Dlaczego ma być Koniec Świata tego, jaki znamy?

Ten film zawiera pewne odpowiedzi na tak postawione pytanie. W zasadzie nawiązuje on do tezy, do której skłaniamy się wszyscy. Musi nastąpić w najbliższym czasie przesilenie. Żyjemy w czasach ostatecznych, w których wielu z nas osiągnęło Świadomość, że wszystkie rzeczy materialne są nietrwałe i przemijające i nie mają one żadnego znaczenia w Świecie niematerialnym i nie będą miały one znaczenia w Świecie po zmianie. Trzeba porzucić strach przed zmianami, są to tylko „potwory” naszej wyobraźni. .
Oglądałem ten film z napisami tłumaczonymi przez translatora z youtube’a – zawsze coś można zrozumieć,a jeśli zna się angielski tym lepiej.

Zmian już nie można powstrzymać i ich tempo staje się coraz gwałtowniejsze. Jest jednak nadzieja- każdy koniec starego rodzi początek nowego.
W filmie jest mowa też o strażnikach, nie są to strażnicy NWO, ale raczej strażnicy zmian , aby przebiegały one w sposób ewolucyjny , a nie gwałtowny. Kim są strażnicy? być może jesteśmy nimi my, którzy rozumiemy, że przemocy nie można zwalczyć przemocą to nie jest ta metoda.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Rozwój duchowy, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

244 odpowiedzi na „Dlaczego ma być Koniec Świata tego, jaki znamy?

  1. LuciEarth(Blue_Heart) pisze:

    Apokalipsa zacznie się od Polski i będzie to miało związek z dawnymi wydarzeniami na pomorzu oraz tym co nazywamy Pamięcią Wody. Ten film jest mi znany w najdrobniejszych szczegółach i jest bardzo fajowy. Po Franciszku będzie jeszcze jeden papież który ze względu na inwazję islamistów na Watykan będzie musiał uciekać ze swojej siedziby. Apokalipsa to scenariusz filmu który jest bardzo dobrze znany Illuminatom, koniec Świata zakończy się wraz z przybyciem cywilizacji pozaziemskiej w rejonie piramid z Giza a będzie to miało związek z pewnym rytuałem w komorze królewskiej tej piramidy oraz na Zdjęciu klątwy z cywilizacji ziemskiej.

    Na końcu zapanuje Nowy Lu-Cyferkowy Porządek świata i wszyscy będą Szczęśliwi gdyż kara za jednego z Aniołków już nie będzie dotyczyła Ludzi a z tego co mi wiadomo bardzo zostaliście pokarani.

    Wyobraźcie sobie że Ludzie nagle stają się nieśmiertelni i potrafią latać🙂 oraz zostaje zdjęta blokada pamięci inkarnacyjnej która sprawia obecnie że mamy tutaj Hell🙂

    • Dawid56 pisze:

      A jakie wydarzenia miały miejsce kiedyś na Pomorzu Lucyferko? Po drugie Ostatnim papieżem jest prawdopodobnie Franciszek, on jest 112 wg listy Malachiasza, czyli Piotr Rzymianin.

      • Teresa Chacia pisze:

        Kto zna prawdę Dawid czy Lucy?. Pytanie za nieograniczoną wartość. Odpowiedź dzisiaj.

        • Maria_st pisze:

          Tu znajduje sie prawda:

          „Młodym być w jesieni życia
          nie mieć nic do ukrycia
          dzielić się mądrością życiową
          pomóc innym zawsze gotową
          te piękne barwy złota i czerwieni
          i gdzieniegdzie tylko coś się zazieleni
          cicho szeleszczą liście
          kiedy wędrujesz tak zamaszyście
          nie słychać ptasiego śpiewu
          tylko delikatny wiatr powiewu
          od stresów i obowiązków wolni
          pomimo wszystko do wielkich czynów zdolni
          bez zewnętrznych nacisków bardziej odprężeni
          ze swoich pasji bardzo zadowoleni
          a mądrość i doświadczenie życiowe
          do podzielenia z bliskimi zawsze gotowe
          jesień zycia ma wiele barw i zalet
          więc i ty też poczuj sie doskonale. ”

          Teresa Chacia

          „Kto zna prawdę Dawid czy Lucy?. Pytanie za nieograniczoną wartość. Odpowiedź dzisiaj. ”
          Dzieki temu komentarzowi znalazam przypadkowo wiersze Chaci jako podpowiedzi na zadawane pytania …. czy to synchronizacja ?!

        • marek pisze:

          Teresko , a taką przenośnię przyjmiesz za odpowiedź :

          Na tym forum ” każdy sobie rzepkę skrobie ” jeden zgrubnie drugi zmyślniej .

          Co jest chlebem powszednim świata ludzi – łącznie z Tobą .

          m

          • Teresa Chacia pisze:

            Mario Marku no już dobrze dobrze skrobcie sobie skrobcie i ja jak dostanę impuls to może jeszcze coś skrobnę.

          • Maria_st pisze:

            „Mario Marku no już dobrze dobrze skrobcie sobie skrobcie i ja jak dostanę impuls to może jeszcze coś skrobnę.”

            Szczerze…..skrob, skrob jak najwiecej.
            Szczerze jestem oczarowana tymi przepieknymi wierszami.
            Dziekuje ze Jestes.

      • Dawid56 pisze:

        110 Jan Paweł II „z pracy Słońca”
        111 Benedykt XVI „Gloria Olivae” Chwała Oliwy.Papiez Josef Ratzinger przyjął imię Benedykt , a benedyktyni jako jeden z symbolów mieli gałązkę oliwną

        ” Gloria Olivae (chwała oliwki) przypisuje się Benedyktowi XVI[4], ponieważ jednym z symboli zakonu św. Benedykta jest gałązka oliwna[5] (zwolennicy przepowiedni uważają, iż przyjęcie takiego imienia przez Papieża doskonale łączy go z zakonem benedyktynów). Jeszcze inna interpretacja wiąże się z faktem, że Ratzinger urodził się 16 kwietnia, w dniu śmierci św. Benedykta Józefa Labrè (26 marca 1748 – 16 kwietnia 1783). Można spotkać się także z interpretacją, która sugeruje, że gloria olivae ma coś wspólnego z faktem, że Joseph Ratzinger był prefektem Kongregacji do spraw Nauki Wiary (zatem miał bronić doktryny Kościoła):

        Obj. (Apokalipsa św. Jana) 11:4-5 Ci są dwie oliwy i dwa świeczniki, stojące przed obliczem Pana wszystkiej ziemi. A jeśliby im kto chciał szkodzić, ogień wynijdzie z ust ich i pożre nieprzyjacioły ich; a jeśliby im kto chciał szkodzić, ten też tak musi być zabity[6].

        Jeszcze inna interpretacja jest następująca: Słowa chwała oliwki od dawna wiązano z ciemnym kolorem oliwki, co miałoby znaczyć, że papież będzie czarnoskóry. Benedykt XVI czarnoskóry nie jest, ale ma w herbie wizerunek głowy czarnoskórego mężczyzny. Kolejna łączy się z interpretacją drzewa oliwnego jako symbolu przywiązania do tradycji i konserwatyzmu. Sam Benedykt XVI wspomniał, że do wyboru imienia skłoniła go pacyfistyczna postawa jego poprzednika o tym imieniu (Benedykta XV) w czasie I wojny światowej; gałąź oliwna w tym wypadku symbolizuje zaprowadzanie pokoju na świecie”.
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Przepowiednia_Malachiasza

    • mały budda pisze:

      Czy oni muszą przylecieć w rejon w Gizie. Jeśli z nieba przekazali klucze. To nie muszą przylecieć w rejon Gizy. Mogą zmienić rejon.
      Napewno ma znaczenie miejsce znajdowania się świadomości.
      Jak to mówią, im większa moc światła w człowieku. Tym większe światło bije z jej i jego wnętrza.
      Kapłani zawsze wysysali energię z ciemnego ludu. Aby na energi ludu zejść z ziemi w cudzej chwale i żeby utrzymać potwory chorej nie zaspokojonej władzy.
      Nieśmiertelni ludzie nie będą, to z sprostej przyczyny. Świadomość nie musi posiadać formy fizycznej aby podróżować ponad czasowo aby istnieć.
      Przyszliśmy tu na matkę naturę aby poszerzyć swoją świadomość.
      Poznać swoje wewnętrzne źródło czyli pierwotną naturę światła.
      Kiedy człowiek zobaczy w sobie ukryte światło. To będzie poszerzał swoje wewnętrzne światło aby zbudować świetliste ciało do podróży świadomości.
      Moc białych ludzi była równa słońcu. Opuszczając matkę naturę powiedzieli, że przy końcu powrócą pod postacią słońca.
      Więc artefakty mówią prawdę o końcu cyklu życia na matce naturze.
      Drugą stroną medalu są znaki na niebie i ziemi w postaci widocznych symboli na słońcu.

      • Dawid56 pisze:

        Nieśmiertelność Mały Buddo polega na niczym innym, jak tylko na dowolnej zmianie powłoki-opakowania ciała ( opisywał ten stan Monroe) , albo gęstości- obie metody są dobre:) i tu się zgadzam z Lucy.

  2. Maria_st pisze:

    „…….
    Cały świat antyczny wychwalał to samo – wznosił ręce i modły do tych samych znaków. Wskazywał na te same zdarzenia.
    Czemu tak nie jest nadal?
    Bo grupy cwaniaków ubrały te przekazy w religijne procedury. na których zbytkach całe życie mogą się doskonale paść. a pastwisko to ich wyznawcy. A wiec dla rozumnych święte.
    Po co nasi pra dziadowie to czynili?
    Najprawdopodobniej sami nie wiedzieli sądząc ze wychwalają Boga.
    Prawda jest taka że ukazywali i przypominali o dniu zagłady w 25 200 letnim cyklu.
    Wówczas przyjdzie Bóg zagłady, anioł zagłady, Jezus nastanie, Kachina, Bogowie.
    Fakt – przyjdzie i przybędzie na orbitę przyroda z którą nawet sami najlepsi nie wiele lepsi od nas poradzić sobie nie mogą.
    Pamiętajcie zawsze ze owi panowie Wszech Świata obecni czyli ta prymitywna namiastka Bogów niszczy nas i naszą wiedzę podstawiając głupków, nie dlatego ze jesteśmy ludźmi ale ze jesteśmy tak źli ze jak najdziksze zwierze lepiej je trzymać w klatce i doglądać z dala.
    Obawiają się ze te bezwzględne dzikie zwierzę może się wydostać po za klatkę.
    Obawiają się tylko jednego i do tego nie dopuszczając.
    Do zbudowania gwiezdnego napędu.
    Wiedzą ze on już jest ze jest gotowy do zbudowania , wiedza też ze brak mu jednak źródła zasilania, i to ukrywają najbardziej.
    Dlatego na dzień dzisiejszy jesteśmy w jednej łapie z żarówką w drugiej ze świeczką a ””kolega”” trzyma palec w naszym tyłku.
    Tak nas kontrolują.
    Kontrola poszła tak dalece ze za 1 zł dostajemy komórki z kamerą w tył i przód laptopy….telewizory aby móc kontrolować co niewolnik czyni nawet w łóżku.
    Na ponad 100 moich znajomych tylko 3 zablokowało mikrofony i kamerki oraz GPS w swych urządzonkach i lokalizatory komputerowe. Karty zbliżeniowe, itd. Reszta tworzy własne profile w necie, własne odciski palca.

    Jesteśmy jak gnojne polne.
    MUKI1.03 10:00 ”
    http://muki.salon24.pl/633557,kandelabr-andow-pra-poczatek-biblii-1,2#comment_10019039

    • Teresa Chacia pisze:

      Jak to Mario jest że jeżeli guru Muki o tym pisze to jest najprawdziwsza prawda ale jeżeli taki nikt jak Teresa Chacia (gdzie wg Ciebie nie ma żadnej wierchuszki sami sobie jesteśmy winni) to są tylko jej chore wymysły a Marek jeszcze dodał że to wdrukowania i demony. Tylko on może rozmawiać ze swoją Jaźnią inni jeszcze za mało przeczytali od dechy do dechy ezoterycznej papki. Tak wszyscy pracujecie ze swoim wnętrzem a efektów żadnych. Bez podparcia mistrzów guru bogów ani rusz żadnego czucia.

      • A pisze:

        Absolutnie zgadzam sie z Toba Tereso, a tym muki sie nie przejmuj, ten czlowiek nie zasluguje aby o nim mowic. A o jego audytorium to nawet szkoda gadac.
        Zobacz jak celnie skomentowano jego niektore pseudonaukowe belkoty
        http://turystka.salon24.pl/409641,fizycy-marihuanowi-muki

        • Maria_st pisze:

          A to cos podal to takze swiadczy o Tobie i Twojej malosci, to takie niskie—zazdrosc i obrazanie.
          To ze nie rozumiesz tego o czym pisze Muki swiadczy nie o tym ze On sie myli ale np ze nie dorosles do zrozumienia tej wiedzy.
          Zenada.

          • Teresa Chacia pisze:

            Jakżeż to piękne a jeszcze bardziej mistyczne i z jakąż miłością dla gościa bloga podane. Jakim prawem byle kto może wypowiedzieć się o guru mukim krytycznie przecież to największa świętość. Jedynie Maria i może ze dwie zaufane osoby dorosły do zrozumienia tej najcenniejszej wiedzy, Reszta to żenada. Nie myśleć nie mówić a co dopiero brać się za pisanie. Ależ to obraza dla tych wszystkich wysokowibrujących i tak tylko zastanawiam się co ich skłania ,żeby zejść tak nisko do motłochu.

          • Maria_st pisze:

            „Jakżeż to piękne a jeszcze bardziej mistyczne i z jakąż miłością dla gościa bloga podane. Jakim prawem byle kto może wypowiedzieć się o guru mukim krytycznie przecież to największa świętość. Jedynie Maria i może ze dwie zaufane osoby dorosły do zrozumienia tej najcenniejszej wiedzy, Reszta to żenada. Nie myśleć nie mówić a co dopiero brać się za pisanie. Ależ to obraza dla tych wszystkich wysokowibrujących i tak tylko zastanawiam się co ich skłania ,żeby zejść tak nisko do motłochu.”

            Chacia co do guru…..to nie chce juz do tego wracac bo wielokrotnie o tym pisalam.
            Popatrz z jaka miloscia o drugim czlowieku wypowiada sie gosc–On moze obrazac?
            I mistycznym slowem nie musisz mnie kodowac, juz tu siola czesto pisze o tym slowie.
            Jesli uwazasz sie i innych za motloch to juz Twoje widzenie siebie i innych, ja tylko wyrazam swoje zdanie i nikt mi tego nie zabroni.
            O Mukim i Jego wiedzy pisalam juz takze, ale jak widac lubisz z igly robic widly…coz tez mozesz, to Twoje wyrazanie zdania o Sobie i innych.

          • Teresa Chacia pisze:

            Ależ Mario Ty tylko wyrażasz swoje zdanie i nikogo nie obrażasz natomiast goście tego bloga wyrażając swoje zdanie wszystkich obrażają. Czyli jak zwykle są równi i równiejsi.

  3. Maria_st pisze:

    Dzis zobaczylam artykul o broni laserowej :
    http://o2.pl/hot/nowa-bron-usa-niewidzialna-i-smiertelnie-skuteczna-5944458831770241a
    Pisz w nim o zamontowaniu tej broni w samolotach i przypomnial mi sie sen o tzw Ataku Obcych…tez kosmici uzywali tej broni w samolotach majacych przypominac pojazdy kosmiczne.

    • marek pisze:

      Może to baśniowe przesłanie da co niektórym zrozumienie powiązań Ziemskich energii .

      http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2015/12/istoty-zywioow-elementale-mowia-przez.html

      m

      • margo0307 pisze:

        ” Może to baśniowe przesłanie da co niektórym zrozumienie powiązań Ziemskich energii”
        ~~~~~~~~
        Może Marku, może…🙂
        Ciekawym jest fakt, że, że nawet w tym – jak sam określasz – baśniowym… przesłaniu, zawarta jest ważna dla nas informacja…

        „…woda jest największym elementem ciała Gai.
        Jednak wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że powinni starać się, aby było ono klarowne i czyste
        Dlaczego nie utrzymujecie w czystości swoich wód ?…
        Woda jest szablonem dla życia i jest odbiornikiem emocji oraz myśli.
        Jeśli pijesz wodę, kiedy jesteś zły, przestraszony czy smutny, to uszkadzasz wodę, którą pijesz.
        Z drugiej strony, jeśli dajesz sobie chwilę i napełniasz wodę energią miłości zanim ją wypijesz, naprawdę wysyłasz jej fizycznie miłość… „

        Już wiadomo nam przecież, że… z wody w ogromnym procencie się składamy, bo… ok. 75% naszego ciała to woda…, woda, która – jak udowodniono – posiada pamięć… i bez wody ani my, ani żadne stworzenie nie może żyć…

        Ale wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że… każde nasze słowo, każda nasza myśl jest jak kropla wody – jest nosicielem informacji…
        W duchowej sferze, na poziomie myśli, wszyscy ci, którzy wysyłają negatywne myśli – zanieczyszczają swoją własną wodę, z której składa się ich organizm i negatywnie ją programują…
        A w związku z tym… każda nasza pozytywna myśl…, napis.., rysunek.., dźwięk… i można znacznie poprawić sobie i innym jakość życia…🙂

  4. Dawid56 pisze:

    Margo to jest po prostu NIESAMOWITE🙂❤
    Wytłumacz mi jeśli potrafisz dlaczego zamieściłaś przepowiednię Starego Indianina 25.12.2015 ?

    Nie mogłem jej normalnie słuchać, prawie p każdym słowie przechodziły po mnie dreszcze.
    Wyobraź sobie, że ja wcale nie czytałem tej Twojej Przepowiedni Starego Indianina aż do tej chwili.Jak ją usłyszałem to stwierdziłem,że ten film który zamieściłem w tym wątku mówi dokładnie o tym samym.
    To nieprawdopodobna , a zarazem bardzo niepokojąca synchroniczność

    • margo0307 pisze:

      „… Wytłumacz mi jeśli potrafisz dlaczego zamieściłaś przepowiednię Starego Indianina 25.12.2015 ?…”
      ~~~~~~~~
      Dawidzie, ten obecny filmik jest… „odświeżeniem” wcześniej zrobionego filmiku z 2011r…
      „Lifting” zastosowano poprzez zmianę muzyki oraz grafiki, natomiast sama opowieść starego Indianina, spokój w głosie i życiowa mądrość jego słów – pozostały bez zmian, bo jest to wszystkim tym – czego brakuje we współczesnych nam czasach…

      Dlaczego zamieściłam ten filmik ?, może dlatego, że tak samo, jak Ciebie… i mnie poruszył do głębi…
      Słowa Indianina:

      „…Kiedy Ziemia, woda i atmosfera jest zdeprawowana, wtedy to powoduje własną reakcję. Matka reaguje…”

      Reakcję Matki Ziemi obserwujemy już od jakiegoś czasu…, która coraz bardziej się nasila…, niespotykane anomalie pogodowe w postaci gwałtownie występujących tornad, cyklonów…, zapadliska ziemi.., dziwne dźwięki słyszane w różnych miejscach Ziemi…, wybuchy wulkanów.., powodzie…, susze… etc…
      Wszystko to zwiastuje nadchodzące wielkie zmiany…, ponoć… nic nie pozostanie takie samo… 🙂
      Te wielkie zmiany, błędnie są utożsamiane przez niektórych jako… zmiany negatywne, ale… ja tego nie postrzegam i nie odczuwam w taki sposób… 🙂

      Poniżej wklejam poprzednią, oryginalną wersję filmiku…

      A tutaj jeszcze podobna w wymowie… Przepowiednia Indian Hopi…

    • JESTEM pisze:

      Tak, piękne i mądre to przesłanie…
      Jest mi znane…
      ale z przyjemnością obejrzałam raz jeszcze.

      Piękne są te wierszyki Teresy. Jakby wyrażały pragnienia jej duszy…🙂❤
      Dzięki Mario, że o tym przypomniałaś.😉❤

      A ja też mam nieustającą "wenę twórczą"… z coraz większą miłością, ufnością i radością istnienia bawię się w tworzenie… piosneczek😉. Tu świeże, małe cząsteczki – puzelki tegoż :

  5. Mezamir pisze:

    To jest starsza wersja,moim zdaniem lepsza

    • JESTEM pisze:

      Tak, tak, pamiętam😉 , ale od czasu do czasu warto sobie przypomnieć, żeby wiedza stawała się świadomością w pełni przesiąknięta. Wtedy staje się naszą mądrością.🙂

  6. margo0307 pisze:

    Synchronizacja kwantowa🙂
    Stare umiera…, rodzi się nowe…

  7. Ifryt pisze:

    Ostatnio przeżywam koniec świata w swoim wnętrzu, stary świat odchodzi i to kurde wcale nie jest zabawne, choć się czasem z tego śmieje dla rozładowania emocji.
    Niekturym ludziom się wydaje wszystko jest kwestią strachu i tym podobnych bzdur, tymczasem jest to kwestia frustracji, nie moge się doczekać kiedy wreszcie będzie koniec.

    Moc się zbiera, czeka na odpowiedni moment w którym zmiecie wszelką pokorę i lęki.

    • margo0307 pisze:

      „…Moc się zbiera, czeka na odpowiedni moment w którym zmiecie wszelką pokorę i lęki.”
      ~~~~~~
      Moc bez pokory to jak… dziecko bawiące się zapałkami w stodole pełnej wonnego siana…

      • margo0307 pisze:

        „Czym różni się uczeń od mistrza ?
        Tym, że mistrz więcej razy poniósł porażkę, niż uczeń nawet próbował…”

        Dziś od rana… przepełnia mnie wdzięczność…🙂
        Obudziłam się z uśmiechem na ustach i wdzięcznością w❤ za to, że… jestem…, że żyję…, że jestem zdrowa i szczęśliwa… i że tyyyyle… jeszcze dobrego mogę zdziałać…🙂
        Zrobiłam sobie kawkę i… oto co do mnie przyszło…

        Pieśń wdzięczności dla Matki Ziemi…🙂

        "…Ziemio, moja ukochana Ziemio…
        Jestem niesamowicie wdzięczny, że moje stopy mogą dotykać Twojej skóry…
        Że mogę leżeć na zielonej, pachnącej trawie i czuć bicie Twego serca kiedy łączy się z moim…
        Dziękuje sobie za to, że wybrałem ten czas właśnie teraz na życie w połączeniu z Tobą… Czas przebudzenia, kiedy powracam do swojej prawdziwej natury i odnawiam więź z Tobą…
        Dziękuję Ci piękna Matko za Twoją bezwarunkową miłość, cierpliwość i piękno…
        Dziękuję Ci za to Twoje bogactwa, za Twoją opiekuńczą energię, za pożywienie które nam dajesz, za to że tworzysz nasze ciała..
        Dziękuję Ci za to, że mnie chronisz, za to że jesteś zawsze kiedy Cię potrzebuję, wystarczy że wejdę z Toba w kontakt i już czuję jak Twoja moc wypełnia moje serce… Dziękuję, że wspólnie przechodzimy przez ten czas transformacji…
        Dziękuję Ci za wszystkie rośliny, które pomagają nam powrócić do serca i do naszej prawdziwej natury…

        Ziemio, moja ukochana Ziemio…
        Przepraszam Cię ogromnie za każdy przejaw braku szacunku do Ciebie…
        Za bezmyślność ludzką… Za zbyt wielką eksploatację Twoich cudownych zasobów…
        Za wycinanie lasów… Za zaśmiecanie wód oraz Twego cudownego oblicza…
        Za zanieczyszczanie i zatruwanie Twojego organizmu, Twoich nasion i plonów…
        Za wojny, za zabijanie Ciebie, zwierząt i wszystkich innych istot…
        Przepraszam Cię za to, że straciliśmy kontakt ze sobą…
        Za oddzielenie od połączenia z Tobą, naszą piękną, mądrą, cudowną Matką… Przepraszam Cię szczerze i głęboko za wszelkie krzywdy, których doznałaś od rodzaju ludzkiego…

        Ziemio, moja ukochana Ziemio…
        Proszę wybacz mi, proszę wybacz nam…
        My Twoje dzieci cały czas się uczymy, popełniamy wiele błędów, ale wierzę głęboko że w końcu się obudzimy… To już się dzieje…
        Proszę Cię o jeszcze trochę cierpliwości…
        Proszę Cię o Twoje wsparcie i mądrość w każdej chwili, abyśmy mogli naprawić to co zrobiliśmy i zmienić się na lepsze…
        Proszę wybacz nam naszą nieświadomość, krótkowzroczność i brak wyobraźni…
        Wybacz nam brak szacunku i docenienia tego co od Ciebie otrzymujemy…
        Obiecuję Ci robić wszystko co w mojej mocy – aby nasza relacja wróciła na swoje miejsce…
        Obiecuję szerzyć tą wiedzę wśród innych ludzi i pokazywać swoim przykładem jak możemy żyć z Tobą w połączeniu, wzajemnej wymianie, trosce i miłości…

        Ziemio, moja ukochana Ziemio…
        Kocham CIĘ!!! Kocham Cię nieskończenie i zawsze będę Cię kochał…
        Jestem Twoim strażnikiem, jestem Twoim dzieckiem, jestem Twoim synem…
        Miłość i Wolność – Razem…"

        • marek pisze:

          My nimfy wodne / undyny – żywiołaki wody – cieszymy się, że możemy rozmawiać z naszymi ludźmi. Mówimy „nasi” ludzie, ponieważ wasze ziemskie ciała wypełnia również nasz żywioł wody. Wiemy, że nasza praca jest bardzo ważna, ponieważ woda jest największym elementem ciała Gai. Jednak wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że powinni starać się, aby było ono klarowne i czyste.

          Woda jest szablonem dla życia i jest odbiornikiem emocji oraz myśli. Jeśli pijesz wodę, kiedy jesteś zły, przestraszony czy smutny, to uszkadzasz wodę, którą pijesz. Z drugiej strony, jeśli dajesz sobie chwilę i napełniasz wodę energią miłości zanim ją wypijesz, naprawdę wysyłasz jej fizycznie miłość. Ponadto, kiedy wysyłasz do wody, którą wypijesz, dwie rzeczy – bezwarunkową miłość i wielowymiarowe światło, znacznie przyspieszasz proces wznoszenia.

          Kochani ludzie, wasza forma została stworzona z tych samych elementów, z jakich powstała Ziemia. W rzeczywistości nasze żywiołaki przepływają przez was tak samo jak przepływają przez Ziemię. A więc jesteście dewami, które przyciągają do jednego ciała wszystkie nasze niezliczone cząstki.

          http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2015/12/istoty-zywioow-elementale-mowia-przez.html

          m

    • marek pisze:

      Sylfidy żyją w waszych aurach i ciągle wnoszą wasze wibracje do mojej aury, do atmosfery i stanu powietrza planety i nieba. Jeśli wasze myśli są ponure, ta energia jest przekazywana do atmosfery. Jeśli myślicie klarownie, to do ogólnej atmosfery dodajecie klarowność. Wszyscy wiecie, jak zmieniła się moja pogoda. Stało się tak głównie dlatego, że nasza planeta stała się czterowymiarowa. W związku z tym myśli i uczucia moich mieszkańców mają wpływ na rzeczywistość i ją zmieniają.

      http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2015/12/istoty-zywioow-elementale-mowia-przez.html

      m

      • margo0307 pisze:

        „…W związku z tym myśli i uczucia moich mieszkańców mają wpływ na rzeczywistość i ją zmieniają…”
        ~~~~~~~~~~
        Przeczytałam wczoraj cały art i nawet… w związku z nim zadałam Tobie Marek pytanie ale… nie chciałeś odpowiedzieć…, nie szkodzi🙂

        • marek pisze:

          Nie nie chciałem ,a nie dostrzegłem i nadal nie dostrzegam go postawionego wprost ,chyba że ta wypowiedź Małgosiu jest równocześnie pytaniem : Grudzień 28, 2015 o 14:44.

          Nadal jestem ostrożny z szafowaniem tą zależnością do każdej sytuacji i zdarzenia , tu w tym co cytuję uwzględniam twierdzenie ,że Ziemia jest już w 4G , a wtedy ta zależność współtworzenia rzeczywistości stanie się bardziej przejawiona gdyż energia będzie bardziej podatna.

          Jednak w obrębie 3G mogę owe oddziaływanie z uwagi na siłę bezwładu materii która ją tworzy , porównać jedynie do procesu kropli drążącej skałę / czas tej operacji znamy /lecz efektów za swego życia nie obejrzymy . Tą samą zasadę stosuję do jednostki w 3G , ma zbyt mało mocy by myślami przemieniać czasoprzestrzeń . Nie neguję siły oddziaływania zbiorowej świadomości i oddziaływania poszczególnych energii tak jak znów posłużę się przykładem z wezbraną wodą która modeluje przestrzeń lądu na który się wylewa .

          Tak więc w mym subiektywnym odczuciu należy uwzględniać owe współzależności kwantowe energii ,jednak nie czynić z nich środka załatwiającego wszystkie niedowłady ludzkości .

