Rozmowy z Bogiem cz III -Rozważania o Duszy cz.1

W trzecim tomie „Rozmów z Bogiem” Neale’a Donalda Walscha zawarte są bardzo ciekawe rozważania n/t duszy.Być może są one dość kontrowersyjne, ale myślę ,że warto je zacytować.Są to dość obszerne rozważania, dlatego podzieliłem je na części.

„Niektóre dusze czują, że wiele jeszcze chciałyby się dowiedzieć, więc trafiają do “szkoły”, zaś inne dusze – “stare”, jak je określacie – je uczą. Czego je uczą.? Że nie ma nic, co musiałyby poznawać.
Że nigdy nie musiały niczego się uczyć. Że wystarczy tylko sobie przypomnieć. Pamiętać, Kim i Czym są w Istocie.
“Dowiadują się”, że doświadczyć Swej Prawdziwej Istoty można przez bycie Nią. Przypomina im się o tym w sposób łagodny, obrazowo.
Pozostałe dusze już o tym pamiętają, gdy docierają na “druga stronę”. (Posługuje się znajomymi wam określeniami, aby same słowa nie stały na przeszkodzie rozumieniu.) Dusze te mogę od razu przejść do radosnego spełnienia swych życzeń odnośnie tego, czym pragną “być”. Mogą wybrać spośród miliona, zyliona Moich przejawów i doświadczyć tego natychmiast. Może to się wiązać z przybraniem fizycznej postaci.

Dowolnej?

Dowolnej

Więc to prawda, że dusze mogą wcielać się w zwierzęta – że Bóg może być krową? A. kro wy są naprawdę święte?

(Ah-mh)

Przepraszam.

Miałeś całe życie na odgrywanie komika estradowego. I, nawiasem mówiąc, patrząc na twoje życie, można powiedzieć, że udało ci się zmienić je w komedie.

Brrram! Ale mi dołożyłeś. Orkiestra tusz!
Dzięki, dzięki.

Ale żarty na bok, panowie… Odpowiedź brzmi – tak, dusze mogą wracać pod postacią zwierząt.Pytanie, czy chcą? Raczej nie.

Czy zwierzęta mają dusze?

Jeśli choć raz zaglądałeś zwierzęciu w oczy, znasz już odpowiedź na to pytanie.

Więc skąd mogę wiedzieć, że to nie moja babcia, wcielona w mojego kota?

Proces, o którym tu mowa, jest ewolucja. Samo–tworzeniem i ewolucja. A ewolucja zmierza tylko w jedna stronę. Wzwyż. Zawsze wzwyż. Największym pragnieniem duszy jest doświadczać wciąż wyższych aspektów siebie. Dlatego pnie się do góry, nie w dół, po ewolucyjnej skali, aż osiągnie nirwanę – całkowity Jedność ze Wszystkim.Czyli ze Mną.

Lecz skoro dusza pragnie doświadczać siebie w coraz wyższym wydaniu, po co zadawałaby sobie trud przybierania ponownie ludzkiej postaci? To z pewnością nie przybliża jej do celu.

Jeśli dusza po raz kolejny się wciela, to po to, aby dalej doświadczać i dalej ewoluować. Wiele poziomów ewolucji można zaobserwować u ludzi. Można wcielać się wiele razy – setki – i piać się wciąż wzwyż.
Lecz nie da się tego pogodzić z powrotem do niższych form życia. Stad powrót taki nie następuje. Nie przed osiągnięciem przez dusze ostatecznego zjednoczenia ze Wszystkim Co Jest.

Z tego wynika, że muszą powstawać “nowe dusze”, wcielające się w niższe formy życia.

Nie. Każda istniejąca dusza została stworzona Jednocześnie. Jesteśmy tu wszyscy Teraz. Ale jak już tłumaczyłem, kiedy dusza (cząstka Mnie) osiąga ostateczne spełnienie, ma możliwość “rozpoczęcia od nowa”, “zapomnienia”, aby mogła stworzyć siebie od podstaw jeszcze raz. W ten sposób Bóg nieustannie na nowo doświadcza siebie.
Dusza może wybrać “wtórny obieg” po niższych formach życia, ilekroć zechce.
Bez reinkarnacji – bez możliwości powrotu do postaci fizycznej – dusza musiałaby osiągnąć wszystko, do czego dąży, w ramach jednego życia, a to o wiele krócej niż jedno mgnienie na kosmicznym zegarze.

Zatem tak, reinkarnacja jest faktem. Jest prawdziwa, celowa i doskonała.

Dobrze, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Powiedziałeś, że czas nie istnieje, że wszystko dzieje się naraz, teraz. Zgadza się?

Zgadza się.

Następnie dałeś do zrozumienia, że wszyscy istnieje my “cały czas” na różnych poziomach, czy też w różnych punktach, w kontinuum czasoprzestrzennym.

Tak jest naprawdę.

W porządku, lecz od tego właśnie wszystko się gmatwa. Jeśli moje jedno “ja” w kontinuum czasoprzestrzennym “umiera”, a potem powraca tutaj jako inna osoba… to… to kim ja właściwie jestem? Musiałbym w takim razie istnieć w dwóch osobach jednocześnie. A jeśli to powtarza się przez całą wieczność, jak twierdzisz, wówczas jestem setką ludzi naraz! Tysiącem. Milionem. Milionem wersji miliona osób w milionie punktów w czasoprzestrzennym kontinuum.

Tak.

Nie mogę tego pojąć. Mój umysł nie jest w stanie tego ogarnąć.

Właściwie, poradziłeś sobie z tym bardzo dobrze. To niesłychanie zawiłe zagadnienie, a ty się z nim całkiem nieźle uporałeś.

Ale… ale… jeśli to prawda, wówczas “ja” – ta cząstka “mnie”, która jest nieśmiertelna – muszę ewoluować na miliard różnych sposobów pod miliardem postaci w miliardzie punktów na Kosmicznym Kole w wiecznej chwili teraźniejszości.

I znów masz racje. To właśnie robię. Nie, nie. Powiedziałem, że to ja muszę robić. Racja. To właśnie powiedziałem.

Nie, nie, moje słowa –

Wiem, jakie były twoje słowa. Całe zamieszanie wynika stad, że ty ciągłe upierasz się przy rozgraniczaniu siebie i Mnie.

A jest tylko jeden z Nas?

Nigdy nie było nas więcej, nigdy. Dopiero teraz to spostrzegłeś?

Chcesz powiedzieć, że cały ten czas rozmawiałem sam ze sobą?

Coś w tym rodzaju.

To znaczy, że nie jesteś Bogiem?

Tego nie powiedziałem.

Czyli jesteś Bogiem?

Owszem.

Lecz jeśli Ty jesteś Bogiem, i Ty jesteś mną a ja Tobą – wtedy… wtedy… ja jestem Bogiem!

Jesteś Bogiem. Zgadza się. Nazwałeś rzecz po imieniu.

Lecz nie tylko jestem Bogiem – jestem też wszystkimi innymi ludźmi.

Tak.

Czy to oznacza, że nikt i nic nie istnieje oprócz mnie?

Czyż nie rzekłem: Ja i Mój Ojciec jesteśmy Jednym?

Owszem, ale…

/ czy nie rzekłem też: Wszyscy jesteśmy Jednym?

Tak. Ale nie wiedziałem, że należy to rozumieć dosłownie. Myślałem, że mówisz w przenośni.Sądziłem, że to bardziej formuła filozoficzna niż stwierdzenie faktu.

To jest stwierdzenie faktu. Wszyscy stanowimy Jedno. To właśnie kryje się pod słowami:
“Cokolwiek uczyniliście najmniejszemu spośród mych braci… mnieście uczynili”.
Rozumiesz teraz?

Tak.

Wreszcie. Długo to trwało.

Ale – wybacz, że się upieram przy tym, ale… kiedy jestem z kimś, z żoną, z dziećmi, to czuję, że jestem kimś odrębnym od nich, że oni nie są “mną”.

