Dusza rozdzielona między sercem i mózgiem

Mózg, umierając, zaczyna intensywnie pracować, wymieniając gorączkowo sygnały z sercem. Naukowcy nie tracą nadziei, aby zrozumieć naturę wizji, o których czasami opowiadają ludzie, którzy wrócili z tamtego świata.

Niektórym naukowcom nie daje spokoju to zjawisko. Wszyscy, którzy doświadczyli śmierci klinicznej, opowiadają przeważnie o tym samym. Mówią o tunelu, przez który lecieli do jasnego światła, o spotkaniu ze zmarłymi krewnymi, o aniołach. Dodatkowo podkreślają fakt, że widzieli się od zewnątrz, pisze Komsomolskaja Prawda.

Mistycy nie mają wątpliwości, że konkretne wizje towarzyszą procesowi oddzielenia duszy od ciała i odesłania jej w nieznane. Materialiści szukają bardziej naturalnych przyczyn.

Ostatnio podjęto kolejną próbę, aby dowiedzieć się więcej o tym zjawisku. Badania przeprowadzili naukowcy z University of Michigan Medical School. Badacze eksperymentowali ze szczurami laboratoryjnymi. Dusili je, aby wywołać symulację śmierci i fizjologiczne procesy z nią związane. Proces kontrolowano za pomocą rozmaitych przyrządów poprzez zapisywanie elektrokardiogramów i elektroencefalogramów. W ten sposób rejestrowano, co dzieje się w mózgach i sercach konających gryzoni.

Doświadczenia wykazały, że coś nadprzyrodzonego zaczyna się już dziać, gdy tętno spowalnia dramatycznie. Okazuje się, że impulsy, pochodzące z mózgu, są dokładnie zsynchronizowane z pulsem. A 30 sekund po zatrzymaniu akcji serca, mózg zaczyna pracować bardzo gorączkowo tj. tak intensywnie, jak pracował przy życiu. Powstają w nim fale o wysokiej częstotliwości – tak zwana oscylacja gamma, przy czym w korze mózgowej dziesiątkami wydzielają się neuroprzekaźniki.

„Podczas zatrzymania serca mózg przestaje otrzymywać tlen i glukozę, co może wywołać gwałtowny wzrost jego aktywności” – powiedział dr Jimo Borjigin, który prowadził eksperymenty.

Badacz uważa, że mózg umierających ludzi reaguje w taki sam sposób, jak u wyżej wspomnianych gryzoni, poprzez oddziaływanie z sercem. Jego działalność staje się źródłem wizji z pogranicza śmierci.
źródło
http://innemedium.pl/wideo/dusza-rozdzielona-miedzy-sercem-mozgiem

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Ezoteryka, Rozwój duchowy, Słońce i Natura. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

55 odpowiedzi na „Dusza rozdzielona między sercem i mózgiem

  1. marek pisze:

    Jakże genialne są takie rozważania /gdzie słowo genialne używam jako kpinę /.

    Jeszcze wczoraj za czasów niewolnictwa w Ameryce murzyn nie miał duszy ….

    Zwierzęta nie posiadają indywidualnej duszy , tylko zbiorową .

    Człowiek /wyższe niż u zwierząt -funkcje życiowe , czy aby faktycznie u wszystkich / przejawiające się w odzwierzęcych ciałach , ma indywidualną duszę ? , czy ma zbiorową ? , a może jej nie ma.? I na koniec czy ktoś zna umocowaną w historii ludzkości i logice definicję duszy ..

    m

  2. Dawid156 pisze:

    Dlaczego Marku twierdzisz ,ze zwierzętą nie posiadają indywidualnej Duszy?

    • marek pisze:

      Ja zaczynam swoje pytania /wątpliwości od dołu :

      czy ktoś zna umocowaną w historii ludzkości i logice definicję duszy ..

      a w oparciu o dogmaty dopuszczam pojęcia dusza zbiorowa i indywidualna , gdyż do tego skłaniają mnie poczynione obserwacje życia i związane z tym przemyślenia , jednak nie będę się nimi dzielił i uzasadniał gdyż coś postawione na dogmacie jest podobne ” gdybaniu „.

      m

      • Ktoś pisze:

        Mi do szczęścia wystarcza informacja iż to coś można zniszczyć/ zabić…..

        • marek pisze:

          Widzisz Adaś , bo chyba tak masz na imię jak zaczynam kojarzyć – wydaje mi się że we właściwe rozumianym życiu , nie chodzi głównie o szczęście czy unikanie za wszelką cenę tego co rozumiemy nieszczęściem .
          Ten świat naszych pojęć jest zbyt pokręcony , aby kusić się o definicję sensu życia , ale myślę że nie są nim wyłącznie emocje .
          m

          • Ktoś pisze:

            Różnie mnie zwą, tak też……

            Życie jest po to by DOŚWIADCZAĆ …… jego uroku. I ponieważ NIGDY nie doświadczysz WSZYSTKIEGO zachłanność prowadzi do problemów….. rozwiązywanych wysadzaniem nienażartych gwiazd, gwiazdeczek, planet czy innego kosmicznego planktonu….. Wtedy wraca równowaga a ZAGRABIONE do obiegu…..

        • margo0307 pisze:

          ” Mi do szczęścia wystarcza informacja iż to coś można zniszczyć/ zabić…”
          _________________________________
          Zobacz Gargamelku… jakie to wszystko jest… dziwaczne..😉
          Najpierw…, w nieprzejednany sposób zwalczasz kk i jego nauki…, po to – by następnie je powielać i pisać to, co napisałeś powyżej…😛

          To COŚ, o którym tak lekceważąco się wyrażasz… czyli Dusza każdego z nas – jest – wg. mojego rozeznania – wcielonym w ciało Duchem, Duchem będącym cząstką Źródła…, Boga, Stwórcy…, nie ma znaczenia jakiego określenia użyjemy by „zobrazować” Tą Najwyższą Istotę… i po prostu nie może być zniszczona, ponieważ… znaczyło by to, że… Źródło także może być zniszczone
          Przyznaję…, że i ja także… dałam się nabrać na ten pokrętny sposób rozumowania i dziwaczny „myk”…, jednak logika nieubłaganie zaprzecza tego typu poglądowi…🙂
          _____________________________________________________________
          Wracając do arta, w którym m.in. napisane jest, że:

          „…Doświadczenia wykazały, że coś nadprzyrodzonego zaczyna się już dziać, gdy tętno spowalnia dramatycznie…”

          To jest to… po prostu żenujące…, bo ci pseudo „…naukowcy z University of Michigan Medical School…”, którzy „…Dusili szczury, aby wywołać symulację śmierci…” – to jak dla mnie – nie są normalnymi ludźmi – lecz… zwyrodniałymi istotami, których niewiedza, ignorancja oraz chęć dorównania Stwórcy i poznania Jego tajemnic… pozbawiła wszelkich hamulców moralnych oraz uczuć wyższych, którymi obdarzony został Człowiek…
          Ale…, – jak myślę – również i Dusze tak nisko upadłych istot… nie zostaną zniszczone…, a jedynie… będą odradzać się w takich warunkach, by doświadczyły takiego samego okrucieństwa na własnej skórze – jakie czyniły innym żywym, czującym istotom…

          • Ktoś pisze:

            „To COŚ, o którym tak lekceważąco się wyrażasz… czyli Dusza każdego z nas – jest – wg. mojego rozeznania – wcielonym w ciało Duchem, Duchem będącym cząstką Źródła…, Boga, Stwórcy”

            – i tu się MYLISZ…..

