Prawa hermetyzmu 2-Boski paradoks

ROZDZIAŁ VI
BOSKI PARADOKS
„Połowicznie mądrzy, uznając względną nierzeczywistość Wszechświata, wyobrażają sobie, że mogą zaprzeczać jego Prawom – takimi są zarozumiałymi i próżnymi głupcami, rozbijającymi się o skały i rozrywani na wszystkie strony na kawałki z powodu ich szaleńczych wywodów. Prawdziwie mądrzy, znając naturę Wszechświata, używają prawa przeciw prawom; wyższego przeciwko niższemu; i poprzez sztukę alchemii przekształcają to, co niechciane, w to, co wartościowe, i tym samym triumfują. Mistrzostwo nie składa się z niezwykłych snów, wizji, ekscentrycznego wyglądu lub życia, lecz na używaniu wyższych sił przeciwko niższym – uciekając od bólu niższych płaszczyzn poprzez wibrowanie na wyższych. Orężem mistrza jest transmutacja, a nie zarozumiały sprzeciw” – Kybalion.

To jest paradoks Wszechświata, będący rezultatem prawa biegunowości, które manifestuje
się, gdy WSZYSTKO zaczyna tworzyć – wysłuchaj tego, gdyż ukazuje to różnicę pomiędzy
półmądrością a mądrością. Mimo że dla NIESKOŃCZONEGO WSZYSTKIEGO Wszechświat, jego prawa, jego moce, jego życie, jego zjawiska są rzeczami doświadczanymi w stanie medytacji czy snu, to jednak dla wszystkiego, co jest skończone, Wszechświat musi
być uważany za rzeczywisty, a życie, działanie i myśl muszą być na tym odpowiednio oparte, chociaż z ciągłym zrozumieniem Wyższej Prawdy. Wszystko w zależności od własnej płaszczyznyi praw. Gdyby WSZYSTKO wyobrażało Wszechświat jako rzeczywistość, byłoby to nieszczęściem dla Wszechświata, gdyż nie istniałaby wtedy ucieczka z niższego na wyższe, doskonalenie – wtedy Wszechświat stałby się stały i rozwój byłby niemożliwy. A jeśli człowiek, opierając się na półmądrości, działa, żyje i myśli o Wszechświecie jako o zaledwie śnie (podobnym do jego własnych, skończonych snów), wtedy tak się dla niego faktycznie staje i jak lunatyk wciąż się potyka, chodząc w kółko, nie rozwijając się. Z powodu ignorowania naturalnych praw będzie jednak ostatecznie zmuszony do przebudzenia się przez ciężki upadek, tłukąc się i krwawiąc. Koncentruj się zawsze na gwieździe, lecz niech twoje oczy pilnują kroków, inaczej wpadniesz w iluzję przez ciągłe patrzenie w górę. Pamiętaj o boskim paradoksie, że chociaż Wszechświata NIE MA, to on wciąż JEST. Pamiętaj o dwóch biegunach Prawdy – absolutnym i względnym. Strzeż się półprawd. To, co hermetycy znają jako „prawo paradoksu”, jest aspektem prawa biegunowości. Hermetyczne zapisy pełne są odnośników do pojawiania się tego paradoksu w rozważaniach problemów życia i istnienia. Nauczyciele ciągle ostrzegają swoich uczniów przed błędem pomijania „drugiej strony” każdego pytania. A ich ostrzeżenia są szczególnie kierowane na problemy absolutnego i relatywnego, które kłopoczą uczniów filozofii, a które powodują, że tak wielu myśli i działa sprzecznie z tym, co jest powszechnie znane jako ‘zdrowy rozsądek’. A my ostrzegamy wszystkich uczniów, aby na pewno uchwycili boski paradoks absolutności i
relatywności, inaczej wpadną oni w iluzję półprawdy. W tym celu została napisana ta konkretna lekcja. Czytaj ją uważnie!
Pierwszą myślą, która przychodzi do myślącego człowieka po tym, jak uświadomi on sobie
prawdę, że Wszechświat jest mentalną kreacją WSZYSTKIEGO, jest to, że Wszechświat
i wszystko, co zawiera, jest jedynie iluzją, nierzeczywistością; ale jego instynkty odrzucają tę ideę. Lecz to, tak samo jak i inne wielkie prawdy, musi być rozpatrywane zarówno z absolutnego, jak i relatywnego punktu widzenia. Z absolutnego punktu widzenia Wszechświat jest oczywiście iluzją w swojej naturze, snem, fantasmagorią, w porównaniu do samego WSZYSTKIEGO. Rozpoznajemy to nawet w naszym zwykłym spojrzeniu, gdyż mówimy o świecie jako o „przemijającym programie”, który przychodzi i odchodzi, rodzi się i umiera, gdyż element nietrwałości i zmiany, skończoności i bezsubstancyjności, zawsze musi być połączony z ideą stworzonego Wszechświata, kiedy jest przyrównywany do idei WSZYSTKIEGO, niezależnie od tego, jakie są nasze wierzenia odnośnie natury obu. Filozof, metafizyk,naukowiec i teolog – wszyscy się zgodzą odnośnie tej idei, a myśl tę można odnaleźć we wszystkich postaciach filozoficznej myśli i religijnych koncepcji, tak samo jak i w teoriach odpowiednich szkół metafizyki i teologii.Tak więc nauki hermetyczne nie głoszą niesubstancyjności Wszechświata w znaczeniu mocniejszym od tego, który jest tobie znajomy; chociaż ich prezentacja tego tematu może zdawać się nieco zaskakująca. Wszystko, co ma swój początek i koniec, musi być, w pewnym sensie, nierzeczywiste i nieprawdziwe. Dotyczy to również Wszechświata według wszystkich szkół filozoficznych. Z absolutnego punktu widzenia nic nie jest rzeczywiste poza WSZYSTKIM, niezależnie od tego, w jakim znaczeniu myślimy czy dyskutujemy na ten temat. Niezależnie od tego, czy Wszechświat jest tworzony z materii, czy jest on mentalnym wytworem umysłu WSZYSTKIEGO – jest on niesubstancjalny, nietrwały, jest rzeczą podlegającą czasowi, przestrzeni i zmianie. Chcemy, abyś dogłębnie zdał sobie sprawę z tego faktu, zanim ocenisz hermetyczną koncepcję mentalnej natury Wszechświata. Przemyśl wszystkie inne koncepcje i zobacz, czy nie jest to ich prawdą. Lecz absolutny punkt widzenia ukazuje tylko jedną stronę medalu – druga strona jest relatywna. Prawda absolutna została zdefiniowana jako „rzeczy takie, jakimi zna je umysł Boga”, podczas gdy prawdą relatywną są „rzeczy takie, jakimi rozumie je najwyższy rozsądek człowieka”. Zatem mimo że dla WSZYSTKIEGO Wszechświat musi być nierzeczywisty i iluzyjny jak sen czy rezultat medytacji, to dla skończonych umysłów będących częścią tego Wszechświata, a doświadczających go poprzez śmiertelne zmysły, Wszechświat jest w istocie bardzo rzeczywisty i należy go za taki uważać. Rozpoznając absolutny punkt widzenia, nie możemy popełniać błędu ignorowania czy zaprzeczania faktom i zjawiskom Wszechświata, które objawiają się naszym śmiertelnym zmysłom – pamiętaj, że nie jesteśmy WSZYSTKIM. Obrazując to odpowiednim przykładem, wszyscy rozpoznajemy fakt, że materia „istnieje” dla naszych zmysłów – w przeciwnym razie źle na tym wyjdziemy. A jednak nawet nasze skończone umysły rozumieją stanowisko, że z naukowego punktu widzenia materia nie istnieje – to, co nazywamy materią, jest jedynie skupieniem atomów, które są jedynie zgrupowaniem jednostek mocy, nazywanych elektronami czy „jonami”, wibrujących w stałym ruchu okrężnym. Kopniemy kamień i czujemy to uderzenie – zdaje się ono być rzeczywiste pomimo tego, iż wiemy, że jest jedynie tym, co opisaliśmy przed chwilą. Lecz pamiętaj, że nasza stopa, która czuje uderzenie poprzez działanie naszego mózgu, jest również materią, więc składa się z elektronów; tak samo jak materią jest nasz mózg. A gdyby nie działanie naszego umysłu, nie znalibyśmy wcale ani stopy, ani kamienia.Tak samo ideał artysty czy rzeźbiarza, który stara się odtworzyć w kamieniu czy na płótnie, zdaje się dla niego bardzo rzeczywisty. Tak samo jest z charakterami postaci, w umyśle pisarza czy dramaturga, które chce wyrazić tak, aby inni mogli je rozpoznać. A jeśli jest to
prawdą w przypadku naszych skończonych umysłów, to jaki musi być stopień rzeczywistości obrazów mentalnych tworzonych w umyśle nieskończoności? Och, przyjaciele, dla śmiertelników ten Wszechświat mentalności jest naprawdę bardzo rzeczywisty – jest jedynym, jaki poznamy, chociaż wznosimy się w nim z płaszczyzny na płaszczyznę, coraz wyżej i wyżej. Aby wiedzieć, że jest inaczej, doświadczając tego, musimy być samym WSZYSTKIM. Prawdą jest, że im wyżej się wzniesiemy – im bliżej „umysłu Ojca” sięgamy – tym bardziej widoczna staje się iluzyjna natura skończonych rzeczy, lecz dopóki WSZYSTKO nie wchłonie nas w siebie, ta wizja nie zniknie.
Nie potrzebujemy więc zastanawiać się nad zjawiskiem iluzji. Rozpoznając prawdziwą
naturę Wszechświata, poszukujmy zrozumienia jego mentalnych praw i dążmy do używania
ich jak najlepiej w naszym rozwoju życia, gdy będziemy podróżować przez kolejne płaszczyzny istnienia. Prawa Wszechświata są niemniej „żelaznymi prawami” z powodu swojej mentalnej natury. Wszystko, za wyjątkiem WSZYSTKIEGO, jest nimi związane. To, co jest w NIESKOŃCZONYM UMYŚLE WSZYSTKIEGO, jest RZECZYWISTE w stopniu ustępującym
jedynie samej Rzeczywistości istniejącej w naturze WSZYSTKIEGO. Nie bądź niepewny ani zmartwiony – wszyscy jesteśmy STALE UTRZYMYWANI W NIESKOŃCZONYM UMYŚLE WSZYSTKIEGO i nie ma tu nic, co mogłoby nas skrzywdzić ani czego mielibyśmy się obawiać. Na zewnątrz WSZYSTKIEGO nie istnieje żadna siła, która mogłaby na nas oddziaływać. Możemy zatem być spokojni i bezpieczni. Gdy zostanie to zrozumiane, wówczas świat będzie pełen komfortu i bezpieczeństwa. Wtedy „spokojnie i cicho śpimy usypiani w kołysce głębi” – pozostajemy bezpieczni na dnie oceanu nieskończonego umysłu, który jest WSZYSTKIM. We WSZYSTKIM naprawdę „żyjemy, poruszamy się i posiadamy swoje istnienie”. Niemniej, gdy żyjemy na płaszczyźnie materii, materia jest dla nas materią, chociaż wiemy, że jest to jedynie zgrupowanie „elektronów”, czyli cząstek elementarnych mocy, wibrujących
szybko i obracających się jedne wokół drugich w układach atomów; atomy z kolei wibrują
i obracają się tworząc molekuły, które z kolei formują większe masy materii. Materia nie staje się mniej materią nawet wtedy, gdy podążymy dalej w tym rozważaniu i dowiemy się z nauk hermetycznych, że „moc”, z której składają się jednostki elektronów, jest jedynie manifestacją umysłu WSZYSTKIEGO i jak wszystko inne we Wszechświecie jest ona w swej naturze czysto mentalna. Będąc na płaszczyźnie materii, musimy rozpoznawać jej zjawiska – możemy kontrolować materię (jak robią to wszyscy mistrzowie wyższego i niższego stopnia), lecz dokonujemy tego, stosując wyższe siły. Popełniamy głupotę, próbując zaprzeczać istnieniu materii w relatywnym aspekcie. Możemy zaprzeczać jej panowaniu nad nami – co jest słuszne – lecz nie powinniśmy ignorować materii w jej relatywnym aspekcie, przynajmniej dopóki żyjemy na jej płaszczyźnie. Podobnie, prawa natury nie stają się mniej stałe ani mniej efektywne, kiedy dowiemy się, że są jedynie tworem mentalnym. W pełni działają one na różnych płaszczyznach. Pokonujemy niższe prawa, stosując ciągle wyższe – jedynie w ten sposób. Ale nie możemy uciec prawu ani całkowicie wznieść się ponad nie. Jedynie WSZYSTKO może uciec prawu – i to
dlatego, że WSZYSTKO samo w sobie jest PRAWEM, z którego wyłaniają się wszelkie
prawa. Najbardziej zaawansowani mistrzowie mogą nabywać moce zazwyczaj przypisywane
bogom. W wielkiej hierarchii życia istnieją niezliczone rangi istot, których istota i moc wykracza poza najwyższych mistrzów spośród ludzi, i to w stopniu niewyobrażalnym dla śmiertelników, lecz nawet najwyżsi mistrzowie i najwyższe istoty muszą uginać się pod Prawem i w oczach WSZYSTKIEGO są jak Nic. Biorąc pod uwagę, że nawet te najwyższe Istoty, których moce przewyższają to, co ludzie przypisują swoim bogom – nawet one są związane i podległe Prawu – to wyobraź sobie założenie śmiertelnego człowieka, naszej rasy i naszego poziomu, który ośmiela się traktować prawa natury jako „nierealne” i iluzyjne, gdyż uchwycił on prawdę, że prawa mają naturę mentalną i są po prostu mentalną kreacją WSZYSTKIEGO. Prawom, którymi rządzi WSZYSTKO, nie można zaprzeczać, ani ich odrzucać. Tak długo jak trwa Wszechświat, trwać będą i one, gdyż Wszechświat istnieje poprzez cechy praw, które tworzą jego podstawę i utrzymują go w całości.
Hermetyczne prawo mentalizmu, mimo że wyjaśnia prawdziwą naturę Wszechświata w
oparciu o zasadę, że wszystko jest mentalne, to nie zmienia naukowych koncepcji Wszechświata, życia czy ewolucji. Tak naprawdę to nauka tylko potwierdza nauki hermetyczne. Uczą one, że natura Wszechświata jest „mentalna”, podczas gdy współczesna nauka twierdzi, iż jest ona „materialna”; bądź też (ostatnio), że w końcowej analizie jest „energią”. Nie jest błędem nauk hermetycznych uznawanie podstawowej zasady Herberta Spencera, która mówi o istnieniu „nieskończonej i wiecznej energii, z której wywodzą się wszystkie rzeczy”. Tak naprawdę to w filozofii Spencera hermetycy odnajdują najwyższe zewnętrzne stwierdzenie odnoszące się do naturalnych praw, jakie kiedykolwiek zostało ogłoszone; poza tym wierzą, że Spencer był reinkarnacją starożytnego filozofa żyjącego w Egipcie tysiące lat temu, który potem inkarnował się jako Heraklit, grecki filozof żyjący 500 lat pne. Uważają oni również, iż jego twierdzenie o „nieskończonej i wiecznej energii” jest bezpośrednio zbieżne z
naukami hermetycznymi, zawsze dodając swoją doktrynę, że jego „energia” jest energią
Umysłu WSZYSTKIEGO. Przy pomocy uniwersalnego klucza filozofii hermetycznej uczeń
Spencera będzie w stanie otworzyć wiele wewnętrznych drzwi filozoficznych koncepcji tego wielkiego, angielskiego filozofa, którego praca ukazuje rezultat jego wcześniejszych wcieleń. Jego nauki odnoszące się do ewolucji i rytmu są prawie idealnie zbieżne z naukami hermetycznymi o prawie rytmu.
Uczeń hermetyzmu nie musi więc odrzucać któregokolwiek ze swoich ulubionych naukowych
punktów widzenia odnoszących się do Wszechświata. Wszystko, czego od niego wymagamy,
to uchwycenia zasady: „WSZYSTKO jest Umysłem; Wszechświat jest mentalny –
utrzymywany w Umyśle WSZYSTKIEGO”. Odkryje on, że pozostałe sześć z siedmiu praw
będą „pasować” do jego naukowej wiedzy i będą mu służyć do odkrywania ciemnych miejsc i rzucania na nie światła. To nie jest niczym dziwnym, jeśli zdamy sobie sprawę z wpływu, jaki myśl hermetyczna wywarła na wczesnych filozofach starożytnej Grecji, na których to podstawach opierają się w znacznej mierze współczesne nauki i teorie. Zaakceptowanie pierwszego prawa hermetyzmu (mentalizmu) jest jedyną wyraźną różnicą pomiędzy współczesnymi naukowcami a uczniami hermetyzmu, jednakże nauka stopniowo przemieszcza się w kierunku hermetyzmu, błądząc po ciemku w poszukiwaniu wyjścia z labiryntu, w który weszła w poszukiwaniu Rzeczywistości.
Celem tej lekcji jest wpojenie w umysły uczniów faktu, że dla wszystkich zamiarów i celów, Wszechświat, jego prawa i zjawiska są tak samo RZECZYWISTE, w odniesieniu do
człowieka, jak byłyby przy hipotezach materializmu czy energetyzmu. W każdym hipotetycznym ujęciu Wszechświat w swoim zewnętrznym aspekcie jest zmienny, nieustannie płynący i przejściowy – tym samym jest wolny od substancyjności i rzeczywistości. Lecz (zauważ drugi biegun prawdy) w każdej z tych samych hipotez jesteśmy skłaniani do DZIAŁANIA I ŻYCIA, jak gdyby te przemijające rzeczy były rzeczywiste i substancjalne. Z tą różnicą pomiędzy różnymi hipotezami, że w starych koncepcjach mentalna moc była ignorowana jako naturalna siła, podczas gdy w przypadku mentalizmu staje się ona największą naturalną siłą. I ta jedna różnica rewolucjonizuje życie w oczach tych, którzy rozumieją tę zasadę oraz prawa i praktyki będące jej rezultatem.
Reasumując, wszyscy uczniowie, uchwyćcie zalety mentalizmu i nauczcie się poznawać,
używać i stosować prawa z niego wypływające. Lecz nie ustępujcie pokusie, która, jak naucza Kybalion, pochłania na wpół mądrych, a która powoduje, iż są oni zahipnotyzowani przez wyraźną nierzeczywistość rzeczy, co skutkuje, że błąkają się oni jak śniący w świecie snów, ignorując praktyczną pracę i życie człowieka, co kończy się tym, że „rozbijają się oni o skały i są rozrywani na wszystkie strony na kawałki z powodu ich szaleńczych wywodów”. Idź raczej za przykładem mądrych, którzy, według tego samego źródła, „używają Prawa przeciw prawom; wyższego przeciwko niższemu; i poprzez sztukę alchemii przekształcają to, co niechciane, w to, co wartościowe, i tym samym triumfują”. Podążając za tym autorytetem, omijajmy półmądrość (która jest głupotą), która ignoruje prawdę, że: „Mistrzostwo nie polega na niezwykłych snach, wizjach i fantastycznych wyobrażeniach czy życiu, lecz na używaniu wyższych sił przeciwko niższym – uciekając od bólu niższych płaszczyzn poprzez wibrowanie na wyższych”. „Uczniu, pamiętaj zawsze, że orężem mistrza jest transmutacja, a nie zarozumiały
sprzeciw”. Powyższe cytaty pochodzą z Kybaliona i warte są zachowania w pamięci
ucznia. Nie żyjemy w świecie snów, lecz we Wszechświecie, który będąc względnym, jest rzeczywisty na tyle, na ile odnosimy się do naszego życia i działania. Naszym zadaniem we Wszechświecie nie jest zaprzeczać jego egzystencji, lecz ŻYĆ, używając praw, aby wznosić się z niższego na wyższe – prowadzić życie, czyniąc to, co możemy najlepszego w okolicznościach pojawiających się każdego dnia, i podążać tak dalece jak to tylko możliwe, za naszymi najwyższymi ideami i ideałami. Prawdziwy sens życia nie jest znany człowiekowi na tej płaszczyźnie – jeśli w ogóle komukolwiek – lecz najwyższe autorytety i nasza własna intuicja uczą nas, że nie popełnimy błędu, żyjąc tym, co w nas najlepsze, w stopniu jaki tylko jest możliwy, ani zdając sobie sprawę, że Wszechświat skłania się w tym samym kierunku, pomimo wyraźnych dowodów, że jest inaczej. Wszyscy jesteśmy na Drodze – ona prowadzi nieustannie w górę, mając częste miejsca postoju. Odczytaj przesłanie Kybaliona – podążaj za przykładem „mądrych” – unikając błędu „na wpół mądrych”, którzy giną z powodu swej głupoty.