          Uwzględniam również założenie w temacie naszego położenia ewolucyjnego łącznie z planetą ,że istnieją cywilizacje z bardziej zaawansowaną wiedzą i techniką które potrafią wpływać na całość energetycznej struktury planety i że takim wpływom podlegamy .

          Stąd co z czego wynika nadal dla mnie jest nie do końca klarowne w temacie ile procent jako przyczyna leży po stronie poszczególnych czynników , kształtujących naszą rzeczywistość.

          m

          • margo0307 pisze:

            „…uwzględniam twierdzenie ,że Ziemia jest już w 4G , a wtedy ta zależność współtworzenia rzeczywistości stanie się bardziej przejawiona gdyż energia będzie bardziej podatna…
            jednostki w 3G ,
            mają zbyt mało mocy by myślami przemieniać czasoprzestrzeń…”
            ~~~~~~~~~~~~
            Prawdą jest, że w tej… „gęstej”, wolno wibrującej rzeczywistości – na efekty naszej świadomej pracy energetycznej… przychodzi nam trochę poczekać, ale… wydaje mi się, że jest to jak najbardziej Oki 😛 , zważywszy na zapalczywość co niektórych jednostek i ich nieodpowiedzialność…😉
            Do przemieniania czasoprzestrzeni… rzeczywiście – jeszcze sporo nam brakuje, nie mniej jednak już dziś – z całą pewnością twierdzę, że każdy z nas może świadomie i w dość szybkim tempie zmieniać swą własną czasoprzestrzeń…
            I twierdzę tak, nie z pozycji teoretyzowania, lecz z pozycji… osobistej praktyki…🙂 przynoszącej spodziewane, a czasem nawet… niespodziewane 😄 efekty…🙂

    • JESTEM pisze:

      „Ostatnio przeżywam koniec świata w swoim wnętrzu, stary świat odchodzi i to kurde wcale nie jest zabawne, choć się czasem z tego śmieje dla rozładowania emocji.”

      Każdy koniec (czegoś starego) jest początkiem (czegoś nowego)…😉

      „Niekturym ludziom się wydaje wszystko jest kwestią strachu i tym podobnych bzdur, tymczasem jest to kwestia frustracji, nie moge się doczekać kiedy wreszcie będzie koniec.”

      Może zadaj sobie pytanie, skąd się biorą twoje frustracje?’😉

      „Moc się zbiera, czeka na odpowiedni moment w którym zmiecie wszelką pokorę i lęki.”

      A jednak… chodzi o lęki. Lęki to strach… tyle, że „inaczej”.😉
      Moc = odwaga i pokora w jednym. Odwaga nie zmiata pokory pod dywan… Lęki i strachy ją przykrywają i ukrywają.🙂 Odwaga bez pokory staje się… rozpaczliwą namiastką mocy.🙂

      • Ifryt pisze:

        Chce czegoś nowego kochana JESTEM, stare mnie znużyło😉
        Jestem bardzo odważny i gotowy do skrajnych środków, co do tego niemam wątpliwości, ale mam też swoje słabości które się ciągną za mną.
        Pokore mam w nosie, to właśnie jedna z męczących mnie słabości, tak że aż zazdroszczę prymitywom czasami, choć wiem że niesłusznie, ale im zazdroszczę.
        Poczułem się przytłoczony ostatnio czymś ponurym i bezsilność poczułem, ale w duchu wiem że jestem kozak i gardzę takim czymś, dlatego to coś mnie blokuje.

        Z drógiej strony niechce się złościć, ale tylko wtedy czuje się dobrze ostatnio.
        Niech się wali, niech się pali, a ja wewnętrznego dziecka skrzywdzić niepozwolę i tylko tego się BOJE.

      • Ifryt pisze:

        Dodam że w poszukiwaniu nowej jakości wzburzyłem swoje wnętrze jak ocean, i zaświtała mi myśl że nowa jakość która mnie zadowala już jest, tylko jakoś nie mogę tego wzbudzić w stopniu absolutnym, co mnie frustruje.

        Ewentualnie można jeszcze rozpętać wojnę, wtedy wszystko jest prostrze i łatwiejsze😀

        • JESTEM pisze:

          „Dodam że w poszukiwaniu nowej jakości wzburzyłem swoje wnętrze jak ocean, i zaświtała mi myśl że nowa jakość która mnie zadowala już jest, tylko jakoś nie mogę tego wzbudzić w stopniu absolutnym, co mnie frustruje.”

          Ta frustracja to utrzymywanie tego samego, starego wzorca…
          Przechodzi teraz „taka fala energii”, która jest bardzo mocna i może być trudna do przyjęcia. Może wzbudzać takie emocje jak złość, nienawiść, frustracje itp.

          Chodzi jednak o to, by po pierwsze: nie podążać za tymi energiami (nie dawać się im ponieść), a po drugie: by nie walczyć z tymi energiami, lecz po trzecie i najważniejsze: przyjąć ich przepływ – poddawać się tym energiom jakbyś poddawał się wszystkim diabłom w piekle. Jakbyś otworzył swoje serce i powiększył je do wielkości tego piekła, w którym się znalazłeś i przyjął to piekło takie, jakie jest… Opiszę to tak:

          Można Ifryt przyjmować te wibracje obserwując to, co dzieje się w ciele i – co najważniejsze – harmonizować je w sobie poprzez np. oddychanie świadome aż do podbrzusza. Więc jeśli odczuwasz frustracje, to nie jest źle, ale chodzi o to, by te frustracje nie powodowały jedynie tego, że będziesz chciał rozpętać jakąś wojnę, bo trudno z tymi energiami wytrzymać. Obserwuj je w sobie, w swoim ciele, obserwuj też myśli, jakie się pojawiają w głowie i miej intencje, by te energie harmonizować w sobie – taka moja „rada”😉. Ale w wolności się dzielę, czy z niej skorzystasz czy nie.🙂 Wiem, że w ten sposób, co opisałam, możliwa jest odpowiednia transformacja tych energii, które powodują te twoje frustracje. Wygląda na to, że potrzebna ci duża zmiana, więc poddaj się temu, przestań walczyć.

          Przyjrzyj się trzeźwiej i przenikliwiej😉 słowu „BOJA” (bo ja!!!🙂 ) –
          bój, boi się, dlatego wchodzi w bój, boje – walkę…
          „b” przechodzi w „w” woja-k wojuje.
          Więc ten, kto „chojraczy” to tak naprawdę jest nieświadomy tego, że czego się boi, a ukrywa to przed sobą. Niektórym myli się chojraczenie z odwagą.

          • Ifryt pisze:

            JESTEM dziękuje za rady, i jak kolwiek śmiesznie by to nie zabrzmiało to wezmę je na poważnie.
            W obecnej sytuacji to bym się do kogoś przytulił, nawet wirtualnie, i wogule jakiejś takiej przyjazności mi brakuje, jak to w „piekle”😉
            W moim przypadku akurat chojrakowanie jest świadome, pisałem kilkakrotnie że nie jestem żadnym twardzielem, i jestem bardzo wrażliwy, co nie zmienia faktu że jestem też bardzo odważny, i rozwalę każdego kto mi w tym piekle podskoczy😛

            W moim świecie dobro jest silniejsze od zła, a gdzie ja tam i jakaś część mojego świata🙂
            Powychwalał bym Cię chętnie pod niebiosa za to że poświęciłaś mi trochę czasu, ale niechce zapeszać😀

          • margo0307 pisze:

            „… W obecnej sytuacji to bym się do kogoś przytulił, nawet wirtualnie, i wogule jakiejś takiej przyjazności mi brakuje, jak to w „piekle”😉 …”
            ~~~~~~~~~~~~
            Grześ przytulam Ciebie bardzo, bardzo mocno i… wyłaź że już z tego piekła, po co tam siedzisz ?!

          • Ifryt pisze:

            Marguś piekło już mną nie włada, tylko w nim siedze i poluje na wspaniałe i uwikłane dusze🙂
            Ciebie uwielbiam, i też bym na Ciebie polował gdybyś tam przypadkiem wpadła, ale Tobie to na szczęście nie grozi, bo jesteś niebiańską Panią❤

  8. JESTEM pisze:

    (…) To, co zwiemy jawą (rzeczywistością) jest jakby… głębokim zaśnieniem się w jednym ze snów. I ten sen różni się od innych snów tylko tym, że ma on swoje kontinuum czasoprzestrzenne i przez to staje się najbardziej intensywny i najbardziej stabilny. Bo w innych snach mogę tak samo działać jak na jawie: mogę dotykać różnych rzeczy, przesuwać je, poruszać się, widzieć, smakować, słyszeć, a nawet mogę więcej, np. mogę latać, przenikać przez ściany albo przeskakiwać z jednej sytuacji (jego świata, snu) do innej sytuacji (innego świata, innego snu). Rzeczywistość tych innych snów nie jest tak „stabilna”, jak… snu na jawie. Te sny zadziewają się poza kontinuum czasowym a nawet przestrzennym, ponieważ z łatwością zmieniają się sytuacje, postaci, krajobrazy, obiekty itd. Te sny mają większą dynamikę zmienności.

    Dla mnie wszystko, co uważamy za rzeczywistość jest w pewnym sensie projekcją naszych wyobrażeń płynącą z naszych umysłów i naszych serc. Jesteśmy teraz na planecie Ziemia w tej samej „czasoprzestrzeni”… jakbyśmy śnili ten sam SEN… „uporządkowany kalendarzem gregoriańskim i zegarami…” Inne kalendarze wyznaczają „granice” innych snów… I to, co uważamy za świat rzeczywisty, w którym żyjemy, jest dla mnie po prostu… w pewnym sensie… „uzgodnioną rzeczywistością – wspólnie śnionym SNEM”, projekcją wyobrażeń (powstających z myślowych wzorców i emocji) – bo wierzymy, że taka, a nie inna rzeczywistość jest… prawdziwa.
    (…) więcej tutaj: http://www.tonalinagual.blogspot.com/search/label/sen

    • JESTEM pisze:

      W moim śnie stałam się motylem. I po przebudzeniu zapytałam Świadomość Jedni (Jednej Świadomości):
      – To ja śnię Ciebie, czy ty śnisz mnie?
      Świadomość Jedni (Jedna Świadomość) odpowiedziała:
      – Tak.

      Tak, nie wiem, czy to ja śnię sny i siebie czy jestem śniona wraz z innymi… przez SIEBIE…😀

      • margo0307 pisze:

        „…nie wiem, czy to ja śnię sny i siebie czy jestem śniona wraz z innymi… przez SIEBIE…😀 „
        ~~~~~~~~
        Kiedyś…, może w latach 1995 albo 1996…, czytałam świetną książeczkę pt. „Ludzie jak bogowie”.
        W tej książeczce… (piszę zdrobniale, ponieważ rzeczywiście format książki jest bardzo mały😉
        Otóż w tej książeczce, po raz pierwszy zetknęłam się z teorią wiru…, wysuniętą przez Lorda Kelvina – wiru energetycznego jako podstawowego budulca materii…
        Koniec książeczki brzmiał mniej/więcej…, że wszyscy jesteśmy snem Boga…🙂

        • JESTEM pisze:

          „Otóż w tej książeczce, po raz pierwszy zetknęłam się z teorią wiru…, wysuniętą przez Lorda Kelvina – wiru energetycznego jako podstawowego budulca materii…
          Koniec książeczki brzmiał mniej/więcej…, że wszyscy jesteśmy snem Boga…🙂

          „Jesteśmy snem Boga”…
          … jesteśmy (w pewnej części SIEBIE) także tym Bogiem, który śni sen i jesteśmy też tym, co wyśniło tego Boga.🙂
          Jesteśmy wszystkim, w co wierzymy, że jesteśmy. Niczym więcej dla naszych umysłów być nie możemy, nawet jeśli jesteśmy czymś więcej, co przekracza UMYSŁ…😀

        • Dawid56 pisze:

          Ta książka o której piszesz została wydana przez Limbus
          http://allegro.pl/ludzie-jak-bogowie-d-ash-p-hewitt-i5036808285.html
          a w tym linku jest też trochę n/t teorii wiru wysnutej przez Lorda Kelvina
          http://www.paranormalne.eu/forum/topic/5360-zapomniana-teoria-lorda-kelvina/
          myślę ze tę książkę D.Asha i P.Hewitta można jeszcze nabyć w niektórych antykwariatach
          albo z chomika
          http://chomikuj.pl/agnieszencja/Dokumenty/Religia*2c+filozofia+i+pokrewne/D.+Ash*2c+P.+Hewitt+-+Ludzie+jak+bogowie,980865988.pdf

          • margo0307 pisze:

            „Ta książka o której piszesz została wydana przez Limbus…”
            ~~~~~~~~~~~~
            Tak Dawidzie, dokładnie o tę książeczkę chodzi🙂
            Naprawdę jest świetna…🙂

          • margo0307 pisze:

            „…a w tym linku jest też trochę n/t teorii wiru wysnutej przez Lorda Kelvina…”
            ~~~~~~~~
            Ten podany przez Ciebie link… nie chce mi się otworzyć…😕

          • Maria_st pisze:

            „Znalazłam się we wnętrzu Słońca. W samym centrum. Byłam bardzo skupiona, skoncentrowana, właściwie to… zogniskowana. Miałam połączenie z Łonem Galaktyki – Słońcem, którego wnętrze, podobnie, jak naszego Słońca jest Ciemne. Nie wiedziałam, w którym Słońcu JESTEM, czy tym „naszym” czy Galaktycznym Łonie, ale czułam je jakby pulsowały naprzemiennie… Czułam przepływającą przeze mnie energię o różnych częstotliwosciach. Wokół mnie krążyła energia podobna do Wielkiej Trąby Powietrznej, która zbierala z Przestrzeni różne… „stare śmieci”, wzorce myślowe, idee, przekonania i „nasiona”… Czułam wielka obfitość Jej zawartości. Czułam, jak tę Trąbę tworzą cztery wiatry płynące z czterech kierunków i zawijające się i łączące się spiralnie ze sobą w Trąbie. Zwężona – najcieńsza część Trąby powietrznej kończyła się we mnie. Czułam miłość, najpiękniejszą ze wszystkich „boskich” kreacji. To była ewidentnie żeńska, Pramatczyna energia. Czułam, jak to wszystko, co zbiera Trąba, transformuje się we mnie na najczystszą miłość wszechogarniającą. Czułam nieskończony przepływ miłości i światła, które nie miało blasku. Czułam w sobie, stwarzałam w sobie i wokół siebie Przestrzeń połączenia z nieskończonym przepływem miłości. Promieniowała ze mnie energia, która na obrzeżach kuli, w której się znajdowałam, wybuchała blaskiem ognia. Ten ogień był ewidentnie męską energią, energią Ojca.

            Doświadczałam ogromnej, intensywnej Transformacji. Moje ciało wibrowało dźwiękami i zaczęłam śpiewać. Nigdy wcześniej nie wydawałam z siebie takich dźwięków. Zrozumiałam i czułam energię, jaką podwójna Istota Słoneczna dostarcza dla Ziemi i innych planet, jak tworzy i płodzi życie. Doświadczałam totalnej ufności i wdzięczności. Energia Słońca dawała Przebudzenie nowego zrozumienia.

            Czułam jak nasze Słońce łączy się ze Słońcem Galaktycznym – sercem, centrum naszej Galaktyki. Pulsowały oba, a ja raz byłam w jednym, a raz w drugim. I czułam chwilami, jakbym w obu była jednocześnie…

            Słowa pieśni:

            Jum, Jum, Jum, Ju-me-ni Li-San…
            Matka, Matka, Matka albo Matka, Matki, Matki, śniąca…w [stanie] najwyższej prawdzie, ostatecznej zasadzie (w stanie wolności od ludzkich pragnień i pożądań)…”
            http://muki.salon24.pl/580985,wiec-niechaj-sie-stanie-ahura-mazda-2-i-henoch#comment_8970228
            Dziękuje Jestem

          • margo0307 pisze:

            „…Zwężona – najcieńsza część Trąby powietrznej kończyła się we mnie.
            Czułam miłość, najpiękniejszą ze wszystkich „boskich” kreacji.
            To była ewidentnie żeńska, Pramatczyna energia…”

            ~~~~~~~~
            Przepiękne doświadczenie🙂❤

          • JESTEM pisze:

            Dziękuję, kochana Mario za przypomnienie.🙂

    • marek pisze:

      Jestem ,w tym wyobrażeniu objaśnianym w ostatnich latach na dziesiątki sposobów prawie nikt nie definiuje ” jawy ”

      Nadal mamy w tym temacie stek sprzecznych teorii .

      Gdy siedzę po stronie ” ciemnych wyobrażeń o nas samych ” to bardziej kojarzę nasz los z opisem cywilizacji stworzonej przez zbuntowanego anioła ,który decyzją osądzającego go gremium otrzymał planetę na której miał stworzyć doskonałą cywilizację w/g swoich wyobrażeń.

      Niestety przeglądając naszą historię nie odnajduję tej doskonałości .

      Puenta , może śnimy ,może to jawa , a kim jestem może się dowiem , a może nie- jak umrę .

      m

      • margo0307 pisze:

        „… może śnimy ,może to jawa , a kim jestem może się dowiem , a może nie- jak umrę .”
        ________
        Dla mnie – to akurat najmniej istotne… czy śnię czy nie…
        Jeśli śnię, to… tym lepiej dla mnie 😀 zważywszy ile błędów w swym życiu popełniłam…😉
        Jestem w… 98% pewna, że jak umrze moje ciało fizyczne…, wówczas moja ciekawość zostanie zaspokojona…
        No i… pozostaje jeszcze te… 2% niepewności…, z którym… jak na razie – nie jestem w stanie nic zrobić…🙂

      • JESTEM pisze:

        To, co zwiemy jawą (rzeczywistością) jest jakby… głębokim zaśnieniem się w jednym ze snów. I ten sen różni się od innych snów tylko tym, że ma on swoje kontinuum czasoprzestrzenne i przez to staje się najbardziej intensywny i najbardziej stabilny. I w tym śnie, który staje się dla nas rzeczywistością, nie dopuszczamy do siebie faktu, że inne sny istnieją i gdybyśmy przenieśli się do innego snu albo pozostali w innym śnie, stałby się on wtedy naszą jawą – rzeczywistością.

        Niektóre sny przeżywamy czasem (co najmniej) z taką samą intensywnością jak i to, co na tzw. jawie. Nasze sny postrzegam jako tak samo rzeczywiste jak to, co przeżywamy na tzw. jawie, a co zwykliśmy nazywać rzeczywistością.

        …to, co uważamy za świat rzeczywisty, w którym żyjemy, jest dla mnie po prostu… w pewnym sensie… „uzgodnioną rzeczywistością – wspólnie śnionym SNEM”, projekcją wyobrażeń (powstających z myślowych wzorców i emocji) – bo wierzymy, że taka, a nie inna rzeczywistość jest… prawdziwa.

        Ale bywa też tak, że ta „zgodność” się „rozjeżdża” i wtedy mamy odczucie jakbyśmy żyli w całkiem innych światach… różne rzeczy rozumiemy „po swojemu”, w różnych obrazach widzimy różne treści, a nawet zdarzenia, w których razem uczestniczymy, opisujemy tak, jakby to były całkiem różne zdarzenia…

        Nie znamy jeszcze potęgi naszych umysłów…

        Nic prócz SNU, który nas przyciągnął, zainteresował, „uwiódł swoim urokiem”, przyciągnął…, nas nie zatrzymuje. I czasem tylko jeden z wielu, wielu różnych snów… w swoim zaśnieniu przyjmujemy jako rzeczywistość…

        • JESTEM pisze:

          Uznanie czyjegoś sposobu bycia, działania, istnienia oraz czyichś uczuć, bez potrzeby czy konieczności wyciągania innych z danego uczucia lub emocji, które ta osoba przeżywa, jest pierwszym krokiem w dokonaniu zmiany w sobie.

          Nie mogę zmienić tego, co nie jest moje w przejawach danej rzeczywistości – snu, tego co nie jest przeze mnie doświadczane i przeżywane. Jeśli ktoś cierpi, to mogę w ogóle nie być albo… mogę być z tą osobą (lub z innymi) w taki sposób, który może ją wyprowadzić z tego stanu. Ale to nie jest zależne ode mnie i nie mogę sobie przypisywać „zasługi”, jeśli ta osoba wyjdzie z takiego stanu. I potrzebuję być także wolna od tego, czy dana osoba zechce z niego wyjść czy zechce w nim pozostać. Nie mogę tego robić bez wyraźnego „zaproszenia” tej osoby (jej cząstki – duszy). Jeśli pojawi się we mnie jakakolwiek niecierpliwość, zaburzę proces naturalnej zmiany. Pozostanę w takiej rzeczywistości – śnie, ponieważ pozostanę w uzależnieniu od wzorców, z jakich „utkany jest ten sen, ta rzeczywistość, w której zależy mi, by za wszelką cenę pomagać innym.

          Dla mnie (bo dla każdego może być inaczej) nie ma sensu pomagać komuś, kto nie prosi o pomoc, bo w innym przypadku jest to narzucaniem swojej woli innym i wywyższanie się – moje lepsze, ja wiem lepiej, co dla ciebie będzie lepsze… itd. Albo będzie to tzw. manipulowaniem wynikającym z potrzeb (pożądania) ego. Mogę tylko zaakceptować to, w jaki sposób dana osoba istnieje, jakie ma przekonania, jakie ma domysły, jak postrzega rzeczywistość, a także to, jak ta osoba postrzega „moją osobę”. Mogę tylko z ufnością przyjmować to, co się przeze mnie przejawia wobec drugiej osoby.

          Nauczyłam się przyzwalać innym na pozostawanie w ich własnych objęciach – energetycznych kokonach utkanych z myśli, emocji, uczuć, doświadczeń i przekonań… Pozostając w ufności w to, co się zadziewa, mogę pomóc im i delikatnie przeprowadzić ich w stronę świata harmonii… ale tylko wtedy, kiedy to w sercu poczuję; kiedy przychodzi na to odpowiedni czas. I mogę pomóc tylko tym, którzy są na to gotowi, otwarci.

          Kiedy zmieniam swoje indywidualne wibracje, nie zmieniam danej rzeczywistości, lecz przesuwam się z jednej rzeczywistości do innej, równoległej rzeczywistości – do równoległego świata. Na przykład w nocy z 23. na 24. grudnia 2013 roku miałam sen, że w innej, równoległej rzeczywistości (w innym świecie) rozpoczęła się wojna… Ale byłam „tam” tylko „w odwiedzinach”… Było mi to doświadczenie senne potrzebne, by zrozumieć, że teraz znajduję się już w innej rzeczywistości – w innym śnie, który uznaję za jawę..

          Zmieniając częstotliwości wibracyjne (świadomie lub nieświadomie) przechodzę z jednej (ziemskiej) rzeczywistości do innej – z jednego snu uznanego za rzeczywistość do innego snu. Za każdym razem przechodzę do takiej rzeczywistości – snu, które „wykreowałam” swoimi myślami, przekonaniami i wiarą. Ale…

          Te wszystkie równoległe rzeczywistości istnieją w wiecznym TU i TERAZ; pozostając niezmiennymi. To my podróżujemy od jednej do drugiej. Dlatego – z tego, co sobie przypomniałam – nie warto nikogo zmuszać do zmiany postrzegania danej rzeczywistości, odczuwania takich, a nie innych emocji i uczuć, widzenia (percepcji) danej rzeczywistości i innych ludzi w taki, a nie inny sposób. I nie warto nikogo oceniać ani oczekiwać od innych zmian. Tylko samemu – w sobie można dokonać wyboru takiej rzeczywistości, do której chce się przesunąć (na ile pozwolą nam zmiany, jakich dokonujemy w sobie, poprzez siebie). Potem można wspierać innych. W wolności od rezultatów… A wtedy… na przykład pojawiają się „nowe wersje” tych samych osób i pojawiają się także całkiem nowe osoby… tylko trochę podobne do tych, które znaliśmy wcześniej.

          • JESTEM pisze:

            Możemy mówić o zmianach, możemy chcieć zmian, ale możemy dokonywać tylko pozornych zmian, jeśli nie dostrzeżemy W SOBIE SAMYCH tego, co nam nie pozwala na dokonanie większej, głębszej zmiany.

            Tylko większa, głębsza zmiana może spowodować znaczne przesunięcie (znaczące przesunięcie położenia punktu scalającego świadomość) umożliwiające przejście lub przeskok z jednej rzeczywistości do innej, równoległej rzeczywistości (wystarczającą odmiennej od każdej poprzedniej, byśmy byli w stanie tę zmianę zauważyć, zarejestrować świadomie)… byśmy przeszli do takiej rzeczywistości, która będzie w znaczący sposób różniła się od tej „poprzedniej”.

            Takie przejście jednak uniemożliwia negacja tej rzeczywistości, w której jesteśmy czy też „utknęliśmy”. Nasza negacja, negacja utrzymywana w nas, zatrzymuje nas i nie pozwala zmienić rzeczywistości, przejść do innej.

            No i pisałam niedawno o tym, że przez jakiś czas – gdy zaczynamy dokonywać zmian w sobie – to, co na zewnątrz nie zmienia się, bo…
            Bo tylko wtedy, gdy następuje w nas zmiana stanu istnienia – bycia, tylko wtedy okoliczności zewnętrzne (świata nas otaczającego) mogą ulec zmianie. Kiedy już dokonujemy zmian w sobie, przez pewien czas te okoliczności (świata zewnętrznego) nie ulegają zmianie po to, byśmy mogli zaobserwować swoje reakcje w takich samych lub podobnych sytuacjach – okolicznościach. Jeśli nasze reakcje są już inne, wtedy zauważamy i uświadamiamy sobie zmianę, która w nas nastąpiła. Jeśli reagujemy wciąż tak samo lub podobnie na te same lub podobne sytuacje – okoliczności zewnętrzne, to znaczy, że żadna zmiana w NAS jeszcze nie dokonała się. Jeśli zaś reagujemy inaczej niż wcześniej, to otrzymujemy potwierdzenie zmiany, której dokonaliśmy w SOBIE. TAKIE TO JEST…🙂❤

        • marek pisze:

          a czasami odczuwa się przez całe życie , że realia tego świata są nie moim środowiskiem bo są zbyt okropne jak na wewnętrzne warunki istnienia .

          Co chcę wyrazić tymi słowami ,świadomość ptaka unurzanego w rozlanej na oceanie przez tankowiec ropie ,zamknięcie bliźnich w swych materialistycznych pojęciach ,obraz poetów/ piosenkarzy Niemen ,Grechuta / wyrażających swe wyobrażenia o utopijnej jak dla tej planety egzystencji człowieka i społeczeństwa .

          m

          • JESTEM pisze:

            „a czasami odczuwa się przez całe życie , że realia tego świata są nie moim środowiskiem bo są zbyt okropne jak na wewnętrzne warunki istnienia .”

            Ponieważ nie pamiętamy, z jakiego powodu ten świat – ta rzeczywistość, ten sen nas przyciągnął. Wiem, bo przecież w młodości chciałam popełnić samobójstwo z powodu… niezgody na ten świat i „całe jego zło”. Teraz czuję ogromną wdzięczność za taką możliwość – przyjścia do tego świata – która „była mi dana” albo którą sama sobie na poziomie tzw. WJ lub Nadduszy wybrałam…

            „Co chcę wyrazić tymi słowami ,świadomość ptaka unurzanego w rozlanej na oceanie przez tankowiec ropie ,zamknięcie bliźnich w swych materialistycznych pojęciach ,obraz poetów/ piosenkarzy Niemen ,Grechuta / wyrażających swe wyobrażenia o utopijnej jak dla tej planety egzystencji człowieka i społeczeństwa .”

            Jesteśmy tym, w co wierzymy, że jesteśmy…
            Tak, wszystko jest ze sobą połączone…
            Jeśli ptak unurzany w rozlanej ropie zatrzyma się na tej świadomości, nigdy z rozlanej ropy się nie wydostanie dopóki nie umrze… A kiedy umrze, to nie wiemy, jaką formę otrzyma w następnym życiu – wcieleniu… Natomiast inny ptak, gdy pomyśli o ratunku, ma szansę wydostać się z tej plamy lub zostać uratowanym.

            Moja przyjaciółka – świetnie pływa. Pływała w oceanie, ale nie zauważyła, że zaczęła ją porywać fala odpływu… Widziała i była świadoma, że ta fala niesie ją na rafę koralową. Widziała już swoje ciało rozszarpywane przez koralowce. Pomyślała, że to może będzie straszne, ale jeśli tak się stanie, to znaczy, że właśnie podąża ku końcowi swojego życia. Następnie pomyślała o swoich rodzicach. I widziała wiele różnych obrazów ze swojego życia, gdy dryfowała w kierunku tej rafy. W pewnym momencie pomyślała, że może ją uratować tylko cud. Zaczęła intensywnie myśleć o ratunku i o cudzie, który może się zdarzyć. Całą sobą prosiła o ratunek i cud. I zdarzył się cud… Podpłynął do niej mężczyzna na desce surfingowej. Myślała, że już została uratowana, ale okazało się, że ten mężczyzna także dryfował na swojej desce z falą płynącą w kierunku rafy koralowej i nie mógł się wydostać z jej nurtu. Wyciągnął moją przyjaciółkę z wody i posadził ją na desce. Zaczęli rozmawiać. Oboje poczuli i wyrazili to, że bardzo chcą jeszcze żyć. I w tym momencie zobaczyli helikopter patrolu morskiego. Oboje zostali uratowani…

          • JESTEM pisze:

            Dla mnie to znaczy, że sami sobie dali szansę na „bycie uratowanymi”.

