Fizycy twierdzą, że świadomość istnieje w stanie kwantowym nawet po śmierci

Bardzo możliwe, że postępy w fizyce kwantowej pozwolą wkrótce potwierdzić istnienie duszy. Naukowcy przekonują, że może ona istnieć również po śmierci. Podobno tak wynika z zasad mechaniki kwantowej.

Jak twierdzą czołowi badaczy fizyki z instytucji takich jak Cambridge University, Princeton University oraz Instytutu Maxa Plancka w Monachium, mechanika kwantowa przewiduje jakąś wersję „życia po śmierci”. Według nich dana osoba może posiadać dualizm ciała i duszy, który jest przedłużeniem dualizmu korpuskularno-falowego funkcjonującego na poziomie cząstek subatomowych, czyli faktu, że mają one jednocześnie formę falową i materialną.

Idąc dalej tą logiką każda osoba może posiadać dualizm ciała i duszy, która jest przedłużeniem tej zasady. Badania tej ekscytującej teorii prowadził Dr Jeffery Long, który przeanalizował ponad 4000 przypadków śmierci klinicznej. Ludzie, którzy doświadczyli czegoś takiego opisują wiele możliwych doznań w tym oderwania od ciała, uczucia lewitacji, całkowitego spokoju, bezpieczeństwa, ciepła i obecności światła. Tak ma się objawiać przejście z poziomu korpuskularnego do falowego.

Zdaniem naukowca są to wystarczające dowody na to, że nasza egzystencja nie kończy się z chwilą śmierci tylko istnieje dalej, ale w formie niematerialnej funkcji falowej. Może to oznaczać, że starożytne religie postulujące istnienie jakiejś formy życia po śmierci miały rację, a w ostatecznym udowodnieniu tego pomoże fizyka kwantowa, która może zyskać wkrótce status nowej religii XXI wieku.

http://innemedium.pl/wiadomosc/fizycy-twierdza-ze-swiadomosc-istnieje-w-stanie-kwantowym-nawet-po-smierci

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Ezoteryka, Istota Ludzka, Mistyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

39 odpowiedzi na „Fizycy twierdzą, że świadomość istnieje w stanie kwantowym nawet po śmierci

  1. Mezamir pisze:

    Dr Jeffery Long, który przeanalizował ponad 4000 przypadków śmierci klinicznej.

    „Śmierć kliniczna” nie jest śmiercią biologiczną,to tylko termin medyczny opisujący stan w jakim znajduje się pacjent a istnienie świadomości po śmierci to jeszcze nie wszystko
    bo ważne jest to czy świadomość jest samoświadoma po śmierci ciała a nie to czy istnieje.

    • Dawid56 pisze:

      „bo ważne jest to czy świadomość jest samoświadoma po śmierci ciała a nie to czy istnieje”.
      Czyli że istnieje to tego jesteśmy pewni, nie wiemy tylko tego czy Świadomość po śmierci jest świadoma samej siebie-bardzo ciekawe i interesujące🙂

  2. Mezamir pisze:

    Noworodki istnieją i można to udowodnić bez trudu
    ale żaden z nich nie jest samoświadomy
    nie potrafi zrozumieć abstrakcji,sarkazmu,ironii etc

    • Maria_st pisze:

      Noworodki istnieją i można to udowodnić bez trudu
      ale żaden z nich nie jest samoświadomy
      nie potrafi zrozumieć abstrakcji,sarkazmu,ironii etc”

      bo tak sobie wymyśliliśmy…a tak naprawde co wiemy nt tego co czuja i odbierają noworodki jeśli sami nałożyliśmy sobie na to blokady.

  3. Mezamir pisze:

    http://tezeusz.pl/33674,brodziak-andrzej-jestes-niesmiertelny.html

    NaleŜy zauwaŜyć, Ŝe definicja ta składa się z sześciu warunków dotyczących owego
    programu („przepisu”). Stwierdzają one, Ŝe:
    1. według programu „układ został utworzony”
    2. program ów „wszedł w skład struktury układu”
    3. program wyznacza „strukturę i działanie układu”
    4. program „określa rozwój” układu
    5. program „określa sposób reprodukcji” układu
    6. program zostaje „przekazany osobnikom potomnym”
    (wpisany do struktury osobników następnego pokolenia).
    Co wynika z takiej nowej definicji fenomenu Ŝycia (17). OtóŜ proszę zauwaŜyć, Ŝe
    istota pewnego organizmu polega na istnieniu pewnego przepisu określającego ten
    organizm i realizacji tego przepisu, natomiast składniki budulcowe, w postaci cząsteczek
    wody i związków węgla oraz azotu są brane z otoczenia, gdzie zawsze istnieją, układane
    dzięki owemu przepisowi we właściwym porządku i układzie przestrzennym. To jednak,
    Ŝe nasze ciało ma określony kształt i funkcje nie leŜy w charakterze owych cząsteczek
    wody czy teŜ dwutlenku węgla, lecz w charakterze owego złoŜonego przepisu, który
    sprawił, Ŝe cząsteczki te były zasysane, przepompowywane i ułoŜyły się na kształt
    „pewnej pięknej kobiety”.