          • marek pisze:

            zwyrodniałymi istotami, których niewiedza, ignorancja oraz chęć dorównania Stwórcy i poznania Jego tajemnic… pozbawiła wszelkich hamulców moralnych oraz uczuć wyższych, którymi obdarzony został Człowiek ..

            że bez zbytniej przesady można ich nazwać dziećmi Fankesztajna lub dr.? Mengele ..

            m

          • margo0307 pisze:

            „.. i tu się MYLISZ…”
            _________________
            Gargamelku, skoro tak jednoznacznie zarzucasz mi pomyłkę w kwestii niezniszczalności Ducha…, to proszę przedstaw dowody na poparcie tego… jeśli potrafisz i masz takowe…
            bez wykręcania się sianem…😉

          • Ktoś pisze:

            „Dusza każdego z nas – jest – wg. mojego rozeznania – wcielonym w ciało Duchem, Duchem będącym cząstką Źródła…, Boga, Stwórcy”

            – tu się MYLISZ…… To że to pierwsze istnieje dzięki drugiemu nie oznacza z automatu iż TO TO SAMO…..

            Miałaś szansę obaczyć DUCHA ale ….. sama wiesz jak wyszło….

          • marek pisze:

            I ponieważ NIGDY nie doświadczysz WSZYSTKIEGO zachłanność prowadzi do problemów

            Z tego wniosek że ze mną coś nie tak ,albo przeczę tej zasadzie . Od sporego czasu czuję się jak dokładnie wypalone ognisko , w którym leży jedynie popiół .
            Nie raz rejestrując tą postawę w głowie myślę ,że nie ma takiej rzeczy , czy zdarzenia które było by dla mnie atrakcyjne .
            I nie wiem czy to starość , czy to dojrzałość – na pewno nie depresja czy innego rodzaju dołek , po prostu nawet rodzić się ponownie nie mam zbytniej ochoty na tej Ziemi.
            m

          • Dawid156 pisze:

            Tu się zgadzam Margo z Tobą w200% to okropne i „nieczłowiecze” aby tak pastwić się nad przejawami Życia

      • Dawid156 pisze:

        Wydaje się, że jest coś takiego jak świadomość zbiorowa, czy nawet nieświadomość zbiorowa, o której wspominał Carl Gustaw Jung ale to co innego niż dusza.Istnieje tez takie pojęcie jak „dusza narodu” czy dusza narodowa”, ale to też coś innego.

        • marek pisze:

          I świadomie Dawidzie drążysz tunel donikąd , czyli kontynuujesz dialog o duszy , pomijając informację iż nie masz ani dowodu jej istnienia , ani spójnej w oparciu o taki dowód jej definicji .

          Jedną z głównych wartości /lub haczyków / było głoszone na stronie Wing Makers przez Jamesa twierdzenie ,że nauka udowodni istnienie duszy . Czas mija nauka milczy , ale być może to jeszcze jej przyszłość .

          Idąc takim rozumowaniem ,że nauka udowodni jej istnienie to : o co w tym chodzi ?,
          o komponent energii składających się na domniemaną Duszę ? czy ,
          o udowodnienie istnienia Boga ?
          lub jego podstawowej cegiełki /bozonu Higgsa /.

          Jeżeli dogmat o przystawalności duszy do Boga jest zgodny z prawdą , to tyczy się to zarówno substancji /lub jej braku / z jakiej dusza winna być stworzona , jak i czasu istnienia w zindywidualizowanym przejawieniu równym Boskiemu .

          I tu znów bez żadnej złośliwości zwracam jedynie uwagę ,że bez zrozumienia orga i fantomowego istnienia nie rozróżniamy o jakiej duszy myślimy , zbieżnej z czym ? i jak długo istniejącej ?.

          m

          • Ktoś pisze:

            „Idąc takim rozumowaniem ,że nauka udowodni jej istnienie to : o co w tym chodzi ?”

            – o to co od TYSIĄCLECI, chcą boskiej władzy, splendoru no i MOŻLIWOŚCI….. Chcą ZDETRONIZOWAĆ Stwórcę…..

            Niestety słoma wyłazi im zamiast WIEDZY z uszu i koszerne gówna z kieszeni….. ale w propagandzie to …. hohoho …. i tak judaizują jeleni….

          • Dawid156 pisze:

            W takim razie jeśli duszy by nie było, pojęcie reinkarnacji też straciłoby sens, wówczas życie ludzkie również.

        • marek pisze:

          – tu się MYLISZ…… To że to pierwsze istnieje dzięki drugiemu nie oznacza z automatu iż TO TO SAMO…..

          Polecam czytać między wierszami…

          I tu znów bez żadnej złośliwości zwracam jedynie uwagę ,że bez zrozumienia orga i fantomowego istnienia nie rozróżniamy o jakiej duszy myślimy , zbieżnej z czym ? i jak długo istniejącej ?.

          • Ktoś pisze:

            Organiczne istnienie jest tylko interfejsem do manipulowania organicznym światem a o duszy mówie tej która napedzą całe ustrojstwo na jego najbardziej „dyskretnym”poziomie.

      • margo0307 pisze:

        „…czy ktoś zna umocowaną w historii ludzkości i logice definicję duszy…”
        ______________________________________
        „Umocowanie”… definicji duszy w logice… nie nastręcza – jak myślę – wiele trudności…, zważywszy na fakt, że… nasi bliscy, którzy już odeszli ze świata zagęszczonej materii, próbują się z nami kontaktować…, z lepszym lub gorszym skutkiem…, a właściwie, to… raczej To COŚ, ESENCJA… naszych bliskich kontaktuje się z nami…
        I twierdzę tak, na podstawie własnych doświadczeń, podczas których LOS sprawił, że pożegnałam i pochowałam 4 najbliższe memu sercu osoby…
        Jeśli mamy czyste❤ ( czyste w sensie – pozbawione pretensji w stosunku do osób, które odeszły) i potrafimy przezwyciężyć strach, wówczas osoby, z którymi byliśmy – tu na Ziemi – związani uczuciowo – zawsze odpowiedzą na nasze zaproszenie do rozmowy…, przynajmniej tak było w moim przypadku…🙂
        Co zaś tyczy się "umocowania" definicji duszy w historii ludzkości… powiem, że… nie wszystkie zjawiska nas otaczające… jesteśmy w stanie definitywnie umocować…
        Tak, jak nie ma możliwości "umocowania" definicji – na ten przykład – uczuć…, czy odczuć…, albo przeczuć…, a jednak doskonale zdajemy sobie sprawę z faktu, że istnieją, ponieważ ich doświadczamy i je odczuwamy…😉

        • marek pisze:

          Tak, jak nie ma możliwości „umocowania” definicji – na ten przykład – uczuć…, czy odczuć…, albo przeczuć…, a jednak doskonale zdajemy sobie sprawę z faktu, że istnieją, ponieważ ich doświadczamy i je odczuwamy…😉

          i nikną razem z naszym ciałem…

        • JESTEM pisze:

          „„Umocowanie”… definicji duszy w logice… nie nastręcza – jak myślę – wiele trudności…, zważywszy na fakt, że… nasi bliscy, którzy już odeszli ze świata zagęszczonej materii, próbują się z nami kontaktować…, z lepszym lub gorszym skutkiem…, a właściwie, to… raczej To COŚ, ESENCJA… naszych bliskich kontaktuje się z nami…”

          Jest tzw. „Święta Trójca: Syn, Ojciec i Duch Święty”. I jest to „dogmat stwierdzający, że Bóg jest Bogiem Trójjedynym, istniejącym jako trzy Osoby – po grecku hypostazy – pozostając jednocześnie jednym Bytem. Wszystkie trzy Osoby są rozumiane jako mające tę samą jedną istotę czyli naturę, a nie jedynie podobne natury.

