Źle obliczony koniec kalendarza Majów?

Istnieje 13 baktunów w kalendarzu Majów. Jeden baktun to jednostka czasu składająca się z 20 katunów co odpowiada 144 000 dniom.
Centrum_Galaktyki
Czyli 144000 dni x 13 baktuny = 1872000 dni słoneczne.

Nasz rok w kalendarzu gregoriańskim ma 365,245 dni.
Rok w kalendarzu juliańskim ma 365,25 dni.
Haab czyli rok słoneczny według Majów to 365 dni.

1872000/365,2425 (gregoriański) = 5125.36 lat
1872000/365,25 (juliański) = 5125,256 lat
1872000/365 (Haab) = 5128,76 lat

Teraz jak zrobimy taki zabieg, że od 5128,76 (Haab) odejmiemy 5125,256 (juliański) to da nam 3,504 lata różnicy czyli jest to około 1260 dni. Oznaczało by to, że 08 grudnia 2012 roku w kalendarzu juliańskim to w kalendarzu Majów w przełożeniu na nasz był by 21 maja 2016.

Robiąc ten sam zabieg z kalendarzem gregoriańskim czyli 21 grudnia 2012 otrzymamy 03 czerwca 2016.

Po co to wszystko. Ponieważ, ten słynny koniec świata według Majów miał nastąpić 21 grudnia 2012. Oni po prostu nie liczyli według kalendarza Haab 365 dni, tylko posługiwali się przelicznikami według kalendarzy juliańskiego i gregoriańskiego, co spowodowało błąd w obliczeniach.

„Drugim kalendarzem był kalendarz Haab. Kalendarz świecki też pokazywał 365 dni i nie uwzględniał ćwiartki dnia która co cztery lata wydłuża rok o 1 dzień. Oznacza to, że kalendarze były bardziej związane z porami roku” – LiveScience.

„Starożytni Majowie byli znani ze swoich skomplikowanych i precyzyjnych systemów kalendarzowych. O ile nam wiadomo mieszkańcy Mezoameryki, w tym Majowie nie dbali o lata przestępne” powiedział Anthony Aveni, ekspert z wydziału Starożytnej Mezoameryki i Astronomii na Uniwersytecie Colgate.

Rok słoneczny Haab był dla Majów cyklem rolnym, podczas gdy ich rok rytualny 260 dniowy był od określania dat. Te kalendarze zostały starannie zaprojektowane i zsynchronizowane w cyklach 52-letnich, ale nie postarano się aby zapobiec w stracie tej ćwiartki dnia. Majowie zamiast uwzględniać te daty wprowadzili dodatkowy system kalendarzowy tak zwany Długa Rachuba, który obejmował cykl około 5125 lat.

Do tych wyliczeń trzeba dorzucić fakt „wyrównania galaktycznego”. Jest to zjawisko które powtarza się co 25920 lat. Podczas przesilenia zimowego nasze Słońce jest zgodne z naszym galaktycznym równikiem – centrum naszej galaktyki. Aby idealnie dopasować się do centrum naszej galaktyki potrzebne jest 36 lat. Obecnie nasze Słońce weszło właśnie w ostatnią fazę takiego dostosowywania w 1980 roku i zakończy tę fazę właśnie w 2016. Można powiedzieć, że jest to niespotykane kosmiczne zjawisko dla naszej ludzkości. Może właśnie to rok 2016 wskazuje kalendarz Majów.
źródło: http://www.paranormalzone.pl/swiat-odkrywcy/dziwactwa/item/740-zle-obliczony-koniec-kalendarza-majow
źródło: wisdompeaceharmony.wordpress.com http://in5d.com

Ten wpis został opublikowany w kategorii Matrix, OSTRZEŻENIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

191 odpowiedzi na „Źle obliczony koniec kalendarza Majów?

  1. Dawid56 pisze:

    Pamiętam jak kiedyś była dyskusja n/t kalendarza Dreamspell opracowanego przez Jose Argulesa- dlaczego w latach przestępnych dzień 28 lutego i 29 lutego ma ten sam kin?
    Pamiętam że nie było przekonującej odpowiedzi na to pytanie.Choćby astrologicznie i numerologicznie 29 lutego 2016 to zupełnie inny dzień aniżeli 28 lutego 2016.

  2. Dawid56 pisze:

    Z tą pętlą Wenus na Orionem i Równikiem Galaktycznym to prawda.Wenus „robiła” pętle nad Orionem już w roku 1956( a może już nawet wcześniej) ( zatrzymała się wtedy dokładnie nad środkową gwiazdą Alnilam – środkowa gwiazdą w pasie Oriona.Przez równik galaktyczny Słońce rzeczywiście przechodzi bardzo długo, a nie tylko przez rok 2012.
    Np precesyjnie SVP (sideral vernal point) przesuwa się zaledwie o 1 minutę kątową!!!!!

  3. JESTEM pisze:

    „Po co to wszystko. Ponieważ, ten słynny koniec świata według Majów miał nastąpić 21 grudnia 2012. „

    Czyżby?😉
    Po pierwsze, wcale nie 21.grudnia 2012 miał nastąpić koniec świata. Pisałyśmy o tym z nnką. Nnka odczuwała największe zmiany, tak jak i ja – z 22.na 23. grudnia.😉
    Po drugie, miał nastąpić nie koniec świata w sensie kataklizmu i zniszczenia Ziemi czy życia na niej, ale koniec pewnego cyklu ziemskiego zwany „końcem świata” (kończy się jeden świat – cykl i zaczyna kolejny, więc zmiany mogą zachodzić w miarę płynnie).

    „Oni po prostu nie liczyli według kalendarza Haab 365 dni, tylko posługiwali się przelicznikami według kalendarzy juliańskiego i gregoriańskiego, co spowodowało błąd w obliczeniach.”

    Kiepskie obliczenia wynikają m.innymi z tego, że „oni (bynajmniej nie Majowie) liczyli” cykl Long Count od np. 4 ahau do 4 ahau w okresie, który obejmuje 1872000dni. Ale (nie Majowie) zaczynali liczyć następny cykl od tego samego dnia czyli 1872000. zamiast od następnego dnia. czyli np. 5. imix. Bo każdy kolejny cykl powinien zaczynać się w kolejnym znaku – kinie majańskim.😀

    „Oni” – europejczycy także nie chcieli zgodzić się z ruchomym początkiem 365.dniowego Haaba, który przesuwał się co pewien czas.

    Majowie nie potrzebowali uwzględniać „roku przestępnego”. Liczyli dniami i kilkoma „trybikami” współdziałającymi ze sobą. To prosta, ale i w pewnym sensie bardziej precyzyjna rachuba niż liczenie dni z liczbami po przecinku. A może to… niepotrzebna komplikacja.😉

    „„Drugim kalendarzem był kalendarz Haab.”

    Nie całkiem, bo trzecim.😉 Pierwszy był Tzolkin 260 dni, drugi Tun 360 dni i ich korelacja była najważniejsza. A Haab był „rolniczy”. I skorelowany z Tzolkin i Tun. Taki układ kilku trybików „kalendarzowego zegarka” był bardziej precyzyjny niż np. kalendarz gregoriański, który w zasadzie uwzględnia cykl po okręgu, poprawiany co cztery lata i „niepełne” dni.

    „Rok słoneczny Haab był dla Majów cyklem rolnym, podczas gdy ich rok rytualny 260 dniowy był od określania dat. Te kalendarze zostały starannie zaprojektowane i zsynchronizowane w cyklach 52-letnich”
    I innych: 73. letnich… i… większych… coraz większych…

    „ale nie postarano się aby zapobiec w stracie tej ćwiartki dnia. „
    Nie potrzebowali zastanawiać się nad stratą „ćwiartki”, bo żadnej „ćwiartki” w swoich obliczeniach nie tracili.

    „Majowie zamiast uwzględniać te daty wprowadzili dodatkowy system kalendarzowy tak zwany Długa Rachuba, który obejmował cykl około 5125 lat.”

    5125 czy 5126 lat?
    Np. 3114 p.n.e. + 2012 n.e. = 5126 (bez 4. miesięcy🙂 )

    „Do tych wyliczeń trzeba dorzucić fakt „wyrównania galaktycznego”. Jest to zjawisko które powtarza się co 25920 lat. „

    A to skąd wiadomo?😉

    „Słońce jest zgodne z naszym galaktycznym równikiem – centrum naszej galaktyki. Aby idealnie dopasować się do centrum naszej galaktyki potrzebne jest 36 lat. „

    Słońce się „dopasowuje”?😉

    „Pamiętam jak kiedyś była dyskusja n/t kalendarza Dreamspell opracowanego przez Jose Argulesa- dlaczego w latach przestępnych dzień 28 lutego i 29 lutego ma ten sam kin?
    Pamiętam że nie było przekonującej odpowiedzi na to pytanie.”

    też pamiętam, dlatego (między innymi) Dreamspell jakoś nie bardzo ze mną rezonuje. Choć jest bardzo interesujący.😉

    „Przez równik galaktyczny Słońce rzeczywiście przechodzi bardzo długo, a nie tylko przez rok 2012.”
    No właśnie.🙂 A jak długo?

    —–

    Ciekawostka:
    Gdyby uwzględnić, że:

    – w czasie jednego „Słońca” czyli cyklu Long Count (5125 lat), Słońce przechodzi przez dwa „znaki” Zodiaku,
    – czyli na jeden znak przypadałoby 2563 lata
    – cykl poprzedniego „Słońca” zaczął się w roku 3114 p.n.e. w „znaku” Barana i trwał 2563 lat, a potem Słońce w roku 551.p.n.e. weszło w „znak” Ryb i przesuwało się przez kolejne 2563 lat,

    to okazałoby się, że w 2012 roku Słońce weszło w „znak” Wodnika.😀

    I np. w ciągu roku platońskiego Słońce może przechodzić przez np. 10 „znaków”.
    „Rok platoński – okres precesji osi obrotu Ziemi, który trwa 25 700 lat” – z Wikipedii. (Choć nie podane jest kto i jak to obliczył.)
    To weźmy okres jednego „Słońca” (Majów) 5126 lat i pomnóżmy przez 5 (bo 5. Słońce dla Majow i Hopi z pewnych względów jest b. istotne), to mamy… 25 630 lat. Tylko 70 lat różnicy w obliczeniach.🙂 Kto ma rację: Majowie i Hopi czy współcześni

    Z Wikipedii:
    „Według wyliczenia którego dokonał Michał Kamieński długość roku platońskiego wynosi
    około 25 800 lat, po 2150 na każdy znak Zodiaku, w którym przebywał punkt równonocy wiosennej”. Tu już większa różnica.🙂

    • JESTEM pisze:

      Napisałam:
      – cykl poprzedniego „Słońca” zaczął się w roku 3114 p.n.e. w „znaku” Barana i trwał 2563 lat, a potem Słońce w roku 551.p.n.e. weszło w „znak” Ryb i przesuwało się przez kolejne 2563 lat

      I wtedy trzeba było dokonać korekty babilońskich astrologów.🙂 A nie została dokonana do czasów współczesnych. Pamiętasz Dawidzie56, jak pisałam, że „punkt Barana” już od tysięcy lat wcale nie jest „punktem Barana”?😉 Był „przesuwającym się punktem Ryb”, a od 2012 roku całkiem możliwe, że jest już „punktem Wodnika”.🙂

      • Dawid56 pisze:

        Jestem punk Baran to punkt Barana ( zodiakalny) i on jest STAŁY. To punkt przecięcie się Równika Niebieskiego z Ekliptyką. To on się przesuwa w cyklu precesyjnym ( do tyłu nie tak jak Zodiak na tle gwiazdozbiorów. Problem polega na tym że długości faz Zodiaku są równe -30 stopni, a długości gwiazdozbiorów nie. Koincyndencja Zodiaku Gwiazdowego i Tropikalnego nastąpiła ok 223 n.e stąd epoka Wodnika znacznie się dopiero ok. roku 2400 .Tzw sideral vernal pioint to dzisiaj ok 5 stopni Ryb – czyli mamy 5×72=360 – i tyle lat (około) trzeba dodać do roku 2016 aby SVP „weszło” w Wodnika .
        Jeszcze przez co najmniej 360 lat będziemy w żyć precesyjnej( platońskim roku) Ryb!!!!!!!!
        Chociażby do roku ok 2026 Neptun będzie znajdował się w fazie Ryb- gdzie tu Wodnik????

        • JESTEM pisze:

          „Jestem punk Baran to punkt Barana ( zodiakalny) i on jest STAŁY. To punkt przecięcie się Równika Niebieskiego z Ekliptyką. To on się przesuwa w cyklu precesyjnym

          Zgłupieć by można czytając takie treści. Więc punkt Barana stały jest czy jednak ruchomy?
          Jeśli byłby stały, to zawsze punkt przecięcia się Równika Niebieskiego z Ekliptyką miałby miejsce w „punkcie Barana” )zodiakalnego. Ale jednak się przesuwa. Więc skoro punkt przecięcia się Równika Niebieskiego z Ekliptyką przesuwa się, to się przesuwa i nie ma to zjawisko miejsca wyłącznie w Baranie (zodiakalnym). Więc nazwa „punkt Brana” była prawidłowa tylko wtedy, gdy punkt przecięcia był w Baranie (zodiakalnym). Był nazwany „punktem Barana”, gdy miał miejsce w Baranie. I wtedy tak go Sumerowie nazywali. Może nie wiedzieli o tym, że się przesuwa i dlatego go tak nazwali?

          A teraz, choć punkt ten nie jest w Baranie, ale w Rybach, to jakieś „barany” powtarzając coś, po innych, (a co już od dawna sprzeczne jest z rzeczywistym stanem😉 ) i nadal nazywają go „punktem Barana”?😀 Co za fikcja, iluzja.😉

          „Jeszcze przez co najmniej 360 lat będziemy w żyć precesyjnej( platońskim roku) Ryb!!!!!!!!”

          Niechaj i tak będzie w twoim świecie.🙂

          „Chociażby do roku ok 2026 Neptun będzie znajdował się w fazie Ryb- gdzie tu Wodnik????”

          Skoro to takie ważne dla ciebie, to niechaj i tak będzie.🙂

          • Dawid56 pisze:

            Oczywiście stały( zodiakalny) bo jest to przecięcie Ekliptyki z Równikiem ale on się porusza na tle gwiazdozbiorów.Widzę że nie rozumiesz co miałem na myśli stały – stały bo nie ma on nic wspólnego z gwiazdozbiorami!!!!! a tylko z Zodiakiem o równych fazach Zodiaku.

          • Dawid56 pisze:

            Jestem, proszę wyobraź sobie dwa koła- Równik niebieski – przedłużenie równika ziemskiego na tle gwiazd i Ekliptykę- pozorny okrąg, który zakreśla Słońce obserwowane z Ziemi ,
            Punkty przecięcia tych dwóch okręgów zwane są odpowiednio punktami Barana i Wagi.
            Baran to ten gdzie Ekliptyka wznosi się nad równikiem niebieskim ( od ok 20 marca Słońce wzbija się coraz wyżej i wyżej do momentu kiedy osiągnie kulminacyjne wzniesienie ok 21czerwca)

          • JESTEM pisze:

            Każdy może nam każdy kit wcisnąć.😀
            Astrologia powiązana była.jest z obserwowaniem położenia planet i ich ruchów oraz gwiazdozbiorów tła tych ruchów. Kto z dzisiejszych astrologów OBSERWUJE BEZPOŚREDNIO położenia, ruchy planet itd.? Wszystko to „gotowce”. Zdecydowana większość jeśli nie wszyscy, korzystają albo z czyichś, jakichś gotowców albo z internetowych informacji.
            Jaką mamy pewność, że „KTOŚ” nam tych danych nie podsuwa?😀 Bo przecież my sami nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, więc korzystamy z „gotowców”.

            Dlatego zawężam swoje „badania” coraz bardziej… do tego, co wiem z bezpośrednich doświadczeń. A jak coś z zewnątrz płynące ze mną rezonuje, to wtedy tak, przyglądam się temu jako interesującym zjawiskom, które ze mną rezonują. A jak coś ze mną nie rezonuje, to też czasem „badam” jako interesujące zjawisko… a czasem nie😀

          • Dawid56 pisze:

            Jestem, ale ty jesteś uparta. Ja Ci opowiadam o zjawisku fizycznym i geomantycznym, a Ty twierdzisz że to przesąd. Wybacz ale to tak jakbyś twierdziła że Ziemia jest płaska i to ona obraca się wokół Słońca i jest centrum układu Słonecznego, a nie Słońce.

          • Dawid56 pisze:

            Zapomniałem dodać najważniejszego- Zodiak ma tylko takie same nazwy jak gwiazdozbiory , ale nie ma z nimi nic wspólnego.

          • JESTEM pisze:

            „Jestem, ale ty jesteś uparta. Ja Ci opowiadam o zjawisku fizycznym i geomantycznym, a Ty twierdzisz że to przesąd.”

            Kochany Dawidzie, skoro taki wniosek wyciągnąłęś, mimo, że nie napisałam, że to przesąd, ale teraz to zaczęłam się zastanawiać, że… a może to i jest przesąd?

            Wiem, że „Punkt Barana to jeden z dwóch punktów przecięcia się ekliptyki z równikiem niebieskim. Moment przejścia Słońca przez punkt Barana oznacza początek astronomicznej wiosny na półkuli północnej. Dlatego nazywany jest także punktem równonocy wiosennej.”
            Może zechcesz odpowiedzieć na pytania:
            1. Dlaczego punkt Barana nazwany został punktem Barana i kiedy został tak nazwany?
            Bo gdyby to zjawisko zostało zaobserwowane np. ze 2 tysiące lat wcześniej, to pewnie mielibyśmy inną nazwę „punkt Byka”🙂 Wtedy punkt przecięcia Ekliptyki z Równikiem Niebieskim nazwano by „punktem Byka”. Więc i ja teraz mogę nazywać go sobie „punktem Ryb”, skoro obecnie znajduje się w gwiazdozbiorze Ryb. Sam przecież napisałeś: „Tzw sideral vernal pioint to dzisiaj ok 5 stopni Ryb – czyli mamy 5×72=360 – i tyle lat (około) trzeba dodać do roku 2016 aby SVP „weszło” w Wodnika”

            „Ja Ci opowiadam o zjawisku fizycznym i geomantycznym, a Ty twierdzisz że to przesąd. Wybacz ale to tak jakbyś twierdziła że Ziemia jest płaska i to ona obraca się wokół Słońca i jest centrum układu Słonecznego, a nie Słońce.”

            To bardzo interesujące. Takich rzeczy to raczej nie byłabym w stanie pisać i twierdzić (mam na myśli to, co napisałeś powyżej) czyli że: Ziemia obraca się wokół Słońca i jednocześnie jest centrum układu Słonecznego. Chyba że emocje by mi pomieszały trochę w głowie.😉
            Ale wygląda na to, że to ty chciałbyś mi takie przekonania przypisać, więc to nie mnie emocje trochę mieszają w głowie.🙂❤
            Emocje są cudne, ale najwspanialsze, kiedy już nie mieszają w głowie..

            „Jestem, ale ty jesteś uparta.
            😀 Tak myślisz? hm… Może i jestem. To popatrz na mnie jak na swoje lustrzane odbicie: moją upartość dostrzegasz, a swoją też?😀

            „Problem polega na tym że długości faz Zodiaku są równe -30 stopni, a długości gwiazdozbiorów nie. „

            Dla mnie to nie problem, rozumiem, że to pewne u-systematyzowanie służące u-porządkowaniu pewnych wcześniej nieuporządkowanych systemów opisujących zjawiska NATURY KOSMOSU.🙂

            Ktoś kiedyś pewne gwiazdozbiory nazywał tak, a potem ktoś inny ponazywał je siak, a w filmie „Piękny Umysł” bohater układał i wymyślał kolejne nazwy dla różnych gwiazdozbiorów. Nawet jak ty sam sobie powymyślasz swoje nazwy, to nie będzie nic ani głupiego, ani złego, ani dobrego. „Problem”😉 polega na tym, że kiedyś ktoś powymyślał i ponazywał różne gwiazdozbiory, a ponieważ ta osoba była ówcześnie autorytetem, to i inni uczyli się tych nazw. I powtarzali przez tysiące lat. Potem okazało się, że gwiazdozbiory równikowe mają nierówne wielkości, więc trzeba było zastosować nową nazwę” znaki zodiaku”, żeby owe gwiazdozbiory „wyrównać” do 30 stopni każdy.

            Kocham UMYSŁ… jest… po prostu fascynujący i zachwycający… Ktoś coś wy-myśli, a inni wierzą w to coś jako jedyną, najprawdziwszą prawdę. Cuda, po prostu cuda… Tak, wiara czyni cuda…

          • JESTEM pisze:

            Zapomniałem dodać najważniejszego- Zodiak ma tylko takie same nazwy jak gwiazdozbiory , ale nie ma z nimi nic wspólnego.

            Jestem pod wrażeniem powyższych słów, poważnie.
            Więc w takim razie z czym Zodiak ma coś wspólnego, skoro z gwiazdozbiorami nie ma nic wspólnego?

