gdy zostawia cię kobieta… zapadasz w ciemne noce, osamotnienie…
      Kochałeś ją tak bardzo, postawiłeś wszystko na jedną kartę, a ona nagle pewnego dnia… odeszła. Płaczesz więc w osamotnieniu…, ale… jest to szansa i jeśli ją wykorzystasz, możesz stać się uważny.
      Gdy strzała rani, możesz ją wykorzystać.
      Ból nie jest po to, by dać ci nieszczęście, ból ma sprawić, że będziesz uważniejszy!
      Gdy jesteś uważny, nieszczęście znika." 🙂

      • Follow the withe rabbit pisze:

        Osho i jego intencje …tiaaa..chyba jednak pomylilem blogi…kolejna osoba opetana przez Osho ktroy prawil madrosci oczyswite hihi…Jak sie ma do tego jego stosunek do bezprawosci???A jegp teoria stosunkow sexualnych bez zahamowan..zwyczajnie wykorzystywal ludzi i ich niewiedze… a raczej nieswiadomosc..smutne to moze niektorzy niewidza jego dewiacji… ale i to mozna zrozumiec wystarczy byc swiadomym i przestac ignorowac inny punkt widzenia

        • margo0307 pisze:

          „…chyba jednak pomylilem blogi…kolejna osoba opetana przez Osho…”
          ~~~~
          Czy zastanawiałeś się kiedyś, co boli bardziej – powiedzieć coś i żałować tego…, czy nic nie powiedzieć i tego nie żałować ?

  5. Mezamir pisze:

    Przyszłość powstaje w teraźniejszości
    a teraźniejszość w przeszłości🙂

    • margo0307 pisze:

      ” Przyszłość powstaje w teraźniejszości a teraźniejszość w przeszłości🙂 „
      ~~~~
      Ano…
      I dlatego właśnie…

      „Zważaj na swoje myśli, gdyż przemienią się w słowa,
      Zważaj na swoje słowa, gdyż przemienią się w czyny,
      Zważaj na swoje czyny, gdyż przemienią się w nawyki,
      Zważaj na swoje nawyki, gdyż przemienią się w twój charakter,
      Zważaj na swój charakter, gdyż… stanie się on twoim losem.”

      Jakie to proste prawda ?

  6. marek pisze:

    J.I. Kraszewski,
    ………………….. Dziad i baba

    Był sobie dziad i baba,
    Bardzo starzy oboje,
    Ona kaszląca i słaba,
    On skurczony we dwoje.

    Mieli chatkę maleńką,
    Taką starą jak oni,
    Jedno miała okienko
    I jeden był wchód do niej.

    Żyli bardzo szczęśliwie
    I spokojnie jak w niebie,
    Czemu ja się nie dziwię,
    Bo przywykli do siebie.

    Tylko smutno im było,
    Że umierać musieli,
    Że się kiedyś mogiłą
    Długie życie rozdzieli.

    I modlili się szczerze,
    Aby Bożym rozkazem,
    Kiedy śmierć ich zabierze,
    Zabrała dwoje razem.

    – Razem? To być nie może,
    Ktoś choć chwilę wprzód skona!
    – Byle nie ty, nieboże!
    – Byle tylko nie ona!

    – Wprzód umrę! – woła baba.
    – Jestem starsza od ciebie,
    Co chwilę bardziej słaba,
    Zapłaczesz na pogrzebie.

    – Ja wprzódy, moja miła.
    Ja kaszlę bez ustanku
    I zimna mnie mogiła
    Przykryje lada ranku.

    – Mnie wprzódy! – Mnie, kochanie!
    – Mnie, mówię! Dość że tego,
    Dla ciebie płacz zostanie!
    – A tobie nic, dlaczego?

    I tak dalej, i dalej
    Jak zaczęli się kłócić,
    Jak się z miejsca porwali,
    Chatkę chcieli porzucić.

    Aż do drzwi, puk, powoli:
    – Kto tam? – Otwórzcie, proszę,
    Posłuszna waszej woli,
    Śmierć jestem, zgon przynoszę!

    – Idź, babo, drzwi otworzyć!
    – Ot to, idź sam, jam słaba,
    Ja pójdę się położyć –
    Odpowiedziała baba.

    – Fi! Śmierć na słocie stoi
    I czeka tam nieboga!
    Idź, otwórz z łaski swojej!
    – Ty otwórz, moja droga.

    Baba za piecem z cicha
    Kryjówki sobie szuka,
    Dziad pod ławę się wpycha…
    A śmierć stoi i puka.

    I byłaby lat dwieście
    Pode drzwiami tak stała,
    Lecz znudzona, nareszcie
    Kominem wejść musiała.

    m

    • margo0307 pisze:

      Świetna puenta tego wierszyka…😉
      Mówimy, że… nie boimy się śmierci, ale… jak przychodzi co do czego – szukamy schowka choćby… pod ławą…😀
      Wiesz jednak równie dobrze jak ja, że… najbardziej boimy się tego, czego nie znamy.., a co zostało nam wprogramowane jako coś… strasznego.., kończącego.., nieodwracalnego.., definitywnego.., etc..
      „Swój” strach…, strach „obłaskawiony i poznany”… nie jest już taki… straszny jak go malują…😉

  7. Dawid56 pisze:

    Pamiętam też taki głośny przypadek (do tego co jest opisany w tym artykule) o człowieku który jako jedyny uniknął katastrofy samolotowej- wszyscy oni zginęli.Niestety ten uratowany człowiek prawie tego samego (albo następnego dnia) zginął w wypadku samochodowym.Moim zdaniem w tym coś jest .Kolejna tajemnicza historia z przeznaczeniem miała miejsce kiedy został zamordowany arcyksiążę Ferdynand 28.06.1914.

    Czy zginął przez przypadek?
    „Kolejny zamachowiec, Gavrilo Princip, widząc, co się stało przed przybyciem arcyksięcia do ratusza, uznał, że Franciszek Ferdynand nie pojawi się już na sarajewskich ulicach. Poszedł więc napić się do winiarni braci Semiz na rogu wybrzeża Appla i ul. Franciszka Józefa. Gdy po dłuższej chwili pokrzepiony winem wyszedł na zewnątrz, dostrzegł w pobliżu ostatniego z kolegów – Mihajla Pusarę – i gdy ruszył, by się przywitać, nastąpił zbieg kilku fatalnych przypadków.

    Kierowca arcyksięcia pomylił drogę i z nowo wytyczonej trasy skręcił w niewłaściwą uliczkę. Gdy zaalarmowany przez gen. Potiorka zaczął zawracać samochód Ferdynanda, znalazł się dwa kroki od Principa. 19-letni młodzieniec bez namysłu wyjął z kieszeni brauninga i zaczął strzelać. Pierwszy pocisk trafił w brzuch księżnę Zofię. Przy drugim strzale Princip się opanował, wymierzył i trafił arcyksięcia w tętnicę szyjną. Trzeciego strzału nie zdołał oddać – stojący w pobliżu policjant wytrącił mu broń z ręki.

    Principowi udało się jeszcze połknąć cyjanek i odbezpieczyć bombę, którą miał przy sobie. Cyjanek zwymiotował, a bomba nie wybuchła.”

    http://wyborcza.pl/alehistoria/1,134747,14996113,Polowanie_na_nastepce_tronu.html

    • Maria_st pisze:

      Principowi udało się jeszcze połknąć cyjanek i odbezpieczyć bombę, którą miał przy sobie. Cyjanek zwymiotował, a bomba nie wybuchła.”

      dokonał nieodpowiedniego wyboru no i konsekwencje nie ominęły.

  8. marek pisze:

    Do tych determinacji w sprawie godziny śmierci warto by dołączyć takie zdarzenia które mówią o determinacji kontynuowania życia . Przykładów niewytłumaczalnego przeżycia katastrof , zdarzeń lub zmiana decyzji strzegąca przed śmiercią jest bez liku .

    Dopiero wtedy można mieć szersze spektrum by analizować , czy jest jakaś interwencja ” z góry ” , czy istnieją jedynie ” marginesy życia ” wyznaczane przez nasze Wyższe Jaźnie .

    m

    • marek pisze:

      Nie trzeba mi pamięci

      A kiedy już me oczy miedziakiem zgasicie
      usta zasznurujecie dłońmi splecionymi
      to wrzućcie w zapomnienie ślady mego bytu
      zamiast sypać mogiłę udeptajcie ziemię.

      I w sercach waszych żalu niech po mnie nie będzie
      goryczy wspomnień bólu ni żadnej pamięci
      bo zawsze byłem bliżej najmarniejszym trawom
      przed nimi byłem szczery , a dla Was zamknięty.

      Więc dajcie mi odpocząć zapomnieć o sobie
      nie dręczcie obietnicą wiecznego istnienia
      bo życie zakończyłem w dniu swoich narodzin
      rodząc się jako obcy pomiędzy bliźniemi.

      Bo krzywdą by mi było wspomnienie pośmiertne
      chcę abym się zamienił w czarną sól tej Ziemi
      pokarm traw ziół oraz krzewów , dzieci tej planety
      bo żyjąc rozmawiałem właśnie tylko z nimi .

      Bez żalu moje ciało do grobu połóżcie
      nie grodźcie od niej trumną ni zbędnym westchnieniem
      ślad po mnie niechaj szczeźnie jak w popiele głownie
      pamięci mi nie trzeba gdy się jednam z Ziemią .

      m

    • Dawid56 pisze:

      „Przykładów niewytłumaczalnego przeżycia katastrof , zdarzeń lub zmiana decyzji strzegąca przed śmiercią jest bez liku”

      Bo to prawda .Jest takie stare powiedzenie „Jeśli pacjent ma wyzdrowieć to lekarz nic na to nie pomoże” albo drugie bardzo podobne „Jeśli pacjent ma wolę życia to medycyna jest bezradna” .

      • margo0307 pisze:

        „… „Jeśli pacjent ma wyzdrowieć to lekarz nic na to nie pomoże”
        „Jeśli pacjent ma wolę życia to medycyna jest bezradna”

        ~~~~
        On był mężczyzną potężnym, o donośnym głosie i szorstkim sposobie bycie.
        Ona zaś – kobietą łagodną i delikatną.
        Pobrali się. On dbał, by niczego jej nie brakowało, a ona zajmowała się domem i dziećmi. Po jakimś czasie… dzieci dorosły, pozakładały własne rodziny i odeszły.
        Historia, jakich wiele.

        Lecz kiedy wszystkie dzieci były już urządzone, kobieta straciła swój zwykły uśmiech, stawała się coraz bardziej wątła i blada… Nie mogła już jeść i w krótkim czasie przestała podnosić się z łóżka.

        Zmartwiony mąż umieścił ją w szpitalu.

        Lecz chociaż u jej wezgłowia zbierali się najlepsi lekarze i specjaliści, żadnemu z nich nie udało się określić, na co zachorowała kobieta. Potrząsali tylko głowami.

        Ostatni lekarz poprosił na stronę męża i rzekł:

        – Ośmieliłbym się powiedzieć, że po prostu… pańska żona nie chce już dłużej żyć…

        Mężczyzna w milczeniu usiadł przy łóżku żony i ujął ją za rękę.
        Była to mała, drobna rączka, która zupełnie ginęła w potężnej dłoni mężczyzny.
        Zamyślił się na chwilę…, po czym rzekł zdecydowanie swym donośnym głosem:

        – Ty nie umrzesz!

        – Dlaczego ? – zapytała kobieta lekko wzdychając.

        – Ponieważ ja cię potrzebuję!

        – To dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś?

        Od tej chwili stan zdrowia kobiety zaczął się szybko poprawiać.
        Dzisiaj czuje się doskonale. A lekarze i znani specjaliści nadal zadają sobie pytanie, jaka choroba ją dotknęła i cóż za wspaniałe lekarstwo uzdrowiło ją w tak krótkim czasie… ?