          Otóż według mnie powyższe tłumaczenie nie jest zgodne z treścią przekazu, ponieważ hipostaza nie znaczy „osoba” a „podstawowa esencja” lub „podstawowa substancja”, która jest „fundamentalną rzeczywistością, która wspiera wszystko”.

          Zatem najbliższy zawartej w oryginale treści byłby taki zapis:
          ”’Bóg jest Bogiem Trójjedynym, istniejącym jako trzy [stany/formy] „podstawowej esencji” pozostające jednocześnie jednym Bytem – jedną ISTOTĄ.

          Mamy więc coś, co symbolizuje jakby trzy „poziomy” istnienia…
          o zróżnicowanej (samo-)świadomości:
          indywidualna, zbiorowa i absolutna.

          Podobnie jest w hinduizmie:
          Brahman, atman i dżiwa…
          Brahman – (odpowiednik „Ducha Świętego”) – bezosobowy aspekt Absolutu posiadający w pełni cechę wieczności (sat). Słowo to oznacza też: „wzrastanie, przeobrażanie się, nabieranie siły, rozwój i rozszerzenie”.
          Atman – (odpowiednik „Ojca”) – określenie duszy rozumianej jako „jaźń”, obecna w każdej żywej istocie.
          Dżiwa – (odpowiednik „Syna”) – to „dusza indywidualna” uwikłana w świecie, coś jak „ego” czyli wyodrębnione, indywidualne „ja” odseparowane świadomością od bycia jednym z atmanem i Brahmanem. „Jest określana także jako żywa istota, a dokładniej, nieśmiertelna istota, dusza żywego organizmu (ludzi, zwierząt, ryb lub roślin itd.), która przetrwa śmierć fizyczną. Samo słowo pochodzi z sanskrytu jiv, z jīv- korzeni „oddychać”. Znaczy inaczej „żywa”.

          Atman jest tożsamy z całym wszechświatem, „wszystkim co jest” czyli Brahmanem.
          Tak samo dżiwa jest utożsamiana z atmanem, ponieważ tak jak atman nie posiada ona początku. „Atman jest więc kluczem do wyzwolenia, jedyną drogą poznania Brahmana – prawdziwej rzeczywistości i najwyższej, transcendentnej zasady bytu. Poznanie atmana-brahmana jest możliwe przez wgląd w siebie, przy czym należy posłużyć się intuicją, by obejść przesłaniającego atmana to, co osobowe, a związane z bieżącą inkarnacją czyli ego, które omamione mają ulega iluzji oddzielenia od Absolutu oraz od reszty istot.

          Podobnie poznanie Ojca następuje przez Syna, a poznanie Świętego Ducha następuje przez Syna, ale poprzez poznanie Ojca. Wtedy wszystkie trzy „formy” czy też „przejawy” owej „podstawowej esencji” stają się „na powrót” jednocześnie jednym Bytem, jedną ISTOTĄ.

          • Maria_st pisze:

            „Podobnie poznanie Ojca następuje przez Syna, a poznanie Świętego Ducha następuje przez Syna, ale poprzez poznanie Ojca. Wtedy wszystkie trzy „formy” czy też „przejawy” owej „podstawowej esencji” stają się „na powrót” jednocześnie jednym Bytem, jedną ISTOTĄ.”

            UNIA

        • marek pisze:

          a o duszy mówie tej która napedzą całe ustrojstwo na jego najbardziej „dyskretnym”poziomie.

          Gdy szukam czynników inicjujących zaistnienie trafionych w pobliże dziesiątki teorii i pojęć , to zawsze dostrzegam zbieżność pomiędzy ich jakością a samoświadomością jednostki która je stworzyła .

          Człowiek bez samookreślenia siebie w swej świadomości , tworzy jedynie puste obrazy .

          Wiedza o swej genezie oraz ustalony stosunek do podstawowych samookreśleń swojej egzystencji to fundament do tworzenia spójnych poglądów .

          Dyskusja o genezie zaistnienia istoty ludzkiej oraz o jej trwaniu , lub przemijaniu to najlepszy warsztat do analizy współrozmówcy jak i dokonania własnej samoanalizy .

          m

          • margo0307 pisze:

            „…Dyskusja o genezie zaistnienia istoty ludzkiej oraz o jej trwaniu , lub przemijaniu to najlepszy warsztat do analizy współrozmówcy jak i dokonania własnej samoanalizy”
            ___________________________________
            Tu masz słuszność Klakier i – jak dla mnie – nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju polemiki i dyskusje prowadzą do wyrażania swych głębokich, intuicyjnych postrzegań i rozumienia otaczającej nas Rzeczy Istności…🙂
            Ale… aby być w stanie dokonać własnej samoanalizy… trzeba spokojnie zastanowić się nad zadziewającymi się w naszym życiu zdarzeniami i spróbować je zrozumieć… 😉
            Dlaczego… coś mnie spotkało…, spotyka… ?
            Czemu to, co mnie spotkało…, spotyka ma służyć.. ? etc…
            Każdy z nas przecież pragnie spokojnie sobie żyć… i nie mieć żadnych problemów ani „niespodziewanych zwrotów akcji…”😀
            Ale…, gdy nic szczególnego w naszym życiu się nie zadziewa, jest nam w miarę dobrze, to… nasza świadomość… stoi w miejscu… nie rozwija się…
            Można by powiedzieć, że… zatrzymujemy się w takich momentach w swoim duchowym rozwoju… i niczego nowego się nie uczymy…
            Aby nasza świadomość uległa zmianie… potrzebny jest jakiś bodziec – uderzenie.., szturchnięcie…, popchnięcie… 😉
            U różnych ludzi – różnie to przebiega…
            Ktoś zachoruje, albo znajdzie się w stanie bliskim śmierci…, wówczas jego świadomość się zmienia…
            Albo… kiedy ktoś znajdzie się w jakimś krytycznym stanie… wtedy też zaczyna myśleć inaczej niż zazwyczaj, zauważa rzeczy zupełnie innymi niż widział je dotąd…
            Czasem – jak u niektórych – jest to moment śmierci klinicznej…
            Ja także miałam w życiu różne sytuacje, które popychały moją świadomość na nowe, nieznane tory…
            Kiedyś sobie myślałam, że tzw. „reguły gry” są proste i nieskomplikowane…, że skończę odpowiednią szkołę, wybiorę kierunek studiów, które pomogą mi zrealizować moje marzenia, znajdę odpowiednią pracę i… będę żyła długo i szczęśliwie…😉
            A tu…. zonk… 😀

          • JESTEM pisze:

            „Ja także miałam w życiu różne sytuacje, które popychały moją świadomość na nowe, nieznane tory…”

            Ja też🙂❤

          • Maria_st pisze:

            „Ja także miałam w życiu różne sytuacje, które popychały moją świadomość na nowe, nieznane tory…”

            Ja też🙂 <3"

            chyba kazdy tak MA ?
            TYlko nie kazdy to zauwaza.

