Czy Bóg to nic innego jak… niezniszczalna i wieczna energia Życia?

Często zastanawiałem się czy Bóg może być zazdrosny, czy Bóg kieruje się tymi samymi uczuciami co my ludzie. Zawsze myślałem, że Bóg jest Kimś więcej, musi wiedzieć Wszystko. Bóg musi znać Początek i Koniec. A jeśli nie zna, jeśli po prostu ze stworzeniem Człowieka było tak, jak napisał Arnold Mostowicz w swoim komiksie Bogowie z Kosmosu „Lądowanie w Andach”:

-A więc zaczęło się..
-Przystępujemy do wykonania misji .Rozpoczynamy penetrację puszczy i jaskiń w poszukiwaniu istot obrabiających kamienie. Ktokolwiek je napotka zawiadamia pozostałych. Jasne?
-Zan powinien nam wytłumaczyć jak wielki mózg zaplanował naszą misję?
-Znowu ta misja, chcę żyć normalnie, a nie wypełniać polecenia których celowości nikt nie rozumie.
-Dobrze wszystko wam wytłumaczę.
-Uczeni naszej planety wiedzą od dawna, że życie, jeśli ma odpowiednie warunki, musi się wszędzie tak samo rozwijać
-I wszędzie rozwój mózgu powinien przebiegać od prymitywnych form do mózgu istot myślących
-Jaki więc cel ma nasza misja skoro i tak powstanie tu kiedyś rozwinięta cywilizacja?
-Ale to może potrwać miliony lat , a cywilizacja na Des zbliża się do końca
-Ponadto wydarzyć się mogą katastrofy biologiczne czy kosmiczne, które wstrzymają ten rozwój Te tablice wskazują a różne formy gatunków, które mogły się rozwinąć, ale wyginęły albo zdegenerowały się
-A u nas na Des?
-I u nas nastąpiła kiedyś interwencja , która w rezultacie doprowadziła do cywilizacji technicznej

Być może jedyną prawdziwą misją genetycznie udoskonalonego człowieka jest właśnie posianie kiedyś nasienia rozwiniętego życia na innych planetach. Najważniejsze jest jednak to, aby posiać na innych planetach życie oparte na Miłości, a nie Nienawiści i Strachu.
.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Człowiek, Ezoteryka, Rozwój duchowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

176 odpowiedzi na „Czy Bóg to nic innego jak… niezniszczalna i wieczna energia Życia?

  1. siola pisze:

    Bog to czlowiek co odbilo mu w glowie,
    mysli ze wszystkie rozumy pozjadal,
    ze wiecznie bedzie pasozydowal na ziemi,
    ze nigdy sie czlowiek nie kapnie ze jest tylko dla boga dywanem,
    Widzicie ludziska juz sami jak Duchowoscia graja ,
    niszczac mysl zdrowa zarazajac nienawiscia i zmowa,
    Macie wielkie polki uduchowione co jak co do czego,
    To ta wasza Polske w tylku Maja ,
    ale wy sie tym nie martwcie bo to teraz widac,
    jak duchowe swinie w czuba z wami graja,
    Chocby taka blondyna caly dzien sie myla,
    to i tak na kocu smrud poniesie bo od serca smrud Mistu sie niesie.
    wiec nie wazne to bloto na skurze ale to bagno co zamiast serca Maja,
    tego DUCHOWEGO bagna nie wysprzataja i blondynce zez od klamstwa pozostaje,
    Coz moze i ja glupi wiejski cep ze slaskiej ziemi,
    co nauki wiele nie mial ,bo sam sie musial czegos uczyc,
    Ale bardzo ja nie lubie uduchowionych Mistow co nienawisc sieja,
    jak im powiesz prawde ze sa zwyklymi duchowymi zlodziejami ,
    to by cie najlepiej na krzyz wsadzili,
    bo to jest juz taka MIst banda co Ojczyzny nie ma,
    Przodkow swych sprzedali dlatego im jest jedno czy czlowiekiem ich nazwa,
    takie mada sama ludzkosc zdradza ,ludziska jej smierdza ale sama od serca smierdzi gnojem,
    wielka Polka co to teraz niemieckie pochodzenie posiada,
    bo jej dziadek z owczarkiem niemieckim za czlowiekiem ganial.
    wiec ma nawiedzona geny psa a nie czlowieka,wiec na smrod ludzki narzeka.
    Mnie tam jedno jakie ja tam mam narodowe pochodzenie.
    Jedno co wiem napewno zem czlowiek co Ojca , Matke ,Siostre i Brata nie zdradza
    Coz zrobili z polskiego posmiewisko zamiast dziennikow mamy tagen a zamiast kielbasy z rozna mamy grila widac stajem sie gesiami co gegaja jak nam duchowe zmory karza.
    Pamietajcie bracia i siostry Tego swiata ze milosci nie nosi sie w pysku a nie klamiac mozesz siostrom braciom prosto w oczy patrzec i nie bedziesz musiec swego zeza za brylami chowac.
    Ta duchowa banda choc ojczyzny swojej nie ma bo przodkow swych zdradzila,
    to ludzkimi uczuciami i patryjotyzmem w dupka gra z wami.
    tak sie bawia z wami w kotka i myszke i tak wlasciwie czlowieczenstwa nienawidza.
    Bo dla takich duchowych Mistow liczy sie tak naprawde tylko jedno by sie dalej mogli,
    w niebieskie ptaszki z ludzmi zabawiac.
    Ale dyskutowac z taka banda nie ma po co ,
    bo to im jest jedno co w tej chwili jeden z drugim godo,
    God to dla slowo a slowa znaczenia to ta banda nie zna i chyba juz nie pozna,
    I tak dalej beda bez zastanowienia gadac i sami siebie jak Ojcow zdradzac.
    A na ostatek jak argumentow braknie pokarza swoj ostatek ,
    obrzuca Cie ruskimi wyzwiskami bo jedno co naprawde potrafia to przeklinac,
    I powino jedo z drugim dziecko stworcy potrenowac zamiast kurwa mowic zaba,
    to i przy telefonie taka by nie podpadla ze do zdrajcow ludzkosci przynalezy.
    Bo choc uczyc sie czlowiekowi nie dali to proletem byc nie musi co przeklinac musi.
    Wiec na koniec to co bylo juz nie raz mowione ,
    zaufajcie sobie i mowcie prawde jaka by nie byla,
    to nie skonczycie jak blondynka w Miscie,
    jakiego sama sobie narobila,
    a teraz wielce wrzeszczy ze jej cnote gady ukradly,
    a trza sie bylo jednej czy Terz drugiej z zdrajcami zadawac,
    tylko po to by nieswiadomych z dorobku okradac.
    Wiem ze ta duchowa boska banda to najlepiej by mnie wsadzila jak Dziadka do oswiecimia.
    Ale ja wytrzymam jeszcze troche by zobatrzyc na niebiosie Ojcow statki co wolnosc ludzkosci przyniosa choc nas strasza zmory wiecznie kosa zaklamane duchowe blondyny i blondynki.
    Bo nie wlosa czy Terz skura ani takrze krew czy Terz geny nie zrobi z proleta nigdy czlowieka,czlowiek musi byc wolny od cudzych mysli co wsadzaja wam bogi w wasze glowy by zrobic was krowy w swej oborze a nakoniec hanburgery co to porzrec moga ale chyba im juz szkodza bo kwiatki ladne lake wychodza.Oj mlodza duchowieta mlodza zdrada goni zdrade nawet opikun duchowy nie pomaga bo zdrada sama wyskakuje z zdradliwego pyska i czasami bylo by takim Usta sobie samym zakneblowac bo Prawda przez klamstwo tez wychodzi na wierzch.

    • Dawid56 pisze:

      W tym roku ukazał się komiks pt Ekspedycja „Bogowie z Kosmosu” zawierający 8 tomów niezwykle sugestywnego komiksu , do którego fabułę napisał Arnold Mostowicz
      Te 8 tytułów to :
      1. Lądowanie w Andach (1978, wyd. polskie KAW 1982)
      2. Ludzie i potwory (1978, wyd. polskie KAW 1984)
      3. Walka o planetę (1978, wyd. polskie KAW 1985)
      4. Bunt olbrzymów(1978, wyd. polskie KAW 1986)
      5. Zagłada Wielkiej Wyspy (1978, wyd. polskie KAW 1987)
      6. Planeta pod kontrolą (1978, wyd. polskie KAW 1990)
      7. Tajemnica piramidy (1982, wyd. polskie KAW 1990)
      8. Ostatni rozkaz (1982,

      • Ifryt pisze:

        Dawidzie mój post na moderacje czeka😉
        A z tych komiksów to mam „bunt olbrzymów” po starszym braci który mi go zostawił, to był pierwszy komiks jaki w życiu przeczytałem🙂

  2. Maria_st pisze:

    Dawidzie zastanawiam się po co te rozmyślanaia nad słowem BÓG ?
    Czy to coś niesie dla nas pozytywnego czy raczej tylko wątpliwośći ?
    I tak w nich tkwimy i tkwimy, wzajemnie sobie COŚ zarzucając często w imie BOGA i tkwimy w marażmie.
    Kiedys TAM wymyślono BOGA by ludzi trzymać w niewoli umysłu i mamy jak mamy….
    W imię BOGA leje sie krew–bo ON tak chce….ON wie najlepiej co dla NAS dobre.
    A tak naprawdę to człowiek chce górować nad drugim człowiekiem i sobie wymyślamy lepszych i gorszych…..i coraz więcej zbawiających swiat…misjonarze rosna jak grzyby po deszczu….lecz czy nam mesjasze potrzebni ?

    • margo0307 pisze:

      „… czy nam mesjasze potrzebni ?”
      ____________________________
      Hmm…, osobiście nie myślę – aby potrzebni nam byli jacyś… mesjasze…, zbawiciele.. ale… Nauczyciele, których słowo staje się… „Ziarnem”… jak najbardziej są nam „przydatni”…🙂
      Zauważ Maryś, że niejednokrotnie cytowaliśmy tu na forum słowa, pochodzące od Jezusa…, Buddy…, czy innego wzniosłego Nauczyciela duchowego…
      Bo takie – spisane i pozostawione nam Słowa… wzbogacają nasze wnętrza – kiedy pochylamy nad nimi głowę w celu ich z-rozumienia…🙂
      Problem tkwi jednak w tym, że… co niektórzy z nas… nie chcą uznać faktu, że te pozostawione nam Słowa… skierowane są do nas wszystkich… bez względu na wyznawany światopogląd… – w tym także religijny…😕
      Słowa, których treść znajduje się ponad wszelkimi podziałami…, głoszące
      wspaniałą ideę naszej ludzkiej solidarności, naszej kolektywności, wszystkich nas zjednoczonych duchowo… 🙂

      „… Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom…” ( Tym. 4:3,4)

      • Mezamir pisze:

        „… czy nam mesjasze potrzebni ?”

        Są tacy którzy potrzebują kogoś kto pokieruje ich życiem
        i weźmie na siebie odpowiedzialność za ich czyny

        Sporo jest ludzi niedojrzałych emocjonalnie.

    • Michaela pisze:

      Margo:
      „Zauważ Maryś, że niejednokrotnie cytowaliśmy tu na forum słowa, pochodzące od Jezusa…, Buddy…, czy innego wzniosłego Nauczyciela duchowego…”
      _____________
      A czy Muki jest wzniosłym, czy WYNIOSŁYM nauczycielem, bo teraz zatrzęsienie jego komentów, cytatów, które serwują na blogach przeważnie panie…jakiż CZARUJĄCY ten pan musi być dla nich , do tego uczony i fajne nieraz ucho łechce jak kto chce.
      ______________
      MARGO :
      „„… Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom…” ( Tym. 4:3,4) ”
      ________
      Ludzie teraz nie cierpią mówić, pisać O Bogu , co im po Dekalogu, bo Muki powiedział/napisał nie ma dobra , nie ma zła, Tralalala, trala , la.!!!!!!!!!

      • margo0307 pisze:

        „…A czy Muki jest wzniosłym, czy WYNIOSŁYM nauczycielem…”
        _____________________________________
        Michaelo, napisałam wyraźnie:

        …słowa, pochodzące od Jezusa…, Buddy…, czy innego wzniosłego Nauczyciela duchowego…

        Co prawda – nie uważam Mukiego za duchowego nauczyciela, ale… powiedz szczerze Michaelo…
        – czy w tym co Muki pisze… nie zawiera się sporo prawdy ?

        „…Za chwile żołnierz i mnóstwo poborowych stanie w szeregi i dostaną bron amunicje i pójdą zabijać swych wrogów których nawet na oczy nie widzieli wcześniej.
        Pobłogosławieni pokropieni krzyżem namaszczeni w imię Boga i z Bogiem marsz zabijać ile się da i jak się da a czym więcej tym, lepiej.
        A i medal dostanie co niektóry za męstwo w zabijaniu……….
        i co ci obrońcy życia cisza wycięło znikli a kiedy się pojawią?…
        Więc to dobro czy zło?
        Grzech czy nie grzech?…”

        • Michaela pisze:

          „– czy w tym co Muki pisze… nie zawiera się sporo prawdy ?”
          _________
          Ależ Margo, jest tam więcej może niż sporo prawdy, bo przecież na tym polega „dobre” kłamstwo…czy „doskonałe” klamstwo., wiesz o co mi chodzi, prawda?

          • margo0307 pisze:

            „…wiesz o co mi chodzi, prawda?”
            ___________________________
            Niestety nie wiem o co Tobie chodzi Michaelo😕
            Czy możesz w kilku słowach powiedzieć o co Ci chodzi ?

          • Michaela pisze:

            Margo, to jest taki klasyczny schemat ,żeby klamstwo było wiarygodne potrzeba go ukryć w prawdzie.

          • margo0307 pisze:

            „…to jest taki klasyczny schemat ,żeby klamstwo było wiarygodne potrzeba go ukryć w prawdzie.”
            ______________________
            Michaelo, rozumiem ten schemat, nie rozumiem jednak co miałaś na myśli pisząc, że…
            w tym co mówi Muki… jest tam więcej może niż sporo prawdy, bo przecież na tym polega „dobre” kłamstwo…”
            O co chodzi ?
            Twierdzisz, że cytat, pochodzący z blogu Mukiego zawiera w sobie fałsz ?
            Naprawdę nie kapiszi o co Tobie chodzi ?😕
            Dlatego poprosiłam Ciebie abyś w jasny, zrozumiały sposób to wyjaśniła – bez używania domyślnej dwuznaczności…

          • Mezamir pisze:

            Kłamstwa nie wystarczy zarzucić,trzeba je jeszcze umieć udowodnić🙂

          • margo0307 pisze:

            „nie wystarczy zarzucić,trzeba je jeszcze umieć udowodnić” 🙂
            ____________________
            Ano, Mezamirku🙂

          • Michaela pisze:

            Ano, nie ma takiej potrzeby , wszystko Margo zawiera się w tym cyt. co podałaś:

            „… Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom…” ( Tym. 4:3,4)”

    • Dawid56 pisze:

      Mario Bóg nie jest tak potrzebny dzisiejszemu Człowiekowi jak wiara w Dobro, w sens Życia( tego na tej Trzeciej Planecie od Słońca( Niebieskiej Planecie , Gai) i tego po śmierci), wiara i nadzieja na lepsze JUTRO!! I wiara w Człowieka.Dość straszenia Końcem Świata i Sądem Ostatecznym..
      Jeśli mówimy już o Najwyższym to Jahwe ze Starego Testamentu jawi mi się po bardziej jak przedstawiciel Obcej Cywilizacji aniżeli Bóg!!!

    • marek pisze:

      Miłość jest drogą ?

      dla każdego bydlęcia ?

      m

      • Dawid56 pisze:

        Gdyby tak było jak piszesz Marku to Człowek byłby niczym innym jak tylko inteligentnym zwierzęciem, a tak nie jest, jak zapewne wiesz🙂

  3. Maria_st pisze:

    Jakże to PO-KREW-NE w temacie BÓG :

    „Jest problem ze zrozumieniem grzechu, ponieważ nie ma dobra ani zła w tym kontekście w jakim te pojęcia obecnie rozumiemy

    A co ma wspólnego dobro czy jakieś tam wydumane zło grzechem?
    obojętnie jakim bo wyliczyli ich dość od grzechu narodzin do grzechu śmiertelnego…….
    U mnie to wszystko wywołuje tyko śmiech…….

    dam przykład:
    pytanie jest proste czy to jest grzech i zło czy dobro i najwyższe uznanie?

    W tej religio mnogo jest obrońców życia wszelakiego. i jak się sadzą a jak pyskują jakie modły odprawiają szok faktycznie szok.

    Za chwile żołnierz i mnóstwo poborowych stanie w szeregi i dostaną bron amunicje i pójdą zabijać swych wrogów których nawet na oczy nie widzieli wcześniej.
    Pobłogosławieni pokropieni krzyżem namaszczeni w imię Boga i z Bogiem marsz zabijać ile się da i jak się da a czym więcej tym, lepiej.
    A i medal dostanie co niektóry za męstwo w zabijaniu……….
    i co ci obrońcy życia cisza wycięło znikli a kiedy się pojawią?
    Kiedy kasiora będzie w zasięgu?

    Więc to dobro czy zło?
    Grzech czy nie grzech?

    MUKI30.08 22:49 ”

    http://muki.salon24.pl/665158,aj-czyli-dzien-na-tej-planecie-kiedy-otworza-sie-bramy-piekiel-cz-4-przed-os#comment_10644625

  4. siola pisze:

    W tym jest tu najwiekszy debilizm jaki przerasta nawet Kosmos „JEDNI moga wszystko a jak drugi to samo zrobi to jest to grzechem,,drugim ze najgorsze pustoglowe zloby chca reszte ludzkosci uczyc swego debilizmu bo uwazaja ze czlowiek samodzielnie myslec nie moze.Jak nie religia to wiara glosza slowo co jeden cel w tym jak zdobyc wladze nad drugim.Jak beiedaka okradac by sie nie polapal to wam karzdy zerec powie bo on tez pasozydowania nauczony.Mowic prawde to wystarczy i nie trzeba nkomu pasozyda co go z plodow swej pracy objada,tzw duchowego gada.
    Karzdy czlowiek wie sam z siebie co jest dobre co nie dobre i nie trzeba nikomu na tym swiecie co wiedze chowa by na braciach swych zerowac od tu macie ich duchowosc co chciwoscia i zlodziejstwem i choc z niej smrud jak z gnoju to nie nadaje sie do uprawy naszej ziemi.
    Tak duzo jest ludzu co jeszcze nie przejrzeli na oczy i biedny nie widzi ze z nim w proleta graja chodz duchowni debile sami upadlymi sa tu proletami i szukaja niebieskie ptaszki jak na klamstwie przezyc.
    Ale mysle i mam tez nadzieje ze jam nie jeden co duchowe pasozydnictwo widzi.Co tak dlugo z tylka wam nawet wasze gowno zliza jak dlugo widza ze im sie przydosz i bydziesz niebieskie ptoszki swa robota utrzymywol.A jak Ci dobr twych braknie to poznasz debilow duchowych ,wyzwa Cie wtedy od najgorszych.Karzda wiara czy religa jest tyle warta jak ten klamca co ja po swiecie roznosi.Ten co mysli ze to geny zrobia z niego czlowieka to niech szuka swych genow u hieny na pustyni.Tak myslaly tez te boskie hieny ze pamiec wymazujac z czlowiekiem wygraja i ich boska gnojow zdrada nigdy nie ujrzy swiatla dziennego.Po dniach ciemnosci przyjda dni swiatla i przecinka w lesie swiarlo na caly swiat sie rozniesie i nie poze tu straszenie zmory moga se schowac w tylek swe hologramy chore chciwe bogi bo wlascviwie to zdradliwe i przemadrzale zwykle pasozydy co nic zrobic nie potrafia jak drugich okradac.Dla mnie czlowiek jest czlowiekiem nie jak u uduchowionych zasobami do kopania.I nie pomoze tu krew czy skura albo jakies geny chama w pana nic nie zmieni bo On jest prawdziwym zdrajca co wlasciwiedla dla niego bez znaczenia Ojcow ziemia.I w swym oswieconym miscie to utopi w swiat w niezgodzie i przeleje krew narodow aby tylko mogl na drugim sie wyzywic co na niego bedzie wiekami pracowal.Grzech pierworodny to grzech Przodkow zdrady i urzycie wiedzy by ludzi zniewolic robiac z siebie BOGOW:Chodz sa takimi samymi ludzmi jak karzdy i pod siebie sraja to przywlaszczyli sobie prawo ludzkim umyslem zabawy.Ale zabawa jak zabawa u debili zawsze sie konczyla laniem sztachetami bo nie byly z tej wsi dranie co najpiekniejsza ze wsi im zabrali i znow Trojanski koniec.
    Zemsta chorych bogow a moze jednak tak nie bedzie i Maja wiecej strachu w dupie Bogi a nizli spokojne ludzie.Coz mowia wam jedyna prawde sami ze poznacie ich po czynach ,ja tam zawsze dal sie wrobic bo mial do ludzi zaufanie i nie wiedzial ze boskimi duchowymi dupkami mam ja granie.
    Ja poczekam jeszcze troche ,moze i poplacze bo trudno byc na ziemi tulaczem ale jak to jest mowione ten sie smieje kto sie smieje ostatni.Wiec sie smiejcie z ludzkosci bogowie i duchowe slugi a na koniec smiac sie beda ziemi dobre biedne slugi lane przez Bogow za wymyslane dla nich dlugi.

    • Ina pisze:

      Siola przez wiele twoich tekstów trudno mi przebrnąć, ale ten „kapiszi”

      • siola pisze:

        Moze Ci pomoze co Ci teraz powiem.Wez pomysl sobie ze grasz na komputerze jakas gre .jak dluzej lub za dlugo pograsz to bedziesz gre dalej noca grala w snie.Popatrz dobrze w Kolo ,porozmawiaj z ludzmi moze sie tez dowiesz kto Ci wrzyciu po cichu bruzdzi.Biorac pod uwage ze mecza Ci hologramami to z hologramem boju nie wygrasz tylko sie osmieszasz .Teraz jednak wez se gracza co ta gre z Toba prowadzi ,by ci hologramy wyslac musi Tobie wine jakas przypisac by sumienie Cie meczylo.Toc i spowiedz jest potrzebna albo zamiast karmic dzieci chodzic po sasiadac i o drugich gadac i wyciagac od ludzi co mozna uzyc by moc noca w glowach spiegowanych paskudzic.I takiej zmiji jedno ze w tym czasie dzieci glodne albo wpieluchach az za uszy nasrane.Jak juz poznasz kto Cie meczyc moze ,wtedy wez zamiast walki po nazwisku postrasz hologramy,bo to jak z gra komputerowa ten kto steruje hologramem tez sie czegos co niespodziewane wystraszy.Dobre rozpoznanie wroga i proste ostrzezenie ze mu glowe urwiesz jak nie zostawi Cie noca w spokoju czyni wieksze cuda jak modlitwa ali przeklinanie.Wiem czasami trudno bo pisze jak Unkas ,ale czasem wezel swiatlem rzucony na karte ta wlasciwa literke Ci powie .Jest miejscowosc Eschenbruch i w niej potok co ma nazwe Äschenbach .Pozostaje sie teraz zastanowic czy miejscowosc owa od potoku nazwe wziela czy potok od miejscowosci:Sa dwie mozliwosci albo zlamany jesion biorac wioske albo miejscowosc podaje tarlisko lipienia od potoku.Kietrz i TROJA w Kietrz .Miasto i rzeka moze w Kietrzu koniec i poczatek trojanskiej wojny nas czeka.Pamietaj jeszcze raz na koniec czego gracz na komputerze sie w grze nie spodziewa to go tez wystraszy nie tylko Tego co gra majaczy.

    • Livia pisze:

      Siolu, dziekuje Ci za Twoj glos.. za niezwykle trzezwe spojrzenie na rzeczywistosc… za to ze jestes.. tak PRAWDA zwyciezy.. ta prawdziwa… nie farbowana.. i przebrana w piekne relatywistyczne fatalaszki,,, Wszystkiego Najlepszego dla Ciebie Siolu.. Teraz i Zawsze.. Livia🙂

  5. margo0307 pisze:

    „… mysle i mam tez nadzieje ze jam nie jeden co duchowe pasozydnictwo widzi.
    Co tak dlugo z tylka wam nawet wasze gowno zliza jak dlugo widza ze im sie przydosz i bydziesz niebieskie ptoszki swa robota utrzymywol…
    Wiec sie smiejcie z ludzkosci bogowie i duchowe slugi…”

    __________________________________________
    Siola, czy pisząc to, co piszesz… masz w zamyśle jakiegoś konkretnego adresata ?
    Czy może… piszesz tak… dla samego tylko pisania ?
    Bo szczerze mówiąc… nie kapiszi ?

    • siola pisze:

      Margo kto sie czuje czym jest sam najczesciej sie odzywa a piszac w trzeciej osobie nie ma potrzeby kogos obrazac bo i tak nie pojmnie co sie mowi bo chodz morderca klamca i zlodziej to uwaza ze jego jest wszelka Prawda bo On ja tworzy.Ale czujac ze sie jego dotyka to jak kundel bedzie szczekal.Wiec Margo spokojnie moze cos z tego zrozumiesz ,nie przypisuj sama sobie winy bo sa inni co zadbaja bys sie czula winna chodz grzechu bys w sobie nie miala.Bo to juz taka gra jest zezowata ,dziwne ze tak mysle ze wszystkim moga takie figle z falszywymi grzechami platac.WIEM ze swiata sam ja nie naprawie ,bo wiek moj i cierpliwosc chodz duza to czasami bym jednego z drugim na drzewie nogami do gory na pare godzin powiesil by splynelo cos do tej pustej leby.
      Margo Twoje czyny Twoja sprawa ,wiec nie daj sobie przypisac tego co nie Twoje a to bedzie juz az na tyle co wystarczy przy tym pojac by sie nie dac chorym chciwym Bogom.
      Coz mozna miec poszanowanie dla czlowieka madrzejszego ale nie dla Boga co poszanowania dla zycia nie ma.
      Oswieceni i duchowi jeden Maja Problem ,tak jak Bogi nie widza swoich bledow tylko cudze a co najgorsze ze swoje bledy i zdrady przypisuja ludziom.

    • siola pisze:

      Margo a tak swoja droga to tylko z zycia wziete ale konkretnie nie przypiete ale wejdzie tym co trzeba pod piete boc Terz Achilesowa i widelki wbic w nia mozna.

      • siola pisze:

        Oj przepraszam ale gdzie te g sie podzialo ,znowu sie bawia.

        • siola pisze:

          Mamy wybor czy bedziemy na zlodzieji glosowac czy nie ,ja z mej strony we wrzesniu nie die w niemczech do glosowania .Jak by sie ktos pytal dlaczego,proste nie lubie ja polacy i niemcy w pinponga ze mna graja.Dlaczego mam glosowac na falszywych grajkow ,po to by po roku z ust ich uslyszec ze to Maja wina ze tak zle jest w niemczech czy gzie indziej w swiecie.Czy ja posylalem karabiny i czolgi albo tez zolnierzy by zabijac innych.Czy ja jestem winny ze teraz od wyslanej broni musza ludziska uciekac.Czy naprawde jest mi obcy czlowiek co od wojny ucieka , czy nie bardziej obcym jest mi ten co na wojnie i niezgodzie zyje.Czym jest lepszy najemnik z afganistanu od tego co przed terroem stamtad ucieka.Jeszcze nie znalazl sie we swiecie Taki co bronia spokoj zaprowadzil.
          Nie ma co tez wyzywac brzydko na tych co za Ojca mialy owczarka niemieckiego bo to i tak im jedno Oni itak zostaja kim zechca i karzdy mundur na siebie wloza.Ja tam sam juz nie wiem co na to powiedziec jam jest Polak ali Niemiec a moze zwykly czlowiek choc Matce bylo Sauer i Ojcowi Nies Wiec a na imie mi Luidzi i robie co moge by nienawisc i klamstwo wybic wam kochani z glowy.Kochac mnie nie trzeba i miloscia mnie obdarzac bo nie boskie to nauki lecz czlowieka z ziemskiej drogi.Wiem ze znajda sie duchowi oswieceni ale czy naprawde was naucza cos nowego ,przecierz macie w sobie sami to wbudowane by nie robic zlego.A moze jeno jam Taki glupek co ino jak pomysli o klamstwie to si juz czerwieni,moze ja tak dlugo zlego wokol siebie nie widzial bo sadzil ludzi po sobie ale przeca ja to nie Bogowie klamstwa i szantarzu co wam bez pozwolenia w glowy wlaza i do glupstwa namawiaja.Jednak mamy wybor nie musimy wszystkich sluchac a zaufac samym sobie i temu co nam nasze wnetrze powie.

