Koszmarna wizja Świata za 15 lat przedstawiona w The Delegraph

Mogę tylko tyle powiedzieć. TO nie jest mój świat i nie moje „zabawki”. Pamiętam jak w latach 70-tych ubiegłego wieku przeczytałem w komiksie „W Kosmosie” Janusza Christy o „najbardziej rozwiniętej super cywilizacji”- Orionidach (przynajmniej tak o sobie mówili) , rządzonej przez super mózg elektroniczny. Jego decyzji nie wolno było kwestionować. Owa maszyna zwała się naczelnym Cybrostratorem. Orionidzi żyli pod powierzchnią Ziemi, bo w dobie uprzemysłowienia swojej planety tak ją skazili ,ze nie nadawała się na powierzchni Ziemi do zamieszkania i życia. Pod powierzchnią Ziemi stworzyli sztuczny Świat ( drzewa plastikowe , trawy plastikowe, wypchane zwierzęta) dodatkowo „puszczali” hologramy z przeszłości na ścianie niczym żywe obrazy i to była ich rozrywka. Sztuczność tego Świata po prostu przerażała Kajtka i Koka – głównych bohaterów komiksu. Dla mnie osobiście było to też niewyobrażalne. Bardzo podobna jest wizja Świata za 15 lat opublikowana w The Telegraph- dla mnie osobiście to koszmar. Brak w tej wizji Świata najważniejszego- czystych lasów, jezior, mórz, plaż- po prostu Natury i kontaktu Człowieka z Matką Naturą.

Świat przyszłości

15 lat temu CIA próbowała przewidzieć, jak będzie wyglądać życie w 2015 roku. Wzorem amerykańskiej agencji wywiadowczej zastanawiamy się, co będzie nas zadziwiać i przerażać za kolejne 15 lat.

Przewidywanie jest bardzo trudne, zwłaszcza jeśli idzie o przyszłość. Nawet CIA popełniła kilka pomyłek, prognozując, jak będzie wyglądać życie w 2015 roku.
W 70-stronicowym raporcie sporządzonym w roku 2000 amerykańska agencja przewidziała wzrost popularności internetu i kryzys społeczny spowodowany starzeniem się populacji, ale pomyliła się co do roli Władimira Putina i przeoczyła kryzys ekonomiczny z 2008 roku.
Mimo tego warto wyobrażać sobie przyszłość, bo dzięki temu łatwiej się na nią przygotować. I choć prognozy nie zawsze się sprawdzają, samo ich przygotowywanie może być interesującą rozrywką.
Idąc śladem CIA brytyjski „Telegraph” poprosił ośmioro naukowców, analityków i dziennikarzy, by przedstawili swoje wizje świata w roku 2030. Eksperci zastanawiają się nad konsekwencjami postępu technologicznego i przyszłością terroryzmu, przewidują rozpad Wielkiej Brytanii i powstanie Konfederacji Brytyjskiej.
W 2030 automatyzacja będzie tak zaawansowana, że tytuły naukowe stracą na znaczeniu, a pracownicy umysłowi staną się w większości zbędni. Pierwsze pokolenie wychowane w internecie pozostawi po sobie multimedialne nagrobki. NASA będzie o krok od lądowania na Marsie, a rozwój genetyki i możliwość manipulowania DNA przyniosą nowe problemy natury etycznej.
Ekstremalne warunki pogodowe wywołane zmianami klimatycznymi zmuszą miliony ludzi do migracji, człowiek stopniowo będzie tracił kontrolę nad społeczeństwem i własnym życiem na rzecz algorytmów i „drobnej sztucznej inteligencji”.
Oczywiście żadna z tych prognoz może się nie sprawdzić. Niektóre na pewno się nie sprawdzą. O tym, jak będzie, przekonamy się już za 15 lat.

1. Automatyzacja pozbawi pracy klasę średnią
Steve Fuller, amerykański socjolog, wykładowca z Uniwersytetu Warwick, autor książki „Humanity 2.0”

klasa_srednia

W 2030 roku automatyzacja będzie tak zaawansowana, że pracownicy umysłowi staną się zbędni w takim stopniu, w jakim w drugiej połowie XX wieku zbyteczni stali się pracownicy fizyczni. Pod pojęciem „pracowników umysłowych” rozumie się tu nie tylko urzędników i pracowników biurowych, ale też specjalistów z takich dziedzin, jak prawo, medycyna, a nawet wyższa edukacja. Ta zmiana wyprze centralny dogmat gospodarki opartej na wiedzy, który od ćwierćwiecza wpływa na kształt polityki, a sprowadza się do tego, że za klucz do produktywności uważa się kwalifikacje.
Za rewolucję na rynku pracy odpowiadać będą dwie uzupełniające się siły. Z jednej strony, udoskonalona sztuczna inteligencja skutecznie zmechanizuje wykonywanie wielu skomplikowanych, choć standardowych zadań, które obecnie wymagają zatrudniania specjalistów – np. diagnozowanie chorób, wypełnianie wniosku patentowego czy prowadzenie kursu na poziomie podstawowym. Z drugiej strony, bardziej wymagająca klasa konsumentów zacznie kwestionować „wartość dodaną”, jaką stanowi człowiek w sytuacji, gdy maszyny mogą wykonywać określone zadania taniej, a być może skuteczniej i w sposób lepiej dostosowany do wymagań użytkowników.
Profesjonaliści zapewne będą ostrzegać przed niebezpieczeństwem, jakim jest obdarzanie maszyn zbyt dużym zaufaniem. Jednak w świecie od dawna otwartym na cyfrową bankowość i wygodne zakupy przez internet, czarnowidztwo raczej nikogo nie przestraszy, zwłaszcza że lawinowo rośnie liczba zadowolonych klientów. Z czasem proces uwierzytelniania kwalifikacji w oparciu o rozległą wiedzę uniwersytecką, jakiej dziś wymaga się od profesjonalistów, będzie zarezerwowany już tylko dla relatywnie elitarnej kadry specjalistów pracujących w dziedzinach, których z jakiegoś powodu nie uda się zautomatyzować.
Ci, którzy przygotowują się na tego typu scenariusze, często apelują o zagwarantowanie ”dochodu podstawowego ”, który zapewni obywatelom egzystencję na przyzwoitym poziomie w świecie bez pracy. Jeśli jednak państwo nadal będzie się kurczyć, nie ma co liczyć, że ktoś odpowie na te apele. W takim przypadku z ekonomicznego punktu widzenia większy sens może mieć zapewnienie automatycznej płatności za dane, które generujemy, wchodząc do sieci – dziś oddajemy je dostawcom internetu za darmo. Jednym z poważniejszych minusów takiego modelu może okazać się nieodwracalne zamazanie granicy między pracą a czasem wolnym.

2. Modyfikowanie DNA będzie normą

Choć koncept dzieci projektowanych genetycznie nadal może wydawać się pomysłem z literatury science fiction, w roku 2030 z pewnością będziemy wpływać na ludzki genom i otwarcie manipulować przy DNA embrionów. Nie jest to żadna szalona prognoza, mająca sprowokować debatę. Człowiek już „poprawia” zarodki żywych stworzeń.
W październiku wykorzystując popularne narzędzie do modyfikacji genomu CRISPR/Cas 9, chińscy naukowcy stworzyli dwa zaprojektowane genetycznie szczenięta rasy beagle o dwa razy większej muskulaturze, niż występuje u tych psów w naturze. Wystarczyło wyeliminować gen odpowiedzialny za produkcję miostatyny, białka ograniczającego rozwój mięśni. Wyłączenie tego genu u ludzi może odwrócić proces zaniku mięśni, towarzyszący różnym chorobom.
Kilka tygodni wcześniej Pekiński Instytut Genomiki poinformował o stworzeniu „mikroświnek”, które za 1600 dolarów będzie można kupić sobie jako zwierzątko domowe. W kwietniu inny zespół chińskich naukowców donosił o wprowadzeniu genetycznych zmian w ludzkich zarodkach w laboratorium, w ramach zakończonej niepowodzeniem próby wyleczenia śmiertelnej choroby krwi.
Stosowane odpowiedzialnie, techniki takie jak CRISPR mogą pomóc w leczeniu obecnie nieuleczalnych schorzeń w rodzaju pląsawicy Huntingtona czy choroby Taya-Sachsa, oraz zapewnić zdrowe życie dzieciom, które dziś są skazane na problemy zdrowotne jeszcze przed urodzeniem.
Już dziś wprowadzamy modyfikacje w DNA, by leczyć lub zapobiegać chorobom u dorosłych. W tej chwili w różnych krajach na świecie prowadzi się około dwóch tysięcy testów klinicznych nowatorskich terapii genowych, polegających na wszczepianiu genów, a opracowanych w celu powstrzymywania rozwoju nowotworów takich jak białaczka i szpiczak, czy chorób w rodzaju mukowiscydozy i Parkinsona. Trwają też badania nad terapią zwiększającą odporność na HIV.
Oczywiście taka technologia może być narzędziem w rękach zarówno dobrych, jak i złych ludzi. Należy wziąć pod uwagę wszystko, od eugeniki zalegalizowanej przez prawo, po dziwne pomysły modyfikowania genomu pod wpływem mody (np. rozjaśnianie skóry w krajach azjatyckich, a na Zachodzie np. zwiększanie ilości cząsteczek melaniny). Na początku grudnia do Waszyngtonu zjechali naukowcy z całego świata, by uczestniczyć w trzydniowej konferencji pt. „Human Gene Editing” po raz pierwszy poświęconej problemom etycznym związanym z modyfikowaniem ludzkiego genomu. Choć nie zapadły tam żadne wiążące decyzje, można oczekiwać, że w ciągu najbliższej dekady wyklarują się konkretne regulacje.
W roku 2030 prawo zapewne będzie ściśle regulować zasady manipulowania ludzkimi zarodkami – możliwe, że dozwolone będzie to tylko w określonych przypadkach natury medycznej. Puszka Pandory została jednak otwarta.