        Nigdy nie czekaj do jutra, by powiedzieć komuś, że go kochasz.
        Uczyń to dzisiaj.
        Nie myśl: „Moja mama, moje dzieci, moja żona lub mąż doskonale o tym wiedzą”.
        Miłość to życie.
        Istnieje kraina umarłych i kraina żywych… Tym, co je różni, jest właśnie Miłość. 🙂
        (Bruno Ferrero)

  9. kacha1 pisze:

    Przeeepiękny dokument

  10. margo0307 pisze:

    ” Piękny wiersz Margo dziękuję…” 🙂
    ____________
    Proszę bardzo Dawidzie🙂
    Prawdę mówiąc to… wszystkie niemal wiersze „Buszmena” mi się podobają i ze mną rezonują🙂
    Oto dwa kolejne:

    WSZYSTKO POŻYCZONE

    Umysł pięknie posprzątany
    Na przyjęcie myśli gotów
    Lecz duchowe pustostany
    Baraszkują wśród przedmiotów!

    Każdy z nich zachwyca bardziej
    Trudno wszystkie wzrokiem obiec
    Lecz na zewnątrz nikt nie znajdzie
    Tego, czego nie ma w sobie!

    Wiem, że ciężko Ci zrozumieć
    Ale uwierz mi na słowo
    Że też słuchać trzeba umieć
    By wypełnić czas rozmową!

    Każde życie mówi jasno
    Pieczętując los swój zgonem
    Że nie mamy nic na własność
    Wszystko tutaj pożyczone!

    Tylko jasność aureoli
    Jest jedyną racją bytu
    Dla tych, którzy wyjdą z dolin
    Dla tych, którzy runą z szczytów!

    Przychodzimy po to…

    Kiedy czasami w ślepym gniewie
    Co sumą jest wszystkiego złego
    Mówię od rzeczy, nie od siebie
    To później bardzo wstyd mi tego!

    Lecz jakby tak poszperać bardziej
    W czyjegoś życia rupieciarni
    To na każdego coś się znajdzie
    Czym by się mogło zło wykarmić.

    Przychodzimy po to
    By swe wyryć motto
    Nie w twardym granicie
    Ale własnym życiem!

    Nie ma powodu z dumy pawieć
    Gdy czas z matrycy nas kopiuje
    I każdy choć raz w jakiejś sprawie
    Od życia przecież dostał dwóję!

    Żeby więc w drodze się nie nudzić
    A droga czeka mnie daleka
    Poznaję wielu różnych ludzi
    Choć bardziej wolałbym człowieka!

  11. trelemorele pisze:

    Małgosia pisze
    „Jeśli za życia w ciele – „tu i teraz” – nie wyzbędziesz się tych negatywnych energii – żalu, złości, nienawiści, etc… i nie wybaczysz ze szczerego❤ doznanych krzywd – zabierzesz jakość tych energii ze sobą i wraz z nimi – na starcie nowego życia – rozpoczniesz kolejną egzystencję jako… zgorzkniała, rozżalona i pełna pretensji, buntownicza Istota…, ponieważ te nieuświadomione sobie przez Ciebie energie – nieustannie będą na Ciebie oddziaływać tak długo – jak długo ich nie zneutralizujesz w sobie i nie przetransformujesz…, bo żadna z tych energii – samoistnie nie zniknie…, Ty je wyprodukowałeś i Ty je musisz zneutralizować !
    Na tym właśnie m.in. polega istota wybaczenia – na neutralizacji i transformacji w sobie negatywnych i destrukcyjnych energii…"
    _____________________________
    Biorąc za punkt wyjścia dwie osoby, które mają w sobie pierwotnie przyniesioną energie w całości.
    W pewnym momencie jedna osoba dosadnie krzywdzi tę drugą…np podstępnie ją okrada co powoduje polepszenie warunków bytowania złodzieja i znaczne pogorszenie sytuacji okradzionego.
    Złodziej kradnąc rzeczy, kradnie także energię (dobrą czy złą?), okradziony z rzeczy i energii wg ciebie produkuje energię żalu (złą?) i wg ciebie tym sobie dodatkowo szkodzi. Powinien jak najszybciej pogodzić się ze stratą, wybaczyć złodziejowi (pasożytowi).
    Małgosiu, twoja teoria jest identyczna z tym co głoszą kapłani wszelkiej maści, a to oni wszyscy są pasożytami wyższego stopnia, ci niższego, których pełno pośród nas, to tym pasuje przyjmować takie teorie. W ten sposób pasożytują z czystszym sumieniem, w większym komforcie…bo winny ten, który żałuje straty swojego majątku.

    Wg mnie bardziej wskazane/rozsądne jest metoda "oko za oko, ząb za ząb"
    oczywiście nie chodzi o to, że gdy złodziej mnie okradnie, to ja go w rewanżu też okradnę.
    Chodzi o wyrównanie/odebranie ukradzionej energii. Energią możemy się wzajemnie wymieniać i tak by nie czuć straty ani zysku. Zwiększać jej zasób w sobie to nasze zadanie, ale nie metodą odbierania/kradzenia innym. Kradzione nie tuczy, pasożyt (złodziej) umierając musi oddać wszystko co ukradł, a nie sam wyprodukował, odchodzi z małym zasobem "swojej" energii, która w następnym życiu pozwala na np tylko kilkudniowe zycie, albo dłuższe ale bardzo nieudane, słabe chorowite itp. Żyjąc w ciele tylko chwilę można odpokutować/doładować/zasilić się dodatkową dawką energii na kolejny "start".

    Generalnie uważam, że mamy obowiązek kochania siebie, nie tracenia energii na relacje krzywdzące innych, wchodzenie w relacje z podobnymi do siebie, wyzbywanie się ze swojego otoczenia pasożytów/złodziei energii (rzeczy też).

    • siola pisze:

      Po pierwsze to ja nie obrazam boga ,ja tylko opisuje tych co dzialaja z Bogiem na ustach .To nie ja wystawiam mu swiadectwo ale ci co niby w niego wierza.Cuz Boga poznasz po czynach tych co w niego wierza.I nigdy przenigdy jestem tego pewny inteligentniejsza nie nazwie sie Bogiem .Bo to tak jak powiedziec Egipcjanie budowali piramidy bijac kamieniem o twardszy kamien.Wez se czleku kamien i idz do kamieniolomu klupac 20 tonowy kamien a mysle ze wystarczy Ci zajecia na Cale zycie i nie beda w pustym lebie zalegac sie glupoty bo na sto zyc wystarczy Tobie roboty.

  12. Ifryt pisze:

    A mnie ciekawi na jakie zatem prawo powołuje się człowiek który tak jedzie po Bogu?😉
    Bo według prawa natury to silniejszy i sprytniejszy osobnik poprostu okrada słabszego i bardziej nieporadnego, i niema w tym nic ani złego ani dobrego, od poprostu prawo natury.
    Równie dobrze można by sądzić zwierzęta zato że się zabijają czy podkradają jedzenie.

    Grzechem Boga było zatem to że wmówił zwierzętom jakoby miał dość siły na wyegzekwowanie swoich moralnych praw, które to prawa im dał.
    Wracajcie więc zatem zwierzaki do swojego brutalnego świata gdzie większy zjada mniejszego, tam jest wasze miejsce, bo Boga na was nie stać.
    Nie miejcie pretensji do swoich pobratymców że są złodziejami i mordercami, bo to tylko ten głupi Bóg tak ich nazwał, ale tak naprawde ubliżacie sami sobie i udowadniacie że ten głupi Bóg wciąż włada waszymi duszami, poprzez prawo które wam dał.

    Prawo to czyni was niedojdami, które nie są zdolne do walki o swoje.
    Prawo to wmawia wam że istnieje jakaś „wyższa sila” w naturze, która będzie kogoś za co kolwiek karać lub nagradzać, tymczasem natura uznaje tylko prawo siły i sprytu, a reszta praw jest od Boga😀

    Bóg żeby cokolwiek dać zwierzakom też musiał być silny i sprytny, inaczej zwierzęta by go olały albo zagryzły, bo choć Boskości którą osiągnoł nikt i nic mu nie zabierze, to jest on taką samą częścią natury jak reszta.

    Trochę wyrozumiałości wobec Boga stary dziadu, wkońcu niemasz nic do stracenia😉
    Nie masz zresztą żadnych szans na żadnej płaszczyżnie, bo podcinasz gałąż na której siedzisz, przeciwko bogom zaslaniasz się jakimiś innymi(swoimi) bożkami, tyle że inaczej ich nazywasz(bliżniacy).
    Brutalne prawo natury jednak cały czas w Twoim świecie obowiązuje, a Ty jesteś słaby jak nakazuje Bóg.

    Twoje pierdy o sumieniu jako czymś absolutnym też są gówno warte, bo gdyby tak było to przeistoczył byś to w energie duchową, i sam stał się niczym Bóg, a jakoś tego nie widać…
    Twoimi „Bogami” są zatem bestie bez sumienia, bo Ty sam tak postanowiłeś, te bestie nad Tobą panują do spółki z Bogiem/Stwórcą do którego masz pretensje.

    ps niechce Ci w niczym „pomagać” tym postem, bo wiesz że Tobą gardzę, dlatego nie posądzaj mnie o „nawracanie”😀
    Chcial bym zadrwić ze Stwórcy, jako manifestacja mej arogancji i pewności siebie, bo ja ze Stwórcą to tak średnio, zato takich jak Ty on bardzo kocha, ale bez wzajemności😛 Jesteś bardzo ważny Siola, dzięki Tobie pognębie Stwórce ostatecznie.

    • margo0307 pisze:

      „A mnie ciekawi na jakie zatem prawo powołuje się człowiek który tak jedzie po Bogu?…”😉
      _______
      Pewnikiem… na prawo „kaduka” 😀
      „Kaduk (łac. caducus: bezpański) – spadek pozostawiony bez dziedziców…”

    • margo0307 pisze:

      „…według prawa natury to silniejszy i sprytniejszy osobnik po prostu okrada słabszego i bardziej nieporadnego, i niema w tym nic ani złego ani dobrego, od po prostu prawo natury.
      Równie dobrze można by sądzić zwierzęta za to że się zabijają czy podkradają jedzenie…”

      ________
      Grześ, moim zdaniem – Prawo Natury… obowiązujące świadomego człowieka, nie ma nic wspólnego z okradaniem kogokolwiek z czegokolwiek…, a tym bardziej – słabszego osobnika…, wręcz przeciwnie uważam – silniejszy, mądrzejszy człowiek… winien stać na straży – by temu słabszemu… nie działa się krzywda…, mam tu na myśli zarówno dzieci, osoby starsze jak i zwierzęta… bezmyślnie krzywdzone.., które nie potrafią się same bronić…
      Tak wg. mnie – powinno być…
      Chodzi jednak przede wszystkim o tę… świadomość ludzką…
      Jeśli jest tak jak mówisz, że… „silniejszy i sprytniejszy osobnik po prostu okrada słabszego i bardziej nieporadnego”, to jest nie tylko źle, ale nawet bardzo źle !

      • Ifryt pisze:

        Marguś ale chodzi o to że takie zdanie może mieć tylko Bóg, bo to on ocenia co dobre a co złe, ja kocham Boga i się tego nie wstydze, Ty zresztą też go kochasz🙂
        To nie jest kwstia w stylu – jestem z Bogiem bo jest silny😉

      • Ifryt pisze:

        Dodam Ci jeszcze że Matka Natura kocha Cię za to szczególnie, bo Bóg się przecierz z dupy nie wzioł.
        Natura rozwija się w nieskonczoność dzięki Bogu właśnie.

        • margo0307 pisze:

          …Ty zresztą też go kochasz🙂 …
          Natura rozwija się w nieskończoność dzięki Bogu właśnie.”

