Niezwykły rok 2016- turkus

Turkus
I kolejna przepowiednia dotycząca roku 2016, tym razem z dalekiego TOGO. Były już kamienie brudno białe czy seledynowe. Rok 2016 to kolor turkusowy wskazujący na niezwykły rok korespondujący z numerologicznymi właściwościami roku 2016.Ten rok na pewno przejdzie do historii. Oby zapisał się pozytywnie dla Ludzkości Planety Ziemia.

Jak co roku w Glidji (Togo, Afryka Zachodnia) zebrało się tysiące ludzi z plemienia Mina na swoje najważniejsze święto Yeke-Yeke. Przypomnijmy, ze o pełni księżyca kapłan Boga Skały wynosi tam ze świętego lasu palmowego otrzymany od Boga Kamień – przepowiednie dla całego świata.

Jego czerwona barwa oznacza wojny I kataklizmy.
6.09.2007 kamień na rok 2008 był brudnobiały. Przepowiedział wiec rok szczęśliwy, ale z wydarzeniem, które to szczęście zakłóci.
Zmaterializowany kamień odnoszący się do 2009 roku miał kolor seledynowy – oznakę życiodajnego deszczu (ale nie powodzi), obfitych plonów, dobrych prognoz dla rolników, rybaków i pasterzy.
Inne Kolory: Czerwony oznacza wojna, biały pokój, niebieski klęski powodzie.

Kamień dla świata na rok 2016 w uniesionych rękach kapłana to prawie turkus. Taki jak morze przy brzegach Lome – stolicy Togo.
Kamień wzywa do pojednania – objawił kapłan. To morze poprzez ten kamień przemówiło do nas w swej potędze. Należy Boga prosić o przebaczenie. Pogorszyły się relacje człowieka z morzem, człowieka z Ziemia, człowieka z człowiekiem.
Morze już nie obdarza ludzi bogactwem jak kiedyś, co rusz pochłania tez tysiące ofiar płynących do Europy. Mogą być następne. Cala ziemia zanieczyszczona, zdewastowana chciwością, grabieżą I złem jest coraz bardziej chora. Świat znajduje się w konfliktach. Ludzie skłóceni są w nienawiści, także w nich samych brakuje jedności. Nie ma jej tez miedzy plemionami, a nawet wśród kapłanów.
Modlimy się o światło w swoich sercach. Każdy do swojego boga, do swoich bogów.
Kamień na rok 2016 przyniósł nam ostrzeżenie. Wielka I groźną Przestrogę. Morze I Ziemia nawołują ludzi do pojednania ze sobą, przyroda I swoim sercem. Bo tam tkwi największe zagrożenie.
Warto przypomnieć, ze o miłości I pojednaniu mówił tez papież Franciszek w swojej podróży na Kubę 20 września 2015 r.

Źródło: Kamień Dla Świata,
Alicja Niedźwiecka, Nieznany Świat. Grudzień 2015.
A także Nieznany Świat 2007 rok i 2008 rok.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Matrix, Ostrzeżenie ceremonie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

151 odpowiedzi na „Niezwykły rok 2016- turkus

  1. Maria_st pisze:

    „ze o miłości I pojednaniu mówił tez papież Franciszek w swojej podróży na Kubę 20 września 2015 r. ”

    za dużo na tej Ziemi słow za którymi nic pozytywnego nie widać.
    Mówić to każdy może a im więcej tym więcej chaosu.
    Cudów nie ma, tam skąd Franciszek tam tylko zawierucha i nic dobrego dla ludzi……taka propaganda wyborcza…

    • margo0307 pisze:

      „…Kamień na rok 2016 przyniósł nam ostrzeżenie. Wielką i groźną Przestrogę.
      Morze i Ziemia nawołują ludzi do pojednania ze sobą, przyrodą i swoim sercem.
      Bo tam tkwi największe zagrożenie…”

      ————
      Czasami… to pojednanie ze sobą, przyrodą i swoim ❤ przychodzi nam bardzo opornie… i wówczas z pomocą przychodzi nam… Natura, która w jednej chwili uzmysławia nam jak jesteśmy bezradni w stosunku do Niej… 🙂

  2. Maria_st pisze:

    http://porozmawiajmy.tv/przekret-wszechczasow-czyli-kto-jest-twoim-wlascicielem-piotras/

    skąd pomysł na zajęcie się prawem naturalnym
    świat iluzji nałożony jest na świat naturalny
    mamy mnóstwo ról w życiu
    sąd służy do kierowania pieniędzy
    warunki istnienia umowy
    traktują nas jak dzieci a wymagają jak od dorosłych
    włączając się do gry masz największą władzę
    promissory note
    accepted for value
    społeczność prawna
    w jaki sposób pozbyć się adwokata bez płacenia mu
    słownictwo prawne
    police officer a peace officer
    domniemanie zgody, czyli wielkie oszustwo
    Dean Clifford – Vimeo.com/deanclifford
    White Rabbit Spaniard – Youtube.com/user/WhiteRabbitTrust
    Solutions in Commerce – understandcontractlawandyouwin.com
    czym jest trivium
    prawo autorskie na imię i nazwisko
    Mark Passio – http://www.whatonearthishappening.com
    Santos Bonacci – universaltruthschool.com
    Frank O’Collins – http://www.ucadia.com
    Winston Shrout – http://www.wssic.com
    jak odzyskać pieniądze od dłużnika
    jak pociągnąć do odpowiedzialności sędziego – http://www.whiterabbittrust.co.uk
    Mark Stephens – marcstevens.net
    czy musimy płacić podatki

  3. A 58 pisze:

    „Kamień na rok 2016 przyniósł nam ostrzeżenie. Wielka I groźną Przestrogę. Morze I Ziemia nawołują ludzi do pojednania ze sobą, przyroda I swoim sercem. Bo tam tkwi największe zagrożenie.
    Warto przypomnieć, ze o miłości I pojednaniu mówił tez papież Franciszek w swojej podróży na Kubę 20 września 2015 r.”

    Mam nadzieję ,że Dawid zamieszczając tekst z NŚ nie zmienił nic.Jeśli nie , to jest bardzo ważne i nie mogę więcej nic dodać a jedynie napisać -R (co znaczy ,że wiadomość została odebrana)

    • Dawid56 pisze:

      W Nieznanym Świecie z grudnia 2015 dokładnie napisano
      tytuł :Kamień dla Świata :rok 2016 Zaskoczenie .Takiego koloru nigdy nie widzieli
      początek artykułu dokładnie brzmiał tak:
      „Kamień w uniesionych rękach kapłana nie był ani czerwony(wojna) ani biały (pokój) ani niebieski (klęski powodzie). Był prawie turkusowy.Taki jak nieraz morze przy brzegach Lome(stolica Togo).
      Co wieszczył ?Pokój, zagrożenie?Gniew czy miłość?
      Czwartek 10 września 2015 roku.Wielkie święto Eke-Eke, 353 Dzień Nowego roku dla ludu Guin.W Glidji zebrały się tysiące ludzi , na trybunie obecni byli także przedstawiciele władz.”
      Dalsza część artykułu była taka sama jak od słów :
      „Kamień wzywa do pojednania…..

      • Maria_st pisze:

        „Kamień wzywa do pojednania…..

        Tu nie kamień ma wzywać , a my sami

        • JESTEM pisze:

          Niektorzy, nie tylko kaplani,
          ponoc
          porozumiewaja sie z kamieniami.
          Wiec dla nich kamienie „mowia”,
          i w ten sposob takze moga „wzywac do pojednania”. Tak, jak niektorzy ludzie, rozne istoty…🙂

          • Dawid56 pisze:

            Oczywiście że kamienie „mówią” – są niemymi i nieśmiertelnymi świadkami wielu zdarzeń historycznych.Gdyby móc odczytać tylko informacje w ich zapisaną nie znano by pojęć prawda czy fałsz, a tylko rzeczywistość – fakt jest zawsze jeden.

          • Maria_st pisze:

            „Niektorzy, nie tylko kaplani,
            ponoc
            porozumiewaja sie z kamieniami.”

            Oczywiście że tak……sama tak mam, ale nie robię z tego cyrku czy przedstawienia.
            A voodoo raczej nie ma miłego skojarzenia……..dla mnie to jak czarna magia ktorej wszędzie sporo pod przykrywka…….czegos dobrego…
            Uważam ze nie tędy droga.
            Ale to moje zdanie.

          • Maria_st pisze:

            „Gdyby móc odczytać tylko informacje w ich zapisaną nie znano by pojęć prawda czy fałsz, a tylko rzeczywistość – fakt jest zawsze jeden.”

            ha ha ha Siebie nie znamy, a chcemy odczytać kamienie.
            My mamy ta wiedze, tylko ja odrzucamy cały czas, bo wolimy by ktos inny nam wszystko uzmyslowil.
            Wolimy wierzyc ze cos..tam a nie mieć pewność tej wiedzy w nas.

          • JESTEM pisze:

            Kazdy i kazda musi wierzyc w to, co wierzy lub miec pewnosc tego, czego jest pewny/pewna az przestanie. Po prostu… tak jest – poki co…🙂

  4. Maria_st pisze:

    Andrzeju tzn ze wiadomość była dla Ciebie i ja odebrałeś?
    O co tu chodzi?

    • A 58 pisze:

      „…bardzo ważne i nie mogę więcej nic dodać ”
      Widziałaś Marysiu ten sposób pisania wielokrotnie .

      • Maria_st pisze:

        „Widziałaś Marysiu ten sposób pisania wielokrotnie .”

        Andrzeju wiele osob pisze w podobny sposob, dla mnie to jak kolejna informacja Matrixa, takie granie na uczuciach i jak to sie mowi na dwoje babka wrożyłą, dobry i zły policjant.
        Nic z tego nie wynika.

      • siola pisze:

        Augustynow klasztor i te okna,
        w piwnicach woda zycia,
        a w oknach trzy osemki pierwsze
        drugie dwa kola i trojramienne bumerangi,
        trzecie czwarte i to piate Maja po jednym duzym kole ,
        a w nich trzy duze bumerangi ,
        jakby sie w lewo kreca ,
        Polska kraj latajacych bumerangow,
        Nies wiec ze po niebe sie ich duzo kreci,
        raz rzucony wraca do swojego wlasciciela nie jak ten z Australi.
        Hm nad glowa morze z delfinami,
        to jak tam gdzie lezy Ksiazecy Kamien,
        Tam tez pod sufitem delfiny ganiaja.
        Nie zapomnij jeden z drugim o pierogach,
        Kapusta kiszona i grzyby
        Jak grzybow nie bedzie Terz nie bedzie bolec ,
        boc tego roku sucho bylo,
        jakby nie me zrodlo to i u mnie ,
        tez ogorkow w piwnicy by nie bylo.
        A u mnie do tego dwie flaszki A bzyntu w piwnicy mi Stoja.

        • Maria_st pisze:

          „Augustynow klasztor i te okna,
          w piwnicach woda zycia,
          a w oknach trzy osemki pierwsze
          drugie dwa kola i trojramienne bumerangi,
          trzecie czwarte i to piate Maja po jednym duzym kole ,
          a w nich trzy duze bumerangi ,”

          A gdzie ten klasztor z woda zycia ?co oznaczaja te trzy osemki?

  5. Dawid56 pisze:

    Rok 2015 był rokiem białego kamienia .Ceremonia jego wyboru dokonała się we czwartek 18 września 2014 roku.
    http://republica-tropicana.blogspot.com/2014/09/yeke-yeke-swieto-przodkow-i-nowy-rok.html
    http://republica-tropicana.blogspot.com/2014/09/cd-yeke-yeke-nowy-rok-i-swieto-zmarych.html
    tegoroczna ceremonia wyboru kamienia odbyła się 10 września.

  6. Maria_st pisze:

    „Podczas ceremonii ofiarowywane i spożywane są również napoje. Alkoholowe. Gin i tradycyjny destylat SODABI (wdzięcznie nazywany SORABI). Inne alkohole nie są akceptowane. Tylko te dwa. Po rytualnym zabiciu zwierząt z mięsa kobiety przygotowują wspólny dla wszystkich zgromadzonych posiłek. Spożywany jest też alkohol . Ten sam, który był ofiarowany przodkom. Tego dnia w domu może być wielu gości. Wszyscy odwiedzają domek przodków. Wszyscy jedzą do syta. Radość! Yeke Yeke! ”
    http://republica-tropicana.blogspot.com/2014/09/cd-yeke-yeke-nowy-rok-i-swieto-zmarych.html

    ciagle te dziwne rytuały….
    po co one komu ?

    • margo0307 pisze:

      „… ciagle te dziwne rytuały… po co one komu ?”
      ———–
      Aby zadowolić gawiedź… 🙄

      • Maria_st pisze:

        Aby zadowolić gawiedź…

        raczej ogłupic, kapłanom zależy tylko na władzy i kasie…..dać osłu przed nos marchewkę a będzie szedł tam gdzie marchewka.

        • margo0307 pisze:

          ” Aby zadowolić gawiedź…
          raczej ogłupic, kapłanom zależy tylko na władzy i kasie…..dać osłu przed nos marchewkę a będzie szedł tam…”

          ———–
          Użyłaś dość celnego porównania:
          gawiedź = osły…😀 , które nie mają nic wspólnego z osiołkami 🙂

  7. Maria_st pisze:

    Dzieki Dawidzie za te linki, juz zrozumiałam magie tych kamieni…
    „Nagle wszyscy wstają! Podnoszą ręce i głośno wykrzykują Abe – Abebe! Abe – Abebe! Abe – Abebe! Ze „Świętego Lasu” przybywa orszak dostojników voodoo ze „Świętym Kamieniem”. Tłum jest podekscytowany. Emocje sięgają zenitu! Wszyscy zgromadzeni śledzą przemieszczający się orszak. Za chwilę ujrzą „Święty Kamień”. Za chwilę poznają proroctwo na najbliższy rok! ”

    ludzie, to cos, co inni nazywaja czarna magia–voodoo …
    i to ma byc przepowiednią dla świata?
    SZOK
    Andrzeju mam nadzieje ze nie bierzesz udziału w tym czymś?
    TZN PROROCTWIE NA NAJBLIŻSZY ROK DZIĘKI VOODOO😦
    http://republica-tropicana.blogspot.com/2014/09/yeke-yeke-swieto-przodkow-i-nowy-rok.html

    • Dawid56 pisze:

      To jest inne spojrzenie z innej kultury Mario.Zauważ że kultura voodoo nie jest skazona wpływami chrześcijaństwa.Nie wiem czy oglądałaś film „Odmienne stany świadomości”. Tam była próba dojścia do pierwotnego ja – do jaja od którego się wszystko zaczęło.Tylko to nie tak- nie ma początku, albo jest nieskończenie wiele początków .Nigdy nie było żadnego Wielkiego wybuchu ale były wybuchy supernowych.
      Przypomina mi to pytanie skierowane do przedstawicieli innych cywilizacji- jaki był początek kto nas stworzył albo Kto was stworzył- jest jedna odpowiedź nie wiadomo, nie było początku.

    • A 58 pisze:

      „Andrzeju mam nadzieje ze nie bierzesz udziału w tym czymś?
      TZN PROROCTWIE NA NAJBLIŻSZY ROK DZIĘKI VOODOO”
      A właśnie ,że biorę w tym czymś udział i to od bardzo dawna.Z woodoo nie ma to nic wspólnego.To ,że zostało zastosowane akurat to tongijskie prorokowanie , było dla mnie zaskoczeniem.Wiedziałem z innych przekazów ,że zdarzy się coś we wrześniu (mniej więcej koło 10 ) , ale nie wiedziałem gdzie i co..Ten kamień , to zapowiedź zmian a tekst z NŚ jest pisany na zasadzie takiej jaka opisane jest w „Niepewności ” Mickiewicza , czy w przypadku twórczości Chico Xaviera.Dlatego pytałem Dawida , czy kopiował tekst albo przepisał.Nie zauważyłaś ,że w tekstach pisanych przez Siolę wyrazy mające dużą wartość pisane są z dużej litery.Taki sam sposób pisania miała ta osoba , o której tyle pisaliśmy wcześniej a nazywamy ją Stokrotką.W tekście z NŚ spójnik „i” pisany jest z dużej litery.To nawiązanie do tego , w jaki sposób był tworzony przekaz z Wojnicza(nawiązanie do tego manuskryptu i wskazanie na Mickiewicza).To „i” oznaczała koniunkcję(wspólną część) połączenie „Morza i Ziemi” – Określenia z czterowierszy i księgi Henocha.Przyczyniło się do tego „ostrzeżenie wynikające z zagrożenia kamolem (czterowiersze ).Jest też wskazanie na papieża i Kubę..Kto oglądał relację z wizyty Franciszka na Kubę , to widział go mocno spiętego .Po tym nieoczekiwanym zachowaniu się papieża nastąpił ciąg dalszy..Na Anioł Pański w południe , papież powiedział coś nieoczekiwanego.Nawiązał mianowicie do apokalipsy , i że nie wiadomo jak będzie wyglądała apokalipsa (wyjaśnienie) i żeby raczej zająć się sprawami teraźniejszymi.Potem dodał ,że „Jezus jest cały czas obecny i nie ma co zajmować się proroctwami w horoskopach.Czy to oznacza , że teksty ewangeliczne mówiące o ponownym przyjściu już są nieaktualne?Papież ogródkami potwierdza informacje i założenia z manuskryptów.On wie ,że nastąpi zmiana i nie będzie już miejsca na religie i duchy i kapłaństwo wszelkiej maści.Co do „ósemek” , i okna , to jest takie zdjęcie Marysiu , gdzie jest sześć kół , różniących się wielkością.Podobny znak z kołami tworzącymi ósemkę pojawił się na ścianie i później znikł.Wiesz Marysiu co to za okno.Bumerangi , to broń , która wraca .O tym pisał Siola.Pytałaś o Augustynów – Klasztor znajduje się min w Łomiankach.Widziałaś niedawno zdjęcie nawiązujące do tej miejscowości .No i to znikanie osoby ze zdjęcia w tajemniczy sposób z zakończeniem w rodzaju filmowego klapsa.Klaps Marysiu robiony jest na początku a nie końcu .Oznacza to zakończenie pewnego etapu i początek czegoś nowego.Tak więc jeśli informacja przekazana za pośrednictwem NŚ nie jest wybiegiem ( a wszystko wskazuje ,że nie) , to sprawy toczą się w pomyślnym dla wszystkich kierunku.

