NASA: za 20-30 lat dowody na istnienie życia poza Ziemią

Moim zdaniem już w ciągu najbliższej dekady wskażemy wyraźne oznaki życia poza Ziemią, a w ciągu 20 do 30 lat będziemy już mieli twarde dowody – powiedziała dr Ellen Stofan. To zdanie z dyskusji panelowej NASA od razu zwróciło uwagę mediów.

Prezenterzy stacji tv podawali już nieraz takie wiadomości, ale ludzie uważają, że to dość szokująca prognoza. Z punktu widzenia NASA taki rozwój wydarzeń nie wydaje się szokujący, ponieważ w ciągu 20-30 lat dokona się znaczący postęp.

Z najnowszych badań wynika, że w samej Drodze Mlecznej istnieją miliardy takich planet pozasłonecznych z wodą w stanie płynnym na powierzchni. Woda w stanie płynnym jest najważniejszym czynnikiem warunkującym istnienie życia. Dlatego naukowcy postanowili przyjrzeć się bliżej księżycowi Jowisza, Europie.

NASA planuje misję na Europę, na którym, jak sądzą naukowcy, kryje się olbrzymi podziemny ocean. Pojazd kosmiczny poleci na księżyc i z pomocą radaru i innego sprzętu dokona pomiarów. Jeśli znajdą się fundusze, misja rozpocznie się w przyszłej dekadzie.

źródło
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/nasa-za-20-30-lat-dowody-na-istnienie-zycia-poza-ziemia/0kglmr

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, planety i komety, UFO cywilizacje pozaziemskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

125 odpowiedzi na „NASA: za 20-30 lat dowody na istnienie życia poza Ziemią

  1. margo0307 pisze:

    „…Woda w stanie płynnym jest najważniejszym czynnikiem warunkującym istnienie życia…”
    ________________
    Chyba nie do końca… jest to prawdą Dawidzie…🙂
    Woda w stanie płynnym, oczywiście jest ważnym składnikiem warunkującym istnienie życia, ale… jest to tylko… jeden z wielu ważnych składników warunkujących istnienie życia…🙂
    Weźmy dla przykładu… pole magnetyczne planety…, które wywiera ogromny wpływ na organizmy żywe…
    Wszyscy przyzwyczailiśmy się do… ustabilizowanego pola magnetycznego naszej planety i zupełnie nie bierzemy pod uwagę faktu, że pole to – może nagle… ulec destabilizacji i może stać się zmienne…, a to z kolei – będzie miało bezpośredni wpływ na każdego z nas…
    Mam wrażenie, że… „cisza”, jaką obserwujemy ostatnimi dniami w temacie Rezonansu Schumanna ma coś wspólnego ze zmianą pola magnetycznego Ziemi… i czy przypadkiem nie jest to oznaką, że pole magnetyczne Ziemi… coraz bardziej się zmienia…?
    A prawda jest taka, że zmiany energii magnetycznej mają bezpośredni wpływ na nasz stan emocjonalny…, bo każdy z nas ma przecież swoją emocjonalną konstrukcję, i wszyscy dążymy do tego, aby była ona stabilna… ale… teraz może się ona zmieniać…, tyle że z reguły – nie najlepiej radzimy sobie ze zmianami, bo… po prostu się ich boimy…😉

    • Dawid56 pisze:

      Oczywiście, że masz rację Margo, że nie tylko woda. Życie jako takie nie musi być oparte ani na białku, czy wodzie, to tylko jedna z możliwości, a jest ich bardzo wiele.

    • marek pisze:

      A może w ten sposób o temacie :

      Nowy Porządek Świata jest chwytliwa frazą czasami podchwytywaną przez światowych liderów, ale faktycznie oznacza One World Order /OWO/– Jeden Światowy porządek.

      Przez wiele tysięcy lat, trzy dominujące agendy obcych walczyły między sobą aby samolubnie zawładnąć Ziemię, a poprzez nią ” kwanty ” całej Drogi Mlecznej.

      Jeden plan był kierowany przez Drakonian-Czerwonych-Smoków aby ” wyssać kwanty ” w kierunku Wesadrak.

      Drugi plan był prowadzony przez Anunnaki Elohim-Zielone Smoki, aby przekierować kwanty do Wesadek.

      Trzeci, rozłam Zielonych Smoków w agendę Lucyferiańską prowadził nas w Fantomową Drogę Mleczną….

      TT

      No i co jak rozpoznamy kto jest kto….
      a jak namawiam zostawcie fałszywych bożków w spokoju , i zgłębiajcie wiedzę
      to taki szumek idzie po koronach drzew , jakby stado wyjców szalało..
      aha no i przerwijcie Panie tą wojnę stuletnią …

      m.

      • marek pisze:

        a może z tej strony o tym czy są , czy nie ma ufoków…

        Nasza mała ale zdumiewająco ważna planeta jest właściwie połączona z gwiezdnymi wrotami-3, jedną z kilku gwiezdnych wrót Drogi Mlecznej, które mają pozostawione połączenie z AquaLaShA. Jeżeli UIR przejąłby kontrolę nad Ziemią i dalej zniekształcał jego energię, to byłby w lepszej pozycji do przejęcia dużej części Drogi Mlecznej, razem z Ziemią z powodu obecności gwiezdnych wrót, które są połączone na siatce Kathara. Obcy OWO ustawili wiele obozów w wielu głównych miastach na całym świecie, nawet planując niektóre z nich zgodnie ze specyficznym geometrycznym designem aby pomóc uziemić ich energie. Canberra, stolica Australii, jest świetnym przykładem.

        Uliczny design jest przepojony wzorami geometrycznymi, świątynie i starożytne monumenty nie są tylko znakami symbolami obcych bogów; są one rzeczywistą technologią, które zarówno aktywują Metatroniczne częstotliwości w Ziemię jak również ‘łapią’ Ziemskie energetyczne kwanty. One wprost oddziaływają na nas.

        Symbole, zwane również geomancies, są geometrycznie uformowanymi kodami światła które mogą aktywować i zmienić częstotliwości i plan / wzór/ materii.
        Symbole działają jak fala skalarna które tworzą specyficzny energetyczne podpisy ………
        TT
        m.

        • marek pisze:

          Często terminy „projekt” czy „eksperyment” są używane w pozaziemskiej komunikacji aby opisać „sianie” Ludzkości. Pamiętaj że kiedy fantomowe istoty opowiadają ich historie, to są one związane z hybrydyzacją mającą na celu zniszczenie naszej naturalnej genetyki.

          TT
          m

  2. Ifryt pisze:

    Koniec tak zwanej „ludzkości” jest/będzie wielkim triumfem Człowieka – PRAWDZIWEGO.

    • margo0307 pisze:

      Ifryt, nie wiem doprawdy jaki cel przyświecał Tobie by zainstalować ten powyższy filmik na MŻ, ale pomijając ten fakt…, zwróciłam uwagę na dźwięczące dzwony…
      Czy wiesz o tym, że donośny dźwięk dzwonów potrafi zniszczyć bakterie i zarazki ?🙂

      • Ifryt pisze:

        Nie wiedziałem Margo, ale to ciekawa ciekawostka🙂
        A filmik wstawiłem bo jest niezły, pokazuje co dobry człowiek powinien wcześniej czy pużniej zrobić w swoim własnym wnętrzu.
        Nie chodzi mi bynajmniej o bajdużenie o końcu świata, jak zechcesz to Ci to to dokładnie pużniej wyjaśnię😛

        • margo0307 pisze:

          Czy wiesz o tym, że donośny dźwięk dzwonów potrafi zniszczyć bakterie i zarazki ?🙂
          Nie wiedziałem Margo, ale to ciekawa ciekawostka🙂
          _____________
          W średniowieczu, podczas epidemii dżumy w miastach bezustannie bito w dzwony. Uczeni ustalili, że aktywność drobnoustrojów, które „nasłuchały się” 😉 dźwięku dzwonów spada o 40%, a dźwięki o określonej częstotliwości są w stanie niszczyć czynniki chorobotwórcze, rozluźniać mięśnie i leczyć depresję…
          Okazuje się, że nasz mózg analizuje muzykę jednocześnie dwoma półkulami:
          lewa półkula odczuwa rytm, a prawa melodię i barwę… 🙂
          Ponoć najsilniejszy wpływ na nasz organizm wywiera rytm…

          Dowiedziono, że fale dźwiękowe odbierane są przez cały nasz organizm, a nasze ucho odbiera tylko drobną… „słyszalną” ich część.
          Każda tkanka naszego ciała rezonuje we właściwy sobie sposób, organizm jako całość powinien więc brzmieć jak orkiestra symfoniczna…
          Takich okazów zdrowia niestety nie ma, pomocą w przywracaniu właściwych wibracji ciała były od tysięcy lat misy tybetańskie, gongi, bębny szamańskie, konchy i… zapomniane przez nas dzwony…
          Leczyły go, zestrajały, łączyły z NATURĄ… z KOSMOSEM…, BOGIEM…
          W dzisiejszych czasach: racjonalnych, komercyjnych, naukowych zostały zapomniane, lecz od jakiegoś czasu odkrywane na nowo – zadziwiają nie tylko pięknem, ale także mocą i potęgą oddziaływania🙂
          * * *
          „…A filmik wstawiłem bo jest niezły, pokazuje co dobry człowiek powinien wcześniej czy pużniej zrobić w swoim własnym wnętrzu.
          Nie chodzi mi bynajmniej o bajdużenie o końcu świata, jak zechcesz to Ci to to dokładnie pużniej wyjaśnię😛 „

          _____________
          Oki, chętnie posłucham Twoich wyjaśnień, tym bardziej, że… nie widzę związku – pomiędzy tym co dobry człowiek powinien wcześniej czy później zrobić w swoim własnym wnętrzu – a obrazem pokazanym w filmiku – ugodzenia mieczem własnego ojca.. ?

          • Ifryt pisze:

            Dziękuje Margo za wykład, ja czytałem też taką teorię że dzuma dlatego nie dotarła do Polski bo było u nas dużo kotów, Polska na pwół pogańska była wtedy jeszcze🙂

            Na filmik patrzysz zbyt dosłownie, to jest królestwo, książe mówi do ojca – już nie musisz poświęcać się dla swego ludu… itd. Wcześniej działał w imieniu swego ojca, teraz zaś działa w swoim własnym imieniu, bo już wie czego chce.
            Można na to patrzeć tak że są jedną i tą samą osobą, ale stary król nie rozwalił by tego wszystkiego co przez całe życie budował, mimo że jest to słabe i cały czas wymaga opieki, on się zjednoczył z tym swoim gównianym światem, a młody książe idzie po nieśmiertelność.

            Jeszcze raz podkreśle że nie nawołuje do zabicia swojego ojczulka, żeby nie było😀

          • margo0307 pisze:

            „..Na filmik patrzysz zbyt dosłownie..”
            ___________😮 może i masz słuszność… ?!

          • marek pisze:

            Rytm to jest tutaj , a barwę niech rozróżnia prawa połówka …

          • marek pisze:

            Można na to patrzeć tak że są jedną i tą samą osobą, ale stary król nie rozwalił by tego wszystkiego co przez całe życie budował, mimo że jest to słabe i cały czas wymaga opieki, on się zjednoczył z tym swoim gównianym światem .

            Jakże trafna analiza , tylko ilu/ile z niej skorzysta …. w szczególności z ostatnich słów.

            m.

          • marek pisze:

            Uczeni ustalili,

            Telewizja pokazała ,a uczeniu ustalili
            że jednemu psu , gdzieś w Azji
            to przyszyli łeb od świni ……

            m

          • Lucifer(AlcyOne) )O( pisze:


            A odnośnie dźwięków dzwonów to zawsze jak je słychać to mam wrażenie że Asurów(Vampirów) wołają na żarcie do kości-ółka😀 To jest identyczny dźwięk jakby ktoś uderzał metalową łyżką w dno patelni🙂

    • Dawid56 pisze:

      Ifryt, Margo ma rację wszelkie projekcje mogą się spełnić.Warto też( między wierszami) spojrzeć w jakim temacie umieściło się posta ( nie związanego?) z zasadniczą tematyką.W tym wypadku jest to zapowiedź NASA o możliwych w niedalekiej przyszłości kontaktach z przedstawicielami obcych cywilizacji.Prawdopodobnie kontakt ten bedzie oznaczał w pewnym sensie koniec świata jaki znamy( np upadek wszystkich religii).
      Natomiast źle by było gdyby ten kontakt polegał na inwazji czy wojnie.

      • marek pisze:

        Prawdopodobnie kontakt ten bedzie oznaczał w pewnym sensie koniec świata jaki znamy( np upadek wszystkich religii).
        Natomiast źle by było gdyby ten kontakt polegał na inwazji czy wojnie
        .

