Opowieści o upadku Atlantydy, a przebiegunowanie….

Istnieją opowieści i channelingi ,że za czasów Atlantydy władzę sprawowały kapłanki

Być może jest tak ,że co 13000 lat następuje przebiegunowanie w którym następuje zamiana polaryzacji dominującej energii. Przez około 13000 lat dominuje energia męska, a przez 13.000 lat żeńska( to niekoniecznie musi być 13000 lat – raczej jest cykl zamiany biegunów). Jeśli ten cykl przebiegunowania wynosi ok. 3600 lat , wtedy zamiana polaryzacji dominacji danej energii wynosi 3600 lat. Na pewno od czasów Sumerów czyli przynajmniej 3100 p.n.e żyjemy w fazie dominacji energii męskiej .

KONIEC ŚWIATA… A MOŻE TYLKO EPOKI?

Nikomu już nie trzeba mówić, że następuje zmierzch naszej ery zwanej także Kali Yugą. Kończy się jeden świat i zaczyna się nowy… już zupełnie inny niż ten, w którym obecnie żyjemy: toteż wcale mnie nie dziwi, że jednym ten czas, w którym obecnie żyjemy jawi się z końcem świata ponieważ stare życie już do nas nigdy nie wróci a to co się objawi będzie już czymś nowym… w związku z tym przejściem wielu ludzi będzie musiało opuścić ten stary padół wraz ze starym życiem, szczególnie wszyscy ci, którzy się kurczowo trzymają tego starego świata. Stąd też na świecie tyle zamieszania, chaosu, ciemnoty, zła, wszystko się robi aby zniechęcić ludzi do dalszego życia.
energia
O tym okresie największej ciemności Kali Yudze najwięcej można się dowiedzieć ze starożytnych indyjskich tekstów sanskryckich, czyli z Wed, podobnie jak i z innych źródeł mówiących o epokach: złota, srebra, brązu i żelaza.
Nasze współczesne religie: Judaizm, Chrześcijaństwo, Islam nie podzielają tej wiedzy, cyklu tworzenia i niszczenia. W tych religiach ma miejsce tylko jeden cykl: od raju do końca świata… i późniejsze życie wybranych w boskim raju w bliskości Boga… a dla tych złych wieczne potępienie w piekle.
Na świecie mamy wiele baśni i legend, które jednak sugerują nam, że hinduskie Wedy są najbliższe prawdy, cały wielki cykl składający się z mniejszych cykli: złotego, srebrnego, brązowego i żelaznego (Kali Yuga) to długi okres, który wynosi około 432.000 lat i taką teorię podał już światu astronom Bel, który miał szkołę astronomii w Grecji na wyspie Kos w III wieku p.n.e. Wyliczył on ten kosmiczny okres na 420.000 lat. Podobnie wyliczyli to chińscy mędrcy a nawet i islandzki święty o imieniu Edda opisuje w swoich poezjach długi okres czasu, przez który przechodzi ludzkość… sprytnie to ujmuje pisząc, że 800 wojowników Valhalla mieli do przejścia 540 drzwi co daje sumę 432.000 (800×540)… i nie mogą to być przypadki ani żadna teoria tylko wielka kosmologiczna wiedza jaką niosą światu mędrcy przychodzący na Ziemię co jakiś czas aby dawać ludziom światło swojej mądrości i wiedzy.
Wszystko nam dziś mówi, że żyjemy u schyłku epoki Kali Yugi, wieku największej ciemności, gdzie cnoty moralne i psychiczne zdolności człowieka osiągnęły najniższy punkt… co więcej ta ciemność ciągle narasta… a Dusza Świata maleje prawie do zera. Ludzie zwracają się do niegodziwości, żyją w bólu, strachu, trawią ich choroby, gniew, dziwny letarg, dookoła nas coraz więcej klęsk żywiołowych, niszczone są wszystkie bez wyjątku rzeczy, zwiększa się nienawiść… ludzie bezskutecznie szukają prawdy lecz niestety w swoje życie wprowadzają coraz więcej kłamstwa… tym bardziej przykre, że robią to wielokrotnie świadomie aby bronić swoich własnych doktryn, swoich urojonych teorii, nauk, religii… a to jest ich nieszczęście ponieważ manipulują światem dla własnych interesów. Żyjemy w takich czasach, kiedy znika dobroć z tego świata… a nasza przyszłość jest owiana wielką tajemnicą. Żyjemy w czasach, kiedy ludziom mieszają się umysły i sami już nie wiedzą kim naprawdę są.
mother_earth
Astrolodzy, którzy obserwują ten temat robią różne wyliczenia odnośnie zakończenia się Kali Yugi… i świat przejdzie w zupełnie nową nieznaną sobie epokę. Ziemia i ludzkość będą testować następną złotą erę ale już zupełnie inną od tych jakie wcześniej ludzkość przeżywała na tej Ziemi, będzie ona dla nas niespodzianką. Majowie obliczyli koniec Kali Yugi na rok 2012. Inne święte nauki robią kilku letnie przesunięcia w czasie… niektórzy mocno stawiają na datę 2025… ale ciągle jest niejasna dokładna data kończąca erę Kali Yugi!
Hindusi obliczali ten czas począwszy od 35 lat po zakończeniu bitwy pod Mahabharata co też jest zbliżone do wyliczeń Majów.
Czy ktoś tu popełnił błąd w swoim obliczeniu? Może? A może tak musi być… świat ma być zaskoczony… i będzie zaskoczony, ponieważ na przestrzeni całej tej epoki pojawiło się na świecie wielu proroków i mędrców, którzy ludzi pouczali i ostrzegali o nadchodzących czasach ale ludzie ich ignorowali a nawet zabijali. Ale ci co obserwują niebo i ci, których umysły ciągle pracują w miarę jasno, którzy widzą znaki końcówki Kali Yugi, którzy sięgają do starych pism i świętych ksiąg widzą to i czują, że zbliżamy się do końcówki Kali Yugi i że Ziemia przejdzie w Złoty Wiek, który już czeka za progiem… i ta ostateczna data wyskoczy nam z nikąd i pokaże człowiekowi, że jego umysł jest omylny, ponieważ zbyt wiele nieścisłości wkradło się w nasze życie.
Zniszczyliśmy wiele cennych informacji, spaliliśmy święte księgi, doprowadziliśmy do zagłady nasze wiekowe tradycje, wiedzę (np kulturę Słowian i nie tylko)… na całym świecie możemy znaleźć podobne historie. To ludzka ignorancja i narzucanie nam nowych praw, obrzędów religijnych odcięły nas od cennych źródeł informacji… za co oczywiście ludzkość zapłaci dużą cenę… cenę tego zaskoczenia, własnej ignorancji i ignorowaniem znaków na Ziemi i na niebie, niszczeniem boskich proroków, mędrców. Zemści się na ludzkości wszystko to co obraźliwie zaatakowali, co zabiło prawdę i miało ludziom pomóc przetrwać ten najcięższy dla nich czas, który zawsze pojawiał się w historii naszej Ziemi w okresie przejścia w nowe cykle. To tak jak na Ziemi pory roku, kiedy jedna przemija i wchodzi już druga następuje gwałtowne załamanie pogody co wywołuje w naszym życiu chaos… i chociaż o tym wiemy, że nadciąga na nas wielkie tornado mało możemy mu zaradzić, możemy tylko się przed nim skryć lub uciekać… i niby, że to wiemy a to i tak nas ciągle zaskakuje i niszczy nasze życie.
I ten czas przyjdzie na nas jak złodziej i zrobi swoje… tym bardziej, że zbyt mocno zakłóciliśmy równowagę życia na Ziemi. W okresach przejściowych między yugami (epoka złota, srebra, brązu, żelaza) zawsze występują załamania na całym świecie a przy końcówce naszej Kali Yugi nasza obecna cywilizacja jest dodatkowo nękana ciężkimi halucynacjami, co praktycznie wymazuje dzisiejszej ludzkości wcześniejsze ślady życia na Ziemi… niby niektórzy ludzie próbują połączyć znalezione archeologiczne ślady ale ich rozumy dobrze tego nie potrafią połączyć i tworzą nowe bzdurne zakłamane teorie… albo po prostu nie wierzą w nasze wcześniejsze życie na naszej planecie, które trwało od zarania wieków… i ciągle obracają się po osi naszej ostatniej ery Kali Yugi, tego jej ostatniego cyklu około 6000 lat, gdzie na Ziemi już panowało wielkie zło.
Nowa cywilizacja zawsze wyłania się z kilku ocalałych form, tych najczyściejszych, które pozostały po poprzedniej epoce. Mądre pisma mówią, że jest grupa tzw. „Siedmiu Mędrców” (Salptarsi), którzy wniosą w ten świat nowe tchnienie i to co jest duchowo najczystsze… i ludzkość zacznie budować już zupełnie nowy świat. Tą prawdę i wiedzę możemy znaleźć w mitach z całego świata, przychodzi na świat ktoś kto odradza cywilizację: w Sumerze, w Indiach, w Polinezji, w Ameryce Południowej, Północnej, w Europie, w Azji… w tym czasie przychodzą na świat tacy ludzie, którzy będą pionierami nowej Ziemi… podróżnicy czasu o nieskończonej mądrości i mocy, którzy potrafią dowoli przekształcać różne formy. Oczywiście posiadają i tą wiedzę, że cykle nieba są zapisane w organizmie człowieka, i nie trzeba aż tak śledzić nieba nad nami aby wyczuć, że się zmienia pora roku (koniec kosmicznego cyklu) – ludzie to intuicyjnie odbierają i jest to nasza wewnętrzna mądrość.

Kobieta i mężczyzna mają inne cykle ale oboje są częścią całości. Mikrokosmos i makrokosmos grają tą samą grę, ale jeśli w mikrokosmosie zniszczysz zasady gry możesz utracić nawet własne życie. Jeśli umiesz zagrać dobrze z makrokosmosem twoje życie będzie poza twoim oczekiwaniem. To od makrokosmosu – ruchu planet, gwiazd zależy nasza świadomość. Jeśli nasze słońce jest bliżej Ziemi wszystkie żyjące istoty będą miały większe możliwości i zdolności… a kiedy słońce się od nas oddala zdolności Ziemi i nasze maleją. Podobnie się dzieje, kiedy nasz Układ Słoneczny wchodzi w zasięg Super Słońca, które króluje nad całym Wszechświatem… wówczas na naszej Ziemi zaczyna się Złoty Wiek ale przedtem wszystkie stare i zakłamane formy muszą być oczyszczone.
W Złotym Wieku ludzki umysł będzie miał najwyższe zdolności, wtedy ludzie mają największe szanse poznać życie, rzeczywistą prawdę, będą żyć w radości, w szczęściu, posiądą umiejętność porozumiewania się ze sobą, są to rozsądni i mądrzy ludzie w najlepszym tego słowa znaczeniu… również starają się przekazać innym coś od siebie, nie trzeba im o tym przypominać. W Kali Yudze ludzie mają tak zablokowane umysły, że nawet jak na coś patrzą to tego nie widzą i wywracają wszystkie pojęcia do góry nogami. W Złotej Epoce (Satya Yuga) nawet przy zamkniętych oczach widzą i poznają prawdę… nawet z dalekiej odległości.
Już tysiące lat temu mędrcy wiedzieli, że kiedy nasz Układ Słoneczny zbliży się do Super Słońca ludzka inteligencja i ich zdolności najbardziej kwitną, jak kwiaty w pełni słońca, ponieważ ludzkość porusza się bliżej Inteligencji Wszechświata. I to są fakty zakorzenione w historii i w organizmie każdego człowieka.
A dzisiaj mamy takich zahipnotyzowanych, pełnych ograniczeń i swoich pokrętnych wierzeń ludzi, że wielokrotnie w żaden sposób nic z tych starych prawd i mądrości nie dociera do ich umysłów. I co w tym wszystkim jest tragiczne – wiedzą a nawet są tego pewni, że to tylko oni są dobrzy, że to tylko oni są mądrzy, że to tylko oni dobrze czynią a reszta ludzi jest nic niewarta, niezależnie od dobra jakie ci ludzie dają światu.
I ta osobista tragedia zahipnotyzowanych umysłów doprowadzi nasz świat do wielkiej zagłady… ponieważ ludzie nie widzą i nie czują, że idą jak owce w przepaść… w dodatku mamy dziś ogromną ilość pasterzy, którzy chcą te owce paść… i kto się raniej obudzi to je karmi swoją mądrością… a sami są ślepi… i prowadzi ślepy ślepego i obaj wpadają do dołu.
Ale okres Kali Yugi również czegoś nas uczy… mianowicie, że kiedy człowiek odchodzi od Źródła, zbyt mocno ufa sobie to wówczas zabija sam siebie. Toteż w tym okresie dominują wojny, tortury, gwałty, strach, ból, cierpienie, człowiek jest daleki od ścieżki miłości (chociaż tyle o niej mówił). Każdy człowiek jawi się innemu jako źródło nienawiści, szczególnie, kiedy chce wyrazić swoją opinię… a rzeczywistość ma zupełnie inne barwy.
Ale już nie możemy cofnąć zegara kosmicznego czasu. Nie możemy tak szybko pozbyć się nagromadzonej złej karmy. Toteż arogancja zbierze potężne żniwo… i ubolewa nad tym bogini Kali, która już zawiesiła swój miecz prawdy, którym o nią tak mocno wojowała… i zamienia się w boginię Miłosierdzia… i budzi tych, którzy będą budować już nowy świat, swoim zapachem, wdziękiem i miłością Matki… w środku ciemności już się pali światło naszej Matki, która pokazuje nam drogę do Domu.

źródło:
http://www.vismaya-maitreya.pl/kryzys_ducha_koniec_swiata_a_moze_tylko_epoki_cz4.html

Mój komentarz :
Chyba rzeczywiście tak się dzieje, że siła energii męskiej powoli maleje. Czy chodzi o poziom testosteronu tego nie wiadomo, zanotowano jednak malejącą siłę witalną plemników.Nie jest to jeszcze Świat opisywany w Seksmisji, ale kondycja plemników dzisiejszych mężczyzn, daje wiele do myślenia.
http://nauka.newsweek.pl/czy-plemniki-czeka-zaglada-newsweek-pl,artykuly,341647,1.html
Od jakiegoś czasu docierają do nas informacje o zbliżającym się przebiegunowaniu magnetycznym Ziemi.Może to jest tak ,że Ziemia już się przygotowuje do tego momentu?

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Kosmos, Przepowiednie, Przeznaczenie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

88 odpowiedzi na „Opowieści o upadku Atlantydy, a przebiegunowanie….

    • trelemorele pisze:

      Netanjahu wie, że może powiedzieć wszystko co mu sie w głowie uroi
      i czuje się tak mocny, że nie przejmuje się co i kto sobie pomyśli.
      W Izraelu nie mieszkają najbogatsi Żydzi, elita zarządza z bezpiecznych dalekich miejsc. Obawiam się, że dla dobra sprawy mogą być poświęceni podobnie jak w ll WŚ,

      • Ktoś pisze:

        „Obawiam się, że dla dobra sprawy mogą być poświęceni podobnie jak w ll WŚ,”

        – to akurat każdy normalny wie od 150 lat, iż taki mają plan tak samo jak wejście Rosji do Syrii wcale nie jest spowodowane „troską o mordowanych przez tych biblijnych nazioli syryjczyków” tylko szykowaniem wielkiej nawalanki by odegrać przed gojstwem „armageddon”.