      • Maria_st pisze:

        „to sprawy toczą się w pomyślnym dla wszystkich kierunku.”
        Pięknie’
        Dziękuje za odpowiedż .

        „Co do „ósemek” , i okna , to jest takie zdjęcie Marysiu , gdzie jest sześć kół , różniących się wielkością.”
        ale gdzie sa te koła w ilości- 6 szt, różnej wielkości, można to zobaczyc?

      • Dawid56 pisze:

        W jednym z tekstów z Nieznanego Świata „i” było małe

        Jak co roku w Glidji (Togo, Afryka Zachodnia) zebrało się tysiące ludzi z plemienia Mina na swoje najważniejsze święto Yeke-Yeke. Przypomnijmy, że zawsze o pełni księżyca (w tym roku pod koniec sierpnia) kapłan Boga Skały wynosi tam ze świętego lasu palmowego otrzymany od Boga kamień – przepowiednię dla całego świata. Jego czerwona barwa oznacza wojny i kataklizmy.
        http://www.nieznanyswiat.pl/polecamy/aktualno%C5%9Bci-n%C5%9B/245-kamie%C5%84-dla-%C5%9Bwiata

        To jednak był mój błąd przy cytowaniu za co przepraszam.

        Andrzeju zmian może być tylko jedna – realne potwierdzenie że nie jesteśmy jedyna cywilizacją w Kosmosie.Już pisałem o tym kiedyś, że drugie przyjście Chrystusa właśnie to oznacza , że nie jesteśmy sami w Kosmosie.

        • A 58 pisze:

          Wlepię Dawidzie ten fragment całości z arta na wstępie , o który mi chodzi:

          „Kamień dla świata na rok 2016 w uniesionych rękach kapłana to prawie turkus. Taki jak morze przy brzegach Lome – stolicy Togo.
          Kamień wzywa do pojednania – objawił kapłan. To morze poprzez ten kamień przemówiło do nas w swej potędze. Należy Boga prosić o przebaczenie. Pogorszyły się relacje człowieka z morzem, człowieka z Ziemia, człowieka z człowiekiem.
          Morze już nie obdarza ludzi bogactwem jak kiedyś, co rusz pochłania tez tysiące ofiar płynących do Europy. Mogą być następne. Cala ziemia zanieczyszczona, zdewastowana chciwością, grabieżą I złem jest coraz bardziej chora. Świat znajduje się w konfliktach. Ludzie skłóceni są w nienawiści, także w nich samych brakuje jedności. Nie ma jej tez miedzy plemionami, a nawet wśród kapłanów.
          Modlimy się o światło w swoich sercach. Każdy do swojego boga, do swoich bogów.
          Kamień na rok 2016 przyniósł nam ostrzeżenie. Wielka I groźną Przestrogę. Morze I Ziemia nawołują ludzi do pojednania ze sobą, przyroda I swoim sercem. Bo tam tkwi największe zagrożenie.
          Warto przypomnieć, ze o miłości I pojednaniu mówił tez papież Franciszek w swojej podróży na Kubę 20 września 2015 r.”

          Zauważ Dawidzie ,że wszystkie spójniki „I” są pisane jako duża litera.”Przestroga” jest również pisana z Wielkiej litery.Dlatego próbuję ustalić , gdzie to pisanie zbieżne z wieloma źródłami nastąpiło.Ten tekst z takimi zaznaczeniami wygląda jak informacja o zdarzeniu ,które może wpłynąć na najbliższą przyszłość.To „wielkie „I” ma bardzo wielkie znaczenie.Stosowane było w tak wielu miejscach ,że trudno to wszystko opisać.

          • Dawid56 pisze:

            Andrzeju dowiem się gdzie jest źródło tego przekazu z dużym „I”. Nie zwróciłem zupełnie na to wcześniej uwagi.Dostałem mail’a od znajomej z tym cytatem z dużym „I”. Natomiast sprawdziłem w „Nieznanym Świecie , który mam ( notabene posiadam w swojej Bibliotece wszystkie numery począwszy od numeru 1 z roku 1990 bez tzw numeru zerowego) jest małe „I”.
            Nie umiem jednak opisać tego co odczuwam w tych dniach.Czuję jakby się działo coś bardzo bardzo wielkiego coś co zmieni całkiem rzeczywistość do września 2016.
            Nowy kamień będzie wybrany w jeden z czwartków z września 2016 roku.

          • Dawid56 pisze:

            Mam na myśli oczywiście nie tylko Polskę.

          • JESTEM pisze:

            „Nie umiem jednak opisać tego co odczuwam w tych dniach.Czuję jakby się działo coś bardzo bardzo wielkiego coś co zmieni całkiem rzeczywistość do września 2016.”

            U mnie też wciąż wielkie zmiany… od paru lat. A za każdym razem jak coś nowego się przejawia to… zmiany są… cudowne. Choć czasem bywa jeszcze trudno, zdarzają się trudniejsze chwile albo pojawiają się jakieś dziwne bóle… Ale daję sobie z tym wszystkim radę.😉

            Oby i u ciebie, kochany Dawidzie56, dla ciebie i świata zadziało się jak najwięcej czegoś „bardzo bardzo wielkiego (…) co zmieni całkiem rzeczywistość” (…)🙂❤

  8. Maria_st pisze:

    Na tej planecie najlepiej sie maja kaplani wszelkiej maści wychodzący z jednego==voodoo.

    • margo0307 pisze:

      ” Na tej planecie najlepiej sie maja kaplani wszelkiej maści…”
      ———
      Ale Maryś… więcej pogody ducha🙂
      Ja na tej planecie… też nieźle się mam, choć nie raz… niepomyślne wiatry wieją
      mi prosto w pape… 😀
      Kocham Ciebie Maryśku🙂❤

    • trelemorele pisze:

      „Na tej planecie najlepiej sie maja kaplani wszelkiej maści wychodzący z jednego==voodoo.”
      _______________________________________________
      ciekawe dlaczego tak jest🙂
      może są mądrzejsi od zwykłych ludzi?

      • Maria_st pisze:

        „ciekawe dlaczego tak jest🙂
        może są mądrzejsi od zwykłych ludzi?”
        To tylko wybór kapłanów a nie madrośc czy głupota.

        • margo0307 pisze:

          „… To tylko wybór…”
          ————
          Dokładnie, to tylko ale też i… wybór…🙂
          My wszyscy mamy wybór i wszyscy… te małe i duże wybory dokonujemy codziennie…🙂
          Ja już wybrałam i staram się być konsekwentna w swoich codziennych małych i dużych wyborach… 🙂 ❤

        • trelemorele pisze:

          „To tylko wybór kapłanów a nie madrośc czy głupota.”
          _____________________________________
          Tak, ale wybory chyba też w dość dużym stopniu są zależne od naszego intelektu.
          Wydaje mi się, że mądrzy podejmują mądrzejsze wybory, a głupsi głupsze?
          Oczywiście co dla jednych jest mądrym wyborem, dla innych może być niemądrym🙂

          • margo0307 pisze:

            „… ale wybory chyba też w dość dużym stopniu są zależne od naszego intelektu…”
            ———
            Lilu, czasem się zdarza, że… intelekt mówi jedno…, a❤ podpowiada całkiem coś innego… 😉

          • Dawid56 pisze:

            Tak jak prawo „Kalego” -co jest dobrym uczynkiem
            Dobry uczynek jest jak Kali komuś ukraść krowę, a zły uczynek jak Ktoś Kalemu ukraść krowę.

          • Maria_st pisze:

            „Tak, ale wybory chyba też w dość dużym stopniu są zależne od naszego intelektu.
            Wydaje mi się, że mądrzy podejmują mądrzejsze wybory, a głupsi głupsze?
            Oczywiście co dla jednych jest mądrym wyborem, dla innych może być niemądrym ”


            Intelekt – (łac. intellectus: percepcja, postrzeganie, poznanie), zdolności umysłowe, kultura umysłowa człowieka (potencjalnie również istot pozaziemskich czy sztucznej inteligencji). Odnosi się do zdolności uzyskania i wykorzystania wiedzy, rozumienia myśli, poznania. Również inna nazwa umysłu, rozumu, inteligencji (w odróżnieniu od uczuć, woli, zmysłów). Ogólnie rzecz ujmując jest iloczynem zdolności umysłowych, doświadczenia oraz wiedzy człowieka i możliwości ich wykorzystywania. Termin ten jest ściśle związany z rozsądkiem i rozumieniem. ”
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Intelekt
            sama sobie odpowiedz jak to z tą mądrościa kapłanów .

          • trelemorele pisze:

            „sama sobie odpowiedz jak to z tą mądrościa kapłanów .”
            _______________________________________
            Maryś, rozumiem, że pijesz do kapłanów za to, że żyje im się lżej, dostatniej niż nam.
            Lżej bo bez ciężaru rodziny, dostatniej bo w dużym stopniu na nasz koszt.
            My zakładamy rodziny bo taki nasz wybór, żyjemy na własny koszt bo nie jesteśmy w stanie wymusić/przekonać innych żeby nas dobrowolnie utrzymywali
            Zauważ, że takie wolne i bezpieczne życie w zakresie egzystencjalnym sprzyja rozwojowi intelektualnemu. Można sobie pozwolić na chociażby czytanie całymi dniami czy medytowaniu. Normalny człowiek woli swoje życie poświęcić rodzinie, wychowywaniu dzieci, budowie domu, spłacaniu kredytów itp. Nie starcza czasu dla siebie samego. Kapłan żyje w spokoju ducha i głównie swoim życiem, a zwykły człowiek w ciągłym stresie i życiem innych i dla innych…kto więc jest mądrzejszy?

          • Maria_st pisze:

            „Maryś, rozumiem, że pijesz do kapłanów za to, że żyje im się lżej, dostatniej niż nam.
            Lżej bo bez ciężaru rodziny, dostatniej bo w dużym stopniu na nasz koszt.
            My zakładamy rodziny bo taki nasz wybór, żyjemy na własny koszt bo nie jesteśmy w stanie wymusić/przekonać innych żeby nas dobrowolnie utrzymywali
            Zauważ, że takie wolne i bezpieczne życie w zakresie egzystencjalnym sprzyja rozwojowi intelektualnemu. Można sobie pozwolić na chociażby czytanie całymi dniami czy medytowaniu. Normalny człowiek woli swoje życie poświęcić rodzinie, wychowywaniu dzieci, budowie domu, spłacaniu kredytów itp. Nie starcza czasu dla siebie samego. Kapłan żyje w spokoju ducha i głównie swoim życiem, a zwykły człowiek w ciągłym stresie i życiem innych i dla innych…kto więc jest mądrzejszy?”

            madrzejszy jest ten kto jest szczęśliwy i cieszy sie kazda chwila swego życia.
            Czy kaplani myśla o czyms juz w zasadzie zapomnianym–SUMIENIU ?
            Uwazasz ze czytanie i medytowanie daje mądrość?

          • trelemorele pisze:

            „1. madrzejszy jest ten kto jest szczęśliwy i cieszy sie kazda chwila swego życia.
            2. Czy kaplani myśla o czyms juz w zasadzie zapomnianym–SUMIENIU ?
            3. Uwazasz ze czytanie i medytowanie daje mądrość?”
            ___________________________________________
            1. Kwestia co dla kogo jest szczęściem oraz w jakich warunkach pewniejsze osiągnięcie szczęścia.
            2. Nie rozumiem co z tematem ma wspólnego sumienie?
            3. Bardziej mi chodziło o to, że zwykły człowiek obarczony rodziną, pracą zawodową i domową raczej ma mało czasu na jakąkolwiek formę uczenia się.

          • Maria_st pisze:

            „1. Kwestia co dla kogo jest szczęściem oraz w jakich warunkach pewniejsze osiągnięcie szczęścia.”

            tak, wybory.

            „2. Nie rozumiem co z tematem ma wspólnego sumienie? ”

            ma bardzo duże, chodzi o wykorzystanie tej tzw mądrości

            „3. Bardziej mi chodziło o to, że zwykły człowiek obarczony rodziną, pracą zawodową i domową raczej ma mało czasu na jakąkolwiek formę uczenia się.”

            to prawda, trudno jest polączyć to wszystko ale nie znaczy ze nie jest możliwe.
            To tylko zależy od nas, jak sobie organizujemy nasze życie.

          • margo0307 pisze:

            „.. czasem się zdarza, że… intelekt mówi jedno…, a❤ podpowiada całkiem coś innego…😉
            Dawid56 pisze:
            Tak jak prawo „Kalego” -co jest dobrym uczynkiem
            Dobry uczynek jest jak Kali komuś ukraść krowę, a zły uczynek jak Ktoś Kalemu ukraść krowę."

            ————-
            Nie Dawidzie, nie miałam na myśli „prawa Kalego” mówiąc o rozdźwięku pomiędzy rozumem a❤ ale o… o wewnętrznej zgodności własnych myśli ze swoim❤ objawiającej się poprzez własne działanie…
            Domeną❤ są uczucia, domeną rozumu zaś – racjonalne myśli…, obie te domeny zbyt często… "rywalizują pomiędzy sobą" 😉 w dokonywanych przez nas wyborach..

  9. Maria_st pisze:

    Tak sobie myślę nad tym naszym losem Matrixowym.
    O co tu chodzi?
    Jeden wielki chaos.
    Mamy 3 ważne punkty– Słońce, Ziemia, Księżyc a my jak pyłek w stosunku do nich.
    Ziemia—-niby kiedyś było tu pięknie, Złoty wiek, Srebrny wiek itd….a ludzie wciąz zasilali ziemie swoimi ciałami i krwia w czasie wojen, zranień.
    Krew strumieniami ścieka w głąb planety.
    My ja kochamy, wielbimy ale nieraz zachowujemy sie wobec niej jak psychopaci…
    Skąd to się w nas bierze?
    Ziemia to świadoma istota ?
    A co jeśli to ona nas popycha do tego co tu się zadziewa?
    Może jest dla nas jak zła czarownica, ktora nas tuczy by potem zjeść?
    I co o tym myśleć?
    Najlepiej nie myśleć …..
    Życie jest piękne .

    • margo0307 pisze:

      „… Ziemia—-niby kiedyś było tu pięknie, Złoty wiek, Srebrny wiek itd….a ludzie wciąz zasilali ziemie swoimi ciałami i krwia w czasie wojen, zranień.
      Krew strumieniami ścieka w głąb planety…”

      ———–
      Jak by na to nie patrzeć, to… nasze ciała powstają z pierwiastków Ziemi… i kiedy przestają nam służyć – do Ziemi na powrót wracają…, czy to pod postacią popiołów czy rozkładając się w niej powoli… 🙂
      Mnie jednak bardziej zastanawia…
      – Dlaczego kościół nieustannie nam przypomina jedynie o tym fakcie – z prochu Ziemi powstało twoje ciało organiczne i w proch się obróci… ? , a tak mało mówi o naszej ważniejszej – duchowej naturze ?, a co jest głównym powodem skupiania przez nas naszej uwagi na tym, co bezpośrednio dotyczy naszego codziennego życia…, zamiast skupiać nasze myśli – za którymi podąża nasza energia – na naszej duchowości… ?
      Co prawda, myślami nikt z nas jeszcze nie potrafi zbudować domu…, ani upiec tak potrzebnego naszemu ciału chleba, ale… naszymi wibracjami myślenia jesteśmy w stanie się uwolnić od przytłaczających nas ciężkich, materialnych wibracji i wznieść się ponad nie by lepiej i piękniej żyć…, by odnaleźć we własnej duchowości… miłość pełną chleba…🙂

      • Dawid56 pisze:

        „Dlaczego kościół nieustannie nam przypomina jedynie o tym fakcie – z prochu Ziemi powstało twoje ciało organiczne i w proch się obróci… ? , a tak mało mówi o naszej ważniejszej – duchowej naturze ?”

        To jest najważniejsze pytanie , bo po prostu obnaża prawdziwe oblicze Kościoła Katolickiego.

  10. marek pisze:

    Mamy 3 ważne punkty,
    ciało ssaka , świadomość istoty będącej w inwolucji ducha i stan przedzawałowy cywilizacji…

    Może jest dla nas jak zła czarownica, ktora nas tuczy by potem zjeść?
    planeta wspiera jedynie istnienie gatunków , my jesteśmy jedynie dywidendami tego procesu Ziemi .

    m

  11. Maria_st pisze:

    Mamy 3 ważne punkty,
    ciało ssaka , świadomość istoty będącej w inwolucji ducha i stan przedzawałowy cywilizacji…

    Może jest dla nas jak zła czarownica, ktora nas tuczy by potem zjeść?
    planeta wspiera jedynie istnienie gatunków , my jesteśmy jedynie dywidendami tego procesu Ziemi .”

    W Matrixie wszystkie opcje moga byc prawdziwe, zalezy od umysłu.

    • margo0307 pisze:

      ” Mamy 3 ważne punkty,
      ciało ssaka ,
      świadomość istoty będącej w inwolucji ducha i
      stan przedzawałowy cywilizacji…”

      ————-
      Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia…🙂
      Z mojego punktu widzenia… – mamy 3 ważne punkty:
      – wspaniałe, ludzie ciało z wpisanym w siebie programem DNA – programem pozwalającym na jego nieustanne doskonalenie…
      – świadomość istoty będącej w nieustannej ewolucji…
      – stan doskonałych możliwości do rozwoju własnej Istoty… 🙂

      • JESTEM pisze:

        To, na czym sie skupiamy – przyciagamy, wiec jedni wierza w to, ze uczestnicza w inwolucji, a inni w ewolucji. Jedni wierza w chaos i wszedzie dopatruja sie chaosu, inni chca zaprowadzac porzadek, a jeszcze inni dostrzegaja pod wszelkimi dzialaniami harmonie. Jedni wierza, ze sa glupie wybory albo madre czyli inteligentne, a inni wiedza (wierza), ze wybory zaleza od tego, w co wierzymy jako prawdziwe i jakim myslom a co za tym idzie dzialaniom – oddajemy swoja energie.😉❤

        • Maria_st pisze:

          Nie wiara a pewność jest tu istotna, tak myśle

          • JESTEM pisze:

            A co daje pewnosc?
            Ktos moze miec pewnosc, ze chcesz go zniszczyc, a ty nawet nigdy nie pomyslalas o czyms takim… Wiec co daje taka pewnosc?

