Największa tajemnica Kosmosu- Sprzężenie zwrotne dodatnie, a sprzężenie zwrotne ujemne.

Kosmos, a w zasadzie Układ Słoneczny, za regulatora działań Jowisza ma Saturna. Rok 2016 to rok kwadratury Jowisza i Saturna. W tym roku, szczególnie w jego pierwszej połowie tego roku, będą się ścierały ze sobą dwie tendencje: rozwoju i restrykcji i ograniczeń. Każdy rozwój powinien być w jakiś sposób kontrolowany stąd mamy w pewnym sensie wyższość sprzężenia zwrotnego ujemnego na dodatnim. Dodatnie sprzężenie zwrotne oznacza niekontrolowany rozwój(wzrost) ( np tkanki rakowej).
Klasyczna definicja tego aspektu( kwadratury Jowisza do Saturna) brzmi: wypaczone pojęcie co do moralności społecznej i zasad społecznego współżycia, brak dyscypliny w działalności społecznej. Sprzężenie zwrotne ujemne polega na wprowadzeniu korekty do dotychczasowych uregulowań, na skutek obserwacji jakiegoś obiektu, jego zmiennych wyjściowych. Niestety każdy wyścig zbrojeń, to uruchamianie dodatniego sprzężenia zwrotnego- zawsze istnieje zagrożenie, że proces wyścigu zbrojeń może się wymknąć spod kontroli. Dotyczy to również trwających obecnie konfliktów. Jeśli agresja odpowiadamy na agresję to również uruchamiamy proces dodatniego sprzężenia zwrotnego.
Tajemnica Świata polega na tym, że Gaja- Natura w pewnym momencie włącza mechanizm ujemnego sprzężenia zwrotnego poprzez wystąpienie różnego rodzaju zjawisk ekstremalnych( kataklizmów pogodowych czy tektonicznych).Istnieje hipoteza, w myśl której Ziemia jest właśnie Gają czyli myślącą istotą. Ziemia i Natura może istnieć bez Człowieka, a człowiek bez Ziemi i Natury NIE!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Obserwacje Ziemi, planety i komety, Zmiany klimatu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

50 odpowiedzi na „Największa tajemnica Kosmosu- Sprzężenie zwrotne dodatnie, a sprzężenie zwrotne ujemne.

  1. margo0307 pisze:

    „… Tajemnica Świata polega na tym, że Gaja- Natura w pewnym momencie włącza mechanizm ujemnego sprzężenia zwrotnego poprzez wystąpienie różnego rodzaju zjawisk ekstremalnych( kataklizmów pogodowych czy tektonicznych).
    Istnieje hipoteza, w myśl której Ziemia jest właśnie Gają czyli myślącą istotą…”

    ~~~~~~
    Fakt, że Gaja – Ziemia jest… myślącą istotą – jak dla mnie – nie podlega żadnym wątpliwościom🙂
    Co zaś do sprzężeń zwrotnych… + czy … to też specjalnie mnie to nie dziwi, bo obecnie sami już… naocznie, obserwujemy te globalne – ekstremalne zjawiska, zadziewające się od kilku lat na Ziemi, podczas których ludzie są doświadczani…
    Jak Ziemia długa i szeroka, niezależnie od pory roku i „normalnej” charakterystyki klimatu, powodzie unoszą ze sobą domy, ludzi i samochody…
    Cytat:
    „…Gwałtowne wybuchy wulkanów w Japonii, Nikaragui, Meksyku i Indonezji we wrześniu ‚2015r, zwiastowały silne trzęsienie ziemi w pobliżu Chile o magnitudzie 8,3, po którym przyszło 4,5-metrowe niszczące tsunami.
    Opady gradu wielkości piłki futbolowej nawiedziły Neapol.
    Australijskie miasto Brisbane przykryła 8-centymetrowa warstwa kulek lodowych, a na pobliskiej plaży otworzyło się ogromne zapadlisko, pochłaniając pole kempingowe.
    Wciąż rośnie ilość obserwowanych meteorów i bolidów, a najbardziej widowiskowe z nich przeleciały nad Bangkokiem i Los Angeles.

    Kalifornia wciąż płonie. Wrześniowe pożary lasów plasują się na trzecim miejscu w historii tego stanu – spłonęły całe miasta, a tysiące mieszkańców zmuszone zostały do ucieczki.
    Kolejnym regionem poważnie dotkniętym pożarami we wrześniu była Indonezja, a unoszące się z nich chmury dymu – po raz drugi w ciągu ostatnich trzech lat – spowiły znaczną część południowo-wschodniej Azji.
    Winą za to obarcza się gospodarkę rolną opartą na wypalaniu, ale… te pożary powstawały na torfowiskach, z których uwalnia się metan, można się więc zastanawiać, czy pierwotnego źródła ognia nie należałoby w tym wypadku szukać raczej pod ziemią…

    Również Bliski Wschód dostał „swój przydział” niezwykłych zjawisk pogodowych, jak choćby „bezprecedensowa” burza piaskowa, która objęła swoim zasięgiem obszar od Iraku po Cypr i na południe aż po Arabię Saudyjską.
    Tragiczny i niezwykle symboliczny wypadek zdarzył się w samym sercu świętego miasta islamu.
    W dzień 14 rocznicy ataków z 11 września 2001 roku nad Mekkę nadciągnęła potężna i niecodzienna dla tej lokalizacji burza, a towarzyszący jej wicher zwalił duży dźwig budowlany prosto na Wielki Meczet. Zginęło 111 osób, a setki odniosły obrażenia…”

