Dlaczego poruszają się moje ręce, moja głowa albo moje nogi – tajemnica orgonu

Dlaczego poruszają się moje ręce, moja głowa czy moje nogi – tajemnica orgonu

Ten artykuł być może jest jednym z najważniejszych jeśli nie najważniejszym artykułem n/t Mistyki Życia. Jak miałem 5 czy 6 lat zadawałem sobie pytanie dlaczego moje ręce się poruszają? dlaczego moje nogi się poruszają w czasie chodzenia? Wydaje mi się, że po 54 latach mogę powiedzieć, że prawdopodobnie znam odpowiedź na to pytanie. Odpowiedź jest prosta, gdyż zawarta jest w jednym, a właściwie dwóch słowach – moje członki ciała ( głowa, ręce nogi) poruszają się dzięki Energii Życia. Energia ta była zwana Eterem, Chi, Orgonem, Praną czy Maną.,niekiedy piątym elementem czy piątym żywiołem. Ta energia nie jest elektrycznością ani magnetyzmem. Przenika ona nie tylko Ziemię, ale nawet Układ Słoneczny czy cały Wszechświat, dlatego wydaje się być uprawnione twierdzenie, że skoro Energia Życia przenika Wszechświat, to wydaje się, że Życie jako takie jest również powszechne we Wszechświecie.
W pierwszej połowie XX wieku żył na świecie człowiek, który twierdził że odkrył sposób na gromadzenie energii życia. Nazywał się William Reich. W swoich pracach energię życia nazywał energią orgonu. Urządzenie, które zbudował do gromadzenia energii orgonu nazwał akumulatorem energii orgonalnej. Jego życiorys był bardzo burzliwy , w ostatnich latach swojego życia został wtrącony w roku 1956, rzekomo za obrazę sądu do więzienia. Konia z rzędem temu kto odpowie na pytanie dlaczego zniszczono cały dorobek jego życia, wszystkie napisane prace i wynalazki. Bardzo ciekawe jest też to że jedna z jego prac nosiła tytuł „Mordercy Chrystusa” .Jak wiemy Chrystus również został zgładzony w momencie kiedy zaczął czynić cuda, niekiedy nawet wskrzeszał ludzi. W styczniu w komencie do artykułu o Dantem zamieściłem teledysk Kate Bush , którego tłumaczenie zamieściła Margo – dziękuję.

Okazuje się że teledysk ten jest oparty o wydarzenia autentyczne.Los odwrócił się od Reicha kiedy użył energii orgonalnej do neutralizacji materiału promieniotwórczego- efekt był odwrotny został stworzony antyorgon, którego działanie było destrukcyjne.Władze federalne zainteresowały się Williamem Reichem w momencie kiedy za pomocą zbudowanego przez siebie działa orgonowego zaczął kontrolować pogodę- wywoływać deszcz. Zostało to uwiecznione w teledysku , który jeszcze raz zamieszczę.

Poniżej artykuły o Reichu z Nexusa i autorstwa Kazimierza Bzowskiego
Orgon – energia życia
Kazimierz Bzowski

Energię, nazwaną później “Orgon” odkrył w roku 1929 lekarz, dr.Wilhelm Reich, Austriak urodzony we Lwowie. Początkowo znalazł dla niej zastosowanie wyłącznie medyczne, używając jej do poprawy potencjału życiowego swoich pacjentów. Jak to zazwyczaj bywa nie znalazł uznania w kołach lekarskich i w niedługim czasie wyemigrował do USA. Ale i tam mu się nię wiodło, sfery oficjalne nie interesowały się “wątpliwym wynalazkiem”. W latach II wojny zmarł w Nowym Jorku w nędzy. W pierwszym okresie po zajęciu Niemiec przez armie alianckie, wywiad USA zainteresowął się znajdowaną niemiecką dokumentacją, w której wspominano o dr.Reichu i o jego odkryciach. To zwróciło uwagę władz na tego człowieka i na sam problem. W późniejszych okresach okazało się, że np. władze komunistycznego ZSRR stosowały “miotacz energii Orgon” wprawdzie do celów jak najbardziej pokojowych, ale jednak z wydźwiękiem politycznym. Zapewne nieraz obserwowaliście w TV defiladę 1-majową w Moskwie. Zauważyliście, że zawsze panowała tam piękna słoneczna pogoda, podczas gdy wiadomo, że pogoda w Europie środkowej nie zawsze taka była… Poprzedniego dnia, przed defiladą na obrzeżach Moskwy ustawiało się kilka samochodów-platform z zamontowanymi na nich dziwnymi urządzeniami podobnymi do szeregu rur ustawionych ukośnie i wycelowanych w zachmurzone niebo. Pozornie nic się nie działo, nic nie było słychać – a po kilkunastu minutach z chmur lał się deszcz na okoliczne pola wokoło miasta… Następnego dnia nie miało już co opadać z nieba i była “piękna , radziecka pogoda”. Na bazie energii orgonu powstają różnego rodzaju urządzenia orgoniczne, służące do poprawy zdrowia. Z pośród nich najbardziej znane są trzy: duży akumulator orgonu, o rozmiarach “budki telefonicznej”, do którego wprowadza się osłabionego chorobą człowieka. Siedzi on tam zamknięty przez parę godzin, mając zapewniony dopływ powietrza. Przez ten czas zakumulowany orgon wpływa dobroczynnie na jego ustrój. Drugim, mniejszym urządzeniem jest akumulator skrzyniowy. Jest to pojemnik wykonany z cienkich deseczek drewnianych, z drewna z drzew liściastych. Żywność i lekarstwa umieszczone w takiej skrzyni- akumulatorze orgonu po kilkunastu godzinach uzyskują znacznie większe wartości odżywcze, a przede wszystkim, są o wiele łatwiej przyswajalne przez układ trawienny człowieka. W pewnym sensie na podobnym zjawisku wchłaniania pozytywnej energii orgonu polega mumifikacja mięsa, polepszanie smaku potraw i wzrost siły życiowej żywych organizmów, umieszczonych na 1/3 wysokości wewnątrz modelu piramidy Cheopsa (o tym dalej). Trzecim, najmniejszym urządzeniem jest “wzmacniacz orgonu. Jest to mały instrument, którego głównymi częściami są: gruba na 3-4 cm rura metalowa, najlepiej żelazna, grubo złocona lub ze złota, przez nią, centrycznie przetknięty jest pręt żelazny, z jednego końca ostro zakończony a z drugiego przyspawany do niewielkiego, cylindrycznego naczynia, również złoconego. Gruba, zasadnicza rura tego urządzenia zamocowana jest w stojaku pozwalającym wycelowanie szpiczastej części pręta w splot słoneczny człowieka, poddawanego działaniu wzmocnionego orgonu. W zbudowanych urządzeniach nie może być niczego, co zawiera chlor lub związki chlorowców, które są antagonistami energii życia. Nauka dotychczas “oficjalnie” nie interesuje się Orgonem, gdyż nie istnieje żadna naukowa teoria mogąca go choć częściowo wyjaśnić. Ci sami naukowcy chętnie jednak “nieoficjalnie” przyglądają się poczynaniom “paranaukowców”. Nie zauważa się więc, iż Orgon to rzeczywista energia życia. Wiadomo, iż pojęcie “energia” wcale nie jest równoważne z pojęciem “siła”. W odniesieniu do ŻYCIA, zwykło się mówić “siła życiowa” chociaż nie ma żadnego na to dowodu, że pojęcie “życie” łączy się z potocznie uznawaną “siłą życiową”, a nie “energią życiową”. W wiedzy dalekiego wschodu “siła życiowa”, czy “energia życiowa” utożsamiana jest z pojęciami “Mana”, “Chi”, “czi” lub “ki”, to również starogermańska siła “Od, atrybut boga Odyna, także dziewiętnastowieczna “siła magnetyczna” względnie “magnetyzm zwierzęcy” dr. Mesmera. Koniec końców może się okazać, że te wszystkie pojęcia mieszczą się w pojęciu ORGON. Od czasów Wilhelma Reicha minęlo już ponad 60 lat. Wiedza o Orgonie uległa znacznemu poszerzeniu. Obecnie wiemy, że energia ta posiada cztery stany: Orgon dodatni, Orgon ujemny, Oranur, DOR Omówimy je kolejno. Wpierw jednak zwróćmy uwagę na coś innego. Otóż zachowanie się wszelkich energii orgonicznych w środowisku istot żywych wyraźnie preferuje te, które sprzyjają podtrzymaniu życia organizmów. I tak, energia ta potrafi kumulować się w niektórych sztucznych tworzywach o budowie organicznej. Wykazuje też wyraźne powinowactwo do środowiska wodnego, nawet chętnie oddaje część swojego lokalnego natężenia temu środowisku. Nic więc dziwnego, że wpływa ona dodatnio na nasz organizm, skoro jak wiadomo w 80% składamy się z wody. Z kolei – orgon jest wyraźnie przeciwnikiem niektórych pierwiastków chemicznych i ciał zawierających je w swej budowie. Pierwiastki z grupy chlorowców, a więc chlor, fluor, brom i jod – czyste i w związkach – niszczą orgon i likwidują siłę życiową. Dlatego w życiu codziennym są stosowane jako substancje antybakteryjne, dezynfekcyjne. Z doniesień prasowych wiemy, że właśnie związki fluoru, np. FREON zawarty w gazie sprężarkowym lodówek, w wybitnym stopniu rozbija trójatomowy tlen (ozon) w górnych warstwach atmosfery, wydatnie przyczyniając się do zagrożenie całości życia na Ziemi. Orgon “czuje sympatię” w stosunku do żelaza. Dlatego w urządzeniach kumulujących go używa się drobnoziarnistej waty żelaznej, jako mającej największą powierzchnię kontaktującą się z tą energią. To również jest powodem, iż związki żelaza są dobroczynne w leczeniu chorób krwi i anemii u dzieci i osłabionych osób. Orgon w pewnym sensie – podobny jest do grawitacji. Wiadomo, że grawitacja istnieje, pomimo że dotychczas nikomu nie udało się stwierdzić czym ona jest. Wiadomo tylko, że jest i wiadomo jakie są jej oddziaływania. Podobnie Orgon. Jest, wiadomo jak oddziałuje z istotami żywymi – ale czym jest w sensie fizycznym? W początkach XIX wieku modna była teoria “eteru”, nieważkiej substancji wypełniającej przestrzeń kosmiczną, tam gdzie istnieje prawie – próżnia. W miarę rozwoju fizyki teorię tą zarzucono, ale ostatnio znów wraca do łask, gdyż wielu zjawisk nie da się wyjaśnić inaczej, jak jednak jego istnieniem. Poważni naukowcy, przeważnie ze środowisk uniwersyteckich w USA, wprowadzają pojęcie “eteru” do swych rozważań, nie przejmując się tym, że dla wielu “przodujących w nauce” fizyków europejskich eter nadal jest “tabu”. Wielu z nich twierdzi też, że pojęcie “eteru ” jest dokładną przeciwnością Orgonu, traktując oba pojęcia jako coś dobrze sobie znanego. Dwa stany ładunkowe orgonu, umownie dodatni i umownie ujemny, istnieją w przestrzeni w równowadze. Pod tym względem równoważne są wschodniemu pojęciu dwóch stanów natury: dodatniemu Yang i ujemnemu Yin. Technicy wojakowi jednakże już dawno zauważyli, iż nałożenie się na siebie dwóch pól orgonu o takiej samej wartościowości powoduje silną kondensację pary wodnej, aż do jej skroplenia. W oparciu o tą zasadę skonstruowano emitery orgonu wywołujące deszcze. Badając obecność orgonu w różnych okolicach Ziemi stwierdzono, że orgon DODATNI szczególnie gromadzi się tam, gdzie w terenie przeważają kształty zbliżone do piramid, szczególnie skały granitowe, kwarcowe i wapienne – czyli takie, które w swym składzie nie zawierają chlorowców. Dlatego tak dobroczynne dla zdrowia człowieka są okolice górzyste… Dodatni orgon, szczególnie w okolicach górskich oraz tam, gdzie naruszono strukturę calizny Ziemi, np. poprzez duże prace odkrywkowe itp. zamienia się w trzeci rodzaj tej energii zwaną ORANUR. Działa on wysuszająco na żywe organizmy, a w skali większej – na teren na którym się pojawia. W obecności ORANURU pojawia się czarne promieniowanie radiestezyjne – fotografowane niekiedy również jako rozmyta czarna barwa… Struktury architektoniczne o kształcie piramid, a więc właśnie piramidy egipskie oddziałują również z orgonem. Np. na zewnątrz piramidy gromadzi się ORGON DODATNI, co szczególnie zauważa się wzdłuż linii biegnącej na trasie północ-południe. Odwrotnie – wzdłuż linii wschód – zachód gromadzi się ORGON UJEMNY, działający wysuszająco. Plony roślin zmniejszają się tam, gdyż to promieniowanie pozbawia je siły (energii) życiowej. Działa on na podobieństwo słabego Oranuru. Silny, odwadniający Oranur gromadzi się wewnątrz piramidy na 1/3 jej wysokości. Czwarty i ostatni rodzaj orgonu to promieniowanie DOR. Jeżeli na teren napromieniowany radioaktywnie, np. po wybuchu bomby jądrowej, lub po rozpyleniu w powietrzu substancji radioaktywnych nałoży się spontanicznie lub intencjonalnie silne promieniowanie ORANURU – wówczas promieniowanie gamma znika, a na jego miejsce pojawia się złowrogi DOR (DEATH ORGONE RADIATION). PROMIENIOWANIE ŚMIERCI. Nieliczni radiesteci, wysoko uduchowieni i wiedzący co czynią, potrafią w wyjątkowych sytuacjach wywołać sztucznie słaby promień DOR-u, w celu zapobieżeniu gorszemu złu, lub leczenia, zlikwidowania tą drogą zagrażających życiu bakterii lub pewnych form nowotworów. W odniesieniu do ORANURU i DORU zachodzi ta sama sytuacja jak w zastosowaniu trucizn w leczeniu chorób. Lekarzom i farmaceutom wiadomo, że pewne silne trucizny mogą być podawane chorym nie tylko nie szkodząc zdrowiu, ale wręcz pomagając mu, pod warunkiem, że stosowane są w bardzo znacznym rozrzedzeniu i w małej ilości. Stymulują wówczas system obronny organizmu, pobudzając go do odparcia innych podobnych zagrożeń. Podobnie jest z Oranurem i z DOR-em. Niejednokrotnie fotografuje się słabe obecności tych dwóch rodzajów orgonu, mając jednocześnie pewność, iż nie tylko nie szkodzą one żywym ludziom i zwierzętom, a nawet roślinom, ale wręcz poprzez stymulację poprawiają ich stan zdrowia dodając porcję siły, względnie energii życiowej. Jeden z naukowców amerykańskich,dr. Carter publikujący swe prace w Interenecie napisał: “Orgon może energetyzować powietrze poprzez serie tętniących wyładowań, których zapis podobny jest do “rozciągniętego akordeonu”. Orgon fotografowany na filmach barwnych rejestruje się w kolorach: fioletowy (bardzo rzadko) czerwony o różnym nasyceniu – niebieski (rzadko), róąne odcienie bieli i szarości – czarny, brązowy (bardzo rzadko).