          • Dawid56 pisze:

            Jaką mamy pewność, że „KTOŚ” nam tych danych nie podsuwa?😀 Bo przecież my sami nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, więc korzystamy z „gotowców”.

            Takę pewność ,że możemy sami obserwować koniunkcje ( teleskopy i planetaria są dostępne). Wiele jest różnych programów astronomicznych , które pokazują położenie planet na tle gwiazdozbiorów.Bardzo łatwo te położenia planet przeliczyć na długości ekliptyczne i położenie w znakach Zodiaku .Są też efemerydy podające na każdy dzień położenie planet w fazach Zodiaku.To się da obliczyć- kiedyś sam w roku 1991-1992 zanim nie było jeszcze programów na komputery ręcznie obliczałem i kreśliłem kosmogram.

    • Dawid56 pisze:

      Ja jednak zgadzał bym się z tezami tego artykułu. Największe zmiany dzieją się teraz czyli po 06.2012( pierwsza kwadratura Uran-Pluton).Potem 2014-2015 tetrady księżyca. I teraz numerologiczny koniec wielu cykli. Jeszce w 2007 czy 2008 roku czytałem w paru opracowaniach że 2012 to prostu „5” a powinna być „9”.

      • JESTEM pisze:

        „I teraz numerologiczny koniec wielu cykli. Jeszce w 2007 czy 2008 roku czytałem w paru opracowaniach że 2012 to prostu „5” a powinna być „9”.”

        Ciekawe…🙂

      • margo0307 pisze:

        „… w 2007 czy 2008 roku czytałem w paru opracowaniach że 2012 to prostu „5” a powinna być „9”…”
        ~~~~
        A może… taka interpretacja roku 2012 ?
        „Z końcem roku 2012 nastąpił koniec świata… dla Ciemnych i koniec Mroku dla Jasnych”… 🙂

        „…Zgodnie z kalendarzem słowiańskim 7521r. ukończyła się Noc Swaroga trwająca 12 960 lat, a wraz z nią – jedna z 16 epok trwających po 1620 lat – epoka Lisa, Bogini Mary.
        Wraz z końcem nocy następuje dzień.🙂
        Nastąpił Świt Swaroga, który jest początkiem Dnia Swaroga trwającego 12 960 lat , a zapoczątkuje go epoka Wilka i jest to nasz czas, słowiański.
        Jest to czas przebudzenia…”

        http://tamar102a.blogspot.com/2016/01/nastaa-epoka-wilka.html

    • Dawid56 pisze:

      Nie bardzo Jestem Jeden rok precesyjny liczy ok. 1 minutę .1 stopień precesyjny to ok 72 lata , a jeden znak precesyjny 30×72=2160 lat tyle wychodzi i nic na to nie poradzisz😉

      • LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

        Umówienie jesteśmy z tym końcem świata na 2023 to jest nasza niepodważalna data o której wiedza także i Masoni i Jezuici trzeba się ugadać z Projektem Cheops Świadkami Yehowymi i innymi dziwakami i wreszcie zrobić większe Show pod piramidami. W programie przewidziane jest także lądowanie kosmitów na których powołuje się Yehowa w Biblii.

        Obliczenia były poprawne gdyż dobrze wyliczono datę wyzerowania kosmicznego zegara.
        Aby statek Ziemia który płynie przez wszechświat razem z układem słonecznym nie został wywrócony do góry dnem i nie doszło do kolejnego potopu Elohim ukryli klucz do wielkiej piramidy który w odpowiednim momencie będzie użyty aby uruchomić całą sieć piramid co ma spowodować łagodne prze biegunowanie planety tak aby wszyscy byli cali i zdrowi.

        Tak więc świat w przyszłości zostanie uratowany przez Alicję A7 i jej najwierniejszych wyznawców.

        • JESTEM pisze:

          „Umówienie jesteśmy z tym końcem świata na 2023 to jest nasza niepodważalna data o której wiedza także i Masoni i Jezuici trzeba się ugadać z Projektem Cheops Świadkami Yehowymi i innymi dziwakami i wreszcie zrobić większe Show pod piramidami. W programie przewidziane jest także lądowanie kosmitów na których powołuje się Yehowa w Biblii.”

          A umawiaj się z kim chcesz i na co chcesz, ale nie pisz i nie wypowiadaj się – proszę – za wszystkich, bo to po prostu nie jest prawdą. Ja tam z takim końcem świata na 2013 się nie umawiałam.

          „Tak więc świat w przyszłości zostanie uratowany przez Alicję A7 i jej najwierniejszych wyznawców.”

          Jeśli tak ma być w twoim świecie – twojej bajce😉 , to może nawet i tak będzie.

          A to coś dla ciebie (na ukojenie😉 ):

        • Mezamir pisze:

          Elohim ukryli klucz do wielkiej piramidy

          Przed kim ukryli?Przed ludźmi?Żebyśmy mieli szansę nie znaleźć go na czas?

        • margo0307 pisze:

          ” Umówienie jesteśmy z tym końcem świata…”
          ~~~~

          • trelemorele pisze:

            „Koniec świata zdarza się codziennie”
            a nawet co mikrosekundę, albo i częściej🙂
            I w jego miejsce powstaje nowy świat w tym samym czasie

            „Koniec świata zdarza się codziennie”
            To Małgosiu najistotniejsze info na tej stronie i w całym internecie i w całym ludzkim świecie.

            Dociekanie daty globalnego końca świata nie ma sensu, szkoda na to czasu,
            taki jest porządek rzeczy, choć trudny do pojęcia przez nasze ludzkie umysły.

            Pisałam tu jakiś czas temu, że każdy rodząc się tworzy swój świat, światy się przenikają, oddziałują na siebie wg niezrozumiałego dla nas porządku.
            Od naszej woli dużo zależy czyje światy dopuścimy do relacji z naszym. Im nasza wola będzie rozważniejsza, tym nasz świat będzie piękniejszy/bezpieczniejszy.
            Świat jednego może wywierać wpływ na miliony innych równoległych światów i wtedy gdy te miliony dadzą na to przyzwolenie.🙂

          • margo0307 pisze:

            „..„Koniec świata zdarza się codziennie”…”
            ~~~~
            Dokładnie🙂
            Wiele… przeżyłam takich… „końców świata”…, kiedy cząstka mnie odchodziła wraz.. z moimi bliskimi…
            Często bywa tak, że…. nie doceniamy tego, co mamy… dopóki tego nie stracimy…

      • JESTEM pisze:

        „Nie bardzo Jestem Jeden rok precesyjny liczy ok. 1 minutę .1 stopień precesyjny to ok 72 lata , a jeden znak precesyjny 30×72=2160 lat tyle wychodzi i nic na to nie poradzisz😉 „

        Może, może, ja się nie upieram. Może i tak być.😀 Skoro – jak piszesz: 1 stopień precesyjny to ok 72 lata, wówczas 360 stopni to rzeczywiście 25 920 lat. Ale czy rzeczywiście tyle trwa rok platoński? Masz pewność? Skąd ona?

        „Koincyndencja Zodiaku Gwiazdowego i Tropikalnego nastąpiła ok 223 n.e stąd epoka Wodnika znacznie się dopiero ok. roku 2400 .Tzw sideral vernal pioint to dzisiaj ok 5 stopni Ryb – czyli mamy 5×72=360 – i tyle lat (około) trzeba dodać do roku 2016 aby SVP „weszło” w Wodnika .”

        I tak też może być. 😀

        • Dawid56 pisze:

          Tak naprawdę biorąc pod uwagę teorię Velikowskiego, nikt nie wie ile dni liczył dzień przed rokiem ok 700 p.n.e.To jest chyba najwcześniejsza data historycznego zaćmienia Słońca.Co prawda znam wyliczenia bitwy pod Kurukszetra 18 luty 3102 p.n.e ale są to obliczenia post factum i stosunkowo „nowożytne”.
          Być może rok kiedyś liczył 360 dni przed rokiem ok 1500 p.n.e i wtedy te wszystkie obliczenia cyklu precesji po prostu „biorą w łeb”

  4. JESTEM pisze:

    Musiał też istnieć inny „cykl” obejmujący 5. Słońc w taki sposób, że w sumie jest ich 20…
    1,2,3,4, 5, 1,2,3,4, 5, 1,2,3,4, 5, 1,2,3,4, 5 = 20.
    Jak to Hopi mówili: Jest 9. Słońc (światów), ale zawsze piąty jest pomiędzy czterema z przodu i czterema z tyłu… Zawsze piąty daje możliwość przejścia – transformacji pozwalającej „wyjść z koła” – „zeskoczyć z karuzeli”… na inny „poziom”…🙂

    • margo0307 pisze:

      Zapewne… coś jest na rzeczy z tymi kalendarzami…, od jakiegoś jednak czasu… przestałam zwracać na to uwagę i zastanawiać się… – kto ma rację…, albo który rok ważniejszy jest od innego…😉 – które interpretacje… Majów, czy Hopi, czy jeszcze jakichś innych astrologów są słuszniejsze i prawdziwsze od innych, bo… nie mam wątpliwości, że wszyscy znajdujemy się w… bardzo specyficznym okresie czasu.., w bardzo specyficznym okresie wydarzeń…
      Mam wrażenie, że… ten obecny czas – będący zresztą tak, jak wszystko inne iluzją…😉 napięty jest niczym struna – gdzie klarowność i Światło stają się coraz bardziej jasne, wspomagając proces zmian – o których mówili zarówno Majowie jak i Hopi ale też… wielu innych Mądrych Ludzi… – starających się przygotować nas do obecnie zadziewających się zmian, mających na celu… zanik tej Matrixowej iluzji, która… nie może już nadal istnieć w takim – jak dotychczas… stanie…
      Wiem jednak, że jest to… na całe nasze szczęście 😉 – długotrwały proces tak, by każdy z nas miał możliwość… w miarę… łagodnego uczestniczenia w nim…
      Jak Ziemia długa i szeroka…, wszyscy już globalnie – stajemy się świadkami załamywania się tej iluzji, w której wiele… z fizycznych pułapek… takich m.in. jak społeczne, ekonomiczne, przemysłowe czy polityczne „utarte zasady”…, podobnie jak systemy religijne… zaczynają się po prostu na naszych oczach rozpadać… 🙂
      Ten proces – jak widać – wspomaga również Matka Ziemia wraz z całą Naturą, tworząc zmieniające się niczym w kalejdoskopie… warunki pogodowe..
      Wszystko to… ma na celu jedno – rozplątać Matrixową tkaninę rzeczywistości taką – jaką znaliśmy do tej pory…
      Wzrost świadomości nas wszystkich… również przyczynia się do tej… globalnej reorganizacji…, musimy jednak pamiętać o tym, że…
      aby mogło zaistnieć coś nowego – stare musi odejść – w taki czy inny sposób…
      Lepiej jednak dla nas jest, gdy… wyburzanie starego budynku na miejscu, na którym ma powstać nowy, wspaniały kompleks…, przeprowadzamy w sposób kontrolowany – ostrożny i bezpieczny…, aniżeli wówczas… gdy wkracza w ten proces… Natura, czy jakaś.. inna Siła Wyższa.., powodując jego gwałtowne zawalenie…, które wzbudza w nas destruktywne emocje strachu, trwogi i lęku…
      Dlatego tak ważne jest – byśmy zachowali wewnętrzny spokój i harmonię…, byśmy starali się… przyglądać raczej.. zadziewającym się zmianom – niż w nich uczestniczyć…
      Byśmy stali się ich obserwatorami bez emocjonalnego czy intelektualnego angażowania się w nie…
      To z-rozumienie… przyniosły mi moje… dwa ostatnie sny, które opowiedziałam na forum oraz dzisiejszy…, podczas którego przemieszczałam się pociągiem, obserwując spokojnie… zmieniający się… dziwny krajobraz za oknem…

      • Maria_st pisze:

        To z-rozumienie… przyniosły mi moje… dwa ostatnie sny, które opowiedziałam na forum oraz dzisiejszy…, podczas którego przemieszczałam się pociągiem, obserwując spokojnie… zmieniający się… dziwny krajobraz za oknem…

        Piękne z-rozumienie Małgoś❤

        • Teresa Chacia pisze:

          Jakież piekne zrozumienie
          żeby tylko innych na pastwę losu zostawienie
          ale nie
          bo ja tak chcę bo ona tak chce
          jeszcze wszystkich uśpić trzeba
          żeby nigdy nie sięgnęli szczęścia i nieba
          żeby psychopaci przeciw ludziom dalej działali
          i żeby ludziska nigdy sie w tym nie zorientowali
          żyjcie w harmoni złu się nie przeciwstawiajcie
          i zawsze przed kimś mądrzejszym się kajajcie
          więc posłuszne ludziska przed zmianą na lepsze się chowają
          a mądre oświecone wciąż tylko o harmonijnej miłości bajają.

          • Maria_st pisze:

            oświecone”….
            jakie oświecone?
            Chacia wróc do wpisów nnki i zobacz co Ona pisała na temat oświeconych.
            Może wtedy nie będzieś pisała o oswieconych, no chyba że żarówka firmy OSRAM

          • Teresa Chacia pisze:

            Przeszłość już za nami
            przyszłością nas nie omamisz
            więc gdzie chcesz i do kogo wracaj
            i takimi radami głowy nie zawracaj.

          • Maria_st pisze:

            „Przeszłość już za nami
            przyszłością nas nie omamisz
            więc gdzie chcesz i do kogo wracaj
            i takimi radami głowy nie zawracaj. ”

            a ty mozesz glowe zawracac swoimi radami ?
            czy nie zauważyłaś że na takie blogi wchodzą przebudzeni a nie śpiący, ich/śpiących / trzeba szukać wokoł siebie i poprzez swoje postępowanie budzić ich, byle nie do walki a raczej do poznania siebie .
            I piszę to na podstawie własnych odczuć .

        • margo0307 pisze:

          „.. Piękne z-rozumienie Małgoś
          ~~~~~~
          Jak widać Maryś, niektórzy nie podzielają tego zdania 😉 ale… nic na to nie poradzę…, ani ja, ani Ty, ani nikt inny – kto z-rozumiał, że iluzje mogą zaniknąć jedynie wówczas – kiedy przestaną być zasilane…

          Wczoraj siedzieliśmy sobie z mężem w domku i rozmawialiśmy m.in. o… zgonach…
          Byłam zadziwiona… jak wielu z naszych znajomych i nieznajomych – z naszej okolicy… odeszło…
          W sumie, od grudnia ub. roku naliczyliśmy 43 osoby…, spośród których aż 28! było naszymi znajomymi z sąsiadujących z nami ulic…, pozostawiając za sobą swoje emocje…, niezaspokojone marzenia…, piękne domy, samochody etc…
          Najdziwniejsze, że to ludzie… mniej/więcej w naszym wieku, którzy… "na oko" nie uskarżali się na nic…, nie chorowali przewlekle…

      • trelemorele pisze:

        „Dlatego tak ważne jest – byśmy zachowali wewnętrzny spokój i harmonię…, byśmy starali się… przyglądać raczej.. zadziewającym się zmianom – niż w nich uczestniczyć…
        Byśmy stali się ich obserwatorami bez emocjonalnego czy intelektualnego angażowania się w nie…”
        _________________________________
        Tak, tak, my schowajmy się pod pierzyny, na jakiś czas powietrza starczy, przeczekajmy aż inni zadbają byśmy chcieli z tych ciepłych pierzyn wyjść, niech sobie inni walczą z systemem jak im tak źle. Nam jest dobrze…system z nami, my z systemem i dla systemu nawet pod pierzynami🙂

        • Maria_st pisze:

          „Tak, tak, my schowajmy się pod pierzyny, na jakiś czas powietrza starczy, przeczekajmy aż inni zadbają byśmy chcieli z tych ciepłych pierzyn wyjść, niech sobie inni walczą z systemem jak im tak źle. Nam jest dobrze…system z nami, my z systemem i dla systemu nawet pod pierzynami ”

          Jeśli ktoś lubi czekac pod pierzyną–niech czeka–nic mi do jego czekania.
          Walka————————rodzi walke i tak w kółko obłęd.
          Ja w całości zgadzam sie ze słowami margo.
          Zna siebie, pracuje nad soba i wie ze robi tak jak nalezy, nawet jeśli ktoś widzi to inaczej.
          Jeśli chcesz walczyć–walcz i wzmacniaj pole matrixa, jeśli tak lubisz, tkwij w tej iluzji walki.
          Ja wyrosłam z walk.
          Wiem że zmiana może zaistniec tylko jeśli sami sie zmienimy–indywidualnie, inaczej na nic ta beznadziejna walka z systemem ktory sami stworzyliśmy.

          • trelemorele pisze:

            Maryś, o jaką ty formę walki mnie posądzasz?
            Z jakiej formy walki już wyrosłaś, jaką kiedyś prowadziłaś?

          • Maria_st pisze:

            Z jakiej formy walki już wyrosłaś, jaką kiedyś prowadziłaś?

            samej z soba

          • trelemorele pisze:

            „Z jakiej formy walki już wyrosłaś, jaką kiedyś prowadziłaś?

            samej z soba
            __________________________
            samej z soba…świetna odpowiedź…ciekawe czy ktoś poza tobą wie o co ci chodzi

          • Maria_st pisze:

            „samej z soba…świetna odpowiedź…ciekawe czy ktoś poza tobą wie o co ci chodzi ”

            wielu WIE

          • margo0307 pisze:

            ” Z jakiej formy walki już wyrosłaś, jaką kiedyś prowadziłaś?
            samej z soba

            … ciekawe czy ktoś poza tobą wie o co ci chodzi”
            ~~~~~~
            Tak, ja wiem🙂

          • siola pisze:

            Przyszlosc w przeszlosci ,bedziem mieli nad glowami gosci a pociag z pod zamczyska wyjedzie pamiec dla karzdego z nas przywiezie.Obym nie byl zaskoczony ,ale mam nadzieje ze bylem zawsze z dobrej zycia strony.Baloniki baloniki kto by o tym wiedzial,to tak jak z tymi Litewskimi grobami jeden z nich mi podpowiedzial Ludwiks Kopic.Dziwne ale tak i ciotke Klare znalazl.Coz a noz przyjdzie Moment by sie mogl przytulic czlowiek do czlowieka i nie bal sie ze drugiemu bol tym zada.Czym kryto dachy na przedmorzu?

          • Dawid56 pisze:

            „Walka————————rodzi walke i tak w kółko obłęd.
            Ja w całości zgadzam sie ze słowami margo.
            Zna siebie, pracuje nad soba i wie ze robi tak jak nalezy, nawet jeśli ktoś widzi to inaczej.
            Jeśli chcesz walczyć–walcz i wzmacniaj pole matrixa, jeśli tak lubisz, tkwij w tej iluzji walki.
            Ja wyrosłam z walk.
            Wiem że zmiana może zaistniec tylko jeśli sami sie zmienimy–indywidualnie, inaczej na nic ta beznadziejna walka z systemem ktory sami stworzyliśmy.”

            Święte słowa Margo i Mario- dziękuję🙂❤

            Dokładnie taką drogę wskazywał Jezus- drogę przemiany siebie a nie walkę- ( usuń z Siebie to co jest powodem grzechu- to jego nauka)
            Jeśli zmienisz Siebie zmienisz Świat otaczający Ciebie.To Ty masz się zmienić , a nie Świat- Świat się zmieni , jeśli Ty się zmienisz- to największa tajemnica

          • Maria_st pisze:

            Ostatnio poczułam potrzebę przeczytania ksiązek na temat uprowadzeń.
            Jedna to KONTAKT – JOHANNESa FIEBAGa oraz 2 ksiązku dotyczące Andreassonów.:
            SPRAWA ANDREASSONÓW i FAZA DRUGA – R. FOWLERa.
            Bardzo ciekawie napisane, duzo znam z autopsji.
            Najciekawsze są wnioski zawarte w Kontakcie .

          • Teresa Chacia pisze:

            Gratuluję Margo Mario i Dawidzie tak pięknie przez was świata na lepsze zmienionego
            dziękuję też za przyczynienie się tak bardzo wytężoną pracą do tego
            dzięki temu wszyscy żyjemy jak w raju
            w swoim własnym domu w swoim własnym kraju
            nie ma kłamstwa ucisku i niewoli
            nikogo nikt nie straszy nic nikogo nie boli
            jedna wielka szczęśliwość jedna wielka błogość
            tylko Teresa Chacia czasem daje w kość
            wymyślonymi z sufitu wpisami
            a przecież tak tu pięknie jest zawsze między nami.