zrodlo
http://franzbardon.pl/ksiazki/kybalion/kyb_6.php

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Ezoteryka, Rozwój duchowy, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

77 odpowiedzi na „Prawa hermetyzmu 2-Boski paradoks

  1. Dawid56 pisze:

    Bardzo prawdziwe wydaje sie byc stwierdzenie „Zlo dobrem zwyciezaj” zgodne z prawamin hermetyzmu. Dobro ma wyzsza wibracje anizeli zlo.

    • Ina pisze:

      Nawiązując do powyższego artykułu to dostałam takie myśli: każdą materię można podzielić np. na pół a energię się oblicza.

  2. Mezamir pisze:

    Zło,dobro i dusza,trzy słowa które każdy definiuje jak chce
    Dzięki temu nic nie wiadomo.
    Zwyciężanie oznacza walkę a walka to… zło,chyba że walczymy o dobro.
    Definiując dobro wg własnych wygód,można niszczyć zło definiowane wg własnych wygód.
    Nikt jeszcze nie czynił zła i w imię zła,każdy je czynił w imię definiowanego po swojemu dobra.

    • marek pisze:

      Mezamir
      odnoszę wrażenie ,że ową sofistyką zaciemniasz jedynie rozumienie uwarunkowań naszego istnienia .

      W powyższej rozprawie jest wyraźnie uwydatnione iż trzeba rozgraniczać , i jednocześnie rozumieć pojęcie względności i bezwzględności otaczających nas realiów jak i samego naszego istnienia .

      Rzeczywistość i relatywizm są wystarczająco wielokrotnie na różne sposoby objaśniane aby zrozumieć że to co relatywne należy w swym środowisku traktować jako jak najbardziej rzeczywiste.
      Wtedy należy rozumieć ,że zło podług praw rodzaju ludzkiego jest zdefiniowane i jest jak najbardziej realne tak samo jak dobro również mierzalne i wydookreślane w szczegółach przez kolejne ludzkie pokolenia .
      To co zdefiniowane jest jako brzytwa Ockhama powinno zawsze towarzyszyć naszym analizom , gdyż przy nadmiarze uwzględnianych elementów , gubimy atrybut logiki który powinien towarzyszyć analizie .

      m

      • Mezamir pisze:

        Ja sądzę że doszukiwanie się sofizmatu w tym co napisałem ,jest właśnie sofistyką😀

        Nikt nie czyni zła i w imię zła,każdy je czyni w imię
        definiowanego po swojemu dobra.

        Źli zawsze są jacyś tam oni,nie my.

        • marek pisze:

          Nikt nie czyni zła i w imię zła,każdy je czyni w imię
          definiowanego po swojemu dobra.

          I podług takiego postrzegania dla jednych ściana jest przenikalna , a dla drugich nie ,jednakże bez względu na przekonania jedni i drudzy nabiją guza próbując ją przekroczyć .

          Zrozumienie tego paradoksu jest głównym przesłaniem postawionym do przetrawienia w owej rozprawie Boski Paradoks .

          Wszystko jest Mają lecz uderzenie młotkiem w głowę jest bolesne .Bez akceptacji jako realności tego relatywizmu tworzymy dla siebie nieustanne zagrożenie .

          Przeniesienie braku rozumienia tego paradoksu w obszar tworzenia światopoglądowych konceptów , daje efekt zaistnienia odrealnionych od rzeczywistości koncepcji .

          Przy próbie obiektywnego ocenienia naszej społecznej rzeczywistości , dostrzega się że ,cała ona w większości swoich składowych wsparta jest na takich przekłamanych w stosunku do prawdy koncepcjach .

          To co uwypukla ten artykuł , wspiera propagowane przeze mnie prace AD i TT precyzujące ową przypadłość niepełnego rozumienia jako czynnik wspierający zaistnienie oderwanej od ŻYCIA fantomowej rzeczywistości .

          Życie jednostki , czy populacji ma wystarczającą ilość możliwości komplikowania swych ekspresji ,żeby rezygnowało z czynienia ich w zakresie informacji .

          Domorosłe działania prowadzone przez domorosłych genetyków / czyli ingerencja w informację DNA/ owocują zaistnieniem gatunku który od początku swego poczęcia wspiera się na fragmentarycznych ciągach informacji i przekłamaniach. Stąd uzyskanie przez jego przedstawicieli trafionego w sedno osądu analizowanego tematu bywa bardzo trudne .

          A jeżeli te konkluzje są trafione , to indywidualnie i zbiorowo winniśmy się ćwiczyć w wyłuskiwaniu i dzieleniu się owymi fragmentami prawdy z jednoczesnym rozpuszczaniem emocjonalnych zależności od pobudek płynących w nas z odniesienia ” czyje zdanie jest na wierzchu „.

          m.

          m.

      • Dawid56 pisze:

        Marku dobrze to ujales🙂 rzeczywistosc i relatywizm.W prawie biegunowosci chodzi wyraznie o tzw.punky odniesienia:musi istniec zawsze jakas granica, czasmi jest ona bardzo delkatna.

  3. marek pisze:

    „Połowicznie mądrzy,

    Gdy się człowiek zapozna z Protokołami Mędrców Syjonu , rozprawą tą co powyżej , to wtedy poszerza się jego rozumienie wielu tematów i istniejących zależności pomiędzy poszczególnymi elementami wpływającymi na losy narodów .

    Jako efekt owej połowicznej mądrości odebrałem opis perturbacji ekonomicznych społeczeństwa Argentyńskiego opisanych tym artykułem :

    http://biznes.onet.pl/lekcja-argentynska-co-oznacza-bankructwo-panstwa-dla-jego-obywateli/51b6lj

    Jednakże gdy myślę o Polsce i Polakach podczas oglądu naszej historii na przestrzeni ostatnich dwóch dekad to nie tylko owo twierdzenie „połowicznie mądrzy do kwadratu „pasuje mi do nas, ale pogarda wyrażona w owych Protokołach do nie-żydów , wydaje mi się w pełni zasadna .

