Rok 2017- koniec przepowiedni i wszelkiego straszenia

Wreszcie odetchniemy naprawdę.Po roku 2017 nikt już nie będzie nikogo straszył. Wszystkie negatywne scenariusze prawdopodobnych wydarzeń będziemy mieć za sobą.Zamkną się też do roku 2017 wszystkie okna czasowe.Rok 2017 to rok o którym w swoich chanellingach wspomina Ashayana Dean
W tym miejscu myślę, że warto zacytować ostanie zdanie cytowanego przeze mnie artykułu:

Reasumując, okres 2015 – 2019 to decydujący czas. Nie tylko z powodu hipotetycznych wojen i cudów, ale też dlatego, że ich brak spowoduje upadek wiarygodności wielu źródeł, z których dziś jeszcze czerpią wszyscy „złaknieni natychmiastowych kataklizmów”.

2017 – rok wielkich zmian?
Wydawać by się mogło, że temat końca świata został ostatecznie skompromitowany brakiem spektakularnych wydarzeń w roku 2012. Wtedy również media na całym świecie, zwłaszcza te internetowe, zalewane były najprzeróżniejszymi prognozami i zwiastunami Armagedonu.

Okazuje się jednak, że bez specjalnego wysiłku, mającego z premedytacją dopasowywać daty do okoliczności, kolejnych, potencjalnie wywrotowych wydarzeń, można doszukiwać się w okolicach roku 2017.
REKLAMA
2017 – Fatima
Na ten rok przypada stulecie objawień fatimskich. Papież Benedykt XVI 13 maja 2010 roku powiedział: „Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona”. Istnieje dość duże przekonanie, że setna rocznica objawienia Maryi, przyniesie nie tylko kolejny wielki cud, porównywalny z „tańcem Słońca”, ale też będzie czasem ostatecznej walki pomiędzy siłami dobra i zła.
Grażyna Fosar i Franz Bludorf w książce „Zeitfalle” sugerują, że „Ktoś, kto zainicjował program kształtujący całą historię, musiał posiadać dokładną wiedzę na temat czasu i przestrzeni, która dopiero niedawno została zrozumiana z naukowego punktu widzenia. Chodzi o fraktalną strukturę czasu, która powoduje, że wydarzenia historyczne biegną w formie pętli”. Jeśli wydarzenia z roku 1917 uznać za początek takiej pętli, to jej zamknięcie albo przynajmniej jakaś nowa, szczególna właściwość, może być spodziewana właśnie w 2017.
2017 – 300 lat masonerii
Rocznica objawień w Fatimie zbiega się w czasie z 300-leciem oficjalnego powołania loży masońskiej. W 1917, w jubileusz 200-lecia, masoneria zapowiedziała wejście w „trzeci etap” walki z Kościołem. Sugeruje to, że na 2017 szykowane jest coś, co pokona tę instytucję. Były jezuita i egzorcysta, ksiądz Malachi Martin, autor „Domu smaganego wiatrem”, książki, która ma w zaszyfrowany sposób opisywać kulisy prawdziwych wydarzeń z czerwca 1963, kiedy to w sercu Watykanu miało dojść do intronizacji Lucyfera, miał mieć wgląd w trzecią tajemnicę fatimską. Mówił o jej treści, że to „największy koszmar, pomnożony wykładniczo”.
W wywiadzie z 1997 roku (zmarł w 1999) podkreśla, że wydarzenia zapowiedziane w trzeciej tajemnicy nie są oddalone o 200 lat, ani o 50, ani nawet o 20”! Jeśli więc nie są oddalone nawet o 20 lat, to znaczy, że większość tego, co jest tam zapisane, wydarzy się przed 13 maja 2017. Siostra Łucja otrzymać miała wskazówki, które fragmenty Apokalipsy ziszczą się w tym czasie. Interpretacja Martina kieruje nas w stronę… wielkiego rozbłysku słonecznego. Do tego wielka wojna ma się rozpocząć w czerwcu 2016, na 3,5 roku przed „końcem wielkiego ucisku” w grudniu 2019. Twierdził on również, że przywódcy Rosji i Chin mogą znać przynajmniej część tej tajemnicy. Skutek zapowiadanych w niej wydarzeń, może ich prowokować do działań, mających na celu zapewnienie trwania narodu. Pisał: „Myślę, że decydują się na podbój nowych lądów dalej od nadchodzącego nowego bieguna Północnego, aby zapewnić odpowiednie miejsce dla ich populacji. Europa Środkowa, Azja Południowa i Bliski Wschód zapewne zostanie zaatakowana przez Rosję i Chiny”.
23 września 2017 roku dojdzie również do niespotykanego układu planet, który może bezpośrednio kierować w stronę Biblii. Jest w niej napisane o kobiecie odzianej w Słońce i Księżyc pod jej stopami z koroną na głowie, z 12 gwiazd. Właśnie tego dnia, będzie można zaobserwować taki układ na niebie.
Przepowiednie Atmatattvy
Bardzo poważnie należy również rozpatrywać przepowiednie Atmatattvy des Adhikariego, ucznia Bhaktivednaty Swamiego Prabhupady. Ten hinduski mędrzec przeszedł w swoim życiu wiele inicjacji. Jego przeżycia, opisywane w serii artykułów „Tantra, mysz i Sai Baba” są niezwykłe. Oto, co zapowiada ten człowiek:
• „Muzułmanie wywołają wielką wojnę, i po to by przed nimi się obronić, reszta świata będzie musiała się zjednoczyć: Ameryka, Wielka Brytania, Australia, Japonia, Indie, Pakistan, wszyscy się połączą”.
• „Co do chrześcijaństwa, to ostatni Papież będzie pół-Papieżem, tzn. w połowie swego pontyfikatu zostanie zabity lub umrze, co będzie ciosem dla Watykanu. Bogactwa Watykanu mają zostać rozgrabione. Wierni chrześcijanie z Meksyku, którzy przechowują prawdziwe nauki Biblii, ujawnią je. A gdy pojawi się prawdziwa Biblia, to nie będzie już chrześcijaństwa, gdyż to, co oni od dawna robią, nie ma nic wspólnego z Biblią. Tak zniknie chrześcijaństwo”.
• „Bhavishya Purana wspomina również o Chińczykach przechodzących przez Indie”.
• „Jeśli chodzi o prąd, to nie tylko on może być ludzkości zabrany, ale i ropa i gaz też. Ludzie niewłaściwie, ponad miarę eksploatują ziemię, wydobywają ropę naftową z niewłaściwych miejsc powodując nierównowagę. Złoża te mają „wyschnąć” czy stać się niedostępne. Gdy atmosfera ziemska zmieni się wskutek fabrycznych zanieczyszczeń czy testów nuklearnych, to elektryczność zostanie wycofana”. „Przepowiedzianych jest też 5 chorób, które zbiorą wielkie żniwo. Pierwszą z nich jest AIDS, a nadchodzą następne. Pojawią się różnego rodzaju problemy umysłowe, niemożność dostosowania się do coraz większego tempa życia, stres, depresje. One się jeszcze rozwiną. A gdy już się rozwiną, to okaże się, że ludzie nie mają na nie lekarstw”.
• Do tego astrolog Acharya Yash Thakur oznajmił, że „w Indiach jest cała grupa współpracujących ze sobą astrologów, którzy bacznie śledzą rozwój wypadków na świecie. To, czego naprawdę się spodziewają, to uderzenie asteroidy”.
Człowiek, który usłyszał te słowa w 1990 roku zapytał kiedy, to wszystko ma się wydarzyć. W odpowiedzi usłyszał: „za dwadzieścia parę lat będzie już dawno po wszystkim”… Czyli pomiędzy rokiem 2010 a 2020 na okrągło licząc, dojdzie do upadku islamu, chrześcijaństwa, do końca elektryczności, a być może także zasobów ropy i gazu. Dojdzie też do napaści Chin na Indie.
Jest to niezwykle ciekawe, jeśli porównamy niektóre z zapowiedzi Atmatattvy z tym, co usłyszał Billy Meier, w czasie swoich rzekomych kontaktów z Plejadanami. Jeden z nich – Quetzal, powiedział mu: „I nastanie czas, że fanatycy islamscy powstaną przeciw krajom Europy i wszystko zatrzęsie się i zadrży.
Ojciec Święty Jan Paweł II jest trzecim od końca. Po nim tylko dwaj inni nastąpią. Potem nastąpi Pontifex Maximus, a znany będzie jako Petrus Romanus. Za jego rządów na Kościół Katolicki przyjdzie koniec, nastąpi jego totalny upadek. To będzie początek największego upadku człowieka na Ziemi.
Rosja kontynuować będzie swój długotrwały konflikt z Chinami o Mongolię Wewnętrzną, w którego rezultacie utraci część swego terytorium dla Chin. Chiny staną się groźne, szczególnie dla Indii, z którymi łączyć będą je nieprzyjazne stosunki. Zaatakują Indie; a jeśli zostanie użyta biologiczna broń, około 30 milionów istnień ludzkich zostanie zabitych w samym regionie New Delhi. Także Pakistan pozwoli wciągnąć się w wojnę przeciw Indiom, co będzie szczególnie niebezpieczne z tego powodu, że oba te kraje rozwijają arsenał atomowy”.
Jeśli Jan Paweł II był trzecim papieżem od końca, a po nim mieli nastąpić jeszcze dwaj inni, po których dopiero miał się pojawić Petrus Romanus, to znaczy, że Franciszek, owszem, jest ostatnim, ale z punktu widzenia normalnego pontyfikatu. Jak sam wyznał w ubiegłym roku, zostały mu „dwa – trzy lata”. Jeśli brać te słowa na poważnie (a linia życia papieża Franciszka, według astrologa dr Piotra Piotrowskiego kończy się w wieku 82 lat), oznaczałoby to, że około 2017 pojawi się ostatni papież. Przepowiednie Atmatattvy spełnią się, jeśli zapowiedziane wydarzenia zrealizują się między 2015 a 2019 rokiem.
Przepowiednie Bashara
Również Bashar, istota channelowana przez Darryla Ankę sugeruje, że do potężnych wstrząsów dojdzie w tym okresie.
2015/2017 – dowody życia na innych planetach. Będą one budowały platformę do rzeczywistego kontaktu z inteligencjami kosmicznymi, który nastąpić ma w latach 2025 – 2033.
Jesień 2016 ma być czasem, gdy wszystko się zmieni. Część obecnych mechanizmów funkcjonowania świata zmieni się od razu, a niektóre z nich zaczną metamorfozę od tego momentu. Ma dojść do radykalnych zmian w ekonomii, m.in. kompletnie nowego podejścia do systemu podatkowego i rozumienia sensu jego stosowania. Zmiany podatkowe zapoczątkują kompletną rewolucję światowego systemu ekonomicznego. Proces ten ma potrwać do 2020 roku.
2015/2017 – w tym czasie wzmogą się działania na rzecz alternatywnych źródeł energii, pomiędzy 2020 a 2025 wolna energia ma być już standardem dla świata. Wystarczy popatrzeć na ostanie działania Elona Muska, który zaproponował nowy rodzaj baterii, braci Plachanowow, którzy chcą stworzyć sieć z „Wieżami Tesli” czy też pracę nad perowskitami prowadzone m.in. przez Olgę Malinkiewicz, która za dwa lata chce rozpocząć masową produkcję technologii na nich opartych.
2017/2019 – ma dojść do wielkiego zamachu terrorystycznego. Do roku 2020 praktycznie ze 100% prawdopodobieństwem będzie miała miejsce nuklearna katastrofa. Te wydarzenia będą podwaliną do kompletnej zmiany myślenia i działania zarówno w sferze nauki, jak i polityki.
Wszystko to ma być zainicjowane zmianami, które rozpoczną się od jesieni 2016.
David Wilcock także zapowiada „Wielką Kulminację” przełomowych wydarzeń na lata 2016-2017. W jego ocenie zawartość dokumentów będących w posiadaniu Edwarda Snowdena jest „znacznie, znacznie głębsza niż ktokolwiek sądzi”. Uważa on, że Snowden „ma w nich wszystko”. Zagadką pozostaje natomiast to, kto blokuje ujawnienie tych informacji. Być może dojdzie do ich upublicznienia właśnie pomiędzy 2016 a 2017 rokiem.
Reasumując, okres 2015 – 2019 to decydujący czas. Nie tylko z powodu hipotetycznych wojen i cudów, ale też dlatego, że ich brak spowoduje upadek wiarygodności wielu źródeł, z których dziś jeszcze czerpią wszyscy „złaknieni natychmiastowych kataklizmów”.

