O 100 kilometrów od Dabiq……..

Skoro nieuniknione i karma musi się wypalić….

Zamieszczam dwa artykuły , najpierw z 22 marca 2015 z Nautilusa oraz ze strony wp.pl
Należałoby jeszcze zamieścić proroctwo bułgarskiej jasnowidzącej Wangi .
Trzeba bezwzględnie porównać dwa okresy i postawić bardzo trudne pytanie:
A jeśli naprawdę jedynym powodem powstania ISIS ( organizacja Izydy?- dziwna zbieżność nazw), jest właśnie sprowokowanie starcia wojennego pod Diabiq, to od momentu włączenia sie do konfliktu Rosji , jesteśmy bardzo blisko tego konfliktu i tego momentu .
Jedno z proroctw Wangi brzmiało
Według proroctwa Wangi, w roku upadku Syrii nastąpi radykalna zmiana. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, w ostatnich latach życia słynnej wizjonerki, gdy pytano jej o III wojnę światową odpowiadała, że „jeszcze przyjdzie na to czas, bo Syria nie upadła. Syria padnie u stóp zwycięzcy, ale zwycięzca nim nie będzie”
RADYKALNY ISLAM CZEKA NA ARMAGEDON

„Dżihadyści z utęsknieniem wyczekują ataku wroga, gdyż dopiero jego pokonanie rozpocznie odliczanie do apokalipsy”. To, jak miałaby wyglądać apokalipsa według Państwa Islamskiego, wielokrotnie było ogłaszane przez bojowników ISIS.
– Podbijemy Wasz Rzym, połamiemy wasze krzyże. […] Nasze dzieci będą sprzedawać waszych synów na targach niewolników – ogłaszali bojownicy. Warto tutaj podkreślić, że ISIS w sposób jednoznaczny zapowiada przywrócenie niewolnictwa, co absolutnie dopuszcza Koran. Bojownicy ISIS mają wobec tego wizję, co stanie się po końcowym starciu ze znienawidzonym „światem chrześcijaństwa” – zapełnią się targi niewolników.
Przy okazji tej publikacji spójrzmy na przepowiednie, w które wierzą bojownicy ISIS. Zakładają one precyzyjny przebieg Armagedonu!

CZY OBAMA BĘDZIE DLA ISIS ANTYMESJASZEM?
Podążając za doktryną takfiri, Państwo Islamskie zobowiązało się do oczyszczenia świata przez zamordowanie znacznej liczby ludzi. Media społecznościowe z tamtych regionów sugerują, że indywidualne egzekucje odbywają się cały czas, a masowe co kilka tygodni. Jest to jednak jedynie przedsmak tego co czeka świat zachodni, kiedy wreszcie rozpocznie się „wielka bitwa”.
Musa Cerantonio, australijski kaznodzieja, o którym mówi się, że jest jednym z najbardziej wpływowych przedstawicieli IS, uznaje przepowiednię, iż kalifat zdobędzie Istambuł, zanim zostanie zwyciężony przez armię prowadzoną przez Anty-Mesjasza. Jego śmierć, gdy przy życiu zostanie tylko kilkanaście tysięcy dżihadystów, doprowadzi do apokalipsy.
Wszyscy muzułmanie uznają, że Bóg jest jeden i tylko on zna przyszłość. Ale Koran i pisma proroków zawierają część proroctw dotyczących przyszłości i objawionych przez Boga. Państwo Islamskie różni się niemal od wszystkich innych ruchów dżihadu – wierzy, że pochodzi bezpośrednio od Boga i jest wpisane w jego plan. W tej chwili w świecie radykalnego islamu zapanowało prawdziwe szaleństwo w szukaniu początku „dni ostatecznych”.
Bin Laden rzadko wspominał apokalipsę, kiedy już to robił, mówił, że nadejdzie ona dopiero po jego śmierci. Zupełnie inaczej na tę kwestię zapatrują się liderzy ISIS.
W ostatnich latach obecności wojsk antyterrorystycznej koalicji w Iraku założyciele Państwa Islamskiego widzieli wszędzie znaki nadejścia Armagedonu. Przewidywali, że w ciągu roku przyjdzie Mahdi – Mesjasz, i poprowadzi muzułmanów do zwycięstwa przed końcem świata. Znane jest nawet miejsce ostatniej, wielkiej bitwy.
Armie Rzymu zderzą się z armią islamu w północnej Syrii; a ostateczna konfrontacja odbędzie się w Jerozolimie.

Państwo Islamskie przywiązuje wielką wagę do syryjskiego miasta Dabiq niedaleko Aleppo. Magazyn propagandowy IS został nazwany “Dabiq”, kiedy podbito – wielkim kosztem – to strategicznie nieważne miasto. Bo Prorok powiedział, że to właśnie tutaj armie Rzymu rozbiją swój obóz, a armie islamu zwyciężą w bitwie. Dabiq będzie dla Rzymu jak Waterloo.
hurysy
DABIQ – TAM BĘDZIE POCZĄTEK KOŃCA!
Przebieg ostatecznej bitwy będzie taki: wojska niewiernych wkroczą na tereny zajęte przez islam, dojdą do Dabiq, a tam przez bojowników proroka zostaną spaleni żywcem. Propagandowe wideoklipy IS korzystają z hollywoodzkich filmów o średniowieczu – przecież wg proroctw armie przybędą konno i będą używać dawnej broni.
Skoro zajęto już Dabiq, Państwo Islamskie oczekuje nadejścia wrogiej armii, której porażka rozpocznie apokalipsę. Zachodnie media często nie reagują na odniesienia do Dabiq w filmach przekazywanych przez Państwo Islamskie, skupiają się na makabrycznych scenach ścięcia głowy.
– Oto tutaj jesteśmy, grzebiemy pierwszego krzyżowca amerykańskiego w Dabiq, czekamy na przybycie waszej armii – mówi zamaskowany kat na filmie udostępnionym w listopadzie 2014 r., pokazując ściętą głowę Petera Kassiga, pracownika humanitarnego, który przetrzymywany był w niewoli ponad rok.
Podczas grudniowych walk w Iraku, po tym jak mudżahedini ogłosili, że widziano amerykańskich żołnierzy w akcji, konto na Twitterze Państwa Islamskiego eksplodowało radością. Dlaczego? Gdyż to oznacza jedno: przepowiednia zaczęła się spełniać!
Proroctwo, które przewiduje bitwę pod Dabiq, określa armię jako “Rzym”. Czym jest “Rzym” teraz, kiedy papież nie ma armii, to sprawa do dyskusji. Cerantonio mówi, że Rzym oznaczał całe Wschodnio-Rzymskie Imperium, ze stolicą w dzisiejszym Istambule. Powinniśmy więc myśleć o Rzymie jako o Turcji – tej samej republice, która zakończyła ostatni kalifat 90 lat temu. Inne źródła należące do Państwa Islamskiego sugerują, że Rzym może oznaczać jakąkolwiek armię niewiernych, oczywiście także amerykańską.