Agenci federalni działali z zapałem mścicieli, kiedy otrzymali polecenie zniszczenia owoców pracy naukowca Wilhelma Reicha w jego laboratorium w Maine. W sądowym orzeczeniu z 1956 roku stwierdzono, że materiały użyte do budowy przypominającego wyglądem skrzynkę „akumulatora orgonowego” da się uratować, z wyjątkiem płyt celotexu, które agenci roztrzaskali na kawałki. Nowojorscy współpracownicy Reicha, dr Michael Silvert i dr Yictor Sobey, zostali zmuszeni do zebrania całej literatury znajdującej się w archiwum Instytutu Orgonu i załadowania jej do wielkiej ciężarówki, która pojechała stamtąd prosto do spalarni na Dolnym Manhattanie, gdzie wszystkie papiery spalono zgodnie z poleceniem Urzędu ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration; w skrócie FDA).

Amerykański Związek Swobód Obywatelskich przystąpił do działania, gdy było już za późno. W wydanym przez siebie oświadczeniu dla prasy stwierdził, że nakaz sądu stanowił pogwałcenie wolności słowa, ponieważ zaledwie jedna spośród spalonych książek mogła być uznana za materiał promujący bądź wyjaśniający zasady działania kontrowersyjnego akumulatora orgonowego. (Orgon to nazwa nadana przez Reicha życiowej sile, która przenika i otacza wszystkie żywe organizmy, nie wyłączając Ziemi).

W oświadczeniu tym można było przeczytać między innymi: „Kiedy agencja rządu wykorzystuje tak wątpliwe preteksty do tłumienia wiedzy, bez względu na to, jak bardzo jest ona ekscentryczna czy niepopularna, stanowi to poważne zagrożenie dla wolności prasy oraz zasad wolnej myśli, na jakich opiera się nasz demokratyczny ustrój”.

MEDIA PATRZYŁY W INNĄ STRONĘ

Żadna z większych gazet nie opublikowała tego oświadczenia. Ponadto sześciu uczonych wystosowało do wszystkich większych gazet w Anglii protest przeciwko paleniu książek i skazaniu Reicha. Wszystkie gazety bez wyjątku zachowały jednak milczenie. O co chodziło tak naprawdę w zniszczeniu naukowej pracy Reicha? Bez wątpienia o coś więcej niż tylko o odpowiedzialność FDA za ochronę naiwnych konsumentów przed wydawaniem pieniędzy na zupełnie bezużyteczne zdaniem FDA urządzenie.

Wilhelm Reich trafił do sądu, ponieważ inny lekarz przewiózł orgonowe akumulatory jego konstrukcji przez granicę stanu wbrew federalnemu zarządzeniu FDA. Reich był przekonany, że sąd nie miał kompetencji, aby zajmować się podstawowymi badaniami naukowymi ani też nakazać mu zniszczenie dzieła całego życia. Wróciłwięc do laboratorium i kontynuował pracę. W rezultacie takiego zachowania został ukarany wysoką grzywną za obrazę sądu, skazany na dwa lata i cztery miesiące więzienia oraz zmuszony do niezwłocznego odbycia kary mimo poważnych kłopotów z sercem. Reich zmarł w więzieniu na krótko przed planowanym zwolnieniem warunkowym. Jak dotąd, historia ta jest zrozumiała, nawet przy całym swoim tragizmie.

Dlaczego jednak jeszcze dziś pisarze pomijają milczeniem najważniejsze odkrycia Reicha związane z kosmiczną siłą życiową, kontrolą pogody czy demonstracją niebezpiecznych efektów promieniowania atomowego? Nawet mieniący się badaczami uczeni, pisząc o Reichu, dopuszczają się zniekształceń jego idei. Jego biografowie, W. Edward Mann i Edward Hoffman, wspominają o wydanym w roku 1980 podręczniku, w którym na dwóch stronach poświęconych Reichowi znajduje się szesnaście poważnych błędów merytorycznych. „Większość z nich to złośliwe przeinaczenia… mające na celu wywołanie wrażenia, że Reich był szarlatanem lub pomyleńcem”.

Inni autorzy pisujący do popularnych magazynów zajmują się zwykle wyszukiwaniem różnych dziwnych rzeczy, a najchętniej sprośnych. W strzępach ukazujących się na przestrzeni czterdziestu lat opinii, osobistej korespondencji oraz spontanicznych wypowiedzi płodnego i odważnego wolnomyśliciela sceptykowi nietrudno znaleźć kilka stwierdzeń, które można przedstawić jako zabawne. Nieustanne ośmieszanie Reicha pomniejsza jego historyczną rolę i ukazuje go wyłącznie jako psychiatrę i „doktora od seksu”.

Etykietki te nie oddają prawdy o Reichu. Jego dobrze znane prace z zakresu potencjału orgazmu (pomiar bioelektrycznego ładunku w związku z emocjami relacjonowanymi przez pacjentów) stanowiły zaledwie niewielki etap na drodze ewolucji, jakiej uległy zainteresowania tego badacza. Każdy etap jego kariery, od pozycji najbardziej obiecu-jącego ucznia Zygmunta Freuda ustalającego, w jaki sposób w ludzkim ciele ujawniają się neurozy, poprzez odsłonięcie patologii faszyzmu i odkrycie pod mikroskopem form stanowiących według niego ogniwo pośrednie między światem ożywionym i nieożywionym, wiódł go do szeregu odkryć związanych z pierwotnym substratem, który nazwał orgonem.

Dostrzegł jego ruchy w żywych organizmach i wokół nich, widział jak pulsuje w „bionach” pod mikroskopem, obserwował, jak w ciemnościach lśni orgonowy akumulator. W wolnych od zanieczyszczeń oceanach oraz atmosferze energia ta skrzy się żywym, błękitnym kolorem. Przyciąga ją woda, natomiast cofa się przed pewnymi czynnikami wywołanymi przez człowieka. Jego późniejsze odkrycia w zakresie preatomowego atmosferycznego substratu, a zwłaszcza jego wpływu na zdrowie i środowisko, zaćmiewa-ją cały jego wcześniejszy dorobek.

Obok pytania o to, dlaczego jego przeciwnicy wciąż usiłują pomniejszać jego znaczenie, rodzi się następne, nie mniej niepokojące: dlaczego rząd Stanów Zjednoczonych spalił hurtem wszystkie należące do niego książki oraz notatki? Ogień zniszczył mnóstwo egzemplarzy jego dwudziestu książek. Dzieło jego życia pakowano do skrzyń, gdziekolwiek natrafiono na jego ślad, i wrzucano do pieca. Roczniki naukowych czasopism, prace z zakresu polityki, psychiatrii, edukacji, socjologii, seksuologii, mikrobiologii, meteorologii oraz innych dziedzin obróciły się w popiół.

KTO CZUŁ SIĘ ZAGROŻONY?

Niektórzy zastanawiają się, czy zszargana reputacja i zniszczony dorobek naukowy Reicha nie pozostają w związku z wynalezieniem przezeń urządzenia do wytwarzania bezpłatnej energii. Reich utrzymywał, iż jest w stanie zasilać silnik elektryczny skoncentrowaną energią atmosferyczną. Czy kręgi ekonomiczne chciały zapobiec takiej ewentualności?

A może słusznie dostrzegał opór przed bardziej psychologicznym sposobem życia – odruchową reakcję ze strony ludzi, których określał mianem „uzbrojonych przeciwników życia”, którym zależało na zaprzeczeniu jego afirmującym życie odkryciom? Czy stojący u steru władzy ludzie o mechanistycznych umysłach lękali się, że ktoś wykaże im, iż ich samych, całą Ziemię i wszechświat przenikają strumienie wibrującej, pulsującej, nie dającej się prze-widzieć życiowej siły?

Eksperymenty Reicha dowiodły, że ową siłę można mierzyć, podobnie jak ciepło czy ruch, a jej wielkość zależy od stanu zdrowia danego organizmu. Okazało się również, że ów życiodajny substrat jest wrażliwy na obecność sieci wysokiego napięcia, a już szczególne zaburzenia wywołuje nienaturalny poziom radioaktywności. Trzecia ewentualność zakłada, że ten bezprecedensowy opór został zainicjowany przez ortodoksyjną społeczność medyczną. Akumulator orgonowy, źródło jego kłopotów z prawem, był prostym aparatem leczniczym koncentrującym nieznaną dotychczas energię dzięki odpowiedniemu układowi warstw organicznej substancji pochłaniającej oraz nieorganicznych materiałów odbijających.

Eksperymenty wykazały nienormalny wzrost temperatury wewnątrz skrzynki, czego doświadczył również sam Albert Einstein, kierując się wskazówkami Reicha. Chociaż Reich nigdy nie twierdził, że akumulator leczy raka, pacjenci wielu lekarzy utrzymywali, że po pobycie w akumulatorze bądź też po kontakcie z jego mniejszą wersją odczuli poprawę stanu zdrowia w wielu schorzeniach.

FDA pracowała nad tą sprawą przez wiele lat, zanim ostatecznie ludzie szeryfa przyprowadzili zakutego w kajdanki Reicha do małego sądu w Maine. W trakcie procesu o obrazę sądu uczony bronił się sam, lecz nie pozwolono mu przedstawić zeznań potwierdzających leczniczą skuteczność akumulatora organowego ani nawet wyjaśnić znaczenia terminu „orgon”. Dr Myron R. Sharif napisał później, że gdy podczas rozprawy doszło do omówienia najbardziej fundamentalnych kwestii, dyskusję przeciął agent FDA, Joseph Maguire, z pogardą odnosząc się do odkrytej przez Reicha pierwotnej energii: „Oni mówią o energii preatomowej. Cóż to takiego? My posunęliśmy się znacznie dalej, mamy energię atomową, a teraz nawet wodorową [bombę jądrową]”.