          • Maria_st pisze:

            Gratuluję Margo Mario i Dawidzie tak pięknie przez was świata na lepsze zmienionego
            dziękuję też za przyczynienie się tak bardzo wytężoną pracą do tego
            dzięki temu wszyscy żyjemy jak w raju
            w swoim własnym domu w swoim własnym kraju
            nie ma kłamstwa ucisku i niewoli
            nikogo nikt nie straszy nic nikogo nie boli
            jedna wielka szczęśliwość jedna wielka błogość
            tylko Teresa Chacia czasem daje w kość
            wymyślonymi z sufitu wpisami
            a przecież tak tu pięknie jest zawsze między nami.

            prawde napisałaś, coś w tym jest
            Dziękuję

          • margo0307 pisze:

            ” Gratuluję Margo Mario i Dawidzie tak pięknie przez was świata na lepsze zmienionego
            dziękuję też za przyczynienie się tak bardzo wytężoną pracą do tego dzięki temu wszyscy żyjemy jak w raju…”

            ~~~~~~
            Teresko, ależ z Ciebie uparciuch…😉
            Dlaczemu nie chcesz pojąć, że… nikt, nikomu nie może zmienić jego świata…,
            że każdy może zmienić jedynie… swój własny świat
            Zmiana własnego świata leży w zasięgu każdego z nas poprzez… zmianę we własnym wnętrzu…
            Osoby świadome doskonale wiedzą, że ich życie nie jest czymś, co dzieje się poza nimi…, oni wiedzą, że nie są tylko obserwatorami życia, lecz… jego twórcami…, bo tak w istocie jest..🙂
            Jeśli wychodzisz z założenia, że Twoje życie poprawi się przez przypadek, lub że ktoś inny może je poprawić na lepsze – już na starcie popełniasz błąd…, ponieważ może się ono zmienić i poprawić jedynie wówczas – kiedy Ty sama zaczniesz je faktycznie zmieniać…
            Sama już nie wiem… po co ja to piszę… ?

          • siola pisze:

            Dlaczemu nie chcesz pojąć, że… nikt, nikomu nie może zmienić jego świata…,
            że każdy może zmienić jedynie… swój własny świat…

            Malgos obie moze macie racje ,
            moze tylko Mistem jest zatrute zrodlo,
            Stawka Wieksza niz Zycie,
            Wilka z BOGIEM zamien,
            zastanow sie nad skladowa,
            Coz dla nich zycie jest nie wazne,
            ONI mysla ze nikt falszu tu nie widzi,
            Korupcja na boskich urzedach ,
            az Po niebo smierdzi ,
            Ale mowia macie Prawo i Sprawiedliwosc
            macie Platforme Obywatelstwa,
            macie wszystko co jest dobre w slowie,
            ale co jest odwrotnoscia w czynie,
            Macie BOGA jak W O L F ;
            TYLKO MUSI JEDEN Z DRUGIM TO POSKLADAC;
            Walczyc z nimi tez sie nie da ,
            bo to Malgos jak z lustrzanym wojownikiem,
            ON nie martwi sie ze nie zginie bo ma W O L F moc i nad zyciem wladze,
            a czlowiek jest w ich rekach narzedziem i olowianym zolnierzykiem,
            kturym sie od wiekow bawia,
            Ale jak tu zabic B O G jak ON SIE ODRADZA;
            A odbila mu jego pasozydnicza wladza,
            sam juz tak nauczone ze zycia swego nie uwaza,
            wiec jak bezie Twoje czlowieku zycie szanowal.
            Ty walczac z bydlakami musial bys sie stac tym samym bydlem,
            a i tak nie wygraz z nimi bo ich wladza jest twa pamiec.
            I B O G sie bawi zyciem ludzi jak by bylo jego wlasnym,
            o
            Od po prostu boskie swinie w ludzkiej skurze .
            I to Stawki ostatni byl odcinek.
            Od ale pocieszeniem widokowka z przyszlosci na Ksiazencym Kamieniu
            Zmienia juz niedlugo pokrycie na Przedmoskim Domu dachu.
            Ale zamiast miecza macie ludzie jezyk ,wiec go uzywajcie ,
            bo to kole i tnie Boze Zony lepiej niz ich miecz skrwawiony.
            A tak uchronisz swoja Dusze przed ich boskim Mistem.
            i nie dasz sobie przypisac co czlowieku nie jest Twoje a B O G a

          • Teresa Chacia pisze:

            Harmonijna Margo nigdy nie uparta
            nie to co Teresa co nic nie jest warta
            jak Margo napisze to same mądrości
            Teresa wciąż pokazuje te swoje słabości
            Margo tak oczytana wie wszystko na każdy temat
            Teresa może napisać tylko swój chybiony poemat
            Margo jest ciągle czujna ma właściwą odpowiedź dla każdego
            a Teresa Margo zapyta po co tu jesteś i dlaczego?
            bo Margo każdemu z miłością odpowie
            Teresa walczy tym co uroiło się w jej głowie
            bo Margo każdego(wolna wola) z matrixa wyzwoli
            Teresa musi jeszcze wewnętrznie pracować i to powoli
            bo Margo ma swoje i innych zrozumienie
            Teresa no cóż tylko swoją intuicję i jeszcze sumienie
            które obojętnie wobec innych jej przejść nie pozwoli
            a Margo ma tylko siebie i siebie i siebie dowoli
            Teresa chce wraz z innymi zmieniać ten świat
            Margo tylko z Marią Dawidem Jestem i Ifrytem jest za pan brat
            ale Teresa jest niepoprawnym uparciuchem
            i zaraz dostanie od Margo kolejnym komentarza obuchem.

          • Teresa Chacia pisze:

            Siola masz rację ale słowem budzenie
            a nie tak jak czyni Margo jeszcze większe uśpienie.

          • margo0307 pisze:

            „.. Malgos obie moze macie racje , moze tylko Mistem jest zatrute zrodlo…”
            ~~~~
            Może i jest tak, jak mówisz, że obie mamy rację, lecz… nie o racje tu chodzi…, jeno o wzięcie sprawy w swoje ręce po to, by uzdrowić swój… ciasny ale własny świat…😉
            „Źródło jest zatrute” tylko wówczas, kiedy… świadomie lub nie – je zatruwamy naszą własną ignorancją…, brakiem odpowiedzialności za własne myśli i poczynania.., bo wg. mojego z-rozumienia – prawdziwe Źródło znajduje się w każdym z nas i każdy z nas czerpie z niego swą wiedzę i mądrość…
            Wszystkie inne źródła… mogą nam oczywiście pomóc coś z-rozumieć ale… lekcji za nas nie odrobią…, życia za nas nie przeżyją…, wiedzy z naszych doświadczeń za nas nie wyciągną… i nie skorzystają z nich stosując je w swym życiu…

            * * *
            „…TYLKO MUSI JEDEN Z DRUGIM TO POSKLADAC…”
            ~~~~
            Ano właśnie – z-rozumieć, poskładać do kupy, wyciągnąć wnioski i… zastosować je w swym świecie.., w swym codziennym życiu…🙂
            * * *
            „..Walczyc z nimi tez sie nie da , bo to Malgos jak z lustrzanym wojownikiem, ON nie martwi sie ze nie zginie…”
            ~~~~
            Zgadzam się z Tobą Siola🙂
            Ale powiedz… Ty się martwisz, że… zginiesz ?
            Jak myślisz, w jakim celu opisałam swoje senne doświadczenia ?
            Czy po to, by się nimi pochwalić ?
            Nie…
            Opisałam to, co sama z-rozumiałam po… drodze…, po drodze… mojego życia i doświadczeń w nim zebranych w przeciągu kilkunastu lat…
            I dzisiaj wiem, że jeśli… dobrowolnie zrezygnujemy z własnych oporów… i najuczciwiej jak tylko potrafimy – zagłębimy się w siebie i spróbujemy… przeprowadzić „operację na otwartym” ❤ 😉 czyli… dogłębną analizę własnych stanów psychicznych.., własnych myśli…, własnych uczynków i wyciągniętych z nich wniosków…., wówczas wszelkie strachy takie m.in. jak cierpienie.., ból po stracie kogoś/czegoś…, a nawet… śmierć ciała…, przejawią się nam w całkiem odmiennym świetle – niż dotychczas mieliśmy wprogramowane… i… wcale nie jest to takie straszne, bo… strach po prostu znika…🙂
            * * *
            „.. a czlowiek jest w ich rekach narzedziem i olowianym zolnierzykiem, kturym sie od wiekow bawia…”
            ~~~~
            Myślę, że wielki już czas… zaprzestać użalania się nad sobą i odczuwania oraz postrzegania siebie samego niczym… „ołowianego żołnierzyka, którym ktoś się zabawia”, bo tylko wtedy, kiedy przyzwalamy by – ktoś kierował naszym życiem – sami tracimy nad nim kontrolę… 🙂

          • margo0307 pisze:

            „… bo Margo ma swoje i innych zrozumienie…”
            ~~~~
            „głos wołającego na puszczy…”

          • Maria_st pisze:

            „nie to co Teresa co nic nie jest warta ”
            „Teresa wciąż pokazuje te swoje słabości ”
            „Teresa może napisać tylko swój chybiony poemat ”
            „a Teresa Margo zapyta po co tu jesteś i dlaczego? ”
            „Teresa walczy tym co uroiło się w jej głowie ”
            „Teresa musi jeszcze wewnętrznie pracować i to powoli ”

            Tereniu i po co sobie TO projektujesz ?
            Dobrze, że jednak zauważasz u siebie cos pozytywnego ”

            Teresa no cóż tylko swoją intuicję i jeszcze sumienie
            które obojętnie wobec innych jej przejść nie pozwoli

            Teresa chce wraz z innymi zmieniać ten świat

            ale Teresa jest niepoprawnym uparciuchem
            i zaraz dostanie od Margo kolejnym komentarza obuchem.

            Dlaczego wszedzie widziśz atak na swoje widzenie?
            Czy jest to spowodowane tą wyżej projekcją?
            Czy margo nie może mieć swojego zdnaia, niekoniecznie spojnego z Twoim?
            Czy dlatego „walczysz” ze słowami margo i nie tylko Jej ?
            Bo sa inne niz Twoje?
            Chcesz by inni rozumieli Ciebie gdy ty sama masz problem ze zrozumieniem innych?
            Intencje masz dobre, tak uważasz…..dlaczego nie zauwazasz ich u innych ?

          • Teresa Chacia pisze:

            Mario święta
            czyżby przez Margo do obrony najęta
            słowa nasze
            projekcje wasze
            ja piszę to co czuję
            i na nikogo nic nie projektuję
            co Margo pisze nic mi do tego
            tylko na siłę chce mnie zmienić dlaczego?
            to nie ja piszę że jest uparta
            i niech sobie będzie jak najwięcej warta
            to ona ciągle moje słowa podważa
            i ona może jak chce się wyrażać
            ale ja już nie mogę
            czyżby bała się że komuś pomogę
            może nie
            ale ma być jak Margo chce.

          • JESTEM pisze:

            „Sama już nie wiem… po co ja to piszę… ?”

          • margo0307 pisze:

            „Sama już nie wiem… po co ja to piszę… ?”

            ~~~~
            Teraz to… i ja zaśmiałam się serdecznie…😄
            Dziękuje kochana JESTEM❤

        • margo0307 pisze:

          „… żeby tylko innych na pastwę losu zostawienie
          żyjcie w harmoni złu się nie przeciwstawiajcie…
          bo ja tak chcę…”~

          ~~~~~~
          Nie wiem Teresko czy… doświadczyłaś kiedyś Ty, lub ktoś z Twoich bliskich… kontaktu z wysokim natężeniem prądu i jego porażeniem… ?
          Jeśli nie, to zapewne nie wiesz o tym, że… gdy człowiek zostaje porażony prądem o silnym natężeniu to… w żadnym razie nie wolno nam takiego człowieka bezpośrednio dotykać !!! Bo jeśli zechcesz takiemu człowiekowi, będącemu pod działaniem silnego napięcia prądem pomóc – wchodząc z nim w bezpośredni kontakt, wówczas – sama również zostaniesz porażona prądem…
          Nie zamierzam Tobie Teresko, po raz kolejny już… tłumaczyć mojego punktu widzenia tego, co się zadziewa…, tych wszystkich… zawirowań… jakie staną się niebawem udziałem nas wszystkich, bo wszyscy znajdujemy się pod ich wpływem…
          Jeśli chcesz nadal wchodzić w emocjonalne i intelektualne zależności iluzji Matrixa – to… voilà…, walcz sobie ze wszystkim z czym tylko chcesz i masz potrzebę…
          Wiedz jednak, że… z szalejącym tornadem… jeszcze nikt – nigdy nie wygrał i każdy rozsądny człowiek trzyma się od niego najdalej jak tylko może…
          * * *
          „… przeczekajmy aż inni zadbają byśmy chcieli z tych ciepłych pierzyn wyjść, niech sobie inni walczą z systemem jak im tak źle…”
          ~~~~~~
          Dlaczego… nie dziwi mnie Lilu Twoja… ironiczna i prześmiewcza reakcja ?
          Powiem Tobie… – dlatego, że sama nie bardzo wiesz co wokół Ciebie się zadziewa…, bo na razie jeszcze tego tak silnie nie doświadczasz…
          Wiem jednak, że… odczuwasz głęboko w sobie… „coś”…, co jeszcze nie nazwałaś, a co już budzi w Tobie niepokój…
          Jeśli wydaje się Tobie jedynym rozsądnym rozwiązaniem wybudowanie murów i… odizolowanie się od – jak to nazywasz – pasożytów, uważając, że w taki sposób pozbędziesz się nadchodzących dylematów – wiedz,że.. się mylisz…, bo nie jesteś w stanie odizolować się od zmian, jakie nadchodzą i które dotyczyć będą wszystkich nas, nawet tych, którzy posiadając prywatne odrzutowce – uniosą się wysoko w górę…😉
          Podobnie, sprawa ma się z walką z systemem…, która będzie niekończącym się osłabianiem naszego potencjału energetycznego tak długo aż… pozbawi nas całkowicie sił… i wyssie z nas energię…

          Ale może… błędnie zrozumiałam Twoją odpowiedź ?,
          Może jest dokładnie tak, jak napisałaś:
          „..Nam jest dobrze…system z nami, my z systemem i dla systemu nawet pod pierzynami🙂 „
          Jeśli tak to… życzę powodzenia🙂

          • trelemorele pisze:

            „Ale może… błędnie zrozumiałam Twoją odpowiedź ?,”
            _______________
            Na to wygląda

            „..Nam jest dobrze…system z nami, my z systemem i dla systemu nawet pod pierzynami🙂 „
            Jeśli tak to… życzę powodzenia
            _____________________
            nam czyli wam

          • trelemorele pisze:

            Małgosiu piszesz do Teresy
            „Wiedz jednak, że… z szalejącym tornadem… jeszcze nikt – nigdy nie wygrał i każdy rozsądny człowiek trzyma się od niego najdalej jak tylko może…”

            a do mnie
            ” wiedz,że.. się mylisz…, bo nie jesteś w stanie odizolować się (murem) od zmian, jakie nadchodzą i które dotyczyć będą wszystkich nas, ”

            to jakby dwie Małgosie, albo jedna, która ma rozdwojenie myśli i całkowicie rozbieżne, przeciwstawne

          • Maria_st pisze:

            nam czyli wam”

            jakim wam?
            bo nie rozumie.
            schemat ja-wy ?
            hmm

      • JESTEM pisze:

        „Zapewne… coś jest na rzeczy z tymi kalendarzami…, od jakiegoś jednak czasu… przestałam zwracać na to uwagę i zastanawiać się… – kto ma rację…, albo który rok ważniejszy jest od innego…😉 – które interpretacje… Majów, czy Hopi, czy jeszcze jakichś innych astrologów są słuszniejsze i prawdziwsze od innych, bo… nie mam wątpliwości, że wszyscy znajdujemy się w… bardzo specyficznym okresie czasu.., w bardzo specyficznym okresie wydarzeń…”

        Mam podobnie, ale wiesz, jak to jest…😉 nagle coś przychodzi, wyłania się i staje się takie… oczywiste, klarowne.🙂 Widzę wtedy w kalendarzach Majów wielki potencjał. Ogarniają one różne światy, które istnieją równolegle, ale się nie przenikają… I różne Słońca i układy… ale to bywa istotne tylko momentami. I chyba tylko dla mnie z tu piszących😉

  5. margo0307 pisze:

    … „Wiedz jednak, że… z szalejącym tornadem… jeszcze nikt – nigdy nie wygrał i każdy rozsądny człowiek trzyma się od niego najdalej jak tylko może…”
    * * *
    ” wiedz,że.. się mylisz…, bo nie jesteś w stanie odizolować się (murem) od zmian, jakie nadchodzą i które dotyczyć będą wszystkich nas…
    to jakby dwie Małgosie, albo jedna, która ma rozdwojenie myśli całkowicie rozbieżne…”

    ~~~~~~
    Nie Lilu, to wciąż jedna i ta sama Małgosia🙂
    Do Tereski napisałam w kontekście walki, do której nieustannie nawołuje.., przyrównując ją do walki z… szalejącym tornadem…
    Do Ciebie napisałam w kontekście Twojej izolacji od innych, których nazywasz pasożytami…
    Ale… skoro nie chcesz z-rozumieć o czym piszę to… trudno…, lepiej sobie pogram…

    • Teresa Chacia pisze:

      Walka wg Margo

      Walka to niewygodnej prawdy mówienie
      walka to innym oczu otworzenie
      walka to ludzi z letargu do życia wyrwanie
      walka to o prawdziwej rzeczywistości gadanie
      walka to kłamstw odtajniania próbowanie
      walka to przed nikim sie nie kajanie
      walka to o realiach mówienie
      tak żeby poruszyć nawet kamienie
      walka to zdrowych reakcji ludzi budzenie
      a nie tylko słówek o miłości mówienie
      walka to nie głowy w piasek chowanie
      walka to pasożytom działać nie pozwalanie
      walka że człowiek kimś się stanie
      żeby nie mówił ciągle do kogoś panie panie
      walka to do walki wg Margo nawoływanie
      żeby tylko moje (Margo) było na ekranie.

      • margo0307 pisze:

        „.. walka to do walki wg Margo nawoływanie
        żeby tylko moje (Margo) było na ekranie…”

        ~~~~
        Hmm.., można by było uznać to za poemat niemalże…, gdyby słowa w nim zawarte… nie były całkowicie chybione…😉
        I tak na marginesie Teresko, to… wszelką walkę zaprzestałam ok. dwóch lat temu…🙂

      • Dawid56 pisze:

        Nie powiem że zaprzestałem wszelkiej walki, bo bym skłamał.Właśnie od 2 lat walczę o Świadomość- tak mogę to określić.Odrzucam przesądy i dogmaty religijne – to tez rodzaj walki i walczę o to ażeby wątpliwości n/t głoszonej przez oficjalną naukę i religię katolicką ( i nie tylko) teorii pochodzenia Człowieka zaistniały w w Świadomości największej ilości ludzi.Po prostu nie chcę być przedstawicielem nieudanego eksperymentu, straszonym przez ponad 2000 lat Końcem Świata

        • JESTEM pisze:

          Jest subtelna, ale bardzo istotna różnica między:
          – odrzucaniem przesądów i dogmatów religijnych a przyjęciem ich ze zrozumieniem – takimi, jakie są bez dalszego ich zasilania swoją uwagą i energią
          – działaniem na rzecz czegoś np.: dzieleniem się wiedzą z innymi, taką wiedzą, która wspiera poszerzanie świadomości a walką o czyjąś świadomość.

          Dopiero kiedy przyjmujemy czyjeś przesądy czy dogmaty takimi, jakie są – z miłością i zrozumieniem, dopiero wtedy możemy się od nich uwolnić w SOBIE – poprzez z-rozumienie ich przyczyn i skutków oraz, dlaczego one wszystkie istnieją (różne przesądy i dogmaty itp., itd.). Wtedy rozumiemy, że inni mają takie a nie inne przekonania i nie potrafią ich zmienić, właśnie dlatego, że są oni zbyt jeszcze do nich przywiązani.

          Kiedy dzielimy się wiedzą (wypływającą jako wnioski z naszych doświadczeń), dzielimy się z innymi, wówczas inni mają możliwość także poszerzyć swoją świadomość. Ale gdy zaczniemy walczyć o coś z innymi, to… „kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”. Tak to działa. Nie jest to ani dobre ani złe, bo jest takie, jakie jest, jednak… Jeśli ktoś wojuje mieczem, naraża siebie i innych na zranienia. Po prostu. Chcesz ranić innych, wojujesz, nie chcesz, przestajesz. Chcesz ranić siebie, wojujesz, nie chcesz, przestajesz. Proste. Musisz nadal ranić siebie i innych, to ranisz, a nawet świadom/a tego możesz nie być.

          Co z tego jednak, że to takie proste, jak niektórzy tego nie mogą dostrzec ani zrozumieć? Nic.🙂❤

          • Dawid56 pisze:

            Z tym „zasilaniem” to kolejna pułapka.Trzeba dążyć do odkrycia prawdy choćby była ona niewygodna o może i przykra.Zasilać nie wolno negatywnego scenariusza ( koniec Świata, kataklizmy itp) ale można a nawet trzeba zasilać poszukiwanie prawdy!!!!, a tym jest np. odrzucenie dogmatów.

          • JESTEM pisze:

            „Trzeba dążyć do odkrycia prawdy choćby była ona niewygodna o może i przykra.”

            Dla mnie to oczywiste.