CEL – PLANETA ZIEMIA! NA CZELE ARMII… JEZUS!
Po bitwie w Dabiq kalifat rozszerzy się i zajmie Istambuł. Niektórzy wierzą, ze zajmie całą Ziemię. Anty-Mesjasz, według muzułmańskiej literatury apokaliptycznej zwany Dajjal, przyjdzie z Khorasan, regioniu wschodniego Iranu i zabije wielu bojowników kalifatu, aż zostanie ich tylko 5000, blisko Jerozolimy. Gdy Dajjal będzie gotów ich też zabić, Jezus, który jest drugim najbardziej poważanym prorokiem w Islamie, wróci na Ziemię, przebije włócznią Dajjala i poprowadzi muzułmanów do zwycięstwa.
Ciekawe są znaki zbliżającego się „końca wszystkiego”, w które wierzą bojownicy ISIS. Jednym ze znaków bliskiego nadejścia Końca jest to, że ludzie… przestaną o nim mówić! Ten warunek jest w tej chwili spełniony – od wielu miesięcy ten temat przestał istnieć nawet w meczetach i według ekspertów nie jest to przypadek. To świadome spełnienie warunków przepowiedni. Jest jeszcze jeden problem – chodzi o zbawienie.

ZGINĄ WSZYSCY, ALE BĘDZIE NAGRODA!
Jak trafić do nieba? Z tym pytaniem spotyka się na pewno wielu czytelników serwisu FN… Chrześcijaństwo udziela tutaj bardzo jasnej odpowiedzi. Trzeba być „dobrym człowiekiem” i generalnie nie grzeszyć. Każdy „dobry uczynek” punktuje w naszej grze o zbawienie i obiecany raj. Oczywiście jest to wizja uproszczona, ale mniej więcej tak widzą to wierni.

W Islamie jest dość poważny problem, bo Koran w tej sprawie nie przedstawia „jasnych reguł gry” poza… jednym – do raju z automatu idą ci, którzy zginęli jako męczennicy. Jasne jest, że jeśli ktoś serio traktuje ową „grę o raj”, zamiast wielu lat dawania pieniędzy dla biednych i ubogich o wiele lepiej jest zostać „męczennikiem” przeprowadzając na przykład zamach samobójczy.
Tego typu filozofia ma bardzo poważne konsekwencje. Otóż bojownicy państwa islamskiego z góry zakładają, że zginą i to praktycznie wszyscy. Przyjmują to jednak bardzo pozytywnie, gdyż to oznacza najlepsze, co może ich spotkać – raj z lubieżnymi hurysami (co kobiety będą robiły w raju – Koran tego nie precyzuje).
Dla państw zachodu jest to duży problem, gdyż ISIS nie boi się śmierci. Co więcej – z wytęsknieniem oczekuje interwencji, gdyż to właśnie ta strona ma ruszyć jako pierwsza, co zapowiadają przepowiednie. Jest to dziwna sytuacja, która może rzutować na najbliższe wydarzenia związane z ISIS.

Nasi czytelnicy przysyłają na pokład okrętu Nautilus przepowiednie o zbliżającym się wielkim starciu cywilizacji. Są to przeróżne interpretacje Nostradamusa, a także wizje mniej lub bardziej znanych jasnowidzów i mediów. Jednak to, w co wierzą bojownicy ISIS jest jednak o wiele ciekawsze, gdyż po pierwsze podchodzą do tego śmiertelnie poważnie, a po drugie lektura „wizji Armagedonu według Islamu” pozwala z grubsza przewidzieć najbliższe wydarzenia.
Dostaliśmy bardzo obszerny dokument w tej sprawie (po angielsku) i jego opracowanie zajęło by zbyt dużo czasu, aby tłumaczyć i publikować w serwisie. Podamy najważniejszy wniosek z tego dokumentu – państwo islamskie oczekuje wielkiego „znaku”, czegoś spektakularnego, co sprowokuje świat zachodu, aby zgodnie ze scenariuszem przepowiedni wreszcie zaczęła się masakra.
Zauważyli, że obcinanie głów jednocześnie kilkuset chrześcijanom nie powoduje żadnej reakcji zachodu. Ot, ciekawostka opisywana w tabloidach. Czym w takim razie mogłoby być takie wydarzenie, które będzie iskrą zapalną Apokalipsy? Z pewnością zabicie prezydenta USA. Sygnalizowaliśmy naszym czytelnikom, że dostajemy sygnały od przeróżnych mediów i jasnowidzów na świecie, że kadencja Baracka Obamy zostanie przerwana. Nie mówią o jego śmierci, ale właśnie o tym, że „zostanie przerwana”. Naszym zdaniem prezydent USA powinien brać pod uwagę takie ostrzeżenia, a także być świadomym tego, co mówią przepowiednie kolportowane przez ISIS. Jego osoba może być tym „ostatnim elementem przez rozpoczęciem końca”. Atak na Baracka Obamę na pewno doprowadzi do odpowiedzi zachodu, a na to z wytęsknieniem czeka ISIS. Dlaczego – już Państwo wiecie…
Nasz świat może ponownie zajrzeć w oczy szaleństwu i zagładzie, co uczynił już raz w swojej historii podczas II Wojny Światowej. Podczas naszego tegorocznego pobytu w Japonii odwiedziliśmy słynne Muzeum Pokoju w Hiroszimie. Jeśli ktoś jest ciekaw, jak może wyglądać Armagedon, powinien koniecznie zobaczyć nasz krótki materiał wideo z wizyty w tym niezwykłym miejscu.
Źródło:
http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=2955

IS wciąga nas swoimi zamachami w pułapkę?