Sharif i inni wiedzieli, że podczas testów bomb atomowych doszło do zakłóceń w eksperymentach Reicha. Pomiary dokonane wewnątrz akumulatorów wykazały dziwne wahania, co oznaczało według niego gwałtowną reakcję życiowego pola Ziemi na próby jądrowe. Wyraźnie poruszony tym, co zobaczył, Sharif odnotował, że podczas procesu omawiano nie mające większego znaczenia drugorzędne szczegóły, starannie unikając rozmowy o znajdujących się w dyspozycji Reicha dowodach naukowych. Najwyraźniej sąd, a także ława przysięgłych nie byli nawet w stanie dostrzec radykalnej różnicy w spojrzeniu na świat – nowego pojmowania uniwersalnej siły – co znalazło odzwierciedlenie w krótkim czasie trwania procesu. Po jego zakończeniu Reich miał mnóstwo czasu na rozważanie, dlaczego znalazł się w takim dołku.

REICH W NIEBEZPIECZEŃSTWIE

Urodzony w ukraińskiej części Austrii Reich zaczął interesować się biologią jeszcze w gospodarstwie ojca, gdzie mieszkał do wybuchu I wojny światowej, kiedy to na trzy lata został wcielony w szeregi armii austriackiej. Formalną edukację rozpoczął od studiowania prawa, potem przerzucił się na medycynę ze specjalizacją w zakresie psychoanalizy. Został bliskim współpracownikiem Zygmunta Freuda w Wiedniu. W latach dwudziestych uważano go nawet za kandydata na spadkobiercę mistrza. W tym czasie zaczął też aktywnie zajmować się polityką i wówczas oddalił się od tradycyjnych freudowskich metod psychoanalizy. Demonstrując niezależność myślenia, której hołdował przez całe życie, zaczął rozwijać własne systemy terapeutyczne.

Na początku lat trzydziestych pracował w Berlinie. Będąc przeciwnikiem faszyzmu wstąpił do Niemieckiej Partii Komunistycznej i stał się członkiem komórki skupiającej odważnych pisarzy i artystów. Spotykali się potajemnie, gdy po ulicach maszerowali nazistowscy szturmowcy. W miarę upływu lat naziści uzyskiwali w Niemczech coraz większą władzę i Reichowi groziło rosnące ze strony hitlerowców niebezpieczeństwo. Miał żydowskie pochodzenie, był psychiatrą i na dokładkę komunistą, a więc skupiał w sobie trzy cechy, których nienawidził Hitler.

Równolegle prowadził studia nad faszyzmem i doszedł do konkluzji, że pogorszenie sytuacji społecznej wcale nie skłania ludzi ku lewicowej orientacji politycznej. To raczej obawa przed wolnością popycha ich ku osobom sprawującym władzę, które obiecują im lepsze życie. W roku 1933, a więc w roku dojścia Hitlera do władzy w Niemczech, Reich miał odwagę opublikować Psychologię mas a faszyzm (The Mass Psychology of Fascism). W lutym tego roku studencka organizacja zaprosiła go do Kopenhagi, gdzie wygłosił wykład na temat „Reforma seksualna a kryzys społeczny”. Po jego powrocie do Berlina 28 lutego doszło do podpalenia, w wyniku którego następnego dnia rano aresztowano ponad tysiąc lewicowych intelektualistów.

Przyjaciele Reicha przeszli do podziemia, zostali aresztowani bądź zastrzeleni. Przebrany za wyjeżdżającego na narty turystę Reich uciekł do Austrii. Tamtejsze środowisko psychoanalityków odnosiło się z wrogością do jego poglądów, toteż po dwóch miesiącach wyemigrował do Danii. Pod koniec tego samego roku został wykluczony z duńskiej partii komunistycznej, do której nigdy nie wstąpił.

Pierwszym powodem tego wykluczenia był artykuł na temat edukacji seksualnej, który zrobił prawdziwą furorę. Po wtóre, wdał się w spór z władzami partii, która mając z założenia pomagać imigrantom, odwróciła się od pewnego młodego człowieka, ponieważ nie posiadał niezbędnych dokumentów, co ostatecznie pchnęło go do samobójstwa. Reich zdecydowanie zaprotestował przeciwko tak nieludzkiemu postępowaniu. Po trzecie, założył wydawnictwo bez zgody partii. Czwartym wymierzonym w niego zarzutem było uznanie jego książki Psychologia mas a faszyzm za kontrrewolucyjną.

BEZ OJCZYZNY

Pomimo tych doświadczeń Reich zachował intelektualną uczciwość do końca życia, nie bacząc na konsekwencje. Wizja seksualnej rewolucji zakładająca coraz wyższą dojrzałość ludzi w znacznej mierze została bez jego winy zatracona w tym, co rzeczywiście dokonało się w społeczeństwie. Reich był przeciwny pornografii z uwagi na jej perwersyjne, infantylne i destrukcyjne elementy. Biograf David Boadella twierdzi, że Reich pragnął usunąć bariery, aby doprowadzić do „ponownego wyłonienia naprawdę spersonalizowanej seksualności zdolnej pogłębić i wzbogacić ludzkie życie w takim stopniu, że Ťwycieczkiť do stanu podwyższonej świadomości za pomocą narkotyków stałyby się… bezsensowne”. Badając związek seksualności z niepokojem, psychoanalityk Reich rozwinął teorię traktującą orgazm w kategoriach wzrostu powierzchniowego napięcia elektrycznego. Ten kierunek badań doprowadził go do obserwacji ruchów plazmy u zwierząt jednokomórkowych. Stwierdził, że u nich również występował rytm sięgania na zewnątrz do świata i cofania się do własnego wnętrza.

W grudniu 1933 minister sprawiedliwości Danii odmówił mu przedłużenia zgody na pobyt, co było wynikiem oskarżeń wysuwanych pod jego adresem przez psychiatrów nie zgadzających się z tezami jego nieszablonowych prac. Uczony przeniósł się wówczas do leżącego po drugiej stronie szerokiej na trzy mile cieśniny szwedzkiego Malmo i wielu duńskich studentów zaczęło pływać do niego na wykłady łodziami. Dwóch kopenhaskich psychiatrów nawiązało jednak kontakt ze swoimi szwedzkimi kolegami i od tego momentu zarówno Reicha, jak i jego studentów śledziły policje obu krajów. Szwedzcy policjanci przetrząsnęli jego dom w Malmo mimo braku nakazu rewizji. Chociaż nie wysunięto przeciw niemu i jego studentom żadnych zarzutów, także w Szwecji nie uzyskał zgody na przedłużenie pobytu. Za radą jednego z przyjaciół wrócił wówczas nielegalnie do Danii.

W tym czasie jego nieszablonowe poglądy podzielała część psychoanalityków, jednak brakowało im odwagi, aby się do tego otwarcie przyznać. W roku 1934 XIII Międzynarodowy Kongres Psychoanalizy wykluczył Reicha, człowieka nazwanego przez Zygmunta Freuda „twórcą współczesnej techniki psychoanalizy”, ze swojego grona.
W połowie i pod koniec lat trzydziestych przebywał jako uchodźca w Norwegii, dokąd zaprosił go znajomy profesor z Oslo. Jako psychoanalityk Reich kontynuował tam prace nad rozwojem nowych technik wyzwalania zablokowanych emocji. Zmiany potencjału człowieka i dzisiejsze terapie oparte na ćwiczeniach fizycznych wywodzą się właśnie z jego prac.

ORGANIZMY BIOELEKTRYCZNE

Przebywając w Norwegii Reich odkrył „biony” – mikroskopijne cząsteczki – będące według niego formą przejściową między materią nieożywioną i żywymi organizmami. Społeczność naukowa odrzuciła jego raporty o spontanicznym generowaniu życia, podobnie jak pogląd, że dopóki uczeni badać będą martwą tkankę, dopóty będą pojmować żywe organizmy jedynie w ograniczonym stopniu.

Do odkrycia doszło dzięki temu, że przyjaciel umożliwił mu korzystanie z laboratorium Instytutu Psychologii Uniwersytetu w Oslo. Z pomocą pracującego tam asystenta przystąpił do pomiarów elektrycznego potencjału skóry. Chciał uzyskać potwierdzenie swoich pomysłów w zakresie bioelektryczności. Znowu okazał się pionierem.

Za pieniądze uzyskane z wykładów Reich zbudował nowy przyrząd wyposażony w elektrody i próżniowe rurki, który połączył z oscylografem. Ogólnie rzecz biorąc, uzyskał potwierdzenie swojej teorii powstawania ładunków w wyniku napięcia. Wykazał również, że organizm działa jak system elektrolityczny posiadający ciągłe pole bioelektryczne wywołane pobudzeniem między ośrodkami nerwowymi wewnątrz ciała i powierzchnią skóry. Ważny był również holistyczny aspekt tych prac, ponieważ po raz pierwszy naukowiec wykazał, że organizm stanowi jedną całość, w której zaburzenia w jakiejś części odziałują na całą resztę.

Te bioelektryczne eksperymenty dowiodły istnienia jednej energii biopsychologicznej. W swoich wczesnych pracach Reich wykazał, że energia ta jest w ciele początkowo gromadzona, a następnie wyzwalana. Teraz pomiary udowodniły, że doznanie przyjemności powoduje wzrost dającego się zmierzyć ładunku bioelektrycznego, natomiast doznania nieprzyjemne pociągają za sobą jego spadek.

Ten niezwykle płodny uczony pragnął zgłębić jeszcze jedną gałąź wiedzy. Chciał zbadać procesy rozszerzania i kurczenia oraz towarzyszące im zmiany ładunków bioelektrycznych u pierwotniaków – prymitywnych form życia. Czy prądy sił biologicznych działają w ten sam sposób u wszystkich żywych stworzeń?

ŻYCIE POD MIKROSKOPEM

Przyjaciele pomogli Reichowi zakupić sprzęt do mikrofotografii, sterylizacji i wykrywania ładunków elektrycznych, a także zatrudnili do pomocy asystentów. W roku 1936 fotografowanie pierwotniaków w pewnych odstępach czasu było pomysłem zupełnie nowatorskim, co Reichowi wcale nie przeszkadzało. Jego krytycy nie mogli pojąć, do czego potrzebował mikroskopów o wielkim powiększeniu, skoro istniała górna granica, powyżej której obserwowany obiekt stawał się zupełnie zamazany. Reichowi zależało tymczasem na śledzeniu ruchu wewnątrz pierwotniaków, a nie na wychwytywaniu drobnych szczegółów ich budowy.

Ciąg przypadkowych bądź też zamierzonych zmian w procedurach badawczych doprowadził do zdumiewającego odkrycia ruchomych, przypominających żywe organizmy form zdolnych do wzrostu w kulturach i rozwijających się z różnych nieożywionych materiałów umieszczonych w roztworach powodujących rozrost mikroskopijnych cząsteczek. Sztucznie stworzone drobne, niebieskozielone pęcherzyki (torebki), ochrzczone przez Reicha „bionami”, rosły w wysterylizowanych preparatach takich materiałów jak węgiel lub piasek. Przy znacznym powiększeniu widać było, że pęcherzyki te obracały się, pulsowały, wirowały i kurczyły. Kontrolowane doświadczenia potwierdziły, że biony nie mogły powstać w wyniku infekcji z powietrza.

Obserwując kultury bionów pod mikroskopem, dostrzegł emanowane przez nie promieniowanie, które nie miało charakteru nuklearnego i które znalazł później również w atmosferze. Był to typ promieniowania nieznany w fizyce i zdawał się odpowiadać hinduskiej koncepcji prany lub chińskiej chi. Reich nazwał je orgonem – energią organizmu. Jest to promieniowanie biologiczne a nie elektromagnetyczne. Pewien radiolog z Oslo potwierdził, że w kulturze bionów nie występowało standardowe promieniowanie nuklearne. W ciemnościach kultury te świeciły przyćmionym, szarobłękitnym światłem.

Reich oglądał również w powiększeniu tkankę nowotworową i pokazał wiodącemu badaczowi w tej dziedzinie poruszające się komórki rakowe. Badacz zabrał próbkę tkanki do swojego laboratorium i potraktował ją według standardowej procedury, zabijając komórki w procesie suszenia i barwienia. Potem najspokojniej na świecie napisał, że „kontrolnie powtórzył” eksperyment Reicha i ustalił, że jego biony to „jedynie gronkowce”. Rzecz w tym, że nie powtórzył procedur stosowanych przez Reicha.

Reich przystąpił tymczasem do badań nad patologią raka, zaś grupa wpływowych Norwegów rozpoczęła kampanię prasową wymierzoną przeciwko jego wszystkim pracom. Po raz kolejny wpływowi psychiatrzy zaczęli naciskać na swój rząd, domagając się wydalenia Reicha z Norwegii – tym razem poprzez zmianę przepisów licencyjnych. Obecna nagonka nie miała nic wspólnego z jego wcześniejszymi skłonnościami do komunizmu. Reich dostrzegł jego prawdziwe oblicze i stał się zdeklarowanym antykomunistą.