Świadomość jest wspaniałą rzeczą. Można ja podzielić na tysiąc części. Na milion. Milion razy milion. “Rozpadłem” się na nieskończona liczbę “kawałków” – po to, aby każdy z “kawałków” Mnie. mógł spojrzeć za siebie i dostrzec Moja chwałę.

Dlaczego muszę przejść ten okres zapomnienia, zwątpienia? Wciąż nie do końca wierzę! Wciąż pogrążony jestem w zapomnieniu!

Nie bądź dla siebie zbyt surowy. To stanowi element Procesu. Nie ma w tym nic złego.

Więc dlaczego odsłaniasz przede mną to wszystko?

Ponieważ przestałeś czerpać z tego radość. Życie przestało być dla ciebie zabawa. Tak się uwikłałeś w mechanizm Procesu, że zapomniałeś, że to tylko proces.
Wiec zawołałeś do Mnie. Poprosiłeś, abym przyszedł do ciebie; pomógł ci zrozumieć; objawił boska prawdę; odsłonił największa tajemnice. To, co sam przed sobą ukrywałeś. Twoja Prawdziwa Istotę.
I uczyniłem to. Po raz kolejny przywrócono ci pamięć. Czy to będzie miało znaczenie? Czy zmieni od jutra twoje postępowanie? Czy sprawi, że spojrzysz na wszystko innymi oczami? Czy teraz uleczysz rany obolałych, uśmierzysz obawy zalęknionych, nasycisz spragnionych i głodnych, oddasz chwałę spełnionym i wszędzie dojrzysz Moje oblicze?
Czy to najnowsze przypomnienie prawdy zmieni twoje życie i pozwoli ci odmienić życie innych? Czy też znów popadniesz w zapomnienie; pogrążysz się w swoim “ja”; zamkniesz się na powrót w ciasnych ramach, które sobie przypisałeś, zanim doznałeś tego przebudzenia? Jak będzie?

8.
Życie toczy się wiecznie i nieprzerwanie, prawda?

Z całą pewnością

. Nie ma końca.

Nie ma.

Reinkarnacja jest faktem.

Jest. Możesz przyjąć dowolna śmiertelna postać -to znaczy, fizyczne ciało, które “umiera” – ilekroć zechcesz.

My decydujemy, kiedy chcemy wrócić? “Czy” i “kiedy” – tak.
Decydujemy też, kiedy odejść? Wybieramy, kiedy umieramy?

Nic nie przytrafia się duszy wbrew jej woli. To jest niemożliwe z samej definicji, ponieważ dusza jest twórca każdego doświadczenia.
Dusza niczego nie potrzebuje. Dusza posiada wszystko. Wszelka mądrość, wszelka wiedze,
wszelka moc, wszelka chwałę. To ta cząstka Ciebie, która nigdy nie śpi, nigdy nie zapomina. Czy dusza pragnie śmierci ciała? Nie. Pragnieniem duszy jest, abyś nigdy nie umierał. Lecz dusza opuszcza ciało – zmienia postać, porzucając większa czesi materialnej powłoki – gdy tylko zauważy, że dalsze przebywanie w tej formie niczemu nie służy.

Jeśli pragnieniem duszy jest, abyśmy nigdy nie umierali, to dlaczego umieramy?

Nie umieracie. Zmieniacie tylko postać.

Jeśli pragnieniem duszy jest, abyśmy nie zmieniali postaci, to dlaczego zmieniamy?

Nie tego pragnie dusza.Jesteście “zmiennokształtni”!
Kiedy przebywanie w danej postaci nie przynosi już pożytku duszy, dusza zmienia formę –ochoczo, radośnie – i posuwa się dalej po Kosmicznym Kole.

Radośnie?

Ze śpiewem na ustach.

Nie jest jej żal umierać?

Dusza nie umiera – nigdy.

Chodzi mi o to, czy dusza nie żałuje, że jej obecna postać ma “umrzeć”?

Ciało również nie “umiera”, ale przeistacza się wraz z dusza. Ale rozumiem, co masz na myśli, dlatego będę trzymał się ustalonego przez ciebie nazewnictwa.
Jeśli masz jasność co do tego, jaki kształt pragniesz nadać swojemu życiu pośmiertnemu albo wyznajesz wiarę głosząca przyszłe zjednoczenie z Bogiem, wówczas dusza nie czuje żalu w związku z tym, co nazywacie śmiercią.
W takim przypadku śmierć jest chwila cudowna. Dusza może teraz powrócić do swej pierwotnej postaci, do swego normalnego stanu. Towarzyszy temu poczucie niezwykłej lekkości, nieograniczonej swobody, bezkresności. I świadomość Jedności, błoga i zarazem wzniosła.Nie sposób żałować takiego przeskoku

.
Twierdzisz więc, że śmierć to pomyślne zdarzenie?

Dla duszy, która tego pragnie – tak, zawsze.

Jeśli dusza chce się wyrwać z ciała, to dlaczego go po prostu nie porzuci? Dlaczego wytrzymuje tyle czasu?

Nie powiedziałem, że dusza “chce się wyrwać z ciała”. Mówiłem o radości towarzyszącej
uwolnieniu się od niego. To co innego. Można być szczęśliwym robiąc jedna rzecz i można być szczęśliwym robiąc druga. To, że robienie tej drugiej rzeczy sprawia ci radość nie oznacza, że byłeś nieszczęśliwy robiąc pierwsza.
Pobyt w ciele nie jest dla duszy nieszczęściem. Wręcz przeciwnie, to źródło wielkiej przyjemności. Lecz to nie wyklucza tego, że dusza może równie mocno cieszyć się z opuszczenia ciała.

Najwyraźniej jest jeszcze wiele rzeczy, które muszę zrozumieć, jeśli chodzi o śmierć.

Tak. To dlatego, że nie lubicie rozmyślać o śmierci. Lecz jeśli w chwili, gdy postrzegasz jakikolwiek przejaw życia, nie przejdzie ci jednocześnie przez myśl śmierć i utrata, to nie dostrzegłeś życia naprawdę, tylko się po nim prześlizgnąłeś.
Każda chwila kończy się, gdy tylko się zaczyna. Jeśli tego nie widzisz, nie pojmiesz, na czym polega jej niepowtarzalność, i nazwiesz ja zwyczajną.
Każda interakcja “zaczyna się kończyć” z chwila, gdy “zaczyna się zaczynać”. Tylko wtedy gdy naprawdę to dostrzeżesz i zrozumiesz do głębi, otworzy się przed tobą skarb każdej chwili – i samego życia. Życie nie może ciebie prawdziwie obdarzyć, jeśli nie zrozumiesz śmierci. Musisz pójść nawet dalej. Musisz pokochać śmierć tak, jak kochasz życie. Czas spędzony z każda osoba stałby się zaczarowany, gdybyś wiedział, że jesteś z nią po raz ostatni. Doświadczenie każdej chwili nabrałoby intensywności ponad wszelka miarę, gdybyś sadził, że to ostatnia taka chwila. Brak refleksji nad śmiercią prowadzi do braku refleksji nad życiem. Nie dostrzegasz, czym jest naprawdę. Wymyka ci się chwila i wszystko, co kryje w sobie dla ciebie. Patrzysz obok, a nie na wskroś.
Kiedy przyglądasz się czemuś uważnie, kiedy głęboko się nad czymś zastanawiasz, widzisz to na wskroś. Wtedy złudzenie pryska. Dostrzegasz, jak jest naprawdę. Tylko wtedy możesz się z tego cieszyć.Nawet złudzeniem można się radować. Gdyż wówczas wiesz, że to iluzja, a świadomość ta sprzyja dobrej zabawie! Gdy bierzesz to za rzeczywistość, rodzi się cierpienie.Wszystko przestaje być bolesne, jeśli pojmiesz, że nie jest realne. Powtórzę jeszcze raz:
To niczym film, przedstawienie na scenie twego umysłu. Sam tworzysz sytuacje i postaci. Sam piszesz scenariusz. Nic nie sprawia bólu z chwila, gdy rozumiesz, że nic nie jest realne. To równie prawdziwe w odniesieniu do życia jak i do śmierci.
Kiedy pojmiesz, że i śmierć jest iluzja, wtedy możesz powiedzieć: “Śmierci, gdzie twoje żądło?”. Śmierć może być dla ciebie nawet powodem do radości. Możesz cieszyć się z tego, że ktoś umarł.Czy to wydaje się dziwne? Czy te słowa brzmią dziwnie?
Tylko wtedy, gdy nie rozumiesz śmierci – ani życia. Śmierć nie kończy, ale zaczyna. Śmierć otwiera drzwi, nie zamyka. Kiedy wiesz, że życie jest wieczne, widzisz, że śmierć jest iluzja, która skupia twoja uwagę na ciele i przez to każe ci się z nim utożsamić. Ale ty nie jesteś swoim ciałem, a więc zniszczenie ciała nie powinno cię martwić. Śmierć powinna cię nauczyć, że realne jest życie. A życie uczy, że nieuniknione jest przemijanie, nie śmierć. Przemijanie jest jedyną prawdą.
Nic nie jest stałe. Wszystko się zmienia. W każdej chwili. Gdyby było niezmienne, nie mogłoby istnieć. Gdyż nawet pojecie trwałości, aby nabrało sensu, musi mieć odniesienie do nietrwałości. Toteż nawet trwałość jest nietrwała. Rozważ te prawdę. Gdy to pojmiesz, pojmiesz Boga.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Dusza, Mistyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

