Przepowiednia ewolucyjna Anny Kirkwood dotycząca zmian na Ziemi

Zbliża się czas, kiedy będziemy wstrząśnięci i przerażeni. Nie będzie to żadna kara – musi się tak stać, aby odnowione zostały Ziemia i umysł ludzkości. Ziemia się zatrzęsie. Poruszą ją gwałtowne siły, które sprawią, że wielu straci życie. Proces będący przyczyną tych zdarzeń już się rozpoczął. Zmiany już się rozpoczęły. Będą zachodzić aż do swego wypełnienia. Prawdziwą tragedią w tym czasie, będzie zatracenie wiedzy duchowej, zagubienie ścieżki duchowego rozwoju.

Planetę bombardują siły, które zmienią jej położenie we wszechświecie. Wraz z rozszerzeniem się wszechświata zachodzi podział i rozpad galaktyk. Procesy te mają charakter powszechny. Niektóre z nich rozpoczęły się już miliony ziemskich lat temu. Rozszerzenie się wszechświata wpływa na nasz układ słoneczny, co w końcu spowoduje zmianę układu planet. W trakcie tych przemian Ziemia będzie obracana i wstrząsana, w wyniku czego nastąpi wiele katastrofalnych wydarzeń. Liczne zjawiska naturalne uznane zostaną za kataklizmy. Góry się poruszą, morza wzburzą, z oceanów wyłonią się nowe lądy, a część ziem obecnie zamieszkałych zostanie zalana i powróci na dno oceanu, aby móc się odnowić. Katastrofy naturalne już dają o sobie znać, ale w przyszłości będą występować częściej i z rosnącą gwałtownością. Śnieg spadnie tam, gdzie rzadko się go widuje, a tam, gdzie zwykle jest go dużo, opady utrzymają się poniżej przeciętnej. Prądy oceaniczne wirują i dopiero zaczynają zmieniać kierunki. Najprawdopodobniej jako pierwsi odczują zmianę prądów Wyspy Brytyjskie. Ludzie tych wysp zaznają więcej zimna i wilgoci niż zwykle.

Spójrz na glob jak na olbrzymią piłkę wypełnioną wodą. Gdyby można poruszyć wodę w środku, wówczas zobaczylibyśmy zmiany zachodzące na powierzchni, ponieważ rdzeń ziemi zacząłby się poruszać i kipieć. Wyobraź sobie, że środek tej piłki zaczyna się kręcić. Początkowo na powierzchni nie będzie widać efektów, jednak wraz z przyśpieszeniem obrotów ujrzelibyśmy, że piłka się trzęsie. Takie właśnie wstrząsy spowodują zmianę kierunków prądów oceanicznych. Wpłynie to na stan wszystkich wód i wybrzeży. Powstanie zamieszanie wśród ryb i ssaków. Niektóre z nich zaczną zachowywać się inaczej. Pływy morskie przestaną być ze sobą zsynchronizowane. Zmiany klimatyczne i oceaniczne staną się tak liczne, iż urzędnicy rządowi będą musieli je zauważyć. Już teraz planeta wykazuje pewne gwałtowne reakcje na wewnętrzny ruch, który ma miejsce głęboko w jej rdzeniu. Od tej pory cała przyroda będzie w stanie przewrotu. Ustanowione zostaną liczne nowe rekordy. Media będą donosić o wielu niezwykłych zdarzeniach.

Fakt, że nikt nie publikuje informacji o wydarzeniach tego typu nie oznacza, że one nie występują. Znaczy to tylko, że rządy nie mają ochoty przyznawać się, iż nie znają wytłumaczenia tych zjawisk. Nadejdą doniesienia o niezwykłej aktywności słonecznej. Gwiazdy będą promieniować inaczej, to zostanie zauważone przez naukowców. Nastąpią niezwykłe deszcze meteorytów. Z kosmosu nadejdą oślepiające światła, których źródeł uczeni nie będą potrafili wytłumaczyć. Pokażą się też w rekordowych ilościach cywilizacje z innych planet. Coraz więcej ludzi będzie spotykać ich przedstawicieli, a wysocy urzędnicy uwiecznią ich na zdjęciach.

Powiększać się będzie głód na świecie. W wielu krajach wiać będą siejące zniszczenie wiatry. Oceany wzburzą się od niesezonowych sztormów. Wszystko na Ziemi stanie się dla nas obce i nieprzyjazne.

Na przestrzeni kolejnych lat będą miały miejsce przeróżne zdarzenia. W ciągu ostatniego pięciolecia niemal codziennie obserwować się będzie UFO Obcy przybysze napłyną licznie, próbując dać do zrozumienia rządom Ziemi, że mają pokojowe zamiary. W miejscach o niskim stopniu zaludnienia założą bazy. Niewiele już takich miejsc pozostało, poza wysokimi górami i pustyniami – tam też bazy te powstaną. Na pobliskich planetach takie bazy już istnieją, przygotowane na przybycie człowieka. W dniach ostatecznych dadzą schronienie wielu ludziom.

Ostatnie pięciolecie stanie pod znakiem wzmożonej aktywności nieba. Odkryte zostaną liczne nowe gwiazdy, widoczne gołym okiem. Przez układ słoneczny przelecą komety – niektóre nowe, niektóre stare – nieobecne w tej części wszechświata od milionów lat. Będzie to czas, gdy większość ludzi zwróci się do Kościoła i przywódców religijnych. Odbywać się będą nabożeństwa i spotkania modlitewne, na których tłumy ludzi postarają się złagodzić gniew Boży. Kościoły winić będą Boga i mówić ludziom, że to kara za wszystkie przeszłe grzechy. Najdrożsi, to nie kara. Przyczyna tkwi w naszych czynach i w czynach naszych przodków. Zlekceważono Ziemię jako planetę. Zbiorowa świadomość pogrążyła się w strachu i w gniewie. Trzeba pozbyć się tych napięć. To nie Bóg będzie nas karał, ale sama planeta. Matka Natura, jak ją nazywamy, to planeta Ziemia. Przez te wszystkie lata była obrażana i ignorowana. Wszyscy wykształceni ludzie wiedzą, że każda akcja wywołuje reakcję. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, iż zasada ta, sprawdza się również w innych częściach wszechświata. Czasami mija tak dużo czasu, że zapominamy jaka akcja wywołała konkretną reakcję.

Przyczyną gwałtowności nadchodzących burz i trzęsień ziemi jest zanieczyszczenie naszej planety. Ziemia próbuje się uratować odpowiadając na atak. Żadne wielkie umysły świata nie będą w stanie powstrzymać zaciekłego szturmu Ziemi. Nie możecie zanieczyszczać mórz i lasów, nie licząc się z reakcją obronną samej planety. Ziemia zdobywając przewagę w walce z człowiekiem, stanie się agresorem i zada nam wiele zbędnego cierpienia. W Stanach Zjednoczonych najbardziej ucierpi zachodnie wybrzeże, które zniknie oraz wybrzeże wschodnie. Nowy Jork nie stanie się ponownie gigantycznym centrum handlowym. To miasto zaraziło świat chciwością oraz kultem władzy i pieniądza. Będzie to czas kiedy centra handlowe świata zostaną zniszczone przez samą planetę. Japonia w dalszym ciągu będzie rejestrować wstrząsy i ruchy ziemi, które rozluźnią jej centrum władzy. Odtąd zajmie się sobą, nie będzie w stanie czerpać korzyści z kryzysowej sytuacji na świecie. Indie prześladowane będą przez burze. Na kontynencie afrykańskim dadzą znać o sobie zapomniane dawno wulkany. Kontynent spustoszy głód. W okresie tym ludy krajów arabskich nie znajdą w sobie oparcia, ponieważ każdy naród zmagać się będzie z własnymi klęskami i ludzie z terenów pustynnych zaskoczeni zostaną przez obfite opady deszczu i staną się bezradni, wobec katastrofalnych ulew.

Żaden naród nie pozostanie wolny od klęsk, ponieważ wszyscy przyczynili się do bólu i cierpień planety Ziemia. W trakcie tych wszystkich katastrof utrzyma się międzynarodowy handel, zejdą się ze sobą światowi liderzy i będą szukać odpowiedzi na pytania, którymi należało się zająć w poprzednich latach. Jednak współpraca i poczucie jedności podtrzyma świat. W tych latach nagle ukażą się naszym światowym liderom przybysze z kosmosu i zaproponują pomoc. Przywódcy świata będą gotowi wysłuchać rad dotyczących ratowania ludzkości oraz prognoz związanych ze zmianą osi Ziemi. Zmiana położenia osi Ziemi wyrzuci oceany z ich łożysk i z głębi wyłonią się nowe ziemie. Japonia zapadnie się w morze i ta część świata stanie się zamarzniętych nieużytkiem. W Chinach duże połacie ziemi spoczną pod lodowcem. Wyspy południowego Pacyfiku zwiększą swoje rozmiary i z oceanu wyłoni się nowy ląd, na którym wkrótce pojawią się lasy. Kontynent Europejski zniknie prawie w całości na powrót zalany morzem. Zmieni się klimat na Bliskim Wschodzie. Będzie tam dość zimno, pustynie zakwitną i staną się ogrodami pełnymi zieleni. Duża część lądu zajmowanego przez Stany Zjednoczone zmieni swe położenie i zapanuje tam ciepły klimat. Całkowicie znikną Anglia, Francja, Grecja i duża część Bliskiego Wschodu. Ziemia, o którą stoczono tyle bitew zniknie i nikt jej już jej nie zdobędzie.

Australia i oceania przewodzić będą światu w zaprowadzaniu pokoju oraz odbudowie, ponieważ zachowa się tam sporo zdobyczy technicznych. Wielkie połacie niegdyś bezpłodnej ziemi zakwitną. Australia i otaczające ją obszary nie ucierpią tak bardzo jak reszta świata. W ciągu ostatnich lat pojawią się nowe lądy. Wyłoni się zatopiona niegdyś Atlantyda.

W starożytności wysoki poziom rozwoju techniki osiągnęły dwie wielkie cywilizacje – Atlantyda i Pacyfika (Lemuria). Tę drugą nazywano Pacyfiką, ponieważ było to rzeczywiście miejsce przepełnione pokojem. Cywilizacje te musiały przejść tragedie podobne tym jakich wkrótce doświadczymy. Nie po raz pierwszy osiągnięto ten poziom rozwoju techniki. Nie po raz pierwszy znieważono i zignorowano planetę.

W dawnych erach ludzie także byli zadufani w sobie. Oni również myśleli, że technika dostarczy im wszystkich odpowiedzi. Wszystko przepadło z powodu kompletnego braku wartości duchowych. Ostrzeżenie to ma skłonić nas do refleksji jak naprawdę mała jest ludzka siła.

Nie będzie trzeciej wojny światowej, ponieważ Bóg nie pozwoli nam zniszczyć tej pięknej Ziemi bronią atomową. Będziemy zbyt zajęci obroną przed żywiołami, aby toczyć wojnę.

Również słońce przyczyni się do ogólnego zniszczenia, zachowując się w sposób, do którego nasi naukowcy nie są przyzwyczajeni. Wraz z upływem tych kilku ostatnich lat niebo będzie ciemnieć, a na Ziemię spadnie więcej deszczu niż zwykle. Tak zwany efekt cieplarniany zostanie zwielokrotniony. Ponieważ wulkany wyrzucą w górne warstwy atmosfery popiół i gruz, nad Ziemią rozszaleją się burze. Oceany wzburzą się, a miejscami wydawać się będzie, że wrą z powodu podwodnych erupcji wulkanicznych. Nastąpią rozpaczliwe czasy dla ludzi na Ziemi. Dla zachowania równowagi potrzebna będzie wiara proroków.

Burze nadchodzić będą stopniowo i narastać co roku. Wzrośnie liczba dni pochmurnych. W czasach, gdy potrzebny będzie deszcz nie spadnie ani kropla. A kiedy już deszcz spadnie, to w okropnych ilościach i padać będzie zbyt długo. Nastaną sytuacje ekstremalne wszelkich rodzajów. To co niezwykłe stanie się regułą. Będzie przewidywalne to, czego nikt się nie spodziewał. To, w co trudno uwierzyć, będzie na porządku dziennym. Na całej Ziemi ludzie będą dyskutować i lamentować na temat dni, które zdają się ciągnąć w nieskończoność. Na jakiś czas przeminą dni zwykłej, spokojnej, przyjemnej, przewidywalnej pogody. Z powodu nieustabilizowanej aury lód na biegunie południowym zacznie gwałtownie topnieć. Olbrzymie ilości stopionego lodu systematycznie będą powodowały zmianę linii wybrzeży na całym świecie.

Ludzie dokonają zaskakujących i cennych odkryć archeologicznych. Niektóre z tajemnic zostaną rozwiązane, niektóre zachowane. W ostatnich dniach zniszczenie na Ziemi siać będą pola magnetyczne. Zawiodą maszyny, a nauka nie będzie znała powodów awarii. Kiedy fala energii magnetycznej, przemierzająca wszechświat, zbliży się do Ziemi, na niebie będzie można zaobserwować niezwykłe zjawiska. Z najdalszych zakątków wszechświata odebrane zostaną światła i dźwięki. Do atmosfery przedostanie się inna energia. Będzie to jedna z przyczyn zmian klimatycznych. Fala nowej energii, która zbliża się do planety, niesie ze sobą wiele gruzy z przestrzeni kosmicznej. Za jego przyczyną w atmosferze rozbłyskiwać będą światła. Część gruzu wyląduje na Ziemi, tworząc kratery i stając się przyczyną innych zmian na powierzchni planety. Za sprawą obecności nowej energii powstaną nowe gwiazdy i nowe słońca. Zmiany kształtować się będą stopniowo. Wzrośnie poziom elektrostatyczności. Wystąpią silne burze magnetyczne. Przepowiednie te będą się sprawdzać stopniowo. Burze i trzęsienia ziemi nasilą się, siejąc coraz większe zniszczenie, ale nastąpią też lata, kiedy stracą na swej gwałtowności i nie będą takim zagrożeniem. Wówczas ludzie zaczną mówić „widzicie, już po wszystkim, Ziemia nie zmieniła swej osi, całe to zamieszanie było oszustwem”. Pamiętajcie, że wydarzenia toczą się na wzór przypływu i odpływu. Wszystko we wszechświecie ma w sobie ten wzór. Jest w nim zachowany ruch do przodu i do tyłu. W ten sposób czyniony jest postęp we wszystkim.

