Rozmowy z Bogiem cz III,Rozważania o Duszy czII

Życie przypomina trochę szkołę. Pamiętam, jak po wakacjach cieszyłem się na myśl o pójściu do szkoły – a na koniec roku szkolnego byłem szczęśliwy, że ją opuszczam.

Otóż to! Dokładnie! Trafiłeś w dziesiątkę. Tylko że życie nie jest szkoła.

Tak, wiem. Wyjaśniałeś to w księdze pierwszej. Przedtem sądziłem, że życie to “szkoła”, do której uczęszczamy, aby “przyswoić sobie nauki”. Dzięki Tobie zrozumiałem, w jakim byłem błędzie.

To dobrze. To właśnie staramy się tutaj osiągnąć – jasność. Teraz jest już jasne dla ciebie, jak to możliwe, że dusza raduje się po “śmierci” niekoniecznie żałując, że w ogóle “żyła”.Ale postawiłeś wcześniej ważne pytanie i chciałbym do niego nawiązać.

Mianowicie?

Powiedziałeś: “Jeśli dusza jest nieszczęśliwa w ciele, to dlaczego go nie opuści?”.

Ach, tak.

Tak się składa, że je opuszcza. I nie tylko w chwili “śmierci”. I nie dlatego, że jest nieszczęśliwa. Porzuca ciało, ponieważ pragnie się zregenerować, odmłodzić.

Często to robi?

Codziennie

. Dusza porzuca ciało codziennie? Kiedy?

Kiedy stęskni się za większym wymiarem swego doświadczenia. To ja pokrzepia.

l tak sobie odchodzi?

Dusza porzuca ciało ciągle. Przez całe życie. Po to wymyśliliśmy sen.

Dusza opuszcza ciało we śnie?

Zgadza się. Na tym właśnie polega sen.
Co pewien czas dusza pragnie się odmłodzić, zasilić, jeśli chcesz, aby mogła dalej brnąć przez życie w tej kapsule, która nazywacie ciałem.
Myślisz, że łatwo jest duszy przebywać w twoim ciele? O, nie. Proste, tak, ale łatwe to nie jest! To radość, lecz zarazem najtrudniejsze zadanie, jakie dusza kiedykolwiek wykonywała! Dusza, która zna niewyobrażalna dla ciebie lekkość i swobodę, tęskni za tym stanem istnienia, jak dziecko, które kocha szkołę, może rwać się do letnich wakacji. Podobnie też dorosły, który pragnie towarzystwa innych, może będąc w towarzystwie łaknąć samotności. Dusza rwie się do prawdziwego stanu bycia. Jest lekkością i swoboda. Jest też radością i spokojem, bezmiarem i bezbolesnością. To doskonała mądrość i doskonała miłość. Jest tym wszystkim i więcej. Lecz przebywając w ciele niewiele z tego może zaznać. Wiec zawarła sama z sobą umowę. Umówiła się, że pozostanie w ciele tyle czasu, ile potrzeba, aby stworzyć i
doświadczyć siebie zgodnie z obecnym wyborem – ale tylko pod warunkiem, że będzie mogła opuszczać ciało, ilekroć zapragnie1. I robi tak co dzień, we śnie.

“Sen” polega na tym, że dusza zostawia ciało?

Tak

.

A ja myślałem, że zasypiamy, ponieważ nasze ciało potrzebuje odpoczynku.
Mylisz się. Jest odwrotnie. To dusza pragnie odpoczynku, wiec sprawia, że ciało “zasypia”. Dusza dosłownie rzuca ciało, kiedy ma dość jego ograniczeń, ciężaru i uwięzienia, jakie ze sobą niesie.
Opuszcza ciało, kiedy łaknie “zasilenia”, kiedy znuży ja ta cała nieprawda, złudna rzeczywistość i urojone zagrożenia, kiedy na powrót pragnie zjednoczenia, pokrzepienia, wytchnienia i przebudzenia dla umysłu.
Gdy dusza po raz pierwszy łączy się z ciałem, jest jej niezwykle trudno. To bardzo meczące doświadczenie, zwłaszcza dla świeżo przybyłej duszy. Dlatego niemowlęta tak dużo śpią. Kiedy początkowy szok minie, tolerancja nowego stanu rośnie. Wydłużają się okresy bycia z ciałem. Jednocześnie umysł pogrąża się w zapomnieniu -zgodnie z przeznaczeniem. Nawet wypady duszy poza ciało, nie tak częste, ale nadal codzienne, nie zawsze przywracają umysłowi pamięć. W takich chwilach dusza napawa się wolnością, ale umysł może być w rozterce. Toteż cała istota może zadać sobie pytanie: “Gdzie ja się podziewam? Co tutaj tworze?”. Takie dociekania mogą
sprowadzić niepokój, trwogę, obrócić podróż w “koszmar”. Niekiedy zaś zachodzi coś przeciwnego. Dusza dociera do miejsca, gdzie następuje wielkie przypomnienie. Wtedy umysł doznaje przebudzenia. Napełnia ciebie radość i spokój, które odczuwasz
jeszcze długo po powrocie do ciała. Im więcej takich pokrzepiających doznań – im bardziej cała istota pamięta, co chce zdziałać będąc w ciele – tym krótsze okresy rozłąki duszy z ciałem, albowiem wie już ona, że pobyt w ciele ma swój
cel, swój powód. Pragnie jak najlepiej wykorzystać czas, jaki jest jej dany.
Dlatego prawdziwy mędrzec potrzebuje mało snu.

Chcesz powiedzieć, że można poznać osobę oświeconą po tym, ile potrzebuje snu?

Można by tak rzec, prawie. Czasami bowiem dusza opuszcza ciało dla samej radości z tego płynącej. Nie chodzi jej o przebudzenie umysłu czy odmłodzenie ciała. Może mieć wyłącznie na względzie czystą ekstazę poznania Jedności. Dlatego nie zawsze będzie prawdą, że im bardziej ktoś obywa się bez snu, tym wyżej jest rozwinięty.
Lecz to nie przypadkowy zbieg okoliczności, że istoty bardziej świadome swoich poczynań w ciele – oraz tego, że nie są swoim ciałem, ale ze swoim
ciałem – chętniej spędzają z nim coraz więcej czasu i stąd sprawiają wrażenie, jakby “potrzebowały mniej snu”.

Niektóre istoty wybierają nawet równoczesne doświadczanie zapomnienia, jakie pociąga za sobą bycie w ciele, oraz jedności, jaka jest udziałem duszy. Potrafią one przestać utożsamiać się ze swoim ciałem, podczas gdy wciąż w nim przebywają. W ten sposób dostępują ekstatycznego poznania swojej rzeczywistej istoty bez utraty przytomności.

Jak im się to udaje? Jak ja mogę tego dokonać?
T

o kwestia świadomości, osiągnięcia stanu pełnej świadomości, o czym już mówiłem. Nie można tego sprawić, można jedynie być w pełni świadomym.

Jak? Jak? Na pewno są jakieś narzędzia, które możesz polecić.

Najlepszym środkiem na stworzenie tego doświadczenia jest codzienna medytacja. Z jej pomocą możesz wznieść swą energię życiową do najwyższej cza-kry… a nawet opuścić ciało, kiedy “czuwasz”.

Czy istnieje coś takiego jak dusza człowieka?

Oczywiście. Stanowi ona trzeci składnik waszej istoty. Jesteście bytami trójdzielnymi, złożonymi z ciała, umysłu i ducha.

Wiem, gdzie jest moje ciało; widzę je. I wiem chyba, gdzie znajduje się mój umysł – w części ciała, którą nazywam moją głową. Ale nie mam pojęcia, gdzie –

Chwileczkę. Zaczekaj. Mylisz się co do jednego. Twój umysł nie mieści się w twojej głowie.

Nie?

Nie. Twoja czaszka zawiera twój mózg, nie umysł.

To gdzie jest mój umysł?

W każdej komórce ciała.

Aaaa…

To, co nazywasz umysłem, w istocie jest energia. To… myśl. A myśl to energia, nie przedmiot. Twój mózg jest przedmiotem. To fizyczny, biochemiczny mechanizm – największy, najbardziej skomplikowany, lecz nie jedyny – mechanizm znajdujący się w ludzkim ciele, za pomocą którego ciało przekłada, czy przetwarza, energie myśli na fizyczne impulsy. Twój mózg jest przetwornikiem. Jak całe twoje ciało. W każdej komórce znajduję się maleńkie przetworniki. Biochemicy często podkreślają, że poszczególne komórki – na przykład, komórki krwi – zdają się posiadać swoja własne
inteligencje. I posiadają naprawdę.

To nie dotyczy tylko komórek, ale i większych części ciała. Każdy facet na tej planecie zna pewien organ, który często wydaje się kierować swym własnym rozumem.

I każda kobieta wie, jak niedorzeczni staja się mężczyźni, gdy pozwolą temu organowi wpływać na swoje decyzje.

Niektóre kobiety wykorzystują to do sprawowania nad mężczyznami kontroli.

Nie da się zaprzeczyć. I niektórzy mężczyźni manipulują kobietami za pośrednictwem wyborów i decyzji płynących z tego miejsca.

Nie da się zaprzeczyć.

Chcesz wiedzieć, jak położyć kres tej szopce?

Bezwzględnie!

To właśnie miałem na myśli mówiąc wcześniej o podnoszeniu energii życia tak, aby objąć nią wszystkie siedem czakr.
Gdy twe wybory i decyzje płyną z szerszej podstawy niż opisany przez ciebie woski obszar, nie sposób kobietom sprawować nad tobą kontroli, podobnie ty nigdy byś nie dążył do narzucenia im swej władzy. To, że kobiety w ogóle uciekają się do takiego środka, wynika stad, iż nie ma innego równie skutecznego, aby utrzymać mężczyzn w ryzach, a pozbawieni wszelkiej kontroli, mężczyźni staja się – no, cóż – nieujarzmieni. Lecz gdyby panowie objawiali w większym stopniu swa wyższa naturę i gdyby kobiety bardziej odwoływały się do niej właśnie, tak zwana “walka płci” dobiegłaby końca. Tak jak i wszelkie inne walki na waszej planecie.
Jak zaznaczałem wcześniej, nie chodzi o to, aby i kobiety, i mężczyźni wyrzekli się seksu, seks nie jest też rzeczą właściwe niższej naturze człowieka. Rzecz w tym, że energia seksualna sama w sobie, kiedy nie zostaje wzniesiona do wyższych czakr i złączona z pozostałymi rodzajami energii tworzącymi cała ludzka istotę, prowadzi do wyborów i skutków, które nie odzwierciedlają całej osoby.Są one często niezbyt chwalebne.Cały Ty to sama chwała, lecz cokolwiek mniejszego niż Cały Ty jest mniej chwalebne. Wiec jeśli chcesz mieć pewność, że wywołasz niezbyt chwalebny skutek, podejmij decyzje wyłącznie w oparciu o czakrę podstawy. A potem wypatruj wyników.
Są nader przewidywalne.

Hmmm. To chyba jest mi wiadome.

Oczywiście, że jest. Największym wyzwaniem dla ludzkiej rasy jest nie, kiedy się dowiecie, ale kiedy zadziałacie i w oparciu o to, co już want wiadomo.

Czyli umysł mieści się w każdej komórce…

Owszem. W mózgu jest po prostu więcej komórek niż w pozostałych częściach ciała, stad
wrażenie, jakby tam znajdował się umysł. Lecz to tylko główny przetwornik, nie jedyny.

Dobrze. To już dla mnie jasne. Ale gdzie kryje się dusza?

A jak sądzisz?

Za Trzecim Okiem?

Nie

.
W klatce piersiowej, na prawo od serca, pod mostkiem?

Nie.

W takim razie, poddaję się.

Jest wszędzie.

Jak to wszędzie?

Wszędzie.

Jak umysł.

Zaraz, zaraz. Kto powiedział, że umysł jest wszędzie?

Przecież sam powiedziałeś, że znajduje się w każdej komórce ciała.

Ale to nie znaczy “wszędzie”. Miedzy komórkami jest pusta przestrzeń. W gruncie rzeczy, twoje ciało to w 99 procentach pusta przestrzeń.

Tam właśnie przebywa dusza?