          • JESTEM pisze:

            „Dzielenie skóry na niedźwiedziu ?”:
            „Moi klienci zasługują na szacunek, nie na szykany”: mówi prawnik, który reprezentuje znalazców „złotego pociągu”…
            http://wiadomosci.onet.pl/kraj/moi-klienci-zasluguja-na-szacunek-nie-na-szykany-mowi-prawnik-ktory-reprezentuje/prnmhf

          • siola pisze:

            Przykładem mogą być choćby hipoteki na ziemiach zachodnich. Do dziś praktycznie nie zostało to w pełni uregulowane, jak jest wpisana własność polska na ziemiach zachodnich. Nie ma odpowiedzi, czy ważniejszy jest niemiecki „Grundbuch”, czy polska księga wieczysta. Oczywiście nie chodzi o to, że właściciele czy ich spadkobiercy wniosą jakieś roszczenia, bo państwo niemieckie zapłaciło im odszkodowania z tytułu utraconych dóbr na ziemiach zachodnich, ale to wszystko jest tylko rozwiązaniem cząstkowym, a nie całościowym i definitywnie zakończonym, tak by nie było możliwości nowych interpretacji tych zapisów

            Teraz to ja mam zadanie by pani Merkel ipani Kopacz wyjasnily jaka kancelaria adwokacka wziala pieniadze za spadek po dziadku uzywajac bezprawnie mego podpisu i bez mojej wiedzy a co najgorsze ze za tym kryja sie mordercy Matki bo Ona dokument miala a co dziwniejsze ze reszte pieniedzy z mego konta przelano na Konto Onych wiec Bozena Maria Nieszwiec co chodz w niemczech mieszka i tam Nieschwitz sie nazywa a z domu co cikawe to tu smierdzi Chmielem .Teraz juz wiem dlaczego mi Polska grozila bo to zezowate mysla ze to w Polsce wszystko moga i nie liczy sie ani sad prokuratura czy policja i ksiadz za dobra zlodziejska robote pochwali.A tak swoja strona nawet bym sie cieszyl jak zlodzieje by zloto znalazly bo sami sobie wymierza se napewno kare.
            Czasem nie rozumie do dzis jeszcze jak moze dyrektorka banku BPH w Gliwicach wyplacic pieniadze na dokument osobisty ktury uzywalem w Polsce chodz dostep do konta byl na dokument niemiecki i dlaczego dyrektorka banku klamie ze konta nie ma jak pracownica mowi ze w tej sprawie nie moze sie wypowiadac i mam rozmawiac dyrektorka albo jak by lepiej powiedzial z klamczucha.Jakim prawem przelewa Ona pieniadze na Konto Bozeny Mari Nieszwiec do banku PKo SA i do tego na polski dokument tozsamosci i polskie nazwisko chodz Ona w niemczech mieszka i niemieckie nosi,sprawa prosta podatki mozna obejsc a to zmorom zezowatym widac wolno.
            Jedno w tym wszystkim jest tu dobre ze udzial Ojca w morderstwie wykluczyc moglem ,a mordercy sami jak sam przewidzial mowiac do mnie „Oni wszystko ukradna” sie na reszte spadku po DZIADKU sie polasili.Tak to zdrajcy ludzi mysla ze jak ktos sie nie dowie to sie uda baranka polozyc na ofiare na ich oltarzu ale sie nie udalo wiec nie se hienyy na oltarz polorza psa bo po dwa w swych domach Maja bo strach przed samym soba Maja i mysla ze przed kara i pokrzywdzonymi psy Ich w domu obronia.
            I idz tu czlowieku glosowac jak tu rzadza nami Ci co klamcow i zlodzieji bronia ,wiec oczekiwac tutaj zmiany jak zlodzieje i klamcy na urzedach siedza to jakby czekac by manna spadla z nieba.
            Tak jakos dziwnie mi sie zdaje ze odpowiedz ja znalazl na to co mial Koszucki na mysli gdy z Rybna musial opuscic i co w piecu zostawil.
            Biale i czarne wspolnie daje szare i takie traz zycie nasze pozostaje.Wiec by troche swiatla zucic i szarosc ta rozjasnic powiem prosto ze nie ja Ziemie Ojcow sprzedal wiec niech mnie zostaja w spokoju bo nie ja dokumenty falszowal i podpis ukradl.Dziwne bylo jedno tylko w tym calym ze nikt sie nawet mnie nie zapytal czy sie zgadzam na sprzedarz i czy sie zgadza cena,coz dla mnie pamiec przodkow i ziemia jest bezcenna.Coz tak falszujac dokumenty staraja sie Boscy urzednicy z czlowieka przetepce zrobic.Wiec wen ktos ma pretensje i sie na mnie gniewa ze Ojcow ziemie sprzedal to niech zglosi sie do Bozeny Mari Nieszwiec albo jak w niemczech nosi Nieschwitz bo to Ona reszta z konta w BPH ukradla i przy tym pokazala kto za mord na Matce odpowiada i jak sie nie myle to rude pustoglowcy co sie ludem bawia noca.Widac z tego prosto zem ja Przodkow nie zdradzil bo grosza z Tego Kamienieckiego Dobr od nikogonie ,wzial a mordercy Matki sami sie po reszte zameldowali i mysleli ze nie wyjdzie nic na wierzch tak to chciwosc bogow zaslepia ze sami nie widza swego debilizmu i nie trzeba tu byc Mistykiem czy tez alchemikiem by klamstwo szantarz ,falsz i morderstwo odkryc bo straszna jest tych bogow chciwosc ,tak nawet nie widza ze wpadaja w wlasne sidlo.I naprawde nie interesuje mnie za jaka narodowoscia sie chowa klamca i zlodziej co po ziemi chodzi i swoj mist probuje przypisywac drugim.Bo Mistyczni klamcy z gracja jak zmija swa skure co chwile zmieniaja i naprawde im jest jedno kogo okradaja byle by mieli kogo okrasc i nie macie u nich co oczekiwac wspolczucia bo na to nie pozwala i ch Duchowa boska dusza.Bo to juz tak bywa ze prosty czlowiek wiecej prawdy Tobie powie niz duchowy Mistyk co mysli ze sa wszyscy glupszy od niego co na Miscie wychowany
            Dziwilem sie jak co niekturzy widzac dokumenty po dziadku ,strach wielki mieli w oczach i pytali skad u mnie te dokumety sie wziely,coz chocby zle to dla Ojca wygladalo ale jak widac Ojciec syna tez nie zdradza i dokumenty mi przekazal i pare wskazowek chodz ukrytych ale z czasem przeczytanych .Dlatego mowie wam moi mili mozna sidla na kogos zakladac i sieci plesc nocami ale karzdy klamca na koniec w wlasne idla i sieci wpada bo chciwosc u nich wieksza nizli rozum bo to u nich pustoglowie.

            Coz o zamku w Kamiencu pod Gliwicami ja sie pozno dowiedzial bo dopiero w 2012 roku ale to jest w tym dobre zem pieniedzy z Bph nie bral bo pieniadze owe krwia Matki splamione i tu dzieki wam klamcy duchowi ze pokazaliscie mi prawdziwe oblicze boskiej ziemi.

          • JESTEM pisze:

            Sioła, a jak byś puścił już to swoje przywiązanie do utraconych majątków, które kiedyś przecież były przez twoich przodków zdobywane, to co by się stało? Jakbyś puścił to ciągłe narzekanie i lamenty nad „rozlanym mlekiem”, to co by się stało?
            Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego twoim przodkom kiedyś tak bardzo zależało na ciągłym powiększaniu ich majątków? Z chciwości czy może z innego powodu? Dlaczego ludzie mają taką potrzebę bogacenia się, kupowania majątków, budowania pałaców? Myślą, że bogactwo materialne przyniesie im spokój, bezpieczeństwo i szczęście. A jak tracą te materialne „dobra”, to dla nich największe nieszczęście, jakie mogłoby ich spotkać. I przez lata całe, a czasem i do końca życia nie mogą z tą utratą się pogodzić. I wciąż ożywiają w sobie stare urazy i nie pozwalają zagoić się wciąż rozszarpywanym ranom…

            Ośmielam się o tym pisać i zadać ci te pytania, ponieważ moi przodkowie też mieli wiele,oj, bardzo wiele w sensie majątków ziemskich i materialnych „dóbr”, ale wszystko to utracili. I co z tego? – się pytam. Nie mam potrzeby płakania „nad rozlanym mlekiem” ani użalania się i ciągłego wypominania tego, co inni zrobili moim przodkom: że ich zgnębili, część zabili, oszukiwali i i okradli. I wiem, że, gdybym to robiła (użalała się nad tym), wciąż czułabym się nieszczęśliwa. Ale tego nie robię, więc nie mam powodu do ciągłej udręki. Mogę cieszyć się życiem i znajdować w różnych chwilach i sytuacjach radość życia i odkrywać jego piękno.

            Sioła kochany, zawsze możesz przestać płakać „nad rozlanym mlekiem” i zająć się wreszcie tym, co sprawia ci radość. Kiedy zajmiesz się tym, co sprawia ci radość, to chociaż będziesz nadal trochę biedniejszy niż twoi przodkowie, staniesz się na pewno bardziej szczęśliwym człowiekiem niż oni. I dla nich też mógłbyś zrobić. No, ale rozumiem, że może być i tak, że więcej satysfakcji daje ci wieczne narzekanie na innych „chciwych, zdrajców, kłamców” itd. niż okazywanie wdzięczności za to, co jeszcze masz.

            Przesyłam Ci serdeczne pozdrowienia. oczywiście rób sobie, co chcesz.

          • margo0307 pisze:

            I ja przyłączam się do tych pozdrowień JESTEM…🙂❤

          • siola pisze:

            To nie to ,nie lubie jak Jakis Chmielowy czy Rutkowski dupek mnie okradnie i przy tym probuje zwalic wine na mnie.Po prost pokazuje wam duchowe szuje a co wy z tym zrobicie czego sie nauczycie wasza sprawa .Zlo jest zlem i sprawiedliwosc bedzie tylko wtedy gdy przestaniecie wierzyc w rownowage.Nie bawily by sie ze mna palanty w zmory i diabla to by sie rozmylo ale straszyc hologramami sie palantom zachcialo.Mord jest mord i naprawde nie interesuje mnie ze 1945 palanty ojcowizne zabraly ale jeszcze raz wam mowie czego w duchowych dupkach nienawidze to swoich zbrodni przypisywanie niewinym .rAZ ZABRALI ICH TO WOLA ;DRUGI RAZ ZABRALI I ZABILI DLA SZANTARZU MATKE PRZY OKAZJI I RAZ TRZECI POZOSTALY CHMIELA SLADY PKO SA a policjan w polsce glupio bedzie sie cie pytac czy zezowata nierzadnica jest w rodzinie i ci powie ze w sprawie tych mordow Ojca i Matki masz sie zwrocic do niemiec a ci powiedza ze to sprawa polski.Zlodzieje zlodziejami i tak juz pozostanie i jak juz mowilem skora od potrzeby przy zlodziejstwie zmieniaja.Bo slowami ich to wlasciwie mozna se podetrzec dupe bo nic sa nie warte bo na klamstwie sa oparte.Jasne Jestem ze to przecierz lepiej siedziec na plotach caly dzien bozy potem troche plotek u ksziedza zostawic by sie zbawic a jak co do czego duzo glupcow sie znajdzie co uczciwie pracowali i tych na koniec zrobi sie klamcami i zlodziejami i podzieli sie ich dorobkami.To sa tzw Niebieskie ptaszki co nie sieja a z cudzego wiecznie zyja.A moze jednak nie wiecznie .Coz ja tylko pokazuje jak sie ludzi oszukuje ,mozesz tez powiedziec ze ja klamie jak Madonna z Gliwic jednak Ona dobrze wiedziala z kim ma do czynienia jak zagladla gdzie nie trzeba i sie wtedy o malo nie wsciekla.Macie juz tez przyklad waszej Hiszpanki o niemieckich korzeniach a na polskim miscie wychowanej ,coz ma moja zona racje mowiac ze wiekszego glupca jak ja nie widziala .By dac komus 500 na powrot do Itali przy czym samemu sobie 100 euro na sparkasie zrobic.Coz moj opiekun duchowy widac jest nie klamca i zlodziej i nie okradnie dla mnie pieniedzy na sparkasie jak dla Gracji w zmija skurze.Ja nie Jezus i nie bede nastawial ja drugiego policzka debilom co ze klamstwa wieki zyja.Moze pozno sie dowiedzialem o zbrodniach moze tak mialo byc bo prznajmniej mi juz na niczym nie zalezy i moga se zemste zbrodniarze w tylek wsadzic.
            a przkupic tez sie nie da bo z mordercami Matki Ojca sie nie handluje .Tak wlasciwie postaw im przed nosem tone zlota to se sami skocza do gardel i poderzna je nozami.
            Coz biorac jestem twoje dobre rady wylewajmy dalej sobie mlko i coz z tego ze miliony umieraja z glodu ,dalej chwalmy tych co bron i wojny robia a lejmy po glowie tych co od przemocy uciekaja.Coz mamy sie podporzadkowac tym 10 procentom od wibratorow co to uwazaja ze prawo do osadzania czy to klamstwo czy Prawda.Jak naprawde by mi zalezalo jestem na tym co ty sadzisz to juz dawno stal bym z zadaniami przed Europejskim sadem ale wiem ze nie dasz rady systemowi co to sluzy zlodziejowi co z zlodzieji swietych robi a zyjacego z swojej pracy bedzie przesladowal dniami i nocami.
            Coz bedziemy budowac nowa polske nowy swiat a na podworku swoim plot mi sie przewraca ale naprawic sie nie oplaca bo jak bedzie za ladnie to przyjda boskie slugi i cie okradna.Bez prawdy ladu porzadku i prawdziwej sprawiedliwosci nigdy nie bedzie spokoju bo wiecznie klamcy beda nam zaslaniac oczy mistem.Coz ja jestem zdania ze walka z debilizmem jest nie do wygrania wiec do walki nie namawiam ,tylko co najgorsze teraz ze wlasciwie zlodzieje do walki namawiaja bo nie Maja kogo okrasc.To tak jak wrocic do kraju z ruhrgebitu na glosowanie po powstaniach i cie wyciagna powstance z pociagu zabierajac zarobione cieszko pieniadze i w lesie roztrzelaja i beda ludziom mowic ze to dlatego zeby czasami za niemcami nie glosowali a moze sprawa jest tu prostrza trza ich bylo okrasc.Coz nic to Jestem przecierz to bylo tylko 300ludzi i czy to bylo az tak wazne dlaczego.Bylo minelo ,nie, ciagle powtarzana jest gra z ludzmi w palanta.

          • JESTEM pisze:

            Siola:
            „To tak jak wrocic do kraju z ruhrgebitu na glosowanie po powstaniach i cie wyciagna powstance z pociagu zabierajac zarobione cieszko pieniadze i w lesie roztrzelaja i beda ludziom mowic ze to dlatego zeby czasami za niemcami nie glosowali a moze sprawa jest tu prostrza trza ich bylo okrasc.Coz nic to Jestem przecierz to bylo tylko 300ludzi i czy to bylo az tak wazne dlaczego.Bylo minelo ,nie, ciagle powtarzana jest gra z ludzmi w palanta.”

            Takie miałam kiedyś przypomnienie:
            ___________
            Jest wojna. Jestem żołnierzem plutonu egzekucyjnego. Przed nami stoją ludzie pod ścianą, których mamy rozstrzelać. Pada rozkaz. Strzelam celując w przestrzeń ponad głowami ludzi. Mój dowódca zauważył to. Krzyczy na mnie. Wydaje drugi raz rozkaz, a ja robię to samo. Dowódca podchodzi do mnie wściekły. Wolno sięga do kabury, otwiera ją i wyjmuje swój pistolet. Lufę pistoletu zbliża do mojej skroni. Nie czuję żadnego strachu, lęku.

            Czuję się wspaniale – wiem, że jestem przy sobie, w zgodzie i harmonii ze swoim sercem, że wykonałam ( wykonałem ) swoje „zadanie” najlepiej, jak umiałam ( umiałem ).

            Słyszę strzał, czuję w głowie szarpnięcie i w błogości zaczynam osuwać się w śmierć.
            I nie mam do nikogo, o nic żadnych pretensji, żalów…
            Przyjmuję odpowiedzialność za swoją świadomą decyzję…
            ___________

            wybory…
            nie miałam pretensji o to, że zgodnie z „ludzkim prawem” zostałam „ukarana” za nie wykonanie rozkazu kogoś, kto reprezentował tzw. władzę i przypłaciłam to śmiercią.
            I nie mam pretensji do tych, co rozkaz wykonali…
            wybory…
            I nie dziwi mnie piękna historia z morałem o Jezusie Chrystusie, który został ukrzyżowany. Takiego wyboru dokonał. Bo prawdziwe dobro nie walczy ze złem ani nie mści się na tych, którzy są nieświadomi tego, że czynią źle, gdy oskarżają, znęcają się czy zabijają niewinnych. Prawdziwe dobro (a nie to „farbowane”), woli się poddać złu nawet za cenę utraty życia. Tyle wiem. A inni mogą wiedzieć inaczej.

  6. siola pisze:

    I tak chodzi zmanipulowany czlowiek i zabija swoich braci;PO CO ,by nie wyszlo co sie kryje za wiara ,religia i karzdym bogiem co jest tym samym wjednej osobie choc go roznie zowia jest ta samo klamliwa osobowoscia co znaczenia nie ma czys czlowieku dobry bo dla niego lepsza krowa z obory nizli czlowiek oby tylko blondynka ruda czy czarnula za niego zdrowo kradla a On ten duzy IQ tas ich noca ogonem rozgrzeszy za grzechy za dnia popelnione wiec se jedna z druga cieszy hulaj dusza dla mnie grzechu nie ma bom ja dziecko stwurcy a dla jego dzieci grzechu nie ma ale i sumienia tez nie ma.Ale lepiej sie powyzywac i falszywie pooskarzac Bog swych rozpozna bo karzdy klamca swego po oczach rozpozna,ale przez te lata widac cos z sumienia w nich pozostalo ze nie moga patrzec klamiac prosto w oczy a moze to tylko strach by klamstwa ich nikt nie rozpoznal.To znaczy tylko jedno ze dla Bogow strach stal sie Ich sumieniem,to dlatego Mateusz powiedzial Alois czy to musieli wszyscy wiedziec.Ano musieli ,bo nie lubie mistu co za plecami grzechy czlowiekowi przypisuje co sam w swym zyciu czyni bo jemu wolno bo Boskie On dziecie co falszywe oskarzenia przed Boga niesie by uwiezic czlowika prawego tez uwiezic bylo mozna.
    Slowo jak pieniadz.
    bez pokrycia,
    swej wartosci nie ma ,
    wiec pozostaje
    GOD -DOG
    pies i bug jednym sie staje
    Klamstwo tworzy klamstwo ale w karzdym klamstwie tez wyczytasz czleku prawde.
    Wiec skoncz sie wresci bac boskiego szantarzu co z czlowieka duchowego niewolnika robi,
    przypisujac czlowiekowi dlugi co sam na tym swiecie robi.

  7. margo0307 pisze:

    „…wiek moj i cierpliwosc choć duza to czasami bym jednego z drugim na drzewie nogami do gory na pare godzin powiesil by splynelo cos do tej pustej leby…”
    _________________________________________________

    Poniżej filmik z wywiadu przeprowadzonego przez Alicję Resich-Modlińską z Mistrzem Mantak Chia.
    Cytat z filmiku:
    „…Taoizm rozróżnia dwa podstawowe bieguny rzeczywistości: pozytywny i negatywny.
    Kiedy pozytyw wzrasta, negatyw też wzrasta, dlatego powinniśmy nauczyć się… akceptować negatywną stronę rzeczywistości i … używać jej dla dobrych celów…
    Dla własnego dobra powinniśmy zaprzyjaźnić się ze… „złem”…
    Taoizm uczy – żeby nie walczyć z wrogiem, z którym nie da się wygrać…
    Od zawsze próbujemy zwalczyć „diabła” ale… do tej pory nie udało nam się go pozbyć…😉
    Taoistyczny symbol Harmonii to okrąg złożony z dopełniających się sił – yin i yang
    Yang to pozytyw, Yin to negatyw – razem dopełniają się i wzajemnie kontrolują…

    http://ciemnanoc.files.wordpress.com/2014/06/dopelnienie-ying-i-yang.jpg?w=300&h=249

    Jeśli zaakceptujemy ten stan rzeczy – nauczymy się godzić „dobro” i „zło” ze sobą, to wtedy… świat osiągnie harmonię…” 🙂

    • siola pisze:

      Margo nie mozna akceptowac zlego bo to koniec dobra w Tobie,trzeba wybrac czy wieszac ich za szyje czy za nogi a moze jednak to trzecie Slowem wejsc w ich glowy ja jeszcze mam nadzieje ze to trzecie.Jakos podswiadomie gdzies w srodeczku jest cos we mnie co mi mowi ze przestana sie ludziska dla bogow okladac sztachetami a potem sie dziwuje ze plot u niego dziurawy dla boskiej jest to slawy.Moze cos ludzkosci pomoge moim slowem by nie Bali sie przyszlosci .Jak to mowia musi to na Rusi a w Polsce kto zechce ,oby jednak tylko dobrze by pozniej zlej decyzji nie zalowac.Ja z mej strony wole zostac czysty by to z strachu ali trwogi nie klekac przed klamcami.A moze za nie dlugo klamcy klekac beda ale jak zawsze wtedy gdy za pozno a naprawde przed dziadami klekac nam nie trzeba.Mamy wybor byc dziecmi Ojca Matki albo choc majac prawdziwych rodzicow dusza byc benkartem .Mozna ukrasc Ojcow dary i artefakty ale to nie znaczy ze Historie ludzkosci uda sie im przeinaczyc.

      • siola pisze:

        Ale mila Margo teraz juz naprawde koncze ,bo zasluguje juz u Nich jak pradziadek Rzepka na Oswiecim choc synowie jego na froncie.

      • margo0307 pisze:

        ” Margo nie mozna akceptowac zlego bo to koniec dobra w Tobie…”
        ___________________________
        A co jeśli…
        Jeśli „zło”… jest po to, byśmy wszyscy nauczyli się… „wypośrodkowywać”…, łączyć i transformować w sobie skrajności.. , które – jak dotychczas – zawsze prowadziły nas do konfliktów… ?
        Może… to szczególny czas, podczas którego nasza Dusza poddaje nasze ego osobowości – doświadczeniom szlifowania, oczyszczania i uzdrawiania, które – co prawda nie podobają się osobowości, są jednak niezbędne by wydobyć piękno ukryte w naszym❤ podobnie jak metal poddawany obróbce i skrajnym temperaturom, w końcowym efekcie jest dużo bardziej cenniejszy od pierwotnej, surowej rudy… ?

        I może… jest tak, jak pisze Johann Kossner, w przekładzie Hanny Kotwickiej:
        "JA JESTEM INNYM TY":

        „…Nadszedł czas, aby wreszcie pokazać, w jakiej sytuacji znajduje się ludzkość. Dramat poprzednich lat – zwłaszcza tych ostatnich – ukazuje nam świat, który ulega przyspieszonemu procesowi rozmywania.
        Właśnie to powoduje, że wielu z nas czuje się coraz bardziej niepewnie.
        Jako istoty od tysiącleci przepełnione strachem stawaliśmy się sobie coraz bardziej obcy. Oplatająca świat sieć informacyjna przynosi nam co chwilę – na żywo – nowe, mrożące krew w żyłach meldunki, i tak jak kiedyś – wzorce strachu dawały nam możliwość przeżycia – tak teraz stały się barierą dla nas samych.
        Nasz wyćwiczony, linearny sposób myślenia, nacechowany statystycznym pojmowaniem świata i nas samych, utrudnia nam zgłębienie faktycznych związków przyczynowych.
        Do tego jeszcze dochodzi fatalne w skutkach medialne pranie mózgu przez aparaty władzy i inne struktury.
        Takie oddziaływanie – ustawiczne bombardowanie każdej budzącej się świadomości – utrudnia przezwyciężenie starych schematów myślowych i… w ogóle dostrzeżenie, że to my sami uwięziliśmy się w materialistycznym kokonie.
        Zamiast cieszyć się życiem, zaczęliśmy odbierać dzień powszedni jako udrękę i cierpienie.
        To jest właśnie nasze piekło – piekło, które sami sobie zbudowaliśmy!..”

        Może także… i w tych poniższych słowach jest… coś, na co warto jest zwrócić uwagę ?

        „…Proces ewolucji, rozłożony na 26 000 lat i dźwigany przez nas – jako szczególny gatunek homo sapiens – dobiega końca…
        Ponieważ oś ziemska znowu zaczęła się podnosić, stąd zmienia się także nasze wewnętrzne poczucie biegu czasu. Wielu z nas odnosi wrażenie, że czas biegnie coraz szybciej…
        Każda epoka historyczna znajduje powtórzenie w ściśle określonym cyklu fraktalnym. Obecnie wstępujemy w bardzo aktywną fazę transformacji z trzeciego wymiaru w czwarty. Aktu tego dokonujemy wraz z Matką-Ziemią, ponieważ Ziemia jest zwierciadłem naszej CAŁOŚCI.
        Można by powiedzieć, że dobiega końca realizacja programu rozwijanego i formowanego na przełomie długiego cyklu czasu.
        Ponieważ każdy Byt manifestuje się jako wzorzec energetyczny, na zakończenie… konieczne jest uporządkowanie i oczyszczenie wszystkich destruktywnych wzorców Energii, nie przylegających do Całości.
        Tyczy się to także Wielkiego Cyklu, a zwłaszcza ostatnich 5 100 lat naszej historii.
        Każdy rok ziemski odpowiada 1000 lat ewolucji…
        Pamiętajmy, że ewolucja nie dotyczy tylko procesów fizycznych, ale wszystkich aspektów naszej istoty, np. ciała emocjonalnego i mentalnego – szczególnie aspektu rafio i naszego eterycznego sobowtóra.
        Sobowtór eteryczny – albo inaczej… ciało duchowe lub ciało przyczynowe – jest spirytualnym nosicielem wszystkich naszych cech; identyfikatorem naszej tożsamości, która w niezliczonej liczbie inkarnacji kontynuowała proces nauki w historycznie realnym czasie.
        Ciało przyczynowe reprezentuje karmiczny proces dojrzewania, w którym każdy z nas ma możliwość oczyszczenia swojej tożsamości z negatywnych obciążeń, jak również zrównoważenia dysharmonii oraz uzdrowienia swojej uwikłanej w trudy i cierpienie istoty…
        Wymiar karmiczny ukazywany jest nam w wielu przypowieściach, m.in. jako piętno Kaina. Tymczasem symbol Kaina jest informacją o upadłej istocie ludzkiej, która za swoją “winę” nie musi płacić bezwzględną likwidacją.
        W toku możliwości inkarnacyjnych “wina” musi zostać odkupiona lub zrównoważona miłością…” 🙂

        http://tamar102.bloog.pl/id,340448972,title,OSTATNI-AKT-CIEMNYCH-MOCY,index.html?smoybbtticaid=615807

    • siola pisze:

      Pozostaje Pokrzywdzony ,co nie chca go widziec wiec go tepi i dobro i zlo.

      • siola pisze:

        A gdzie tu znalezc sprawiedliwosc jak skargi laduja w koszu bo strach przed pokazaniem prawdy gnebi jednakowo dobro i zlo.Kto z kim przystaje takim sie staje,wiec jak tu dobro i zlo skleic.

        • margo0307 pisze:

          „…Kto z kim przystaje takim sie staje,wiec jak tu dobro i zlo skleic.”
          _________________________
          Nie skleićp r z e t r a n s f o r m o w a ć 🙂
          Kiedy naszym narzędziem stanie się miłość, humor, śmiech, radość, śpiew, taniec, wytworzymy silną falę transformacji, która przełamie bariery dualizmu, rozłąki, osamotnienia i zrodzi CUD JEDNOŚCI i POKOJU… 🙂

          • Dawid56 pisze:

            I o to właśnie chodzi, Ta fala zawierająca : miłość, humor, śmiech, radość, śpiew, taniec będzie niczym pole siłowe chroniące Niebieską Planetę przed siłami usiłującymi ja przejąć i przed siłami usiłującymi zniszczyć Ją lu zniszczyć Cywilizację ją zamieszkującą.