    Do tak drastycznych stwierdzeń skłania mnie wymowa artykułu przeczytanego wczoraj .

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wielka-reforma-procedury-karnej-1-lipca/qgjhkj.

    Artykuł w skrócie mówi że przechodzimy na system funkcjonowania amerykański z naszym systemem prawa .
    Owa amerykańskość w realiach sądownictwa , sprowadza się to do przedstawień obrońca – prokurator , a w detalu do tego , że wygrywa grubszy portfel i umiejętność odwracania kota do góry ogonem przez obrońcę .
    Kuriozum owych przemian jest to że w krajach europy zachodniej żadne państwo nie ma takiego systemu prawnego . My , wielka mesjanistyczna Polska będziemy pierwsi je krzewili na kontynencie europejskim .
    Pytam się kto naśladuje , państwo mocarstwowe w którym pieniądz jest Bogiem , kto naśladuje światowego żandarma , kto naśladuje siedemnasto bilionowego bankruta . Kto , no tylko Polska może skutkiem swej „ mądrości „ .
    Umysł podsuwa mi obraz , totalny rabunek majątku narodowego poprzez prywatyzację , pozbycie się przez emigrację za chlebem najwartościowszej części społeczeństwa , siły tworzącej moce produkcyjne narodu . Ukonstytuowanie finansowej elity zaistniałej skutkiem grabieży na narodzie i kreowanie jej w mas mediach na Bogów – pieniądza , godnych uwielbiania i naśladowania .

    Wreszcie wynarodowienie , skutkiem odgórnych dyrektyw i konotacji z UE i ten końcowy akcent ,do którego link powyżej , zmiana prawodawstwa , by ten złodziej który ukradł miliony w okresie ustrojowej transformacji , stał się bezkarny wobec prawa , gdyż sprawiedliwość kupi zagrabionymi wcześniej pieniędzmi .
    A dla finansowego plebsu , demokracja na ulicach wsparta wybronionymi przed karą różnego poziomu przestępcami dodającymi kolorytu owemu państwu prawa , wolności i demokracji .

    Z powagą mówię a niech to szlag trafi , bo jedynie takie słowa , pasują do całości przedstawionego obrazu . Tego państwa już nie ma , zeszło z mapy europy , zostało ponownie rozebrane .

    A powód tego zniknięcia to odrobinę większy iloraz inteligencji złodziei , od ogółu społeczeństwa , być może zaimportowanych z Protokołów Mędrców Syjonu i to w czym ja upatruję największe zło prowadzące zawsze do nieszczęścia Naród przejawiający Połowiczną Mądrość skutkiem utrzymywania jego świadomości przez stulecia i niestety po dziś dzień w owym umysłowym mroku .

    Kończąc stawiam apel , chociaż tutaj na Mistyce Życia utrzymujmy azymut na Pełną Mądrość , a przejawy jej połowiczności wskazujmy bliźniemu w postawie przyjaźni i szacunku tak , aby w jak największym komforcie przechodziliśmy proces rozświetlania mroków naszych umysłów .

    m

    • mateuszadrian pisze:

      Polska wywyższa się w swojej (głupiej) mądrości tak jak większość Polaków. Jednostki tworzą państwo, a państwo wyraża się według energetyki mieszkańców, czyli jeśli Polacy się wywyższają w swojej mądrości, to Polska jako kraj będzie szukała jakiegoś upokorzenia w celu wyrównania pola energetycznego. Jeśli wywyższasz się w swojej „mądrości” to albo zostaniesz upokorzony na tym tle, albo stracisz władzę nad swoim umysłem („mądrością”). Prawo karmy się kłania. Wszyscy „mądrzy” udają, że wykroczyli poza prawa kosmosu (lub przynajmniej naszego systemu – podobno karma jest tylko „wtyczką” tak jak w programach komputerowych). Mimo wszystko mądrzy dalej są za mądrzy i wiedzą wszystko czyli nic.

    • Ktoś pisze:

      Dobra puszka nie jest zła. Zwłaszcza taka PANDORY.

      Niektórzy naprawdę zapominają iż WANAHEIM to Polska a niedługo będzie kolejny RAGNAROK i kolejny wpierdol wszystkim którzy mają umazane w Polskiej Krwi łapska.

      Ekipa rubinowookich już czeka na wasze 3 i ostatnie ZAPRZEDANIE BESTII…..

  4. Dawid56 pisze:

    Marku zgadzam sie z tym co napisales poza jednym:
    „Z powagą mówię a niech to szlag trafi , bo jedynie takie słowa , pasują do całości przedstawionego obrazu . Tego państwa już nie ma , zeszło z mapy europy , zostało ponownie rozebrane .”

    Na razie jeszcze mowisz po polsku i nikt nie wsadza za to do wiezienia.Nie ma holdu szlachty przed Fryderykiem II.
    Za 100 lat bedziemy mowic prawdopodobnie o Ziemianach a nie Polakach Rosjaninach czy Niemcach czy Amerykaninach.
    Ewidentnie system w ktorym pieniadz jest Bogiem musi kiedys upasc, tak bylo za czasow Babilonu, Egiptu czy Rzymu….

    • marek pisze:

      Dawid , gdybym miał wiarę jedynie w ludzką populację już dawno bym się poddał i popadł w pesymizm.
      Gdybym nie dostrzegał w sobie na przestrzeni ostatnich lat procesów przeciwnych do starzenia się organizmu ,samoczynnej reemisji bardzo poważnych chorób ,zupełnego zniknięcia nałogów i zmian w swej konstrukcji emocjonalnej to nie znajdował bym siły by krzewić informacje iż fale energii życia obmywają Ziemię .

      Dla mnie jest to tak realne jak powietrze którym oddycham , świadomie absorbuję owe energie w siebie, a intencjami umysłu nakierowuję ich działanie , lecz dopuszczam również ich samodzielność działania , gdyż wiem że będzie ono w kierunku mojego dobra pod nadzorem WJ .

      Przyjaciel z którym wymieniamy się często poglądami twierdzi ,że te energie działają na wszystkich ludzi , tylko my nie mamy możliwości zaglądać w ludzkie serca i umysły.

      I myślę że ma rację w tych swych przekonaniach. Wtedy nawet jakiekolwiek zaistniałe przewroty winny dziać się dla trwałego przesunięcia nas w lepszą przyszłość a nie rewolucjami prowadzącymi jedynie do roszady miedzy grupami władzy i wyzysku .
      Wierzę że plan przemodelowywania całej galaktyki jest w toku , a to rodzi autentyczną nadzieję .
      Kapryśna w przeszłości natura wyrwie się czasem z jakimś stękaniem , ale za takie odstępstwa od równowagi z góry wszystkich przepraszam .

      m

  5. marek pisze:

    Może i to wspiera moje obserwacje , bez względu na to że Cobra ma swych zwolenników jak i przeciwników :

    Istniały również fizyczne implanty. Fizyczne implanty były bardzo popularne na Atlantydzie, ale były one porzucone po upadku Atlantydy. Była próba ponownego wprowadzenia fizycznych implantów po II Wojnie Światowej z fizycznymi bioczipami, które były umieszczone w sporej części istot ludzkich poprzez programy szczepień. To jest główny powód, dla którego WHO uczyniło szczepienia obowiązkowymi. Fizyczne bioczipy wzmacniały inne zaprogramowania, ale były pomyślnie całkowicie usunięte z ludzkiej populacji około dwa lata temu specjalną technologią, która może być obsługiwana z pewnej odległości.

    https://krystal28.wordpress.com/2015/06/27/protokol-usuwania-implantow/

    m

    • marek pisze:

      Zapomniałem dopisać że chociaż mam przekonanie że implanty istnieją i należy je neutralizować,to jednak odradzam w ich neutralizacji podpowiadany współudział bratniej duszy gdyż tak jak zaznaczyłem problematyczność klasyfikacji Kobry w wartościach prawda-fałsz skłania mnie uwzględnić myśl która przyszła w trakcie zalecania przez niego owej symbiozy . Skojarzyłem że druga Ziemia jest w pełnym upadku w fantomową rzeczywistość i tak oględnie mówiąc na owe działania w kierunku bratniej duszy można różnie patrzeć .
      Nie zmienia to faktu że warto zainteresować się owymi strefami ciała .

      m

    • Dawid56 pisze:

      Jak ktos ogladal Last Mimzy, to te implanty niefizyczne sa czyms w rodzaju wirtualnego energetycznego chipu np w okolicy szczeki.

  6. margo0307 pisze:

    Postanowiłam w całości przekleić art, ponieważ – moim zdaniem jest bardzo ciekawy 🙂

    ” CZAS – SMUTEK – ŚMIERĆ

    Kusi mnie, by powtórzyć historię o wielkim uczniu, który udał się do Boga i poprosił, by Ów nauczył go prawdy.
    Bóg rzekł:
     „Przyjacielu mój, dziś jest tak gorąco, proszę cię, przynieś mi szklankę wody”.
    Uczeń wyszedł i zapukał do drzwi pierwszego napotkanego domu. 
    Otworzyła mu je piękna młoda kobieta. 
    Uczeń zakochał się w niej, wkrótce ożenił się z nią, mieli kilkoro dzieci. Ale oto pewnego dnia zaczął padać deszcz. 
    Padał nieprzerwanie. 
    Wezbrały strumienie, ulice zostały zalane, a domy porwane przez wodę. 
    Uczeń i jego żona wzięli dzieci na plecy, a gdy woda zaczęła ich zalewać, uczeń zawołał: „Panie, proszę cię, ocal mnie!”
    Pan odrzekł wówczas: 
    „A gdzie jest ta szklanka wody, o którą cię prosiłem ?”  

    Jest to trafna opowieść, gdyż większość z nas myśli w kategoriach czasu. 
    Człowiek żyje w czasie. 
    Wymyślanie przyszłości stało się jego ulubioną zabawą w ucieczkę.  
    Sądzimy, że w miarę upływu czasu mogą się w nas dokonać zmiany, że stopniowo da się w nas zaprowadzić porządek – krok za krokiem i dzień po dniu. 
    Ale czas nie przynosi ładu ani pokoju. 

    Musimy więc przestać myśleć w kategoriach stopniowości.
    Znaczy to, że dla pragnącego pokoju nie ma jutra. Musimy zaprowadzić ład natychmiast.  
    Gdy pojawia się rzeczywiste niebezpieczeństwo, czas znika. Następuje natychmiastowe działanie. Ale my nie dostrzegamy niebezpieczeństwa wielu naszych problemów i dlatego wynajdujemy czas jako środek ich przezwyciężenia. 
    Czas nas oszukuje, gdyż nie czyni nic, by nam pomóc w przeprowadzeniu zmiany w nas samych. Czas jest ruchem podzielonym przez człowieka na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a człowiek, dopóki go dzieli, dopóty pozostaje zawsze w konflikcie.  

    Czy uczenie się jest sprawą czasu? 
    Pomimo upływu wielu tysięcy lat nie nauczyliśmy się, że istnieje lepszy sposób życia niż nienawiść i wzajemne zabijanie. 
    Jeśli mamy zmienić to życie, z którego zrobiliśmy coś tak monstrualnego i bezsensownego, to zrozumienie problemu czasu ma wielkie znaczenie.  
    Po pierwsze, należy zrozumieć fakt, że możemy patrzeć na czas tylko z tą świeżością i niewinnością umysłu, którą już mieliśmy. 
    Tak gnębią nas i wprawiają w zamieszanie liczne nasze problemy, że zgubiliśmy się w tym zamieszaniu.
    Cóż robi człowiek, który zgubił się w lesie ? 
    Co czyni przede wszystkim ?
    Zatrzymuje się. Zatrzymuje się i rozgląda dokoła.
    Ale my, im bardziej jesteśmy zakłopotani i zagubieni w życiu, tym szybciej gonimy w koło, szukając, pytając, żądając i żebrząc.
    Toteż pierwszą rzeczą, którą bym zaproponował, jest zatrzymanie się.
    Gdy zatrzymamy się wewnętrznie, psychicznie, umysł nasz stanie się bardzo spokojny, bardzo jasny.
    I wtedy będziemy mogli spojrzeć na kwestię czasu.  

    Problemy istnieją tylko w czasie, to znaczy wtedy, gdy mamy do czynienia z jakimś zagadnieniem w sposób niezupełny.
    To niezupełne zetknięcie się z nim stwarza problem. Gdy stawiamy czoło jakiejś trudności życiowej w sposób częściowy, fragmentaryczny, lub staramy się uciec od niej, czyli walczymy z nią poprzez niepoświęcanie jej uwagi, wówczas stwarzamy sobie problem.
    A problem trwa tak długo, jak długo nie poświęcamy mu pełnej uwagi i jak długo spodziewamy się, że „pewnego dnia” rozwiążemy go.  

    Czy wiemy, czym jest czas?
    Nie czas na zegarku, nie czas chronologiczny, lecz czas psychologiczny ?
    Jest to przerwa pomiędzy pojęciem a działaniem. Oczywiście pojęcie służy osłanianiu samego siebie. Jest to wyobrażenie własnego bezpieczeństwa. Działanie jest zawsze natychmiastowe.
    Nie należy ono ani do przeszłości, ani do przyszłości. Czyn zawsze ma miejsce w teraźniejszości. 
    Ale działanie jest tak niebezpieczne, tak niepewne, że przystosowujemy się do wyobrażenia, które – jak mamy nadzieję – zapewni nam pewne bezpieczeństwo.  