    Dla mnie zaś, zadziwiającym jest, że właśnie dzisiejszej nocy… miałam dwa kolejne, następujące po sobie sny…
    Sny, o których myślałam, że… dawno już je „przerobiłam”…😉
    Kiedyś, kilkanaście lat temu…, miałam serię bardzo wyraźnych snów katastroficznych…, nawiedzających mnie przez dwa kolejne lata…
    Jedne przedstawiały zapadające się pod ziemię budynki…, ogromne, pędzące fale…
    Inne przedstawiały kosmicznych najeźdźców…
    Budziłam się wówczas w nocy, po każdym z nich i zapłakana, przerażona…, modliłam się długo, aby okazały się jedynie moją senną fantazją…
    Po tych dwóch latach tego rodzaju sny ustały…

    Dzisiaj jednak, ok. północy przyśnił mi się kolejny taki… sen, w którym wiedziałam, że jest to ostatni dzień roku – Sylwester…, obserwowałam na niebie pędzące… ogromne, rozżarzone do czerwoności bryły…, ale… o dziwo.. sen ten nie wywarł na mnie jakiegoś specjalnie przykrego uczucia…, obserwowałam te lecące „pociski” ze spokojem, można by rzec… beznamiętnie…
    Obudziłam się 25 minut po północy, wstałam i zapisałam ten sen…, po czym położyłam się ponownie do łóżka…
    Kolejny sen, jaki mi się przyśnił ok. 4-ej rano, przedstawiał ogromną falę, pędzącą z północnej strony…
    Znajdowałam się w jakimś bloku na… nie pamiętam ale… chyba 5 piętrze… Zbiegłam szybko na dół i złapałam psa, którego ujrzałam przez okno…, po czym stanęłam przy oknie i patrzyłam na zbliżającą się falę wysokości ok. 7-miu metrów… Zdałam sobie sprawę, że jeśli fala uderzy w blok odpowiednio mocno, wówczas popękają szyby, ale… nie wywarło to na mnie większego wrażenia i pozostałam przy oknie…
    Widziałam moment, w którym fala uderza w budynek…, to był… szczególny moment…, można by rzec, że… spojrzałam fali w oczy…, nie było jednak we mnie ani strachu, ani żadnych przykrych odczuć…
    Odczułam jedynie lekkie zakołysanie się budynku i… obudziłam się…🙂

    • marek pisze:

      Zostawiając przyszłość w spokoju zastanawiającym dla mnie jest , co zabieramy ze sobą w sen jednej nocy, lub czego nie zabieramy ze swej energetyczne konstrukcji , gdy śnimy Może to ciało emocjonalne powoduje ?,że w jednym przypadku sny wywierają na nas silne wrażenie ,a w innym beznamiętnie , patrzymy na senne ” koszmary ” .
      Mam w pamięci wiele takich zdarzeń.

      m

      • Dawid56 pisze:

        Czyli, że raz jesteśmy głównym bohaterem , a raz tylko obserwatorem.

        • marek pisze:

          Nie upraszczał bym tego tak , bo przez porównanie – raz przeżywamy sen tak jak przeżywalibyśmy jawę będąc wybudzeni , a ową bez emocjonalność porównałbym do pracy kamery /jak wiadomo pozbawionej myślenia i czucia / . Rejestruję obrazy , rozumiem je jednak ani ich nie nazywam , ani nie budzą we mnie jakichkolwiek emocji . Jestem jedynie obserwatorem .

          Teraz skojarzyłem to z tym co ponoć robiły wojskowe tajne służby w USA próbujące wysyłać świadomość medium w określone miejsca na Ziemi pod nadzorem osoby ją kontrolującej .

          Zdalna kamera , nigdy nie opisywali swych emocji .

          m

          • margo0307 pisze:

            „… przeżywamy sen tak jak przeżywalibyśmy jawę będąc wybudzeni…
            bez emocjonalność porównałbym do pracy kamery /jak wiadomo pozbawionej myślenia i czucia…”

            ~~~~~~~
            Bardzo słuszna uwaga, którą… wytłuściłam🙂
            Jednak… porównując moją – pełną spokoju…, akceptacji i pogodzenia się z tym, co się zadziewa… postawę podczas marzeń sennych do… „kamery… pozbawionej myślenia i czucia” chyba niezbyt trafnie oceniłeś…, ponieważ dokładnie właśnie tak dzisiaj taktuję wszystko to, co wokół mnie się zadziewa – w przeciwieństwie do mojej postawy sprzed kilkunastu lat…, kiedy byłam przepełniona strachem o bliskich i przerażeniem przed utratą życia…

      • margo0307 pisze:

        „… co zabieramy ze sobą w sen jednej nocy…”
        ~~~~~~~~
        Marek, zapewne wiesz, że bywają sny i… sny
        Niektóre nasze sny są dość oczywiste i zrozumienie ich znaczenia nie jest trudne,
        są jednak i takie, które są… zupełnie inne i zastosowanie do nich jakichś teorii może prowadzić na.. manowce…😉

        Erich Fromm m.in. pisał:
        „Jedno nie podlega dyskusji: pogląd, że wszelkie sny są znaczące i doniosłe. Znaczące, gdyż zawierają przesłanie, które możemy zrozumieć, jeśli mamy klucz do jego tłumaczenia.
        Doniosłe, ponieważ nie śnimy o niczym, czego waga jest znikoma, choćby nawet wyrażało się to w języku, który ukrywa znaczenie sennego posłannictwa za jakąś błahą fasadą…”

        • marek pisze:

          Małgosiu ,” kamera ” dotyczyło mojego odbioru sennych scen i inaczej nie mogę oddać stanu obserwacji – zupełne nic w temacie emocji , czy oceny tego co oglądam.
          Poniżej z innej beczki o snach .