  9. marek pisze:

    Tylko jak wpływy na wybór rozumienia i odbioru rzeczywistości są wdrukami poprzedniej egzystencji /osobowości / to ilość manewrów jest ograniczana siłą owych wpływów .

    m

  10. Teresa Chacia pisze:

    Ten, kto patrzy na zewnątrz, śpi
    Ten, kto patrzy do wewnątrz, jest przebudzony. C.G. Jung.

    • marek pisze:

      No to już wszystkich zaraził wirus xxx .

      Ego zawsze buduje siebie i swą przyszłość w oparciu o ziemską przestrzeń i jej rozumienie.

      Duch ciągnie w kierunku eteru .

      Bajka z wynikiem otwartym dla każdej/ego.

      m

    • Teresa Chacia pisze:

      małe wyjaśnienie tak bardzo zostałam przez Was dzisiaj zaśniona że to właśnie w powyższym cytacie zobaczyłam zamiast śpi śni ale jak większość z Was i ja sądzę że nie ma przypadków. Po drugie ja nie śnię życia tylko czuję i żyję. A po trzecie widomy znak dla mnie że nie powinnam nikogo cytować bo to właśnie ja jestem Bogiem, mistrzem , guru, mądrym i wielkim tego świata i mogę pisać tylko od siebie czego i Wam wszystkim życzę.

      • trelemorele pisze:

        Teresa Chacia pisze:
        „Po drugie ja nie śnię życia tylko czuję i żyję.”
        ______________________
        Ja często mam tak realne sny, że śniąc jestem pewna, że to nie sen tylko jawa. Czuję, żyję we śnie tak jakbym nie spała…chyba każdy tak ma. Może niektórzy nie pamiętają dokładnie swoich snów.
        Gdyby wziąć pod uwagę, że czas to pojęcie względne, to może śnienie jest równie ważne jak jawa? albo jest tym samym?

        • Teresa Chacia pisze:

          Trelemorele chyba jednak nie każdy. Ja pamiętam ze snów urywki ( są to przeważnie nazwiska lub nazwy i dla mnie ich intepretacja jest bardzo trudna). Na przykład kiedy mam sen z koleżanką Flagą to wg mnie chodzi o operację fałszywej flagi. Przyśnił mi się kiedyś jej ślub w Paryżu na który tylko mnie nie zaprosiła. Natomiast do dzisiaj nie rozgryzłam snu kiedy jeszcze pracowałam, zapamiętałam z niego tylko że moja następna praca będzie na cmentarzu Batowice. Byłam też w moich snach np, w Rydze (ale jakby statku) Damaszku gdzie nie było żadnego syryjczyka natomiast spotkałam grupę polskich dzieci czy w Poczdamie.

          • trelemorele pisze:

            Tereso, ja też mam okresy kiedy snów nie pamiętam, to głównie czas gdy jestem przepracowana, przemęczona itp…generalnie wydaje mi się, że zapamiętanie snów wymaga odpowiednich warunków.
            Poza tym ja dzielę sny na takie gdzie w snach występują znane nam z realu osoby czy miejsca, oraz na takie gdzie wszystko jest nowe i wcześniej nie znane. Mam i inne podziały, ale to teraz mniej istotne.
            W pierwszym przypadku to jakby sny na życzenie, takie które np mogą pomóc rozszyfrować prawdziwe intencje/relacje z osobami śnionymi.
            Drugi przypadek to moga być sny dotyczące naszej fantazji/pragnień/marzeń, ale także sny prorocze. Może być też tak, że po prostu te sny są naszym innym równoległym życiem.
            Tak sobie gdybam oczywiście🙂

          • A 58 pisze:

            ” Byłam też w moich snach np, w Rydze (ale jakby statku)”
            Czy ten statek czasem nie był polskim okrętem wojennym i czy nie odbywało się na nim jakieś przyjęcie? Znam historię pewnej osoby związane z Rygą i okrętem.Możesz Teresko podać coś więcej , to skontaktuję się z tą osobą jeśli nie czyta tego co piszesz , to ją poinformuję i pogadacie sobie (a jest o czym).

          • kacha1 pisze:

            No to mnie zatkało. Ja w realu byłam na statku w Rydze. Statek „Gryf”. Kurcze na tym statku byłam z grupą ludzi Polaków i była ze mną moja wówczas 6-letnia córka, bo przebywała tam ze mną kilka miesięcy. Ludzi o śniadej cerze (być może syryjczyków) widziałam jak jeździli po plaży wojskowymi odkrytymi samochodami. W Poczdamie też byłam trochę wcześniej. Łoł…

        • rekju2 pisze:

          Trelemorele.

          Takie jest prawo – starożytne i niewyczerpalne”(Budda)” ?

          Takie jest prawo – starożytne ?

          Starozytne prawo ?
          Moze pare przyklad-dzikow-ow,na tenze temat-cik ?
          No i skad, jesli laska
          /wystarczy podac zrodelko/,albo wydumane przeciez czy to prawda ?

          i niewyczerpalne”(Budda)”?

          Pominmy niewyczerpalnosc a bardziej zajmijmy sie slowem Budda.
          Budda…, moze tak nieco i bez trelemorele nieco jasniej /wpierw sobie,bo po jakiego ptaka opierac sie na dyrdymalach wymyslonych przy knotach buddyjskich swiatyn/ i nie tylko sobie a czytelnikow zmuszac do zawracania kijem samego zrodla Nilu i od kiedy Budda stal sie tym ktorym nigdy nie byl,nie bedzie i byc nie byl ?
          Budda czczony za boga ?
          Podobnie jak Jozek Stalin.
          I dlaczego/tyle to wiem,y?/ z ig(iel)ly bezmyslni robia i widly Posejdona,ktore nigdy nimi nie byly ?

          Trójząb jest atrybutem Posejdona(rzymskiego Neptuna), używany był przez niego do rozbijania skał i …,co dalej ?
          A moze i jak wtenczas ludzie,bajko pisarze i rozumieli rodzaj-e wysoko zaawansowanej broni ?

          No i co z tymi starozytnymi prawami,Buddami ?

          Tzn.sobie i czytelnikom,bo ja i dziekuje za odpowiedz z gory !

          Saludos.

          PS.
          I wcale nie z jakimis zlymi intencjami,PO prostu pis-ze,bo za duzo ‚widel’,PO Internetku krazy !

  11. margo0307 pisze:

    „Dla mnie to znaczy, że sami sobie dali szansę na „bycie uratowanymi”.”
    ~~~~~~~~~~
    Kiedyś…, w młodości…, byłam z moim śp. bratem i grupą znajomych nad morzem…
    Chłopaki grali w siatkówkę a my – dziewczyny rozkoszowałyśmy się słońcem🙂
    W pewnej chwili… zobaczyłam niesioną na falach wielką, kolorową piłkę…, była oddalona od brzegu jakieś… na oko… 200 m…, pomyślałam, że fajnie było by mieć taką wielką kolorową piłkę… i niewiele myśląc wstałam i pobiegłam w stronę morza…
    Byłam naprawdę dobrą pływaczką i nie raz przepływałam jezioro „Głębokie” w Szczecinie wszerz i wzdłuż…🙂
    Ale… podobnie jak Twoja JESTEM – przyjaciółka, nie zwróciłam uwagi na to, że… wiatr wieje od lądu…
    Byłam już na prawdę niedaleko tej piłki, gdy w pewnym momencie obejrzałam się za siebie i… ze zdziwieniem ujrzałam wąziutki paseczek plaży…
    Spojrzałam w stronę piłki i wydało mi się, że za kilka chwil powinnam ją dogonić…
    W tym momencie – na ramieniu usiadła mi… biedronka…
    Pomyślałam: – jeśli policzę do trzech i biedronka odleci – płynę za piłką…, jeśli zostanie – wracam.
    Odliczyłam do trzech ale… biedronka była chyba… równie zmęczona jak ja i nadal siedziała mi na ramieniu…
    Odwróciłam się w stronę lądu i zaczęłam płynąć…
    W połowie drogi do plaży… ujrzałam mojego brata płynącego na materacu…
    To był jeden z najbardziej dziwnych momentów w moim życiu, ponieważ dopiero… gdy ujrzałam brata, uświadomiłam sobie, że chyba… nie dałabym rady dopłynąć z powrotem – byłam koszmarnie zmęczona…

    • JESTEM pisze:

      Niesamowita historia…
      Ty uratowałaś biedronkę, a was obie uratował twój brat… Obie pozwoliłyście sobie, byście zostały uratowane.🙂❤

      • margo0307 pisze:

        „…Obie pozwoliłyście sobie, byście zostały uratowane.🙂❤ "
        ~~~~~~~~
        Pewnie tak🙂
        Kidy przypłynęliśmy do brzegu, biedronki już nie było na moim ramieniu, a ja… nie miałam sił dojść do koca na plaży tak trzęsły mi się nogi, i… płakałam – do dziś nie wiem czemu ?

  12. Dawid56 pisze:

    Dla mnie sen jest czymś bardzo dziwnym.Czasami profetyczny , czasami kolorowy czasami a może b.często niefizyczny, czasami odzwierciedlający moje najgorętsze i najskrytsze pragnienia.
    A tak serio może jesteśmy rzeczywiście materialnym snem Boga, albo innej duchowej istoty.
    Jest tyle faz snu , jest tzw świadome śnienie i jest hipnoza jest także sen w śmierci klinicznej.Tak naprawdę sen jest to „odłączenie świadomości” od ciała.

  13. kacha1 pisze:

    Pani Tereso, a czy Flaga to jest nazwisko czy przezwisko?

    • Teresa Chacia pisze:

      Flaga to jest nazwisko. Andrzeju chyba Cię rozczaruję a z tego snu o Rydze jeszcze tylko pamiętam szukanie jakby krzeseł których nie było i chyba po to żeby coś oglądać.

      • margo0307 pisze:

        „… z tego snu o Rydze jeszcze tylko pamiętam szukanie jakby krzeseł których nie było i chyba po to żeby coś oglądać.”
        ~~~~~~~~~~
        Szkoda Teresko, że nie zapisywałaś swoich snów…, bo są bardzo ciekawe🙂
        Szukanie krzeseł, żeby coś oglądać… jakiś spektakl…, przedstawienie…, coś, co się zadzieje… ?
        Może też oznaczać… odpoczynek…, skupienie uwagi…

      • siola pisze:

        Kobiety sie zebraly cala klika,
        wziely jednym wozem polecialy,
        a dla niej jz miejsca nie bylo ,
        wiec na swoim poleciala,
        po drodze cos sie jej napedem stalo,
        naciskala guzik i nic dalej nie lecialo.
        wiec biedaczka spac poszla nic z zabawy,
        Noca ze snu wybudzily krzyki smiechy,
        powrucila z zabawy reszta kliki i ze snu wybudzila.

        • margo0307 pisze:

          „… Noca ze snu wybudzily krzyki smiechy, powrucila z zabawy reszta kliki i ze snu wybudzila.”
          ~~~~~~~~
          Ale Siola, nie marszcz się tak… 😉
          Mam wrażenie, że w tych powyższych słowach słyszę… jakąś… zawoalowaną… frustrację z powodu tego, że ktoś inny np. nie podziela czyichś zainteresowań… 😛

          • siola pisze:

            Tak naprawde to juz po zabawie,
            mowisz Mata Hari na prywatnie,
            co komus pomoglo i moze jej pomoze,
            na to ONA jak ta kwoka ,kwacze wszedzie ,
            coz Pech mam ze radzilem od 4 dni jest z tym gorzej,
            wiec nie marszcze sie ja wcale ,
            chociarz jest mi smutno,ze siebie nie posluchalem,
            bo nie Moja jest ta gra w cynbala i lale.
            I do Tego mam ja sie jeszcze czuc winny ze to ONA gdacze.
            Wiec tak od serca i bez grozy,zycze by kontakty palantom spalilo,
            A wam szystkim w Nowym Roku zdrowych swoich mysli,
            By nie bylo na koncu placzu i zgrzytania zebow.
            By nie bylo” Oj gorze nam oj gorze a my palanty sluchali Ci o Boze,
            O milosci gadali o pieknej kobiecej energi cwierkali,
            O jednym jednak chyba zapominali ze bezdusznego boga nam nadali.
            I tu mam na mysli jednego i tego samego Palanta i nie gra roli jak go nazwal.
            Co niekturzy mysla ze ONI najmadrzejsi bo na kulturze i sztuce zarabiaja,
            Ale ja nie jednej takiej debilnej kulturalnej sztuce kopnal w tylek by z ukladu nam na zawsze wyleciala i nie trula Ludzkich Dusz i Ciala.
            Pozakladali pasozydy zwiazki ,partie ,kosciolyi fundacje a zyja na pasozytowaniu z narodow i jeszcze jeden z drugim wyksztalcony niby palant mysli ze ON jedyny ma prawo wszystkich obrazac.
            Oj rzycze ja wam wszystkim w nowym roku wlasnej duszy mysli i by ten pasozydow System juz na wieku z ziemi zginal,by nie bylo juz tak dalej ze klamstwo mialo wieksza wartosc zali Prawda.
            Oj czas sie wziasc za szczupaki bo plocie i ukleje to tylko sie nadaja na mase perlowa.
            Oj wiec bawcie sie rybeczki w zdrowej z dzbana wodzie oby wam szczupak z sandaczem ,falszem zycia nie podkradal z nienacka nastawiajac lapska na co Laska.
            Woda jak to woda jest cierpliwa ,
            kapu kapu po kropelce ,
            w pustej pale dziure robi,
            moze cos madrego wejdzie do Tej pustej leby z Leby.
            Wymyje tez wodiczka tych co biora puste karty by falsz tam zapisac,
            wymyje z ZUSU Tych co papiery tam falszuja,
            Wymyje sady z sedziuw co nie sadzic Maja jeno byc powinni sadzeni.
            wymyje woda tych od w oponach srubki wkladali,
            i tych co tym wszystkim pieknie z boku kierowali.

            Wiec na koniec juz tak nie od serca rzycze ja wam zdrowia i czystego ducha ,odrobine serca i sumienia a innych skarbow juz wam wiecej nie bedzie trzeba.
            By tez karzdy mial swoj maly bialy domek ,przy nim ogrod dla potrzeby by z wlasnej a nie cudzej pracy. I wiatraczek miec w tym domku by Energie zdrowa dawol ,by sie nie skarzyly Jelce ;Lipienie i inne rybki ze w rzece zatruta jest woda.by nie mialy biedne strachu przed klusownikiem.Coz to dzieki Bogom zapomnial juz od dawna czlowiek czego mu naprawde potrzeba do szczescia swojego i swojego blizniego.
            Wienc Teresko juz sie nie mortw ,za niedlugo nie bedom Bogowie Tobie dowac decha po Twyj glowie jok im prowda powiesz,bo choc ukodli Miesonczek to i tok nie majom z lojcami lacza.

      • kacha1 pisze:

        a Poczdam? U mnie były zdarzenia na terenie parku Sanssouci. Pałacu nie zwiedzałam bo był w remoncie.
        „12 krzeseł” 🙂

        • Teresa Chacia pisze:

          a Poczdam trochę to dziwne ale podobnie jak z Saną. Po przebudzeniu powtarzałam słowo Sana wtedy nie byłam nawet świadoma że to stolica Jemenu. Byłam więc w Poczdamie z którego nic nie pamiętam.

  14. Mezamir pisze:

    UPANISZADY
    CZHANDOGJA Z KSIĘGI PIĄTEJ
    ROZDZIAŁ 1
    6. Pewnego razu spierały się tchnienia życiowe o pierwszeństwo: „Ja jestem najpierwsze – mówiły –
    nie, ja jestem najpierwsze”.
    7. Poszły wiec te tchnienia życiowe do ojca Pradżapata i rzekły: „Które z nas, o wzniosły, jest
    najpierwsze?” Pradżapati tak im odrzekł: „Po którego odejściu ciało najgorzej się czuje – to z was
    najpierwsze”.
    8. Wówczas mowa wyszła z ciała, bawiła rok cały daleko, a wróciwszy, zapytała: „Jak mogłyście były
    żyć beze mnie?” – „Jakoby nieme – odrzekły – nie mówiąc, lecz oddychając oddechem, patrzą

    http://www.pistis.pl/biblioteka/Upaniszady.pdf

  15. Mezamir pisze:

    Brihadaranjaka

    „Na początku zaprawdę nic tu nie istniało. To uczynił umysł”.„Z tego rozmyślania wody powstały. Piana na wodach powstała i wody stężały itak powstała Ziemia”.

    „On siebie na trzy części podzielił.”

    Jeżeli ktośodczuwa przyjemność wąchając to jakby śpiewał bogom.

    „Lecz on nadal nie był zadowolony. Gdy ktoś jest sam, niecieszy się. Zapragnął czegoś drugiego. A był tak wielki, jak kobieta imężczyzna mocno objęci. Siebie samego na dwie części podzielił. Tak oto powstałmąż i żona. Moje ciało jest połową całości. Całe przestworza były wypełnionekobietą”. On się z nią połączył i tak się narodzili ludzie. A ona tak sobiepomyślała: Jakże on może się ze mną łączyć, gdy to on mnie stworzył, skryła sięprzed nim i stała się krową. Wtedy on stał się bykiem i się z nią połączył itak narodziło się bydło. On jest cenniejszy nawet od syna. Cenniejszy niż bogactwo.Człowiekowi, dla którego coś innego niż ataman jest cenniejsze, trzeba rzec, toco ci miłe stracisz”. „Dla tego, ktoczci atamana jako to, co najcenniejsze to, co dla niego naprawdę miłe, nieprzemija”

    Ataman to duch,dusza. Brahman to wzrastanie

    „Atamana się winno czcić jako swój świat, jeśli ktoś czciatamana jako swój świat, jego czyn nie przepada. Dzięki atamanowi stwarzawszystko, czego pragnie”. „Bramin, który poznał atamana odrzuca pragnienieposiadania synów, pragnienie bogactwa, pragnienie świata, (…) Wtedy pędzi żywotwędrownego żebraka. Gdyż pragnienie synów to pragnienie bogactwa, a pragnieniebogactwa to pragnienie świata. Wszystko to jedynie żądza. Przeto niech braminnie pragnie być uczonym i stanie się jak dziecko. A gdy stanie się mu obojętnezarówno bycie dzieckiem jak i uczonym, wtedy stanie się ascetą, a gdy staniesię mu obojętne czy jest, czy nie jest ascetą, wtedy stanie się braminem”. „Ktonie pragnąc oddechu składa ofiarę tym, którym ofiar nie powinno się składaćoraz przyjmuje dary od tych od których przyjmować ich nie należy tego lęk przedśmiercią nie opuszcza, dokądkolwiek by poszedł”

    IV 3.8 „Człowiek, rodząc się i przyjmując ciało łączy się zgrzechem, gdy odchodzi, to umiera i grzech porzuca”

    http://czytajmy-ksiazki.blog.onet.pl/2010/12/10/upaniszady-przeklad-marty-kudelskiej/

    • Mezamir pisze:

      „Pamiętajmy, że starożytna historia Polski ma swoje początki w historii Ariów i Scytów, których Biblia organicznie nienawidzi i nazywa ich Żmijowym Plemieniem. Wąż i Jabłko – symbole starożytnej Wiedy są głównymi wrogimi symbolami dla chrześcijaństwa.

      Dzieje Słowiańszczyzny to dzieje Ariów.”
      https://bialczynski.wordpress.com/2015/12/27/pawel-szydlowski-dla-porozmawiajmy-tv/#comments

    • margo0307 pisze:

      „… Na początku zaprawdę nic tu nie istniało.
      To uczynił umysł.
      Z tego rozmyślania wody powstały.
      Piana na wodach powstała i wody stężały i tak powstała Ziemia…
      * * *
      Pamiętajmy, że starożytna historia Polski ma swoje początki w historii Ariów i Scytów…”

      ~~~~~~
      Piękną myśl… Mezamirku przytoczyłeś i prawdę rzeczesz, że starożytna historia Polski ma swoje początki w historii Ariów i Scytów, dlatego to… Słowian – Ariów należało… wyeliminować…, aby nikt przypadkiem – nie odkrył tej starej jak świat – Wiedy…😀

      Ale… tu się zrobił… zonk😉 – Wieda jak… bumerang powraca i ponownie budzi się w❤ każdego z nas🙂 używając czasami innych określeń czy innych słów…

      Nasz umysł – ten… wspaniały książę fantazji jest niezwykle twórczy 😀
      Jego rolą bowiem, jest branie pod uwagę wszystkiego, co mu pokazujemy, wiązanie tego w całość tak, abyśmy w rezultacie… mogli tego doświadczyć…🙂
      To, w co wierzymy n i e jest prawdą, jest jedynie tym – w co wierzymy, ale… nasze umysły pozwalają nam tego doświadczyć… i materializują nam te nasze wierzenia byśmy mogli… z pierwszego rzędu, namacalnie je poznać…😉
      Nasz książę fantazji zrobi – dosłownie i w przenośni 😉 – wszystko – aby to, na czym się koncentrujemy, o czym ciągle rozmyślamy… i czemu poświęcamy swą uwagę… stało się możliwe do doświadczenia przez nas…🙂
      Czy to już – samo w sobie – nie jest wspaniałe, że zostaliśmy obdarzeni przez Naturę w tak… „magiczne narzędzie” ? 🙂

      Jak to możliwe, że nasz umysł ma zdolność tworzenia realnych doświadczeń w naszym „materialnym” życiu ?
      Odpowiedź możemy poznać jedynie wówczas, kiedy poszerzymy swoje z-rozumienie… o zakres działania Matrycy… tzw. Matrixa – tego inteligentnego pola energetycznego okalającego i przenikającego Ziemię…, posiadającego możliwość nieustannego przekształcania się i przemiany…
      I tak… w zależności od naszej własnej świadomości… lub jej braku… jesteśmy prowadzeni przez… dominujące myślokształty… te… – w naszej głowie, w naszym otoczeniu…, w naszym społeczeństwie.., etc… i TO – z czym się identyfikujemy…, czemu poświęcamy naszą uwagę – zasilając naszą energią – będzie nas prowadziło… przez życie 🙂

      Dlatego, tak ważne jest… z-rozumienie, że nasz… twórczy, wspaniały książę fantazji… pracuje nieustannie, bez wytchnienia, w każdej chwili naszego życia… podczas naszej pracy, zabawy, rozmów, słuchania radia, oglądania telepudła, czytania książek, kąpieli…, pielenia ogródka, zbierania grzybków etc…, ale co ważniejsze – z-rozumienie tego, że… nie odróżnia on żartu od rzeczywistości i nieustannie tworzy taki świat – jakim my go widzimy…, jakim go postrzegamy, jak go interpretujemy…, a nasze emocje to… para w jego gwizdek…😉

      W momencie jednak, kiedy… zawrócimy na ten fakt uwagę… zaczynamy stawać się… coraz bardziej świadomi i zaczynamy zmianę…, zmianę siebie… 🙂
      Zaczynamy przyglądać się z większą uwagą własnym myślom…, wypowiadanym przez siebie słowom…, własnym działaniom…
      Od tego momentu… zaczynamy się… „budzić” i żyć na „nowo” – świadomie… 🙂
      „Kto się na nowo nie urodzi…” itd…
      Początkowo… idzie to nam… opornie i niezdarnie… ale… to tak, jak… z nową pracą…, przez pierwszych kilka dni jesteśmy nieśmiali.., zdezorientowani.., bo nie znamy zasad i zwyczajów w niej panujących ale… z biegiem czasu.. zaczynamy ją lepiej poznawać i nabieramy wprawy…🙂

      • JESTEM pisze:

        „I tak… w zależności od naszej własnej świadomości… lub jej braku… jesteśmy prowadzeni przez… dominujące myślokształty… te… – w naszej głowie, w naszym otoczeniu…, w naszym społeczeństwie.., etc… i TO – z czym się identyfikujemy…, czemu poświęcamy naszą uwagę – zasilając naszą energią – będzie nas prowadziło… przez życie🙂

        Dlatego, tak ważne jest… z-rozumienie, że nasz… twórczy, wspaniały książę fantazji… pracuje nieustannie, bez wytchnienia, w każdej chwili naszego życia… podczas naszej pracy, zabawy, rozmów, słuchania radia, oglądania telepudła, czytania książek, kąpieli…, pielenia ogródka, zbierania grzybków etc…, ale co ważniejsze – z-rozumienie tego, że… nie odróżnia on żartu od rzeczywistości i nieustannie tworzy taki świat – jakim my go widzimy…, jakim go postrzegamy, jak go interpretujemy…, a nasze emocje to… para w jego gwizdek…😉

        W momencie jednak, kiedy… zawrócimy na ten fakt uwagę… zaczynamy stawać się… coraz bardziej świadomi i zaczynamy zmianę…, zmianę siebie…🙂
        Zaczynamy przyglądać się z większą uwagą własnym myślom…, wypowiadanym przez siebie słowom…, własnym działaniom…
        Od tego momentu… zaczynamy się… „budzić” i żyć na „nowo” – świadomie… :)”

        Pięknie to uchwyciłaś, kochana Margo.🙂

  16. kacha1 pisze:

    ” tu mam na mysli jednego i tego samego Palanta i nie gra roli jak go nazwal.
    Co niekturzy mysla ze ONI najmadrzejsi bo na kulturze i sztuce zarabiaja,
    Ale ja nie jednej takiej debilnej kulturalnej sztuce kopnal w tylek by z ukladu nam na zawsze wyleciala i nie trula Ludzkich Dusz i Ciala.”

    Siola bardzo trudno Cię zrozumieć. Dla wyjaśnienia podam, że moje zawody to: statystyk (ekonomia stystyczna) i Prawnik bez aplikacji czyli zwyczajny mgr prawa bez żadnych zobowiązań.

    • kacha1 pisze:

      a jak Cię Siola brzydzą polskie strony i nie potrafisz na nich poprawiać błędów ortograficznych to po co się udzielasz? W dupie my Polacy mamy takich co nie szanują naszej kultury. The end. Spadaj mały.

    • siola pisze:

      Jacy prawnicy takie i zbujeckie prawa.Ekonomik co pozyczke w frankach bierze i skarge zbiorowa robi bo go oszukaly banki ,a moze tylko pasozyd co ma za jego glupote caly narod placic.Poznalem prawo i korupcje na wlasnej skurze ,grania na uczuciach ludzi i w imie Suezu ich okradac.Bledy moje sa moimi bledami i sie ich nie wstydze i nie moja jest w tym wina ze rzadza ludzmi ludzie co nauki brali za ich pieniadze i dalej sie do ludzi odnosza jakby byli ich bogami a tak wlasciwie sa tylko pasozyduja na tym co lud podatkami zaplaci.Oswiecone debile spod ciemnej gwiazdy co mysla ze Maja prawo zerowania na innych.Oby was PO lakow nie mial caly swiat w PO bo moze byc PO lanie.
      i czym sie tu chwalic szkolami jak rozum glupszy od polskiego chlopa co za wyksztalconych debili zawsze musial leb swoj nastawiac a ci guzika nie oddali tylko pierwsi uciekali ale czego sie nie robi dla Suezu a najlepiej wlasny narod gwalcic.
      Dowidzenia mala popatrz do magisterskiej pracy czy casami z bledami od drugiego nie odpisala.Widac po Polsku nie umiesz sie pozegnac ,co na garnuszku w Angli czy USA .Nie rob z calego narodu bydla ,klamcow i zlodzieji bo nikt nie dal Tobie tego prawa.
      A my Slazacy ,Morawianie ,Poznaniacy,Mazurzy ,Mazowszanie,Pomorzanie itd obywatele Rzeczypospolitej mowimy wam ze trudna szanowac ta Oswiecona wasza kulture jak sie ma przed soba takie wielkie sztuki.

  17. Dawid56 pisze:

    Kacha1 proszę przyzwyczaj się do języka Sioli.On już bardzo wiele lat przebywa za granicą.Być może jest to nawet grubo ponad 10 lat.Jeśli nie używasz pisanego polskiego języka codziennie, to nie dziw się że stopniowo się go zapomina.Miałem kiedyś trzech wujków którzy zostali po II wojnie światowej na zachodzie i obserwowałem jak stopniowo ich język polski mówiony i pisany stopniowo z każdym rokiem ubożał.Wydaje mi się ,że z Twojej strony należą mu się przeprosiny za zbyt ostrą i moim zdaniem trochę nieprzemyślaną ocenę jego jako Człowieka😦

  18. siola pisze:

    Coz moze nalezy do tych zlodzieji i mordercow przed kturymi musial ja z kraju uciekac w 1989 roku.
    Coz wtedy jeszcze nie wiedzialem co znaczyly slowa Ojca ze w tym kraju nigdy sie nic nie zmieni.
    Coz ja sie wcale nie wstydze tego ze matce bylo na nazwisko Sauer ,a kulture i slaskie obrzedy znam tez dobrze,nawet slaski Ojcow jezyk .I nie pisze tu niczego co nie bylo by Prawda bom za stary na robienie ludziom dobrej woli kawalow z ich uczuciami.Coz to nie narod winny tego co robia z niego jego chore boskie elity.I rzadna magisterska pilka palantowa nie bedzi mi mowila ze czarne jest biale,bo bezduszny tylek moze miec karzdy i nie musi byc nim wcale Magisterek.