źródło
http://strefatajemnic.onet.pl/apokalipsa/2017-rok-wielkich-zmian/tsx1ts

Ten wpis został opublikowany w kategorii Człowiek, OSTRZEŻENIE, Przepowiednie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

68 odpowiedzi na „Rok 2017- koniec przepowiedni i wszelkiego straszenia

  1. Dawid56 pisze:

    Myślę, że artykuł ten powinien uciąć wszelkie dywagacje na temat możliwych przyszłych wydarzeń.Najważniejsze jest to aby ŻADEN z zapowiadanych scenariuszy na lata 2015-2017 się nie wydarzył, aby to były tylko urojenia i kolejne nietrafione przepowiednie.Trzeba wreszcie, aby Ludzkość jednym chórem odpowiedziała- dość straszenia Apokalipsą przez Kośćiól, jasnowidzów, polityków, naukowców, astrologów czy chanellingowców- Dość straszenia Słońcem ( jego wybuchami etc.) Dość !!!!

    • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

      Planeta przetrwa swoją przemianę na 100%, brak interwencji Słoneczka gdy Mama Gaja przez ludzką głupotę znajduje się obecnie na skraju wyczerpania spowodowałby inne bardziej drastyczne metody przywrócenia was do porządku. Nie musimy wcale płynąc na jednym statku w liczbie 7 mld Ludzi przy wartościach jakie są ważne dla większości pasażerów.

      Słoneczko zawsze może wspomóc Jowiszowa a to poskutkuje dosłownie strasznymi burzami, huraganami i wielkimi powodziami, nawracajcie się kiedy jeszcze możecie. nawracajcie się kiedy jeszcze jesteście na powierzchni tej Planety.

      Ziemia, Słońce oraz inne planety to czujące, świadome istoty.

      Bogini Gaja powinna stanowić Najwyższą Świętość dla każdego Człowieka przebywającego na tej planecie.

      Ziemia rozumie że, aby być dobrą Matką dla swoich dzieci, musi pozwolić im na samodzielną naukę. Ludzkość musi nauczyć się odpowiedzialności. Jeżeli czegoś chcecie, musicie spełnić określone warunki, zrobić pewne rzeczy i przyjąć odpowiedzialność, aby osiągnąć swój cel.

      Ziemia uczy istoty ludzkie odpowiedzialności, przyzwalając niszczyć swoją powierzchnię oraz wnętrze. Lecz, kiedy Ziemia znajdzie się w niebezpieczeństwie, a ludzkość posunie się za daleko – zrobi to, co konieczne, aby nauczyć gatunek ludzki właściwej dbałości o własny dom, aby jej mieszkańcy wyciągnęli większą naukę ze swego postępowania.

      W boskiej miłości do ludzi i akceptacji swojej roli jako nauczyciela, Ziemia nauczy was swoich sekretów i udzieli swojej siły, abyście zrozumieli jak z nią współpracować z Miłością.

      Dotychczasowe Barbarzyńskie postępowanie gatunku ludzkiego prowadzi nieuchronnie do większych zmian na Ziemi. Jeżeli istoty ludzkie nie zmienią się – jeżeli nie dokonają przewartościowania i nie zrozumieją, że bez Ziemi nie mogą istnieć – wtedy Ona – dbając o własną inicjację i osiągnięcie wyższej częstotliwości, spowoduje oczyszczenie, które znowu przywróci równowagę.

      Istnieje prawdopodobieństwo, że wielu ludzi zniknie z powierzchni planety w ciągu jednej doby. Być może wtedy wszyscy pozostali zaczną uświadamiać sobie, co się dzieje. Przez cały czas mają miejsce wydarzenia, które was stymulują, zachęcają i uzmysławiają wam, że konieczna jest globalna zmiana.

      To co stanie się na Ziemi zależy od chęci każdego z was na zmianę. Jaki udział ma w tym wasza odpowiedzialność? Jak bardzo chcecie się zmienić? Nadszedł czas, aby nie tylko mówić o tym, lecz aby to zrobić. Kiedy przystąpicie do zmian w swoim życiu, automatycznie umożliwicie zmianę całej przyrody.

      Ziemia usiłuje osiągnąć jedność. W tej chwili planeta czuje się pozbawiona jedności, Szacunku i Miłości. Ziemia was kocha, daje wam pole do działania; jest żywym organizmem i wkrótce odzyska swoją jedność, co pozwoli wam zrozumieć znaczenie miłości do niej – Matki.

      Kochajcie siebie i kochajcie Ziemię, ponieważ to oznacza to samo. Ziemia przejdzie burzliwe przemiany nie da się umknąć tej możliwości ze względu na nadmierną polaryzację waszej planety.

      Bądźcie pewni, że im bardziej zanieczyścicie i zniszczycie Ziemię, tym większa energia włożona zostanie w przemiany i wstrząsy konieczne dla jej oczyszczenia. Ogromna liczba ludzi, którzy nie działają z miłością dla siebie i planety, odejdzie w bardzo krótkim czasie po naświetleniu promieniami docierającymi na Ziemię.

      Stanowi to element elektromagnetycznej przemiany cywilizacji. Ziemi jest waszą Matką, czuje was i zna wasze imię. W swoim poszukiwaniu zrozumienia pozwoliła na poważne nadużycie energii, wykorzystywana przez rodzaj ludzki, pozwoliła sobie nawet na utratę swojej prawdziwej tożsamości.

      Aby Ziemia mogła dokonać koniecznego przeskoku, który wpłynie na cały ten wszechświat, musi zajść oczyszczenie i uzdrowienie – inicjacja.

      Usiądźcie na Ziemi, poczujcie ją, nawiążcie z nią kontakt i zaufajcie jej. Uwierzcie w to, że Ziemia będzie was kochała. Jeśli porozumiewacie się z wibracją Ziemi, jeśli uznajecie ją i darzycie głęboką miłością, Ziemia będzie z wami współdziałała. Pamiętajcie o tym, że was zna.

      Obojętnie gdzie jesteście, Ziemia zna wasze uczucia oraz intencje, i odpowiednio na nie reaguje. Porozumiewajcie się z Ziemią, słuchajcie jej, i pozwólcie aby ta piękna planeta nauczyła was żyć w harmonii.

      • marek pisze:

        LUCEK po takich rekolekcjach właśnie mnie ” mgliło ” z czego to ściągnęłaś? Puść to w Wyborczej to dotrze pod strzechy ……

        m

        • margo0307 pisze:

          „LUCEK… z czego to ściągnęłaś? …”
          ___________________
          Ze „Zwiastunów Świtu” Basi Marciniak…
          A właściwie to… co się Tobie nie podoba Klakier ?

          „…Usiądźcie na Ziemi, poczujcie ją, nawiążcie z nią kontakt i zaufajcie jej…”
          Jak dla mnie to piękne słowa… ❤

          • marek pisze:

            Jak dla mnie to piękne słowa…❤

            ….dla tych co od dzieciństwa tej więzi nie znają ,ja ją znam …. ale przynudzasz Małgosiu ..
            ćwir , ćwir..

            m

          • margo0307 pisze:

            „…ale przynudzasz Małgosiu ..”
            _________________________
            Nie panikuj… zorganizuj się… 🙂❤

        • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

          Dalej nigdzie nie pojedziecie przy takich wartościach jakie obecnie reprezentujecie. Na Ziemi wystąpią takie upały że jedyne na co będziecie mogli mieć siłę będzie pozostanie w domach i popijanie wody.

          Ci dla których jednak ważniejsze będzie gonienie za wartościami świata materialnego i nie pozostaną w domach najzwyczajniej będą padać z przegrzania. Będą upieczeni na własne życzenie na Słoneczku.

          Będzie tak gorąco że porzucicie całkowicie wasz obecny sposób życia. Gdy padną wasze elektrownie gdy padnie net, gdy nie będzie telewizji wtedy zaczniecie się prawdziwe budzić.

          Może nawet dojść do tego że wystąpią globalnie takie susze że wojsko zamiast zajmować się prowadzeniem wojen będzie zajmowało się dostarczaniem wam wody pitnej.

          Będziemy zmierzać do tego że ogromną radość zacznie wam sprawiać najzwyklejsze zjawisko atmosferyczne jakim jest deszcz które stanie się wielką rzadkością i będziecie je długo świętować.

          Zostaniecie tutaj obudzenie/wstrząśnięci bez robienia jakiejkolwiek kosmicznej interwencji innych istot. Zaczniecie się jednoczyć miedzy sobą i w tych trudnych dla was momentach pomagać sobie wzajemnie zapominając o wszystkim co was dzieli.

          Koniec. Basta!

  2. margo0307 pisze:

    „…Papież Benedykt XVI 13 maja 2010 roku powiedział:
    „Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona”.
    Istnieje dość duże przekonanie, że setna rocznica objawienia Maryi, przyniesie nie tylko kolejny wielki cud, porównywalny z „tańcem Słońca”, ale też będzie czasem ostatecznej walki pomiędzy siłami dobra i zła…

    _______________
    No, no…, wynika z tego, że Benedykt XVI dużo wie i… przewiduje… – nie 10 a… przynajmniej z 15 ruchów naprzód – w… szachach…😀
    Jest tylko jeden mały… peszek – jak mawia Gargamel😉 – ludzie się budzą…, budzi się ich coraz więcej, a więc… coraz trudniej jest przewidzieć ich postępowanie…
    To, co jeszcze 50 lat temu było łatwe i proste do przewidzenia jeśli chodzi o sterowanie zachowaniami ludzi…, obecnie stało się niezwykle trudne…, bo przecież Wolny, Świadomy Człowiek nie postępuje… schematycznie lecz… spontanicznie… 😀

    • Ktoś pisze:

      Spoko, as58 nas uratuje

      a ja tym czasem pobrejtam chochlą w kociołku z lawą
      bo potop z wody już nie jest trendy ……

  3. marek pisze:

    Adaś , tylko czarne dziury mnie zostaw , bo pewnie jak byś się nimi zajął to by wybielały z przerażenia.

    m

  4. marek pisze:

    Kto inny to by się chwalił , a ja tylko opowiem jaki byłem mądry parę lat temu , gdy” towarzystwo „świrowało na różne sposoby z której strony i co przy*(**li w Ziemię.
    Przypomniały mi się wtedy te Szklane Domy , Żeromskiego czy Kwaśniewskiego już nie pamiętam , ale pamiętam że pomyślałem ,że taki dom to musi być ze szklanych cegłówek . żeby był szklany .I pewnie tak trzeba patrzeć na tą naszą lepszą przyszłość .

    Nażarłem się się wtedy tych ludzkich pomysłów na koniec świata ,że aż mnie ” mgliło ” nimi i gdy już mnie te pawie zmęczyły , to pomyślałem Marek idź ty po rozum do głowy , bo mądry nigdy nie byłeś a z tym 2012 zdurniejesz do końca .

    I posłuchałem sam siebie wtedy , a nie swego kolegi EGO . I pomyślałem, oglądaj tylko i wyłącznie swoje wnętrze,bo ono cię nie oszuka i wtedy poznasz czy coś jest na rzeczy , czy wszystko to jest bajaniem .

    Po drodze spotkałem AD a potem TT . Architektura to nie KUL pomyślałem więc że studiowanie architektury wszechświata w niczym mi nie zaszkodzi , bo to nie świrowanie , a że przy okazji zobaczyłem gdzie głowa , a gdzie nogi u Pana Boga to już się samo porobiło .

    No ale najważniejsze przecież miało być ,to podglądanie samego siebie , czy się w szklaną cegłę przemieniam .I powiem Wam że to prawda , dzieje się koniec świata i apokalipsa razem wzięte na raz w moich bebechach i głowie .

    Obie nogi mam już przeźroczyste , lewą rękę też ,gorzej z tyłkiem bo nie mogę go dokładnie obejrzeć , ale też się zmienia .Włosy są już szklane , z łepetyną trochę gorzej ,ale to chyba z powodu internetu , bo jeszcze czasami jakieś głupoty z niego pobieram .

    No i widzicie , inny by się chwalił a ja tylko opowiadam , porządnie mnie od tych słonecznych i galaktycznych wiatrów powymieniało . Jak jeszcze trochę powdycham to już cały będę przeźroczysty i pewnie będę pasował do ściany któregoś ze szklanych domów .

    Aha nie wierzcie tym co to opowiadają jakich mają wujków , ciotki i komu łby poukręcają jak tu przylecą całą zgrają . Im się marzy średniowiecze ale nic im z tego nie wyjdzie , bo tego szkła nie idzie rozwalić . Waliłem w nogę młotem i dynamit pod nią odpalałem , nic się nie stało .