    Przyjrzyjmy się temu w nas samych.
    Mamy pewne pojęcie o tym, co jest dobre, a co złe, czym jestem ja, czym jest społeczeństwo, i zgodnie z tym wyobrażeniem czy koncepcją działamy. Działanie w zgodzie z pojęciem odbywa się przez przybliżanie się do niego i stąd rodzi się zawsze konflikt. 
    Pojęcie, przerwa i działanie. W przerwie znajduje się pole czasu. 
    Przerwa jest w swej istocie myślą. Gdy myślimy, że jutro będziemy szczęśliwi, wtedy wyobrażamy sobie, jak osiągamy pewien rezultat w czasie. 

    Myśl na podłożu obserwacji, pragnienia i ciągłości tego pragnienia, które jest podtrzymywane przez inną myśl, powiada: „Jutro będę szczęśliwa. Jutro osiągnę powodzenie. Jutro świat będzie piękny”. 
    Tak to myśl stwarza tę przerwę, która jest czasem. 

    Teraz pytamy, czy możemy zatrzymać czas? 
    Czy możemy żyć w takiej pełni, aby dla myśli nie było jutra, o którym by myślała ?
    Bo czas to smutek.
    To znaczy, że wczoraj lub przed tysiącem wczorajszych dni kochałeś czy miałeś przyjaciela, który odszedł. Pamięć o tym trwa w tobie. Wspominasz różne przyjemne i nieprzyjemne chwile, oglądasz się wstecz, pragniesz, masz nadzieję, żałujesz.
    I w ten sposób, wałkując to wciąż na nowo, myśl rodzi smutek i nadaje czasowi ciągłość.  

    Dopóki istnieje ten przedział czasu zrodzony przez myśl, dopóty musi istnieć smutek, musi istnieć ciągłość lęku.
    Toteż narzuca się pytanie, czy można zlikwidować ten przedział? 
    Jeśli mówicie:
    „Czy to się kiedykolwiek skończy?”, to jest to już pojęciem, już chcecie coś osiągnąć.
    Dlatego macie znowu przerwę na myślenie.
    Znowu jesteście schwytani…  

    Zajmijmy się teraz sprawą śmierci. 
    Dla większości ludzi jest wielkim problemem.
    Wiemy, że śmierć towarzyszy nam każdego dnia. Czy można spojrzeć jej w oczy w sposób tak całkowity, żeby w ogóle nie robić z niej problemu?
    Aby w ten sposób stawić jej czoło, trzeba odrzucić wszelkie wierzenia, nadzieje i wszelki lęk.
    W przeciwnym razie zetkniemy się z nią z już gotowym wnioskiem, wyobrażeniem i obmyślonym niepokojem, a tym samym, zetkniemy się z nią w czasie. 

     Czas to przedział pomiędzy obserwatorem a przedmiotem obserwowanym.
    Oznacza to, że obserwator, czyli ty, obawiasz się spojrzeć w oczy temu, co nazywa się śmiercią. 
    Nie wiesz, co to znaczy.
    Wierzysz w reinkarnację, zmartwychwstanie, w coś zwanego duszą, istotą duchową, która nie zna czasu i którą obdarzasz różnymi imionami. 
    Ale czy sam stwierdziłeś, że dusza istnieje ?
    Czy też jest to pojęcie przekazane? 

    Czy istnieje coś trwałego, ciągłego, co jest poza myślą ?
    Jeżeli myśl może o tym myśleć, to znajduje się to w obrębie pola myśli, i dlatego nie może być trwałe.
    W polu myśli nie istnieje nic trwałego.
    Odkrycie, że nie ma nic trwałego, ma ogromne znaczenie, gdyż tylko wtedy umysł jest wolny, tylko wtedy można obserwować. 
    Wynika z tego wielka radość.  
    Nie można się lękać nieznanego, bo nie wiecie, czy nieznane istnieje. 
    Wobec tego – nie ma się czego lękać.
    Śmierć jest słowem, a to właśnie słowo, wyobrażenie, z którego wyrasta myśl, stwarza strach. 

    Tak więc albo uzasadniacie rozumowo swój strach przed śmiercią i zgłaszacie swój sprzeciw wobec tego, co nieuniknione, albo wynajdujecie niezliczone wierzenia mające chronić was od strachu przed śmiercią. 
    Dlatego istnieje luka pomiędzy wami i rzeczą, której się lękacie.
    W tej przerwie czasowo-przestrzennej musi istnieć konflikt, który oznacza lęk, niepokój i rozczulanie się nad sobą.
    Myśl, która rodzi lęk przed śmiercią, mówi:
    „Odsuń to, unikaj tego, trzymaj się od tego jak najdalej, nie myśl o tym”. 
    Ale wy myślicie o tym. 
    Gdy mówicie: „Nie chcę o tym myśleć”… już myślicie, jak uniknąć tej myśli. 

    Boicie się śmierci, bo odsuwacie ją od siebie.  
    Oddzieliliśmy życie od umierania. Przedział między życiem i umieraniem jest strachem.
    Ten przedział, ten czas, stworzony został przez strach.
    Życie jest naszą codzienną udręką, codzienną obelgą, smutkiem i zamętem. Tylko czasem otwiera się okno na zaczarowane morza. 
    Nazywamy to życiem i lękamy się umrzeć, choć jest to koniec niedoli. 
    Wolimy raczej lgnąć do tego, co znane, niż spojrzeć w oczy nieznanemu. 
    Znane to nasz dom, meble, rodzina, własny charakter, praca, wiedza, sława, nasza samotność, nasi bogowie. 

    To małe istnienie kręcące się nieustannie w kółko zgodnie z ograniczonym schematem zgorzkniałej egzystencji. 
     Mniemamy, że życie jest zawsze teraz, a umieranie czeka nas w odległym czasie.
    Nigdy jednak nie poddaliśmy w wątpliwość, czy ta walka o codzienne życie jest w ogóle życiem. Chcemy poznać prawdę o reinkarnacji, pragniemy dowodów istnienia duszy po śmierci, nasłuchujemy, co mówią jasnowidzący i jakie są wyniki badań psychologicznych. 
    Ale nigdy nie pytamy… jak należy żyć, żyć codziennie z radością, z zachwytem, pięknie… 

    Zaakceptowaliśmy życie takim, jakim jest, z całą jego udręką i rozpaczą, przyzwyczailiśmy się do niego i myślimy o śmierci jako o rzeczy, której należy starannie unikać.
    Ale śmierć jest niezwykle podobna do życia, gdy wiemy, jak należy żyć. 
    Nie można żyć, nie umierając.
    Nie można żyć, jeśli w każdej minucie nie umieracie psychicznie. 
    Nie jest to tylko rozumowym paradoksem. 
    By żyć całkowicie, by żyć w pełni każdego dnia, jak gdyby każdy dzień miał w sobie nowy czar, trzeba umierać dla wszystkiego, co wczorajsze, bowiem w przeciwnym razie żyje się mechanicznie, a zmechanizowany umysł nie może nigdy poznać, czym jest miłość lub czym jest wolność.  
    Większość z nas boi się umrzeć, bo nie wie, co to znaczy żyć. 
    Nie wiemy, jak należy żyć, i dlatego nie wiemy, jak należy umierać. 

    Dopóki boimy się życia, dopóty będziemy się bać śmierci. 
    Człowiek, który nie boi się życia, nie boi się też poczucia niezabezpieczenia, bowiem rozumie, że psychicznie, z wewnętrznego punktu widzenia, bezpieczeństwo nie istnieje.
     A gdy nie ma poczucia bezpieczeństwa i jest tylko nie mający końca ruch, wtedy życie i śmierć są tym samym

    Człowiek, który żyje bez konfliktu, który żyje w pięknie i miłości, nie lęka się śmierci, bo kochać to umierać.  
    Jeśli umieracie dla wszystkiego, co znacie, włączając w to swą rodzinę, pamięć, wszystko, co odczuwaliście, wtedy śmierć okazuje się oczyszczającym i zarazem odmładzającym procesem. 

    Wtedy śmierć rodzi nieskazitelność.
    A tylko nieskazitelni są żarliwi, nie zaś ludzie, którzy wierzą lub chcą odkryć, co dzieje się po śmierci.  
    Aby odkryć teraz, co się dzieje, gdy umieracie, musicie… umrzeć. 
    To nie żart.
    Musicie umrzeć, nie fizycznie, lecz psychicznie, wewnętrznie, umrzeć dla rzeczy, które pokochaliście i dla rzeczy, które napawają was goryczą. 
    Jeśli umrzecie dla jednej ze swych przyjemności, najmniejszej lub największej, oczywiście bez przymusu, to wówczas będziecie wiedzieć, co to znaczy umierać… 

    Umierać to mieć umysł całkowicie pusty, wolny od codziennych pragnień, przyjemności i udręk. Śmierć jest odnową, przemianą, w której myśl w ogóle nie działa, bo myśl jest stara. 
    Gdy pojawia się śmierć, pojawia się coś całkiem nowego. 

    Wolność od tego, co znane, jest śmiercią. I wtedy żyjecie.”🙂

    http://zenbudda.blogspot.com/2015/06/ix-czas-smutek-smierc.html?utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+PrzypowieciZen+%28Przypowie%C5%9Bci+Zen+%29

  7. Dawid56 pisze:

    I tak i nie .Obowiazuje prawo rytmu i wszystkie fazy Zodiaku.Jest czas Barana -dzialania i czas wycofania i marzen-czas Ryb-czasami jest to czas odosobnienia.

  8. Ina pisze:

    Dziś człowiek jest jak dziecko zagubione w lesie. Czy znajdziemy drogę do domu, czy znajdziemy naszego ojca i matkę? Czy przypomnimy sobie z kąt pochodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy? Czy znajdziemy drogę do źródła? Ile tysiąc leci musi minąć abyśmy odnaleźli naszą tożsamość? Czy jesteśmy tylko zlepkiem energii, które pulsują? Kodem DNA, z którego ktoś czerpie zyski? Po co to wszystko? Żeby ktoś nas okłamał zwiódł, okradł, wykorzystał, żerował na nas na naszej naiwności? Po co nam ta wiedza, encyklopedia, nauka. Fajnie, fajnie, a potem bum do jaskini, dziś jesteś jutro cię nie będzie. Praźródło naszego istnienia odezwij się. Nie chcę umierać nie wiedząc kim jestem. Nie chcę umierać jeżeli nie wiem gdzie pójdę po śmierci. Jaki jest sens naszego pobytu tu na ziemi. Nie podoba mi się to wszystko odkąd pamiętam. Jeżeli Bóg jest doskonały to dlaczego to wszystko jest do kitu. Żeby nie wiem jak byśmy się wysilali to też jesteśmy do kitu. Drzewo życia gdzie jesteś zasadzone, gdzie kwitniesz wydając owoce? A może my jesteśmy zaczarowani i cały świat jest zaczarowany? Kto nas odczaruje? Prochu marny po co istniejesz? Żeby zasilać jakieś inne byty? Wieczny Boże, dlaczego to co stworzyłeś uśmiercasz? Jeżeli ty karzesz szanować to co stworzyłeś dlaczego nas niszczysz. Śmierć, wszędzie śmierć, wszystko kończy się śmiercią wcześniej czy później. Dość mam domysłów, lawirowania. Tak, a może tak. Istniejmy, żeby podtrzymywać kod DNA? Dla kogo? Czas pustki i czas istnień ludzkich? Kto się bawi naszym kosztem? Czy jestem kolejnym eksperymentem zamkniętym w hologramie? Czuję się jak dziecko na którym ktoś dokonuje operacji bez jego woli.

    • Ktoś pisze:

      Wszystkie „odpowiedzi” są w modelu….

      RODZICE DALI DZIECIOM KLUCZE DO ICH WŁASNEGO MIESZKANIA I TERAZ DZIECI DECYDUJĄ CO Z /W NIM DALEJ ROBIĆ……

      a że postanowiły one swoim rodzicom zabronić odwiedzin woląc się kumplować z żydowskimi lumpami to pretensje do samych siebie.

      Same muszą się ODNALEŹĆ z własnymi marzeniami na poukładanie sobie własnego życia….
      a że to boli bo trza wystawić za prób „drogich kumpli” od sodomy i gomory z którymi się tak fajnie „gada” to …..
      niewdzięczne bahory to boli bo by chciały od rodziców nowy dom zachowując jednocześnie w nim swoich „znajomych….
      a tak się już nie da bo to nie ta „dzielnica” by gnoi do domu zapraszać nawet jak fajnie się z nim bawiło w poprzedniej.

    • Dawid56 pisze:

      Lepiej nie mozna tego bylo wyrazic Ino. Dziekuje🙂.Ja tez nie chce umrzec zanim nie uzyskam odpowiedzi tak jak napisalas po co to wszystko? Nie chce byc kolejnym ogniwem lancucha pokarmowego np wytworca luszu , o ktorym pisal Monroe.

    • marek pisze:

      Podobnie do Dawida powiem , pięknie wyrażony protest Inko i komplet pytań które chodzą po naszych głowach i nie znajdują odpowiedzi .

      Mamy tutaj koleżanki i kolegów którzy upatrują swój spokój w powrocie prawowitego ” króla ” i traktują że to zdarzenie – załatwi wszystko . Patrząc na link Wielka koniunkcja Jowisza i Wenus to już powyciągali powitalne sztandary .

      Niestety baśnie o królu Arturze ,Światowidzie , czy Lucyferze , nie wszystkich już zadowalają , między innymi i mnie , a sądząc z wypowiedzi również i Ciebie .