          ~~~~~~~~~~
          Bóg to… Miłość. Miłość jest wszystkim ale… jedynym sposobem aby otrzymać i znać wszystko, jest… świadomość tego i otwarcie się na to…🙂

          • marek pisze:

            Bóg to… Miłość. Miłość jest wszystkim ale… jedynym sposobem aby otrzymać i znać wszystko, jest… świadomość tego i otwarcie się na to…🙂

            Małgosiu , może to napisałaś a ja nie umiem odczytać , ale jeżeli Bóg jest miłością to aby go poznać trzeba być tą miłością , a czytając wcześniejsze wypowiedzi Ifryta adresowane do Sioli odnoszę wrażenie że miłość jest mu znana jedynie z encyklopedycznej definicji więc znajomość Boga równa tej samej zależności .

            m

          • margo0307 pisze:

            „..a ja nie umiem odczytać..”
            ~~~~
            Umiesz…, wiem, że umiesz…, tylko tak się ze mną… droczysz..😉
            Otwarcie się na miłość… jest tak proste – jak postanowienie sobie rankiem w Duchu:
            dziś jest piękny dzień i mam zamiar spędzić go radośnie…🙂
            Chodzi jedynie o… wytrwanie w swym postanowieniu, o otworzenie się na życie takie – jakie ono jest…, o zachowanie wewnętrznego, zrównoważonego spokoju…
            Jeśli bowiem nie zadbamy o ową wewnętrzną równowagę, wówczas jakiekolwiek… „przykre” słowo, informacja czy zdarzenie… na ulicy.., w domu.., w sklepie…, natychmiast wytrąci nas ze stanu spokoju i… witaj smutku…😉
            Bo… łatwo jest nam być całkowicie otwartym kiedy w naszym życiu wszystko układa się po naszej myśli i „los nam sprzyja”… – prawie każdy umie to robić 😉
            Lecz kiedy zadziewa się coś, co postrzegamy jako… „złe”, przykre etc…, albo kiedy coś tracimy…, wówczas jest nam najtrudniej utrzymać swój wewnętrzny spokój i równowagę…

            Podobnie jest z miłością…
            Odczuwanie Miłości… to wg. mnie – całkowite otwarcie się i odczuwanie jedności ze wszystkim, co mnie otacza… drzewo, niebo, zwierzęta, ludzie, Słońce, kwiatek… wszystko, po prostu wszystko.. 🙂
            Wzbudzenie jej w sobie i trwanie w tym stanie – jak dla mnie – jest proste poprzez… wzbudzenie uczucia wdzięczności… , ale ponieważ każdy z nas jest inny i inaczej postrzega pewne „rzeczy”.., inaczej reaguje i odczuwa, to… każdy sam musi w sobie odkryć swój własny, najlepszy sposób odczuwania takich stanów, takich uczuć i… dążyć do nich…🙂
            * * *
            „…a czytając wcześniejsze wypowiedzi Ifryta adresowane do Sioli…”
            ~~~~
            Marek, nie wnikam w to i nie zamierzam nikogo osądzać…, bo każdy sam odpowiedzialny jest za siebie i za to – co myśli, mówi i czyni…

          • JESTEM pisze:

            „Otwarcie się na miłość… jest tak proste – – jak postanowienie sobie rankiem w Duchu:
            dziś jest piękny dzień i mam zamiar spędzić go radośnie…🙂 „

            Zainspirowana coś dodam…
            Otwarcie się na miłość…jest proste, ale czy tak proste, jak napisałaś? Czy otwieranie się na miłość nie sprawiało ci żadnych trudności? Czy nie był to proces?

            „Chodzi jedynie o… wytrwanie w swym postanowieniu, o otworzenie się na życie takie – jakie ono jest…, o zachowanie wewnętrznego, zrównoważonego spokoju…”

            hm…
            Czasem budzę się i odczuwam na przykład jakieś napięcie albo ból w ciele czy nawet smutek. Co wtedy? Wtedy z pełną akceptacją je przyjmuję. Nie postanawiam sobie, że: „o nie, nie chcę tego napięcia, nie chcę tego bólu, nie chcę tego smutku, bo chcę być radosna i ten dzień chcę spędzić radośnie. To nie tak. Otwarcie się na życie takie, jakie ono jest, wymaga od nas pełnej akceptacji tego, co jest, co się przejawia. Więc mogę odczuwać w sobie miłość mimo tego bólu, napięcia czy smutku. Ból ani napięcia, ani smutek nie warunkują miłości.
            A postanowienie, że mam zamiar spędzić dzień radośnie i trwanie w postanowieniu mimo, że życie przynosi mi coś innego, nie jest otwarciem się na życie takie, jakie ono jest. Bo otwarcie się na życie takie, jakie ono jest to także przyjmowanie z wdzięcznością tego, co bywa trudne, a nie spędzanie dnia radośnie za wszelką cenę.🙂❤

            Dopiero po jakimś czasie w naturalny sposób, jakby spontanicznie pojawia się w nas radość istnienia jako stan, który staje się "tłem" albo przestrzenią dla wszystkiego, co się wydarza.

          • margo0307 pisze:

            „..Czy otwieranie się na miłość nie sprawiało ci żadnych trudności?
            Czy nie był to proces?..”

            ~~~~
            Ach JESTEM, nie bądź taka drobiazgowa…😉
            Oczywiście, że było i nadal jest to… ciągle trwającym procesem, i nie zamierzam czynić cokolwiek na siłę…, powodując powstawanie oporu…, twierdzę jedynie, że w moim przypadku – wdzięczność i otwarcie się na życie takie – jakie ono jest… pomaga mi coraz dłużej i coraz pełniej zachować wewnętrzny spokój i przebywać w stanie… radosnego oczekiwania…🙂
            * * *
            „…Dopiero po jakimś czasie w naturalny sposób, jakby spontanicznie pojawia się w nas radość istnienia jako stan, który staje się „tłem” albo przestrzenią dla wszystkiego, co się wydarza.”
            ~~~~
            Niestety, nie jestem jeszcze na tym etapie – bym w całkowicie naturalny sposób…, całkowicie spontanicznie – nieustannie przebywała w tym wspaniałym stanie radości istnienia, ale… nie spieszno mi…, cieszę się, że potrafię odczuwać w swoim wnętrzu coraz dłuższe chwile niczym niezmąconego spokoju… i wdzięczności za to, co przynosi mi życie…🙂

          • margo0307 pisze:

            „…Czasem budzę się i odczuwam na przykład jakieś napięcie albo ból w ciele czy nawet smutek. Co wtedy? Wtedy z pełną akceptacją je przyjmuję.
            Nie postanawiam sobie, że: „o nie, nie chcę tego napięcia, nie chcę tego bólu, nie chcę tego smutku, bo chcę być radosna i ten dzień chcę spędzić radośnie.
            To nie tak…”

            ~~~~
            To prawda – to nie tak 🙂
            Ale powiem Ci coś, co od jakiegoś czasu robię…
            Postanowiłam kilka tygodni temu…, przeprowadzić na sobie.., hmm… taki eksperyment…😉
            Od pewnego czasu…, kiedy budzę się rano z… powiedzmy jakimś.. niepokojem.., czy jakimś smutkiem.. właściwie – niczym nie uzasadnionym…, to… nie wstaję z łóżka…😀
            Leżę w łóżku i… myślę…, próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie:
            – skąd wziął się u mnie ten smutek ?,
            – skąd wziął się ten mój wewnętrzny niepokój ?…
            Wtedy najczęściej przypomina mi się jakiś… sen albo nawet kilka snów…
            Trwa to jakieś 15, czasem nawet i 30 minut…
            Biorę zeszyt i wszystko zapisuję – łącznie z moimi odczuciami w trakcie tego pisania…, a w wolnej chwili analizuję przesłanie tego snu czy snów…
            Jeśli jednak – nic mi nie przychodzi na myśl.., wówczas po prostu… zadaję sobie kolejne pytanie:
            – czemu się stresujesz ?…
            I wierz mi kochana JESTEM – wszelkie niepokoje i smutki pryskają jak bańki mydlane…😀
            Jak na razie… nie odczuwam żadnych bóli ciała po przebudzeniu…, myślę jednak, że gdyby takowe zaistniały to… pogadam sobie również z moim ciałem..🙂
            Istnieje duże prawdopodobieństwo, że powie mi ono co robię…, czy co zrobiłam – nie tak, że aż… mnie to zabolało… – wszystko przede mną…🙂

          • JESTEM pisze:

            ‚Ach JESTEM, nie bądź taka drobiazgowa…😉 „

            A czemu nie?😉 A poza tym, dlaczego „drobiazgowa” a nie na przykład „konkretna”😉 ?

            „I wierz mi kochana JESTEM – wszelkie niepokoje i smutki pryskają jak bańki mydlane…😀 „

            Pięknie…
            /Czasem budzę się i odczuwam na przykład jakieś napięcie albo ból w ciele czy nawet smutek. Co wtedy? Wtedy z pełną akceptacją je przyjmuję./ I one wtedy także „znikają jak bańki mydlane”.😀

            „Jak na razie… nie odczuwam żadnych bóli ciała po przebudzeniu…, myślę jednak, że gdyby takowe zaistniały to… pogadam sobie również z moim ciałem..🙂 ”

            Mnie się czasem zdarza. Ale gdy przyjmuję taki ból taki, jaki jest – z pełną ufnością, wdzięcznością i miłością, to on się… rozpływa… w przestrzeni wewnętrznej.🙂 U mnie natomiast smutek się już nie zdarza od wielu, wielu miesięcy.🙂❤

            Miałam w grudniu bardzo ciekawe doświadczenie z bólem. Pojawił się chyba po to, bym mogła przekroczyć w sobie… pewne granice… strachu przed bólem. I rozpuścić w sobie ten strach. A wtedy i ból zaczął się rozpuszczać. To było kolejne nowe i w pewnym sensie zaskakujące odkrycie.😀

          • margo0307 pisze:

            „…nie bądź taka drobiazgowa…😉 „
            A czemu nie?😉 A poza tym, dlaczego „drobiazgowa” a nie na przykład „konkretna”😉 ?..”

            ~~~~~
            Bo drobiazg to drobiazg, a konkret to… konkret😀

            „..Miałam w grudniu bardzo ciekawe doświadczenie z bólem.
            Pojawił się chyba po to, bym mogła przekroczyć w sobie… pewne granice…”

            ~~~~~
            Pamiętasz…, pewnikiem jak opisywałam tu na forum w ub. roku, o tych moich dziwnych, naprzemiennych bólach głowy, trwających kilka nocy…, otóż myślę sobie teraz, że… pojawiły się one za wcześnie… 😉
            Nie miałam wówczas tej wiedzy, co obecnie i… nie potrafiłam zrobić tego, o czym piszesz – przyjąć je z pełną ufnością, wdzięcznością i miłością tak, by mogły się rozpłynąć… i abym mogła poznać to odczucie, które opisujesz…
            Nie tęsknie oczywiście za bólem…😉 lubię jednak na sobie… eksperymentować i poznawać własne zakamarki…, możliwości…, tajemnice…🙂

          • JESTEM pisze:

            „Bo drobiazg to drobiazg, a konkret to… konkret😀 „

            No właśnie.😀 Ale od drobiazgów wiele zależy. I ponoć życie składa się z drobiazgów… składa się z ogromnej ilości krótkich chwil, które pojedynczo są tylko drobiazgami, ale razem składają się na to, kim jesteśmy.😉

            „Pamiętasz…, pewnikiem jak opisywałam tu na forum w ub. roku, o tych moich dziwnych, naprzemiennych bólach głowy, trwających kilka nocy…, otóż myślę sobie teraz, że… pojawiły się one za wcześnie… ;)”

            Pamiętam.
            E tam… „za wcześnie”. Pojawiły się, bo miały się wtedy pojawić.😀 Tak, jak wszystko… bo otrzymujemy zawsze to, co jest nam potrzebne. Choć nie rozpoznajemy z jakich powodów.😉

            „Nie miałam wówczas tej wiedzy, co obecnie i… nie potrafiłam zrobić tego, o czym piszesz – przyjąć je z pełną ufnością, wdzięcznością i miłością tak, by mogły się rozpłynąć… i abym mogła poznać to odczucie, które opisujesz…”

            Wtedy przyjęłaś je tak, jak mogłaś i potrafiłaś. Teraz nie pojawiają się, ponieważ – widać – na razie ci nie potrzebne żadne bóle. Pojawią się, jak będą miały się pojawić.😉

  13. margo0307 pisze:

    trelemorele:
    „…W pewnym momencie jedna osoba dosadnie krzywdzi tę drugą…np podstępnie ją okrada…
    okradziony z rzeczy i energii wg ciebie produkuje energię żalu (złą?) i wg ciebie tym sobie dodatkowo szkodzi…
    twoja teoria jest identyczna z tym co głoszą kapłani wszelkiej maści…
    Wg mnie bardziej wskazane/rozsądne jest metoda „oko za oko, ząb za ząb”…”
    _______________

    Właśnie tak.
    Okradziony produkuję negatywną energię, ponieważ energia żalu… jest dokładnie taką energią – energią pochodną od energii strachu…
    Czy tak trudno Tobie trelemorele jest pojąć, że metoda przez Ciebie preferowana – „oko za oko, ząb za ząb” – obowiązuje w świecie, o którym poniżej wspomniał Grześ:

    „…Wracajcie więc zatem zwierzaki do swojego brutalnego świata gdzie większy zjada mniejszego, tam jest wasze miejsce…”

    Czy tak trudno jest uzmysłowić sobie, że Człowiek jest jedyną istotą żyjącą w świecie zwierzęcym – zdolną do wzniesienia się…ponad obowiązujące tu prawa dżungli i tym samym do zejścia z koła karuzeli samsary ?
    Żadne inne zwierzę na tym świecie nie jest do tego zdolne…
    Problem jednak polega na tym, że… ludzie zapominają o tym, iż prawdziwym celem ich życia jest wyjście ze świata zwierzęcego…
    Są tak pogrążeni w swoich żalach, pretensjach, w swej złości, nienawiści, zazdrości, chęci zemsty…, że staje się to dla nich sensem i jedynym celem ich życia…
    Nawet… nie chce mi się już gadać…, tyle było na ten temat tutaj wałkowane…, a Ty dalej wyjeżdżasz z tym swoim… „oko za oko, ząb za ząb”…
    Ale skoro masz taka potrzebę to… niech ci będzie na imię Wojtek…😀

    • Ifryt pisze:

      Tylko nie Wojciech Marguś, bo mi się kojarzy z tym „świętym” co Prusów nawracał😛

      • margo0307 pisze:

        ” Tylko nie Wojciech Marguś…”
        _______
        Grześ, to jest tylko takie powiedzonko…
        Czasami… kiedy w czymś się nie zgadzamy z moim mężem.., a ja staram się spokojnie mu wytłumaczyć mój punkt widzenia…, wówczas często zgadza się ze mną, ale…”ostatnie słowo” musi należeć do niego…😀 i wtedy właśnie mówi: „niech ci będzie na imię Wojtek…🙂

    • trelemorele pisze:

      „i tym samym do zejścia z koła karuzeli samsary”
      _________________
      a co to jest to koło karuzeli samsary?
      i co się stanie gdy z niego się zejdzie?

      • Ifryt pisze:

        Przestaniesz być niewinna, ale nie będziesz miała poczucia winy.
        Czyli pozostaniesz niewinna będąc winna wszystkiemu, bo poczucie winy bierze się ze świadomości porażki. To wszystko😀

    • Dawid56 pisze:

      „Czy tak trudno jest uzmysłowić sobie, że Człowiek jest jedyną istotą żyjącą w świecie zwierzęcym – zdolną do wzniesienia się…ponad obowiązujące tu prawa dżungli i tym samym do zejścia z koła karuzeli samsary ?
      Żadne inne zwierzę na tym świecie nie jest do tego zdolne…
      Problem jednak polega na tym, że… ludzie zapominają o tym, iż prawdziwym celem ich życia jest wyjście ze świata zwierzęcego…
      Są tak pogrążeni w swoich żalach, pretensjach, w swej złości, nienawiści, zazdrości, chęci zemsty…, że staje się to dla nich sensem i jedynym celem ich życia…
      Nawet… nie chce mi się już gadać…, tyle było na ten temat tutaj wałkowane…, a Ty dalej wyjeżdżasz z tym swoim… „oko za oko, ząb za ząb”…”

      Margo nic dodać nic ująć do tego co napisałaś🙂. Podpisuję się pod tym obiema rękami🙂

      • trelemorele pisze:

        „Są tak pogrążeni w swoich żalach, pretensjach, w swej złości, nienawiści, zazdrości, chęci zemsty…, że staje się to dla nich sensem i jedynym celem ich życia…”
        ____________
        brawo Małgosiu, wymieniłaś tylko niektóre cechy pasożytów
        jeszcze trochę a zrozumiesz, że pasożyty trzeba niszczyć, tak jak to robią zwierzęta, które tak jak pisze Siola, zabijają gdy są głodne i tyle by mogły dalej żyć. Ale dręczące ich pchły i inne pasożyty tępią w każdej wolnej chwili i wszelkimi metodami.

        Pasożyt zawsze będzie stał za pasożytem, a przeciw człowiekowi.

        „Problem jednak polega na tym, że… ludzie zapominają o tym, iż prawdziwym celem ich życia jest wyjście ze świata zwierzęcego…”
        ___________________
        Prawdziwy cel…hehehe, skąd to wzięłaś?
        ludzie to ludzie, zwierzęta to zwierzęta, ale ludzie muszą przestać być zwierzętami?

        Wystarczy, że jakiś solidny miejscowy kataklizm, a w jednej chwili ludzie zamieniają sie w bestie zwierzęce. Z braku jedzenia zżerają się wzajemnie. Gdy kataklizm zostaje opanowany to zaraz ponownie zamieniają się w ludzkie baranki🙂

        • Maria_st pisze:

          „Pasożyt zawsze będzie stał za pasożytem, a przeciw człowiekowi.”
          dobrze znasz nature pasozytow .

          „Wystarczy, że jakiś solidny miejscowy kataklizm, a w jednej chwili ludzie zamieniają sie w bestie zwierzęce. Z braku jedzenia zżerają się wzajemnie.”

          skąd wiesz?
          przeżyłaś to?
          Ja uważam że ludzie wtedy sobie pomagają .

          • trelemorele pisze:


            gdy obejrzysz ten film do końca to się dowiesz do czego ludzie są zdolni w sytuacji kataklizmu w tym przypadku chodzi o kataklizm komunizmu

          • Dawid56 pisze:

            „skąd wiesz?
            przeżyłaś to?
            Ja uważam że ludzie wtedy sobie pomagają .”

            To prawda Mario pamiętam jak ludzie sobie pomagali w czasie wielkiej powodzi we Wrocławiu

          • trelemorele pisze:

            „To prawda Mario pamiętam jak ludzie sobie pomagali w czasie wielkiej powodzi we Wrocławiu”
            _______
            Dawid, co to za porównanie?
            Ja mówię o kataklizmie, o sytuacji gdy całkowity brak jedzenia, absolutnie skrajne warunki, a nie o powodziach, które mamy co roku i po których głównie cierpią rzeczy, domy, auta, meble, a nie ludzie.

          • Maria_st pisze:

            Trelkomorelko może to pomoże w zrozumieniu :

            „HOPI PRZEPOWIEDNIA [cytat]”

            Wszystko czego doświadczamy jest kwestią naszych wyborów. Okaże się, że wielu straci swe dusze w dniach ostatecznych. Tak intensywne okażą się zmiany, że słabi w swej świadomości ducha oszaleją, ponieważ jesteśmy niczym bez ducha. Oni znikną, ponieważ okażą się tylko pustymi, bezużytecznymi ciałami. Tylko ci, którzy powrócą do starych wartości będą w stanie odnaleźć spokój umysłu. W ziemi odnajdziemy ukojenie od szaleństwa dookoła nas.
            (…) Wielu ludzi w tych czasach będzie bez duszy i będą mieli Sampacu. Nie będzie iskry życia w ich oczach. ”
            https://nnka.wordpress.com/2012/07/31/comment-6334-7-lat-ucisku/

            polecam cały art

          • trelemorele pisze:

            Maria_st pisze:
            Styczeń 29, 2016 o 09:18

            Trelkomorelko może to pomoże w zrozumieniu :

            „HOPI PRZEPOWIEDNIA [cytat]”
            _______________________
            Marysiu,
            jest tyle teorii, filozofii tylu religii i sekt, jest tylu mędrców, nauczycieli, przepowiadaczy itp
            i wszyscy snuli/snują podobne lub całkiem niepodobne teorie, prawdy objawione itp.
            Może kiedyś to mnie trochę wciągało, interesowało, zajmowało mój czas,
            Ale odkąd zrozumiałam, że sama potrafię myśleć samodzielnie, że ta samodzielność wystarczy mi żebym przeżyła to swoje życie i na sposób pasujący mojemu umysłowi,
            to powiem ci, że szkoda mi czasu, szkoda mi mojego zdrowia psychicznego na analizowanie, na ekscytowanie się nie moimi „mądrościami”. Mogę sobie pogdybać z wami tu czy innymi w innych miejscach, ale nie mam zamiaru zapuszczać się w labirynt, z którego nie ma wyjścia, nie chcę tak jak wy latami szukać rozwiązania zadania, które jest zbudowane na fałszywych danych i zbyt wielu niewiadomych. Takie zadanie jest nierozwiązywalne.
            Z wiekiem ludzie stają się bardziej mistyczni, bardziej uduchowieni, przynajmniej tak wielu o sobie uważa. Ale to nie jest prawda. Uduchowiony/oświecony to człowiek się rodzi. Z wiekiem, jeżeli tych cech nie utrzyma chociaż w sporej części, to na starość nie uduchowienie/oświecenie, a znaczne obniżenie możliwości.
            Większość ludzi w młodości trzyma się materialnej strony życia, na starość, gdy umysł już nie tak wydolny, gdy widmo chorób, gdy śmierć w oczy zagląda, to wtedy ci ludzie na gwałt chcą się uduchowić, szukać sensu życia i śmierci. Ponieważ tego sensu nie znaleźli wcześniej w sobie i obok siebie, to często są łatwym łupem dla sekt i obcych/egzotycznych kultur.

            „Trelkomorelko może to pomoże w zrozumieniu :

            „HOPI PRZEPOWIEDNIA [cytat]”
            _________________
            Marysiu, dziękuję
            ja już swoje dawno zrozumiałam
            i przy swoim pozostanę do końca

          • JESTEM pisze:

            trelemorele:
            Mogę sobie pogdybać z wami tu czy innymi w innych miejscach, ale nie mam zamiaru zapuszczać się w labirynt, z którego nie ma wyjścia, nie chcę tak jak wy latami szukać rozwiązania zadania, które jest zbudowane na fałszywych danych i zbyt wielu niewiadomych. Takie zadanie jest nierozwiązywalne.”

            Dzięki, trelemorele. Te słowa wiele wyjaśniają…
            trelemorelka tak sobie czasami
            tylko pogdybuje tutaj z nami.😀
            Powierzchownie i dogłębnie jednocześnie, ponieważ
            „jej ja już swoje dawno zrozumiało
            i przy swoim pozostanie do końca.”

            Miłego „pozostawania przy swoim do końca” życzę kochanemu trelemorelowemu ja.

          • Maria_st pisze:

            „jest tyle teorii, filozofii tylu religii i sekt, jest tylu mędrców, nauczycieli, przepowiadaczy itp
            i wszyscy snuli/snują podobne lub całkiem niepodobne teorie, prawdy objawione itp.
            Może kiedyś to mnie trochę wciągało, interesowało, zajmowało mój czas, ”

            Rozumiem

            „nie chcę tak jak wy latami szukać rozwiązania zadania, które jest zbudowane na fałszywych danych i zbyt wielu niewiadomych ”

            jacy–wy ?
            Piszesz chyba o Sobie, bo sama wchodzisz na blogi o tej tematyce.
            Ja znalazłam odpowiedzi a mimo to nie dziwi mnie gdy ktoś szuka zrozumienia .

            „Z wiekiem ludzie stają się bardziej mistyczni, bardziej uduchowieni, przynajmniej tak wielu o sobie uważa. Ale to nie jest prawda. ”

            I znowu wiesz lepiej co ktos inny myśli czy czuje ?!

            „Uduchowiony/oświecony to człowiek się rodzi. Z wiekiem, jeżeli tych cech nie utrzyma chociaż w sporej części, to na starość nie uduchowienie/oświecenie, a znaczne obniżenie możliwości.”

            W tym arcie pisało o tym ” uduchowieniu”/
            Co ma wiek ciała do tego co niewidzialne?

            „Większość ludzi w młodości trzyma się materialnej strony życia, na starość, gdy umysł już nie tak wydolny, gdy widmo chorób, gdy śmierć w oczy zagląda, to wtedy ci ludzie na gwałt chcą się uduchowić, szukać sensu życia i śmierci. Ponieważ tego sensu nie znaleźli wcześniej w sobie i obok siebie, to często są łatwym łupem dla sekt i obcych/egzotycznych kultur.”

            I tu też uważam ze sie niestety mylisz, być może wnioski wyciagasz na podstawie swego życia.
            Czy słuchasz ludzi, czy tylko dostrzegasz co chcesz dostrzec?