  1. Ktoś pisze:

    „Na pewno od czasów Sumerów czyli przynajmniej 3100 p.n.e żyjemy w fazie dominacji energii męskiej .”

    — ta „MĘSKA” energia się nazywa MARYJA (od jezusa – węża z raju), KYBELE czy TIAMAT, ma ŻEŃSKIE „cyce” i jest DEMONEM. I to tyle w temacie tego wiecznego pier…. o niszczącej świat męskiej energii. Baby niszczą świat, swoją ZACHŁANNOŚCIĄ i ZAKŁAMANIEM.

    • Dawid56 pisze:

      Chyba nie wiesz o czym rozmawiasz.Kto jest prezydentem większości krajów – faceci czy kobiety.Jeszcze w XIX wieku było nie do pomyślenia aby kobiety mogły głosować.

      • siola pisze:

        Ktos opisuje sam siebie dobrze wie na czym gra polega,nie ten rzadzi kto Cie leje a ten kto do lania namawia choc sam siedzi w kacie i sie smieje.Od i sprawa wyjasniona Ktos zazdrosny ze sa lepsze od niego.A swoja droga sam wlazl juz przez pomylke do sieci i wie dobrze ze dziura byla ale jakos teraz cieszko mu i wylez z siatki kosza nie moze.
        KTOS po prostu zazdrosci wszytkim wszystkiego ,biedak mysli ze caly swiat to jest tylko jego.
        Poszedl by se biedny do malpiego gaju i troche potrenowal by miec rownowage i jej drugim nie zalowac.

      • Ktoś pisze:

        Ale co mają „prezydenci” do ENERGII ?

        Poza tym ONI KOMUŚ (zza kulis) PODLEGAJĄ czy się do CZEGOŚ MODLĄ…..

        A tym bytem jest ŹEŃSKI DEMON zwany maryja, tiamat, kybele czy aruman…..

        WIĘC ŚWIAT PLUGAWI ŻEŃSKA ENERGIA,

        • margo0307 pisze:

          „… ŚWIAT PLUGAWI ŻEŃSKA ENERGIA”
          _____________________
          Ktosiu, szkoda, że nie myślisz swoim plugawieniu forów… wszędzie tam, gdzie się pojawiasz wypisując brednie…😛

        • JESTEM pisze:

          więc narzekanie i oskarżanie innych o cokolwiek… że „ktoś coś robi lub nie robi, a powinien robić”… oskarżanie (choćby dużymi literami🙂 ) jest nieświadome, choć bardzo satysfakcjonujące dla ego. To jedno z ulubionych zajęć ego – uskarżanie się na innych, oskarżanie innych. To takie… przyjemne, rozkoszne wręcz… dla ego.🙂❤

          Bo "im bardziej narzekam na coś lub na kogoś, tym bardziej czuję, wiem, że ja MAM RACJĘ” – tak czuje ego. Rozpoznałam to kiedyś. Wiem, bo kiedyś działałam podobnie pod wpływem ego.😉

          I ciągle w tym „mieniu racji” to ego się upewnia, musi się samo w tej racji upewniać. Bo to rodzi emocje złości, a emocje te dają jeszcze więcej energii do tego, żeby jeszcze więcej oskarżeń produkować… by w nich się wciąż i wciąż utwierdzać, a nawet coraz więcej sprzecznych ze sobą informacji generować…

          I szuka ego sobie takich ludzi, co by dali jeszcze więcej sposobności na narzekanie na nich i oskarżanie ich… Takich ludzi nigdy nie brakuje – zapotrzebowanie jest spełniane – to jeden z wielu przejawów obfitości wszechświata.🙂 Choć życie czyni to po to, byśmy mogli stawać się coraz bardziej świadomymi… a nie po to, by tylko irytować wciąż narzekające i oskarżające innych ega.🙂

          Gdy ego oskarża, to się nadyma jak balon i im głośniejsze jego narzekania, im bardziej emocjonalne te oskarżania, to balon ego jest „nadmuchiwany”, „nadymany”…

          „Baloniku nasz malutki, rośnij dalej, okrąglutki…”

          Więc wszyscy ci, którzy nie spełniają oczekiwań tych pięknych „egów”,
          ci którzy „powinni postępować tak, jak dane ego chce i uważa za stosowne, ale tego nie robią” – są dla ego potencjalnymi „wrogami”….

          Ale… tych wszystkich ludzi – potencjalnych „wrogów” ega, nie postawił egom na ich drodze żaden złośliwy, obrzydliwy, zły demon, ale pojawiają się oni po to, by ludzie mogli przyjrzeć się swojemu „nadymaniu” i by mogli sprawdzić, odczuć, a nawet uświadomić sobie: co to za uczucie, co to za emocje, co to za działania i z jakich wzorców się biorą, (które powodują nieustanne cierpienie, irytację, złość itp.)?

          Jeśli zarzucamy wzorzec narzekania (co dla ego przypomina głodzenie go, a co przyjemnym w pierwszym momencie być nie może – no bo ego nie lubi żadnych „głodówek”🙂 ), wtedy coś zaczyna się „kurczyć”. Nie może się więcej „nadymać”… Balon „flaczeje”… Nic złego jednak na prawdę się nie dzieje… bo… uświadomiliśmy sobie jak działaliśmy pod wpływem ega.😀

          I dopiero wtedy zaczynamy widzieć inne ega nadymające się, ale już nie dziwimy się temu. Bo wiemy, że poziom świadomości, bo pewne specyficzne uwarunkowania różnych „egów” sprawiają, że robią to, co robią i bardzo prawdopodobne jest, że nawet nie wiedzą, iż to robią. Są tego nieświadome.

          Nie zrównujemy jednak tego, co ta osoba pod wpływem ego robi z tym, kim ona jest. Bo ta osoba została pochłonięta przez pewne „pole energii” (pewne wibracje i wzorce), stąd jej „tendencje”i „gusta”. Nie zrównujemy czyjegoś nieświadomego zachowania z tym, kim ta osoba jest, bo jeśli byśmy to robili, to sami byśmy innych nadal osądzali.

          A wiemy już, że: przebaczamy sobie i innym w tych częściach Siebie-Całości, które jeszcze są nieświadome, co czynią.

          Osądem nie jest powiedzenie komuś: „widzę, że ciągle narzekasz na innych, że źle wyrażasz się o innych ludziach, że innych oskarżasz”, bo to FAKT. Osądem jest, gdy mówimy, że ktoś jest złą osobą, pełną nienawiści i tylko tej złości i nienawiści wciąż od tej osoby oczekujemy.

          Umiem już oddzielić to, co robisz, piszesz, jakie osądy i przekonania się przez ciebie przejawiają od tego, kim, czym jesteś. Choć widzę, co piszesz i jakimi informacjami się dzielisz i jakie przekonania próbujesz „popularyzować”. Jednak wiem, że to nie jest twoja tożsamość (przekonania, osądy, oskarżenia), że to tylko iluzja twojego ego na swój temat i innych.

          Osądzanie siebie jak i innych jest tak samo egotyczne.🙂

          • margo0307 pisze:

            „… Gdy ego oskarża, to się nadyma jak balon i im głośniejsze jego narzekania, im bardziej emocjonalne te oskarżania, to balon ego jest „nadmuchiwany”, „nadymany”…

            „Baloniku nasz malutki, rośnij dalej, okrąglutki…”
            _________________
            … Balon urósł, że aż strach 😮 przebrał miarę no i… trach… 😀

        • Ifryt pisze:

          Żydostwo mistycyzm jest totalnie zniewieściały, prawdziwa Bogini to kazała by im spieprzać jak każda kochająca Matka, bo kto to słyszał żeby ambicją samców było stroić się w ozdobne szmaty, i nosić biżuterie😉
          Może to śmiesznie brzmieć Ktosiu ale ja to poważnie pisze, to oni prawdopodobnie stworzyli tego demona, albo go jakoś przywołali, bo musieli skądś ssać żeńską energię, a przecierz jakaś parwdziwa Bogini by im nie dała, a Boga to oni się panicznie boją.

          • Ktoś pisze:

            To ona poprzez nich ssie, wysysa męską seksualną energię albo wprost poprzez rytuał obrzezania (ślubowania) albo poprzez nosicielki „swojej energii” …… jakim pierwotnie był harem kabalistek kamy a teraz większość bab w tym wszystkie zydówki…..

            Świat jest OKRADANY Z ENERGI co widać po promowanych przez system „ZACHOWANIACH” miłych biblijnej bestii maryi

    • Ifryt pisze:

      Kochany Ktosiu, nasz ludzki świat można w uproszczeniu podzielić na świat żeński i świat męski, i to musi istnieć aby był fajny rozwój i wogóle.

      Świat kobiecy to bezpieczeństwo, cywilizacja, prawo, to co oswojone, znane i pewne, przeznaczone przedewszystkim dla dzieci, którymi to zajmują się głównie kobiety jak wiadomo.

      Świat męski jest bardziej dziki, jest jakby poza bezpieczną sferą, kraina drapieżnych besti i demonów którą przemierzają śmiałkowie i poszukiwacze przygów, bo to dla nich jest ten świat, dla takich któży więdzą co robią i odpowiadają za siebie, a nie płaczą jak dzieci gdy coś ich zaboli i tupią nóżkami.

      Pierwszym z tych światów zawiaduje energią żeńska, to dom Bogini, wylęgarnia, miejsce święte, no ale nie dla tego cycatego demona.
      Niewiem jakim cudem on ją z tąd wysiudał, chyba wzioł ją na litość, ale to jakiś jełop pragnący panować nad żeńskimi energiami, napewno jednak nie kobieta.

      • Ktoś pisze:

        Drogi Ifrycie

        to o czym piszesz nie ma zupełnie związku z tym o czym ja pisze…. ;p

        Rozumiem iż każdemu są miłe bredzenia o „powracającej bogini” bo jedni w niej widzą swoje bożyszcze czyli „biblijna bestię” a inni ladacznicę, nierządnicę czy obiekt innych wyuzdanych, sodomickich, „religijny” fantazji żydochrześcijanina ale……

        należy odróżniać YIN i YANG jako zasady tworzące świat…..
        od bytów zawierających w sobie energie YIN YANG …….
        które w każdej istocie przyjmują superpozycję 4 czynników
        DOBRE YIN, MARTWE YIN, DOBRE YANG, MARTWE YANG

        A świat jest splugawiony MARTWYM YIN (bytem jaki je reprezentuje jakim jest rzeczona maryja/ aryman) co widać słychać i czuć….. nawet w wypowiedziach MB.

        —————————–

        Co zaś do powszechnych bredni o ENERGII BOGINI i jej powiązaniu z Tarą to wiara w prawdziwość pierdologii także i tu wykazywana nie ma NIC WSPÓLNEGO ani z doktryną buddyzmu z jakiej Tara jest wzięta ani ze STANEM FAKTYCZNYM….

        Aby to zrozumieć wystarczy sięgnąć do powyższego cytatu….

        „W wierzeniach Babilończyków występowały dwa węże; jeden z nich był hybrydą smoka, lwa i ptaka, drugi zaś był wężem z rogami. To ten drugi został uznany przez Ptolemeusza za konstelację Węża.

        Rozbijając ten cytat na 2 fragmenty otrzymujemy…….

        drugi zaś był wężem z rogami. To ten drugi został uznany przez Ptolemeusza za konstelację Węża. — to jest BIBLIJNA BESTIA, a dokładnie jej BARANIOROGI WĘŻOOGONIASTY SYNALEK robiący w bibli za JEZUSA czy też za WĘZA CO SKUSIŁ EWĘ (RAJ) czy też SZATANA w jego popularnym znaczeniu….. I jak widać wbrew głoszonym bredniom nie jest on smokiem a SPASIONYM WĘŻEM zwanym też czasem REPTOIDEM czy wielorybem (delfiny też w tej negatywnej bajce uczestniczą).

        Drugą częścią cytatu jest ….

        „W wierzeniach Babilończyków występowały dwa węże; jeden z nich był hybrydą smoka, lwa i ptaka

        — tu niestety trzeba posiadać nieco więcej rozumu niż wymagane w popularnym u zezoziluminowanych WALENIU ŁBEM O ŚCIANĘ RZYMSKIEGO STACZA z jerozolimy….

        Rozwiązaniem zagadki z tego cytatu jest ta karta tarota…..
        https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiat_(tarot)

        Przedstawione w opisie „stwory” to byty występujące na owej karcie….. a one O ZGROZO odpowiadają …..
        Ptah-Sechmet-Nefertum triada Memfis, niezwykła o tyle, że bogowie nie byli powiązani przed sformalizowaniem triady, nadrzędnym bogiem był Ptah

        jaka w wierzeniach katoli robi za SKRADZIONĄ SŁOWIANOM trójcę świętą. Trójcę z czasów przynajmniej 3500 lat przed narodzeniem się tej żydonazistowskiej wersji w betlejem.

        Rozczytując triadę z Memfis mamy
        Ptah- tatuś
        Sechmet-mamusia
        Nefertum- dziecię ich związku

        i owa Sechmet jest tym co można pełnoprawnie nazywać TARA i ona z BIBLIJNA BESTIĄ zwaną maryją, tiamat, aryman, etc ma tyle wspólnego iż są swoimi ZAPIEKŁYMI WROGAMI…..

        Ale tu jak mówi daniel „TRZA MIEĆ ROZUM I UMIEĆ SIĘ NIM POSŁUGIWAĆ”…

        • Ifryt pisze:

          Rozumiem Ktosiu o co chodzi, nie jest tak że jak coś ma p….. to napewno dobre i Boskie😛
          Ale kontrowersyjne jest też zwalanie wszystkiego na baby😉
          Samczykom się usrało że będą się mulić i zgrywać świętoszków, a wojownicze baby przyjdą i kopem w jaja poślą ich do nieba razem z całą tą planetą, takie marzenia ściętej głowy.

          • Ktoś pisze:

            Samczyk samczykowi nierówny, nie patrzysz na rasy i powiązanie z energiami biblijnej bestii.

          • Ifryt pisze:

            No drogi Ktosiu😀
            Z całą pewnością jakiś wypierdek którego najgłębszym pragnieniem jest obgryzanie paznokci u nóg swojej „Bogini”, nie jest mi równy😛
            I guzik mnie obchodzi czy jest silny albo mądry, albo jak wielkim twardzielem jest, którym ja NIE JESTEM, ale i tak bym go oszczał, to moje przeznaczenie😀

            Tak całkiem poważnie to obaj wiemy że płeć niema aż tak wiekiego znaczenia, i zarówno mężczyżni jak i kobiety jak są wspaniali to tacy właśnie są, a jak nie są to nie są, i bynajmniej gówno płci żeńskiej nie jest piękniejsze ani lepsze od gówna płci męskiej.

            Wojna płci to debilizm, nie leży w naturze mojej „rasy”, a co ze sobą robią jakieś robaki to ich sprawa.

        • Dawid56 pisze:

          Mnie chodzi bardziej o prawo hermetyczne biegunowości związane ze znakiem Tao i księga przemian.Żeńskie było kiedyś na górze, męskie na dole, obecnie męskie jest na górze a żeńskie na dole, w kolejnym cyklu będzie ponownie żeńskie na górze męskie na dole i tak bez końca.