57 odpowiedzi na „Rozmowy z Bogiem cz III -Rozważania o Duszy cz.1

  1. Dawid56 pisze:

    Reinkarnacja jest faktem.

    Jest. Możesz przyjąć dowolna śmiertelna postać -to znaczy, fizyczne ciało, które “umiera” – ilekroć zechcesz.

    My decydujemy, kiedy chcemy wrócić? “Czy” i “kiedy” – tak.
    Decydujemy też, kiedy odejść? Wybieramy, kiedy umieramy?

    Nic nie przytrafia się duszy wbrew jej woli. To jest niemożliwe z samej definicji, ponieważ dusza jest twórca każdego doświadczenia.
    Dusza niczego nie potrzebuje. Dusza posiada wszystko. Wszelka mądrość, wszelka wiedze,
    wszelka moc, wszelka chwałę. To ta cząstka Ciebie, która nigdy nie śpi, nigdy nie zapomina. Czy dusza pragnie śmierci ciała? Nie. Pragnieniem duszy jest, abyś nigdy nie umierał. Lecz dusza opuszcza ciało – zmienia postać, porzucając większa czesi materialnej powłoki – gdy tylko zauważy, że dalsze przebywanie w tej formie niczemu nie służy.

    Jeśli pragnieniem duszy jest, abyśmy nigdy nie umierali, to dlaczego umieramy?

    Nie umieracie. Zmieniacie tylko postać.

    Jeśli pragnieniem duszy jest, abyśmy nie zmieniali postaci, to dlaczego zmieniamy?

    Nie tego pragnie dusza.Jesteście “zmiennokształtni”!
    Kiedy przebywanie w danej postaci nie przynosi już pożytku duszy, dusza zmienia formę –ochoczo, radośnie – i posuwa się dalej po Kosmicznym Kole.

    Jestem pod wrażeniem III części rozmów , szczególnie dialogów n/t Duszy- Dusza jest zawsze to po prostu cząsteczka owego pola morfogenetycznego Shaldrake’ a rozciągającego się w całym Wszechświecie.

    • marek pisze:

      reinkarnacja jest faktem – radujmy się czy co ? – Dawid .

      reinkarnacja jest następstwem upadku planety i życia , w niższą gęstość

      i w konsekwencji tego okaleczenia rodzaju ludzkiego , gdyż wcześniej w „lżejszych ” ciałach i ich dłuższym funkcjonowaniu , reinkarnacja przedzielana śmiercią ciała – nie istniała .
      Człowiek albo dusza jak wolisz , utrzymywał pamięć całego swego istnienia i nie ciągnęło go w kierunku przejawiania zachowań , które w porównaniu do zwierzęcych – obrażają zwierzęta.

      Myślenie sekwencyjne , a chcenie to dwie różne rzeczy , co dość składnie jest opisane w tym co zamieszczasz w temacie rozważań nad cofnięciem się duszy w zwierzęce ciało .

      Warto również uwzględnić wątpliwość , czy ta cała wypowiedź , jest na pewno prawdą prosto od pana Boga , a jak się to uwzględni to warto jeszcze raz pomyśleć która wypowiedź ma większą wartość i znaczenie …

      m

      • margo0307 pisze:

        „…Warto również uwzględnić wątpliwość , czy ta cała wypowiedź , jest na pewno prawdą prosto od pana Boga , a jak się to uwzględni to warto jeszcze raz pomyśleć która wypowiedź ma większą wartość i znaczenie …”
        ______________________________________________
        A gdzie rodzi się wątpliwość ?
        Czy Twoje ❤ ma jakiekolwiek wątpliwości ? – Nie !
        To Twój umysł – który wiecznie kombinuje, konceptualizuje etc… – poddaje wszystko w wątpliwość…❤ nie ma takiego problemu…, ❤ po prostu wie ! 🙂

        • marek pisze:

          Nie napiszę co mi serce mówi , bo się ludzie po obrażają – nie lubię malin ze śledziami ani , prawdy z kłamstwem na jednym talerzu .

          m

          • JESTEM pisze:

            marek:
            „Nie napiszę co mi serce mówi , bo się ludzie po obrażają – nie lubię malin ze śledziami ani , prawdy z kłamstwem na jednym talerzu .”

            Z tego, co wiem, to serce raczej Ci nic nie mówi, ponieważ, jak napisała Margo0307, serce po prostu wie… i dodam, że także czuje. Mówi, a tak dokładniej rozmawia, gada i kłóci się sam ze sobą w naszych głowach nasz „uwarunkowany ludzki umysł” – co też Margo0307 napisała: „To Twój umysł – który wiecznie kombinuje, konceptualizuje etc… – poddaje wszystko w wątpliwość… ” A umysł wciąż gadający ze sobą blokuje serce, które wie i czuje… I otwiera Przestrzeń w nas naszej samo-świadomości. I dzięki temu mogą pojawić się naprawdę nowe myśli, te nieuwarunkowane…

            „Dawid , wiesz ile razy w swym życiu byłem uwznioślony , wtedy gdy w samotności , w pustym kościele szukałem kontaktu z Bogiem , a wiesz ile razy byłem ukopany na amen informacjami odsłaniającymi brutalną prawdę o tym co wydawało mi się wcześniej świętością .”

            A Twoje „uwznioślenie” było anektowane przez ego, a „ukopanie” wynikało z tego, że mu ulegałeś (nie „uwzniośleniu”, a ego), ponieważ masz tendencje😉 – znaczy Twój ‚uwarunkowany ludzki umysł’ ma tendencje do utrzymywania się – jak „tonący brzytwy”😉 – koncepcji biegunowych: wcześniej „świętości”, a potem „brutalnej prawdy” negującej ową „świętość”. (Piszę o tym dzieląc się tym, bo znam to ze swoich doświadczeń🙂 ). A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Utożsamiasz się z koncepcjami umysłu, które uznajesz za prawdę😉 pisząc, co ludzie powinni (według Twoich koncepcji prawdy) robić np.:
            Propaguj ponowne wprowadzenie parytetu kruszców stojących za walutą
            jest pewne że będziesz wspierał prawdziwy postęp i prawdę.”
            I co? Chcesz ludzi „uszczęśliwiać” na siłę ” jak go kijem ani batem nie ruszę w kierunku myślenia , to spróbuję , może cukierkiem lub tym pięknym w swej prawdzie przemyśleniem (…)”? Próbuj, jeśli uważasz to za słuszne. „Raz kijem raz marchewką” – straszeniem i kuszeniem…? Toż to narzędzia ego do… manipulacji.😀