    To idę się dalej przemieniać , a Wy to mnie naśladujcie w tym podglądaniu siebie samych , albo niech Wam chociaż żal będzie , że się nie podglądacie .

    m

  5. marek pisze:

    A wasza dobra znajoma Livia cytuje na swej stronie AD

    W CHWILI OBECNEJ, LUDZKOŚĆ ZŁAPANA ZOSTAŁA W “STRATEGICZNĄ PARTIĘ SZACHÓW”, NAD TYM, KTO BĘDZIE SPRAWOWAŁ KONTROLĘ NAD WROTAMI SYSTEMU GWIEZDNYCH WRÓT, PODCZAS CYKLU AKTYWACJI GWIEZDNEJ W LATACH 2012-2017. W WIZJI DIAMENTOWEGO SŁOŃCA, LUDZKOŚĆ MOŻE DOKONAĆ WYBORU, ABY WYZWOLIĆ SIĘ OD WIELU EONÓW MIĘDZYGWIEZDNEJ MANIPULACJI…

    więc posłuchajcie ” głupszego ” od siebie i zacznijcie ćwierkać zamiast krakać , to może te eony pójdą w zapomnienie …i zrobicie się przeźroczyści …

    m

    • Ktoś pisze:

      „NAD TYM, KTO BĘDZIE SPRAWOWAŁ KONTROLĘ NAD WROTAMI SYSTEMU GWIEZDNYCH WRÓT”

      – ten kto ma do nich…. KLUCZYKI …… niach, niach, niach……..

      • A58 pisze:

        ” niach, niach, niach……..” – To takie odłosy , gdy Ktosiu zacznie kombinować z wytrychem?

        • margo0307 pisze:

          ” niach, niach, niach……..” – To takie odłosy , gdy Ktosiu zacznie kombinować z wytrychem?”
          _______________________
          Śmiesznie będzie gdy się okaże, że… tego zamka żaden wytrych nie otworzy… – jedynie kluczyk ❤ 🙂

      • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:

        Obecnie wszystkie gwiezdne wrota kontrolowane są przez Plejadian dlatego nie marz sobie Adasiu że ktoś tutaj przybędzie aby mordować mieszkańców tej Planety jak się Tobie to ciągle marzy.

        Żaden shiva, marduk czy inny rzeźnik nie ma tutaj wstępu I mieć nie będzie.
        Pamiętaj, stąd obecnie nie można dać nogi/uciec a porządki będą robione przez Boginię Słońca której Japończyki Symbol maja na swojej fladze narodowej.

        Interesujące że Japonia i Polska ma identyczne kolory na swoich flagach Biały i Czerwony.

        Albo się ktosie dostosujecie do nowych wartości albo zostaniecie dostosowani kwicząc przy tym jak zarzynane prosiaki, wybór należy do Was czy chcecie tylko postać w kącie czy mieć zlany tyłek na kwaśne jabłko.

        Wielka pycha przemawia przez Ciebie Adasiu dlatego uważaj abyś nie obudził się pewnego dnia z ręką w nocniku. Realnie przebudzona osoba nie traktuje innych istnień ludzkich z pogardą jak to ktosiu ciągle robisz.

        • margo0307 pisze:

          „…Albo się ktosie dostosujecie do nowych wartości albo zostaniecie dostosowani kwicząc przy tym…”
          _______________
          Lucyferku, a… nie wydaje się Tobie, że… to kolejna wizja postrzegania świata dualności – albo – albo… i że to chyba… nie tędy droga wiedzie… ?

          „To, co ukrywasz…, tłumisz… i osądzasz… żyje swoim życiem w twojej nieświadomości.
          Jeśli masz się przebudzić, musisz objąć to świadomością pozbawioną osądu”
          (L. Jacobson)

          Ciekawa jest też poniższa wypowiedź:

          „…Gdy cię gorszy jakiś bezwstyd, natychmiast postaw sobie pytanie:
          – czy to możliwe, by ludzie bezwstydni nie istnieli na świecie?
          Niemożliwe.
          Nie żądaj więc niemożliwości. I ten człowiek jest jednym z tych bezwstydnych, którzy na świecie być muszą.
          To samo niech ci przyjdzie na myśl na widok łotrostwa, wiarołomstwa i jakiego bądź przewinienia.
          Bo gdy przypomnisz sobie, że jest niemożliwe, by ludzie tego pokroju nie istnieli, będziesz nawet spokojniej na taką jednostkę patrzył. (…)
          A cóż to tobie szkodzi?
          Przecież żaden z tych, którzy cię z równowagi wyprowadzają, nic takiego nie popełnił, by z tego powodu rozum twój w czymkolwiek miał stać się gorszy.
          A poczucie nieszczęścia i szkody właśnie w nim ma swą podstawę.
          A cóż to za nieszczęście lub za dziwo, że człowiek źle wychowany postępuje jak źle wychowany ?
          Bacz, byś siebie nie musiał obwinić, żeś naprzód nie wiedział, że on to popełni. Otrzymałeś bowiem od rozumu swego zdolność pomyślenia, że on prawdopodobnie w tym zbłądzi, a przecież zapomniałeś o tym i zdumienie cię ogarnia na widok jego błędu…”
          (ew.Tomasza)

        • Ktoś pisze:

          „Żaden shiva, marduk czy inny rzeźnik nie ma tutaj wstępu I mieć nie będzie.
          Pamiętaj, stąd obecnie nie można dać nogi/uciec a porządki będą robione przez Boginię Słońca której Japończyki Symbol maja na swojej fladze narodowej.”

          – tylko iż ta „flaga” to TEŻ symbol Śhivy. Czytanie z ROZUMIENIEM TREŚCI się kłania.

          Ale czego ja oczekuje po wyznawcach żydowskiego nazizmu zwanego dla niepoznaki judaizm. Przecież to to zamiast rozumu ma imperatywy z żydowskiego Main Kampfu gollumów zwanego biblia czy innych pozmyślanych przez nich „wpukanych we łby” kretynizmów.

          PS.
          Cały ruch masoński pochodzi i używa odniesień do Śhivy. Tak na chama by go zwieść udając jego wyznawców. Też tego zapewne nie ogarniacie w swojej „wyższości mózgowej” o której swego czasu śpiewał LADY PUNK.

          A co do „przybędzie / nie przybędzie” – nie mów HOP bo już toniesz we własnych urojeniach. Po drugie portale kontroluje właściciel kluczyka, Plejadanie nim nie są, niach, niach, niach, ……. i NIE BĘDĄ…. hue hue hue hue …….

          A bariera jest postawiona by to co cię opętało czyli wężowa panienka zwana też tiamat czy maryjka ze swoimi kastrowanymi półmózgami nie dała z planety dyla. I nie ty i nie twoje „plejadanie” ją zdejmą jak przestanie być potrzebna. Zresztą może podobna ich odseparuje od kosmosu za podobne grzechy….. o ile wcześniej ktoś konstruktywnie nie zderatyzuje ich galaktyki wysadzając ich samozwańcze „słoneczka” w piz…..ec.

          • margo0307 pisze:

            „…Po drugie portale kontroluje właściciel kluczyka…”
            _________________________________________
            No właśnie Gargamelku… właściciel kluczyka…🙂
            Zapomniałeś tylko dodać jednego ważnego szczegółu…, a mianowicie…
            właściciel kluczyka znajdującego się w ❤ …, a jest to niezwykle istotny szczegół…, bo nigdzie indziej nie znajduje się kluczyk – jak właśnie w czystym ❤ 🙂

  6. Dawid56 pisze:

    Wybór pozostaje tylko jeden-Miłość

    • Lu-Cyferka7(AlcyOne) )O( pisze:


      The breakthrough was needed by the sign of the day
      Singing out our evolution,

      Children Show The Way.

      They made out a charter sealed with a song
      It took me across the river to where I belong

      Hurry home to your heart, hurry home to the voice
      There are times for inner changes be ready for the choice
      „Hurry home”, said my love, „Hurry home to the stars
      Start a new generation with the freedom that’s ours”

      My friend said, „Bear me witness, I’m coming alive
      For the first time in our history no mountains to climb
      Be the living soul of this time, be ye wise as the moon
      Be the first new generation coming home, coming soon
      They call it the cleansing of the loneliest soul
      It’s an honor just to be alive, from this love we’ll never fall”

      Hurry home to your heart, hurry home to the voice
      There’s a new point to living and freedom of choice
      There’s a call throughout the kingdom, there’s a call throughout the land
      Be as clear as the stars above, holding love in your hand

      Hurry home to your heart, hurry home to the voice
      There are times for inner changes, be ready for the choice
      „Hurry home”, said my love, „Hurry home to the stars
      Start a new generation with the freedom that’s ours”

      You’re gonna change your history, you’re gonna change your style
      I’ve been watching for many years, we’re growing so wild
      Be the children of the future, be the children of the age
      I’ll be standing there being counted with the strength that it takes

      Hurry home to your heart, hurry home to the voice
      There’s a new point to living and a freedom of choice
      There’s a call throughout the kingdom, there’s a call throughout the land
      Be as clear as the stars above, holding love in your hand

      Hurry home to your heart
      Hurry home to the voice
      Hurry home to your love

      • Dawid56 pisze:

        Te Plejady gonił po prostu….Orion

        • JESTEM pisze:

          „Te Plejady gonił po prostu….Orion”

          Po prostu…🙂

          Fajny ten drugi filmik… przypowieść – opis jednego z wielu zjawisk obserwowanych przez człowieka na nieboskłonie…
          Mity są tak piękne i pełne dramaturgii, że nie poszły w zapomnienie, choć ludzie dawno przestali wierzyć w istnienie helleńskich bogów. Teraz ludzie wierzą w istoty zwane ufo. Jak widać wciąż te różne mity o istotach „boskich” odżywają w różnych formach. Jedni utożsamiają się z tymi, a inni z innymi mitami…
          „Z wielu historii w pamięci ludzi zachowało się kilka najpiękniejszych, które nawet we współczesnym świecie nie straciły nic ze swojej aktualności.”

          „Bogowie z nieba”… dla mnie to MY z innych czasoprzestrzeni… Cząstki Jedni, całości takie same jak MY z Ziemi żyjący w różnych jej czasoprzestrzeniach, w różnych światach, w których istniejemy.

          Moje „doświadczenie” jest inne niż tych, którzy utożsamiają się z jakimś konkretnym miejscem w kosmosie i z różnymi istotami jako swoimi „przodkami z przyszłości” :-)… I dzielę się tym, co sobie przypomniałam, choć każda i każdy z nas może pamiętać co innego.🙂

          ///Skąd pochodzę?
          Dowiedziałam się, że nie otrzymam odpowiedzi na to pytanie, ponieważ gdybym otrzymała jakąś konkretną odpowiedź na przykład, że pochodzę z Plejad albo z Syriusza czy z innego miejsca w kosmosie, to przywiązałabym się do tego miejsca i do tego przekonania. Odpowiedź zatem brzmiała: pochodzę z różnych miejsc i różnego czasu we wszechświecie.

          Potem z kolei przyszła informacja, że czas jest względny i jest to narzędzie, które „przywiązuje” nas do danej „rzeczywistości”, do czasoprzestrzeni danego świata ograniczając w ten sposób naszą percepcję i świadomość.

          Następnie zobaczyłam wyraźnie, że wszystkie istoty z tzw. wyższej wymiarowości („wyższej gęstości”) są nami z innych czasoprzestrzeni. Mogą się z nami komunikować, gdy nie przywiązujemy się zbytnio do pojęcia czasu liniowego [oraz swoich przekonań i wzorców myślowych]. Ale w zasadzie to my „komunikujemy” się z nimi… kiedy jesteśmy w pewnym sensie „gotowi” na to połączenie (świadomości) z innymi cząstkami SIEBIE…///

          Stąd ‚samo-świadomość ludzka’ się zmienia i stąd możemy mówić o ‚ewolucji samo-świadomości ludzkiej’. A umysł podąża za zmienną samo-świadomością… Stąd zmieniają się na przykład formy kultury, cywilizacji, a nawet zmieniają się technologie… mimo, że różne, nawet najwspanialsze cywilizacje i tak upadają – kiedyś „w końcu” każda upada…

          • JESTEM pisze:

            kiedyś „w końcu” każda upada…

            A potem znów niektóre… wracają…

          • Dawid56 pisze:

            Przecież My to Bóg i My to iluzja.Pewnie że pochodzimy z Plejad czy z Oriona , czasu nie ma. Żyliśmy już tysiąc razy przynajmniej( co niektórzy) i żyliśmy w różnych Wszechświatach, bo przecież ja jestem innym Ty…🙂

          • margo0307 pisze:

            „…czas jest względny i jest to narzędzie, które „przywiązuje” nas do danej „rzeczywistości”, do czasoprzestrzeni danego świata ograniczając w ten sposób naszą percepcję i świadomość…”
            ____________________
            W którejś części „Rozmów z Bogiem” (niestety nie pamiętam w której), czytałam nt. Czasu i… zapisałam sobie kiedyś w notesie takie… moje rozumienie tej kwestii…😉