        Jak NASA zapowiada to znaczy ,że przebieg uroczystości powitalnej już ustalony , a wtedy świat będzie taki sam , jedynie po kosmetyce , tylko narzędzia otumaniania pospólstwa nowej generacji .

        m.

      • Ifryt pisze:

        A ja z innej beczki, zkąd takie przekonanie że chodzi o CYWILIZACJE?
        Dlaczego istoty rozumne miały by zaraz tworzyć cywilizacje?
        Marek pisał że miał kontakt z ufalami, a nie jest cywilizacją tylko Człowiekiem🙂

        Cywilizacje są taką wieżą Babel, silne istoty już ich nie potrzebują, to był by koniec „ludzkości”, ale nie Człowieka.

  3. margo0307 pisze:

    Postawa tej kociej mamy wywołuje u mnie wielki podziw i szacunek, ale także wzruszenie.
    Ludzie powinni się uczyć od zwierząt takich jak Scarlett.
    >3

    Ta kotka z Nowego Jorku ma większe serce niż nie jeden człowiek.
    Poznajcie Scarlett, kotkę która stała się jedną z najsłynniejszych matek w 1996 roku, gdy przeszła pięć razy przez płomienie, by uratować całą piątkę swoich kociąt z pożaru budynku.
    Jest dowodem jak silna jest miłość matki do swoich dzieci. 🙂
    Po uratowaniu kociąt widziano, jak dotyka nosem każdego po kolei, gdyż po oparzeniu nie mogła otworzyć oczu.
    Chciała w ten sposób upewnić się, że wszystkie żyją. Później straciła przytomność.

    Scarlett wraz z kociętami mieszkała w opuszczonym garażu, gdy nagle cały budynek stanął w płomieniach.
    Gdy strażacy opanowali sytuacje, zobaczyli jak Scarlett wyciąga kocięta z płomieni, jedno po drugim.
    Na skutek oparzeń nie mogła otworzyć oczu, jej łapy były poparzone aż do skóry, a futro nadpalone. Strażak dostrzegł Scarlett i zabrał ją do weterynarza.

    Po trzech miesiącach wszystkie koty z wyjątkiem jednego wyzdrowiały i były gotowe do adopcji. Tysiące listów od chętnych osób zasypało schronisko.
    Każdy z kotków znalazł dom.
    Scarlett została adoptowana przez panią Karen Wellen, która sama kiedyś ucierpiała w wypadku samochodowym i od tego czasu adoptowała zwierzęta wymagające specjalnej opieki.
    Nie trzeba mówić, że Scarlett wiodła szczęśliwe życie.

    http://podaj.to/post/710,1,oto-historia-kotki-ktra-przesza-5-razy-przez-pomienie-by-uratowa-swoje-mode-z-poaru.html

    • Ifryt pisze:

      Robi wrażenie taka kicia😉

    • Maria_st pisze:

      a moje koty lubia medytowac pod lodowka, a jak sie im uda–otwieraja i same sie czestuja…
      obserwujac zwierzaczki widze ze niewiele sie od nich roznimy a one od nas……
      My kochane zwierzaczki

      • Ifryt pisze:

        Dokładnie, KOCHANE ZWIERZACZKI🙂❤

      • Oualander pisze:

        ” a moje koty lubia medytowac pod lodowka, a jak sie im uda–otwieraja i same sie czestuja… ”

        hehe to tak zwana medytacja z mantrą, wpatrując się w drzwiczki pewnie sobie myślą: „Sezamie (lodówko) otwórz się” , kiedy po pewnym czasie pani zgłodnieje otwiera lodówkę a koty myślą „WOW TO DZIAŁA”😀 , natomiast jak same zgłodnieją to uruchamiają swoją inteligencję i „potrzeba (pazurki) staje się matką wynalazków”🙂

        • marek pisze:

          i tak zaistniała ludzkość , a teraz komunikują się co niektórzy/re z niej za pomocą internetu na Mistyce Życia .
          Lecz temat Sezamie Otwórz Się …. nadal u nich aktualny , bo uczłowieczanie to bardzo długi proces.
          m.

        • margo0307 pisze:

          „..to uruchamiają swoją inteligencję i „potrzeba (pazurki) staje się matką wynalazków”🙂 „
          _______________
          Dokładnie 🙂
          Jedna z moich kotek, nauczyła się otwierać sobie drzwi na podwórko – wskakując na klamkę.., czasem jednak wskoczy tak niefortunnie, ze zawiśnie na klamce – a drzwi się nie otwierają…, wtedy przez szybkę widzę jej… zdziwioną, komiczną kocią minę 😀

  4. margo0307 pisze:

    Ten z kolei… też robi niezłe wrażenie…😀

  5. Ifryt pisze:

    A teraz epilog, czyli książe dociera do swego „świętego Grala”🙂

    Wcześniej książe miał miecz/ostrze(dokładnie chodzi o ostrze mrozu w tej histori), to ten miecz doprowadził go do „Grala” którym jest ten chełm co wypadł, a ten miecz to taki „Exkalibur”.
    Gral to nieśmiertelność, a Exkalibur wszechmoc, gdy książe posiadł swój miecz to już się nie wachał, dlatego tak odżucił ten płatek róży w pierwszym filmiku, już nie działały na niego takie błyskotki, on wiedział czego pragnie, i wiedział że to osiągnie.
    Ta pewność nie wynikała z tego że ktoś większy od niego mu coś obiecał, tylko z tego że był godny własnej mocy, i polegał na niej całkowicie, dotarcie do Grala który go przyzywał było kwestią czasu.

    Ta historia jest oczywiście bardzo mroczna, ale nic jaśniejszego chyba niema w sieci, każdy ma własnego Grala który go przyzywa, i swój miecz którego powinien być godny.

    • marek pisze:

      Gral to nieśmiertelność, a Exkalibur wszechmoc, gdy książe posiadł swój miecz to już się nie wachał,

      Tak Ifryt , piękna opowieść , a później inny książę zdobył moc i nieśmiertelność i Galaktyczna napier……ka zaczęła się między nowymi mocarzami od nowa .

      m.

      ,

      • Ifryt pisze:

        Gdyby chodziło w tej opowieści o walkę o władzę to nie była by taka piękna Marku🙂
        Im więcej mocarzy tym lepiej, bo jak nastanie jeden, to zapanuje pokój – GROBOWY.
        W imię pokoju popełniano największe zbrodnie, bo nie jest zbrodnią bitwa pod Grunwaldem, tylko znęcanie się nad słabszymi.

  6. margo0307 pisze:

    „…Ta historia jest oczywiście bardzo mroczna…”
    _______________
    Tak, mroczna i posępna…
    * * *
    „..każdy ma własnego Grala który go przyzywa,
    i swój miecz którego powinien być godny.”

    _______________
    Jeśli Gralem nazwiemy tzw. przeznaczenie to… być może, że każdy z nas je ma, ale… wiem, że możemy je zmienić w… trakcie…😉

    Ponoć… Strach nie ma godności…, a Człowiek nie jest bogaty tym, co posiada, lecz tym, bez czego z godnością może się obejść… 😉

    • margo0307 pisze:

      I wiesz Ifryt, w związku z tym zdaniem:
      „… i swój miecz którego powinien być godny” ?
      … przyszło jeszcze do mnie…
      „Godność często polega na odwadze zrozumienia własnej sytuacji. „ 🙂
      (Kazimierz Brandys)

    • Ifryt pisze:

      Wiesz Margo, tu raczej nie chodzi to o jakąś „wyższą siłę”, tylko o coś co jest częścią człowieka, mówi się że charakter człowieka jest jego przeznaczeniem, więc równie dobrze można powiedzieć że Serce człowieka jest jego przeznaczeniem, i z tym się zgadzam🙂 A nie tam że jakiś LOS.

      • Maria_st pisze:

        więc równie dobrze można powiedzieć że Serce człowieka jest jego przeznaczeniem, i z tym się zgadzam

        Ifryt / ha ha ha napisalam Nefryt/ jak to Serce jest przeznaczeniem?
        Jak to mam rozumiec……

        LOS to troche jak SOS

        • marek pisze:

          i wyszła potrawa rzadko serwowana , groch z kapustą Marysiu …

        • Ifryt pisze:

          W tym sensie Marysiu, że jeśli masz dobre Serce to Twoim przeznaczeniem, jest dobro itd…
          To czego naprawdę pragniesz jest prawdą o Tobie i się stanie, a wszelkie wątpliwości wynikają z tego, że brak jest owego „Exkalibura”, on gdzieś tam sobie śpi w Sercu😉
          Bo przecierz z tym Gralem i Exkaliburem to nie chodzi o żadne gadżety, mityczne miecze ani kielichy, tylko właśnie o Serce, a bynajmniej ja tak to postrzegam.

          To jest dosyć częsty przypadek że się śni o „Gralu”, ale broń Boże nie tykać się swojej mocy, bo to „zło” a nie Serce😛 Co z tego że każdy najgłupszy nawet wojownik wie że walczy się i wygrywa Sercem? Serce to tylko kwiatki i różowe chmurki, takie zapanowało dziwne przekonanie😀 Zdecydowanie błędne moim zdaniem.

          Takie podejście stawia Serce w roli czegoś „słabego”, zdanego na łaskę ch…j wie kogo, udręczone piękno, którego nikt nie broni i nikt o nie nie walczy, to świat w którym zło jest silniejsze od dobra, a dobro i piękno jest tylko bolesnym marzeniem.
          Na szczęście nie wszystkie światy są takie😀

  7. margo0307 pisze:

    „…kiedy fantomowe istoty opowiadają ich historie, to są one związane z hybrydyzacją..”
    *
    zmiany energii magnetycznej mają bezpośredni wpływ na nasz stan emocjonalny…, bo każdy z nas ma przecież swoją emocjonalną konstrukcję..”
    __________________
    Okres słonecznej aktywności nie już obecnie tak intensywny, jak np. ten z 2012 roku, kiedy to następowało coś, co można nazwać… „wyrównywaniem różnicy pomiędzy biegunami magnetycznymi”…
    Zjawisko to miało miejsce w dniach 10,11,12,13 marca, oraz w maju’ 2012r, kiedy to dzięki m.in. satelicie SOHO mogliśmy obserwować takie fotki jak np. ta…

    … która opisana została jako: „Ufo czerpiące substancje ze Słońca” a było to… skręcaniem wiązki energii do jednolitego jej strumienia…
    Możemy to prześledzić na dwóch fotkach…
    Pierwsza pokazuje dziwny okrągły obiekt, który zbliżywszy się do Słońca „zasysa” jego energię…

    Na drugiej z kolei, można zaobserwować zasysaną energię słoneczną… już skręconą w jednolitą wiązkę…

    O czym to świadczy ?
    Najprawdopodobniej świadczy to o tym, że Słoneczko przygotowywało dla nas „niespodziewajkę” w postaci… strzału, który gdyby doszedł do skutku to… 😮 😮 😮

    Niewiele jeszcze wiemy na temat tego, co się dzieje w momencie wybuchu na Słońcu ?
    A jeszcze mniej wiemy, czym w ogóle jest nasza dzienna gwiazda… ?
    Chodzą słuchy – tu i ówdzie, ze Słońce tak naprawdę, jest portalem energii, który przekierowuje energię pochodzącą z wielowymiarowej przestrzeni.., która nazywana jest Centralnym Słońcem – miejscem narodzin całego Wszechświata.., które to miejsce nazywane było przez kulturę Majów – Wielkim Duchem Hunab Ku – Panem Ruchu i Miary , gdzie Hunab znaczyło energia boska, Ku – piramida…
    My zaś określamy je praenergią…, Bogiem.., praną…, eterem…

    Plastyczny sposób, ukazania przez Majów Centralnego Słońca Hunab-Ku:

    Jeśli więc w 2012 roku, został wyrównany potencjał różnic pomiędzy biegunami magnetycznymi, możemy się spodziewać, że…w całym naszym Układzie Słonecznym następuje powrót do równowagi energetycznej pomiędzy materią i antymaterią, co w dalszej perspektywie skutkowało będzie ZMIANĄ…, mylnie przez niektórych określaną „końcem swiata”…, albo powrotem do Źródła, nieba… etc…
    ZMIANA przede wszystkim – jak myślę – dotyczy nas i naszego postrzegania oraz całej gamy naszych odczuć w kontekście naszej energetycznej – czyli również emocjonalnej konstrukcji…
    Z interpretacji fresków, możemy się dowiedzieć, że w „epoce materialnej”, którą powoli ale… jednak – opuszczamy, w naszej budowie energetycznej przeważało 7 elementów z polaryzacją dodatnią ” + „, nad 5-oma elementami z polaryzacją ujemną ” – „, w sumie 12 częstotliwości, dlatego nasze myśli biegły wolniej, a nasze formy – ciała, były i nadal jeszcze są zbudowane z grubej nieprzeźroczystej materii…
    Natomiast w antymaterii jest odwrotnie : 5 do 7, ale również w sumie jest 12 częstotliwości…, a to z kolei odzwierciedli się w tym, że nasza myśl zacznie biegnąć szybciej, reakcje staną się natychmiastowe, a formy fizyczne posiądą różne stopnie przeźroczystości… 🙂

    Jeśli więc twierdzisz Klakier, że nasza budowa związana jest z… hybrydyzacją(*) …, to na myśl przychodzi mi jedynie ZMIANA w naszych organizmach i naszej budowie energetycznej, która dokonywana jest przez energetyczne oddziaływanie Słońca, podczas której energia przychodząca z Centralnego Słońca, poprzez Słońce Solarne, uderzając w magnetyczną tarczę Ziemi powoduje, że zachodzi reakcja, która jest w stanie znacząco wpłynąć na naszą budowę energetyczną …😛

    (*) „Proces hybrydyzacji to łączenie się orbitali różnych typów oraz ponowny rozdział na kilka jednakowych części (mających taki sam kształt i taką samą energię).”