          • Ifryt pisze:

            A ja się Dawidzie trochę drocze ale Ktosiu mnie przekonał🙂
            Ktosiu napisał:
            DOBRE YIN, MARTWE YIN, DOBRE YANG, MARTWE YANG
            koniec cytatu.

            Co mnie obchodzi czy będzie zawiadywać trup yin czy trup yang?
            Będzie to oznaczać tylko tyle, że Yin to będzie zdychanie powolne i męczące, a Yang to zdychanie gwałtowne i spektakularne, bo do tego się to sprowadza😉

            Wolał bym to pozytywne😀

  2. siola pisze:

    Nie wrzucaj Ktos wszystkich do jednego wora,nie istnieje Cos co sie zowie zbiorowa odpowiedzialnosc.Kto nie pojmnie to juz pustoglowyzarazony bakteriami krowy.Coz Boza zona Maryja i jej synek Mateusik ,prowda bekart wezowy, bekart boski bo po bozej zonie w ludzkiej skurze ale pustej kapuscianej glowie.Coz szukaja zdrajcy jelenia by na odstrzal go wystawic ale jelen ma przynajmniej rogi a nie boska Glace w pace.Mieszaja wszystko z wszystkim by nowe klamstwo stworzyc bo juz dawno zlamali swe umowy.Bunt na statku im sie udal ,by klamstwo ukryc bogami sie nazwali.Wiara czy religia jeden czort co tego samego zrodla plynie,chodzi jen o jedno by z klamstwa stworzyc prawdy i by KTOS uwierzyl w te ich brednie.Niby to poganie ale tylek ma ochrzczony ,po slezy z bebnem skacze ale u proboszcza w sobotce placze ze tulacze.Coz jak boskiej wladzy koniec bliski ,to zjadaja swoich samcow od srodka modliszki dominy.Coz milosc znalez moze i jest cieszko a moze i nie ,wystarczy obojga nawzajem uszanowanie.Rownowaga moze prosta sprawa ,moze o to by miec dobrze ulozone w glowie.Dzielic moze takrze dobre slowo ,jak sie dzieli swoja wiedza z drugim ale nie wtedy gdy sie klamstwem ludzi dzieli .Nowa wiare chca budowac ,na starych buntu podstawach i mysla ze GRA w BOBOW to solidna jest podstawa.Ale coz jak leb zakuta jest w zelazo a nogi z gliny ,to i leb rdzewieje a glina od ludzkich lez i cierpienia sie kruszy .Coz tak bedzie z BOGAMI tego swiata jak ostatnimi laty z cebula,na zewnatrz ladne laszki a w srodku druga skura co juz gnija bo pogoda juz dla bogow nie ta i zgnilizne w ZBOGACH widac.Coz mnie kaplonow nie trza,jeno wiary ze naprzeciw mam czlowieka a nie boskiego hahara co zamiast serca kawal rudy w nim siedzi a prawa ma dla gawiedzi a sam na bezprawiu zyje o tak poprostu na krzywego ryja boc to bogi i boskie na ziemi sa to urzedniki.
    Koniec Bogow ,koniec boskich urzednikow jest juz bliski bo nie nauczyli sie zapelniac wlasnymi rekami swojej miski,wciskajac ludziom w glowe swoje ciemnoty zywily sie ich dorobkiem boskie cioty.
    Nies wiec przez przecinke w lesie ze wygina pasozydy w ziemskim ludzkim lesie i nie schowa sie juz chytrusek przed duchem do swej nory bo sie stac tak moze ze na wieki pozostane we swej wlasnej boskiej norze.Bo to jak z CATSCHER jak tam wlezie to juz nie wyjdzie zadna ryba.

    • Ktoś pisze:

      Ty to się lepiej martw o „gęstość” w jakiej wylądujesz bo o ile większość ziemian skończy w „ZERO-wej” ty zaliczysz tę Lady Punk.marked.

      • siola pisze:

        Ktos a ty sie mana nie martw bo ja Ktosiow w tylku nosze i czasami ich spuszczam z muszli woda,Coz zawsze bezimienne Mist najwiecej wrzeszczy ,bo jak cos to mysli ze go nikt nie znajdzie i zawsze bedzie czysty chodz z daleka z pyska smierdzi Mistem.
        Zerem to juz ty jestes wiec miejsca to zajete a i tak za KTOSIOWYM zerem nie przepadam bo jak to mowia Zero jest juz zerem obojetnie co nim zrobisz czy podzielisz czy pomnozysz z ZERA KTOSIA juz czlowieka nie rozmnozysz.Ta wiekszosc mistykow to jak duchowe prostytutki lapia sie wszystkiego piekla ziemi i nieba a tak naprawde tak nie duzo cz lowiekowi trzeba by znac zabkowicka droge.A tak uduchowione Zero martw sie o siebie a nie o drugich a szczegulnie juz nie o mnie bo mnie z bezimienymi bogami nie po drodze bo mnie nie podoba sie rzycie w trwodze przej jakims debilnym Ktosiem co sie nazwie Bogiem.Niech sie boja Ktosie o samych siebie by im ziemskie wrobelki nie nasraly na ich slomiany kapelusz boc to bedzie wstyd na calego jak KTOS wyjdzie do swego ludu z Mistem na glowie,bo to ze w glowie to juz wiekszoc wie ale jak zobaczy co za obkakane straszydlo przed nim stoi to juz bedzie mial czlowiek spokoj z boskim ktosiowym Mistem.

  3. margo0307 pisze:

    „… i ta ostateczna data wyskoczy nam z nikąd…”
    ___________________
    Niczym… diabełek z pudełka…” – chciałoby się dodać… 😀 ale… mam wrażenie, że to nie tak…, bo nic, nigdy… nie zadziewa się na ten tychmiast i to, że wcześniej nie dostrzegamy przyczyn danego zdarzenia – wcale nie oznacza, że one, te przyczyny nie istnieją…😉
    Przechodzenie z jednej epoki do drugiej tak – jak trafnie zostało to ujęte w arcie, odbywa się podobnie jak przechodzenie jednej pory roku w drugą… i nie dzieje się to gwałtownie, lecz zadziewa się stopniowo…, bo jest to podobny proces…🙂 i większość z nas uświadamia już sobie i odczuwa fakt, że znajdujemy się na progu Nowej Epoki.. 🙂
    Tyle, że… nie wszyscy uświadamiamy sobie, że to od nas samych zależy… w jakim stanie psycho-fizycznym do niej wkroczymy…, bo nie rozpoznajemy wpływu naszych myśli… i naszych przekonań…, biorących w tym udział…
    Sporej ilości z nas wydaje się, że jak nie widać moich myśli i przekonań, jakie w sobie żywię to… nie ma to wpływu na nic…😛 ale tak nie jest, bo energia naszych myśli jest energią tak samo twórczą i budującą – podobnie jak energia pracy naszych rąk, którymi budujemy domy.., mosty.., drogi…etc..
    Podobnie – naszymi myślami, przekonaniami… budujemy sobie naszą przyszłą egzystencję…, każda nasza myśl jest jak… cegiełka budująca nasze przyszłe życie…
    Już kiedyś wyraziłam na forum zdanie, że… mogę spaść z wysokiej skarpy i potłuc sobie gnaty ale… mogę również spaść z wysokiej skarpy na miękką podściółkę i nie doznać uszczerbku…
    Tą miękką podściółkę tworzymy sobie sami – poprzez nasze myśli, słowa i postępki…😀

    Parę dni temu, przeczytałam ciekawą, skłaniającą do zastanowienia… wypowiedź, jednego z forumowiczów na innym forum…

    „… Może ludzie już się pogodzili z tym pędzącym czasem i dziwnym samopoczuciem, gdzie po prostu Są.
    W pracy mam bardzo wielu i różnych wiekiem, bystrych, mądrych ludzi, którzy stopniowo, przy coraz większym natłoku spraw, przestają kontaktować.
    Prawie każdemu trzeba dokładnie wytłumaczyć o co chodzi, bo mają po prostu pustkę w głowie (tak jakby ktoś im czyścił umysł) i kosztuje ich wiele wysiłku przypomnienie i wyciągnięcie z pamięci, o co chodzi.
    A poza tym, to od kilku tygodni mam wrażenie, że ludzie są ciągle zmęczeni, senni a narzekają, że nie mogą spać w nocy… jakby nas otaczało coś, co przeszkadza jasno, trzeźwo i z optymistyczną energią patrzeć wokół siebie.”

    A ponad trzy lata temu Nnka napisała:
    „… Powinniśmy wiedzieć, że samo Wzniesienie będzie dla każdego z nas bardzo indywidualne i niekoniecznie powinniśmy oczekiwać tego, iż w jednym momencie nastąpi jakaś wielka zmiana dla wszystkich…” 🙂

    • Dawid56 pisze:

      Może tak być , jak słusznie napisałaś Margo, że gruntowna zmiana nastąpi w ciągu nie lat a dziesiątek a nawet setek( w zasadzie to się już dzieje) W pewnym sensie pokrywa się to z piramidalną teorią Kalendarza Majów.Ostania epoka zaczęła się podobno około roku 1755-1770 ( epoka elektrryczności-magnetyzmu) stopniowego wzrostu Świadomości.Najważniejsze jest to aby te zmiany zaszły ewolucyjnie , a nie rewolucyjnie🙂
      Nie sztuka doprowadzić jakąś Cywilizację do użycia broni atomowej i skażenia całej planety.

      • margo0307 pisze:

        ” Może tak być…, że gruntowna zmiana nastąpi w ciągu nie lat a dziesiątek a nawet setek ( w zasadzie to się już dzieje)…”
        _____________________________
        Można powiedzieć, że Ziemia, a wraz z nią i my – przechodzi… kapitalny remont…😉
        Podczas trwania remontu w naszym domu, też na początku i w trakcie jego trwania – panuje totalny chaos…, człowiek nie wie gdzie…, co… się znajduje…😉

        Ostatnio ponownie wpadł mi w oko wywiad przeprowadzony przed kilku laty z Jamesem M. McCanneyem, który m.in. powiedział:

        „… Wiedza o tym, że istnieje to „Coś Wielkiego”, co regularnie się pojawia, jest bardzo stara.
        To cześć tajemnicy utrzymywanej na bardzo wysokim szczeblu…
        Powodem, dla którego NASA z miejsca ograniczyła dostęp do tych informacji, kiedy zdała sobie sprawę, że ktoś umieścił część z nich w Internecie, było to, że pierwszy lepszy astronom, taki jak na przykład ja, wiedziałby, mając do dyspozycji nawet tak mały zasób danych, jak określić masę jej centralnego jądra…

        Pole magnetyczne Ziemi jest błędnie rozumiane.
        Większość tego pola jest rezultatem prądów, które przepływają wokół Ziemi.
        Nie powoduje go jakiś rodzaj magnesu znajdujący się w jądrze Ziemi. Pole magnetyczne, które nie pochodzi z naszego jądra, stałego składnika tego pola, jest bardzo luźno związane z żelazem i niklem.
        Ono nie jest podobne do pola małego magnesu, jakim bawiliśmy się w dzieciństwie. Większość naszego pola magnetycznego istnieje w formie prądów elektrycznych obiegających naszą planetę oraz w słonecznym wietrze, w pasie Van Allena, a także w innych formach, i z tego właśnie względu zbliżenie się do Ziemi komety o silnym polu elektromagnetycznym może wywrzeć na nas bardzo duży wpływ.
        Rosjanie byli świadomi elektromagnetycznej natury środowiska, podczas gdy na Zachodzie wciąż się powtarza: „Coś takiego nie istnieje”.
        Potem wykonali badania statystyczne ustawień planet i temu podobnych spraw – pokrewnych astrologii – i przekonali się, że istnieje bardzo wyraźny związek między człowiekiem, jego życiem, sposobem, w jaki funkcjonuje, a pozycjami planet.
        Ustalili to nie tylko na przykładzie danych odnoszących się do człowieka, ale także do roślin i zwierząt.
        Przekonali się, że coś w tym jest, ale nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje.
        Kiedy jednak zdali sobie sprawę, że wszystkie planety rozładowują słoneczny kondensator, który tworzy się wokół Słońca za sprawą nadmiaru protonów w wietrze słonecznym, zauważyli też, że kiedy planety ustawią się w jednej linii, wpływa to na wzrost przepływu prądów, zaś kiedy wiele planet ustawi się w linii prostej, przepływ tych prądów rośnie stukrotnie…
        O tym właśnie opowiadają starożytni, o kornetach i piorunach przemieszczających się po niebie.
        Oni byli świadkami tych zjawisk… Oni to wszystko widzieli…

        http://www.nexus.media.pl/kontestator/co-nasa-ukrywa-przed-nami-.html?iPageContent=2

        ” Światu zagraża niebezpieczeństwo, albowiem ludzie zaczęli rządzić naturą, zanim nauczyli się rządzić sobą”.
        (Albert Schweitzer -1875-1965, laureat pokojowej nagrody Nobla )

        • Dawid56 pisze:

          Trafiłaś koincendentalnie w „10” Margo.:) W ciągu ostatnich paru dni mamy do czynienia z koniunkcją właśnie Jowisza, Wenus i Marsa🙂
          Jowisz_Wenus_Mars

          • margo0307 pisze:

            „… W ciągu ostatnich paru dni mamy do czynienia z koniunkcją właśnie Jowisza, Wenus i Marsa🙂 „
            ____________
            Tak Dawidzie 🙂
            Od 27 listopada ujrzymy krzyż na niebie…

          • Dawid56 pisze:

            W zasadzie w dniach 26-29 listopada utworzą się „dwa krzyże” – najpierw zmienny ( pełnia w Strzelcu z Saturnem i Merkurym , Jowisz w Pannie i Neptun w Rybach, potem kardynalny Pluton w Koziorożcu, Księżyc w Raku,Uran w Baranie,Mars i Wenus w Wadze).

        • Dawid56 pisze:

          Dzięki Margo za linka do Nexusa.Przeczytałem ten artykuł z 2003-2004 roku.Nic nie stracił na aktualności.Jeszce raz dziękuję🙂. Tutaj jest aktualny link do strony Mc Canneya
          http://www.jmccanneyscience.com/

        • Dawid56 pisze:

          Ciekawe, bo od paru dni w necie krąży taki film o Nibiru

    • marek pisze:

      W pracy mam bardzo wielu i różnych wiekiem, bystrych, mądrych ludzi, którzy stopniowo, przy coraz większym natłoku spraw, przestają kontaktować.
      Prawie każdemu trzeba dokładnie wytłumaczyć o co chodzi, bo mają po prostu pustkę w głowie (tak jakby ktoś im czyścił umysł) i kosztuje ich wiele wysiłku przypomnienie i wyciągnięcie z pamięci, o co chodzi.
      A poza tym, to od kilku tygodni mam wrażenie, że ludzie są ciągle zmęczeni, senni a narzekają, że nie mogą spać w nocy… jakby nas otaczało coś, co przeszkadza jasno, trzeźwo i z optymistyczną energią patrzeć wokół siebie.”

      może to informacja o sprzątaniu , a może informacja o przepinaniu wewnętrznego ludzkiego komputera do cybernetycznej matrycy zdobywające tą czasoprzestrzeń wraz z żywym inwentarzem .

      Ja na sobie również ten proces obserwuję , i nazywam go wymużdżaniem, procesem obcinania w pamięci krańcowych odczuć , a pozostawianiem spolegliwego i pokornego w emocjach bydlęcia ,jak po potężnej dawce fluoru .