źródło
http://rbryzi.w.interia.pl/Pp.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Istota Ludzka, Przepowiednie, UFO cywilizacje pozaziemskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

67 odpowiedzi na „Przepowiednia ewolucyjna Anny Kirkwood dotycząca zmian na Ziemi

  1. Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

    Wszystkie wielkie cywilizacje który były tutaj przed wami były niszczone m.in. za manipulacje genetyczne, zabawę w Boga i grzebanie w nie Sowim zapisie informacyjnym nie mając tak na prawdę pojęcia jak jest on zbudowany. Obecnie w odniesieniu do tej planety są przygotowane inne działania jednak cywilizacja nie zostanie zniszczona w całości. Może się zdarzyć że zostaniecie wstrząśnięci i zmieszani gdy drastycznie zmniejszy się wasza populacja po wystąpieniu licznych klęsk żywiołowych. Nie bójcie się gdyż te działania będę na zasadzie lustra: Ziemia potraktuje Ludzi tak jak Ludzie traktowali Ziemię. Ładnie liczba 7 mld wygląda jednak zawsze możemy zejść do 700 mln na Odmienionej Oczyszczonej Ziemi.

    Jeszcze szaleństwo tej cywilizacji można zatrzymać jednak trzeba Natychmiastowej Zmiany w postępowaniu człowieka.

    Surowe Jedzenie
    http://www.eioba.pl/a/43te/surowe-jedzenie

    Życzymy sobie nawzajem szczęścia, pomyślności, kasy, lecz jednak przede wszystkim na pierwszym miejscu każdy z nas życzy drugiej osobie zdrowia. Wszyscy dookoła wiedzą i są świadomi tego, że zdrowie jest najważniejsze. Bez zdrowia nie ma niczego, nie ma szczęścia, nie ma radości, nie ma przyjemności z życia. Zdrowie jest jednym z najcenniejszych darów, jakie możemy otrzymać.

    Najlepsze w tym wszystkim jest to, że podarować zdrowie możemy sami sobie. Ale jak tego dokonać, jak podarować sobie zdrowie? Drodzy i uważni czytelnicy, aby odzyskać i w późniejszym okresie zachować zdrowie, należy prawidłowo odżywiać się.

    Co kryje się pod słowem „prawidłowo”? Prawidłowo oznacza, że człowiek, jako struktura organiczna, biologiczna, a równocześnie struktura elektromagnetyczna, powinien odżywiać się pożywieniem ściśle jemu przypisanym. Mam tutaj na myśli pożywienie, które składa się z płodów rolnych, płodów naturalnych, przyrodniczych, czyli z tego, co „zrodziła Matka Przyroda”. Ludzie jako tacy, nie mogą istnieć, żyć i funkcjonować bez przyrody i dlatego powinni z przyrodą harmonijnie współbrzmieć.

    Płody przyrodnicze, którymi powinien odżywiać się człowiek, to owoce oraz warzywa, jagody, orzechy, mleko, oraz miód.
    *
    *
    *
    Produkty te nie powinno poddawać się obróbce termicznej, ponieważ w przyrodzie nie występują produkty obrobione termicznie, typu podsmażone, ugotowane itd.
    *
    *
    *
    W przyrodzie wszystko jest naturalne, prosto z sadu lub bezpośrednio z ogródka czy pola. Oczywistą sprawą jest, że takie surowe jedzenie zgromadzone w lecie oraz podczas jesieni należy odpowiednio przechować w czasie zimy, ale i na to istnieją odpowiednie sposoby.

    Surowe płody to naturalne pożywienie ludzi i dzięki takiemu jedzeniu ludzki organizm zachowuje zdrowie, w najprostszy z możliwych sposobów, bez biegania po lekarzach i aptekach. Najlepszą z aptek, jak sami wiecie jest przyroda, natura.

    Tak naprawdę nasze (prawdziwe) ciało przeznaczone jest do tego byśmy żyli wiecznie. Czyli tyle ile zechcemy. Nasi Przodkowie tak właśnie dawniej żyli. My sami doprowadzamy się do zguby. A w jaki sposób? Poprzez pożywienie. To główna przyczyna. Gdybyśmy się właściwie odżywiali to żylibyśmy tyle ile chcemy. To podstawowa przyczyna.

    Wiecie, że każde żywe stworzenie powinno odżywiać się swoim rodzajem żywności. Taką żywnością jaka jest przeznaczona dla jego gatunku. Jeśli dowolne stworzenie karmimy pożywieniem nie przewidzianym dla jego gatunku, to ono szybko choruje i umiera. To jasne? Tak więc kopiemy sobie mogiłę „łyżką i widelcem”. Odżywiamy się czymś co w przyrodzie nie istnieje. Nasz ciało nie jest w stanie przyswoić tego sztucznego pożywienia.

    Wiecie na przykład o tym, że krowa tak naprawdę jest drapieżnikiem? Tak to nas okłamują, łgają nam bezczelnie. Krowa jest tak naprawdę drapieżnikiem – co ona robi? Kiedy ona je trawę to żuje ją – zmacza śliną i przekazuje ją do żołądka, który nazywa się żwacz. To jest po prostu skórzany worek, gdzie jest ciepło i stworzone są dobre warunki do rozwoju bakterii. Ten worek ma około 250 do 300 litrów pojemności. Tam w tym środowisku bakterie się bardzo szybko rozwijają. W ciągu 15 minut one podwajają swoją masę. I kiedy powstanie ich tam odpowiednia ilość… – nawet taki film widziałem, wycięli taką dziurkę w brzuchu krowy i tam widać jak przebiega proces, rękę tam ktoś włożył i wyciągnął zawartość. No i tam rozwijają się bakterie. Kiedy rozwinie się odpowiednia ilość bakterii, to ona zwraca tę trawę i zaczyna przeżuwać – stąd nazwa „zwierzę żujące”. Odsysa ten sok wraz z bakteriami i przekazuje do drugiej części żołądka, który nazywa się księgi i już do tej części żołądka trafia kwas żołądkowy i żołądkowy sok i trawi ona bakterie, a tamto znów przekazuje do tego żwacza i znów tam rozwijają się bakterie. Tak naprawdę ona karmi bakterie tą trawą, a nie przetrawia trawę. Ona nie przyswaja tej trawy, ale bakterie. Ona trawi te bakterie więc w rzeczywistości jest drapieżnikiem. Dlatego też mleko jest takie tłuste. W trawie nie ma takich tłuszczy i białek. Tłuszcz się bierze z tych bakterii. I tak samo się dzieje u nas w organizmie tylko, że u nas te bakterie nie są w żołądku bo mamy tylko jeden żołądek, ale mamy ślepą kiszkę i właśnie w niej żyją te bakterie symbiotyczne, które zapewniają nam odporność, odżywianie – i mówiąc w skrócie odpowiadają za całe zdrowie.

    Jeśli odżywiamy się pożywieniem gotowanym, żywnością obrobioną termicznie… Takie pożywienie w przyrodzie nie istnieje i te bakterie po prostu obumierają. Nasz organizm dzięki swej budowie ma po prostu taki zapas odporności, jeśli uczyliście się anatomii to powinniście wiedzieć, że z początku pożywienie trafia do żołądka, z żołądka do jelita cienkiego, a jelita cienkiego do grubego, prawda? A pamiętacie jak połączone jest jelito cienkie z grubym? Przejrzyjcie podręczniki anatomii to zobaczycie. Jeśli to jest na przykład jelito grube to cienkie jest o tak podłączone do niego. Nie tak, ale tak. To nazywa się ślepą kiszką lub wyrostkiem robaczkowym – on właśnie jest wspaniałym inkubatorem dla tych bakterii, które są nam niezbędne do życia. Dlatego obecnie się to wycina abyśmy czym prędzej się wykończyli. A to jest przechowalnia, gdzie chronią się nasze bakterie. Kiedy poprzez jelito cienkie trafia tam gotowane pożywienie, to zamyka się taki zwieracz – zawór taki. On się zaciska i ochrania. Te ocaleją, a tamte pozostałe w całości umierają od gotowanego jedzenia. A te przeżywają, gdy tylko gotowane jedzenie jest usunięte to „drzwi” zostają otwarte i znów się one rozmnażają tutaj. Bardzo proste to wszystko.

    Nie jesteśmy roślinożercami lecz stworzeniami zjadającymi płody rolne. Są to owoce, jagody, warzywa, orzechy a także miód i mleko. Oto nasza żywność. To jest dobre dla naszych bakterii – wtedy się one rozwijają. I właśnie one zapewniają nam całe zdrowie i odporność.

    Wiecie, że żadnego AIDS nie ma? To jest kolejne kłamstwo twarów. AIDS jest, ale wirusa nie ma. Nie można się tym zarazić od kogokolwiek. Brak odporności pojawia się dlatego, że go po prostu nie ma, a to dlatego, że odżywiamy się nieprawidłowo. My mamy „straż ochronną”. Istnieją 2 rodzaje bakterii: dozorcy i karmiciele. Gdy odżywiamy się świństwem to hodujemy ochronę, która stara się usunąć to wszystko z organizmu. Nie mamy żywicieli dlatego też i mózg nie pracuje, dlatego też i zdrowia nie ma, no bo skąd? Jeśli żywimy się właściwie, to odżywiamy naszych karmicieli. Te bakterie są naszymi sprzymierzeńcami, którzy są nam absolutnie niezbędni dla pełnowartościowego życia. Tak jak krowa nie może istnieć bez tych bakterii, tak samo i my nie możemy bez swoich. Czemu się dziwicie, że umieramy już w dzieciństwie? Naszych naukowców pytali: „Jak pojmować śmierć człowieka w wieku 150 lat?”. Odpowiadali: „Tak samo jak dziecka”. No, a życie 250 lat? Tak jakby zmarł młodzieniec. Za to byli represjonowani by tego nie rozgłaszać. A twary…- kto się orientuje to wie – po dziś dzień żyją 250, a i 300 lat. A i u nas istnieją wiekowi – długożyjący ludzie. Uczeni o tym wiedzą, że ludzie żyją i po kilka tysięcy lat. Po 5 tysięcy żyją. Mam artykuły na temat, że wychodził człowiek z dżungli i opowiadał: „Wiecie, 100 lat temu tu było jezioro”. Oni mówią: „Tu nie było nigdy jeziora”. Ale zaczęli kopać i faktycznie – jest dowód, że było. A tam płynęła rzeka. Nie, tam nie było żadnej rzeki. „A 1000 lat temu tu było miasto”. Oni odpowiadają: „Tu nie było miasta”, ale robią wykopaliska i faktycznie znajdują miasto. I w ten sposób opisują co się działo na danym terenie w ciągu 5000 lat. U nas w Rosji nazywają ich „długo-żyjący”. Wszyscy żyjący na północy wiedzą o tych ludziach. Oni wychodzą z tajgi po kilkudziesięciu latach popatrzeć sobie co się tam dzieje nowego. Ludzie mówią: „Mi jeszcze dziadek opowiadał, że ten tu był wtedy taki sam młody”. „A mojemu ojcu jego dziadek mówił, a dziadkowi to samo mówił pradziad”. A on zawsze taki sam się pojawia.

    Oczywiście wszyscy wokół wiedzą o tych ludziach długożyjących tylko zakazane jest mówienie o tym. A to dlatego, że można by oskarżyć medycynę: „Co wy tu z nami szarlatani robicie?”. Czy wy kogoś leczycie? Tak naprawdę medycyna jest przeznaczona do unicestwienia nas. Robią wszystko żeby nas zniszczyć. To są wrogowie nr 1. Oni celowo i ze złą wolą nas po prostu zabijają. Oni to mówią wprost: „No co? Będziemy leczyć, czy niech żyje?”. A jak to ludzie powszechnie mówią?: „Pacjent potrzebuje „uchodu” lekarza” (dwuznaczność w ros. – zarówno opieka jak i ucieczka). Czym szybciej i dalej ucieknie lekarz, tym pacjentowi będzie lepiej. Dlatego też spójrzcie wreszcie prawdzie w oczy. Medycyna stworzona jest na naszą zgubę – ona nikogo nie leczy. Coś tam męczy i trochę leczy, a inne kaleczy zupełnie. No i gdzie są ci długożyjący? Możemy żyć po kilka tysięcy lat.

    A oni nas we wszystkim okłamują. Opowiadają w szkole jak działa żołądek. Opowiadają: biorę jabłko, zjadam, ono trafia do żołądka, tam wydzielany jest sok żołądkowy, sok żołądkowy to kwas i on reaguje z jabłkiem i częściowo trawione jest w żołądku, a częściowo w jelitach – tak nas uczyli? Bierzemy naczynie, sok żołądkowy człowieka, wkładamy tam jabłuszko i po 15 minutach zostaje ono rozłożone. Tak oto się odżywiamy – tak nas nauczali prawda? A surojedzący powiadają: „Dobrze, to teraz my to jabłko ugotujemy lub upieczemy”. Poddamy termicznej obróbce i włożymy do tego samego soku żołądkowego. Ono będzie tam leżeć 7 godzin i się nie rozłoży. I mówią im: „I co wy nam tutaj za bzdury opowiadacie?”. Chemiczny skład jabłka się zmienił? Nie. Chemiczny skład soku żołądkowego się zmienił? Nie. To dlaczego nie jest trawione? Czemu nam łgacie? Oni na to… ekhm… ykh… „Uczeni”. Termin „uczony” oznacza, że go czegoś tam uczyli, ale czy NAUCZYLI – o tym już nie mówi. Kręcili… a koniec końców wydusili z siebie: „Przy nagrzewaniu do 40 stopni niszczone są enzymy”. Ale co to są enzymy sami nie rozumieją. „Coś tam jest niszczone – więc trzeba to jakoś wyjaśnić”. A my wiemy, że enzymy to prana (energia), ponieważ gdy patrzymy na to jabłko… Jeśli mamy dar jasnowidzenia to widzimy, że ono się świeci. Fotografie biopola (aury) widzieliście? Świecenie. Przy nagrzewaniu do 40 stopni świecenie zanika. To jest ten program wkodowany w jabłuszko, że ono powinno być przyswojone przeze mnie. Program asymilacji. Podczas obróbki termicznej ten program jest niszczony. I organizm nie wie co to jest – przyjmować, czy nie przyjmować? Na wszelki wypadek przyswoję. I wszystko to zmienia się w szlakę. I mój organizm rozprowadza to draństwo po wszystkich półeczkach na zasadzie: „przyda się”. Kiedy jem świeże jabłko, to program asymilacji podpowiada co jest niezbędne dla organizmu, a co nie. Co potrzebne przyswoić, a co niepotrzebne wydalić z organizmu. A jeśli zniszczyliśmy ten program? To wszyscy jesteśmy zaśmieceni, dlatego też umieramy zbyt wcześnie. Oto jaką mamy żywność. Przy obróbce termicznej wszystko to zanika.