    • Maria_st pisze:

      siola wlasnie przez niezrozumienie drugiego czlowieka rodza sie nieporozumienia.
      To tak jak z ta grupa A58, moimi demonami, belkotami Mukiego.
      Chcesz dobrze a zostajesz wrogiem, sadysta, nazista itd…ludzie pogubili sie w swoich domyslach, latwo kogos obrazic a potem—albo ktos w to uwierzy albo nie, ale „smrod” pozostaje .
      Dlaczego tak latwo przychodzi nam ocena negatywna?

      • Teresa Chacia pisze:

        Mario wybacz ale to głównie Twoja jest negatywna ocena gościa bloga który być może od niedawna tutaj zawitał i nie zna stylu pisania Sioli. Ja prawie od początku znam Siolę ale te właśnie dwa ostatnie posty co spowodowały ocenę również dla mnie były najbardziej niestrawne.

        • Maria_st pisze:

          Mario wybacz ale to głównie Twoja jest negatywna ocena gościa bloga który być może od niedawna tutaj zawitał i nie zna stylu pisania Sioli.”

          Alez ja nie pisze o niku kacha bo wiem kto To, ja pisalam ogolnie w tych zdanaich do sioli.
          O tym jak sie nakrecamy gdy nie rozumiemy slow piszacego.

          • Teresa Chacia pisze:

            Oczywiścia jak ja głupia mogłam tak pomyśleć. Oj głupia ty oj głupia ty (to do mnie). Ale wracając do Sioli to kacha1 obraziła Go jedyny raz a on posłał niezłą wiązankę w jej stronę ( ale to tylko mój odbiór).

          • margo0307 pisze:

            „… Ale wracając do Sioli to kacha1 obraziła Go jedyny raz a on posłał niezłą wiązankę w jej stronę ( ale to tylko mój odbiór).”
            ~~~~~~~~
            Nie Teresko, to nie jest tylko Twój subiektywny odbiór, bo i ja zauważyłam, że Siola dał upust swojej frustracji w kilku swoich kolejnych niewybrednych postach…
            Należało się jednak tego spodziewać, ponieważ… każda akcja – wzbudza reakcję…
            Nie da się ukryć, że kacha1, będąc gościem na blogu zachował/a się… nie ładnie…😕 , bo to tak, jak by ktoś wszedł do Twojego domu i zaczął Ciebie obrażać…
            Nie da się też ukryć, że i Siola zachował się nie ładnie, odpowiadając w taki, a nie inny sposób…
            Prawdą jest, że i ja niejednokrotnie nie rozumiem tego, o czym pisze Siola…
            Czasami bywa, że… proszę go o wytłumaczenie…, a czasami po prostu.. sobie odpuszczam i nie czytam…, ale… nie pozwalam sobie obrażać drugiej osoby tylko dlatego, że popełnia błędy w pisowni, albo że… pisze nie dość niezrozumiale…

            Myślę, że… rozsądnym wyjściem z sytuacji, podczas której wzbierają w nas negatywne emocje frustracji… jest pójście za radą, jaką napisała JESTEM:

            „… Ta frustracja to utrzymywanie… starego wzorca…
            Przechodzi teraz „taka fala energii”, która jest bardzo mocna i może być trudna do przyjęcia.
            Może wzbudzać takie emocje jak złość, nienawiść, frustracje itp.

            Chodzi… o to, by… nie podążać za tymi energiami (nie dawać się im ponieść)…”

  19. siola pisze:

    A moze Marys tylko wtedy gdy sie czuje ze to cos ktos pisze dotyczy mnie,nastepuje System obrony tak jak z tym lapac zlodzieja krzyczy zlodziej.Rzeczypospolita byla krajem wielu narodow teraz staje sie krajem Oswieconych skorumpowanych Bogow co dla wlasnych korzysci niszcza wlasny kraj i narod.Coz na ucieczke z Syri dla przykladu stac bylo tylko ludzi wyksztalconych tzn. np. lekarzy,wiec najwiecej krzycza ci co sie boja o swoje.Prostemu czlowiekowi jest tu jedno czy pujdzie do lekarza np syryjczyka jak bedzie wiedzial ze jest dobry,czy pojdzie do swojego co bedzie nastawial glebokie kieszenie bo mu Bogu wiecznie malo.Moze jakby nie ten Kamieniecki zamek to bym nigdy nie zobatrzyl tej calej boskiej korupcji i tu nie tylko w polsce ale i w niemczech tez nie jest lepiej.Jednego czego nie lubie najbardziej ,to to ze choc same pasozydy probuje podpuszczac jednych ludzi na drugich ludzi a kakos sami zawsze przy tym wychodza na czysto a drudzy za nich glowy swoje traca.
    Stara Prawda zawsze najglosniej krzycza Ci co moga stracic ,coz czasami ma sie Magisterium a w nerwach slownik z burdelu.
    Wiem ze to walka z wiatrakami ,syzyfowa praca ze tak wlasciwie sie to wszystko nie oplaca ale moze dam komus nadzieje ze moze czasem czas sie zmieni i pasozydow sie pozbedziemy.Najgorsze ze im wiecej pasozydow na urzedach tym gorzej tym na dole,a grup i grupeczek do koryta jest wiele a karzdy ma rodzine tak wiec co rok wieksze kraju zadluzenie.
    Coz ja sobie nie moge wyobrazic jak mozna zyc na dlugach widac nie Magister i licze po swojemu.

    • Maria_st pisze:

      „Jednego czego nie lubie najbardziej ,to to ze choc same pasozydy probuje podpuszczac jednych ludzi na drugich ludzi a kakos sami zawsze przy tym wychodza na czysto a drudzy za nich glowy swoje traca.”

      Pewnie to podswiadome czynienie ofiar z ludzi.
      Pieklo w nas o jakim pisze Ifryt.

      • siola pisze:

        Coz moze to tylko dlatego ze nie lubie zwracac sie bezposrednio ,Urbanski na straznicy w Kietrzu wydarl morde jak uzylem slowa wam w stosunku do starszego.Ale tak mowilo sie w domu i nie moja wina ze ktos nie zna starych obyczajow.Po drugie opisuje to co widze i nie personalnie .I chocby nie wiem co to bede gadal ze to slowianstwo i oswiecenie to jak ta germanstwo za Adolfa .Slowianie wielcy i Polacy a slowa wiec nie znaja coz lepiej im pasoje Tagen i nieqwiele tu brakuje a beda tagowac znowu w Noremberdze.Prawdziwa KULTURA nie dzieli ludzi na gorszych czy lepszych istnieja klamcy i co klamac nie potrafia.
        Coz mam dac se spokoj jak debili co to beda decydowac kto ma lepsza wartosc kto slowianin choc sam moze lachskie nazwisko ma ukradzione albo po mezu.Co moze mysli bozek profesorek czy magisterek ze jego uczonego jest to prawem powiedziec kto jest czlowiek a kto nim nie jest.Coz nie duzo tu juz trzeba zeby 88 choremu na umysle wodzowi Bogowi.PEGIDA ,alternatywa i ta cala KKK banda walczy tylko o utrzymanie niewolnictwa a nie dla ludzkosci dobra.Coz w niemczech jak w pracy walczyly zwiazki by nam niby podnies place,to sie okazalo ze dostaniemy wiecej ale czesc i tak idzie dla zwiazkow a zostanie dla ciebie 10 centow wiecej na godz.Byl przy tym drugi efekt o kturym zadna gazeta nawet nie baknela ze choc wiecej zarobiles poszlo 30 bez pracy do domu a ty za te dziesiec centow musiales teraz za tych 30 pracowac.Efekt Taki ze 30 bez pracy ty masz wiecej na swym garbie ale ktos zarobil na tym ale nie napewno nie robotnik jen bogowie od zlodziejstwa z drugiej strony.Coz moze dla mnie tylko bylo to bezsensu i nie moglem tego zrozumiec bo moze teraz ze 60 dzieci nie pojedzie juz na wycieczke ze szkoly bo bez pracy rodzic nie bedzie mial jak zaplacic.Ale jam jest glupi nie szkolony i me mysli nie duchowe i mam widac serce i sumienie nie zdrowe.Daj darowizne bo ja Oswiecony i ubogi ,ale jedno i tak dobrze ze ten co nie ma to nie wpadnie w oswieconych lapy a ten co mial to sie obudzi z oswiecenia wtedy gdy juz bedzie goly i pomysli jak to jeat mozliwe ze mu cegla na leb spadla w drewnianym niby kosciele.Od taka sobie walka Bogow, o to co niewolnik wypracuje.

        • Teresa Chacia pisze:

          Prawdziwa kultura wg Sioli (nie może dzielić) a więc bez pardonu wkłada wszystkich do jednego worka i obraża ile jej się chce i jak się jej chce. Więc i ja powinnam się obrazić bo jestem doktorem( a tylko niewykształceni mogą mieć miano uczciwych bo tylko nieskazitelnie czyści przodkowie wpoili im odpowiednie zasady). I tak we wszystkim (nazwisko nie takie jak trzeba czyli przejęte zmienione) kraj w którym przyszło nam żyć też nie taki a i życie pewnie każdego nie jego tylko zbogów wg Sioli. Ech.

          • trelemorele pisze:

            Istny dom wariatów
            Mądremu w takim domu trudno żyć.
            Głupcy zawsze będą uważali się za mądrych, a z mądrych będą robili głupców.

          • margo0307 pisze:

            „Istny dom wariatów
            Mądremu w takim domu trudno żyć…”

            ~~~~~~~~~~
            Nie przesadzaj Lilu…😉
            Ot…, po prostu wymiana poglądów…, a że przy tym… padają niewybredne określenia w stosunku do adwersarzy… ? – zdarza się, niestety…😕
            O kim i o czym… to jednak świadczy ?
            Może… każdy z nas… powinien pochylić głowę i zastanowić się szczerze nad odpowiedzią…
            Można przecież… różnić się w poglądach…, pewne jednak zasady obowiązują nas wszystkich – bez wyjątku !

          • trelemorele pisze:

            Małgoś, odniosłam się do komentarza Teresy
            i tylko do słów :
            „kraj w którym przyszło nam żyć też nie taki”
            kraj-dom wariatów

  20. kacha1 pisze:

    Polaka, Niemkę i Rusa złapał diabeł.
    – Musicie zrobić kilka rzeczy to Was wypuszczę. Przynieście coś czarnego.
    Polak przyniósł czekoladę, a Rus węgiel.
    – Teraz musicie to zjeść.
    Polak zjadł z chęcią czekoladę.
    Rus zaczął się naraz śmiać i płakać.
    – Dlaczego płaczesz?
    – Bo muszę zjeść węgiel.
    – A dlaczego się śmiejesz?
    – Bo Niemka przyprowadziła bandę murzynów!

    • JESTEM pisze:

      Dowcipy rasistowskie są twoimi ulubionymi? No… Każdy ma swój gust, o gustach i preferencjach się nie dyskutuje.🙂

      Te same dowcipy – jak dla mnie – byłyby może i śmieszne, gdyby jako bohaterowie historyjek nie byli przedstawiani przedstawiciele różnych nacji. Trzeba być mocno zaślepionym w nienawiści, by nie widzieć, że takie żarty mają za zadanie utrzymywać ludzi (mocno utożsamiających się z daną narodowością) w podziałach, w konfliktach, a przede wszystkim w pogardzie jednych do drugich, w nienawiści, w wyższości i poniżaniu jednych przez drugich.

      margo0307:
      „Nie Teresko, to nie jest tylko Twój subiektywny odbiór, bo i ja zauważyłam, że Siola dał upust swojej frustracji w kilku swoich kolejnych niewybrednych postach…
      Należało się jednak tego spodziewać, ponieważ… każda akcja – wzbudza reakcję…”

      Jeśli bierzemy czyjeś słowa do siebie, bo czyjeś słowa nas dotykają, bolą albo „ranią”, to znak, sygnał, że wraca do nas to, co wysyłamy lub kiedyś wysłaliśmy, a nawet nie jesteśmy świadomi, że to robimy/robiliśmy.

      „Prawdą jest, że i ja niejednokrotnie nie rozumiem tego, o czym pisze Siola…
      Czasami bywa, że… proszę go o wytłumaczenie…, a czasami po prostu.. sobie odpuszczam i nie czytam…, ale… nie pozwalam sobie obrażać drugiej osoby tylko dlatego, że popełnia błędy w pisowni, albo że… pisze nie dość niezrozumiale…”

      Mam podobnie.😉 Przestałam z uważnością czytać to, co pisze siola, ponieważ wciąż w zasadzie pisze to samo, i mniej więcej tak samo. Wiele razy zdarzało się, że siola pisał negatywnie o ludziach bezpośrednio pod moimi wpisami. Kiedy pytałam o co chodzi, to okazywało się, że to nie o mnie, a o innych. Ale mnie wszystko jedno o kim tak siola pisze, ponieważ najistotniejsze jest to, że wciąż i wciąż użala się nad sobą, wciąż rozrywa stare rany, wciąż opisuje tragedie swojej rodziny… itd. I rzeczywiście wszystko uogólnia jakby pisał ogólnie o wszystkich.🙂 Inaczej widocznie nie może, nie umie i można to zrozumieć i przyjąć ze zrozumieniem i miłością, że takie to jest.😉

      Siola musiał rzeczywiście być wiele razy raniony tak samo, jak jego przodkowie. Nie chce jednak przyjąć do wiadomości, że zawsze wraca do nas to, co wysyłamy… bo zapomnieliśmy o tym, że kiedyś to samo my „wysłaliśmy” do innych – to, co do nas wraca.
      Nie wiemy, co czynimy, gdy czynimy zło udając dobrych.
      Wybaczcie, jeśli nie zgadzacie się z tym, co piszę, jeśli to was denerwuje. Ale takie TO jest, po prostu. Trzeba to dostrzec, jeśli chce się dokonać istotnych zmian – jeśli ktoś czuje gotowość na uwolnienie siebie od starych wzorców walki i nienawiści.

      Gdy dobro chce zniszczyć zło, samo złem się staje.
      Dobro, które wciąż walczy ze złem. to zło „farbowane”, to zło ukryte pod maską dobra…
      Stąd się bierze odwieczna walka dobra ze złem, światła z ciemnością… to gra, w której uczestniczymy, ponieważ ulegamy iluzji dobra, bo zapomnieliśmy; ponieważ ulegamy tej iluzji bycia dobrymi i złymi. A można zakończyć tę walkę – tę grę…
      Kto będzie chciał ją zakończyć, będzie wiedzieć, jak to zrobić. W innym przypadku będzie wciąż ją kontynuować. Po prostu.

      • JESTEM pisze:

        Ale też są sprawy, o których siola pisze i przedstawia je takimi, jakie są. I mądrze wtedy pisze, ponieważ te sprawy już go nie ranią. To trochę podobnie jak ty, kochana Tereso – twoje wiersze pisze często twoja dusza, a komentarze pisze często osoba zraniona kiedyś i wciąż odczuwająca od czasu do czasu ten sam ból. Choć pozostaje tego nieświadoma. Więc potrzebuje trochę odreagować na innych. Jak „śmiem” o tym pisać?🙂 Wiem to, bo kiedyś robiłam podobnie. I tak samo, choć w innej skali nadal robi tak siola i jeszcze wiele innych osób. (No teraz pewnie mi się „dostanie”, co?😉❤ )

        Kochani, budzenie się z tego snu zapomnienia, snu iluzji jest w pewnym sensie trudne, ponieważ potrzebna jest odwaga, by zobaczyć prawdę o SOBIE. Ale kiedy już ten proces się zaczyna, to dokonywane odkrycia przynoszą nam… wyzwolenie i odzyskujemy naszą naturalną cechę – radość istnienia.

        • Teresa Chacia pisze:

          Jestem kiedy Ty miałaś czas żeby rozebrać Tereskę na czynniki pierwsze. A już wiem 11 lat wystarczyło żeby być wewnętrznie na odpowiednim poziomie i teraz spokojnie można wchodzić w głąb innych i jak mniemam bez pozwolenia. Na razie jest dwie Tereski jeśli pisze tak jak wam pasuje to jest Tereska z duszą ale jeżeli nie zgadza się z wami to jest osoba zraniona kiedyś i wciąż odczuwająca ten sam ból choć pozostaje nieświadoma i odreagowuje na innych. I na koniec pytanie ile jeszcze będzie Teresek?

        • margo0307 pisze:

          „… zawsze wraca do nas to, co wysyłamy… bo zapomnieliśmy o tym, że kiedyś to samo my „wysłaliśmy” do innych – to, co do nas wraca.
          Nie wiemy, co czynimy, gdy czynimy zło udając dobrych.
          (No teraz pewnie mi się „dostanie”, co?😉❤ )…"

          ~~~~~~~~~~
          Ode mnie Ci się… nie dostanie 😀
          A to dlatego, że pojęłam w końcu, iż słowa te są… najprawdziwszą prawdą !, bo nie można „pokonać zła”… używając tych samych narzędzi.., podobnie jak – nie ugasi się ognia… ogniem…
          Podejmując walkę strona „Dobra” schodzi do poziomu reprezentowanego przez stronę „Złą”…
          Wniosek więc nasuwa się sam – takie coś jak… walka pomiędzy Dobrem i Złem nie istnieje, ponieważ… sprowadzałaby obydwie strony do tego samego mianownika…
          Idąc dalej… z tego samego powodu – wojna o pokój – z reguły… nie przynosi nic ponad to, że sieje śmierć i cierpienie zamiast… radości, swobody i wyzwolenia…

          ” W tym świecie – nienawiść nigdy nie rozwiała nienawiści.
          Tylko miłość przezwycięża nienawiść.
          Takie jest prawo – starożytne i niewyczerpalne”
          (Budda)

        • JESTEM pisze:

          „Jestem kiedy Ty miałaś czas żeby rozebrać Tereskę na czynniki pierwsze. A już wiem 11 lat wystarczyło żeby być wewnętrznie na odpowiednim poziomie i teraz spokojnie można wchodzić w głąb innych i jak mniemam bez pozwolenia.”

          Nie rozbieram Tereski „na czynniki pierwsze”. I nie wchodzę wgłąb innych. Wchodzę wyłącznie wgłąb SIEBIE. I widzę cząsteczkę siebie w TOBIE, kochana Tereso😀❤

          „Na razie jest dwie Tereski jeśli pisze tak jak wam pasuje to jest Tereska z duszą ale jeżeli nie zgadza się z wami to jest osoba zraniona kiedyś i wciąż odczuwająca ten sam ból choć pozostaje nieświadoma i odreagowuje na innych.”

          No tak… mniej więcej tak widzę SIEBIE w TOBIE.🙂 Ale nie całkiem tak, jak piszesz, że „jeśli pasuje (…)”. „Pasuje” i jedno i drugie: „Tereska z duszą i Tereska jako osoba” – bez oceny – po prostu postrzegając, co jest czym i jakie jest. Po prostu.🙂

          „I na koniec pytanie ile jeszcze będzie Teresek?”

          A bo ja wiem?😀

      • trelemorele pisze:

        „Gdy dobro chce zniszczyć zło, samo złem się staje.
        Dobro, które wciąż walczy ze złem. to zło „farbowane”, to zło ukryte pod maską dobra… Stąd się bierze odwieczna walka dobra ze złem, światła z ciemnością… to gra, w której uczestniczymy, ponieważ ulegamy iluzji dobra, bo zapomnieliśmy; ponieważ ulegamy tej iluzji bycia dobrymi i złymi. A można zakończyć tę walkę – tę grę…
        Kto będzie chciał ją zakończyć, będzie wiedzieć, jak to zrobić. W innym przypadku będzie wciąż ją kontynuować. Po prostu.”
        ________________________________________
        Generalnie dobro ze złem nie wygra w walce i żadną metodą.
        Jedyna racjonalna decyzja to chyba odizolowanie zła od dobra. Dobro wśród dobra pozostanie dobrem.
        Zło wśród zła zniszczy się wzajemnie.🙂

        • margo0307 pisze:

          „…Dobro wśród dobra pozostanie dobrem.
          Zło wśród zła zniszczy się wzajemnie.🙂 „

          ~~~~~~~~
          https://margo0307.files.wordpress.com/2014/04/wrc3b3belek-pomimo.jpg?w=300&h=275

          • trelemorele pisze:

            Zła w dobro nigdy nie zamienisz
            Dobro w złych warunkach może się w zło zamienić.
            Nie ma sensu pochylać się nad egzystencją zła.🙂

          • Mezamir pisze:

            Ani „dobro” ani „zło” nie istnieje na zewnątrz nas jako niezależny byt.
            Miłość i nienawiść nie są rzeczami których można dotknąć
            Za to co robimy jesteśmy odpowiedzialni my sami.
            Oczywiście wygodniej jest zrzucać odpowiedzialność na „diabły”

        • JESTEM pisze:

          trelemorele:
          „Generalnie dobro ze złem nie wygra w walce i żadną metodą.”

          Dokładnie.

          „Nie ma sensu pochylać się nad egzystencją zła.🙂 „

          No cóż, widzę to trochę inaczej. Możemy zakończyć ten „odwieczny konflikt” w SOBIE, poprzez siebie… przyjmując w swojej wewnętrznej Przestrzeni Serca obie „zwaśnione strony” – dobro i zło, przyjmując je świadomie, ze zrozumieniem, przyjmując wszystkich „dobrych i złych” i przenikając ten „odwieczny konflikt” miłością czystego serca. Tylko ta metoda działa skutecznie.

          Margo:
          „nie można „pokonać zła”… używając tych samych narzędzi.., podobnie jak – nie ugasi się ognia… ogniem…
          Podejmując walkę strona „Dobra” schodzi do poziomu reprezentowanego przez stronę „Złą”…”

          I na tym polega ta iluzja walki dobra ze złem, ponieważ takie dobro chcąc być postrzegane jako lepsze od zła, samo staje się tym złem (bo działa w ten sam sposób, co zło), choć nie jest tego świadome.

          ” W tym świecie – nienawiść nigdy nie rozwiała nienawiści.
          Tylko miłość przezwycięża nienawiść.
          Takie jest prawo – starożytne i niewyczerpalne”
          (Budda)”

          Nie użyłabym jednak słowa „przezwycięża”, bo to słowo pochodzi ze świata walki i i utrzymuje świat walki… Zamiast tego słowa użyłabym innych słów np: „rozwiewa”, „rozpuszcza” albo „neutralizuje”.🙂 :
          Tylko miłość rozwiewa [rozpuszcza, neutralizuje] nienawiść.
          Dlaczego?
          Ponieważ podobna iluzja dotyczy miłości i nienawiści. Z miłością stawianą „po drugiej stronie” – jako biegunową emocją wobec nienawiści – jest jak z tym „dobrem walczącym ze złem”… Biegunowym uczuciem/emocją wobec nienawiści-odrzucenia jest uwielbienie-pożądanie. Miłość zaś obejmuje oba te bieguny (nienawiść – odrzucenie oraz uwielbienie-pożądanie) i łączy je ze sobą w harmonii, dlatego ich wibracje się „zerują”. Następuje „neutralizacja”, „rozpuszczenie”, uwolnienie, wyzwolenie…🙂❤

          • Mezamir pisze:

            „nie można „pokonać zła”… używając tych samych narzędzi.

            To w takim razie spróbuj pokonać terrorystę za pomocą miłości😉
            Żeby pokonać terrorystę trzeba być jak terrorysta.
            Terrorysta nie rozumie innego języka niż swój własny
            Spróbuj pokonać bakterie za pomocą tolerancji.
            Bakterie należy eliminować by ocalić organizm i jego zdrowie.

          • trelemorele pisze:

            JESTEM, nie chce mi się być masochistką. Jaki to sens żyć dla jakichś chorych idei, które polegają na ciągłej neutralizacji, zerowania? Czy nie lepiej raz wyjść na plus i w tym miejscu pozostać? Czy nie lepiej odseparować się od tych, którzy są naszym przeciwieństwem?
            Wydaje mi się, że tylko zło potrzebuje towarzystwa dobra.🙂

          • JESTEM pisze:

            „To w takim razie spróbuj pokonać terrorystę za pomocą miłości😉
            Żeby pokonać terrorystę trzeba być jak terrorysta.
            Terrorysta nie rozumie innego języka niż swój własny”

            Dlatego napisałam:
            I na tym polega ta iluzja walki dobra ze złem, ponieważ takie dobro chcąc być postrzegane jako lepsze od zła, samo staje się tym złem (bo działa w ten sam sposób, co zło), choć nie jest tego świadome.
            oraz
            Nie użyłabym jednak słowa „przezwycięża”, bo to słowo pochodzi ze świata walki i i utrzymuje świat walki… Zamiast tego słowa użyłabym innych słów np: „rozwiewa”, „rozpuszcza” albo „neutralizuje”.🙂 :
            Tylko miłość rozwiewa [rozpuszcza, neutralizuje] nienawiść.

            A gdy chcesz walczyć z terrorystami,
            musisz walczyć tymi samymi metodami
            czyli
            w rezultacie sam stajesz się terrorystą,
            bez względu na to, czy chcesz tego, czy nie.
            Możesz
            (niby nie chcąc tego) pozostawać nieświadomym tego, (że ty także jesteś terrorystą) z powodu wypierania się w sobie tego, że stajesz się terrorystą.
            Po prostu – takie TO jest i tak działa.

          • Mezamir pisze:

            A gdy chcesz walczyć z terrorystami,
            musisz walczyć tymi samymi metodami
            czyli w rezultacie sam stajesz się terrorystą

            „Terrorytsą” ,w rzeczywistości staję się obrońcą rodziny
            i to jest podstawowe dobro jakie czynię broniąc ich życia i zdrowia
            bo nie ma niczego złego w likwidowaniu choroby jej metodami
            Zdrowie jest najważniejsze,choroba nie ma żadnej wartości.
            To życia należy bronić, śmierć poradzi sobie sama.

            Ile zła wyrządziłbym rodzinie zostawiając ich na pastwę agresora?
            Nadstawianie policzka to żadne dobro,to jest gniot umysłowy
            koń trojański sprzedawany żołnierzom rzymskim dzięki czemu Rzym upadł
            (ponieważ zlikwidowano jego barierę immunologiczną).

          • trelemorele pisze:

            „To w takim razie spróbuj pokonać terrorystę za pomocą miłości😉
            Żeby pokonać terrorystę trzeba być jak terrorysta.
            Terrorysta nie rozumie innego języka niż swój własny
            Spróbuj pokonać bakterie za pomocą tolerancji.
            Bakterie należy eliminować by ocalić organizm i jego zdrowie.”
            ________________________________
            Mezamir, masz rację
            źli ludzie to po prostu psychopaci, na nich miłość działa jak krew na byka.
            psychopatów wśród nas jest coraz więcej.
            poczytajcie charakterystyki psychopatów, a zrozumiecie, że to choroba niewyleczalna i bardzo groźna dla zdrowych

          • JESTEM pisze:

            „JESTEM, nie chce mi się być masochistką. Jaki to sens żyć dla jakichś chorych idei, które polegają na ciągłej neutralizacji, zerowania? Czy nie lepiej raz wyjść na plus i w tym miejscu pozostać? Czy nie lepiej odseparować się od tych, którzy są naszym przeciwieństwem?
            Wydaje mi się, że tylko zło potrzebuje towarzystwa dobra. :)”

            To nie polega na „ciągłej neutralizacji”, na „ciągłym zerowaniu”, na „byciu masochistką” To polega na odwadze zobaczenia SIEBIE i przyjęcia SIEBIE takimi, jacy jesteśmy naprawdę, a nie takimi, jakimi wydaje się nam że jesteśmy, bo żyjemy w iluzji. To proces. Ty to nazywasz i oceniasz jako jakąś chorą ideę. Rozumiem.
            Powtarzasz tu od czasu do czasu, że się nie wywyższasz. A robisz to, tylko wypierasz się tego sama przed sobą. Ale wiesz, kochana trelemorele, póki nie przestaniesz się wywyższać (bo nazywanie jakichś, czyichś idei chorymi, jest przejawem wywyższania się), to nie zrozumiesz tych, których w sobie poniżasz przez swoje wywyższanie się… Nie zrozumiesz tych, których się wypierasz w sobie.