    • Dawid56 pisze:

      Margo „zaprzyjaźniamy się ” ze złem każdego dnia chociażby w telewizji czy internecie.Zła jest już tyle na Świecie że powinien już dawno nastąpić odwrót w kierunku Dobra.
      Taoizm uczy – żeby nie walczyć z wrogiem, z którym nie da się wygrać…
      Czyli taoizm uczy aby walczyć z wrogiem z który da się wygrać ?Czy taoizm uczy również aby być pierwszym atakującym,
      Zło można zwyciężyć tylko dobrem.Zła nie da się zwyciężyć większym złem.

      • JESTEM pisze:

        Zło można zwyciężyć tylko dobrem. Zła nie da się zwyciężyć większym złem.

        Dawidzie56, co ty piszesz? Spróbuj może zastanowić się, wejść głębiej w sens tego, co napisałeś, bo według tego, co rozpoznałam… (choć nie muszę mieć racji😉 ) to:

        Zło daje się zwyciężyć większym złem – bo tak zazwyczaj się dzieje. Mniejsze zło zawsze walczy z większym i większe zazwyczaj wygrywa. Czy tak nie jest?
        A
        prawdziwe (a nie fałszywe) dobro nigdy nie walczy ze złem.

        Walka odbywa się tylko pomiędzy jednym złem i drugim. To one zawsze walczą ze sobą. Walka zawsze dotyczy tylko zła walczącego ze złem. Dobro nigdy nie walczy. Dobro walczące ze złem to… wielki przekręt „księcia kłamstwa”🙂
        Jednak…
        czasem jedno zło zakłada tak piękną maskę, że udaje mu się zwieść innych i wmówić (nawet sobie) i innym, że jest dobrem. A my – bywa – w naiwności swojej – czasem wierzymy, że takie pięknie przebrane zło jest „dobrem, które walczy ze złem” (bo nieświadomi jesteśmy tego, że jest to zło udające dobro, a ukryte pod piękną maską).

        Ale może to tylko moja baja…😉❤

        • Ifryt pisze:

          JESTEM dobro nierzadko uwielbia walkę i upajanie się własną siłą lub odwagą😀
          Niestety jak się takie dobro da wciągnąć w zło to cierpi potem.

          • JESTEM pisze:

            Ifryt, a jakie dobro daje się wciągać w walkę?

          • Ifryt pisze:

            Takie które chce walki zaprubować.
            A co Ty myślisz JESTEM że dobro to jakieś ograniczone? Dobro może więcej.

          • JESTEM pisze:

            Przypowieść o piekle i niebie:

            Pewien samuraj przybył do mistrza zen Hakuina i zapytał:

            — Czy jest coś takiego jak piekło i niebo?

            Hakuin zadał pytanie:

            — Kim jesteś?

            Samuraj odparł:

            — Jestem największym samurajem cesarza.

            Hakuin zapytał:

            — Ty jesteś samurajem? Z taką twarzą wyglądasz bardziej na żebraka.

            Wtedy samuraj zezłościł sie i wydobył miecz z pochwy. Stojąc spokojnie przed nim Hakiun powiedział:

            — W ten sposób otwiera sie brama piekła.

            Widząc opanowanie mistrza, samuraj schował miecz do pochwy i pokłonił się. Hakuin wtedy stwierdził:

            — A tak otwiera się brama nieba.
            🙂

          • JESTEM pisze:

            Dawid56:

            „Dobro „walczy” ze złem po prostu Miłością.”

            Dzięki, że słowo „walczy” ująłeś w cudzysłów.
            Można pójść dalej i dostrzec, że dobro nie walczy. Bo ze złem walczy wyłącznie fałszywe dobro. Nie musisz mi wierzyć. Może kiedyś to sprawdzisz sam i wtedy to „zobaczysz”?

            „Właśnie tu jest „pies pogrzebany” żeby znosić obelgi ze stoickim spokojem i nie odpowiadać „walką” na prowokacje wroga..jest jednak jedno ale..”

            Dawidzie56, szczerze: jak się nie umie jeszcze „znosić obelg ze stoickim spokojem [dodałabym że i ze zrozumieniem i miłością] i nie odpowiadać walką”, to zawsze będzie jakieś ale… i teoretyzowanie o dobru i miłości.

            ///nie dziwi mnie piękna historia z morałem o Jezusie Chrystusie, który został ukrzyżowany. Takiego wyboru dokonał. Bo prawdziwe dobro nie walczy ze złem ani nie mści się na tych, którzy są nieświadomi tego, że czynią źle, gdy oskarżają innych bezpodstawnie (na podstawie tego, co sobie roją w umysłach), znęcają się tym samym choćby psychicznie na innych czy nawet zabijają niewinnych. Prawdziwe dobro – jak z przypowieści o ukrzyżowanym Jezusie Chrystusie dla mnie wynika – woli się poddać złu nawet za cenę utraty życia. Bo i tak – jak z przypowieści o ukrzyżowanym Jezusie Chrystusie dla mnie wynika – jesteśmy nieśmiertelni. Tyle wiem. A inni mogą wiedzieć inaczej.///

            Ina:
            „czułam w sobie ogromną miłość, miałam ochotę wykrzyczeć całemu światu, że Bóg jest miłością. Na modlitwie po przez oddech przyjmowałam Boską miłość i przekazywałam tę miłość całemu światu i informację, że Bóg jest miłością.”

            Piękna wizja. Dziękuję, że się nią podzieliłaś. A potem co? To uczucie ogromnej miłości gdzieś znikło…? Dlaczego?

            Siola:
            „Biorac pod uwage ze wieza Babel zostala zniszczona i jezyki poplatane ,wychodzi ze zalezoalo Bogu by zostalismy podzieleni przy okazji glusi i slepi .”

            Temu „Bogu, co jest miłością”? Czy jakiemuś innemu?
            Siolu, widzę, jak to, co myślimy i widzimy może nas boleć. Nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak bardzo.

            Wiem też, że jeśli poczujemy szczerą, prawdziwą (ale nie fałszywą miłość) czyli przyjmiemy w siebie tak zwaną „boską miłość” – „Boga, który jest miłością” – tak niektórzy to COŚ zwą), wtedy kochamy szczerze wszystkich i także wszystko to, o czym myślimy. I wtedy kochamy także wszystkie myśli od wszystkich na nasz temat, wszystko, co ludzie mówią o innych i o nas. To wszystko, ów „Bóg” to Umysł przepełniony Świadomością. TO COŚ to – można powiedzieć: „Bóg, który jest miłością”.

            Nikt nie musi w to wierzyć, co napisałam. Może kiedyś to sprawdzicie sami… Może… Wiem, że inni mogą widzieć i odczuwać TO COŚ całkiem inaczej.

          • Ifryt pisze:

            Faktycznie tak się bramy piekła otwiera, ale nie sztuką bać się piekła, sztuką jest wchodzić do niego i wychodzić wedle uznania😉 Piekło pochłoneło wielu.

        • Dawid56 pisze:

          Dobro „walczy” ze złem po prostu Miłością.Nadstaw drugi policzek jak Ciebie uderzą, prawda?. Dobro zwalcza zło Miłością.Zauważ jeśli Zło ma pokonać Zło to to większe Zło będzie skażone właśnie Złem, wręcz genetycznie.
          Zło tylko można zwalczyć Miłością , zdarza się niestety,że w „tej walce” dziewięć razy zwycięży zło ale za dziesiątym w końcu zatryumfuje.Dobro.Popatrz na nasz Świat on na pewno nie jest do szpiku zły i jest wielu prawych i szlachetnych ludzi którzy nie zwalczają Zła większym Złem

          • Ifryt pisze:

            Nadstawianie drógiego policzka to nie jest walka ze złem, bo działa tylko na tych dobrych, może zrobić się im głupio, wprawić ich w zakłopotanie itp… tacy unikają niegodnych zagrywek, mają swój honor, natomiast dla tych złych to jest woda na ich młyn.

            Jest to pewne działanie na rzecz dobra, to trzeba przyznać, bo może to ograniczyć konflikty między dobrem, gdy się ktoś zapomni w swojej „krucjacie” przeciw złu, może to go przebudzić z takiego amoku, ale nigdy nie wiadomo na kogo się trafi, ci żli mają wyrąbane na takie poświęcenie i zawsze jest to dla nich objaw słabości i przyzwolenie na dalsze działania.

            Niezłą ironią jest historia Jezusa, który mówi do Piotra – kto mieczem wojuje od miecza ginie – a kilka dni pużniej sam ginie na krzyżu😉 Co w tym dobrego? Przecierz miał pełną świadomość z kim ma doczynienia.
            Bo ja w walce której symbolem jest miecz, coś dobrego bym jak najbardziej znalazł.

          • JESTEM pisze:

            Niedaleko Tokio żył wielki samuraj. Kiedy się zestarzał, poświęcił się nauczaniu młodych buddyzmu Zen. Mówiono jednak, że pomimo podeszłego wieku był w stanie pokonać każdego przeciwnika. Pewnego wieczoru odwiedził go młody wojownik zupełnie pozbawiony skrupułów. Był on również znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekał na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzięki wyjątkowej bystrości umysłu oceniał popełnione przez niego błędy i przypuszczał nagły kontratak. Nigdy jeszcze nie przegrał żadnej walki. Wiele słyszał o sławie samuraja i udał się na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia własnej reputacji. Pomimo protestów swoich uczniów stary samuraj przyjął wyzwanie wojownika.

            Kiedy ludzie zgromadzili się na placu, młody człowiek zaczął obrażać starego nauczyciela. Rzucał w niego kamieniami, pluł mu w twarz, obsypywał obelgami jego i jego przodków, nie przebierając w słowach. Przez wiele godzin robił wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzić samuraja z równowagi, ale starzec pozostał niewzruszony. Pod wieczór porywczy wojownik wycofał się, wycieńczony i poniżony. Uczniowie, rozgoryczeni faktem, że ich nauczyciel nie zdołał odpowiedzieć na wyzwiska i prowokacje młokosa, spytali:

            — Jak mogłeś znosić takie upokorzenia? Dlaczego nie podjąłeś ryzyka, nawet gdybyś miał przegrać tę walkę? A ty nawet nie wyciągnąłeś miecza i pokazałeś się nam jako tchórz.

            — Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? — spytał samuraj.

            — Do darczyńcy — opowiedzieli uczniowie.

            — To samo dotyczy zawiści, złości i obelg — rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie.

            ze strony http://wm.ite.pl/buddyzm/stories.html

          • Dawid56 pisze:

            „— To samo dotyczy zawiści, złości i obelg — rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie.”

            Jestem zgadzam się w całej rozciągłości że postawa tego starego nauczyciela jest sposobem na neutralizowanie zła.
            Właśnie tu jest „pies pogrzebany” żeby znosić obelgi ze stoickim spokojem i nie odpowiadać „walką” na prowokacje wroga..jest jednak jedno ale..
            Kiedy jakieś Państwo napadnie dna drugie to trzeba się bronić, w przeciwnym wypadku grozi utrata niepodległości czy niezależności.Podjęcie walki obronnej zawsze daje jakąś nadzieję.Nigdy nie należy uprzedzać ataku nieprzyjaciela i wykonać agresywny krok jako pierwszy.Po drugie można Sprawa się jeszcze bardziej komplikuje, gdy chodzi o wyszkolenie i uzbrojenie armii.Najlepiej jako groźbę mieć np broń atomową.Niestety cobyśmy nie powiedzieli to groźba jej użycia jest gwarancją pokoju na Świecie.

          • margo0307 pisze:

            „…Najlepiej jako groźbę mieć np broń atomową.
            Niestety cobyśmy nie powiedzieli to groźba jej użycia jest gwarancją pokoju na Świecie…”

            _______________________
            Wcale nie byłabym tego taka pewna Dawidzie, bo jak powiedział Ryszard Kapuściński:

            ” Nie ma gorszego połączenia niż broń, głupota i strach.
            Wszystkiego najgorszego można się wówczas spodziewać.”

          • Dawid56 pisze:

            Margo napisałem o „groźbie” w kontekście teorii gier.W teorii gier jest mowa o wymuszeniu pewnego zachowania przez realną groźbę.Jeśli groźba by się zrealizowała, przestała by mieć rolę odwiedzenia od jakiegoś zachowania.

          • JESTEM pisze:

            „Dobro „walczy” ze złem po prostu Miłością.”

            „Jestem zgadzam się w całej rozciągłości że postawa tego starego nauczyciela jest sposobem na neutralizowanie zła.
            Właśnie tu jest „pies pogrzebany” żeby znosić obelgi ze stoickim spokojem i nie odpowiadać „walką” na prowokacje wroga..jest jednak jedno ale..”

            Dawidzie, tu moja odpowiedź, która „wylądowała” w innym miejscu:
            https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51663

          • Ifryt pisze:

            JESTEM dziękuje za bajkę o samuraju, lubię takie klimaty, ale jak zwykle muszę spojrzeć na to po swojemu😉

            Stary mistrz nie osiągnoł żadnego zwycięstwa, a jedynie uniknoł sromotnej klęski dzięki swej błyskotliwości🙂 Nie przegrał, ale to nie znaczy że wygrał, raczej uratował sytuacje.
            Na takiej samej zasadzie jak Juliusz Cezar który wylądował w Afryce, gdy wysiadał na brzegu to upadł, a jego żołnierze uznali to za zły omen, jednak błyskotliwy Juliusz szybko zareagował i powiedział na głos – Afryko biore cię w posiadanie – sugerując swoim żołnierzom że upadł specjalnie aby ucałować ziemię, czym wzbudził entuzjazm i przegonił złe myśli od swych wojsk😉

            Zycięstwem dla mistrza to by było gdyby któryś z jego uczniów ruszył tyłek, i dał nauczkę temu cwaniakowi, ale oni jak te gapie woleli patrzeć jak ich stary mistrz jest obrażany i mieszany z błotem.

            Potem mistrz mógł by pouczyć takiego ucznia – synku, generalnie to unikaj przemocy – ale w głębi duszy był by z niego dumny🙂
            Serce a nie „głowologia”.

          • JESTEM pisze:

            Ifryt:
            „Zycięstwem dla mistrza to by było gdyby któryś z jego uczniów ruszył tyłek, i dał nauczkę temu cwaniakowi, ale oni jak te gapie woleli patrzeć jak ich stary mistrz jest obrażany i mieszany z błotem.|

            Podzieliłeś się swoim widzeniem i postrzeganiem tej sytuacji (z przypowieści o samuraju). Rozumiem. Dziękuję za to podzielenie. Wiem, że każdy z nas postrzega pewne sytuacje w różny sposób, zależny od tego, jakie ma „wibracje” (i wzory myślowe czy przekonania). Nie dziwi mnie też, że ty inaczej postrzegasz tę sytuację niż ja.😉

            Ze mną rezonuje ta część przypowieści, w której ktoś przychodzi do kogoś, kogo można nazwać Przebudzonym i go znieważa, a ten się tym nie przejmuje, nie odpowiada znieważeniem, lecz porównuje te zniewagi, które otrzymał do prezentu.🙂

            „Lustro umożliwia mi zobaczenie tych kawałków siebie, których zobaczenie bez niego jest dla mnie niemożliwe. Więc nie plujmy na lustro – chyba żeby przetrzeć w celu wyraźniejszego widzenia. 😉 Bo TYLKO dzięki obecności innych ludzi (luster), mam szansę zobaczenia tego co we mnie wymaga uzdrowienia. WE MNIE!
            Im szybciej uznam że to MOJE, tym większe mam szanse na wcześniejsze zainicjowanie procesu uzdrawiania. Alternatywą jest wykręcanie się i doskonalenie wymigiwania aż do (chorej starości) i śmierci.

            Nie istotne kogo spotykasz, ani co robi ani co mówi, jedynie istotnym jest:
            Co Tobie to robi – czy i jakie emocje W TOBIE BUDZI.

            Inna powiastka::
            „Budda przechodził przez wioskę. Część ludzi, którzy byli zaciekłymi przeciwnikami jego nauk, była zdenerwowana. Znieważali go, obrażali. Budda w ciszy słuchał i powiedział:
            – Jeśli skończyliście to pozwólcie, że pójdę dalej. Muszę dotrzeć do kolejnej wioski, będą tam na mnie czekać. Jeśli coś jeszcze będzie zaprzątać wasze głowy, to możecie mi to dokończyć, kiedy znów będę tędy przechodził.
            Odpowiedzieli:
            – Znieważaliśmy cię, obraziliśmy. Co ty na to?
            Budda powiedział:
            – Nigdy nie reaguję od razu i tak, jakbyście tego oczekiwali.
            To, co robicie jest waszą sprawą. Nie możecie mnie zmusić, abym cokolwiek zrobił. Możecie mnie znieważać; to wasza sprawa. Ja nie jestem niewolnikiem. Stałem się wolnym człowiekiem. Moje działania wypływają z mojego centrum, a wasze zniewagi mogą dotrzeć jedynie do moich peryferiów, nie do mojego centrum. Moje centrum pozostaje nienaruszone.„

            I są oczywiście tacy, którzy „nieporuszenie” tłumaczą sobie (z perspektywy swoich „wirów wibracyjnych”) obojętnością lub słabością albo jeszcze inaczej.😉 Jednak ponoć „Budda to ktoś, kto obrażany nigdy się nie obraża”, ponieważ

            „Prawda pozostaje ukryta przed tym, kogo wypełniają pożądania i nienawiść……”

            Jesteśmy kształtowani przez nasze myśli. Jesteśmy tym, czym one są. Gdy umysł jest niezmącony, przychodzi szczęście i podąża za nami jak cień……

            Wielkiej skały wiatr nie wzruszy; umysłu mędrca nie wzruszy ani czołobitność, ani obraza…… ”
            Autor: Budda Siakjamuni.

            Takie są moje baje😉❤

  8. Ifryt pisze:

    Bóg nie jest sprawą aż tak prostą jak by chcieli niektóży ludzie.
    Określenie Boga jako stwórcy świata jest dość prymitywne, niewiadomo czy ktoś taki istnieje, a nawet jeśli istnieje to wcale nie musi być Bogiem dla każdego, jest to raczej „pobożne życzenie”.

    Bóg jest o wiele poważniejszą sprawą, to siła najwyższa, żrudło najwyższej woli, a właściwie uosobienie woli jako takiej.
    Życie jest żywiołem Boga, energia ta może być bezosobowa, ale człowiek jest osobą, osobą Boga.
    Oczywiście jeśli to poczuje i wogóle, to nie jest tak że jeśli ja uważam się za Boga to ktoś ma mi oddawać cześć, to raczej w mojej gesti było by udowodnienie innym swojej potencjalnej „Boskości”😉
    Podobnie jak ze stwórcą uznanie mnie za Boga przez innych ludzi jest „pobożnym życzeniem”, jestem więc równy potencjalnemu stwórcy😀 Tak samo jest z innymi ludżmi jak i duchami.

    Ale dosyć tych pierdułek, bo to takie intelektualne pierdu pierdu odemnie, najwyższą siłą jest miłość i to jest pewne. Tylko kierowanie się sercem gwarantuje szczęście całkowite.
    Ja naprzykład nie jestem „ubogi duchem”, mam w nosie co o mnie myśli jakiś potencjalny stwórca, choć bardziej prawdopodobne że jest on wymyślony. Miłość zapewnia łączność z wiecznością, ujawnia nieśmiertelną duszę, co nie znaczy że daje jakieś „supermoce” albo wszechwiedzę😉
    Ja sam lubie się określać jako demon bo jestem opętany przez własne anioły/demony, jestem szaleńcem😀
    W ten sposób odstraszam wiele złych duchów, które wiedzą że niema ze mną żartów, i jeśli ze mną zadrą to na całą wieczność. Jednak będąc miłością nie można też być zbyt małostkowym😛

    BOGIEM pewnie można określić Ducha miłości, który zaprowadza zgodę i takie tam, to zresztą się też rodzi w człowieku, ale to nie takie proste jak wspomniałem na początku.

    • Maria_st pisze:

      Marku może Tu znajdziesz odpowiedz:


      Broń psychotroniczna wszelkiego rodzaju czyni z człowieka pół zwierze, pół warzywo żyjące w duchowym więzieniu niemocy i strachu.

      Dowody zastosowania broni Psychotronicznej: Ataki Psychotroniczne, którym nieświadomie podlegają mieszkańcy Europy, Azji i Stanów Zjednoczonych, są wynikiem umieszczania od ponad 50 lat anten zaprojektowanych w celu utrzymania odpowiedniego stanu psychiczno-emocjalnego dużych skupisk ludzi. Ataki psychotroniczne są częścią tego, co nazywamy dziś „wojną parapsychologiczną ” – jest to , dość świeża technika wojenna, zainicjowana przez Iluminatów w celu kontrolowania nastrojów części populacji. Wiele osób, w tym osoby publiczne zaczęły dostrzegać ten narastający problem i doprowadziły one do opublikowania tych informacji w niezależnych mediach
      ……………………..

      „Główne miasta dotknięte bronią psychotroniczną:

      Rumunia :

      1. Bukareszt
      2. Braszów
      3. Cluj Napoca
      4. Iasi
      5. Galati
      6. Varna
      7. Arad
      8. Timişoara
      9. Craiova
      10. Focsani

      Polska:

      1. Warszawa
      2. Gdańsk
      3. Szczecin
      4. Kraków
      5. Poznań
      6. Łódź
      7. Wrocław
      8. Opole
      9. Rzeszów
      10. Katowice

      Godziny emisji: 00:00, 04:00, 09:00, 12:00, 15:00, 18:00, 21:00. ”

      wiecej TU :
      http://racjapolskiejlewicy.pl/bron-psychotroniczna-wszelkiego-rodzaju-czyni-z-czlowieka-pol-zwierze-pol-warzywo-zyjace-w-duchowym-wiezieniu-niemocy-i-strachu/8466

      • Maria_st pisze:

        Może zaproponuj to tez tym ktorzy morduja, okaleczają dzieci szczepionkami , GMO, chemitralsami.

        Dzieci to nasza PRZYSZŁOŚĆ …

      • JESTEM pisze:

        No tak, każdy ma swoje baje,
        które za prawdę uznaje…😉

        • Maria_st pisze:

          No tak, każdy ma swoje baje,
          które za prawdę uznaje…😉

          powiedz TO tej dziewczynce albo innym dzieciom ……to ich baja

          • JESTEM pisze:

            No tak, każdy ma swoje baje,
            które za prawdę uznaje…😉
            – ten tekst pisałam jako komentarz do tych wiadomości o atakach bronią psychotroniczną. Ale tak się złożyło, że w tym czasie ty dodałaś ten z filmem zalinkowanym.

            „powiedz TO tej dziewczynce albo innym dzieciom ……to ich baja”

            Coś mi to przypomina… czyjeś wcześniejsze wypowiedzi…
            Mario, nie oglądam wszystkiego jak leci, co inni wklejają czy zalinkują. Tylko to, co intuicyjnie czuję, że mam obejrzeć czy przeczytać.

          • Maria_st pisze:

            „– ten tekst pisałam jako komentarz do tych wiadomości o atakach bronią psychotroniczną. Ale tak się złożyło, że w tym czasie ty dodałaś ten z filmem zalinkowanym.”

            Ok, rozumiem.
            Przepraszam

          • Michaela pisze:

            To znaczy Mario,że zgadzasz się z wypowiedzią Jestem , do tego linku ,co dałaś o atakach i do tego z tym kpiarskim uśmieszkiem???

            https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51534
            ________________________
            No tak, każdy ma swoje baje,
            które za prawdę uznaje…😉

            https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51534

          • Michaela pisze:

            To jest ten link do komentu Jestem:
            https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51537
            __________________
            Jestem powiedz to w oczy tym ludziom, tak jak sobie napisałaś :

            „No tak, każdy ma swoje baje,
            które za prawdę uznaje…😉

          • margo0307 pisze:

            ” Jestem powiedz to w oczy …”
            ________________________
            Michaelo, opowiem Tobie taką… niedawno zasłyszaną historyjkę…😉
            Kilka dni temu, do mojego męża przyszedł jego kolega z pracy – Mirek, prosząc o pomoc przy naprawie samochodu…
            Kiedy praca została wykonana, zrobiłam kawę i usiedliśmy sobie we trójkę na tarasie ucinając pogawędkę…
            Poruszyliśmy kilka tematów, aż wreszcie… temat rozmowy zszedł na… czworonogi i podobieństwo ich charakterów do ich właścicieli…
            Mirek zaczął opowiadać na temat swojego mądrego psa wilczura i… głupiego psa, którego właścicielem był Mirka szwagier…😉
            W pewnym momencie Mirek stwierdził, że podziela pogląd jakoby… psy upodabniały się do swoich właścicieli… – nie tylko wyglądem zewnętrznym🙂 i zaczął opowiadać kilka historii…
            Jedna z nich opowiadała, jak pewnego razu, pies szwagra – mały kundelek skoczył z zębami na psa Mirka – wilczura…
            Wilczur złapał kundelka za kark i… odrzucił kilka metrów obok siebie – nie czyniąc mu jakiejś specjalnej krzywdy…
            Jednak, taka nauczka nie poskutkowała i kiedy kundelek podniósł się na swoje 4 łapki… ponownie skoczył do wilczura – zajadle szczekając i chcąc go pogryźć…
            Tym razem jednak… wilczur zareagował ostrzej…, złapał zębami kundelka – zadziorę za kark, potrząsnął nim kilka razy i odrzucił od siebie na dość znaczną odległość…
            Kundelek – zadziora ledwo powłócząc łapkami… oddalił się z podwórka mądrego wilczura… i od tego czasu zaczął wilczura omijać szerokim łukiem…
            Można by powiedzieć… dostał kundelek – zadziora „szkołę Rocha” i nareszcie zrozumiał lekcję… 😛

          • JESTEM pisze:

            „Jestem , do tego linku ,co dałaś o atakach i do tego z tym kpiarskim uśmieszkiem???”

            Michaelo, coś mi się zdaje, że znowu czytałaś albo pisałaś w jakimś pędzie… Czyż nie? Kochana, o jakich atakach ja tutaj link dałam?

            A uśmieszek nie jest kpiarski. Nie wiem, co dla ciebie znaczy tzw. „puszczanie oczka”, ale twoja ocena tej ikonki potwierdza tylko to, że każdy z nas widzi to, co „chce” widzieć.😉 Dla mnie to tzw. uśmiech z przymrużeniem oka.

            „Jestem powiedz to w oczy tym ludziom, tak jak sobie napisałaś :

            „No tak, każdy ma swoje baje,
            które za prawdę uznaje… ;-)”

            Jakim ludziom? Tym, co uważają, że broń psychotroniczna istnieje naprawdę i „czyni z człowieka pół zwierze, pół warzywo żyjące w duchowym więzieniu niemocy i strachu”?

            Wiesz Michaelo, jeśli byłoby nam dane się spotkać i spojrzeć mogłabym w twoje oczy, to nie wiem dlaczego nie miałabym powiedzieć ci tego prosto w oczy? Zwłaszcza, jeśli i ty też uznajesz to za prawdę, że „broń psychotroniczna istnieje i „czyni z człowieka pół zwierze, pół warzywo żyjące w duchowym więzieniu niemocy i strachu”.

            Nawet jeśli w to wierzysz, nie twierdzę, że nie masz racji. Masz, oczywiście. Swoją rację. Zgodną ze swoimi… „wibracjami”.

          • Michaela pisze:

            Margo, komu i czemu ma służyć niby ta historyjka , bo nie kapiszi ???
            Na jakim nauczycielu duchowym wzorowałaś się?
            ___________________
            „Michaelo, opowiem Tobie taką… niedawno zasłyszaną historyjkę… ;)”

            https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51575

          • margo0307 pisze:

            ” Margo, komu i czemu ma służyć niby ta historyjka , bo nie kapiszi ?..”
            __________________________
            Historyjka jak historyjka…, opowiada o kundelku-zadziorku..
            Czasem bywają bajki z morałem…, a czasem… historyjki… 😀
            * * *
            Na jakim nauczycielu duchowym wzorowałaś się?”
            __________________________
            A jak myślisz Michaelo😀

          • Michaela pisze:

            Na jakim nauczycielu duchowym wzorowałaś się?”
            __________________________
            A jak myślisz Michaelo😀
            ************************
            Jestem nawet pewna … na Faunie, na Faunie, na Faunie

            PS.Personifikujesz się z tym kundelkiem ? Bardzo ciekawe i zabawne😀

          • margo0307 pisze:

            „… Na jakim nauczycielu duchowym wzorowałaś się?