          5. Gdy ktoś z nas w nocy śni o rzeczach, które powinny wg.ciemnej strony pozostać dla nas sekretem, zostajemy rozpoznani i technologią atakowani, aby zaburzać nasze sny. Informacje jakie m.in.otrzymujemy w formie snów, pochodzą „łączem energetycznym” od istot. Więc jest to forma bezpośredniego przekazu. Każde inne sny pt.koszmary są zaburzeniem technologią.

          http://terapiekwantowe.blogspot.com/

          m

    • Dawid56 pisze:

      Ostatnio bardzo mi nasiliły się od paru dni dziwne piski w uszach.Miałem je wcześniej, ale nie tak intensywne.Czytałem o nich, że mogą być przejawem jakiejś choroby( np podwyższone ciśnienie tętnicze) albo zmiany DNA.
      http://www.vismaya-maitreya.pl/zmiany_w_dna_zmiany_ciala_cz7.html

      • margo0307 pisze:

        ” Ostatnio bardzo mi nasiliły się od paru dni dziwne piski w uszach….”
        ~~~~~~~~~~
        Z tymi piskami to.. dziwna sprawa…, bo i ja od dłuższego już czasu zwróciłam uwagę na… dziwne dźwięki, które – jak mi się wydaje – „słyszę”…
        W arcie, do którego podałeś link Dawidzie, p. Wiesława m.in. pisze, że:

        „…Na początku w uszach następują różne sensacje: dudnienie, dzwonienie, ciągłe szumy, trzaski, huki, wiatry – przypomina to zepsuty radioodbiornik…”

        Ja bym powiedziała, że raczej przypomina to… zepsuty potencjometr w radioodbiorniku…😉
        Mam wrażenie, że nie tyle te dźwięki słyszę, ile… odczuwam… w swojej głowie i chyba… niewiele to ma wspólnego ze słyszeniem uszami…
        Bywają dni, że te dziwne dźwięki przypominają… „szum wysokiego napięcia”…, zachowującego się… „falowo”, tzn. raz się „wznoszą”…, a za chwilę „opadają”…
        Napisałam to w cudzysłowiu, ponieważ żadne, znane mi określenie nie wyraża dokładnie tego, co odczuwam…
        Dziwne natomiast dla mnie jest to, że… mój mąż… w ogóle nic podobnego nie odczuwa ani nie „słyszy”…

        • mały budda pisze:

          W tym wysokim napięciu występuje pole elektromagnetyczne i jest promieniowanie nie zdrowe dla człowieka.
          Dźwięk wysokiego napięcia ma naturę sztuczną.
          Z małą różnicą,iż dźwięki słyszalne są również od wewnątrz. Prądy są w fizycznym ciele człowieka. Na te prądy składają się żywioły, które tworzą życie w materii.
          Zwiększanie potencjału energii w materii powoduje oddziałowywanie na wszelką formę życia na matce ziemi.
          Najpiękniejsze są dźwięki kiedy słońce wysyła wstęgi energii w kierunku matki ziemi.
          Wówczas występuje efekt podniesienia energii rdzenia matki natury a to powoduje przełożenie się na świadomości istniejacych w świecie materi. Oprócz dźwięków można czuć ciepło i widzieć światło które wpływa na świadomości żyjące w materii.
          Tak ja już jestem pyłem kosmicznym a 2015r. czułem abym był gotowy do opuszczenia matki natury.
          Nasze życie w materii nie jest wieczne, lecz krótkim snem zaistnienia świadomości w materii.

      • Mezamir pisze:

        Gdy się zbyt długo siedzi(np przy komputerze) to ciśnienie skacze i słychać piski
        Dzienna norma kroków to 10000,plus minus 2.5km dziennie należy zrobić,minimum.

        • Dawid56 pisze:

          Fakt , że może długo siedzę przed komputerem , ale to się zaczęło tak jakoś nagle.Jak się za bardzo nie wsłuchuję to nie słyszę.Ale dzisiaj po raz pierwszy słyszałem ten pisk rozmawiając przez telefon.
          Margo wygląda na to że nie jestem odosobniony w tym słyszeniu wysokich tonów, ale to nic przyjemnego😦
          Mogę Ci tylko współczuć.

          • trelemorele pisze:

            Dawid, ja parę lat temu udałam się do laryngologa bo zaniepokoiły mnie piski w uszach.
            Lekarz zbadał zaglądając w uszy i nie znalazł problemu, przepisał jakieś krople na odczepnego. Recepty nie wykupiłam, ale poszłam do innego lekarza, który na pierwszej wizycie też nic nie wybadał, ale zaproponował badanie słuchu w takiej specjalnej kabinie.
            Miałam słuchawki na uszach i po usłyszeniu dźwięku serwowanego przez lekarza z zewnątrz dawałam znak przyciskiem, że słyszę. Okazało się, że słyszę dźwięki, których nie powinnam słyszeć, które są słyszalne przez zwierzęta. Lekarz nie mógł sie nadziwić, powtarzał badanie kilkukrotnie. W końcu stwierdził, że nie da mi żadnych leków, bo należę do małego procenta ludzi, którym robi się taka awaria, że zaczynają dodatkowo słyszeć dźwięki zarezerwowane dla zwierząt.