            Gdy „wychodzisz na plus”, prędzej czy później „wejdziesz na minus” – zasada wahadła. Każde chwilowe zwycięstwo jest pozorne, bo aby zwyciężyć trzeba pokonać i poniżyć kogoś, a potem ten ktoś zwyciężony, poniżony będzie chciał się odegrać itd… taka gra w wahadła (raz jeden wygrywa, a drugi przegrywa, a potem odwrotnie).
            Trwa tak dopóki, dopóty na przykład poniżony uwolni się od iluzji bycia poniżanym, a poniżający uwolni się od iluzji bycia wywyższonym… Wtedy kończy się taka walka, bo na przykład przestajemy chcieć „być na plusie”.🙂

            Odseparowując się od tych, którzy są „twoim przeciwieństwem”, odseparowujesz się od tej części SIEBIE, której wypierasz się w sobie. Jeśli taki twój wybór, to powodzenia… Nie uważam to za złe lub dobre. Takie To jest. A ty rób, jak uważasz, jak czujesz, jak potrzebujesz. Jak chcesz „wyjść na plus” i tam pozostać (przez jakiś czas) – to dla mnie w porządku. Ale możliwe, że kiedyś zdziwisz się, gdy któregoś dnia wahadło przerzuci cię na drugą stronę… a nawet poczujesz, że to „niesprawiedliwe.

          • JESTEM pisze:

            „Wydaje mi się, że tylko zło potrzebuje towarzystwa dobra.🙂 „

            Oczywiście, zło nie istnieje bez dobra i dobro nie istnieje bez zła. Są współzależne od siebie.🙂

          • JESTEM pisze:

            „„Terrorytsą” ,w rzeczywistości staję się obrońcą rodziny”

            No to… „brawo, obrońco rodziny”.🙂

            „i to jest podstawowe dobro jakie czynię broniąc ich życia i zdrowia
            bo nie ma niczego złego w likwidowaniu choroby jej metodami.”

            Jeśli nie ma niczego złego, to nie ma także niczego dobrego.🙂

            „Zdrowie jest najważniejsze,choroba nie ma żadnej wartości.”

            Można i taką koncepcję, ideę uznawać za jedynie słuszną.

            „To życia należy bronić, śmierć poradzi sobie sama.”

            Chcesz w to wierzyć, to wierz – wolna wola, a konsekwencje tej wiary i tak będziesz ponosił w swoim życiu poprzez kolejne doświadczenia. Po prostu.

            „Ile zła wyrządziłbym rodzinie zostawiając ich na pastwę agresora?”

            Sam sobie odpowiedz. Pewnie masz na to swoją odpowiedź.

            „Nadstawianie policzka to żadne dobro,to jest gniot umysłowy”

            W takim razie „gniotem umysłowym” można by również nazwać różne interpretacje na temat tego „słynnego powiedzonka” o nastawianiu drugiego policzka.🙂

            Można działać według pewnych przekonań, koncepcji ulegając różnym emocjom, a można też działać coraz bardziej świadomie w każdej sytuacji, w danym tu i teraz… więc czasem można dać się uderzyć, a nawet dwa razy, a czasem trzeba w coś uderzyć, by na przykład zatrzymać czyjś amok… Nie koniecznie od razu kogoś uderzać…;-)

            Można nie wtrącać się, jak ktoś jest w amoku, a można coś zrobić, by zatrzymać czyjąś histerię lub amok. Można też reagować próbując zatrzymać czyjąś agresję, ale kiedy nie można jej zatrzymać, to wtedy „trzeba zabić” – bo pojawia się „konieczność zatrzymania”, „konieczność obrony przed agresją”. Możliwości jest wiele.

            Teoretyzowanie: „co należy zrobić w jakiejś sytuacji”, pozostaje tylko teoretyzowaniem na temat „co bym zrobił/a w jakiejś sytuacji”. Kiedy działamy w pełni świadomi siebie w danej sytuacji, doskonale wiemy, co mamy zrobić. Inaczej robimy wiele rzeczy z… przyzwyczajenia, bo mamy takie, a nie inne przekonania. I na przykład wciąż powtarzamy te same ruchy w tej samej grze, walka „dobra ze złem” toczy się dalej.

          • Mezamir pisze:

            Słyszeliście o klasztorze Szaolin?

            W późnym okresie dynastii Ming mnisi tego klasztoru formowali zbrojne oddziały milicji najemnie służące generałom Cesarstwa. Choć formowanie takich oddziałów było powszechne także w innych klasztorach, a przede wszystkim w świeckich ośrodkach wiejskich, to właśnie klasztor Shaolin obrósł legendą znakomitych żołnierzy i miejsca, w jakim chińskie sztuki walki (wushu, kung-fu) dopracowano do perfekcji, a nawet w nim je stworzono

            W czasach nowożytnych klasztor był dwukrotnie niszczony, w pierwszej i drugiej połowie XX wieku. Najpierw w roku 1928 został prawie doszczętnie spalony przez oddziały zbuntowanego dowódcy wojskowego (tzw. warlorda, militarysty) Shi Yousana.
            Później ponownie został zniszczony przez czerwonogwardzistów Mao Zedonga w trakcie Rewolucji kulturalnej.


            Dom Obłoków Kochającej Życzliwości.
            Jest to symetryczny do Domu Chuipu dziedziniec, ulokowany w skrajnej, południowo-wschodniej części kompleksu, również otoczony niską zabudową. Jego nazwa – Dom Obłoków Kochającej Życzliwości (chin.: 慈云堂 cíyúntáng), może być też przekładana jako Dom Chmur Miłosierdzia, bądź Współczucia. Na środku również stoi wybudowany współcześnie budynek; czczony jest w nim posąg Awalokiteśwara o tysiącu rąk i oczu

            Rozwój duchowy nie oznacza bycia dupowatym i słabym.
            Machanie kwiatkami do wrogów jest dobre dla hipisów na kwasie🙂
            Mnisi z Szaolin byli mistrzami sztuk walki bo wiedzieli że tam gdzie jest duchowość
            pojawiają się szkodniki próbujący ją zniszczyć i dlatego trzeba być wojownikiem
            o wiele lepszym niż szkodniki🙂

            Tylko nasi wrogowie popularyzują wśród nas słabość i bezbronność
            bo dzięki temu stajemy się dla nich łatwym celem.
            Nasz wróg nigdy nie będzie dbał o naszą formę i zdrowie
            będzie nas uczył jak być biernym,słabym,pokornym,poddanym
            i najlepiej klęczącym .

            Głównym źródłem wiedzy na temat walczących mnichów w tym okresie są napisy widniejące na obiektach w klasztorze Shaolin. Wynika z nich, że gdzieś ok. 610 roku mnisi mieli obronić klasztor przed napadem bandytów, zaś wiosną 621 roku mieli wziąć udział w bitwie przeciwko Wang Shichongowi (王世充), generałowi upadłej wówczas dynastii Sui, który próbował zasiąść na tronie, na rzecz Li Shimina (李世民), przyszłego cesarza dynastii Tang.

            Klasztor Shaolin oddelegowywał różne ilości mnichów do udziału w różnych bitwach, głównie na wezwanie generała dynastii Qi Jiguanga. Szczególnie jednak wspomina się bitwę przeciwko japońskim piratom wokou, jaka odbyła się w lipcu 1553 roku w okolicach Wangjiahuang. Brała w niej udział milicja utworzona przez różnych „ochotników”, w tym 120 mnichów buddyjskich. Mnisi pochodzili z różnych świątyń, część z nich nie miała żadnego przeszkolenia wojskowego przed wcieleniem ich do milicji. Jednakże kroniki wojenne opisują przywódcę oddziału mnichów jako mnicha z Shaolin, który wyuczył się fachu wojennego w swoim klasztorze i posiadał nadnaturalne umiejętności bojowe.

            Wśród interesujących źródeł wiedzy o mnichach-wojownikach znajdują się też recenzje umiejętności mnichów w walce wystawione przez współczesnych im świeckich mistrzów sztuk walki. Nie są one jednak w pełni spójne

            W 1562 roku, generał Qi Jiguang w swojej pracy „Nowa księga o skutecznej dyscyplinie” (紀效新書 Jìxiào xīnshū) opisał techniki walki kijem mnichów z Shaolin jako najlepsze, jakie miał kiedykolwiek poznać i zalecał je w szkoleniu żołnierzy.

            W 1577 roku generał Yu Dayou (1503-1579) – mistrz walki kijem – napisał, że wiedziony sławą mnichów Shaolin w walce kijem, odwiedził ich klasztor ok. 1560 roku i srogo się rozczarował. Doszedł do wniosku, że najwyraźniej zatracili oni swe legendarne umiejętności i zabrał dwóch z nich, aby odtąd mieszkali z jego żołnierzami i uczyli się prawdziwych sztuk walki. Po paru latach jeden z nich miał wrócić do klasztoru, nauczać pozostałych mnichów i twierdzić, że odtąd styl walki generała Yu w walce będzie utrwalony w pokoleniach przyszłych mnichów po wsze czasy.

            Następnie, w 1610 roku Cheng Zongyou (程宗猷), wydał książkę poświęconą sztuce walki kijem przy użyciu techniki, jakiej nauczyć się miał w klasztorze Shaolin (少林棍法闡宗 Shàolín gùnfǎ zōng). Pisał, że przybył do klasztoru jako miłośnik sztuk walki (nie był żołnierzem ani najemnikiem) i przez 10 lat pobierał nauki. Szczegółowo opisał techniki walki kijem, w tym wiele pozycji bojowych oraz kilka ćwiczeń formalnych, polegających na płynnym przechodzeniu z jednej pozycji do drugiej w określonej kolejności. O umiejętnościach mnichów wyrażał się w samych superlatywach. Zasadniczo styl walki, jaki opisał diametralnie różni się od tego, który generał Yu przedstawiał w swoich podręcznikach.
            Natomiast w roku 1678 pojawił się inny podręcznik sztuk walki autorstwa mistrza walki włócznią. On jednak krytycznie wyrażał się o umiejętnościach mnichów. Pisał, że mnisi z Shaolin umieją posługiwać się tylko kijem i zupełnie nie rozumieją włóczni, próbując walczyć nią jak kijem. Styl walki kijem mnichów opisał jako „Przechwycenie Pięciu Tygrysów”, „cios w górę, cios w dół, cios w górę, cios w dół”. Opisany przez niego styl walki, jaki miał charakteryzować mnichów z Shaolin, jest zaskakująco podobny do stylu generała Yu.

            Legenda głosi, że Bodhidharma przybywszy do klasztoru stwierdził, iż miejscowi mnisi są senni i chorobliwi, dlatego też wprowadził obowiązkową i codzienną gimnastykę, opartą po części na indyjskim tańcu wojennym imitującym ruchy wojowników w trakcie walki, po części na ćwiczeniach indyjskiej jogi. Następnie z tej właśnie gimnastyki mnisi rozwinęli całe bogactwo chińskich sztuk walki. Istnienie zaś różnorodnych stylów walki legenda tłumaczy tym, że pewnego razu klasztor został spalony przez wojska którejś z okupacyjnej dynastii i z pogromu uratowało się kilku mnichów, którzy uciekli w różne rejony Chin i tamże mieli nowych uczniów

            O tym, że legenda nie mówi prawdy, stwierdzają jedne z najstarszych tekstów języka chińskiego, które w sposób bezsprzeczny wskazują, że sztuki walki były dobrze znane w Chinach na długo zanim pojawił się tam buddyzm. Współczesny badacz historii chińskich sztuk walki Stanley Henning wyraża przypuszczenie, że przypisywanie klasztorowi Shaolin roli źródła sztuk walki i powoływanie się w ich nauczaniu na „mnicha z Shaolin”, było na rękę tajnym organizacjom działającym przeciwko obcej, mandżurskiej dynastii Qing w XVIII i szczególnie XIX wieku

          • JESTEM pisze:

            w klasztorze Szaolin… był…
            Dom Obłoków Kochającej Życzliwości (chin.: 慈云堂 cíyúntáng), może być też przekładana jako Dom Chmur Miłosierdzia, bądź Współczucia.”
            (…)

            W późnym okresie dynastii Ming mnisi tego klasztoru formowali zbrojne oddziały milicji najemnie służące generałom Cesarstwa. Choć formowanie takich oddziałów było powszechne także w innych klasztorach
            (…)
            W późnym okresie dynastii Ming mnisi tego klasztoru formowali zbrojne oddziały milicji najemnie służące generałom Cesarstwa
            .”

            A to ciekawe, bardzo ciekawe…
            Miałam kiedyś taki sen, który czułam, że jest dla mnie ważny…
            Byłam w Szkole Sztuk Życia

            byłam w “Szkole Życia” i M. był moim nauczycielem. I te szkoły w pewnym momencie zaczęto zamieniać w “Szkoły Walki”. Ale po kolei.
            Uczyliśmy się w tej szkole wielu niesamowitych umiejętności i sprawności. W tym śnie byłam młodym, utalentowanym mężczyzną i stosunkowo szybko “przerosłem” w wielu umiejętnościach swojego nauczyciela. Te wszystkie umiejętności, których uczyliśmy się w Szkole Życia służyły naszemu samodoskonaleniu.

            W tym czasie ktoś, kto sprawował “rządy nad tą krainą”, ktoś jak król, postanowił zamienić wszystkie takie Szkoły Sztuk Życia na Szkoły Sztuk Walki. Król chciał mieć wojowników, którzy będą dla niego zdobywać nowe tereny, nowe bogactwa itp. Potrzebował jak największej ilości sprawnych wojowników i… morderców.

            Król wydał rozkaz i owe szkoły – klasztory miały zostać przygotowane na zmianę „profilu”. Wówczas M. zaproponował mi, żebym został nauczycielem w takiej szkole, ale ja odmówiłem tłumacząc mu z całym należnym mu szacunkiem, że moja ścieżka jest inna. Nie zamierzam nikogo zabijać ani uczyć zabijania. On nie chciał przyjąć mojej odmowy i długo ze mną rozmawiał próbując używać różnych argumentów. W pewnym momencie z miłością w sercu, chociaż stanowczo powiedziałem, że w takim razie odchodzę; odmówiłem nauczania zabijania. Poczułem, że nie mogę ludzkich umiejętności przekształcać na umiejętności służące do zabijania.

            W nocy M. zakradł się do pokoju, w którym spałem i chciał mnie zabić za „niesubordynację”. Ale ja na moment wcześniej przebudziłem się i usłyszałem, że ktoś wszedł. Czekałem leżąc w łóżku na rozwój sytuacji. M. starał się cicho podejść jak najbliżej i gdy podniósł rękę z nożem w dłoni, by mnie zaatakować, odepchnąłem go, sięgnąłem po kij leżący pod moim łóżkiem i zacząłem się bronić. W pewnym momencie M. znalazł się na podłodze, a mój kij był na jego gardle. Wystarczyłoby jedno mocne pchnięcie… Ale nie zrobiłem tego. Powiedziałem, że nie zabiję go, że kocham go, ale odchodzę. I że może kiedyś spotkamy się na ścieżce wolności i miłości.

            I odszedłem.
            (…)
            Podróżowałem długo samotnie. Podążałem w kierunku dżungli. Na swojej drodze spotykałem wiele podobnych sobie (kobiet i mężczyzn). Zaczęło nas coraz więcej dołączać się. Podróżowaliśmy razem wiedząc, że podążamy do celu, miejsca gdzieś ukrytego w dżungli… Wylądowaliśmy któregoś dnia wszyscy razem w dżungli i natrafiliśmy na piękne miejsce, w którym było miasto. W tym mieście żyli ludzie o niesamowitych umiejętnościach…. Któregoś dnia wszyscy „odeszliśmy” razem… znikliśmy… „zdematerializowaliśmy się”…

            więcej tutaj: http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2011/10/szkoa-sztuki-zycia-czy-szkoa-sztuki.html

  21. A 58 pisze:

    O Kasię_1 Siolę czy Marię się nie martwcie.Przyjdzie czas gdy ich rola zostanie ujawniona .Poznacie dlaczego Siola używa takiego skomplikowanego sposobu komunikacji.Jego kwalifikacje są najwyższego sortu a doświadczenia życiowe potwierdzają ,że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu..Tereska zdawkowo podchodzi do swoich snów.O snach można długo opowiadać , ale jest technika pozwalająca w trakcie snu przekazywać informacje.Lepiej w takich przypadkach mówić o indukcji(przekazywaniu) jak o rojeniach mózgu.W ten sposób dostałem wiedzę dotyczącą wielu ludzi.Trwało to bardzo długo .Co się okazało , Ci ludzie w pewnym momencie pojawili się w realu.Naprzemienna wymiana informacji między nami pozwoliła na sprawdzenie przekazów..No ale to nie wszystko – Niektóre osoby znalazły się w innych przekazach (zwłaszcza w manuskryptach).Jest tam mowa o snach i wskazania na konkretne źródła.O snach jest w księdze Henocha (99/8 ostrzeżenie o możliwości fałszywych przekazów).O przekrętach związanych z sztucznym snem mówi taki patałach jak Homer .O snach pisał Mickiewicz.Przekaz z Sykstyny Michała Anioła też zawiera elementy snu w powiązaniu z legendą o stworzeniu Adama.Trzeba tylko się przypatrzeć jak wielu ludzi bez tytułów naukowych zwracało na ten element uwagę.Poinformowałem Kasię o śnie Tereski.Czy Tereska przez moment zastanowiła się dlaczego akurat ten fragment związany z Rygą i statkiem tak na nas zadziałał?Czy Teresko słyszałaś kiedyś o znikającym lunaparku.To było właśnie w Rydze i było to związane z wieloma dziwnymi przypadkami Kasi..Czy znany jest Ci przekaz o łapaniu papug.Trzy osoby znają ten senny przekaz .Napisałaś Teresko ,że ze statku pamiętasz jeszcze krzesła.No tak ja też znam ten fragment.Na zagadkę Twojego powiązania z projektem łapania papug odpowiedział Siola.Zrobił to nawiązując do jednego z wierszy Mickiewicza.Wszystko wskazuje Teresko ,że kwalifikuje Cię to do pewnej grupy ludzi związanych wspólnym zadaniem.Coś mi mówi ,że Twoja wiedza doktorska z farmacji jeszcze się przyda w przyszłości.

  22. kacha1 pisze:

    „Te same dowcipy – jak dla mnie – byłyby może i śmieszne, gdyby jako bohaterowie historyjek nie byli przedstawiani przedstawiciele różnych nacji. Trzeba być mocno zaślepionym w nienawiści, by nie widzieć, że takie żarty mają za zadanie utrzymywać ludzi (mocno utożsamiających się z daną narodowością) w podziałach, w konfliktach, a przede wszystkim w pogardzie jednych do drugich, w nienawiści, w wyższości i poniżaniu jednych przez drugich.”

    Niby dowcip ale nie dowcip. W tym jest ukryta prawda i nie chodzi tu o podziały etniczne, tylko o to co może nas (europę) czekać jeśli poddamy się multikulti. Niemcy mądry naród, ale przez kompleksy związane z II WŚ (Merkel) popełnili wielki błąd i teraz tą starą rybę muszą sami zjeść.

    „Coś mi mówi ,że Twoja wiedza doktorska z farmacji jeszcze się przyda w przyszłości.”
    Mam taką nadzieję.

  23. Teresa Chacia pisze:

    Andrzeju a to niespodzianka . Kasia zna Siolę więc specjalnie i świadomie go obraziła.Więc teraz już naprawdę nie chcę brać udziału w waszej grze. Moje sny są takie jak przedstawiłam bo ja zawsze mówię prawdę wprost(u mnie nie ma miejsca na tajemnice i niedomówienia). Zdrugiej strony jeżeli to wy je u mnie wywołujecie to dlaczego takie zdawkowe. A po trzecie proszę mnie nie kwalifikować do żadnej grupy bo ja na to po prostu świadomie nie daję przyzwolenia. A nieświadome w moim przypadku nie ma miejsca bo mnie nie interesuje ani przeszłość ani przyszłość tylko Tu i Teraz ale tylko świadomie.

    • margo0307 pisze:

      „… a to niespodzianka…
      mnie nie interesuje ani przeszłość ani przyszłość tylko Tu i Teraz ale tylko świadomie.”

      ~~~~~~~~~~
      No, to widzę, że… jest nas więcej… 🙂
      Tak trzymaj Teresko🙂

    • JESTEM pisze:

      „Moje sny są takie jak przedstawiłam bo ja zawsze mówię prawdę wprost(u mnie nie ma miejsca na tajemnice i niedomówienia). „

      O tak, kochana Teresko, często tajemnice i niedomówienia wprowadzają znacznie więcej chaosu, bałaganu, podejrzliwości niż szczerość i mówienie wprost.

      „A po trzecie proszę mnie nie kwalifikować do żadnej grupy bo ja na to po prostu świadomie nie daję przyzwolenia.”

      Popieram cię całym sercem. Co to za dziwne zwyczaje – „kwalifikowanie” ludzi do jakichś grup bez ich zgody? To tylko czyjeś projekcje na twój czy czyjkolwiek temat. Jak ktoś chce należeć do jakiejś grupy, to niech sobie należy.

      (Ciekawe też, że jeśli są ludzie, co należą do jakichś grup i organizacji (bractw na przykład), to bywa, że próbują oni ten fakt ukrywać… bo i tak bywa – taka ogólna to uwaga, więc nikt nie musi brać tego do siebie.)🙂

  24. A 58 pisze:

    „Andrzeju a to niespodzianka . Kasia zna Siolę więc specjalnie i świadomie go obraziła.”
    A gdzie napisałem ,że Kasia zna Siolę?.Kasia jak się na tym znam miała nad czym myśleć po Twoim Teresko ryskim śnie.Nie dziwota ,że puściły jej nerwy i naskoczyła na Siolę ,że pisze w taki niezrozumiały sposób.Siola wyraźnie zaznaczył ,że do „kliki nie należysz ” bo nie zabrałaś się na ten symboliczny „.wóz”.Jedziesz osobno i wózek przestał funkcjonować , co oznacza ,że masz zamiar walczyć o zmiany samotnie i według swoich zasad .Sama dostarczyłaś powody do powiązania Ciebie z projektem .Nieważne jest to ,że to ja Ci to piszę- ważniejsze jest to ,że wie to ten , który dostarcza przez Siolę informacje.

    • trelemorele pisze:

      Przyznam się wam, że w pewnym momencie zaczęło mnie zastanawiać „podobieństwo” Pana Sioli z tego bloga i Pana Rekju z bloga Mukiego. Niby różni, a jednak równie mało zrozumiali/zagmatwani w odbiorze, obaj piszą z Niemiec. Nick Rekju to taki drugi biegun Mukiego, taki dla kontrastu, dla podniesienia rangi intelektu gospodarza, w sumie jeden, a dwóch, a może i więcej się zdarzało?
      Czy tu też podobne metody, czy tylko przypadek? szkoda czasu na dochodzenie, net rządzi się swoimi chorymi prawami.

  25. kacha1 pisze:

    No dobra. to puszczę trochę czerniakowskiej „farby”….
    Co sądzicie Państwo o profesorze Vetulianim z Krakowa?

  26. trelemorele pisze:

    JESTEM pisze:
    Grudzień 31, 2015 o 17:06
    ________________________
    JESTEM, bycie w licznym, skonfliktowanym towarzystwie poza mną od iluś lat.
    Teraz żyję bardziej swoim życiem i to daje mi święty spokój.
    Możesz to nazywać wywyższaniem się, nie każdego stać na taki krok, jestem dumna, że dałam radę.
    Przez to jestem lepsza dla siebie i swoich bliskich, tych którym prawdziwie na mnie zależy. Reszta mnie mało albo wcale obchodzi.
    Całkiem serio biorę pod uwagę, że ja to ty, ale to nie znaczy, że mam przeżywać i litować się nad każdym…nie dajmy się zwariować🙂

    • JESTEM pisze:

      „Teraz żyję bardziej swoim życiem i to daje mi święty spokój.”

      No to wspaniale.

      „Możesz to nazywać wywyższaniem się, nie każdego stać na taki krok, jestem dumna, że dałam radę.”

      Życia swoim życiem nie uważam za wywyższanie się.

      „Przez to jestem lepsza dla siebie i swoich bliskich, tych którym prawdziwie na mnie zależy. Reszta mnie mało albo wcale obchodzi.”

      I wspaniale.

      „Całkiem serio biorę pod uwagę, że ja to ty, ale to nie znaczy, że mam przeżywać i litować się nad każdym…nie dajmy się zwariować🙂 „

      Czy ja cokolwiek o litowaniu się nad innymi pisałam? Nie. Pisałam o czymś innym. Trelemorelere, potrzebne są nam różne doświadczenia.🙂 I widać tobie potrzebne jest takie, w którym… jesteś dumna, że dałaś radę.🙂
      No to gratuluję.

    • Teresa Chacia pisze:

      Trelemorele coś w tym jest. W moim przypadku wszyscy odpadli. Zostałam tylko ja z mężem i córkami. Ale że i oni nie rozumieją że można się tak bardzo zmienić to szukałam w internecie kogoś z kim można się podzielić tym co czuję. Ale sama widzisz nic z tego. Już od dawna czułam że muszę zostać całkowicie sama nie rozumiem tylko dlaczego. Przeszłam już wszystko szukając na „duchowych” blogach bratniej duszy poprzez cheopsy krystal złote ery majów i Kotwicką mukiego arony opolczyki Białczyńskich Ozyrys Livię Jestem Margo czy Marię Siolę A58 zmiany na ziemi inne medium itp i to co na początku wydawało się tym odpowiednim to później okazywało się klapą. Kiedyś ktoś co więcej widzi na moje pytanie jaką mam misję powiedział ” po podróżach Indie Tybet Meksyk (teraz już wiem że chodziło o podróże świadomości) moją misją jest powrót do swoich bliskich”. A ja jeszcze chciałam choć w małym stopniu pomóc przebudzeniu ludzkości (dlatego to moje pisanie wierszem i nie wdawanie się w dyskusje). Ja czuję że jestem takim lustrem i w mojej obecności ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicze . Tak było w realu i tak na forach gdzie na początku odważyłam się pisać (na początku pełna ignorancja a później musiałam uciekać). Na tym blogu też na początku achy i ochy a teraz bo piszę prozą i niezgodnie z duchem tego bloga to widzisz jak się dla mnie kończy.

      • siola pisze:

        Widzialem Plakat w Dreznie na alternatywnych demonstrowaniu ,widocznie dostali pomoc z Wroclawie ali Krakowa bo tekst byl Taki.”Wirr ist das Volk”.Na plakacie z malej litery v a tu maszyna nie pozwala.
        Wiec Tereniu nie zrazaj sie juz na poczatku drogi bo koniec drogi tej daleko.
        Od tak to jak z wierzami kosciola co z dziecinstwa pozostaly ,jak sie okazalo to ze wzgorza wroninskiego go widzialem.Z Zakrzowem Luca miala powiazania i Rybna pod Tarnowskimi Gorami ,na poczatku drogi nie wiedzial ja co je grane.Jakis dziwnym cudem ktos sie staral dziecinstwa pamiec mi wymazac,jakby nie te sruby w mych oponach to nie szukal Tego dlaczego.A tak jakos dziwnie Rciborz ,Tworkow,Kietrz,Boboluszki,Ketrzyn,Makow ,wszystko jakos dziwnie powiazane a klucz do tego Kamieniecki zamek.Pytanie dlaczego ktos tak duzo zadal sobie trudu by ukryc moje pochodzenie i ten brak wspomnien z dziecinstwa tylko przeblyski ,wierza z kosciola widziana ze wzgorza,ruda lisia Kita ,rajskie jablka ,smutek samotnego wilka co go glos kobiety z oddali wola.
        hIACYNT =jACEK a co mnie do tego od pytanie ano kamien ,przylatujesz na Nelken planete przez Magiel cie puszczaja i mowia ze test skonczony.
        Swiatlo przez przedpokoj idzie a ty nie masz juz w sobie ani bolu ani strachu ,zadajesz sobie teraz juz tylko pytanie a coz bedzie znowu teraz.
        Nie beda tobie juz teraz straszne nawet beczki ognia jak poleca tobie prosto ze wzgorza na twa glowe.
        Poszedl ja poszukac kamienia do ostowego ja potoku,znalazl ja tam prosty szary kamien co mial ksztalt chelmskiego wzgorza .Coz dobry bedzie by polorzyc na kiszonej kapuscie.
        Polozyl ja ten szare kamien na oknie z tylu za plecami ,jak zasalem lekko cos od kamienia jakby piorun przez mnie przeszlo .Coz kamien mam ja dalej w domu co rok jak kapuste kisze to na gore jako obciazenie wkladam.Coz piorunami juz nie rzuca od juz sie uspokoil.
        Arnold Hiari symdrom mam jakies dziwne odczucie ze jak zaatakowali Danusie to chyba dla swej obrony sama cysty potworzyla,by zablokowac uklad nerwowy,tak jakby stworzyla samoobrone by pamieci nie tracic,jakby przecial kabel telefoniczny.
        Uroczystosci na jakims zamku ,przyjechalem z Danusia na wozku i zostawilem ja pod opieka kogos znajomego.Sam mialem jeszcze cos zalatwic ,udalem sie do pojazdu co byl sterowany moimi myslami,popatrzylem do gory na niebo bylo zaslane Cale swiatlami a moze pojazdami.Po powrocie ktos kto sie mial Danusia opiekowac Dostal rugi ,bo zamiast sie nia opiekowac szukal zaczepki.
        Wszystkim dobrego slizgu w Nowy Rok ale bez polamania nogi.
        Oby Mist was nie przesladowal ale by wam zawsze towarzyszylo dobre slowo.
        Bo czas jest juz Taki ze znikna z ziemi Pustaki ,chocby na to jeszcze nie wygladalo.
        Niespodzianka,Niespodzianka dla karzdego od poranka.