            „nawet trzeba zasilać poszukiwanie prawdy!!!!,”

            A po co te cztery wykrzykniki?🙂 Sam siebie potrzebujesz bardziej do tego poszukiwania przekonać?😉❤

            „Zasilać nie wolno negatywnego scenariusza ( koniec Świata, kataklizmy itp) „

            E tam… zaraz „wolno – nie wolno”…😉 A kto dał ci prawo decydować o tym, co komu wolno, a co nie wolno? Bo wiesz, ja tam nie mam zamiaru narzucać innym tego, co komuś wolno czy nie wolno. Od nikogo nie czuję się ani lepsza ani gorsza. Po prostu, kiedyś zrezygnowałam z zasilania negatywnego scenariusza i wiem, że to wprowadziło spore zmiany w moim życiu i moich relacjach z innymi o otaczającą mnie rzeczywistością, której doświadczam. I tą wiedzą czasem dzielę się z innymi. A inni wówczas inni mają możliwość także poszerzyć swoją świadomość. Ale to tylko od nich zależy, czy to dostrzegą czy nie. Więc dzielę się w wolności od rezultatów.😀

            Widzę jednak, że:
            jedni zasilają negatywne scenariusze,
            a inni nie zasilają, bo przestali je zasilać,
            a jeszcze inni nadal nieświadomie zasilają negatywne scenariusze, bo na przykład myślą, że tego nie robią, ponieważ nie widzą, że to robią… Jakby „coś” w nich samych to przed nimi ukrywało. Ale to nie jest nic z „zewnątrz”. To jest „coś”, co można by nazwać ego czyli zbytnie przywiązanie do pewnych wzorców myślowo-emocjonalnych tworzących nasze wyobrażenia (iluzje) o sobie i świecie nas otaczającym. Takie to jest, po prostu. Takie są „pułapki” i tricki… umysłu.

  6. Maria_st pisze:


    Do Ciebie napisałam w kontekście Twojej izolacji od innych, których nazywasz pasożytami…”

    tylko przed czym trelemorele ucieka?
    może trzeba cos uzdrowić a nie uciekać przed pasozytami

    • margo0307 pisze:

      „…tylko przed czym trelemorele ucieka?”
      ~~~~~~~
      Chce uciekać…, izolować się – niech ucieka – jej wybór.
      Tyle że… im dalej zabiegnie, tym trudniej będzie wrócić…

    • trelemorele pisze:

      „tylko przed czym trelemorele ucieka?
      może trzeba cos uzdrowić a nie uciekać przed pasozytami”
      _____________________
      Uzdrowić pasożytów się nie da!!! Najbardziej racjonalna metoda to izolacja przed nimi!!!
      Pasożyt to np człowiek wywodzący się z reguły z czerwonego proletariatu, z potomków czworaków i takich z nich, którzy za swiecidełka, za posadki urzędnicze, za możliwość wchodzenia na głowę mądrzejszym od siebie, za substytut władzy nad innymi, za pracę w aparacie systemu…pasożyt to takie coś z czym nie chcę mieć do czynienia. To najgorszy gatunek człowieka.
      Zastanawia mnie Marysiu co ty tak upominasz się za tymi pasożytami?
      Z reguły normalny człowiek tępi pasożyty, a ty proponujesz mi ich kochać? mam coś uzdrowić w sobie? mam pozwolić pasożytować na sobie?

      • JESTEM pisze:

        „Uzdrowić pasożytów się nie da!!! Najbardziej racjonalna metoda to izolacja przed nimi!!!”

        Najciekawsze – jak dla mnie😉 – z tej powyższej wypowiedzi są te potrójne wykrzykniki. Służą do przekazywania emocji typu:
        „JA WIEM!!!” (najlepiej)😉

        /Dopiero kiedy przyjmujemy czyjeś przesądy czy dogmaty takimi, jakie są – z miłością i zrozumieniem, dopiero wtedy możemy się od nich uwolnić w SOBIE – poprzez z-rozumienie ich przyczyn i skutków oraz, dlaczego one wszystkie istnieją (różne przesądy i dogmaty itp., itd.). Wtedy rozumiemy, że inni mają takie a nie inne przekonania i nie potrafią ich zmienić, właśnie dlatego, że są oni jeszcze zbyt do nich przywiązani.

        Kiedy dzielimy się wiedzą (wypływającą jako wnioski z naszych doświadczeń), dzielimy się z innymi, wówczas inni mają możliwość także poszerzyć swoją świadomość. Ale gdy zaczniemy walczyć o coś z innymi, to… „kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”. Tak to działa. Nie jest to ani dobre ani złe, bo jest takie, jakie jest, jednak… Jeśli ktoś wojuje mieczem, naraża siebie i innych na zranienia. Po prostu. Chcesz ranić innych, wojujesz, nie chcesz, przestajesz. Chcesz ranić siebie, wojujesz, nie chcesz, przestajesz. Proste. Musisz nadal ranić siebie i innych, to ranisz, a nawet świadom/a tego możesz nie być.

        Co z tego jednak, że to takie proste, jak niektórzy tego nie mogą dostrzec ani zrozumieć? Nic.🙂❤ /

        Pozdrawiam cię, kochana trelemorele.🙂❤

        • margo0307 pisze:

          „…„kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”. Tak to działa.
          Nie jest to ani dobre ani złe, bo jest takie, jakie jest… Proste… „
          ~~~~~~
          Nawet… bardzo proste…, tak proste, że niekiedy… nie mieści się w głowie…😉

          Już o tym gdzieś opowiadałam, chyba na Twoim blogu JESTEM…
          Grałam sobie kiedyś w taką… fajną gierkę komputerową, z pięknym orientalnym podkładem muzycznym😉 w której było przedstawione bodajże 7 albo… 9 poziomów…
          Na każdym poziomie czyhały na „mojego” ludzika.. różniste zasadzki, które musiał pokonać, by przejść na wyższy poziom…
          Na ostatnim poziomie, „mój” ludzik stanął przed lustrem, i z lustra wyszedł inny ludzik, tyle że… była to – idealna kopia „mojego” ludzika z gierki…
          Kiedy „mój” ludzik z gierki wyciągnął miecz…, ludzik z lustra także wyciągnął miecz… i zaczęli walczyć…
          „Mój” ludzik zawsze tę walkę na ostatnim poziomie przegrywał, chociaż… doszłam już do takiej wprawy, że wszystkie wcześniejsze poziomy pokonywałam bardzo szybko i łatwo…, ten ostatni jednak – wydawał mi się – nie do pokonania…
          Aż którego razu… zrezygnowałam z walki i… postanowiłam by „mój” ludzik schował miecz…
          I… stał się „cud”… kopia ludzika z lustra… też schowała miecz i zniknęła…, a „mój” ludzik mógł bezpiecznie zakończyć gierkę…🙂
          Nie mogłam się wprost nadziwić, że… straciłam tyle czasu na coś, co w swej istocie – było tak proste – po prostu schować miecz i zaprzestać walki…🙂

          Ta gierka wiele mnie nauczyła, ale nawet wtedy jeszcze… nie uświadamiałam sobie tej wielkiej prawdy zawartej w przysłowiu, które przytoczyłaś o wojowaniu mieczem…, jednak gdzieś… w zakamarkach Duszy.. pozostało nasionko wiedzy i mądrości wyciągniętej zdawałoby się z… głupiutkiej gierki…😉
          Dziś wiem, że… prawda ta jest aktualna i istnieje na każdej płaszczyźnie naszego życia…
          Jedyny problem stanowi… jej z-rozumienie…
          Kiedy więc już sobie nareszcie to uświadomiłam…, zaczęłam eksperymentować z tym w swoim życiu… i… zaczęłam zauważać zmiany w nim…🙂
          Pomalutku poczęło się ono… zmieniać… Zaczęły prostować się w nim… wszelkie.. „zmarszczki i fałdki”…, relacje nabierać nowego kolorytu…
          Zmiana zaszła… we mnie poprzez akceptację tego, co jest… i odzwierciedliła się na zewnątrz mnie… Jakież to jest… proste…🙂

          • JESTEM pisze:

            Tak, pamiętam…
            Tak, to piękna przypowieść, nawet zapisałam na swoim blogu w osobnej notce. http://tonalinagual.blogspot.com/2014/03/komputerowa-gra-z-przesaniem.html

            Każda i każdy z nas w zasadzie gra w taką prostą grę, jaką opisałaś. Każda i każdy ma swoją grę i doświadcza jej reguł indywidualnie… Kiedy dochodzimy do tego „9”. poziomu i odkrywamy, w jaki sposób można zakończyć tę grę, wówczas mamy całkiem inną wiedzę niż wcześniej mieliśmy. Ktoś, kto jeszcze nie doszedł do tego „9. poziomu”, nie może z-rozumieć tego, co już teraz wiemy tak, jak i my nie mogłyśmy wcześniej tego wiedzieć. Myślą, że gadamy jakieś bzdury.😉

            A zwykle nawet wewnętrzną walkę, którą prowadzimy w sobie, nasze cierpienie, nasze zmagania przypisujemy czemuś pochodzącemu z zewnątrz, innym ludziom albo innym istotom, sytuacjom, systemom, wszelkiego rodzaju różnym zewnętrznym czynnikom (z pogodą włącznie). Na to zwalamy winę za nasze cierpienie, za wszelkie tzw. zło. Ale jeśli poczujemy w sobie potrzebę uczciwego wejrzenia w przyczynę cierpienia, zaczniemy dostrzegać, że spowodowane jest one pewnymi schematami myślowymi, wzorcami myślowymi. Dokładniej myślami, którym przyzwalamy myśleć się w naszych głowach, a z którymi się utożsamiamy. Dlatego wciąż walczymy z innymi. Dopóty, dopóki nie odkryjemy, że można zakończyć walkę.

  7. margo0307 pisze:

    „…Najbardziej racjonalna metoda to izolacja…”
    ~~~~~~~~
    Dokładnie tak działa iluzja Matrixa – racjonalnie…😀

    racjonalny wg. wiki-miki:
    1. «oparty na nowoczesnych, naukowych metodach, dobrze zaplanowany i dający dobre wyniki»
    2. «oparty na logicznym rozumowaniu»
    3. «kierujący się rozumem, logiką»

  8. Ifryt pisze:

    Sram na ten cały matrix i system, najlepszą jakością była by dobra wola i mam wrażenie że wszyscy jakoś podskurnie to wiedzą.
    Lepiej jednak pochukiwać na innych, przemoc przemoc przemoc, gwałt i zmuszanie, naciskanie…
    Do takich a nie innych zachowań, to nawet nie jest „duch walki” tylko „duch dominacji”.
    Wyobrażcie sobie że się wcielam na chwilę w ducha walki i przychodzi do mnie duch władzy i dominacji, więc mu mówie – wal się frajerze bo jak cie trzasne to się przewrócisz – on mi oczywiście po swojemu, że mam robić to i tamto, a ja mu na to – bo co śmieciu? To ja tu jestem od bicia –😀
    Duch walki zabiera dupe w troki i idzie do swojego nowego Boga, czyli ducha miłości, on zadba o niego lepiej😛 I tak powinno być.

  9. Ifryt pisze:

    Tak sobie pisze i sam sobie udzielam odpowiedzi jak na tacy😀
    Teraz widzę to jasno, „duch dominacji” ma się podporządkować duchowi miłości, inaczej się nie spełni.
    Nie ma mowy aby rządził ktoś kto nie kocha, jak podda się miłości dostanie wszystko, a jak nie to niech spierdala, gwno mnie czy innych jego mądrość, bo bez miłości to będzie tylko w swoim interesie ją wykorzystywał, więc każdy woli sam sobą rządzić, bo choć głupi to przynajmniej samego siebie kocha, a bynajmniej powinien.

    • Anna pisze:

      No i coś w tym jest co piszesz. Caly ten Duch ma poważne problemy i wyraźnie rozdwojenie osobowości. To on jest odpowiedzialny za pozorny podział na dobro i zło,istoty światła i istoty ciemnosci a w rezultacie to ta sama struktura jednak dzięki tej manipulacji cała ziemska populacja obojętnie po której stronie się się deklaruje to w rezultacie energetycznie zasila Dualnego Ducha.
      Obserwuje uważnie jak przebiega ta cała przepychanka w eterze rzekomych pracowników światła z tymi drugimi,ciągle oskarżenia,demaskowanie,wyroki,ataki energetyczne itd atmosfera wrze jak w kotle. Medytacje,kontemplacje prośby do duchowych opiekunów,przyjaznch istot o pomoc interwencje, a ci zaś nie pozostają obojętni,raz dają ochrone i głębokie uniesienie radości innym razem zatrzymują akcje serca i rzucają kłody pod nogi…jacy oni kreatywni i wspaniałomyślni. Raz piękni pełni majestatu innym razem szpetni i odrażający ale zawsze ukryci za woalką tajemniczości,która daje im tą możliwość manipulacji. Tak to właśnie ziemianie zyskali na tym ” romansie ” ze światem duchowym pokochali swój rzekomy rodowód kosmiczny jednocześnie wyrzekając się ziemskiej świadomości i organicznej formy i czują się tu jak w więzieniu. Jednak żyją nadzieją że wielki duch zrobi tu wielkie bum i uwolni ich od tego cierpienia.

      • Ifryt pisze:

        Anno ja wejścia w świat duchowy nie żałuje, bo on jest zapalnikiem dla własnego Ducha, ale ta chuć do rządzenia to do kitu jest.
        Zgadzam się jednak z Tobą w większości, w żadne kosmiczne pochodzenie nie wierzę ponad to że Ziemia jest w kosmosie.
        Ziemia jest przytulnym miejscem na tle tej czarnej pustki, ewentualne poczucie uwięzienia które rozumiem jest spowodowane zbyt nachalnym zatrzymywaniem „Matki Natury” swoich dzieci przy sobie.
        Człowiek patrzy w gwiazdy i coś czuje, tak jak by coś go przyzywało, to jest ta więż ze światem duchowym, który daje ogromne możliwości, ale własny, a nie jakieś demony z pustki, trzeba mieć wyczucie jak diabli, bo tam są przyjaciele, ale tam wszystko jest, więc nie tylko oni.

      • marek pisze:

        Duch z rozdwojoną osobowością .

        Komunizm jako eksperyment zarządzania społeczeństwem .
        Stalin edukowany przez Jezuitę
        Hitler wspierający powstanie Izraela
        Demokracja jako Aids XX XI wieku
        Wcielanie w unię państw środkowej europy z umożliwieniem
        przekraczania granic przez ” serce narodu ,” młodzież by było go łatwiej zrujnować.
        Złotouści politycy oddani ideom których nie pojmują
        Stabilny frank przez dziesięciolecia by potem zrujnować tą młodzież która pozostała i na kredytach opartych o jego stabilność budowała swą przyszłość .
        Trzysta wyższych uczelni prywatnych , by swą nową ekonomią przekształcić pokolenia w idiotów wierzących w boga – pieniądz.
        UE dla bogatych by mogli sprzedawać do wasali to co oni wyprodukowali w ich fabrykach jako siła najemna.
        Prawo europejskie wzorowane na doświadczeniach z komunizmu wkraczające do toalet z misją by wszystko i nic było zgodnie z prawem które jest popłuczynami prawa

        oto twarze tego ducha , a on sam z tyłu za tym
        m

        • Ifryt pisze:

          Bo ten Duch to straszny materialista😀

        • margo0307 pisze:

          „… Złotouści politycy oddani ideom których nie pojmują…”
          ~~~~
          To powyższe twierdzenie dobrze odzwierciedla to, co zadziewa się z tzw. „uchodźcami” w Europie, a co pokazuje poniższy filmik… i mam wrażenie, że to dopiero… preludium…

          „… Islam jest częścią Niemiec…

          Z czasem Europa stanie się jednym, wielkim państwem islamskim, które nie będzie znać innej prawdy niż: „Nie ma boga nad Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem…

          Jedzenie jest tak paskudne, ze nawet bym go psu nie dał. Nadaje się najwyżej dla.. kobiet…

          Niech żyje zdrada wobec własnej ojczyzny i narodu !…

          Nawet jeśli wystawisz ich na działanie prawdziwych informacji, nadal nie możesz zmienić ich sposobu postrzegania świata i logiki kierującej ich zachowaniem. Nie uwierzą ci…”

          • Ifryt pisze:

            Oni niewiele znaczą Marguś, w takiej Arabi Saudyjskiej to jedna trzecia mieszkańców jest cudzoziemcami, nawet bez obywatelstwa tylko tam pracują, ale tam jest surowe prawo i niema cackania się.
            Wystarczy że szwaby przestaną się cackać a te Araby będą spierdzielać gubiąc po drodze wszystko co prubowali zwędzić, tylko podszebne jest przyzwolenie społeczne, na które te durne muślimy same pracują😀
            Przecierz tych Niemców to jest ponad 70 milionów, to bardzo duży naród, w takiej Polsce i tak wszyscy mają w nosie „walkę z ksenofobią” bo nie mamy tradycji imperialno-kolonialnych, bo gdy to kwitło w XIX wieku to byliśmy pod zaborami.
            Nie ma więc nawet potrzeby takiej szopki, a lewaki tyle co sobie pokrzyczą, chamy zasrane.

          • JESTEM pisze:

            „Nawet jeśli wystawisz ich na działanie prawdziwych informacji, nadal nie możesz zmienić ich sposobu postrzegania świata i logiki kierującej ich zachowaniem. Nie uwierzą ci…”

            No cóż…
            widać wyraźnie, że żyjemy w różnych, równoległych i przenikających się światach. I nawet jeśli jeden (według mnie tzw. 4 świat patriarchalny) w zasadzie skończył się w 2012 roku, to teraz część ludzi „przechodzi” do 5. świata Pokoju i Harmonii, a inna część być może „przechodzi” do… innego świata… patriarchalnego, który jest np. kontynuacją obecnego. I tam/tu będą tacy ludzie dalej „udoskonalać” systemy patriarchalne.
            Niektórzy natomiast znajdują się w… albo „przechodzą” do któregoś ze światów matriarchalnych.

            Te światy poprzez nas ludzi, (których wibracje rezonują z różnymi światami – wzorcami myślowo-emocjonalnymi), te różne światy manifestują się poprzez nas w jednej wspólnej rzeczywistości czaso-przestrzennej. Tak to ‚widzę’.😉

            Bo z tego, co ‚widziałam’ i wiem, (a co potwierdza wiedza pochodząca np. od Hopi i Majów ;-))😉, istnieje 9 światów, z tym, że „cztery są przed i cztery po 5.tym – światem Harmonii. Bo 5. świat Harmonii to świat, w którym następuje integracja biegunowych wzorców i idei oraz energii męskich i żeńskich… w pełnej harmonii.
            A pozostałe 8 z tych 9 światów jest pod „panowaniem” raz jakiejś Bogini i pewnych wzorców myślowo-emocjonalnych (wtedy panuje matriarchat i rozwój świadomości/intuicji oraz połączenia świadomości ludzkiej z innymi istnieniami), a raz Boga i pewnych wzorców myślowo-emocjonalnych, idei (wtedy patriarchat i rozwój umysłu/ego oraz oddzielenie świadomości ludzkiej od innych form istnienia).

          • Ifryt pisze:

            Przesadzasz JESTEM😀
            W moim świecie niema ani patriarchatu ani matriarchatu, nie musze lubić obcych, nazwijmy to „męską rywalizacją”, a system władzy niema nic do tego😉
            Z braćmi wojować niemam ochoty, a obcy sami się proszą, to czysta uczciwość🙂
            Oczywiście tak potencjalnie.

          • JESTEM pisze:

            „Przesadzasz JESTEM :D”

            Że niby z czym lub w czym?

          • Ifryt pisze:

            Z tym współistnieniem istot🙂
            Lwy współistnieją z Bawoami afrykańskimi, czasem lew zabije bawoła, czasem bawół lwa.
            Taka natura. Jeśli nasza „rasa” naród czy jak to tam nazwiesz ztyka się z kimś kto naturalnie jest nam przeciwny, to może dojść do starć.
            Jak byłby matriarchat to poprostu było by więcej tarć między kobietami, bo władza była by w ich rękach, i miały by więcej powodów aby ze sobą „walczyć”, to nie jest żadna gwarancja pokoju. Lwice są tak samo brutalne i tak samo milutkie gdy je oswoić jak lwy, tyle że troche mniejsze.

          • JESTEM pisze:

            „Jak byłby matriarchat to poprostu było by więcej tarć między kobietami, bo władza była by w ich rękach, i miały by więcej powodów aby ze sobą „walczyć”, to nie jest żadna gwarancja pokoju. „

            niestety, Ifryt, to jest logika patrirarchatu, a nie matriarchatu.😉 Większość wyobrażeń na temat jak wygląda matriarchat, pochodzi ze wzorców tego świata patriarchalnego.

            W okresach matriarchatu kobiety nie mają takiej władzy, jak mężczyźni w okresie patriarchatu. W tych okresach nie ma władzy jako takiej. W tych okresach kobiety nie mają zatem powodów, by ze sobą „walczyć”. Owszem, w okresie patriarchatu – co możesz z łatwością zaobserwować – kobiety w zasadzie często walczą ze sobą i konkurują, podobnie jak mężczyźni. Dlatego, że są pod „panowaniem” albo raczej pod wpływem wzorców „świata patriarchalnego” (lewa półkula mózgu działa intensywniej niż prawa).

            A sam niedawno napisałeś: Czyżbyś już zapomniał?
            „Duch walki zabiera dupe w troki i idzie do swojego nowego Boga, czyli ducha miłości, on zadba o niego lepiej😛 I tak powinno być.”

