Jaki Jezus jest opisany w Ewangelii św Jana?

To chyba będzie najbardziej kontrowersyjny, a zarazem najbardziej trudny tekst dotyczący spraw wiary , który kiedykolwiek napisałem .Zaczęło się w zeszłą niedzielę , a nawet wcześniej, wtedy kiedy pisałem o tzw „ofercie końca świata”. Dopóki każdego dnia będziemy modlić się o powtórne przyjście Jezusa, dopóty ten nasz Świat nie będzie nasz, a będziemy tylko w nim gośćmi i będziemy stale czekać na jakiś Koniec Świata, zapowiadany przez jedną z religii od ponad 1900 lat. Gdyby ten sąd i zapowiadane drugie przyjście Jezusa nastąpiło już w roku 100 albo chociażby 500, mielibyśmy ten „problem” z głowy, a tak termin końca świata jest przesuwany w nieskończoność. Niektórzy twierdzą, że to dobrze inni, że jest to manipulacja Końcem Świata przez K.K. Niestety argument dla K.K dostarcza ewangelia św Jana, a zwłaszcza rozdział 5.

Apologia Jezusa4

19 W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. 21 Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. 22 Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, 23 aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. 25 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą5 głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. 26 Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. 27 Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. 28 Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach6, usłyszą głos Jego: 29 a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. 30 Ja sam z siebie nic czynić nie mogę7. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.
31 Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy8. 32 Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o Mnie wydaje, jest prawdziwy. 33 Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. 34 Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. 35 On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem.
36 Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. 37 Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; 38 nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. 39 Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne9: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. 40 A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. 41 Nie odbieram chwały od ludzi, 42 ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. 43 Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. 44 Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? 45 Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem.

„Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach6, usłyszą głos Jego: 29 a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia.”

Nie rozumiem zupełnie co oznaczają słowa Jezusa „nadchodzi godzina”. Oczywiście niektórzy powiedzą, że godzina, o której wspomina Jezus, to nasze 2000 lat. A ja powiem ,że coś jest tu nie tak!. Nie wolno manipulować Końcem Świata i nie należy się też o niego modlić .Można ewentualnie modlić się tylko o swój Koniec Świata, a nie należy modlić się, a wręcz powinno być to zabronione modlić się o Koniec Świata swojego bliźniego. W XX wieku oprócz modlitw do Boga o Koniec swoje cywilizacji Ludzkość wytwarza myślokształty i filmy, na których przedstawiony jest albo Koniec ich cywilizacji albo koniec ich planety(Ziemi) albo jedno i drugie.
Dotarło do mnie jeszcze inne przesłanie Jezusa- oprócz przesłania miłości bliźniego zostało przekazane przesłanie dotyczące sądu i rychłego końca cywilizacji – rodzi się pytanie dlaczego?

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Eksperymenty, Matrix, OSTRZEŻENIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 odpowiedzi na „Jaki Jezus jest opisany w Ewangelii św Jana?

  1. siola pisze:

    Dawid nie martw sie bedzie dobrze.Wroci jak czas bedzie.A to potrwa jeszcze troche bo to jak z budowa lotniska w Berlinie.Bo to rzadzi wielkopolanka to znajomi kieszenie napchac musza wiec budowe jeszcze troche potrwa bo i niemcy teraz tez nierzadem Stoja nie sa juz te czasy ze na Minute wszystko bylo.Widac w glowie pozostala nauka z FDJ jak narodem manipulowac ,Jak tak dalej te lotnisko beda budowac to konca swiata nie doczekasz ,bo beda musieli zaczynac budowe od nowa.

    • marek pisze:

      Dlaczego my tak mało wiemy o sobie, o naszej planecie?

      Bo złe dane podstawiamy do równań które w naszej opinii winny prowadzić do prawdy o nas .

      Dawid po co Ci odpowiedź na to pytanie ,jeżeli w Twej wypowiedzi przebija wiele niepewności / splątań pojęciowych /, które nie zostaną rozwiązane pomimo określenia który to był Jezus .
      Aby rozsupłać te splątania należy wpierw określić w sobie , czy Jezus to Bóg dowolnie J9 J12 czy człowiek , czy biblia jest święta ? i co to za określenie święta -dla kogo stworzone ?
      Jaki byt z jakiego poziomu – mieniący się przed nami Bogiem , dyktuje książkę ?
      Czy Stwórca wszechrzeczy ,dyktuje książki dla ” małp naczelnych” na planecie Ziemia .
      To co nam wdrukowała , mamusia , babcia , bajka , tradycja i lęk jest jak wewnętrzna zaraza , tworzy poplątania , które nawet gdy uwierają próbujemy pomijać .

      Który to był , dla mnie nie ma znaczenia , wiem ,że obaj byli ludźmi , jedynie z wyższych poziomów egzystencji . Bardziej harmonijni , świadomi swego jak ogółu życia .
      Warto brać z nich przykład , lecz źródła powołujące się na to że cytują ich słowa , należy sto razy dokładniej oglądać niż ten wyceniany przez jubilera kamień

      m.

  2. Dawid56 pisze:

    Myślę, że Jezus Chrystus nie mógł zostawić przesłania nieustannie zbliżającego się Końca Świata i Sądu Ostatecznego- to po prostu do Niego nie pasuje- Cos tu jest nie tak. Skoro nie było go w okresie ostatnich 2000 lat to może ktoś pisze nieprawdę? Nie wydaje się że Bogu trudno jest odróżnić okres powiedzmy jednego pokolenia od 2000 lat!! 2000 lat to nie może być „niedługo”.

    • siola pisze:

      Bo to tylko pic na wode swiety czy przeklety wszystko jedno,co niekturych wykleto i spalono na stosie a potem nagle zrobiono swietymi.Tak sie bawia z nami juz od wiekow ,czasami by chcieli zeby my latali z maczugami ale sami tez wygode lubia wiec sie teraz sami miedzy soba czubia kto ma wieksze prawo do okradania.Widzisz mordercy zamek w mym imieniu sprzedali ,rodzine szantarzowali ,a siedza w kosciela zaraz przed oltarzem.A zeby bylo smieszniej to Jakis cudem zamek stal sie wlasnoscia kosciola coz mordercy wracaja na miejsce zbrodni.Jak tych swietych przekletych spotkasz na drodze to naprawde myslisz ze swietoszki ale jak zaslona spadnie masz przed soba mafie co co drugie slowo BOGA chwali boc to w jego imieniu szantarzowali ,klamali i zabijali.Wiec dla Boga ludzi nic nie znaczy 10 przykazan to jak Mist do uprawy roli jeno uprawoiany na ludziach .Wiec jak widac lepiej wierzyc sobie bo klamliwi i klutliwi sa bogowie a za ich pustoglowie placa wszystkie ziemi naszej narody.Boc to BOGI tak szkolone ze wszystkie zaswiadczenia Maja jak krasc i klamac moga i to jest naprawde jedno co sie nauczyli przez wieki ,wbijac ludziom w glowe cwieki i w butelki ich nawijac.Boc ONI chodz ziemie kradna to uprawiac jej nie umia choc zaswiadczenie ze szkolony rolnik Ci pokarza ale jeden z drugim nie wie ze marchewke sie przerywa ale boska Mafia przerywac ludzi co czas Jakis potrafila by sie do ich dorobkow dobrac.I zawsze przy tej okazji wymyslano ludzim ruznych wrogow-BrOGOW i przy okazji sie w krwi ludzkiej wykapali.Jesus czlowiek prosty byc musial a nie zaden bozek boc to onkel tysz mi pedziol zem jo jak moj lojciec.Wiec naprawde dobrze wiemy ze z tym fantem nic sami nie zrobimy,bo bys ta BOSKA stajnie chcial wyczyscic musial bys swe sumienie zanieczyscic .Wiec niech naprawiaja Ci co nabroili bo straszenie koncem swiata niewinnych to skonczona juz zabawa i nikt juz nie bedzie glosowal 3 razy kata,bo katow nam nie nie trzeba jeno jednej ludzkiej braci gdzie sie jeden na pracy drugirego nie bogaci ani falszywie nie oskarza by dorobek mu zagarnac,boc to kazdy jablko se posadzic i jesienia u sasiada wcale krasc nie musi.

    • margo0307 pisze:

      ” Myślę, że Jezus Chrystus nie mógł zostawić przesłania nieustannie zbliżającego się Końca Świata i Sądu Ostatecznego…”
      ____________________________
      A może… Jego przesłania zostały błędnie zrozumiane i przetłumaczone… ?, albo… może – na ten przykład – zostały celowo przekręcone przez… „kogoś widzi-mi-sie” ❓

      • Dawid56 pisze:

        „19 W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili.”

        Te słowa świadczą o tym że Jezus nie ma na myśli Jahwe starotestamentowego.KK powinien w zasadzie zrezygnować z czytań ze Starego Testamentu bo to nic do sprawy nie wnosi a wręcz na każdym kroku dołuje Człowieka.Człowiek w Starym Testamencie w żaden sposób nie jest partnerem dla Jahwe.Nie chce mi się wierzyć w to, że Jezus chciałby czynić i miłowałby to co czyni Jahwe.
        Prawdopodobnie Jezus mówi o Ojcu którym nie jest Jahwe starotestamentowym i jest to jedna z tych Tajemnic(przesłań) o których piszesz Margo

        • margo0307 pisze:

          „…Prawdopodobnie Jezus mówi o Ojcu którym nie jest Jahwe starotestamentowym i jest to jedna z tych Tajemnic(przesłań) o których piszesz Margo”
          ______________________________________
          Dawidzie, wiele zmieniono i poprzekręcano…, niewiele też jest nam podawane do powszechnej wiadomości nt. chociażby… odkrycia przez ekipę francuskich archeologów w okolicach 1886 roku, w grobie egipskiego mnicha z Akhmim, zapisków zwanych „Ewangelią Piotra”…😕

          „…U Piotra to nie rzymski centurion, lecz lud Judei wygłasza świadectwo:
          Jakże ten musiał być sprawiedliwy.
          Marek i Mateusz zmieniają nauczyciela Sprawiedliwego na… Syna Bożego, podobnie ma to miejsce w innych fragmentach, gdzie tytuł Sprawiedliwy zmienia się na Syn Boży (co można dostrzec porównując starsze wersje tego samego tekstu lub cytaty z ewangelii u innych autorów)…