            A wiesz, że są tacy, którzy mają pomysły jak stworzyć społeczności bez waluty i bez kruszców „stojących za walutą”, a nawet bez „barterowej wymiany”…? Są i tacy, którzy wiedzą, jak pozyskiwać energię „za darmo”… dla mnie to są przejawy „prawdziwego postępu”.😉 Ale jak wiadomo, mamy różne sposoby postrzegania „prawdziwego postępu”.😀

      • Dawid56 pisze:

        „Warto również uwzględnić wątpliwość , czy ta cała wypowiedź , jest na pewno prawdą prosto od pana Boga , a jak się to uwzględni to warto jeszcze raz pomyśleć która wypowiedź ma większą wartość i znaczenie …”

        To ma Marku rzeczywiście priorytetowe znaczenie, skąd pochodzi ta wiadomość. Nie mniej jednak cała ta wypowiedź jest dość spójna poza małymi wyjątkami. Co jest ważne to te „Rozmowy z Bogiem” stawiają sprawy w zupełnie nowym świetle. Przede wszystkim „nie dołują”, a dają nadzieję na to, że to nasze przyjście na ten świat w tej właśnie chwili miało sens.

        • Maria_st pisze:

          Te ” Rozmowy z Bogiem”–to takie rozmowy z głosami w głowie?
          Tytuł kontrowersyjny.
          Dlatego mam spory dystans do tego co tam napisano.
          Oczywiście mam też dystans do własnych doświadczeń….w mysł słow—-mowa jest srebrem a milczenie złotem…….
          Gotowce nie zawsze są dobre dla każdego.
          Muszą ” pasować” smakowo głodnemu, ja mogę mieć na to jedzenie np–alergię.
          Marek na ten przykład jest w trójkąciku z dwiema paniami i czuje sie w nim doskonale.
          Odnalazł tam co szukał—niteczki—-i teraz niczym pajączek bedzie prządł nowe DNA….może i cuś wyjdzie z tego trójkącika…..może kwadracik?🙂

          • marek pisze:

            Marysiu ,
            jeszcze mi wywróż , z jedną dwojaczki , z drugą czworaczki i już Dawid będzie mi mógł liczbami prognozować przyszłość, a ja będę w niebie rozmyślał o nowych dwojaczkach w nowym trójkąciku – BO JESTEM WYZNAWCĄ FRAKTALNOŚCI 😛.

            M

        • marek pisze:

          Dawid , wiesz ile razy w swym życiu byłem uwznioślony , wtedy gdy w samotności , w pustym kościele szukałem kontaktu z Bogiem , a wiesz ile razy byłem ukopany na amen informacjami odsłaniającymi brutalną prawdę o tym co wydawało mi się wcześniej świętością .

          Propaguj ponowne wprowadzenie parytetu kruszców stojących za walutą
          jest pewne że będziesz wspierał prawdziwy postęp i prawdę .

          m

          • Ktoś pisze:

            1.
            Najpierw to trzeba popierać istnienie „papierowej waluty” a nie elektroczipów jak się to gojoniewolnikom wciska jako postęp.

            2.
            Już nie raz w „potrzebie” żydonazizm konfiskował zapasy złota i srebra znajdujące się w posiadaniu plebsu. Myślisz iż nie będzie gotów zrobić tego ponownie by ratować swoje pejsorado? Jedna ustawa i jest POWÓD do okradania …….

            Właśnie obecnie żydonazistowski kapitał migruje z MFW do BRIKS zostawiając sklepanego mięśniaka zwanego USA na pastwę wojny domowej więc nie ma znaczenia jaka będzie przyszła waluta i na czym oparta jak się wiecznie SZULERÓW i LICHWIARZY zaprasza do wspólnego stołu. Bez pogonienia ich precz do innej piaskownicy zawsze BĘDZIE TAK SAMO gówniano…..zwłąszcza iż się nic nie mówi o LIKWIDACJI „rezerwy cząstkowej” przy drukowaniu walut z powietrza. Podstawy lichwiarzenia.

          • Dawid56 pisze:

            W kościołach w zasadzie nie ma Boga, to już napisałem.Natomiast „Rozmowy z Bogiem” postawiły w innym świetle problem samobójstwa.Zrobiło na mnie ogromne wrażenie samobójstwo Robina Wiliamsa .Być może Wiliams czytał „Rozmowy z Bogiem” i doszedł do wniosku, że tym razem nie dał rady, ale będzie miał wiele różnych szans, co więcej być może nie znajdzie się w piekle swego umysłu ( bo go nie stworzył). Faktem jest, że nie zaliczył tego doświadczenia życia Jako Robin Wiliams jako doświadczenie zakończone pozytywne, ale nie znaczy że jest potępiony czy znajdzie się w piekle.

      • JESTEM pisze:

        „reinkarnacja jest następstwem upadku planety i życia , w niższą gęstość”

        Jak wszystko, reinkarnacja ma swoje „wady” i „zalety” z poziomu reaktywnego, uwarunkowanego umysłu…

        Reinkarnacja może mieć związek z „upadkiem” prowadzącym „niżej” w głębszy „upadek” – możemy to nazwać inwolucją albo z „upadkiem” prowadzącym do „wzniesienia” – co możemy nazwać ewolucją.
        Reinkarnacja może zachodzić nieświadomie w przypadku inwolucji czy dewolucji albo może zachodzić świadomie, kiedy następuje „wzniesienie” – ewolucja… przede wszystkim (samo-)świadomości.

        Inwolucja następuje, gdy indywidualnie działamy (nawet tzw. „istoty boskie”) w sposób coraz bardziej uwarunkowany i zależny od systemów (idei, koncepcji, przekonań, ocen i oczekiwań), i utrzymujemy się w nich w odcięciu od świadomości jedni, całości – coraz mniejsza przestrzeń i zakres świadomości powiązany jest z coraz gęstszą siecią umysłu coraz bardziej uwarunkowanego.

        Poszerzanie (samo-)świadomości umożliwia uwalnianie się od takich struktur nawet istniejąc w świecie o „gęstych sieciach”. Poluzowujemy je…w sobie i wtedy…

        Ewolucja następuje, gdy indywidualnie działamy w sposób coraz mniej uwarunkowanych systemach i nawiązujemy połączenie ze świadomością jedni, całości – coraz większa przestrzeń i zakres świadomości powiązany jest z coraz rzadszą siecią umysłu coraz mniej uwarunkowanego.

        Procesy indywidualne powodują, że jesteśmy przyciągani do takich, a nie innych światów.

        „i w konsekwencji tego okaleczenia rodzaju ludzkiego , gdyż wcześniej w „lżejszych ” ciałach i ich dłuższym funkcjonowaniu , reinkarnacja przedzielana śmiercią ciała – nie istniała .”

        A może w „lżejszych” ciałach „reinkarnacja przedzielana śmiercią ciała” istniała/istnieje, ponieważ śmierć ciała może być postrzegana jako zmiana formy, która czasem zachodzi świadomie, a czasem nieświadomie?

        Czy Ty sam chciałbyś istnieć w jednej formie przez całą wieczność – nieskończoność? A może zanudziłbyś się… na śmierć…?😀

        „Człowiek albo dusza jak wolisz , utrzymywał pamięć całego swego istnienia i nie ciągnęło go w kierunku przejawiania zachowań , które w porównaniu do zwierzęcych – obrażają zwierzęta.”

        A może tego „nie pamiętasz”, że coś Cię jednak „pociągnęło”? Może dlatego właśnie, że nie pamiętasz, że się dobrowolnie kiedyś tam na to zdecydowałeś, to teraz wolisz to przypisywać jakimś „innym”, że Cię tu wciągnęli „na siłę”? I poniekąd zdecydowałeś się, stworzyłeś sobie taką grę, w której teraz tkwisz po uszy i nie wiesz, jak z niej wyjść? Tak sobie „gdybam”…😉

        • Dawid56 pisze:

          Nie lubię słowa gra, właściwsze jest słowo doświadczanie życia w powłoce fizycznej- niby to samo ale to zupełnie nie to samo.Gra zawiera w sobie przesłanie jakiejś „wygranej”
          W Rozmowach z Bogiem t III jest mowa o wysoko rozwiniętych cywilizacjach , które nie znają pojęcia rywalizacji.