          • Dawid56 pisze:

            Dzięki Trelemorele za koment w tej sprawie🙂.Mam jednak cichą nadzieje, że natężenie tych dźwięków niedługo zmaleje.

          • margo0307 pisze:

            „… to nic przyjemnego😦 Mogę Ci tylko współczuć.”
            ~~~~~~
            Szczerze mówiąc to.. przyzwyczaiłam się do nich i za bardzo mi nie przeszkadzają…🙂
            Czasem w nocy, jak nie mogę zasnąć, to wsłuchuję się w nie z akceptacją ale i… zaciekawieniem…, wtedy wyczuwam jak… współgrają z biciem mojego❤ 🙂

          • trelemorele pisze:

            Małgosiu, jeżeli szumy/piski słyszysz wtedy gdy wokół cisza i nie są to sporadycznie słyszane dźwięki/piski, które znikają po chwili
            to może to być tinnitus auris
            Choroba wywołana przez różne czynniki, ale często np przez jazdę autem przy otwartych oknach (ostry przeciąg), a do tego stres (osłabienie odporności).

          • Dawid56 pisze:

            uszny – szum naczyniopochodny jest pulsujący, nasila się po wysiłku, emocjach, przy wzroście ciśnienia tętniczego, może zmieniać się przy poruszaniu głową,

            Jednak ten „mój szum” nie jest wcale pulsujący, ma jakby stałe natężenie i jest bardzo wysoki, ale nie jest piskiem.

          • trelemorele pisze:

            „Jednak ten „mój szum” nie jest wcale pulsujący, ma jakby stałe natężenie i jest bardzo wysoki, ale nie jest piskiem.”
            ______________________________
            Dawidzie, choroba o której napisałam rozwija się latami i z może miec takie pierwsze objawy jak opisałeś
            Powiedz czy lata temu nie jeździłeś w ciepłe dni autem z otwartymi oknami
            Powiedz czy szum jest w obu uszach czy tylko w jednym
            Poza tym powiedz czy byłeś u laryngologa. Jeżeli nie to powinieneś sprawdzić czy nie masz głęboko zaczopowanego wosku w uszach. Wosk nie jest rozpuszczalny przy tradycyjnym myciu wodą i mydłem. Wosk rozpuszcza rozwodniona soda. ale gdy głeboko i sporo tego wosku się zaczopuje to najlepiej jest iść do laryngologa zeby wypłukał fachowo i w takiej sytuacji szumy ustają całkowicie. Jeżeli po przepłukaniu nie ustaną to znaczy, że masz początki tinnitus auris i trzeba z tym żyć bo raczej niewyleczalne.

          • trelemorele pisze:

            Dawidzie, jeszcze dodam, ze jeżeli szumom towarzyszy awaria słuchu, czyli gorzej słyszysz, to wskazane tylko płukanie i wszystko minie po zabiegu. Raczej sam nie kombinuj bo trzeba to zrobić strzykawą i z wyczuciem ciśnienia wody.

          • Dawid56 pisze:

            Ten szum , o którym mówię wystąpił w obu uszach.Co woskowiny to regularnie ją oczyszczam.

        • Mezamir pisze:

          Choroby nie zaczynają się nagle tylko powoli,nagle pojawiają się objawy zaniedbania🙂
          Dwie godziny spacerem dziennie,nie można wyjść z domu bo zimno itp – chodzić po domu
          Wchodzić i schodzić na pufę lub taboret jak po schodach i A6 Weidera

          • margo0307 pisze:

            ” Choroby nie zaczynają się nagle tylko powoli…”
            ~~~~~~
            To prawda🙂
            Każda choroba zaczyna się… w Duszy…, w Duchu…
            Za każdym razem, chorobę najpierw odzwierciedla nasza aura, w której można zaobserwować zaczynające się zmiany chorobowe…
            Jeśli… ignorujemy symptomy chorobowe naszego Ducha…, choroba zaczyna manifestować i rozwijać się w naszym ciele fizycznym…
            Każdorazowo, musimy najpierw przyjrzeć się naszym duchowym odczuciom i uważnie obserwować to, co zadziewa się w naszym wnętrzu…