    Z przytoczonej wyŜej definicji wynikałoby, iŜ tak zwana śmierć układu Ŝywego
    zachodzi wtedy, gdy ustaje realizacja tej części owego „przepisu”, która dotyczy
    zachowania struktury i uzysku energii lub wtedy, kiedy struktura ta daleko odbiega od
    pierwotnego wzorca, wyznaczonego przez wczesną postać tego „przepisu”. Starzenie się
    polega na kumulacji odmienności od wczesnej postaci tego „przepisu”. Wprowadzenie
    istotnego błędu do owego „przepisu” wywołuje chorobę układu Ŝywego, gdyŜ prowadzi
    to do złego wyznaczenia struktury i jej działania. Chorobę mogą wywołać jednak takŜe
    wpływy zewnętrzne np. urazy fizyczne wywarte na strukturę, wytworzoną juŜ wcześniej
    przez ów „przepis”.
    Pojęcie śmierci organizmu biologicznego komplikuje się jednak natychmiast, jeśli
    zastanowić się, na chwilę, skąd pochodzi ów „przepis”. Niemal kaŜdy człowiek uznaje
    współcześnie, iŜ jest on wynikiem ewolucji organizmów biologicznych. Uznaje się wtedy,
    innymi słowy, Ŝe „przepis” na danego, konkretnego osobnika pochodzi od jego
    rodziców, przy czym w momencie łączenia genomów (zapisów kodowych zawartych w
    gametach rodziców) potomek moŜe uzyskać nową cechę, czyli uzupełnienie zapisów
    poprzednich. JuŜ tutaj od razu podkreślę, po raz pierwszy, Ŝe owej zmiany moŜna
    dokonać tylko przez wprowadzenie poprawki między jednym pokoleniem a drugim.

    Od czasu prac dotyczących pierwszych chwil ewolucji kosmologicznej (G. Gamow, A.
    Penzias, S. Weinberg, P. Davis, S. Hawhing), a później nieuchronnej ewolucji fizycznej i
    fizykochemicznej materii (Ilya Prigogine, Manfred Eigen), zrozumiano, iŜ owym
    metajęzykiem, dokonującym inicjacji a póŜniej przemian zapisu pierwotnego jest
    ewoluująca postać fizyczna i chemiczna Wszechświata. W pewnym momencie jej
    rozwoju stan fizyko-chemiczny natury wytwarza warunki wystarczające dla powstania
    Ŝycia.

    Dla odczuwania własnej odrębności, bądŜ innymi słowy, indywidualności lub
    toŜsamości konieczne jest równieŜ zapamiętanie swojej przeszłości, czyli długiej
    uporządkowanej liniowo sekwencji wraŜeń lub inaczej wydarzeń Ŝyciorysowych i
    potrzebna jest ku temu umiejętność ich szybkiego przeglądania. Pytając przebudzonego
    pacjenta „kim Pan jest, jak się Pan nazywa?” otrzymujemy odpowiedź nie natychmiast,
    lecz dopiero po pewnej chwili. Zapytani w ten sposób, dokonujemy szybkiego,
    przynajmniej częściowego przeglądnięcia swojego Ŝyciorysu. Wiadomo, juŜ dość duŜo,
    na temat mechanizmów neurofizjologicznych umiejętności „ładowania do pamięci”
    własnego Ŝyciorysu. Opublikowałem na ten temat długi artykuł w wielonakładowym,
    dostępnym w bibliotekach miesięczniku „Młody Technik” (13). Rysunek nr 2a i 2b
    streszcza główne idee tego artykułu.
    Proszę zauwaŜyć jednak, Ŝe fenomen „świadomości” na starość lub w pewnych
    chorobach jest umniejszany, zanika i ginie, gdyŜ zaleŜy on bardzo od moŜności
    wywołania z pamięci obrazów świata i siebie w tym świecie, a pamięć właśnie zaczyna
    zawodzić i czasami jej wydolność zmniejsza się o rząd wielkości 100 razy.