    Wyobrażacie sobie jaka to bezczelna podłość, gdy zalecają nam dzieci karmić tym świństwem? Sami też mamy to wszystko jeść. To jest po prostu przestępstwo wobec narodu. Oni wszystko to wiedzą, ale zamilczają. Wszystkie te szczepienia, które dziś się robi, to jest po prostu przestępstwo. Weźcie dowolny kierunek medyczny – szarlatani i niegodziwcy. To są zdrajcy – łupią nas dla pieniędzy. Jak długo będziemy im jeszcze ufać? Obecnie praktycznie wszystkie produkty są zmieniane na genetycznie modyfikowane. To jeszcze gorzej.

    • marek pisze:

      W tych latach nagle ukażą się naszym światowym liderom przybysze z kosmosu i zaproponują pomoc. Przywódcy świata będą gotowi wysłuchać rad ……….

      no i jasne o co aż tyle gadania , kolejne staranie o przekręt na ludzkim rodzaju wymuszony …
      Co się z naszymi tyłkami może stać ? .,miejsce na cmentarzu wcześniej czy później ma każdy zaklepane , czy się kontynenty poruszą , czy nie – potrzeba ludzkiego strachu ,żeby wstrząsnąć planetą.?

      Ciemnogród i głupotę z tej planety wywiać , a niebo się samo wypogodzi -a domorosłych wizjonerów z życiem zapoznać poprzez pracę ” u podstaw ” – najlepiej pielenie ręczne warzyw -daje zdrowie i racjonalizuje postawy .

      m

      • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

        Ty stary grzybie ty mnie tutaj nie będziesz pouczał o Życiu gdyż realnie jesteś za smarkaty i za żółto masz w dziobie aby na poważnie ze mną pisać w tym temacie.

        Te wasze debilne pielenie warzyw świadczy tylko o waszej Ludzkiej głupocie gdyż nie ma w tym nic mądrego gdy niszczymy wiele roślin aby wyhodować jakieś śmieszne roślinki które następnie zeżremy.

        Można uprawiać rośliny które będą nam służyć a jedyną czynnością która my będziemy musieli wykonać jest tylko posadzenie/posianie takiej rośliny w Ziemi i to wszystko reszta dokona się sama.

        Nie musimy wykonywać debilnego pielenia czyli realnie rzecz ujmując niszczenia innych roślin. Znasz się „mon-dry” Mareczku coś na Botanice i w jaki sposób człowiek mógłby współgrać z Przyrodą wykorzystując do tego Świat Roślinny poświęcając przy tym niewiele swojej energii? Zamiast ryć w ziemi w pocie czoła aby coś z niej wyciągnąć/wyrwać jak jest obecnie.

        Z tego co tutaj zapodajesz widzę że znasz się dobrze na manipulacji informacją/straszeniu wymyślonymi przez archontów bajkami o czarnych dziurach i ty jeszcze śmiesz tutaj pisać że „miejsce na cmentarzu wcześniej czy później ma każdy zaklepane” wstydu miał byś w tym momencie odrobinę gdyż dla takich manipulantów jak ty w chwili obecnej jest miejsce zaklepane w Ziemi a dokładnie pod jej 1,5 metrową warstwą skro jesteście tacy „mon-drzy”

        Co wynika realnie z twojego tutaj pisania o nitkach DNA i matrixach. Odpowiedź: NIC
        A skoro Nic wiec fachowo to czym się tutaj zajmujesz zwie się manipulacją albo zwiedzeniem.

        • Dawid56 pisze:

          Lucy dlaczego obrażasz Marka? Dlaczego nie potrafisz w sposób kulturalny mu zwrócić uwagi.Marek nie obrażał Ciebie personalnie w ten sposób w jaki Ty to uczyniłaś.Myślę że powinnaś go po prostu przeprosić.

          • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

            OK Dawidku Ciebie i Livię mogę słuchać gdyż pomagacie ponownie osiągnąć Luci stan Mellow/Łagodności

            a wiesz dobrze do czego jestem zdolna gdy mnie takie grzyby wyprowadzą ze stanu Mellow🙂 dziewczynka z siekiera, dużo krwi, wszystko w stylu jednej wielkiej rzeźni.. po prostu shock and horror.. ale to tylko w animkach, realnie bezpośrednio JESZCZE nikogo nie zatłukłam, chociaż pośrednio to lepiej nie pisać co stało się z niektórymi którzy chcieli mi zaszkodzić.

            Uważam że w określeniu „Stary Grzyb” nie ma nic obraźliwego gdyż świadczy tylko o wieku a w samym określeniu grzyb nie ma nic niestosownego gdyż zgodnie z ostatnimi doniesieniami Japońskich😀 naukowców grzyby także posiadają pewna formę inteligencji o czym informuje nas poniższy artykuł:
            http://innemedium.pl/wiadomosc/grzyby-w-pewnych-warunkach-wykazuja-sie-inteligencja
            Grzyby w pewnych warunkach wykazują się inteligencją

            Ponad dziesięć lat temu, japoński naukowiec Toshuki Nakagaki przeprowadził ciekawy eksperyment. W jego laboratorium na Uniwersytecie Hokkaido, zbudował mały labirynt, na podobieństwo tych, w jakie wpuszcza się gryzonie. Zamiast zwierzęcia uczony umieścił przy wejściu do labiryntu zarodniki grzyba, a na wyjściu kostkę cukru. W naturze grzyby rosną symetryczne w sieci pajęczyn, ale grzyb Physarum polycephalum zachowywał się bardzo dziwnie.

            Zapach cukru działał z daleka i grzyb postanowił zjeść swoją ofiarę jak najprędzej przechodząc przez labirynt. Na każdym skrzyżowaniu grzyb wstęgami wypełniał korytarz labiryntu. Czasami natrafiał na ślepy zaułek, wracał i szukał drogi w innym kierunku. W ciągu kilku godzin w jednym z kilku labiryntów grzyb znalazł sposób na odnalezienie cukru. W drugim etapie eksperymentu naukowiec ściął mały kawałek grzybiej pajęczyny, która brała udział w poprzednim eksperymencie, i umieścił ją na początku podobnego labiryntu z kostką cukru. Natychmiast potem zaczęły się dziać dziwne rzeczy.

            Grzyb podzielił się na dwa oddziały, które zaczęły szybko rosnąć. Gdy dotarł do celu reszta zaczęła obumierać i pozostała jedynie najbardziej efektywna nitka. Eksperyment powtórzono wiele razy, stosowano różne labirynty, ale wynik był zawsze ten sam. Wygląda na to, że grzyby są w stanie nie tylko zapamiętać najkrótszą drogę do osiągnięcia celu na poziomie instynktu, ale dokonują też świadomych wyborów, stosując czasami zdecydowanie niebanalne sposoby na rozwiązanie postawionych im zadań.

            Eksperyment wywołał wiele szumu w świecie naukowym. Jego wyniki zostały opublikowane w renomowanych czasopismach, w tym w czasopiśmie „Nature”. Profesor Toshuki kontynuuje swoją pracę. Około rok temu, udowodnił on, że grzyby są w stanie planować drogę i trasy transportu i to znacznie bardziej skutecznie od profesjonalnych inżynierów. Być może zostaną kiedyś wykorzystane do planowania efektywnych sieci kolejowych lub komputerowych.

            Profesor nie przestaje wychwalać grzybiego intelektu, nadal pracuje z grzybami i odkrywa ich niesamowitą inteligencję. W swoim laboratorium, Hokkaido University, stara się przenieść niesamowite zdolności grzybów na model komputerowy. Naukowiec uważa, że ​​wyniki kolejnego eksperymentu pozwolą w przyszłości budować na bazie tych prac wydajne i szybkie sieci informatyczne.

            Źródło: http://www.treehugger.com/cars/mold-may-help-design-future-transportation-routes.html

            Jednak w finalnym rozrachunku same Grzyby nie posiadają żadnych Wartości Odżywczych dla organizmu Człowieka dlatego lepiej ich nie jeść gdyż są ciężkostrawne a aby się ich pozbyć z organizmu Człowiek musi zużyć swoją energię. Lepiej Grzybów nie jeść gdyż można się bardzo przejechać gdy pomylimy Pieczarkę z Muchomorem SROM-otnikowy😀

            Jeszcze w temacie grzybów to symbioza grzyba i glonu to porosty które potrafią rosnąć na gołych skałach lub na metalowych konstrukcjach, co interesujące to występowanie porostów lub jego brak świadczy o czystości powietrza w atmosferze i tam gdzie jest ono skażone porostów jest niewiele lub występuje ich zupełny brak.
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Porosty

            Nie widzę żadnego powodu dla którego miałabym Marka przepraszać, natomiast Marek powinien mnie przeprosić za jeden swój komentarz w którym zalecał małej Dziewczynce Luci zażywanie Trutki Na Szczury zwanej fachowo przez oprawców w białych kitlach „Fenactil”

            Czy nie lepiej/prościej było by napisać kup sobie Dziecko trutkę na szczury i nażryj się raz na zawsze? Po co „lekarzowi” głowę zawracać za receptami gdy można taniej i szybciej załatwić sobie podobną Trutkę i się „leczyć”.

        • siola pisze:

          Coz perz jako lekarstwo jest dobry ale ciekawe jak sie bedziesz czula gdy go codziennie jesc bedziesz musiala.Coz naprawde jest lepiej tylek do slonca wystawic i wszystko i wszystkich olac.Niech perz w ogrodzie spokojnie rosnie na jesien go skosze a w zimie sobie na drugich troszke po pasozyduje.Coz moze i Prawda ze lepiej tylek do slonca wystawiac ale wczesniej czy pozniej ten co wam teraz bluznil o jedzenie bedzie was prosil choc wczesniej was olewal.Coz pasozydy nigdy nie pojma tego ze owoc wlasnej pracy smakuje inaczej.Coz az dziw bierze jak sie uczone debile skarza ze kredyty w frankach im bokiem wylaza.Widac biedoki nie wiedzialy ze waluta skacze w zaleznosci jak sie nia zagrywa.I znowu ta prosta zasada pasozydowania ,ten co list pierwszy wyslal to i na tym skorzystal a ostatni placi za siebie i za pierwszego.Coz az dziw bierze ze ktos mogl sie nabrac na to ze Franek jak beda go za duzo ciagac nie bedzie sobie skakal,widac trza miec studia .Coz nie ma sie co dziwic jak zadza faliste z zezem.Coz obywatelu umiesc swe pieniadze w BPH a to duzo najlepiej jakies milion euro,wtedy bys sie tym cierzarem nie przemeczal zlikwiduja twoje Konto i oddadza zezowatym falistym papugom,jedno jest tylko ciekawe czy ze strachu przed papugami czy tez szefowie tez sa papugami.

          • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

            Nie wiem czy pewne sformułowania z twojego komentarza są skierowane do mnie czy obok mnie. Jednak w ramach Objaśnienia:

            Jakże możemy mówić o Życiu gdy przez większość naszej egzystencji żywimy się Śmiercią Innych Istnień? Prawda jest tak że w chwili obecnej ludzkie ciała po osiągnięciu dojrzałości biologicznej nie utrzymują tego stanu jak by być powinno tylko szybko się degenerują, chorują i obumierają.

            Co do mnie to nie martwcie się o moją osobę zupełnie gdyż ja nie jestem Stąd, jestem tutaj przelotem moje pożywienie składa się w 97% z płynów jednak nie mam nic wspólnego z Vampiryzmem🙂 (Woda, Soki Owocowe, witaminki i Cukier)

            Rozumiem doskonale że gdy dla przykładu zabierzemy Alkoholikowi butelkę z wódką osoba ta uzna nas za największego wroga. Cóż nie ma co niektórych uszczęśliwiać na siłę i pokazywać lub pisać że można inaczej gdy takie działania zostaną zaklasyfikowane jako „bluźnierstwo”

            PS
            O Mnie się nie martw, o mnie się nie martw. Ja sobie radę dam. Zawsze spadam na 4 łapy😀

          • Ifryt pisze:

            No ewidentnie nie jesteś z tąd, bo tutaj na Ziemi życie jest takie a nie inne.

    • Dawid56 pisze:

      Zgadzam się z tym co napisałaś Lucy ,że naturalne pożywienie Człowieka to rośliny(warzywa i owoce) , nawet nie ryby.Kolejnym urządzeniem co niszczy pożywienie i odbiera jego wartość odżywczą jest kuchenka mikrofalowa .Wymyślili sobie podgrzewanie „od wewnątrz” poprzez niszczenie krystalicznych i odżywczych struktur pożywienia.

      • marek pisze:

        bo tutaj na Ziemi życie jest takie a nie inne.

        ale bywa też takie ….

        ://kobieta.onet.pl/zdrowie/chory-na-hiv-poprosil-ludzi-zeby-go-dotkneli-zobaczcie-co-sie-stalo/sxnd3r

        m

        • marek pisze:

          może ten link będzie aktywny :

          m

          • marek pisze:

            bądźmy dla siebie tutaj i w życiu codziennym autentycznie pomocni i życzliwi , bez względu na to jakimi przekonaniami karmi nas o drugiej osobie rozpuszczające się w tych procesach ego.

            m

  2. Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

    Jeszcze mam coś do przekazania dla Dziewczyn. Więc aby być w pełni happy nie stosujemy żadnych upiększeń typu farba do włosów, szminka lub jakiś śmieszny makijaż który wygląda na serio jak maska klauna cyrku. Piękno jest naturalne więc wystarczy Uwierzyć w Siebie że jesteśmy Wspaniałą Piękną Istota i to wszystko zupełnie tak jak Luci❤ najbardziej to Kocham samą siebie o czym zapewne już wiecie😀. Dodam jeszcze że myjemy się TYLKO w Ciepłej Wodzie i nie stosujemy żadnych szamponów i mydeł gdyż to wszystko jest TOKSYCZNE a substancje zawarte w tych kosmetykach są wchłaniane przez skórę i powodują z czasem różne choroby skóry i alergie. Dziewczyna która zna swoją Wartość nie potrzebuje żadnych dodatków aby podkreślić swoją Urodę/Piękno gdyż na starcie dobrze wie o własnej samo zajebistości księżniczkowej zupełnie ja Ja🙂

    Co do ciuszków to mogłabym godzinami rozprawiać o tej pasji jednak muszę zaznaczyć że wybieram naturalne ubranka (Wełna, Bawełna) gdyż takie ubranka przez księżniczki są dobrze tolerowane a od innych to można się rozchorować lub może głowa rozboleć.