            W 2007r, zaczęły się u mnie pojawiać dziwne symptomy dźwiękowe…, miałam wrażenie, że słyszę w głowie… ciężko…, z łoskotem… zamykające się żelazne klapy…, jakby ktoś tuż obok mnie puszczał wieko od ciężkiej klapy czy… maski np. samochodu…
            Było to tak głośne i wyraźne, że wiele razy się przestraszyłam, rozglądając się wokół czy coś koło mnie nie spadło z hukiem…
            Po jakimś czasie…, doszło do tego nieprzyjemne uczucie posiadania… „dziury” w plecach…
            Miałam wrażenie, jakby pomiędzy moimi łopatkami była ogromna dziura na wylot…
            Było to paskudne uczucie, nasilające się najbardziej po położeniu się do łóżka przed zaśnięciem…
            Poddałam się wówczas całej serii badań… łącznie z… laryngologicznymi, które kompletnie nic nie wykazały…🙂
            W tym też czasie pojawiły się sny…, bardzo dziwne – lecz… piękne sny, podczas których… latałam… Nie miałam żadnych skrzydeł… czy czegoś w tym rodzaju, ale… po prostu latałam, unosiłam się w powietrzu.., mogłam wznieść się wysoko ponad budynki by np. zdjąć z dachu miauczącego kotka 😉
            Po jakichś… dwóch latach.. odczucie posiadania dziury zniknęło wraz z dziwnymi głośnymi dźwiękami zamykania żelaznych klap…
            Od ok. półtora roku temu…, pojawiły się najpierw szumy.., później piski o zróżnicowanej wysokości dźwięku…, jednak nie słyszę ich uszami…, mam wrażenie, że… tkwią one w mojej głowie…
            Początkowo przeszkadzały mi one, z czasem jednak… przyzwyczaiłam się do nich jak do… tła na obrazie…😉
            Jakiś czas temu – rok może dwa…, doświadczyłam okropnych, naprzemiennych bóli głowy…
            Zaczynała mnie boleć najpierw jedna strona głowy, po czym ból na kilka sekund ustawał i… pojawiał się po drugiej stronie głowy… dosłownie – dzieląc czaszkę na pół…, był tak nieznośny, że chwilami miałam wrażenie, że tego już nie wytrzymam i… wyzionę Ducha…😉
            Ból zawsze pojawiał się nocą, kiedy byłam wyciszona i zaczynałam zasypiać…
            Jeden raz jednak… pojawił się podczas oglądania późno w nocy… jakiegoś filmu…
            Po jakimś czasie… „weszłam w fazę”…, podczas której ból z głowy schodził po szyi, wzdłuż ramienia a następnie w dół przez całą połowę mojego ciała aż do czubków palców u rąk… trwało to średnio pół godziny, po czym… na kilka sekund ustawał i pojawiał się po drugiej stronie ciała – zawsze jednak zaczynając „podróż” od głowy…
            Wszystko to miało miejsce przez kilka kolejnych, a może… kilkunastu nocy …, po czym – samoistnie tak – jak się pojawiło – zniknęło… 🙂
            Obecnie, oprócz… lekkiego…, a czasem większego… „brzęczenia linii wysokiego napięcia”😉 i mrowienia u nasady nosa, pomiędzy oczami… nie odczuwam żadnych innych dolegliwości…, mam jednak nieodparte wrażenie, że… rozpoczął się we mnie jakiś proces, który potrwa jakiś czas…
            Nie wiem co jeszcze się ze mną zadzieje…😉 ale… w żaden sposób nie zamierzam z tym czymś walczyć…, czy szpikować siebie jakąkolwiek chemią !
            Wręcz przeciwnie – uważnie siebie obserwuję i wszystko to, co zadziewa się w moim ciele i Duchu… no i oczywiście… w moim „sennym zeszycie” – zapisuję…🙂
            Wiem, że nic nie zadziewa się bez przyczyny i wszystko ma swój cel…

          • trelemorele pisze:

            Dziwne to Małgosiu, ale miałam podobnie…te bóle głowy jakis rok temu, potem mrowienie na twarzy. Czasem gdy się położę jeszcze poczuję krótki, punktowy ból w głowie, ale coraz rzadziej i słabszy.

          • Maria_st pisze:

            „!
            Wręcz przeciwnie – uważnie siebie obserwuję i wszystko to, co zadziewa się w moim ciele i Duchu… no i oczywiście… w moim „sennym zeszycie” – zapisuję…🙂
            Wiem, że nic nie zadziewa się bez przyczyny i wszystko ma swój cel…”

            ja także obserwuję siebie.
            Wcziraj miałam ciekawa sytuacje, gdzies w okolicach godz 12/ południe/.
            Weszłam z córka do sklepu z butami, po kilkunastu minutach wychodzimy, schodząć po kilku schodkach.
            I tu cos ciekawego. Gdy schodziłam patrzyłam na stopnie / slisko / ale stojąc na ostatnim dziwnie sie poczułam, cos jak urwany czas, cos było tez z odbiorem dzwieku.
            W końcu patrze gdzie jestem / miałam wrażenie że znajduje sie gdzieś indziej / i przez kilka sekund jestem zdezorientowana–nie poznaje miejsca.
            Zdziwienie, szukam miejsca zaczepienia, wklejam sobie w świadomość znane najbardziej miejsce i już jest ok, slysze dzwieki, i poznaje miejsce.
            Schodząc z ostatniego stopnia mówie do córki że nie poznałam miejsca a Ona—ze też miała to samo.
            Kiedyś opisywałam ta uliczkę i to co tam widziałam…..i znowu cos nowego tu doswiadczyłam.
            Zastanawiam sie dlaczego tu i czy chodzi o zrozumienie czegoś.

          • margo0307 pisze:

            „…i znowu cos nowego tu doswiadczyłam…”
            ~~~~~~
            Może… w tym miejscu występuje jakaś… anomalia czaso-przestrzenna ?

          • Dawid56 pisze:

            „Schodząc z ostatniego stopnia mówie do córki że nie poznałam miejsca a Ona—ze też miała to samo”
            .
            Ciekawe jest ,że Twoja córka doświadczyła tego samego co Ty czyli to się stało naprawdę

          • Maria_st pisze:

            Ciekawe jest ,że Twoja córka doświadczyła tego samego co Ty czyli to się stało naprawdę

            Też mnie to zdziwiło a jeszcze bardziej ton głosu w jakim to mówiła .