            Jestem nawet pewna … na Faunie, na Faunie, na Faunie”

            ____________________________
            No tak, każdy ma swoje baje,
            które za prawdę uznaje
            …😉

      • marek pisze:

        Gdyby człowiek ten którego jestem przedstawicielem , nie siedział w ciele zwierzęcym które wchodzi swymi sensorami w rezonans z psychotroniką ,

        gdyby człowiek ten którego jestem przedstawicielem nie zaistniał w studni grawitacyjnej przeznaczonej w ewolucji dla zwierząt poziom 2,5 D , to nikt nie wymyśliłby psychotroniki bo nie było by na kogo i po co działać .

        Odzwierzęce hybrydy dawniej miały kata i szubienicę , teraz mają psychotronikę .

        TO TO SAMO CO ZAMORDYZM STALINOWSKI I ZAMORDYZM W BIAŁYCH RĘKAWICZKACH DEMOKRACJA – WŁADZA KORPORACJI – dzieciaczki .

        m

        • margo0307 pisze:

          „Gdyby człowiek… dzieciaczki.”
          __________________
          Uświadomił sobie swą twórczą moc – świat stał by się piękny🙂

          A tymczasem człowiek… zamawia sobie z… Katalogu Magazynu Wszechświata…😉 na ten przykład:
          „…ZAMORDYZM STALINOWSKI…
          albo…
          ZAMORDYZM W BIAŁYCH RĘKAWICZKACH itp…

          A Wszechświat – jak to Wszechświat robi, co może, by dać Ci to, na czym się koncentrujesz, szanuje bowiem Twoją wolną wolę w wyborach i zrobi wszystko, aby stworzyć okoliczności zewnętrzne odpowiadające temu, na czym się skupiasz…🙂

          Jeśli się skupiasz na… „zamordyzmie stalinowskim” – proszę bardzo, masz zamordyzm stalinowski…
          Jeśli się skupiasz na… „zamordyzmie w białych rękawiczkach” – proszę uprzejmie, masz zamordyzm w białych rękawiczkach…
          Jeśli się skupiasz na… „świat jest zły” – będziesz doświadczał świata pełnego złości…

          Nie możesz zapominać, że… nic nie dzieje się przez przypadek… dorosły człowieku🙂❤

          • marek pisze:

            Jeśli się skupiasz na… „zamordyzmie stalinowskim” – proszę bardzo, masz zamordyzm stalinowski…
            Jeśli się skupiasz na… „zamordyzmie w białych rękawiczkach” – proszę uprzejmie, masz zamordyzm w białych rękawiczkach…

            a obraz stworzonej całości przez poszczególne jednostki , jest imaginacją , nie było stalinizmu , nie ma dupokracji …. ….nic nie dzieje się przez przypadek …..

            tylko małpy tworzą swój chory świat , ale to nie ma żadnego znaczenia dla jednostek które optymizm uznały za wyznacznik logiki .

            m

          • margo0307 pisze:

            „…obraz stworzonej całości przez poszczególne jednostki , jest imaginacją , nie było stalinizmu , nie ma dupokracji …
            tylko małpy tworzą swój chory świat , ale to nie ma żadnego znaczenia dla jednostek które optymizm uznały za wyznacznik logiki.”

            _________________________________
            Marek, zupełnie nie potrzebnie posiłkujesz się tym kpiąco-sarkastycznym tonem…
            Czasem… dobrze jest zastanowić się nad tym, o czym opowiada coraz większa liczba ludzi – skupionych na odkryciach fizyki, biologii, medycyny czy w końcu… mechaniki kwantowej…, potwierdzających jedynie to, co od dawna wiedzieli np. szamani różnych plemion rozrzuconych po całej planecie…
            Wszyscy oni zgodnie twierdzą, że… widzimy to – w co wierzymy
            I zasada ta działa również w drugą stronę…
            aby zmienić to, co widzimy, czasem… ważne jest – aby zmienić to, w co wierzymy… 🙂

          • siola pisze:

            A moze widzisz to co klamcy chca widziec,jedno co mnie tylko bardzo zastanawia ze duchowa banda chce karzdemu na sile wcisnac swoje. Mam nadzieje ze te sny z Hohbergiem i Prinzen STEINEM mialy cos dobrego znaczyc i Andrzej nie nalezy do klamcow i co mowi prawde znaczy bo inaczej 10 procent pustoglowych z braku laku zacznie znowu swoje zezie.Oby nareszcie do swojego domu daleko od palantow i miec od nich spokoj.

          • margo0307 pisze:

            ” A moze widzisz to co klamcy chca widziec…”
            ___________________________________
            Nie wiem Siola – do kogo konkretnie adresujesz to pytanie, ale jeśli do mnie, to odpowiem, że… każdy z nas widzi, słyszy i rozumie to, co chce widzieć, słyszeć i rozumieć…😀

          • siola pisze:

            Brakuje znowu Moze widzisz to co klamy chca bys widziala.
            Dopuki widzisz to co masz widziec to dobrze ,
            jak poznaja ze juz w ciuciubabke grania koniec ,
            to zaczyna sie zabawa na calego.
            przepraszam zem glodny i bys pozarl.

          • JESTEM pisze:

            Margo0307:
            „Jeśli się skupiasz na… „zamordyzmie stalinowskim” – proszę bardzo, masz zamordyzm stalinowski…
            Jeśli się skupiasz na… „zamordyzmie w białych rękawiczkach” – proszę uprzejmie, masz zamordyzm w białych rękawiczkach…”

            Jeszcze chyba nie ma… ale może mieć… jak nie w tym, to może w następnym życiu? I może w ten sposób właśnie „tworzymy świat”, w jakim się „wcielamy” w następnym życiu? Albo… taki własnie świat nas „przyciągnie”, z którym będziemy rezonować…

            Marek:
            „a obraz stworzonej całości przez poszczególne jednostki , jest imaginacją , nie było stalinizmu , nie ma dupokracji …. ….nic nie dzieje się przez przypadek …..”

            No stalinizm był… Ale czy jest nadal? Może bardziej w twojej głowie jest „wiecznie żywy”?
            W mojej głowie stalinizm był i umarł.
            A co Ty tworzysz jako „poszczególna jednostka” w swojej głowie?

            Tak odczuwam (ale nie muszę mieć racji), że całkiem spokojne jest twoje codzienne życie: nikt zbytnio ci się nie naprzykrza, nikt zbytnio cię nie terroryzuje, nikt nie wsadza cię do więzienia za twoje poglądy ani nie terroryzuje… A jedynie (albo najbardziej) twój umysł i natrętne myśli ci się naprzykrzają, terroryzują cię i do klatki z „małpami” wsadzają… Tak, pewne myśli, którym ty pozwalasz się myśleć w swojej głowie. A mógłbyś to zmienić… jeśli będziesz tego potrzebował, to zmienisz. Ale rób sobie, co tylko chcesz… w swojej głowie.

            „tylko małpy tworzą swój chory świat , ale to nie ma żadnego znaczenia dla jednostek które optymizm uznały za wyznacznik logiki .”

            Nie chodzi tu o uznawanie optymizmu za wyznacznik logiki, lecz o to, by rozwijać swoje możliwości jako istota ludzka, poznawać siebie w tym świecie i ten świat. A że zrozumienie przynosi uwolnienie od cierpienia i coraz więcej radości istnienia, no cóż… Tak bywa. Jednak widać, że dla niektórych tortury, cierpienie i użalanie się nad sobą i narzekanie na świat cały i przyrównywanie ludzi do małp… wciąż jest z jakichś powodów… atrakcyjne. Z powodu rezonowania z tym „poziomem świadomości”, na którym się znajdują oraz uwarunkowaniami, które uznają za „jedyną prawdę”.

            Gdy narzekasz na innych, stwarzasz w swoim umyśle ich fałszywą tożsamość, przypisujesz im różne „łatki” , „etykietki”. Gdy narzekasz na innych i świat ciebie otaczający, to tworzysz w swoim umyśle przekonanie, kim te osoby są. Są małpami, są głupkami, co powinni się powiesić itp. itd… Przekonania… tworzone w twoim umyśle. Do których PRZYWIĄZUJESZ SIĘ jako do jedynej prawdy. Może takie przekonanie nie mieć zbyt wiele wspólnego nawet z bezpośrednio otaczającą cię (wręcz sielankową!) rzeczywistością. Ale ty tego nie możesz dostrzec. Wolisz „patrzeć” dalej, głębiej, w otchłanie kosmosu i się bać… tych otchłani w… twoim „kosmicznym” umyśle. A to, co naprawdę cię otacza oraz to, kim naprawdę inni są, zostaje PRZESŁONIĘTE przez te wszystkie twoje narzekania, myśli, przekonania. I dlatego nie możesz nawet odczuwać wdzięczności za to, co masz. Nie możesz być szczęśliwy. Taka twoja wola?

            Ten narzekający mentalny twór w twojej głowie przesłania, zasłania to, co masz w swojej rzeczywistości, czym mógłbyś się cieszyć. I w taki sposób tracisz to, co mogłoby uczynić cię szczęśliwym, życzliwym człowiekiem. Bo temu czemuś, co „ma-ja” to nie wystarcza. ale mnie to nie przeszkadza, To twoje życie.❤

          • Dawid56 pisze:

            Jeśli się skupiasz na… „zamordyzmie stalinowskim” – proszę bardzo, masz zamordyzm stalinowski…
            Jeśli się skupiasz na… „zamordyzmie w białych rękawiczkach” – proszę uprzejmie, masz zamordyzm w białych rękawiczkach…

            Tak to prawda niestety bo podobne przyciąga podobne.
            Jedynym ratunkiem dla tej Cywilizacji jest powstrzymanie się od modlitw o Sąd Ostateczy i zaprzestanie reżyserowania filmów o tematyce wojennej, katastroficznej i oczywiście horrorów i thrillerów .

  9. marek pisze:

    Mam taką małą prośbę weźcie się wreszcie powieście w swojej głupocie …..

    m

    • JESTEM pisze:


      Marek:
      „Mam taką małą prośbę weźcie się wreszcie powieście w swojej głupocie …..”

      „Dobra rada”…🙂 Zastosuj ją sam. Może pokochasz głupców, pozwólisz im istnieć, bo inaczej złość i nienawiść do nich sprowadzi głupotę na ciebie.😀
      To głupiec…
      http://dobrytarot.pl/download/file.php?id=3573

      A tu wiszący już:

      Wiszę sobie…😉

      „Karta Wisielca oznacza zastój, brak działania. Jest symbolem medytacji i rozmyślań, duchową izolacją od świata i skupieniem się na własnym wnętrzu. Czasem bywa kojarzona z człowiekiem rozmyślającym nad własnymi problemami. Wyraz twarzy postaci na karcie pozwala też interpretować ją jako symbol błogości i zadowolenia z ustabilizowanego życia.”😉

      „jest on pomiędzy dwoma światami zawieszony, pomiędzy światem żywych oraz umarłych… czyli to oznacza, że ciągle ma wybór, może przeżyć, jeżeli tylko wybierze mądrze.” 😀

      • margo0307 pisze:

        „Mam taką małą prośbę weźcie się wreszcie powieście w swojej głupocie …”
        * * *
        …To głupiec…”
        ______________
        Zabawne JESTEM, że… w odpowiedzi na „radę” Marka, przyszły Tobie na myśl… te dwie karty Tarota…🙂

        Nic nie dzieje się przypadkowo…😀

        Karta głupca to otwierająca, pierwsza karta w Tarocie, symbolizuje m.in. człowieka wyruszającego w drogę tak – jak każdy z nas😉
        Nasza droga zaczyna się w… brzuchu Mamy😉
        Jego oczy obserwują to co nowe, jego umysł chłonie nowe informacje, a❤ doświadcza nowych odczuć…
        Głupcem jednak… możemy być nieskończenie wiele razy…, z własnej woli 🙂 kiedy stwierdzamy że np. mamy już czegoś dosyć…, że chcemy inaczej żyć… i podejmujemy kroki prowadzące do zmian…, do poznania czegoś nowego…, nowej drogi.., pojawiają się nowe pomysły i możliwości…, zaczynamy oczekiwać nieoczekiwanego🙂
        Rozpoczynamy nowy cykl, proces kształtowania siebie od nowa, od początku…
        Pojawia się u nas wówczas coś z dziecka i… dobrze jest to coś w sobie zachować, ponieważ podejście dziecka to… niewinność, akceptacja, ufność, radość życia, ciekawość i spontaniczność… ale też ryzyko…, na które dzieci nie zwracają uwagi… 🙂
        Dziecko chętnie poznaje, jest ciekawe, nie obawia się, że zostanie skrzywdzone, czy dozna porażki… Dorosłym jest trudniej…🙂

        Wisielec symbolizuje patrzenie na Rzeczy Istność z… innego punktu widzenia… niż dotychczas…😉
        Po drodze pełnej wrażeń, czuje wewnętrzne znużenie…, postanawia więc… zmienić perspektywę i przyjrzeć się spokojnie temu, co już doświadczył oraz swemu otoczeniu z… „odwrotnego punktu” widzenia…
        Na jego twarzy odzwierciedla się spokój…, cierpliwość…, jest gotowy nawet… do złożenia ofiary z samego siebie…, trwa w bezruchu…, wyczekuje…
        Każdy z nas, na pewnym etapie swego życia… zatrzymuje się i stara się przyglądnąć światu z innej – niż dotychczas perspektywy…🙂
        Na zewnątrz nas niby nic się nie dzieje…, czujemy jakby… totalny bezruch, sprawiający, że życie wydaje się nam jakimś… czasami smutnym snem…
        Jednak we wnętrzu… czujemy poruszenie…, staramy się wówczas z-rozumieć co powoduje w nas to… poruszenie…
        Czasami jest nam smutno i czujemy rozczarowanie… tyle się spodziewaliśmy…, a tymczasem… każdy kolejny dzień wydaje się nam podobny, monotonny…
        To jest właśnie taki… „przystanek życiowy”🙂
        Jest to czas, w którym spokojnie możemy zagłębić się w swoje wnętrze…
        Nasze uczucia Zaczynamy poddawać próbie nasze uczucia, zgłębiać i poznawać nasze dotychczasowe nadzieje, które czasem okazują się być… mrzonkami… 😉
        Niektórzy z nas czują się jakby dostali silny cios…
        Ale… nie rozpaczamy, bo nie chcemy wpaść w negatywne emocje…
        Próbujemy się jakoś ogarnąć… zawsze przecież dawaliśmy sobie radę… 🙂
        Podnosiliśmy się i szliśmy dalej, tym razem jednak mamy wrażenie, że dostaliśmy za dużo… I wpadamy w okres zawieszenia…, podczas którego… nie wiemy co będzie dalej…

        • Maria_st pisze:

          nie znam sie na kartach tarota ale pamietam z pewnego czata ostrzeżenia użytkownika przed karta głupiec…..oczywiscie nie chciał wyjasnic o co chodzi

          • margo0307 pisze:

            „…pamietam z pewnego czata ostrzeżenia użytkownika przed karta głupiec…”
            __________________________
            Maryś, wg. mnie – najlepiej byłoby dla Ciebie gdyś te… ostrzeżenia… z pewnego czata… wywaliła z pamięci…, po prostu…😀
            Wszystko, Absolutnie Wszystko… – karty Tarota także😉 – służy dla naszego rozwoju…
            I od każdego z nas zależy… co oraz w jaki sposób przyjmiemy do siebie i pozwolimy sobie zaakceptować…🙂
            Wszyscy wiemy, że mamy w sobie wewnętrzny kompas – nasze uczucia, które informują nas o tym, czy koncentrujemy się na tym co dobre i prawdziwe dla naszej prawdziwej natury – wówczas czujemy się dobrze, a nawet… fantastycznie 😀
            Czy też… koncentrujemy się na tym co złe i nieprawdziwe dla naszej prawdziwej natury… wówczas czujemy się źle, a nawet… okropnie…😕
            Wszyscy mamy wybór… bo też – wszyscy weszliśmy w ten system zwany Matrix’em, który został stworzony po to, abyśmy kierowali swą uwagę na… negatywne zasady gry jakimi się on kieruje, bo… jest to system kontroli… i ograniczeń…, posiadający jedno hasło:
            Im więcej poczucia zagrożenia i strachu tym lepiej
            Inni ludzie mają być kreowani jako potencjalne zagrożenie dla nas – tak działają programy w praktyce…
            Tak więc wszystko to – co jest negatywne – jest przeciwieństwem naszej prawdziwej harmonijnej natury ale… to tylko iluzje, które albo nas pochłoną, albo spowodują nasze… obudzenie się z tych iluzji…🙂

            http://tamar102.bloog.pl/id,349231266,title,Jak-wylogowac-sie-z-matrixa,index.html?smoybbtticaid=615819

        • JESTEM pisze:

          Margo0307:
          „Zabawne JESTEM, że… w odpowiedzi na „radę” Marka, przyszły Tobie na myśl… te dwie karty Tarota…🙂

          Nic nie dzieje się przypadkowo…😀 „

          Tak jakoś wyszło – Marek mnie zainspirował, a i o twoich zainteresowaniach tarotem sobie przypomniałam. I tak mi się skojarzyło🙂 A teraz widzę, że głupiec to pierwsza karta, a wisielec to dwunasta… hm…

          „nie znam sie na kartach tarota ale pamietam z pewnego czata ostrzeżenia użytkownika przed karta głupiec…..”

          Na kartach tarota się nie znam, co nie przeszkadza mi mądrze😉 poŻARTować sobie z pewnych „małych próśb” Marka.
          Ale po co mielibyśmy bać się głupca? Skoro ponoć wszyscy jesteśmy tu dla ŻARTu – jako ten głupiec rozpoczynający podróż w nowej formie, w nowym (dla niego) świecie, który zaczyna rozpoznawać? 😉 A wisielec to chyba już go sobie tylko kontempluje…😉😀

          • marek pisze:

            A dwoiste objaśnianie misji Jezusa .

            m

          • JESTEM pisze:

            ‚A dwoiste objaśnianie misji Jezusa .”

            Ale o coś pytasz? Bo nie widzę znaku zapytania.😉

            ‚A dwoiste objaśnianie misji Jezusa .”

            Oj, bardzo przydatne. Pewnie po to, żeby głupiec, któremu wydaje się być mędrcem, bo „ma-ja” z powodu wielkiej wiedzy zatrzymanej w jednym palcu😉, miał nad czym „główkować”, zamiast żyć sobie we względnym spokoju, cieszyć się życiem i poznawać świat, do którego przybył. Bo „stamtąd” (kiedy był jeszcze świetlistą kropelką boskiej energii) ten świat wydawał mu się bardzo, ale to bardzo atrakcyjny.

            Wszystkie myśli, idee, koncepcje pochodzą z wielkiego hiper-super-wszechświatowego marketu… UMYSŁU. Każdy (jako ta świetlista kropelka) wybiera to, z czym rezonuje w swoich wibracjach i wariacjach. I bywa, że na tym się „zawiesza”, z czym rezonuje. I jak to się robi nawykiem, to świadomość zostaje ograniczona, a możliwość wibrowania różnymi innymi częstotliwościami jest ograniczona. To, co „ma-ja” stawia opór innym wibracjom. I powstają fałszywe dźwięki i dysonanse…

            Więc jedni mogą uważać, że dźwięk „do” jest najlepszy i najprawdziwszy, a nawet, że był pierwszy. Inni mogą twierdzić, że dźwięki „fa” i „si” są najlepsze i najprawdziwsze. Twierdzą tak, bo wibrują oni zgodnie tylko z tymi dźwiękami, a nie nie mogą się dostroić do innych. (Jeden słucha na okrągło disco polo, a inny Bethowena…😉 ) Tylko z powodu… rezonansu.

            Podobnie z objaśnianiem misji Jezusa…🙂

            A są tacy, co po prostu z nim rezonują – z Jezusem Chrystusem, a właściwiej: z wibracją tzw. świadomości chrystusowej – i już ich nie obchodzi, kto i jak jego „misję” interpretuje. Tacy tylko pomagają innym przekazując wiedzę, jak odpuścić te przekonania, (jedne albo drugie) czyli interpretacje i koncepcje na temat „misji J.Ch., bo ludzie trzymający się takich lub owakich interpretacji „misji” Jezusa Chrystusa nigdy nie dotrą do wibracji… samej esencji czyli tzw. świadomości chrystusowej.

            A z „poziomu” albo „zakresu” tych wibracji nie ma to znaczenia, „jak inni mnie widzą i interpretują… Podobnie Czyste Lustro -ono tylko odbija do nadawców różnych wibracji to, co oni sami do niego wysyłają… póki nie staną się tak, jak on – Czystym Lustrem… 😉 Fajna przypowieść, prawda?🙂

            Wiesz, co nas ogranicza? Nie ograniczają nas „odzwierzęce ciała”, wcale nie to. Tylko to, co „ma-ja”, iluzja czyli… to wszystko, co uznajemy za jedyną prawdę i chcemy innym – gdy inni myślą inaczej – udowadniać, że nie mają racji. I wciskać im swoje. Bo tylko takie coś, co „ma-ja”, ma „rację” albo raczej chce ją mieć za wszelką cenę… z powodu swojego poczucia ważności, wyższości (to jeden biegun) albo ze swojego poczucia małości, niższości (to drugi biegun tego samego). I dlatego wciąż toczona jest walka… a ta największa batalia toczona jest w… naszych głowach.

            „Moje ja” nie ma racji ani nie potrzebuje jej mieć. Wolę być szczęśliwa niż mieć rację.😉 Mało tego, wiem, że ty i każda inna istota ludzka ma swoją rację, z którą kłócić się nie ma sensu, bo to… piękna walka z wiatrakami. Każdy ma swoją rację, ponieważ każdy działa ze swojego poziomu świadomości – mniej lub bardziej ograniczonej przez indywidualne coś, co „ma-ja” i jego przywiązanie do przekonań.

            Ale porozmawiać z innymi cząstkami Jedni, Całości – wymienić się z innymi „swoim” postrzeganiem i rozumieniem tego, co jest.. czemu nie? Może ktoś zostanie zainspirowany albo mnie zainspiruje.😉
            I za wszystkie inspiracje dziękuję.

  10. Ina pisze:

    Odnośnie niektórych wypowiedzi i broni psychotronicznej. Ja od dłuższego czasu czuję jakieś rozbicie i nieład w moim życiu. Trudno mi jest podejmować decyzje. Czuje, że jestem ociężała, jakbym walczyła z goliatem. I myślę, że ta walka odbywa się na wielu poziomach, a czasami sami się do tego przyczyniamy. Rozwój naszej planety – wszechstronny na różnych poziomach, siatki energetyczne, telefoniczne, transport na ziemi, mogą zakłócać pole naszej planety ale i nas samych. Wystarczy, że za moim oknem remontują drogą, drgania wiertarek i wiercenie w ziemi, rozbija naturalne fale. Inny poziom to poziom duchowy – toczy się walka o nas, o nasze dusze, zaniżanie naszego poziomu, rozbijanie myślenia, wprowadzanie kłamstwa, zniewalanie i zatrzymywanie dochodzące do stagnacji i nic nie robienia, bezczynność, niemożność działania i logicznego myślenia. W powietrzu są rożne duchy, „skorpiony” – atakują nasz umysł, psychikę i ducha. Czasami te duchowe stwory maja broń z której strzelają do nas jak z pistoletu, najczęściej między oczy. Doświadczam tego wiele razy. Nawet odczuwam ból.

    • margo0307 pisze:

      ” Ja od dłuższego czasu czuję jakieś rozbicie i nieład w moim życiu.
      Trudno mi jest podejmować decyzje…

      toczy się walka o nas, o nasze dusze, zaniżanie naszego poziomu, rozbijanie myślenia, wprowadzanie kłamstwa, zniewalanie i zatrzymywanie dochodzące do stagnacji i nic nie robienia, bezczynność, niemożność działania i logicznego myślenia…”

      ___________________________________
      Ina, przyjrzyj się spokojnie temu – czemu poświęcasz swą uwagę…, temu co czytasz…, o czym rozmyślasz…, etc… wówczas istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że odkryjesz przyczyny, w efekcie których odczuwasz… „… rozbicie i nieład w swoim życiu…”

      Na czym bowiem skupiasz swoją uwagę – za tym podąża Twoja cenna energia – wzmacniając jednocześnie to – na czym się skupiasz… 🙂
      Taki stan rzeczy, doskonale odzwierciedla Huna, inaczej zwana cudem z Hawajów…🙂
      Nie ma w tym jednak… nic cudownego😉 jest to jedynie głęboka, znajomość naszych umysłowych twórczych możliwości, które obecnie… potwierdza także wiedza z zakresu mechaniki kwantowej udowadniając, że…
      obserwator wpływa na to, co obserwuje

      http://psychotronika.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1031&Itemid=129

      Skupianie więc swojej energii na wszelkiego rodzaju… negatywnych zdarzeniach…, informacjach…, jakimi bombarduje nas wprost internet, tv, radio itp… powoduje w nas przewrażliwienie, histerie, lęki, noszenie urazy, pogrywanie na emocjach, negatywizm, dołki emocjonalne, depresje, brak wiary i nadziei w życiu, stłamszenie… etc…, w rezultacie czego sami – na własne życzenie – zakładamy sobie blokady powodujące dysharmonię w naszych wnętrzach…
      Mając świadomość tych zależności – nie powinno więc nikogo dziwić twierdzenie JESTEM, że…
      „…nie oglądam wszystkiego jak leci, co inni wklejają czy zalinkują.
      Tylko to, co intuicyjnie czuję, że mam obejrzeć czy przeczytać…”
      🙂

      • Ina pisze:

        Margo – nie zgadzam się z tobą, wiem jakie mam doświadczenia, wiem jakie inni mieli czy mają. To wszystko nie jest takie proste jak mówisz, ja piszę o swoich doświadczeniach, ty masz inne. Przed psychotroniką ciężko jest się obronić niewinnym ludziom, którzy nie zdają sobie z tego sprawy.Teoria co innego, a praktyka co innego. Poza tym wchodząc na tę stronę, czuję, ze inni mają podobne problemy, czasami jest tu tak ciężko, że mówię sobie nigdy więcej. Nawet się zastanawiałam czy ten blok jest atakowany, czy ludzie mają problemy. Był ogrom wiedzy, ogrom wiadomości, teraz jest przeciążenie. I jeden wielki znak zapytania, co dalej?
        Nie raz np. przez ekran telewizyjny wchodziły do mojego pokoju różne duchy, widziałam je i nic nie mogłam zrobić. Tak samo jest jeśli chodzi o internet. Nie dalej jak wczoraj z pewnej stacji telewizyjnej, którą słuchałam w internecie skoczył do mnie zły duch, musiałam stoczyć z nim walkę, karząc mu wyjść. Dobrze, że wy tego nie widzicie.

        • margo0307 pisze:

          „… To wszystko nie jest takie proste jak mówisz…
          Przed psychotroniką ciężko jest się obronić niewinnym ludziom, którzy nie zdają sobie z tego sprawy…”

          ___________________
          Myślę Ino, że… właśnie w tych… słowach, znajduje się wskazówka dla nas wszystkich… – zdawać sobie sprawę z…, czyli nieświadome uczynić świadomym..😛
          Bo dopóki nie zdamy sobie sprawy z… nie uczynimy nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Naszym życiem, a My będziemy nazywali to… przeznaczeniem, zrządzeniem Losu, fatum…, czymś, co jest trudne…, etc… i będziemy toczyli z tym czymś nieuświadomionym niekończącą się walkę…

  11. Ina pisze:

    Chciałam się z wami też podzielić takim doświadczeniem: Zobaczyłam atom – jego budowę tak jak pokazują na obrazkach. Wokół jądra atomu poruszały się elektrony. One tańczyły i bawiły się jak dzieci i śpiewały jak małe niewinne dzieci poruszając się w różnych kierunkach.

  12. JESTEM pisze:

    „Czy Bóg to nic innego jak… niezniszczalna i wieczna energia Życia?”

    A nie?😉
    Życie to drganie, wibracje, częstotliwości, dźwięki, formy… i myśli, słowa… i działania… ruch, zmienność…

    A jak to na moment gdzieś, w jakimś miejscu Przestrzeni ustaje, to Życie staje się… Istnieniem w bezruchu… A przestrzeń, w której wibruje niezniszczalna i wieczna energia Życia to Bogini😉 i w niej się „rodzi” i „umiera”, a naprawdę istnieje wiecznie, ale w różnych formach, o różnych częstotliwościach drgań i wibracji… Życie.