  3. Ifryt pisze:

    Wszystko co jest życiem jest Bogiem, nie ważne czy w świecie materi czy jakiś fatamorgan😉
    Dlatego jest coś takiego jak Mistyka, a nie że sie cyferkami i wzorami opisze życie, albo jakąś koncepcją typu reinkarnacja czy coś.

    • Maria_st pisze:

      HA HA HA mam wrażenie że piszecie o inteligentnym komputerze……

      • Ifryt pisze:

        Dlaczego? Komputer nie jest Bogiem.

        • Maria_st pisze:

          a wiesz KIM< CZYM JEST BOG?

          • Ifryt pisze:

            Tak, ale poto jest Mistyka Marysiu🙂 Nie wszystko się bierze na umysł.
            Jeśli rzucisz Boga w wir wyobrażni, to będziesz tworzyć bez końca😀

          • Lucifer(AlcyOne) )O( pisze:

            Programistka zajmującym się programowaniem stąd Lu-Cyferka jej Nazwa🙂 specjalista od Cyferek i kodów komputerowych.

          • Maria_st pisze:

            Tak, ale poto jest Mistyka Marysiu🙂 Nie wszystko się bierze na umysł.
            Jeśli rzucisz Boga w wir wyobrażni, to będziesz tworzyć bez końca ”

            Ja TU jestem dla ŻARTU..
            Kolejny WIR—tyle że wyobrażni…hmmm
            tornado MYŚLI?

    • JESTEM pisze:

      Ifryt:
      „Wszystko co jest życiem jest Bogiem, nie ważne czy w świecie materi czy jakiś fatamorgan ;)”

      A co z Boginią? ;-D

      Maria_st:
      „Ja TU jestem dla ŻARTU..
      Kolejny WIR—tyle że wyobrażni…hmmm
      tornado MYŚLI?”

      I te MYŚLI istnieją gdzieś, wszędzie i „wpadają” do naszych mózgów, bo to jakieś fale, które są wszędzie i tańczą i się różnicują jako różne myśli?
      To czym my jesteśmy, jeśli nie jesteśmy MYŚLAMI?🙂

      • Maria_st pisze:

        „To czym my jesteśmy, jeśli nie jesteśmy MYŚLAMI?”
        zapisami świetlnymi
        światło

      • Ifryt pisze:

        Życie płci żeńskiej jest Boginią, a życie płci męskiej Bogiem, proste?.
        Pozatym jesteśmy czymś więcej niż myślami, te są jak anioły które się kręcą wokoło.

        • Maria_st pisze:

          Pozatym jesteśmy czymś więcej niż myślami, te są jak anioły które się kręcą wokoło.”
          zwlaszcza sie jarza jak walniemy sie w głowe porzadnie…wtedy ich mase widac🙂

          • Ifryt pisze:

            Pamiętaj że myśl myśli nierówna😉
            Na dobrą sprawę to trudno znależć definicję myśli, można powiedzieć że niewiadomo czym są myśli.
            Ale tak naprawdę to wiemy czym są myśli.

          • Maria_st pisze:

            Ale tak naprawdę to wiemy czym są myśli”

            tym co indyk….ktory myslal o niedzieli a w sobote łeb mu ucięli?

          • Ifryt pisze:

            Mówie że myśl myśli nierówna😀

    • marek pisze:

      margo0307 pisze:
      Maj 6, 2015 o 10:23

      Ja też🙂❤

      JESTEM pisze:
      Maj 12, 2015 o 22:29

      Ja też🙂❤

      Maria_st pisze:
      Maj 12, 2015 o 22:32

      Ja też🙂❤

      Tak te Wasze wypowiedzi troszkę podretuszowałem / ale tylko troszkę / i chciał czy nie muszę użyć słowa " Baby " -bo tylko ono pasuje i wcale nie jest brzydkie czy obraźliwe .

      a więc wnioski z owego zestawienia :

      albo trzy Baby jedna w drugiej , albo jedna w trzech

      i proszę uważnie czytać zanim mnie zaczniecie tłuc ,bo to jest pochwała a nie złośliwość .
      Tutaj ewidentnie widać ,że choć różne od siebie to jednak w rdzeniu / pojmowania życia / tożsame .❤ ❤ ❤

      marek

      Ja też🙂❤

      • margo0307 pisze:

        „…margo0307 pisze: Maj 6, 2015 o 10:23 Ja też🙂❤ "
        _______________________________________
        Błąd 🙂 – nie napisałam: „Ja też”
        Napisałam, że…
        miałam w życiu różne sytuacje, które popychały moją świadomość na nowe, nieznane tory…”

        A Maryś i JESTEM odpisały, że One…
        też
        miały w życiu różne sytuacje, które popychały Ich świadomość na nowe, nieznane tory
        Maryś nawet dodała, że…
        „…chyba kazdy tak MA ? TYlko nie kazdy to zauwaza.

        Z czym i ja się zgadzam, bo u wszystkich nas, w pewnych momentach naszego życia… zadziewają się takie sytuacje, które popychają naszą świadomość na nowe, nieznane tory, poszerzając jednocześnie nasze z-rozumienie otaczającego nas skrawka Rzeczy Istności 🙂
        Ale… ja wiem Klakier, że Ty także to wiesz…🙂❤

      • JESTEM pisze:

        „Tak te Wasze wypowiedzi troszkę podretuszowałem / ale tylko troszkę / i chciał czy nie muszę użyć słowa ” Baby ” -bo tylko ono pasuje i wcale nie jest brzydkie czy obraźliwe .”

        W zasadzie to przez ostatni tysiąc lat słowo BABA zostało w Polsce wepchnięte w zdecydowanie negatywny kontekst. Może warto przywrócić temu słowu prawdziwe znaczenie?

        BABA…
        w języku albańskim znaczy ojciec,
        w języku azerskim znaczy dziadek,
        i w wielu innych językach tak samo…
        a w wielu innych językach znaczy babcia…
        a w języku węgierskim znaczy niemowlę lub lalka…
        a w języku język malajsko-polinezyjskim znaczy… bęben.

        Jak mówią… „co kraj, to obyczaj”…😉


        😀

        • marek pisze:

          a to :
          Był sobie dziad i baba
          bardzo starzy oboje
          ona kaszląca i słaba
          a on zgięty we dwoje
          mieli chatkę malutką …

          kto pamięta niech skończy , jak śmierć kominem wleźć musiała …
          m

          • margo0307 pisze:

            „Był sobie dziad i baba
            bardzo starzy oboje
            ona kaszląca i słaba
            a on zgięty we dwoje
            mieli chatkę maleńką
            Taką starą jak oni
            Jedno miała okienko
            I jeden był wchód do niéj.
            Żyli bardzo szczęśliwie
            I spokojnie jak w niebie,
            Czemu ja się nie dziwię,
            Bo przywykli do siebie.
            Tylko smutno im było,
            Że umierać musieli,
            Że się kiedyś mogiłą
            Długie życie rozdzieli.