          • JESTEM pisze:

            „Nie lubię słowa gra, właściwsze jest słowo doświadczanie życia w powłoce fizycznej- niby to samo ale to zupełnie nie to samo.”

            Tak, rozumiem.

            „Gra zawiera w sobie przesłanie jakiejś „wygranej”
            W Rozmowach z Bogiem t III jest mowa o wysoko rozwiniętych cywilizacjach , które nie znają pojęcia rywalizacji.”

            Tak, Dawidzie, gra zawiera w sobie założenie jakiejś „wygranej”.
            Tam, gdzie nie ma rywalizacji, być może nie ma gier, a jest coś jak… zabawa lub radosne współdziałanie.
            Ale nie mam pewności, czy nie ma tam gier albo czegoś podobnego do gier), na które uczestnicy znający ich zasady w nie nie grają lub się bawią. Tego nie wiem.

          • JESTEM pisze:

            Evolution of Awareness – A Conversation with Neale Donald Walsch and Eckhart Tolle (niestety tylko po angielsku znalazłam.

            Z serca polecam🙂 To z polskim tłumaczeniem:

        • marek pisze:

          Jak byś tak była pod ręką Jestusiu , to pewnie było by mi trudno się powstrzymać od wymierzenia Ci symbolicznego klapsa / być może dziką różą z kolcami /za to gdybanie . Taki porządny maruś , a w takim …..siedzi i sam sobie to wybrał ..chyba chcesz mi
          wmówić że jestem głupszy niż myślałem …

          Ale nie idzie mi nic innego zrobić jak przyznać Ci rację i zapamiętać Twe słowa na ewentualne inne pochmurne dni .

          Mojej żonie mówię , gdy wylicza me wady , a znasz przysłowie ” widziały gały co brały ” i wtedy śmiejemy się oboje . Chyba sam wpadłem we własnej logiki sidła.

          Dziękuję autorytecie na turbo miotle …..

          m

          • margo0307 pisze:

            „…Mojej żonie mówię , gdy wylicza me wady , a znasz przysłowie ” widziały gały co brały ”…”
            _______
            Nie zawsze jest tak, że… „gały widzą, co biorą”…😛
            Szczególnie wtedy, gdy ktoś ma zwyczaj przywdziewania masek… i udawania kogoś – kim nie jest…
            Kiedy jednak… przychodzi „szara rzeczywistość” – maski spadają z twarzy i… wychodzi szydło z worka oraz who is who…😀
            Jak śpiewała Urszula Sipińska…
            „…Ktoś odkrył twarz
            Jak iskra zgasł…”

          • JESTEM pisze:

            „Jak byś tak była pod ręką Jestusiu , to pewnie było by mi trudno się powstrzymać od wymierzenia Ci symbolicznego klapsa / być może dziką różą z kolcami /za to gdybanie .”

            No widzisz, co czasem robimy sobie, gdy „mamy kogoś pod ręką”?
            A za co niby miałbyś mi „wymierzać ten klaps”?

            „Taki porządny maruś , a w takim …..siedzi i sam sobie to wybrał ..chyba chcesz mi
            wmówić że jestem głupszy niż myślałem …”

            Nic o głupocie nie napisałam. Nic Ci nie chcę wmówić, nie chcę Ci wmówić, że” jesteś głupszy niż myślałeś”. Co najwyżej „gdybam”, że możesz być pewnych rzeczy nieświadomy, że mogłeś w pewnym sensie zapomnieć… jednak nie twierdzę, że tak jest na pewno. A Ty to odbierasz i widzisz tak, jak widzisz. Sam robisz to, co chcesz z tym, co wyraziłam i wyrażam.

            „Dziękuję autorytecie na turbo miotle …..”
            🙂
            Nie uważam siebie za autorytet, nie utożsamiam się z tą „rolą”, a jeśli ktoś ma taką potrzebę, by przypisywać mi taką „rolę” czy „etykietkę”, to jego lub jej… „etykietowanie”. (projekcje🙂 ) Mam pewną wiedzę, która się dzielę. W wolności, czy ktoś z nią „rezonuje” czy nie. To ludzie czynią z innych ludzi autorytety. Wystawiają sobie pewne osoby na świeczniki. A potem, jak te osoby nie spełniają ich oczekiwań, to je „obalają”. Najpierw się kogoś „wywyższa”, a potem „poniża” – to takie „naturalne” (ha, ha…) „wahadło biegunowości”. A co sami sobie i innym w taki sposób robimy?

            I jak sam piszesz:
            „Pośrednio znów powracam do tematu że nie powinno być autorytetów , a jedynie uznawanie u innych wiedzy w określonym zakresie (…) .”

            Nie mam autorytetów, ale sprawia mi radość poznawanie, słuchanie czy czytanie ludzi, którzy mają pewną wiedzę, a którą nazywam mądrością. Dla mnie to ta wiedza, która płynie z umysłu nieuwarunkowanego chceniem i potrzebami czy gierkami ja-ego, która pozwala nam przestać walczyć i cierpieć z powodu zakręcania się w pewne myśli i emocje, które utrzymują nas od dawien dawna w różnych konfliktach. To wiedza, która pozwala nam stawać się coraz bardziej świadomymi siebie i tego, kim, czym jesteśmy.

            Oczywiście przyjmuję też ze zrozumieniem inne sposoby działania… takimi, jakie są.

  2. marek pisze:

    Mezamir cytuje dialog :

    Rinpocze, naukowcy przewidują, że jeśli globalne ocieplenie będzie nadal postępowało w obecnym tempie, w ciągu tego stulecia wyginie większość żywych gatunków. Globalne środowisko naturalne nie będzie w stanie utrzymywać dłużej rodzaju ludzkiego w formie, jaką znamy dzisiaj. Jak to wpłynie na dziedzinę reinkarnacji? Co z tego wynika dla buddyzmu i czujących istot?

    Dawid cytuje dialog :
    Rozmowy z Bogiem cz III -Rozważania o Duszy cz.1

    Marek cytuje refleksję nad ludzkością :

    Telewizja pokazała,
    A uczeni podchwycili,
    Że jednemu psu gdzieś w Azji
    Można przyszyć łeb od świni.

    Wykrył pies bimbrownię na czas,
    Wycinanki robi wujek,
    Jak smarować margaryną,
    Telewizja transmituje.

    Ło di ri di dla młodzieży,
    W Skierniewicach dwie kotłownie,
    Jak gonili hitlerowca,
    To mu opadały spodnie.

    W telewizji czterej znawcy
    Od nawozów i od świata
    Oczekują, co się zdarzy
    W Gwatemali za trzy lata.

    Masy pracujące stracą,
    Gdy realna płaca spadnie,
    Gwatemala nie dostrzega,
    Że elita władzę kradnie.

    Patrzy prawy obywatel,
    Mija dzień za dniem, godzina,
    A z nim razem na kanapie
    Relaksuje się rodzina.

    Z telewizji jego matka,
    Z gazet dzieci do zrobienia,
    Żona jakby wzięta z radia,
    A on cały z obwieszczenia.

    Kabaret Salon Niezależnych

    Jak to wpłynie na dziedzinę reinkarnacji? Co z tego wynika dla buddyzmu i czujących istot?

    blebleble , blalala a Conchita Wurst w telewizji piękną brodę ma .

    Zabawa w Boga przez pana Boga polega na akceptacji istnienia teatrzyków życia tworzonych przez wyłonione przez niego z niego samego zindywidualizowane komórki świadomości .
    Mędrcy ze wschodu i zachodu nazywają te teatrzyki życia skupiskami materii , planetami , gwiazdami , galaktykami .
    .
    Dobry Bóg ,żeby dzieci mogły się dobrze bawić zaopatruje te teatrzyki w prąd zwany przez dziatki , mana , prana lub eter .