      IDŹ SIĘ WYKĄPAĆ – BĘDZIESZ CZYSTY , NIE BĘDZIESZ BRUŹDZIŁ PROCESU SPALANIA ZWŁOK W PRZYZAKŁADOWYM KREMATORIUM .

      m

      • trelemorele pisze:

        czemu komentarze sie nie ładują?

        • trelemorele pisze:

          administracjo co się dzieje? moje komentarze lecą w Kosmos czy znów czekają na opinie cenzora?
          dobrze, ze skopiowałam, bo gdyby nie to stracony czas na pisanie
          ____________________________

          Powiem wam wszystkim tu sięgającym gwiazd, zapatrzonym w Kosmos i w nim widzących wroga, że jesteście jak dzieci, których łatwo się manipuluje strachem.
          Czy nie widzicie, że te wszystkie bajki są wam podane tylko po to byście nimi żyli, i żeby wasi właściciele mogli spokojnie realizować swój plan.
          Jeżeli nastąpi kataklizm redukujący liczbę ludzi to ich autorem będą wasi właściciele, mała grupka ludzi z krwi i kości. I bardzo możliwe, ze będzie jedno lub więcej bum! bum! bum! w oceany w zaplanowanych miejscach, tak żeby odpowiednie tereny oczyścić z ludzi. Fale zabiją ludzi, ale i pozamiatają trupy, które potem zjedzą morskie węgorze czy inne padlinożercy…będzie pozamiatane i czysto i ekologicznie.
          Twórcy genialnego planu oszczędzą teren gdzie sami na wszelki wypadek schowają się na ten czas w solidnych schronach. Potem ci którym z nas przypadkiem uda się przetrwać bedą przekonani, że na ziemie spadły ogromne kamulce, że armagedon przyszedł od Boga z Kosmosu. Przecież nikt nie sfilmuje podwodnego wybuchu czy bomby spadajacej w zasięgu jego wzroku, a jak sfilmuje to dowody też przepadną na zawsze razem z nim. Historia zatoczy koło, tylko tym razem zasoby licznych schronów pozwolą na postawienie nowej cywilizacji jako rozwiniętej już na starcie…czyli w pełni kontrolowana i zaplanowana apokalipsa czy armagedon.
          Elita świata ma wszystko, dosłownie wszystko. W cieszeniu się tym wszystkim elicie przeszkadzają zbyt liczne tłumy, z których już dla nich żaden pożytek, jedynie nie do opanowania góry toksycznych śmieci.

          • margo0307 pisze:

            „… Jeżeli nastąpi kataklizm redukujący liczbę ludzi to ich autorem będą wasi właściciele, mała grupka ludzi z krwi i kości…”
            ______________
            Grupka ludzi uważająca siebie za „wybrańców” i postępująca wg. swojego egoistycznego widzi-mi-sie… to jedno, natomiast świadomość Matki Ziemi – to drugie… 🙂
            Istnieje jeszcze trzeci – najważniejszy wg. mnie – czynnik, mający niebagatelny wpływ na wszystko, co się zadziewa zarówno na Ziemi jak i we Wszechświecie…, tym czynnikiem jest Transformacja…, będąca procesem, doprowadzającym do zmian, w wyniku których… stare jest uśmiercane, a nowe powoływane do życia…🙂
            Obecnie wszyscy mamy okazję przyglądać się temu, jak stary porządek powoli przemija, a na jego miejscu rodzi się i powstaje nowy…
            Nie zapominajmy też o tym, że we Wszechświecie wszystko jest ze sobą połączone, a w związku z tym… zmiana odbywa się na wszystkich poziomach egzystencji…
            Niestety niewielu z nas ma okazję zaobserwować głębię zmian, jakie aktualnie zachodzą…, niektórzy jednak odczuwają zmiany na poziomie swego umysłu… 🙂

          • JESTEM pisze:

            „Istnieje jeszcze trzeci – najważniejszy wg. mnie – czynnik, mający niebagatelny wpływ na wszystko, co się zadziewa zarówno na Ziemi jak i we Wszechświecie…, tym czynnikiem jest Transformacja…, będąca procesem, doprowadzającym do zmian, w wyniku których… stare jest uśmiercane, a nowe powoływane do życia…🙂 „

            Niektórzy wciąż nadal nie chcą takiego „uśmiercania starego”… więc nie dostrzegają jeszcze takiej możliwości.

        • trelemorele pisze:

          ponawiam pytanie…dlaczego nie pokazuje się mój komentarz? jednozdaniowe się zapisują, te dłuższe nie

      • margo0307 pisze:

        „… może to informacja o sprzątaniu , a może informacja o przepinaniu wewnętrznego ludzkiego komputera do cybernetycznej matrycy…”
        _________________________
        A może jeszcze coś innego… ?
        Może trzeba nam się zastanowić… i zacząć żyć każdego dnia w taki sposób, jakby następny dzień miał nie nadejść ?

        Może… jak mawiał pewien człowiek zwany Dziadkiem – nie wystarczy, byśmy byli szczęśliwi w swym ciele, bo musimy być też szczęśliwymi w naszym duchu…
        Bez takiego szczęścia i błogosławieństwa życie każdego z nas jest płytkie.

        „… Kiedy nie doszukujemy się Ducha, życie warte jest swą połowę i jest puste.
        Życie duchowe to nie spędzanie godzin, dni, czy tygodni w oddawaniu czci, ale na poszukiwaniu cząstek ducha w każdej chwili dnia…”

        Każdego dnia mamy szansę na dokonanie wyboru, czy chcemy poszukiwać Ducha czy rezygnujemy z tego na rzecz naszej codziennej bezowocnej pracy…
        W tym drugim przypadku wynik będzie zawsze jednakowy:
        zapomniane sny zapomnianych ludzi leżących z zapomnianych grobach…

        „…Prowadzenie uduchowionego życia we współczesnym świecie jest najbardziej trudną ze wszystkich dróg…
        To ścieżka bólu, izolacji, ale też jedyny sposób na to, aby Wizja pomyślności dla Ziemi a zatem i dla nas – stała się rzeczywistością…
        Prawdziwym wyzwaniem jest… żyć według filozofii Ziemi – wśród ludzi…”

        http://www.nexus.media.pl/kontestator/noc-czerwonego-nieba.html

      • margo0307 pisze:

        „…Ja na sobie również ten proces obserwuję , i nazywam go wymużdżaniem, procesem obcinania w pamięci krańcowych odczuć…
        IDŹ SIĘ WYKĄPAĆ – BĘDZIESZ CZYSTY…”

        ______________
        Specjalnie dla Ciebie Marku😉 znalazłam przepis na kąpiel abyś był nie tylko czysty ale także odprężony i… pobudzony…🙂
        https://hipokrates2012.wordpress.com/2013/04/07/o-listku-laurowym/

        „…napar dodany do kąpieli działa odprężająco i pobudzająco, jednocześnie poprawia ukrwienie skóry, odkaża i nadaje jej odpowiedni koloryt…”

        Ponadto…

        „…Odpowiednia kuracja z zastosowaniem liści laurowych pomaga usunąć toksyny z organizmu.
        Napar z liści laurowych ma jeszcze jedną, niewątpliwie wspaniałą zaletę.
        Otóż odpowiednio sporządzonym naparem można oczyścić organizm z toksyn.
        Właściwości liści powodują, że zwiększa się wydalanie moczu i potu, a wraz z nimi niepotrzebne, szkodliwe związki.

        Codziennie zatruwamy się toksycznymi substancjami z przetworzonej żywności, zanieczyszczonym powietrzem i wodą nie najlepszej jakości.
        Nagromadzone toksyny powodują, że odczuwamy ciągłe zmęczenie, brak koncentracji, bóle stawów i mięśni, na dodatek pojawiają się problemy ze skórą.
        Warto wówczas zastosować następującą kurację:

        * rozdrobnić 5 g liści laurowych, zalać 1 1/2 szklanki wrzątku.
        Gotować na małym ogniu przez 5 minut.
        Pozostawić pod przykryciem przez co najmniej 5 godzin, przecedzić i pić małymi porcjami w ciągu dnia.
        I tak przez kolejne 3 dni.
        Kurację można powtórzyć po tygodniu.
        Stosować aż do uzyskania poprawy samopoczucia.
        W czasie kuracji najlepiej zrezygnować z produktów zawierających białko
        (mięso, przetwory mleczne, jaja), natomiast spożywać więcej warzyw i owoców. 🙂

  4. trelemorele pisze:

    Powiem wam wszystkim tu sięgającym gwiazd, zapatrzonym w Kosmos i w nim widzących wroga, że jesteście jak dzieci, których łatwo się manipuluje strachem.
    Czy nie widzicie, że te wszystkie bajki są wam podane tylko po to byście nimi żyli, i żeby wasi właściciele mogli spokojnie realizować swój plan.
    Jeżeli nastąpi kataklizm redukujący liczbę ludzi to ich autorem będą wasi właściciele, mała grupka ludzi z krwi i kości. I bardzo możliwe, ze będzie jedno lub więcej bum! bum! bum! w oceany w zaplanowanych miejscach, tak żeby odpowiednie tereny oczyścić z ludzi. Fale zabiją ludzi, ale i pozamiatają trupy, które potem zjedzą morskie węgorze czy inne padlinożercy…będzie pozamiatane i czysto i ekologicznie.
    Twórcy genialnego planu oszczędzą teren gdzie sami na wszelki wypadek schowają się na ten czas w solidnych schronach. Potem ci którym z nas przypadkiem uda się przetrwać bedą przekonani, że na ziemie spadły ogromne kamulce, że armagedon przyszedł od Boga z Kosmosu. Przecież nikt nie sfilmuje podwodnego wybuchu czy bomby spadajacej w zasięgu jego wzroku, a jak sfilmuje to dowody też przepadną na zawsze razem z nim. Historia zatoczy koło, tylko tym razem zasoby licznych schronów pozwolą na postawienie nowej cywilizacji jako rozwiniętej już na starcie…czyli w pełni kontrolowana i zaplanowana apokalipsa czy armagedon.
    Elita świata ma wszystko, dosłownie wszystko. W cieszeniu się tym wszystkim elicie przeszkadzają zbyt liczne tłumy, z których już dla nich żaden pożytek, jedynie nie do opanowania góry toksycznych śmieci.

    • marek pisze:

      Trelemorele , analiza w temacie układu sił na Ziemi , elita i reszta jest bezwzględnie prawdziwa , ich pragnienie , przeżycia z jednoczesnym obniżeniem ilości populacji to dążenie do którego prą wszelkimi siłami .

      Jednemu zaprzeczę , życie nie zaczyna się i kończy na Ziemi , w takiej postawie utwierdzają mnie zapisy moich dialogów , oraz wizyta eterycznych postaci w moim domu .

      m

      • toja pisze:

        „Jednemu zaprzeczę , życie nie zaczyna się i kończy na Ziemi , w takiej postawie utwierdzają mnie zapisy moich dialogów , oraz wizyta eterycznych postaci w moim domu .”
        _________________________________________________
        Ależ ja się z tobą Marku zgadzam…ogólnie póki co🙂
        Bo w szczegółach możemy się różnić i nigdy nie dogadać na 100%, nawet wtedy gdy oboje jako ludzie spotkaliśmy eteryczne postacie „nie z tego świata”
        Pewne jest jedno, że nie byle komu dane jest spotkać/widzieć takie postacie czy zjawiska…witam w klubie🙂
        Chyba wspomniałeś wcześniej o tym zdarzeniu, żałuję że ta strona nie pozwala na poczytanie Ciebie w całości, w jednym miejscu, żebym mogła wrócić i dopytać gdy urodzi się pytanie.

        W moich rozważaniach całkiem poważnie biorę pod uwagę i to, że Ziemia może być odczuwalnym produktem naszego ludzkiego umysłu, jak cały Kosmos i inna materia na Ziemi. Przecież gdy wyszłam z ciała, im bardziej się od niego oddalałam, wtedy Ziemia zanikała, widziałam pokój z kanapą, na której leżało moje ciało, ale wszystkko wokół znikało, wyglądało jak powietrze. Przecież na horyzoncie szukkałam swoim duchowym wzrokkiem innych planet, nie było nic, kompletnie nic i myślę ze po coś tak właśnie widziałam i pamietam gdy świadomość duchowa wzrastała to nie dziwiłam się temu widokowi, wszystkko było po staremu🙂
        Inna sprawa gdy spotkałam tę kobietę nad stawem. Jakoś jestem pewna, że z tego doświadczenia miałam wyciągnąć wniosek, że światy się przenikają wzajemnie, ze Ziemia ma wiele imion🙂
        Co mnie pociesza to fakt, że mój umysł duchowy jest indywidualny, że nie umiera wraz z ciałem ludzkim, że każdorazowo po „przebudzeniu” jestem zawsze tą samą osobą…duchową.

        Marku, proszę przypomnij dokładnie jak to było z tą wizytą tych eterycznych osób.

        • marek pisze:

          Mój umysł to dosyć skomplikowana zabawka , albo to co za nim stoi , gdyż jest bardzo ostrożny w nadawaniu zjawiskom , czy zdarzeniom prawdopodobieństwa faktu .
          Jednak owe Ufoki jak ich nazywam są przypuszczalnie prawdą nie do podważenia .

          Nie opieram tego przekonania o pierwszą linię tego zdarzenia , wymianę ich opinii , o stanie mego zdrowia ,o poszukiwaniu mnie gdyż kilka dni byłem na urlopie .

          Utwierdza mnie w przekonaniu tło mojego dialogu z jednym z nich . W tle w zależności jak stan moich emocji czy zdrowia , ulegał zmianom słyszałem rozmowy pomiędzy pozostałymi istotami o takiej treści , jak ogląda się wymianę uwag ekipy reanimującej człowieka będącego w stanie krytycznym .

          Owe tło w swym warsztacie analiz utwierdza mnie w przekonaniu iż był to kontakt prawdziwy z istotami wyżej stojącymi w rozwoju od nas , wyposażonymi w technikę zupełne odmienną od naszej .

          Mój umysł rejestrował barwy energii „wlewane ” przez nich w moje trzewia i natychmiastowy efekt ich działania .

          Fakty ustawiające mnie w przekonaniu iż nie było to zbieżne z doznaniami ziemskich uprowadzeń nie wszystkie są do opisania słowami .

          Być może w tamtej chwili rezygnowałem z życia i umierałem , być może rezygnowałem z jakiejś misji , być może jestem sondą tych istot na tej planecie , być może mam dokończyć to co zacząłem parę dni temu , uwolnić tłum polaków od przyjmowania błędnych postaw płynących z lęku o własną , i swoich bliskich fizyczną egzystencję .