      • trelemorele pisze:

        „Trelemorele coś w tym jest. W moim przypadku wszyscy odpadli. Zostałam tylko ja z mężem i córkami. Ale że i oni nie rozumieją że można się tak bardzo zmienić to szukałam w internecie kogoś z kim można się podzielić tym co czuję. Ale sama widzisz nic z tego. Już od dawna czułam że muszę zostać całkowicie sama nie rozumiem tylko dlaczego.”
        _______________________________________
        Niewątpliwie coś w tym jest Pani Tereso.
        Człowiek przychodzi na ten nieznany sobie świat gdzie wszystko poukładane wg norm i zasad. Dzieciństwo, szkoły, praca, mąż/żona, dzieci, potem wnuki, starość i na koniec śmierć. Wszystko poza starością i śmiercią wydaje się być piękne i upragnione, ale czy na pewno takie jest?
        Ludzie wybierający samotny tryb życia są postrzegani jako dziwacy, mniej wartościowi. Ta opinia nie dotyczy jednak duchownych. Dlaczego od zawsze duchowni preferowali samotne życie i jednocześnie byli zawsze postrzegani za mądrzejszych od przeciętnego człowieka?

        Już od dawna czuła Pani, że musi zostać sama. Dlaczego tak? Nie wiem tego.
        Ale może ta samotność jest Pani do czegoś ważnego potrzebna. Samotność zwłaszcza ta z wyboru, nie z konieczności może przynieść Pani taki specjalny stan umysłu, wyciszenie, może przygotowanie do przeżycia jakiegoś specjalnego doświadczenia?
        Umiejętność samotnego życia, radowanie się pełną wolnością, spokojem, ciszą przy jednoczesnym poczuciem bezpieczeństwa, to bardzo szczególna sytuacja do której dążą ludzie prawdziwie mądrzy, nie ulegający ziemskiej propagandzie🙂

        • JESTEM pisze:

          Teresa Chacia:
          „Trelemorele coś w tym jest. W moim przypadku wszyscy odpadli. Zostałam tylko ja z mężem i córkami. Ale że i oni nie rozumieją że można się tak bardzo zmienić to szukałam w internecie kogoś z kim można się podzielić tym co czuję. Ale sama widzisz nic z tego. Już od dawna czułam że muszę zostać całkowicie sama nie rozumiem tylko dlaczego.

          Rozumiem cię, Tereso. Mam podobne doświadczenia za sobą. Dla mnie było najważniejsze to właśnie: zrozumieć, dlaczego,

          trelemorele:
          „Ale może ta samotność jest Pani do czegoś ważnego potrzebna. Samotność zwłaszcza ta z wyboru, nie z konieczności może przynieść Pani taki specjalny stan umysłu, wyciszenie, może przygotowanie do przeżycia jakiegoś specjalnego doświadczenia?
          Umiejętność samotnego życia, radowanie się pełną wolnością, spokojem, ciszą przy jednoczesnym poczuciem bezpieczeństwa, to bardzo szczególna sytuacja do której dążą ludzie prawdziwie mądrzy, nie ulegający ziemskiej propagandzie🙂 „

          No cóż, „podpisuję się” pod tymi słowami mądrości.😉

          p.s. Też tę noc spędzam w domu, w ciszy i spokoju, w radości…
          ale może wybiorę się później na jakiś dłuższy spacer.🙂
          No to… do spotkania w nowym roku.

      • Teresa Chacia pisze:

        I tak teraz dzięki Ifrytowi chyba zrozumiałam dlaczego mam być sama. Bo to każdy z obecnych w moim życiu czy w realu czy w wirtualu będzie się starał mieć wpływ na to co piszę co robię co mówię bo tylko on wie co jest dla niego dobre więc musi być dobre dla wszystkich i nigdy nie mogę być sobą bo jeżeli chcę kontaktów z innymi to muszę się dostosować do nich. Tak więc skoro nie chciałam się dostosować to wszyscy odpadli. Nie mówcie mi tylko że można się pięknie różnić. Kiedyś tak myślałam a teraz już jestem pewna że tak się nie da żyć. Każdy nawet nieświadomie i w dobrej wierze będzie się starał przeciągnąć na swoją stronę. Ifryt dzięki.

  27. trelemorele pisze:

    „Oczywiście, zło nie istnieje bez dobra i dobro nie istnieje bez zła. Są współzależne od siebie.🙂 ”
    ________________________________
    Wolę życie wśród tylko dobrych ludzi.
    Wielu ludzi godzi się żyć obok psychopatów, może chcieliby inaczej, ale nie mają możliwości wyeliminowania psychopaty bo to często wiąże się z nowym miejscem zamieszkania. Cierpią więc po cichu, a głośno twierdzą, ze taka normalność dla wszystkich, że psychopata też istota boska i należy tolerować i kochać🙂 wielka głupota i tyle

  28. trelemorele pisze:

    Szczęśliwego Nowego Roku

    i w towarzystwie samych dobrych ludzi🙂
    bo tylko wśród takich można być szczęśliwym🙂

    • JESTEM pisze:

      Zatem życzę tobie miłego świętowania bycia dobrą wśród dobrych ludzi.🙂

      • trelemorele pisze:

        Dzisiaj nie świętuję jakoś specjalnie.
        Sami we dwoje, bez szampana, bo nie przepadamy…ale na pewno będzie miło jak zwykle.
        Czy ktoś z was dzisiejszy wieczór spędza w domciu?

        • Mezamir pisze:

          Ja🙂

        • Mezamir pisze:

          Ja piję sok z kiszonych buraków domowej roboty😀

          • trelemorele pisze:

            hehehe…to my podobnie, też czerwony sok ale z winogron
            napój przeleżał parę ładnych lat, mimo to smakuje wyśmienicie🙂

        • Dawid56 pisze:

          Tak, ja też przy brydżu z dziadkiem🙂. jednak z szampanem i piwem🙂

          • margo0307 pisze:

            Mezamir pisze:
            „Ja piję sok z kiszonych buraków domowej roboty😀 „

            trelemorele pisze:
            „…to my podobnie, też czerwony sok ale z winogron.. 🙂 „

            Dawid56 pisze:
            „.. ja też przy brydżu z dziadkiem🙂. jednak z szampanem i piwem🙂 „
            ~~~~~~~~~~
            Witajcie Kochani w Nowym 2016 Roczku 🙂
            Ja wypiłam o północy dwie lampki szampana – witając Nowy Rok i… skończyło się moje świętowanie, bo… padłam… i o pierwszej już smacznie spałam…😀

  29. trelemorele pisze:

    „Rozwój duchowy nie oznacza bycia dupowatym i słabym.
    Machanie kwiatkami do wrogów jest dobre dla hipisów na kwasie🙂
    Mnisi z Szaolin byli mistrzami sztuk walki bo wiedzieli że tam gdzie jest duchowość
    pojawiają się szkodniki próbujący ją zniszczyć i dlatego trzeba być wojownikiem
    o wiele lepszym niż szkodniki🙂

    Tylko nasi wrogowie popularyzują wśród nas słabość i bezbronność
    bo dzięki temu stajemy się dla nich łatwym celem.
    Nasz wróg nigdy nie będzie dbał o naszą formę i zdrowie
    będzie nas uczył jak być biernym,słabym,pokornym,poddanym
    i najlepiej klęczącym .
    __________________________
    i znów z przyjemnością przyznaje ci rację🙂

    • Ifryt pisze:

      Trelemorelko a kto to wogule napisał? Bo w sumie też się zgadzam.

      • trelemorele pisze:

        Mezamirek takie coraz to fajniejsze rzeczy pisze, a ja podziwiam
        i cieczy mnie to, że i ty się z nim zgadzasz🙂

        • Ifryt pisze:

          Dziękuje Trelemorelko, jak jest dużo się połapać😀
          Ja się często nie zgadzam z Mezamirem, ale w pewnych(ważnych) kwestiach to ZAWSZE🙂

    • Mezamir pisze:

      Ostatni wpis w tym roku więc chciałbym żeby był wyjątkowy
      dlatego wrzucam fragment naszej indo-europejskiej filozofii
      fragment myśli wedyjskiej o tym czym jest walka z wrogiem etc

      01.26 Z miejsca pomiędzy obu armiami Arjuna mógł zobaczyć swoich ojców, dziadków, nauczycieli, wujów, braci, synów, wnuków, przyjaciół, jak również teściów i wszystkich sympatyków.

      01.27 I ujrzawszy wszystkich swoich różnych przyjaciół i krewnych, Arjuna – syn Kunti, napełnił się współczuciem i przemówił w ten sposób.

      01.28 Arjuna rzekł: Mój drogi Krsno, widząc swoich przyjaciół i krewnych, wszystkich tak rozpalonych duchem walki, czuję drżenie w kończynach mego ciała, a suchość trawi mi usta.

      01.29 Całe moje ciało drży i jeżą mi się włosy. Mój łuk Gandiva wyślizguje mi się z rąk, a skóra moja płonie.

      01.30 Nie jestem w stanie pozostać tutaj ani chwili dłużej. Zapominam się i czuję zawrót głowy. Przeczuwam jedynie zło, o zabójco demona Keśi.

      01.31 Nie rozumiem, jakież to dobro może wyniknąć z zabicia moich własnych krewnych w tej walce ani nie mogę, mój drogi Krsno, pragnąć zwycięstwa, królestwa ani szczęścia.

      01.32-35 O Govindo, jakież znaczenie może mieć dla nas królestwo, szczęście albo nawet samo życie, gdy ci wszyscy, dla których możemy tego pragnąć, zgromadzili się tutaj, na tym polu bitwy? O Madhusudano, kiedy nauczyciele, ojcowie, synowie, dziadkowie, wujowie, teściowie, wnuki, szwagrowie i wszyscy krewni gotowi są oddać swoje życie i własność, i stoją teraz oto przede mną, dlaczego mamże pragnąć ich śmierci, nawet chociaż w przeciwnym wypadku oni mogliby zabić mnie? O żywicielu wszystkich stworzeń, nie jestem gotów walczyć z nimi, nawet w zamian za wszystkie trzy światy, nie mówiąc już o ziemi. Jaką przyjemność będziemy mieli z zabicia synów Dhrtarastry?

      01.36 Skalamy się grzechem, jeśli zgładzimy takich napastników. Nie przystoi nam zabijać synów Dhrtarastry i naszych przyjaciół, o Krsno. Cóż przez to zyskamy, o mężu bogini szczęścia, jakże bodziemy mogli być szczęśliwi, zabiwszy naszych własnych krewnych?

      01.36 Znaczenie: Według wskazówek wedyjskich jest sześć rodzajów napastników:
      (1) podający truciznę;
      (2) podpalacz domu;
      (3) atakujący z bronią śmiertelną;
      (4) rabujący bogactwa;
      (5) zajmujący obcy ląd;
      (6) porywacz żon.
      Tacy napastnicy mają być natychmiast zabijani i nie ma za to grzechu. Zabijanie takie przystoi zwykłemu człowiekowi, ale Arjuna nie był zwykłą osobą. Był świętobliwy z natury i dlatego chciał postąpić z nimi odpowiednio do tej cechy. Ten rodzaj świętości nie jest jednak odpowiedni dla ksatriyów. Owszem, człowiek odpowiedzialny za administrację państwem powinien być świętobliwy, ale jednak nie może być tchórzem. Na przykład Pan Rama był tak święty, że ludzie nawet dzisiaj pragną mieszkać w Jego królestwie (rama-rajya), ale Pan Rama nigdy nie okazał się tchórzem. Ravana był napastnikiem w stosunku do Ramy, ponieważ porwał Jego żonę Sitę, i jak wiemy, Pan Rama dał mu wystarczającą nauczkę, nie mającą sobie równej w historii świata. W przypadku Arjuny jednakże należy wziąć pod uwagę to, że miał on do czynienia z napastnikami szczególnego rodzaju, mianowicie ze swoim własnym dziadkiem, swoim nauczycielem, przyjaciółmi, synami, wnukami itd. Stąd owo mniemanie, że nie powinien być tak bezwzględny jak by to było konieczne w stosunku do zwykłych napastników. Poza tym, święte osoby powinny wybaczać. Takie zalecenia dla świętych osób są bardziej istotne niż jakakolwiek potrzeba polityczna. Zamiast zabijać swoich krewnych z politycznych powodów, lepiej byłoby wybaczyć im, kierując się religią i zasadami świętości. Zatem nie uważał takiego zabijania, w imię tymczasowego szczęścia materialnego, za korzystne. Przede wszystkim, królestwo i przyjemności czerpane z niego nie są czymś stałym, więc dlaczego miałby narażać życie i ryzykować zbawieniem, zabijając swoich powinowatych? Nazwanie Krsny „Madhavą”, czyli mężem bogini szczęścia, jest również znaczące w tym związku. Arjuna chce tutaj zwrócić uwagę Krsnie, że jako mąż bogini szczęścia nie powinien On nakłaniać go do zajmowania się sprawą, która ostatecznie doprowadzi do nieszczęścia.

      01.37-38 O Janardano, ludzie ci, opanowani przez chciwość, nie widzą niczego złego w zabiciu rodziny ani w kłótni z przyjaciółmi, ale dlaczego my, wiedzący że unicestwienie rodziny jest zbrodnią, mielibyśmy tutaj splamić nasze serca?

      01.41 Kiedy wzrasta niepożądana populacja, tworzą się piekielne warunki, zarówno dla rodziny, jak i dla niszczycieli tradycji rodzinnej. W takich skorumpowanych rodzinach nie dba się już więcej o ofiarowywanie wody i pożywienia dla przodków, którzy wskutek tego upadają.

      01.45 Lepiej byłoby dla mnie, by synowie Dhrtarastry, z orężem w ręku, zabili mnie nieuzbrojonego i nie stawiającego oporu na polu walki.

      01.46 Sanjaya rzekł: Przemówiwszy w ten sposób na polu walki, Arjuna odłożył swój łuk i strzały, i usiadł w rydwanie, przepełniony żalem.

      02.02 Najwyższa Osoba Boga rzekł: Mój drogi Arjuno, jak to się stało, że opadły cię te nieczyste myśli? Nie przystoją one człowiekowi, który zna prawdziwą wartość życia. Nie prowadzą one na wyższe planety, ale do utraty czci.

      02.03 O synu Prthy, nie poddawaj się tej hańbiącej niemocy. Nie przystoi to tobie. Porzuć tę małostkową słabość serca i powstań, pogromco wroga.

      02.04 Arjuna rzekł: O zabójco wrogów, o zabójco Madhu, jakże mogę godzić strzałami i występować w walce przeciwko osobom takim jak Bhisma i Drona, którzy godni są mojej czci.

      02.11 Błogosławiony Pan rzekł: Mówiąc wielce uczenie opłakujesz to, co nie jest warte rozpaczy. Mędrzec bowiem nie rozpacza ani nad żywym, ani nad umarłym.

      02.12 Nie było bowiem nigdy takiej chwili, w której nie istniałbym Ja, ty, czy wszyscy ci królowie; ani też w przyszłości żaden z nas nie przestanie istnieć.

      02.13 Tak jak wcielona dusza bezustannie wędruje w tym ciele, od wieku chłopięcego, poprzez młodość aż do starości, podobnie przechodzi ona w inne ciało po śmierci. Zmiany takie nie zwodzą osoby zrównoważonej.

      02.16 Ci, którzy są prorokami prawdy, stwierdzili, że w nieistniejącym (materialnym ciele) nie ma trwałości, a to co istnieje (dusza) – nie ulega zmianie. Prorocy prawdy stwierdzili to, studiując naturę obu.

      02.17 Wiedz, że to co przenika całe ciało, nie podlega zniszczeniu. Nikt nie jest w stanie zniszczyć wiecznej duszy.

      Upanisad (5.9):

      balagra-śata-bhagasya śatadha kalpitasya ca
      bhago jivah sa vijneyah sa canantyaya kalpate

      „Jeśli podzielić czubek włosa na sto części i następnie każdą z takich części na dalsze sto części, to każda z nich będzie miarą wielkości duszy.” Tak samo przedstawia to Bhagavatam:

      keśagra-śata-bhagasya śatamśah sadrśatmakah
      jivah suksma-svarupo ‚yam sankhyatito hi cit-kanah

      „Istnieje niezliczona ilość cząsteczek atomów duchowych, równych rozmiarami jednej dziesięciotysięcznej części czubka włosa.”

      02.18 Materialne ciało niezniszczalnej, bezgranicznej i wiecznej żywej istoty nieuchronnie ulega zniszczeniu; dlatego walcz, o potomku Bharaty.

      02.19 Kto myśli, że żywa istota jest zabójcą albo że jest zabijana, ten nie posiada wiedzy, ponieważ dusza ani nie zabija, ani nie jest zabijana.

      02.20 Dla duszy nie ma narodzin ani śmierci. Nie powstała ona, nie powstaje, ani też nie powstanie. Jest nienarodzoną, wieczna zawsze istniejącą, nigdy nie umierającą i pierwotną. Nie ginie, kiedy zabijane jest ciało.

      02.21 O Partho, jak może ten, który wie, że dusza jest niezniszczalna, nienarodzona, wieczna i niezmienna, zabić kogokolwiek albo nakłonić kogokolwiek do zabicia?

      02.23 Nigdy i żadną bronią nie można duszy pocić na kawałki. Ani ogień nie może jej spalić, ani woda zamoczyć, ani też nie może wysuszyć jej wiatr.

      02.25 Dusza ta jest niewidzialna, niepojęta, stała i niezmienna. Wiedząc to, nie powinieneś rozpaczać z powodu ciała.

      02.26 Jeśli jednak myślisz, że dusza (czyli symptomy życia) nieustannie rodzi się i na zawsze umiera, i tak nie masz powodu do rozpaczy, o potężny.

      02.27 Dla tego, kto się narodził, śmierć jest pewna, a dla tego, kto umarł, nieuniknione są narodziny. Nie powinieneś zatem rozpaczać, lecz niezawodnie wypełniać swoje obowiązki.

      02.28 Wszystkie stworzone istoty pozostają niezamanifestowane w swoich początkach, manifestują się w okresie środkowym, a po unicestwieniu wracają do stanu niezamanifestowanego. Na cóż więc zda się rozpacz?

      02.29 Niektórzy patrzą na duszę jako zadziwiającą, niektórzy opisują ją jako zadziwiającą, niektórzy słuchają o niej jako zdumiewającej, podczas gdy inni, nawet usłyszawszy o niej, nie są wcale w stanie jej zrozumieć.

      02.31 Biorąc pod uwagę swój specyficzny obowiązek ksatriyi, powinieneś wiedzieć, że nie ma dla ciebie lepszego zajęcia niż walka według religijnych zasad. Nie powinieneś zatem wahać się!

      02.31 Znaczenie: Z czterech porządków organizacji społecznej, porządek drugi, którego zadaniem jest administracja, nazwany jest ksatriya. Ksat oznacza: ranić, zadawać ból, przynosić szkodę. Ten, kto chroni od zadawania bólu i wyrządzania szkody, nazywany jest ksatriyą (trayate – chronić, bronić). Ksatriyowie uczyli się zabijać w lesie. Ksatriya udawał się do lasu i tam stawał gwarzą w twarz z tygrysem, aby walczyć z nim swoim mieczem. Jeśli tygrys został zabity, był palony zgodnie z królewskim zwyczajem. Zwyczaj ten zachował się do dnia dzisiejszego wśród królewskich ksatriyów w stanie Jaipur. Ksatriyowie są specjalnie przysposobieni do próby sił i zabijania, ponieważ przemoc w sprawie religii jest czasami czynnikiem koniecznym. Dlatego ksatriyowie nigdy nie powinni bezpośrednio przyjmować sannyasy (wyrzeczonego porządku życia). Łagodność w polityce może być dyplomacją, ale nigdy nie jest środkiem ani zasadą.

      02.33 Jeśli jednak nie spełnisz swego religijnego obowiązku walki, wtedy z pewnością dopuścisz się grzechu, jako że zlekceważysz swoje obowiązki. W ten sposób stracisz też sławę wojownika.

      02.38 Walcz przez wzgląd na samą walkę tylko, nie biorąc pod uwagę szczęścia czy nieszczęścia, straty czy zysku, zwycięstwa albo klęski – a działając w ten sposób, nigdy nie popełnisz grzechu.

      02.39 Jak dotąd, opisałem ci tę wiedzę poprzez analityczne studia. Teraz wyjaśnię ci ją w kategorii działania wolnego od rezultatów karmicznych. O synu Prthy, jeśli będziesz działał w takiej wiedzy, będziesz mógł wyzwolić się z niewoli pracy.

      http://biblioteka.nama-hatta.pl/bg/bg_r2.htm

      W Czwartym Rozdziale Gity (4.l-3) Pan mówi:

      imam vivasvate yogam proktavan aham avyayam
      vivasvan manave praha manur iksvakave ‚bravit

      evam parampara-praptam imam rajarsayo viduh
      sa kaleneha mahata yogo nastah parantapa

      sa evayam maya te ‚dya yogah proktah puratanah
      bhakto ‚si me sakha ceti rahasyam hy etad uttamam

      Pan informuje tutaj Arjunę, że Bhagavad-gita została po raz pierwszy przekazana bogu słońca, bóg słońca wytłumaczył ją Manu, z kolei Manu wytłumaczył ją Iksvaku, i w ten sposób, poprzez sukcesję uczniów, poprzez kolejnych jej mówców, przekazywany był ten system yogi. Jednak, z biegiem czasu, przekaz ten został przerwany i znajomość tego systemu zaginęła. Wskutek tego Pan musiał powtórzyć Bhagavad-gitę raz jeszcze, tym razem do Arjuny na polu bitewnym Kuruksetra.

      Pan mówi tutaj wyraźnie Arjunie, że czyni go pierwszym odbiorcą tej wiedzy w nowej parampara (sukcesji uczniów), ponieważ stara sukcesja została przerwana. Dlatego życzeniem Pana było ustanowienie następnej sukcesji (parampara), która kontynuowałaby linię myślenia idącą od boga słońca do innych.

      Iśvara, Najwyższy Pan, jest obdarzony najwyższą świadomością. Jivy, czyli żywe istoty, będąc cząstkami Najwyższego Pana, są również świadome.

      Różnica pomiędzy jivą a iśvarą zostanie wytłumaczona w Trzynastym Rozdziale Bhagavad-gity. Pan jest ksetra-jna, czyli świadomy, tak jak świadoma jest żywa istota, ale żywa istota jest świadoma tylko swojego indywidualnego ciała, podczas gdy Pan jest świadomy wszystkich ciał. Ponieważ przebywa On w sercu każdej żywej istoty, jest On świadomy mechanizmu psychicznego poszczególnych jiv. Nie powinniśmy o tym zapominać. Wytłumaczone zostało również to, że Paramatma, Najwyższa Osoba Boga, przebywa w sercu każdego jako iśvara (kontroler) i daje wskazówki żywej istocie, aby postępowała ona zgodnie ze swoimi pragnieniami.

      W najwyższym stopniu świadomy iśvara podobny jest do żywej istoty pod tym względem, że zarówno świadomość Pana, jak i świadomość żywej istoty są transcendentalne. Świadomość nie jest produktem związków materii. Jest to błędna idea. Bhagavad-gita nie potwierdza teorii mówiącej, że świadomość rozwija się w pewnych warunkach, w których materia tworzy związki. Świadomość może być fałszywie odzwierciedlona przez warunki materialne, tak jak światło przenikające przez kolorowe szkło może wydawać się być pewnego koloru.

      Gdy jesteśmy skażeni materialnie, jesteśmy nazywani „uwarunkowanymi”. Fałszywa świadomość manifestuje się w ten sposób, że odnosimy wrażenie, że jesteśmy produktami natury materialnej. Jest to nazywane fałszywym ego. Ten, którego myśli skupiają się wokół cielesnej koncepcji życia, nie może zrozumieć swojego położenia.

      Czym jest ta świadomość? Ta świadomość to: „Ja jestem.” Więc czym ja jestem? W nieczystej świadomości „ja jestem” oznacza, że „ja jestem panem wszystkiego, co znajduje się w zasięgu mojego wzroku. Ja jestem podmiotem radości.” Świat się kręci, ponieważ każda żywa istota myśli, że ona jest panem i stworzycielem tego świata materialnego. Świadomość materialna dzieli się na dwie kategorie psychiczne. Jedna, że ja jestem stworzycielem, i druga: ja jestem podmiotem radości. W rzeczywistości stworzycielem, jak i podmiotem radości jest Najwyższy Pan, a żywa istota, będąc integralną cząstką Najwyższego Pana, nie jest ani stworzycielem, ani podmiotem radości, lecz współdziałającym. Jest ona stworzonym i jest przedmiotem radości.

      Bhagavad-gita tłumaczy również to, w jaki sposób Krsna działa poprzez Swoje różne moce. Ten świat zjawiskowy, czyli świat materialny, w którym jesteśmy umieszczeni, również jest kompletny w sobie, ponieważ dwadzieścia cztery elementy, z których ten materialny świat zamanifestował się czasowo, są – według filozofii Sankhya – całkowicie przystosowane do produkcji kompletnych środków potrzebnych do jego utrzymania. Nie ma w nim nic zbędnego ani niczego nie brakuje. Ta tymczasowa manifestacja ma swój własny czas, ustalony przez energię najwyższej całości, i kiedy czas jej wypełni się, zostanie unicestwiona przez kompletną aranżację kompletnego.

      Cała wiedza wedyjska jest nieomylna i Hindus przyjmuje tę wiedzę jako kompletną i nieomylną. Na przykład łajno krowie jest odchodem zwierzęcia, a według smrti, czyli zaleceń wedyjskich, jeśli ktoś dotknie odchodów zwierzęcia. musi wziąć kąpiel, aby się oczyścić. Ale w pismach wedyjskich łajno krowie jest uważane za czynnik oczyszczający. Ktoś może uważać to za sprzeczność, ale w Indiach nie będzie budzić to sprzeczności, albowiem jest to nakaz wedyjski, który przyjmuje się bez żadnych komentarzy. I rzeczywiście, przyjmując to, nie popełni się błędu. Współczesna nauka udowodniła, że łajno krowie zawiera wszelkie własności antyseptyczne. Wiedza wedyjska jest kompletna i doskonała, gdyż jest ona ponad wszelkimi wątpliwościami i błędami, a Bhagavad-gita jest esencją całej wiedzy wedyjskiej.

      Wiedza wedyjska nie jest przedmiotem badań. Nasze prace badawcze są niedoskonałe, ponieważ badamy przedmioty niedoskonałymi zmysłami.

      Osoba tego doczesnego świata,posiada cztery wady:

      (1) na pewno popełnia błędy
      (2) niezmiennie ulega złudzeniu,
      (3) ma skłonności do oszukiwania innych,
      (4) jest ograniczona przez niedoskonałe zmysły.

      Z tymi czterema niedoskonałościami nie można udzielać doskonałych informacji o wszechprzenikającej wiedzy.

      Wiedza wedyjska nie pochodzi od ułomnych żywych istot.

      Początkowo Arjuna zadecydował, że nie będzie walczył w bitwie na Polu Kuruksetra. Była to jego własna decyzja. Arjuna powiedział Panu, że nie mógłby cieszyć się królestwem po zabiciu swoich krewnych. Decyzja ta oparta była na cielesnej koncepcji życia, ponieważ uważał on, że jest tym ciałem materialnym, a osoby spokrewnione z jego ciałem – to jego bracia, siostrzeńcy, szwagrowie; dziadkowie itd. Zatem chciał zadowolić pragnienia związane z ciałem. Pan wygłosił Bhagavad-gitę dlatego, aby zmienić jego zdanie, i w końcu Arjuna decyduje się walczyć pod kierunkiem Pana, mówiąc, karisye vacanam tava: „Postąpię zgodnie z Twoją wolą.”

      Przeznaczeniem ludzi w tym świecie nie jest życie w niezgodzie jak psy i koty. Człowiek musi być inteligentny, aby zdać sobie sprawę z wagi ludzkiego życia i nie godzić się na postępowanie, które można przypisać zwykłemu zwierzęciu. Istota ludzka powinna uświadomić sobie cel ludzkiego życia i tego uczy cała literatura wedyjska, a esencja tej wiedzy zawarta jest w Bhagavad-gicie. Literatura wedyjska jest przeznaczona dla istot ludzkich, nie dla zwierząt. Zwierzęta mogą zabijać inne zwierzęta i nie ma mowy o grzechu z ich strony, ale jeśli człowiek zabije zwierzę, aby zadowolić swój niekontrolowany smak, musi on ponieść odpowiedzialność za złamanie praw natury. Bhagavad-gita wyraźnie tłumaczy, że są trzy rodzaje postępowania zgodne z różnymi gunami natury materialnej: postępowanie w dobroci, pasji i ignorancji. Podobnie, istnieją trzy rodzaje pożywienia: pożywienie odpowiadające gunom: dobroci; pasji i ignorancji. Wszystko to zostało wyraźnie opisane i jeśli zrobimy właściwy użytek z pouczeń Bhagavad-gity, wtedy całe nasze życie oczyści się i ostatecznie będziemy mogli osiągnąć przeznaczenie, które znajduje się poza tym materialnym niebem (yad gatva na nivartante tad dhama paramam mama).