    Jednak niektóre dzieci tak się zapamiętały w zabawie – przykładem – te z Ziemi ,że pokręciły pojęcia „mana” z ” mamona ” i z tego powodu zabawa zaczęła się zamieniać w coś co przypomina bardziej ” la burdello ” jak śpiewa ich trubadur niż to co projektował na wstępie tatuś .

    Dzieci z Ziemi nie chcą zaakceptować informacji , że te ” inowacje ” w zabawie zwanej przez nie życiem zapożyczyły od innych dzieci z Drogi Mlecznej , które już dawno grają sztukę zapomnienia .

    Ta gra w zapomnienie polega na wyłączeniu telefonu do tatusia , co w efekcie daje możliwość zaistnienia , totalnie głupiego stworzenia , bo porcja świadomości , to mało by być mądrym gdyż mądrość przejawia się gdy całość świadomości jest we wzajemnej komunikacji .
    Niestety te dzieci które które odłączyły telefon , odłączyły równocześnie zasilanie teatrzyków „prądem ” płynącym od tatusia , żeby być w pełni samodzielne – w ich mniemaniu

    I te decyzje dopiero przyniosły urozmaicenie zabawy w życie wręcz na miarę hororu . Dzieci nauczyły się kradzieży , grabieży , mordu , niszczenia , samozniszczenia a ukoronowaniem osiągnięć stał się kanibalizm uznany jako społeczna norma wyzysku jednego przez drugiego aż do zupełnego wyeksploatowania tego wyzyskiwanego .

    Te biedne Boskie Dzieci uwikłane w tą swoją wynaturzoną zabawę posunęły się tak daleko , że zaczęły okradać z enrgii planety i całe systemy planet prowadząc je i to co na nich żyje do unicestwienia , byle tylko przekierować energię do swych odłączonych teatrzyków i ciał .

    To co sobą obecnie przedstawiają te populacje Dzieci Boga to : pogubiona wiedza , pogubiona świadomość , pogubione wartości i kierunki zabawy – czyli życia , pogubione człowieczeństwo.

    Te na Ziemi są dla siebie również śmiertelnym zagrożeniem , gdyż nawymyślały tyle rodzai broni ,że mogą się nią po tysiąckroć pozabijać.

    Ale równie niebezpiecznym dla nich jest to czego nie wiedzą . Zrywając łączność z Ojcem – Matką , zapomniały o drogach przesyłu energii ,o tym że na ich planetę płynie ona przez słońce ich układu.
    W swym zadufaniu w materię równą głupocie jaka je charakteryzuje nie dostrzegły , bo to przekracza ich rozumienie , że takie same istoty jak one , tylko bardziej zdeterminowane do zdobycia energii życia ” many ” uszkodziły ich słońce i ono przestało spełniać swoje funkcje w stosunku do nich i ich planety .

    Owe istoty nie wiedzą , że ich planeta ” bajpasem ” obejściem komunikacyjnym otrzymała ową energię z innego miejsca niż słońce , i że nastąpiło to w określonym celu , w celu wytworzenia kopii tego teatrzyku/ich Ziemi /o subtelniejszych warunkach konstruujących ten teatrzyk oraz możliwe do zrealizowania przedstawienie życia . Subtelniejsze w stosunku do ich obecnego .

    Owe Dzieci Boga na tej planecie , pozbawione w większości kontaktu z świadomością , wyposażone jedynie w proste funkcje umysłowe , realizują swe dni powszednie w poszukiwaniu zastępczego w stosunku do eteru produktu -jakim w ich mniemaniu jest mamona .

    Czasami , któreś z nich krzyknie , patrzcie coś się dzieje , chyba nasz okręt tonie ,ale wydźwięk tych spostrzeżeń ma siłę jak ” wołanie na puszczy ” czyli żaden – pozostaje bez echa .

    Jednym z najcięższych problemów do pokonania przy próbach obudzenia tych Śpiących w Urojeniach populacji jest ich przywiązanie do zewnętrznych strumieni informacji .

    Przekopują groby i śmietniska takich samych jak oni oderwanych od łączności z Ojcem cywilizacji w nadzieii że znajdą tam jakieś mądrości .

    Nosząc w sobie wielowiekową obróbkę w kierunku grupowania się w stada kierowane przez przywódcę , maja wrodzoną skłonność do wyszukiwania autorytetów i zasłaniania się nimi w dyskusjach tyczących poglądów na jakiś temat , czy ogólnego światopoglądu . Rzutuje to iż unikają posiadania własnego zdania / bez nalepki firmującego „guru „/.

    Proces naprawczy , względnie ratunkowy zastosowany dla tej populacji sprowadza się głównie do działań w kierunku poruszenia siły bezwładu jaką ona wyraża swym psychicznym zasiedzeniem w materii .Jednak efekt końcowy jest wciąż w zakresie prognoz nieprzewidywalny .

    Już pięćdziesiąt tysięcy lat temu było wnioskowane przerwanie tego eksperymentu, gdyż koszty energetyczne jakie on za sobą pociąga są zupełnie niewspółmierne do osiąganych efektów – /życia samoświadomego przejawionego w tak niskich planach wibracji ./

    z pozdrowieniami
    m

    • margo0307 pisze:

      „…Proces naprawczy , względnie ratunkowy zastosowany dla tej populacji sprowadza się głównie do działań w kierunku poruszenia siły bezwładu jaką ona wyraża swym psychicznym zasiedzeniem w materii…”
      ______________________________
      Czy to… proces naprawczy, czy też ratunkowy… – każdy sam dla siebie i w sobie – musi przeprowadzić, bo nikt nie jest w stanie nic za nikogo pomyśleć…, doświadczyć i wyciągnąć z tego doświadczenia wnioski… Klakierku 🙂

      • marek pisze:

        Czy to… proces naprawczy, czy też ratunkowy… – każdy sam dla siebie i w sobie – musi przeprowadzić, bo nikt nie jest w stanie nic za nikogo pomyśleć…,

        a ja wolę Małgosiu – miłośniczko Klakierków , że jak go kijem ani batem nie ruszę w kierunku myślenia , to spróbuję , może cukierkiem lub tym pięknym w swej prawdzie przemyśleniem tego człowieka płynącym z głębi Jego duszy ,które za Nim i za Tobą tu powtórzę:

        ……..Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą ……
        ……. żeby widzieć naprawdę – zamykają oczy……..
        ……..kochamy wciąż za mało i stale za późno……
        ……..czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą”.🙂

        warto by to rzucać na bilbordy , w miejsce cycków i margaryny
        tylko skąd wziąć mamonę – na działanie „bez zysku ”

        m

        • Maria_st pisze:

          ……..Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą ……
          ……. żeby widzieć naprawdę – zamykają oczy……..
          ……..kochamy wciąż za mało i stale za późno……
          ……..czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą”.

          Piękne słowa–zyczenia, stwierdzenia, zapytania
          Masz dzis dzien melancholijny?

          Każdy odchodzi o odpowiedniej porze…..
          lubie to widzenie–zamykając oczy–wiecej czuję
          z tym kochaniem to różnie bywa..na czym to na planecie polega?
          pierwsza, ostatnia……hmm, to jakas ruletka?
          co żona na to ha ha ha ha?