            Ktos moze miec pewnosc, ze cos, a ktos inny, ze cos innego. Czy pewnosc taka nie prowadzi do konfliktow i nie utrzymuje ludzi w konfliktach… wewnetrznych, a te objawiaja sie na zewnatrz?

            Czy pewnosc nie jest „ateistycznym zamiennikiem” wiary?

            Nie neguje tego, co przejawia sie przez ciebie i co moze przypuszczasz albo nawet czego masz pewnosc (np. ze pewnosc jest najwazniejsza), po prostu dziele sie swoim widzeniem i postrzeganiem, i zadaje pytania.

        • marek pisze:

          jedni wierza w to,

          i jest tych indywidualnych wiar tysiące

          a co znaczy bycie d y w i d e n d ą ?

          m

          • Maria_st pisze:

            A co daje pewnosc?
            Ktos moze miec pewnosc, ze chcesz go zniszczyc, a ty nawet nigdy nie pomyslalas o czyms takim… Wiec co daje taka pewnosc?

            wow, ale ostro
            dlaczego piszesz o takich skrajnych pewnościach….
            Sama w tym cos napisała jedno wyklucza drugie…mnie chodzi o wybór dotyczący mnie a nie domniemanie kogoś iz chce go zniszczyć.
            Idąc tym tikiem myślenia faktycznie pozostaje nam tylko wiara

            „Wiara – nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy[1][2]. Owo subiektywne prawdopodobieństwo nigdy nie osiąga wartości 100%, gdyż wtedy wiara staje się wiedzą. Jeśli subiektywne prawdopodobieństwo jest małe, to potocznie taką wiarę nazywamy przypuszczeniem, a przy znikomym prawdopodobieństwie mówimy, że czegoś nie wykluczamy. Twierdzenie, które jest przedmiotem wiary nie musi być do końca (lub w ogóle) zwerbalizowane – np. roczne dziecko też może w coś wierzyć. Dotyczy to również bardziej inteligentnych zwierząt. W zwierzęcej „wierze” także dochodzi do subiektywnej oceny prawdopodobieństwa, która jest istotą każdej wiary. Wiara jest także ważnym składnikiem nadziei.”
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_%28psychologia%29

            Rozumiem co chcesz w tych słowach przekazac.

            „Czy pewnosc nie jest „ateistycznym zamiennikiem” wiary?”

            jesli dotyczy to wiary tej:

            „Wiara religijna – postawa osobowa różnie definiowana ze względu na to, iż jest jednym z najważniejszych i najbardziej podstawowych ludzkich fenomenów. Pod wpływem intelektualizmu platońskiego, rozróżniającego między mniemaniem (gr. doxa) a wiedzą (gr. episteme), w myśli europejskiej uważano nieraz wiarę za niepełne poznanie i wstęp do intelektualnego oglądu. Wśród postaw wiary rozróżnia się jednak postawę „wierzę, że”, która jest pewnym przypuszczeniem, oraz „wierzę w”, która odnosi się do Absolutu i jest mocnym przekonaniem o jego istnieniu jako prawdy absolutnej[1].”

            to i tu masz podpowiedz.

            „Ktos moze miec pewnosc, ze cos, a ktos inny, ze cos innego. Czy pewnosc taka nie prowadzi do konfliktow i nie utrzymuje ludzi w konfliktach… wewnetrznych, a te objawiaja sie na zewnatrz?”

            to nie pewność ale znowu domniemanie.

            „Nie neguje tego, co przejawia sie przez ciebie i co moze przypuszczasz albo nawet czego masz pewnosc (np. ze pewnosc jest najwazniejsza), po prostu dziele sie swoim widzeniem i postrzeganiem, i zadaje pytania. ”

            Oczywiście, kto pyta nie bładzi.
            I wcale mnie pytania nie dziwią .
            Jest ich tak dużo a odpowiedzi przyjąc możemy jak narazie na–wiarę .
            Stad tyle przypuszczeń, wątpliwości a nie pewności.

          • Maria_st pisze:

            ” co znaczy bycie d y w i d e n d ą ? ”
            nie wiem

      • marek pisze:

        stan doskonałych możliwości do rozwoju własnej Istoty…

        taaaa …k , powiedz to tym bez dachu nad głową i kromki chleba , dwóm trzecim tego świata .

        cyt./niech będzie że z nieba /

        egzystencja na waszym poziomie jest to egzystencja podprogowa pod poziomem energioświadomości .Jesteście poletkiem białka jako najsubtelniejszej formy materii na planecie Ziemia . Technika jaką tworzycie niczemu nie służy , jest to kształtowanie form z piany morskiej , tą pracą nigdy nigdy nigdzie nie dojdziecie ponieważ tak jak piana przemija tak i wy przemijacie jako byty białkowe , liczy się tylko wasza energiośiadomośc którą dopiero nieliczni zaczynają tworzyć…..
        nałogi są wam [przypisane oddolnie tj, od kwerunku Ziemi . Są one jak dym energetyczny który w Was wnika i przenika Was.
        Kumulują się w okreslonych centrach energetycznych u każdego w innym w którym jest ześrodkowany .Przyjmując takie rozumienie należy oczyścić centrum poprzez podniesienie jego wibracji . Można to osiągnąc mentalnie , emocjonalnie czy poprzez ruch .</i?
        Jesteście dywidendami tej planety . Więc czyńcie tak aby żyć w zgodzie z nią i z sobą

        Jest Mamusia , jest informacja czym nas częstuje , jest określone nasze posadowienie na skali świadomości i jakieś to takie mistyczno – tragiczne , a nie fantastyczne .

        Nasz los to egzystencja i robota mrówek przerabiających zgniliznę na pokarm dla innych czasoprzestrzeni z których byty gdyby tu zeszły musiały by się tak upodlić jak my jesteśmy upodleni w swym istnieniu .

        Tak , tak -nawet w Oświęcimiu rodziły się dzieci i miłość , jednak epilogiem dla nich był Mengele lub krematorium .

        Diwidendy – w tym rozumieniu nawiązka całej biologicznej szaty planety – poletko białka jednak w stanie podprogowym do świata ducha pomimo stanu samoświadomości .

        OBECNA SYTUACJA I ROZWIĄZANIE DRAMATU ATLANTYD

        Abyście mogli zobaczyć, gdzie znajdujecie się jako ludzkość i zrozumieć, że czas nie podlega liniowym wzorcom. Słyszeliście to już wiele razy.

        Wcześniej już wam wyjaśniałem, jak stworzono czas, i że czasy są połączone, oraz jak to wszystko jest zbudowane. Przekazane dzisiaj informacje pomogą wam uzyskać zrozumienie cykli wdechów i wydechów Źródła oraz waszej ewolucji jako ludzkości.

        Wyobraź sobie „zejście” do gęstej materii w formie spirali, której początek znajduje się u Źródła, a koniec – w Ziemi trzeciego wymiaru. Wszystkie doświadczenia, wszystkie cykle ludzkości leżą wzdłuż tej „spirali zstępującej”. Na każdym pierścieniu, lub każdej pętli, naniesione są odciski wszystkich wydarzeń, które ukształtowały was jako ludzkość w ciągu waszych doświadczeń. Teraz wyobraź sobie spiralę, która wychodzi z trzeciego wymiaru i wraca do Źródła. Reprezentuje wdech Źródła. Kiedy powracacie do Źródła, ponownie przekraczacie wszystkie te punkty. Indywidualnie i zbiorowo. Niektóre wydarzenia odcisnęły na tych pierścieniach głębokie ślady. A teraz wyobraź sobie, że bywały zdarzenia, które pozostawiły ślady wychodzące szeroko poza niektóre z tych pierścieni. Wydarzenia, które ukształtowały dualizm i pomogły wam poznać pojęcia dobra / zła, światła / cienia, a także najgłębsze cierpienia ludzkich istot.

        Lata 2010, 2011, 2012 zaznaczają szczególny rozdział na tej spirali, ponieważ są przedprożem „katapulty”, która wyłania spiralę do wyższych wymiarów częstotliwości lub gęstości energetycznej – od piątego do siódmego.

        Na tych pierścieniach znajduje się wasz pierwotny grawerunek, który umożliwił wam głębokie zejście w materię. Te odciski muszą zostać przez was, jako społeczność, uzdrowione, żebyście mogli wyjść z powtarzania, przeżywania na nowo, a tym samym z powtórnego odciskania na tych pierścieniach, ciągle tych samych doświadczeń, aby następnie móc udać się na kolejny – wyższy poziom spirali.

        Te trzy lata reprezentują dokładnie to. Powtarzanie rozwiązania doświadczenia – tak długo, aż zostanie ono usunięte z serca. Wskakujecie na tą spiralę i zeskakujecie wzdłuż niej pojedynczo. A niektórzy z was już osiągnęli wibracje 5-go wymiaru. Jednak teraz wszyscy znajdują się w tym punkcie, w którym stykają się czasy. Podobnie jak w latach poprzednich.

        Atlantyda i Lemuria
        Wydarzenia, które od kilku tygodni znów was spotykają i odzwierciedlają cechy obecnych chwil, mają związek z „upadkiem Atlantydy” oraz walką światła z ciemnością. Możesz to sobie wyobrazić jako ponowne energetyczne aktywowanie okoliczności z tamtych czasów. Ta aktywacja skutkuje: po pierwsze – magnetycznie przez wasze DNA, po drugie – przez konstelacje planetarne, i po trzecie – poprzez ruchy samej Ziemi.

        Już trzeci raz dzieje się tak z tymi markerami. Za każdym spotkaniem rozpuszczacie i transformujecie większe części zranień. Ten trzeci raz powinien być „ostatnim” i powinien umożliwić wam rzeczywiste dostosowanie się na nowo. To może być kamień węgielny pod nową formę ludzkich współdziałań oraz nowych struktur waszego systemu grup społecznych i związków.

        Tematy, o które chodzi i które zostały aktywowane w Atlantydzie to:
        światło przeciw ciemności, oprawcy kontra ofiary, moc i jej nadużywanie. A także upadek świadomości ludzkości oraz waszej planety.

        W tamtym czasie chodziło o kuszenie niektórych „wiedzących” i o eksperymenty z czasoprzestrzenią (odwzorowujecie to w niektórych obiektach waszych czasów np. CERN), co doprowadziło do powstania rysy w kontinuum czasoprzestrzeni, która nadal nie jest do końca zamknięta (na przykład trójkąt bermudzki), a która doprowadziła do „przeniknięcia” części „ciemnej” strony boskiego Stworzenia.

        Ciemność, którą mam tu na myśli, nie ma nic wspólnego z waszym wyobrażeniem cienia lub ciemności, będącymi jedynie odbiciem dualnego podziału na dwa przeciwieństwa. Wszystko jest boską fizyką i jako takie dotyczy każdego świadomego Stworzenia, które możesz postrzec jako eksplozję światła (choćby podczas stwarzania dusz lub planet), coś podobnego do odcisku – pewnego rodzaju ciemnego rozszerzenia, które można określić jako „produkt odpadowy” tego Stworzenia. Jednak ono w rzeczywistości jest zrównoważeniem powstającym jako przeciwwaga dla ewolucyjnego rozwoju Stworzenia. To jest anty-Stworzenie lub antymateria i naprawdę nie jesteście w stanie wyobrazić sobie tej nie-substancji, która jest pełnym brakiem światła… Ona obrazuje przeciwieństwo żywej zasady i jest tak samo boska – jednak przeciwstawne kopie nie stykają się w swojej ewolucyjnej powrotnej wędrówce do Źródła Wszelkiego Bytu. To zachodzi oddzielnie.

        Wasza fizyka określiłaby to mianem materii i antymaterii. Dopiero na końcu czasów, kiedy każde Stworzenie powróci do Źródła – nastąpi zjednoczenie, również z tą antymaterią czy anty-Stworzeniem. W Kabale, żydowskim Drzewie Życia, jest to wyrażone w postaci dziesięciu sefir, które odpowiadają zstępującym boskim mocom i wyobrażają Stworzenie, spośród którego wy jako ludzie stanowicie jedną część. Jest też odwrotna strona tego drzewa – klifot, chaos i anty-Stworzenie.

        Zanim w strukturze czasoprzestrzeni pojawiła się szczelina, Lemuria i Atlantyda tworzyły dwa kontynenty na Ziemi, z których Lemuria stanowiła centrum duchowe, a Atlantyda – centrum naukowe lub umysłowe. Obie kultury były bardzo rozwinięte – jednak w każdej zajmowano się czymś innym. I można powiedzieć, że Lemuria tworzyła serce, a Atlantyda – głowę ludzkości – jednak w równowadze i w harmonii – a kontynenty były ze sobą połączone lądowymi pomostami.

        Powiem to krótko, ponieważ wielu z was zna historię: za sprawą eksperymentu Atlantów pojawiła się szczelina – doszło do wojen z rasami pozaziemskimi oraz ich wymieszanie z ludzkością – przez tą szczelinę nastąpiło przesiąknięcie „ciemnej” antymaterii, której jedyną właściwością jest wiązanie materii w celu powiększania się i rozszerzania.

        Skutkiem tego eksperymentu był przeskok biegunów, zatopienie kontynentu Atlantydy, jak również zatonięcie części Lemurii, lecz równocześnie nastąpiła ogromna utrata świadomości oraz dezaktywacja waszych 13 pasm DNA i ich redukcja do dwóch.

        Wszystko to poskutkowało również oddzieleniem „głowy” od „serca”, a także dało podwaliny pod waszą późniejszą naukę bazującą na czystej logice i wykorzystaniu lewej półkuli mózgu, oraz odizolowanie się od stanu duchowego.

        Wszystkie wasze wzorce, wszystkie projekcje sprawców lub ofiar, wszystek lęk przed „złem” i „ciemnością” – powstał właśnie wtedy.

        I dziś – dokładnie w tym miejscu waszej historii, gdzie stykają się linie czasu i są aktywne te energie, napotykacie je ponownie w celu ostatecznego uzdrowienia.
        Ziemia wchłonęła duże ilości antymaterii – i odizolowała ją poprzez „zamknięcie” w podziemnych polach i strumieniach, tworząc system odtruwający waszą planetę – w postaci ropy naftowej.

        Teraz jesteście na spirali wznoszącej – ponowny upadek świadomości nie nastąpi. Jednak aby ludzkość mogła wykonać kolejny krok w swojej ewolucji, potrzebuje ponownego zaprogramowania owych pierwotnych wzorców, które umożliwią głębię dualnych doświadczeń i przyjęcie ich z miłością do waszych znów przebudzonych serc.

        Ujawnił się strach z tamtych czasów. Czyli obudziło się i wypływa na powierzchnię waszej świadomości to, co dotyczy mocy i jej nadużywania.

        Role ofiar i sprawców / winnych i niewinnych – wydają się oczywiste. Odpady ze spalania antymaterii z ropy naftowej znajdują się wszędzie – w powietrzu i w wodzie, gromadzą się w komórkach, zatrute są także wasze artykuły spożywcze, zniewala was system monetarny, jesteście bardziej zniewoleni, niż kiedykolwiek wcześniej. Na to wygląda. Jesteście sobą w 99 procentach.

        Czy tak jest?
        Tego dramatu nie możecie uratować przenosząc go na następny – wyższy poziom bytu. Już dłużej nie możecie grać roli ofiar, ale też, kiedy zidentyfikujecie oprawców posyłając ich „do diabła”, nie zmienicie reguł gry, ponieważ wtedy odwrócicie role i sami staniecie się katami.

        Chodzi o wyzwolenie świadomości. Jesteście sobą w 100 procentach. Jesteście Wszystkim Co Jest. Chodzi o podniesienie świadomości ponad dualizm. I to jest dla ludzkości decydujący krok.

        Serce Lemurii powróciło. Znajduje się w jądrze piramidy, która już dawno została odkryta pod wodami Trójkąta Bermudzkiego i posiada wibracje pamięci dawnej jedności pomiędzy ludźmi. Zawiera matrycę waszych 13 pasm. Połącz swoje serce z tym kryształem, który czekał przez ostatnie tysiąclecia na to, aby powrócić i przeniknąć na powierzchnię świadomości.

        Serce Lemurii ma własną sygnaturę Jedności, która odzwierciedla całość Bytu i jest mono-polarna. Boskie Siły postrzegaj jako energię – bez wartościowania, bez podziału na dwie połowy.

        Pęknięcie zaczyna się zamykać, a Ziemia uwalnia ogromne ilości pozostałej antymaterii, aby ta mogła opuścić wasz świat przez tą sama bramę, przez którą wniknęła. To oznacza koniec wielu chorób ciał i Ducha, które były następstwem reakcji materii z antymaterią. Jednak zanim to wszystko się zakończy – wnika do ludzkiej świadomości, i widać to wszędzie na świecie. Śmierć, rozkład, ucisk i nadużycia.

        Co zrobisz? Znów wybierzesz jedną stronę? Będziesz tym „dobrym”? Światłym bohaterem? Doprowadzisz ciemność do upadku?

        Dziś ważniejsze jest, aby zrozumieć, że to była gra. Bardzo realistyczna, lecz jednak – gra. Taniec energii, który wykonaliście – wydech Źródła po najbardziej odległą „krawędź”, który właśnie zakończyliście.

        Dlatego, jeśli chcesz, zrób krok w kierunku nie-dualizmu serc. A może zdasz się ponownie na strach? Powrócisz do swojej dawnej roli? Ponownie jesteś dobry albo zły? Poddajesz się temu?

        Ulecz swoje wewnętrzne rany. Już na to czas. Weź to sobie do serca. Wybacz przeciwnikom, wybacz sobie. Zawrzyj pokój i nie zwracaj uwagi na upadek starych rzeczy. One się kończą. Z tobą lub bez ciebie. Masz wybór. Podejmij go teraz.

        Nie buntuj się. Nie walcz. Wszystko to byłoby zachętą do dalszej gry. Im więcej jest w ludziach oporu przed porzuceniem starego, im więcej oporu między ludźmi przez odrzuceniem walki, im więcej sprzeciwu włożycie aby trzymać się starych struktur, tym więcej powstanie chaosu. Ponieważ stare odchodzi. Odchodzi, gdyż nie może istnieć w warunkach następnego, wyższego wymiaru.