            Czas jest względny bo… czas nie jest kontinuum…
            To wymiar względnej rzeczywistości, który rozciąga się nie horyzontalnie – poziomo… – lecz wertykalnie – pionowo
            Wszyscy nauczyliśmy się postrzegać go jako coś ukierunkowanego… – “z lewej strony do prawej”…, jako tzw. linię czasu, która dla każdego z nas biegnie od narodzin do śmierci, a dla wszechświata na ten przykład… od jednego skończonego punktu do drugiego skończonego punktu…
            Ale tak naprawdę – czas to, coś co ma “górę i dół“ 😉

            Jeśli np. wyobrazimy go sobie jako… wrzeciono, przedstawiające wieczną chwilę Teraźniejszości to będzie nam łatwiej zrozumieć nasze miejsce w tej… chwili „tu i teraz”
            A jeśli na to wrzeciono nadziejemy kartki papieru – jedna na drugiej, to… będą to składniki czasu, a każdy z nich będzie oddzielnym ale… istniejącym równocześnie z innymi…
            Wszystkie te kartki na wrzecionie są jednocześnie…, tyle ile ma być i ile zawsze było…
            Więc… jest tylko Jedna Chwila – obecna – Wieczna Chwila Teraźniejszości…
            Nie ma tu Początku, tak jak nie ma Końca… 🙂
            * * *
            „…Moje „doświadczenie” jest inne niż tych, którzy utożsamiają się z jakimś konkretnym miejscem w kosmosie i z różnymi istotami jako swoimi „przodkami z przyszłości” 🙂 …”
            ______________________
            Rozumię Ciebie JESTEM, bo i moje odczucia nie „lokują” mnie w jakiejś konkretnej cywilizacji czy miejscu w kosmosie… 🙂
            Mam wrażenie, że ciągle się pałętam to tu…, to tam… i wędruję sobie…🙂
            Kiedyś myślałam, że wcieliłam się na Ziemię z ciekawości…😀 …
            Dziś nie jestem już tego taka pewna i mam wrażenie, że ta moja „ciekawość” była jednak uwarunkowana…😛

          • Dawid56 pisze:

            Bardzo ciekawe Margo co napisałaś🙂 Akurat jestem w trakcie czytania trzeciej części rozmów z Bogiem Neila Donalda Walscha.Myślę Margo, że nie jesteś jedyną osobą z M.Ż która jest po lekturze tej wspaniałej książki.Zaciekawia mnie znowu ta synchroniczność🙂.Chyba do tej pory nie pisaliśmy o niej( chyba ,że to przeoczyłem).
            Ten poprzedni artykuł, o wielu ścieżkach wyborach przyszłości, był napisany właśnie pod wpływem tej książki.Dziękuję Margo, że napisałaś o rozmowach z Bogiem- to doprawdy niesamowite!!!:)

          • margo0307 pisze:

            „…Dziękuję Margo, że napisałaś o rozmowach z Bogiem- to doprawdy niesamowite!!!🙂 „
            _________________
            Tak, to ciekawa synchroniczność…, bo temat… rozpoczęła Luci…, wstawiając filmik, który skomentowałeś jako „Te Plejady gonił po prostu….Orion” …🙂
            A następnie JESTEM napisała, że… „…czas jest względny i jest to narzędzie, które „przywiązuje” nas do danej „rzeczywistości”…
            Mnie z kolei, słowa JESTEM przypomniały to, co niegdyś czytałam, a co dość trudno było mi zrozumieć i wyobrazić sobie nt. czasu…, dlatego zapisałam w notesiku… a dzięki temu utrwaliłam w pamięci… 🙂

      • Dawid56 pisze:

        Przepiękna jest ta piosenka Andersona Harry Home, dzięki Lucy❤.Chyba zapewne wiesz też o tym że właśnie dzisiaj, jutro, pojutrze i popojutrze Słoneczko sobie podróżuje wzdłuż Plejad🙂

        • marek pisze:

          To co prezentuję poniżej stoi w pewnej opozycji do ostatnich wypowiedzi Jestem i Margoo307 jednak nie piszę tego w celu konfrontacji ,a jedynie przedstawienia odmiennego poglądu na posadowienie własnej tożsamości .

          To że duch pochodzi z ducha ,a energia z energii nie wymaga szczególnych uzasadnień , gdyż jest samo argumentujące się w swej logice.

          Jednakże pomiędzy owym ogólnym galaktycznym zbiorem ducha i energii nazywanym Bogiem lub trafniej Logosem , a jego podzbiorem Istotą ludzką istnieje jeszcze bardzo zróżnicowana gama Jestestw o różnym horyzoncie świadomości i zasobie energii .

          Odkąd zacząłem wymieniać się tutaj poglądami zawsze zastanawiało mnie z jakiej przyczyny wyrażacie tak deterministycznie sformułowane swe utożsamianie się z owym Naczelnym Duchem .

          Szukając różnić w tym pomijanym przez Was temacie : życie fanto i niefantomowe – znalazłem informację ,że istnienie jednostki w cywilizacji będącej pod wpływem „skrzywień fantomowych” może doprowadzić tą jednostkę jak i całą cywilizację do całkowitego unicestwienia indywidualnych przejawień , czyli zaistnienia rozdrobnienia do takiego stanu w którym niszczona jest również informacja , umożliwiająca odtworzenie owego jednostkowego obiektu czyli istoty .
          Życie organiczne ma natomiast dawać gwarancję istnienia indywidualnego nawet po zespoleniu z Logosem jako /podzbiór zbioru/ .

          TT dyskutując z ATI TP / Logosem / owe zagadnienia ustaliła iż może w niego „wniknąć” /zdemontować fizyczne i świadomości wydzielenie / , jednak powstrzyma się z tą decyzją , gdyż dostrzega jeszcze wiele interesujących egzystencji jakie odkryła poznając swoją indywidualną historię .

          I to jest to co zawsze od Waszego poznania było moim pytaniem ,czy Wasz determinizm jest właściwy ? co jest jego przyczyną ?. Sam mam na to jakieś spojrzenie ,ale myślę że lepiej zostawić temat , temu do kogo się mówi – do samodzielnego rozpatrzenia .

          Ten temat kierunków w samo określaniu rzutuje w moim przekonaniu również na pomijanie /poszukiwania , określania / kim naprawę jestem w swym przejawieniu .
          Jeżeli „kosmitą ” w naszych pojęciach to skąd , jeżeli Ziemianinem to od jak dawna .

          Uważam ,że nie są to rzeczy mało istotne jak pośrednio to przedstawiacie , bo określenie skąd pochodzę może mieć wydźwięk odnalezienia rodzinnego domu , a takie zdarzenie nie potrzebuje wyjaśnień o swej ożywczej sile dla regeneracji , czy procesu scalania naszej istoty.

          TT uzyskała od ATI potwierdzenie skąd pochodzi , gdy za sprawą swego Wyższego Ja sama ustaliła swe przypuszczalne pochodzenie .
          Uważam że każde z nas ma swój dom we Wszechświecie , którego oddziaływanie poczuje dopiero wtedy gdy go znajdzie i który dostarczy owej radości życia której tak uporczywie szukamy.
          Większość z nas to więźniowie na tej planecie , którzy wielokrotnie zapomnieli swoje pochodzenie , lecz to nie znaczy ,że w swych wnętrzach tej pamięci nie nosimy .

          Przyszło mi teraz do głowy ,że te nasze komunikacje aż ze Świadomością Logosa można przyrównać do symptomu choroby sierocej . Kto zna jej objawy , łatwo zrozumie i przeniesie radość z Nim obcowania na substytut zastępujący miłość płynącą z domu rodzinnego / w tym wypadku rozumianego jako własnej planety pochodzenia i tamtejszych istot /.
          Wierzę w istnienie i swoje pochodzenie z Logosa -Boga . Jednak jak normalnie ukształtowane i wyposażone w samodzielność każde Dziecko , mam prawo „zapomnieć o Matce – Ojcu w trakcie przezywania swych zachwytów / czy nawet zmagań / nad i z życiem.

          Mój prywatny osąd mówi mi że jesteśmy jeszcze młodymi Istotami i mamy czas na rozpuszczanie membran między nami a stwórcą , chyba że chodzi o dalsze trwanie w oddzieleniu z jednoczesnym większym Jego w sobie i przez siebie przejawianiem .

          Wtedy to odmienny temat .

          m

        • JESTEM pisze:

          marek:
          „I to jest to co zawsze od Waszego poznania było moim pytaniem ,czy Wasz determinizm jest właściwy ? co jest jego przyczyną ?”

          Co Ty nazywasz „determinizmem”?

          „Ten temat kierunków w samo określaniu rzutuje w moim przekonaniu również na pomijanie /poszukiwania , określania / kim naprawę jestem w swym przejawieniu .
          Jeżeli „kosmitą ” w naszych pojęciach to skąd , jeżeli Ziemianinem to od jak dawna .”

          Każdy odpowiada w sobie na to pytanie: kim naprawę jestem w swym przejawieniu ?

          To nie myśl: kim jesteśmy jest nami, lecz to, jak swoje bycie przeżywamy. I tylko po części jesteśmy tym, co nazywamy… bo…
          To myśli wzbudzają nasze zainteresowania i sprawiają, że jest to, co jest, a my jesteśmy tym, czym jesteśmy…
          To, co się dzieje jest tym, czym jesteśmy… zainteresowani, a jeśli myśl nie wzbudza naszego zainteresowania, wtedy nic się nie wydarza.
          Dopóki umysł nie powie, że coś istnieje, to nic nie istnieje. A i tak…
          to, co ma się odsłonić, musi się odsłonić.
          To, co ma być zobaczone, musi zostać zobaczone.

          „Uważam ,że nie są to rzeczy mało istotne jak pośrednio to przedstawiacie , bo określenie skąd pochodzę może mieć wydźwięk odnalezienia rodzinnego domu , a takie zdarzenie nie potrzebuje wyjaśnień o swej ożywczej sile dla regeneracji , czy procesu scalania naszej istoty.”

          Każdy może określać inaczej miejsce swojego „DOMU”. Niektórzy widzą go w sercu, niektórzy w Plejadach, na Syriuszu czy Lirze, niektórzy na Ziemi itd… jeśli potrzebne Tobie znalezienie tego „miejsca”, tego „rodzinnego domu”, to go znajdziesz… zgodnie ze swoimi „preferencjami”.
          Mój DOM odnalazłam… kiedyś myślałam, że jest… gdzieś w kosmosie… Teraz wiem, że jest tam, gdzie jestem🙂

          ///Kiedy byłam dzieckiem przeżyłam doświadczenie, które było zachwycające, lecz którego sens zaczęłam rozumieć po wielu, wielu latach. Siedziałam sama w domu przy świeczce. I nie wiem jakim cudem wyleciałam ze swojego ciała. Widziałam siebie siedzącą na podłodze, widziałam dach domu, widziałam przestrzeń kosmosu… Leciałam w kosmos i przeleciałam granicę rozdzielenia światła i ciemności…

          Znalazłam się w przestrzeni, gdzie nie było ani ciepła, ani zimna, ani światła, ani ciemności, ani dobra ani zła…żadnej dualności. Wszystko stopione w jednym. Byłam TAM najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony… A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w PRA-DOMU.

          Jakiś czas temu znów TAM wróciłam. I przypomniałam sobie… Wiem, że istnieją różne światy. Jest ich wiele. Pochodzę z różnych stron wszechświata, ale to już nieistotne. W tym TUTAJ świecie teraz jestem przede wszystkim. W tym tutaj świecie istnieje „dobro” i „zło”, ale wiem też, że istnieje wiele bogów i bogiń „dobrych” i „złych”, a tak naprawdę wszyscy oni są Artystami Życia. A w każdym z nas są różne cząstki tych różnych bogów i bogiń.

          A tam, w pra-domu nie było ani bogiń, ani bogów, ani jednego boga, ani szatana nie było… Była całkowita jednia, wszędzie, nawet zawierająca się w małej drobince i wokół niej. I całkowita harmonia. Była tam cisza, a w niej wszystkie symfonie świata. I pustka i pełnia. I bez-czas, a w nim wszystkie możliwe czasy… I były wszystkie światy w jednym zharmonizowanym „organizmie”. Nie umiem inaczej tego opisać.

          W tej wizji zrozumiałam także, że ów pra-dom jest w sercu każdego z nas. TU i TERAZ. Poczułam to. Moja wcześniejsza tęsknota (ta od dzieciństwa), by tam wrócić,zamieniła się na pragnienie działania, by przebudzić w sobie pamięć uczucia, które „stamtąd” czyli z samego środka, z głębi serca pra-domu (wszechświata ?) pochodzi. A tym uczuciem jest MIŁOŚĆ WSZECHOGARNIAJĄCA. ///

          ŚWIADOMOŚĆ, MIŁOŚĆ I ZROZUMIENIE…

          Rozumiem także, że każdy ten swój „rodzinny dom”, gdy go poszukuje, może… umieszczać w SOBIE lub poza SOBĄ, nawet w różnych miejscach kosmosu i wcale nie uważam, że nie ma racji… Perspektywa postrzegania siebie i samo-świadomość ludzka może być zmienna. Po prostu jedni mają tak, a inni inaczej… z powodu naszej różnorodności postrzegania, potrzeb i… choćby zainteresowań.