    • Ina pisze:

      Dzięki Jestem za przypomnienie, zapomniałam o tym co piszesz. Po napisaniu wam tego postu miałam takie doświadczenie; Przypomniało mi się, jak kiedyś moja koleżanka nuciła coś, bardzo mi się to podobało, zaczęłam to nucić, a potem przypomniałam sobie jak ktoś kazał mi oddychać Bogiem, Boską energią, zaczęłam oddychać i potem miałam takie myśli abym zaczęła śpiewać i zaczęłam śpiewać jak dziecko wydając różne delikatne dźwięki i teraz nawet jak to piszę śpiewam, jest to piękne doświadczenie, nie wiem co śpiewam. Ale jest to podobne do śpiewu w językach po zesłaniu Ducha Świętego. Przeszłam to – tak zwana pięćdziesiątnica. Śpiewałam i mówiłam w różnych językach. Często modliłam się za kogoś w tzw. „językach”. Były osoby, które miały tzw. dar tłumaczenia i mówiły, że ja wielbię Boga. Potem doszedł też taniec, moje ciało poruszało się w rytm muzyki, jak tylko zaczęły się pieśni wielbiące Boga ja zaczynałam tańczyć, często też czyniłam znaki profetyczne. Było to tak wspaniałe przeżycie, że miałam ochotę fruwać, unosić się nad ziemią. Inne doświadczenie, które przeżyłam to coś zwaliło mnie z nóg / w moim mniemaniu Duch Święty/, siedziałam na podłodze ogarnięta ogromną miłością, widziałam jak przez mgłę, zachowywałam się jak dziecko paplając jak dziecko. Z trudem po godzinie wstałam i zataczając się jak pijana pojechałam do domu. Byłam tak przepełniona i ogarnięta miłością, że nie byłam w stanie normalnie mówić, byłam jak we mgle. Natomiast innym razem wiele lat temu, moje początki kontemplacji /myślałam o tym, że Bóg jest miłością – usłyszałam „kosmiczną muzykę” – wiele dźwięków, pełnych harmonii, spokoju, majestatu i wzniosłości – przypominało to elektroniczną muzykę. Trwało to kilka sekund. Nigdy więcej to się nie powtórzyło, natomiast czułam w sobie ogromną miłość, miałam ochotę wykrzyczeć całemu światu, że Bóg jest miłością. Na modlitwie po przez oddech przyjmowałam Boską miłość i przekazywałam tę miłość całemu światu i informację, że Bóg jest miłością.

      • JESTEM pisze:

        Ina:
        ” czułam w sobie ogromną miłość, miałam ochotę wykrzyczeć całemu światu, że Bóg jest miłością. Na modlitwie po przez oddech przyjmowałam Boską miłość i przekazywałam tę miłość całemu światu i informację, że Bóg jest miłością.”

        Piękna wizja. I co się potem stało z odczuwaniem tej ogromnej miłości?

  13. JESTEM pisze:

    ciekawostka – co powstaje z podpalenia dziwnej substancji – proszku hg(scn)2 (nie jest bezpieczna dla zdrowia). Tak ponoć powstają tzw. „węże faraona” :

    Ci, co mieli kiedyś tę wiedzę, mogli nawet w ten sposób straszyć naiwnych ludzi swoją „magiczną mocą”.😉
    „Czary – mary, czary – mary, ukazała się zjawa…
    widzisz ją, więc to prawda najprawdziwsza, żaden sen, to jawa…”😀

    • margo0307 pisze:

      „… co powstaje z podpalenia dziwnej substancji… powstają tzw. „węże faraona” „
      _________________________
      Zaiste – dziwna to substancja, którą… widzę po raz pierwszy…🙂

  14. siola pisze:

    By dac komus 500 na powrot do Itali przy czym samemu sobie 100 euro na sparkasie zrobic
    DLUGU

  15. Ifryt pisze:

    Siola napisał:
    Zlo jest zlem i sprawiedliwosc bedzie tylko wtedy gdy przestaniecie wierzyc w rownowage.
    konie cytatu.

    To wielka chwila, wreszcie w czymś się zgadzam z Siolą😀
    Na szczęscie nie do końca, bo sprawiedliwość to jest wtedy gdy wygrywa silniejszy/mądrzejszy/lepsiejszy.
    Aby więc mieć po swojej stronie sprawiedliwość, dobro powinno się wzmocnić.

    Równowaga to bzdura, im więcej dobra tym lepiej, a im silniejszy i mądrzejszy osobnik tym mocniej rozumie tą prawdę, poto jest siła i mądrość.
    Albo też odwrotnie, dogłębne zrozumienie tej prawdy wzmacnia nas, i rośniemy w siłę.

    • marek pisze:

      Ta planeta robi idiotę z każdego który się na niej rodzi . Być może , źle zdefiniowałem , Ci którzy nią rządzą i inwentarzem , każdego przerobią na intelektualną pasztetówkę .

      Największą pułapką dla ludzkich małp jest dobroć i miłość na którą się łapią by mieć trochę morfiny pod sufitem . Zwierzątka ułożone w ufność w słowo miłość są łatwym łupem do podprowadzenia do rzeźni .

      Człowiek ma rozróżniać wszelkie odcienie uczuć i emocji i trwać po środku w ciszy ” w rozumie ”
      Jak się tego nauczy przejdzie w życie w świadomości .

      Na razie przed sobą i między sobą jedynie się wymądrzamy .

      Nawet do rozumu nam daleko .

      m

      • Ifryt pisze:

        Ja się przechwalam, bo mam owoce, a nie że się tylko wymądrzam, zamiast uganiać się za złem radził bym raczej je niszczyć gdy staje na drodze.

      • Maria_st pisze:

        „Człowiek ma rozróżniać wszelkie odcienie uczuć i emocji i trwać po środku w ciszy ” w rozumie ”

        zgadzam sie z Tobą Marku.

      • margo0307 pisze:

        ” Ta planeta robi idiotę z każdego który się na niej rodzi…
        Ci którzy nią rządzą i inwentarzem , każdego przerobią na intelektualną pasztetówkę…”

        _________________
        A może… jest tak, jak pisze pan Rybicki w swojej książce „Uniwersalne przesłanie Choroby”, że…
        „… receptą na względne zdrowie i odpowiednio długie życie jest godny CEL spój­ny z celem i sensem życia na Ziemi, realizowany pod warunkiem nie nadużywania wolnej woli i respektowania praw uniwersalnych…” ?

        ” Przyznać należy, że zrealizowanie tak sformułowanej recepty jest nie lada wyzwaniem, tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że ten kurs przyśpieszonego nauczania praw uniwersalnych na Ziemi ulega w ostatnich czasach znacznemu przyśpieszeniu i skróceniu.

        Inteligentny Kosmos przychodzi jednak z pomocą – pojawiają się nowe odkrycia, nowe narzędzia, nowe techniki, które ułatwiają gotowym na przejście tego procesu jednostkom ludzkim osiągnięcie optymalnego dostrojenia nie tylko w zakresie pozbycia się (jako już odrobionej lekcji) określonej choroby, ale przyśpieszonego dalszego rozwoju (już w wyższej niejako szkole) w kierunku uniwersalnych jednostek – pełnoprawnych obywateli Uniwersum – choć w ludzkiej postaci.

        Znaczy to, że kreatywnym i względnie zdrowym ludziom techniki dostrajania pomagają osiągnąć przyspieszony rozwój, nie czekając na wymuszanie go przez choroby i starzenie się, a wręcz z odwrotnym skutkiem – lepszego zdrowia, spowolnienia procesu starzenia i wydłużenia życia.

        Nic zresztą dziwnego – inteligentny Kosmos wspiera i wynagradza inteligentne „współdziałanie”!

        Zajmijmy się teraz wyjaśnieniem wcześniejszego stwierdzenia, że ten kurs przyśpieszonego (dodajmy i wymuszonego) nauczania praw uniwersalnych na Ziemi ulega i ulegać będzie w następnych latach – jeszcze większemu przyśpieszeniu i skróceniu. Wynikają z tego, bowiem poważne konsekwencje dla każdej jednostki ludzkiej, która w tych cza­sach przebywa na Ziemi!

        Żeby to zrozumieć – najpierw nieco historii.

        Otóż wspomnieliśmy już, że Ziemia jest aktualnie obszarem kosmicznego eksperymentu – eksperymentu wolnej woli.
        Żeby zaś eksperyment mógł być realizowany obiektywnie winien być przeprowadzany w odpowiednio dobrze izolowanych warunkach.
        To zresztą zasada każdego naukowego eksperymentu!
        Od czego zatem winien być izo­lowany eksperyment wolnej woli na planecie Ziemia? Oczywiście, że od uniwersalnej przestrzeni z jej uniwersalnymi prawami fizycznie wymuszającymi ich respektowanie.
        Żeby, zatem obiektywnie, przeprowadzić eksperyment wolnej woli rozumianej jako dowolność postępowania i wyboru (czyli prawie że niczym nieograniczoną wolność) musiano Ziemię w znaczącym stopniu odizolować od wpływów szybko egzekwującej respektowanie uniwersalnych praw (i ograniczającej dosłownie rozumianą wolną wolę) – przestrzeni.
        Temu zapewne służyły takie struktury jak baldachim wodny wokół Ziemi („spadł” w po­topie), warstwa ozonu i energetyczne pierścienie wokół Ziemi.
        Inaczej – w warunkach nie izolowanej przestrzeni – ludzie szybciej by się wyeliminowali niż doświadczyli życia z dosłownie rozumianą wolną wolą.
        W warunkach zaś izolacji relacje między postępowaniem człowieka niezgodnym z prawami uniwersalnymi a fizycznymi (zdrowot­nymi) konsekwencjami sygnalizującego ten dysonans ciała (rozstrojenie) uległy znacznemu opóźnieniu.
        I to tak znacznemu, że ogół ludzi (w tym i lekarzy i duchownych różnych religii) nawet nie domyśla się głównej przyczyny chorób – duchowego rozstrojenia wobec praw uniwersalnych w warunkach przebywania w strefie wolnej woli oraz bytowania w strukturach biologicznych.

        Żeby jednak wszechobecnemu w naszym życiu i przestrzeni „prawu pary” stało się zadość, istnieć musi jeszcze jedno wyjaśnienie sposobu przeprowadzenia tego eksperymentu wolnej woli.
        W związku z tym rację mogą mieć również i ci badacze, którzy twierdzą, że Ziemia i Układ Słoneczny w swoim bezustannym przemieszczaniu się w Przestrzeni długo znajdowały się w tzw. materialnej półkuli Wszechświata, gdzie „grube” wibracje nie reagują zbyt szybko na subtelne duchowe wibracje, dopuszczając tym samym względnie bezkarne łamanie duchowych praw uniwersalnych.
        Teraz zaś Ziemia i Układ Słoneczny wchodzą w tzw. antymaterialną półkulę Wszechświata, gdzie prawa uniwersalne będą (co już zaczyna być odczuwalne) egzekwowane przez antymaterialne energie bezwzględnie reagujące na wszelkie rozstrojenie i niespójność w stosunku do nich.

        Nietrudno zauważyć, że te dwie koncepcje (w myśl zresztą „prawa pary”) wcale sobie nie przeczą, a wręcz się uzupełniają.

        Jest również wielce prawdopodobne, że te dwie koncepcje – warianty realizowane były równocześnie jako jeden spójny i pewny me­chanizm skutecznie „opóźniający” działanie praw uniwersalnych w tym PRAWA PRZYCZYNY I SKUTKU, a zatem umożliwiający pełne przeprowadzenie eksperymentu wolnej woli na Ziemi.
        Pełne – bo „rozłożone” na wiele ludzkich pokoleń. Jest to zresztą kolejna zasada naukowego eksperymentu. Dlatego również ziemscy naukowcy badając wpływ różnych substancji i zjawisk na żywe obiekty badają ich wpływ nie tylko na rodziców, ale i ich potomstwo.

        Tak skrupulatnie przeprowadzany eksperyment zrodził jednak konsekwencje poważnie rzutujące na problem przesłania choroby.
        A miano­wicie – „winy” naszych przodków (rozumiane jako aktywne przejawy ich rozstrojenia w stosunku do praw uniwersalnych, czyli ich negatywne myśli, uczucia i uczynki) mając swoje powolne, ale konsekwentne „przełożenie” na biogenetyczne mechanizmy ich ciał – przenosiły się na następne pokolenia, które dokładały swoich „win”. Część tych „win”, która zaistniała do momentu poczęcia potomstwa – w znaczeniu ich biologicznych konsekwencji – była (i jest) przenoszona właśnie genetycznie.
        Jednakże dalej ten dziedziczny wpływ zyskał swe przedłużenie i wzmocnienie wskutek procesu wychowawczego, rodzinnych zależności, kontaktów itd. silnie mode­lując duchową osobowość każdego człowieka.

        Niezależnie od genetyki istotnym obszarem dziedziczenia zwłaszcza „ducha rasy, rodu” itp. jest krew. Stąd też termin – krewni.
        Ten dziwny płyn jest wprawdzie coraz lepiej poznawany przez współczesną naukę, ale tylko na poziomie biochemicznym.
        A co z poziomem energoinformacyjnym?
        Otóż krew posiada „pamięć”, jako że jej bazą jest woda – ten najważniejszy nośnik informacji na planecie Ziemia.

        Stąd tak ważne znaczenie dla organizmu człowieka składającego się w 80% z wody ma praca nad jego płynną sferą.
        W chorym organizmie woda jest nośnikiem „chorej” informacji.
        Trzeba ją zatem „przekodować” – inaczej nikt się nie wyleczy…
        Te wszystkie dygresje i rozważania winny nas doprowadzić do smutnej, ale niezbędnej refleksji, a mianowicie – ponosimy konsekwencje postępowania – nie tylko swojego, ale i naszych przodków (którzy przecież są częścią nas).
        Ich „winy” odbijają się na naszym życiu i zdrowiu!
        Powinno nam to również uzmysłowić „nasz udział” w losie naszego potomstwa…

        Tak więc historia ludzkości to jedna wielka i obiektywna odpowiedź na to, czym jest nieznajomość
        i lekceważenie praw uniwersalnych, czym jest niczym nieograniczona wolna wola.
        To bolesna historia, ale widocznie niezbędna dla sprawiedliwego przyszłego funkcjonowania Wszechświata.
        Ta historia to kosmiczna lekcja poglądowa dla ludzi w roli uczniów, ale i zapewne dla jeszcze większej liczby kosmicznych obserwatorów.
        Ta lekcja pokazała i pokazuje nadal, czym jest nieznajomość i nierespektowanie praw uniwersalnych – kosmicznego kodeksu ustalającego zasady współżycia jednostek i społeczeństw obdarzonych wolną wolą.
        Dotyczy to zapewne również społeczeństw po­zaziemskich…”

        http://xorceria.pl/teksty/jacek/uniwersalne_przeslanie_choroby.html#axzz3iCt5WTSF

        • margo0307 pisze:

          cd…
          „…A teraz czas na kilka niezbędnych refleksji…

          Otóż rodzimy się na Ziemi wyposażeni w indywidualne ciała będące w dużym uproszczeniu wypadkową historii rodowej naszych przodków oraz stanu energoinformacyjnego przestrzeni w okresie „konstruowania” organizmu.
          To czyni nasze ciała niepowtarzalnymi, a jednocześnie – ten inteligentny proces konstruowania ciała „wyposaża” nas (chciałoby się powiedzieć: niestety!) w określone skłonności predysponujące do przeżycia niezbędnych doświadczeń przez dysponującego ciałem ludzkiego ducha.

          A że i duch duchowi nierówny – stąd ta niepowtarzalność ludzkich istnień, doświadczeń, dolegliwości i chorób, z którymi borykamy się w procesie ziemskiego życia będącego – nigdy dość przypominać – szkołą właściwego rozumienia wolnej woli w kontekście uniwersalnych praw i prawd.
          Bezcelowe jest zatem i wielce nieobiektywne porównywanie siebie, swoich doświadczeń (w tym również i chorób) z kimkolwiek!
          Każdy jest bowiem niepowtarzalną indywidualnością
          i należy go indywidualnie korygować i dostrajać.
          Aczkolwiek prawdą jest też, że podobieństwa jednostek chorobowych wynikają z pewnego podobieństwa problemów ducho­wych chorujących na nie ludzi.
          Są to, co prawda bardzo „grube” podo­bieństwa, mające jednak czasami praktyczne znaczenie w procesie leczenia – dostrajania.

          Warto też w rozdziale traktującym o przesłaniu choroby (a nawet o szansie, jaką ona niesie) zwrócić uwagę na pewien istotny fakt – a mia­nowicie, że wola i rozum człowieka są – w kontekście praw uniwersalnych – nienaruszalne!

          Tego bowiem bezwzględnie wymaga PRAWO NIEINGERENCJI!

          Znaczy to, że nie możemy pomóc człowiekowi bez jego osobistej woli i zgody, a nawet prośby o pomoc (wyjątek stanowią dzieci, za które do pewnego czasu decydują rodzice)! Choroba to bowiem „wybór” danej jednostki, wybór, do którego się ona świadomie zwykle nie przyznaje, bo nie pojmuje, że to jej podświadomy umysł pozostający w rezonansie z Wyższym Rozumem sprowadza określoną chorobę jako doświadczenie niezbędne w jej rozwoju i drodze ku uniwersalnej dojrzałości.
          Chory powinien zatem ten wybór zaakceptować i określone doświadczenie (chorobę) „przepracować”, starając się również świadomie zrozumieć co ono oznacza i czego ma go nauczyć. Inaczej chorowaniu nie będzie końca.

          Koncentracja zaś na pozbyciu się czy złagodzeniu dolegliwości i objawów to duże nieporozumienie oraz duża strata czasu i zdrowia.
          Chorujemy bowiem na Pra-Zasadę i dopóki jej nie „przepracujemy”, nie dostroimy się do niej – choroba będzie postępować dalej.
          A próba „przechytrzenia” tj. ciągłe tłumienie objawów i reakcji organizmu będących próbą samodostrojenia się – spowoduje, że choroba albo objawi się w innej formie (bardziej dokuczliwej, poważnej i ostrzegającej), albo wręcz w formie eliminującej daną egzystencję jako niespójną z celem jej pobytu na Ziemi (bezcelową).
          Te uniwersalne prawa i zasady określają też rolę lekarza przyszłości (i to już niedalekiej). To wielkie wyzwanie dla lekarskiej społeczności! Czy mu sprosta?!
          To bowiem w dużym stopniu i kapłańska rola.
          Dzięki temu można pomóc chorym zrozumieć i w miarę optymalnie „odrobić” swoje lekcje, a tym samym w miarę łagod­nie przejść przez proces dostrajania, który jest przecież wielopoziomową transformacją biologiczno-duchowego kompleksu jakim jest człowiek. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że zgodnie z kosmicznym PRAWEM PRZYCZYNY I SKUTKU oraz PRAWEM NIEINGERENCJI jak i PRAWEM POKORY nikt i nic nie zastąpi woli chorego i nie wyręczy go w „odrobieniu” swoich niezbędnych lekcji.
          To chory musi podjąć świadomy wysiłek, by zmienić swój stosunek do rzeczy, warunków i bliźnich
          …”

          • margo0307 pisze:

            Przepraszam, na początku… rozlał mi się atrament😉

          • Dawid56 pisze:

            „oraz stanu energoinformacyjnego przestrzeni w okresie „konstruowania” organizmu”

            Ten stan energoinformacyjny przestrzeni w okresie konstruowania organizmu to nic innego tylko kosmogram urodzeniowy.Każdy z nas posiada swoją matrycę urodzeniową..

        • marek pisze:

          Stąd tak ważne znaczenie dla organizmu człowieka składającego się w 80% z wody ma praca nad jego płynną sferą.
          W chorym organizmie woda jest nośnikiem „chorej” informacji.

          http://xorceria.pl/teksty/jacek/uniwersalne_przeslanie_choroby.html#axzz3iCt5WTSF

          https://treborok.wordpress.com/hydra-czesc-1/

          Sesja Zosi Podróż Inkarnacyjna https://www.youtube.com/watch?t=14&v=YG16-FwkXqs

          Trzy różne tematy , czy ktoś złożył ich treść w swej głowie do kupy .

          Woda jako nośnik informacji ale być może w dwóch niezależnych obiegach kwi i limfy .

          Pasożyt kopiujący organizm ludzki w przestrzeniach międzykomórkowych na nośniku którym jest woda limfa .Czyż nie genialna forma pasożytnictwa

          Dialogi Zosi z pasożytującymi na jej inkarnacjach bytami i wartość owych inkarnacji dla niej .
          Czy przez układ limfatyczny nie jesteśmy okradani ,sczytywani z informacji .Dla kogo żyjemy ?

          Co najmniej trzydzieści lat temu miałem sen . Byłem w jakiejś grocie pod ziemią , przy obskurnym biurku siedziała stara niesympatyczna kobieta . Chciałem obok niej przejść , zatrzymała mnie mówiąc , nie możesz dalej iść bo masz w brzuchu robaki .

          O czym jest artykuł hydra ?.

          Optymizm to piękna rzecz , oby stał na nogach z betonu. Ile rzeczy w oparciu o te artykuły można wyjaśnić w zakresie kwarantanny Ziemi i grzechu pierworodnego ludzkości , gdy się bada , a nie dorabia fakty do nadziei ,

          m

          • margo0307 pisze:

            „…Trzy różne tematy , czy ktoś złożył ich treść w swej głowie do kupy…”
            __________________________
            ” Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło…

            William Shakespeare, prócz powyższego cytatu, pozostawił nam jeszcze i takie m.in. słowa:
            „…Cały świat to scena, a ludzie na niej to tylko aktorzy.
            Każdy z nich wchodzi na scenę i znika, a kiedy na niej jest, gra różne role…”

            Marek, ja – całkowicie odmiennie od Ciebie – zrozumiałam zarówno to – o czym mówi pan Rybicki jak i to, o czym mowa jest w sesji hipnotycznej Zosi…

            W sesji hipnotycznej Zosi, po „przegonieniu” bytów, które dotychczas nią sterowały…, Zosia wypowiada m.in. takie zdanie:
            „…stoję i… nie wiem co mam ze sobą zrobić…, nie wiem, że mam uruchomić❤ i miłość…, nie znam tego uczucia…"
            Prowadzący kieruje Zosię na powrót do jej przedurodzeniowych planów na życie, po czym Zosia m.in. stwierdza:
            ” wiem teraz o co chodzi…, zrozumiałam…,co to jest miłość…, co to jest dobroć…, co to są ludzkie uczucia…, czuję teraz… jakbym była jedną wielką miłością…”
            Następnie pada m.in. takie zdanie:
            „… chodzi o z-rozumienie…, w pewnym sensie wszyscy gramy swoje role…
            Życie to teatr, sztuka…, tylko że po sztuce aktorzy piją, jedzą i się cieszą…, a ludzie po sztuce płaczą, bo… nie rozumieją w czym biorą udział…, i z tej sztuki robią… tragedię…, gdy tymczasem… wszystko ma swoje konsekwencje, swoje powiązania…, coś wynika z czegoś… „
            można by rzec:

            „W chorym organizmie woda i krew (od krewni) jest nośnikiem „chorej” informacji…”

            Z mojego doświadczenia i wyciągniętych wniosków wynika, że w momencie kiedy zaprzestajemy jakiejkolwiek walki…, zaprzestajemy obwiniania kogokolwiek za cokolwiek…, co nas spotyka…., za swe i… „cudze” myśli, słowa, uczynki… – przychodzi… z-rozumienie… – zrozumienie, że całe nasze życie utkane jest z wplecionych w nie wzorców zachowania…, myślenia…, działania… tej tzw. („chorej informacji”), którą mamy za zadanie rozpoznać, przepracować i… zneutralizować, rozpuścić…
            Aby jednak odkryć te wzorce, tą „chorą informację” zawartą we własnym wnętrzu… musimy się w nie zagłębić…, i uczciwie – bez oceniania i klasyfikowania – jako „dobre” czy „złe”, bo po prostu są one – jakie są… – przyglądniemy się im i je rozpoznamy – „wyciągniemy je na wierzch”…, wówczas zostają one rozpuszczone i zneutralizowane – samoistnie zanikają… a my stajemy się wolni od ich wpływów…🙂

          • JESTEM pisze:

            Wczoraj miałam „trudny” dzień. Ze sobą, w sobie… Miałam wcześniej zaskakujące mnie spotkanie z całkiem obcą mi osobą, która… poruszyła pewien wątek z mojej osobistej historii, o której – myślałam sobie (ha, ha, ha), że jest całkowicie „oczyszczony”, uwolniony… I pozwoliłam sobie w momencie utraty uważności, żeby wciągnął mnie… taki jeden „wirek” (bardzo subtelne, bardzo inteligentne to było „podane”), że nawet nie zauważyłam, jak w to weszłam – ha, ha, ha).

            No i trochę mnie ten „wirek” osłabił.😉 Alem zobaczyła to, co spowodowało, że dałam się wciągnąć…
            No, to teraz… dziękuję temu „wirkowi”. Jeszcze trochę czuję osłabienie – widzę i doświadczam, jak to może jeszcze osłabiać… I mogę wybrać, co „zasilam”…🙂

            Ta osoba pojawiła się w zasadzie nieświadoma tego, jakiego rodzaju inspiracją dla mnie się stała. Tak to bywa.

            Pozdrawiam wszystkich z❤

  16. Ifryt pisze:

    Nie dajcie się wciągnąć w „ściganie zła”, bo to jest metoda na wycięczenie.
    W ten właśnie sposób zciąga się i zatrzymuje w piekielnych światach dobre istoty.

    • JESTEM pisze:

      Ifryt:
      ‚Nie dajcie się wciągnąć w „ściganie zła”, bo to jest metoda na wycięczenie.
      W ten właśnie sposób zciąga się i zatrzymuje w piekielnych światach dobre istoty.”

      Tę sentencje mądrością mogę nazwać – z perspektywy „mojej przestrzeni wibracyjnej”.😉

      • Ifryt pisze:

        JESTEM napisała:
        z perspektywy „mojej przestrzeni wibracyjnej”.
        konie cytatu:

        Już się tak nie asekuruj JESTEM😛 Ale spoko, wiem o co chodzi🙂

        • JESTEM pisze:

          ;Już się tak nie asekuruj JESTEM😛 Ale spoko, wiem o co chodzi🙂 „

          Chyba pomyliła ci się asekuracja z traktowaniem siebie samej z przymrużeniem oka?😉
          Ale w porządku, przyjmuję,,, z miłością i zrozumieniem 😛 takie postrzeganie przez ciebie tego, co powyżej wyraziłam.❤

    • margo0307 pisze:

      „…Tak to bywa…”
      ________________
      Ano, kochana JESTEM – tak to bywa…🙂
      Może energia wczorajszego dnia dla wielu z nas była… „trudna” i pouczająca ?
      W moim ściennym kalendarzu, wczorajszemu dniu patronowało motto: Siła Prawdy 😛
      Muszę powiedzieć, że nie Ty jedna miałaś wczoraj „trudny” dzień, bo i mnie także wczoraj „przytrafiła” się „trudna” sprawa, o której myślałam…, że to… „pikuś”😉
      A ten „pikuś” spowodował, że… przez następne półtora roku… mam „związane ręce”, choć wcześniej byłam na 100% pewna, że tak się nie stanie…😀
      Ale też, w związku z takim obrotem spraw – ujrzałam swój własny spokój i… wewnętrzne rozbawienie całą sytuacją…🙂
      Gdyby taka sytuacja przytrafiła mi się jakieś trzy…, lub nawet dwa temu…, pewnikiem nieźle bym się wkurzyła i obwiniała system…, ludzi… czy inne moce… sprzysiężone by mi zaszkodzić…😀
      Wczoraj… usiadłam sobie na murku w miejskim parku…, popatrzyłam na drzewa i… zaczęłam się śmiać…😀
      Rozbawił mnie niemal do łez ten… pstryczek w nos, jaki dostałam od Wszechświata…, bo choć o tym wiem, to pozwoliłam sobie zapomnieć, że… w Matrixie nie ma nic pewnego…😀

      • JESTEM pisze:

        „Rozbawił mnie niemal do łez ten… pstryczek w nos, jaki dostałam od Wszechświata…, bo choć o tym wiem, to pozwoliłam sobie zapomnieć, że… w Matrixie nie ma nic pewnego…😀 „
        ❤😀

  17. Ina pisze:

    Widziałam ludzi, którzy celowo i z premedytacją czynili zło, wiele lat mojego życia, tudzież innych przez takich ludzi przepadło, wiele się wycierpiałam, nigdy nie zaakceptuje zła. Jeżeli będziemy akceptować zło pozostanie po nas zgnilizna, a tej planecie niewiele brakuje aby się rozpadła. Ktoś kto akceptuje zło i niesprawiedliwość jest tak samo winien. Kto wstawi się dzisiaj za ludźmi, którzy potrzebują pomocy, za ludźmi których skrzywdzono, kto da im na chleb? Za co ludzie mają żyć jak im się przedłuża pracę a nich ich nie chce przyjąć do pracy bo są za starzy? Albo się wykorzystuje na trzy miesiące /okres próbny/ a potem się zwalnia. Widziałam jak poniżali ludzi w pracy a nikt nie reagował bo bał się, że straci pracę. Wyzysk, wyzysk, wyzysk kosztem morderczej, niewolniczej pracy za marne pieniądze. Dopóki ludzie będą akceptować zło, dopóki zło się będzie tolerować nigdy nie będzie pokoju na tej planecie. Wiele razy wybaczałam a zło pozostało złem i dalej czyni swoje. Kiedyś Bóg powiedział mi, że szatan i jego dzieła przepadną mam nadzieję, że również ci co czynią zło i powodują cierpienie milionów ludzi. I niech mi nikt nie mówi, że są oni tego nieświadomi. A z tego co wiem wszyscy przejdą przez ogień i pozostanie garstka. Ludzie bezwzględni nie mają sumienia.