        Co chcesz czynić?
        Nosiciele pochodni. Rozpalcie ogień w swoich sercach. Wiedzcie, że każdy z was jest wieczną częścią Praźródła, i że WSZYSTKO, co istnieje na waszym świecie, jest częścią historii, którą wspólnie stworzyliście, i w której odgrywaliście wszystkie role, jakie miał do zaoferowania dualizm. Przestańcie stać po którejś stronie i zacznijcie służyć własnym sercom.

        Pozwól, aby twoje słowa wyraziły jasne TAK i jasne NIE – jednak temu NIE nie daruj nienawiści ani złości – bądź czysty w prawdzie swego serca.

        Nadszedł czas, aby podjąć decyzję. Chcesz zostać czy iść? Pragniesz przejścia, które jest tak gładkie jak to tylko możliwe, czy też wstrząsów na ogromną skalę?

        To zależy od ciebie. To leży w twoich rękach i twoim sercu.

        Atlantyda i Lemuria znów się zjednoczą. Głowa i serce znów się zharmonizują. Powracają energie istot Natury. Wibracja Shambali roznosi się po świecie – po raz trzeci w waszej historii – wszystko po to, aby was wesprzeć i zachować w waszych sercach miłość. I nie wahajcie się, kiedy mury waszego starego świata chwieją się i załamują. Koncentrujcie się w sercach. Tam łączycie się z boskim Źródłem. Tam trwacie wiecznie – tam znajduje się wasza prawdziwa moc i siła. Bądźcie pochodniami miłości i nie pozwólcie sobie na porwanie przez wir wycofujących się sił. Ponieważ one muszą odejść.

        Ty i twój świat
        Wycisz się. Zobacz siebie we wszystkich rzeczach i istotach. Ujrzyj siebie w każdym drzewie, w każdej pszczole – zauważ, że masz połączenie ze Wszystkim Co Jest i zakończ wreszcie gierki w dobro i zło. To iluzja – bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej – nawet, kiedy wydaje się taka rzeczywista. Zakończ ją.

        A następnie: powróć do starego stanu Bytu i wyjdź naprzeciw wschodzącemu Słońcu. Wkrocz na nową Ziemię i zakotwicz tam swoje serce. Zacznij tworzyć z serca zupełnie nowe kreacje. Przestań myśleć o nadmiarze i niedostatku. Wykreuj bogactwo dla wszystkich istot na tej planecie.

        Chaos puka do drzwi – lecz nie otwieraj przed nim serca. Zachowaj spokój i zanurz się we wnętrzu, a zawsze dostaniesz dokładnie to, czego potrzebujesz – zawsze w poczuciu bezpieczeństwa i spokoju.

        Zapal pochodnię w sercu. Bądź, kim jesteś. Bądź miłością. I podaruj ją światu. Nadszedł czas.

        Maitreya przez Julię Heilmann-Schuricht 21.06.2012 http://maitreya.oyla.de/cgi-bin/hpm_homepage.cgi tłumaczyła Teresa Serafinowska

        m

        • mały budda pisze:

          Panie Marku mam nadzieje, iż zrozumie mnie Pan co napiszę.
          Czytałem co wyżej napisane i czułem ból wyniku uderzeń na splot słoneczny.
          Emocje biją w splot słoneczny.
          Wiadomym jest, że splot słoneczny odczytuje emocje powstałe w umyśle.
          Nie dziwię się, że ludzie poprostu oszukują nie rozumiejąc własnej przyczyny zaistnienia w procesie życia.
          Człowiek nie powinien szukać wiedzy na zewnątrz.
          Człowiek powinien wiedzę odkryć w swoim wnętrzu a później dokonać konfrontacji z otaczającym życiem.
          Więc walka toczy się na matce naturze o kontrolę świadomości.
          Żeby żadna świadomość nie odnalazła wyjścia z sieci Matrixa.
          Jeśli świadomość odnajdzie wyjście z sieci Matrixa. Nastąpi przeskok świadomości i wówczas oszuści tj. królowie, bogowie, kapłani. Stracą moc oddziaływania na przyszłość.

          Prawda pisząc to Budda jest świadomością poznania ukrytego w sobie światła.
          Więc Budda to stan doświadczenia natury ukrytego w sobie światła.
          Świadomość rozpoznaje samą siebie w procesie życia.
          Trzeba ciężko pracować i mnóstwo serca wkładać w pracę aby zrobić postępy.

          • trelemorele pisze:

            „Człowiek nie powinien szukać wiedzy na zewnątrz.
            Człowiek powinien wiedzę odkryć w swoim wnętrzu a później dokonać konfrontacji z otaczającym życiem.”
            _______________________________________________
            To wg mnie święta prawda🙂
            ale powiedz mi mały buddo gdzie tu miejsce dla Buddy?
            czy dla ciebie, Marka czy mnie, Budda nie jest w pozycji zewnętrznej, podobnie jak inni prorocy czy wszelkiej maści autorytety duchowe?
            Człowiek powinien sam wiedzę odkryć w swoim wnętrzu a później dokonać konfrontacji z otaczającym życiem

            to bardzo ważne żeby sam odkrył co ma odkryć, bez sugerowania się doświadczeniami innych.

            Piszesz mały buddo : „Prawda pisząc to Budda jest świadomością poznania ukrytego w sobie światła. Więc Budda to stan doświadczenia natury ukrytego w sobie światła.”

            No i dobrze…jakiś człowiek zwany Buddą coś tam ważnego dla siebie pojął/doświadczył i to jego jest i żadne Buddy rady nie pomogą nikomu innemu osiągnąć podobne doświadczenia.

          • mały budda pisze:

            Budda to symbol a tym samym jego postawy w osiąganiu poznania.
            Prawdziwe przekazy mówią, że pierwotną naturą świadomości jest spokój.
            Aby spokój osiągnąć trzeba medytować aby uwolnić się od napięć. Jak fizycznych i mentalnym.
            Te napięcia są wynikiem błędnych
            interpretacji zachodzących zjawisk.
            Przypomnijcie sobie jaką świadomość mieliście w formie małego świadomego dziecka.
            Każdy z nas dostał znamię symbolu blokady świadomości.
            Mogli świadomość zablokować ale nigdy nie mogli zmienić kryształu serca.

          • margo0307 pisze:

            „… Aby spokój osiągnąć trzeba medytować aby uwolnić się od napięć…”
            ~~~~~~~~~~~~~~
            Nie wszyscy z nas „muszą” zaraz medytować… aby uwolnić się od napięć i osiągnąć spokój… 🙂

          • mały budda pisze:

            ~~~~~~~~~~~~~~
            Nie wszyscy z nas „muszą” zaraz medytować… aby uwolnić się od napięć i osiągnąć spokój…🙂

            Odpowiedz.
            Margo nie wszyscy ,,muszą” obudzić się z snu Matrixa. Więc przejdą do innych światów w śnie iluzji sieci Matrixa.

            Miałem na myśli, że symbole w postaci Buddy reprezentują wewnętrzną prawdziwą naturę świadomości.
            Tam leży ukryte światło wewnętrznej świadomości.
            Budda to symbol do rozumienia swojej wewnętrznej natury.
            Spokoju i bez napięć doświadcza się światła swojego umysłu.
            Światło przejawia się na wielu płaszczyznach istnienia.
            Nie każdy za życia dąży do zwiększenia światła swoim wnętrzu.

          • trelemorele pisze:

            „Budda to symbol a tym samym jego postawy w osiąganiu poznania.”
            Budda to symbol dla Buddystów, Jezus dla Katolików, Mahomet dla islamistów itd.
            Moja babcia chyba nigdy nie słyszała o Buddzie ani o medytacjach, była katoliczką mało praktykującą. Mimo tego duchowo była ponad przeciętnie rozwinięta.

            „Prawdziwe przekazy mówią, że pierwotną naturą świadomości jest spokój.
            Aby spokój osiągnąć trzeba medytować aby uwolnić się od napięć.”
            Spokój, tak to niezbędne, ale sama medytacja nie zapewni go. Trzeba doprowadzić swoje życie do określonej sytuacji…pełne bezpieczeństwo pod każdym względem, brak trosk, stresów itp. Dlatego w rozmowie z Marysią wspomniałam, że kapłanom łatwiej w tym zakresie.
            Nigdy nie medytowałam, ale wydaje mi się, że gdy nie mamy „świętego spokoju” to nawet nad medytacją trudno się skupić.

            „Przypomnijcie sobie jaką świadomość mieliście w formie małego świadomego dziecka.”
            Od samych narodzin, przez jakieś siedem miałam pełny święty spokój. Potem też okresowo tak sobie układałam życie by ten stan mi towarzyszył. I właśnie tylko w takich okresach trwałego świętego spokoju doświadczałam przedziwnie cudownych doświadczeń.

            „Każdy z nas dostał znamię symbolu blokady świadomości.
            Mogli świadomość zablokować ale nigdy nie mogli zmienić kryształu serca.”
            Mały buddo, jeżeli za Basią z Mistyki sugerujesz, że chrzest czy inne sakramenty kościelne dają jakieś znamię blokujące świadomość duchowości czy wręcz kradzież duszy to ja się z takich teorii śmieję i biorę takie blebleble za wymówkę/usprawiedliwienie własnej nieporadności w tym temacie.
            Co to jest kryształ serca bo nigdy nie słyszałam ?

          • JESTEM pisze:

            Budda to symbol dla Buddystów, Jezus dla Katolików, Mahomet dla islamistów itd.

            Może nie koniecznie. Nie jestem ani buddystką ani katoliczką ani islamistką, a szanuję i inspirują mnie różne przypowieści o Buddzie, Chrystusie, a nawet niektórych sufickich, indiańskich, aborygeńskich itd. różnych mądrych, światłych („świetlistych”😉 ) ludzi.

            „Moja babcia chyba nigdy nie słyszała o Buddzie ani o medytacjach, była katoliczką mało praktykującą. Mimo tego duchowo była ponad przeciętnie rozwinięta.”

            To wspaniale, że miałaś taką babcię. Ale też twoja babcia żyła w innych czasach niż my żyjemy. I twoja babcia miała inną drogę niż mamy my… A nawet nasze drogi są różne…🙂❤

          • Dawid56 pisze:

            Są dwa rodzaje Świadomości – obie są niezmiernie ważne – ta wewnętrzna Świadomość – Świadomość swojego Ja i Świadomość Kosmiczna.Świadomość wewnętrzna dotyczy procesów medytacyjnych i często jest utożsamiana ze Świadomością Kosmiczną, jednak Świadomość Kosmiczna obejmuje jakby wszystkich ludzi niczym pole morfogenetyczne Ruperta Schaldrake’a i jest związana z polem świadomościowym danej Cywilizacji.Czasami erę cywilizacji XX wieku nazywano Kosmiczną- oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że to nazwa „nieco na wyrost”.

  12. margo0307 pisze:

    „… W Matrixie wszystkie opcje moga byc prawdziwe, zalezy od umysłu.”
    —————
    … od umysłu i… jego przekonań…🙂
    Jest taka opowieść – prawdziwa dodam, o braciach bliźniakach wychowanych w rodzinie pijących alkoholików.
    Jeden stoczył się na dno, drugi osiągnął sam szczyt. Aktualnie jest prezesem międzynarodowej korporacji finansowej.
    Obu zapytano, co jest powodem, dla którego ich życie potoczyło się w taki, a nie inny sposób.
    O dziwo każdy odpowiedział tak samo:
    „A co innego mógłbym zrobić z bagażem takim jak mój ?!”.

    Dla jednego dysfunkcyjna rodzina była kulą u nogi…, dla drugiego wyrzutnią do świata, o jakim mógł tylko marzyć…
    Niby identyczne słowa ale… o diametralnie odmiennym znaczeniu… 🙂

    Każdy z nas ma taką kulę u nogi…, którą trzeba odnaleźć i zamienić w trampolinę do lepszego życia.
    Odnaleźć programy…, które sprawiają, że nie mamy tego, co chcemy i możemy mieć… 🙂

    • JESTEM pisze:

      „Stare, ale jare”, tlumaczy wiele i bardzo odbiega od tytulu…🙂 https://youtu.be/QbIP2_3TK9M

      • Maria_st pisze:

        Nie zgadzam sie ze wszystkim co mowi ta pani, ogolnie to lawiruje słowami i te słowa…WY< WASZE……jakoś odrzuciły mnie od sluchania tej pani i tembr glosu……jak dla mnie dysharmonijny.
        No ale nauki ezoteryczne pełne sa wątpliwości.
        Dziękuje za link, myślę ze na chwilę obecna nie jestem gotowa go odsluchać ale…….być może kiedyś do niego wrócę.

        • JESTEM pisze:

          Nie etykietuje juz roznej wiedzy, wiec nie nazwalabym jej ‚naukami ezoterycznymi”, choc mozna i tak je nazywac.🙂. Ale wiele tam jest zawartych informacji pokazujacych pewne zasady- prawa. Tez nie przyjmuje wszystkiego „jak leci” i podobnie jak ty, kochana Mario, mam dystans do tej pani. Ale ogladalam ten film zatrzymujac go wielokrotnie, by z uwaga czytac tlumaczenie. Ten filmik po prostu rozwija temat, ktory poruszyla margo0307 piszac o „Odnaleźzieniu programoe…, które sprawiają, że nie mamy tego, co chcemy i możemy mieć…” i tyle…🙂

          • JESTEM pisze:

            Mnie tez kiedys „odrzucalo” jak ktos pisal/mowil; „WY, WASZE”. Teraz mnie juz nie odrzuca, poniewaz rozumiem, ze niektorzy „tak maja” i – poki co – inaczej nie moga, nie umieja, nie chca… 🙂

          • JESTEM pisze:

            Dla mnie na przyklad to, co ta kobieta przekazuje, jest bardzo bliskie:
            https://youtu.be/5pCcRg3qfRE🙂❤

          • Maria_st pisze:

            „Dla mnie na przyklad to, co ta kobieta przekazuje, jest bardzo bliskie:”

            Dziękuję Kochana Jestem….
            To jest mi bliskie.
            Jakie piękne ma ta Pani włosy , czyste nie rozjasniane, farbowane…jest SOBĄ.
            Dziekuję.

          • Maria_st pisze:

            „Mnie tez kiedys „odrzucalo” jak ktos pisal/mowil; „WY, WASZE”. Teraz mnie juz nie odrzuca, poniewaz rozumiem, ze niektorzy „tak maja” i – poki co – inaczej nie moga, nie umieja, nie chca… ”
            Dziekuję.
            Właśnie takie kwiatki — „odrzucanie z jakiegoś powodu” uzmysławiają mi jak wiele jeszcze muszę przyswoic.

          • JESTEM pisze:

            Mam podobne wlosy jak ta pani… tylko troche dluzsze niz do pasa🙂

          • margo0307 pisze:

            ” Dla mnie na przyklad to, co ta kobieta przekazuje, jest bardzo bliskie…”
            ————-
            I mi jest bardzo bliskie to, co mówi ta Pani🙂

            ” Moje dzieci mogą mnie opuścić, mój mąż może mnie opuścić, świat może mnie opuścić…, ale to nie ma wpływu na prawdziwą miłość.
            Jeśli nie ufam swojej miłości, nie ufam temu, że jestem OK. również bez nich.
            To jest siła…”

            To jest właśnie ta wewnętrzna siła biorąca swój początek w naszym❤ 🙂
            Rozumiem także emocje, o których mówi ta Pani, choć… nie poczułam ich jeszcze aż tak intensywnie jak Ona, jednak to, co czuję za każdym razem jest tak piękne, że ze wzruszenia łzy same czasem spływają po policzku…🙂 i wierzę w Jej słowa, że to, co powraca jest za każdym razem silniejsze…🙂
            Dziś w nocy do mnie przyszło… Oddychanie = Odczuwanie… 🙂

          • margo0307 pisze:

            „… o Odnalezieniu programów…”
            —————
            Pięknie to wyjaśnia Byron Katie, o której już tu wspomnieliśmy… w odcinku „Nasza Niewinność” 🙂

          • Maria_st pisze:

            „Mam podobne wlosy jak ta pani… tylko troche dluzsze niz do pasa ”

            Piękne Małgosiu

          • JESTEM pisze:

            🙂❤
            Dziękuję, kochana Mario.

            margo0307:
            "Dziś w nocy do mnie przyszło… Oddychanie = Odczuwanie…🙂 "
            Piękne i jakie proste.😉 Nie ma oddychania – nie ma odczuwania,🙂
            Tobie też dziękuję, kochana Margo.

            Katie Byron to dla mnie baaardzo mądra kobieta, przebudzona z zaśnienia🙂 Rozpoznała różne tricki i oszustwa naszych umysłów. I pomaga innym to dostrzec i zmienić „stare nawyki” utrzymujące nas w cierpieniu i samooszukiwaniu siebie oraz oczywiście innych.
            „Nikt nie może mnie skrzywdzić”:

            Inaczej: jeśli ktoś mnie atakuje lub czuję się atakowana/atakowany, to znaczy, że ta osoba reprezentuje jakąś cząstkę mnie samej. I pokazuje mi to, czego jeszcze nie pokochałam w SOBIE, co jeszcze w SOBIE odrzucam, od czego się oddzielam… I mogę uznać „ataki” tej osoby za prawdziwe w mojej rzeczywistości lub nie.
            Dlaczego bywa, że wypieramy się tego, co ktoś nam zarzuca, a co jest zgodne z faktami? albo… Dlaczego czasem czujemy się dotknięci, jeśli ktoś nas posądza o coś, czego nie zrobiliśmy? To dopiero szaleństwo… czyjeś iluzje na swój temat uznajemy za prawdę, a wypieramy się tego, co robiliśmy… i sami stajemy się szaleńcami. (Ekhart Tolle nazywa to „domem wariatów”, a inni matriksem albo sansarą.)

            Jeśli coś etykietujemy jako negatywne, to znaczy, że zgadzamy się podtrzymywać negatywizm w sobie i staje się on soczewką naszego postrzegania rzeczywistości.