          Ufoki są prawdziwe i obecnie mam do nich o wiele więcej ciepłych uczuć , niż kiedyś kiedy przyjąłem do nich postawę nieufności .

          m

          • trelemorele pisze:

            „Mój umysł to dosyć skomplikowana zabawka , albo to co za nim stoi , gdyż jest bardzo ostrożny w nadawaniu zjawiskom , czy zdarzeniom prawdopodobieństwa faktu .
            Jednak owe Ufoki jak ich nazywam są przypuszczalnie prawdą nie do podważenia .”
            Marku, ja też miałam i do tej pory mam za każdym razem problem z uznawaniem swoich doświadczeń za fakt. Dlatego eksperymentuję na materii, na sobie, na otoczeniu, dopiero jakk wiedza (teoretyczna) otrzymana w ten nadzwyczajny sposób przełoży sie trwale na materię, dopiero wtedy mogę założyć, ze to nie były omamy, że nie są to wytwory wyobraźni itp…wtedy dopiero mogę uznać, że mam swoją prawdę nie do podważenia, ale dalej jest to tylko moja prawda, bo inni mogą co najwyżej ocenić stronę praktyczną i uznać za przypadki.

            „słyszałem rozmowy pomiędzy pozostałymi istotami o takiej treści , jak ogląda się wymianę uwag ekipy reanimującej człowieka będącego w stanie krytycznym .”
            chciano byś zrozumiał, dlatego uzyto takiej formy, takiego „języka” z twojego życia, czyli diagnoza, konsylium lekarskie…bo taki obraz był ci dobrze znany, a ONI wiedzieli z czym ty to skojarzysz, ty, bo w ich świecie nie ma lekarzy.

            „Owe tło w swym warsztacie analiz utwierdza mnie w przekonaniu iż był to kontakt prawdziwy z istotami wyżej stojącymi w rozwoju od nas , wyposażonymi w technikę zupełne odmienną od naszej . ”
            a ta technika to rozumiem, że niematerialna?

            „Mój umysł rejestrował barwy energii „wlewane ” przez nich w moje trzewia i natychmiastowy efekt ich działania .”
            byłeś chory? poczułeś się uzdrowiony po tym zdarzeniu?
            zapamietałes wszystko, to „wlewanie” się barw energii? czy będziesz w stanie odtworzyć gdy znów będziesz potrzebował uzdrowienia? mooim zdaniem dostałeś potężną wskazówkę jakk samemu sobie radzić…przywołać to co wtedy rejestrował twój umysł jak najbardziej wiernie, poczuć (w wyobraźni) w trzewiach czy innych miejscach

            „Być może w tamtej chwili rezygnowałem z życia i umierałem , być może rezygnowałem z jakiejś misji , być może jestem sondą tych istot na tej planecie , być może mam dokończyć to co zacząłem parę dni temu , uwolnić tłum polaków od przyjmowania błędnych postaw płynących z lęku o własną , i swoich bliskich fizyczną egzystencję .”
            Być może, być może, czyli na tym się skończyło, dostałeś zaproszenie i nie skorzystałeś z niego? przecież pozostałeś z pytaniami bez odpowiedzi
            ________________________________________________
            Raczej to nie Ufole, raczej „konsylium” pokrewnych dusz. Przyszły do twojej w jakkimś celu zwiazanym z twoim ciałem. Być moze chodziło o sprawdzenie/ocenienie stanu twojego ludzkkiego umysłu. Jak widać eksperyment się udał, twój umysł jest zdolny do kontaktu ze światem dusz. Pokazano ci jak można wszystko zmienić bez pomocy materii, samą świadomością ducha.Takie doświadczenie na każdym powinno zrobić ogromne wrazenie, to takie zaprooszenie do działania z twojej strony.
            W swoich rozmyślaniach biorę pod uwagę, że poza zasięgiem naszych zmysłów, przez cały czas my ludzie mamy obok towarzystwo, „opiekę”. Czasem następuje takie coś, że zmysły na krótki czas się wyłączają i umysł odbiera bezpośrednio poprzez „oczy i uszy” swojego ducha. To info pozostaje w umyśle człowieka i pewnie z jakiegoś ważnego powodu.

            Pamiętam takie jedno smutne doświadczenie gdy było święto jednego dziecka z mojej rodziny. Ja niespodziewanie zobaczyłam podobne „konsylium”, które wyraźnie uzgadniało odejście z tego świata tego dziecka. w skład „konsylium” wchodziła domowa rodzina dziecka wraz z nim samym, tyle że starszych o jakieś 10lat. Dosłownie przetarłam oczy z wrażenia i gdy ponownie spojrzałam zobaczyłam tę rodzinę stojącą razem i rozmawiającą ze śmiechem z jakkimiś innymi ludźmi. Ojciec dziecka powiedział coś co w niewyobrażalny sposób zabolało kilka stąjacych dalej ale w zasięgu słuchu osób. Powiedział coś co wywołało tak silne emocje i gniew u tych kilku osób albo szczególnie u jednej…gniew niewyobrażalnie silny, ale nie pokazany, ukryty, zamaskowany, ja poczułam ten ich gniew, byłam pewna, ze to on jako silny impuls uruchoomił w tym momencie proces.
            Po latach, gdy tamto dziecko już odeszło księga śmierci tłumaczyła mi na tym przykładzie ze święta tego dziecka, tłumaczyła kiedy zapada decyzja, kto decyduje, kto pomaga/współpracuje itp.

  5. zerrkos pisze:

    Do tej złotej ery to jeszcze daleko. Dopiero co świta.

    • JESTEM pisze:

      Na powyższym rysunku „wejście” do „Kali yigi” i „wyjście” następuje przez „Dwapara yugę” czyli Epokę brązu… Czyli teraz nie jesteśmy już w „Kali yudze”, ale w już w „Dwapara yudze”?
      Czyli z tego rysunku wynikałoby, że wyjście z „Kaliyugi” nastąpiło około 1698 roku?

      Możemy jednak być w samym środku „Kali yugi”, a nagle któregoś dnia „obrócić się na drugi bok” i „wylądować w centrum galaktyki”, aby przejść przez tę BRAMĘ do… „Satya yugi” czyli Złotej epoki…

      cyt.:”W przeciwieństwie do tego, co wielu uważa, Kaliyuga jest najbardziej korzystna dla duchowego wzniesienia. Wiele osób, zwłaszcza w Indiach, myśli, że jest to zła era ogromnego cierpienia i zniszczenia, ale musimy pamiętać, że jest to era ogromnego oczyszczania przez wszystkie cierpienia. Mamy szczęście, aby wcielić się w złotej erze, bo tylko w Kaliyuga może być osiągnięte duchowe wyzwolenia, a nie może być osiągniete w poprzednich yugach.
      Gdy zbliża się czas ukończenia studiów na Uniwersytecie, zdarza się to tylko raz w roku. Nie można studiów ukończyć w każdym czasie. W podobny sposób, nauki (duchowego wyzwolenia) są tylko w Kaliyudze, ale nie w poprzednich epokach – Satya, Treta i Dwapara -, więc jeśli wyzwolenie nie może być osiągnięty w Kaliyuga – okres 432000 roku – wtedy trzeba będzie czekać kolejne – 3,888,000 lat – to okres, który składa się z Satya, Treta i Dwapara yug, aby pojawiła się okazję po raz kolejny dojścia do „dnia zakończenia Uniwersytetu” – osiągnięcia wieku wyzwolenia w Kaliyudze.”

      I jak widać rysunki, tabele, wykresy też są różne, bo w tej następuje przejście z „Kaliyugi do :

      tu inna, z której bezpośrednio z „Kali Yugi” następuje przejście do „Satya yugi”:

      Tu także rysunek wskazujący na przejście z „Kali yugi” do „satya yugi”:

      W Kalendarzu Majów też następują takie „złożenia” tzw. Tonów galaktycznych, kinów i światów, które mogą utworzyć „BRAMY przejścia” z jednego do innego świata. Więc dla każdego takie przejście może nastąpić w każdej chwili, ale zależy to od – powiedzmy – wibracji, dokładniej zharmonizowania ze sobą pewnych częstotliwości… „wypełnienia przeznaczenia”.

      Jak widać róznych danych na temat „Kali yugi, jej końca oraz dalszej drogi jest wiele i róznią się między sobą. Jedne bardziej, inne mniej… podobnie do naszych osobistych „preferencji i gustów”.🙂

      • JESTEM pisze:

        Mamy szczęście, że będziemy mogli wcielić się w złotej erze, bo tylko w Kaliyuga może być osiągnięte duchowe wyzwolenia, które prowadzi do złotej ery – Satyayugi, a nie może być osiągnięte w poprzednich yugach.”

      • Dawid56 pisze:

        Czyli mamy dwa rodzaje możliwości przejść z Kali do dwapara albo do Satya Yugi.Ciekawe które przejście jest prawdziwe.Może oba, a może tak się tworza światy równoległe? Kto wie?

        • trelemorele pisze:

          Dawidzie, jakąś godzinę dwie wysłałam komentarz do Marka i do tej pory nie widzę go…mógłbyś sprawdzić co z nim? bardzo proszę🙂

          • marek pisze:

            Nie jest tak jak piszesz Trelemorele , że prawdy są subiektywne w temacie zorganizowania życia we Wszechświecie . Prawdy te są jedynie dla nas niedostępne , jak niedostępne jest dla kota czy psa zrozumienie jakości i zorganizowania życia nas ludzi .
            My jesteśmy gatunkiem pośrednim – zworą – między światem zwierząt , a istot samo świadomych siebie i stąd owe wyobrażenia o różnorodności pojęć bo nie dociera do nas szeroki strumień informacji określających posadowienie życia , na wszelkich czasoprzestrzennych kreacjach naszego wycinka uniwersum .
            Prócz owych Ufoków samodzielnie w trakcie jazdy miejskim autobusem włączył się w tok moich myśli i wszedł ze mną w dialog , byt który określił się jako mój Ojciec Duchowy .
            To były dopiero dla mnie ” wygibasy umysłowe ” by nie uznać ,że jestem kopniętym w głowę.

        • JESTEM pisze:

          „Czyli mamy dwa rodzaje możliwości przejść z Kali do dwapara albo do Satya Yugi.Ciekawe które przejście jest prawdziwe.Może oba, a może tak się tworza światy równoległe? Kto wie?”

          Najprawdopodobniej obie drogi są możliwe, ale to, kto którą z tych dróg pójdzie (idzie), jest zależne od tego, co napisałam:

          takie przejście {z Kali yugi do Saya yugi} może nastąpić potencjalnie w każdej chwili, ale jednak zależy to od – powiedzmy – wibracji, a dokładniej od zharmonizowania ze sobą pewnych częstotliwości… „wypełnienia przeznaczenia”… – to pierwsza droga – z Kali yugi do Satya yugi…

          Na przykład bodhisatwowie to istoty, które zrzekły się nirwany (wyzwolenia), i pozostają tutaj – w świecie sansary, dopóki nie uratują innych. Będą trwać tu do końca Kali yugi. W Kali yudze każda istota ludzka ma dostęp do wiedzy, o możliwości wyzwolenia, bez względu na to, jak bardzo uwikłana jest w materii, w karmie, w matrixie… po prostu potencjalnie każda i każdy z nas ma taką szansę.

          I ponoć jakiekolwiek podążanie za czy kult, lub uwielbienie bogów i bóstw, świętych, aniołów, riszich, duchowych przywódców, którzy nie osiągnęli duchowego wyzwolenia, jest przeciwny Boskiemu Prawu umożliwiającemu przejście z epoki Kali yugi do Satya yugi. Więc ci, którzy jednak podążają za…
          bogami, bóstwami itd… czy jakimikolwiek ludzkimi lub „ponadludzkimi” przywódcami i przewodnikami duchowymi, którzy nie są wyzwoleni, przebudzeni, nie przejdą do Satya yugi. Dla nich przeznaczona jest ta druga droga – z Kali yugi do Dwapara yugi.

          • JESTEM pisze:

            ci ludzie, którzy jednak podążają za:
            bogami, bóstwami itd… czy jakimikolwiek ludzkimi lub „ponadludzkimi” przywódcami i przewodnikami duchowymi, którzy nie są wyzwoleni, przebudzeni,
            ci ludzie nie przejdą do Satya yugi.
            Wszyscy ludzie, którzy za takimi niewyzwolonymi, nieprzebudzonymi podążają, to nie przejdą do Satya yugi.
            Dla nich przeznaczona jest ta druga droga – z Kali yugi do Dwapara yugi.

            I tak istnieją światy równoległe. Powstają na rozstajach dróg…🙂

          • Dawid56 pisze:

            Ciekawe bo jest to niestety troche zgodne z teorią podniesienia lansowaną przez „Wniebowstąpionych Mistrzów”- mówią oni o dwóch Ziemiach- jednej podniesionej o wyższych wibracjach i tej drugiej pogrążonej w kontynuacji w kontynuacji tej poprzedniej ze wszystkimi ułomnościami.

          • JESTEM pisze:

            „Ciekawe bo jest to niestety troche zgodne z teorią podniesienia lansowaną przez „Wniebowstąpionych Mistrzów”- mówią oni o dwóch Ziemiach- jednej podniesionej o wyższych wibracjach i tej drugiej pogrążonej w kontynuacji w kontynuacji tej poprzedniej ze wszystkimi ułomnościami.”

            Dawidzie, w tylu już ziemsko-podobnych światach – jakby równoległych – w swoich snach byłam, że nie umiałabym ich zliczyć… Ale może są to światy z tych dwóch różnych Ziemi albo i nawet z innych planet… nie wiem.

            Możliwe, że są też jeszcze inne drogi, nie tylko te dwie… Któż to wie?🙂

            Ciekawe to także dla mnie w kontekście tego, co kiedyś „odkryłam” o różnych cyklach:
            po kole, helisie i spirali:

            Na tym rysunku jest coś jak „Lustrzana droga”, choć po okręgu:

            Tu jest inna droga opisana, choć też narysowana jako droga po okręgu:

            …coraz bardziej zabawne staje się… „to wszystko..”😀

          • Dawid56 pisze:

            Teraz dopiero zwróciłem uwagę na to że na obu rysunkach występuje (nie wiadomo dlaczego) inna kolejność wielkich precesyjnych lat.Tradycyjnie
            Sumer starożytny Egipt,początki Bibli -epoka Byka
            Czasy Abrahama, starożytny Rzym -epoka Barana
            Czasy Chrześcijaństwa- epoka Ryb
            Czasy dzisiejsze- przejście do epoki Wodnika
            co ciekawe podobno pierwsza katastrofa atlantydzka miała miejsce na przełomie epoki Panny i Lwa
            Na tym rysunku , który przesłałaś obecnie żyjemy na przełomie epoki Panny i Lwa?

          • JESTEM pisze:

            „Na tym rysunku, który przesłałaś obecnie żyjemy na przełomie epoki Panny i Lwa?”

            No dziwne.😀 (
            Ale nie ja pierwsza wkleiłam tutaj ten rysunek tylko osoba z nickiem zerrkos.)


            Na powyższym rysunku chyba zaznaczona jest również równonoc jesienna w Wadze jako początek Kali yugi. To jakby… lustrzane odbicie wiosennego przesilenia w Rybach). Jakby Indie (jeśli tam robiono obserwacje) znajdowały się na południowej półkuli…

            Według tego rysunku Epoka Kali yuga zaczęła się… w Wadze w 702 r.p.n.e. (ale chyba według jakiegoś hinduskiego kalendarza, a nie gregoriańskiego😉 , no chyba, że gregoriańskiego🙂 )
            i skończyła się wraz z rozpoczęciem się Dwapara yugi… w Pannie w 1698 roku.

            Natomiast według drugiego rysunku z tabelką Epoka Kali yuga skończyła się i jednocześnie Dwapara yuga zaczęła się… w roku 3606 p.n.e., a skończy się dopiero w 2442 roku n.e.