          Można również zauważyć, że Jezus umiera w czwartek a nie w piątek

          Świadectwo ludu
          VIII 28. Zgromadzili się zaś uczeni w piśmie, i faryzeusze, i starsi, gdy usłyszeli, że cały lud
          szemrze i bije się w piersi, mówiąc:
          ‚Jeśli w chwili jego śmierci działy się tak wielkie znaki, spójrzcie, jakimże był Sprawiedliwym‚…”

          http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1797

          • margo0307 pisze:

            A tak wygląda „prawda” jeszcze innego punktu widzenia…

            „… Poniżej znajdują się fragmenty pochodzące z tekstu: „Ewangelia Barnaby”, rozdz. 70:
            „Jezus był bardzo zły na Piotra, który powiedział do niego, że jest on synem Boga. Skarcił go i powiedział mu: Idź precz, odsuń się ode mnie!
            Ty jesteś szatanem i chcesz mi uczynić zło.
            Potem zwrócił się do swoich Apostołów mówiąc:
            Szkoda tych, co do mnie w ten sposób się zwracają! Bóg nakazał mi ich przekląć.”
            Z rozdz.71.:
            „Ja nikomu grzechów nie wybaczę. Tylko Bóg wybaczy.”
            Z rozdz.72.:
            „Przyszedłem na świat, by przygotować drogę Prorokowi, który przyniesie na ziemię pozdrowienie Wielkiego Boga.
            Bądźcie jednak ostrożni! Do jego przyjścia nie dajcie się oszukać, ponieważ powstanie wielu fałszywych proroków, którzy biorąc moje słowa sfałszują moją Ewangelię.
            Na pytanie Andrzeja:
            Czy możesz opisać nam znaki, jakimi będzie obdarzony ten Prorok? odpowiedział:
            Ten Prorok nie przyjdzie w waszych czasach. Przyjdzie po was kilka lat później, gdy moja Ewangelia zostanie sfałszowana, w czasie, gdy liczba prawdziwych wierzących nie przekroczy 30 osób. Wtedy to Wzniosły Bóg pożałuje ludzi i ześle im swego wysłannika. Nad jego głową będzie się znajdowała zawsze biała chmura. Będzie on bardzo mocny, zniszczy bożki i ukarze bałwochwalców.
            Dzięki niemu ludzie poznają Boga, będą go czcić i również poznają w rzeczywistości mnie, kim byłem.
            Zemści się na tych, co o mnie mówili inaczej niż jako o człowieku.”
            Z rozdz.96.:
            „Bóg, w którego obecności jest mój duch, jest żywy.
            Nie jestem Mesjaszem, który jest oczekiwany przez cały świat, o którym został poinformowany Prorok Abraham przez Boga, który przyjdzie z jego pokolenia.
            Potem, gdy opuszczę świat, to szatan będzie przekonywać wszystkich o tym, że ja jestem Bogiem lub synem Boga.
            Te przeklęte intrygi od nowa odżyją. Moje słowa i wiara zostaną do tego stopnia zmienione, że pozostanie prawidłowo wierzących 30 osób albo nikt.
            Wtedy to Bóg zlituje się nad ludźmi i ześle prawdziwego Mesjasza, Swojego Proroka, dla którego On wszystko stworzył. Ten Prorok przyjdzie z południa. Będzie posiadał wielką moc. Powali bożki, zlikwiduje bałwochwalstwo, da koniec panowaniu szatana nad ludźmi. Wybawienie Boga dotrze razem z nim do wierzących i ci, którzy uwierzą w jego słowa, zostaną obdarzeni przeróżnymi darami.”
            Z rozdz.97.:
            „Na pytanie jasnowidza: Jakie imię będzie nosił ten Mesjasz, o którym mówisz i jakie są znaki jego przyjścia?
            Jezus odpowiedział w ten sposób:
            Piękność imienia Mesjasza jest warta podziwu. Gdy Bóg stworzył Jego ducha, to obdarzył Go tym imieniem i gdy osadził Go w niebiańskim przepychu, to powiedział:
            Poczekaj, Pocieszycielu! Ze względu na Ciebie stworzę Raj, świat i wiele stworzeń. Sprezentuję je Tobie. Kto Ciebie będzie cenił, tego ja będę cenił. Kto będzie Ciebie przeklinał, ten będzie przeze mnie przeklęty. Ja Ciebie wysyłam na ziemię jako mojego Proroka, ratownika (wybawcę). Twoje słowa będą tylko prawdą. Ziemia i niebo może zniknąć, jednak Twoja wiara będzie nieskończona. Jego świętym imieniem jest imię Pocieszyciel.
            Na to zebrany wokoło Jezusa lud podnosząc głos zaczął wołać:
            Pocieszycielu, szybko przyjdź, by uratować świat!” Pocieszyciel – po arabsku brzmi Ahmed – od tego pochodzi imię Muhammed…
            Z rozdz.128.:
            „Bracia! Ja jestem stworzony tak jak i wy z ziemi. Tak jak i wy chodzę po ziemi.
            Bądźcie świadomi swoich grzechów i wyrażajcie skruchę! Moi kochani Bracia! Szatan przy pomocy żołnierzy rzymskich oszuka was mówiąc o mnie, że ja jestem synem Boga. Pomyślcie o Rzymianach, którzy zostali przeklęci przez Boga, ponieważ czcili oni fałszywym, zmyślonym bożkom i nie uwierzcie im, bo też zostaniecie przeklęci przez Boga.”
            Z rozdz.136.:
            W tym fragmencie podane są najpierw wiadomości na temat Piekła i potem opisane jest, jak Pocieszyciel uratuje swoją wspólnotę religijną przed Piekłem.
            Z rozdz.163.:
            „Na pytanie Apostołów: Czy możesz nam opisać Proroka, o którego przyjściu głosisz? odpowiedział Jezus z wielką radością:
            Na imię mu Pocieszyciel. Gdy przyjdzie on, jeśli nawet od długiego okresu czasu nie padał deszcz, to drzewa wydadzą owoce. W jego czasach ludzie będą mieli wiele możliwości do czynienia dobrych uczynków. Miłosierdzie Boga będzie tak wielkie jak padające na nich obfite deszcze.” O ostatnich dniach – przed wniebowzięciem Jezusa, Ewangelia Barnaby podała następujące wiadomości w: rozdz.215-222:
            „Gdy żołnierze rzymscy weszli do domu, by schwytać Jezusa, to czterech wielkich Archaniołów: Gabriel, Michał, Rafał i Uriel na rozkaz Wzniosłego Boga schwytali go i przez okno wynieśli do nieba. W tym samym czasie żołnierze rzymscy złapali przewodniczącego im Judasza wołając: Ty jesteś Jezusem.
            Pomimo wszystkich zaprzeczeń, wołania, błagania zaprowadzili ciągnąc go na krzyż i powiesili.
            Później Jezus ukazał się swojej matce i Apostołom. Do Marii zwrócił się: Matko widzisz, że nie zostałem ukrzyżowany. Na moim miejscu zdrajcę Judasza powieszono na krzyżu i on umarł….

            Do przodujących wśród żydów i największych wrogów Chrześcijaństwa należał Szaweł. Wymyślił on kłamstwo, że Jezus powołał go do rozpowszechniania Chrześcijaństwa wśród narodów nieżydowskich (Nowy Testament; Dzieje Apostolskie,9).
            Szaweł zmienił swoje imię na Paweł.
            Zmienił też religię Jezusa.
            Monoteizm (jedynobóstwo) zamienił na wielobóstwo-wiarę w trójcę. Zmienił też Ewangelię. Powiedział, że Jezus jest synem Boga. Zezwolił chrześcijanom picie alkoholu i jedzenie wieprzowiny i wprowadził do wiary wiele zabobonów. Fałszywe myśli zaczął rozprowadzać wśród wyznawców Jezusa. Doszło do podziału na sekty. Oddalono się od prawidłowej drogi Boga. Wymyślono różne legendy. Zrobiono wiele wymyślonych rzeźb i obrazów Jezusa. Przyjęto znak krzyża i uznano go za symbol. Zaczęto oddawać cześć krzyżowi i rzeźbom. To znaczy powrócono ponownie do bałwochwalstwa. Uznano Jezusa za syna Boga, pomimo to, że Jezus nigdy im nic takiego nie powiedział…
            Z biegiem czasu Chrześcijaństwo stało się oficjalną religią wielkich narodów. Rozpoczął się straszny, ciemny okres średniowiecza. Całkowicie zapomniano prawdziwe nauki Jezusa o humaniźmie, miłosierdziu i litości. Zamiast nich zapanował fanatyzm, nienawiść, wrogość i ucisk. W imię Chrześcijaństwa dokonywano trudne do zrozumienia barbarzyństwa. Starano się zniszczyć wszystkie dzieła cywilizacji Starej Grecji i Rzymu. Sprzeciwiono się nauce i technice. Uczonemu Galileuszowi, który w swoich pismach udowodnił matematycznie teorię o tym, że ziemia krąży, co w rzeczywistości przeczytał w książkach uczonych arabskich, oskarżyli go o ateizm i grozili karą śmierci, jeśli nie odwoła swojej teorii…”

            http://wolnamyslchrzescijanska.bloog.pl/id,329763091,title,Ewangelia-Barnaby,index.html?smoybbtticaid=6156bc

          • Dawid56 pisze:

            Czyli prawdziwy Jezus na pewno nie mianowałby się sędzią na koniec świata, bo nie chciałby nikogo osądzać.Michał Anioł też zwątpił w miłosierdzie Boga( Scena Stworzenia świata i kod Abulafii) i dlatego chyba Jezusa przedstawił jako strasznego sędzię .
            Last Judment

          • margo0307 pisze:

            „…Michał Anioł też zwątpił w miłosierdzie Boga( Scena Stworzenia świata i kod Abulafii) i dlatego chyba Jezusa przedstawił jako strasznego sędzię…”
            ___________________________
            Dawidzie, mam 2 pytania:
            – co konkretnie masz na myśli z tym… kodem Abulafii ? oraz
            – na podstawie czego uważasz, że Michał Anioł zwątpił w miłosierdzie Boga ?
            Patrząc na scenę Sądu i odczytując ją… dosłownie… – a nie symbolicznie😉 , widzę… po prawej i po lewej stronie postaci Jezusa – kłócących się i gestykulujących ludzi…, natomiast postać Nauczyciela przedstawiona jest z gestem uniesionej prawej ręki tak, jak by… odżegnywał się od tych ludzi…, jakby chciał powiedzieć:
            – a dajcie wy mi wszyscy spokój…, – nie chcę mieć z waszymi swarami nic wspólnego…

          • Dawid56 pisze:

            Margo kiedyś już pisałem o Spisku Sykstyńskim Philippa Vanderberga.To naprawdę dziwna książka.W brodach proroków przy renowacji Kaplicy Sykstyńskiej( rzeczywiście była jej renowacja po koniec XX wieku) odkryto napis „Łukasz Kłamie” chodziło o żydowskiego mistyka chyba z XIII wieku Abrahama Abulafiię i Traktat o milczeniu, chodziło z tego co pamiętam o List do koryntian św Pawła.