    Gdyby was czasami bolały stawy to jest na to prosty sposób a wiec obsikujemy😀 bandaż lub jakąś ściereczkę i owijamy na Noc bolące miejsce, po takiej terapii szybko nasze boleści znikają. Z własnego doświadczenia napiszę wam że takie coś jest też świetnym sposobem na leczenie oparzeń.

    • marek pisze:

      Mam grubą skórę , przeprosin Dawidzie nie potrzebuję , bo ta gruba skóra daje wyrozumiałość , ale nie mogę się powstrzymać z pytaniem do Lucy .

      Lucy , a jak kogoś bardzo boli głowa , to ma sikać na szmatkę i nią owinąć głowę , czy wystarczy jak sobie nasika na głowę .

      Faktycznie zbliża się apokalipsa .

      m

      • siola pisze:

        Garbowanie skury.

      • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

        Marku jak Cię rozboli głowa to musisz się zgłosić do Doktor Luci Quinn po Naturalne Lu-Cyferkowe lekarstwo🙂 o takie jak na tej grafice:
        (http://i159.photobucket.com/albums/t152/LuciferVenus/Holy_Angelic_Urine_zpse2kd4xyo.jpg)

        Ale żeby nie było że jestem złośliwa to sama stosuję moczenie Stóp we wodzie do której wcześniej robię siku i nie widzę w tym nic wstydliwego.

        • margo0307 pisze:

          „…sama stosuję moczenie Stóp we wodzie do której wcześniej robię siku …”
          _______________________________
          Zgadzam się z Tobą Luci odnośnie nie stosowania żadnych kosmetyków chemicznych typu: pudry, szminki, farby do włosów, dezodoranty… etc…
          Jednak jest cała gama kosmetyków wyprodukowanych przez Matkę Naturę, które z powodzeniem pomagają nam zachować piękny wygląd i zdrowie🙂
          Co zaś tyczy się moczenia stóp w wodzie z moczem… jest to nic innego jak… urynoterapia znana ludziom od… prawieków…, a mocz nazywany jest… Wodą Życia 🙂
          Wielu autorów porusza ten temat na łamach swoich książek…, m.in. Elżbieta Nowalska, czy Gienadij Małachow…
          Mówiąc w skrócie… Urynoterapia to leczenie różnych schorzeń przy pomocy moczu.
          Dobroczynny wpływ stosowania uryny w celu wzmocnienia zdrowia opisywany jest w licznych księgach leczniczych i religijnych, wspomina o tym również i… Biblia🙂
          Małachow i Nowalska wyjaśniają w swoich książkach przyczyny korzystnego oddziaływania moczu na ludzki organizm.
          Przedstawiają różne metody stosowania urynoterapii w leczeniu poszczególnych dolegliwości a także w celach profilaktycznych…
          Dwa lata temu głośno było o 54-letniej Amerykance Carrie Steele, która po latach walki ze złośliwym czerniakiem, zaczęła pić własny mocz…
          Opowiadała, że pewnej nocy miała wyjątkowo realistyczny sen, w którym jakaś siła podpowiedziała jej, że ma pić własny mocz…
          Mimo pewnych oporów zdecydowała, że nie ma nic do stracenia i zaczęła urynoterapię od jednego kieliszka.
          Zobaczyła, że to nie jest takie straszne jak przypuszczała i zaczęła pić szklankę dziennie. Po 30 dniach poczuła się o wiele lepiej, ustąpił też dręczący ją ból…
          Obecnie Carrie czuje się świetnie i pije nawet 5 szklanek dziennie!

          • Ifryt pisze:

            Ale tej całej Clarrie Steel musi capić z mordy😛

          • siola pisze:

            Moze nic to,jakby sie napila uchy z czeczugi.

          • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

            Bes przesady ale picie własnego moczu nie jest normalne gdyż Czystej wody nie brakuje, fuj takich rzeczy się nie robi. Mnie chodzi TYLKO i wyłącznie o okłady na bolące miejsca lub moczenie stóp i nic poza tym , nie popadajmy w szaleństwo.

            Do Sioli zapewne masz na myśli zupę ryba Uchę
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Ucha

            Ucha – zawiesista zupa rybna, typowa dla kuchni rosyjskiej. Nazwa pochodzi od starorosyjskiego określenia jucha, oznaczającego wywar.

            Przyrządzana z kilku gatunków ryb słodkowodnych (jazgarz, płoć, okoń), z których sporządza się bulion. Do bulionu dodaje się cebulę, seler, pietruszkę i przyprawy (sól, pieprz, ziele angielskie). W odcedzonym wywarze gotuje się większe kawałki innych ryb (lin, karp, szczupak). Gotową zupę serwuje się z plasterkami cytryny i posiekanym koperkiem.

            Odmianą uchy jest zupa, przygotowana z jednej tłustej ryby słodkowodnej, ugotowana z cebulą i przyprawami, podawana z kawałkiem ryby, bez odcedzania.

            Johann Georg Kohl, który odwiedził Rosję w 1842 określał uchę jako jedną z najlepszych potraw kuchni rosyjskiej, podkreślając, że w jej przyrządzaniu specjalizują się żony kupców, a każdy dom ma swój odrębny przepis.[1]. John Murray w Przewodniku dla podróżujących do Rosji, Polski i Finlandii z 1868 określa uchę jako potrawę kosztowną, która zwykle jest przyrządzana z czeczugi.

            Nic z tego, kiedyś nawet łapałam rybki do dużego Słoika jednak tylko po to aby przenieść je do innego zbiornika wodnego. Aby zjeść rybę trzeba jej jakoś uciąć głowę lub coś podobnego Straszna Rzecz dlatego odpada tak zupka BEZ URAZY.

  3. Ktoś pisze:

    Wszedł kotek na wątek i osnową brzdąka….
    miała być melodia ale wyszedł…. piątek….. ;[

    • Ina pisze:

      Odnośnie przepowiedni Anny – miałam wiele podobnych proroctw, przepowiedni. Ale też, że zmienią się cykle słońca, zmieni się grawitacja ziemi – ludzie będą się unosić do góry, otwiera się stratosfera, zmieni się heliosfera, zmieni się struktura geometrii ziemi, zmieni się okrąg ziemi i dużo o przebiegunowaniu naszej planety: metan w wodzie – ludzie będą pić wodę z rzek – masowe zatrucia metanem, silne wyładowania atmosferyczne – nie nosić przy sobie metalowych rzeczy, burze geomagnetyczne w miastach – nie dotykać instalacji elektrycznych, energetycznych, linii energetycznych. Pieniądz straci wartość, banki zachodnie będą padać. Szczególnie Polska ma się przygotować do tych zmian. W Polsce będą płonąć lasy. Mam o tym mówić. kiedyś pisałam o tym dużo na „zmianach na ziemi”.

      • Ktoś pisze:

        „Odnośnie przepowiedni Anny – miałam wiele podobnych proroctw, przepowiedni. ”

        – tak miało wyglądać „wydażenie” czyli „fałszywe zejście chrystusa”…..

        „Mam o tym mówić. kiedyś pisałam o tym dużo na „zmianach na ziemi”. ”

        – jako ?

    • marek pisze:

      Ludzie stawiają różne pytania z wielu pobudek .I często owa pobudka ma wpływ na to czy dostają odpowiedź czy nie .

      Przez kilka lat szukałem odpowiedzi na to jak przyspieszyć w sobie proces regeneracji pokawałkowanych /zblokowanych / nitek DNA i go niestety nie znalazłem .

      Owszem trafiłem na techniki osłaniające ten proces ,ale nie ma co ich przedstawiać , gdyż wyrażają się w skrócie podobnie do treści powiedzenia , ” w zdrowym ciele , zdrowy duch ” , a może i w drugą stronę ” zdrowy duch daje zdrowe ciało „.

      Generalnie te poszukiwania nie traktuję jako stracony czas , gdyż zaczynając od motywu lęku , strachu przyświecającemu tym działaniom znalazłem motyw optymizmu i spokoju wspierające wachlarz równie ważnych pytań.

      Zasypujemy się tutaj różnymi teoriami i przekonaniami w zakresie walki dobra i zła na planecie ,w wszechświecie i w nas , aż się w głowach robi od nich kolorowo i efekt końcowy jest taki iż nie wiemy którą z nich wybrać .

      Dzisiaj w nocy analizowałem najpiękniejszą z nich i spokojnie mogę ją nazwać ” Teorią Wszystkiego co Jest ” i te analizy pogłębiły moje ukonstytuowanie w ufności w przyszłość .

      Teoria ta zawiera wszelkie odniesienia z jakich konstruujemy swe światopoglądy jak: Źródło , świadomość , transformacja i sens wszystkiego co istnieje układające się w spójny obraz .

      Planety skaliste w naszym wycinku wszechświata bardzo łatwo stają się teatrem tarć między biegunem pozytyw a negatyw przejawiających się na nich Istot .
      Planety wodne i gazowe są mniej lub zupełnie niedostępne dla bieguna negatyw.

      Zdarzenia które obserwujemy w najbliższym kosmosie , na Ziemi oraz w nas są potwierdzeniem tego iż Logos tego sektora przywraca stan równowagi w zakresie przejawienia się plusa i minusa na arenie życia .

      http://beforeitsnews.com/paranormal/2015/06/something-is-affecting-the-entire-solar-system-2491816.html

      Ten stan równowagi zabezpiecza właściwa proporcja ilości i jakość poszczególnych teatrów życia , a więc ilości planet kontynentalnych , wodnych i gazowych . I w chwili obecnej obserwujemy korekty w tym zakresie w otaczającym nas wszechświecie .

      Ten model względnie objaśnienie uwiarygodniają wielkie sprzątanie o jakich informują AD i TT oraz inni pasjonaci czy uwrażliwieni na zjawisko Ziemskiej transformacji .
      Zrozumiałem że to moje ego zwróciło wpierw uwagę na zagrożenia w miejsce skupienia się na pięknie i naturalności tego procesu .

      Przetasowaniom podlegają wszyscy i Ci dobrzy i źli w/g naszych ziemskich pojęć. Być może że cały ten ambaras w ocenianiu , wypływa z naszej infantylności , być może że właściwa dawka tolerancji jest w stanie zatrzymać rozwój każdego konfliktu .

      Korzystajmy z tych odgórnie zainicjowanych procesów , asymilujmy świadomie w siebie energie które płyną przez przestrzeń by wspomóc transformację , wspierajmy Ziemię gdy potraktuje nas jako wentyl bezpieczeństwa dla nadmiaru traumatycznych energii z jej wnętrza.
      Znośmy tą rolę z należnym jej poczuciem ważności wynikającym z uczestniczenia w misji oczyszczania Ziemi ,Bez względu na to jaki kaliber energii przyjdzie nam przetwarzać , czyńmy to z pogodą ducha i godnością .

      A wreszcie, bądźmy dla siebie tutaj i w życiu codziennym autentycznie pomocni i życzliwi , bez względu na to jakimi przekonaniami karmi nas o drugiej osobie rozpuszczające się w tych procesach ego.

      Miłego dnia – wszystkim .

      m

      • Dawid56 pisze:

        Jednym słowem Ziemia nam się „trochę rozhermetyzowała”😦

        • Dawid56 pisze:

          Generalnie sprawy duchowe są często pomijane.Większość naukowców nie ma zielonego pojęcia w jaki sposób duch wpływa na materię ,a nawet na ciało.

      • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

        Marku uważam że przejście planety/cywilizacji w egzystencję phantomową to nic niepokojącego a nawet coś oczekiwanego przez wielu. Phantom można luźnie tłumaczyć jako ducha więc chyba nie ma nic strasznego w przejściu ze świata materialnego do duchowej wolności gdzie to co tutaj ma jakąś wartość w świecie phantomowym przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Pewnie wasze obawy związane z tym procesem wynikają ze względu na zbyt silne utożsamianie się z materialnym ciałem bądź poczuciem że wasza świadomość może być zależna od ubrania które nosicie czyli nitki DNA 12, 24, 48. Od razu zaznaczę że w samej śmierci nie ma nic strasznego a w momencie gdy Duch/Phantom ulatuje z ciała fizycznego, porzuca to ubranie nasza Świadomość odczuwa dużą ulgę/ to tak ja by wam ktoś klatkę otworzył. Świadomość istniała od zawsze nikt jej nigdy nie wymyślił/ wynalazł i jest ona Nieśmiertelna więc nie ma czego się obawiać w przejściem w świat ducha/phantoma🙂

        I czy ja znowu śnię?
        Już znalazłam
        Ten Upiór z opery tu jest
        W umyśle mym❤

        • marek pisze:

          Czym dłużej zgłębiam obraz jaki przedstawiaja Ashayana Deyan i uaktualnia go Theresa Talea , tym większe mam przekonanie ,że my nie jesteśmy przygotowani jako populacja do zsyntezowania tego materiału , a Ci którzy się nim interesują również mają problem z wyłuskaniem : kluczowych zagadnień które ten obraz ukazuje .

          Jak na moje pojmowanie , główny dramat który jest przez nie opisywany dotyczy zasiedzenia nadmiernej ilości Istot ” porcji świadomości ” w ciałach fizycznych i pół fizycznych w naszym sektorze wszechświata .

          Tą anomalię zapętla fakt ,że część cywilizacji zasiedziałych w materii / fizyczności /, ukierunkowanych na istnienie w oparciu o nieorganiczną technikę ,obniża swój dostęp do pierwotnych strumieni życia do tego stopnia ,że aby je kontynuować tworzy sztuczne /astralne przestrzenie / wokół planet skalistych / gdzie usidla owe ” porcje świadomości ” Istoty Ludzkie po opuszczeniu przez nie powłok fizycznych /śmierci ciała /.

          Celem tego działania jest pośredni kontakt i czerpanie jej pochodnych z ową pierwotną energią życia którą te Istoty emanują .

          Zniewolenie tych ” porcji świadomości ” określane /opieką nad nimi / w przestrzeniach astralnych i wielokrotne ich wcielanie w procesie określanym inkarnacją a tak naprawdę bliższym recyklingu , nie jest tym co określasz autentycznym uwolnieniem duszy z powłoki cielesnej w świat ducha.

          Problem jest „abstrakcyjne stary” i dotyczy olbrzymich w naszym pojmowaniu przestrzeni kosmosu i ilości istnień i to czyni go obcym i mało interesującym dla psychiki człowieka uwikłanego w pokonywanie trudu codziennej egzystencji.

          Jednakże mój ogląd znanej nam historii ,głównie skupiony na powtarzalności tego co określam patologiami społeczno-cywilizacyjnymi utwierdza mnie w przekonaniu ,że jesteśmy jako populacja pod szkodliwym wpływem wyznaczającym niewłaściwe kierunki naszego rozwoju .