3. Zmiany klimatyczne zmuszą miliony ludzi do migracji
Neil Adger, profesor geografii społeczno-ekonomicznej z Uniwersytetu Exeter

Matka_Natura

Zmiany klimatyczne będą wpływać na wszystkich, od urbanistów po największe armie świata. W roku 2030 rządy będą traktować ekstremalne zjawiska pogodowe – i związane z nimi migracje całych populacji – jako normę.
Mieszkańcy różnych zakątków świata będą opuszczać swoje domy z powodu gwałtownych powodzi, pożarów czy długotrwałej suszy. Z danych Norweskiej Rady ds. Uchodźców wynika, że w ciągu ostatniej dekady co roku około 20 mln ludzi zmuszonych było do migracji z powodu ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Miałem okazję rozmawiać z przesiedleńcami z różnych miejsc – Somerset i Kumbrii, ale i Bangladeszu, i Wietnamu. Wszyscy mają podobne doświadczenia. Są tymczasowymi migrantami, chwilowo mieszkają u krewnych lub znajomych; dopóki nie zbudują nowego domu i na nowo nie ułożą sobie życia, będą nieszczęśliwi i niespokojni. W roku 2030 na całym świecie rodzin w takiej sytuacji będzie znacznie więcej.
Zmiany klimatyczne będą mieć istotny wpływ na produkcję żywności i tzw. bezpieczeństwo żywnościowe. James Clapper, szef wywiadu USA, w lutym ostrzegał amerykański Kongres, że ekstremalne zjawiska pogodowe „prawdopodobnie będą wywoływać lub zaogniać kryzysy humanitarne i zagrażać destabilizacją”. Nie mówił o roku 2030 – to była jego prognoza na rok 2015. Gdy w 2010 i 2011 roku podskoczyły ceny żywności, 44 mln ludzi znalazło się poniżej progu ubóstwa, co doprowadziło do zamieszek na całym świecie. Tego rodzaju zagrożenia wzrosną w efekcie zmian klimatycznych objawiających się przewlekłymi suszami i pustynnieniem niegdyś żyznych ziem.
Może to wywołać trwałą migrację. Już dziś obserwujemy ogromne globalne wyludnianie obszarów wiejskich i migrację do miast w poszukiwaniu pracy. Zmiany klimatyczne nasilą i przyspieszą ten proces.
Niewykluczone, że doprowadzą do wybuchu konfliktów zbrojnych – i w konsekwencji fali międzynarodowej migracji. Jedno jest pewne, wpływ zmian klimatu na bezpieczeństwo żywnościowe, a nawet na zasoby wody, z jakich korzystają sąsiadujące państwa, nasili wrogość i wywoła nowe napięcia.
Dlatego w 2030 roku kwestie klimatu będą mieć jeszcze większe znaczenie niż dziś. Organy odpowiedzialne za bezpieczeństwo krajów będą przygotowywać się na kolejne kryzysy humanitarne i zastanawiać, czy nowa norma, jaką będzie ekstremalna pogoda, ustabilizuje się na jakiś czas.

4. Rozpad Wielkiej Brytanii

Konfederacja Brytyjska jest wzorem nowej formy ładu politycznego w świecie państw narodów.
Referenda niepodległościowe nie rozstrzygnęły kwestii niepodległości Szkocji, która teraz sama decyduje o swoich sprawach, ma własny system podatkowy i program pomocy społecznej zbliżony do modelu skandynawskiego, zamiast anglosaskiego. Uczestniczy w brytyjskim funduszu ubezpieczeniowym, by złagodzić szok ekonomiczny, oraz w unii bezpieczeństwa, która koncentruje się na obronie konwencjonalnej i nowych zagrożeniach ze strony graczy bezpaństwowych.
Anglia w końcu podjęła decyzję o wyjściu z Unii Europejskiej, ale wynegocjowała nowe warunki partnerstwa: częściowo powróciła, lecz jej wpływy są ograniczone. Szkocja wywalczyła sobie specjalne traktowanie – zgodziła się na trzy czwarte warunków postawionych przez UE, m.in. na swobodny przepływ osób, zaostrzenie polityki socjalnej i przyjęła wspólną politykę energetyczną.
Irlandia Północna wynegocjowała podobny układ, jej obywatele czerpią korzyści z potrójnego obywatelstwa: brytyjskiego, irlandzkiego i europejskiego. Walia idzie w ślady Szkocji tam, gdzie to dla niej korzystne.
Konflikt wewnętrzny doprowadził do upadku laburzystów i konserwatystów, i w efekcie obalił system dwupartyjny w dotychczasowej formie. Nowe partie w Westminster podzieliły się wzdłuż innej osi: lewica – prawica; unioniści – nacjonaliści; euroentuzjaści – eurosceptycy; obrońcy środowiska – zwolennicy rozwoju; postępowcy społeczni – konserwatyści. W rządzie koalicyjnym wszyscy skłaniają się ku polityce centrum.
Obserwatorzy uważają, że nowy system jest niezrównoważony, a narody konfederacji poruszają się po równi pochyłej, autostradzie bez zjazdów. Niektórzy w Szkocji przekonują, że korzystniej byłoby wejść do nowej Federacji Europejskiej, a nawet zbliżyć się do kierujących nią Niemiec. Inni utrzymują, że wypracowaliśmy nowe rozumienie władzy politycznej, dostosowane do warunków życia w skomplikowanym świecie połowy XXI wieku.

5. Pokonamy ISIS, ale terroryzm nadal będzie zagrożeniem

ISIS nie będzie wiecznie terroryzować Syrii i Iraku. Zachodnie siły odbiją terytoria zajęte przez dżihadystów, utrzymując w ryzach Al-Kaidę i podległe jej organizacje. Zachód zachowa wpływy w Afganistanie, Pakistanie, północnej i subsaharyjskiej Afryce.
Jednak islamistyczna przemoc będzie istnieć tak długo, jak długo będzie można uzasadnić ją teologicznie. Jej zakończenie wymagać będzie reformacji islamu na szeroką skalę, rozdziału religii od polityki i odejścia od dosłownego interpretowania Koranu. Mało prawdopodobne, by tak radykalna transformacja dokonała się w najbliższej, a nawet nieco dalszej przyszłości.
W międzyczasie „stary porządek”, zaprowadzony przez byłe mocarstwa kolonialne – np. układ Sykes-Picot, który podzielił Bliski Wschód na strefy wpływów i wyznaczył obowiązujące dziś granice Syrii – będzie tracił na znaczeniu w obliczu nacisków politycznych. Tym sposobem problem upadłych państw i obszarów wolnych od wpływów rządów będzie narastał, mimo upadku istniejących państw narodowych.
Obszary nieopanowane będą wylęgarnią terroryzmu. Organizacje terrorystyczne będą tam rekrutować bojowników, szkolić i prać mózgi, a także zbierać pieniądze, planować i przeprowadzać ataki. Zglobalizowana komunikacja i coraz niższe koszty podróży przyczynią się do wzrostu liczby osób zradykalizowanych przez internet, które będą ściągać w te miejsca i zasilać szeregi ugrupowań terrorystycznych. Ludzie ci będą wracać do domu wyszkoleni, zaprawieni w bojach i przesiąknięci propagandą. Terroryści z całą pewnością poszerzą swój arsenał o cyberprzemoc, być może sięgną po broń chemiczną, biologiczną, a nawet atomową, by atakować duże populacje i kluczową infrastrukturę.
Jeśli nawet nie dojdzie do tak ambitnych ataków lub te się nie powiodą, zapewne odczujemy wzrost liczby „tradycyjnych” zabójstw z użyciem pistoletów, noży, samochodów, wszystkiego, co wpadnie w ręce. Sprawcami będą amatorzy, często zradykalizowani z własnych powodów, niemający formalnych powiązań z organizacjami terrorystycznymi. Może okazać się, że właśnie ta forma przemocy będzie najbardziej przerażać – takich terrorystów nie sposób powstrzymać: wystarczą im pretensje i smartfon.
W odpowiedzi rządy będą próbowały stosować coraz bardziej wyszukane formy obserwacji, dokładniejsze kontrole i ograniczenia w podróżowaniu. Największym wyzwaniem będzie dopilnowanie, by nie ucierpiały swobody obywatelskie – czy to przez zbyt zaostrzone środki bezpieczeństwa, czy przez ich niedostatek.

6. NASA coraz bliżej lądowania na Marsie

Nie sposób przewidzieć przyszłości podróży kosmicznych. Wydaje się, że branża lotnicza jako jedyna od kilku dekad przeżywa regres.
Kiedyś Concorde przewoził pasażerów nad Atlantykiem z prędkością ponaddźwiękową w niespełna cztery godziny, a NASA regularnie wysyłała astronautów w kosmos. Dziś oba te projekty kuleją, a amerykańscy astronauci łapią stopa i na orbitę latają rosyjskim sprzętem pamiętającym czasy zimnej wojny.
Ucierpiały też prywatne firmy – w katastrofie SpaceShipTwo, kosmicznego statku pasażerskiego Virgin Galactic, zginął doświadczony pilot Michael Alsbury; kilka miesięcy później eksplodowała rakieta SpaceX, lecąca na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS).
NASA liczy jednak, że to SpaceX przejmie transport pasażerski na ISS. Możliwe, że już za kilka lat astronauci przesiądą się z rosyjskich Sojuzów do kapsuł Dragon na rakiecie Falcon 1.
Boeing i Bigelow Aerospace wspólnie pracują nad nową kapsułą CST-100 Starliner, którą mają nadzieję sprzedać NASA. Robert Bigelow, przedsiębiorca z branży hotelarskiej, chce budować stacje orbitalne, które spełniałyby zarówno zadania orbitalnych hoteli turystycznych, jak i prywatnych stacji badawczych. Wyobraża je sobie jako nadmuchiwane segmenty – dwa prototypy już umieszczono na orbicie.
Firma Space Adventures Ltd. poinformowała, że przygotowuje się do misji DSE-Alpha, której celem jest Księżyc. Księżycowi turyści za bilet zapłacą ok. 75 mln dolarów. XCOR Aerospace pracuje nad pojazdem suborbitalnym Lynx, który będzie wykonywał cztery kursy na dobę, ale tylko z jednym pasażerem na pokładzie.
NASA oświadczyła, że chce, by do roku 2030 ludzie żyli i pracowali na Marsie w niezależnych koloniach, w związku z czym prace nad pojazdem przeznaczonym do tego rodzaju lotów wyraźnie nabrały tempa.
Pierwsze eksperymenty poza ISS prowadzone będą w środowisku okołoksiężycowym (obszar wewnątrz orbity Księżyca). Z czasem misja sięgnie dalej.
NASA koncentruje się na projektowaniu „nowego, potężnego systemu transportowego”, który będzie wykorzystywał energię słoneczną do wynoszenia pojazdów kosmicznych w odległą przestrzeń kosmiczną. Rakiety transportowe będą przewozić zapasy na Marsa na wiele miesięcy, a nawet lat przed pierwszym lądowaniem człowieka.
Prywatny projekt Mars One przedsiębiorcy z Holandii przewiduje lądowanie pierwszych ludzi na Marsie i założenie tam stałej kolonii przed rokiem 2027.