          • Dawid56 pisze:

            Nawet w warunkach skrajnych myślę że znaleźli by się tacy ( i by było ich więcej) , którzy by nie zabijali i nie okradali innych dla przeżycia.Co do kanibalizmu to nie mam zdania.:(
            Sam raczej do tego nie byłbym zdolny.

          • trelemorele pisze:

            „I tu też uważam ze sie niestety mylisz, być może wnioski wyciagasz na podstawie swego życia.
            Czy słuchasz ludzi, czy tylko dostrzegasz co chcesz dostrzec?”
            ______________________
            Maryś, podziwiam twój piękny umysł🙂

        • margo0307 pisze:

          Napisałam:
          „Problem jednak polega na tym, że… ludzie zapominają o tym, iż prawdziwym celem ich życia jest wyjście ze świata zwierzęcego…”
          _________
          trelemorele:
          „Prawdziwy cel…hehehe, skąd to wzięłaś?
          ludzie to ludzie, zwierzęta to zwierzęta, ale ludzie muszą przestać być zwierzętami?…”

          _________
          No i… ?, – co Ciebie tak rozbawiło ?
          Poza tym…, czymże… w swej fizyczności ludzie różnią się od zwierząt ?
          Każde zwierzę posiada słuch – dwoje uszu, wzrok – dwoje oczu, węch – nos etc…
          Co więc – Twoim zdaniem tak bardzo odróżnia ludzi od zwierząt ?
          * * *
          Wystarczy, że jakiś solidny miejscowy kataklizm, a w jednej chwili ludzie zamieniają sie w bestie zwierzęce.”
          _________
          No właśnie… sama sobie odpowiedziałaś na swoje pytanie – skąd to wzięłam – z życia
          Ażeby więc zaprzestać zachowywać się jak zwierze w chwili zagrożenia…, np. kataklizmu, człowiek powinien pamiętać, że… przede wszystkim jest istotą duchową i tak właśnie powinien postępować…, tak zachowywać się na co dzień…, bo to właśnie jest największą różnicą pomiędzy ludźmi i zwierzętami
          Nic bowiem nikogo nie usprawiedliwia do zachowywania się niczym zwierzę w stosunku do drugiego człowieka… ani kataklizm.., ani urażone ambicje…, ani chęć wzbogacenia się…, ani chęć odwetu…
          Każde zwierzę… obdarzone zostało instynktem samozachowawczym, człowiek również, ale… prócz instynktu – posiadamy również świadomość swej duchowej istoty…, kto o tym zapomina – niczym nie różni się od zwierzęcia działającego instynktownie !

          • margo0307 pisze:

            „Trelkomorelko może to pomoże w zrozumieniu…
            * * *
            Marysiu, dziękuję ja już swoje dawno zrozumiałam i przy swoim pozostanę do końca

            ~~~~~~
            Może jeszcze zrewiduj swoje z-rozumienie… ?
            Czy na pewno dobrze z-rozumiesz ?, bo jeśli będziesz się kierować tym, co wcześniej napisałaś:

            „Wg mnie bardziej wskazane/rozsądne jest metoda „oko za oko, ząb za ząb””

            to chyba jednak… źle zrozumiałaś…, gdybyśmy wszyscy kierowali się Twoim z-rozumieniem to w niedługim czasie…

          • margo0307 pisze:

            … i szczerbaty…😀

          • Maria_st pisze:

            „Maryś, podziwiam twój piękny umysł ‚

            PO CO?

          • trelemorele pisze:

            Maria_st pisze:
            Styczeń 29, 2016 o 18:00

            „Maryś, podziwiam twój piękny umysł ‚

            PO CO?
            ________________
            „PO CO?”…nie da się nie podziwiać🙂

          • Maria_st pisze:

            „PO CO?”…nie da się nie podziwiać

            jeśli musisz, proszę bardzo ..twoj wybor🙂

    • marek pisze:

      Czasem budzę się i odczuwam na przykład jakieś napięcie albo ból w ciele czy nawet smutek. Co wtedy? Wtedy z pełną akceptacją je przyjmuję. Nie postanawiam sobie, że: „o nie, nie chcę tego napięcia, nie chcę tego bólu, nie chcę tego smutku, bo chcę być radosna i ten dzień chcę spędzić radośnie. To nie tak. Otwarcie się na życie takie, jakie ono jest, wymaga od nas pełnej akceptacji tego, co jest, co się przejawia.

      Jestem – z całym szacunkiem dla Twej postawy popatrz że jedynie poprzez subiektywne przekonanie można określić ją jako właściwą można próbować ją zmienić o czym pisze Małgosia ,
      Przecież pośrednio potwierdzasz mój pogląd , że człowiek winien być eteryczny . Taki stan przejawienia oddzielałby go od odczuwania ograniczeń egzystencji w substancji ciała .

      Świadomość ma olbrzymie problemy z przebiciem się przez,- czasami wręcz ” ryki ” odzwierzęcego pojazdu jakim jest to ciało.

      Odnoszę wrażenie że Twój sposób realizacji życia wyraża się w postawie bycia i niebycia w materialnym świecie .
      Jeżeli tak to jaki jest tego cel , konsekwencje …
      w mym odczuciu prowadzi to do poszukiwania drogi do zasiedlenia w przyszłości bardziej subtelnego ciała , mniej powiązanego z materią .

      Zapewne stwierdzisz iż to proces naturalny , ja pozostanę przy swoim że konsekwencje przeszłości posadowiły nas w teraz , i że te zdarzenia z przeszłości nie były dla nas ani przewidziane , ani najszczęśliwszym zdarzeniem .

      Wiem można argumentować , że nie płacze się nad rozlanym mlekiem tylko należy je zetrzeć i żyć dalej , jednak doświadczenie z konsekwencji jego rozlania -pozostaje , a wraz z nim przestroga by tego w przyszłości unikać.

      m

      • margo0307 pisze:

        „…człowiek winien być eteryczny .
        Taki stan przejawienia oddzielałby go od odczuwania ograniczeń egzystencji w substancji ciała…”

        __________
        Ale… gdyby człowiek był eteryczny to… czy mógłby doświadczać tego wszystkiego, co doświadcza w ciele nie eterycznym, w ciele o niskiej wibracji.. ?
        Nie, nie mógłby !
        Nie mógł by doświadczyć namiętnego pocałunku, przyprawiającego o dreszcze…, dotyku czyjejś ciepłej dłoni na policzku.., nie mógł by pojeździć na nartach.., popływać żaglówką unoszoną przez wiatr…, nie dowiedział by się – jak i co.. mu smakuje – bo nie mógł by tego sprać… 😉
        Teraz, kiedy piszę te słowa…, przyszło mi na myśl takie pytanie czy… motyl pamięta swoje doświadczenie bycia gąsienicą… ?

        • margo0307 pisze:

          „sprać”…😉
          Spróbować… miałam na myśli…😄

          • marek pisze:

            Nie mógł by doświadczyć namiętnego pocałunku, przyprawiającego o dreszcze…, dotyku czyjejś ciepłej dłoni na policzku.., nie mógł by pojeździć na nartach.., popływać żaglówką unoszoną przez wiatr…, nie dowiedział by się – jak i co.. mu smakuje – bo nie mógł by tego spróbować…😉

            Tak Małgosiu , a teraz wejdź w mój punkt widzenia i opisz drugą tą ciemną stronę tego ” przeżywania „.

            m

          • margo0307 pisze:

            „..Tak Małgosiu , a teraz wejdź w mój punkt widzenia i opisz drugą tą ciemną stronę tego ” przeżywania „
            ~~~~
            Wejść w Twój punkt widzenia i opisać drugą… „ciemną stronę przeżywania” życia nie mogę, bo… nie chcę Marek …
            Bo choć i ja czasami jeszcze cierpię – oglądając… a czasem nawet odczuwając… naszą ludzką głupotę… i naszą „ciemną stronę”.., wciąż wypatruję i z radością w❤ oczekuję wzrostu świadomości nas wszystkich… 🙂
            Przyszło nam żyć w… na prawdę ciekawych czasach… 😀 gdzie jedni z nas – pogrążeni we śnie materializmu i fizyczności – nieświadomie jeszcze wiodą swe żywoty…, inni z nas… "budzą się" i zaczynają dostrzegać wszystkie… usterki systemu, w którym… niegdyś żyli – równie "uśpieni" – jak ci obok…, teraz jednak "otworzyli oczy" i zaczynają rozumieć, to – czego wcześniej… ani nie dostrzegali, ani nie rozumieli…
            Jest to jednak – podobnie jak wszystko inne – procesem, wymagającym czasu…
            Korzystniej więc jest dla tych wszystkich… "z otwartymi oczami" – obserwować ten zadziewający się proces lecz… w nim nie uczestniczyć tak, jak robili to wcześniej.., ponieważ w chwili, w której zaczynamy czynnie uczestniczyć w takim burzliwym procesie – zaczyna on nas porywać ze sobą niczym… tornado…
            Jedyną i wg. mnie – uzasadnioną czynnością, jaką ci wszyscy… „przebudzeni” mogą robić to… delikatnie – bez jakiejkolwiek walki – pomagać innym… „budzić się i otwierać oczy…” i swoim własnym przykładem pokazywać właściwą – „jasną” drogę postępowania…, bo zarówno… „jasna strona” jak i „ciemna strona”… walczą nie tylko w świecie, ale także toczą walkę w każdym z nas…, ale to od każdego z nas zależy – która ze stron zwycięży…

          • JESTEM pisze:

            marek:
            „Jestem – z całym szacunkiem dla Twej postawy popatrz że jedynie poprzez subiektywne przekonanie można określić ją jako właściwą można próbować ją zmienić o czym pisze Małgosia ,”

            Nie przez „subiektywne przekonanie”, lecz poprzez doświadczenie, odkrycie tego, czego doświadczamy – czym to doświadczenie jest i co to nam robi; no i przez nazwanie tegoż (wyciąganie wniosków). Mam odczucie, że część ludzi wręcz pławi się i znajduje swoistą rozkosz w cierpieniu, w narzekaniu, w szukaniu strasznych wersji i scenariuszy na przyszłość. Lubią się bać, ale nie chcą sami przed sobą się przyznać, że to sprawia im przyjemność. Ponieważ to ego nimi rządzi. Inna część ludzi tak nie robi, robi inaczej.🙂

            „Przecież pośrednio potwierdzasz mój pogląd , że człowiek winien być eteryczny . Taki stan przejawienia oddzielałby go od odczuwania ograniczeń egzystencji w substancji ciała .”

            Nie uważam, że „człowiek winien być eteryczny”. Człowiek jest częściowo eteryczny i częściowo fizyczny. I te części swe – jako istota ludzka – ma do zintegrowania. I to jest zadaniem Ducha i Duszy Istoty ludzkiej, ktore „zstąpiły” w ciało, aby poznać i doświadczyć takiej formy istnienia, przejawu świadomości.

            margo0307:
            „[człowiek] Nie mógł by doświadczyć namiętnego pocałunku, przyprawiającego o dreszcze…, dotyku czyjejś ciepłej dłoni na policzku.., nie mógł by pojeździć na nartach.., popływać żaglówką unoszoną przez wiatr…, nie dowiedział by się – jak i co.. mu smakuje – bo nie mógł by tego spróbować…😉

            Dokładnie. Jest to możliwe. Dzięki skomplikowanemu ciału (eteryczno-mentalno-psychiczno-fizycznemu) człowiek może doświadczać różnych wrażeń, uczuć, emocji, doznań itd.

            marek:
            „Tak Małgosiu , a teraz wejdź w mój punkt widzenia i opisz drugą tą ciemną stronę tego ” przeżywania „.
            m”

            Dzięki skomplikowanemu ciału (eteryczno-mentalno-psychiczno-fizycznemu) człowiek może doświadczać całego bogactwa różnych biegunowych wrażeń, uczuć, emocji itd. Ponieważ bez biegunowości nie byłoby możliwości rozróżniania tych wszystkich wrażeń, uczuć emocji pomiędzy sobą. Tak, jak nie bylibyśmy w stanie rozróżniać dnia i nocy, gdybyśmy tegoż zjawiska nie doświadczali i nie nazywali dniem i nocą albo światłem i ciemnością. Światło bez ciemności nie istnieje. Także doznania, które uznajemy za pozytywne nie istniałyby, gdybyśmy nie doświadczali także doznań, które uznajemy za negatywne. Dopiero zestawienie ich ze sobą sprawia, że zaczynamy je rozumieć, a nawet możemy dokonywać wyborów.

            marek:
            „Świadomość ma olbrzymie problemy z przebiciem się przez,- czasami wręcz ” ryki ” odzwierzęcego pojazdu jakim jest to ciało.”