      Ludzie oczekujący na takie rozwiązania zapominają przysłowia mówiącego że nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki , dlatego że woda w niej płynie , i tak mylnie posadawiają swoje oczekiwania na przywróceniu stanu z przeszłości .

      Mój światopogląd który być może będzie Ci pomocą stawia na wierzchu matrycę człowieka jego zapis genetyczny DNA , bo owej informacji która jest w nim , a która została stworzona na najwyższych poziomach galaktycznego bytu daję szacunek i moją nadzieję .

      Nie ma znaczenia jak zwał ten nasz dom zaistnienia , dla mnie poziom energii Chrystusowej i stąd moje rozumienie ,że każdy z nas nosi w sobie swego wewnętrznego Chrystusa , lub Krysta dla tych co mają uczulenie na Judaizm . Owemu wewnętrznemu Chrystusowi musimy jedynie pozwolić zaistnieć , przebić się przez substancje w których istnieje nasze ego i pozostałe elementy naszych osobowości . A przysłowiowe niebo do którego większość z nas tęskni samoczynnie przez nas zejdzie na Ziemię .

      Jest mi obojętne czy nazywają mnie głupcem , czy oszołomem , moje życie realizowane w większości w stanie uwagi ,przyniosło mi szereg potwierdzeń iż w tych rozumieniach nie błądzę .

      Patrzę na nas jak na pionierów , zaistniałych ze swej lub wbrew własnej woli w zdobywaniu trzeciej gęstości . Może to również nie być rola pionierów ,a upadek w środowisko przekraczające możliwość harmonijnego przejawienia się ducha ludzkiego .Nie wiem.
      Przy tej drugiej wersji trzeba przetrawić historię tego sektora galaktyki w/g Deyan by dopuścić że jest to możliwe .

      Ale pierwsza czy druga wersja nie zmienia mojego stosunku do samego człowieka .
      My potrzebujemy jedynie , powstać z kolan / zrzucić jakiekolwiek formy wasalstwa / i uwierzyć w swe piękno . Te przemiany w nas czynią owe energie naszego domu jeżeli zasilają świadomość człowieka .

      Tak więc czego Tobie i innym życzę , wiary w człowieka w skumulowane w nim dobro i piękno ,a że cały jest umazany w cierpieniu i śmierci -” nic to ” jak pięknie zostało powiedziane w pewnym filmie , czyż każde zwierzę prowadzone do rzeźni nie jest piękne , upodlone jedynie przez tych którzy je do tej rzeźni zaganiają .

      Tak wygląda człowiek , dźwigany z swej macierzy świata przyrody , jednocześnie w tym procesie wykorzystywany .Wierzę iż wszechświat ma swe centrum i ono jest mi Bogiem , wierzę że po eonach nasilającej się dysharmonii owo Źródło porządkuje obecnie swoją dziedzinę i świt stopniowo zaistnieje dla wszystkich . Poza nielicznymi wyjątkami , które niestety będą musiały odejść .

      A jeżeli i ta wersja była by wątpliwa , to wystarczy spojrzeć na mechanikę wszechświata , ruch poszczególnych ciał niebieskich wokół siebie i założyć ,że System Słoneczny wchodzi w sektor w którym na świat mroku nie ma miejsca i wszystko co mroczne musi ulec transformacji na wchodzącej w ten obszar Ziemi .

      Optymizm przekraczający egzystencjalne lęki , to jest aktywna postawa wspierająca przywracanie sensu – ludzkiego życia na Ziemi.

      m

      • margo0307 pisze:

        „…Patrzę na nas jak na pionierów , zaistniałych ze swej lub wbrew własnej woli w zdobywaniu trzeciej gęstości .
        Może to również nie być rola pionierów ,a upadek w środowisko przekraczające możliwość harmonijnego przejawienia się ducha ludzkiego…”
        ________________________________
        Mam wrażenie Klakierku, że… jeśli zmienisz…, a najlepiej… puścisz ten swój punkt widzenia to… zmieni się również Twoje postrzeganie siebie w Całości…🙂
        Spróbuj stać się… obserwatorem…, bo tylko w ten sposób – jak myślę – jesteśmy w stanie dostrzec ujawniającą się Prawdę…, bo tajemnica objawia temu, którego już nie ma…🙂 Dlatego właśnie uważam słowa, które powyżej zacytowałam za niezwykle trafne:
        „…Musicie umrzeć, nie fizycznie… lecz psychicznie, wewnętrznie, umrzeć dla rzeczy, które pokochaliście i dla rzeczy, które napawają was goryczą…”

        ” Przebudzenie nie kończy wędrówki, lecz rozpoczyna ją.
        Rozpoznanie miłości to start, nie meta, daje siłę, aby spojrzeć za siebie i w tym co spotkasz rozpoznać siebie prawdziwego.
        Nauka prawdziwej Miłości, to nauka znikania na rzecz świadomego tworzenia.
        Kto potrafi, ten zrozumie, ewolucja trwa.”

        • marek pisze:

          Ładnie powiedziane Małgosiu . I przekonująco . Nie mówię nie , najpierw jednak skończę to co rozpoczęte ….
          Nawet ptaki jednakowo nie latają .

          m

          • margo0307 pisze:

            „…Nawet ptaki jednakowo nie latają .”
            ______________________________
            Co prawda to… prawda Klakierku🙂
            A tymczasem… jak wieść niesie zbliżają się do nas upały…, ja już na piątek, sobotę i niedzielę… „zaklepałam sobie wolne”🙂 i mam zamiar pójść w ślady Misia, tyle że… nad morzem…😀

      • Ina pisze:

        Dzięki za zrozumienie. Mimo ogromnej wiedzy, którą dostaję przychodzą chwile zniecierpliwienia. Dzisiaj śniło mi się, że wybierałam dla siebie kod DNA. Wzięłam do ręki pasek z kodem i przyglądałam się mu przymierzając się do niego niczym do ubrania kupowanego w sklepie. W końcu się zdecydowałam, a jakiś zły facet, który stał z daleka zaczął krzyczeć: ukradłaś mi moje DNA, ukradłaś mi moje DNA. Odnośnie pewnych przekazów, które dostaję /między innymi jeśli chodzi o świadomość/ to wczoraj odnalazłam w internecie: http://www.budda.medytacja.net przestrzeń-czas-wolna-wola /niewymierny czas i przestrzeń/.
        Nigdy nie interesowałam się Buddą, ale ku mojemu zaskoczeniu to co tam piszą zgadza się z tym co ja dostaję. Zachęcam do przeczytania.

        • Dawid56 pisze:

          Masz naprawde niesamowite sny Ino..Ciekawe czy mialas tez sny o momencie wyboru swojej inkarnacji( dlaczego akurat na przelomie XX i XXI wieku?)

          • Ina pisze:

            Dawidzie sny miewam rzadko. Od kilku lat jeżeli je mam to często pouczające, lub mające związek z przepowiedniami. W inkarnację nie wierzę. Natomiast mój rozwój duchowy trwa. Zachęcam do przeczytania Dzieła „Ciemnej nocy” Św. Jana od Krzyża. Naprawdę warto. Każdy ma swoją ścieżkę i związane z nią doświadczenia. Dużo zależy od tego w co lub kogo wierzymy. Myślę, że nawet ci co nie wierzą też mają swoją ścieżkę. Myślę, że ważne jest zadawać pytania i szukać, uczyć się, zdobywać wiedzę o sobie, o świecie. Być twórczym w życiu i w poszukiwaniach. Mądrość przychodzi do tych, którzy jej szukają, a nawet sama się „zaleca”.

          • Dawid56 pisze:

            Ja jednak wierze w reinkarnacje z prostego powodu.Ten powod to „szansa”.Moim zdaniem Kazdy ma prawo zaznac pelnego szczescia tu jeszcze na Ziemi a nie tylko w zaswiatach.Reinkarnacja dawalaby pewna szanse na zdobywanie doswiadczen duchowych i wykorzystanie ich w nastepnym wcieleniu,

          • Ina pisze:

            Ja uważam, że reinkarnacja nie istnieje. To jest źle rozumiane pojęcie. Pokolenia przychodzą i odchodzą. A nasz kod DNA trwa. W naszym kodzie mamy historię przodków i ich zachowań. Tam jest zawarta nasza karma. Warunkuje też nas środowisko w którym przebywamy, wychowanie, wpływ innych. To wszystko jest utrwalone w kodzie. To jest ryt – rozumiesz? Jeżeli dorastasz jako istota ludzka, masz świadomość istnienia dobra i zła, masz wzorce, masz możliwość wyboru. Powinniśmy uczyć się wybierać dobro a odrzucać zło. A tak często nie jest, nie jesteśmy czasami w stanie nic zrobić, poddajemy się nie reagujemy. Tu mamy szansę na to aby zmienić coś. Jeżeli z tej szansy nie korzystamy to po co drugi raz tu przychodzić. Jeżeli tego nie zrobimy teraz, to myślisz, że zrobisz to innym razem? Nie! Wydaje mi się, że drugiej szansy nie dostaniemy. W tym na przykład momencie, w którym jestem najchętniej zwiałabym z tej ziemi i nigdy tu nie wracała. Widzę jak niektórzy ludzie postępują, upadlają innych i robią to celowo są okropni, to są źli ludzie, sama doświadczam różnych sytuacji i nie jestem w stanie nic zrobić. Mogę najwyżej opuścić teren, tak zło zapuściło korzenie. Mogę spróbować walczyć, nie raz to robiłam, ale to ja poległam. Nie raz walczyłam o dobro dla innych. Oni na tym skorzystali a ja odeszłam jak zużyta szmata, o której nikt nie pamięta. Reinkarnacja, nigdy więcej na tym świecie. Przez wiele lat doświadczałam tego, że podłość ludzka nie ma granic. I to robią ludzie wykształceni. Człowiek człowiekowi wilkiem. W tym wszystkim próbuję przetrwać i nie stać się podłym człowiekiem tak jak inni. Jezus kazał błogosławić. Ile ja mogę błogosławić. Abraham modlił się za sodomę i gomorę, którą Bóg chciał zniszczyć. Były momenty, że było mi ich żal, a teraz rozumiem. Myślisz, że dostali drugą szansę? Reinkarnowali się? Złamiesz kod? Ktoś drugi powie – „walka o przetrwanie” – „Ty albo ja”. Ale czasami ludzie mają przyjemność z tego, że czynią źle, że komuś dokopią, ograbią i zniszczą i robią to świadomie. Wiele czytałam chcąc zrozumieć i wiem, że zło pochodzi też od złych duchów, które ciągną cię na dno. Czasami, rodziny, ulice, dzielnice, miasta, miejsca pracy są opanowane przez hordy złych duchów, które opanowały teren. Ludzie nie mają świadomości. I co ruszysz do walki? To tak jakbyś ruszał z siekierą na księżyc. Nic nie zrobisz rozumiesz nic. Zaatakują ciebie, twoją rodzinę i polegniesz. I co pozostaje? Post modlitwa? Może Bóg się ulituje i coś zrobi. Bóg nie raz zabierał mnie z różnych miejsc. Jezus nie raz mi pomagał, odciął mnie kiedyś od zemsty diabła, zemsty krwi, zemsty pokoleń. Odciął mnie w końcu od dnia narodzin. A przecież wszyscy podobno pochodzimy z jednego drzewa. Naprawisz to drzewo? Wykorzenisz zło? Ile będziesz uciekał? Ja myślę, że przejście w inny wymiar będzie dla ludzi dobrych, którzy chcą iść ścieżką prawości. Kiedyś ludzie o czystych sercach posiądą ziemię. Jeżeli przejdziemy w inny wymiar to po to aby być w armii zwycięzców – tych dobrych. Kto dostąpi wniebowstąpienia? Kto wpuści do nieba złoczyńców? Żeby siali zarazę i zło? Walka dobra i zła toczy się na niebie i ziemi. Są sfery gdzie pewne istoty nie mają wstępu. Ja myślę, że ludzie idą po śmierci tam gdzie na to sobie zasłużyli. I tak jak żyli na ziemi, takie będą mięć towarzystwo po drugiej stronie. Duch odzwierciedla wszystko, tam widać wszystko, nic się nie ukryje. I myślę, że największym cierpieniem dla tych ludzi jest to, żyją wśród podobnych do siebie i to jest piekło. Tam się nawzajem wykańczają. Kiedyś czytałam, że na Syberii są miejsca, gdzie dochodzą głosy jak z piekła, wrzask, przekleństwo, wycie. Strach było słuchać. Naukowcy zostawili swoje zadania /dziury/, które kopali, czy wiercili i uciekli. Myślisz, że ludzie nie wiedzą że czynią źle? Podobno nawet dziecko wie, że czyni źle. Czy wiesz kto jest w czwartym wymiarze? Widziałam, tę drugą najbliższą stronę, więcej zła niż dobra. I to zło z czwartego wymiaru często nami manipuluje. Nie wiesz kto stoi za tobą za twoimi decyzjami. Widziałam jak Jezus tam walczył o nas. Widziałam złe duchy, które nakłaniają ludzi do złego. Nie jest ważne to czy tamto, ważne kto za tym stoi. Wiesz? Dopóki nie widzisz nie wiesz. Uważam, że powrót tu na ziemię, jeżeli nie wykorzystałeś swojej szansy teraz jest bez sensu i to powiedziałabym nawet, że jest pychą. Podobno kiedy się odchodzi z ziemi widzi się wszystko, całe życie, wszystkie szanse. Czyniłeś źle? Nie czyń więcej. Ja myślę, że spowiedź jest rodzajem takiej szansy. Może to być spowiedź przed samym sobą, nie wiem przed drzewem. Jezus mi powiedział kiedyś nie wchodź do domu gdzie jest kłamstwo i grzech, unikaj takich miejsc. Z kim przystajesz takim się stajesz. Ktoś powiedział, „grzech jest jak zaraza”. Tuuu na ziemi teraz trzeba się modlić i prosić o drugą szansę. Kiedyś ktoś pisał na ‚innym medium”, że był na innej planecie, gdzie spotkał ludzi podobnych do nas i oni powiedzieli „”po co tu przyszedłeś?” My jesteśmy zawirusowani. Możesz się zarazić, tu są złe zwierzęta /myślę, że to były bestie/. Widziałam takie bestie – ich wzrok może zabić. Ciekawe czym są zawirusowani. Oni byli odizolowani. A jeszcze sobie myślę, że może ich ktoś nastraszył i oszukał i trzyma w kłamstwie. U nas na ziemi czasami całe narody są trzymane w kłamstwie i nic nie robią. W okultyzmie i magii. Przykład Niemiec, Hitlera i faszyzmu z przeszłości. Ale się rozpisałam. Koniec na tym.