    Gdyby zapytać co trzeba byłoby uczynić, aby w takim momencie źycia pewnego
    człowieka mógł on być w pełni świadom samego siebie, w taki sam jaskrawy sposób jak
    w latach swojej młodości, to trzeba by odpowiedzieć, Ŝe trzeba byłoby mieć wcześniejszą
    wersję „przepisu na organizm tego człowieka” ; która znikła juŜ, gdyŜ do genetycznego
    zapisu kodowego wkradło się zbyt duŜo błędów. Taką wcześniejszą wersję programu na
    organizm, trzeba by uruchomić tak, aby powstał system nerwowy tego człowieka, a
    następnie naleŜałoby wprowadzić do powstałego mózgu te same informacje i uruchomić
    podprogram realizujący „wyobraŜanie”. Wtedy taki twór powiedziałby: „aha, właśnie
    się obudziłem ze snu! Jestem Janem Kowalskim”.
    Istnieje bowiem nie tylko problem zapominania własnych przeŜyć, zwłaszcza tych
    wcześniejszych, ale i problem niesprawności złoŜonego mechanizmu przeglądania
    „ścieŜki biograficznej”. Niestety, na starość, moŜność wyobraŜania sobie przeŜytych
    wydarzeń jest upośledzona. Co więcej, istnieje tu problem filozoficzny, który zauwaŜył
    juŜ Gautama Budda, o czym pisze w swojej ksiąŜce znany neurolog i psychiatra
    Kazimierz Dąbrowski. OtóŜ Budda zauwaŜył, Ŝe „nigdy nie pozostajemy tacy sami,
    nawet przez minutę” i zapytał: „dla jakiego Ja pragniemy więc wiecznego trwania?”.

    Wszędzie w przyrodzie widoczna jest więc naprzemienność istnienia: w postaci
    zapisu kodowego (Ŝycie w fazie utajonej, jak np. genom w formie zarodnikowej, połowa
    genomu w obrębie plemnika, wirus nieaktywny) oraz w fazie Ŝywej, kiedy to program
    jest interpretowany przez rodzaj „procesora”, to znaczy kiedy zachodzi wytwarzanie
    struktury „wielowymiarowej”, która przejawia metabolizm i regulacje utrzymujące
    homeostazę. W przyrodzie oŜywionej p r o c e s o r e m j e s t t e g o s a m e g o t y p u o b
    i e k t, a w i ę c o s o b n i k „n-1” t e g o p o k o l e n i a . Tak więc urzeczywistnenie
    zapisu na organizm Ŝywy, zawarty w zapłodnionej komórce jajowej realizuje organizm
    matki. NaleŜy tu jednak zauwaŜyć, Ŝe organizm matki realizuje program nowej
    generacji (n), bo powstały z rekombinacji genomów matki X (n-1) i innego osobnika Y
    (n-1). Nowy genom („nowe”) powstaje więc w fazie zapisów kodowych (w utajonej fazie
    Ŝycia), lecz jest urzeczywistniny przez „stare”. UmoŜliwia to „postęp”. „Procesor” w
    przyrodzie oŜywionej, to pochodnawcześniejszej wersji „programu”. Aby więc otrzymać
    bardziej złoŜoną formę istnienia, konieczna jest owa faza istnienia utajonego (faza
    pozornej śmierci), w postaci zapisu kodowego.

    3. Trzeci człon wnioskowania czyli o POZORNEJ ŚMIERCI

    Ten ważny fragment mojego wywodu można by nazwać wykładem o konieczności
    okresowego pojawiania się, w trakcie rozwoju każdego złożonego tworu „fazy istnienia”
    w formie zapisu kodowego czyli fazy „pozornej śmierci”.
    Niezwykłość programu na organizm człowieka polega również na tym, że jego zapis
    jest tak „zminiaturyzowany”, iż mieści się on w całości we wnętrzu każdej komórki
    organizmu. Jest więc on powtórzony we wnętrzu każdego organizmu człowieka miliardy
    razy. Co więcej we wczesnych stadiach rozwojowych zarodka człowieka, kiedy
    dokonywany jest pierwszy podział komórki jajowej, a potem już,jednocześnie,podziały
    komórek moruli, gastruli i dalszych stadiów rozwojowych; program ten potrafi odczytać
    sam siebie! Po prostu; pewna część łańcucha DNA, zawiera informacje na małe
    struktury wewnątrzkomórkowe, które są niezbędne, aby pozostałą część łańcucha
    skopiować, czyli odczytać i zapisać ponownie w niezmienionej postaci. Proces odczytu
    informacji zawartej w łańcuchu DNA, poprzez inną część łańcucha DNA zachodzi w
    momencie każdego podziału komórkowego, a więc w trakcie rozwoju, czyli dorastania
    miliardy razy.
    Po podziale komórkowym, w komórkach potomnych, wykorzystywany jest na ogół
    inny fragment całego długiego łańcucha. Stąd wynika odmienność budowy np. komórki
    wątroby od komórki mózgu, czyli neuronu.
    Dość podobny proces zachodzi w makroskali czasowej. Jeśli bowiem popatrzeć na
    ewolucję i zbiory osobników, coraz to bardziej rozwiniętych gatunków, to łatwo
    zauważyć, że każdy następny gatunek jest nieco inny, posiada pewien „przyrost
    informacji”, który wynika z wprowadzenia do genetycznego zapisu kodowego „pewnej
    zmiany”. Co jest jednak istotne? Ową zmianę można wprowadzić tylko w zredukowanej
    fazie istnienia, w fazie istnienia w postaci zapisu kodowego, tej samej zresztą fazie, która
    jest potrzebna, aby przekazać przepis do wnętrza osobników potomnych, co jest
    najistotniejszą umiejętnością organizmów żywych.
    Wszędzie w przyrodzie widoczna jest więc naprzemienność istnienia: w postaci
    zapisu kodowego (życie w fazie utajonej, jak np. genom w formie zarodnikowej, połowa
    genomu w obrębie plemnika, wirus nieaktywny) oraz w fazie żywej, kiedy to program
    jest interpretowany przez rodzaj „procesora”, to znaczy kiedy zachodzi wytwarzanie
    struktury „wielowymiarowej”, która przejawia metabolizm i regulacje utrzymujące
    homeostazę. W przyrodzie ożywionej p r o c e s o r e m j e s t
    t e g o s a m e g o t y p u o b i e k t,
    a w i ę c o s o b n i k „n-1” t e g o p o k o l e n i a .