    • mały budda pisze:

      Brama Słońca.
      Istotną rolę odgrywa drugie niematerialne Słońce.
      Żeby zrozumieć słońce. Trzeba mądrość czerpać od słońca.
      Idę przez ogień do słońca aby dostać się do sfery słońca.
      99% ma szansę aby się spalić jeszcze przed bramą słońca.
      To taka reakcja termojądrowa gdy słońca są połączone tworząc tunel pomiędzy dwoma światami.
      Postanowio w niebie zabrać okupantom matkę naturę.
      Jak się ma słuch aby słyszeć Schumanna. To w naturze słychać śpiew powrotu matki natury do źródła.

      • marek pisze:

        a Ziemia przejdzie w świat fantomowy bo taki gadzikom też pasi …
        i obyś się Mały Buddo mylił …
        m.

        • mały budda pisze:

          a Ziemia przejdzie w świat fantomowy bo taki gadzikom też pasi …
          i obyś się Mały Buddo mylił …
          m.
          Odpowiedz
          Matka natura ma wznosić się do wyższej wibracji. Źródło ma się manifestować wobec wszelkie czułego życia.
          Człowiek ma na ziemi klucze do swojego wyzwolenia i królestwa. Ja nie stworzylem Matrixa i cierpienia wobec czułego życia.
          Napisałem prawdę przyszedłem na ziemie. Zobaczyłem syf, kiłe i mogiłę.
          Obrażą się ludzie, że prawdę im pisze.
          Gdzie ludzie mają skrzydła. Dane im jako pamięć doskonałości człowieka.
          Świat ludzi zbudowany jest na iluzji i wyobrażeniach kasty kapłanów.
          Ukrywali źródło dla swej chwały i stworzyli boga. Jako podobieństwo swojej postaci.
          Winą wszelkich religii na ziemi jest stworzenie monopolu na posiadanie zbawienia. Ingerencja w nature karmy losu ludzi i matki natury.
          Tworzą innym ludziom przyszłe życia z ich własnej woli jako okupanta tej ziemi.
          Mamy ostatnie życie w tym życiu aby się dostroić do wibracji wznoszenia.
          Tylko nie być wampirem aby spijać od niewolników energię.
          Nie pić złota i sreberka dla lepszej wibracji.
          Odkryć w sobie sreberko i złoto.
          Czerpać energię do lotu.
          Gdyż przyjdzie pora wznoszenia do nieba do domu słońca.
          Wampir spali się od promieni słońca.
          Słońce ma moc pożerania wampirów.

          • margo0307 pisze:

            „…Gdyż przyjdzie pora wznoszenia do nieba do domu słońca…
            Słońce ma moc pożerania wampirów.”

            ________________________________
            Innymi słowy…, takie przejście przez paszczę Jaguara… 😀

          • Ifryt pisze:

            Droga ognia polega mniej więcej na tym, żebyś znalazł w sobie miłość do owego czuącego życia, i nie stracił nic ze swej arogancji🙂
            Bo sama arogancja i walenie w twarz czującemu życiu jakąś PRAWDĘ to za mało, a udawanie kogoś kim się nie jest i zgrywanie świętoszka, to też za mało.

          • margo0307 pisze:

            „…a udawanie kogoś kim się nie jest i zgrywanie świętoszka, to też za mało.”
            _________________________________________
            Co prawda, to prawda…😀

          • mały budda pisze:

            Innymi słowy…, takie przejście przez paszczę Jaguara…😀
            Odpowiedz.
            Tak paszczę Jaguara.
            Rozpoznałem w lotosie maskę Majów.
            Kierunek miałem w stronę drugiego słońca.

          • mały budda pisze:

            Droga ognia polega mniej więcej na tym, żebyś znalazł w sobie miłość do owego czuącego życia, i nie stracił nic ze swej arogancji🙂
            Odpowiedz.

            Mam inne zdanie.
            Droga ognia polega na przemianie swojego wnętrza aby doszło do zapłonu iskry światła.
            Nie będe pisał czym jest wewnętrzny zapłon iskry światła.
            Miłość rozumiana przez człowieka nie jest prawdziwą miłością.
            Dobre dostrojone serce ma moc.
            Moc serca to klucz do słońca.

            Bo sama arogancja i walenie w twarz czującemu życiu jakąś PRAWDĘ to za mało, a udawanie kogoś kim się nie jest i zgrywanie świętoszka, to też za małoDroga ognia polega mniej więcej na tym, żebyś znalazł w sobie miłość do owego czuącego życia, i nie stracił nic ze swej arogancji🙂

            Odpowiedz.
            Dla mnie się liczy moc jaką się w życiu zgromadzi w drodze do sfery słońca.
            Żeby rozpuścić swoje ciało w słoneczne światło. Trzeba ćwiczyć swoje ciało.
            Jak ciało nie jest przystosowane do wzmożonego przepływu prądu. To się przepali od ognia prądu.

          • Ifryt pisze:

            Mały Buddo, przeszłeś drogę ognia? Jesteś ognistą istotą?
            Bo jeśli nie to daj sobie spokój, a jeśli tak to z całego serca życzę Ci powodzenia, bo może być różnie… nie łudż się że zapanujesz nad tą potęgą, albo sobie ufasz albo nie, wóz albo przewóz.

          • margo0307 pisze:

            „…Jak ciało nie jest przystosowane do wzmożonego przepływu prądu. To się przepali od ognia prądu.
            ___________________
            Zważywszy na fakt, że Wszechświat ma budowę elektryczną, a magnetosfera Ziemi nieustannie jest bombardowana energią elektro-magnetyczną wysyłaną przez Słońce, możemy jak najbardziej spodziewać się zmiany… pola magnetycznego naszej planety , która ma bezpośredni wpływ na naszą budowę magnetyczną…, ale… co będzie jeśli część z nas nie dostroi się do wzrastającej obecnie częstotliwości Schumanna ?

            Wzrost częstotliwości Schumanna jest m.in. obwiniany także o masową śmierć pszczół i innych, większych organizmów…
            Wiele razy donoszono o przypadkach np. milionów padniętych krabów na plażach… Masowe wymieranie dotyczy także innych zwierząt – fok, wielorybów, skorupiaków, ryb, ptaków…
            Czy nie należało by też skojarzyć wzrastającej częstotliwości Schumanna z przebiegunowaniem naszej planety ?
            Wiele źródeł donosi, że jest ono w toku i… przyspiesza coraz bardziej… ?

            Co ciekawe, nie znamy aktualnej pozycji naszych biegunów magnetycznych, ponieważ od kilku lat te dane przestały być udostępniane publicznie… 😕
            Jednak zmiany klimatu, które teraz obserwujemy – ciepło na polarnej Alasce i w Europie, zimno na kontynentalnym USA – mogą świadczyć o coraz większej rotacji biegunów magnetycznych…
            Przebiegunowanie nieuchronnie jest też związane z osłabieniem pola magnetycznego naszej planety…
            Ostatnio jednak także zniknęły rejestry z Omska, pokazujące obecny stan rezonansu Schumana ???
            W 2008 roku satelity misji satelitarnej Themis wykryły potężne wyrwy w ziemskim polu magnetycznym. A w ub. roku, 2014, wysłano nową misję satelitarną ESA (Europejskiej Agencji Kosmicznej), która tylko potwierdziła poprzednie obserwacje na tyle, że większość samolotów obecnie omija wielką wyrwę w magnetosferze w pobliżu Ameryki Południowej…

            To wszystko – zarówno wzrost częstotliwości Schumanna, słabnięcie ziemskiego pola magnetycznego, jak i rotacja biegunów magnetycznych – ma wpływ na wszystkie organizmy żywe na planecie
            Wiadomo już od dawna, że wybuchy na Słońcu – CME – koronalne wyrzuty masy, mogą wywoływać bóle głowy, mięśni, stawów, większą pobudliwość psychiczną i nerwowość…

    • marek pisze:

      I gdybyś Małgosiu dołożyła do tego ,jeszcze jedno założenie , że wszelkie walki w kosmosie tak naprawdę mają na celu zdobycie władania całą Drogą Mleczną , a co po drodze to tylko strategia i środki do uzyskania celu , to dogadalibyśmy się w pięć minut .

      Wciąż kręcę się wokół Was próbując zainteresować punktem widzenia , że poznanie i zrozumienie globalnego układu sił w obrębie Drogi Mlecznej i na tle tego naszej sytuacji jest jedyną sensowną sprawą , która może przerwać stan traktowania nas jako podgatunku.

      Hybrydyzacja prowadzi do zubożenia potencjałów , jednak są instytucje w galaktyce wspierające ich przywrócenie .

      Istotą jest zrozumienie konstrukcji przestrzeni i stopniowe , przejęcie nadzoru nad naturalnymi i sztucznie wykonanymi drogami dostępu do naszej czasoprzestrzeni .
      Załączone cytaty dosadnie mówią iż chodzi o grabież całości zawartości okupowanych rzeczywistości .
      Nadal i wciąż jesteśmy , gatunkiem hodowanym i obawiam się że samo oczekiwanie na przemianę może nam przynieść spore rozgoryczenie .

      m.

      • marek pisze:

        Zważywszy na fakt, że Wszechświat ma budowę elektryczną, a magnetosfera Ziemi nieustannie jest bombardowana energią elektro-magnetyczną wysyłaną przez Słońce, możemy jak najbardziej spodziewać się zmiany… pola magnetycznego naszej planety , która ma bezpośredni wpływ na naszą budowę magnetyczną…, ale… co będzie jeśli część z nas nie dostroi się do wzrastającej obecnie częstotliwości Schumanna ?

        I proszę Małgosiu , kolejna Twoja wypowiedź o przypuszczalnych realiach naszej rzeczywistości które z bliska dla wszystkich różowo nie wyglądają i nikt Ci nie zarzuca że rozsiewasz złą energię , ani że programujesz negatywne jutro .
        A ja co chwila takie uwagi otrzymywałem .
        Piękna ta Twoja metamorfoza.

        Jednak prawda jest taka, że wszystko się zmienia, zmiany następują także i w Twoim życiu, nawet jeśli wydaje Ci się, że Twoje życie się nie zmienia…🙂

        Błąd Małgosiu w ocenie , zmienia się tyle że dech zapiera , ale dla mnie to nie tematy do rozmów , bo lepiej je rozpracowuję analizą prowadzoną w samotności .

        m.

        • margo0307 pisze:

          „…co będzie jeśli część z nas nie dostroi się do wzrastającej obecnie częstotliwości Schumanna ?…
          Piękna ta Twoja metamorfoza….”