Dżihadyści mają apokaliptyczny plan
– Jak długo będą trwały bombardowania, tak długo nie zaznacie spokoju. Będziecie się bać nawet wyjść na zakupy – grzmiał dżihadysta w propagandowym nagraniu opublikowanym wkrótce po krwawych zamachach w Paryżu. Ale czy faktycznie terrorystom chodzi o to, by Zachód wycofał się z walk w Syrii i Iraku, czy wręcz przeciwnie? Były zakładnik IS ostrzegał niedawno, że dżihadyści wpędzają nas pułapkę. A eksperci, z którymi rozmawiała WP, nie mają wątpliwości: IS ma wizję apokaliptycznej bitwy dobra i zła, do której chce doprowadzić. I to my jesteśmy w tym układzie tymi „złymi”.
Policja i wojsko patrolują ulice Brukseli. Po atakach w Paryżu także w Belgii wzrósł alert zagrożenia
Po zamachu bombowym na rosyjski samolot pełen turystów, do którego przyznało się Państwo Islamskie, Moskwa zdecydowała o zintensyfikowaniu swoich działań w Syrii. Także Francja rozpoczęła dodatkowe naloty na dżihadystów po tym, jak ci urządzili masakrę w Paryżu. Niegłośno, ale jednak, pojawił się też temat ewentualnej operacji lądowej na Bliskim Wschodzie – choć na razie żadne z państw się do niej szczególnie nie pali.

Kurdyjski snajper zniszczył samochód-pułapkę Państwa Islamskiego

Takie reakcje Zachodu na bezwzględne akty terroru nie mogą dziwić. Pozostaje jednak pytanie, czy to najlepsza droga do zduszenia kalifatu? I czy czasem nie wpadamy w zastawioną na nas pułapkę?

Właśnie to sugerował w artykule opublikowanym przez dziennik „The Guardian” były zakładnik IS, Francuz Nicolas Hénin. „Przybyli do Paryża ze swoimi kałasznikowami, twierdząc, że chcą powstrzymać bombardowania, ale zbyt dobrze wiedzą, że taki atak zmusi nas do utrzymania nalotów, a nawet zintensyfikowania tych kontrproduktywnych ataków” – pisał krótko po zamachach we francuskiej stolicy. Hénin uważa, że dżihadyści prowokują do odwetu i wcale nie boją się nalotów, tylko naszej jedności. IS ma liczyć więc na to, że swoimi atakami wywoła podziały wewnątrz europejskich społeczeństw.

„Zarządzanie barbarzyństwem”

– Sposobem funkcjonowania każdej słabszej siły, nie tylko dżihadystów, jest wciąganie silniejszego przeciwnika w pułapkę. To, co mówi pan Hénin, nie jest niczym nowym – komentuje dla WP analityk Polskiego Instytut Spraw Międzynarodowych Kacper Rękawek.

Ekspert przypomina o dżihadystycznym podręczniku o wymownym tytule „Management of Savagery”, który można tłumaczyć jako zarządzanie barbarzyństwem. Ujrzał on światło dzienne już ponad dekadę temu, a do jego zaleceń stosowali się iraccy rebelianci po inwazji na ten kraj koalicji pod wodzą USA. Później z jego wskazówek korzystali islamiści planujący ofensywę na Mosul, do której ostatecznie doszło rok temu. Właśnie dlatego, jak ocenia Rękawek, tak łatwo udało się Państwu Islamskiemu zająć to miasto – na długo wcześniej mieli przygotowany grunt do ataku. – Ten podręcznik mówi o tym, żeby atakować przeciwnika w specyficznych miejscach przyciągających uwagę: turystycznych, centrach zarządzania danym krajem, prowincją. To powoduje, że będzie on koncentrował się na ich obronie w przyszłości, a jego siły bezpieczeństwa odsuną się z innych obszarów – tłumaczy Rękawek.

Czy IS wykorzystuje teraz tę sprawdzoną taktykę wobec Europy? Tego do końca nie wiadomo, bo przecież dżihadyści nie zdradzają swoich planów. Ale Rękawek przyznaje, że jest taka możliwość. Dżihadyści braliby na cel symbole Zachodu, jak Paryż, licząc na drastyczne reakcje służb (masowe aresztowania, krwawe szturmy na mieszkania podejrzanych) i społeczeństwa (rasizm, ksenofobię), które w efekcie działałyby na naszą niekorzyść. – Wywołanie „wojny domowej” w Europie ma spowodować całkowitą alienację milionów muzułmanów, którzy już tu żyją. Te miliony miałyby stać się żołnierzami Państwa Islamskiego – mówi Rękawek i dodaje: – Chodzi o stworzenie czarno-białej sytuacji: jest Państwo Islamskie i są niewierni.

Jednak według eksperta PISM zdecydowana większość europejskich muzułmanów „nie da się na to złapać”. – Co nie znaczy, że IS nie będzie próbować i że tego typu strategia nie spowoduje, że jakiś odsetek mieszkających w Europe muzułmanów przejdzie na ich stronę. Oczywiście oprócz tych, którzy już tę organizację wspierają – wyjaśnia.

Dabiq

Jednak sidła, w które dżihadyści chcą, byśmy wpadli, niekoniecznie są zastawione tylko w Europie. Eksperci ds. Bliskiego Wschodu, z którymi rozmawiała Wirtualna Polska, powtarzają jedną nazwę: Dabiq. To niewielka i strategicznie mała ważna syryjska miejscowość na północy kraju, która ma jednak dla islamistów mistyczne znaczenie. Nie bez powodu tak samo nazwali oni angielskojęzyczne wydanie swojego magazynu. Nie bez powodu też okolice Dabiq wybrano jako miejsce egzekucji jednego z amerykańskich zakładników IS, Petera Kassiga.