            To jest… harmonizowanie – powiedzmy, że tego, co „męskie” z tym, co „żeńskie” w nas. W tobie i we mnie także.

            I pisałeś:
            Teraz widzę to jasno, „duch dominacji” ma się podporządkować duchowi miłości, inaczej się nie spełni.
            Nie ma mowy aby rządził ktoś kto nie kocha, jak podda się miłości dostanie wszystko, a jak nie to niech spierdala, gwno mnie czy innych jego mądrość, bo bez miłości to będzie tylko w swoim interesie ją wykorzystywał, więc każdy woli sam sobą rządzić, bo choć głupi to przynajmniej samego siebie kocha, a bynajmniej powinien.”
            https://nnka.wordpress.com/2016/01/17/zle-obliczony-koniec-kalendarza-majow/#comment-56582
            😀

          • Ifryt pisze:

            dobra żeby nieco „udobruchać” nieco miłośników ciepłego i miłeo współistnienia, to dodam że nie chodzi mi o zezwierzęcenie, bo to tylko takie przykłady, a ludzie to nie lwy ani bawoły.
            Jednak aby się do kogoś „przyłączyć” to trzeba się troche postarać a nie jak do chlewa, dobrze jest to pokazane w filmach takich jak „tańczący z wilkami”, indianie pokochali białasa jak swojego, ale on się dostosował, w przeciwnym wypadku mieli by prawo poczuć się wyzwani do walki. Tu nie chodzi o jakiś chory rasizm tylko szacunek do innych istot, w tym przypadku ludzi.

          • Ifryt pisze:

            JESTEM Ty rozumiesz ducha miłości na sposób kobiecy, a ja na sposób męski, i mój nie jest gorszy niż Twój, niech Ci będzie z tym matriarchatem, napewno masz większą wiedzę o „świecie kobiecym” niż ja, zresztą bardzo szanuje tego „ducha kobiecego”, no bo jak bym mugł inaczej, ale ja się w tym gubie, bo Ty znowu przez to swoje zrozumienie trochę wypaczasz męski świat w którym zawsze panuje pewna rywalizacja, bo jak to się mówi – Matka tylko jedna, a sukces ma wielu Ojców – nie można więc męskiego świata kojarzyć tylko z patriarchatem, bo samczyk samczykowi nierówny jak słusznie kiedyś Ktosiu zauwarzył.
            Ty zaś tu stawiasz patriarchat-matriarchat, czyli masz matriarchalne zrozumienie męskieo świata, które nie jest do końca taki jak twierdzisz.

          • JESTEM pisze:

            „Jednak aby się do kogoś „przyłączyć” to trzeba się troche postarać a nie jak do chlewa, dobrze jest to pokazane w filmach takich jak „tańczący z wilkami”, indianie pokochali białasa jak swojego, ale on się dostosował, w przeciwnym wypadku mieli by prawo poczuć się wyzwani do walki. Tu nie chodzi o jakiś chory rasizm tylko szacunek do innych istot, w tym przypadku ludzi.”

            Oczywiście.😉

            „JESTEM Ty rozumiesz ducha miłości na sposób kobiecy, a ja na sposób męski, i mój nie jest gorszy niż Twój,”

            Chyba nie całkiem rozumiem ducha miłości na sposób kobiecy. Raczej rozumiem ducha miłości bez filtrowania. I oczywiście wcale nie uważam, że twój sposób jest gorszy od mojego albo odwrotnie (bez względu na to, na jaki sposób ty rozumiesz, a na jaki ja rozumiem „ducha miłości”).

            „Ty zaś tu stawiasz patriarchat-matriarchat, czyli masz matriarchalne zrozumienie męskieo świata, które nie jest do końca taki jak twierdzisz.”

            A jakie jest według ciebie moje zrozumienie męskiego świata?

            Chyba nie całkiem, Ifryt, nie całkiem jest tak, jak napisałeś, bo gdyby tak było, jak piszesz, to albo wciąż bym gadała na przykład o „wyższości światów matriarchalnych nad patriarchalnymi” albo pod niebiosa wychwalała „światy patriarchalne”.😀 A nawet nie wspominałabym o „Piątym Świecie Harmonii”.😀

            „ale ja się w tym gubie, bo Ty znowu przez to swoje zrozumienie trochę wypaczasz męski świat w którym zawsze panuje pewna rywalizacja, bo jak to się mówi – Matka tylko jedna, a sukces ma wielu Ojców – nie można więc męskiego świata kojarzyć tylko z patriarchatem, bo samczyk samczykowi nierówny jak słusznie kiedyś Ktosiu zauwarzył.”

            Może nie czytasz uważnie tego, co piszę? Napisałam przecież, że [ Te (wszystkie, różne) światy poprzez nas ludzi, (których wibracje rezonują z różnymi światami – wzorcami myślowo-emocjonalnymi), te różne światy manifestują się poprzez nas w jednej wspólnej rzeczywistości czaso-przestrzennej. ].
            Więc na przykład w świecie – okresie – cyklu patriarchalnym pojawiają się także inne wzorce, idee itd. Bo rodzą się w tym świecie – okresie – cyklu ludzie, którzy rezonują z wibracjami z różnych światów, w tym matriarchalnych albo patriarchalnych, a nawet z wibracjami rezonującymi ze światami harmonii.🙂

  10. margo0307 pisze:

    „…Caly ten Duch ma poważne problemy i wyraźnie rozdwojenie osobowości.
    To on jest odpowiedzialny za pozorny podział na dobro i zło,istoty światła i istoty ciemnosci a w rezultacie to ta sama struktura jednak dzięki tej manipulacji cała ziemska populacja obojętnie po której stronie się się deklaruje to w rezultacie energetycznie zasila Dualnego Ducha…”

    ~~~~
    Ciekawa interpretacja Anna🙂
    Czy mogła byś… bliżej doprecyzować co rozumiesz.., co masz na myśli.., pod pojęciem… „manipulacji… Dualnego Ducha” ?

    • Anna pisze:

      Ogólnie rzecz biorąc ta manipulacja dotyczy wszystkich struktur na ziemi od polityki poprzez religie,nauke,medycyne,astronomie,ezoteryke,ufo itd na srodowiska alternatywne także to się przedkłada gdzie są ulokowani nawigatorzy ,którzy dzięki niezawodnemu implantowi w głowie tj szyszynce otrzymują ” pokarm na czas słuszny ” od ducha czy też boga lub przyjaznych cywilizacji aby krzewić nowy wymiar duchowości zwany new age. Ta nowa epoka to nowy wymiar duchowości łączący wszystkie w\w struktury w jedno a nawet wysnuwa teorię iż z punktu fizyki kwantowej wszyscy jesteśmy jednością, do szczegółowego objaśnienia tego uzywa się kabalistycznych nauk🙂
      Nikogo niemal obecnie nie martwi fakt że jego mózg w 80% jest nieczynny ale istotne jest dbanie o aktywność szyszynki,o te unikalne głosy wewnętrzne,wizje,sny jako coś prawdziwego namacalnego. Prawie nikt nie ma obiekcji co do tego że utracił pamięć swojego istnienia ,skąd się wziął tu na ziemi. Zewnętrzne źródło nakazuje mu się godzić z tą sytuacją sugerując że to jest dobre i to źródło kieruje jego krokami tu na ziemi.
      Wystarczy obserwować jak to kierownictwo tu przebiega.

      • Ifryt pisze:

        Kiedyś na stronie „Projekt infinitus” którego odnośnik nawet tu jest na blogu, to fajne artykuły na ten temat pisała Beata Driada Jeleniewicz, tylko wyszło takie coś dziwnego że cała tamta strona została zawieszona na początku 2014-tego roku, a nic nie można było skopiować z tamtej strony bo miała takie zabezpieczenia😉

        To jest bardzo ważna kwestia z tą szyszynką, ale jednotorowe strasznie jest takie spojrzenie, to trzeba mieć większe rozeznanie niż jakiś robal, co dzieli wszystko tylko na – jadalne lub niejadalne –😉

        • marek pisze:

          RACJONALNA DUCHOWOŚĆ

          Lubię Ruskie – pierogi też

          Pan od pokoju i demokracji na świecie dostaje po doopie / Tak mi wyszło czytając między wierszami / .

          Amerykański wojskowy dodał też, że strategia A2/AD polegająca na ograniczaniu roli i działań przeciwnika, w tym przypadku USA, sprawdziła się ostatnio w Syrii. Chodzi bowiem o to, że Rosjanie rozlokowali na lądzie tyle baterii systemów antyrakietowych wyposażonych w pociski typu ziemia-powietrze, że namierzone amerykańskie myśliwce, samoloty zwiadowcze i drony zostały zmuszone podjąć decyzję o rezygnacji z bombardowania celów nad jedną trzecią terenów Syrii. Oznacza to tyle, że to obecnie Rosjanie kontrolują obszary bezpośrednich walk sił reżimu Baszara al-Asada z rebeliantami. Ci drudzy – z ograniczonym wsparciem amerykańskiego wojska – po raz pierwszy od trwającej od ponad czterech lat wojnie, stopniowo zaczynają przegrywać.

          obliczajcie dalej daty i terminy …
          Anna „dobrze” pisze , co ma wyjaśniać , aby się zaplątać w słowa ?, głuchy nie słyszy , ślepy nie widzi o czym mogą gadać .
          Chyba żeby …… jak w tej kpinie z ludzkich zależności , wiódł ślepy , kulawego , droga krętą była. .

          http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rakiety-rosji-przy-granicy-z-polska-nato-zaniepokojone/7wespg

          m

          • Ifryt pisze:

            USA wydaje na armię więcej niż wszyscy pozostali razem wzięci, jeśli ich dominacja została by zagrożona to by zareagowali a reszta by się zesrała.
            To jest święta zasada, czyli – chrzanić złoto, światem rządzi stal –😀
            Jak się jest silnym i potążnym to cię wtedy stać na kaprysy, w tym przypadku jest to wspieranie Izraela i tym podobne klimaty, tam jesze Saudowie w tym siedzą ale miejsza z tym, i to jest porażka tych kaprysów, a nie USA.
            Nielubie ich ale taka jest prawda.

          • marek pisze:

            Trzecia światowa już trwa , tylko nazwa inna – hybrydowa .

            Hufce poustawiane , strzelają , a lud ciemny i głupi , czeka na ” atom „., bo lubi widowiska choćby typu zagłada .

            Jak się rozum z sercem nie dogadają , to będzie nowy epos za ileś tam tysięcy lat ” Przeminęli z wiatrem , betonem i stalą „.

            m

          • Ifryt pisze:

            Zawsze gdzieś jest jakaś wojna, Grecy to wręcz uważali że pokój jest nienaturalnym stanem rzeczy.
            Widocznie taka ich natura.

          • margo0307 pisze:

            „Lubię Ruskie – pierogi też…”
            ~~~~
            Mmm.. Marek, „zrobiłeś mi smaka”😉 uwielbiam pierożki… i te ruskie, i te z kapustą i grzybami, i te ze szpinakiem i te ze… śliwkami…🙂

      • margo0307 pisze:

        ” Ogólnie rzecz biorąc ta manipulacja dotyczy wszystkich struktur na ziemi…”
        ~~~~
        Oki Anno, rozumiem🙂
        Ale… powiedz proszę.. co Ty – rozumiesz przez to, co mówisz.., tzn. kto wg. Ciebie manipuluje ludźmi ?
        Domyślam się, ale… pewności nie mam, że jest to… bliżej nieokreślony… „Dualny Duch”…, o którym wspomniałaś w pierwszym poście…
        A jeśli tak, to wyjaśnij… – kogo / co – masz na myśli ukrywającego się pod tym określeniem ?

  11. A 58 pisze:

    Czytam i doszedłem do wniosku ,że nie rozumiecie do końca o czym mówią inni .Metody i stan w jakim aktualnie się znajdujemy za pomocą wszystkim nam znanym treści informuje Siola.Wszystko ma swój czas i miejsce.Nawiązanie do Stawki większej niż życie , jest informacją.Tereska irytuje się ,że nikt nie chce walczyć o zmiany .To nieprawda. Walka toczy się od bardzo dawna i jest na ukończeniu.Metoda walki schematycznie zawarta jest w odcinku stawki pt „Liść dębu”.Już dawno Siola zwracał na to uwagę.Wiele pisaliśmy o papugach , kwiatach , delfinach , fontannach , pewnej kobiecie , zimorodkach , pewnych ludziach oszustach ,przekrętach bankowych , sądowych itd.Rozwiązanie całości schematycznie zawarte jest w odcinku „obersturmbahnfiurer WOLF.”To poszukiwanie mitycznego dowódcy tej zgrai bandytów.Powiem Wam ,że już udało się odnaleźć tego wilka.Teraz trwają przygotowania do przeprowadzenia zmian.Już widać zmiany .Pewne osoby dostają w różnej formie informacje i mocno wpływa to na ich postępowanie.Małgosia pisze o snach.Tereska również napisała , co zapamiętała.Mało , ale nawiązuje to do znanych nam innych przekazów.Powiem szczerze ,że tylko Tereska jest jeszcze nie zdefiniowana.Szukałem informacji na jej temat i znalazłem zdjęcie .No kurcze , widziałem , to zdjęcie bardzo dawno temu.Klucz pewnie znajduje się w jej umiłowaniu do rymowania.Krzesło na statku znam i należy jej się to krzesło.Jest jeszcze inny schemat ,obejmujący całość.Nikt się nie domyśli ,że stworzył go Kornel Makuszyński a aktualizacja miała miejsce w 1960 roku.Z tym przekazem min związany jest nasz Dawid 56.Jego odnośnik u Kornela to matematyk poszukujący dowodu twierdzenia Fermata .W końcu rezygnuje z tych poszukiwań , bo niepotrzebnie powoduje to komplikacje w jego życiu.Nie znaczy to ,że jego wysiłki są bezowocne.Przy okazji wskazuje i potwierdza informacje z innych źródeł..Jest Małgosia , która poszukuje rozwiązania zagadki Sykstyny.Zamiast patrzeć i wyciągać wnioski samodzielnie , posiłkuje się przemyśleniami innych.Jest Livia , u której ostatnio bardzo duże zmiany .Przytrafiło się jej nawet to samo , na co zwróciłem uwagę Dawidowi przy okazji wyroczni z Togo.Znam jeszcze wiele osób związanych z walką o zmiany.

    • marek pisze:

      A we wszystkich staraniach pojawia się „mist „.

      m

      • marek pisze:

        Ifryt , wydawać dużo a z sensem i coś z tego tworzyć to spora różnica .
        Między jednym a drugim leżą pojęcia roztrwonione , zdefraudowane itd.
        Zagarnięci z Niemiec geniusze od broni powymierali . Z nowymi w USA coś krucho .

        Przegrany kaprys to nic innego jak przegrana bitwa .o Ukrainę , o Krym teraz o Syrię.
        Mało śmiechu było w necie jak marines poprosili że chcą iść do rezerwy w porcie do którego flagowy okręt uciekał bo mu technika nawaliła w kontakcie z ruskim Migiem.
        .
        Kolos na glinianych nogach stoi na dolarze – zadłużony do niebotycznych kwot.

        Tymczasem Ci mniejsi od niego pracują nad tym dolarem i to z coraz większym skutkiem .
        I znów dochodzimy do apokalipsy , bo tonący wojnę rozpoczyna.

        To tak jak z pianym chamem w knajpie , chodzi i teroryzuje słabszych, czy tchórzliwych , aż wreszcie trafi na tego kto mu da w mordę .

        Między państwami jest podobnie .

        Na razie ten co się nie boi , wstał od stolika i analizuje co z tym szaleńcem zrobić…..

        m

        • Ifryt pisze:

          Marek Ty za bardzo ulegasz tym propagamdom ekonomicznym😉
          Jeżeli stworzono potwora, to co ma do tego ekonomia? On już istnieje, nikt USA do niczego nie zmusi, a cały kontynent północno amerykański jest ich bo Kanada jje im z ręki jak młodszy braciszek.
          Do władzy dojdą wojowniczy republikanie to wszyscy skulą uszy łącznie z Rosjanami, teraz mogą bo murzynka każdy ma w nosie.

          • marek pisze:

            Wojnę wygra ten którego pierwszego pociski dolecą do celu .Czasem bywają Pyrusowe zwycięstwa i dlatego oglądamy klasyczne bitwy których ludek nie kojarzy z trzecią światową .
            Jednak parcie na to by być pewnym że to jej dolecą pierwsze wykazują obie strony,

            m;.

          • Ifryt pisze:

            Ja jakoś tego nie widzę, tylko raczej to że każdy zna swoje miejsce😉
            Znaczy to tyle że robią to na co mogą sobie pozwolić w danej chwili.
            Zagłada to raczej mitologia, panujący boją się jej bardziej niż ludność, ale lubią zarażać swoimi lękami, na które niektóży się łapią, co jest bez sensu bo i tak wiecznie nikt nie żyje.

    • margo0307 pisze:

      „…Małgosia pisze o snach… poszukuje rozwiązania zagadki Sykstyny.
      Zamiast patrzeć i wyciągać wnioski samodzielnie , posiłkuje się przemyśleniami innych..”

      ~~~~
      Nooo, brawo Jędruś brawo…

      Zadziwiające… jak szybko odkryłeś we mnie to, o czym… sama nie mam pojęcia… 😉
      Tyle tylko, że… Małgosia pisze o snach w kontekście z-rozumienia zmian, jakie w niej samej zaszły…, a nie w kontekście jakiejkolwiek z kim../ czymkolwiek walki…, a te sny… obrazują jedynie te zmiany zachodzące w Małgosi i jedynie dla niej są wartościową informacją…😉
      Co zaś tyczy się drugiego zdania, to… zaprzestałam „poszukiwań rozwiązań Sykstyny” bo to, co znalazłam w tych opracowaniach i w połączeniu z nimi…, było niczym… hmm.. rozrusznik…, taki swoisty zapalnik… uruchamiający w Małgosi pewien… „mechanizm”…😉
      I to wszystko Jędruś 🙂
      Ostatnie zdanie pozostawię bez komentu, bo… o czym tu dyskutować, skoro Ty wiesz lepiej ode mnie.. ? – niech więc Tobie tak będzie…🙂

      • A 58 pisze:

        „Tyle tylko, że… Małgosia pisze o snach w kontekście z-rozumienia zmian, jakie w niej samej zaszły…”
        Małgosia nie zrozumiała informacji przekazanej przez Siolę a dotyczącej niedbałości o życie i wynikających z tego skutków.Małgosia dowie się co zawiera przekaz z sykstyny i to od autora.Jak to możliwe?- Siola udzielił wyczerpującej odpowiedzi.

        • Maria_st pisze:

          „Zamiast patrzeć i wyciągać wnioski samodzielnie , posiłkuje się przemyśleniami innych”

          Andrzeju a Ty nie posiłkujesz sie cały czas przemysleniami innych?

        • margo0307 pisze:

          „.. Małgosia nie zrozumiała informacji… dotyczącej niedbałości o życie i wynikających z tego skutków…”
          ~~~~
          Jędruś, czy mówisz o mojej skromnej osobie ?
          Jeśli tak, to proszę… wskaż mi miejsce, w którym wyrażam.. ” niedbałość o życie”🙂

          • A 58 pisze:

            Tak wygląda cytat ze mnie Małgosiu???
            Skopiowałem ten mój wpis:
            „Małgosia nie zrozumiała informacji przekazanej przez Siolę a dotyczącej niedbałości o życie i wynikających z tego skutków.”
            Jest różnica i odpowiedź na pytanie , które mi zadałaś.Przeczytaj to co na ten temat napisał Siola , ponieważ to jest istota sprawy.

    • Teresa Chacia pisze:

      Niedawne sny
      W pierwszym w ogromnym starym zamczysku przedostałam się przez prawie szparę w dół (nie było łatwo). Na dole jakieś ze 3 osoby i pytanie po co się tu pojawiłaś. Moja odpowiedź ja chciałam się tylko przedostać. Po wyjściu z zamczyska (w pobliżu jacyś zbóje jednak na mnie nie reagowali) widok na pola i jakiś nowoczesniejszy dwór ale drogi nie znalazłam.
      W drugim jakieś badania i pluton który oznajmił że jako jedyna mam przewagę Co2 nad piachem.
      W trzecim bardzo dziwny cmentarz ( pod każdym szarym nagrobkiem dziura). Ja bałam się czy odnajdę odpowiedni grób ale jakoś łatwo poszło. POchowany był Rysiewicz a nr to 84.

      • A 58 pisze:

        Ogromne zamczysko Tereniu miało jakiś wygląd.Pamiętasz jakieś szczegóły?.Jest zamczysko , które ma wewnętrzne wąskie przejście wokół , jak i stare ukryte podziemia.Bandyci też tam są i pilnują tajemnicy.Wyjście i widok na pola oraz nowszy zamek .Zgadza się .Ten zamek istniał i musiał zniknąć z widoku.Ślad jednak na powierzchni został .Pluton , to pewnie wskazanie na radioaktywność terenu- zgadza się .Przewaga , to wiedza z chemii.Dwutlenek węgla nad piachem pasuje jak ulał do tego co na terenie związanym z zamkami wydarzyło się w latach dziewięćdziesiątych po zaprzestaniu eksploatacji podziemnej. Dziwny cmentarz z pustkami pod płytami też istniał.Nazwisko podobne (choć nie identyczne) do kogoś , kto zmarł dawno temu a związany był ze zdarzeniami w okolicy tego nowocześniejszego zamku.Numer 84 to może być data.Przy najbliżej okazji sprawdzę na cmentarzu.Coś mi się zdaje ,że związana jesteś z kimś z Saitendorfu.Nie bez powodu ten pan R znalazł się na pewnym zdjęciu hologramu ze mną i jeszcze jednym dzieckiem.