          _________________________________
          Opo­wiem Ci coś o so­bie…😉
          – Mam na imię Miłość, moją matką jest Przyjaźń, oj­cem Porządek.
          Urodziłam się w ser­cu i tam obec­nie mie­szkam, ra­zem z sios­trą Nadzieją.
          Sporadyczne kłótnie z ku­zynką Niena­wiścią spra­wiają, że czasem tracę wiarę w siebie, ale dzięki niej staję się też sil­niej­sza…
          Mi­mo to czasami ona wyg­rywa, ma prze­cież ze sobą Zaz­drość, Ból, Kłam­stwo, Zdradę, Cier­pienie..
          Ale ja… mam Szczęście… – często wpad­a do mnie przez ok­no, kiedy wszys­cy już śpią…
          Zaufa­nie czasem cho­ruje, ale za to Czułość i Op­ty­mizm niemal zawsze są ze mną…
          Ro­zum czasami uważa, że to co ro­bię jest ir­racjo­nal­ne, że jest całko­witym przeciwieństwem mnie…
          Nie jestem więc sa­ma…, bo też i ludzie cza­sem o mnie dbają…, pielęgnują…
          Nap­rawdę się sta­rają… 🙂 ❤

          • Maria_st pisze:

            Opo­wiem Ci coś o so­bie…😉
            – Mam na imię Miłość, moją matką jest Przyjaźń, oj­cem Porządek.
            Urodziłam się w ser­cu i tam obec­nie mie­szkam, ra­zem z sios­trą Nadzieją.
            Sporadyczne kłótnie z ku­zynką Niena­wiścią spra­wiają, że czasem tracę wiarę w siebie, ale dzięki niej staję się też sil­niej­sza…
            Mi­mo to czasami ona wyg­rywa, ma prze­cież ze sobą Zaz­drość, Ból, Kłam­stwo, Zdradę, Cier­pienie..
            Ale ja… mam Szczęście… – często wpad­a do mnie przez ok­no, kiedy wszys­cy już śpią…
            Zaufa­nie czasem cho­ruje, ale za to Czułość i Op­ty­mizm niemal zawsze są ze mną…
            Ro­zum czasami uważa, że to co ro­bię jest ir­racjo­nal­ne, że jest całko­witym przeciwieństwem mnie…
            Nie jestem więc sa­ma…, bo też i ludzie cza­sem o mnie dbają…, pielęgnują…
            Nap­rawdę się sta­rają…”

            WOW PIEKNE ❤

          • marek pisze:

            Z głębokim szacunkiem przyjmuję Twą szczerość Małgosiu , jednak jest to publiczna wymiana zdań i to przymusza mnie również do szczerości w szczegółach które nie muszą być dla Ciebie miłe .

            Na szczęście nie ma ich dużo :

            Ta siostra Nadzieja , trudno mi zapomnieć ,że niejednego przywiodła do zguby , wiem odpiszesz że trzeba mieć stałe przekonania , tworzyć jednolitą tematycznie przyszłość , a ja na to odpowiem , więc zostawmy nadzieję w spokoju , najpierw uczmy się , by być monolitem .

            W tej wyliczance ma prze­cież ze sobą Zaz­drość, Ból, Kłam­stwo, Zdradę, Cier­pienie.. nie wyliczyłaś Małgosiu słowa Pycha , a jego w niej mi najbardziej brakuje .

            Choć w poście do Jestem odniosłem się krytycznie do nadmiernej wylewności w grzecznościach , to jednak tutaj czuję się zobowiązany napisać .

            Autentycznie dziękuję za szczerość .

            m.

          • siola pisze:

            Marek jak juz dodales pyche to doloz tez glupote,bo lubia chodzic parami.
            Tyle ze Pycha jej nie widzi to jak z slepym i gluchym.
            Coz nadzieja taka Pani ze swiata nie zmieni,
            Ale maly okruch w sercu pozostawi ze sie zmieni w jawi.
            Czasem to jak nies wiec poprzez lasy pola ze ziemia od bozkow jest wolna.
            Nikt nikomu nie podrzyna dla swego BOGA innym gardel.
            Coz nadzieja prozna,a nuz moze nie,
            Zobatrzymy czy jak niesie wiec ,
            pojawia sie Ociec z Matka na niebieskim niebie.
            I tych co straszyli ,wlasne mysli straszyc beda.
            Popatrz popatrz ,na gorach plona ognie,
            w gore idzie kolko z kreska,
            widac ludzie jak indianie,
            swoich przodkow o ich pomoc prosza.
            Oj kropeczko i kreseczko nies wiec do nieba,
            ze pomocy nam tu trzeba.

          • siola pisze:

            A tak swoja droga widze Marek ze ze sloncem i kogutem wstajesz ,u mnie slonce troche pozniej wschodzi to i kogut pozniej pieje.

          • margo0307 pisze:

            „…Autentycznie dziękuję za szczerość .”
            ___________________________
            Nie ma za co🙂
            Szczerość – to moje drugie Imię🙂
            Co zaś tyczy się Pychy, o której wspomniałeś…., nie wymieniłam jej, ponieważ ta „istota” jest mi całkowicie obca !
            Złożyła mi kiedyś co prawda – niespodziewaną wizytę proponując koleżeństwo, jednak nie znalazłam w niej nic – co by nas obie wzbogaciło…, podziękowałam jej więc grzecznie i stanowczo.
            Od tamtego czasu nie spotkałam jej więcej…

    • Dawid56 pisze:

      Ciekawe Margo, co napisałaś to, że te dwa okresy -połowa marca 2102 i lipiec 2012 były tymi okresami w których:
      1.W marcu 2012 zaprzestano monitorować burze magnetyczne na Słońcu za pomocą satelity NICT i Regulus osiągnał tzw punt Sfinksa
      2.W lipcu 2012 po przeciwnej stronie Słońca powstał megawybuch, o którym pisała nawet NASA
      3.Synchronizacja Galaktyki Mlecznej i Układu Słonecznego jest możliwa zaledwie w ciągu ok +-360 lat( 5 stopni precesyjnych)Największa synchronizacja nastąpi ok 2226 n.e.

      • marek pisze:

        A tak swoja droga widze Marek ze ze sloncem i kogutem wstajesz ,u mnie slonce troche pozniej wschodzi to i kogut pozniej pieje.

        Kiedyś mnie za serce szarpłeś Siola swą tęsknotą ,że poszedłbyś z wędką nad wspominaną rzekę , nie napisałem Ci wtedy , że w naszych rzekach to już prawie ryb nie ma …
        Od kilku lat przestałem wędkować , choć sprzętu mam co nie miara , bo mi się tych ryb żal zrobiło , że dla wnuków żadna nie zostanie .A w ZOO ich jak na razie nie trzymają .

        Miłego dnia Ci życzę .
        m.

  8. margo0307 pisze:

    Maryś, czo możesz zatwierdzić mój koment ?🙂

  9. margo0307 pisze:

    „…oczekiwanie na przemianę może nam przynieść spore rozgoryczenie .”
    _______________________________________________________
    Nie zaprzeczę, że… patrząc z perspektywy osobnika hodowanego gatunku , Procesy Zmian, jakie od jakiegoś czasu powolnie, choć nieustannie zachodzą – mogą przynieść spore rozgoryczenie… tym większe, że Jednostka odczuwająca siebie jako osobnika hodowanego gatunku nie dopuszcza do swojej świadomości faktu, że sama jest sprawcą tego, co postrzega oraz tego jak to, co postrzega – odczuwa i interpretuje…
    Taka Jednostka nie chce zrozumieć, że aby cokolwiek mogło zmienić się wokół niej i aby w jej życiu zaszły jakiekolwiek pozytywne zmiany – najpierw musi sama się zmienić…
    Jeśli taka Jednostka, utożsamiająca i postrzegająca siebie jako osobnika hodowanego gatunku będzie myśleć i działać cały czas tak samo, to i wyniki – jakie będzie otrzymywała będą cały czas takie same.
    Jednak prawda jest taka, że wszystko się zmienia, zmiany następują także i w Twoim życiu, nawet jeśli wydaje Ci się, że Twoje życie się nie zmienia… 🙂

    • Dawid56 pisze:

      Niestety zmieniłem trochę zdanie w tej materii.To prawda że należy zacząć zmieniać świat od Siebie, jednak może nie być już za wiele czasu na tę zmianę- bo upadek Świata postepuje w zastraszającym tempie:(

      • margo0307 pisze:

        „…To prawda że należy zacząć zmieniać świat od Siebie, jednak może nie być już za wiele czasu na tę zmianę-…”
        _________________________
        Dawidzie, każdy z nas – bez wyjątku – dostaje tyle czasu, ile jest mu potrzebne…, muszą być jedynie chęci…, ZMIANĘ można zacząć… od zaraz ! 🙂❤

    • JESTEM pisze:

      „Nie zaprzeczę, że… patrząc z perspektywy osobnika hodowanego gatunku , Procesy Zmian, jakie od jakiegoś czasu powolnie, choć nieustannie zachodzą – mogą przynieść spore rozgoryczenie… tym większe, że Jednostka odczuwająca siebie jako osobnika hodowanego gatunku nie dopuszcza do swojej świadomości faktu, że sama jest sprawcą tego, co postrzega oraz tego jak to, co postrzega – odczuwa i interpretuje…
      (…)
      Jeśli taka Jednostka, utożsamiająca i postrzegająca siebie jako osobnika hodowanego gatunku będzie myśleć i działać cały czas tak samo, to i wyniki – jakie będzie otrzymywała będą cały czas takie same.
      Jednak prawda jest taka, że wszystko się zmienia, zmiany następują także i w Twoim życiu, nawet jeśli wydaje Ci się, że Twoje życie się nie zmienia… :)”

      Dziękuję, kochana Margo0307 za to, czym się dzielisz.❤

      • marek pisze:

        Dziękuję, kochana Margo0307 za to, czym się dzielisz.❤

        całuję ślady stóp – w piosence jeszcze było – madam , ale to nie piosenka …

        to PRAWDA
        Dziekuje Ci Kochana Jestem, wiele dzieki Tobie zrozumialam.
        Dziekuje
        Kocham Cie❤
        JESTEM pisze:
        Kwiecień 14, 2015 o 00:40

        Dziękuję, Mario_st.
        Kocham Cię.<3

        I mamy przeciwieństwo realu – Stąd do Wieczności J .Jonesa , świergot starających się być grzecznymi , dziewczynek rodem z przedszkola jak zapewne podsumował by to Ktoś , gdyby mu kolce oszlifować .

        m.

        • marek pisze:

          a aby samemu nie stwarzać pozoru zupełnie pozbawionego sfery uczuć ,napiszę , że odczuwam je mocno i prawdziwie , tylko w zakresie innych przeżyć….

          m

          • margo0307 pisze:

            „…I mamy przeciwieństwo realu… świergot starających się być grzecznymi , dziewczynek rodem z przedszkola…”
            ____________________________
            Marek, prawdę mówiąc to…. nie dziwię się Tobie, że używasz kpiny i szyderstwa w odniesieniu do czystych i pięknych uczuć wdzięczności i miłości…
            Nie dziwię się…, ponieważ rozumię to, że trudno jest Tobie pojąć tak wzniosłe i jawne okazywanie uczuć w stosunku do innych osób…
            Rozumię…, ponieważ i mnie kiedyś trudno było to pojąć…, że można odczuwać do kogoś ciepłe i serdeczne uczucia wdzięczności i miłości za pomoc w z-rozumieniu samego siebie…
            Rozumię też i wiem, że dopóki nie zajdzie w nas ZMIANA, którą sami odczujemy i doświadczymy głęboko w swym sercu, dopóty nie będziemy potrafili i nie będziemy w stanie z-rozumieć ogromu wdzięczności w stosunku do osób, które przyczyniły się do zaistnienia w nas tejże ZMIANY… 🙂 ❤

        • Maria_st pisze:

          I mamy przeciwieństwo realu – Stąd do Wieczności J .Jonesa , świergot starających się być grzecznymi , dziewczynek rodem z przedszkola jak zapewne podsumował by to Ktoś , gdyby mu kolce oszlifować .”

          Marku pisałam to do Jestem i wiem że Ona WIE z jakiego powodu to napisałam.
          Jeśli chodzi o to staranie–to PRAWDA, od dziecka staram sie pracując nad sobą.
          I nie robię tego dla oceny przez innych a dla siebie samej.

          • marek pisze:

            DZIEWCZYNY ,

            przepraszam za te ataki , ale jako neofita czytałem opisy rozmów z Jezusem , czy Bogiem prowadzonych przez jakąś mistyczkę , czy uznaną świętą , i gdy na każdej stronie pojawiało się po 50 razy słowo Kocham Cię , to zacząłem myśleć , że ona jest w głowę kopnięta , a nie święta .

            Gdy skutkiem moich pogłębiających się emocjonalnych relacji z osobą Jezusa Chrystusa , zacząłem popadać w podobnego jednak nie o takim natężeniu jak w/w święta zajoba , to szybko się z tego wycofałem oceniając iż nic dobrego za tak realizowanymi znajomościami dla mnie nie wynika .

            Gdy widzę nadmiar czerwieni w tekście , nie mówiąc o skondensowanej składce wylewności to być może budzi się moje uczulenie , a być może reaguję właściwie .

            Przecież wszyscy jak tutaj jesteśmy , mamy serca i mamy w realu kogo tą naszą miłością obdarowywać .