            Czyli… jedne źródła podają, że Kali yuga trwa 1200 lat, inne, że 6048 lat? Jeśli 6048 lat, to musiałaby trwać przez ponad 5 „Epok zodiakalnych”?

            „Podwójna” Kali yuga – (na tym pierwszym obrazku) to 2 x 1200 = 2400 lat…
            Co ciekawe: mniej więcej co 2100 lat następuje przesunięcie (cofnięcie) „punktu astronomicznej równonocy” (wiosennej na północnej półkuli i jesiennej na południowej półkuli) czyli położenia Słońca w tym dniu względem kolejnych „znaków zodiaku”.
            W ten sposób południowa Waga skorelowana jest z północnym Baranem, a południowa Panna z północnymi Rybami… dalej Lew z Wodnikiem, Rak z Koziorożcem itd…

            „Ponoć w Sumerze uzgodniono, że zwierzyniec niebieski jest kosmicznym kołem (360°) podzielonym na dwanaście równych segmentów, a więc znaków, z których każdy liczy po 30° jest 12. (12 × 30° = 360°)”…
            12 x 30 = 360. A u Majów jest inaczej 13 x 20, ale też = 360, zabawne, czyż nie?

            Od czasów greckich astrologowie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zodiak nie pokrywa się z gwiazdozbiorami. A teraz kiedy „Słońce wchodzi w znak Barana, co miało rozpoczynać astronomiczną wiosnę” {- tak było za „czasów Babilończyków”! :-D} czyli osiągać „punkt równonocy wiosennej”, wcale nie znaczy, że wchodzi tym samym nadal do gwiazdozbioru w ten „punkt Barana”. W istocie nasza Dzienna Gwiazda osiągając obecnie astronomiczny „punkt równonocy wiosennej” znajduje się dziś na tle konstelacji Ryb, a ściślej mówiąc w gwiazdozbiorze Ryb.😀

            „obliczono, że punkt równonocy wiosennej potrzebuje prawie 26 tysięcy lat, aby wykonać pełen obrót względem wszystkich gwiazdozbiorów zodiakalnych. Oznacza to, że mniej więcej raz na ponad 2100 lat cofa się on do innej konstelacji. Jeżeli więc w starożytności początek znaku Barana pokrywał się z gwiazdozbiorem Barana, to kilkaset lat później przesunął się on już do konstelacji Ryb. Ale…

            I zastanawia mnie, czy rzeczywiście po roku platońskim następuje powrót do tego samego „punktu równonocy wiosennej w tym samym „znaku zodiaku”?

            bo jaką mamy pewność, że po około 26 tysiącach lat ekliptyka nie ulega zmianie w sensie takim, że układ Gwiazdozbiór – Słońce – Ziemia w dniu astronomicznej równonocy po 26 tysiącach lat będzie taki sam?

          • JESTEM pisze:

            „Sumer starożytny Egipt,początki Bibli -epoka Byka
            Czasy Abrahama, starożytny Rzym -epoka Barana
            Czasy Chrześcijaństwa- epoka Ryb
            Czasy dzisiejsze- przejście do epoki Wodnika
            co ciekawe podobno pierwsza katastrofa atlantydzka miała miejsce na przełomie epoki Panny i Lwa

            hm… gdyby „miesiąc w roku platońskim” trwał około 2160 dni („miesiącem roku platońskiego” nazywam okres przesunięcia o 30 stopni „punktu astronomicznej równonocy wiosennej” na eliptyce), to… katastrofa atlantydzka miałaby miejsce około 12 tysięcy lat temu…, bo jeśli przyjmiemy (hipotetycznie) rok 1 n.e. jako względny początek ery Ryb, to mniej więcej tak by to wyglądało:

            Waga (około 15 120 p.n.e)
            Panna (około 12 960 p.n.e)
            Lew (około 10.800 p.n.e.)
            Rak (około 8640 p.n.e)
            Bliźnięta (około 6480 p.n.e)
            Byk (około 4320 p.n.e.)
            Baran (około 2160 p.n.e)
            Ryby (około 1. n.e.)
            Wodnik (około 2160 n.e.)

            * bo Sumerowie umieścili „punkt równonocy” w Baranie… a podobno pojawili się oni w Mezopotamii pod koniec IV. tysiąclecia p.n.e.

            Bo może być i tak, że „rok platoński” obejmuje np. 13.”znaków zodiaku” po 30 stopni to znaczy 12 + 1 i każdy kolejny „rok platoński” zaczynałby się w innym gwiazdozbiorze – w innym „miesiącu platońskim”. Wtedy „rok platoński” miałby takich „miesięcy 13., a nie 12.
            Jeśli np. jeden „rok platoński” zacząłby się w Rybach, to następny zaczynałby się w Wodniku… itd. I „rok platoński” trwałby np. około 2160 x 13 = 28 080 lat.
            W zależności oczywiście od długości jednego „miesiąca roku platońskiego”.🙂

          • JESTEM pisze:

            to… katastrofa atlantydzka miałaby miejsce około 12 tysięcy lat temu… albo i nawet 14. tysięcy lat temu.

          • Dawid56 pisze:

            Jestem zapewne wiesz ,że temat Epok Platońskich mnie bardzo interesuje.jednak mi sie stale coś nie zgadza, gdyż nie ma żadnej pewności co do tego jakie było nachylenie osi Ziemi powiedzmy ok 4000 p.n.e – przed potopem, kiedy ludzie dożywali 1000 lat.Wystarczy aby oś Ziemi nie była pochylona 23 stopnie 27 minut w stosunku do osi ekliptyki ale np 10 stopni a może i nawet 5 stopni.Mam wrażenie , o czym już wiele razy pisałem ,że niebo nawet ok 1500 p.n.e wyglądało zupełnie inaczej( dlaczego król Wen wprowadził „późniejszy porządek nieba?”. Świadczyłoby o tym że Zodiak, który dzisiaj znamy ( roczna zmiana odległości kątowej między równikiem niebieskim a ekliptyką, mógł nie nie istnieć- Zodiak wyznacza pory roku, jeśli nie było Zodiaku nie byłoby w przyrodzie rocznego cyklu „narodzin i śmierci” ( wiosny,lata,jesieni,zimy) Ciekawe czy gdyby nie było pór roku nie byłoby „pór roku” w życiu Człowieka- może jego cykl życiowy byłby zupełnie inny?

            Te 360 stopni to 15 krotna wielokrotność „24” – tutaj nic nie zmienisz, gdyż 24 to matryca Wszechświata.
            Owszem ważna jest liczba 156 czyli 13×12, ale to już zupełnie inna bajka
            Skądinąd 156+147=303 a 303 to jakby 33 , obie te liczby maja wartość „6”.
            6 to ćwiartka 24 „6” to „piękno” w kabalistycznym drzewie życia i „oś” liczb pierwszych( 6k+1, 6k-1)

          • JESTEM pisze:

            „estem zapewne wiesz ,że temat Epok Platońskich mnie bardzo interesuje.jednak mi sie stale coś nie zgadza, gdyż nie ma żadnej pewności co do tego jakie było nachylenie osi Ziemi powiedzmy ok 4000 p.n.e – przed potopem, kiedy ludzie dożywali 1000 lat.

            bardzo słuszna uwaga. I powiem, że własnie mnie to zaczyna już bawić, jak wiele jest możliwości, koncepcji, gdybania, a mogło być całkiem inaczej… Astrolodzy na przykład obserwują jako astronomowie gwiazdy i na tej podstawie obserwacji czynionych we względnie krótkich okresach czasu wnioskują… czynią daleko posunięte przekonania, co może nie mieć zbyt wiele wspólnego z tzw. przeszłością i przyszłością.

            „Wystarczy aby oś Ziemi nie była pochylona 23 stopnie 27 minut w stosunku do osi ekliptyki ale np 10 stopni a może i nawet 5 stopni.”

            No właśnie. Znów inne byłyby pory roku.
            „Mam wrażenie , o czym już wiele razy pisałem ,że niebo nawet ok 1500 p.n.e wyglądało zupełnie inaczej( dlaczego król Wen wprowadził „późniejszy porządek nieba?”.”

            oczywiście i to prawdopodobne. Przecież też wspominaliśmy o tym, że kiedyś ponoć były tylko dwie pory roku. Skadinąd, gdyby nie było zmian w nachyleniu Ziemi, to prawdopodobnym byłoby, że na północy i południu zawsze byłoby bardzo zimno, a na równiku i w okolicach bardzo gorąco. Różnice temperatur na Ziemi wtedy mogłyby być bardzo duże. Ale i prądy mogły inaczej pracować i ogrzewać północ i południe tak, że w sumie równie prawdopodobnym jest, że wcale nie byłoby takich ogromnych róznic temperatur…

            „Świadczyłoby o tym że Zodiak, który dzisiaj znamy ( roczna zmiana odległości kątowej między równikiem niebieskim a ekliptyką, mógł nie nie istnieć”

            Tez prawdopodobne. Obrót Ziemi wokół Słońca mógł trwać krócej albo dłużej niż obecnie, sama Ziemia mogła mieć mniejszą objętość, a wtedy doba nie trwała 24 godziny, a na przykład 21… wiesz Dawidzie, to fascynujące, że na prawdę nie wiemy, jak to było… mogłoby być… Mnie to obecnie fascynuje. A przy okazji mamy tyle opcji, możliwości… hipotetycznych, potencjalnych, ze hej…🙂

            „- Zodiak wyznacza pory roku, jeśli nie było Zodiaku nie byłoby w przyrodzie rocznego cyklu „narodzin i śmierci” ( wiosny,lata,jesieni,zimy) Ciekawe czy gdyby nie było pór roku nie byłoby „pór roku” w życiu Człowieka- może jego cykl życiowy byłby zupełnie inny?”

            Chyba nie całkiem jest tak, że gdyby nie byłoby zodiaku, to nie byłoby pór roku, a raczej… gdyby oś Ziemi nie była nachylona tak, jak jest względem Słońca, to nie byłoby pór roku… Ale też się i w tym nie upieram.😉

    • Mezamir pisze:

      1. Jeśli Budda Siakjamuni był 4-tym Buddą naszych czasów, to kim byli 3-ci, 2-gi i pierwszy
      czy moglibyście przybliżyć ich historię i napisać coś o przyszłych Buddach – jeśli już coś wiadomo na Ich temat?

      2. Jaki jest stosunek Buddyzmu do Taoizmu i Hinduizmu, czy moglibyście coś napisać i odnieść się do tego tematu?

      3. Czy to prawda – zdaniem Buddystów, że 11 tysięcy lat temu miał na Ziemi miejsce wybuch nuklearny, który zniszczył cywilizację? Jaki jest stosunek do tego Buddyzmu?

      1. Eon (sanskryt: kalpa), w którym żyjemy jest uznawany za pomyślny (Bhadra-kalpa), ponieważ w czasie jego trwania pojawi się 1000 Buddów. Ma trwać 236 milionów lat, z czego minęło już 151 milionów.

      Pierwszymi trzema Buddami byli: Budda Krakuczanda, Budda Kanakamuni oraz Budda Mahakaśjapa, czwartym jest obecny Budda Siakjamuni.
      W sutrach Buddyzmu Czystej Krainy „Szin” można przeczytać, że w czasach Buddy Krakuczandy ludzie żyli 40 000 lat, a w czasach następnych Buddów, kolejno 30 000 i 20 000 lat.
      Następnym po obecnym Buddzie Siakjamunim, będzie Budda Maitreja, który obecnie przebywa w niebiosach Tuszita, po nim Budda Simhanada, a ostatnim, tysięcznym, Budda Ruczika.
      Imię Maitreja pochodzi z sanskryckiego „maitri” co znaczy, nieuwarunkowana, uniwersalna miłość, czasami słowo to tłumaczy się jako „kochająca życzliwość” (ang. loving-kindness). W ikonografii przedstawia się tego Buddę jako siedzącego na wysokim tronie, a nie w pozycji lotosu.

      Nieżyjący już lama Thubten Jesie był inicjatorem projektu wybudowania wielkiego posągu Maitreji, po to ażeby stał się on symbolem błogosławieństwa buddów, przyczyniającym się do przemiany umysłów i serc wszystkich ludzi oraz do utrwalenia pokoju na świecie. Posąg ten o wysokości 152 metry ma przetrwać przez 1000 lat i zostanie wybudowany w Kushingar, w stanie Uttar Pradesh w Indiach, w miejscu odejścia Buddy Siakjamuniego w nirwanę. Więcej o tym projekcie można się dowiedzieć na stronie: http://www.maitreyaproject.org

      2. Buddyzm, taoizm i hinduizm są ściśle ze sobą związane, posiadają wiele wspólnych elementów i wzajemnie się ze sobą przenikają. Na przykład: we wszystkich tych trzech religiach występują szkoły i tradycje, które zajmują się pracą z wszechprzenikającą, życiową energią, będącą „nośnikiem” świadomości, która w taoizmie nazywa się „chi”, w buddyzmie tybetańskim „lung”, a w hinduizmie „prana”.

      Można też powiedzieć, że wszystkie te szkoły dokonują wewnętrznej, alchemicznej przemiany, dzięki której nie odrzuca się żadnych, nawet najgorszych aspektów naszej istoty, ale dokonuje się ich transformacji, tak że energia nie zostaje zmarnowana, lecz jest wykorzystana do duchowego rozwoju. Często też w tych tradycjach do tego celu wykorzystuje się praktyki seksualne.

      W buddyzmie tybetańskim występuje wiele elementów tantry siwaickiej, co wyraźnie widać na przykładzie Mahasiddhów, joginów medytujących w Himalajach – niektórzy z nich uważani są za mistrzów zarówno przez buddystów jak i przez siwaitów. Ten związek najlepiej zaobserwować w Nepalu, gdzie buddyzm i hinduizm niemalże się ze sobą stopiły.

      Podobnie, taoizm przejął wiele elementów od buddyzmu, jak np. pojęcie reinkarnacji, które również występuje w hinduizmie, a nie istniało w pierwotnym taoizmie. Z kolei w buddyjskim zenie pojawiają się pewne elementów taoizmu. Można też spotkać wielu mistrzów, nauczających zarówno buddyzmu jak i taoizmu.

      http://www.buddyzm.com.pl/?k=&e=&s=&app=17&q=1&sf=&ft=1&menu=search&pos=360

    • Mezamir pisze:

      Ja tutaj widzę inną ciekawą rzecz🙂
      Kali Juga jest okresem w którym nastąpił rozkwit religii pustyni
      Okres wcześniejszy przed Kalijugą jest okresem Wedanty,buddyzmu,szamanizmu etc
      Rok 2014 po Kalijudze jest okresem gdy religie pustyni tracą wyznawców i słabną.
      Ciekawa analogia

  6. Mezamir pisze:

    http://zajacpodrozny.blog.pl/2014/05/18/piramida-w-roznowie-tajemnicza-atrakcja-opolszczyzny/

    Na przykład bodhisatwowie to istoty, które zrzekły się nirwany (wyzwolenia), i pozostają tutaj – w świecie sansary, dopóki nie uratują innych.

    Bodhisatwowie to w pełni oświecone i wyzwolone istoty
    które z własnej woli pozostają w samsarze dla pożytku innych

    • marek pisze:

      Richard – Czy to prawda, że życie na Ziemi zostało przyniesione z naszego Wszechświata; owady, rośliny, zwierzęta?