            I modlili się szczerze,
            Aby Bożym rozkazem,
            Kiedy śmierć ich zabierze.
            Brała oboje razem. —
            „Razem! to być nie może,
            Ktoś choć chwilą wprzód skona“ —
            „Byle nie ty nieboże“.
            „Byle tylko nie ona“.
            „Wprzód umrę, woła baba,
            Jestem starsza od ciebie,
            Co chwila bardziej słaba,
            Zapłaczesz na pogrzebie“.
            „Ja wprzódy, moja miła,
            Ja kaszlę bez ustanku
            I zimna mnie mogiła
            Przykryje lada ranku“. —
            „Mnie wprzódy“. „Mnie, kochanie“.
            „Mnie mówię“. „Dość już tego,
            Dla ciebie płacz zostanie„“.
            „A tobie nie? dlaczego?“
            I tak daléj i daléj,
            Jak zaczęli się kłócić,
            Tak się z miejsca porwali,
            Chatkę chcieli porzucić.

            Aż do drzwi — puk powoli.
            „Kto tam?“

            „Otwórzcie proszę,
            Posłuszna waszéj woli,
            Śmierć jestem: skon przynoszę“.

            „Idź babo drzwi otworzyć!“
            „Ot to: Idź sam, ja słaba,
            Ja pójdę się położyć“,
            Odpowiedziała baba. —
            „Fi! śmierć na słocie stoi,
            I czeka tam nieboga“,
            „Idź otwórz z łaski swojéj“ —
            „Ty otwórz moja droga“

            Baba za piecem zcicha
            Kryjówki sobie szuka,
            Dziad pod ławę się wpycha,
            A śmierć stoi i puka.
            I byłaby lat dwieście
            Pode drzwiami tam stała;
            Lecz znudzona nareszcie,
            Kominem wleźć musiała.” 😀
            (Józef Ignacy Kraszewski)

  4. Ktoś pisze:

    Z serii „niskowibracyjne pogaduszki” co by wstydliwie nie zaginęło… bo dziś jest a jutro „bloga ni ma”….. bo Centrala przesunęła propagandzistę na inny odcinek.

    „Nie wpuściłaś Krystal mojego ostatniego komentarza, kiedy to odpisywałem użytkownikowi QLONEQ, i który to komentarz, z mojego punktu widzenia, był ważny.

    Tego komentarza też nie wpuszczaj, zresztą to nie jest komentarz tylko parę słów do Ciebie skierowanych Krystal bezpośrednio, oraz trochę o innych sprawach.

    Ja rozumiem, że Ty Krystal nie wpuszczasz komentarzy, które uznajesz za nisko wibrujące, i wtedy je zatrzymujesz.
    Zastanawia mnie natomiast, co to dokładnie znaczy dla Ciebie, i czym kierujesz się w swojej ocenie – że komentarz jest nisko wibracyjny? To, że dany komentarz potrafi być przykry, smutny, dojmujący dla czytającego – nie oznacza to absolutnie, że jest nisko wibrujący!
    Rozumując w ten sposób, uznać należałoby całą masę wypowiedzi Jezusa z Ewangelii za nisko wibrujące, a także wypowiedzi duchowych mistrzów podobnie. Bo przecież mówili Oni często rzeczy bardzo przykre dla słuchających.

    Bo czy prawda (nawet subiektywnie rozumiana) odnośnie tej czy tamtej kwestii, tego czy innego odcinka naszej rzeczywistości, a o której to rzeczywistości piszesz na swoim blogu – jest tylko wysoko wibracyjna, jest tylko miła, przyjemna, słodka i cukierkowa?
    Czy taka jest duża część prawdy o świecie, w którym żyjemy? Oczywiście, że nie!

    O jakiej więc prawdzie możemy dyskutować skoro dyskutować chcemy tylko o sprawach miłych i przyjemnych, zamykając się na te bardziej przykre? To byłaby wtedy tylko część prawdy dyskutowana, a część prawdy to tyle co nic, ponieważ pozostała część w takiej sytuacji podlegać może manipulacji. Prawda stanowi całość, jaka by nie była. Dyskutowanie tylko o jej części i dobieranie, różnicowanie, jej zgodnie z subiektywnym kryterium odczuć wibracyjnych jakie w nas wywołuje – nie ma racji bytu, nie ma większego sensu, w tym konkretnym rozumieniu.

    Poza tym wibracje jakie w nas wywołują dane informacje są bardzo subiektywne i przechodzą przez nasz własny światopogląd, przez nasz pryzmat, tego jak widzimy świat, a przecież możemy się mylić, możemy nie mieć racji, i wtedy rezonans z taką informacją może wydać nam się nisko wibracyjny, ale to wina stać może po naszej stronie i naszych błędnych filtrów światopoglądowych, nie zaś po stronie określonej informacji.

    Gdyby prawda o świecie była słodka i miła, wtedy świat byłby słodki i miły, a wtedy – Ty nie prowadziłabyś swojego bloga, bo nie byłoby ku temu potrzeby. Bo ludzkość i świat nie musiałyby przechodzić przemiany na lepsze, bo już by były lepsze, gdyby były słodkie i miłe. Ale na razie przemiana dopiero jest oczekiwana, więc prowadzenie Twojego bloga ma rację bytu, a więc i pisanie o prawdzie, także tej przykrej – w Twoim rozumieniu – powinno mieć również rację bytu.

    Tymczasem nie ma tej racji bytu, pisanie u Ciebie komentarzy, ponieważ Ty wprowadziłaś cenzurę, w której kierujesz się własnym, bardzo dziwnym „widzimisię” – co też jest wysoko według Ciebie, a co nisko wibracyjne. Ja rozumiem, że jest to jest Twój blog i możesz na nim robić co chcesz, warto jednak w takim razie zadać sobie pytanie – czy prowadzę bloga dla samej siebie, czy tez dla innych. Jeśli dla samej siebie – wtedy wszystko jest ok.

    Prawda o świecie, w którym żyjemy, jest często bardzo przykra i smutna albowiem taka jest też do pewnego stopnia sytuacja ludzkości, taka jest natura rzeczywistości, w której aktualnie funkcjonujemy. Czy w związku z tym, że prawda nie jest dziecinnie radosna, tylko bywa kłopotliwa i powodująca dyskomfort wewnętrzny w człowieku, kiedy tą prawdę człowiek poznaje – czy to oznacza, że mamy się na tą prawdę zamykać i udawać, że jej nie ma? Mamy udawać, że ona nie istnieje, bo my chcemy tylko się dobrze czuć i wysoko wibrować – tak? Przecież to jest ślepa uliczka – takie myślenie. Prawda, nawet przykra, o świecie zewnętrznym, nie powinna wpływać na to, co wewnątrz, czyli na człowieka. Można wiedzieć wszystko o świecie, także te przykre sprawy, i cały czas wysoko wibrować. Tak ja to widzę.

    Ja rozumiem, uznać komentarz zawierający wulgaryzmy, obrażanie innych użytkowników, czy też przykładowo celowe niszczenie dyskusji – za zachowania nisko wibracyjne, i takich komentarzy nie wpuszczać. Nijak jednak nie potrafię zrozumieć dlaczego mój komentarz ostatni został przez Ciebie zatrzymany. Co też było w nim takiego, co wydało Ci się nisko wibracyjne? Czy moja zdroworozsądkowa wzmianka, aby ślepo nie ufać Kobrze i jemu podobnym – dla samej zasady? I inne sprawy…

    Czy też może mój komentarz, tak naprawdę, poruszył w Tobie Krystal, jakieś bardzo stare i mocno, głęboko, zagrzebane warstwy, które nagle zostały ponownie odkryte, wywiązała się więc nagła konieczność oczyszczenia ich?
    I ta konieczność oczyszczenia wywołała u Ciebie dyskomfort, który uznałaś za nisko wibracyjny, a spowodowany, wywołany, moim komentarzem. A więc w rezultacie nie wpuściłaś tamtego mojego komentarza na stronę i zamknęłaś na kila dni w ogóle możliwość komentowania.