    Tak więc urzeczywistnienie
    zapisu na organizm żywy, zawarty w zapłodnionej komórce jajowej realizuje organizm
    matki. Należy tu jednak zauważyć, że organizm matki realizuje program nowej
    generacji (n), bo powstały z rekombinacji genomów matki X (n-1) i innego osobnika Y
    (n-1). Nowy genom („nowe”) powstaje więc w fazie zapisów kodowych (w utajonej fazie
    życia), lecz jest urzeczywistniony przez „stare”.

    Umożliwia to „postęp”. „Procesor” w przyrodzie ożywionej, to pochodna wcześniejszej wersji „programu”.
    Aby więc otrzymać
    bardziej złożoną formę istnienia, konieczna jest owa faza istnienia utajonego (faza
    pozornej śmierci), w postaci zapisu kodowego.
    W tej właśnie formie możliwe jest stosowanie zasady płci, czyli włączanie do
    procesów powstawania „programów nowych” mechanizmów: rekombinacji
    poprzednich wersji programów, mutacji oraz podstawień dokonywanych przez tzw.
    odwrotną transkryptazę, czyli właśnie przez retrowirusy. Zmiany „zapisu kodowego”,
    uzyskane w fazie utajonej są testowane później przez naturę przez kryteria
    „sensowności” i „sofistykacji” (przyrostu informacji). Dlaczego natura stosuje te
    właśnie kryteria, pozostaje tajemnicą, chyba, żeby uwzględnić hipotezę „Zasady
    Antropicznej” , do której wrócę jeszcze później. Jakkolwiek „przepis na organizm” tkwi
    we wnętrzu pewnego organizmu, jednak jego przekazanie do osobnika potomnego jest
    składową procesu nadrzędnego, który zabezpiecza trwanie życia i rozwój ich form. Ów
    proces nadrzędny sprawia, że zachodzi powtarzanie się mniej lub bardziej złożonego
    cyklu życiowego. U ludzi cykl ów to istnienie początkowo jedynie w formie osobnych
    gamet (stadium 1), potem w formie zygoty (stadium 2), a później w formie zarodka
    płodu (stadium 3) i postaci dorosłej (stadium 4). Nie wszystkie formy (stadia) owego
    cyklu życiowego zawierają pełną informację o strukturze i funkcji osobnika. Np.
    plemniki ludzkie od strony informacyjnej, dzielą się na „haploidalne typy X” i
    „haploidalne typy Y”. Typ Y nie zawiera pełnej informacji o organizmie człowieka.

    Jest nawet problematyczne czy genom mężczyzny który, jak wiadomo nie jest w pełni
    diploidalny, gdyż w obrębie pary XY brakuje tutaj pewnego odcinka homologicznego)
    zawiera, czy nie zawiera pełną informację o organizmie człowieka.
    Przepis czy też program realizujący organizm człowieka ma więc daleko bardziej
    złożony charakter niż program komputerowy. Komputery jako, że nie zbierają
    informacji o swoim wnętrzu, przynajmniej na razie, nie mogą wytworzyć świadomości.
    Programy realizowane przez komputer nie zawierają części określającej budowę
    komputera, toteż komputery nie mogą się reprodukować.