          Porównanie do recyklingu pozwala mi zaakceptować przestrogę , że wzorem zużycia – utraty pierwotnych właściwości oraz jakościowego zubożenia substancji poddawanej ciągłemu recyklingowi ,- jakość i kondycja owej ” Iskry Ducha ” również ulega degeneracji
          .
          Akceptowanie współczesnych wzorców społeczno -kulturowych rozumiem jako nieświadome wspieranie transformowania naszej rzeczywistości w kierunku zupełnie oderwanej od strumieni życia , a więc w nomenklaturze tego oglądu w rzeczywistość w pełni fantomową .

          Rozległość i czas trwania tego procesu skłania mnie do przekonania że bez ” Bożej interwencji ” / czynników wyższych poziomów wszechświatowej świadomości / , sam ruch oddolny Ludzkich Istot w kierunku uzyskania autonomii i wolności ,szybko zostanie zmanewrowany w kierunku wojny względnie rewolucji które dla szeregowej jednostki społecznej nic nie niosą oprócz zniszczenia .

          Przyszedł mi w tej chwili do głowy obraz dużego mrowiska , cyklicznie – niszczonego , w jedynym celu aby tworzące go mrówki , były bardziej zaabsorbowane wymuszoną pracą i były pozbawione czasu na myślenie .
          Takie działanie może służyć rozwojowi narzędzi służących walce , lecz czy ubogaca ducha ?
          Mam wątpliwość .I ten wniosek przestrzega mnie przed dawaniem sensu , wyznaczanym kierunkom , naszego istnienia .

          To że taki ogląd rzeczywistości jest przytłaczający ma się nijak do zarzutów że ma służyć ” podcinaniu skrzydeł ” odbiorcy . Realna ocena plusów i minusów własnych i społeczeństwa istnienia jest jedyną podstawą do autentycznej dojrzałości podejmowanych decyzji i akceptacji lub nie czynionych przez innych za nas .

          A czy masywne czarne dziury , mogą być kresem istnienia dla owej Zindywidualizowanej Porcji Świadomości którymi jesteśmy to temat otwarty , jednak przypisany do tego co powyżej opisałem .
          Zasada jako na górze tak i na dole może w tym temacie być przestrogą , gdyż na tej planecie jedynie ” życie ” jest wieczne lecz jego upostaciowanie – zmienne .

          Tak więc indywidualnym wyborem jest za czym człowiek tęskni i co chce zachować . Czy chwilę obecną i tą rzeczywistość którą poznał , czy stopniową ewolucję przy zachowaniu tego samego ulegającego wysubtelnieniu ciała , czy godzi się ze swym losem prowadzącym przez nadzór i śmierć .
          Każdy ma prawo do swoich wyborów jednak winien uwzględniać ich dokonując , że swoim wyborem wpływa na zbiorową rzeczywistość , jej jakość i treść .

          m

  4. Mezamir pisze:

    What about you, Piglet? What’s it going to be? Loyalty to your country, or loyalty to me? Your country, or your old mentor? The mission, or your beliefs? Your duty to your unit, or your personal feelings? You don’t know the truth yet. But sooner or later you’ll have to choose.

  5. Ifryt pisze:

    Komuś strasznie zależy aby jakieś potencjalne wydażenie zostało zinterpretowane tak a nie inaczej😉

  6. mały budda pisze:

    Pieśń Fauna.
    Był sobie pewnego razu grajek Faun.
    Co tak sobie lubił od siebie na flecie grać muzykę. W końcu zaczarował świat i to wyszło mu na zdrowie.
    Lubił grać na flecie dla innych istot żyjących na planecie.
    Przyszedł czas kiedy Faunowi kończył się czas. Był świadomy upływu czasu a pragnął wiele zagrać melodii na flecie.
    Któregoś dnia Faun spotkał w lesie niedobrego rozbujnika,który chciał ukraść flet i muzykę.
    Faun się dowiedział i zaczarował flet a tym samym muzykę.
    Rozbujnik nie ukradł fletu Faunowi, gdyż doświadczył własnego obłędu.
    Obłęd sprowadził na ludzi aby pamiętali, żeby nie sięgali po cudze.
    O to taka moja mała wena sensu istnienia ludzi aby nie sięgali po cudze rzeczy,gdyż to prowadzi do zguby.

    • Ifryt pisze:

      Słusznie. ale też trzeba brać co się nam należy.

      • siola pisze:

        Czasami trzeba tez zostawic ,bo mada na cudze lasa wiec na pieniadz lezie jak na lep Mucha i tak znajdziesz zbrodniarza co Matke zabil.A er nie ich jak ta marionetka tylek ryszawym lisal i nie widzial ze tak naprawde jest debilem dla nich.A ty sie bracie nie denerwuj i nienawisci nie sluchaj ,bo i tak beda Ci zasdroscic zycia bez boskiego dlugu.
        Beda Cie przeklinac przez lata zazynac ale koniec bedzie Taki ze Ich przeklenstwo w dom Onych wroci.Jak za duzo papug w klatce to jak z kurami ,w koncu zaczna same swoje piorka skubac.

    • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

      Grajek Faun w Akcji😀

  7. mały budda pisze:

    Przepraszam za błąd.
    Miało być poprawnie,,Rozbójnik,,

  8. marek pisze:

    Jeszcze za czasów panowania ” komuny ” kiedy to ilość dewiacji i odchyleń psychicznych wydawała się mniejsza i o niższym natężeniu niż obecnie odczuwałem mimo wszystko iż Istocie Ludzkiej daleko jest do doskonałości .
    Wtedy trafiłem na Księgę Urantii . I choć sama jej treść w pewnym sensie mnie odepchnęła to opis osobowości Jezusa stworzony przez panią Jaworską mnie zachwycił .

    I chociaż obecnie bardziej kojarzę takie kompedium cech osobniczych z poziomem dwunastej gęstości naszego Harmonicznego Wszechświata którą kojarzę z obszarem energii Chrystusowej o jakiej w temacie osobowości Jezusa jest mowa , to jednak noszę przekonanie że każdemu człowiekowi przyda się zapoznanie z zestawieniem cech charakteru , które przy właściwym zestawieniu mogą zaowocować zaistnieniem OSOBOWOŚCI DOSKONAŁEJ względnie w tej doskonałości pobliżu .

    Ziemi nie są potrzebne wewnętrzne przemiany by , była rajem dla zamieszkujących ją ludzkich istot .

    Przemiany potrzebujemy my sami w naszych psychicznych konstrukcjach , lecz odnoszę wrażenie że nasze poszukiwania w co ? – wciąż rozmijają się z celem , gdyż szukając nie wiemy czego szukamy i jaka transformacja ma być naszym celem.
    Być może dla niektórych stanie się atrakcyjne osiągnięcie tego stanu zrównoważenia wszelkich możliwych do zaistnienia w nas ekspresji który jest przedstawiony w owej stworzonej przez panią Jaworską OSOBOWOŚCI DOSKONAŁEJ .

    JEZUS – OSOBOWOŚĆ DOSKONAŁA

    Jedną z największych radości mojego życia była możliwość poznania, poprzez Księgę Urantii, fascynującej postaci Jezusa. Ten Bóg-człowiek, którego jako dziecko poznałam poprzez skostniałe dogmaty instytucji religijnych, był tak obcy i tak daleki. Wielokrotnie czytając Biblię usiłowałam zobaczyć tę, tak ludzką jak i nadludzką istotę, w życiu codziennym, idącego w kurzu dróg Galilei, to znowu siedzącego w łodzi na Jeziorze Galilejskim. Zawsze coś uciekało, coś było trudno uchwytne , czegoś brakowało. Pozostawało wrażenie, że ma się w ręku opis niekompletny, że gdzieś w końcu powinien znajdować się pełen i wyczerpujący opis tak nauczania jak i postaci Jezusa. Nie chcę tutaj nawet sugerować, że opis poniższy, seria cytatów z Księgi Urantii, jest tą właśnie poszukiwaną prawdą. To kwestia przekonań osobistych. Zanim książka ukaże się w całości, warto zapoznać się z tymi kilkoma wybranymi cytatami, przedstawionymi poniżej.

    Małgorzata Jaworska

    Str. 1101,1102,1103 „Niewyczerpana życzliwość Jezusa poruszała serca ludzkie, lecz nieugięta siła jego charakteru zadziwiała jego wyznawców. Był naprawdę szczery; nie było w nim nic z hipokryty. Był wolny od sztuczności; był zawsze pokrzepiająco autentyczny. Nigdy nie poniżał się do udawania, nigdy nie uciekał się do zawstydzania. Żył prawdą, dokładnie tak jak jej nauczał. On był prawdą. Zmuszony był głosić swojemu pokoleniu zbawczą prawdę, nawet, kiedy taka szczerość czasami sprawiała ból. Był bezwarunkowo lojalny wobec wszelkiej prawdy.

    Jezus

    Poza tym Mistrz był tak racjonalny, tak przystępny. Był wyjątkowo praktyczny w całej swojej działalności, podczas gdy wszystkie jego plany charakteryzowały się uświęconym, zdrowym rozsądkiem. Był tak bardzo pozbawiony wszelkich dziwacznych, niekonsekwentnych i ekscentrycznych tendencji. Nigdy nie był kapryśny, grymaśny czy histeryczny. W całym jego nauczaniu i we wszystkim, co zrobił, zawsze była wyrafinowana roztropność połączona z nadzwyczajnym poczuciem stosowności – co wypada a co nie.

    Osobowość Syna Człowieczego zawsze była zrównoważona. Nawet jego wrogowie prawdziwie go szanowali; obawiali się nawet jego obecności. Jezus był nieustraszony. Był przepełniony niebiańskim entuzjazmem, ale nigdy nie bywał fanatyczny. Był ożywiony emocjonalnie, ale nigdy nie był niestateczny. Był obdarzony wyobraźnią, ale zawsze praktyczny. Otwarcie stawiał czoła realnościom życia, ale nigdy nie bywał nudny czy prozaiczny. Był odważny, ale nigdy nierozważny; rozważny, ale nigdy nie tchórzliwy. Był wyrozumiały, ale nie sentymentalny; unikalny ale nie ekscentryczny. Był pobożny, ale nie świętoszkowaty. A był tak bardzo zrównoważony, ponieważ był doskonale zintegrowany.

    Oryginalność Jezusa była niezmożona. Nie był związany tradycją czy ograniczony zniewoleniem zawężonej konwencjonalności. Mówił z niezachwianą pewnością i nauczał z absolutnym autorytetem. Jednak jego wspaniała oryginalność nie przeszkadzała mu w dostrzeganiu klejnotów prawdy w naukach jego poprzedników oraz jemu współczesnych. A najbardziej oryginalną jego nauką było położenie nacisku na miłość i miłosierdzie, w miejsce strachu i ofiar.

    Jezus miał wyjątkowo śmiałe poglądy. Napominał swych wyznawców, aby głosili ewangelię wszystkim narodom. Był wolny od zaściankowości. Jego wyrozumiałe serce obejmowało całą ludzkość, nawet wszechświat. Jego zaproszenie zawsze brzmiało: „Ktokolwiek zechce, pozwólcie mu przyjść”.

    Prawdziwie powiedziano o Jezusie, że „ufał Bogu”. Jako człowiek pomiędzy ludźmi, ufał najwznioślej Ojcu w niebie. Ufał swemu Ojcu jak małe dziecko ufa swemu ziemskiemu rodzicowi. Jego wiara była doskonała, jednak nigdy nie zarozumiała. Bez znaczenia jak okrutna mogła się wydawać natura, czy jak obojętny byłby jej stosunek wobec dobra człowieka na Ziemi, Jezus nigdy nie zachwiał się w swojej wierze. Był odporny na rozczarowania i nieczuły na prześladowania. Był niewzruszony wobec oczywistego niepowodzenia.

    Kochał ludzi jak braci a jednocześnie dostrzegał, jak różnią się oni we wrodzonych zdolnościach czy cechach nabytych. „Chodził, czyniąc dobrze”.

    Jezus był człowiekiem niezwykle radosnym, lecz nie był ślepym, bezmyślnym optymistą. Ciągle napominał: „Nie upadajcie na duchu”. Mógł zachowywać postawę tak pewną, ze względu na swe niezachwiane zaufanie pokładane w Bogu i niewzruszoną ufność w człowieka. Zawsze był wrażliwy i taktowny w stosunku do wszystkich ludzi, gdyż kochał ich i wierzył w nich. Mimo to zawsze był wierny swoim przekonaniom i imponująco niezmienny w swym oddaniu dla czynienia woli jego Ojca.

    Mistrz zawsze był szczodry. Ciągle powtarzał, że „bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać niż brać”. Powiedział: „Darmo wzięliście, darmo dawajcie”. A mimo całej tej swojej bezgranicznej szczodrości, nigdy nie był rozrzutny czy ekstrawagancki. Nauczał, że trzeba wierzyć aby otrzymać zbawienie. „Każdy, kto prosi, otrzyma”.

    Był bezpośredni, ale zawsze życzliwy. Powiedział: „Gdyby tak nie było, nie mówiłbym wam”. Mówił bez ogródek, ale zawsze był przyjacielski. Był szczery w swej miłości do grzesznika i w swej nienawiści do grzechu. Jednak przy całej tej zadziwiającej bezpośredniości był bezbłędnie sprawiedliwy.

    Jezus zawsze był radosny, pomimo, że czasem pił do dna puchar ludzkiego smutku. Nieustraszenie stawiał czoła rzeczywistościom życia a jednak był przepełniony entuzjazmem dla ewangelii królestwa. Jednak to on panował nad swym entuzjazmem, nigdy entuzjazm nie panował nad nim. Poświęcił się w pełni „sprawie Ojca”. Jego niebiański entuzjazm doprowadzał jego nie uduchowionych braci do wniosku, że jest obłąkany, ale przyglądający się temu wszechświat oceniał go jako model rozsądku i wzór najwyższego poświęcenia się śmiertelnika wysokim standardom życia duchowego. Jego kontrolowany entuzjazm był zaraźliwy; jego towarzysze zmuszani byli do podzielania jego niebiańskiego optymizmu.

    Ten człowiek z Galilei nie był człowiekiem smutku, był duszą radości. Zawsze mawiał: „Cieszcie się i radujcie”. Jednak, gdy obowiązki tego wymagały, nie wahał się kroczyć odważnie „doliną cienia śmierci”. Był radosny, ale jednocześnie pokorny.