7. Media społecznościowe zleją się ze światem fizycznym

W słynnym artykule z 1990 roku o przyszłości seksu, jaki ukazał się w magazynie „Mondo 2000”, Howard Rheingold przekonywał, że „definicja Erosa” wkrótce się zmieni, bo wszyscy będą tak piękni, jak tylko będą chcieli i każdy będzie mógł uprawiać wirtualny seks z każdym i wszędzie.
Często słyszymy, że wirtualna rzeczywistość będzie o wiele lepsza od tej prawdziwej – a dzieli nas od niej zaledwie 10, góra 15 lat. Moim zdaniem w 2030 roku będziemy ekscytować się tym, że wirtualna rzeczywistość doskonałej jakości jest na wyciągnięcie ręki, a dzieli nas od niej 10, góra 15 lat. Zapewne całkowicie zmieni się nasze życie towarzyskie w internecie. W roku 2000 nikt nie przewidział Facebooka czy Twittera. Tym razem też nie wyobrażam sobie zmian, jakie czekają nas za 15 lat.
Oczywiście łączność będzie szybsza i wydajniejsza. Będziemy produkować morze danych w absurdalnym tempie, a to oznacza, że algorytmy przetwarzające informacje, historie i sugerowane znajomości będą znacznie lepsze, niż dziś, bo dane będą lepszej jakości. Nie sądzę jednak by ludzie chodzili w zestawach słuchawkowych, czy dziwacznych urządzeniach do rozszerzonej rzeczywistości. Obstawiam, że będzie nudniej. Technologia rozpoznawania twarzy i głosu znacząco się rozwinie – do tego stopnia, że ludzie będą mieć stosowne aplikacje w smartfonach. Wchodząc do pomieszczenia, od razu będziemy wiedzieć, kto jest kim, aplikacja w mgnieniu oka podsunie nam dane na ich temat. Coś fantastycznego albo prawdziwe piekło, zależnie od poglądów (moim zdaniem piekło).
W 2030 roku pierwsi użytkownicy internetu – ci, którzy pamiętają czasy Arpanetu z lat 70. i Usenetu z lat 80. – będą zbliżać się do końca swoich dni. Zapewne nie będą chcieli nudnych, staromodnych nagrobków. Podejrzewam, że będą woleli nagrobki cyfrowe, ze zdjęciami, filmikami wideo, wiadomościami z mediów społecznościowych: będzie to coś w rodzaju pomnika wirtualnej tożsamości, która staje się równie ważna, co ta prawdziwa.

8. Sztuczna inteligencja zdominuje nasze życie

Gdy myślimy o sztucznej inteligencji, zwykle wyobrażamy ją sobie na własne podobieństwo. Często dosłownie ma ludzki kształt – jak perfekcyjne roboty Synth z serialu „Humans” produkowanego przez Channel 4 i AMC. Nawet jeśli filmowa maszyna ma ludzkie ciało, jest do nas podobna pod innymi względami: to samodzielna, jednolita inteligencja, indywidualna świadomość, cyfrowy mózg w słoju.
Nie taka będzie przyszłość. Należy się spodziewać raczej, że będziemy otoczeni – właściwie to już jesteśmy – przez tysiące, miliony, miliardy maleńkich pseudointeligencji, które wspólnie tworzą coś, co w pewnym programie naukowym nazwano „niewidzialną ręką algorytmu”.
Sztuczna inteligencja będzie otaczać nas w wymiarze osobistym: oprogramowanie generujące automatyczne e-maile w oparciu o nasze wcześniejsze listy; cyfrowi asystenci, pomagający poruszać się w gąszczu przepisów podatkowych i urzędowej biurokracji; trenerzy fitness, aplikacje monitorujące dietę; serwisy tłumaczeniowe i podpowiadające odpowiedzi dla nieśmiałych.
Lecz będzie też rozprzestrzeniać się na większą skalę: programy do prognozowania przestępczości, automatyczni dyspozytorzy, kluczowa infrastruktura, systemy eksperckie przejmujące coraz więcej obowiązków korporacji i innych instytucji. Ponieważ społeczeństwo będzie generować coraz więcej danych, będziemy jeszcze bardziej polegać na maszynach wychwytujących informacje z szumu.
Choć to ludzie będą projektować i nadzorować te systemy, wydaje się mało prawdopodobne, by w pełni docenili i byli w stanie kontrolować sposób, w jaki będą one wpływać na nasze prognozowanie i reagowanie (wyobraźcie sobie konsekwencje zautomatyzowanego prognozowania przestępczości w oparciu o profilowanie rasowe).
To wizja inteligencji niezależnej od wzorca zachowań człowieka i obecnej w każdej dziedzinie życia. Czymże jest „internet rzeczy”, jak nie cyfrowym panteizmem, z pomocnymi duchami zamieszkującymi czajniki i piekarniki? Nie będzie to inteligencja obdarzona świadomością, o nie, ale będzie oceniać i podejmować decyzje kształtujące nasze życie w sposób tak skomplikowany i z taką częstotliwością, że tylko nieliczne jednostki będą w stanie pojąć jej połączony wpływ na ludzkość. A tego, czego nie rozumiemy, nie możemy kontrolować.
W pewnym sensie nie jest to nowość. Przedstawiciele austriackiej szkoły ekonomii, tacy jak Friedrich Hayek, uważali kapitalizm za coś w rodzaju wielkiej jednostki przetwarzającej informacje, która decyduje o cenach i jest ważniejsza od wszystkich dyktatorów i socjalistycznej biurokracji. Brytyjski pisarz science fiction Charlie Stross, twierdzi, że Ziemię już najechały obce organizmy złożone, zwane korporacjami, mające inne cele i podejmujący inne decyzje niż ludzie, którzy są ich komórkami. Myślę, że filozofowie, którzy przewidują nadejście „czasu nieludzi”, okażą się prorokami.
Rozwój drobnej sztucznej inteligencji przyspieszy i pogłębi ten proces. Choć idea korporacji jako jednostek świadomych większości z nas wydaje się szalona, współczesna, barwna mitologia robotów i potworów Frankensteina uniemożliwi ignorowanie tego kierunku. Tych zmian prawdopodobnie nie będziemy w stanie powstrzymać z tej prostej przyczyny, że większość z nas będzie ich chciała.
Jeśli chcecie wyobrazić sobie przyszłość, pomyślcie o milionach maszyn komunikujących się ze sobą i ludziach, którzy drapią się po głowach, po czym wzruszają ramionami.

źródło:The Telegraph-tłumaczenie w
http://wiadomosci.onet.pl/prasa/swiat-przyszlosci/xdvd50

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Obserwacje Ziemi, OSTRZEŻENIE, Zmiany klimatu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

65 odpowiedzi na „Koszmarna wizja Świata za 15 lat przedstawiona w The Delegraph

  1. margo0307 pisze:

    No cóż, całe te wypociny The Telegraph-u… chciałoby się powiedzieć… o kant doopy rozbić😀
    ale… tak nie powiem, bo ponoc to… nieładnie😳

    I jak na rasową

    przystało powiem… pażywiom – uwidzim….

  2. marek pisze:

    Dawid
    zamieściłeś ten artykuł z netu jak kubeł z zimną wodą wylany na MŻ .

    Przedstawię moje prognozy na przyszłość świata , bez odniesienia się do konkretnej daty , ale zamknięte czasem egzystencji jednego pokolenia.

    Totalny rozpad tego co określane jest humanizmem u człowieka

    Techno i info kracja posunięta do stanu zdominowania funkcjonowania społeczności

    Wypłycenie poszczególnych ludzkich osobowości do stanu bezosobowego – biologicznych manekinów

    Wreszcie wielkie „bum ” obojętnie czym i skąd ono przyjdzie i zmiecie 99% istniejących w ludzkich ciałach „ego” osobowości .

    A potem zobaczymy czy jak twierdzi pan profesor Brodziak nastąpi po stronie fazy „pozornej śmierci”. modernizacja DNA w celu zaistnienia nowej jakości pokolenia

    Ten pan nie uwzględnia że potrzebujemy jeszcze przebudowy matki Ziemi w zakresie jej posiadania nowej porcji ducha / świadomości / by nowo posadzona generacja miała z czego budować swe mikro rozumienia .

    Dla stworzenia płaszczyzny zrozumienia moich końcowych wywodów wyjaśniam przykładem być może bardziej strwanym

    jeżeli nie zmienimy kształtu i ilości klocków lego lub puzlii składających się na końcowy obraz zawsze gramy tą samą grą . Nasz zestaw jest ju ż tak zużyty i nie adekwatny do rzeczywistości skutkiem jego wielokrotnego używania skutkiem kwarantanny Ziemi ,że jest na dzień obecny g..no wart .

    Na nim już nic mądrego nie wyrośnie i to niech każdy uparciuch -ciucha na tym forum weźmie pod uwagę , że pracuje na starych zużytych danych , ale wiem że nikt z tej refleksji nie skorzysta .

    WIĘC KOŃCZĘ SWĄ WYPOWIEDŹ SŁOWEM

    amen

    m

    • margo0307 pisze:

      A nie wziąłeś pod uwagę takiej ewentualności, jak np. że to Ty pracujesz na Na starych zużytych danych… ? 😉

    • Maria_st pisze:

      amen – nema

      • marek pisze:

        Marysiu

        a gówno – onwóg to ma jakieś znaczenie.
        nie jesteś aby przekazem świadomości absurdu /\

        nema – dla Ciebie w Twym języku

        m

        • Maria_st pisze:

          n—niewiarygodny
          e–ewenement
          m–matrixowy
          a–absurd

          a–absurd
          m–matrixowy
          e–ewenement
          n–niewiarygodny

          a gówno dzielmy po równo g-r
          jestem NIKIM, pisałam, wiec i absurdem, świadomościa absurdu i czymkolwiek chcesz…co sobie uroisz

          • marek pisze:

            No teraz to mnie już powaliłaś na łopatki . Jestem Oświecony i cały pod wyrażeniem /wyrażeniem to nie błąd pisarski / Leżem i kwiczem .

            m

          • trelemorele pisze:

            biedna ty Maryś jesteś, oj biedna
            nie ty jedna, jeżeli może cię to pocieszyć
            coraz więcej takich uduchowionych…niestety

          • margo0307 pisze:

            ” biedna ty Maryś jesteś, oj biedna…”
            ~~~~~~~~
            Kpina, Gniew i Pycha – to kwasy mogące bardziej zniszczyć naczynie, w którym się znajdują, niż tego, na kogo są wylewane…, a czyste intencje w❤ nie powstają w wyniku jednorazowego aktu lecz… z pracy nad własnymi nawykami…

          • margo0307 pisze:

            ” Człowiek ujawnia swoją osobowość… w sposobie traktowania innych.” 😉

          • Maria_st pisze:

            „biedna ty Maryś jesteś, oj biedna
            nie ty jedna, jeżeli może cię to pocieszyć
            coraz więcej takich uduchowionych…niestety ”

            to co dla Ciebie oznacza biede dla mnie bogactwo
            Tak na marginesie, co dla Ciebie oznacza –uduchowienie?