        • Teresa Chacia pisze:

          Zamczysko chyba tylko jeszcze na zewnątrz zbudowane z takich żółtych płyt a wewnątrz też wszystko tak bardziej złamane żółte. Ja byłam na górze i to przejście jakby z góry w dół. Dosłownie spadłam. Ci zbóje na zewnątrz coś wydobywali i mieli jakby czarne cyrkowe czapki. I jeszcze jedno całe życie ciągnęło mnie żeby zwiedzać zamki i dwory. Pamiętam jak byłam przez tydzień na opolszczyźnie i zwiedziliśmy w tak krótkim czasie ok 20 zamków.

          • siola pisze:

            U Odroweza Hiacynta tez chyba bylas,a z ciebie fryga .Widac moja droga mi pomozesz Mistu z wody sie pozbyc .Czas juz skonczyc z garbowaniem skury,czas by karzdy wiedzial jak z natura zyc jest w zgodzie.Z baszty sw Jerzego do tanczacej wody i krecacych sie diabelkow dojsc tez mozna?Mysle ze nie chcieli bym poszedl na Chemie ,bo biedaki byly przekonane ze to tylko jeden czlowiek .Moze jednak jest odwrotnie .Wielu ludzi rozne mysli ale jeden cel od bestyja to Ci bedzie wielka choc jedna ale z wielu glow zlozona.Ty Tereniu wiesz napewno jak to zrobic,by woda bez nazego Mistu byla i inne zycia niszczyla a po troche tez i nasze.

          • A 58 pisze:

            Zauważyłem na zdjęciach ten ciąg do zwiedzania zamków.Szukasz tego właściwego.Z tym może być trudność.Wielkie zamczysko , to jak podejrzewam Książ.Został tak przerobiony ,że niewiele przypomina wersje starsze.Ten zamek , nowocześniejszy , to jak nazywano go sloss.Siedziba Czetrizów w Saitendorfie (dziś dzielnica Poniatów w Wałbrzychu).Dziś nie pozostało po nim nic.Zachował się tylko jeden obraz przedstawiający ten zamek..I tu jest wiele związków z tą budowlą. Schloss spłonął w połowie XIX wieku.W tym zamku przechowywano duże ilości dokumentów..Ale z tego co mi wiadomo to miał być odbudowany.Zachowały się w berlińskim muzeum architektury plany odbudowy.Projektantem był młody wtedy człowiek Gustaw Knoblauch (Czosnek).Dowiedziałem się ,że ten Gustaw uratował z zamku pewne dokumenty chowając je na terenie parku zamkowego .Informacje o miejscu ukrycia umieścił na drzwiach.Tyle tylko ,że chodzi o projekt drzwi .Rzeczywiście jest na stronie architektonicznym drzwi Schlosu dziwny zapis.Nie trudno się domyślić ,że chodzi o odległość od drzwi wejściowych od strony dzisiejszego boiska.To 110 m na południe..No i Jędrusiowi opadła szczęka.Dokumenty ze schlossu Jędruś ma na swoim ogrodzie.Nawet w tym miejscu badacze prowadzili poszukiwania ,ale na przeszkodzie stanął im inny skarb.Motocykl żołnierza niemieckiego , który zakopał niedaleko skarbu Knoblaucha.Wykrywacze nie pokazały w miejscu kopania metalu i kopanie przerwali.Ale to nie wszystko.Historia Knoblaucha nie kończy się na Schlossie.Został zaangażowany do zaprojektowania wejścia do kompleksu znajdującego na górze u podnóża , której stał schloss.Wszystkie ścieżki prowadzą Teresko do Saitendorfu.Tu zamieszkali uciekinierzy po buncie na Ślęży.Tu stworzyli ośrodek oporu w czasach Sobotki.Tu pod okiem Cystersów powstał ośrodek nolarzy(tych od UFO).Ten teren narysował autor księgi Wojnicza (Król Jagiełło)na największej rozkładówce.To miejsce znajdowało się na mapach Celtów jako to , które miało ich połączyć z kosmosem.Jak chcesz Teresko , to poprosimy Marię albo Dawida ,żeby wysłał Ci mój adres Mailowy.To Ci wyślę obrazek przedstawiający ten zamek Czetrizów i inne materiały.Może cię coś naprowadzi na trop .

          • Teresa Chacia pisze:

            Andrzeju więc poproś o przesłanie mi Twojego adresu mailowego.

          • Maria_st pisze:

            Andrzeju więc poproś o przesłanie mi Twojego adresu mailowego.

            wysłalam na poczte podana na blogu, sprawdz prosze

          • Teresa Chacia pisze:

            Sprawdziłam jest i dziękuję

    • Dawid56 pisze:

      Liść Dębu= 8 czyli 2015 , GruppenFuhrer Wolf to 9 czyli 2016.

      • A 58 pisze:

        Cyfry Dawidzie prawidłowe , ale Liść dębu , to sposób .Nie walka bezpośrednia a zdobycie sztabu i dowodzącego generała.Do tego wypuszczenie generała w celu dalszego działania.

        • Dawid56 pisze:

          Pamiętam ten film doskonale:
          Ja tylko god i jawohl
          U Weissa jest kocioł
          A ta panienka to kto
          To był Dehne…
          19 – ta pancerna Pamiętam że Kolss w numerze motocykla zamalował cyfrę „3” na „8” chyba kredą.

    • Dawid56 pisze:

      A kim jest Lucy?

  12. Maria_st pisze:

    Schloss Fürstenstein von Süden to zdjęcie skojarzyło mi sie z Wawelem

  13. Ifryt pisze:

    https://nnka.wordpress.com/2016/01/17/zle-obliczony-koniec-kalendarza-majow/#comment-56664
    JESTEM duch miłości to duch miłości, ale może być różnie odbierany zgodnie z jego naturą, może nie jest to kwestia kobiecości i męskości bo choć mamy płeć to nie tylko ona nas określa, wiadomo przecierz że są różne kobiety i różni menżczyżni.

    Ja uważam że honor jest potrzebą miłości, jeśli ktoś rzuca wyzwanie to niby mogę to olać, ale niemam ochoty zostawiać rodaków co chcą to wyzwanie przyjąć, miłość to nie to samo co uległość.
    Zresztą powinni się znależć tacy co bronią honoru, to nie zawsze jest fajne, no ale…
    Schańbiona miłość pragnie czegoś w rodzaju zemsty, choć to nie do końca oto chodzi, więc lepiej do tego nie dopuszczać.
    Lewacka propaganda jest tak bezczelna że chańbi mój naród, a te Araby to przy okazji, nigdy nic do nich nie miałem.

    • JESTEM pisze:

      „miłość to nie to samo co uległość.”

      Oczywiście.

      „Schańbiona miłość pragnie czegoś w rodzaju zemsty, choć to nie do końca oto chodzi, więc lepiej do tego nie dopuszczać.”

      Prawdziwa miłość nigdy nie może zostać zhańbiona, dlatego nigdy nie pragnie zemsty. To człowiek pozbawiony miłości może pragnąc zemsty. Zhańbiony może być człowiek tylko dlatego, że jeden człowiek traktuje czyn drugiego jako hańbiący. To nie jest ani dobre ani złe, to jest takie, jakie jest.

      Miłość kocha nawet tych ludzi, których twoja osobowość może nie lubić. Miłość łączy ze sobą wszystko w jedno i w każdej istocie dostrzega cząstkę Całości, Jedni. Ta miłość to dar, umiejętność widzenia (BogaiBogini w Jednym🙂 ) czyli Istoty noszącej wszystkie (różne) maski ego-ja i rozpoznającej siebie pod nimi, w nich i poprzez nie.

      Ta miłość nie zważa na żadne oddzielające, wartościujące, oceniające zasady ego-ja. A ty zdajesz sobie sprawę z tego, że to, co ludzie zazwyczaj nazywają miłością to tylko iluzje na jej temat.

      Wiesz… SEKS TO SEKS A MIŁOŚĆ TO MIŁOŚĆ.
      Pożądanie to pożądanie, a miłość to miłość.
      Zakochanie to zakochanie, a miłość to miłość.
      O wiele prościej byłoby, gdybyśmy nazywali „rzeczy po imieniu”, bez oszukiwania siebie samych i siebie wzajemnie, gdybyśmy zamiast mówić na przykład „kochaliśmy się wczoraj”, powiedzieli prościej i prawdziwej: „mieliśmy {świetny albo kiepski} seks wczoraj”.😀
      Na tym między innymi polega nazywanie oraz widzenie rzeczy, sytuacji, zdarzeń, zjawisk… takimi, jakie one są, a nie takimi, jakie nam się wydają z powodu naszych iluzji (projekcji, wyobrażeń, fałszywych tożsamości itp.). Nie stwarzalibyśmy wówczas iluzji, że się (siebie i innych w SOBIE oraz SIEBIE w innych) naprawdę kochamy, gdy mamy (nasze ego-ja ma) w takiej relacji jakikolwiek interes.

      • Ifryt pisze:

        A jednak jest to kwestia yin i yang kochana JESTEM😉
        https://nnka.wordpress.com/2016/01/19/zwierzeta-przeczuwaja-smierc-swoich-wlascicieli/#comment-56667
        To co Ty napisałaś to typowe, a nie powinno się zapominać o drógiej stronie medalu😉

      • Ifryt pisze:

        A i jeszcze jedno.
        W seksie może być miłość a może jej niebyć, tak samo we wszystkim równierz walce, miłość wszędzie siebie może zobaczyć i nie nazwie tego iluzją😀
        To my z szczacunku do niej tak wymyślamy aby jej nie skazić😀
        No ale wiem o co chodzi😉

      • margo0307 pisze:

        „… Prawdziwa miłość nigdy nie może zostać zhańbiona…”
        ~~~~
        Święte słowa kochana JESTEM 🙂

        • Ifryt pisze:

          Dobra, jeśli potraktować miłość jak BOGA to cóż można naskoczyć BOGU?
          Ale z tego się wiele może wyłonić, różne demony i wogóle.

          To nie ja się powoływałem na miłość odnośnie konfliktu z Arabami, tylko JESTEM zakwestionowała to co napisałem odnośnie ducha miłości, w kontekście mojego postu o Arabach.
          https://nnka.wordpress.com/2016/01/17/zle-obliczony-koniec-kalendarza-majow/#comment-56660
          A ja właśnie wyjaśniłem że duch miłości niema nic do tego, bo nie oznacza on z automatu pasywności wobec potencjalnych przeciwników. Arab może być nawet najleprzym przyjacielem, ale nie jest.
          Co nie znaczy że mam wąty do kogoś kto chromoli tego typu konflikty, bo Polska Polska i coś tam blablabla.

      • Dawid56 pisze:

        Czasami trudno jest zabrać głos w kwestii Miłości , gdy się ma w pamięci swoja pierwszą Miłość, która może wcale nie była Miłością, a zauroczeniem coś w rodzaju miłości z filmu Fortepian , miłości niszczącej.Bo niestety niespełniona miłość może być niszcząca, a czasami prowadzi nawet do samobójstwa- dlaczego tak się dzieje- bo tym cały ambaras aby dwoje chciało naraz.Mówiąc szczerze to w pewnym sensie niesprawiedliwe.Może to jest jakiś rodzaj karmy?
        Nie wolno mówić kocham gdy się nie kocha, nie można też wymuszać na kimś wypowiadania słowa „kocham”, gdy tamta osoba nie czuje tego całą sobą.Nie wolno też nigdy żartować z miłości.
        Przykładem tragicznej miłości jest miłość Romea i Julii.Miłość nie uznaje konwenansów.Ile zdarzyło niespełnionych miłości, z uwagi na różnice społeczne.

        • margo0307 pisze:

          „… Ile zdarzyło niespełnionych miłości, z uwagi na różnice społeczne.”
          ~~~~
          Niespełniona czy… nieodwzajemniona miłość to… też doświadczenie… 😉

          • margo0307 pisze:

            Ale czy… miłość oczekuje spełnienia ?
            Czy miłość oczekuje odwzajemnienia ?
            Czy miłość oczekuje czegokolwiek ?

          • trelemorele pisze:

            „Ale czy… miłość oczekuje spełnienia ?
            Czy miłość oczekuje odwzajemnienia ?
            Czy miłość oczekuje czegokolwiek ?”
            ______________________
            Jak idzie o miłość dziewczynki do np aktora czy piosenkarza, którego „kochają” także jej koleżanki, to zarówno ta dziewczynka jak i jej koleżanki są realistkami i raczej nie oczekują żadnej realnej wzajemności ze strony idola🙂
            W innym przypadku, to znaczy gdy już nie jesteśmy małymi dziewczynkami, to raczej miłość w jedną stronę prowadzi do problemów, pozostawia trwałe ślady na naszej psychice.

            Oczywiście zakochując się liczymy na wzajemność. Wzajemna miłość jest jednak rzadkością. Miłość nie polega na wzajemnych deklaracjach słownych.

          • Dawid56 pisze:

            W innym przypadku, to znaczy gdy już nie jesteśmy małymi dziewczynkami, to raczej miłość w jedną stronę prowadzi do problemów, pozostawia trwałe ślady na naszej psychice.

            Oczywiście zakochując się liczymy na wzajemność. Wzajemna miłość jest jednak rzadkością. Miłość nie polega na wzajemnych deklaracjach słownych.

            Właśnie chodzi o ten ślad- dlaczego powstaje?Owszem mówimy doświadczenie.Niestety zdarza się ,że Ktoś po takim doświadczeniu nie potrafi już Kochać tak samo jak za pierwszym razem.

          • margo0307 pisze:

            „…Niestety zdarza się ,że Ktoś po takim doświadczeniu nie potrafi już Kochać tak samo jak za pierwszym razem…”
            ~~~~
            Czyli co… ? – otacza się… szczelnym pancerzem… i zamyka się w nim…, zakłada cyniczną zbroję i… walczy…
            Do kogo więc może mieć pretensje, że… w późniejszym okresie… wieje od niego chłodem i ludzie go z daleka omijają ?

          • trelemorele pisze:

            „Właśnie chodzi o ten ślad- dlaczego powstaje?Owszem mówimy doświadczenie.Niestety zdarza się ,że Ktoś po takim doświadczeniu nie potrafi już Kochać tak samo jak za pierwszym razem.”
            _____________________________
            Dawidzie za każdym razem kochamy inaczej, każdy przypadek miłości jest inny…wszyscy chyba mamy tego świadomość.
            Tak samo jak za pierwszym razem nigdy nie będzie ale to nie znaczy, że ten następny raz będzie gorszy, wręcz jest duża szansa na lepszy , bo chociażby dojrzalszy wybór obiektu miłości, bo z poprzednich miłości wyciągnęliśmy wnioski na przyszłość.
            Jedynie w czasie gdy trwamy w „żałobie” po poprzedniej miłości, to wtedy nie jesteśmy gotowi na następną, wtedy wydaje nam się, że nie będziemy w stanie nikogo już prawdziwie pokochać.
            To jaka ta następna miłość może być ma wpływ wiele czynników, a głównie w jaki układ miłosny wejdziemy, czy postawimy na niepewny przypadek, czy dokonamy swiadomego/przemyślanego wyboru
            Ja od jakiegoś czasu preferuję miłość, która jest kombinacją rozsądku i zauroczenia.

          • Dawid56 pisze:

            „Do kogo więc może mieć pretensje, że… w późniejszym okresie… wieje od niego chłodem i ludzie go z daleka omijają ?”

            No właśnie do kogo, jeśli on już nie potrafi choćby chciał? Chyba że ma stale w swojej głowie ( ale to już zapewne choroba) ową starą Miłość.
            Nowa miłość powinna „przykryć” tę starą i tak się zwykle.dzieje.
            Ktoś powie wszystko zależy od nas , jeśli tylko zechcesz, to potrafisz uwolnić się od niespełnionej Miłości.
            Ale jednak tak się nie dzieje , bo człowiek nie jest maszyną która optymalizuje sytuację a Człowiekiem, który wie że nie wolno dalej brnąć w starą Miłość a to robi.
            A wydawało by się ,że Człowiek został stworzony aby być szczęśliwy…

          • Teresa Chacia pisze:

            Miłość to stan
            ale nie posiadania że ją mam
            miłość to stan
            ale czucia że ją mam
            i nie słowa miłość na 100 sposobów opisanie
            tylko prawdziwej miłości tu i teraz stosowanie
            więcej i mądrzej opisać jej nie próbujcie
            tylko czującą miłość stosujcie w życiu stosujcie
            ale wypływać z was musi
            bo nikt nikogo do opisywanej choćby najpiękniejszej nie zmusi.

          • margo0307 pisze:

            „…za każdym razem kochamy inaczej, każdy przypadek miłości jest inny…”
            ~~~~~
            To nie jest przypadkiem miłości.., ani też nie jest.. kochaniem…, to jest jedynie… przywiązaniem do… psychologicznej i fizycznej formy jakiejś osoby i zawiera w sobie emocje…
            Wg. E. Tolle, nazywane jest… upadkiem…😉 – upadkiem w świadomości, co oczywiście wcale nie oznacza, że jest to… „czymś złym”…, bo jest to… częścią nauki…, jednym z wielu różnorodnych doświadczeń… 🙂

            „…Jeśli jesteś w stanie czuć w sobie, to – co jest ponad formą, tę… esencję.., bezruch.., spokój.., obecność… – jakkolwiek to nazwiemy.., i poprzez to czucie w sobie.., bycie tym.., wówczas rozpoznajesz to w kimś innym…
            To rozpoznanie w przestrzeni bezruchu jest… prawdziwą Miłością🙂
            Ona nie potrzebuje kogoś innego.., ponieważ druga osoba jedynie odzwierciedla to – kim TY jesteś…”

        • JESTEM pisze:

          „Mówiąc szczerze to w pewnym sensie niesprawiedliwe.Może to jest jakiś rodzaj karmy?”

          Czemu miłość jest nieodwzajemniana? Ekhart Tolle wspaniale to tłumaczy:

          „Nie wolno mówić kocham gdy się nie kocha, nie można też wymuszać na kimś wypowiadania słowa „kocham”, gdy tamta osoba nie czuje tego całą sobą.Nie wolno też nigdy żartować z miłości.”

          Często mówimy, że kochamy, a nie wiemy, że to kłamstwo, bo miłość miesza nam się z pożądaniem (zakochaniem, zauroczeniem, fascynacją itp.).

          „Jak idzie o miłość dziewczynki do np aktora czy piosenkarza, którego „kochają” także jej koleżanki, to zarówno ta dziewczynka jak i jej koleżanki są realistkami i raczej nie oczekują żadnej realnej wzajemności ze strony idola :)”

          To nie jest miłość, lecz fascynacja, zauroczenie. I to właśnie są te kłamstwa, wciąż powtarzane: zauroczenie, fascynacja nazywana jest miłością. Tak, to są „kłamstwa na porządku dziennym” społecznie akceptowane, a nawet „kultywowane”.

          • trelemorele pisze:

            witaj JESTEM
            „Często mówimy, że kochamy, a nie wiemy, że to kłamstwo, bo miłość miesza nam się z pożądaniem (zakochaniem, zauroczeniem, fascynacją itp.).”
            _______________
            Czy miłość nie jest zbiorem pożądania, zauroczenia, fascynacji itp?
            Jeżeli nie to czymże jest?
            Oczywiście nie rozmawiamy o miłości macierzyńskiej, braterskiej itp, bo to trochę inna sprawa.

          • JESTEM pisze:

            „Czy miłość nie jest zbiorem pożądania, zauroczenia, fascynacji itp?
            Jeżeli nie to czymże jest?”

            Pożądanie to pożądanie.
            Zauroczenie to zauroczenie.
            Fascynacja to fascynacja.
            Pierdolenie to pierdolenie.
            A miłość to miłość.
            Więc dlaczego miałabym na przykład utożsamiać pierdolenie albo pożądanie z miłością?
            Jeśli zaś ktoś utożsamia pierdolenie czy pożądanie z miłością, to znaczy, że żyje w chaosie pojęciowym i kłamstwach (oczywiście społecznie usankcjonowanych).

            „Oczywiście nie rozmawiamy o miłości macierzyńskiej, braterskiej itp, bo to trochę inna sprawa.”

            Oczywiście. Dla mnie różne nazwy miłości to tylko komplikacja wprowadzająca i pogłębiająca podziały dla zamydlenia nam oczu, abyśmy pozostawali „pogrążeni”😉 w chaosie różnych pojęć.
            Miłość macierzyńska to po prostu miłość przejawiana w relacji matki do dziecka, ale nie uzależniająca dziecka od matki ani matki od dziecka.
            Miłość braterska to miłość przejawiana w relacji brata do brata albo człowieka do człowieka, ale nie uzależniająca jednego od drugiego.