Dusza jest wszędzie w tobie i wokół ciebie. Ona ciebie zawiera.
Zaraz, zaraz. Teraz Ty zaczekaj! Zawsze mnie uczono, że moje ciało zawiera w sobie duszę. A “twoje ciało jest świątynią ducha”? Co się z tym stało?
To poetyckie określenie. Pomaga ludziom pojąć, że nie są samym ciałem, że są czymś więcej. I są. Dosłownie. Dusza jest większa od ciała. Nie ciało ja w sobie nosi, lecz ona ciało.

Trudno mi to sobie jakoś poukładać.

Czy słyszałeś kiedyś o “aurze”? Tak. Tak. Czy tym właśnie jest dusza?
Nie ma w waszym jeżyku określenia bliższego jej niesłychanie złożonej rzeczywistości. To dusza utrzymuje was w całości – tak jak Dusza Boga zawiera w sobie wszechświat i utrzymuje go w całości.

O, rany. To dla mnie całkowite odwrócenie pojęć.

To dopiero początek, Mój synu.

Lecz jeśli dusza w pewnym sensie jest “powietrzem w nas i wokół nas” i jeśli nasze dusze są takie same, to gdzie kończy się jedna dusza a zaczyna druga? E-mm… nie mów mi, nie mów…

Widzisz? Już znasz odpowiedź!

Nie ma takiego miejsca, w którym czyjaś dusza “się kończy” a moja “zaczyna”! Tak jak nie da się powiedzieć, gdzie przebiega granica między powietrzem w salonie a powietrzem w sypialni. To jedno powietrze. To jedna dusza!

Właśnie przejrzałeś sekret wszechświata.

A jeśli Ty zawierasz w sobie wszechświat, jak my nasze ciała, wówczas nie ma takiego miejsca, w którym Ty “się kończysz” a my zaczynamy!

(Ehem)

Możesz sobie chrząkać do woli. Dla mnie to cudowne objawienie! To znaczy, zawsze to
podejrzewałem – ale teraz dopiero rozumiem.

To świetnie, prawda?

Wcześniej trudno mi to było pojąć, ponieważ ciało stanowiło dla mnie oddzielny pojemnik, co pozwalało rozróżnić “to” ciało i “tamto” ciało, a ponieważ zawsze uważałem, że dusza przebywa wewnątrz ciała, rozróżniałem więc “tę” duszę i “tamtą” dusze.

Siła rzeczy.

Ale skoro dusza jest wszędzie wewnątrz i na zewnątrz ciała – w “aurze”, jak to ująłeś – to gdzie “kończy się” jedna aura a “zaczyna” druga? Teraz, po raz pierwszy, naprawdę potrafię sobie przedstawić od strony fizycznej, jak to jest możliwe, że jedna dusza się nie “kończy” a druga “zaczyna”. Więc jest prawdą w kategoriach fizycznych, że Wszyscy Jesteśmy Jednym!

Brawo! Tylko tyle mogę powiedzieć. Brawo

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Dusza, Mistyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

76 odpowiedzi na „Rozmowy z Bogiem cz III,Rozważania o Duszy czII

  1. Mezamir pisze:

    Master Sheng-yen’s commentary on the Sutra of Complete Enlightenment.
    Fragmenty

    „Virtuous man, for example, because of an illusory illness [of the eye], a flower is falsely seen in an empty sky. When the illusory illness [of the eye] is eliminated, one does not say: ‚Now that this illness is eliminated, when will other illnesses arise?’ Why? Because the illness and the flower are not in opposition. Likewise, when the flower vanishes into the empty sky, one does not say: ‚When will flowers appear in the sky again?’ Why? Because the sky originally has no flowers! There is no such thing as appearing and vanishing. Birth and death and nirvana are like the appearing and vanishing [flowers in the sky], while the perfect illumination of wondrous enlightenment is free from flowers or illnesses.
    „Virtuous man, you should know that the empty sky does not temporarily exist and then temporarily not exist. How much more so in the case of the Tathatgata who is in accordance with Complete Enlightenment, which is comparable to the equal intrinsic nature of empty space.”

    Sutra
    „Manjushri, you should know that all Tathagatas, from their original-arising causal ground, use wisdom to enlighten and penetrate ignorance. Realizing that ignorance is like a flower in the sky, they are thus liberated from the continuance [of birth and death]. Like a person [seen] in a dream who cannot be found when [the dreamer] awakens, awareness is like empty space. It is impartial and equal, and ever unmoving. When enlightenment pervades all ten directions, the Buddha path is accomplished. there is no place where illusions vanish, and there is no attainment in accomplishing the Buddha Path, for the intrinsic nature is already wholly complete. By this, bodhisattvas can give rise to the bodhi-mind. Sentient beings in the Dharma-ending Age through this practice will avoid erroneous views. ”

    Commentary
    People who meditate sometimes have illusory experiences. On one retreat I observed a woman looking at the sky, and I asked her what she saw. She pointed to what she thought was Bodhisattvas Avalokiteshvara. I told her there was nothing in the sky. She said, „Shifu, do not deceive people. If I can see bodhisattvas, surely you must be able to.” Similarly, believing that the body and mind are the self is also and illusion. I say this knowing that most people think I am talking non-sense. Yet we are deluded, and because of our ignorance we continue through an endless cycle of birth and death.
    We desperately cling to the belief that the body and mind are self, that they are indispensable, inseperable. This belief limits us, constrains us, and causes us to be controlled by wandering thoughts and external phenomena in the environment. On the other hand, if we can control our minds and think the thoughts we want to think, then we control the environment.

    Sutra
    „Virtuous man, unsurpassable wondrous enlightenment pervades all ten directions. From it arise the Tathagatas and all dharmas, which are equal and dientical to one another and of the same substance. [Likewise], the various methods of cultivation are, in reality, not different [from one another]. Though there are countless expedient methods for becoming attuned to the nature of enlightenment, if one categorizes them according to their different naturs, there are three kinds.
    Virtuous man, if, after awakening to pure Complete Enlightenment, bodhisattvas with pure enlightened minds engage in the cultivation of stillness, they will cleanse and settle all thoughts. Becoming aware of the agitation and restlessness of consciousness, they will cause their wisdom of stillness to manifest. Their bodies and minds, [which will be realized as adventitious] guests and dust will be permanently extinguished. Inwardly, they will experience lightness and ease in quiescence and stillness. Because of this quiescence and stillness, the minds of all Tathagatas in all ten directions will be revealed like reflections in a mirror. This expedient is called samatha.”

    Commentary
    Even though the ultimate goal for all bodhisattvas is the same, he asks the Buddha to explain the many different gates through which each one can enter into Complete Enlightenment. The Buddha concurs, saying that the Buddhadharma is indeed universal, that there are no differences to be distinguished within it. Nonetheless, the methods of practice and gates of entry are innumerable. If one were to classify the methods, however, they would fall into three categories. The first is samatha, the second, samapatti, and the third, dhyana.
    Samatha is a method of gradual parctice and enlightenment. Its purpose is to help practitioners progress from mental confusion to concentration to the stage of no-mind. Ch’an Master Yongjia Xuanjue (665-713) said that the practice of samadhi begins with samatha. Samatha aims at directly stilling the mind…To ignore problems when they arise, at least in the context of practice, is samatha. It is not easy to do. On the other hand you should not ignore problems in everyday life…Samatha is a meditation method. During meditation, problems that arise in your mind are thoughts and should be ignored. Ignoring them does not mean blocking them; rather, you note them and then drop them. You do not let wandering thoughts go on and on. You do not let yourself fall asleep on the cushion. Allowing thoughts to continue and falling asleep are not ways of „ignoring problems”. You should check your posture and maintain mindfulness. The aim of samatha is to still the mind directly, to control the mind and its thoughts. The aim is not to build more barriers or to become lazy.
    If you practice samatha correctly, eventually your mind will rest on one subject, that is, thoughts may still arise, one after the other, but they will all be the same thought. If, in fact, the mind stops on one thought and no longer moves, it is samadhi. While one practices samatha, there is not contact with the environment or other people. You are in meditation, with your mind on one thought.

    Sutra
    „Virtuous man, if, after awakening to pure Complete Enlightenmetn, bodhisattvas with pure enlightened minds realize the nature of mind and realize that the six sense faculties and sense objects are illusory projections, they will then generate illusion as a means to eliminate illusion. Causing transformations and manifestations among illusion, they will enlighten illusory sentient beings. By generating illusions, they will experience lightness and ease in great compassion. All bodhisattvas who practice in such a manner will advance gradually. That which contemplates illusion is different from illusion itself. Nevertheless, contemplating illusion is itself an illusion. When all illusions are permantently left behind, the wondrous cultivation completed by such bodhisattvas may be compared to the spouting of seeds from soil. This expedient is called samapatti.

    Commentary
    At a higher level there is samapatti, which literally means „equally arriving.” It is a stage where bodhisattvas do not depart from samatha and samadhi, yet they still interact with the world. They are in a state of stillness, which is samatha, but they continue to perform functions, among them compassionate acts for sentient beings. When one practices samapatti well, there is nothing inside or outside one’s mind, yet the existence of objects is not negated. One still responds to the environment. It is like a mirror which does not move, yet myriad reflected images can appear before it. The aim of samatha is to place the mind at a point of perfect stillness and quiescence. Any illusory condition can be reflected. An illusory condition is anything that can be perceived by the senses….These three illusions- the physical world, the mental world, and Buddhas-nature- arise so that beings who take illusions to be real can be freed from them. Thus samapatti, a method of illusion, helps beings free themselved from illusions…With samatha there is not interaction with sentient beings. You practice by yourself. With samapatti, you use various expedient illusions to help illusory beings in their illusory environments. In the process you cultivate great compassion, from which comes lightness and ease. Bodhisattvas who use the method of samapatti and help other beings enhance their own practice.

    Sutra
    „Virtuous man, if, after awakening to pure Complete Enlightenment, bodhisattvas with pure, enlightened minds grasp on to neither illusory projections nor states of stillness, they will understand thoroughly that both body and mind are hindrances. [Awakening from] ignorance, their [minds] wil be illuminated. Without depending on all sorts of hindrances, they will permanently transcend the realms of hindrance and nonhindrance and make fulluse of the world as well as the body and mind. They will manifest in the phenomenal world [without any obstruction], just as the sound of a musical instrument can travel beyond [the body of the instrument]. Vexations and nirvana will not hinder each other. Inwardly, they will experience lightness and ease in quiescent-extinction in wondrous enlightenment, which is beyond the reach of body and mind and the reach of self and others. Al sentient beings and all life are only drifting thoughts. This expedient method is called dhyana.

    Commentary
    In the Lankavatara Sutra it is said that genuine Buddhadharma is aprt from words and language. Words and language encompass all means of expression, whether they be sounds, gestures, symbols, or anything else that can be transmitted or received by the senses. The same sutra also says that genuine Buddhadharma is apart from all mental activities- thoughts and feelings. Therefore, no matter what we think, feel, say, or do, none of it is genuine Buddhadharma. Whether our minds are scattered, one-pointed, or unified does not matter. They are still impure minds. Only when there is no-mind- no self centered activity- can it be said that the mind is pure. This is dhyana, Ch’an.