            Z tego, co wiem🙂, aby się przebudzić wystarczy😉 pokochać wszystkie części SIEBIE jako Jedni, Całości, które pozostają nieprzebudzone i oczywiście te, które już się przebudziły też.🙂 Inaczej: o tym, jak, na ile ekspandowała już nasza świadomość, możemy dostrzec obserwując, jak wiele nieświadomych istot – które wierzą wyłącznie w to, co wierzą – jako w jedyną prawdę, które „nie są świadome, co sobie i innym czynią” – jesteśmy w stanie przyjąć do❤ , przyjąć do swojej wewnętrznej przestrzeni z miłością i zrozumieniem, bez oczekiwań, bez etykietowania… możemy przyjąć takimi, jakie, jacy są.

            Nasze wyobrażenia i przekonania wpływają na nasz sposób widzenia (percepcję), postrzegania tzw. rzeczywistości. Uwalnianie się od tego przywiązania od wyobrażeń i przekonań umożliwia nam coraz bardziej przejrzyste, klarowne widzenie rzeczywistości. uwalnianie się od przywiązania do wyobrażeń i przekonań umożliwia nam dokonywanie ogromnych zmian jakości naszego życia. I poszerzania świadomości.

            Każda i każdy z nas ma swoją wersję siebie, innych i tzw. rzeczywistości. Każda i każdy z nas mają swoje wersje siebie i ciebie, mnie i innych… . Dlatego jedni wierzą w coś, a inni w coś innego… Każda i każdy z nas decyduje o tym, co jest prawdziwe dla niej lub dla niego. I tylko to jest prawdziwe. Bywa, że decyzje te podejmujemy nieświadomie, ponieważ przyjęliśmy je w trakcie procesu wychowywania, dorastania, dojrzewania i doświadczania; Nieświadomie podejmujemy decyzje o tym, co jest dla nas prawdą, ponieważ – gdy żyjemy w oddzieleniu od Jedni, Całości i innych cząstek tej Jedni, Całości. Bo zapomnieliśmy, że „daliśmy nura” w fizyczną rzeczywistość, pozbywając się tej świadomości Jedni, Całości, aby przeżyć kolejną ekscytującą przygodę w naszej podróży w nieskończoności.

            Nie ma „ucieczki” od życia, ponieważ my jesteśmy życiem. Nie ma „ucieczki” od istnienia, ponieważ jesteśmy istnieniem. Choć istniejemy w różnych światach, rzeczywistościach nawet żyjąc tu i teraz na Ziemi. Śnimy sen, w którym się na jakiś czas „zaśniliśmy na amen”.

            A każda i każdy z nas jest całym wszechświatem, co może być trudne do pomyślenia czy wyobrażenia, ale można tak pomyśleć i być tego świadomą/świadomym…

            Wszyscy jesteśmy „zakotwiczeni w pustce” – w ciszy, z której i w której pojawiają się wibracje, dźwięki, obrazy, słowa, idee, struktury, formy itp., itd…Także różne (zróżnicowane) wzorce myślenia i działania…

            Każda i każdy z nas „śni” – „kreuje” swój świat, swoją rzeczywistość, swój sen. A wszystkie te światy, rzeczywistości, sny, istnieją równolegle. Czasem się one przenikają, a czasem oddzielają od siebie… Są bardziej ze sobą spójne lub mniej. Nasze wibracje są bardziej ze sobą zharmonizowane lub mniej…

            Inaczej to ujmując: każda i każdy z nas istnieje (jak kropla oceanu) w swoim indywidualnym, równoległym świecie (umyśle), rzeczywistości, śnie. Wszystkie te światy, rzeczywistości, sny istnieją równolegle… jako przestrzenie, między którymi możemy się przemieszczać. (A całość jest jak ocean). Gdyby nie było nas – kropel, nie istniałby ocean – Jednia, Całość i gdyby nie istniał ocean, to i krople by nie istniały…

            Dlatego każda i każdy musi wierzyć w to, w co wierzy / mieć pewność tego, czego jest pewna, pewny, aż… nie zmieni swojej wiary lub pewności…🙂 Aż nie przemieści się do innego świata, rzeczywistości, snu…🙂❤

          • Maria_st pisze:

            „Aż nie przemieści się do innego świata, rzeczywistości, snu…”

            Tak
            Pięknie to napisałaś i zgadzam sie z tym
            Dziękuję🙂

          • margo0307 pisze:

            „… Z tego, co wiem🙂, aby się przebudzić wystarczy😉 pokochać wszystkie części SIEBIE jako Jedni, Całości, które pozostają nieprzebudzone i oczywiście te, które już się przebudziły też…” 🙂
            —————–
            A jeśli ktoś… na ten przykład – nie jest… jeszcze gotowy do pokochania wszystkich cząstek SIEBIE…, to może próbować przynajmniej je z-rozumieć i zaakceptować bez oceniania…🙂

          • JESTEM pisze:

            margo0307:
            A jeśli ktoś… na ten przykład – nie jest… jeszcze gotowy do pokochania wszystkich cząstek SIEBIE…, to może próbować przynajmniej je z-rozumieć i zaakceptować bez oceniania…🙂 „

            Dziękuję za to uzupełnienie. Wkleję je do notki na moim blogu. 🙂❤

  13. Dawid56 pisze:

    Turkus – łączy się ściśle z czakrą gardła. Symbolizuje urodę. Posiada właściwości absorbowania negatywnej energii, uważany jest za kamień przyjaźni, sprzyja pozytywnemu myśleniu i podbudowuje przyjaźnie. Wzmacnia spokój ducha, ochronę, mądrość, medytację. Pomaga w łagodzeniu dolegliwości oczu, zapobiega sennym koszmarom i niedomaganiom nerwowym. Turkus, nazywany „kamieniem – zwycięzcą” – we wszystkich epokach był wybierany jako pełen energii talizman przez wojowników.
    Kamieniowi temu przypisuje się nadzwyczaj szczęśliwe właściwości. Niebiesie turkusy zwane są również „kamieniami niebios” a ich przeznaczeniem miało być wprowadzanie zgody: pojednania wrogów i kończenia sporów, a także wyciszanie gniewu i ochrona od niego. Strzeże przed negatywnymi wibracjami i zapobiega stanom lękowym. Chroni przed złym losem i wypadkami – niegdyś był to szczęśliwy kamień dla jeźdźców, dzisiaj polecany jest dla kierowców. Zapewnia noszącej go osobie jasny, zrównoważony umysł, w wyniku czego potrafi precyzyjnie formułować myśli i zrozumiale się wypowiadać. Sprzyja zachowaniu pogody ducha, dodaje optymizmu i sił witalnych. Ze względu na te właściwości jest polecany osobom, które często się komunikują. Jest to również symbol hojności, szczerości i oddania. Inspiruje do szczerości z samą sobą, abyś zobaczyła siebie taką, jaką jesteś naprawdę i mogła zdefiniować, czego naprawdę chcesz w życiu. Dzięki jego działaniu można lepiej zrozumieć siebie, swoje pomysły i emocje – sprzyja myśleniu analitycznemu. Wzmaga chęć samorealizacji, pomaga rozwinąć naturalne zdolności i silne strony. Przynosi mądrość, dzięki czemu inspiruje do rozwiązywania problemów. Stymuluje kreatywność i pobudza wyobraźnię.

    Turkus łagodzi stany depresyjne, stosowany jest również przy leczeniu nadkwasoty a także w przypadku łagodzenia bólów (w tym reumatycznych). Zapewnia także równowagę na poziomie fizycznym, gdyż wpływa na błędnik. Przyśpiesza proces regeneracji organizmu i tkanek, działa wzmacniająco na serce i płuca a także zapobiega chorobom nowotworowym. Jest pomocny przy leczeniu infekcji wirusowych i problemów żołądkowych. Korzystnie oddziałuje na płuca i gardło, jak również cały układ oddechowy.

    Znak zodiaku: BYK WAGA STRZELEC RYBY
    źródło:
    http://www.dulcedo.pl/strony/znaczenie-kamieni

  14. trelemorele pisze:

    JESTEM pisze:
    Grudzień 4, 2015 o 22:42
    „Każda i każdy z nas „śni” – „kreuje” swój świat, swoją rzeczywistość, swój sen. A wszystkie te światy, rzeczywistości, sny, istnieją równolegle. Czasem się one przenikają, a czasem oddzielają od siebie… Są bardziej ze sobą spójne lub mniej. Nasze wibracje są bardziej ze sobą zharmonizowane lub mniej…”
    ____________________________________________
    JESTEM, ten cały komentarz…jeżeli to twoje myśli, a nie czyjeś tu wklejone, to jestem pod wielkim wrażeniem, a to co powyżej zacytowałam, to jest po prostu super🙂

  15. marek pisze:

    JESTEM, ten cały komentarz…to jest po prostu super🙂

    Taaaak ja jestem też jestem pod wrażeniem w szczególności jak pewien ” latający holender ” swym wywiadem z Buddą potwierdził moje przypuszczenia ,że droga buddy to droga na skróty / sam Budda w tym wywiadzie tak to kreślił /, w pewnym sensie jest ona zaprzeczeniem sensu życia ❤ 🙂

    Droga zwierząt w kierunku samoświadomości to ewolucja , droga bytów opętujących zwierzęce ciała swą świadomością to ich inwolucja ., a opętanych zwierząt dramat , tak samo jak opętujących❤🙂 Na tej planecie są tacy i tacy i hybrydy tych istnień . Jak to nazwać ? groch z kapustą to zbyt delikatne określenie❤🙂

    O czym się tutaj dyskutuje od lat o której formie człowieka , dla którego z tych typów istnienia owe przemyślenia i rady .❤🙂

    Mutant to w języku bardziej świadomych od nas bytów istota w której dokonała się mutacja świadomości i to za sprawą wynaturzenia procesu życia , a nie jego naturalnego cyklu ❤🙂

    Jak się troszeczkę poszerzy wiedzę o anatomii i drugim mózgu człowieka , to wystarczy podzielić tułów człowieka pomijając kończyny na trzy elementy i już wiadomo , gdzie myślenie ,gdzie uczucia a gdzie chuci .❤🙂

    i wiadomo co gdzie ląduje po tej tragikomicznej egzystencji , co na nawóz , co zasila jeszcze gorsze piekła , a co po rafinacji zasili nieba .❤🙂

    Puenta :

    Przychodzi baba do lekarza i z radością stwierdza ,że lekarz też baba , żart – wolą mężczyzn .❤🙂

    Wieszcz napisał : nie mógł /mogła wyzbyć się tej manii ,że chciał tylko od Stefanii /Stefana . Prawie że spuentował wszystko łącznie z ślepym pędem do oświecenia 🙂❤

    No i na koniec to co załatwia wszelkie niedostatki ::-)❤🙂❤ 🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤

    m

    • JESTEM pisze:

      „(…..) Wieszcz napisał : nie mógł /mogła wyzbyć się tej manii ,że chciał tylko od Stefanii /Stefana . Prawie że spuentował wszystko łącznie z ślepym pędem do oświecenia🙂❤ (…..)"

      A któż to pędzi ślepym pędem do oświecenia
      w twoim umyśle, co tak łatwo innych ocenia?

      Masz swoje manie i przekonania,
      to się ich trzymaj, skoro tak musisz.
      Czy ktoś ci tego wzbrania?
      Jakiś Stefanek, a może Stefania
      czy jakaś jeszcze inna mania?
      😀❤

      ‚Droga zwierząt w kierunku samoświadomości to ewolucja , droga bytów opętujących zwierzęce ciała swą świadomością to ich inwolucja .”

      Jesteś zwierzęciem podążającym w kierunku samoświadomości czy bytem opętującym zwierzęce ciało swą świadomością?

    • margo0307 pisze:

      „… No i na koniec to co załatwia wszelkie niedostatki ::-)❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤ "
      —————–
      Brawo Marek 🙂
      Widzę u Ciebie wspaniałe postępy – przezwyciężyłeś swój… serduszkowstręt…😀

  16. marek pisze:

    odpowiedź : esperanto do spraw nierozumianych .
    ❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂

    m

    • JESTEM pisze:

      „Nosimy w sobie cuda, których szukamy na zewnątrz.” – Budda
      Podobnie jest z różnymi innymi zjawiskami. – JESTEM🙂

      • Dawid56 pisze:

        Tak,🙂 , dokładnie tak🙂. Powiem więcej – zawieramy w sobie cały Wszechświat ale najczęściej utożsamiamy się tylko z fizyczną jego jego częścią , a przecież nasz duch jest nieśmiertelny i nieskończony.

        • JESTEM pisze:

          „Powiem więcej – zawieramy w sobie cały Wszechświat ale najczęściej utożsamiamy się tylko z fizyczną jego jego częścią , a przecież nasz duch jest nieśmiertelny i nieskończony.”

          Jej, wspaniale, kochany Dawidzie56 to czytać, co napisałeś…

          ____
          /// A każda i każdy z nas jest całym wszechświatem, co może być trudne do pomyślenia czy wyobrażenia, ale można tak pomyśleć i być tego świadomą/świadomym…

          (…)

          Bo zapomnieliśmy, że „daliśmy nura” w fizyczną rzeczywistość, pozbywając się tej świadomości Jedni, Całości, aby przeżyć kolejną ekscytującą przygodę w naszej podróży w nieskończoności./// – to stąd: https://nnka.wordpress.com/2015/12/01/niezwykly-rok-2016-turkus/#comment-54569

        • trelemorele pisze:

          JESTEM pisze:
          Grudzień 4, 2015 o 22:42
          „Każda i każdy z nas „śni” – „kreuje” swój świat, swoją rzeczywistość, swój sen. A wszystkie te światy, rzeczywistości, sny, istnieją równolegle. Czasem się one przenikają, a czasem oddzielają od siebie… Są bardziej ze sobą spójne lub mniej. Nasze wibracje są bardziej ze sobą zharmonizowane lub mniej…”
          __________________________________________
          Dawidzie, to co JESTEM napisała jest wg mnie prawdą najprawdziwszą
          Podobnie jak twoje słowa
          „Powiem więcej – zawieramy w sobie cały Wszechświat ale najczęściej utożsamiamy się tylko z fizyczną jego jego częścią , a przecież nasz duch jest nieśmiertelny i nieskończony.”

          a tak w ogóle to sobie oglądnęłam na okoliczność soboty dwa piękne filmy
          avatar i piękny umysł
          podaję linki do filmów dla tych, którzy wcześniej nie mieli okazji…ja oglądałam oba po raz pierwszy i zastanawiam się dlaczego dopiero teraz, dlaczego właśnie teraz🙂
          http://www.cda.pl/video/5298453
          http://www.cda.pl/video/56972cd

          • JESTEM pisze:

            Awatara oglądałam kilka razy. Piękny umysł raz, a potem różne fragmenty z tego filmu na You Tubie. Piękne filmy – jak dla mnie – to fakt.

            „ja oglądałam oba po raz pierwszy i zastanawiam się dlaczego dopiero teraz, dlaczego właśnie teraz :)”

            Bo tak miało być😉

          • Dawid56 pisze:

            Filmy , które wymieniłaś są Super w kążdym słowie tego znaczeniu🙂

      • marek pisze:

        Czarna dziura to też osobliwość którą możemy nazwać wonders

        m

        • Maria_st pisze:

          Czarna dziura to też osobliwość którą możemy nazwać wonders

          Osobliwościa jest nasze postrzeganie . 🙂

          • JESTEM pisze:

            „Osobliwościa jest nasze postrzeganie .🙂 „

            Pięknie to ujęłaś, kochana Mario.

            A czarna dziura – jak już kiedyś wspominałam🙂 – z jednej strony może jest czarna, a z drugiej jest biała.🙂 I może nawet rozkwitać na tęczowo.😀

          • marek pisze:

            Nowożytna historia ludzkości szczególnie w obrębie chrześcijaństwa notuje wiele „mistyczek „. Niestety ich sny , śnienia , wizje i majaki niestety mimo chwilowego zainteresowana i entuzjazmu im obecnych nie przyniosły żadnej przemiany – przebrzmiały bez echa .

            Cywilizacja pominęła ich objawienia idąc w swój rozwój jak walec po kwiecistym rabacie .
            ❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂

            m

          • JESTEM pisze:

            „Nowożytna historia ludzkości szczególnie w obrębie chrześcijaństwa notuje wiele „mistyczek „. Niestety ich sny , śnienia , wizje i majaki niestety mimo chwilowego zainteresowana i entuzjazmu im obecnych nie przyniosły żadnej przemiany – przebrzmiały bez echa .

            Cywilizacja pominęła ich objawienia idąc w swój rozwój jak walec po kwiecistym rabacie .”
            🙂❤
            Tym razem też tak może być, jak napisałeś, ale wcale nie musi. Tak było, ale nie wiadomo, czy tym razem też tak będzie. Teraz już nie żyjemy w czasach np. palenia mądrych kobiet na stosach. Te czasy minęły. Teraz są inne czasy.

            Na przykład na tym blogu najczęściej piszą obecnie trzy (w porywach cztery) kobiety i dzielą się swoimi "mistycznymi(?) snami, wizjami i majakami"😉 – jak byłeś uprzejmy to nazwać. A ty od czasu do czasu próbujesz "przejeżdżać" sobie po nich "jak walec po kwiecistych rabatach" (dzięki ci i za to😉 ). A te kwiatuszki… jakby jakieś odporne na walce były… trwają sobie dalej, rozkwitają, dojrzewają, ewoluują poszerzając swoją samoświadomość, inspirując siebie wzajemnie, a może i innych… Więdną na moment (cichną) i znów zakwitają… A kto wie, co jeszcze zdarzyć się może. Jaka transformacja może mieć miejsce…😉

            p.s.
            Dziękuję za przyrównanie "mistyczek" do "kwiecistej rabaty", a cywilizacji do "walca". A pamiętasz o tym, że cywilizacje różne też upadają, więc walec, choćby nie wiem, jak mocny, też prędzej czy później się rozpada, a natura trwa i kwiatki sobie rosną…

          • Maria_st pisze:

            „Nowożytna historia ludzkości szczególnie w obrębie chrześcijaństwa notuje wiele „mistyczek „. Niestety ich sny , śnienia , wizje i majaki niestety mimo chwilowego zainteresowana i entuzjazmu im obecnych nie przyniosły żadnej przemiany – przebrzmiały bez echa .

            Cywilizacja pominęła ich objawienia idąc w swój rozwój jak walec po kwiecistym rabacie .”