            „W Kaplicy Sykstyńskiej i prowadzonych badaniach. Powiedziałem sobie wtedy: być może ci się uda pomóc w ograniczeniu rozmiaru szkód, jeżeli groźbę Michelangela objaśnisz odpowiednim ludziom. Usiłowałem rozmawiać z papieżem, nie dlatego, aby robić z siebie ważnego człowieka, ale ze względu na wagę tego, co wiem.

            – Papież – przerwał mu Jellinek – nie zajmuje się tą sprawą. Dlatego musisz zadowolić się moją osobą. Kieruję ex officio consilium, które zostało powołane w tym celu. Powiedz mi, bracie, z całą odpowiedzialnością, czy potrafisz wyjaśnić znaczenie nazwiska Abulafii, które florentyńczyk Michelangelo zaszyfrował w swoim gigantycznym fresku na sklepieniu sykstyńskim?

            Brat Benno zwlekał chwilę z odpowiedzią. W tym momencie przez głowę przelatywało mu tysiące myśli, zobaczył całe swoje życie, które wydało mu się teraz pełne fatalnych przypadków.

            – Tak – powiedział po chwili.

            Jellinek zerwał się z miejsca i wyszedł zza biurka. Podszedł zupełnie blisko do brata Benno i ciągle jeszcze stojąc, pochylił się ku siedzącemu zakonnikowi.

            – Powtórz to jeszcze raz, bracie w Chrystusie! – powiedział cichym, niemal pełnym groźby głosem.

            – Tak – odparł brat Benno. – Znam te powiązania, i mają one na dodatek swój powód!

            – A więc opowiadaj, bracie. Opowiadaj!

            I brat Benno opowiedział kardynałowi o swoim życiu, tak jak przedtem opowiedział o nim ojcu Augustynowi, o swoim dzieciństwie w bardzo zamożnym, mieszczańskim domu, kłopotach ze wzrokiem, jakie miał już od najmłodszych lat i które zmusiły go do noszenia okularów. Z tego też powodu stał się outsiderem i zadowolenie znajdował jedynie osiągając doskonałe wyniki w nauce. Był, można by tak powiedzieć, maminsynkiem i po przedwczesnej śmierci ojca, zgodnie z życzeniem matki, poświęcił się sztuce. W ten sposób dotarł do Rzymu, aby prowadzić badania nad Michelangelem, i wkrótce natknął się na bibliotekę w Oratorium na Awentynie, w której przechowywano dokumenty ze spuścizny po florentyńczyku. Wśród akt znajdował się list Michelangela do Condiviego, w którym artysta powoływał się na Abulafię i „Księgę Znaków”. Początkowo Benno nie przykładał żadnej wagi do tego listu, ale ta wskazówka wzbudziła jednak któregoś dnia jego ciekawość i zaczął szukać „Księgi Znaków”. W końcu znalazł jeden egzemplarz księgi w bibliotece Oratorium.

            – Czy Wasza Eminencja zna tę księgę?

            – Naturalnie – odpowiedział Jellinek – tylko… nie widzę żadnego związku między nią a inskrypcją w Kaplicy Sykstyńskiej.

            – Czy Wasza Eminencja czytał „Księgę Znaków”?

            – Tak – odparł kardynał z wahaniem.

            – Całą?

            – Z wyjątkiem ostatniej strony, bracie.

            – Ale to właśnie o nią chodzi! Dlaczego Wasza Eminencja opuścił ostatnią stronę?

            – Brakuje jej w wydaniu, jakie miałem do dyspozycji. Ktoś ją wyrwał!

            – Na tej stronie, Eminenza – brat Benno spojrzał na kardynała – znajduje się, jak sądzę, klucz do tajemnicy, albo przynajmniej bardzo ważna wskazówka dotycząca tego problemu. Ukrywa ona gorzką prawdę dla Kościoła.

            – Powiedz wreszcie, bracie, co jest na tej stronie!

            – Abulafia pisze, iż dowiedział się od swego mistrza wstrząsającej prawdy dotyczącej wiary i Kościoła i wyjawił ją w swym „Traktacie o milczeniu”. To właśnie „Traktat o milczeniu” Abulafia chciał przekazać papieżowi Mikołajowi III, ale w dziwny sposób szpicle inkwizycji przekazali papieżowi treść tego dzieła, zanim jeszcze doszło do spotkania. Papież Mikołaj uznał jego treść za tak niebezpieczną, że użył wszystkich środków, aby znaleźć się w jego posiadaniu. Zanim jednakże udało mu się aresztować Abulafię u bram miasta i wejść w posiadanie traktatu, papież umarł. Mimo to Abulafię aresztowano, przewieziono do Oratorium na Awentynie, gdzie zabrano mu traktat i ukryto w bibliotece. Abulafia był więziony ze względu na to, iż mógłby opowiedzieć komuś treść dzieła. Tak właśnie pisze o tym ów kabalista, skarżąc się dalej w „Księdze Znaków”, iż Kuria składa się z ludzi, którzy ponad wszystko cenią tylko własną potęgę i władzę. Jego „Traktat o milczeniu” zawiera dowód wstrząsającej prawdy, która może zmienić święte kanony i światopogląd Kościoła, a nawet powinna stać się przyczyną reformy wiary. Z tego też powodu, tak pisze Abulafia, Kościół zmusił go do milczenia. Kuria odmawia dyskusji nad jego dowodem i ukrywa tę potworną prawdę przed oczami wiernych, ale nie z poczucia odpowiedzialności wobec nich czy wiary, lecz z chęci utrzymania władzy. Kościół, jak pisze Abulafia, to kolos stojący na glinianych nogach. Dowodu tego zaś należy szukać w „Traktacie o milczeniu”.

            – Czy znalazłeś „Traktat o milczeniu”?

            – Tak, znalazłem go razem z dokumentami dotyczącymi Michelangela. Najwyraźniej nikt nie przykładał specjalnej wagi do tego dzieła.

            – Czynisz, bracie w Chrystusie, bardzo niebezpieczne aluzje! Czy nie zechciałbyś w końcu zdradzić mi, co napisane jest w tym „Traktacie o milczeniu”?

            – „Traktat o milczeniu”, księże kardynale, został napisany w języku hebrajskim. Wasza Eminencja sam wie, jak trudno odcyfrować takie rękopisy. Dotarłem jedynie do połowy dokumentu, ale i tak to, co przeczytałem, było wystarczająco okropne, by pozbawić mnie spokoju ducha. Abulafia pisze o tym, co przekazał mu jego mistrz; a więc iż Pismo Święte nie jest zgodne z prawdą, ewangelia św. Łukasza opiera się na fałszywych założeniach. Abulafia twierdzi, że Łukasz kłamie…

            – Łukasz kłamie?! – przerwał mu kardynał. – Na ten temat też już dyskutowaliśmy. Ale dlaczego Łukasz? Cóż jest takiego szczególnego w ewangelii Łukasza?

            – Przez wiele lat zajmowałem się tym problemem – powiedział ostrożnie brat Benno, jakby obawiając się doradzać w sprawach ewangelii kardynałowi i strażnikowi czystości wiary na dodatek. – Jak Wasza Eminencja wie, wczesne ewangelie odpowiadają sobie w znacznym stopniu, jeśli idzie o czyny Jezusa, opierając się na Marku, który opisuje ziemskie życie Zbawiciela. Jego relacja kończy się jednak nad otwartym grobem; ostatnia część dotycząca zmartwychwstania i wniebowstąpienia Chrystusa jest późniejszym uzupełnieniem, jakie powstało w czasach, kiedy pozostałe ewangelie zostały już napisane.

            – A więc sądzisz, iż Łukasz…

            – Tak, Łukasz jest tym, który jako pierwszy opisał pojawienie się zmartwychwstałego Chrystusa. Pamięta Wasza Eminencja, że Łukasz był uczniem Pawła, który w pierwszym liście do Koryntian, jeszcze przed Markiem i napisaniem ewangelii, złożył pełne rezerwy wyznanie dotyczące zmartwychwstałego Chrystusa.

            – Znam to miejsce – Jellinek uśmiechnął się, przypominając sobie odpowiedni fragment, jednakże za chwilę zmarszczki na jego czole pogłębiły się. – „Najpierw bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze, według Pism, i że został pochowany. I że trzeciego dnia został z martwych wzbudzony, według Pism…” Te słowa zawsze dla mnie dużo znaczyły.

            – To ten sam list – kontynuował brat Benno – którego ciąg dalszy brzmi: „A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna jest wiara wasza, jesteście jeszcze w swoich grzechach. Zatem i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli… Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni”. Często zadawałem sobie pytanie, czy tych wielu uczonych, szukających wyjaśnienia fresków Michelangela w Starym Testamencie, nie powinno raczej skoncentrować się na Nowym.

            – Masz, bracie, na myśli związek między starym a nowym Adamem, którym jest Chrystus?

            – Byłem i ciągle jeszcze jestem historykiem sztuki, o ile człowiek nie może zapomnieć swego zawodu. Dokładnie badałem freski w Kaplicy Sykstyńskiej i ciągle szukałem wyjaśnienia, dlaczego florentyńczyk umieścił na początku swego dzieła scenę pijaństwa Noego i potop, aby potem, poczynając od apokaliptycznego grzechu, dokonać w ciągu tylko pięciu dni całkowitego zniszczenia dzieła Stworzenia Świata i zakończyć je sceną owego straszliwego sądu, gdy gniewny Bóg, który sam siebie stworzył, strąca ludzi w otchłanie Styksu. Cóż więc możemy uczynić innego aniżeli Noe, jak bowiem pisze Paweł apostoł: „Jeśli umarli nie bywają wzbudzani, jedzmy i pijmy,

            http://mreadz.com/new/index.php?id=4932&pages=50

          • margo0307 pisze:

            „…. Jezusa przedstawił jako strasznego sędzię…”
            ______________________________________
            Dawidzie, pozwól, że wkleję bardzo – jak dla mnie – ciekawy fragment pochodzący z interpretacji fresków, opisujący fresk, który powyżej wkleiłeś:

            „… Każda postać, czy układ ciała, utrwalony w obrazie ruch – daje wyraźną wskazówkę dla każdego obserwatora , co malarz chciał przekazać.