            Miłość nikogo nie uzależnia od czegokolwiek, nie warunkuje, nie ocenia ani nie oczekuje.

            więcej tutaj: https://nnka.wordpress.com/2016/01/17/zle-obliczony-koniec-kalendarza-majow/#comment-56720

            Pięknych snów o prawdziwej miłości.🙂

          • JESTEM pisze:

            https://nnka.wordpress.com/2016/01/17/zle-obliczony-koniec-kalendarza-majow/#comment-56666

            Prawdziwa miłość nigdy nie może zostać zhańbiona, dlatego nigdy nie pragnie zemsty. To człowiek pozbawiony miłości może pragnąc zemsty. Zhańbiony może być człowiek tylko dlatego, że jeden człowiek traktuje czyn drugiego jako hańbiący. To nie jest ani dobre ani złe, to jest takie, jakie jest.

            Miłość kocha nawet tych ludzi, których twoja osobowość może nie lubić. Miłość łączy ze sobą wszystko w jedno i w każdej istocie dostrzega cząstkę Całości, Jedni. Ta miłość to dar, umiejętność widzenia (BogaiBogini w Jednym🙂 ) czyli Istoty noszącej wszystkie (różne) maski ego-ja i rozpoznającej siebie pod nimi, w nich i poprzez nie.

            Ta miłość nie zważa na żadne oddzielające, wartościujące, oceniające zasady ego-ja. A ty zdajesz sobie sprawę z tego, że to, co ludzie zazwyczaj nazywają miłością to tylko iluzje na jej temat.

            Wiesz… SEKS TO SEKS A MIŁOŚĆ TO MIŁOŚĆ.
            Pożądanie to pożądanie, a miłość to miłość.
            Zakochanie to zakochanie, a miłość to miłość.
            O wiele prościej byłoby, gdybyśmy nazywali „rzeczy po imieniu”, bez oszukiwania siebie samych i siebie wzajemnie, gdybyśmy zamiast mówić na przykład „kochaliśmy się wczoraj”, powiedzieli prościej i prawdziwej: „mieliśmy {świetny albo kiepski} seks wczoraj”.😀

            Na tym między innymi polega nazywanie oraz widzenie rzeczy, sytuacji, zdarzeń, zjawisk… takimi, jakie one są, a nie takimi, jakie nam się wydają z powodu naszych iluzji (projekcji, wyobrażeń, fałszywych tożsamości itp.). Nie stwarzalibyśmy wówczas iluzji, że się (siebie i innych w SOBIE oraz SIEBIE w innych) naprawdę kochamy, gdy mamy (nasze ego-ja ma) w takiej relacji jakikolwiek interes.

          • trelemorele pisze:

            „Pożądanie to pożądanie.
            Zauroczenie to zauroczenie.
            Fascynacja to fascynacja.
            Pierdolenie to pierdolenie.
            A miłość to miłość.
            Więc dlaczego miałabym na przykład utożsamiać pierdolenie albo pożądanie z miłością?
            Jeśli zaś ktoś utożsamia pierdolenie czy pożądanie z miłością, to znaczy, że żyje w chaosie pojęciowym i kłamstwach (oczywiście społecznie usankcjonowanych). ”
            ________________________
            wydaje się, że byłaś/czułaś się pi……na, a nie kochana

            przemawia przez ciebie kobieta zgorzkniała, wulgarna

            życzę ci doświadczenia prawdziwej miłości i ze wszystkimi jej wspaniałymi elementami🙂

          • Maria_st pisze:

            „życzę ci doświadczenia prawdziwej miłości i ze wszystkimi jej wspaniałymi elementami ”

            Miłośc to STAN i trudno go opisać .
            Opisujecie związek miedzy dwojgiem ludzi–to namiastka/maleńka/ tego STANU.

          • trelemorele pisze:

            „Opisujecie związek miedzy dwojgiem ludzi–to namiastka/maleńka/ tego STANU.”
            _____________________
            Masz rację Mario, miłość w zwiazku dwojga ludzi to tylko „element”, „owoc”, „wynik”
            miłości tej najprawdziwszej czyli MIŁOŚCI do siebie samego.
            Im bardziej kochasz siebie/szanujesz siebie/wierzysz w siebie, tym masz większą szansę na udany związek miłosny z osobą podobną do siebie.

          • JESTEM pisze:

            wydaje się, że byłaś/czułaś się pi……na, a nie kochana
            przemawia przez ciebie kobieta zgorzkniała, wulgarna
            życzę ci doświadczenia prawdziwej miłości i ze wszystkimi jej wspaniałymi elementami🙂

            No tak, kochana trelemorele… dużo ci się wydaje. Ale w porządku, niech ci się dalej wydaje to, co ci się wydaje.🙂

          • JESTEM pisze:

            „wydaje się, że byłaś/czułaś się pi……na, a nie kochana
            przemawia przez ciebie kobieta zgorzkniała, wulgarna

            Ja się nie wstydzę i jestem wolna od ocen, co ludzie powiedzą, gdy czasem użyję jakiegoś dosadnego słowa. Bo jeśli już czuję, że mam użyć jakiegoś dosadnego słowa (które może pomóc w klarowniejszym przekazie), to uczciwie używam go, a nie udaję, że go nie używam pisząc np. „pi……na” zamiast pierdolona albo „d…a” zamiast dupa. Tak jest – jak dla mnie – znacznie uczciwiej i przejrzyściej. Po prostu.

  14. margo0307 pisze:

    „…miłość w jedną stronę prowadzi do problemów, pozostawia trwałe ślady na naszej psychice.”
    ~~~~
    To nie jest miłość.
    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/12507495_547566122077754_7210988862349585431_n.jpg?oh=dcf0e384972f06557561713b8b3e3b85&oe=570B247B

    • trelemorele pisze:

      sadomasochizm?

    • margo0307 pisze:

      „…Oczywiście zakochując się liczymy na wzajemność…”
      ~~~~
      Sramtu – tamtu

      • JESTEM pisze:

        Dawid56:
        „„…Oczywiście zakochując się liczymy na wzajemność…””
        ~~~~
        margo0306:
        Sramtu – tamtu…
        ______________-
        Jak dla mnie, kochana Margo, pięknie to uchwyciłaś.

        Tak… pojawia się wtedy wzajemność… „ciał bolesnych”, które ze sobą rezonują i marzą o „obłapianiu się”… ale na miłość w takich relacjach nie ma miejsca. To są wyłącznie gry, których nie jesteśmy świadomi.

        Zakochanie po angielsku jest fajne: „fall-in-love” a „fall” znaczy spadanie upadek i jest to „upadek w świadomości”. W języku polskim mamy za-kochanie czyli jakbyśmy samo kochanie ominęli i znaleźli się „za”.🙂
        Ale oczywiście jeśli tego doświadczaliśmy, to znaczy, że mieliśmy doświadczyć,
        jeżeli doświadczamy, to znaczy, że mamy tego doświadczać,
        jeśli ktoś tego doświadcza, to znaczy, że ma tego doświadczać.
        A ten „upadek w świadomości” jest oczywiście częścią potrzebnego nam doświadczenia.

        Tragikomiczne w tym doświadczeniu jest to, że wcale na początku nie jest doświadczane jako upadek, ale odczuwamy to bardziej jako wzlot, niemal ekstazę. I dopiero po „pewnym czasie” można zdać sobie sprawę z tego, że to był/jest upadek. Ale po takich wzlotach zazwyczaj po jakimś czasie następuje cierpienie albo… tworzymy związek, który jest specyficznym układem…

        Zakochujemy się w kimś, ponieważ sami siebie nie potrafimy kochać, więc szukamy miłości na zewnątrz. I otrzymujemy wtedy wyłącznie coś, co miłością nie jest. Dlatego, że nie doświadczyliśmy jej sami w sobie, nie odczuliśmy jej i nie staliśmy się nią.

        Kiedy zaś doświadczamy miłości w sobie i odczuwamy ją w sobie i stajemy się miłością, dopiero wtedy możemy dostrzec ją w innych, ponieważ inni tylko odzwierciedlają to, kim jestem, kim jesteśmy.

        Miłość to kochanie kogoś nie dlatego, że będzie/jest ze mną, bo tak chce moje ego. Miłość to kochanie kogoś bez względu na jakiekolwiek oczekiwania czy oceny.

        Jeśli jesteś z kimś, to piękne, ale jeśli jesteś dlatego, bo „potrzebujesz tego bycia z kimś, bo inaczej nie będziesz szczęśliwa/y” – to jest uwarunkowanie, a nie miłość. A warunkowanie sprawia, że w takich uwarunkowanych relacjach nie ma miejsca na miłość. Udajemy, że kochamy przed sobą i przed innymi. Oszukujemy siebie i innych. Niektórzy nazywają takie coś „miłością warunkową”, ale to właśnie jest kłamstwem, społecznie akceptowanym, a nawet „kultywowanym”.

        • trelemorele pisze:

          JESTEM, strasznie gmatwasz pojęcie miłości.
          „Miłość to kochanie kogoś nie dlatego, że będzie/jest ze mną, bo tak chce moje ego. Miłość to kochanie kogoś bez względu na jakiekolwiek oczekiwania czy oceny. ”
          _______________
          kocham swojego chłopaka bo mi się podoba, bo podziwiam jego cechy charakteru, sposób bycia itp. Ja jemu także sie podobam, podziwia moje cechy charakteru, sposób bycia itp.
          Jest nam bardzo dobrze ze sobą, nasze relacje są oparte na wolności stanowienia kazdego z osobna itd, itd. Kochamy się wzajemnie, mało o tym rozmawiamy, ale czujemy, ze tak jest, jestesmy tego pewni, czujemy się w związku z tym bezpieczni i szczęśliwi.
          Czy uważasz, że to nie miłość?
          Oczywiście oboje mamy uczucia i dla innych, ale to nie miłość, innych ludzi, znajomych czy spotykanych na ulicach mozemy lubić lub mieć stosunek obojętny.
          Powiem ci szczerze, że gdybym zaczęła twoimi teoriami swojego faceta karmić to obawiam się, że dałby mi sygnał ostrzegawczy. Ja postąpiłabym tak samo.

          „Jeśli jesteś z kimś, to piękne, ale jeśli jesteś dlatego, bo „potrzebujesz tego bycia z kimś, bo inaczej nie będziesz szczęśliwa/y” – to jest uwarunkowanie, a nie miłość. ”
          _____________
          miłość prawdziwa jest wtedy gdy oboje potrzebujemy bycia ze sobą, gdy oboje jestyśmy razem i każdy z osobna szczęśliwi.
          kochając i nie będąc kochaną to miłość chora, niespełniona, połowiczna, tragiczna

          • margo0307 pisze:

            „…kocham swojego chłopaka bo mi się podoba, bo podziwiam jego cechy charakteru, sposób bycia itp. Ja jemu także sie podobam, podziwia moje cechy charakteru, sposób bycia itp…”
            ~~~~
            Oki.
            A co jeśli… twój chłopak się… „odkocha” i powie Tobie, że już nie podobają mu się Twoje cechy charakteru, sposób bycia…, i że… odchodzi… ?
            Albo… Tobie przestaną się podobać jakieś jego cechy charakteru i postanawiasz odejść od niego ?
            Co wtedy ?
            – Przestajesz go kochać.. ?, a on Ciebie ? 😉

          • trelemorele pisze:

            „Oki.
            A co jeśli… twój chłopak się… „odkocha” i powie Tobie, że już nie podobają mu się Twoje cechy charakteru, sposób bycia…, i że… odchodzi… ?
            Albo… Tobie przestaną się podobać jakieś jego cechy charakteru i postanawiasz odejść od niego ?
            Co wtedy ?
            – Przestajesz go kochać.. ?, a on Ciebie ?😉 ”
            ___________________________
            Jeśli, któreś z nas się „odkocha” to drugie zrozumie i na pewno nie będzie próbowało zatrzymać sposobem, siłą, szantażem itp…jestem pewna, że pozostaniemy na odległość ale w przyjaźni i szacunku do siebie, w zrozumieniu utrzymania wolności samostanowienia każdego z osobna.
            Wielką sztuką jest umiejętność kochania, bycia kochanym, ale i umiejętność odchodzenia ze związku i tak by pozostawiana osoba nie czuła się zraniona, oszukana itp.

          • margo0307 pisze:

            „… oboje mamy uczucia i dla innych, ale to nie miłość, innych ludzi, znajomych czy spotykanych na ulicach mozemy lubić lub mieć stosunek obojętny…”
            ________________
            Obojętny stosunek do innych ludzi to… wg. mnie – musi być… bardzo przykre odczucie…

            Im bardziej kochasz – tym bardziej kochają ciebie.
            Im mniej kochasz, a sama wymagasz jak najwięcej miłości od innych, tym mniej cię kochają, stajesz się coraz bardziej zamknięta, ograniczona przez swoje ego…
            I stajesz się drażliwa – nawet gdy ktoś zbliża się do ciebie, aby cię pokochać, ty zaczynasz się bać, ponieważ w przypadku każdej miłości jest ryzyko, że.. kiedyś zostaniesz porzucona, odsunięta…
            Zaczyna się mętlik myśli…
            Nikt cię nie kocha – taka myśl zaczyna zakorzeniać się w tobie…
            Zaczynasz być podejrzliwa…
            – dlaczego ta osoba próbuje zmienić twoje zdanie na ten temat ?
            Próbuje pokochać ciebie! To musi być jakieś oszustwo!… Próbuje cię zwieść ?
            Widocznie jest przebiegła, sprytna…
            Zaczynasz chronić się… i nie pozwalasz nikomu pokochać siebie i ty również nie kochasz innych…
            Wtedy pojawia się strach…
            Wtedy czujesz się na świecie sama.., samotna.., odcięta.., zgorzkniała i… nieszczęśliwa…

  15. margo0307 pisze:

    JESTEM:
    … „Pożądanie to pożądanie.
    Zauroczenie to zauroczenie.
    Fascynacja to fascynacja.
    Pierdolenie to pierdolenie.
    A miłość to miłość…”

    * * *
    trelemorele:
    „…wydaje się, że byłaś/czułaś się pi……na, a nie kochana
    przemawia przez ciebie kobieta zgorzkniała, wulgarna..”

    ~~~~
    A mi się wydaje się, że Ty z kolei… zupełnie nie pojmujesz różnicy… między kochaniem bezinteresownym, nie oczekującym niczego w zamian, niczym nie uwarunkowanym… – od kochania uwarunkowanego, będącego wynikiem np. zauroczenia, fascynacji, pożądania, czy chęci posiadania…

    • trelemorele pisze:

      „A mi się wydaje się, że Ty z kolei… zupełnie nie pojmujesz różnicy… między kochaniem bezinteresownym, nie oczekującym niczego w zamian, niczym nie uwarunkowanym…”
      __________________________
      Bo to dla mnie nie miłość, raczej tylko dążenie do substytutu miłości u ludzi, którzy w siebie nie wierzę, nie szanują samych siebie, ale także u egoistów, którzy chcą być kochani za nic.

      Tylko zachowanie jak największej równowagi w braniu i dawaniu daje szanse na długi związek w miłości.
      Podziwianie siebie wzajemne, fascynacja wzajemna, wspólne i racjonalne plany na przyszłość i takie, które zabezpieczają bezpieczeństwo bytu razem i w razie gdy osobno itp.
      Co w tym złego?
      Czy lepiej gdy związek oparty na przymusie bycia razem, na udawaniu że nam wszystko pasuje dla swiętego spokoju?
      przeżyłam swoje dwa nieudane krótkie związki i potem kilka bardzo krótkich przymiarek, przez kolejne lata pilnie obserwowałam związki/miłości swoich bliskich, przyjaciół, wielu znajomych, w końcu pojęłam na czym polega dobry związek, miłość. Musi równo być dobrze dwojgu. Dwoje musi do siebie pasować w jak największym stopniu, wszelkie różnice muszą równoważyć się innymi cechami.
      Tak czy inaczej prawdziwa miłość może zrodzić się tylko w związku dwojga mądrych/rozsądnych ludzi.

  16. Maria_st pisze:

    Piszecie tu dośc dużo nt związku miłośći między partnerami .
    Orgazm w czasie stosunku ” miłosnego ” między parą, ten blogostan to pełnia…….wtedy odczuwamy MIŁOŚĆ .
    Być może dlatego taką dużą rolę ludzie przywiązują do sexu aby poczuć ja w sobie.

  17. margo0307 pisze:

    „…Im bardziej kochasz siebie/szanujesz siebie/wierzysz w siebie, tym masz większą szansę na udany związek miłosny z osobą podobną do siebie.”
    ___________
    Tyle tylko, że… wg. mojego z-rozumienia – Miłość nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek związkami…
    Ona po prostu… sobie jest…🙂 Jest ponad… jakimikolwiek uwarunkowaniami…, oczekiwaniami…, związkami…, podziałami…, etc…

    ” Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest…”
    Potrafi czekać… Nie jest małostkowa. Wstawia się za innymi…
    Posiada wielkie, otwarte❤ i wielką odwagę, rozciąga się nie tylko na stosunek do bliźnich…, ale także do wszystkich żyjących, czujących Istot…
    Kiedy moje❤ wypełnia Czysta Miłość odczuwam ogromną radość…, wolność.., otwartość…
    Życie przepływa przeze mnie swobodnie…, nic go nie blokuje… 🙂
    Nie czuję zniewolenia i nie odczuwam potrzeby zniewalania jakiejkolwiek innej czującej Istoty…

    ” Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku…”
    Zazdrość jest uczuciem stwarzającym podziały…, biorącym się ze wszelkiego rodzaju namiętności…, Miłość natomiast promieniuje… spokojem i niezależnością od wszystkiego…
    Nie ucieka się do zazdrości, aby inną Istotę przywiązać do siebie – pozostawia ją wolną…, bo
    najważniejszym elementem miłości jest właśnie wolność…
    Obcy dla Niej jest jakikolwiek przymus i lęk…
    Każdy – kto odczuwa w sobie Miłość – odczuwa też bezgraniczną wolność…, i nie ma potrzeby porównywania się z innymi…, wszelkie pozerstwo, udawanie… jest mu obce…🙂

    „Miłość nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu..”
    Nie odczuwa potrzeby chełpienia się.., dowartościowywania…
    Nie ma niczego do ukrycia… bo sama w sobie jest piękna…
    Nie patrzy na własną korzyść, nie szuka swego… Nie obraca się wokół siebie.
    Dlaczego czasem bywa tak, że chociaż stale czymś się zajmujemy…, to rzadko odczuwamy spełnienie… ?
    Osoba, która kocha – nie ma potrzeby szukać potwierdzenia…
    Nie wykorzystuje innych lecz… im służy…
    Nie oczekuje szczęścia… lecz pragnie uszczęśliwiać…
    Nie wywiera nacisku na innych, lecz pragnie zjednoczenia… 🙂

    ” Miłość nie unosi się gniewem…”
    Nie pozwala się prowokować.., podniecać.., nie ulega stanowi wrzenia emocjonalnego…, obce są Jej ataki gorączki namiętności…
    Nie zapamiętuje się w gniewie.. i zawsze skora jest do wybaczania… 🙂
    Ma odwagę zawsze mówić prawdę, bez względu jaka by ona nie była…, ma odwagę wyjaśniać nieporozumienia…
    Nie znika nawet na chwilę… I nawet… raniące słowa – nie są w stanie tego zmienić…, bo nie jest przewrażliwiona…
    Ktoś, kto jest przewrażliwiony na swoim punkcie…, często ulega emocjom, pozwalając by nad nim zapanowały i zaprzestaje panowania nad sobą, a raniące czy przykre słowa – ujawniają w nim złość i niezadowolenie – nagromadzone w swym wnętrzu…

    „..Miłość nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości,
    lecz współweseli się z prawdą…”

    Jak często zdarza się każdemu z nas, że pamiętamy i wyliczamy innym wszystko to, co nam uczynili i odpłacamy im… „pięknym za nadobne”… ?
    Gdy ktoś mnie zranił – ranię i ja…
    Tyle, że… takie postępowanie obce jest Miłości, bo prowadzi ono jedynie do nieustannego, błędnego koła wzajemnego ranienia siebie…
    Prawda jest taka, że… liczy i rozlicza tylko ten – kto jest małostkowy…
    Osoba, której❤ przepełnione jest Czystą Miłością… nie ma potrzeby rozliczania doznanych przykrości…, zniewag… czy nawet oszczerstw, bo zawsze gotowa jest… je wybaczyć… i zapomnieć… 🙂
    ” Miłość jest aktem przebaczenia, w którym zło zmienia się w dobro, a niszczenie w tworzenie ” -H. Nouwen.