            Marku skąd wiesz, że nie przyniosły żadnej przemiany ?

            Ja WIEM że przemiana trwa w NAS, nie wiem dlaczego jej nie zauważasz?!

          • Dawid56 pisze:

            Myślę jednak ,że najważniejszy jest wzrost Świadomości Ludzkości żyjącej na planecie Ziemia i wzrost Świadomości pojedynczego człowieka.Powinniśmy przekazywać sobie wiedzę z ust do ust właśnie po to, aby stale następował wzrost świadomości, aby Śmierć pojedynczego Człowieka nie powodowała malenia tej ogólnej Świadomości.
            Kiedyś będziemy mieli do czynienia z tzw świadomościową bombą, albo jak kto woli ze świadomościową masą krytyczną.W takim wypadku każda religia stanie się zbędna, co nie oznacza jednocześnie tego, że odrzucimy Źródło i podążanie do Źródła.

  17. marek pisze:

    i gitatara przedstawiciel przeciętnego polaka Ferdek….
    ❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂

  18. marek pisze:

    z wyrazami ….❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂❤🙂

  19. Maria_st pisze:

    Dziękuje Ferdek❤🙂

  20. JESTEM pisze:

    W moim świecie (śnie – rzeczywistości) pięknie się dzieje. Dziś przebudziłam się rano z jeszcze większą klarownością, przejrzystością postrzegania i zrozumieniem SIEBIE jako Jedni, Całości.😀

    Witaj kochany Marku.
    Czuję wdzięczność za to, co piszesz i co się przez ciebie przejawia. ponieważ dzięki temu mogę jeszcze klarowniej i przejrzyściej „widzieć” SIEBIE i różne „nasze” iluzje..
    Na przykład piszesz::

    „pewien ” latający holender ” swym wywiadem z Buddą potwierdził moje przypuszczenia ,że droga buddy to droga na skróty / sam Budda w tym wywiadzie tak to kreślił /”

    1. Cieszę się, jeśli sprawia ci radość, że otrzymałeś potwierdzenie swoich przypuszczeń od kogoś innego… Z tego, co wiem: zawsze z zewnątrz możemy otrzymać jedynie… potwierdzenie
    prawdy, którą „odkrywamy” w sobie (O SOBIE).

    2. ktoś z kimś rozmawiał (jakiś „latający holender z Buddą”), a potem opowiedział komuś innemu, (to co „Budda mu powiedział”) i… ja mam w to wierzyć?😉
    Wierzyłabym, może i bardzo mocno, gdyby to jakoś rezonowało z moimi wibracjami i byłoby zharmonizowane z moimi przekonaniami, do których byłabym mocno przywiązana. To, że ktoś twierdzi, że „spotkał się z Buddą, a Budda mu powiedział, że… to droga na skróty” – to mieści się w moim świecie (śnie, rzeczywistości) jako jedna z wielu prawd, a raczej koncepcji. (Koncepcje, do których mocno lgniemy to właśnie przekonania.) Przyjmuję i „obejmuję z miłością i zrozumieniem także taką koncepcję w przestrzeni mojego świata. Ale nie czuję potrzeby, by lgnąć do niej i ją zasilać, a inne odrzucać.

    3. W twoim świecie (śnie uznanym za rzeczywistość) nie ma miejsca (nie mieści się) mój świat (sen – rzeczywistość) z moim sposobem postrzegania. A w moim świecie (śnie – rzeczywistości) dla ciebie jest bardzo dużo miejsca. Moja przestrzeń wewnętrzna obejmuje twój świat (sen – rzeczywistość) z miłością i zrozumieniem. Na tym polega różnica pomiędzy twoją i moją samoświadomością. Nie twierdzę, nie uważam ani nie oceniam, że moja jest lepsza czy gorsza od twojej, są inne po prostu. Wskazuję jedynie na pewne różnicę pomiędzy naszymi indywidualnymi (osobowymi) samoświadomościami i na możliwość dostrzeżenia przyczyn tej różnicy. Dzięki temu mamy potencjalną możliwość poszerzania swojej samoświadomości. Mamy taką możliwość na przykład dzięki obserwowaniu siebie z innej perspektywy. Tak to postrzegam.

    4. Może i „droga Buddy” jest „drogą na skróty”, ale w czym jest gorsza droga na skróty od jakiejś innej, dłuższej drogi? Także jakaś dłuższa droga nie jest gorsza od jakiejś drogi na skróty. Możliwe, że jakaś „droga na skróty” jest dla niektórych „drogą ich przeznaczenia”, a dla innych „drogą ich przeznaczenia” jest droga dłuższa.🙂 Dla mnie nie ma znaczenia czy moja droga jest drogą na skróty czy jakąś inną. I nie nazwałabym swojej drogi „drogą Buddy”. Bo co to jest „droga Buddy”? Na ten temat też istnieją różne koncepcje. Ponoć Budda przekazuje, żeby nikt nie szedł po jego śladach, ponieważ każdy ma swoją własną ścieżkę, swoją drogę.

    Piszesz także:
    „że droga buddy to droga na skróty / sam Budda w tym wywiadzie tak to kreślił /, w pewnym sensie jest ona zaprzeczeniem sensu życia❤🙂 "

    To też zależy od tego, kto w czym (jakiej idei, koncepcji, do której się przywiąże) upatruje sens życia. (Podobał mi się kiedyś film grupy Monthy Pytnon pod tym tytułem: „Sens Życia”).

    Jeszcze raz bardzo ci dziękuję, że mnie zainspirowałeś, dzięki czemu mogłam dostrzec to, co wyraziłam powyżej z jeszcze większą przejrzystością i zrozumieniem.

    Pozdrawiam cię serdecznie.🙂❤

  21. margo0307 pisze:

    „… Każda i każdy z nas „śni” – „kreuje” swój świat, swoją rzeczywistość, swój sen…”
    ————————
    … i podczas tego śnienia, tej kreacji przyciąga do siebie to wszystko, o czym śni… 😉

  22. margo0307 pisze:

    ” Nowożytna historia ludzkości szczególnie w obrębie chrześcijaństwa notuje wiele „mistyczek „. Niestety ich sny , śnienia , wizje i majaki… mimo chwilowego zainteresowana i entuzjazmu im obecnych nie przyniosły żadnej przemiany…”
    ————————
    A skąd czerpiesz Marku tę swoją… niezachwianą pewność, że… śnienia , wizje i majaki „mistyczek „ nie przyniosły żadnej przemiany dla nich ?
    Myślę, że było wręcz – na odwrót… 🙂
    I wiesz co ?, życzę Tobie z całego❤ tak bogatego wewnętrznie życia, jakie zapewne było dane im przeżyć…🙂❤

    • JESTEM pisze:

      A może marek po prostu bardziej utożsamia siebie z „cywilizacją jako walcem” niż ze swoim „bogatym wewnętrznym życiem” (czyli „kwiecistą rabatą”)?
      I stąd konflikt umysłu i serca?🙂❤
      Co też może być… interesującym doświadczeniem…

  23. margo0307 pisze:

    „… sobie oglądnęłam na okoliczność soboty dwa piękne filmy…”
    ———————-
    W takim razie polecam oglądnąć jeszcze jeden piękny film…, myślę, że się Tobie spodoba… 🙂

    • JESTEM pisze:

      Dziękuję, kochana..🙂❤
      Obejrzałam początek i czuję, że z radością .
      obejrzę sobie, jak tylko będę mogła,
      ponieważ tego filmu jeszcze nie widziałam.

    • Maria_st pisze:

      HA HA HA DOBRY FILM

    • Maria_st pisze:

      „W takim razie polecam oglądnąć jeszcze jeden piękny film…, myślę, że się Tobie spodoba… ”

      Małgoś mogłabyś mi napisać co w tym filmie tak Ciebie zafascynowało ?
      Mnie skojarzyło sie z tym zdaniem — ” strukture można odtworzyć „–wniosek po pewnym moim doswiadczeniu i słowa jakie dotarły do nnki po smierci Jej męża , a przekazane przez Kogoś z rodziny od Niego / męża nnki / poprzez sen.
      Pisałiśmy tu o tym.

      • margo0307 pisze:

        ” Małgoś mogłabyś mi napisać co w tym filmie tak Ciebie zafascynowało ?…”
        ——————-
        Może… fascynacja to niezbyt fortunne słowo 😉 ale prawdą jest, że spodobał mi się ten film z wielu powodów… 🙂
        Co zaś do tej… myśli, że… ” strukturę można odtworzyć „ to… wydaje mi się, że coś można odtworzyć, jeśli uprzednio się coś nagrało…lub.. wgrało… ? – nie wiem.., tak sobie gdybam…😉
        Może… podobnie zadziewa się z nami ?
        Może… schodząc we wcielenie – uprzednio jesteśmy „napakowani” jakąś strukturą energetyczną…, tj. wgrywa się w nas ogólną strukturę energetyczną życia, które będziemy wieść… ?
        To by dobrze tłumaczyło m.in. takie zjawiska jak np. Déjà vu – już widziane…, występujące nagle i trwające jedynie przez kilka sekund…, z pominięciem wątku inkarnacyjnego… ?
        Wiemy przecież, że poruszamy się na wielu płaszczyznach, nie tylko tej fizycznej czyli organicznej…

        Jakoś… nie bardzo mi jednak pasuje końcowe twierdzenie jakoby te… wszystkie życia Nemo, były projekcją 9-cio letniego chłopca, niemogącego dokonać wyboru…
        Na mój rozum😉 , tłumaczę to sobie, że wszystkie te jego życia… zadziewały się jednocześnie… a on – być może – z jakichś nieznanym powodów… miał tego świadomość…
        Ale najbardziej pasuje mi… możliwość zmiany doświadczenia… – natychmiast po jego przeżyciu…😀 kojarzy mi się to z taką… „drogą na skróty” 😉 w ogólnie pojmowanej tezie reinkarnacji…, gdzie trzeba się ponownie odrodzić, by… na ten przykład – dokonać innego – być może – właściwszego wyboru… 😉
        Poza tym, ten film zawiera w sobie sporo odnośników do filmu „Matrix”…, zauważyłaś ? 🙂

        • Maria_st pisze:

          „Co zaś do tej… myśli, że… ” strukturę można odtworzyć „ to… wydaje mi się, że coś można odtworzyć, jeśli uprzednio się coś nagrało…lub.. wgrało… ? – nie wiem.., tak sobie gdybam…😉 ”
          sama sobie odpowiedziałaś :
          „Poza tym, ten film zawiera w sobie sporo odnośników do filmu „Matrix”…, zauważyłaś ?”

          Moje doswiadczenie z wnioskiem zaraz po nim — strukture mozna odtwarzac” dotyczylo wlasnie ” sypania sie Matrixa i powrotu do niego–juz swiadomego.
          Tam nawet jest watek jak Matrix sie sypie, choc ja to widziałam inaczej–jak rozsypujące sie puszyste sześciany a my czesto mowimy–trzeba polączyc puzzelki aby zrozumiec w czym rzecz.
          I Matrix daje nam wybory aby poskładac je albo jeszcze bardziej pogmatwac–od nas to zależy.
          Takie filmy jasno ukazuja iz nie jestesmy tylko biorobotami / rola w Matrixie /, ale Światłem, Świadomościa a dla niektórych duszą .
          Jesteśmy wieczni choc niektórzy patrząc z pozycji Matrixa mówia iż niektorzy zginą .
          To ,ze jest nas tyle miliardów o niczym nie świadczy, tylko o naszym ograniczonym zrozumienia tego co JEST.
          Toomosino w swoim komentarzu dobrze to ujął w słowach, Ci którzy to pojęli nie walczą bo przeciez to walka z wiatrakami–walka ze soba.
          Nikt nas nie wybawi, zbawi jak tylko my sami poznajac siebie –Światło w Nas.

          • margo0307 pisze:

            „… Matrix sie sypie, choc ja to widziałam inaczej–jak rozsypujące sie puszyste sześciany…”
            ——————–
            Te sześciany to może… pozostałość po saturnowej epoce… ?😉
            Na biegunie Saturna można dostrzec taki, dziwny wirujący sześcian…
            ~~~~~~~~~~~~~~
            „… Nikt nas nie wybawi, zbawi jak tylko my sami poznajac siebie –Światło w Nas.”
            ——————–
            Dokładnie kochany Marysieńku🙂

          • Maria_st pisze:

            „Te sześciany to może… pozostałość po saturnowej epoce… ?😉
            Na biegunie Saturna można dostrzec taki, dziwny wirujący sześcian”

            Małgoś a Matrix nie obejmuje Saturna?
            Toz to ta sama BAJA
            Maya

          • margo0307 pisze:

            …” a Matrix nie obejmuje Saturna?
            Toz to ta sama BAJA Maya „

            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
            Marix – Baja – Maja… MBM 😀

          • margo0307 pisze:

            „…Ci którzy to pojęli nie walczą bo przecież to walka z wiatrakami–walka ze sobą.”
            ~~~~~~~~~~~~~~
            Boks ze śpiącym zawodnikiem… 😀

          • JESTEM pisze:

            Obejrzałam ten film…
            I jakoś, coś we mnie poruszył…
            Po obejrzeniu filmu usiadłam na chwilę w spokoju i ciszy, i nagle poczułam, że… „jestem całkowicie scalona”. (?)

            Potem przypomniały mi się sny, w których obserwowałam różne osoby… W każdym takim śnie jakąś inną postać (kobiety lub mężczyzny, w różnym wieku), jako inne cząstki… siebie (swojej tożsamości) istniejące w jakichś innych, równoległych światach-rzeczywistościach; I… kiedy taka postać zawołała (słowami lub myślami) o pomoc, „wkraczałam do akcji” i pomagałam. Nigdy nie ingerowałam w te światy „innych cząstek siebie” nieproszona o pomoc. Np. młody mężczyzna się topił, zaczął wołać o ratunek, a ja go wyciągnęłam z wody i przeniosłam do jego mieszkania. A potem przy nim jeszcze przez pewien czas czuwałam śpiewając jakieś piosenki czy wydając specyficzne dźwięki.

            Jedna z takich postaci – kobieta śniła mi się dwa razy, ale nigdy nie poprosiła mnie o pomoc. Była jakby „zamarła w jakimś stuporze” – siedziała w przestrzeni pełnej gruzu jak w więzieniu. Siedziała bez ruchu i nie miała żadnego kontaktu ze światem ją otaczającym… Delikatnie starałam nawiązać z nią kontakt stojąc albo siedząc obok, ale wyglądało na to, że ona mnie nie widzi. W drugim śnie zaczęłam sprzątać w tamtej przestrzeni ten gruz i ona wtedy się poruszyła i też zaczęła powoli sprzątać. Kontynuacji tej historii już więcej nie było.
            Wiedziałam, że w tych snach, poprzez te sny w ten sposób scalałam różne cząstki siebie – swojej tożsamości… Scalanie… no tak.

            Potem jeszcze przypomniały mi się sny, w których od pewnego czasu zaczęłam w innych, równoległych światach spotykać „członków mojej rodziny” jakby pochodzących z tego świata, z „mojej przeszłości” (mama, tata, dziadkowie i moi byli partnerzy), ale w całkiem innych, nowych okolicznościach, miejscach i o całkiem innych, nowych osobowościach. Jestem w tych snach zawsze młodsza, bywam młodą kobietą a czasem nawet mężczyzną, spotykam inną mamę, szczęśliwą, radosną i tatę jakby całkiem innego. I dziadków żyjących całkiem inaczej… Spotykam swoich znajomych i byłych partnerów jako przyjaciół o całkiem innych charakterach, a nawet zmienionych fizycznie. Czasem mniej, a czasem bardziej. Ogólnie określiłabym ich wszystkich jako dużo bardziej szczęśliwych ludzi niż ich znałam kiedyś, mających obecnie zdecydowanie bardziej harmonijne relacje z innymi ludźmi. (I nawet dzisiaj miałam taki jeden sen.) I właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że to wygląda jakby „moja przeszłość” w tych snach uległa jakieś wielkiej przemianie… Dlatego, że ja się zmieniłam i nadal zmieniam? Na to wygląda.

            „Małgoś mogłabyś mi napisać co w tym filmie tak Ciebie zafascynowało ?
            Mnie skojarzyło sie z tym zdaniem — ” strukture można odtworzyć „–(…)”

            Na filmie stary Nemo w pewnym sensie scala różne wersje, historie w całość, jakby składał ze sobą puzzle… i odzyskuje pamięć… I dzięki temu stara struktura mogła się wypełnić i rozsypać. A on mógł wrócić do… (symbolicznego) Źródła, z którego zaczęła się jego wędrówka po różnych wersjach życia Nemo Nobody.