    Once when I held a retreat in Taiwan, one of the participants was an elderly, devout Buddhist. I told the participants, „There’s no Buddha, no bodhisattvas, no Pure Land, no deities. Put all such ideas out of your mind. Just ask yourself where you came from before this life and what you are at this moment!”
    The old man came to me and told me he had to leave. When I asked him why, he said, „For over thirty years I’ve been practicing with the support of Buddhas and bodhisattvas. I have gotten through hard times believing that in some future time I will become a Buddha or bodhisattva. Now you are telling me none of it exists. If I believe you, then I must conclude that I’ve wasted half my life. I can’t do that, so I’m leaving.” And he did.
    Apparently, this man had never read the Sutra of Complete Enlightenment, or if he did, then he did not understand it. The sutra is filled with Buddhas, bodhisattvas, and Pure Lands. It talks of deities, methods of practice, and many other things. But when you reach the dhyana level, there is nothing. Dhyana in the sutra describes the sudden enlightenment method. To successfully practice the sudden enlightenment method, there can be no attachments. To be enlightened, you must leave everything behind, including your self. Only in leaving behind your self can you perceive your Buddha-nature, the nature of emptiness.
    The sutra speaks of Buddhas, bodhisattvas, and Pure Lands because there are different levels of practice. We must use our bodies, our mental activities, and our external environments to practice to attain various levels of samadhi. To attain the highest level of enlightenment, however, we must leave it all behind.

    http://www.amazon.com/Complete-Enlightenment-Master-Sheng-Yen/dp/1570624003

  2. Mezamir pisze:

    In the mornings, ever after
    People lying cold as ice
    Wondering whether it was worthwhile
    Being dead but being right

  3. Dawid56 pisze:

    ” Dusza jest wszędzie w tobie i wokół ciebie. Ona ciebie zawiera.
    Zaraz, zaraz. Teraz Ty zaczekaj! Zawsze mnie uczono, że moje ciało zawiera w sobie duszę. A “twoje ciało jest świątynią ducha”? Co się z tym stało?
    To poetyckie określenie. Pomaga ludziom pojąć, że nie są samym ciałem, że są czymś więcej. I są. Dosłownie. Dusza jest większa od ciała. Nie ciało ja w sobie nosi, lecz ona ciało.
    ……………………………………………………………………………………………..
    Czy słyszałeś kiedyś o “aurze”? Tak. Tak. Czy tym właśnie jest dusza?
    Nie ma w waszym jeżyku określenia bliższego jej niesłychanie złożonej rzeczywistości. To dusza utrzymuje was w całości – tak jak Dusza Boga zawiera w sobie wszechświat i utrzymuje go w całości.
    ………………………………………………………………………………………………..
    Lecz jeśli dusza w pewnym sensie jest “powietrzem w nas i wokół nas” i jeśli nasze dusze są takie same, to gdzie kończy się jedna dusza a zaczyna druga? E-mm… nie mów mi, nie mów…
    …………………………………………………………………………………………….
    Nie ma takiego miejsca, w którym czyjaś dusza “się kończy” a moja “zaczyna”! Tak jak nie da się powiedzieć, gdzie przebiega granica między powietrzem w salonie a powietrzem w sypialni. To jedno powietrze. To jedna dusza!
    ………………………………………………………………………..
    A jeśli Ty zawierasz w sobie wszechświat, jak my nasze ciała, wówczas nie ma takiego miejsca, w którym Ty “się kończysz” a my zaczynamy!”
    To dość nowatorska koncepcja, jak na moje rozumienie.Do tej pory myślałem ,że Dusza „wchodzi” kiedyś w moje ciało( w momencie poczęcia czy narodzin) a z „Rozmów z Bogiem” wynika jakby to Dusza „zawierała moje ciało” nie miała początku i końca- coś jak pole morfogenetyczne Ruperta Shaldrake’a

    • JESTEM pisze:

      „Nie ma takiego miejsca, w którym czyjaś dusza “się kończy” a moja “zaczyna”! Tak jak nie da się powiedzieć, gdzie przebiega granica między powietrzem w salonie a powietrzem w sypialni. To jedno powietrze. To jedna dusza!”

      Pięknie opisane, co trudno opisać słowami 🙂❤

      „A jeśli Ty zawierasz w sobie wszechświat, jak my nasze ciała, wówczas nie ma takiego miejsca, w którym Ty “się kończysz” a my zaczynamy!”
      To dość nowatorska koncepcja, jak na moje rozumienie.Do tej pory myślałem ,że Dusza „wchodzi” kiedyś w moje ciało( w momencie poczęcia czy narodzin) a z „Rozmów z Bogiem” wynika jakby to Dusza „zawierała moje ciało” nie miała początku i końca- coś jak pole morfogenetyczne Ruperta Shaldrake’a”

      Coś jak… jednak ŚWIADOMOŚĆ.🙂
      JEDNIA PRZESTRZEŃ… JEDNIA wszystkiego, co istnieje…🙂

      • Mezamir pisze:

        Koncepcja atrakcyjna ale ile z niej zostaje w doświadczeniu każdej jednostki?
        Przestrzeń jest jedna ale ludzi jest wielu,w dodatku przestrzeń można ograniczać
        do danego obszaru,np państwa,działka mieszkalna etc

        „Nie ma takiego miejsca, w którym czyjaś dusza “się kończy” a moja “zaczyna”!

        W takim razie każdy z nas powinien znać myśli innych,tzn swoje😉
        Każdy człowiek jest wydzielonym obszarem przestrzeni :p gdyby nie ciało
        bylibyśmy niestabilni,to dzięki ciałom nie latamy z miejsca w miejsce
        jak piórko w zetknięciu z tajfunem.

        Ciała to kotwice dla rozproszonych umysłów.

        • Dawid56 pisze:

          Mezamir to działa czyli znajomość myśli innych istot, ale nie na płaszczyźnie fizycznej.Tu na Ziemi są „założone” jakieś blokady.Natomiast wielu Ziemian, którzy mieli do czynienia z UFO opowiadali że istoty te porozumiewają się głownie telepatycznie.
          To właśnie język (mowa) odpowiedzialna jest za kłamstwo- w myślach nie można kłamać- każde kłamstwo zostaje ujawnione NATYCHMIAST.

          • margo0307 pisze:

            „…Tu na Ziemi są „założone” jakieś blokady…
            w myślach nie można kłamać- każde kłamstwo zostaje ujawnione NATYCHMIAST.”

            __________________________________
            Dawidzie, zanim zaczniemy rozwijać temat… hmm… jakichś tam… „założonych blokad”…, może pierwej należałoby zadać pytanie…
            – co by było, gdybyśmy posiedli nagle umiejętność telepatycznego porozumiewania się ?
            Czy nie wydaje się Tobie, że… nie jesteśmy jeszcze w chwili obecnej – gotowi na tego typu porozumiewanie się ? 😛

          • Mezamir pisze:

            Skoro można się porozumiewać z INNYMI,tzn że są jacyś inni oprócz nas
            Jest przestrzeń naszego umysłu i ich umysłu

            Znacie Rodzinę Poszepszyńskich?
            Seria 5, Odcinek nr 54 – „Spadające gwiazdy”
            http://chomikuj.pl/Kajotte/MP3/S*c5*82uchowiska/JANCZARSKI+*2b+ZEMBATY

            Na temat poczucia jedności😀

          • JESTEM pisze:

            Dawid56:
            „To właśnie język (mowa) odpowiedzialna jest za kłamstwo- w myślach nie można kłamać- każde kłamstwo zostaje ujawnione NATYCHMIAST.”

            Dawidzie, z mojego doświadczenia i obserwacji siebie oraz innych wiem, że w myślach też można kłamać. Kłamstwa czynione w myślach przejawiają się w mowie.

            Czy ktoś z Was próbował obserwować siebie i wyłapywać swoje nieświadome wcześniej kłamstwa? Procesy myślowe, jakie zachodzą w naszych głowach? (Margo03007 o tym ostatnio pisała.) Potrzeba do tego wielkiej uczciwości, ale to możliwe😉
            I chodzi o takie „maleńkie”, takie niby „nic nie znaczące”… a jednak. Np. spóźniam się do pracy i zwalam winę na korek czy inne zewnętrzne okoliczności, chociaż wiem, że „trochę za późno wyszłam z domu”. Potem już tak się zakręcam, że natychmiast zapominam i już wierzę w to „swoje” kłamstwo, bo wyparłam się tego w emocjach, że „trochę za późno wyszłam z domu”. I przywiązuję się do przekonania, że to oczywiście |nie moja wina”, tylko tego, co stało się po drodze.

            Przywiązanie do przekonania ego o tym, że „ja nigdy nie kłamię. nie skłamałem/skłamałam” (choć ego jest „księciem kłamstwa”😉 ) nie dopuszcza takiej możliwości. Bo oczywiście najpierw trzeba by przyjąć taką możliwość – że prawdopodobnym jest to, że nieświadomie kłamiemy – po to, by móc to sprawdzić, zweryfikować.

            Gdybyśmy przestali kłamać, to może moglibyśmy zacząć porozumiewać się telepatycznie🙂 I gdy staniemy się samoświadomi o czystych sercach i umysłach.😉

            Margo0307:
            „Czy nie wydaje się Tobie, że… nie jesteśmy jeszcze w chwili obecnej – gotowi na tego typu porozumiewanie się ?😛

            W pewien sposób zabawne jest móc to sobie uświadomić. A to ego nie pozwala na to, byśmy byli gotowi na tego typu porozumiewanie się i dwoi się i troi, byśmy tego nie zobaczyli w sobie. Ale to możliwe.

            Kiedyś miałam doświadczenie telepatycznego połączenia z inną osobą. Ale tylko ze dwa albo trzy razy. Z mojego doświadczenia wynika, że porozumiewanie się telepatyczne zachodzi pomiędzy❤ i❤. (Dziękuję Ci Margo0307 za to Twoje "pisanie"❤ -m. )

            "Mowa" serca jest inna… bo serce nie mówi, ale sprawia, że… odczuwamy i wiemy, odbieramy sygnały i wiemy, choć nie wiemy (umysłem) jak to się dzieje, że wiemy.🙂 Wtedy umysł jest skorelowany z sercem i naszym Źródłem prawdy.

            Taki sen z 2010 roku (fragment):
            ///(…) Każde dziecko samo wybierać sobie będzie, z kim w danym okresie rozwoju chce najczęściej przebywać i od kogo pobierać nauki. Dzięki temu wśród dzieci nie będzie żadnej konkurencji, wszystkie dzieci będą przychodzić na świat jako kochane, upragnione i z wyjątkowymi darami. I wszystkie będą kochane przez wszystkich. I wszyscy będą porozumiewać się telepatycznie…/// (to sen, więc to być może nie „mój” scenariusz, ale bliski mojemu sercu🙂 ).

            ///Kiedyś miałam taki „wgląd”😉 i zrozumiałam, dlaczego telepatyczne porozumiewanie się pomiędzy ludźmi jest “zablokowane”. Gdyby obecnie nie było zablokowane, to przyniosłoby ludziom jeszcze więcej cierpienia i więcej jeszcze bardziej intensywnych konfliktów, a nawet wojen, na dodatkowych poziomach psycho-mentalno-myślowych. Widziałam (a było to z 5 lat temu), że gdyby wtedy każdy człowiek otrzymał możliwość telepatycznego porozumiewania się z innymi, to doszłoby do totalnej wojny, która zaczęłaby się na tych psycho-mentalno-myślowych poziomach, a kontynuowana byłaby także na wszystkich innych…, co doprowadziłoby do totalnej destrukcji i chaosu w całym tzw. wszechświecie.///

          • JESTEM pisze:

            „Dawid56:
            „To właśnie język (mowa) odpowiedzialna jest za kłamstwo- w myślach nie można kłamać- każde kłamstwo zostaje ujawnione NATYCHMIAST.””

            Ale rozumiem, co miałeś na myśli pisząc te słowa. Co nie znaczy, że w myślach nie można kłamać.🙂 Można kłamać w myślach, ale gdy ktoś może „odczytywać” ludzkie myśli, wtedy oczywiście każde kłamstwo „wyłapuje” natychmiast. Jednak te kłamstwa może „wyłapywać” wyłącznie istota, (w tym także ludzka), która sama nie kłamie nawet w myślach.🙂

          • Maria_st pisze:

            „///Kiedyś miałam taki „wgląd”😉 i zrozumiałam, dlaczego telepatyczne porozumiewanie się pomiędzy ludźmi jest “zablokowane”. Gdyby obecnie nie było zablokowane, to przyniosłoby ludziom jeszcze więcej cierpienia i więcej jeszcze bardziej intensywnych konfliktów, a nawet wojen, na dodatkowych poziomach psycho-mentalno-myślowych. Widziałam (a było to z 5 lat temu), że gdyby wtedy każdy człowiek otrzymał możliwość telepatycznego porozumiewania się z innymi, to doszłoby do totalnej wojny, która zaczęłaby się na tych psycho-mentalno-myślowych poziomach, a kontynuowana byłaby także na wszystkich innych…, co doprowadziłoby do totalnej destrukcji i chaosu w całym tzw. wszechświecie.///”

            a ja nie rozumiem kto i dlaczego „zablokowal ” telepatyczne porozumiewanie się.
            Ja uwazam, ze wcale nie niosłoby to wiecej wojen, cierpienia a wprost przeciwnie–MNIEJ.
            Telepatia zachodzi nie tylko miedzy❤ i❤ ale miedzy innymi także–sama tego doswiadczam….możliwe ze chodzi o jakies nakladajace sie " zapisy" miedzy nami…..nie wiem jak to wytłumaczyc…..takie nakladanie sie fal z osobami na tym " samym poziomie" a moze chodzi o cos innego

          • Dawid56 pisze:

            Jestem jeśli myślę w „dobrej wierze” to nie mogę kłamać ” w myślach”. Może się zdarzyć jednak, że nie mam pełnych informacji, wtedy moje myślenie może być obdarzone błędem -ale to nie będzie kłamstwo.Mogę siebie oszukiwać w jakiejś sprawie , ale to też nie będzie kłamstwo.Czasami wierzymy w to co wymyśliliśmy- to też nie jest kłamstwo.Kłamstwo to ŚWIADOME wprowadzanie kogoś lub siebie w błąd.