  3. Dawid56 pisze:

    Marku, dlatego wydaje mi się że tutaj na Mistyce Życia prowadzimy walkę ( tak WALKĘ!!!) o Gaję i o Duchowość Człowieka ( jak zwał tak zwał) i nie wylałem „kubła na MŻ”, ale próbuje uświadomić nas wszystkich( nie tylko piszących na tym blogu bo oni wiedzą ,ale czytelników tego bloga) przed największymi zagrożeniami jakimi stoimy.
    Niestety Janusz Christa w wielu swoich wizjach dotyczących Kosmosu miał rację😦.
    Kiedy ten komiks zaczął się ukazywać miałem jakieś 12 lat i coś niecoś słyszałem o Gagarinie,Tiereszkowej, Glenie, satelitach , psie Łajka, a potem o lądowaniu na Księżycu w 1969 roku roku
    Dzisiaj po 43 latach( NIESTETY) jesteśmy bliżsi wizji Christy czy innego znakomitego futurologa i pisarza s.f. Stanisława Lema, aniżeli wizji możliwości człowieka pokazanego w filmie Last Mimzy , o którym wielokrotnie pisałem albo możliwości człowieka pokazane w „Autobiografii jogina” autorstwa Paramahamsy Joganandy.

    • marek pisze:

      Nie znam Twoich odniesień – tych filmów i treści na które się powołujesz , jednak Twój zodiak o którym nas poinformowałeś ,przebija w Twych wypowiedziach i wyraża niepewność co do przyszłości .

      Określ kto jest bliższy w Twym przypadku prawdy Twoje ego , czy wtręty zodiaku- ryba.
      ZIMNY , LETNI , ,GORĄCY – WIESZ SKĄD TO POCHODZI I O CZYM MÓWI.

      m

      • Dawid56 pisze:

        Marek Ryby ale mamy szansę ( cały czas w to wierzę -Ryby wierzą) że nie jest Wszystko przesądzone i po burzy przychodzi spokój.Ta depopulacja nie ma żadnego sensy bo byłaby globalna bez rozróżnienia kogo spotka( działałaby jak popadnie czyli sprawiedliwie) i jednocześnie niesprawiedliwie bo zapewne nie dotyczyłaby tych którzy Tym Wszystkim kręcą.Te 144 000 – wolne żarty dlaczego nie 2 500 000 000 to się po prostu kupy nie trzyma.
        Przeżyliśmy 2012, przeżyjemy 2016, trzeba tylko trochę uspokoić żywioły i emocje.
        Być może, a prawie na pewno zachowanie ludzi obrazuje zachowanie Ziemi i na odwrót.
        Wydaje się jednak że nic nie jest przesądzone, istnieje cały czas pozytywna ścieżka rozwoju.Jest jednak jeden warunek trzeba przestać szukać Boga na Ołtarzu a próbować znaleźć Go w sobie drugim Człowieku w Drugiej Czującej Istocie i Matce Naturze- to w zupełności wystarczy aby odwrócić zły los

        • marek pisze:

          Dawid , ja nie jestem mistykiem , ja jestem wędrowcem przez poznanie , nic dobrego w najbliższym wymiarze czasu się nie stanie , Za dużo g….na się skondensowało na tej planecie . Może to wychodek drogi mlecznej .
          Rekultywacja śmietniska wymaga czasu i dokonywania obsadzeń nowymi uprawami
          To czemu asystujesz wymaga reformy , abyś zaczął rozumieć,

          m

        • marek pisze:

          Wydaje się jednak że nic nie jest przesądzone, istnieje cały czas pozytywna ścieżka rozwoju.

          Zapewne , Dawid tylko zapewne dla tych którym czaszki i w czaszkach się znacznie przemodeluje .

          Chociaż w tekście który zamieszczam jest sporo zachęt do optymizmu i pracy nad sobą , to jednak opisane uwarunkowania wydają mi się prawie nie do przeskoczenia dla większości populacji .

          Wolę więc czekać na nowy rodzaj ludzkiej generacji jako fundament nowego człowieka .

          Tak sobie myślę , jak się ten tekst rozpowszechni , ale będzie wysyp nowo oświeconych z niezliczoną ilością czakr.

          Nasi przodkowie wcieleni w dawnych cywilizacjach Atlantydy i Lemurii byli w stanie żyć w ciągłym zestrojeniu z siłami Światła wychodzącymi z rozjarzonego jądra naszej Mlecznej Drogi. Te istoty żyły w harmonii z Ziemią i Niebem. Formy ich czaszek były wydłużone a ich mózgi miały zintegrowane dwie inne czakry – dowód na to, że wtedy ich fizyczne istoty były zasiedlone przez wyższą świadomość.

          http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2016/01/kosmiczne-czakry.html

          m

          • margo0307 pisze:

            „…opisane uwarunkowania wydają mi się prawie nie do przeskoczenia dla większości populacji…”
            ~~~~~~~~
            A jak jest z Tobą ?
            Czy Tobie… opisane uwarunkowania wydają się do przeskoczenia ?
            Wiesz Marek jak jest… pouczać innych… zawsze jest łatwiej niż pouczać siebie… 😉

          • JESTEM pisze:

            „Chociaż w tekście który zamieszczam jest sporo zachęt do optymizmu i pracy nad sobą , to jednak opisane uwarunkowania wydają mi się prawie nie do przeskoczenia dla większości populacji .

            Taką opinią tworzysz taką, a nie inną rzeczywistość.
            I może „opisane uwarunkowania wydają mi się prawie nie do przeskoczenia dla większości populacji ” dlatego, że nie chcesz zająć się swoimi uwarunkowaniami, aby je sobie wreszcie uświadomić i uwolnić się od nich?

          • JESTEM pisze:

            „Wolę więc czekać na nowy rodzaj ludzkiej generacji jako fundament nowego człowieka .”

            Jedni wolą sobie rzucać kamykami w koło i wolą sobie czekać…
            na „nowy rodzaj ludzkiej generacji” – nowego człowieka,
            a inni dokonują transformacji siebie samych.😀❤

    • marek pisze:

      Do obydwóch koleżanek Małgosi i Jestem pomyliłem się w ostatnim wpisie -przepraszam .

      Transformacja się dokonuje , popatrzyłem w lustro i zobaczyłem ,że czaszka mi się wydłużyła o jakieś dwa milimetry , a z tyłu głowy słyszę jakieś szumienie jak praca wiertarki , to pewnie zaczęła działać ta stara – nowa czakra .

      m

      • JESTEM pisze:

        „Transformacja się dokonuje , popatrzyłem w lustro i zobaczyłem ,że czaszka mi się wydłużyła o jakieś dwa milimetry (…) „

        Czy to, co napisałeś to prawda czy kłamstwo?
        A wiesz, po co takie „coś” generujesz z siebie?

        Zareagowałeś tak, jakbym wierzyła w to, co zacytowałeś:
        „Nasi przodkowie wcieleni w dawnych cywilizacjach Atlantydy i Lemurii byli w stanie żyć w ciągłym zestrojeniu z siłami Światła wychodzącymi z rozjarzonego jądra naszej Mlecznej Drogi. Te istoty żyły w harmonii z Ziemią i Niebem. Formy ich czaszek były wydłużone a ich mózgi miały zintegrowane dwie inne czakry – dowód na to, że wtedy ich fizyczne istoty były zasiedlone przez wyższą świadomość.”
        I pomyliłeś się, bo to czyjeś koncepcje, które ktoś uznaje za „jedyną prawdę”.
        Takie koncepcje postrzegam jak wszystkie inne czyli jak koncepcje o płaskiej, wypukłej i wklęsłej Ziemi. Wszystkie one są w porządku, a kto którą uzna za jedynie prawdziwą, to zależy od jego/jej preferencji ( czy tzw. karmy).

        • marek pisze:

          Aha , a ja sobie jadę przez życie troszkę inaczej jak bym był z innej parafii .

          Jako nastolatek słysząc słowa …. z prochu powstałeś i w proch się obrócisz …..w głowie dodałem .. a co pozostanie z chuci .

          I tak po dziś dzień te napotkane mądrości i nauki obieram ze skórki /odbrązawiam / i wrzucam do garczka .

          m

      • margo0307 pisze:

        „… Wolę więc czekać na nowy rodzaj ludzkiej generacji jako fundament nowego człowieka…
        pomyliłem się w ostatnim wpisie -przepraszam…”

        ~~~~~~~~~~
        To dobrze Marek, że.. uświadomiłeś sobie swą pomyłkę…🙂 bo i ja uważam, że… czekanie na cokolwiek… nic w naszym życiu nie zmienia, a jedynie… działanie…🙂
        * * *
        „… Transformacja się dokonuje …”
        ~~~~~~~~~~
        A tak, dokonuje się i to…. pełną parą… 🙂
        Matka Ziemia już od jakiegoś czasu… przestraja się energetycznie… i od jakiegoś też czasu… rozpoczęło się przeprogramowywanie energetyczne w kierunku harmonii i prawdy… 🙂
        Z każdym miesiącem… coraz intensywniej wypierana i zastępowana jest energia, której niska, ciężka częstotliwość umożliwiała dokonywanie i trwanie w jej obrębie wszystkiego tego, co było pochodną niskich i ciężkich wibracji…
        Z kolei wzrost wibracji energii już niebawem spowoduje… coraz szybsze manifestowanie się na poziomie fizycznym naszych myśli i emocji…, a w związku z tym – ci z nas, a także wszelkie instytucje, dążące do kontrolowania…, oszukiwania… czy chęci zniewalania ludzi…, coraz silniej będą obrywać wysłanymi przez siebie… „pociskami”, bo to, co wysyłamy z siebie, coraz szybciej i intensywniej będzie… do nas powracać…🙂

      • Dawid56 pisze:

        Dlatego są potrzebne albo pewniki( niepodważalne fakty), albo te same informacje z wielu źródeł .Jedno jest pewne:
        1.Początki cywilizacji w miarę rozwiniętej zaczęły się ok 5000 lat temu bo zbudowała kompleks piramid w Gizie- tyle wiemy z oficjalnych naukowych źródeł
        2. Dalej jako źródła o rozwiniętych cywilizacjach sprzed 5000 lat to w zasadzie mity – Mahabharata, Epos o Gilgameszu, Mitologia grecka
        3.Wykopaliska,malowidła naskalne i „skorupy” archeologiczne

        Komuś na prawdę bardzo mocno zależało aby ten obraz cywilizacji i jej początków był wykładany na wszystkich uniwersytetach świata.
        Naprawdę to bardzo dziwny zbieg okoliczności, że wszystkie stare dokumenty cywilizacji uległy zniszczeniu( biblioteka aleksandryjska, piśmiennictwo Majów)
        Ale nawet jeśli Atlantyda istniała( w co wierzę) miała w swoich początkach istnienia inne możliwości parapsychiczne, to zostały one zaprzepaszczone , ba cała cywilizacja atlantydzka przestała istnieć i dzisiaj traktowana jest jako mit!!