            Skoro nazywasz to problemami, to napiszę, że owszem, świadomość ma gdzieniegdzie „problemy”, chwilowe.😀 Bo czas takich zjawisk jest względny.🙂

            „Odnoszę wrażenie że Twój sposób realizacji życia wyraża się w postawie bycia i niebycia w materialnym świecie .”

            Jednocześnie, tak. I harmonizowania ze sobą tego, co niematerialne z tym, co materialne. To coś jak harmonizowanie w sobie jakby różnych zjawisk, które zachodzą w polu elektrycznym (materialne) oraz są zanurzone w polu magnetycznym (niematerialne). Zjawiska elektryczne zachodzą pomiędzy jakimiś (warto pamiętać, że umownie określonymi): plusem i minusem. I zachodzą one zawsze w polu magnetycznym.

            „Jeżeli tak to jaki jest tego cel , konsekwencje …”

            No właśnie integracja tych różnych przejawów świadomości (Ducha i Duszy) – integracja „kukiełki” z WJ. aby można było kontynuować podróż świadomości z tego „miejsca” do następnego.

            „Zapewne stwierdzisz iż to proces naturalny „

            Oczywiście.🙂

            ” ja pozostanę przy swoim że konsekwencje przeszłości posadowiły nas w teraz , i że te zdarzenia z przeszłości nie były dla nas ani przewidziane , ani najszczęśliwszym zdarzeniem .”

            Skoro chcesz „pozostać przy swoim”, to pozostań. Póki ego tobą rządzi (owa natura „kukiełki”), to masz tzw. wolną wolę i wydaje ci się, że tak wybierasz. Ego taki osąd „wybiera”. Widocznie jeszcze dzięki niemu znajdujesz nadal większe upodobanie w narzekaniu na bytowanie w formie ludzkiej, w cierpieniu z tego powodu i w osądach… niż na radowanie się z tego powodu i odkrywaniu nowych możliwości tej formy, w której czujesz się „uwięziony”.

            Gdy osądzamy pewne zjawiska, oceniamy, one wzbudzają się emocje.
            Gdy oczekujemy zmian wyłącznie na zewnątrz, wzbudza to w nas ogromne wewnętrzne napięcia, spięcia. A emocje i napięcia uniemożliwiają harmonizowanie i integrację tych części naszej ludzkiej formy, w której się znajdujemy: duchowej z fizyczną (eterycznej z materialną, niematerialnej z materialną). Pseudo-pozytywne siły mogą wciąż odcinać bramę umożliwiającą takie harmonizowanie, integrację siebie jako Całości, Jedni.

            To tak jakby jabłko buntowało się przeciwko jabłoni i oceniało swój „byt” za „nie najszczęśliwsze zdarzenie” oraz uznawało, że wszystkie zdarzenia z jego przeszłości (kiedy jabłoń rosła, kiedy puszczała pierwsze listki, kiedy kwitły na niej pierwsze kwiaty, kiedy samo jabłko się rodziło…) za nieprzewidziane dla jabłka. A swoją przyszłość jabłka… spadającego, gnijącego, pozostawiającego w ziemi ziarna, widziałojedynie jako straszną przyszłość. Bo jabłko utożsamiło się wyłącznie z byciem jabłkiem odciętym od całej jabłoni i wszystkich procesów, które spowodowały, że jest jabłkiem. Bo zapomniało, że na poziomie świadomości, swojej esencji nie jest TYLKO jabłkiem, ale jest także całą jabłonią i wszystkimi procesami, które związane są z byciem jabłonią i jabłkiem. Zapomniało, że w nim zawiera się ziarno, z którego może wyrosnąć kolejna jabłoń. A nawet może być tak, że jego dusza dokona „skoku ewolucyjnego” i stanie się kiedyś… czymś innym. Na przykład człowiekiem albo aniołem.🙂

            I jeszcze coś. Jeśli osoba wciąż neguje to, kim jest, sytuacje, w której się znalazła i całą przeszłość, nie jest w stanie dostrzec swojego własnego potencjału i możliwości, jakie są jej dane. Widząc same negatywy, nie jest w stanie zobaczyć pozytywnych aspektów tego, kim jest. Ponieważ negatywne myśli ograniczają jej percepcję i możliwości, a nawet talenty, która ma, a których nie jest świadoma.

          • margo0307 pisze:

            „…Bo jabłko utożsamiło się wyłącznie z byciem jabłkiem odciętym od całej jabłoni…
            Zapomniało, że w nim zawiera się ziarno, z którego może wyrosnąć kolejna jabłoń… „

            ~~~~
            Wspaniała metafora JESTEM🙂

            Posługując się metaforami, możemy jedną z nich odnieść do naszych przekonań…

            Wszyscy wiemy, że posiadamy w naszym fizycznym ciele 7 głównych czakr – wirujących skupisk subtelnej energii, usytuowanych wzdłuż naszego kręgosłupa…, gdzie każda z tych 7-miu głównych czakr pokazuje nasze życie i daną sytuację z innej strony…🙂
            Ta sama sprawa doświadczana na różnych poziomach świadomości – przybiera zupełnie inne, nowe znaczenia…

            Wyobraźmy sobie kręgosłup jako szyb windy, a czakry jako – poszczególne piętra, na których doświadczamy życia. Kiedy wznosimy się z jednego piętra świadomości na kolejne, poszerza się także nasza perspektywa widzenia i z-rozumienia…
            Załóżmy na chwilę, że czakry odzwierciedlają 7-mio piętrowy budynek…
            Kiedy znajdujemy się na najniższym piętrze i wyglądamy przez okno, mamy przed sobą inny widok, niż z pozostałych pięter…
            Na każdym kolejnym piętrze… stopniowo widzimy coraz więcej i coraz bardziej powiększa się nasza perspektywa widzenia, pod warunkiem jednak, że… wszystkie okna na wszystkich piętrach są czyste 😉 w przeciwnym wypadku – widok będzie zamazany i niewyraźny…

            Nasze osobiste przekonania są jak piasek, kurz i brudna woda… na szybach okien budynku i zaciemniają je, zniekształcając widok…
            Dlatego… zawsze powinniśmy być gotowi do zweryfikowania wszelkich, własnych przekonań tak, aby szyby budynku zawsze były czyste…, bo z każdym kolejnym piętrem – powiększy się zakres naszego postrzegania…🙂

        • Dawid56 pisze:

          Nie, nie mógłby !
          Nie mógł by doświadczyć namiętnego pocałunku, przyprawiającego o dreszcze…, dotyku czyjejś ciepłej dłoni na policzku.., nie mógł by pojeździć na nartach.., popływać żaglówką unoszoną przez wiatr…, nie dowiedział by się – jak i co.. mu smakuje – bo nie mógł by tego sprać…😉

          Znowu powiem święte słowa Margo , dziękuję🙂.Przecież dlatego właśnie człowiek zaczął doświadczać ciała, aby móc odczuwać Kolejny już raz polecam film Last Mimzy.Tam Marku znajdziesz odpowiedź na łzy i radość.To na tym między innymi polega człowieczeństwo.
          http://www.cda.pl/video/11887267

          • marek pisze:

            Film obejrzę , lecz swoje zastrzeżenia zdefiniowałem już w odpowiedzi do Jestem w temacie inwo i ewolucji .

            Ale przyszło mi do głowy ,że zadam pytanie wszystkim forumowiczom z tendencją do uwypuklania głównie optymistycznych – pozytywnych aspektów życia .

            czy można wystawić kompletną opinię o księżycu jeżeli tworzymy ją w oparciu o ogląd jedynie połowy tego globu ?

            Dla tych dla których moje pytanie – przenośnia jest niezrozumiałe odpowiem , w mojej ocenie taka opinia jest co najmniej niepełna, gdyż nie uwzględnia owej niewidocznej / mrocznej strony księżyca /.

            Tak więc w swoim pojmowaniu nie pomijam pozytywów istnienia w ciele i życia jako ludzka istota w ogóle , gdyż pomaga to je przeżyć .

            Jednak w bilansie całości oceny ,uwzględniam mroczną stronę ludzkiej egzystencji , bo mam cel zrozumieć , przybliżyć się do prawdy o sobie i o nas , a nie jedynie wyszukiwać tematy wspierające optymizm .

            m

          • Dawid56 pisze:

            Oczywiście że jest mroczna strona ludzkiej egzystencji – nikt tego nie neguje _ból, choroba, cierpienie.To niestety też doświadczanie człowieczeństwa.Nikt też nie mówi że na tym polu nie można nic uczynić aby zapobiegać cierpieniu, czy chorobie.Ta ciemna strona egzystencji człowiek jest na pewno i niechciana i nie jest celem w samym sobie aby doświadczać cierpienia.Prawdopodobnie tu jest wymagana największa praca, aby cierpienie i ból odeszły w niepamięć.Już wiele „starych chorób” potrafimy wyleczyć – niestety pojawiły się nowe
            Ból pozwala uniknąć skaleczenia ciała.Po prostu często jak odczuwamy ból, wycofujemy się z działania go powodującego.Choroba z kolei mówi ,że przepływ energii przez nasz ciało jest zakłócony i powinniśmy coś zmienić w naszym życiu.Bardzo często choroba jest wynikiem zablokowania któregoś z czakramu, a czasami występuje w wyniku skrywanej złości czy nienawiści.
            W „Kodzie Uzdrawiania” Lloyd napisał ,że za wiele chorób odpowiada serce.

          • marek pisze:

            Jestem
            mój komentarz do Twego wpisu zawiera się w pytaniu zamieszczonym poniżej tego wpisu.

            m

  14. siola pisze:

    Tyle ze jak Wilk zabija sarne to tylko dlatego ze to robi z glodu a dzieci tzw. bogow nie dojsc ze zabijaja bez potrzeby to jeszcze beda wmawiac ze to Ona sarna sobie winna a ON dzialal w samoobronie.
    Kiedy opowiadalem wam o przgodzie na rybach z kolega ,jestem pewny ze On juz nigdy nie wezmie malej ryby do swej siatki.Coz nie kturym nigdy nie wybijesz z glowy klusowania na wlasnym narodzie i co najdziwniejsze jeszcze tacy beda glosno wrzeszczec ze swiat zginie bez nich.Pusty leb pozostanie widac dalej pusty i dalej bedzie wciskac ludziom groch z kapusta,bo o to tylko chodzi by sie niewolnik nie polapal ze bije drugiego takiego jak On po lapach a ten co podpuszcz smieje sie do rozpuku z boku.

    • Ifryt pisze:

      Wilk to gupia bestia, a czowiek bestia z wyobrażnią, nie wiadomo więc gdzie go zaprowadzi jego nieograniczona chciwość, więcej wyrozumiałości wobec „braci”😛

    • marek pisze:

      ból, choroba, cierpienie.

      Dawid

      to są najmniejsze problemy ludzkiej egzystencji – płynące od ciała , ja wskazuję błędne wektory ludzkiej świadomości i ogólną tendencję do funkcjonowania w stanie bezmyślności / naśladownictwa / oraz błędy zawarte w funkcjonowaniu psychiki poszczególnych jednostek ludzkich .

      m

    • marek pisze:

      Jednak powrócę do odpowiedzi na Twój komentarz Jestem, bo choć pisałem że jest zawarty w mym wpisie poniżej ,to okazało się ,że wrzuciło go powyżej jak to z techniczną stroną tego forum .

      Wiem ,że posiadasz ” świetne pióro ” i potrafisz tak prowadzić narrację by argumenty wspierające Twe przekonania / określane doświadczeniem / wysuwały się na czoło wypowiedzi i pozostawały w pamięci odbiorcy .

      Jednakże jak każdy światopogląd przedstawiany przez człowieka Twój również ma słabe strony choćby na takim przykładzie :

      Skoro chcesz „pozostać przy swoim”, to pozostań. Póki ego tobą rządzi (owa natura „kukiełki”), to masz tzw. wolną wolę i wydaje ci się, że tak wybierasz. Ego taki osąd „wybiera”. Widocznie jeszcze dzięki niemu znajdujesz nadal większe upodobanie w narzekaniu na bytowanie w formie ludzkiej, w cierpieniu z tego powodu i w osądach… niż na radowanie się z tego powodu i odkrywaniu nowych możliwości tej formy, w której czujesz się „uwięziony”.