      To przeznaczenie nazywane jest niebem sanatana, wiecznym niebem duchowym. Wiemy, że w tym materialnym świecie wszystko jest przemijające. Powstaje, istnieje przez pewien czas, wytwarza jakieś produkty uboczne, słabnie i następnie ginie. Takie jest prawo materialnego świata, obojętnie czy użyjemy jako przykładu tego ciała, czy jakiegoś owocu, czy czegokolwiek. Ale poza tym przemijającym światem istnieje inny, o którym posiadamy informacje. Ten świat jest innej natury, która jest sanatana, wieczną. Również jiva opisana została jako sanatana (wieczna)

      Angielskie słowo „religia” różni się nieco od sanatana-dharmy. Religia zawiera idee wiary, a wiara może się zmieniać. Ktoś może wierzyć w określony proces i może zmienić swoją wiarę i przyjąć inną, ale sanatana-dharma odnosi się do takiego zajęcia, którego nie można zmienić. Na przykład nie można wody pozbawić płynności ani ognia pozbawić ciepła.

      Wiara religijna nie sanatana może mieć jakiś początek w kronikach ludzkości, ale nie ma początku historii sanatana-dharmy, ponieważ ta przynależy wiecznie żywym istotom. Jeśli chodzi o żywą istotę, autorytatywne śastra oznajmiają, że nie ma ona ani narodzin, ani śmierci. Bhagavad-gita informuje, że żywa istota nigdy nie rodzi się ani nigdy nie umiera. Jest ona wieczna i niezniszczalna, i żyje dalej po zniszczeniu jej tymczasowego ciała materialnego. Jeśli chodzi o pojęcie sanatana-dharma, to musimy spróbować zrozumieć pojęcie religii ze znaczenia sanskryckiego źródłosłowu tego pojęcia. Dharma odnosi się do tego, co istnieje nieprzerwanie wraz z danym obiektem. Wiemy, że ciepło i światło istnieją razem z ogniem; bez światła i ciepła słowo „ogień” nie ma znaczenia.
      ____________________________________________________________

      Gdybyśmy się trzymali naszej kultury wedyjskiej,nie musielibyśmy „przyjmować”
      judeo-chrześcijaństwa identycznie jak dzisiaj „przyjmujemy” islam.
      Bylibyśmy dzisiaj innym narodem,niepodległym i suwerennym

      • trelemorele pisze:

        może kiedyś będziemy mogli wrócić do tej naszej pierwotnej kultury, przecież to tylko od nas zależy

      • siola pisze:

        Obojetnie jaki mist przyjmniesz ,mist pozostaje mistem.Wolnosc w kturej nie ma sprzeciwu n, na koniec jak w karzdym religijnym debilizmie ,skacz do studni albo debile tobie dopomoga .I tu nie ma roznicy jak jest debil to w 10 bedzie babe gwalcil bo sam na sam ze soba jest ON w strachu.Coz wali sie jeden mist to ma sie nadzieje ze mozna go zastapic innym by utrzymac niewole.A czlowiek tak naprawde bedzie wolnym jak zrozumie siebie a nie wtedy kiedy Jakis oswiecony mu to powie.Zlo i dobro wcale nie jest przymusem ,wiekszej glupoty o rownowadze nie wymyslil,sami macie w sobie wage by rozwarzyc czy robicie zle czy dobrze.Bo na koncu nie idzie o dusze Zeusa,Odyna czy pioruna albo Buddy ale ale karzdego z was osobna .I wasza sprawa jest to czy bedzieci mowic prawde czy klamac i tu nie pomoga wedy jak palica pusta i nie wie co zle a co dobre.Jeden dupek bozy niech poszuka tak naprawde wiedzy w sobie bo jak sam nie znajdzie to te jego wedy mu tylko pomoga by sie lepiej smazyl.Bo nie zawsze winik z zadania na koncu ksiegi jest dobry ,lepiej sprawdzic i tak naprawde samemu chocby 1000 razy policzyc.Czy slowo pisane czy tez jest mowione swiata tu nie zmieni jesli dla wlasnej korzyysci jest tworzone,licza sie tylko czyny czlowieka i tylko jego czyny a nie te co mu bogi ze swej karty przypisza.Bo kto bez duszy jak Bogowie to i slepy i swego grzechu i swej glupoty nie widzi i mowi zes tys czlowieku winny .Coz Maja w tym tez Bogowie duzo racji bo sami swa dusze co niekturzy sprzedaja by miec dostep do koryta.
        Coz strasza was depopulacja coz niech sie boja sami,bo to bedzie jeden z drugim bozek musial wziasc do reki MIST tyke i przyjdzie jednemu czy drugiemu swoj Mist ta Mist Tyka wyrzucic.Wiec sie z Nowym Godem przyjaciele Mistem nie zamartwiajcie bo kto wiecej Mistu tworzyl ten bedzie mial wiecej do sprzatania .A ze gora Mistu oswieconym na Slezy wyrosla BEDZIE JAK TYM DIABLOM Z LEGENDY ;cieszko ten Mist usunac by do domu swego sie dostac.Bo czasami chodz mysli ze dom jeszcze jego,to sie moze mylic bo jak zdradzil drzwi bez klucza do domu nie otworzy.I przypisywaniem winny innym jak sam Matke ali Ojca zabil nie pomoze ,bo po nocach bedzie jeden z drugim widzial to co zrobil,i niech sie nie cieszy ten co reke czyjas do mordow prowadzil ,bo nie wazne jest az tak ktura reka zabila ale ta co do mordu kierowala.
        Kto wie ze ma Puste Koke ,ten sie nie bedzie niczym martwil.Ale ten kto bedzie mial cos zapisane choc mysli ze przepisal na innego ten tak naprawde bedzie musial szukac rozwiazania tego czego na mlodzil.ONI zrozumieja ta przeslanie bo na tyle sa juz madre dranie,a kto tak naprawde Puste Koke ma w sobie ten nie bedzie sie na mnie gniewal na to co zapisane.Prusy jak to prusy i chodz dziadek za niemca sie uwazal to na szkole pieniadz dawal i zaznaczyl ze tylko dlatego by godziny z polskim byly,coz za to zaplacily mu niebianskie oswiecone dzieci ze trza bylo uciekac.Coz czasami ludzie by swa dusze uspokoic daja wiare tym co broja.Coz ukradnie na socjalu biedak bulke ,pojdzie do ciemnicy siedziec,ukradnie ktos dla bogow miliony to w Brukseli bedzie siedziec z Belgiskimi na piersiach medalami „BOG ZAPLAC”.

        • Maria_st pisze:

          Dzieki siola za te slowa…..

        • Ifryt pisze:

          A ja pujdę pod prąd i napiszę że cała trujka Mezamir-Siola-Marysia jesteście egocentrycznymi prymitywami.
          Zadnej wewnętrznej mocy duchowej tylko recenzje stawiać, co jest dobre a co nie, co jest słuszne a co nie, jakbyście byli Bogami, ale żadne się do tego nie przyzna bo fałszywa skromność zobowiązuje.

          • Maria_st pisze:

            A ja pujdę pod prąd i napiszę że cała trujka Mezamir-Siola-Marysia jesteście egocentrycznymi prymitywami.

            Jeśli Cie to zadowoli moge byc i tym określeniem nazwana..mnie to ani ziębi ani grzeje.

          • Ifryt pisze:

            To była celowa prowokacja, przepraszam Marysiu jeśli Cię uraziłem, na dobrą sprawę są gorsze obelgi niż nazwanie kogoś prymitywem😀
            Interesuje mnie punkt odniesienia dla pewnych poglądów, ja jestem Bogiem albo conajmniej aniołem, jak powiem tak ma być😛
            A wy kim jesteście?

          • Maria_st pisze:

            A wy kim jesteście?

            ja – NIKIM

          • Ifryt pisze:

            I właśnie w tym problem gdyż nie jest to prawdą😉
            Jest to nieprawda 100%,, bo gdy twierdzę że jestem Bogiem to nigdy nic niewiadomo,(wkońcu jestem) ale Ty napewno nikim nie jesteś, bo bym z Tobą nie gadał.

          • Teresa Chacia pisze:

            No właśnie Ifryt bingo bo dopóki każdy z Was będzie się na kimś wzorował kogoś wielbił przed kimś klęczał i po prostu przed kimś się poniżał nigdy nie będzie wielki. A kiedy do każdego wreszcie dotrze że to ja jestem Bogiem i wszystko mogę i każda zmiana jest możliwa w tym zmiana tego świata. Wtedy może w końcu swoją wielkością (bo każdy z Was jest wielki i tylko musicie to uznać) zmienimy ten parszywy świat na taki w którym każdemu będzie się żyło dobrze.

          • Ifryt pisze:

            Teresko to co piszesz to jedno, ale jest jeszcze inna kwestia.
            Chodzi o walkę światła i ciemności, która jest walką Bogów, weszłem w ciemność i widze tam wielu Bogów, im nie zalerzy na chwale czy splędorze, tylko na władzy.
            Taka to ich dojrzałość.

          • Teresa Chacia pisze:

            Ifryt wybacz ale walki bogów to nie moja bajka. Mnie zależy tylko na uciskanym człowieku ( nie piszę o zwykłym normalnym bo znowu sie przyczepicie a kto to jest).

          • Ifryt pisze:

            Taki z Ciebie anioł i już.

        • Mezamir pisze:

          „Jestem tylko myślą – błąkającą się, nikomu niepotrzebną i wyobcowaną świadomością, która snuje się po pustej wieczności.

          … zbiorowiskiem chorób, przybytkiem nieczystości;
          przychodzącym dziś i odchodzącym jutro; powstałym jako proch,
          a odchodzącym jako fetor”.

          • Ifryt pisze:

            To możliwe Mezamirze, o wiele bardziej niż to że Jesteś NIKIM, tylko co warte jest zdanie przybytku nieczystości?
            Co innego zdanie Boga albo chociarz anioła lub demona, ono jest święte, więc jak powiem że przybytek nieczystości ma się przymknąć to tak ma być😛

          • JESTEM pisze:

            Jesteśmy tym, w co wierzymy, że jesteśmy…
            Jesteśmy wszystkim, w co wierzymy, że jesteśmy. Niczym więcej dla naszych umysłów być nie możemy, nawet jeśli jesteśmy czymś znacznie więcej – czymś, co przekracza umysł, co wykracza poza i przenika UMYSŁ… :-D

            Każdy jest taki, jaki i tym, czym… myśli, że jest, nawet jeśli jest czymś innym niż myśli, że jest albo czymś mniej lub więcej…

          • JESTEM pisze:

            „więc jak powiem że przybytek nieczystości ma się przymknąć to tak ma być :P”

            akurat…

          • Ifryt pisze:

            JESTEM a cóż warte zdanie przybytku nieczystości choćby i na własny temat?😛
            To Bóg mówi co jest czym, co jest słuszne a co nie, choćby i Bóg w czowieku.
            No chyba że mamy doczynienia z Bogiem rozmiłowanym w nieczystości.
            Bóg tak kocha brut smród i ubustwo że udaje że nie jest Bogiem, i innym Bogom zabrania się sobą cieszyć w prawdzie.

          • Ifryt pisze:


            „Nie zaprzeczysz mi bo wiem jedno, jak wystrzelony pocisk trafiam w samo sedno”
            Swietny kawałek ze świetnym rymem, i już się tak nie spinajcie ludziska😀

      • marek pisze:

        Doskonałe objaśnienia boga i komentarze do tego .Moim skromnym zdaniem ,dzięki takim św dla niektórych pismom Hitler mógł zagonić hordy Niemców do mordowania nie prawdziwych ludzi , Słowian , żydów i innych opornych podludzi ,Twórcy socjalizmu dali podstawy do zarżnięcia cara no i jeszcze paru milionów opornych klasie robotniczej ,żydom wyżynanie plemion w drodze do ziemi obiecanej ,chrześcijaństwu podstawy do wojen krzyżowych , a muzłumanom odwet za nie .

        Szczególnie argument o cechach krowiego łajna mówi o boskości wyraziciela tej wiedzy , tak samo jak w Starym Testamencie zalecenia pozostawiania wnętrzności ofiarnych zwierząt do czego,ano do przebadania tak jak dzisiaj czynią to weterynarze.

        Bhagavad-gita , czytałem ją trzydzieści lat temu , Biblię również , bardzo mądrzy Ci bogowie z przeszłości , ale Siola najdokładniej ich opisuje – a ja tylko dodam , mieli broń atomową i laboratoria , a wokół ciemny lud , podatny na cuda .
        Co istnieje po dzień dzisiejszy – ten sam układ .

        m

        • trelemorele pisze:

          „Twórcy socjalizmu dali podstawy do zarżnięcia cara no i jeszcze paru milionów opornych klasie robotniczej ”
          ___________________________________________
          klasa robotnicza zarówno ta fabryczna jak i urzędnicza to najgorsza swołocz, która na zgubę normalnych ludzi wykształciła się w nadmiarze.
          Swołocz drze japę, że praca jej się należy (od kogo?), jak ją dostanie to dalej jazgot niezadowolenia i marzenia zamiany ról, bo swołocz ma o sobie wysokie mniemanie, ambicje posiadania niewspółmierne do intelektu, możliwości radzenia sobie samemu.

          • siola pisze:

            Oj nie ta reka co zabija jest tu winna a ta co kieruje ta reka by zabila.
            Z boska rodzina wychodzi sie dobrze na zdjeciu.
            Jak w legendach i bajkach musisz skarb swoj dla ich skarbu stracic.
            Przyklad Goduli albo Forda ,kto im najwiecej w interesach bruzdzil.
            Coz Slask okradziony i zniszczony ,zamiast pracy biedaszyby i przestepczosc nie z tej ziemi
            teraz polske co niekturzy juz buduja na saksoni,coz moze tam da sie teraz kogos okrasc.
            Coz Bogowie mysla ze ich to jest prawo decydowac czy Schmidt to slowianin a Kowalski to niemiec.
            Coz mozna Skarbnika szantarzowac bez umiaru ale moze w koncu i On powie pocalujcie mnie zlodzieje w tylek nie pozwole juz wiecej krasc na przodkow.
            Oj samochod na 4 dynamach i silniku elektrycznym jak daleko by zajechal bez ladowania akmulatorow.Jak Syrenka na wolnym kole.

      • JESTEM pisze:

        „02.33 Jeśli jednak nie spełnisz swego religijnego obowiązku walki, wtedy z pewnością dopuścisz się grzechu, jako że zlekceważysz swoje obowiązki. W ten sposób stracisz też sławę wojownika.”

        Mezamir, czy ty czytasz sam to, co wklejasz?

        „02.38 Walcz przez wzgląd na samą walkę tylko, nie biorąc pod uwagę szczęścia czy nieszczęścia, straty czy zysku, zwycięstwa albo klęski – a działając w ten sposób, nigdy nie popełnisz grzechu.”

        Przytoczyłeś, Mezamirze, szereg zasad RELIGIJNYCH i ich interpretację. Czy to znaczy, że sam jesteś za działaniami zgodnymi z takimi zasadami religijnymi? Na to wygląda😉 Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu, jeśli masz taką potrzebę i te zasady właśnie z tobą rezonują.😀

        https://lh3.googleusercontent.com/-EVJDr_cEa8w/VoE_mQLjezI/AAAAAAACc70/Bmt8m-G6L5w/w346-h337/15%2B-%2B1

        RELIGIA mówi, że kobieta pochodzi z mężczyzny, a NATURA, że mężczyzna pochodzi z kobiety😉

        Pan informuje tutaj Arjunę, że Bhagavad-gita została po raz pierwszy przekazana bogu słońca, bóg słońca wytłumaczył ją Manu, z kolei Manu wytłumaczył ją Iksvaku, i w ten sposób, poprzez sukcesję uczniów, poprzez kolejnych jej mówców, przekazywany był ten system yogi. „

        Majowie przepowiadali, że Ziemia wejdzie w Nowe Słońce. A wiesz, co znaczy ZMIANA SŁOŃCA? Zmiana wzorców. Jeśli zaś ktoś chce pozostać i działać według wzorców Starego Słońca, to oczywiście ma do tego prawo… zgodnie z tzw. wolną wolą. 😉

        • Mezamir pisze:

          Mezamir, czy ty czytasz sam to, co wklejasz?
          Przytoczyłeś, Mezamirze, szereg zasad RELIGIJNYCH i ich interpretację. Czy to znaczy, że sam jesteś za działaniami zgodnymi z takimi zasadami religijnymi?

          O Ty noworoczna szczypawko Ty😀

          Angielskie słowo „religia” różni się nieco od sanatana-dharmy. Religia zawiera idee wiary, a wiara może się zmieniać. Ktoś może wierzyć w określony proces i może zmienić swoją wiarę i przyjąć inną, ale sanatana-dharma odnosi się do takiego zajęcia, którego nie można zmienić. Na przykład nie można wody pozbawić płynności ani ognia pozbawić ciepła.

          Wiara religijna nie sanatana może mieć jakiś początek w kronikach ludzkości, ale nie ma początku historii sanatana-dharmy, ponieważ ta przynależy wiecznie żywym istotom. Jeśli chodzi o żywą istotę, autorytatywne śastra oznajmiają, że nie ma ona ani narodzin, ani śmierci. Bhagavad-gita informuje, że żywa istota nigdy nie rodzi się ani nigdy nie umiera. Jest ona wieczna i niezniszczalna, i żyje dalej po zniszczeniu jej tymczasowego ciała materialnego. Jeśli chodzi o pojęcie sanatana-dharma, to musimy spróbować zrozumieć pojęcie religii ze znaczenia sanskryckiego źródłosłowu tego pojęcia. Dharma odnosi się do tego, co istnieje nieprzerwanie wraz z danym obiektem. Wiemy, że ciepło i światło istnieją razem z ogniem; bez światła i ciepła słowo „ogień” nie ma znaczenia.

          W Wedach jest wyraźnie powiedziane co należy zrobić,jak sie zachować
          w stosunku do agresora zagrażającego życiu naszemu i naszych bliskich.
          Obrona życia nie jest grzechem,oczywista oczywistość.
          Odpowiedzialny za moje zabijanie jest ten który mnie atakuje.
          On wyszedł z domu z zamiarem zabijania,nie ja,ja tylko się bronię.
          Proste,zero hipokryzji

          Natomiast taki chrześcijanin/neojudaista,z jednej strony ma:
          nie zabijaj,nadstawiaj policzek,kochaj wrogów
          a z drugiej kapelani w wojsku i bóg honor ojczyzna
          Zjeść ciastko i mieć ciastko🙂
          Soldiers of Christ, Arise is an 18th-century English hymn. The words were written by Charles Wesley (1707–1788),and the first line („Soldiers of Christ, arise, and put your armour on”) refers to the armour of God in Ephesians 6:10–18

          Hipokryzja 100%
          Kolejny dowód na to że „nie zabijaj” dotyczy wyłącznie współwyznawców
          a reszta/”gorszy sort” Wj, 22, 17-30

          „Nie pozwolisz żyć czarownicy”/innowiercy.
          _______________

          01.36 Znaczenie: Według wskazówek wedyjskich jest sześć rodzajów napastników:
          (1) podający truciznę;
          (2) podpalacz domu;
          (3) atakujący z bronią śmiertelną;
          (4) rabujący bogactwa;
          (5) zajmujący obcy ląd;
          (6) porywacz żon.
          Tacy napastnicy mają być natychmiast zabijani i nie ma za to grzechu.

          Religijne czy nie religijne,po prostu naturalne a weźmy jeszcze takie NATO
          Cóż to jest NATO?Jest to organizacja chrześcijańska!

  30. Teresa Chacia pisze:

    No i jak się było można spodziewać pary na pisanie od siebie starczyło wam na niewiele komentarzy. Teraz juz tylko filmiki piosenki i nie wasze słowa ale za to kogoś mądrzejszego wyższego. Ale jak już inaczej nie można to cóż zrobić cóż zrobić. Nic nie można zrobić. Nie trzeba się tylko spinać i nie można być także sobą.

    • Ifryt pisze:

      Jak chciałem z Tobą poadać o Bogach aniołach i demonach to Ty że to nie Twoja bajka😀
      No chyba niechcesz Teresko zmuszać do wchodzenia w swoją bajkę?

      • Teresa Chacia pisze:

        Bo dla mnie jest ważne jak uświadomić ludziom że są Bogami a wtedy pogonią tych którzy sami zrobili się bogami i uciskają ludzi (którzy nie czują się Bogami więc mogą to robić bez żadnego sprzeciwu z ich strony) chyba że i miejmy taką nadzieję sami się wykończą w tych walkach. Bo nie bardzo to widzę żeby można było do ludzi dotrzeć bo są tak bardzo zmanipulowani i zaślepieni przez tychże bogówi i ich pożytecznych idiotów(być może to są jacyś aniołowie). Ale masz rację do niczego Cię nie zmuszam a i przepraszam że się wtrąciłam. Poprawię się i więcej już nie będę.

        • margo0307 pisze:

          „… dla mnie jest ważne jak uświadomić ludziom że są Bogami a wtedy pogonią tych którzy sami zrobili się bogami…”
          ~~~~~~~~~~
          Teresko zrozum proszę…
          Nic, nikomu, niczego… nie jesteś w stanie uświadomić jeśli… ten ktoś… nie jest gotowy – sam w sobie – na uświadomienie sobie czegoś…😉

          • JESTEM pisze:

            „Teresko zrozum proszę…”

            Tereska może zrozumieć lub nie, zechce lub nie zechce – to tylko od niej zależy.🙂 Działanie w MIŁOŚCI to działanie bez oczekiwań, w wolności od rezultatów tych działań.🙂❤

  31. Teresa Chacia pisze:

    Margo to lepiej dla tych którzy czytają pisać że są do niczego. Patrz jeden z drugim ilu to madrych żyło żyje i będzie żyło a ty kim jesteś marnym prochem więc nie będziesz nigdy gotowy sam w sobie na uświadomienie sobie czegokolwiek . Sam jesteś sobie winny taki się urodziłeś i taki marnie umrzesz. Ty naprawdę uważasz że ja swoim pisaniem zmuszam kogokolwiek do czegokolwiek. Ja tak samo jak Ty i reszta piszę to co czuję a jeżeli komuś moje pisanie coś uświadomi a ja nawet o tym nie wiem to czy to jest zmuszanie. Tak samo Twoje pisanie do kogoś trafi to Ty też go zmuszasz tak jak ja . Przecież ciągle piszesz to samo ja też to samo i co Ty nie zmuszasz żeby sobie uświadomili ale ja już zmuszam. To na koniec Ci powiem słowami Jestem ja się tylko dzielę swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. A że ciągle powtarzam ludzie obudźcie się jesteście Bogami i nikomu nie musicie czapkować to źle. To może powiedz mi co w tym złego i jesteś taka pewna że do nikogo to nie dotrze. Ty możesz pisać to co czujesz i jest dla Ciebie ważne ale ja już nie. Więc czym tak naprawdę się różnimy. Acha rozumiem Ty masz odpowiednie kwalifikacje do dzieklenia się ale ja już nie.

  32. JESTEM pisze:

    Kochana Tresko, jak dla mnie😉 to dokonałaś dziś sporego odkrycia, bo zobaczyłaś, że każdy (póki co, bo nie każdy według mnie😉 ) stara się, by mieć wpływ na innych…

    „każdy z obecnych w moim życiu czy w realu czy w wirtualu będzie się starał mieć wpływ na to co piszę co robię co mówię bo tylko on wie co jest dla niego dobre więc musi być dobre dla wszystkich i nigdy nie mogę być sobą bo jeżeli chcę kontaktów z innymi to muszę się dostosować do nich. „

    Widzę to trochę inaczej niż ty: nie każdy będzie się starał mieć wpływ, bo nie każdy wie, co dla innych jest dobre…😉
    Dlatego na przykład od czasu do czasu piszę, że nie wiem, co dla innych jest dobre. Wiem jedynie, co można w sobie zmienić, jak siebie uwolnić od „wiedzenia najlepiej, co dla innych najlepsze”. Na przykład:
    – Można przestać oceniać innych i uwolnić się od bycia ocenianą/nym przez innych.
    – Można przestać oczekiwać, że inni się zmienią albo coś zrobią i uwolnić się od spełniania oczekiwań innych.
    Można także z miłością i ze zrozumieniem przyjąć do serca, w swoją wewnętrzną Przestrzeń wszystkich… takimi, jacy są (z „wiedzeniem najlepiej, co dla innych najlepsze” włącznie).

    To, co dobre dla mnie lub dla ciebie, nie musi przecież być dobre dla innych.

    Skoro wiesz, że „każdy chce mieć wpływ na to, co robisz, co mówisz, co piszesz”, to czemu sama chcesz mieć wpływ na innych? Po co „czynić drugiemu, co tobie niemiłe”? Bo ty wiesz najlepiej?
    Nie wiem nic najlepiej, po prostu wiem, co wiem, na przykład, że:

    Możemy dzielić się z innymi tym, co przejawia się przez nas indywidualnie (np. przez ciebie czy przeze mnie) w wolności od tego, czy to ktoś przyjmie czy odrzuci.

    „Tak więc skoro nie chciałam się dostosować to wszyscy odpadli.”

    To oczywiste. Wszyscy, którzy nie chcą się dostosowywać do czyichś oczekiwań, co nie chcą spełniać czyichś oczekiwań, pozostają sami w pewnym sensie. Przechodzą okres samotności. Ale to nie znaczy, że nie można być sobą, że trzeba się dostosowywać. Można się od tego uwolnić.

    „Nie mówcie mi tylko że można się pięknie różnić. Kiedyś tak myślałam a teraz już jestem pewna że tak się nie da żyć.”

    Z mojego doświadczenia wynika, że możemy się „pięknie różnić” i że da się z tym żyć, ale tylko wtedy, kiedy uświadomimy sobie to, co właśnie odkryłaś, że niemal każdy „wie najlepiej, co najlepsze dla innych”. Czy ty także jeszcze nadal „wiesz najlepiej, co najlepsze dla innych” ? Czy już od tego się uwolniłaś?

    „Każdy nawet nieświadomie i w dobrej wierze będzie się starał przeciągnąć na swoją stronę.”

    Ja na przykład nie chcę nikogo „przeciągać na swoją stronę”. Dzielę się w całkowitej wolności, czy ktoś skorzysta z wiedzy, którą się dzielę, czy ją odrzuci. Dlatego też na nikogo się nie denerwuję, do nikogo o nic nie mam pretensji, kocham wszystkich tacy, jacy są. Ale dialoguję dalej. Także z tobą. Pamiętam jednak zawsze, że ty – jak każda i każdy z nas – także masz wolną wolę – wolny wybór i zrobisz z tym, czym się dzielę to, co zechcesz.

    „Nie trzeba się tylko spinać i nie można być także sobą.”
    Ty widzisz to w ten sposób, a ja widzę to inaczej. Nie przeszkadza mi w niczym, że ty tak to widzisz. Ja wiem, że można być sobą i nie trzeba się spinać.😉 Ale nie mam potrzeby, by ciebie do czegokolwiek namawiać czy przekonywać.😀 Po prostu. Dzielę się z tobą moim postrzeganiem szanując twoje inne postrzeganie.

    ” Patrz jeden z drugim ilu to madrych żyło żyje i będzie żyło a ty kim jesteś marnym prochem więc nie będziesz nigdy gotowy sam w sobie na uświadomienie sobie czegokolwiek .”

    Taka jest moc ja-ego – każda i każdy jest pępkiem świata, centrum wszechświata i bogiem… dopóki nie odpuści konieczności „mienia racji” i nie zakończy walki o rację, o nakłanianie innych, by uwierzyli w to, co i JA wierzę. Jak odpuszczamy to przywiązanie do potrzeby (uzależnienia) „mienia racji”, to stajemy się coraz bardziej świadomi siebie – taka jest wiedza wynikająca z moich doświadczeń.😀 Tym też w wolności się dzielę…😉

    To, że twoje czy moje pisanie do kogoś trafi czy nie trafi, nie jest od nas zależne, ale od innych jest zależne. Dotrze do nich tylko wtedy, gdy będą na to gotowi. Tak docierało i nadal dociera do mnie to, na co jestem „gotowa”, z czym rezonuję w danym momencie. I tak samo dociera do ciebie to, na co ty jesteś gotowa, z czym rezonujesz w danym momencie – taka jest wiedza wynikająca z moich doświadczeń. A każdy może mieć inną wiedzę wynikającą z jej lub jego doświadczeń.

    „To na koniec Ci powiem słowami Jestem ja się tylko dzielę swoimi przemyśleniami i doświadczeniami.