Według hadisów właśnie w pobliżu tej miejscowości ma stoczyć się wielka bitwa między siłami dobra i zła. Przy czym za tą dobrą stronę uważają się żołnierze kalifatu, a złą ma być armia Rzymu – dzisiaj rozumiana raczej jako wojska krajów zachodnich i ich sojuszników. Nie będzie to łatwa walka. Proroctwo ostrzega, że trzecia część wojsk muzułmańskich ucieknie z pola walki (a „Allah im nigdy tego nie wybaczy”), kolejna zginie, ale ostatnia grupa zwycięży. A ta wygrana rozpocznie apokalipsę. By jednak doszło do bitwy, trzeba sprowokować „Rzym” do wysłania wojsk lądowych do operacji na Bliskim Wschodzie…

– Interwencja lądowa byłaby czymś z ich (dżihadystów – red.) punktu widzenia wspaniałym. (…) Państwo Islamskie liczy, że w Dabiq dojdzie do bitwy, która zaważy na losach świata. To jest organizacja wierząca, że jej najgorsze i najlepsze czasy są jeszcze przed nią. – przyznaje Rękawek.

Inny ekspert ds. bezpieczeństwa i terroryzmu islamskiego Tomasz Otłowski zauważa, że już rozpoczęcie na początku października operacji militarnej w Syrii przez Rosję przywitano na islamistycznych forach z entuzjazmem, jako wciągnięcie kolejnego przeciwnika do walki z „siłami dobra”, za jakie postrzega się IS. – Dla nas, ludzi Zachodu, przesiąkniętych racjonalizmem, to jest ciężkie do pojęcia, ale oni tak funkcjonują – mówi Otłowski, który wyjaśnia, że dżihadyści postrzegają obecną sytuację na świecie w kontekście końca czasu. – Oni naprawdę wierzą, że zbierze się grupa przeciwników kalifatu i zgodnie z ich myśleniem strategicznym im gorzej, tym lepiej – im więcej państw i sił „krzyżowców”, a także innych niewiernych, będzie zaangażowanych w walkę, tym bliższy realizacji jest ich cel. Cel, który nie jest związany z przyziemną polityką, ale z czystą eschatologią – mówi ekspert.

Ale wysłanie przez Zachód własnych żołnierzy do regionu byłoby z jeszcze innych powodów na rękę dżihadystom. Kacper Rękawk zauważa, że można by wówczas obwiniać ich o kolejne kolonialne zapędy i pogarszanie się tamtejszej rzeczywistości, nawet jeśli nie byłaby to kwestia interwencji.

Zachodni żołnierze byliby także upragnionym celem wszystkich fanatyków, którzy zjechali do kalifatu z całego świata. Teraz w Syrii i Iraku często walczą oni z innymi muzułmanami (choć traktują ich jak heretyków albo odstępców od wiary), a na propagandowych filmach obiecywano im przecież zadawanie ciosów przeklętemu Zachodowi, „krzyżowcom”.

Jurgen Todenhofer, niemiecki dziennikarz, który w ubiegłym roku za zgodą IS spędził kilka dni w kalifacie, zauważył niedawno w rozmowie z „Russia Today”, że morderstwa niewinnych amerykańskich dziennikarzy miały właśnie sprowokować Waszyngton do wysłania wojsk lądowych na Bliski Wschód. I choć Todenhofer był wielokrotnie krytykowany za swój wyjazd na tereny IS (np. bliskowschodnia korespondentka BuzzFeed przypominała, że IS wymaga od odwiedzających ich dziennikarzy przysięgi wierności kalifatowi; poza tym Niemiec mógł na miejscu zobaczyć tylko to, co chciało samo IS), to trudno mu tu odmówić racji.

To powstrzymałoby kalifat, ale…

W tej samej rozmowie z RT Todenhofer przedstawił także trzy propozycje pokonania dżihadystów: zatrzymanie dostaw broni, amunicji i pieniędzy z krajów Zatoki Perskiej, zamknięcie tureckiej granicy używanej przez bojowników i promocja pojednania szyitów i sunnitów w Syrii, Iraku i Turcji.

Polski ekspert Kacper Rękawek jest jednak mocno sceptyczny wobec pomysłów niemieckiego dziennikarza. Jak wyjaśnia, w Syrii i Iraku już teraz jest tak dużo broni, że nawet zakręcenie kurka z zaopatrzeniem z krajów regionu niewiele zmieni. – Co do drugiej sprawy, to faktycznie trzeba próbować uszczelniać turecko-syryjską granicę. Ale czy Turcja, która gra we własną grę, się na to zgodzi? – pyta ekspert. Z kolei trzeci postulat, pogodzenia szyitów i sunnitów, to – według Rękawka – plan na stulecia. – Chcemy zaaplikować takie zachodnie scenariusze pojednania, ale tam w wielu miejscach nie ma na to za bardzo chęci. Dobrze byłoby najpierw, byśmy pracowali, by wszyscy tam mieli wodę, prąd, umieli czytać, a dopiero potem będziemy zastanawiać się nad wielkimi rozwiązaniami, które proponuje ten niemiecki dziennikarz – dodaje.

Z kolei Tomasz Otłowski przyznaje, że choć postulaty Todenhofera są „generalnie słuszne”, to przez „realia geopolityczne regionu i w skali globu prawdopodobieństwo ich realizacji jest bliskie zeru”. – Cały rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie, szczególnie w Lewancie, to jedna wielka rywalizacja mocarstw regionalnych i pozaregionalnych – mówi ekspert. I przypomina, że ścierają się tam interesy Rosji i USA, które przecież formalnie mają wspólny cel – walkę z IS, Turcję bardziej angażuje antyterrorystyczna operacja przeciwko Kurdom niż dżihadystom, a bliskowschodnie sunnickie reżimy interesują się raczej powstrzymaniem rosnących wpływów szyickiego Iranu niż zniszczeniem kalifatu.

– Kalifat idealnie to wykorzystuje. To jest próżnia, w której funkcjonuje i rozwija się, stając się coraz groźniejszy, co pokazały zamachy w Paryżu – dodaje ekspert.