            Chyba że ….. tutaj szukamy miłości , to wtedy i ta wylewność i częstotliwość jest na miejscu ,byle by wszyscy wiedzieli , o co chodzi i nikt jak mniemam już więcej nie będzie się nad tym rozwodził .
            A może po prostu jestem głupcem :
            Mamy dwa psy , psa i suczkę , oboje starsze od nas ,czyli mnie i żony . Żona wręcz matkuje samcowi gdyż jest inwalidą – nie ma łapy .
            Wczoraj mówię do niej , jak Brutus umrze , to ja uciekam z domu , bo mnie wykończysz tą swoją matczyną miłością .
            Tyle moich tłumaczeń , niech każda weźmie , które jej pasuje .
            Z pokorą

            m.

          • margo0307 pisze:

            „..Gdy widzę nadmiar czerwieni w tekście , nie mówiąc o skondensowanej składce wylewności to być może budzi się moje uczulenie , a być może reaguję właściwie …”
            ________________
            Albo… – być może -… odczuwasz w sercu żal za popełniony błąd, wynikający ze zbyt pośpiesznej oceny swego doświadczenia… „…zacząłem popadać w podobnego jednak nie o takim natężeniu jak w/w święta zajoba , to szybko się z tego wycofałem oceniając iż nic dobrego za tak realizowanymi znajomościami dla mnie nie wynika… ? 😉

          • margo0307 pisze:

            „..Wczoraj mówię do niej , jak Brutus umrze , to ja uciekam z domu…”
            ________________________________________
            Nawet jeśli… Brutus umrze… nie uciekaj Marek z domu…
            Każde doświadczenie, jakie staje się naszym udziałem, przychodzi do nas w odpowiednim dla nas momencie w jakimś celu… , aby nam coś uświadomić…, aby pomóc nam coś zrozumieć…
            Kiedy niemal 30 lat temu, trzeba było pójść z moim Bartkiem – kundelkiem, do weterynarza, by skrócić jego cierpienia – stchórzyłam… – choć mój Przyjaciel właśnie mi okazywał największą swą miłość…😕, … poszedł z nim mój Tato…
            Długi czas po tym zdarzeniu, odczuwałam w stosunku do Taty skrywany żal…, dopóki nie uświadomiłam sobie własnego tchórzostwa… i nie odczułam w swym sercu wstydu za nie…😳

          • Maria_st pisze:

            Przecież wszyscy jak tutaj jesteśmy , mamy serca i mamy w realu kogo tą naszą miłością obdarowywać ę

            „Marku jesli daje Komus❤ to robie to intuicyjnie– SERCEM, i nie wnikam czy ktos lubi to czy nie lubi.
            A real czym jest?
            Jawa ci to czy sen?
            Wirtual?
            Czy nie jednym z poziomow nas samych?

          • margo0307 pisze:

            „…Jawa ci to czy sen?…”
            ________________________
            Mój ci on, mój ci on…🙂❤

      • margo0307 pisze:

        🙂 I ja dziękuję Tobie Kochana JESTEM❤

  10. margo0307 pisze:

    „I gdybyś Małgosiu dołożyła do tego ,jeszcze jedno założenie , że wszelkie walki w kosmosie tak naprawdę mają na celu …”
    _____________________________________________________
    I ja powiem Tobie Klakier jeszcze jedno…
    Nie znam opasłych tomiszczy wyprodukowanych przez AD i TT, z tych jednak krótkich fragmentów, jakie byłeś uprzejmy zamieścić tu na blogu…, mam wrażenie, że to, co głoszą obie panie Ad i TT jest dziwnie podobne do tego, co głosił swego czasu pan Sitchin…

    Niebiańska bitwa.:
    „…Gdy na wysokościach niebo nie miało imienia,
    A ziemia poniżej nie była nazwana;
    Był tylko PSU, ich rodzic pierwotny,
    MUMMU Według TIAMAT
    – która zrodziła ich wszystkich;
    Ich wody były razem zmieszane…”

    Według sumerologów, ta opowieść mówi o wojnie, jaką stoczyli w zamierzchłej przeszłości Bogowie Sumeru. Wydawało by się więc, że jest zwyczajną baśnią, zbiorem mitów i wyobrażeń sił przyrody. Sitchin podszedł do tego jednak z zupełnie innej strony…

    W największym skrócie, tłumaczenie Sitchina przedstawia następującą kolejność zdarzeń, które miały miejsce ok. 4,5 miliarda lat temu:

    – pierwsze ciała w Układzie Słonecznym, które uformowały się z protoplanetarnego dysku to Słońce, Merkury i Tiamat (wodna planeta, „dziewica życia”).
    System rozszerzał się za sprawą narodzin trzech par planet: Wenus i Mars – Jowisz i Saturn – Uran i Neptun. To był pierwotny Układ Słoneczny – trochę, ale zasadniczo różniący się od obecnego.

    – Około 4 miliardów lat temu, w tym jeszcze niestabilnym układzie, pojawiło się przybyłe z głębin kosmosu ciało, które przez Sumerów zostało nazwane Nibiru.
    To ciało wleciało w Układ Słoneczny, poruszając się w kierunku przeciwnym do obrotu planet (jak się za chwilę okaże to bardzo istotna informacja).

    – Kiedy Nibiru i jego księżyce (Nibiru to jakby mały układ planetarny) przelatywały koło Tiamat, planety znajdującej się między orbitami Marsa i Jowisza, posiadającej 11 księżyców (największym był księżyc zwany przez Sumerów Kingu), wówczas pola magnetyczne i grawitacyjne rozbiły część księżyców Tiamat, a także znacznie uszkodziły samą wielką planetę.
    Księżyce Tiamat zostały wytrącone ze swoich orbit, rzucone na nowe tory – w ten sposób narodziła się część ze znanych nam komet.
    Poruszają się one po tak wydłużonych orbitach, gdyż za sprawą Nibiru zostały wysłane w przestrzeń, daleko poza Układ.
    I dlatego właśnie komety poruszają się po swoich wielkich eliptycznych orbitach ruchem wstecznym (co do dziś jest wielką zagadką dla oficjalnej nauki) 😉

    – Nibiru został na zawsze schwytany przez grawitację Słońca.
    Musiał więc powrócić na miejsce „Niebiańskiej Bitwy”.
    Kolejne uderzenie w Tiamat rozbiło tę planetę na 2 części. Część dolna została rozbita na drobne kawałki – powstał z tego pas planetoid rozdzielających orbitę Marsa i Jowisza, a także krótkoterminowe komety. Natomiast część górną uderzenie wyniosło (wraz z Kingu) na zupełnie nową orbitę, gdzie dotąd nie było żadnej planety.
    Tak powstała Ziemia i obiegający ją Księżyc. Ocean Spokojny to blizna po tym dramatycznym wydarzeniu (geolodzy nie mogą pojąć, dlaczego pod największym ziemskim oceanem płaszcz Ziemi jest tak cienki).

    – Nibiru wszedł na stałe na orbitę wokółsłoneczną, poruszając się po niezwykle wydłużonej eliptycznej orbicie. Okrąża teraz Słońce raz na mniej więcej 3600 lat powracając w ten sposób na miejsce dawnej Niebiańskiej Bitwy, pomiędzy orbity Jowisza i Marsa.
    Ostatni taki powrót według Sitchina nastąpił pomiędzy 200 a 2 rokiem przed naszą erą. Jakie znaczenie mogło mieć rozbicie wodnej Tiamat przez „najeźdźcę” z kosmosu – Nibiru?
    Oczywiście to wydarzenie uformowało ostatecznie nasz Układ Słoneczny (dodam, że teoria Sitchina tłumaczy wiele zagadek naszego Układu, cały czas niewyjaśnionych przez astronomię, ale to temat na oddzielny tekst).
    Jednak najpoważniejszą implikacją jest domniemanie, że to właśnie Nibiru był siewcą życia, dzięki któremu trafiło ono na Tiamat, czyli także na Ziemię.
    Panspermia * jest od dawna obowiązującą teorią, tłumaczącą powstanie życia na naszej planecie. Właśnie za panspermią opowiadał się nieodżałowany propagator nauki o Wszechświecie, astronom Carl Sagan (autor wielu znakomitych, popularnonaukowych książek, a także m.in. powieści „Kontakt”, na podstawie której powstał słynny film Roberta Zemeckisa), twierdząc, że to komety mogły przynieść nam życie.
    Sagan był blisko, nigdy jednak oficjalnie nie zainteresował się teorią Sitchina, chociaż znane jest jego zdjęcie, w którego tle zobaczyć można „skrzydlaty glob”, będący symbolem Nibiru.

    A wracając do Zecharii Sitchina, należy w tym miejscu przypomnieć, że jego teoria mówi, gdzie znajduje się źródło pochodzenia naszego DNA, a więc i nas samych.
    __________________________
    * Panspermia – hipoteza postawiona przez Svante Arrheniusa mówiąca o tym, że życie na Ziemi jest pochodzenia kosmicznego i dostało się tu przez znajdujące się w kosmosie przetrwalniki bakterii, np. za pośrednictwem meteoroidu, planetoidy lub komety.
    W szerszym znaczeniu dotyczy możliwości rozprzestrzeniania się życia w obrębie układu planetarnego, a także poza jego obszar….”

    • marek pisze:

      I ja powiem Tobie Klakier jeszcze jedno…
      Nie znam opasłych tomiszczy wyprodukowanych przez AD i TT, z tych jednak krótkich fragmentów, jakie byłeś uprzejmy zamieścić tu na blogu…, mam wrażenie, że to, co głoszą obie panie Ad i TT jest dziwnie podobne do tego, co głosił swego czasu pan Sitchin…

      Zostawiłem odpowiedź na dzisiaj , bo się przeraziłem długości Twej wypowiedzi .

      To o czym piszą te dwie Panie , jest odmienne w określonych tematach do rewelacji Stichina , pomijając czy Nibru , to mały układ planetarny , czy Nibru to statek wojenny określonej galaktycznej nacji w/g pani TT .
      Istotne jest to co bezpośrednio lub pośrednio wypływa z prezentowanych przez nie treści

      – odbrązowienie rodzaju ludzkiego z wyobrażeń o jego wyjątkowości w skali kosmicznej .Po przestudiowaniu ich książek zyskujemy właściwy wymiar na tle innych ras Drogi Mlecznej .

      – przedstawienie odwiecznego pola bitwy w naszej galaktyce.

      – określenie co jest praprzyczyną i stałym bodźcem do trwania tego konfliktu
      – ukazanie losów i roli Ziemi w tym konflikcie

      -poszerzenie zrozumienia egzystencji istot zgrupowanych w cywilizacje przy przyjęciu kierunku na organiczną lub fantomową egzystencję

      -dostarczenie dokładniejszych informacji niż im współczesne źródła o uwarunkowaniu naszej planety , a zatem pośrednio i nas w temacie przekształcania się Ziemi .

      – dostarczanie urealnionych w stosunku do religijnych wyobrażeń narzędzi umożliwiających współgranie z owym procesem w celu osiągnięcia własnej transformacji .

      Nie znoszę takich tasiemców ..- po prostu piszą najrealniej o naszej rzeczywistości z pośród wszystkich w tym temacie wypowiadających się . I to jest wartość tego co piszą .

      A gwoli ścisłości , przeczytałem zapewne większość tych samych pozycji w tym temacie co współrozmówcy i bez zbędnej skromności dodam i oprócz tych jeszcze dużo więcej , więc argumentowanie treścią literatury przypuszczalnie w mym przypadku nic nie da , bo niestety te przekonania mam mocno przemyślane .

      m.

      • margo0307 pisze:

        „…argumentowanie treścią literatury przypuszczalnie w mym przypadku nic nie da , bo niestety te przekonania mam mocno przemyślane .”
        ___________________________________________
        I jak widać i słychać – mocno też ugruntowane

        Ty Marku, postrzegasz siebie jako zniewolonego, mało wyjątkowego osobnika hodowlanego gatunku
        Ja natomiast, postrzegam siebie i innych… jako uczni Stwórcy, którzy wcielili się w biologiczne, wspaniałe ciała by…, że tak powiem – doświadczyć osobiście tworzenia iluzji własnego świata za pomocą naszej – w miarę – swobodnej woli i świadomości, oraz by doświadczyć skutków tej naszej twórczości na własnej skórze
        Jak widać, słychać i czuć… nie zawsze jest to twórczość pełna radości i piękna, ponieważ świat, który stworzyliśmy jest światem dwoistym – z jednej strony przejawia się piękno, dobro i miłość, z drugiej… mamy zupełną tego odwrotność…
        Niewłaściwym jest zatem twierdzenie, że to nie my…, że… ktoś inny „ponosi winę” za tworzenie tej mało radosnej „odwrotności”…
        Problem leży w tym, że niewielu z nas uświadamia sobie fakt znajdowania się w przemijającym, iluzorycznym świecie… i wielu z nas nawet nie zastanawia się nad tym, że istnieje inna rzeczywistość, że istnieje świat niedostępny – jak na razie – dla naszych fizycznych zmysłów…, który jest naszym Prawdziwym Domem, ponieważ przede wszystkim jesteśmy Istotami Duchowymi… 🙂
        Można by rzec, że… przypominamy aktorów, którzy tak weszli w swoje role, że kontynuują ich granie nadal, podczas gdy czas spektaklu dawno się już skończył…

        Z powyższego wynika więc, że… długo jeszcze nie znajdziemy wspólnej płaszczyzny porozumienia w tych kwestiach, gdyż nasze przekonania diametralnie różnią się od siebie…

        Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga ?
        Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu – tak Bóg ukryty jest w Człowieku…
        🙂❤

        • marek pisze:

          Małgosiu , może nie jest tak źle w temacie tych płaszczyzn jak sądzisz, bo filmy w swej głowie z przełożeniem na real – podobne do Twego światopoglądu nie raz zaczynałem wyświetlać .