    Jego odwaga dorównywała tylko jego cierpliwości. Gdy wywierano nań nacisk, aby działał przedwcześnie, odpowiadał tylko: „Moja godzina jeszcze nie nadeszła”. Nigdy się nie spieszył; jego opanowanie było majestatyczne. Jednak oburzał się często na zło, nie tolerował grzechu. Często bywał bardzo poruszony, gdy przeciwstawiał się temu, co szkodliwe dla dobra jego dzieci na Ziemi. Jednak jego oburzenie na grzech nigdy nie wywoływało gniewu na grzesznika.

    Jego odwaga była imponująca, ale nigdy nie bywał nieroztropny. Jego hasłem było: „Nie bójcie się”. Jego męstwo było podniosłe a jego odwaga częstokroć heroiczna. Ale odwaga jego połączona była z rozsądkiem i kontrolowana logiką. Była to odwaga zrodzona z wiary, nie lekkomyślność ślepych przypuszczeń. Był naprawdę odważny, ale nigdy zuchwały.

    Mistrz był wzorem czczenia. Jego modlitwa, nawet w czasach młodości, zaczynała się od słów: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje”. Był pełen szacunku nawet dla błędnych praktyk religijnych swych współbraci. Jednak to go nie powstrzymało od kwestionowania tradycji religijnych, czy ostrego występowania przeciw błędom ludzkich wierzeń. Był pełen czci dla prawdziwej świętości a przecież słusznie mógł zwrócić się do swych braci słowami: „Któż z was może mi dowieść grzechu?”.

    Jezus był wielki, ponieważ był dobry a mimo to bratał się z małymi dziećmi. Był delikatny i bezpretensjonalny w swym życiu osobistym a mimo to był doskonałym człowiekiem tego wszechświata. Jego towarzysze spontanicznie nazywali go Mistrzem.

    Jezus posiadał doskonale zjednoczoną osobowość ludzką. I dziś, tak samo jak w Galilei, wciąż jednoczy doświadczenie śmiertelników i koordynuje wysiłki ludzkie. Jednoczy życie, uszlachetnia charakter i upraszcza doświadczenie. Wnika w umysł ludzki, aby go wywyższać, zmieniać i przekształcać. Jest dosłowną prawdą: „Jeśli ktokolwiek ma w sobie Jezusa Chrystusa, jest nowym stworzeniem, to co dawne minęło, oto wszystko stało się nowe”.

    Str. 1562 „Inni apostołowie odnosili się do Jezusa z szacunkiem, ze względu na pewne szczególne i wybitne cechy jego doskonałej osobowości, ale Tomasz szanował Mistrza za jego wspaniale zrównoważony charakter. Coraz bardziej Tomasz podziwiał i szanował tego, który był tak łaskawie miłosierny a przecież tak bezwzględnie sprawiedliwy i bezstronny; bardzo stanowczy, ale nigdy nie uparty; tak opanowany, ale nigdy nie obojętny; tak pomocny i tak współczujący, ale nigdy nie wścibski czy dyktatorski; tak silny, ale jednocześnie tak delikatny; tak stanowczy, ale nigdy nie szorstki czy grubiański; tak delikatny, ale nigdy nie chwiejny; tak czysty i niewinny, ale jednocześnie tak męski, bojowy i pełen siły; tak prawdziwie odważny, ale nigdy nie szaleńczy czy nierozważny; tak wielki miłośnik przyrody, ale tak wolny od wszelkiej tendencji jej czczenia; tak pełen humoru i tak lubiący żartować, ale tak wolny od lekkomyślności i frywolności. To właśnie ta niezrównana symetria osobowości tak bardzo oczarowała Tomasza. Spośród Dwunastu, Tomasz prawdopodobnie najpełniej rozumiał intelektualnie i doceniał osobowość Jezusa”.

    Str. 1589 „Mistrz wykazywał wielką mądrość i przejawiał doskonałą bezstronność w całym swoim postępowaniu z apostołami i wszystkimi swoimi uczniami. Jezus prawdziwie był dla ludzi mistrzem; wywierał wielki wpływ na swoich współbraci ponieważ w swojej osobowości łączył urok z siłą. Jego surowe, koczownicze i bezdomne życie, cechował subtelny majestat. Był intelektualny powab oraz duchowa moc przyciągająca w jego autorytatywnym sposobie nauczania, w jego klarownej logice, sile rozumowania, w jego bystrej wnikliwości, czujności umysłu, w jego niezrównanym opanowaniu i subtelnej tolerancji. Był prosty, mężny, uczciwy i nieustraszony. Wraz z tymi wszystkimi fizycznymi i intelektualnymi czynnikami, przejawiającymi się w postawie Mistrza, istniały w nim także te wszystkie duchowe uroki jego jestestwa, które były związane z jego osobowością – cierpliwość, łagodność, delikatność i pokora.

    Jezus z Nazaretu miał naprawdę silną i dynamiczną osobowość; był intelektualną potęgą i duchową fortecą. Jego osobowość przemawiała nie tylko do duchowo nastawionych kobiet, znajdujących się wśród jego wyznawców, ale także do wykształconego intelektualisty Nikodema i do odważnego rzymskiego żołnierza, kapitana postawionego na straży przy krzyżu, który gdy skończył przyglądać się śmierci Mistrza, powiedział: „Prawdziwe, to był Syn Boży”. A krzepcy, surowi rybacy galilejscy, nazywali go Mistrzem.

    Wyjątkowo godne pożałowania są te obrazy, które przedstawiają Jezusa. Te malowidła, obrazujące Chrystusa, wywierają szkodliwy wpływ na młodzież; kupcy w Świątyni pewnie nie uciekaliby przed Jezusem, gdyby był on takim człowiekiem, jak go zazwyczaj przedstawiali wasi artyści. Jezus był pełen dostojnej męskości, był dobry lecz naturalny. Jezus nie pozował na łagodnego, słodkiego, delikatnego i poczciwego mistyka. Jego nauczanie było przejmująco dynamiczne. On nie tylko miał na myśli dobro, ale faktycznie chodził czyniąc dobro”.

    Str. 1609 „Mistrz był doskonałym wzorem ludzkiej samokontroli. Kiedy mu urągano, on nie urągał; kiedy cierpiał, nie wyrzekł słowa groźby przeciwko swoim dręczycielom; kiedy był wydany przez swoich wrogów po prostu powierzył siebie prawemu osądowi Ojca w niebie”.

    Str. 1671 „Najbardziej zadziwiającą i najbardziej rewolucyjną cechą misji Michała na Ziemi była jego postawa wobec kobiet. W czasach i w pokoleniu, gdy było przyjęte, że w miejscu publicznym mężczyzna nawet nie pozdrawiał własnej żony, Jezus, w związku z trzecią turą po Galilei ośmielił się wziąć ze sobą kobiety jako nauczycielki ewangelii. I miał bezprzykładną odwagę to zrobić w obliczu nauczania rabinicznego, które głosiło, że byłoby „lepiej aby słowa Prawa zostały spalone, niż miałyby być przekazane kobietom”. W jednym pokoleniu Jezus podźwignął kobiety ze stanu lekceważącego zapomnienia i trwającej wieki niewolniczej harówki. I jest rzeczą haniebną dla religii, która ośmieliła się przyjąć imię Jezusa, że w swojej późniejszej postawie wobec kobiet nie miała moralnej odwagi pójść za jego szlachetnym przykładem.

    Gdy Jezus obracał się między ludźmi, zauważali oni, że był zupełnie wolny od przesądów tamtych dni. Był wolny od religijnych uprzedzeń; nigdy nie był nietolerancyjny. W jego sercu nie było niczego, co przypominałoby antagonizmy społeczne. Chociaż przestrzegał tego, co dobre w religii ojców, nie wahał się lekceważyć sztucznych tradycji, wyniku przesądów i niewoli. Ośmielał się nauczać, że katastrofy, wypadki czasu i inne tragiczne zdarzenia, nie są dopustami z Bożych wyroków czy tajemniczymi zrządzeniami Opatrzności. Potępiał niewolnicze poświęcanie się nic nie znaczącym obrzędom i demaskował fałszywe rozumowanie kultu materialistycznego. Śmiało głosił duchową wolność człowieka i ośmielał się nauczać, że śmiertelnicy żyjący w ciele są faktycznymi i prawdziwymi synami żywego Boga.

    Jezus przewyższył wszelkie nauki swoich poprzedników, kiedy śmiało zamienił czyste ręce na czyste serce, jako znak prawdziwej religii. Rzeczywistość postawił w miejsce tradycji i wymiótł wszelkie aspiracje próżności i hipokryzji. A jednak, ten nieustraszony człowiek Boży nie dawał upustu destrukcyjnemu krytycyzmowi czy przejawom krańcowego lekceważenia religijnych, społecznych, ekonomicznych i politycznych zwyczajów tamtego czasu. Nie był agresywnym rewolucjonistą, był postępowym ewolucjonistą. Zajmował się niszczeniem tego, co było tylko wtedy, kiedy równocześnie oferował swoim współbraciom rzecz wyższą, która powinna być.

    Jezus1

    Jezus nie wymagał posłuszeństwa od swoich zwolenników, ale je miał. Tylko trzech ludzi, których powołał osobiście, odmówiło jego zaproszeniu do zostania jego uczniami. Roztaczał osobliwą moc, kóra przyciągała ludzi, ale nie był dyktatorski. Przewodził pewnie i nikt nigdy nie czuł się urażony wydawanymi przez niego poleceniami. Sprawował absolutną władzę nad swoimi uczniami, ale nikt nigdy się nie sprzeciwił. Pozwolił swoim wyznawcom nazywać siebie Mistrzem.

    Mistrz był podziwiany przez wszystkich, którzy go spotkali, za wyjątkiem tych, którzy żywili głęboko zakorzenione religijne uprzedzenia lub tych, którzy uważali, że dostrzegli polityczne niebezpieczeństwo w jego nauce. Ludzie byli zdumieni oryginalnością i autorytatywnością jego nauczania. Podziwiali jego cierpliwość w postępowaniu z zacofanymi i natrętnymi ludźmi, zadającymi pytania. Bali się go tylko ci, którzy go nie spotkali a znienawidzony był tylko przez tych, którzy uważali go za orędownika tej prawdy, której przeznaczeniem było obalenie zła i błędów, jakie oni zdecydowli się zachować w swych sercach za wszelką cenę.

    Wywierał wielki i szczególnie fascynujący wpływ, zarówno na przyjaciół jak i na wrogów. Tłumy mogły iść za nim tygodniami, tylko po to, żeby usłyszeć jego łaskawe słowa i zobaczyć jego proste życie. Oddani mu ludzie, mężczyźni i kobiety, kochali Jezusa nadludzkim niemalże uczuciem. Im lepiej go poznawali, tym bardziej go kochali. I wszystko to jest prawdą; nawet dzisiaj i we wszystkich przyszłych epokach, im bliżej będzie człowiek poznania tego Boga-człowieka, tym bardziej będzie go kochać i za nim podążać”.

    Str. 1674 „To czego Jezus nauczał o zrównoważonym charakterze, nie wywarło takiego wpływu na jego towarzyszy, jak fakt, że jego własne życie było tak wymownym przykładem jego nauki. Żył pośrodku stresu i burzy lecz nigdy się nie zachwiał. Jego wrogowie wciąż szykowali mu pułapki, ale go nigdy nie usidlili. Mędrcy i uczeni usiłowali go zwieść, ale on nie pobłądził. Usiłowali go uwikłać w dyspucie, ale jego odpowiedzi były zawsze oświecające, dostojne i ostateczne. Kiedy przerywano mu dyskusję rozlicznymi pytaniami, jego odpowiedzi były zawsze znamienne i decydujące. Nigdy nie uciekał się do niegodziwych taktyk, będąc pod stałym naciskiem swoich wrogów, którzy nie wahali się stosować wszelkiego rodzaju fałszywych, nierzetelnych i niecnych metod ataku na niego”.

    Str. 1874, 1875 „Jezus siał otuchę wszędzie gdzie poszedł. Był pełen łaski i prawdy. Jego towarzysze nigdy nie przestawali się dziwić łaskawym słowom, które płynęły z jego ust. Możecie kultywować łaskawość, ale miłosierdzie jest aromatem życzliwości, który emanuje z przesyconej miłością duszy.

    Dobroć zawsze wzbudza szacunek, ale kiedy pozbawiona jest łaski, często odpycha uczucie. Dobroć przyciąga powszechnie jedynie wtedy, kiedy jest łaskawa. Dobroć odnosi skutek tylko wtedy, kiedy pociąga.

    Jezus naprawdę rozumiał ludzi; dlatego też mógł przejawiać prawdziwą życzliwość i okazywać szczere współczucie. Rzadko jednak ulegał litości. Podczas kiedy współczucie jego było bezgraniczne, jego życzliwość była praktyczna, osobista i konstruktywna. Jego obycie z cierpieniem nigdy nie zrodziło obojętności i potrafił służyć udręczonym duszom bez pomnażania ich litości nad samymi sobą.

    Jezus mógł tak bardzo pomagać ludziom dlatego, że kochał ich tak szczerze. Naprawdę kochał każdego mężczyznę, każdą kobietę i każde dziecko. Mógł być tak oddanym przyjacielem, ponieważ posiadał niezwykłą wnikliwość – wiedział dokładnie, co znajduje się w sercu i umyśle człowieka. Był dociekliwym i przenikliwym obserwatorem. Był mistrzem w rozumieniu ludzkich potrzeb, inteligentnie dostrzegał ludzkie pragnienia.

    Jezus nigdy się nie spieszył. Zawsze miał czas pocieszać swych bliźnich „gdy przechodził obok”. Jego przyjaciele nigdy nie czuli się skrępowani. Był ujmującym słuchaczem. Nigdy nie zajmował się wścibskim zgłębianiem dusz swoich towarzyszy.

    Kiedy pocieszał głodne umysły i służył spragnionym duszom, adresaci jego miłosierdzia nie czuli, że spowiadają się przed nim, ale jak gdyby naradzali się z nim. Ludzie mieli do niego bezgraniczne zaufanie, ponieważ widzieli, że pokładał w nich tak wiele wiary.

    Jezus nigdy nie sprawiał wrażenia, że jest ciekawy ludzi i nigdy nie okazywał chęci kierowania nimi, rządzenia czy korygowania ich. Rozbudzał głęboką wiarę we własne siły i bezprzykładną odwagę u wszystkich tych, którzy mieli możliwość z nim przebywać. Kiedy uśmiechał się do człowieka, śmiertelnik taki czuł, że ma większe możliwości rozwiązywania swoich złożonych problemów.