Jakie opcje zostają na stole?

Skoro więc operacja lądowa mogłaby być pułapką, a nieinterwencyjne rozwiązania wydają się jedynie pobożnymi życzeniami, to co w ogóle pozostaje Zachodowi, by bronić się przed kolejnymi atakami?

– Zamachy w Paryżu, przedłużający się alert bezpieczeństwa w Brukseli i psychoza strachu, która ogarnęła Zachodnią Europę, pokazują jasno, że bez ostatecznego rozprawienia się z Państwem Islamskim jako organizacją i kalifatem jako strukturą, która wyrosła w Syrii i Iraku na terenach ogarniętych chaosem, nie będzie wyjścia z tej sytuacji – mówi ekspert. Jak dodaje, należy to zrobić niezależnie od tego, czy IS sądzi, że wciąga nas w pułapkę. – To nie jest przeciwnik, z którym można negocjować, wróg, który posługuje się racjonalną strategią. Pod tym względem nawet Al-Kaida była krótkookresowo bardziej przewidywalna. (…) Państwo islamskie jest totalnie nieprzewidywalne, skupione na realizowaniu wręcz mistycznych celów, oderwanych od realiów świata tu i teraz – wyjaśnia.

Z kolei Kacper Rękawek proponuje, by niszczyć IS jego własną bronią. – Jeżeli IS próbuje na terenie Europy, a na pewno Bliskiego Wschodu, grać scenariusz zarządzania barbarzyństwem, to czemu my, Zachód i sąsiednie kraje, też nie urządzamy im na ich terenie zarządzania barbarzyństwem? – mówi ekspert. Jak wyjaśnia, chodziłoby o precyzyjne operacje służb specjalnych na obszarze kalifatu. – Może trzeba uderzyć tak, by Państwo Islamskie rozpadło się od środka, bez większych interwencji z zewnątrz – wyjaśnia i dodaje: – Dokonywać aktów sabotażu, dywersji i ataków, które IS uznałoby za terrorystyczne wymierzone w nich. Jesteśmy w końcu z nimi na wojnie – mówi Rękawek.

Źródło:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,IS-wciaga-nas-swoimi-zamachami-w-pulapke-Dzihadysci-maja-apokaliptyczny-plan,wid,17999021,wiadomosc.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „O 100 kilometrów od Dabiq……..

  1. margo0307 pisze:

    Dawidzie, zobacz… ile poświęciłeś swej własnej, cennej energii pisząc tego arta i… zasiliłeś nią – swoją energią to, czego tak się obawiasz…🙄 zapominając znowu, że…
    „… Myśl jest twórcza i sprawcza, może więc budować albo… niszczyć…”

    Kiedyś… było mi bardzo trudno… i wydawało mi się, że… nie powinnam się poddawać…, że wciąż muszę się zmagać z przeciwnościami Losu…, brać się za bary z Życiem i… walczyć…, walczyć o… spokój…, o porządek…, o sprawiedliwość…, o… wszystko…
    Okropnie się bałam, że… jak się poddam to… świat zawali mi się na głowę…
    Pewnego dnia dostałam prezent urodzinowy od mojej przyjaciółki, który do dnia dzisiejszego wisi na ścianie i przypomina mi Prawdę o Życiu… trzy gliniane tabliczki, na których wyryta jest treść Desideraty…🙂
    W jednym z akapitów stoi:

    „… Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
    Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
    Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
    Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
    I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie – wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.”

    Uwierzyłam w te pełne mądrości słowa a to pozwoliło mi spojrzeć na moje Życie z całkowicie innej perspektywy… i zastanowić się nad własnym postępowaniem…, nad własnymi lękami…, zadać sobie w końcu to… „straszne” pytanie: A czegóż to… ja się tak strasznie boję ?😀

    Dzisiaj już wiem, że… każdego z nas oślepiają nasze własne lęki… 🙂
    Wiem też, że jeśli boimy się zmiany… zamykamy się i stajemy się ślepi na obfitość życia…
    Jeśli boimy się np. śmierci… zamykamy się i stajemy się ślepi na… tajemnicę nieznanego…
    Ale… lęk jest wpisany w naszą Naturę, nie możemy więc tak całkowicie się go wyprzeć i… uniknąć ślepoty…, ale… możemy i potrafimy go w sobie przezwyciężyć… 🙂

    Spodobała mi się pewna opowiastka więc ją opowiem, może i Tobie też ona się spodoba… 🙂

    „Starzejącego się hinduskiego mistrza zaczęły już męczyć narzekania ucznia, więc pewnego ranka wysłał go po sól.
    Gdy uczeń powrócił, mistrz nakazał temu nadąsanemu młodemu człowiekowi wsypać garść soli do szklanki wody, a następnie ją wypić.
    – Jaki to ma smak ? – zapytał.
    – Gorzki – odpowiedział uczeń, krzywiąc się i spluwając.
    Mistrz roześmiał się, a następnie kazał młodemu mężczyźnie wziąć ze sobą garść soli.
    W milczeniu skierowali się nad jezioro, do którego uczeń miał wsypać sól.
    Wtedy starzec rozkazał mu:
    – A teraz napij się wody z jeziora.
    Gdy woda spłynęła po podbródku ucznia, mistrz zapytał go:
    – Jak to smakuje ?
    – Świeżo – zauważył uczeń.
    – Czy czujesz sól ? – zapytał mistrz.
    – Nie – odpowiedział młody człowiek.
    Wtedy to mistrz usiadł obok tego poważnego, młodego mężczyzny, który tak bardzo przypominał mu samego siebie, i chwycił go za ręce, mówiąc:
    – Cierpienie jest solą, niczym więcej i niczym mniej. Ilość cierpienia w życiu pozostaje zawsze taka sama, lecz ilość goryczy, jaką odczuwamy, zależy od pojemności naczynia, w którym trzymamy swój ból.
    A zatem, gdy odczuwasz ból, jedyne, co możesz zrobić, to poszerzyć swoje poczucie rzeczywistości.
    Przestań być szklanką. Stań się jeziorem.”
    🙂

    • JESTEM pisze:

      Pieknie to ujelas, kochana Margo.❤ A przypowiesc o garsci soli wysmienita. Dziekuje.