    To ostatnie, w zasadzie,wykonalne jest w fabryce robotów,
    gdzie produkcja byłaby realizowana przez roboty.
    W sytuacji tej trzeba by jednak powiedzieć jasno kto miałby wprowadzać udoskonalenia
    produkowanych robotów. Jednak nawet pewien „robot nadrzędny” wprowadzałby
    zmiany nie do starych egzemplarzy, lecz do projektu, a więc do przepisu na nowe
    prototypy robotów.Zachodziłaby więc ta sama prawidłowość, polegająca na
    naprzemienności projektu na obiekt i obiekt zrealizowany. Istnienie jedynie w fazie
    projektu, a więc w fazie „pozornej śmierci”, zwanej przez ludzi po prostu „śmiercią”
    było konieczne, abyśmy powstali w takiej formie w jakiej jesteśmy i abyśmy się
    przemienili w nową formę, podążającą ku punktowi Omega, o którym będę mówił za
    chwilę.

    „Analogiczny proces dotyczy sfery psychicznej.
    Pewna osoba, kształcąca się w określonej epoce,
    wyrabia sobie pewien pogląd oparty o dostępne wtedy argumenty.

    Po pewnym czasie argumenty te i ów pogląd stają się przestarzałe, ale osoba ta,
    pracując całe życie nad sformułowaniem tego poglądu nie jest w stanie go zmienić.

    Ewolucja poznania, wiedzy i technologii wymaga jasnego sformułowania pewnych poglądów,
    a później ich przemiany.
    Jest to proces analogiczny do procesu wnioskowania
    (wywodu,gdzie poszczególne ogniwa występują jedno po drugim i gdzie „ogniwo późniejsze”
    nie może wyprzedzić ogniwa bardziej pierwotnego).

    Są do pomyślenia dwa futurystyczne sposoby przeciwdziałania owej naprzemienności
    fazy żywej i fazy martwej. Autorzy „science fiction” piszą często o przyszłej możliwości
    rejestracji całości psychiki człowieka i przenoszenia jej na odtwarzalne (hardwardowe)
    nośniki softwaru ludzkiego.
    Myśleć można by także o modyfikacji o charakterze inżynierii genetycznej. Psychika
    bowiem to tylko dane zapamiętywane w ciągu jednego życia. Zapis kodowy psychiki
    byłby więc na pewno prostszy (krótszy) od zapisu kodowego struktury organizmu.
    Można by więc pomyśleć o sposobach na dodanie do „przepisu na organizm” zapisu
    kodowego psychiki, tak, aby była ona odtwarzana wiernie u osobnika potomnego.
    Gdyby było to wykonalne, powstały by jednak pytania: (1) czy ma to sens? oraz (2)
    czy nie zachodzi podejrzenie, iż natura zapewnia nieśmiertelność na odmiennej
    zasadzie?
    Otóż owa konieczność wprowadzania zmian przy każdym przejściu z fazy martwej
    do fazy żywej jest niezbędna dla trwania ewolucji. A ewolucja z kolei kryje, jak się
    wydaje, rozwiązania o zupełnie innym charakterze. Nie rozważano ich do tej pory
    dokładniej. Wyłaniają się one jednak wobec koniecznych prób pogodzenia nieco
    wcześniejszego konceptu czasoprzestrzeni oraz teorii kosmologicznych,
    przyjmujących, iż Wszechświat powstał przed 15 miliardami lat w chwili tzw. „Wielkiego Wybuchu”,
    poszerza się i jednocześnie ewoluuje.

    Prof. dr hab. n.med. Andrzej Brodziak

    • mały budda pisze:

      Budda ma rację, iż świadomość przybiera różne postacie w postaci ubranek zbudowanych z materii.
      Budda ma namyśli, że świadomość podlega ciągłej zmianie.
      Tylko ja ludzkie chce wiecznego materialnego życia.
      To nie jest tajemnicą, iż świadomość porusza się po wielu płaszczyznach.
      W poznawaniu siebie samego, człowiek poznaję wewnątrz istniejąca strukturę w postaci pierwotnego wzorca.
      Wzór określa moc świadomości jaką można za życia poszerzyć w sobie.
      Wzór to ukryte światło nic nie ma wspólnego z serwowanych ledowym światłem przez religie.
      Pozostaje jeszcze kwestia zaistnienia pojęcia duszy.
      Co ludzie mają na myśli mówiąc i pisząc o duszy. Filozowie uprawiają retorykę rozważając o naturze duszy. Nadbudowy wielu pojęć do słowa duszy wkładając.
      Dla mnie nie istnieje duch, lecz istnieje świadomość w postaci pola światła.
      Przejść na wyższy poziom świadomości, może się jedynie odbyć w trakcie zwiększania pola światła własnej świadomości.