W samym środku intensywnych badań nad bionami musiał pospiesznie spakować całe laboratorium i na pokładzie ostatniego statku, który opuścił Norwegię przed wybuchem II wojny światowej, udał się na kolejną emigrację.

Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych zamieszkał razem z trzecią żoną na Long Island w Nowym Jorku. Piwnica jego domu została przekształcona w salę eksperymentalną, jadalnia w laboratorium, a pokój służącej na biuro oraz pracownię przygotowującą kultury laboratoryjne. Do zajęć z psychoterapii służyła dodatkowa sypialnia. Do roku 1941 Reich zarabiał na życie wykładami w New School for Social Research jako profesor psychologii medycznej.

W ciągu tych lat jego zainteresowania skoncentrowały się na raku oraz właściwościach promieniowania bionów. Chcąc się upewnić, że widzą je także inni, kazał asystentom stać w ciemnościach i wybierać probówki wydzielające błękitnawą poświatę właściwą promieniującym kulturom bionów. Dzięki incydentowi z gumową rękawicą przypadkowo odkrył, że substancje organiczne wchłaniają to promieniowanie.

Jego kolejny eksperyment polegał na zaprojektowaniu metalowego pojemnika zapobiegającego rozpraszaniu promieniowania kultur. Eksperymentalne pudełka okładał od zewnątrz materiałami organicznymi – bawełną lub drewnem. W eksperymencie używano kontrolnie identycznego metalowego pojemnika bez kultury bionów w środku. Ku swemu zaskoczeniu odkrył, że kontrolna (pusta) skrzynka świeciła tak samo jak pojemniki zawierające promieniujące kultury. Oznaczało to, że przyciągała identyczne promieniowanie wprost z powietrza.

Następnym krokiem było odkrycie, że w pojemnikach tych koncentrowało się ciepło, któremu towarzyszyło mrowienie podobne do tego, jakie wywoływała kultura bionów umieszczona na skórze… Jeszcze później ustalił, że metal przyciągał to niezwykłe promieniowanie, a następnie je odbijał, natomiast materiały organiczne pochłaniały je. Wtedy zaprojektował akumulator ze szklanym wizjerem, za którym można było umieścić termometr. Identyczny termometr, zamocowany na takiej samej wysokości na zewnątrz skrzynki, wskazywał temperaturę pomieszczenia. Reich stwierdził, że temperatura w akumulatorze była zawsze o około pół stopnia Celsjusza wyższa niż temperatura otaczającego go powietrza.

Oznaczało to, że życiowa siła, którą najpierw znalazł w bionach, mogła być gromadzona wprost z atmosfery w akumulatorze orgonowym. W najprostszej, jednowarstwowej wersji jest to drewniana skrzynka obłożona blachą. Taki akumulator działa jak jednokierunkowa sieć wychwytująca orgon podobnie jak szklarnia, gdzie promieniowanie bez przeszkód wnika do wnętrza, po czym większa jego część ulega odbiciu do wewnątrz, niż przedostaje się na zewnątrz, powodując wzrost jego koncentracji. Reich i jego współpracownicy przekonali się, że siedząc wewnątrz takiej skrzyni, wchłaniali większą ilość siły życiowej, niż pozostając na zewnątrz, dzięki czemu stan ich zdrowia ulegał poprawie.

Jedno z doświadczeń wykazało, że w akumulatorze elektroskop rozładowuje się wolniej niż poza nim. Zjawiska tego nie da się wytłumaczyć przy pomocy aktualnej teorii dotyczącej elektryczności atmosferycznej. Inny eksperyment potwierdził, że temperatura ciała ludzi przebywających w akumulatorze ulegała wyraźnemu podwyższeniu.

Badania kontrolne wykluczyły wszelkie standardowe wyjaśnienia tego faktu. Reich twierdził, że jeśli jakiś uczony chce pójść w jego ślady, musi odrzucić cały intelektualny bagaż związany z drugim prawem termodynamiki. W przeciwnym razie, „nie zrozumie tej różnicy temperatur i będzie usiłował tłumaczyć ją wyłącznie poprzez konwekcje cieplną… Nie zdoła uchwycić jej aspektu orgonicznego, atmosferycznego”. Zwolennicy hipotezy pustej przestrzeni także nie zrozumieją jego zdaniem, że próżnia może świecić i że efekt ten może się zmieniać wraz ze zmianami pogody.

W akumulatorze orgonowym, wyjaśnił Reich, ciepło nie wytwarza się z niczego. To jedynie przepływający przez wewnętrzne ścianki akumulatora orgon, który jest w nim zatrzymywany i manifestuje się w postaci ciepła.

Reich kontynuował swoje doświadczenia z bionami. W jednym z nich promieniowanie bionów wywołało zamglenia na kliszy rentgenowskiej.

AKUMULATOR ORANURU

W ciągu następnych lat pacjenci Reicha donosili, że akumulator orgonowy okazał się pomocny w leczeniu wielu chorób, między innymi artretyzmu, a zwłaszcza raka. Reich nigdy nie twierdził, że jest to lekarstwo na raka, jednak powszechnie się utarło, że coś takiego rozgłaszał.

Przeniósł się z Nowego Jorku do Rangeley, małego miasteczka w rolniczym regionie Maine, gdzie założył instytut zwany Orgononem. W latach czterdziestych prowadził badania nad orgonem. Równolegle utrzymywał praktykę i wydawał własne czasopismo The International Journal of Sex Economy and Orgone Research.

Doniósł również o wynalezieniu silnika. Utrzymywał, że w akumulatorze orgonowym gromadzi się dość energii, aby zapewnić napęd silnikowi elektrycznemu wielkości pomarańczy. Plany tego silnika nigdy nie zostały opublikowane, ponieważ ludzkość nie była jeszcze jego zdaniem na to gotowa. Podobnie jak wszystko, co wiązało się z orgonem, działanie orgonowego silnika zmieniało się wraz z pogodą. W muzeum Wilhelma Reicha znajduje się film ukazujący jego działanie.

Dzieje Orgononu przybrały niepokojący obrót, kiedy w roku 1954 Reich podjął próbę umieszczenia w akumulatorze niewielkiej ilości materiału radioaktywnego – radu. Jego hipoteza zakładała, że potężny orgon usunie wszystkie niekorzystne efekty promieniowania jądrowego. Niestety, był w błędzie. Jakaś nieznana siła, potężniejsza niż sam materiał radioaktywny, rozszalała się ze straszliwą mocą.

Reakcja obszaru naładowanego orgonem z materiałem rozszczepialnym wywołała lokalną katastrofę. Eksperyment z „oranurem” doprowadził do skażenia laboratorium, spowodował śmierć doświadczalnych myszy i pogorszenie stanu zdrowia wszystkich obecnych w nim osób (sam Reich kilkakrotnie zemdlał). Jeden z pracowników po włożeniu głowy do akumulatora był bliski śmierci. Kamienie w obudowie kominka w tajemniczy sposób pokruszyły się, a oddalone o kilkaset metrów od domu granitowe głazy wyraźnie poczerniały.

Przez wiele dni nad okolicą wisiały ciężkie, ciemne chmury. Wydawały się być związane z efektem antyżyciowym, gdyż zdrowie wielu ludzi uległo pogorszeniu. Przez kilka tygodni poziom promieniowania mierzony za pomocą licznika Geigera w promieniu 3000 mil od Orgononu był znacznie podwyższony. Reich dokładał wszelkich starań, aby zdezaktywować budynek wraz z przyległym terenem, musiało jednak upłynąć sporo czasu, zanim wszystko wróciło do normy.

ZAKLINACZ CHMUR

Katastrofa pociągnęła za sobą pewien efekt uboczny. W trakcie prób rozproszenia zalegających nad miastem przygnębiających chmur Reich wynalazł urządzenie, któremu nadał później nazwę „zaklinacza chmur”. Jego budowa jest niezwykle prosta – jest to wiązka pustych w środku metalowych rur jednym końcem wymierzonych skośnie w niebo a drugim zanurzona w płynącej wodzie, ponieważ woda przyciąga siły życiowe. Wiązka rur ma wyciągać z nieba orgon.

Dlaczego Reich chciał to zrobić? Zarówno on, jak i jego współpracownicy odpowiadali, że radioaktywny opad, a także inne zanieczyszczenia przekształciły żywy, naturalny orgon w nieruchomą martwą formę, której nadali nazwę DOR (Deadly Orgone Radiation – Śmiertelne Promieniowanie Orgonowe). Według Reicha DOR jest czynnikiem wywołującym suszę poprzez powstrzymywanie deszczu i formowania się chmur. Jedna z teorii głosi, że wyciągając DOR z powietrza za pomocą zaklinacza chmur i odblokowując tym samym przepływ zdrowego orgonu, pomaga się atmosferze powrócić do naturalnych cyklów, a więc i opadów.

Przez kilka lat badał, jak przy użyciu chmur zmieniać pogodę i na koniec oświadczył, że wie, w jaki sposób podnieść poziom energetyczny otaczającej atmosfery, zamiast go obniżać. Kiedy zabrał swój sprzęt do Arizony, doszło tam do naprawdę dziwnych zdarzeń, podobno ze spotkaniem z UFO włącznie. Dziennik podróży z roku 1954 zawiera zapisy ujawniające jego niezwykłe zdolności wyczuwania naturalnego krajobrazu oraz jego nastroju, zbliżone do wrażliwości aborygenów.

Reich uważał wytwarzanie chmur za działalność pozytywną. W styczniu 1955 roku wywołał deszcz na południowym zachodzie. Któregoś ranka w Tucson opady były tak intensywne, że na miejscowym lotnisku nie mogły lądować samoloty. Natomiast w poprzednich tygodniach pustynia okryła się preriową trawą, czego nawet najstarsi ludzie nie pamiętali. Eksperymenty te nie zostały dobrze udokumentowane, być może dlatego, że właśnie zaczynały się jego kłopoty z agentami rządowymi.

W międzyczasie Urząd ds. Żywności i Leków (FDA) zaczął gromadzić materiały przeciwko stosowaniu akumulatora orgonowego w lecznictwie. FDA i lekarze nie wierzyli, że to urządzenie w ogóle działa, z góry uznając je za oszustwo. W roku 1954 FDA nakazało wycofać z obiegu wszystkie książki Reicha w twardej oprawie, a publikacje w oprawie miękkiej, w tym wszystkie czasopisma, spalić. Ponadto nakazano mu zaprzestanie wytwarzania i dystrybucji akumulatorów orgonowych. Za naruszenie zakazu publikacji Reich został skazany na dwa lata więzienia. Zmarł w więzieniu w roku 1957 na krótko przed zwolnieniem warunkowym.

WCIĄŻ IGNOROWANY

Wiele lat później główny nurt nauki nadal nie zaakceptował bionów Reicha jako jednego z najważniejszych odkryć związanych z atmosferą. Akumulator orgonowy spoczywa w Muzeum Oszustów w Saint Louis i tylko nieliczne grupki entuzjastów rozrzucone po różnych krajach kontynuują jego prace. Paru europejskich lekarzy otwarcie korzysta z akumulatorów orgonowych.

Uczony i były meteorolog, dr Charles R. Kelley, napisał w roku 1960 Nową metodę kontroli pogody (A New Method of Weather Control) i do roku 1965 wydawał jedyny periodyk związany z pracami Reicha. Inny student Reicha, nieżyjący już Elsworth F. Baker, założył Amerykańską Szkołę Orgonomii (American College of Orgonomy), a w dziesięć lat po śmierci Reicha zaczął wydawać Journal of Orgonomy. Siedziba tego niewielkiego college’u mieści się obecnie w Princeton w stanie New Jersey. W jego skład wchodzi grupa uczonych, głównie psychiatrów. Muzeum Wilhelma Reicha w Rangeley w stanie Maine można zwiedzać latem. Niestety, zgodnie z ostatnią wolą uczonego, jego archiwa mają pozostać zamknięte do roku 2007. Reich miał nadzieję, że nowe pokolenie lepiej doceni jego dokonania.

Na przestrzeni lat niektóre spośród głoszonych publicznie poglądów Reicha, jak choćby oskarżenia z czasów McCarthy’ego, że pewni rządowi agenci są czerwonymi faszystami, opowieści o kontaktach z NOLami, czy optowanie za dojrzałą swobodą seksualną, były kłopotliwe dla jego następców. Część z nich utrzymuje, że ostatnie lata życia były dla Reicha zbyt dużym obciążeniem. Biograf Boadella pisze, że „gdzieś od roku 1955 aż do śmierci w roku 1957 w umyśle Reicha obok zupełnie racjonalnych koncepcji lęgły się paranoiczne idee”.