        • margo0307 pisze:

          „…warto by to rzucać na bilbordy , w miejsce cycków i margaryny
          tylko skąd wziąć mamonę – na działanie „bez zysku ”

          _______________________________
          Ale po co…, Klakier chcesz cokolwiek rzucać na bilbordy i na siłę kogokolwiek uświadamiać… czy uszczęśliwiać… ?
          Jeśli ktoś nie chce…, nie ma potrzeby…, czy z jakichś przyczyn… nie jest w stanie posłuchać tych nauk, które już otrzymaliśmy, a które są ogólnie dostępne…, to jaki jest sens „walić” kogokolwiek nimi „po oczach”… ?
          Każdy z nas – sam tworzy swoje życie i sam jest za tą – nie zawsze radosną twórczość – odpowiedzialny 🙂
          Zauważ pewną korelację…
          Kiedy mówimy o tworzeniu własnego życia i własnej za to odpowiedzialności… większość z nas… z reguły odnosi się do tej myśli negatywnie…, tak naprawdę to… wcale nie podoba się nam ten pomysł, że to właśnie my sami stwarzamy swoje cierpienie…, poprzez swoje myśli, słowa i zachowania…
          Zauważ, że co niektórzy… woleliby raczej umrzeć powaleni chorobą, aniżeli przebaczyć komuś, kto – wedle ich przekonania – wyrządził im kiedyś… jakąś krzywdę…
          Czasem myślę sobie, że… – być może – nasze Wyższe Ja – wybiera dla nas tzw. „negatywne doświadczenia”…, byśmy mogli się z nich uczyć i dzięki nim wzrastać ?!
          Z tego, co można gdzie-niegdzie zaobserwować wynika, że… całkiem nieźle wychodzi – co niektórym z nas – tworzenie rzeczywi­stości negatywnej…😛
          W zasadzie to… powinniśmy się z tego cieszyć, bo dokładnie tak samo – jesteśmy w stanie tworzyć doświadczenia pozytywne… 🙂
          Wszyscy przecież mamy już chyba świadomość tego, że osoba na­prawdę skoncentrowana na tym, czego chce…, zawsze to dostanie🙂
          Dobrym tego przykładem jest… alkoholik…, który nie pracuje, z reguły też… nigdy nie ma kasy, a zawsze udaje się mu zdobyć alkohol… 😀
          Czyż nie jest skuteczny w tworzeniu tego, czego potrzebuje… ? 😀

        • JESTEM pisze:

          „warto by to rzucać na bilbordy , w miejsce cycków i margaryny
          tylko skąd wziąć mamonę – na działanie „bez zysku ””

          Działanie „bez zysku” nie wymaga inwestycji z „mamony”.
          A przestałeś już oglądać TV, czytać gazety i zwracać uwagę na bilbordy?
          Bo można „zacząć” uwalnianie się od nich w taki sposób. Nie trzeba, nie „powinno się”, ale można.😀

  3. marek pisze:

    kałamaż się wywrócił i tłuste nie tam gdzie trzeba -przepraszam .
    m

  4. margo0307 pisze:

    „…To dlatego, że nie lubicie rozmyślać o śmierci.
    Lecz jeśli w chwili, gdy postrzegasz jakikolwiek przejaw życia, nie przejdzie ci jednocześnie przez myśl śmierć i utrata, to nie dostrzegłeś życia naprawdę, tylko się po nim prześlizgnąłeś…
    Brak refleksji nad śmiercią prowadzi do braku refleksji nad życiem.
    Nie dostrzegasz, czym jest naprawdę… Patrzysz obok, a nie na wskroś…

    Kiedy przyglądasz się czemuś uważnie, kiedy głęboko się nad czymś zastanawiasz, widzisz to na wskroś. Wtedy złudzenie pryska. Dostrzegasz, jak jest naprawdę…
    Nawet złudzeniem można się radować. Gdyż wówczas wiesz, że to iluzja, a świadomość ta sprzyja dobrej zabawie!
    Gdy bierzesz to za rzeczywistość, rodzi się cierpienie.

    Wszystko przestaje być bolesne, jeśli pojmiesz, że nie jest realne…
    Przemijanie jest jedyną prawdą.
    Nic nie jest stałe. Wszystko się zmienia
    .
    W każdej chwili…

    _______________________________
    Dawidzie, wspaniały ten fragment nt. Duszy…🙂
    Można by powiedzieć, że… Neale D. Walsch w swojej trylogii potwierdza wszystko to, co od dawna przekazują nam wszyscy wielcy Filozofowie i Nauczyciele…
    Na ten przykład…, z nauk Buddy dowiadujemy się…, że wszystko dookoła nas to… Maja… złudzenie… 🙂
    Podkreślają fakt, jak bardzo cenny jest czas spędzony w naszym ludzkim ciele…, mówią też o nietrwałości wszystkiego, o jego przemijaniu…, ale też… zwracają uwagę na karmę oraz jej skutki…
    Nauczają, że wszystkie istoty – nie tylko ludzie – mają naturę buddy…, jednak tylko – w ludzkim ciele możemy zrealizować ten potencjał…
    Uczą nas też, że Natura buddy to wolność umysłu.., a urzeczywistnienie jej oznacza – bycie wolnym od pomieszania i że nie należy marnować tej cennej szansy…
    A tymczasem my… w większości, koncentrujemy się przeważnie na zdobywaniu rzeczy, które są jedynie przemijające i efemeryczne… i zapominamy o tym, że… obecne nasze życie – jest życiem wędrowców, podróżników będących w drodze…
    Swoją drogą… ciekawe słowo to… pomieszanie umysłu i ciekawe też – czy rozumiemy właściwie jego znaczenie… ?

    Podobnie brzmią przekazy innego, wielkiego Nauczyciela – Jezusa, i chociaż zostały niemiłosiernie wykoślawione…, to pomimo tego, również wypływają z nich podobne wnioski…
    Bo On przecież także mówił…

    „… Szukajcie nie tego pokarmu, który przemija, ale tego, który trwa na wieki
    Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie…
    Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który mnie posłał, i wykonać Jego dzieło…”

    W tym miejscu przypomniały mi się słowa ks. Twardowskiego:

    „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą, zostaną po nich buty i telefon głuchy…
    Nie bądź pewny że czas masz… bo pewność niepewna, zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście…
    Tak szybko stąd odchodzą, jak drozd milkną w lipcu, jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon, żeby widzieć naprawdę zamykają oczy, chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć, kochamy wciąż za mało i stale za późno…
    Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości – czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą”.🙂

  5. Mezamir pisze:

    Wczoraj wieczorem spontanicznie coś ułożyłem,nawet nie planowałem,jakoś tak wyszło
    Może niebawem pojawi się wersja z wokalem
    Póki co tylko muzyka

    http://patrz.pl/mp3/snowidmo-ssri

    • Maria_st pisze:

      „Wczoraj wieczorem spontanicznie coś ułożyłem,nawet nie planowałem,jakoś tak wyszło
      Może niebawem pojawi się wersja z wokalem
      Póki co tylko muzyka”

      Mezamir czy to wyżej napisałes Ty?
      Jeśli tak, to chyba włożyłes w to duzo serca, bo wreszcie Ciebie ” poczułam”–jako TY
      Nie wiem jak to odsluchac….

    • margo0307 pisze:

      ” Wczoraj wieczorem spontanicznie coś ułożyłem…”
      __________________________________________
      No cóż, może się nie znam na muzyce ale… – jak dla mnie – ten Twój utwór Mezamirku ma jakieś takie… mroczne brzmienie… i nie współgra ze mną…😉

  6. Mezamir pisze:

    Poprawiona wersja,nawet z „wokalami”😉

    http://patrz.pl/filmy/snowidmo-ssri-2

    Nie wiem jak to odsluchac….
    Po prostu wchodzisz na stronę i czekasz aż się w ekraniku reklama skończy😀

    „jakieś takie… mroczne brzmienie…”
    Bo ja wiem czy mroczne,dla mnie groteskowe🙂 ale co kto lubi
    Ja lubię filmy Tima Burtona i muzykę Elfmana do nich🙂 czy ona jest mroczne – nie wiem
    ale zajebista na pewno😀

    • JESTEM pisze:

      Mnie się podoba ta Twoja twórczość, Mezamirze…
      rzeczywiście trochę to momentami „groteskowe” albo „tragikomiczne”… jest warstwa „poważna”, „posępna”, nawet „mroczna”, ale jest i „lekka”, „żartobliwa…

      „To sen… jesteś nieświadomy… ja śnię…” (i nagle)… Ja śnię… To jest sen… stajesz się świadomy, że śnisz…. wake up (obudź się)… to jest sen… to sen…”
      Piękne.😀❤

      p.s. Wrzucisz to na You Tuba?