            Dlaczego obecnie jest jeszcze dużo trudności w odczytywaniu intencji malarza ?

            To nasze zakodowane i uznawane jako prawdy , treści religijne.
            Dopóki, nie zneutralizujemy wszelkie nasze teorie, czy dogmaty, to jesteśmy jak ślepcy lub w bardzo ciemnych okularach i nie widzimy całości przekazu a jedynie jego fragmenty.
            Najzabawniejszy dla widza oglądającego Dzieło Malarza jest fakt, że niewielu może „rozgryźć” treści przekazu, informacji z fragmentu środkowej części obrazu.

            Gdzie para : kobieta w ciąży i mocarny mężczyzna wyłania się z innej przestrzeni i wnika w stare, znane nam historie Ziemi i Wszechświata.
            Na wszelkie propozycje, aby skorzystał ze starych „elementów” – gestem przeczącym ręki – informuje nas tym samym ,że ze starego nic „zabrać” , ani korzystać nie będziemy mogli.
            Para niejako stara się uświadomić nas mieszkańców Ziemi o nowej Wiedzy, która
            umożliwi człowiekowi dalsze trwanie ale już w „bez tzw. śmierci” .
            Rozpoczyna się proces ogólnoludzkiej Współpracy ale nie pod kierunkiem autorytetów lub świętych dogmatów.

            Nowa para „niesiona” jest na Wiedzy – symbolu Światła w Tle.
            Klucze Piotra , również zostają odrzucone, bo były konieczne jedynie w procesie poznawania, doświadczania.
            Pozostają nam jedynie wnioski a ich niczym już nie można przedstawiać jako wzorce czy symbole, ponieważ wnioski są Indywidualnym dorobkiem każdej Istoty Ludzkiej.
            Suma zdobytej Wiedzy poszczególnych Jednostek daje wszystkim dostęp do Wiedzy o budowie Uniwersum, celowości i potrzeb w kończących się procesie , unikanie usterek i wszelkich ludzkich pomyłek.
            Proces, który już się rozpoczął jest tą zwrotną pętlą dla wszelkich teorii intelektualnych, zmusza do neutralizacji WSZELKICH poglądów i dogmatów.

            Intelekt odczuje pustkę i w takiej właśnie pustce , nazywanej ciszą i spokojem, możemy docierać do swoich „osiągnięć”, doświadczeń minionych wieków.
            Jedynie w ten sposób poznamy wszelkie przyczyny, i skutki , które nami miotały !
            … „

  3. marek pisze:

    Jeżeli obejrzy się taki film , to czy można potem powrócić do tradycyjnych religijno- etycznych poglądów . Wciąż uważam ,że prawdziwa nauka winna być fundamentem religii i wyznacznikiem konstrukcji poglądów duchowych .
    m

    • marek pisze:

      Całkowicie zapomniano prawdziwe nauki Jezusa o humaniźmie, miłosierdziu i litości.

      I po co mi więcej rozważań nad prawdziwym człowieczeństwem , jeżeli te trzy cechy je określają , to co poniżej jest wyznacznikiem i określa najbardziej harmonijną osobowość jaką można sobie wyobrazić w której uczucia i rozum są stale we właściwych proporcjach .

      JEZUS – OSOBOWOŚĆ DOSKONAŁA

      Jedną z największych radości mojego życia była możliwość poznania, poprzez Księgę Urantii, fascynującej postaci Jezusa. Ten Bóg-człowiek, którego jako dziecko poznałam poprzez skostniałe dogmaty instytucji religijnych, był tak obcy i tak daleki. Wielokrotnie czytając Biblię usiłowałam zobaczyć tę, tak ludzką jak i nadludzką istotę, w życiu codziennym, idącego w kurzu dróg Galilei, to znowu siedzącego w łodzi na Jeziorze Galilejskim. Zawsze coś uciekało, coś było trudno uchwytne , czegoś brakowało. Pozostawało wrażenie, że ma się w ręku opis niekompletny, że gdzieś w końcu powinien znajdować się pełen i wyczerpujący opis tak nauczania jak i postaci Jezusa. Nie chcę tutaj nawet sugerować, że opis poniższy, seria cytatów z Księgi Urantii, jest tą właśnie poszukiwaną prawdą. To kwestia przekonań osobistych. Zanim książka ukaże się w całości, warto zapoznać się z tymi kilkoma wybranymi cytatami, przedstawionymi poniżej.

      Małgorzata Jaworska

      Str. 1101,1102,1103 „Niewyczerpana życzliwość Jezusa poruszała serca ludzkie, lecz nieugięta siła jego charakteru zadziwiała jego wyznawców. Był naprawdę szczery; nie było w nim nic z hipokryty. Był wolny od sztuczności; był zawsze pokrzepiająco autentyczny. Nigdy nie poniżał się do udawania, nigdy nie uciekał się do zawstydzania. Żył prawdą, dokładnie tak jak jej nauczał. On był prawdą. Zmuszony był głosić swojemu pokoleniu zbawczą prawdę, nawet, kiedy taka szczerość czasami sprawiała ból. Był bezwarunkowo lojalny wobec wszelkiej prawdy.

      Jezus

      Poza tym Mistrz był tak racjonalny, tak przystępny. Był wyjątkowo praktyczny w całej swojej działalności, podczas gdy wszystkie jego plany charakteryzowały się uświęconym, zdrowym rozsądkiem. Był tak bardzo pozbawiony wszelkich dziwacznych, niekonsekwentnych i ekscentrycznych tendencji. Nigdy nie był kapryśny, grymaśny czy histeryczny. W całym jego nauczaniu i we wszystkim, co zrobił, zawsze była wyrafinowana roztropność połączona z nadzwyczajnym poczuciem stosowności – co wypada a co nie.

      Osobowość Syna Człowieczego zawsze była zrównoważona. Nawet jego wrogowie prawdziwie go szanowali; obawiali się nawet jego obecności. Jezus był nieustraszony. Był przepełniony niebiańskim entuzjazmem, ale nigdy nie bywał fanatyczny. Był ożywiony emocjonalnie, ale nigdy nie był niestateczny. Był obdarzony wyobraźnią, ale zawsze praktyczny. Otwarcie stawiał czoła realnościom życia, ale nigdy nie bywał nudny czy prozaiczny. Był odważny, ale nigdy nierozważny; rozważny, ale nigdy nie tchórzliwy. Był wyrozumiały, ale nie sentymentalny; unikalny ale nie ekscentryczny. Był pobożny, ale nie świętoszkowaty. A był tak bardzo zrównoważony, ponieważ był doskonale zintegrowany.

      Oryginalność Jezusa była niezmożona. Nie był związany tradycją czy ograniczony zniewoleniem zawężonej konwencjonalności. Mówił z niezachwianą pewnością i nauczał z absolutnym autorytetem. Jednak jego wspaniała oryginalność nie przeszkadzała mu w dostrzeganiu klejnotów prawdy w naukach jego poprzedników oraz jemu współczesnych. A najbardziej oryginalną jego nauką było położenie nacisku na miłość i miłosierdzie, w miejsce strachu i ofiar.

      Jezus miał wyjątkowo śmiałe poglądy. Napominał swych wyznawców, aby głosili ewangelię wszystkim narodom. Był wolny od zaściankowości. Jego wyrozumiałe serce obejmowało całą ludzkość, nawet wszechświat. Jego zaproszenie zawsze brzmiało: „Ktokolwiek zechce, pozwólcie mu przyjść”.

      Prawdziwie powiedziano o Jezusie, że „ufał Bogu”. Jako człowiek pomiędzy ludźmi, ufał najwznioślej Ojcu w niebie. Ufał swemu Ojcu jak małe dziecko ufa swemu ziemskiemu rodzicowi. Jego wiara była doskonała, jednak nigdy nie zarozumiała. Bez znaczenia jak okrutna mogła się wydawać natura, czy jak obojętny byłby jej stosunek wobec dobra człowieka na Ziemi, Jezus nigdy nie zachwiał się w swojej wierze. Był odporny na rozczarowania i nieczuły na prześladowania. Był niewzruszony wobec oczywistego niepowodzenia.

      Kochał ludzi jak braci a jednocześnie dostrzegał, jak różnią się oni we wrodzonych zdolnościach czy cechach nabytych. „Chodził, czyniąc dobrze”.

      Jezus był człowiekiem niezwykle radosnym, lecz nie był ślepym, bezmyślnym optymistą. Ciągle napominał: „Nie upadajcie na duchu”. Mógł zachowywać postawę tak pewną, ze względu na swe niezachwiane zaufanie pokładane w Bogu i niewzruszoną ufność w człowieka. Zawsze był wrażliwy i taktowny w stosunku do wszystkich ludzi, gdyż kochał ich i wierzył w nich. Mimo to zawsze był wierny swoim przekonaniom i imponująco niezmienny w swym oddaniu dla czynienia woli jego Ojca.

      Mistrz zawsze był szczodry. Ciągle powtarzał, że „bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać niż brać”. Powiedział: „Darmo wzięliście, darmo dawajcie”. A mimo całej tej swojej bezgranicznej szczodrości, nigdy nie był rozrzutny czy ekstrawagancki. Nauczał, że trzeba wierzyć aby otrzymać zbawienie. „Każdy, kto prosi, otrzyma”.

      Był bezpośredni, ale zawsze życzliwy. Powiedział: „Gdyby tak nie było, nie mówiłbym wam”. Mówił bez ogródek, ale zawsze był przyjacielski. Był szczery w swej miłości do grzesznika i w swej nienawiści do grzechu. Jednak przy całej tej zadziwiającej bezpośredniości był bezbłędnie sprawiedliwy.

      Jezus zawsze był radosny, pomimo, że czasem pił do dna puchar ludzkiego smutku. Nieustraszenie stawiał czoła rzeczywistościom życia a jednak był przepełniony entuzjazmem dla ewangelii królestwa. Jednak to on panował nad swym entuzjazmem, nigdy entuzjazm nie panował nad nim. Poświęcił się w pełni „sprawie Ojca”. Jego niebiański entuzjazm doprowadzał jego nie uduchowionych braci do wniosku, że jest obłąkany, ale przyglądający się temu wszechświat oceniał go jako model rozsądku i wzór najwyższego poświęcenia się śmiertelnika wysokim standardom życia duchowego. Jego kontrolowany entuzjazm był zaraźliwy; jego towarzysze zmuszani byli do podzielania jego niebiańskiego optymizmu.