Największe odkrycia Reicha wciąż pozostają żywe, choć nie nagłaśnia się ich w mediach. Niewielkie grupy ludzi w różnych krajach zgłębiają „eteryczną modyfikację pogody”. Jak twierdzą praktycy, takich eksperymentów z procesami atmosferycznymi nie wolno zbywać machnięciem ręki. Ich zdaniem nieodpowiednie manipulacje zamiast przywrócić pogodzie naturalny rytm mogą doprowadzić do poważnych zaburzeń.

Różne badania Reicha miały jeden element wspólny – prowadziły do odkrycia najważniejszego. Rosnąca liczba dowodów potwierdzała istnienie Siły Życiowej, którą można było zademonstrować w naukowy sposób. Pozwoliło to Reichowi ustalić, że jeśli na znacznym obszarze atmosferyczna siła życiowa zostanie zbyt mocno skażona, przekształci się w zjawisko nieruchomego, wywołującego suszę powietrza.

Wyznający poglądy Reicha uczony z Michigan oraz inni mu podobni dodają ponurą uwagę o postępującej degradacji atmosfery. Herman Meinke z okręgu Detroit oszacował w roku 1993, że od czasu, gdy Reich prowadził swoje eksperymenty, siła życiowa w atmosferze zmalała czterdziestokrotnie. Powtarza te doświadczenia od wielu lat i ostatnio stwierdził, że nie uzyskuje rezultatów takich jak dawniej. Winą za osłabienie atmosferycznej siły życiowej naszej planety obciąża wzrost zanieczyszczeń spowodowany testami nuklearnymi oraz pracą elektrowni atomowych.

REICH I SCHAUBERGER

Biografowie Reicha podkreślają, że wyciszenie jego głosu w sprawie dynamicznej siły w atmosferze w latach pięćdziesiątych pozostawało w związku z narodzinami energetyki jądrowej. Nie było wówczas rzeczą wskazaną, aby społeczeństwo wdawało się w debatę, czy reakcja jądrowa i jej produkty uboczne przeobrażają siłę życiową w naszym środowisku w niszczycielski czynnik nazwany przez Reicha Śmiertelnym Promieniowaniem Orgonowym (DOR). Przemysł atomowy nie chciał, żeby ludzie łączyli susze i inne anomalie pogodowe z atmosferycznym DOR-em. Współczesny Reichowi Austriak, Wiktor Schauberger, również dobrze rozumiał, że obserwuje pewną energię, której istnienie może zostać zagrożone przez wzrost atomowego promieniowania w atmosferze.

Podobnie jak Schauberger, Reich zdobywał wiedzę, obserwując przyrodę. Gdy publikował fotografie drzew umierających od wierzchołka z powodu zatrucia biosfery, które nazywał opadem DOR na drzewa, był jednym z pierwszych uczonych przestrzegających przed przekształceniem się naszej planety w martwe pustkowie. Jego prace wykazały, że siła życiowa organizmu jest stymulowana przez zewnętrzny orgon w atmosferze. Czy osłabienie siły życiowej w atmosferze spowodowane zanieczyszczeniami znajduje odzwierciedlenie w ludziach oraz innych gatunkach? Liczne osłabienia systemów odpornościowych, od raka wśród stworzeń morskich po AIDS u ludzi, zdają się to potwierdzać.

Następcy Reicha twierdzą dzisiaj, że jego metody na odblokowanie atmosfery będą skuteczne, jeśli usunie się również przyczyny powstawania DOR-u (Reich zaliczał do nich także traktowanie niemowląt i dzieci prowadzące do emocjonalnego wyjałowienia). Przedstawiają scenariusz kuracji atmosfery, między innymi przy użyciu zaklinaczy chmur, prowadzący do odbudowy witalności powietrza i organizmów oraz zazielenienia pustyń. Pod koniec życia Reich zaprzyjaźnił się blisko z angielskim pedagogiem A.S. Neillem ze słynnej Summerhill School, pionierem afirmującego życie podejścia do dzieci. W roku 1958 Neill napisał: „Jeśli wrodzy życiu ludzie u władzy nie zniszczą tego świata, być może ci, którzy jeszcze się nie narodzili, zrozumieją dzieło Reicha”.
Źródło:
http://www.vismaya-maitreya.pl/swiat_energii_wilhelm_reich_-_odkrywca_orgonu.html
O orgonie można przeczytać też tutaj:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,139990,16567715,Pan_od_rozkoszy__Wilhelm_Reich__czlowiek__ktory_zmienil.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Mistyka, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 odpowiedzi na „Dlaczego poruszają się moje ręce, moja głowa albo moje nogi – tajemnica orgonu

  1. Dawid56 pisze:

    Jeszce cytat z Wikipedii n/t Energii Życia z Wikipedii

    Energia życiowa w ujęciu homeopatycznym

    Energia życiowa posiada według XIX-wiecznego amerykańskiego homeopaty J.T. Kenta następujące cechy charakterystyczne:

    jest obecna we wszystkich żywych istotach i pierwiastkach chemicznych
    sprawia, że organizm żyje
    utrzymuje materię w całości i harmonii
    reaguje na zmiany wewnętrzne i zewnętrzne, dążąc do utrzymania wewnętrznej homeostazy oraz homeostazy z otoczeniem zewnętrznym
    koordynuje żywy organizm na poziomie psychosomatycznym
    może zamieniać materię w energię i energię w materię
    może działać porządkująco (zdrowie) lub chaotycznie (choroba)
    jest inteligentna, tzn. w inteligentny sposób reaguje na zmiany, mając na celu przywrócenie i utrzymanie dynamicznego stanu równowagi pomiędzy układem nerwowym, układ hormonalnym i układem immunologicznym, aby przystosować organizm (umysł i ciało) do nieustannych zmian zachodzących w środowisku wewnętrznym i zewnętrznym
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Qi_%28energia_%C5%BCyciowa%29

  2. Mezamir pisze:

    W studio NTV po raz czwarty gościmy Adama Anczykowskiego – zawodowego poszukiwacza złota (kanadyjska licencja), alchemika, wytwórce ORMUSu, podróżnika. I właśnie w tym odcinku pan Adam dużo opowiada o swoim doświadczeniu z ormusem i jego wytwarzaniu. W swoim życiu podejmował niezmiernie ciekawe wyzwania. Prowadził odwierty diamentów w Sierra Leone, przygotowywał złoża ropy naftowej do eksploatacji w Kongu, a także uruchamiał produkcję w kopalni miedzi, złota i srebra w Brytyjskiej Kolumbii.

    Od 10 lat studiuje i zgłębia tajniki ludzkiej świadomości w kierunku poszerzenia jej. Doświadczenie życiowe jakie zdobył pomaga mu rozumieć otaczający świat. W pierwszym odcinku bliżej poznajemy osobę pana Adama i część jego historii z pracy w kanadyjskich lasach i pustkowiach.

    https://bialczynski.wordpress.com/2015/07/16/50425/

    • marek pisze:

      Konia z rzędem temu kto odpowie na pytanie dlaczego zniszczono cały dorobek jego życia, wszystkie napisane prace i wynalazki.

      Piękny artykuł wyszedł Ci Dawidzie i bogaty w treści jednak ja skupię się na tym co rozumiem jako sedno :

      Do owego cytatu z Twoich słów odpowiem :

      bo ma to być planeta zamordyzmu psychicznego i ciemnoty , bo wiedza akademicka ma być pokawałkowana , fragmentaryczna i prowadzić cywilizację jedynie do przetwarzania materii wspierając tym procesem usztywnianie społecznej kastowości / piramidy / , bo
      ” podkłady ” same w sobie są materiałem plastycznym nie posiadającym zdeterminowanych kierunków rozwoju /parcia na obiektywną prawdę / , bo to jest kolonia produkcji Luszu i jeżeli odgórnie ta galaktyka , a z nią nasz układ nie zostanie zbalansowana w proporcjach plus minus , to do naszego końca jest bliżej niż się wszystkim wydaje .

      Dołóż do tego artykułu wykaz wszelkich ukrywanych patentów , niewyjaśnionych zgonów ludzi pracujących nad tematami które mogły by naruszyć ustalony porządek , propagowanie trucizn jako lekarstw, legalizowania deprawacji psychicznych pod hasłem wolności jednostki i dopiero wtedy będziesz miał odpowiedź na owe dlaczego oraz jasne stwierdzenie że jest tak po dziś dzień i nic nie zapowiada by miało się zmienić .

      m

      • marek pisze:

        to również uzasadnia dlaczego ?

        ……Grunt, że znowu potrzebne będą dostawy broni!!! Obu stronom!!! Kto jej dostarczy???Wiadomo!!!
        Byle interes się kręcił!!! A że giną ludzie??? Przecież rodzą się następni!!! Nie ma problemu!!!!

        komentarz na Onecie

        m

  3. Dawid56 pisze:

    Marek wyobraź sobie że to co wymieniłeś tutaj:
    „My hemitrals , szczepieniem , fluorem telewizją i religią wciąż jesteśmy utrzymywani o jedną kreskę nad poziomem zwierzęcia społecznego , jak to się skończy – zobaczymy .

    niszczy energię orgonu!!!😦 dodatkowo można tu jeszcze dodać energię jądrową i smog elektromagnetyczny)

  4. marek pisze:

    Czasem myślę , że optymizm jest pewną formą , szaleństwa w znaczeniu samooszukiwania się .

    m

  5. Ina pisze:

    Hej Marku, Dawidzie, Mario i inni miłośnicy tego portalu wiedzy. Chcę wam ujawnić rąbek tajemnicy z moich przekazów i podzielić się z wami wiedzą – poszukajcie i poczytajcie też sami. Nareszcie wiele zrozumiałam. A więc: Pole kwantowe – /tu polecam przeczytać sobie o polu kwantowym, teorii super strun, struny i grawitacja, DNA – pole morfogenetyczne, zjawisko rezonansu morficznego/ – tworzy zestaw zdarzeń niewymiernych w czasie i przestrzeni, które znasz. Pole DNA. Spirytualna przestrzeń zdarzeń. Duchowy aspekt, który jest niewymierny. Ty i Ja są osobno. Moje ja przechodzi proces koordynacji zdarzeń. Wasza /nasza/ spirala się rozwija. Ty jesteś na drugim końcu DNA – pomyśl o tym. Co to znaczy? Czas przejść w przestrzeń niewymierną. Co to znaczy? Poznać świat z drugiej strony. Duch tworzy przestrzeń, w której masz zaistnieć. /Matryca energetyczna/. Później zapoznajcie się ze stroną: https://zenoforest.wordpress.com . /np. Bóg jest tobą/ Pozdrawiam wszystkich.

    • Ina pisze:

      Będę mówić skrótami, bo mam nadzieję, że dotknęliście już pewnych tematów. Dzisiaj rano kiedy myślałam o tym co wam napisałam, ale też o tych innych wymiarach i o tym wymiarze najwyższym, przypomniały mi się piktogramy w zbożu. Jeżeli będziemy chcieli przejść do tego najwyższego wymiaru to zamienimy się w światło – kule światła, przyjmiemy kształt geometryczny – inna forma bytu. I być może właśnie istoty z wyższych wymiarów, które chcą się z nami skontaktować właśnie w ten sposób dają o sobie znać. Prosto – pokazują kim są – dostosowane do naszej percepcji widzenia. Podobno w pobliżu tych piktogramów widziano kule światła. A więc istoty te wycisnęły w zbożu swoje kształty. Tyle i aż tyle. Istoty inteligentne, które mają świadomość istnienia, istnienia w innej formie. Być może byli kiedyś ludźmi. I to ma związek z naszym kodem, który się zmienia /system binarny, matryca enegetyczna/. Rzeczy pierwsze staną się ostatnimi. „Stań się na powrót światłem”. Światło jest energią. Bóg jest światłem, światło przenika wszystko, porusza się w każdej przestrzeni. Przekraczanie czasu i przestrzeni – poziom szaron, poziom orbity światła. Światło – prawdziwie wolna od myśli świadomość – bezcielesna forma czystego bytu. /Słowianie – Wielki Rahma – pierwotna istota promieniująca życiem, światłem radości. Pierwotny ogień wszechświata z którego powstały istniejące wszechświaty/. Przy czym istota będąca światłem ma świadomość swojego istnienia. Drzewo życia jest w nas – myśli i czuje. Mistyczne wody kreacji – przepływ nieskończonej wiedzy – wehikuł światła. Bóg jest stwórczą świadomością.