    Lubisz szczerość, prawda? Więc szczerze nadal pisząc, bo inaczej nie widzę sensu, napiszę, że gdybyś naprawdę tylko dzieliła się w wolności swoimi przemyśleniami i doświadczeniami z innymi, to byś nie pisała, że:
    Bo dla mnie jest ważne jak uświadomić ludziom że są Bogami a wtedy pogonią tych którzy sami zrobili się bogami i uciskają ludzi (którzy nie czują się Bogami więc mogą to robić bez żadnego sprzeciwu z ich strony) chyba że i miejmy taką nadzieję sami się wykończą w tych walkach.”

    Dla mnie uczciwe, szczere dzielenie się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami odbywa się bez oczekiwań.

    Napisałaś do Margo:
    „To może powiedz mi co w tym złego i jesteś taka pewna że do nikogo to nie dotrze. „

    Nic w tym złego, że się dzielisz sobą, kochana Tereso. Ale Margo nie napisała, że „do nikogo to nie dotrze”, bo napisała, że ” nic nikomu nie jesteś w stanie uświadomić jeśli… ten ktoś… nie jest gotowy – sam w sobie – na uświadomienie sobie czegoś…😉 „ A to spora różnica. Dostrzegasz tę różnicę? Bo działanie z miłością to działanie bez nacisków, szczere i całkowitej wolności od rezultatów naszych działań. Nie oceniam tego, czy inne sposoby działania są dobre lub złe, ale wyraźnie dostrzegam skutki i konsekwencje różnego rodzaju działań. Po prostu.

    Nie od nas zależy, co, kiedy i do kogo dotrze… Nawet do ciebie czy do mnie.
    Nie jesteśmy w stanie do nikogo dotrzeć, ani do nas nie dociera nic ponad to, na co jesteśmy „gotowi”: usłyszeć, zrozumieć, przyjąć; na co jesteśmy otwarci, z czym rezonujemy… Każda i każdy z nas może pisać, co chce, w co wierzy. Każda i każdy z nas ma „odpowiednie kwalifikacje do dzielenia się sobą”, swoim postrzeganiem, swoimi przekonaniami, poglądami i tym, w co wierzy…
    Jeśli ktoś nie chce tej wiedzy (która się przeze mnie przejawia) przyjąć, zrozumieć, to dla mnie „w porządku”.😉 Nie mam żadnych oczekiwań wobec innych. W całkowitej wolności tą wiedzą się dzielę. I bez oczekiwań, że ktoś przyzna mi rację.🙂❤

  33. Teresa Chacia pisze:

    To dlaczego gdy ja coś napiszę a nie jest to zgodne z tym o czym Wy piszecie podnosi się wielki krzyk to nie tak nie tędy droga kim ty jesteś żeby chcieć do kogoś dotrzeć jak sama jesteś w ciemnej dziurze masz się tylko uświadamiać a być może kiedyś wyjdziesz z tej dziury i może do kogoś dotrzesz (nie jest to jednak pewne). Tak Wy pisząc nie oczekujecie żadnego wpływu na nikogo piszecie tylko ot tak sobie więc może czytający nie powinni tego czytać ( to może zaznaczcie na początku każdego wpisu nieuświadomionym czytanie wzbronione). I jeszcze na koniec Jestem to dlaczego Ty odpowiadasz za wszystkich że nie są „gotowi”. Skąd o tym wiesz (acha wiem bo Ty jesteś cząstką każdego czytającego więc już nie musisz odpowiadać). Już nic nie musisz bo Ty nikogo do niczego to tylko ja nie umiem się wypowiadać bo jeszcze nie przepracowałam siebie nie powyrzucałam tego wszystkiego i nie leżą moje demony pokotem więc jakim cudem śmiem ciągle zmuszać moim pisaniem (a nie jest to pisanie z poziomu serca tylko egoistyczne) innych do zmiany tego świata na lepsze.I jeszcze apel do czytających. Jeżeli czytacie na tym forum to najlepiej omijajcie wszystko to co pisze nieuświadomiona do końca Teresa Chacia gdyż czytanie tego grozi niebezpieczeństwem.Jakim to już sobie sami ustalcie ale pod warunkiem że będziecie „gotowi”.

    • margo0307 pisze:

      „…dlaczego gdy ja coś napiszę a nie jest to zgodne z tym o czym Wy piszecie podnosi się wielki krzyk…”
      ~~~~~~~~~~
      Wielki krzyk ?, gdzie ?.. Nic takiego nie zauważyłam…😉
      Mówiąc w swoim imieniu – na nikogo nie krzyczałam i nie krzyczę, jeśli już… to dzielę się spokojnie tym, co sama z-rozumiałam…
      Jeśli komuś, z jakichś powodów nie odpowiada moja interpretacja czegoś…, wcale nie musi tego przyjmować do siebie… i to też będzie Oki…🙂 bo wbrew temu, co napisałaś Teresko – nie zamierzam do nikogo docierać…, nikogo w niczym uświadamiać…, nikomu narzucać mojego punku patrzenia etc…, bo wiem, że… i tak… każdy z nas – sam dla siebie jest… kowalem wykuwającym – w ogniu własnych doświadczeń i przemyśleń – swe własne z-rozumienie i po swojemu interpretuje to, co widzi i czuje…
      Nie ma więc większego sensu w tym – by komukolwiek, cokolwiek narzucać…, bo i tak każdy otworzy się na z-rozumienie tego, na co jest gotowy i z czym rezonuje… 🙂

      • margo0307 pisze:

        „Mędrzec słyszy nawet drogi, po których chodzi
        i umie z odgłosu swoich kroków wyciągnąć mądrość…
        przeciętny człowiek zawsze będzie miał wątpliwości…
        głupiec ze wszystkiego śmieje się głośno,
        choćby wydeptał mocno wszystkie drogi…

        ale aby poznać głos drogi należy po niej chodzić,
        największe talenty rodzą się z czasem,
        ponieważ najwyższe nuty są najtrudniejsze do usłyszenia…

        czym jesteś mądrzejszy człowieku
        przybierasz coraz większą niewidzialną postać,
        twój prawdziwy kształt jest ukryty…
        najwyższy stan człowieka to nie jego ponadnaturalne moce
        tylko ponadczasowa mądrość.

        Bóg nie czyni cudów na co dzień
        ponieważ chce aby człowiek otwierał własne cnoty w sobie własną pracą,
        poprzez własną mądrość…
        i pragnie aby były obfite i aby człowiek patrzył na świat poprzez własne serce…

        i dochodzi człowiek do swojej prawdy i mądrości
        wówczas, kiedy widzi w każdej osobie Chrystusa…
        a wielu z ludzi nosi na sobie piękne ubrania
        ale ich serca są wstrętne…

        naucz się wybierać w życiu to co jest wartościowe
        ale nie trzymaj tego tylko dla siebie, rozdawaj też innym,
        wówczas dopiero poczujesz smak własnego dobra…
        i cokolwiek nie robisz dla dobra innych ludzi, módl się…
        bo twoja modlitwa jest tą pieczęcią,
        która czyni, że wszystkie twoje dobra się spełniają.

        Jest tym polem energii, która ma dodatni ładunek,
        modlitwa ujednolica umysł, jest drogą do dobrego wzrostu
        a kiedy twój umysł jest dostatecznie cichy i czysty
        wówczas odwiedza cię Bóg i spełnia twoje prośby…
        toteż nie szukaj Go desperacko po całym świecie,
        wycisz się i oczyść swoje serce
        i poczekaj na Niego we własnej komnacie.

        Bóg jako ten Największy przyjdzie w cichutkich krokach
        i ciężko usłyszeć odgłos Jego kroków choć jest taki Wielki
        ale w Jego wielkim i głębokim sercu jest miejsce dla każdego człowieka.”


        http://www.vismaya-maitreya.pl/miecz_prawdy_sluchaj_odglosu_krokow.html

        • Teresa Chacia pisze:

          Tak tak Bóg dopiero przyjdzie i dopiero wtedy będziemy kimś . A ja wam mówię uwierzcie już jesteście Kimś czyli Bogiem.

      • Teresa Chacia pisze:

        To po co tutaj piszesz. Już wiem tak tylko z sensem bez narzucania i kogokolwiek zmuszania do czegokolwiek z wielką miłością i tolerancją (ale już nie pisania Teresy Chaci). Natomiast ta druga pisze tylko bez sensu i z narzucaniem i zmuszaniem kogo tylko popadnie do czegokolwiek a właściwie do wszystkiego. Bez miłości bez tolerancji i tylko takie pitu pitu. O zgrozo jak administratorzy mogli dopuścić do pisania tak nieodpowiednią osobę. Przecież ona tylko wymusza narzuca i obraża (a już na pewno tak uświadomione i świetliste istoty które piszą na tym blogu). Może pora coś z tym zrobić.

        • margo0307 pisze:

          ” To po co tutaj piszesz…”
          ~~~~~~~~~~
          M.in. dlatego, że… lubię Ciebie Teresko 🙂

          • Teresa Chacia pisze:

            Rozumiem że lubisz się ze mną spierać i choćbyś się ze mną zgadzała to napisać już musisz na przekór. Ja za to nie mogę napisać że się z Wami zgadzam (Margo i Ifryt) bo to co później następuje to już sami wiecie.

          • margo0307 pisze:

            ” Rozumiem że lubisz się ze mną spierać i choćbyś się ze mną zgadzała to napisać już musisz na przekór…”
            ~~~~~~~~~~
            Ależ nie Teresko, skąd Ci przyszło do głowy, że chcę pisać coś na przekór… ?
            Zawsze wyrażam to, co czuję… i bardzo, ale to bardzo… nie lubię blagi😕
            W moim codziennym życiu… staram się zawsze mówić prawdę tak, by w moim❤ nie powstawał opór, konflikt…
            Zdarza się oczywiście tak, że czasem prawda jest dla kogoś bolesna lub… nie chce jej przyjąć do siebie…, wówczas po prostu… nie mówię nic.

            Powracając do tego, co napisałaś uważam, że… spieranie się ze sobą w kwestiach, na które mamy odmienne poglądy to… na prawdę nic "złego"…, a czasem nawet z takich sporów rodzą się całkiem fajne, konstruktywne przemyślenia🙂
            Narzucanie jednak komukolwiek swych własnych poglądów i zmuszanie go – do ich przyjęcia – to już… przegięcie !
            I… – wbrew temu co myślisz – nie lubię się z Tobą spierać…, lubię Ciebie po prostu taką – jaką jesteś…🙂

          • Ifryt pisze:

            Teresko skoro już mnie przywołujesz, no to Ci powiem że mamy takie same małe cele, według tego co twierdzisz, czyli że chcesz obudzić Boga w ludziach.
            Tyle że ja niewiem co z tego wyniknie, a z Twoim podejściem się nie zgadzam, bo Boga nie skontrolujesz jak by był demonem w pentagramie, więc możesz sobie oczekiwać co chcesz, a przyszłość i tak jest wielką tajemnicą.

            Nie mam zamiaru też nikomu płacić za miłość, będe kochał kogo chce i to za darmo.
            Wspominam o tym bo mam wrażenie że Twój upur odnośnie udowadniania miłości do tego się sprowadza, czyli żeby okazać miłość jakimś mitycznym „prostym ludziom” przez oddanie się im w niewole.

        • Dawid56 pisze:

          Zmieniam się z każdym rokiem.Czy jestem mądrzejszy nie wiem. Czy mam głębszą Świadomość Siebie albo Wszystkiego- być może.Wiem jednak na pewno że czasami trzeba opowiedzieć się po jednej lub drugiej stronie i dokonać wyboru.Oczywiście prawdopodobnie należy chwalić każde nowe doświadczenie , nawet to negatywne.
          Masz rację Tereso że nie wolno nikomu narzucać swojego wyboru czy swojego zdania tak samo jak nie należy nikogo obrażać.Prawdopodobnie należy też zachować umiar w mówieniu o Miłości.Gdy się za często używa tego słowa- miłość powszednieje aż do tego stopnia że niedługo nikt nie wie czy to prawdziwe uczucie czy tylko przyzwyczajenie.

          • Teresa Chacia pisze:

            No nie wiem Dawidzie czy mi wolno napisać że się z Tobą zgadzam. Już dwa razy się zgodziłam i miałam za swoje. Ale co mi tam zgadzam się z Tobą a co będzie to zobaczymy a może teraz już nic.

        • Teresa Chacia pisze:

          Ifryt skoro tak uważasz to pewnie tak dla Ciebie jest i nikt nie jest w stanie Ci nic wytłumaczyć. Ja jeszcze raz powiem że nie interesuje mnie ani przeszłość ani przyszłość tylko tu i teraz. Ludzie powinni zrozumieć że to oni są najważniejsi i tylko w tym sensie są Bogami ( bo chyba też tak uważasz że nad Bogiem nie ma już nikogo). Dopóki będą się robili malutkimi to zawsze będą na kogoś większego liczyć. I jak myślisz ruszą tyłkiem i coś zrobią żeby zmienić ten okrutny świat. Nie bo od nich nic nie zależy(jest przecież Bóg, Chrystus, który ich zbawi, przodkowie, mistrzowie i nie tylko wzniesieni, święci, mądrzy ludzie przewodnicy duchowi czy bardziej oświeceni jeżeli kogoś pominęłam to przepraszam). Dopiero człowiek świadomy swej wartości i ważności (w tym sensie Bóg) może coś zrobić dla poprawy życia Tutaj na Ziemi jeden drugi trzeci setny tysięczny………i z posad ruszymy bryłę świata do lepszego godnego życia i o to mi w tym wszystkim lata.

          • Ifryt pisze:

            Lubie Cię Teresko i w sumie mógł bym to samo napisać, skoro do tej pory nikomu się nie udało Ciebie wziąć w ryzy, to i mi się nie uda, i zapewne poprostu taki Twój urok😛

            Ja się zajmuje mistyką, patrze więc na to inaczej, niekoniecznie lepiej(w sensie uniwersalnym). Człowiek jest istotą nie tylko materialną ale i duchową.

          • Teresa Chacia pisze:

            Ifryt i ja długo zajmowałam się mistyką no i dupa zbita bo wyszło z tego życie.

          • Ifryt pisze:

            W sumie żle się wyraziłem z tym zajmowaniem, poprostu mistyka to moje życie😀

          • Teresa Chacia pisze:

            To Ci się chwali że możesz żyć mistycznie.

          • Ifryt pisze:

            No to skoro tak sobie gawędzimy to Ci zdradzę że jestem zaprzysięgłym wrogiem zimnego wszechświata🙂
            Chromole całą jego potęge, a on niema na mnie bata😛 To on zamienia ludzi w maszyny.

          • Teresa Chacia pisze:

            No Ifryt to gdzie ta Twoja mistyka. Czy da się chromolić mistycznie? i jak wygląda mistyczny zimny wszechświat ?.

          • Ifryt pisze:

            Zimny wszechświat nie jest mistyczny, poniewasz jest schematem, mistyczne jest życie, ale aby to poczuć trzeba wyjść poza ten schemat.
            To nie jest żaden chaos, tylko umysł ludzki tak to interpretuje, bo bierze udział w tworzeniu schematu, a prawdziwe życie jest poza nim.
            Jak Cię to zainteresuje to opowiem Ci więcej, w sposób prosty.

          • Teresa Chacia pisze:

            Wal śmiało. Może zrozumiem.

          • Ifryt pisze:

            Zycie znajduje się w pewnym sensie jakby na „nieswoim” terenie, jest ślepe i głuche jak świerzo narodzony człowieczek, ktoś musi je prowadzić za rączke, i to są właśnie istoty tego zimnego wszechświata.
            Oni są jakby naszym światłem, ale ja im nie ufam, a tak naprawdę to ich poprostu nielubie😉 Znalazłem światło w sobie, i całą chordę demonów które oswoiłem, a agentów zimnego wszechświata przegoniłem albo pozabijałem.

            To było bardzo ryzykowne z mojej strony, ale się opłaciło.
            Swiatło które znalazłem jest inne niż te zewnętrzne, to ja jestem tym światłem i prowadzi mnie moja własna natura, a nie ktoś obcy, kto był by mi zwieszchnikiem.

          • trelemorele pisze:

            „Dopiero człowiek świadomy swej wartości i ważności (w tym sensie Bóg) może coś zrobić dla poprawy życia Tutaj na Ziemi jeden drugi trzeci setny tysięczny………i z posad ruszymy bryłę świata do lepszego godnego życia i o to mi w tym wszystkim lata.”
            ________________________________________
            Pani Tereso,
            podzielam Pani wrażliwość na los współbraci
            tylko co można zrobić?
            ma Pani jakieś pomysły?

          • Teresa Chacia pisze:

            Ifryt to dwoje doświadczenie było w jakimś celu. Jeżeli znalazłeś swoje światło i jest Ci z tym dobrze to cóż więcej można powiedzieć tak trzymaj. Ja nie mam takich doświadczeń chociaż mistycznych troche by się uzbierało. Napiszę o jednym . Kiedy jeszcze pracowałam w aptece i nic nie wskazywało że dojdzie do tragedi (dla mnie) pojawił się nieznany mi człowiek (do dzisiaj nie wiem kim był) który wiedział o mnie wszystko i kiedy właścicielka apteki (dodam że to apteka powiązana z Fundacją dla dzieci chorych na fenyloketonurię gdzie obracało się milionami) postanowiła się mnie brutalnie pozbyć powiedział mi że szykuje na mnie sprawę sądową ale proszę się nie martwić ma pani ochronę i nic pani nie zrobi a nową pracę będzie pani w przeciągu 2 miesiecy. Za chwilę otrzymałam zwolnienie dyscyplinarne a gdy zwróciłam sie o pomoc do Izb Aptekarskich to prawnik najpierw przyjął moja sprawę napisał źle zaadresowane pismo do sądu pracy po czym oświadczył że nie może mi pomóc bo była u niego właścicielka. Musiałam więc szukać następnego prawnika i po ciągnącym sie około roku procesie sprawę w sądzie przegrałam. Ale wcześniej dostałam świadectwo pracy w którym nie było już zwolnienia dyscyplinarnego. Jak myślisz dlaczego ? Oczywiście z powodu źle zadresowanego pisma miałam dwa procesy. Nową pracę dostałam szybko tylko nie spodziewałam się ,że będzie jeszcze gorzej. Nowa właścicielka w aptece której byłam kierownikiem (i znowu jakby podstępem mnie zmuszono) oklejała mi kontakty które mogę używać o reszcie nie wspomnę. Co do jasnowidza jak go nazywam to jakby mi tego nie powiedział to byłoby po mnie (chociaż przez chwilę korzystałam z porad psychologa bo wtedy wszystko się zaczęło walić). Zaskoczyła mnie też moja reakcja odnośnie pani która mi to zafundowała. Nie złorzeczyłam jej chciałam jej tylko nie oglądać. Co się do końca nie udało bo jeszcze nie wiedziałam że dostanę inne świadectwo niż wypowiedzenie i skierowałam sprawę do sądu. A po wyroku sądu stwierdziłam jak mogłaś się spodziewać sprawiedliwości ludzkiej.

          • Ifryt pisze:

            Wygląda na to że ktoś się Tobą interesuje Teresko😉
            Co do światła, to cała zabawa polega na tym że niewiem gdzie mnie ono zaprowadzi, to podróż w nieznane🙂 Ale prawdziwe życie jest tego warte.

          • Teresa Chacia pisze:

            Trelemorele a mnie się wydawało że ja cały czas o tym piszę. Nie zamydlać oczu ludzi całą to pseudoduchowością tylko niech sie poczują kimś i przestaną czekać na kosmitów itp itd. I jeżeli w świecie widzialnym jest taki burdel to co dopiero powiedzieć o świecie niewidzialnym. Tam to dopiero każdy sobie używa do woli kreując się na zbawcę świata. Najpierw zróbmy porządek tu w życiu to każdy będzie miał ochote na prawdziwą mistykę.

          • Ifryt pisze:

            Nieprawda Teresko bo ludzie są różni, ja mam ochotę na mistykę tu i teraz i nie będe czekał na materialistów. Bynajmniej nie jestem bogaczem.

          • Teresa Chacia pisze:

            Ifryt ależ sobie miej. Przyjmij więc że nie pisałam tego do Ciebie. A może ktoś inny się skusi. A jeżeli nie to też przeżyję bo może nie mam racji i nie sami ale ktoś za nas uratuje tę ziemię. Może i tak być.

          • A 58 pisze:

            „pojawił się nieznany mi człowiek (do dzisiaj nie wiem kim był) który wiedział o mnie wszystko i kiedy właścicielka apteki (dodam że to apteka powiązana z Fundacją dla dzieci chorych na fenyloketonurię gdzie obracało się milionami) postanowiła się mnie brutalnie pozbyć powiedział mi że szykuje na mnie sprawę sądową ale proszę się nie martwić ma pani ochronę i nic pani nie zrobi a nową pracę będzie pani w przeciągu 2 miesiecy. ”

            Z tego wnioskuję ,że się nie myliłem Teresko.Ja pierwsze spotkanie z nieznajomymi miałem gdy byłem małym chłopcem.Kolejne około dziesięciu lat później.Wtedy dowiedziałem się ,że będzie na mnie wiele ataków..Kolejne spotkanie było dziesięć lat później (to już był pokaz możliwości technicznych).Cztery lata temu dowiedziałem się o swojej roli w tym projekcie znanym trzem osobom.Te moje spotkania z nieznajomymi zostały opisane w sprytny sposób przez przekład manuskryptu.Teresko – witaj w klubie.

          • Ifryt pisze:

            No wiem Teresko że nie do mnie, ale chciałem swoje trzy grosze wcisnąć😉
            Według moich doświadczeń i wiedzy na temat natury życia i nieżycia, to materialistom zawsze mało, i zawsze znajdą powód żeby odciągać innych ludzi od tego co dla nich ważne.

          • Dawid56 pisze:

            I jeżeli w świecie widzialnym jest taki burdel to co dopiero powiedzieć o świecie niewidzialnym. Tam to dopiero każdy sobie używa do woli kreując się na zbawcę świata. Najpierw zróbmy porządek tu w życiu to każdy będzie miał ochote na prawdziwą mistykę.

            To prawda( chyba) ,Max Siers też twierdził że „błąd” w egzystencji ludzkiej istnieje tu na tej Ziem i tu go trzeba naprawić ( choć nikt nie wie za bardzo jak) a w świecie duchowym ów błąd jest powielany i tam go nie można naprawić.

  34. marek pisze:

    Prawdopodobnie należy też zachować umiar w mówieniu o Miłości.Gdy się za często używa tego słowa- miłość powszednieje aż do tego stopnia że niedługo nikt nie wie czy to prawdziwe uczucie czy tylko przyzwyczajenie.

    I SŁOWO TO I JEGO OKREŚLENIA stają się po prostu – pustymi frazesami ,co podważa w odbiorcy ich wartość , jak i wiarygodność głosiciela tych prawd .

    ORTODOKSI – jedynie siebie sami rozumieją i z tego powodu tak naprawdę zamykają się w swym świecie = czytać / uwielbiają tożsamych w poglądach z łaskawą tolerancją do odmiennych przekonań.

    A wszystko to za sprawą religijnych indokrynacji, traktowanych przez ludzkość jako drabina ewolucji.

    m

  35. trelemorele pisze:

    „Trelemorele a mnie się wydawało że ja cały czas o tym piszę. Nie zamydlać oczu ludzi całą to pseudoduchowością tylko niech sie poczują kimś i przestaną czekać na kosmitów itp itd. I jeżeli w świecie widzialnym jest taki burdel to co dopiero powiedzieć o świecie niewidzialnym. Tam to dopiero każdy sobie używa do woli kreując się na zbawcę świata. Najpierw zróbmy porządek tu w życiu to każdy będzie miał ochote na prawdziwą mistykę.”
    __________________________________________________
    Pani Tereso, wydaje mi się, że poza tym czy innymi podobnymi miejscami w sieci, gdzie wszystkie są odwiedzane przez bardzo małą ilość osób, temat duchowości czy mistyki w realu mało kogo interesuje. W moim otoczeniu ani kiedyś, ani teraz raczej nie dostrzegam nikogo interesującego się tymi tematami jakoś specjalnie. Raczej wszyscy skupiają się na życiu materialnym. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Zmiana rządu daje nadzieję na poprawę, na spokojniejsze życie większej części Polaków.
    Oczywiście zgadzam się z Panią, że nie mając w realu odpowiednich warunków w realu ciężko jest pracować nad duchowością.

    • Teresa Chacia pisze:

      Zgadza się wszystko. Ale co w takim razie. Jeżeli nie można dotrzeć do wielu to może chociaż do garstki z tej garstki. Bo ta garstka chyba czegoś szuka mam nadzieję że nie wszyscy tylko tego jak medytować , wchodzić w siebie i czekać na kosmitów.

      • trelemorele pisze:

        Co w takim razie?
        Nie wiem. Tu i gdzie indziej to tylko i wyłącznie pseudo duchowość. Gdyby było inaczej to rozmawialibyśmy o namacalnych korzyściach płynących na materię z duchowości, wymienialibyśmy się tu ze sobą spostrzeżeniami z doświadczeń itp. A tu jakaś dziwna/podejrzana tajemniczość, głównie zapożyczone wklejki czy filmiki. Od siebie niewiele i chyba dlatego, że nie ma się nic do powiedzenia swojego.
        Ma Pani rację, że żyjemy tu i teraz i każdemu zdrowemu na umyśle powinno zależeć na jak najbardziej godnym życiu w szczęściu, zdrowiu i dostatku i na tym samym dla bliskich i innych z otoczenia, bo tylko wtedy życie jest prawdziwie szczęśliwe. Tylko psychopata cieszy się z cierpienia innych wokół siebie.

  36. siola pisze:

    Leze sobie wieczorem w lozku i sie zastanawiam jakie meki znowu noca mi przyniosa.Pomysl walki przyszedl Terz do glowy ale mowie sobie Alois to nie zdrowe.Bo na koncu nie ma zwyciescy ,pozostaja tylko przegrani.By z ta bezduszna banda walczyc musisz starac sie o tym mowic ale nie zaczynac walki tak jak ONI.Masz mozliwosc nie dac sie przekupic ani sprowokowac to ze w papiery Mist przypisywali nic im nie da.Bo takie podpuszczanie jednych na drugich zemsci sie na nich samych.Nie znajda sobie juz miejsca dla siebie bo zdradzili wlasne dusze.
    Zasnalem sen sie zaczal lotem nad pusciutkim miastem ,nic a nic nie bylo w ruchu nie kopcily tez fabryczne kominy.Przylecial ja na skrzyzowanie i z corkami porozmawial ,podal im gdzie isc Maja jaka droga i do jakiego celu.Sen przeskoczyl teraz jakby przylecialem na jakas farme gdzie paru oswieconych patrzylo jak reszta pracuje.Oprowadzili mnie po farmie pokazali mi tam wszystko i prosili bym tam zostal,powiedzialem nie dziekuje to nie moj swiat to jakby niewola.Ide do wyjscia maly chlopiec mnie spotyka ,pyta czy sie moze ze mna zabrac bo tu niewola i nie dobrze.Powiedzialem mu ze jak podpisal to juz tu pozostac musi ,chlopiec zmienil sie jakby w potwora i zaczal drapac.Nagle swiatlo ,a ja placze ze szczescia i mowie o Niebieska Matko a ona jakby z siebie od srodka ,cos jakby rodzaj pszczelego plastra albo jak u trzmiela komora na mlode.
    Wyciagnela z komory niemowle i podala mi w tym momencie sie przebudzilem.Coz chcialem dzwonic do Wroclawia ale Oni w tym czasie mowili o tych swych Oswieconych osiedlach pod Sleza ,pomyslalem sobie lepiej pozostan soba na swych smieciach.
    Tereniu gwarantuje Tobie ze pisujac o tym wszystkim bardziej ich gnebisz nizli bys zaczela walke z nimi.Sam dzieci Bozej Zony Zmory tej od Chmiela z obory do mnie powiedzialy Mateusz”czy musieli to wszyscy wiedziec” a Laura Wiktoria „onkel ty masz chora dusze w sobie” ale wiem ze mamuska bezduszna krowa chciala by mi powiedziala ze ja wariat,coz dzieci powtarzaja to co Mama powie i nie patrza ze Mama gada po niemiecku glupoty.I tak chciala powiedziec ze strzelala a powiedziala ze sie zesrala.Coz zaczynajac walke z nimi mozesz stracic to co masz w sobie,to tak jak z najemnikami z Iraku czy Afganistanu ,po prostu bedzie dreczyc czlowieka wlasne sumienie a bogowie jak bogowie sa bezduszni wiec ich nie gryzie nic w srodku ,jednego czego sie boja to strach przed kara i tu choc wygrywaja na co dzien od dluszego czasu to wiedza dobrze ze przegrani.Bo tego ze bez duszy jest czlowiek kiedys sie rozpozna ,bo co bez duszy znaczy samo ubranie.Pod slowami i ubrankiem nic nie schowa zadna boska krowa bo bakterie Coli nosi ONA w sobie.
    Coz jeszcze niedawno co niekturzy nazywali braci w TV durniami teraz mowia kochani.
    Coz moga na czlowieka sprowadzic choroby i zapomnienie ,straszyc hologramem ale jednego nie moga walki wygrac ,bo Twej duszy czlowieku nie mozna zabic..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s