        • margo0307 pisze:

          ” Dlatego są potrzebne albo pewniki( niepodważalne fakty), albo te same informacje z wielu źródeł…”
          ~~~~~~~~~~
          To, co dla jednych jest pewnikiem, dla innych może być… wielką niewiadomą…😉
          Dawidzie, czy nie słyszałeś o czymś takim jak <b<wiara ? – wiara, o której mówi wiele, a nawet… bardzo wiele źródeł…😉
          Każdy z nas w coś wierzy… Jedni w Boga, inni w logikę, jeszcze inni w rogatego błazna”… Problem w tym, że wielu z nas wierzy tylko w to, co… negatywne…
          Spodziewa się chorób…, wypadków…, apokalipsy…, wojny…, etc… i tym samym… wykorzystuje swój dar w destruktywny sposób…
          A przecież wiara to nic więcej – jak tylko postawa duchowa… – połączenie myślenia i odczuwania, umysłu i❤

          Kilka przykładów z różnych źródeł…

          „..Dyżurny patolog federalnego szpitala w zachodniej części Chicago nie mógł uwierzyć wynikom sekcji zwłok, której sam dokonał.
          Poprzedniego dnia, na skutek tragicznego zbiegu okoliczności pewien człowiek zamknął się w chłodni.
          Kiedy go rano znaleziono, wyglądał jakby zamarzł, choć chłodnia była wyłączona, a temperatura w niej nie spadła poniżej 7°C!
          Badania przeprowadzone przez patologa wykazały ponad wszelką wątpliwość, iż organizm denata zareagował tak, jakby przebywał w temperaturze -50°C.
          Jedynym sensownym wytłumaczeniem jest to, iż zmarły był przekonany, że chłodnia pracuje…”

          „… Badacze francuscy dokonali zadziwiającego eksperymentu.
          Na ciele zahipnotyzowanego człowieka rysowali ołówkiem różnego rodzaju znaki i wmawiali mu, że są one wycięte nożem na jego skórze.
          Po krótkiej chwili rysunki pokryły się krwią…”

          „…Robert Emmons, psycholog z University of California, zastanawiając się nad fenomenem ludzkiej wiary, zaproponował nawet wyróżnienie czegoś takiego, jak inteligencja duchowa.
          Można mierzyć ją niemal tak samo, jak inteligencję intelektualną czy emocjonalną.
          Jego zdaniem osoby, które mają jej więcej, są bardziej pogodzone ze światem.
          Wiara jest dla nich siłą pomagającą pokonywać przeciwności losu i rozumieć świat…”

          • trelemorele pisze:

            Małgoś,te dwa przykłady są świetne i wierzę, że mogą być prawdziwe
            podobnymi przykładami są moje eksperymenty z samoleczeniem
            czy projektowaniem sobie szczęśliwego życia w ciszy i spokoju
            ale w takie możliwości człowieka to już wam trudniej uwierzyć
            to już dla was „Kpina, Gniew i Pycha” albo „pycha i pogarda” albo „Kasa, kasa i krwawe ofiary. Sidła Matrixa.” itd.
            no ale ja to dla was mało wiarygodna, kłamczucha i paskudna chwalipięta
            co innego gdy info z Chicago, a to już co innego, bo amerykanskie…hehehe, jeżeli kiedykolwiek mieliście w rękach prasę świadków Jehowy, to oni też wszystko opierają na przykładach jakiegoś pana Smith’a czy innego Amerykanina i wszystkie świadki w Polsce wierzą mimo, że osoba kompletnie wzięta z sufitu, a info niedorzeczne.

          • Dawid56 pisze:

            Wiara czyni cuda , to prawda stara jak Świat.Jeśli pacjent wierzy że wyzdrowieje, to ma duże szanse ,że tak się rzeczywiście stanie, a jeśli nie, to choroba będzie atakowała coraz to nowe jego organy.

          • Ifryt pisze:

            Nie do końca się z tym zgadzam Dawidzie, ale bez wątpienia coś w tym jest, dlatego zastanawiający dla mnie jest zawsze potencjalny pęd do zdejmowania innym ludziom różowych okularów😉 QRESTWO w czystej postaci.

            Wiara ma swoje słabości, i o ile ma zastosowanie na sobie to już na innych niekoniecznie, wiarą qrwy w anioła nie zmienisz, bo niemasz nad takim kimś tej samej mocy co nad sobą.
            Miłością prawdopodobnie też się tego nie zmieni, to działa na pokrzywdzone anioły które się w sobie zamkneły, ale dlatego też qrwy dość często udają pokrzywdzone aniołki.

          • margo0307 pisze:

            „…te dwa przykłady są świetne i wierzę, że mogą być prawdziwe
            podobnymi przykładami są moje eksperymenty z samoleczeniem
            czy projektowaniem sobie szczęśliwego życia w ciszy i spokoju
            ale w takie możliwości człowieka to już wam trudniej uwierzyć
            to już dla was „Kpina, Gniew i Pycha” albo „pycha i pogarda”…”
            ~~~~~~~~~~
            Bądź uprzejma – nie mylić jednego z drugim – samoleczenia czy projektowania sobie szczęśliwego życia w ciszy i spokoju… – z określaniem innych jako „prostak” czy „dno”…, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego… !

          • margo0307 pisze:

            „…Wiara ma swoje słabości, i o ile ma zastosowanie na sobie to już na innych niekoniecznie…”
            ~~~~~~~~~~~~
            To nie jest prawdą Grześ, dlatego właśnie tak ważne jest z-rozumienie tych mądrych słów:

            Chcesz zmienić świat – zacznij od zmiany siebie, ponieważ… czym jesteś nasączony – tym promieniujesz na zewnątrz…🙂

            A wszystko bierze się stąd, że… nauczyliśmy się postrzegać siebie i innych w oddzieleniu… i wydaje się nam, że my jesteśmy… w czymś lepsi.., mądrzejsi.., sprytniejsi…, etc.. od innych…
            A tak wcale nie jest, bo… wszystko i wszyscy jesteśmy ze sobą – na głębokim poziomie energetycznym połączeni… a energia naszych myśli i emocji nieustannie przenika się wzajemnie i wzajemnie wywiera na siebie wpływ…🙂

            Życie jest światłem” – napisał ks. Sedlak🙂
            I obecnie… coraz więcej z nas uświadamia sobie, że… wszyscy mamy naturę świetlną, czyli… elektromagnetyczną, ale… co równie istotne – Ziemia także ma konstrukcję elektromagnetyczną, a zatem – cały Układ Słoneczny również posiada dokładnie taką samą – elektromagnetyczną konstrukcję zgodnie z zasadą:
            Jak na Górze – tak na Dole 😉 a stąd płynie wniosek, że… wszystko ze wszystkim jest połączone…
            Dotychczas pojmowaliśmy jedynie nasze fizyczne połączenie…
            Zakładaliśmy, że proces świadomego doświadczenia i myślenia, zachodzi u każdego człowieka całkowicie indywidualnie…, faktycznie jednak wcale tak nie jest…
            Jesteśmy tak połączeni, że jest to aż… niewiarygodne…🙂

            Tworzenie przez nas myśli… to jednak zaledwie… wierzchołek góry lodowej…
            Ciekawie robi się dopiero gdy… przyjrzymy się uważniej naszym emocjom, ponieważ to właśnie nasze emocje… są o wiele potężniejsze od myśli – z niewiarygodną siłą ogarniają nas i kierują nami, naszym życiem… i wchodzą we wzajemne relacje z falami emocjonalnymi innych tworząc… to, co widzimy… 😀
            W momencie jednak, gdy zaczynamy sobie uświadamiać, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i…
            ” uświadomimy sobie, że wszyscy jesteśmy nauczycielami i uczniami w tym samym czasie i przestrzeni, jesteśmy lustrami dla siebie wzajemnie, łatwiej będzie nam zaakceptować fakt oczywisty, że wszyscy jesteśmy w głębokim procesie uzdrawiania, oczyszczania, uwalniania starych wzorców, przekonań itp..
            Wszyscy uczestniczymy w głębokiej transformacji.
            Czy tego chcemy, czy nie chcemy z poziomu naszych ego…”
            (cytat pochodzi ze strony:
            http://www.zakletewrota.blogspot.com/2015/09/autorytety-w-duchowym-swiecie.html#more)

          • margo0307 pisze:

            W powyższym poście błędnie napisałam, że:

            … (cytat pochodzi ze strony:
            http://www.zakletewrota.blogspot.com/2015/09/autorytety-w-duchowym-swiecie.html#more)

            Winno być:
            cytat pochodzi ze strony:
            http://tonalinagual.blogspot.com/2012/02/wychodzenie-z-matrixa-i-pozostanie-w.html

            Bardzo przepraszam za moją nieuważność…

          • trelemorele pisze:

            „Bądź uprzejma – nie mylić jednego z drugim – samoleczenia czy projektowania sobie szczęśliwego życia w ciszy i spokoju… – z określaniem innych jako „prostak” czy „dno”…, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego… !”
            _________________________________
            Małgosiu, jak się zachowasz w sytuacji gdy do twoich drzwi zapuka silnie i zdrowo wyglądający mężczyzna z zawieszoną na szyi kartką z napisem : „mam na utrzymaniu dzieci, nie mam pracy, proszę o pomoc”. ?
            Ja w takiej sytuacji pytam zatroskanym głosem : czy brak pracy wiąże się z tym, że jest pan głucho-niemy? Słyszę, że nie? To ja na to, że też mam dzieci i jestem samotną matką, ale chętnie zapłacę panu np 100zł za wykonanie pracy fizycznej wymagającej siły mężczyzny i jakichś 2-3 godzin czasu…i jak myślisz, jaka reakcja na to?