    • JESTEM pisze:

      „Prof. dr hab. n.med.”
      😀

      • marek pisze:

        najprostszą formą przesyłania informacji jest komputerowy program binarny może przetworzycie razem z Małgosią swe przekazy na tą formę przesyłu .
        Ruchome ikonki są wyrazem zidiocenia nadawcy jak i jego odbiorcy,
        Wiwat zidiocenie .

        m

        • margo0307 pisze:

          „…Ruchome ikonki są wyrazem zidiocenia nadawcy jak i jego odbiorcy,
          Wiwat zidiocenie”

          ~~~~~~~~~~
          Wiwat Marek wivat 😀

          • marek pisze:

            I znowu mędrzec pcha się przed zakąskę , to było do JESTEM , ale skoro rezonujesz to pewnie Ciebie to też dotyczy Małgosiu
            amen

            m

          • margo0307 pisze:

            „…to było do JESTEM…”
            ~~~~~~~~
            Naprawdę ?
            W takim razie – być może… źle coś zinterpretowałam w tych poniższych słowach:
            „..może przetworzycie razem z Małgosią swe przekazy na tą formę przesyłu ..” 🙂
            Wiesz jak to jest z rybkami…😉

        • JESTEM pisze:

          „Ruchome ikonki są wyrazem zidiocenia nadawcy jak i jego odbiorcy,
          Wiwat zidiocenie .”

          To dopiero:


          co nie?😀

          Takie oceno-przekonania („najmojsze prawdusie”) są oceno-przekonaniami, które pozwalają wszelkie działania (nawet niewinne zabawy) podciągnąć pod hasło „zidiocenie”.
          Bo taka jest „konieczność” piszącego (wygłaszającego takie przekonania) wynikająca z bardzo silnego przywiązania do pewnych oceno-przekonań.

          Taka „konieczność” przejawia się na przykład „rzucaniem w innych kamykami” lub „rzucaniem kamyków do czyich ogródków” albo „rzucaniem kamyków w czyjeś okna”.

          Tak przywiązani czasami jesteśmy do wzorca „rzucania kamykami”, że jak nam się nawinie ktoś, kto wyraża niewinną radość, trzeba go walnąć, bo taka beztroska radość bywa… „cholernie drażniąca”. Jeśli ktoś ma swoje przekonania na temat zidiocenia, to może im podporządkować w zasadzie wszystko wszystko, tylko po to, aby sobie udowadniać słuszność i nieomylność takich oceno-przekonań.

          Każdy jest tylko tym, w co wierzy, że jest, nawet jeśli jest czymś znacznie więcej. Także innych nie można zobaczyć inaczej niż umożliwia to nasza wiara. Nawet jeśli inni są czymś całkiem, nawet jeśli działania innych są czymś całkiem innym niż nam się wydaje – z powodu nasze wiary.

          • JESTEM pisze:

            Nawet jeśli inni są czymś całkiem, nawet jeśli działania innych są czymś całkiem innym niż nam się wydaje – z powodu nasze wiary.

            Także innych nie można zobaczyć inaczej niż umożliwia to nasza wiara. Nawet jeśli inni są całkiem inni, są czymś całkiem innym niż nam się wydaje, nawet jeśli działania innych także są czymś całkiem innym niż nam się wydaje.

  4. margo0307 pisze:

    „… „dla jakiego Ja pragniemy wiecznego trwania?”…”
    ~~~~~~~~
    Uff… Mezamir 😀 z ledwością doczytałam do końca i przyznam, że… jak dla mnie – strasznie to długie i zawiłe…😉 ale… czytałam kiedyś ciekawy art w miesięczniku „Wróżka” pt. „Magia i medycyna”, w którym opisane jest m.in. to, iż pan Brodziak pyta swoich pacjentów, pod jakim urodzili się znakiem zodiaku…
    Udowadnia on, że od tego zależą cechy osobowości człowieka.
    Mówi m.in. że kobieta, u której ciąża rozpoczęła się w marcu, a więc trwała przez większość dni długich i krótkich nocy – urodzi dziecko o zupełnie innych cechach charakteru niż ta, która nosiła je zimą, a skutkiem tego jest różna ilość melatoniny produkowanej przez szyszynkę tylko wtedy, gdy zapadają ciemności…
    Właśnie… odnalazłam ten ciekawy art w przepastnych czeluściach internetu😉 w którym pan Brodziak zwraca uwagę na wpływ gwiazd na różne aspekty naszego życia, twierdząc również, że aktywność Słońca i jego cykle – wywierają na nas ogromny wpływ…🙂

    „… Jest rok 1999.
    W ubiegłym roku rozpoczęliśmy wychodzenie z dołka, bo nadeszła faza wzrostu aktywności słonecznej.
    Teraz łatwiej będzie poderwać ludzi do działania.
    W książce pt. „Nadchodzi sztorm słoneczny” profesor namawia, aby wszelkie przemiany społeczne rozpoczynać właśnie w takim momencie.
    On wie, że proponowanie jakichkolwiek zmian tuż przed „dołkiem”, to strata czasu.
    Najwyżej przyspieszy się rozpad jakiegoś układu.
    Tego właśnie doświadczył generał Jaruzelski w 1982 roku…”
    http://www.wrozka.com.pl/natura-pomoga/terapie/4240-magia-i-medycyna