    • JESTEM pisze:

      „A z tego co wiem wszyscy przejdą przez ogień i pozostanie garstka. Ludzie bezwzględni nie mają sumienia.”

      Wszyscy ludzie na Ziemi przejdą przez ten ogień? A dlaczego pozostanie tylko garstka?

    • trelemorele pisze:

      Witam wszystkich ponownie, witam Inę, której nie kojarzę z poprzedniej tu mojej bytności.
      Kilka dni temu zauważyłam wypowiedź Iny pod art. „Przygotowanie do Końca Świata, który znamy”. i teraz ten tu powyższy wpis równie dramatyczny.

      JESTEM, bardzo mi się podobała twoja odpowiedź na komentarz Sioli.

      Wracając do Iny, myślę, ze ona dramatycznie szuka u was pomocy, wsparcia, rady.
      pozdrowienia
      Toja

  18. marek pisze:

    Zastanawiam się nad naszą ograniczonością w tworzeniu koncepcji o Bogu.

    W KK stary dziadek na tronie
    W biblii jakiś twór któremu cheruby wyją .
    Wśród osób mieniących się iż są czołówką w rozwiązywaniu dylematów kto ? skąd ? dlaczego ?
    wyobrażenia na miarę swej wiedzy o funkcjach istoty ludzkiej .

    Nie wiem z jakiej cywilizacji , czy próbówki tu przybyłem ale wiem że wszelkie dywagacje nad istnością zawiadującą całym wszechświatem są stratą czasu i umniejszaniem owej Istności swoimi infantylnymi wyobrażeniami .

    m

    • Ifryt pisze:

      Mnie też to zastanawia, pużniej napisze swoje przemyślenia.

    • marek pisze:

      Robiąc weryfikację pojęcia Bóg w oparciu o treść ostatnich artykułów przyszło mi do głowy ,że przypuszczalnie nie mamy pojęcia o lewej stronie Boga lecz mam na myśli twórcy wszechrzeczy a nie tego od podrasowania małpoluda.

      Pojęcie dobra , miłości jest może gloryfikowane u tych istot których zaistnienie wzięło początek w rdzeniach wspartych na tych energiach .
      Domniemuję ,że w momencie rozdzielenia NIC na przejawienie / jak zera rozdzielającego minus i plus musiał zostać powołany ” bilans przeciwieństw ” a więc rdzenie wsparte na przeciwieństwie tych wcześniejszych wartości i produkujące energetyczne jednostki nie przejawiające tesknoty do miłości .

      Wciąż uważam że ze swym pojmowaniem jesteśmy jak dzieci .
      Jeżeli są to Jego słowa to czyż Jezus nie przestrzegał musicie być gorący lub chłodni a nie letni .
      Czyż nie mam prawa tego tłumaczyć iż w obszarze zaburzonej ewolucji na Ziemi , pomieszania plusa i minusa poprzez krzyżowanie się biologiczne wymusza na jednostkach świadomości samookreślenie się .
      Podejrzenia w stosunku do systemu imunologicznego w moim umyśle ukazują finezję owej okupacji garnituru ludzkiego , objaśniają mi również przyczyny dualności ludzkiej natury i przyczynę problemów z ukonstytuowaniem się po stronie plusa .

      m

      • margo0307 pisze:

        „…Czyż nie mam prawa tego tłumaczyć iż w obszarze zaburzonej ewolucji na Ziemi , pomieszania plusa i minusa poprzez krzyżowanie się biologiczne wymusza na jednostkach świadomości samookreślenie się…”
        ____________________________________
        Oczywiście, że… masz prawo sobie tłumaczyć tak – jak się Tobie podoba i jak to pojmujesz ale… nie wydaje mi się, abyś posiadał prawo – lub ktokolwiek z nas – narzucania komukolwiek swych własnych przekonań…🙂

        Ja – na ten przykład – nie dostrzegam żadnej… zaburzonej ewolucji na Ziemi.
        Nie postrzegam również Stwórcy Wszechrzeczy jako… Istoty podzielonej na lewą i prawą…
        Wg. mnie – Stwórca… czy inaczej – Źródło – jest
        Całością Istnienia.
        Z tego punktu mojego pojmowania wynika, że… – w tej Całości zawiera się Wszystko Co Jest – prawe i lewe, góra i dół, zimne i ciepłe, światło i cień, etc…

        „Pomieszanie” plusa i minusa nie wynika – wg. mojego rozumienia – z krzyżówek biologicznych, a raczej… z braku rozumienia swej własnej istoty…, z nieznajomości Praw rządzących Wszechświatem…, z błędnej interpretacji przywileju – jakim jest posiadanie Wolnej Woli…, a w końcu… z niechęci przyjęcia odpowiedzialności za samego siebie…😛

        • marek pisze:

          Z tego punktu mojego pojmowania wynika, że… – w tej Całości zawiera się Wszystko Co Jest – prawe i lewe, góra i dół, zimne i ciepłe, światło i cień, etc…

          Czy aby na pewno tak jest , gdy wszechświat jest przejawiony , Twoje twierdzenia Małgosiu są w opozycji do Hinduskich przekazów o powstaniu i cykliczności istnienia fizycznego wszechświata .

          Nie narzucam przekonań , żongluję tym co jest upublicznione i min . stawiam pytanie czy odpowiedzialność za samego siebie musi wyrażać się podług tych parametrów które Ty wyrażasz jako obligujące całość stworzenia .
          Czy życie może istnieć bez plusa i minusa ?

          m

          • margo0307 pisze:

            „…Czy aby na pewno tak jest , gdy wszechświat jest przejawiony , Twoje twierdzenia Małgosiu są w opozycji do Hinduskich przekazów o powstaniu i cykliczności istnienia fizycznego wszechświata…”
            _____________________
            Marku, nie bardzo rozumiem to powyższe twierdzenie, że moje twierdzenia… „…są w opozycji do Hinduskich przekazów o powstaniu i cykliczności istnienia fizycznego wszechświata…” ?

            Możesz to doprecyzować ?

          • margo0307 pisze:

            Nie wiem co się zadziewa ale…
            Nie widać wisów na pasku bocznym…, dopiero jak najadę na czyjś koment – widzę swój…😉

        • siola pisze:

          Margo chcesz zmiany systemu ale akcepujesz dwulicowosc zamykajac oczy
          Rok 1945 Bierut RutKOWSKI WYWLASZCZENIE tzw niemcow.
          Rok 1974 mordowanie bylych wlascicieli i szantarz by w ich imieniu odebrac odszkodowania za utrcone majatki.
          Rok 2007 kradziesz reszty z Bph Banku przez CHmielowa zezowata.
          Teraz jak pod linkiem Jestem do artykulu o pociagu z Wroclawia umiescilem czesc tego artykulu ktura ukazuje dobitnie ze zlodzieje urzywaja tego samego sposobu do okradania ludzi ,wywlaszczyc potem szantarzowac ,zrobic wsrod rodziny z czlowieka zlodzieja i co najgorsze tak sie starac by nie wiedzial czego i za co go teraz niemcy kopia.A sama Chmielowa dalej lazic bedzie z podniesiona glowa jak ta swieta krowa co mleka nie daje i tylko patrzy jak dzieci na ulicach umieraja .
          Dziwne co ze ciagle te same nazwiska ,co ludziom duchowy Mist ludziom beda wciskac.A jak im pokarzesz prawde to Ci powiedza ze u ciebie zle wibracje ale mnie tam wibratora by ich czytajac i sluchajac klamstwa nie rozpoznac.
          Coz co ukradziono po 1974 roku zlodziejom sie konczy wiec i podstawe prawna do nowego zlodziejstwa przygotowac trzeba by wywlaszczyc wlascicieli.
          Ja tam z mojej strony bym od razu zamknal adwokata i to Cale bratctwo na najblisze 1000 lat.
          I tak przyklaskujcie dalej boskiej bandzie ,bo was jeszcze nie okradli.
          Swiat duchowe blondyny by wam naprawialy ,ale w kraju bieda i polamane ploty bo to sie nawet biedny czlowiek boji cos zbudowac bo wie dobrze ze przyjdzie ta duchowa zmora i tak go jakos oczerni i na koniec urzedowo okradnie.Swiat im marzy sie naprawiac a w kraju chamstwo ,dwulicowosc i zgnilizna ,taka sobie mala dwulicowosc z jednej strony mandalowac i z bebnami po slezy skakac a z drugiej dac tylek w watykanie ochrzcic.To tak na wszelki wypadek by od wibracji dobrych glowy nie odpadly .Coz juz wam kiedys mowilem ze ludzi Ci dla zysku zrobia wszystko i nie wazne dla nich ze ktos umarl z powodu ich debilizmu .Istnieja tylko dwie drogi trzeba wybrac jedna bo tej trzeciej dwulicowej to raz juz nie znajdziecie bo to droga slepa.

          ACH PRZEPRASZAM Z GORY BO ZNOWU SIE ROZPEDZIL ;I NAPISAL TO CO NIKT NIE LUBI :bO TO LEPIEJ SZUKAC KOGOS CO NAM POWIE JAK ZACHOWUJAC DWULICOWOSC ISC DROGA DOBRA:
          Coz ja wyjechol z rodzinnego miejsca bo Ociec kozoli,”Alois ty musisz wyjechac bo w tym kraju nigdy sie nic nie zmieni”Coz dobrze wiedzial bo sam ja do kraju wrucil po wojnie z pieniedzmi zarobionymi na bawari w lesie to Terz mu Matula i siostrzyczki zalatwily urlop wypoczynkowy na kopalni i noclegi na pustyni Bialowieskiej a jak po trzech latach wyszedl to juz Konto bylo czyste a siostrzyczki jak hrabiny sie poubieraly by znow w sidla zlapac glupca jakiegos co by okrasc mogly.
          Coz te boskie duchowe damy i bukowe twardoglowe cepy zapomnialy o jednym by kogos straszyc hologramem to trza by mial nieczyste sumienie a takiego to nawet strazenie smiercia Podstawskiej nie pomoze i Swobode swoje grozenie w wlasny tylek niech se schowa.A Chmielowa durna niech Polska nie straszy ,bo to Ona zdradzila jak to dziala Rutkowska BOSKA Mafia.Ale Ona to napewno teraz wielka niemka jak gracja bo toc matula z niemieckim owczarkiem sypiala wiec i Ona je rasowa bedzie podkladala ogien pod azylantow domy choc jest sama tylko niechcianym gosciem na niemieckiej ziemi.
          Ja tam z swojej strony pozostane Slazakiem bo na slasku urodzony i tak mowie wszystkim jak pytaja jakiego pochodzenia.I nie dlatego ze ja z rasu bo jam nie kkk rasista jeno dlatego ze mi wstyd i za jednych i za drugich .
          Kto uwolnil Musoliniego? Polak czy Niemiec.

          • siola pisze:

            POMYLKA Bialowieskiej mialo byc Bledowskiej i na obiad byly solone sledzie oj wspolczuje tym co na pustymi jesc to musieli od Taki maly teroryzm.

            Oj ta Zubrowka.

          • margo0307 pisze:

            ” Margo chcesz zmiany systemu ale akcepujesz dwulicowosc zamykajac oczy…”
            ___________________________
            Siolu i ponownie – poprzez pryzmat własnych interpretacji – oceniasz moje wypowiedzi…😕
            Wskaż mi proszę – miejsce, w którym napisałam, że… „zamykam oczy i akceptuję dwulicowość” ?

          • margo0307 pisze:

            „…I tak przyklaskujcie dalej boskiej bandzie ,bo was jeszcze nie okradli…”
            _____________________________
            Skąd wiesz Siola czy – ktoś…, kiedyś… mnie nie okradł ?
            Na podstawie czego – wysnuwasz wnioski, że przyklaskujemy komuś w czymś ?

            Jako odpowiedź – na te wszystkie „zdarzenia historyczne”, jakie przywołałeś nasuwa mi się parafraza pewnej myśli…😉

            Zaakceptuj fakt, że w Twoim otoczeniu będą różne sytuacje i różni ludzie, ale… to – jaką wibracją Ty będziesz emanować – generować będzie to, co przyciągane będzie do Twojego życia…😛

          • Michaela pisze:

            Pozwolę się wtącić, biorąc przykład z Ciebie Margo i zacytuję Ci świetne słowa Sioli:
            *******************
            „.Wiec nazbieralo sie tego Mistu w glowie tyle ze sumienie juz nie podpowie co zle a co dobre ,wiec zanim zaczniecie sprzatac ludziom w glowach i nowy Mist do glowy wkladac wybrancy bozy to najpierw wyrzucie Mist co sie wam przez wieki nalozyl w waszej chorej glowie.”
            *******************
            Teraz nagle stały się modne „wibracje”.
            Wibracje coraz szybciej wibrują i w niektórych głowach misty powoduja 😦

          • margo0307 pisze:

            „… Teraz nagle stały się modne „wibracje”…”
            __________________________________
            Nie Michaelo, wibracje – ani nie stały się modne, ani też – nie są znane od teraz🙂 bowiem… już na początku XX wieku😛 dokonano odkryć, które całkowicie zmieniły sposób postrzegania świata nie tylko u ludzi dokonujących tych wielkich odkryć ale… także u całej rzeszy innych, którzy w wyniku własnych doświadczeń potwierdzili te odkrycia🙂
            Dziękuję Ci za dedykację🙂 pozwól, że i ja zadedykuję Tobie poniższy cytat:

            „…Były to odkrycia Alberta Einsteina oraz odkrycia w dziedzinie fizyki kwantowej.
            Pokazały one, że fizyczny wszechświat złożony jest z czystej energii, której nie można zniszczyć, można ją jedynie zamienić na inną formę energii czy materii, bez żadnych strat podczas transformacji…
            Energię, z której składa się wszechświat, można zmierzyć metodami naukowymi, przez określenie częstotliwości, z jaką każda cząsteczka energii wibruje.
            Fizyka atomowa odkryła, że energia ta złożona jest z atomów i cząsteczek, poruszających się z niewiarygodną prędkością.
            Zjawiska te uznaje nawet materialistyczna koncepcja świata.
            Materialiści jednak nie mogą sobie poradzić z bardziej subtelnymi formami energii, których istnienia nie można udowodnić za pomocą eksperymentów.
            Koncepcja materialistyczna oddzieliła od reszty stworzenia i zaakceptowała tylko materialną część świata
            .
            Chociaż sfera świadomości i myśli rządzi się takimi samymi prawami fizyki, materialiści nie mają sposobu, aby zbadać te bardziej subtelne rejony.
            Nie da się jednak zaprzeczyć, że każdy człowiek myśli.
            Twierdzimy, iż jakość naszego życia całkowicie zależy od jakości naszych myśli.
            Stwierdzenie to nie będzie miało żadnego znaczenia, jeżeli nie odniesiemy go do własnego doświadczenia i nie zastanowimy się, jaki ma ono związek z naszym osobistym szczęściem…
            Żyjemy we wszechświecie, który składa się z czystej energii. Energia ta otacza nas, jest cały czas dla nas dostępna. Możemy porównać nasze życie do pływania w jeziorze z czystą, krystaliczną wodą.
            Często umieramy z pragnienia, ponieważ jesteśmy przekonani, że woda nie nadaje się do picia. Wystarczy jednak tylko otworzyć usta i napić się. W oceanie życia wystarczy otworzyć swoje serce i czerpać z obfitości, miłości i radości, które nas otaczają. Bardzo istotną cechą tej otaczającej nas niewidzialnej energii jest to, że reaguje ona na nasze myśli i uczucia.
            Nasze intencje i oczekiwania sprawiają, że nasza wewnętrzna energia wypływa na zewnątrz i oddziałuje z innymi układami energii.
            Nazywa się to „zunifikowanym polem”.
            Nasze życie i kosmos to jedna, połączona całość…” 🙂

            https://zenforest.wordpress.com/2009/09/13/fizyka-kwantowa-a-realizacja-marzen-czesc-i/

          • Michaela pisze:

            Margo :

            „Twierdzimy, iż jakość naszego życia całkowicie zależy od jakości naszych myśli.”
            i dalej:
            ” Bardzo istotną cechą tej otaczającej nas niewidzialnej energii jest to, że reaguje ona na nasze myśli i uczucia.
            Nasze intencje i oczekiwania sprawiają, że nasza wewnętrzna energia wypływa na zewnątrz i oddziałuje z innymi układami energii.”
            _______________
            Właśnie jakie miałaś intencje, myśli pisząc do mnie , chociaż Cię nie prosiłam o to , taki sobie dziwny komentarz?
            https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51575
            ________________
            Widzisz Margo miałam po nim identyczne odczucia jak Livia:

            „przeczytalam te dyskusje na mz i po raz kolejny widac ja pewna osoba pod wplywem innej szybko zmienia zdanie.. haslo – baje… a historia o kundelku to taka zawoalowana pogrozka… choc bardzo, bardzo wymowna.. dobrze pokazujac do czego te osoby (mniej lub bardziej swiadomie) zmierzaja:”

            https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/09/01/czym-jest-gang-stalking-zorganizowane-osaczanie/comment-page-1/#comment-46882

            Oj, bardzo brzydkie energie wyemitowłaś, zwracam je więc Tobie i zadaj sobie pytanie dlaczego masz takie Fiksum Dyrdum wobec mojej osoby?

            PS> Ja cytowałam słowa Sioli, a nie dedykowałam Tobie🙂

          • siola pisze:

            Znow nie widzisz tego co wazne,Hoppi dwulicowa droga dobiega konca teraz pozoszaja dwie jedna dobra po gore druga zla latwiejsza bo zgorki ,dwulicowosc jako slepa droga sie konczy teraz pozostaje nam wolna wola wyboru pod gorke z logika i rozumem albo z Gorki z dobrymi wibracjami i starymi duchowymi zlodziejami ale uwaga na mosty oby wam sie pod wibracjami nie rozpadly bo to bedzie cieszki wibracyjny w jamie koniec

            Zaakceptuj fakt, że w Twoim otoczeniu będą różne sytuacje i różni ludzie, ale… to – jaką wibracją Ty będziesz emanować – generować będzie to, co przyciągane będzie do Twojego życia…😛

            Do mojego zycia nie przyciaglo napewno moje zachowanie tego co sie stalo.Raczej zazdrosc i strach choc do dzis nie pojmuje naprawde dlaczego.Moze dlatego ze przekupic zastraszyc sie nie dam a moze cos czego jeszcze nie pojalem .Moze musze zaczac zadac sprawiedliwosci a nie prosic jak do teraz a moze mam ja role Drosta wtedy byla by ta cala sprawa bardziej prosta.
            Margo bardzo nie lubie jak ktos stale probuje mi wmuwic ze co sie stalo z mojej winy,czy jam Bogiem ze mam opowiadac za czyny tych co na ustach Maja wiecznie Boga.Widac u u boga glowa bukowa i widac dziala jak atari ,zanim zalapie wyszly swinstwa na wierzch.
            I rajtuja zmory na koniach dla zabawy juz tym ich polonezem nie jednego tarpana zajechaly dla boskiej slepoty chwaly.JESZCZE RAZ Hoppi dualizm sie konczy drodi sie rozchodza ,karzdy z was ma wybor ,wolna wole pojdzie wolny bez klamstwa pod gore czy z klamstwem na garbie w dol sie potoczy to ta droga dla tych z panem bogiem a nie z czysta karta.

          • margo0307 pisze:

            „…„przeczytalam te dyskusje na mz i po raz kolejny widac ja pewna osoba pod wplywem innej szybko zmienia zdanie.. haslo – baje… a historia o kundelku to taka zawoalowana pogrozka… choc bardzo, bardzo wymowna.. dobrze pokazujac do czego te osoby (mniej lub bardziej swiadomie) zmierzaja…”
            _____________________________
            Michaelo, jest kilka, a nawet więcej niż kilka – wg. mnie – wartych uwagi, mądrych przysłów:
            „Z jakim przystajesz, takim się stajesz”
            Inne mądre przysłowie powiada:
            „Podobne przyciąga podobne
            Jeszcze inne…
            „Czym promieniujesz, tym się nasączasz” etc…
            * * *
            „…jakie miałaś intencje, myśli pisząc do mnie , chociaż Cię nie prosiłam o to , taki sobie dziwny komentarz… (historia o kundelku – zadziorku)…
            bardzo brzydkie energie wyemitowłaś… „

            ______________________________
            W tych powyższych twierdzeniach – wg. mnie – znajduje potwierdzenie inna, mądra myśl:
            Każdy widzi, rozumie i odczuwa to – co chce i to co, współgra – rezonuje… z jego wnętrzem…
            Ty wraz z Livią… dopatrzyłyście się… akurat bardzo brzydkich energii, podczas gdy opowiedziana przeze mnie historia z kundelkiem – zadziorkiem😉 przypomniała mi się ze względu… na Twoją wypowiedź skierowaną do JESTEM:
            „…powiedz to tym ludziom w oczy…”

            Cierpienie ludzi, będzie miało miejsce dopóty, dopóki oni sami nie odkryją i nie wyrzucą ze swego wnętrza swych własnych… utrwalonych, błędnych wzorców postrzegania świata… i innych ludzi…😕

          • margo0307 pisze:

            „… Margo bardzo nie lubie jak ktos stale probuje mi wmówic ze coś sie stalo z mojej winy…”
            ________
            Niestety… muszę się Z Tobą zgodzić Siola…😕
            Zresztą…, rzadko kto z nas – ma ochotę zaglądnąć we własne wnętrze i tam poszukać „winy” za to – co go spotyka…
            Łatwiej jest zwalić winę na „zły los”, na innych ludzi, na… demony czy inne zmory

          • Michaela pisze:

            MARGO, TY SOBIE KPINY JAKIESZ URZĄDZASZ !
            Nie widzę z tym moim pytaniem a Twoją historią żadnego logicznego związku, natomiast jak najbardziej zawiera ona pogróżki …i skrywaną niechęć ,czy nawet nienawiść w stosunku do mnie, poniżanie również. Jak to jest Margo z Tobą?
            ************************************
            „opowiedziana przeze mnie historia z kundelkiem – zadziorkiem😉 przypomniała mi się ze względu… na Twoją wypowiedź skierowaną do JESTEM:
            „…powiedz to tym ludziom w oczy…”
            _________________________
            Z Livią się dogaduję w pewnych sprawach i odczuwamy podobnie, a w innych mamy odmienne zdanie , czy odczuwanie. To wydaje mi się normalne.

            Czy możesz powiedzieć,że Jezus przebywając z celnikami , stał się celnikiem?
            Lub dyskutując z faryzeuszami stał się jednym z nich?

          • margo0307 pisze:

            ” MARGO, TY SOBIE KPINY JAKIESZ URZĄDZASZ !…
            Czy możesz powiedzieć…”

            ____________________
            Już… nic nie mam Tobie Michaelo do powiedzenia i… dziękuję za rozmowę🙂

          • Michaela pisze:

            PS>. Jeszce chciałam wyjaśnić ,ze podając przykłady z Jezusem( bo takie przyszły mi na myśl) chciałam wyjaśnić Margo,że Livia pisując ze mną nie staje się mną i na odwrót ja Livią. Ocenianie nie wchodzi tu absolutnie w rachubę ,co było sugerowane w tych przysłowiach 🙂

          • JESTEM pisze:

            Margo0307:
            „Kto z kim przestaje, takim się staje”.

            Czasami tak się zdarza.😉

            Michaela:
            „Czy możesz powiedzieć,że Jezus przebywając z celnikami , stał się celnikiem?
            Lub dyskutując z faryzeuszami stał się jednym z nich?”

            Nie stał się nimi, ale doskonale ich rozumiał i wiedział, że „są nieświadomi tego, co czynią”. A ci inni, którzy z nim przebywali, jego uczniowie? Stali się nim? Nie całkiem. A przecież mieli taką możliwość.🙂

            „Wielkiej skały wiatr nie wzruszy; umysłu mędrca nie wzruszy ani czołobitność, ani obraza…… ” Autor (ponoć, bo podaję za innymi😉 ): Budda Siakjamuni.

            Takie są moje baje🙂❤

  19. siola pisze:

    Biorac pod uwage ze wieza Babel zostala zniszczona i jezyki poplatane ,wychodzi ze zalezoalo Bogu by zostalismy podzieleni przy okazji glusi i slepi .Jesli temperaliusza znalezli cos co moza bylo odczytac za kikanascie stuleci musialo byc to cos co w owym czasie sie ludziom czytac nie moglo udac bo nie bylo do czytania tego podstaw.Wieza Babel -Radio -pismo wezelkowe -spiew ptaka i 100010001010100001.Ok to juz mamy komputer ale przecierz to nie czlowiek.Pytanie dlaczego karzdy System uwaza prostych ludzi za glupcow ,nawet komunizm kazal sie wam nazywac proletami co z niemieckiego na polski chamski glupi debil wyrzutek spoleczny.Kon trojanski -w komputerze szpieg ale u czlowieka biorac piete za usb trza dzgnac dzida albo widelkami by miec dostep do waszego prywatnego systemu,potem tylko tak sterowac by jeden Kopal drugiego a przy okazji udawac swietoszka chodz dzialac jak trojan.Tak naprawde wszyscy jestesmy prawie tego samego zdania ze nie mozna nikogo zabijac w imie jakiegos Boga.Nic nie usprawiedliwia zabijanie drugiego czlowieka .No dam wyjatek ze znalazles sie w sytuacji bez wyjscia i musisz ugryzc ale uwazajac by od razu nie zabic.Biorac teraz pod uwage ze nazwy dawnej roznie pisano to kiedys rownie dobrze bog mugl byc buk napisany.Pomysl jeden teraz ze angielski w komputerze urzywany to przychodzi ci odpowiedz czym jest buk w systemie.Buk co za pomoca swych trojanow zadzi w swym systemie uwazajac was za wyrzutkow i glupcow kturym pod nos mozna nazwy w koputerze podac i sie nie kapna ze chory System z nimi gra w palanta.
    Czas zmiany widac nadchodzi i cos w systemie juz szwankuje jeden drugiemu klamstwo przypisuje ,rozpoczela sie trojanska gonitwa by zamiast systemowych znalez kozla ofiarnego kturego by mozna bylo podac przodkom jako zdrajce w ofierze.Coz moze ja sie myle ale jakos dziwnie chodzi mi po glowie ze Przodkowie juz to co mieli wiedziec ,gdzie buk siedzi to juz napewno wedza.Bo istnieje rola obserwatora co go nikt nie zna a on tylko patrzy i nic nie mowi by dowodow na zdrade nie zgubic.
    Dawidzie nie bedzie na swiecie wiecej broni jak buk z systemu zostanie usuniety i pomoze mu plakanie ze ON swiety.W miedzy czasie niech se jeszcze trojany pofigluja ,koziolka szukajac .Ale coz koziolka cieszko znalez bo matolek wciarz wedruje dobrej drogi do domu poszukuje.Wiec nie ma co sie ludzie martwic wruci matolek kiedy bedzie trzeba do swego pacanowa puki co dajcie mu jeszcze troche po swiecie wedrowac,prowdy w swiecie szukac i bez wojny systemu drogi do swego spokojnego domu szukac.Boc my wszyscy bracmi na tej ziemi ,wiec nie dajmy sie zwodzic trojanom co z nas ofiary w swym systemie wiecznie robia.
    Czas na zmiany ale gruntowne ,bo nie moze byc by zadzil nami program co jest sam bledem systemu.
    Nie logiczne mi ktos powie bug i komputer w jednej osobie ,przecierz w jakims stopniu wszyscy jestesmy w pewnym stopniu programem co rzyjac sie ciagle rozwija i uczy.Wiec se chory program wymyslil ze jak pamiec wam wymazywac bedzie i cudy w glowe wgrawal bedzie do tego majac bande trojan co podpuszczac i szczuc jednych na drugich beda to chory System nie upadnie.