      Wczoraj taka refleksja w trakcie rozmowy z bliska mi osoba sie nasunela:

      Wojny sa okrutne, sieja zniszczenie, ale… oczyszczaja nagromadzone ogromne emocjonalne napiecia, ktore – jesli nie zostana swiadomie "przetransformowane" – musza byc przetransformowane w inny sposob… Wtedy zdarzaja sie, wybuchaja lokalne konflikty zbrojne i wojny.
      Jesli nie bedzie 3.wojny swiatowej (co moze sie zdarzyc ku zaskoczeniu niektorych ludzi), to tylko dlatego, ze pewne emocje pozostana swiadomie "przetransformowane" przez znaczna czesc ludzkosci. Wedlug mnie to mozliwe – jesli coraz wiecej istot ludzkich bedzie budzic sie z zasnienia. To tak a propos powyzszego art. oraz naszej wczorajszej rozmowy o milosci i zrozumieniu dla tych, ktorzy dzialaja jeszcze nieswiadomi swoich wlasnych klamst i trickow. No i tego, co napisalas o emocjach. (Tu chcialabym wkleic linka do twojej ostatniej wypowiedzi o emocjach, ale nie mam takiej mozliwosci teraz.)

  2. margo0307 pisze:

    „.. W raju wstawał dzień…
    U nas właśnie narodził się Jezus,
    I świąteczna noc
    Otulała nas snem

    Gdzieś w nas
    Cichły kolędy
    O nadziei wszystkich ludzi,
    A tam
    Fale zranione
    Docierały już do brzegu…

    Ile możesz dać ?
    Możesz dać tylko to, czym sam jesteś.
    Zbuduj w sobie brzeg…
    By podzielić się nim…”

    „.. Zapowiedziano znów koniec świata
    Ludzie widzieli znaki na niebie…
    Ktoś wielkim głosem woła na trwogę…
    Znane jest miejsce, znana jest data…

    Świat się nie kończy, świat się zaczyna
    Miłość to świata sens i przyczyna

    Dopóki kochasz mnie a ja Ciebie…
    Dopóki miłość nas dwoje łączy
    Świat się zaczyna, świat się nie kończy
    … 🙂

  3. Dawid56 pisze:

    Masz rację w 100% ale skończyła się w nocy wczoraj kolejna nadzieja na lepsze.Cenię najwyżej wolność poglądów, wolność myślenia i wolność sumienia.Oczywiście co innego myśleć ,a co innego działać, myśl jest twórcza.Nie znoszę totalitaryzmu, autokratyzmu, ani anarchii.

  4. Mezamir pisze:

    Mam coś fajnego do poczytania ale po angielsku
    ktoś musiałby to przetłumaczyć bo fajny by z tego był artykuł
    Mnie się dysk popsuł i na komputerze jestem okazjonalnie od czasu do czasu.

    Kto reflektuje?🙂

  5. siola pisze:

    Nie martw sie czlowieku tym na co nie masz wplywu,
    Strach bogow nie kupuj dla siebie biedaku,
    Bogow zbrodnia to dla bogow kara.
    coz moze czas na nasze pytania odpowie,
    bo piach przestana nan sypac do glowy bogowie.
    13 wialo zdrowo i przywialo zdrowo,
    do Jurandowny przyszla Matka ta od spiewow ptakow,
    a ta poprosila by zaslony nowe jej poszyla,
    a ze maszyna do szycia byla nowa raz dwa byla z tym gotowa,
    14 znowu zdrowo wialo,
    przyszedl do Jurandowny Ojciec ten od astralijskiej kaczki co to mlekiem karmi.
    posprzatal wszystkie liscie ze chodnika i wylaczyl za nia telewizor,
    po dniach kilku w poludnie 3 razy blysnelo,
    po pierwszym razie byla chyba na gazie
    boc to Jurandowa cera resztki siersci wyrywala kotu z ciala,
    choc biedaczek byl juz prawie ze lysy,
    a ta sierscia probowala nad Troja na balkonie antene uszczelniac.
    znowu blyslo po raz drugi,
    Wracac bedzie Kastylijka do domu a przyleci ten od arki na rowerze,
    po trzecim blysku cos dziwnego,
    spodkala Jurandowna kobiete w piwnicy co ludziska meczyla,
    wiec sie zapytala co ma zamiar z nimi robic bo juz czasu u niej malo..

    Coz u Samueola te same nazwiska co Maat Ka smiercia Stoja ,
    wiec nie dla mnie jest ta Baja .
    Widac biedny Ktosiek ma zakatarzony swoj biedny nosek,
    Wiecej Kapusty kiszonej jadac musi to i dobry wach i Oleum powruci.
    A konopie zostaw z boku chlopie bo te jeszcze wiecej kreca w glowie niz sami Bogowie.

    Jam samotny Bialy Wilczek z pod gliwickich ja Wilkowic,
    na Kamieniu mial ja siedziec ale na to nie pozwolilo boskie Vieh,
    i Maat ka Vieh zabilo by nic do mnie z listow przodkow nie doszlo.
    Coz za bardzo sie staraly BOZE ZONY cos ukrywac,
    wiec zamiast ukrywac to co chwila same na wierch prawde wypchaly choc klamac chcialy.
    Coz jest to Prawda stara ze karzdy klamca klamstwem prawde powie.
    Coz ciekawy jak Rutkowskie i Chmiele i tym im podobne swoj psi Mist schowia,
    A moze otworza sobie drzwi do innego wymiaru i dobranoc powie im piaskowy dziadek.
    I usmieje sie Jacek i Agatka a poplacze za Bogami Lolek i Bolek.
    No i nie potrzebni stana sie Deszczowce.

    • Maria_st pisze:

      „Nie martw sie czlowieku tym na co nie masz wplywu,”

      zgadzam sie z Tobą siola.