            „Może… w tym miejscu występuje jakaś… anomalia czaso-przestrzenna ? ”
            zastanawiałam sie nad tym.
            albo to my odbieramy cos więcej albo moze byc jak piszesz.
            troche mi sie to kojarzy z moim dawnym snem, w którym tzw starsi ludzie nas kontrolowali.

          • Ifryt pisze:

            Rozmawiałem kiedyś z pewnym mrocznym osobnikiem, który twierdził że władzę sprawują pierwsi ludzie któży poznali prawdę😉
            Był mocno nasiąknięty resentymentem do nich, twierdził że nie mogą żyć bez niewolników, tacy z nich władcy.
            Twierdził że niema Boga ale istnieje nieśmiertelna esencja, dodatkowo był strasznym materialistą i prymitywem, wręcz śmierdziało od niego złem(tak wirtualnie), nikt niechciał z nim gadać oprucz mnie😀
            Jego tezy były jednak ciekawe, czułem się jak Bóg rozmawiający z demonem, taką przewagę czułem duchową i mentalną, i że ucze się czegoś gdy z nim gadam.

          • margo0307 pisze:

            „… i że ucze się czegoś gdy z nim gadam.”
            ~~~~~~
            Nieustannie się uczymy…, odnawiamy…, pozytywnie wzbogacamy.., gromadzimy informacje…

          • Ifryt pisze:

            No wiadomo Marguś, ale to było takie specyficzne, nie codziennie gada się z „czymś” takim, co nie znaczy że to lepsze, tylko bardziej chodzi o „nietypowość”.

          • margo0307 pisze:

            „… to było takie specyficzne, nie codziennie gada się z „czymś” takim, co nie znaczy że to lepsze, tylko bardziej chodzi o „nietypowość”.”
            ~~~~~~
            Rozumiem Grześ co chcesz wyrazić🙂
            Ostatnio dość często… zastanawiam się nad swoim.. subiektywnym postrzeganiem.., rozumieniem…, ocenianiem… jakiejś sytuacji.., wydarzenia…, czy postępowania jakiejś osoby..
            I coraz częściej… przychodzą do mnie myśli, że… moje subiektywne oceny… wcale nie muszą być właściwe.., że moje z-rozumienie czegoś… być może… jest – w jakimś sensie – ograniczone przez moje własne myśli i nastawienie…
            Że… jeśli będę oceniać jakieś wydarzenie, czy sytuację z punktu widzenia mojego.. subiektywnego – a więc… ograniczonego jej oglądu, to… moja ocena zapewne będzie błędna…
            Często wydaje się nam, że jakieś… przykre.. czy nawet tragiczne zdarzenie.., które nas spotyka i do głębi dotyka…, oceniane jest przez nas jako… coś „złego”…, coś, co uważamy za… np. niesprawiedliwość nas dotykającą…, ale… to właśnie zdarzenie… pozwala nam w szerszym, ogólniejszym kontekście… nauczyć się czegoś nowego.., daje nam możliwość poznania czegoś, co dotychczas nie znaliśmy… i co właśnie było nam potrzebne do naszego wewnętrznego rozwoju…, co zmusiło nas do zareagowania w inny.., odmienny sposób, aniżeli dotychczas… a więc… poszerza nasze poznanie i odkrycie w sobie naszych „nowych” – dotychczas nam nie znanych – reakcji…, możliwości…

          • Ifryt pisze:

            Marguś pewnej iluzji/maji się nigdy nie pozbędziesz, co jest raczej błogosławieństwem niż przekleństwem, bo to jest poprostu interpretacja rzeczywistości.
            Nie powinno się mieć pretensji do rzeczywistości zato że można ją interpretować na niezliczoną ilość sposobów, zato zwiększając swoją wiedzę o życiu i otaczającym nas świecie możesz wzbogacić swoje postrzeganie o nowe elementy, które mogą przybliżyć Cię do prawdy i realizacji Twoich pragnień. Poznasz po owocach a nie po tym czy się komuś podoba lub niepodoba.
            Mądrość polega w dużej mierze na wyczuciu i przenikliwości, nie wszystko jest jednym i tym samym, to są wskazówki dla ludzi błądzących w ciemności, bo oni i tak nic nie odrużniają, w ciemności wszystko jest jednym, naprzykad złem lub dobrem, tak jest prościej.
            Ogulnie to fajnie że masz takie refleksje❤ , ja też często myśle o tym, naprzykład czy moja ocena innego człowieka nie była zbyt nasączona moimi negatywnymi rojeniami, wolę dobro i lepiej się czuje gdy przenikam do ludzkiego dobra niż zła.
            Nie zamierzam się jednak pozbywać własnego światła, i Tobie też nie radze🙂 A światło czasem widzi nie tylko dobro, bo to zależy dla kogo świeci.