          • Dawid56 pisze:

            Margo, co do telepatii nie mam pewności, chociaż to trochę jak nagość, którą wszyscy ukrywamy chociaż de facto nadzy się rodzimy i umieramy nago.Niby nagie dzikusy mają niskie morale i toczą wojny czy oszukują i kłamią i popełniają zbrodnię.Być jednak telepatia i nagość nie jest niczym nieobyczajnym wśród wyżej rozwiniętych istot- tego nie wiem.Mogę jednak przypuszczać, że mogło by wtedy nie być zazdrości czy strachu- ale są to tylko jakieś dywagacje nie poparte żadnymi dowodami.

          • Mezamir pisze:

            Gdyby ludzie mieli odblokowaną telepatię
            nie mogliby kłamać ,żadnej wojny by nie było
            bo nikt by jej nie mógł zaplanować i wywołać
            Zanim by tego dokonał,najpierw by pomyślał a to oznacza
            że wszyscy wokół mogliby go powstrzymać🙂

            Wojny wynikają właśnie z tego że można kłamać i ukrywać swoje intencje

          • JESTEM pisze:

            „a ja nie rozumiem kto i dlaczego „zablokowal ” telepatyczne porozumiewanie się.
            Ja uwazam, ze wcale nie niosłoby to wiecej wojen, cierpienia a wprost przeciwnie–MNIEJ.”

            O Matko, Maryśka, po pierwsze: napisałam słowo zablokowana w cudzysłowie, co znaczy, że użyłam tego słowa w ZNACZENIU NIEDOSŁOWNYM.
            Po drugie: oczywiście, że istoty posługujące się telepatią nie prowadzą wojen i nie kłamią, nawet nieświadomie. Bo to takie „narzędzie”, choć niematerialne, to materię przenika na wskroś, że jakbyś dała je komuś, kto kłamie (nie ważne czy świadomie, czy nieświadomie), to jakbyś dziecku dała do ręki bombę atomową.

            Piszesz tak, jakbyś była w opozycji do tego, co napisałam, a właściwie piszesz to samo, tylko inaczej.

          • JESTEM pisze:

            „Jestem jeśli myślę w „dobrej wierze” to nie mogę kłamać ” w myślach”. „

            A co to znaczy „myślenie w dobrej wierze”?
            Coś, co jednemu wydaje się dobre, dla innego może takie wcale nie być.

            „Może się zdarzyć jednak, że nie mam pełnych informacji, wtedy moje myślenie może być obdarzone błędem -ale to nie będzie kłamstwo.”

            Pisałam o mechanizmach samooszukiwania. Nawet podałam przykład, Nigdy nie skłamałeś? A wiesz, kiedy Ci się to zdarzyło ostatni raz? Twierdzisz, że nie możesz sam siebie okłamywać nieświadomie? No to gratulacje.

            Mogę siebie oszukiwać w jakiejś sprawie , ale to też nie będzie kłamstwo.”

            A co to będzie? Oszustwo? A czym się różni oszustwo od kłamstwa?

            „Czasami wierzymy w to co wymyśliliśmy- to też nie jest kłamstwo.”

            A co to jest? Wierzenie w to, co wymyśliliśmy, żeby np. siebie „wybielić” albo pokazać z „tej ładniejszej strony”?

            „Kłamstwo to ŚWIADOME wprowadzanie kogoś lub siebie w błąd.”

            To Twoja definicja?

            Kłamstwo – wypowiedź zawierająca informacje niezgodne z przekonaniem o stanie faktycznym.
            Kłamca przekazuje informacje niezgodne z jego przekonaniem o rzeczywistości z intencją, by zostały one wzięte za prawdziwe.
            Kłamstwem mogą być także wypowiedzi zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy, o ile autor przekazu nie ma świadomości tego faktu.
            Ludzie kłamią, by osiągnąć określoną korzyść – materialną, psychologiczną, społeczną lub polityczną, aby osiągnąć zamierzony cel (np. przedstawiciel handlowy celowo posługuje się kłamstwem, wiedząc o usterce towaru, gdyż zależy mu na jego sprzedaży), aby podnieść swoją wartość w oczach innych z powodu zaniżonego poczucia własnej wartości, aby uchronić kogoś od cierpienia (np. rodzice nie mówią dziecku o ciężkiej chorobie, aby uchronić je od większego cierpienia). Jednak zasadniczym motywem jest interes osoby, która dopuszcza się kłamstwa. Choć nie jedynym.

            Dlatego KŁAMSTWA MOGĄ BYĆ ŚWIADOME I NIEŚWIADOME.

            Bo jeśli ktoś nie jest świadomy, że kieruje nim poczucie niższości, to skąd ma wiedzieć, że to co mówi, to mówi to, by zatuszować swoje nieświadome poczucie niższości?

            Ludzie seks, zauroczenie, pożądanie często nazywają miłością i to jest kłamstwo, bo seks to seks, pożądanie jest pożądaniem, a miłość to miłość.. itp itd.

            Ludzie kłamią, gdy próbują się np. uwodzić. Ludzie okłamują siebie: samych i wzajemnie, uwodzą siebie, choć często nie są tego świadomi. Dopóki nie uświadomią sobie… swoich kłamstw.

          • Maria_st pisze:

            „Ludzie seks, zauroczenie, pożądanie często nazywają miłością i to jest kłamstwo, bo seks to seks, pożądanie jest pożądaniem, a miłość to miłość.. itp itd.

            Ludzie kłamią, gdy próbują się np. uwodzić. Ludzie okłamują siebie: samych i wzajemnie, uwodzą siebie, choć często nie są tego świadomi. Dopóki nie uświadomią sobie… swoich kłamstw.”

            A może pojawiliśmy sie tu po to, by doświadczyć kłamstwa?
            Tak wychodzi z tej definicji—jeśli kłamstwo może być swiadome i nieświadome…….ot, takie sobie gdybanie–poszukiwanie.

          • Maria_st pisze:

            „O Matko, Maryśka, po pierwsze: napisałam słowo zablokowana w cudzysłowie, co znaczy, że użyłam tego słowa w ZNACZENIU NIEDOSŁOWNYM.
            Po drugie: oczywiście, że istoty posługujące się telepatią nie prowadzą wojen i nie kłamią, nawet nieświadomie. Bo to takie „narzędzie”, choć niematerialne, to materię przenika na wskroś, że jakbyś dała je komuś, kto kłamie (nie ważne czy świadomie, czy nieświadomie), to jakbyś dziecku dała do ręki bombę atomową.”

            O Córko, Małgosiu…nie wiem w jakim celu użyłas tak a nie inaczej to słowo w cudzysłowiu….odniosłam sie po prostu do dalszych słów.
            Piszesz jak dziennikarze—nie zawsze językiem dla mnie zrozumiałym..stad –gdybanie / słowo, którym nieraz określm to co piszesz ‚ na dwoje babka wróżyła”/..
            Sama zauważ….kłamstwo–świadome i nieświadome, a więc zyjemy w ciągłym kłamstwie i czego tu od siebie wymagać?

            „Piszesz tak, jakbyś była w opozycji do tego, co napisałam, a właściwie piszesz to samo, tylko inaczej.”

            Widocznie nie rozumiemy swoich słów i stąd taki a nie inny mój i Twój odbiór.
            Bużka

          • JESTEM pisze:

            „Sama zauważ….kłamstwo–świadome i nieświadome, a więc zyjemy w ciągłym kłamstwie”

            Nie żyjemy… wszyscy w ciągłym kłamstwie .

            ” i czego tu od siebie wymagać?”

            Uczciwości na przykład. Wystarczyłoby przyjrzeć się uczciwie sobie. Uświadomić sobie swoje własne, na początek te zapomniane i nieświadome. A wtedy można by się uwolnić od nich i przestać nieświadomie kłamać i oszukiwać siebie i innych.
            I można odpowiedzieć sobie na pytanie np.: kiedy ostatni raz skłamałem/łam?
            Może mi umknęło? Nie pamiętam? A dlaczego o tym zapomniałem/łam?

            Tak, tak, „wszyscy są wyłącznie prawdomówni. Nikt nie kłamie.” – pewnie myśli większość naszych „ja”. W takim razie skąd się biorą kłamstwa, skoro niby nikt nie kłamie? Każde indywidualne „ja” podobno nie kłamie przecież (pewnie nigdy nie skłamało?) – ha, ha, ha, zawsze jacyś oni, inni kłamią – ha, ha, ha.
            To ciekawe, czyż nie?

            Pisałam wyżej:
            ——————–
            Czy ktoś z Was próbował obserwować siebie i wyłapywać swoje nieświadome wcześniej kłamstwa? Procesy myślowe, jakie zachodzą w naszych głowach? (Margo03007 o tym ostatnio pisała.) Potrzeba do tego wielkiej uczciwości, ale to możliwe😉
            I chodzi o takie „maleńkie”, takie niby „nic nie znaczące”… a jednak. [bo do nich się zaczyna… „niewinne kłamstwa” – co za przewrotnie określenie, czyż nie?
            Np. spóźniam się do pracy i zwalam winę na korek czy inne zewnętrzne okoliczności, chociaż wiem, że „trochę za późno wyszłam z domu”. Potem już tak się zakręcam, że natychmiast zapominam i już wierzę w to „swoje” kłamstwo, bo wyparłam się tego w emocjach, że „trochę za późno wyszłam z domu”. I przywiązuję się do przekonania, że to oczywiście |nie moja wina”, tylko tego, co stało się po drodze.

            Przywiązanie do przekonania ego o tym, że „ja nigdy nie kłamię. nie skłamałem/skłamałam” (choć ego jest „księciem kłamstwa”😉 ) nie dopuszcza takiej możliwości. Bo oczywiście najpierw trzeba by przyjąć taką możliwość – że prawdopodobnym jest to, że nieświadomie kłamiemy – po to, by móc to sprawdzić, zweryfikować.

            Gdybyśmy przestali kłamać, to może moglibyśmy zacząć porozumiewać się telepatycznie🙂 I gdy staniemy się samoświadomi o czystych sercach i umysłach.😉
            ——————–
            Ale wygląda, że to nikogo nie obchodzi.🙂
            Ależ… nie szkodzi.😀

          • JESTEM pisze:

            Dawid56:
            „Kłamstwo to ŚWIADOME wprowadzanie kogoś lub siebie w błąd.”

            No, to… doprawdy ciekawe, jak można siebie ŚWIADOMIE wprowadzić w błąd?

          • margo0307 pisze:

            „…chodzi o takie „maleńkie”, takie niby „nic nie znaczące”… a jednak…od nich się zaczyna… „niewinne kłamstwa”…
            Ale wygląda, że to nikogo nie obchodzi.🙂 …”

            ______________________________
            Nie prawda – mnie to obchodzi…, powiem więcej – bardzo mnie to obchodzi… 🙂
            Prawdą jest, ze nigdy nie lubiłam kłamstwa i starałam się zawsze mówić prawdę, czasami jednak – być może nieświadomie, a czasami całkiem świadomie… zdarzało mi się „rozmijać z prawdą” dla tzw. „dobra sprawy” czy „świętego spokoju”…
            Od kiedy jednak zaczęłam świadomie i z pełną odpowiedzialnością za swoje poczynania kreować własną Rzeczy Istność…, zaczęłam też zwracać baczną uwagę na to, co mówię a także na to, co myślę… !
            Zdarzało się… i nie raz się jeszcze zadziewa… – stare, brzydkie nawyki 😕 – że mam ochotę coś… przekręcić…, coś… nie dopowiedzieć…, coś… upiększyć… aby np. komuś nie wyrządzić przykrości…, albo… by moja relacja była np. ciekawsza… 😉
            Ale zaraz… zapala mi strażnik świadomości i patrzy z wyrzutem na to, co chcę uczynić… 😛
            Wiesz JESTEM… to zajefajne doświadczenie – obserwowanie swego własnego umysłu… w akcji kombinatorstwa… 😀

          • JESTEM pisze:

            „Wiesz JESTEM… to zajefajne doświadczenie – obserwowanie swego własnego umysłu… w akcji kombinatorstwa…😀 „

            Dziękuję Margo0307 za całą Twoją odpowiedź.😀❤

          • Mezamir pisze:

            The Listener: Słyszący myśli(2009-) serial TV

            Młody ratownik medyczny Toby Logan odkrywa, że ma umiejętności telepatyczne.
            Uczy się nad nimi panować i wykorzystuje je do pomocy innym ludziom.