      „I usmieje sie Jacek i Agatka a poplacze za Bogami Lolek i Bolek.
      No i nie potrzebni stana sie Deszczowce”

      nasze myśli ubrane w obrazy tak wiele nam podpowiadają.

  6. margo0307 pisze:

    Kochana JESTEM, bardzo dziękuję za ten wspaniały filmik 🙂 w którym Greg potwierdza jedynie to, co już wiemy – nasza myśl…, przekonanie.. w połączeniu z uczuciem… to potężna twórcza energia… 🙂

    … Gdy wiele❤❤❤ się spotyka i tworzą jedno uczucie – to możemy zmienić świat…, ale jest to tylko wówczas cudem, dopóki… nie znamy nauki, która za tym stoi.
    Gdy zrozumiemy mechanizm, przestaje to już być cudem🙂 – wtedy staje się to
    żywą, potężną, wewnętrzną technologią…🙂

    …Pole Energii Matrycy jest jak lustro – odbija to, co czujemy, myślimy i mówimy w danej chwili…, nie za jakiś czas…, nie w przyszłości…, nie któregoś dnia… ale TU i TERAZ, czyli to, czego chcemy doświadczyć w życiu – musimy najpierw doświadczyć w ❤ tak – jak by to już się stało… 🙂

    Ale przecież… mówi się nam o tej potężnej, żywej technologii już od jakichś… 2000 lat.. 😉

    „…Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali:
    ~Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić ?~
    On zaś im rzekł:
    ~Z powodu małej wiary waszej.
    Bo zaprawdę, powiadam wam:
    Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze:
    Przesuń się stąd tam ! – a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.
    Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem…~
    (Mt,17,19)

    Greg Braden na początku mówi:
    „Gdy czujemy coś w❤ – tworzymy w ciele elektryczne i magnetyczne fale, które sięgają poza ciało, do świata wokół nas…"

    Wspaniałe to słowa, wymagające jednak drobnego uzupełnienia…🙂
    Musimy sobie bowiem uświadomić, że… zarówno nasze uczucia w❤ , jak i nasze myśli w umyśle – muszą współistnieć ze sobą w zgodzie…
    Jeśli współistnieją one w zgodzie, wówczas… tworzymy falę elektro-magnetyczną długą
    prądu stałego o wyższej wibracji…🙂
    Jeśli jednak… co innego czujemy, a co innego myślimy, mówimy i robimy…, wówczas tworzone przez nas fale elektro-magnetyczne zachowują się jak cząstki…, krótkie impulsy… tworzące prąd zmienny o… niskiej wibracji czyli… nieskuteczne

    * Wewnętrzny spokój, wyciszenie myśli i emocji aktywizuje przepływ prądu stałego, podobnie jak… mętlik myślowy, rozemocjonowanie – generuje prąd zmienny… *

    Wszystkie piękne uczucia…, będące domeną naszego❤ – takie jak miłość, wdzięczność, radość, życzliwość… generują fale prądu stałego… o wysokiej wibracji…, a wyższa wibracja sprawia, że nasze czakramy szybciej zmieniają się z cząstki w falę lub z fali w cząstkę – przetwarzają informacje w rozumienie i wiedzę, a rozumienie w skuteczne działanie…
    Następuje w nas przyśpieszenie procesu przemiany materii i myślenia, staje się bardziej wydajna praca naszych narządów wewnętrznych, ustępują blokady, które powodują zastój energii…

    Natomiast wszelkie negatywne uczucia, którym świadomie lub nieświadomie się poddajemy, takie jak np. złość, nienawiść, zazdrość, pycha… etc… – generują fale prądu zmiennego o niskiej wibracji…, powodującej blokady w naszych mięśniach i kanałach energetycznych, zastój energii, brak wewnętrznego napędu do działania, wolniejsze myślenie i chaotyczne działanie…
    Niska wibracja związana jest z przepływem prądu zmiennego.
    Ludzi z niską wibracją pobudzają do działania tylko silne impulsy emocjonalne – dźwiękowe, wizualne…, bodźce stresowe, lękowe, pragnienia – zbiorowe zachowania.
    Stąd współcześnie tak silny wpływ mody, trendów, inżynierii społecznej, wszelkiej maści specjalistów…🙄

    Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej nt. falowej natury światła Matrycy, w której wszyscy jesteśmy zanurzeni i z którą wszyscy nieustannie współoddziałujemy, proponuję obejrzeć poniższy filmik, odpowiadający na pytanie – w jaki sposób skonstruowane jest pole magnetyczne całej materii 🙂

  7. siola pisze:

    Nad ranem o dziwo nad dziwami,mialem miec egzamin.
    Nie przyszlo by mi wcale to do glowy ,
    by egzamin z gotowania i szycie mial ja teraz skladac,
    Coz do dania co na egzamil ja ugotowal,
    dodal cos co z gory wiedzial ze nie bedzie smakowalo egzaminattorowi.
    I zaiwaniam ja na ten egzamin z daniem i ubraniem,
    a tu patrze w niebo i co widze oczy me nie wierza.
    Na niebieskim niebie delfinow jest pelno.
    Przyszla mysl do glowy ze falszywej gry tej juz jest koniec.
    Wiec u egzaminatora podal mu me danie i powiedzial ze jego urteil nie gra juz tu roli,
    bo niebo juz zaslane Cale jest delfinami,
    Oczywiscie jeszcze je skosztowal i mu nie smakowalo,
    ale ubrania juz widziec nie chcial bo gdziesz szybko uciekal,
    Ja tez sie zabralem z jedna para do domu by pomoc Jurandowej,
    by przy jej chorobie zbyt wiele strachu nie miala,
    ale zatrzymalismy sie gdzies jeszcze gdzie ta para Sadgut zbierala,
    powiedzialem by sie pospieszyli bo mi spieszno do mej milej.
    I sie w tym momencie ze snu wybudzilem o 7.40

  8. margo0307 pisze:

    „… patrze w niebo i co widze oczy me nie wierza.
    Na niebieskim niebie delfinow jest pelno….”