      Ten człowiek z Galilei nie był człowiekiem smutku, był duszą radości. Zawsze mawiał: „Cieszcie się i radujcie”. Jednak, gdy obowiązki tego wymagały, nie wahał się kroczyć odważnie „doliną cienia śmierci”. Był radosny, ale jednocześnie pokorny.

      Jego odwaga dorównywała tylko jego cierpliwości. Gdy wywierano nań nacisk, aby działał przedwcześnie, odpowiadał tylko: „Moja godzina jeszcze nie nadeszła”. Nigdy się nie spieszył; jego opanowanie było majestatyczne. Jednak oburzał się często na zło, nie tolerował grzechu. Często bywał bardzo poruszony, gdy przeciwstawiał się temu, co szkodliwe dla dobra jego dzieci na Ziemi. Jednak jego oburzenie na grzech nigdy nie wywoływało gniewu na grzesznika.

      Jego odwaga była imponująca, ale nigdy nie bywał nieroztropny. Jego hasłem było: „Nie bójcie się”. Jego męstwo było podniosłe a jego odwaga częstokroć heroiczna. Ale odwaga jego połączona była z rozsądkiem i kontrolowana logiką. Była to odwaga zrodzona z wiary, nie lekkomyślność ślepych przypuszczeń. Był naprawdę odważny, ale nigdy zuchwały.

      Mistrz był wzorem czczenia. Jego modlitwa, nawet w czasach młodości, zaczynała się od słów: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje”. Był pełen szacunku nawet dla błędnych praktyk religijnych swych współbraci. Jednak to go nie powstrzymało od kwestionowania tradycji religijnych, czy ostrego występowania przeciw błędom ludzkich wierzeń. Był pełen czci dla prawdziwej świętości a przecież słusznie mógł zwrócić się do swych braci słowami: „Któż z was może mi dowieść grzechu?”.

      Jezus był wielki, ponieważ był dobry a mimo to bratał się z małymi dziećmi. Był delikatny i bezpretensjonalny w swym życiu osobistym a mimo to był doskonałym człowiekiem tego wszechświata. Jego towarzysze spontanicznie nazywali go Mistrzem.

      Jezus posiadał doskonale zjednoczoną osobowość ludzką. I dziś, tak samo jak w Galilei, wciąż jednoczy doświadczenie śmiertelników i koordynuje wysiłki ludzkie. Jednoczy życie, uszlachetnia charakter i upraszcza doświadczenie. Wnika w umysł ludzki, aby go wywyższać, zmieniać i przekształcać. Jest dosłowną prawdą: „Jeśli ktokolwiek ma w sobie Jezusa Chrystusa, jest nowym stworzeniem, to co dawne minęło, oto wszystko stało się nowe”.

      Str. 1562 „Inni apostołowie odnosili się do Jezusa z szacunkiem, ze względu na pewne szczególne i wybitne cechy jego doskonałej osobowości, ale Tomasz szanował Mistrza za jego wspaniale zrównoważony charakter. Coraz bardziej Tomasz podziwiał i szanował tego, który był tak łaskawie miłosierny a przecież tak bezwzględnie sprawiedliwy i bezstronny; bardzo stanowczy, ale nigdy nie uparty; tak opanowany, ale nigdy nie obojętny; tak pomocny i tak współczujący, ale nigdy nie wścibski czy dyktatorski; tak silny, ale jednocześnie tak delikatny; tak stanowczy, ale nigdy nie szorstki czy grubiański; tak delikatny, ale nigdy nie chwiejny; tak czysty i niewinny, ale jednocześnie tak męski, bojowy i pełen siły; tak prawdziwie odważny, ale nigdy nie szaleńczy czy nierozważny; tak wielki miłośnik przyrody, ale tak wolny od wszelkiej tendencji jej czczenia; tak pełen humoru i tak lubiący żartować, ale tak wolny od lekkomyślności i frywolności. To właśnie ta niezrównana symetria osobowości tak bardzo oczarowała Tomasza. Spośród Dwunastu, Tomasz prawdopodobnie najpełniej rozumiał intelektualnie i doceniał osobowość Jezusa”.

      Str. 1589 „Mistrz wykazywał wielką mądrość i przejawiał doskonałą bezstronność w całym swoim postępowaniu z apostołami i wszystkimi swoimi uczniami. Jezus prawdziwie był dla ludzi mistrzem; wywierał wielki wpływ na swoich współbraci ponieważ w swojej osobowości łączył urok z siłą. Jego surowe, koczownicze i bezdomne życie, cechował subtelny majestat. Był intelektualny powab oraz duchowa moc przyciągająca w jego autorytatywnym sposobie nauczania, w jego klarownej logice, sile rozumowania, w jego bystrej wnikliwości, czujności umysłu, w jego niezrównanym opanowaniu i subtelnej tolerancji. Był prosty, mężny, uczciwy i nieustraszony. Wraz z tymi wszystkimi fizycznymi i intelektualnymi czynnikami, przejawiającymi się w postawie Mistrza, istniały w nim także te wszystkie duchowe uroki jego jestestwa, które były związane z jego osobowością – cierpliwość, łagodność, delikatność i pokora.

      Jezus z Nazaretu miał naprawdę silną i dynamiczną osobowość; był intelektualną potęgą i duchową fortecą. Jego osobowość przemawiała nie tylko do duchowo nastawionych kobiet, znajdujących się wśród jego wyznawców, ale także do wykształconego intelektualisty Nikodema i do odważnego rzymskiego żołnierza, kapitana postawionego na straży przy krzyżu, który gdy skończył przyglądać się śmierci Mistrza, powiedział: „Prawdziwe, to był Syn Boży”. A krzepcy, surowi rybacy galilejscy, nazywali go Mistrzem.

      Wyjątkowo godne pożałowania są te obrazy, które przedstawiają Jezusa. Te malowidła, obrazujące Chrystusa, wywierają szkodliwy wpływ na młodzież; kupcy w Świątyni pewnie nie uciekaliby przed Jezusem, gdyby był on takim człowiekiem, jak go zazwyczaj przedstawiali wasi artyści. Jezus był pełen dostojnej męskości, był dobry lecz naturalny. Jezus nie pozował na łagodnego, słodkiego, delikatnego i poczciwego mistyka. Jego nauczanie było przejmująco dynamiczne. On nie tylko miał na myśli dobro, ale faktycznie chodził czyniąc dobro”.

      Str. 1609 „Mistrz był doskonałym wzorem ludzkiej samokontroli. Kiedy mu urągano, on nie urągał; kiedy cierpiał, nie wyrzekł słowa groźby przeciwko swoim dręczycielom; kiedy był wydany przez swoich wrogów po prostu powierzył siebie prawemu osądowi Ojca w niebie”.

      Str. 1671 „Najbardziej zadziwiającą i najbardziej rewolucyjną cechą misji Michała na Ziemi była jego postawa wobec kobiet. W czasach i w pokoleniu, gdy było przyjęte, że w miejscu publicznym mężczyzna nawet nie pozdrawiał własnej żony, Jezus, w związku z trzecią turą po Galilei ośmielił się wziąć ze sobą kobiety jako nauczycielki ewangelii. I miał bezprzykładną odwagę to zrobić w obliczu nauczania rabinicznego, które głosiło, że byłoby „lepiej aby słowa Prawa zostały spalone, niż miałyby być przekazane kobietom”. W jednym pokoleniu Jezus podźwignął kobiety ze stanu lekceważącego zapomnienia i trwającej wieki niewolniczej harówki. I jest rzeczą haniebną dla religii, która ośmieliła się przyjąć imię Jezusa, że w swojej późniejszej postawie wobec kobiet nie miała moralnej odwagi pójść za jego szlachetnym przykładem.

      Gdy Jezus obracał się między ludźmi, zauważali oni, że był zupełnie wolny od przesądów tamtych dni. Był wolny od religijnych uprzedzeń; nigdy nie był nietolerancyjny. W jego sercu nie było niczego, co przypominałoby antagonizmy społeczne. Chociaż przestrzegał tego, co dobre w religii ojców, nie wahał się lekceważyć sztucznych tradycji, wyniku przesądów i niewoli. Ośmielał się nauczać, że katastrofy, wypadki czasu i inne tragiczne zdarzenia, nie są dopustami z Bożych wyroków czy tajemniczymi zrządzeniami Opatrzności. Potępiał niewolnicze poświęcanie się nic nie znaczącym obrzędom i demaskował fałszywe rozumowanie kultu materialistycznego. Śmiało głosił duchową wolność człowieka i ośmielał się nauczać, że śmiertelnicy żyjący w ciele są faktycznymi i prawdziwymi synami żywego Boga.

      Jezus przewyższył wszelkie nauki swoich poprzedników, kiedy śmiało zamienił czyste ręce na czyste serce, jako znak prawdziwej religii. Rzeczywistość postawił w miejsce tradycji i wymiótł wszelkie aspiracje próżności i hipokryzji. A jednak, ten nieustraszony człowiek Boży nie dawał upustu destrukcyjnemu krytycyzmowi czy przejawom krańcowego lekceważenia religijnych, społecznych, ekonomicznych i politycznych zwyczajów tamtego czasu. Nie był agresywnym rewolucjonistą, był postępowym ewolucjonistą. Zajmował się niszczeniem tego, co było tylko wtedy, kiedy równocześnie oferował swoim współbraciom rzecz wyższą, która powinna być.

      Jezus1

      Jezus nie wymagał posłuszeństwa od swoich zwolenników, ale je miał. Tylko trzech ludzi, których powołał osobiście, odmówiło jego zaproszeniu do zostania jego uczniami. Roztaczał osobliwą moc, kóra przyciągała ludzi, ale nie był dyktatorski. Przewodził pewnie i nikt nigdy nie czuł się urażony wydawanymi przez niego poleceniami. Sprawował absolutną władzę nad swoimi uczniami, ale nikt nigdy się nie sprzeciwił. Pozwolił swoim wyznawcom nazywać siebie Mistrzem.

      Mistrz był podziwiany przez wszystkich, którzy go spotkali, za wyjątkiem tych, którzy żywili głęboko zakorzenione religijne uprzedzenia lub tych, którzy uważali, że dostrzegli polityczne niebezpieczeństwo w jego nauce. Ludzie byli zdumieni oryginalnością i autorytatywnością jego nauczania. Podziwiali jego cierpliwość w postępowaniu z zacofanymi i natrętnymi ludźmi, zadającymi pytania. Bali się go tylko ci, którzy go nie spotkali a znienawidzony był tylko przez tych, którzy uważali go za orędownika tej prawdy, której przeznaczeniem było obalenie zła i błędów, jakie oni zdecydowli się zachować w swych sercach za wszelką cenę.