    • margo0307 pisze:

      „…Czas na zmiany ale gruntowne ,bo nie moze byc by rzadzil nami program co jest sam bledem systemu…
      przecież w jakims stopniu wszyscy jestesmy… programem co żyjac sie ciagle rozwija i uczy…
      Boc my wszyscy bracmi na tej ziemi
      …”
      __________________________
      Siolu, kiedyś… napisałam:

      Rok 2012 zakończył pewien etap na Ziemi…
      Jest nim zamknięcie pewnego etapu manipulacji… i stopniowy rozpad struktur kontroli człowieka takich jak religie, autorytety…, instytucje…
      Będzie to oznaczało… powiększenie się w sposób nie wyobrażalny dla współczesnego człowieka możliwości wolnego wyboru…🙂
      Dla nieprzygotowanych jednostek – będzie to równoznaczne z
      „końcem świata”, bo religia i instytucje państwa czy też okrzyknięte autorytetem jednostki – oznaczały i oznaczają dla nich – gwarancję prawa, porządku i moralności…
      Ludzi – posiadających własną pulę wniosków – proces ten zmusi do świadomych wyborów i przejawienia swojej wewnętrznej wiedzy, pewności i intuicji… 🙂

      Powoli ale… konsekwentnie obserwujemy załamywanie się systemów kontroli…
      Ludzkie Masy noszące w sobie pierwiastek wolnej woli – podłączone mentalnie pod egregory ideologii i religii… będą walczyć między sobą… – co obecnie wszyscy obserwujemy na całej niemal Ziemi…, tyle że…
      Ludzie walczący z systemami kontroli – nie zdają sobie sprawy, że rozliczenie tych systemów to… nie stawianie znowu kolejnych szubienic…, bo kontrolę i strach może zastąpić jedynie… samokontrola i świadomość🙂
      Zniesienie systemów kontroli – takich jak m.in. religii i władzy – nie spowoduje, że wszyscy nagle staną się świadomi… Nadal będą kierować się tym samym egoizmem potęgowanym przez strach i agresję w walce o swój byt…, ponieważ nie chcą zacząć samodzielnie myśleć…i wziąć odpowiedzialność za siebie…, chcą nadal postępować mechanicznie tak – jak dotychczas…, tyle że… takie postępowanie za kilka…, kilkanaście lat… straci wszelką rację bytu…

      Nie można jednak tego, co się wydarzyło na Ziemi i nadal się jeszcze zadziewa… osądzać w kategoriach osobowego „dobra” lub „zła”…
      Bóg.., Źródło…, Stwórca – czy jak Go pojmuje i tłumaczy sobie każdy z nas – nie ingeruje w bieg wydarzeń, nie tworzy wyjątków, ani cudów…
      Bo wszystko co istnieje – służy rozwojowi, nauce i wzrastaniu naszej Ludzkiej Myśli… „…co żyjac sie ciagle rozwija i uczy… Boc my wszyscy bracmi na tej ziemi…” … 🙂

  20. Ifryt pisze:

    JESTEM napisała:
    https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51709

    JESTEM dziękuje Ci za ten wpis, jest on na tyle ciekawy że odpisze odzielnie, bo daje mi to okazje do podzielenia się czymś, czym podzielić się mam ochotę od dłurzszego czasu, ale jakoś okazji nie ma.
    Chodzi mi o refleksje na temat Buddyzmu(oraz Buddy) i Boga.

    Budda moim zdaniem dobrze gada do mieszkańców tej wioski którą mija i kturzy go przezywają, tyle że jemu wcale nie chodzi o „nadstawienie policzka”, tylko o złamanie schematu.
    Budda pokazuje że ma w nosie schematy, że nie jest niewolnikiem jakiś konwenansów, natomiast gdyby załorzyć że tak ma być a nie inaczej jak mówi Budda, to też był by schemat, który każdy może złamać jeśli tylko chce.

    Niema żadnego naturalnego prawa które nakazywało by brać sobie do serca czyjeś obelgi, niema też w naturze nic co by tego zabraniało, to tylko sygnał że się kogoś nieakceptuje, a taki Budda pokazuje im w ten sposób że ma ich w nosie, że nie znajduje się w ich mocy. Odnośnie komplementów mamy bardzo podobną sytuację, tyle że one nie uchodzą za coś negatywnego.

    Nasuwa się zatem pytanie czym kieruje się Budda jeśli umysł jest dla niego tylko zabawką? Bo właśnie do tego się sprowadzają jego nauki😉
    To niema wiele wspólnego z relatywizmem, to jest wyrwanie się spod władzy niechcianych programów, tylko znowu należało by zadać pytanie kto zatem decyduje o podobaniu się lub niepodobaniu takich programów?
    To jest wręcz przeciwieństwo relatywizmu, bo ktoś przecierz bezwzględnie decyduje co jest dobre a co złe, inaczej taki Budda by się rozpadł psychicznie.❤🙂

    • JESTEM pisze:

      Ifryt:
      „Budda moim zdaniem dobrze gada do mieszkańców tej wioski którą mija i kturzy go przezywają, tyle że jemu wcale nie chodzi o „nadstawienie policzka”, tylko o złamanie schematu.”

      Ciepło, ciepło…😉
      Dziękuję za inspirację.
      Oczywiście, nie „uważam”, by nadstawianie drugiego policzka miało większy sens niż nieodpowiadanie na zaczepki ego czyli tego, co ma-ja (czasem nazywam to, co ma-ja „Księciem Kłamstwa”😉 , ale to taka umowna nazwa). Chodzi o to, że Budda nie odpowiada na zaczepki ludzi w taki sposób, jakby to ich ego sobie życzyło. Bo gdy odpowiadamy na zaczepki innych w taki sposób, jak sobie tego życzy „Książe Kłamstwa”, wtedy dajemy mu „satysfakcję” i zasilamy go swoją energią.

      Patrz przypowieść o tym, co go pycha poniosła i chciał zwyciężyć mądrego starca próbując go najpierw osłabić poprzez atakowanie obelgami. Gdyby któryś z jego uczniów odpowiedział na te obelgi rzucane pod adresem ich nauczyciela, świadczyłoby to o tym, że nie zrozumieli oni nauk swojego nauczyciela. Odpowiedzieliby wówczas na zaczepki owego pyszałkowatego „wojownika” w taki sposób, jaki jego ego by sobie życzyło. W ten sposób tylko straciliby swoją energię na zasilanie „Księcia Kłamstwa” działając w pomieszaniu. Wtedy to ich myśli i wywołane tymi myślami emocje zapanowałyby nad nimi, bo oni nie potrafiliby zapanować nad swoimi umysłami…

      „Budda pokazuje że ma w nosie schematy, że nie jest niewolnikiem jakiś konwenansów, natomiast gdyby załorzyć że tak ma być a nie inaczej jak mówi Budda, to też był by schemat, który każdy może złamać jeśli tylko chce.”

      Nie tylko pokazuje, że nie jest niewolnikiem jakichś konwenansów, ale także nie jest niewolnikiem „Księcia Kłamstwa” – ludzkich ego czyli tego, co „ma-ja”, takie „ja”, które pożąda udowadniania innym swojej racji lub swojej siły za wszelką cenę. To, co „ma-ja” próbuje zawsze stosować różnego rodzaju sztuczki i narzędzia, by innych np. prowokować, obrażać, oskarżać albo uwodzić, komplementować itp..

      „(…) natomiast gdyby załorzyć że tak ma być a nie inaczej jak mówi Budda, to też był by schemat, który każdy może złamać jeśli tylko chce.”

      Jeśli ktoś myśli, że to, co przekazywał Budda w swoich naukach jest schematem, to znaczy, że nie rozumie jego nauk. Budda nikogo do niczego nie namawiał, nie narzucał. To, co „odkrył”😉 jest mądrością, której nikt w żaden sposób już nie mógł podważyć. Budda nie bał się nikogo ani niczego. Ale też nikogo niczym nie straszył. Straszenie to „funkcja” ego – tego, co „ma-ja” inaczej niektórzy buddyści zwą to coś np. „splamionym umysłem”. Ale dla mnie to określenie jest… „taka sobie”.😉 Inni nazywają to nieoświeconym życiem. A jeszcze inni nieprzebudzonym istnieniem…

      „Nie ma żadnego naturalnego prawa które nakazywało by brać sobie do serca czyjeś obelgi, niema też w naturze nic co by tego zabraniało, to tylko sygnał że się kogoś nieakceptuje,”

      No tak.

      ” a taki Budda pokazuje im w ten sposób że ma ich w nosie, że nie znajduje się w ich mocy. Odnośnie komplementów mamy bardzo podobną sytuację, tyle że one nie uchodzą za coś negatywnego.”

      Za taką wypowiedź pewnie od nauczyciela zen dostałbyś kijem.😉 Ponieważ taki Budda nie „pokazuje”, że „ma ich w nosie”, ale swoim zachowaniem swoim przykładem, (nie odpowiadaniem na obelgi) pokazuje im, że obelgi czystego umysłu (Uniwersalnego Umysłu) nie mogą zmącić:

      „…umysłu mędrca nie wzruszy ani czołobitność, ani obraza…… ”
      Kto zechce, kto gotowy, to zrozumie, a kto nie, ten nie pojmie tej „lekcji” Buddy. I on to także wie. I wolny od tego także jest.

      „Odnośnie komplementów mamy bardzo podobną sytuację, tyle że one nie uchodzą za coś negatywnego.”

      Według kogo „komplementy nie uchodzą za coś negatywnego”?😉
      – Pewnie, że nie są „negatywne” tak samo jak obelgi nie są. Ale o tym za chwilę😀

      Komplementy to element uwodzenia – to jedno z wielu narzędzi „Księcia Kłamstwa”, tego, co „zarządza” naszymi ego. Ludzie lubią komplementy, bo wynikają one z pożądania bycia zauważonym, docenionym. Wynikają z pragnienia dowartościowania tej części (ego), która zawsze jest głodna i pożądająca akceptacji i zachwytów innych (domena strefy „splamionego umysłu”,).
      a
      „Prawda pozostaje ukryta przed tym, kogo wypełniają pożądania i nienawiść……”
      i
      „Wielkiej skały wiatr nie wzruszy; umysłu mędrca nie wzruszy ani czołobitność, ani obraza…… ”

      Dla Buddy komplementy czy czyjakolwiek czołobitność ma takie samo „znaczenie” jak i czyjeś obelgi.

      „Nasuwa się zatem pytanie czym kieruje się Budda jeśli umysł jest dla niego tylko zabawką? Bo właśnie do tego się sprowadzają jego nauki😉 „

      Raczej do tego sprowadza się twoje zrozumienie jego nauki.😉
      A skąd wiesz, że według Buddy umysł jest tylko zabawką? (Znów byś dostał kijem od nauczyciela zen🙂 ). Najpierw stań się bardziej uważnym obserwatorem myśli, które w twoim umyśle się pojawiają, a wtedy może zaczniesz odkrywać niepojęte wcześniej zjawiska i naturę swojego umysłu.🙂

      „Cudowne, doprawdy, jest opanowanie umysłu, tak trudnego do opanowania, zawsze żywotnego i chwytającego to co pożąda. Poskromiony umysł przynosi szczęście.”

      Gdy umysł ludzki „łączy się” z częścią Uniwersalnego Umysłu (a jest to możliwe), wtedy ludzki Umysł inaczej pojmuje i rozumie niż „różnicujący umysł, który nie jest świadom tego, iż przez swe różnicowanie i przywiązania warunkuje on całe ciało budując świat przedstawień z aktywności swej wyobraźni.”

      Ludzie nie powinni dawać się zwieść myśli, że splamiony umysł jest ich własnym, prawdziwym umysłem.” Inaczej: Ludzie mogą odkryć, że „Książe Kłamstwa” nimi próbuje rządzić, ale on reprezentuje tylko część ludzkiego Umysłu – tę od różnicowania i skłócania ze sobą różniących się od siebie, a przeto oddzielnych ego („ma-ja”).

      Nieoświecone życie ma źródło w umyśle, który zagubił się w świecie swych złudzeń. Gdy poznajemy, że świat złudzeń nie istnieje poza umysłem, zdezorientowany umysł odzyskuje jasność, a ponieważ przestajemy wówczas stwarzać nieprawdziwe otoczenie, osiągamy Oświecenie.

      „To jest wręcz przeciwieństwo relatywizmu, bo ktoś przecierz bezwzględnie decyduje co jest dobre a co złe, inaczej taki Budda by się rozpadł psychicznie.❤ "

      Ciepło, ciepło…😉 Ten „nierelatywizm”😉 zbliża nas do Prawdy.😉 Jednakże… Budda „wyszedł” ze strefy umysłu, który „ocenia”, że coś jest dobre albo złe. On nie mówi np.: „źle czynicie rzucając na mnie obelgi”. Jego sposób komunikowania się z ludźmi jest inny.😀 Poza ocenami i oczekiwaniami na przykład. Nie twierdzi, że obelgi są złe albo, że komplementy są złe. Tak, on przełamuje konwencje, ale nie tylko. On „idzie” dalej. On przekazuje mądrość, która prowadzi do wyzwolenia między innymi od oceniania i wszelkiej kategoryzacji. Niektórzy nazywają to „niedualnością”… a inni Jednią, Całością…

      Oto „nieudolna” próba opisu tegoż, co właściwie jest nie do uchwycenia w pełni przez słowa ;-):
      wszyscy jesteśmy osobni, oddzieleni od siebie jak promienie wysyłane przez jedno słońce, które zanurzone jest w… i rodzi się z przestrzeni czarnej pustki… Jednakże jesteśmy i promieniami i słońcem, które je emituje i pustką, w której istniejemy jako słońce i jego promienie…🙂 Zabawne, prawda? Dla mnie cud-o-w-ne.

      Inna próba:
      TO JEST jak szerokie niebo, którego nie ogarniamy, a próbujemy wyjąć z niego niebieskość.

      I taka próbka uchwycenia TEGOŻ:
      Coś, co ma doświadczenie oddzielenia, ale nigdy nie było, nie jest ani nie będzie oddzielone, ponieważ jest jednią, całością.

      więc:
      „Macie do wyboru: albo panować nad swoim umysłem, albo pozwolić, by on zapanował nad wami.” – Paulo Coelho.
      gdyż
      …umysłu mędrca nie wzruszy ani czołobitność, ani obraza… ”

    • marek pisze:

      To niema wiele wspólnego z relatywizmem, to jest wyrwanie się spod władzy niechcianych programów, tylko znowu należało by zadać pytanie kto zatem decyduje o podobaniu się lub niepodobaniu takich programów?
      To jest wręcz przeciwieństwo relatywizmu, bo ktoś przecierz bezwzględnie decyduje co jest dobre a co złe, inaczej taki Budda by się rozpadł psychicznie.❤🙂

      Wiem ,że się wciskam między kieliszek a zakąskę jednak:

      Hydra pasożytuje na większości naszych zwykłych procesów myślowych warunkując wzorce zachowań, które są istotą grzechu. („Grzech – to przyzwyczajenie” powiedział Budda). Nasz tak zwany dialog wewnętrzny składa się z rojących się w głowie myśli produkowanych przez te wzory, powtarzające się po kręgu w postaci natrętnych konstrukcji. Modlitwa całkowicie wyczyszcza i zastępuje dialog, przy gorliwej modlitwie jest wystarczająco czasu na dezaktywację niektórych wzorców lub obumieranie, w ten sposób hydra się cofa, jak w przypadku głodu… Oznacza to, że oddziaływanie ma miejsce przez odłączenie konturów kierowania świadomością… „

      To znaczy, że w rzeczywistości „hydra” nie jest prymitywną istotą, jak większość pasożytów. To bardzo duży organizm, zajmujący w ciele człowieka do 90% przestrzeni międzykomórkowej i składający się z dużej liczby komórek, które manifestują bardzo złożone zachowanie nawet wtedy kiedy są autonomiczne. Przy tym komórki te łączą się wewnątrz naszego ciała w skomplikowaną jednolitą strukturę. One w rzeczywistości kształtują równoległe niezależne struktury wymiany substancji, energii i informacji, które są poza naszą świadomością i uczuciem, ponieważ to właśnie macki „Hydra” podłączone są do synaps naszego układu nerwowego, a nie odwrotnie. Dlatego też „hydra” może „usłyszeć” nasze myśli i uczucia, a my jej nie!

      https://treborok.wordpress.com/hydra-czesc-1/

      m

      • JESTEM pisze:

        „Wiem ,że się wciskam między kieliszek a zakąskę jednak:”

        Zamawiam sobie bycie kieliszkiem w tej odsłonie zza zasłony.

        „Dlatego też „hydra” może „usłyszeć” nasze myśli i uczucia, a my jej nie!”

        To też możliwe. W snach i bajach wszystko jest możliwe. Na hydrach się nie znam, ale – jak widać – są od nich specjaliści. Zawsze znajdą się specjaliści od jakichś stworów-potworów. Skoro jest „ni pies ni wydra”, to może i być jakaś „hydra”. Ale chyba Ifryt umiałby sobie i z taką „hydrą” poradzić , a może nawet po pysku takiej dać, co Ifryt?
        Bo sam napisał:
        „Dlatego też jego potwór dostał ode mnie po pysku😀 „

  21. Ifryt pisze:

    JESTEM napisała:
    https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51725

    JESTEM poruszasz dużo kwesti, a ja nie za bardzo się czuje w takim punktowym odpowiadaniu, dlatego odpowiem tak ogólnie.

    Masz racje że od mistrza Zen oberwał bym za swoją przemądżałość, oni się lubią czepiać, i na wszystko mają głupią odpowiedż😛
    Istotne jest jednak to co napisałaś z tym przykładem, znaczy się że Budda daje przykład swoim zachowaniem a nie tylko pokazuje, a istotne jest to właśnie dla tematu w którym jesteśmy, bo właśnie tak przejawia się Bóg.

    Nie jest tu istotna nauka Buddy, tylko sam Budda, a ten cały Buddyzm to tylko ogromny Potwór jakiego po sobie zostawił, bo był wielkim człowiekiem, więc i stworzony przez niego Moloch jest odpowiednio wielki.
    Ci ludzie co oddają mu Boską cześć wbrew jego naukom, są bliżsi prawdy niż ci durnie co całe życie zgłębiają jego nauki, jak te żydy studiujące Tore albo Talmud. Porostu prostaczki czują podświadomie o co biega.

    Pisałaś że lubisz indiańskie klimaty więc coś Ci wkleje dla zobrazowania:
    Oto Pani Oświecona

    A oto Pan oświecony

    Ten jaguar na obu obrazkach to umysł, albo też Buddyzm, albo też Chrześcijaństwo, możesz sobie wybrać😀
    Ta Pani oświecona z pierwszego obrazka to Bogini, jedzie sobie na tej bestyjce, oswoiła ją poprostu, bo taką ma moc, dlaczego? BO TAK I JUŻ😛 Śmiga sobie taka cwaniara po dżungli i nikt niewie gdzie ją poniesie.
    W mitologi jest dużo takich co chadzają razem z bestiami jak Tygrysy/Lwy/Pantery, te bestie porzarły wielu, ale swojej Pani jedzą z ręki, bo jak by mogły inaczej? Taka moc.

    Ten Pan oświecony na drógim obrazku jest podobny, tyle że to wojownik, zupełnie jak nasz kochany Budda, nobo jak że on potraktował ten swój umysł?😛 Ale spokojna głowa, na obrazku widać jak jego oczy lśnią, moc besti jest w jego rękach, bo ją pokonał, jest jak likantrop/wilkołak(choć w tym przypadku to „Jagurołak”).
    Analogicznie w mitach mamy dużo takich co w skurach Lwów albo Tygrysów chadzają, nawet największe bóstwa.
    Tak to jest, taka moc, wojownik się nie wydyga jakiejś besti, to on jest od tego żeby budzić grozę😛
    Równierz niewiadomo gdzie go poniesie gdy już odkryje swoją moc.

    A poto Ci to pisze i tak obrazuje, aby w ten sposób odpowiedzieć na Twoje stwierdzenie że jest to tylko moje zrozumienie jego nauki, no i bez wątpienia tak jest jak piszesz, tyle że ja mam w dupie jego naukę bo jestem oświeconym😀
    W ten dziwny sposób okazuje mu szacunek, bo na jego nauce polegnie prawie każdy.
    Ten brutalny i bezwzględny wojownik stworzył potwora, muszę przyznać że nie budzi to mojej wielkiej sympati do niego, choć część mnie chce go kochać duchowo, to jednak nie pasuje do mnie taka beznamiętna nieszczycielskość jaką on prezentuje.

    Dlatego też jego potwór dostał odemnie po pysku😀
    Drwię sobie z tych durniów któży ślęczą nad Buddyjskimi księgami, i chcą być tacy jak ich idol.
    To banda imitatorów, chcąc uchodzić za oświeconych, gotowi zgodnie z przedstawioną przez Ciebie zasadą „niewzruszonego umysłu” spinać się siedząc po turecku, że niby nic ich nie rusza, a w rzeczywistości cała ta nauka jest tylko osłoną dla ich ego, którego żekomo się wyrzekli. Dużo rozmawiałem z takimi.
    Nie myśl tylko że pije do Ciebie czy coś, bo z tego co zauwarzyłem to w twoim przypadku jest to coś w rodzaju małej pasji/zamiłowania.

    Z tymi wszystkimi „głowologami” albo inaczej „żydami” jest taki problem, że ani to do oswajania, ani do wojowania się nie nadaje😉
    No z jakiegoś powodu nie mają w sobie tego „CZEGOŚ”, są cienkimi bolkami, i nie potrafią obudzić w sobie Boskiej cząstki, nie potrafią sięgnąć po moce „besti”, są w stanie ją zniszczyć, ale nie pokonać, dlatego jej mocy nie zdobędą, tak samo są w stanie ją zniewolić, ale nie oswoić, i też dupa.

    Natomiast prostaczki na których się chętnie powołują, że niby tacy pokrzywdzeni, to mają na to W.Y.J.E.B.A.N.E
    poniewasz bardziej przez podświadomość działają, i prostymi rzeczami się radują, dla nich Bóg to Bóg a diabeł to diabeł itd… tak zawsze było i jest cały czas.

    Dobra kończę, choć mogł bym jeszcze od groma napisać bo się rozkręciłem, ale nie będe Cię zanudzał, bo było by za dużo😀

    • JESTEM pisze:

      Dzięki Ifryt, że się bardziej nie rozkręciłeś, bo dzięki temu może
      przeczytałam całą twoją odpowiedź. Jakoś udało mi się.😀
      No widzę twoje punkty widzenia i w jakimś sensie wzbogacają one moją wiedzę o Sobie jako Całości. 😀

      JAk widać twoje upodobania nie różnią się wiele od upodobań pewnej części populacji Hindusów.😉 Mają „one – te Hindusy”😉 w swojej „tradycji” wiele baji w podobnych do tych twoich wojowniczych klimatów. Np.:

      Durga… podobna trochę do tej twojej „Indianki z dżungli”.
      „W jednym z mitów bogowie zostali podporządkowani demonom (to wątek dla Marka😉 ), którym przewodził Mahiszasura („Bawół”). Ten fakt tak bardzo rozwścieczył Wisznu i Śiwę, że ich gniew zjednoczył się z energią innych bogów, aby w efekcie powstała bogini, Durga (z ich żeńskiej części – twórczej energii), dosiadająca tygrysa. Demony rzuciły się na Durgę, która zabijała je maczugą, pętlicą, mieczem i trójzębem. Mahiszasura pod postacią bawołu przestraszył jej zastępy, a następnie zaatakował jej tygrysa. Durga rozwścieczona złapała go na arkan, ale on przemienił się w lwa. Potem odcięła jego głowę, ale wówczas Mahiszasura pojawił się jako mężczyzna z mieczem w dłoni. W końcu przeszyła mężczyznę mieczem, a ten przemienił się w słonia. Kiedy obcięła jego trąbę, na powrót stał się bawołem. Wreszcie odrzucając na bok góry rzucił się na nią. Durga doskoczyła do Mahiszasury i przeszyła go trójzębem. Kiedy próbował się uwolnić, odcięła mu głowę mieczem.”

      Co mnie troszkę „zaciekawiło”, to to:
      Durga zwana „Nieprzystępna”. Jest ona również niezwyciężona w boju. Czasami Durga powstaje z Wisznu jako moc snu czyli moc stwórcza lub wyłania się z bogini Parwati najłagodniejszej ze wszystkich hinduskich bogiń).”

      W snach wszystko jest możliwe… stamtąd pewnie pochodzi cała moc stwórcza…


      Ta wygląda na bardzo milutką. Wręcz „słodziaczek” na buzi. Ale broni nie ukrywa. Ma niezły arsenał. Rozumiem, że ludzie potrzebują i takich baji, nie tylko takich jak moja czy te Markowo-treborokowe, ech, tamtych to już nie chce mi się nawet czytać. Nie rezonuję jakoś z nimi, a jeśli już, to gdzieś na swoich dalekich peryferiach.

  22. marek pisze:

    bo z tego co zauwarzyłem to w twoim przypadku jest to coś w rodzaju małej pasji/zamiłowania.

    I z mojej strony Jestem to nie jest zaczepka , ale w pewnym sensie przyznaję Ifrytowi rację iż Twoje zgłębianie ” egzystencji w duchowości ” jest godne podziwu w swym determiniźmie .

    Jednakże w mych analizach istotnym było by prześledzić pra przyczynę zaistnienia owego determinizmu gdyż:

    ” zdrowa ” w swej genezie , będzie prawidłowo dookreślała cel i azymut na określenie jakości owej duchowej egzystencji , skażona niewłaściwą emocją , uczuciem może powodować przesunięcie w staraniach do osiągnięcia właściwego nam celu.

    Pominę swoje objaśnienia ,gdyż są w pewnym ogólnym sensie zbieżne z poglądem Ifryta na właściwe rozumienie nauk Buddy i Buddyzmu.

    W temacie ” dalekich peryferii ” to mam nadzieję że to nie resztki pychy zamieszkującej ego podsunęły Ci to stwierdzenie ; bo przecież jako na górze tak i na dole tylko posadowienie w świadomości tematu może być przesunięte .
    A CZY NA GÓRZE , CZY NA DOLE LEŻY ON WE WŁAŚCIWYM MIEJSCU ZAINTERESOWANIA UMYSŁU TO NAWET BUDDA ZAPEWNE NIE MOŻE JEDNOZNACZNIE STWIERDZIĆ ❤ "

    m

  23. Ifryt pisze:

    JESTEM napisała:
    https://nnka.wordpress.com/2015/08/30/czy-bog-to-nic-innego-jak-niezniszczalna-i-wieczna-energia-zycia/#comment-51755

    JESTEM, Durga z obrazku jest bardzo piękna, ale akurat w tej bajce którą podałaś o wiele większe wrażenie zrobił na mnie Mahiszasura ze swoją zgrają, wspaniały i nieustraszony demon, niestety głupi, bo powinien opuścić ten padół gdy stał się na niego za wielki, a za głupote się płaci choć grzechem ona nie jest😉

    Durga niańczy swojego Tygrysa, który symbolizuje kastę wojowników, musi być bardzo piękna, aby jakoś się jej słuchał, wkońcu kobiety łagodzą obyczaje, a według Mahabaraty to Mahiszasure pokonał Skanda, Pan wojny.

    Nie jestem więc jak Hindus, Poprostu Polak indoeuropejczyk, kocham miłość piękność i moc, i to jest moja dusza, a nie jakiś żydowski mistycyzm, czy hinduskie vudu😀

    Lubie Durgę i wiem że ona ma kilka znaczeń, ale idąc tym tropem co zaczołem to nie dziwi mnie że jej „twórcą” jest Wisznu, niewiem czy pamiętasz jak do Ciebie pisałem na jego temat, to Boski wojownik i trikister.
    https://nnka.wordpress.com/2015/08/08/podzielam-w-duzym-stopniu-poglady-katarow/#comment-50818
    Na jego miejscu zrobił bym to samo, i przeznaczył najpiękniejszą z pięknych do niańczenia moich małych skurczybyków, najstraszliwszych ze straszliwych i najwspanialszych ze wspaniałych, ona przekaże im dużo miłości i będą siedzieć jako tako spokojnie, dopukie nie będą gotowi.
    Durga to bogini dalekosiężnych planów, ona się nimi opiekuje, jest niezbędną żeńską energią w początkowej fazie rozwoju. Ale bynajmniej to nie ona jest ową mocą.