      • Mezamir pisze:

        jesteś nieświadomy

        ŚWIADOMY😀

        Na YT?Nie umiem,jak chcesz to możesz wrzucić za mnie😀

      • margo0307 pisze:

        …„To sen… jesteś nieświadomy… ja śnię…” (i nagle)… Ja śnię… To jest sen… stajesz się świadomy, że śnisz…. wake up (obudź się)… to jest sen… to sen…”
        _________________________________
        Nie słyszałam podczas poprzedniego odsłuchiwania… żadnych słów… ?
        Wstawiłeś je chyba przed chwilą Mezamir ?

    • Mezamir pisze:

      Tym razem wersja z tekstem,oto on

      Priceless experience of the human form
      We are the lucky ones,we get the same thing without effort,for free

      Human form, start dying before their first breath
      let’s celebrate this process of dying called ‚life’
      This wonderful gift,only for chosen ones,which we can not keep

      For all the diseases which I can experiencing cancer, hiv, senility
      For the chaos in my head caused by thousands of different doctrines and teachings
      which I am able get to know only in precious human form

      Only humans are able to do not understand and feel confusion

      Thanks to the human form the only one thing I can do is
      being sarcastic
      http://patrz.pl/mp3/wraith-spectrum-from-a-ssri-dream-ii

      Mam nadzieję że nie ma w nim błędów,korzystałem z elektronicznego tłumacza

  7. margo0307 pisze:

    „…Ja lubię filmy Tima Burtona i muzykę Elfmana do nich🙂 …”
    _____________________________________________
    No tak, już kiedyś… rozmawialiśmy nt. Twoich i moich upodobań muzyczno-filmowych…🙂

  8. margo0307 pisze:

    ” Czemu zimny,właśnie gorrrący😀 niczym sen”
    _______________________________________
    Dla mnie ten podkład chóralnych barytonów brzmi jakoś tak… straszno… i mrocznie… i mam skojarzenia z filmem… „Krzyżacy”… brrr 😉

    • Mezamir pisze:

      Skojarzenia są najlepsze,każdy ma własne🙂
      Skojarzenie – ślad karmiczny z poprzednich wcieleń w strumieniu umysłu
      Muzyka – induktor śladów

      • JESTEM pisze:

        „Skojarzenie – ślad karmiczny z poprzednich wcieleń w strumieniu umysłu
        Muzyka – induktor śladów””

        „Ciekawie” to uchwyciłeś.😀
        A czym dla Ciebie jest sam utwór, z którym można mieć takie lub inne skojarzenia?

        • Mezamir pisze:

          Utwór to abstrakcja,niby jest a niema go,nie można go złapać,zmierzyć,zważyć etc
          Tylko wibracja przestrzeni wyjęta z (przestrzeni)umysłu

          • JESTEM pisze:

            „Tylko wibracja przestrzeni wyjęta z (przestrzeni)umysłu”

            Ciekawe przez kogo „wyjęta”?😉

            może… wibracja przestrzeni (świadomości) przefiltrowana i „zapisana” przez wibracje „(przestrzeni)” umysłu.😉

  9. margo0307 pisze:

    „…mam skojarzenia z filmem… „Krzyżacy”…
    Skojarzenia są najlepsze,każdy ma własne🙂
    Skojarzenie – ślad karmiczny z poprzednich wcieleń w strumieniu umysłu
    Muzyka – induktor śladów”

    ____________________
    Eee tam…, od razu „ślad karmiczny”…🙄
    Myślę, że to skojarzenie z dzieciństwa…😕
    Byłam w VII klasie, a więc miałam jakieś… 13, 14 lat…, kiedy całą klasą poszliśmy na ten film…
    Pamiętam, że… wyszłam z kina bardzo zapłakana… i długo nie mogłam zapomnieć scen z Jurandem, Danuśką i podpalanymi domostwami ludzi…😕
    Do dziś mi pozostała… niechęć do tego filmu…, chociaż przecież widziałam już o wiele bardziej „drastyczniejsze” sceny na ekranach kin i tele-patrzydeł…, dlatego m.in. przestałam oglądać tv i tracić czas na chodzenie do kin…😉

    • JESTEM pisze:

      „Eee tam…, od razu „ślad karmiczny”…🙄
      Myślę, że to skojarzenie z dzieciństwa… :?”

      Można by zadać pytanie, dlaczego wtedy, w dzieciństwie, tak bardzo nas ten film poruszył? Z czym nam się… kojarzył, z jakimi „śladami karmicznymi”.😉

      • margo0307 pisze:

        „…Można by zadać pytanie, dlaczego wtedy, w dzieciństwie, tak bardzo nas ten film poruszył?…”
        ________
        No tak, pytanie zawsze można by zadać…, tyle że… ja znam na nie odpowiedź😉
        Jako dziecko, byłam niestety… chyba nazbyt wrażliwa na krzywdę dziejącą się nie tylko istotom słabszym… lecz również zadawaną podstępnie…
        Nie mogłam znieść okrucieństwa… zarówno w stosunku do ludzi jak i do zwierząt😕 …
        a przez to… wiecznie pakowałam się w jakieś kłopoty stając w obronie słabszych… i niejednokrotnie dostałam… „nauczkę”…
        Napisałam „niestety”, ponieważ… pozostało mi to do dziś…
        Nie raz w młodości sobie rozmyślałam, że powinnam się urodzić barczystym, muskularnym macho…😛
        Dziś wiem, że gdyby tak się stało, to – być może – resztę mojego życia spędziłabym w… pierdlu za pobicia… chuliganów 😀

        • Mezamir pisze:

          „Kiedy się jest Misiem o Bardzo Małym Rozumku i myśli się o Rozmaitych Rzeczach,
          to okazuje się czasami, że rzeczy, które zdawały się bardzo proste,
          gdy miało się je w głowie, stają się całkiem inne,
          gdy wychodzą z głowy na świat i inni na nie patrzą”. – Puchatek Rinpocze

          • margo0307 pisze:

            „…okazuje się czasami, że rzeczy, które zdawały się bardzo proste, gdy miało się je w głowie, stają się całkiem inne, gdy wychodzą z głowy na świat i inni na nie patrzą”…
            ___________________________________
            No tak, bo…
            „…Bo Wypadek to dziwna rzecz. Nigdy go nie ma, dopóki się nie wydarzy…”😀

  10. Mezamir pisze:

    Na cmentarzach
    źle się dzieje
    Zmarli płaczą,
    wicher wieje.
    Opuszczeni w samotności,
    chodzą smutni gubią kości.
    Niepotrzebni,
    nieśmiertelni,
    rozbitkowie
    wysp trumiennych.

    Płacz i lament
    wśród pomników.
    Nikt nie kocha
    nieboszczyków.
    Nikt nie kocha,
    nikt nie szlocha, że już zmarli,
    to wynocha!
    że już zmarli, że nieżywi.
    Krzyże proste
    wiatr pokrzywił.

    Kiedyś umrę,
    wiem na pewno.
    I co wtedy będzie ze mną?
    Kto mnie zechce,
    kto wysłucha?
    Kto pokocha jako trupa?

    • JESTEM pisze:

      No, to już nie dla mnie „muza”.
      Jednorazowo😀 wysłuchałam, bo się tym dzielisz…
      teksty rozumiem… Jednakże… cóż, „wyrosłam” z takiej „twórczości”, ale rozumiem, że są tacy, którym ta „muza” z jakichś względów jest potrzebna.🙂

      To taka bardziej jest – jak to mówią „transowa muza”…czyli „trans dance”?😉

  11. Mezamir pisze:


    😀

  12. Mezamir pisze:


    😀😀

  13. Mezamir pisze:

    Kolejny mój utwór…Bal Lalek

    „Does it hurt being dead”??All beings are too dead to die

    http://patrz.pl/mp3/bal-lalek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s