          • Dawid56 pisze:

            Jesli reinkarnacja by nie istniala nie byloby mozliwosci uciec z piekla.Innymi slowy istnialy by pojecia sad ostateczny álbo niebo albo pieklo bez mozliwosci naprawy.A co z duszmi zwierzat? Dlaczego dusza malpy czy psa nie dostac mialaby szansy na wcielrnie sie np w czlowieka?.Oczywiscie na temat reinkarnacji mozna by wyrazic sie tak jak Gurdzijew,Jesli wierzysz ze masz tylko jedno zycie i bedziesz postepowal tak jakbys mial tylko jedno zycie to bedziesz mial tylko jedno zycie, jesli natomiast wierzysz ze istnieje reinkarnacja to tez zaznasz nie tylko jednego zywota na tej Ziemi.Mysle ze warto zapoznac sie z tym co mowili na temat reinkarnacji np Jogananda czy Sri Jukstewar, Budda czy Dalaj Lamowie.

          • Mezamir pisze:

            W okultyzmie i magii. Przykład Niemiec, Hitlera i faszyzmu z przeszłości.

            “Adolf Hitler w gazetach niemieckich od 1933 do 1945 uważany i sławiony był jako Mesjasz i Nowy Chrystus, Wybawiciel Ludzkości.
            Nawet w Polsce do września 1939 taki Wyszyński jak i młody Wojtyła czcili Adolfa Hitlera jako zbawcę i mesjasza Europy.

            W odróżnieniu od przypisywanych nazistom po II wojnie światowej tendencji nie skłaniał się ku wierzeniom ezoterycznym, neopogaństwu i okultyzmowi. Wyśmiał je w “Mein Kampf” (str. 282).

            Okultystów/mistyków hitlerowski reżim w komorach gazowych mordował, tak się nimi interesował.Kilkanaście tysięcy okultystów/mistyków niemieckich i teozofów
            hitlerowski reżim papieskich nazi faszystów wymordował

            Hitler był wyznawcą Maryji Panny, jak każdy Krzyżak i katolicki różaniec odmawiał razem z Ewą Braun, także gorliwą i fanatyczną katoliczką maryjną.

            Zarzut okultyzmu wobec reżimu Hitlera ma odwrócić uwagę od jego wyjątkowo pobożnej katolickości maryjnej”.

            Biskup-sufragan Burger:
            „Cele rządu Rzeszy sa od dawna celami naszego Kościoła katolickiego”
            (Burger, „Unser Wille zur Tat, Zeit ud Volk”, I,str.181)

            Cóż Ino,jak na osobę która otrzymuje przekazy z góry,musisz być ostrożna
            ponieważ strasznie niedouczona ta „góra”.
            Brak jej podstawowych informacji.

          • Mezamir pisze:

            Ja uważam, że reinkarnacja nie istnieje. To jest źle rozumiane pojęcie. Pokolenia przychodzą i odchodzą. A nasz kod DNA trwa. W naszym kodzie mamy historię przodków i ich zachowań. Tam jest zawarta nasza karma. Warunkuje też nas środowisko w którym przebywamy, wychowanie, wpływ innych.

            W ten sposób jest przedstawiana idea reinkarnacji w buddyzmie.
            Uważasz że reinkarnacja nie istnieje,potem podajesz jej definicje…

          • Dawid56 pisze:

            Ino, o reinkarnacji wiele pisalismy juz na MŻ np tutaj:
            https://nnka.wordpress.com/2014/08/22/zyj-tak-jakby-bylo-to-twoje-ostatnie-wcielenie-prawda-o-cierpieniu/
            -Co do DNA.to moim zdanie DNA decyduje przede wszystkim o ciele.
            Oprocz DNA druga pieczecia urodzenia jest kosmogram.Okazuje sie ze kosmogramy dzieci rodzicow i dziadkow sa w pewien sposob ze soba splatane i skorelowane .Najbardziej te korelacje widac na przykladzie dziadkow i wnukow.

          • Mezamir pisze:

            moim zdanie DNA decyduje przede wszystkim o ciele.

            „Nowe, zdumiewające odkrycia biochemicznych skutków działania mózgu ukazują, iż twoje myśli wpływają na wszystkie komórki twojego ciała.

            Autor — uznany cytolog — opisuje te precyzyjne molekularne mechanizmy, dzięki którym to się dokonuje. Używając prostego języka, ilustracji, dowcipu oraz przykładów z dnia codziennego pokazuje jak nowa nauka — epigenetyka — rewolucjonizuje nasze zrozumienie związków pomiędzy ciałem i umysłem, a także bardzo istotnych jej konsekwencji dla życia naszego i globalnej zbiorowości ludzkiej.

            „Biologia przekonań” jest przełomową pracą w dziedzinie nowej biologii. Bruce Lipton był profesorem szkoły medycznej na Uniwersytecie Wisconsin i uczonym prowadzącym prace badawcze na Uniwesytecie Stanforda. Jego eksperymenty z błoną komórkową, a także innych wiodących badaczy, szczegółowo zbadały mechanizmy, poprzez które komórki przyjmują i przetwarzają informację.

            Wykazują one, że geny i DNA nie kontrolują naszego życia biologicznego — to sygnały ze środowiska (z zewnątrz) komórki kontrolują DNA, włączając w to energetyczne sygnały pochodzące z naszych pozytywnych i negatywnych myśli.

            Ta niosąca głęboką nadzieję synteza najnowszych i najlepszych badań w dziedzinach cytologii i fizyki kwantowej została uznana jako główny przełom uświadamiający nam, że nasze ciała mogą się zmieniać wraz z przekształcaniem naszych myśli, co ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego”

            .https://www.youtube.com/watch?v=qy29WIZxUOU

          • Dawid56 pisze:

            ¨”Wykazują one, że geny i DNA nie kontrolują naszego życia biologicznego — to sygnały ze środowiska (z zewnątrz) komórki kontrolują DNA, włączając w to energetyczne sygnały pochodzące z naszych pozytywnych i negatywnych myśli.”

            To ewidentna nieprawda bo blad w DNA ( brak dokladnej kopii kodu podstawowego ) powoduje raka.Wiele chorob powodowanych jest poprzez bledny Kod DNA.Zgadzam sie jednak z tym ze np stress.moze spowodowac blad w DNA ( czyli umysl moze wplywac na zmiane kodu DNA)

          • Mezamir pisze:

            Wiele chorob powodowanych jest poprzez bledny Kod DNA.

            Skąd te błędy w DNA?

    • margo0307 pisze:

      „…Nie chcę umierać jeżeli nie wiem gdzie pójdę po śmierci. Jaki jest sens naszego pobytu tu na ziemi. Nie podoba mi się to wszystko…”
      ________________________________________
      Szkoda, że… chyba nie zrozumiałaś tekstu, który zacytowałam…😕
      Nigdzie nie pisze, że musisz umrzeć… nie dowiedziawszy się wcześniej – Kim… tak na prawdę Jesteś ?…

      „…Aby odkryć teraz, co się dzieje, gdy umieracie, musicie… umrzeć…
      Musicie umrzeć, nie fizycznie… lecz psychicznie, wewnętrznie, umrzeć dla rzeczy, które pokochaliście i dla rzeczy, które napawają was goryczą.
      Jeśli umrzecie dla jednej ze swych przyjemności, najmniejszej lub największej, oczywiście bez przymusu, to wówczas będziecie wiedzieć, co to znaczy umierać…

  9. margo0307 pisze:

    Dzisiejsza noc będzie… najjaśniejszą nocą w całym 2015 roku🙂
    Niepotrzebna będzie latarka, ponieważ pełnia Księżyca rozświetli największe mroki nocy.
    Będzie to również jedna z najkrótszych nocy w tym roku, bo potrwa zaledwie około 7 godzin…
    Ponadto Księżyc znajduje się pełni…
    A jak by tego było mało… to będziemy mieć piękne bezchmurne niebo, dzięki czemu światło Księżyca całe je rozjaśni…
    Według starego almanachu farmera lipcowa pełnia nazywana jest czasem Pełnią Burzowego Księżyca, ponieważ rozpoczyna się właśnie okres najbardziej gwałtownych wyładowań atmosferycznych.
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/115026,nadchodzaca-noc-bedzie-najjasniejsza-w-tym-roku

  10. margo0307 pisze:

    „…Ja uważam, że reinkarnacja nie istnieje.
    Jeżeli z tej szansy nie korzystamy to po co drugi raz tu przychodzić.
    Jeżeli tego nie zrobimy teraz, to myślisz, że zrobisz to innym razem?
    Nie!
    Wydaje mi się, że drugiej szansy nie dostaniemy…”

    _________________________________________
    Tak… Jeśli czegoś nie zrobimy teraz, to mamy szansę zrobić to… inną razą, bo za każdym razem jesteśmy oczyszczani z doświadczeń i mamy możliwość postępować lepiej.
    Wolno nam czynić rzeczy, ponieważ nasze uczynki wymagają myślenia i z-rozumienia.
    Myślenie i z-rozumienie będą ulepszone, gdy pozwoli się nam robić więcej rzeczy… 🙂
    Tak po prostu działa Wszechświat 🙂
    Bardzo ciekawy wykład odnośnie tego, w jakim celu wcielamy się w zagęszczoną materię…, którego autorem jest Kulapathi E. Krishnamacharya, znajduje się na stronie:
    http://www.ipsgeneva.com/Polish/Reinkarnacja.pdf
    Mówi On m.in.
    „…Jeśli rozumie się całą spisrytualistyczną teorię ewolucji, minerały Ziemi wykazują reakcję łańcuchową ewolucji. Na ciała ciekłe, stałe i gazowe działa żar Słońca i wieczne ciepło Ziemi.
    Trwa wielki eksperyment świadomej metalurgii.
    Trwa wielki eksperyment magnetyczny, a na Ziemi produkuje się dużo elektryczności. Jest to wielkie laboratorium, w którym dokonują się reakcje łańcuchowe ewolucji. Chodzi tu o ewolucję atomów minerałów, atomów roślin, dusz zwierząt i dusz ludzkich🙂
    Wszystko to dzieje się dzięki stopniowemu wzrostowi świadomości.
    Świeca świadomości rośnie dopóty – dopóki nie znajdziemy się na Ziemi jako istoty ludzkie.
    Nawet później każdy z nas musi się rozwijać. Stąd konieczność reinkarnacji i w rezultacie – jako istoty ludzkie rodzimy się wiele tysięcy razy…
    Wiele uczymy się dzięki otoczeniu, wiele też uczymy się poprzez doświadczenie. Wszystko czego się uczymy gromadzi się w naszych komórkach mózgu jako pamięć.
    Kiedy tracimy ciało, tracimy też wszystkie zapisy pamięci. Nie pamiętamy żadnych szczegółów.
    Jednocześnie nasza pamięć sporządza ze wszystkiego mikrofilmy. Pamięć tę zachowamy w formie zasad – nasion…
    Rezultat naszych doświadczeń przechowuje się jako jakość naszej inteligencji…
    Pamięć przechowywana jest jako potencjalne możliwości…, które w razie potrzeby mogą ponownie zakiełkować.
    Stosownie do tych potencjalnych możliwości, znów rodzimy się na Ziemi, a nasza obecna osobowość to nic innego jak… kiełkowanie wszystkich naszych byłych możliwości potencjalnych… Dlatego właśnie trudno jest zmienić czyjąkolwiek osobowość..
    Można zmienić wierzenia, religię czy partię polityczną… Prawie nigdy nie można zmienić indywidualności i osobowości… Są jak podpis i ręczne pismo osoby, dzięki którym możesz ją zidentyfikować…, osobowość jest sumą wcześniejszych doświadczeń i zachowań… „