            Mnie ten film zainspirował, bo po nim, kiedy zaczęły mi się przypominać te różne moje sny, dostrzegłam, że strukturę przeszłości można przetransformować

            I przypomniało mi się takie stare indiańskie powiedzenie:
            „Uzdrawiając siebie uzdrawiasz wiele pokoleń w przeszłości i w przyszłości…”

            Dziękuję.🙂❤

          • siola pisze:

            Coz juz jest dobrze ,nie ma juz przemocy bo dzialaja zenskie krewte.Juz sie Leine cieszy ze bedzie mogla jak swe dzieci obdarzyc dzieci arabow bombkami po chrzescijanska .Wiec beda Tornado latac by Miraze bomki zrzucaly na wlasciwe Stele .Coz bedzie wiecej szlo ludzi do Europy bo to cieszko rzyc pod chrzescijanskimi bombkami.Ale pojda najczesciej Ci co dobrze mieli i stac ich na to tzn lekarze i inni wyksztalceni ,wiec sie boja Russki,Rutkowskie i Chmiele ,nowych bogow miec w europie.Bo tych nie da sie szantarzowac dla zysko boc mozna za to dostac od nich po pysku i bombke do chrzescijanskiej chciwej boskiej kieszeni.Wiec toczy sie bombek darowanie bo to daje miedzy ludzmi nienawisc i trwoge ale przeca co nie robi sie dla BOGA i WIARY i nic ze to te same bez duszy chachary i cymbaly co falszywe nuty daja i mowia ze to wina Amidali ,wiec to tylko widac ich choroba co to siedzi w ich glowach ,ze swe czyny przypisuja innym .Wiec jak sie dwoje takich spotka to wiury poleca ,kosy beda kute bo oboje bez winy.A ze jeden z drugim wiezniem swej wiary i na koszeniu sie za bardzo nie zna albo i strachliwy to do boju posyla tych co na codzien trawe kosza ,by za ich bebilizm On zaplacil.Bo to jaki debil bierze porzyczke w obcej walucie ,to trza byc napewno studiowany by nie wiedziec ze wluta obca ma wachania i nie trza tu studi.Ale trza byc studiowanym by za swoj debilizm mialo Cale spoleczenstwo placic,niosac przed sad zbiorowa klage.
            Choc dyrektorka banku BPH w Gliwicach sklamala ze konta tam nie bylo ,choc bylo i to zalorzone na niemieckim paszporcie a wybrano na upowarznienie zrobione na polskim dowodzie .Przelala do PKOSA na nazwisko polskie BOZENA MARIA NIESZWIEC choc ta na codzien nosi NISCHWITZ ,pytanie jest tu jedno czy z wlasnej woli czy tez byla szantarzowana przez boskich gnoi bo tym chodzilo by sprawa zamka nie wyszla na jaw.Wiec sie staraly bogi wszystko robic by nie wyszlo na jaw ze zabili Matke tylko z chciwosci.Coz bylo by tez wszystko dobrze by nie RUTKOWSKI oskarzyl kury o to ze bakterie coli w sobie nosza,robiac z biednej kury bydlo boskie.Ale czego nie robi sie dla zysku ,przeca to je wszystko dla boskiego dobra.Wiec to mowi urzednik URBANEK ze pieniedzy nie znajdziesz tak mnie zastanowil co jemu do tego.OD jedna i ta sama banda co na cudzym zyje i Maja chytruski nadzieje ze im nikt TYLKA za zbrodnie szantearz i klamstwa nie zleje.
            Nie bylo by to takie smutne ze bez dusne nami rzadza i prubuja nasze dusze ukrasc to by sie z tego witzu dobrze usmial.
            A tak od swiat zycze wszystkim by mial swoja dusze w sobie ,by nie byl bez dusznym ani nie mial duszy kradzionej w sobie bo przed duchem nic sie nie ukryje.Raczej samo z ust zbrodniarzy i oszustow na wierch wychodzi.

  24. margo0307 pisze:

    „HA HA HA DOBRY FILM”
    —————-
    MI też się podobał🙂

  25. JESTEM pisze:

    mały budda:
    „„Człowiek nie powinien szukać wiedzy na zewnątrz.
    Człowiek powinien wiedzę odkryć w swoim wnętrzu a później dokonać konfrontacji z otaczającym życiem.”
    _______________________________________
    trelemorele:
    To wg mnie święta prawda🙂
    ale powiedz mi mały buddo gdzie tu miejsce dla Buddy?”
    https://nnka.wordpress.com/2015/12/01/niezwykly-rok-2016-turkus/#comment-54635
    ========================================

    Używamy różnych słów nie tylko po to, by się ze sobą porozumiewać, by wyrażać różne myśli, uczucia, by opisywać różne zjawiska, ale także służą nam one jako symbole, drogowskazy… opisujące różne rzeczy, zjawiska, stany itd.

    Słowo „budda” jest jak słowo symbol, drogowskaz (nie musi być drogowskazem dla wszystkich, podobnie jak np. słowo „Chrystus” albo „kryształ”😉 ). Słowo „budda” – bodhi = przebudzenie pochodzi z sanskrytu (rdzeń ma taki sam, jak w języku polskim😉 ) i znaczy (prze)budzić się… Być obudzonym się ze snu, w którym się zaśniło, a który w takim zaśnieniu uznajemy za jedyny świat – jedyną rzeczywistość. Ten świat obecnie nazywamy np. matrixem, a to samo „coś” było kiedyś i nadal określane jest słowem pochodzącym z sansktytu jako „sansara” lub „samsara”. Dosłownie oznaczają te słowa nieustanne wędrowanie czyli kołowrót narodzin i śmierci, cykl reinkarnacji, któremu od niezmierzonego okresu podlegają wszystkie żywe istoty włącznie z istotami boskimi. (…) Oznacza również cykl przemian, któremu podlegają wszelkie byty i zjawiska włącznie z naszymi myślami, uczuciami i ciałami.”

    Słowem budda jest określany nie tyle człowiek, co „stan” świadomości po takim przebudzeniu z zaśnienia w świecie „sansary”. Ten stan jest jak stan „wyjścia z matrixa”, nawet jeśli w nim nadal jeszcze fizycznie przez jakiś czas pozostają.
    Natomiast Buddą z dużej litery nazywane są istoty ludzkie, które znalazły się w takim „stanie” świadomości. Wtedy po śmierci można przejść do bardzo odmiennego od naszego świata, innej rzeczywistości.

    Wiesz przecież, że śnimy różne sny i żyjemy w różnych światach – rzeczywistościach. Niektóre mogą mieć całkiem różne „zasady” i prawa „fizyczne”, takie, których nawet nie możemy sobie wyobrazić ani zrozumieć. I jeśli nawet istnieją one tuż obok, to my możemy ich nie dostrzegać…

    Oczywiście, że ważne jest, by poznawać siebie i odkrywać siebie w swoim wnętrzu, ale nie jesteśmy tylko tym, co wewnątrz nas, bo jesteśmy także tym, co i na zewnątrz. I na zewnątrz zawsze otrzymujemy potwierdzenie tego, co w nas. To, co na zewnątrz może nas inspirować.

    Przykładem może być moje doświadczenie ze snem o świecie, w którym dzieci (tak to wtedy widziałam) rodziły się w kwiatach. Dziwny to był sen, a nawet dwa sny; Wtedy nie rozumiałam tego za bardzo, dopóki nie natknęłam się na tekst o „Krainie Dełacien”, w której istoty ludzkie rodzą się (w kwiecie lotosu jako już obudzone, świadome”. Tam każda istota jest ponoć „bodhisatwą *)” czyli przebudzoną z zaśnienia. – Opisałam to tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/2015/03/wiedza-ze-snow-i-wizji.html
    cyt.:”W naszym świecie przyzwyczajeni jesteśmy do rozróżniania i dlatego rodzimy się z łona matki i przyjmujemy ludzką formę. W Dełacienie pojawiamy się w pączku lotosu i kiedy kwiat rozkwita , jesteśmy w stanie w pełni doświadczać Czystej Krainy.”

    Oczywiście jest to przypowieść symboliczna i nie wzięłam jej dosłownie; nie chodzi o to, żeby nagle zacząć w tę przypowieść wierzyć😉 , ale… pewne informacje zawarte w tej przypowieści o „Krainie Dełacien” były dla mnie inspirujące. Po prostu uświadomiłam sobie na przykład, że gdy zasypiamy fizycznie, bywamy w bardzo różnych snach – światach – rzeczywistościach… I różne informacje stamtąd do nas spływają. I że nasze możliwości są… wprost ogromne. I są sny – światy – rzeczywistości, w których rodzimy się w kwiatach… I w takiej krainie, świecie już nie zaśniewamy. Jesteśmy przebudzeni. Ta kraina istnieje poza tzw. matrixem, „sansarą”, choć można stamtąd przybywać do „sansary” – matrixa, by pomagać innym z niego wyjść… do innego SNU, świata – rzeczywistości. Co jest związane między innymi z ogromną zmianą samoświadomości oraz uwolnieniem siebie od przywiązania do wzorców matrixowych. sansarycznych… snów – światów – rzeczywistości.

    Więc wiedza płynąca z naszego wnętrza może być uzupełniana tym, co płynie także z zewnątrz.🙂

    Często jak coś, co płynie z „zewnątrz”, a co ze mną rezonuje – nawet jak mnie w pierwszym momencie zaskakuje – to działa na mnie inspirująco.🙂❤

    Z tego, co wiem, czego doświadczam i czego jestem już świadoma🙂 , każda i każdy z nas ma swoją ścieżkę/drogę. Nie wszyscy jednak to potrafimy zrozumieć i uszanować, bo nie jesteśmy jeszcze tego świadomi… Ale jak już jesteśmy tego świadomi, to na przykład nie denerwujemy się, nie irytujemy, że ktoś ma inne poglądy, przekonania, nie czujemy potrzeby, by innych "nawracać na jedynie słuszną drogę", ale nadal prowadzimy rozmowy, dialogujemy poznając siebie w innych i innych w sobie… Nie uznajemy siebie za lepszych, mądrzejszych itp. Gdy się "Przebudzamy", mamy coraz większe zrozumienie dla "Zaśnionych", ponieważ sami przeszliśmy przez to… doświadczenie zaśnienia.
    ___________
    *) bodhisatwa…
    bodhi – przebudzenie
    satwa – dobro, czystość
    "Łagodny i pozbawiony arogancji, wolny od fałszu i obłudy
    Oraz pełen miłości dla wszystkich czujących istot –
    Taki jest bodhisattwa."

    • trelemorele pisze:

      „Wiesz przecież, że śnimy różne sny i żyjemy w różnych światach – rzeczywistościach. Niektóre mogą mieć całkiem różne „zasady” i prawa „fizyczne”, takie, których nawet nie możemy sobie wyobrazić ani zrozumieć. I jeśli nawet istnieją one tuż obok, to my możemy ich nie dostrzegać…”
      to zależy który sen jest nadrzędny, to znaczy z pozycji którego życia śnimy, ale z reguły ja mam odwrotnie. Niesamowite zasady i prawa fizyczne są dla mnie oczywiste i nie dziwię się ich nadzwyczajnością🙂

      „Z tego, co wiem, czego doświadczam i czego jestem już świadoma🙂 , każda i każdy z nas ma swoją ścieżkę/drogę. Nie wszyscy jednak to potrafimy zrozumieć i uszanować, bo nie jesteśmy jeszcze tego świadomi… Ale jak już jesteśmy tego świadomi, to na przykład nie denerwujemy się, nie irytujemy, że ktoś ma inne poglądy, przekonania, nie czujemy potrzeby, by innych „nawracać na jedynie słuszną drogę”, ale nadal prowadzimy rozmowy, dialogujemy poznając siebie w innych i innych w sobie… Nie uznajemy siebie za lepszych, mądrzejszych itp. Gdy się „Przebudzamy”, mamy coraz większe zrozumienie dla „Zaśnionych”, ponieważ sami przeszliśmy przez to… doświadczenie zaśnienia.”
      JESTEM, nie uznaję się za lepszą, wręcz wielokrotnie pisałam, że jesteśmy identyczni, tylko nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. To czy ktoś jest Katolikiem czy wyznawcą filozofii buddyjskiej, a jeszcze inny ateista to żadna różnica. Wg mnie każdy za swojego życia zobaczy/przypomni sobie/dozna oświecenia. Jedni wcześniej, inni później, a jeszcze inni tuż przed sama śmiercią, ale to żadna różnica. To chyba zasadnicze różnice między nami.
      Ja nie mam własnej drogi, ja improwizuję, nie ma więc mowy żebym komuś drogę wytyczała. Kierowanie się naukami kapłanów wszelkiej maści uważam za błędne o tyle, że to oddala od tego szczególnego doświadczania. Wydaje mi się, że Przebudzenie i jego zrozumienie przychodzi do ludzi, którzy tego się nie spodziewają, nie pragną tego, nie są przeładowani filozofiami czy info religijnymi. Oczywiście jest możliwe poprzez medytację czy jakieś zioła wprowadzanie się w stan paranormalny z wizjami czy innymi omamami, ale to zupełnie inna sprawa. Ja już tu pisałam, że jeżeli nie możesz info z wizji przenieść i zastosować w praktyce to wizja nie jest wizją tylko stanem umysłu pod wpływem czegoś tam, a chociażby medytacji.
      Nie irytują mnie, nie denerwują mnie inne poglądy niż moje, co najwyżej uśmiecham się gdy czytam, gdy słyszę jaką to ludzie mają bujną i różnoraką fantazję.
      A to wszystko głównie z powodu, że zdaje sobie sprawę, ze każdy sam musi dotknąć, poczuć, doświadczyć i że żadna wiedza zewnętrzna tego nie zastąpi…dlatego nie fascynują mnie żadne filozofie, żadna religia.
      Jeżeli dotkniesz, poczujesz, doświadczysz i potem zastosujesz z powodzeniem na materii, to znaczy faktycznie poczułaś, dotknęłaś, doświadczyłaś…jeżeli inaczej to tylko ci się wydawało, że dotknęłaś, poczułaś, doświadczyłaś 🙂

  26. margo0307 pisze:

    „… Ja nie mam własnej drogi, ja improwizuję…
    jeżeli nie możesz info z wizji przenieść i zastosować w praktyce to wizja nie jest wizją tylko stanem umysłu…”
    🙂
    ~~~~~~~~~~
    To podobnie jak u mnie…, bo i ja nie odczuwam niczego, co mogłabym nazwać… jakimś swoim celem.., ścieżką.., którą powinnam kroczyć…, mam wrażenie, że nieustannie improwizuję…😀

    Co zaś tyczy się wizji to… u mnie na ten przykład… generalnie nie pojawiają się żadne wizje…, jeśli już… to sporadycznie 😉
    Pojawiają się w zamian silne odczucia…, którym nauczyłam się ufać i w pełni na nich polegać…
    Często bywa, że… jedne z nich są silniejsze…, inne… nieco słabsze, jest to jednak „zasługą” tego, że czasami… ulegam umysłowi i.. „bierze on górę” 😉 , a to… skutecznie zakłóca odbiór uczuć…
    ~ * ~ * ~
    „…Jeżeli dotkniesz, poczujesz, doświadczysz i potem zastosujesz z powodzeniem na materii, to znaczy faktycznie poczułaś, dotknęłaś, doświadczyłaś…”
    ~~~~~~~~~~
    To by dobrze odzwierciedlało moje podejście do wielu spraw, które – na swój użytek – nazywam… eksperymentowaniem…, improwizacją… 🙂
    Uwielbiam wprost… eksperymentować i to w każdej niemal dziedzinie życia…, począwszy od kuchni…, poprzez modę…, skończywszy na… energetycznych oddziaływaniach…😀

    Kiedyś… moje eksperymentowanie przebiegało… hmm… bardzo gwałtownie… i zmuszona byłam – czasem boleśnie – ponosić jego konsekwencje…, szczególnie wówczas, kiedy w tym eksperymentowaniu brały… nieświadomie udział inne osoby… 😛
    Dziś… nauczona doświadczeniem wiem, że mogę eksperymentować do woli… jedynie z własną energią…🙂

  27. Maria_st pisze:

    ” Oczywiście jest możliwe poprzez medytację czy jakieś zioła wprowadzanie się w stan paranormalny z wizjami czy innymi omamami, ale to zupełnie inna sprawa. Ja już tu pisałam, że jeżeli nie możesz info z wizji przenieść i zastosować w praktyce to wizja nie jest wizją tylko stanem umysłu pod wpływem czegoś tam, a chociażby medytacji.”

    Uważam iż WSZYSTKO jest STANEM UMYSŁU cokolwiek pod tym pojęciem przyjmujemy.

  28. JESTEM pisze:

    Dziękuję kochana trelemorele za twoją wypowiedź.

    „Wg mnie każdy za swojego życia zobaczy/przypomni sobie/dozna oświecenia. Jedni wcześniej, inni później, a jeszcze inni tuż przed sama śmiercią, ale to żadna różnica. To chyba zasadnicze różnice między nami.”

    Wspaniale. Miałam podobną ‚wizję’.🙂

    „Wydaje mi się, że Przebudzenie i jego zrozumienie przychodzi do ludzi, którzy tego się nie spodziewają, nie pragną tego, nie są przeładowani filozofiami czy info religijnymi. „

    Też postrzegam to podobnie… Ale to nie musi być regułą. Wiesz, kiedyś w młodości poczułam potrzebę odnalezienia wspólnego Korzenia, Źródła dla różnych religii i tradycji, dla wszystkich idei, poglądów itd.. Wiedziałam, że nigdy do żadnej organizacji typu religijnego nie będę należeć, ale poznawałam różne tradycje w tym rdzennych ludów, aborygenów, a także hinduistyczne, buddyjskie itp. Możliwe, że póki jesteśmy w formie ludzkiej, potrzebujemy mieć jakąś „pasję”. Nie czuję się przeładowana filozofiami czy info religijnymi, ale sprawiało mi radość poznawanie. I nie dlatego, że coś sobie z góry założyłam, ale dlatego, że tak czułam i za tym podążyłam. Ale – co jest dla mnie wspaniałe i sprawia mi radość – wciąż czułam i czuję się zaskakiwana…

    „Odkrywając nowe lądy” nawet nie wiedziałam, że chciałam je odkryć.🙂

    „Kierowanie się naukami kapłanów wszelkiej maści uważam za błędne o tyle, że to oddala od tego szczególnego doświadczania. „

    Ale niektórzy z nas potrzebują i takiego doświadczania… Przecież „To czy ktoś jest Katolikiem czy wyznawcą filozofii buddyjskiej, a jeszcze inny ateista to żadna różnica. ” Dlatego dla mnie kierowanie się naukami jakiś kapłanów nie było, nie jest błędne, ponieważ niektórzy potrzebują właśnie takiego czegoś doświadczać. Niektórzy dokładnie tego potrzebują. Każda i każdy z nas – tak wynika z moich rozpoznań – otrzymuje dokładnie to, czego potrzebuje, choć bywa, że nie którzy nie są tego świadomi. Ja też kiedyś nie byłam.

    „Ja już tu pisałam, że jeżeli nie możesz info z wizji przenieść i zastosować w praktyce to wizja nie jest wizją tylko stanem umysłu pod wpływem czegoś tam, a chociażby medytacji.”