    • trelemorele pisze:

      Małgosiu z tym co podałaś zgadzam się
      na tym mniej więcej polega prawdziwa miłość w związku dwojga ludzi
      ale nie wszystkich i dla wszystkich, bo co najwyzej współczucie, nieszkodzenie, zrozumienie, empatia, przyjaźń, koleżeństwo itp i to w zależności od sytuacji i kto dla kogo

      Jeden człowiek nie jest w stanie kochać więcej niż kilka osób, w tym jednego partnera, swoje dzieci, rodziców, rodzeństwo i też w różnym stopniu. Deklarowanie, że kocha się wszystkich jest wołaniem o miłość dla siebie drugiego człowieka i wtedy gdy mamy niedobór od innych miłości, gdy czujemy, że nas nikt nie kocha. Wtedy stroimy się w kolorowe piórka żeby pokazać (często oszukać), ze mamy w sobie miłość do rozdania dla chętnego ją wziąć.
      Gdy taki się trafi to bardzo szybko hipnotyzujemy ofiarę słowami „kocham cię”

      Nie wiem co o tym wszystkim sądzić, ale może to, że ktoś kto głosi swojemu partnerowi, że miłość polega na kochaniu całego świata, a nie jego albo równie z nim, to może taki sygnał upominania się o miłość właśnie od niego? taka metoda na partnera? i zamiast wyrażenia swoich oczekiwań, pragnień i prosto z mostu.
      Wydaje mi się, że mężczyźni wola konkretne kobiety, które w jasny sposóbb wyrażają swoje oczekiwania, bez kamuflaży i na około, a pitolenie o zbiorowej miłości też chyba nie pasi większośći mężczyzn…z resztą moze niech tutejsi panowie wypowiedzą się w tym temacie

      • margo0307 pisze:

        „…gdy mamy niedobór od innych miłości, gdy czujemy, że nas nikt nie kocha… stroimy się w kolorowe piórka żeby pokazać (często oszukać), ze mamy w sobie miłość do rozdania dla chętnego ją wziąć.
        Gdy taki się trafi to bardzo szybko hipnotyzujemy ofiarę słowami „kocham cię”…”

        ______
        Mam nadzieję, że… nie napisałaś tego na podstawie.. autopsji ?, bo to dość przykre doświadczenie…, ale jeśli nawet…, to należy je potraktować właśnie tak – jako jedno z wielu różnych doświadczeń…
        * * *
        „… pitolenie o zbiorowej miłości też chyba nie pasi większośći mężczyzn…”
        ______
        Nie wiem co… „pasi, a co nie pasi”… większości mężczyzn, bo… nie o tym był mój poprzedni wpis, w którym starałam się powiedzieć – co ja rozumiem – pod pojęciem… niczym nie uwarunkowanej Miłości… w pełnym tego słowa znaczeniu…
        Miłość ma wiele barw.., odcieni.., smaków.., aromatów.., etc…, i niekoniecznie musi być sprowadzona jedynie do… relacji męsko-damskich…

      • margo0307 pisze:

        „…Jeden człowiek nie jest w stanie kochać więcej niż kilka osób…”
        ~~~~~~
        Jeden Człowiek jest w stanie kochać cały… Wszechświat…🙂

      • JESTEM pisze:

        „pitolenie o zbiorowej miłości też chyba nie pasi większośći mężczyzn…z resztą moze niech tutejsi panowie wypowiedzą się w tym temacie”

        To właśnie przejaw jest totalnego niezrozumienia. Bo kto tu „pitoli o zbiorowej miłości”? Trelemorele. Pisząc o „zbiorowej miłości” masz na myśli zbiorowy seks? Czyżby nadal myliło ci się kochanie wszystkich i całego wszechświata z uprawianiem seksu wszystkich ze wszystkimi? ;-D
        Jeśli ktoś twierdzi, że kocha wszystkich, a seks uprawia z różnymi, wieloma, to świadczy to o niedojrzałości takiej osoby… Można by to symbolicznie opisać tak: czakra serca mu się otwiera, ale nie ma harmonijnego połączenia wszystkich czakr, więc ta energia jest ściągana w dół i służy staremu wzorcowi przejawiając się jako pożądanie seksualne wobec wielu osób. Taka osoba odczuwa pragnienie „kochania się” [zauważ napisałam to słowo w czudzysłowie🙂 ] z kim się da, z kim popadnie. To nie jest przejaw prawdziwej miłości, która nie jest niczym uwarunkowana.

        • margo0307 pisze:

          „…Taka osoba odczuwa pragnienie „kochania się” z kim się da, z kim popadnie.
          To nie jest przejaw prawdziwej miłości…”

          ________
          Mam wrażenie, że… taka osoba, odczuwająca pragnienie „kochania się” z kim się da, z kim popadnie… to chyba jednak chora osoba, którą należałoby leczyć…, bo jest to uzależnienie powodujące zaburzenia w jej funkcjonowaniu… i utratę kontroli nad własnym życiem…

          • JESTEM pisze:

            „bo jest to uzależnienie powodujące zaburzenia w jej funkcjonowaniu… i utratę kontroli nad własnym życiem…”

            to jest po prostu inne uzależnienie. Taka osoba żyje w iluzji, że ‚ma pełną kontrolę nad swoim życiem’. A ty piszesz, że ‚nie ma’?😉❤
            Można uprawiać seks czyli niby "kochać się" z jedną osobą i też być uzależnioną, co także powoduje różnego rodzaju zaburzenia w funkcjonowaniu. Uzależnienia są przecież różne. Jak myślisz, dlaczego jeszcze kilka lat temu mniej więcej co piąta Polka miała raka szyjki macicy? Bo cała masa kobiet była, a część nadal tkwi w takich uwarunkowanych, uzależniających związkach, które powodują "zaburzenia w ich funkcjonowaniu".. Z mężczyznami wcale nie jest lepiej.

            „to chyba jednak chora osoba, którą należałoby leczyć…”

            chora? hm… Możliwe, bo… nieświadoma tego, co i dlaczego czyni/robi – jak i wiele innych nieświadomych, co czynią różne rzeczy i nie wiedzą dlaczego, choć wydaje im się, że wiedzą.🙂

          • margo0307 pisze:

            „… nieświadoma tego, co i dlaczego czyni/robi – jak i wiele innych nieświadomych, co czynią różne rzeczy i nie wiedzą dlaczego, choć wydaje im się, że wiedzą.”
            ________
            Zgadza się…🙂
            Pamiętam jak sama kiedyś… tak właśnie czyniłam… – nieświadoma tego, co i dlaczego robię.., a potem dziwiłam się, że spotykało mnie to – co mnie spotykało…, a co.. wcale mi się nie podobało… 😀
            Jakie to szczęście, że możemy się uczyć…, że jesteśmy w stanie… prędzej lub później… z-rozumieć pewne zależności…

          • JESTEM pisze:

            „Pamiętam jak sama kiedyś… tak właśnie czyniłam… – nieświadoma tego, co i dlaczego robię.., a potem dziwiłam się, że spotykało mnie to – co mnie spotykało…, a co.. wcale mi się nie podobało…😀
            Jakie to szczęście, że możemy się uczyć…, że jesteśmy w stanie… prędzej lub później… z-rozumieć pewne zależności…”

            O tak. Bez tamtych doświadczeń nie byłybyśmy teraz „takie mądre”. http://i989.photobucket.com/albums/af13/summersun_11/Smiley/smilie_girl_101_zps062c91e0.gif

            /Bo kiedy pojawia się mądrość – mądrość obserwacji rzeczywistości takiej, jaką ona jest – uwalniamy się od nawykowego reagowania. Kiedy przestajemy reagować ślepo, jesteśmy zdolni do rzeczywistego działania, którego podstawą jest zrównoważony, spokojny umysł. Umysł, który widzi i rozumie prawdę. Tego typu działanie może być tylko pozytywne, twórcze, pomocne nam samym oraz innym wokół.

            A zatem to, czego potrzebujemy, to “poznać samego siebie” – rada, którą dawali wszyscy mędrcy. Trzeba poznać siebie nie tylko na poziomie intelektualnym, poziomie idei i teorii na swój temat. Nie oznacza to też poznania na poziomie emocjonalnym, uczuciowym, na poziomie ślepej akceptacji tego, co się przeczytało lub usłyszało. Trzeba poznać rzeczywistość na faktycznym, autentycznym poziomie. Trzeba bezpośrednio, osobiście doświadczyć rzeczywistości tego mentalno-fizycznego fenomenu. Tylko to pomoże nam uwolnić się od zanieczyszczeń, od cierpienia./

            „Jakie to szczęście, że możemy się uczyć…, że jesteśmy w stanie… prędzej lub później… z-rozumieć pewne zależności…”

            I ze zrozumieniem zacząć widzieć i przyjmować ‚rzeczy, zdarzenia i sytuacje takimi, jakie są w rzeczy samej, a nie takimi, jakimi nad wydają się być’.🙂

            /Ktoś jest wzburzony. Aby pozbyć się wzburzenia, trzeba znać jego powód, przyczynę zdenerwowania. Jeśli przyjrzeć się temu problemowi bliżej, staje się oczywiste, że wzburzenie ogarnia nas zawsze wtedy, kiedy w umyśle pojawi się jakiekolwiek negatywne uczucie, zakłócenie. Negatywne nastawienie w umyśle to myśli jako rodzaj mentalnego zanieczyszczenia, zakłócenia, nie może współistnieć ze spokojem i harmonią.

            Na całym świecie nie ma takiej osoby, której spełniałyby się wszystkie życzenia i w życiu której wydarzałyby się same pożądane rzeczy, a nie wydarzałyby się niepożądane. Stale dzieją się sprawy sprzeczne z naszymi oczekiwaniami i pragnieniami. Pojawia się więc pytanie – w jaki sposób nie reagować ślepo w obliczu niechcianych wydarzeń? W jaki sposób nie dopuścić do powstania napięcia? Jak zachowywać spokój i równowagę umysłu?

            Możemy próbować przekierowywać swoją uwagę na coś innego. To może nawet zadziałać, ale nie na długo. W rzeczywistości, kierując uwagę na inne sprawy, spychamy negatywne uczucia głęboko do poziomu nieświadomości, na którym to poziomie one dalej istnieją i powiększają poziom mentalnych zakłóceń i zanieczyszczeń. Na powierzchni umysłu niby panuje spokój i harmonia („wszystko mamy pod kontrolą”), ale w jego głębi drzemie wulkan stłumionych negatywnych uczuć, który prędzej czy później wybuchnie z gwałtowną siłą./

            Często nawet jak ten wulkan wybucha, to my nie jesteśmy świadomi prawdziwych przyczyn tego wybuchu „zwalając winę na innych” i innych czyniąc odpowiedzialnymi za wybuchy „swojego wulkanu”. Tak więc odwracanie uwagi jest tylko ucieczką przed problemem, „zamiataniem brudów pod dywan”.

            Ale wiadomo – kto zechce się tym zająć i zrobić porządek ze swoją emocjonalnością na przykład, na pewno zawsze znajdzie sposoby, by sobie z tym poradzić.🙂❤

            cytaty – Sztuka Życia http://www.pallava.dhamma.org/Sztuka-Zycia.1366.0.html?&L=15

          • trelemorele pisze:

            „cytaty – Sztuka Życia ”
            ___________________
            hehehe…JESTEM, wolałabym z tobą dyskutować, a nie z cytatami
            masz jakiś problem żeby napisać własnymi słowami i prosto z serca, a nie ciągłe cudze gotowce, wklejki.

        • JESTEM pisze:

          JESTEM:
          „„cytaty – Sztuka Życia ”
          ___________________
          trelemorele:
          „hehehe…JESTEM, wolałabym z tobą dyskutować, a nie z cytatami
          masz jakiś problem żeby napisać własnymi słowami i prosto z serca, a nie ciągłe cudze gotowce, wklejki.”

          ====================

          He, he, he, kochana trelemorele, nie miałaś się już czego „czepić”😉, to „czepiłaś się” tego, że „wklejam cytaty|? Czyż większość moich wypowiedzi nie jest pisana od siebie i prosto z serca? A co ci tak przeszkadza to, że czyjeś wypowiedzi rezonują ze mną i świetnie oddają to, co sama wiem, więc dlatego czasem je przytaczam? Masz z tym jakiś problem?

    • Dawid56 pisze:

      Tyle tylko, że… wg. mojego z-rozumienia – Miłość nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek związkami…
      Ona po prostu… sobie jest…🙂 Jest ponad… jakimikolwiek uwarunkowaniami…, oczekiwaniami…, związkami…, podziałami…, etc…

      I to jest prawda bo miłości nie zależy na związku , miłość pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie i odchodzi również w najmniej oczekiwanym momencie😦

      • trelemorele pisze:

        „I to jest prawda bo miłości nie zależy na związku , miłość pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie i odchodzi również w najmniej oczekiwanym momencie ”
        ____________________________
        Dawidzie, mówisz o miłości do kozy, ptaszka, kwiatuszka?
        czy moze do kobiety?
        a kobieta i mężczyzna to związek formalny lub nie, zwłaszcza gdy łączy ich uczucie.

        • Dawid56 pisze:

          Mówię o uczuciu ulotnym trochę jak ten kwiatuszek o którym piszesz.I nie jest to wcale żaden związek formalny ale czasowa więź.Oczywiście może z niej wyrosnąć formalny związek ale to już zupełnie inna para kaloszy.Czasami związek ten potrafi przetrwać srebrne niekiedy nawet i złote gody- dobrze by było żeby ta miłość również przetrwała.

          • margo0307 pisze:

            ” Mówię o uczuciu ulotnym… I nie jest to wcale żaden związek formalny ale czasowa więź…”
            ~~~~
            „… Zachodnia cywilizacja nie rozpoznaje istnienia dwóch rzeczywistości: duchowej niezmiennej i materialnej zmiennej, buduje się więc nadal w porządku awidja, pozostając w żenującym stanie pomieszania.
            Efektem jest życie w iluzji (maja).
            Zachód wprawdzie do czegoś dąży, ale zupełnie nie wie do czego.
            Człowiek, który nie rozróżnia porządku duchowego od porządku psychicznego, jest skazany na wieczne… pomiędzy
            A ponieważ nie potrafi nadać swemu życiu kierunku „w górę”, więc nie ma gdzie zmierzać i „kręci się w kółko” w płaskiej, nudnej doczesności, lub – co gorsza – spada „w dół”, w grzęzawisko uzależnień i banalnych rozrywek…

            Psychologia myli „ducha” ze stanami psychomentalnymi, które są zjawiskami przejściowymi: zmysłom poddajemy się, uczucia burzą się w nas, myśli biegną gdzie chcą, pragnienia rodzą się i umierają, a emocjom — ulegamy.
            Owe stany świadomości są zmienne, zależne od pogody, dobrego seksu, wysokości pensji…
            Jako stany zmienne nie dotykają sfery ducha, który jest wieczny i niezmienny.

            Klasycznym przykładem jest mylne określanie tego, co wydarzyło się pomiędzy Romeo i Julią – „miłością”, podczas gdy był to tylko przejściowy stan emocjonalny, zupełnie normalny w ich wieku, lecz zwany pożądaniem (kama).
            Miłość (bhakti) jest owocem samopoznania i długoletniej dyscypliny, objawia się niekiedy u joginów, guru i mistyków.

            Poza wszystkim, dostęp do sfery ducha uruchamia w nas nie tylko poznanie, ale zasila potężne źródło siły, radości i szczęśliwości (ananda).

            Wiedza, której głównym przedmiotem nie jest wyzwolenie, pozbawiona jest wszelkiej wartości.
            Niewiedza polega na tym, że to, co przemijające, nieczyste, bolesne i bezduszne, uważa się za wieczne, czyste, szczęśliwe i duchowe.
            Niewiedza jest brakiem świadomości.

            http://www.indiaguide.pl/slowa/awidja.html

  18. JESTEM pisze:

    margo0307:
    „„A mi się wydaje się, że Ty z kolei… zupełnie nie pojmujesz różnicy… między kochaniem bezinteresownym, nie oczekującym niczego w zamian, niczym nie uwarunkowanym…”

    trelemorele:
    Bo to dla mnie nie miłość, raczej tylko dążenie do substytutu miłości u ludzi, którzy w siebie nie wierzę, nie szanują samych siebie, ale także u egoistów, którzy chcą być kochani za nic.”

    Czyli dla ciebie trelemorele, bezinteresowne kochanie bez oczekiwań, bez ocen, niczym nie uwarunkowane to nie jest miłość? To bardzo interesujące. Czyli ty, kochana trelemorele nie wyobrażasz sobie odczuwania miłości bez bycia zaangażowaną w związek partnerski?

    Dla mnie prawdziwa miłość jest całkowicie bezinteresowna i jej odczuwanie może przejawiać się także w relacjach i związkach partnerskich. Ale związki partnerskie nie są warunkiem jej zaistnienia. Absolutnie jej nie warunkują. A wręcz odwrotnie. Najpierw tę miłość trzeba zacząć odczuwać w sobie. Dopiero potem ona może promieniować i przejawiać się w relacjach z innymi.

    ==============
    trelemorele:
    „Podziwianie siebie wzajemne, fascynacja wzajemna, wspólne i racjonalne plany na przyszłość i takie, które zabezpieczają bezpieczeństwo bytu razem i w razie gdy osobno itp.
    Co w tym złego?”

    A czy ktoś pisze, że to coś złego? Nic w tym złego. To jest takie, jakie jest. Po prostu:
    podziwianie to podziwianie – jedno ego podziwia inne ego i nie ma w tym nic złego…
    fascynacja to fascynacja – jedno ego jest zafascynowane innym ego i nie ma w tym nic złego…
    wspólne i racjonalne plany na przyszłość to wspólne i racjonalne plany… dwa/dwoje lub dwie ego snują wspólne plany i nie ma w tym nic złego…
    i z pożądaniem to samo, i pociągiem fizycznym również – nie ma w tym nic złego.
    Czy jednak tak trudno zrozumieć, że „nazywanie rzeczy po imieniu” jest dużo uczciwsze niż oszukiwanie siebie? Bo twierdzenie, że fascynacja, zauroczenie, podziwianie czy snucie wspólnych planów to jest od razu miłość – jest oszukiwaniem siebie.

    Miłość to stan istnienia nieuwarunkowany niczym ani nikim. Natomiast taka miłość przejawia się w relacjach z innymi i całym światem otaczającym osobę odczuwającą taką miłość, znajdującą się w tym „STANIE”. Nie chcesz tego dostrzec? Nie szkodzi.

    —-
    margo0307:
    „Kiedy moje❤ wypełnia Czysta Miłość odczuwam ogromną radość…, wolność.., otwartość…
    Życie przepływa przeze mnie swobodnie…, nic go nie blokuje…🙂
    Nie czuję zniewolenia i nie odczuwam potrzeby zniewalania jakiejkolwiek innej czującej Istoty…(itd)"

    trelemorele:
    ‚Małgosiu z tym co podałaś zgadzam się
    na tym mniej więcej polega prawdziwa miłość w związku dwojga ludzi
    ale nie wszystkich i dla wszystkich, bo co najwyzej współczucie, nieszkodzenie, zrozumienie, empatia, przyjaźń, koleżeństwo itp i to w zależności od sytuacji i kto dla kogo”


    Trelemorele, niby się zgadzasz, ale z tego co piszesz wynika, że nie bardzo rozumiesz tego, z czym niby się zgadzasz. No cóż… i w tym też nie ma nic złego, bo jest to takie, jakie jest.😉

  19. margo0307 pisze:

    „…Na powierzchni umysłu niby panuje spokój i harmonia…, ale w jego głębi drzemie wulkan stłumionych negatywnych uczuć, który prędzej czy później wybuchnie z gwałtowną siłą.
    Często nawet jak ten wulkan wybucha, to my nie jesteśmy świadomi prawdziwych przyczyn tego wybuchu…”

    ________
    To prawda… 😀
    Często bywa też i tak, że… nie jesteśmy świadomi.. tego problemu, „który ogarnia nas zawsze wtedy, kiedy w umyśle pojawi się jakiekolwiek negatywne uczucie, zakłócenie”…, a więc – nie jesteśmy świadomi myśli.. przepływających przez nasz umysł…😉

    „..W jaki sposób nie dopuścić do powstania napięcia?
    Jak zachowywać spokój i równowagę umysłu?..”

    Dobre pytanie🙂
    Równie ciekawe jak np. te…
    – Kim jest ta, która dostrzega swoje myśli ?
    – Kim jest ta, która słyszy głos w swojej głowie ?

    Wszystko wymaga czasu, praktyki i uważności…, ale przede wszystkim… chyba chęci…😉
    Zdarzają mi się czasem.. takie chwile.., kiedy zaczynam pomalutku zauwa­żać.., słyszeć.., rozpoznawać.. ten… nieustannie „gadający głos w mojej głowie”…, coraz częściej też udaje mi się… „złapać”… potok myśli… przelewający się przez mój umysł…, wtedy świadomie już obserwuję zarówno te, które są przyjemne jak i te.. mniej przyjemne…🙂
    W takich… magicznych momentach 🙂 …. uświadamiam sobie, że… ten głos w mojej głowie… wcale nie jest mną…, że nie jestem też myślami przepływającymi przez mój umysł…, uświadamiam sobie wówczas, że… ta, która słyszy głos.., spostrzega przepływające myśli… to ja – ta.. „właściwa”…😉

  20. Mezamir pisze:

    „..W jaki sposób nie dopuścić do powstania napięcia?
    Jak zachowywać spokój i równowagę umysłu?..”

    Normalnie😀
    Nie podążać za myślami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s