          Jednak , światopogląd tworzy się na doświadczeniu , a przynajmniej wierzę że mój na nim oparłem , a nie wydumałem .

          Kocham ludzi i wiem że autentyczną prawdę o sobie tym stwierdzeniem wyrażam , jednak moja pamięć jest to jeden ciąg doznanych zawodów skutkiem obcowania z nimi .

          I stąd zapewne zaistniało to że czym starszym się staję , tym bardziej jestem przekonany o pewnej niemocy przejawianej przez ludzkość w dążeniu do stania się tą ludzkością przez duże L.

          Twoje przekonania tłumaczę iż wspiera je konstrukcja psychiczna kobiety ,w tym co sam nazywam najpiękniejszą ludzką cechą , wybaczać i mieć wiarę , jednak życie dostarczyło mi znów przykładów , że bez męskiej ręki w tworzeniu nowej istoty , często te skarby kobiece , pozwalają zaistnieć patologii .
          Jestem zwolennikiem Twego , czy Waszego punktu widzenia lecz wciąż mam wrażenie że na obecną chwilę potrzebne jest uczłowieczanie , często na razie w elementarnym zakresie jego pojmowania .

          m.

          • Maria_st pisze:

            jednak życie dostarczyło mi znów przykładów , że bez męskiej ręki w tworzeniu nowej istoty , często te skarby kobiece , pozwalają zaistnieć patologii .”

            Marku ciekawe, ze moj mąż ma odmienne zdanie.
            Z czego to wynika?
            Czy chodzi o Twoje wzorce?

          • margo0307 pisze:

            „…konstrukcja psychiczna kobiety… najpiękniejszą ludzką cechą , wybaczać i mieć wiarę,… bez męskiej ręki w tworzeniu nowej istoty , często te skarby kobiece , pozwalają zaistnieć patologii…”
            ___________________
            Oj tam, oj tam.. zaraz… patologii…🙄
            Konstrukcja psychiczna kobiety – wybaczać i mieć wiarę…
            Konstrukcja psychiczna mężczyzny – działanie i realizacja…

            Czy można powiedzieć, że:
            Kobieta jest symbolem świadomości wewnętrznej, a swoją budową energetyczną odzwierciedla ideę…, zamysł…
            natomiast –
            Mężczyzna jest symbolem świadomości zewnętrznej, a swoją budową energetyczną odzwierciedla realizację… czyli… wcielanie tych kobiecych idei i zamysłów w czyn ?

            Czy można też powiedzieć, że Absolut, Źródło… podzieliło się na Mężczyznę i Kobietę…, Ducha i Materię…, Świadomość i Formę… ?

            Jaka jest Natura Bezosobowego Boga, Absolutu, Źródła… ?, skoro domyślamy się, że jest Ono nieskończone, nie ma początku, ani końca, jest Idealną Pełnią, Równowagą, Wiedzą i Mocą…
            Dla naszego symbolicznego rozumowania, aby je maksymalnie uprościć…, załóżmy, że Absolut, Bóg, Źródło…, aby przejawić się ze stanu potencjału w stan materialnego efektu – musi zrezygnować z Pełni oraz Jedności i przejść w stan Różnorodności…, podobnie jak białe światło – potencjał i jedność…, po przejściu przez pryzmat – rozszczepia się na całą gamę wspaniałych kolorów – różnorodność i brak jedności…🙂

            „…Dobrą metaforą rozwoju naszej świadomości jest spirala pnąca się w górę, gdzie co jakiś czas wracamy do tego samego, ale na coraz wyższym poziomie.
            Świadomość poprzez asymilację skrajnych biegunów i uwarunkowań, wychodzi z jednego cyklu i wchodzi w następny – o szerszym wymiarze, na wyższym i niższym jednocześnie poziomie systemu.
            Osiągamy skrajności i uczymy się z nich wychodzić znowu do poziomu równowagi,
            która i tak, za jakiś czas będzie naruszona.
            Ale z czasem jest coraz łatwiej lawirować nam w tym procesie i asymilować to co niepoznane.
            Uczymy się pływać w oceanie Ducha nabierając pełnego zaufania do tego procesu. Zaczynamy mieć 100% pewności, że po każdej burzy i tornadzie wzejdzie cudowne słońce świadomości, dlatego już coraz mniej aspektów burzy nam przeszkadza.
            A jak nie przeszkadza to… po co burza…” ? 🙂❤

  11. Ifryt pisze:

    Marek Ty wspaniały skrzydlaty demonie, wiesz kto tylko nie karmi demonów?
    Pewnie nie wiesz, więc Ci powiem w imię poszeżenia Twej świadomości – INNY DEMON.
    A to dlatego że Braci się nie rusza, i wrogów się nie zjada tylko ich zabija, bo to niezdrowe😀

    To co Ty odwalasz to jest zwykła walka z konkurencją, i zaganianie pokarmu dla swojej kochanej bandy🙂 Zupełnie niepotrzebnie bo Twoja banda nie zginie, BÓG myśli też o swoich kochanych bestyjkach, a nie tylko o owieczkach, i kocha tak samo.

    • marek pisze:

      Ifryt , starego wróbla na końskie……..
      Komplement przyjęty , a konkurencja żadna bo o co , to tylko wykopane okopy i doły ,ale nowe zawsze po grudzie idzie .
      Nie liczy się zgoda czy jej brak , liczy się że antena nadaje na odmiennej być może właściwej fali .
      m.

    • marek pisze:

      Marku ciekawe, ze moj mąż ma odmienne zdanie.
      Z czego to wynika?

      Marysiu , nie gniewaj się , ale wygłup ,aż mi się zniewalając rozum do łba ciśnie …

      odpowiedź :

      Bo to jest Twój a ne mój mąż ,i zpewnie był bardzo grzecznym dzieckiem …

      pamiętaj że to żart

      m.

    • marek pisze:

      Czy można powiedzieć, że:
      Kobieta jest symbolem

      Można na różne sposoby lecz ja to interpretuję jak najbardziej uproszczone :
      Matka – kocha za nic , Ojciec kocha za dokonania ….

      Pięknie o tym Małgosiu napisałaś , aż chciało by się pójść za tym spojrzeniem na życie .

      Nie wiem czy dobrze pamiętam , że w którymś z postów nie wspomniałaś że unikasz oglądania TV .
      Ja nie jestem pasjonatem , lecz nie unikam niektórych programów . Podobnie z internetem czytam niektóre artykuły , i gdy trafiam , a zdarza się to dość często na podobne treści :

      Syryjskie wojsko oblega obóz dla uchodźców w Jarmuk od ponad roku, a teraz pojawiło się nowe zagrożenie – bojownicy Państwa Islamskiego, którzy dokonują publicznych egzekucji, ścinając głowy tym, którzy sprzeciwią się rządom islamistów. – Syrię nękają demony wojny domowej, a obóz dla uchodźców w Jarmuk stał się prawdziwą „bramą piekieł” – powiedział sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon.

      to optymistyczny obraz rzeczywistości gwałtownie mi niknie i powracam do swych gorzko-kwaśnych przekonań .
      Mogę jedynie powiedzieć , że Ci zazdroszczę i z serca życzę by ten Twój obraz zawsze Ci się realizował , ja przypuszczalnie muszę poczekać , aż ucichnie ostatnia wojna , abym dał wiarę naszej jaśniejszej przyszłości .

      m.

      • margo0307 pisze:

        „..gdy trafiam , a zdarza się to dość często na podobne treści :
        „…pojawiło się nowe zagrożenie – bojownicy Państwa Islamskiego, którzy dokonują publicznych egzekucji…”
        to optymistyczny obraz rzeczywistości gwałtownie mi niknie i powracam do swych gorzko-kwaśnych przekonań…”
        _________________________
        Gorzko-kwaśnych…, mocno ugruntowanych…, czasem pełnych sarkazmu czy kpiny… przekonań… osobnika czującego się niczym jeden z egzemplarzy hodowlanego gatunku…
        Spójrz tylko Marek… – co Ty tworzysz ?..
        – jak tworzysz ?…
        i zadaj sobie pytanie – dlaczego takie coś tworzę… ?

        Dlaczego tak trudno jest nam uwierzyć w fakt, że sami dla siebie tworzymy swoje światy ?
        W każdej sekundzie naszego życia tworzymy – czasem świadomie, czasem nieświadomie…, bardziej intensywnie lub mniej intensywnie, ale… nieustannie tworzymy !!!
        Pamiętaj Marek, że nawet w więzieniu – Jednostki świadome siebie…, godne…, wielkiego formatu… – mogą oprzeć się grze tego matrixa…
        Trzeba mieć jednak
        to COŚ – tak zwalczane „systemowo przez ciemnotę” – poczucie własnej wartości i nie być przywiązanym do tej – tu materii…
        Wówczas taki więzień jest niebezpieczny – staje się oświeconym mistrzem, który może… oświecić innych…
        To COŚ to nasz wybór – pomiędzy naszą zwierzęcą naturą, wyznawanymi przez nas koncepcjami a… poświęceniem ich i spaleniem w ogniu pracy na sobą dla poznania i zrozumienia siebie…, bo tylko wtedy z naszej duszy napłynie podpowiedź – głos sumienia…, intuicji – jak czynić…

        Marek, to, że nie oglądam tele-pudła, nie oznacza, że nie zauważam tego, co się dzieje i że zamykam oczy na cierpienie bliźnich… 😕
        Podobnie, jak Ty – odczuwam współczucie i empatię w stosunku do wszystkich ludzi żyjących zarówno w Syrii, na Ukrainie, w Afryce – jak też w wielu jeszcze innych miejscach na Ziemi…, cierpiących biedę, niedostatek czy prześladowania…
        Nie mam niestety – jak na razie – zbyt wielkiego wpływu na to, by ich los się odmienił…😕
        Jedyne więc – co na chwilę obecną – mogę zrobić, to wprowadzać zmiany w sobie i w moim najbliższym otoczeniu, poprzez swoje – pełne zrozumienia i miłości zachowanie w stosunku do innych…, poprzez moją pomoc, jaką jestem w stanie komuś z mojego otoczenia zaofiarować…, poprzez wypowiadane przeze mnie słowa, które – być może – też kogoś zainspirują…, a także… poprzez zachęcanie innych do próby innego, bardziej może szerszego spojrzenia na… otaczającą nas Rzeczy Istność… 🙂

  12. marek pisze:

    W temacie wiarygodności informacji od i o o UFO .

    Na nieszczęście, różne istoty nawet z tej samej grupy mogą dawać sprzeczne i mylące ‘opowieści .

    Istoty z MCEO stwierdzały poprzez Ashayan przy różnych okazjach że Agartha jest upadłą strefą , tak samo jak oryginalne gwiezdne wrota-3 / niepoprawne opisy są bronione w opisach GA w Podróżnikach II, podczas gdy poprawne informacje znajdują się w Dance For Freedom / taniec do wolności/ Część 1, warsztatach Ashayany.

    Towarzystwo Vril i Thule były zwolennikami innej wersji religii New Age, mówiącej o mocy światła emanującego z ich „Czarnego Słońca” . Pro-Chrześcijańska strona demaskująca Vril stwierdza co następuje;

    To jest niewidoczne wewnętrzne światło wszechświata, które daje lub generuje niesamowitą moc i komunikuje się z Aryans poprzez metafizyczny channeling.

    To „Czarne Słońce” stało się ich bogiem, odpowiedzialnym za moc Vril, energia w formie wszystko przenikającej cieczy, opętanych przez podziemne rasę / Vril-ya/, o których mówi się że są potomkami Atlantów razem z Aldebarans.

    Najciemniejszą stroną Vril była ich wiara, datująca się wiele milenium wstecz, że poświęcenie małego dziecka da im więcej mocy niż cokolwiek innego w ‘królestwie ciemności’ . Ten makabryczny obrządek pokazuje że sztuczna moc musi mieć prawdziwe życie aby się podtrzymać.