      Sprowadzony na ziemię Twoją argumentacją co do jakości mego funkcjonowania powinienem przyjąć ” na dobro ” to co wytłuszczone na końcu Twej wypowiedzi .

      Jeśli osoba wciąż neguje to, kim jest, sytuacje, w której się znalazła i całą przeszłość, nie jest w stanie dostrzec swojego własnego potencjału i możliwości, jakie są jej dane. Widząc same negatywy, nie jest w stanie zobaczyć pozytywnych aspektów tego, kim jest. Ponieważ negatywne myśli ograniczają jej percepcję i możliwości, a nawet talenty, która ma, a których nie jest świadoma.

      Jednak mój pokrętny umysł p0dpowiada mi takie zdanie .

      Ciekawe co powiedziała by Joanna Darc umierając za króla który się jej wyparł gdy wykonała zadanie , Jezus lub jego sobowtór konający na krzyżu za głoszenie prawdy, człowiek pół żywy wrzucany do obozowego krematorium i miliony innych zadręczonych rękami współbraci skutkiem owego procesu uzgadniania ducha z materią ,

      Dla części Twych poglądów mam akceptację , jednak niektóre traktuję jako odrealnione od tego co nazywamy zdrowym rozsądkiem zarówno w aspektach ewolucji jak i realnej zwykłej egzystencji ludzkiego ssaka .
      Zwierzęta są bardziej zrównoważone w swym instynkcie niż ludzka hybryda oderwana od łączności ze swym duchem.

      Na historii ludzkości ciąży tyle okropieństwa , że czasem te opowieści o naszej świetlanej przyszłości wydają mi się stworzone tylko po to ,byśmy nadal z pokorą w tej hybrydowej rzeczywistości trwali .
      Cóż mi z eteryczności , ulotności , świadomości jeżeli powracam do rozpadającego się mojego ciała i realiów tej cywilizacji .

      Być może nabierze to sensu za parę , czy dziesiąt tysięcy lat , lecz na dzień dzisiejszy do kondycji tej populacji jest nieprzystawalne .

      Zapraszam jeżeli zechcesz do przeczytania pytania , mam nadzieję ,że jest powyżej tego wpisu .

      m

      • JESTEM pisze:

        „Jednakże jak każdy światopogląd przedstawiany przez człowieka Twój również ma słabe strony choćby na takim przykładzie :

        ///Skoro chcesz „pozostać przy swoim”, to pozostań. Póki ego tobą rządzi (owa natura „kukiełki”), to masz tzw. wolną wolę i wydaje ci się, że tak wybierasz. Ego taki osąd „wybiera”. Widocznie jeszcze dzięki niemu znajdujesz nadal większe upodobanie w narzekaniu na bytowanie w formie ludzkiej, w cierpieniu z tego powodu i w osądach… niż na radowanie się z tego powodu i odkrywaniu nowych możliwości tej formy, w której czujesz się „uwięziony”.///”

        W czym upatrujesz owe „słabe strony” tego, co zacytowałeś z mojej wypowiedzi?🙂

        „Sprowadzony na ziemię Twoją argumentacją co do jakości mego funkcjonowania powinienem przyjąć ” na dobro ” to co wytłuszczone na końcu Twej wypowiedzi .

        ///Jeśli osoba wciąż neguje to, kim jest, sytuacje, w której się znalazła i całą przeszłość, nie jest w stanie dostrzec swojego własnego potencjału i możliwości, jakie są jej dane. Widząc same negatywy, nie jest w stanie zobaczyć pozytywnych aspektów tego, kim jest. Ponieważ negatywne myśli ograniczają jej percepcję i możliwości, a nawet talenty, która ma, a których nie jest świadoma.///

        Jednak mój pokrętny umysł p0dpowiada mi takie zdanie .”

        Oczywiście, twój „pokrętny umysł” (sam go tak nazywasz😉 ) podpowiada ci co innego.😀 Nie możesz po prostu jeszcze przyjąć tego, co zawarłam w cytowanych przez ciebie słowach, właśnie z powodu dosyć jeszcze „sztywnej” albo może zbyt „pokrętnej”😉 struktury twego pięknego umysłu zagarniętego przez ego.🙂 Nie jest to ani złe ani dobre, ale jest takie, jakie jest. Widzę to takim, jakie jest. I rozumiem to, ponieważ sama kiedyś „tak miałam”. Ale zaczęłam widzieć to „zjawisko” takim, jakie jest. I to, że zobaczyłam, spowodowała zrozumienie i uwolnienie się (poluzowanie „pokrętnych struktur umysłu zagarniętego przez ego. Poluzowanie owo powiązane jest z nasycaniem go świadomością. I to pozwala wiele zjawisk obserwować z całkiem innej perspektywy. Choć nie uważam, że jest to moją (ego) zasługą, a bardziej zasługą świadomości, której dosyć skutecznie udało się „przecisnąć” przez ową „pokrętną strukturę ego” i poluzować ją.😀

        „Dla części Twych poglądów mam akceptację , jednak niektóre traktuję jako odrealnione od tego co nazywamy zdrowym rozsądkiem zarówno w aspektach ewolucji jak i realnej zwykłej egzystencji ludzkiego ssaka .”

        Rozumiem.

        „Zwierzęta są bardziej zrównoważone w swym instynkcie niż ludzka hybryda oderwana od łączności ze swym duchem.”

        Skoro tak to postrzegasz i w to wierzysz… twój wybór.

        „Zapraszam jeżeli zechcesz do przeczytania pytania , mam nadzieję ,że jest powyżej tego wpisu .”

        Nie widzę tego pytania, o które ci chodzi?.

        • marek pisze:

          czy można wystawić kompletną opinię o księżycu jeżeli tworzymy ją w oparciu o ogląd jedynie połowy tego globu ?

          Dla tych dla których moje pytanie – przenośnia jest niezrozumiałe odpowiem , w mojej ocenie taka opinia jest co najmniej niepełna, gdyż nie uwzględnia owej niewidocznej / mrocznej strony księżyca /.

          Tak więc w swoim pojmowaniu nie pomijam pozytywów istnienia w ciele i życia jako ludzka istota w ogóle , gdyż pomaga to je przeżyć .

          Jednak w bilansie całości oceny ,uwzględniam mroczną stronę ludzkiej egzystencji , bo mam cel zrozumieć , przybliżyć się do prawdy o sobie i o nas , a nie jedynie wyszukiwać tematy wspierające optymizm .

          m

          • JESTEM pisze:

            marek:
            „„Zwierzęta są bardziej zrównoważone w swym instynkcie niż ludzka hybryda oderwana od łączności ze swym duchem.”

            JESTEM:
            Skoro tak to postrzegasz i w to wierzysz… twój wybór.
            Dodam: I to świetny wybór.🙂

          • Ifryt pisze:

            Przecierz ta niby hybrydowość to kompletna bzdura, równie dobrze można powiedzieć że każdy człowiek jest hybrydą swojej Matki i swojego Ojca, to coś na tym poziomie.
            To tylko połączenie elementu zwierzęcego z twórczym, a nie mieszanka biologiczna.

          • JESTEM pisze:

            „czy można wystawić kompletną opinię o księżycu jeżeli tworzymy ją w oparciu o ogląd jedynie połowy tego globu ?”

            Można „wystawić opinię”, ale będzie to tylko opinia. I to jeszcze nie kompletna. Dlatego, żeby móc zrozumieć istotę księżyca, nie wystarczą same obserwacje i „wystawiane opinie”, bo trzeba doświadczyć bycia księżycem, aby pojąć naturę albo… połączyć się ze świadomością księżyca.

            „Dla tych dla których moje pytanie – przenośnia jest niezrozumiałe odpowiem , w mojej ocenie taka opinia jest co najmniej niepełna, gdyż nie uwzględnia owej niewidocznej / mrocznej strony księżyca /.”

            Oczywiście, że nie „wystawisz opinii kompletnej” nawet na swój temat – na temat siebie jako człowieka, jeśli nie uwzględnisz swojej niewidocznej, mrocznej strony. Wypierając się jej nie dostrzeżesz, kim jesteś w swej istocie.🙂

            „Tak więc w swoim pojmowaniu nie pomijam pozytywów istnienia w ciele i życia jako ludzka istota w ogóle , gdyż pomaga to je przeżyć .”

            Nie pomijaj zatem pozytywów ani negatywów, a może będziesz też pamiętał, że każda istota ludzka jest także TOBĄ jako tzw. WJ.

            „Jednak w bilansie całości oceny ,uwzględniam mroczną stronę ludzkiej egzystencji , bo mam cel zrozumieć , przybliżyć się do prawdy o sobie i o nas , a nie jedynie wyszukiwać tematy wspierające optymizm .”

            Moje postrzeganie ludzkości nie ma na celu wspierania optymizmu ani pesymizmu. Choć możesz tak to postrzegać. Ma na celu widzenie, postrzeganie zjawisk, procesów, istot ludzkich itd. takimi, jakie są naprawdę, a nie takimi, jak nam się wydaje z pozycji naszych „pokrętnych ja”.🙂 A taka perspektywa po prostu wyzwala w człowieku tzw. Ducha albo Świadomość WJ, dzięki czemu zaczynamy doceniać istnienie i całe „dzieło stworzenia”. A dzięki temu odczuwamy całkowicie naturalną, spontaniczną radość istnienia, która obejmuje miłością i zrozumieniem zarówno optymistyczne jak i pesymistyczne punkty widzenia „ludzkiej egzystencji”.

          • JESTEM pisze:

            „To tylko połączenie elementu zwierzęcego z twórczym, a nie mieszanka biologiczna.”

            Trafna uwaga, choć być może dla Marka człowiek jest mieszanką biologiczną?

  15. siola pisze:

    Ja nie mam wyrozumialosci do takich braciszkow co to wlasna Matke k … nazwie nie pojmujac kim sie w tym momencie sam wlasciwie nazwal.Trudno ale debil i dupek nie moze byc mi bratem ,poczekam jak zmadrzeje a juz nie ma duzo na to czasu.

    • Ifryt pisze:

      Jesteś strasznie bezwzględny, na Twoim miejscu był bym z dumny z tej cechy, ale Ty zaprzesz się samego siebie, byle wyjść na „świętego”, tak jak ci Twoi „bracia”🙂

    • marek pisze:

      Oczywiście, że nie „wystawisz opinii kompletnej” nawet na swój temat – na temat siebie jako człowieka, jeśli nie uwzględnisz swojej niewidocznej, mrocznej strony. Wypierając się jej nie dostrzeżesz, kim jesteś w swej istocie.🙂

      Jestem , moje pytanie w którym użyłem przenośni w temacie księżyca , dotyczyło , czy można opiniować ludzkość z pominięciem jej ciemnej strony.
      Jak rozumiem odpisałaś , że nie.

      m

      • Ifryt pisze:

        Przecierz Ty ciemnej strony unikasz jak ognia, nie potrafisz na nią spojrzeć bez osądu lub strachu, więc mnie znowu nie rozlużniaj diabełku siwobrody.

        • JESTEM pisze:

          Spojrzenie na swoją ciemną stronę bez osądu lub strachu… no… to jest spore wyzwanie.🙂
          Ale najpierw trzeba tę ciemną stronę w sobie dojrzeć… w mrokach nieświadomości…
          A to wymaga ogromnej odwagi i pokory.
          No i…
          spojrzenie na czyjąś ciemną stronę bez osądu lub strachu… to jeszcze większe wyzwanie.😉
          Bo to wymaga jeszcze większej odwagi i większej pokory w sobie.😀

          • JESTEM pisze:

            I uczciwości, ogromnej.❤

          • Ifryt pisze:

            To fakt, łatwiej jest z ludżmi podobnymi sobie, oromnie ważna jest dobra wola, ja generalnie mam respekt do innych ludzi, ale jak co do czego to reakcje są jakie są…
            Czyli raz się człowiek wydyga, innym razem oburzy i z agresją, albo z obrzydzeniem…

            Człowiekowi dobrej woli to chyba bym uszanował wszystko, ale na zasadzie wzajemności, dobro ma mnie wzmacniać a nie odwrotnie.