      KOBRA – Tak, życie nie narodziło się tutaj. Przybyło skąd indziej.

      Richard – Czemu ludzie cierpią?

      KOBRA – Ludzie cierpią, bo są wystawieni na działanie pierwotnej anomalii oraz na warunki, które są konsekwencją wszystkich negatywnych decyzji, które zostały podjęte na tej planecie.

      KOBRA – Dokonaliśmy naszego pierwotnego wyboru, by przybyć na ten obszar, ale kiedy tu przybyliśmy zostaliśmy zniewoleni i nasze wybory zostały ograniczone. Mogliśmy mieć coś do powiedzenia w sprawie inkarnacji, gdzie będziemy, ale większość wyborów była podjęta przez archontów. Dali nam ograniczone wybory i wymusili wiele warunków, na które nigdy byśmy się nie zgodzili.

      Richard – Kobra, jaki jest cel życia?

      KOBRA – Znaleźć drogę z powrotem do Jednego.

      Richard – Czym jest strefa eteryczna?

      KOBRA – Jest to płaszczyzna kreacji, która jest mniej gęsta od fizycznej, ale trochę bardziej gęsta od astralnego. Jest to płaszczyzna energetyczna.

      Richard – Czym jest płaszczyzna astralna?

      KOBRA – Jest to płaszczyzna trochę mniej gęsta od eterycznej. Jest to emocjonalne pole energii.

      MOŻE WYŁUSKACIE PRAWDĘ O JEDYNEJ WE WSZECHŚWIECIE PLANECIE MAŁP.

      https://krystal28.wordpress.com/2015/10/25/wywiad-lynn-i-richarda-z-kobra-18-pazdziernika-2015/

      m

      • marek pisze:

        PRZESTAŃCIE ŁAŹIĆ PO KRZAKACH

        W związku z tym zmieni się strumień siły życiowej, który przejmie ludzka świadomość, aby przejawić go na planecie. Ostatnie modyfikujące przesunięcie częstotliwości wpłynie na podstawowe elementy życia i na całą naszą biologię komórkową. Transmisja tej częstotliwości jest tym, co zmienia zestaw instrukcji zlecanych do DNA i wprowadzanych do komórek. Komórki używają DNA jako długoterminowego nośnika informacji i ten zapis dla naszej planety został na nowo zaktualizowany. Dlatego ciało, umysł i emocje są pobudzane do wyrażania odmiennych wzorców oraz sposobów postrzegania. Mitochondria naszych komórek są poddawane głębokim zmianom, co również bezpośrednio wpływa na szlaki metaboliczne i hormonalne w organizmie.

        Obecnie nasze trzy niższe centra energetyczne są szybko przebudowywane, a punktem centralnym jest tu krocze, które jest źródłem naszego powstania. Uwidacznia się przebudzenie kundalini, nierozwiązane problemy związane z czakrą podstawy (przetrwanie, bezpieczeństwo i ochrona), archetypy matki – ojca, problemy biologicznej rodziny, płci, tożsamości i jakości myślokształtów działających na dysku twardym ciała mentalnego 3D. To zmienia doznania tożsamości ego, jego podstawowego oprogramowania i może powodować dezorientację. Poziom odczuwanej dezorientacji będzie relatywny do etapu dystansowania się od ego, kiedy nasz fundament łączy się z najnowszą architekturą, która teraz działa w sieci planety zarówno w liniach poziomych jak i pionowych. Ta ostatnia aktualizacja ciała świetlistego intensyfikuje element ognia i zakłóca tempo kolejnej fazy cyklu związanej z rozwidleniem. W naszych komórkach może pojawiać się wrażenie ponaglania, przełomu lub alarmu. Zespół Kryształowej Gwiazdy stworzył w ostatnim czasie fragmenty struktury mentalnej zasady uniwersalnych praw świętego Ojca, która jest konfiguracją zarządzającą umysłem. Ta mentalna zasada jest prawem świadomości z wyższego kodu źródłowego udostępnianego ciału planety. Umożliwia przejawianie świadomości boskich praw poprzez zasadę mentalną, aby następnie powrócić do świadomości zbiorowej i przejawić się w tym materialnym świecie.

        http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2015_10_01_archive.html

        m

  7. margo0307 pisze:

    „… Mam wrażenie , o czym już wiele razy pisałem ,że niebo nawet ok 1500 p.n.e wyglądało zupełnie inaczej…”
    ___________________
    A może… kiedyś… wszystko wyglądało zupełnie inaczej ?
    Czytałeś Dawidzie arty o… „Kulcie Śmierci Saturna” ?

    „Światowe mitologie i tradycje ezoteryczne powszechnie mówią o czterech wiekach Człowieka…
    Ogólnie mówiąc, tradycje te dzielą doświadczenia ludzkości na Złotą, Srebrną, Brązową i Żelazną epokę w wiekach Człowieka.
    Dziś mówi się, że żyjemy wciąż w Żelaznej Epoce przemysłu i technologii.

    Przed tym istniała Brązowa Epoka heroicznej mitologii poprzedzana z kolei przez Srebrną Epokę zrodzoną z chaosu który zakończył największy z wieków – mityczny raj znany jako Złoty Wiek…
    Cztery Wieki Człowieka na Ziemi zgodnie z tradycjami ezoterycznymi: Zaginiony raj Złotego Wieku, kapłański Wiek Srebrny, heroiczny Wiek Brązowy i współczesny przemysłowy Wiek Żelazny…

    Ale, nawet przed tym Złotym Wiekiem w którym człowiek bawił się cichą, pozbawioną chciwości egzystencją skąpaną w idealnym świetle idealnego i bezczasowego słońca (ochronna powłoka wodna wciąż jeszcze istniała podczas Złotego Wieku) istniał pierwotny świt wiecznego zmierzchu,… odległa epoka otulona morzem niebiańskiej purpury promieniującym globalnym i skupionym ciepłem z pojedynczej kuli ustawionej nieruchomo na dalekiej północy niebios…

    http://davidicke.pl/index.php/artykuly/74-kult-mierci-saturna/324-kult-mierci-saturna-cz-1.html

  8. trelemorele pisze:

    Nie jest tak jak piszesz Trelemorele , że prawdy są subiektywne w temacie zorganizowania życia we Wszechświecie . Prawdy te są jedynie dla nas niedostępne , jak niedostępne jest dla kota czy psa zrozumienie jakości i zorganizowania życia nas ludzi
    _____________________________________________
    Marek, tak, tak, ja się mylę, niech ci będzie, że się mylę…tracę już chęci do dyskusji z wami.
    Zrozum w końcu, że to ty i wy tu wszyscy mieszacie pojęcia…wbij sobie do głowy, że wyrażasz opinie z pozycji swojego zmanipulowanego umysłu, do którego niby coś tam przedostaje się ze strony duszy, ale bboisz się, nie wiesz jak to jeść. Uczepiłeś się zasłyszanych bajek o UFO, i wygodniej ci w tym kierunku iść.
    Nie ma żadnego UFO! UFO to manipulacja dla ciemnych ludzi!
    Ludzie prowadzą w ukkryciu takie badania/doświadczenia, ze ciemnocie się w głowie nie mieści.

    Marek, ja rozumiem, że baaardzo trudno przekonać się, że nasze ciało, mózg/umysł jest tylko biologiczną maszyną, którą steruje niesmiertelna i idealnie mądra dusza.
    Biologiczna maszyna jest w swej budowie idealna i zaopatrzona w namiastkę umysłu duszy, tylko namiastkę i dobrze gdy ta namiastka otwiera się na mądrość duszy bo wtedy łatwiej i przyjemniej obojgu.
    Ja też przez wiekszość czasu czuję się człowiekiem, ale są momenty gdy duszą jestem i dzięki tym momentom łatwiej mi potem być człowiekiem wśród innych człowieków bezdusznych:)
    Kiedyś długo myślałam dlaczego jednym jest dane poczuć się duszą, widzieć siebie jakko duszę, porozumiewać się z nią, a innym nie. I powiem ci że doszłam do zadziwiających wniosków. I raczej nie podzielę się nimi z wami w otwarty sposób, bo byście popękali ze złości, bo byście mnie znienawidzili całkkiem, a nienawiści dla mnie boję się jak diabeł święconej wody.

    Piszesz w innym komentarzu, ze lll wojna tuz tuż, ze nie czas na duchy gdy obawa o przetrwanie człowieków.
    A ja ci powiem, że los człowieków, którym przyglądali się moi dziadkowie, rodzice mniej, ale ja całkiem sporo, to mnie po tym wszystkim ganz egal teraz . Mogli myśleć wcześniej, albbo słuchać madrzejszych. Z naszego polskiego podwórka to popatrz kogo ubyło w ostatnią wojnę i czyimi rączkami. Potem czas komunizmu aż do teraz ma się świetnie. Pierdzistołki sie rozmnożyły i zapanowały nad całym swoim bratnim światem. Czerwony proletariat miast i wsi to rak, który zaczyna się sam zżerać bo zdrowej tkanki coraz mniej. Bezmózgie czerwone debile nieumiejące żyć na własny koszt bez zmrużenia oka okradną sąsiada czy brata i często w majestacie prawa jako pierdzistołki czy inne sługusy systemu.
    Gdzie tu sens i logika żeby jeden własnymi rączkami musiał wyżywić i utrzymać przynajmniej kilku pasożytów, sens chyba tylko dla pasożytów…to tak z mojego ludzkiego punktu widzenia.
    Pocieszający i niosący małą nadzieję jest wynik wyborów…pożyjemy, zobaczymy🙂

    • Dawid56 pisze:

      „Nie ma żadnego UFO! UFO to manipulacja dla ciemnych ludzi!
      Ludzie prowadzą w ukkryciu takie badania/doświadczenia, ze ciemnocie się w głowie nie mieści. ”

      Może i nie ma żadnego UFO, prawdziwe wobec tego jest tez takie twierdzenie:
      Nie ma innych gwiazd cały Wszechświat to hologram, Maja – złudzenie.Nigdy nie było żadnego Wszechświata a istniała tylko Ziemia i Człowiek.
      Zadam Ci Trelemorele zasadnicze pytanie , Kto wobec tego stworzył Człowieka?
      I jeszcze ogólniejsze Kto stworzył życie ? Może samo wyewulowało od bakterii?

      To że życie jest powszechne we Wszechświecie to aksjomat pewnik, tak samo jak jest pewnikiem że zostaliśmy stworzeni ( genetycznie udoskonaleni) przez przedstawicieli innych cywilizacji.Oni tez zastali w ten sposób stworzeni przez inną Cywilizacje.Być może już w latach 50-tych obecnego stulecia my tez będziemy mogli stworzyć ( przystosować genetycznie) istoty żyjące na innej planecie- być może na tym polega zasiew bardziej zorganizowanego życia.
      I jest jeszcze jeden pewnik- żaden przedstawiciel innej cywilizacji prawdopodobnie nie zna odpowiedzi na pytanie jak powstało życie i kiedy.
      Będzie zapewne wiele wyjaśnień że np takie że życie powstało poprzez pole świadomości której częścią jesteśmy my sami.
      Czy owo pole świadomości jest Bogiem?Tego nikt nie wie, tak samo jak trudno odpowiedzieć na pytanie czy bóg jest osobowy czy nie osobowy.
      Skupianie się na twierdzeniu że Bóg jest najwyższa Istotą powoduje od strony Boga kompleks samotności Najwyższej Istoty i kompleks trafności i nieomylności jej decyzji .Trzeba tez zadać sobie pytanie czy w Najwyższej Istocie zawarte jest tylko samo Dobro czy bardziej prawdopodobne że Najwyższa Istota z uwagi na to,że jest Najwyższa zawiera w sobie całą pełnie emocji i doświadczeń.

      • marek pisze:

        Dawid doskonałe przemyślenia – bez jakiejkolwiek wazeliny .

        m

      • trelemorele pisze:

        „I jest jeszcze jeden pewnik- żaden przedstawiciel innej cywilizacji prawdopodobnie nie zna odpowiedzi na pytanie jak powstało życie i kiedy.”
        __________________________________________
        skoro to pewnik, to po co sobie zadawać takie pytanie, po co tracić czas na szukanie odpowiedzi?
        Ja na swoją potrzebę, w oparciu o moje doświadczenia, wypracowałam sobie kiedyś odpowiedź : życie w ciałach materialnych od zawsze tworzy/kreuje Istota duchowa, poprzez te ciała realizuje się i na tym kropka. W świecie Dusz/Boga czasu nie ma, to dla mnie pewne, wiec nie mozna go ustalić. My ludzie jesteśmy w czas zamykani, to dla nas taka manipulacja

        „Trzeba tez zadać sobie pytanie czy w Najwyższej Istocie zawarte jest tylko samo Dobro czy bardziej prawdopodobne że Najwyższa Istota z uwagi na to,że jest Najwyższa zawiera w sobie całą pełnie emocji i doświadczeń.”
        __________________________________________
        Dla Boga czy Duszy/Ducha nie ma czegoś takiego jak dla ludzi jest dobro czy zło. Przesiąknęliście wiedzą religijną i filozofiami jakimiś…bez sensa

        Dawidzie, po co sięgać chmur gdy czasu mało, a tyle roboty na Ziemi?
        Spróbuj nawiązać kontakt z własną duszą, zadaj jej te trapiące cię pytania, na pewno ci odpowie.

    • margo0307 pisze:

      „… rozumiem, że baaardzo trudno przekonać się, że nasze ciało, mózg/umysł jest tylko biologiczną maszyną, którą steruje niesmiertelna i idealnie mądra dusza.
      Biologiczna maszyna jest w swej budowie idealna i zaopatrzona w namiastkę umysłu duszy…”

      _______
      Zgadzam się z pierwszym członem zdania, że… biologiczną maszyną steruje idealnie mądra dusza, jednak druga część zdania – wg. mnie – przeczy tej pierwszej…, bo cóż to znaczy… namiastka umysłu duszy ?

      Czy nie byłoby poprawniejszym wnioskowanie, że… jedni z nas tak bardzo utożsamili się z gęstszą i „najwolniejszą” płaszczyzną egzystencji, że zapomnieli o swojej… idealnie mądrej duszy sterującej idealną maszyną biologiczną… ? 😉
      Że tak bardzo odizolowali się od swojego wewnętrznego Boskiego Źródła, iż zapomnieli o swojej prawdziwej, twórczej naturze ?