      • Maria_st pisze:

        Dziś od rana mamy pięjna burzę, silne wyładowania, deszcz — bardzo pozytywna.
        I to ona mi coś uzmysłowiła.
        Od jakiegos czasu / chyba od poczatku lipca/ mam niesamowite sny…..dotycza nie tylko Ziemii są płynne…przebudzam sie …zasypiam i zmnowu śnie…zdając sobie sprawę że śnię.
        Co jeszcze jest dziwnego…jestem siebie świadoma–tak jak TU, mam ok 30 lat .
        W każdym śnie mam tyle samo i ta świadomość iż jest to real–mimo tego że to sen.
        Ciekawe dlaczego tak się dzieje i co ma na to wpływ.
        Co jeszcze….czuję radość i oczekiwanie na coś dobrego….jakby nadchodziło nie to co się wszędzie mówi a raczej pozytwnie to czuje.
        Możliwe że dotyczy to mnie .
        Czy zauważacie cos w sobie?

        • Mezamir pisze:

          Dziś od rana mamy pięjna burzę
          Ku ku ry kuuuuuuu ! – wrzasnął piorun

          Silne wyładowania,aż pierze leci z chmur niosek
          a deszcz dłubie pazurem w glebie
          i wypłasza gromady dżdżownic

        • margo0307 pisze:

          ” Dziś od rana mamy piękna burzę, silne wyładowania, deszcz — bardzo pozytywna…”
          ______________________
          Ty Maryś, odbierasz burzę jako piękną i pozytywną🙂 jednak… niemal na całej Ziemi, w samym tylko czerwcu’2015, szalejące burze i inne zjawiska pogodowo-ekstremalne trudno nazwać pozytywnymi…😕

          • Maria_st pisze:

            Małgoś napisałam jak odebrałam.
            To że ludzie często sami sobie wyrządzają krzywde poprzez ingerencje w srodowisko naturalne to czyja to wina że potem ponosimy takie a nie inne konsekwencje tego?

          • Michaela pisze:

            Margo, czemu jesteś taka chwiejna w swych poglądach , wystarczy,że Maria-st napisze wyświechtany slogan , a Ty od razu piszesz koment ze zwrotem o 180 stopni ?
            ___________
            „Święta prawda Marysieńku🙂

            _https://nnka.wordpress.com/2015/07/23/dlaczego-poruszaja-sie-moje-rece-moja-glowa-albo-moje-nogi-tajemnica-orgonu/#comment-50286
            _________
            Zwykli ludzie wyrządzają krzywdę środowisku? Marii wystarczy ,ze żyje w bezpiecznym miejscu , to ona nie ponosi konsekwencji? Inni są winni ,ale nie ja! I to ma być „święta prawda” ? Więc guzik ją obchodzi los powodzian , czy innych kataklizmów…dziwne ,to łagodnie powiedziawszy.

            A potem Margo dajesz ten filmik,żeby coś nam uzmysłowić, czy nie ?
            https://nnka.wordpress.com/2015/07/23/dlaczego-poruszaja-sie-moje-rece-moja-glowa-albo-moje-nogi-tajemnica-orgonu/#comment-50291

            PS. Sama nie wiem, czy to przytakiwanie sobie w kólko , tak wam juz weszło w krew,że inaczej już nie potraficie?Owszem burza jako zjawisko atmosferyczne jest piękna, budzi respekt nad siłami przyrody i wystarczyło by takie stwierdzenie …

          • Michaela pisze:

            Dawid, proszę wyciągnij moj koment. ze spamu🙂

          • Maria_st pisze:

            „Zwykli ludzie wyrządzają krzywdę środowisku? Marii wystarczy ,ze żyje w bezpiecznym miejscu , to ona nie ponosi konsekwencji? Inni są winni ,ale nie ja! I to ma być „święta prawda” ? Więc guzik ją obchodzi los powodzian , czy innych kataklizmów…dziwne ,to łagodnie powiedziawszy.”

            choc to skierowane do Margo odniosę się także i ja.
            Odbierasz to tak jak chcesz to odbierać.
            I dobrze.
            Gdzie napisałam że nie obchodzi mnie los osob poszkodowanych ?
            Zawsze gdy tylko jestem w stanie pomoc takim osobom, pomagam .
            A kto niszczy przyrodę, jeśli nie ludzie?
            To nasze wspolne decyzje jako rasy –tak by nas odbierano z zewńątrz.
            Konsekwencje także ponosimy wspólnie nawet jeśli nie dotyka to kogoś osobiście.

            „Margo, czemu jesteś taka chwiejna w swych poglądach , wystarczy,że Maria-st napisze wyświechtany slogan , a Ty od razu piszesz koment ze zwrotem o 180 stopni ?”

            to nie jest ‚ wyśmiechtany slogan”…a obserwacja przyrody na codzień.
            Uczyłam tego od maleńkości dzieci a wcześniej mnie i moje rodzeństwo nasi rodzice.
            Łatwo zauważyc te zależności, wystarczy tylko obserwować.

            A to post do ktorego sie odniosłaś:

            „Małgoś napisałam jak odebrałam.
            To że ludzie często sami sobie wyrządzają krzywde poprzez ingerencje w srodowisko naturalne to czyja to wina że potem ponosimy takie a nie inne konsekwencje tego? ”

            ?

          • margo0307 pisze:

            ” Margo, czemu jesteś taka chwiejna w swych poglądach…”
            ________________________________
            Nie znasz Michaelo moich poglądów😛
            Nie masz więc podstaw by wysnuwać tak daleko idące wnioski…😉

          • Maria_st pisze:

            „Młody pisze:
            30 Lipiec 2015 o 16:40

            Niżej wklejam tekst który trafił do mnie wczoraj, w 100% obrazuje w to co zauważyłem u wielu osób a szczególnie na tym blogu. Sam przymierzałem się do tego by coś podobnego tutaj napisać, ale ktoś mnie wyręczył. Proszę:

            „Jeśli ktoś zajmujący się duchowością uważa, że za taką działalność grozi mu jakiekolwiek niebezpieczeństwo, to nie ma pojęcia o podstawowych prawach energetyki subtelnej i idei przebudzenia! Ale oczywiście wiele „oświeconych” osób, myślących o sobie kategoriami „Jestem przebudzony” i tak stara się wokół siebie wszędzie dostrzegać zagrożenie, teorie spiskowe, że są, lub będą prześladowani za swoje poglądy itd. No cóż, niestety te osoby nie są prawdziwie przebudzone, co najwyżej mają wiedzę o duchowości i jej nie rozumieją, lub po prostu mają przerost ego nad treścią i manię prześladowczą.
            Ponieważ główną regułą życia na oświeconym poziomie jest świadome tworzenie swej rzeczywistości, to dopuszczanie do siebie myśli o zagrożeniu, już samo w sobie jest zaprzeczeniem takiego stanu. Bo przecież jeśli kreujesz otaczający Cię świat w oparciu o miłość uniwersalną, dobro i tylko pozytywne uczucia, tylko to Cię otacza i nie ma jak po prostu do twojego świata przeniknąć coś negatywnego, czy niebezpiecznego. A twoja rzeczywistość składa się wyłącznie z tego co w nią emitujesz, więc tym bardziej tworząc pozytywne wartości, tylko takowe otrzymujesz. Dlatego olbrzymia jest różnica między zrozumieniem przebudzenia, a wiedzą o nim. Człowiek prawdziwie rozumiejący otaczający go świat, bierze odpowiedzialność za swoje wybory i równocześnie wie, że wszystko, dosłownie wszystko co go dotyka, jest za jego przyzwoleniem, a rzeczywistość jaka go otacza, jest całkowicie wytworem jego świadomości. Zaś Ci, którzy nie rozumieją tych faktów, mogą właśnie uważać, że świat którego doświadczają, wygląda tak negatywnie, bo już jest taki zły i to nie jest ich wina. A odpowiedzialność za wygląd otaczającej ich rzeczywistości zrzucają na coś, lub kogoś z zewnątrz, nie rozumiejąc istoty przebudzenia, którego podstawową ideą jest stwierdzenie, że Bóg, czyli stwórcza energia, jest WE MNIE, a nie na zewnątrz, więc wszystko co przeżywam płynie z kreacji mojego wewnętrznego Boga. Zaś oddawanie czci Bogu istniejącemu „gdzieś tam”, jest iluzją i ucieczką od odpowiedzialności, przez ciągłe obwinianie świata zewnętrznego.
            Więc pamiętaj o tym, gdy podążasz prawdziwą drogą przebudzenia, że tworzysz każdą sekundę swojego życia i wszystko co w nim przeżywasz pochodzi z twojej głębi, twojego prawdziwego wewnętrznego Ja, twojej wiecznej duszy, Boga. A jeśli otworzysz się na kreację rzeczywistości opartą na zgodzie z tą swoją wewnętrzną naturą, wszystko dotykać będzie Ciebie sensownie i odkryjesz, iż życie to cud, a nie cierpienie.
            Esteros Astrologika”

            https://mistykabb.wordpress.com/2015/07/12/czas-tworzenia-cz-ii/comment-page-1/#comment-16913

            Zgadzam sie z tymi słowami

          • margo0307 pisze:

            „…główną regułą życia na oświeconym poziomie jest świadome tworzenie swej rzeczywistości…”
            _______________
            Właśnie zadziało się coś dziwnego…
            Napisałam koment pod tym, co wkleiła Maryś od Młodego, znajdujący się na forum Basi…
            Cytując fragment, napisałam:
            „… pamiętaj o tym, gdy podążasz prawdziwą drogą przebudzenia, że tworzysz każdą sekundę swojego życia i wszystko co w nim przeżywasz pochodzi z twojej głębi, twojego prawdziwego wewnętrznego Ja, twojej wiecznej duszy, Boga….”

            No właśnie… pamiętajmy o tym i weźmy odpowiedzialność za to co wychodzi z naszego wnętrza na zewnątrz…🙂

            I… ukazał się na forum Basi…, a przecież pisałam na naszym forum
            Nic nie kapiszi…🙂

          • Maria_st pisze:

            No właśnie… pamiętajmy o tym i weźmy odpowiedzialność za to co wychodzi z naszego wnętrza na zewnątrz…🙂

            I… ukazał się na forum Basi…, a przecież pisałam na naszym forum…
            Nic nie kapiszi… :)”

            Małgoś a mnie już nic nie dziwi..po prostu zadziewa sie🙂

          • Maria_st pisze:

            „Młody pisze:
            31 Lipiec 2015 o 00:14

            Hmm, myślę że nie muszę Ci odpowiedzieć bo nadal wszystko jest w tym co wkleiłem.
            Mógłbym dyskutować o Jugoslawi, Syrii, Palestynie, rodzeniu dzieci itp. ale bez znania tematu z pierwszej ręki po co to robić?
            Jest takie coś jak świadomość zbiorowa i przewaga jednej energii nad druga. Myślisz że w Polsce było by tak jak jest gdyby nie przyzwolenie wystarczającej liczby ludzi, oczywiście że mniejszosc może to zmienić a nawet jedna jednostka ale musiała by włożyć ogrom energii w swoją ideę.”
            https://mistykabb.wordpress.com/2015/07/12/czas-tworzenia-cz-ii/comment-page-1/#comment-16919

            Jest takie coś jak świadomość zbiorowa”

            ano JEST…tylko coś „upadła nisko.”….

            oczywiście że mniejszosc może to zmienić a nawet jedna jednostka ale musiała by włożyć ogrom energii w swoją ideę.”

            z tą mniejszościa to sie niejako zgadzam.
            pytanie—dlaczego więc cywilizacja ginie co jakiś czas?
            co się dzieje z tą mniejszością ?
            z większościa–można sie domyślać…

            Z filmu Piksele można zrozumieć jak zakończyć tą GRE…
            Nie tworzyć potwory, demony, zbawców, wybawców, mesjaszy a potem je ” zasilać energia „……..a pozbyć się tego, wyczyścic te wszystkie cienie w sobie poprzez zrozumienie iż praca nad sobą pozwala nam poznac siebie.
            A tak wciąz wokol demony wojny i smierci zabijaja nas powoli i skutecznie.
            Tu nie ma wybrańców, przegranych ……..

        • mały budda pisze:

          Maria pytasz czy zauważyliście coś w sobie?
          Pewnie, że tak. Bardziej odczucie mam żywioł ognia i wody w swoim ciele fizycznym.
          Jak ma być ogień w postaci słońca na niebie to czuję w prawym kanale.
          Jak idzie żywioł wody to czuję w lewym kanale.
          Prądy są bardziej silne i piękne pioruny mamy w Polsce.
          Ostatnio stwierdziłem,że słońce i matka natura to istoty czujące i żywe.