  5. Mezamir pisze:

    Z radością chcę poinformować wszystkich, że w dniu 17 grudnia 2015 roku o godzinie 8.57 w Sądzie Rejonowym w Bielsku Białej zarejestrowane zostało ZRZESZENIE SŁOWIAN. Czekaliśmy długo, ale opłaciło się. Dzisiaj zostaliśmy o tym powiadomieni listem poleconym. Zarejestrowaliśmy taki Statut, jaki nam odpowiada i daje gwarancję, że będziemy mogli rozwinąć działalność w pełnym zakresie, bez przeszkód prawno-formalnych.

    https://bialczynski.wordpress.com/2016/01/04/zrzeszenie-slowian-zarejestrowane/

  6. Pingback: Jesteś nieśmiertelny. | falkonidas

  7. Mezamir pisze:

    Chatral Rinpoche Sangye Dorje odszedł w Paranirwanę 31 grudnia,był jednym z największych mistrzów medytacji i Dzogczen w szkole Ningmapa ale też wielce szanowanym i poważanym nauczycielem dla wielu innych mistrzów i praktykujących ze wszystkich szkół buddyzmu tybetańskiego. Dożył wieku 104 lat… Rinpocze wciąż spoczywa w pośmiertnej medytacji Thugdam

    • trelemorele pisze:

      Cudze chwalicie, swego nie znacie🙂
      W Polsce też zdarzają się wspaniali/mądrzy ludzie dożywający 100 i więcej lat

      • Mezamir pisze:

        Ilu z nich było jednym z największych mistrzów medytacji i Dzogczen w szkole Ningmapa ale też wielce szanowanym i poważanym nauczycielem dla wielu innych mistrzów i praktykujących ze wszystkich szkół buddyzmu tybetańskiego?🙂

        • trelemorele pisze:

          Mezamir
          jeszcze do niedawna ja ale i moi przodkowie nie słyszeli o tych wielce szanowanych i mądrych nauczycielach buddyjskich i jakoś żyli i dawali sobie radę bez ich nauk i mądrości.
          Więc czym tu się raptem zachwycać?

          Popraw mnie jeżeli się mylę, ale wydaje mi się, że ci nauczyciele spędzają całe swoje życia na myśleniu, medytowaniu, wymyślaniu mądrości. Jedni drugim przekazują wiedzę i ja pielęgnują od wielu pokoleń. Praktycznie nic innego nie robią, mają idealny komfort/warunki.
          Podobnie jest z kazdym człowiekiem, który poświęci swoje życie na kontynuowanie rodzinnego, fachu. W końcu ma szansę zostać mistrzem.

          Doceniam wiedzę mistrzów tybetańskich, miałam z takimi kontakt bezpośredni i podziwiałam mozliwości.
          Ich nauki są dobre głównie dla nich samych, nie dla przeciętnego zjadacza ryżu, czy farbiarza stojącego po pachy w żrących farbach. Ich nauki są dobre takze dla bogatych zachodnich snobów, aktorzy, bankowcy.

          „Dzogczen w szkole Ningmapa ”
          patrz, ja o czymś takim pierwsze słyszę teraz, podejrzewam, że 99,999999% społeczeństwa nie wyznającego buddyzmu tez nigdy nie słyszało i co? i nic!
          powiem ci wiecej że multum ludzi w ogóle nie wie co to jest buddyzm, niektórzy kojarzą, że to jakaś religia wschodu. i co? i nic!

          • marek pisze:

            Trafione w dychę , To taka moda jak w przeszłości ,Gurdżiejew ,media i stoliczki , Bławatska , Steiner i wielu innych . Teraz jest moda na mistrzów i myśl orientu , ale głównym magnesem jest orient , jak zwykle w ruchach religijnych , liczy się barwna otoczka , rdzeń może być zagmatwany i mało użyteczny dla fellacha , ale dla adeptów jest podnieta poznawania nowego..
            Ja wolę przekazy z poza Ziemi i to w odwzorowaniach do energii konstruowane.

            m

          • Mezamir pisze:

            To taki żart rozumiem?
            i co? i nic!
            Czyżby?🙂
            Nic to my nie wiemy,nie wiemy jak,nie wiemy po co,nie wiemy co się dzieje po śmierci
            Nic nie wiemy,latamy tylko za intelektualnymi wymysłami i trzymamy się tej
            lub innej doktryny/tworu intelektu.
            Zachód dopiero teraz powoli odkrywa to o czym na wschodzie wiedzą od pokoleń

        • Mezamir pisze:

          Ich nauki są dobre głównie dla nich samych, nie dla przeciętnego zjadacza ryżu, czy farbiarza stojącego po pachy w żrących farbach.