      Nauczyciel, jakim był Jezus rzekł był…

      „… Powiedziałem im wtedy:
      Bogami jesteście, synami jesteście Najwyższego…”

      Ale większość z nas jeszcze postrzega Boga – Źródło… jako wszechpotężną istotę na zewnątrz siebie i modli się do niego o pomoc i przebaczenie…
      I w ten prosty sposób… sami wyrzekamy się własnej boskości i mocy, uniemożliwiając sobie uwolnienie się od warunków, które sami stworzyliśmy i nadal jeszcze tworzymy we własnym życiu…
      A jak by tego było mało, to jeszcze… bardzo często zaciekle bronimy tych swoich własnych ograniczeń… 😛
      * * *
      „…długo myślałam dlaczego jednym jest dane poczuć się duszą, widzieć siebie jako duszę, porozumiewać się z nią, a innym nie…
      doszłam do zadziwiających wniosków. I raczej nie podzielę się nimi z wami w otwarty sposób, bo byście popękali ze złości, bo byście mnie znienawidzili całkiem…”

      _____________________
      Dlaczego uważasz, że… jednym jest coś dane a innym nie jest coś dane ?
      Wg. mojego z-rozumienia… nikt, nic nikomu nie dał…, każdy z nas – sam wypracowuje sobie to, co ma…
      Sama napisałaś w którymś poście, że… byłaś słabsza z matematyki ale… przysiadłaś fałdy i nadgoniłaś materiał…, a więc… pracowałaś nad rozwojem swojego analitycznego umysłu, co przyniosło to Tobie odpowiednie rezultaty w postaci poszerzonej wiedzy z zakresu politechniki…🙂

      https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xpl1/v/t1.0-9/11988328_899239360123711_6702982588198558427_n.jpg?oh=753cf9701414a7595c5ef747ec5fbb29&oe=56B5E4EA

      I pytanie retoryczne:
      Dlaczego uważasz, że… byśmy popękali ze złości i Ciebie znienawidzili całkiem ?
      Czego się boisz ? – osądu ?
      Wydaje mi się…, że wiem co masz na myśli… i można by było podjąć w tym temacie konstruktywną dyskusję, ale… skoro się boisz wyrazić w otwarty sposób… swoje poglądy… – nie pozostaje mi nic innego jak to… uszanować 🙂

      • trelemorele pisze:

        bo cóż to znaczy… namiastka umysłu duszy
        ___________________________________
        Małgoś ja już pisałam, że na potrzeby swoich rozważań podzieliłam swoją świadomość na umysł ciała i umysł duszy. Dusza po opuszczeniu ciała bardzo szybko traci wszystkie infa dotyczące swojego pozostawionego ciała. Gdy wraca do ciała to te infa nadal siedzą w umyśle ciała…czyli jakby były magazynowane w oddzielnym miejscu związanym z ciałem…dusza jakby nie potrzebowała magazynować na stałe wytworów umysłu ciała. Być może zabiera ze sobą tylko esencję, skompresowane info/dane, które potem służą do budowy następnego życia wzbogaconego o kolejną kombinację. Te infa umysłu, które uznaje za niepotrzebne po prostu wyrzuca/kasuje jak śmieci.
        Gdyby Dusza bezpośrednio odczuwała poprzez ciało ludzkie to znając swoją, każda myśl, każde chciejstwo byłoby przez nią spełnione. Każdy człowiek byłby czarodziejem dla siebie…Raj na Ziemi.
        Jednak nasze myśli nie są spełniane, dopiero gdy nasz umysł się wysili i porozumie z duszą w języku dla niej zrozumiałym, to wtedy dopiero prezenty sypią się jakby w nadmiarze i może dla zachęty dalszej współpracy.
        Umysł duszy jest z jakiegoś powodu powiązany z umysłem ciała, jest jednocześnie jego częścią łączącą, co nazwałam namiastką.

        Zastanawia mnie fakt zaistnienia komputerów i ich oprogramowania łącznie z internetem, dlaczego poszło w tę stronę? Czy to nie jest jakaś bardzo ważna podpowiedź kierunku na przyspieszony rozwój dla ludzkich umysłów?
        Gdy się dobrze zastanowić to podobieństwo programu komputerowego jest podobne do naszego ludzkiego zycia. wszystko polega na gromadzeniu danych i ich obrabianiu, przetwarzaniu, analizowaniu itd.
        Człowiek gromadzi doświadczenia z możliwością wyciągania z nich wniosków, tworzenia nowych kombinacji w relacjach z innymi.
        Przecież jakby tak dobrze/obiektywnie/logicznie przyjrzeć się swoim wcześniejszym doświadczeniom to można by było przewidzieć kkolejne, kktóre z nich muszą wyniknąć.
        Każdy ruch człowieka składa się na kolejne doświadczenia.
        Twoja wolna wola kształtuje ciebie i ma wpływ na innych.

      • trelemorele pisze:

        …bardzo często zaciekle bronimy tych swoich własnych ograniczeń…”
        __________________________________
        Historia Jezusa jeżeli prawdziwa, ale załóżmy, ze tak.
        To wtedy można rozważać że Jezus wychowywany w specyficznym środowisku wykształcił/przygotował swój umysł na kontakt z Duszą/Bogiem i potem jego interpretacja poszła w znanym nam kierunku. To oczywiście było jego doświadczeniami, inni obok nie dawali temu pełnej wiary z oczywistych powodów. Jednak tamtejsi ludzie mogli być mniej niż my teraz obarczeni info-śmieciami i niektórzy z nich mogli dostrzegać cuda Jezusa. Sami cudów nie tworzyli, nie umieli, więc nie śmieli czuć się Bogami.
        Jako Dusze jesteśmy wszystkie idealnie mądre. Nasze ciała jednakk rozwijają się w różnych warunkach, ograniczeniach i to one sprawiają, że nasze umysły są bardziej skierowane na odczucia ciała poprzez jego zmysły niz na kontakt i współpracę z duszą.
        Potem bronimy tych swoich ograniczeń, robimy sobie z nich alibi, wytłumaczenie/rozgrzeszenie, bo to czy tamto, bo inaczej trudno albo po prostu uciekamy w przekonanie, ze żyjemy jednorazowo i każdy, zarówno król jak i parobek, mędrzec czy głupiec jednakowo skończy, więc trzeba korzystać póki się zyje i brać od innych garściami ile się da i wszystko po to by umysł był z siebie zadowolony i dumny.

  9. marek pisze:

    Marek, ja rozumiem, że baaardzo trudno przekonać się, że nasze ciało, mózg/umysł jest tylko biologiczną maszyną, którą steruje niesmiertelna i idealnie mądra dusza.

    Ale nie rozumiesz jednego ,że to ciało jest zaczerpnięte ze świata zwierząt , a nie ludzi , bo ludzkie nie egzystuje w tej gęstości i stąd konsekwencja że duch sobie z nim i w nim nie radzi .

    m

    • trelemorele pisze:

      „Ale nie rozumiesz jednego ,że to ciało jest zaczerpnięte ze świata zwierząt , a nie ludzi , bo ludzkie nie egzystuje w tej gęstości i stąd konsekwencja że duch sobie z nim i w nim nie radzi .”
      ______________________________________
      A, teraz rozumiem🙂
      czyli wg ciebie duch to taki nie do kkońca mądry jest, radzi sobie na wielu polach ale na gęstości poległ🙂
      I skąd taki wniosek, że nasze ciała są mało idealne?
      Moim zdaniem są takie jakie mają być
      Ty pewnie przywołasz info z kosmosu, że kiedyś ludzie żyli po 1000lat i w zwiazku z tym to były ciała ludzkie, a nie odzwierzęce?
      A ja ci powiem, że najpewniej z tym długim życiem to albo zwykła bajka
      albo faktycznie tak było, ale każdy etap życia trwał 10 x dłuzej czyli np kobieta dojrzewała w wieku 140lat, a ciąża = 9lat. Inaczej to by świat po kilku wiekach pękał w szwach od nadmiaru ludzi. Umysł ludzki stawałby się zbyt szybko mało produktywny dla duszy.
      Nie długość życia ale jakość umysłu jest ważna dla duszy. I tu nie chodzi o wykształcenie w szkołach.
      Rozumiem, że gdzieś indziej w Kosmosie jest świat z odpowiednią gęstością dla ciał ludzkich?
      Marku, powiem ci że swje rozważania budyję tylkko i wyłącznie na podstawie własnych i obserwowanych u innych doświadczeń, doznań itp. Omijam szerokim łukiem wszelkie mądrości historyczne, religijne, filozoficzne, pseudonaukowe itd. I między innymi dlatego, ze skoro ich właściciele ameryki nie odkryli przez miliony lat to i ja na takiej podstawie też do niczego sensownego nie dojdę. Zbyt dużo często sprzecznych info prowadzi do chaosu w moim umyśle. Na naukę od innych szkoda mi czasu. Gdy skończyłam podstawówkę to podjęłam edukację w technikum na kierunkku automatyka przemysłowa. Zaraz okazało się, że moja podstawowa wiedza głównie z matematyki jest stanowczo za mała. Matematyczka z podstawówki była zbyt kochana, zbyt mało wymagająca, swoją dobrocią zrobiłą w efekcie wszystkim uczniom wiele krzywdy.
      Matematyka to królowa nauk, zwłaszcza w technicznej szkole. Musiałam podjąć decyzję zmiany szkoły albo szybkiego douczenia się. Wtedy chyba zaczęła się moja przygoda z samo uczeniem się. W kilka miesięcy nadrobiłam zaległości podstawowe i tak mi się to podobało, że przed maturą nadganiałam materiał z politechniki.
      Samo uczenie zaczęłam przenosić na inne dziedziny i tak jest do tej pory.
      Pamiętam gdy się zaczęła moja przygoda z komputerem. Z początku widziałam w nim zabawkę dla moich dzieci, potem maszynę do liczenia w firmie i jeszcze na pierwszych programach na DOSie i zaraz potem na Windows. Jak grzyby po deszczu rosły coraz to nowe narzędzia biurowe, magazynowe, finansowe, księgowe, graficzne itd, itd. Pamiętam, że zmieniałam te programy na coraz to nowe i żaden nie był dla mnie doskonały i żaden nie usprawniał, a raczej ograniczał i komplikował. To ograniczenie mnie tak wkurzało, tak mną zawładnęło, że śniłam po nocach i w dzień. Efektem było moje pierwsze i jak na laika całkiem profesjonalne dzieło, które po latach rozbudowy służy do dziś i jest dla mnie najlepsze ze wszystkich innych dostępnych na rynku.
      Jeszcze w średniej szkole doszłam do wnioskku, że królową nauk nie jest tak matematyka jak sama logika, nie zwykłe rachunki ale funkcje logiczne. Taki program komputerowy to jakby jedna, bardzo rozbudowana funkcja logiczna, logiczny zapis poleceń.
      Myślę, że na podobnych zasadach jest zbudowane wszystko, świat i my także. Pamiętam gdy byłam poza ciałem, pamiętam wtedy swoje duchowe myślenie gdy byłam gotowa tworzyć swój kolejny świat. Logiczny ciąg poleceń raczej obrazowych, jakby funkcje obrazowe wg szczególnej logiki.

      Tak wiec Marku spoko, bez nerwów, dusze sobie radzą w każdych stworzonych przez siebie warunkach, my jako ciała mamy współpracować.
      Będąc w ciele czujemy się bardziej ciałem niż duszą…hehehe, będąc w aucie czujemy się bardziej autem niż kierowcą🙂

  10. margo0307 pisze:

    „… nie rozumiesz jednego ,że to ciało jest zaczerpnięte ze świata zwierząt , a nie ludzi , bo ludzkie nie egzystuje w tej gęstości i stąd konsekwencja że duch sobie z nim i w nim nie radzi .”
    ____________________
    Nasze ciała egzystują na wszystkich płaszczyznach czy też – jak mówisz… gęstościach…, co najwyżej posiadając inną formę…🙂
    Jeśli zbyt mocno utożsamisz się jedynie z ciałem organicznym – fizycznym…, wówczas stracisz na jakiś czas świadomość kontaktu ze swoimi innymi ciałami – ciałem eterycznym, astralnym, mentalnym…, które bez wyjątku – każdy z nas posiada…🙂
    Tutaj – na tej najbardziej zagęszczonej energetycznie płaszczyźnie Matrixa – punktem wyjściowym tworzącym naszą ludzką formę, jest posiadanie najdoskonalszego biologicznego „nośnika” – jakim jest nasze fizyczne ciało, który jest w stanie sprostać zadaniom, jakie przed sobą postawiliśmy.., a wszelkie nasze ograniczenia oraz okrojone możliwości są wynikiem… z jednej strony – zasad fizyki w jakich przyszło nam tutaj doświadczać…, z drugiej strony – naszej… „przyćmionej” świadomości, w wyniku ukierunkowania swojej uwagi jedynie na fakt posiadania tego, co widzimy naszym fizycznym zmysłem wzroku
    Jednak… są też tacy wśród nas, którzy rozwinęli w sobie postrzeganie pozazmysłowe… i którzy widzą podczas obserwacji człowieka wiele innych struktur energetycznych…, poruszających się w różnych kierunkach, przybierających rozmaite formy i kolory, które są widoczne zarówno w ciele fizycznym, jak i wokół niego…🙂

    Ciało każdego z nas posiada m.in. mózg…, mózg – jako narząd – posiadający funkcje myślenia, będący zarówno odbiornikiem jak i nadawcą myśli…
    Nasze myśli.., wyobraźnia.., pomysły… i wszelkiego rodzaju myślokształty które tworzymy, funkcjonują i istnieją jako… materia…😉
    Większość „naszych myśli” przelatujących nam przez głowę nie jest naszymi myślami…- jest to mieszanina myśli wygenerowana również przez innych ludzi oraz myśli pochodzących z pól morfogenetycznych zbiorowej, ludzkiej świadomości…
    Docierają do nas również myśli będące wynikiem tego, co odbieramy z zewnątrz i co interpretujemy… w oparciu o naszą wiedzę, doświadczenie oraz własne wnioski z tego wyciągnięte, ale… także – w oparciu o stan naszej Świadomości…
    W momencie kiedy pozwalamy takim „nie naszym myślom” wejść do naszego umysłu – stają się one „częścią nas”… , i traktujemy je tak, jakby były naszymi własnymi myślami a wtedy… zaczynamy się z nimi utożsamiać, często nie zdając sobie z tego sprawy i z reguły zadziewa się tak, że bez jakiejkolwiek analizy z naszej strony – przyjmujemy te myśli jako własne… 🙂

  11. margo0307 pisze:

    „…na potrzeby swoich rozważań podzieliłam swoją świadomość na umysł ciała i umysł duszy…”
    ___________
    Kapiszi🙂

    …Człowiek gromadzi doświadczenia z możliwością wyciągania z nich wniosków, tworzenia nowych kombinacji w relacjach z innymi…
    Każdy ruch człowieka składa się na kolejne doświadczenia.
    Twoja wolna wola kształtuje ciebie i ma wpływ na innych.”

    ___________
    W całej pełni zgadzam się Z Twoimi wnioskami🙂❤
    * * *
    „..Przecież jakby tak dobrze/obiektywnie/logicznie przyjrzeć się swoim wcześniejszym doświadczeniom to można by było przewidzieć kolejne, które z nich muszą wyniknąć…”
    ___________
    Mam wrażenie Lilu, że… pewnych rzeczy na naszym obecnym jeszcze etapie… nie da się nam przewidzieć
    Jeszcze dokładnie nie umiem sprecyzować.. dlaczego się tak zadziewa…, może być tak, że pragnienie Duszy jest różne od pragnienia osobowości ciała i stąd „nie jasne” są dla nas pewne konsekwencje…, ale może być również i tak, że… pewien rodzaj doświadczeń, jak również nasza wewnętrzna praca – są nam niezbędne we wzroście naszej świadomości…
    Bo jeśli… będziemy potrafili harmonijnie połączyć to, co nazywasz… umysłem ciała i umysłem duszy wówczas pewnikiem… rozwiniemy w sobie zdolność jasnowidzenia tak, że dalsze nieprzewidywalne skutki naszych działań… staną się po prostu zbędne… 🙂

  12. Mezamir pisze:

    [video src="http://giant.gfycat.com/HonoredQuerulousBeagle.webm" /]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s