        • :-) pisze:

          „Od jakiegos czasu / chyba od poczatku lipca/ mam niesamowite sny…..dotycza nie tylko Ziemii są płynne…przebudzam sie …zasypiam i zmnowu śnie…zdając sobie sprawę że śnię.
          Co jeszcze jest dziwnego…jestem siebie świadoma–tak jak TU, mam ok 30 lat .
          W każdym śnie mam tyle samo i ta świadomość iż jest to real–mimo tego że to sen.
          Ciekawe dlaczego tak się dzieje i co ma na to wpływ.”

          Ponieważ zaczynasz sobie przypominać, że jesteś Śniącą świadomie… z perspektywy życia tu postrzegasz siebie jako młodą, ale i dojrzałą kobietę ok. 30stki. I to całkiem naturalne, że przypominasz sobie o swoim istnieniu w snach jako niby innym świecie, a jednak jest to wieloświat zawierający wiele różnych światów. I są to światy, w których istniejesz równolegle. Teraz to powoli zaczynasz przypominać sobie i integrować w sobie. Sny są tak samo „realne” jak ta tutaj „rzeczywistość” w 3D. Albo tak samo „nierealne” – jak kto woli…😉

          niektórzy z nas będą obejmować coraz więcej i więcej w sobie, w swojej wewnętrznej Przestrzeni Miłości – że tak to nazwę – będą obejmować swoją samoświadomością… i przenikać… i łączyć w sobie… i harmonizować… różne cząstki siebie z różnych „królestw”, światów, równoległych rzeczywistości, epok” itd, itp… różne cząstki Siebie, coraz więcej i więcej cząstek coraz większej Całości, Jedni.

          „Co jeszcze….czuję radość i oczekiwanie na coś dobrego….jakby nadchodziło nie to co się wszędzie mówi a raczej pozytwnie to czuje.”

          Ponieważ to, co Ciebie czeka jest pozytywne.🙂❤

          „Możliwe że dotyczy to mnie .
          Czy zauważacie cos w sobie?”

          Tak.🙂❤
          z listopada 2014:
          ///Dziś w nocy miałam ciekawe doświadczenie… śnienie było świadome, przechodziło w tzw. jawę i też byłam tego świadoma, a potem znów w śnienie… Jakby następowała integracja pomiędzy świadomością śnienia i jawy. Już kiedyś miałam podobne doświadczenie, ale tylko ze świadomym przejściem ze świadomego śnienia do świadomej kontynuacji na jawie.///

          Moje notatki z 13.09.2009 i 17.09.2009
          ///Z mojego doświadczenia i z pracy ze snami wynika, że informacje o nas samych, które pojawiają się w snach mogą wzbogacać naszą świadomość i wiedzę o samych sobie. Praca ze snem daje mi spory wgląd. Czasami sny są bardzo skomplikowane, zarówno w warstwie fabularnej, semantycznej, obrazowej… bywa, że pozornie wydają się pozbawione jakiejś logiki i sensu. Wtedy trzeba się doszukiwać tej logiki lub poddać się po prostu zaufaniu intuicji. Zrozumienie się pojawi… Ale zdarzają się też takie sny, w których przekaz informacji jest niezwykle prosty i klarowny.///

          Toltekowe:
          "Kiedy sen istot ludzkich dojrzeje do nowego poziomu, Słońce zauważy tą zmianę i zmieni jakość światła, wpływającego na ludzi, które umożliwia ewolucję ludzi. Za każdym razem gdy Słońce zmienia jakość światła, nazywamy to nowym słońcem.”

      • Maria_st pisze:

        Uważam że MY jesteśmy tymi kulami światła Ino, kiedyś pisałam na temat programisty ktorego nazwałam ŚWIATŁEM.
        Sama miałam kontakt z kula pomaranczowo-niebieskiego światła—też tu o tym pisałam.
        Wnioski zgodne z moimi.

      • Dawid56 pisze:

        To co napisałaś Ino jest też zgodne z moimi odczuciami, że mogą istnieć istoty, które są Światłem i to one mogą wytwarzać takie piękne kręgi w zbożach.
        Jeno jest faktem że prawdopodobnie w postaci świetlnej moglibyśmy istnieć tysiące lat…

        • Ina pisze:

          Dzięki Dawidzie i Mario. Zdążyłam już w ciągu kilku ostatnich lat coś się douczyć. Wiedzą, którą otrzymuje, jest pewnie dostosowana do moich możliwości, chociaż i tak niejednokrotnie mnie przerasta. I cieszę się jak mam jakiś odzew z waszej strony czy potwierdzenie. No i nie wiem czy słuszne wyciągam wnioski. Chciałabym więcej – ale geny mam takie jakie mam.
          A teraz myślę o naszym stworzeniu: Zostaliśmy stworzeni na wzór i podobieństwo Boga /tych co przybyli z nieba/, jedna matka z ziemi /jajeczko/, ojciec z nieba, włożone do formy /druga matka/, gdzie zapłodnione jajeczko się ukształtowało w człowieka. Pierwszy Adam, potem Ewa – zapłodniona przez Enkiego rodzi Kaina, potem Seta i innych /Abel nie żyje więc o nim nie mówie/. 12 ksieżniczek aunnakich urodziło ludzi. Wniosek z tego, że mamy jednego ojca i dwie matki. Pytanie co matka zastępcza przekazuje dziecku. Czy dziecko ma krew matki zastępczej? Ciekawa jestem jakie cechy odziedziczyliśmy po matce ziemskiej. Co o tym myślicie? A może stworzyciel rodzaju ludzkiego przerobił jajeczko tak jak teraz się też robi. Na ile jesteśmy Boscy na ile ziemscy. Jesteśmy z ziemi a wciąż spoglądamy w niebo. Często pojęciu Bóg towarzyszy Ojciec. A ostatnio dotarłam do materiałów, w których mówi się, że bóg to ojciec i matka. Do mnie odezwał się jakiś czas temu Bóg, który powiedział, że jest moją matką. Inne: gwiazda Dawida w środku JHWH – pierwiastek męski i żeński /z kabały/. Poza wszelkimi kombinacjami genetycznymi w próbówce z przekazów historycznych wynika, że i Enil i Enki mieli normalne dzieci z ziemskimi matkami. Uffff – kto jest kim.

          • Dawid56 pisze:

            Ino Projekt „Adam” miał miejsce prawdopodobnie dopiero po katastrofie atlantydzkiej która zaistniała ok 10000 lat temu.Biblia czy epos o Gilgameszu to najwyżej ok 6000 lat temu czyli ok 4000 p.n.e.Nieprzypadkowo Żydzi liczą swój kalendarz od daty 3761 p.n.e.

          • Maria_st pisze:

            Enlil i Enki niczym blizniacy niezle ze swoja siostra narozrabiali.
            Czy to dla nas dobrze czy żle?

  6. margo0307 pisze:

    „… ludzie często sami sobie wyrządzają krzywde poprzez ingerencje w srodowisko naturalne… potem ponosimy takie a nie inne konsekwencje tego…”
    _________________________
    Święta prawda Marysieńku🙂

  7. margo0307 pisze:

    Zapraszam na filmik, w formie opowiadania, w którym na tle przepięknych zdjęć z Kosmosu, przedstawione są wydarzenia, które miały miejsce w 1992 r. w USA oraz w 2014 w Polsce…

    Cyt. z filmiku:
    „… Przyszliśmy aby ciebie ostrzec…, jesteśmy tu dla twojego dobra…
    Decyzję ty podejmujesz ale… teraz wiesz ile ona będzie ciebie i twoich bliskich kosztować…
    Podejmij słuszną decyzję, nie morduj swoich bliskich…
    Pawle Tajgerowski – przyszedłem złożyć ci propozycję…
    Dostaniesz wszystko co zechcesz – jeśli podasz mi 3 nazwiska osób, na których ci zależy…
    Poprosiłem czy… mogę się zastanowić…

    Możemy ci pokazać filmy, które nie zostały jeszcze stworzone…, powiedz tylko – jakiego rodzaju chcesz film…
    – czy mogę wybrać sobie aktorów ?
    Oczywiście, żaden problem…
    – czy będę mógł zmienić fabułę w czasie filmu ?
    Nie ma żadnych ograniczeń…
    Zadaniem moralności Człowieka jest przeciwstawianie się agresji wobec innych

    Ludzie z Kosmosu – jesteście tutaj – zapytałem w myślach…
    O co w tym wszystkim chodzi ?…
    Każdy człowiek… jest źródłem energii, którą UFO zabiera i zużywa…
    Wybiła pierwsza w nocy…, miałem potężnego stracha…
    Pawle, przyszedłem po twoją odpowiedź…
    Jaka jest twoja decyzja ?
    – Dziękuję za propozycję…, doszedłem do wniosku, że nie skorzystam z twojej propozycji…

    Podjąłeś słuszną decyzję, uratowałeś 3 osoby…

    Następnego ranka, świat wydawał się piękniejszy…, jakby… odmieniony na lepsze…
    Nagle… usłyszałem: Paweł Tajgerowski zostanie ukarany…”

    • Mezamir pisze:

      Wernher Von Braun nigdy nie mówił mi o szczegółach które wiedział w związku z istotami pozaziemskimi poza tym, że pewnego dnia istoty pozaziemskie zostaną ogłoszone jako wróg, przeciwko któremu musimy zbudować ogromny system broni kosmicznej.

      Wernher Von Braun powiedział mi, że będzie to kłamstwo – że przesłanka dla broni kosmicznej, powody które nam się poda, wrogowie – wszystko to bazuje na kłamstwie.

      https://tergiwersacja.wordpress.com/ufo-szopka/falszywa-inwazja-ufo/

      https://tergiwersacja.wordpress.com/ufo-szopka/

    • Maria_st pisze:

      Dzięki Małgoś za filmik.
      Dla mnie dość kontrowersyjny choć słucha sie go jak wojne światów..z ciekawościa.
      Wszędzie sie bija….ten MATRIX jest chory z urojenia.
      Co do tych istot—ludzie z Kosmosu i UFO…to cos jak dobry i zły policjant.
      Jedni i drudzy niematerialni–znaczy astralni…wpadaja bez zaproszenia, ingeruja w czyjes życie–nie podoba mi sie to.
      absurd absurdum

  8. Maria_st pisze:

    „Eteroid

    laboratorium lwowskie Rychnowskiego
    Innym wynalazkiem Rychnowskiego była kolorowa fotografia. Swoje barwne zdjęcia zaprezentował na wystawie technicznej w roku 1894 w Lwowie, na której obecny był sam cesarz Franciszek Józef.
    Do wszystkich tych odkryć doszło jednak nieco przypadkiem, jakby na uboczu głównego przedmiotu zainteresowania – eteru, nazywanego przez Rychnowskiego eteroidem.
    Eter kosmiczny miał być tym tajemniczym ośrodkiem wypełniającym przestrzeń, w którym rozchodziły się fale radiowe, poszukiwanym przez uczonych XIX wieku.
    Rychnowski tak opisuje „Genezę odkrycia eteroidu” :
    … Zauważyłem natomiast, ze każda nader raptowna przerwa tego potężnego prądu elektrycznego uzyskanego za pomocą potężnej magneto elektrycznej dynamomaszyny, uruchomionej dwoma razem złączonymi 4 H.P. motorami gazowymi, zasilającej 10 lamp łukowych połączonych razem ze sobą w jeden obieg elektryczny, każda o sile świetlnej 4000 świec – wywoływała w przyległej, 1,5 metra od lokalu maszynowego grubym murem odgraniczonej, zupełnie ciemnej przestrzeni, objawy blasku dobrze uchwytnego światła księżycowego, cośkolwiek zielonkowatego… Gdy ostatecznie po bardzo niebezpiecznych próbach udało się rzeczywiście schwytać odnośną lotną materię do klosza szklanego, to oprócz kilku transwers przebitych dziur w ścianie klosza, uzyskano też szereg zielonkowato – białych kuleczek, które pod naciskiem okazały się elastycznemi, przybierały bowiem formę elipsoidalną a przy dalszym nacisku roztrysnęły się na pył świecący, za pośrednictwem którego udało się fotograficznie skopiować diapozytyw z negatywu fotograficznego.
    Rychnowski w dalszych badaniach eteroidu stwierdził jego dobroczynny wpływ na organizm ludzki, szczególnie przy leczeniu schorzeń reumatycznych. Do uruchomionego przez niego we Lwowie punktu naświetleń zaczęli się zjeżdżać pacjenci z całej Europy, a także chętni na zakup jego urządzenia – z Ameryki.
    Po I wojnie światowej Rychnowski uzyskał, w roku 1922, koncesję Ministerstwa Zdrowia Publicznego na leczenie za pomocą swoich promieni. Przystąpił do spółki, która miała zająć się badaniem i eksploatacją jego wynalazków. Niestety, interesowało ją wyłącznie czerpanie zysków z działalności. Niebawem została rozwiązana, ale dzięki niej zachował się opis patentowy „maszyny elektrostatycznej influencyjnej”.
    Andrzej Pilipiuk, pisarz, który wydobył postać Rychnowskiego z zapomnienia zamierzał powtórzyć jego doświadczenia.
    – Niestety, nie udało mi się. Sprawa rozbiła się o koszty i problemy techniczne. Mam patent jego maszyny, ale to zwykła maszyna elektrostatyczna, znamienna jedynie tym, że z racji posiadania 4 tarcz ebonitowych musiała wytwarzać napięcia bardzo wysokie. Jednak co Rychnowski robił z tym dalej? Wyładowania miotełkowe w szklanej bańce? Bardzo wczesny opis doświadczeń z roku 1899 wskazuje na wprowadzanie do układu pary wodnej. Mętne to wszystko i pisane wyraźnie przez człowieka zaszczutego, który za żadne skarby świata nie chciał podać szczegółów – odpisał mi Andrzej Pilipiuk, zapytany o efekt.
    autor : Krystyna Ryczaj-Marchewczyk ”
    http://katalogi.pl/213342-franciszek-rychnowski-i-eteroid.html

    http://www.mrhopen.republika.pl/rychnowski.html

  9. margo0307 pisze:

    „Ziemia z kosmosu” to film ukazujący nam zobaczenie w akcji🙂 niewidzialnych sił i procesów, które regulują życie na naszej planecie dzięki użyciu technologii komputerowej…

    http://www.cda.pl/video/9618621

  10. marek pisze:

    Ziemia z kosmosu … Dlaczego poruszają się moje …. itd … itd …itd.. , a ja sobie myślę ,że odchylanie ewolucji populacji od właściwego kierunku można tak łatwo osiągnąć . Wystarczy w odpowiedniej chwili zataić informację o energii życia . I mamy homo konsumentus .

    m

  11. Ina pisze:

    Kiedy tak się zastanawiałam nad tym rokiem 2012, dlaczego oczekiwane wydarzenie nie miało miejsca – usłyszałam: nastąpił poślizg w czasie. O co chodzi nie wiem.

  12. Maria_st pisze:

    muchomorek napisał:
    „Wysłany: Dzisiaj 18:21
    Ciekawy art w temacie orgonitów, polecam🙂

    ” Orgonity. Dlaczego działają i Czy działają? Po co działają? I czy mogą zaszkodzić? Czyli najczęstsze pytania i na nie odpowiedzi:

    Orgonity to dość niedawno wynaleziona rzecz. Zaczynają dość szybko rozprzestrzeniać się wśród coraz to większej ilości ludzi, a zwiększając otaczającą nas liczbę pozytywnej energii, przyspieszają proces ewolucji człowieka w słusznym kierunku.
    Jednak, jak to ze wszystkim co nowe, powstaje wiele nieścisłości, niepewności i po prostu stwierdzeń pytających.

    Więc dlaczego działają?
    Dlatego, że są stworzone ze składników z których jest zbudowana większość otaczających nas narzędzi. Nie potrzebują do działania prądu, gdyż wykorzystują tą energię, która promieniuje ze wszystkiego, bo jest wszystkim co istnieje.
    A dokładniej, wykorzystując zastosowane w sobie składniki, przetwarzają tą energię, czyli zmieniają jej biegunowość.
    Co ważne, wedle nauki są urządzeniem w pełnym tego słowa znaczeniu, bo działanie to zostało ściśle zmierzone i dowiedzione w laboratoriach. No i to działanie jest właśnie możliwe dzięki użyciu nowoczesnej wiedzy naukowej o otaczającej nas rzeczywistości.
    A u jej podstaw jest fundamentalny fakt, że wszystko we wszechświecie, więc i my, jest energią, występującą w różnym natężeniu.
    Dlatego więc działają, bo wykorzystując tą wiedzę, zostały tak zaprojektowane, by właśnie transformując energię, służyły ludzkości.

    Ale czy na pewno działają? Tak, na pewno. Jest na to tak wiele dowodów, że nie sposób było by tu ich wszystkich przytoczyć. I to zarówno płynących ze strony nauki konwencjonalnej, która empirycznie zmierzyła to działanie, jak i ze strony duchowej, która ma również wiele sposobów na niekonwencjonalne określanie otaczającej człowieka energii. Działają więc na pewno, jeśli tylko zostały stworzone wedle odpowiednich instrukcji.
    Więc odpowiedź na kolejne pytanie- Po co działają? Nie jest trudna.
    Najprościej mówiąc po to, by pomagać ludziom. Aby umożliwiać nam szerszy dostęp do energii o plusowym potencjale i by przez używanie tej pozytywnej energii po prostu żyło się nam lepiej. Wystarczy tylko właśnie wykorzystać tą wiedzę, ułatwiającą nam funkcjonowanie, by żyć szczęśliwiej.

    Jeśli ktoś neguje te fakty, to właściwie tylko sam sobie szkodzi, przeciwstawiając się zmianie na lepsze. No ale cóż, powszechne jest przecież w historii ludzkości to, że do niektórych wynalazków potrzeba społeczności czasu. Dlaczego?
    Bo żyjąc w otoczeniu jakiejś energii, ludzie przyzwyczajają się do niej, niezależnie od jej wartości. Człowiek ogólnie ma tendencję do przyzwyczajeń, czyli inaczej zowiąc programów, wedle których żyje.
    A gdy pojawia się możliwość zmiany, nie za bardzo tego chce, obawiając się utraty bezpieczeństwa, które zapewnia mu dotychczasowy stan rzeczy. I nie ważne, czy żyje szczęśliwe, czy nie. Ważne, że w miarę bezpiecznie.😉
    Otwarcie się więc na nowe, zawsze jest niepewne, więc negując to, zostaje się w tym obeznanym kaftanie bezpieczeństwa.
    Tylko czy ludzkość jest obiektywnie zadowolona z obecnego stanu? I czy nie potrzebuje jednak lekarstwa na swoje programowe ułomności?
    Nie twierdzę, że orgonity są na pewno tym lekiem, ale coś w tym jest, bo na pewno dzięki nim jest więcej pozytywnej energii i przysługują się przez to wprowadzaniu na ziemi przebudzenia.
    Ja należę do tej części ludzi, którzy są otwarci na tą nowość i z wielką nadzieją czekam na to, by poprawiła się otaczająca nas rzeczywistość.
    Czy i kiedy to się stanie? To właśnie zależy od ilości ludzi, którzy odważą się na tą pozytywną zmianę.

    No i w końcu te rozważania prowadzą do odpowiedzi na ostatnie pytanie.
    Czyli czy orgonity mogą szkodzić? Właściwie nie mogą.
    Tym bardziej jeśli ktoś jest otwarty na zmianę i wręcz oczekuje pozytywnej energii, bo chce dzięki temu żyć szczęśliwiej.
    Oczywiście, jeśli ktoś jest bardzo przywiązany do negatywnych wibracji, to pojawienie się orgonu może odebrać negatywnie, gdyż nadmiar pozytywnej energii będzie dla niego zupełnie czymś nowym, przytłaczającym go. To oczywiście nie oznacza, że mu zaszkodzi. Może tylko to, że odczuje negatywnie pozytywną energię, bo wcześniej jej nie było wiele w jego otoczeniu, a wiadomo, że to co nowe, może powodować strach, czyli negatywną wartość.
    Więc tak, mogą zaszkodzić, jeśli ktoś dalej chce żyć otaczając się negatywną aurą, czując się w niej dobrze. Jeżeli po prostu dla kogoś pozytywna energia jest niesprzyjająca, to na pewno negatywnie odbierze jej działanie.
    Ale to oczywiście tylko potwierdza zasadnicze działanie orgonitów i można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że nie mogą szkodzić ludziom świadomie ich używających i zawsze wpłyną pozytywnie na zdrowie, samopoczucie i zadowolenie człowieka z życia. A to jest właściwym i jedynym celem ich działania.
    Wykorzystując więc tą moc, otwieramy na ziemi możliwość szczęśliwszej przyszłości, nic więcej.”
    Kod:
    Aby móc zobaczyć zawartość umieszczoną w tagu [ CODE ] musisz się zarejestrować

    Esteros
    _________________”
    http://nowaziemia.com.pl/viewtopic.php?p=8090#8090

    • margo0307 pisze:

      ps. 😉

      „Orgonit to narzędzie, którego praca polega na zasysaniu energii z otoczenia i zmienianiu jej biegunowości z minusowej na plusową, oraz wzmacnianiu wartości plusowej.
      Dzięki swym wyjątkowym cechom zamienia więc negatywne wibracje z otoczenia w pozytywne, a te pozytywne zwielokrotnia.
      Sprawia to, że można go używać do wielu celów związanych z poprawą funkcjonowania człowieka.
      Bo przecież oczywistą prawdą jest to, że dla każdego z nas najważniejsze jest zdrowie, miłość, radość i wszelkie inne pokrewne pozytywne uczucia, którymi chcemy wypełniać swoje wnętrze i otoczenie. W tym właśnie celu warto korzystać z najnowszych osiągnięć naukowych i używać tego urządzenia, by transformować swą energię, wzmacniać ją i by dzięki temu żyć bardziej szczęśliwie.
      Ważne jest to, że jest to narzędzie w dosłownym znaczeniu tego słowa, czyli coś co działa w oparciu o naukowe, namacalne fakty. Jest to po prostu rzecz, której się używa, tak jak odkurzacza, pralki, lodówki i wszelkich innych urządzeń ułatwiających nam życie. I choć wielu sceptycznie nastawionym ludziom do wszystkiego pewnie wydaje się, że jest to kwestia wiary czy siły sugestii, to nie tak. Bo jest to aparat tak samo działający jak te inne wynalazki poprawiające nam funkcjonowanie i ten fakt nie podlega dyskusji.
      Tu raczej chodzi o samą świadomość tego do czego służy ta rzecz.
      Można też założyć, że za kilkanaście lat będzie to standardowo użytkowany przez ludzi sprzęt. Teraz dopiero wychodzi na światło dzienne.
      To dobrze, bo umożliwi ludziom poprawę życia i wypełnianie swojego otoczenia pozytywnymi wartościami.
      Korzystajmy więc z tego, a czym szybciej tym lepiej. Pozytywna energia jest darmową, wystarczy raz podłączyć orgonit i będzie działał dalej samoistnie i nieskończenie. Dodam jeszcze, że orgonit z racji tego iż jest urządzeniem, podlega procesowi programowania. Oznacza to, że można go zakodować do działania w transformowaniu określonej wartości np. szczęścia, miłości, zdrowia, radości itp. Ważne jest też to, by ktoś wykonujący je umiał to robić, bo raz zaprogramowany działa dożywotnio według zapisanej intencji. Z całego serca polecam wszystkim orgonity, bo sam je stosuję i wiem jak wiele dobrego przynoszą człowiekowi. A lubię dzielić się pozytywną wiedzą, z racji tego kim jestem i czym się zajmuję. Jako medium, jasnowidz i astrolog jestem wręcz zobowiązany do szerzenia pozytywnych informacji. Więc robię to.
      Esteros Astrologika”

      Od siebie dodam, że także kiedyś zakupiłam podobny orgonit, który stoi sobie na ławie, w centralnym miejscu spotkań… i… spełnia swoje zadanie…🙂
      Mam wrażenie, że kiedy uświadomimy sobie własną moc i Prawa rządzące wszechświatem, którym wszyscy podlegamy, wówczas zbędne staną się i tego typu gadżety… 🙂

      https://scontent-ams3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/10394505_518042538328949_3742260429495084741_n.png?oh=2e59cb76322e42669466473c905ba564&oe=564A1BF7

      • Maria_st pisze:

        „Mam wrażenie, że kiedy uświadomimy sobie własną moc i Prawa rządzące wszechświatem, którym wszyscy podlegamy, wówczas zbędne staną się i tego typu gadżety… ”

        Zgadza sie Małgoś.
        Właśnie dlatego pytałam o której godzinie widzieliście nowe tło na MŻ

    • margo0307 pisze:

      Maryś, Dawidzie czy możecie zatwierdzić mój koment ?🙂

  13. margo0307 pisze:

    „… proszę wyciągnij moj koment. ze… spamu…”
    ________________________________________
    Czy ktoś wie, skąd wzięło się to słowo… spam ?
    Jeśli nie, to ciekawostka w postaci filmiku…😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s