    • Ina pisze:

      Z moich przesłań wynika, że duch kreuje materię, w której ma zaistnieć.
      Żeby pracować nad materią trzeba mieć najpierw o niej wiedzę.

      • Ifryt pisze:

        Do tego wystarczy obserwacja rzeczywistości, naprzykład ktoś wymyślił i wyprodukował Twój komputer, miał napewno swego ducha jak i wiedzę o materi, ale niewiele to mówi o jego duchu😉 Dlaczego to o czym piszesz dotyczy raczej tego najprostrzego świata namacalnego, a nie Bóg wie jakich rzeczywistości duchowych, no chyba że naukowcy mają największy wpływ na prawa wszechświata😉

      • marek pisze:

        ///Kiedyś miałam taki „wgląd”😉 i zrozumiałam, dlaczego telepatyczne porozumiewanie się pomiędzy ludźmi jest “zablokowane”

        a mnie się wydaje ,że dla niektórych , a może większości to nawet to uproszczone do formy „łopatą do głowy „żadnego odblokowania komunikacji nie daje …
        ucz się dziecię ucz , nauka twej przyszłości klucz…

        PODSUMOWANIE

        W miarę postępowania procesu transformacji komórkowej, u ludzi będzie wzrastało poczucie bezwartościowości. Wszelką ciemność, jaką zawiera w sobie Twoja głowa, możesz uznać za własne małe grzechy. Te uczucia w rzeczywistości nie są Twoimi grzechami, lecz są dziedzictwem wszystkich gatunków, które reprezentujesz. Ze względu na obciążenia i ciemność, jaką ze sobą przyniosłaś wcielając się na tej planecie, nie możesz sobie wyobrazić, na ile byłaś czysta i boska. Nie możesz sobie wyobrazić, że byłaś wystarczająco dobra i wystarczająco klarowna, jak również na tyle promienna aby zatrzymać Światło Chrystusa w swoich ciałach. Masz do czynienia z ogromnymi zmianami biologicznymi, a także masz te wszystkie problemy psychologiczne, mentalne / pojęciowe i emocjonalne, które odziedziczyłaś, aby się nimi zająć. W swoim życiu masz do czynienia z wieloma skomplikowanymi zagadnieniami – niektórych z nich, które gnieżdżą się w Twoim organizmie, nie jesteś jeszcze świadoma.

        W miarę Twojej mutacji wszystkie te rzeczy będą wyrzucone przez DNA. Masz je w sobie nie dlatego, że zrobiłaś coś złego. To dlatego, że coś robisz dobrze, i stare rzeczy wychodzą z ciała na powierzchnię. Musisz je wydobyć, a one wydostaną się z Twojego DNA i z ciała. Będą oddzielane z ciała i z poziomów eterycznych. Wcześniejsze cywilizacje powtarzały próby regulacji sposobów kierowania nimi, aby radzić sobie z problematyką konfliktów i oddzielenia oraz destrukcyjnych zachowań. Stworzyli przepisy, zasady i sposoby radzenia sobie z niszczycielskim aspektem konfliktów rozwijających się w ich cywilizacjach. Ustanowili prawa i prawodawców. Czasem również ustanawiali boskie siły, które były zdolne do oceniania ludzi i wymierzania im kary / pokuty. W innych społecznościach odbywało się to bardziej prozaicznie – podobnie jak ma to miejsce w naszym legalnym systemie, w którym istnieją sędziowie, którzy nas osądzają. Jeszcze gdzie indziej decyzje podejmowały boskie siły grup kapłańskich lub bóstw religijnych.

        Religia decydowała o tym, w jaki sposób należy się zachowywać. Powiadano, że bóstwa tego wymagają, a jeśli się tego nie zrobi, bóstwo zechce, abyście zostali ukarani – na różne sposoby. Kiedy tu przybyłaś, zabrałaś ze sobą odczucie, że niektóre rzeczy były dobre, a inne złe. Osądzanie siebie już nie jest pomocne.

        Tak więc masz w sobie rodzaj rysunku Boga Ojca Matki, starej pozaziemskiej istoty. Możesz nawet mieć pozaziemskiego prawodawcę, coś innego niż Boska Matka czy Ojciec. To może Cię ocenić, ponieważ wie wszystko i wie co jest dobre, gdyż widziała / widział to wszystko wcześniej. To działa z przeszłości. To jest faktycznie wetkane w Twoją strukturę DNA. To jest część tego materiału, który trzeba uwolnić – to osądzanie.

        Masz kartę rejestrów genetycznych i masz sekretarza zawodów, który wciąż odhacza, czy robisz coś właściwie czy nie. Za każdym razem, kiedy nie dostaniesz pozytywnej oceny, zaciskasz to na każdym poziomie swojego istnienia. Zawsze kiedy masz rację, to pojawia się jakby kwitnienie, lecz i wątpliwość, czy będziesz w stanie trzymać się tej prawości. Dzięki temu można zobaczyć, że nadszedł czas na uwolnienie tej idei boskości. Osądzanie Ci nie służy.

        Aby się połączyć z chrystusowym dzieckiem, musisz zrezygnować ze strażnika. Jest to cena za taką decyzję. Ale jest też inna cena, którą trzeba zapłacić. Musisz zrezygnować z oceny każdego czynu, każdej Twojej myśli, każdego uczucia, każdego doznania. Czy uważasz, że byłoby możliwe, że mając ból głowy, uważasz to za coś dobrego? Czy myślisz, że gdy masz niestrawność czy zawroty głowy, to jest to w porządku? Czy myślisz, że możesz skrzywdzić kogoś innego, a to i tak będzie dobre?

        W Twoim systemie energetycznym istnieje stała fluktuacja, która rejestruje kiedy zrobiłaś coś dobrze, a kiedy źle. Uczucie bycia osądzanym powoduje pewne zaciskanie w Twojej biochemii i powstawanie zapętleń. To zaciskanie powoduje grupowanie materiału, który starasz się uwolnić ze względu na proces mutacji. Zaciskanie zakłóca proces zwalniania i odbudowy, jaki w Tobie zachodzi.

        Dlatego za każdym razem, kiedy osądzasz siebie, psujesz równowagę pH w swoim organizmie. To zmiana pH zakłóca przepływ energii w ciele. Możesz również mieć zaśmiecające organizm bryłki klastrów, i tym trudniej je usunąć z ciała. W związku z tym osądzanie zakłóca wygodną mutację tym co tworzysz – strachem. Jeśli planujesz zapanowanie nad sobą i łapiesz się na wielokrotnych potknięciach w planie samodoskonalenia, faktycznie pojawi się lęk. Ten lęk może przybierać następujące formy:

        a/ nigdy nie zrobisz tego dobrze; b/ nigdy czemuś nie dorównasz; c/ nigdy nie będziesz czegoś warta; d/ nigdy nie dojdziesz do tego, aby uzyskać kontrolę nad procesem bycia dobrą istotą; e/ nigdy nie uzyskasz kontroli nad procesem bycia dobrą istotą; f/ nigdy nie zapanujesz nad procesem bycia istotą uduchowioną.

        Każda osoba jest wyjątkowa i będzie bardziej dostosowana do pewnych energii niż inna. Można to przyrównać do anteny tak skalibrowanej, aby odbierać daną stację radiową. Wiele osób będzie rezonować z jakimiś długościami fal przy innych częstotliwościach niż pozostali ludzie. Bez względu na długość fal, Twój szczególny design jest tak kalibrowany, aby te długości fal były ścieżkami wcinającymi się w Twoją świadomość. I kiedy zaczęła się Twoja transmutacja, energie tych szczególnych częstotliwości wszechświata zaczęły korzystać z tych ścieżek, aby przemieniać dla Ciebie coraz więcej takich energii.

        Może się wydawać, że problemy, o których myślałaś, które rozpatrywałaś i rozwiązywałaś, nagle ponownie pojawiły się w Twoim życiu – większe niż kiedykolwiek, z jeszcze większym dramatyzmem i intensywnością niż wcześniej. Korzystnie byłoby nie brać tych problemów jako czegoś osobistego. Należy uznać tylko, że te energie są obecne i pozwolić im przejść przez siebie. Wiedz, że przemieniasz je dla tych wielu osób, które nie są jeszcze na tyle przytomne, aby zrobić to dla siebie.

        http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2015_02_01_archive.html

        • marek pisze:

          GENETYCZNE JEDNOSTKI ARCHONTÓW (SPE)
          Oryginalny tekst: EnergeticSynthesis.com
          tłumaczenie: Teresa Serafinowska

          SPE jest jednym z głównych źródeł głosu kontrolującego umysł, który najczęściej jest osadzany na meridianie pęcherzyka żółciowego. Jest pasożytem, więc cykl jego życia i jego nora w matrycy ciała dokładnie przypomina pasożyta. Ten implant Obcych funkcjonuje jak pasożyt. Twoim celem jest oczyścić organizm w każdym jego aspekcie. Bardzo ważne jest, aby zrozumieć, że fizyczne pasożyty wywołują w organizmie choroby, blokady energetyczne i zwiększają podatność na technologie związane z kontrolą umysłu. Tego właśnie chcą archonci

          SPE to meduza lub plama z macek wyglądająca jak palusznik, który jest genetycznie wszczepiony przez archontów z lewego lub prawego boku głowy lub z obu stron. Na ogół są wszczepiane do meridianu pęcherzyka żółciowego (PŻ) w zewnętrznym kącie oka i są owinięte wokół ucha jak meridian PŻ. Te zmodyfikowane maszyny naśladują myśli danej osoby, jej głos, stwarzają model rozpoznawania wzorca głosu, mózgu i chemii osoby / gospodarza. Ten implant stopniowo trenuje ciało, aby słuchało sztucznej jednostki

          http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2015/02/lisa-renee-genetyczne-jednostki.html

          • marek pisze:

            Wtedy zaczniesz rozumieć, że istnieje wiele poziomów świadomości, które mają różne nazwy, ale wszystkie są patriarchalne. One żyją w symbiozie karmiąc siebie nawzajem, lecz głównym żywicielem jest człowiek.

            Korona cierniowa tłumi prawdziwą koronę ze światła, która ma zwieńczenie ze światła łączące z różnymi światłami systemu nowych promieni Aurory. Kiedy powstaje prawdziwa korona, otwiera się 7 różnych warstwa struktury promieni, które umożliwiają połączenie z jądrem Wszechświata. Kiedy korona Aurory jest aktywna, nie ma już korony cierniowej. Przechodzicie przez proces uwalniania od korony cierniowej i rozniecania korony Aurory.