            Życie nasze tu jest jest oparte tylko i wyłącznie na handlu/wymianie. Ten swoisty handel/wymiana dotyczy każdej sfery naszego życia, zdrowia, uczuć, finansów itd.
            Najlepiej gdy ten handel/wymiana jest oparty w każdej dziedzinie na jak największej równowadze. Wtedy więcej ludzi żyje w szczęściu i zdrowiu.

            Wszystkie pieniądze świata już od dawna nie są oparte na złocie. Banki światowe dodrukowują je wg ściśle ustalanych ilości, które mają regulować/wyzwalać potencjał w społeczeństwach. Wyprodukowanych dóbr na świecie jest znaczny nadmiar, mimo to cały czas hamuje się napływ pieniądza, zwłaszcza na cele socjalne dla bezrobotnych i innych nie biorących udziału w wymianie wytwarzania.

            Zanim władzę nad światem przejęli komuniści/lewacy, to wtedy podatki na rzecz państwa i cele socjalne wynosiły 10%…panowała dziesięcina.
            Teraz zabiera się do 80% wypracowanego dochodu, z czego większość idzie na utrzymanie cwaniaków, nierobów, kombinatorów.
            Myślę, że stąd ta cała zawierucha na świecie. Nie da się na dłuższą metę ograniczać bezrobocia tworząc nikomu nieprzydatne, nic nie wnoszące, wręcz patologiczne rozwiązania, czyli katastrofalna ilość urzędników/pierdzistołków wszelkiej maści, socjologów, filozofów, politologów, polityków, prawników itp, a do tego niebywały rozrost firm prosperujących na dotacjach unijnych. Takie firmy aby utrzymać zasadność otrzymywania dotacji, jedynie muszą pozorować swoje funkcjonowanie, np wydawać sobie wzajemnie jakieś opinie…jednym słowem zwariowane lotnisko prowadzone do katastrofy globalnej.

            Nie można na dłuższą metę hołdować fikcji polegającej na szerzeniu zasad życia w komunie, czyli każdemu wg potrzeb, gdzie potrzeby większości ma zaspokajać mniejszość i przy tak szybko wzrastającej populacji. Albo wojna, która zredukuje liczbę ludzi, albo jakieś zrównoważone rozwiązania na korzyść wszystkich.

          • JESTEM pisze:

            margo0307 podała cytat:
            „” uświadomimy sobie, że wszyscy jesteśmy nauczycielami i uczniami w tym samym czasie i przestrzeni, jesteśmy lustrami dla siebie wzajemnie, łatwiej będzie nam zaakceptować fakt oczywisty, że wszyscy jesteśmy w głębokim procesie uzdrawiania, oczyszczania, uwalniania starych wzorców, przekonań itp..
            Wszyscy uczestniczymy w głębokiej transformacji.
            Czy tego chcemy, czy nie chcemy z poziomu naszych ego…”
            (cytat pochodzi ze strony:
            http://www.zakletewrota.blogspot.com/2015/09/autorytety-w-duchowym-swiecie.html#more) „

            Kochana Margo, dziękuje ci za to… Niesamowite… wszystko do nas wraca, co wysyłamy. Bo te słowa właśnie do mnie wróciły… teraz napisane, wyrażone przez kogoś innego. Ta wiedza przyszła do mnie kilka lat temu. I dzieliłam się nią wielokrotnie przy różnych okazjach🙂 np.:

            ///Nauczyciel, który dzieli się swoją wiedzą, lecz nie działa zgodnie z nią, jest niewiarygodny. Ale jednak uczniowie podążają za nim. Dlaczego? Ponieważ tak zostali zaprogramowani, potrzebują takich autorytetów. To także jest doskonałe – jak Wszystko, CO Jest… Każdy z nas otrzymuje to, czego potrzebuje.

            Dlatego, gdy uświadomimy sobie, że wszyscy jesteśmy nauczycielami i uczniami w tym samym czasie i przestrzeni, jesteśmy lustrami dla siebie wzajemnie, łatwiej będzie nam zaakceptować fakt oczywisty, że wszyscy jesteśmy w głębokim procesie uzdrawiania, oczyszczania, uwalniania starych wzorców, przekonań itp.. Wszyscy uczestniczymy w głębokiej transformacji. Czy tego chcemy, czy nie chcemy z poziomu naszych ego./// – http://tonalinagual.blogspot.com/2012/02/wychodzenie-z-matrixa-i-pozostanie-w.html

            O byciu dla siebie wzajemnie lustrami też napisałam sporo notatek i dzieliłam się tą wiedzą często, przy różnych okazjach…

            Kiedy przeczytałam ten tekst, który zacytowałaś, poczułam jednocześnie:
            1. To przecież są słowa, które przejawiły się kiedyś przeze mnie i wówczas jeszcze nikt inny takiego odkrycia nie dokonał… oraz 2. Jakie to cudowne, że to, co kiedyś przejawiło się przeze mnie teraz przejawia się także przez innych.

            I dzięki temu, że teraz już ktoś inny dzieli się tą wiedzą, którą ja „odkryłam kilka lat temu”😉, teraz dokonałam kolejnego odkrycia… Zrozumiałam, dlaczego pewna wiedza była ukrywana przez tysiące lat… Była dostępna „tylko dla wtajemniczonych”. Niektórzy „wtajemniczeni” twierdzili, że dzielenie się tą wiedzą mogło by być zbyt niebezpieczne dla tych, którzy nie są gotowi na jej przyjęcie. A to tylko taki „myk-trick” dla „zamydlenia oczu”, taki „myk-trick „Księcia kłamstwa”😉, który ukrywa prawdziwe powody ukrywania wiedzy przed innymi.

            Prawdziwe powody to coś, co mogę określić jako tzw, „prawa autorskie” wynikające z dumy, pychy, pogardy itp. (także poczucia wyjątkowości i „wybraństwa” tych, którzy mają dostęp do tego typu wiedzy). Niektórzy „wtajemniczeni” w jakimś sensie „kupowali” lub „zdobywali” tę wiedzę poprzez „dostępowanie kolejnych stopni wtajemniczenia”. Chcąc ją zachować wyłącznie dla siebie z całkiem egoistycznych powodów: „to ja wiem”, a wy jesteście „gorsi”, bo nie wiecie. To nie jest ani dobre ani złe, po prostu jest takie, jakie jest – tak to działa/działało i na pewnych płaszczyznach (w pewnych światach – snach – rzeczywistościach) nadal będzie tak działało. To wgląd, rozpoznanie i dostrzeżenie pewnych wzorców takimi, jakie są…

            Ci, co walczą o tzw, „prawa autorskie” i ograniczony dostęp do wiedzy, tkwią w iluzji „ja, które tworzy”, iluzji „ja, które wie najlepiej”… A tak naprawdę to wszystko, co się przez nas przejawia wcale nie należy do nas. Bo należy do nas wszystkich…

            Dziękuję, kochana Margo, za inspirację.🙂❤

          • JESTEM pisze:

            „Bardzo przepraszam za moją nieuważność…”

            A ja dziękuję ci za twoją „pomyłkę”, ponieważ mnie zainspirowała i spowodowała, że poczułam się jeszcze bardziej wolna od tego, co przejawia się przeze mnie.
            To wprost niesamowite, że to, co do nas przychodzi, jest dokładnie takie, jakie ma być.🙂❤

          • margo0307 pisze:

            „… to, co do nas przychodzi, jest dokładnie takie, jakie ma być.🙂 „
            ~~~~~~~~
            Wzorem Marka chciałoby się powiedzie: amen ale… ja powiem – dokładnie tak jest kochana JESTEM🙂
            I jeszcze dodam: piękna… wycinanka, lubię takie…🙂

  4. trelemorele pisze:

    Dawid56 pisze:
    Styczeń 5, 2016 o 22:51

    Wiara czyni cuda , to prawda stara jak Świat.Jeśli pacjent wierzy że wyzdrowieje, to ma duże szanse ,że tak się rzeczywiście stanie, a jeśli nie, to choroba będzie atakowała coraz to nowe jego organy.
    ______________________________
    jeden uwierzy (wyczaruje/zaprojektuje sobie), że będzie wiódł życie w niedostatku, inny że na przeciętnym poziomie, a jeszcze inny, że wygodnie i dostatnie. „Proście, a będzie wam dane”, ktoś tak obiecał. Istotne by mieć miarę w proszeniu, bo nie sztuka dostać dużo, gdy siły do dźwigania małe.

    • margo0307 pisze:

      „… mieć miarę w proszeniu, bo nie sztuka dostać dużo, gdy siły do dźwigania małe.”
      ~~~~~~~~
      Z tego, co wiem – nie chodzi o… jakąś tam… wiarę w proszenie…, lecz o głęboką wiarę – graniczącą z pewnością, że to, czego pragniemy… już jest…, już osiągnęliśmy…, bez jakichkolwiek wątpliwości…, które hamują swobodny przepływ energii… 🙂
      Czyste intencje, wewnętrzna harmonia, ciepłe i szczere uczucia radości oraz nasza nieograniczona wyobraźnia – sprzęgnięte razem – to nasze… najwspanialsze „narzędzia” do kreacji swej Rzeczy Istności…, przy czym – energia żeńska jest o wiele bardziej twórcza aniżeli energia męska, tak po prostu zostaliśmy „skonstruowani”… 😉

      „.. Męska energia jest aspektem, który jest skupiony na zewnątrz.
      To jest ta część Boga albo Ducha, która napędza zewnętrzną manifestację, sprawiająca, że Duch materializuje się i przybiera formę.
      Naturalnym dla męskiej energii, jest skupienie i skoncentrowanie na celu.
      W ten sposób energia męska stwarza indywidualność…

      Kobieca natomiast energia jest energią Domu…
      Jest to energia Pierwotnego Źródła, płynne Światło, czyste Istnienie.
      Żeńska energia to wewnętrzny aspekt rzeczy, jest ona wszechobejmująca i oceaniczna, nie rozróżnia i nie indywidualizuje…”
      (cytat pochodzi z interpretacji fresków Sykstyny)

      Aby więc osiągnąć największą twórczą moc tworzenia w materii…, niezbędna jest nasza wewnętrzna harmonia uruchamiająca pracę naszych czakr…, za sprawą których następuje swobodny, nieograniczony przepływ energii z wielkiego oceanu możliwości…🙂
      Trzeba też nam pamiętać o tym, że podobne – zawsze łatwo łączy się z podobnym…, a to, co inne… powoduje opór i stoi w opozycji do łączenia…🙂

      • margo0307 pisze:

        „… by mieć miarę w proszeniu…”
        ~*~*~
        nie chodzi o… jakąś tam… wiarę w proszenie…
        ~~~~~~~~~~
        I znowu… mój błąd…😳
        Koniec u mnie z pisaniem na dzisiaj…😀
        I oczywiście… przepraszam za błąd…

    • marek pisze:

      Wzorem Marka

      Pobawiłem się dzisiaj tekstem piosenki ” Śpiewać każdy może ” zmieniając słowo śpiewać na gadać każdy może i jeszcze parę słów zmieniłem .
      Na końcu wystraszyłem się kalibru tego żartu i nie zamieściłem tego na forum .

      to, co do nas przychodzi, jest dokładnie takie, jakie ma być.🙂 „

      Świnta prawda w szczególności gdy jesteś w więzieniu w celu niekończącej się resocjalizacji realizowanej przez psychopatów . Czyli na Ziemi- wyjaśnienie dla tych którzy mogliby mieć problem zrozumieć , o czym piszę .