    Dość już jednak o tych bożkach hinduskich, według wzorów indoeuropejskich trzeba czuć to co się mówi i robi, stać się wcieleniem swego Boga, sprowadzić go do tego świata, i taki Bóg staje się Bogiem PRAWDZIWYM, a nie urojonym. Może nie jest on stwórcą wszechświata ani nawet Ziemi, ale jest PRAWDZIWY.
    To nie jest coś jak u żydostwa że Bóg jest nieosiągalny, poprostu Bóg sobie dojrzewa w człowieku.

    Kim lub czym jest Bóg to się dopiero przekonamy, bo tak naprawdę nie mamy pojęcia narazie, napewno jednak trzeba się nim stać aby go poznać choć troche, to część naszej natury.

    Nie gniewaj się JESTEM że tak Cię „wykorzystuje”, ale Twoje opowieści jakoś tak na mnie działają, że mam ochotę pisać na co mam ochote, ale wcześniej nie mogłem tego poukładać🙂

    • margo0307 pisze:

      „… trzeba czuć to co się mówi i robi, stać się wcieleniem swego Boga, sprowadzić go do tego świata, i taki Bóg staje się Bogiem PRAWDZIWYM, a nie urojonym.
      Może nie jest on stwórcą wszechświata ani nawet Ziemi, ale jest PRAWDZIWY…
      Bóg sobie dojrzewa w człowieku…”

      ______________________________
      Święte słowa Grześ🙂
      Wszak już ponad 2000 lat temu pewien… Odważny Człowiek przypominał słowa zawarte w Piśmie ST:

      „… Odpowiedzieli Mu Żydzi:
      «Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga».
      Odpowiedział im Jezus:
      «Czyż nie napisano w waszym Prawie:
      Ja rzekłem: Bogami jesteście ?
      Jeżeli [Pismo – ST] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić, to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: „Bluźnisz”…” (Ew. J. 10, 33-35)

      „…Lecz oni nie pojmują i nie rozumieją,
      błąkają się w ciemnościach:
      cała ziemia chwieje się w posadach.
      Ja rzekłem: Jesteście bogami
      i wszyscy – synami Najwyższego
      …” (Psalm 82.6)

    • JESTEM pisze:

      Ifryt:
      „o wiele większe wrażenie zrobił na mnie Mahiszasura ze swoją zgrają, wspaniały i nieustraszony demon, niestety głupi, bo powinien opuścić ten padół gdy stał się na niego za wielki, a za głupote się płaci choć grzechem ona nie jest😉 „

      No tak… Jednakże przez pewien czas, jak w tej baji jest napisane:
      „bogowie zostali podporządkowani demonom”
      Ciekawe: co takiego wcześniej się stało – co nawyprawiali ci bogowie, że dali się podporządkować demonom? hm…😉

      ‚Kim lub czym jest Bóg to się dopiero przekonamy, bo tak naprawdę nie mamy pojęcia narazie, napewno jednak trzeba się nim stać aby go poznać choć troche, to część naszej natury.”

      Tak Ifryt, tak, trzeba się z nim „utożsamić” w pewnym sensie, a w pewnym sensie nawet „stać” się nim (na poziomie świadomości czasem wystarczy😉 ), by móc do takiego „Boga” się zbliżyć, aby połączyć się z nim. I wtedy można zacząć rozpoznawać jego naturę… Ale wyobrażając sobie jego naturę nie poznamy go, bo ograniczamy to swoje poznanie swoimi wyobrażeniami na jego temat. I chyba troszkę mam pojęcie, kim, czym jest taki Bóg.🙂 Mogę nazwać go umownie… Uniwersalnym Umysłem.

      I tu odpowiedź – dla Marka także – a propos jego słów:
      Marek:
      „W temacie ” dalekich peryferii ” to mam nadzieję że to nie resztki pychy zamieszkującej ego podsunęły Ci to stwierdzenie ; bo przecież jako na górze tak i na dole tylko posadowienie w świadomości tematu może być przesunięte .”
      🙂 Pisałam kiedyś o podobieństwie bogów i ludzi. Kiedy jesteśmy zanurzeni w tzw. kole sansary (to tylko symbol, tak, jak i np. Matrix), to i tak w każdym i każdej z nas (każdej istocie ludzkiej) zawiera się Całość i wszystkie cząstki tej ISTOTY, która przynależy do każdego z „sześciu światów sansary” i utrzymuje tę karuzelę w ruchu oraz jest Przebudzona z tego SNU (poza tym SNEM, poza „kołem sansary). Chodzi o to, że potrzeba te wszystkie cząstki Całości owej ISTOTY w pewnym sensie zintegrować w SOBIE, aby móc „zatrzymać tę karuzelę” i z niej zejść – obudzić się ze SNU, który śnimy, a w którym zaspaliśmy się „na amen”…

      Tej wiedzy raczej nie podsuwają mi resztki pychy zamieszkującej ego. 😉 Podobnie jak i inna wiedza, którą się dzielę. I możecie się z tym „zgadzać” lub nie. W niczym to mi nie przeszkadza, podobnie jak i tej wiedzy, którą się dzielę (w wolności od tego, czy kogoś ona zainspiruje, poruszy czy nie) nic nie przeszkadza.🙂 Nie dzielę się nią, by ktoś w nią wierzył. Ale może kogoś ta wiedza zainspiruje.

      A więc pisałam i piszę:
      ///Wygląda na to, że ludziom trudno być odpowiedzialnymi za siebie i za to, co kreują i współ-kreują. Ludzie świetnie się bawią wciąż o coś, za coś i z czymś walcząc. Pasja. Emocje. Cierpienie, nienawiść… euforie, ekstazy naprzemiennie z rozpaczami, depresjami czy rozczarowaniami.. Tego pragnęliśmy doświadczać wchodząc (jako „kropelki czystej energii świadomości) w ten ŚWIAT – SEN, w tę Grę”. Dotyczy to jednak także bogów. Różni bogowie też świetnie się bawią. Podobnie jak ich „dzieci” – ludzkie istoty.

      A ludzie czasem zapominają, że istnieją jednocześnie „na boskim poziomie i ludzkim”, że są twórcami i współtwórcami tego świata pionków i figur, plansz a także zasad całej Gry oraz pomniejszych gier. Wyśniliśmy to SOBIE…

      Bogowie też zapominają, że istnieją jednocześnie „na boskim poziomie i ludzkim poziomie”, że są twórcami i współtwórcami tego świata pionków i figur, plansz a także zasad całej Gry oraz pomniejszych gier.

      Ludzie i bogowie zapominają o tym, że są odpowiedzialni za gry, które „stworzyli”. Dlatego wciąż kręcą się na tej „karuzeli”. To zapomnienie symbolizuje np. Koło sansary czy inaczej wejście w SEN (również według przekazów mądrości także z innych stron świata, w których znajduję potwierdzenie odkrywanej w sercu Prawdy). 🙂

      Człowiek został stworzony „na obraz i podobieństwo Boga”. Co to znaczy? Człowiek podobnie jak bogowie, innych ludzi traktuje jak uczestników ziemsko-kosmicznej wojny (gry) będących po jego/jej stronie albo w drużynie przeciwnej. A inne istoty na Ziemi np. zwierzęta, rośliny czy nawet kamienie traktują (podobnie jak bogowie traktują ludzi) czyli jak pionki, których energię można wykorzystać używając prze-mocy czy to fizycznej czy intelektualnej. Włączając w to różnego rodzaju hodowle.

      Bywało w historii też tak, że przedstawiciele jednej rasy albo religii uważali się za rasę wyższych, wówczas siebie traktowali jak figury (półbogowie) kierujące się prawem nadanym ich przez jakiegoś boga, a te inne rasy traktowali jak… pionki swoich wojen (gier). Dzisiaj podobne mechanizmy istnieją i działają we wszystkich dziedzinach życia na Ziemi. Takie są zasady tej Gry – tego SNU, tej „karuzeli”. Tworzą strukturę tej „machiny” kręcącej całą „karuzelą”.

      Gdy bogowie myślą (wierzą), że znajdują się wyłącznie ” na najwyższym poziomie” Gry, to z tej perspektywy zapominają, że są tym samym, jednym z tym, co „stworzyli” (jako bogowie). Gdy bogowie – gracze utożsamiają się tylko z tą częścią Całości, Jedni, która znajduje się na „najwyższym poziomie” Gry, też zapominają, że są jednym z całą Grą i pomniejszymi grami oraz z figurami i pionkami tej gry. Wtedy mają zawsze jeden cel: wygrać, zwyciężyć w tej Grze ze swoimi przeciwnikami.

      Gdy ludzie myślą (wierzą), że znajdują się „na wyższym poziomie” Gry niż inni jej uczestnicy, to świadczy to o tym, że utożsamiając się wyłącznie z „boskością w sobie” grają jako gracze, bo zapomnieli o swoim połączeniu, jedności również z „figurami” i „pionkami” tej Gry. I też mają tylko zawsze jeden cel: wygrać, zwyciężyć.

      Dlatego to, co na górze, to i na dole…

      Gdy ludzie myślą (wierzą), że znajdują się „na niższym poziomie” Gry, wtedy utożsamiają się ze swoją „małością i słabością” i z tej perspektywy nie chcą ponosić odpowiedzialności za swoje myśli i czyny. Więc dlatego przerzucają ją na innych (na swoim „poziomie”) albo na tych, co „wyżej”, na „wyższym poziomie” czyli np. na różnych obcych, kosmiczne istoty z różnych rejonów kosmosu czy różnych bogów.

      Człowiek „zaśniony we ŚNIE” zapomniał, że jest jednocześnie częścią i jednym z” wszystkimi innymi istotami – cząstkami Całości, w tym między z innymi ludźmi, także z bogami i zwierzętami itd. I zapomniał, że może się Przebudzić i „uwolnić” siebie poprzez – na początek – przejęcie odpowiedzialność za siebie i za to, co myśli, robi, co współtworzy z innymi. To umożliwia człowiekowi stawanie się coraz bardziej świadomym tego, kim, czym jest… Może także przyjąć jako cząstki siebie i „uwolnić” w sobie także różnych bogów, a w rezultacie przejąć odpowiedzialność za siebie także z poziomu świadomości Gracza oraz pionka i figury. Przejmuje odpowiedzialność za to kim, czym jest , co współtworzy jako współtwórca zasad pomniejszych gier oraz całej Gry. Świadomość wówczas… ekspanduje.

      Zrozumienie tegoż jako poszerzenie swojej SAMO-świadomości – świadomości SIEBIE prowadzi do wyzwolenia.

      Jako istoty ludzkie w większości do tej pory istnieliśmy w „trzech wymiarach plus czas”. Obecnie mamy dostęp do wiedzy i zakresu Świadomości „wielowymiarowej” – tak to mogę określić umownie. Gdy próbujemy zastosować tę wiedzę z wyższej wymiarowości kontynuując sposoby i wzorce działania z „trzeciego wymiaru”, zaczynamy szaleć. Dlaczego? Bo na przykład rozprawiamy o miłości, ale nigdy jej nie doświadczyliśmy. A nawet jeśli jej doświadczyliśmy przez moment (z boskiego poziomu), to nie możemy w tym stanie na dłużej pozostać – stać się boską miłością. Dlaczego? Bo nasza wiedza nie może być jeszcze kompatybilna z naszymi działaniami i sposobami postępowania, ani z relacjami, jakie wspól-tworzymy z innymi ludźmi. Dopóki tego nie doświadczymy tego jako integralnej części SIEBIE. Podobnie jest z „negatywnymi” aspektami, cząstkami SIEBIE.

      Dlatego nieświadomie nadal pozostajemy manipulantami i manipulowanymi, bo tkwimy w rozdarciu dualistycznego świata. Wzmacniamy tym samym, podtrzymujemy swoimi myślami, działaniami, swoją energią strukturę tej „Wielkiej Gry”, tego SNU i kręcimy się wciąż na tej „karuzeli” prowadząc różne wojenki i wojny na różnych „poziomach”. I w ten sposób, dlatego sami sobie uniemożliwiamy Przebudzenie ze SNU, Uwolnienie z Karuzeli, wyzwolenie z koła sansary… Bo wciąż mamy jeden cel: wygrać, zwyciężyć. Nie potrafimy zaprzestać tej walki.

      Wolność od rozdarcia w dualizmie możemy osiągnąć wtedy, gdy nie tylko wiemy ( mamy dostęp do wiedzy z „innych wymiarów”), ale wtedy, gdy uczciwie, odważnie zaczynamy poznawać SIEBIE i np. transformować w sobie energię wzorców, które nas utrzymują w nieświadomości. W ten sposób możemy odzyskiwać swoją energię, która wcześniej utrzymywała te „stare” wzorce przygotowując siebie do przejścia np. do „wyższej wymiarowości”, a właściwie do poszerzającej się świadomości SIEBIE.

      W swoich „podróżach” świadomości i wizjach dotarłam na przykład do świadomości (zakresu Świadomości) Galaktyki. Wiem, wiem, to brzmi co najmniej dziwnie.😀
      I na przykład świadomość Galaktyczna to świadomość pełnej akceptacji dla wszystkich istot i ich sposobów działania ze wszystkich poziomów Gry zwanej Galaktyka oraz pełnej odpowiedzialności za wszystkie istoty ze wszystkich poziomów tej Gry. Ten zakres świadomości jest tożsamy z miłością wszechogarniającą w połączeniu ze wszystkimi częściami tej Galaktyki.

      Takie są moje baje.🙂❤

      Chcecie to wierzcie, chcecie nie wierzcie, a ja się kocham, kocham i już…
      we wszystkim, co istnieje, co śpi, co śni i jest przestrzenią, w której śniący i sny się przejawiają. Może to szaleństwo, ale czyż nie CUD-owne? Dla mnie tak.🙂❤

      • marek pisze:

        Jestem ,gratuluję poszerzenia horyzontu i dziękuję za ten wykład .

        m

        • JESTEM pisze:

          Dziękuję za wzajemne inspiracje, które prowadzą nas do… z-rozum-ienia SIEBIE.

        • marek pisze:

          Nie był bym sobą Jestem , gdybym po pierwszej spontanicznej reakcji na to co przeczytałem nie zechciał podzielić się własnymi refleksjami nad przedstawionymi tematami i ich interpretacją przez wypowiadającego się .

          Przyznaję Ci prawie / to prawie jest bardzo małe / w całości rację w określaniu tematów podług rozumienia jakie przedstawiasz .

          Cieszy mnie Twe przesunięcie treści Buddyzmu w symbole , czyli odbrązowienie niedojrzałych rozumień , przez jego niektórych wyznawców – jednak :

          a to jednak dotyczy i nie dotyczy Ciebie ….chyba bardziej ogółu ……

          Analizowałem przyczyny braku zainteresowania treściami przedstawianymi przez AD i TT i doszedłem do wniosku ,że obrazy które one rysują są zbyt abstrakcyjne dla populacji która nie rozwiązała jeszcze problemu odpowiedzi na elementarne pytania kim jest ? skąd pochodzi ? i jakie będzie jej jutro ? więc opis sięgający milionów lat historii i zależności ludzkiego gatunku na galaktycznej mapie życia jest dla większości abstrakcją.

          Podobne wnioski mam do Twego światopoglądu zawartego w ostatniej wypowiedzi .Kto go rozumie ? , za jaki czas stanie się przystawalny dla jakiejś znaczącej części ogółu ? .

          I w tym temacie oddając Ci szacunek dla Twych poglądów i jednoczesny podziw dla Ciebie w sile trwania na obranej drodze , pozostaję jednak w pesymistycznej postawie przy rozważaniu ,że owa droga ewolucji ludzkiego ssaka w istotę galaktyczną stanie się zainteresowaniem jakiejś sensownej części naszej populacji w dającym cel owym oczekiwaniom ,- czasie .

          To jest moim problemem . Nie do końca przepracowanie w osobowym umyśle roli energii chrystusowej która się przejawia choćby troską zwracającą uwagę na każde istnienie .

          Osobiście dostrzegam ze swej pozycji różnicę między Buddyzmem , a Chrześcijaństwem wynikającą głównie z różnych postaw co do losów bliźniego.

          Sam jestem pod wpływem zainteresowania bliźnim i stąd me wszelkie poszukiwania dotyczące zrozumienia pośredniej formy istnienia w owej drabinie rozwoju , gdyż przewiduję że przed rodzajem ludzkim jeszcze daleka droga do rozumienia i akceptacji Twych przekonań .

          Korzystając z Twoich optymistycznych poglądów , pozostanę przy swych analizach traktując je jako równie użyteczne .

          m

          • JESTEM pisze:

            kiedy jesteśmy otwarci i gotowi na poznanie Prawdy, bywa, że tylko jakąś jej część przyjmujemy. A część Prawdy nie jest całą Prawdą, co najwyżej jakąś „prawdusią”, którą – nadal oszukując nieświadomie samych siebie – uznajemy za Prawdę.

            Kiedy jesteśmy otwarci i gotowi na poznanie Prawdy, potrzebujemy liczyć się z tym, że wypływające kłamstwa nie dotyczą wyłącznie innych, ale – co może być dla nas szokiem, a czego dostrzec nadal nie chcemy – dotyczą także nas.

            Marku, rozumiem, co napisałeś. Powodzenia tobie życzę na twojej DRODZE.
            Wiem, że i tak wszystkie drogi prowadzą nas do jednego Źródła.

            Dzieliłam się już tym swoim doświadczeniem, że
            … próbowałam w młodości popełnić samobójstwo (z wielkiej niezgody na to, co w tym świecie się dzieje i z powodu tego, co widziałam wokół i odczuwałam jako wielkie cierpienie i ból. Ale usłyszałam wtedy w sobie, że i tak będę musiała tu wrócić, aby zrozumieć ten świat i dopiero potem będę wiedziała, co dalej. Wtedy tego nie rozumiałam. Teraz dopiero to rozumiem. Jednak wciąż zagadką dla mnie pozostaje jeszcze pewna wizja o tym, że za jakieś (teraz to już) 25-35 lat będzie miała miejsce Wielka Kosmiczna Ceremonia:

            /// Wszyscy przygotowujemy się do wielkiej kosmicznej ceremonii. Do tej ceremonii przygotowują się wszystkie planety i księżyce naszego układ słonecznego, wszystkie słońca, cała galaktyka, a może i wszystkie galaktyki… To będzie ceremonia połączenia ŚWIADOMOŚCI. Wszystko ze wszystkim się połączy, a każda istota w kosmosie, w tym również każda istota ludzka będzie mogła doświadczyć tego połączenia ŚWIADOMOŚCI. Wszystkie nasze dusze, w każdym ciele, w każdej formie połączą się ze sobą i będą miały możliwość wymienić się „swoimi doświadczeniami” z CAŁOŚCIĄ. To będzie coś, jak jeden ogromny akt kosmicznego połączenia i zanurzenia Całości wraz ze wszystkimi jej najdrobniejszymi częściami w KOSMICZNYM OCEANIE WSZECHOGARNIAJĄCEJ MIŁOŚCI…

            I wiem, że będzie to czas, kiedy wszystkie istoty będą mogły przypomnieć sobie wszystko, co zakryte jest przed nimi zasłoną NIE-ŚWIADOMOŚCI. Nie wiem, czy wszyscy tego doznają, wiem, że nie wszyscy to zapamiętają. (…)///

            Jak i czy to możliwe? Nie wiem. Bo to była wizja… SEN… A jednak… „Życie jest Snem”…
            Więc jeśli tego nie dożyję w tej formie, w jakiej obecnie się przejawiam, to możliwe, że doświadczę tego w innej formie, choć nie mam pojęcia jakiej.😀
            Dlatego wczoraj napisałam:

            A może istnieje taki SEN, w którym budzimy się, przebudzamy wszyscy (…)… w jednej chwili, na jedną chwilę… we wszystkich… cząstkach Całości, Jedni… I wszyscy przypominamy sobie kim, czym jesteśmy w Całości i we wszystkich cząstkach tej Całości jednocześnie… { I z tego punktu wyruszamy w dalszą „podróż”…}
            Czyż to nie piękny sen? A jakież cudowne przebudzenie…😀❤

            Taki sen sobie śnię… świadomie.

            Z pozdrowieniami dla wszystkich… cząstek😉 Całości, Jedni, które PAMIĘTAJĄ i które ZAPOMNIAŁY…. kim, czym JESTEŚMY… Bo wszyscy razem jesteśmy CUD-ownymi cząstkami Całości.

      • Ifryt pisze:

        Kurcze JESTEM przyłączam się do Marka z gratulacjami, dawno nie czytałem tak zajebistego wykładu🙂❤
        Udało Ci się to uchwycić nieżle, ja sobie wymyśliłem że wielkie i małe jest równie wspaniałe, i tak samo wielkie i małe gówno cały czas pozostaje gównem.
        Jeśli się kocha siebie małego, to napewno jest się godym bycia i wielkim, bo przecierz nie wielkość ani małość są tym co się kocha, tylko esencja.

        • margo0307 pisze:

          „…Jeśli się kocha siebie małego, to na pewno jest się godnym bycia i wielkim, bo przecież nie wielkość ani małość są tym co się kocha, tylko esencja.”
          _____________
          A ta… esencja Grześ to… Energia Duchowa – chwilowo zamieszkującą wspaniały biologiczno-duchowy instrument zwany ciałem fizycznym🙂
          Energia posiadająca zdolność wzbudzania energetycznych wibracji i rezonowania z Wibracjami Życia wypełniającymi cały Wszechświat… a także zdolność uruchamiania oraz wchodzenia w reakcje z „pozytywnymi” – wysoko wibrującymi, bądź „negatywnymi” – nisko, wolno wibrującymi energiami… 🙂

    • JESTEM pisze:

      Ifryt:
      „… trzeba czuć to co się mówi i robi, stać się wcieleniem swego Boga, sprowadzić go do tego świata, i taki Bóg staje się Bogiem PRAWDZIWYM, a nie urojonym.
      (…)
      Bóg sobie dojrzewa w człowieku…”

      Och, Ifryt…aleś to pięknie uchwycił.😉
      A wiesz, że budda nie jest żadnym bogiem ani Bogiem. Nie jest też żadnym „założycielem buddyzmu”. Słowo budda pochodzi od bud-zić się = przebudzenie… albo inni to nazywają jako „oświecenie”. To tylko symbol… pewnego „sposobu istnienia” i w tym sensie budda jest w każdej istocie ludzkiej… nawet w tej nieprzebudzonej, zaśnionej w swoim ŚNIE „na amen” (jak „śpiący rycerze”…😉 ) ale potencjalnie zawsze może się w każdej indywidualnej istocie przebudzić…

      A może istnieje taki SEN, w którym budzimy się, przebudzamy wszyscy (budda we wszystkich istotach)… w jednej chwili, na jedną chwilę… we wszystkich… I wszyscy przypominamy sobie kim, czym jesteśmy w Całości, jako Jednia i we wszystkich cząstkach tej Całości jednocześnie… Czyż to nie piękny sen?

      budda to „istota oświecona, która budzi się ze stanu „niewiedzy” (zapomnienia wiedzy, kim, czym jest-eś-my), istnieje w ludzkim ciele, lecz poza cierpieniem ludzkiej egzystencji, ma dostęp do „najwyższej mądrości” (pra-indianie😉 zwą ją „milczącą wiedzą”) dzięki uwolnieniu od wszelkiego przywiązania… I kiedyś wszyscy ci, co się tak budzili, przebudzali, byli nazywani Buddami.

  24. JESTEM pisze:

    Bóg…
    nami rządzi… i włada…
    poprzez myśli nasze
    i wynikające z nich działania.
    Ile i ilu z nas jest świadomych
    tego, co myśli?
    Ile i ilu z nas jest świadomych
    za jakimi myślami podążamy?
    A myśli to także emocje z nich wynikające.
    Ile i ilu z nas jest świadomych,
    że działamy pod wpływem myśli,
    które „myślą nam się same” w naszych mózgach?
    Ile i ilu z nas jest świadomych, jakie wzorce
    jako myśli, koncepcje realizujemy
    i komu – czemu w ten sposób służymy?
    Ile i ilu z nas obserwuje to zjawisko myślenia w sobie?

    Tak się pytam…

    • JESTEM pisze:

      Katie Byron

      „To, co jest, jest.

      Cierpimy jedynie wtedy, gdy wierzymy w myśl, która nie jest zgodna z
      rzeczywistością. Kiedy umysł jest doskonale czysty, wtedy to, co jest, jest
      właśnie tym czego pragniemy. Jeśli pragniesz, aby rzeczywistość była inna niż
      jest, to równie dobrze mógłbyś próbować nauczyć kota szczekać. Mógłbyś się
      bardzo starać, a na koniec kot spojrzałby na ciebie i powiedział: „Miau”.
      Pragnienie, by rzeczywistość była inna, niż jest, nie może się ziścić.
      A jednak z pewnością zauważasz, że wielokrotnie w ciągu dnia myślisz:
      „Ludzie powinni być bardziej uprzejmi”. „Dzieci powinny być grzeczne”.
      „Mój współmałżonek powinien się ze mną zgadzać”. „Powinnam być szczuplejsza (albo ładniejsza, albo powinnam odnosić większe sukcesy)”.
      Te myśli są zawsze wyrazem naszych pragnień, by rzeczywistość była inna, niż jest. Jeśli wydaje ci się, że to stwierdzenie brzmi przygnębiająco, to masz rację.
      Wszelkie napięcie, jakie odczuwamy, spowodowane bywa sprzeciwem
      wobec tego, co jest.

      (…)

      Kiedy zajmuję się nie swoimi sprawami, to zachowuję się tak, jakbym
      myślała, że wiem, co jest najlepsze dla kogoś innego. Jest to czysta arogancja,
      nawet jeśli robię to w imię miłości, a efektem jest napięcie niepokój i lęk. Czy
      wiem, co jest właściwe dla mnie? To powinna być moja jedyna sprawa.
      Pozwól, że zajmę się nią, zanim spróbuję rozwiązać twoje problemy za ciebie.

      (…)

      Następnym razem, kiedy poczujesz napięcie lub niepokój, zadaj sobie pytanie, czyimi sprawami zajmujesz się w myślach, a być może wybuchniesz śmiechem! To pytanie
      może sprawić, że uzyskasz jasność widzenia. Być może uświadomisz sobie, że
      do tej pory byłeś nieobecny w swoim życiu, że w myślach zawsze żyłeś
      sprawami innych. Samo uświadomienie sobie, że zajmujesz się sprawami
      innych, może pomóc ci wrócić do swego pięknego ja.
      A jeśli przez jakiś czas będziesz się zajmować wyłącznie swoimi sprawami
      być może przekonasz się, że i ty nie masz żadnych trudnych spraw i twoje
      życie toczy się idealnie samo z siebie..

      (…)

      Myśl jest nieszkodliwa, dopóki w nią nie uwierzymy. To nie nasze myśli, lecz
      nasze przywiązanie do nich wywołuje cierpienie. Przywiązanie się do myśli
      oznacza wiarę w jej prawdziwość, bez sprawdzenia tego, jaka jest.
      Przekonanie to myśl, do której jesteśmy przywiązani, często przez wiele lat.
      Większość ludzi uważa, że ich myśli mówią im, czym są. Pewnego dnia
      zauważyłam, że nie oddycham – byłam „oddychana”. Potem zauważyłam
      również – ku mojemu zdumieniu – że w rzeczywistości „byłam myślana” i że
      myślenie nie ma charakteru osobistego. Czy budzisz się rano i mówisz sobie:
      „Myślę, że dzisiaj nie będę myśleć”? Za późno: Już myślisz! Myśli po prostu się
      pojawiają. Pojawiają się znikąd i wracają donikąd, jak chmury wędrujące po
      pustym niebie. Pojawiają się nie po to, by zostać, lecz by odejść. Nie są
      szkodliwe, dopóki nie przywiążemy się do nich, jakby były prawdziwe.
      Nigdy nikomu nie udało się uzyskać kontroli nad swoimi myślami, chociaż
      niektórzy opowiadają jak tego dokonali. Nie uwalniam się od swoich myśli –
      wychodzę im na przeciw ze zrozumieniem. Wtedy to one uwalniają się ode
      mnie.

      (…)”
      http://thework.com/sites/thework/downloads/little_book/Polish_LB.pdf

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s