    _____
    To bardzo ciekawy sen Siolu🙂
    Mi także kiedyś śnił się statek kosmiczny, który zniżywszy lot… okazał się być…. wieeelką rybą…🙂

  9. margo0307 pisze:

    Znalazłam na stronie
    http://aronjasnowidzdiagnosta.blogspot.com/2015/11/sytuacja-w-europie-widziana-oczami.html
    piękny wiersz pani Mirosławy, poczytajcie…🙂

    „Idą wędrowcy z Afryki i Bliskiego Wschodu,
    Znajdą dom w Europie ? Czy drogę do grobu ?
    Krok za krokiem, pokonują odległości wielkie,
    Co z nimi zrobić ? Pojęcie przechodzi wszelkie !

    Wielu wierzy, że to znaki ostateczne na Ziemi,
    I wędrówka ludów oblicze jej na zawsze odmieni.
    Czy będzie to jednak pozytywna dla ludzkości zmiana ?
    Czy doprowadzi to do rewolty i wielkiego pomieszania ?

    Może obce kultury, religie, polityka i gospodarcze odmiany wszelkie,
    Zburzą ten starodawny system i zdumienie będzie wielkie ?
    Być może to jednak, jest szansą dla ludzkości,
    By się zjednoczyć w biedzie, mimo swej odrębności.

    Może rzeczywiście uchodźcy pragną zasymilować się z Europejczykami,
    Zmienić swoje podejście do życia, by zażyć szczerej odmiany ?..
    … Spróbować spojrzeć na swoje dotychczasowe życie z innej strony,
    Zobaczyć jak to inaczej, trochę dalej, świat codzienny jest ułożony ?

    Lecz zmiany te, mogą jednak okazać się dla Europy zgubne,
    A przemieszczanie ludzi ‚z biedy’ – bardzo złudne ?
    Wszyscy to niby uchodźcy szukający schronienia,
    Ale czy aby ktoś, część z nich w terrorystów nie pozamienia ?

    Być może czekają na znak do walki z – „innowiercami”
    By walczyć i zagarnąć europejską ziemię wraz z nami ?
    Już teraz wołają głośno o pieniądze dane im od Allacha,
    Nie traktują tego jako zapomogę, lecz jako należna im zapłata !

    A jeśli będą chcieli wdrożyć swoje chore, obsesyjne wierzenia,
    Nijak nie pasujące do naszej wiary i naszego istnienia.
    Co dale się stanie ? Czy ktoś przewidzieć to może ?
    Miej nas wszystkich w opiece dobry Boże !!!

    Wszystkie te scenariusze naprawdę ziścić się mogą,
    Ale ja wierzę, że sami ludzie otrząsną się z otępienia i sobie pomogą.
    Zobaczą bezsens trudów i wiele absurdów tutaj na Ziemi,
    I do globalnej metamorfozy to doprowadzi i ludzkie serca odmieni !!!

    Zobaczymy WSZYSCY RAZEM, jak oszukani byliśmy przez wieki,
    Abyśmy żyjąc tu, odczuwali tylko niemoc, strach i inne lęki ?
    Kierowani przez garstkę krwiopijnych egoistycznych „przedstawicieli”
    Którym na ręką jest i zawsze było, abyśmy tylko materią i zdobywaniem się zajęli.

    A przecież schodząc na ziemię byliśmy niewinni i czyści,
    Bez uprzedzeń, żalu, bez grzechu – niczym białe kwiaty wiśni.
    Życie tutaj, miało być powieleniem życia duchowego, tam na górze,
    Tu w fizyczności, aby było można odczuć cud stworzenia na własnej skórze.

    Bo przecież WSZYSCY serca mamy takie same, kiedy się rodzimy,
    Tylko zaśmieca je ‚chore’ wychowanie i to czego się uczymy.
    Wówczas to dochodzą emocje aby wyrównywać stare rachunki,
    I łatwo jest wywołać wielkie wojny i małe bójki.

    To otoczenie, kreuje w nas zwątpienie i bezsens życia,
    Złorzeczymy innym, dziwiąc się, że nas nieszczęście spotyka.
    A przecież WSZYSTKO z boskiej energii jest zbudowane,
    Tylko głupcy wierzą, że mogą obejść to zdanie !!!

    I na WSZYSTKO co fizyczne, nadejdzie kres,
    Zastanów się człowieku, ile jeszcze podziału możesz znieść.
    Czy warto zabijać bliźniego ? W imię kogo, czego ?
    Czy to droga szlachetna, która prowadzi do NIEGO ?

    Do Jego Królestwa i cudów poznania ?
    Czy jednak do ponownego się zatracania ?
    Dlatego wybierzmy dobrze, czas się dopełnia,
    I wiele przepowiedni niebezpiecznie się spełnia.

    Ufaj człowieku swemu przeznaczeniu i zrządzeniom losu,
    Lecz najpierw, dopuść swe serce do głosu !
    Gdy swoje ludzkie serca wzniesiemy ku górze,
    Ominą nas katastrofy, wszelkie znoje i burze.

    Zobaczymy świat fizyczny innymi oczami,
    A Królestwo spokoju i miłości będzie razem z nami.
    Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe,
    Postępuj tak, a Bóg doda Ci wielką moc i prawdziwą siłę !” 🙂 ❤

  10. margo0307 pisze:

    Jak myślicie… co to może być🙂

  11. margo0307 pisze:

    Jednak chyba sama NATURA tworzy najwspanialsze dzieła..🙂
    Popatrzcie na fotki płatków śniegu zrobione przez Alexeya Kljatova, który postanowił dokonać zbliżenia kryształków lodu na jego wspaniałej serii zdjęć…
    Po fotografowaniu, Alex łączy cyfrowo swoją serię identycznych ujęć, aby utworzyć jeden wyraźny obraz. Rezultatem są piękne ostre zdjęcia każdego unikatowego płatka śniegu…

    „Moja metoda ma przewagę prędkości.
    Można szybko przełączyć się z kryształu do kryształu”
    – wyjaśnia.
    „Wadą jest to, że moje tło jest zwykle objęte niechcianym kryształem i kulą lodu, które trzeba wyczyścić na etapie przetwarzania końcowego obrazu” – dodaje 🙂

    https://500px.com/chaoticmind75

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s