      OTO SŁOWO ; marka

      amen i nema dla Marysi.

      m

  5. margo0307 pisze:

    „… Życie nasze tu jest oparte tylko i wyłącznie na handlu/wymianie…”
    ~~~~~~~~~~
    Jedynym, co przychodzi mi na myśl – jako… odpowiedź na to… powyższe…, jest taki oto cytat:
    … „Twój tryb życia został już zaprojektowany”…”
    zaczerpnięty z arta na stronie:
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/czy-konsument-jest-jeszcze-czlowiekiem-czy-juz-biorobotem/

    • trelemorele pisze:

      „… „Twój tryb życia został już zaprojektowany”…”
      _____________________
      Nie Małgosiu, nie mój, ale z duzym prawdopodobieństwem twój.
      To co jest w artykule, który podałaś też w żadnym punkcie do mnie nie pasuje.
      Pisząc, że „„… Życie nasze tu jest oparte tylko i wyłącznie na handlu/wymianie…”
      nie miałam na uwadze dosłownego znaczenia i tyczącego tradycyjnego handlu, konsumpcji.
      może łatwiej ci będzie zrozumieć gdy podam przykład.
      rodzi się dziecko kochającej i mądrej parze. Rodzice inwestują w wychowanie dziecka, inwestują uczucia, swój czas, swoja pracę, pieniądze itp. Po latach gdy dziecko ukończy szkoły, gdy samo zostanie rodzicem itp, to wtedy odda swojemu dziecku to co dostało od swoich rodziców, ale i rodzicom będzie oddawać chociażby szanując ich, okazując miłość i troskę i pomoc w razie potrzeby…to przykład handlu/wymiany z zachowaniem RÓWNOWAGI.
      podobne przykłady można przenieść na relacje w małżeństwie, na relacje pomiędzy pracodawcą i pracownikiem, uczniem i nauczycielem, urzędnikiem i petentem i w każdą inną, także i w tradycyjnym obrocie towarami w handlu hurtowym czy detalicznym. Im bardziej zrównoważone wymiany, w których uczestniczymy, tym bardziej jesteśmy szczęśliwsi.

  6. Ifryt pisze:

    margo0307 pisze:
    Styczeń 6, 2016 o 10:32
    „…Wiara ma swoje słabości, i o ile ma zastosowanie na sobie to już na innych niekoniecznie…”
    ~~~~~~~~~~~~
    To nie jest prawdą Grześ, dlatego właśnie tak ważne jest z-rozumienie tych mądrych słów:

    Chcesz zmienić świat – zacznij od zmiany siebie, ponieważ… czym jesteś nasączony – tym promieniujesz na zewnątrz…🙂

    A wszystko bierze się stąd, że… nauczyliśmy się postrzegać siebie i innych w oddzieleniu… i wydaje się nam, że my jesteśmy… w czymś lepsi.., mądrzejsi.., sprytniejsi…, etc.. od innych…
    A tak wcale nie jest, bo… wszystko i wszyscy jesteśmy ze sobą – na głębokim poziomie energetycznym połączeni… a energia naszych myśli i emocji nieustannie przenika się wzajemnie i wzajemnie wywiera na siebie wpływ…
    koniec cytatu:

    To prawda Marguś co piszesz, ale tylko jeśli nie podchodzimy do tej prawdy w sposób „mechaniczny”, bo wtedy to już guzik prawda😉
    To nie działa jak naciskanie guzików, że jak się coś wypromieniuje to się natychmiast otrzyma efekt, i część ludzi gdy się przejedzie na takim podejściu to kwestionuje wszystko w czambół.
    Dlatego na wszelki wypadek lepiej mieć to na względzie moim zdaniem.

    Większość tych mądrości sprawdza się w praktyce jak najbardziej, tylko trzeba do życia podchodzić mistycznie a nie mechanicznio-instrumentalnie, inaczej wszelkie mistyczne prawdy polegną w starciu z mechanicznym podejściem.
    Ma to też głębszy wymiar, bo jesteśmy żywymi czującymi istotami a nie maszynami, i taki też jest w pewnym sensie nasz świat(ten mistyczny), oczywiście mamy w sobie element mechaniczny co oczywiste przecierz, ale istotne co jest na pierwszym planie.
    Zycie prawdziwe musi mieć w sobie element nieprzewidywalności, i to większy niż tylko chwilowe nawalenie maszyny, to zresztą nie jest jakiś „obowiązek” tylko coś wynikające z samej natury życia.
    To trochę taka „wojna” wszechmocy z doskonałością, ale to się da pogodzić, jednak myślę że tylko gdy dominuje energia życia, inaczej mechanika natychmiast brutalnie narzuci swoje ograniczenia.

  7. Dawid56 pisze:

    Bardzo mądre słowa Ifryt🙂

    „Większość tych mądrości sprawdza się w praktyce jak najbardziej, tylko trzeba do życia podchodzić mistycznie a nie mechanicznio-instrumentalnie, inaczej wszelkie mistyczne prawdy polegną w starciu z mechanicznym podejściem.
    Ma to też głębszy wymiar, bo jesteśmy żywymi czującymi istotami a nie maszynami, i taki też jest w pewnym sensie nasz świat(ten mistyczny), oczywiście mamy w sobie element mechaniczny co oczywiste przecierz, ale istotne co jest na pierwszym planie.
    Zycie prawdziwe musi mieć w sobie element nieprzewidywalności, i to większy niż tylko chwilowe nawalenie maszyny, to zresztą nie jest jakiś „obowiązek” tylko coś wynikające z samej natury życia.
    To trochę taka „wojna” wszechmocy z doskonałością, ale to się da pogodzić, jednak myślę że tylko gdy dominuje energia życia, inaczej mechanika natychmiast brutalnie narzuci swoje ograniczenia.”

    • Ifryt pisze:

      Dziękuje kochany Dawidzie🙂
      Daje Ci ten tekst w prezencie jeśli chcesz, i możesz go dowolnie przerabiać i robić z nim co chcesz w Swoim Zyciu😀

      • margo0307 pisze:

        „… inaczej wszelkie mistyczne prawdy polegną w starciu z mechanicznym podejściem…
        To trochę taka „wojna” wszechmocy z doskonałością… ”

        ~~~~~~~~~~~~
        Zgadza się Grześ – jeśli… Życie, samo w sobie – ogólnie… potraktujemy mechanistycznie.., instrumentalnie…, wówczas nie może być jakiejkolwiek mowy o… mistycyzmie…, bo mistycyzm…, magię… otaczającym nas zjawiskom – nadajemy my sami 😉
        Wszystko zależy od… obserwatora – czyli… od nas…, od naszej świadomości… i od naszego podejścia…

        ” Tak, jak krzyk ptaka w górach może spowodować lawinę, a machnięcie skrzydeł motyla – zmienić pogodę na całym kontynencie – tak samo człowiek siłą swojej myśli może zapoczątkować globalne procesy…”

        Jeśli… patrzymy na kwiat z myślą o tym, by go zerwać i wstawić do wazonu, po to jedynie by przez chwilę mieć go u siebie w domu i nacieszyć oko…
        Jeśli… wlewamy wodę do szklanki, myśląc jedynie o tym, by zaspokoić nasze pragnienie…
        Jeśli… idziemy do lasu po to jedynie… by nazbierać grzybów na obiad…
        Jeśli… idziemy do sklepu po to jedynie, by jak najszybciej zrobić niezbędne zakupy… etc…, przykłady można by mnożyć w nieskończoność…, wówczas zachowujemy się mechanistycznie, niczym… roboty…, ponieważ – nasze myśli zajęte są jedynie zaspokojeniem naszych własnych potrzeb i pragnień… i nie zwracamy uwagi na… magię życia zadziewającą się wokół nas…😉

        Jeśli jednak… popatrzymy na kwiat – jak na żywą, czującą istotę.., jak na… uśmiech Boga do nas 🙂 schylimy się by poczuć jego woń…, przyjrzeć się jego przepięknej budowie płatków, pręcików…, zachwycić się bogactwem jego kolorów…

        Jeśli… nalewając wodę do szklanki by zaspokoić pragnienie…, wzbudzimy w sobie wdzięczność za ten wspaniały dar…, uświadomimy sobie, że ta niezwykła substancja jest Darem Życia, posiadającym i przechowującym w sobie pamięć informacji, wówczas… taka woda – poprzez nasze o niej myśli – nabiera… magicznej mocy…, bo miłość i wdzięczność – to dwa słowa, które najlepiej oczyszczają oraz najpiękniej strukturyzują Wodę – błogosławmy więc ten wspaniały dar… 🙂

        Jeśli… będąc w lesie, uświadomimy sobie, że drzewa to… żyjące i czujące istoty – podobnie jak my sami…, wdychające dwutlenek węgla i częstujące nas dobroczynnym, tak potrzebnym nam tlenem…, wówczas las zamienia się w… magiczne miejsce, w którym za sprawą naszych myśli… odnaleźć możemy spokój.., wytchnienie i ukojenie…🙂

        Jeśli… wejdziemy do sklepu, pełnego ludzi… i uświadomimy sobie, że… wszyscy dookoła jesteśmy braćmi i siostrami…, że w każdym z nas – bez wyjątku – bije otwarte…, czułe… ❤ – niczym kwiat…, które w procesie wychowawczo-przystosowawczym… zamknęło się…, wówczas… zaistnieje mistycyzm…, magia…

        Pięknie o tym mówi Mariusz Alin w poniższym filmiku🙂

          • Dawid56 pisze:

            Wiaczesław Kraszennikow też o tym mówił🙂.Pamiętam wydarzenie sprzed ok 40 lat.Jeszce nie miałem pojęcia zupełnie o tej niewidzialnej stronie życia, bo byłem po prostu uczony teorii ewolucji.Coś niecoś słyszałem o duchach( np Belfegor upiór Luwu) .Kiedyś u kumpla patrząc na kwiaty, głośno wypowiedziałem takie zdanie.A jeśli rośliny czują odczuwają ból .A jeśli kamienie ( dziś bym powiedział kryształy) też odczuwają?
            To że Świat mineralny ( minerałów) jest najniższym stadium życia potwierdza w swoich wykładach Gurdżijew. Wygląda na to że pytanie czy kamienie( kryształy) czegoś nie odczuwają nie jest takie zupełnie bezsensowne, choćby dlatego ,że mogą istnieć istoty których „ciało” zbudowane nie jest ze związków węgla ale ze związków krzemu.Co więcej to ciało może być po prostu jeśli nie nieśmiertelne to zapewne długowieczne.