            Zazwyczaj implanty są instalowane po lewej stronie ciała, w okolicach karku / szyi i poniżej, ale ten jest dosłownie wokół trzeciego oka, prawie jakby to była opaska wokół górnej części czaszki i jest pozioma. Dosłownie wygląda to jak korona cierniowa – drut kolczasty wokół głowy.

            http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2015_03_01_archive.html

        • margo0307 pisze:

          „…Może się wydawać, że problemy, o których myślałaś, które rozpatrywałaś i rozwiązywałaś, nagle ponownie pojawiły się w Twoim życiu – większe niż kiedykolwiek, z jeszcze większym dramatyzmem i intensywnością niż wcześniej.
          Korzystnie byłoby nie brać tych problemów jako czegoś osobistego.
          Należy uznać tylko, że te energie są obecne i pozwolić im przejść przez siebie.
          Wiedz, że przemieniasz je dla tych wielu osób, które nie są jeszcze na tyle przytomne, aby zrobić to dla siebie…”

          ___________________
          No proszę…, przecież właśnie dokładnie o tym samym wraz z JESTEM mówiłyśmy… 😀
          Napisałam. że przychodzące Energie powodują… hmm… jakby… natężenie odczuwania…, jakieś… nasilenie się czegoś, co jak mi się wydawało… – już dawno mam za sobą…
          Napisałam też, że gdyby zdarzyło się to kilkanaście lub nawet… kilka miesięcy temu, to bardzo trudno… było by mi nad tym panować i „uspakajać”…, transformować…
          I właśnie, świadoma obserwacja tego zjawiska – pozwala mi m.in… „..nie brać tych problemów jako czegoś osobistego..” ale… jest to bardzo, bardzo trudne zadanie…, ponieważ dokładnie… dotyczy moich bardzo osobistych relacji z najbliższymi osobami…🙄
          Nie wiem, czy wszyscy przeżywacie podobne dylematy… ?, bo jakoś nikt – nic nie chce powiedzieć nt. swoich osobistych doświadczeń…, ale u mnie jest dokładnie tak, jak powyżej zacytowałeś Klakierku…🙂

          • marek pisze:

            ja też nie biorę jako coś osobistego jak Wam celowo staję na odcisk , tylko chowam się przezornie żeby nie zarobić w glacę od tych co przyjęli to jako osobiste …

            Czytaj kochana Małgosiu , czytaj , to jest piękny skrypt z AD i TT i jak przeczytasz to wreszcie będziesz mogła z czystym sumieniem głosić , ten klakierek to taki mądry , a myśmy go za ogon ciągali zamiast zbudować mu podest na miarę jego autorytetu , czyli pod niebo , albo jeszcze dalej .teraz będziemy mu kupowali karmę z puszki , żeby nie latał za Smerfami itd itd .. a AD i TT i ta trzecia sobie..

            m

          • margo0307 pisze:

            „…teraz będziemy mu kupowali karmę z puszki , żeby nie latał za Smerfami itd…”
            ________________________________
            Karmę z puszki ?… 😮 A fe… !
            Może byś wziął przykład z tego ?… 😀

            * * *
            „…ja też nie biorę jako coś osobistego jak Wam celowo staję na odcisk…”
            ________________________________
            Mówiłam o naszym osobistym życiu w realu…, a nie tym na forum… 😉

          • Mezamir pisze:
      • marek pisze:

        Ludzie okłamują siebie: samych

        Gdyby ludzie przestali się okłamywać twierdząc że są równi wszystkim we wszechświecie a nawet ich przerastają , bo mają takie ” walory ,jak choćby to że są drudzy po Bogu

        Gdyby w miejsce tych naciąganych wyobrażeń ,zaakceptowali że są w klasyfikacji życia , gatunkiem starającym się dopiero o zaistnienie w wieczności a nie jego „szczytem ”

        Wtedy w swej ” genialności ” zorientowali by się że , telepatia występuje wśród tych Istot które mają ” poukładane pod sufitem ” i panują nad tym co się pod nim dzieje , a nie wyrażają pracą mózgu , harce królików lub jako treść przedstawiają groch z kapustą polany miodem spadziowym.

        amen

        • JESTEM pisze:

          „Gdyby ludzie przestali się okłamywać twierdząc że są równi wszystkim we wszechświecie a nawet ich przerastają , bo mają takie ” walory ,jak choćby to że są drudzy po Bogu”

          https://nnka.wordpress.com/2015/05/23/rozmowy-z-bogiem-cz-iiirozwazania-o-duszy-czii/#comment-48418

          Wystarczyłoby na początek przyjrzeć się uczciwie sobie. Uświadomić sobie swoje własne kłamstwa, na początek te zapomniane i nieświadome. A dopiero wtedy można by się uwolnić od nich i przestać nieświadomie kłamać i oszukiwać siebie i innych.
          I można by odpowiedzieć sobie na pytanie np.: kiedy ostatni raz skłamałem/łam?
          Może mi umknęło? Nie pamiętam? A dlaczego o tym zapomniałem/łam?

          Tak, tak, ogólnie niby wiadomo: „wszyscy są wyłącznie prawdomówni. Nikt nie kłamie.” – tak pewnie myśli większość naszych „ja”. W takim razie skąd się biorą kłamstwa, skoro niby nikt nie kłamie? Każde indywidualne „ja” podobno nie kłamie przecież (pewnie nigdy nie skłamało?) – ha, ha, ha, zawsze tylko jacyś oni, inni kłamią – ha, ha, ha. I to oczywiście świadomie.
          (…)
          Przywiązanie do przekonania ego o tym, że „ja nigdy nie kłamię. nie skłamałem/skłamałam” (choć ego jest „księciem kłamstwa” 😉 ) nie dopuszcza takiej możliwości [by zacząć śwaidomie rozpoznawać swoje nieświadome kłamstwa]. Bo oczywiście
          najpierw trzeba by przyjąć taką możliwość – że prawdopodobnym jest to, że nieświadomie kłamiemy – po to choćby, by móc to sprawdzić, zweryfikować.
          (…)
          ——————–
          Ale wygląda, że to nikogo nie obchodzi.🙂
          Ależ… nie szkodzi.😀

      • marek pisze:

        A może pojawiliśmy sie tu po to, by doświadczyć kłamstwa?
        Tak wychodzi z tej definicji—jeśli kłamstwo może być świadome i nieświadome,

        Jak pod sufitem nie ma gospodarza / świadomości / , tylko pieprzą się króliki / istnieją niespójne ciągi pożądań , pragnień , czy myśli /, to jedne usta , dłonie , oczy czy całe ciało , nie wyrażają niczego logicznego , a stek zaprzeczeń , sprzeczności czy jak kto woli nauczony religią – kłamstw .

        Po nic tak głupiego jak doświadczyć kłamstwa nie pojawiliśmy się tutaj . To znowu brednie Newy Age .

        Prawda leży w jednym z wariantów … albo jesteśmy dziećmi w rozwoju jako gatunek i stąd te błędy funkcjonowania , albo ktoś nas świadomie wstrzymuje w rozwoju -podsuwając zadania typu :” wybierz mak z piasku – głuptasku ” co daje efekt totalnego zidiocenia jednostki i gatunku uzyskanego poprzez nałożenie nań bezmyślności i pokory .

        m

        • margo0307 pisze:

          ”… wybierz mak z piasku – głuptasku ”… efekt totalnego zidiocenia jednostki i gatunku uzyskanego poprzez nałożenie nań bezmyślności i pokory .”
          _____________________________
          Hmm… wg. mojego z-rozumienia – pokora… jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła – a wręcz przeciwnie… 🙂 mam wrażenie, że to właśnie cnota pokory jest jednym z fundamentów, na którym może rozwinąć się nasza samoświadomość i… w pełni się zamanifestować 🙂

          „…Pokora jest bardziej stanem ducha, postawą życiową wyrażającą nasze przekonanie na temat otaczającego nas świata, jak również ogółu istot go zamieszkujących.
          Może stanowić punkt odniesienia do naszych działań lub przemyśleń.
          Ale także – w rozumieniu psychologicznym – dawać oparcie.
          Jestem pokorny, a zatem uznaję, że wszyscy ludzie są równi. I podlegają tym samym prawom.
          Pokora w sensie filozoficznym jest uznaniem naszych ludzkich ograniczeń – ciała i umysłu.
          Ale także nadrzędnej roli człowieka w świecie przyrody, nakładającym na niego zarówno prawa jak i obowiązki…” cytat z wiki-miki

          Na ten przykład… możemy mieć wielką wiarę w coś lub w kogoś, ale… gdy zabraknie nam pokory…, wiara ta może niebezpiecznie zostać zachwiana…
          Możemy też szczycić się swoją wielką miłością do Stwórcy i do naszych bliźnich, ale w sytuacji próby…, gdy zabraknie nam pokory, okaże się że… tak naprawdę – kochamy warunkowo – tylko wtedy, gdy inni nas kochają…, albo przynajmniej – nie utrudniają nam życia… 😉

          „Głupotą jest wykonywanie uciążliwej pracy, aby być podziwianym; zachowywanie przykazań Bożych w męczącym wysiłku tylko po to, aby otrzymać ziemską nagrodę.
          Kto przez praktykowanie cnót chce uzyskać dobra ziemskie, jest jak człowiek, który sprzedaje kosztowny przedmiot za drobne grosze.
          Mógł zdobyć Niebo – a zadowala się przemijającą pochwałą
          (Grzegorz Wielki, Moralista)

          • marek pisze:

            Małgosiu o słowie ” pokora ” można by napisać rozprawę , już gdzieś spotkaliśmy się ż tym tematem i większość współrozmówców stwierdziło , że ta postawa źle im się kojarzy .
            Akceptuję ,że w swych subtelnych znaczeniach ten termin wyraża pozytywne pojęcie , jednak na ogół kojarzy się z przemocą po stronie czynnika zmuszającego do pokory ..
            Pojęcia , terminy , ewoluują , akceptuję to uogólnione znaczenie .

            m

          • margo0307 pisze:

            „…Akceptuję ,że w swych subtelnych znaczeniach ten termin wyraża pozytywne pojęcie , jednak na ogół kojarzy się z przemocą po stronie czynnika zmuszającego do pokory…”
            _________
            Klakierku, wyrażając pogląd, że…
            pokora… jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła – a wręcz przeciwnie… miałam na myśli pokorę wypływającą z wnętrza naszej istoty…, z naszych❤ ❤ w znaczeniu przyjęcia "czegoś…" bez negatywnych emocji, dobrowolnie…, nawet z radością… 🙂
            Tam, gdzie jest przemoc, strach przed np. karą albo… chęć przypodobania się…, itp. – tam nie ma pokory…, tam jest podporządkowanie…, uniżoność…, służalczość… etc…

          • Mezamir pisze:

            Margo?Czy to nie Ty wrzucałaś tutaj kiedyś link do filmu s-f polskiego reżysera?
            Kojarzysz zwiastun kobieta i mężczyzna na pustkowiu,planety wokół nich?
            Tworzyli je z piasku pod stopami

          • margo0307 pisze:

            „..Margo?Czy to nie Ty wrzucałaś tutaj kiedyś link do filmu s-f polskiego reżysera?
            Kojarzysz zwiastun…”

            ________________
            Chyba nie Mezamirku…, nie przypominam sobie, ani też… nie kojarzę takiego zwiastunu…🙄

          • Mezamir pisze:

            „Ambition” Tomasza Bagińskiego

      • marek pisze:

        Czy ktoś z Was próbował obserwować siebie i wyłapywać swoje nieświadome wcześniej kłamstwa? Procesy myślowe, jakie zachodzą w naszych głowach?

        Może nie tak dokładnie w temacie do pytania , ale coś w pobliżu ..

        Od wczesnego wieku do stania się mężczyzną , co wieczór bez jakichkolwiek innych ” obrzędów ” umysł kazał mi się mierzyć z wszelkimi dokonanymi w ciągu dnia oszustwami i kłamstwami / zmuszał mnie do nazywania rzeczy po imieniu . /
        Było to coś na kształt chrześcijańskiego rachunku sumienia , jednak zaistniało wcześniej niż wiedza że takie coś można robić we mnie zaistniała .Trwało to latami / z automatu w porze przed zaśnięciem /.

        Stało się to takim ” chlebem powszednim ” że w wieku młodzieńczym / gdy burza hormonów wymuszała na mnie nazywania wszystkiego / zaowocowało ukuciem przekonania że mogę cały świat okłamywać ale nigdy siebie samego ..I ta postawa jak myślę , towarzyszy mi do dzisiaj .

        Wasz temat uzmysłowił mi jednak jak w tamtym okresie byłem przejrzysty i prosty w psychicznej konstrukcji , teraz nie upierałbym się przy twierdzeniu ,że czytam wszelkie swe ukryte motywy i podstawy racji ….. więc choć postawa siebie nie okłamuj nigdy – pozostała może jednak i kłamstwa czasami nieświadomie przemycam .

        m

      • marek pisze:

        Wiesz JESTEM… to zajefajne doświadczenie – obserwowanie swego własnego umysłu… w akcji kombinatorstwa…😀

        Dopiero wtedy widzimy swą genialność w całej r o z c i ą g ł o ś c i…

        m

        • margo0307 pisze:

          Wiesz JESTEM… to zajefajne doświadczenie – obserwowanie swego własnego umysłu… w akcji kombinatorstwa…😀
          ” Dopiero wtedy widzimy swą genialność w całej r o z c i ą g ł o ś c i…”

          _________________________
          Dokładnie Klakierku 😀
          Dopiero wtedy, gdy… przyjrzymy się z bliska temu naszemu interpretatorowi zagęszczonej materii… ujrzymy w całej r o z c i ą g ł o ś c i jego… genialność… 😀

        • JESTEM pisze:

          Tobie też dziękuję Marku za całą Twoją odpowiedź.😀❤

          • Maria_st pisze:

            Jestem na salonie24 tęsknią za Tobą.
            Szanują Cie tam za mądrość, Muki bardzo miło sie o Tobie wyraził.
            I popieram Ich zdanie.
            Buziak

      • Maria_st pisze:

        Ina o tym ” duchu” kreującym materie pisze Muki na salon24.Muki
        ATOM__MOTA

    • Mezamir pisze:

      Nikt nie jedzie???Nie wierze…

      • Ktoś pisze:

        Jaki jest sens „jechać” na coś co kupczy „trocinami po Buddach” i jednocześnie zachwala nazistowskie NWO ?