          • JESTEM pisze:

            margo0307:
            „Ostatnio dość często… zastanawiam się nad swoim.. subiektywnym postrzeganiem.., rozumieniem…, ocenianiem… jakiejś sytuacji.., wydarzenia…, czy postępowania jakiejś osoby..
            I coraz częściej… przychodzą do mnie myśli, że… moje subiektywne oceny… wcale nie muszą być właściwe.., że moje z-rozumienie czegoś… być może… jest – w jakimś sensie – ograniczone przez moje własne myśli i nastawienie…
            Że… jeśli będę oceniać jakieś wydarzenie, czy sytuację z punktu widzenia mojego.. subiektywnego – a więc… ograniczonego jej oglądu, to… moja ocena zapewne będzie błędna…
            Często wydaje się nam, że jakieś… przykre.. czy nawet tragiczne zdarzenie.., które nas spotyka i do głębi dotyka…, oceniane jest przez nas jako… coś „złego”…, coś, co uważamy za… np. niesprawiedliwość nas dotykającą…, ale… to właśnie zdarzenie… pozwala nam w szerszym, ogólniejszym kontekście… nauczyć się czegoś nowego.., daje nam możliwość poznania czegoś, co dotychczas nie znaliśmy… i co właśnie było nam potrzebne do naszego wewnętrznego rozwoju…, co zmusiło nas do zareagowania w inny.., odmienny sposób, aniżeli dotychczas… a więc… poszerza nasze poznanie i odkrycie w sobie naszych „nowych” – dotychczas nam nie znanych – reakcji…, możliwości…”

            Dziękuję.😉❤

          • margo0307 pisze:

            „…Nie zamierzam się jednak pozbywać własnego światła, i Tobie też nie radze🙂 …”
            ~~~~~~
            Dobrze powiedziane Grześ i… dzięki za radę 🙂

          • margo0307 pisze:

            „Dziękuję.😉❤ "
            ~~~~
            I ja dziękuję 🙂 ❤

  2. siola pisze:

    Usiadan z rodzicami sie spotkala ,Ole i Jerzyka uwidziala.Powiadaja ze odchodza ale gdzie powiedziec jej nie moga.Poszla u nich na pieczarki ale byly wielkie na tej lace chyba wieksze jak zajace.Przy zbieraniu za pieczarka krowi Mist biedaczka przeoczyla i raczke mistem pobrudzila.No i Zbyszko sie pokazal ale reki mu nie podala bo reka byla Mistem umazana.Na koniec widziala jak Jakis kapus mi medowal ze komus dziubka dala a noz moze sie jeno z Lojcem porzegnala.

    • kacha1 pisze:

      1,5 kg pieczarek dokładnie myjemy. Wrzucamy do garnka z niewielką ilością wody. Kiedy pieczarki puszczą sok i woda je zakryje gotujemy około 3-5 minut. Odcedzamy na durszlaku. W międzyczasie kroimy w drobne paseczki jedną duża cebulę i jedną czerwoną paprykę oraz siekamy nieduży pęczek koperku. Następnie wlewany do garnka 4 i pół szklanki wody, wsypujemy kilka ziarnek pieprzu, ziela angielskiego i dwa listki laurowe oraz odrobinę gorczycy i gotujemy chwilę dodając pokrojoną paprykę i cebulę. Teraz należy dodać szklankę cukru i czubatą łyżkę soli oraz całą szklankę octu 10%. Po tym należy wrzucić pieczarki i gotować ok. 10-15 minut. Na końcu wrzucić koperek i wlewać pieczarki z gorącym wywarem do słoików. Zakręcić i przykryć swowiki ręcznikami do wystygnięcia. PYCHA. Znam jeszcze inne przepisy 🙂

      • kacha1 pisze:

        aha, z 1,5 kg pieczarek wychodzi 6-7 słoików po drzemie. Wczoraj też zrobiłam🙂

        • kacha1 pisze:

          pieczarki muszą być malutkie, ja zamawiam w budzie na bazarku🙂

          • kacha1 pisze:

            przepis na buraki:
            3 kg buraków zetrzeć na grubej tarce. Dodać liść laurowy, kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego, trochę cebuli lub czosnku, 2 papryki czerwone (pokrojone) ,soli 1 łyżka, Cukru szklanka, szklanka oleju, zamieszać z 1 szklanką octu 10% Wymieszać.
            Nakładać należy gorące do słowików, okręcić ręcznikami.PYCHA

          • trelemorele pisze:

            „Nakładać należy gorące do słowików, okręcić ręcznikami.PYCHA”
            ____________________________
            czy odwracasz słoiki do góry dnem i takie okrywasz ręcznikami?

        • Maria_st pisze:

          kacha DZIĘKI, skąd wiedziałaś że szukam taki przepis na pieczarki❤

          • kacha1 pisze:

            Nie ma tego przepisy w internecie. Spróbuj dokładnie jak podałam. Pycha i szybko się robi.

          • kacha1 pisze:

            Nie odwraca słoików do góry dnem. Zamkną się w ręcznikach. Do góry dnem obracam dżemy.