    I to jest znów pewną analogią do rozumienia różnicy między , życiem , a fantomowym życiem .

    m.

    • Ifryt pisze:

      Marek im się tego rodzaju moce nie należały, bo to jest dla innych i na inne okazje😉
      Naprzykład Mały Budda pisze o „dostrojeniu Serca”, co jest wierutną brednią, mimo mojej sympati do tego Człowieka.
      Serce nie sługa, do tego się nie podchodzi instrumentalnie jak do maszyny którą można dostroić, to poprostu wynika samo z siebie.
      Jeśli coś wymaga złorzenia ofiary, choćby i z samego siebie, to jest sztuczne, niema w tym życia.

  13. marek pisze:

    Pytanie bez odpowiedzi …

    Wciąż nie mogę się zdecydować , co myśleć o człowieku ,który skutkiem ciekawości , dotarł do czegoś takiego :

    Bardzo ważnym momentem w oddychaniu Bhastrika jest połączenie się z duchową energią, z Daiwa Praną, która jest subtelną energią emanującą z głębi Żyjącej Duszy, z Dżiwatmana mieszkańca Serca. Gdy człowiek doświadcza Daiwa Prany pojawiają się bardzo delikatne wibracje i mrowienia, którym nie towarzyszy ból ani emocjonalne odreagowania, a jedynie uzdrowienie i udoskonalenie ciała oraz umysłu. Wibracje energii oddychania zwane także boskimi Krijami, boskimi Działaniami, przejawiają się w bardzo indywidualny sposób, ale zwykle są czymś takim w doświadczeniu człowieka, czego jeszcze w życiu się nie doświadczało, nową kategorią wrażeń opisywaną jako cudowną, boską czy wspaniałą. Dziwne acz wspaniałe doznania wibracyjne pojawiają się zawsze, gdy energia zwykłego fizycznego oddechu łączy się z uniwersalną energią kosmiczną, z Daiwa Praną, duchową, boską czy anielską energią, z energią Duszy, Atmana, który żyje w Sercu jako Dżiwaatman. Doświadczenia takie uwalniają ciało i umysł od wielkich mas negatywnej energii emocjonalnej i myślowej, rozpuszczają negatywne uwarunkowania myśli i emocji oraz czynią człowieka coraz bardziej wolnym od negatywnych, toksycznych reakcji i relacji. Zasadniczo nie jest możliwym doświadczenie boskiej energii, Daiwa Prany kiedy człowiek jeszcze nie został uwolniony od prostych syndromów takich jak traumatyczny poród i podobnych blokad oddechowych o czym także wiele uczy Krija Joga wyłożona wedle Mahawatara Krija Nagaradża Babadżi. Dotknięcie człowieka przez energię duszy, przez boską Daiwa Pranę jest właściwym początkiem ścieżki rozwoju duchowego do której ludzie na wiele sposobów próbują docierać, ale zwykle okazuje się, że pomimo ich starań i wysiłków nie jest dla nich możliwym jej podjęcie, gdyż nie spełniają wielu warunków, w tym tak zasadniczych jak pojawienie się działania wibracji boskiej energii wewnątrz odpowiednio oczyszczonego ludzkiego ciała i umysłu.

    http://tamar102.bloog.pl/id,347617976,title,Ukryty-umysl,index.html

    następnie do zabawy takimi gadżetami …

    . Pamiętam że czytałam na Internecie /około 2009/ opowieści o mężczyźnie który ‘natknął się’ na Reptilian, którzy byli owładnięci ideą znalezienia wszechmocnej energii. Ten mężczyzna znał ATI,TPE, co ATI,TPE potwierdza, i zaprezentował im rozszerzoną ATI,TPE energię w postaci kuli pomiędzy rękami.
    TT

    następnie to wszystko zostawił i zajął się zwykłą zabawą w życie , bez dorabiania mu jakichkolwiek kolorków .

    m.

  14. margo0307 pisze:

    „…Doświadczenia takie uwalniają ciało i umysł od wielkich mas negatywnej energii emocjonalnej i myślowej , rozpuszczają negatywne uwarunkowania myśli i emocji oraz czynią człowieka coraz bardziej wolnym od negatywnych, toksycznych reakcji i relacji…
    Dotknięcie człowieka przez energię duszy, przez boską Daiwa Pranę jest właściwym początkiem ścieżki rozwoju duchowego do której ludzie na wiele sposobów próbują docierać, ale zwykle okazuje się, że pomimo ich starań i wysiłków nie jest dla nich możliwym jej podjęcie, gdyż nie spełniają wielu warunków…

    __________________________
    Piękny opis – pięknych doświadczeń 🙂
    Prawdą jest, że nigdy nie dążyłam specjalnie do doświadczenia tego rodzaju stanów… i może dlatego, pewnego dnia…, siedząc o świcie nad jeziorem, pogrążona w ciszy…, obserwując wschodzące Słońce…, doświadczyłam czegoś podobnego do… uwolnienia ciała i umysłu… i odczucia cudownej wolności od negatywnych, toksycznych reakcji i relacji…, którego to odczucia nie da się porównać z niczym innym, czego doświadczałam dotychczas, na co dzień…
    Siedziałam pogrążona w absolutnym zachwycie otaczającej mnie Magii, z sercem przepełnionym miłością i wdzięcznością…, dopóki nie wyszedł z namiotu i nie podszedł do mnie mój… obecnie – śp.- kochany brat Grzesiu i nie powiedział… cześć… 😀
    Czar prysł…, a drgnęłam, czując się… jakbym powróciła z innego świata…
    Ale co ciekawe… oboje poczuliśmy, że… COŚ się zadziało…, bo w pewnej chwili Grześ powiedział: – przepraszam…,
    zapytałam: – za co ?…,
    na co on z kolei rzekł: – nie wiem… 😀
    Ach Klakier…., dziękuję Tobie za przywołanie we mnie teraz tych pięknym przeżyć… 🙂❤

  15. marek pisze:

    A może to choćby w zakresie astrologi ktoś mi pomoże zrozumieć …

    Necromiton-Andromies chcieli umieścić Zeta „ w ich miejscu”, więc zyskali przychylność Hitlera, dając mu sekretną wiedzę o Ziemskich Ley lines i gwiezdnych wrotach . W zamian, wykorzystali jego osobiste uprzedzenia przeciwko Żydom, aby spotęgować bezkrytyczne zabijanie. Zeta-Drakonian-Luciferian Illuminati wycofali swoje poparcie dla Hitlera i połączyły się z siłami aliantów aby upewnić się że nie poniosą porażki.
    Chociaż Hitler nie do końca spełnił rolę Mesjasza, OWO obcy nie ustali w swoich wysiłkach, zwłaszcza że kontynuowali przekazywanie nam religijnych przepowiedni i channelingów kierowanych z ich „niebiańskich” baz.
    Religijna fascynacja konstelacją Byka jest integralną częścią Canberra designu, ale podobnie jak w starożytnych miejscach, kilka „partnerskich” gwiezdnych jest również reprezentowane. Dochodzenie do Nazwy Gwiazd, Ich Wiedza i Znaczenie napisana przez Richard’a Hinckley’a Allen’a i Żyjące Gwiazdy, Dr. Eric’a Morse’a dostarczają zagubione połączenie pomiędzy religią i astronomią które faworyzują Aldebaran i Michała;

    Wielki ‘czerwony gigant, jak wojna Aldebaran jest jednym z czterech „Opiekunów Nieba – strażnik pilnujący inne gwiazdy. Uformował jedną z czterech królewskich gwiazd Persji jako „Obserwator wschodu”.
    A Były one nazwane gwiazdami archanioła; ta gwiazda Aldebaran była Michała -Komandora wojskowego Gospodarza Niebios. Innymi były; Gabriel (Formalhaut) Obserwator Południa; Raphael (Regulus0 Obserwator Północy; Uriel (Antares) Obserwator Zachodu. W jednym czasie zaznaczyły dwa Equinoxes /równonoc/ i dwa Solstices / przesilenie dnia z nocą/. Aldebaran zaznaczył punkt zero Aries w 3044 BC / przed naszą erą/, Antares zaznaczył zero Libra w 3052 BC, Fomalhaut zaznaczył zero punkt Capricornus w 2582 BC, Regulus zaznaczył zero punkt Cancer w 2345 BC.
    Te cztery gwiazdy zostały scharakteryzowanie jak KONIE, i są odzwierciedleniem zarówno czterech Jeźdźców Apokalipsy jak i Koni Rydwanów w Księdze Zehariah’a

    James odkrył znaczące astrologiczne zrównanie w Canberra w dniu 21.12.2012, szczyt przesilenia dnia z nocą kiedy to Aldebaran, Rigel, Jupiter są perfekcyjnie zrównane, w kierunku północno-wschodnim. Kiedy patrząc w górę z Gmachu Nowego Parlamentu, koordynaty w programie Stellarium – gwiezdna mapa – o godz. 10:10:50 / po południu/ – tylko jedną minutę przed oficjalnym szczytem- Algol, zwykle znany jako gwiazda Demon, znalazła się precyzyjnie na północ w azymucie 0 stopni. Po około dwóch minutach minął azymut. Algol zrównał się w lekkim łuku, w trójkątnym zrównaniu z Aldebaran, co jest zrównaniem do przyjęcia biorąc pod uwagę zakrzywione Ziemskie pole.
    Parlamentarne ley lines biegną na północny-wschód pod kątem 36 stopni od Północy. Algol również wschodzi codziennie pod kątem 36 stopni azymutu. Zrównania Canberr’y nie są przypadkowe. ATI,TPE stwierdza że te geometrie są zaplanowane aby zakotwiczyć połączone prądy, które łączą się z Abaddon. Północ zawiera Ziemską oś, więc technologie Angol i Canberra mogą zakotwiczyć zrównanie z Aledebaran w ‘kręgosłup’ Ziemi.

    Włączenie Jupitera w to zrównanie ma na celu zwiększenie fantomowych energii w naszym układzie słonecznym z powodu astrologicznej formacji YOD, która pojawia się w cyklach; poprzedni miał miejsce w 1989 roku.

    Yod jako „Palec YHWH” jest trójstronną formacją i astrolodzy powiadają w wydarzeniu roku 2012 , Jupiter znajdował się na wierzchołku, pod kątem 30 stopni do Plutona i Saturna, w równoodległych kątach 75 stopni na ich wykresach kołowych. Obecnie, astrolodzy stwierdzają że Saturn i Pluton są odsunięte od siebie pod kątem 60 stopni, co nie koresponduje z ich wykresami. Nie jest możliwa weryfikacja tego stwierdzenie na programie Stellarium, ponieważ Saturn i Pluton są niewidoczne, w zależności od planetarnego punktu widzenia. Stwierdzają również że Wenus zakotwicza w Jupiterze w prawie równoodległym zrównaniu pomiędzy Saturnem i Plutonem.
    Jupiter w swojej podstawowej pozycji reprezentuje palec Boży, poprzez ‘przynoszenie’ do naszego układu słonecznego galaktycznych energii fantomowych. Fantomowy Aldebaran jest znany jako gwiazda Michała, i on lubi nazywać siebie Bogiem, i energie te są celowo kierowane przez Michała.

    Trójkątna formacja oraz kąty stworzyły intensywnie zogniskowaną, połączoną energię która została ’złapana’ przez krystaliczne wapienie znajdujące się pod powierzchnią Canbbera.

    Wszystkie Metatroniczne układy geometryczne zaprojektowane w Canberr’a sa specjalnie poukładane w odpowiednich miejscach aby zakotwiczyć i przekazać fantomowe uderzenia do rdzenia naszej planety, potwierdza ATI,TPE.

    Zarówno w Canberra i Paryżu , technologie te kotwiczą tunele z Aldebaran , aby umożliwić ukrytą infiltrację przez obcych jak również transportować ziemskie wartościowe metale – stwierdza ATI,TPE.

    Szczególnie Wieża Eiffel’a i Canberry Wieża Telstra , wznoszące się ponad miastami, kotwiczą i wzmacniają energie Metatroniczne, i ATI,TPE dodaje że Wieża Telstra jest również używana do komunikacji z Aldebaran.

    Połączone grupy Jezusa i Luciferian następnym wielkim planem jest „wplątanie” Lucyfera jako Sana Kumara do potencjalnego zejścia przez Canberra tunel, podczas Ziemskiego, prawdopodobnego wymiarowego połączenia w 2017 roku .
    ATI,TPE stwierdza;

    Lucyfera zaplanowany powrót w 2017 roku jest następną próbą przebiegunowania Ziemi, odkąd nie udało mu się tego zrobić w 2012 roku. To jego cała agenda. Jego intencją do zrobienia tego jest aby ta planeta była bardziej dostępna do podróży kosmicznych do wyższych wymiarów

    TT
    m.