    A to nie komentarz mój był nisko wibracyjny Krystal, tylko może nisko wibracyjne było to co on poruszył w Tobie, co odgrzebał? Poza tym, ja w ogóle nie rozumuję tutaj, że było to nisko wibracyjne wydarzenie, bo to jest bardzo pejoratywne i subiektywne myślenie o tym w ten sposób. Ja rozumuję tak, że po prostu pojawiło się coś, co należało przepracować w sobie energetycznie, czyli uzdrowić. Oczywiście mogę się mylić odnośnie tego wszystkiego, ale i to jest bez większego znaczenia, każdy człowiek ma własne rzeczy do przepracowania, które prędzej czy później dają znać o sobie, każdy człowiek też ma własne spojrzenie na wszystko.

    Powiem Ci jednak, że ja także musiałem odpocząć. W związku z tym, że presja energetyczna na przebaczanie bezwarunkowe ciemnym, podczas czytania Twojego bloga, to znaczy głównie komentarzy pod artykułem tamtym, okazała się nagle we mnie być tak duża, że musiałem wszystko na nowo i zdecydowanie uporządkować.

    Musiałem wykonać specjalny wzorzec energetyczny z tym związany, w formie geometrycznej, zawierający wszystkie zbiory i podzbiory naszej struktury lokalnej, czyli ludzkości na planecie, Światła i ciemności, oraz połączeń między nimi, i dalsze możliwe przeobrażania (wobec przewidywanych zmian na Ziemi) tych zbiorów, zgodnie z ich indywidualnymi uwarunkowaniami, oraz dalsze drogi związane z tymi przeobrażeniami, także wyjścia i opuszczenia, na określonych zasadach, tej struktury.
    Struktury, czyli połączenia całości ekosystemu ludzkości, bowiem sami i odłączeni my nie jesteśmy.

    Nie można uzdrowić i wyzwolić ludzkości, nie dając uzdrowienia oraz dalszych dróg także ciemnym.
    I także tego się oni (albo sytuacja sama w sobie) domagają na różne sposoby, chociażby poprzez niektóre komentarze – aby nie zapominać w tym równaniu, także o nich, bo są jego częścią.
    Może więc – to i dobrze, że się tak stało, choć ja byłem bardzo zmęczony przez jakiś czas, opracowując ten wzorzec, ale teraz kiedy on już jest, i kiedy został wprowadzony, to może ciemni nie narozrabiają aż tak, w tym nerwowym także i dla nich czasie, spodziewanego Wydarzenia, jakby mogli narozrabiać, gdyby widzieli, że nie ma dla nich żadnych dalszych dróg, że zostali pominięci.

    W końcu co mieliby do stracenia, kiedy to Światło dbałoby tylko o przyszłość ludzkości, o uzdrowienie tylko ludzkości? Tutaj trzeba kompleksowego uzdrowienia sytuacji, trzeba zmiany kompleksowej, całościowej, obejmującej wszystkie części tej lokalnej struktury życia, tego lokalnego systemu naczyń („chwilowo” w ten sposób) połączonych.
    Ja uważam, i to zawarte jest we wzorcu energetycznym, że ciemni mają możliwość powrotu do Światła albo odejścia z tej części Przestrzeni, czyli opuszczenia tej lokalnej struktury i szukania sobie nowego miejsca we Wszechświecie, co oczywiście wciąż jest wyborem trudnym dla nich, ponieważ zakańcza ich pasożytowanie na ludzkości.

    Tak na marginesie to też tyczy się tego co podał ostatnio Kobra, że ciemni zostaną zabrani do Centralnego Słońca i tam zniszczeni, „przestaną istnieć”. Oczywiście, jak już pisałem w moim jednym komentarzu o tym, ja się z tym nie zgadzam.
    Powstaje bowiem bardzo proste pytanie – dlaczego ciemni mieliby zostać zniszczeni właśnie teraz? Dlaczego nie pięćdziesiąt, sto, tysiąc, 10 tysięcy, czy milion lat temu? Czy zbrodnie ciemnych i ich haniebne czyny były mniejsze sto lat temu, niż teraz są?
    Ja wiem, że czas linearny jest umowny, ale nie komplikujmy sprawy niepotrzebnie stwierdzeniem, że czas ma inną formę, bo jednak teraz zniszczenie ciemnych jest ściśle wiązane z punktem na linii czasu określanym jako Wydarzenie, a które to miałoby nastąpić w niedalekiej przyszłości.
    Skoro ciemni, ci którzy nie zachcą wrócić do Światła, mają zostać po Wydarzeniu zniszczeni, pytam więc dlaczego mają być zniszczeni dopiero po tym określonym punkcie, a nie kiedykolwiek wcześniej?
    I czy zostaną zniszczeni tylko ci ciemni, którzy związani są z okupacją Ziemi, czy też wszyscy ciemni w całym Wszechświecie oraz we wszystkich wymiarach fizycznych i nie fizycznych? Bo skoro niszczyć ciemnych związanych z okupacją ludzkości, to dlaczego nie wszystkich innych? A to, że ciemnych zapewne nie brakuje także w innych regionach Wszechświata, i że gdzieś tam istnieją zapewne planety zamieszkałe, będące w podobnej sytuacji jak my mamy tutaj dziś na Ziemi – to raczej pewne.

    Ile to już mieliśmy na Ziemi cywilizacji, o których nawet nie pamiętamy, a które to zostały w ten czy inny sposób unicestwione? Mamy tylko mgliste informacje o ostatnim Potopie, coś tam wiemy o Atlantydzie, czyli cywilizacji przed potopowej.
    A ile podobnych było na Ziemi jeszcze wcześniej? Ile już takich resetów cywilizacyjnych ludzkość przeżyła? Ile globalnych cywilizacji poprzednio istniejących – upadło?
    Było już takich wielkich globalnych cywilizacji przynajmniej kilka na Ziemi. Następował upadek, reset, a ludzkość zaczynała od początku i tak w kółko.
    Teraz również możemy mieć – albo reset ludzkości, czyli upadek, albo Wydarzenie prowadzące nas nareszcie do Złotego Wieku.

    Dlaczego więc, kiedy ciemni doprowadzili już do unicestwienia tylu poprzednich cywilizacji na Ziemi – teraz mieliby zostać nagle zabrani z Planety i zniszczeni?
    Dlaczego teraz, a nie przed upadkiem Atlantydy, czy któregoś z wcześniejszych światów?

    Ta koncepcja zniszczenia ciemnych jest absurdalna, i czemu służy – już pisałem wcześniej. Duszy nie da się zniszczyć, nigdy nie było to przewidziane. Dusze można odizolować, gdy jest taka potrzeba, ale nie zabić. Tutaj Kobra się myli!

    Tak więc, właśnie dlatego, ciemni tez muszą mieć swoje dalsze drogi, dalsze wybory.
    Gdyby mieli tylko wybór – powrót do Światła albo unicestwienie – to walczyliby do końca, i zniszczyliby ten świat, tą cywilizację, podobnie jak poprzednie.
    Nie grozi im więc unicestwienie, a ich jedynym wyborem też nie jest powrót do Światła.
    Ci którzy nie zechcą wrócić do Światła, mogą udać się na dobrowolną tułaczkę, Wszechświat ma dość spore rozmiary, więc będą mieli wystarczająco przestrzeni do tego. Mogą też zostać na Ziemi, jeżeli przyjmą nowe uwarunkowania.