          „TT uzyskała od ATI potwierdzenie skąd pochodzi , gdy za sprawą swego Wyższego Ja sama ustaliła swe przypuszczalne pochodzenie .
          Uważam że każde z nas ma swój dom we Wszechświecie , którego oddziaływanie poczuje dopiero wtedy gdy go znajdzie i który dostarczy owej radości życia której tak uporczywie szukamy.”

          Właśnie… można wciąż tęsknić za „rodzinnym domem”, a to sprawia, że nigdy nie będziemy cieszyć się tym, co mamy, tymi darami, którymi jesteśmy obdarzani TU i TERAZ.

          „Wierzę w istnienie i swoje pochodzenie z Logosa -Boga . Jednak jak normalnie ukształtowane i wyposażone w samodzielność każde Dziecko , mam prawo „zapomnieć o Matce – Ojcu w trakcie przezywania swych zachwytów / czy nawet zmagań / nad i z życiem.”

          Może ani nie trzeba pamiętać, ani nie trzeba zapomnieć o Matce i Ojcu, bo oni i tak są w nas… są tak samo jak my – cząstkami Całości.

          „Mój prywatny osąd mówi mi żejesteśmy jeszcze młodymi Istotami i mamy czas na rozpuszczanie membran między nami a stwórcą , chyba że chodzi o dalsze trwanie w oddzieleniu z jednoczesnym większym Jego w sobie i przez siebie przejawianiem .”

          Tu chyba sam sobie każdy może odpowiedzieć…🙂
          Dla mnie wszystko jest przejawem tego samego: i Ty i Ja, i każda i każdy z nas, wszystkie ludzkie istoty, zwierzęta, rośliny, kamienie, planety, księżyce, gwiazdy, galaktyki i przetrzeń pomiędzy nimi… Bardzo różne, bardzo zróżnicowane, często inaczej postrzegające, rozumiejące i odczuwające, w różnych formach… indywidualne przejawy tego samego w swej esencji… Po prostu.😀
          Ale można też tę różnorodność postrzegać bardziej wyraziście i utożsamiać się z jedną z idei, koncepcji czy przekonania i walczyć z innymi… o racje.
          I jedno i drugie jest równoprawne w swych istnieniu…
          Podobnie jak iluzja i przestrzeń poza iluzją… mogą być oddzielane od siebie albo współistniejące… w harmonii ze sobą.

          • marek pisze:

            No i po ptokach , już się o Ciebie Jestem nie martwię – opisałaś swój dom – gratulacje .

            m

  7. Dawid56 pisze:

    „Wszystkie te kartki na wrzecionie są jednocześnie…, tyle ile ma być i ile zawsze było…
    Więc… jest tylko Jedna Chwila – obecna – Wieczna Chwila Teraźniejszości…
    Nie ma tu Początku, tak jak nie ma Końca…”

    Ponieważ kartki te są przykryte jedna drugą , (w miarę jak wydarzenia siebie „przykrywały”), bardzo łatwo „dotrzeć” do tych wydarzeń z początku stosu, aniżeli z jego środka.

  8. marek pisze:

    Z zasady nie rozpisuję się o swoich snach, jednak dzisiejszy przy próbach zrozumienia go spowodował u mnie ” lekki opad szczęki ” bo jak na razie jego treść mogę ugryźć tylko poprzez jedno wyjaśnienie , ale nie jestem pewien czy mu dać wiarę .

    Stąd prośba o chwilę refleksji nad zjawiskami które on opisuje i ewentualne podzielenie się własnymi przemyśleniami .

    Latanie jest dość częstą czynnością w moich snach / mówię o ,lataniu bez wspomagających urządzeń / i jestem z nim dosyć oswojony .

    W dzisiejszym śnie wpierw polatywałem sobie z drzewa na drzewo , co było jakby rutynową czynnością i nie pozostawiło jakiś szczególnych obrazów w pamięci .

    W drugiej części snu byłem na dworze z kilkoma znajomymi osobami i poszło o to że pokażę jak potrafię latać . W trakcie wznoszenia się nad nimi przypomniałem sobie że muszę przeniknąć przez sufit który unosząc się dostrzegłem / sam notuję , sprzeczność na dworze i sufit jednak takie były realia snu / . Następny etap to patrzę na dach budynku w którym / bez zauważenia tego procesu/ musiałem pokonać ten sufit / czyli w moim domu / i postanawiam się wznieść nad tych ludzi tak wysoko jak nigdy dotąd nie latałem . Motywacja tego wznoszenia – to , albo aby zadziwić tych patrzących , albo sprawdzić jak wysoko mogę wzlecieć – nie pamiętam co było głównym czy jedynym motywem .

    Wznosząc się widzę ,jak dach budynku w oczach mi maleje zmieniając się w malutką plamkę lecz jednocześnie wokół , dostrzegam otaczającą mnie i zacieśniającą się ścianę , która na koniec przybliża się tak że zaczyna robić mi się ciasno .

    Nie odczuwam paniki a bardziej zdziwienie , oglądam ową ścianę / wrażenie jest takie jakbym znajdował się wewnątrz rury / widzę jest strukturę i dostrzegam w niej małe wgłębienia które dają nadzieję oparcia czubków stóp i zahaczenia palców dłoni jak do wspinaczki taterniczej po skałce .

    Szokującą dla mnie w tym śnie było to ,że wraz ze wzrostem odległości w pionie / wysokość od ziemi , budynku / zawężała się przestrzeń w poziomie , dając na koniec wrażenie bycia we wnętrzu rury ledwo mieszczącej moje energetyczne ciało .

    Opisuję ten sen gdyż w temacie interpretowania go jako sennych symboli jako tako go tłumaczę. Jednak gdyby ukazywał on konstrukcję n/matrixu przy założeniu że ten ruch w górę wskazywał na to że chcę się udać poza jego granice i skutkiem tego jakieś bariery typu zwężający się tunel mnie coraz ciaśniej otaczały , brakuje mi wyobraźni , aby go zinterpretować .

    W trakcie tego pisania naszły mnie odczucia sugerujące negatywną ocenę o mnie samym jako wyjaśnienie tego snu . Jednak przy samym końcu , czyli w tej chwili – jak słońce zza chmur ukazała się myśl ,że te negatywne odczucia to były działania z zewnątrz mające na celu zmylić moją interpretację rozumienia tych obrazów .

    Będę wdzięczny za Wasze opinie…

    m

    • mały budda pisze:

      Z zasady nie rozpisuję się o swoich snach, jednak dzisiejszy przy próbach zrozumienia go spowodował u mnie ” lekki opad szczęki ” bo jak na razie jego treść mogę ugryźć tylko poprzez jedno wyjaśnienie , ale nie jestem pewien czy mu dać wiarę .

      Stąd prośba o chwilę refleksji nad zjawiskami które on opisuje i ewentualne podzielenie się własnymi przemyśleniami .
      Odpowiedz.
      Postaram się napisać co czuje i jak widzę.

      Latanie jest dość częstą czynnością w moich snach / mówię o ,lataniu bez wspomagających urządzeń / i jestem z nim dosyć oswojony .

      Odpowiedz.
      Latanie to sposób oderwania się od ziemi. Możliwość obserwacji Matrixa,osób lub pewnych sekwencji zdarzeń lub wydarzeń.
      Chodź z mojego doświadczenia latatnie powinno rozwinąć dąrzenie do osiągnięcia wyzwolenia i poznania samego siebie, czyli rozwój.

      W dzisiejszym śnie wpierw polatywałem sobie z drzewa na drzewo , co było jakby rutynową czynnością i nie pozostawiło jakiś szczególnych obrazów w pamięci .

      Odpowiedz.
      To próba kontaktu z matką naturą czyli ziemią. Próba obserwacji matki ziemi i kontaktu z kosmosem.

      W drugiej części snu byłem na dworze z kilkoma znajomymi osobami i poszło o to że pokażę jak potrafię latać . W trakcie wznoszenia się nad nimi przypomniałem sobie że muszę przeniknąć przez sufit który unosząc się dostrzegłem / sam notuję , sprzeczność na dworze i sufit jednak takie były realia snu / . Następny etap to patrzę na dach budynku w którym / bez zauważenia tego procesu/ musiałem pokonać ten sufit / czyli w moim domu / i postanawiam się wznieść nad tych ludzi tak wysoko jak nigdy dotąd nie latałem . Motywacja tego wznoszenia – to , albo aby zadziwić tych patrzących , albo sprawdzić jak wysoko mogę wzlecieć – nie pamiętam co było głównym czy jedynym motywem .

      Odpowiedz.
      Sufit to bariera tzw. ograniczenie. Sieć aby nie wydostać się z sieci Matrixa.
      Jeśli pokonałeś sufit- barierą to osiągniąłeś możliwość wyjścia poza sieć Matrixa. Później chciałeś się z tym podzielić.
      Normalne prawidłowe odczucie.

      Wznosząc się widzę ,jak dach budynku w oczach mi maleje zmieniając się w malutką plamkę lecz jednocześnie wokół , dostrzegam otaczającą mnie i zacieśniającą się ścianę , która na koniec przybliża się tak że zaczyna robić mi się ciasno .

      Odpowiedz.
      To mi przypomina kurczenie się materii oraz przechodzenie do innego wymiaru życia.
      Być może jakoś wewnętrzne czuję, chodzi o to, że p. Marku zbyt mało zgromadził p. energii aby przejść do wyższej sfery.
      Może mnie Pan nie zrozumieć.
      Chodzi o moc energii jaką trzeba mieć aby przejść do wyższej sfery.
      Ludzie nie gromadzą energii do wejścia do wyższej sfery.

      Nie odczuwam paniki a bardziej zdziwienie , oglądam ową ścianę / wrażenie jest takie jakbym znajdował się wewnątrz rury / widzę jest strukturę i dostrzegam w niej małe wgłębienia które dają nadzieję oparcia czubków stóp i zahaczenia palców dłoni jak do wspinaczki taterniczej po skałce .

      Odpowiedz.
      Mnie to nie dziwi.
      Wspinaczka to rozwój świadomości.

      Szokującą dla mnie w tym śnie było to ,że wraz ze wzrostem odległości w pionie / wysokość od ziemi , budynku / zawężała się przestrzeń w poziomie , dając na koniec wrażenie bycia we wnętrzu rury ledwo mieszczącej moje energetyczne ciało .

      Odpowiedz.
      Wnętrze to małe ( ego )
      Zewnętrznie to duże ( ego )
      Jeste różnica pomiędzy światem wewnętrznym a światem zewnętrznym.
      Pan to zobaczył.
      Niezwykłe loty.
      Nie bez przyczyny pisałem, że może 1% procent ludzi się uratuje.

      Opisuję ten sen gdyż w temacie interpretowania go jako sennych symboli jako tako go tłumaczę. Jednak gdyby ukazywał on konstrukcję n/matrixu przy założeniu że ten ruch w górę wskazywał na to że chcę się udać poza jego granice i skutkiem tego jakieś bariery typu zwężający się tunel mnie coraz ciaśniej otaczały , brakuje mi wyobraźni , aby go zinterpretować .

      Odpowiedz.
      Zgadzam się z Panem ale moim zdaniem wykroczyć poza horyzont zdarzeń.
      Widzieć więcej i czuć ale za to będąc jeszcze na ziemi.

      W trakcie tego pisania naszły mnie odczucia sugerujące negatywną ocenę o mnie samym jako wyjaśnienie tego snu . Jednak przy samym końcu , czyli w tej chwili – jak słońce zza chmur ukazała się myśl ,że te negatywne odczucia to były działania z zewnątrz mające na celu zmylić moją interpretację rozumienia tych obrazów .

      Będę wdzięczny za Wasze

      Panie Marku mam nadzieje, że Pan mnie zrozumie.

      • Maria_st pisze:

        maly buddo, latanie jest ok gdy snimy o tym do wieku dojrzewania .
        Nie wiem ile masz lat, ale jesli w tzw srednim—to może być zwiazane ze zła pracą serca.
        hmm to chyba chodzi o Marka sen
        Marku z tego co czytam, to doradzam zbadanie sie.
        Organizm daje nam czesto sygnaly iz cos u nas zaczyna szwankowac.
        te loty, sufit-mozg, uciski ….

        • mały budda pisze:

          Mario to nie serce.
          Może Mario nie uwierzysz ale ja sam sobie wyregulowałem swoje serduszko.
          Skorzystałem z praktyki pranajamy.
          Oddychać świadomie energią.

          • Maria_st pisze:

            Skorzystałem z praktyki pranajamy.
            Oddychać świadomie energią.”