    Niektóre wizje po prostu są klarowne przejrzyste, a inne mniej. Mniej bywają te, na których przyjęcie jeszcze nie jesteśmy „gotowe/gotowi”. Sama nie masz zawsze tylko i wyłącznie klarownych i przejrzystych wizji. A dla niektórych zrozumienie wizji przychodzi z czasem i wtedy bywa zaskoczeniem, niespodzianką, radosną niespodzianką… kolejnym odkryciem, dopełnieniem…

    Poza tym wszystkie wizje, te klarowne i te mniej klarowne są stanami umysłu, co Maria_st już dziś napisała,🙂

    „Oczywiście jest możliwe poprzez medytację czy jakieś zioła wprowadzanie się w stan paranormalny z wizjami czy innymi omamami, ale to zupełnie inna sprawa. „

    Zarówno w medytacjach czy pod wpływem jakiś ziół, a także i bez nich także można mieć klarowne wizje. Zarówno klarowne wizje czy omamy można mieć bez i z… Ponieważ i tak i tak są one wytworami UMYSŁU. Są klarowne, gdy jest w nas gotowość na ich rozpoznanie. Nie sa klarowne, gdy tej gotowości jeszcze nie ma. Brak gotowości na rozpoznanie jakichś wizji nie jest ani dobry ani zły. Tak to działa – po prostu.

    ‚A to wszystko głównie z powodu, że zdaje sobie sprawę, ze każdy sam musi dotknąć, poczuć, doświadczyć i że żadna wiedza zewnętrzna tego nie zastąpi…dlatego nie fascynują mnie żadne filozofie, żadna religia.”

    Ja tez wiem, że każdy musi „sam dotknąć, poczuć, doświadczyć i że żadna wiedza zewnętrzna tego nie zastąpi…”, jednak wcale to nie przeszkadza poznawać różne filozofie, religie, tradycje, idee, koncepcje przekonania itp. itd. Taka jest „moja podróż – droga”.

    I dostrzegam znaczną różnice między wiedzą teoretyczną a wiedzą doświadczoną w praktyce. Taka wiedza staje się dla mnie poszerzoną świadomością.

    „Jeżeli dotkniesz, poczujesz, doświadczysz i potem zastosujesz z powodzeniem na materii, to znaczy faktycznie poczułaś, dotknęłaś, doświadczyłaś…jeżeli inaczej to tylko ci się wydawało, że dotknęłaś, poczułaś, doświadczyłaś :)”

    Zgadzam się i tak samo to postrzegam. I właśnie to nazywam możliwością zmiany świadomości – poprzez doświadczenie (odczucie, rozpoznanie, wewnętrzne widzenie), a nie tylko intelektualne zrozumienie

    „Ja nie mam własnej drogi, ja improwizuję, nie ma więc mowy żebym komuś drogę wytyczała. „

    Mam trochę podobnie. Nie znam swojej drogi, choć z drugiej strony idę jakąś drogą… Niektórzy nazywają to drogą przeznaczenia. Jest jakaś droga do przejścia. W jaki sposób ją przejdziemy, improwizując lub szukając jakiejś metody – w zasadzie nie ma to znaczenia, bo niby to jest nasz wybór… zależny od „programów”, jakie przyjęliśmy przed i po pojawieniu się w tym życiu. Lubię swoje „drogowskazy” – to trochę przypomina mi zabawę w podchody. Lubiłam w dzieciństwie tę zabawę. Każdy z nas ma różne „preferencje” i tym się może także różnimy. I margo0307 pisze na przykład, że lubi eksperymentować. Czyż to nie wspaniałe? Ktoś lubi improwizować, ktoś lubi eksperymentować, a jeszcze ktoś inny używać i sprawdzać różne metody czy praktyki…

    A Maria_st pięknie to podsumowała:
    Uważam iż WSZYSTKO jest STANEM UMYSŁU cokolwiek pod tym pojęciem przyjmujemy.”

    Tak. Dla mnie także wizje (także senne), idee, koncepcje, poglądy, przekonania itp. to są przejawy UNIWERSALNEGO UMYSŁU, którego cząstki przejawiają się w naszych umysłach. A dzięki temu ŚWIADOMOŚĆ („cokolwiek pod tym pojęciem przyjmujemy”😉 ) doświadcza samej siebie…🙂

    Pozdrawiam was serdecznie, kochane kobiety.🙂❤

    • margo0307 pisze:

      Pozdrawiam was serdecznie, kochane kobiety.🙂❤
      ~~~~~~~
      I wzajemnie… 🙂 ❤

    • trelemorele pisze:

      „Kiedyś… moje eksperymentowanie przebiegało… hmm… bardzo gwałtownie… i zmuszona byłam – czasem boleśnie – ponosić jego konsekwencje…, szczególnie wówczas, kiedy w tym eksperymentowaniu brały… nieświadomie udział inne osoby…😛
      Dziś… nauczona doświadczeniem wiem, że mogę eksperymentować do woli… jedynie z własną energią…🙂 ”
      ________________________
      Małgoś z tym eksperymentowaniem to sprawa skomplikowana i złożona. Wydaje mi się, że zawsze dotyczy także innych osób. Nawet jak starasz się działać tylko na siebie to to działanie ma chociażby w perspektywie jakiś związek z innymi ludźmi, wpływ na inne osoby.
      Wyobraź sobie taką sytuację, że każdy ma swój świat i każdy w swoim świecie zarządza wszystkimi zdarzeniami. Światy się zazębiają na zasadzie : ty do swojego świata zapraszasz gości, ale i przychodzą intruzi. Ale to ty zarządzasz więc od ciebie zależy wszystko, czyli co zaplanujesz tak się w twoim świecie ułoży i tobie i gościom i intruzom. Ponieważ światy się zazębiają, bo każdy twój gość i intruz też ma swój świat, którym zarządza, to wtedy konsekwencje dla wszystkich są jakąś wypadkową sumy zarządzania każdego z osobna…zakręciłam to, ale mam nadzieję, że zrozumiesz o co mi chodzi🙂

      „Też postrzegam to podobnie… Ale to nie musi być regułą.
      Nie czuję się przeładowana filozofiami czy info religijnymi, ale sprawiało mi radość poznawanie.
      „Ja tez wiem, że każdy musi „sam dotknąć, poczuć, doświadczyć i że żadna wiedza zewnętrzna tego nie zastąpi…”, jednak wcale to nie przeszkadza poznawać różne filozofie, religie, tradycje, idee, koncepcje przekonania itp. itd. Taka jest „moja podróż – droga”.”
      _______________________________
      JESTEM, ja też lubię sobie wiedzieć co ludziom kiedyś i teraz chodzi po głowie, ale przyjmuję, że to ich wiedza, nie moja. Poznaję innych raczej z powodów porównawczych i zwykłej ciekawości.
      Poczuć np jak to jest być duszą bez ciała, to tego nie można opisać i nikomu wiernie przekazać, nikt kto tego nie doświadczył nie zrozumie, nie uwierzy. Co innego gdy mówię ci, że boli mnie głowa, a ciebie też niejednokrotnie bolała, to ty ten ból potrafisz zrozumieć, porównać do swojego.
      Rozpatrując swoje doświadczenia mocno zastanawiam się/analizuję wszystko co mogło złożyć się na wywołanie doświadczenia. Stąd moja opinia, że niektóre występowały w określonych/jednakowych „sytuacjach”, których się znalazłam. Ponadto wydaje mi się, że występowanie ponadprzeciętnych doświadczeń jest w jakimś stopniu zależne od (nie wiem jak to określić) pewnych specyficznych cech charakteru(?), które składają się na równowagę w braniu i dawaniu w relacjach ze sobą samym i z innymi.
      pozdrowionka🙂

  29. margo0307 pisze:

    „… jest możliwe poprzez medytację czy jakieś zioła wprowadzanie się w stan paranormalny…”
    ~~~~~~~~~~
    à propos… jakichś ziół … 🙂

    „… Substancje psychodeliczne… [do których zaliczane są również niektóre zioła…😉 ], od zarania dziejów ludzkości wykorzystywane były w celu uzdrawiania, przepowiedni bądź nawiązywania kontaktu z nadnaturalnymi i chtonicznymi królestwami.
    Od niepamiętnych czasów rośliny, a niekiedy także substancje zwierzęce, które zawierały silnie odmieniające umysł alkaloidy, były używane do rytualnych i magicznych celów przez Aborygenów i wysoko rozwinięte kultury w różnych częściach świata.
    W historii chińskiej medycyny informacje o substancjach psychodelicznych pochodzą sprzed co najmniej 3500 lat.
    Szczególnym zainteresowaniem cieszy się legendarna boska roślina albo napój, w staroperskim tekście Zendawesta zwany haomą, a w literaturze staroindyjskiej Somą.
    Przywieziona do Indii przez nomadów aryjskich, którzy najechali ten kraj, miała poważny wpływ na rozwój hinduskiej religii i myśli filozoficznej.
    Sto dwadzieścia wersów Rygwedy poświęconych zostało somie.
    Wychwalają one nadzwyczajne efekty, jakie ten boski napój wywoływał u wyznawców.
    Ci, którzy go pili, poddawali się ekstatycznemu uniesieniu, w którym „w połowie znajdowali się na ziemi, a w połowie w niebiosach”.
    Ciała ich były wzmocnione, serca przepełnione męstwem, radością i entuzjazmem, umysły stawały się jasne, a oni pewni swojej nieśmiertelności.
    Inną powszechną i szeroko rozpowszechnioną rośliną o psychodelicznych właściwościach, której używano do świętych celów rytualnych, do uzdrawiania i jako używki są konopie…

    https://magivanga.wordpress.com/2012/08/16/srodki-psychodeliczne-w-psychoterapii-i-samoeksploracji/

    … Do Indii konopie dotarły w tym czasie za sprawą kupców chińskich lub kontaktów z Arjami (… plemieniem indoeuropejskim), gdzie marihuana zyskała szybko status rośliny świętej, stając się jednym z „pięciu kardynalnych ziół uwalniających nas od strachu”, jak czytamy w jednym z poematów wedyjskich, którego tytuł można przetłumaczyć jako „Nauka uroków”. Konopie stały się tam elementem kultu boga Sziwy, który znany jest jako władca bhang – psychoaktywnego wywaru mlecznego z marihuaną… ”
    https://magivanga.wordpress.com/2014/11/29/nowy-raport-naukowy-tlumaczy-jak-konopie-rozprzestrzenily-sie-na-caly-swiat/

  30. JESTEM pisze:

    „Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są.
    Widzimy je takimi, jacy my jesteśmy.”

    • Dawid56 pisze:

      Ten obraz przypomina mi jaskinię Platona

      „Od dłuższego czasu pojawiają się opinie, że materia w rzeczywistości nie istnieje, a jest hologramem i zaledwie cieniem realnej rzeczywistości. Materia może zaistnieć tylko w osobliwych punktach przestrzeni w tzw. węzłach w których przecinają się poszczególne harmoniczne fali materii. Ten hologram przypomina trochę tzw. jaskinię Platona. Ten obraz świata, w którym żyjemy przedstawiony w jednym z dialogów Platona. Przedstawia uwięzionych na dnie ciemnej jaskini ludzi dodatkowo skrepowanych między sobą łańcuchami, oglądających tylko cienie( odbicia) prawdziwej rzeczywistości. W górze jaskini pali się ognisko. łańcuchy obrazują sprawy które wiążą zgromadzonych w jaskini ludzi ze światem doczesnym. Cienie, które widzą uwięzieni ludzie są tylko odbiciem prawdziwych idei. Idea to źródło ( światło-informacja) która jest transmitowana przez świat energii .W naszym świecie następuje tylko manifestacja tej idei, czyli mamy do czynienia niejako z trzema światami światem informacji(źródło)i światem energii( przepływ) i światem materii( cień) „.
      https://nnka.wordpress.com/2013/06/15/idee-platona-matrix/

      • JESTEM pisze:

        Zabawne, że cień jest taki… uporządkowany geometrycznie, a materialny twór taki… chaotyczny.

        Jaskinia Platona – symboliczny obraz ludzi w jaskini oglądających cienie…

        „Przebywają oni w ciemnościach w głębi jaskini. Ich twarze zwrócone są w stronę ściany, na którą padają cienie rzeczy, znajdujące się przed ogniskiem, zapalonym powyżej nich. Dno jaskini, w którym znajdują się ludzie, to świat doczesny, w jakim żyją. Łańcuchy, które krępują ludzi, to rzeczy, sprawy, które wiążą ich ze światem doczesnym. Cienie natomiast, które widzą ci ludzie, są odbiciem prawdziwej idei. Platon uważał, że tylko dzięki wyzwoleniu się z łańcuchów, tj. od spraw życia doczesnego, ludzie są w stanie poznać prawdę wyższą, czyli świat idei. Dusza ludzka jest w stanie poprzez anamnesis, czyli przypomnienie, dojść do świata idei.”

        Instalacja Adama Preissa:

  31. margo0307 pisze:

    „Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jacy my jesteśmy.”
    ~~~~~~~~~~
    Stąd całkiem trafne spostrzeżenie:
    „Każdy widzi to, co chce” 🙂

    • JESTEM pisze:

      🙂
      I jakaż „ogromna różnica” między tym, co po lewej (na podłodze), a tym, co po prawej (na ścianie)… a przecież to właściwie… to samo tylko z innej perspektywy.🙂

      • JESTEM pisze:

        cyt.;”Rzeczy nie są takie jakimi wydają się być. Nie są też inne.” – Budda Sakjamuni
        oraz (zaldwie 2500 lat później) to samo stwierdzają fizycy kwantowi
        :D

        • margo0307 pisze:

          ”Rzeczy nie są takie jakimi wydają się być. Nie są też inne.” – Budda Sakjamuni
          oraz (zaledwie 2500 lat później) to samo stwierdzają fizycy kwantowi
          :D
          ~~~~~~~~~~
          Dokładnie JESTEM 🙂
          Nie wiem czy A. Einstein był fizykiem kwantowym ale i on już twierdził, że…
          „Tworzywo, z którego zbudowany jest świat, ma charakter pojęciowy”… 🙂

          • JESTEM pisze:

            Nie był tak zwanym fizykiem kwantowym, ale tzw. wybitnym fizykiem był.🙂
            Fantastyczne są niektóre jego powiedzonka…

            ________________
            „Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją.
            *
            „Twierdzę, że kosmiczne przeżycie religijne stanowi najsilniejszą i najszlachetniejszą pobudkę do badań naukowych.
            *
            „Naszym celem musi być wyzwolenie się… poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury.
            *
            Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
            *
            „Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.”
            https://zenforest.wordpress.com/2010/01/13/albert-einstein-cytaty/
            ________________
            I Nielsa Bohra (kwantowego fizyka):
            Reakcja Bohra na to, gdy Einstein po raz kolejny powtórzył swoje słynne powiedzenie „Bóg nie gra w kości.” to:

            Albercie, przestań wreszcie mówić Bogu, co ma robić.
            *
            „Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli idzie o przyszłość.”🙂
            http://cytatybaza.pl/autorzy/niels-bohr.html

  32. margo0307 pisze:

    „… Nawet jak starasz się działać tylko na siebie to to działanie ma chociażby w perspektywie jakiś związek z innymi ludźmi, wpływ na inne osoby…
    Światy się zazębiają na zasadzie : ty do swojego świata zapraszasz gości, ale i przychodzą intruzi. Ale to ty zarządzasz więc od ciebie zależy wszystko, czyli co zaplanujesz tak się w twoim świecie ułoży i tobie i gościom i intruzom. Ponieważ światy się zazębiają, bo każdy twój gość i intruz też ma swój świat, którym zarządza, to wtedy konsekwencje dla wszystkich są jakąś wypadkową sumy zarządzania każdego z osobna…🙂 „

    ~~~~~~~~~~
    To niestety prawda Lilu i świetnie to ujęłaś…🙂 , konsekwencje tworzenia czyli… eksperymentowania😉 są… wypadkową sumy zarządzania każdego z osobna, dotyczą jednak – przede wszystkim i największe znaczenie mają dla… eksperymentatora czyli… świadomego twórcy🙂
    I nie ma takiej opcji by było inaczej, ponieważ wszystko i wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani – twórcy, goście i intruzi…😉 – stanowimy Jedność na poziomie energetycznym, a to, że tego nie widzimy – nie znaczy, że tak nie jest…
    Kiedyś… jednak, nie zdawałam sobie z tego ważnego faktu – połączenia… wszystkich ze wszystkimi – sprawy i… moja „radosna eksperymentalna twórczość” nakierowana była jedynie na zaspokojenie moich pragnień…, do czasu jednak…, gdy wydarzyło się coś, co – jaskrawo uświadomiło mi fakt takiego połączenia energetycznego i skutecznie udzieliło mi lekcji… pokory…
    A to z kolei – raz na zawsze – zniechęciło mnie do eksperymentowania z energiami – zbyt potężnymi zależnościami, których po prostu człowiek… nie jest w stanie ogarnąć umysłem…🙂

    • trelemorele pisze:

      „To niestety prawda Lilu i świetnie to ujęłaś…🙂 , konsekwencje tworzenia czyli… eksperymentowania😉 są… wypadkową sumy zarządzania każdego z osobna, dotyczą jednak – przede wszystkim i największe znaczenie mają dla… eksperymentatora czyli… świadomego twórcy🙂
      I nie ma takiej opcji by było inaczej, ponieważ wszystko i wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani – twórcy, goście i intruzi…😉 – stanowimy Jedność na poziomie energetycznym, a to, że tego nie widzimy – nie znaczy, że tak nie jest…”
      ________________________________________________
      Tak Małgosiu, takie przekonanie sobie wyrobiłam. Pod wpływem wielu doświadczeń, ich interpretacji, obserwacji tego co mnie i wokół mnie się zdarzało i zdarza, to przekonanie chyba zaczyna przeradzać się w teorię, którą wolnymi chwilami ale systematycznie buduję sobie.
      Wg tej teorii, wszystko co dotyczy mnie jest właśnie zależne ode mnie i innych, będących bezpośrednio ale i pośrednio ze mną związanych. Mając cały czas na uwadze zasadę tej szczególnej równowagi, która dotyczy wszystkiego co się w relacjach między wszystkimi zadziewa🙂 uważam, że poprzez racjonalny dobór ludzi, z którymi wchodzimy w relacje, możemy wpływać na swoje życie, zdrowie fizyczne i psychiczne, na swoją egzystencje szeroko rozumianą oraz to nasze wpływanie nie jest obojętne na te same czynniki u wszystkich związanych z nami. Wszystko to trochę można porównać do zbiorowego wampiryzmu🙂 z różnicą natężenia brania i dawania i co jest ściśle związane z zasadą równowagi z uwzględnienie słodyczy i goryczy…tu trzeba mies z kolei na uwadze, że trucizna jest często bardzo słodka, a skuteczne lekarstwo bardzo gorzkie.
      pozdrowionka🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s