  16. Ifryt pisze:

    A propo wilczków, bo o Wilku mowa🙂

    Wilki są zwierzętami mocy, i mają swoje miejsce w świecie duchowym, z jakiegoś tam powodu.
    Mnie to w sumie wcale nie dziwi.

    • margo0307 pisze:

      „Wilki są zwierzętami mocy…”
      ~~~~~~~~
      Wg. mądrych ludzi – Indian, wszystkie zwierzęta są tzw. zwierzętami mocy i każde z nich ma nam coś do powiedzenia jeśli tylko… potrafimy się w nie wsłuchać🙂

  17. Ifryt pisze:

    marek pisze:
    Styczeń 29, 2016 o 20:37
    https://nnka.wordpress.com/2016/01/24/ucieczka-przed-smiercia-jodo-jest-bezlitosne/#comment-57113
    Jak wszystkim przegrańcom myli Ci się miłość z miłosierdziem, a o Siole się nie martw co już Ci kiedyś pisałem, rozumiemy się lepiej niż na to by wyglądało, niebiańskie światy się o niego upominają, a ja mu tylko o tym przypominam od czasu do czasu, co wcale mnie jakoś szczególnie nie cieszy, bo to ciężki przypadek, no ale kto jeśli nie ja skoro akurat tu jestem?😉

    • siola pisze:

      Tu sie myli Vie znad Tyru,ja pustoglowych,bo to u nich jedno lubia od siebie lepszych krew spijac i tu nie gra roli jak ich boga nazwierz bo to ONI lubia sie rozpijac krwia swych wrogow ,bo jak karzdy pustoglowy duren mysli ze pozyska madrosc zabitego.Coz co niekturzy tez rozwiozuja to zadanie biorac wynik z ostatniej ksiazki strony bo to w ksiedze bledu nie ma.Oj dziewczyny wezcie jablko i podzielcie sie nim miedzy soba ale go nie dzielac,jak sie wam to uda to zmajdziecie ta swa droge do nieba.Jak na razie to bladzicie po swym labiryncie bez welnianego klebka bo sie zadnej nie chcialo welny z 8 zwinac.
      A niebo niech sie o siebie martwi bo Siola juz jest Taki ze mu wszystko jedno,chocby mial na sobie tylko zgrzeblo to ma to co CI co za BOGOW tu sie Maja a nie to co mu wmawiaja ,zdania z kontekstu wyrywajac.Zamiast gledzic Vie znad Tyru napij sie oleju i popij starym miodem boc to jak to mowil Zagloba dojdzie Oleum do pustego leba.Bo inaczej bedzie zawsze jak juz bywalo PO lak bedzie madry znow po szkodzie ,bo zamiast byc dalej Lachem to mu sie byc PO zachcialo.Coz jak po zabujstwie Ojca przez boskich bandytow i zrobieniu ze mnie zlodzieje i probie przypisania mi morderstwa bym mial warzuty sumienia ,chcialem zmienic nazwisko na te jakie mi Ojciec pokazali na kartce.Coz poszlem do stanu cywilnego w Niemczech i zapytalem czy da rady ,powiedziano mi ze ok ,wiec jeszcze zapytalem jak ja zmienie czy beda mogli zmienic tez mordercy i zlodzieje.Urzedniczka powiedziala ze bardzo jej przykro ale tak ,bo choc zdracy to nazwisko tez zmienic beda mogli.Coz pomyslalem przeca to i tak jest jedno ,przeca nie jednymu burkowi Kowalski.
      Coz Vie znad Tyru i tak co ukradnie to przetraci i na koncu zostanie z pustym lebem i wlasna gola Po .Bo to juz taka kolej losu ,ze zaczal oszustwem to jak oszust skonczyc musi i nie pomoze tu straszenie i milosci gledzenie jak sie nie szacunku nawet do samego siebie i wlasnego zycia.Moze ja nie swiety bo i swietym zostac nie chce bo to cieszka sprawa z swietych robia sobie zakazane mordy strawe.Coz ja tam jest materialista jak mi dziewcze powiedzialo co wynik z calosci wyrwalo ,ale ja tez nie duchowy Ksiaze Biskup co buduje z podatkow ludzi wille za 30 mil. eur ,bo to jego duchowe PO na zlotej muszli siedziec musi:Coz ze zlota w nim duchowsc za to u mnie szara prosta .Moze i dla tego dusza ma sie nie troska ze nie za cieszka gdy nadchodza zniwa,bo to Ona moze latac sobie wolno byle by nie za blisko slonca .Coz tak bez zgrywow to ja jeszcze mam zamiar zobatrzyc jak Danuska bedzie zdrowa i spelnic jej zyczenie razem pojsc na ryby i nie straszny mi tu krzyzak co ma siec na drzewie ani Lux co na drzewie sobie siedzi,bo ja tak naprawe sprawiedliwych nie gryze ale sie PUSTOGLOWYM zrec na zywca nie pozwole.
      Coz czasami se tak mysle po cichu czy naprawde jeszcze da sie cos uratowac a moze jednak juz tylko same palanty zostaly ale jak popatrze na Danusie jak przez palantow cierpiec musi i pomysle o Matce i tej drugiej Ojca Zonie to mysle ze to co im uczyniono to nie bedzie tu napewno bez kary,bo swiat nie moze wiecznie byc takie ze palanty swoje czyny drugim przypisuja.

      No dziewczyny jeszcze raz powtarzam dla was zadanie i moze kliknie w glowie,daruje wam jablko dziewczyny ,podzielcie sie nim sprawiedliwie ale go nie dzielac.

      • marek pisze:

        Coz tak bez zgrywow to ja jeszcze mam zamiar zobatrzyc jak Danuska bedzie zdrowa i spelnic jej zyczenie razem pojsc na ryby …

        Więc niech się to wam spełni Siola !.

        m

      • Ifryt pisze:

        O rzesz Ty stary dziadu, to jeszcze mam się z Tobą cackać jak z panienką?😛
        Informacje chce Ci tylko przekazać, jakąś bajkę opowiedzieć, a nie do grobu zabierać.
        Nie rozpisuj się aż tak bardzo bo mi się i tak tych farmazonów czytać niechce, no chyba że dla Marka, drógiego piernika co to się nagle obudził, szanuje to.
        Tak albo Nie, wkońcu jestem aniołem Boga.

        • margo0307 pisze:

          „…Tak albo Nie, w końcu jestem aniołem Boga”
          ~~~~
          Grześ, będąc aniołem Boga – czyń swą piękną misję tak, jak❤ Ci podpowiada🙂
          Postaraj się jednak czasami… nie urażać innych❤❤ … w ferworze swego misyjnego powołania…

          • Ifryt pisze:

            Dla Ciebie Marguś wszystko❤😀
            Ale my sobie ze Siolą nie od dzisiaj ubliżamy przecierz, ja się nie żale bynajmniej, to Marek się wcina mimo że Siola nie jest mi dłużny😛

        • marek pisze:

          Ifryt

          kobiety mają cierpliwość , bo niańczą lub niańczyły dzieci i nauczyły się wybaczać ich wybryki , a czasem brzydkie uczynki , czy słowa .

          Jeden piernik , drugi stary dziadu , to i żółtodziób do tego pasuje jako anioł niczym Szwarceneger przebrany za nianię .

          A kolor piórek jaki na skrzydełkach -bordowy – koguci , a może one od ssacze jak u nietoperza szare i błoniaste.

          Nie odgrywaj się bo nie odpowiem , szkoda Twej anielskiej energii .

          Odezwę się za jakiś czas , gdy znów powrócisz do swych wysokich lotów pod sufitem mieszkania z określeniami rodem …. no właśnie skąd ?.

          m

          • Ifryt pisze:

            A czy ja Cię stary pierniku nie szanuje czy co?😉
            Przecierz Ci mówiłem że duchowo to Cię wręcz kocham, ale jak się tu wywyrzszasz niczym „stary wojownik” a tezy masz z p… wzięte to mnie rozlużnia.

            Od większych i „mądżejszych” samców nieraz łomot dostałem i to fizycznie, a Ty masz syndrom takiego co to dawno nie oberwał, i strasznie się boji że to „już ten czas”.
            Poprostu sam wiek to za mało, gdzie mądrość i siła ja się pytam?

  18. marek pisze:

    Jak wszystkim przegrańcom myli Ci się miłość z miłosierdziem

    ani to w temacie , ani subtelne w słowach , zaś ” wielkość ” przebija z tych słów tylko czego ?
    młodzieńczej buty bez krzty rozumienia .

    m

    • Ifryt pisze:

      A co Ty jakiś wielki mąż stanu? Takich starych zniewieściałych dziadów co to ich system oszukał, oraz własny umysł to jest na pęczki.
      Jeśli jest w Tobie coś dobrego i wspaniałego, to napewno nie ten Twój zblazowany intelekt.

      • margo0307 pisze:

        „…Jeśli jest w Tobie coś dobrego i wspaniałego…”
        ~~~~
        Grześ, przypomniała mi się.. taka piękna sentencja…

        Mądre słowa są ozdobą ust 🙂

        Tak więc, wyrażając własną drogę…, starajmy się… nie deptać cudzych trawników…

  19. margo0307 pisze:

    Ifryt pisze:
    „..Trochę wyrozumiałości wobec Boga stary dziadu, w końcu nie masz nic do stracenia..”
    * * *
    Siola pisze:
    „..Jak wszystkim przegrańcom myli Ci się miłość z miłosierdziem ..”
    * * *
    Marek pisze:
    „..ani to w temacie , ani subtelne w słowach… bez krzty rozumienia.”
    _________
    Każdy człowiek jest innym kwiatem w ogrodzie Wszechświata.
    Dlatego emanuje sobie tylko właściwym.., dla siebie charakterystycznym pięknem…, bo kimkolwiek jest – może być tylko sobą… 🙂

      • margo0307 pisze:

        W okolicach Maszewa (zachodniopomorskie), znajdowała się kiedyś stacja benzynowa, do której dość często zajeżdżałam by zatankować paliwo…
        Lubiłam tam przyjeżdżać, ponieważ stacja usytuowana była na dość dużym, pięknie zagospodarowanym obszarze…
        Stały tam latem stoliki z parasolami, pod którymi w letni, upalny dzień, można było ugasić pragnienie chłodnym napojem…
        Cały ten teren otaczały pięknie zagospodarowane klomby… wysokopiennych, różnokolorowych róż 🙂
        Widać było, że właściciel tego obiektu kocha chyba tylko róże, ponieważ rosły ich tam dziesiątki… aż trudno było zliczyć🙂
        Po pewnym jednak czasie… przestałam zauważać ich piękno…, nie wywierały już na mnie takiego wrażenia jak niegdyś, kiedy widziałam je po raz pierwszy, drugi czy trzeci…, stały się… jakby monotonne…😉

        • JESTEM pisze:

          Twoj umysl zaczal sie nimi nudzic? Bo chyba nie❤ ?😀

          • margo0307 pisze:

            ” Twoj umysl zaczal sie nimi nudzic? Bo chyba nie❤ ?😀 "
            ~~~~❤ chyba nie…, boć przecie róże są piękne… 🙂 ale…

            Tak sobie myślę, że brak różnorodności w każdym aspekcie życia może.., choć oczywiście nie musi – powodować odczucie… monotonii…

            Jeśli np. jedlibyśmy codziennie jedną i tę samą potrawę, to w końcu – być może… pojawiła by się jakaś… monotonia…

            Choć przyznam, że… zupę pomidorową mogę jeść rano,w południe i na wieczór… przez bardzo długi czas…😀

          • JESTEM pisze:

            „Tak sobie myślę, że brak różnorodności w każdym aspekcie życia może.., choć oczywiście nie musi – powodować odczucie… monotonii…”

            Oczywiście.🙂❤

    • siola pisze:

      Cos mi sie zdaje ze Malgoscie cos sie chyba pomieszalo .i wyciagla slowka co najgorsze nie z tej ksiazki i chyba nie Tego autora zapisane slowa.
      Malgos pisac moze lubie ale ja nie lasy jest na cudze,ja tam wole poczekac na Jabluszka ale swoje.Moze to cos dziewczynom w zadaniu pomoze ,bo to byly Lubej slowa tak opowiadala prababka Paulina ta od Rzepki bo babka Waleska juz nie zyla .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s