  11. Ina pisze:

    Zauważyłam takie działania wokół siebie. Jest ktoś kto chce żebym się rozwijała i szła wyżej, pomaga mi, podnosi kiedy upadnę lub się zniechęcam. I jest ktoś zazdrosny i zły kiedy widzi u mnie postęp, że wiem więcej i chce to zniszczyć. Odbywa się to na różne sposoby. Komuś zależ na tym abyśmy trwali w kłamstwie i nieświadomości i ma swoich pomagierów. Ktoś nie chce abyśmy odkryli prawdę. Cała ta transformacja, przejście na wyższy poziom istnienia i rozwój świadomości nie odbywa się u wszystkich, niektórzy o tym nic nie wiedzą i ich to nie obchodzi. Ale jeszcze sobie myślę, że jeżeli nie dojdzie do przemiany wszystkiego co istnieje, łącznie z tymi złymi istotami, innymi światami, z tym całym piekłem, jeżeli oni też nie zostaną przemienieni, to zostanie jakaś cząstka zła, która wciąż będzie toczyć swoje koło i będzie niszczyć. Wiem, że nam przyglądają się różne istoty, które cieszą się z naszego rozwoju i chcą abyśmy byli światłem dla innych, czekają na nas. Ale też myślę, że są inne istoty, inne byty, które chcą na tym skorzystać, podają się za światłych, krytykują nas, uważają, że są lepsi, że przeszli proces doskonalenia i są szczęśliwsi. Tylko co ma pies do kota. Co jest dobre dla nich nie musi być dobre dla nas. Każdy chce załatwić swój interes. Tutaj też niektórzy uważają, że wiedzą wszystko i tylko oni maja rację, czy aby na pewno? Cóż to jest prawda? Wiemy, że nic nie wiemy. Ktoś nas kiedyś stworzył i cieszył się z tego, potem przyszedł niszczyciel i to popsuł. Dlaczego ten rok 2012 pękł jak bańka mydlana? Nie byliśmy gotowi? Ktoś nie zdał egzaminu, ktoś zrezygnował? A może to się stało tylko my tego nie widzimy. Na pewno ja jestem inna, inaczej myślę, inaczej postrzegam świat, z niektórymi ludźmi nie mam o czym rozmawiać, wielu mnie nie rozumie, ich to nie obchodzi, ale są tacy jak niektórzy z was, którzy też są inni, nie przystajemy do tego świata. I jest ktoś wściekły na mnie, że o tym teraz piszę. Niektórzy się budzą a niektórzy śpią. To wszystko jest wielką zagadką. Około roku 2011 miałam sen: Byłam w czyimś domu, spałam tam, kiedy się obudziłam mieszkanie wyglądało jak po przejściu burzy, liście fruwały po pokoju. Czułam, że to jest ten moment to przejście ta przemiana, że mam się ubrać i gdzieś iść, ale wszystko robiłam w zwolnionym tempie. Denerwowałam się, że się spóźnię. Nie mogłam znaleźć moich rzeczy, w końcu otworzyłam okno, wszystko rosło na moich oczach, duże drzewa, zielono, domownicy przerażeni, wybiegłam na podwórko, widzę tłumy ludzi w grupach gdzieś idące, patrzę gdzie idą – idą do jakiegoś zamku, który mienił się różnymi kolorami wysadzany kolorowymi kamieniami, nieśli różne sztandary, każda grupa inaczej ubrana. Patrzę a tu biegnie do mnie lew kłania się, pochyla głowę przede mną i prosi o błogosławieństwo, potem biegnie duży ptak coś jak czapla, kłania się i prosi o błogosławieństwo, biegną dalej. Coś się stało świat się zmienił. ubieram się w końcu, biegnę do miasta, żeby zobaczyć co się stało, ludzie z którymi chcę rozmawiać mnie nie widzą, nie rozumieją co mówię. Pytam widziała Pani co się stało, a ona patrz na mnie jakby mnie nie widziała. Biegnę na dworzec jest w ruinie. Na ścianie dworca wisi do mnie list, w który Jezus mówi jak bardzo mnie kocha, ktoś obok jest i czyta to ze mną, jest zazdrosny. Koniec snu.

    • Ina pisze:

      DNA – dwa lata temu usłyszałam, że zmieni się nasz kod DNA, pojawi się trzeci wątek. A niedawno, że otwiera się / budzi się/ w nas Boskie DNA – otwierają się okna i drzwi.

      • Mezamir pisze:

        http://www.polityka.pl/kraj/1523695,1,nik-dowie-sie-o-nas-wszystkiego-lacznie-z-kodem-genetycznym.read

        Najwyższa Izba Kontroli zdobędzie uprawnienia, jakich nie mają nawet funkcjonariusze służb specjalnych.

        Każdy kontroler NIK będzie mógł zbierać i gromadzić m.in. informacje na temat pochodzenia rasowego, preferencji seksualnych, poglądów politycznych, wyznania, a nawet informację genetyczną, nałogów oraz stanu zdrowia. Takie uprawnienia daje pracownikom Izby wchodzący w życie 2 czerwca tego roku przepis znowelizowanej w 2010 r. ustawy o NIK. Chodzi o dość enigmatyczny art. 29 pkt. 2, odsyłający do innego artykułu ustawy o ochronie danych osobowych, który wylicza dane szczególnie wrażliwe.

        Projekt zmian w ustawie o NIK powstał w 2008 r. w sejmowej komisji do spraw kontroli państwowej, pod kierunkiem Mirosława Sekuły, ówczesnego posła PO i byłego prezesa NIK. Został przyjęty przez Sejm bez większego problemu, głosami posłów PO, PSL i SLD. Kontrowersje budziły wówczas zapisy wprowadzające audyt zewnętrzny NIK, ale o rozszerzeniu uprawnień kontrolnych Izby nikt właściwie się nie zająknął, łącznie z ekspertami Biura Analiz Sejmowych, którzy w czasie prac nad ustawą opracowali pięć ekspertyz na jej temat.

        Jeden z nielicznych głosów ostrzegający przed wprowadzeniem takich zmian padł ze strony ówczesnego generalnego inspektora ochrony danych osobowych Michała Serzyckiego. Przepis, jako zbyt ogólny, krytykuje również były szef GIODO dr Ewa Kulesza. – Dla mnie to rzecz przerażająca. Instytucja państwowa może sięgać po dane szczególnie chronione, ale trzeba określić wyraźnie, w jakich sytuacjach. Myślę, że przy tworzeniu tego przepisu nikt się nie zastanowił, jak szeroki zakres danych za nim się kryje – mówi Kulesza. – Takich uprawnień nie posiadają nawet funkcjonariusze służb specjalnych – oni, chcąc uzyskać dostęp do danych wrażliwych, muszą przedstawić szczegółowe upoważnienie od przełożonego. W ustawie o NIK takiego zastrzeżenia zabrakło – dodaje.

        Co ciekawe, NIK po części zgadza się z tą argumentacją. Z wypowiedzi jej przedstawicieli można wysnuć wniosek, że posłowie, przyjmując taki zapis art. 29, poszli mocno na skróty. Nie określili bowiem konkretnie danych, do których dostęp jest NIK niezbędny. Tymczasem rzecznik Izby Paweł Biedziak zapewnia, że NIK nigdy nie przeprowadzała ani nie zamierza przeprowadzać kontroli, które wymagałyby dostępu do zapisu DNA, preferencjami seksualnymi czy poglądami politycznymi i wyznaniem. Po co więc Izbie dostęp do naszych danych? Okazuje się, że głównie do kontrolowania wydatków zdrowotnych. – Często te dane są niezbędne do prawidłowego przeprowadzenia kontroli finansowania procedur medycznych. W dokumentacji, po którą sięgają kontrolerzy, pojawiają się bowiem dane pacjentów – tłumaczy Biedziak. – Ale za każdym razem, sięgając po takie informacje, uzasadniamy, do czego są nam potrzebne. Absolutnie ich nie przetwarzamy, nie wprowadzamy nawet do bazy danych NIK.

  12. Ina pisze:

    Po tym co napisałam zaczęłam się zastanawiać nad snem w ogóle. Dlaczego człowiek musi zasnąć, żeby zregenerować swoje siły. Kiedyś nie spałam kilka dni i myślałam, że umrę z wycieńczenia. Nie wystarczy, że leżę, odpoczywam, muszę odlecieć, czyli wyłączyć się, żeby organizm się z generował. Doładować baterię. Czemu nie robi tego na jawie. Ciekawe zjawisko. Co nasz organizm robi kiedy my śpimy? Od dłuższego czasu słyszę często nie śpij, obudź się do życia wiecznego. Żyj wiecznie. Na moje pytania usłyszałam: twój mózg budzi się do zaistnienia w czasie i przestrzeni niewymiernej. Czas przejść w przestrzeń niewymierną i poznać świat z drugiej strony. /?????/

    • Ifryt pisze:

      Kontrola myśli zabiera sporo energi😉 Naprzykład większość samobójstw jest spowodowana chęcią ucieczki przed myślami, a nie że jakąś straszną sytuacją.
      Potrzebny jest chyba taki reset dla myśli,a na cały organizm ma to też wpływ, zwierzęta nie rozmyślają to i sen mają bardzo płytki.
      Wiem że to nie wyjaśnia wszystkiego, ale napewno jest jednym z elementów.

      Gdy człowieka nie rozpraszają myśli to ma dwa razy więcej energi, i dotyczy to nie tylko roboli zasówających jak machiny ale też różnych mistyków/poszukiwaczy.
      Ci dródzy oczywiście korzystają z tego inaczej, bardziej do tego aby się unieść wysoko niż aby siedzieć na miejscu i zasówać.
      To się robi za pomocą myśli ale nie natłoku myśli jaki jest częsty w naszych głowach, trzeba wyłowić dobrą myśl i nie pozwolić zagłuszyć jej przez miliony/miliardy innych myśli.
      Ludzie tworzą dużo dobrych myśli, takich aniołków, ale są nieśmiali.

    • Ina pisze:

      Nawiązując do Nibiru i tego co wcześniej pisałam: Nibiru – jest kolosem, który otoczy ziemię i pójdzie do innej galaktyki, wywoła ogromne fale. Nibiru daje efekt świetlny.Jak Nibiru pójdzie do innej galaktyki wyłoni się „Nowa ziemia”, Nowy Rok Gwiezdny. Będzie znak na ziemi. Nocą będzie zimno, nie będzie światła. Światło da ziemia – duch ziemi. Wytrysną nowe źródła energii. Cała planeta będzie płonąć w ogniu, który się nie spala. Będzie żar od słońca. Słońce zamieni się w kulę ognistą. Będzie moment pojednania nieba z ziemią. Rok przestępny – nowe zasady życia.

      • Maria_st pisze:

        Ino gdyby było tak jak piszesz tzn otoczy Ziemię—nie byłoby tej planety.
        Najwieksze szkody wywolają na naszej planecie to co bedzie wokol tego Niszczyciela o 2nym jądrze—wszelkie kosmiczne smieci.
        Choć wpływ zewnetrzny Niszczyciela narobi wszedzie wielki chaos.
        Ty piszesz to co czytasz w ksiażkach a tam nie zawsze jest prawda…Sitchin spekulował .
        Może nie bierz aż tak poważnie tych informacji z zewnatrz od róznych istot…..bo one jak widzę z tego co opisujesz dopasowuja wiedze to ogolnodostępnej aby wygladały na realne.

        • Ifryt pisze:

          Maria_st pisze:
          Może nie bierz aż tak poważnie tych informacji z zewnatrz od róznych istot…..bo one jak widzę z tego co opisujesz dopasowuja wiedze to ogolnodostępnej aby wygladały na realne.
          koniec cytatu.

          Dokładnie, nagle wszędzie ufoludki i statki kosmiczne, od tak żeby było „naukowo”😉
          Nibiru to planeta Jowisz, zwana w Mezopotami „gwiazdą Marduka”.
          Po drógie znaczy to samo co „przejście/brama”, czyli jest to metafora.

        • Ina pisze:

          Wiem i czuję to, że nie mówią wszystkiego. Coś ukrywają. Ponieważ mówiło się o Nibiru zadałam pytanie o co chodzi i taką dostałam odpowiedź aczkolwiek niechętnie była ona podana. Normalne, że każdy się zastanawia i zadaje pytania. To było w myślach i ktoś usłyszał moje pytanie i odpowiedział. Nie biorę tego za ostateczną prawdę. Dzielę się po prostu tym co otrzymuje. Moja wiedza jest cząstkowa nie mam czasu na pogłębianie tego tematu. Nikt z nas nie zna prawdy do końca wszystko to tylko bańki z których mooooże coś skapnąć prawdziwego. Wiele przekazów które czytam to pół prawdy, reszta to wyssane z palca albo kłamstwa. Możemy opierać się tylko na domysłach. Chociaż czasami są potwierdzenia – tak jak „Budda Mały” powiedział o reinkarnacji, że to co napisałam o reinkarnacji jest definicją Buddyzmu – a ja nie miałam o tym pojęcia, bo się buddyzmem nie interesuje. Widocznie są jakieś prawdy już objawione i ktoś mnie dokształca. Wiedza przychodzi z góry i trzeba umieć rozeznać prawdę od kłamstwa. Dlatego się nią dzielę i cieszę się, że jest potwierdzenie.

          • Ifryt pisze:

            To ja Ci wyjaśnię😀
            Niszczyciel jest panem bramy/przejścia, bo te duchy nigdy nie wypuszczą Cię z tego kokonu w którym siedzisz, będzie potrzebna rozpierducha.
            Faktycznie będzie tak że odejdzie jakby do „innej galaktyki”, wywołując niezłe fajerwerki, jego nie obchodzi ten świat, zato władcy tego świata będą jak zwykle musieli jakoś wyjaśnić reszcie to co się wydażyło😉

            Jowisz/Nibiru to tylko taki symbol, największa planeta w układzie, zwykle kojażona z gromowładnymi bóstwami, a błyskawica oznacza siłe i moc niszczyciela.
            Niszczyciele pochodzą oczywiście z tego świata, ale w pewnym momencie stają się na niego za duzi, jak takie „kolosy”.
            Oczywiście kapłani ani duchy tego świata nie mogą Ci zdradzić że jesteś potencjalnie ponad nimi😛 Zresztą nawet na tym forum są ludzie których już tu właściwie niema, są gdzieś pośród gwiazd.