    Jezus kochał ludzi tak bardzo i tak mądrze, że nigdy nie wahał się być dla nich surowy, kiedy okoliczność wymagała takiego karcenia. Często gdy zabierał się do pomagania człowiekowi, zwracał się o pomoc do niego samego. W ten sposób ożywiał jego zainteresowanie i apelował do tego, co lepsze w ludzkiej naturze.

    Mistrz potrafił dostrzec zbawczą wiarę w pospolitym przesądzie kobiety, która szukała uzdrowienia przez dotknięcie jego szaty. Zawsze był gotów i skłonny przerwać kazania, czy przetrzymać tłumy, kiedy służył potrzebom jednostki, nawet małemu dziecku. Wielkie rzeczy zdarzały się nie tylko dlatego, że ludzie mieli wiarę w Jezusa, ale również dlatego, że Jezus tak bardzo w nich wierzył.

    Większość naprawdę ważnych rzeczy, które Jezus powiedział czy zrobił, wyglądała na zdarzenie przypadkowe, następujące, „gdy przechodził obok”. Tak mało było profesjonalizmu, starannego planowania czy przemyśleń w ziemskiej służbie Mistrza. Rozdawał zdrowie i szerzył radość naturalnie i wdzięcznie, tak jak szedł przez życie. Było dosłowną prawdą, że „chodził, czyniąc dobrze”.

    I dobrze by było, gdyby wyznawcy Mistrza, we wszystkich epokach, uczyli się służyć gdy „przechodzą obok” – czynić bezinteresownie dobro, tak jakby właśnie zajmowali się swoimi codziennymi sprawami”.

    m

  9. margo0307 pisze:

    „…Ziemi nie są potrzebne wewnętrzne przemiany by , była rajem dla zamieszkujących ją ludzkich istot .
    Przemiany potrzebujemy my sami w naszych psychicznych konstrukcjach…”

    ___________________________
    I tu jest właśnie sedno rzeczy Klakierku🙂
    A jak osiągnąć taką przemianę ?, powiedziane jest na końcu tekstu…

    „…czynić bezinteresownie dobro, tak jakby[śmy] właśnie zajmowali się swoimi codziennymi sprawami”.” 🙂❤

  10. Dawid56 pisze:

    Jesli uczynisz jakis dobry uczynek uczyn to w skrytosci, jesli bedziesz rozpowiadal na lewo i na prawo jaki jestes dobry, przestanie to byc dobrym uczynkiem.

  11. siola pisze:

    Masz racje lepiej nie opowiadac swych przezyc i mozliwosci a to tylko dlatego by bogi i ich chore slugi nie zarznely Cie z zasdrosci.Pasozydom co ich sie teraz tyle namnozylo dla dobra ludzkosci chodzi jen o jedno o Twoje dobra a nie dobro.A tak swoja droga sam ciekawy jestem ile ludzi to zaklamanie widzi a ile bedzie nowym wodzom za niedlugo sig hajowac.Tych co naprawde z dobroci ludziom pomagali zycia czas byl krutki jako klamcow(czarownikow czarownice)posylali ich na stosy a prawdziwe klamczuchy dalej zerowaly na ludzkim pocie.Coz zapomnieli juz sami Bogowie ze nie wazne co masz na sobie a wazne co jest w Tobie i nie jest to krew ani nic innego ale karta zapisu z zycia Twego.Wiec sie ludziska nie denerwojta ,Jedrus daj se z hienami spokuj nie nauczysz je nic nowego,bo szczena u nich mocna ale rozum krutki im wazniejszy wlasny tylek a nie ludzkie dobro.Coz do kraju wracac ? moze jak sie zmieni ale na to juz chyba za pozno.Widac biedne hienny krasc juz nie Maja z czego wiec przydalo by sie by nabrani z pieniedzmi wrocili do kraju to im kata w domu oczyszcza ze nie beda wiedziec jak i kiedy bo boskie hieny nie lubia biedy.
    Dawidzie jak uczynisz kiedys komus dobro to staraj sie by nie wiedzieli o tym Bogowie lepiej uciec w las sie zaszyc bo tam Bogow wlasny cien straszy.Coz systemu my sami nie zmienimy ale bogow teror swiadomoscia przezyjemy i nie pomoze bogom zapis grzechow innym bo tak jakos dziwnie mi sie zdaje ze mamy tu histori obserwatorow.

    • A58 pisze:

      „Jedrus daj se z hienami spokuj nie nauczysz je nic nowego,bo szczena u nich mocna ale rozum krutki im wazniejszy wlasny tylek a nie ludzkie dobro.”
      Ale mam za to Siolu czyste sumienie ,że nie ostrzegałem.

  12. Ifryt pisze:

    Dawidzie niewiem o co Ci chodzi z tymi 6-cioma miliardami, ale znalazłem coś ciekawszego niż te farmazony, nawet jeśli są prawdziwe, to są to tylko „prawdziwe farmazony”😉
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Montezuma_II
    cytat:
    Montezumę otaczał zespół astrologów, wieszczów i nekromantów, który starał się poprzez przepowiednie (interpretację znaków i symboli, obserwowanie zwiastunów, obliczenia) „zajrzeć” w przyszłość i zabezpieczyć się przed ewentualnymi niebezpieczeństwami. Nauka mówiła, że w przeszłości w niebiosach prowadzono walki i że może się to powtórzyć w pewne dni, które zaznaczano w kalendarzu. Wierzono, że jeden z najważniejszych bogów, Quetzalcoatl (Wąż Okryty Piórami), został wypędzony, wsiadł na tratwę i odpłynął na wschód, wygłaszając przepowiednię: „Powrócę w roku jednej trzciny i przywrócę swoje panowanie. Nastanie wtedy czas wielkiego cierpienia ludzi”. Przepowiadano więc jego powrót. Tradycja przekazała wygląd Quetzalcoatla, bardzo niezwykły w tych terenach: miał mieć białą skórę i czarną brodę. Rok jednej trzciny wypadał co 52 lata. Takimi latami były 1363, 1415 i 1467, ale w żadnym z nich Quetzalcoatl się nie pojawił. Następnym rokiem jednej trzciny miał być 1519. Montezuma i jego rada nie byli pewni, w jaki sposób bóg powróci, ale zgadywali, że skoro popłynął tratwą na wschód, to przybędzie na jakimś statku również z tamtego kierunku. Na dziesięć lat przed przybyciem hiszpańskich konkwistadorów zauważono osiem znaków, które pojawiły się w Tenochtitlanie:
    Pojawienie się na niebie komety w ciągu dnia.
    Pojawienie się na nocnym niebie słupa ognia.
    Pożar w świątyni Huitzilopochtli.
    Uderzenie pioruna w świątynię w Tzonmolco.
    Wielka powódź w Tenochtitlanie.
    Wielogłowi przybysze widziani w stolicy.
    Lament kobiecy unoszący się nad miastem.
    Złapanie przez kapłanów dziwnego ptaka, w którego lustrzanych oczach Montezuma miał ujrzeć lądowanie brodatych ludzi.
    koniec cytatu.

    I teraz moje pytanie, czy te apokaliptyczne brednie pomogły w czym kolwiek Montezumie i wogóle Aztekom? Czy raczej ich pogrążyły?
    I dróga sprawa, to taka że te wszystkie apokalipsy już miały miejsce, a przyszłości niezna nikt, bo taka jest właśnie natura przyszłości sama z siebie.
    Ten wątek z Montezumą pokazuje że to stare motywy, wszystko to działo się 500 lat temu a więc stosunkowo niedawno, bo już w erze nowożytnej, ale wcześniej upadło wiele światów, w podobny sposób, a ta cała apokaliptyka jest tylko pielęgnowaniem pamięci o tych upadłych światach, a nie przyszłością.

  13. margo0307 pisze:

    „…a przyszłości nie zna nikt, bo taka jest właśnie natura przyszłości sama z siebie…”
    ___________________________
    No cóż, Ifryt… Pewnie nie spodoba się Tobie to, co napiszę ale… chyba mylisz się…
    Przyszłość… objawia się…🙂 i czasem jest to bardzo widoczne w różnych, drobnych szczegółach i szczególikach…, zanim… „na dobre” się skrystalizuje, czyli zamanifestuje w całej okazałości w materii…
    Jeśli więc…, ktoś potrafi uważnie patrzeć i rozumie znaki, jakie poprzedzają dane wydarzenie… niemal bezbłędnie jest w stanie przewidzieć – a raczej – odczytać najbliższą – swoją przyszłość…
    Trudniej jednak… sprawa przedstawia się w skali globalnej wydarzeń, kiedy to dane wydarzenie ma odcisnąć się piętnem na większej ilości ludzi, zamieszkujących czasem kilka lub nawet… kilkanaście odrębnych „kawałków” ziemi…, krajów…
    Ale i wówczas – doświadczony obserwator – jest w stanie trafnie zinterpretować pojawiające się znaki i symbole zwiastujące nadejście konkretnych wydarzeń…
    I wcale – nie mówię tu o jakichś wielkich Wizjonerach, czerpiących swą wiedzę z różnych… tzw. „natchnień”, czy też z tzw. „proroczych snów”…, mówię o zwykłych ludziach… takich jak Ty, ja i wielu innych…, nawet tutaj – w tej naszej maleńkiej, forumowej… Mistykowej społeczności…😉
    Spójrz tylko na to, co sam napisałeś…

    „…wcześniej upadło wiele światów, w podobny sposób, a ta cała apokaliptyka jest tylko pielęgnowaniem pamięci…”
    _____________________
    „Apokaliptyka”… jest pielęgnowaniem pamięci o wydarzeniach zadziewających się i mających miejsce w przeszłości…, ale… także i o tych, które dopiero mogą się zadziać jeśli… wszyscy razem i każdy z osobna – nie zaprzestaniemy działać w… „…w podobny sposób…” jak działali ci… przed nami…

    • Ifryt pisze:

      Moim zdaniem Marguś za dużą wagę przywiązujesz do pojęć i słów😉
      No bo co to wogóle jest „przyszłość”? Wszyscy więdzą o co chodzi, ale aby wskazać mi przyszłość będziesz musiała ją wymyślić.

      Przyszłość przewidują Ci któży mają na nią wpływ, albo Ci któży chcą mieć na nią wpływ, to całkowicie naturalne, a zważywszy na to że wszyscy mają i chcą mieć na nią wpływ to i wszyscy mogą to robić😀

      Dla mnie to oczywiste, ale niech mi nie wciskają kitu o jakimś STWÓRCY, i nie zwalają na niego swoich własnych krwiorzerczych pragnień.
      Ja dobrze wiem kto jest Bogiem prawdziwym.

  14. margo0307 pisze:

    „Moim zdaniem Marguś za dużą wagę przywiązujesz do pojęć i słów😉 …”
    _______________________________________
    Może i… masz słuszność…😀

    • Dawid56 pisze:

      Niepokoi mnie od pewnego czasu to imie- ISIS.Uzywa tej nazwy Kalifat, ale tez i Kobra w brzmieniu IS:IS.

      • Mezamir pisze:

        Mnie ISIS kojarzy się z 18:18
        Ciekawe czy jest jakiś adekwatny cytat w Biblii który pasuje do 18:18
        Tak jak SSmani ze swoim 3:22 z księgi rodzaju,tak samo ISIS może mieć własne 18:18
        Pytanie,z którego rozdziału i czy z Biblii,może z Koranu?

        Tak czy owak,jedni i drudzy byli/są wykonawcami idei tej samej elity.

        • Mezamir pisze:

          Księga Rodzaju 18:18
          Przecież ma się on stać ojcem wielkiego i potężnego narodu, i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi.

          NWO?
          USA jako pan świata i narodów?

          Psalmów
          18:18 Wyrywa mnie od przemożnego nieprzyjaciela, od mocniejszych ode mnie, co mnie nienawidzą.

          18:19 Napadają na mnie w dzień dla mnie złowrogi, lecz Pan jest moją obroną,

          USA jako żandarm świata,NATO,wszyscy spoza NATO to źli wrogowie.

          1Kl 18:18 A on odpowiedział: Nie ja sprowadziłem nieszczęście na Izraela, lecz ty i ród twojego ojca przez to, że zaniedbaliście przykazania Pana, a ty poszedłeś za Baalami.

          Ap 18,18 i patrząc na dym jej pożaru, tak wołali: ”Jakież jest miasto podobne do stolicy?”

          Watykan/Waszyngton?Rosja?

          Ap 18,19 I rzucali proch sobie na głowy, i wołali plącząc i żaląc się w słowach:
          ”Biada,biada, bo wielka stolica, w której się wzbogacili wszyscy, co maja okręty na
          morzu, dzięki jej dostatkowi, przepadła w jednej godzinie”.

          (Łk 18,18)”Zapytał Go pewien zwierzchnik: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu odpowiedział: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg.

          Rozdział 18

          11 Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?

          18 i 18,18 x 2

          Ap 18,02 I głosem poteznym tak zawołał: ”Upadł, upadł Babilon – stolica. I stała sie
          siedliskiem demonów i kryjówka wszelkiego ducha nieczystego, i kryjówka
          wszelkiego ptaka nieczystego i budzacego wstret,

          18=6+6+6 = 9 = 3+3+3
          33+3=36=6+3=9

          Dziewiątki bardzo często są władcze i despotyczne, ale kiedy mieszają się do cudzych spraw, robią to, ponieważ sądzą, że wiedzą co jest dla tamtych osób lepsze i czynią to z najlepszych pobudek. Rzadko jednak podoba się to osobom których ta interwencja dotyczy mało bowiem kto lubi gdy ktoś z zewnątrz próbuje poustawiać ich życie w lepszy jego zdaniem sposób.

          Jeśli dominuje strona negatywna, ich zachowanie jest zupełne przeciwne do tego co dla tej wibracji typowe. Są wówczas egoistami, egocentrykami, obrażają się o byle co, bardzo zważają na to w jaki sposób ktoś się do nich odnosi. Stają się aroganckie, ponosi je temperament, wydają się znajdować upodobanie w starciach, zapalają się łatwo i mogą zachować się bardzo agresywnie a nawet gwałtownie. Zwykły wymagać zbyt wiele od innych nie wybaczając im potknięć (ale sobie tak). Zapominają lub nie wiedzą o tym, że urodziły się pod wpływem wibracji służebnej, która nakazuje by dały z siebie wszystko co najlepsze chroniąc i pomagając innym. Ponieważ jest to zobowiązanie zapisane w podświadomości, osoby nie słuchające głosu wewnętrznego, przypominającego o tym, żyją w stanie niepokoju i ciągłej frustracji. Zgorzkniałe i żywiące pretensje, nie dopuszczają myśli, że to one są odpowiedzialne za swe nieszczęście i obwiniają o to innych lub też los.
          Są kapryśne, konfliktowe i egzaltowane, nie potrafią zachować równowagi, przesadzają ponad wszelką miarę, ponieważ mają we krwi skłonności melodramatyczne. Zwykły krytykować mocno, a ich ostry język może być okrutny i niszczący.