          • Mezamir pisze:

            „Moja babcia urodzona na początku ubiegłego wieku mówiła „ale te kamienie (głazy) urosły” zawsze ją poprawiałem i mówiłem że kamienie nie rosną. Ale cóż, uważała że jest inaczej.”

            Według geologów Arnolda Rheshar i Pierre’a Escollet – tak. Francuzi przebadali tysiące próbek i orzekli, że kamienie nie są martwe. Ponoć tworzą one coś na kształt mikroorganizmów, żyjących w bardzo spowolnionym rytmie, mogą się poruszać, starzeć, a nawet oddychać. Zaczerpnięcie oddechu zajmuje im od 3 dni do 2 tygodni, a co 72 godziny następuje uderzenie ich „serca”.
            http://www.focus.pl/czlowiek/czy-kamienie-zyja-7478

            W Nieznanym Świecie 3/2013 Robert K. Leśniakiewicz napisał(a):
            Trovanty: żyjące kamienie.

            Można je spotkać w centrum i na południu Rumuni, z dala od miast. Miejscowi nadali im specjalną nazwę: trovanty.

            Jak pisze w czasopiśmie Tajny XX wieka (nr 16 z 2012 r.) Michaił Kuźmin, w większości kamienie te mają formę okrągłą lub owalną, bez ostrych kantów. Już na pierwszy rzut oka różnią się od innych, których duża ilość znajduje się w okolicy. Ale po deszczu z trovantami zaczyna dziać się coś niewiarygodnego: one dosłownie, zupełnie tak jak grzyby, zaczynają rosnąć i powiększać swoje rozmiary!

            Kamienie czy żywe istoty?

            Każdy, zaledwie kilogramowy trovant może z czasem wzrosnąć i osiągnąć masę nawet tony! Młode kamienie, składające się głównie z piaskowca, rosną przy tym szybciej. Z czasem wzrost trovantu spowalnia.
            […]
            Rozmnażanie przez pączkowanie.

            Ale – jak nadal pisze wspomniany we wstępie rosyjski autor Michaił Kuźmin – trovanty mają jeszcze jedną osobliwość, której geolodzy nie są w stanie wytłumaczyć. Żywe kamienie bowiem nie dość, że rosną, są jeszcze w stanie się rozmnażać! Dzieje się to w następujący sposób: po tym, jak powierzchnia kamienia namoknie, pojawia się na nim niewielka wypukłość. Z czasem rozrasta się ona i, kiedy waga nowego kamienia staje się dostatecznie duża, odłamuje się on od kamienia macierzystego.
            Budowa nowych trovantów jest dokładnie taka sama jak innych, starszych kamieni. Także w ich wnętrzu znajdują się jądra, co stanowi dla uczonych nie lada zagadkę. I nawet, jeśli wzrost kamieni od biedy jakoś daje się wyjaśnić z naukowego punktu widzenia, fakt dzielenia się kamiennego jądra to już kompletnie tajemnicze zjawisko. Proces rozmnażania travontów przypomina pączkowanie, wskutek czego niektórzy specjaliści zastanawiają się nad kwestią, czy nie są one jakąś nieorganiczną formą życia?
            […]
            Ale to nie wszystko.
            Stwierdzono, że travonty mają jeszcze jedną fantastyczną właściwość: podobnie jak słynne wędrujące kamienie z kalifornijskiej Doliny Śmierci, przemieszczają się również z miejsca na miejsce!
            […]

            Litops (Lithops) – rodzaj sukulentów z rodziny przypołudnikowatych. Znany pod zwyczajową nazwą żywe kamienie. Pochodzi z Afryki, głównie z Namibii i RPA. Należy do niego ok. 40 gatunków.

            Turritopsis nutricula – gatunek stułbiopława, jedyny znany przedstawiciel królestwa zwierząt posiadający zdolność całkowitego powrotu do stadium niedojrzałego płciowo po osiągnięciu dojrzałości płciowej, co potencjalnie daje mu biologiczną nieśmiertelność.

          • JESTEM pisze:

            „Stwierdzono, że travonty mają jeszcze jedną fantastyczną właściwość: podobnie jak słynne wędrujące kamienie z kalifornijskiej Doliny Śmierci, przemieszczają się również z miejsca na miejsce!”

            Bo kamienie wędrują. Nawet na polskich polach rolnicy wciąż, niemalże za każdym razem, gdy orzą na nowo pole, znajdują nowe… Kiedyś potrzebowaliśmy kamieni… poprosiliśmy Ziemię o kamienie i po dwóch tygodniach pojawiło się wiele nowych kamieni na polu.

          • Ifryt pisze:

            https://scontent-bru2-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/1013769_921049391302344_6024963833934509756_n.jpg?oh=8f19aefab1c2f23c3fb31845ec755345&oe=5700DCAC

            Marguś ten tekst Osho jest świetny, ja co prawda nieprzepadam za jego „stylem” ale to był naprawde niezwykły gość, i bardzo mądry🙂 Ten Mariusz też fajnie gada.
            Zgadzam się z Tobą tak ogólnie, faktycznie tak jest jak piszesz, ale musi być też miejsce na TAJEMNICE, ja tak osobiście uważam, nie poto aby kogoś zwodzić, tylko aby była magia.
            Powinno być zawsze miejsce na coś nowego i nieprzewidywalnego, poto aby nasze twórcze moce nie zostały stłamszone.
            Wkońcu jesteśmy połączeni z naturą i nigdy nic niewiadomo, ja to sobie tak tłumacze że natura/prawda jest mi Matką, ale nie Bogiem. Teo szukam bardziej bezpośrednio w sobie.
            Natura naprawdę jest Matką Boga i to najprawdziwsza prawda, choć to zabawne😀

  8. margo0307 pisze:

    Niezbadane są wyroki Losu…😉

    Opowieść żony:
    Miałam ochotę na kokosa.
    Kupiłam sobie kokosa, przyniosłam do domu, chciałam otworzyć.
    Po 40 minutach bezowocnego otwierania…, a właściwie to… owocnego – połamane nożyczki, rozcięta ręka, zbite dwie szklanki, w które walnął kokos, kiedy wymknął się z moich rąk… Postanowiłam cisnąć go z 5 piętra na asfalt. Poczekałam, aż zrobi się późno.
    Na wszelki wypadek wzięłam kartkę, napisałam wielkimi literami:
    „Kokosa nie żreć!”, zeszłam na dół i położyłam kartkę na chodniku.
    Wróciłam do domu i z całej siły cisnęłam kokosem przez okno.
    Kiedy zbiegłam na dół, na chodniku obok kartki siedział kontuzjowany młody człowiek,
    o dziwo… przytomny, ale przymulony.
    W ręku trzymał kokos. CAŁY!
    Wyleciałam z mieszkania w koszuli nocnej, przezroczystej, bez bielizny…
    Przerażona zadzwoniłam na pogotowie i pojechałam z moją ofiarą do szpitala…
    Tak się poznaliśmy…

    Opowieść męża:
    Wracałem do domu, spokojnie, nie zaczepiałem nikogo…
    Patrzę… na chodniku leży kartka z dziwnym napisem: „Kokosa nie żreć!”
    Zatrzymałem się i patrzę…, ale nikogo nie ma…
    Stoję sobie z minutę i nagle słyszę dziwny świst z góry…
    A potem… jak przez mgłę pamiętam… dziwną, białą zjawę w zwiewnej szacie…
    Kiedy się ocknąłem…, byłem już żonaty…😀

    A kokos stoi sobie u nich w domu na komodzie… CAŁY.

  9. Ifryt pisze:


    Muszę to gdzieś uwiecznić żeby mi nie przepadło, świetne🙂

    • JESTEM pisze:

      Ifryt, dzięki, z przyjemnością odsłuchałam. Kawał pięknej muzy.

      A może te tobie też się spodobają?:

      • JESTEM pisze:

        Coś nie tak się wkleiło…
        chodziło np. o te:

        Enya & Enigma – Adiemus(OST Avatar)

        Amazing Mongolian Song;POWER FOR THE SOUL

        Enya – Enigma – Return to Innocence (Full Version)

        c.d.n.

        • JESTEM pisze:

          p.s. tajemnica jest niezbędna. Bez tajemnicy nie byłoby żadnych niespodzianek ani odkryć. A odkrycia i niespodzianki sprawiają… radość istnieniu.🙂

          • Ifryt pisze:

            Celtyckie tancerki to mi się zawsze podobają, wiem że mi się spodoba nawet zanim przesłucham😀
            Reszte też zobaczę pużniej, dziękuje JESTEM🙂❤

      • Ifryt pisze:

        Dziękuje JESTEM, Carlos gra pięknie, tym bardziej że ja uwielbiam dżwięk fletu, ale przydała by mu się jakaś dodatkowa orkiestra, lub poprostu ja za bardzo do takiego stylu „orkiestrowego” przywykłem😉
        Rzadko słucham czegoś tak surowego, ale może powinienem częściej, w sumie mi się podoba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s