        Spektakl kolejnych szarlatanów…..

    • marek pisze:

      To, co widzimy, jest małym wycinkiem w cyklu czasu, okres pięciu do dziesięciu tysięcy lat ekstremalnej ciemności i ekstremalnych wynaturzeń patriarchalnych, zniewolenia za pomocą zaniżonych częstotliwości, ten okres rozpoczął się około pięciu tysięcy lat temu w Egipcie podczas inwazji reptilian. To, co widzimy dzisiaj, jest w rzeczywistości skutkiem wyborów z Atlantydy, jej mieszkańców – rodzajem struktury, która zachowała nas w zamknięciu w tych ciałach mentalnych.

      http://www.wogrodzienowejziemi.pl/2015_03_01_archive.html

      A Wy sobie grzebcie kochani i grzebcie aż się dogrzebiecie , a jak już się dogrzebiecie to grzebcie dalej i jak już dziura będzie bez dna to wrzućcie do niej wszystko to coście wygrzebali i zasypcie ..

      na amen .

      Wiem , wiem Ja i Ty jesteśmy jednej krwi , tylko jak na razie Ty idziesz w lewo , a ja w prawo , bo szukamy drzwi ..

      ale jestem poeta , aż sam nie mogę wyjść z podziwu ..
      I monndryy nadtto , nie mylić z netto ..

      ,m

    • margo0307 pisze:

      Mezamir, cudny jest ten piecho…🙂 ❤
      Nie podoba mi się tylko, że ani razu nie otrzymał za swoje ciężkie prace żadnej nagrody ani pochwały… 😕 … Wredna Pani !

      • Mezamir pisze:

        Psina świetna ale gdy na nią patrzę to momentalnie pojawia się w mojej głowie słowo
        „bhakti”(joga)

        Służ,służ,służ panu…

        „ani razu nie otrzymał za swoje ciężkie prace żadnej nagrody ani pochwały”

        Sługa chwali pana a nie odwrotnie:/

  4. Ina pisze:

    Ja myślę, że na ziemi i w nas są zabezpieczenia, które powodują takie a nie inne wibracje. Kto je zna, kto je usunie. Chociaż po licznych kataklizmach i zmianach na naszej planecie mogło się coś zmienić. Myślę, że piramidy, zwłaszcza te w Himalajach też mają na nas wpływ. Właśnie usłyszałam, że Jezus odblokowuje moją jaźń. To odnośnie tego co piszecie. Poza tym to w kodzie, w genach w każdej komórce mamy po przodkach w spadku określone zachowania i reakcje. Jeżeli przeszczep organu ludzkiego potrafi zmienić osobowość człowieka to coś znaczy. Warto się uczyć, zdobywać wiedzę, rozwijać się ponieważ jest to dziedzictwo pokoleń. / Podsłuchane z eteru: dlaczego nie powtarzamy swojego DNA – czyli co? Możemy skopiować swoje DNA i co narodzić się w ten sposób na nowo?
    Poza tym ingerencja w nasz KOD może tak namieszać, że nie będziemy wiedzieli co się z nami dzieje.
    Jeśli chodzi o przemianę, transformację to mam coraz więcej wyjaśnień w tej sprawie. Na pewno dzięki czekaniu na rok 2012 ludzkość obudziła się. Zaczęliśmy zdobywać wiedzę, której wcześniej nie mieliśmy, można powiedzieć, że była to fuzja wiedzy. Teraz czas na przemyślenia. Zostaliśmy oświeceni. Co z tym teraz zrobimy? Przekroczenie czasu i przestrzeni. Okazuje się, że nie ma ograniczeń, wszystko jest otwarte, nie ma czasu. Otwarta przestrzeń w której przebywamy my i inne istoty. Jak ma wyglądać ta nasza przemiana? Stare musi odejść, żeby przyszło nowe. Nowy sposób myślenia, postrzegania nie tylko nas samych ale też rzeczywistości, która nas otacza. Usłyszałam kiedyś, że niedługo będziemy niewidzialni dla tego świata. Czyli niektórzy zostaną przemienieni w istoty doskonalsze. Wygląda, że nie wszyscy. Czyli będziemy widzieć, słyszeć więcej. Zdobędziemy więcej właściwości duchowych, staniemy się mniej materialni. Będziemy mogli się dematerializować, przenikać do innych wymiarów, będziemy mieć wgląd w przestrzeń nie widzialną, chodzić po wodzie. Obywatele świata, świat /nie tylko ziemia/ „globalna wioską” Kosmos globalną wioską. To jest to do czego musimy dorosnąć jak chcemy być obywatelami kosmosu. Czy będziemy z tego powodu bardziej szczęśliwi. Co zaniesiemy w ten kosmos? Jakie tam panują stosunki, prawa? Ziemię znamy i często tu nie dajemy sobie rady, a tam damy? Co kosmos może nam dać, inny wymiar Czy będziemy szczęśliwsi? Z mojego wglądu w ten świat duchowy to tam jest różnie, są różne byty, pozytywne i negatywne. Na czym ta nasza przemiana ma polegać. Czy znajdziemy tam nowy dom, czy przeniesiemy tam nasze nawyki, rozterki, problemy? Myślę, że tu trzeba już nad sobą pracować i o tym myśleć. Jeżeli już tu na ziemi dostrzegamy, że w świecie ducha toczy się walka o przetrwanie, o istnienie, to czy nie będziemy później chcieli szybko wrócić na ziemię do świata materialnego, który znamy. A wiemy, że wiele istot się tu pcha. Co o tym myślicie?

    • marek pisze:

      Było by łatwiej z Tobą wymieniać się spostrzeżeniami , gdybyś w przybliżeniu chociaż określiła swój wiek , nie zawsze , ale jednak czasem jest to przydatne .A co do Twoich rozważań : Obywatele wszechświata to przepustka jak przypuszczam dla nielicznych , a dla pozostałych , lepszej jakości teatr do rozwoju i wzrostu i tu się wkrada myśl , że warto by wiedzieć , do jakiego nieba się wybierać po opuszczeniu ciała , czy to będzie niebo ewolucji czy inwolucji .
      Ale za te słowa mogę oberwać , bo niektórzy powiedzą że wystarczy wiedzieć że, ” jak sobie pościelesz , tak się wyśpisz ” tylko zapominają że po śmierci ktoś ubrany na biało może Ci wmówić że źle ścieliłeś i nakłoni Cię do spania na twardej ławie , a nie w łóżeczku .

      m

    • margo0307 pisze:

      „…Co o tym myślicie ?
      dzięki czekaniu na rok 2012 ludzkość obudziła się. Zaczęliśmy zdobywać wiedzę, której wcześniej nie mieliśmy, można powiedzieć, że była to fuzja wiedzy.
      Teraz czas na przemyślenia. Zostaliśmy oświeceni.
      Co z tym teraz zrobimy? …”

      __________________
      Zgadzam się Ina z Tobą, że… oczekiwanie na „rozdmuchane” przez pana Geryla wydarzenia 2012, zapewne były zaczątkiem, zapalnikiem… rozprzestrzeniania się informacji dotyczącej naszej transformacji i w ogóle wiedzy innej, niż ta podawana „we wiadomościach”… 😉

      Bardzo dobre pytanie na koniec – Co z tą wiedzą zrobimy ?…, bo nie ulega wątpliwości, że wielu z nas otworzyły się oczy i… właściwie to… nie możemy już używać naiwnych wykrętów typu: „nie wiedzieliśmy”…, ponieważ właśnie wiemy… !
      – wiemy, że nasza myśl… ma ogromny wpływ i kształtuje materię wokół nas…
      – wiemy, że nasza myśl, uczynek, słowo… powodują określone pozytywne lub negatywne dla nas konsekwencje…
      – wiemy, że na planie niefizycznym stanowimy jedność ze wszystkim co istnieje…, a w związku z tym – wyrządzając krzywdę jakiejkolwiek żywej istocie – tak naprawdę… wyrządzamy krzywdę sobie…, ta sama zależność zachodzi w aspekcie pozytywnym – czyli niosąc pomoc innym czującym istotom – pomagamy także sobie…
      – wiemy, że nasza wędrówka przez cielesność jest krótkim, przejściowym spacerkiem i że jesteśmy tu duchowymi przechodniami, dla których sprawy materialne nie powinny być ważniejsze od spraw naszego ducha…
      A jeśli tak – to nabierają nowego znaczenia słowa Nauczyciela, który mówił:

      „…Jeśli ktoś cię obrazi, uderzając w policzek, nadstaw mu drugi.
      A jeśli zabiera twój płaszcz, oddaj mu również koszulę…”

      Bo nie warto z powodu głupiej koszuli… chować urazy w stosunku do bliźniego… 🙂 ❤

      • Dawid56 pisze:

        Masz rację Margo , istnieje jakieś przebudzenie a może bardziej zrozumienie tego co było niezrozumiane i tego co było niezbadane.Ujawniają się też i zostają zdemaskowane wszelkie kłamstwa na temat religii i nas samych.Nawet najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa.

  5. marek pisze:

    Małgosiu napisz gdzie mieszkasz , przyjadę pomyszkować w szafie …za koszulą ..
    m

    • margo0307 pisze:

      „Małgosiu napisz gdzie mieszkasz , przyjadę pomyszkować w szafie …za koszulą ..”
      ____________________________
      Ach Klakierku, nie musisz się fatygować, napisz gdzie mieszkasz – wyślę Tobie dwie koszule…😛

  6. marek pisze:

    Oryginalny wzorzec dla wszystkich, którzy wcielają się w ludzkie ciała na tej planecie zawiera w sobie zapis o posiadaniu niezależnej wolnej duszy.

    Gdybyśmy odłączyli się od duszy, nie bylibyśmy zdolni uzyskać dostępu do świadomych wspomnień, które są przechowywane w naszych zapisach komórkowych. Kiedy jesteśmy złączeni z duszą, stajemy się świadomością ciała, pamięcią powłoki, która sama w sobie egzystowałaby bez biologicznego inteligentnego rozszerzenia energii.

    Niedawno nasza planeta przesunęła się do wymiaru, w którym są aktywne prawa duszy z zasadami mentalnymi polegającymi na służeniu innym, co stanowi częstotliwość matrycy świadomości zbiorowej Duszy.

    Z genetycznego poziomu szablonów ciała, brak empatii wynika z braku ciała emocjonalnego. Wyższe uczucia i ciało emocjonalno – sensoryczne odgrywają główna rolę w matrycy duszy. Istoty z odłączonym ciałem duchowym – ludzie lub nie–ludzie – nie potrafią odczuwać inaczej jak poprzez drugą czakrę wspomagającą instynkty.

    Centrum serca jest punktem podłączenia duszy. Niektórzy są bardziej niż inni genetycznie predysponowani do zdolności odczuwania i mają otwarte serca. Ci, których genetyka pozwala na pełne odczuwanie i miłość oraz na doświadczanie wyższych stanów emocjonalnych to ci, którzy zachowali swoje wewnętrzne atomy nasienne chrystusowego ducha. Osoby, które nie są zdolne do miłości i odczuwania empatii, w końcu tworzą czarny umysł, który przejawia się w czarnym sercu.

    Czytając tłumaczenia Teresy Serafinowskiej doszedłem do wniosku że swoje wcześniejsze wyobrażenia o kondycji ludzkości miałem błędne . My nie stanowimy jako całość z grubsza jednolitej „masy ” z ekstremami pozytywu i negatywu na swych marginesach , a przypuszczalnie jesteśmy zbiorowiskiem grup o różnym zanurzeniu w pozytyw czy negatyw w stosunku swego przejawienia do otoczenia i stąd ta sytuacja może być trudniejsza do zawiadywania niż poprzedni obraz.