            Dziękuje

      • Dawid56 pisze:

        Mały Buddo, w jaki sposób unosisz się z Ziemi czy z pozycji pionowej, a potem lecisz ( czy raczej unosisz się ) pionowo czy przechodzisz do pozycji poziomej?

        • mały budda pisze:

          Startuje z pozycji pionowej a potem lece.
          Widziałem słup energii w materii a później zrozumiałem, że to moje odbicie.
          Miałem ciekawe doświadczenie. Jak poznałem piramidy i sfinksa.
          Wówczas oblatywałem i zataczałem krąg wokół matki natury.

  9. margo0307 pisze:

    „…W trakcie tego pisania naszły mnie odczucia sugerujące negatywną ocenę o mnie samym jako wyjaśnienie tego snu .
    Jednak przy samym końcu , czyli w tej chwili – jak słońce zza chmur ukazała się myśl ,że te negatywne odczucia to były działania z zewnątrz mające na celu zmylić moją interpretację rozumienia tych obrazów…”

    _____________________
    Te ostatnie dwa zdania Marek – wg. mnie – tłumaczą… komu ? / czemu ? – przypisujesz… swoje własne „niepowodzenia”
    Jeśli miałeś świadomość, że jesteś na dworze i nagle… ni stąd, ni zowąd… pojawia się sufit, a następnie dach Twojego domu oraz że… bez trudu przenikasz przez ten sufit i dach to…
    – dlaczego nie potrafiłeś poradzić sobie – w dokładnie taki sam sposób z… „zacieśniającą się ścianą” ?
    Mam wrażenie, że Twoja Podświadomość próbuje Tobie w ten sposób zwrócić uwagę na… zbytnie skupianie się na tym tzw. matrixie i „zrzucanie win” za Twoje „niedociągnięcia” na wszystko inne, zamiast przyczyny tych „niedociągnięć” poszukać w sobie…
    Ale… może się mylę…, może jest inne znaczenie tego snu dla Ciebie, bo w końcu on przyśnił się Tobie, a nie mnie…😉
    ps. przypomniało mi się, że Robert Monroe, opisując jedne ze swoich licznych doświadczeń poza ciałem fizycznym, również opisał podobny przypadek, kiedy to pojawiła się przed nim niewidzialna ściana, której w żaden sposób nie mógł sforsować…
    Może poczytaj sobie nt. temat… ?

  10. marek pisze:

    Znam jego przypadek Małgosiu bo go przeczytałem od dechy do dech- on pisał o pewnego rodzaju klatce w której utknął i zaczęła go ogarniać panika .Podobne Twojemu tłumaczenie przyszło do mnie w jeszcze cięższym kalibrze , ale teraz jestem pewien iż ono było mi wciskane abym przyjął je za właściwy odczyt .
    Sednem do podpowiedzi jest mój stan w momencie dostrzeżenia owej bariery , byłem lekko zdziwiony i zaciekawiony co to jest , nic więcej . Próbowałem ją badać – lecz sen się urwał. …
    Może to ów pośmiertny kanał tylko już pozbawiony światełka na końcu , nadal nie wiem , ale się dowiem .
    m

    • margo0307 pisze:

      „…Może to ów pośmiertny kanał tylko już pozbawiony światełka na końcu , nadal nie wiem , ale się dowiem”
      _________________
      A jak już się dowiesz to… powiesz ?
      Też bym chciała wiedzieć…😀

  11. Mezamir pisze:

    Rinpocze, naukowcy przewidują, że jeśli globalne ocieplenie będzie nadal postępowało w obecnym tempie, w ciągu tego stulecia wyginie większość żywych gatunków. Globalne środowisko naturalne nie będzie w stanie utrzymywać dłużej rodzaju ludzkiego w formie, jaką znamy dzisiaj. Jak to wpłynie na dziedzinę reinkarnacji? Co z tego wynika dla buddyzmu i czujących istot?

    TR: Powiem tyle, ile wiem. Pierwsze z twoich pytań dotyczy zagrożenia dla ziemi, jako miejsca, gdzie istoty mogą się odradzać. Sadzę, że jest to bardzo poważne zagrożenie. Jeśli otaczający nas świat nie rozwija się prawidłowo, w jaki sposób mogłoby to być korzystne dla zamieszkujących go istot? Nie da się zaprzeczyć temu, że w zewnętrznym świecie, w którym żyjemy, jest wiele problemów. Na przykład, gdy w tym roku odwiedziłem Colorado w Stanach Zjednoczonych, byłem bardzo zaskoczony zobaczywszy, że wszystkie drzewa stają się brązowe i usychają. W dolinach i na zboczach pagórków widzieliśmy wyschnięte, umierające drzewa. Musimy coś zrobić, aby zaradzić tej sytuacji. Na kim spoczywa odpowiedzialność? To jest obowiązek wszystkich “błądzących istot” – ludzi. Nie można obarczyć nim zwierząt. Zwierzęta nie mają możliwości zrobienia czegokolwiek z tą sytuacją. Na tych z nas, którzy należą do rodzaju ludzkiego, spoczywa obowiązek zadbania o świat, w którym żyjemy. Moglibyśmy powiedzieć, że jest to obowiązek rządów. Lecz to czy rządy coś w tej kwestii zrobią, czy też nie – to osobna sprawa. Przede wszystkim, każdy z nas powinien osobiście podjąć odpowiednie działania.

    Budda nauczał Dharmy 2550 lat temu. W tamtych czasach nie istniało takie zagrożenie. Indie były wówczas bogatym miejscem i zajmowały ogromny obszar o nieskazitelnie czystym środowisku naturalnym. Wielu kupców udawało się na statkach za morze w poszukiwaniu klejnotów i innych cennych materiałów, które następnie przywozili do Indii i sprzedawali z dużym zyskiem. Panował tak wielki dobrobyt, ze 1000 mnichów mogło przybyć do miasta prosząc o jałmużnę i jedno pojedyncze gospodarstwo domowe było ich w stanie wszystkich wyżywić. Nie mieli oni tego rodzaju problemów [jak te, o których rozmawiamy]. Z tego powodu w klasycznych naukach dharmy nie znajdziemy takich, które w bezpośredni sposób odnosiłyby się do globalnego ocieplenia.

    Wielcy buddyjscy mistrzowie, tacy jak Patrul Rinpocze nazywali ten okres historyczny zdegenerowaną Kalijugą lub “epoką mętów”. Jakie jest znaczenie tych terminów w odniesieniu do zniszczenia naszego klimatu w wyniku globalnego ocieplenia?

    TR: Są one ściśle powiązane. Kiedy mówimy o zdegenerowanej epoce lub epoce mętów, mamy na myśli czas, w którym trudno jest zaspokoić pragnienia czujących istot. Brakuje im umiarkowania. Prowadzą interesy na dużą skalę, aby odnieść z nich osobiste korzyści. Zanieczyszczają środowisko naturalne, aby robić interesy i gromadzić bogactwo. Nie gromadzą go dla dobra całej społeczności, lecz dla samych siebie. Robiąc to zanieczyszczają ziemię, wodę i powietrze. Stwarza to problem dla całego świata. Zdegenerowana epoka powstaje z naszych własnych silnych negatywnych emocji. Powinniście się nad tym gruntownie zastanowić.

    Diamentowa Sutra wspomina o “końcu ostatniego z pięćsetletnich okresów po odejściu Tathagaty”. Czy w tym właśnie okresie jesteśmy obecnie i czy odnosi się to do końca epoki Buddy Siakjamuniego?

    TR: Te okresy trwające po 500 lat odnoszą się do długości czasu, w którym nauki buddyjskie będą dostępne na ziemi. Mówi się, że nauki będą przekazywane na naszej planecie przez 10 okresów po 500 lat. Uważa się powszechnie, że od odejścia Buddy Siakjamuniego upłynęło 2550 lat. Z dziesięciu pięćsetletnich okresów, upłynęło pięć. Tak więc wydaje się, że chodzi tutaj o inny okres.

    Abhidharmakosa wspomina o przyszłości, w której będzie “siedem słońc”. Czy sądzisz, że może to oznaczać siedmiokrotną siłę naszego obecnego słońca i tym samym odnosi się do globalnego ocieplenia?

    TR: W Skarbnicy Abhidharmy, gdy mowa jest o siedmiu słońcach, odnosi się to do końca eonu. Naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć, co zdarzy się na końcu eonu. Jeśli chodzi o okres, o którym mowa w Abhidarmakosie, prawdopodobnie nie chodzi tutaj o czasy obecne.

    Wielki nauczyciel buddyjski Padmasambhava [Guru Rinpocze] wspomniał o niebezpiecznym okresie w przyszłości, “gdy śnieżne góry będą nosić czarne czapki”. Czy twoim zdaniem może tutaj chodzić o zniknięcie śnieżnych gór lodowych na skutek globalnego ocieplenia?

    TR: Tak, to prawdopodobnie ma związek z globalnym ociepleniem. Guru Rinpocze czynił swoje własne przepowiednie na temat przyszłości i opisywał, co ma się w niej wydarzyć.

    http://ekobuddyzm.pl/2010/08/thrangu-rinpocze-odpowiada-na-pytania-sangi-dotyczace-globalnego-ocieplenia/

    • Ktoś pisze:

      1.
      „Diamentowa Sutra wspomina o “końcu ostatniego z pięćsetletnich okresów po odejściu Tathagaty”. Czy w tym właśnie okresie jesteśmy obecnie i czy odnosi się to do końca epoki Buddy Siakjamuniego?”

      – Tathagata odszedł wraz z budowniczymi 5 cudownych/ mistycznych/ anielskich miast.

      2.
      „W Skarbnicy Abhidharmy, gdy mowa jest o siedmiu słońcach, odnosi się to do końca eonu.”

      – ta zagadka powinna być prosta dla każdego buddysty z serca a nie języka.

      • Maria_st pisze:

        „2.
        „W Skarbnicy Abhidharmy, gdy mowa jest o siedmiu słońcach, odnosi się to do końca eonu.”

        – ta zagadka powinna być prosta dla każdego buddysty z serca a nie języka.”

        moze wyjasnij nie buddystce

  12. Mezamir pisze:

    Potem ofiarowujemy osiem symboli przynoszących szczęście, oraz siedem znaków specjalnych. Na zewnętrznym poziomie obdarowują one bogactwem, urodą, długim życiem i innymi dobrymi rzeczami. Ponieważ Tybetańczycy chcieli uniknąć tego, by wyglądało to zbyt światowo, uznali, że te ofiary mają wyjątkowe znaczenie, ponieważ zostały pobłogosławione przez Buddę. W ten sposób uniknęli owego rozróżniania na „zwykłe” i „wyzwalające”, które my ciągle musimy stosować. Jeżeli coś odwołuje się do umysłu i jego natury, to musimy sprawdzić, w jaki sposób działa. W tej medytacji występują również piękne boginie ofiar, które pomagają nam, rozwijają nas i błogosławią obdarowując oświeceniem, jeśli mamy do nich stosunek pełen oddania i szacunku. Dla mnie osobiście mogłyby odłożyć na bok te wszystkie przedmioty, które trzymają w rękach, kwiaty, girlandy itp. i przyjść tak po prostu bez niczego (śmiech) . Jeśli pójdziemy dalej, zobaczymy, że stopniowo symbole zaczną nabierać głębszego znaczenia.

    Na przykład słońce i księżyc. To dziwne, ale tylko dla Tybetańczyków i Niemców księżyc jest męski, a słońce żeńskie. Nie wiem jaki rodzaj mądrości przywędrował do Niemiec, ale ta która dotarła do Tybetu mówi, że księżyc jest współczuciem, że jest miły i uspokajający, słońce zaś jest aktywne, pobudzające, może cię nawet spalić, zmusić do działania, jest mądrością drapieżną.

    http://www.diamentowadroga.pl/dd16/symbolika_buddyzmu_tybetanskiego_czesc_pierwsza

  13. Mezamir pisze:

    http://www.sacred-texts.com/journals/oc/gppt6.htm

    (ANGUTTARA NIKÂYA VII. 62)

    (GOSPEL PARALLELS FROM PÂLI TEXTS, SIXTH SERIES)

    BUDDHA’S DISCOURSE ON THE END OF THE WORLD

    OR, THE SERMON ON THE SEVEN SUNS.

    A late expansion of this discourse is given by Warren, in his Buddhism in Translations, from Buddhagosha’s Way of Purity, a Pâli compendium of the fifth Christian century.2 When Warren wrote, the Pâli original had not as yet appeared in the edition of the Pâli Text Society, which is printed in Roman letters.