      Wywierał wielki i szczególnie fascynujący wpływ, zarówno na przyjaciół jak i na wrogów. Tłumy mogły iść za nim tygodniami, tylko po to, żeby usłyszeć jego łaskawe słowa i zobaczyć jego proste życie. Oddani mu ludzie, mężczyźni i kobiety, kochali Jezusa nadludzkim niemalże uczuciem. Im lepiej go poznawali, tym bardziej go kochali. I wszystko to jest prawdą; nawet dzisiaj i we wszystkich przyszłych epokach, im bliżej będzie człowiek poznania tego Boga-człowieka, tym bardziej będzie go kochać i za nim podążać”.

      Str. 1674 „To czego Jezus nauczał o zrównoważonym charakterze, nie wywarło takiego wpływu na jego towarzyszy, jak fakt, że jego własne życie było tak wymownym przykładem jego nauki. Żył pośrodku stresu i burzy lecz nigdy się nie zachwiał. Jego wrogowie wciąż szykowali mu pułapki, ale go nigdy nie usidlili. Mędrcy i uczeni usiłowali go zwieść, ale on nie pobłądził. Usiłowali go uwikłać w dyspucie, ale jego odpowiedzi były zawsze oświecające, dostojne i ostateczne. Kiedy przerywano mu dyskusję rozlicznymi pytaniami, jego odpowiedzi były zawsze znamienne i decydujące. Nigdy nie uciekał się do niegodziwych taktyk, będąc pod stałym naciskiem swoich wrogów, którzy nie wahali się stosować wszelkiego rodzaju fałszywych, nierzetelnych i niecnych metod ataku na niego”.

      Str. 1874, 1875 „Jezus siał otuchę wszędzie gdzie poszedł. Był pełen łaski i prawdy. Jego towarzysze nigdy nie przestawali się dziwić łaskawym słowom, które płynęły z jego ust. Możecie kultywować łaskawość, ale miłosierdzie jest aromatem życzliwości, który emanuje z przesyconej miłością duszy.

      Dobroć zawsze wzbudza szacunek, ale kiedy pozbawiona jest łaski, często odpycha uczucie. Dobroć przyciąga powszechnie jedynie wtedy, kiedy jest łaskawa. Dobroć odnosi skutek tylko wtedy, kiedy pociąga.

      Jezus naprawdę rozumiał ludzi; dlatego też mógł przejawiać prawdziwą życzliwość i okazywać szczere współczucie. Rzadko jednak ulegał litości. Podczas kiedy współczucie jego było bezgraniczne, jego życzliwość była praktyczna, osobista i konstruktywna. Jego obycie z cierpieniem nigdy nie zrodziło obojętności i potrafił służyć udręczonym duszom bez pomnażania ich litości nad samymi sobą.

      Jezus mógł tak bardzo pomagać ludziom dlatego, że kochał ich tak szczerze. Naprawdę kochał każdego mężczyznę, każdą kobietę i każde dziecko. Mógł być tak oddanym przyjacielem, ponieważ posiadał niezwykłą wnikliwość – wiedział dokładnie, co znajduje się w sercu i umyśle człowieka. Był dociekliwym i przenikliwym obserwatorem. Był mistrzem w rozumieniu ludzkich potrzeb, inteligentnie dostrzegał ludzkie pragnienia.

      Jezus nigdy się nie spieszył. Zawsze miał czas pocieszać swych bliźnich „gdy przechodził obok”. Jego przyjaciele nigdy nie czuli się skrępowani. Był ujmującym słuchaczem. Nigdy nie zajmował się wścibskim zgłębianiem dusz swoich towarzyszy.

      Kiedy pocieszał głodne umysły i służył spragnionym duszom, adresaci jego miłosierdzia nie czuli, że spowiadają się przed nim, ale jak gdyby naradzali się z nim. Ludzie mieli do niego bezgraniczne zaufanie, ponieważ widzieli, że pokładał w nich tak wiele wiary.

      Jezus nigdy nie sprawiał wrażenia, że jest ciekawy ludzi i nigdy nie okazywał chęci kierowania nimi, rządzenia czy korygowania ich. Rozbudzał głęboką wiarę we własne siły i bezprzykładną odwagę u wszystkich tych, którzy mieli możliwość z nim przebywać. Kiedy uśmiechał się do człowieka, śmiertelnik taki czuł, że ma większe możliwości rozwiązywania swoich złożonych problemów.

      Jezus kochał ludzi tak bardzo i tak mądrze, że nigdy nie wahał się być dla nich surowy, kiedy okoliczność wymagała takiego karcenia. Często gdy zabierał się do pomagania człowiekowi, zwracał się o pomoc do niego samego. W ten sposób ożywiał jego zainteresowanie i apelował do tego, co lepsze w ludzkiej naturze.

      Mistrz potrafił dostrzec zbawczą wiarę w pospolitym przesądzie kobiety, która szukała uzdrowienia przez dotknięcie jego szaty. Zawsze był gotów i skłonny przerwać kazania, czy przetrzymać tłumy, kiedy służył potrzebom jednostki, nawet małemu dziecku. Wielkie rzeczy zdarzały się nie tylko dlatego, że ludzie mieli wiarę w Jezusa, ale również dlatego, że Jezus tak bardzo w nich wierzył.

      Większość naprawdę ważnych rzeczy, które Jezus powiedział czy zrobił, wyglądała na zdarzenie przypadkowe, następujące, „gdy przechodził obok”. Tak mało było profesjonalizmu, starannego planowania czy przemyśleń w ziemskiej służbie Mistrza. Rozdawał zdrowie i szerzył radość naturalnie i wdzięcznie, tak jak szedł przez życie. Było dosłowną prawdą, że „chodził, czyniąc dobrze”.

      I dobrze by było, gdyby wyznawcy Mistrza, we wszystkich epokach, uczyli się służyć gdy „przechodzą obok” – czynić bezinteresownie dobro, tak jakby właśnie zajmowali się swoimi codziennymi sprawami”.

      • siola pisze:

        Tak prawde cala ta dyskusja o Jezusie to jak bys i dyskutowal o przykazaniach ,Ci co na co dzien Maja godka „niech bydzie pochwolony” szczesc BOZE,z bogiem to wlasciwie wszystko w tylku Maja a ten Bog wich pysku z ich ust tylek im robi ,dlatego tyz tym klamcom tak smierdzi z pyska starym gownem jak z Kibla.Choc 5 razy sie kapia i 6 razy na dzien zeby myja smrud zepsucia i tak z geby jedzie jakby byla dupa.Przepraszam ze nie uniwersytecka mowa bo dla prostych ludzi jest to mowa.Nie pomoze woda utlenina wcale by im rozjasnic w glowach ,raczej przez loto po swiecie tyle lysych bo utlenione blondynki chcialy z karzdego chlopa utlenionego blondyna zrobic boc to dzieci stworcy BOGA ale smrodu zepsucia z geby nie usuniesz bo klamiac gnijesz od srodka i tu zadne inne klamstwo do zakrycia klamstwa nie pomoze bo smrud zepsucia i tak w gebie pozostaje i tak klamce zdradza I nie zdefynkefuje tego wypicie pol litra,da tylko krutkie zapomnienie ale nie wyleczy.

    • marek pisze:

      Dawid56 pisze:
      Sierpień 18, 2015 o 16:08

      Dawid , wyhamuj , jesteś tak tendencyjny , że na nie da się z Tobą iść razem .
      Niektórzy mają poglądy z telewizji . Ty też masz swój określony przedział i obawiam się że materiały maja tą sama wartość co TV.
      Z przeproszeniem .

      m

      • Dawid56 pisze:

        Marek tę hipotezę postawił Philipp Vandenberg .Nie wiem do końca czy to prawda czy nie ale w książce tej była mowa o zamordowaniu Jana Pawła I, o akcji Odessa.Akcja Odessa miała miejsce w rzeczywistości i rzeczywiście był przerzut zbrodniarzy wojennych do Ameryki Południowej.Podobno brał udział w tym procederze Watykan, a dlaczego? Na to pytanie starał się odpowiedzieć Philipp Vanderberg w swojej książce „Spisek Sykstyński”

        • marek pisze:

          Mam na myśli , że funkcjonujesz jak Wołoszański , to jest historyk i jego materiały i punkty widzenia , mają się nijak do słowa ” mistyka ” .

          Losy Jezusa , czy Hitlera nie określą mi drogi z Ziemi do Nieba , ani do piekła , to jest kogiel – mogiel pojęć , nie te informacje nie do tych tematów.
          m

          • Dawid56 pisze:

            Marku i tak i nie. Zauważ że w przypadku Jezusa najczęściej mówimy o Zmartwychwstaniu bo to priorytet.Przecież na Idei zmartwychwstania powstały niejako wszystkie kościoły chrześcijańskie.Natomiast zupełnie innym pytaniem jest o ciało po zmartwychwstaniu- jaką będzie miało gęstość?I najważniejsze pytanie :czy mówimy o zmartwychwstaniu czy wskrzeszeniu.To zupełnie dwa odrębne zagadnienia.
            Zmartwychwstanie- czynisz to samoistnie
            Wskrzeszanie- ty wskrzeszasz kogoś lub jesteś przez kogoś wskrzeszany

  4. margo0307 pisze:

    ” Jeżeli obejrzy się taki film , to czy można potem powrócić do tradycyjnych religijno- etycznych poglądów…”
    __________
    Można, oczywiście, że można… jeśli się patrzy i… nie widzi…😉
    Są jednak tacy, którzy oglądną i… zobaczą…
    Takim… już bardzo ciężko będzie powrócić do tzw. „tradycyjnych religijnych poglądów…
    Jeśli mam być szczera to… już jakiś czas temu… przestałam utożsamiać etykę z religią z jakąkolwiek religią…😕

  5. Dawid56 pisze:

    „Str. 1671 „Najbardziej zadziwiającą i najbardziej rewolucyjną cechą misji Michała na Ziemi była jego postawa wobec kobiet. W czasach i w pokoleniu, gdy było przyjęte, że w miejscu publicznym mężczyzna nawet nie pozdrawiał własnej żony, Jezus, w związku z trzecią turą po Galilei ośmielił się wziąć ze sobą kobiety jako nauczycielki ewangelii. I miał bezprzykładną odwagę to zrobić w obliczu nauczania rabinicznego, które głosiło, że byłoby „lepiej aby słowa Prawa zostały spalone, niż miałyby być przekazane kobietom”. W jednym pokoleniu Jezus podźwignął kobiety ze stanu lekceważącego zapomnienia i trwającej wieki niewolniczej harówki. I jest rzeczą haniebną dla religii, która ośmieliła się przyjąć imię Jezusa, że w swojej późniejszej postawie wobec kobiet nie miała moralnej odwagi pójść za jego szlachetnym przykładem”

    Zastanawiam się czy nazwanie Jezusa Michałem jest przypadkowe czy nie? Czy może jest to przejęzyczenie. Dla Świadków Jehowy Archanioł Michał i Jezus to ta sama osoba!
    http://zebrowski.apologetyka.info/swiadkowie-jehowy/jezus-chrytus/czy-jezus-chrystus-i-archanio-micha-to-ta-sama-osoba,166.htm

  6. marek pisze:

    Podczas, gdy energie z Centrum Galaktyki się intensyfikują, jest ważne, aby ludzie mieli świadomość o istnieniu Galaktycznej Bogini.

    krystal28.wordpress.com/2015/08/15/galaktyczna-bogini/

    Gdy wklejałem ten akapit wiedziałem ,że będę do niego musiał wrócić . Teraz mam nadzieję ,że wiem co zwróciło moją uwagę . Ano to co kryje się pod dualnością i stwierdzeniem jako na górze tak i na dole .