          Dlaczego?
          Czy nie dlatego że przeciętny zjadacz chleba nie wie jak,co i dlaczego?
          Właśnie dlatego🙂

  8. margo0307 pisze:

    Ciekawy art nt… włosów 🙂

    ” Aby rozwiązać istniejące w naszym świecie problemy, najpierw trzeba przyznać, że wiele naszych podstawowych przekonań o realności jest błędnych. Na przykład, o włosach. Traktujemy je jak coś zupełnie zwyczajnego, coś, z czym można poeksperymentować, co można obciąć, zapuścić, pofarbować, zgolić, a jedyną tego konsekwencją jest to, czy się komuś (oraz sobie) w nowej wersji spodobamy. Nie rozumiemy podstawowych zasad działania energii, nie mamy na ten temat wiedzy i błądzimy jak we mgle, ustalając sobie zasady sami, często wbrew logice, wygodzie i naturze. Przyjęliśmy na przykład, że w przypadku kobiet włosy na głowie są w porządku, ale już pod pachami czy na nogach nie. Wyśmiewamy też tradycje religijne nakazujące przykrywanie włosów, nie interesując się, co za tym tak naprawdę stoi.

    Tradycja natomiast to coś dużo głębszego, niż nam się wydaje. Nie przypadkiem dawniej dziewczęta nosiły długie warkocze i rozpuszczały je tylko przed mężem, nie bez znaczenia jest też fakt, że kiedyś do naszych włosów mógł dotknąć się tylko ktoś bardzo nam bliski. Włosy jak każda inna część ciała mają przyczynę do istnienia. Włosy to nasza siła życiowa, to przedłużenie systemu nerwowego. Są to niejako nerwy na powierzchni ciała, swojego rodzaju wysokorozwinięte wąsiki lub antenki, które przekazują ogromną ilość ważnej informacji do mózgu i układu krwionośnego…”

    https://indianchinook.wordpress.com/2016/01/02/slowianska-wiedza-o-wlosach/#more-1260

  9. Mezamir pisze:

    Włosy to nasza siła życiowa, to przedłużenie systemu nerwowego. Są to niejako nerwy na powierzchni ciała, swojego rodzaju wysokorozwinięte wąsiki lub antenki, które przekazują ogromną ilość ważnej informacji do mózgu i układu krwionośnego…”

    • margo0307 pisze:

      I co Mezamirku chcesz tą fotką… łysych mnichów pokazać ?

      • Mezamir pisze:

        Włosy są niezwykle ważne i potrzebne🙂

        • trelemorele pisze:

          dlaczego wazne, dlaczego potrzebne?
          słyszałam z ust jakiegos magika ruskiego, ze włosy to anteny.
          ten ruski i wszyscy faceci przy nim zgromadzeni podobni do hipisów, popów, a kobiety z długimi warkoczami. ci ludzie tworza jakis nowy nurt słowianski w rosji.

          • Mezamir pisze:

            dlaczego wazne, dlaczego potrzebne?

            Byłem sarkastyczny🙂

            Wiem o kim mówisz,chodzi o Głobę🙂 on i jego koledzy
            tworzą pseudowedyjskie rodzimowierstwo słowiańskie
            Coś tam opowiadają że włosy to anteny i kto ma długie i gęste
            ten jest duchowo rozwinięty a jeśli ktoś łysieje
            tzn że jest duchowo prymitywny :p i jeszcze podpierają się Wedami

            Bzdury totalne,nic na temat włosów nie znalazłem w Wedach
            a łysi buddyści to doskonały przykład duchowego niedorozwoju🙂

    • Dawid56 pisze:

      Al jednak po coś te włosy są na głowie.Nie razi mnie brak włosów u starszych mężczyzn, nie pasuje mi jednak to że jakiś 20-latek goli głowę na łyso.Być może jest jeden powód dlaczego mi to nie pasuje- choćby to że za swoich młodych lat walczyłem jak lew o noszenie długich włosów.
      Noszenie długich włosów przez chłopaków było swoistego rodzaju buntem- coś na kształt ruchów hippisowskich

  10. Mezamir pisze:

    Ancient Indian Scientific Knowledge Forum:

    Increased hair fall in ayurveda is termed as „khalitya” and „Indralupta”
    and is classified under „shiroroga”.

    You may like to read below articles for further knowledge
    1. http://www.jahm.in/index.php/JAHM/article/view/141/pdf_47
    2. http://www.boloji.com
    3. http://www.charaka.org/hair-loss-hair-fall/

    Wedy na temat włosów,to co wygaduje Głoba to jego fantazje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s