          • Maria_st pisze:

            ja sie dowiedzialam iz wszystko to tylko MAYA a ” wiedza” to taka gra dla kazdego cos fajnego na dana chwile–najważni8ejsze by sie nie utozsamic z grą.

          • Ifryt pisze:

            Maja jest interpretacją rzeczywistości, gdzie jest indywidualne istnienie tam jest i Maja.
            Wymyśliłem nawet takie powiedzenie – potrafię tworzyć iluzje, lecz sam nie jestem iluzją.
            Faktycznie to tylko ja, albo tylko Ty.

          • Mezamir pisze:

            błyskawica oznacza siłe i moc niszczyciela.

          • Ina pisze:

            Popełniłam mały błąd – w poprzedniej wypowiedzi ja pisałam o kodzie DNA – a „Mały Budda” – powiedział, że piszę reinkarnacji i jest to definicja z buddyzmu. A przy okazji moja droga polega na dotarciu do źródła i na zjednoczeniu z Bogiem. A on mi mówi: Kto nie umarł dla tego świata nie jest mnie godzien, kto nie wyrzekł się wszystkiego co posiada nie jest mnie godzien. Kto się ogląda wstecz nie jest mnie godzien.

          • Mezamir pisze:

            Kto nie umarł dla tego świata nie jest mnie godzien, kto nie wyrzekł się wszystkiego co posiada nie jest mnie godzien. Kto się ogląda wstecz nie jest mnie godzien.

            Ile w tym „miłości”…ciekawe kto ten świat stworzył i nas w nim
            abyśmy mogli być niegodni🙂

      • marek pisze:

        Należało by nie zapominać w tych analizach o posadowieniu owego Nibru w określonej gęstości , aby móc spekulować .
        Jeżeli Ziemia jest w trzeciej , a on na tej pierwotnej z przeszłości , wówczas ” otoczy Ziemię ” jest w miarę realistycznym określeniem .

        m

      • Ktoś pisze:

        „Cała planeta będzie płonąć w ogniu, który się nie spala. ”

        – tak to jest z grubsza planowane, DLA TYCH NIE SKAŻONYCH oczywiście… nie skażonych JAKĄKOLWIEK FORMĄ żydonazizmu zwanego judaizm…..

        tutaj wyjaśnienie tych „zawiłości”

        http://porozmawiajmy.tv/krol-jahwe-ciag-dalszy-historii-16-06-2015-zofia-piepiorka/#comment-17803

  13. Dawid56 pisze:

    Czas jest wzgledny , pies 7 letni ma 49 lat a 14 letni 98, czyli plytki sen psa nie musi byc plytki.:)Daleki bylbym tez od sformuowania ze zwierzeta nie mysla .O tym moze powiedziec ten kto byl w poprzedniej inkarnacj psem i dodatkowo byl cofniety za pomoca hipnozy w przeszlosc.

  14. marek pisze:

    Faktycznie ” pachnie ” Mistyką „.

    Wszystko jest Mają lecz uderzenie młotkiem w głowę jest bolesne .Bez akceptacji jako realności tego relatywizmu tworzymy dla siebie nieustanne zagrożenie .

    Przeniesienie braku rozumienia tego paradoksu w obszar tworzenia światopoglądowych konceptów , daje efekt zaistnienia odrealnionych od rzeczywistości koncepcji .

    https://nnka.wordpress.com/2015/06/29/prawa-hermetyzmu-2-boski-paradoks/

    m

  15. marek pisze:

    Odkąd fale kosmicznych pływów , zaczęły porządkować klocki w naszych głowach zaistniała we mnie myśl że należy mieć naczelną zasadę : redukować , wszelkie koncepcje , teorie , i informacje sprowadzać do najprostszej formy , jak upraszczanie działań matematycznych .

    A drugą, by gdy wynik jest porażający swym tragizmem , czy katastrofizmem , pogodzić się z nim , a nie odrzucać jako nieprawdziwy .

    Ostatnio zapoznałem się z taką informacją : Ziemia nie jest wyjątkiem w kosmosie w swym odosobnieniu . Jest sporo takich planet .Stanem objętej kwarantanną określa się tą planetę której populacja wykazuje znaczne opóźnienie w rozwoju .

    I drugie dość ciekawe stwierdzenie ,że Istoty z odległych galaktyk wcielając się na tak izolowane planety w pierwszym rzędzie starają się jak najsilniej zintegrować z ich mieszkańcami w celu wychwycenia przejawów Ich autentycznej ekspresji do rozszerzania jej poprzez przetwarzanie w wyższych wymiarach .

    I co z tego wynika , ano to że ta nasza cywilizacja ma opóźnienia w stosunku do tego co nazywamy rozumieniem dualizmu . Produkuje krańcowo ekstremalne zdarzenia w zakresie bieguna negatyw – pozytyw i skutkiem owych zdarzeń utrzymuje w swej zbiorowej świadomości te krańcowe przekonania i postawy.

    Przyczyna jak zwykle prozaiczna jak to w ewolucji , zbyt dużo tego co ” ciężkie ” i przytłaczające w naszej egzystencji , zaś ” ulotne ” jej akcenty rugowane do zdarzeń godnych miana ” cudu „.

    Powód , nieustanie trwający przez wieki – światowy ” bełkot ” prawdy pomieszanej z kłamstwem z ogólne rozprzestrzenioną postawą wolę : słodkie kłamstwo , niźli gorzką prawdę . Ingerencje w samodzielne myślenie naszego gatunku dają zaimportowanie w obręb ludzkości obcych idei , błędów i przekonań , blokują samodzielne dochodzenie po „rozum do głowy „.

    Ta nasza planeta wraz z nami przypomina mi ciało posiadające zwapnienia w obrębie tętnicy w pobliżu serca . Bajpasy są tworzone , pracuje nad nimi szereg życzliwych nam cywilizacji , lecz czy eter życia rozejdzie się na czas po całym organizmie by zniwelować opóźnienia poszczególnych komórek – zobaczymy ?.

    Myślę że warto mniej fantazjować i gdybać , a w dobie wszech panoszącego się materializmu jak najbardziej racjonalizować swoje rozumienie rzeczywistości i nie będzie to wcale niezgodne z ewolucją nas samych gdyż stanowienie „szalonej ” w swej ekspresji korony drzewa życia dopiero przed nami , na razie jesteśmy w obrębie praw podstawy służącej do zaistnienia tego kolorytu .

    m

  16. Mezamir pisze:

    http://www.macmoney.pl/nbp-wprowadza-do-obiegu-nowe-polskie-banknoty/
    „Ludzie są na tyle głupimi istotami, że jako jedyni płacą za to aby żyć na ziemi”

    • marek pisze:

      „Ludzie są na tyle głupimi istotami, że jako jedyni płacą za to aby żyć na ziemi”

      Gdybyś Mezamir porównał dwa procesy , podchodzenie ludzkości pod zależność iż muszą płacić za to że oddychają / więc za to, że żyją / z procesem udomawiania przez człowieka zwierząt / użytkowych , domowych / i prześledził los tych już człowiekowi niepotrzebnych , łatwo przewidział byś kierunek w którym zmierza ludzkość .

      m

  17. Mezamir pisze:

    – Czy pies ma naturę Buddy? – zapytał mnich
    – Nie – odpowiedział Joshu
    Buddyzm głosi, że wszystkie istoty mają naturę Buddy. Mistrz zen Joshu natomiast powiedział przez swoją wypowiedź, że jest to nieprawda. Jawna sprzeczność? Nie. Zen nie w ten sposób patrzy na „problemy filozoficzne”.
    Wielu rzeczy jesteśmy w życiu pewni i świadomi. Ale czy u podstaw tego wszystkiego nie znajdują się jednak niepewność i nieświadomość? Kim jesteśmy? Skąd przychodzimy? Dokąd zmierzamy? Czym jest to wszytko, co nazywamy „życiem”? Trwa to tylko chwilę i wiąże się z tak wielką ilością kłopotów.
    Będąc pewnymi wielu rzeczy, nie zauważamy często kryjącej się u podstaw naszego poznania niepewności. Jesteśmy „pewni”, że „pies ma naturę Buddy” lub że wszystko wokół nas jest materialne, wywodzi się z fizycznych i chemicznych procesów. Ale nie jesteśmy tego naprawdę pewni i często mamy różne wątpliwości. Życie jednak wydaje się być czymś więcej niż tylko nagromadzeniem zjawisk fizykochemicznych.
    Pojęcie „natura Buddy” to coś stałego, coś skostniałego, coś aksjomatycznego. Mamy różne aksjomaty w swoim życiu. To mogą być nasza religia, nasza etyka, nauka, obyczajowość itd. To wszystko jednakże jest nietrwałe. Doświadczamy nietrwałości i związanej z nią niepewności.
    Niby wierzymy w dalsze życie po śmierci, ale nie jesteśmy go pewni. „A co, jeżeli…?”.
    Joshu uczy w tym koanie, aby nie chwytać się niczego, co wydaje nam się pewne, czy to w sferze ciała, czy w sferze umysłu.
    Nasze „utarte przekonania” o rzeczywistości mogą być fałszywe, a w każdym razie nie do końca odpowiadające. Joshu uczy, by zarzucić wszelkie pojęcia, ponieważ dla wielu ludzi są one „kołem ratunkowym”, które w rzeczywistości trzyma ich tylko w kolejnych złudzeniach i nie pozwala im przebudzić się na prawdziwą rzeczywistość.
    Nie trzymaj się słów i pojęć, są one nędznym, nijakim schronieniem.

    • Maria_st pisze:

      „Nie trzymaj się słów i pojęć, są one nędznym, nijakim schronieniem.”

      ha ha ha na dwoje babka wrózyła

    • marek pisze:

      Gdybyś Mezamir porównał dwa procesy…

      W swojej wypowiedzi zawarłem przekonanie , że jesteśmy hodowani przez istoty dla nas niedostrzegalne w tej gęstości . Odniesienie do losu zwierząt dotyczyło naszej miernej świadomości tego stanu , naszej miernej świadomości jako populacji .
      Relacje płacę , nie płacę , pan , poddany -ustala świadomość , a nie ból czy generowany strach zniewalanego ciała .
      Tak to rozumiem . W jakie rozumienie ma mnie przesunąć Twa wypowiedź o naturze Buddy – nie pojmuję ?

      m

      • mały budda pisze:

        Natura Buddy.
        To stan doznania czystej świadomości natury buddy.
        Wyjście poza ograniczenia umysłu i swojego intelektu oraz iluzji natury życia.
        W kwiecie lotosu mieszka Budda.
        Budda to nie tylko symbol słońca ale wieczna żyjąca istota świadomości natury słońca.
        Tak naprawdę to Budda mieszka w sercu Słońca.
        Znając mentalne nastawienie człowieka. To co napisałem, nikt tego nie zrozumie.

      • Ktoś pisze:

        „Tak to rozumiem . W jakie rozumienie ma mnie przesunąć Twa wypowiedź o naturze Buddy – nie pojmuję ?”

        – to że każdy MA ale nie każdy MOŻE ją zrealizować i przejawić? Bo ma inne plany czy nie tę cielesną formę itd…..

        ….i jeśli zaprzeczysz ROZRÓŻNIASZ traktując „psa” jako coś gorszego (zaprzeczasz NAUKĄ Buddy), PRZYTAKUJĄC łamiesz całą SUKCESJĘ PRZEKAZÓW, TRADYCJĘ itd…..

        INA po części o tym pisze czy MB kiedyś pisał, o PRZEJAWIENIU się Buddy w tym Świecie.

        RUBINOWOOKIEGO.

        • Maria_st pisze:

          Wciągnął Cie Ktosiu Matrix , oj wciągnął.
          Świadczy o tym Twoje emocjonalne podejscie wyrażane słowami, zbytnio utożsamiasz się z ta ” GRĄ” .
          S-POKÓJ jest potrzebny a nie „miecz”. jakim walisz tu i tam .
          Smutne to jest gdy chcemy dobrze a obrazamy innych ile tylko możemy niby w dobrym celu…..szkoda bo w ten sposob umacniamy to co powinno być ” rozpuszczone” .
          Uważasz się za wiekszego od DUCHA ?
          Uważamy się za przebudzonych a tak naprawde śpimy głebokim snem.😦

          • siola pisze:

            A ty sie Marys nie denerwoj ,bo Cie jeszcze z soba wciagnie glabie.Don Kiszot zalamany potwierane na swe rany z walki z wiatrakami.Dulce go zdradzila,nowej twardszej kopi poszukala.Tak wiec wsciekly wali w wszystko nie patrzac czy bog czy czlowiek.Ale miecz juz tepy jak ta glowa szkoda tegoz marnowac na to slowa.Mowil kieds jeden czlowiek ze w koncu sam samemu stanie sie wrogiem.

          • Maria_st pisze:

            „A ty sie Marys nie denerwoj ,bo Cie jeszcze z soba wciagnie glabie.”

            siola kochany ja się wcale nie denerwuje, bo i po co…czy to ma sens?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s