  3. margo0307 pisze:

    „… Gdy ktoś z nas w nocy śni o rzeczach, które powinny wg.ciemnej strony pozostać dla nas sekretem, zostajemy rozpoznani i technologią atakowani…”
    ~~~~~~~~~~
    Hmm…, to zupełnie… nie moja bajka…😉
    Wiem natomiast, że wszystkie moje sny… nie są bezpodstawne i bezcelowe…, że każdy z nich niesie w sobie przesłanie i info dla mnie…, szczególnie te… wyraźne, które nawet po upływie długiego czasu, pozostają wyraźnie zapisane w mej pamięci…
    Wiem też, że wszystkie sny, jakie śnimy zawierają w sobie podpowiedź dla nas…, i tylko od nas zależy czy znajdziemy do nich klucz, by je właściwie zinterpretować…
    Mam wrażenie, że są one niczym… lustra…, z których możemy odczytać naszą przyszłość ale także i… naszą przeszłość…
    Dlatego m.in. od kilkunastu już lat.. zapisuję wszystkie sny, jakie uda mi się zaraz po obudzeniu zapamiętać… i nie raz jestem zadziwiona, kiedy po jakimś czasie… odczytuję zapisany sen z mojego notatnika… i z perspektywy minionych wydarzeń… pojawia mi się z-rozumienie jego znaczenia…🙂
    Wiele razy miałam sny tzw. „ostrzegające”…, niosące zapowiedź – co może się wydarzyć
    Po jakimś czasie…, krótko przed zadzianiem się jakiegoś konkretnego zdarzenia…, przypominało mi się info ze… śnionego niegdyś snu…
    Było to coś jak… nagła „migawka”.., jak…” błysk flesza”… ostrzegający…, bym czegoś nie robiła…, nie mówiła…, gdzieś nie szła…, lub skądś odeszła…
    I tyle razy – ile razy… zignorowałam senną „podpowiedź” – tyle razy dostałam od życia… „klapsa w dupkę”… 😀
    Z biegiem czasu… tych „klapsów”… jest coraz mniej w miarę jak… coraz lepiej rozumiem swoje senne info…
    Miewam też dziwne sny…, które nijak nie mogę „dopasować” do obecnej Rzeczy Istności…, choć zadziewające się w nich zdarzenia są bardzo realne, tyle że jedynie… podczas ich śnienia…, bo kiedy się budzę…, wydają się tak abstrakcyjne jakby… pochodziły z zupełnie innej rzeczywistości…
    Wówczas, gdy się nad nimi zastanawiam…, kiedy próbuję je zinterpretować… i z-rozumieć…, przychodzą mi na myśl… podpowiedzi, że to… przeszłość…, dawno przeżyte doświadczenia, które jednak… są częścią mnie…
    Dla mnie – „świat snu” jest równie fascynujący jak… „świat realu” i bywa czasem, że… kilka razy wstaję w nocy by… zapisać to, o czym śniłam…🙂

    • trelemorele pisze:

      „Dla mnie – „świat snu” jest równie fascynujący jak… „świat realu” i bywa czasem, że… kilka razy wstaję w nocy by… zapisać to, o czym śniłam… :)”
      _______________________________
      Śpisz na raty?
      Mnie sie to nie zdarza, mam kamienny sen🙂
      Dopiero nad ranem sen jest lżejszy, chyba taki troche na pograniczu snu i jawy i takie sny pamiętam, ważniejsze notuję i potem analizuję🙂

  4. LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

  5. Mezamir pisze:

    Sea Of Ignorance

    Fools wearing blinders
    Unaware of their surroundings
    It has made them what they are
    Looking for their own glory

    Psyche consumes them
    Covering the paths others have made
    Followers trying to lead
    Overfilling vessels
    Only leading them to their demise

    Waves of reality engrossing

    Negative energy
    Helpless from what is created
    What they give is what they receive
    Communication absent

    No responsibility taken
    Leaving all to the side
    For things more important
    Burning bridges

    Built with trust
    Contractual words exchanged
    All for profit
    Doomed to fail

  6. Ifryt pisze:

    Powiedzmy że wierzę w to że Ziemia jest Gają, nie będzie to kłamstwo jeśli tak napiszę, ale co innego zawierzać tej koncepcji jakoby byli byśmy od niej uzależnieni, to jak twierdzić że Matka jest niezbędna do przeżycia dorosłego osobnika. Ona jest co prawda niezbędna, ale tylko w początkowej fazie rozwoju.
    Kolejna kwestia to taka że nie ufam koncepcjom swoich pobratymców zwanych ludżmi, nie dlatego że są żli, tylko dlatego że wiem iż to niezwykle sprytne i błyskotliwe Małpy, które nie zawsze potrafią zapanować nad swoimi Boskimi cechami, mam do nich respekt😀
    Niech mi się tu z łaski swojej Gają nie zasłaniają, bo Gaja jak będzie chciała to sama do wszystkich przemówi, albo każdego z osobna.

    Teraz inny temat🙂

    Słuchałem sobie muzyki, i choć nieznam angielskiego to jak mi się muzyczka podoba to sobie tekst wrzucam do tłumacza gogle, no i tu zwróciłem uwagę na tekst LEGENDY CZEKAJĄ.
    Skoro legendy czekają to znaczy że są umiejscowione w przyszłości a nie przeszłości, i to mi się podoba, choć podobało by mi się jeszcze bardziej gdyby je przyzwać do terażniejszości😉
    Doceniam co prawda znaczenie przeszłości, ale nie zmienia to faktu że jest to najgorszy z wymiarów dla umiejscowienia legend, choćby i o dawnych wspaniałych królestwach, cywilizacjach czy bohaterach, a nawet Bogach. W ten sposób można wszystko stłamsić.
    Te bajdurzenia o Atlantydach i starożytnych kosmitach są właściwie taką idealną blokadą.
    Uważam tak już od pewnego czasu, ale ta muzyczka mnie natchneła żeby bardziej poruszyć ten temat, jak kogoś to zaciekawi to wyjaśnię swoją koncepcję bardziej, ale pamiętajcie że jestem tylko Boskim Małpiszonem jak Wy😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s