    It is well known to New Testament scholars that the great Eschatological Discourse in the Synoptical Gospels (i.e., the Sermon on the Last Things, delivered upon the Mount of Olives) is a blending of historical and spiritual vaticination. As I pointed out in 1893,3 the Evangelist Luke attempted to separate the spiritual prophecy from the historical prediction, putting the former into his seventeenth chapter, and the latter into his twenty-first. But Luke evidently understood even the physical cataclysm to refer to the siege of Jerusalem and the destruction of the Hebrew State. Even Mark and the editor of Matthew probably understood the same thing, though our English translations of Matthew make his „consummation of the æon” the „end of the world.” After the siege, the early Christians evidently made this Eschatological Discourse refer to a cosmical convulsion. But the only words which can justly apply to such a thing are those in all three of the Synoptists: „Heaven and earth shall pass away, but my words shall not pass away.”4 We have therefore used this verse among our parallels to Buddha’s present discourse, but have reserved the text of the Gospel prophecy for a forthcoming translation from the famous Anâgata-bhayâni, selected by Asoko among his favorite texts. Its subject is the decline of religion.

    THE END OF THE WORLD.

    Mark xiii. 31. Heaven and earth shall pass away, but my words shall not pass away.
    2 Peter iii. 10. But the day of the Lord will come as a thief; in the which the heavens shall pass away with a great noise, and the heavenly bodies (or elements) shall be dissolved with fervent heat, and the earth and the works that are therein shall be burned up (or, discovered).
    Rev. xxi. 1. And I saw a new heaven and a new earth: for the first heaven and the first earth are passed away; and the sea is no more.
    NUMERICAL COLLECTION VII. 62.

    Thus have I heard. At one season the Blessed One was staying at Vesâli, in Ambapâli’s grove. And the Blessed One addressed the monks, saying: „Monks!” „Lord!” answered those monks, in reply to him. The Blessed One spake thus:

    „Impermanent, O monks, are the constituents of existence, unstable, non-eternal: so much so, that this alone is enough to weary and disgust one with all constituent things, and emancipate therefrom. Sineru, monks, the monarch of montains, is eighty-four thousand leagues1 in length and breadth; eighty-four thousand lagues deep in the great ocean, and eighty-four thousand above it.

    Now there comes, O monks, a season when, after many years, many hundreds and thousands and hundreds of thousands of years, it does not rain; and while it rains not, all seedlings and vegetation, all plants, grasses, and trees dry up, wither away and cease to be. Thus, monks, constituent things are impermanent, unstable, non-eternal: so much so, that this alone is enough to weary and disgust one therewith and emancipate therefrom.

    And, monks, there comes a season, at vast intervals in the lapse of time, when a second sun appears.

    After the appearance of the second sun, monks, the brooks and ponds dry up, vanish away and cease to be. So impermanent are constituent things! And then, monks, there comes a season, at vast intervals in the lapse of time, when a third sun appears; and thereupon the great rivers: to wit, the Ganges, the Jamna, the Rapti, the Gogra, the Mahî,–dry up, vanish away and cease to be.

    At length, after another vast period, a fourth sun appears, and thereupon the great lakes, whence those rivers had their rise: namely, Anotatto,2 Lion-leap, Chariot-maker, Keel-bare, Cuckoo, Six-bayed, and Slow-flow, dry up, vanish away, and cease to be.

    p. 430

    Again, monks, when, after another long lapse, a fifth sun appears, the waters in the great ocean go down for an hundred leagues; then for two hundred, three hundred, and even unto seven hundred leagues, until the water stands only seven fan-palms’ deep, and so on unto one fan-palm; then seven fathoms’ deep, and so on unto one fathom, half a fathom; waist-deep, knee-deep, ankle-deep. Even, O monks, as in the fall season, when it rains in large drops, the waters in some places are standing around the feet of the kine; even so, monks, the waters in the great ocean in some places are standing to the depth of kine-feet. After the appearance of the fifth sun, monks, the water in the great ocean is not the measure of a finger-joint. Then at last, after another lapse of time, a sixth sun appears; whereupon this great earth and Sineru, the monarch of mountains, reek and fume and send forth clouds of smoke. Even as a potter’s baking, when first besmeared, doth reek and fume and smoke, such is the smoke of earth and mountains when the sixth sun appears.

    After a last vast interval, a seventh sun appears, and then, monks, this great earth, and Sineru, the monarch of mountains, flare and blaze, and become one mass of flame. And now, from earth and mountains burning and consuming, a spark is carried by the wind and goes as far as the worlds of God; and the peaks of Mount Sineru, burning, consuming, perishing, go down in one vast mass of fire and crumble for an hundred, yea, five hundred leagues. And of this great earth, monks, and Sineru, the monarch of mountains, when consumed and burnt, neither ashes nor soot remains. Just as when ghee or oil is consumed and burnt, monks, neither ashes nor soot remains, so it is with the great earth and Mount Sineru.

    Thus, monks, impermanent are the constituents of existence, unstable, non-eternal: so much so, that this alone is enough to weary and disgust one with all constituent things and emancipate therefrom. Therefore, monks, do those who deliberate and believe1 say this: ‚This earth and Sineru, the monarch of mountains, will be burnt and perish and exist no more,’ excepting those who have seen the path.

    FORMER RELIGIONS ECLIPSED BY THE RELIGION OF LOVE.2

    Matthew v. 17, 18, 43, 44. Think not that I came to destroy the law or the prophets: I came not to destroy, but to fulfil. For yerily I say unto p. 431 you, Till heaven and earth pass away, one jot or one tittle shall in no wise pass away from the law, till all things be accomplished.
    *
    * *

    Ye have heard that it was said, Thou shalt love thy neighbor, and hate thine enemy: but I say unto you, Love your enemies, and pray for them that persecute you.

    „In olden times, O monks, there was a religious teacher (or Master) named Sunetto, founder of an order, and free from indulgence in lusts; and he had several hundred disciples. The Master Sunetto preached to his disciples the doctrine of fellowship with the world of God; and those who understood all his religion in every way, when he preached this doctrine, were born again, upon the dissolution of the body after death, to weal in the world of God. Those who did not understand all his religion in every way, were born again, upon the dissolution of the body after death,–some into fellowship with those angels who transmute subjective delights into objective and share them with others;1 some into fellowship with the angels who delight in subjective creations; some into that of the angels of Content (Tusitâ); others with the Yâmâ; others again with the angels of the Thirty-three; others into fellowship with those of the Four Great Kings; and yet others into fellowship with Warrior magnates, Brahmin magnates, householder magnates.

    „Now Sunetto the Master, O monks, thought to himself: ‚It is not fit that I should allow my disciples to have such destinies as these repeatedly: what now if I practise the Highest Love?’ Whereupon, monks, the Master Sunetto practised Benevolence (or, love-meditation) for seven years, and for seven æons of consummation and restoration he did not return to this world.2 Yea, monks, at the consummation of the world3 he became an Angel of Splendor, and at the world’s restoration he rose again in the empty palace of the Brahmâs. Yea, then, O monks, he was a Brahmâ, the Great Brahmâ (or, God), conquering, unconquered, all-seeing, controlling. And thirty-six times, O monks, was he Sakko, the lord of the angels; many hundreds of times was he a king, a righteous world-ruler and emperor, victorious to the four seas, arrived at the security of his country, and possessed of the seven treasures. Moreover, he had more than a thousand sons, heroes, of mighty frame, crushers of alien armies; he dwelt in this ocean-girt earth, p. 432 overcoming it, staffless and swordless, by righteousness. But even the Master Sunetto, though thus long-lived and long-enduring, was not emancipated from birth, old age, death, grief, lamentations, pains, sorrows, and despairs; I say he was not emancipated from pain. And why? Because of not being awake to four things (dhammâ), and not seeing into them. What four? The Noble Ethics, the Noble Trance (Samâdhi), the Noble Wisdom, and the Noble Release (or Emancipation). When these, O monks, known in their sequence and penetrated into,1 the craving for existence is annihilated, its renewal is destroyed: one is then reborn no more.”

    Thus spake the Blessed One, and when the Auspicious One had said this, the Master further said:

    „Morality, Trance, Pure Reason, and Supreme Release;

    „These things are understood by the celebrated Gotamo,

    „Thus enlightened (buddho) by supernal knowledge, he told the doctrine to the monks.

    „The Master, who made an end of pain, the Seeing One, hath passed into Nirvâna.”

    • margo0307 pisze:

      „…Na ten rok przypada stulecie objawień fatimskich.
      Papież Benedykt XVI 13 maja 2010 roku powiedział:
      „Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona”.
      Istnieje dość duże przekonanie, że setna rocznica objawienia Maryi, przyniesie nie tylko kolejny wielki cud, porównywalny z „tańcem Słońca”, ale też będzie czasem ostatecznej walki pomiędzy siłami dobra i zła…”

      ___________________________
      Nie wiem czy… setna rocznica tzw. objawień fatimskich przyniesie kolejny „cud”, czy będzie czasem walki z jakimiś siłami…, ale… już z obecnych obserwacji widać wyraźnie, że w przeciągu tych dwóch lat, jakie dzielą nas od 2017 roku – zadzieje się jeszcze wiele „dziwnych” wydarzeń w naszej Rzeczy Istności, które – być może – odmienią nasze jej postrzeganie…i być też może, że… postrzeganie wydarzeń fatimskich będzie takie jak twierdzi profesor Joaquim Fernandes, portugalski historyk z Uniwersytetu w Porto, będący jedną z niewielu osób, które uzyskały dostęp do oryginalnych dokumentów dotyczących objawień maryjnych w Fatimie z 1917 r. ?😉
      Dzięki ich analizie doszedł on do zaskakujących wniosków…, w których stwierdza m.in. że oryginalne dokumenty związane z objawieniami ukazują pole badań… ufologii…
      Jego zdaniem – prawdziwy przebieg tych wydarzeń bardzo różni się od oficjalnej wersji prezentowanej przez Kościół.
      Co więcej, wiele wskazuje na to, że w Fatimie wystąpiło wiele niezwykłych zjawisk, które przypominają do złudzenia… relacje o UFO…
      W swojej książce pt. „Niebiańskie sekrety” pisze, że wydarzenie w Fatimie zostało „przepowiedziane” przez niezależne od siebie grupy portugalskich spirytystów.
      Innymi słowy, otrzymali oni myślowy komunikat z tajemniczego źródła, który zapowiadał nadejście wydarzenia o wielkim znaczeniu, a „Przekazy” te zostały opublikowane w ogólnokrajowej prasie, na pewien czas przed wizjami fatimskich dzieci…

      Stwierdza, że…

      „…Prawie nikt nie wie o tym, że nim doszło do objawień w Fatimie zostały one „zapowiedziane” na stronach co najmniej czterech najbardziej poczytnych dzienników w Portugalii.
      Lizboński „Diário de Notícias” pisał o nich już 10 marca 1917r, czyli na dwa miesiące przed pierwszymi objawieniami, które miały miejsce 13 maja.
      Główna gazeta w Porto, „O Primeiro de Janeiro”, na dwa dni przed pierwszymi wydarzeniami w Fatimie opublikowała ich „zapowiedź” na pierwszej stronie.
      Dodatkowo informacje o tym, że 13 maja wydarzy się coś „ważnego” opublikowano w dwóch innych gazetach wydawanych w tym mieście: „Jornal de Notícias” oraz „Liberdade”.
      Najważniejszą ze wszystkich jest chyba notka, która ukazała się w „Jornal de Notícias” mówiąca:

      „Drodzy Czytelnicy:
      13 dnia tego miesiąca zdarzy się coś, co zadziwi cały świat.
      Porto, 11 maja 1917„.

      I dodaje:

      Rozumiem, że coś podobnego może być dla wielu osób szokiem, jednak możemy mieć całkowitą pewność, że nikt nie manipulował przy starych archiwalnych prasowych relacjach…
      Mówimy tu ponadto o niezależnych od siebie „przepowiedniach” dotyczących „zdumiewającego wydarzenia” zapowiadanego na 13 maja 1917 r.
      Fakt, że oświadczenia te pojawiły się w prasie ma znamienny charakter, niezależnie od tego, jak bardzo dla wielu ludzi jest to rzecz niewygodna czy mało przekonywująca.
      Bez względu na to, czy ktoś wierzy w objawienia w Fatimie czy nie, prawdą jest, że zostały one z wyprzedzeniem zapowiedziane i można to dziś z łatwością zweryfikować

      To, co większość ludzi wie o objawieniach w Fatimie zostało ustalone w procesie tworzenia jej oficjalnego wizerunku, który nazwałem… „Fatimą 2”.
      Stało się tak głównie dlatego, że oryginalne dokumenty dotyczące tej sprawy zostały utajnione.
      W 1921 r. biskup Leirii – José Alves Correia da Silva, przejął kontrolę nad sprawą fatimskich objawień i postanowił podłączyć je pod nauczanie Kościoła.
      Miało to bardzo znamienne skutki…”

      https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/fatima/

      • Dawid56 pisze:

        Czyli po prostu zapowiedziana wizyta UFO.Podobnie ma być teraz, tylko podobno na znacznie większą skalę. Dzięki Margo za ten koment🙂

        • Maria_st pisze:

          a MOŻE KTOŚ CHCE WYKORZYSTAĆ „PRZE-PO-WIEDNIE” DLA WLASNYCH CELOW?
          sorry za capslocka.
          To Małgoś co dałaś skojarzyło mi sie z tym planem—falszywego UFO.
          Przeciez tzw UFO jest TU cały czas w poblizu i co?
          W 2017 sie ukaze?
          Ciekawe wiec, dlaczego tyle sie mówi o zagrożeniu ze strony przybyszy z Kosmosu.
          Do dziś ludzie nie sa pewni czy to co widzą, co ich uprowadza, manipuluje to tzw ufolki czy ludzie dążący do depopulacji i zniewolenia całowitego tych ktorzy pozostaną.
          Ludziom nie są potrzebne cuda, objawienia na zewnątrz a praca ze swoim wnetrzem, poznawanie siebie…z calym dobytkiem, takze z wlasnymi cieniami.
          Nie oczekujmy na UFO to tylko majanie…fantasy naszego umyslu.