    Dalej.
    Dopiero kiedy udało mi się to dopiąć ten wzorzec energetyczny zawierający całą strukturę, i kiedy wprowadziłem to w eter – poczułem się spokojny. Tak więc coś się najprawdopodobniej stało, i coś było do przepracowania, także dla mnie. Ja się cieszę, bo ten ostatni wzorzec mój w pewnym sensie domyka już poprzednie i stanowi zakończenie, zwieńczenie. To pozwala odetchnąć z ulgą.

    Myślę, i to jest najważniejsze co teraz napiszę, że Stwórca i Siły Światła do pewnego stopnia, nie mogą (to nie do końca właściwe określenie), czy też raczej może nie chcą, wprowadzać na Ziemi i wobec ludzkości oraz całej struktury lokalnej – rozwiązań, które nie zostaną odnalezione u samego dołu tej struktury, które to rozwiązania, nie zostaną opracowane przez ludzi żyjącyh na Ziemi obecnie, wraz ze wszystkimi ograniczeniami na człowieka nałożonymi.
    To zasada wolnej woli – nie wprowadza się rozwiązań, których sama ludzkość nie odnalazła, lub nie chce, inaczej byłoby to narzucone. Tak jak to w ostatnim artykule jest napisane – nie da się uniknąć niebezpieczeństw, których nie jest się świadomym. Nie może więc Góra wprowadzić tutaj rozwiązań, które nie znajdują rezonansu z rozwiązaniami znalezionymi (i pasującymi) u dołu, czyli pośród ludzi na Ziemi.

    Światło kierując się zasadą wolnej woli – nie wprowadza takich rozwiązań sytuacji ludzkości, których to rozwiązań sama ludzkość nie opracuje własnym wysiłkiem, pracą i rozwojem. Innymi słowy Stwórca ma wszystkie najwłaściwsze rozwiązania już dawno temu opracowane, jednak MUSZĄ one znaleźć rezonans w rozwiązaniach opracowanych także u samego dołu systemu, czyli przez samych ludzi. Kiedy energia zmiany na lepsze płynąca z Góry, znajdzie odpowiednio pasujące „wtyczki” u dołu – wtedy następuje połączenie i faktyczna zmiana ma miejsce, odbywa się.

    Może właśnie dlatego tyle poprzednich cywilizacji ludzkich upadało, bowiem kiedy nadchodziły punkty węzłowe w historii, większość ludzi pragnęła w pewnym sensie zemsty na ciemnych i nie dawała im żadnych opcji rozwiązania ich sytuacji, nie dawała im ludzkość żadnych wyborów dalszej drogi, które mogliby oni przyjąć.
    Woleli więc ciemni zniszczyć taką cywilizację, niż skorzystać z takich ograniczonych – w ich rozumieniu – dla nich rozwiązań.

    Dzis – wierzę w to – stoimy przed możliwością opracowania już rozwiązania kompleksowego sytuacji ludzkości, biorąc pod uwagę także sytuację naszych okupantów. Czyli dziś może już udać nam się rozwiązać ten węzeł gordyjski, w wyniku czego skorzystamy z rozwiązania najwłaściwszego i już nie dojdzie do żadnej zagłady świata ani ludzkości. Już nie będziemy musieli ponownie zaczynać od zera, bo ciemni nie doprowadzą do armagedonu, bo damy im drogi dalsze dla nich, z których będą mogli skorzystać i odejść w (warunkowym) pokoju.

    To jest też jeden z najważniejszych elementów tego mojego ostatniego wzorca energetycznego – czyli zawarcie elementu warunkowego przebaczenia, zgodnego z indywidualnymi wyborami i uwarunkowaniami każdej istoty spośród ciemnych.
    Może więc będą mogli odejść w pokoju, a my zacząć prawdziwe życie, czy też do prawdziwego życia – po prostu powrócić.
    Myślę, że skoro ja rozumuję w ten sposób, to także i inni ludzie na Planecie również rozumują teraz tak samo. Wierzę więc, że uda się ten wzorzec i jemu podobne wesprzeć, tak aby wszystko się nareszcie udało.
    Rozpisałem się, nie planowałem aż tak.

    Od nas to zależy jaka będzie przyszłość. Będzie ona pozytywna kiedy wreszcie uda nam się uzdrowić zarówno samych siebie, ludzkość, jak i wypracować rozwiązania kompleksowe, dotyczące wszystkich istot biorących udział w ziemskim dramacie, także rozwiązania dla ciemnych.

    Myślę, że przeżyliśmy już w historii ludzkości wystarczająco wiele armagedonów, aby nie pozwolić na ponowny. Pora zakończyć to błędne koło upadku i zaczynania od nowa.

    Tym razem ciemni nie „zresetują” ludzkości, ale ludzkość odnajdzie właściwe rozwiązanie dla CAŁOŚCI, które pozwoli na Złoty Wiek, czyli powrót do normalności.

    Zmiana tematu.
    Jeszcze odnośnie – upraszczając – wejścia ludzkości na ścieżkę prowadzącą do Złotego Wieku.
    Myślę, że jednym z najpoważniejszych problemów na tej ścieżce jest celowe zaprogramowanie ludzkości, odnośnie nieuchronności armagedonu, końca świata, III wojny światowej, katastrof planetarnych, i tak dalej. Czyli to o czym pisałem w moim poście do QLONEQ, a którego to posta nie przepuściłaś Krystal.

    Pisałem tam, nie chcę się powtarzać, że ciemni sami ułożyli wiele przepowiedni poprzez ludzką historię i następnie wprowadzili je do obiegu w różnych punktach czasu, aby zaprogramować ludzkość odnośnie nieuchronności takiego czy innego zniszczenia świata.
    Chodzi o projekt samo spełniającej się przepowiedni.
    Pisałem też, że Siły Światła również ostrzegają nas przed tym, ale nie mówią nam, że na pewno się to zdarzy, ponieważ, zgodnie z zasadą wolnej woli – przyszłość nie jest ustalona, tylko my sami decydujemy co się wydarzy.

    Musimy się koniecznie tego programowania pozbyć!
    Jednak nie jest to proste zadanie, ponieważ to programowanie, jedno z kluczowych dla planów ciemnych wobec ludzkości, ma miejsce od wieków i odbywało się na przestrzeni wielu żyć każdego z nas, w związku z tym jest bardzo silne i trudne do usunięcia.

    Ludzie wręcz sami mogą tego konceptu bronić, ponieważ niektórzy wierzą, że PO zniszczeniu świata, będzie nowy – lepszy. A to jest błędne i bardzo niebezpieczne myślenie – jak wiemy.

    Jak więc pozbyć się tego? Jak zniwelować to programowanie i zrównoważyć energię związaną z nim, a więc z oczekiwanym przez wielu armagedonem? To bardzo trudny do „przeskoczenia” problem.

    Myślę, że kluczem jest WDZIĘCZNOŚĆ.

    Wdzięczność za co?
    Powinniśmy wprowadzić taki wzorzec, w którym wizualizujemy, wyobrażamy sobie, że ludzkość osiąga Złoty Wiek na Ziemi BEZ żadnych wcześniejszych kataklizmów, bez III wojny, bez przebiegunowania, bez globalnych pandemii, bez globalnego głodu, bez poprzedzających światowych rządów totalitarnych – i tak dalej.