    Dostrzegłem powtarzalność dylematu serce – rozum , uczucia – intelekt , czynnik budująco -niszczący i hamujący przemianę zachowawczy -które Kobra ukazuje jako dwie galaktyczne energie.

    Czyż nie jest to pożywką do refleksji nad nami , nad naszymi sporami , myśl sercem a nie głową ,czy te zalecenia są prawdziwe , a jeżeli tak to dla kogo , przez jaki przedział rozwoju , czy uczucia i myśli można rozdzielić , czy będzie to jeszcze człowiek .

    Ogólna puenta przychodzi mi taka , czy my przewidujemy jaka rewolucja jeszcze przed nami , jak racjonalizować będziemy musieli dobro -serce w człowieku i uwzględniać wartość rozumu, by wyznaczyć nowe ramy dla obrazu człowieka , dla jego psychicznej konstrukcji .

    Polecam połączyć te moje refleksje z rozważaniami pani Jaworskiej nad osobowością doskonałą .

    m

    • margo0307 pisze:

      „…jest ważne, aby ludzie mieli świadomość o istnieniu Galaktycznej Bogini…”
      ____________________________________
      Galaktyczna Bogini to – według mnie – symboliczne przedstawienie energii żeńskiej, którą kk – konsekwentnie i w okrutny sposób pragnął wymazać ze świadomości ludzi poniżając i lekceważąc rolę kobiety i tego, co ona sobą reprezentuje…
      W mijającej epoce dominował priorytet męski, priorytet wolnej woli – dominacji siły nad rozumem…
      Męska energia jest aspektem, który jest skupiony na zewnątrz.
      To jest ta część Boga albo Ducha, która napędza zewnętrzną manifestację, która sprawia, że… Duch materializuje się i przybiera formę.
      Dlatego męska energia zna moc kreacji…
      Naturalnym dla męskiej energii, jest skupienie i skoncentrowanie na celu.
      W ten sposób energia męska stwarza indywidualność…

      Obecnie nadchodzi czas respektowania praw żeńskiego priorytetu…🙂
      Kobieca energia jest energią Domu.
      Jest to energia Pierwotnego Źródła, płynne Światło, czyste Istnienie.
      Żeńska energia to wewnętrzny aspekt rzeczy, jest ona wszechobejmująca i oceaniczna – nie rozróżnia i nie indywidualizuje…

      Energia męska i żeńska stanowią całość, są dwoma aspektami Jedności i razem celebrują pełną radości manifestację jaką stanowi Kreacja…

      • siola pisze:

        Wolna wola to tez klamstwo i tak zawsze musisz robic co Ci Bogi karza.A jak zes sprubowala myslec inaczej to Ci latke czarownika (kamcy) albo czarownicy(klamczuchy )przylatali.Bo to dla niewygodnych nie bylo wolnej woli tylko do wybracow co z bogiem razem klamac i okradac ludzkosc mogli.Tak i w tej oto porze Terz sie dzieje to samo duzo pojawilo sie wybrancow a ludzi nazywaja zasobami jak kopaliny kture mozna kopac.Szukaja wam Jakis wrogow ,wymyslaja rozne cuda(klamstwa)by oszukac wlasnych braci by wlasna pasozydow nature ukryc.Boc to lepiej listy poslac do ludzi i powiedziec ze Maja posylac sobie karzdy po sto Zloty a juz beda wszyscy milionery bo ostatnim od boga z nieba gowno spadnie.I niech sie biedok raduje a nie wrzeszczy ze go oszukali bo mu Mist poslali by uprawial ziemie.Wiec tak prawde i tak prosty czlek ma lepiej bo to zyje z swego a nie z straszeniem kradzionego.Bo to jak strach juz nie dzialac bedzie przyjdzie wszystkim bogom zdychac bo juz zapomnieli jak samemu sie wyzywic.

        • margo0307 pisze:

          ” Wolna wola to tez klamstwo…”
          __________________________
          Zgadza się Siola🙂
          Wolna Wola to… iluzja, jaką – zdaje się nam – że posiadamy…, ponieważ Wybór byłby możliwy jedynie wówczas – kiedy znane były by nam jego konsekwencje – zarówno negatywne jak i pozytywne… i nie mielibyśmy w związku z tym – żadnych wątpliwości…
          A kto z nas, podczas podejmowania jakichś decyzji – zna ich… wszystkie konsekwencje ?
          Na podstawie doświadczeń każdego z nas, możemy jedynie snuć domysły, możemy doświadczać jakichś… przeczuć…, że… jeśli postąpię tak czy tak to… mogę się spodziewać, że… stanie się to czy to ale… pewności nie mamy…
          Tę pewność konsekwencji naszych wyborów posiadają jedynie osoby, które w tradycji hinduistycznej przedstawiane są symbolicznie z… otwartym Trzecim Okiem, czyli – zdolnością jasności postrzegania…- mistrzostwo w dowolnej dziedzinie…🙂

      • marek pisze:

        Jeżeli to są Twoje przemyślenia Małgosiu , to mogę jedynie powiedzieć ,że wyrażają one niezwykle zwięźle całość moich życiowych przemyśleń i jestem dla Ciebie pełen podziwu.

        Czym starszym jestem , tym głębsze noszę przekonanie , że ekstrema wynikające z płci winny zanikać na rzecz formy człowieka wyrażającego w równowadze męskość i żeńskość bez względu na płeć biologiczną .

        W takiej metamorfozie rodzaju ludzkiego upatruję zaistnienie nowego człowieka i nowej epoki .

        m

        • margo0307 pisze:

          ” Jeżeli to są Twoje przemyślenia Małgosiu…”
          _____________________________________
          Tak Marku, są to moje przemyślenia, jednak… nie wzięły się one znikąd…🙂
          Inspiracją do ich zaistnienia i… że tak powiem – „skrystalizowania się” we mnie, było z-rozumienie i połączenie, synteza… wiedzy płynącej m.in. z interpretacji fresków Michała Anioła…, zapisków pozostawionych nam przez Abulafię…, „rozmów” internetowych z JESTEM…😉 a także z wielu, wielu… różnych źródeł z zakresu badań biologii i fizyki kwantowej…
          Każdy z nas wybiera sobie wiedzę z takich źródeł, które najbardziej z nim rezonują… i których treść, przesłanie… jest w stanie – w danym momencie – zrozumieć…
          Dlatego spieranie się pomiędzy sobą o to – kto ma rację – mija się z celem, ponieważ każdy z nas – ze swojego, ograniczonego punku widzenia, przekonany jest, że to właśnie on… ma rację…😉
          Prawdą jednak jest, że to m.in… interpretacje fresków oraz treści płynące z tych nielicznych zapisów pochodzących od Abulafii…, doprowadziły mnie do prac… Gurdżijewa, w których zwraca się uwagę na tzw. narząd czy też… organ Kundabufor „zainstalowany” ponoć niegdyś… u każdego z naszych Przodków, a który – choć „usunięty” – nadal oddziałuje na nas…

          Gurdżijew tak to przedstawia:

          Cyt.
          „… Główną przeszkodą na drodze do wyzwolenia z całkowitej niewoli jest konieczność by z intencją płynącą z własnej inicjatywy i wytrwałości – podtrzymaną przez własne wysiłki, to znaczy nie wynikającej z cudzej woli lecz – tylko własnej – uzyskać całkowite wykorzenienie ze swej obecności zarówno utrwalonych konsekwencji pewnych właściwości czegoś, co nasi przodkowie nazywali narządem Kundabufor, jak również predyspozycji do tych konsekwencji, mogących ponownie powstać w przyszłości…

          Wielka Przyroda w swej dalekowzroczności i z wielu ważnych powodów, była zmuszona umieścić w zbiorczych obecnościach naszych odległych przodków ten właśnie narząd, którego właściwości chroniły ich przed możliwością ujrzenia i poczucia czegokolwiek tak – jak przebiega to w rzeczywistości…”
          Z kolei, interpretacje fresków przedstawiają:
          Został on – (ten organ Kundabufor), dopuszczony przez Wielką Przyrodę.., Jednię – jako strażnik 9/10 nieaktywnych możliwości mózgu ludzkiego w warunkach wolnej woli…, bowiem narzędzia ludzkie – władające
          w pełni… Energią Myśli i Słowa, oraz innymi Nadzmysłami – mogłyby doprowadzić do zniszczenia Ziemi…”

          Powiedz sam Marku, czy czytając opisy wojen toczonych w dalekiej przeszłości, opisanych m.in. w Wedach…, nie odnosi się wrażenia, że… „bogowie” władali Wiedzą nt. Energii Myśli, Słów jak i innych Nadzmysłów… ? i że… wykorzystywali tę Wiedzę do unicestwiania innych Istot… ?

          • marek pisze:

            Dziękuję Małgosiu za Twoją wypowiedź , być może za wczas , czytałem Gurdzijewa i moja uwaga skupiła się na czymś innym , zgodnie z tym co piszesz że każdy wybiera to co jemu pasuje do swego subiektywnego światopoglądu .

            Urodziłem się z pewnymi cechami i płynącymi z nich zainteresowaniami które doprowadziły mnie do określania naszej kondycji , tak jak to definiuję .