          • margo0307 pisze:

            „…Ludziom nie są potrzebne cuda, objawienia na zewnątrz a praca ze swoim wnetrzem, poznawanie siebie…z calym dobytkiem, takze z wlasnymi cieniami…”
            _______________________________________
            Wiesz Maryś, że zgadzam się w pełni z tym, co napisałaś🙂 czasami jednak doświadczenie takiego… cudu ma na celu m.in. „wytrącenie” ludzkiego umysłu z utartych kolein i zmuszenie go do zmiany postrzegania Rzeczy Istności, w której egzystuje…🙂
            Inną zupełnie sprawą jest fakt, że pewne „siły” wykorzystują takie i podobne wydarzenia do… całkiem innych – sobie tylko wiadomych – celów aby… na ten przykład – zastraszyć łatwowierne i „krnąbrne” owieczki i zmusić je – w taki czy inny sposób – do posłuszeństwa… 😀

          • siola pisze:

            Zbieraj Marys grzyby i kis ka puste ,bo pierogi zrobic obiecalas dla gosci.
            Ufolkami sie ty nie martw Marys,choc tu sa to bez Mamy,a Mamuska oj wielka wielka nie to co ich pudelka.Bajzlu narobili teraz kombinuja jak przypisac wine komus kto nie z ich zakonu.Dla nich ludzie to resurse co po dupie kopac trzeba gdy zajdzie tego potrzeba,jedno tylko w kapuscianych zakutych palach Maja ,jak wykorzystac dla siebie to co wypracowal drugi.Coz dyskutuja paly oswiecone dlaczego Grecja jest juz plajte a Polska jeszcze nie,prosta sprawa uzednicza w dlugi to zabawa bo to karzdy niewolnik urzednicze dlugi musi splacic im za zycia.To sie Ruski,Rude ,rutkowskie zmory staraja ciemnote na wszystkich mozliwych kanalach wciskaja a sami w frankach pozyczali myslac ze frank nie bedzie sie przed zlodziejstwem bronil,tak trafil swoj na swego OSWIECONEGO.

  14. Dawid56 pisze:

    Myślę Mario, że będziesz wiedziała kiedy nastąpi prawdziwy kontakt, a nie manipulacja czy spektakl. Wyobraź sobie tysiące poruszających się świateł w różnych kierunkach na tle gwiazd. Zapewniam Ciebie, że Ziemianie nie są w stanie tego zrobić nawet przy użyciu nie wiem jak zaawansowanych technik🙂

  15. siola pisze:

    RAD UNIA stary kult to Matki wiec dawidku smieci nie wypatruj ,jedni zwa to Bracmi ja tam czekam na Pana Ojca z Pania Matka co na niebie sie pokarze a to bedzie wieksze niz tych ziemskich ufolkow smietnisko.Ale ja tam jeno Blazen co to Fauna i Flory cicho slucha.Oj beda pierogi ale nie z miesa u Marysi czy Andrzeja ktos grzybkow u Pana Lasu nazbiera i oddadza mi moj sztylet bo sa Oni nie wladni.

  16. Maria_st pisze:

    „Władcy tego świata wiedzą, że każdy człowiek, który świadomie nastawia się na inspirację ze strony sił światła i pracujący nad sobą, otrzyma pomoc od sił światła. Co należy uczynić? Po prostu otworzyć swoje serce. Sama logika i przyswojona na uczelniach wiedza już nie wystarcza. Dziś światło penetruje ciemności i procesu tego ciemność powstrzymać nie zdoła, ponieważ ciemność nie może penetrować światła; może jedynie się przed nim cofać. Jesteśmy otoczeni przez istoty starające się nam pomóc wyjść z mroków mentalnego opętania. Negatywne siły starające się o to aby nasz świat się nie zmienił również otoczone są murem światła. Wybór należy do człowieka. Ze strachu przed rosnącą świadomością miliardów ludzi władcy tego świata nie cofają się przed ludobójstwem. Wiedzą jednak, że i to nie stanowi ostatecznego rozwiązania ich problemu z nami. O tak. To nie oni są dziś naszym problemem, to my jesteśmy ich problemem. (Świadczy o tym dla przykładu choćby taka wypowiedź z kręgów iluminackich jak: „Jeśli miałbym tu inkarnować się ponownie, to życzyłbym sobie być śmiertelnym wirusem, aby zmniejszyć liczbę populacji na Ziemi”… Pytam: czy tak rozumuje zdrowy człowiek?). Trudno jest im z tym zasnąć, że zaczynamy myśleć samodzielnie. Nie mogą już zatrzymać procesu naszego duchowego rozwoju, mogą go jeszcze poprzez wzniecanie konfliktów i wojen hamować tu i ówdzie, aby opóźnić swój upadek.
    Jak?
    Oni widzą nas jako pole energii, którym można manipulować – jako psychocywilizację, którą można sterować za pomocą kontroli myśli, narzucania jej
    stanów świadomości w celu odgrodzenia jej członków od duchowej tożsamości i komicznego, boskiego pochodzenia. To nie oni, lecz t o właśnie stanowi nasz największy problem. Powinniśmy więc przyzwyczaić się często zadawać sobie pytanie, czy to my sami myślimy, czy też tylko reagujemy na impulsy pochodzące z zewnątrz?

    Co oznaczają tu takie pojęcia jak kontrola umysłu, kontrola myśli?
    Weliams Colbi – naczelny dyrektor Central Intelligence (Centralnego Wywiadu USA) powiada: „Kontrola duchowa (psychiczna)? Do kontroli takiej dochodzi dzięki elektrycznemu impulsowi dochodzącemu do mózgu z zewnątrz”.
    Wierzcie mi ten człowiek nie jest pisarzem powieści sf. Skoncentrujmy się tu na tym co ten człowiek mówi. Mowa tu o wpływie z zewnątrz na przestrzeń wewnątrz człowieka. Nie ma tu mowy o wolnym człowieku, który świadomie pobudza swój mózg wybranymi, szlachetnymi impulsami jak np. „Ja jestem cząstką światła w boskim świetle”; „Ja jestem falą życia wypływającą ze źródła wiecznego życia” itd.
    Colbi mówi o człowieku, a raczej o społeczności, która nieświadomie reaguje na impulsy pochodzące z zewnątrz. Jeśli ktoś zainteresował się tym tematem, powinien zaznajomić się z pracami dr Jose Manuela Rodrigueza Delgado z uniwersytetu Yale oraz uniwersytetu w Madrycie.
    Oto fragment jego notatek: „W dawnych czasach każdy człowiek był zdolny poradzić sobie w niebezpieczeństwie i radził sobie ze stresem, pamiętając cały czas o swojej tożsamości i jestestwie. Jego ciało mogło być poddawane nawet torturom, a jednak jego myśli i potrzeby mogły stanąć na przeciw pokusy jaką jest np. przekupstwo. Można było wpływać na jego uczucia, wywrzeć na niego nacisk społeczny. Mogliśmy też wpłynąć na jego sposób zachowania się tworząc mu specyficzne warunki zewnętrzne, ale zawsze człowiek ten zachowywał prawo wyboru; mógł sam zdecydować o swojej wielkości. Mógł dokonać wyboru i umrzeć w imię swojego ideału; mógł też zmienić zdanie […] Najnowsza technika neurologiczna jest niebywale precyzyjna. Człowiek jest bezradny w obliczu bezpośredniego wpływu na jego mózg.”

    Więcej Tu:
    http://romannacht.blogspot.com/2014/03/technologia-xxi-wieku-system-quint-anty.html

  17. margo0307 pisze:

    „… Człowiek jest bezradny w obliczu bezpośredniego wpływu na jego mózg.”
    _________________________________________________
    Z całym szacunkiem dla pana Romana 🙂 ale…
    W każdej dziedzinie naszego życia – czy to w rzemiośle „czysto fizycznym”, czy też w związku z praktyką duchową – było, jest i będzie niezaprzeczalną prawdą, że… praktyka czyni mistrza🙂
    I nie uwierzę nigdy w tego typu „dywagacje”, że… Człowiek jest bezradny… !!!
    Człowiek staje się bezradny jedynie wówczas, kiedy zaprzestaje pracy nad sobą…, nie wyciąga wniosków z własnych doświadczeń…, nie postępuje w zgodzie ze swym wewnętrznym głosicielem prawdy… i opiera się na sugestiach innych – nie zawsze przyjaznych mu istot…

    Jezus kiedyś powiedział:

    ” kiedy utracisz swoje życie – wtedy dopiero zaczniesz żyć…”

    Co oznacza – utracić swoje życie ?

    Oznacza uwolnienie się od wszelkiego lęku – od lęku przed życiem.., od lęku przed cierpieniem.., przed śmiercią…
    Uwolnienie się od lęku powoduje, że całą naszą istotę ogarnia czułe i ciche uczucie szczęścia, nasza wewnętrzna obecność jest cicha i spokojna, a nasze serce nie łomocze już w każdej minucie życia z powodu odczuwania wiecznego zagrożenia…
    Zaczynamy wówczas żyć bez jakiegokolwiek przymusu, na własnych warunkach…
    Wyzwalamy się z narkotycznych uzależnień, wpojonych nam w dzieciństwie – aprobaty.., – uznania.., – pochwały.., – sukcesu.., – akceptacji.., popularności

    Zaprzestajemy poszukiwania autorytetów, guru…
    Jedynym bowiem autorytetem staje się nasze czyste❤ 🙂

    • margo0307 pisze:

      „…przypomina Abrahama Lincolna”
      ____________________________________
      „…Operacja biznesmena odbyła się w Wiedniu.
      Zabieg… miał być na tyle drobny, że Jan Kulczyk miał dziś opuścić szpital i znów rzucić się w wir pracy.
      Jego współpracownicy mówią, że miał poumawiane spotkania i w najbliższych godzinach oraz dniach miał być w pełni aktywny…”

      Po przeczytaniu tych słów z arta, przypomniały mi się słowa mojej śp. Mamy:
      „Człowiek strzela – Pan Bóg kule nosi”
      I takie przyszły do mnie myśli…
      – czy pan Kulczyk był przygotowany do spotkania z… „Panią z Kosą” ?
      – czy my wszyscy jesteśmy gotowi na niespodziewane spotkanie Tej Pani ?… 😉

      • Maria_st pisze:

        Dobre pytania.
        Dwa tygodnie temu maz pokazywal mi najbogatszego Polaka, spojrzalam na twarz i mowie—niedlugo umrze.
        Dzis mi mowi ze Jan Kulczyk zmarl .
        Moze to tak jak z przyroda, widac symptomy zagrozenia ale ludzie ich nie dostrzegaja..moze gdyby zwolnili wiedzieli by co nalezy uczynic.
        Jan Kulczyk odszedl z tego snu.
        [*]

  18. margo0307 pisze:

    „…pewnie masz racje.”
    _____________________
    Nie o to mi chodzi Maryś – bym miała rację, czy też nie…🙂
    Chodzi o to – by każdy z nas z-rozumiał i uświadomił sobie fakt, że sam jest odpowiedzialny za wszystko to, co zadziewa się w jego/jej Rzeczy Istności…
    Nadświadomość każdego z nas jest sędzią i nauczycielem – i dosłownie zsyła nam doświadczenia w zależności od tego jak ważymy swoje życie – na co stawiamy…i jakich dokonujemy wyborów – świadomych i tych nieuświadomionych… zgodnie z twierdzeniem C.G. Junga

    „Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”, ponieważ… Wiedza to Świadomość, przed którą nie można się ukryć za maskami ego…😉
    Każdy z nas przyjmuje na wiarę jedynie to, co jest mu wygodne i nie każe mu myśleć – a to… jest jednym z kryteriów fałszu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s