    Powinniśmy wprowadzić wzorzec, w którym wyobrażamy sobie, że ludzkość wchodzi już w Złoty Wiek w całkowicie pokojowy, płynny i łagodny sposób, oraz OTRZYMUJE następnie każdy człowiek na Ziemi WIEDZĘ czego UNIKNĄŁ, gdyby to przejście było inne. Gdyby to przejście nie było łagodne i pokojowe, tylko wojenne i katastroficzne.

    Jeśli wprowadzimy taki wzorzec, że każdy człowiek otrzyma w przyszłości taką wiedzę, o tym co ZOSTAŁO MU OSZCZĘDZONE, co zostało UNIKNIĘTE, to wtedy taki człowiek jak i cała ludzkość będzie ogromnie wdzięczna za to, że odbyło się to w ten sposób.

    I niech dotrze ten wzorzec do wszystkich tych, którzy oczekują na Złoty Wiek po poprzedzającym go armagedonie i wiążą jedno z drugim!
    Jak każdy człowiek zobaczy co zostało mu oszczędzone, jakie straszne cierpienia, a wielu także i straszna śmierć, bo przecież wielu by zginęło gdyby miało się to odbyć w sposób katastroficzny i wojenny – wtedy ludzie będą bardzo wdzięczni.

    I tak można zastąpić tą energię, którą wielu ludzi podtrzymuje – związaną z zaprogramownym negatywnym, oszukańczym scenariuszem, zastąpić energią związaną ze scenariuszem pozytywnym, i związaną z właśnie wielką wdzięcznością.

    Energia podróżuje w czasie. Każde wydarzenie wysyła energię, jak kamień rzucony do wody, na wszystkie strony fala się rozchodzi, istnieje w teraźniejszości, ale jego echo idzie także do przyszłości i do przeszłości.

    Trzeba tą przyszłą energię wdzięczności ściągnąć do tutaj i do teraz, i zastąpić ją w miejsce energii oczekiwania na armagedon, wyprzeć jedną w miejsce drugiej. Zresztą ci którzy już dziś są świadomi tego wszystkiego – już dziś są wdzięczni.

    Kończę, to miało być tylko kilka zdań, a się rozpisałem.

    Więcej nie będę pisał już na Twoim blogu, pisałem rzadko bardzo, więc nie wyłączaj z mojego powodu komentarzy, bo już nie ma takiej potrzeby, więcej się aktywnie nie pojawię, nie chcę być źródłem problemów, i aby przeze mnie ktoś nie mógł się wypowiedzieć.
    I zero z mojej strony „pretensji” czy czegoś w podobie.🙂
    Pozdrawiam”
    (https://krystal28.wordpress.com/2015/05/01/przeznaczenie-swiata-jest-w-twoich-rekach/#comment-37493)

    „Ludzkość” i WDZIĘCZNOŚĆ…. buahahahahahahahahahaha

    Se koleś pojechał…..

  5. marek pisze:

    No i pogadało SIEEEE , a temat duszy jak nie obrobiony , tak nie obrobiony , ale jest i korzyść :przypuszczalnie Lucyferek się przedstawił :

    Programistka zajmującym się programowaniem stąd Lu-Cyferka jej Nazwa🙂 specjalista od Cyferek i kodów komputerowych.
    /Miło mi Lucyferku , po drugiej stronie pasterz owiec nie mylić z bacą …/

    …co by wyjaśniało ,że potrafi wepchać się z swym postem poza kolejnością , że uwielbia całe komputerowe badziewie , że ma trochę w głowie groch z kapustą i że potrafi dać samodzielnie pozór , rozkapryszonego bachora bo zapewne wiekiem biologicznym – takim jest…

    m

    • Lucifer(AlcyOne) )O( pisze:

      Cywilizacja Ludzka w całości to tak zwany „upadły anioł” i to jej nazwą kodową w tym systemie Lu-Cyferkowego Matrixa jest liczba 666 zwana liczbą człowieka. Piramidy z Giza także wskazują sobą trzy szóstki.

      Kąt nachylenia tej planety to 23 stopnie więc 2/3= 0,6666666666666667

      Czas obrotu tej planety Ziemi to 24 godziny obwód równikowy to 40 .000 km więc
      40.000/24=1.666.

      Na każdym kroku ten świat opisuje liczba 666 czyli potrójny błąd systemu.

      Podstawą życia na tej planecie są organizmy biologiczne które oparte są na pierwistku węgla a tam mamy:

      Oczywiście można to zmienić jednak bardzo trudno wam zaakceptować że rozwiązanie waszych problemów z zepsutym Niebem i Światem może znajdować się na wyciągnięcie ręki i tutaj odsyłam do Gdyni I Niebieskiej Piramidy. Plejady to Cyferka 7 i to się nigdy nie zmieni. Plejady to także Bogini Mama i Dom🙂 Nawet na klawiaturze komputera przy Cyferce 7 pisze Home/Dom.

      • Maria_st pisze:

        Cywilizacja Ludzka w całości to tak zwany „upadły anioł” i to jej nazwą kodową w tym systemie Lu-Cyferkowego Matrixa jest liczba 666 zwana liczbą człowieka. Piramidy z Giza także wskazują sobą trzy szóstki.

        kolejna interpretacja biblii
        masz obsesje na punkcie 666?
        kropka kropka kreska kreska………….

        • marek pisze:

          masz obsesje na punkcie 666?

          wszyscy tu mamy jakieś obsesje ..w pewnym sensie jestem skłonny przyznać rację określeniu nas jako ” cywilizacji upadłego anioła ” , jednak wolę swoją wersję przyczyn takiego określenia .

          Upadek części Tary z H2 w Harmoniczny wszechświat nr 1 , a więc upadek w naszych pojęciach bytów z wyższej wibracji /aniołów / na Ziemię , planetę w obszarze wyznaczonym dla przejawienia , wyłącznie życia zwierzęcego …

          m

          • Dawid156 pisze:

            Interpretacja że 666 jest liczbą Człowieka i Bestii wzięła się z tego fragmentu Apokalipsy św Jana
            „Druga Bestia, czyli Fałszywy Prorok, na usługach pierwszej

            11 Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi:
            miała dwa rogi podobne do rogów Baranka,
            a mówiła jak Smok.
            12 I całą władzę pierwszej Bestii przed nią sprawuje;
            ona sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii,
            której śmiertelna rana została uleczona.
            13 I czyni wielkie znaki,
            tak iż nawet na jej rozkaz ogień zstępuje z nieba na ziemię na oczach ludzi.
            14 I zwodzi mieszkańców ziemi
            znakami, które jej dano uczynić przed Bestią,
            mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii,
            która otrzymała cios mieczem, a ożyła.
            15 I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii,
            tak iż nawet przemówił obraz Bestii
            i mógł sprawić, że zostaną zabici wszyscy,
            którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii.
            16 I sprawia, że wszyscy:
            mali i wielcy,
            bogaci i biedni,
            wolni i niewolnicy
            otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło
            17 i że nikt nie może nic kupić ni sprzedać,
            kto nie ma znamienia –
            imienia Bestii
            lub liczby jej imienia.
            18 Tu jest [potrzebna] mądrość.
            Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
            liczba to bowiem człowieka.
            A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s