    • Mezamir pisze:

      „Przykład współczesny WATYKAN, po łacinie „VATIS” +”CAN” co oznacza „Czczony- profetyczny Wąż” Herbem Watykanu jest smok…Dragon…”

      „To co jest uznawane przez kościół nazywa się biblią kanoniczną. Ewangelie które są w niej zawarte są tak dobrane żeby ukazywały Jezusa jako Boga. Jest to celowy zabieg kościoła nie tylko katolickiego żeby mieć uwiarygodnienie i podstawę do istnienia religii chrześcijańskiej.
      Obok Biblii kanonicznej uznawanej przez kościół jako pismo święte napisanej pod natchnieniem bożym ( z tym natchnieniem bożym to kwestia wiary a nie twardych dowodów) Istnieje olbrzymia ilość tekstów apokryficznych (ewangelii, listów i rękopisów) nie uznawanych przez kościół katolicki jak również prawosławny za natchnione- kanoniczne. Ponieważ ukazują Jezusa jako człowieka Lub stoją w sprzeczności z doktrynami kościoła
      W tekstach apokryficznych znajdują się również teksty gnostyckie.
      Z historycznego punktu widzenia apokryfy jak i ewangelie kanoniczne które opisują życie i działalność Jezusa są źródłami pisanymi subiektywnie. Dla jednych autorów Jezus uchodził za boga dla drugich już niekoniecznie. Kościół natomiast powybierał sobie teksty które ukazywały Jezusa jako Boga co w nieimaniu kościoła dawało podstawę do istnienia religii i oddawania czci Jezusowi jako Bogu.
      Biblii kanonicznej teksty są tak dobrane żeby kościół mógł wprowadzać sobie różne dogmaty. Niektóre dogmaty kościoła stoją nawet w sprzeczności z biblią kanoniczną. Chociażby niepokalane poczęcie NMP.”

  15. Mezamir pisze:

    This brass-statue represents a winged Naga-kanya, a maiden with a serpent’s lower half. Almost all ancient mythologies world-over comprise the concept of half man-half serpent and half maiden-half serpent, often interacting with the world of man.

    As regards the cult of man-serpent mixed forms, Indian mythology is far more elaborate though strangely while it talks with definiteness about different serpents and their lineage, about seven-eight of them being major having well defined line, role, personality, lands they ruled or influenced, and their related myths, it is almost conspicuously silent about Naga-kanyas except sometimes as wives of these Nagas or in some minor mythological contexts.

    Ananta or Shesh, Vasuki, Takshaka, Karkotaka, Padma, Mahapadma, Shankhapala, Kulika among others are the names of some of the multi-hooded serpents, each heading a line, and each capable of taking to any form. Ananta, Vasuki and Takshaka are said to have been five-hooded. Maybe, the artist has conceived this five-hooded Naga-kanya as the wife of one of them.
    This Naga-kanya statue blends three forms – woman, viper and bird. With their exceptional beauty Naga-kanyas have been conceived mostly as ‘apsaras’ – nymphs, the creatures of ocean as well as sky, and hence, often perceived as having wings, besides the serpent part. The figure’s lower half, below the waist, is a mighty serpent. It is so massive in breadth that the figure’s upper part seems to emerge out of it. Except her five hoods over her head, the upper half of the statue is an absolute woman with fine features and glowing face, young, vigorous, beautiful or rather sensuously modeled. Unlinked with the statue’s lower serpent-part the five hoods, more like a thing grafted rather than something grown over her head, serve as her crown without distorting her form as a woman.

    With a conch in her hands the figure of the Naga-kanya is obviously in the prayer mode making an offering. Though the deity, the offering is made to, is not known, the conch being Lord Vishnu’s attribute, the Naga-kanya might be seen as offering it to him. Being a creature of the ocean, and the conch, ocean’s product quite within her reach, for the Naga-kanya the conch might have been the most natural thing to offer to Lord Vishnu. Perhaps a forgotten context in a myth or legend, the Naga-kanya is seeking to please Lord Vishnu so that he commands the Great Bird Garuda, his vehicle, not to destroy the Nagas’ race. Mythical bird Garuda, something like a divine transform of eagle, is serpents’ traditional enemy. Maybe, the image refers to the mythical occasion when principal Nagas, perhaps with their consorts, went to Brahmadeva – Vishnu, seeking his intervention in the Sarpa-yajna – a sacrificial ritual, performed by Janameyaja, a context comprising part of the great epic Mahabharata. Mythology refers to numerous Sarpa-yajnas performed from time to time seeking to eliminate serpents. The statue might also be seen as representing an occasion from any of these other Sarpa-yajnas.

    This description by Prof. P.C. Jain and Dr. Daljeet. Prof. Jain specializes on the aesthetics of literature and is the author of numerous books on Indian art and culture. Dr. Daljeet is the curator of the Miniature Painting Gallery, National Museum, New Delhi. They have both collaborated together on a number of books.

    Naga Kania
    Kania Ruda
    Garuda i Naga


    Winged Snake Deity. With wings and a human head, this wooden snake-deity figurine is from the tomb of Pharaoh Amenhotep II (1427 to 1400 B.C.)

    http://minos-minal-omfalos.blogspot.com/2014/05/swiat-jest-peen-symboli-k-czesc-i.html

  16. marek pisze:

    Ifryt napisał:
    Ja dobrze wiem kto jest Bogiem prawdziwym….

    wygląda że niejako w odzewie Mezamir zamieścił ciąg historycznych skojarzeń o Bogach
    a ja zastanawiam się czemu to ma służyć , określaniu chronologii , śledzeniu linii genealogicznych naszych wierzeń , czy szukaniu najważniejszego z Bożków .

    Mój umysł tworzy konstrukty , które mogą się wydawać – dziwacznymi .

    I tak w tej chwili przyszło mi do głowy że : wszystkich nas czeka to co nasze umysły odsuwają w najciemniejszy kąt zapomnienia : śmierć . W tym temacie nie mamy wyboru .
    Jednakże odżegnując się od tych którzy podburzają nas do cyklicznego niszczenia naszych istnień i cywilizacji myślę że jest już najwyższy czas zapomnieć o nich , zapomnieć o wszelkich bytach które jedynie skutkiem interwencji w nasz cykl rozwojowy – mienią się naszymi Bogami .

    Ludzka jednostka , która przez śmierć będzie odchodzić z tej fizycznej przestrzeni winna mieć nie tylko spokój w sobie ale taki sam spokój i ład widzieć w swym otoczeniu .

    Bożki , przywódcy zawsze będą czynić z nas zwierzęta wprzęgnięte w realizację swoich interesów często sprzecznych z interesem równoległego Bożka , przez co dla nas w swych konsekwencjach zabójcze .
    Podobnie inicjowanie potopów czy innych globalnych kataklizmów sprzątających własne nieudane eksperymenty przez owych nosicieli życia , uważam za zbrodnię dokonywaną na zbiorowym umyśle ludzkości .
    Serce mi mówi iż obrazy Bożków trzeba puścić w eter aby się w nim rozpuściły zostawiając w naszych uwolnionych jestestwach miejsce dla energii domu z którego zaistniał rodzaj ludzki a wyobrażenie Boga , czynić w miejsce rozpuszczanych obrazów coraz bardziej świetlistym nie przypisanym żadnej fizycznej formie .

    m

    • Ifryt pisze:

      Marku Ty i Mezamir pod jednym względem jesteście podobni, nawalacie te posty jak katarynki😛 Pytaj się Mezamira poco wkleił to co wkleił, mi się podoba, zwłaszcza Abraxas.

      Natomiast to co ja wkleiłem o Montezumie słurzyło ukazaniu czegoś niezwykłego, czyli że spełnienie jakiś apokaliptycznych proroctw miało już miejsce w histori, czyli „koniec świata”. Ty chyba nie przeczytałeś tego co wkleiłem, bo tam są opisane niezłe zbiegi okoliczności😉 Tam niema dużo czytania.

      Ja żadnych bożków nie uznaje, ale jestem miłośnikiem obrazów Boga-demonów-idoli-bożków.
      Nie traktuje Boskości jako czegoś odrębnego od człowieka, obrazy fantastycznych potworów, pięknych kobiet i mężnych herosów pobudzają wyobrażnię, która to jest właśnie tym co różni człowieka od reszty zwierząt, nie inteligencja bo zwierzęta potrafią być równie inteligentne jak ludzie, ale nie mają wyobrażni.

      Dla mnie Bóg/Bogowie są pewnym ideałem, a nie bałwanem do którego się modle.
      Te potopy i kataklizmy to prawdopodobnie naturalne zjawiska pod które ktoś inteligentny się podczepił, na zasadzie – to mój Bóg to sprawił, jak się nie będziesz mnie słuchał to znowu tak się stanie – albo coś w tym stylu😉

      Nie ukrywam Marku że to żydowskie podejście do Boga, jako pana niewolników, mnie trochę męczy, bo tu wszystko trzeba wyjaśniać… ludzie walczą z wytworami czyjejś wyobrażni jak by były czymś całkowicie realnym, nie było by w tym jeszcze nic strasznego, bo to zawsze jakaś podróż duchowa, ale najgorsze jest to że nasiąkają resentymentem które sprowadza ich w bezsens, bo czy może być dla człowieka coś bardziej sensownego niż Bóg i Boskość wogóle?

  17. Mezamir pisze:

    Załóżmy że bogowie kimkolwiek są,stworzyli nas po to byśmy byli ich sługami
    czyli aby mogli z nami robić to co my robimy z końmi,krowami,owcami lub psami.
    W interesie bogów byłoby więc stworzenie nas silnymi,długowiecznymi i sprawnymi
    Niestety,ludzie są krusi,słabi i tylko w młodości posiadają pełnię sił.

    Po co wymieniać niewolnika co kilka lat jeśli można mieć jednego na dłużej?
    Ilość a nie jakość to typowe dla kapitalizmu,czy bogowie są kapitalistami?

    Poza tym,jeśli śmierć oznacza wyczyszczenie pamięci,pozbawienie nas wspomnień
    to nawet jeśli nadal istniejemy,nie ma już nas.

    • marek pisze:

      Widocznie owi bogowie określani przeze mnie bożkami nie posiadają takich umiejętności jakie wskazujesz jako wady ich dzieła – a będące naszymi słabościami

      Jak na razie tematem istniejesz ,czy nie istniejesz zarządzają w swym majestacie religie a chęć przekucia w swych głowach religii na wiedzę /a więc i tego tematu / jest żadna w ludzkim rodzaju .

      Człowiek albo jest zaledwie minimalną nawiązką świadomości nad zwierzęciem albo jest sprowadzany z możliwych wyżyn ludzkiego przejawienia do roli zwierzęcia .

      Od ustawienia się do tego dylematu należy zaczynać wszelkie rozważania . Następnym problem jest wniosek że Ziemię zasiedlają i tacy i tacy , czyli owoce ewo i inwolucji .

      m

  18. siola pisze:

    Mezamir nie rob z Boga glupka ,On wie dobrze ze z czasem gdy zadlugo zyja przychodza po rozum do glowy i odzyskuja pamiec co zle a co dobre.Karzdy Bog jest tak dobry jak jego najwierniejsze slugi.Co Prawda Ci najwierniejsi najczesciej nie widza siebie samego i dzialaja jak automaty dla boskiej zaplaty i nie wazne wtedy czy to co robia jest dobre czy zle bo to im sam ich stworca powieduial i nie wezna pod uwage ze manipuluje sie umyslem i lykaja brednie wszystka.
    Jak im Bog albo Ojciec ali stworca powie ze slon to krowa to beda zabijac karzdego kto powie ze jest inaczej bo Oni z laski Bozej Maja w glowie boskie slowa i nie wazne wtedy czy klamstwo czy Prawda chodzi im po glowie.A jak Bog zaplaci za zabijanie Braci? a pozwoli na to ze zatrzymasz dorobeg swej siostry czy brata.Chodz sa z jednej gliny i po jednej Ziemi chodza to sa gotowi do zabijania braci w imie tego co im w glowy Bogi wsadza.Krew sie leje juz na ziemi od wiekow i u Bogow uczta w pelni i baluja na calego bo na ziemi jeden dep w imieniu jakiegos BOGA zabija depa drugiego.Tak baluja krew spijajac juz od wiekow a ty wiecznie nie widzisz swego niewolnictwa czlowieku.Nie wazna krew ani cialo ale to co w glowie karzde dziecko wie to dobrze.
    Widac u bogow nie zabijaj nie obowiazuje bo to nie ziemskie a boskie szuje.

    • marek pisze:

      On wie dobrze ze z czasem gdy zadlugo zyja przychodza po rozum do glowy i odzyskuja pamiec co zle a co dobre.Karzdy Bog jest tak dobry jak jego najwierniejsze slugi.Co Prawda Ci najwierniejsi najczesciej nie widza siebie samego i dzialaja jak automaty dla boskiej zaplaty i nie wazne wtedy czy to co robia jest dobre czy zle bo to im sam ich stworca powieduial i nie wezna pod uwage ze manipuluje sie umyslem i lykaja brednie wszystka.

      I nie ma lepszego podsumowania Siola tego co taką rozpaczą napawa mnie gdy patrzę na człowieka . Wciąż jak niemowlę , wciąż szuka ręki która by podniosła , bo nie umie samodzielnie chodzić . Dokąd to nas prowadzi .?

  19. skyszaman pisze:

    Ziemia to żywy organizm i w końcu zacznie się bronić przed trucizną jak każdy żywy organizm. Niestety tą trucizną jesteśmy my i w starciu z naturą nie mamy szans. W końcu przekroczymy granicę albo już przekroczyliśmy, ocieplenie klimatu jest faktem a to pociągnie za sobą następne zmiany.

  20. Dawid56 pisze:

    Witaj Skyszmanie na MZ🙂.Co do pierwszej czesci Twojej wypowiedzi to si€ absulutnie z nia zgadzam.A co do ocieplenia….Istnieja bardzo powazne glosy ze bedzie wrecz odwrotnie z powodu znacznego obnizenia aktywnosci slonecznej.Obecny 24 cykl jest znacznie slabszy od 23 .Przewiduje sie ze 25 cykl bedzie znacznie slabszy od 24.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s