  16. Ifryt pisze:

    Nie rubcie tu moi drodzy z Tatusiów jakiś niedorobieńców, któży kochają tylko warunkowo, bo tatuś WIE na co stać jego dzieciaczków, i dlatego się nie cacka🙂
    A jak by coś któremuś naprawdę zaczeło zagrażać, to byście dopiero zobaczyli jak tatuś kochać potrafi…

    • margo0307 pisze:

      „…A jak by coś któremuś naprawdę zaczeło zagrażać, to byście dopiero zobaczyli jak tatuś kochać potrafi…”
      _____________________
      I nie tylko Tatuś potrafi okazywać swe głębokie uczucia🙂
      Miałam brata Grzesia – 10 lat ode mnie starszego…
      Pamiętam, jak mając jakieś 7, może 8 lat, bawiłam się z koleżankami i kolegami na placu zabaw, niedaleko mojego domu…
      Po jakimś czasie przyszło do nas kilku starszych chłopaków takich trzynasto, czternasto letnich i zaczęło nas wyganiać, bo oni chcieli grać w piłkę…, a myśmy… nie chcieli im ustąpić…
      Jeden ze starszych chłopaków złapał mojego kolegę Wiesia i trzasnął go w głowę tak, że Wiesio się przewrócił…, zaczęłam na niego wrzeszczeć i… kopnęłam go w nogę…, w odpowiedzi na to – dostałam tak silny cios pięścią w twarz, że sama znalazłam się na piasku…, z trudem podniosłam się z ziemi i chciałam powtórnie kopnąć Andrzeja – starszego z chłopaków, w nogę ale… ten zaczął uciekać co sił w nogach…
      Przez moment pomyślałam, że… się mnie przestraszył… 😀
      Ale zobaczyłam swojego brata Grzesia jak gonił Andrzeja niczym wicher…
      Później okazało się, że dopadł Andrzeja przy jego własnym wejściu do domu i tam mu wypłacił parę garści…
      No i – mało brakowało aby rozpętała się… wojna… pomiędzy sąsiadami…, bo ojciec Andrzeja wraz z nim, przyszedł do naszego domu z pretensjami, ale… gdy mnie zobaczył i moje błyskawicznie pęczniejace sino-czerwone oko… tylko zapytał własnego syna:
      – ty to zrobiłeś ?!
      A kiedy Andrzej skinieniem głowy – przytaknął, jego ojciec powiedział tylko:
      – przepraszam, odwrócił się i wyszedł razem z synem…
      Po minie jego taty, pomyślałam sobie, że nie chciałabym być teraz na Andrzeja miejscu …

      • Ifryt pisze:

        No wstyd jak cholera mieć takiego syna co bije małe dziewczynki.
        No i węz tu się cackaj😉 Napewno go kochał, no ale kurde…

      • siola pisze:

        Ale to nie ten sam Margo,ali sie tak odmienil.

        • A58 pisze:

          Ja mam alibi Siolu – nigdy nie biłem dziewczynek .

          • Ifryt pisze:

            Ja kak byłem szczylem to nie biłem ani młodszych chłopców, ani dziewczynek, i zabawet też im nie zabierałem, a bynajmniej do grzecznych nie należałem😀

          • Dawid56 pisze:

            A mnie jak byłem w przedszkolu pobiła dziewczynka, poskarżyłem się mamie i powiedziałem, że jutro jej oddam- a mama się tylko roześmiała i powiedziała,że bym reagował wtedy kiedy doznam krzywdę a nie „jutro”.

          • Maria_st pisze:

            Ja kak byłem szczylem to nie biłem ani młodszych chłopców, ani dziewczynek, i zabawet też im nie zabierałem, a bynajmniej do grzecznych nie należałem😀

            ja biłam silnieszych chlopakow co dokuczali slabszym…niezle ziolko bylam.
            niejeden oberwal ode mnie a przeciez chuchro ze mnie bylo ha ha ha

          • margo0307 pisze:

            „ja biłam silnieszych chlopakow co dokuczali slabszym…niezle ziolko bylam.
            niejeden oberwal ode mnie a przeciez chuchro ze mnie bylo ha ha ha”

            ______________________
            No to wiem – dlaczego Ciebie tak bardzo lubię Maryś – swój ciągnie do swego… 😀 😀

          • Ifryt pisze:

            Ja jak w pierwszej klasie byłem to stoczyłem pojedynek z jedną dziewczyną co innych chłopaków uwalała, strasznie się nastroszyłem, i jak wlazłem na nią to taką minkę strzeliła, że aż mi się głupio zrobiło, i się więcej na dziewczynk nie stroszyłem😀

        • margo0307 pisze:

          „Ale to nie ten sam Margo,ali sie tak odmienil.”
          ___
          Co masz na myśli Siola ?

          • marek pisze:

            Marku ciekawe, ze moj mąż ma odmienne zdanie.
            Z czego to wynika?

            może coś Ci Marysiu z dziewczynki zostało:

            ja biłam silnieszych chlopakow co dokuczali slabszym…niezle ziolko bylam.
            niejeden oberwal ode mnie a przeciez chuchro ze mnie bylo ha ha ha

            m.

          • Maria_st pisze:

            może coś Ci Marysiu z dziewczynki zostało:

            ja biłam silnieszych chlopakow co dokuczali slabszym…niezle ziolko bylam.
            niejeden oberwal ode mnie a przeciez chuchro ze mnie bylo ha ha ha

            m.

            teraz pomagam gdy mnie sie poprosi.
            Wiem, ze kazdy sam da sobie rade poznajac siebie

          • margo0307 pisze:

            „może coś Ci Marysiu z dziewczynki zostało”
            _______________________________________😀

  17. siola pisze:

    Pytalem czy nie ten sam ale Andrzej sam dal odpowiedz .Trzyma chlopak caly czas widac reke na pulsie.

    • marek pisze:

      Pochodziłem sobie po stronie Liwii i tak przyszło mi do głowy , że jednak nie jestem tutaj najmłodszym dzieckiem …
      J9 , J12 , jak można próbować scharakteryzować odegraną rolę i cechy postaci , bez wiedzy określającej miejsce pochodzenia .
      Jest mi to podobne do malowania obrazu na luźnym kawałku płótna , bez naciągnięcia go wcześniej na brejtramie .
      Co wyjdzie wiadomo – obraz / informacja / bez wartości , bo pomija wiedzę o obozie z jakiego pochodzi ta postać .
      Wciąż mówię że wiedza AD i TT wymaga studiów i dodaję ,że TT tworzy nakładkę , a więc uaktualnienie , sprostowanie , do wielu tematów przedstawionych przez AD , min. do postaci J.

      m.

    • Maria_st pisze:

      superrrrrrrrrrrrrrrrrr

  18. JESTEM pisze:

    Fraktale 3D:

    Jak trójwymiarowe koronki…

    • Maria_st pisze:

      to tak jak w moim śnie, jaki mialam po spojrzeniu na niebieski ankh…..niebiescy ludzie /choc tak naprawde to emanowali kolorem niebieskim/….tam mi chcieli pokazac wlasnie to na tablicy rysując okrąg który nie był na niej płaski a odrazu wypukły–co mnie bardzo wtedy zdziwiło.
      Ale wszystko u nich było właśnie odbierane w ten sposób–wypukły nie płaski.

      • margo0307 pisze:

        Piękne te fraktale.. 🙂
        Tak, jak piękny i… pouczający był Twój sen Maryś🙂

      • JESTEM pisze:

        Maria_st:
        „Ale wszystko u nich było właśnie odbierane w ten sposób–wypukły nie płaski.”

        Sen z wiedzą pokazującą możliwość poszerzenia naszej percepcji. Coś mi się przypomniało… Kiedyś miałam podobny sen, a dotyczył on płaskiego symbolu TAO, DAO. We śnie zobaczyłam go jako co najmniej trójwymiarowy.🙂 Cieszyłam się z tego „odkrycia” jak dziecko.😀

        I wtedy napisałam: ///Dwie części znajdują się we wspólnym układzie i każda z nich w swoim wnętrzu zawiera tę drugą czyli obie zawierają siebie wzajemnie. Yang i yin to nie „przeciwieństwa”, ale dwie części Jedni wzajemnie się uzupełniające i współtworzące zharmonizowaną Jednię (pełnię). Pora przedstawić ten ‚wyśniony’, wielowymiarowy kształt TAO w 3D (trzech wymiarach)… Trudno go przedstawić na płaszczyźnie, ale jakoś może sobie wyobrazisz na podstawie poniższych dwóch rysunków:///

        Jak z tego kształtu 3D powstaje płaski symbol TAO? Ano tak:

        Sposób oglądu dwojga (dwóch) obserwatorów znajdujących się w przeciwległych (biegunowych) pozycjach obserwacji przestrzennego TAO, powoduje odmienne postrzeganie (jak „pozytyw i negatyw”). Dopiero jednoczesność / połączenie tych obu obserwacji, daje pojęcie o znaczeniu symbolu TAO. [Umożliwia to poszerzenie (samo-)świadomości].
        ‚Odkryłam’ lub ‚przypomniałam’ sobie również to, że zarówno kształt pól, jak i idealna symetria TAO może ulegać zmianie na wiele sposobów.
        (…)
        Słowo, które można wypowiedzieć, nie jest wiecznym słowem, jest tylko zatrzymaniem idei w formie, w obrazie (także w materii), w danej chwili, w danej czasoprzestrzeni; zatrzymaniem tego, co ulega ciągłej zmianie. Podobnie symbole. Ale paradoksalnie to dzięki nim (słowom i symbolom) zatrzymujemy to, co zmienne i wieczne, a jednocześnie mamy kontakt z tym, co wieczne i zmienne… /// więcej tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/2011/12/przestrzenne-tao.html

        • margo0307 pisze:

          „…Sposób oglądu dwojga (dwóch) obserwatorów znajdujących się w przeciwległych (biegunowych) pozycjach obserwacji przestrzennego TAO, powoduje odmienne postrzeganie (jak „pozytyw i negatyw”).
          Dopiero jednoczesność / połączenie tych obu obserwacji, daje pojęcie o znaczeniu symbolu TAO [Umożliwia to poszerzenie (samo-)świadomości]…”

          _____________________________
          Połączenie…, synteza…, scalanie cząstek…… czyż to nie brzmi pięknie ?🙂
          podobnie jak… czas pojednania.., czas łączenia przeciwieństw…, przebaczenia, zaufania…
          I taki jest właśnie czas Ery Wodnika, podczas którego Dusza poddaje ego osobowości doświadczeniom szlifowania, oczyszczania i uzdrawiania, które… mogą nie spodobać się osobowości – ale są jednak niezbędne – by wydobyć piękno ukryte w naszych sercach tak – jak metal poddawany obróbce i skrajnym temperaturom – w końcowym efekcie jest dużo bardziej cenniejszy od pierwotnej, surowej rudy…🙂

  19. margo0307 pisze:

    ” Pochodziłem sobie po stronie Liwii i tak przyszło mi do głowy…
    J9 , J12 , jak można próbować scharakteryzować odegraną rolę i cechy postaci , bez wiedzy określającej miejsce pochodzenia…”

    _______________________________
    Wiesz Klakier…, czasem mam wrażenie, że projekcje naszych umysłów…, oraz dorabianie do niemal wszystkiego – co widzimy, czujemy, słyszymy, czytamy… – różnorakich ideologii…, są niczym wirusy…, i bywają czasem zaraźliwe dla tych z nas, którzy z jakichś przyczyn… stracili „odporność na zarazki”… 😕
    Mi wystarczy jedna postać Jezusa – ta ukazana na kartach NT…
    Jakoś TEN JEZUS nie utożsamiał siebie nigdy z jakimiś kosmologiami, czarodziejami niewiadomego pochodzenia, czy mającymi zbyt wysokie mniemanie o sobie „specjalistami” od sci-fi umysłu.., albo jakimiś wymiarami i innymi „cudami na kiju”…😛
    Mówił natomiast prosto i ostrzegał – aby zwracać uwagę na to, co do nas przychodzi…, w postaci innych „bożków” – mówiąc, że będzie ich wielu…, że będą próbowały podszywać się pod Jego niezaprzeczalny autorytet i pod Niego się podpinać

    Jezus pozostawił nam proste i przejrzyste, ale jakże glebokie i bogate słowa i nauki, które są ponadczasowe i ponad jakimiś bzdurnymi „tezami” pseudochennelerów – nie wiadomo czym inspirowanych, którzy próbują deformować, przeinaczać i dorabiać ideologie do swoich racji, nie mających nic wspólnego z czystością i niezaprzeczalnym prestiżem Jezusa, bo podstawą u Niego
    jest Miłość – bynajmniej nie ta – cielesna i… wybaczenie… 🙂 ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s