            Wiem , że w populacji ludzkiej występuje zróżnicowanie cech osobniczych i że są jednostki po których poznaniu można śmiało powiedzieć ” człowiek brzmi dumnie ” .

            Jednak fakt że są to jednostki , a nie jakaś znaczna część w mej niestety męskiej w tym wypadku części , konstrukcji psyche pozostawia mnie w przekonaniu że powinienem być ostrożny w konstruowaniu optymistycznych wniosków , co do naszej przyszłości .

            m

          • margo0307 pisze:

            „…Wiem , że w populacji ludzkiej występuje zróżnicowanie cech osobniczych i że są jednostki po których poznaniu można śmiało powiedzieć ” człowiek brzmi dumnie ”…
            Jednak fakt że są to jednostki… powinienem być ostrożny w konstruowaniu optymistycznych wniosków , co do naszej przyszłości .”

            __________________________
            A ja… patrzę optymistycznie w przyszłość🙂
            Szczególnie wtedy, gdy widzę, że te… jednostki stanowią jednak… dość sporą liczbę…🙂❤

  7. margo0307 pisze:

    Niemożliwe – czasami staje się – możliwe…😉
    Poniżej fotka ukazująca… Naturalny przykład łączenia…, syntezy – zdawałoby się… dwóch przeciwstawnych sobie zjawisk… – piękna, tętnica życiem tęcza, obok której przetacza się ciemne, niebezpieczne tornado…

    http://dsx.weather.com//util/image/w/1280-CATERS_TORNADO_RAINBOW_01.jpg?v=at&w=980&h=551&api=7db9fe61-7414-47b5-9871-e17d87b8b6a0

  8. marek pisze:

    Od kilku lat obcuję dość intensywnie z pewną grupą etniczną Polaków . Z racji topografii na mapie kraju można ich określić ” prości ludzie ” – bez infrastruktury przemysłu , jedynie indokrynowani przez KK i telewizję .

    Ogląd i płynąca z tego analiza , tych ludzi przez kilka lat napełnił mnie przerażeniem . Pod pozorem owego fałszywego w swej głębi służalczego uśmiechu pańszczyźnianego chłopa , skrywają tak demoniczne emocje , że można się zmienić w przysłowiowy słup soli z przerażenia po dostrzeżeniu owych skrywanych demonów.

    Obcowanie z tymi ludźmi , poszerzyło mą wiedzę o sobie samym , o tysiącach chwil w życiu , kiedy swój wewnętrzny sprzeciw , opór , gniew , urazę – przykrywałem służalczym uśmiechem.

    Nie wiem jakim jest wzorzec prawdziwego człowiek , czy ten odległy z przed milionów lat , czy ten tyczący się nas z Ziemi w dniu dzisiejszym .
    Lecz jedno zrozumiałem , jakikolwiek odczuwany sprzeciw , ma być wyrażany natychmiast w kontaktach między , ukryty tworzy fragmentację człowieka i przesuwa go w hodowlane zwierzę .

    m

    • margo0307 pisze:

      „…Pod pozorem owego fałszywego w swej głębi służalczego uśmiechu pańszczyźnianego chłopa , skrywają tak demoniczne emocje , że można się zmienić w przysłowiowy słup soli z przerażenia po dostrzeżeniu owych skrywanych demonów…”
      _________________________________
      Marek, doskonale rozumiem o czym mówisz, brałam niestety czynny udział w poskromieniu… owego skrywanego demona i w dosłownym znaczeniu tego słowa – uratowania życia kolegi…
      Nie mam obecnie czasu, jutro opiszę „przygodę”, która o mało nie skończyła się tragicznie… tylko dlatego, że… „bóg” odezwał się w głowie katolika i nakazał mu ukarać… „niewiernego”…😕
      I – wg. mnie – adekwatnie nazywasz „buzujące” w środku – skrywane emocje – demonami…😕
      * * *
      „…jakikolwiek odczuwany sprzeciw , ma być wyrażany natychmiast w kontaktach między…”
      __________________________
      Hmm…, chyba coś… tu nie jest tak…
      Taki… odczuwany sprzeciw… wyrażany natychmiast nazywa się… afektem, czyli czynnością wykonywaną pod wpływem… silnego wzburzenia…, a wówczas o nieszczęście nie trudno…😕
      Chyba… nie tędy droga… wiodąca do poznania siebie…, uświadomienia sobie swojej „ciemnej” emocjonalnej strony… i dojścia z nią do… ładu…😉

  9. margo0307 pisze:

    Papież Mikołaj uznał jego treść za tak niebezpieczną, że użył wszystkich środków, aby znaleźć się w jego posiadaniu…
    Abulafia pisze o tym…, iż Pismo Święte nie jest zgodne z prawdą, ewangelia św. Łukasza opiera się na fałszywych założeniach. Abulafia twierdzi, że Łukasz kłamie…”
    _______________________________
    Ciekawe opracowanie ale czy…, rzucające nieco „światła” na postać Jezusa, czy raczej ją zaciemniające… ?, opisaną w Ewangelii św Jana, ukazało się na stronie:
    http://wolnemedia.net/wierzenia/kto-przemawia-przez-biblie/
    W którym m.in. jest napisane:

    „… Czy jednak dekalog nie miał pierwowzoru ?
    Mojżesz zgodnie z „Biblią” wychował się na dworze faraona. Jak każdy męski wychowanek rodziny faraona musiał mieć podstawowe święcenia kapłańskie.
    Potwierdza to również fakt, iż Mojżesz był w stanie wykonać kamienne tablice, czyli był człowiekiem piśmiennym.
    Więc poszukajmy pierwowzoru „Dekalogu” w tamtej kulturze.

    W Egipcie najczęściej, wręcz masowo produkowaną księgą była „Egipska księga zmarłych”. Papirusem na którym była zapisana owijano mumie zmarłych.
    Stąd jej tekst Mojżesz musiał znać, możliwe, że sam go nie raz przepisywał jako uczeń kapłanów.
    Zerknijmy do rozdziału poświęconego spowiedzi przed bogami Egiptu (tłumaczenie Tadeusz Andrzejewski):

    „…O Usech-Nemet, który pochodzisz z Junu! Nie popełniłem grzechów.
    O Hepet-Seden, który pochodzisz a Cher-Aha! Nie rabowałem.
    O Fed\nedi, który pochodzisz z Chemenu! Nie podnosiłem ręki.
    O Ruti, który pochodzisz z Ziemi! Nie pomniejszałem miary.
    O Nebu, który pochodzisz z Chetchet! Nie kradłem rzeczy bożych…”*

    Co więcej, warto zwrócić uwagę na logiczny związek pomiędzy postacią złotego cielca a częścią II przykazania, którą pominięto w chrześcijaństwie, ale w islamie spowodowała, iż w sztuce islamu nie pojawiają się wizerunki ludzi, zwierząt ani roślin a tylko figury geometryczne
    „Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią.”

    Nauka Jezusa przekazywana przez chrześcijan jest ewenementem w ówczesnych religiach.
    Jezus bierze w obronę warstwy społecznie upośledzone, kobiety, pogardzanych przez Żydów Samarytan i innych obiecując im równość i sprawiedliwość po śmierci…

    Ewangelia św. Jana jest najpóźniejszą z ewangelii, która powstawała po tym jak Kościół Jerozolimski tracił na ważności.
    Czternaście listów zaliczonych do kanonu jest listami św. Pawła lub też jednego z jego uczniów przypisanego Pawłowi.
    Praktycznie myśli uczniów Jezusa w „Nowym testamencie” nie widać.
    Z listów zaliczonych do kanonu mamy tylko listy przypisywane czterem uczniom Jezusa:
    św. Jakubowi, św. Piotrowi, św. Janowi i św. Judzie, z czego Jan i Piotr wyraźnie wspierali środowisko Antiochii i kościoły tworzone przez św. Pawła i jego uczniów.
    W Nowym Testamencie wyraźnie nie ma myśli kościoła Jerozolimskiego.
    Brakuje tekstów Jakuba Sprawiedliwego – brata Jezusa, przywódcy ruchu od samego początku ani jego następcy Symeona syna Kleofasa i Marii, kuzyna Jezusa.
    Dlatego należy stwierdzić, że kanon obejmuje głównie myśl teologiczną powstałą w Antiochii.

    Z tego co wiemy, te dwa odłamy różnią się m.in. w rozumieniu słów „Syn Boga”.
    Chrześcijanie pochodzenia żydowskiego uważali Jezusa za syna Józefa, potomka króla Dawida, który stał się synem Boga na skutek swych cnót w momencie chrztu (Mt 3:17).
    Chrześcijanie pochodzenia pogańskiego również wywodzą Jezusa od króla Dawida, gdyż był to warunek, który musiał spełnić, zgodnie z proroctwami Mesjasz, lecz mieli bardziej zbliżony do mitologicznego punkt widzenia, gdzie bogowie schodzili na ziemię by spłodzić dzieci z kobietami śmiertelnymi ( przykładowo Zeus, który miał dzieci z dziewięcioma kobietami śmiertelnymi)

    Zwróćmy uwagę na pewną nieścisłość, jeśli Jezus miał być zgodnie z przepowiedniami proroków potomkiem Dawida, to musiał być synem Józefa.

    W starożytności inaczej rozumiano pojęcie Syn Boga.
    Synami bogów i bogiń byli władcy, faraoni, cezarowie.
    Terminem „Syn Boga” byli również określani cnotliwi ludzie nauczający o Bogu, wykonawcy woli bożej. Warunki jakie musiał spełniać Pomazaniec Boży (Mesjasz, Chrystus) były w starym testamencie określone przez proroków ściśle, choć niejednoznacznie.
    Mesjasz miał pochodzić z Judy (Rdz 49,10), z potomstwa Jakuba (Lb 24,17), z potomstwa Josego ojca Dawida (Iż 11, 1-2), potwierdza to również księga Samuela i księga Jeremiasza.

    Dwóch ewangelistów podaje drzewa genealogiczne Jezusa : św. Mateusz i św. Łukasz.
    Oba drzewa się różnią, ale oba wyprowadzają rodowód Jezusa jako męskiego potomka Josego, ojca króla Dawida.
    Św. Mateusz tak zaczyna swą Ewangelię:
    „Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci;… Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.” (Mt, 1: 1-16).
    Inaczej widać to w ew. Łukasza:
    „Był, jak mniemano, synem Józefa, syna Helego, syna Mattata, syna Lewiego, syna Melchiego, syna Jannaja, syna Józefa,…” (Łk 3:23-38)…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s