    Jednostki , można izolować , resocjalizować – grupy , społeczeństwa z nimi to trudniejsza sprawa , trzeba je przemianowywać przez rozwój samoświadomości i świadomości a jak tego dokonywać jeżeli według owych tłumaczeń , dzieje się to za sprawą poszerzania komunikacji jednostki z duszą .
    Jak dotrzeć do jednostek ” przykrytych ” zbiorową świadomością – wypierania się kontaktu z duszą .
    Najlepsze zorientowanie w materiałach na stronie tej Pani można znaleźć otwierając hasło Inne .

    m

    • margo0307 pisze:

      „…Gdybyśmy odłączyli się od duszy, nie bylibyśmy zdolni uzyskać dostępu do świadomych wspomnień, które są przechowywane w naszych zapisach komórkowych. Kiedy jesteśmy złączeni z duszą, stajemy się świadomością ciała, pamięcią powłoki, która sama w sobie egzystowałaby bez biologicznego inteligentnego rozszerzenia energii…”
      ___________________________________
      Nie wiem Klakier jak dla Ciebie, ale dla mnie… – nie tylko te – dwa powyższe zdania – brzmią jakoś tak… dziwacznie… 🙄
      Być może – czegoś nie kapiszi…, a być może – mam jakieś… „przestarzałe i zdezaktualizowane” 😉 odczucia…, bo zawsze czułam i nadal czuję, że nasze ciało zasila energia ducha…🙂
      Stwierdzenie więc, że… „…Gdybyśmy odłączyli się od duszy…” jest – jak dla mnie – jednoznaczne ze… śmiercią ciała fizycznego, które jest – w moim odczuciu – jedynie formą dla treści…, i owszem… zawierającą w sobie genetyczne informacje na poziomie komórkowym, ale jednak… jest to jedynie – ożywiana przez ducha forma…🙂
      *
      Zastanawiające… co najmniej…, a już na pewno – dziwnie brzmiące… jest – jak dla mnie – również kolejne określenie…

      „…Istoty z odłączonym ciałem duchowym – ludzie lub nie–ludzie – nie potrafią odczuwać inaczej jak poprzez drugą czakrę wspomagającą instynkty…” ???…
      ___________________________________
      Ciekawe… Skąd ta pani wie… poprzez co odczuwają istoty z…
      „odłączonym ciałem duchowym” ???
      *
      I kolejna, niezrozumiała i dziwacznie brzmiąca dla mnie kwestia…

      „…Centrum serca jest punktem podłączenia duszy. Niektórzy są bardziej niż inni genetycznie predysponowani do zdolności odczuwania i mają otwarte serca…
      Osoby, które nie są zdolne do miłości i odczuwania empatii, w końcu tworzą czarny umysł, który przejawia się w czarnym sercu…”

      __________________________________
      Czarny umysł…, czarne serca…
      Czarne wrony, czarno kraczą
      W czarnych barwach widzą świat
      I na próżno im tłumaczą mądrzy ludzie już od lat:
      Zamiast krakać weźcie pędzel przemalujcie co się da
      Czarnych barw nie chcemy więcej
      Każdy w kolor gra!
      😀

      • marek pisze:

        Zamiast krakać weźcie pędzel przemalujcie co się da
        Czarnych barw nie chcemy więcej
        Każdy w kolor gra!😀

        I mamy , taniec z glistami , rozmowy w kroku , Izaura Polska , mały geniusz skończy jak idiota , pyndolino – dla kogo ino ? I te kolory Małgosiu ,kosztują nas bilion długu …w 25 lat ..

        A czarne jest , czarne , a białe jest białe i tworzy się obraz czytelny nawet dla tych ze słabym wzrokiem /rozumieniem / bo chodzi o kontrast .

        A co to znaczy to do Pani która tłumaczy , bo ja robię tylko za Klakiera Małgosiu ..

        Ale że się w Tobie kocham , i zarażony tą chorobą czuję się bezwolny w stosunku do Ciebie no to się wysilę :
        Ta Pani przypuszczalne oddziela ducha od duszy , traktując to jako ” oddzielne stany skupienia ” a wtedy dusza wyrażająca się min. jako świadomość odblokowuje pamięć komórek .
        Gdyby kochana Małgosia poszła za odnośnikiem , to wyczytała by że ciało emocjonalne ta Pani posadawia po stronie duszy , więc jeżeli dusza odpięta , to i uczucia wyższego rzędu odpięte i pozostają jedynie instynkty utożsamiane przez taką Istotę z instynktami …

        m

  7. marek pisze:

    Proszę Małgosiu ..

    Odłączona dusza = brak ciała emocjonalnego

    Z genetycznego poziomu szablonów ciała, brak empatii wynika z braku ciała emocjonalnego. Wyższe uczucia i ciało emocjonalno – sensoryczne odgrywają główna rolę w matrycy duszy. Istoty z odłączonym ciałem duchowym – ludzie lub nie–ludzie – nie potrafią odczuwać inaczej jak poprzez drugą czakrę wspomagającą instynkty. Ta czakra funkcjonuje jako umysł instynktowny i tym samym staje się substytutem instynktownych poziomów, które są wyrażane w pewnym typie postrzegania stanu emocjonalnego. W rzeczywistości ten instynktowny umysł znany także jako ciało bolesne, nie jest ciałem emocjonalnym. Został zmutowany przed uszkodzeniem duszy i stał się zniekształconym centrum wynaturzonych miazmatycznych energii i instynktów, które są nieprawidłowo rozumiane jako „emocje”. Te stany nie są emocjami generowanymi przez Jaźń, to są stany instynktowne wchłaniane przez zbiorową nieświadomość. Ludzkie ciało, które jest odłączone od duszy, jest jak pusta skorupa magazynująca podstawowe instynkty.

    Trudno przeżyć prawdziwe stany miłości czy pełnego spektrum emocji, jeśli nie można się połączyć z duchową matrycą ciała. Albo dopóki nie jest się w stanie doznać miłości i otwartego centrum serca (4 czakra) od istoty inkarnowanej z połączeniem pomiędzy duszą a duchem. Wielu utraciło połączenie z duszą u zarania doświadczeń ekstremalnej traumy i cierpienia, SRA, nadużyć, gwałtu przeżytego w dzieciństwie, molestowania itp. To nadużywanie rozpoczyna się we wczesnym dzieciństwie pod wpływem oszukańczych strategii zachowawczych archontów z NAA, którzy aktywują w ziemskiej populacji powtarzające się cykle ofiara – kat. Kiedy człowiek za młodu (najwcześniej jak to możliwe) jest ciągle prześladowany, sam wyrasta na prześladowcę. To wymusza odtwarzanie tego wzorca nadużycia, tworząc więcej narcyzów, psychopatów oraz ludzi z traumatycznymi urazami, którzy izolują się od innych ludzi, i którzy nie są empatyczni. Tacy wyizolowani ludzie są podatni na kontrolę umysłu i zawładnięcia.

    Centrum serca jest punktem podłączenia duszy. Niektórzy są bardziej niż inni genetycznie predysponowani do zdolności odczuwania i mają otwarte serca. Ci, których genetyka pozwala na pełne odczuwanie i miłość oraz na doświadczanie wyższych stanów emocjonalnych to ci, którzy zachowali swoje wewnętrzne atomy nasienne chrystusowego ducha. Osoby, które nie są zdolne do miłości i odczuwania empatii, w końcu tworzą czarny umysł, który przejawia się w czarnym sercu.

    Czarny umysł prowadzi do czarnego serca

    Na Ziemi żyje liczne grono ludzi, którzy uwolnili się spod wpływu czarnych magów i starają się zrehabilitować, doskonaląc siłę miłości zgodnie z prawem potrzeby służenia innym. Częścią ich doświadczeń jest odnalezienie w sobie ducha pokory przez niesienie pomocy służąc planecie i ludziom, odrzucając własne korzyści i wymagania ego. W taki sposób, z sercami wypełnionymi miłością do bliźnich i Boga, pragną się zrehabilitować. Kluczem zawsze jest czystość SERCA! Ten fakt nigdy nie zostanie zepsuty, nawet w obliczu niewiarygodnej technologii sztucznej inteligencji i różnych sposobów kontrolowania umysłów przez NAA generowanych przez te technologie. Technologia świadomości może zostać użyta do zniszczenia ludzkości lub pomocy dla ludzkości, wybór jest w każdym z nas i zależy od czystej intencji opartej na sercu. To nie może być sfałszowane – albo to jest albo tego nie ma.

    Technologia usuwająca ze świadomości miłość od i do Boga oraz do wszystkich stworzeń bożych, związana jest z nadużywanie mocy i tworzy czarne serce. Czarne serce mieści się na czakrze astralnej, kiedy ta jest zablokowana, czarna i obraca się w odwrotnym kierunku, co jest nazywane „ciemnym kwitnieniem”. Czy to tylko niektóre z zachowań i działań, które mogą przejawiać czarne serca? Oto co prowadzi do jego późniejszego ciemnego kwitnienia – w ciele jednostki, ciele zbiorowym, grupy duchowej lub wspólnoty społecznej, tak że staje się zawirusowane:

    http://www.wogrodzienowejziemi.pl/search?updated-min=2014-01-01T00:00:00%2B01:00&updated-max=2015-01-01T00:00:00%2B01:00&max-results=32

    • margo0307 pisze:

      „…Ale że się w Tobie kocham , i zarażony tą chorobą czuję się bezwolny w stosunku do Ciebie no to się wysilę…”
      ______________________
      I zobacz Klakierku jak to ładnie powiedziałeś… aż❤ się raduje 🙂
      Ale że… i ja czuję do Ciebie wielką sympatię, też wiec… się wysilę i przeczytam uważnie całość tego, co napisałeś…🙂
      *
      „…Kluczem zawsze jest czystość SERCA!
      Ten fakt nigdy nie zostanie zepsuty, nawet w obliczu niewiarygodnej technologii sztucznej inteligencji i różnych sposobów kontrolowania umysłów przez… generowanych przez te technologie…”

      ______________________
      I dokładnie… zgadzam się z tymi tezami, że wszelkie nasze działania i intencje, którym towarzyszy czystość naszych ❤ są kluczem otwierającym wszystkie drzwi…, zamki… i… zameczki…🙂

  8. Mezamir pisze:

    Zastanawialiście się kiedyś nad dziurą?😀
    To pomyślcie,czym jest dziura?

    Dziura to coś czego nie ma🙂 bo dziura może być w czymś
    Dziura jest brakiem tego czegoś,nie da się oddzielić deski od dziury w desce

    A jeśli świadomość jest czymś w rodzaju dziury?
    Czymś co istnieje pozornie?
    Każdy widzi dziurę ale tak na prawdę nie widzi dziury tylko brak tego co ma dziurę…

    Dziurę można zmierzyć ale nie można jej dotknąć,zupełnie jak świadomość…

    • marek pisze:

      I mamy pojęcie osobliwości w jedności całości , ponieważ dziura jest ale tak naprawdę jej nie ma , bo jest osobliwością łączącą dwa odmienne kontinium .
      Na ten przykład słońce , z ” jednej strony ” jasne – gorące z „drugiej strony ” czarny lej zasysające …

      m

  9. marek pisze:

    Mezamir z tą dziurą to tak jak ze swędzeniem miedzy palcami u jednej panny co poszła z tym do lekarza .
    Lekarz mówi , gdzie panią swędzi – proszę pokazać , a ona mówi : między dużymi palcami obu nóg…

    Każdy widzi dziurę ale tak na prawdę nie widzi dziury tylko brak tego co ma dziurę…

    Jakoś mi ten kawał tutaj spasował , nie gniewaj się , musiałem się przedstawić -ze swoim poczuciem , albo brakiem humoru ..

    m

  10. Mezamir pisze:

    Koran
    2 – Al-Baqara

    286 Bóg nie nakłada na duszę niczego więcej nad jej możliwości.

  11. Mezamir pisze:

    Znacie tę panią?
    Podobno okres letni spędza w okolicach mojej miejscowości
    Chciałbym się z nią jakoś skontaktować,umówić etc
    Wie ktoś,coś,do kogo uderzyć?

    • JESTEM pisze:

      „Wie ktoś,coś,do kogo uderzyć?”

      Tylko nie „uderzaj” za mocno. ;-D

      Ach, te nasze cudowne,
      pełne treści,
      której nieświadomi
      jesteśmy…
      nawyki słowne…🙂

  12. margo0307 pisze:

    Film nakręcony na podstawie książki N. D. Walscha pt. „Rozmowy z Bogiem” z polskim lektorem🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s